3Oskar Barnow zszed
ł
z mównicy, burza oklasków przetoczy
ł
a si
ę
po sali. Jako nast
ę
p-ny zabra
ł
g
ł
os Bruno Wagenau, reprezentuj
ą
cy grup
ę
delegatów z Westfalii, a równocze
ś
nieziomkostwo zachodniopomorskie. Rolf Nickeleit mia
ł
zabra
ć
g
ł
os po przerwie na lunch, terazsiedzia
ł
w zamy
ś
leniu zastanawiaj
ą
c si
ę
, czy dobrze zrobi
ł
ulegaj
ą
c namowom kolegów.-Po co mi to w
łaś
ciwie? Tylko narobi
ę
sobie wrogów!W tym momencie, w
łaś
ciwie nie wiadomo, dlaczego, przypomnia
ł
mu si
ę
profesor Géricault:-Wrogowie? A któ
ż
to taki? Najwa
ż
niejszym jest to, by nie sta
ć
si
ę
wrogiem dla sa-mego siebie!To z kolei przywo
łał
o w pami
ę
ci Rolfa zdarzenia sprzed 12 lat.Rolf opu
ś
ci
ł
Berlin Zachodni i wjecha
ł
do sektora wschodniego.
Ś
lady wojny by
ł
y wdalszym ci
ą
gu widoczne, mimo up
ł
ywu lat. Za rad
ą ż
yczliwych zatankowa
ł
do pe
ł
na jeszczew Berlinie Zachodnim, wióz
ł
te
ż
ma
ł
y zapas paliwa w kanistrze. Do
ść
szybko min
ął
sektor sowiecki kieruj
ą
c si
ę
na Frankfurt nad Odr
ą
. Mimo
ż
e dokumenty mia
ł
w porz
ą
dku, jecha
ł
nie bez obaw. Im bli
ż
ej granicy polskiej, tym mniejszy by
ł
ruch, zreszt
ą
w ogóle by
ł
nieporów-nywalny z tym, co zna
ł
z Niemiec Zachodnich, które ju
ż
podnios
ł
y si
ę
gospodarczo z wojen-nej ruiny i ba
ł
aganu ko
ń
ca lat 40-ych. Co go w
łaś
ciwie tak gna
ł
o? Nie by
ł
a to t
ę
sknota zakrajem lat dziecinnych; dawno ju
ż
"postawi
ł
na tym krzy
ż
yk”, zamkn
ął
, w duchu, ten roz-dzia
ł
. By
ł
a jeszcze tylko jedna sprawa, jeden d
ł
ug do uregulowania: Walther Géricault, a w
ł
a-
ś
ciwie Antonia Gerulaitis, jego d
ł
ugoletnia s
łużą
ca?
„-Nie, raczej powiernica, a mo
ż
e i co
ś
wi
ę
cej?”
Par
ę
miesi
ę
cy temu, poprzez Czerwony Krzy
ż
, dowiedzia
ł
si
ę
,
ż
e Antonia prze
żył
awojn
ę
, pozosta
ł
a w Kreuzburgu, przepraszam: Krzy
ż
ewie. I to w
łaś
nie spowodowa
ł
o odkry-cie jakie
ś
jednej, jedynej nici
łą
cz
ą
cej Rolfa z przesz
łoś
ci
ą
. Usi
ł
owa
ł
sobie przypomnie
ć
, kie-dy
ż
to ostatni raz by
ł
w Prusach Wschodnich?-Zaraz, zaraz… Na studia wyjecha
ł
em w 1932 roku, ale przecie
ż
przyje
żdżał
em potemna wakacje. W 1939 by
ł
em w szkole Kriegsmarine w Pi
ł
awie
1
… Wtedy te
ż
przyje
żdżał
em na przepustki do Plaschken. Nie, to musia
ł
o by
ć
pó
ź
niej! Nie wiedzie
ć
, czemu, zupe
ł
nie zatar
ł
mu si
ę
w pami
ę
ci ostatni wojenny urlop, którysp
ę
dzi
ł
w domu. A mo
ż
e nie chcia
ł
o nim pami
ę
ta
ć
?Wyszed
ł
szy pod koniec listopada 1944 roku ze szpitala po kilkumiesi
ę
cznym pobycieRolf zameldowa
ł
si
ę
w jednostce, us
ł
ysza
ł
,
ż
e z uwagi na por
ę
roku i sytuacj
ę
ogóln
ą
dostaniez dawna nale
ż
nych mu 14 dni urlopu, ale wcze
ś
niej musi dopilnowa
ć
remontu U-Boota. Bar-dzo go to ucieszy
ł
o, tym bardziej,
ż
e listy od matki by
ł
y coraz bardziej niepokoj
ą
ce.-Gdzie zamierza pan sp
ę
dzi
ć
ten urlop, poruczniku? – spyta
ł
komendant bazyKriegsmarine.-Pojad
ę
do Plaschken na
ś
wi
ę
ta, fregattenkapitän
2
! Nie by
ł
em w domu ju
ż
ł
Rolf.-Pan chyba nie mówi powa
ż
nie, poruczniku! Pa
ń
ska wie
ś
le
ż
y w strefie przyfronto-wej, z której ludno
ść
mia
ł
a by
ć
wysiedlona. Po co chce pan tam jecha
ć
? - spyta
ł
dowódca.-Mam wiadomo
ść
od siostry z Królewca,
ż
e matka i m
ł
odsze rodze
ń
stwo jeszcze tam
są
. Nie rozumiem, dlaczego si
ę
nie ewakuowali. Chc
ę
to sprawdzi
ć
na miejscu, a przy okazjisp
ę
dzi
ć
z nimi
ś
wi
ę
ta. Kto wie, kiedy znowu... - komandor mu przerwa
ł
:-Dobrze ju
ż
, dobrze, podpisz
ę
panu ten urlop. Prosz
ę
! - rzek
ł
wr
ę
czaj
ą
c mu dokument.-Najpó
ź
niej 6 stycznia rano zamelduje si
ę
pan w Wilhelmshaven
3
.
1
Pi
ł
awa, niem. Pillau, obecnie Ba
ł
tijsk w Okr
ę
gu Kaliningradzkim. Port wojenny i baza Kriegsmarine.
2
Stopie
ń
wojskowy w Kriegsmarine, odpowiednik polskiego komandora.
3
Niemiecki port wojenny nad Morzem Pó
ł
nocnym, baza Kriegsmarine.
Leave a Comment