nerwowego wobec ciągłych histerii Lin. Wszystko układało sięwspaniale.I wtedy w mieście pojawili się Cyganie.Chudszy - rzeki stary Cygan. Co, do diabła, działo się z jego nosem?Syfilis? Rak? A może coś jeszcze bardziej złowrogiego, na przykładtrąd? A propos, dlaczego nie przestaniesz o tym myśleć? Dlaczego towciąż nie daje ci spokoju?- Nie możesz przestać o tym myśleć, prawda? - odezwała się nagleHeidi, tak nagle, że Halleck omal nie zerwał się z krzesła.- Billy, to nie była twoja wina. Tak orzekł sędzia.- Nie myślałem o tym.- No to o czym myślałeś?- O "Joumalu" - odparł. - Piszą, że w tym kwartale znów odnotowanospadek liczby przedsiębiorstw budowlanych.Nie jego wina. Racja, tak orzekł sędzia. Sędzia Rossington. Dlaprzyjaciół - Cary.Dla przyjaciół takich jak ja - pomyślał Halleck. Rozegrałem ze starymCarym Rossingtonem sporo partyjek golfa. Dobrze o tym wiesz, Heidi.Na naszym sylwestrowym przyjęciu przed dwoma laty, w roku, wktórym sporo myślałem o rzuceniu palenia, ale nie mogłem się na tozdobyć, kto złapał cię za twe śliczne cycki podczas tradycyjnychnoworocznych pocałunków? Jak myślisz, kto? Wielkie nieba,nie pamiętasz? To był stary dobry Cary Rossington we własnej osobie! Tak. Poczciwy Cary Rossington, przed którego obliczem Billy Halleckwygrał ponad tuzin spraw municypalnych. Dobry stary CaryRossington, z którym Billy grywał czasem w pokera, w klubie, i którynie wycofał się, kiedy jego dobry kumpel od golfa i kart, Billy Halleck(Cary czasami klepał go po plecach i wrzeszczał: "Jak się masz, starybyku!") stanął przed nim w sądzie, nie, aby rozstrzygnąć jakiś aspektprawa, ale pod zarzutem zabójstwa: przejechania człowieka.A kiedy Cary Rossington nie wycofał się, to jak sądzicie, dzieci, kto byłw stanie się z nim zmierzyć? Kto w całym mieście Fairview mógł muzagrozić? Nikt. Otóż to, nikt. No bo kim oni byli w gruncie rzeczy?Zwyczajną bandą brudnych Cyganów. Im prędzej wyjechali Z miasta wdalszą drogę w swoich starych zdezelowanych półcięza-rówkach znaklejkami NRA na tylnych zderzakach, im prędzej zobaczyliśmy tyływykonanych przez nich własnoręcznie bud, furgonów i pojazdówkempingowych, tym lepiej... Im szybciej, tym...Chudszy...- Pieprzysz. - Heidi zaciągnęła się papierosem. - Przecież za dobrze cięznam. Ten artykuł w ogóle cię nie interesuje.Billy przypuszczał, że ona nie da się oszukać. Jej twarz była nazbytblada. Wyglądała na swój wiek (miała trzydzieści pięć lat), co nieczęstosię zdarzało. Pobrali się bardzo, bardzo młodo, a on wciąż jeszczepamiętał komiwojażera, który przyszedł do ich domu, oferując nowy
Leave a Comment