Koniec świata w Roku Pańskim 1420 nie nastąpił.Choć wiele wskazywało na to, że nastąpi.
Nie sprawdziły się mroczne proroctwa chiliastów, przepowiadającychnadejście Końca dość precyzyjnie - na rok mianowicie 1420, miesiąc luty,poniedziałek po świętej Scholastyce. Ale cóż - minął poniedziałek,przyszedł wtorek, a po nim środa - i nic. Nie nastały Dni Kary i Pomsty,poprzedzające nadejście Królestwa Bożego. Nie został, choć skończyło sięlat tysiąc, z więzienia swego uwolniony szatan i nie wyszedł, by omamićnarody z czterech narożników Ziemi. Nie zginęli wszyscy grzesznicy światai przeciwnicy Boga od miecza, ognia, głodu, gradu, od kłów bestii, od żądełskorpionów i jadu węży. Próżno oczekiwali wierni nadejścia Mesjasza nagórach Tabor, Baranek, Oreb, Sion i Oliwnej, nadaremnie oczekiwało po-wtórnego przyjścia Chrystusa
quinque civitates,
przepowiedziane wIzajaszowym proroctwie pięć miast wybranych, za które uznano Pilzno,Klatovy, Louny, Siany i Zatec. Koniec świata nie nastąpił. Świat nie zginął inie spłonął. Przynajmniej nie cały.Ale i tak było wesoło.Iście, wyborna ta polewka. Gęsta, korzenna i omaszczona suto.Dawno takiej nie jadłem. Dzięki wam, cni panowie, za poczęstunek, dzięki itobie, karczmareczko. Czy piwem, pytacie, nie pogardzę? Nie. Raczej nie. Jeśli pozwolicie, to z przyjemnością.
Comedamus tandem, et bibamus, cras enimmoriemur.
Nie było końca świata w 1420, nie było w rok później, ani w dwa, aniw trzy, ani w cztery nawet. Rzeczy biegły, że się tak wyrażę, swymprzyrodzonym porządkiem. Trwały wojny. Mnożyły się zarazy, szalała
morsnigra,
szerzył się głód. Bliźni zabijał i okradał bliźniego, pożądał jego żony igeneralnie był mu wilkiem. Żydowinom co czas jakiś fundowano pogromik,a kacerzom stosik. Z nowości zaś - szkielety w uciesznych podskokachpląsały po cmentarzyskach, śmierć z kosą przemierzała ziemię, inkub nocąwciskał się między drżące uda śpiących panien, jeźdźcowi samotnemu nauroczysku strzyga siadała na karku. Diabeł w sposób widomy wkraczał wsprawy powszednie i krążył między ludźmi
tamquam leo rugiens,
jak lew
Leave a Comment