• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
 
 
Wybrane aspekty etyczne metody ustawie
ń
systemowych Berta Hellingera.A
y
 
© by Jaros
ł
aw Jagie
ł
o
Artuku
ł
uka
ż
e si
ę
wkrótce w "Problemach alkoholizmu".
 Jaros
ł
aw Jagie
ł
o
 Metoda ustawie
ń
systemowych rodziny Berta Hellingera mie
ś
ci si
ę
jednoznacznie w nurcie psychoterapii fenomenologicznej.Pojawiaj
ą 
ce si
ę
tu poj
ę
cia, nie zawsze bli
ż
ej wyja
ś
niane, prowokuj
ą 
do w
ł
asnych refleksji i wnikliwszych analiz. Jednym z takichterminów, które odnale
źć
mo
ż
na w ró
ż
nych kontekstach wypowiedzi Hellingera jest kategoria okre
ś
lana jako - powaga
ż
ycia.Temu w
ł
a
ś
nie poj
ę
ciu, poszukuj
ą 
c jego istotnych znacze
ń
, po
ś
wi
ęć
my poni
ż
sze rozwa
ż
ania. W fenomenologii hellingerowskiejpowaga
ż
ycia przejawia si
ę
w próbie adekwatnego rozpoznawania rzeczywisto
ś
ci oraz pokorze i akceptacji wobec
ś
wiatatakiego, jakim jest w swej istocie. Ma to znaczenie w szczególny sposób w odniesieniu do pracy terapeuty, który winien odda
ć
 si
ę
i by
ć
?na s
ł
u
ż
bie? wi
ę
kszego ni
ż
on sam porz
ą 
dkowi.
Powaga
ż
ycia ? czym jest i czym nie jest.
Powaga
ż
ycia jest czym
ś
, co bardziej jest nam dane odczu
ć
, ni
ż
w sposób
ś
cis
ł
y i precyzyjny zdefiniowa
ć
. Z ca
łą 
pewno
ś
ci
ą 
niema nic wspólnego z dr 
ę
twym patosem i wynios
ł
o
ś
ci
ą 
, wyolbrzymionym poczucie swojego znaczenia i koturnowo
ś
ci
ą 
, udawanymdostoje
ń
stwem, czy pustym i niewiele znacz
ą 
cym rytualnym ceremonia
ł
em. Do
ś
wiadczanie powagi
ż
ycia kojarzy nam si
ę
 natomiast z poczuciem odpowiedzialno
ś
ci i odczuciem prawdy, ludzk
ą 
rzetelno
ś
ci
ą 
i solidno
ś
ci
ą 
. Wra
ż
liwo
ś
ci
ą 
jednostki natajemnic
ę
 
ż
ycia oraz
ś
wiata, na co
ś
, co swoj
ą 
wyj
ą 
tkowo
ś
ci
ą 
przerasta potoczn
ą 
proz
ę
codzienno
ś
ci. Zw
ć
my uwag
ę
,
ż
e ws
ł
owie ?powaga? zawarte jest inne s
ł
owo - ?waga?, a wi
ę
c ?wa
ż
no
ść
?, czyli znaczenie jakie nadajemy czemu
ś
lub komu
ś
. Wtym wypadku samemu
ż
yciu. Powaga by
ł
aby tu wi
ę
c cech
ą 
 
ż
ycia sensownego pozbawionego pozorów oraz iluzji.Powaga bywa odruchowo przeciwstawiana nastrojowi luzu, humorowi, czy dowcipowi. Czy tak jest jednak w istocie ? Je
ż
elimieliby
ś
my ju
ż
wskazywa
ć
na tak
ą 
opozycyjno
ść
, to wyra
ż
a si
ę
ono g
ł
ównie w drwinie lub kpinach, prze
ś
miewczym szyderstwiewobec rzeczy wa
ż
nych, czy pajacowaniu.?Lecz i ten u
ś
miech, co swe rany smaga,I
ś
wiat wyszydza, i
ś
wiatu si
ę
skar 
ż
y,Rozwieje
ż
ycia surowa powaga- Nie da mu powsta
ć
na szlachetnej twarzy? ? pisze w swym wierszuAdam Asnyk?Czym jest powaga
ż
ycia ?? ? pyta w swym artykule Antoni Szwed. ?Najpierw czym nie jest. Cz
ł
owiek powa
ż
ny, to nie ponurak,d
ę
czony jakim
ś
wewn
ę
trznym smutkiem, to nie ten, kto unika rado
ś
ci
ż
ycia, nigdy nie
ż
artuje i gardzi wszelk
ą 
rozrywk
ą 
. Owszystkich
ś
wi
ę
tych mo
ż
na powiedzie
ć
,
ż
e byli lud
ź
mi powa
ż
nymi, cho
ć
byli pogodnego usposobienia, wielu z nich tryska
ł
ohumorem, lubi
ł
o
ś
mia
ć
si
ę
,
ś
piewa
ć
i ta
ń
czy
ć
.?Nuda jest najbardziej widomym dowodem braku takiej powagi . Jest jak
ąś
form
ą 
sprzeniewierzenia si
ę
ludzkiemu istnieniu.Marnotrawstwem darowanego nam czasu i powo
ł
ania do jakiego zostali
ś
my przeznaczeni. Nuda i towarzysz
ą 
ce jej poczuciepustki zaprzecza wa
ż
no
ś
ci
ż
ycia. Oto nic, a w szczególno
ś
ci samo
ż
ycie, nie jest na tyle istotne, aby si
ę
tym zaj
ąć
? lepiej wi
ę
ctrwa
ć
w bierno
ś
ci.Czym jest natomiast samo
ż
ycie ? To najtrudniejsza kwestia, jak
ą 
mo
ż
emy sobie postawi
ć
. By
ć
mo
ż
e nigdy nie b
ę
dziemy moglisobie na to pytanie w pe
ł
ni odpowiedzie
ć
. Tajemnica tego faktu sk
ł
ania do pokory, ale jednocze
ś
nie równie
ż
do poszukiwania na
 
nie odpowiedzi, cho
ć
by tylko po to, aby lepiej rozumie
ć
nas samych i otaczaj
ą 
cy nas
ś
wiat. Rozwi
ą 
zanie polega by
ć
mo
ż
ebardziej na akcie wiary, ni
ż
na akcie poznania. Antoni K
ę
pi
ń
ski uj
ął
to nast
ę
puj
ą 
cym stwierdzeniem: ?Zjawisko
ż
ycia jest czym
ś
 tak niezwyk
ł
ym we wszech
ś
wiecie i logicznie bior 
ą 
c, z góry skazanym na zag
ł
ad
ę
,
ż
e wyt
ł
umaczenie, dlaczego
ż
ycie rozpleni
ł
osi
ę
na naszej planecie, wymaga irracjonalnej wiary w samo
ż
ycie.?Powaga
ż
ycia bliska jest temu, cho
ć
nie to
ż
sama, co przez P. Tillicha okre
ś
lone zosta
ł
o jako ?m
ę
stwo bycia?. Stanowi onoodpowied
ź
cz
ł
owieka na zagro
ż
enie i l
ę
k, rozpacz i dramatyczne zdarzenia losowe, gdzie cz
ł
owiek ?...afirmuje w
ł
asny byt wbrewtym elementom swego istnienia, które sprzeciwiaj
ą 
si
ę
podstawowej afirmacji cz
ł
owieka? Taki rodzaj m
ę
stwa odnajdujemyprzyk
ł
adowo w postawie rodziców wychowuj
ą 
cych niepe
ł
nosprawne dziecko, czy w zachowaniu osoby dowiaduj
ą 
cej si
ę
ozbli
ż
aj
ą 
cej
ś
mieci. Jedna z kobiet dotkni
ę
tych chorob
ą 
nowotworow
ą 
zwierzy
ł
a si
ę
dziennikarzowi: ?Kiedy cz
ł
owiek stoi na skrajuprzepa
ś
ci, wszystko si
ę
przewarto
ś
ciowuje, a mo
ż
e raczej zaczyna si
ę
rozgl
ą 
da
ć
i dostrzega
ć
to, co wa
ż
ne.? M
ę
stwo byciastanowi wi
ę
c bardziej rodzaj heroicznej bezpo
ś
redniej odpowiedzi na trudne zdarzenia ludzkiej egzystencji, na towarzysz
ą 
ce tejegzystencji cierpienie. Bez litowania si
ę
nad sob
ą 
i roztkliwiania. Powaga
ż
ycia jest natomiast postaw
ą 
bardziej uogólnion
ą 
,respektem wobec istnienia jako takiego, traktowaniem
ż
ycia na serio bez taryfy ulgowej i b
ł
azenady. Do
ś
wiadczamy jej, gdy dlaprzyk
ł
adu ogl
ą 
damy filmy Kie
ś
lowskiego - i widzimy jej
ż
enuj
ą 
cy brak w argety
ń
skim serialu telewizyjnym. M
ę
stwo
ż
ycia mo
ż
enatomiast wi
ą 
za
ć
si
ę
z jakim
ś
rodzajem powiedzenia losowi ? nie, oto wbrew niesprzyjaj
ą 
cym okoliczno
ś
ciom i nieuchronnemuprzeznaczeniu nios
ę
g
ł
ow
ę
wysoko podniesion
ą 
. Wi
ąż
e si
ę
z byciem zwyci
ęż
onym, ale nie pokonanym. W powadze
ż
yciawyra
ż
a si
ę
w wi
ę
kszym stopniu zgoda i pokora wobec tajemnicy ludzkiej egzystencji. P
ł
aszczyzna relacji mi
ę
dzy cz
ł
owiekiem i
ż
yciem jest tu zawsze pochy
ł
a, gdy
ż
majestat
ż
ycia jest czym
ś
znacznie wi
ę
kszym ni
ż
sam cz
ł
owiek. Nieprzypadkowo ludziewra
ż
liwi na powag
ę
 
ż
ycia lubi
ą 
przebywa
ć
w górach i po nich w
ę
drowa
ć
. Do
ś
wiadczaj
ą 
szacunku i respektu wobec czego
ś
, co jest wi
ę
ksze ni
ż
oni sami np. wobec
ś
mierci, narodzin, natury, czy nieuchronno
ś
ci up
ł
ywaj
ą 
cego czasu. W odniesieniu doostatniego przypadku warto przywo
ł
a
ć
sobie przed oczy cho
ć
by osoby, które swoim ubiorem, czy zachowaniem próbuj
ą 
 zaprzeczy
ć
posiadanemu prze siebie wiekowi. Ten brak powagi jak
ż
e cz
ę
sto budzi uczucie za
ż
enowania, czy wr 
ę
cz politowania.Zarówno powaga
ż
ycia, jak i m
ę
stwo bycia nadaj
ą 
ludzkiemu istnieniu niebywa
łą 
godno
ść
, czy wr 
ę
cz pe
ł
ne szacunkudostoje
ń
stwo. Otwieraj
ą 
te
ż
cz
ł
owieka na duchowy wymiar ziemskiej egzystencji. Brak powagi
ż
ycia czyni cz
ł
owiekaprymitywnym i niewiele ma to wspólnego z brakiem wykszta
ł
cenia, czy urodzeniem. Prymityw, to cz
ł
owiek stoj
ą 
cyniejednokrotnie na samym szczycie drabiny hierarchii spo
ł
ecznej, lecz jednocze
ś
nie ca
ł
kowicie pozbawiony wra
ż
liwo
ś
ciduchowej. Powaga
ż
ycia wyra
ż
a si
ę
cz
ę
sto w prostocie, a jej brak w wyrafinowaniu. Wed
ł
ug Hellingera ?wielko
ść
le
ż
y wzwyczajno
ś
ci?. St
ą 
d wyra
ź
nie dystansuje si
ę
od pozorów duchowo
ś
ci ujawniaj
ą 
cej si
ę
czasem w ezoteryzmie, czyposzukiwaniach mistycznych. Taki ci
ęż
ar duchowy widzi cho
ć
by u osób, które w sposób zaanga
ż
owany wychowuj
ą 
swoje dzieci,gdy stwierdza: ?Sam fakt,
ż
e maj
ą 
dzieci, wspieraj
ą 
je i próbuj
ą 
je wychowa
ć
, ju
ż
ma znamiona wielko
ś
ci.? Podobnie odnosi si
ę
 do prostych ludzi wykonuj
ą 
cych zwyczajn
ą 
prac
ę
: ?Na przyk
ł
ad rolnik, który rano karmi swoje krowy i potem idzie w pole...jak
ą 
 wag
ę
ma on w porównaniu z tym, który mówi: medytuj
ę
? .Dramatyzm, tragizm i nieuchronno
ść
ludzkiego losu sk
ł
ania jednak równie
ż
do uruchamiania ca
ł
ego systemu obron.
Obrona przed powag
ą
 
ż
ycia.
Do
ś
wiadczaj
ą 
c ci
ęż
aru egzystencji staramy si
ę
przed ni
ą 
broni
ć
. Zgoda na
ś
wiat jaki istnieje poci
ą 
ga za sob
ą 
nieuchronno
ść
 bólu.Naj
ł
atwiej powadze
ż
ycia zaprzeczy
ć
. Odrzuci
ć
, wyszydzi
ć
, czy w inny sposób zdeprecjonowa
ć
. Najlepszym przyk
ł
adem jest tualkohol, któremu po
ś
wi
ę
cimy osobne miejsce, ale nie tylko on stanowi antidotum. Do tej samej grupy nale
żą 
narkotyki, hazard,bez
ł
adny seks, ucieczka w chorob
ę
somatyczn
ą 
, czy psychiczn
ą 
. Zaprzeczaj
ą 
c powadze
ż
ycia staramy si
ę
udowodni
ć
,
ż
e nieistnieje nic naprawd
ę
wa
ż
nego i godnego,
ż
ycie jest niewiele warte i nie nale
ż
y si
ę
nim zbytnio przejmowa
ć
. Tak
ż
e inni jak
ż
ecz
ę
sto odwodz
ą 
nas od powagi
ż
ycia mówi
ą 
c nie tak rzadko przecie
ż
: ?Nie przejmuj si
ę
tak tym wszystkim?, ?Ko
ń
ma wielki
ł
eb,
ż
eby si
ę
martwi
ć
?, ?Trzeba si
ę
napi
ć
, bo cz
ł
owiek by zwariowa
ł
? itd.Innym mechanizmem radzenia sobie z powag
ą 
 
ż
ycia polega na tzw. reakcji upozorowanej (reaction-formation). Wyst
ę
puje tudzia
ł
anie w my
ś
l przyrodniczej zasady,
ż
e ka
ż
da akcja wywo
ł
uje reakcj
ę
. Jest to zast
ę
powanie jednych uczu
ć
innymi, cz
ę
stoprzeciwstawnymi. W praktyce przejawia si
ę
to najcz
ęś
ciej przyj
ę
ciem okre
ś
lonej maski. ?Paradoks maski ? pisze AntoniK
ę
pi
ń
ski ? polega na tym,
ż
e za jego pomoc
ą 
osi
ą 
ga si
ę
efekt wr 
ę
cz odwrotny od zamierzonego. Zak
ł
ada si
ę
mask
ę
, by by
ć
 samemu spokojniejszym i by uspokoi
ć
otoczenie, osi
ą 
ga si
ę
zwi
ę
kszony niepokój w
ł
asny i otoczenia.? Przyj
ę
cie maski ma co
ś
z jungowskiej persony i zawsze jest czym
ś
w swej istocie sztucznym. Poznaje si
ę
j
ą 
z regu
ł
y po przesadnym, sztywnym inieadekwatnym zachowaniu kogo
ś
. Jest jednak rzecz
ą 
typow
ą 
,
ż
e gdy w okre
ś
lonej sytuacji maska opada ? dzieje si
ę
tak wmomentach silnego napi
ę
cia i os
ł
abienia postawy obronnej ? ujawnia si
ę
wtedy ogrom utajonych prawdziwych uczu
ć
i pragnie
ń
.Prawda ludzkiego istnienia wychodzi niejako na wierzch. Nie bez znaczenia jest tu równie
ż
fakt,
ż
e pos
ł
ugiwanie si
ę
mask
ą 
wd
ł
u
ż
szej perspektywie m
ę
czy, gdy
ż
trzyma si
ę
tylko si
łą 
czyjej
ś
woli, gdy wola nagle s
ł
abnie - maska opada.Niebezpiecze
ń
stwo polega na tym,
ż
e gdy ?postawa maski? zaczyna dominowa
ć
i utrwala
ć
si
ę
, stopniowo t
ę
pieje zdolno
ść
 odczuwania powagi
ż
ycia. Naturalna potrzeba oraz wra
ż
liwo
ść
ulega upo
ś
ledzeniu. Traci si
ę
stopniowo orientacj
ę
w odniesieniudo spraw i rzeczy wa
ż
nych, które stawiane s
ą 
na równi z b
ł
ahymi. To wielce znamienne, na co zwraca uwag
ę
wielu autorów,
ż
ew sytuacjach skrajnego zagro
ż
enia
ż
ycia i zdrowia (zes
ł
anie, obóz koncentracyjny itd.) znika ca
ł
a symptopatologia nerwicowa.Odczucie ci
ęż
aru ludzkiej egzystencji sprzyja natomiast realistycznej orientacji w otaczaj
ą 
cym
ś
wiecie.
Ż
ycie na serio, bezudawania i pozorów ukazuje wówczas ca
łą 
swoj
ą 
powag
ę
, ale mówi te
ż
niejedno o istocie samej nerwicy i jej mechanizmach. ?Symptom dzia
ł
a niekiedy niczym opaska na oczy, jak przy ciuciubabce? ? stwierdza Hellinger. Tak
ą 
opask
ą 
na oczy chroni
ą 
c
ą 
 przed konfrontacj
ą 
z powag
ą 
 
ż
ycia jest cz
ę
sto alkohol.
Alkohol i powaga
ż
ycia
 
 Alkohol redukuje udr 
ę
k
ę
pyta
ń
o sens
ż
ycia i jego znaczenie.Jest wi
ę
c zawsze zamiast powagi
ż
ycia. Warto, aby terapeuta uzale
ż
nie
ń
chcia
ł
ten aspekt choroby dostrzec. Zauwa
ż
y
ć
,
ż
e jak
ż
e cz
ę
sto w odniesieniu do konkretnego pacjenta s
ł
owo ?zamiast? oznacza tak
ż
e samobójstwo. Alkohol ma wi
ę
c powag
ę
 
ż
ycia zast
ą 
pi
ć
i uniewa
ż
ni
ć
.Trze
ź
wo
ść
jest wi
ę
c niczym innym jak powrotem do powagi ludzkiej egzystencji. Wida
ć
to wyra
ź
nie zarówno w sposobiena
ł
ogowego regulowania uczu
ć
, jak i w systemie iluzji i zaprzecze
ń
. Podst
ę
pno
ść
alkoholu polega jak wiemy na tym,
ż
e powagi
ż
ycia nie da si
ę
przez d
ł
u
ż
szy czas ignorowa
ć
, ucieczka przed ni
ą 
nie mo
ż
e si
ę
powie
ść
- i alkohol w pewnym momenciezaczyna wystawia
ć
rachunek za sw
ą 
zast
ę
pcz
ą 
rol
ę
. Alkoholicy wiedz
ą 
dobrze, i
ż
taki rachunek zawiera z regu
ł
y dramatyczniewysok
ą 
cen
ę
. Powrót do normalnego nurtu
ż
ycia, je
ś
li taki w ogóle nast
ą 
pi, bywa bolesny i nigdy nie odbywa si
ę
nigdy bezogromu w
ł
asnej pracy i zaanga
ż
owania. Uniewa
ż
nione egzystencjalne cierpienie odzywa si
ę
ze zdwojon
ą 
si
łą 
domagaj
ą 
c si
ę
 swoich praw i respektu. Zauwa
ż
my jeszcze,
ż
e nie przypadkowo toasty wznosimy w momentach szczególnych dla jednostki(wesela, jubileusze, chrzciny itp.) gdy powaga
ż
ycia zaznacza swoj
ą 
obecno
ść
. Powadze tych zdarze
ń
egzystencjalnychtowarzyszy rytua
ł
alkoholowy, który ma je podkre
ś
la
ć
i celebrowa
ć
- w rzeczywisto
ś
ci jednak im zaprzecza lub tworzy ichkarykatur 
ę
. Pijani w sztok go
ś
cie weselnego poranka, czy pogrzebowej stypy, s
ą 
parodi
ą 
donios
ł
o
ś
ci wyj
ą 
tkowo
ś
ci chwili, któramia
ł
a miejsce.Typowymi kulturowymi symbolami prób uniewa
ż
niania powagi
ż
ycia jest cyrkowy klown, dworski b
ł
azen, czy romantycznyPierrot, gdzie za udawanej maski wyziera jednak prawda ludzkiej egzystencji. Cierpienie i
ł
zy spoza maski klowna, m
ą 
dro
ść
iroztropno
ść
z za b
ł
azenady królewskiego trefnisia oraz mi
ł
o
ść
i rozpacz wyzieraj
ą 
ca za charakteryzacji Pierrota. Jak uniwersalna jest to metafora, ponadhistoryczna i przekraczaj
ą 
ca ró
ż
nice kulturowe, mo
ż
na si
ę
przekona
ć
si
ę
gaj
ą 
c po studiumantropologiczne Moniki Sznajderman . W Polsce szczególne miejsce zajmuje na po
ł
y legendarna posta
ć
Sta
ń
czyka, b
ł
azna królaZygmunta Starego, uwie
ń
czona na p
ł
ótnach Jana Matejki. Z za maski szyderstwa i kpiny wyziera polityczna przenikliwo
ść
irealizm, m
ą 
dro
ść
i wyczucie niezmiennego rytmu historii.To w
ł
a
ś
nie na obrazie Matejki przez otwarte drzwi wida
ć
pe
ł
en zabaw i zapewne równie
ż
alkoholowych uciech dwór królewskioraz pe
ł
n
ą 
troski i pozbawion
ą 
b
ł
aze
ń
skiej maski twarz samego Sta
ń
czyka. Widzimy twarz cz
ł
owieka czuj
ą 
cego powag
ę
 
ż
ycia.Ale b
ł
azen to te
ż
osoba sympatyczna,
ł
atwo si
ę
z ni
ą 
uto
ż
sami
ć
, tak jak w wierszu dla dzieci ?Król i b
ł
azen?, który to sk
ł
oni
ł
dowi
ę
kszej powagi króla, co ?prosto z b
ł
ota szed
ł
w pa
ł
acowe wrota i nie wyciera
ł
nóg".Istnieje jeszcze jeden literacki symbol uniewa
ż
niania respektu wobec
ż
ycia. Jest nim Piotru
ś
Pan z ksi
ąż
ki Sir Jamesa MatthewBarrie'go. To ch
ł
opiec, który pragnie na zawsze pozosta
ć
w beztroskim
ś
wiecie dzieci
ń
stwa i uchroni
ć
si
ę
w ten sposób przeduci
ąż
liwo
ś
ciami i obowi
ą 
zkami
ś
wiata doros
ł
ych. Nibylandia pozwala trwa
ć
w dzieci
ę
cej beztrosce niesamowitych przygód iniespe
ł
nionych marze
ń
. Z historii Piotrusia Pana przebija jednak pewien smutek - by
ć
niedojrza
ł
ym, swobodnie lataj
ą 
cym sobiepo
ś
wiecie ch
ł
opcem jest zapewne wspaniale przez pewien czas, ale by
ć
skazanym na niedojrza
ł
o
ść
na ca
łą 
wieczno
ść
? O, to ju
ż
przestaje by
ć
takie weso
ł
e. G
ł
ówn
ą 
wi
ę
c o
ś
dramaturgiczn
ą 
opowie
ś
ci stanowi
ą 
próby, jakie podejmuje "ziemska" bohaterkaWendy, usi
ł
uj
ą 
ca wyswobodzi
ć
biednego Piotrusia z tej pu
ł
apki.Pu
ł
apki zaprzeczania powadze
ż
ycia. Wendy próbuje nak
ł
oni
ć
Piotrusia Pana, aby dojrza
ł
do mi
ł
o
ś
ci i spowa
ż
nia
ł
. Co
ś
nam toprzypomina ? prawda ? To typ relacji jaka jak
ż
e cz
ę
sto
łą 
czy alkoholika z jego wspó
ł
uzale
ż
nion
ą 
 
ż
on
ą 
, która podejmujeniezliczone heroiczne próby sk
ł
onienia ?lataj
ą 
cego ch
ł
opca? do powagi
ż
ycia. I dopóki, tak jak dla Piotrusia Pana,
ś
wiat b
ę
dziepe
ł
en przygód i beztroski, dopóty jej zabiegi b
ę
d
ą 
skazane na niepowodzenie. Niew
ą 
tpliw
ą 
zas
ł
ug
ą 
lecznictwa odwykowego jestzauwa
ż
enie,
ż
e Wendy wymaga takiej samej pomocy psychoterapeutycznej, jak i sam Piotru
ś
Pan.
Powaga
ż
ycia i psychoterapia
Zdarza si
ę
,
ż
e mój nowy pacjent stwierdza: ?kiedy
ś
wydawa
ł
o mi si
ę
to
ś
mieszne,
ż
e mo
ż
na i
ść
do psychologa ze swoimik
ł
opotami ? a teraz, jak pan widzi, tu u pana siedz
ę
.? Wtedy my
ś
l
ę
sobie: ?No có
ż
ch
ł
opie, to po prostu
ż
ycie si
ę
o ciebieupomnia
ł
o i dopad
ł
o ci
ę
wtedy, gdy tego si
ę
tego najmniej spodziewa
ł
e
ś
.? Do
ś
wiadczenie psychoterapii uczy,
ż
e prawdy trzebanajcz
ęś
ciej szuka
ć
pod powierzchni
ą 
prezentowanych na powierzchni zjawisk i udawanej pozy ró
ż
nych osób. Powag
ę
 
ż
yciamo
ż
na odnale
źć
w oczach drugiego cz
ł
owieka. Bywa tak,
ż
e u
ś
miechowi na twarzy - towarzysz
ą 
oczy, które p
ł
acz
ą 
.Ju
ż
w momencie diagnozy, gdy pacjent mówi o swoim problemie, a konkretnie sposób w jaki opowiada o swoim k
ł
opocie i waga jak
ą 
nadaje dramatycznym w swej istocie czasem faktom (?Tak si
ę
wtedy spi
ł
em,
ż
e a
ż
... i tu u
ś
miech ?)
ś
wiadczy o jego relacjido powag
ż
ycia. Jest te
ż
czu
ł
ym wska
ź
nikiem rokowniczym sukcesu ca
ł
ej terapii.Mnie jeszcze nigdy nie uda
ł
o si
ę
pomóc osobie, która w jakikolwiek sposób przez d
ł
u
ż
szy czas deprecjonowa
ł
aby swój problem.Czasem s
ą 
to komunikaty ledwie dostrzegalne, subtelne i wplecione w tok narracji, niemniej jednak bardzo istotne irozstrzygaj
ą 
ce. Na przyk
ł
ad, kobieta u
ś
miechaj
ą 
c si
ę
lekko niejako do swoich my
ś
li opowiada mi o powa
ż
nej pe
ł
nej przemocyfizycznej i poni
ż
enia awanturze z m
ęż
em nazywaj
ą 
c j
ą 
kilkakrotnie przy tym ?megaawantur 
ą 
?. Jest to pewny sygna
ł
grypsychologicznej jak
ą 
prowadzi z otoczeniem. A gra, jak to gra, zawsze jest czym
ś
ma
ł
o powa
ż
nym i dos
ł
ownym. Jest w niejczasem te
ż
co
ś
diabolicznego, ale te
ż
i ma
ł
o powa
ż
nego. Terapeuta musi mie
ć
odwag
ę
zmierzenia si
ę
z rzeczywisto
ś
ci
ą 
tak
ą 
  jaka ona jest w swej istocie.Z realno
ś
ci
ą 
, niejednokrotnie bardzo dramatyczn
ą 
, jaka ujawnia si
ę
poprzez los pacjenta. Nazwa
ć
rzeczy po imieniu, ponorwidowsku odpowiednim ?rzeczom da
ć
s
ł
owo? i nie da
ć
si
ę
uwie
ść
u
ś
miechowi w grze ?przecie
ż
nic powa
ż
nego si
ę
niezdarzy
ł
o?, taka sobie ?megaawanturka?. Nie ba
ć
si
ę
nazwa
ć
dra
ń
stwa dra
ń
stwem, a mi
ł
o
ś
ci mi
ł
o
ś
ci
ą 
. Hellinger w szczególnysposób zwraca uwag
ę
na ten aspekt profesjonalnych kompetencji psychoterapeutycznych. W
ł
a
ś
nie odwaga i zdolno
ść
 realistycznego dostrzegania znaczenia zdarze
ń
powoduje,
ż
e maska braku powagi
ż
ycia opada. Pacjent zaczyna widzie
ć
,
ż
epsychoterapia to sytuacja ?naprawd
ę
? a nie ?na niby? i podejmuje ryzyko otwarto
ś
ci. Stopniowo zdejmuje mask
ę
pozorów, gier i
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...