• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
 1
Aleksander Ku
ś
 
O SPOSOBACH MY
Ś
LENIA „Z
Ł
A RADYKALNEGO”
(
Unde malum
czy
unde malum faciamus
?)
„[...] A wieczne prawo gniecie ziemi syny,
Ż
e nikt
ż
ywota nie przejdzie bez winy.”
1
 
Realno
ść
z
ł
a stanowi zagadk 
ę
do której rozwik 
ł
ania filozofia zdaje si
ę
by
ć
  powo
ł
ywana od zarania. To z
ł
o samo wymusza jak 
ąś
odpowied
ź
na swoj
ą 
obecno
ść
. Domagasi
ę
jej zarówno w sensie zniesienia pytania: dlaczego istnieje? Jak te
ż
: od-powiedzi jako od- parcia - obrony przed z
ł
em. Chodzi tu o zagadk 
ę
z
ł
a, które si
ę
nagle pojawia a zjawiaj
ą 
c si
ę
,wy
ł
amuje si
ę
z szeregu zwyk 
ł
ych rzeczy tego
ś
wiata rozstawionych w przestrzeni i czasie.
Ś
wiadectwem nieuchronno
ś
ci z jak 
ą 
narzuca si
ę
ona my
ś
leniu jest ogrom prób wypracowaniatakiej odpowiedzi (wszelka teodycea), a tak 
ż
e wielo
ść
dziedzin na gruncie których zadanie to podejmowano (uznaj
ą 
c je za „swoje”) w poczuciu
ż
e jest to „wyzwanie” skierowane w
ł
a
ś
niew ich stron
ę
. Powsta
ł
y dorobek w równej mierze imponuje uporem z jakim by
ł
 wypracowywany, co regularno
ś
ci
ą 
podejmowanego wysi
ł
ku. Ostatecznie pozostaje jednak  bezradny wobec w
ł
a
ś
ciwego przedmiotu bada
ń
. Pytanie o
ź
ród
ł
o z
ł
a stawiane jestniezmiennie na nowo z nie s
ł
abn
ą 
c
ą 
si
łą 
. Rezultat spowodowany poniek 
ą 
d trudno
ś
ciamimetodologicznymi, jakie stwarza dystans pomi
ę
dzy z
ł
em ujawniaj
ą 
cym si
ę
w trakcieegzystencji - elementarn
ą 
i nieredukowaln
ą 
dan
ą 
„ludzkiego” do
ś
wiadczenia - a z
ł
emzadanym my
ś
leniu. Pora
ż
ę
w sferze spekulatywnej zdaje si
ę
zapowiada
ć
ju
ż
fakt,
ż
e pod tymsamym poj
ę
ciem umieszczamy zjawiska tak ró
ż
ne jak: cierpienie, grzech czy
ś
mier 
ć
. Z koleite
ź
ród
ł
owo zosta
ł
y wydobyte z rzeczywistego doznania fenomenu z
ł
a, w którym mo
ż
emy przecie
ż
wyró
ż
ni
ć
zarówno: zjawisko
z
ł
a czynionego
 jak i
z
ł
a cierpianego
. Dwuzasadniczych sposobów jego przejawiania si
ę
, które musz
ą 
wyrasta
ć
ze wspólnegofundamentu (ju
ż
to mog
ł
oby stanowi
ć
argument, lub raczej przypuszczenie, o metamorficznej
1
Sofokles
 Antygona
, Stasimon II 582 - 630.
 
 2
naturze z
ł
a, a przynajmniej za wieloaspektowo
ś
ci
ą 
z jak 
ą 
stosunek „cz
ł
owiek - z
ł
o”, jawi si
ę
 zapytuj
ą 
cemu podmiotowi). Paul Ricoeur dowodz
ą 
c istnienia wspólnej „z
ł
ej” podstawy obutych fenomenów, (a wi
ę
c i sensowno
ś
ci badania ich jako ca
ł
o
ś
ci) lokuj
ą 
cych si
ę
na przeciwleg
ł
ych biegunach, podkre
ś
la:
„[...] nieprawdopodobn
ą 
wprost wspó
ł
zale
ż
no
ść
tych dwóch zjawisk; z jednej strony kara jest fizycznym imoralnym cierpieniem dodanym do z
ł
a moralnego, i to zarówno w przypadku kary cielesnej , pozbawieniawolno
ś
ci, wstydu czy wyrzutów sumienia; dlatego te
ż
samo poczucie winy jest ju
ż
 
kar 
ą 
, okre
ś
lane s
ł
owem
 peine
, które przerzuca most pomi
ę
dzy z
ł
em pope
ł
nionym a z
ł
em doznanym. Z drugiej strony zasadnicz
ą 
  przyczyn
ą 
cierpienia jest gwa
ł
t, jaki na cz
ł
owieku pope
ł
nia drugi cz
ł
owiek: prawd
ę
rzek 
ł
szy, z
ł
oczynienie po
ś
rednio lub bezpo
ś
rednio zawsze jest wyrz
ą 
dzaniem krzywdy komu
ś
drugiemu, powoduje zatem jegocierpienie. W swojej relacyjnej - dialogicznej - strukturze z
ł
o pope
ł
nione przez jednego znajduje swoj
ą 
replik 
ę
wz
ł
u zaznanym przez drugiego. Otó
ż
w owym zasadniczym punkcie przeci
ę
cia, kiedy cz
ł
owiek czuje si
ę
ofiar 
ą 
 niegodziwo
ś
ci drugiego cz
ł
owieka, okrzyk lamentu brzmi najostrzej.”
2
 
Pozwalam sobie tak obficie cytowa
ć
ów fragment, dlatego
ż
e wskazuje on na ogniwospajaj
ą 
ce dwa
ł
a
ń
cuchy mo
ż
liwych uj
ęć
zagadnienia, które tradycyjnie przyjmowano wontologii z
ł
a. Ricouerowi jako wnikliwemu badaczowi tej problematyki udaje si
ę
wskaza
ć
 miejsce, w którym zachodz
ą 
na siebie dwie p
ł
aszczyzny filozoficznego my
ś
lenia o z
ł
u. Jedna b
ę
dzie grupowa
ć
odpowiedzi w duchu pytania:
unde malum?
W ramach drugiej kwesti
ę
t
ę
 ca
ł
kowicie przesuwa si
ę
w obszar antropologii filozoficznej, formu
ł
uj
ą 
c pytanie dyktowaneidentyczn
ą 
pobudk 
ą 
, ale w postaci:
unde malum faciamus?
 I tak skarga: dlaczego cierpi
ę
? B
ę
dzie skierowana wobec z
ł
a o prawie
ż
emanichejskiej proweniencji; z
ł
a które jest mi [jako
ś
?] zadawane. B
ę
dzie pytaniem ofiary o przyczyn
ę
jej krzywd. Ta doznaje wstrz
ą 
su, poniewa
ż
z
ł
o przychodzi
z zewn
ą 
trz
;niespodziewanie na ni
ą 
spada. Z
ł
o ma tu wymiar niemal
ż
e fizyczny; jest si
łą 
(a mo
ż
e nawetsubstancj
ą 
), która uderza bezpo
ś
rednio - powoduj
ą 
c lament, rozpacz, ból, strach lub lito
ść
,wszystko w zale
ż
no
ś
ci od tego, jak blisko znajdujemy si
ę
od epicentrum jego uobecnienia. Najlepsz
ą 
ilustracj
ą 
takiego rozumienia z
ł
a b
ę
dzie fabu
ł
a klasycznej tragedii, gdzie jest onouto
ż
samione z fatum, czynnikiem maj
ą 
cym moc sprawcz
ą 
wy
ż
szej instancji ni
ż
sama wola bogów i niezale
ż
nym od niej.Zapytuj
ą 
c sk 
ą 
d bierze si
ę
z
ł
o które
czynimy
, ogniskujemy ca
ł
y problem w domenieaktu woli - naszej wolnej decyzji. Z
ł
o moralne zawsze b
ę
dzie ujawnia
ć
si
ę
za spraw
ą 
 cz
ł
owieka, jako
ś
wy
ł
ania
ć
si
ę
 
z jego wn
ę
trza
. Innymi s
ł
owy: nie ma z
ł
a poza cz
ł
owiekiem.Wówczas te
ż
tylko on b
ę
dzie odpowiedzialny za jego zaistnienie lub - w zale
ż
no
ś
ci od tego z jak 
ą 
surowo
ś
ci
ą 
b
ę
dziemy dokonywa
ć
os
ą 
du - wspó
ł
odpowiedzialny. W tym te
ż
nurcie lokujesi
ę
kantowskie uj
ę
cie problematyki z
ł
a. Wielokrotnie podkre
ś
la,
ż
e rozpatruje
z
ł
o moralne
i
2
Ricoeur Paul
 Z 
ł 
o
, t
ł
um. Ewa Burska, Pax, Warszawa 1992, str. 15.
 
 3
tylko takie. Nacisk jaki zostaje po
ł
o
ż
ony na to sformu
ł
owanie jest zrozumia
ł
y przy badaniutranscendentalnym, to jest w obr 
ę
 bie samego rozumu. Doskonale obrazuje to poni
ż
szyfragment:
„ Dobro albo z
ł
o odnosz
ą 
si
ę
wi
ę
c w
ł
a
ś
ciwie do dzia
ł
a
ń
, a nie do
stanu uczuciowego
osoby, i gdyby co
ś
mia
ł
o by
ć
bezwzgl
ę
dnie (pod ka
ż
dym wzgl
ę
dem i bez dalszego warunku) dobre albo z
ł
e, lub za takie uchodzi
ć
, to, tymco mo
ż
na by tak nazwa
ć
, by
ł
 by tylko sposób post
ę
 powania, maksyma woli, a zatem sama dzia
ł
aj
ą 
ca osoba jakocz
ł
owiek dobry lub z
ł
y, a nie za
ś
jaka
ś
 
rzecz
.”
3
 
Po tym okre
ś
leniu mo
ż
e nast
ą 
 pi
ć
korekta wszelkich semantycznych dwuznaczno
ś
ci,odno
ś
nie poj
ę
cia z
ł
a. Wyró
ż
nione zostaje z
ł
o moralne w
ś
cis
ł
ym sensie (
das Böse
) - przeddolegliwo
ś
ci
ą 
czy cierpieniem (
das Übel 
) - jako w
ł
a
ś
ciwy przedmiot pó
ź
niejszej analizy.Zadanie obja
ś
nienia istoty z
ł
a, jako samodzielny problem, nie jest podejmowane w ramachdedukcji transcendentalnej
Uzasadnienia metafizyki moralno
 ś
ci
. To jest na tym polu gdziezapad
ł
y wszelkie ogólne rozstrzygni
ę
cia etyki kantowskiej. „W obr 
ę
 bie czystego rozumu praktycznego kwestia z
ł
a jawi si
ę
- jako zagadnienie pochodne, heteronomiczne w stosunkudo autonomicznego problemu dobra. Nie si
ę
ga niewzruszonych i ustalonych podstaw etyki.Mówi
ą 
c najkrócej: z
ł
o zakwalifikowane zostaje
a priori
jako z
ł
o moralne. Analogicznie do„dobra” z góry wiadomo, „jaki” ma i musi mie
ć
charakter; ale w odró
ż
nieniu od „dobra”wiadomo równie
ż
,
ż
e jest fenomenem zale
ż
nym i niesamodzielnym.”
4
Ugruntowaniaautonomicznej etyki - to znaczy takiej, która sama w sobie nie potrzebuje
ż
adnego celu aniidei, ponad istot
ę
cz
ł
owieka - Kant dokonuje poprzez wyszukanie i przyj
ę
cie podstawfundamentalnych zasad, zgodnie z którymi rozstrzygamy gdy os
ą 
dzamy moralnie. Rozum wswej praktycznej funkcji sam jest
ź
ród
ł
em swych przedmiotów; zaprz
ą 
ta go wówczas wybór moralny, nie za
ś
stosowanie kategorii do danych zmys
ł
owej naoczno
ś
ci jak czyni to w u
ż
yciuteoretycznym. Mo
ż
na powiedzie
ć
,
ż
e koncentruje si
ę
na podejmowaniu decyzji moralnych wzgodzie z prawem powszechnym, które wyprowadza z siebie samego
5
i które musi stanowi
ć
 te
ż
najwy
ż
sz
ą 
zasad
ę
moralno
ś
ci. Jasne jest
ż
e owe „
meta
-zabiegi” uprzednie wobecw
ł
a
ś
ciwej filozofii moralnej, traktuj
ą 
cej praktyczny rozum od strony jego przeznaczenia, przedmiotów, jak i powoduj
ą 
cych nim „pobudek”, nieuchronnie prowadz
ą 
Kanta ku zasadomczystej woli - naczelnemu pryncypium wolno
ś
ci. Dobro zostaje powi
ą 
zane z wol
ą 
, poniewa
ż
 celem rozumu praktycznego jest dokonany w zgodzie z prawem moralnym wybór - i je
ś
li tofizycznie mo
ż
liwe wprowadzenie go w czyn, czyli jego rzeczywistym przeznaczeniem jest
3
Kant Immanuel,
 Krytyka Praktycznego Rozumu
, t
ł
um. J. Ga
ł
ecki, Warszawa 1984, str. 101.
4
Wodzi
ń
ski Cezary,
Ś 
wiat 
ł 
ocienie z
ł 
a
, Wroc
ł
aw 1998, Monografie FNP, str. 19.
5
Rozum Praktyczny jako
ź
ród
ł
o prawa moralnego b
ę
dzie ujmowany niezmiernie abstrakcyjnie. Kant b
ę
dziezapytywa
ł
o rozum praktyczny w ogóle, nie za
ś
wy
łą 
cznie ten który znajdujemy w specyficznej grupie istotsko
ń
czonych, to jest istot ludzkich, ale maj
ą 
cy wa
ż
no
ść
dla istoty rozumnej jako takiej.
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...