www.domysly.blox.plczytaj oglądaj komentuj
3
*Adam Bodnar
– dr prawa,
sekretarz Zarządu HFPC, szef programów prawnych Fundacji.
Dr Adam Bodnar*
: W Fundacji spotkałem ludzi kompletnieniestandardowych, zachowujących się zupełnie inaczej niż profesjonaliści z korporacji, do których byłem przyzwyczajony. Alete zachowania nie powodują, że ludzie ci tracą cokolwiek ze swojegoautorytetu, charyzmy. Wręcz przeciwnie.
Ludzie Fundacji. Nie wszyscy dotarli.(Warszawa 2009)
f o t . a r c h i w u m H F P C
Szkoła zostawia ślad
Zofia Wąsik: Z wykształcenia jest Pani lekarzem. Jak to się stało, że trafiłaPani do Szkoły Praw Człowieka*?Joanna Żuchowska**:
W Gazecie Wyborczej znalazłam listę absolwentówSzkoły Praw Człowieka, zadzwoniłam i przyjechałam do Warszawy na rozmowykwalifikacyjne. W sekretariacie usłyszałam, że nie mam szans być przyjętą:nie miałam kwalifikacji ani nie działałam w organizacjach pozarządowych.Jednak byłam uparta – poszłam zobaczyć się z Marylą Nowicką (psycholog,współtwórczyni i pierwsza, wieloletnia szefowa Szkoły Praw Człowieka
–
przyp.red.). Powiedziałam jej, że nie mam pojęcia o prawie, że nie odróżniam sejmu odsenatu, ale poprosiłam o jedno miejsce w Szkole. I dostałam się.
Co dał Pani ten kurs?
Szalenie dużo. Szersze spojrzenie, wyjście z hermetycznego kręgu swojego zawodu,możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi i zdobycie wiedzy, o której nie miałamzielonego pojęcia. Mieliśmy wykłady z tuzami: z naszym największym guruMarkiem Nowickim, z profesor Łętowską, z księdzem Tischnerem, z profesoremZollem, z profesorem Rzeplińskim. Uczyliśmy się bardzo dużo, musieliśmy zdawaćtrudne egzaminy, ale miałam z tego ogromną satysfakcję. Szkoła dała mi innespojrzenie na życie. I to nie jest pusty slogan. Niezależnie od tego, jaki zawód się ponim wykonuje, kurs zostawia ślad w psychice, w moralności, w etyce, w sposobiezachowania. Pozwala zrozumieć otaczający nas świat.
Jak później rozwinęła się Pani współpraca z Helsińską Fundacją PrawCzłowieka?
Razem z Marylą Nowicką zaczęłyśmy robić monitoring domów opieki społeczneji szpitali. Szczególnie potrzebny był w szpitalach psychiatrycznych, gdzie prawa pacjenta łamane były bardzo często, a warunki życia graniczyły z nieludzkimi.Raporty, które się potem ukazywały, pomagały to zmieniać. Teraz, w ramachKrajowego Mechanizmu Prewencji, jeżdżę do więzień.
rozmawiała Zofia Wąsik
Julia Mardeusz: Jakiesą Pana zabawnewspomnienia związanez Fundacją?Prof. Zbigniew Lasocik*:
Mam dwa. Pierwsze znich to transport meblina pl. trzech Krzyżydo pierwszej siedziby procesu dziennikarza Gazety Wyborczej – MarianaMaciejewskiego. Pięć godzin w pociągu. Dla mnie, prawnika wychowanego twardą korporacyjną ręką,oczywiste było, że czas ten trzeba wykorzystać – na pisanie opinii dla sądu, interwencji, załatwienie zaległychtelefonów. A profesor całą drogę rozmawiał ze mną,młodym prawnikiem. O życiu, o problemach, o ideach,o bohaterach, o historii, o swoich doświadczeniach. I to jest dla niego wartość. Te rozmowy bardzo dużo mi dały. Nieraz żałuję, że w natłoku zajęć, zobowiązań, klientów,dzwoniących dziennikarzy brakuje mi czasu na rozmowyze współpracownikami. Takie, jakie sam odbywałem iodbywam z prof. Andrzejem Rzeplińskim, prof. WiktoremOsiatyńskim, Haliną Bortnowską czy Danutą Przywarą.I takie, których już niestety nigdy więcej nie odbędę – z nieocenionym prof. Zbigniewem Hołdą (prof. UJ,adwokat, wiceprezes zarządu HFPC, zmarł w maju 2009 – przyp. red.).
rozmawiałaMałgorzata Sobolewska
Cały wywiad czytaj: domysly.blox.pl
Jak to było? Goście jubileuszu wspominają
Fundacji. Trzeba je było wtargać na któreś z pięter. I ja je na swoim garbie nosiłem. Drugie„sympatyczne” wspomnienie to obskurny,obrzydliwy Błękitny Barak, siedzibaFundacji przy Pięknej. Wchodziliśmy iwychodziliśmy po dyktach, tekturze. Przezniestabilny grunt wszystko się uginało.
Czyli początki były trudne?
Tak, byliśmy przygotowani merytorycznie,a nie organizacyjnie. Gdyby nie talentMarka Nowickiego i Danusi Przywary, błądzilibyśmy jak dzieci we mgle. To oni postawili tę Fundację na nogi, to nie ulegawątpliwości.
Meble, barak, Danusiai Marek
f o t . T o m a s z G r y g o r o w i c z f o t . T o m a s z G r y g o r o w i c z
Niekomercyjny zysk
Moim pierwszym szefem w Fundacji był prof. Andrzej Rzepliński.Profesor słynie z różnych niestandardowych zachowań: dla jednego podpisu często ścigałem go po całej Warszawie. Zdarzało mu sięspóźnić na bardzo ważną konferencję. Gdy już docierał, po prostuuśmiechał się i mówił, że on już tak ma. I jak tu się irytować?(śmiech). Na tych niekorporacyjnych nawykach profesora bardzowiele zyskałem. Kiedyś jechaliśmy razem do Opola na obserwację
* Szkoła Praw Człowieka – kurs Fundacji dla absolwentów uczelni wyższych poszerzającywiedzę nt. praw człowieka i przygotowujący do praktycznego działania na rzecz ich obrony.**Joanna Żuchowska, lekarz internista, przez 20 lat pracowała z Markiem Edelmanem, dziśmonitoruje dla RPO służbę zdrowia w zakładach karnych.*Zbigniew Lasocik – prof. WSHiP im. RyszardaŁazarskiego w Warszawie i dziekan WydziałuPrawa tej uczelni, pracownik Fundacji w pierwszej połowie lat 90. potem jej współpracownik.
rozmawiała Julia Mardeusz
Add a Comment