/  4
 
U
F
RYCZA U
F
RYCZA 
NUMER SPECJALNY• kwiecieƒ 2005 roku
 Ja, którego równie˝ nazywacie „Ojcem”, pragn´ modliç si´ z(…) m∏odzie˝à aka- demickà: odar màdroÊci – odar rozumu – odar umiej´tnoÊci, czyli wiedzy – odar rady – odar m´stwa – odar pobo˝noÊci, czyli poczucia sakralnej wartoÊci ˝ycia, godnoÊci ludzkiej, Êwi´toÊci ludzkiej duszy icia∏a – wreszcie odar bojaêni Bo˝ej, októrym mówi Psalmista, ˝e jest on poczàtkiem màdroÊci.
 Jan Pawe∏ II  do m∏odzie˝y akademickiej3 czerwca 1979 r.
 Jan Pawe∏ II
we wspomnieniachnaszych profesorów i studentów
 
Okno
 Moja „przygoda” zJanem Paw∏em II zacz´∏a si´ podczas Âwiatowych Dni M∏odzie˝y wRzymie w2000 r. Tam zrozumia∏am, jak wielkà rol´ odgrywaPapie˝ w˝yciu tysi´cy m∏odych ludzi. PrzybyliÊmy wtedy zca∏ego Êwiata na spotkanie znajwi´kszym wspó∏czesnym autorytetem moralnym. On pokazy- wa∏ nam czym jest wiara, czym mi∏oÊç, czym oddanie.1 kwietnia ca∏y Êwiat obieg∏a z∏a wieÊç, ˝e zdrowie Papie˝a dramatycznie si´ pogarsza. Nie mog∏am uwierzyç. On umiera? – myÊla∏am. Przecie˝ Onby∏ ze mnà przez ca∏e moje ˝ycie. On nie mo˝e odejÊç. Akiedy wsobot´ 2kwietnia, wieczorem, rozdzwoni∏y si´ koÊcielne dzwony, poczu∏am ogrom-ny ból. Odszed∏ mój Ojciec, mój Przyjaciel, mój Papie˝. „Módlcie si´ za mnie za ˝ycia mojego ipo Êmierci”. Te s∏owa brzmià wcià˝ wwielu znas. Pami´tamy wspólne modlitwy, marsze, nocne czuwania. Kiedy  sz∏am wbia∏ym marszu czu∏am, ˝e jest znami, ˝e widzi tysiàce m∏odych g∏ówna ulicach Krakowa is∏yszy Êpiewanà dlaƒ „Bark´”. Odczuwa∏am Jego bli- skoÊç. Idzi´kowa∏am Mu za jego nauczanie, wiar´ we mnie, za mi∏oÊç. A póêniej rodzi∏a si´ refleksja… Jaki b´dzie Jego nast´pca? Jak On po- prowadzi m∏odzie˝? Czy podtrzyma wnas wiar´, ˝e mo˝emy zmieniaç Êwiat?Iwa˝ne pytanie: czy pokochamy nowego Papie˝a, choç wcz´Êci tak mocno,jak kochamy Jana Paw∏a? Czy te˝ b´dzie mieç dla nas swoje Okno?
Jagoda Polak
 Brak∏o s∏ów…
 Jako uczeƒ szko∏y podstawowej, wlatach szeÊçdziesiàtych, wita∏em ksi´-dza biskupa Karola Wojty∏´ wparafii Êw. Klemensa, recytujàc krótki wiersz.Czy ch∏opiec móg∏ wtedy przypuszczaç, ˝e rozmawia zprzysz∏ym Papie˝em Janem Paw∏em II?Po wielu latach, 4stycznia tego roku, wspólnie zdzia∏aczami ipi∏karzamiCracovii, byliÊmy przyj´ci na prywatnej audiencji przez Biskupa Rzymu, Ojca Âwi´tego, Karola Wojty∏´ wSali Klementyƒskiej wWatykanie. By∏a to, praw-dopodobnie, jedna zostatnich prywatnych audiencji Jana Paw∏a II. Atmosfera spotkania, s∏ynne s∏owa Papie˝a – „Cracovia Pany” – nastrój towarzyszàcy tej wizycie by∏y niezwyk∏e. Sprawi∏y, i˝ wprzeciwieƒstwie do pierwszego spotka-nia, nie by∏em wstanie wypowiedzieç do Ojca Âwi´tego nawet kilku s∏ów. ˚y-czyç Mu zdrowia iwszystkiego co najlepsze.Do dzisiaj si´ zastanawiam, dlaczego? Tym bardziej to zaskakujàce, ˝e przez ca∏e moje doros∏e ˝ycie wyst´puj´ publicznie, wyk∏adam, uczestnicz´ wkonferencjach, negocjuj´. MyÊl´, ˝e nie by∏a to zwyczajna trema, pojawia-jàca si´ podczas spotkaƒ wielkiej rangi. By∏a to ÊwiadomoÊç bezpoÊredniego spotkania znajwi´kszym whistorii Polakiem, który zmieni∏ Êwiat. „Zmieni∏oblicze Ziemi, tej Ziemi”. Imam nadziej´, ˝e równie˝ ka˝dego znas.
Klemens Budzowski
JAN PAWE¸ II
Czy „nie wszystek umar∏...”
Ten, który broni∏ „cywilizacji ˝ycia” przed po- st´pami „cywilizacji Êmierci”, odszed∏, pozosta- wiajàc przes∏anie, niezrozumia∏e dla wielu, owar-toÊci ka˝dego cz∏owieka. Przes∏anie daleko bar-dziej akcentujàce to, co dotyczy wartoÊci poszcze-gólnego cz∏owieka, ni˝ to, co dotyczy znaczeniainstytucji, organów w∏adzy publicznej albo wszel-kich ideologii.Czy „nie wszystek umar∏... ” Ten, który swymumieraniem pokaza∏ kruchoÊç ludzkiego ˝ycia do-czesnego, pouczy∏ nas, byÊmy trwali przy treÊciachnam wszystkim wspólnych; jak mawia∏, przy „na-turze wspólnej wszystkim ludziom” jako funda-mencie nie tylko godnoÊci ka˝dej jednostki iprzy- s∏ugujàcych jej praw, ale tak˝e podstawie wolno- Êci ka˝dego cz∏owieka, wolnoÊci uwzgl´dniajàcej,oparte na owej naturze, powszechnie wià˝àce prawo moralne.Czy „nie wszystek umar∏...” Ten wreszcie, który  wskazujàc na Mi∏osierdzie Bo˝e, akcentowa∏ zna-czenie mi∏oÊci cz∏owieka, otwierajàcej go na in-nych, budujàcej podstaw´ wszelkiej trwa∏ej wspól-notowoÊci; wspólnotowoÊci, którà – choç oczekiwa∏jej nie tylko wprzypadku Polski – widzia∏ wPolscena poczàtku lat osiemdziesiàtych iktóra jakby od- ˝ywa∏a wdniach bezgranicznego smutku inadziei,choç jedynie wzalà˝ku iwzwiàzku zNim. JeÊli „nie wszystek umar∏...”, to pozostaje na-dzieja, ˝e cz´Êciej odnajdywaç b´dziemy cz∏owie-czeƒstwo uinnych ichoçby wten sposób zachowy- waç Jego przes∏anie...
Bogdan Szlachta
 
 Miasto jako o∏tarz 
Chcia∏em opracowaç projekt, wktórym abstrakcyjna aluzja jedno- znacznie iczytelnie wyrazi duchowà ∏àcznoÊç mi´dzy tym, co dzieje si´ nao∏tarzu, amiastem. Uzmys∏owi∏em sobie, ˝e ca∏e B∏onia b´dà wczasie Mszy jednym, wielkim koÊcio∏em – takim samym jak wszystkie inne, których wie- ˝e ikopu∏y tworzà panoram´ miasta. Tyle tylko, ˝e otwierajàcym si´ prze- strzennie na ca∏y Kraków, obejmujàc symbolicznie wszystkie inne Êwiàtynie.Wtradycyjnych koÊcio∏ach jest taki element architektoniczny, który ootwie-rajàcej si´ ku górze przestrzennoÊci przypomina. To sklepienie.Ta zale˝noÊç mi´dzy niebem naturalnym nad B∏oniami aniebem symbo-licznym na sklepieniach gotyckich koÊcio∏ów sta∏a si´ g∏ównà myÊlà projek-tu. Postanowi∏em zbudowaç sklepienie, wtej pozbawionej Êcian przestrzenidzia∏ajàce jednak zupe∏nie inaczej ni˝ wzamkni´tym budynku – odwróco-ne, atym samym otwarte na zewnàtrz, wkierunku wiernych, wkierunku ko- Êcio∏a Mariackiego ica∏ego miasta. Poza tym bardzo zale˝a∏o mi tak˝e natym, aby o∏tarz skupia∏ uwag´ zgromadzonych wiernych na osobie Papie˝a.Odwrócona kolebka rozgwie˝d˝onego sklepienia, zcytatami, pochodzàcy-mi zpolichromii Matejkowskiej wbazylice Mariackiej, obni˝a∏a si´ dok∏ad-nie nad tronem papieskim, skupiajàc uwag´ widzów na osi o∏tarza. Do te-go dokomponowaliÊmy kulisy, prowadzàce wzrok wtym samym kierunku.W roku 1999 nie by∏o s∏oƒca, achory Ojciec Âwi´ty nie odprawi∏ oso-biÊcie Mszy na B∏oniach. MyÊl´ jednak, ˝e otwarta, podkreÊlajàca zwiàzek zmiastem architektura o∏tarza pozwoli∏a wtedy mocniej odczuç zarówno Jego duchowà ∏àcznoÊç znami, jak inaszà zNim, cierpiàcym wnieodle-g∏ym przecie˝ Pa∏acu Biskupim.
Krzysztof Ingarden
 Pami´tam cz∏owieka skromnego
Gdy po Êmierci Ojca Âwi´tego, zewszàd zacz´-∏y si´ pojawiaç pomys∏y jak uczciç pami´ç najwi´k- szego Polaka iznakomitego krakowianina, pomy- Êla∏em otym czego chcia∏by sam Jan Pawe∏ II.WÊród wielu moich spotkaƒ zJanem Paw∏em II,jedno znich przez drobne zdarzenie, dla innychmo˝e ma∏o istotne, zapami´ta∏em wsposób szcze-gólny. Jako wojewoda wczerwcu 1997 roku wita-∏em Ojca Âwi´tego wNaszym iJego mieÊcie. Pa- pie˝ odwiedzi∏ szpital przy ulicy Pràdnickiej, ju˝ wtedy noszàcy imi´ Jana Paw∏a II. Ojciec Âwi´ty  zapyta∏ wtedy witajàcych go na miejscu goÊci, czy aby ten szpital nie nazywa∏ si´ wczeÊniej Szpitalemdr. Anki. Podziwiajàc doskona∏à pami´ç Papie˝a,niemal chórem odpowiedzieliÊmy, ˝e faktycznie takby∏o. Ojciec Âwi´ty uÊmiechnà∏ si´ pod nosem, za-duma∏ przez moment ipowiedzia∏, ˝e tak mog∏o zostaç. To czyny, przes∏anie ipraca by∏y dla niegonajwa˝niejsze ico bardzo wa˝ne, rzadko poucza∏,acz´Êciej potrafi∏ nas s∏uchaç. Wspomnienie tego spotkania jest dla mnie najczytelniejszà wskazów-kà jak wype∏niaç wol´ Ojca Âwi´tego. Takiego nie- zwyk∏ego iciep∏ego cz∏owieka b´d´ ju˝ zawsze pa-mi´taç.
Jacek Majchrowski
JAN PAWE¸ II

Share & Embed

More from this user

Add a Comment

Characters: ...