• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
Sat-OkhZiemia Słonych Skał
„KB”
 Książka ta nie jest wytworem fantazji, leci opowiada o zdarzeniach rzeczywistych.Opisane w niej wypadki działy się w Kanadzie Północnej przed 1930 rokiem, niektóre zaś z występujących w „Ziemi Słonych Skał” osób żyją po dziś dzień.Ojciec mój, Wysoki Orzeł, nadał jest naczelnikiem plemienia, pozostaje tam również moja siostra. Natomiast brat mój, Tanto, główny bohater tych wspomnień, już nie żyje. Został  zabity przez białych...Mnie losy rzuciły do Polski, do kraju mojej matki. Nie powróciłem już do Kanady, Polska stalą się moją nową ojczyzną.Chciałem jednak tej pierwszej oddać sprawiedliwość. Postanowiłem więc opowiedziećWam, młodzi przyjaciele, o trudnym i twardym losie Indian.Mam nadzieję, że dzięki tej książce może trochę lepiej zrozumiecie ich życie, marzenia,ich miłość do puszczy, ich walkę o wolność, której pozostało im tak niewiele, a której tak bardzo im potrzeba. 1958 r.
 Słyszę pośród lasów krzyki i wycie przeciągle, Słyszę pośród lasów bębny i krzyki wojenne. Lesie - ukryj mnie, Zacieraj moje ślady, Daj mi silę niedźwiedzia I zwinność pumy...
Gdyby orzeł uniósł cię w górę, ponad krainę Tolandi, leżącą na południe od rzekiMackenzie, Jeziora Niedźwiedziego i wielkiego zakrętu Yukonu - zachód przysłoniłby ciwysoki łańcuch Gór Skalistych, a na południe rozwarłyby się przed twymi oczami horyzontyszerokich prerii.Owe prerie to szlak bizow ciągcy się od kanadyjskich stanów Alberta iSaskatchewan poprzez obie Dakoty, Nebraskę, Kansas, Oklahomę, aż po kamienisty Teksas.
 
Pośród owego koła, które zakreślają bieg rzeki Mackenzie i Jezioro Niedźwiedzie, podnóże Gór Skalistych i. pogranicze stepów, a wreszcie wielki zakręt Yukonu - ujrzysz puszczę, wielką i ciemną jak północne morze, z którego fal sterczą kamienne wyspy -samotne bloki granitowych skał.Skąd wzięły się owe bloki? Opowiadają o tym starzy wojownicy przy ogniskach.Zanim w tej puszczy narodził się pierwszy jej mieszkaniec - Indianin, walczyły o nią dwaduchy: Kanaha, Duch Ciemności, i Nabash-cisa, Duch Światła... Nieubłagana była to Walka - taka jak całe życie puszczy. Pan Ciemności starał sięzdławić jasność, Duch Światła - pokonać cień.Kanaha-mocarz chwytał granitowe bloki i ciskał je w jeziora, pokrywające wówczasgęsto ten kraj. Siłacz z niego był potężny - który wojownik potrafiłby tak napiąć łuk, bystrzała dosięgła czubka bloku? Gdy rzucił, woda jeziora występowała wzbijając się słupem wniebo i pokrywając je ciemnymi chmurami. Wtedy Kanaha tańczył Taniec Zwycięstwa, a oduśmiechu jego stawało się w puszczy jeszcze ciemniej. Nabash-cisa wysyłał swe strzały- błyskawice, które oślepiały Kanahę. Wtedy Kanaha znów chwytał za głazy. Ile razy to czynił,tylekroć nowa skała wyłaniała się z puszczy.Ale oto Nabash-cisa przeniósł się na południe, w krainę osnutą cienką pajęczyną rzek istrumieni. Nie mógł już ciemny wojownik rzucać głazów do jezior - zaczął spędzać z północnego nieba chmury. Zmęczone długim szlakiem, osłabłe były i uległe słońcu -sprzymierzeńcowi Nabash-cisy. Spłynęły łzami, a słońce zalśniło w spadających na ziemiękroplach. Na północy - tam, skąd przyszły chmury - rozbłysła tęcza. Zapanowała światłość,od której ciemny mocarz Kanaha oślepł, a Nabash-cisa tańczył Taniec Słońca.Ślepy Kanaha żyje dotąd w górach, gdzie się schronił. Nie wojuje. Tylko gdy usłyszyw swym królestwie ciszy i ciemności czyjeś głosy, strąca w ich kierunku lawinę kamieni...Gdyby orzeł uniósł cię w górę i powoli popłynął nad puszczą, ujrzałbyś w jej cieniuwielką srebrną sieć rybacką; niezliczoilość połączonych ze sostrumieni, rzek,wodospadów i jezior.Ale oto ptak zna się nad jedną ze sk, dotykasz jej stopami. Pożegnaj orłaobyczajem tego kraju, unieś w górę prawą dłoń. Odlatuje on w stronę gór.Ty zaś zejdź ze mną ze skały w samo serce puszczy.Wokół nas półmrok i cisza. Jeżeli masz dobrą wolę, bądź spokojny: jeśli zrozumiesz puszczę, ona cię też zrozumie. Ale jeżeli nierozważnie zechcesz zakłócić jej spokój, pamiętaj:ona cię zniszczy.Przyprowadziłem cię do niej, abyś ją poznał. Chciałbym cię nauczyć tego, co sam do
 
niej czuję - szacunku i miłości. Jest ona moim domem, domem mojego ojca, przyjaciół,domem mego plemienia - Szewanezów. Żywi nas i odziewa, cieszy nas swoim pięknem, ale potrafi też uczyć strachu. Patrz, oto z najstarszych olbrzymów drzew, z ich gałęzi spadają ażdo ziemi ciemne płaszcze mchu - zielone i brunatne. Kiedy zaś na pień padnie promieńsłońca, kora zalśni srebrem, jak głowa stuletniego wojownika. Pamiętaj, że puszcza pełna jestduchów, które potrafią być łagodne i przychylne, ale które też, jeśli zmącisz ich spokój, nieokażą litości. Las żyje. Nawet ten, który utkał drobną pajęczynę pomiędzy pniami, zuzi-pająk,ma duszę. Cóż dopiero wielkie drzewa i zwierzęta!Powtarzam więc: bądź ostrożny i szanuj stare prawa puszczy!Poznawdziemy wspólnie. Stań się moim towarzyszem i przyjacielem.Spędzimy razem wiele lat, wiele Wielkich i Małych Słońc, nauczę cię naszych pieśni itańców, poznasz losy naszego plemienia - plemienia wolnych po dzdzień IndianSzewanezów.Zaprowadzę cię do mojej wioski. Przyjdziemy do niej po raz pierwszy w MiesiącuLecącego w Górę Księżyca. Jest to miesiąc śniegów i mrozów. Oglądasz się za siebie?Szukasz orła? Powrócił już do gniazda.Chodź więc ze mną nad brzeg jednego z jezior.Pierwsze promienie słońca padają na ośnieżony brzeg jeziora. Jezioro jest pokrytelodem, śnieg trzeszczy pod stopami, Duch Jeziora śpi spokojnie w Miesiącu Lecącego w GóręKsiężyca. Nie obudzą go nasze głosy, choć mieszkamy blisko brzegu. Nasze tipi - namioty zeskór - ustawione są półkolem i tworzą szeroką podkowę, otwartą od strony jeziora.Ramiona owej podkowy obejmują wielki plac, w którego środku tkwi pal totemowy zlipowego drzewa. Rzeźby na palu świadczą o tym, że jest to obóz pokolenia Sowy, ludziwywodzących się od ptaka, który widzi w nocy. Na samym szczycie pala czarownik Gorzka Jagoda wyrzbił wielsoookrągłych oczach, czerwonym dziobie i szeroko rozpostartych skrzydłach. Poniżej ten sam ptak ma już zamiast skrzydeł ludzkie ręce i nogi, zakończone sowimi jeszcze szponami.Trzecia odmiana jest już całą ludzką postacią 0 głowie sowy; obejmuje ona figurę nagiego człowieka, wyobrażającą ojca całego plemienia Sowy.Pierwsze promienie słońca padają skośnie. Ich blask jest czerwony, a długie cienie tipimają kolor granatowy. Słońce dopiero wzeszło, lecz wioska nie śpi. Na placu przed palemtotemowym odbywa się taniec, który rozpoczął się wraz ze wschodem słońca. Prowadzi goczarownik Gorzka Jagoda.
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...