Lascaux
Si Altamira est la capitale de fart parietal Lascaux en est Versailles.
Henri Breuil
Lascaux nie widnieje na żadnej oficjalnej mapie. Można powiedzieć, że nie istnieje w każdym razie wtym sensie, w jakim istnieje Londyn czy Radom. Trzeba było zasięgnąć języka w paryskim MuzeumCzłowieka, aby dowiedzieć się, gdzie to właściwie jest.Pojechałem tam wczesną wiosną. Dolina Wezery wstawała właśnie w swojej świeżej, nie dokończonejzieleni. Fragmenty pejzażu widziane z okna autobusu przypominały płótna Bissiere'a. Siatka czułejzieleni.Montignac. Miasteczko, w którym nie ma nic do obejrzenia poza tablicą pamiątkową ku czcizasłużonej akuszerki:
lei uecut Madame Marie Martel
—
sage-femme
—
officier d'Academie. Sa vie... c'etait faire du bien.Sa joie... accomplir son deuoir.
Nie można piękniej.Śniadanie w małej restauracji, ale co za śniadanie! Omlet z truflami. Trufle należą do historii ludzkichszaleństw, a zatem do historii sztuki. Więc słówko o truflach.Jest to rodzaj grzyba podziemnego, pasożytującego na korzeniach innych roślin, z których czerpiesoki. Do wykrywania go używa się psów lub prosiaków, odznaczających się, jak wiadomo, do-skonałym węchem. Także pewien rodzaj muszek daje sygnały, gdzie znajdują się te gastronomiczneskarby.Trufle mają na rynku bardzo wysoką cenę, toteż mieszkańcy pobliskich okolic ulegli istnej gorączce poszukiwań. Ryto ziemię, niszczono lasy, które stoją teraz żałośnie suche. Całe połacie ziemidotknięte zostały klęską nieurodzaju, grzyb bowiem wydziela trującą substancję, uniemożliwiającą wegetację. A przy tym jest bardzo chimeryczny i znacznie trudniejszy do hodowli niż pieczarki.Wszelako omlet z truflami jest znakomity, a ich zapachu, bo smaku właściwie nie mają, nie da się zniczym porównać. Zupełnie jak Tuwimowa rezeda.Z Montignac idzie się autostradą, która wznosi się, zatacza łuk, zagłębia w las i nagle urywa. Parking.Budka z coca-colą i kolorowymi widokówkami. Tych, którzy nie chcą kontentować się reprodukcjami,wprowadza się do czegoś w rodzaju zagrody, a potem do obetonowanego podziemia przypominającego bunkier. Zamykają się metalowe jak w skarbcach zawory i jakąś chwilę stoi się wmroku oczekując na wtajemniczenie. Wreszcie drugie drzwi, prowadzące do wnętrza, otwierają się.Jesteśmy w grocie.Zimne światło elektryczne jest obrzydliwe i można sobie wyobrazić, czym była jaskinia w La-scaux,gdy żywe światło pochodni i kaganków wprawiało w ruch stada byków, bizonów i jeleni malowanychna ścianach i sklepieniu. I do tegogłos przewodnika dukającego objaśnienia. Jest to głos sierżanta, który czyta Pismo święte.Kolory: czerń, brąz, ochra, czerwień cynobrowa, karmazynowa, malwa i biel wapiennych skał. Są tak żywe i świeże, jak na żadnym z renesansowych fresków. Kolory ziemi, krwi i sadzy.Wizerunki zwierząt widziane przeważnie z profilu, uchwycone są w ruchu i rysowane z ogromnymrozmachem, a jednocześnie z czułością, niczym ciepłe kobiety Modiglianiego. Całość z pozoru bezładna, jakby to wszystko malowane było w pośpiechu przez szalonego geniusza, techniką filmową, pełną zbliżeń i dalekich planów. A przy tym ma zwartą, panoramiczną kompozycję, chociaż wszystko przemawia za tym, że artyści z Lascaux kpili sobie z reguł. Poszczególne wizerunki są różnychwymiarów; od kilkudziesięciu centymetrów do ponad pięciu metrów. Nie brak także palimpsestów, to jest malowideł nałożonych jedno na drugie, słowem, klasyczny bałagan, który sprawia jednak wrażenie harmonii.Pierwsza sala, zwana salą byków, ma piękne naturalne sklepienie jakby z zastygłych chmur. Szerokana metrów dziesięć, długa na metrów trzydzieści, może pomieścić sto osób. Zwierzyniec La-scauxotwiera wizerunek dwurożca.Fantastyczny ten stwór o potężnym ciele, krótkiej szyi, małej, przypominającej nosorożca głowie, zktórej wyrastają dwa ogromne proste rogi, niepodobny jest do żadnego z żyjących ani kopalnychzwierząt. Jego tajemnicza obecność zaraz na wstępie mówi nam, że nie będziemy oglądali atlasuhistorii naturalnej, ale jesteśmy w miejscu kultu, zaklęć i magii. Prehistorycy są zgodni co do tego, żegrota w Lascaux nie była jaskinią mieszkalną,
Leave a Comment