Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Look up keyword
Like this
2Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Kwiatkowski, Henryk - Bomby poszły - 1982 (zorg)

Kwiatkowski, Henryk - Bomby poszły - 1982 (zorg)

Ratings: (0)|Views: 276 |Likes:
Published by biblioteka_zorga

Nad Essen byłem już dwa razy, teraz musiałem to zrobić po raz trzeci. W dywizjonie mówiono, że kto trzy razy bombarduje to samo miasto uzyskuje - zwyczajowym lotniczym prawem - jego honorowe obywatelstwo. A więc kroiła się szansa, że tej nocy, oczywiście jeśli szczęśliwie wrócę do bazy, zostanę honorowym obywatelem Essen. O wyznaczonej godzinie zajęliśmy miejsca w samolocie. Gdy podgrzewałem silniki, nawigator półgłosem odmawiał „Pod Twoją obronę...”, co słyszeliśmy wszyscy, poddając się nastrojowi powagi. Chciałem coś ze swej strony dorzucić dla rozładowania napięcia, ale i mnie złamało. W takich chwilach nie ma mocnych, człowiek nie jest automatem wypranym z uczuć i emocji. (Wersja dla Kindle na Chomiku)

Nad Essen byłem już dwa razy, teraz musiałem to zrobić po raz trzeci. W dywizjonie mówiono, że kto trzy razy bombarduje to samo miasto uzyskuje - zwyczajowym lotniczym prawem - jego honorowe obywatelstwo. A więc kroiła się szansa, że tej nocy, oczywiście jeśli szczęśliwie wrócę do bazy, zostanę honorowym obywatelem Essen. O wyznaczonej godzinie zajęliśmy miejsca w samolocie. Gdy podgrzewałem silniki, nawigator półgłosem odmawiał „Pod Twoją obronę...”, co słyszeliśmy wszyscy, poddając się nastrojowi powagi. Chciałem coś ze swej strony dorzucić dla rozładowania napięcia, ale i mnie złamało. W takich chwilach nie ma mocnych, człowiek nie jest automatem wypranym z uczuć i emocji. (Wersja dla Kindle na Chomiku)

More info:

Published by: biblioteka_zorga on Jan 02, 2013
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF or read online from Scribd
See more
See less

07/31/2014

pdf

 
 
 
Bomby poszły
 
Henryk Kwiatkowski
Spis treści
 
Załogom Polskich Dywizjonów Bombowych RAF 300, 301, 304 i 305, które nie powróciły zlotów bojowych, oraz partyzantom Ziemi Zamojskiej pracę tę poświęcam
 Henryk Kwiatkowski
Od autora
Trzydzieści sześć lat upłynęło od czasu, kiedy nastąpił koniec wojny z Niemcami, w której brałemudział jako pilot Polskich Sił Powietrznych. Dystans czasu jest już odległy, ale chciałbym na kartachswego pamiętnika wrócić do tamtego okresu, aby na miarę własnych możliwości utrwalić wysiłek
 
b
ojowy załóg lotnictwa bombowego i specjalnego przeznaczenia w takim zakresie, w jakim samzdołałem go poznać, bezpośrednio uczestnicząc w stawianych mi zadaniach. Tak się bowiem złożyło,że dotychczas sięgali do swych wspomnień piloci dywizjonów myśliwskich, pozostawiając nas,członków załóg dywizjonów bombowych, jakby na drugim planie, choć wkład do zmagań z wrogiem
-
mierzony inną skalą
-
był po obu stronach równie ważny.
 
W zapisie przedstawiam nie tylko własne przeżycia osnute na tle drogi do lotnictwa i
wypraw
bojowych, początkowo na Niemcy, a później ze zrzutami do okupowanego kraju, lecz także
- na czym
mi najbardziej zależy
-
kreślę sylwetki wielu kolegów, odważnych młodych ludzi, z którymi przyszło miwspólnie ponosić trudy walki. Od zapomnienia chciałbym zwłaszcza ocalić nazwiska kolegówpoległych i zaginionych, do ostatniego momentu przekonanych o potrzebie kontynuowania zmagańw imię wolności ojczyzny i z myślą o niej wypisanego na sztandarze Polskich Sił Powietrznych hasła„Miłość żąda ofiary”.
 Pa
mięć jest zawodna, czas oddalił już wyrazistą ostrość wielu zdarzeń, odebrał im głębię emocji izniwelował kontrasty tak mocno wówczas odczuwane. Niektóre fakty znam tylko z relacji wtórnej, anie od uczestników, którzy je przeżyli. W pamięci zachowałem twarze kolegów, lecz nie wszystkichmogą wymienić z imienia i nazwiska. Wdzięczny więc będę Czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy służyliw lotnictwie i znają bliżej przedstawione przeze mnie sprawy, za sprostowanie ewentualnychnieścisłości i uzupełnienie luk mojego zapisu. Jak każdy autor pamiętnika chciałbym być w zgodzie zwłasnym sumieniem i prawdą obiektywną, bo przecież tylko z sumy spostrzeżeń cząstkowych,indywidualnie pogłębionych, wyłania się obraz zasługujący na miano rzetelnego i wiernego, a taki ce
l
przyświecał mi, gdy przystąpiłem do spisywania swoich wspomnień.
 
Wędrówka do Francji
 
Od dnia, w którym opuściłem Zamość, ubiegły właśnie dwa miesiące, gdy 7 maja 1940 roku pociągwiozący mnie i około dwustu takich jak ja uciekinierów wtaczał się z woln
a na dworzec kolejowy w
Splicie. W tym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że oto zbliża się chwila przełomowa, że naszawędrówka po krajach, w których hitlerowcy umacniali swoje wpływy i czynili wszystko, abyuniemożliwić nam zaciągnięcie się do wskrzeszanej we Francji armii polskiej, dobiega końca. Zanim jednak przejdę do dalszego toku opowiadania, muszę pokrótce zrelacjonować moje dotychczasowelosy, gdyż niektóre wydarzenia z ostatnich dwóch miesięcy miały wycisnąć trwałe piętno napóźniejszym moim życiu.
 G
ranicę polsko
-
słowacką przekroczyłem razem z moimi kolegami, Konradem Abraszewskim, JerzymKordasem i braćmi Brzeskimi z Nowego Sącza, w pierwszych dniach marca 1940 roku. Ilekroć sięgampamięcią do tamtej wędrówki, zawsze staje mi w oczach obraz surowej zimy, głębokich śniegów isłońca, które kąpało swym blaskiem krajobraz gór, nie przynosząc jednak upragnionego ciepła. Mróztrzymał tęgi i przenikał lodem do szpiku kości, zwłaszcza w nocy, kiedy niebo mrugało gwiazdami isączyło się z niego blade światło księżyca. Na otwartej przestrzeni brnęliśmy krok po kroku przez dwiedoby, grzęznąc w zdradliwych zaspach i przysypanych białym puchem rozpadlinach. Zimno było takie,że szron osiadał na twarzach, a ja
- co najgorsze -
miałem jeszcze kłopoty z obuwiem. Po b
lisko stu

Activity (2)

You've already reviewed this. Edit your review.
1 thousand reads
1 hundred reads

You're Reading a Free Preview

Download
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->