• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
1Aleksander Ku
ś
 
Mowa jako konstytutywny egzystencja
ł
dla otwarto
ś
ci bycia - analiza § 34 i 35.
To,
ż
e przedmiotem niniejszej analizy, jest w
ł
a
ś
nie zagadnienie mowy, nie wynikawy
łą 
cznie ze znaczenia tego fenomenu dla ontologicznej struktury Dasein - co ju
ż
jasnosugeruje tytu
ł
- powód jest o wiele bardziej prozaiczny. Bowiem w pierwszej kolejno
ś
ci,zanim zostanie ujawniona nam w
ł
a
ś
ciwa rola mowy przez Heideggera, stajemy w obliczusamej - „mowy heideggera”. Wówczas trudno oprze
ć
si
ę
wra
ż
eniu,
ż
e autor 
Sein und Zait 
 przyznaje tej, prawo do takiej dowolno
ś
ci w pos
ł
ugiwaniu si
ę
s
ł
owami, jaka zdecydowanie przekracza ich zwyk 
łą 
wieloznaczno
ść
. Pami
ę
taj
ą 
c
ż
e dla staro
ż
ytnych punktem wyj
ś
cia dlafilozofii, by
ł
a sokratejskiej metody redukowania dwuznaczno
ś
ci poj
ęć
- tendencja któr 
ą 
 kolejne epoki stara
ł
y si
ę
zachowa
ć
- wydaje si
ę
 
ż
e we wspó
ł
czesno
ś
ci refleksja filozoficznaca
ł
kowicie zmieni
ł
a kierunek swego d
ąż
enia, godz
ą 
c si
ę
na arbitralno
ść
w pos
ł
ugiwaniu j
ę
zykiem, co w najwy
ż
szym stopniu czyni w
ł
a
ś
nie „mowa heideggera”. Ca
ł
y szeregniejasno
ś
ci i dwuznaczno
ś
ci, specyficzna terminologia - nabiera w jego tekstach szczególnejroli, uzyskuje funkcje uniwersalnej zasady heurystycznej. Heidegger zaczyna traktowa
ć
t
ę
 wieloznaczno
ść
, jako
ź
ród
ł
o ukrytych w j
ę
zyku skarbów prawdy. Oczywi
ś
cie sposób w jakisi
ę
to my
ś
lenie wypowiada nie jest przypadkowy, powodem dla którego buduje on w
ł
asny j
ę
zyk - poza sprzeciwem wobec dyskursu racjonalistycznego - jest zwrócenie uwagi na g
ł
osmówi
ą 
cego, samodzielnie stawiaj
ą 
cego pytania, które go bezpo
ś
rednio dotycz
ą 
. My
ś
lenie nadrodze analizy egzystencji, obejmuje zawsze tego kto my
ś
li. To swoista hermeneutykaokre
ś
laj
ą 
ca w jaki sposób ontologiczna jest egzystencja i ontologiczny jest jej opis.
Sein und  Zeit 
uznaje ko
ł
o hermeneutyczne za ontyczno-ontologiczn
ą 
regu
łę
istnienia i rozumienia -dopiero z przedrozumiej
ą 
cego otwarcia Dasein na samo bycie, mo
ż
e si
ę
wy
ł
oni
ć
poznanie isamopoznanie jestestwa w zewn
ę
trznej rzeczywisto
ś
ci, jako przejaw bycia-w-
ś
wiecie.Zadaniem mowy jest wyra
ż
anie bycia, ujmowanie jego ontologicznej podstawy. Z tychsamych wzgl
ę
dów, „mowa heideggera” mo
ż
e sta
ć
si
ę
pu
ł
apk 
ą 
dla ka
ż
dego, kto podejmuje si
ę
 zadania eksplikacji jakiego
ś
w
ą 
tku tej filozofii.
Ł
atwo bowiem popa
ść
w typow
ą 
 
ż
onglerk 
ę
  poj
ęć
, bardziej lub mniej
ś
wiadomie gra
ć
z „mow
ą 
heideggera”, coraz bardziej pogr 
ąż
aj
ą 
c si
ę
 w chaosie niejasno
ś
ci. W takiej sytuacji, tylko wytrawni heideggery
ś
ci nie poczuj
ą 
si
ę
 
 
2zagubieni i z satysfakcj
ą 
mog
ą 
przytocz
ą 
s
ł
owa mistrza o monologicznym u
ż
yciu j
ę
zyka -„J
ę
zyk jest monologiem, tzn. tylko j
ę
zyk przemawia i przemawia on sam”.
1
Pomny tej przestrogi, przechodz
ę
do tekstu.Zaj
ę
cia seminaryjne zako
ń
czone zosta
ł
y przy rozpatrywaniu § 26 i 27 koncentruj
ą 
cych si
ę
 na analizie powszechnego wspó
ł
 bycia. Wspólnego bycia-w-
ś
wiecie, w ramach którego
ś
wiat jest ju
ż
zawsze przez nas dzielony z innymi. Przez innych nie nale
ż
y rozumie
ć
jakiej
ś
ca
ł
ejreszty, wszystkich poza mn
ą 
, z pomi
ę
dzy których moje Ja si
ę
wydobywa. Inni to zwykle ci,od których sam si
ę
nie odró
ż
niam i w
ś
ród których jestem. Tym samym zniesiona zostajeindywidualno
ść
poszczególnych podmiotów, a istota bycia wspólnego polega nawewn
ą 
trz
ś
wiatowej dominacji innych („Dasein jako powszednie wspólne bycie jest podw
ł
adz
ą 
innych”
2
). Stanowi to fundament dla dyktatury „Si
ę
”, któr 
ą 
Heidegger mistrzowskoopisuje. Do sfery wspólnoty nale
ż
y te
ż
mówienie, to dzi
ę
ki j
ę
zykowi porozumiewamy si
ę
zinnymi. W ko
ń
cowych linijkach § 26, przy okazji omawiania charakterystyki fenomenu„wczucia”, wypowiedziana zostaje uwaga - „jego specyficzna hermeneutyka b
ę
dzie musia
ł
a pokaza
ć
, jak ró
ż
ne mo
ż
liwo
ś
ci bycia samego jestestwa wypaczaj
ą 
i tarasuj
ą 
wspólne bycie i jego znajomo
ść
siebie nawzajem tak, i
ż
rzetelne „rozumienie” ulega deprecjacji, a jestestwoucieka si
ę
do namiastek. Zak 
ł
ada to dla jego mo
ż
liwo
ś
ci pozytywny egzystencjalny warunek nale
ż
ytego rozumienia obcych”.
3
 Zamiarem moim jest podj
ę
cie tego w
ą 
tku, który sw
ą 
najpe
ł
niejsz
ą 
posta
ć
uzyskuje wsytuacji, gdy w powszechno
ś
ci wspólnego bycia zaprzepaszczona zostaje w
ł
a
ś
ciwa funkcja
MOWY
(Die Rede), a na jej miejscu pojawia si
ę
 
GADANINA
(Gerede). Powi
ą 
zanie mi
ę
dzy tymi paragrafami (§26, 27 i §34, 35) staje si
ę
wyra
ź
ne, gdy u
ś
wiadomimy sobie,
ż
e Gadanina
ś
ci
ś
le wi
ąż
e si
ę
z tym, co stanowi „opini
ę
publiczn
ą 
”, a tym samym przynale
ż
y do sfery Si
ę
.Dasein zawsze nieuchronnie pogr 
ąż
one jest w Si
ę
i nim ow
ł
adni
ę
te. Publiczno
ść
Si
ę
, wktór 
ą 
jeste
ś
my rzuceni, stanowi pewn
ą 
szczególn
ą 
otwarto
ść
przys
ł
uguj
ą 
c
ą 
temu modusowi bycia. Pozwala widzie
ć
w szczególny dla siebie sposób. Jakie mo
ż
liwo
ś
ci bycia sob
ą 
  przyjmuje i przyswaja sobie Dasein poddane panowaniu Si
ę
?
1
M. Heidegger,
Unterwegs zur Sprache,
Pfullingen, 1959, str. 265.
2
M. Heidegger, Bycie i Czas, t
ł
um. B. Baran, PWN, Warszawa 1994, str. 180.
3
Tam
ż
e, str.179.
 
3Cel heideggerowskiej analizy sposobu bycia mowy w
ł
a
ś
ciwego dla Si
ę
, jest czystoontologiczny, unika warto
ś
ciuj
ą 
cej krytyki. „Wyra
ż
enie „Gadanina” nie ma by
ć
tu u
ż
ywanew jakim
ś
pejoratywnym znaczeniu. Oznacza ono terminologicznie pewien pozytywnyfenomen, który konstytuuje sposób bycia rozumienia i wyk 
ł
adania powszedniego bytowania”.
4
Jego ekwiwalentem jest opinia publiczna, której genez
ę
- w innym tek 
ś
cie -Heidegger definiuje w nast
ę
 puj
ą 
cy sposób: „Jest uwarunkowanym metafizycznie, bomaj
ą 
cym swe korzenie w panowaniu subiektywno
ś
ci, wysi
ł
kiem kieruj
ą 
cym jawno
ść
bytu w bezwarunkowe uprzedmiotowienie wszystkiego. Oto dlaczego mowa popada w degraduj
ą 
c
ą 
  j
ą 
s
ł
u
ż
 b
ę
 
ś
rodkom masowej komunikacji, w której zacieraj
ą 
c wszelkie granice panoszy si
ę
 uprzedmiotowienie jako jednolita dost
ę
 pno
ść
wszystkiego wszystkim”.
5
 Egzystencjalnie, zdolno
ść
do pozbawiania nas samodzielnego rozstrzygania i s
ą 
dzeniazawarta jest immanentnie w fakcie przeci
ę
tnej zrozumia
ł
o
ś
ci mowy. S
ł
ysz
ą 
cy nie musiosi
ą 
ga
ć
 
ź
ród
ł
owego rozumienia tre
ś
ci wypowiedzi, by jako
ś
j
ą 
ogarn
ąć
i przyswoi
ć
. Nie tylerozumie si
ę
omawiany byt, ile raczej s
ł
ucha si
ę
czego
ś
obgadanego jako takiego. To co
ś
jestrozumiane bez bycia ku „o czym” mowy, tylko w przybli
ż
eniu, powierzchownie. Uwa
ż
a si
ę
 wówczas to samo, gdy
ż
to, co powiedziane rozumie si
ę
wspólnie na p
ł
aszczy
ź
nie tej samej przeci
ę
tno
ś
ci. Mowa komunikowana na sposób przeci
ę
tnej zrozumia
ł
o
ś
ci cechuje si
ę
 rozumieniem, które nie ma udzia
ł
u w otwartym byciu tego co komunikowane. Cz
ł
owiek  przyjmuje do wiadomo
ś
ci, a nie
ź
ród
ł
owo rozumie. Taka mowa zatraca zdolno
ść
pierwotnegootwierania bycia. To raczej wspólne przeci
ę
tne bycie odkrywa si
ę
w
ś
ród wspólnegomówienia ze sob
ą 
i w
ś
ród zatroskania o to, co obgadywane. Wa
ż
ne jest tu to,
ż
e si
ę
mówi,opinii publicznej zale
ż
y na tym by gadano. To, co powiedziane, powtarzane, r 
ę
czy teraz zarzetelno
ść
i rzeczowo
ść
mowy i jej rozumienie. Rzeczowo
ść
mowy to branieodpowiedzialno
ś
ci za to,
ż
e si
ę
mówi.Mówienie zatraca pierwotne odniesienie do bycia, jego wytyczn
ą 
staje si
ę
powtarzanie zakim
ś
, przekazywanie wiadomo
ś
ci. Mowa komunikuje si
ę
nie w sposób
ź
ród
ł
owego przyswajania sobie bytu, lecz na drodze plotkowania i powtarzania. To, co obgadywane jakotakie, zatacza coraz szersze kr 
ę
gi. Jest coraz bardziej powszechnie znane i nabieraautorytatywnego charakteru. Dana rzecz jest „tak a tak”, bo tak si
ę
mówi. Unika si
ę
 
4
Tam
ż
e, str. 237.
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...