Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Look up keyword
Like this
1Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Łysiak - Zabawa w klasy

Łysiak - Zabawa w klasy

Ratings: (0)|Views: 108 |Likes:
Published by Tomasz Płókarz

More info:

Published by: Tomasz Płókarz on Jul 23, 2012
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

07/23/2012

pdf

text

original

 
Waldemar Łysiak – Łysiak na łamach
74
 Zabawa w „klasy” 
 Na całym
ś
wiecie obserwowane s
ą 
niepokoj
ą 
ce przejawy obni
ż
ania si
ę
stanu wiedzy oraz
ś
wiadomo
ś
ci intelektualnej uczniów i studentów, na cowpływ maj
ą 
przeró
ż
ne aspekty XX-wiecznej cywilizacji i co jest paradoksem, bo w ko
ń
cu
ż
yjemy pono
ć
w stuleciu m
ą 
drzejszym ni
ż
wszystkie poprzednierazem wzi
ę
te. Na pocz
ą 
tek jeden przykład: w bosto
ń
skich szkołach przeprowadzono ankiet
ę
, dzi
ę
ki której wyszło na jaw,
ż
e dzieci w wi
ę
kszo
ś
cis
ą 
dz
ą 
, i
ż
mleko jest wyrabiane przemysłowo, tak jak piwo czy coca-cola.Zaprowadzono wi
ę
c dzieci do ZOO, aby im pokaza
ć
, jak si
ę
doi krowy.Ale co nas obchodzi cudze podwórko dydaktyczne! Winni
ś
my si
ę
martwi
ć
oswoje, na którym — chocia
ż
wszyscy wiedz
ą 
, jak si
ę
doi krowy — zaczynaj
ą 
si
ę
coraz mocniej ujawnia
ć
symptomy ci
ęż
kiego schorzenia.Zauwa
ż
ano je ju
ż
od kilku lat (byłem w
ś
ród zauwa
ż
aj
ą 
cych), diagnozowanoi wskazywano najró
ż
niejsze przyczyny (byłem w
ś
ród wskazuj
ą 
cych): a to pogarszaj
ą 
cy si
ę
z roku na rok poziom podr 
ę
czników, szpikowanych mas
ą 
skandalicznych bł
ę
dów merytorycznych oraz interpretacyjnych, a to obni
ż
aj
ą 
cysi
ę
równie systematycznie stan przygotowania do zawodu młodej kadrynauczycielskiej, w szeregi której gromadnie trafiaj
ą 
przypadkowi nieudacznicyi outsiderzy wyeliminowani z innych profesji, a to szwankuj
ą 
c
ą 
infrastruktur 
ę
szkół, itd., itp.W
ś
ród ostatnich reform w szkolnictwie na czoło wybiły si
ę
dwie:obowi
ą 
zek uko
ń
czenia przez wszystkich nauczycieli wy
ż
szych studiów oraznowy system szkoły 10-letniej, reklamowany jako perfekcjonizacja nauczania,w efekcie której wyedukowanie młodzie
ż
y zbli
ż
y si
ę
do po
żą 
danego optimum.Czy rzeczywi
ś
cie si
ę
zbli
ż
y, w to w
ą 
tpi
ę
. B
ę
dzie to tym bardziej utrudnione, je
ś
li nie zlikwidujemy nast
ę
 pstw innej, nie tak gło
ś
no reklamowanej reformysprzed kilku lat, w wyniku której kompletnie nie trzeba si
ę
dzisiaj uczy
ć
, bydosta
ć
matur 
ę
, i wystarczy udawa
ć
nauk 
ę
, by otrzyma
ć
dyplom wy
ż
szejuczelni.Zaczyna si
ę
to od pierwszych klas szkoły podstawowej. Jak wiadomo, podstawówk 
ę
musz
ą 
sko
ń
czy
ć
wszyscy, a dzieci wiedz
ą 
o tym i, jakkolwiek nieprawdopodobnie by to brzmiało, coraz powszechniej lekcewa
żą 
(oni i ichrodzice) instytucj
ę
, w której ko
ń
cowy efekt jest zagwarantowany przedstartem. Zjawisko nie istniej
ą 
ce w czasach „niebieskiego mundurka” — widocznie wówczas dzieci
ę
ta były t
ę
 psze i za wcze
ś
nie nie zdawały sobiesprawy z wielu rzeczy. Dzisiaj szybciej dojrzewaj
ą 
, a negowa
ć
to, co powy
ż
ejnapisałem, b
ę
dzie tylko ten, kto nie ma
ż
adnej styczno
ś
ci ze szkoł
ą 
i nie
 
Waldemar Łysiak – Łysiak na łamach
75
rozmawiał na ten temat z nauczycielami.Ja rozmawiałem. Odzywka ucznia 3 klasy (nie uko
ń
czone 9 lat), gdynauczycielka wpisuje mu do dzienniczka,
ż
e lekcewa
ż
y nauk 
ę
: „A wpisujsobie, wpisuj, my
ś
lisz,
ż
e mi starzy co
ś
zrobi
ą 
!”
(sic!)
 — nie jest ju
ż
niczym bulwersuj
ą 
cym. Kawalerom i starym pannom, to jest osobnikom nie chadza- j
ą 
cym na wywiadówki, obrazek taki nie przy
ś
ni si
ę
nawet w koszmarnym
ś
nie,lecz nauczyciele zaczynaj
ą 
si
ę
ju
ż
do tego przyzwyczaja
ć
, przyzwyczai
ć
si
ę
 bowiem mo
ż
na do wszystkiego na
ś
wiecie. Telewizyjna dojrzało
ść
kilkuletnichsmyków jest tak imponuj
ą 
ca,
ż
e nikogo nie zdziwiłoby przyniesienie przeznich do „budy” gło
ś
nego francuskiego raportu spółki Robert Debre—DanielDouady: „Przem
ę
czenie uczniów w obecnym systemie szkolnym”, b
ą 
d
ź
ksi
ąż
ki Guya Vermeila „Zm
ę
czenie w szkole”, i szermowanie nimi w obronietotalnego
 far niente.
Sytuacja jest z natury rzeczy jeszcze bardziej niepokoj
ą 
ca w przypadkuroczników starszych, to jest nastolatków, co równie
ż
— naturalnym biegiemrzeczy — najwi
ę
ksze przera
ż
enie budzi u dydaktyków, u całej tej rzeszynauczycieli z klas
ś
rednich, którzy zaczynaj
ą 
si
ę
czu
ć
w szkołach coraz mniej potrzebni (stopnie i
ś
wiadectwa mogłyby wystukiwa
ć
maszyny). Od czasu doczasu bij
ą 
oni głow
ą 
o mur, alarmuj
ą 
c opini
ę
publiczn
ą 
; trzy przykłady — trzywypowiedzi nauczycielek dla prasy z ostatnich trzech lat:
Bronisława Ginter:
„Szkoła te
 ż 
jakby straciła swoje znaczenie (...) A szkoła, zamiast walczy
ć
z tym, idzie na ust 
ę
 pstwa. Wyszły zarz 
ą 
dzenianakazuj
ą 
ce dopuszczenie do egzaminów poprawkowych uczniów z dwiemaocenami niedostatecznymi. Nawet je
 ś
li wynikały one z wagarów i zupełnegolekcewa
 ż 
enia nauki. Uczniowie, którzy s
ą 
wybitnymi sportowcami, mog 
ą 
by
ć
 zwolnieni z kilku przedmiotów. Coraz mniej osób pami
ę
ta,
 ż 
e do szkoły chodzi si
ę
 , by zdoby
ć
wiedz 
ę
 , a nie papierek”.
Maria Hernasowa:
„Ucznia nie mo
 ż 
na w praktyce zmusi
ć
do nauki (...)
 Ż 
eby zosta
ć
na drugi rok w tej samej klasie, trzeba wykaza
ć
maksimum złejwoli, nie wystarczy zwyczajnie nie umie
ć
czyta
ć
i pisa
ć
. Szkoł 
ę
trzeba nie:odsłu
 ż 
 y
ć
jak wojsko — szkoł 
ę
trzeba odsiedzie
ć
jak wyrok w kryminale. To w zasadzie wystarczy, by otrzyma
ć ś
wiadectwo jej uko
ń
czenia (...) Na dwudziestuchłopców w mojej klasie uczy si
ę
trzech. Ze czterech — uczy si
ę
niektórych przedmiotów. Reszta — 
 ż 
 yje na pa
ń
 stwowym stopniu i czuje si
ę
z tym zupełniedobrze. Bez stresów i kompleksów pójd 
ą 
sobie w
 ż 
 ycie,
 ś
wi
ę
cie przekonani,
 ż 
eim si
ę
nale
 ż 
 y jaka
 ś
płaca za to,
 ż 
e
 ż 
 yj
ą 
 , tak jak si
ę
im nale
 ż 
ała ocenadostateczna za to,
 ż 
e w szkole siedzieli w ławkach”.
Julia Tazbir:
„W tej chwili główny problem jest taki,
 ż 
e oni... przeciekaj
ą 
 przez palce. Zwyczajnie. Kto
 ś
nie przychodzi do szkoły, bo mu si
ę
nie chce.
 
Waldemar Łysiak – Łysiak na łamach
76
 Klasa znikn
ę
ła, bo ma by
ć
wypracowanie z polskiego. Jeden skraca dzionki szkolne, drugi — bywa tylko w wybrane dni tygodnia (...) Jeszcze inni skre
 ś
laj
ą 
 pewne przedmioty. Kiedy
 ś
wi
ę
kszo
 ść
uczniów chodziła regularnie, urywała si
ę
mała grupa wagarowiczów. Dzi
 ś
i wi
ę
kszo
 ść
... W zeszłym roku nasza naj- zdolniejsza klasa miała
 ś
redni
ą 
frekwencj
ę
około 70 procent. Tak urz 
ę
dowali,
 ż 
e jedn
ą 
lekcj
ę
miałam z jednymi, nast 
ę
 pn
ą 
— z zupełnie innymi osobami (...) Je
 ż 
eli ucze
ń
 , nic nie robi
ą 
c, nie jest ostatni w klasie, tylko, powiedzmy,dwunasty od ko
ń
ca, to nie mo
 ż 
na mu zagrozi
ć
. Mieli
 ś
my ju
 ż 
egzemplarz, któryw ci
ą 
 gu pi
ę
ciu lat «chodził» w sumie nie wi
ę
cej ni
 ż 
dwie klasy! Potem zdawał na politechnik 
ę
. Egzaminu nie zdał, ale jest gdzie
 ś
studentem”.
Do studiów, które mo
ż
na z powodzeniem kontynuowa
ć
nic nie umiej
ą 
c i nicsi
ę
nie ucz
ą 
c, jeszcze wrócimy, na razie za
ś
istotne jest pytanie: jakim cudemmo
ż
e trwa
ć
ta paranoja przedmaturalna opisana przez trzy nauczycielki? Dr Ju-lia Tazbir wyja
ś
niła to jednym zdaniem: „W ko
ń
cu szkoł
ę
— tak naprawd
ę
— rozlicza si
ę
z procentu nie promowanych”. Inaczej mówi
ą 
c: je
ś
li szkoła o
ś
mielisi
ę
nie promowa
ć
ucznia, który, chocia
ż
jest w niej zapisany, nie chodzi nalekcje i nie uczy si
ę
, to władze szkoły zostan
ą 
ukarane, bo „nie wyrobiły planu promocji”. Czyli planu 100-procen-towego przerobu, jak w fabryce konserw. Nie od rzeczy b
ę
dzie tu zauwa
ż
y
ć
,
ż
e wszystkie trzy cytowane paniewykazały i
ś
cie brawurow
ą 
odwag
ę
, eksplikuj
ą 
c swoje
ż
ale publicznie inie ukrywaj
ą 
c swych nazwisk. Nie ka
ż
dego na to sta
ć
. Mój rozmówca, 42-letninauczyciel szkoły
ś
redniej, zanim powiedział mi to, co powiedział, zobowi
ą 
załmnie do dyskrecji i wytłumaczył to bardzo prosto: „nie chc
ę
wyj
ść
na wrogamłodzie
ż
y”. Rzeczywi
ś
cie, w sytuacji, gdy lansuje si
ę
(przynajmniejretorycznie) stawk 
ę
na młodzie
ż
, wyj
ść
na wroga młodzie
ż
y jest i głupio, i nie-fortunnie, mo
ż
na bowiem usłysze
ć
:
„on si
ę
nie nadaje, nie umie pracowa
ć
młodzie
 żą 
. Od człowieka tego usłyszałem m.in: — Jestem bezradny wobec ucznia, wobec jego samochodu, którym ojciecgo przywozi do szkoły lub wobec jego równiachowo
ś
ci czerpanej zklanu ulicznego b
ą 
d
ź
dyskotekowego, wobec lekcewa
ż
enia mnie, szkoły,najprostszych powinno
ś
ci. Cz
ę
sto musz
ę
by
ć
bezradny wobec jego agresywnej bezczelno
ś
ci, a najgorsze jest to,
ż
e on o tym doskonale wie i sprawia musatysfakcj
ę
granie na tej mojej bezradno
ś
ci jak na tr 
ą 
 bce. Młodzie
ż
potrafi by
ć
okrutna. Oni wiedz
ą 
,
ż
e musz
ą 
zda
ć
za nic, wi
ę
c do czego mog
ę
ich zmusi
ć
?Istniej
ą 
tacy, otaczani przez innych podziwem, których chciałoby si
ę
po prostutrzasn
ąć
w g
ę
 b
ę
, ale oni tylko na to czekaj
ą 
, nie wolno mi traci
ć
samokontroli.Wie pan, dzisiaj nie daje si
ę
klapsów nawet w domu, to niemodne...Wiem. Tak długo wbijano do głów rodzicom,
ż
e według bada
ń
naukowychkarcenie degeneruje psychik 
ę
dzieci, wp
ę
dza je w wyniszczaj
ą 
ce stresy,

You're Reading a Free Preview

Download
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->