Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Look up keyword
Like this
2Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Mieszczak Rozplatajac Warkocz Papuszy Demo

Mieszczak Rozplatajac Warkocz Papuszy Demo

Ratings: (0)|Views: 124|Likes:
Published by Katarzyna Krzan

More info:

Published by: Katarzyna Krzan on Jan 30, 2014
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

08/11/2014

pdf

text

original

 
 
 
LESZEK MIESZCZAK
Rozplatając warkocz papuszy
ŁODYGOWICE 2012
© Copyright by Leszek Mieszczak
ISBN: 978–83–925178–1–8
Fragment powieści:
 
Druga podróż – poza źródła życia
Dwa tygodnie później
Zastanawiałem się, co właściwie robię znów w tym samym miejscu. Dlaczego tak uparcie brnę w poszukiwaniu przeszłości, przecież może być tylko iluzją mojego ciekawskiego mózgu, percepcją myśli i obserwacji, nie mającą potwierdzenia w realnej prawdzie. Czy prawda istnieje? Ile razy zadawałem sobie takie właśnie pytanie, tyle razy stawałem się takim malutkim człowieczkiem, którego rozum wydaje się być zbyt ciasny i okrojony, aby pojąć właściwości bytu, rządzącego naszym materialnym światem. Drzwi do przychodni były uchylone. Jeszcze miałem chwilę czasu dla siebie. Ogarnęła mnie jednak ciekawość a ona łamie wszelkie bariery. Wykroczyć za barierę jednego życia i rozwiązać nierozwiązaną zagadkę. Co jednak z moją wiarą, że żyje się tylko raz, raz się rodzi i raz umiera. Co powie mój Bóg, czyżbym był niedowiarkiem, Tomaszem, który musi zamoczyć palce w ranach Jezusa? Czy zamknie dla mnie wrota czasu i nie pozwoli postawić nogi na obcej ziemi. Oby nie była to ziemia szatana, wtedy lepiej nie byłoby się narodzić. Chyba już czas, spojrzałem na zegarek. Po chwili znalazłem się przed drzwiami do gabinetu. Naprawdę nie czekałem nawet sekundy, kiedy otwarły się i zobaczyłem, jak wychodzi z nich kobieta w średnim wieku. Minęła mnie uśmiechnięta. Nie zamknęła za sobą drzwi, więc nie namyślając się, postąpiłem kilka kroków dalej i zapukałem w futrynę.  – Zapraszam – usłyszałem.  – Dzień dobry przywitałem się, wchodząc do gabinetu.

You're Reading a Free Preview

Download
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->