ROZDZIAŁ I
- Powiedziałem ci już raz, że nie mogę kazać moim ludziom strzelaćdo Amerykanów, aby uratować rosyjską agentkę, Rourke. Bez względu nato, jak wiele nam pomogła! John spojrzał na Reeda, po czym wyrwał jednemu z jego ludziautomatyczny Massberg 500 ATP 6p.- Nikt mnie nie powstrzyma - wyszeptał mrużąc oczy w słońcu izręcznym ruchem zarzucił karabin na ramię.
- Rourke!
- Odpieprz się - odparł ostro, nawet nie patrząc na kapitana WywiaduWojskowego. Tłum mężczyzn i kobiet, głównie cywili uzbrojonych w karabiny,strzelby, pałki i noże najróżniejszych rozmiarów, posuwał się naprzód. Jakaś kobieta wrzeszczała:- Wydajcie nam tę komunistyczną sukę!Rourke skierował lufę karabinu w dół i puścił jedną serię, potemdrugą tak, że kule odbijały się od asfaltu i trafiały rykoszetem w goleniepierwszych szeregów. Tłum cofnął się kilka jardów. John włączył blokadębezpieczeństwa, wbiegł z powrotem do środka i oddał karabin Reedowi.- To się nazywa tłumieniem rozruchów. Słyszałeś kiedyś o tym? - Nieczekał na odpowiedź. Wyciągnął dłoń, a Reed uścisnął ją.- Z wieży zapowiadali złą pogodę.
- Nie szk
odzi. Chyba nie może być goręcej niż tutaj. Rourke wskazał wstronę tłumu. Ludzie ci ruszyli ponownie.Reed odblokował karabin, oparł go na ramieniu i wystrzelił. Grad kulposypał się nad głowami wzburzonej ciżby.- Widzisz. Jeszcze ze dwa razy i najodważniejsi zorientują się, że niemasz zamiaru ich zabić, a wtedy przegonią cię. Przepuść ich, gdybędziemy już w górze.
- Rourke?- Tak, wiem.- Powodzenia.
Leave a Comment