/  8
 
nr 1
/2011
Świnoujście i FAMA
 Świnoujście jest miastem niewielkim i jednym z najbogatszych w Polsce. Epizody z jegohistorii nadają się na lm, który opowiadałby jednocześnie o historii portu i szykownegouzdrowiska. Wystarczy powiedzieć, że honorowym obywatelem miasta był Adol Hitler.Bogactwo jest więc nie tylko wynikiem dochodów, lecz wydarzeń, a także i różnorodnychról odbijających się w samej strukturze miasta. Wiele jest tu rzeczy jedynych w swoimrodzaju: położenie na 3 zamieszkanych wyspach i 44 wysepkach, na których króluje przy-roda, wspaniała, 10-kilometrowa plaża, najdłuższy kamienny alochron w Europie i pro-my miejskie unkcjonujące zamiast mostu, jedyna w Europie twierdza morska, obecnośćgranicy, rezerwaty przyrody i przemysł związany z morzem – i tak dalej… Czy wiecie, że wakacje spędzała tu Marlena Dietrich, że szalona baronowa dadaizmuElsa von Freytag-Loringhoven tutaj się urodziła i spędziła młodość zanim wyrwała sięna szeroki świat, że Theodore Fontane w Świnoujściu ulokował część akcji „E Briest”?Że odbywały się tutaj słynne turnieje szachowe? Za Polski Ludowej stopień dekadencjii szaleństwa zdecydowanie się obniżył, ale tradycji jednak nie dało się tak łatwowykorzenić. FAMA zdecydowanie tę tradycję podtrzymywała.FAMA od 1966 roku i do dzisiaj wpisuje się więc dobrze w liczącą sobie już dwieście latrozgorączkowaną aktywność kulturalną Świnoujścia współgrając nie tylko z jego letnią,wczasowo-kuracyjną twarzą, ale i z jego częścią wielokulturową, przestrzenią zabawy,spotkań, interesów i podróży.FAMAZINE pragnie przypomnieć i o jednym, i o drugim: przywołać miasto, i samą FAMĘz jej wydarzeniami i wybuchową energią.
Magdalena Ujma 
Stopka redakcyjna
Opiekun: Magdalena UjmaKierownice: Joanna Figarska i Magdalena ZiębaRedakcja: Mariusz Figiel, Marta Marciniak, Agata Nowosielska, Tomek PłomińskiIlustracje: Kasia Kukuła, Agata Kus, Magda SawickaGraka: Magda SawickaSkład i łamanie: Szymon Piasta
 
Patrząc na miasto z perspektywy WieżyMarcina Lutra odnoszę wrażenie jakbymoglądała kolaże Jana Dziaczkowskiegoz serii Keine Grenze. A jesteśmy na granicy.Gierkowskie bloki mieszkalne wepchniętew strukturę secesyjnego kurortu. Christ-könig Kirche w towarzystwie Supersamu.Na dole natykam się na szyld: Krawiec.Schneider, albo salon ryzur „Styl”. Frisur-salon. Fryzjerzy jak z Fototapety MichałaWitkowskiego, odbywający swój rytuałpalenia papierosów poza salonem.Dawna przemoc schowana pod asaltem,pospiesznie zamaskowana, tuszowana jak pod dywan zanim puści lód. Takichrzeczy to się nie pamięta, nie zobaczęzgwałconych nastolatek, odciętychgłów, odciętych palców z pierścionkami,szalejącej grozy. Ponieważ krew już zdążyławsiąknąć w glebę, spłynąć kanalizacjąpod kocimi łbami. I trudno mi nie zacisnąćpięści z żalu i wściekłości. Ja i świeża lekturaTomasza Grossa. A przecież my Polacymamy smykałkę ku martyrologii nie doskruchy…Patos szybciutko przemienia się w arlekinana promenadzie, który śmieje się do dzie-ci. Można sobie kupić lody amerykańskie,kręcone lub kebaba rollo. Rozpacz zamie-nia się tylko w pospolity smutek ery tandet-nej konsumpcji i bezrefeksyjnej kopulacji.Moja twarz jest ponura od ponurych myśli.Rozchmurzam się w Sali Miejskiego DomuKultury. Przyszłam tam na spektakl iluzjizwiedziona przez organizatorów kolejnejodsłony estiwalu FAMA. Wielkie brawa sąautentyczne , jak autentyczna była postaćIluzjonistki, jej dyskretny dowcip i pogodaducha w połączeniu ze sprawnością rąk magika.Smutny wieczór. Czasem przychodząmomenty, że nie mówi się nic. NiebieskiKieślowskiego i ta muzyka odprowadzałamnie gdzieś do domu.*Caé z muzyką Elli Fitzgerald, nasi sąsiedzipijący kawę latte, śmigający ulicami narowerach. Lubię się schować w takichkameralnych miejscach, może uciekającprzed watażką dzierżącym piwo Bosman.*Villa Rezydent Sky, Villa Zer, Villa Aro-dyta, Villa Dorota, Dom Zdrojowy Senator,Villa Artis, Villa Admirał, Villa Admirał II, VillaAdam i Ewa, Villa Energetyk, Villa Tęcza, VillaLazur.*Klancyk – teatr improwizowany rozśmieszamnie swoją konwencją IMPRO, czyli ormąteatralną budowania przedstawienia naoczach widza. Palce maczane w bobie.Grupa Kuku Kuku malująca surrealizmpełen erotyzmu, ironii. Wielka różowa góra-pierś jest jak wulkan przywodzący mi namyśl animowany świat Macieja Wojtyszkoz jego Brombą.Koncerty Camero Cat i Niwea imponowałyi górowały nad resztą zespołów.Były dookreślone w swoich konwencjach:przypominających świat The Cure i este-tyki Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carollaoraz mrocznej blokerskiej gawędy z CześćTereska.W jednym punkcie na mapie spotykająsię teraz twórczy młodzi ludzie. 41. Cam-pus artystyczny FAMA wnika w miasto, a jarazem z nim.cert?T.S.: Największe napięcie jest przedwystępem nałowym, do którego przy-gotowania zaczynają się już w czwartek –piątek.J.F.: Czy koncerty nałowe zawsze odbywałysię właśnie tutaj?T.S.: Tak.J.F.: Mówił pan, że przychodził pan na FAMĘ już w latach 70. Jak bardzo różni się dzisie- jszy estiwal od tych tworzonych wcześniej?T.S.: Dawniej na FAMIE było znacznie więcejludzi niż jest ich dziś. W całym mieściepełno było studentów, przede wszystkimna promenadzie. Trzeba też pamiętać,że FAMA odbywała się wcześniej, w lipcu,teraz estiwal jest przełożony na sierpień.J.F.: Czy jakiejś sekcji panu brakuje?T.S.: Nie, nie. Wszystko, co FAMA proponujei dla dzieci, i dla dorosłych, jest robione zesmakiem.J.F..: Czym jest dla Pana FAMA?T.S.: FAMA jest olbrzymim przeżyciem.Wszyscy się do niej przygotowujemy, po- jawia się masa młodych ludzi, każdy czegośchce, każdy ma inne wymagania, którymtrzeba sprostać.Agata Nowosielska
Sztuka na krańcu świata. Mini zeznanie z 41. Festiwalu FAMA 
Joanna Figarska: Ile melodii może być ukry-tych w murach tego amteatru?Tadeusz Sura: Nikt by ich nie zliczył. FAMĘtworzą naprawdę różni ludzie. Piosenki,które były tu śpiewane, to niepowtarzalneutwory.J.F.: Jak długo jest pan związany z tymmiejscem?T.S.:Z amteatrem jestem związany od2007 roku, ale z estiwalem miałem całyczas kontakt ponieważ na FAMĘ chodziłem już w latach 70. i 80.J.F.: Pamięta pan pierwszy koncert, za którybył pan w całości odpowiedzialny?T.S.: Tak. To był występ z Joanną Liszowskąw roli głównej.J.F.: Kiedy tak naprawdę zaczynają się przy-gotowania do koncertów?T.S.: Harmonogram jest ustalany przez dwatygodnie istnienia FAMY. Cały czas pracujesię nad koncertami oraz poszczególnymiwystępami, część ludzi zajmuje się już kon-certem nałowym.J.F.: Jak wygląda zwykły dzień kierownikaamteatru o tak długiej historii?T.S.: Ciągle przychodzą studenci na wykładyalbo na warsztaty, które odbywają się nascenie lub w garderobach. Od trzech, czter-ech lat przyjeżdżają również młodzi ludziez Ukrainy i pomagają przy scenograizarówno w amteatrze jak i w Muszli.Praca wre.J.F.: Który moment jest najtrudniejszy?Sam proces organizacji czy może już kon-Joanna Figarska
PRACA WRE!
Od kilku lat odpowiedzialny jest za świnoujski amfteatr. O przygotowaniach doestiwalu FAMA, organizacji koncertów oraz obowiązkach kierownika rozmawiamz Tadeuszem Surą.
 
Będąc na Famie w zeszłym roku, poznałamobecnego również na tegorocznej edy-cji Arka Mąkę Drożdżewskiego, jednegoz tancerzy z grupy BBoyów. W trakcie jedne-go z hucznych wieczorów poprosiłam go,aby opowiedział mi o swojej naczelnej pasji– tańcu. Arek opowiadał mi o wyjazdach za-granicznych, nagrodach, o ludziach którzysą im życzliwi, o tym, że kiedy tańczy, czassię trochę zatrzymuje. O tym, że żyje terazi tu i nie myśli o tym, co będzie za miesiąc lubrok. Jego lozoa wydała mi się całkowiciedziwna, bo całe moje życie opierało sięna mitologii patrzenia wprzód, myśleniao przyszłości. Wczoraj postanowiłamznowu pomyśleć o tańcu i o tym, że czasyw niektórych miejscach naprawdę sięzatrzymują, że są od siebie tak bardzo odd-alone. Wczoraj postanowiłam pierwszy razw życiu wybrać się na dansing. Spośródkilku w okolicy, zdecydowałam się na Sana-torium Energetyk w Świnoujściu, niedale-ko deptaku, które podobno cieszy sięnajwiększą popularnością. I rzeczywiście,w środku o 19 było już mnóstwo wc-zasowiczów. Dresscode – zdecydowanieodświętny – panie w sukniach do ziemi,włosy od stylistek ryzur, paznokcie od nailstylist, wszystko dopracowane w najmniej-szych szczegółach. Zapłaciłam wejściówkę5 zł, na selekcji mnie zaakceptowano,zamówiłam moje ulubione whisky z colą,dostałam stolik w rogu sali i czekałam narozwój wydarzeń. W sumie długo nie trze-Marta Marciniak 
Polska rośnie w siłę i ludzie żyją dostatnie, czyli ostatnie
 
Just Dance
ba było czekać, bo dosiadła się do mnieprzemiła para z Opola (chociaż na początkuwcale nie byli tacy mili, bo chcieli siedziećsami). Opowiedzieli mi o dansingachw Gliwicach na początku lat 70., o tęsknocieza prawdziwą muzyką i poszli tańczyć.Ruszyłam za nimi i natychmiast zostałamwciągnięta w wir zabawy w wężyka, tańcóww rytm rozkazów wodzireja w słomkowymkapeluszu. Poznałam również stoczniowcapracującego w Świnoujściu, który negowałwszystkie moje sądy i pytania, był mocnymhejterem. Chciałam być całkowicie anoni-mowa, jednak wyróżniałam się z racji wieku– byłam cały czas zaczepiana, szczegól-nie mocno przez panią, która wyglądała jak Bonnie Tyler, mówiła jak Bonnie Tyleri miała ciuchy jak Bonnie Tyler. Narzekałarównież na wersalki w swoim sanatorium,szczególnie odradzała to pod nazwą „Złotykłos”. Zapamiętać na dalszą przyszłość.Moja zabawa nie trwała długo, zatańczyłamparę twistów, było dobrze, doświadczyłami polecam, jeśli nie wiecie gdzie się podziałytamte (…). Ja już wiem.Joanna Figarska: Co jest dzisiaj na obiad?*Pani Grażyna: Rosół i udko z kurczaka.J.F.: Od jak dawna gotuje pani dla FAMO-WICZÓW?G.: Już 9 lat.J.F.: Jacy są ci artyści? Dużo jedzą?G.: Generalnie jedzą bardzo ładnie.Nie narzekają.J.F.: Od kiedy zaczyna się przygotowywanieposiłków?G.: Od rana.J.F.: Od której godziny?G.: Na 7.00 przychodzimy do pracy.J.F.: Jak jest z dostawą?G.: Rano przywożą nam towar.J.F.: Z ilu osób składa się pracujący zespół?G.: Z czterech.J.F.: I jest to stały zespół czy specjalnie ze-brany na czas trwania FAMY?G.: Pracujemy cały rok. Gotujemy także dlauczniów.J.F.: Jak jest dobierane menu? Czy są spec- jalne spotkania, na których się je układa?G.: Mamy panią intendent, która rozmawiaz dyrekcją. My potem dostajemy jadłospiswedług którego gotujemy obiady.J.F.: Kiedy kończy się pani dzień pracy?G.: Pracujemy codziennie 10 godzin.Joanna Figarska
Generalnie nie jest źle
Posiłki są najważniejsze! Dobry obiad to gwarancja udanego dnia! O gotowaniu,długim dniu pracy i relacjach z FAMOWICZAMI rozmawiam z panią Grażyną, szeowąkuchni.
ot. Marta Marciniak 

Share & Embed

More from this user

Add a Comment

Characters: ...