Patrząc na miasto z perspektywy WieżyMarcina Lutra odnoszę wrażenie jakbymoglądała kolaże Jana Dziaczkowskiegoz serii Keine Grenze. A jesteśmy na granicy.Gierkowskie bloki mieszkalne wepchniętew strukturę secesyjnego kurortu. Christ-könig Kirche w towarzystwie Supersamu.Na dole natykam się na szyld: Krawiec.Schneider, albo salon ryzur „Styl”. Frisur-salon. Fryzjerzy jak z Fototapety MichałaWitkowskiego, odbywający swój rytuałpalenia papierosów poza salonem.Dawna przemoc schowana pod asaltem,pospiesznie zamaskowana, tuszowana jak pod dywan zanim puści lód. Takichrzeczy to się nie pamięta, nie zobaczęzgwałconych nastolatek, odciętychgłów, odciętych palców z pierścionkami,szalejącej grozy. Ponieważ krew już zdążyławsiąknąć w glebę, spłynąć kanalizacjąpod kocimi łbami. I trudno mi nie zacisnąćpięści z żalu i wściekłości. Ja i świeża lekturaTomasza Grossa. A przecież my Polacymamy smykałkę ku martyrologii nie doskruchy…Patos szybciutko przemienia się w arlekinana promenadzie, który śmieje się do dzie-ci. Można sobie kupić lody amerykańskie,kręcone lub kebaba rollo. Rozpacz zamie-nia się tylko w pospolity smutek ery tandet-nej konsumpcji i bezrefeksyjnej kopulacji.Moja twarz jest ponura od ponurych myśli.Rozchmurzam się w Sali Miejskiego DomuKultury. Przyszłam tam na spektakl iluzjizwiedziona przez organizatorów kolejnejodsłony estiwalu FAMA. Wielkie brawa sąautentyczne , jak autentyczna była postaćIluzjonistki, jej dyskretny dowcip i pogodaducha w połączeniu ze sprawnością rąk magika.Smutny wieczór. Czasem przychodząmomenty, że nie mówi się nic. NiebieskiKieślowskiego i ta muzyka odprowadzałamnie gdzieś do domu.*Caé z muzyką Elli Fitzgerald, nasi sąsiedzipijący kawę latte, śmigający ulicami narowerach. Lubię się schować w takichkameralnych miejscach, może uciekającprzed watażką dzierżącym piwo Bosman.*Villa Rezydent Sky, Villa Zer, Villa Aro-dyta, Villa Dorota, Dom Zdrojowy Senator,Villa Artis, Villa Admirał, Villa Admirał II, VillaAdam i Ewa, Villa Energetyk, Villa Tęcza, VillaLazur.*Klancyk – teatr improwizowany rozśmieszamnie swoją konwencją IMPRO, czyli ormąteatralną budowania przedstawienia naoczach widza. Palce maczane w bobie.Grupa Kuku Kuku malująca surrealizmpełen erotyzmu, ironii. Wielka różowa góra-pierś jest jak wulkan przywodzący mi namyśl animowany świat Macieja Wojtyszkoz jego Brombą.Koncerty Camero Cat i Niwea imponowałyi górowały nad resztą zespołów.Były dookreślone w swoich konwencjach:przypominających świat The Cure i este-tyki Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carollaoraz mrocznej blokerskiej gawędy z CześćTereska.W jednym punkcie na mapie spotykająsię teraz twórczy młodzi ludzie. 41. Cam-pus artystyczny FAMA wnika w miasto, a jarazem z nim.cert?T.S.: Największe napięcie jest przedwystępem nałowym, do którego przy-gotowania zaczynają się już w czwartek –piątek.J.F.: Czy koncerty nałowe zawsze odbywałysię właśnie tutaj?T.S.: Tak.J.F.: Mówił pan, że przychodził pan na FAMĘ już w latach 70. Jak bardzo różni się dzisie- jszy estiwal od tych tworzonych wcześniej?T.S.: Dawniej na FAMIE było znacznie więcejludzi niż jest ich dziś. W całym mieściepełno było studentów, przede wszystkimna promenadzie. Trzeba też pamiętać,że FAMA odbywała się wcześniej, w lipcu,teraz estiwal jest przełożony na sierpień.J.F.: Czy jakiejś sekcji panu brakuje?T.S.: Nie, nie. Wszystko, co FAMA proponujei dla dzieci, i dla dorosłych, jest robione zesmakiem.J.F..: Czym jest dla Pana FAMA?T.S.: FAMA jest olbrzymim przeżyciem.Wszyscy się do niej przygotowujemy, po- jawia się masa młodych ludzi, każdy czegośchce, każdy ma inne wymagania, którymtrzeba sprostać.Agata Nowosielska
Sztuka na krańcu świata. Mini zeznanie z 41. Festiwalu FAMA
Joanna Figarska: Ile melodii może być ukry-tych w murach tego amteatru?Tadeusz Sura: Nikt by ich nie zliczył. FAMĘtworzą naprawdę różni ludzie. Piosenki,które były tu śpiewane, to niepowtarzalneutwory.J.F.: Jak długo jest pan związany z tymmiejscem?T.S.:Z amteatrem jestem związany od2007 roku, ale z estiwalem miałem całyczas kontakt ponieważ na FAMĘ chodziłem już w latach 70. i 80.J.F.: Pamięta pan pierwszy koncert, za którybył pan w całości odpowiedzialny?T.S.: Tak. To był występ z Joanną Liszowskąw roli głównej.J.F.: Kiedy tak naprawdę zaczynają się przy-gotowania do koncertów?T.S.: Harmonogram jest ustalany przez dwatygodnie istnienia FAMY. Cały czas pracujesię nad koncertami oraz poszczególnymiwystępami, część ludzi zajmuje się już kon-certem nałowym.J.F.: Jak wygląda zwykły dzień kierownikaamteatru o tak długiej historii?T.S.: Ciągle przychodzą studenci na wykładyalbo na warsztaty, które odbywają się nascenie lub w garderobach. Od trzech, czter-ech lat przyjeżdżają również młodzi ludziez Ukrainy i pomagają przy scenograizarówno w amteatrze jak i w Muszli.Praca wre.J.F.: Który moment jest najtrudniejszy?Sam proces organizacji czy może już kon-Joanna Figarska
PRACA WRE!
Od kilku lat odpowiedzialny jest za świnoujski amfteatr. O przygotowaniach doestiwalu FAMA, organizacji koncertów oraz obowiązkach kierownika rozmawiamz Tadeuszem Surą.
Add a Comment