/  10
 
nr 2
/2011
Oddajemy do Waszych rąk drugi, a zarazem ostatni numer FAMAZINE, pisma,które stworzyliśmy od podstaw podczas FAMY 2011. Znajdziecie w nim mnóstwozwierząt, osobistych reeksji, przypadkowych osób, a zatem szałowy misz-masz!Świnoujście pozostawiło w nas wrażenie nierealności (jak te „statki na niebie”),a FAMA płynie ku horyzontowi. Jutro oderwiemy ostatni kartonik z naszych kartżywieniowych i przyjdzie nam powiedzieć: „do widzenia!”. Mamy nadzieję, że naszekrytyczne spojrzenie na estiwal nie zaćmi wielkiego entuzjazmu, jaki towarzyszyłkażdemu amowemu wydarzeniu, a także pisaniu wszystkich tekstów.Niektórzy z nas wyjechali wcześniej, ale my, którzy zostaliśmy, wiemy, że pożegnaniasą trudne, a na FAMĘ i tak się wraca. Wiedzcie więc, iż nasza krytyka jest konstrukty-wna, bo wynikająca z troski, aby FAMA się zmieniała, ale tylko na lepsze. 
Wasze Kierownice
Stopka redakcyjna
Opiekun: Magdalena UjmaKierownice: Joanna Figarska i Magdalena ZiębaRedakcja: Agata Nowosielska, Janek Owczarek, Tomek PłomińskiIlustracje: Kasia Kukuła, Agata KusGraka: Magda SawickaSkład i łamanie: Szymon Piasta
 
(1:43). Są młodzi Niemcy sączący piwo,są amatorzy nocnych kąpieli, są nawetstarsze dzieci ze swoimi zrelaksowanymirodzicami- wczasowiczami. Gdy idzie sięw kierunku promenady, to ludzi zdaje siębyć coraz więcej i więcej. Co prawda kon-certy w Muszli Koncertowej już umilkłyi ucichły dansingi w domach zdrojowych,ale erwor ulicy nie znika. Kolejki młodychludzi pod monopolowym Społem, później– oddalając się w głąb miasta – pojedyn-cze osoby wracające leniwie do domu.Ulica Piłsudskiego jest słabo oświetlona,a park wokół Amteatru złowrogociemny. Mijamy OFLAG, którego potocz-na nazwa kojarzy mi się niestety z nazis-towskim obozem koncentracyjnym. Cze-ka na nas Jazz Club Centrala, która skupiaco noc Famowiczów.
18:30
Przed Halą w Basenie Północnym hałdypiachu. Figury z tektury jak instalacjeAnthony Gormleya zostały poustawia-ne w różnej skali w przestrzeni hałdy.
Popołudnie
„- No daj temu małemu debilowi tenpatyk, k...” - mówi młoda matka do swoje-go dziecka w centrum Parku Zdrojowegoodnowionego ze środków Unii Europej-skiej. Eleganckie alejki otoczone buk-szpanami i rododendronami prowadząwzdłuż ulicy Bolesława Chrobrego.Nowe domy zdrojowe od deweloperówwyrosły jak grzyby po deszczu na ulicyUzdrowiskowej. Wraz z nimi wyrasta teżnowoczesna ontanna na otokomórkę.Wzdłuż promenady – Pane & Vino orazinne, przypominające stołeczne, leczdroższe restauracje i kawiarnie z przesz-klonymi ścianami działowymi. Kult ciała– z jednej strony anatyzm zabieganiao sylwetkę, a z drugiej zaniedbanebiaławe zwały i ałdy. To wszystkow towarzystwie różowych bądź białychgór od bikini i slipów. Upał ma sięutrzymać do końca FAMY.
Noc
Plaża. Wokół sporo ludzi jak na późną poręAgata Nowosielska
Sztuka na krańcu świata. Pożegnanie tegorocznej FAMY 
Lubię dziewczyny za ich poczucie hu-moru. Opuszczamy Warszów i zmierzamydo Szczecina-Dąbie. Kraków odjeżdżaw swoją stronę, a ja pozwalam sobie namini wypad do Szczecina Głównego.Mam pecha, ponieważ w poniedziałkimuzea i galerie są pozamykane. Mimotego przykrego aktu umilam sobie czas jedząc zupę pekińską w lokalu
 Asia to go
na ulicy Krzywoustego.Opuszczam tegoroczną edycję estiwaluFama ze względów przyziemnych. Czekana mnie praca i jeszcze raz praca. Tram-waje jak komety. Mimo to zostawiamUznam z poczuciem satysakcji – uwiel-biam ten erment!!!Beż piachu i czerń postaci uzupełniająsię.
Internazionale 2
radomskiej grupyKIC ( Komitywa Inicjatyw Ciekawych ) tometaora wspinania się na szczyt kariery.Hala pełna kontrastów. Kraków kontraRadom. Z jednej strony autoironia, z dru-giej tematy serio: stworzenie człowiekaw lmie
Recycling
Cezarego Klajberalub mantra w
Człowiek Drzewo
MichałaWójcickiego i Piotra Komsty. Chłopakombrakuje trochę lekkości bytu.
Rano
Wsiadam do pociągu byle jakiego razemz artystkami: Agatą Kus i KatarzynąKukułą. Ucinamy sobie pogawędkęo tym, jak czasem trudno być artystą.il. Agata Kuswdzięcznie na kółkach z małymipasażerami na grzbietach. Kolorowepsy-pluszaki na baterie też cieszyły sięniesłabnącą popularnością. Na wystawiew Hali Basenu Północnego mogliśmyzobaczyć robota autorstwa EwelinyBorowieckiej, kreślącego kolorowe kółka,w malarstwie Grupy Kuku Kuku przewijałysię wilki, kotki i pieski, rzeźba IwonyRozbiewskiej też wyglądała nieco niczymkosmiczny przybysz. A w moim pokojuwciąż toczy się dyskusja nad wyższościąProcedura stała się powszechna do tegostopnia, że tematyka zwierzątek, żyjątek i dziwnych istot nie z tej ziemizdominowała mój obraz rzeczywistości.W ciągu ostatnich dni natykałam sięna kota śpiącego przy plaży, niezmien-nie w tym samym miejscu, raz nawettowarzyszyła mu sarna (potem kotzniknął, sarna też, może sarna zjadłakota... czy sarny jedzą mięso?). Na Prome-nadzie atrakcją były pluszowe mega-konie, żyray i jednorożce pomykająceMagdalena Zięba
„Na pewnej wyspie, zielonej od łez, mieszkał chomiczek,co cierpiał stres”. Pamet o zwierzątkach nadmorskich
 
i famowych
Symbolem FAMY jest tekturowo-foliowa lama, strasząca swym wyglądemodwiedzających biuro. W tym roku było też dużo innych zwierząt, które pojawiałysię w obrębie OFLAGU i poza nim. W moich tekstach też jest ich spora liczba,zatem dlaczego by nie napisać również o nich?
 
a może wystraszą się krzyczącego woka-listy Clock Machine i uciekną na szczytlatarni, aby stamtąd nadawać sygnałyalarmowe: UWAGA FAMA!Tak serio, to przecież nie uwierzyciew moje utożsamienie się z wyimagi-nowanymi stworzeniami drwiącychz systemu „poetów” (...uwierzycie?).Może jednak ktoś mi uwierzy w coś inne-go – w moją szczerą wiarę w to, że FAMAnie musi być uzwierzęcona i zamiastdzikich odgłosów zza okna OFLAGUmożna na niej też usłyszećpełne dobrej energii granie.Przecież nawet podczas Slamu to,co było prawdziwą poezją dało radękabaretowym wystąpieniom (manies-tacjom beznadziei?), przebijając się przezgąszcz „uzwierzęcenia”.chomika nad szczurem.Grupa teatralna KTO wystawiła pod-czas FAMY dwa spektakle, w którychabsurd doprowadzony został do granicdzięki umiejętnej grze z językiem, jegozawiłościami gramatycznymi i kom-plikacjami ortogracznymi. „Przepraszam,nie wiedziałem, że nie umiem czytać”- mówi jeden z uczestników tej kome-dii słowa. Ja tymczasem przepraszam,bo nie wiedziałam, że na FAMIE trzebatylko się radować i wznosić peany nacześć każdego „wydarzenia”. Cierpięstres niczym, chomik z piosenki, którąśpiewał Krzyszto Kiełpiński w Laskowik & Malicki Show. Cierpię, bo nie wiem, cosię stanie z tymi wszystkimi zwierzątkami,które do życia powołał Michał Jef w duecie z Georgem podczas poetyckiegoSlamu w Konstelacji. Być może wylądująw zupie, którą ugotuje Marta Marciniak,il. Agata Kusuczestnicy są pozostawieni sami sobie.Można byłoby nad tym popracować.J.F.: Co myślisz o rezygnacji z sekcji kaba-retowej?U.: Jest to ogromna strata dla polskiejsceny kabaretowej.J.F.: A czy nie uważasz, że FAMA traciw takich momentach kiedy miastozaprasza w tym samym czasie np. KamilaBednarka z gośćmi?U.: Oczywiście, że tak. A był KamilBednarek?J.F.: Tak.U.: O, to też bym poszła. Bo chociażprzyjechałam tutaj po to, by właśnieuczestniczyć w tym estiwalu, to chętniezobaczyłabym Bednarka.J.F.: Ale 15 złotych bilet...U.: To nic. Zapłaciłabym.J.F.: Gdzie Ci się lepiej słucha koncertów?W Muszli Koncertowej czy w Centrali?U.: Zdecydowanie w Muszli. Wydajęmi się, że jest tam lepsze nagłośnienie.Poza tym jest tam tak wakacyjnie i esti-walowo.Joanna Figarska: Jesteś z Bielska – Białej,prawda?Ula: Prawda.J.F.: Ile to kilometrów?U.: Około 700.J.F.: Dużo wydaliście na benzynę?U.: W jedną stronę ponad 250 zł.J.F.: I co, było warto?U.: Tak.J.F.: Dlaczego?U.: Cudowni ludzie, piękna pogoda i paręajnych występów.J.F.: Które to były takie ajne?U.: A co polecasz?J.F.: Ja? A kto tu zadaje pytania?U.: Dobrze, to mnie podobał się przedewszystkim Zbyszek, który występowałtakże dzisiaj [tj. w czwartek – przyp. J.F.].Uważam, że jest bardzo charyzmatycz-nym artystą, ma duży potencjał i potrapoprowadzić za sobą widownię, zwrócićna siebie uwagę. Świetny był także kon-cert chłopaków z FRUMENT PROJECT.J.F.: A nad czym, według Ciebie, trzebabyłoby jeszcze popracować?U.: Hmm... od takiej strony logistyc-znej, to nad organizacją. Uważam,że FAMOWICZE zasługują na coś lepsze-go. Słyszałam też od moich znajomych,którzy uczestniczą w rozmaitychzajęciach, że różny jest ich poziom pro-wadzenia. Niektóre sekcje mają bardzoajne warsztaty praktyczne, a w innychJoanna Figarska
Jest dobrze, ale...
Choć nie są uczestnikami festiwalu, często przejechali wiele kilometrów byzobaczyć koncerty i spektakle przygotowane przez FAMOWICZÓW. Zdarza się,że na wiele spraw patrzą obiektywniejszym okiem niż organizatorzy czy uczest-nicy. O tym co dobre, a co mniej, rozmawiam z Ulą.

Share & Embed

More from this user

Add a Comment

Characters: ...