1
Tyler załatwia mi posadę kelnera, a potem ten sam Tylerpakuje mi pistolet w usta i mówi, że aby dostąpić życia wiecznego, trzeba najpierw umrzeć. Ale przez długi czas byliśmy z Tylerem przyjaciółmi. Ludzie wciąż mnie pytają,czy znałem Tylera Durdena.Napierając lufą pistoletu na moje podniebienie, Tyler mówi:— Tak naprawdę to nie umieramy. Wyczuwam pod językiem dziurki tłumika, które wywierciliśmy w lufie pistoletu. Za większą część huku, jaki się rozlegaprzy wystrzale, odpowiedzialne są rozprężające się gazy, dotego dochodzi niezbyt głośny łoskot, z jakim rozpędzający siępocisk przekracza barierę dźwięku. Żeby wyciszyć te odgłosy, wierci się po prostu dziurki w lufie, mnóstwo dziurek. Dziękinim gazy mają którędy ulecieć, pocisk zaś nie osiąga prędkościrozchodzenia się dźwięku.Spróbuj jednak źle wywiercić te dziurki, a pistolet urwie
ci dłoń.
— Trudno to nazwać śmiercią— mówi Tyler. — Przejdzie-my do legendy. Nigdy się nie zestarzejemy.Przesuwam językiem lufę do policzka i zwracam Tylerowiuwagę, że ma chyba na myśli wampiry.
9