Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
6Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Wiesław Górnicki - Wielki Świat, Ze Wspomnień Snoba-Katorżnika - 1976 (zorg)

Wiesław Górnicki - Wielki Świat, Ze Wspomnień Snoba-Katorżnika - 1976 (zorg)

Ratings: (0)|Views: 843 |Likes:
Published by biblioteka_zorga
To właśnie w tym klubie odbyła się pamiętna rozmowa Nelsona Rockefellera z Onassisem na jakieś tematy finansowe. Słuchający jej Paul Getty (najbogatszy człowiek świata), mocno już zamroczony „Napoleonem”, powiedział w pewnej chwili:
- Dżentelmeni, czy nie moglibyśmy we trzech nabyć Rosji i Chin, żeby w końcu było trochę spokoju?
To właśnie w tym klubie odbyła się pamiętna rozmowa Nelsona Rockefellera z Onassisem na jakieś tematy finansowe. Słuchający jej Paul Getty (najbogatszy człowiek świata), mocno już zamroczony „Napoleonem”, powiedział w pewnej chwili:
- Dżentelmeni, czy nie moglibyśmy we trzech nabyć Rosji i Chin, żeby w końcu było trochę spokoju?

More info:

Published by: biblioteka_zorga on Nov 24, 2009
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

11/26/2011

pdf

text

original

 
Wielki świat 
 ze
wspomnień snoba
-
katorż
nika
Wiesław Górnicki
 
 
1.
PIERWSZE POWAŻNE OSTRZEŻENIE
 
T, c paostw trzymają w rę
ku -
waham się, czy t nazwad książką, ale  tym później
- jest owocem
głębkiej rzterki, ługtrwałych rzmyślao i kłptliweg k
mpromisu. Jak wszystko w naszym
życiu.
 
Przynajmniej w życiu ziennikarsk
-
wyawniczym. Rzterka tyczyła głównie prblemu, czy wlnpwiaad stare wcipy i pbierad jeszcze za t  czytelników à
 
zł...  głwy. szełem wnisku, że wln.
 
Rzmyślania były barziej skmplikwane. Muszę zacząd  teg, że prze czterema latyzapatrzyłem sied etaliczną „mu Książki” w znaczną ilśd egzemplarzy swej książki pt. „pwieścizyszane”. Pbną czynnśd nagminnie uprawiają u nas tysiące luzi i nie byłby się z czegspwiaad, gyby nie t, że wspmniana książka nisła spry sukces.
 
Używam teg słwa z przerażeniem, b praawny byczaj zabrania Lechitm przyznawad się sukcesów inywiualnych, w zbirwe zaś Lechici nie wierzą. Chyba że w klarstwie
szosowym.
Naszym ulubinym wzrcem jest człwiek cierpiący, niespełniny, pgrążny w knflikty i rzterkilub przynajmniej trchę prześlawany, wszystk je
n
 za c; nigy zaś facet, któremu się pwił iktóry ma jeszcze
 
czelnśd
aby to publicznie wyz
nawad. Jesteśmy wielcy i wspaniali, lecz przecież nie teg stpnia, żeby kmuklwiek wybaczad bezwstyne samchwalstw. Autr niniejszeg nie jestp tym wzglęem wyjątkiem i szczerze nie znsi reklamiarzy, z samym sbą włącznie.
 Z przekory, z wrodzone
g ryzykanctwa i we włas
ny
m, należycie pjętym interesie bęę się jenakupierał przy tym sfrmułwaniu. Sukces
-
t brzmi strasznie, ale mże zechcą paostw rzważyd kilkaklicznści łagzących. Stwierzam więc bez cienia zakłptania, że trzyzieści tysięcy egzemplarzy„pwieści” zniknęł z księgaro w ciągu kilkunastu ni. Nie zalegałem paostwwych magazynów, nienaraziłem reakcji na wyrzuty sumienia ani yrekcji wyawnictwa na wymówki. Pretensji innegtypu,  ile wiem, na razie nie był, a jeśli były, t z głębk niesłusznych pzycji iw góle nie w tejsprawie. Skarb paostwa swicie na mnie zarbił; śmielam się nawet sązid, że zbyt swicie. Niepjmuję: i czegóż tu się znów tak zapierad, jak żaba błta? Już mistrz Knstanty Ilefns puczał w
swe
 j nieśmiertelnej „sztuce rymtwórczej”, że peta niczym się nie różni  krawca, jeśli baj niekantują klientów i sumiennie przestrzegają reguł rzemisła.
 
czywiście, mówiąc  sukcesie, nie mam na myśli żanych tam literackich wawrzynów, b te nigy
nie w
ieoczą czół ubgim wyrbnikm piśmiennictwa u
rlopowo-
wagnweg. Ani też pchlebstwkrytyki, b ta żurnalistów nie rzpieszcza, słusznie w nich upatrując zmrę naszych czasów. W niebiePrawziwej Literatury nie ma nawet najmniejszej przegróki na nikczemne
 
pły, zrzne zchciwści autra i zrżneg zamiaru, aby pisywad ku rzśmieszeniu serc.
 
Ale w sumie nie jest źle. świaczenie mjej branży wskazuje, że w biezie, tzn. p napisaniułuższeg kawałka w f 
ormie
książki, mżna liczyd przynajmniej na wiernych przyjaciół. bwiązuje unas zrwa mralnie, cechwa zasaa wzajemnych usług, a także zbirwe ubezpieczenie nieszczęśliwych wypaków pisarskich. brzy klezy, nawet bez namów i namlneg nękania,zawsze cś tam miłeg napiszą w zaprzyjaźninej gazecie i znają wyszukany
komplement, od
któreg knkurencja zielenieje z zazrści. Barz t piękny byczaj.
 
 
Tym więc przyjaciłm, którzy spełnili cechwą psługę, skłaam niniejszym z głębi serca płynącepziękwanie raz wyrazy szacunku. Tych zaś, którzy teg nie uczynili, chd mgli, ljalnieuprzezam, że mgą na mnie nie liczyd, kiey sami wyazą jakieś zieł. Recenzje, jak wszyscywiemy, są u nas wyłącznie przejawem życia twarzyskieg wyższych sfer i nie mają żaneg związku z
czymkolwiek inny
m, a już najmniej z treścią recenzwaneg zieła. Nie wizę przet pwu, abymmiał kgś nagrazad za gnuśnśd w tak la mnie ważnej sprawie.
 
Mówiąc więc  sukcesie mam raczej na myśli, jak zwykle, inteligentnych księgarzy, kchane panie
bibliotekarki, z
arząy różnych klubów i wszystkich niezawnych, bystrych, miłych sercu czytelników,którzy nie pskąpili trzsu, aby nabyd sp lay wyrób niżej ppisaneg. Ze szczególną sympatiąmyślę tu  młym pkleniu, które, jak mi nszą, pkłaał się ze śmiechu na niektórymipartiami książki, wnie balając mit  rzekmym knflikcie pkleo. Skr umiemy się jeszczepśmiad na ten sam temat, t znaczy, że wapniakiem nie zstaje się tylk z pwu ługściżycirysu, lecz z całkiem innych przyczyn. Barz t pcieszający wnisek.
 
Jest t też w istcie główny pwó, la któreg
 
śmielam się z pniesinym człem zaferwadpaostwu nwy, a właściwie starannie nwiny prukt nasze
 j firmy.
Ale nie jest t, niestety, takie prste, żeby się mgł bejśd bez niniejszeg wyjaśnienia. Muszębwiem ljalnie strzec, że jeśli już paostw zecyują się wyad tę skrmną skąiną sumę nazakup „Wielkieg świata”, knieczna bęzie przy lekturze łagnśd uspsbienia i wyrzumiałśdla błąkanych pmysłów autra.
 Kiedy
zaprpnwan mi wznwienie jeneg rzziału z „pwieści zyszanych”
-
właśnie teg wielkim świecie i kulisach Narów Zjencznych, b n t cieszył się największą pczytnścią
-
uświamiłem sbie, że sprawa jest rbinę skmplikwana p wzglęem
bibliograficznym imoralno-finanso
wym. Czy mżna wyad rzział z jenej książki jak inną, zupełnie samzielnąksiążkę? Czy wln nabierad czytelnika na nwy tytuł, jeśli znajzie p nim znane już sbieanegty? I narażad autra na alszy uszczerbek i
-
tak już nawątlnej reputacji?
 
Na wszystkie te pytania kategrycznie uzieliłem sam sbie pwiezi przeczącej. Nie bęę jenakukrywał, że ferta była zbyt nęcąca, żeby wznisłe prywy mralne miały przeważyd na pkusą.Takich wznisłych t ja statni
 
nie wiuję.
 
W rezultacie zrził się więc kmprmis. W którym, jak sązę, nie jestem taki znów sbniny, jeśli wniskwad z pewnych ewenementów yplmatycznych. Mże właśnie człwiek grliwy,naążający i przezrny pwinien się ziś wykazad błysktliwymi kmprmisami, czyli pstępwad tak,aby uchwad trchę cnty i zarazem zarbid trchę pienięzy. Czy prawy mam wyliczadprzykłay, które mnie skłaniają  takiej supzycji?
 
T, c paostw trzymają becnie w ręku, stanwi w zasazie cś w rzaju znac
znie rozszerzonego
rzziału pt. „Ze wspmnieo snba
-
katrżnika”, znajująceg się w książce „pwieści zyszane”. Cizatem spśró czcignych czytelników, którzy wietrzą tu jakiś szwinel i maruzą z wysupłaniem...złtych na zakup nweg wyrbu naszej firmy, zstali niniejszym ljalnie strzeżeni. Zechcą więc niewnsid pretensji  autra lub wyawnictwa, b nie ma u nas przymusu czytywania czegklwiek, it jeszcze za własne pieniąze.
 

Activity (6)

You've already reviewed this. Edit your review.
1 hundred reads
1 thousand reads
fizalfizal liked this
surfsandsun liked this
Pioters liked this
Marysia Brysia liked this

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->