Nie jestem wyjątkiem, przeciwnie, jestem w dość licznym towarzystwie, gdystaram się zrozumieć tę tradycję tak, by ją z obu stron można było oglądać:dobrej i niedobrej. Ale syntezy w tej sprawie kluczowej - dziedzictwaOświecenia -nie potrafię na razie, prócz ogólników, zaproponować.Poza tym, jak to często i nawykowo czynię, podaję w wątpliwość wartość albotrwałość różnych klasyfikacji i schematów, których uczymy się w szkole, aktóre okazują się potem przeciwsku-teczne czy rozumienie hamujące. Hasłem moimjest: gdy sprawy są pozornie jasne i pozornie zrozumiałe, należy siać kontuzjęleczniczą i owe jasności pozorne pokrywać cieniem niepewności. Wiem, że jestto działalność denerwująca.6Stówo wstępnePochlebiam sobie również, że te teksty nie są uciążliwe w czytaniu, co się poczęści tym tłumaczy, że wiele z nich, a może i większość, były to w pierwotnejwersji wykłady w różnych miejscach świata, dla różnych publicznościwygłaszane, wykład zaś narzuca własną stylistykę, jeśli wykładowcy zależy natym, by był to tekst zrozumiały i nie nadmiernie nudny.Nie przychodzi mi do głowy nic, co jeszcze miałbym w tym wstępie napisać.Oxford, lipiec 1999CZĘŚĆ I UTOPIA, APOKALIPSA, CHRZEŚCIJAŃSTWOŚMIERĆ UTOPII NA NOWO ROZWAŻONAKiedy pytają mnie, gdzie chciałbym mieszkać, odpowiadam zazwyczaj: gdzieś wgórskim lesie, nad jeziorem, na rogu Madison Avenue na Manhattanie i ChampsEłysees, w małym cichym miasteczku. Jestem więc utopistą, a to nie dlatego, żeobiekt moich marzeń akurat nie istnieje, lecz dlatego, iż jest on wewnętrzniesprzeczny.Czy wszystkie utopie są wewnętrznie sprzeczne? To oczywiście zależy od tego,jak zdefiniujemy samo słowo, ale nie istnieje żaden konieczny powód, byśmyograniczyli jego znaczenie tylko do tych idei, których logiczna niespójnośćbądź empiryczna niewykonal-ność są oczywiste. Rozprawiając o utopii powinniśmywszelako nie oddalać się zbytnio od potocznego znaczenia słowa, nawet jeślizdajemy sobie sprawę z tego, iż jego sens jest do pewnego stopnia płynny inieokreślony. Mamy tu zresztą do czynienia z interesującym procesemkulturalnym, w wyniku którego słowo - o dobrze znanej historii, gdyż przyszłona świat jako sztucznie wykoncypo-wana nazwa własna - zyskało w ostatnichdwóch stuleciach sens tak szeroki, iż obejmuje on nie tylko gatunek literacki,ale również styl myślenia, mentalność i nastawienie filozoficzne, a ponadtoużywa się go do opisywania zjawisk kulturalnych sięgających korzeniamistarożytności, a więc znacznie wykraczających poza historyczny moment jegopoczęcia. Fakt ten podsunął niektórym historykom i filozofom myśl, iż mamy tudo czynienia z ponadczaso-11STnp[B ogaMO-Ypfezood o§ał po osfaz-id Xqy 'pfe>[iuop feofezpBMOJd 'fei§-opinał B^snd 'B:»aiu^uiBZ ouo Xqo{Bisozod i apAJ^po oł azod aiu-azoo.r^AM op Xu[opz Aq^Xq aiu 'psoMi^d^feM qoXMiizoui ipnjpzsM-lodBu faoafnuiXz-[}XM ApMa-id fauApaf o^af o}i§o3 z AuopMopaz ^Xq XqXp§'.ołiSoo mAures M amApaf o§a:» ^luo^spo ai^ "nuo{spo af uo oł aż i a^AJ^po3B:>soz azoui fazsMBuzod psouMad O{POJZ auzaałBiso Bpiai zi 'oipBuod uo {Az-iai^ -BMIIZOUI isaf aro (Auzo^BiugB-id suas oBtafiurod) BpMB-id i UIBIBZ B'asouMad ^aiMio^B^[Bf oi 'psouMad fauozsTUZMaiti 'fauin{osqB B{po-iz aza^Buz5is Bp aiu nsaf aż - MBIS-pod zaq BTU azoui oXq i - uo {AZ-IBIM 'apsiA\Xzaaz^ "Bzsnfzai-iB^ OBMZBUBUZOUI fauz3i§oiouiaisida udoin faułAzoMou uiaafo•BZS-IBIM oSauzoałBiso zpfeq i^Mop
Leave a Comment