• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
 
 
System rodzinny dziecka z zaburzeniami rozwoju intelektualnego
wed
ł
ug koncepcji Berta Hellingera.
A
y
 
© by Urszula Jagie
ł
a,Jaros
ł
aw Jagie
ł
o
 Wybrane zagadnienia pedagogiki specjalnej. (red.) A.Siedlaczek-Szwed.WSP, Cz
ę
stochowa 2003, s. 75-87.
Urszula Jagie
ł
a
, psycholog
 Jaros
ł
aw Jagie
ł
o,
pedagog
Nikt nie jest lepszy ani gorszy ? dlatego,
ż 
e jest inny.
B. Hellinger W czasie specjalistycznych szkole
ń
i uczestnictwa w warsztatach prowadzonych przez niemieckich psychoterapeutów mieli
ś
mymo
ż
liwo
ść
teoretycznego i praktycznego zapoznania si
ę
z niezwykle ciekawym, w Polsce natomiast praktycznie nieznanym,kierunkiem terapii okre
ś
lanym jako: metoda ustawie
ń
systemowych Berta Hellingera (
Familienaufstellungen nach Bert Hellinger 
). Kierunku mieszcz
ą 
cego si
ę
w nurcie systemowo-fenomenologicznej terapii rodzinnej. Na podstawie zgromadzonychtam do
ś
wiadcze
ń
, a tak
ż
e wieloletniej praktyki psychoterapeutycznej i w
ł
asnych przemy
ś
le
ń
, pragniemy odnie
ść
si
ę
doniektórych wybranych aspektów my
ś
li hellingerowskiej w kontek
ś
cie systemu rodzinnego dziecka z zaburzeniami rozwojowymi,g
ł
ównie z upo
ś
ledzeniem o charakterze intelektualnym. Nie b
ę
dziemy tu relacjonowa
ć
dok
ł
adnie podstaw teoretycznych ca
ł
ejmetody. Nie jest równie
ż
naszym zadaniem dokonanie szczegó
ł
owego technicznego opisu procedury ?ustawienia rodziny?.Najogólniej mo
ż
na powiedzie
ć
tylko,
ż
e jest to praca z pacjentem w grupie uczestników, polegaj
ą 
ca na przestrzennymustawieniu struktury rodziny przy pomocy wybranych osób, których reakcje wskazuj
ą 
na przyczyny uwik
ł
a
ń
systemowych. Dzi
ę
kitemu ustawieniu terapeuta mo
ż
e razem z pacjentem odnale
źć
drog
ę
prowadz
ą 
c
ą 
do rozwi
ą 
zania problemu i uwolnienia z tegouwik
ł
ania. Poni
ż
ej ograniczymy si
ę
do przedstawienia kilku naszym zdaniem wa
ż
kich my
ś
li samego Berta Hellingera ispróbujemy nada
ć
im znaczenie za
ł
o
ż
one w tytule artyku
ł
u.
Przynale
ż
no
ść
i wykluczenie.
Podstawowa zasada metody hellingerowskiej sprowadza si
ę
do regu
ł
y w my
ś
l której, ka
ż
dy kto si
ę
urodzi
ł
ma prawo doprzynale
ż
no
ś
ci do systemu rodzinnego. Zasada powy
ż
sza dopuszcza tylko wyj
ą 
tkowe sytuacje, które pozwalaj
ą 
wykluczy
ć
zsytemu osob
ę
pope
ł
niaj
ą 
c
ą 
najci
ęż
sze przewinienia wobec rodziny, takie jak: morderstwo lub zadenuncjowanie w
ł
asnego ojca.Je
ż
eli jednak dojdzie do bezpodstawnego wykluczenia kogo
ś
ze wspólnoty rodzinnej, jego los nie
ś
wiadomie przejmuje kto
ś
innyw nast
ę
pnym pokoleniu. Wykluczonymi bezpodstawnie s
ą 
wi
ę
c wszyscy ci, których z ró
ż
nych powodów usuni
ę
to na marginesrodziny (oddanie do adopcji, zrzeczenie si
ę
praw rodzicielskich, wyp
ę
dzenie, pozostawienie itp.). To tak
ż
e ci, którym odmówionoszacunku i przynale
ż
nych im praw w systemie rodzinnym.Jak
ż
e cz
ę
sto zjawisko to dotyczy osób niepe
ł
nosprawnych. Urodzenie si
ę
dziecka z upo
ś
ledzeniem intelektualnym jest zawszedramatycznym faktem, który ma wieloaspektowe konsekwencje systemowe dla ca
ł
ej rodziny. Mo
ż
na tu zaobserwowa
ć
ż
nerodzaje wykluczenia, które mog
ą 
mie
ć
miejsce w takiej sytuacji.
 
Pierwszy rodzaj wykluczenia mo
ż
e pojawi
ć
si
ę
zaraz po porodzie, w chwili, gdy matka dowiaduje si
ę
o stanie dziecka imo
ż
liwych konsekwencjach wst
ę
pnie formu
ł
owanych diagnoz. Pojawiaj
ą 
si
ę
reakcje rozpaczy, zaprzeczania i gniewu. Buduje tobarier 
ę
mi
ę
dzy matk
ą 
i dzieckiem.W dalszych miesi
ą 
cach pojawia si
ę
tak
ż
e smutek, depresja matki, co mo
ż
e znacznie utrudni
ć
, czy wr 
ę
cz uniemo
ż
liwi
ć
 nawi
ą 
zanie z dzieckiem g
łę
bokiej wi
ę
zi symbiotycznej oraz gotowo
ś
ci do odzwierciedlania i zaspokajania jego potrzeb. Pomimowielu pozorów, istnienia czynno
ś
ci opieku
ń
czych oraz pozostawania dziecka w rodzinie mamy tu do czynienia z najbardziejpierwotnym i egzystencjalnym wykluczeniem.Drugi rodzaj wykluczenia przejawia si
ę
w momencie, gdy matka i ojciec uporali si
ę
ju
ż
z w
ł
asna akceptacj
ą 
faktu deficytówrozwojowych dziecka. lecz obawiaj
ą 
si
ę
ujawnienia tego wobec bli
ż
szej i dalszej rodziny oraz otoczenia spo
ł
ecznego. Boj
ą 
si
ę
 niejako pokaza
ć
dziecko
ś
wiatu. Obawiaj
ą 
si
ę
reakcji odrzucenia ze strony
ś
rodowiska. Zapocz
ą 
tkowuje to proces izolacjidziecka i rodziny. Jest to cz
ę
sto racjonalnie uzasadniane ró
ż
nymi wzgl
ę
dami medycznymi lub sytuacyjnymi. Mamy wi
ę
c tu doczynienia z wykluczeniem o charakterze spo
ł
ecznym.Trzeci typ wykluczenia ma miejsce, gdy opieka nad dzieckiem cz
ęś
ciowo przekazywana jest ró
ż
nym instytucjom wychowawczymi rehabilitacyjnym.Rodzice oddaj
ą 
dziecko w r 
ę
ce specjalistów i kontaktuj
ą 
si
ę
z nim okazjonalnie.Dziecko wówczas zaczyna pe
ł
ni
ć
w domu rodzinnym niejako rol
ę
go
ś
cia, a bieg
ż
ycia rodzinnego pozostaje poza nim. Tenrodzaj wykluczenia powoduje u dziecka rozbicie jego poczucia bezpiecze
ń
stwa i niepokój. Jest to wykluczenie nie ca
ł
kowite leczpo
ł
owiczne, ale o wielorakich powa
ż
nych konsekwencjach dla rozwoju dziecka.Czwarta kategoria wykluczenia sprowadza si
ę
do ca
ł
kowitego zrzeczenia si
ę
opieki i praw nad dzieckiem. W zamy
ś
le rodzicówmo
ż
e to by
ć
ch
ęć
przekazania go innej adopcyjnej rodzinie lecz w praktyce jest to najcz
ęś
ciej skazanie dziecka na sieroctwo wplacówce opieki ca
ł
kowitej. Jest to z ca
łą 
pewno
ś
ci
ą 
najbardziej traumatyczne dla systemu rodzinnego wykluczenie.Konsekwencje tego rodzaju fizycznego wy
łą 
czenia cz
ł
onka rodziny, po którym zostaje symboliczne puste miejsce, najpe
ł
niejprzedstawi
ł
Hellinger w swej teorii. To ono w
ł
a
ś
nie mo
ż
e by
ć
 
ź
d
ł
em uwik
ł
ania systemowego wp
ł
ywaj
ą 
cego na cz
ł
onkówobecnej rodziny i przysz
ł
ych pokole
ń
.Pi
ą 
ty rodzaj wykluczenia wi
ąż
e si
ę
z bolesnym problemem aborcji.Mamy tu do czynienia, rzec by tak mo
ż
na, z wykluczeniem ostatecznym i nieodwracalnym. Zgodnie z obowi
ą 
zuj
ą 
cym w Polsceustawodawstwem p
ł
ód podejrzany o zaburzenia rozwojowe mo
ż
e zosta
ć
usuni
ę
ty. Hellinger nie formu
ł
uje w odniesieniu do tegoproblemu
ż
adnych ocen moralnych. Mówi tylko o skutkach systemowych. Jedna z uczestniczek zaj
ęć
hellingerowskich napisa
ł
atak: ?Nawet dzisiaj, gdy pisz
ę
ten artyku
ł
, mam w oczach
ł
zy i u
ś
cisk w gardle, gdy wspominam przeogromn
ą 
, bezmiern
ą 
 rozpacz kobiety, która podda
ł
a si
ę
operacji aborcji wiele lat wcze
ś
niej. Jej cierpienie, poczucie winy i
ż
al za utraconym dzieckiemprzemawia
ł
o przeciwko aborcji bardziej ni
ż
tysi
ą 
ce artyku
ł
ów i setki bada
ń
naukowych czy te
ż
pot
ę
piaj
ą 
cych przemówie
ń
? .Je
ż
eli kto
ś
w poprzednich pokoleniach zosta
ł
 
ź
le potraktowany lub wykluczony przez jej cz
ł
onków, nast
ę
puje swoista ch
ęć
 wyrównania. Fakt ten, cho
ć
odleg
ł
y w czasie, zostaje niejako nie
ś
wiadomie prze
ż
ywany przez jedn
ą 
z osób wykazuj
ą 
c
ą 
 okre
ś
lone rodzaje zaburze
ń
. Dzieje si
ę
tak w imi
ę
sumienia grupowego po to, aby zado
ść
uczyni
ć
i prze
ż
y
ć
raz jeszcze tozdarzenie w z
ł
udnym przekonaniu wyrównania oraz uporania si
ę
z urazem. Ten systemowy przymus powtórze
ń
dzia
ł
a jednakniezwykle destrukcyjnie na cz
ł
onków rodziny. W systemie nasila si
ę
l
ę
k i poczucie,
ż
e jaki
ś
wa
ż
ny porz
ą 
dek rzeczy zosta
ł
 naruszony. Fakt ten b
ę
dzie prawdopodobnie przenoszony na cz
ł
onków nast
ę
pnego pokolenia tworz
ą 
c uwik
ł
ania. Uwik
ł
anie jestrozumiane przez Hellingera, jako nie
ś
wiadomie podejmowanie losu wykluczonego cz
ł
onka rodziny.Dziecko charakteryzuje g
łę
bokie przywi
ą 
zanie do w
ł
asnej rodziny. St
ą 
d w
ł
a
ś
nie wykluczenie jest najgorsz
ą 
rzecz
ą 
, jaka mog
ł
abymu si
ę
zdarzy
ć
.Przywi
ą 
zanie ma niejako instynktowny charakter, co oznacza,
ż
e wynika z najbardziej pierwotnych potrzeb. Na takiej zasadziena jakiej równie
ż
niektóre zwierz
ę
ta przywi
ą 
zuj
ą 
si
ę
do cz
ł
owieka. Przywi
ą 
zanie nie jest jednak egzystencjaln
ą 
kalkulacj
ą 
wwalce o przetrwanie. Nie powstaje po to, aby prze
ż
y
ć
. Jest jednak niezwykle silnym dynamizmem. Dziecko by
ł
oby nawetsk
ł
onne umrze
ć
, aby t
ę
wi
ęź
utrzyma
ć
. Ta g
łę
boka wi
ęź
z rodzicami ujawnia si
ę
u dziecka , mówi
ą 
c j
ę
zykiem psychoanalizy,zarówno przez introjekcj
ę
(?bezrefleksyjne uwewn
ę
trznienie?), jak inkorporacj
ę
(?wch
ł
oni
ę
cie?) w przejmowaniu motorykirodziców, sposobie poruszania si
ę
, a nawet oddychania. To g
łę
bokie przywi
ą 
zanie ujawnia si
ę
wi
ę
c równie
ż
w ciele. Jestdowodem na to, jak ogromn
ą 
rol
ę
odgrywa rodzina w
ż
yciu dziecka.W formie ciekawostki dodajmy jeszcze,
ż
e podobny charakter ma przywi
ą 
zanie zwierz
ę
cia do cz
ł
owieka (mowa tu wy
łą 
cznie ozwierz
ę
tach tzw. stadnych, np. psie). Jest bez trudu widoczne w du
ż
ym podobie
ń
stwie charakterologicznym i motorycznymdomowego zwierz
ę
cia i jego pana.Prawo przynale
ż
no
ś
ci osoby upo
ś
ledzonej do systemu wydaje si
ę
wi
ę
c warunkiem niezb
ę
dnym nie tyle dla samego dziecka, alerównie
ż
dla jego otoczenia. Mo
ż
na to potraktowa
ć
, jako swoisty apel o pe
ł
n
ą 
obecno
ść
osób upo
ś
ledzonych w rodzinie.
Ś
wiadomo
ść
,
ż
e wykluczenie osoby niepe
ł
nosprawnej niesie za sob
ą 
skutki na wiele pokole
ń
powinna by
ć
przekonywuj
ą 
cymargumentem dla wielu dzia
ł
a
ń
zmierzaj
ą 
cych do pomocy rodzinie z problemem niepe
ł
nosprawno
ś
ci intelektualnej dziecka.Szczególnie wa
ż
na jest tu pomoc i profesjonalne wsparcie matki i ojca, jak najwcze
ś
niej po urodzeniu dziecka. By
ł
oby to szans
ą 
 na to,
ż
e dziecko niepe
ł
nosprawne mo
ż
e zosta
ć
realnie w
łą 
czone w system rodzinny i unikn
ęł
oby si
ę
w ten sposób dramatu
 
 wykluczania.
Wyrównanie i uwik
ł
anie.
Wa
ż
ne miejsce w koncepcji Hellingera zajmuje potrzeba wyrównania w rodzinie. Wyra
ż
a si
ę
w tym znana systemowa zasadamówi
ą 
ca o tym, i
ż
spójne uk
ł
ady d
ążą 
zawsze do stanu równowagi. Wyrównanie tkwi g
łę
boko w psychice cz
ł
owieka. Ka
ż
dy, ktoco
ś
otrzymuje pragnie wyrówna
ć
rachunek i równie
ż
co
ś
da
ć
. Umo
ż
liwia to wymian
ę
i spójno
ść
. Otrzymuj
ą 
c co
ś
od kogo
ś
,mamy wobec niego rodzaj d
ł
ugu wdzi
ę
czno
ś
ci. Mo
ż
e to dla wielu wyda
ć
si
ę
paradoksalne, ale kto
ś
, kto jest zbyt dobry inadmiernie si
ę
po
ś
wi
ę
ca si
ę
dla innych niszczy zwi
ą 
zek, szczególnie wtedy, gdy druga osoba nie ma szans na rewan
ż
.W przypadku rodziny z dzieckiem upo
ś
ledzonym umys
ł
owo mo
ż
emy mie
ć
do czynienia ze szczególnym rodzajemniewyrównania. Dotyczy ono szczególnie diady ma
łż
e
ń
skiej. Jedno z rodziców, nierzadko motywowane silnym poczuciem winy,podejmuje heroiczn
ą 
decyzj
ę
o ca
ł
kowitym po
ś
wi
ę
ceniu si
ę
opiece nad dzieckiem. Rezygnuje cz
ę
sto z wa
ż
nych dla siebiepotrzeb i aspiracji, zaniedbuje siebie i swoje relacje z innymi, wywo
ł
uj
ą 
c w ten sposób g
łę
boki stan niewyrównania w relacji zeswoim partnerem. Drugi z ma
łż
onków reaguje na to poczuciem zagubienia i naruszenia naturalnego stanu równowagisystemowej. Gdy sytuacja ta utrzymuje si
ę
przez czas d
ł
u
ż
szy, mo
ż
e to w konsekwencji doprowadzi
ć
do opuszczenia rodzinyoraz rozpadu zwi
ą 
zku.Drugi rodzaj niewyrównania mo
ż
e dotyczy
ć
relacji z dzieckiem niepe
ł
nosprawnym. Wed
ł
ug Hellingera porz
ą 
dek systemurodzinnego polega na tym, ze rodzice daj
ą 
a dziecko otrzymuje. Jednak w przedstawianej rodzinie mo
ż
e dochodzi
ć
dodysproporcji w tym zakresie i nadmiernego po
ś
wi
ę
cenia ze strony rodziców, a czasem te
ż
innych cz
ł
onków rodzin np.rodze
ń
stwa czy dziadków. Nadmiar tej jednokierunkowej troski, uwagi, energii oraz opieki dziecko mo
ż
e odczuwa
ć
jakoprzyt
ł
aczaj
ą 
cy go ci
ęż
ar i zobowi
ą 
zanie rodz
ą 
ce poczucie winy, gdy
ż
bardzo trudne do rewan
ż
u. Mo
ż
e niszczy
ć
to wi
ęź
iwspólnot
ę
z rodzicami. Dziecko upo
ś
ledzone musi wi
ę
c mie
ć
mo
ż
liwo
ść
proporcjonalnego do swych mo
ż
liwo
ś
ci wyrównania.Bardzo wa
ż
ne jest danie szansy dziecku nawet na najdrobniejsze gesty wynagradzaj
ą 
ce rodzicom ich wysi
ł
ek, wyra
ż
aj
ą 
ce jegomi
ł
o
ść
i przywi
ą 
zanie. Mo
ż
e to z pozoru wydawa
ć
si
ę
nieprawdopodobne, aby dziecko z problemami rozwojowymi i deficytem wsferze intelektu mog
ł
o co
ś
da
ć
rodzicom, jednak do
ś
wiadczenia rodzin, które w pe
ł
ni, realni i dojrzale zaakceptowali takiedziecko mówi
ą 
,
ż
e rodzice czuj
ą 
si
ę
w przedziwny sposób obdarowani obecno
ś
ci
ą 
dziecka i tym, co wnosi ono swoim trudnymistnieniem.
Rodzina i rodze
ń
stwo.
Najg
łę
bsze i najwa
ż
niejsze procesy
ż
yciowe zachodz
ą 
w rodzinie. Los ka
ż
dego z nas zostaje w du
ż
ym stopniu okre
ś
lony przezrodziców. Za po
ś
rednictwem rodziców otrzymujemy w
ł
asne mo
ż
liwo
ś
ci i ograniczenia. To,
ż
e w rodzinie pojawia si
ę
dziecko, bezwzgl
ę
du na istnienie problemów rozwojowych lub ich brak, i rodzina podejmuje si
ę
opieki nad nim, zdaniem Hellingera, maznamiona wielko
ś
ci. Zawsze bowiem wymaga od rodziców pewnej ofiary ze swojego
ż
ycia.Czasem rodzina przebiera postaw
ę
, któr 
ą 
Hellinger nazywa ?lepiej cierpie
ć
, ni
ż
rozwi
ą 
zywa
ć
swoje problemy?. Cierpienierodziców z upo
ś
ledzonym umys
ł
owo dzieckiem ma nie
ś
wiadomie za zadanie uratowa
ć
to dziecko. Jest wyrazem wierno
ś
ciwobec niego. Rodzice maj
ą 
poczucie,
ż
e gdyby przyj
ę
li postaw
ę
pe
ł
nej afirmacji
ż
ycia i rado
ś
ci z ró
ż
nych jego przejawów,sprzeniewierzyliby si
ę
zasadzie towarzyszenia losowi dziecka.Cierpi
ą 
c i rezygnuj
ą 
c z siebie, rodzice wci
ą 
gaj
ą 
w swoj
ą 
egzystencjaln
ą 
otch
ł
a
ń
tak
ż
e samo dziecko, by
ć
mo
ż
e dodatkowo jetym unieszcz
ęś
liwiaj
ą 
c.Ka
ż
de dziecko, równie
ż
to upo
ś
ledzone, post
ę
puje powodowane mi
ł
o
ś
ci
ą 
.Najlepszym sposobem wychowania szcz
ęś
liwego dziecka ? wiedz
ą 
to psycholodzy i pedagodzy od lat ? jest szcz
ęś
cie jegorodziców. Gdy wi
ę
c dziecko upo
ś
ledzone widzi nadmiar po
ś
wi
ę
cenia ze strony rodziców, ich poczucie ni
ż
szo
ś
ci wobec innychrodzin wynikaj
ą 
cy z faktu posiadania dziecka problemowego, mo
ż
e rodzi
ć
si
ę
w nim bardzo destrukcyjna dynamika wyra
ż
aj
ą 
casi
ę
w stwierdzeniu: ?lepiej, abym znikn
ął
, nie by
ł
oby problemów?, czy ? to ja wezm
ę
na siebie ten ci
ęż
ar, aby uwolni
ć
rodziców?.W hellingerowskiej koncepcji rodziny dziecko powinno jednak przyj
ąć
rodziców takich jakimi s
ą 
. Równie
ż
 
ż
ycie takie, jakie muofiarowali.Warto jeszcze zwróci
ć
uwag
ę
na problem rodze
ń
stwa osoby niepe
ł
nosprawnej umys
ł
owo. Jest to ogromny i niedostrzegany wpraktyce problem. Hellinger mówi tak: ? Miedzy rodze
ń
stwem istnieje g
łę
boka mi
ł
o
ść
i wi
ęź
. Kiedy komu
ś
z nich
ź
le si
ę
powodzi,inni go na
ś
laduj
ą 
. Kiedy na przyk
ł
ad jedno z dzieci jest kalekie, inne zachowuj
ą 
si
ę
tak, jakby nie wolno im by
ł
o przyj
ąć
 wszystkiego, co daje im
ż
ycie. To skutek mi
ł
o
ś
ci i wierno
ś
ci.?Wielokrotnie w prowadzonej przez nas terapii obserwowali
ś
my sytuacj
ę
, w której m
ł
odzi ludzie wchodz
ą 
cy w
ż
ycie borykali si
ę
zproblemem posiadania niepe
ł
nosprawnego rodze
ń
stwa. Ich marzenia o mi
ł
o
ś
ci i w
ł
asne plany dotycz
ą 
ce za
ł
o
ż
enia rodzinyobarczone by
ł
y niepokojem, nadmiernym poczuciem odpowiedzialno
ś
ci oraz prze
ż
ywaniem swoistej stygmatyzacji spo
ł
ecznej.Mieli równie
ż
poczucie,
ż
e nie maj
ą 
prawa do szcz
ęś
cia. Jest rzecz
ą 
zrozumia
łą 
,
ż
e przyszli rodzice odczuwaj
ą 
pewien l
ę
k ozdrowie swoich przysz
ł
ych dzieci. W tych jednak przypadkach niepokój ten by
ł
do tego stopnia zwielokrotniony, i
ż
wymaga
ł
 interwencji psychoterapeutycznej.
Godno
ść
i mi
ł
o
ść
.
Przez przynale
ż
no
ść
do systemu cz
ł
onkowie rodziny osi
ą 
gaj
ą 
swoj
ą 
przyrodzon
ą 
godno
ść
. Godno
ść
wyra
ż
a si
ę
w tym, aby
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...