• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
Cybernet
W s t ę p
Cybernet jest siecią komputerową – najbardziej zaawansowaną izłożoną w dziejach ludzkości, nawet na Ziemi nie istniało nicpodobnego. Dlaczego? Agresja populacji skierowana w bezpiecznymkierunku, dobra równo podzielone, uśpienie niezadowolonych...Rozrywka! Nie tylko praca.Wiele musiało się zmienić by powstimpuls który pchnął technologię do limitu, działało wiele przeciwstawnych sił widzącychpotencjał i zagrożenie niesione przez Cybernet na swój własnysposób. Efekt widzimy dzisiaj; coś trudnego do ogarnięcia, zpewnością nie będącym pełnym spełnieniem planów kogokolwiek. Tonawet nie jest punkt równoważnikowy, zbyt wiele w tym czynnikuchaosu.Gdy tak wiele różnych sił działa w tak wiele różnych sposobówciężko przewidzieć kierunek w jakich mogą pójść zmiany. Być możeto jest jakieś usprawiedliwienie, o ile chcesz szukać jakichświnnych – lub też sposobu na uniewinnienie niektórych z nich.
H i s t o r i a
Cybernetyka nie jest młodą nauką. Nie wierzysz? Powiedz kiedysię zaczęła? W wieku XX? W wieku XIX?Cybernetyka narodziła się jako nauka o systemach kierującychistotami żywymi, potrafiła się jednak rozszerzyć – w końcu całyświat opiera się na podobnych sprzężeniach zwrotnych, wszystkiezłożone struktury...Takie jak całe społeczeństwo. Kierowanie całymi narodami byłoproblemem od czasów gdy narody się narodziły. Rewolucjafrancuska była tylko dowodem na istnienie wielkiej, niszczycielskiejsiły tkwiącej w człowieku... a później, w miarę gdy siła armii rosła,brstawa się jeszcze bardziej skuteczna, wojny zaczęłyprzerastać nawet najstraszliwsze huragany – głównym zagrożeniemdla istnienia ludzkości był człowiek. Sposobem kontrolowania tegonajgorszego z możliwych nemezis był ciągły wzrost ekonomiczny.Jednak nastał moment gdy środowisko przestało wytrzymywaćpresję. Oceany to ścieki, ziemia to jałowa pustynia a pod nią nie ma już niczego co warte byłoby wydobycia. Dalsze wyrywanie bogactwaz ziemi, by przekazać je ogromnym, nieprzebranym masom ludziprzestało być możliwe. Co było dalej? Koniec ery nowożytnej, wwielkim błysku termonuklearnym. Nieuniknione.Nowa era miała być erą ponownej ekspansji. Zupełnie nowyświat do zagarnięcia, nowy piękny ekosystem do stworzenia, niemalniewiarygodna ilość przestrzeni. Lewiatan był nowym rajem, takimktóry można urządzić po swojemu i z którego nic już nigdy nie będziew stanie wypędzić żadnego człowieka. Oczywiście było inaczej,nowa era była erą podziemi i walki o przetrwanie. Nic do zagarnięcia.Ale natura nie zmieniła się przez te wszystkie lata, gdy już razwypuści się dżina z butelki trudno go zamknąć. Więc choć być możenarody już nie istniały agresja populacji wciąż była obecna.Jedyne dobra które były powszechnie dostępne, które można bydostarczyć na zawołanie były abstrakcyjnymi ciągami danych. Jakwiele musiano zmienić by stały się one godnym substytutem tego coutracono?
C y b e r t e c h n o l o g i a
Cybernet to wiele, wiele rzeczy ale jeśli sprowadzić wszystko dosamych podstaw to okaże się że wszystko sprowadza się dowymiany informacji. Kodowanie informacji... Informacje to obrazy,dźwięki, pliki – wszystko ostatecznie można zapisać jako ciąg liczbktóry da się odkodować, przesłać, zapisać na maleńkim talerzudysku twardego a następnie wyegzekwowdzięki specjalnymurządzeniom.Telewizja jest rozsyłana dzięki sieci Cybernet, tak jest najprościeji najtaniej – w końcu jest tak wiele kilometrów kabli o w zasadzienie ograniczonej przepustowości a protokół jest przystosowany dogigantycznego obciążenia. Wszyscy używają Cybernetu, to po prostupotężne narzędzie – o wiele zbyt potężne by z niego zrezygnować.Oczywiście tak zostało to wszystko zaprojektowane, by całość byłauniwersalna.Filozofia jest prosta na długich odcinkach konieczna jestmaksymalna przepustowć a to przeciżaden problem;świaowody to żadna nowość a zapewniaw zasadzie nieograniczoną prędkość przesyłu danych. Jeśli jednak Cybernet ma byćuniwersalny równie ważny jest ostatni odcinek – dystans ostatniegometra dzielący sieć od komputera jedyne rozwiązanie? Łączebezprzewodowe.Nie zrozum mnie źle, oczywiście że stacjonarne urządzeniakorzystają ze stacjonarnych połączeń – ale stacjonarne urządzenia to jedynie niewielka część całości wystarczy że wliczysz w towszystkie telefony przenośne, nawigatory i wszystko co potrafiączyć się do sieci. Ale to właśnie tu pojawia się problem:podczerwień potrafi być zawodna, odbija się od ścian, rozprasza,niekiedy utrudnia uzyskanie połączenia. Odpowiedź na ten problemnie była prosta.W sufitach korytarzy montuje się punkty dostępowe do sieciemitujące i odbierające dane w zakresie podczerwieni, jednak ichilć jest ograniczona w niekrych miejscach kolonii jestzdecydowanie więcej użytkowników niż punktów dostępowych a topo prostu kolejny problem. Rozwiązanie? Znowu nie takie proste.Dla tego też urządzenia bezprzewodowe łączą się nie tylko bezpośrednio z punktami dostępowymi ale także często również ze sobąnawzajem – zagęszczają sieć przez którą przebiegają dane a tymsamym poprawiają niezawodność całego systemu. Oczywiściewymaga to specjalnego podejścia do problemu – specjalnej metodyszatkowania danych na pakiety dające się przesłprzez sieć,trafiających zawsze do adresata.Co wynika z tego wszystkiego? Przede wszystkim to że możnastosunkowo łatwo znaleźć dowolnego użytkownika korzystającego zpunktów dostępowych – zlokalizować jego położenie. System stajesię skomplikowanym labiryntem w którym najlepsi potrafią osiągnąćnie mal wszystko korzystając z głupoty mniej doświadczonych. Rajhakerów których kolonia ma zdecydowanie w nadmiarze. Ale o tymmoże później?
O g r a n i c z e n i a
Wszystkie Korporacje produkują podzespoły komputerowe, ależadna jakoś nie kwapi się do inwestowania w szybsze procesory,większe dyski twarde... Wydaje się że technologia o wiele dawniej już się nie posunie – mimo że nie ma barier natury technicznej.Działają tu dwa czynniki – po pierwsze badania mające na celuwdrenie nowych technologii drogie a możliwy zysk niekoniecznie musi pokryć te wydatki – wystarczy zwrócić uwagę na to jak mała jest populacja kolonii. Czy nie lepiej spróbować przeznaczyćte pieniądze na jakiś bardziej pewny biznes? Po drugie zaś koloniama ograniczenia dotyczące zużycia energii przez podzespołykomputerowe – nie tak łatwo jest uzyskać certyfikat dopuszczającydane urządzenie do sprzedaży...Tak czy inaczej dzisiejsze komputery wcale nie są tak szybkie jak mogłoby się wydawać przed wojną – a to oznacza że cuda wciąż jeszcze się nie wydarzają. Programiści wciąż muszą dbać o to by ichdzieła działały dostatecznie szybko, roboty wymagają nadzoru bezktórego mogłyby działać w sposób nie prawidłowy...
 
Cybernet
Do tego dochodzi obciążenie dekodowaniem paczek danych zCybernetu. Wcale nie jest tak wesoło jak mogłoby się wydawać. Dlatego też często „lekkomodyfikuje się oryginalne części, niewspominając już o tym że sama ilość tych podzespołów pracującychw przetwarzaniu równoległym potrafi nie raz zaskoczyć. Są pewnerzeczy które trzeba umieć obejść by móc więcej i szybciej.O tak jest wiele rzeczy które trzeba umieć zrobić więcej i szybciej– być może to właśnie w okresie wojny pojawiły się najbardziejwymagające zastosowania komputerów.
I n t e r f e j s
Pączenie człowieka i maszyny dznie jest trudne aprzynajmniej nie jest tak trudne jak było kilka lat temu. Podłączeniesamego zgu jest jednak skomplikowane elektrody oodpowiednim rozmiarze, a więc wykonane w nanoskali są co prawdadostępne, jednak okablowanie pojedynczych neuronów to zabiegwymagający wiele czasu a pożytek z tego mizerny. Takie działania sąwykonywane przede wszystkim w celach badawczych – po to bypróbowopanować złożoność struktur odpowiadających zaświadomość i myślenie. Potencjalnie może doprowadzić to do sytuacjigdy uda się zlokalizować w mózgu pojedyncze pojęcia a następnie ładowugie ciągi ów jak chby podręcznik obugiśmigłowca bojowego, wprost do pamięci. To wciąż pieśń przyszłości,dziś nie ma czasu na takie „zabawy”, ważniejsza jest teraźniejszość– przyszłość jest jedynie marzeniem.Dla tego opracowano dużo prostszy interfejs typu nerw maszyna. Wszak wszelkie wrenia z całego ludzkiego ciatransportowane są właśnie nerwami, wystarczy znaleźć sposób naodbieranie tych wrażeń oraz generowanie ich w odpowiedni sposób.Przekazanie obrazu z komputera nerwem do mózgu staje się możliwe– wystarczy zamknąć oczy i obserwować. W teorii naprawdę proste.W praktyce okazuje się że do wykonania tego zadania wymagana jest całkiem spora ilość cykli procesora, takie „renderowanie” wczasie rzeczywistym jest bardzo trudne jeśli ma być realistyczne –ale nie wszystko musi wyglądać rzeczywiście. Powiem więcej, wwiększości wypadków realizm nie jest konieczny; wyświetleniekilku cyfr w różnych kolorach, jakiejś siatki... to wystarczy dostworzenia prostego i funkcjonalnego systemu pomagającegokontrolowprodukcję w fabryce lub prowadzić pojazd. Przyodrobinie wysiłku może też posłużyć do zbudowania „rzeczywistościrozszerzonej”, przy o wiele większym wysiłku może zostwykorzystana do stworzenia rzeczywistości całkowicie sztucznej.
C y b e r ś w i a t
Może to szalone ale to szczera prawda; dzisiejszy, statystycznymieszkaniec kolonii wydaje grubą kasę na coś co faktycznie nieistnieje – oczywiście „statystyczny” nie oznacza „każdy”; te zabawynie są tak tanie jak mogłoby się wydawać. Przecież wspominałem jużo ograniczeniach?Nie każdy jednak musi kompletować swój własny zestaw VR, wkolonii pełno jest od płatnych centrów oferujących odpłatnie dostępdo najbardziej wyszukanych urządzeń razem z opieką medyczną orazwszystkim co może się okazać potrzebne dla takiego netdivera.Oczywiście nie byłoby w tym żadnego zysku gdyby nie klienci, aklientów przyciąga praca zupełnie innych ludzi. Cyberświaty todzieło całych rzesz programisw przelewacych sjmatematyczny talent na kolejne linie kodu. Sam nie wiem czy toopłacalny „biznes”, ale ma swój urok przyciągający całkiem sporoentuzjastów – jak każda zabawa w Boga.Idea cyberświata na początku była bardzo prosta, coś całkowiciesztucznego; przestrzeń do życia i zabawy, dostawa adrenaliny iwszystko czego brakuje dla tej części mieszkańców kolonii którychstać na coś lepszego niż prochy a na dodatek oczekują czegoślepszego. A ponieważ możliwości techniczne istniały już od jakiegośczasu powstpierwszy cyberświat, do dziś jeden z bardziejpopularnych „Azyl”. Bajkowy świat w którym nie istniała technika –zamiast niej wiele zieleni. W jakiś sposób tworzenie rzeczywistościwedług której uczestnik nigdy nie istniał, odrywającą od korytarzykolonii na każdy możliwy sposób okazało się niezwykle popularne.Dalej jednak historia nabrała tempa i po raz kolejny zmieniła kierunek.Prawdziwa rewolucja nastąpiła kilka lat po „Azyl” i nazywała się„UNDERTOWN”. Świat generowany przez komputery nareszcie wszedł w pełną symbiozę ze światem rzeczywistym – czy się to komuśpodobało czy też nie. Twórcy UNDERTOWN poszli w innym kierunku niżcała reszta; nie próbowali tworzyć świata estetycznego, spokojnego ibezpiecznego – zamiast tego powstała kopia kolonii z jej wszystkimiokropieństwami, dążenie do realności było tu zbyt silne. Jednak tymten świat oferowcoś zupełnie nowego i niespotykanego;scenariusze.Scenariusze to nic innego jak zindywidualizowane ścieżki poktórych porusza się użytkownik – analogia do scenariusza filmowego jest jak najbardziej na miejscu. W UNDERTOWN po raz pierwszyużytkownik nie tylko znajdował się w świecie ale także coś w nimznaczył – jego alter ego miało coś konkretnego do osiągnięcia, miałoprzeznaczenie. Scenariusze wprowadzały element personalizacji –nie każdy był taki sam, nie każdy mógł osiągnąć to samo. Bardzoszybko UNDERTOWN stał się najpopularniejszym cyberświatem, ascenariusze stawały się coraz bardziej wyszukane.Na początku użytkownik otrzymywał komunikat w rodzaju „idźtam”, bardzo prosty... a nawet prostacki. W miarę wzrostu zasobnościportfeli twórców komunikaty te pojawiały się jednak coraz rzadziej,scenariusz „sam” dopasowywał się w szczegółach do poczynańużytkownika; obiekty dyskretnie pojawiały się i znikały, wydarzeniaaranżowały się jakby same... Jeszcze później scenariusze zaczęłyangażować więcej niż tylko pojedyncze osoby wiązyprawdziwych ludzi w swoje krótkie ramy.Nie byłoby to możliwe gdyby nie tytaniczna praca dziesiątkówscenarzystów? A czy byłoby możliwe razem z nią? Praca twórcza otakiej intensywności jest na granicy lub poza granicami ludzkichmożliwości – o ile wykonuje ją sensowna ilość ludzi.Cóż, nie oficjalnie wiadomo jak działają generatory scenariuszyUNDERTOWN. Podstawą tego systemu stanowią ludzkie mózgi – tochyba oczywiste; są to jedyne dostępne inteligentne komputery. Zdrugiej strony jednak zgi wykorzystywane przez ekipę zUNDERTOWN nie posiadają ani świadomości, ani ciał. Ale o tym możepóźniej?UNDERTOWN ostatecznie zaczęło powoli wpełzać w prawdziweżycie niekre scenariusze nie ograniczasię do samejrzeczywistości wirtualne, to oczywiście kosztuje ekstra i wymagazupełnie innej metody organizacji... ale widocznie się opłaca mimowszystko. Co będzie dalej? Nie wydaje się by cyberświaty mogłypójść jeszcze dalej, ale tak wydawało się też przed erą UNDERTOWN.Dzisiaj można się z tego tylko śmiać...
Ś w i a t R o z s z e r z o n y
Co prawda generowanie realistycznych obiektów w ramachcyberświatów wymaga dużych maszyn – jednak ich odtwarzanieczęsto już nie. Jaka jest różnica? Jak pomiędzy odtwarzaniem filmów agrą aktow w teatrze we wszystko jest jednak zaplątanatechnologia sprawiająca że nic nie jest już takie do końca jasne.Nie zrozum mnie źle – cokolwiek by o tym nie mówić jest to dośćwygodne i ułatwia życie. Wyobrsobie: każde miejsce, każdyprzedmiot może być oznaczone kodem możliwym do zeskanowania
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...