Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Look up keyword
Like this
1Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Kąkolewski, Krzysztof - Książę oszustów - 1959 (zorg)

Kąkolewski, Krzysztof - Książę oszustów - 1959 (zorg)

Ratings: (0)|Views: 44 |Likes:
Published by biblioteka_zorga
Jestem osobistym tłumaczem prince Dene Evansa, należącego do grona osób z ambasady australijskiej w Polsce. Książę Evans, nie znając dostatecznie języka, nie śmiał osobiście podejść do pań. Prosił, abym w jego imieniu zaprosił je do naszego stolika na maleńki kieliszek cognac with five stars. Ma nadzieję, że nie obrazi zwyczajów kraju, w którym wyrosły dwie panienki urzekające go urodą, czyniąc, jak mu dyktują obyczaje jego dalekiej ojczyzny.
(Wersja dla Kindle na Chomiku)
Jestem osobistym tłumaczem prince Dene Evansa, należącego do grona osób z ambasady australijskiej w Polsce. Książę Evans, nie znając dostatecznie języka, nie śmiał osobiście podejść do pań. Prosił, abym w jego imieniu zaprosił je do naszego stolika na maleńki kieliszek cognac with five stars. Ma nadzieję, że nie obrazi zwyczajów kraju, w którym wyrosły dwie panienki urzekające go urodą, czyniąc, jak mu dyktują obyczaje jego dalekiej ojczyzny.
(Wersja dla Kindle na Chomiku)

More info:

Published by: biblioteka_zorga on Jun 10, 2013
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

09/07/2013

pdf

text

original

 
 
 
Książę oszustów
 
Krzysztof 
Kąkolewski
 
Spis treści
 
Trzynaste zmartwychwstanie
Jestem nie tylko czytelnikiem, ale i
zbieraczem ciekawostek. Odkładam opisy pewnych niezwykłychspraw, które wydarzyły się naprawdę. Przed rokiem mniej więcej rzuciło mi się
w oczy zdarzenie
opisane na łamach jednego
z
warszawskich dzienników. Nie przypuszczałem, że ten skrzętniezachowany wycinek gazety będzie początkiem reportażu:
 
 
Wzruszającą chwilę przeżyła Maria I., zamieszkała w Wieluniu.
W
 jej mieszkaniu zjawił sięsędziwy mężczyzna, który oświadczył, że jest jej mężem. Zaskoczona tym Maria I.odpowiedziała, że mąż jej
nie żyje i 
 
wobec tego powrót jego jest niemożliwy 
(podkr. mojej.Wtedy p
rzybysz podający się za jej męża opowiedział Marii I. wszystkie szczegółytowarzyszące rozstaniu jej
z
zaginionym mężem. Opowiadanie to oraz przedłożonedokumenty przekonały Marię I., że przybyły jest istotnie jej mężem.
 
Niezwykle ciekawe były dzieje tego małżeństwa. Małżonkowie pobrali się
w roku 1914 i po
dwutygodniowym pożyciu Ignacy I. został wcielony do wojska carskiego. Służbę wojskowąodbywał w
T
urkiestanie, skąd zawierucha wojenna zapędziła go do Chin,
a z Chin do Japonii.Od 1914 r. do chwili wyjaz
du do kraju przewędrował niemal wszystkie kraje azjatyckie, dotarłdo wielu wysp egzotycznych, miał niezliczoną ilość najrozmaitszych przygód,
a ostatnio
przebywał na Jamajce. Na Jamajce powziął decyzję powrotu do kraju,
a
podróż jego stamtąd
do Wielunia t
rwała 11 miesięcy. Ignacego pamiętają w Wieluniu tylko przedstawiciele
starszego pokolenia.
Sąsiedzi
i
znajomi jego małżonki obecnie licznie odwiedzają ich mieszkanie, słuchając niekończących się opowiadań Ignacego I.
 
Włożyłem to do teczki
z wycinkami.C
óż za pasjonujący reportaż!
-
pomyślałem.
-
Człowiek, który prawie po pół wieku
i po objechaniu kuli
ziemskiej wraca do swojego Wielunia, aby wejść
w
siebie, jakim tu został we wspomnieniach... Wrócił
do punktu, z
 jakiego wyszedł, aby tu odpocząć, umrzeć na swojej ziemi. Jak przyjmą go ci, którzyprzez 40 lat nie ruszali się stąd
i
byli symbolem bezruchu, niezmienności?
 
Nie przypuszczałem, że niedługo potem będę badał szczegółowo cały dramat, jaki właśnie rozegrałsię w Wieluniu w 42 lata po zaginięciu jego
 
głównego bohatera, że poznam szlaki jego wszystkichwędrówek, może nieco inne niż te, które kreślił dziennikarzowi
z warszawskiego pisma.
Odbyło się to wszystko tak, jak opisano
w gazecie, a
przecież pewne szczegóły wymknęły siękrótkiemu sprawozdaniu dzi
ennikarskiemu. A
potem zostało wszystko odtworzone drobiazgowo.Przebieg tego niezwykłego dnia
i
następnych.
 
Długo powrót wędrowca
-
odyseja wieluńska
-
był na ustach całego miasteczka.
I
 jego, jak Odysa, teżnie poznano, gdy sam na drodze, kulejący,
w wys
zarzałym mundurze dochodził do miejsc, któreporzucił przed laty. Wyjechał stąd kilka dni po Sarajewie, na początku czterdziestoletniego burzliwegookresu dziejów. Wracał jak ów ostatni grenadier
z
wojen napoleońskich
- w
zimową szarugę.
 -
Skąd tak ciągnie
cie? - zapytywali ludzie.- Z
całego świata,
z
wojny, niewoli... Do domu już niedaleko...
 
Wtedy jedną
z
kobiet coś tknęło.
 -
A nie spotkał tam pan wśród obcych Ignacego I.?
 
Stało się coś nieoczekiwanego: starzec rozpłakał się,
 
chwycił kobietę za rękę
i zac
zął całować. Długonie mógł się uspokoić. Tej właśnie kobiecie przypadło
w
udziale zaprowadzić go do żony
i
oświadczyćsąsiadce niezwykłą nowinę. Właściwie nikt dotąd nie wie,
o
czym mówili przez drogę, choć to potemokazało się tak ważne.
 

You're Reading a Free Preview

Download
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->