zrozumieniu zaczniemy nie tylko lepiej sobie z nimi radzi
ć
, lecz tak
ż
e staniemy si
ę
zdolni dogł
ę
bszego rozumienia bli
ź
nich, opartego na prawdziwym współodczuwaniu. Pracuj
ą
c i pisa
ć
Freud cz
ę
sto mówił o duszy - o jej naturze i strukturze, rozwoju, wła
ś
ciwo
ś
ciach, o tym, w jaki sposób przejawia si
ę
ona we wszystkim, co czynimy, o czym marzymy i
ś
nimy. Niestetynikt, kto czyta go w przekładach angielskich, nie mo
ż
e si
ę
tego domy
ś
li
ć
, poniewa
ż
niemalwszystko, co u Freuda odnosi si
ę
do duszy i do tego, co z ni
ą
zwi
ą
zane, w przekładach tychznikn
ę
ło.Ten fakt, który ł
ą
czy si
ę
z wprowadzeniem bł
ę
dnych lub niewła
ś
ciwychodpowiedników wielu najwa
ż
niejszych poj
ęć
psychoanalitycznych sprawia,
ż
e bezpo
ś
rednie izawsze gł
ę
bokie osobiste wezwania kierowane przez Freuda do wspólnego namczłowiecze
ń
stwa przemieniaj
ą
si
ę
dla czytelnika przekładów angielskich w abstrakcyjne,bezosobowe, czysto teoretyczne, uczone i stechnicyzowane - krotko mówi
ą
c, naukowe -stwierdzenia dotycz
ą
ce osobliwego i nader zło
ż
onego działania naszego umysłu. Zamiastwpaja
ć
nam gł
ę
bok
ą
wra
ż
liwo
ść
na to, co w ka
ż
dym z nas najbardziej ludzkie, tłumacz
ę
staraj
ą
si
ę
doprowadzi
ć
czytelnika do naukowej postawy wobec człowieka i jego poczyna
ń
,do naukowego rozumienia nie
ś
wiadomo
ś
ci i sposobów, w jakie wpływa ona na naszezachowania.Zdałem sobie spraw
ę
z tego w latach czterdziestych, kiedy podj
ą
łem si
ę
kierowaniainstytucja psychiatryczna dla dzieci, Szkoła Ortogeniczna przy Uniwersity of Chicago.Członkowie personelu, z którymi zacz
ą
łem pracowa
ć
, byli bardzo oczytani we Freudzie;przekonani,
ż
e przyswoili sobie jego my
ś
li, starali si
ę
swój sposób rozumienia Freudawprowadzi
ć
w
ż
ycie, w pracy z dzie
ć
mi. Znaczne teoretyczne zrozumienie procesównie
ś
wiadomych, do jakiego doszli podczas studiów nad Freudem, pozostało dokładnie takiewła
ś
nie: teoretyczne. wykazało znikoma u
ż
yteczno
ść
w pomaganiu dzieciom cierpi
ą
cym naci
ęż
kie zaburzenia psychiczne; cz
ę
sto okazywało si
ę
w tym nawet przeszkoda. Było tozrozumienie wyrozumowane, oparte na emocjonalnym dystansie. Potrzebna za
ś
była przedewszystkim emocjonalna blisko
ść
, która bierze si
ę
z bezpo
ś
redniego, współodczuwaj
ą
cego[sympathetic] rozumienia wszystkich przejawów duszy danego dziecka, a wi
ę
c tego, copowoduje u niego zaburzenia i dlaczego. Potrzebne było to, o czym Freud czasem mówiwprost, ale znacznie cz
ęś
ciej implicite: spontaniczna sympatia mi
ę
dzy nasza nie
ś
wiadomo
ś
ci
ą
a nie
ś
wiadomo
ś
ci
ą
drugiego człowieka, odzew uczuciowy naszej duszy na dusze drugiegoczłowieka. Osoby nale
żą
ce do personelu Szkoły, czytaj
ą
c Freuda w przekładzie, w ogóle si
ę
ztym nie zetkn
ę
ły; nie mo
ż
na od kogo
ś
oczekiwa
ć
,
ż
e zacznie rozumie
ć
dusze ludzka, skoronigdy si
ę
o niej nawet nie wspomina. Najgorsze w istniej
ą
cych przekładach jest to,
ż
e
Leave a Comment