Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
1Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Makuszynski Kornel - Szatan z siódmej klasy.rtf

Makuszynski Kornel - Szatan z siódmej klasy.rtf

Ratings: (0)|Views: 153 |Likes:
Published by wojo2011

More info:

Published by: wojo2011 on Jan 29, 2013
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as RTF, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

01/29/2013

pdf

text

original

 
Kornel Makuszyski
ń
Szatan z siódmej klasy
 
I. Diabeł wyskakuje z pudełka..........................................................................................
3II. Dwie awantury, a jedna gorsza od drugiej......................................................................................................14
III. Pikne s oczy fikowe, ale kto ukradł drzwi?
ę ą 
...........................................................
IV. Dwie brody i człowiek–widmo....................................................................................
V. Po rozbitej głowie chodzi Francuz...............................................................................
40VI. W mroka
ch tli si wiatko
ę ś
..........................................................................................
VII. “Malarz — co ukradł, mówi, e znalazł”
ż
....................................................................
VIII. Umarli pisz listy
ą 
......................................................................................................
IX. “Nie pchaj palców midzy drzwi!
ę
..............................................................................
71X. Na dnie piwnicy i rozpaczy............................................................................................................................79
XI. “Choć burza huczy wkoło nas…”...............................................................................
87XII. “Puk, puk, w okieneczko…”........................................................................................................................94
XIII. Któ to z płaskiego nie chce jeć talerza?
ż ś
...............................................................
 
I. Diabeł wyskakuje z pudełka
Pan profesor Gsowski nauczał historii wedle własnej, nieco rozwichrzonej metody.
ą 
 Niektóre wielkie postacie, błkajce si po elizejskich polach albo krce poród gwiazd,
ą ą ę ążą ś
 bardzo mował, o niekrych rozprawiz drwicym lekcewaeniem, a w licznym,
ą ż
 niemiertelnym tłumie były i takie, o których nie chciał mówić wcale. Omijał je przy spotkaniu,
ś
 udawał, e ich nie dostrzega, nie kłaniał im si. O ukochanych osobistociach mówił z gorcym
ż ę ś ą 
 zapałem, piejc na ich czeć rne hymny, po kadym zdaniu zasadzajc wykrzyknik jak
ą ś ż ą 
 cyprys na grobie. O Napoleonie, z ukochanych najukochaszym, rozprawiał jak natchniony
ń
 poeta. Zdawało si, e kadej chwili zakrzyknie gromko: “Niech yje Cesarz!” — i rzuci si w
ę ż ż ż ę
 bój, krwawy szatan. Napoleon, siedzc okrakiem na komecie jak na ognistym koniu, z wielk
ą ą 
 przyjemnoci przyuchiwał si panu profesorowi Gsowskiemu. Gdyby mógł signć z nieba,
ś ą ę ą ę ą 
 przypiłby na jego piersi Krzy Legii Honorowej. Mniej zadowolony z tych wykładów był pikny
ą ż ę
 Alcybiades, o którym pan profesor mówił z lekcewaeniem, e “był to fircyk, elegancik i w
ż ż
 ogóle wydmuchana osobistoć”. Nie mona było dojć, czym sobie szlachetny Ateczyk
ś ż ś ń
 zasłuna t opini. To go jedynie mogło pocieszyć, e o innych niemiertelnych pan profesor
ż ę ę ż ś
 szerzył zga oszczerstwa. Cezar miał zamazan hipotek i, gdyby to zaleo od pana
ą ę ż
 profesora Gsowskiego, niemiertelnoć pozbawaby go prawa korzystania z niezmiernej
ą ś ś
 chwały. Tym o którym pan profesor wcale nie chciał mówić, któremu by si nie ukłonił i
ę
 któremu nie podałby rki, był Hannibal. Dlaczego? O tym wiedz jedynie kartagiscy bogowie,
ę ą ń
  jeeli w ogóle o czym wiedz, bałwany opasłe. Hannibal miał wielu wrogów, straszliwych
ż ś ą 
 wrogów, miertelnych wrogów, ale nigdy i przenigdy nie miał takiego, jakim był twardy,
ś
 zawzity i nieustpliwy pan profesor Gsowski. Od wielu lat mieli ze sob na pieku.
ę ę ą ą ń
 Nieszczsny Hannibal łypic jedynym okiem chwytał si za głow i jczał: Co ja takiego
ę ą ę ę ę
 moem uczynić, e mnie pan profesor Gsowski tak nie znosi?Nikt tego nie wiedzi.
ż ą 
 Wiedział tylko pan profesor.Miał on due, jasne oczy i taki w nich wyraz, jak gdyby zawsz był zdziwiony. Czasem z
ż ą 
 nagła przerywał wykład, patrzył daleka przed siebie i długo si czemu przygldał. Cała siódma
ę ś ą 
 klasa wpatrywała si w to samo miejsce, lecz nikt niczego nie mógł dojrzeć, bo nie było w tym
ę
 miejscu nawet mizernej muchy, podrygujcej w wiosennym słocu. Co jednak musiało być…
ą ń ś
 Moe to włanie Perykles, cieszcy si doć du sympati pana profesora, stpał przez ateski
ż ś ą ę ś żą ą ą ń
 rynek? Moe si tam toczyła bitwa? Moe krzyowcy zdobywaj Antiochi? Kiedy widma
ż ę ż ż ą ę
 przesiy si przez blask, pan profesor wzdychał i patrzył na trzydzieci rumianych gb z takim
ę ś ę
 zdumieniem, jak gdyby je ujrzał po raz pierwszy w yciu. Trzydzieci gb patrzyło w niego
ż ś ę
 ciepłym spojrzeniem, bo pan profesor był wielce miłowany. Klasa siódma, w której włanie
ś
 nauczał wznioych dziew, znajc dobrze jego serce, zachłynite pobonym podziwem dla
ą ś ę ż
 Napoleona, oddawała Cesarzowi przy kadej sposobnoci takie honory, e pani profesor
ż ś ż
 Gsowski promieni. Gdyby Napoleon mógł wrócić na ziemi, choćby na nowe “sto dni”, on
ą ę
 byłby pochwycił sztandar, a klasa siódma pobiegłaby za nim. Nie samym jednak Napoleonemyje człowiek, czasem musi te zajmować si tym opryszkiem Hannibalem. TrudnoHistoria
ż ż ę
  jest bigosem, ciko strawn zbieranin nie tylko z całego tygodnia, lecz z lat wielu tysicy.
ęż ą ą ę
Pan Profesor Gsowski wałsajc si przez długie swoje ycie po nieogarnionych
ą ę ą ę ż
 dziedzinach, przeskakujc przez tysiclecia jak przez przepacie, biorc ywy i namitny udział
ą ą ś ą ż ę
 w wojnach, zawierajc sojusze i podjudzajc rewolucje stał si niezwykle roztargniony. Nie jest
ą ą ę
 to dziwne, skoro si way, e po nieszczsnej jego głowie cwowy wieki jak konie, a daty
ę ż ż ę
 skakały jako te pchły. Pan profesor miał w głowie huczcy młyn. Twierdzili niektórzy, e łatwo
ą ż
 byłby sobie dał rad z kilku tysicami lat, zamt jednak w jego szlachetnej duszy spowodowało
ę ą ę
 zmaganie si z kilku tysicami urwipołciów i małpoludów, których nauczał przez tyle czaw.
ę ą 
  Twierdzenie to jest wielce do prawdy podobne. Roztargnienie pana profesora Gsowskiego
ą 
 było zdumiewajce. Opowiadaj o pewnym uczonym, e smarował maem dło, boko
ą ą ż ń ę
 przekonany, e smaruje trzyman na dłoni bułk. Takie doskonałe pomysły byłyby drobnostk
ż ą ę ą 
 dla pana profesora Gsowskiego. Nie jest natomiast prawd, e to jemu włanie zdarza si
ą ą ż ś ę
 koszmarna historia, chocia byli tacy co chcieli przysigać, e nikt inny nie mógł jej urzdzić.
ż ę ż ą 
 Stwierdzilimy niezbicie, e bohaterem jej był pewien głony aktor, który razu jednego zapytał
ś ż ś
 na scenie: “Jak ci na imi, Judyto?” Otó aktor ten (a nie profesor) kazał si obudzić w hotelu
ę ż ę
 wczenie rano. Przez pomyłk słucy powiesna jego drzwiach ksi sutann. Roztargniony
ś ę żą ężą ę
 aktor, na pół jeszcze senny, wdział sutann, a stanwszy przed lustrem wykrzyknł: “A có za
ę ą ą ż
 

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->