Welcome to Scribd, the world's digital library. Read, publish, and share books and documents. See more
Download
Standard view
Full view
of .
Save to My Library
Look up keyword
Like this
1Activity
0 of .
Results for:
No results containing your search query
P. 1
Bartoszewski Władysław - Czy warto być uczciwym

Bartoszewski Władysław - Czy warto być uczciwym

Ratings: (0)|Views: 231 |Likes:
Published by blusior

More info:

Published by: blusior on Feb 10, 2012
Copyright:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

02/10/2012

pdf

text

original

 
Władysław Bartoszewski - Warto byćprzyzwoitym
Teksty osobiste i nieosobisteSPIS TREŚCIZamiast wstępuWARTO BYC PRZYZWOITYM SZKIC DO PAMIĘTNIKAWarto być przyzwoitymUrodzony w wolności dla Wolnego życiaPierwsi ludzie zginęli we śnieDuży nos, okulary, a więc ŻydAuschwitzOcalić śladyWobec zagładyPowstanie Warszawskie i co potem?Jedziemy do Oświęcimia?Wpadam w zasadzkęW więzieniu po raz wtóry: 1949—1954Znowu?Moje spotkania w RFNGdybym mógł wybrać jeszcze razSZKICE Z HISTORII I WSPÓŁCZESNOŚCIPolskie Państwo Podziemne. Zarys problemuZ kart wojennej służby Aleksandra KamińskiegoOblicze kultury polskiej w konspiracjiTajna prasa w okresie okupacji niemieckiej i jej rola w życiu społeczeństwaPowstanie Warszawskie. Fakty - próba bilansuRozważania o Powstaniu WarszawskimMyśli o stosunkach polsko-żydowskichO Towarzystwie Kursów NaukowychNie ma pokoju bez wolności
1
 
ZAMIAST WSTĘPUPanie Profesorze, w tym roku, 19 lutego 1987 r., obchodził Pan swoje 65 urodziny wMonachium, w Republice Federalnej Niemiec. Z tej okazji odbyła się na monachijskimuniwersytecie uroczystość z udziałem rektora, dziekanów, wielu profesorów, a nawetministra nauki Bawarii. Była ona kolejnym przykładem popularności i sympatii, jaką cieszy się Pan w tym kraju. Nie przypadkiem był Pan też laureatem przyznanej Panu wubiegłym roku bardzo prestiżowej Pokojowej Nagrody Księgarzy Niemieckich. Ostatniona niemieckim rynku wydawniczym ukazało się kilka nowych Pańskich książek, któreświadczą o potencjalnym kierunku zainteresowań tamtejszych czytelników. Gdzie Pansam widzi przyczynę tej „mody" na Pana? Precyzując to pytanie, chodzi mi o to —dlaczego właśnie teraz Pańska twórczość, Pańskie poglądy, trafiły na tak podatny gruntw Niemczech? Czy byłoby to możliwe — powiedzmy — dziesięć, piętnaście lat temu?Myślę, że moje osobiste powodzenie jest przede wszystkim powodzeniem polskiegopisarza i wykładowcy, myślącego może w nieco innych kategoriach, nawet przy stoso-waniu tych samych metod pracy i posługiwaniu się tym samym piśmiennictwemnaukowym. Zarazem dla tutejszego młodego pokolenia, studentów czy asystentówuniwersyteckich, czyli ludzi poniżej trzydziestego, trzydziestego piątego roku życia,niewątpliwie dużą rolę odgrywa fakt, iż sam byłem świadkiem, często zaangażowanymświadkiem, wydarzeń z najnowszej historii, z okresu, który jest akurat objęty programemseminariów, ćwiczeń czy wykładów. Po drugie, że będąc czynnym uczestnikiem tychwydarzeń pozostawałem w swojej postawie (co jest sprawdzalne), jednoznacznieprzeciw systemom autorytarnym i totalnym, przeciw wszelkim systemom ucisku iograniczania wolności człowieka czy narodów. Wreszcie, że zajmując się historią tychsystemów byłem również kiedyś ich ofiarą. I tak np. fakt mego pobytu w Oświęcimiu wpoczątkach istnienia tego obozu w 1940 i 1941 r. jest tutaj w Niemczech odbierany zzakłopotaniem i respektem oraz z dość poruszającym psychologicznie zjawiskiemuczucia jak gdyby wdzięczności (niekiedy nawet dosłownie wyrażanej), że oto człowiek,który doznał tylu krzywd ze strony państwa niemieckiego, jest dziś gotów przyjaźniezajmować się niemieckimi studentami i życzliwie rozmawiać z Niemcami.
2
 
O ile wiem, pierwszą otrzymaną przez Pana nagrodą w krajach języka niemieckiego byłanagroda im. Gottfrieda Herdera, przyznawana od 1964 r. przez Uniwersytet Wiedeński zaosiągnięcia społeczno - kulturalne, wnoszące istotny wkład w rozwój dziedzictwacywilizacyjnego...Tak. Byłem dwudziestym laureatem tej nagrody. Jednak przede mną otrzymało ją jużwielu wybitnych ludzi z Polski, m.in. Zbigniew Herbert, Jan Józef Szczepański...W tym roku nagrodę Herdera otrzymał także polski pisarz Roman Brandstaetter.Dla mnie była to pierwsza nagroda, która miała jakieś echo prasowe w krajach językaniemieckiego. W pierwszej połowie 1983, przypadkowo niemal w tym samym czasie gdywręczano mi nagrodę Herdera, wyszły dwie moje książki: pierwsze niemieckie wydanieWarto być przyzwoitym (tytuł niemiecki brzmiał: Herbst der Hoffnungen) oraz w bardzopoczytnej, zasłużonej serii kieszonkowej wydawnictwa Fischer — książka o getciewarszawskim. Wspomnę może, że Herbst der Hoffnungen ma już siódme wydanie, zaśksiążeczka o getcie warszawskim doczekała się także rozszerzonego, „normalnego", tj.oprawnego wydania.To było pierwsze postawienie nogi na niemieckim rynku wydawniczym, co jest rzeczą bardzo trudną nie tylko dla Polaka, ale i dla Niemca, który debiutuje. Z polskich pisarzywspółczesnych bardzo niewielu (poza Stanisławem Lemem) ma w Niemczech więcej niż jeden tytuł. Tak więc to, co do tej pory, tj. od wiosny 1983 do wiosny 1987 r., udało mi sięwprowadzić na niemiecki rynek — 6 książek — jest szczerze mówiąc sukcesem zupełniezaskakującym dla mnie samego. Jeżeli zaś policzyć jeszcze książki, do których pisałemprzedsłowia, posłowia lub do których w jakimś stopniu się przyczyniłem — to jest tegooczywiście znacznie więcej. Ważne jest w każdym razie, że pojawienie się wksięgarniach tych pozycji musiało się przyczynić do pobudzenia zainteresowań sprawamipolskimi.O tych zainteresowaniach może się Pan jednak przekonać bezpośrednio podczasswoich spotkań ze studentami...Nie tylko ze studentami. Tylko w ciągu ostatniego roku miałem kilkadziesiąt wystąpieńpozauniwersyteckich w różnych miastach Niemiec. Otóż dla tych wszystkich słuchaczy,ludzi różnych pokoleń, stałem się przedstawicielem jakiejś „innej" Polski. Chociaż wmoim przekonaniu jestem po prostu jednym z wielu wyrazicieli myślenia i oczekiwańwłaśnie „normalnej" Polski. Faktem jest natomiast, iż rzeczywiście jako jeden znielicznych staram się, omawiając różne historyczne problemy, stawiać je możliwienajjaśniej, bez omijania tzw. spraw drażliwych lub cenzuralnie niedopuszczalnych wcałym „bloku wschodnim", nie tylko w PRL. Myślę tu o sprawach będących pochodną układu Ribbentrop - Mołotow, czyli podziału łupów w Europie Środkowowschodniej iskutków tego wydarzenia odczuwanych do dnia dzisiejszego. Wielokrotnie spotykałemsię z pytaniem, czy nie boję się o tym mówić. Tymczasem w istocie strach nie ma tu nicdo rzeczy. Ważne jest, by mówić prawdę, bez której nie da się wytłumaczyć całegoszeregu problemów. Nie można np. nie wiedzieć o Katyniu (używam tego pojęcia parspro toto), a mówić o tym, że Polacy są uprzedzeni wobec Rosjan. A takie opinie w kołachintelektualnych na Zachodzie, również w Niemczech, spotyka się wcale nierzadko.Trzeba więc w wielu sprawach stawiać kropki nad „i", ażeby móc wytłumaczyć różne
3

You're Reading a Free Preview

Download
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->