Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
1Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Wielki Tydzien

Wielki Tydzien

Ratings: (0)|Views: 109 |Likes:
Maryja jest jeszcze bledsza, bo żyła bardziej ukryta w domu. Jej biel jest bardziej różowa, Jezusa zaś – w odcieniu kości słoniowej z błękitnawymi odbiciami. Nos – długi i prosty, lekko zakrzywiony w górze, na wysokości oczu: bardzo piękny nos, delikatny i dobrze ukształtowany. Oczy – głębokie i bardzo piękne, koloru, który zawsze określałam jako bardzo ciemny szafir. Brwi i rzęsy – gęste, lecz nie przesadnie, długie, piękne, błyszczące, ciemnokasztanowe, ze złotymi błyskami na końcu każdego włoska. U Maryi są bardzo jasnokasztanowe, delikatniejsze i o wiele jaśniejsze, tak jasne,
Maryja jest jeszcze bledsza, bo żyła bardziej ukryta w domu. Jej biel jest bardziej różowa, Jezusa zaś – w odcieniu kości słoniowej z błękitnawymi odbiciami. Nos – długi i prosty, lekko zakrzywiony w górze, na wysokości oczu: bardzo piękny nos, delikatny i dobrze ukształtowany. Oczy – głębokie i bardzo piękne, koloru, który zawsze określałam jako bardzo ciemny szafir. Brwi i rzęsy – gęste, lecz nie przesadnie, długie, piękne, błyszczące, ciemnokasztanowe, ze złotymi błyskami na końcu każdego włoska. U Maryi są bardzo jasnokasztanowe, delikatniejsze i o wiele jaśniejsze, tak jasne,

More info:

Published by: Victor A.Vic Zolcinski on Apr 04, 2010
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as RTF, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

04/04/2010

pdf

text

original

 
15. ŚRODA PRZED PASCHĄ. CZĘŚĆ I: DZIEŃ. (1)
Napisane 2 kwietnia 1947 i 19 czerwca 1944. A, 11270-11345 i 2972-2979
[Por.
]
Jezus wchodzi do Świątyni jeszcze bardziej zatłoczonej niżw dni poprzednie. Dziś jest w Swej całkiem białej lnianej szacie. Dzień jestupalny.Wchodzi na Dziedziniec Izraelitów, na modlitwę uwielbienia. Za Nim podążagrupa ludzi. Inni, w większości poganie, zajęli już najlepsze miejsca podportykami. Nie mogąc iść poza pierwszy dziedziniec, za Portyk Pogan,skorzystali z tego, że Hebrajczycy poszli za Chrystusem, i zajęli najlepszemiejsca. Jednak przeszkadza im dość liczna grupa faryzeuszy. Zachowują się jak zawsze w sposób arogancki i torują sobie drogę siłą, chcąc podejść do Jezusa, pochylonego nad chorym. Czekają, aż go uzdrowi, potem wysyłajądo Niego uczonego w Piśmie, aby Go wypytał.W istocie krótko sprzeczali się między sobą, bo Joel, zwany Alamot, chciał iść porozmawiać z Nauczycielem. Lecz jeden z faryzeuszy przeciwstawił siętemu, a inni stanęli po jego stronie, mówiąc:«Nie. Wiadomo bowiem, że jesteś ze stronnictwa Rabbiego, choć działasz wukryciu. Pozwól, by poszedł Uriasz...»«Uriasz, nie – mówi inny młody uczony w Piśmie, którego w ogóle nie znam –Uriasz jest zbyt uszczypliwy. Wzburzyłby tłum. Ja idę.»I nie słuchając więcej sprzeciwów, podchodzi do Nauczyciela, który żegnasię z chorym, mówiąc mu:«Miej wiarę. Jesteś uzdrowiony. Gorączka i ból już nigdy nie powrócą.»
[Por.
;
Największe przykazanie]«Nauczycielu, jakie jest największe z przykazań Prawa?»
Jezus, za któ
rego plecami stanął mówiący, odwraca się i patrzy. Łagodnymiech rowietla Mu twarz. Potem podnosi owę, bo pochylzpowodu niskiego wzrostu uczonego w Piśmie, który w dodatku pozostaje wukłonie, żeby oddać Mu cześć. Jezus spogląda na tłum, patrzy na grupęfaryzeuszy i doktorów, dostrzega bladą twarz Joela, częściowo ukrytą zaplecami potężnego i bogato odzianego faryzeusza. Uśmiech Zbawicielastaje się jeszcze bardziej widoczny. To jak świao, które aszczeszlachetnego uczonego w Piśmie. Potem spuszcza głowę, by spojrzeć naSwego rozmówcę, i odpowiada mu:«Pierwszym ze wszystkich przykazań jest: “Słuchaj, o Izraelu: Pan, naszBóg, jest Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twego z całegotwego serca, z całej swojej duszy i ze wszystkich swych sił.” To jestpierwsze i najwyższe przykazanie. Drugie zaś jest jemu podobne: “Będzieszmiłował twego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma większych przykazańniż te. W nich zawiera się całe Prawo i prorocy«Nauczycielu, odpowiedziałeś mądrze i prawdziwie. Jest tak, że Bóg jest jedyny i nie ma innych [bogów] poza Nim. Kochać Go całym sercem, całymrozumem, z całej duszy i ze wszystkich sił oraz kochać bliźniego jak siebiesamego ma o wiele więcej wartości niż wszystkie całopalenia i wszystkieofiary. Jestem całkowicie o tym przekonany, gdy rozmyślam nad słowamiDawida: “Tobie nie podobasię całopalenia. Ofiarą dla Boga jest duch
 
skruszony”.»«Nie jestdaleko od Królestwa Bożego, połeś bowiem, jaka ofiaracałopalna jest miła Bogu.»«Jakaż jednak ofiara całopalna jest najdoskonalsza?» – pyta z ożywieniem iściszonym głosem uczony w Piśmie, jakby powierzał sekret. Jezus promienieje miłością, sprawiając, że ta perła wpada do serca kogoś,kto otwiera się na Jego naukę, na naukę o Królestwie Bożym, i wi,pochylając się ku niemu:«Ofiarą całopalną doskonałą jest kochać jak samego siebie tych, którzy nasprześladują, i nie żywić urazy. Kto to spni, ten posiądzie pokój.Powiedziano: łagodni posiądą ziemię i będą się cieszyć pokojem w obfitości.Zaprawdę powiadam ci, że ten, kto potrafi kochać swoich nieprzyjaciół,osiąga doskonałość i posiada Boga.»Uczony w Piśmie żegna Go z szacunkiem i powraca do swej grupy, którawyrzuca Mu ściszonym głosem, że pochwalił Nauczyciela. Mówią do niego zgniewem:«O ż to pytałeś Go w sekrecie? Czy me zostałeś przez Niegozwiedziony?»«Usłyszałem Ducha Bożego przemawiającego przez Jego usta.»«Jesteś głupcem. Czy może wierzysz, że On jest Chrystusem?»«Wierzę.»«Zaprawdę, wkrótce ujrzymy puste szkoły naszych uczonych w Piśmie, a ichsamych błąkających się w ślad za tym człowiekiem. A po czym poznajesz, żeOn jest Chrystusem?»«Po czym? Nie wiem. Wiem i czuję, że On Nim jest.»«Wariat!» – odwracają się do niego plecami, obrażeni.
[Por.
,
,
: Mesjasy Synem Bożym]
Jezus
obserwuje tę rozmowę i kiedy faryzeusze, urażeni, przechodzą przedNim w zwartej grupie, aby odejść, przywołuje ich mówiąc:«Posłuchajcie Mnie. Zapytam was o coś. Kim wam się wydaje Chrystus?Czyim jest synem?»
«
Będzie
synem Dawida» – odpowiadają, kładąc nacisk na “będzie”, bo chcądać Mu do zrozumienia, że On dla nich
nie jest Chrystusem.
«Dlaczego więc Dawid, natchniony przez Boga, nazywa Go Panem, mówiąc:“RzePan do Pana mego: Siądź po mojej prawicy, Twych wrogówuczynię podnóżkiem dla stóp Twoich”? Jeśli więc Dawid nazywa Chrystusa‘Panem’, jakże Chrystus może być jego synem?»Nie wiedząc, co odpowiedzieć, oddalają się przeżuwając swą truciznę. Jezusprzechodzi z miejsca, w którym był, cały ogarnięty słońcem, aby iść dalej,gdzie znajduje się otwór do Skarbca, blisko sali Gazofilacjum. Miejsce to, jeszcze w cieniu, zajmują rabini, którzy rozprawiają, mocno gestykulując.Zwracają się ku hebrajskim słuchaczom, których liczba rośnie w miarę, jak zupływem godzin do Świątyni przybywa coraz więcej ludzi.
 
Rabini usiłują swymi przemowami obalić pouczenia Chrystusa, dawane wdni poprzednie i dzisiejszego ranka. Coraz bardziej też podnoszą głosy, gdyzwiększa się na ich oczach tłum wiernych. Rzeczywiście miejsce to, bardzoprzestronne, mrowi się od ludzi, którzy chodzą tu i tam, we wszystkichkierunkach.19 czerwca 1944. Dopiero dziś natarczywie ukazuje mi się kolejna wizja.Na początku dostrzegam same dziedzińce i portyki, które rozpoznaję jakonależące do Świątyni. Widzę też Jezusa, który wygląda jak cesarz, taki jestpodniosły w Swej purpurowej szacie i w płaszczu, także czerwonym, leczciemniejszym. Wspiera się o ogromną czworokątną kolumnę, podtrzymującą łuk portyku.Patrzy uważnie na mnie. Zatracam się w patrzeniu na Niego, ciesząc się, bood dwóch dni wcale Go nie widziałam ani nie słyszałam. Wizja trwa długo.Doki trwa, doty nie piszę, bo to moja radość. Teraz jednak, gdyzauważam, że scena się ożywia, domyślam się, że coś się wydarzy, więcpiszę.Miejsce wypełnia się ludźmi chodzącymi we wszystkich kierunkach. kapłani i wierni, żczyźni, niewiasty i dzieci. Jedni przechod, innizatrzymują się, słuchają doktorów. Inni prowadzą baranki lub niosą gołąbki,udając się na jakieś miejsca, być może po to, by złożyć je w ofierze.
Jezus pozostaje, wspa
rty o kolumnę, patrzy i nic nie mówi. Apostołowie dwarazy stawiają Mu pytania, na które daje znakiem odpowiedź odmowną, nicprzy tym nie wiąc. Przygląda się z wieluwagą. Wnioskuz Jegozachowania, że wydaje się oceniać to, na co patrzy. Jego spojrzenie i całatwarz przypomina mi Jego wygląd w wizji Raju, kiedy osądzał dusze w czasiesądu szczegółowego. Teraz oczywiście to jest Jezus - Człowiek, tam, był to Jezus Chwalebny, a więc uwielbiony. Jednak zmiany wyrazu Jego oblicza,uważnie obserwującego, są takie same. Jest poważny, badający. Czasem jest to surowość, która wywołuje drżenie u najbardziej zuchwałego, czasemzaś jest łagodny, smutno uśmiechnięty, tak że Jego uśmiech wydaje siępieszczotą. Wydaje się niczego nie słuchać, lecz na pewno wszystko słyszy.Z grupy oddalonej o kilka metrów, zgromadzonej wokół jakiegoś doktora,podnosi się nosowy głos, który ogłasza:«Ważniejsze od każdego innego przykazania jest to: niech wszystko, conależy do Świątyni, przyjdzie do Świątyni. Świątynia jest ponad ojcem imatką. Jeśli więc ktoś chce dać na Chwałę Pana wszystko, co posiada, możeto uczynić i będzie za to błogosławiony, bo nie ma [więzów] krwi ani uczuciawyższych nad Świątynię...» Jezus odwraca wolno głowę w tym kierunku i patrzy z wyrazem twarzy...który nie chciałabym, aby odnosił się do mnie. Wydaje się, że patrzy nawszystkich. Niski, trcy się starzec zamierza wspiąć się po pięciustopniach na coś w rodzaju tarasu, znajdującego się tuż obok Jezusa iwydającego się prowadzić na inny dziedziniec, bardziej wewnętrzny. Opierasię na lasce i niemal upada, potykając się o swą szatę. Jezus wyciąga doniego rękę, chwyta go i podtrzymuje. Puszcza dopiero wtedy, gdy widzi, że[stoi] już pewnie. Staruszek podnosi pomarszczoną twarz, patrzy na swegowielkiego wybawiciela i szepcze słowo błogosławieństwa. Jezus uśmiechasię i głaszcze jego prawie łysą głowę. Potem wraca pod kolumnę. Jeszczeraz odchodzi, eby podnieść acce dziecko, które wyrwo się zmatczynej ręki i upadło na twarz dokładnie u Jego stóp, przy pierwszymstopniu. Podnosi je, głaszcze, pociesza. Matka, zmieszana, dziękuje Mu.

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->