You are on page 1of 9

Francesca Simon KoszmarnyKarolek

i megabombowamachinaczasowa

Koszmarny Karolek wcisn guzik. Wehiku czasu zacz pracowa. Przyciski wybrane. wiateka zapalone. Zegary nastawione. Pogromca Czasu Karol Koszmarny na start! Tylko gdzie tu si uda? Dinozaury, pomyla Karolek. Tak! Karolek kocha dinozury. Bardzo chcia wytropi kilka tyranozaurw grasujcych w prehistorycznej dungli. Ale co z krlem Arturem i rycerzami Okrgego Stou? Powsta, Sir Karolu powiedziaby krl Artur, wykopujc z krzesa Sir Lancelota. - Jasna sprawa, krlu odparby Sir Karol, machajc mieczem w powietrzu precz mi z drogi, wszystkie larwy! A oblenie Troi? Heros Karol, tak na pewno by si wtedy nazywa, nieustraszony, waleczny, rzucaby si w najwikszy wir walki. Kuszca sprawa pomyla Karolek. Bardzo kuszca. Zaraz, zaraz ale przecie mona wyruszy w przyszo, a tam na pewno chodzenie do szkoy jest od dawna zabronione, za rodzice musz wykonywa rozkazy swoich dzieci. Kady ma wasny statek kosmiczny i na obiad je wycznie sodycze. A krl Karol Koszmarny rzdzi tward rk i cina kadego, kto omieli mu si sprzeciwi. Wic przyszo pomyla Karolek, nastawiajc maszyn. Trach! Bum! Karolek szykowa si do skoku w przyszo 10,9,8,7,6... Karolku, teraz moja kolej. Karolek zignorowa jk wydany przez Obcego. 5,4,3... Karolku, jeli mnie nie wpucisz, powiem mamie. AUUUUUGHHHHHHHH! Wehiku czasu gwatownie zaha-

mowa. Karolek wysiad. Id sobie, Damianku powiedzia Karolek. - Zawsze musisz wszystko popsu. Ale teraz moja kolej. ID SOBIE! Mama powiedziaa, e o b a j moemy bawi si pudem oznajmi Damianek. - Moglibymy wyci okienka, urzdzi may domek, namalwa kwiatki i NIGDY PRZENIGDY! - wrzasn Karolek. Ale... - powiedzia Damianek. Sta porodku salonu, ciskajc noyczki i kredki. Nie wa si tkn mojego puda! - sykn Karolek. Wanie, e tkn, jak zechc powiedzia Damianek Ono wcale nie jest twoje. Karolek nie ma prawa tak nikczemnie postpowa pomyla Damianek. Tak dugo czeka na swoj kolej. Duej ju nie moe. Zacznie natychmiast wycina okienka. Damianek wycign noyczki. Nie zbliaj si! To jest wehiku czasu, ty rozdeptana abo! Damianek zastyg bez ruchu. Damianek wstrzyma oddech. Damianek wpatrywa si w wielkie tekturowe pudo. Wehiku czasu? W jaki sposb mgby to by wehiku czasu? To nie jest wehiku czasu powiedzia Damianek. Jest powiedzia Karolek. Ale on jest z tektury stwierdzi Damianek. - I poza tym przyjechaa w nim pralka. Karolek westchn. Jak zwykle nic nie rozumiesz. Gdyby pudo w y g l d a o jak wehiku czasu, kady prbowaby je ukra. To jest z a k a m u f l o w a n y wehiku czasu. Damianek jeszcze raz spojrza na wehiku czasu. Z jednej strony, nie wierzy Karolkowi ani troch. Kolejny nikczemny

podstp Karolka. Damianek na milion procent by pewien, e Karolek kamie. Z drugiej strony, moe ten jeden jedyny raz Karolek mwi prawd i w ich salonie sta prawdziwy wehiku czasu. Jeli to j e s t wehiku czasu, to chc do niego wsi oznajmi Damianek. Nie moesz tego zrobi. Jeste za may stwierdzi Karolek. Nie jestem. Jeste. Doskonay Damianek wysun podbrdek. I tak ci nie wierz. Koszmarny Karolek by bardzo oburzony. Uwierzysz, bo ci udowodni. Mog natychmiast przenie si w przyszo. A ty tu stj. I nie ruszaj si. Koszmarny Karolek wskoczy do puda i zamkn wieko. Wehiku czasu cay si zatrzs. Trzs si i podskakiwa jeszcze przez chwil, a potem na dugo zapada martwa cisza. Doskonay Damianek nie wiedzia, co ma pocz. Co bdzie, jeli Karolek znikn w czasie? Jeli tkwi uwiziony gdzie w przeszoci? Mgbym dosta jego pokj, pomyla Damianek. Ogldabym w telewizji tylko moje programy. Mgbym... Nagle pudo si przechylio i Koszmarny Karolek wygramoli si na zewntrz. Ggg... gdzie ja jestem? - wyjka cichutko i upad na podog. Damianek wpatrywa si w Karolka. Karolek dzikim wzrokiem wpatrywa si w Damianka. Odbyem podr w przyszo wydysza Karolek Byo cudownie. Kurcz, spotkaem mojego prapraprawnuka. Mieszka dalej w naszym domu. I bardzo jest do mnie podobny. Czyli jest bardzo brzydki szepn Damianek. Co... ty... powiedziae? - sykn Karolek. Nic odpar szybko Damianek. Nie wiedzia, co ma o

tym wszystkim sdzi. - Znw mnie nabierasz Karolku? Wcale nie odpar Karolek. - I dlatego, e tak mylisz, nie pozwol ci wsi. Wsid, kiedy zechc powiedzia Damianek. Trzymaj si z daleka od mojego wehikuu czasu oznajmi Karolek. - Jeden faszywy ruch i wystrzel ci w przyszo. Doskonay Damianek nieznacznie zbliy si do wehikuu. Powiedz mi, jak jest w przyszoci? Chopcy chodz w sukienkach odpar Koszmarny Karolek. - I uywaj szminki. Ludzie mwi po glangielsku. Tobie mogoby si si to spodoba. Aha, i wszyscy ywi si warzywami. Naprawd? A dzieci maj ca kup zada domowych. Doskonay Damianek uwielbia zadania domowe. Uuuuch. - Damianek m u s i to zobaczy. Przecie Karolek mg mwi prawd. Musz dosta si do przyszoci, a ty nie masz prawa mi tego zabroni oznajmi Damianek. No dobra powiedzia Karolek. Nastpnie troch zmar-twi si. - Nie moesz wyruszy z takim wygldem! Dlaczego? - spyta Damianek. Bo wszyscy bd si z ciebie mia. Doskonay Damianek nie cierpia, gdy ktokolwiek si z niego mia. Dlaczego? Bo dla nich wygldasz dosy dziwacznie. Czy jeste pewien, e chciabym wyruszy w przyszo? Tak powiedzia Damianek. Czy jeste pewien, e jeste pewien? TAK - powiedzia Damianek. W takim razie ja ci do tej podry przygotuj powie-dzia z powag Karolek.

Dzikuj ci, Karolku - powiedzia Damianek. Moe do tej pory myli si co do osoby Karolka. Moe podr w czasie zmieniaa go w dobrego braciszka. Koszmarny Karolek wpad do salonu. Doskonaego Damianka przeszy dreszcz podniecenia. Przyszo. Jeli tylko Karolek mwi prawd... Karolek powrci z duym koszem wikliny. Wycign z niego czerwon sukienk mamy, szmink i jaki czarny napj z pian. We to i w na siebie rozkaza Karolek. Doskonay Damianek woy sukienk. Duy jej kawa wlk si po pododze. A teraz troch szminki powiedzia Koszmarny Karolek, rozgniatajc na twarzy Damianka due kaway czerwonej po-madki mamy i nie bdziesz w ogle si wyrnia. Doskonale doda, odchodzc kilka krokw, by podziwia swoje dzieo. - Wygldasz jak prawdziwy chopiec z przyszoci. Cudownie powiedzia Doskonay Damianek. A teraz suchaj uwanie kontynuowa Karolek. Kiedy ju znajdziesz si tam gdzie trzeba, nie bdziesz umia z nikim si porozumie, jeli nie wypijesz tego ple-ple bla-bla napoju. We go ze sob i wypij, gdy bdziesz na miejscu. Karolek wycign spieniony napj ze swojego zestawu Diabelskie eliksiry. Damianek chtnie go wzi. Teraz moesz wej do wehikuu czasu. Damianek posucha. Serce walio mu z caej siy. Nie wysiadaj, pki wehiku nie przestanie cakiem si rusza. Potem policz do dwudziestu piciu i bardzo powoli otwrz waz. Chyba nie chcesz, eby kawaek ciebie by w dwudziestym trzecim wieku, a reszta tu, w dwudziestym pierwszym. No to powodzenia. Karolek krci pudem, krci i krci. Damiankowi zaczo si krci w gowi. Napj rozla si po pododze. Nagle nastpia zupena cisza.

Damiankowi dalej krcio si w gowie. Policzy do dwudziestu piciu i wyczoga si na zewntrz. Znajdowa si w salonie domu, ktry bardzo przypomina mu jego dom. Przed nim sta jaki chopiec w szlafroku, z twarz pomalowan w niebieskie paski i ze srebrnymi antenkami na gowie. Glang? - spyta dziwny chopiec. To ty, Karolku? - spyta Damianek. Glang, glang, glangiel, glangielski odpar chopiec. Glang, glang powiedzia niepewnie Damianek. Glang, glang, wypi glangiel powiedzia chopiec, wskazujc na czarny napj. Damianek wypi kilka kropli, ktre zostay w pucharze. Nazywam si Zog powiedzia Zog A ty kim jeste? Mam na imi Damianek odpowiedzia Damianek. Ojej! Witaj! Musisz by moim prapraprawujem Damianem. Twj uroczy braciszek Karolek duo mi o tobie opowiada, kiedy przyby tu z przeszoci. Och, co o mnie powiedzia? e przypominasz rozdeptan ropuch. Nie przypominam. - powiedzia Damianek. - Zaczekaj doda podejrzliwie. - Karolek mi mwi, e chopcy w przyszoci nosz sukienki. Bo nosz powiedzia szybko Zog. - Ja jestem dziewczynk. Aha powiedzia Damianek. Na chwil go zamurowao. Karolek nigdy, na milion procent, nie powiedziaby o sobie, e jest dziewczynk. Nawet gdyby szturchano go rozgrzanymi do czerwonoci pogrzebaczami. Czy to mogaby by... Damianek rozejrza si dookoa. - Tu jest troch podobnie jak w moim salonie. Zog prychn z oburzeniem. Pewnie, e jest, wujciu Damianku. Bo salon zamieni si teraz w Muzeum Damianka. W przyszoci stae si bardzo sawny. Wszystko zostao zachowane tak,

jak byo za twoich czasw. Damianek rozpromieni si. Zostanie sawny w przyszoci. Zawsze wiedzia, e to nastpi. Muzeum Damianka! Chyba si nie doczeka, aby to opowiedzie Czyciutkiemu Czesiowi. Pozostaa tylko jedna drobna kwestia... A co z Karolkiem? - spyta Damianek. - Czy on te jest sawny? Skd powiedzia gadko Zog. - O nim mwi si tylko jako o starszym bracie Damianka. Cudownie. Damianek a spuch cay z dumy. W kocu Karolek by na swoim miejscu. Mia na to dowd. Naprawd dotar do przyszoci! Damianek wyjrza przez okno. Dziwne, e wszystko tak przypominao jego czasy. Zog wskaza ulic. Oto nasze statki kosmiczne oznajmi. Damianek nie mg oderwa od nich oczu. Statki wyglday identycznie jak samochody. Dlaczego one nie lataj? - spyta Damianek. Lataj, ale tylko noc odpar Zog. - Mona je prowadzi na ziemi albo nimi lata. Jejku powiedzia Damianek. A wy nie macie statkw kosmicznych? - spyta Zog. Nie odpowiedzia Damianek. - Mamy samochody. Nie wiedziaem, e w dawnych czasach istniay samochody stwierdzi Zog. - A macie blitzbazuki i snajpertransportery? Nie odpowiedzia Damianek A co to s... Trzasny drzwi wejciowe. Wesza mama. Uwanie spojrzaa na Damianka. Wielkie nieba, dlaczego... Prosz si nie ba powiedzia Damianek. - Nazywam si Damianek. Przybywam z przeszoci. Jestem pani praprapradziadkiem. Mama spojrzaa na Damianka. Damianek spojrza na mam.

Dlaczego masz na sobie moj sukienk spytaa mama. Ona wcale nie naley do pani odpar Damianek. Na-ley do mojej mamy. Aha powiedziaa mama. Chod ze mn, wujaszku powiedzia szybko Zog, biorc Daminaka z caej siy pod rami. - Poka ci w ogrodzie nasz ponddzwikowy hamak. wietnie, Zogu odpar wesoo Damianek. Mama rozpromienia si. A mio patrze, jak adnie bawisz si ze swoim bratem, Karolku. Doskonay Damianek zamar bez ruchu. Jak pani go nazwaa? Karolek odpowiedziaa mama. Doskonay Damianek poczu dreszcz na plecach. Wic on nie ma na imi Zog? I nie jest dziewczynk? Kiedy ostatnio go przyjrzaam, nie by ni powiedziaa mama. A ten dom to nie jest... Muzeum Damianka? Mama mierzya wzrokiem Karolka Karolku, znw dokuczasz Damiankowi? Ha, ha, ha, nabraem ci! - wrzasn Karolek La, la, li, li, la, la, teraz powiem wszystkim! NIE! - piszcza Damianek. - NIEEEEEE! Jak mg zaufa swemu nikczemnemu bratu? Karolku, jeste naprawd koszmarny, marsz do swojego pokoju i koniec z telewizj na dzi powiedziaa mama. Ale Koszmarny Karolek myla ju o czym innym. Teraz

jego wehiku czasu wyruszy w podr w przeszo i to bdzie jego najwiksze osignicie w nabieraniu Daminaka.