najszerszym sensie kulturotwórcze w jedności danej dzie- jowości. Wszystko to jest tematem różnorodnych nauk humanistycznych. Rzecz jasna, różnica między prężnymrozwojem a uwiądem albo - można i tak powiedzieć-między zdrowiem a chorobą, zachodzi również w odniesieniudo wspólnot, ludów, państw. Nie powinno zatem dziwić pytanie: dlaczego tutaj nigdy nie wykształciła się odpowiedniamedycyna naukowa, medycyna narodów i wspólnot ponadnarodowych? Narody europejskie są chore, samaEuropa, powiada się, przeżywa kryzys. Bynajmniej nie brak tu znachorów. Wręcz zalewają nas strumieniem na-iwnych i nłedowarzonych propozycji reform. Ale dlaczego tetak wspaniale rozwinięte nauki humanistyczne odmawiają tu tej służby, którą nauki przyrodnicze w swej sferze pełnią wsposób wzorowy?Kto zna ducha nowoczesnych nauk, nie będzie miałkłopotu z odpowiedzią. Wielkość nauk przyrodniczych polegana tym, że nie poprzestają na naocznej empirii, wszelki bowiem opis przyrody ma być dla nich jedynie wstępnymkrokiem do ścisłego, a ostatecznie fizykalno-chemicznegowyjaśnienia. Powiada się: nauki „tylko opisujące" wiążą nas zeskończonością otaczającego nas świata. Ścisłe matematyczne przyrodoznawstwo natomiast, dzięki swej metodzie,obejmuje nieskończoności - wraz z tym, co w nich jestrzeczywiste i realnie możliwe. To, co dane naocznie, jestdlań jedynie subiektywnie zrelatywizowa-nym zjawiskiem ichce ono w systematycznej aproksymacji badać bezwarunkowo ogólne prawa i elementy ponadsu- biektywnej („obiektywnej") przyrody. Wszelkie wstępniedane naocznie konkrety - obojętne, czy są to ludzie, czyzwierzęta, czy też ciała niebieskie - chce wyjaśniać na podstawie tego, co istnieje ostatecznie, a mianowicie indu-kując
z
wszystkich faktycznie danych zjawisk przyszłe mo-żliwości i prawdopodobieństwa w takim zakresie i z taką dokładnością, jakie przekraczają wszelką związaną z nao-cznością empirię. Następstwem konsekwentnego wy-kształcenia nauk ścisłych w czasach nowożytnych była pra-wdziwa rewolucja w technicznym opanowaniu przyrody.Całkiem inna, niestety, (w myśl tego zrozumiałego już dlanas ujęcia) jest sytuacja metodyczna w naukach huma-nistycznych - i to z powodów należących do istoty rzeczy.Ludzka duchowość ma przecież swą podstawę w ludzkiej
physis,
wszelkie jednostkowe życie psychiczne ufundo-wane jest na fizycznej cielesności - a zatem także każdawspólnota ufundowana jest na fizycznych ciałach ludzi bę-dących jej członkami. Gdyby więc w odniesieniu do feno-menów humanistyki miało być możliwe rzeczywiście ścisłewyjaśnianie, a co za tym idzie, podobnie dalekosiężna praktyka naukowa jak w sferze przyrody, to humaniścimusieliby zajmować się nie tylko duchem jako takim, alerównież cofać się do jego fizycznych podstaw i korzystaćw swych wyjaśnieniach z pośrednictwa ścisłej fizyki i chemii.To jednak już w odniesieniu do pojedynczego człowieka, niemówiąc o wielkich wspólnotach historycznych, rozbija się (inie widać tu nadziei na żadną zmianę) o skomplikowanycharakter niezbędnych ścisłych badań psychofizycznych.Gdyby świat był budowlą o dwóch, by tak rzec,równouprawnionych sferach realności, przyrody i ducha, iżadna z nich nie byłaby ani metodycznie, ani rzeczowouprzywilejowana, wówczas sytuacja byłaby zupełnie inna.Ale jedynie przyrodę można traktować jako zamkniętyświat dla siebie, jedynie przyrodoznawstwo może z niezło-mną konsekwencją abstrahować od wszystkiego, co du-chowe i badać przyrodę tylko jako przyrodę. Taka konse-kwentna abstrakcja, przeprowadzona
vice versa
po drugiejstronie, nie prowadzi wcale humanisty, zainteresowanegowyłącznie sprawami ducha, do zamkniętego w sobie, okre-ślonego jedynie przez związki czysto duchowe „świata",który mógłby być tematem czystej i uniwersalnej humani-styki jako paraleli czystego przyrodoznawstwa. Ducho-
Edmund Husserl
12
Kryzys europejskiego czlowieczeństwa...
13
Leave a Comment