Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
3Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Pan Samochodzik i zagadki Fromborka

Pan Samochodzik i zagadki Fromborka

Ratings:

4.5

(2)
|Views: 3,128 |Likes:
Published by gechu

More info:

Published by: gechu on Aug 20, 2008
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as DOC or read online from Scribd
See more
See less

10/08/2012

 
Zbigniew Nienacki
Pan Samochodzik i zagadki Fromborka
ROZDZIAŁ PIERWSZY PO PRZYJEŹDZIE ZNAD LOARY · NOWE ZADANIE · KTO ROZWIĄZUJEZAGADKI FROMBORKA · PIERWSZY SCHOWEK PUŁKOWNIKAKOENIGA · TRZY BEZCENNE MONETY · PODEJRZANA SPRAWA · KIM JEST TAJEMNICZA PARA · CO WYKAZAŁO ŚLEDZTWO · SPRAWA OKRYPTONIMIE „DUKAT ŁOKIETKAPowróciłem z Francji, gdzie spędziłem miesiąc urlopu. Zaledwieprzystąpiłem do swych zwykłych zajęć w Ministerstwie Kultury iSztuki, gdy wezwał mnie do siebie dyrektor Marczak, jbezpośredni zwierzchnik.Minął już czas mej pracy w prowincjonalnych muzeach, kiedy totylko z amatorstwa zajmowałem się rozwiązywaniem zagadek historycznych i poszukiwaniem zaginionych podczas wojnyskarbów kultury. Zrezygnowano również ze mnie jako kustoszamałego muzeum na wsi. Otrzymałem mieszkanie w Warszawie ietat w ministerstwie. Formalnie byłem tylko skromnymreferentem w Departamencie Muzeów i Ochrony Zabytków, wrzeczywistości jednak pracowałem jako człowiek do specjalnychporuczeń, coś w rodzaju detektywa. Nie należy oczywiście sądzić,że zajmowałem się pilnowaniem gablot lub ściganiem włamywaczydo sal muzealnych (niestety, i tacy bywają). Poruczano mi sprawy,które niekiedy zupełnie nie nosiły cech przestępstwa, a przecieżmogły nasz kraj narazić na poważne straty w dziedzinie kultury.Na przyad, często odwiedzałem sklepy z dziami sztuki,interesując się zawieranymi tam transakcjami, bacząc, aby jakiścenny zabytek (z jego ogromnej wartości niekiedy nie zdawał sobie sprawy nawet sam sprzedający) nie trafił w niepowołanece. Przyglądem się wnież działalności żnego rodzajuhandlarzy antyków i dzieł sztuki. Roboty zresztą miałem mnóstwo,dziedzina ochrony zabytków raz po raz przynosi niespodzianki izagadki. Kto śledzi prasę, ten chyba pamta sensacyjnewiadomości związane z odkryciem w małym kościółku wiejskimobraw przypisywanych sławnemu malarzowi El Greco, oodkryciu obraw Cranacha na strychu jednego ze starychkościołów, o aferze z bezcennymi witrażami. W tych wszystkichsprawach brałem udział jako rzeczoznawca Departamentu Muzeówi Ochrony Zabytków. W kręgu moich zainteresowań leżały równieżposzukiwania zaginionych podczas wojny zbiorów muzealnych iprywatnych kolekcji. To wszystko chyba wyraźnie świadczy, jak 
 
różnorodne miałem zajęcia i jak wiele musiałem przeżyć przygód,o których zapewne warto będzie kiedyś napisać.Podobnie, jeśli znajdę trochę czasu, opiszę czas spędzony weFrancji, dokąd pojechałem na zaproszenie Karen Petersen, córkisłynnego poszukiwacza skarbów, kapitana Petersena[1]. Całylipiec zajmowałem się wraz z Karen rozwiązywaniem tajemnic jednego z przepięknych starych zamków nad Loarą, przeżyliśmymnóstwo dramatycznych i fascynujących wydarzeń, naprawdęgodnych oddzielnej książki.Ale oto powróciłem już do kraju. Był pierwszy sierpnia i pierwszydzień mojej pracy po urlopie.Oczekiwałem pana z niecierpliwością powiedzijzwierzchnik, dyrektor Marczak. — Mam bowiem dla pana nowe,bardzo ważne zadanie.Domyślam się, o co chodzi odrzekłem. O zagadkiFromborka?...— A skąd pan o nich wie? Przecież dopiero wczoraj przyjechał panz Francji.— Pisała o nich francuska prasa. Wszystko, co jest związane zmiastem, gdzie Kopernik dokonswoich wielkich odkr,interesuje cały świat. Z prawdziwą satysfakcją wezmę się dozagadek Fromborka.Dyrektor Marczak przecząco pokręcił głową.— Niestety, muszę pana rozczarować. Zagadkami Fromborka jużod trzech tygodni zajmuje się pański kolega, magister Pietruszka.Udało mu sodnaleźć jedz trzech kryjówek, w krychpułkownik Koenig schował zrabowane w Polsce zabytki.Odzyskaliśmy bezcenne dzieła sztuki, panie Tomaszu, i nie widzępowodu, dla którego mibym sprazagadek Fromborkaodbierać koledze Pietruszce i przekazywać ją panu.— Nic nie słyszałem o odkryciu schowka Koeniga...— Nie nadawaliśmy tej sprawie rozgłosu. I tak za dużo było szumuw związku z odnalezieniem zwłok pułkownika Koeniga i planu jegotrzech kryjówek. Nie chcemy we Fromborku wścibskichdziennikarzy ani też poszukiwaczy skarbów. Dopiero poodnalezieniu wszystkich kryjówek i wydobyciu z nich skarbów,zorganizujemy konferencję prasową. A do pańskiej wiadomościpodaję: jeden ze schowków został przez Pietruszkę już odkryty,skarby są w piwnicach Muzeum Narodowego. Jeśli pan chce je
 
obejrz, prosskontaktowsię z dyrektorem muzeum,zapewne zgodzi się je panu pokazać.— Hm... — chrząknąłem ze smutkiem.Niech pan nie „hmykapowiedzidyrektor Marczak. Bardzo tego nie lubię. Wiem, że między panem i magistremPietruszką istnieje duży antagonizm. Kolega Pietruszkaniejednokrotnie żals, że dajemy panu do rozwzanianajciekawsze zagadki, a jego pozostawia się w cieniu, przez co niema on możliwości wykazania swoich talentów detektywistycznych.Wyznaję, że nawet ucieszem się, gdy ujawniła się sprawazagadek Fromborka, a pan był za granicą. Bo z czystym sumieniemmogłem tę sprawę przekazać koledze Pietruszce. I jestem z niegobardzo zadowolony. Odnalazł już pierwszą kryjówkę.Przyłożyłem dłoń do piersi i rzekłem uroczyście:wiadczam panu, dyrektorze, że w ogóle nie będę sinteresował zagadkami Fromborka. Kolega Pietruszka możespokojnie poświęcić się swojej pracy, bez obawy, że mu wejdę wparadę. A teraz czekam na swoje zadanie.— A tak. Przystąpmy do dzieła — zgodził się dyrektor Marczak,otwierając swój notatnik. — Jak pan wie, panie Tomaszu — mówił uważnie śledzimy politykę zakupów, prowadzoprzezposzczególne polskie muzea, i o tych zakupach staramy się miećpełną informację, szczególnie jeśli dotyczą przedmiotów o dużejwartci. Otóż na przestrzeni minionego tygodnia z trzechmuzeów w żnych miastach Polski otrzymem następującewiadomci: muzeum K. nabyło od prywatnego posiadaczasrebrny denar „Gnezdun civitas”. Muzeum w L. nabyło denarMieszka I...— Co? — aż zerwałem się z fotela.— A tak, tak, proszę pana. Denar Mieszka I. I niech pan siada,panie Tomaszu — powiedział dyrektor Marczak. — Niech pan siadai mocno trzyma się fotela, bo to jeszcze nie koniec rewelacji.Muzeum w Łodzi nieznany nam kolekcjoner zaproponow...słynny „brakteat Jaksy”.Co?! wykrzyknąłem, nie wierząc własnym uszom. Niezerwałem się już jednak z fotela, mocno trzymając się poręczy.Tak, panie Tomaszu ciągł dalej dyrektor Marczak podzielam pańskie zdumienie. W ciągu jednego tygodnia na rynek numizmatyczny wpłynęły nagle jedne z najciekawszych inajstarszych polskich monet. Stwierdzić też muszę, że chociażniektóre z wymienionych tu okazów ze względu na swoją rzadkość

Activity (3)

You've already reviewed this. Edit your review.
1 hundred reads
1 thousand reads

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->