Życie Kolonii
Taka jest po prostu prawda.Być może warto też wspomnieć o grachcybernetycznych które mają naprawdę ogromnywpływ na świat i wydarzenia w koło – odstawiając nachwilę mafie i pieniądze na bok zająć się tylko iwyłącznie tym jak te wirtualne światy zmieniająkolonię.W sieci powstał więcej niż po prostu jeden zupełnienowy świat czy też społeczność. W sieci narodziła sięzupełnie nowa cywilizacja żyjąca w zupełnie innymśrodowisku niż reszta kolonii. Sieć stała się dlaniektórych domem zastępującym świat realny. Stałosię tak dzięki temu że sieć oraz masowe projekcjeoferują coś niespotykanego w dzisiejszym świecie;rzeczywistość na którą można dowolnie wpływać.Sieć stała się miejscem w którym można wykreowaćnierealny świat po czym zasiedlić go mieszkańcami. To się dzieje od bardzo dawna. Część poprzednichpokoleń zrezygnowało z ciał wierząc że cybernet jestwierzchnią warstwą świata – reszta to tylko iluzja.Mylili się oczywiście. Sieć jest polem przekazywaniainformacji. Dynamizm ruchu informacji i idei nieprzypomina stagnacji która pochłania kolonię – ciągłazmiana wydaje się bardziej naturalna. Tak więc w cybernecie powstało setki projektówwnoszący powiem wiatru, szelest liści, podróżegalaktyczne i heroiczne czyny. Po tak wielu latachszalone idee sprzedają się lepiej niż rozsądne; dziśczęsto projekcje przypominają raczej halucynacjenarkotyczne czy też abstrakcyjne obrazy niż światrealny na którym kiedyś się wzorowały.Dziwne że wojna na Lewiatanie w zasadzie niepojawia się w kinie ani w grach. Czasami jedynie wksiążkach ale jedynie sporadycznie. Może chodzi o toże ta parszywa wojna trwa już tak długo że mało ktopotrafi wyobrazić sobie świat bez tego konfliktu,wojna stała się po prostu tłem. Befremdend jednakpojawiają się co jakiś czas, w różnych formach. Obcyfascynują z jednej strony swoją całkowitąodmiennością przy jednoczesnym podobieństwiefizycznym. Ktoś napisał nawet powieść o befremdendżyjącemu wśród ludzi w kolonii – w końcu sam stającsię człowiekiem. Czysta fantazja oczywiście.Często... bardzo często w literaturze i filmiepojawia się diabeł – oszczerca. Nie, nie zawsze jakowróg. Czasami jako wróg wroga, czasami jakoprzyjaciel przyjaciela. Gdzieś w tle. Świat jestopętany, jeśli uznajesz takie pojęcia.Możesz się z tym pogodzić albo nie. Dla mnie towszystko jedno.
I n w i g i l a c j a
Kamery są prawie wszędzie i widzą prawiewszystko. Pieniądze są znakowane tak że każdy maniepowtarzalny numer seryjny wysyłany do bazydanych razem z numerem dowodu osobistegokupującego za każdym razem gdy wykonuje siętransakcję. W ministerstwie sprawiedliwościdoskonale wiedzą co kupujesz, gdzie i za ile. Musiszbyć dość sprytny by zachować prywatność o ile maszw tym ważny interes. Przemyt, narkotyki, broń?Oczywiście o ile wiesz kogo i jak opłacić oraz jakschować się przed tymi których nie możesz przekupić– ale przekupić czym? Dowiesz się o tym niecopóźniej.Nawet dla uczciwych ludzi te sterty danychstanowią wielki problem. Nie tak trudno przecież owyciek trafiający w ręce sprytnego hakera, dośćzapewne sprytnego by wiedzieć jak takie danesprzedać. Ktoś na pewno będzie zainteresowany.
S p r a w i e d l i w o ś ć d l a w s z y s t k i c h
Organem odpowiedzialnym za kontrolę tychwszystkich urządzeń które widzą i słyszą tak wiele jest Ministerstwo Sprawiedliwości; znienawidzonaprzez wielu część rządu kolonii. Mające dostęp do takwielu informacji robi bardzo niewiele by uczynićkolonię odrobinę bezpieczniejszym miejscem. Mafiafunkcjonuje jak gdyby nigdy nic – jeśli już zdarza sięże skazuje się gangstera to przeważnie za małeprzestępstwa. Z drugiej strony szamocze się próbującwalczyć z narkotykami – bez likwidowania źródła nieuda się uzyskać żadnego efektu, przemyt ma się zaśznakomicie dzięki wsparciu armii. Bez walki u źródła jedyne co osiągają to kilka płotek zamkniętych wmaleńkim piekle więzienia. Żałosne jeśli wspomni sięilość wysiłku włożonego w ściganie...Tak więzienia funkcjonują jak wieki temu – ale ichfunkcja jest dziś trudna do określenia. Ośrodkiresocjalizacji? Miejsca wymierzania kary tak jak wśredniowiecznym lochu? Czy też miejsce pracyprzymusowej? Dziś więzienia to wspomnienieprzeszłości wskrzeszone przez MinisterstwoSprawiedliwości, jednak bez odgórnych założeń.Wiezienia to królestwa nadzorców, dziwne miejsca wktórych rządzą ludzie z tak zwaną „misją”. Służba wwięzieniu to okazja do spełnienia tych misji, służba tozaszczyt. Więc jeśli jesteś sadystą, gwałcicielem lubpo prostu szukasz okazji do obłowienia się to trafiłeśwłaściwie. Tak oczywiście, jeśli marzy ci się „resocjalizacja”też. Chyba, nie jestem pewny. Wiadomo że zaradnywięzień też może załatwić sobie odpowiednio miłąodsiadkę jeśli wykaże się odpowiednią dawką sprytupozwalającą na ubicie targu ze świrami z nadzoru. Towięc chyba pewna forma resocjalizacji? W końcu uczyzasad rządzących resztą społeczeństwa... Tak czy inaczej wiadomo że wiezienia pełnią teżfunkcje szpitali psychiatrycznych. Obok chorych naumyśle siedzą złodzieje. Zresztą chorzy rzadkokończą ostatecznie inaczej niż jako zestaw organówdo przezczepu, leczenie może ciągnąć się wnieskończoność istnieją więc pewne kryteriakwalifikujące najbardziej beznadziejne przypadki sąrozpatrywane tak a nie inaczej.
P o d z i e m i e
Tuż obok najgorszych sekcji są sektory niezamieszkane oraz stare, opuszczone resztki dawnejstruktury transportowej. Co jakiś czas jednakniektórzy schodzą tam. Oni są różni, nie wiele ichłączy oprócz tego że prowadzą działalność, i wolą bypozostała w ukryciu. Dla tego też schodzą poniżejzamieszkanych sektorów, czasami raz na jakiś czas,czasami na długo. Czasami organizują tam świątyniedla swoich religii, czasami schronienia dlaposzukiwanych przestępców, czasami podziemnemagazyny. Niektórzy są po prostu bezdomnymiktórych nie stać nawet na najtańszą kwaterę, inni sąwariatami których działalność jest zakazana przez
Leave a Comment