• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
Krótka relacja z Naga LanguVilāsa Bhikkhu1.Wstęp – kim są mniszki w Theravādzie?
Mniszki w Birmie nie mają łatwego życia. W tradycji Theravādy nie ma jużprawdziwych bhikkhunī. Wymarły – jeśli można tak powiedzieć – to znaczyoryginalna linia mniszek, która zapoczątkowana była przez Mahāpajāpatigotami wpewnym momencie przestała istnieć. Wyświęcenie, jeśli ma być wiarygodne, musiposiadać nieprzerwaną tradycję, łańcuch łączący wszystkie generacje prawowitychbhikkhunī. Łańcuch ten pękł i – jak mawiają niektórzy Theravādini– nie można go już naprawić w tej Sāsanie. To samo czeka linię bhikkhów jeśli nowi mnisi nie będądołączać do Saṃghi, a wszyscy Starsi (Thera) przeminą - wtedy nastanie koniecSāsany Buddhy Gotamy.W związku z tym, umowna nazwa kobiet ubranych w łososiowe szaty to mniszki, alenigdy bhikkhunī. Zazwyczaj używa się birmańskiego słowa „hsa-ya-le”. Mniszkiprzestrzegają dziewięciu wskazań, mieszkają w przyklasztornych hostelach i sązazwyczaj ignorowane przez darczyńców. Puṇṇa – czyli zasługa lub dobra kamma jest znacznie większa jeśli podaruje się jeden z rekwizytów w ramach jałmużnymnichom aniżeli mniszkom. Oczywiście one także potrzebują pomocy. Jednakmniszki są traktowane niemal jak zwykłe kobiety, bądź dziewczynki, które zróżnych przyczyn muszą pozostawać jako zakonnice. Dając tę samą rzecz zamiastmniszkom w ręce bhikkhu bądź samanera gwarantuje to w tradycji birmańskiej, żeten kto ofiarował taki dar, odrodzi się w świecie niebiańskim jako deva, ewentualnie jeśli odrodzi się w ludzkim świecie – będzie bogaty etc.
2. Podarowanie rekwizytów
 –
2 październik 2009 godz. 8:30- Planującwcześniej naszą pomoc, która miała sięodbyć w Naga Langu zostaliśmypoproszeni by dołączyć do jałmużny, któraodbywała się w klasztorze dla mnichów.Mnisi mają znacznie lepsze warunki, ichklasztor jest zadbany i czysty. Kilka osób zWietnamu oferowało piṇḍpātę –pożywienie. Były to dwie paczki w tym jedna to coś słodkiego, druga to zupkachińska. Można powiedzieć, że to bardzoskromny dar, jednak mnichów jest około 1000, mniszek ponad 280 – dlatego jeśliktoś planuje podarować coś zarówno mnichom jak i mniszkom musi liczyć się ze
 
sporymi ilościami dawanej jałmużny. 
 –
2 październik 2009 godz. 8:45 – Popiętnastu minutach mniszki z NagaLangu zostały zaproszone na jałmużnę.Ich budynki są bardzo blisko, muszą jedynie przejść skrzyżowanie, wejśćgłówna bramą mnisiego klasztoru iokrążyć zadaszony chodnik, na którymodbywa się piṇḍpāta. Oczywiście takżemęski klasztor – jeśli spojrzeć od tyłu - togłównie wydeptana ziemia i drzewa, orazrozpadające się domopodobnekonstrukcje.
 –
2 październik 2009 godz. 8:50 - Mniszkidostają najpierw piṇḍpātę z Wietnamulecz nie skręcają potem na dziedziniectylko idą prosto do wyjścia zzadaszonego chodnika, gdzie nasze datki już na nie czekają. Jałmużna to paczki, wktórych jest po jednym mydle dopielęgnacji ciała, oraz jednym, niecowiększym kawałku mydła do praniaubrań plus jedna żyletka do goleniagłowy. Mniszki tak jak mnisi muszązgalać włosy na głowie, a żyletki w Birmie są trudno dostępne. Zarówno tewiększe jak i małe hsa-ya-le potrzebują co najmniej jednej żyletki na miesiąc. Jeśli pożyczają sobie nawzajem przybory higieniczne jest to powodemszerzących się wśród nich chorób skóry. 
 –
2 październik 2009 godz. 9:00 –Trzymając w dłoniach nasze,zapakowane w plastikowe torebki daryoraz zupki i coś słodkiego ofiarowaneluzem, mniszki mogą udać się do siebie.Obecnie rząd Myanmaru planuje zakazużywania plastikowych torebek.Niektórzy pomyślą, że plastikowetorebki to zmora ekologów, faktycznie jednak w rynsztokach i na poboczach niema zbyt wielu wyrzuconych torebek.Oczywiście jest mnóstwo plastikowych opakowań po innych produktach. Tego jest oczywisty nadmiar. Wygląda jednak, że ludzie starają się używać ponownie
 
plastikowych torebek, które mogą służyć do przechowywania, głównie wizolowaniu rzeczy od wilgoci, zwłaszcza w porze deszczowej. 
 –
Mniszki są już na swoim dziedzińcu imogą rozpakować datki. Zupki są zoczywistych względów ignorowane,gdyż kluski potrzebują wrzątku bymożna je było zjeść. W kuchni mniszeknie ma jednak ani czajników, a wodęgotuje się tu w dużych ilościach. Darpowinien zatem być zawszeprzemyślany i uzależniony odwarunków w jakich przebywa odbiorca.Zatem nie każda jałmużna jestodpowiednia, czasem jest to strata pieniędzy, bądź powoduje komplikacje i możestanowić jedynie obciążenie. Jest to więc kwestia ignorancji bądź rodzajnieporozumienia ze strony darczyńców. 
 –
Kuchnia musi być na zewnątrz. Jest topalenisko, sporych rozmiarów piec nadrewno – podstawowe paliwo płomieni,na których można ugotować ryż. Yangonnieustanie spowity jest dymem z ognisk,nad którymi przygotowywane są dania.Większość budynków wschodniejdzielnicy Mayangone to drewniane,rozpadające się chatki, z których co jakiśczas widać snopy dymu. W tychslamsowych rejonach trudno jestzazwyczaj o dobre drewno. Jedynym pozytywnym skutkiem cyklonu Nargis byłoto, że teraz w Yangon nie brakuje drewna do palenisk, gdyż mnóstwo drzewpołamanych przez silny wiatr nadal czeka na spalenie. 
 –
Cyklon Nargis zabił w delcie Irrawaddyponad pół miliona osób. Wiele z tychmniszek to faktycznie sieroty, którychrodzina i krewni posłali do rodzajusierocińca jakim są zakony żeńskie. Popierwsze – znacznie łatwiej jest wysłaćdziecko do klasztoru, może liczyć naopiekę starszych mniszek, faktyczniebędą to lepsze warunki niż zwykłesierocińce, których zresztą wiele nie ma,gdyż nikt nie ma pieniędzy by je
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...