/  320
 
Andrzej Pilipiuk 
2586
kroków
Wydanie polskie: 2005
 
SPIS OPOWIADAŃ
2586 kroków ............................................................................. Samolot do dalekiego kraju .................................................... Wieczorne dzwony ................................................................... Parszywe czasy ........................................................................ Szansa ....................................................................................... Prolog ........................................................................................ Epilog ........................................................................................ Mars 1899 ................................................................................. Moskwa 1977 ........................................................................... W moim bloku straszy ............................................................ Atomowa ruletka ..................................................................... Wiedźma Monika .................................................................... Griszka ..................................................................................... Bardzo obcy kapitał ................................................................ Vlana ......................................................................................... Szambo ..................................................................................... Strefa ........................................................................................ 
 
2586 kroków
 Bergen, zima 1876/77 r.
o za diabelne zimno – 
 jęknął
doktor 
Paweł
Skórzewski,
nakrywając się dokładniejskórą
z renifera.
C
Mówił sam do siebie już od
 
wielu godzin. Nie był w stanie się
 
powstrzymać,podobnie jak nie
 
umiał opanować dreszczy. Pasażerowie osadzonego
 
napłozach dyliżansu dawno przestali zwracać uwa
 
na mruczącego podnosem cudzoziemca. Na zewnątrz
 
było ciemno, lekarz nie wiedział, czy jestnoc, czy może
 
dzień. Namacał za pazuchą piersiówkę i pociągnął niewielkiłyczek palącej petersburskiej wódki. Zadrżał. Alkohol rozgrzał go tylko nachwilę.
Zamarzn
ę, pomyślał. Zamarznę i nigdy nie dotrę do
 
tego całego Bergen
...
Wiatr, uderzywszy w cienkie ściany pojazdu, zachichotał ponuro. Doktorspojrzał na zegarek. W słabym świetle kiwającej się pod sufitem latarki złojową
 
świeczką cyferki na porcelanowej tarczy dwoiły się i troiły. Z trudemzogniskował wzrok. Od ostatniej zmiany
 
koni upłynęły trzy godziny. Azatem już niedługo. Siedzący naprzeciwko młodzieniec trącił delikatniedłonią
jego kolano. – 
Wkrótce będzie pan na miejscu
– 
powiedział po
niemiecku, potwie
rdzającnieśmiałe domysły.
– 
 Jesteśmy już na przedmieściach.
 – 
Skąd pan wie?
– 
zdziwił się Skórzewski.
 – 
Zjechaliśmy właśnie na dno doliny. Proszę posłuchać wiatru.Faktycznie, wichura wyła, nie napotkawszy żadnych
 
przeszkód. Terenwokół dyliżansu musiał być płaski
i otwarty. – Jak wy to wytrzymujecie? – 
zapytał Paweł.
 – 
 Jesteśmy przyzwyczajeni. Zreszwcale nie jest tak
 
zimno. Tylkopiętnaście stopni mrozu.Skórzewski usłyszał dziwny dźwięk. Dopiero po
 
chwili zorientował się,że to szczękanie jego zębów.
 – To Norwegia. – 
miechnął się jego rozmówca.
– 
e miejsce, byzwiedzać je zimą.Musiał przyznać mu rację. A przecież ostrzegano
 
go. Mógł zostać w

Share & Embed

Recent Readcasters

Add a Comment

Characters: ...