beda identyczne, nasza obecnosc tutaj moze miec znaczenie. Czesto jednak stwierdzamy,ze nasze sciezki krzyzuja sie, a my sie nie spotykamy. Jesli wiec nie przybyles tu z tegosamego powodu co ja, bedziemy blisko siebie fizycznie, ale nie spotkamy sie.Chcialbym, byscie zobaczyli to, co ja widze w tej chwili. Naprawde jestem zaskoczony,ze nie zauwazacie tego, co jest takie bliskie. Wiele razy zdaje mi sie, ze swiadomiezamykacie oczy. Nie chcecie widziec. Jak inaczej mogloby uciec waszej uwadze cos tak bliskiego? Jezus tyle razy mówil, ze ludzie maja oczy, ale nie widza, maja uszy, ale nieslysza. Nie tylko glusi sa glusi, a slepi sa slepi. Ci, którzy maja oczy i uszy takze sa slepii glusi. Boskosc jest tak blisko, a nie mozna jej zobaczyc! Tak blisko, a nie mozna jejuslyszec! Otacza nas ze wszystkich stron, a nie mozna jej dotknac! Dlaczego? Moze jestto trudne, ale nie niemozliwe. Wiele sie mówi w tym swiecie o Bogu, powiadaja, zeogromna jest blogosc doznawana przez poszukujacego, któremu sie udalo. Wiele jestshastr, doktryn, tylu ludzi modli sie i spiewa w swiatyniach bhajany, piesni duchowe.Mimo to wyglada na to, ze ci ludzie nie doswiadczaja Boskosci. Wydaje sie, ze On jestdla nas niewidzialny, wydaje sie, ze nie mozemy Go uslyszec, wydaje sie, ze nieslyszymy bicia Jego serca w naszym oddechu. Wyglada to tak, jakby wszystko to bylo jedynie mowa, tylko mowa i mowa i niczym wiecej, tylko mowa. Ciagle mówimy oBogu, bo myslimy, ze mozemy Go nie doswiadczyc. Sadzimy, ze mozemy Go spotkactylko o Nim mówiac. Jesli przez wiele zywotów glusi ludzie mówic beda o nutach imelodiach, zas slepi mówic beda o swietle, niczego nie zyskaja. Mówienie prowadzitylko do iluzji, ze ci ludzie nie sa glusi ani slepi a slepi moga dojsc do przekonania, zewiedza czym jest swiatlo. Swiatynie i meczety poswiecone Najwyzszemu Istnieniuzdolaly stworzyc podobna iluzje. Ci, którzy sie wokól nich zbieraja i siedza w ichwnetrzach, ulegaja jedynie iluzji. Mozemy najwyzej potwierdzic istnienie Boskosci, leczJego nie mamy. A to potwierdzenie jest jedynie gadaniem. Jesli przemowa jest przekonywujaca, po prostu uznajemy ja za prawdziwa. Gdy ktos argumentuje krzykliwiei "dowodzi" istnienia Boga, mozemy to uznac i ulec temu. Jesli ktos "dowodzi", ze Bógnie istnieje, tez to akceptujemy. Ale sama akceptacja nie oznacza poznania. Nawetslepego czlowieka mozna naklonic do uznania realnosci swiatla, ale to uznanie nie bedzierównowazne poznaniu. Przybylem tu doskonale zdajac sobie sprawe, ze to poznanie jestmozliwe. Sa w nas osrodki parapsychiczne uspione; osrodki, które poznal Krishna izaczal tanczyc w ekstazie; osrodki, które poznal Jezus i krzyknal z krzyza: "Ojcze, przebacz im, albowiem nie wiedza co czynia." Poznal je Mahavir, poznal je tez Budda.Jest na pewno taki osrodek, oko i ucho, który pozostaje w uspieniu. Przyszedlem tusprawic, by osrodki, które sa nieprzebudzone, zostaly uaktywnione. Zarówka tez emanujeswiatlem. Jesli przetniesz przewód, pozostanie nietknieta, ale przestanie swiecic.Zarówka, do której nie dochodzi prad, zapada w ciemnosc, a tam, gdzie kiedys byloswiatlo, powstaje ciemnosc. Zarówka jest ta sama, ale przestala dzialac. Strumien energii przestal doplywac do zarówki. Cóz zarówka moze uczynic, skoro strumien energii zostalzatrzymany? Jest w nas osrodek, którym poznajemy to, co nazywane jest Paramatmanem, Najwyzsza Jaznia. Ale nasze zyciowe energie nigdy nie docieraja do tego osrodka,dlatego nie jest on aktywny. Jesli wzrok jest nienaruszony, a oczy nie otrzymuja zyciowejenergii, staja sie bezuzyteczne. Znajomi przyprowadzili do mnie mloda dziewczyne,która zakochala sie. Kiedy dowiedzieli sie o tym jej rodzice, stworzyli mur pomiedzy niai jej ukochanym. Dotad nie potrafimy wyobrazic sobie swiata, w którym niewznosilibysmy murów miedzy dwojgiem zakochanych. Zbudowali mur i nie pozwalali
Leave a Comment