dowódcach nie zbywało Niemcom nigdy – jeno że owym zbywało często na Niemcach. Atoliczy jest rzeczą możliwą nadać waleczności niemieckiej ten nowy kierunek, to staje się dlamnie coraz wątpliwsze, po wojnie, coraz nieprawdopodobniejsze; gdy widzę, jak każdy jest przekonany, że wojny i takiej waleczności zgoła już nie potrzeba, że raczej większą częśćrzeczy jak najpiękniej uporządkowano i w każdym razie wszystko, czego potrzeba, dawnoznaleziono i uczyniono, słowem, że najlepsze ziarno kultury wszędzie już to posiane, już to wświeżej zieleni, a tu i ówdzie nawet w pełnym kłosie stoi. Na tym polu istnieje nie tylkozadowolenie; tu jest szczęście i odurzenie. Odczuwam to odurzenie i to szczęście wnieporównanie pewnym siebie zachowaniu gazeciarzy niemieckich i fabrykantów powieści,tragedii, pieśni i historii: gdyż jest to przecie jawnie należące do jednej kupy towarzystwo,które, zda się, sprzysięgło się, by owładnąć godzinami odpoczynku i trawienia człowiekanowoczesnego, to znaczy jego "momentami kulturalnymi" i ogłuszać go w nichzadrukowanym papierem. W społeczeństwie tym jest teraz, od czasu wojny, wszystkoszczęściem, godnością i poczuciem siebie: czuje się ono, po takich "powodzeniach kulturyniemieckiej", nie tylko potwierdzone i uświęcone, lecz prawie nietykalnie święte, mówi przeto uroczyściej, lubi przemowy do narodu niemieckiego, wydaje na sposób klasycznydzieła zbiorowe i rzeczywiście w będących na ich usługach pismach wszechświatowych proklamuje też niektórych spośród siebie jako nowych klasyków niemieckich i pisarzywzorowych. Można by oczekiwać, że rozsądna i uczona część wykształconych Niemcówwinna zrozumieć niebezpieczeństwo podobnego nadużywania powodzenia lub odczuć przynajmniej niesmak danego widowiska: bo cóż niesmaczniejszego niż widzieć, jak pokrakarozparty, niby kogut, stoi przed lustrem i z obrazem swym wymienia spojrzenia podziwu.Lecz sfery uczone pozwalają chętnie dziać się temu, co się dzieje, i mają same dość z sobą doczynienia, by mogły wziąć jeszcze na siebie troskę o ducha niemieckiego. Nadto członkowieich są do najwyższego stopnia pewności przekonani, że ich własne wykształcenie jestnajdojrzalszym i najpiękniejszym owocem czasu, ba, wszech czasów i nie rozumieją wcaletroski o powszechne wykształcenie niemieckie dlatego, że co do siebie samych i co do bezlikusobie równych dalecy są od wszelkich trosk tego rodzaju. Baczniejszemu spostrzegaczowi,zwłaszcza jeśli jest cudzoziemcem, nie może ujść zresztą, że między tym, co teraz uczonyniemiecki swym wykształceniem zowie a owym wykształceniem tryumfującym nowychklasyków niemieckich, istnieje przeciwieństwo tylko pod względem
quantum
wiedzy:wszędzie, gdzie nie o wiedzę, lecz o możność, nie o wiadomość, lecz o sztukę chodzi, więcwszędzie, gdzie życie ma świadczyć o rodzaju wykształcenia, istnieje teraz tylko jednowykształcenie niemieckie – i ono miałoby odnieść zwycięstwo nad Francją?Twierdzenie to zda się tak zgoła niepojęte: właśnie w szerszej wiedzy oficerów niemieckich,w większej uczoności oddziałów niemieckich, w bardziej naukowym prowadzeniu wojnyuznali wszyscy nieuprzedzeni sędziowie, a w końcu sami Francuzi, rozstrzygającą wyższość.W jakimż jednak znaczeniu chciałoby wykształcenie niemieckie jeszcze zwyciężyć, gdybychcieć odeń oddzielić uczoność niemiecką? W żadnym: gdyż moralne przymioty surowejkarności, spokojniejszego posłuszeństwa nie mają z wykształceniem nic wspólnego iwyróżniały na przykład wojska macedońskie w stosunku do bez porównania bardziejwykształconych wojsk greckich. Może to być tylko nieporozumienie, jeśli się mówi ozwycięstwie wykształcenia i kultury niemieckiej, nieporozumienie polegające na tym, że w Niemczech zatraciło się samo pojęcie kultury.Kulturą jest przede wszystkim jedność stylu artystycznego we wszystkich przejawachżyciowych pewnego narodu. To jednak, że się wiele wie i nauczyło, nie jest ani koniecznymśrodkiem kultury, ani jej oznaką i zgadza się w ostatecznym razie jak najlepiej z
Leave a Comment