Otóż wiary nie należy w żadnym wypadku traktować jako czegoś irra-cjonalnego. Ta biegunowa opozycja racjonalnego i irracjonalnego doprowadziławręcz do zamącenia egzystencji. W tym naleganiu raz na naukę, . kiedyindziej na niedyskusyjny, rzekomo ostateczny punkt widzenia, w J tymodwoływaniu się raz do poznania, kiedy indziej znów do własnych f odczuć, zrodziło się przerzucanie się poglądami bez możności porożu- |mienia. Ta zabawa była możliwa, dopóki faktycznie jaśniały jeszcze treściwielkiej tradycji, coraz słabsze zresztą. Kiedy duch świadomie oparł ł się natym, co irracjonalne, był to jego koniec. Jak fajerwerk uszedł z dymemniewybrednie wszystko atakując, przeciwstawiając się hardo tym właśnietreściom, które uważano za pożądane i pożyteczne, trwoniąc tradycję wwolności niepoważnej, a rzekomo nadrzędnej i w nieodpowiedzialnym patosie. Całej płaszczyzny takiej frazeologii nie można zwalczyć - nie ma bowiem w ogóle przeciwnika, jest tylko mglista, zmienna f jak Proteuszróżnorodność, której w ogóle nie można uchwycić, bo całkiem ulegazapomnieniu - można ją tylko przezwyciężyć jasnością. Naszą wiarą nie może być coś, co w gruncie rzeczy jest tylko negatywne,coś irracjonalnego, jakieś rzucanie się na oślep w ciemność tego, cosprzeczne z rozumem i nie podległe prawom.Wiarę filozoficzną, wiarę człowieka myślącego cechuje zawsze, to żeistnieje tylko w powiązaniu z wiedzą. Chce ona wiedzieć tyle, ile wiedzieć *można i samą siebie przeniknąć.Poznawanie bez kresu, nauka, jest podstawowym elementem filo-zofowania. Nie może być niczego, o co nie wolno pytać, żadnej tajemnicyniedostępnej badaniu, niczego, co mogłoby się przed nim ukryć. Leczczystość poznania, jego sens i granice osiąga się przez krytykę. Kto uprawiafilozofię, ten potrafi obronić się przed nadużyciami pseudo-wiedzy, przedześlizgnięciem się nauki na manowce.A dalej, wiara filozoficzna chce rozjaśnić siebie samą. Kiedy filozofuję, nie przyjmuję niczego zwyczajnie, bez zgłębienia, tak jak mi się nasuwa Wiaranie może wprawdzie stać się powszechnie obowiązującą wiedzą, ale mami się uobecnić drogą przekonania się samemu. I ma się stawać coraz jaśniejsza, bardziej świadoma, a świadomość ma posuwać ją naprzód.
Co znaczy więc wiara? Nieodłączne są w niej wiara, z której wynika moje przeświadczenie,oraz uchwycona przeze mnie treść wiary - wiara jako spełniony akt iwiara, jaką przyswajam sobie w tym akcie
-fidesąua creditur i fides ąuaecreditur.
Subiektywna i obiektywna strona wiary są jedną całością. Jeśliwezmę tylko stronę subiektywną, pozostanie wiara jako wierzenie, wiara bez przedmiotu, wiara, która niejako w siebie samą wierzy, wiara w istocie bez treści. Jeśli wezmętylko stronęobiektywną, pozostanie treść wiary jako przedmiot, jako twierdzenie, dogmat, stan; coś, co niejako jest martwe.Tak więc wiara jest wprawdzie zawsze wiarą w coś. Ale nie mogę po-wiedzieć ani, by była to prawda obiektywna, która nie zostaje określona przez wiarę, lecz raczej sama ją określa - ani by była to prawda subie-ktywna, której nie określa przedmiot, lecz raczej ona go określa. Wiara jest jednością czegoś, w czym my odróżniamy podmiot i przedmiot jakowiarę, na podstawie której wierzymy, i wiarę, którą wierzymy.Kiedy więc mówimy o wierze, będziemy mieli na myśli coś, co ogarnia podmiot i przedmiot. Tu tkwi cała trudność, gdy chcemy mówić o pojęciuwiary.Przypomnijmy tu wielką naukę Kanta, która miała poprzedników wfilozofii Zachodu i Azji, a której podstawowa myśl musiała pojawić sięwszędzie, gdziekolwiek w ogóle uprawiano filozofię, lecz jako myśl uświa-domiona i wywiedziona metodycznie dopiero u Kanta stała się elementemfilozoficznego rozjaśnienia- wprawdzie i tu w postaci historycznej, lecz wzasadzie już na zawsze. Jest to myśl o zjawiskowości naszego istnieniarozszczepionego na podmiot i przedmiot, przykutego do przestrzeni i czasu jako do form naoczności, do kategorii jako form myślenia. Cokolwiek ma byt, musi stać się dla nas przedmiotem w tych formach i dlatego staje sięzjawiskiem, jest dla nas takie, jakie znamy, nie jest dla nas takie, jakie jestsamo w sobie. Byt nie jest ani przedmiotem stojącym przednami, kiedy gospostrzegamy lub o nim myślimy, ani podmiotem.Podobnie wiara. Jeśli wiara nie jest ani treścią jedynie, ani tylko aktem podmiotu, lecz korzenie jej tkwią w czymś, co jest wehikułem zjawisko-wości, to uprzytomnić ją może tylko coś, co nie jest ani przedmiotem, ani podmiotem, lecz jest jednością jednego i drugiego, która pojawia się roz-szczepiona na podmiot i przedmiot. Nazywamy byt, który nie jest ani
1213
Leave a Comment