• Embed Doc
  • Readcast
  • Collections
  • CommentGo Back
Download
 
 
 
Przy angielskim
nabrzeżu
 
Wien
czysław Kon
 
Słowo wstępne
 
Książka jest zbirem sbistych wspmnieo, reminiscencji, a także wnisków nszących się  kresu,kiey Plska Marynarka Wjenna przebywała na emigracji w Wielkiej Brytanii, a plskie kręty walczyły w skłazie flty brytyjskiej. Nie bęzie w niej mwy  ziałaniach czyst bjwych, lecz  warunkach, w 
 jakich i na jakich polscy marynarze przebywali w Wielkiej Brytanii.
Wspmnienia sbiste rzwijają się częst w sprawy, la których ukumentwania i naświetleniatrzeba był sięgnąd  literatury tyczącej histrii tamtych czasów. I na wrót 
-
 pewne sprawy gólnej natury są ilustrwane wspmnieniami autra, który w sprawach tych uczestniczył lub był ich świakiem.Fakty i histria zarzeo, których autr nie mógł znad z autpsji, są zaczerpnięte z publikacji panych nakocu książki.
 
 Autr psługuje się w książce najczęściej nazwami Wielka Brytania i Brytyjczycy, gy chzi  cały kraj i wszystkich jeg bywateli. Wbec jenak panująceg w Plsce i na świecie pmieszania pjęd c teg, czym jest Wielka Brytania a czym Anglia raz jaka jest różnica mięzy Brytyjczykami i Anglikami,autr miejscami również pzwala sbie na nieknsekwencję c  terminlgii, licząc, że zrientwany 
Czytelnik ni 
e pczyta mu teg za błą.
 
Literatura tycząca ziejów Plskiej Marynarki Wjennej w czasie wjny nie jest statecznie bgata, akncentruje swją uwagę na ziałaniach bjwych plskich krętów. Autr niniejszej książki natmiast, przestawiając szczególną sytuację Wielkiej Brytanii w czasach, gy la plskich marynarzy była na „kępą ich statniej naziei”,
 pragnie
 , aby stała się na materiałem przyczynkwym  histrii lsów żłnierza plskieg na bczyźnie.
 
 
Na spotkanie z Angli
ą
 
Łanie i rzumnie napisał nasz współczesny wielki humanista, prfesr Ktarbioski: „byż
 
nastąpił
organiczny synkretyzm
kultur, stwarzając wspólną kulturę
 
luzkści” i alej, że musi „przyjśd czas, kieycała luzkśd naszej planety bęzie racjnalnie zrganizwanym spłeczeostwem luzi  wspólnejmwie i tak alece wspólnym ustrju i byczaju, iż każy wszęzie bęzie się czuł w pełni u siebie.”
1
 
wa razy ane mi był przeżyd
-
c prawa tylk namiastkę
-
wej wspólnty mwy i lsu, którasprawiła, że w bcym spłeczeostwie czułem się jak u siebie. Na pczątku lat sześdziesiątych pływałemp całym archipelagu pięknej Innezji jak kapitan innezyjskieg statku. Wcześniej, w latachczterziestych, jak ficer Plskiej Marynarki Wjennej, na mrzu zieliłem ls z brytyjskim
marynarzem, a na ziemi -
z szarym bywatelem brytyjskim, nękanym bmbami i wielma innymi
trudami wojennego czasu.
Pbyt w Innezji wspminam jak jeen z najlepszych kresów życia, gyż wspólnie z mją załgązjałem tam przysłwiwą beczkę sali. Wspólna praca, wspólne zwalczanie trunści iniebezpieczeostw, chwile wspólnych zabaw i raści, przy jakim takim panwaniu ich mwy zatarły wmich czach nieisttne różnice mięzy Azjatami a Eurpejczykami. Stanwiąc załgę jeneg statku,byliśmy małym spłeczeostwem luzi  wspólnej mwie, wspólnym ustrju i byczaju.
 
czywiście, mja asymilacja w Innezji była tylk namiastką teg,  c chził wielkiemu humaniście.n miał na myśli „rganiczny synkretyzm kultur”, a nie przystswanie jenstki  życia
w obcym
spłeczeostwie. Ale i ta namiastka wzi, że aby kieyś siągnąd ów synkretyzm kultur razwspólntę ustrju i byczaju, trzeba rzpcząd  teg, żeby luzie różnych narwści i różnych rasmgli się ze sbą przumiewad we wspólnym języku, żeby mgli zasiaad przy jenym stle, spad p jenym achem, razem pcid się przy pracy, razem walczyd z żywiłami i serca rzgrzewad we wspólnychzabawach i raściach.
 
Pbną namiastką wspólnty ustrju i byczaju był życie plskich marynarzy w czasie
wojny na
Zachzie. Lsy wjny płączyły zresztą wówczas życie Wielu luzi, nie tylk Plaków i nie tylk
marynarzy, i nie tylko na Zachodzie, ja jednak -
trzymając się nurtu własnych przeżyd
-
mówid tu chcę
tylko o marynarzach z brytyjskiej marynarki wojennej.
Mówi się częst  „życiu plskich marynarzy w czasie wjny w Wielkiej Brytanii”. Nie jest t jenakpwiezenie właściwe, b w Wielkiej Brytanii marynarze spęzili, śreni licząc, płwę czasu wjny,rugą zaś płwę pływali p mrzach barz ległych  wysp brytyjskich. Prażył ich równikwesłoce, smagały lwate wiatry Arktyki, strzeliwali się prze samltami wrga na Mrz
u
Śróziemnym i ginęli  trpe
U-boot
ów na Śrkwym Atlantyku. Ale wszęzie, gzie byli chdbychwilw, czerpali siłę z wielkiej wspólnty ustrju i byczaju, jaką w czasie wjny była wjennamarynarka brytyjska. W najczarniejszych la Wielkiej Brytanii chwilach, kiey kraj stał w bliczumilitarnej klęski i kiey więcej la ratwania hnru niż niepległści nawet sta
ruszkowie formowalipospolite ruszenie
z ksami i ubeltówkami w ręku, na wszystkich mrzach najptężniejsza wówczas
1
L.C. Dunn, O. Klinberg, C. Levi-Strauss:
Rasa a nauka
. Warszawa 1961, s. 6.
of 00

Leave a Comment

You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...
You must be to leave a comment.
Submit
Characters: ...