Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
12Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Dziennikarstwo internetowe

Dziennikarstwo internetowe

Ratings: (0)|Views: 2,421 |Likes:
Published by jolakasza

More info:

Published by: jolakasza on Oct 02, 2009
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as DOC, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

01/21/2012

pdf

text

original

 
Dziennikarstwo internetowe
(…) sztuka informowania za pomocą najnowocześniejszego środka przekazu to nie tylko uzupełnianie mass mediów, lecz źródło zupełnienowych wyzwań i możliwości. Dziennikarz internetowy napotyka te sametrudności co koledzy z innych publikatorów. Nikt nie zwalnia go z rzetelności i dociekliwości, z inicjatywy i odwagi, walki o informację i zachowania norm etycznych. Równocześnie musi stawiać czoła zjawiskom wcześniej nieznanym. Jeszcze nigdy tempo przygotowaniainformacji nie było tak szybkie, a redakcyjne deadline’y tak krótkie – wyznaczane przez każde warte wzmianki wydarzenie (…)”.
Autor 
 Tradycyjne media w internecie
Mówiąc o mediach internetowych, najczęściej wyobrażamy je sobie jako strony WWWzapełnione gęsto upakowanymi nagłówkami, fotografiami i wykresami giełdowych kursów.Tymczasem związki prasy ze światem komputerów rozpoczęły się na długo przedupowszechnieniem sieci w formie, którą znamy i używamy obecnie. Gdy Tim Berners-Leei Robert Cailliau, dwaj fizycy z genewskiej centrali CERN (Centre Européen pour laRecherche Nucléaire – Europejskie Laboratorium Fizyki Cząstek) opracowywali dopierozręby swojej idei World Wide Web, na świecie prężnie działała już sieć tzw. BBS-ów. BBS(Bulletin Board Service, tablica ogłoszeniowa) na pierwszy rzut oka przypominał internet.Typowa „elektroniczna tablica” była po prostu komputerem połączonym z siecią telefoniczną za pomocą modemu. Użytkownik komputera z modemem mógł zadzwonić pod numer BBS, a po nawiązaniu komunikacji przez maszyny czytać opublikowane tam artykuły, lub np.wpisywać się na listę dyskusyjną. Dzięki połączeniom między BBS-ami możliwe było takżewysyłanie poczty elektronicznej. W porównaniu z internetem, możliwości sieci BBS-ów(znanej w Europie jako Fidonet) były niewielkie. Po uzyskaniu połączenia zamiast doogólnoświatowej sieci czytelnik uzyskiwał dostęp wyłącznie do zasobów danego BBS-u, jednak w ten sposób w cyberprzestrzeni zadebiutowało wiele tytułów prasowych, wśródktórych nie zabrakło także polskiego „Komputera” (obecnie ukazuje się jako „PC WorldKomputer”).Wśród redakcji eksperymentujących z elektronicznym wydaniem znalazła się też regionalnagazeta z Karoliny Północnej – „The News & Observer”. Serwis „N&O” wykorzystującytechnologię BBS-ów radził sobie doskonale (gazeta udostępniała między innymi konta pocztyelektronicznej osobom prenumerującym wydanie papierowe – rezygnacja z prenumeratyoznaczała utratę adresu e-mail). W 1994 roku jeden z redaktorów, Zonker Harris, docenił potencjał zupełnie nowej przeglądarki internetowej – programu Mosaic umożliwiającegowyświetlanie na ekranie komputera stron WWW wzbogaconych o grafikę. W krótkim czasie„NandO Times” (tak od skrótu tytułu macierzystej gazety nazwano nowy serwis) stał sięsamodzielnym tytułem, popularnością znacznie przewyższając papierowe wydanie„The News & Observer”. Redakcja z Północnej Karoliny została prekursorem internetowegodziennikarstwa, opracowując m.in. konstrukcję zautomatyzowanej strony internetowej, pozwalającej szybko i w prosty sposób publikować także zdjęcia. Przetestowała graficznerozwiązania głównej strony, podział serwisu na działy tematyczne, a także handel internetową „powierzchnią reklamową”.Bliską współpracę z pionierskim medium internetowym nawiązała największa na świecieamerykańska agencja prasowa Associated Press, co zainspirowało redakcję do pełniejszegowykorzystania możliwości internetu i uruchomienia serwisu aktualizowanego na bieżąco, wsposób zbliżony bardziej do serwisów agencyjnych, radiowych bądź telewizyjnych kanałów
 
newsowych niż drukowanego dziennika. Amerykańskie i światowe media nie zamierzały bezczynnie patrzeć na sukcesy „NandO”. Obecność w internecie, w 1994 roku uważana zaekstrawagancję, stała się koniecznością dla wszystkich przedsiębiorstw poszukującychdostępu do jak najliczniejszej grupy odbiorców. Na fali rosnącej „internetowej bańkimydlanej”, czyli gwałtownego, rozpętanego po wejściu na giełdę firmy Netscape (producenta popularnej przeglądarki stron internetowych) wzrostu popularności sieci i związanych z nimnadziei na wielkie sukcesy komercyjne, w większości redakcji zaczęto tworzyć stronyinternetowe.
Czy w Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe?
10 dni temu napisałem wpis o konkursie NBPdla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych. Konkurs nie posiada odrębnej kategorii dla internetu, choć jak ustaliłem na podstawie późniejszej korespondencji mailowej z przedstawicielami NBP – do konkursu mogą zgłosićsię dziennikarze z portali internetowych (w kategorii prasa ogólnopolska i agencje prasowe).W konkursie nie mogą brać udziału blogerzy (no, chyba że przez przypadek ktoś uzna ich zadziennikarzy).Jednak w związku z samym wpisem, korespondencją z bankiem oraz tak zwaną zastaną sytuacją zacząłem się zastanawiać czy w Polsce w ogóle istnieje coś takiego jak dziennikarstwo internetowe (nie mylić z obywatelskim)?Sam bank tłumaczy się brakiem kategorii internetowej małą ilością zgłoszeń (pytanie czy jakby powstała taka kategoria i była promowana, to nie byłoby więcej takowych?).Większość materiałów pojawiających się w necie, to przeklejki informacji prasowych,agencyjnych itp. Tu i tam pojawiają się inne formy – np. wywiady, publicystyki niemal niema – tą rolę przejęły blogi. Od czasu do czasu ktoś zrobi jakiś materiał wideo.Wracając jeszcze na chwilę do blogów, nasuwają mi się dwa pytania:1. Czy i w jakiej sytuacji bloger może/powinien być traktowany jako dziennikarz.2. Jeśli zawodowy dziennikarz mediów tradycyjnych pisze bloga, to w dalszym ciągu jest todziennikarstwo czy już „pamiętnik nastolatki”?Pewnie pytań uszczegóławiających można by zadać więcej (kilka zadalem moimrozmówcom). Ja jednak wolę wrócić do tytułowego:
„Czy w Polsce istnieje dziennikarstwointernetowe?”
Bo przecież redakcje najróżniejszych serwisów i portali pełne są redaktorówale czy można tam spotkać jakiegoś dziennikarza?Zapytałem o dwie osoby, które mogą coś o tym wiedzieć: Michała Bonarowskiego,wieloletniego redaktora naczelnego i dyrektora wydawniczego Onet.pl oraz Tomasza Bonka,redaktora naczelnego portalu Money.pl (konkurs NBP dotyczy w końcu tematykiekonomicznej).
Michał Bonarowski (aktualizacja: redaktor naczelny Onet.pl w latach 2004-2009):
„Dzienikarze to czwarta władza? Być może, skoro mawia się, że polityka – jak muchę – można „zabić” gazetą. Czy blogerzy to dziennikarze? Nie zawsze, ale jeśli pełnią funkcjedotychczas znane z mediów tradycyjnych (dostarczanie informacji, kontrola społeczna,komentowanie wydarzeń, itp.), to czemu urzędnicy a czasem i biznes odmawiają im tego prawa? Wbrew pozorom kierują się racjonalizmem. Media tradycyjne nadal utrzymują, żetylko one mają monopol na pośrednictwo w społecznym obiegu informacji. Tak pokazują rzeczywistość, by było to oczywiste jak dwa i dwa to cztery. I widz, czytelnik czy słuchacz  zwykle wierzy w ten przekaz, bo nie każdy ma ochotę kwestionować zastany porządek. Koło się zamyka.Co w tym wszystkim mają zrobić blogerzy? Nic poza rzetelną, organiczną pracą i tworzeniemwokół swoich blogów coraz większych grup dyskutantów + nowej publiczności nastawionej
 
na dzielenie się poglądami i emocjami, a nie tylko na odbiór.
 Zmiana postrzegania znaczeniablogerów nie nastąpi raczej skokowo, tylko ewolucyjnie.
Po prostu któregoś dniakonsumenci mediów stwierdzą, że bardziej ufają swoim blogerom niż gazecie czy telewizji. Oile tak się stanie, bo to wcale nie jest tak pewne. Nieco inaczej jest z mediami, które istnieją tylko w Internecie. Według definicji z Prawa prasowego czasem można je uznać za prasę, a czasem nie. Nie jest jasne, czy powinnyrejestrować swoje tytuły prasowe w ustawowym trybie. Nie mniej jednak ich działalność jest bardzo zbliżona do prasy tradycyjnej, szczególnie gdy zatrudniają profesjonalnychdziennikarzy, których praca nie różni się od wykonywanej dla agencji prasowej, gazety, stacjiradiowej czy telewizyjnej. Prasa tradycyjna ma łatwiej, bo większość podmiotów do których zwraca się po informacje wie czego spodziewać się po danym tytule i pracujących dla niegodziennikarzach. Nieco trudniej zaakceptować fakt, że istnieją media internetowe, ale to siętakże szybko zmienia. Wystarczy zapytać o to w agencjach PR. Wiele z nich ma na swoichlistach emailowych więcej mediów internetowych niż tradycyjnych.
Ci którzy uznają portal i wortale za proste maszynki do mielenia agencyjnych treści mogąbyć wkrótce bardzo zaskoczeni 
. W ciągu ostatnich kilku lat te redakcje zostały wzmocnione profesjonalistami, a kreowanie i przygotowanie tematów coraz częściej dorównuje lub nawet  przewyższa poziomem media tradycyjne. Jeśli dodamy do tego szybkość reakcji, to mamymieszankę wybuchową: media bez obciążeń publikujące wiadomości, komentarze, reportaże,relacje szybciej, niż media tradycyjne. Poszczególne media (nowe i tradycyjne) rzadko są kreatorami oryginalnych wiadomości.Często relacjonują rzeczywistość z wykorzystaniem pracy konkurencji, czym nie różnią się od dawnych agregatorów treści. Dlatego dziwią mnie nawoływania do nowego uregulowania praw autorskich jakoby w wyniku strat ponoszonych przez tradycyjne media przez cytowanieich informacji w serwisach internetowych. Czekam na procesy, które pokażą ile z tego jest  potrząsaniem szabelką a ile faktycznie oburzeniem na kradzież treści. Gołym okiem widać, żetradycyjne media generują więcej oryginalnych informacji, reportaży, komentarzy, itp. Nicdziwnego, skoro dysponują dużymi zespołami dziennikarskimi i potrafią sprawnie zarządzać procesem wydawniczym.
Często jestem pytany: kiedy media internetowe będą traktowanena równi z mediami tradycyjnymi? Odpowiedź jest prosta: gdy jakość, efekt ich pracy i wpływ na rzeczywistość będą porównywalne z efektami mediów tradycyjnych.
Spór toczy sięnie o to czy, ale kiedy to się stanie. Przypuszczam, że szybciej, niż się spodziewamy, a obecnytzw kryzys może ten proces jeszcze przyspieszyć." 
Tomasz Bonek (redaktor naczelny Money.pl)
"Zaciera się granica między rodzajami dziennikarstwa. Kiedyś mówiliśmy o telewizyjnym,radiowym, prasowym. Teraz pojawił się termin: internetowe, który – śmiało można powiedzieć – łączy trzy poprzednie i wzbogaca je o nowe cechy. Ale
dziennikarstwo todziennikarstwo, niezależnie od tego, gdzie się je uprawia.
Zmienia się tylko nośnik przekazu.Cechy podstawowe są natomiast wspólne, a bez znaczenia jest to, czy dziennikarz pracuje dlatelewizji, prasy, radia, czy portalu internetowego – specjalnie podkreślę tutaj słowa: dla portalu. Powiem przewrotnie: dziennikarzem jest się niezależnie od tego, co i jak się robi, ale gdzie sięto publikuje. Dziennikarz tworzy dla mediów, a internet medium nie jest, tak samo jak nie jest nim druk, czy eter! Medium są portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe. Dziennikarstwo portalowe (zaryzykuję takie określenie) dopiero w Polsce się rozwija.
 Redakcje, w zdecydowanej większości portali, tworzą redaktorzy, którzy ograniczają się do zmiany tytułów i lekkiego przeredagowywania depesz agencyjnych, bądź pisania omówek dzienników, czasopism, programów telewizyjnych. Tylko nieliczne tworzą dziennikarze publikujący swoje własne materiały.
Wśród nich – trzeba się pochwalić – jest Money.pl,

Activity (12)

You've already reviewed this. Edit your review.
1 hundred reads
1 thousand reads
Incomod liked this
Wiola K-aja liked this
Pawel Wimmer liked this
kamilakossowska liked this
Łukasz Słomka liked this
Azzmed liked this

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->