obfituje jego publikacja. Już tytuł wali wiernych sierpowym: Czy papież jestkatolikiem? Potem jest jeszcze lepiej. Autor wzdycha na wstępie: “Papież Jan PawełII kończy w tym miesiącu 82 lata i z każdym dniem widać coraz wyraźniej, że jestśmiertelny. W trakcie spotkania z kardynałami amerykańskimi z trudem panował nadciałem, mówił tak niezrozumiale, że aż z żalu chciało się odwrócić wzrok. Ale nieodwracajmy. Prawda -jakkolwiek niemiła i rzadko artykułowana otwarcie - jest taka,że obecny kryzys Kościoła katolickiego nie jest tylko przykrym incydentem w życiutego ukochanego przez wiernych dostojnika. To kryzys jego autorstwa. Kryzys iwykrycie afery notorycznego wykorzystywania dzieci i młodzieży przez księżykatolickich w celach seksualnych i cynicznego ukrywania tego faktu przez hierarchiępozbawił Jana Pawła II nimbu doskonałości i tarczy chroniącej przed krytyką. Niemoże być wątpliwości, że sednem skandalu nie jest zmuszanie nieletnich do seksu -stwierdza Keller - jego jądro stanowi chroniczna niezdolność hierarchii dozrozumienia istoty rzeczy, do poczuwania się do nakazu opieki i ochrony dzieci. (...)Papież boleje, że skandal powoduje erozję zaufania wiernych do Kościoła. Ale jestodwrotnie. Reakcja katolików amerykańskich na tę plugawą aferę jest tak gwałtowna,bo czują oni, że się im nie ufa. Ten brak zaufania to spuścizna Jana Pawła II.Paradoksem polskiego papieża jest to, że nawet jeśli słusznie przypisywano muzasługi w obaleniu bezbożnego komunizmu, to stworzył on coś na kształt partiikomunistycznej w Kościele. Karol Wojtyła uformował hierarchię nie tolerującą odmiennego myślenia, nie poczuwającą się do odpowiedzialności za czyny swychpodwładnych, trzymającą wszystko w sekrecie i nie orientującą się w realiach życiawiernych. Oni udają, że przewodzą, my udajemy, że ich słuchamy - diagnozuje Keller stosunki między wiernymi a liderami Kościoła, przekształcając znane porzekadło zbloku wschodniego. To nie jedyne odniesienie do realiów socjalizmu w jego artykule:“Jak partia komunistyczna w czasach Breżniewa, Watykan egzystuje przedewszystkim po to, by umacniać swą władzę. Lojalni katolicy są boleśnie rozczarowani;mieli nadzieję, że obecny kryzys przyczyni się do odrodzenia Kościoła. Nikt nieformułuje tego tak otwarcie, lecz wielu katolików zdaje sobie sprawę, że czas reformdojrzewa, bo dni papieża są policzone. Oczekują, że niebawem wyłoniony zostanienowy, energiczny lider. Być może. Ale podobnie jak komuniści, Jan Paweł II zrozmysłem skonstruował kościelny Kreml tak, by nie był łatwo podatny na reformy.Rozszerzył uprawnienia kurii - watykańskiego odpowiednika partii komunistycznej - izaludnił ją reakcyjnymi konserwatystami. Zakaz kapłaństwa kobiet zabezpieczyłpieczęcią papieskiej nieomylności, by następca nie mógł tej teorii łatwozmodernizować. Nauczył biskupów, że posłuszeństwo jest warunkiem awansu.Zaalarmowany, że księża przejawiają populistyczne sympatie wobec wiernych,przekształcił seminaria w ostoje konformizmu i wykreował generację młodych,konserwatywnych kleryków nie wiedzących, jak rozmawiać z wiernymi".Kompas papieża nie pokazuje głasnosti - pisze Keller przytaczając dekretpapieski, na mocy którego teolodzy z uniwersytetów katolickich zmuszeni są ślubować wierność doktrynalnej ortodoksji, co wywołuje obawy biskupów, żeprzyczyni się to do uwiądu życia intelektualnego i uniemożliwi dyskusję. Wiadomo już, że papież odrzucił podanie się do dymisji kard. Lawa, bo obawiał się, by wierninie pomyśleli, że ich świeckie opinie mają jakiś wpływ na Kościół. Law zaraz popowrocie z Watykanu położył kres inicjatywie bostońskich katolików utworzeniastowarzyszenia rad parafialnych. Czy to nie sowieckie? - zapytuje autor, zauważając,że walka w obronie Kościoła jest wycinkiem szerszych zmagań rasy ludzkiej i siłtolerancji z absolutyzmem.Zdaniem Kellera Kościół katolicki przez całe wieki nie był ostoją “wartości
Add a Comment