Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
1Activity
P. 1
Zielonogórska czarownica

Zielonogórska czarownica

Ratings: (0)|Views: 184|Likes:
Published by nimphaea
Nowelka powstała inspiracji do zasłyszanej historii oraz do historii Zielonej Góry.
Nowelka powstała inspiracji do zasłyszanej historii oraz do historii Zielonej Góry.

More info:

Published by: nimphaea on Feb 20, 2013
Copyright:Traditional Copyright: All rights reserved

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
See more
See less

12/18/2013

 
...Był to ciepły, majowy poranek 1951 roku. Kwitły magnolie i rododendrony. Za oknemświeciło słońce, a chmury leniwie pędziły po błękitnym niebie. Pachniały bzy. Zielone liścieszeleściły gęsto na konarach drzew. Słychać było głosy bawiących się dzieci, gdy tymczasemna prawie pustej sali sądowej panowała cisza. Młoda, dwudziesto-paroletnia dziewczyna,ubrana w mundurek i sukienkę, stała z zakutymi w kajdanki i podniesionymi nad stołemrękoma. Pułkownik Dancyg poprosił o otwarcie okna. Stojący blisko niego prokurator z przyjemnością je otworzył. Długa firana nabrała powietrza i falowała z każdym jegouderzeniem. Dancyg zaczął powoli odczytywać, jakby od niechcenia wyrok skazujący z kilkukartek, które trzymał w rękach: – 
Wojskowy Sąd Rejonowy w Zielonej Górze, dnia 15 maja 1947 roku R. 204/51 rozpatrzył  sprawę Elżbiety Graszewskiej, c. Gabriela, Irminy, oskarżoną o przestępstwo z art. 86. par. 2 KKWP. z art. 3 Dekretu z 16 XI 1945 r. z art. 1 KK, z art. 9 Dekretu o Ochronie Państwa z 30 X 1944 r. i z art. 148 par. 1, 247 KK.
...Elżbieta usiadła mimowolnie na krzesło i zakryła rękoma swoją twarz. Zaczęła chlipać.... Na ulicy powiew chłodnego wietrzyku i gwar tłumów. Na pobliskim rynku unosił się swąd palonej wieprzowiny, zapach wypatroszonego drobiu i ciepłego pieczywa. Gdzieś ktośtargował się o cenę nowych trzewików. Z tego gwaru prawie że niedosłyszalnie słychać byłoczyjeś echo z okolic bramy miejskiej: – 
...w sprawie... ratione.... ratione... ratione.... diffamatione... diffamatione... gravis... gravis...anno Domini 1663
...Kobieta z osmoloną twarzą i kruczoczarnymi włosami najpierw popatrzyła dumnie prosto woczy egzekutorowi, a następnie w błękitne niebo. Bez lęku, spokojna....Obrońca usłyszał cichutki szloch Elżbiety i z zatroskaniem w głowie pochylił się ku niej: – 
Wszystko w porządku?
– po czym dodał:
 Nie poddawaj się, jest jeszcze nadzieja.
 – ...
 po przeprowadzeniu rozprawy wydany został wyrok skazujący
... – kontynuował Dancyg- ...
 skazana została za przestępstwa z art. 4 par. 1a Dekretu z 30 X 1944 r. 225 par. 1 KK 1932 r. w związku z art. 9. Dekretu o Ochronie Państwa, art. 160 KK z 1932 r. ponadtorównież za przestępstwo z art. 225. par. 1 KK z 1932 r. po zastosowaniu art. 32 par. 2 i art.33 par. 1 i 2 KKWP 
...Elżbieta podniosła niewinnie swoje duże oczy i spojrzała podbitym prawym na sędziego,który nawet nie drgnął.
 
 – ...
na karę śmierci. Wyrok jest prawomocny.
– ogłosił pułkownik. Dziewczyna zapłakała.Protokolant Antoni zwrócił się do sędziego z oburzeniem: – 
 Panie... przepraszam... towarzyszu ale gdzież tu sprawiedliwość? To niesprawiedliwe...
  – 
To nie należy do pana obowiązków
– krótko odparował mu tamten. Silniejszy powiewwiatru mocno uderzył w firanę. – 
Wiem, ale ja to mówię jako człowiek 
 – odrzekł Antoni. – 
 Proszę tego nie protokołować i wracać do pracy
, sucho zakomunikował pułkownik.Dancyg odłożył wtedy jedną kartkę na stół, odwrócił się twarzą do dziewczyny:
 Proszęwstać!
Elżbieta próbowała się podnieść z krzesła, ale nie mogła. W rozpaczy ostatnią resztką siłwykrzyknęła: – ...
kiedy nie mogę... nogi odmówiły mi posłuszeństwa, wysoki sędzio!
 – 
 Proszę wstać!
 – niewzruszony sędzia powtórzył komendę. Spostrzegłszy się jednak, że polecenie nie jest wykonane, skinął ręką na milicjantów przy drzwiach, by podnieśli.Dwóch rosłych, młodych mężczyzn w mundurach podeszło do młodej kobiety i brutalnie podniosło ją z krzesła. Dziewczyna zdołała tylko wydać jęk bólu.Dancyg zaczął dalej czytać w sposób tak monotonny, że dla Elżbiety kolejne minutywydawały się całą wiecznością:– 
 Elżbieta Graszewska winna jest popełnianych jej czynów, albowiem jak wynika z treści przeprowadzonej rozprawy i ujawnionych na niej materiałów dowodowych oskarżona z dnia22 lipca 1945 pozbawiła życia w miejscowości Reichenau, powiat zielonogórski, jednego żołnierza sowieckiego, serią uderzeń narzędziem ostrym, nożem, dołączonym do sprawy jakodowód rzeczowy nr 4, które zadały liczne śmiertelne obrażenia na całym ciele, ponadto zaś sprofanowała zwłoki, a wykastrowane i amputowane członki spaliła, zaś truchło powiesiła nawidok publiczny na polanie w pobliskim lesie.
(krótka pauza)
Oskarżona Elżbieta Graszewska w opinii biegłych i sądu na ułaskawienie nie zasługuje
.W geście rezygnacji dziewczyna opadła bezwolnie na krzesło, ale zdołała tylko osunąć się naręce podtrzymujących ją milicjantów i opuścić głowę. Łzy zaczęły spływać po jej policzkachi uderzać rytmicznie o podłogę. Zapadła cisza i tylko z wolna zanikający stukot ciężkich butów i sunięcia się pantofli było słychać w sali sądowej....Sędzia tylko spojrzał na młodą dziewczynę z rozpuszczonymi, czarnymi włosami i na jejsuknię. Mimo smoły i węgla lśniła na placu pięknem swojej bieli. Wyprostowane i ponętnecio kobiety było spętane grubymi linami i przywiązane do pala. dzia w pewnym
 
momencie nakazał strażnikom gestem ręki zedrzeć z niej suknię i płótno złożyć u jego stóp.Jeden z nich złapał za lewe ramię dziewczyi gwałtownie z niej zerwał odzienie. Niewielezostało z sukni. Strażnik posłusznie złożył jej resztki w kostkę i złożył u stóp sędziego. Po policzkach dziewczyny popłynęły łzy. Zamknęła oczy i zaczęła cichutko nucić kołysankę.Sędzia szybko do niej podszedł i ją uderzył w twarz, plując inwektywami i śliną:
 Milcz, doczarta, czarownico!
Głowa dziewczyny opadła i pozostał tylko cichy szloch. Zanim sędziaodwrócił się od niej, spojrzał jeszcze na jej jędrne piersi, oblizał wargi i odszedł....Późne popołudnie. Poza portierem i protokolantem nikogo już nie było w budynku. Antoniopracowywał protokół i katalogował akta. Nagle usłyszał jakieś szuranie czymś ciężkim wsali sądowej. Wyrwany z monotonii pracy rozejrzał się szybko po swoim biurze, ale wszystkoznajdowało się na swoim miejscu. Poszedł więc sprawdzić czy na sali sądowej ktoś jest.
 Może portier albo sprzątaczka?
– zapytywał się w myślach. Na sali sądowej nikogo jednak nie było i wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Antoniwrócił więc do biura i w chwili, gdy tylko usiadł, znowu usłyszał szuranie. Tym razem próbował się w nie wsłuchać. Brzmiało to, jakby ktoś przesuwał o podłogę krzesła z jednegomiejsca na drugie. Szybko pobiegł do sali sądowej, ale nie znalazł tam nic niepokojącego.Wszystko znajdowało się na swoim miejscu. Gdy wrócił do biura, szuranie zaczęło się odnowa.
O co tu chodzi? Co się dzieje?
– Nie na żarty już przestraszony podpytywał się samegosiebie w myślach. Tym razem pobiegł po portiera i wraz z nim zajrzał przez uchylone drugiedrzwi do sali sądowej.
 Nikogo w środku nie było!
– zakrzyknęli obydwaj ze zdziwieniem. – 
 Jerzejski!
– zwrócił się zaniepokojony do portiera, chuchając mu w twarz – 
czujecie coś? Może ja pijany jestem?
 – 
 Poza obiadem z mensy niczego nie czuję, towarzyszu
– z niesmakiem ten mu odparł. – 
Chyba muszę umówić się na wizytę u doktora
– odparł Antoni. – 
 Koniecznie! Jak na trzeźwo widzicie, towarzyszu, robiące z nas półgłówków żarty jakieś zjawy, to trzeba udać się do doktora!
– spuentował z drwiną w głosie portier, po chwili jednak  już śmiertelnie poważnie dodał:
 Jak będziecie wychodzić, to nie zapomnijcie zatrzasnąć za sobą drzwi! Do widzenia!
...Zbliżał się wieczór. Przez cały ten czas nie dało się słyszeć już żadnego szurania. Antonikończył przygotowywanie akt do kolejnych rozpraw na jutro rano. Nagle usłyszcicheszlochanie w sali sądowej. Zatrząsł się od stóp do głów ze strachu, ale poszedł sprawdzić, cotam się dzieje. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Przed sobą zobaczył niewyraźną, mglistą 

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->