You are on page 1of 254

R. A.

Salvatore

Miecz Rodu Bedwyrw


(The Sword of Bedwyr) Tumaczya Anna Krawczyk-askarzewska

Dla Betsy Mitchell, za Jej wsparcie i wkad oraz za wskazanie nowych drg i moliwoci. Doprawdy, entuzjazm jest zaraliwy. Specjalne podzikowania nale si Wayneowi Changowi, Donaldowi Puckeyowi i Nancy Hanger. Brana wydawnicza jest szczeglnie trudna i konkurencyjna, tote praca z tak utalentowanymi i oddanymi osobami zapewnia ogromny komfort.

PROLOG Oto Wyspy Morza Avon: poszarpane wierzchoki i faliste wzgrza, agodne deszcze i porywiste wiatry dmce znad lodowcw ku Morzu Grzbietowemu. A dalej rozciga si spokojna Baranduine, ziemia prostego ludu i elfw Wysokiego Rodu, ld skpany w zieleni i tczach. I jeszcze Piciu Wartownikw, zapory dla wiatrw, nagie szczyty podobne do wielkich, rogatych baranw, i wielobarwne porosty, ktre roztaczaj niesamowity blask o zmierzcha Niechaj wszyscy eglarze strzeg si ska w pobliu tej pitki! Jest jeszcze Pretoria, najludniejsza i najbardziej cywilizowana wyspa, gdzie dominuje handel z ldem staym, a okolica a roi si od miast. Poza tym nieokieznany Eriador. To ziemia wojen i twardych ludzi, ktrzy posuguj si mieczem rwnie dobrze jak pugiem. To ziemia klanw, dla ktrych walka z pojedynczym czowiekiem oznacza walk z caym jego rodem, a o lojalnoci decyduj wizy krwi. Nieokieznany Eriador. Tam chmury kbi si nisko nad poronitymi zieleni pagrkami, a wiatr jest zimny nawet w rodku lata. Tam elfy Wysokiego Rodu tacz na ukrytych wzgrzach, a gburowate krzaty wykuwaj bro, ktra w cigu roku niechybnie pokryje si krwi wroga. Opowieci o barbarzyskich najedcach, Huegotach, s zaiste dugie, a wpyw tego wojowniczo usposobionego narodu na mieszkacw Eriadoru nie ulega wtpliwoci. Jednak Huegoci nigdy nie zajli tej ziemi i nigdy nie zniewolili eriadorskiego ludu. W klanach zamieszkujcych Eriador i barbarzyskie wyspy mwi si, e za kadego zabitego Huegota gin jeden Eriadorczyk. Z tak tragicznym niwem w walce z potnymi barbarzycami nie mg porwna si aden inny lud. Z jaski elaznego Krzya pochodzili cyklopi, dzikie i pozbawione litoci jednookie bestie. upili t krain, zostawiajc za sob popi i zgliszcza, mordowali kadego, kto nie zdoa uciec przed ich atakiem. A na Eriadorze spord klanw zosta wyoniony przywdca, Bruce MacDonald, Jednoczcy, ktry zebra mczyzn oraz kobiety i zmieni przebieg wojny. Powiadaj, e kiedy zachodnie pola zostay oczyszczone, sam Bruce MacDonald wyrba drog przez pnocne odgazienie elaznego Krzya, aby jego wojska mogy si przedosta na wschodnie

terytoria i zmiady cyklopw. To dziao si szeset lat temu. Z morza nadcignli onierze Gaskonii, wielkiego krlestwa na poudnie od wysp. I stao si tak, e Avon, ziemia Elkinadoru, zostaa podbita i ucywilizowana. Ale Gaskoczykom nigdy nie udao si zapanowa nad pnocn czci Eriadoru. Drewniane okrty pierwszej floty roztrzaskay si i utony we wzburzonych odmtach Morza Grzbietowego, drug flot za unicestwiy ogromne wieloryby. Z okrzykiem Bruce MacDonald! na ustach, wskrzeszajcym pami dawnego bohatera, lud Eriadoru walczy o kad pid ukochanej ziemi. Jego opr by tak zawzity, e Gaskoczycy nie tylko wycofali si, ale nawet wznieli mur, by odgrodzi si od pnocnych ziem, ktre ostatecznie uznali za niemoliwe do zdobycia. Poniewa Eriadorczycy wci stawiali opr, a na poudniu tu i wdzie wojna dosownie wisiaa w powietrzu, Gaskoczycy w kocu przestali si interesowa wyspami i opucili je. Wpyw ich kultury mona zauway w jzyku, obrzdach religijnych i sposobie ubierania ludu Avon, ale nie na Eriadorze, nie w nieujarzmionej krainie, gdzie religia jest starsza od Gaskonii, a najwaniejszym spoiwem s wizy rodzinne. Te wydarzenia miay miejsce trzysta lat temu. Na Avon, w Carlisle na rzece Stratton, pojawi si obdarzony wielk moc krl-czarnoksinik, ktry postanowi podporzdkowa sobie wszystkie wyspy. Nazywa si, i nadal nazywa, Greensparrow. Jest czowiekiem gwatownym i nie przebierajcym w rodkach. Podpisa nikczemny pakt z Cresisem, ktry rzdzi cyklopami. Greensparrow nada mu tytu pierwszego ksicia i sprowadzi do swojej armii skorych do wojaczki jednookich. Zdoby Avon w zaledwie dwa tygodnie, zmiady wszelk opozycj, a potem zamarzyo mu si podbicie Eriadoru. Jego armia podzielia los barbarzycw, cyklopw i Gaskoczykw. Wwczas nadcigna nad Eriador ciemno, ktrej nie mg przeci aden miecz i ktrej nie zdoaa rozpdzi nawet najwiksza odwaga. Bya to zaraza, ktr, jak szeptano trwoliwie, wywoay moce nieczyste. Na Avon nikt nie odczu jej skutkw, ale na wolnym terytorium Eriadoru, zarwno na ldzie staym, jak i na wyspach, wymary dwie trzecie ludnoci, a na kadych trzech mieszkacw, ktrzy przeyli, dwch

odczuwao tak wielkie osabienie, e nawet nie prbowali podj walki. W ten sposb Greensparrow rozszerzy swe panowanie. Na mocy narzuconego przez siebie rozejmu zdoby wszystkie ziemie na pnoc od elaznego Krzya. W grniczym miasteczku Montfort wyznaczy smego ksicia, ktry nosi imi Caer MacDonald, na cze Jednoczcego. Na Eriadorze zapanoway cikie czasy. Elfy Wysokiego Rodu wycofay si, a krzaty zostay wzite do niewoli. To byo dwadziecia lat temu. Wanie wtedy przyszed na wiat Luthien Bedwyr. Oto jego opowie.

Rozdzia 1 ROZTERKI ETHANA Ethan Bedwyr, najstarszy syn lorda Bedwydrin, sta wyprostowany na balkonie wielkiego domu w Dun Varna i obserwowa dwumasztowiec pod czarn bander, ktry leniwie wpywa do portu. Mczyzna o wyniosej postawie by nachmurzony, jeszcze zanim dostrzeg oczekiwan flag, na ktrej widniay skrzyowane, otwarte donie nad przekrwionym okiem. Tylko statki krlw albo pnocno-wschodnich barbarzycw egloway tak jawnie po zimnych wodach Morza Grzbietowego, zawdziczajcego sw nazw strasznym, czarnym petwom misoernych wielorybw, ktrych wygodniae stada przemierzay ciemn to. Zreszt, barbarzycy nie podrowali w pojedynk. Wkrtce oczom Ethana ukazaa si druga flaga, na ktrej muskularna, zgita w okciu rka dzierya kilof. Gocie? zagadn kto za jego plecami. Ethan rozpozna gos ojca, lecz nie odwrci si. To proporzec ksicia Montfort odpar z wyran pogard w gosie. Gahris Bedwyr stan na balkonie obok swego syna. Ethan skrzywi si, zerknwszy na ojca, ktry w odlegych wspomnieniach wydawa si taki dumny i silny. W blasku wschodzcego soca brzowe oczy Gahrisa intensywnie lniy, a zimna oceaniczna bryza owiewaa jego gste, srebrzyste wosy, odsaniajc rumian, pooran bruzdami twarz, ktr podczas wielogodzinnych pooww na niebezpiecznym morzu zdyo postarzy soce. Gahris dorwnywa Ethanowi wzrostem, a zatem by wyszy od wikszoci ludzi na wyspie Bedwydrin, ktrzy z kolei przerastali innych mieszkacw krlestwa. W barkach by nadal szerszy ni w pasie, a yy na ramionach wiadczyy o tym, e ciko pracowa za modu. Jednak kiedy statek z czarnymi aglami zblia si do dokw, a ochrype krzyki cyklopowej zaogi ponaglay wyspiarzy do usugiwania, oczy Gahrisa nie wyraay wadczego majestatu. Ethan znowu odwrci wzrok w stron przystani, nie chcc patrze na upokorzonego ojca. To chyba kuzyn ksicia odezwa si Gahris. Syszaem, e

podczas wakacji zamierza zwiedza wyspy na pnocy. No c, musimy zadba o to, eby uprzyjemni mu pobyt. Odwrci si, jakby chcia odej, ale widzc, e Ethan wci kurczowo ciska porcz balkonu, przystan. Bdziesz walczy na arenie, eby zabawi naszych goci? zapyta, cho wiedzia, jak usyszy odpowied. Tylko pod warunkiem, e moim przeciwnikiem bdzie kuzyn ksicia odpar Ethan z niezmcon powag i e stoczymy walk na mier i ycie. Musisz nauczy si akceptowa to, co zastajesz napomnia go Gahris. Ethan zwrci ku niemu rozwcieczone spojrzenie. wier wieku temu, jeszcze zanim niezaleny Eriador da si podporzdkowa okrutnemu krlowi Greensparrow z Avon, tak mgby spoglda sam Gahris. Bedwyr senior potrzebowa duszej chwili, eby si opanowa i przypomnie sobie, jak wiele ryzykowa on i jego lud. W przypadku mieszkacw Bedwydrin i innych wysp sytuacja przedstawiaa si zupenie dobrze. Greensparrow niepokoi si gwnie o Avon, a cilej o tereny na poudnie od gr zwanych elaznym Krzyem, i chocia Morkney, ksi Montfort, rzdzi tward rk na staym ldzie Eriadoru, to wyspiarzom specjalnie si nie naprzykrza pod warunkiem, oczywicie, e regularnie otrzymywa dziesicin, a jego wysannicy byli naleycie traktowani, jeli zdarzyo im si zawita na ktr z wysp. Nasze ycie nie jest takie ze zauway Gahris, prbujc ugasi ogie w duszy niepokornego syna. Lord nie zdziwiby si, gdyby dowiedzia si jeszcze tego dnia, e Ethan zaatakowa kuzyna ksicia cakiem otwarcie, przy stu wiadkach i kilkunastu Gwardzistach Pretoriaskich! Nie jest, jeli chce si by poddanym warkn Ethan, wci zirytowany. Cay pradziadek mrukn Gahris pod nosem. Ethan zachowywa si tak, jakby wci panowa okres okupionej gwatem niepodlegoci, kiedy to Bedwydrin walczya z kadym, kto uzurpowa sobie miano wadcy. Dzieje wyspy obfitoway w relacje z wojen przeciw barbarzyskim najedcom, hordom cyklopw,

samozwaczym krlom Eriadoru, ktrzy chcieli przemoc zjednoczy wysp, a nawet przeciw potnej flocie Gaskonii, kiedy to rozlege poudniowe krlestwo usiowao podbi wszystkie tereny otoczone mronymi wodami pnocy. Avon ustpia pod naporem Gaskoczykw, lecz zaprawieni w bojach wojownicy Eriadoru tak naprzykrzali si najedcom, e ci ostatni wznieli mur, aby odgrodzi pnocn prowincj, i owiadczyli, i tak dzikiej ziemi nie da si poskromi. W owych walecznych czasach Bedwydrin szczycia si tym, e aden gaskoski onierz, ktry postawi stop na wyspie, nie zdoa przey. Ale to bya stara historia, sprzed siedmiu pokole, i Gahris Bedwyr musia ulec wichrom przemian. Jestem Bedwydrinem odburkn Ethan, jakby to owiadczenie wyjaniao wszystko. Jak zawsze wcieky buntownik! warkn sfrustrowany Gahris. Przeklte niech bd skutki twych poczyna! Jake krtkowzroczna jest twoja duma... Moja duma jest waciwa wszystkim Bedwydrinom przerwa mu Ethan. Jego brzowe jak cynamon, charakterystyczne dla klanu Bedwyrw oczy zabysy gronie w promieniach porannego soca. Spojrzenie tych oczu zniechcio lorda do riposty. Przynajmniej twj brat zabawi naszych goci jak naley rzek Gahris cicho i odszed. Ethan obejrza si na przysta, gdzie statek zdy ju zawin. Zwalici, jednoocy cyklopi krztali si przy cumach, popychajc kadego wyspiarza, ktry stan im na drodze, a nawet i tych kilku, ktrzy starali si nie zawadza. Ci brutale nie nosili srebrno-czarnych uniformw Gwardii Pretoriaskiej; tworzyli stra przyboczn kadego szlachetnie urodzonego ma. Nawet Gahris mia kilkunastu takich stranikw podarunek ksicia Monfort. Ethan potrzsn gow z obrzydzeniem, a potem skierowa wzrok na dolny, sucy do wicze dziedziniec i na lew cz balkonu, gdzie spodziewa si ujrze Luthiena, swojego jedynego, modszego o pitnacie lat brata. Luthien przebywa tu niemal bez przerwy, chcc doskonali umiejtnoci szermiercze i ucznicze. Wci tylko wiczy i wiczy. By oczkiem w gowie swego ojca i nawet Ethan musia przyzna, e w caej krainie nie byo znamienitszego wojownika.

Zauway brata natychmiast, a to za spraw rudawej smugi, jak tworzyy jego dugie, krcone wosy, zaledwie o ton ciemniejsze od jasnych pukli Ethana. Nawet z tej odlegoci sylwetka Luthiena robia imponujce wraenie. Mia prawie metr dziewidziesit wzrostu, potn klatk piersiow i uminione barki. Zocisto-brzowa skra wiadczya o tym, e lubi objeda wysp, na ktrej deszcz goci czciej ni soce. Ethan obserwowa Luthiena z nachmurzon min. Modzieniec z atwoci poradzi sobie w walce z kolejnym partnerem, a w chwil pniej byskawicznie obrci si i jednym pchniciem, skrtem ciaa i zamaszystym wykrokiem zdoa powali przeciwnika, ktry usiowa zaskoczy go od tyu. Wojownicy, ktrzy ogldali pojedynek, wydali okrzyk aprobaty, Luthien za powsta i z szacunkiem pochyli gow. O tak, Ethan wiedzia, e Luthien dobrze zabawi goci, i ta mysi stawaa dumnemu mczynie koci w gardle. Jednak nie obwinia Luthiena. Jego brat by jeszcze mody i gupi. Majc raptem dwadziecia lat, Luthien nigdy nie zazna prawdziwej wolnoci i nie widzia Gahrisa przed dojciem do wadzy krla-czarnoksinika Greensparrowa. Tymczasem Gahris wyszed na dziedziniec i gestem rki przywoa Luthiena. miejc si i kiwajc gow, pokaza mu doki. Luthien w odpowiedzi umiechn si szeroko i zaraz tam pobieg, po drodze wycierajc rcznikiem uminione ciao; uwielbia sprawia innym przyjemno. Szkoda mi ciebie, drogi bracie szepn Ethan. Wyraa szczere uczucie, gdy wiedzia, e pewnego dnia Luthien bdzie musia pozna prawd dotyczc ich ziemi i tchrzliwej postawy ojca. Uwag Ethana zwrci krzyk w dole. Natychmiast spostrzeg, e jaki cyklop bije wyspiarza i tucze nim o przysta. Doczyli do niego dwaj inni pobratymcy i teraz we trjk okadali mczyzn piciami i kopali go, a w kocu ofiara zdoaa si odczoga. Zamiewajc si, trzej kamraci wrcili do pracy przy cumowaniu przekltego statku. Ethan nie mg duej znie ich widoku. Opuci si z balkonu na ziemi i omal nie wpad na dwch jednookich onierzy swojego ojca, ktrzy akurat tamtdy przechodzili. Dziedzic Bedwyr wycedzi jeden z cyklopw; jego ironiczny

umiech odsania te, spiczaste zby. Ethan wyczu protekcjonalny ton w sowach bydlcia. Rzeczywicie, by dziedzicem Bedwyr, ale dla cyklopw jego tytu nic nie znaczy, gdy suyli jedynie krlowi Avon i jego ksitom-czarnoksinikom. Podobnie jak wszyscy, Ethan wiedzia, e ci stranicy, podarunki od ksicia Montfort, penili rol szpiegw. Jednak nikt na Bedwyr nie odway si mwi o tym otwarcie. Czy to normalne, e podczas swoich obchodw zapuszczacie si na prywatne tereny panujcego rodu? warkn Ethan. Przybylimy tu tylko po to, eby poinformowa wielmonych panw o przybyciu ksicia Montfort odpar drugi stranik. Ethan dugo przypatrywa si odraajcemu stworowi. Cyklopi zazwyczaj nie dorwnywali ludziom wzrostem, ale byli o wiele grubsi; nawet najmniejsi przedstawiciele tej rasy wayli prawie sto kilo, a waga najciszych bestii czsto przekraczaa sto pidziesit kilogramw. Przykryte strkami wosw czoo typowego cyklopa opadao ku krzaczastej brwi, pod ktr znajdowao si pojedyncze, zawsze przekrwione oko. Nos by spaszczony i szeroki, a wargi prawie nie istniay, przez co nieustannie widziao si tawe, niemal zwierzce zbiska. Nie mieli te podbrdka. Gahris wie o tym rzek Ethan. Jego gos by ponury, wrcz grony. Dwaj cyklopi spojrzeli na siebie i umiechnli si gupkowato, ale kiedy zobaczyli, e do zapalczywego Ethana powdrowaa do rkojeci miecza, przestali wykrzywia twarze. Dwch modych chopakw, sucych dostojnego rodu, weszo do sali i z duym zaciekawieniem obserwowao zajcie. Dziwne wydaje si noszenie miecza we wasnej siedzibie zauway jeden z cyklopw. Zawsze mdre zabezpieczenie, kiedy w okolicy krc si cuchncy jednoocy odpar gromko Ethan, pokrzepiony obecnoci dwch wiadkw, ludzi. Jego sowa doskonale wspgray z rozwcieczonymi minami stranikw. I ani sowa wicej. Wasze oddechy s dla mnie nie do wytrzymania. Cyklopi nachmurzyli si jeszcze bardziej, ale Ethan nie da si zastraszy. Ostatecznie by synem lorda, a cyklopi musieli przynajmniej zachowywa pozory respektu w obliczu takiego dostojestwa. Odwrcili

si i odeszli. Ethan zerkn na chopcw, ktrzy wprawdzie uciekali, ale z umiechem na ustach. Oto modzie Bedwydrin pomyla najstarszy syn lorda. Modzie reprezentujca dumn ras. Wyrana aprobata tych chopcw dla sposobu, w jaki potraktowa ohydnych cyklopw, napenia jego serce otuch, a nawet nadziej. By moe przyszo okae si lepsza. Jednak mimo tej przelotnej chwili nadziei Ethan wiedzia, e da swojemu ojcu kolejny pretekst do ostrej reprymendy.

Rozdzia 2 DWCH WIELKICH PANW I ICH DAMY Niedugo potem onierz-cyklop, ktrego tarcz ozdabia herb Montfort zgita rka dzierca kilof wkroczy do sali audiencyjnej domu Gahrisa Bedwyra. Pomieszczenie byo obszerne i prostoktne; stao w nim kilkanacie wygodnych krzese, a uroku dodawao mu wspaniae palenisko. Wicehrabia Aubrey oznajmi jednooki herold kuzyn ksicia Morkneya z Montfort, szsty z omiu, czwarty w linii... Dugo jeszcze trwao wyliczanie nieistotnych, nawet najdrobniejszych szczegw dotyczcych rodowodu i dziedzictwa wicehrabiego, aktw mstwa (zawsze wyolbrzymionego, ale i tak nie robio ono zbytniego wraenia na Gahrisie, ktry zmaga si z nieatwymi warunkami na Bedwydrin od ponad szedziesiciu lat) oraz przejaww szczodrobliwoci i heroizmu. Wadca wyspy pomyla, e waciwie co czwarty mczyzna na Eriadorze roci sobie prawo do tytuu wicehrabiego albo barona. ...i jego towarzysz, baron Wilmon cign cyklop. Usyszawszy t bynajmniej nie zaskakujc zapowied, Gahris a westchn. Jego myli natychmiast znalazy a nazbyt rzeczywiste potwierdzenie. Na szczcie przedstawianie Wilmona trwao o wiele krcej, a ich towarzyszki zostay okrelone przez cyklopa jedynie jako damy, Elenia i Avonese. Ellen i Avon mrukn do siebie Gahris, albowiem, zrozumia, jaki poziom pretensjonalnoci osignli zazwyczaj zrwnowaeni mieszkacy tych ziem. Tymczasem do sali wkroczy wicehrabia wraz ze swoj wit. Aubrey mia czterdzieci par lat, siwe wosy i nienaganny ubir, Wilmon za by wymuskanym, nadtym dwudziestopiciolatkiem. Obaj nosili typow dla wojownikw bro, miecze i sztylety, ale kiedy oddawali Gahrisowi ucisk, nie wyczuwa na ich doniach adnych stwardniaych miejsc. Nie wydao mu si moliwe, eby ktry z nich zdoa zamachn si cikim mieczem. Damy sprawiay jeszcze gorsze wraenie. Byy zbyt mocno umalowane i wyperfumowane, a ich niebezpiecznie zaokrglone ciaa opinay szaty z jedwabiu. Miay te na sobie przesadnie duo pobrzkujcej przy kadym uwodzicielskim ruchu biuterii. Gahris by pewien, e Avonese liczya sobie co najmniej pidziesit wiosen,

i adne pudry ani re nie mogy ukry nieuniknionego dziaania natury. Jednak Avonese prbowaa och, jake usilnie! wygra z upywajcym czasem, tyle e zdaniem Gahrisa efekt jej stara wyglda aonie. Wicehrabio Aubrey odezwa si grzecznie, z umiechem na ustach. To doprawdy wielki zaszczyt pozna osob, ktra cieszy si zaufaniem naszego dostojnego ksicia. W rzeczy samej odpar Aubrey. Wydawa si nieco znudzony. Wolno mi spyta, co sprowadza tak nieoczekiwan kompani a na pnoc? Nie zacz Aubrey, lecz Avonese wyja rk spod jego ramienia i, podajc j lordowi, wtrcia: Oczywicie, jestemy na wakacjach! oznajmia nieco bekotliwie. W jej oddechu czu byo wino. Wanie opucilimy wysp Marvis dodaa Elenia. Powiedziano nam, e nikt na pnocy nie potrafi urzdzi bankietu tak jak lord Marvis, i nie rozczarowalimy si. Maj tam naprawd wyborne wina zapewnia Avonese. Aubrey sprawia wraenie coraz bardziej zmczonego t paplanin, podobnie jak Gahris. Natomiast Wilmon by zbyt zajty ropieniem pod paznokciem, eby zwraca uwag na cokolwiek. Lord Marvis rzeczywicie cieszy si saw wspaniaego gospodarza rzek Gahris. Mwi szczerze, gdy Bruce Durgess by jego serdecznym przyjacielem i towarzyszem niedoli w mrocznej epoce rzdw krlaczarnoksinika. Nie byo le poprawi go Aubrey. A mniemam, e i tu zostaniemy uraczeni synn zup z porw i moe jeszcze udcem jagnicia. Gahris ju otwiera usta, ale nie by pewien, co odpowiedzie. Wspomniane dania oraz mnogo ryb rzeczywicie decydoway o charakterze wyspy. Waciwie to nie cierpi zupy z porw cign Aubrey ale mamy wystarczajco duo prowiantu na statku. Poza tym nie zamierzamy dugo tu zabawi. Na twarzy Gahrisa odmalowaa si szczera konsternacja, ktra pozwolia mu ukry nag ulg. Ale sdziem... zacz lord, silc si na smutny ton.

Jestem spniony na audiencj u Morkneya odpar wyniole Aubrey. W ogle nie zatrzymywabym si na tej ponurej wysepce, ale arena walk u lorda Marvis nie usatysfakcjonowaa mnie. Kiedy syszaem, e w caym Eriadorze, wanie na tych wyspach wielu jest najznamienitszych wojownikw, lecz moim zdaniem nawet jaki przetrcony krzat z najgbiej pooonej kopalni w Montfort z atwoci pokonaby kadego z walczcych, ktrych ogldalimy na wyspie Marvis. Gahris nic nie odpowiedzia. Pomyla tylko, e w przeszoci Aubrey zapaciby utrat jzyka za nazwanie Bedwydrin ponur wysepk. ywi szczer nadziej, e wasi wojownicy spisaliby si lepiej dokoczy Aubrey. Avonese mocno cisna rami Gahrisa. Stwardniae minie mczyzny wyranie przypady jej do gustu. Wojownicy s dla mnie wielkim natchnieniem szepna lordowi do ucha. Gahris nie przewidywa walk z samego rana, ale rad by, i moe speni yczenie goci. Mia nadziej, e wicehrabia zadowoli si pokazem i odpynie jeszcze przed obiadem, oszczdzajc mu kopotu z przyrzdzaniem potraw czy to jagnicia, czy to zupy z porw! Osobicie zajm si przygotowaniami zapewni wicehrabiego i zgrabnie wyswobodzi si z ucisku szponiastych palcw Avonese. Moi pomocnicy poka wam, gdzie bdziecie mogli si odwiey po dugiej podry. Ja wrc niebawem. I natychmiast zacz zbiega po kamiennych schodach swego wielkiego domostwa. Zaraz te odnalaz Luthiena, ubranego w wytworne szaty i wieo wyszorowanego po porannej zaprawie. Jazda z powrotem na dziedziniec poleci ku zdumieniu syna. Tamci przybyli tylko po to, eby obejrze walk. I ja mam walczy? A ktby inny? zagadn Gahris, bezceremonialnie klepic Luthiena po ramieniu i szybko prowadzc go do miejsca, z ktrego modzieniec dopiero co wrci. Zarzd dwie walki, zanim sam bdziesz walczy. Przynajmniej po jednym cyklopie w kadej. Gahris zatrzyma si i potar czoo. Kto walczyby z tob najlepiej? zapyta. Ethan odpar Luthien bez wahania, ale Gahris od razu pokrci gow w gecie odmowy. Ethan nie zechce walczy na arenie; nie

walczy od jakiego czasu, a ju z pewnoci nie zgodzi si tego zrobi dla rozrywki wielkich panw. Zatem Garth Rogar powiedzia Luthien, majc na myli barbarzyskiego wojownika ogromnej postury. Ostatnio jest w wietnej formie. Ale czy ty go pokonasz? To pytanie urazio dum modego wojownika. Oczywicie, e tak sam odpowiedzia sobie Gahris, czujc, e pytanie byo absurdalne. Bagam ci, postaraj si stoczy zacit walk. To wane, eby ksi Montfort usysza pochwalne wypowiedzi o Bedwydrin i o tobie, mj synu. Kiedy Gahris skoczy mwi, Luthien odszed. Bia od niego pewno siebie i szczere pragnienie, by zadowoli ojca i dostojnych goci. Jak bardzo zakopotany bdzie Luthien, padajc przed ojcem i jego czcigodnymi gomi? rykn zwalisty mczyzna. Inni wojownicy wybuchnli penym aprobaty miechem. Siedzieli w nisko sklepionych i cuchncych potem komorach w pobliu tuneli, ktre prowadziy na aren i, oczekujc na wezwanie, dokadnie sprawdzali bro. Zakopotany? powtrzy mody Bedwyr takim tonem, jakby by szczerze zdziwiony. Garth Rogarze, zwycistwo nigdy nie wywouje zakopotania. W pomieszczeniu zagrzmiaa salwa szyderczego miechu. Kolejni wojownicy doczyli do wybuchu powszechnej wesooci. Wielki Rogar, wyszy o dobre trzydzieci centymetrw od mierzcego metr osiemdziesit pi Luthiena, o rkach grubych jak nogi modzieca, rzuci osek na posadzk i niespiesznie wsta. Potrzebowa raptem dwch potnych krokw, by podej do wci siedzcego modego Bedwyra, ktry musia zadrze gow niemal prostopadle do reszty ciaa, eby zobaczy ponur min Gartha Rogara. Dzisiaj ty padasz zapowiedzia barbarzyca. Zacz powoli si obraca, tak e mierzy Luthiena gronym spojrzeniem jeszcze przez dusz chwil. Luthien wycign rk i uderzy Gartha Rogara po poladkach pazem miecza, a wwczas wojownicy, nie wyczajc samego Gartha, znowu ryknli miechem. Olbrzymi czowiek z pnocy okrci si na picie i uda, e zadaje pchnicie Luthienowi, ale ten odpar atak,

wywijajc mieczem tak szybko, e wzrok nie nada za rozedrganym czubkiem broni. Ci modzi wojownicy byli przyjacimi. Tylko grupa cyklopw trzymaa si na uboczu i pogardliwie obserwowaa zabaw. Spord nich jedynie Garth Rogar nie wychowa si na Bedwydrin. Zaledwie przed czterema laty przypyn do portu Dun Varna na wraku statku. Ten szlachetny barbarzyca nie mia jeszcze wtedy dwudziestu lat i zosta dobrze potraktowany. Teraz, podobnie jak inni modzi mczyni Bedwydrin, uczy si walczy. Te nieopierzone szelmy traktoway pojedynki jak zabaw, lecz bya to miertelnie powana zabawa. Nawet w czasach pokoju a przecie ci modziecy nie zdyli jeszcze zazna wojny zdarzali si bandyci, a czasem z Morza Grzbietowego wychodziy na ld rozmaite potwory. Dzi rozetn ci warg oznajmi Garth Luthienowi i ju nigdy nie pocaujesz Katerin OHale. miech ucich. Katerin nie bya waciwym obiektem zniewag. Pochodzia z dalej pooonej czci Bedwydrin, wychowywaa si wrd rybakw, ktrzy zapuszczali si na niebezpieczne wody otwartego Morza Avon. Czonkowie rodu Hale byli prawdziwie zahartowani, a Katerin zaliczaa si do jego najwspanialszych przedstawicielek. Jaki skrzany pakunek poszybowa w gr i odbi si od karku zwalistego barbarzycy. Garth Rogar odwrci si i zobaczy, e stoi przed nim nachmurzona Katerin. Jej uminione rce krzyoway si na mieczu, opartym o kamienn posadzk. Jeli znowu to powiesz, to ja tobie co rozetn oznajmia gronie zapalczywa, moda kobieta o rudych wosach i zielonych oczach, w ktrych tliy si niebezpieczne ogniki. I wtedy caowanie bdzie ostatni rzecz, o ktrej pomyli twj may mdek. Po sali raz jeszcze przetoczya si salwa miechu i czerwony ze wstydu Garth Rogar zrozumia, e nie wygra tej wojny na obelgi. Podnis rce, jakby przyznawa si do poraki, i majestatycznie wrci na swoje miejsce, by przygotowa bro. Do walk uywao si prawdziwej broni, tyle e mocno stpionej i ze skconymi czubkami, ktre kuy, nie zabijay. Przynajmniej w wikszoci przypadkw. Na arenie ponioso mier kilkunastu wojownikw, ale od ponad dekady nie zgin nikt. Walki naleay do

pradawnej i niemoliwej do wykorzenienia tradycji Bedwydrin i caego Eriadoru. Nawet najbardziej cywilizowani ludzie uwaali, e naley je przeprowadza bez wzgldu na koszty i ewentualne skutki. Blizny, ktre modzi mczyni i kobiety mieli po kilkuletniej zaprawie na arenie, uczyy ich szacunku dla broni i wrogw, a take pozwalay osiga porozumienie z tymi, ktrzy walczyliby u ich boku w razie potrzeby. Wymagane byy trzy lata wicze, jednak wiele osb zostawao na czwarty rok, a dla niektrych, na przykad dla Luthiena, zaprawa do walki bya najwaniejsz spraw w yciu. Luthien wystpowa na arenie chyba ze sto razy. Pokona wszystkich przeciwnikw z wyjtkiem wasnego brata, Ethana. Nigdy nie doszo do rewanu, albowiem Ethan wkrtce porzuci aren, i chocia Luthien mia ochot raz jeszcze zmierzy si ze swoim niewtpliwie utalentowanym bratem, nie pozwala sobie na to, by duma pomniejszaa jego szacunek i mio dla Ethana. Teraz to Luthien wybija si w grupie. Katerin OHale bya szybka i zwinna jak kot, cyklop Bukwo potrafi wytrzyma nawet najwiksz ilo ciosw, a Garth Rogar odznacza si dosownie ponadludzk si. Ale Luthien by prawdziwym wojownikiem, szybkim i silnym, zrcznym i zdolnym odparowa cios pod kadym ktem i to w mgnieniu oka. Potrafi przyj uderzenie i wytrzyma kady bl, lecz mia mniej blizn ni inni, jeli nie liczy wieo upieczonych wojownikw. By urodzonym wojownikiem, dum starzejcego si ojca. Postanowi, e tego dnia bdzie walczy na jego cze i sprowadzi umiech na twarz czowieka, ktry tak rzadko bywa pogodny. Przyoy osek do swojego ju i tak dobrze naostrzonego miecza, a potem wycign bro przed siebie, chcc sprawdzi jej zrwnowaenie. Kiedy Gahris prowadzi czworo goci na honorowe miejsca na balkonie, dokadnie naprzeciwko tuneli wychodzcych na kolist aren, trwaa ju pierwsza walka, w ktrej dwaj cyklopi okadali si lekkimi pakami po gowach i barkach. Gahris wcisn si na rodkowe miejsce, midzy Eleni i Avonese, a po bokach dam zasiedli ich towarzysze. Niewygod lorda potgowaa stra przyboczna Aubreya, trzej cyklopi czuwajcy tu za dostojnikami. Gahris zauway, e jeden z nich ma kusz, do niezwyke uzbrojenie jak na cyklopa. Wszak te jednookie bestie nie widziay dobrze i przewanie nie potrafiy uywa broni

racej na odlego. Jednake ten cyklop sprawia wraenie dobrze zaznajomionego z kusz, ktra w dodatku bya wyposaona w osobliwe urzdzenie w postaci nachylonych, przeciwstawnych lusterek na rodkowym prcie. Gahris westchn, spostrzegszy, i tego dnia na widowni zasiada jedynie garstka wyspiarzy. Mia nadziej, e ujrzy wiwatujcy tum, i aowa, e zabrako mu czasu na zwoanie ludzi. Jednake wicehrabia Aubrey wyranie si niecierpliwi. Zjawi si na arenie tylko po to, by jego dokuczliwa towarzyszka Avonese przestaa mu si naprzykrza. Cyklopi? jkna Avonese. Gdybym miaa ochot obejrze bijatyk cyklopw, po prostu rzuciabym kawa surowego misa ich zgrai na zamku w Montfort! Gahris skrzywi si. Sprawy nie ukaday si po jego myli. Z pewnoci ma pan do zaoferowania co lepszego ni bjk z udziaem dwch cyklopw, lordzie Bedwyr wtrci si Aubrey i rzuci Gahrisowi na poy bagalne, na poy grone spojrzenie. Mj kuzyn Morkney, ksi Montfort, byby rozczarowany, dowiedziawszy si, e nasz pobyt na tej wyspie nie okaza si przyjemny. To nie jest gwny pokaz tumaczy Gahris, usiujc przekrzycze coraz goniejszy pomruk niezadowolenia. W kocu skapitulowa. Da znak mistrzowi ceremonii, ten za wyjecha z bocznej stajni i przerwa walk, nakazujc obu bestiom powrt do tunelu. Zgodnie ze zwyczajem, cyklopi ukonili si w stron loy lorda, a potem wyszli i natychmiast, jeszcze zanim opucili aren, znowu zaczli si okada. Kolejni zawodnicy, rudowosa Katerin i moda dziewczyna z drugiej strony wyspy, debiutujca na arenie, ale bardzo szybka, nawet nie zdyy wyj z tunelu, gdy Elenia i Avonese zaczy gono protestowa. Gahris po cichu robi sobie wyrzuty za to, e nie przewidzia takiego rozwoju sytuacji. Obie wojowniczki byy bezsprzecznie pikne, pene ycia i wigoru. Poza tym ich stroje, skrojone tak, by nie krpowa ruchw, nie wyglday skromnie, a spojrzenia Aubreya i Wilmona dobitnie wiadczyy o tym, e zbyt dugo byli skazani na towarzystwo swych umalowanych dam. To nie wystarczy! wrzasna Avonese.

Naprawd pragn zobaczy fragment spoconego, mskiego ciaa prychna Elenia i szerokim paznokciami podrapaa rami Wilmona a do krwi. Gahris nie umia rozstrzygn, czy Wilmon zada rozpoczcia nastpnej walki dlatego, e przewidywa, jaki wpyw wywrze na jego towarzyszce spocone mskie ciao, czy te po prostu ba si Elenii. Czas nas goni dorzuci ostrym tonem Aubrey. Chc zobaczy walk stoczon przez najlepszych wojownikw Bedwydrin. Lord Bedwydrin z pewnoci potrafi zrozumie, o co mi chodzi. Tym razem Gahris a zadygota i ledwo powstrzyma si od uduszenia chuderlawego Aubreya. Poprzesta jednak na skiniciu gow i jeszcze raz da mistrzowi ceremonii sygna, e przyszed czas na Luthiena i Gartha Rogara. Na schodach za lo lorda sta Ethan, ktry z kwan min przyglda si swojemu zastraszonemu ojcu i napuszonym gociom. Obie kobiety jednoczenie zagruchay, kiedy Lulhien i Garth Rogar opucili tunel. Szli rami w rami, mieli na sobie jedynie sanday, zbrojne rkawice, przepaski na biodrach, a take acuchy i ochraniacze na tak zwanych czuych miejscach. Czy gdzie na wiecie yje wikszy mczyzna? wysapaa Elenia, wyranie oczarowana jasnowosym barbarzyc. Czy jest gdzie na wiecie przystojniejszy mczyzna? odparowaa Avonese, rzucajc towarzyszce grone spojrzenie. W tej samej chwili jej wzrok pad na Gahrisa; uwanie mu si przyjrzaa, a potem znowu spojrzaa na Luthiena, nie ukrywajc zaciekawienia. Mj syn oznajmi z dum lord. Luthien Bedwyr. A ten wielkolud to Huegot, ktry przypyn do naszych brzegw jeszcze jako chopiec i wyrs na znakomitego wojownika. Nie bdzie pan rozczarowany, wicehrabio. Byo wida, e to ostatnie stwierdzenie zyskao pen aprobat Avonese i Elenii. Wci gapiy si na wojownikw jak zaczarowane i obie miay co zoliwego do powiedzenia o wybracu przeciwnej strony. Ten barbarzyca zmiady go oznajmia Elenia. Te oczy s zbyt bystre, eby da si zwie prymitywnym sztuczkom jakiego dzikusa odpara Avonese. I nagle poderwaa si ze swojego siedzenia i ruszya do balustrady, by rzuci w d chusteczk

z cieniutkiego batystu. Luthienie Bedwyrze! wykrzykna. Walczysz jako mj rycerz. Walcz dobrze, a poznasz smak nagrody! Gahris popatrzy na Aubreya, ktry by zdumiony nieskrpowanym otwartoci kobiety. Ba si, e w wicehrabim zakipi gniew. Wydawao si jednak, e Aubrey odczuwa raczej ulg ni zo. Elenia nie chciaa by gorsza. Szybko podbiega do balkonu i rzucia swoj chusteczk, wzywajc Huegota, by walczy dla niej. Luthien oraz Garth Rogar zbliyli si i podnieli zaofiarowane im trofea, po czym kady z nich zatkn chustk za pas. Nawet nie zostanie ubrudzona obieca Avonese zadziorny Luthien. Ubrudzona? O, nie. Bdzie zakrwawiona zgodzi si Garth Rogar i odwrci si od chichoczcej Elenii. Kiedy Garth ruszy z powrotem na rodek areny i obaj wojownicy zakadali hemy, Luthien pospieszy z ripost: A zatem stawka ronie rzek mody Bedwyr. Garth Rogar posa mu szyderczy umiech. Nie powiniene myle o przyjemnociach, gdy masz przed sob walk powiedzia barbarzyca i gdy tylko mistrz ceremonii klasn w donie, dajc znak do rozpoczcia pojedynku, rzuci si do przodu i wycelowa dug wczni w brzuch Luthiena, eby odnie szybkie zwycistwo. Luthien by zaskoczony tym miaym atakiem. Pad na bok i odtoczy si, ale i tak poczu bl w zranionym biodrze. Garth Rogar cofn si i wyrzuci rce w gr, niby w gecie zwycistwa. A wic jednak ubrudzia si! krzykn, pokazujc chusteczk Avonese. Elenia a zapiszczaa z radoci, zupenie nie zwaajc na mordercze spojrzenia Avonese. Do ataku przystpi Luthien. Skrada si tak nisko pochylony, e musia uy ramienia z tarcz jako trzeciej podpory. Celowa mieczem w nogi Gartha, ale barbarzyca w por uskoczy. Luthien par do przodu, wiedzc, e jeli przestanie atakowa, stojcy wysoko nad nim rywal niechybnie obije go i przewrci. Luthien by szybki. Cigle wymachiwa mieczem to w jedn, to w drug stron, zmuszajc przeciwnika do podskakiwania. W kocu

barbarzyca musia pchn wczni w d, eby odeprze cicie, ktre rozupaoby mu kolano. Wwczas Luthien gwatownie powsta i chocia nie zdoa wyprostowa miecza, z caej siy zamachn si tarcz i uderzy barbarzyc w klatk piersiow i twarz. Garth Rogar zatoczy si do tyu. Z jego nosa i kcika ust popyny struki krwi. Mimo to umiechn si. Dobra robota! pogratulowa rywalowi. Gdy Luthien wykona stosowny ukon, barbarzyca rykn i znowu przypuci szturm. Ale Luthien by przygotowany na tak oczywisty manewr; jego miecz zabysn w powietrzu i wcznia chybia celu. Sprytny Bedwyr ruszy za zepchnit broni i znowu udao mu si zada cios tarcz w potn pier Gartha Rogara. Jednake barbarzyca przeprowadzi byskawiczn kontr. Zahaczy wolnym ramieniem modego Bedwyra i mocno pchn jego udo kolanem. Luthien potkn si i Rogar ju by go pokona, tyle e modzieniec by wystarczajco szybki i przebiegy, by zrani rywala w kolano i powstrzyma jego atak. Znowu natarli na siebie. Walczyli o honor i dla samej radoci wspzawodniczenia. Miecz i wcznia krzyoway si i odpychay, gwatowny napr tarczy Luthiena spotyka si z uderzeniami pici Rogara. Gahris jeszcze nigdy nie oglda tak dobrej walki w wykonaniu syna, a zwaszcza Gartha Rogara. Dosownie promienia z dumy, albowiem Wilmon i Aubrey byli bez reszty pochonici wydarzeniami na arenie i kady sprytny atak albo odparowanie ciosu w ostatniej chwili kwitowali okrzykami aprobaty. Jednak ich reakcje nie mogy si rwna piskom Avonese i Elenii, ktre gorco zachcay do wysiku swoich rycerzy. W przeciwiestwie do Wilmona i Aubreya, te dwie damy miay skromne pojcie o toczeniu walk, tote wiele razy sdziy, e pojedynek ju si koczy albo e jeden z wojownikw uzyska nie dajc si odrobi przewag. Ale dwaj walczcy rycerze byli idealnie dobrani i wietnie wyszkoleni. Zawsze potrafili wyj z opresji, zawsze odzyskiwali pole. Garth Rogar zamierzy si wczni, lecz gdy Luthien odparowa cios, barbarzyca nieoczekiwanie dwign bro w gr i zgarn ni miecz Bedwyra. Potem, nabierajc rozpdu, podnis nog i wymierzy Luthienowi

kopniaka w brzuch, tak e modzieniec zgi si wp i nie mg zapa oddechu. W ostatniej chwili Luthien zasoni si tarcz przed grubszym kocem wczni, ktry mia dosign jego gowy, ale zaraz dosta kolejnego kopniaka, tym razem w biodro, i zatoczy si do tyu. Och, dobrze! wrzasna Elenia, i dopiero w tym momencie Gahris zauway, w jaki sposb Avonese patrzy na mod kobiet; poj, e czekaj go powane kopoty. Garth Rogar wyczu, e ma przewag i z rykiem rzuci si na zasapanego rywala. Luthien unis tarcz, eby sparowa pchnicie wczni, a potem nagle schyli gow i zrani wysunit do przodu rk barbarzycy. Dziki pokrytej drucian siatk rkawicy Garth Rogar uratowa palce, ale i tak wrzasn z blu i ju nie prbowa walczy t doni. Teraz Luthien par do przodu, trzymajc tarcz w taki sposb, aby rywal nie mg odchyli wczni i odparowa jego ciosu. Zaci Gartha w bok, uderzajc go w skrzany ochraniacz. Przeciwnik skrzywi si, ale nie straci rwnowagi i kiedy Luthien szykowa si do nastpnego ataku, zapa miecz uzbrojon rkawic. Luthien kontynuowa natarcie, jednak zgodnie z jego przewidywaniami Garth mocno zapar si nogami i nie ustpowa ani na krok. Nagle mody Bedwyr stan w miejscu i wtedy Garth poczu, e traci rwnowag. Luthien upad plecami na ziemi i wepchn stopy w brzuch Gartha, ktry przewrci si na modzieca. Och, kopnij go tak, eby wysoko polecia wrzasna Avonese i Luthien zrobi dokadnie to, czego zadaa: pchn przeciwnika obiema nogami tak mocno, e ten przekoziokowa nad nim i wyrn plecami o ziemi. Obaj mczyni natychmiast powstali i, trzymajc bro w rkach, spogldali na siebie nawzajem ze szczerym szacunkiem. Byli zmczeni i posiniaczeni; obaj wiedzieli, e nastpnego dnia obolae ciaa dadz zna o sobie, ale to nic nie znaczyo wobec tak wspaniale toczonego pojedynku. Stojc po drugiej stronie Gahrisa, Elenia obrzucaa walczcych dnym krwi spojrzeniem. Zmiad go! krzykna do Gartha Rogara. Uczynia to tak gono,

e pozostali widzowie na chwil zamilkli i oczy wszystkich, nie wyczajc Luthiena i Gartha Rogara, zwrciy si ku niej. Wyglda na to, e masz now przyjacik zauway Luthien. Garth Rogar omal nie pk ze miechu. I nie chciabym sprawi jej zawodu! rzek nagle i ruszy do boju, zamierzajc si wczni. Podcign j nieco w gr i byskawicznie obrci w taki sposb, e grubszy koniec odbi si od tarczy Luthiena. Mody Bedwyr zareagowa prostym ciosem, ale barbarzyca znalaz si poza zasigiem jego miecza. Pchnita drugi raz wcznia zelizgna si po tarczy i wyobia hem Luthiena, ktry schylajc gow, omal nie postrada oka. Po chwili barbarzyca znowu zaatakowa. Trafi nie tylko w tarcz, ale take w plecy Luthiena. To uderzenie zabolao, ale Luthien nie zwaa na bl. Wiedzia, e musi przej do ofensywy, jeli nie chce przegra. Obserwowa nabierajc rozpdu wczni, a potem schyli si, wykona obrt i wynurzy si pod rozkoysanym ramieniem Gartha. Krawdzi tarczy zahaczy o pach wyszego od siebie barbarzycy i pozbawi go rwnowagi. Garth Rogar znowu zapa przygotowany do ciosu miecz Luthiena, ale tym razem zapltay mu si nogi. Kiedy Luthien podnis si raptownie, rozstawiajc rce i nogi, rywal straci wczni i zwali si na ziemi. Bierz go! Bierz go! dara si Avonese. Bro si, ty niedogo! wrzeszczaa Elenia. Luthien ju zajmowa pozycj, gdy Garth Rogar zerwa si na nogi. Syn lorda sdzi, e rywal pjdzie po wczni i pozwoliby j odzyska tak godnemu przeciwnikowi ale rozpalony do biaoci barbarzyca przypuci atak. Zdumiony Luthien podnis tarcz i poczu, e caa rka zesztywniaa mu na skutek potnego ciosu Gartha. Mody Bedwyr odskoczy do tyu i w osupieniu patrzy na tarcz, ktra spadaa mu z ramienia, gdy pk jeden z przytrzymujcych j rzemieni. Ledwie unikn drugiego ciosu, ktry mg sprawi mu wicej blu ni pchnicie wczni, i skoczy w ty, chronic si przed trzecim uderzeniem, a nastpnie cisn w rywala uszkodzonym puklerzem. Garth Rogar odbi z trzaskiem metalow tarcz i rozpocz kolejny atak. Zwolni tylko na chwil, eby uchyli si przed szybkim ciosem miecza. Drugie pchnicie zmusio go do uskoczenia w bok, tak e znalaz

si po lewej rce Luthiena. Mody Bedwyr tylko na to czeka woln pici zdzieli barbarzyc po ju i tak zamanym nosie. Garth Rogar sili si na umiech, ale przez dobr minut krcio mu si w gowie. Poddajesz si? zapyta grzecznie Luthien i obaj usyszeli gono protestujc Eleni oraz wydajc triumfalny okrzyk Avonese. Garth Rogar zaatakowa, co byo do przewidzenia. W ostatniej chwili Luthien rzuci miecz w gr, prosto w twarz barbarzycy. Garth zrobi unik, a potem gwatownie zamar. By tak rozpdzony, e obrcio si to przeciw niemu. Kombinacja ciosw obu rk, jak otrzyma, powaliaby modego byczka. Luthien zapa miecz lew rk i przystawi go do szyi Gartha, chcc wymusi poddanie si. Zawzity barbarzyca chwyci czubek broni, odrzuci j na bok i zacisn rk na przedramieniu Luthiena. Wyrwij mu rk! wrzasna Elenia. Avonese przechylia si nad kolanami Gahrisa i co do niej sykna. Wilmon i Aubrey (nawet on) nieco si zaspili, syszc westchnicia urzeczonych pojedynkiem towarzyszek. Luthien napi minie w zwarciu z wikszym i silniejszym mczyzn. Dzielnie stawia czoa Rogarowi, ale wiedzia, e dugo nie wytrzyma pod naporem jego cikiego ciaa. Z caej siy pchn rywala, a potem szybko si cofn, uwalniajc jedn rk, chocia Garth uparcie ciska jego drugie rami. Nastpia wymiana ciosw. Pochylony Garth Rogar rozmylnie przyj na siebie drugie i trzecie uderzenie, gdy zamierza zapa Luthiena za krocze. Krtko potem mody Bedwyr bezradnie unosi si w powietrzu, nie mogc zada adnego naprawd mocnego ciosu. Jednoczenie Garth wci ciska rk, w ktrej Luthien mia bro. Wwczas Luthien zada rywalowi nieoczekiwany cios, walc go czoem w twarz. Osupiay Garth Rogar odepchn go na odlego jakich trzech metrw, a sam skoncentrowa si na zachowaniu rwnowagi. Barbarzyca mia teraz wraenie, e cay wiat wiruje wok niego. Luthien dwign si na nogi i ostronie poczapa w kierunku przeciwnika, ktry jak szalony wymachiwa rkami. Usiowa znale luk w obronie Gartha, ale poniewa by wyczerpany, obawia si, e jeden

cios rywala wystarczy, by on sam zosta powalony na ziemi. Zblia si powoli, wymachujc mieczem na wszystkie strony i zmuszajc barbarzyc do ledzenia jego ruchw. Po chwili zamarkowa pchnicie Garth Rogar by tego wiadomy lecz to samo mona byo powiedzie o nastpnym uderzeniu, rozcinajcym powietrze z prawej strony. Luthien przystan gwatownie i pad na ziemi, po czym zamaszystym ruchem ng podci Gartha. Barbarzyca run na wznak, wydajc z siebie donone stknicie. Luthien wsta byskawicznie niczym kot. Garth nie mia siy, eby zrobi to samo. Luthien postawi stop na piersi pokonanego mczyzny, a czubek jego miecza spocz na mostku nosa Rogara, midzy bdnie spogldajcymi oczami. Wrzaski Elenii i Avonese byy uderzajco podobne, lecz z pewnoci nie dao si tego powiedzie o wyrazie ich twarzy po pocztkowym wybuchu emocji. Gahris doznawa ogromnej satysfakcji, widzc zadowolenie, wrcz podziw malujcy si na obliczu wicehrabiego. Szybko jednak przesta si umiecha, gdy Avonese znowu opada na jego kolana i spojrzaa na wykrzywiajc wargi Eleni roziskrzonymi, niegodziwymi oczami. Prosz, lordzie Bedwyrze, skieruj swj kciuk w d prychna Avonese. Gahris omal si nie udawi. Kciuk skierowany w d oznacza, e pokonany zawodnik musi umrze. Tego nie robio si na wyspach: walki suyy wycznie rozrywce i doskonaleniu umiejtnoci! Elenia daa upust swemu oburzeniu, ale to tylko wzmogo upr zej Avonese. Kciuk w d powtrzya ze spokojem, nie spuszczajc wzroku z rozwcieczonej Elenii. Nietrudno jej byo wyobrazi sobie, jakie plany snua Elenia w zwizku z barbarzyc i czua si cudownie, mogc pozbawi modsz towarzyszk przyjemnoci. Twj syn by moim rycerzem, nosi podarowany mu przeze mnie proporzec, a zatem to do mnie naley decyzja dotyczca zwycistwa. Ale... zdoa wyjka Gahris, lecz w tym momencie Aubrey pooy rk na jego ramieniu. Odwieczna tradycja daje jej takie prawo upiera si wicehrabia, nie mic rozgniewa swej zjadliwej towarzyszki.

Garth Rogar walczy dzielnie zaprotestowa Gahris. Kciuk w d wycedzia Avonese, akcentujc kade sowo, i spojrzaa wprost w brzowe oczy Gahrisa. Stary Bedwyr zauway, e wicehrabia kiwa gow. Usiowa rozway konsekwencje rnych wariantw swojej decyzji. danie Avonese byo cakowicie uzasadnione: poniewa Luthien nieopatrznie zgodzi si by jej rycerzem, wedle odwiecznych regu ona miaa prawo zadecydowa o losie pokonanego wojownika. W razie odmowy Gahris mg si spodziewa powanych kopotw ze strony Montfort, moe nawet inwazji floty, ktra zagarnaby jego ksistwo. Morkney zawsze szuka pretekstu, eby zmieni niepokornych namiestnikw na wyspach. Gahris delikatnie odsun Avonese i spojrza na aren, gdzie Luthien wci pochyla si nad lecym Garthem Rogarem i czeka na sygna do przerwania walki, a take na aplauz, ktry nalea si i jemu, i barbarzycy. Wielkie byo zdumienie Luthiena, kiedy zobaczy, e jego ojciec wyciga rk z kciukiem skierowanym w d. Modzieniec sta zupenie zbity z tropu przez dusz chwil, prawie nie syszc okrzykw Avonese, ktra daa, eby dokoczy dziea. Patrzy na przyjaciela; nie miecio mu si w gowie, e miaby zabi tego czowieka. Lordzie Gahrisie ponagla coraz bardziej zniecierpliwiony Aubrey. Gahris zawoa co do mistrza ceremonii, ale ten wydawa si tak samo sparaliowany jak Luthien. Zrb to! warkna zjadliwie Avonese. Aubrey? Wicehrabia pstrykn palcami na jednego z cyklopw, ktrzy penili wart za jego plecami. To wanie ten cyklop trzyma zadziwiajc kusz. Luthien cofn si o krok i poda rk przyjacielowi. Garth Rogar chwyci do modzieca i zacz si podnosi, gdy w powietrzu rozlego si szczknicie pocisku wystrzelonego z kuszy. Barbarzyca drgn i kurczowo zacisn palce na rce Luthiena. Z pocztku do syna lorda nie docierao to, co si stao. Po chwili ucisk Gartha Rogara zela i, jak gdyby czas zwolni bieg, dumny barbarzyca powoli osun si na ubocon aren.

Rozdzia 3 EGNAJ, MJ BRACIE Luthien doskoczy do Gartha Rogara. W milczeniu przyglda si posiniaczonej twarzy jasnowosego barbarzycy, na ktrej nadal malowa si wyraz zdumienia. Zdumienie pomimo mierci albo wanie z powodu mierci. Ulatuj, mierci! zawy Luthien, odrzucajc miecz i padajc na kolana obok Gartha. Uciekaj std, bo nie pasujesz do tego miejsca! Poszukaj sobie jakiego starca albo niemowlcia, ktre nie ma do siy, by przetrwa na tym okrutnym wiecie, ale nie zabieraj tego mczyzny, tego modszego ode mnie chopca. Luthien chwyci rk przyjaciela i podpar ramieniem jego gow. Czu, jak ciao Rogara traci ciepo, a pot, ktrym obla si barbarzyca podczas walki, robi si zimny. Luthien prbowa wydusi z siebie kolejne sowa protestu, lecz mia cinite gardo. C mg powiedzie mierci, najbardziej nieczuemu z duchw, ktry by guchy na wszelkie bagania? Na c zdayby si zaklcia, skoro mode i silne ciao Gartha Rogara tak szybko robio si zimne? Luthien spojrza bezradnie na lo. Na jego twarzy malowao si cakowite zaskoczenie, ale i wcieko. Jednake orszak Aubreya, wraz z Gahrisem, ju gdzie znikn, a stojcy wyej Ethan rwnie opuci aren. Luthien byskawicznie rozejrza si. Wielu widzw ju odeszo. Nieliczne osoby, ktre zostay, szeptay do siebie i z niedowierzaniem pokazyway lecego w bocie mczyzn oraz pochylajcego si nad nim syna lorda Bedwyra. Luthien odwrci si w stron ciaa Gartha Rogara. Zauway czubek beta wystajcy z jego boku, midzy ebrami, i ostronie sign do tego miejsca, jakby sdzi, e wycignicie pocisku przywrci przyjacielowi ycie. Prbowa dotkn metalowego ostrza, ale przekona si, e nie zdoa otoczy go palcami. Usyszawszy krzyk, podnis gow i zobaczy, e inni wojownicy szybko wychodz z tunelu, prowadzeni przez Katerin. Dziewczyna pada na kolana przy martwym wojowniku i niemal natychmiast wycigna rk, i delikatnie zamkna mu oczy. Z powag spojrzaa na Luthiena i powoli potrzsna gow.

Luthien skoczy na rwne nogi i krzykn rozdzierajco. Powid dokoa rozwcieczonym wzrokiem, zaciskajc rce, i wreszcie odnalaz obiekt szaleczego gniewu. Wyrwa chustk Avonese zza pasa i cisn j na ziemi, a potem wgnit sandaami w boto. Na mier Gartha Rogara, mego przyjaciela i towarzysza zacz. Ja, Luthien Bedwyr, przysigam... Do przerwaa mu Katerin. Wstaa i wzia go za rk. Luthien popatrzy na ni z niedowierzaniem, nie pojmujc, jak moga przerwa mu w tak uroczystej chwili. Jednak w jej oczach nie dostrzeg przeprosin za tak nieoczekiwane zachowanie, tylko baganie. Wystarczy, Luthien powiedziaa agodnym, cakowicie opanowanym gosem. Garth Rogar umar jak wojownik, wedug pradawnych i najbardziej uwiconych regu, jakie nasz lud stosuje na arenie. Nie okrywaj go hab. Luthien oderwa si od Katerin. By przeraony. Patrzy na swoich towarzyszy, na wojownikw, ktrzy wiczyli razem z nim przez kilka ostatnich lat, ale nie znalaz wrd nich poparcia. Czu si tak, jakby otaczali go sami obcy ludzie. I wtedy puci si biegiem w stron tunelu, wybieg na otwarty teren niedaleko przystani i skierowa si na pnoc, ku nadmorskiej play. To by nieszczliwy wypadek zacz Gahris, usiujc zbagatelizowa cae zajcie. To byo morderstwo poprawi go Ethan. Jego ojciec rozejrza si nerwowo, jakby w obawie, e ktry z cyklopw Aubreya czai si gdzie w pobliu. Mocno powiedziane wyszepta Gahris. Prawda nieraz brzmi mocno odpar ponuro i dononie Ethan, nie zamierzajc ustpowa. Nie chc wicej o tym sysze rzek kategorycznym tonem Gahris. Mimo wszystko znowu rozejrza si, napotykajc pogardliwe spojrzenie syna. Do ju tego, rozumiesz! Ethan prychn szyderczo i przygwodzi wzrokiem czowieka, ktry wydawa mu si obcy, tak mocno da si zastraszy. Rozumia zachowawcz postaw Gahrisa oraz polityk prowadzon w kraju. Gdyby Gahris zdecydowa si na jakkolwiek akcj przeciw Aubrey owi lub komu z jego otoczenia, wwczas ksi Montfort bez wtpienia

zastosowaby rodki odwetowe i wysaby przeciw niemu flot wojenn. Ale tym Ethan si nie przejmowa i nie odczuwa wspczucia dla ojca. Dumny modzieniec uwaa, e s rzeczy, za ktre warto walczy, a nawet umrze. A co z lady Avonese? zagadn, ironicznie akcentujc sowo lady. Gahris westchn i w tym momencie wyda si swemu synowi maym czowieczkiem. Aubrey wspomnia, e chce j zostawi przyzna. On uwaa, e mogaby wywrze korzystny wpyw na Bedwydrin. Nowa ona dla Gahrisa wycedzi sarkastycznie Ethan. Szpieg Morkneyw w domu rodu Bedwyrw. Jego ojciec nic nie odrzek. I co powiesz o kobiecie, ktra z tak atwoci zmienia towarzyszy? zapyta Ethan gono i zjadliwie. Czy mam j nazywa swoj matk? Gahris wpad w furi i zanim zdoa opanowa emocje, wycign rk i uderzy impertynenckiego syna w twarz. Ethan tylko zmruy oczy i gronie patrzy na ojca. Syn lorda nie chcia, eby sprawy zaszy tak daleko, ale czu, e jemu samemu i caemu ludowi Bedwydrin grozi niebezpieczestwo. Przez uamek sekundy nawiedzio go wspomnienie ony, ktra zmara podczas wielkiej zarazy, i wspomnienie wolnoci, ktr cieszyli si przed pomorem, przed nastaniem rzdw Greensparrowa. Ale tamte czasy naleay do przeszoci, a myli ulatyway, wypierane przez nieubagane spojrzenie, ktre nader przejrzycie sugerowao, co pragmatyczny Bedwyr senior powinien zrobi. Lulhien patrzy z wysokiego cypla na pnocn cz zatoki, gdzie w miasteczku Dun Varna gasy ostatnie wiata. Wci nie mg uwierzy w to, co zaszo tego dnia Garth Rogar, jego przyjaciel, ju nie yje. Pierwszy raz ten chroniony przed zem modzieniec zazna goryczy ycia pod rzdami krla Greensparrowa, a poniewa oprcz walk na arenie nie dysponowa innymi dowiadczeniami, nie wiedzia, jak sobie wytumaczy cae zdarzenie. Zastanawia si, czy to, co zaszo, moe mie jaki zwizek z nieustannym przygnbieniem Ethana. Luthien wiedzia, e starszy brat nie ywi szacunku dla Gahrisa tego nie mg poj, zwaszcza i

postrzega ojca jako dzielnego i szlachetnego wojownika ale zawsze przypisywa t postaw nieco podemu charakterowi Ethana. Luthien nie mg zarzuci Gahrisowi niczego; ojciec by w jego oczach szanowanym lordem Bedwydrin, kochanym przez swj lud. Mody wojownik nie zna wszystkich starych regu rzdzcych aren, ale rozumia, e jedynie Gahris odpowiada za przebieg wydarze. Garth Rogar by martwy, i to Gahris Bedwyr mia na rkach jego krew. Ale dlaczego? Luthien nie potrafi zrozumie powodu, ewentualnej korzyci. Wyobraa sobie rozmaite, najbardziej nieprawdopodobne moliwoci niewykluczone, e rozesza si pogoska, i barbarzyscy Huegoci planuj najazd na Bedwydrin, a Garth Rogar szpiegowa dla nich. By moe nawet doniesiono Gahrisowi, e Garth Rogar zamierza go zabi! Luthien pokrci gow, starajc si odrzuci niedorzeczne myli. Przecie zna Gartha od kilku lat. Ten szlachetny wojownik nie mg by szpiegiem, a ju z pewnoci nie nadawa si na zabjc. W takim razie dlaczego? Wielu ludzi w miecie martwi si o ciebie powiedzia kto cicho za jego plecami. Luthien nie musia si odwraca; wiedzia, e gos naley do Katerin OHale. Przypuszczam, e twj ojciec rwnie. Luthien nadal w milczeniu spoglda na przysta i dalej, na oddzielone wodami ciemniejce miasto. Nie poruszy si nawet, gdy Katerin stana obok i wzia go za rk tak jak wczeniej na arenie. Czy teraz wrcisz? Zemsta nie jest hab burkn Luthien. Powoli odwrci gow i spojrza Katerin w oczy, chocia ledwo je dostrzega w mroku nocy. Mino sporo czasu, zanim dziewczyna zdecydowaa si podj rozmow. Nie jest zgodzia si. Ale zapowiadanie zemsty otwarcie, na rodku areny, przeciw komu, kto moe si szczyci przyjani i pokrewiestwem z ksiciem Montfort, jest nierozsdne. Chcesz da temu czowiekowi pretekst, eby ci zabi i pozbawi wadzy twojego ojca, poniewa jeste wcieky? Luthien odsun si od Katerin. Jego gniew wiadczy o tym, e trafia

w sedno. Wobec tego teraz skadam przyrzeczenie, tylko w twojej obecnoci. Na grb mojej zmarej matki przysigam, e odpac temu, kto zabi Gartha Rogara. Bez wzgldu na koszt, bez wzgldu na konsekwencje dla mnie, mojego ojca i Bedwydrin. Katerin nie wierzya wasnym uszom. Nie moga jednak zwymyla tego czowieka za pene godnoci sowa. W niej rwnie kipiao od bezradnego gniewu i po raz pierwszy w yciu poczua si jak niewolnik. Wychowywaa si w Hale, na otwartym Morzu Avon. Spdzia ycie w dce rybackiej, stawiajc czoa spienionym falom i zajadym wielorybom; kady dzie mg by jej ostatnim. Jednake Hale znajdowao si na odludziu i byo samowystarczalne; rzadko je odwiedzano. Nie docieray tam najnowsze wieci o Bedwydrin czy o Eriadorze albo Avon. Dziki tej niewiedzy dumni mieszkacy Hale byli w pewnym sensie wolni. Teraz jednak Katerin wiedziaa ju sporo o polityce krainy i odczuwaa nie mniejsz gorycz ni Luthien. Obrcia modego mczyzn ku sobie i przytulia si do niego. Ciepo ich cia pozwalao zapomnie o chodnym wietrze sierpniowej nocy. Nastpnego dnia o wicie czarny aglowiec, na ktrym dumnie powieway bandery Montfort i Avon, opuci przysta Dun Varna, wypychajc dziobem wod w krystaliczne czyste powietrze. Katerin wrcia do koszar, lecz Luthien wci siedzia na lesistej grani i patrzy w morze. W miar jak malay agle statku, uwiadamia sobie, e musiaby dugo podrowa, eby dotrzyma obietnicy zemsty. Mia jednak dobr pami i, gdy tak siedzia na grani, obserwujc odpywajcy statek, raz jeszcze poprzysig, e nie zapomni o Garth Rogarze. Najchtniej nie wracaby do Dun Varna jeszcze przez wiele dni. Nie mia najmniejszej ochoty spojrze ojcu w oczy, bo jakiego wyjanienia mg si spodziewa? Ale by godny i przemarznity, a do najbliszego miasta, w ktrym z pewnoci zostaby rozpoznany, musiaby i cay dzie. Zaledwie tylko przekroczy prg domu Bedwyrw, doskoczyo do niego dwch cyklopw. Twj ojciec chce si z tob widzie oznajmi jeden z nich

burkliwym tonem. Luthien szed dalej i prawie mija dwch stranikw, gdy ujrza przed sob skrzyowane halabardy. Natychmiast sign do biodra, ale uwiadomi sobie, e nie ma adnej broni. Twj ojciec chce si z tob widzie powtrzy cyklop, po czym wycign woln rk i mocno chwyci Luthiena za przedrami. Powiedzia, e mamy ci przyprowadzi choby i si. Luthien bezceremonialnie wyrwa rk i przygwodzi besti bezlitosnym wzrokiem. Mia ochot uderzy cyklopa w gb albo odepchn obu stranikw, ale myl o tym, e wleczono by go za kostki do komnaty ojca, zdecydowanie nie przypada mu do gustu. Niedugo potem sta przed obliczem Gahrisa. Znajdowali si w pracowni, gdzie lord przechowywa nieliczne ksiki bdce w posiadaniu jego rodu (na caej wyspie Bedwydrin byo bardzo niewiele ksiek) oraz inne pamitki. Bedwyr senior sta zgarbiony przy kominku i dokada do ju i tak rozbuchanego ognia, jakby jego koci przenikn wielki chd, chocia dzie nie by bardzo zimny. Na cianie nad jego gow wisia najcenniejszy przedmiot: rodowy miecz o doskonaym, lnicym ostrzu i pozacanej, wysadzanej klejnotami rkojeci w ksztacie szalejcego smoka, ktrego uniesione skrzyda tworzyy wspania gard. Przed wiekami wykuy go krzaty z elaznego Krzya. Sprytnie owiny metal brzeszczotu tysic razy, tak e bro robia si coraz ostrzejsza w miar uywania. Nazywano go lepym Siepaczem, gdy ci rwno, a ponadto za jego spraw wielu cyklopw postradao oczy w zaciekej wojnie przed szeciuset laty. Gdzie bye? zapyta Gahris cicho i spokojnie. Wytar czarne od sadzy rce i wyprostowa si, aczkolwiek wci jeszcze zwleka z odwrceniem si w stron syna. Potrzebowaem samotnoci odpar Luthien, usiujc mwi spokojnie, tak jak ojciec. eby rozproszy gniew? Luthien westchn, ale nic nie odpowiedzia. Gahris odwrci si do niego. To byo mdre, mj synu rzek. Gniew skania do pochopnych dziaa, ktrych konsekwencje bywaj straszne. Wydawa si taki opanowany i rozsdny. Luthien nie mg tego

przebole. Jego przyjaciel zgin! Jak moge? wypali, nawet nie uwiadamiajc sobie, e zrobi kilka krokw do przodu i zacisn rce w pici. eby zabi... Co ty sobie... Reszta sw zamienia si w bekot. Odczuwa tak silne emocje, e nie potrafi ich wyrazi. Lecz siwowosy Gahris machn tylko rk i przemwi agodnie, jak gruchajcy gob. A co wedug ciebie miaem zrobi? zagadn, jakby jego sowa stanowiy dostateczne wyjanienie. Luthien bezradnie rozoy rce. Garth Rogar nie zasuy na taki los! wykrzykn. Niech bdzie przeklty wicehrabia Aubrey i jego niegodziwa wita! Uspokj si, mj synu powtrzy kilkakrotnie Gahris. Na tym wiecie sprawiedliwo i uczciwo nie zawsze triumfuj, ale... Nie ma adnego usprawiedliwienia odpar Luthien przez zacinite zby. Nawet wojna? zapyta otwarcie Gahris. Oddech Luthiena by jak seria gniewnych spazmw. Nie myl o skpanych we krwi polach podsun Gahris ani o ostrzach wczni lnicych od krwi powalonego wroga, ani o zniszczonej kosk szar darni. Twoim czystym oczom nie dane byo oglda tak przeraajcych scen i oby nigdy nie by do tego zmuszony! Od takich widokw oczy trac blask tumaczy, pokazujc wasne renice. I rzeczywicie, tego sierpniowego poranka prno byo szuka u lorda roziskrzonego spojrzenia. Czyby oczy Brucea MacDonalda byy tak bardzo przygaszone? zagadn Luthien nieco ironicznym tonem, majc na myli najwikszego bohatera Eriadoru. W opowieciach wojennych peno jest mstwa odpar pospnie Gahris ale tylko wtedy, gdy zacieraj si w pamici okropnoci wojny. Kt moe powiedzie, jakie blizny pozostay w udrczonej duszy Brucea MacDonalda? Kto z yjcych zajrza temu czowiekowi w oczy? Luthienowi sowa te wyday si niedorzeczne; przecie Bruce MacDonald nie y od trzech stuleci. Zaraz jednak zrozumia, e wanie o to chodzio jego ojcu. Tymczasem Bedwyr senior cign z powag: Ja widziaem kosk szar, widziaem swj miecz zerkn na

wiszc na cianie legendarn bro ociekajcy krwi. Syszaem opowieci, cudze opowieci o tych heroicznych zmaganiach, w ktrych sam uczestniczyem, i mog ci powiedzie uczciwie, bez wyniosoci, e wicej w nich byo okropiestw ni mstwa, wicej alu ni triumfu. Czy mam sprowadzi takie nieszczcie na Bedwydrin? Westchnienie Luthiena wyraao raczej rezygnacj ni bunt. Wraz z tym westchniciem pozbd si dumy poradzi Gahris. To najbardziej zabjcze i niebezpieczne uczucie. Opakuj swego przyjaciela, ale pogd si z tym, co si stao. Nie id w lady Ethana... Nagle urwa, jakby chcia przemyle ostatnie zdanie, jednak wzmianka o starszym bracie obudzia czujno Luthiena, dla ktrego Ethan by bohaterem. O co chodzi? zapyta mody Bedwyr. Jak rol odgrywa w tym wszystkim mj brat? Co zrobi podczas mojej nieobecnoci? Gahris znowu zamacha rk i przemwi agodnie, prbujc uspokoi syna. Ethanowi nic nie jest zapewni Luthiena. Mwi tylko o jego temperamencie, o jego gupiej dumie, i o mojej nadziei, e okieznasz jego gniew zdrowym rozsdkiem. Postpie susznie, opuszczajc dom Bedwyrw; tym posuniciem zaskarbie sobie mj szacunek. Ksi Montfort daje nam sporo swobody, a wadca w Carlisle popuszcza nam cugli jeszcze bardziej, i dobrze byoby utrzyma ten stan. Co zrobi Ethan? nalega Luthien, nie przekonany. Nic nie zrobi poza protestowaniem, i to na cay gos! obruszy si Gahris. I to ci rozczarowuje? Gahris prychn i odwrci si twarz do ognia. To mj najstarszy syn odpar. Ma by lordem Bedwydrin. Ale co to mogoby oznacza dla ludu? Luthien odnis wraenie, e Gahris zacz prowadzi rozmow z samym sob, jakby usiowa co usprawiedliwi. Kopoty, powiadam cign stary czowiek i w tym momencie wyda si Luthienowi rzeczywicie stary. Kopot dla Ethana, dla rodu Bedwyrw, dla caej wyspy. Nagle okrci si na picie i wycign palec w kierunku Luthiena. Kopot dla ciebie! krzykn i zaskoczony modzieniec cofn si o krok. Ten uparty Ethan nigdy nie nauczy si,

gdzie jest jego miejsce mrukn Gahris, znowu odwracajc si do ognia. Jako lord z pewnoci przyspieszyby wasn mier, doprowadziby rd Bedwyrw do zagady i uczyni Bedwydrin obiektem zainteresowania wielu wcibskich oczu. Nigdy! Nigdy! Nigdy! Gahris wymachiwa piciami i by tak zdenerwowany, e Luthien w pierwszym odruchu chcia podej do ojca i uspokoi go. Powstrzyma si jednak i po cichu opuci komnat. Kocha swojego ojca, szanowa go cae ycie, ale teraz sowa tego czowieka brzmiay zupenie pusto Luthien wci jeszcze sysza brzemienne w skutki szczknicie kuszy i aosne charczenie towarzyszce agonii Gartha Rogara.

Rozdzia 4 UNURZANY W KRWI POWALONEGO WROGA Co mogoby si sta, gdyby rodzice krla nigdy si nie poznali? Co mogoby si sta, gdyby jaki heros zosta w kwiecie wieku powalony strza, ktra ze wistem przecia powietrze zaledwie kilka centymetrw dalej? Zaiste, najzwyklejszy przypadek moe nieraz wpyn na histori narodw, i tak te byo tej sierpniowej nocy, kiedy Luthien opuci dom Bedwyrw i uda si do stajni, w ktrej Ethan wanie sioda konia i napenia torby prowiantem. Luthien podszed do brata i przyglda mu si z zaciekawieniem. Mia tak wymowny wyraz twarzy, e nie musia zadawa oczywistego pytania. Zostaem odesany wyjani Ethan. Wydawao si, e Luthien nie rozumie. Mam jecha na poudnie cign Ethan, wypowiadajc kade sowo z obrzydzeniem razem z onierzami krla, ktrzy udaj si do Gaskonii, by walczy u boku Gaskoczykw w wojnie z Krlestwem Duree. Suszna sprawa odpar Luthien. By tak zdruzgotany, e nie zastanowi si nad sowami brata. Sprawa najemnikw warkn Ethan. Zacignicie si u bezprawnie wadajcego krla. To dlaczego jedziesz? Ethan przerwa przytraczanie toreb i popatrzy na swojego naiwnego braciszka z niedowierzaniem. Luthien tylko wzruszy ramionami, wci nie pojmujc, o co chodzi. Poniewa lord Bedwydrin kaza mi jecha wycedzi Ethan i znowu zaj si torbami. Dla Luthiena caa historia nie miaa sensu, tote nie zdoby si na aden komentarz. To przyniesie zaszczyt naszej rodzinie i caej Bedwydrin. Tak przynajmniej twierdzi Gahris dorzuci Ethan. Luthien bacznie obserwowa brata. Z pocztku by zazdrosny, e Gahris wybra Ethana, a nie jego. Czy lepy Siepacz nie bdzie ci suy lepiej, skoro masz walczy

o honor domu Bedwyrw? zapyta, widzc, e Ethan ma za pasem zwyky miecz. Znowu doczeka si niedowierzajcego, nieco protekcjonalnego spojrzenia. Czy ty naprawd jeste tak niewiarygodnie lepy na to, co si dzieje dokoa? zagadn starszy brat. Luthien skrzywi si i to wystarczyo za odpowied. Gahris wysya mnie dlatego, e zasugerowa mu to Aubrey. Gahris wysya mnie na mier. Spokj, z jakim Ethan mwi, poruszy Luthiena bardziej ni same sowa. Mocno chwyci brata za rami i odwrci go od konia, tak eby ten spojrza mu w oczy. To nie mnie wybra na swojego nastpc wyrzuci z siebie Ethan. Luthien przypomnia sobie wczeniejsz rozmow z ojcem i musia przyzna mu racj. Ale reguy s jasne cign Ethan. Jestem najstarszym synem, a zatem to ja powinienem zosta lordem Bedwydrin. Nie kwestionuj twoich praw odpar Luthien, wci nie rozumiejc istoty sprawy. Ale Gahris tak wytumaczy mu Ethan. I wyglda na to, e wie o mojej nielojalnoci rozniosa si poza granicami Bedwydrin. Zatem Gahris wyle ci z armi, eby okry si chwa i podreperowa swoj reputacj rozumowa na gos Luthien, chocia co mu mwio, e jego myl poda w zupenie niewaciwym kierunku. Zatem Gahris wysya mnie po to, ebym zgin powtrzy stanowczo Ethan. Stanowi dla niego problem. Nawet Aubrey sysza o mnie i rozumie, jakie kopoty moe spowodowa moje panowanie. By moe jestem arogancki, ale nie sdz, eby kuzyn Morkneya zjawi si w Bedwydrin tylko dla rozrywki. Mylisz, e Aubrey zmaga si z falami Morza Grzbietowego i przeby tak dug drog do Bedwydrin tylko po to, eby kaza ci std odesa? Chodzi o co wicej, mj mody bracie odpar Ethan i w jego surowym gosie pierwszy raz pojawia si odrobina wspczucia. Mj modszy brat, ktry nigdy nie zazna wolnoci, ktry przey cae ycie pod rzdami Carlisle i Montfort. Luthien zmarszczy brwi. Teraz by skonsternowany.

Aubrey objecha pnocne wyspy wyjania spokojnie Ethan. Caryth, Marvis, Bedwydrin, nawet Diamentow Bram w drodze powrotnej, eby si upewni, e na pnocy wszystko jest tak, jak by powinno, eby zabezpieczy jarzmo narzucone nam przez Morkneya. Politycy nie maj wakacji. Zawsze pracuj, yj dla pracy, dla umocnienia swej wadzy. To jest ich styl i sens ycia. Aubrey przyby do Bedwydrin midzy innymi po to, eby si ze mn rozprawi, a take dlatego, e ksi nie ma tu swoich szpiegw. Ale ju znalaz sposb na rozwizanie tych problemw. Zakoczywszy objuczanie konia, Ethan usadowi si w siodle. Bdziesz mia now matk, Luthienie cign. Okazuj jej szacunek i strach. Zacz opuszcza stajni, lecz Luthien, wzburzony i rozwcieczony, chwyci konia za cugle i osadzi go w miejscu. Znasz j dorzuci Ethan. To jej proporzec nosie w ostatniej walce. Luthien wytrzeszczy oczy w osupieniu. Avonese? To nie mogo by prawd! Nigdy! zaprotestowa. W niedzielny poranek zapewni go Ethan. Ksi zmusi Gahrisa do tego zwizku. doda. Lady Avonese zostaje, eby go polubi. Idealny sposb na szpiegowanie. Widzisz, ona ma by t si, ktra sprowokuje upadek domu Bedwyrw. Gahris podporzdkuje si biegowi wydarze, gdy inaczej Morkney zdobdzie tak podany dla siebie pretekst i kae krlowi Greensparrow wypeni port czarnymi aglami. Jak moesz wyjeda? krzykn bezradnie Luthien, ktry mia wraenie, e cay bezpieczny wiat rozpada si na jego oczach. Jak mog zostawa? poprawi go agodnie Ethan. Gahris zrzek si dowodzenia. Ethan umilk i przyglda si swojemu bratu, a intensywno, z jak to robi, wywieraa uspokajajcy wpyw na podnieconego modzieca. Niewiele wiesz o tym, co dzieje si poza Bedwydrin powiedzia szczerze do Luthiena. Nie widziae oczu biednych dzieci, ktre goduj na ulicach Montfort. Nie widziae rolnikw, ktrzy zaamuj si i trac majtek na skutek wysokich podatkw. Nie widziae bezradnej wciekoci czowieka, ktremu zabrano crk, by suya w domu jakiego monego pana, ani nie syszae matki, ktrej dziecko zmaro

na rkach z braku jedzenia. Luthien nie ciska ju sioda Ethana tak mocno. Nie mog si pogodzi z tym, jaki jest wiat powiedzia Ethan. Wiem tylko, jaki powinien by. A nasz ojciec, paszczcy si przed krlem-uzurpatorem, nie ma ani siy, ani odwagi, eby stawi opr i przyzna mi racj. Ethan zauway, e jego brutalna relacja wreszcie zaczyna dociera do naiwnej gowy Luthiena. Gdyby uderzy go drewnianym motem, uywanym przez krzaty, nie mgby go bardziej oszoomi. Pomimo, e dzielio ich wiele, Ethan kocha modszego brata i wspczu mu, bowiem Luthien nie zazna ycia przed nastaniem Greensparrowa, krla, ktry po cichu ukrad ludziom prawdziw wolno. egnaj, bracie rzek uroczycie. Jeste jedynym czonkiem rodziny, za ktrym bd tskni. Miej oczy otwarte, zawsze nasuchuj pod drzwiami, a nade wszystko strze si lady Avonese! Uderzy w boki swojego konia, a ten energicznie ruszy do przodu. Luthien zosta na dziedzicu z zamtem w gowie. Tej nocy nie mg zasn, a cay nastpny dzie wczy si samotnie, nie reagujc nawet na woanie Katerin, ktra zobaczya go po drugiej stronie pola. Kolejna noc rwnie okazaa si bezsenna. Luthien strawi j na rozmylaniach o Ethanie, o Garth Rogarze, o nowym obliczu Gahrisa. Jego gow zaprztaa przede wszystkim konfrontacja z ojcem, sposb, w jaki Gahris zareagowaby na zuchwae oskarenia ze strony Ethana. Co powie druga strona w tym sporze? Ale to bya zudna nadzieja. Wystarczyo par sw Ethana, by otworzy Luthienowi oczy, i teraz modzieniec zdawa sobie spraw, e nie mgby przymyka ich duej. Nazajutrz z samego rana uda si do Gahrisa. Nie po to, eby sucha wyjanie. Chcia powiedzie mu, co myli, wyrazi gniew w zwizku z wydarzeniami na arenie i z wieci, e ta kreatura z Avon najwyraniej zamierza zosta jego macoch. Umiechn si na myl o tym, jak bardzo bdzie przypomina Ethana, i zastanawia si, czy i jego ojciec wyle na wojn w odlegej krainie. Wkroczy do komnaty bez pukania, ale nie zasta nikogo. Gahris

zdy ju wyruszy na porann przejadk. Luthien zacz si zbiera do wyjcia. Przyszo mu na myl, aby uda si do stajni, wzi konia i sprbowa dogoni ojca, lecz natychmiast zmieni zamiar, uwiadomiwszy sobie, e Avonese moga pojecha z nim, a on za nic w wiecie nie chcia oglda tej kobiety. Zamiast wyj, rozgoci si w pokoju ojca i zacz oglda ksiki na pkach, a nawet rozpali w kominku. Usiad na wygodnym krzele z ksik w rku i opar nogi na awie, gdy nagle drzwi otworzyy si z trzaskiem i do rodka wpad tgi stranik. Co tutaj robisz? zapyta cyklop, wymachujc gronie trjzbem. Sta jednak przy drzwiach, w bezpiecznej odlegoci od Luthiena. Co robi? powtrzy Luthien z niedowierzaniem i zaraz skrzy wi si, gdy nigdy wczeniej nie widzia tego stranika, a przecie zna cay kontyngent Gahrisa. No wanie! rykna bestia. Jaki masz interes w prywatnej siedzibie lorda i lady Bedwydrin? Lady? mrukn pod nosem Luthien, omal nie udawiwszy si tym sowem. Zadaem ci pytanie! warkn cyklop i znowu zamacha trjzbem. Na aw Piciu Wartownikw, kim ty jeste, e omielasz si pyta mnie o cokolwiek? zapyta mody Bedwyr. Osobistym stranikiem lady Bedwydrin odpar bez wahania cyklop. Ja jestem synem lorda oznajmi Luthien. Wiem, kim jeste, wojowniku z areny rzek cyklop, odrzucajc trjzb. Dopiero wtedy, w momencie gdy bestia zacza si miota po komnacie i odsonia przypit do szerokich plecw kusz, Luthien przypomnia sobie, kim jest ten cyklop. Zerwa si z krzesa, rzucajc ksik na aw. Nie bye umwiony cign cyklop, bynajmniej nie zbity z tropu. A zatem nie ma tu miejsca dla ciebie! A teraz zmiataj std, bo naucz ci paru zasad szlacheckiej etykiety! Cyklop cisn dugi trjzb blisko piersi i powoli odwrci si do drzwi, usiujc jak najduej nie spuszcza przekrwionego oka z Luthiena. Mody Bedwyr sta jak sparaliowany. Sytuacja, z ktr tak

nieoczekiwanie przyszo mu si zmierzy, przerastaa go. Poprzysig zemst, a teraz przeklty wrg, ktry mia by od dawna na statku z czarnymi aglami, sta przed nim we wasnej osobie. Luthien musia si zastanowi nad konsekwencjami swoich czynw. Zadawa sobie pytanie, jaki cel mia Aubrey, zostawiajc wanie tego cyklopa. To, e zostawi Avonese, stwarzao inny problem Luthien nie zaatakowaby kobiety, ktra nie jest wojownikiem ale to, e pozwolono morderczej bestii kala Bedwydrin, nie miecio si modziecowi w gowie. Z pewnoci wicehrabia przewidywa, jakie bd skutki tej decyzji... Luthien przypomnia sobie sowa Ethana o sprowokowaniu upadku rodu Bedwyrw i zrozumia, e decyzja, ktr teraz podejmie, bdzie miaa wpyw na cae jego ycie. Pjdziesz za mn oznajmi cyklop. Nawet nie obejrza si do tyu, dziki czemu Luthien mg bez trudu zobaczy kusz uyt do zamordowania Gartha Rogara. Powiedz mi Luthien zacz spokojnie czy sprawio ci przyjemno zabicie czowieka, ktry lea bezradnie na ziemi? Cyklop gwatownie odwrci si i spojrza modziecowi w oczy. Umiechn si szeroko, obnaajc ostre, te zby. Zabijanie ludzi zawsze sprawia mi przyjemno odpar. Wychodzisz, czy sam chcesz si o tym przekona? Luthien odruchowo wycign rk i chwyci kamie, ktry jego ojciec trzyma na awie do wygadzania pergaminw, i szybko rzuci nim w cyklopa. Pocisk odbi si z planiciem od uda stranika, mimo i ten wanie robi unik. Bestia jkna, a potem z rykiem wycelowaa trjzb w modzieca. Zdarzay ci si bardziej pomysowe akcje mrukn Luthien do samego siebie. Po chwili uwiadomi sobie, e nie ma adnej broni. Jednooka bestia zbliya si do niego. Luthien usiowa zasoni si krzesem, ale ju po pierwszym mocnym uderzeniu trjzbu nadawao si tylko na podpak, a modzieniec wyldowa na pododze. Przeczoga si spod awy do paleniska i chwyci dugi, metalowy pogrzebacz. Okrci si i podwin nogi, lecz natychmiast musia poradzi sobie z drugim uderzeniem. Na szczcie cyklop zahaczy czubkiem trjzba o pogrzebacz i bro odchylia si nieco w bok, gdy tymczasem zwinny Luthien zdy wykrci si w drug stron. Mimo

wszystko mody Bedwyr zosta bolenie zadranity w bok i jego bia koszul zaplamia w tym miejscu struka krwi. Cyklop obliza ostre zbiska i umiechn si szeroko. Nie mam broni! achn si Luthien. Dziki temu bdzie jeszcze lepsza zabawa odpara bestia. Zacza zadawa proste pchnicie, lecz zaraz odwrcia bro i zatoczya niski uk jej grubszym kocem. Luthien w por dostrzeg mylcy manewr przeciwnika i zamiast zwykego uniku podskoczy, a gdy opad na ziemi, zrobi krok do przodu i wbi palce w oko cyklopa. Kolejny raz poczu bl wywoany uderzeniem trjzbu i run w bok, zanim zdy porzdnie uszkodzi wielk gak oczn cyklopa, ale olepi go na tyle, by przerwa walk. Lulhien dobrze wiedzia, dokd powinien pobiec. Z powrotem skoczy w stron kominka, tym razem ldujc mikko na stopach. Powiniene wykoczy mnie, kiedy miae okazj to zrobi! krzykn i chwyci wyrzebion w ksztacie smoka rkoje cudownego miecza Bedwyrw. miejc si, szarpn miecz. Nie zdoa go wycign. Teraz mia si cyklop i znowu zamierza si tym przekltym trjzbem. Luthien wyrwa hak przytrzymujcy miecz, ale drugi hak, przy czubku broni, uparcie tkwi w cianie. Miecz by ju porzdnie przekrzywiony, ale jego ostry jak brzytwa czubek tylko wyobi rowek w kamiennym murze. Luthien zdoby si na kolejny wysiek, jednak bez skutku. Obrci si w taki sposb, eby pocign hak caym swoim ciarem, i wyranie widzia, jak cyklop szykuje si do zadania ciosu. Krzykn i z caej siy pocign. Miecz z trzaskiem oderwa si od zaczepu, zawirowa i wyrn w czubek trjzbu, ktry ju mia si zagbi w piersi Luthiena. Teraz przeciwnicy stracili rwnowag i aden z nich nie zdoa przeprowadzi skutecznej kontry, tote Luthien wsadzi nog w kamienne zagbienie paleniska i byskawicznie rzuci si na wroga, tak e obaj padli na podog. Modzieniec powsta szybko jak kot. Okrci si i skierowa uderzenie w d. Ku jego zdumieniu zostao zablokowane przez trjzb, a ostrze miecza zaklinowao si w rozwidleniu broni cyklopa. Cyklop rykn

i odepchn Luthiena, obracajc wniwecz jego atak. Nie jestem jakim dzieciakiem z areny pochwalia si jednooka bestia. Byem dowdc Gwardii Pretoriaskiej! Mwic te sowa, cyklop wykona seri diabelskich pchni i mylcych manewrw oraz pobrotw, ktre miay zmusi Luthiena do unikania grubszego koca trjzbu, a potem znowu odwrci bro. Uywa jej wybornie, jakby to by may n; nie dawa Luthienowi szansy na przypuszczenie ataku. Ale syn Bedwyra te nie by jakim dzieciakiem z areny. Odparowywa pchnicia cyklopa perfekcyjnie. Odwraca zamierzone uniki dokadnie tak, jak cyklop odwraca swe ataki. Jednookiej bestii ani razu nie udao si zrani go trjzbem. Luthien zdawa sobie jednak spraw z tego, e prowadz walk na mier i ycie. Z kad wymian ciosw rs jego szacunek dla cyklopa. Kryli po caej komnacie; wyposaony w krtsz bro Luthien musia si cofa i okrca, podczas gdy cyklop wci na niego napiera. W kocu Luthien wgramoli si za otoman, ktra stanowia doskona tarcz, przynajmniej od pasa w d. Umiechn si, gdy z atwoci odepchn uderzenie z gry; potem upora si z pchniciem zadanym niej, na moment przygwadajc trjzb do otomany. Widzia, jak w jednookiej bestii narasta frustracja. Ostronie cofn si, gdy cyklop napar do przodu, jakby sdzc, e otomana nie zatarasuje mu drogi. Jednak w ostatniej chwili cyklop zatrzyma si, gdy zrozumia, e nie nady za ruchliwym Luthienem, a gdyby potkn si o otoman, sprytny, wyposaony w miecz modzieniec z pewnoci wykorzystaby tak okazj. Stranik sprbowa wic przesun ko, ale Luthien, wiadomy, e daje mu ono przewag, szybko podbieg i zacz wymachiwa mieczem. Niewiele brakowao, eby odci cyklopowi rk, ostatecznie jednak trafi tylko w obicie ka. Gahris nie bdzie zadowolony zauway, usiujc wyglda na kogo, kto jest bardzo pewny siebie. Rzeczywicie, bo sprawi pogrzeb wasnemu synowi! rykn cyklop i znowu zaatakowa, decydujc si na potne pchnicie. Spodziewa si, e Luthien znowu uderzy w d, eby przygwodzi trjzb do ka, a wtedy on sam zamierza zepchn modzieca i ko do ciany.

Jednak Luthien od razu ruszy na otoman i sparowa cios cyklopa w zupenie inny sposb, zamachujc si mieczem do gry. Trjzb rwnie powdrowa w tym kierunku i Luthien na wszelki wypadek podskoczy i przekoziokowa przez otoman. Cyklop instynktownie rzuci si do tyu i prbowa wycelowa bro, lecz Luthien uczyni to wczeniej. Czubek lepego Siepacza ugrzz w brzuchu cyklopa, dotar do przepony i przebi serce oraz puca stwora. Jednooki zdy unie trjzb i skierowa go w stron Luthiena, ktry przey chwil przeraenia, mylc, e rozwidlona bro zagbi si w jego ciele. Zaraz jednak przekona si, e oko cyklopa ganie, a grube minie konajcej bestii wiotczej. Trjzb upad na podog, a jego martwy waciciel osun si na bro Luthiena. Mody Bedwyr ostronie dwign si na nogi, nie spuszczajc nieruchomego cyklopa z oka. Pierwszy zabity. Luthien czu si bardzo le, majc tego wiadomo. Patrzy na martwego cyklopa i raz po raz przypomina sobie, e ma przed sob morderc Gartha Rogara. Gdyby on sam nie okaza si lepszym wojownikiem, ta bestia zabiaby go. No i by to cyklop. Mao obeznany ze wiatem, Luthien nie mg w peni doceni znaczenia tego faktu, ale wiedzia, e cyklopi nie s ludmi ani z wygldu, ani z charakteru. Jednoocy byli dzikimi bestiami, zymi stworzeniami niezdolnymi do mioci ani wspczucia. I tylko ta wiedza uchronia modego czowieka od wyrzutw sumienia i pozwolia mu nabra otuchy. Odetchnwszy gboko, uspokoi si niemal cakowicie. Spojrza na zakrwawiony miecz. Ta doskonale wykonana bro cia z niewiarygodn precyzj. Luthienowi nie miecio si w gowie, z jak atwoci lepy Siepacz przeszed przez grube, skrzane okrycie cyklopa i zagbi si w jego ciele. Jednym prostym ciosem Luthien rozci nie byle jak przecie otoman na gboko kilkunastu centymetrw, uprzednio roztrzaskujc kilka deszczuek. Trzymajc w doni miecz, majc wiadomo, e wypeni sowa przysigi i pomci przyjaciela, czu, jak w jego yach szaleczo pulsuje krew dumnych przodkw. Jednak emocje szybko opady. Luthien zda sobie spraw, e jego czyn uruchomi lawin wydarze i e jeli zostanie w Dun Varna, jego sytuacja bdzie nie do pozazdroszczenia. Ale nie rozczula si nad sob. Dokona wyboru, rzucajc w cyklopa kamieniem i zmuszajc go do pojedynku. Nie mg liczy na zastraszonego Gahrisa jeli wszystko to,

co mwi jego brat, Ethan, byo prawd. Luthien odtwarza teraz w pamici swoje ostatnie spotkanie z ojcem i rozwaa jego sowa w wietle rewelacji Ethana. Doszed do wniosku, e nie kama. Trudno mu byo uwierzy, e jego ycie tak gwatownie si zmienio. A przecie czekay go kolejne zmiany, gdy jako przestpca musia ucieka z Dun Varna oraz Bedwydrin, i to jak najdalej. Pomyla, e mgby dogoni Ethana, ktry z pewnoci poparby jego czyn i pomg w trakcie podry. I natychmiast oblecia go strach. Ethan zapewne dotar ju do przeprawy czcej wysp z ldem staym. Dokd si uda? Moe do Montfort? A moe nadrobi drogi wok elaznego Krzya i pojedzie do Carlisle? Luthien wyjrza przez okienko w komnacie i zauway, e soce ju wschodzi. Wkrtce mia wrci jego ojciec. Modzieniec zrozumia, e wszelkie wtpliwoci rozstrzygnie ju w drodze. Przyszo mu do gowy, eby zabra miecz. Jeszcze nigdy nie mia w rkach tak wspaniale wykonanej broni. Jednak zdawa sobie spraw, e miecz nie naley do niego, zwaszcza teraz. Wprawdzie uwaa, e postpi honorowo i usprawiedliwiaa go mier przyjaciela, lecz w swej modzieczej naiwnoci doszed do wniosku, e zhabi rd Bedwyrw. Nie chcia komplikowa sytuacji, posuwajc si do pospolitej kradziey. Ostronie powiesi miecz nad paleniskiem, ale nie wytar krwi z ostrza. Pomyla, e dobrze bdzie, jeli Gahris zobaczy, jaka bro posuya do zemsty za niesprawiedliw mier Gartha Rogara.

Rozdzia 5 NIE OGLDAJC SI NA PRZESZO Luthien wyjecha z Dun Varna pnocn drog, na swoim ulubionym wierzchowcu Wodnym Tancerzu. By to ko rasy Morgan Highlander, krtkonogi, silnie uminiony ogier biaej maci, ktry dobrze znosi trudy stpania po mikkim torfie wiecznie podmokej ziemi Eriadoru. Koniom tej rasy zakadano dugie, wochate okrycia, eby uchroni je przed zimnymi wiatrami i mawk. Ta wochata warstwa u wielu Highlanderw bya nieustannie spltana i zawsze kua, jednak okrycie Wodnego Tancerza byo gadkie jak jedwab i poyskiwao przy kadym ruchu konia, niby roziskrzona tafla wartkiej rzeki w soneczny, wiosenny dzie. Wodny Tancerz dwiga duy ciar, gdy Luthien objuczy go prowiantem na drog i dobrze widocznym sprztem do owienia ryb, wcznie z cikimi podbierakami. Nie byo nic dziwnego w tym, e mody Bedwyr wyjeda w taki sposb, zwaszcza e od incydentu z Garthem Rogarem wojownicy wiczyli sporadycznie. Z pewnoci niewiele osb w Dun Varna spodziewao si, e Luthien jak gdyby nigdy nic wrci na aren. Mao kto widzia, jak modzieniec sunie po brudnych, wybrukowanych kocimi bami ulicach. Raz Luthien zwolni i porozmawia z kapitanem odzi rybackiej. Zapyta go, co si dzieje na pnoc od zatoki i czy morze jest wystarczajco spokojne, by uy podbierakw, czy te naleaoby sprbowa dugiej liny. Rozmowa bya bardzo serdeczna, zupenie normalna. Dokadnie taka, jak chcia Luthien. Jednak kiedy min urwiska i straci z oczu kamienne chatki ze strzechami, zmusi Wodnego Tancerza do galopu. Pi mil za miastem skrci na brzeg, do jednego ze swoich ulubionych miejsc poowu. Tam zostawi sprzt, sieci i tyczki, a potem pooy jeden z mokrych butw na kamieniach blisko wody. Pomyla, e lepiej bdzie zostawi tamtym moliwie due pole do domysw, chocia zadra, wyobraajc sobie bl Gahrisa na wie o tym, e jego syn uton we wzburzonym Morzu Grzbietowym. Doszed do wniosku, e nic na to nie poradzi. Dosiad Wodnego Tancerza i ostronie kluczy po kamiennej ciece, starajc si nie

zostawia zbyt wielu ladw westchn gboko, gdy wierzchowiec podnis ogon, wyranie zaznaczajc przebyt drog. Oddaliwszy si od wybrzea, Luthien pojecha na zachd w kierunku Hale, a potem znowu skierowa si na poudnie. Wczesnym popoudniem ponownie mija Dun Varna, kilkanacie mil w gb ldu, z dala od ludzkich oczu. Zastanawia si, jakie skutki wywoa jego czyn. Co pomyla Gahris, a zwaszcza Avonese, gdy weszli do komnaty i znaleli martwego cyklopa. Czy Gahris zauway zakrwawiony miecz na cianie? Z pewnoci kto zosta ju wysany na pnoc w poszukiwaniu Luthiena. Moe nawet odnaleziono jego sprzt i but, cho wtpi, by powiadomiono o tym ojca. Kolejny raz Luthien doszed do wniosku, e pewne rzeczy s nieuchronne. Postpi zgodnie z tym, co dyktowao mu serce. Waciwie tylko broni si przed uzbrojonym cyklopem. Mg zosta w domu Bedwyrw i oczyci si z wszelkich zarzutw; nawet po tym, co usysza od Ethana, nie wierzy, e ojciec zwrciby si przeciw niemu. To nie lk przed prawem skoni go do ucieczki. Uwiadomi to sobie dopiero teraz, mijajc, by moe po raz ostatni, swj dom. Wtpliwoci, ktre przedstawi mu Ethan mocno uzasadnione wtpliwoci zmusiy Luthiena do zakwestionowania wartoci wasnego ycia. Jaka bya prawda na temat krlestwa i krla? I czy on sam by rzeczywicie wolny, jak kiedy wierzy? Odpowied mg znale tylko wyruszajc w drog. Jazda z Dun Varna do przeprawy Diamentowa Brama w normalnych warunkach zajmowaa trzy dni, ale Luthien pomyla, e gdyby mocno popdza Wodnego Tancerza, dotarby tam w dwa dni. Ko zareagowa ochoczo na ponaglenie do galopu. Jedziec i jego ko pomknli centralnie usytuowanymi nizinami wyspy. Gdy byli ju daleko od Dun Varna, Luthien postanowi rozbi obz. Pierwsza noc przyniosa obfity deszcz. Modzieniec siedzia skulony pod kocem przy ledwo tlcym si ognisku. Prawie nie czu chodu i wilgoci, gdy jego gow zaprztay cige pytania. Przypomnia sobie sonawy smak ciaa piknej Katerin i spojrzenie jej zielonych oczu, gdy si kochali. By moe powinien jej powiedzie o ucieczce. Zasn prawie nad ranem, ale i tak wsta wczenie, obudzony blaskiem sonecznego dnia. Dosiad Wodnego Tancerza i znowu ruszy w drog, rozkoszujc si

wspania pogod. Na bkitnym niebie nie byo ani jednej chmurki, co zdarzao si niezwykle rzadko na Bedwydrin. Luthiena ogarna euforia, poczucie, e nigdy dotd nie by tak peen ycia. Wiedzia, e ten nastrj wywoao nie tylko soce i zwierzta plsajce w ten cudowny dzie, jeden z ostatnich przed zapadniciem mrocznej i chodnej zimy. Dotychczas rzadko opuszcza Dun Varna, a jeli nawet dokd wyrusza, to i tak mia wiadomo, e nie na dugo. Teraz droga staa przed nim otworem droga do staego ldu, do Avon, nawet do Gaskonii i jeszcze dalej, do Duree, gdyby udao mu si dogoni brata. Nagle wiat wyda mu si o wiele wikszy i bardziej przeraajcy. Czu ogromne podniecenie, ktre wzio gr nad rozpacz z powodu mierci Gartha Rogara i nad lkiem o wasnego ojca. aowa, e podczas tej wyprawy po ekscytujc wolno nie ma przy nim Katerin. W poudnie mia ju za sob dwie trzecie drogi do przeprawy. Wodny Tancerz mkn swobodnie, jakby nic nie mogo go zmczy. Szlak zbacza nieco na poudniowy wschd i bieg przez ma, lesist krain, ktrej poudniowy kraniec przechodzi w pole. W tym miejscu Luthien natkn si na wski most zbudowany z pni. Drugi brzeg rwcej rzeki rwnie porasta may las. Zza drzew po drugiej stronie wyoni si obadowany towarami powz. Prowadzcy go cyklop z pewnoci zauway Luthiena i mg si zatrzyma, eby pozwoli mu przejecha, ale zamiast tego wtoczy si na most, przejawiajc typowy dla cyklopw brak kurtuazji i pyszakowato. Zawracaj! warkn jednooki, podczas gdy konie z jego zaprzgu spoglday na Wodnego Tancerza. Moge si zatrzyma zaprotestowa Luthien. Wjedaem na most przed tob i mogem opuci go szybciej ni ty! Zauway, e cyklop nie jest zbyt dobrze uzbrojony i nie nosi adnych szczeglnych insygniw. Ten stwr nie zalicza si do Pretorian; peni rol prywatnego stranika, a jeli w powozie znajdowali si jacy pasaerowie, to z pewnoci byli to kupcy, a nie reprezentanci wysokiego rodu. Mimo wszystko Luthien postanowi zawrci ostatecznie atwiej byo wykona taki manewr pojedynczemu jedcowi ni powozowi z zaprzgiem.

Tymczasem przez okno powozu wyjrza jaki pryszczaty jegomo o tustych policzkach, prawdopodobnie kupiec. Przejed tego gupca, jeli nie chce si przesun! poleci obcesowo i schowa si do zacisznego wntrza pojazdu. Luthien ju mia obwieci, e jest synem lorda Bedwydrin, i niewiele brakowao, eby wycign bro i nakaza cyklopowi zawraca a do przeprawy. Przekn jednak dum, uwiadomiwszy sobie, e ujawnienie wasnej tosamoci w tym momencie nie byoby najmdrzejszym posuniciem. Mg co najwyej udawa prostego rybaka albo rolnika. No, ruszasz si, czy mam ci zrzuci do wody? zagadn cyklop i gwatownie napry lejce, eby szturchn swj dwukonny zaprzg i zbliy si do Wodnego Tancerza. Wszystkie trzy wierzchowce parskny niepewnie. Luthien byskawicznie obmyla rozmaite scenariusze, z ktrych wikszo koczya si do nieprzyjemnie dla cyklopa i jego odraajcego pana. Jednak znowu przewaya rozwaga i, nie spuszczajc wzroku z jednookiego wonicy, Luthien powoli opuci most i zjecha na bok. Powz przetoczy si po mocie. Gruby kupiec zdy jeszcze wystawi gow i zawoa: Gdybym mia wicej czasu, zatrzymabym si i nauczy ci dobrych manier, ty brudny choptasiu! Mczyzna zamacha sw mikk, pulchn rk, cyklop za trzasn z bicza, eby pogoni zaprzg. Luthien musia wzi kilka gbokich oddechw i policzy do pidziesiciu, eby przekn t zniewag. Potem pokrci gow i rozemia si w gos, czujc, e powraca do niego euforia. Ostatecznie, jakie znaczenie miaa caa ta sytuacja? Wiedzia, kim jest, i dlaczego pozwoli si poniy, i tylko to naprawd si liczyo. Wodny Tancerz pokusowa przez most na drog, ktra nieco zawracaa na pnoc, co pozwalao omin stromy pagrek. Luthien przesta myle o incydencie, ale tylko na kilka minut, bowiem gdy zerkn za siebie na drugi brzeg rzeki, zobaczy, e powz jedzie rwnolegle z nim, i to w odlegoci najwyej stu metrw. Cyklop znowu zatrzyma pojazd, gdy mia przed sob najdziwaczniejsz istot, jak zarwno on jak i Luthien kiedykolwiek ogldali.

Musia to by nizioek, rzadki widok w tak daleko wysunitej na pnoc czci Eriadoru. Jecha na tym wierzchowcu, ktry bardziej przypomina osa ni kuca; na zadzie zwierzcia stercza niemal pozbawiony owosienia ogon. Jednak wygld nizioka jeszcze bardziej przykuwa uwag, bo chocia jego strj wydawa si troch podniszczony, Luthien odnis wraenie, i jest on szczytem mody. Fioletowa peleryna z aksamitu, ktr czciowo zakryway dugie, brzowe, poskrcane pukle, odsaniaa na przedzie niebieski kubrak bez rkaww, spod ktrego wystaway bufiaste rkawy jedwabnej koszuli, mocno cinite u nadgarstkw. Na piersi nieznajomego skrzy si ozdobiony zotem i chwastami brokatowy pendent, zakoczony takimi samymi chwastami, dzwoneczkami i ptl do przewieszania rapiera, jak teraz trzyma w odzianej w zielon rkawic doni. Bryczesy byy uszyte z fioletowego aksamitu, podobnie jak peleryna, i opaday na zielone poczochy; wykoczono je jedwabiem i zwizano wstkami na ydkach. Caoci obrazu dopenia ogromny, przekrzywiajcy si na jedn stron i ozdobiony wielkim, pomaraczowym pirem kapelusz z szerokim rondem. Luthien nie widzia dokadnie rysw twarzy nieznajomego. Zauway tylko, e nizioek nosi starannie przystrzyone wsy i kozi brdk. Nigdy nie sysza, eby nizioek mia zarost, i nigdy nie wyobraa sobie, e mgby ubiera si w taki sposb, albo siedzie na ole czy kucu, czymkolwiek byo to zwierz, i w dodatku rabowa wz kupiecki, wymachujc rapierem. Luthien podprowadzi Wodnego Tancerza na brzeg, schowa si za niskimi zarolami i obserwowa ca scen. Powiadam, z drogi, bo ci stratuj! warkn zwalisty cyklop wonica. Nizioek zamia si na te sowa, sprawiajc, e na wargach Luthiena rwnie pojawi si umiech. Czyby nie wiedzia, kim jestem? zagadn nizioek z niedowierzaniem i jego silny akcent upewni Luthiena, e nie pochodzi ani z Bedwydrin, ani w ogle z Eriadoru. Wymawia sowa przecigle i troch si jka. Zw si Oliver deBurrows oznajmi nizioek. Jestem rozbjnikiem. Zostalicie zapani uczciwie i pokonani bez walki. ycia wam nie odbior, ale wasze mo-o-nety i ko-o-sztownoci odtd do mnie nalee bd!

Gaskoczyk zdecydowa Luthien. Nasucha si dowcipw o mieszkacach Gaskonii, w ktrych opowiadajcy naladowa podobny akcent. Co jest? dopytywa si zniecierpliwiony handlarz, wystawiajc swoje tuste oblicze przez okno powozu. Co jest? zapyta troch innym tonem, kiedy spojrza na Olivera deBurrowsa, rozbjnika. Drobna niedogodno, mj panie odpar cyklop, gronie patrzc na Olivera. Nic wicej. No to zajmij si ni! wrzasn kupiec. Schowa si w powozie, podczas gdy cyklop wci spoglda przez rami. Kiedy wreszcie si odwrci, nagym i podstpnym ruchem wydoby nie wiadomo skd potny miecz, ktrym zamachn si na gow nizioka. Luthien wcign powietrze. By pewien, e niezwyky Oliver deBurrows zaraz zginie, lecz ten niewiarygodnie szybko wycign lew rk, w ktrej trzyma lewak sztylet o szerokim ostrzu i plecionej, ochronnej rkojeci. Zakrci nim i mocno zahaczy rkojeci miecz wroga. Za spraw szybkiej rotacji miecz przekrci si i na skutek gwatownego szarpnicia wypad z rki cyklopa, po czym ugrzz czubkiem w ziemi jaki metr dalej. Oliver byskawicznie zada cicie rapierem i drasn skrzan tunik cyklopa. Ostrze wygio si niebezpiecznie, przechodzc zaledwie o kilka centymetrw od odsonitego karku bestii. Szczur burkn zuchway cyklop. Nizioek znowu wybuchn miechem. Mj papa zawsze mawia, e duma nizioka jest odwrotnie proporcjonalna do jego wzrostu odpar. A ja zapewniam ci dorzuci, zrobiwszy przerw dla lepszego efektu e jestem bardzo niski! Cyklop wonica wreszcie straci rezon. Luthien doszed do wniosku, e prawdopodobnie bestia nawet nie zrozumiaa sw nizioka i, przyczajony w zarolach, skrca si ze miechu. Jak bardzo twoim zdaniem zegnie si cienkie ostrze mej broni? zagadn Oliver, chichoczc. To ja odniosem zwycistwo i zdobyem wasze mo-o-nety i klej-no-o-ty. Ku zdumieniu Olivera z jednego stranika nagle zrobio si szeciu. Wypadli zza drzwi powozu i wydawao si, e byli w kadym jego zakamarku, a w dodatku dwch wyonio si spomidzy k. Rozbjnik

oceni now sytuacj, przesta napiera na wygity rapier i dokoczy poprzedni myl: Jednak mog si myli.

Rozdzia 6 OLIVER deBURROWS Modnie ubrany rzezimieszek znajdowa si mniej wicej na tej samej wysokoci co cyklopi, gdy spoglda na nich, siedzc na swym tym wierzchowcu. Odparowa cios wczni, szarpn cugle, tak e jego ko stan dba, i wykrci nim w sam por, by odeprze miecz, ktrym zaatakowano go od tyu. Krtko mwic, dwoi si i troi, ale cyklop wonica umiechn si zoliwie i wycign jeszcze jedn bro przygotowan do strzau kusz. To byby zapewne koniec legendarnego (przynajmniej wedle mniemania samego zainteresowanego) Olivera deBurrowsa, ale nieopodal, w gszczu na drugim brzegu rzeki Luthien Bedwyr odzyska odwag i serce do walki. Nigdy nie przepada za wszdobylskimi, chciwymi handlarzami; byli wedug niego niewiele lepsi od cyklopw. Nizioek by zodziejem temu nie dao si zaprzeczy ale wedug Luthiena kupiec rwnie trudni si kradzie. Zreszt, w krytycznej chwili nie prbowa analizowa swoich emocji; postpowa tak, jak nakazywao mu serce. By zaskoczony nie mniej ni cyklop wonica, gdy jaka strzaa strzaa wypuszczona przez niego samego ugodzia stwora w pier i sprawia, e opad na siedzenie i upuci kusz. Nawet jeli Oliver zauway ca scen, nie da po sobie nic pozna. Tak, podejd tu, ty z jednym okiem, ty, ktry wygldasz jak, nie przymierzajc, koci zadek hukn do jednego z cyklopw. Zacz wywija rapierem z tak oszaamiajc (aczkolwiek cakowicie bezproduktywn) szybkoci, e cyklop cofn si o dwa kroki od tego wierzchowca i podrapa po pochyym czole. Luthien wyprowadzi Wodnego Tancerza z zaroli i zjecha po stromym brzegu. Silny ko nabra wystarczajco duego rozpdu, by przeskoczy rzek jednym susem, ledwo muskajc wod. Luthien ruszy do ataku przez pole, strzelajc z uku. Cyklopi wydali ryk protestu. Jeden wycign dug halabard z bocznej czci powozu i rzuci si w stron Luthiena, ale znalazszy si w gszczu migajcych strza, zmieni zamiar i schowa si za konnym zaprzgiem. Pochonity odpieraniem atakw z trzech stron, Oliver

nawet nie wiedzia, co wykrzykuj jego wrogowie. Zauway jednak, e co zaprzta uwag cyklopa za jego odwracajcym si wierzchowcem. Prosz wybaczy powiedzia do bestii, ktr mia przed sob, i cisn broni tak, e przeciwnik musia cofn si o krok i straci rwnowag, chocia nie odnis ran, odpychajc rzucon bez przekonania bro. W podobny sposb Oliver pozby si szerokiego nakrycia gowy. Kapelusz wyldowa na zadzie kuca, ktry natychmiast zareagowa, stajc dba i wierzgajc kopytami, a jego kopniaki trafiay w ebra zdezorientowanego cyklopa. Tymczasem Oliver wreszcie dostrzeg jadcego ku niemu i strzelajcego Luthiena. Nizioek zachowa zimn krew. Tylko wzruszy ramionami i odwrci si, eby sprosta bardziej pilnym zadaniom. Jednak walka wci toczya si w warunkach racej dysproporcji si. Nizioek by mocno naciskany, tym bardziej, e teraz dysponowa tylko jedn broni. Na dachu powozu lea jeszcze jeden cyklop z kusz. Postanowi da spokj Oliverowi i zaj si najnowszym wrogiem. Wycelowa bro, ale nie mg odda dobrego strzau, gdy Luthien przywar do boku swego konia, wykorzystujc go jako tarcz. W kocu cyklop wystrzeli, ale chybi, a Luthien podnis si i odwzajemni atak. Jego strzaa ugrzza w drewnie poniej schylonej gowy cyklopa. Pomimo galopu Wodnego Tancerza Luthien zdy naoy na ciciw drug strza i, wypuciwszy j w odlegoci zaledwie kilku metrw od powozu, trafi cyklopa w twarz. Wtedy kolejny onierz wybieg zza zaprzgu i zada pchnicie halabard. Luthien mg tylko odchyli si do tyu i pa na bok, tu przy Wodnym Tancerzu. Mia twarde ldowanie, ale podczas caej tej brutalnej kotowaniny pamita, e jeli natychmiast si nie podniesie, zostanie przeszyty na wylot. Nie wypuszcza uku z rk i gdy wreszcie dwign si na nogi, szybko zrobi z niego uytek, dziki czemu skutecznie odpar kolejny atak. Oliver ustawi kuca w taki sposb, e mia przed sob obu pozostaych cyklopw. Wymachiwa rapierem nad nisko spuszczonym bem wierzchowca, udaremniajc przeciwnikom cicie za ciciem. Nizioek usiowa sprawia wraenie nonszalanckiego, wrcz znudzonego, ale w rzeczywistoci by mocno zdenerwowany. Cyklopi walczyli cakiem niele i dysponowali znakomit broni. Jednak Oliver nie

przetrwaby dwch dziesitek lat w zbjeckim fachu, gdyby nie mia w zanadrzu paru sprytnych sztuczek. Z tyu za wami! wrzasn nagle. Niewiele brakowao, eby jeden z cyklopw da si nabra na ten oczywisty fortel. Bestia lekko odwrcia gow w ty cakiem imponujcy wyczyn, jeli ma si jedno oko porodku twarzy! Drugi cyklop nie zareagowa na podstp Olivera i nadal atakowa. Jego kompan zdwoi wysiki, gdy tylko uwiadomi sobie, jak gupio da si zwie. Oliver przewidzia jednak, e bestie dadz si wyprowadzi w pole. Wicej nawet, mia nadziej, e tak wanie postpi. Z tyu za wami! ponowi okrzyk, aby jeszcze bardziej ich podrani i by pomyleli, i ma ich za gupcw. Zgodnie z jego oczekiwaniami, obaj cyklopi warknli i przypucili bardziej zdecydowany atak. Oliver wierzgn nogami i jego ty kuc skoczy naprzd, dokadnie midzy bestie. Cyklopi byli tak pochonici swymi ofensywnymi wypadami, e nawet nie zauwayli, jak nizioek szybko puszcza cugle i zelizguje si po zadku kuca, a potem wykonuje salto i mikko lduje na stopach. Bestie odchyliy si, rozdzielone przez konia, a wwczas Oliver zagbi rapier w poladku jednej z nich. Cyklop zaskowycza i zacz si miota. Jedno cicie rapiera wystarczyo, by wytrci rozjuszonej bestii miecz. Obwchiwanie zwierzt gospodarskich chyba ci nie suy, ty jednooki durniu! prychn nizioek, rozkadajc rce w gecie niedowierzania. Ja, Oliver deBurrows, byem przecie uprzejmy i nawet uprzedziem was, i zaatakuj od tyu! Pooy woln rk na biodrze, przybierajc ulubion poz szermiercz, a nastpnie skoczy naprzd z wrzaskiem, jakby mia zada cios. Ranny cyklop odwrci si i czmychn, wyjc z blu i zawzicie rozcierajc przebity zadek. Ale drugiego cyklopa nieatwo byo zniechci. Powiniene by tak mdry jak twj kompan naigrawa si z niego Oliver, odpierajc jedno pchnicie, robic unik przed drugim i przeskakujc nad trzecim. Nawet si nie umywasz do Olivera deBurrowsa! W odpowiedzi cyklop natar z tak zajadoci, e Oliver znowu

musia ruszy do boju, i chocia mia wiele okazji, eby zrani wroga, to zdawa sobie spraw, e kady ofensywny wypad umoliwi cyklopowi zadanie potnego ciosu. Bestia bya silna, a jej miecz way prawie tyle samo co nizioek. Oliver nie mia ochoty na tak przykr konfrontacj. Mog si myli przyzna raz jeszcze, usiujc utrzyma bezpieczn odlego. Wyda krtki, przenikliwy gwizd, ale cyklop nie zwrci na to uwagi. W chwil pniej ty kuc Olivera run na plecy cyklopa i przewrci go twarz do ziemi, a nastpnie wgramoli si na jczc besti i zacz po niej skaka. Dziwacznie wygldajcy i osobliwie wywiczony ko pogruchota wrogowi koci. Poznae ju mego wierzchowca? zapyta grzecznie nizioek. Cyklop rykn i sprbowa wsta, ale w tym momencie podkowa zmiadya mu uchw. Luthien nie chcia przyzna przed samym sob, e jest porzdnie pokaleczony. Rany nie byy grone, jednak toczy brutaln walk, a gowa bolaa go tak bardzo, e prawie nic nie widzia. Waciwie mia przed oczami niejeden, a dwa czubki halabard, ktre nieustannie wchodziy mu w parad. Miota ukiem to w przd, to w ty, a potem gwatownie hamowa ruchy. Podszed do drzewa i zdziwienie zaparo mu na chwil dech w piersiach. Zwinnie pad na bok, gdy liczcy na atwe zwycistwo cyklop zada proste pchnicie i jego przeklta halabarda wyobia pokan dziur w drewnie. Luthien odpowiedzia ciosem, ale chybi celu i skrzywi si syszc, jak jego uk pka w zetkniciu z drzewem. Przycign bro do siebie: poowa uku zwisaa na drzazdze. Cyklop zanis si gardowym miechem; Luthien rzuci w niego ukiem. Bestia odepchna pocisk i jej miech przerodzi si w warkot. Kiedy jednak przesuna si do przodu, zobaczya, e jej przeciwnik ma w rku miecz. Kuc Olivera wci stpa po jczcym cyklopie, podczas gdy nizioek zakoysa si na siodle. Chcia zawrci konia i pomc modziecowi, ktry przyszed mu na ratunek, ale zatrzyma si, usyszawszy szepty z wntrza powozu. Zastrzel go! rzek kobiecy gos. Tchrz ci oblecia? Oliver kiwn

gow w gecie aprobaty, domylajc si, e kobieta mwi do kupca. Uwaa wikszo kupcw za skoczonych tchrzy. Szybko stan na siodle, podjecha do powozu i lekko wszed na jego dach omal nie potknwszy si o zwoki cyklopa, w ktrego pysku gboko tkwia duga strzaa. Oliver zerkn na swoje buty uwalane krwi cyklopa, i skrzywi si z obrzydzeniem. Nagle jaka wielka apa chwycia go za kostk, tak e omal si nie przewrci. To cyklop wonica nie dawa za wygran, mimo e w jego piersi ugrzza strzaa. Oliver uderzy go pazem miecza po gowie i kiedy bestia pucia nog nizioka, by zapa si za wieo zranione miejsce, Oliver wymierzy jej kopniaka w lepi. Cyklop usiowa wrzasn, ale z jego garda wydobyo si tylko gulgotanie. Po chwili spad ze swojego siedzenia i leg bezwadnie obok zdenerwowanych koni z zaprzgu. Masz szczcie, e nie pobrudzie mojego wspaniaego, kradzionego ubrania oznajmi mu nizioek. Wtedy z pewnoci bym ci zabi! Prychnwszy pogardliwie, nizioek przeszed na drug stron powozu i uklk na jedno kolano. W chwil pniej kupiec wystawi pulchne rce i gow. Trzyma kusz i celowa z niej mniej wicej w kierunku miejsca, gdzie znajdowa si Luthien i ostatni ocalay onierz. Nagle kupiec poczu klepanie na czubku gowy. Nie sdz, eby to by dobry pomys usysza gos dochodzcy z gry. Powoli zadar gow i spojrza na nizioka. Oliver wci klcza, oparszy okie o drugie kolano, a w odzianej w zielon rkawic doni dziery rapier, ktrym dotyka swego policzka. Jednoczenie bbni palcem wskazujcym po nozdrzu. Oczywicie nie mog mie cakowitej pewnoci w tym wzgldzie cign nonszalancko ale myl, e to moe by jeden z moich przyjaci. Gruby kupiec wrzasn. Usiowa obrci si i skierowa kusz na nowego wroga. Zamar w przeraeniu, gdy przed oczami bysno mu ostrze rapiera. Gdy tylko si opanowa i uwiadomi sobie, e nie zosta uderzony, zapragn dokoczy wasny manewr. Posun si nawet do nacinicia spustu kuszy, lecz natychmiast spostrzeg, e na kolbie broni nie ma ju beta; sprawi to precyzyjny cios rapiera. Oliver rozoy rce i wzruszy ramionami.

Musisz przyzna, e jestem dobry powiedzia. Kupiec raz jeszcze zawy i znikn w powozie, czym ponownie narazi si na ataki kobiety, ktra kilkakrotnie nazwaa go tchrzem, a potem zacza miota jeszcze gorsze wyzwiska. Oliver usiad wygodnie na dachu powozu, bajecznie bawic si ca sytuacj. Potem jego uwag znowu przykua walka. Cyklop zawzicie wymachiwa dug halabard na wszystkie strony. Luthien broni si dzielnie i skutecznie, ale musia miota si i ci gwatownie mieczem na olep; najwyraniej nie by przyzwyczajony do star z tak dug broni. Gdy tylko zaatakuje, musisz od razu ruszy do przodu! zawoa Oliver. Luthien usysza nizioka, ale jego strategia wydaa mu si niedorzeczna. Na arenie zdarzao mu si walczy z wojownikami uzbrojonymi w dzidy, ktrych dugo nie przekraczaa jednak kilku metrw. Tymczasem drzewce tej wczni byo prawie dwa razy dusze. Po kolejnym uderzeniu cyklopa Luthien rzuci si do przodu, zgodnie z instrukcjami, ale zosta zraniony czubkiem halabardy w prawe rami. Z krzykiem upad do tyu. Chwyci miecz lew rk i osoni obolae miejsce. Nie tak! napomnia go Oliver. Nie uderzaj pod ktem, ktry dopenia si z lini ataku wroga! Pomimo i Luthien i cyklop toczyli bj na mier i ycie, na chwil przerwali walk, zastanawiajc si, o czym u licha mwi ten dziwaczny nizioek. Nie ustawiaj ciaa zgodnie z ruchem bliszego czubka halabardy wroga poucza Oliver. Tylko gupia mija by tak zrobia, a ty jeste chyba sprytniejszy od gupiej mii? I nizioek przystpi do dugiego wykadu na temat waciwego parowania dugiej broni i walki z gupimi mijami. Wkrtce jednak modzieniec przesta go sucha. Potne uderzenie zmusio go do uskoczenia w bok, a proste pchnicie w brzuch sprawio, e wysun tyln cz ciaa i zgi si wp. Cyklop cofn si i ponownie szturchn rywala, mylc, e modzieniec straci rwnowag. W pewnym sensie rzeczywicie tak byo, tyle e Luthien pad twarz do ziemi w lad za cofajcym si ostrzem. Czubek halabardy drasn go w poladek, ale

rana nie bya grona. Luthien przekrci si i szybko powsta, a nastpnie chwyci praw rk drzewce halabardy i cign je w d, jednoczenie zadajc cios mieczem. Duga bro pka. Dobra robota! krzykn nizioek z dachu powozu. Mimo wszystko cyklop nie by bezbronny. Wci trzyma rozupane drzewce, ktre teraz posuyo mu jako dzida. Zaledwie Oliver wyda radosny okrzyk, jednooka bestia rykna i przypucia atak, i to akurat w momencie, gdy Luthien usiowa dwign si na nogi. Modzieniec ponownie osun si na ziemi, jakby zosta przeszyty na wylot. Och jkn nizioek, widzc, e ryczcy cyklop napiera caym cielskiem na wczni i bezlitonie miady ni wroga. Luthien lea na ziemi, wijc si i krzyczc. Oliver przyoy kapelusz do serca i spuci gow na znak szacunku. Ale wtedy cyklop gwatownie podskoczy i wyprostowa si, wypuszczajc bro. Zatoczy si kilka krokw do tyu i prbowa wykona obrt. Wtedy Oliver zobaczy, e bestia trzyma si za brzuch, z ktrego wypywaj wntrznoci. Miecz Luthiena stercza do gry, czciowo zakrwawiony. Luthien usiad, odepchnwszy drzewce na bok. Oliver wybuchn miechem, gdy zrozumia, co si stao. Luthien nie zosta przeszyty wczni, a jedynie zapa ostrze pod rami i przewrci si na bok, eby wywie rywala w pole. Och, doprawdy, spodobaa mi si ta sztuczka rzek nizioek i pomacha kapeluszem zwyciskiemu Luthienowi. Czy teraz przyznasz, tchrzliwy, tusty kupczyku, e zostae pokonany? zawoa Oliver, stukajc rapierem w drzwi powozu. Albo wyjdziesz w tym momencie, albo wynios ci na ostrzu mego wspaniaego rapiera! Drzwi zaskrzypiay i otworzyy si, ukazujc kupca oraz jego wymalowan i uperfumowan dam odzian w kus szat ze szkaratnego jedwabiu. Kobieta spojrzaa na nizioka z niedowierzaniem, ale wyraz jej twarzy natychmiast uleg zmianie, kiedy zauwaya przystojnego modzieca zbliajcego si do grupy. Luthien wychwyci jej lubiene spojrzenie i odwzajemni je nieco gupim umiechem niedowierzania. Natychmiast przypomnia sobie Avonese i odruchowo zacisn lew rk na rkojeci zakrwawionego miecza. Oliver zeskoczy do nich w trzech susach, kolejno na siedzenie dla

wonicy, zad konia i na ziemi, po czym zacz spacerowa wok winiw. Szybki ruch rki wystarczy, eby zerwa kupcowi przytroczon do pasa portmonetk. Po chwili nizioek zdj kobiecie wysadzany klejnotami naszyjnik, uywajc do tego miecza. Id przeszuka powz poleci Luthienowi. Nie prosiem ci o pomoc, ale askawie podziel si z tob upem. Przerwa, gdy na moment jego uwag pochono liczenie zabitych. Doszed do wniosku, e Luthien zabi trzech cyklopw, czyli poow wrogiego oddziau, potem jednak uzna, e to on sam unieszkodliwi wonic. Pokonae dwch z szeciu oznajmi. Zatem cztery z szeciu sztuk nale do mnie. Luthien wyprostowa si, oburzony. Mylisz, e dostaniesz poow? zaperzy si rozbjnik. Nie jestem zodziejem! owiadczy Luthien. Wszyscy troje Oliver, kupiec i dama popatrzyli na martwych i rannych cyklopw lecych w bocie. Teraz jeste odparli zgodnym chrem, po ktrym Luthien skrzywi si. Powz? ponagli go Oliver, przerywajc dug chwil milczenia. Luthien wzruszy ramionami i przeszed obok zakadnikw do wntrza. Powz mia wiele przegrdek, przewanie wypenionych ywnoci albo chusteczkami, perfumami i innymi niezbdnymi w podry przedmiotami. Jednake po kilku minutach poszukiwa Luthien znalaz pod siedzeniem elazny kuferek. Przesun go na rodek i podnis, a nastpnie wytaszczy na zewntrz. Na skutek poczyna Olivera handlarz klcza rozebrany do bielizny i skamla. Strasznie duo kieszeni wyjani nizioek Luthienowi, przeszukujc wielk kamizelk mczyzny. Moesz mnie zrewidowa mrukna kobieta do Luthiena, ktry cofn si o krok i wyrn w otwarte drzwi powozu. Jeeli ukrywasz pod spodem co drogocennego powiedzia nizioek, pokazujc jej obcis, przewitujc szat to w ogle nie jeste kobiet, za jak pragniesz uchodzi! mia si z wasnego dowcipu, dopki nie spostrzeg elaznego kuferka w rkach Luthiena. Od razu zawieciy mu si oczy. Widz, e pora odjeda rzek i cisn kamizelk.

A co z nimi? zagadn Luthien. Musimy ich zabi odpar niedbale Oliver poniewa inaczej sprowadz nam na karki ca Gwardi Pretoriask. Luthien rzuci mu gniewne spojrzenie. Zabijanie uzbrojonych cyklopw nie wydawao mu si zdrone, ale zupenie inn rzecz byo mordowanie bezbronnego mczyzny i kobiety, ktrzy ulegli po uczciwej walce. Jednak zanim modzieniec zdy zaprotestowa, nizioek jkn i mocno uderzy si w policzek. Ach, przecie jeden z jednookich uciek rzek Oliver z udawanym zmartwieniem w gosie a wic nie zdoamy pozby si wszystkich wiadkw. Wydaje si zatem, e okazanie litoci moe wyj nam na dobre. Zerkn na stkajcych cyklopw, na wonic za zaprzgiem, na besti wdeptan w ziemi kopytami kuca Olivera, ktra leaa teraz oparta na okciu i obserwowaa rozwj wydarze; na cyklopa, ktrego poci Luthien, wci klczcego i trzymajcego si za brzuch; i jeszcze na tego, ktrego kopn kuc Olivera sta niezbyt pewnie na nogach i nie zdradza chci zblienia si do rozbjnikw. Jeli doliczyo si cyklopa, ktry uciek przed Oliverem, rozcierajc obolae poladki, pozostawa tylko martwy kusznik na dachu powozu. Poza tym doda nizioek z umieszkiem jeste jedyn osob, ktra kogokolwiek zabia. Zabierz mnie ze sob! nieoczekiwanie wrzasna dama, rzucajc si ku Luthienowi. Kiedy na niego wpada, upuci elazny kuferek, i to na swoje stopy. Pod wpywem blu, przytaczajcego odoru perfum damy i wspomnie o Avonese, Luthien jkn i odepchn towarzyszk kupca, i zanim uwiadomi sobie, co robi, zdzieli j pici w twarz, tak e ciko osuna si na ziemi. Musisz popracowa nad swoimi manierami zauway Oliver, krcc gow. I nad rycerskoci odezwa si do kupca, ktry nawet nie pisn, eby zaprotestowa przeciw pobiciu swojej towarzyszki. Ale to, podobnie jak kufer ze skarbami, moe zaczeka dorzuci nizioek. Ruszajmy w drog, mj przyjacielu! Luthien wzruszy ramionami, nie wiedzc, co powinien uczyni, nie pojmujc nawet tego, co ju zrobi. achman! zawoa Oliver. Luthien jeszcze nie sysza tak idealnie dobranego imienia. Brzydki, ty kuc Olivera potruchta wok koni z zaprzgu i uklk, tak aby

nizioek mg atwiej go dosi. Po kufer na swoim koniu poleci Oliver a ja pjd poszuka mojego lewaka. Ty za doda, uderzajc drcego ze strachu kupca pazem rapiera odliczaj, i to tak, jakby liczy swoje wasne mo-o-nety. I nie przerywaj, dopki nie przeliczysz wszystkich, i to po tysickro! Luthien odnalaz Wodnego Tancerza i przywiza kufer za siodem. Nastpnie zbliy si do poszkodowanej kobiety i pomg jej wsta. Zamierza szczerze j przeprosi ostatecznie to nie bya Avonese, a w dodatku on sam i nizioek dopiero co j obrabowali ale dama natychmiast ponownie rzucia mu si na szyj i zacza ksa w ucho. Z wielkim wysikiem (i omal nie tracc ucha) Luthien zdoa j odepchn na dugo ramienia. Jaki mocny zamruczaa. Twoja pani? zapyta Oliver, przejedajc obok klczcego kupca. Moja ona odpar kwano handlarz. Widz, e zalicza si do tych wiernych rzek nizioek. No ale my mamy pienidze! Luthien odepchn kobiet i podbieg do konia; wskoczy na siodo tak szybko, e niewiele brakowao, aby spad z drugiej strony. Zmusi Wodnego Tancerza do galopu, widzc, e nachalna dama pdzi za nim co si w nogach, i ruszy za Oliverem w kierunku mostu. Oliver obserwowa go z rozbawieniem, a potem obrci achmana w stron handlarza i jego towarzyszki. Teraz moecie powiedzie wszystkim swoim tustym przyjacioom kupczykom, e obrabowa was Oliver deBurrows owiadczy, jakby ta informacja miaa szczeglne znaczenie. achman stan dba. Oliver zamaszystym ruchem nacisn kapelusz na oczy i ju go nie byo.

Rozdzia 7 PRZEPRAWA PRZEZ DIAMENTOW BRAM Nazywam si Oliver deBurrows powiedzia nizioek, zmuszajc kuca do wolniejszej jazdy, gdy mieli za sob ponad mil drogi. Rozbjnik doda i z wdzikiem zamacha kapeluszem. Luthien rwnie chcia si przedstawi, ale nizioek jeszcze nie skoczy swojej prezentacji. Kiedy mwiem o sobie rozbjnik nizioek wyjani lecz kupcy nie traktowali tego zbyt powanie i musiaem czciej uywa mego rapiera, by dowie, e to nie arty, jeli rozumiesz, co mam na myli. Mwic te sowa, wyszarpn rapier z ptli pendentu i pchn nim w kierunku Luthiena. Rozumiem zapewni go Luthien, delikatnie odpychajc niebezpieczn bro. Znowu prbowa si przedstawi, ale natychmiast mu przerwano. A to mj wspaniay ko, achman rzek Oliver, poklepujc tego kuca. Oczywicie nie jest najadniejszy, ale sprytem przewysza kadego konia, a take wikszo ludzi. Luthien poklepa wasnego kudatego konia i zacz mwi: Wodny Tan... Naprawd doceniam twoj nieoczekiwan pomoc cign Oliver, zupenie nie zwrciwszy uwagi na prb wtrcenia kilku sw przez Luthiena. Oczywicie sam dabym im rad. Widzisz, byo ich tylko szeciu. Ale mj papa zawsze powiada, e trzeba korzysta z pomocy, jeli ma si tak okazj, tote pragn wyrazi wdziczno... Luth... podpowiedzia modzieniec, ale nizioek raz jeszcze wpad mu w sowo: Oczywicie moja wdziczno bdzie polega jedynie na dopuszczeniu do podziau upw. Jedna czwarta dla ciebie. Zerkn na do pospolity ubir Luthiena z nieukrywan pogard. To zapewne i tak wicej bogactwa, ni kiedykolwiek widziae na oczy. Zapewne szybko zawtrowa syn lorda Bedwydrin, starajc si nie umiecha gupio. Uwiadomi sobie jednak, e opuszczajc rodzinny dom, wzi ze sob bardzo niewiele. Mia wystarczajco duo pienidzy, eby odby przepraw i utrzyma si przez kilka dni, ale kiedy wyjeda

z Dun Varna, nie wybiega myl w tak dalek przyszo. Zatem dug zosta spacony powiedzia Oliver, odetchnwszy gboko. Po raz czwarty Luthien nie zdy si przedstawi. Ale jeli chcesz, pozwol ci jecha za mn. Ten kupczyk wcale nie by zaskoczony moim widokiem i cay czas wietnie zdawa sobie spraw z tego, e mgby odeprze mj atak, gdyby pokaza swoich szeciu stranikw. A mimo to ukry ich perorowa nizioek, jakby mwi do samego siebie. W kocu pstrykn palcami i spojrza na Luthiena tak niespodziewanie, e modzieniec a podskoczy. Naprawd myl, e ukry jednookich po to, by zwabi mnie do rodka! wykrzykn. Na chwil przesta gada i pogadzi swoj kozi brdk jedn z odzianych w zielone rkawice doni. Tak, tak cign. Ten kupczyk wiedzia, e bd na gocicu; nie pierwszy raz go obrabowaem. Zdaje mi si, e kiedy dopadem go za Princetown. Zerkn na Luthiena, ktry kiwa gow. I oczywicie, tak czy owak sysza o mnie. A wic moesz jecha ze mn zaofiarowa si przez jaki czas. Dopki nie znajdziemy si poza zasigiem puapek, ktre z pewnoci zastawi na nas ten jegomo. Sdzisz, e nadal zagraa nam niebezpieczestwo? Wanie to powiedziaem. Luthien znowu musia walczy z przypywem wesooci. Zdumiewaa go atwo, z jak ten czowieczek przypisywa sobie saw legendarnego rozbjnika. Nigdy wczeniej nie sysza o Oliverze deBurrowsie, chocia kupcy, przybywajcy do domu ojca w Dun Varna, czsto snuli opowieci o zodziejach napotkanych na drodze. Zapewniam ci zacz Oliver, ale przerwa i popatrzy dziwnie na Luthiena. Wiesz powiedzia, nieco zakopotany czowiek powinien si przedstawi, kiedy jedzie z kim, kogo wczeniej nie zna. Istniej przecie zasady etykiety, zwaszcza dla tych, ktrzy chc zyska rozgos jako prawdziwi rozbjnicy. Ach, c zakoczy, wzdychajc gboko moe z czasem nauczysz si tego wszystkiego u boku Olivera deBurrowsa. Jestem Luthien szybko krzykn mody Bedwyr, nie chcc, eby Oliver znowu mu przerwa. Zastanawia si, czy nie powinien poda faszywego imienia, ale adne nie przychodzio mu do gowy, a zreszt

w zasadzie nie widzia powodu, by tak uczyni. Luthien Bedwyr z Dun Varna. A to jest Wodny Tancerz doda i kolejny raz poklepa swojego konia. Oliver nasun kapelusz i cign cugle. Bedwyr? powtrzy, jakby si zastanawia i chcia usysze to sowo raz jeszcze. Bedwyr. To nazwisko brzmi znajomo. Gahris Bedwyr jest lordem Bedwydrin powiedzia Luthien. Ach! zgodzi si Oliver; wysun palec do gry i umiechn si szeroko, przypomniawszy sobie, skd zna nazwisko Luthiena. Jednak ten umiech natychmiast zamar na jego wargach i nizioek zamruga niedowierzajco. Rodzina? Ojciec przyzna si Luthien. Oliver omal si nie udawi, ale w kocu wydusi z siebie odpowied. I jeste tu, na drodze, dla rozrywki! wywnioskowa. W Gaskonii, gdzie Oliver spdzi wikszo ycia, czsto zdarzao si, e niesforne dzieci monych panw pakoway si w rne awantury, wcznie z urzdzaniem zasadzek na podrujcych kupcw, wiedzc, e rodzinne koneksje pozwol im unikn konsekwencji. Dobywaj miecza, gupi choptasiu! wrzasn nizioek i natychmiast wycign swj rapier i lewak. Doprawdy, nie mog pochwala czego takiego! Oliverze! zawoa Luthien, odwracajc konia tak, aby cho troch si odsun od rozwcieczonego towarzysza. O czym ty mwisz? Widzc, e deBurrows rusza za nim, niechtnie wycign broi. Przynosisz wstyd kademu szanujcemu si rozbjnikowi w tej krainie! cign Oliver. Po co ci mo-o-nety i kle-ej-noty? achman zbliy si bokiem do Wodnego Tancerza i pomimo e siedzcy w siodle nizioek by prawie dwa razy niszy od Luthiena, i ledwo dosiga rywala, zaatakowa go rapierem. Luthien odparowa cios i odepchn rapier w bok. Oliver odwzajemni si byskawiczn seri pchni, unikw i ci; udao mu si nawet zmyli przeciwnika lewakiem. Zaprawiony w pojedynkach Luthien odpiera kady atak, doskonale zachowujc rwnowag i postaw obronn. Ale to jest rozrywka dla lordowskiego syna zauway ironicznie Oliver. Jest zanadto znudzony codziennym obowizkiem zastraszania wasnych poddanych. Pchnicia staway si coraz bardziej gwatowne.

Najwyraniej Oliverowi zaleao na pooeniu przeciwnika trupem. Ostatnie sowa Olivera bardzo uraziy Luthiena i byy zniewag rwnie dla jego ojca, ktry nigdy nie postpowa w opisany przez nizioka sposb. Odchyli si do tyu i przeczeka napad furii Olivera, a potem sam przypuci atak, zawzicie wymachujc mieczem i odpychajc rapier na bok. Przeszkodzi mu lewak w rce nizioka, ktry a pisn, sdzc, e wytrci Luthienowi bro z rki, tak jak to uczyni poprzednio, walczc z cyklopem. Luthien by jednak szybszy od cyklopa. Zanim Oliver zdy przekrci rapier, modzieniec zada cicie i omal nie wytrci Oliverowi lewaka z rki. Wielki kapelusz nizioka spad na ziemi i obaj przeciwnicy wiedzieli, e to samo staoby si rwnie z jego gow, gdyby tylko Luthien zechcia. Mocne pocignicie cugli sprawio, e achman cofn si, zwikszajc odlego midzy walczcymi. By moe nie miaem racji przyzna nizioek. Nie masz racji rzek ponuro Luthien. Moge wytkn Gahrisowi Bedwyrowi pewne wady, w to nie wtpi. On nie postpuje zgodnie z wasnym sumieniem, jeli kci si to z edyktami krla Greensparrowa, ksicia Montfort albo ktrego z licznych wysannikw ksicia. Ale jeli chcesz y, nigdy wicej nie wa si zarzuca Gahrisowi despotyzmu! Przecie mwiem, e mog si myli odpar rzeczowo Oliver. Jeli o mnie chodzi... zacz Luthien, przyciszonym gosem, gdy nie by pewien, co jeszcze powiedzie. A co ze mn? zastanawia si. Co si stao dzisiejszego dnia? Nagle wszystko wydao mu si nierzeczywiste, zamglone. Przynajmniej teraz Oliver milcza, pozwalajc modemu czowiekowi uporzdkowa myli. Zrozumia, e to, co ma do powiedzenia Luthien, moe okaza si wane dla nich obu. Nie roszcz ju sobie prawa do przywilejw, ktre przysuguj mi z racji noszenia nazwiska Bedwyr oznajmi Luthien stanowczo. Uciekem z domu, zostawiwszy za sob zwoki stranika, cyklopa. A teraz sam zadecydowaem o swoim yciu. Wycign miecz przed siebie; jego cienkie ostrze zalnio w socu, chocia wci bya na nim krew kupieckiego stranika. Jestem takim samym banit jak i ty, Oliverze

deBurrows oznajmi. Czowiekiem wyjtym spod prawa w krainie rzdzonej przez bezprawnie wadajcego krla. Bd walczy mieczem o sprawiedliwo. Oliver unis rapier, jakby oddawa modziecowi honory. Chcia zademonstrowa, i zgadza si z nim, ale w gbi duszy Luthien wydawa mu si gupiutkim choptasiem, ktry nie ma pojcia ani o zasadach, ani o niebezpieczestwach czyhajcych na drodze. Sprawiedliwo? Na sam myl o tym Oliverowi zbierao si na miech. Luthien mg o ni walczy mieczem, ale nizioek dga swym rapierem wycznie dla materialnej korzyci. Mimo wszystko ten mody czowiek by potnym sprzymierzecem temu nie dao si zaprzeczy. Poza tym, Oliver doszed do wniosku, e jeli Luthien rzeczywicie zabiega o sprawiedliwo, to on sam mg liczy na dodatkowe korzyci. Nagle nizioek zacz myle, e ten ukad nie musi okaza si taki tymczasowy. Przyjmuj twoje wyjanienia oznajmi. I przepraszam za swoje nie przemylane postpowanie. Kolejny raz zamierza uchyli kapelusza, lecz uwiadomi sobie, e jego nakrycie gowy ley na ziemi. Luthien rwnie to zauway i chcia podnie kapelusz. Jednak Oliver odprawi go ruchem rki, przechyli si na bok i wsun czubek rapiera pod kapelusz, ktry zacz wirowa, kiedy nizioek podnis bro. Po chwili kapelusz zosta podrzucony w gr i wyldowa idealnie na gowie Olivera. Luthien siedzia zdumiony. Pokrci gow, widzc umiech zadowolonego z siebie Olivera. Ale na tej wyspie nie jestemy bezpieczni, druhu banito rzek nizioek, tym razem z powan min. Ten kupczyk zna mnie albo wiedzia co na mj temat i spodziewa si zasadzki. Prawdopodobnie jecha do twojego ojca, eby zorganizowa polowanie na Olivera deBurrowsa. Nizioek przesta mwi i parskn. Kiedy spojrza na Luthiena, nie mg si powstrzyma od rechotu. Och, c za ironia losu! wykrzykn. Jedzie do lorda po pomoc, gdy tymczasem syn lorda przychodzi z pomoc mnie! Oliver mia si coraz goniej. Luthien zawtrowa mu, bardziej z grzecznoci ni dlatego, e odczuwa prawdziw rado. Wbrew nadziejom Luthiena, nie zdoali dotrze do przeprawy tego

popoudnia. Modzieniec wyjani Oliverowi, e promy nie wypywaj na niepewne morze noc. W ciemnociach zwiadowcy z wyspy nie mogli si zorientowa, czy do wskich kanaw nie wpyny jakie wieloryby. Opis dziesiciotonowych ludoercw cakowicie przekona Olivera, e naley rozbi obozowisko, zamiast opuszcza wysp jeszcze tego samego dnia. Luthien dugo nie kad si spa. Siedzia w mawce przy syczcych pomykach obozowego ogniska. Naprzeciw siebie mia smacznie chrapicego Olivera, z boku za spokojnie, z opuszczonymi bami stay achman i Wodny Tancerz. Modzieniec skuli si pod kocem, usiujc odegna chd. Wci nie mg uwierzy we wszystko to, co si stao w cigu kilku ostatnich dni: Garth Rogar, jego brat, stranicy cyklopi, a teraz napad na kupiecki wz. Luthienowi wydawao si to nierzeczywiste; mia wraenie, e wpad w wir nie kontrolowanych wydarze, ktry wciga go coraz gbiej. Po namyle doszed do wniosku, e byy raczej trudne do zakwestionowania. wiat okaza si zupenie niezgodny z wizj, ktr wpajano Luthienowi od dziecistwa. By moe ostatnie poczynania modzieca w Dun Varna decyzja o wyjedzie i walka z cyklopem stanowiy swego rodzaju przejcie w doroso, przebudzenie naiwnego dziecka z magnackiego rodu. Luthien uwiadamia sobie jednak, i wci nie ma wiarygodnych odpowiedzi. Wiedzia rwnie, e i w Dun Varna, i podczas walki Olivera ze stranikami kupca, postpowa zgodnie z tym, co dyktowao mu serce. Postpowa tak jak nakazywao mu sumienie i tylko nim mg si kierowa, jadc gocicem w deszczu i chodzie sierpniowej nocy. Nastpny dzie by rwnie szary i mokry, ale towarzysze przebyli spory szmat drogi od obozowiska. Niebawem poczuli w nozdrzach oraz na jzykach zapach i posmak sonej wody. Gdyby dzie by pogodny wyjani Luthien moglibymy zobaczy std pnocne szczyty elaznego Krzya. Skd wiesz? zagadn go Oliver z nut sarkazmu w gosie. Czy na tej wyspie mielicie kiedykolwiek pogodny dzie? Rozmowa podrnikw bya rwnie niefrasobliwa jak ich serca. (Oliver zawsze sprawia wraenie beztroskiego!) Tego dnia Luthien odczuwa ulg, jakby wiedzia, e znajdzie wolno, kiedy przekroczy wski kana i wjedzie na stay ld Eriadoru. Przyzywa go szeroki wiat.

Ale najpierw musieli przedosta si na drug stron. Ze szczytu skalistego urwiska spojrzeli pierwszy raz na Diamentow Bram i na stay ld za wskim kanaem. Miejsce zawdziczao sw nazw wysepce w ksztacie diamentu, bryle wilgotnej, czarnej skay porodku kanau w poowie drogi midzy brzegami. Na kocach dugich, drewnianych pomostw, ktrych podpory byy grube jak prastare dby, przycupny dwie paskie, odkryte barki. Nieco dalej widniay pozostaoci starych przystani o rwnie przemylnej konstrukcji; ich zagada wiadczya o potdze morza. Barki, wcznie z dwiema zacumowanymi po drugiej stronie kanau, byy pocztkowo projektowane i budowane przez krzaty z elaznego Krzya. Tak byo przed ponad trzystu laty, lecz wyspiarze nadal starannie je konserwowali i uzupeniali ich skad, gdy ktra rozbia si o skay albo porwa j prd czy wieloryb grzbietowy. Ich konstrukcja bya prosta i efektywna: nie zadaszony, paski podest przeznaczony na towar i dla podrnych, umocowany w kadym rogu grubymi belkami, ktre wyginay si ku centralnemu punktowi kilka metrw nad rodkiem podestu. W tym miejscu belki czyy si z dug, metalow rur, przez ni za przewleczony by gruby sznur, dziki ktremu prom przesuwa si do przodu i z powrotem. Po obu stronach rury widoczne byy przekadnie, ktrych zbate tryby docieray do rowkw z boku rury. Korba na pokadzie nakrcaa rzd przekadni prowadzcych do wspomnianych mechanizmw, te za chwytay wzy sznura i cigny prom wzdu napitej liny. Pikno systemu polegao na tym, e dziki misternej i przemylnej robocie krzatw jeden silny mczyzna potrafi sam pocign prom, nawet gdy znajdowa si na nim duy adunek. Mimo wszystko przeprawa zawsze wizaa si z pewnym niebezpieczestwem. Tego dnia, jak zwykle, spienione fale odsaniay wierzchoki ska, zwaszcza w pobliu Diamentowej Bramy, gdzie promy mogy si zatrzyma w razie kopotw. Jedna z barek nigdy nie nadawaa si do uytku. Demontowano j, by mc wymieni sznur albo gdy trzeba byo wzmocni deski pokadu. Kilkudziesiciu ludzi pracowao na Diamentowej Bramie cae dnie, eby przeprawa moga sprawnie funkcjonowa. Planuj spuci t rzek znajcy si na promach Luthien i pokaza

Oliverowi bark na pnocy. I wyglda na to, e druga zaraz odpywa. Musimy si pospieszy, gdy na nastpn bark przyjdzie nam czeka wiele godzin. Da znak Wodnemu Tancerzowi i ko natychmiast ruszy ciek prowadzc do podestw. Kilka minut pniej achman stan dba. Oliver chwyci Luthiena za rami, eby ten zwolni tempo. Ale przecie prom... zacz protestowa Luthien. Kto urzdzi zasadzk w pobliu wyjani Oliver. Luthien popatrzy na niego z niedowierzaniem, a potem zerkn na pomost. Uwijao si tam ponad dwudziestu ludzi, ale na przepraw czekaa tylko para cyklopw, ktrzy nie mieli na wierzchu broni i sprawiali wraenie zwykych podrnikw. Luthien zdawa sobie spraw, e to do rzadki widok, albowiem na Bedwydrin przebywao niewielu cyklopw, i byli to zazwyczaj stranicy kupcw albo przyboczna stra jego ojca. Jednake edykt krla Greensparrowa zezwala cyklopom jako obywatelom Avon na swobodne przemieszczanie si, a zatem sytuacja na Diamentowej Bramie nie bya a tak niezwyka. Musisz si nauczy wyczuwa takie rzeczy zauway Oliver, widzc, e modzieniec ma wtpliwoci. Luthien wzruszy ramionami, ale ustpi i odtd jecha wolniej, zgodnie z nakazem Olivera. Dwaj cyklopi, podobnie jak liczni robotnicy, dostrzegli ich, gdy znajdowali si o kilkadziesit metrw od pomostu. Jednak aden z nich nie zdradzi si ani gestem ani sowem, e oczekiwa przybycia dwch towarzyszy. Mimo to Oliver zwolni jeszcze bardziej i spoglda nerwowo spod ronda kapelusza. Dwik rogu obwieci wszystkim, e musz si cofn, aby barka moga wypyn. Luthien rzuci si naprzd, ale zosta powstrzymany przez Olivera. Oni odpywaj Luthien szepn ochrypym gosem. Spokojnie zaklina go Oliver. Niech myl, e po prostu czekamy na nastpn przepraw. Kto? spiera si Luthien. Widzisz te baryki wzdu przystani? zagadn Oliver. Luthien spojrza w tym kierunku, lecz kompan natychmiast cisn jego przedrami.

Nie rb tego tak jawnie! skarci go nizioek. Luthien westchn i zerkn ukradkiem na wspomniane przez Olivera beczuki. Stay w dugim szeregu. Zapewne przy wieziono je z kontynentu i czekay na odbiorc z wozem. S oznaczone liter X zauway Oliver. Wino zawyrokowa Luthien. Jeli to wino, to dlaczego w wielu z nich nie ma szpuntw? odpar czujny nizioek. Luthien przyjrza si beczkom uwaniej i zauway, e w co trzeciej beczuce otwr rzeczywicie nie by zatkany. A jeli ci na pomocie s zwykymi podrnikami cign Oliver to dlaczego nie wsiedli na bark, ktra odpywa? Luthien znowu westchn, tym razem dajc znak, e zaczyna nada za rozumowaniem Olivera i e zgadza si z nim. Czy twj ko umie skaka? zapyta cicho nizioek. Luthien spostrzeg, e barka powoli oddala si od przystani, i zrozumia, o czym myli Oliver. Powiem ci, kiedy zaczniemy si przedziera zapewni go tamten. Jeli bdziesz mia okazj w trakcie jazdy, kopnij ktr beczk do wody! Luthien poczu, jak podnosi mu si poziom adrenaliny, poczu to samo mrowienie i bl odka, ktre towarzyszyo mu przy wchodzeniu na aren. Nie mia najmniejszych wtpliwoci, e u boku Olivera deBurrowsa nie grozi mu nuda! Spokojnie wprowadzili wierzchowce na deski dziesiciometrowego pomostu. Minicie dwch robotnikw nie wywoao adnych incydentw. Trzeci mczyzna, prawdopodobnie tragarz, podszed do nich z umiechem na ustach. Nastpna barka odpynie godzin przed pnoc oznajmi radonie i pokaza ma szop, gdzie, jak zacz tumaczy, podrni mog odpocz i skrci oczekiwanie posikiem. To za dugo! wykrzykn nagle Oliver, spinajc achmana do skoku. Wodny Tancerz rzuci si tu za kucem. Mczyni usunli si im z drogi. Dwaj cyklopi ryknli i wyjli zza fad paszczy krtkie miecze. Zgodnie z przewidywaniami Olivera, co trzecia beczka zacza si porusza: wyskakiwali z nich cyklopi, z trzaskiem odrzucajc wieko. Jednake dwaj towarzysze potrafili wykorzysta efekt zaskoczenia.

Wodny Tancerz da susa za kucem Olivera i wjecha na dwch cyklopw, ktrzy potoczyli si na boki. Nizioek zbliy si do krawdzi pomostu, rwnolegle do rzdu baryek; podczas szaleczego galopu udao mu si zepchn cakiem pokan ich liczb. Wolno odpywajcy prom znajdowa si moe pi metrw od przystani, gdy Luthien dotar na skraj pomostu. Dla silnego Wodnego Tancerza nie by to szczeglnie trudny skok, tote mody czowiek gadko poszybowa w powietrzu. Oliver skoczy w lad za nim, wymachujc kapeluszem. Przy ldowaniu achman polizgn si i wyrn w Wodnego Tancerza, ktry ju sta na piknie wykoczonej barce. Tymczasem na pomocie tkwio kilkunastu cyklopw, ktrzy zorzeczyli i wymachiwali broni, lecz Oliver, czujniejszy od swego mniej dowiadczonego kompana, nie zwraca na nich uwagi. Natychmiast zeskoczy z wierzchowca i wycign bro, gdy musia odeprze atak cyklopa, ktry ni std, ni zowd wyoni si spomidzy stosw towaru. Rapier i lewak wiroway w precyzyjnym i czarujcym tacu, tak szybko, e stal tworzya zamazan plam, cho wydawao si, e aden cios nie siga celu. Cyklop otwar ze zdziwienia usta. Demonstracja siy nizioka zrobia na nim due wraenie. Kiedy jednak zamieszanie dobiego koca, okazao si, e bestia wcale nie jest ranna. Spojrzaa jednym okiem na sw skrzan tunik i zauwaya, e nizioek wyci na niej starann kursyw liter O. Mgbym napisa cae swe nazwisko rzek Oliver. A zapewniam ci, e jest bardzo dugie! Rozwcieczony cyklop warkn i unis ciki topr. Oliver natychmiast rzuci si do przodu, wbieg midzy szeroko rozstawione nogi rywala i, odwrciwszy si, szturchn besti rapierem w zad. Poszydzibym z ciebie jeszcze oznajmi nizioek ale widz, e jeste zbyt gupi, by zauway, e si z ciebie kpi! Cyklop zaskowycza i odwrci si, a potem instynktownie spojrza przed siebie, akurat w momencie, gdy Luthien zadawa mu cios w twarz. Tymczasem Oliver cofn rapier i ruszy do ataku. Kiedy podci ramieniem kolana wroga, ten, pchnity przez Luthiena, gwatownie przechyli si do tyu i run ciko na plecy. Przez chwil miota si jeszcze, lecz ostatecznie zamar w bezruchu.

Plusk wody zmusi Luthiena do odwrcenia si. Cyklopi na pomocie chwycili wcznie i ciskali nimi w stron barki. Powiedz kapitanowi, eby szybciej pyn rzek cicho Oliver, mijajc Luthiena. Wrczy modziecowi may mieszek z monetami. I oczywicie zapa temu czowiekowi. Oliver podszed do rufy promu. Grad wczni najwyraniej nie robi na nim specjalnego wraenia. Wy aosne winiopasy! naigrawa si z przeciwnikw. Gupie gamonie, ktre wsadzaj sobie palce do oka, chocia chc poduba w nosie! Cyklopi zareagowali wrzaskami i jeszcze mocniejszym obstrzaem. Oliver! krzykn Luthien. Nizioek odwrci si i popatrzy na modzieca. Przecie one maj tylko po jednym oku wytumaczy. Nie potrafi oceni gbi. Nie wiesz, e cyklopi nie potrafi rzuca? Odwrci si ze miechem, a potem zawoa: Witam! i podskoczy w chwili, gdy wcznia ugrzza w deskach pokadu midzy jego nogami. Moesz si myli odpar Luthien, naladujc akcent nizioka i uywajc jego ulubionego powiedzonka. Nawet jednookim szczcie czasem sprzyja odpar nizioek, z oburzeniem pstrykajc odzianymi w zielone rkawice palcami. I by utwierdzi si w tym przekonaniu, posa pod adresem bestii na pomocie now wizank szyderstw. O co tu chodzi? zapyta stary, ogorzay mczyzna, chwyciwszy Luthiena za rami. Nie pozwol... Umilk, kiedy Luthien wrczy mu mieszek z pienidzmi. No, dobrze stwierdzi. Ale przywicie te konie, bo inaczej wasza strata! Luthien skin gow i ylasty staruszek wrci do korby. Zniecierpliwionym podrnikom wydawao si, e prom sunie bardzo powoli, pokonujc lekko wzburzone, ciemne wody kanau, gdzie Morze Avon zbiegao si z Morzem Grzbietowym. Widzieli, jak cyklopi gramol si z powrotem na pomost i usiuj wyprowadzi z doku drugi prom, aby ruszy w pocig. Luthien nie by tym zbytnio zaniepokojony. Wiedzia, e takie odzie budowano z myl o dugich rejsach po wzburzonych wodach i nie da si ich zmusi do szybszego pynicia. Mieli du przewag nad cigajcymi ich cyklopami, a Wodny Tancerz i achman powiksz dystans o dobre ptora kilometra, zanim wrogowie zejd na

ld. Oliver podszed do stojcego przy koniach Luthiena. Utyka na jedn nog i pojkiwa. Jeste ranny? zapyta Luthien z niepokojem. Chodzi o mj but odpar nizioek i wycign but w stron Luthiena. But wydawa si nietknity, chocia by dosy brudny i przemoczony, jakby Oliver zanurzy nog w wodzie. Ta plama! wyjani Oliver, podnoszc stop wyej, blisko twarzy Luthiena. Kiedy przechodziem po dachu wozu tego kupczyka, nadepnem na krew martwego cyklopa. Teraz nie mog zetrze jej z buta! Luthien wzruszy ramionami, niewiele z tego rozumiejc. Ukradem ten but z najlepszej bursy w Gaskonii obruszy si Oliver synowi przyjaciela samego krla! Gdzie w tej dzikiej krainie, ktr zwiesz sw ojczyzn, mam znale drugi taki but? Przecie z tym butem wszystko jest w porzdku zaprotestowa Luthien. Jest zupenie zniszczony! odpar Oliver i skrzyowa rce na piersi. Zakoysa si na obcasie i, stukajc drug nog, gniewnie odwrci wzrok. Luthien z trudem powstrzymywa miech, patrzc na swego nadsanego towarzysza. Lecy metr dalej cyklop poruszy si i jkn. Jeeli si obudzi, to kopn go w oko oznajmi spokojnie Oliver. Dwa razy. Nizioek spojrza gniewnie na Luthiena, ktrego pier falowaa, w radosnych westchnieniach. A potem napisz swoje imi, imi i nazwisko... moje bardzo dugie imi i nazwisko na twoich wielkich poladkach obieca nizioek, zdejmujc but. Luthien wtuli twarz w kudaty kark Wodnego Tancerza. W tym momencie prom przepyn ju ponad sto metrw i zblia si do pmetka, do Diamentowej Wysepki. Wydawao si, e ucieczka przyjaci zakoczy si powodzeniem, i nawet nastrj Olivera uleg poprawie.

Jednak co nagle szarpno lin. Luthien i Oliver obejrzeli si na brzeg i zobaczyli, e cyklopi zawili na wysokich tyczkach, ktre przytrzymyway lin, i rbi j toporami. Hej, nie wacie si tego robi! wrzasn kapitan promu, przebiegajc po pokadzie. Luthien mia wanie zapyta, jakie problemy mog wynikn, jeli lina prowadzca zostanie odcita. Czeka na odpowied, gdy za spraw wiru w kanale prom zacz natychmiast dryfowa na poudnie, w kierunku skalistej wysepki. Kapitan przebieg na drug stron pokadu, gono wydajc komendy jedynemu czonkowi zaogi. Mczyzna manipulowa przy korbie jak oszalay, ale nie mona byo rozwin wikszej prdkoci. Prom pyn w limaczym tempie i wci dryfowa ku zagadzie. Luthien i Oliver mocno chwycili si swoich siode i prbowali znale jakie bezpieczne oparcie na rozchybotanym promie. d otarta si o kilka mniejszych ska, o wos nie wpada na potny, ostry wystp i ostatecznie rozbia si o skay otaczajce ma i wsk zatok. Towar przesun si na bok. Cyklop, ktry wanie dwiga si na nogi, zatoczy si i z caej siy wyrn w pokryt skorupiakami ska. Odtd lea cakiem nieruchomo. Inny pasaer podzieli jego los: przekoziokowa w wod i wypyn na powierzchni, duszc si i wrzeszczc. achman i Wodny Tancerz trzymay si mocno, aczkolwiek kuc przechyli si nieco w przd i nadepn na nieobut stop Olivera. Nizioek szybko wyzby si pogardy dla swego brudnego buta i wyj go z kieszeni. Prom natrafia na kolejne wybrzuszenia i szorowa dnem po skaach, co prowadzio do rozupywania drewna. Luthien przywar do pokadu i przeczoga si na skraj odzi. Zapa topielca i wycign go z wody. Kapitan wezwa czonka swej zaogi do korby, ale zaraz zacz kl, gdy uwiadomi sobie, e skoro drugi koniec liny prowadzcej nie jest zabezpieczony, to prom i tak zostanie porwany przez wir. Sprowad Wodnego Tancerza! Luthien zawoa do Olivera, nagle pojmujc, na czym polega problem. Przeczoga si na tyy promu i chwyci wolny koniec liny. Nastpnie rozejrza si, eby wybra kamie, o ktry najlepiej byoby zaczepi lin. Przesun si na sam krawd, zrobi ptl na linie i zacz si szykowa do rzutu. Kolejne wybrzuszenie sprawio, e omal nie wypad za burt, ale

Oliver zapa go za pasek i pomg odzyska rwnowag. Luthien rzuci lin na ska i z caych si zacisn ptl. Nizioek wgramoli si na grzbiet Wodnego Tancerza i obrci konia, modzieniec za podszed z tyu i przywiza lin do sioda. Oliver agodnie puci konia naprzd i lina napia si, stabilizujc rozkoysany prom. Ko cay czas par do przodu, podczas gdy Luthien przywizywa lin prowadzc. Potem odcili Wodnego Tancerza i krcenie korb zaczo si od nowa, dziki czemu prom wypyn z zatoki i oddali si od ska. Kapitan, czonek zaogi i czterej pasaerowie wydali radosny okrzyk. Wprowadz d do doku Diamentowej Bramy oznajmi Luthienowi kapitan, wskazujc przysta w pobliu skalistego wybrzuszenia. Zaczekamy tam na bark, ktra pynie z drugiej strony. Luthien powid wzrokiem w lad za kapitanem, w gb kanau, dokd wpywa inny prom, peen uzbrojonych po zby cyklopw. Prosz pyn na drugi brzeg powiedzia mody Bedwyr. Bagam. Kapitan skin gow, spojrza powtpiewajco na zaimprowizowan lin i znowu przeszed do przedniej czci promu. Jednak po kilku chwilach wrci, wci krcc gow. Musimy si zatrzyma wyjani. W doku Diamentowej Bramy powiewa ta flaga. Co to oznacza? wtrci si Oliver. Nie mia radosnego gosu. Zobaczyli wieloryby po drugiej stronie kanau Luthien wyjani niziokowi. Nie moemy zabra tam ajby dorzuci kapitan. Zerkn na obu podrnikw ze szczerym wspczuciem, a potem wrci na dzib barki. Luthien i Oliver popatrzyli bezradnie na siebie i na zbliajc si bark z cyklopami. Kiedy dotarli do doku Diamentowej Bramy, Luthien i Oliver pomogli wszystkim zej na ld. Potem nizioek wrczy kapitanowi kolejny mieszek z monetami i cofn si do swojego kuca, nie zamierzajc opuci barki. Musimy pyn dalej Luthien wyjani zdumionemu mczynie. Obaj spojrzeli na dwustumetrowy pas wzburzonej, ciemnej wody, ktry dzieli ich od staego ldu Eriadoru. Flaga oznacza tylko, e wieloryby zostay zauwaone dzi rano

rzek kapitan z nadziej w gosie. Za to wiemy, e cyklopi s na pewno odpar Luthien. Kapitan skin gow i cofn si, dajc swojemu pomocnikowi znak, by uczyni to samo. Barka zostaa przekazana Luthienowi i Oliverowi. Luthien chwyci za korb i natychmiast ruszy w drog, patrzc raczej na boki ni przed siebie. Oliver pozosta na rufie; zerka na cyklopw i na osobliwie smtn grup, ktr dopiero co zostawili na przystani. Miny zatroskanych ludzi wzbudziy niepokj w zazwyczaj niewzruszonym nizioku. Te wieloryby zagadn Oliver, przyczajc si do Luthiena. Czy s due? Luthien kiwn gow potakujco. Wiksze ni twj ko? Luthien skin gow. Wiksze ni ten prom? Luthien raz jeszcze da twierdzc odpowied. Zabieraj mnie z powrotem na przysta rzek Oliver. Wol walczy z cyklopami. Luthien nie sili si na komentarz, tylko nieustannie krci korb i zerka na boki, wiedzc, e w kadej chwili z wody moe si wyoni ogromna, zowieszcza petwa. Cyklopi minli Diamentow Bram, po drodze porzucajc swoich dwch pobratymcw. Oliver jkn. Wiedzia, e z pewnoci bd prbowali po raz kolejny zrobi zamieszanie z linami. Jednak niepokj nizioka szybko przerodzi si w rozbawienie. Liny nad dokami Diamentowej Bramy byy przewieszone dosy wysoko, tote cyklopi musieli zbudowa prowizoryczn wie, eby si do nich dosta. W dodatku, gdy tylko prom z bestiami na pokadzie wypyn na bezpieczn odlego, kapitan barki Luthiena, jego pomocnik oraz pozostali pasaerowie nawet ten ranny, ktrego Luthien wycign z zimnej wody zaatakowali dwch cyklopw i zepchnli ich do ciemnej toni wraz z wie. Radosny okrzyk Olivera sprawi, e mody Luthien odwrci si, i dobrze zapamita scen, ktr zobaczy, chocia w tym momencie nie mia pojcia, jak znaczca okae si pniej ta maa insurekcja. Oliver zrobi keczko i a podskoczy z radoci. Natychmiast jednak zamar, albowiem z mrocznych fal na pnocy wyonia si wysoka, trzy

razy wiksza ni on sam petwa. Widzc nag zmian na twarzy przyjaciela, Luthien przesta si umiecha i spojrza tam, gdzie moga znajdowa si przyczyna owej metamorfozy. Petwa szybko suncego wieloryba zostawiaa za sob spieniony lad. Opada do poowy swej wysokoci, a potem, niby zowieszcze widmo, cakowicie zanurzya si pod wod. Luthien usiowa sobie przypomnie wszystkie rady, jakie dawali mu kiedy miejscowi rybacy, zatrzyma korb, a nawet zakrci ni do tyu, eby wyhamowa rozpdzony prom. Korba! skarci go Oliver. Zacz biec w stron Luthiena, ale modzieniec chwyci go, osadzi w miejscu i kaza by cicho. Stali tak razem, otoczeni ciemniejc wod. Prom nieco zboczy na poudnie, a to za spraw ogromnego wieloryba, ktry przepyn pod nim, szorujc o dno barki i omal nie powodujc zerwania liny. Kiedy zwierz wynurzyo si z drugiej strony, Oliverowi migno jego kilkunastometrowe cielsko o skrze w biae i czarne aty. Dziesiciotonowy zabjca. Nizioek mia nogi jak z waty i padby na pokad, gdyby nie to, e Luthien cay czas go podtrzymywa. Zachowuj spokj i bd cicho szepn mody Bedwyr. Tym razem liczy na cyklopw. Te bestie zamieszkiway przecie grskie rozpadliny i z pewnoci miay niewielkie pojcie o zwyczajach wielorybw grzbietowych. Duga petwa pojawia si ponownie za praw burt. Wieloryb pyn teraz powoli, jakby jeszcze nie zdecydowa, co zrobi. Luthien obejrza si na gorliwie suncych ku nim cyklopw. Umiechn si i pomacha bestiom, pokazujc im wysoko uniesion petw wieloryba. Zgodnie z jego przewidywaniami, cyklopi zauwayli ogromnego wieloryba i wpadli w sza. Zaczli si miota po pokadzie swojej barki. Ten, ktry obsugiwa korb, krci ni teraz w odwrotnym kierunku. Kilka bestii nawet wspinao si po linie. Niegupi pomys zauway Oliver, zerkajc na swoj wysoko zawieszon lin. Luthien kaza mu spojrze na wierne konie i Oliver natychmiast zoy przeprosiny.

Potem modzieniec znowu rozejrza si za gigantycznym wielorybem. Tak jak przewidywa, zwierz skrcao. Cyklopi nadal miotali si i wzburzali wod, mimowolnie go przyzywajc. Kiedy Luthien uzna, e bestia obraa okrelon tras, wrci do korby i zacz powoli wyhamowywa bark, tak aby nie przyciga uwagi krwioerczego potwora. Kierujc si charakterystyczn dla swej rasy lojalnoci, cyklopi wybrali spord siebie jednego nieszcznika i wrzucili go do wody; mieli nadziej, e nadpywajcy wieloryb zadowoli si t ofiar i zostawi reszt w spokoju. Nie pojmowali, i wieloryby grzbietowe s nienasycone z natury. Czarno-biaa bestia wyrna w burt promu cyklopw, a potem za pomoc jednego uderzenia potnego ogona wynurzya si nad paskim pokadem i zatopia poow aonie maej barki. Cyklopi uciekali na wszystkie strony, wymachujc rkami i wrzeszczc. Wieloryb zanurzy si w wodzie, ale zaraz pojawi si za drug burt. W ogromnej paszczy trzyma cyklopa, ktry krzycza i bezsilnie okada morskiego potwora. Wieloryb zamkn paszcz i zanurkowa; po chwili na poczerwieniaej wodzie unosia si grna poowa korpusu jednookiego. Szalestwo trwao dugie minuty, lecz nagle petwa wieloryba znowu pojawia si na powierzchni i zacza szybko pru wod w kierunku pnocnym. Luthien rzek zowieszczym tonem Oliver. Kilkaset metrw dalej wieloryb skoczy w powietrzu, okrci si i run z powrotem do wody. Luthien! zawoa ponownie Oliver. Mody Bedwyr nie musia nawet zerka na pnoc. Zrozumia, e wieloryb znalaz sobie inny cel. Od razu uwiadomi sobie, e nie zdoa dotrze do odlegej o okoo pidziesit metrw przystani ldu staego. Odskoczy od korby i zacz biega dokoa, szukajc jakiego wyjcia z sytuacji, Luthien odezwa si raz jeszcze Oliver. Sta jak skamieniay w obliczu nadcigajcej zagady. Modzieniec podbieg do rufy promu i zawoa do ludzi na przystani Diamentowej Bramy: Odetnijcie lin!

Z pocztku wydawao si, e go nie sysz albo nie rozumiej, ale Luthien nie ustawa w wysikach i pokazywa im lin nad swoj gow. Kapitan natychmiast da znak pomocnikowi. Zwinny mczyzna wspi si po tyczce z duym noem w zbach. Luthien stan obok Olivera i obserwowa nadpywajcego wieloryba. Sto metrw. Osiemdziesit. Pidziesit metrw. Luthien usysza jakie mamrotanie i uwiadomi sobie, e nizioek cicho si modli. Nagle prom przechyli si na bok i zacz gwatownie si koysa. Luthien pocign Olivera w stron wierzchowcw. Zarwno Wodny Tancerz, jak i achman byy zdenerwowane i tupay kopytami, jakby wyczuway zagroenie. Luthien szybko przywiza koniec wolnej liny, eby barka nie wpada w polizg. Petwa wieloryba nieco zmienia kt. Bestia zbliaa si. Trzydzieci metrw. Oliver modli si na cay gos. Prom zatrzs si i zelizgn ze skay. Z chwil gdy Oliver i Luthien zdoali oderwa wzrok od wieloryba, zorientowali si, e s bardzo blisko skalistego brzegu. Obejrzeli si za siebie. Wieloryb skrci, zniechcony mieliznami. Ulga nie trwaa jednak dugo, albowiem prom pyn z zawrotn prdkoci, o wiele szybciej ni w chwili, gdy odcito im lin w pobliu Diamentowej Bramy. Dwaj uciekinierzy pdzili na eb, na szyj w kierunku postrzpionej ciany skalnej.

Rozdzia 8 DOBRZE WYBRANA DROGA Wsiadaj na konia! Wsiadaj na konia! wrzeszcza Oliver. Sam wgramoli si ju na achmana i mocno trzyma lejce, aby uchroni zdenerwowane zwierz przed potkniciem. Luthien zastosowa si do polecenia; waciwie nie wiedzia, co Oliver zamierza, ale sam nie mia adnego sensownego planu. Kiedy tylko dosiad Wodnego Tancerza, zobaczy, e Oliver ustawia kuca dokadnie naprzeciw miejsca, o ktre prawdopodobnie mg rozbi si prom, i poj, o co chodzi jego druhowi. Musisz dobrze obliczy skok! zawoa nizioek. Nagle prom zachybota, natrafiajc na kolejne skay. Najbardziej oddalona od rufy deska pka i dryfowaa w kilwaterze rozpdzonej odzi. Skok? krzykn Luthien. Zbliajca si ciana skalna miaa zaledwie metr wysokoci i modzieniec nie wtpi, e Wodny Tancerz zdoaby wykona skok, gdyby znajdowa si na stabilnym gruncie. Jednak podskakujc bark trudno byo uzna za stabilny grunt, a w dodatku Luthien nie mia pewnoci, co znajduje si za t skalist cian. Wiedzia jednak, co si stanie, jeli nie wykona skoku. Kiedy Oliver kopniakiem zmusi achmana do krtkiego galopu przez prom, Luthien i Wodny Tancerz poszli za jego przykadem. Modzieniec wtuli gow w zmierzwion grzyw konia; ba si podnie wzrok, gdy unosi si w gr, pchany si rozpdu barki. Usysza huk drewna, ktre uderzyo o skay za jego plecami i krtko potem uwiadomi sobie, e pokona przeszkod. Podnis oczy, gdy Wodny Tancerz wyldowa na trawiastym pagrku. Z boku sta achman, bez jedca, za to z lekko skaleczon przedni nog. Przez chwil Luthien obawia si, e Oliver spad podczas skoku i roztrzaska si o kamienie. Zauway jednak, e nizioek ley na mokrej trawie i zanosi si szalonym miechem. Oliver poderwa si na nogi i podnis kapelusz. Obejrza si na Diamentow Bram i zacz gorliwie macha rk, aby da znak tym, ktrzy mu pomogli, e przey i on, i jego towarzysz. Luthien podjecha na skraj pagrka i spojrza w d na rozbit bark. W odlegoci dwudziestu metrw ponownie wynurzy si krwioerczy

wieloryb i zacz kry wok unoszcych si na morzu szcztkw. Nie byo tak le odezwa si Oliver. Luthien nie wiedzia, czy ma zeskoczy i uderzy nizioka, czy podrzuci go do gry na znak zwycistwa. Krew gwatownie pulsowaa mu w yach, a serce walio jak mot. Czu w sobie wicej ycia ni kiedykolwiek; w takie podniecenie nie wprawiaa go nawet zwyciska walka na arenie. Ale jeli Oliver mwi prawd, c jeszcze czekao modego Bedwyra u boku nizioka? Najpierw by rozradowany, ale teraz ciarki przeszy mu po grzbiecie. Id tu, aby nam pogratulowa bystroci powiedzia Oliver. Luthien zauway, e towarzysz spoglda na pnoc, w kierunku przystani w bliszej czci kanau. Nadbiegao stamtd kilkudziesiciu mczyzn, krzyczcych i wymachujcych narzdziami. eby pogratulowa? zapyta z powtpiewaniem Luthien. Oliver zerkn na roztrzaskan bark. Mylisz, e bd chcieli, ebymy za ni zapacili? Luthien wzruszy ramionami, gdy tymczasem nizioek podbieg do swojego kuca, wskoczy na siodo i na siedzco skoni si nadbiegajcym, zamaszycie omiatajc kapeluszem bok kuca. Doprawdy, jestem wam wdziczny za oklaski rykn do zbliajcej si tuszczy ale obawiam si, e kurtyna ju opada! I pognali przed siebie: wystrojony nizioek zawadiaka dosiadajcy brzydkiego, tego kuca i syn Bedwyra na biaym, byszczcym rumaku. Nastpne kilka dni nie przyniosy utrudzonym towarzyszom zbyt wielu przygd. Spokojnie jechali na poudnie, przez eriadorskie ziemie uprawne, nocujc i jedzc gdzie si dao. Nie sprawiao im to kopotu, albowiem rolnicy pnocnego Eriadoru byli yczliwi i chtnie dzielili si ywnoci oraz miejscem w stajniach w zamian za wieci z odlegego wiata. Przy takich okazjach Oliver zawsze narzuca temat rozmw. Opowiada Luthienowi i farmerom wspaniae historie ze swego ycia w Gaskonii, o przygodach daleko wykraczajcych poza drobne uciliwoci, jakich doznawa wraz z Luthienem od czasu walki z kupcem i jego obstaw. Luthien wysuchiwa tych opowieci w milczeniu, chocia wiedzia, e

trzy czwarte z nich to przechwaki Olivera, a tylko jedna czwarta jest prawdziwa, cho nawet ta liczba moga by zawyona. Modzieniec nie widzia nic zego w przesadnych historiach opowiadanych przez nizioka, ten natomiast niele zabawia farmerw. Kadego ranka, kiedy Luthien i Oliver opuszczali kolejn farm, odprowadzaa ich caa rodzina, a czasami nawet ssiedzi, i wszyscy umiechali si, machali i yczyli podrnikom szczcia. Luthien mia zbyt wiele na gowie, eby si przejmowa zmyleniami, ktre tak gadko recytowa nizioek. Mody Bedwyr wci jeszcze nie umia uporzdkowa chaotycznych myli i wydarze ostatniego tygodnia, ale przynajmniej nie mia sobie nic do zarzucenia. Nawet wspomnienie o cyklopie w domu ojca albo tym na dachu kupieckiego powozu, czy te o bestiach w przewrconej odzi nie budzia w nim wyrzutw sumienia. Mwi sobie, e gdyby identyczna sytuacja przytrafia mu si jeszcze raz, postpiby tak samo. Cieszy go rwnie towarzysz podry. Z kadym dniem przekonywa si, e coraz bardziej lubi towarzystwo Olivera. Ten nie ukrywajcy zodziejskiego fachu nizioek nie by zy. Wrcz przeciwnie. Rozwaajc jego czyny i historie z przeszoci (t ich cz, w ktrej zdaniem Luthiena mogo si kry ziarno prawdy), modzieniec doszed do wniosku, e Oliver wyznaje bardzo wzniose zasady. Nizioek okrada tylko kupcw oraz monych panw, i mimo pogrek, ktre wygasza pod adresem bezradnego handlarza i jego ony na gocicu, wyczuwao si, e nie mia ochoty zabija nikogo z wyjtkiem cyklopw! I tak oto Luthien, nie majc pojcia, gdzie szuka brata, zdecydowa si po prostu jecha u boku nizioka, dokdkolwiek prowadziby ich szlak, i podda si wyrokom losu. Przez kilkanacie dni kierowali si na poudnie, potem za zboczyli na wschd, mijajc pola, na ktrych wysokie any pszenicy giy si pod naporem wiatru oraz wielkie, kamienne mury. Pojedziemy midzy grami tumaczy Oliver ktrego popoudnia, pokazujc szeroki wyom midzy gwn czci elaznego Krzya i pnocnym pasmem szczytw. d wysadzia mnie na drodze do Montfort i tdy nie jechaem. Pokos Brucea MacDonalda odpar Luthien, podajc nazw tego wyomu.

Oliver zmusi achmana do wolniejszej jazdy i przez chwil rozmyla. A czy ten Bruce MacDonald bdzie od nas chcia myto? zapyta, kadc troskliwie rk na brzczcej sakiewce. Tylko pod warunkiem, e wstanie z grobu rzek Luthien ze miechem. Z przyjemnoci opowiedzia legend o najwikszym bohaterze dawnego Eriadoru, czowieku, ktry odpar atak cyklopw, tak e musieli wraca do jaski w grach. Wedug poda, Bruce MacDonald zrobi wyom przez gry, dziki czemu atwiej je pokona i zaskoczy gwne siy przeciwnikw, ktrzy nie spodziewali si jego armii przed nadejciem przecierajcej grskie szlaki wiosny. A teraz jednoocy s waszymi przyjacimi? zagadn Oliver. My w Gaskonii nie mamy adnych cyklopw przechwala si. A przynajmniej nie mamy adnych, ktrzy omielaj si wysuwa ohydne nochale ze swoich brudnych grskich nor! Nizioek mwi dalej. Tumaczy, w jaki sposb Gaskoczycy postpowali z jednookimi bestiami, opowiada o wielkich bitwach oczywicie o wiele wspanialszych ni jakakolwiek bitwa stoczona przez Brucea MacDonalda. Luthien pozwala niziokowi snu bezadn opowie, a sam waciwie wyczy si z rozmowy. Rozmyla o tym, w jaki sposb przekazywa histori o MacDonaldzie i jak krew pulsowaa w jego yach, ilekro mwi o legendarnym bohaterze. Nagle mody Bedwyr zacz rozumie wasne czyny i emocje. W kocu poj, dlaczego dokonanie zabjstwa w domu ojca nie sprawio mu zbytniej udrki. Pomyla o swoich uczuciach wobec pierwszego cyklopa, ktry zosta wyrzucony za burt promu. Luthien nie pospieszy mu z pomoc, chocia zaoferowa j czowiekowi, ktrego spotka taki sam los. Nigdy dotd mody Bedwyr nie mia pojcia, jak bardzo nienawidzi cyklopw. Uwiadomiwszy sobie ten fakt, lepiej zrozumia Ethana. Teraz ju wiedzia, dlaczego jego brat opuci aren przed laty, gdy tylko ksi Montfort przysa Gahrisowi cyklopowych stranikw. Analizie tych nowych emocji towarzyszya fala wspomnie: bajki opowiadane mu przez ojca w dziecistwie i inne historie, dokadnie odmalowujce okruciestwa, jakich dopuszczali si cyklopi, zanim pokona ich Bruce MacDonald. Bezprawne najazdy zdarzay si i pniej, a ich ofiar paday zazwyczaj bezbronne rodziny rolnikw.

Luthien by wci pogrony w rozmylaniach, kiedy Oliver przystan i rozejrza si dokoa. Mody Bedwyr nadal jecha przed siebie, nie zwracajc uwagi na nizioka, i jechaby tak bez koca, gdyby jego kompan nie zagwizda. Modzieniec odwrci si i z zaciekawieniem popatrzy na nizioka. Widzc zaniepokojenie na twarzy Olivera, zrwna Wodnego Tancerza z tym kucem towarzysza i cicho zapyta: O co chodzi? Musisz si nauczy wyczuwa takie rzeczy szepn nizioek. Jakby w odpowiedzi na jego sowa, wysoko, nad gowami podrnych przeleciaa strzaa. Cyklopi mrukn Oliver. I znowu, jak na komend, pszenica po obu stronach drogi zacza si ugina i dygota, a po chwili wypadli z niej cyklopi, jadcy na dzikich kucowiniach, brzydkich, ale silnie uminionych bestiach, ktre wyglday jak skrzyowanie kudatego konia i odyca. Luthien i Oliver zakoysali si w siodach i chcieli zmusi konie do galopu, ale z pszenicy wyonio si dwch kolejnych cyklopw, jeden tu przy nizioku, a drugi nieco dalej na drodze. Oliver cofn achmana i zjecha na bok, lecz zaraz zwali si na niego wierzchowiec cyklopa. Mdry kuc wierzgn przednimi nogami i uderzy napastnika w rce i miecz. achman nie wyrzdzi bestii powanej krzywdy, ale przynajmniej odwrci jej uwag, podczas gdy przyczajony w siodle Oliver zdoa wsun rapier pod kopyta kuca. Pochonity walk cyklop nawet nie zauway zbliajcego si ostrza. Zapiszcza i prbowa si cofn, ale rapier dokona ju dziea. Kucowinia wci uganiaa si za Oliverem i achmanem, tote nizioek zaczepi swym lewakiem miecz cyklopa i odrzuci go na bezpieczn odlego. Cyklop nie by ju wiadomy tego manewru; pochylony bezwadnie do przodu, mia w oku tylko ciemno. Nieco dalej Luthien ustawia Wodnego Tancerza w taki sposb, aby zaatakowa nacierajc na nich kucowini. Mody Bedwyr unis miecz, podczas gdy cyklop celowa w niego wczni. Jednooki mia przewag: dusz bro, i sdzi, e uda mu si zada potny cios.

Jednak Luthien opuci miecz, zakrci nim i wbi w czubek wczni. Ten ruch sprawi, e wcznia odchylia si w bok, a potem do gry, miecz Luthiena za wyldowa na karku parskajcej kucowini. Nagle mody wojownik chwyci miecz z drugiej strony, tak e rozci przedramiona cyklopa i zmusi go do odchylenia si. Modzieniec kontynuowa natarcie, a w kocu bestia zwalia si na zakurzony gociniec. Natychmiast zaatakowa j Oliver. Sdzc, e bdzie tratowana, obrcia twarz do ziemi i zasonia gow okaleczonymi apami. Ale nizioek nie mia czasu, eby wykoczy potwora. Z tyu nacieraa na niego zgraja cyklopw, tote nie mg ryzykowa, e zaplcze si w poamane koczyny wroga. Ponaglany przez waciciela, achman odsun lecego twarz w d cyklopa i pogalopowa w lad za Wodnym Tancerzem. Pocig trwa. Strzay migay dosownie we wszystkich kierunkach i chocia Oliver z pewnoci mia racj, twierdzc, e cyklopi nie umiej prawidowo oceni odlegoci, proste reguy prawdopodobiestwa podpowiaday niziokowi i Luthienowi, e grozi im niebezpieczestwo. Wodnemu Tancerzowi na moment ugity si nogi; Luthien zrozumia, e jego ko zosta trafiony strza w zad. Kolejna strzaa drasna modzieca w rami. Zostawiamy drog? krzykn Luthien, zastanawiajc si, czy powinien wraz z Oliverem skry si w wysokich anach pszenicy. Jednak Oliver potrzsn gow. Konie, nawet taki kuc jak achman, mogy przegoni kucowinie tylko na otwartym terenie; chrzkajce wierzchowce cyklopw przedzieray si przez zarola szybciej ni jakiekolwiek inne zwierz. Poza tym nizioek zwrci Luthienowi uwag, e kosy pszenicy po obu stronach drogi ju gwatownie szeleciy, w miar jak kolejni cyklopi doczali do pocigu. To ten kupczyk! wrzasn Oliver. On naprawd nie zna si na artach! Luthien nie zdy mu odpowiedzie, gdy z wysokiego anu wynurzy si cyklop. Bedwyr schowa si za uminion szyj Wodnego Tancerza i zmusi konia, eby ruszy do przodu. Wodny Tancerz rwnie pochyli eb i gwatownie przyspieszy. Modzieniec poczu powiew, jaki wywouje wist miecza, ale zbliy si do cyklopa zbyt szybko, by ten zdoa trafi

w cel. Nieco zwolni, eby Oliver mg go dogoni. Uzna, e musz trzyma si razem, chocia nie mia pojcia, w jaki sposb ktrykolwiek z nich zdoa wybrn z tej sytuacji. Na drog przed nimi wypadao coraz wicej cyklopw, a wolniejsza jazda moga sprawi, e ci z tyu docignliby dwch podrnikw. Luthien zerkn na Olivera i omal nie wybuchn miechem, widzc, e w wielkim kapeluszu nizioka sterczy strzaa. egnaj! zawoa mody Bedwyr. Oliver tylko si umiechn. Po chwili obaj wytrzeszczyli oczy, gdy na drodze zabysa przezroczysta smuga migoczcego, bkitnego wiata. Zarwno nizioek, jak i Luthien wydali okrzyk strachu i zaskoczenia, mylc, e to dzieo jakiego szataskiego czarnoksinika-cyklopa, i usiowali zjecha na bok. Oliver zerwa wielki kapelusz z gowy i zasoni nim twarz. Byli jednak zbyt blisko. Rozpdzone wierzchowce, najpierw Wodny Tancerz, a potem achman, zanurzyy si w wiato. Wszystko si zmienio. Znajdowali si teraz w wietlistym korytarzu. Otoczenie wydawao si Luthienowi nierzeczywiste, tak jakby on sam i Oliver poruszali si w zwolnionym tempie. Jednak gdy modzieniec rozejrza si dokoa i zerkn na ziemi, uwiadomi sobie, e porusza si z zawrotn prdkoci: kady powolny krok Wodnego Tancerza umoliwia mu pokonanie ogromnej odlegoci. Korytarz wiata oddala si od drogi, a w kocu skrci na poudnie, przez any pszenicy, jednake jazda wierzchowcw wcale nie powodowaa uginania si kosw. Wydawao si, e biegn w powietrzu albo na poduszce ze wiata, w ogle nie dotykajc ziemi i nie czynic kopytami adnego haasu. Konie podjechay do szerokiej rzeki i przekroczyy j bez jednego plunicia. W cigu kilku sekund gry znacznie si przybliyy. Mkny po zboczach, przeskakujc rozpadliny, jakby te byy rysami na kamieniu. Nagle przed podrnikami zamajaczya stroma ciana skalna. Luthien znowu krzykn, ale mia wraenie, e sowa, ktre wypowiedzia, zostay daleko w tyle. Wodny Tancerz i achman wbiegy na kilkusetmetrowe urwisko i pogalopoway przez usian gazami ziemi. Zagajnik maych drzew, rosncych tak gsto, e aden ko by przeze nie przeszed,

pokonay z tak atwoci, e nie poruszya si ani jedna gazka czy listek. Niebawem Luthien dostrzeg przed sob kolejn ska. wietlisty tunel koczy si chyba tutaj, w miejscu, gdzie wirujce smugi bkitu i zieleni taczyy na skalnej cianie. Zanim Luthien zdy cokolwiek zrobi, Wodny Tancerz wszed w ska. Mody Bedwyr czu, e cinienie wok niego narasta. Mia nieprzyjemne wraenie, jakby co go dusio. W tym niezwykym miejscu nie mg krzykn ani nawet zaczerpn oddechu. Pomyla, e czeka go tu mier. Lecz w tym momencie, zupenie nieoczekiwanie, Wodny Tancerz przeszed na drug stron ciany skalnej i lekko wbieg do owietlonej pochodni jaskini. Kopyta konia gono stukay o twarde, kamienne podoe. achman wyoni si tu za Wodnym Tancerzem. Zwolni i zatrzyma si obok biaego konia. Po chwili Oliver odway si odkry zasonit kapeluszem twarz i rozejrza si. Popatrzy rwnie za siebie: z niedowierzaniem zerka na kamienn cian. Wirujcy blask uleg rozproszeniu. Nizioek odwrci si do Luthiena, ktry sprawia wraenie, jakby jakie sowa cisny mu si na usta. Nawet nie chc wiedzie zapewni Oliver modego czowieka.

Rozdzia 9 BRINDAMOUR Jaskinia bya naturalnie wydrona. Miaa kolisty ksztat i mniej wicej dziesi metrw rednicy. ciany byy chropowate, nieregularne. Sufit wybrzusza si i unosi na rozmaitych wysokociach, ale podoga wydawaa si gadka i do rwna. Na przeciwlegej cianie po lewej stronie, znajdoway si niepozorne, drewniane drzwi. Obok, na drewnianym stole, leay pergaminy, niektre w srebrnych rurkach, niektre tylko zwinite, a jeszcze inne pod dziwacznie rzebionymi przyciskami do papieru, troch przypominajcymi gargulce. Nieco dalej sta osobliwy piedesta, na ktrym spoczywaa idealnie przezroczysta krysztaowa kula. Pod cian po prawej stronie stao krzeso, a przed nim wielka awa, nad ktr pitrzyy si liczne pki i szafeczki. Podobnie jak st, aw przykryway zwoje pergaminw. Ludzka czaszka, kandelabry powyginane niczym drzewa, acuch zrobiony z czego, co wygldao na zachowane cyklopie oczy, kilkanacie kaamarzy, fiolek oraz dugie gsie pira dopeniay niesamowitej scenerii. Obaj przyjaciele nie mieli wtpliwoci, e trafili do prywatnej siedziby jakiego czarnoksinika. Zeskoczyli z koni. Oliver pody za Luthienem, eby obejrze zad Wodnego Tancerza. Mody Bedwyr westchn z ulg, gdy przekona si, e strzaa jedynie drasna jego cennego konia i nie spowodowaa powaniejszej rany. Kiwn gow Oliverowi na znak, e zwierzciu nic nie jest, i zaraz ruszy ku intrygujcej krysztaowej kuli, podczas gdy nizioek zaj si przegldaniem pergaminw. adnych psot ostrzeg go Luthien. W modoci nasucha si historii o niebezpiecznych czarnoksinikach i doszed do wniosku, e z magiem zdolnym wyczarowa tunel ze wiata, ktry sprowadzi ich w to miejsce, nie byoby mdrze zadziera. Zdumienie osobliwym przebiegiem wydarze jeszcze si wzmogo, gdy Luthien zajrza w krysztaow kul. Zobaczy samego siebie! A take Olivera, chodzcego po jaskini, achmana i Wodnego Tancerza, ktre spokojnie stay, odpoczywajc po dugim biegu. Z pocztku Luthien myla, e widzi tylko odbicie, ale uwiadomi sobie, e co jest nie

w porzdku z perspektyw. Odnis wraenie, e spoglda na wszystko z sufitu. Tymczasem Oliver wsuwa do kieszeni jedn z fiolek. Od to! napomnia go Luthien, ktry widzia kady ruch nizioka w krysztaowej kuli. Oliver popatrzy na modzieca z zaciekawieniem. Skd o tym wie? Od to powtrzy Luthien, poniewa nizioek nie wykona adnego ruchu, i gronie spojrza na niego przez rami. Chcesz ot tak sobie zrezygnowa z takich skarbw? zapyta Oliver, niechtnie wyjmujc z kieszeni ma fiolk i przytrzymujc j przed oczami. Wiesz, skadniki mog by szalenie egzotyczne. To przecie dom czarnoksinika. Czarnoksinika, ktry nas uratowa Luthien przypomnia zodziejowi. Oliver gboko westchn i odoy fiolk na miejsce. Doceniam wasz wdziczno rzek kto tu obok Luthiena. Modzieniec ze zdumieniem obserwowa puste miejsce, a potem cofn si o krok, gdy ciana zacza zmienia swj wygld. Zza kamieni wyoni si czarnoksinik. Z pocztku jego twarz miaa kolor skay, ale stopniowo wracaa na ni cielista blado. By stary, przynajmniej tak stary jak ojciec modego Bedwyra, a jednak trzyma si prosto i z wdzikiem, ktry zrobi na Luthienie due wraenie. Gste, lejce si szaty byy intensywnie niebieskie, broda za i wosy przybray biay kolor nienobiay, jak jedwabne okrycie Wodnego Tancerza. Oczy maga rwnie byy niebieskie, podobnie jak jego szaty; tliy si w nich iskierki energii i mdroci. Luthien pomyla, e kurze apki w kcikach oczu czarnoksinik zawdzicza wielogodzinnemu lczeniu nad pergaminami. Kiedy mody Bedwyr zdoa wreszcie oderwa wzrok od odzianego w bkitn szat mczyzny, obejrza si za siebie i stwierdzi, e Oliver rwnie jest pod wraeniem. Kim jeste? zapyta nizioek. To niewane. Oliver zerwa kapelusz z gowy, eby wykona zamaszysty ukon. Jestem... Oliver Burrows, ktry nazywa sam siebie Oliverem deBurrowsem

przerwa mu czarnoksinik. Tak, tak, oczywicie tak si nazywasz, ale to rwnie nie jest wane. Zerkn na Luthiena, jakby oczekiwa, e modzieniec bdzie si przedstawia, ale Luthien tylko skrzyowa rce w gecie nieco wyzywajcej stanowczoci. Twj ojciec bardzo za tob tskni rzek czarnoksinik. Ta prosta uwaga cakowicie zniweczya wystudiowan poz Luthiena. Oliver podskoczy do Luthiena, chcc uyczy mu wsparcia, ktrego sam potrzebowa. Obserwuj was od jakiego czasu wyjani czarownik, powoli przechodzc obok podrnikw i kierujc si do awy. Udowodnilicie, e jestecie nie tylko zaradni, ale i odwani, a wanie tych dwch cech wymagam. Po co? zdoa zapyta Oliver. Czarodziej odwrci si do niego z rozpostartymi rkami. Nizioek wzruszy ramionami i rzuci Luthienowi wyjt z kieszeni fiolk. Po co? zapyta natychmiast Luthien niecierpliwie, w obawie, e zostanie zlekcewaony, ale rwnie dlatego, e chcia odwrci uwag niebezpiecznego maga od sztuczki Olivera. Cierpliwoci, mj chopcze! odpar beztrosko mczyzna w niebieskiej szacie. Wydawao si, e wcale nie jest uraony prb kradziey. Przez chwil wpatrywa si w fiolk, a potem umiechn si dziwnie do Olivera. Nizioek westchn i znowu wzruszy ramionami, a potem wyj z kieszeni podobn fiolk i cisn j w kierunku czarownika. Zawsze mam kilka zapasowych wyjani zdumionemu Luthienowi. Chyba kilkanacie rzek czarownik, nieco ostrym tonem, i znw wycign rk. W pokoju rozlego si kolejne westchnienie Olivera, ktry wreszcie cisn waciw fiolk. Czarownik szybko na ni zerkn i odoy na aw, a potem wyj Oliverowi z kieszeni pozostae fiolki. Teraz mam dla was propozycj oznajmi, zacierajc rce i podchodzc do dwch podrnikw. U nas, w Gaskonii, nie darzy si czarnoksinikw zbytni sympati zauway Oliver. Czarodziej przystan i rozway jego sowa.

Hm... odpar. Przecie ocaliem wam ycie. Luthien ju chcia si z nim zgodzi, ale Oliver nie da mu przemwi. Phi! prychn. To byli tylko jednoocy. Ci, ktrych nie zdoalibymy przecign, poczuliby ostrze mojego rapiera! Czarnoksinik rzuci Luthienowi sceptyczne spojrzenie. Modzieniec zrezygnowa z dodania czegokolwiek. wietnie rzek mag. Skin w kierunku ciany i znowu rozbyso wirujce niebieskie wiato. Wobec tego, na konie! Mino dopiero par minut. Prawdopodobnie cyklopi nadal gdzie tu si krc. Luthien spojrza spode ba na Olivera. Nizioek bezradnie wzruszy ramionami, a wtedy czarnoksinik umiechn si i rozwia magiczny portal. Ja tylko chciaem wytargowa najlepsz cen wyjani szeptem nizioek. Cen? zaprotestowa czarnoksinik. Przecie uratowaem was od niechybnej zguby! Pokrci gow i westchn. Bardzo dobrze oznajmi po chwili namysu. Jeeli to za mao za wasze usugi, dam wam przepustki do Montfort oraz informacje, ktre mog was uchroni przed mierci, kiedy ju tam dotrzecie. Myl rwnie, i zdoam przekona kupca, ktrego obrabowalicie, e nieustanny pocig za wami nie jest wart zachodu. A przysuga, o ktr prosz, chocia bez wtpienia wie si z niebezpieczestwem, nie zajmie wiele czasu. Wyjanij spraw rzek stanowczo Luthien. Oczywicie, przy obiedzie odpar czarodziej i wykona gest w stron drewnianych drzwi. Oliver zatar rce t propozycj w peni aprobowa i odwrci si do drzwi, ale Luthien sta w miejscu, zaciskajc szczki i krzyujc rce na piersiach. Nie bd jad z kim, kto nie chce poda swego imienia upiera si mody Bedwyr. Wicej dla mnie zauway Oliver. Niewane powtrzy czarnoksinik. Luthien zachowa kamienny wyraz twarzy. Czarownik stan przed modziecem i zmierzy go wzrokiem. Obaj mczyni patrzyli sobie w oczy, ani razu nie mruc powiek. BrindAmour oznajmi z takim namaszczeniem, e Luthien

zastanawia si, czy powinien zna to imi. A ja jestem Luthien Bedwyr odpar spokojnie modzieniec, i utkwi w rozmwcy wzrok, jakby chcia, aby ten mu przerwa. Ale BrindAmour nie uczyni tego, pozwalajc, by modzieniec dostpi zaszczytu naleytej prezentacji. St w ssiednim pokoju robi imponujce wraenie. Nakryto go na trzy osoby, z ktrych jedna miaa usi na krzele z wysokim oparciem. Spodziewano si nas zauway kwano Oliver, ale gdy zbliy si do stou i zobaczy zastaw, przesta wygasza kliwe komentarze. Wspaniae srebra i krysztaowe puchary, tkane serwetki, piknie wykonane, gadkie talerze, gotowe do podania potraw. Oliver chyba te by na nie gotowy, sdzc po tym, jak si zakrci i wskoczy na krzeso z wysokim oparciem. BrindAmour przeszed do bocznej czci magicznej komnaty o cianach z cegy, zupenie odmiennej od tej w pokoju, ktry zostawili za sob. Otworzy kilka kredensw, ktrych drzwiczki idealnie stapiay si z cegami, i powyjmowa dania: pieczon kaczk, kilkanacie rodzajw egzotycznych jarzyn, szlachetne wino i czyst, zimn wod. Czarownik z pewnoci mgby wyczarowa sucego odezwa si Luthien, zajmujc miejsce albo zaklaska w rce i sprawi, aby talerze pofruny na st. Pomys modzieca przyprawi BrindAmoura o chichot. Moe jeszcze dzisiaj bd potrzebowa mocy wyjani. Zapewniam was, e stosowanie magicznej energii jest bardzo wyczerpujce. Byoby naprawd przykre, gdyby nasza wyprawa zakoczya si niepowodzeniem tylko dlatego, e byem zbyt leniwy, by podej i przynie jedzenie! Luthien zadowoli si tym wyjanieniem. By godny, a poza tym uwiadomi sobie, e kada wana rozmowa, ktr przeprowadziby z BrindAmourem, musiaaby by powtarzana ze wzgldu na Olivera. Nizioek dosownie woy gow w pmisek z rzepami. Kiedy Luthien wznis kieliszek wina, by wypi ostatni yk, musia przyzna, e jeszcze nie widzia tak wspaniale zastawionego stou jak u BrindAmoura. Moe my, Gaskoczycy, powinnimy baczniej si przyjrze naszym czarnoksinikom zauway Oliver i poklepa si po napczniaym

brzuchu, jakby wypowiadajc na gos myli Luthiena. Tak, moglibycie wyznaczy, jak im tam, szefw w kadym miecie odpar BrindAmour z dobrodusznym sarkazmem. Co jeszcze musiaby robi czarnoksinik? zagadn Luthiena, usiujc go wcign w zwyk rozmow. Luthien odwrci gow, ale mylami by daleko od przekomarza Olivera i BrindAmoura. Oliver wanie opowiada o przygodzie, ktrej dowiadczy w wiey czarownika, za BrindAmour dorzuca szczegy do opisw nizioka, a poza tym kiwa gow i dziwi si, kiedy wymagaa tego grzeczno. Teraz, majc ju za sob posiek i oficjalne powitanie, Luthien niecierpliwi si, gdy chcia skoncentrowa si na czekajcym ich zadaniu. BrindAmour uratowa ich od cyklopw, a przepynicie do Montfort (chyba ostatnia szansa na dogonienie Ethana) oraz pozbycie si tamtego kupca byoby nagrod, ktrej mody czowiek nie mg zlekceway. Wspomniae o zadaniu zdoa wreszcie przerwa gadanin tamtych. Swobodna rozmowa natychmiast, w mgnieniu niziokowego oka, zamara. Zdaje si, e wspomniae co o kolacji, ale teraz kolacja ju si skoczya. Nie sdziem, e uda mi si przekrzycze zgiek wywoany obecnoci pewnego zapalczywego nizioka odpar BrindAmour z wymuszonym umiechem. Oliver jest gotowy zauway Luthien, z powag i determinacj. BrindAmour opar si o krzeso. Zaklaska i z jakiego zacisznego kcika wypyna duga fajka, zapalia si i delikatnie opada na jego wycignit do. Luthien zrozumia, e ta magiczna sztuczka zostaa zrobiona na jego uytek, po to, by subtelnie przypomnie, i to BrindAmour kontroluje sytuacj. Zgubiem co rzek czarownik, kilkakrotnie zacignwszy si fajk. Co bardzo dla mnie cennego. Ja tego nie mam owiadczy Oliver, klaszczc. BrindAmour spojrza na niego yczliwie. Wiem, gdzie to co jest wyjani. Wobec tego nie ma mowy o zagubieniu. Tym razem poczucie humoru nizioka nie wywoao uznania ani BrindAmoura, ani Luthiena. Mody Bedwyr zauway wyraz blu na

pomarszczonym obliczu starca. To co znajduje si w wielkim, zamknitym labiryncie jaski niedaleko std powiedzia. Zamknitym? dopytywa si Luthien. Przeze mnie i kilku towarzyszy odpar BrindAmour przed czterystu laty, zanim Gaskoczycy pojawili si na Wyspach Morza Avon, kiedy imi Brucea MacDonalda wci byo na ustach wszystkich poddanych Eriadoru. Luthien chcia co odrzec, ale urwa wp zdania, oszoomiony tym, co usysza. Powiniene ju nie y zauway Oliver i Luthien rzuci mu wcieke spojrzenie. Jednak BrindAmour nie obrazi si, a nawet kiwn gow na znak, e zgadza si z niziokiem. Wszyscy moi towarzysze od dawna spoczywaj w ziemi wyjani. Ja yj tylko dlatego, e spdziem wiele lat w magicznym zastoju. Nagle zamacha gwatownie rk, pokazujc, e chce zmieni temat i e zapomnieli o najistotniejszej sprawie. Luthien widzia, e mczyzna jest bardzo zakopotany. wiat mgby by prostszy, gdybym nie y, Oliverze Burrows cign BrindAmour. Oczywicie wtedy wy dwaj te bylibycie martwi przypomnia im zjadliwie, przekrzywiajc Oliverowi kapelusz. Mam dla was bardzo proste zadanie oznajmi mag. Zgubiem co. Wy macie uda si do jaski i odzyska to. To? zapytali jednoczenie dwaj przyjaciele. Czarownik zawaha si. Musimy wiedzie, czego szuka argumentowa Luthien. Bera wyzna BrindAmour. Mojego bera. To dla mnie najcenniejsza rzecz. To dlaczego zostawie je w tej jaskini? dziwi si Oliver. I dlaczego zamkne jaskini? dorzuci Luthien. Nie zostawiem go w jaskini odpar BrindAmour do ostrym tonem. Wykradziono mi je i umieszczono tam cakiem niedawno. Ale to inna historia, ktra nie dotyczy was w najmniejszym stopniu. Ale... zacz Oliver, jednak ucich, gdy tylko poczu na sobie grone spojrzenie BrindAmoura.

Co si tyczy jaskini, zostaa zamknita, eby jej mieszkacy nie wczyli si po Eriadorze czarownik oznajmi Luthienowi. A kto to by? naciska Luthien. Krl cyklopw i jego najsilniejsi wojownicy odpar spokojnie BrindAmour. Obawialimy si, e sprzymierzy si z Gaskoczykami, gdy wiedzielimy, i wkrtce zawitaj na naszym brzegu. Luthien patrzy surowym wzrokiem na starca; nie by pewien, czy dowierza jego wyjanieniom. Oliver mia jeszcze wiksze wtpliwoci. Gaskoczycy nienawidzili cyklopw bardziej ni Eriadorczycy jeli to byo moliwe i kady potencjalny sojusz ludw poudniowego krlestwa i jednookich wydawa si praktycznie niemoliwy. Poza tym Luthien nie pojmowa, jaki sens miaoby tak staranne zabezpieczanie si przed ras, ktra wczeniej zostaa napadnita i zmiadona. Bruce MacDonald odnis bezdyskusyjne, graniczce z ludobjstwem zwycistwo; z tego, co wiedzia mody Bedwyr, rasa cyklopw po dzi dzie nie odzyskaa dawnej wietnoci. Teraz, przy odrobinie szczcia, jaskinia jest niezamieszkana rzek BrindAmour z nadziej. Najwyraniej dusza rozmowa o tej ostatniej sprawie nie bya mu na rk. To dlaczego nie wybierasz si tam, eby odzyska swoje drogocenne bero? zapyta Oliver. Jestem stary odpar BrindAmour i saby. Z tego miejsca, rda mojej mocy, nie dam rady otworzy portalu, jeli pjd przez tunel do tamtej jaskini. Dlatego potrzebuj waszej pomocy pomocy, za ktr ju zostalicie, i jeszcze bdziecie, hojnie wynagrodzeni. Luthien w dalszym cigu obserwowa czarownika, wyczuwajc, e mczyzna kamie albo nie mwi im caej prawdy. Mimo to nie mia ju adnych szczegowych pyta, a Oliver po prostu rozsiad si wygodnie na krzele i gaska po brzuchu. Tego dnia zajechali daleko, walczyli na drodze i porzdnie si najedli. Proponuj wam teraz luksus ciepych i mikkich ek obieca BrindAmour, wyczuwajc nastrj swoich goci. Wypocznijcie dobrze. Nasza sprawa moe zaczeka do jutra. Towarzysze ochoczo przyjli ofert. Po szybkiej wizycie u achmana i Wodnego Tancerza, ktrych umieszczono w pustej komnacie obok biblioteki, wskoczyli pod pierzyny, a BrindAmour zostawi ich w spokoju.

Ma czterysta lat? Oliver zapyta Luthiena. Nie poddaj w wtpliwo sw i postpowania czarnoksinikw odpar Luthien. Ale czy nie ciekawi ci ten magiczny zastj? Nie. Odpowied bya prosta i uczciwa. Luthien wychowa si wrd porzdnych i praktycznie nastawionych do ycia rybakw i farmerw. Jedynym przejawem magii na Bedwydrin byy zioa uzdrowicielek i ostrzeenia dotyczce pogody, przekazywane przez portowych jasnowidzw kapitanom odzi rybackich. Nawet te dwie, uywajce raczej agodnej magii grupy wprawiay Luthiena w zakopotanie czowiek taki jak BrindAmour potrafi cakowicie wytrci modzieca z rwnowagi. I nie rozumiem, dlaczego jaskinia mieszczca tylko cyklopw... Luthien przerwa Oliverowi machniciem rki. I kto chciaby kra bero czarownika? szybko dorzuci nizioek, zanim Luthien zdy wykona kolejny gest. Uporajmy si z tym zadaniem i zajmijmy si naszym... zacz Luthien, ale przerwa, gdy nie wiedzia, jak zakoczy swoj wypowied. Naszym czym? ponagla go Oliver, ale zaraz zamyli si, podobnie jak mody Luthien. Co bd kontynuowali on i Oliver Burrows, ktry kaza nazywa si deBurrows? Poszukiwania? Swoje ycie? Zodziejski fach, a moe co gorszego? Mody Bedwyr nie potrafi znale odpowiedzi ani w kwestii przyszoci, ani w kwestii tego, co zaszo niedawno. Odkd do Dun Varna cign wicehrabia Aubrey wraz ze swoim dworem, wiat Luthiena stan na gowie. Modzieniec opuci Dun Varna, eby odszuka swego brata, ale teraz zaczyna przekonywa si, e wiat jest o wiele wikszy ni przypuszcza. W trakcie paru ostatnich dni Oliver tumaczy mu, e statki wyruszay z Wysp Morza Avon do Gaskonii z kilkunastu rnych portw, poczwszy od Carlisle na rzece Stratton a po Montfort. A Gaskonia bya wiksza od Avon. Oliver zapewnia nieobytego w wiecie towarzysza, e setki tamtejszych miast przewyszaj rozmiarami Dun Varna, a kilkadziesit jest nawet wikszych od Carlisle. A Duree, ziemia wojny, na ktr zapewne wybiera si Ethan, znajdowaa

si dwa i p tysica kilometrw na poudnie od pnocnego wybrzea Gaskonii. Dwa i p tysica kilometrw! Jak Luthien mg oczekiwa, e dogoni Ethana, skoro nie wiedzia, w ktr stron si uda? Luthien nie odpowiedzia na pytanie Olivera. Zreszt nizioek wkrtce zacz smacznie chrapa i chyba niespecjalnie mu zaleao na poznaniu reakcji przyjaciela.

Rozdzia 10 NIEWINNE KAMSTWA Kiedy Oliver i Luthien wyszli nowym magicznym tunelem BrindAmoura, od razu zauwayli, e w jaskini, do ktrej poprzednio zawitali, panowa uciliwy upa. Poza tym bya ogromna. Pochodnia Luthiena owietlaa tylko pas przy jednej cianie, tej, przy ktrej wychodzili. Dwaj podrnicy z trudem dostrzegali krystaliczne migotanie ostrych, dugich stalaktytw, zowieszczo zwisajcych na sporej wysokoci nad ich gowami. Za plecami Luthiena i Olivera co rozbyso. Odwrcili si i zobaczyli, e portal BrindAmoura zaczyna si kurczy. Z pocztku przedzierali si ku wiatu, mylc, e czarnoksinik zamierza ich opuci. Wirujcy kb zmniejszy si do rozmiarw pici, ale jego wiato nie tracio nic ze swej intensywnoci. Chce si upewni, e adnemu z cyklopw, jeli yj, nie uda si przej stwierdzi Oliver z ulg. Albo upewni si, e nie przejdziemy, dopki nie znajdziemy tego bera dorzuci Luthien. On ma krysztaow kul i bdzie ledzi kady nasz ruch. Mwic te sowa, Luthien znowu przysun si do ciany i bada jej osobliw tekstur. Dotychczas zwiedzi niewiele jaski grot czarnoksinika i morskie pieczary na skalistym wybrzeu w okolicach Dun Varna lecz mimo wszystko ta tutaj wydawaa mu si dziwna. ciana bya miedzianego koloru i szorstka, tak jak Luthien mg oczekiwa, ale przecinay j linie o ciemniejszym zabarwieniu, gadkich w dotyku. Stopiona ruda wyjani Oliver, podchodzc do towarzysza. Chyba mied. Wyodrbnia si z kamienia za spraw jakiego wielkiego ciepa. Luthien bacznie przyglda si cianie. To wanie w tym miejscu czarnoksinicy zamknli jaskini zdecydowa. By moe uyli magicznych pomieni, eby wywoa lawin. Nie wiadomo byo, czy ostatnie zdanie Luthiena jest stwierdzeniem, czy pytaniem. To musi by to miejsce zgodzi si Oliver, ale i on nie wydawa si

przekonany. Delikatnie postuka ska gak rkojeci swojego lewaka, prbujc sprawdzi jej zwarto. Z tego co wyczu, ciana bya bardzo gruba. To z kolei pozwolio mu wysnu wniosek, e fal ciepa wywoao co po tej stronie muru, ale nie wypowiedzia gono tej myli. Chod mrukn nizioek. Nie mam ochoty zostawa tutaj ani chwili duej, jeeli to nie jest konieczne. Przerwa i spojrza na Luthiena, ktry wci studiowa roztopion rud. Poczu, e ten mody czowiek rozumuje podobnie jak on. Zwaszcza, e w Montfort czeka na mnie wiele grubych mieszkw doda, nieco za gono, gdy z kilku kierunkw odpowiedziao mu echo. Jednake osign swj cel: odwrci uwag Luthiena od ciany. Oliver uwaa, e nie naley si martwi na zapas. Podoga bya nierwna, usiana stalagmitami, z ktrych wiele przewyszao Luthiena. Pomimo e dwaj podrnicy znajdowali si w jednej komnacie, chwilami odnosili wraenie, e krocz wskimi korytarzami. Cienie migoczcej pochodni Luthiena tworzyy wok nich zowieszczy krg, sprawiajc, e czuli napicie i nieustannie rozgldali si na boki. Zbliyli si do stromej skarpy; na otwartym terenie w dole dostrzegli ciek biegnc midzy stalagmitami, ktr zniszczyy porozrzucane wszdzie odamki skalne. Wyprawa bdzie atwiejsza ni sdziem rzek Luthien z nadziej w gosie. Ochoczo zacz si zsuwa ze zbocza, wychylajc si do tyu tak bardzo, e prawie siedzia. Oliver chwyci go za rami i z caej siy pocign do gry. Nie zastanawiasz si nawet, co wywoao te zniszczenia? zagadn ponuro. Na to pytanie Luthien wola nie odpowiada, ani nawet go nie roztrzsa. Chodmy powiedzia tylko i nadal ostronie zsuwa si na niszy poziom. Ach, ci przeklci czarnoksinicy mrukn pod nosem Oliver. Ostatni raz obejrza si na odleg ju cian i magiczny portal, po czym wzruszy ramionami i uda si w lad za modziecem. Kiedy przesta si zsuwa i jeszcze raz podnis wzrok, zobaczy, e Luthien stoi nieruchomo i intensywnie wpatruje si w co znajdujcego

si z boku, przy zamanym stalagmicie. Nizioek chcia zapyta Luthiena, co widzi, ale stao si to niepotrzebne, gdy tylko do niego podszed. Za stosem odamkw leay fragmenty poamanego szkieletu. Obaj przyjaciele rozejrzeli si nerwowo, jakby oczekiwali, e zaraz zmiady ich jaki ohydny i silny potwr. To szkielet czowieka stwierdzi Oliver, trzymajc w doni czaszk z dwoma oczodoami. Nie cyklopa. W sumie zoyli z porozrzucanych koci trzy szkielety, ale tylko dwie czaszki, poniewa trzecia najwyraniej rozbia si na tysic kawaeczkw. Przetrway tylko zbielae koci, jednak obaj towarzysze doszli do wniosku, e szkielety nie leay tu bardzo dugo, a ju z pewnoci nie czterysta lat. Na jednej z ng, zagrzebanej pod jak ska, wci jeszcze byo wida resztki cigien i skry, a i odzie, cho bya zniszczona, nie cakiem zbutwiaa. Moe nie jestemy pierwsz wypraw, ktr BrindAmour wysa na poszukiwanie swojego bera zauway Luthien. I cokolwiek tu byo, nadal yje doda Oliver. Popatrzy na przewrcone stalagmity i zmiadon czaszk. Nie sdz, eby cyklopi zdoali zrobi co takiego rozumowa. Nawet nie cyklopowy krl. Najpierw stopiona ruda wzdu ciany, potem szereg zniszczonych skalistych had, a teraz to. Obu przyjaci ogarn strach. Luthien odtwarza w pamici sowa BrindAmoura o jaskini. Biorc pod uwag nowe rewelacje, doszed do wniosku, e czarnoksinik rzeczywicie kama, a na pewno nie mwi caej prawdy. Ale co mogli teraz zrobi? Portal nie dawa im moliwoci ucieczki, chyba e BrindAmour raczyby go poszerzy, a Luthien wiedzia, e czarnoksinik tego nie zrobi, dopki nie odzyskaj jego zagubionego bera. Jeeli to bero jest takie cenne, powinnimy si spodziewa, e znajdziemy je wrd skarbw istoty, ktra tutaj rzdzi rzek Luthien z determinacj. Ten szlak odamkw powinien nas do niej zaprowadzi. Bardzo trafne rozumowanie odpar Oliver. Niebawem wyszli z ogromnej komnaty i zaczli kroczy szerokim korytarzem. Teraz pochodnia owietlaa obie ciany, a take sufit. Ten fakt nie napenia jednak podrnikw otuch, gdy najwyraniej to, co

przeszo przez korytarz przed nimi, nie tylko spaszczyo stalagmity, ale take oberwao wiszce stalaktyty. Powietrze wydawao si tutaj jeszcze cieplejsze, a ciany lniy intensywn czerwieni. Po kilkuset krokach korytarz nagle si obniy, tworzc niemal pion z wysokoci jednego metra, a potem uleg rozszerzeniu i przeszed w komnat na nieco rwniejszym, ale nadal opadajcym zboczu. Luthien pierwszy zelizgn si w d. Oliver pody tu za nim. Znaleli si na brzegu podziemnego bajora, ktrego nieruchome wody poyskiway matow czerwieni i oranem. Wydawao si, e pochodnia wieci intensywniejszym blaskiem, gdy ciany byy wysadzane kwarcem i innymi krysztaami. Po drugiej stronie bajora podrnicy zauwayli wlot innego korytarza, biegncego mniej wicej w tym samym kierunku, w ktrym zmierzali. Luthien pochyli si nad wod i powoli, ostronie, wycign rk. Poczu gorcy wyziew unoszcej si pary; odway si delikatnie dotkn tafli bajora i natychmiast cofn do. Dlaczego jest takie gorce? zapyta Oliver. Jestemy wysoko w grach. Niedaleko std szczyty grskie pokrywa nieg. Doprawdy? odpar Luthien. Przypomnia niziokowi, e w gruncie rzeczy nie maj pojcia, dokd zaprowadzi ich tunel czarnoksinika. Oliver wpatrywa si w jezioro. Miao najwyej trzydzieci metrw dugoci i moe dwa razy wiksz szeroko, ale chwilowo wydawao si, e stanowi barier nie do przebycia, a moe nawet kres drogi, gdy wypeniao podog komnaty, a nizioek nie przepada za wod i nie mia zamiaru pokonywa bajora wpaw. Jest okrna droga zauway Luthien. Pokaza wystp skalny wzdu lewej ciany, kilka metrw nad poziomem wody. Perspektywa kroczenia wsk krawdzi nie zachwycia Olivera. Upuci torb podrn na ziemi i zacz manipulowa przy jej paskach, ignorujc pytania zadawane mu przez Luthiena. Kilka minut pniej wyj dugi, cienki, niemal przezroczysty sznur i hak kotwiczny z trzema zbami. Sklepienie w tym miejscu nie byo zbyt wysokie, przewanie dzielio je od podoa nie wicej ni dziesi metrw. Wydawao si nierwne, pene zaama, iglic i spka. Oliver przymocowa hak do koca sznura,

a potem rzuci go wysoko nad jeziorem. Haczyk odbi si od ciany, ale nigdzie si nie zaczepi. Z gonym hukiem spad do wody. Luthien gniewnie spoglda na nizioka przy wtrze zanikajcego echa rozbryzgiwanej wody. Przez kilkanacie sekund aden z przyjaci nie mia si poruszy. Mylaem, e... zacz si tumaczy Oliver. Dawaj go z powrotem przerwa mu Luthien. Oliver powoli zacz zwija lin. Szo mu to atwo. Wyjani, e chcia j zaczepi na sklepieniu, eby si jej przytrzymywa, gdy bdzie szed po wystpie skalnym mogli si przecie polizgn albo zosta zmuszeni do szybkiego odwrotu. Jego argumenty wyday si Luthienowi cakiem rozsdne; zreszt, niecelny rzut Olivera chyba nie wyrzdzi adnej szkody. Lina w dalszym cigu zwijaa si bez przeszkd, a hak by ju na pewno blisko brzegu. Nagle jednak lina zatrzymaa si i nie reagowaa na najmocniejsze nawet szarpnicia. Luthien i nizioek wymienili zdumione spojrzenia. Modzieniec chwyci lin i rwnie j pocign. Ani drgna. Widocznie hak zaczepi o co na dnie bajora. Odetnij sznury i idziemy dalej zaproponowa Luthien i chocia Oliver bardzo ceni sobie t cienk, lekk lin, i wcale nie pragn si z ni rozstawa, niechtnie sign do lewaka. Nagle co szarpno nizioka do przodu. Instynktownie zapa lin obiema rkami, lecz uwiadomi sobie, e nie da rady przeciwstawia si tej sile i zostanie wcignity do jeziora, tote rozluni uchwyt. Lina zerwaa si tak szybko, e tylko dobrze zrobione skrzane rkawice uchroniy Olivera od ran. Nizioek patrzy na zwinity i byskawicznie zmniejszajcy sw objto zwj liny. Zacz skaka dokoa, woajc do Luthiena, eby ten co zrobi. Ale c mg uczyni modzieniec? Zebra si w sobie i pochyli nisko, jak gdyby prbujc zapa uciekajc lin, ale nie zaryzykowa, wiedzc, e i tak nie zdoa jej odzyska. Lina Olivera miaa ponad trzydzieci metrw, a teraz prawie jej nie byo. Jednake w pewnym momencie gwatowne cignicie ni std, ni zowd ustao. Nizioek rwnie przesta si wysila. Sta jak wryty i patrzy na

Luthiena i lin. Grube ryby s w tym stawie zauway. Luthien nic nie odpowiedzia, tylko spoglda na jezioro, ktrego wody raz jeszcze cakowicie si uspokoiy. Wreszcie zebra si na odwag i chwyci lin. Cign j agodnie, powoli przesuwajc na niej donie, spodziewajc si, e w kadej chwili moe zosta szarpnity. Ku cakowitemu zaskoczeniu obu podrnikw, na haku, ktry si wynurzy, byy tylko brzowe i czerwone wodorosty. Luthien oczyci hak i wraz z Oliverem obejrza go dokadnie. Jeden zb troch si wygi, ale nie byo na nim adnego strzpka misa czy usek, ktre pomogyby zidentyfikowa stworzenie, ktre go pochwycio. Grube ryby, ktrym niespecjalnie odpowiada smak elaza rzek Oliver, silc si na umiech. Trzeba si dosta do tego wystpu skalnego i i dalej. Jednak teraz Luthien nie by ju taki pewny, czy naleao obra t drog. Zerkn na sklepienie, dostrzeg miejsce, w ktrym czyy si dwa stalaktyty, tworzce odwrcony uk, i zakrci hakiem nad gow. Nie tra mojej cieniutkiej liny! zaprotestowa Oliver, ale zanim zdy dokoczy, Luthien wykona rzut. Hak wylecia przez szczelin w sklepieniu i wyldowa po drugiej stronie. Luthien napi lin. Stawiaa naleyty opr. Teraz moemy przechodzi wyjani Luthien. Oliver wzruszy ramionami i puci towarzysza przodem. cieka na skraju jeziora zaprowadzia ich wprost na wystp skalny, po ktrym szli miarowym, cho powolnym krokiem. Przez kilka minut jeziorko byo bardzo spokojne, ale wkrtce Oliver zauway, e doln cz kamiennego muru podmywaj ledwo widoczne krgi wody. Szybciej szepn nizioek. Luthien i tak ju znacznie zwikszy tempo. W wielu miejscach szeroko wystpu nie przekraczaa kilkudziesiciu centymetrw, a nierwna ciana niekiedy sprawiaa, e modzieniec musia pochyla si, eby nie nadzia si na grube iglice. W kilka minut pniej usyszeli, e woda silniej uderza o podstaw muru, potwierdzajc obawy Olivera. Nastpnie, jakie dziesi metrw dalej, zacza si pieni i bulgota. Co to? zapyta z niedowierzaniem Oliver, gdy kilkumetrowy sup

wody wystrzeli w powietrze, jakby co pod powierzchni gwatownie j wypchno. Po chwili tafla bajora wygadzia si, lecz nizioek i Luthien uwiadomili sobie, e patrz nie na powierzchni zbiornika wodnego, lecz na wypuk skorup gigantycznego wia. Nizioek zapiszcza, a Luthien usiowa przyspieszy. Wielka bestia zbliaa si do nich. Wystawia wysoko nad wod eb, z tak duym otworem gbowym, e daaby rad pokn biednego Olivera w caoci, i ledzia niezdarne ruchy podrnikw. Nagle eb na nieprawdopodobnie dugiej szyi wynurzy si kilka metrw od wystpu skalnego. Oliver znowu wrzasn i przywar do muru, wywijajc rapierem. w chybi. Mia w paszczy tylko odupany przez siebie fragment skay! Zwaliste cielsko gada przekrcio si, eby nady za Oliverem. Kiedy w znowu ruszy naprzd, nizioek zacz robi unik, ale Luthien, ktry przybieg z drugiej strony, natychmiast zagarn go w swoje mocne ramiona. Wystp skalny by zbyt wski na tego rodzaju manewry, lecz modzieniec nawet nie prbowa zachowa rwnowagi. Odskoczy tu przed rozpdzonym bem wia, trzymajc si mocno i Olivera, i liny. w gwatownie machn gow w bok, ale nie pod ktem, ktry byby odpowiedni dla zaciskajcych si szczk, i chocia zawzicie uderza Luthiena, spychajc obu towarzyszy, to jednak nie zdoa si w niego wgry. Szczciarz z tego wia! zawoa Oliver, z wiksz odwag, gdy szybko wydostawa si poza zasig paszczy potwora. Zrobibym z ciebie wyborn zup, tak jak jadamy w Gaskonii! Zatoczyli szeroki uk i kryli blisko miejsca, w ktrym pierwszy raz ujrzeli jezioro. Potem wykonali ptl i zsunli si na drug stron. Dla Luthiena taka rozkoysana lina nie bya adn nowoci; jako chopiec spdza kade lato, hutajc si na sznurze nad ukrytymi zatoczkami w pobliu Dun Varna. Teraz wprawdzie postpi mdrze i zanim skoczy z pki skalnej zapa lin w moliwie wysoko pooonym punkcie, ale i tak obaj zanurzyliby si w wodzie, gdyby zbliyli si do miejsca tu pod hakiem. Tylko sia rozpdu, nieopatrznie nadanego im przez walcego gow wia, uchronia ich od tego losu. Luthien jednak wci musia

podkurcza nogi, eby ich nie zamoczy. Kiedy zaczli zawraca, Luthien nieco zsun si po linie, eby zwikszy rozmach. W kocu musia j puci. Porwa ze sob Olivera i obaj spadli z wysokoci kilku metrw na pycizn w pobliu tawej, gbczastej ziemi na drugim brzegu jeziora. Pierwszy wsta Luthien. Chwyci lin i pocign j ze sob na maksymaln dugo. Potkn si i omal nie puci sznura. Instynktownie odrzuci go w stron skupiska duych ska. Szczcie sprzyjao modziecowi, gdy lina zahaczya o skay i nie zelizgna si z powrotem do wody. Luthien odzyska rwnowag i panowanie nad sob. Ruszy do liny, Oliver za pobieg za nim do tylnego wyjcia. Jednak po chwili Luthien musia si zatrzyma, poniewa niedaleko od niego w znowu wynurzy eb z wody. Ku zdumieniu modzieca bestia otworzya szeroko gb i wypucia obok pary. Luthien pad na ziemi. Ratunek zawdzicza otaczajcym go gazom, na ktrych skupia si sia palcego oddechu. Wsta spocony, z wypiekami na twarzy, i pogna w kierunku Olivera, ktry dawa mu rozpaczliwe znaki przy wyjciu. Popdzili do korytarza. Zatrzymali si tylko raz, eby zerkn za siebie, na wod. Bajoro znowu znieruchomiao i nie byo w nim wida gigantycznego wia. Moja lina? zapyta Oliver, patrzc na zaczepiony o skay sznur. W drodze do wyjcia odpar Luthien. Moemy jej potrzebowa. To id po ni. Oliver spojrza niepewnie na lin, a nastpnie na zwodniczo spokojne jezioro. W drodze do wyjcia zgodzi si, chocia i on, i Luthien ywili nadziej na znalezienie innej drogi powrotu do tunelu czarnoksinika. Zachowanie nizioka ulego radykalnej zmianie, gdy dwaj towarzysze oddalili si od jeziora. Wdrwka po tej stronie sprawiaa mniej trudnoci. Podoe jaskini byo wzgldnie paskie, pozbawione stalagmitw i odamkw skalnych. Teraz wiemy, jakie problemy mieli nasi poprzednicy rzek Oliver z nadziej w gosie, niemal radosnym tonem. A my zostawilimy t besti w jeziorze.

W jeziorze, ktre jeszcze raz bdziemy musieli przekroczy przypomnia mu Luthien. Moe tak przyzna Oliver a moe nie. Bd pewny, e kiedy odnajdziemy najcenniejsz rzecz tego czarnoksinika, on przyjdzie po nas. Czy brae pod uwag to, e ta rzecz moe si znajdowa w jeziorze? odpowiedzia pytaniem Luthien. Nie uwaa, e nadesza ju pora na witowanie tego, e wszystkie niebezpieczestwa s za nimi. Oliver nie odpowiedzia modziecowi wprost. Zacz co mamrota o cych czarnoksinikach i szydzi z przekonania, i jaskini zamknito po to, by zapa w puapk krla cyklopw. Ta cicha tyrada trwaa wiele minut. Tymczasem przyjaciele minli kilkanacie niczym nie wyrniajcych si komnat i przylegych korytarzy. Oliver poszerzy list powodw do utyskiwania na kupczykw, pseudokrli i kilkunastu innych osobnikw, o ktrych Luthien nigdy nie sysza. Mimo to mody Bedwyr pozwala Oliverowi kontynuowa, wiedzc, e i tak nie zdoa uciszy nizioka. Skuteczny w tym wzgldzie okaza si dopiero widok w wielkim, przypominajcym kopu pomieszczeniu. Oliver i Luthien stanli jak wryci. wiato pochodni odbijao si od gry zota, srebra, klejnotw i kamieni szlachetnych, jakich aden z nich dotychczas nie oglda. Jeden stos srebra i zota, o wysokoci dwch dorosych mczyzn, by usiany lnicymi krysztaami i drogocennymi wyrobami takimi jak puchary czy wysadzana klejnotami zastawa stoowa zapewne wykonanymi przez krzaty. Obaj podrnicy weszli do komnaty jak pogreni w transie. Oliver potrzsn gow, jakby chcia zwalczy oszoomienie, i podbieg do stosu. Zacz napycha sobie kieszenie, podrzuca monety w powietrze i gramoli si na gr, demonstrujc niezwyk rado. Przyszlimy tu po okrelon rzecz przypomnia mu Luthien i nigdy std nie wyjdziemy, jeli bdziemy obadowani. Jednak Oliver nie zwaa na jego sowa, a Luthien musia w kocu przyzna, e porzucenie takiego bogactwa byoby nieuzasadnione. Nie zauway innych wyj z komnaty, do ktrej wkroczyli najbardziej odkryt i dostpn tras. Wygldao na to, e maj przed sob albo

skarbiec wia ktry chyba nie poda za nimi albo skarbiec od dawna nieyjcego krla, by moe cyklopa, o ktrym wspomina BrindAmour. Jednak ojciec Luthiena zawsze mawia: Najpierw obowizki, a jego rada wydawaa si szczeglnie przydatna w momencie, gdy dokoa byo tyle pokus. Bero, Oliverze! zawoa jeszcze raz Luthien. Potem moesz si zabawi. Siedzcy na najwikszej grze monet nizioek, najszczliwszy ze wszystkich zodziei, zatka uszy odzianymi w zielone rkawice kciukami, pomacha palcami i pokaza Luthienowi jzyk. Modzieniec ju mia go znowu zbeszta, gdy co przykuo jego uwag. Po swojej prawej rce, na innym stosie kosztownoci, zauway du torb z sukna. Nie mia wtpliwoci, e jeszcze przed chwil jej tam nie byo. Jego wzrok powdrowa ku stosowi, a potem wyej, w stron sufitu, w poszukiwaniu jakiej belki, z ktrej torba mogaby spa. Niczego takiego nie byo wida. Luthien nie by tym zaskoczony. Przecie gdyby worek spad lub zelizgn si po stosie pienidzy, z pewnoci rozlegby si jaki haas. Modzieniec wzruszy ramionami, zrobi kilka krokw i pochyli si nad torb. Szturchn j mieczem, a potem wsadzi go w sznur cigajcy torb i przesun w przd i w ty. Wykluczywszy puapk, odstawi pochodni, chwyci torb i otworzy j. Zobaczy pikn, karmazynow peleryn, ktrej barwa nawet pomimo nikego blasku pochodni przewyszaa sw intensywnoci wszystko, co do tej pory oglda mody Bedwyr. Oprcz tego znalaz prostoktny kawaek drewna: dwa rwnolegle uoone patyki, ktrych koce wyginay si w przeciwnych kierunkach. Gdy tylko Luthien wycign w przedmiot i zobaczy jego zawiasy, poj, e ma do czynienia z ukiem. Rozoy bro, ustawi elementy i odszuka zwisajc ze sznurka zatyczk, ktra spoczywaa w rodkowym naciciu i zabezpieczaa uk. Maa przegrdka na jednym kocu broni skrywaa cienk i mocn ciciw. Luthien wycign jedwabist peleryn i owin ni ramiona, a nawet zaoy kaptur. Nastpnie podnis torb i uwanie j obejrza, eby sprawdzi, czy s w niej inne godne uwagi przedmioty. Bya pusta, ale po chwili, pod ni, modzieniec zauway may,

zgrabny koczan, i to na pasku zrobionym w taki sposb, e nosio si go raczej na biodrze ni na plecach. W koczanie znajdowao si zaledwie kilka strza. Obok leaa jeszcze jedna, dusza strzaa, do osobliwym wygldzie: drzewce na odcinku kilkunastu centymetrw tu pod grotem miao walcowaty ksztat i byo niemal tak grube jak przedrami Luthiena. O dziwo, kiedy mody Bedwyr wzi do rki t strza, wcale si nie przechylia. Obejrza j uwaniej zobaczy, e nacita kocwka jest wykonana z metalu, a nie z drewna, stanowic przeciwwag dla grubego odcinka przy czubku. Mimo to Luthien wtpi, czy mgby wystrzeli daleko tak grub i cik strza. Chodzi ci o bero tego czarnoksinika? wykrzykn Oliver, wyrywajc go z zamylenia. Luthien? Luthien cign kaptur i pogna do duego stosu, ktry Oliver przetrzsa za pomoc dbowej tyczki. Ach, jeste zauway nizioek. Zerkn podejrzliwie na Luthiena. Mody Bedwyr pooy jedn rk na biodrze, w drugiej trzyma dziwny uk i przybiera rozmaite pozy, stojc tak przed towarzyszem w nowym paszczu. Oliver unis rce, nie wiedzc, co powiedzie. Teraz mgbym si zabawi rzek w kocu i zsun si na d po lewej stronie Luthiena. Zatrzyma si nagle i uwanie popatrzy na podog. Wydawao mu si, e widzi cienie grupy ludzi, ktrzy podnosili rce, jakby chcieli odegna jakie niebezpieczestwo. Oliver pochyli si, eby dotkn cienistych zjaw i z przeraeniem stwierdzi, e skadaj si z popiou. Wiesz zacz nizioek, wyprostowujc si i ogldajc na Luthiena. W Gaskonii opowiadamy sobie banie o skarbach takich jak ten, i za kadym razem pojawia si w nich... Nagle wielka gra zota i srebra przemiecia si i rozpada. Monety brzczay i odbijay si od kadego miejsca w duej komorze. Po chwili Oliver i Luthien spojrzeli w oczy bardzo rozgniewanemu smokowi. No wanie dokoczy nizioek, wskazujc potn besti. Co takiego.

Rozdzia 11 BALTHAZAR Luthien by przyzwyczajony do ssiedztwa oceanw, w ktrych pyway ogromne wieloryby, widywa cielska gigantw, ktrych zabijali w grach onierze jego ojca, i omal nie zosta rozdarty na strzpy przez monstrualnie wielkiego wia w komnacie, ktr niedawno opuci. Poza tym, jak caa modzie Eriadoru i Avon, nasucha si opowieci o smokach i dzielnych ludziach, ktrzy je umiercali. Jednak adna z tych rzeczy nie moga przygotowa modego Bedwyra na to, co ujrza. Wielki smok powoli rozprostowa si mia chyba ponad trzydzieci metrw dugoci i dwign na przednie nogi, tak e jego sylwetka zamajaczya wysoko nad biednym Oliverem. to-zielone lepia bestii wieciy jak latarnie morskie, pony wewntrznym ogniem, za czerwono-zote uski, ozdobione monetami i kamieniami szlachetnymi, ktre wbiy si w cielsko potwora podczas dugiego snu, byy mocne jak elazna ciana. Przeraony Luthien zastanawia si, iloma rodzajami broni dysponuje owo monstrum. Ju same pazury wyglday tak, jakby mona byo rozbi nimi kamie, a liczne, dugie jak miecz Luthiena zby poyskiway niczym ko soniowa, na rogi bestii za daoby si nadzia trzech ludzi naraz. Mody Bedwyr nasucha si historii o ognistym oddechu smoka, dlatego teraz wiedzia, co roztopio rud w cianach mijanego przez nich wczeniej pomieszczenia, i zdawa sobie spraw, e to nie w zniszczy tamte stalagmity. Sprawi to smok, ktry przed czterystu laty chcia wyadowa frustracj wywoan przymusowym odosobnieniem. A teraz sta przed Oliverem i kipia z wciekoci. NAPCHAE SOBIE KIESZENIE MOIMI KLEJNOTAMI, ZODZIEJASZKU! rykna bestia, gosem tak potnym, e kapelusz Olivera zosta zdmuchnity do tyu. Oliver podwiadomie woy rce do kieszeni. Zachowa do zimnej krwi, by odskoczy od spopielonych resztek i trzyma si z dala od jedynego miejsca w komnacie, gdzie prawie nie byo smoczych skarbw. Luthien otwar usta, zaszokowany tym, e gad przemwi. Oczywicie w dawnych opowieciach smoki rozmawiay z herosami, ale Luthien sdzi, e w ten sposb bajarze urozmaicali legendy. To, e usysza

takiego potwora, e ta gigantyczna skrzydlata jaszczurka mwia jzykiem tubylcw, byo dla niego najbardziej zdumiewajcym przeyciem. NO? cigna bestia, wci patrzc tylko na Olivera, jakby jeszcze nie dostrzega Luthiena. NIE CHCESZ BAGA POTNEGO BALTHAZARA O DAROWANIE SWOJEGO GODNEGO POLITOWANIA YCIA? Chc tylko patrze na wspaniao, jaka ukazuje si moim oczom odpar nagle Oliver. Mylaem, e odnajd tu tylko skarb, i to rzeczywicie byo wspaniae. Tak, nadzwyczajnie wspaniae. Luthien nie mg uwierzy, e nizioek w ogle wspomina o skarbie, zwaszcza e mia go pene kieszenie. Nie mg uwierzy, e Oliver zdoa przemwi do tego olbrzyma! Ale to nie myl o twoim skarbie sprowadzia mnie tutaj, potny Balthazarze cign nizioek, silc si na swobodny ton. Oczywicie przybyem tu, by baga o ujrzenie ciebie. By moje oczy mogy si rozkoszowa wspaniaoci legendy. Spae cae wieki w dzisiejszych czasach nie ostao si a tak wiele smokw. GDYBY BYO WICEJ SMOKW, ZAPEWNE MIELIBYMY MNIEJ ZODZIEI! odpar smok. Tym razem Luthien wyczu w gosie potwora odrobin spokoju, jak gdyby komplementy Olivera wywary na niego pewien wpyw. Mody Bedwyr sysza rwnie o prnoci smokw. Wedug opowieci, im wikszy by smok, tym wiksz odznacza si zarozumiaoci. Musz pokornie zgodzi si z twymi sowami przyzna Oliver i zacz oprnia kieszenie. Monety i klejnoty odbijay si od podogi u jego stp. Ale nie wiedziaem, e nadal bdziesz w tej okolicy. Znalazem tylko wia w jeziorze niedaleko std. Nie taka znw wielka bestia, ale poniewa nigdy nie widziaem smoka, pomylaem, e by moe to jeste ty. Luthien wytrzeszczy oczy, podobnie jak smok, i pomyla, e Balthazar zaraz wysunie sw wow szyj do przodu i poknie nizioka. Moesz sobie wyobrazi, jak wielkie przeyem rozczarowanie cign Oliver, nie dajc bestii czasu na jakikolwiek manewr. Tak wiele syszaem o Balthazarze. Pomylaem, e jeli jeste owym wiem, nie zasugujesz na taki skarb. Teraz oczywicie dostrzegam swj bd. Nizioek wepchn rk do kieszeni i wyj z niej duy kamie szlachetny,

jakby chcia podkreli swoje sowa, a potem spokojnie cisn go na najbliszy stos kosztownoci. Balthazar powoli koysa gow tam i z powrotem, nie wiedzc, jak powinien zareagowa. Na chwil zastyg w bezruchu i zacz wszy. Najwyraniej wyczu jaki dziwny zapach. Nie pragn narusza twojego skarbu i nie pragn zakca ci snu szybko doda Oliver. Zachowanie spokoju przychodzio mu z coraz wikszym trudem. Przybyem tu, eby popatrze na ciebie, eby mc ujrze prawdziwego smoka w caej krasie cho je... KAMCA! hukn Balthazar, tak gono, e Luthiena a zabolay uszy. KAMCA I ZODZIEJ! Jeli bdziesz na mnie dmucha, z pewnoci zniszczysz pokan cz swego zota! odkrzykn nizioek, dyskretnie zbliajc si do kupki monet. Czy jestem wart takiej ceny? Ale Balthazar nie wydawa si szczeglnie przejty swoim skarbem. Luthien odnis nawet wraenie, e gad umiecha si. Balthazar odwrci eb i zmieni troch pozycj, tak e jego potne brzuszysko znalazo si na wysokoci nizioka, a potem zgarbi opancerzone ramiona, przez co jego szyja czciowo si zwina. I nagle bestia wyprostowaa si i znowu zacza wszy. Po chwili szarpna swj wielki eb tak szybko, e pod Luthienem a si ugiy nogi i skierowaa swj przenikliwy wzrok na modzieca. Luthien zastyg w bezruchu. Sparaliowa go strach, jakiego jeszcze nigdy przedtem nie zazna. Odczuwa skutki opiewanego w legendach smoczego spojrzenia, hipnotyzujcy lk, czsto przypadajcy w udziale tym, ktrzy popatrzyli prosto w lepia takiej bestii. Tyle, e mody Bedwyr dotychczas nie w peni pojmowa owe opowieci, podobnie jak te, e smok potrafi mwi. Teraz przekona si o ich prawdziwoci. Rozgorczkowany umys podpowiada, eby rzuci bro i ucieka, i Luthien naprawd chcia uciec, ale jego ciao odmawiao posuszestwa. Smok znowu spojrza na Olivera, ktry dziwnie patrzy w kierunku Luthiena. KTO JEST Z TOB? zapytaa bestia. Nikt odpar stanowczo Oliver. Luthien nie rozumia ich sw przecie i smok, i Oliver patrzyli

wprost na niego! KAMCA! rykna bestia. Ju to mwie odpar Oliver. Co mamy teraz zrobi? Zwrciem twj skarb i nasyciem oczy twoj wspaniaoci. Zjesz mnie, czy mam odej i opowiedzie wiatu, jak wspaniaym zaiste jeste smokiem? Smok troch si cofn, wyranie zakopotany. Nie widziano ci od czterystu lat wyjani Oliver. Nie ulega wtpliwoci, e o Balthazarze mwi si mniej. Oczywicie, gdybym std wyszed, mgbym wskrzesi legendy. Sprytny Oliver pomyla Luthien, i w tym momencie jego podziw dla nizioka wzrs stukrotnie. Ju sam fakt, e zdoa si odezwa mimo straszliwego spojrzenia bestii, robi na Luthienie wielkie wraenie, tym bardziej i przeraony modzieniec sam mia cakowicie suche usta. Smok wyda przecigy i cichy pomruk. Wessa powietrze, sprawiajc, e kapelusz Olivera zsun si na waciwe miejsce. Ach, ach! droczy si nizioek, groc przeciwnikowi palcem. Przesta tak oddycha, bo zniszczysz wikszo swoich drogocennych monet ze zota i srebra. Luthien nie wierzy wasnym uszom. Mia wraenie, e nizioek kontroluje sytuacj. To dodao modziecowi si i wkrtce uwiadomi sobie, e ju nic nie paraliuje jego ruchw. Jednak kiedy obcuje si ze smokami, pozory czsto myl. Balthazar starannie analizowa sytuacj, a nawet rozwaa propozycj nizioka, dotyczc oywienia jego legendy. Takie opowieci z pewnoci zachciyby rozmaitych niedoszych bohaterw i poszukiwaczy skarbw do nawiedzenia smoczej siedziby. Balthazar zastanawia si, czy wanie w taki sposb mgby wreszcie zakoczy swoje uwizienie: ponownie lata po krainie i ywi si caymi wioskami ludzi. Ostatecznie jednak leniwy Balthazar uzna, e w gruncie rzeczy nie ma ochoty nieustannie wstawa i walczy z pocztkujcymi herosami. Poza tym ju wczeniej doszed do wniosku, e ten wymuskany nizioek jest garzem i zodziejem. Smok wysun eb tak szybko i zdecydowanie, e Luthien krzykn, mylc, i Oliver zosta poarty. Unis uk i naoy dziwn strza na ciciw. Tymczasem Oliver, ktry studiowa taktyk walki

w najznamienitszych szkoach Gaskonii, wcznie ze sztuczkami stosowanymi przeciw legendarnym bestiom, wcale nie da si zaskoczy. Rzuci si do przodu, gdy tylko smok opuci eb, jednoczenie wycigajc rapier. Odzyskujc rwnowag, zada pchnicie od dou, ale westchn z rezygnacj, bowiem cienkie ostrze tylko si wygio i nie zdoao przebi smoczego pancerza. Balthazar stan dba. Jego wielki ogon przecina powietrze ze wistem, a skrzaste skrzyda poruszay si tak gwatownie, e wytwarzany przez nie powiew wiatru przeszkadza Oliverowi i i sprawia, e jego peleryna opotaa. Nizioek zmruy oczy pod wpywem zajadego ataku i pooy rk na kapeluszu, eby go przytrzyma. Oliver deBurrows zapewne skoczyby jako smakowity ksek w paszczy smoka, gdyby nie Luthien, ktry wypuci strza, modlc si w duchu, by spowodowaa jaki nadzwyczajny efekt. Pocisk lecia w kierunku bestii, ale zboczy pod wpywem wiatru i wydawao si, e co najwyej trafi w posadzk. Jednak nie dotar tak daleko, tylko nieoczekiwanie wybuchn w powietrzu. Komnat wypeni pisk sztucznych ogni i eksplodujce, wielobarwne iskry. Kule syczcego wiata wzbiy si w gr, po chwiejnych trajektoriach; jedna z nich leciaa wprost do paszczy smoka, ktry musia usun si na bok. Kolejna, czerwona rakieta uniosa si w powietrze, a jej eksplozji towarzyszy potny huk, ktry wstrzsn komnat i poprzesuwa monety i klejnoty, tak e omal nie przewrciy Luthiena. Do pogosw i wistw doczy ryk protestu Balthazara. Oliver wykaza si przytomnoci umysu. Podczas ucieczki pochyli si i zgarn drewniane bero BrindAmoura. Pdzi wprost na Luthiena i minby go, gdyby nie to, e modzieniec wycign rk i chwyci bero, ktre przewyszao nizioka dwukrotnie. Oliver krzykn, jakby go uderzono, po czym szeroko otworzy oczy i uwiadomi sobie, e ma do czynienia z Luthienem. Dobrowolnie przekaza mu bero i bieg dalej, apic pochodni. Modzieniec gna tu obok. Kiedy obaj opuszczali komnat, Balthazar znowu rykn i wyda gorce tchnienie. Luthien i Oliver w por znaleli si za rogiem, ale zaamane pomienie

lizny ich plecy i skoniy do jeszcze szybszego biegu. Kamienny naronik pk i stopi si. Luthien nie mg si powstrzyma od spojrzenia za siebie, eby zobaczy, jak objawia si niepohamowana wcieko potnego smoka. Oliver szarpn go z caej siy, podejrzewajc, e przy nawet najdrobniejszej zwoce znajd si w rodku kolejnego ognistego podmuchu Balthazara. W komnacie ze skarbem nie ustawaa rakietowa fanfara. Rozpdzeni przyjaciele syszeli take odgosy zawzicie cigajcego ich smoka. ZODZIEJE, NIE MACIE DOKD UCIEC! zagrzmia Balthazar. Wdar si do korytarza i wczepi pazury w kamie, tak eby go odcign i jeszcze raz uy swego mierciononego oddechu. Luthiena i Olivera ju tam nie byo. Przebiegli korytarzem do nastpnej komnaty. Luthien rozwaa odwrcenie si i wypuszczenie kilku strza, ale natychmiast poj swoj gupot, c bowiem mogyby zdziaa niepozorne strzay w konfrontacji ze smokiem o tak grubej skrze. Modzieniec wyj koek z uku, zoy bro i wcisn j za nowy pas, tu przy maym koczanie. Dwaj towarzysze systematycznie zwikszali odlego dzielc ich od napastnika, poniewa wielkiemu smokowi trudno byo si przeciska przez wskie korytarze, w kocu jednak dotarli do podziemnego bajora, gdzie Balthazar z pewnoci mg nadrobi straty. Luthien ruszy na prawo, w stron wystpu skalnego, aczkolwiek wiedzia, e nie zdoaj i tak wsk ciek, majc na karku Balthazara. Zauway, e lina wci znajduje si po tej stronie i nadal jest luno owinita wok gazw, tote skrci i ruszy ku niej. Trzymajc w jednej doni sznur, a w drugiej bero BrindAmoura, wspi si na najwysz ska, jak zdoa znale, i kaza Oliverowi wej sobie na barki. Musisz wspi si wyej, jeli chcesz przeskoczy na drug stron! zauway nizioek. Luthien rozejrza si dokoa w poszukiwaniu wia i wrczy bero Oliverowi, po czym zapa lin najwyej jak mg, zgi nogi w kolanach i napi minie. Ryk dobiegajcy z korytarza by dla niego wystarczajc zacht. Skoczy ze skay, tak wysoko jak si dao, wspi si po linie i podwin nogi, eby wraz z Oliverem przenie si nad bajorem.

Nie pokonali nawet poowy drogi, gdy wlokcy si sznur stawi opr i spowolni ich ruchy. Nogi Luthiena zanurzyy si lekko w wod. Wiedzc, jakie bd tego konsekwencje, zdesperowany pi si po linie, eby unikn kontaktu z gorcym bajorem. Wci pamita, jak daleko potrafi sign gigantyczny w. W pewnym momencie, znajdujc si tu nad wod, stracili si rozpdu; lina odwijaa si, a oni krcili si wraz z ni bezradnie. Bardzo mi si to nie podoba rzek Oliver. Daj mi bero odpar Luthien. Nizioek z zadowoleniem pozby si go i, korzystajc z tego, e mia dwie wolne rce, wspi si nieco wyej na barki Luthiena. Zdy ju doj do wniosku, e gdyby w zaatakowa modzieca, on sam mgby skoczy bestii na plecy i popdzi w stron brzegu, a potem rzuci si do wody i ocali wasne ycie. Jednake myl o pozostawieniu Luthiena bya bardzo przykra. Nizioek polubi ju tego dzielnego modzieca. Mody Bedwyr tymczasem owin lin wok kostek i, przytrzymujc si jej jedn rk, nieoczekiwanie zacz si krci, eby bardziej si rozbuja, przez co omal nie strci Olivera z ramion. Co ty wyrabiasz? zapyta nizioek. Przynajmniej ono bdzie bezpieczne odpowiedzia Luthien. Wykorzystujc si rozpdu, cisn bero BrindAmoura na drugi brzeg. Bero plusno w wod tu przy nim i pywao na powierzchni. Mylaem, e zamierzae uy tej gupiej rzeczy! zaprotestowa Oliver. I zaraz pisn, albowiem gony ryk wiadczy o tym, e Balthazar wchodzi do komnaty. Skd miabym wiedzie, jak si uywa czarodziejskiego bera? odci si Luthien. Nie mgby wiedzie brzmiaa niespodziewana replika znad brzegu bajora. Dwaj wiszcy na linie towarzysze ujrzeli BrindAmoura, ktry spokojnie pochyla si nad wod, eby odzyska swj cenny skarb. Podczas gdy lina krcia si, przyjaciele widzieli, jak Balthazar podchodzi do drugiego brzegu. Zapany na linie midzy czarnoksinikiem i smokiem zauway Oliver. To nie jest mj najlepszy dzie.

Luthien mocno cisn sznur i prbowa przytrzyma go w miejscu, jednoczenie obserwujc to jednego, to drugiego potnego przeciwnika. Na widok czarnoksinika Balthazar wyda przecigy pomruk i Luthien nie wtpi, e smok dobrze pamita dzie sprzed czterystu laty, kiedy to BrindAmour wraz z kohortami zamkn jaskini. Nam, Gaskoczykom, czarnoksinicy zawsze wydawali si zabawni, a nawet troch poczciwi zauway Oliver. Nie przejawia jednak zbytniego optymizmu pomimo wygldu BrindAmoura. Wracaj do swojej dziury! BrindAmour zawoa do smoka. Z TWOIMI KOMI! brzmiaa niespecjalnie zaskakujca odpowied. BrindAmour zamachn si berem, z ktrego wystrzeliy z trzaskiem czarne pioruny. Zarwno Luthien, jak i Oliver wrzasnli, mylc, e zostan wpltani w wymian ciosw, ale pioruny czarnoksinika ominy ich szerokim ukiem, bezbdnie trafiajc natomiast w smoka i otaczajce go gazy. Smok rykn wciekle. Skay wybuchy, a cz sklepienia zapada si, spowijajc Balthazara tumanem kurzu i odamkw. My, Gaskoczycy, niekiedy mylimy si przyzna Oliver. W jego serce wstpia nadzieja, e to BrindAmour bdzie ostatecznym triumfatorem. Luthien myla podobnie. aden z nich nie mia wczeniej do czynienia ze smokiem. Gdy tylko czarnoksinik uy swej energii i skalne odamki opady na posadzk, Balthazar wyprostowa si i otrzsn. Wyglda na jeszcze bardziej rozwcieczonego i z pewnoci nie odnis powanych obrae. Gdyby nie bezbrzene zdumienie, Luthien wypuciby lin i zsun si wraz z Oliverem do dajcego schronienie bajora, ale by tak zafascynowany przebiegiem wydarze, e nie mg si ruszy. Tymczasem wielki eb Balthazara wystrzeli do przodu, paszcza za otworzya si, posyajc strug biaych pomieni. Ale BrindAmour ju koczy kolejne zaklcie i nagle, niby wielka fala, woda midzy przyjacimi i smokiem utworzya cian zaporow. Pomienie zaskwierczay, jakby na znak protestu, i nad jeziorem uniosy si oboki pary. Gorce kropelki mocnego oddechu bestii spaday na Olivera i Luthiena, ktrzy mogli tylko zacisn powieki i prbowa przetrwa.

Sytuacja ta utrzymywaa si przez jakie kilka minut: nie koczcy si oddech Balthazara wysysa z BrindAmoura ca jego energi. Kiedy Luthien odway si zerkn w stron bajora, zobaczy, e wodna ciana nieuchronnie si kurczy. W kocu opada i Luthien by ju pewien, e czeka ich zagada. Ale i oddech smoka wyczerpywa si. Luthien ledwo go dostrzega przez obok gstej pary. Za to sysza plusk wody. Balthazar by coraz bliej. Co robisz z moj lin? wysapa Oliver. Luthien spojrza na nizioka, a potem powid wzrokiem za jego niedowierzajcym spojrzeniem w stron wody i wolnego koca liny. Wytrzeszczy oczy, gdy zobaczy prawdziwe przedstawienie: BrindAmour jakim cudem zmieni w koniec sznura w ywego wa, ktry pyn teraz na drugi brzeg, do czarnoksinika. Woda pod dwoma kompanami spienia si. Wyczarowany z liny w wpez na brzeg i, zgodnie z nerwowymi wskazwkami BrindAmoura, okrci si wok skay i zacz zaciska sploty, dziki czemu Luthien i Oliver mogli si oddali i od wody, i od wia. Oliver spojrza za siebie i omal nie zemdla, gdy kilka metrw dalej jarzyy si paskudne i rozwcieczone lepia smoka. Nizioek usiowa co powiedzie, ale sowa ugrzzy mu w gardle. Zacz gorczkowo stuka Luthiena po ramieniu. WITAJ, ZODZIEJU I KAMCO rzek spokojnie Balthazar. Luthien nie musia si oglda za siebie; i tak wiedzia, e zaraz zostanie zjedzony. Nagle smok zrobi gwatowny ruch. W dole co bardzo gono plusno. Oliver spojrza w tamtym kierunku, podobnie jak Balthazar, i zobaczy, e na wielkiej nodze smoka z trzaskiem zaciska si paszcza wia. Linka bya w tym momencie naprona i Luthien zacz ni to peza, ni to przemyka w stron drugiego brzegu. Podczas zmaga potworw gorca woda obryzgiwaa obu towarzyszy. Smok rykn i wypuci powietrze, ktre zamienio si w kolejny oboczek pary. Po chwili zaskoczony i zraniony w wyda ochrypy krzyk blu. Luthien w kocu puci lin, gdy dotarli do brzegu i runli na pla. Oliver wci kurczowo przywiera do plecw i karku

przyjaciela. Biegnijcie! ponagla ich BrindAmour. Czarnoksinik rozumia, i w nie bdzie si dugo opiera takim istotom jak Balthazar. Po raz ostatni obejrza si na jezioro, rzuci czarny piorun energii i pogna za Luthienem. Nastpnie stworzy magiczne wiato, gdy Oliver zostawi wci ponc pochodni na drugim brzegu. Zaledwie ci trzej opucili komnat i z powrotem wgramolili si do usianego poamanymi stalagmitami korytarza, usyszeli plusk na brzegu i woanie Balthazara: ZODZIEJE! KAMCY! Teraz krajobraz sprzyja smokowi. Trzej mczyni musieli si gramoli na przewrcone bloki skalne albo kluczy midzy nimi. Wreszcie Luthien dostrzeg may niczym pi wir wietlistej bkitnej energii, ale uwiadomi sobie, e bestia depcze im po pitach, i straci wszelk nadziej. Zawodzc obkaczo, BrindAmour nagle chwyci modzieca za rami Olivera te i wszyscy trzej oderwali si od ziemi, by czym prdzej wskoczy w cian. Balthazar rykn i wyplu kolejn strug pomieni. Oliver wrzasn i zasoni gow, mylc, e rozbije j o kamienny mur. wiato tunelu rozszerzyo si, jakby chciao ich zagarn. W momencie, gdy poczuli na grzbietach smoczy oddech, weszli do czarodziejskiego tunelu.

Rozdzia 12 OPOWIECI Z LEPSZYCH CZASW Kiedy wtoczyli si z powrotem do jaskini czarnoksinika, wszyscy trzej w jednej wietlistej kuli, z ich ubra unosiy si mae smuki dymu. Wykazujc zdumiewajc zwinno, BrindAmour wygramoli si jako pierwszy i powsta ze miechem. Stary Bathazar bdzie si wcieka o to przez sto nastpnych lat! rykn. Luthien zmierzy go surowym wzrokiem. Jego kamienna twarz sprawia, e salwy miechu czarnoksinika przerodziy si w kaszlcy chichot. Mody Bedwyrze napomnia go BrindAmour. Doprawdy, musisz si nauczy mia, kiedy przygoda dobiega koca. mia si, poniewa przeye, mj chopcze! mia si, poniewa wykrade bero ze smoczego skarbca... Nie tylko bero poprawi go Oliver, wyjmujc kilkanacie klejnotw z przepastnych kieszeni. Tym wikszy powd, by si radowa zawoa BrindAmour. Oliver zacz onglowa trzema kamieniami, podziwiajc ich poysk w migotliwym wietle pochodni, BrindAmour unis za pi, jakby chcia odda honory niziokowi. Luthien mia nadal ponur min. Balthazar? zagadn. Balthazar? powtrzy BrindAmour. Nazwae tego smoka Balthazarem wyjani Luthien. Skd wiedziae? Przez krtk chwil BrindAmour sprawia wraenie zakopotanego, jak gdyby da si na czym przyapa. No, oczywicie obserwowaem was przez moj krysztaow kul odpar tak nagle i tak wylewnym tonem, e Luthien domyli si, i czarnoksinik kamie. Przecie smok poda swoje imi. Oliverowi, ma si rozumie. Zrobi to rzek Oliver pod adresem wyranie nie przekonanego modzieca. Znae imi, zanim smok je poda upiera si Luthien. Usysza brzk. To Oliver zaprzesta onglowania i jeden z klejnotw

upad na kamienn posadzk, a BrindAmour w mgnieniu oka przesta chichota. Fetowanie zwycistwa przerodzio si w pen napicia atmosfer. Oliver odnosi wrcz wraenie, i Luthien zaatakuje BrindAmoura. Twoja opowie o cyklopowym krlu bya kamstwem. BrindAmour zareagowa wymuszonym umiechem. Drogi, mody Luthienie Bedwyrze zacz uroczycie. Czy gdybym powiedzia wam, e na drugim kocu magicznego tunelu czeka na was smok, poszlibycie? Bardzo dobry argument przyzna Oliver. Zerkn na Luthiena. Mia nadziej, e jego przyjaciel nie bdzie ju dry tej kwestii. Moglimy zgin rzek spokojnie Luthien. Waciwie wysae nas tam na pewn mier. BrindAmour wzruszy ramionami. Wydawao si, e sowa Luthiena nie zrobiy na nim wraenia. Jego niedbae zachowanie jeszcze bardziej rozjuszyo modzieca. Mody Bedwyr zacisn pici, a z jego warg popyn ledwie dosyszalny pomruk. Luthien szepn Oliver, usiujc skoni przyjaciela do zachowania racjonalnej postawy. Luthien... Mam przeprosi? nagle wyrzuci z siebie BrindAmour z niedowierzaniem. Jego sowna ofensywa zwikszya czujno Luthiena. Czyby by takim egoist? Modzieniec by zbity z tropu. Nie mia pojcia, o czym mwi czarnoksinik. Czy wierzysz, e pozwolibym wam dwm wkracza na tak niebezpieczny teren bez naprawd wanego powodu? cign BrindAmour, pstrykajc palcami tu przed twarz Luthiena. A ten twj naprawd wany powd usprawiedliwia kamstwo i jest wart naszego ycia? warkn Luthien w odpowiedzi. Tak! zapewni go BrindAmour tonem wykluczajcym jakkolwiek wtpliwo. S na tym wiecie waniejsze rzeczy ni twoje bezpieczestwo, drogi chopcze. Luthiena znw zacz ogarnia gniew, ale zmitygowa si, widzc nieobecne spojrzenie bkitnych oczu czarnoksinika. Czyby nie wierzy, e codziennie zamartwiam si o tych, ktrzy poszli szuka mojego bera przed wami i nie wrcili? zagadn

pospnie BrindAmour. Luthiena ogarn al, jakby powaga sw czarnoksinika poruszya jego wraliwo. Spojrza na Olivera, szukajc u niego wsparcia. Zastanawia si, czy nie pad ofiar jakiej magicznej sztuczki, ale nizioek rwnie sprawia wraenie wzruszonego; on take by pod wpywem emocji czarnoksinika. Czy wiesz, skd czarnoksinik czerpie moc? zapyta BrindAmour i nagle wyda si obu towarzyszom bardzo stary. Stary i zmczony. Ze swojego bera? odpowiedzia Oliver. Byo to cakiem rozsdne zaoenie, zwaywszy na to, jakie zadanie wykona wraz z Luthienem. Nie, nie odpar BrindAmour. Bero suy jedynie do koncentracji mocy, jest narzdziem, ktre pozwala czarnoksinikowi skupi siy. Ale te siy... cign, pocierajc opuszki palcw kciukiem, jakby wyczuwa tajemnicz moc w wycignitej przed siebie rce. Wiecie, skd si bior? Luthien i Oliver spojrzeli na siebie pytajco. aden nie umia udzieli odpowiedzi. Z wszechwiata! zawoa nagle BrindAmour, tak dononym gosem, e obaj przyjaciele cofnli si o krok. Z ogni soca i energii burzy z piorunami. Z cia niebieskich i z samych niebios! Mwisz jak kapan zauway sucho Oliver. Jego sarkazm spotka si z nieoczekiwanym entuzjazmem czarnoksinika. Dokadnie! odpar BrindAmour. Kapani. Pradawne bractwo czarnoksinikw uwaao si wanie za kapanw. Sowo mag znaczy przecie mdrzec, a tylko mdrzec potrafi zgbi ca rzeczywisto wszechwiata, w wymiarze fizycznym i duchowym, bowiem te dwa wymiary nie s tak bardzo od siebie odlege. Wielu kapanw nie rozumie tego, co fizyczne. Wielu naszych modych wynalazcw nie czuje spraw duchowych. Ale czarnoksinik... Gos BrindAmoura rozbrzmiewa echem, a w bkitnych oczach o nieobecnym spojrzeniu tlia si duma. Czarnoksinik zna oba wymiary, moi chopcy, i zawsze oba bierze pod uwag. Kady czyn fizyczny ma swoje duchowe konsekwencje, a istota fizyczna nie ma innego wyboru, jak tylko sucha wasnej duszy. Jak mylicie, kto zbudowa wielkie katedry? zapyta BrindAmour, majc na myli osiem potnych budowli, ktre stay na Wyspach Morza Avon. Sze z nich znajdowao si na Avon, najwiksza

w Carlisle i podobna w Princetown. Wyspa Baranduine na zachodzie miaa tylko jedn katedr, a na Eriadorze taka budowla miecia si w Montfort. Luthien nigdy nie by w Montfort, ale mija to miasto, jadc podgrzem elaznego Krzya. Z tej perspektywy wszystkie budynki Montfort (a wiele z nich miao imponujce rozmiary), nawet jedyny zamek tego miasta, wyglday jak domki dla lalek w cieniu strzelistych iglic i potnych kamiennych przypr masywnej katedry. To byo Ministerstwo, jedno z najwikszych rde dumy eriadorskiego ludu. Kada rodzina, nawet ta z wysp, miaa przodka, ktry pracowa przy wznoszeniu Ministerstwa, i to dziedzictwo sprawio, e Luthien odpar przez zacinite zby: Zbudowali je ludzie. Powiedzia to gronym tonem, tak jakby chcia sprowokowa BrindAmoura do ktni. Jednak czarnoksinik skwapliwie pokiwa gow. W Gaskonii te niezwocznie doda Oliver, nie chcc, aby jego ojczystej krainie ujto jakichkolwiek zasug. Tyle, e nizioek odwiedzi kiedy Montfort i wiedzia, i katedry Gaskonii, cho wspaniae, nie mogy si rwna z przepychem budowli na wyspach. Ministerstwo zaparo niziokowi dech w piersiach, a ludzie powiadali, e co najmniej trzy katedry na poudnie od elaznego Krzya byy jeszcze wiksze. BrindAmour skin gow, wysuchawszy nizioka, a potem znowu zerkn na Luthiena. Ale kto je zaprojektowa? nalega. I kto nadzorowa prac, pilnujc tylu dzielnych, bezinteresownych ludzi? Z pewnoci nie sdzisz, e proci chopi i rybacy, nic nie ujmujc ich szlachetnoci, zdoaliby zaprojektowa te strzeliste przypory i wielkie okna katedr!? Luthien nie mia czarnoksinikowi za ze tych sw. Zgadza si z jego rozumowaniem. One byy inspiracj wyjani. Dan przez Boga. Dan jego kapanom. Nie! uci czarnoksinik stanowczym tonem. One byy inspiracj duchow, dan od Boga przyzna ale to bractwo czarnoksinikw zaprojektowao katedry, nie za kapani, ktrzy pniej, z naszym szczerym bogosawiestwem, stali si ich mieszkacami. BrindAmour na chwil zamilk, westchn przecigle. Bylimy wtedy tacy potni

powiedzia z prawdziwym alem w gosie. Widzicie, to byo niedugo po tym, jak Bruce MacDonald zada cyklopom druzgocc klsk. Nasza wiara bya niezachwiana, nasz cel jasno wytyczony. Trzymalimy si tej drogi, nawet gdy zaatakowaa nas wielka armia Gaskonii. Ta droga pozwolia nam przetrwa okupacj i ostatecznie zmusia Gaskoczykw do powrotu na ich ziemie. BrindAmour spojrza w oczy Oliverowi. Nie osdza nizioka, lecz po prostu tumaczy, co zaszo. Wasi ludzie nie mogli ama naszej wiary w siebie i w Boga. Mnie mwiono, e mielimy inne sprawy na poudniu odpar Oliver i dlatego nie moglimy trzyma tylu onierzy na Wyspach Morza Avon. Wasi ludzie nie mieli do odwagi, by tam pozosta rzek spokojnie BrindAmour. Dla Gaskonii nie byo w tym ani sensu, ani korzyci. Nigdy nie zdoaliby podbi Eriadoru to musieli przyzna, a zwaywszy na rozprzenie na pnocy... No, c, zgdmy si, e wasz krl nie bawi si najlepiej, trzymajc w ryzach pene animuszu Wyspy Morza Avon. Tu Oliver skin gow na znak, e si zgadza. To doprawdy ironia losu, e najwiksze zo zaczo si podczas pokoju, ktry zapanowa po wycofaniu si Gaskoczykw rzek BrindAmour, kolejny raz zwracajc si do Luthiena. Mody Bedwyr odnosi nieodparte wraenie, i ta lekcja historii jest przeprowadzana niemal wycznie na jego uytek. By moe bylimy znudzeni napomkn czarnoksinik, chichoczc albo skuszeni wiksz moc posunlimy si za daleko. Czarnoksinicy zawsze wykorzystywali mniej wane istoty niszych poziomw jadowite komary i polednie demony jako sugi. Poniewa znay inne paszczyzny egzystencji, wzywalimy je, by znalazy odpowiedzi na pytania, ktrych sami nie umielimy rozstrzygn, przebywajc w doczesnych powokach. Jednak do tamtego czasu, nie tak znowu odlegego, nasza rzeczywista moc pochodzia z czystych si: ogni i byskawic, zimnych wiatrw znad pnocnych lodowcw i potgi wzburzonego morza. Ale potem niektrzy w naszym bractwie, nie wyczajc obecnego krla, Greensparrowa BrindAmour wycedzi to imi z wyran pogard zawierali niegodziwe pakty z demonami wielkiej mocy. Potrzeba byo wielu dziesicioleci, by ich nowe, bezprawnie nabyte siy zadziaay, ale stopniowo udawao im si

eliminowa ze swych szeregw dobrych magw, takich jak ja. Znowu westchn i spuci gow zasmucony. Luthien dugo i surowo wpatrywa si w BrindAmoura. Jego myli bkay si po wielu nowo odkrytych szlakach. To, co BrindAmour mu powiedzia, nie kcio si z naukami, ktre wynis z dziecistwa, z jego sposobem postrzegania wiata. Z wyjtkiem kilku ostatnich zda. Twierdzenie, e to czarnoksinicy, a nie kapani, zainspirowali powstanie wielkich katedr, byo drobn kwesti. Jednak to, co BrindAmour oznajmi przed chwil, gboko wstrzsno modziecem. Wszak mag oskary Luthienowego krla, czowieka, ktremu oddawa hod ojciec modzieca, o cikie zbrodnie. O straszliwe zbrodnie! Luthien mia ochot rzuci si na czarnoksinika, zdzieli tego kamliwego starucha w twarz. Mimo to zachowywa spokj i milcza. Czu na sobie spojrzenie Olivera i domyla si, e nizioek rozumie jego wewntrzn walk, ale nie spojrza na przyjaciela. Nie mg, przynajmniej w tym momencie. Najbardziej ubolewam nad tym rzek cicho BrindAmour, i wyczuwao si szczero w jego sowach e te wspaniae katedry na Wyspach Morza Avon, gwne budowle w kadym wikszym miecie tej ziemi, ulegy takiej degeneracji, stajc si siedzibami omiu ksit Greensparrowa, najnowszej generacji zdeprawowanych czarnoksinikw. Nawet Ministerstwo, ktre ja, BrindAmour, pomagaem projektowa jako mody czowiek. Ile masz lat? zapyta Oliver, ale wydawao si, e czarodziej go nie usysza. Niegdy byy hodem zoonym duchowoci i wierze czowieka, miejscem witych obrzdw cign BrindAmour, nadal patrzc wprost w oczy Luthiena. Powaga, z jak mwi, rozproszya narastajcy gniew modzieca, zmusia go, by wysucha czarnoksinika do koca. Teraz s one miejscami zgromadze, miejscami, gdzie rwnie dobrze mona byoby urzdza narady w sprawie podatkw. Ten ostatni zarzut zabola Luthiena, gdy byo w nim sporo prawdy. Ojciec modzieca by wzywany do Montfort kilkanacie razy i opowiada, e wchodzi do Ministerstwa nie po to, by modli si i czci Boga, lecz w celu wyjanienia niezgodnoci dotyczcych dziesiciny wysyanej przez Bedwydrin ksiciu Morkney.

Ale o to nie musicie si martwi powiedzia BrindAmour, silc si na pogodny ton. aden z was! Mag wyrzek te sowa w taki sposb, e Luthien a si skrzywi. Dumny modzieniec doznawa osobliwego uczucia, e to, co czarownik powiedzia mu przed chwil, znaczco zmieni nie tylko jego ycie, ale te sposb patrzenia na wiat. Przeraao go, e nie wiedzia, jakie bd tego konsekwencje. A obaj zyskalicie wolno za spraw mojej... ingerencji i zyskalicie moj przyja, bez wzgldu na jej warto. Z twarzy czarodzieja znikn wyraz blu wywoany wspomnieniami. Kiedy uwanie przyjrza si Luthienowi, w jego oczach pojawia si tskna zaduma. Pasuje ci ta peleryna zauway czarnoksinik. Znalazem j w jaskini smoka zacz wyjania Luthien, ale przerwa, widzc szelmowskie iskierki w bkitnych oczach czarnoksinika. Przypomnia sobie, w jakich okolicznociach natkn si na skrzan torb. Ty j tam pooye rzek oskarycielskim tonem. Zamierzaem ci j da, gdy wrcisz z moim berem przyzna BrindAmour. Bybym niepocieszony, gdyby i tamte rzeczy peleryna i skadany uk dostay si Balthazarowi! Ale widzisz, wierzyem w was obu i pomylaem, e przebywajc w tym miejscu moe zrobisz z nich dobry uytek. Oliver gono chrzkn, przerywajc rozmow i skupiajc na sobie spojrzenie obu mczyzn. Skoro moge zostawi nam takie zabawki, to dlaczego po prostu nie wycigne nas stamtd? zapyta BrindAmoura oskarycielskim tonem. Ju miaem twoje bero. O ile atwiejsze byoby cae zadanie. Czarnoksinik popatrzy na Luthiena, ale nie znalaz w nim oparcia, gdy sposb rozumowania Olivera najwyraniej trafi modziecowi do przekonania. Czar nie by wystarczajco silny wyjka BrindAmour, zastanawiajc si, jak powinien to wszystko wytumaczy. Poza tym nie wiedziaem, gdzie dokadnie si znajdujecie i jakich zagroe moecie oczekiwa. Strzelanie na olep? zagadn Oliver z niedowierzaniem i podejrzliwoci. W takim razie strzay byy nad wyraz celne.

BrindAmour zacz wymachiwa rkami na znak, e po prostu nie zosta przez nich zrozumiany. Oczywicie mogem zlokalizowa was za pomoc prostego zaklcia, jednake nie wiedziaem, gdzie jest to miejsce, jeli rozumiecie, co mam na myli. A przekazanie wam przedmiotw wymagao innego zaklcia. Do nieskomplikowana czynno, ale z pewnoci nie chodzio o tak otwart bram, jak dostalicie si do legowiska i jak stamtd wrcilicie. Co to, to nie. Oliver i Luthien popatrzyli na siebie. Po chwili nizioek wzruszy ramionami. Wyjanienie BrindAmoura byo do przyjcia. A co z tamt dziwn strza? zapyta Luthien, wracajc do pocztku rozmowy. Doprawdy, nie moga wyrzdzi szkody odpar BrindAmour z chichotem. Nawet nie zamierzaem jej tam wkada. Po prostu leaa obok koczana i przypadkowo objo j zaklcie! Tego rodzaju strzay nazywaj si sztucznymi ogniami; byy wielk atrakcj podczas witowania w szczliwszych czasach, przed nastaniem Greensparrowa. Musz powiedzie, e okazalicie du zaradno, czynic z niej tak doskonay uytek. Miaem szczcie poprawi go Luthien. Nie wiedziaem, do czego mogaby posuy ta strzaa. Nigdy nie lekcewa wartoci szczliwego trafu odpar BrindAmour. Czy nie szczliwy zbieg okolicznoci zetkn ci z Oliverem, gdy on tego potrzebowa? Czy nizioek przeyby, gdyby nie to przypadkowe spotkanie? Miaem ostrze mego rapiera achn si Oliver, wycigajc bro i przystawiajc jej bok do swojego misistego nosa. BrindAmour zerkn na niego sceptycznie i zacz chichota. Och, jake mnie zranie! zawoa Oliver. Nie, ale cyklopi kupca z pewnoci by to uczynili odpowiedzia czarnoksinik, zamiewajc si serdecznie. Po chwili namysu Oliver kiwn gow i schowa bro do pochwy. Sam dusi si ze miechu i nie potrafi ju tego ukry. Kiedy BrindAmour spojrza na Luthiena, jego zachowanie znowu ulego zmianie. Nie no tej peleryny tak otwarcie rzek z powag. Luthien

popatrzy na lnicy karmazynowy materia, opadajcy fadami z jego szerokich ramion. O czym ten czowiek mwi? Modzieniec zadawa sobie pytanie, do czego moe si przyda peleryna, ktrej nie wolno nosi. Naleaa do sawnego zodzieja wyjani BrindAmour. uk rwnie by jego wasnoci, a skadane uki s zakazane na Avon, poniewa uywaj ich podziemne bandy, bdce zagroeniem dla tronu. Luthien zerkn na peleryn i uk; zastanawia si nad wartoci tych przedmiotw. Czy mia potraktowa je jak dary od BrindAmoura, czy jako potencjalne rdo kopotw? Po prostu przechowuj je w bezpiecznym miejscu odezwa si mag, jakby czyta w mylach modego Bedwyra. Moe przydadz ci si na co, cho rwnie dobrze mog si okaza bezuyteczne. Traktuj je jak byskotki, ktre przywoaj wspomnienie waszego spotkania ze smokiem. Niewielu ludzi moe si poszczyci tak przygod; ci, ktrym udao si zobaczy besti ju nie yj. A owo starcie musicie zachowa w tajemnicy dorzuci na koniec. Nadal by miertelnie powany. Luthien omal si nie udawi, syszc to zalecenie. Popatrzy z niedowierzaniem na Olivera. Jednak nizioek pooy palce na zacinitych ustach i chytrze mrugn do Luthiena. Mody Bedwyr domyli si, e obyty w wiecie Oliver lepiej rozumie sytuacj i wyjani mu j pniej. Tego wieczoru nie mwili ju o smoku, podarunkach, ani nawet o lekcji historii udzielonej im przez BrindAmoura. Czarnoksinik znowu zaprosi podrnikw do bajecznie zastawionego stou i zaproponowa im wygodny nocleg na mikkich oach, na co ochoczo si zgodzili. BrindAmour przyszed do Olivera nieco pniej tej nocy, obudzi go i ruchem rki nakaza opuszczenie pokoju. Pilnuj go jak oka w gowie powiedzia mag zaspanemu niziokowi. Spodziewasz si wielkich czynw po Luthienie Bedwyrze doszed do wniosku Oliver. Boj si o niego odpar BrindAmour, uchylajc si od odpowiedzi. Zaledwie przed dwoma tygodniami toczy przyjacielskie potyczki na bezpiecznej arenie pod czujnym okiem swego ojca. Teraz jest banit, zodziejem i wojownikiem... Morderc? dopowiedzia Oliver, zastanawiajc si, czy

BrindAmour uzna t poprawk za uzasadnion. Zabi cyklopw, ktrzy chcieli zaszkodzi jemu i tobie brzmiaa stanowcza replika BrindAmoura. Jest wojownikiem. Obejrza si za siebie, na zamknite drzwi do pokoju Luthiena. Przypomina Oliverowi zatroskanego rodzica. Dowiadczy wielu przygd w krtkim czasie cign BrindAmour. Zmierzy si ze smokiem! To moe nie wydawa si niczym nadzwyczajnym osobom pokroju Olivera deBurrowsa... Oczywicie, e nie wtrci nizioek, a poniewa czarnoksinik nie patrzy na niego, wywrci oczami, duszc si ze miechu. Ale jest to bez wtpienia bolesne dla modego Luthiena dokoczy czarnoksinik. Bagam ci, Oliverze, pilnuj go. To na czym opiera si jego wiat, stao si, albo wkrtce stanie si nietrwae i ulotne jak piasek. Oliver pooy rk na biodrze i odchyli si do tyu, opierajc ciao na jednej nodze i niecierpliwie stukajc drug o podog. Prosisz o wiele zauway, gdy czarnoksinik odwrci si ku niemu. Jednak wszystkie dary przeznaczye dla Luthiena, nie dla mnie. Przepustka do Montfort jest cenniejsza dla ciebie ni dla Luthiena szybko przypomnia mu BrindAmour. Wiedzia o niedawnych poczynaniach Olivera w tym miecie i o reputacji, jak cieszy si nizioek-zodziej wrd niektrych cakiem wpywowych kupcw. Nie musz udawa si do Montfort odpar niedbale Oliver i wycign przed siebie rk, by obejrze swoje wypielgnowane paznokcie. BrindAmour rozemia si. Jaki uparty! rzek jowialnie. A czy to uznaby za wystarczajcy rewan? Z kredensu w bocznej czci pokoju czarnoksinik wycign du, skrzan uprz. Oliver wybauszy oczy na jej widok. Wrd zodziei grasujcych w miastach taka uprz bya nazywana wamywaczem. Zodziej przytwierdza tam sprzt za pomoc skrzanych rzemieni, a inne paski a take woreczki, w bardziej wymylnych wersjach suyy do przytrzymywania narzdzi koniecznych w tym fachu. Ta jest wyjtkowa BrindAmour zapewni Olivera. Otworzy woreczek na jednym z paskw na ramieniu i, pomimo i woreczek nie

mg pomieci takiego przedmiotu, wycign z niego osobliwie wygldajce urzdzenie: czarn, pofadowan kul na cienkim sznurku. O wiele cieszy od linki, ktr musiae zostawi w jaskini Balthazara wyjani czarnoksinik. A ten hak zaczepi si nawet o najgadsz cian. BrindAmour zademonstrowa urzdzenie. Niedbale cisn kul o najbliszy mur i mocno pocign sznurek. Utrzyma trzech potnych mczyzn zapewni Olivera. Trzy krtkie szarpnicia doda, gwatownie cignc sznur zwolni uchwyt. I rzeczywicie, przy trzecim pocigniciu hak oderwa si od ciany. BrindAmour odoy go i zabra si do otwierania nastpnego woreczka, przytwierdzonego do paska na brzuchu. Przysun wamywacza do twarzy Olivera, by ten mg zajrze do rodka. Oliver wytrzeszczy oczy i a zamruga z wraenia. Miejsce za uchylon klapk byo o wiele wiksze, ni mogo si wydawa Oliver uwiadomi sobie, e ma do czynienia z innym wymiarem w rodku znajdowa si za najbogatszy zestaw narzdzi, pilnikw, wytrychw, cienkiego drutu, a nawet ostrzy do szka, jaki Oliver kiedykolwiek widzia. Tylko pomyl sobie o rzeczy, ktrej pragniesz wytumaczy BrindAmour. Sama znajdzie si w twojej podliwej doni. Oliver nie wtpi w sowa czarnoksinika, ale bardzo mu si marzya demonstracja moliwoci tego urzdzenia. Przybliy rk do otwartego woreczka i prawie bezgonie szepn: Wytrych, a potem omal nie wyskoczy ze swej koszuli nocnej, bowiem w jego doni nagle pojawi si dugi klucz. Otrzsnwszy si z szoku, Oliver spojrza bdnym wzrokiem na BrindAmoura. Umowa stoi? zagadn umiechnity od ucha do ucha czarnoksinik. Ani razu nie postaa mi w gowie myl, eby opuci Luthiena zapewni go Oliver. Nastpnego ranka, zgodnie z obietnic mag wrczy im przepustki do Montfort; doprawdy trudno byo przeceni ten gest. Kiedy wszyscy trzej weszli do pomieszczenia, w ktrym stay Wodny Tancerz i achman, przekonali si, e czary BrindAmoura ju dziaaj. Na cianie zawiroway janiejce drzwi do tunelu, ktrym przyjaciele mieli wyj na drog

w okolicach Montfort. Poegnanie byo krtkie i przyjacielskie. Tylko Luthien wci zachowywa si czujnie i podejrzliwie. BrindAmour przyj lekki ucisk rki modzieca i znaczco spojrza na Olivera. Dziki swej krysztaowej kuli BrindAmour patrzy, jak przyjaciele wychodz z magicznego tunelu i wkraczaj na drog prowadzc do Montfort. Najchtniej roztaczaby nad nimi to opiekucze spojrzenie cay czas. Podj ogromne ryzyko, dajc modemu Luthienowi peleryn oraz uk, i musia przyzna, e nie wie, co go do tego skonio: nadzieja czy zwyczajna desperacja. Bez wzgldu na przyczyn, BrindAmour nie mia teraz innego wyjcia, jak tylko zostawi inicjatyw dwm przyjacioom. Nie mg si wyoni ze swojej tajnej jaskini ani nawet popatrze w stron Montfort czy gdziekolwiek indziej, w obawie, e ktry z ksit-czarnoksinikw Greensparrowa wyczuby jego magiczne spojrzenie i wyledzi magabanit. Gdyby krl Greensparrow podejrzewa, i BrindAmour yje, zagada czekaaby nie tylko czarnoksinika, ale take Luthiena i Olivera. BrindAmour pomacha rk i krysztaowa kula pociemniaa. Czarnoksinik-pustelnik powoli opuci komnat i uda si do sypialni. Apatycznie pad na mikkie ko. Moe i zapocztkowa seri wydarze, ale teraz mg tylko biernie oczekiwa na ich rozwj.

Rozdzia 13 MONTFORT Wodny Tancerz wydawa si szczerze zadowolony z tego, e znowu jest w drodze. Kosmaty, biay ogier stpa pewnie, a jego skra byszczaa w porannej mawce. Wodny Tancerz chcia galopowa, ale modzieniec nie popuszcza mu cugli. Teren by tu bardziej nierwny ni na polach pnocy. Zbliali si do podny elaznego Krzya i chocia do Monfort oraz bardziej skalistych gr mieli jeszcze szmat drogi, ziemia w tym miejscu bya usiana gazami. Szkoda, e nie wysadzi nas bliej miasta rzek Luthien, nie mogc si doczeka celu wyprawy. Chocia myl, e Wodnemu Tancerzowi przydaby si galop. Poklepa uminionego konia po boku i troch popuci cugli, pozwalajc mu wysforowa si do przodu. Po chwili dogoni go Oliver na achmanie. Wysadzi nas tak blisko, jak si dao odpar Oliver. Zauway pytajce spojrzenie Luthiena. Nie odczuwa zaskoczenia, zwaszcza e zacz sobie uwiadamia, jak mao wie o yciu ten modzian. Przypomniaa mu si proba BrindAmoura dotyczca pilnowania Luthiena. Pokiwa gow. Ktokolwiek zmusza tego czarnoksinika do przebywania w tajnej jaskini, prawdopodobnie zastaniemy go w Montfort wyjani. Luthien przez chwil rozwaa sowa nizioka. Morkney zdecydowa. BrindAmour wspomnia przecie, e ksita Greensparrowa zostali zdeprawowani przez demoniczne siy, podobnie jak krl, zatem jego rozumowanie wydawao si logiczne. Albo ktry z jego kapitanw doda Oliver. Wobec tego nie powinienem si skary odpar Luthien. BrindAmour dowid, e jest wspaniaym przyjacielem i cakowicie wybaczam mu kamstwo dotyczce smoka w jaskini. Ostatecznie zjawi si, gdy bylimy w potrzebie. Oliver wzruszy ramionami, zgadzajc si z modziecem, cho bez entuzjazmu. Gdyby przyby wczeniej, moglibymy zabra upy ze smoczego skarbca rzek i westchn gboko na sam myl o takiej ewentualnoci.

Dostalimy prezenty odparowa Luthien i poklepa przytroczone do sioda torby, chichoczc, albowiem peleryna i skadany uk waciwie nie stanowiy nadzwyczajnej nagrody za nawiedzenie legowiska smoka. Jednak Oliver nie podziela radosnego nastroju Luthiena, ktry zdumia si, widzc powag na dobrodusznej zazwyczaj twarzy nizioka. Nie lekcewa tego, co otrzyma powiedzia tamten uroczycie. Nigdy w yciu nie widziaem takiego uku zacz Luthien. Nie chodzi mi o uk przerwa Oliver. Jest wartociowy, w to nie powiniene wtpi. Mam na myli najwikszy dar, czyli karmazynow peleryn. Luthien popatrzy na niego z powtpiewaniem, a potem skierowa wzrok na swoje torby Jakby spodziewa si, e peleryna wylizgnie si i podniesie w gecie samoobrony. Rzeczywicie, bya pikna. Jej karmazynowy odcie by tak wspaniay, e przyciga oko i lni nawet w bardzo skpym wietle, jakby peleryna ya wasnym yciem. Nie wiesz, prawda? zagadn Oliver. W tym momencie wtpliwoci Luthiena ustpiy miejsca zaciekawieniu. Nie zauwaye czego bardzo dziwnego w reakcji smoka na twj widok, kiedy bylimy w grocie ze skarbami? zapyta chytrze Oliver. I w moim zachowaniu, kiedy natkne si na mnie podczas tego pospiesznego manewru oskrzydlajcego? Pospieszny manewr oskrzydlajcy? Luthien zastanawia si nad tym terminem przez bardzo krtk chwil, ale zaraz doszed do wniosku, e jego kompan nazywa w ten sposb desperacki odwrt. Rzeczywicie, intrygowao go to ju wczeniej. W jaskini ze skarbami smok zignorowa go wrcz wydawao si, e nie zauway, i Oliver ma towarzysza. Smok ma bystrzejsze oczy ni orze doda Oliver. W ogle mnie nie dostrzeg odpar Luthien, wiedzc, e o tak odpowied chodzi Oliverowi, jednake modzieniec nie przywizywa do tego faktu takiej wagi jak nizioek. To przez peleryn wyjani Oliver. Nie zdy dokoczy zdania, a Luthien ju krci gow. Ale to prawda! dowodzi towarzysz. Ja te ci nie zauwayem i omal na ciebie nie wpadem. Bye zajty smokiem, ktry znajdowa si za tob Luthien

podsun racjonalne wytumaczenie. A Balthazar by zajty tob, zwaszcza e napchae sobie kieszenie jego skarbami! Ale ja ci nie widziaem, nawet zanim odszukalimy smoka sprzeciwi si Oliver. Teraz Luthien spojrza na niego z niepokojem. Kiedy znalazem bero, odwrciem si i zawoaem do ciebie kontynuowa nizioek. Mylaem, e odszede albo schowae si za jeden ze stosw, i dopiero gdy zdje kaptur, dostrzegem ci. wiato ci olepio odpar Luthien, ale teraz to Oliver krci gow. Peleryna jest czerwona, ale podoga za tob bya szara jak kamie i zota jak monety. Luthien jeszcze raz zerkn na torby przy siodle i potar szczeciniasty podbrdek. Syszaem o takich przedmiotach powiedzia Oliver. Ta peleryna bardzo ci si przyda na ulicach Montfort. Taka rzecz przydaje si zodziejowi odpar pogardliwie mody Bedwyr. A ty przecie jeste zodziejem przypomnia mu nizioek. Ta uwaga daa Luthienowi do mylenia. Czy by zodziejem? A jeli nie, to kim by? Dlaczego poda drog do Montfort u boku Olivera deBurrowsa? Rozemia si gono. Byo to lepszym wyjciem z sytuacji ni analizowanie tego, co dotychczas zaszo. To wydarzenia zapanoway nad nim, nie na odwrt. Zosta nazwany przez Olivera deBurrowsa zodziejem; jakie argumenty mg wysun przeciw temu twierdzeniu? Za nastpnym zakrtem wyonio si bezpiecznie otoczone skalistymi klifami i wybrzuszeniami pnocnych zboczy elaznego Krzya miasto Montfort. Podrnicy zobaczyli liczne budynki stojce w rwnych szeregach na stokach i cignce si a po dolin, przede wszystkim jednak ujrzeli Ministerstwo. Wygldao raczej jak cz majestatycznych gr ni dzieo czowieka, jak gdyby boska rka ustawia i ociosaa kamienne bloki. Fronton budowli okalay dwie wiee o kwadratowych dachach, z ktrych kada liczya sobie przeszo trzydzieci metrw wysokoci, a na tyach, w rodku, staa jeszcze jedna, o wiele wysza iglica. Potne, ukowe

przypory cigny si od spiczastego dachu do rzdw mniejszych iglic, przyjmujc ogromny ciar kamienia i przekazujc go ziemi. Kamienne gargulce wychylay si z kadego boku tych mniejszych wie, ypic zoliwie na przechodniw, a na wielkich, kolorowych oknach wymalowano niezliczon liczb scen i fantastycznych deseni. Rozmiary gmachu robicego imponujce wraenie nawet z tak duej odlegoci przytoczyy Luthiena. Nie potrafi zwalczy przygnbienia; przypomnia sobie, jak BrindAmour ubolewa nad celami, do ktrych wykorzystuje si katedry w dzisiejszych czasach. Kolejny raz mody Bedwyr poczu, e chwiej si fundamenty jego ycia, i mia wraenie, i grunt usunie mu si spod ng i spadnie w jak przeraliw otcha. Podobnie jak wikszo miast w pobliu dzikiego elaznego Krzya, Montfort byo otoczone dwoma murami, na ktrych trzymali stra liczni, gronie wygldajcy cyklopi. Dwaj z nich wyszli do bramy na spotkanie Olivera i Luthiena. Z pocztku wydawali si podejrzliwi i mocno ciskali swoj bro, zwaszcza na widok nizioka. Luthien spodziewa si, e zostan zawrceni, i wcale nie byby zdziwiony, gdyby kusznicy na murze zaczli strzela. Jeden z cyklopw ruszy ku objuczonemu torbami Wodnemu Tancerzowi. Luthien wstrzyma oddech. Nie macie powodu! Oliver zaprotestowa stanowczo. Luthien popatrzy na nizioka z niedowierzaniem. Z pewnoci czekayby ich kopoty, gdyby cyklopi znaleli skadany uk, ale byyby one nieporwnywalne z ewentualnymi skutkami zuchwaoci Olivera. Drugi cyklop gronie spojrza na nizioka i zrobi krok w jego stron, lecz w tym momencie Oliver podsun mu pod nos przepustk od czarnoksinika. Cyklop rozwin pergamin i uwanie mu si przyglda. Luthien wiedzia, e bestia nie umie czyta, a wiadczya o tym trzymana do gry nogami przepustka. Mimo to cyklop wyranie si rozchmurzy i wezwa swego kompana. Ten by inteligentniejszy i nawet, po chwili namysu, odwrci pergamin we waciw stron. I podobnie jak jego towarzysz, od razu rozpromieni si. Spojrza w gr, na mur, odprawi kusznikw machniciem rki i niemal z zachwytem wpuci dwch jedcw do Montfort. Co wicej, dwaj cyklopi pokonili si nisko, gdy Luthien i Oliver przejedali obok nich!

Och, niezy go z tego czarnoksinika! rzek Oliver z miechem, kiedy mieli ju za sob bram. Cakiem niezy! Luthien nic nie odpowiedzia, zafascynowany ogromnymi rozmiarami Montfort. Najwikszym miastem, jakie do tej pory oglda mody Bedwyr byo Dun Varna, ale teraz doszed do wniosku, e Montfort pomiecioby dwadziecia takich miejscowoci jak Dun Varna. Ilu ludzi? zapyta otpiaym gosem. Ze dwadziecia tysicy odpar nizioek. Sdzc po tonie jego gosu, Montfort nie zaimponowao mu tak bardzo jak Luthienowi. Dwadziecia tysicy ludzi! Caa wyspa Bedwydrin, o obszarze trzynastu tysicy metrw kwadratowych, moga si poszczyci raptem jedn czwart tej liczby mieszkacw. Wielko Montfort i to, e ludzie byli tu tak ciasno stoczeni, zdumieway modzieca i sprawiay, e czu si bardzo nieswojo. Przyzwyczaisz si do tego zapewni go Oliver, najwyraniej wyczuwajc jego niepokj. Z miejsca, w ktrym si teraz znajdowa, Luthien zauway wewntrzny mur, opasujcy wyej pooon cz miasta i poczony w jednym miejscu z Ministerstwem. W otoczonym licznymi, bogatymi w rudy kopalniami Montfort panowa dostatek. Jednak Luthien zauway, e w przeciwiestwie do spoecznoci na Bedwydrin, gdzie bogactwo byo rozdzielone rwnomiernie, Montfort przypominao raczej dwa odrbne miasta. Na niej pooonych terenach znajdoway si liczne bazary, skromne domy i czynszwki, ktre czsto wyglday jak rudery. Kiedy podrnicy jechali po wysadzanych kocimi bami ulicach, Luthien widzia dokazujce dzieci, wymachujce uamanymi gaziami naladujcymi miecze. Niektre z nich zwizyway patyki, eby skleci z nich co, co przypominao lalk. Handlarze i rzemielnicy, ktrych Luthien oglda, byli zniszczeni cik prac; mieli zgarbione plecy i zgrubiae, czarne od sadzy rce. Mimo to zachowywali si przyjanie, a nawet okazywali zadowolenie, machajc albo umiechajc si do dwch raczej osobliwych przybyszw. Luthien mg bez trudu wyobrazi sobie, jacy ludzie mieszkaj za wewntrznym murem. Wyglday zza niego ogromne domy, niektre z wieyczkami wzbijajcymi si do samego nieba. Pomyla o Aubreyu i Avonese i nagle straci ochot na wypraw do wyej pooonej

dzielnicy. Zauway jednak co, co bardzo go zaciekawio: po wewntrznym murze chodzio wicej stranikw ni na obu zewntrznych murach cznie. W tym momencie mody Bedwyr jeszcze nie rozumia, dlaczego tak jest, ale po raz drugi w swoim yciu styka si ze spoeczestwem, w ktrym istniay tak silne podziay i rnice materialnego statusu. Oliver poprowadzi ich w cie klifu, do poudniowo-wschodniej czci Montfort, gdzie znajdowaa si stajnia. Luthien odnis wraenie, i nizioek doskonale zna tamtejszych pomocnikw. Oliver cisn stajennemu duy, wypchany monetami mieszek, po czym bez adnych targw czy wymiany uwag, przyjanie go powita i pogada chwil, a potem wrczy mu lejce achmana i kaza Luthienowi zrobi to samo z Wodnym Tancerzem. Luthien wiedzia, jak bardzo Oliver dba o swojego wyjtkowego, cho brzydkiego kuca, tote posucha go bez wahania. Widocznie Oliver ju kiedy zostawi tu swego konia i by cakowicie zadowolony z obsugi. Idziemy do Krzatelfa oznajmi nizioek, gdy wyszli ze stajni. Krzatelfa? powtrzy Luthien, niosc sakwy na ramieniu. Oliver nie sili si na wyjanienia. Poprowadzi go do mniej okazaej czci miasta, gdzie bezdomne dzieci miay okruciestwo w oczach, a wszystkie bramy wyglday tak, jakby prowadziy do tawerny, lombardu albo burdelu. Kiedy Oliver skierowa si do jednej z takich bram, Luthien domyli si, e s u celu, a gdy zerkn w gr, na szyld, zrozumia nazw, ktrej uy nizioek. Malowido na szyldzie przedstawiao krzepkiego, muskularnego krzata i elfa Wysokiego Rodu opartych o siebie gowami, rozemianych od ucha do ucha i trzymajcych kufel piwa w przypadku krzata i puchar, zapewne napeniony winem jeli chodzi o elfa. Napis gosi: KRZATELF, WYBORNE TRUNKI I POGAWDKA DLA KRZATA I ELFA. Pod spodem kto nabazgra: Cyklopi, wchodzicie na wasne ryzyko! Dlaczego Krzatelf? zapyta Luthien, zatrzymujc Olivera przed drzwiami. Oliver kiwn gow w stron ulicy. Co widzisz w innych tawernach? zagadn. Luthien nie dostrzega sensu w tym pytaniu. Mia wraenie, i wszdzie panuje taki sam gwar. Ju mia co odrzec, ale w kocu

zrozumia intencj Olivera: waciciele stojcy w drzwiach wszystkich innych barw byli albo ludmi, albo cyklopami. Ale ty nie jeste ani krzatem, ani elfem stwierdzi Luthien. Ja zreszt te nie. Krzatelf obsuguje rwnie ludzi, ale przede wszystkim tych, ktrzy nimi nie s wytumaczy Oliver. Luthien znowu musia si gowi nad odpowiedzi nizioka. Wprawdzie na Bedwydrin yo niewiele elfw Wysokiego Rodu i jeszcze mniej krzatw, ale nigdy nie byli oni oddzielani od caej spoecznoci. W karczmie wszyscy mieli rwne prawa i basta. Jednak Oliver sprawia wraenie zdeterminowanego, a przecie zna Montfort lepiej od Luthiena, tote mody Bedwyr przesta protestowa i ochoczo pody za niziokiem do tawerny. Po wejciu do rodka omal si nie udusi, przytoczony mnogoci zapachw, wrd ktrych wyrniaa si wo piwa, wina i egzotycznych zi. Powietrze byo cikie od dymu, ktry sprawia, e tum wydawa si Luthienowi jeszcze bardziej zowieszczy. Modzieniec przedziera si wraz z Oliverem midzy pozestawianymi stoami, za ktrymi siedzieli stoczeni ludzie albo stoczone krzaty, albo stoczone elfy poszczeglne rasy raczej nie mieszay si ze sob. Przy jednym stole siedziao piciu cyklopw w srebrno-czarnych uniformach Gwardii Pretoriaskiej. miali si do rozpuku i niedbale obrzucali wyzwiskami wszystkich ssiadw, otwarcie prowokujc ich do awantury. Luthien odnis wraenie, i karczma za chwil wybuchnie. Cieszy si, e ma przy sobie miecz. Obijajc si o klientw i przeciskajc do szynkwasu, ciska swoje torby, jakby chcia je ochroni. Zacz bardziej docenia urok tego miejsca dla istot nie bdcych ludmi, gdy zobaczy, e niektre taborety s stosunkowo wysokie i wyposaone w szczebelki. Oliver wygodnie usadowi si na jednym z nich i mg bez trudu oprze okcie na wypolerowanym kontuarze. A wic jeszcze ci nie powiesili, Tasman odezwa si nizioek. Waciciel baru, szczupy, z wygldu gburowaty jegomo, odwrci si i pokrci gow, widzc Olivera. Ten odwzajemni si szerokim umiechem i zamaszystym uchyleniem kapelusza. Oliver deBurrows rzek Tasman, przysuwajc si i wycierajc lad przed niziokiem. Tak szybko wrcie do Montfort? Mylaem, e po

swoich poprzednich bazestwach bdziesz si trzyma z dala od tego miasta przynajmniej przez zim. Zapominasz o moim niezaprzeczalnym uroku osobistym odpar nizioek, bynajmniej nie przejty sowami rozmwcy. A ty zapominasz o licznych wrogach, ktrych pozostawie odparowa Tasman. Sign pod lad i wycign butelk ciemnego trunku, na co Oliver kiwn gow. Miejmy nadziej, e i oni zapomnieli o tobie powiedzia szynkarz, napeniajc szklank Olivera. Jeli nie, to biada im odpar Oliver, wznoszc naczynie, jakby jego sowa byy toastem. Albowiem niechybnie poczuj kliwe ostrze mego rapiera! Tasman nie wydawa si zachwycony zuchowatoci nizioka. Znowu pokrci gow i postawi szklank przed Luthienem, ktry znalaz taboret o normalnych rozmiarach i ulokowa si obok Olivera. Zanim Tasman zdy nala modziecowi alkohol, Luthien zakry doni naczynie. Tylko troch wody, jeli aska powiedzia grzecznie. Tasman wytrzeszczy swoje stalowoszare oczy. Wody? powtrzy i Luthien gwatownie si zarumieni. Tak si nazywa jasne piwo na Bedwydrin skama Oliver, starajc si oszczdzi przyjacielowi zakopotania. Aha rzek Tasman, chocia chyba ani troch nie uwierzy w to co usysza. Zabra szklank i postawi dzban mocnego piwa z piank. Luthien popatrzy najpierw na naczynie, a potem na Olivera i pomyla, e lepiej byo od razu zaprotestowa. Bd... to znaczy bdziemy potrzebowali pokoju owiadczy Oliver. Masz jaki? Twj wasny odpar kwano Tasman. Oliver umiechn si szeroko tamten pokj bardzo przypad mu do gustu. Woy rk do kieszeni i odliczy zapat w srebrnych monetach, a potem zacz je wrcza. Chocia podejrzewam, e trzeba bdzie troch tam posprzta doda Tasman, wycigajc rk po monety, ktre Oliver natychmiast odsun. Cena nie ulega zmianie zapewni go oschle Tasman. Ale robota... zacz protestowa Oliver. Jest konieczna z powodu twoich bazestw! dokoczy Tasman.

Oliver przez chwil rozwaa jego sowa, a potem skin gow, jakby naprawd nie mg podway tak logicznego argumentu. Wzruszy ramionami i znowu wycign do z pienidzmi, Tasman za chcia odebra zapat. Dorzu jaki dobry napitek dla mnie i mojego przyjaciela rzek Oliver, nie rozstajc si z monetami. Zgoda: wanie go pijecie odpar pojednawczo Tasman. Wzi pienidze i usun si na bok. Kiedy Oliver spojrza na Luthiena, przekona si, e modzieniec zerka na niego podejrzliwie. Nizioek westchn przecigle. Ju tu kiedy byem wyjani. Tyle to i ja wiem odpar Luthien. Oliver znowu wyda gbokie westchnienie. Przybyem tu pn wiosn na odzi z Gaskonii zacz. Nastpnie opowiedzia o nieporozumieniu z tubylcami i wyjani, e kilka tygodni wczeniej ruszy na pnoc w poszukiwaniu uczciwej pracy. Tasman cay czas sta z boku, wyciera szklanki i kwitowa opowie nizioka umieszkami. Luthien, ktry osobicie pozna powd, dla ktrego rozbjnik Oliver uda si na pnoc, nie musia oglda powtpiewajcej miny Tasmana, by odgadn, e nizioek pomija pewne bardzo istotne szczegy i uzupenia luki wytworami swej wyobrani. Jednak to nie przeszkadzao Luthienowi, gdy mg si domyli caej prawdy gwnie tego, e Oliver zapewne zosta przegnany z miasta przez rozzoszczonych kupcw i chtnie pody na pnoc, w lad za wozami. W miar jak modzieniec poznawa nizioka, szybko znikaa otoczka tajemniczoci, jak wytwarza Oliver deBurrows. Luthien by pewien, e wkrtce bdzie mg dokadnie odtworzy ostatni wypraw nizioka do Montfort, ale na razie nie widzia potrzeby, by o to szczeglnie zabiega. Zreszt i tak nie mgby tego uczyni, gdy Oliver gwatownie przerwa opowie w momencie, gdy przesza obok nich jaka zgrabna kobieta o do wydatnym biucie, ktrego nie potrafia dokadnie zasoni mocno wycita, pognieciona sukienka. Nieznajoma yczliwie odwzajemnia umiech nizioka. Wybacz rzek Oliver do Luthiena, nie odrywajc wzroku od kobiety ale musz znale jakie miejsce, gdzie bd mg ogrza swe

zmarznite wargi. Zelizgn si z wysokiego taboretu i popdzi w stron kobiety. Zastpi jej drog dosownie metr dalej; znowu wgramoli si na taboret, eby usi oko w oko z wybrank. Wyraenie oko w pier byoby waciwsze, ale Oliver nie wydawa si w najmniejszym stopniu zakopotany. Droga pani rzek dramatycznym tonem. Moje dumne serce skania wyschnity jzyk do tego, by przemwi. Bez wtpienia jeste pani najpikniejsz r o najwikszych... Oliver urwa, gdy szuka waciwych sw, a przy tym bezwiednie trzyma donie na piersiach. ...kolcach dokoczy, posuszny zasadom poetyckiej grzecznoci ktre przebijaj me niziokowe serce. Syszc te sowa, Tasman zachichota, a Luthien uzna ca scen za wyjtkowo idiotyczn. Jednak ku zdumieniu modzieca niemal dwukrotnie wiksza od nizioka kobieta sprawiaa wraenie mile poechtanej i zainteresowanej. Dla niego kada jest dobra wyjani Tasman. Luthien wyczu szczery podziw w gosie burkliwie szynkarza. Zerkn sceptycznie na mczyzn, ten za tylko dorzuci: Widzisz, liczy si wyzwanie. Luthien niczego nie widzia i nie pojmowa; odwrci si i przysuchiwa swobodnej rozmowie Olivera i jego towarzyszki. Mody Bedwyr nigdy nie patrzy na kobiety w taki sposb. Pomyla o Katerin OHale i wyobrazi sobie, jak dziewczyna apie Olivera za kostki i kilka razy uderza jego gow o ziemi, eby da mu nauczk, gdyby odway si tak bezczelnie j zaczepi. Wszelako owa kobieta najwyraniej lubia by obiektem takiego zainteresowania, bez wzgldu na to, jak pytkie i przewrotne byy jego powody. W caym swoim modym yciu Luthien nie czu si jeszcze tak nieswojo. Wci rozmyla o Katerin i przyjacioach. Nie pierwszy i nie ostatni raz aowa, i nie moe by znowu w Dun Varna, wraz z przyjacimi i e swoim bratem z bratem, o ktrym zaczyna sdzi, e ju nigdy go nie ujrzy. Nie mg przebole, e wicehrabia Aubrey pojawi si w jego wiecie i zmieni wszystko. Lulhien odwrci si do barowej lady. Wypi piwo jednym haustem, starajc si nie zwraca uwagi na otoczenie. Tasman, ktry w gruncie rzeczy nie by zym czowiekiem, wyczu zaenowanie modzieca, ponownie napeni dzban i popchn go w stron Luthiena. Zaraz te

odszed, eby Luthien nie zdy odmwi ani zaoferowa zapaty. Jednak modzieniec tylko kiwn gow z uznaniem. Zakrci si na taborecie i znowu popatrzy na tum hultajw i rzezimieszkw, spragnionych bjki cyklopw i silnych krzatw, ktrzy a si palili, eby speni yczenie jednookich. Luthien nawet nie zdawa sobie sprawy, e jego rka powdrowaa do rkojeci miecza. Kto lekko dotkn tej rki. Luthien a podskoczy, lecz zaraz przekona si, e to tylko kobieta, ktra ni to siedziaa, ni to staa na opuszczonym przez Olivera taborecie. Dopiero co przyjechae do Montfort? zagadna. Luthien przekn lin i pokiwa gow. Mia wraenie, e widzi przed sob bardziej pospolit wersj Avonese. Kobieta bya mocno umalowana, wyperfumowana i miaa duy, pontny dekolt. Zao si, e z mnstwem pienidzy zamruczaa, pocierajc rami Luthiena, ktry w kocu zacz rozumie, o co chodzi. Nagle poczu si zapany w puapk i nie mia pojcia, jak z niej wybrn, eby nie wyj na gupca i nie obrazi tej kobiety. W oglnym zgieku da si sysze wrzask, ktry sprawi, e biesiadnicy ucichli i odwrcili si. Luthien nawet nie musia patrze w tamt stron. I bez tego wiedzia, e Oliver jest w to zamieszany. Zerwa si z taboretu i min dam, zanim ta zdya si do niego odwrci. Przepchnwszy si przez tum, zobaczy, e Oliver stoi wyprostowany przed jakim wysokim obuzem o brudnej twarzy i w mocno podniszczonym ubraniu. Uliczny zabijaka wywija rk, uzbrojon w kastet. Paru otaczajcych hultaja przyjaci podjudzao go do walki. Kobieta, do ktrej zaleca si Oliver, rwnie staa za jego rywalem; ogldaa sobie paznokcie i sprawiaa wraenie zniesmaczonej caym incydentem. Szanowna dama nie potrafi si zdecydowa? zagadn niedbale Oliver. Luthien ze zdumieniem stwierdzi, e nizioek nie wycign ani rapiera, ani lewaka. Jak zamierza si obroni, gdyby ten zwalisty, uminiony mczyzna skoczy na niego? Ona jest moja oznajmi rosy przeciwnik i wyplu na podog midzy szeroko rozstawionymi nogami Olivera bryk przeutego zielska. Oliver spojrza na ubrudzone deski, a potem na mczyzn.

Z pewnoci wiesz, e gdyby trafi w mj but, musiaby go oczyci zauway Oliver. Luthien otar rk twarz, oszoomiony gupot nizioka. Dziwio go, e Oliver, nad ktrym przeciwnicy maj trzykrotn przewag liczebn i dziesiciokrotn przewag masy cia, dy do walki. Mwisz tak, jakby bya twoim koniem cign spokojnie Oliver. Ku zdumieniu Luthiena, nastpne sowa skierowa do kobiety, o ktr toczya si caa ktnia. Pani, z pewnoci zasugujesz na kogo lepszego ni ten gamo rzek, zamaszycie uchylajc kapelusza. Gburowaty mczyzna szykowa si do zadania ciosu, co byo do przewidzenia, ale to Oliver wykona pierwszy ruch. Bynajmniej nie uchyli si, lecz przyj atak. Wymachujc gow to w przd, to w d, uderzy zawzitego rywala w miejsce midzy udami. Mczyzna stan jak wryty, z wraenia robic zeza. Po chwili dotkn drcymi rkami swych spaszczonych genitaliw. Teraz ju nie mylisz o adnych paniach, co? szydzi Oliver. Mczyzna rykn i przewrci si. Oliver uskoczy w bok. Jeden z kompanw powalonego przeciwnika podj walk, wycigajc sztylet. Jednak Luthien wisn mieczem nad gow Olivera i wytrci mu bro z rki. Woln rk modzieniec zada tak mocne uderzenie, e napastnik run na posadzk z rozkwaszonym nosem. Auu! wrzasn mody Bedwyr, machajc obolaymi palcami. Czy poznae mojego przyjaciela? Oliver zagadn lecego mczyzn. W tym momencie do boju wczy si ostatni zbir, ktry rwnie by uzbrojony w sztylet. Luthien przesta strzepywa palce i wyj miecz, sdzc, e czeka go kolejny pojedynek. Ale nizioek odskoczy, chowajc i rapier, i lewak. Tum cofn si. Luthien zauway, e Gwardzici Pretoriascy obserwuj scen ze sporym zainteresowaniem. Modzieniec uwiadomi sobie, e gdyby Oliver zabi lub powanie zrani napastnika, najprawdopodobniej od razu zostaby zaaresztowany. Ludzie zamarli, gdy otrzyk rzuci si ze sztyletem, lecz Oliver z atwoci uchyli si, zszed na bok i uderzy go w zadek pazem rapiera. Po chwili sytuacja powtrzya si. Mczyzna powalony przez Luthiena zacz si podnosi

i modzieniec ju chcia do niego doskoczy, ale uprzedzia go kobieta, ktr urzeky zaloty Olivera. Eleganckim ruchem, jak przystao na prawdziw dam, zdja jeden but i wycigna go przed siebie niczym bro. Nagle na jej twarzy odmalowaa si dziko i zacza kopa mczyzn bos nog tak zajadle, e upad na ziemi, wijc si z blu i zasaniajc przed napastniczk. Towarzyszcy im wiadkowie wydawali zachcajce okrzyki. Oliver jeszcze przez chwil bawi si z bandyt w wymian ciosw, a potem w typowy dla siebie sposb szaleczo wywija ostrzami swych mieczy, ktre rozcinay powietrze z hipnotyzujcym wistem. Krok i pchnicie wystarczyy, by lewak zahaczy o sztylet, po czym Oliver wygi tylko nadgarstek i wytrci zbirowi bro z rki. Nizioek odskoczy i opuci lewak; przenis spojrzenie z osupiaego rzezimieszka na lecy na ziemi sztylet. Do ju tego! krzykn nagle. Nie mogcy zapa tchu, rozszeptany tum ucich. Mylisz, e moesz si dobra do tej broni Oliver rzek do mczyzny, przygwadajc go wzrokiem. By moe masz racj. Nizioek postuka o brzeg kapelusza ostrzem rapiera. Ale ostrzegam, e gdy wytrc ci bro z rki nastpnym razem, to przetrc rwnie i rk! Mczyzna ostatni raz spojrza na sztylet, a potem wbieg w tum, wywoujc salwy miechu. Oliver ukoni si z gracj po skoczonym przedstawieniu i odoy bro, a potem ostronie przeszed obok pierwszego bandyty, ktry by nadal zgity wp i jcza, trzymajc si za pachwin. Wielu czonkw rozproszonej grupy, zwaszcza krzaty, podchodzio do nizioka, by poklepa jowialnego miaka po plecach, Oliver za przyjmowa te dowody sympatii ze szczerym umiechem. Wrci przed picioma minutami i ju s kopoty! zauway Tasman, kiedy nizioek i jego towarzysz ponownie zajli miejsca przy barze. Luthien nie odnis wraenia, i ten czowiek naprawd si skary. Ale sir odpar Oliver, jakby czu si uraony trzeba byo wzi pod uwag reputacj damy! O, tak zgodzi si Tasman. Damy z wielkimi... kolcami.

Och! nizioek zawoa dramatycznym gosem. Jake mnie pan rani! I znowu wybuchn miechem, a potem spojrza na Luthiena, ktry rozdziawi buzi, zdumiony tym wszystkim. Dowiesz si rzuci Oliver. Luthien nie by pewien, czy to obietnica, czy pogrka.

Rozdzia 14 PIERWSZA PRACA Luthien doszed do wniosku, e Malutka Alkowa to najbardziej niedorzeczna nazwa ulicy, jak kiedykolwiek sysza. Zmieni zdanie, gdy Oliver, ktry prowadzi go ndznymi uliczkami, penymi walcych si domkw z drewna, skrci za rg i oznajmi, e dotarli do celu. Malutka Alkowa przypominaa raczej zauek ni ulic. Miaa raptem dwa i p metra szerokoci i spowijay j cienie wysokich budynkw, ktrych gwne wejcia znajdoway si po drugiej stronie. Kroczyli z animuszem w mroku bezksiycowej nocy, torujc sobie drog midzy ciaami tych pijanych mczyzn, ktrzy nie zdoali doj do drzwi wasnych domw albo po prostu nie mieli dokd wraca. W zauku, powyej zniszczonej balustrady i wyszczerbionych schodw, ktre wiody do ujtych elaznymi obrczami drzwi, wiecia jedna latarnia. Mijajc budynek, Luthien zauway wiata palce si w rodku i zgarbione cienie chodzcych po pomieszczeniu ludzi. Gildia zodziejska wyjani szeptem Oliver. Naleae do niej? zagadn Luthien, uwaajc, e to cakiem rozsdne pytanie. Jednak spojrzenie, ktrym obrzuci go Oliver, wiadczyo o tym, i nizioek nie podziela tej opinii. Ja? odpar Oliver wielkopaskim tonem i zachichota, a potem kontynuowa marsz, usuwajc si z owietlonych miejsc w mrok. Luthien dogoni go cztery drzwi dalej, na najwyszym stopniu kolejnych kamiennych schodw, ktre koczyy si wskim, cho dugim podestem i drewnianymi drzwiami. Oliver zatrzyma si na chwil i cicho kontemplowa to miejsce, gadzc sw schludnie przystrzyon kozi brdk. Tu by mj dom wycedzi szeptem. Luthien nic nie odpowiedzia, zafascynowany dziwnym zachowaniem nizioka. Oliver by ostrony, nawet jakby przestraszony. Nie moemy tam pj obwieci nizioek. Musisz si nauczy wyczuwa takie rzeczy? zagadn Luthien. Oliver tylko si umiechn i odwrci, by zej z powrotem na ulic. Zatrzyma si gwatownie i pstrykn palcami, a potem okrci si na picie i zada pchnicie lewakiem. Trafi w drzwi, ktre gono

zaomotay i a zadray na zawiasach. Luthien mia ju zapyta nizioka, co ten wyczynia, ale usysza kilkanacie szybkich szczkni, dwik pocieranych o siebie kamieni i nieoczekiwany syk. Odwrci si do drzwi i zaraz podskoczy, podobnie jak Oliver; po kamiennych schodach odbijay si rykoszetem strzaki. Podest pon gorcym ogniem. Luthien patrzy z niedowierzaniem na du, kamienn pyt, ktra zsuna si znad drzwi i z hukiem wpada w pomienie. Nagle pomienie zniky, jakby jaki gigant wyjrza na schody i zdmuchn je jak wieczk. Teraz moemy wej odezwa si nizioek, zahaczajc palce o swj szeroki pas. Ale uwaaj, gdzie stpasz. Te strzaki prawdopodobnie byy zatrute. Kto ci nie lubi zauway oszoomiony Luthien i powoli pody za niziokiem. Oliver chwyci rkoje lewaka i z caej siy j pocign, ale nie mg wyrwa broni z drzwi. To tylko dlatego, e nigdy nie mieli okazji pozna mojej czarujcej osobowoci wytumaczy. W kocu wyprostowa si, pooy rce na biodrach i ypn na bro takim wzrokiem, jakby mia do czynienia z upartym wrogiem. Fatalnie, e nie masz swojego lewaka zaartowa stojcy za nim Luthien. Rozumia irytacj nizioka. Mgby przetrci te drzwi. Oliver spojrza na przyjaciela mao przychylnym wzrokiem. Luthien sign nad gow nizioka po wbity w drzwi sztylet, ale nizioek odtrci jego rk. Zanim Luthien zdy zaprotestowa. Oliver podskoczy, uczepi si rkojeci lewaka obiema rkami, a potem zrobi rozkrok i zapar si nogami o drzwi. Bro wypada wreszcie, a wraz z ni od drzwi oderwa si Oliver i jego wielki kapelusz. Nizioek wykona salto do tyu i zgrabnie wyldowa na nogach, jednoczenie apic nakrycie gowy i wsuwajc lewak z powrotem do pochwy. Mojej ogromnie czarujcej osobowoci oznajmi jeszcze raz, bardzo z siebie zadowolony; chocia Luthien za nic w wiecie nie przyznaby si do tego przed Oliverem, on rwnie odczuwa co w rodzaju dumy ze swego kompana.

Nizioek ukoni si i zamaszystym gestem pokaza drzwi na znak, e to Luthien powinien wej pierwszy. Mody Bedwyr wykona podobny ukon i ruszy przed siebie. Ju mia dotkn klamki, ale wyprostowa si i spojrza na Olivera. To by twj dom powiedzia i usun si na bok. Oliver zsun paszcz z ramion i wielkimi krokami min Luthiena. Wzi gboki oddech i stanowczym ruchem otworzy drzwi. Dwaj przyjaciele natychmiast poczuli w nozdrzach odr sadzy i, pomimo e pomieszczenie byo nie owietlone, zauwayli, i drewniana framuga od wewntrz poczerniaa. Oliver prychn ze zoci. Ostronie przestpi prg, ale szybko cofn stop. Obok niego, zamocowane na skrzypicej belce wewntrz supka drzwiowego, przemkno wahado o dwch ostrzach, ktre koysao si tam i z powrotem jeszcze kilkunastokrotnie, a w kocu zatrzymao si w pozycji pionowej, dokadnie porodku drzwi. Kto naprawd ciebie nie lubi powtrzy Luthien. Ale skd szybko odpowiedzia Oliver i umiechn si figlarnie do Luthiena. To ja zastawiem t puapk! Oliver uchyli kapelusza i odwanie przeszed obok wahada. Luthien umiechn si i poszed za niziokiem, ale przystan, uwiadomiwszy sobie implikacje jego gry. Oliver zachca go, by poszed pierwszy, a przecie wiedzia o puapce w postaci wahada! Luthien wszed do rodka, raz za razem mruczc co do siebie. Oliver znajdowa si po lewej stronie i manipulowa przy lampie naftowej. Dola oleju i lampa wreszcie zacza wieci, chocia brakowao w niej szklanego klosza, a obudowa bya powyginana i nadwglona. To miejsce musiaa nawiedzi jaka potna, niszczycielska sia. Kady mebel i sprzt by rozbity i osmalony, a z grubych dywanw pozostay jedynie bryy bezwartociowych szmat. W zatchym powietrzu unosi si gsty opar dymu, jednak nie wyczuwao si ju ani odrobiny gorca. Magiczny piorun kulisty rzuci od niechcenia Oliver. Albo elfie wino grzane. Elfie wino grzane? Butelka silnych olejkw wyjani nizioek, kopic szcztki czego,

co zapewne byo krzesem. Z zatyczk w postaci zapalonej szmatki. Bardzo efektywna. Luthien by zdumiony, e Oliver znosi to nieszczcie tak spokojnie. Wprawdzie zniszczona lampa dawaa skpe wiato, ale dla modzieca byo oczywiste, e z wyposaenia nie przetrwao nic, a niektre z tych rzeczy miay naprawd du warto. Dzisiejszej nocy nie bdzie nam dane spa oznajmi nizioek. Otworzy jedn ze swoich toreb i wycign z niej zwyky, mniej kosztowny ubir. To znaczy, e od razu chcesz zacz sprztanie? zapyta Luthien. Nie mam ochoty spa na ulicy, pod goym niebem odpar rzeczowo Oliver. I zabrali si do roboty. Potrzebowali dwch dni wytonej pracy, eby usun gruzowisko i wywietrzy pokoje. Od czasu do czasu opuszczali dom i udawali si do Krzatelfa na posiki albo do stajni, eby dogldn wierzchowcw. Po powrocie za kadym razem natykali si na grupki dzieci, ktre kryy wok ich domu byy to ciekawskie, bezdomne istoty, na wp zagodzone i brudne. Luthien zauway, e Oliver zawsze wynosi z tawerny spor cz swojego posiku z myl o tych malcach. Drugiego wieczoru Tasman zaproponowa im jake potrzebn kpiel w Krzatelfie. Po niej Oliver i Luthien przywdziali lepsze ubrania i wrcili do miejsca, ktre wreszcie mogli nazwa swoim domem. Powitay ich goe ciany i chropowata, drewniana podoga. Dobrze, e Oliver zakupi wczeniej now lamp i e obaj zabrali ze stajni swoje piwory. Jutro wieczorem zaczniemy meblowa dom owiadczy nizioek, ukadajc si do snu. Jak si ma rzecz z naszymi funduszami? zapyta Luthien, zauwaywszy, e woreczki Olivera s o wiele mniejsze. Niezbyt dobrze przyzna nizioek. Wanie dlatego musimy zacz jutrzejszego wieczoru. Luthien wreszcie poj intencje Olivera, i na jego twarzy odmalowao si wyrane rozczarowanie. Oliver nie zamierza niczego kupowa. Od samego pocztku mieli prowadzi zodziejski ywot. Kiedy zaplanowaem wamanie do domu pewnego kupca rzek

nizioek zanim rozwj wydarze kaza mi wyruszy w drog. Jestem pewien, e w kupiec ma cigle tych samych stranikw i nie przenis kosztownoci w inne miejsce. Luthien wci patrzy na niego spode ba. Oliver umilk i spojrza na modzieca. Jego twarz wykrzywi umieszek. ycie nie sprawia ci przyjemnoci powiedzia ni to pytajcym, ni to twierdzcym tonem. Nie uwaasz zodziejstwa za godn szacunku profesj? Pytanie wydawao si niedorzeczne. Co wiesz o prawie? zapyta Oliver. Luthien wzruszy ramionami, uwaajc, e odpowied jest oczywista, przynajmniej w kwestii kradziey. Zabieranie cudzej wasnoci jest sprzeczne z prawem odpar. Aha! wykrzykn nizioek. I tu si mylisz. Czasami zabieranie cudzej wasnoci jest sprzeczne z prawem. Czasami za nazywa si to interesem. A to, co ty robisz, jest interesem? zagadn ironicznie Luthien. Oliver wybuchn miechem. Interesem jest to, co robi kupcy odpowiedzia. Ja egzekwuj prawo. Nie myl prawa ze sprawiedliwoci doda. Nie za panowania krla Greensparrowa. Nizioek przekrci si na bok, koczc rozmow. Luthien przez jaki czas nie mg zasn. Rozwaa sowa Olivera, niemniej jednak czu si nieswojo. Szli po dachach duych domw w wyej pooonej dzielnicy Montfort, Luthien w swojej pelerynie, a Oliver w obcisym, lecz wygodnym czarnym uniformie. Podarowan mu przez BrindAmoura uprz schowa pod fioletow narzutk. Cyklopi, zwaszcza Gwardzici Pretoriascy, patrolowali kad ulic, i kilku z nich chodzio rwnie po dachach, lecz Oliver zna teren i prowadzi Luthiena bezpieczn tras. Zbliyli si do sigajcego do pasa podestu, trzy pitra nad ulic. Oliver umiechn si chytrze, wyjrzawszy na zewntrz, a potem zerkn na Luthiena i skin gow. Luthien czu si jak rozrabiajce dziecko. Rozejrza si nerwowo dokoa i podcign spoczywajc na ramionach peleryn. Oliver wyj z woreczka na ramieniu pofadowan kul i cienk lin,

ktr napry. Zaczepi hak o podest i mocno zacign link. Rozchmurz si, mj przyjacielu szepn Oliver. Tej nocy uczysz si od mistrza. Poszed bokiem, cicho zsuwajc si po lince. Zatrzyma si przed oknem, otworzy kolejny woreczek i wyj z niego jaki may przyrzd. Modzieniec nie potrafi stwierdzi, co to takiego, ale wkrtce si domyli, albowiem Oliver przyoy go do okna, wyci szerokie koo w szybie i delikatnieje wyj. Rozejrzawszy si szybko, znikn w pokoju. Gdy tylko linka zostaa z powrotem wyrzucona, Luthien zsun si z podestu i pody w lad za Oliverem. Nizioek trzyma ma lamp, rzucajc mocno skoncentrowany snop wiata. Luthien wytrzeszczy oczy, kiedy Oliver owietli cay pokj. Chocia ojciec Luthiena by lordem i czowiekiem zamonym, przynajmniej jak na warunki panujce na Bedwydrin, modzieniec jeszcze nigdy w yciu nie widzia tak imponujcej kolekcji. Na kadej cianie wisiay wymylne gobeliny, na pododze leay puszyste dywany, a w caym duym pomieszczeniu znajdowaa si niezliczona liczba rozmaitych przedmiotw wazy, poski, ozdobna bro; Luthien zobaczy nawet zbroj z kolczug. Oliver postawi lamp na jedynym meblu w komnacie, duym sekretarzyku z drewna dbu, i zatar pulchne rczki. Rozpocz przegld rzeczy, dajc Luthienowi znaki, eby wiedzia, co ma najwiksz warto. Wczeniej Oliver tumaczy modziecowi, e dobry wamywacz musi bra pod uwag warto i rozmiary przedmiotw. Nie mona przecie biec po ulicach Montfort z narczem skradzionych rzeczy! Po kilku minutach inspekcji Oliver podnis adn waz z bkitnej porcelany ze zotymi szlaczkami. Popatrzy na Luthiena i skin gow, lecz po chwili zamar w bezruchu. Przez chwil Luthien nie wiedzia, co si dzieje, ale w kocu i on usysza narastajcy tupot ng w korytarzu. Przyjaciele razem dobiegli do okna. Luthien niechccy nadepn na wycite z szyby koo, ktre Oliver odoy na bok. Brzk tuczonego szka sprawi, e obaj skurczyli si ze strachu i nerwowo zerknli na drzwi. Oliver podskoczy do liny, wci trzymajc pod pach zdobyczn waz, i zakoysa si. Luthien nie mia czasu na aden manewr. Spojrza na drzwi

i zobaczy, e kto przekrca klamk. Dopiero w tym momencie uwiadomi sobie, e lampa wci stoi na sekretarzyku! Skoczy przez pokj i zdmuchn pomie, a nastpnie przywar do ciany i znieruchomia, gdy tymczasem do pomieszczenia weszo dwch cyklopw. Bestie wszyy i przechadzay si po pokoju z zaciekawieniem. Tylko ich ponca lampa dawaa Luthienowi cie nadziei, e nie wyczuj charakterystycznego zapachu zgaszonej lampy naftowej. Jeden z cyklopw usiad na sekretarzyku w odlegoci zaledwie p metra od Luthiena. Modzieniec wstrzyma oddech i pooy do na rkojeci miecza. Niewiele brakowao, eby go wycign, kiedy cyklop odwrci si ku niemu. Na szczcie nie musia tego robi, bo chocia bestia patrzya wprost na Luthiena, wcale go nie widziaa. Doprawdy, lubi obrazy przedstawiajce zwycistwa cyklopw rzek jednooki do swego przyjaciela. Luthien uwiadomi sobie, e stoi przed gobelinem, ktry odmalowuje tego rodzaju scen. Ale pomimo e cyklop wpatrywa si w w obraz, nie dostrzega niczego dziwnego. Chod powiedzia drugi stranik w chwil pniej. Tu nikogo nie ma. Musiae si przesysze. Jego kompan wzruszy ramionami i zeskoczy z sekretarzyka. Ju mia opuci pomieszczenie, ale obejrza si przez rami i nagle przystan. Wygldajc zza kaptura, Luthien zrozumia, e bestia przypadkowo spostrzega potuczone szko. Cyklop mocno klepn swego towarzysza w rami i razem podbiegli do okna. Dach! wykrzykn jeden z nich, wychylajc si przez okno i spogldajc w gr. Luthien znowu sign po miecz, ale instynkt podpowiada mu, eby wstrzyma si i za wszelk cen stara si unikn walki. Cyklopi wybiegli z pokoju, a Luthien ruszy do okna i zaraz natkn si na rozkoysanego Olivera. Nizioek zsun si po linie i szarpn j trzykrotnie, eby wcign magiczny hak. Zacz zaczepia go o parapet, eby mogli zjecha na ulic, ale powstrzyma go coraz goniejszy tupot ng.

Nie ma czasu zauway Luthien, chwytajc Olivera za rami. Jak ja nie cierpi by zmuszanym do walki odpar nizioek, zachowujc zimn krew. Luthien wrci pod cian, pocigajc za sob Olivera. Opar si plecami o gobelin i rozpi peleryn, sugerujc, e jego niski przyjaciel powinien skorzysta z takiej formy kamuflau. Oliver nie mia wyboru, bowiem drzwi zaczy si otwiera. Luthien wyjrza zza kaptura, a Oliver przez szczelin midzy fadami peleryny. Do pokoju wszed ylasty mczyzna w koszuli nocnej i szlafmycy, niewtpliwie kupiec i waciciel domu, oraz kilkunastu cyklopw nioscych latarnie. A niech to! zakl mczyzna, gdy rozejrza si i zobaczy lamp na sekretarzyku, rozbite okno i pusty piedesta, na ktrym staa waza. Natychmiast podszed do sekretarzyka, woy klucz do grnej szuflady, otworzy j i wyda westchnienie ulgi. No c powiedzia zupenie innym tonem dobrze, e zabrali tylko t tani waz. Luthien zajrza w gb peleryny, ale nizioek tylko podnis ku niemu oczy i wzruszy ramionami. Nie wzili mojego poska cign handlarz z wyranym zadowoleniem, spogldajc na stojc na sekretarzyku figurk skrzydlatego czowieka. Woy rk do szuflady i przyjaciele usyszeli brzk kosztownoci. Ani tego dorzuci uspokojony handlarz. Wsun szuflad i zamkn j na klucz. Przeszukajcie teren poleci cyklopom i zgocie stray miejskiej kradzie. Obejrza si przez rami i jego oczy zapony wciekoci. Luthien i Oliver wstrzymali oddech, mylc, e zostali zdemaskowani. I dopilnujcie, eby okna zostay okratowane warkn gniewnie. I wyszed, zabierajc ze sob cyklopw. Wywiadczy przyjacioom i t uprzejmo, e zamkn drzwi od zewntrz. Oliver wynurzy si spod peleryny, chciwie zacierajc rczki. Pierwsze kroki skierowa do sekretarzyka nie musia i po omacku, gdy kupiec zostawi na nim lamp. Ta szuflada jest zamknita szepn Luthien, stanwszy obok nizioka, ktry grzeba w jakim woreczku na swej uprzy. Po chwili Oliver wycign kilkanacie sztuk narzdzi i rozoy je na sekretarzyku.

Moesz si myli! obwieci w chwil pniej, spogldajc dumnie na Luthiena. Szuflada bya otwarta. Na wamywaczy czekaa sterta klejnotw: wysadzane drogocennymi kamieniami naszyjniki i bransolety oraz kilkanacie zotych piercionkw. Oliver oprni j w mgnieniu oka. Napcha klejnotami ma torb, ktr wyj z jeszcze jednego woreczka na swojej niesamowitej uprzy. Naprawd zaczyna docenia warto podarunkw BrindAmoura. Koniecznie zabierz ten posek powiedzia do Luthiena. Przeszed przez pokj i odstawi waz na miejsce. Czekali przy oknie p nocy, a ucich tupot ng biegajcych tam i z powrotem cyklopw. Nastpnie Luthien z atwoci zarzuci hak na dach i obaj wynieli si z domu kupca. wiato w pokoju byo przymione, tote przyjaciele nie zauwayli najbardziej znaczcego ladu, jaki po nich pozosta. Dostrzeg go za to kupiec, ktry nazajutrz kl i lamentowa, przekonawszy si, e ukradziono jego najcenniejsze rzeczy. W przypywie szau podnis zwrcon przez Olivera waz i cisn ni tak mocno, e roztrzaskaa si o cian przy sekretarzyku. Kupiec natychmiast przesta wrzeszcze i z zaciekawieniem przyglda si wizerunkowi na cianie. Na gobelinie, w miejscu, gdzie Luthien pierwszy raz ukry si przed cyklopami, majaczya sylwetka czowieka w pelerynie cie karmazynowego koloru, trwale pokrywajcy rysunki na tkaninie. Nie dawao si go niczym zmy. Wynajty pniej przez kupca czarnoksinik po kilku daremnych prbach tylko bezradnie na niego patrzy. Karmazynowy cie by wieczny.

Rozdzia 15 LIST Luthien rozsiad si w wygodnym krzele, wtulajc bose stopy w grube futro zbytkownego dywanika. Porusza ramionami, zgina palce u ng i przecigle ziewa. Tu przed witem wrci wraz z Oliverem z trzeciej w tym tygodniu wyprawy do dzielnicy kupcw, a potem nie spa dobrze, gdy zaledwie wzeszo soce, przebudzio go donone chrapanie filigranowego przyjaciela. Modzieniec wyrwna rachunki, wkadajc bos stop Olivera do wiadra z zimn wod. Teraz kolejne ziewnicie przerodzio si w umiech, gdy Luthien przypomnia sobie przeklestwa wykrzykiwane przez nizioka. Mody Bedwyr by teraz sam w pokoju. Oliver wyszed rozejrze si za potencjalnym nabywc wazy, ktr przywaszczyli sobie przed trzema dniami. Waza bya pikna, ciemnoniebieska ze zotymi ctkami. Nizioek mia ochot j zatrzyma, ale Luthien wyperswadowa mu ten pomys, argumentujc, e wkrtce nadcignie zima i bd potrzebowali obfitych zapasw, aby wygodnie przetrwa ten okres. Wygodnie. To sowo dziwnie brzmiao w mylach Luthiena. Przebywa w Montfort od raptem trzech tygodni, a zjawi si w tym miecie praktycznie bez niczego, co mgby nazwa sw wasnoci, z wyjtkiem Wodnego Tancerza. Wszed do wypalonej dziury, ktr Oliver nazywa mieszkaniem, i nawchawszy si sadzy przez dzie, dwa, powanie rozmyla o opuszczeniu tego miejsca i w ogle o wyjedzie z Montfort. Teraz, ogldajc gobeliny na cianach, grube dywaniki porozrzucane po pododze, dbowe biurko i inne stylowe meble, Luthien nie mg uwierzy, e to ten sam pokj. Postpili susznie, dobierajc si do zamonych, pochonitych gorczkow krztanin kupcw. Tu przechowywali upy z wypraw, zabrane bezporednio albo wytargowane od licznych paserw, ktrzy zachodzili do Malutkiej Alkowy. Umiechnity Luthien nagle mocno si zaspi. Jeli chodzio o teraniejszo albo niedawne wydarzenia, mg zachowywa beztrosk, ale przecie mody i szlachetnie urodzony Bedwyr musia spoglda gbiej w przeszo albo dalej przed siebie. Moe mia prawo czu si dobrze w zbytku, lecz nie mg by dumny ze sposobu, w jaki

on i Oliver weszli w posiadanie owych wygd. Wszak by Luthienem Bedwyrem, synem lorda Bedwydrin i mistrzem wrd wojownikw areny. Po namyle zdecydowa jednak, e teraz jest tylko Luthienem, zodziejem w karmazynowej pelerynie. Westchn i wrci mylami do dawnej niewinnoci. Teraz tskni za zalepieniem oderwanej od ycia modoci, za czasami, kiedy jego najwikszym zmartwieniem by przedarta sie rybacka. Przyszo wydawaa si wwczas bardzo pewna. Obecnie nie mg nawet myle o swojej przyszoci. Czy zostanie zabity w domu jakiego kupca? Czy zodziejska gildia po drugiej stronie ulicy zmczy si wyczynami dwch niezalenych rzezimieszkw, czy pozazdroci im zej sawy? Czy wypdz go z Montfort wraz z Oliverem i czy bdzie musia znosi trudy wyprawy podczas surowej zimy? Oliver zgodzi si sprzeda waz tylko dlatego, e wypadao zrobi zimowe zapasy. Luthien wiedzia, e cz tych zapasw zostanie przygotowana przez nizioka z myl o drodze. Tak na wszelki wypadek. Czujc przypyw energii, zatroskany modzieniec podnis si i przeszed przez may pokj do krzesa za dbowym biurkiem. Wygadzi lecy na meblu pergamin. Do Gahrisa, lorda Bedwydrin Luthien przeczyta pocztek swego listu. Szybko usiad i wyj z grnej szuflady gsie piro i kaamarz. Drogi ojcze napisa. Umiechn si ironicznie na myl o tym, e w cigu kilku sekund prawie podwoi ilo sw napisanych na pergaminie. A zacz ten list przed dziesicioma dniami, o ile nabazgrany nagwek mona byo nazwa pocztkiem listu. I teraz rwnie opar si o krzeso i patrzy przed siebie pustym wzrokiem. Zastanawia si, co mgby powiedzie Gahrisowi. e jest zodziejem? Wyda gbokie westchnienie i z determinacj zanurzy gsie piro w kaamarzu. Jestem w Montfort. Zaprzyjaniem si z niezwykym jegomociem. Gaskoczykiem, ktry nazywa si Oliver deBurrows. Luthien przerwa pisanie i zachichota, gdy przyszo mu do gowy, e mgby napisa i cztery strony, powicajc je wycznie niziokowi. Popatrzy na mae naczynie stojce obok pergaminu na biurku i uwiadomi sobie, e zabrakoby mu atramentu. Waciwie nie wiem, dlaczego to pisz. Wydaje si, e mamy sobie

bardzo niewiele do powiedzenia. Chciaem, eby wiedzia, e nic mi nie jest i e dobrze mi si wiedzie. Delikatnie dmuchajc na pergamin, eby atrament szybciej wysech, Luthien uwiadomi sobie, e to ostatnie zdanie jest prawdziwe. Naprawd chcia, eby Gahris wiedzia, i jego syn miewa si dobrze. Znowu umiechn si, a potem nachmurzy czoo. Zreszt, moe nie czuj si a tak dobrze dopisa. Drczy mnie, ojcze, to, co widziaem, i to, czego si dowiedziaem. C to za kamstwo, w ktrym yjemy? Jak to wierno jestemy winni krlowinajedcy i jego armii cyklopowych psw? Znowu musia przerwa pisanie. Nie chcia si rozwodzi nad polityk, z ktrej prawie nic nie rozumia, pomimo lekcji dawanych mu przez BrindAmoura. Kiedy piro ponownie zaskrzypiao na chropowatym pergaminie, Luthien zacz opowiada o sprawach, ktre od niedawna zna a nazbyt dobrze. Powiniene zobaczy dzieci Montfort. Wcz si po rynsztokach, szukajc resztek jedzenia albo szczurw, podczas gdy zamoni kupcy bogac si jeszcze bardziej na pracy ich zaamanych rodzicw. Jestem zodziejem, ojcze. JESTEM ZODZIEJEM! Luthien rzuci piro na blat i patrzy na pergamin z niedowierzaniem. Wcale nie zamierza wyjawia Gahrisowi swego nowego fachu! Z pewnoci nie! Napisa te sowa spontanicznie, pod wpywem narastajcego gniewu. Chwyci brzeg listu, zamierzajc go pognie, ale powstrzyma si. Wygadzi pergamin i wpatrywa si w ostatnie sowa. JESTEM ZODZIEJEM! Mody Bedwyr odnosi wraenie, e spoglda w czyste lustro, gdzie widzi wierne odbicie swojej duszy i kopotw. Wizerunek w nie zaama go jednak. Uparcie, walczc z wasn saboci, wzi do rki piro, jeszcze raz rozprostowa pergamin i podj pisanie. Wiem, e tej krainie dzieje si straszliwa krzywda. Mj przyjaciel BrindAmour uywa okrelenia rakowata narol i myl, e jest ono waciwe, albowiem ra, ktr by niegdy Eriador, widnie na naszych oczach. Nie mam pojcia, czy win za to ponosi krl Greensparrow i jego ksita, ale serce podpowiada mi, e kady, kto zechciaby sprzymierzy si z cyklopami, wybraby ow rakowat narol, a nie r. Ta plaga, ta zaraza ma swe rdo za wewntrznym murem Montfort,

i tam chodz w cieniu nocy, by zakosztowa tej odrobiny zemsty, ktr zmieszcz moje kieszenie! Umoczyem ostrze w cyklopowej krwi, ale boj si, e zaraza przenikna gboko. Lkam si o Eriador. Lkam si o te dzieci. Luthien znowu odchyli si na krzele i przez dusz chwil patrzy na dopiero co napisane sowa. Jego serce przytaczao poczucie pustki i rozpacz. Tej odrobiny zemsty, ktr zmieszcz moje kieszenie! przeczyta na gos. I rzeczywicie, dla Luthiena Bedwyra, ktry uwaa, e wiat powinien by inny, okaza si to mizerny zaiste ochap. Upuci piro na biurko i zacz si podnosi. Szybko jednak zamaszystym ruchem umoczy czubek pira w atramencie i przekreli nagwek listu grub lini. Do diaba z tob, Gahris szepn i te sowa mocno go zabolay, sprawiajc, e brzowe jak cynamon oczy modzieca zwilgotniay. Luthien smacznie spa na wygodnym krzele, kiedy Oliver wszed do maego pomieszczenia. Nizioek wesoo podskakiwa, a u jego pasa pobrzkiwa woreczek zotych monet. Wytargowa dobr cen za waz i teraz intensywnie rozmyla nad rozmaitymi miymi sposobami wydania tych pienidzy. Podszed do Luthiena, chcc go zbudzi, gdy mogliby pj na bazar wczeniej, zanim najlepsze rzeczy zostan wykupione albo ukradzione, jednak zauway pergamin na biurku i podkrad si do niego na palcach. Przesta si umiecha, gdy odczyta ponure sowa, i spojrza na Luthiena z prawdziwym wspczuciem. Nie spieszc si, stan przed udrczonym modziecem, przywoa na twarz umiech i obudzi Luthiena, pobrzkujc mu monetami tu przed nosem. Otwrz swe zaspane oczta powita radonie przyjaciela. Soce ju dawno wzeszo i bazar czeka! Luthien jkn i zacz si odwraca, lecz Oliver chwyci go za rami i ze zdumiewajc u tak niepozornej istoty si obrci go ku sobie. Ale chod, mj niezbyt wawy przyjacielu poleci Luthienowi. Ten pnocny wiatr ju niesie ze sob pierwsze przymrozki, i mamy tyle rzeczy do kupienia! Bd potrzebowa jeszcze co najmniej kilkunastu

ciepych okry, eby skompletowa garderob! Luthien uchyli jedn powiek. Jeszcze kilkanacie okry? powtrzy w mylach. O czym Oliver mwi? Kilkanacie, powiadam! nalega nizioek. Tak ebym mg wybra to, co bdzie najbardziej pasowao do osoby o mojej reputacji. A inne precz! doda i prychn pogardliwie. Inne wyrzucam na ulic. Luthien nie ukrywa zakopotania. Dlaczego Oliver miaby si pozbywa zupenie dobrych okry? Chod, chod trajkota nizioek, niecierpliwie podajc do drzwi. Musimy dosta si na bazar, zanim wszystkie te zdemoralizowane szkraby rozkradn towary! Szkraby. Wyrzuci okrycia na ulic. Akurat! Oliver pozbdzie si ich w miejscu, gdzie dokadnie te same dzieci, na ktre si skary, przewanie dorwnujce niziokowi wzrostem, bd mogy je zabra. Luthien wreszcie uzyska odpowied na drczce go pytanie i poj istot dyskretnej szczodrobliwoci Olivera. To dodao mu si i czym prdzej poderwa si z krzesa. W marszu modzieca uwidaczniaa si wiea energia, poczucie, i ma do osignicia nowy i wartociowy cel. Nie uszo to uwadze Olivera, gdy szli do niej pooonego centrum Montfort, szerokiego i odkrytego placu, na ktrym stay rzdy kioskw i nieliczne, zamknite namioty. Nie brakowao ulicznych artystw. Jedni piewali, inni grali na egzotycznych instrumentach, a jeszcze inni onglowali albo dawali akrobatyczne popisy. Luthien mocniej ciska mieszek z pienidzmi, ilekro przechodzili obok tych ludzi pierwsza lekcja, ktrej udzieli mu Oliver na temat bazaru na placu, sprowadzaa si do tego, e niemal wszyscy ci artyci wykorzystywali swe sztuczki do ukrycia rzeczywistej profesji. Na bazarze panowa spory ruch, czemu sprzyjaa adna pogoda. Poprzedniego wieczoru zajecha tu duy wz z towarami, ktry przyby a z Avon, a po drodze min cian Malpuissant i pnocne szczyty elaznego Krzya. Wikszo artykuw handlowych przechodzia przez Port Charley, na zachodzie, ale poniewa cienin nkali piraci z Baranduine, najznaczniejsi i najzamoniejsi kupcy z poudnia niekiedy wybierali dusz, lecz bezpieczniejsz drog ldow. Dwaj przyjaciele wczyli si po targu przez jaki czas. Oliver przystan, eby kupi wielk torb twardych cukierkw, potem za

zatrzyma si jeszcze raz przy stoisku z odzie, gdzie podziwia liczne futrzane okrycia. Zaproponowa sprzedajcemu poow ceny, ale ten tylko spojrza na niego spode ba i domaga si caej zapaty. Impas trwa kilka minut, a w kocu Oliver rozoy rce, nazwa handlarza barbarzyc i szybko odszed. Cena bya uczciwa zauway Luthien, biegnc za ubranym w jaskrawy strj niziokiem. Nie chcia si targowa odpar z gorycz Oliver. Ale ta cena nie bya wygrowana upiera si Luthien. Wiem rzek zniecierpliwiony Oliver, ogldajc si na stoisko. Barbarzyca. Luthien chcia co odpowiedzie, ale si rozmyli. Jego dowiadczenia bazarowe byy raczej skromne, ale ju wiedzia, e wikszo towarw mona kupi za pidziesit do siedemdziesiciu piciu procent wyranie zawyonej ceny. To bya gra sprzedajcych i kupujcych. Luthien odnosi wraenie, e chodzi w niej o to, by i jedni, i drudzy myleli, e udao im si oszuka partnera. Kiedy zatrzymali si przy kolejnym stoisku z odzie, Oliver i handlarz zawzicie targowali si o okrycie podobne do tego, z ktrego nizioek przed chwil zrezygnowa. W kocu dobili targu i Oliver wrczy pienidze o pi srebrnych monet wicej ni wynosia cena tamtego futra. Luthien zamierza wytkn w fakt Oliverowi, ale gdy zobaczy umiech na twarzy nizioka, zrozumia, e nie miaoby to sensu. I tak upyn im poranek: na kupowaniu, handlu wymiennym, ogldaniu artystw, rzucaniu garci cukierkw biegajcym w tumie dzieciakom. Doprawdy, nie by to nadzwyczajny dzie, ale znacznie poprawi Luthienowi nastrj; modzieniec czu, e przynajmniej robi co dobrego. Wreszcie zaczli si przepycha przez tum do wyjcia. Luthien nis na ramieniu worek wypchany towarami, a Oliver osania go z boku, bojc si, e jaki rzezimieszek rozetnie go noem. W pewnym momencie nizioek powoli odwrci gow, gdy zobaczy podejrzanie wygldajcego osobnika, lecz tak si zagapi, e wpad na torb Luthiena. Odskoczy i potrzsn gow, a nastpnie schyli si, eby podnie lecy na ziemi kapelusz. obuz, ktrego obserwowa, rozemia si na cay gos i Oliver pomyla, e by moe bdzie musia

podej do mczyzny i wyci swoje imi na jego brudnej tunice. Ty gupi chopcze zakopotany nizioek warkn na Luthiena. Naprawd musisz mnie uprzedza, kiedy zamierzasz stan! Oliver uderzy kapeluszem o biodro i nadal beszta przyjaciela, ale w kocu uwiadomi sobie, e Luthien nawet go nie sucha. Mody Bedwyr utkwi wzrok w jakim punkcie przed sob i nawet nie mruga. Oliver mia ju zapyta, co go tak oczarowao, ale gdy spojrza w tym samym kierunku co Luthien, nie potrzebowa ju odpowiedzi. Kobieta bya gibka i pikna Oliver zauway to, mimo i miaa na sobie podarte i cakiem zwyczajne ubranie. Sza ze spuszczon gow. Jej dugie, gste, te jak pszenica wosy okalay policzki i opaday puklami na ramiona. Oliver mia wraenie, i zaraz ujrzy midzy tymi byszczcymi pasmami spiczasty kos zboa. Z wielkich, jasnych, urzekajco zielonych oczu kobiety emanowaa wewntrzna sia, ktra zupenie nie odpowiadaa jej niskiemu statusowi spoecznemu. Pikna nieznajoma prowadzia procesj kupca, mczyzny o ostrych rysach, idcego kilka krokw za ni. Nizioek doszed do wniosku, e czowiek ten do zudzenia przypomina myszoowa. Oliver podszed do swego towarzysza i mocno szturchn go okciem w bok. Luthienowi nawet nie drgna powieka. Oliver westchn, gdy poj, e jego przyjacielem cakowicie owadny emocje. To niewolnica zauway, usiujc zwrci na siebie uwag Luthiena. Prawdopodobnie pelf. A ten kupiec nie odsprzeda ci jej za adne pienidze, nawet za cae zoto Eriadoru. Niewolnica? powtrzy machinalnie Luthien i spojrza na Olivera, robic tak zmieszan min, jakby to pojcie byo mu obce. Oliver pokiwa gow. Lepiej od razu o niej zapomnij wyjani. Luthien obejrza si i zobaczy, e kobieta znika w tumie wraz z caym korowodem. Zapomnij o niej powtrzy Oliver, lecz Luthien chyba nie bra pod uwag takiej moliwoci. Dwaj towarzysze wrcili do swojego mieszkanka i odoyli towary, a potem, na usiln prob Olivera, udali si do Krzatelfa. Kiedy siedzieli w staym kciku przy barze, Luthien rozmyla przede wszystkim

o tamtej kobiecie i o ewentualnych konsekwencjach wzburzenia, ktre tak nim owadno. Rozmyla take o Katerin, swojej modzieczej mioci. Moje modziecze lata mrukn pod nosem, zastanawiajc si, jak to osobliwie brzmi. Jeszcze przed paroma tygodniami by z Katerin OHale, lecz tamto niewinne ycie na Bedwydrin wydawao mu si teraz bardzo odlege, byo jak egzystencja w innym wiecie, sodkie marzenie porzucone w obliczu twardej rzeczywistoci. Zastanawia si, co si dziao z Katerin. Bez wtpienia zaleao mu na niej, a moe nawet j kocha, ale ta mio nie wzniecaa w nim aru, nie przyspieszaa bicia serca, tak jak to sprawi widok piknej niewolnicy. Oczywicie nie mg wiedzie, czy naleao to przypisywa szczeremu uczuciu, czy oglnym zmianom w jego yciu, a moe tylko tej prostej okolicznoci, e znajdowa si na skraju katastrofy. Czy wszystkie emocje ulegy dziki temu tak silnemu wzmocnieniu? A co by czu, gdyby w tym momencie do Krzatelfa wesza Katerin? Nie wiedzia i nie potrafi ju myle racjonalnie. By wiadom jedynie tego, e serce zabio mu mocniej na widok jasnowosej niewolnicy. Skoncentrowa myli na wygldzie nieznajomej, na jej jasnych, ogromnych, zielonych oczach wyzierajcych spod tych rozkosznych, pszenicznych pukli. Stopniowo obraz zaciera si w jego wiadomoci i w kocu Luthien powrci do rzeczywistoci. Wiele elfw Wysokiego Rodu jest przetrzymywanych w niewoli mwi do niego Oliver. Zwaszcza mieszacy. Luthien rzuci przyjacielowi wcieke spojrzenie, jakby ten wanie znieway jego ukochan. Mieszacy powtrzy stanowczo nizioek. Pelf i pczowiek. To wcale nie takie rzadkie przypadki. I trzyma si ich w niewoli? wycedzi Luthien. Oliver wzruszy ramionami. Elfy Wysokiego Rodu czystej rasy nie maj o nich wysokiego mniemania, podobnie jak istoty ludzkie. Ale jeli chcesz roni zy nad ktr z ras, mj mody, naiwny przyjacielu, to pacz nad krzatami. To one, a nie elfy czy pelfy, stoj najniej w hierarchii Avon. A gdzie plasuj si nizioki? zapyta Luthien nieco zoliwie.

Oliver zmierzwi rkami swoje dugie, krcone, brzowe wosy. Oczywicie tam, gdzie chc odpar i pstrykn palcami w twarz Luthiena, nastpnie za przywoa Tasmana, eby ten napeni jego pusty dzban. Luthien nie podejmowa dalszej dyskusji. Znowu zacz rozmyla o nieznajomej kobiecie i o kwestii niewolnictwa w ogle. Na Bedwydrin nie byo niewolnikw, w kadym razie Luthien nic o tym nie wiedzia. Traktowano tu przyjanie, w duchu pokoju i sprawiedliwoci wszystkie rasy, z wyjtkiem cyklopw, a obecnie, gdy edykty pochodziy z Carlisle, nawet jednookim nie wolno byo odmwi wstpu na wyspy. Cyklopi na Bedwydrin nie wszdzie spotykali si z yczliwym przyjciem nawet ludzie prowadzcy publiczne zajazdy okamywali ich, twierdzc, e nie maj wolnych pokojw. Ale niewolnictwo? Luthienowi wydawao si cakowicie odraajce, a myl, e dostrzeona przez niego kobieta, pikna i niewinna istota, ktra jednym spojrzeniem zawojowaa jego serce, naley do jakiego kupca, wywoywaa gorycz, ktrej nie moga zmy najwiksza nawet ilo piwa. Po kilkunastu dzbankach Luthien wci siedzia przy barze, otwarcie ualajc si nad niesprawiedliwoci i zapowiadajc zemst, co budzio u Olivera nieskrywan pogard. Nizioek mocno popchn Luthiena okciem, rozlewajc skromne resztki napitku z dzbana modzieca na jego tunik. Luthien przeszy druha morderczym spojrzeniem, ale zanim zdy co powiedzie, Oliver da mu znak, by milcza i przysuchiwa si rozmowie dwch podejrzanych typw, ktrzy siedzieli kilka taboretw dalej. Mwi ci, e to Karmazynowy Cie! oznajmi jeden z nich. On wrci, a ksi Morkney i jego zodziejscy kupcy bd mieli za swoje, moesz by tego pewien! Jak moesz twierdzi co takiego? zapyta drugi otrzyk, machajc niecierpliwie rk. Jak dugo yj Karmazynowe Cienie? A co ty na to powiesz, Tasman? Mj przyjaciel myli, e Karmazynowy Cie zmartwychwsta, eby przeladowa Montfort. Widziano te cienie, powiadam ci zaperzy si pierwszy hukaj. Mwia mi o tym przyjacika, niewolnica. Nie mona ich niczym zmy ani zamalowa adn farb!

Kr takie pogoski wtrci Tasman, wycierajc lad przed dwoma niechlujnymi rzezimieszkami. A jeli s prawdziwe zagadn pierwszego uwaasz, e to byoby dobre? Czy byoby dobre? wybekota mczyzna z niedowierzaniem w gosie. Bybym bardzo zadowolony, widzc, jak ci tuci, obrzydliwi handlarze dostaj za swoje. Naprawd! Ale czy twoje zyski nie byyby mniejsze, gdyby ten Karmazynowy Cie uderzy w kupcw? dopytywa si Tasman. I czy ksi Morkney nie postawi wicej stranikw na ulicach grnej czci miasta? Przez chwil mczyzna siedzia cicho, rozwaajc nastpstwa tej sytuacji. Bdzie dobrze! oznajmi w kocu. Twierdz, e warto zapaci tak cen, jeeli te grube winie dostan to, na co zasuyy! Okrci si na taborecie i omal nie spad na podog. Unis wysoko w powietrze szklank z rozlewajcym si napitkiem. Za Karmazynowego Cienia! zawoa dononym gosem. Ku zdumieniu Luthiena, kilkanacie osb przyczyo si do tego toastu. Zaiste, sawny zodziej wymamrota Oliver, przypomniawszy sobie, jak opisywa go mag, przekazujc Luthienowi peleryn i uk. O czym oni mwi? zapyta Luthien, ktrego umys by ju mocno przytpiony. Mwi o tobie, gupi zodzieju odpar niedbale Oliver, po czym wysczy dzban i zeskoczy z taboretu. Chod, musz ci wpakowa do ka. Luthien siedzia nieruchomo i jak oniemiay wpatrywa si w dwch ajdakw, wci nie cakiem rozumiejc, o czym mwi, i nie pojmujc sw nizioka. Przez ca drog do domu i dugo po tym, jak Oliver rzuci go na ko, Luthien myla o niewolnicy. Drugi rzezimieszek, ten, ktry podczas rozmowy wtpi w powrt Karmazynowego Cienia, uwanie obserwowa Olivera i Luthiena, kiedy opuszczali Krzatelfa. Zaraz te wyszed z tawerny i pobieg okrn drog do tajnej bramy w murze, prowadzcej do grnej dzielnicy. Wartujcy cyklopi rozpoznali tego czowieka, cho wida byo, e nie darz go sympati. Podejrzliwie patrzyli, jak hultaj wypeza po drugiej stronie muru. Pomacha im swoj kupieck pieczci i bieg dalej.

Mia mnstwo rzeczy do zameldowania.

Rozdzia 16 NIEBEZPIECZNA SAWA Powiniene myle o czekajcym ci zadaniu zauway Oliver mao yczliwym tonem, przedzierajc si wraz z Luthienem przez zaciemnione ulice w kierunku wewntrznego muru Montfort. Moim zdaniem nawet nie powinnimy tam i odpar Luthien. Pienidzy mamy przecie w brd... Oliver zakrci si przed modziecem, wycelowa w niego wskazujcy palec i spojrza gniewnie. Nigdy wycedzi powoli. Nigdy nie mw takich gupot. Luthien odwzajemni si zdegustowan min i zignorowa nizioka, lecz gdy chcia kontynuowa marsz, Oliver chwyci go i osadzi w miejscu. Nigdy powtrzy. Nigdy nie masz dosy? zapyta Luthien. Phi! prychn nizioek. Okradabym kupcw, a staliby si ebrakami, i rozdawabym ich majtek biedakom. Potem chodzibym do biedakw, ktrzy nie byliby ju biedni, i znowu krad ich bogactwo i oddawa je kupcom! To jaki ma to sens? zagadn Luthien. Gdyby by prawdziwym zodziejem, nie musiaby zadawa takiego pytania rzek Oliver, pstrykajc palcami przed twarz Luthiena. Przez kilka ostatnich dni wykonywa ten gest dosy czsto. Dzikuj odpar Luthien beznamitnie i odepchn Olivera. Nizioek sta na opustoszaej ulicy duszy czas, krcc gow. Od tamtego dnia na bazarze Luthien nie by sob. Wzruszy si, kiedy Oliver wyrzuci okrycia, ktre nie przypady mu do gustu a dzieciaki z Malutkiej Alkowy rzuciy si na nie jak stado wygodniaych wilkw lecz, oglnie rzec biorc, zrobi si zgryliwy i przygaszony. Jad mao i niewiele si odzywa, a ilekro Oliver proponowa wypraw do wewntrznej dzielnicy miasta, modzieniec znajdowa jak wymwk. Jednak tym razem Oliver upar si i waciwie si wycign Luthiena z mieszkania. Nizioek rozumia, co przeywa dumny modzieniec; zreszt, prawd powiedziawszy, rosnca sawa Karmazynowego Cienia zwikszaa ryzyko zwizane z kolejnymi wamaniami. W okolicach Malutkiej Alkowy syszao si pogoski, e wielu zodziei w Montfort

zawiesio dziaalno na pewien czas, przynajmniej do chwili, gdy skoczy si panika kupcw wywoana wyczynami Karmazynowego Cienia. Ale Oliver wiedzia, e to nie zamieszanie, ani strach powstrzymuj Luthiena. Modzieniec wyglda jak powalony chorob mia to wypisane na ponurej twarzy. Nizioek nie mia serca z kamienia, a nawet uwaa si za romantyka, ale najwaniejsze byy dla niego interesy, tote zbliy si do Luthiena i rzek: Gdybym zajrza ci do ucha, zobaczybym obraz niewolnicy pelfa powiedzia o wosach koloru pszenicy i najzieleszych na wiecie oczach. Nie jeste do wysoki, eby zajrze mi do ucha przypomnia mu oschle Luthien. Ale do inteligentny, by nie musie tego robi odpar Oliver nieco artobliwie. Doszed do wniosku, e ich rozmowa przybiera bardzo niekorzystny obrt, a przecie czekao ich niebezpieczne zadanie. Znowu wysun si do przodu i zatarasowa drog zniecierpliwionemu modziecowi. Nie jestem obojtny na sercowe sprawy zapewni. Wiem, e cierpisz. Ta uwaga sprawia, e Luthien przesta si opiera. Cierpi szepn, uznajc, e te sowa idealnie oddaj stan jego duszy. Luthien nigdy dotd nie zazna takiej fascynacji. Nie mg je i nie mg spa, i, tak jak powiedzia Oliver, w jego gowie krlowa obraz tamtej kobiety. ywy obraz: Luthien mia wraenie, e zajrza w jej dusz i zobaczy idealne dopenienie wasnej. Zalicza si do ludzi trzewo mylcych, tote wiedzia, e to wszystko jest cakowicie irracjonalne. Lecz owa irracjonalno przysparzaa mu tylko dodatkowych cierpie. Jake pikny jest dziki kwiat na drugim kocu pola powiedzia cicho Oliver zerkajcy na ciebie z cieni drzew. Poza zasigiem. Wydaje si pikniejszy od wszystkich kwiatw, ktre dotychczas trzymae w rku. A co si stanie, jeli przejdziesz przez pole i zerwiesz ten dziki kwiat? zapyta Luthien. Oliver wzruszy ramionami. Jako nizioek-szlachcic nie zrobibym tego odpar. Docenibym to

pikno i pielgnowabym ten idea w swoim sercu. Tchrz rzek beznamitnie Luthien. Chyba pierwszy raz od czasu, gdy dzieci zebray si wok rzuconych przez Olivera okry, na twarzy modego Bedwyra zagoci szczery umiech. Tchrz? zawoa Oliver, udajc obraonego. Ja, Oliver deBurrrows, zamierzajcy wej do najniebezpieczniejszej dzielnicy Montfort, by zabra stamtd, co mi si podoba? W ten niezbyt subtelny sposb Oliver przypomina Luthienowi, e tej nocy maj w planie nie tylko dyskusj o jego zadurzeniu. Godzin pniej przyjaciele zdoali znale luk midzy licznymi patrolami cyklopowych wartownikw, pokonali mur i weszli na dach w dzielnicy wewntrznej, przy ocienionej wielkimi klifami cianie poudniowej. Zaledwie dobiegli do krawdzi, gdy ich oczom ukaza si jeszcze jeden patrol. Oliver schowa si pod karmazynow peleryn Luthiena, ten za pochyli zakryt kapturem gow. Jake cudna peleryna odezwa si Oliver, gdy cyklopi odeszli, nie zauwaywszy intruzw. Luthien rozejrza si z wahaniem. Powinnimy zaczeka szepn, zaskoczony liczb stranikw. To powinno nam pochlebia poprawi go Oliver. Ci kupcy okazuj nam a raczej Karmazynowemu Cieniowi prawdziwy szacunek. Nie moemy teraz odej i sprawi im zawodu. Oliver zacz wspinaczk na dach. Obserwujc go, Luthien doszed do wniosku, e zapalczywy nizioek przesadza, traktujc ca rzecz jak niez zabaw. Tymczasem Oliver przerzuci hak przez ulic i zaczepi go o kolejny dach, a potem zabezpieczy lin ptl. Zaczeka na Luthiena, rozejrza si, eby sprawdzi, czy w pobliu nie krc si inni cyklopi, a potem wpez na dach. Kiedy doczy do niego Luthien, nie bez trudu uwolni lin. S strzay, ktre wbijaj si w kamie wyjani nizioek, gdy przekraczali nastpn ulic. Musimy zdoby ich troch do tego twojego uku. Czy orientujesz si, dokd idziemy? zapyta Luthien. Oliver wycign rk na pnoc, w kierunku grupy domkw spadzistych dachach. Luthien spojrza na nizioka, potem na domy z powrotem na

nizioka, dziwacznie mrucego oczy. Przedtem zawsze buszowali w czci poudniowej. Paskie dachy i ciemno spowodowana obecnoci cian grskich byy rajem dla wamywaczy. Ale modzieniec docenia rozumowanie nizioka: skoro w okolicy byo tylu cyklopw, to mniej dostpne budynki nie bd tak dokadnie patrolowane. Mimo wszystko Luthien nie umia zwalczy niemiego uczucia zagroenia. Dalej pooone domy byy wszak zamieszkiwane przez najbogatszych kupcw, nawet czonkw dalszej rodziny ksicia Morkneya. Luthien pomyla, e Oliver wie, co robi, dlatego szed i nic nie mwi, nawet wtedy gdy zadziorny nizioek zszed z powrotem na ulic. Aleje byy szerokie i wysadzane kocimi bami, ale wyej, na poziomie drugiego pitra, domy charakteryzoway si bardzo zwart zabudow. aden fronton nie by paski, przeciwnie, wszystkie obfitoway w krzywizny i ozdoby, wystajce pokoje i nisze. W okolicy przechadzali si jacy modziecy, a take garstka cyklopowych wartownikw, ale dziki pelerynie Luthiena i licznym zaktkom dwaj towarzysze nie mieli wikszych trudnoci z unikniciem dekonspiracji. Oliver przystan, gdy podeszli do skrzyowania noszcego nazw Alei Rzemielnikw. Zwrci uwag Luthiena na grup cyklopw spacerujc przy pobliskim domu i spokojnie, z pozoru niespiesznie, zbliajc si do nich. Co mi si zdaje, e dzi wieczorem nie zejdziemy z dachu szepn nizioek, zacierajc rce i umiechajc si tsknie. Luthien szybko poj, o co chodzi, i spojrza na nizioka powtpiewajco. Wedug jednej z pierwszych zasad wpojonych mu przez Olivera, nie naleao rusza bogatych sklepw w wewntrznej dzielnicy, bowiem ich waciciele czsto zatrudniali czarownikw, ktrzy zabezpieczali zamki magicznymi sztuczkami. Wyrany brak zainteresowania ze strony patroli cyklopw dawa jak nadziej, ale Luthiena wci drczyo poczucie zagroenia. Oliver zapa go za rami i cicho przemkn w alej. Luthien poszed za nim, wierzc, e jego bardziej dowiadczony kompan dobrze ocenia sytuacj. Wkrtce potem obaj stali w cieniu niszy midzy dwoma sklepami, przy czym Oliver podziwia towary wystawione za bocznymi szybami duych frontowych okien.

W tym s wartociowsze przedmioty rzek nizioek, bardziej do siebie ni do Luthiena, ypic jednoczenie okiem na cienk porcelan i krysztaowe puchary na wystawie. Obrci si i zacz oglda cynowe statuetki i sztuk w drugim oknie. Ale tych atwiej bdzie si pozby. A poza tym podoba mi si statuetka nizioka-wojownika dorzuci. Byo oczywiste, e ju si zdecydowa. Zerkn na boki, eby si upewni, czy w pobliu nie ma cyklopw, a nastpnie sign do woreczka pod szarym paszczem i wyj przecinak do szka. Luthien wpatrywa si w upatrzon przez Olivera udatn figurynk. Cynowy nizioek sta w dumnej pozie, a za jego plecami falowaa peleryna; trzyma miecz ktrego czubek by wbity w ziemi, obok bosych, pokrytych wosami stp. Rzeczywicie, wietne dzieo, lecz Luthien nie mg nie zauway, i blado ono w porwnaniu z wikszymi, bogatymi w klejnoty statuetkami w oknie obok. Luthien chwyci Olivera za rami w momencie, gdy ten przystawia pilnik do szyby wystawy. Kto j tu postawi? zada pytanie. Oliver zmiesza si. Statuetk wyjani Luthien. Kto postawi j na tak eksponowanym miejscu? Oliver zerkn na niego podejrzliwie, a potem odwrci si i popatrzy na figurk. Waciciel? odpar takim tonem, jakby pyta. Zastanawia si, dlaczego jego odpowied nie wydaje si oczywista towarzyszowi. Dlaczego? O czym ty szepczesz? zagadn nizioek. Przynta dla nizioka-zodzieja? podsun Luthien. Oliver znowu rzuci mu niepewne spojrzenie. Musisz si nauczy wyczuwa takie rzeczy odpar Luthien z umiechem, doskonale naladujc akcent Olivera. Nizioek jeszcze raz popatrzy na statuetk i dopiero teraz uwiadomi sobie, jak bardzo tu nie pasowaa. Odwrci si do Luthiena i ponuro skin gow. Powinnimy si zbiera. Luthien poczu, e wosy staj mu dba na gowie. Wychyn z niszy i popatrzy to w jedn, to w drug stron. Kiedy wlizgn si na miejsce obok Olivera, mia bardzo powan min.

Cyklopi na obu kocach alei wyjani. Jasne odpar Oliver. Byli tam cay cz... urwa w poowie zdania, nagle nabierajc tych samych podejrze co Luthien. Rzeczywicie, byli rzek mody Bedwyr z ironi w gosie. Czy zostalimy zwabieni? zapyta nizioek. W odpowiedzi Luthien skierowa palec ku grze. Dachy? Oliver schowa narzdzia i w mgnieniu oka wycign hak. Zaczepiwszy go, wrczy lin Luthienowi i powiedzia uprzejmie: Ty pierwszy. Luthien wzi lin i przeszy Olivera nienawistnym wzrokiem. Wiedzia, e nizioek przepuci go tylko po to, eby zosta wcignitym i nie wspina si o wasnych siach. I dobrze si rozejrzyj, zanim przetransportujesz mnie na gr doda Oliver. Mody czowiek westchn z rezygnacj i zacz mudn wspinaczk. Straciwszy go z oczu, Oliver prychn, zauway bowiem, e na oknie wystawy pozosta jego karmazynowy cie. Luthien nie zwraca uwagi na ruchy nizioka. Po kilku minutach okazao si, i wcignity przez niego Oliver ma torb wypchan porcelanowymi talerzami i krysztaowymi pucharami. Modzieniec pomyla, e nie powinien si dziwi. Nie mogem pozwoli, eby cay nasz trud poszed na marne tumaczy si nizioek. Ruszyli midzy spiczastymi dachami, czsto korzystajc z dzielcych je roww odpywowych. W przeciwiestwie do dzielnicy pooonej w pobliu muru dziaowego, tu wszystkie budynki byy poczone ze sob, tworzc struktur podobn do pasma grskiego, ktrej wierzch stanowiy drewniane gonty i sterczce kominy. Sunc do przodu, Luthien i Oliver czsto musieli si rozdziela i tylko ut szczcia sprawi, e mody Bedwyr nie szepn nic do mrocznej sylwetki, ktra zamajaczya przed nim w rowie. Posta poruszya si, zanim Luthien zdoa przemwi, i byo wida, e jest to kto znacznie wikszy ni nizioek. Na dachach znajdowali si cyklopi. Luthien pad na brzuch, kolejny raz dzikujc Bogu za karmazynow

peleryn. Rozejrza si dokoa w nadziei, e Oliver przykusuje do niego, lecz mia wraenie, i nizioek ju przeszed po drugiej stronie pochyego dachu, na lewo od Luthiena. Mg tylko si udzi, e Oliver jest rwnie ostrony jak on sam, i take ma szczcie. Zmuszony do podjcia niebezpiecznej decyzji, modzieniec wyj uk i rozoy go, umieszczajc koek na waciwym miejscu. Cyklop w rowie na przedzie nadal chodzi tam i z powrotem, najwyraniej nie wyczuwajc, i nie jest sam. Luthien wiedzia, e mgby do niego strzeli, ale gdyby bestia nie zostaa trafiona szybko sprowadziaby mu na gow poow Gwardii Pretoriaskiej w Montfort. Decyzj podjto za niego w chwil potem, gdy usysza krzyk i omot, ktremu towarzyszy charakterystyczny odgos szyderstw nizioka. Oliver nie da si zaskoczy. Sunc po rynnie, z ktrej wida byo alej, zauway jaki ruch w pobliu najwyej pooonego dachu. Przez uamek sekundy wydawao mu si, e to Luthien, ale uwiadomi sobie, e jego towarzysz nie jest taki gupi, eby wspina si wysoko, gdzie atwo byoby go zauway. Dlatego wytrwale kontynuowa wspinaczk, szukajc lepszego miejsca do ewentualnej obrony. Gdyby na grze naprawd byli cyklopi, mogliby go usun z mao stabilnej rynny, po prostu zsuwajc si po niej ze stromego dachu. Nizioek zatrzyma si i zacz skrca w prawo, ale musia zrezygnowa z tego zamiaru, zauwaywszy tego samego cyklopa, ktrego obserwowa Luthien. Na szczcie bestia nie dostrzega Olivera, tote nizioek mg nadal pi si po rynnie, pocieszajc si tym, e nastpny dach by o wiele mniej stromy. Mia nadziej, e dobrnie do niego, a wtedy bdzie mg zaatakowa cyklopa z przeciwnej strony ni Luthien. Ale nie udao mu si doj tak daleko. Jaki rozpdzony cyklop rzuci si na niego z gry, zajadle wymachujc mieczem. Oliver upuci na dach torb z upami i wycign rapier oraz lewak, a potem skuli si, gotowy do obrony. Zgodnie z jego przewidywaniami, cyklop zaatakowa mieczem. Nizioek uskoczy w bok i zahaczy jego ostrze swoj krtsz broni. Szarpn miecz z caej siy, a gupi cyklop uparcie go trzyma, nie chcc straci broni. W kocu jednak sia rozpdu wzmocniona cigniciem Olivera sprawia, e cyklop wylecia poza krawd dachu,

otrzymujc jeszcze od swego rywala poegnalnego kopniaka w zadek. Spadajc z wysokoci ponad omiu metrw skowycza, ale wyranie si uspokoi, gdy wyrn twarz o bruk. Jednoczenie wykrci rami, przez co wasny miecz wbi mu si w klatk piersiow i teraz bezwstydnie wystawa mu z plecw. Nie trw si, jednooki idioto urga mu Oliver. Wiedzia, e powinien by cicho, ale nie mg si powstrzyma. Nawet mj lewak nie mgby ci teraz wydrze twojego ukochanego miecza! Oliver okrci si na picie i zobaczy, e z dachu schodzi ku niemu trzech cyklopw. Chcia wycofa si w dobrym stylu, tote wycign swj wielki kapelusz z jednej z licznych zaczarowanych kieszonek na uprzy, klepn nim o udo, eby rozprostowa fady, i wcisn go na gow. Cyklop w rowie odpywowym podskoczy, syszc charakterystyczny dwik, a potem gwatownie zadygota, albowiem w jego plecach utkwia strzaa Luthiena. Modzieniec ju zrywa si na nogi, eby ruszy na pomoc Oliverowi, ale znowu przypad do ziemi, poniewa ze stromego dachu po jego lewej rce dobiegy wyrane dwiki szczknicia kusz. Cyklopi strzelali na olep, bowiem cel ukrywaa karmazynowa peleryna, ale mieli pewne pojcie, gdzie kierowa strzay. Luthien omal nie zmoczy spodni, kiedy trzy bety ugrzzy w drewnie, jeden w odlegoci zaledwie kilku centymetrw od jego twarzy. Modzieniec widzia strzelcw cakiem wyranie; ich czarne sylwetki wyrniay si na tle zachmurzonego, szarego nieba. Wiedzia, e w skadanym uku tkwi jaka magia (w przeciwnym razie musiaby by nadzwyczajnym szczciarzem), gdy jego nastpny strza by zbyt doskonay jak na kogo, kto przechyla si w bok i nie celuje starannie. Jeden z cyklopw gwatownie si wypry i odchyli swj ciki eb do tyu. Luthien zobaczy cienk, czarn kresk: to koniec jego strzay wystawa z czoa stwora. Bestia wycigna rk i chwycia j, a potem martwa runa na plecy i zsuna si na drug stron dachu. Dwaj pozostali cyklopi znikli za najwysz czci dachu. Oliver wymachiwa rapierem na prawo i lewo, a lewak pomaga mu w parowaniu ciosw. Kiedy cyklopowy miecz spada niziokowi na gow, natychmiast j pochyla, unikajc kopotw. W kocu umiejtnie sparowa pchnicie jednej z bestii, ranic j

rapierem w nog tu nad kolanem. Jednooki zaskowycza z blu. Ha, ha! zawoa Oliver, jakby zadana przez niego rana bya do przewidzenia. W ten sposb tuszowa szczere zaskoczenie, i w tym zamieszaniu trafi w cokolwiek. Podnis rapier i przyoy go do skrzyda kapelusza w zwyciskim gecie, ale natychmiast zmuszono go do wysiku. Znowu obraca si i robi uniki, a nawet jkn, gdy zraniony cyklop przystpi do zajadego ataku. Nizioek poczu, e jego obcasy zawisaj w powietrzu. Ostrza jego broni znowu zaczy wirowa w olepiajcym tacu. W ten sposb trzyma cyklopw na dystans wystarczajco dugo, by przesun si na krawdzi dachu. Ten manewr pozwoli mu odzyska oparcie dla ng, chocia cyklop nie odstpowa go nawet na krok. Nizioek szybko zda sobie spraw, e walka z trzema przeciwnikami w sytuacji, gdy mona spa z duej wysokoci, nie jest czym szczeglnie rozsdnym. Dwaj cyklopi zaadowali kusze i ponownie zjawili si nad szczytem dachu. Rozejrzeli si dokoa, przeklinajc sprytnego zodzieja i ukrywajcy go paszcz, a potem strzelili w miejsce, gdzie, jak podejrzewali, mg si znajdowa. Przemykajc po dachu, Luthien spojrza w gr. Na spadzistej czci dachu lea martwy cyklop, a wyej byo wida plecy dwch pozostaych przeciwnikw. Modzieniec unis uk i wypuci strza, ktra trafia jednego z cyklopw prosto w plecy. Syszc jk kompana, druga bestia przez chwil patrzya na niego ze zdziwieniem, a potem miaa ju tylko przeraenie w oczach. Przesza kilka krokw po dachu i przechylia si nad jego szczytem, ale po chwili w jej brzuchu utkwia kolejna strzaa. Jknwszy, znikna za szczytem dachu. Luthien znowu napina uk. By zdumiony, poniewa cyklop, ktry zosta przez niego trafiony w plecy, szed w jego kierunku na chwiejnych nogach i z kadym krokiem nabiera rozpdu. Po chwili Luthien uwiadomi sobie, e bestia zupenie nie kontroluje swoich poczyna, tak bardzo zalepia j bl i nienawi. Upada tu przed nim i z twarz odwrcon do ziemi zelizgna si po chropowatych gontach. Oliver mg liczy tylko na jedno uatwienie: trzej cyklopi nie mieli pojcia, jak walczy, eby nie przeszkadza sobie nawzajem. Ich niezdarne ciosy nie uzupeniay si i Oliver odnosi wraenie, e zmaga si z jednym szybkim, dugorkim przeciwnikiem.

Mimo wszystko nizioek by w niewesoym pooeniu i tylko ociaoci cyklopw, a nie wasnym umiejtnociom, zawdzicza chwilow przewag. Jedna z bestii rzucia si do przodu, ale zderzya si ze stojcym obok niej kompanem, ktry uczyni to samo. W efekcie jeden z dwch cyklopw upad zadkiem na dach. Trzeci, ktry rwnie sun wprost na nizioka, nie mg nie spojrze w bok na t szamotanin. Oliver wytrci mu bro z rki za pomoc lewaka. I co teraz zrobisz? szydzi z rozbrojonego przeciwnika. Cyklop patrzy na swoj pust do w osupieniu, jakby poczu si zdradzony. Warkn ze zoci, wygi palce i zada cios. Zaskoczony Oliver ledwo zdy zrobi unik. Musia pochyli si, a potem gwatownie macha rkami, eby odzyska rwnowag. W kocu wyprostowa si i uderzy krtszym ostrzem, w ostatniej, dramatycznej chwili zmuszajc napierajcego cyklopa do odwrotu. Musiaem zapyta Oliver zgani samego siebie. Jego polizg omieli cyklopw. Stanli wszyscy trzej w penej gotowoci. Ten, ktry straci miecz, wykrzywi pysk w ironicznym umiechu i wycign dugi, wygity sztylet. Oliver natychmiast poj, co mu grozi. Sprawy wcale nie ukadaj si dobrze przyzna i gboko westchn. Jeden z wrogw znowu si na niego rzuci. Oliver odepchn go na bok rapierem, ale, ku jego zaskoczeniu, cyklop nadal kroczy naprzd i spad z krawdzi dachu. Dopiero wtedy Oliver zauway strza sterczc z jego plecw. Nizioek spojrza w gr i zobaczy Luthiena, ktry pdzi po szczycie dachu z ukiem w doni i szykowa kolejn strza. Kocham tego faceta powiedzia Oliver i znowu westchn. Jeden z cyklopw rozpocz atak, eby uniemoliwi Luthienowi wypuszczenie strzay. Luthien wzruszy ramionami i umiechn si uprzejmie. Upuci uk na dach i zamaszystym ruchem wycign miecz. Bestia znajdowaa si troch niej. Modzieniec uderzy w d; ostrze jego broni zahaczyo ukosem o miecz cyklopa. Luthien podnis swj miecz, obracajc go w taki sposb, e jego czubek powdrowa nieco dalej i drasn cyklopa w policzek. Cyklop

rwnie zada pchnicie do gry, uparcie mierzc w klatk piersiow modzieca. Ale Luthien by szybki i skutecznie odparowa cios. Tym razem obrci miecz pod wasnym ramieniem, spychajc bro przeciwnika w bok. Delikatnie manewrujc nadgarstkiem, nagle gwatownie wyprostowa rk i zada cicie. Cyklop wykrzywi si i szybko cofn o krok, jednoczenie wysuwajc ostrze broni Luthiena ze swojej piersi. Spojrza na ran i nawet zdoa podnie rk, eby poczu ciepo tryskajcej krwi, a potem run na dach. Cyklop, ktry pozosta na placu boju, dziery tylko sztylet. Jego wcieko zmuszaa Olivera do uwanej obrony. Bestia cia we wszystkich kierunkach i Oliver musia cigle podskakiwa, a nawet wciga swj pokany brzuch, eby umkn przed wiszczcym ostrzem. Nizioek trzyma rapier przed sob, eby cyklop nie mg zanadto zbliy si do niego, i cay czas czstowa przeciwnika szyderstwami, majc nadziej, e sprowokuje go do popenienia bdu. Wiem, e sowo jednooki nie jest waciwym okreleniem mwi ze miechem. Wiem, e cyklopi maj dwoje oczu, i to brzowe na zadzie jest o wiele adniejsze! Bestia rykna i machna uniesion rk, jakby chciaa rozci Olivera sztyletem na dwie czci. Ale nizioek skrzyowa rce nad gow i przyj silny cios, jednak ugiy si pod nim nogi. Okrci si i odwrci tyem do przeciwnika, tak e znalaz si poza zasigiem cyklopa, ktry musia si pochyli do przodu. Zanim bestia zdya zareagowa, nizioek chwyci lewak z drugiej strony, skierowa w d i rozbuja jak wahado, a nastpnie wyprostowa si i ruszy na besti. Cyklop zapiszcza i podskoczy. eby nabra rozpdu, Oliver zgi si wp i z caej siy wyrn plecami w uniesione golenie bestii. Cyklop wykona poowiczne salto i spad na bruk. Lea na wznak, cakiem nieruchomo. Nie jest tak le! zawoa Oliver. Skoro ju tam jeste, moe uda ci si odzyska miecz! Id nastpni ostrzeg Luthien, doczywszy do Olivera i jego torby z upami.

Nizioek sign do torby, wycign talerz i rzuci go na dach. Luthien odwrci si i zobaczy, jak wirujcy pocisk rozbija si o nos nadcigajcego cyklopa. Luthien spojrza na Olivera z niedowierzaniem. To by kosztowny rzut przyzna nizioek, wzruszajc ramionami. Potem obaj pdzili po nierwnych dachach, a gdy te si skoczyy, zeszli na ulic. Syszeli odgosy pocigu bardzo wielu cyklopw i uwiadomili sobie, e zostali otoczeni. Oliver rzuci si w stron niszy, ale Luthien go powstrzyma. Bd przeszukiwali te miejsca wyjani modzieniec i opar si o prost cian z boku ocienionego wejcia do niszy. Oliver usysza, e cyklopi zapeniaj alej wok niego, i natychmiast schowa si pod fady paszcza. Zgodnie z przewidywaniami Luthiena, jednoocy zapuszczali si do wszystkich nisz, z ktrych wybiegali niezadowoleni. Zaczli sprawdza kady dom i sklep w okolicy. Upyno duo czasu, zanim Luthien i Oliver mogli skorzysta ze sposobnoci i pobiec dalej. Przeklinali swego pecha, albowiem widnokrg na wschodzie ju zaczyna lni, zwiastujc nadejcie witu. Niebawem cyklopi znowu deptali im po pitach. Zwaszcza jedna, dua i szybka bestia. Poniewa soce ju wschodzio, nie mogli si zatrzymywa, eby szuka kolejnej kryjwki. Sytuacja robia si coraz bardziej dramatyczna, poniewa uparty cyklop udziela wskazwek suncym obok niego towarzyszom. Obr si i zastrzel go! Obr si i zastrzel go! krzykn Oliver. Luthien mia wraenie, e jego druh nigdy przedtem nie by taki zadyszany i zdenerwowany. Rada nizioka wydawaa si rozsdna, tyle e modzieniec nie mia czasu, eby si odwrci i strzeli. Po chwili zobaczy mur miasta po drugiej stronie Placu Morkneya. Na jego rodku staa imponujca fontanna, a po bokach znajdoway si liczne sklepiki rzemielnikw i wspaniae restauracje. O tak wczesnej porze panowa tam spokj. Tylko jaki krzat rzebi w drewnie model nowo wybudowanej fontanny, a nieliczni handlarze zamiatali obejcia swych sklepw lub ustawiali stragany z rybami i warzywami. Przyjaciele przemknli obok z pozoru obojtnego krzta. Oliver

zdy nawet uchyli kapelusza przed swoim niskim pobratymcem. Zwalisty cyklop gna w lad za nimi, porykujc radonie, albowiem by pewien, e dopadnie tego maego nizioka. Przynajmniej do momentu, gdy Oliver wspi si na mur. Roztargniony cyklop nawet nie zauway cikiego motka w doni krzta. Widzia tylko eksplodujce pod nagle zacinitymi powiekami gwiazdy. Oliver obejrza si, chwyci Luthiena i kaza mu robi to, co on. Kiwnli gowami, dzikujc w ten sposb krzatowi, ktry nawet nie zareagowa, tylko cierpliwie odoy uwizany do dugiego rzemienia mot i powrci do swoich zaj, zanim na placu pojawili si kolejni cyklopi. Wrcili do swojego mieszkania dopiero nad ranem. Luthien strasznie sarka, e otarli si o wielkie niebezpieczestwo, Oliver za grzeba w swojej torbie i narzeka, i wiele talerzy oraz pucharw pobio si podczas ich szaleczej ucieczki. Luthien patrzy na przyjaciela z niedowierzaniem. Jak moge nawet myle o kradzeniu czegokolwiek w takiej chwili? Oliver zerkn na Luthiena i uraczy go smutnym umiechem. Czy to nie paliwo dla naszego podniecenia i odwagi? zapyta i wrci do przegldania zupionych rzeczy. Znowu zmarszczy czoo, gdy wyj z torby kolejny duy kawaek zbitego talerza. Ale w chwil pniej na jego twarzy zagoci szelmowski umieszek. Luthien patrzy z zaciekawieniem, jak nizioek zanurza do w torbie. Oliver chytrze mrugn okiem do przyjaciela i wyj cynow statuetk nizioka-wojownika.

Rozdzia 17 ZNIEWAGA Przez kilka nastpnych dni przyjaciele nie oddalali si od swojego miejsca zamieszkania, a jeli wpadali do Krzatelfa, to gwnie po to, by posucha plotek o tajemniczym Karmazynowym Cieniu. Ostatni zuchway wyczyn: obrabowanie dwch sklepw i zaatwienie kilkunastu cyklopowych wartownikw mimo wyranej zmowy kupcw, znacznie oywi owe pogoski, tote Oliver uzna, i na jaki czas powinni zaprzesta dziaalnoci, a Luthien przyzna mu racj. Ta dobrowolna kwarantanna nie psua niziokowi nastroju; cieszy si, e moe odpocz, a bycie czci coraz wikszej legendy sprawiao mu przyjemno. Jednak Luthien spdza czas gwnie siedzc na krzele i rozmylajc. Z pocztku Oliver myla, e modzieca irytuje zgiek wok jego osoby albo e po prostu jest zmczony, ale w kocu stao si dla niego jasne, i to sprawy sercowe wywouj smutek Luthiena. Nie mw mi, e wci o niej mylisz odezwa si Oliver ktrego wyjtkowo sonecznego dnia. Nizioek czciowo otworzy drzwi, eby ciepe, wrzeniowe powietrze dostao si do ciemnego mieszkania. Luthien spojrza na Olivera i przymruy oczy. Szybko poj, e nizioek wie, co jest przyczyn jego zaspionego oblicza. Natychmiast odwrci wzrok i ta reakcja wydaa si Oliverowi wymowniejsza od sw. Tragiczne! Tragiczne! jkn nizioek, osuwajc si na krzeso i dramatycznym gestem zasaniajc oczy. To zawsze jest tragiczne! Jego ruchy sprawiy, e krzeso zawadzio o piedesta i Oliver musia szybko apa cynow figurynk nizioka-wojownika, gdy zacza spada na podog. O czym ty mwisz? zapyta Luthien, ktry nie by w nastroju, eby wysuchiwa jakich zawoalowanych aluzji. Mwi o tobie, guptasie odpar Oliver. Przez chwil usuwa kurz z piedestau, by z powrotem postawi na nim figurk. Nie doczekawszy si odpowiedzi, popatrzy na przyjaciela z powan min. Chcesz odnale sens ycia oznajmi nizioek, czujc na sobie zdziwione spojrzenie Luthiena. Szkoda tylko, e to kobieta ma nim by. Luthien rozzoci si. Zacz co mwi, podnosi z krzesa, ale

Oliver machn rk na znak, e chce, aby modzieniec go wysucha. Och, nie zaprzeczaj powiedzia nizioek. Widziaem to zbyt wiele razy. My w Gaskonii nazywamy to dworsk mioci. Luthien znowu rozsiad si na krzele. Nie mam pojcia, o czym mwisz zapewni Olivera i eby podkreli swoje sowa, skierowa wzrok na potwarte drzwi. Dworska mio powtrzy Oliver z niezmcon pewnoci w gosie. Zobaczye t licznotk i zadurzye si na amen. Teraz jeste wcieky, poniewa nie wrcilimy na rynek i nie miae okazji, eby zerkn na t pikno raz jeszcze. Luthien przygryz warg, ale nie mia do siy, by zaprzeczy sowom Olivera. Ona jest krlow twego serca i bdziesz dla niej walczy, bdziesz broni kadej sprawy w jej imieniu, przykrywa paszczem kau bota na jej drodze i zasania j wasn piersi. Bd wali ci po gbie odpar z powag Luthien. Naturalnie jeste zakopotany rzek Oliver, najwyraniej nie przejmujc si pogrkami druha bo sam wiesz, jakie gupstwa wygadujesz. Luthien posa mu mordercze spojrzenie, ale to nie zniechcio nizioka. Nawet nie znasz tej kobiety, tego pelfa. Nie przecz, e jest pikna, ale ty wyobrazie sobie, i s w niej wszystkie podane przez ciebie cechy, a przecie tak naprawd znasz tylko jej wygld. Luthien zdoby si na krtki miech. Wiedzia, e nizioek ma racj. Wszelkie prawa logiki sugeroway, e zachowywa si niedorzecznie. Nie mg jednak lekceway uczu, ktre przepeniay jego serce. Widzia zielonookiego pelfa moe przez minut, lecz odtd ten obraz towarzyszy mu nieprzerwanie, na jawie i we nie. A teraz, gdy dyskutowali o jego obsesji w jasny, soneczny poranek, wydawaa si mieszna. Wyglda na to, e dysponujesz ogromn wiedz na ten temat rzek Luthien oskarycielskim tonem i na ustach Olivera pojawi si nostalgiczny umiech. Wiedz z pierwszej rki dorzuci z ironi. By moe brzmiaa lakoniczna odpowied Olivera. Nie dryli ju dalej tego tematu. Luthien siedzia w milczeniu, Oliver

za przestawia zdobyte trofea. Luthien nawet nie zauway, e kilkakrotnie tego ranka nizioek rozpogadza si, jakby w jego umyle odyway przyjemne wspomnienia, albo wykrzywia twarz w grymasie najprawdziwszego blu, zapewne na myl o mniej satysfakcjonujcych wydarzeniach z przeszoci. Nieco pniej Oliver cisn swoje zimowe okrycie Luthienowi na kolana. Zniszczone! zaskomla i podnis jeden rkaw, eby Luthien zobaczy rozpruty materia. Modzieniec uwanie obejrza uszkodzone miejsce. Doszed do wniosku, e zawinio jakie bardzo ostre narzdzie, na przykad co w rodzaju lewaka Olivera. Od kilku dni byo wyjtkowo ciepo jak na t por roku, nawet po zachodzie soca, i Luthien mia wraenie, e nizioek w ogle nie nosi tego paszcza. Dziwio go, e okrycie rozpruo si i e Oliver wykry to akurat teraz, gdy wiecio soce, a w powietrzu nie wyczuwao si zimna. Wyrzuc je dla tych zachannych dzieciakw burkn nizioek, opierajc rce na biodrach i robic najbardziej nadsan min, jak Luthien kiedykolwiek oglda. Oczywicie taka ciepa pogoda nie utrzyma si zbyt dugo. Chodmy wic rzek. Wzi lejsze okrycie i ruszy w stron drzwi. Musimy wrci na bazar, to kupi sobie inne. Luthienowi nie trzeba byo tego dwa razy powtarza. Spdzili ten dzie na targu. Oliver oglda towary, a Luthien, jak byo do przewidzenia, obserwowa tum. Nie znalazem nic naprawd wartociowego oznajmi Oliver pod koniec dnia. Ale jest jeden handlarz, z ktrym jutro atwiej bdzie si targowa. Przynajmniej tego jestem pewien. Luthien zapomnia o rozczarowaniu. Kiedy opuszcza bazar, kroczc za niziokiem, na jego twarzy malowao si uznanie dla przyjaciela. Wiedzia, co Oliver knuje, wiedzia, e naprawd rozumie jego uczucia. Jeli wczeniej wtpi w to, e wykad nizioka dotyczcy dworskiej mioci opiera si na jego osobistych dowiadczeniach, teraz myla ju o tym inaczej. Nastpny dzie na bazarze spdzili w podobny sposb, robic przerw na lunch w jednym z wielu kioskw z ywnoci. Oliver prowadzi bah rozmow, gwnie o wadach kupcw; zima bya ju za

pasem, a jemu jako nie udawao si wytargowa korzystnych cen na ciepe okrycia. Potrzebowa troch czasu, by uwiadomi sobie, e Luthien wcale go nie sucha i nawet nie je ciastka, ktre trzyma w doni. Obserwowa modzieca z zaciekawieniem i poj, o co chodzi, jeszcze zanim spojrza na to samo miejsce co on, po drugiej stronie placu, gdzie staa pikna niewolnica wraz ze swoim wacicielem-handlarzem i jego orszakiem. Oliver skrzywi si, gdy dziewczyna odwzajemnia spojrzenie Luthiena, a nawet posaa modziecowi niemiay umiech. Obyty w wiecie nizioek rozumia implikacje tej reakcji i zdawa sobie spraw z trudnoci, ktre moga spowodowa. Skrzywi si raz jeszcze, gdy kupiec, ktry zauway, i jego niewolnica omiela si podnosi wzrok bez pozwolenia swego pana, podszed do niej i uderzy j w potylic. Nizioek w mgnieniu oka doskoczy do Luthiena i wyuszczy kilkanacie powodw, dla ktrych byoby nierozsdne zblia si do kupca akurat w tym momencie. Na szczcie dla Olivera, kilku ludzi stojcych w pobliu znao i jego, i Luthiena z Krzatelfa; szybko podeszli do dwch przyjaci, wyczuwajc, e zanosi si na kopoty. Zapalczywy modzieniec uspokoi si dopiero wtedy, gdy zobaczy z bliska patrol Gwardii Pretoriaskiej. Wszystko w porzdku zapewni Oliver podejrzliwych cyklopw. Mj przyjaciel znalaz karalucha w swoim ciasteczku, ale ju sobie poszed, a zreszt karaluchy nie jedz znowu tak duo. Gwardzici Pretoriascy powoli odeszli, ale co krok ogldali si do tyu, robic grone miny. Kiedy znikli z pola widzenia, Luthien oswobodzi si z licznych przytrzymujcych go rk i powsta. Jednak od razu przekona si, e kupca i jego wity ju nie ma. Oliver musia zwerbowa wielu pomocnikw, eby przekona Luthiena, gwnie poprzez wleczenie, do powrotu do ich domu. Jednak gdy ta uyteczna grupa posza sobie, mody Bedwyr zacz miota si po mieszkaniu jak lew w klatce, kopa krzesa i wali piciami w cian. Naprawd spodziewaem si po tobie czego lepszego zauway sucho Oliver. Sta obok piedestau, eby chroni ukochany posek nizioka-wojownika przed zniszczeniem przez modego szaleca.

Luthien przebieg pokj i stan tu przed Oliverem. Dowiedz si, kim on jest! zada mody Bedwyr. Kto taki? zapyta Oliver. Luthien gwatownym ruchem pochwyci figurynk i odchyli rami do tyu, jakby zamierza cisn j w drugi koniec pokoju. Szczerze przeraona mina Olivera uwiadomia modziecowi, e nizioek przesta artowa. Dowiedz si, kim on jest i gdzie mieszka powiedzia spokojnie Luthien. To nie jest mdre dowodzi Oliver, ostronie wycigajc rk po figurynk. Luthien gwatownie podnis rami, nie pozwalajc, eby trofeum znalazo si w zasigu doni nizioka. To moga by nawet puapka rozumowa Oliver. Wiemy, e wielu handlarzy chce, aby nas zapano. Mogliby podejrzewa, e to ty jeste Karmazynowym Cieniem, i by moe znaleli idealn przynt. Przynt tak jak ta? zagadn Luthien, pokazujc statuetk. Dokadnie odpar Oliver pogodnym tonem. Jednak jego wesoo szybko przerodzia si w przygnbienie, kiedy zrozumia, o co chodzi Luthienowi. Przy poprzednim napadzie niebezpieczestwo nie powstrzymao Olivera przed zdjciem przynty z haczyka. Nizioek wyrzuci rce w gr w gecie rezygnacji. Ach, ci zakochani wymamrota pgosem, wypadajc z mieszkania i wiadomie zatrzaskujc za sob drzwi. Jednak w gbi ducha Oliver by romantykiem i, gdy wspina si po schodach prowadzcych na ulic, znowu si umiecha.

Rozdzia 18 NIE CAKIEM NIEWOLNICA Nie uda mi si ci tego wyperswadowa? zapyta Oliver. Tego popoudnia wrci pno i zobaczy, e Luthien z niepokojem kry po maym pomieszczeniu. Mody Bedwyr zatrzyma si i utkwi w nizioku pene determinacji spojrzenie. Kradzie monet i klejnotw to jedna rzecz cign Oliver. Wykradzenie niewolnicy to co zupenie innego. Luthien nawet okiem nie mrugn. Oliver westchn. Uparty gupiec uala si. W takim razie, wietnie. Wyglda na to, e mamy troch szczcia. Dom tego handlarza mieci si w pnocno-zachodniej czci miasta, zaraz na poudnie od drogi do Port Charley. Stranikw jest tam raczej niewielu, a mur wok tych nowych domw nawet nie zosta ukoczony. Mieszkaj tam gwnie poledniejsi kupcy. Ale mimo wszystko bd dysponowali stranikami i moesz by pewien, e jeli ukradniesz niewolnika, to sam ksi Morkney i wszyscy jego Gwardzici Pretoriascy bd nam depta po pitach. Kiedy udamy si tam... ...dzisiejszego wieczoru ucili Luthien. Pokonany nizioek westchn po raz nie wiadomo ktry. W takim razie dzisiejszy wieczr moe by naszym ostatnim w gocinnym miecie Montfort wyjani Oliver. I gdy bdziemy na drodze, pierwsze zwiastuny zimy dadz nam si we znaki. A co mi tam. Uparty gupiec burkn Oliver i uda si do swojej sypialni, zatrzaskujc za sob drzwi. Bez problemw dotarli do alei obok domu kupca, okazaego, kamiennego, dwupitrowego budynku w ksztacie litery L, z licznymi balkonikami i oknami. Oliver nadal wyraa wtpliwoci, a Luthien w dalszym cigu ignorowa je. Modzieniec odnalaz cel w yciu, co wicej ni porzucanie zimowych okry w miejscu, gdzie mogy je zabra biedne dzieciaki z Malutkiej Alkowy. Wyobraa sobie, e jest przysowiowym rycerzem w lnicej zbroi, idealnym bohaterem, ktry wyratuje swoj dam z rk zego kupca.

Nawet nie przyszo mu do gowy, eby zapyta, czy potrzebuje ratunku. W domu panowa spokj caa okolica bya spokojna, gdy zapuszczao si tu niewielu zodziei, a zatem niewielu stranikw patrolowao tutejsze zauki. Przez jedno z okien w budynku krtszego boku L byo wida zapalon wiec. Luthien poprowadzi Olivera do ciany ciemniejszego budynku, do gwnej czci. Nie mog ci od tego odwie? zapyta Oliver ostatni raz. Zobaczy nachmurzon min Luthiena i rzuci swj magiczny hak, ktry zaczepi si powyej balkonu, tu pod dachem. Tym razem Oliver pierwszy zacz wspinaczk, bojc si puci porywczego modzieca samego. Sdzc po jego zachowaniu, nizioek obawia si, e Luthien wywayby drzwi, wymordowa wszystkich domownikw, a potem uda si do Ministerstwa z kobiet w ramionach i zada od ksicia Morkneya, by ten osobicie udzieli im lubu! Nizioek sforsowa balkon i przekrad si do drzwi. Upewniwszy si, e w pobliu nie ma nikogo, wrci do porczy balkonu, eby da Luthienowi sygna. Waciwie nie by zaskoczony, gdy zobaczy, e mody Bedwyr jest ju w poowie liny i wspina si po niej zapamitale. Mia ochot sykn karcce sowa pod adresem impulsywnego towarzysza, ale co innego odwrcio jego uwag. Patrzc przez dziedziniec w stron okna, w ktrym by widoczny pomie wiecy, Oliver ujrza kobiet i po jej dugich wosach, byszczcych nawet w pmroku, pozna, e to pikna niewolnica. Obserwowa z zaciekawieniem, jak kobieta zgarnia wosy i chowa je pod czarn czapk, a potem bierze worek, gasi wiec i podchodzi do okna. Tymczasem Luthien zapa si porczy i zacz wchodzi na balkon. Siedzia ju okrakiem na balustradzie, gdy zatrzyma go umiechnity nizioek. Da mu znak, eby spojrza przez rami. Z okna a do ziemi zwisa sznur zrobiony z przecierade, po ktrym zsuwaa si zwinnie jaka szczupa istota w szaro-czarnej odziey, podobnej do zodziejskiego uniformu Olivera. Luthien zacisn wargi w gniewnym grymasie. Jaki zodziej omieli si wama do domu jego ukochanej! Oliver zauway wyraz twarzy przyjaciela i poj, dlaczego

modzieniec jest wcieky. Pooy rk na jego ramieniu, obrci go ku sobie i przystawi palec do jego zacinitych ust. Gibka posta opada na ziemi i znikna w cieniu. No? zagadn Oliver, pokazujc lin. Luthien nie zrozumia go. Wracasz na d? zapyta nizioek. Tutaj nie mamy ju nic do roboty. Przez chwil Luthien patrzy na niego z zaciekawieniem, a potem zamruga oczami i jego zdumione spojrzenie powdrowao ku maemu dziedzicowi. Kiedy znowu zerkn na Olivera, ten umiecha si od ucha do ucha i pokiwa gow. Luthien zelizgn si po linie. Oliver natychmiast ruszy za nim w obawie, e modzieniec ucieknie gdzie w noc. Rozbawienie wywoane nieoczekiwanym rozwojem wydarze szybko mino. Oliver zacz sobie uwiadamia, e nawet jeli niewolnica nie jest t osob, za ktr chce uchodzi, zapewne czeka go dugi i uciliwy wieczr. Nizioek zeskoczy na ziemi, szarpn lin trzykrotnie, eby odzyska hak, i pobieg za Luthienem. Dogoni go dwa domy dalej. Mody Bedwyr sta na rogu i, chowajc si za cian, zerka na alej. Oliver wsun si midzy jego nogi i obserwowa okolic z niej pooonego punktu. W zauku staa niewolnica pelf teraz nie mogo by wtpliwoci w tej kwestii, gdy zdja czapk i potrzsaa jasnymi jak pszenica wosami. Towarzyszyy jej dwie istoty, jedna wysoka jak Luthien, ale o wiele smuklejsza, a druga dorwnujca wzrostem wybrance modzieca. Luthien spuci wzrok i popatrzy na Olivera dokadnie w momencie, gdy nizioek zadar gow, eby spojrze na niego. Elf Wysokiego Rodu rzek bezgonie nizioek. I chocia Luthien nie widzia dotd zbyt wielu elfw, kiwn gow na znak, e si z nim zgadza. Poniewa Oliver by lepszym tropicielem, Luthien pozwoli mu poprowadzi pocig za tajemnicz grup do bogatszej dzielnicy Montfort. Mody Bedwyr nie mg odrzuca oczywistych wnioskw, ale i tak by zaskoczony, kiedy trzy elfy przemkny do ciemnego zauka, zarzuciy lin i po cichu weszy do nie owietlonego budynku przez okno na drugim pitrze.

Ona nie potrzebuje twojej pomocy Oliver szepn Luthienowi do ucha. Bagam ci, daj ju spokj. Modzieniec nie potrafi znale sw, ktre obaliyby logiczne argumenty Olivera. Wygldao na to, e kobieta naprawd nie potrzebowaa jego pomocy, ale przecie nie mg tak jej zostawi. Odepchn Olivera i nie spuszcza wzroku z okna. Niebawem trjka zodziei wysza z powrotem przez okno byli dobrzy w swoim fachu przy czym jeden z nich trzyma torb. Niewolnica zrcznie szarpna lin, uwalniajc zwyky hak. Oliver da nurka pod fad peleryny Luthiena, ten za odchyli si do tyu i zastyg w bezruchu przy cianie, gdy zodzieje przebiegali obok nich, w odlegoci najwyej p metra. Luthien chcia wycign rk, pochwyci dziewczyn i zmusi j do konfrontacji wanie w tym miejscu i w tym momencie. Opar si pokusie dziki Oliverowi, ktry najwyraniej wyczu sabo towarzysza i uzna za stosowne mocno zapa go za obie rce. Gdy tylko trzy elfy odeszy na bezpieczn odlego, Oliver i Luthien podjli pocig, zawracajc do pnocno-zachodniej dzielnicy. Trjka zodziei rozdzielia si dokadnie w tym miejscu, w ktrym si spotkaa. Dwa elfy zabray torb, natomiast niewolnica udaa si do domu swego waciciela. Daj spokj, prosz ci Oliver szepn do Luthiena, chocia doskonale wiedzia, e rwnie dobrze mgby mwi do ciany. Mody Bedwyr nie musia teraz ledzi tej kobiety, gdy zna miejsce, do ktrego sza, i dlatego wysun si do przodu. Schowa si za ostatnim rogiem przed domem handlarza, zakry fadami peleryny i czeka. Kobieta przesza obok, nie czynic najmniejszego haasu, stpajc, jak przystao na dowiadczonego zodzieja. Mina niewidzialnego Luthiena, spojrzaa w jedn i w drug stron, a potem przekroczya ulic. Nie cakiem niewolnica zauway Luthien. Podnis gow, eby dobrze przyjrze si dziewczynie. Omal nie wyskoczy z butw, zdumiony szybkoci ruchw pelfa. Ona za byskawicznym ruchem wycigna, nie wiadomo skd, krtki miecz. Luthien wrzasn i pochyli si; metalowe ostrze odbio si ze szczkiem od kamiennej ciany tu nad jego gow. Modzieniec usiowa czmychn na bok, ale kobieta z atwoci dotrzymywaa mu kroku,

zrcznie wywijajc mieczem. Po chwili Luthien wyprostowa si i opar plecami o cian. Kobieta elf przystawia mu czubek miecza do garda. To nie byoby mdre odezwa si stojcy za ni Oliver. By moe zabrzmia melodyjny, elfi gos za plecami nizioka. Oliver znowu westchn i zerkn przez rami. Za jego plecami sta jeden z towarzyszy kobiety. Mia ponur min i trzyma w doni miecz, ktrego czubek mg w kadej chwili ugodzi nizioka. Nieco z boku, w dalszej czci alei staa druga kobieta z ukiem w rku i strza wycelowan w gow Olivera. Mog si myli przyzna nizioek. Powoli wsun rapier do pochwy, a potem jeszcze wolniej, tak eby elf mg obserwowa kady jego ruch, sign do woreczka, wycign kapelusz, rozprostowa go i woy na gow. Zielonooka kobieta przeszywaa wzrokiem oszoomionego Luthiena. Kim jeste i dlaczego mnie ledzisz? zapytaa, robic gron min i zaciskajc szczki. Oliverze... rzek Luthien, nie wiedzc, co powinien powiedzie. Jest upartym gupcem chtnie wtrci nizioek. Luthien patrzy na lojalnego towarzysza z widocznym rozgoryczeniem. Kobieta lekko szturchna modzieca czubkiem miecza. Musia przekn lin. Nazywam si Luthien wyjawi. Jak masz spraw? wycedzia przez zacinite zby. Zobaczyem ci na bazarze wyjka mody czowiek. Ja... Przyszed po ciebie przerwa mu Oliver. Prbowaem go od tego odwie. Naprawd prbowaem! Kobieta z zaciekawieniem przygldaa si Luthienowi i jej rysy zagodniay, a w oczach zabysy iskierki wiadczce o tym, e go rozpoznaa. Niespiesznie wycofaa miecz. Przyszede po mnie? Widziaem, jak ci uderzy usiowa wytumaczy jej Luthien. To znaczy... Nie mogem... Dlaczego pozwolia na to? Jestem niewolnic odpara kobieta z sarkazmem. Pelfem. Kim gorszym ni istota ludzka. Pomimo i chciaa zaimponowa odwag, w jej gosie wyranie wyczuwao si nut zoci i frustracji.

Stoimy na ulicy przypomnia im elf i gestem rki nakaza Oliverowi z powrotem wej w alej. Nizioek z ulg zauway, e zodziejka chowa miecz, a druga odkada uk i strza. Kobieta pelf rozkazaa Luthienowi i za sob, ale zawahaa si spogldajc z zaciekawieniem na cienisty wizerunek pozostawiony przez modzieca na cianie. Umiechna si, gdy przyszed jej do gowy nowy pomys, i przepucia Luthiena. Wszyscy jestecie pelfami zauway Oliver, kiedy mia odrobin czasu, eby obejrze trzech przeciwnikw. Ja jestem elfem Wysokiego Rodu odpara kobieta z ukiem. Spojrzaa na mczyzn. Byo wida, e co ich czy. Ale nie opuszczam moim elfich braci. Przecinacze rzek bezceremonialnie Oliver i wszyscy troje utkwili w nim zdumione spojrzenia. Sawna szajka zodziei Oliver spokojnie wyjani Luthienowi, ktry najwyraniej nie mia pojcia, o co w tym wszystkim chodzi. Powszechnie uwaa si, e wszyscy wywodz si z elfw Wysokiego Rodu. Syszae o nas, nizioku odezwaa si kobieta pilnujca Luthiena. A kt w Montfort o was nie sysza? odpar Oliver i ta odpowied chyba ucieszya troje zodziei. Nie wszyscy jestemy elfami owiadczya kobieta pelf, ogldajc si przez rami na Luthiena. Od tego spojrzenia zrobio mu si cieplej na sercu. Siobhan! skarci j ponuro mczyzna. To nie wiecie, kogo schwytalimy? zapytaa kobieta beztrosko, wci spogldajc na Luthiena. Ja nazywam si Oliver deBurrows wtrci si nizioek, mylc, e jest sawny w tym miecie. Ku jego rozczarowaniu aden z trojga zodziei nie wydawa si zainteresowany jego osob. Zostawie za sob dziwny cie Siobhan odezwaa si do Luthiena. Tam na ulicy. Karmazynowy cie. Luthien spojrza we wspomnianym przez ni kierunku, a potem odwrci si do Siobhan i wzruszy ramionami w przepraszajcym gecie. Karmazynowy Cie powtrzy mczyzna pelf. Sdzc po gosie, informacja Siobhan zrobia na nim ogromne wraenie. Odwiesiwszy miecz, omal nie wybuchn gonym miechem.

I Oliver deBurrows! nalega nizioek. Jasne rzek obcesowo mczyzna, ani na moment nie odrywajc oczu od Luthiena. Twoja dziaalno jest nam znana zauwaya Siobhan, umiechajc si skromnie. Luthien mia wraenie, e jego rozdygotane serce za chwil przestanie bi. Waciwie cigna, szukajc u przyjaci potwierdzenia swych sw twoje czyny zna cae Montfort. Ku uciesze wielu, gdy naprawd mocno dopieke kupcom. Luthien by pewien, e jego rumiece s ciemniejsze ni odcie karmazynowej peleryny. Oliver pomaga... wyjka. Powiedz im mrukn pod nosem nizioek, ktrego godno mocno ucierpiaa. Mylaam, e jeste o wiele starszym mczyzn powiedziaa Siobhan. Albo duej yjcym elfem. Luthien zerkn na ni ze zdziwieniem. Przypomnia sobie sowa BrindAmoura, e peleryna naleaa niegdy do synnego zodzieja, a i Siobhan chyba syszaa co o jej poprzednim wacicielu. Luthien umiechn si na myl o tym, jakich to niecnych czynw dopuci si pierwszy Karmazynowy Cie na terenie Montfort. Robi si pno zauwaya kobieta stojca w dalszej czci zauka. Musimy i, a ty zwrcia si do Siobhan musisz wrci do domu swego pana. Siobhan kiwna gow. Nie wszyscy wywodzimy si z elfw Wysokiego Rodu powtrzya Luthienowi. Czy to jest zaproszenie? zagadn Oliver. Siobhan popatrzya na swych kompanw, ktrzy po chwili skinli potakujco gowami. Traktuj to jak zaproszenie powiedziaa, patrzc wprost na Luthiena, co pozwolio mu mie nadziej, e zaproszenie dotyczy nie tylko przyczenia si do zodziejskiej szajki. Dla ciebie i dla szanownego Olivera deBurrowsa dodaa, chocia ton jej gosu sugerowa, e zaproszenie nizioka, cho uprzejmie sformuowane, przyszo jej do gowy w ostatniej chwili. Luthien spojrza przez rami na przyjaciela, ktry lekko potrzsn

gow. Rozwa to Siobhan powiedziaa do Luthiena. Posiadanie wpywowych znajomych daje liczne korzyci. Po raz ostatni posaa mu roztapiajcy serce umiech, jakby chciaa utwierdzi zakochanego modzieca w przekonaniu, e chodzi o co wicej ni tylko zodziejski pakt. Potem, kiwnwszy gow w stron odchodzcych towarzyszy, ruszya w kierunku zaimprowizowanej liny. Luthien nawet nie mrugn, obserwujc jej pene wdziku ruchy, Oliver za tylko pokrci gow i westchn.

Rozdzia 19 W UWICONYCH SALACH Udajc zainteresowanie, ksi Morkney przechyli si do przodu na swym drewnianym krzele. Z jego pofadowanej czerwonej szaty wystaway chude okcie, donie za spoczyway na potnym pulpicie. Kilkunastu handlarzy stojcych przed wadz mwio jednoczenie, a w ich chaotycznych wypowiedziach najczciej pojawiay si dwa sowa: kradzie i Karmazynowy Cie. Od kilku tygodni ksi Morkney wysuchiwa tych samych ludzi i ich opowieci naprawd zaczynay go mczy. A najgorsze jest to zawoa jeden z kupcw, skutecznie zaguszajc reszt e nie mog zetrze tej przekltej, cienistej plamy z okna! Jak mam reagowa na parskanie tych, ktrzy j widz? Mwi im, e to znak firmowy! Dobrze gada! zgodzio si z nim kilkunastu handlarzy. Morkney unis guzowat rk i przygryz wargi, usiujc powstrzyma si od miechu. To tylko zodziej i nikt wicej zapewni kupcw. yjemy ze zodziejami od tak dawna, e nie moemy sobie pozwoli, aby denerwowao nas zjawienie si nowego: zodzieja, ktry zostawia po sobie lad. Nie rozumiesz, panie! zacz bagalnym tonem jaki kupiec, ale natychmiast zblad i umilk, albowiem Morkney zwrci ku niemu pomarszczon twarz i spojrza na niego gronie przekrwionymi, bursztynowymi oczami. By moe pomagaj mu proci ludzie doda inny kupiec, prbujc zagodzi gniew niegodziwego ksicia. W czym mu pomagaj? odpar sceptycznie Morkney. W kradziey paru drobiazgw? Sami przyznalicie, e ten zodziej nie jest aktywniejszy od wielu innych, ktrzy ostatnio was zupili. A moe chodzi tylko o to, e jego wizytwka, jego cienisty wizerunek, rani wasz chorobliw dum? Ten krzat na placu... zacz mczyzna. Poniesie zasuon kar dokoczy za niego Morkney. Zauway spojrzenie kupca z boku pulpitu i skrzywi si. Przecie zaley nam na

jak najwikszej liczbie krzatw do pracy, nieprawda? zapyta chytrze. Ten argument chyba nieco uspokoi gromad oskarycieli. Wracajcie do swoich sklepikw nakaza wszystkim Morkney. Odchyli si do tyu i z emfaz wymachiwa swymi kocistymi rkami. Krl Greensparrow napomkn, e nie produkujemy wystarczajco duo. Moim zdaniem to bardziej palcy problem ni jaki zodziejaszek albo niedorzeczne cienie, ktrych, jak powiadacie, nie mona usun. Wylizgn si z naszej puapki usiowa wytumaczy jeden z handlarzy. Trzej inni, ktrzy brali udzia w zasadzce przy Alei Rzemielnikw, kiwnli gowami. To zastawcie nastpn, skoro jest taka potrzeba! warkn Morkney, a jego byszczce, bursztynowe oczy sprawiy, e czterej sprzymierzecy cofnli si o krok. Ostatecznie kontyngent handlarzy opuci gabinet ksicia, mocno utyskujc. Karmazynowy Cie, te mi co burkn stary czarnoksinik, grzebic w zwojach, eby znale najnowsze pismo od Greensparrowa. Morkney nalea do prastarego bractwa czarnoksinikw, y w czasach, gdy pierwszy Karmazynowy Cie wywoywa lk w sercach handlarzy caego Eriadoru, a nawet Princetown i innych miast pnocnej Avon. W tej jake odlegej epoce wiele dowiedziano si o owym mczynie, ktry nigdy nie zosta schwytany. I teraz miaby powrci? Morkney uwaa takie przekonanie za cakowit niedorzeczno. Karmazynowy Cie by czowiekiem, i to czowiekiem od dawna nieyjcym. Bardziej prawdopodobne byo to, e jaki otrzyk przypadkiem natkn si na magiczn peleryn legendarnego zodzieja. Wizytwka moga by ta sama, ale nie znaczyo to, e uywa jej ten sam czowiek. Zodziejaszek mrukn Morkney i parskn gonym miechem na myl o torturach, jakie musiaby znie ten nowy Karmazynowy Cie, gdyby handlarze w kocu dobrali mu si do skry. Pracuj sam upiera si Oliver. Luthien patrzy na niego oczami pozbawionymi wyrazu. Sam z tob! sprecyzowa Oliver gniewnym tonem. Sta wyprostowany, w swoim najlepszym wyjciowym stroju, ktry uzupenia ozdobiony pirkiem kapelusz, jakby zawadiaka Oliver deBurrows

szykowa si na przedstawienie. Przynaleno do gildii to co zupenie innego cign z kwan min. Czasami musisz oddawa ponad poow swojego upu i moesz i tylko tam, gdzie ka ci i. Ja nie lubi, gdy kto mi mwi, dokd mam pj! Luthien nie znalaz adnych przekonujcych argumentw. Nawet nie by pewien, czy chce doczy do Przecinaczy, nie mia konkretnego wyobraenia o ewentualnej wsppracy. Ale wiedzia, e chce czciej widywa Siobhan, a jeli doczenie do zodziejskiej szajki pomogoby osign w cel, mody Bedwyr by gotowy na takie powicenie. Wiem, o czym mylisz rzek Oliver oskarycielskim tonem. Luthien westchn gboko. W yciu liczy si nie tylko zodziejski fach, Oliverze prbowa tumaczy. I nie tylko korzy materialna. Nie bd si spiera, e doczenie do Siobhan i jej przyjaci moe zmniejszy nasze zyski i ograniczy nasz wolno, ale kto wie, czy nie przyniosoby to nam odrobiny bezpieczestwa. Widziae puapk, ktr zastawili na nas handlarze. I wanie dlatego nie powinnimy si przycza do adnej szajki warkn na niego Oliver. Luthien nie zrozumia jego argumentu. Dlaczego miaby tak strasznie rozczarowa swoich wielbicieli? zapyta Oliver. Wielbicieli? Syszae ich odpar nizioek. Wiecznie gadaj o Karmazynowym Cieniu i, gdy tylko wymieniaj to imi, buzie same im si miej. Oczywicie kupcy s wciekli, i to sprawia, e caa historia jest jeszcze bardziej zabawna. Luthien potrzsn gow obojtnie. Nadal bd nosi peleryn wyjka. Ten znak... Ukradniesz tajemnic wyjani Oliver. Cae Montfort bdzie wiedziao, e przyczye si do Przecinaczy i przez to twoj rozkwitajc saw trzeba bdzie przykroi do niszych standardw, obowizujcych w tej szajce. Powiadam wic, nie! Musisz pozosta niezalenym ajdakiem, musisz dziaa na ustalonych przez siebie warunkach i by samemu sobie panem. Zmylimy tych gupawych kupcw, a kiedy wzmog czujno, ruszymy dalej. Karmazynowy Cie po

prostu zniknie z ulic Montfort. Legenda bdzie si rozwijaa. A co potem? Oliver wzruszy ramionami, jakby to nie miao znaczenia. Znajdziemy inne miasto moe Princetown w Avon. A potem, po kilku latach, wrcimy do Montfort i pozwolimy, aby legenda oya. Tutaj dokonae czego cudownego, chocia jeste zbyt mody, by to poj oznajmi nizioek. Luthien pomyla, e jeszcze nigdy nie sysza Olivera mwicego z takim namaszczeniem i emfaz. Ale ty, Karmazynowy Cieniu, ty, ktry zmylie gupich handlarzy i krade towary sprzed ich grubych nosw, dae ludziom mieszkajcym w uboszej czci Montfort co, czego nie mieli od wielu, wielu lat. C to takiego? zapyta Luthien. W jego gosie nie byo ju ani ladu ironii. Nadziej odpar Oliver. Dae im nadziej. Wybieram si na bazar. Idziesz ze mn? Luthien kiwn gow, ale po wyjciu Olivera sta w pokoju jeszcze kilka minut, zatopiony w rozmylaniach. Uwiadomi sobie, e w sowach nizioka tkwio ziarno prawdy. Jakim zrzdzeniem losu, w wyniku przypadkowego spotkania z ekscentrycznym czarnoksinikiem, ktre nastpio po przypadkowym spotkaniu z jeszcze bardziej ekscentrycznym niziokiem, on, Luthien Bedwyr, otrzyma niezwyky dar i dziki niemu sta si bohaterem legendy, o ktrej wczeniej nawet nie sysza. Wepchnito go na aren wsplnej sprawy tych, ktrzy nie odnosili korzyci z dzy bogactwa, jaka owadna krlem Greensparrowem. Ludowy bohater? zada sobie pytanie modzieniec, ktry wcale nie wywodzi si z prostego ludu. Zbiegi okolicznoci, niesamowita ironia losu to wszystko powodowao mtlik w gowie Luthiena i sprawiao, e czu si przytoczony, ale gdy wybieg za Oliverem, z jego ruchw emanowaa energia. Dzie wsta pochmurny i chodny typowy dla tej pory roku tote bazar nie by zatoczony. Wikszo godnych uwagi wyrobw ju kupiono albo rozkradziono, a nowe wozy nie przyjechay i nie miay przyjeda przez wiele miesicy. Mino tylko troch czasu, a Luthien i Oliver ju aowali, e na placu

jest tak mao ludzi. Dwjka przyjaci, zwaszcza nizioek, stanowia ciekawy widok. Rzucia si w oczy duej grupie cyklopw, wrd ktrych jeden mia gruby banda na obtuczonej czaszce. Oliver i Luthien stanli przy kiosku i kupili troch ciastek, a potem beztrosko gawdzili z wacicielem o pogodzie, o tumie i o wszystkim, co przyszo im do gowy. Nie powinnicie si tu pokazywa szepn kto, gdy waciciel zaj si nastpnym klientem. Luthien i Oliver spojrzeli na siebie, a potem na szczup posta w kapturze i opoczy, stojc przy kiosku. Mczyzna odwrci si i wyjrza zza nacignitego na gow kaptura. Zobaczyli pelfa, ktrego poznali poprzedniej nocy. Czy oni wiedz? zapyta cicho Oliver. Podejrzewaj odpar pelf. Oczywicie nie oskar was publicznie, przy wiadkach. Oczywicie zawtrowa Oliver. Luthien wci patrzy w innym kierunku z obojtn min. Nie chcia da po sobie pozna, e bierze udzia w potajemnej rozmowie, a zreszt niewiele rozumia z tego, o czym mwili pelf i Oliver. Skoro zbydlceni cyklopi podejrzewali jego i nizioka, dlaczego po prostu nie podeszli do nich, eby ich zaaresztowa? Luthien przebywa w Montfort wystarczajco dugo, by zorientowa si, e nie trzeba wielu dowodw, eby kogo zgarn. W okolicach Malutkiej Alkowy czsto pojawiay si gangi Gwardzistw Pretoriaskich, ktre pod koniec dnia zazwyczaj wloky ze sob co najmniej po jednym pechowym rzezimieszku. S nowiny cign pelf. Powiedze jakie rzek Oliver, ale zaraz ucich i odwrci wzrok, gdy obok niego powoli przesza grupa cyklopw. Nie teraz wyszepta pelf, gdy tylko bestie nieco si oddaliy. O wschodzie ksiyca Siobhan bdzie czekaa za Krzatelfem. Bdziemy tam zapewni go Oliver. Tylko on brzmiaa odpowied i Oliver zerkn na Luthiena. Kiedy zwrci zaciekawione spojrzenie w stron pelfa, zodzieja ju nie byo. Nizioek westchn i ponownie odwrci si do przyjaciela i odkrytego placu. Dopiero wtedy odkry przyczyn tak gwatownego odejcia pelfa. Grupa cyklopw zawrcia i tym razem przejawiaa wiksze

zainteresowanie par przyjaci. Oliver szepn: Mj ojciec nizioek zawsze mawia, e sprytny zodziej umie i do przodu, a sprytniejszy zodziej wie, kiedy dawa chodu. Ruszy z miejsca, biorc Luthiena pod rami, ale musia przystan, gdy nagle zostali otoczeni przez cyklopw. Chodno dzi zauwaya jedna z bestii. Kupujecie ostatnie rzeczy na zim? zagadn inny. Oliver chcia co odpowiedzie, ale ugryz si w jzyk, gdy do rozmowy nieoczekiwanie wtrci si Luthien. Rzeczywicie odpar, patrzc cyklopowi prosto w oczy. Zima w Montfort nie dla wszystkich taka sama. Cyklop chyba nie zrozumia tej uwagi, zreszt Oliver nie by pewien, czy sam j zrozumia. Nie zdawa sobie sprawy, e jego ostatnie sowa w mieszkaniu rozpaliy modego Bedwyra, uderzyy w jak czu strun w sercu Luthiena. W tej chwili modzieca rozpieraa duma czu si czci legendy Karmazynowego Cienia, milczcym rzecznikiem pokrzywdzonych, dostawc futer dla przemarznitych dzieci, cierniem w boku bogacza. Od jak dawna jeste w Montfort? zapyta chytrze wpatrzony w Luthiena cyklop. Teraz to Oliver wystpi naprzd i stanowczym gestem obj Luthiena w pasie. Od dnia, w ktrym mj syn si urodzi oznajmi. Modzieniec wytrzeszczy oczy. Na nieszczcie dla jego biednej matki. Nie moga si pogodzi z jego wzrostem doda nizioek. Zaskoczeni cyklopi spogldali na siebie z niedowierzaniem. To twj ojciec? zapytaa bestia Luthiena. Modzieniec obj przyjaciela ramieniem. Mj papa nizioek odpowiedzia, naladujc nieco bekotliw mow Olivera. A jaki interes... zacz cyklop, ale przerwa mu jego kamrat, ktry chwyci go za rami i da znak, eby nie porusza tego tematu. Grone spojrzenie cyklopa nieco stracio na ostroci, gdy rozejrza si po bazarze. Kilkudziesiciu ludzi, paru krzatw i garstka elfw wszyscy obserwowali ca scen uwanie, zbyt uwanie. Ci wiadkowie mieli

zacite twarze i niejeden z nich nosi za pasem sztylet albo krtki miecz. Grupa cyklopw szybko odesza. Co si stao? zapyta Luthien. Ci cyklopi wanie spotkali ludzi, ktrzy poczuli w sobie odwag odpowiedzia nizioek. Chod Luthien, nie ocigaj si. Przecinacz mia racj nie powinnimy si tu dzisiaj pokazywa. Pocauj mnie. Melodyjny gos zaskoczy modzieca, a nieoczekiwana proba sprawia, e ugiy si pod nim nogi. Zastyg w miejscu i tpo wpatrywa si w Siobhan, nie majc pojcia, co robi dalej. Chcesz tego wypowiedziaa oczywist prawd. Przyszedem, poniewa powiedziano mi, e s jakie nowiny oznajmi jej Luthien. I natychmiast poaowa swoich sw. Wybra zupenie nieodpowiedni moment na zmian tematu! Dziewczyna pelf staa w srebrzystej powiacie ksiyca w cienistym zauku za Krzatelfem i wydaa si biednemu Luthienowi jeszcze bardziej pocigajca. Umiechna si niepewnie i odgarna dugie wosy z bladej twarzy. Luthien obejrza si przez rami, jakby spodziewa si, e gdzie w pobliu podglda go Oliver. Nizioek poszed do Krzatelfa i kaza Luthienowi przyj na spotkanie, kiedy zaatwi swoje sprawy z Siobhan. Zerknwszy na Siobhan, przekona si, e na jej twarzy nie byo ani cienia umiechu. Ten krzat... zacza oschle, ale nagle przerwaa, gdy Luthien rzuci si ku niej i pocaowa w usta. Potem natychmiast odskoczy i wpatrywa si w Siobhan, czekajc na jej reakcj. Ale to on sprawia wraenie zakopotanego. Dziewczyna pelf tylko si umiechna i strzsna wosy z twarzy, na pozr cakowicie opanowana. Dlaczego poprosia mnie o pocaunek? zapyta bezceremonialnie Luthien. Poniewa chciae tego odpara Siobhan. Dumny Luthien skuli si w sobie. A ja chciaam, eby to zrobi przyznaa Siobhan. Ale

pomylaam, e powinnimy na tym poprzesta. Poprzesta? powtrzy Luthien. To nie brzmiao obiecujco. Siobhan wzia gboki oddech. Pomylaam, e ty i Oliver powinnicie wiedzie... zacza wyjania. I urwaa, jakby kolejne sowa przychodziy jej z trudem. Luthiena ogarnia coraz wikszy niepokj. O czym? zapyta i podszed do Siobhan, ale ona cofna si i wycigna rk, jakby chciaa si broni. Chodzi o krzta podja. Tego, ktry pomg wam na Placu Morkneya. Zabraa go Gwardia Pretoriaska i zamkna w lochu, gdzie czeka na rozpraw. Luthien spowania i nerwowo zacisn opuszczone donie. Gdzie? zapyla z determinacj w gosie. Siobhan nie miaa wtpliwoci, e modzieniec za chwil pobiegnie na ratunek krzatowi. Bezradnie wzruszya ramionami i ten gest oraz zmartwiona mina sprawiy, e Luthien a westchn. Gwardzici Pretoriascy maj wiele lochw powiedziaa, krcc gow. Naprawd wiele. Krzat zostanie osdzony jutro, razem z du grup innych osb dodaa pospiesznie. Na pewno ska go na roboty w kopalniach. Luthien nie rozumia jej. Przez chwil milcza, usiujc rozway niektre sprawy, a potem spojrza na Siobhan z ciekawoci. Zastanawia si, skd moga wiedzie o krzacie na Placu Morkneya. Chyba czytaa w jego mylach, gdy na jej twarzy znowu pojawi si dyskretny umiech. Mwiam ci, e posiadanie wpywowych znajomych przynosi korzyci rzeka, odpowiadajc na pytanie, ktrego nie zdy zada. I pomylaam, e powinnicie wiedzie. Luthien skin gow. Po namyle Siobhan dorzucia: Oczywicie Shuglin, ten krzat, wiedzia, e zostanie zapany. Czy nalea do waszej grupy? Siobhan pokrcia gow. By tylko rzemielnikiem. Luthien pokiwa gow, jakby rozumia, o co chodzi, a przecie nie

wiedzia nic. Dlaczego ten krzat-rzemielnik postanowi mu pomc, skoro zdawa sobie spraw, e go zapi i ukarz? Musz ju i powiedziaa Siobhan, sprawdziwszy pozycj ksiyca na niebie. Kiedy znowu ci zobacz? zapyta niespokojnie Luthien. Zobaczysz obiecaa Siobhan i zacza znika w pmroku. Siobhan! zawoa Luthien, goniej ni zamierza, gdy podanie wzio w nim gr nad zdrowym rozsdkiem. Jasnowosa dziewczyna jeszcze raz zbliya si do niego z zaciekawion min. Zagldajc w jej byszczce, zielone oczy, Luthien nie potrafi wydusi z siebie adnego sowa. Jego twarz mwia wszystko. Jeszcze jeden pocaunek? zapytaa. Luthien natychmiast przywar do niej i pocaowa j w usta. Jeszcze mnie zobaczysz droczya si na odchodnym. I rozpyna si niby cie pord cieni. To wszystko jest gr narzeka Oliver nieco pniej tej nocy, wracajc do domu razem z Luthienem, ktry tgo sobie popi. Chyba nie jeste taki gupi, eby nie mc tego zrozumie. Nie obchodzi mnie to! brzmiaa stanowcza, cho nieco bekotliwa odpowied. Krzaty zawsze si oskara, sdzi i skazuje na cik prac w kopalniach uparcie cign Oliver. Prawnie usankcjonowane i niezaprzeczalne niewolnictwo. Nie pojmujesz, e wanie w ten sposb powstao bogactwo Montfort? Nie obchodzi mnie to. Oliver obawia si, e Luthien to powie. Zanim rozpocz si nastpny dzie, dwaj towarzysze skradali si pod murem dzielcym miasto, w okolicy Ministerstwa. Pokonali go bez wikszych trudnoci. Jak przystao na rutyniarza, Oliver wyznaczy przyjacielowi pozycj w cieniu pnocnego skrzyda katedry: transeptu, jednej z dwch odng podunej budowli, ktre nadaway wityni ksztat krzya. Nieliczne budynki ssiadujce z t czci katedry tworzyy odkryty rynek. Musimy dotrze do zachodniego koca wyjani Oliver, wygldajc zza potnego muru transeptu. Nastpnie kaza Luthienowi odoy

peleryn. Luthien postpi zgodnie z instrukcjami, ale nie by w peni wiadomy swych czynw. Jeszcze nigdy nie przebywa tak blisko Ministerstwa, wobec ktrego czu si bardzo may. Zerkn w gr, ku ogromnym, strzelistym przyporom i licznym gargulcom przechylajcym si nad krawdzi, eby pogardliwie zerka na takie niepozorne istoty jak on. W coraz janiejszym wietle wczesnego witu Ministerstwo Montfort prezentowao si imponujco i zowieszczo. Kiedy soce wzeszo, na placu zrobio si gwarno. W tumie ludzi, kupcw i rzemielnikw kryo sporo Gwardzistw Pretoriaskich. Luthien zauway, e wiele osb przyprowadzio ze sob dzieci. Ostatni dzie tygodnia wytumaczy Oliver. Luthien kiwn gow, uwiadamiajc sobie, e upyn kolejny tydzie, i cay wrzesie. Dzie podatkw. Zabieraj swoje dzieci w nadziei, e zostan potraktowani litociwie. Oliver prychn, co sugerowao, e nie liczy na miosierdzie dla adnego z tych ludzi. Starajc si nie rzuca w oczy, czekali za transeptem, a otwarto wysokie, wskie drzwi Ministerstwa w zachodnim kocu budynku i procesja interesantw wkroczya do gigantycznej struktury, jedna grupa po drugiej. Po obu stronach drzwi stali tdzy cyklopi, ktrzy zadawali pytania i rozstawiali stadka mczyzn i ich rodzin, jakby to byy barany. Oliver pocign Luthiena gbiej w cie muru, gdy korowd wozw z hukiem przetoczy si do bocznych drzwi w rodku wychodzcej na pnoc ciany transeptu, kolejnego wspaniaego portalu, ktry nie dorwnywa jednak wielkoci zachodnim drzwiom katedry. Wielu Gwardzistw Pretoriaskich wyszo na spotkanie transportowanym winiom. Wszyscy nieszcznicy czterej mczyni, trzy kobiety i dwa krzaty byli ubrani w lune, szare szaty, najczciej z wyciciem z przodu. Luthien natychmiast rozpozna krzta, ktry pomg jemu i Oliverowi, a to za spraw wystajcej zza kaptura sinoczarnej brody i tej samej skrzanej tuniki bez rkaww, ktr mia na sobie tamtego poranka na Placu Morkneya. Shuglin Luthien wyszepta bezgonie, przypomniawszy sobie imi podane przez Siobhan. Da znak niziokowi, ale ten mocno go

przytrzymywa. Mody Bedwyr posa mu bagalne spojrzenie. Za wielu wyczyta z ruchu warg przyjaciela. Oliver pokaza mu dom po drugiej stronie placu. Luthien zauway, e w budynku tym kry kilkanacie postaci, a kilka osb siedzi na bruku jak ebracy, ktrzy stanowili jednak bardziej pospolity widok w niej pooonej czci miasta. Nieznajomi byli okutani paszczami i mieli zakryte twarze, ale gdy Luthien przyjrza im si uwaniej, zrozumia zaniepokojenie swego partnera. Kada z tych istot bya szeroka w barach jak wojownik albo jak cyklop. Spodziewaj si nas? szepn Oliverowi do ucha Luthien. To byaby wietna puapka odpar nizioek. atwy sposb na pozbycie si narastajcego problemu. Moe pojli, jaki potrafisz by gupi. Luthien spojrza na niego spode ba, ale stojc obok tej ogromnej budowli w wietle dnia, ze wiadomoci, e na ulicach i w katedrze peno jest Gwardzistw Pretoriaskich, waciwie nie mg odeprze zniewagi. Nie chcia odej, ale zastanawia si, co potrafiby zrobi. Kiedy znowu spojrza na Olivera, przygnbienie ustpio miejsca zaciekawieniu. Nizioek poupycha do woreczkw swoj ciemn kurtk, czarne buty i kapelusz, podwin nogawki spodni jeszcze wyej i wanie przebiera si w dziewczc sukienk z perkalu. Nastpnie wyj peruk z koskiego wosia (skd j wytrzasn, Luthien nie mia pojcia) i zasoni twarz woalkami, zwaszcza w strategicznych miejscach, zaronitych przez wsy i kozi brdk. Poczciwy stary Oliver pomyla Luthien. Musia bardzo si powstrzymywa, eby nie wybuchn miechem. Jestem twoj niewinn crk, handlarzu wyjani nizioek, wrczajc Luthienowi mieszek, w ktrym brzczay monety. Luthien otworzy go i zajrza do rodka. Wybauszy oczy, bowiem monety byy ze szczerego zota. Oliver wzi go za rami i miao poprowadzi za rg transeptu. Ominli szerokim ukiem wozy z winiami i cyklopw. Kroczc w stron zachodnich drzwi Ministerstwa, cay czas trzymali si blisko centrum placu. Zachodnia ciana nieustannie przykuwaa uwag Luthiena. Nie bya

paska. Znajdoway si w niej liczne nisze, w ktrych stay pikne posgi pomalowane jaskrawymi farbami. Postacie wywodziy si z wyznawanej przez Luthiena religii: byli to dawni herosi, najwietniejsze osobistoci Eriadoru. Modzieniec zauway, e ostatnio nie dbano o rzeby. Farba uszczya si i odpadaa, w prawie kadej wnce byo wida ptasie gniazda i odchody. Mody Bedwyr wpad w refleksyjny nastrj, ale nieoczekiwany wybuch Olivera wyrwa go z zamylenia. Mwiem ci, e si spnimy, papo! jkn nizioek piskliwym gosem. Luthien spojrza z niedowierzaniem na przyjaciela, ale natychmiast si wyprostowa i zerkn na dwch rozbawionych stranikw-cyklopw. Czy przybylimy za pno? zapyta. Boi si, e go zel do kopalni, jeli przegapi pobr podatkw zauwaya jedna z bestii i lubienie mrugna okiem, obejrzawszy nizioka. A moe si tak zdarzy, e Morkney zabierze jego creczk. I wybuchna zoliwym miechem, tak e Luthien musia si powstrzymywa, eby nie sign po schowany miecz. Oliver mocno trci go okciem, a gdy Luthien spojrza na niego, ten gwatownym gestem pokaza mieszek. Luthien kiwn gow i wydoby kilka zotych monet. Czu si bardzo zobowizany Oliverowi. Wiedzia, jak ciko jest mu rozstawa si ze swymi bezprawnie zagarnitymi upami! Jestecie pewni, e przybylimy zbyt pno? Luthien zagadn cyklopw. Popatrzyli na niego ciekawie, najwyraniej zafascynowani chytrym tonem rozmwcy. Luthien zlustrowa niemal pusty plac, a potem nieznacznie wysun pen monet do w kierunku cyklopw. Bestie nie byy szczeglnie rozgarnite, ale zrozumiay aluzj. Pno? zapyta jeden z cyklopw. Nie, nie przybylicie zbyt pno. Ustpi miejsca i otworzy wysokie drzwi, podczas gdy jego kompan ochoczo wzi apwk. Luthien i Oliver weszli do maego, ale wysoko sklepionego przedsionka, ktrego powierzchnia wynosia niewiele ponad ptora metra, a drzwi byy bliniaczo podobne do pary drzwi zewntrznych.

Kiedy cyklopi zamknli je za sob, przyjaciele odetchnli. Przez chwil mogli by sami. Luthien wycign rk w stron drzwi wewntrznych, ale Oliver powstrzyma go, kadc palec na zacinitych ustach. Przyoyli ucho do drewna i usyszeli mocny baryton wyczytujcy nazwiska Luthien uwiadomi sobie, e to pobr podatkw. Zaszlimy tak daleko, ale co mamy robi teraz zastanawia si. Popatrzy na Olivera. Nizioek skin gow. Idc za jego spojrzeniem, Luthien zauway, e przedsionek nie jest cakowicie odgrodzony. Na wysokoci trzech metrw na obu bocznych cianach znajdoway si wyloty prowadzce do ukrytych korytarzy, ktre biegy na poudnie, wzdu frontowej ciany budowli. Magiczny hak zosta zarzucony i przyjaciele ruszyli do gry. Minli kilkanacie wylotw, ktre prowadziy do wystpu opasujcego gwn sie katedry, i zrozumieli, e z tego przejcia korzystali dozorcy budowlani, by czyci liczne posgi i okna witraowe. Weszli po schodach, potem po jeszcze jednych, a w kocu znaleli korytarz prowadzcy do sklepionego przejcia, ktre wznosio si nad katedraln naw na wysoko kilkunastu metrw. Triforium wyjani Oliver, chytrze mruc oko. Najwyraniej sdzi, e z tego miejsca bd mieli dobry widok i e zapewni im ono wzgldne bezpieczestwo. Luthien zauway, e pomimo kilkunastometrowej odlegoci od posadzki s dopiero w poowie drogi do potnego, rozgazionego sklepienia, ktre tworzyo niesamowity dach budowli. Mody Bedwyr znowu poczu si malutki, nic nie znaczcy, przytoczony rozmiarami gmachu. Oliver by w tym momencie kilka krokw dalej i odwrci si, widzc, e Luthien nie idzie za nim. Szybko wyszepta ochryple i pocign przyjaciela za sob. Biegli przy gbiej pooonej cianie triforium. We frontowej czci przejcia znajdowa si wzgldnie nowy element katedry, skrzydlaty gargulec wielkoci czowieka, ktry zerodkowywa wszystkie uki, i ktrego groteskowy, rogaty eb spoglda znad krawdzi na tum zgromadzony w dole. Oliver zerka na posgi z widocznym obrzydzeniem, ktre cakowicie podziela Luthien, uwaajc, e gargulce

bezczeszcz wityni. Spokojnie przekradali si do naronika triforium, gdzie korytarz przechodzi w poudniowy transept. Z drugiej strony, po przektnej, Luthien zobaczy piszczaki gigantycznych organw, a za nimi podest, na ktrym kiedy sta chr, wychwalajcy Boga w podniosych pieniach. Teraz krcili si tutaj cyklopi. Otarz znajdowa si jakie trzydzieci metrw dalej. Wtoczono go w rodek pkolistej apsydy na wschodnim kocu katedry. Wikszo owej apsydy w istocie naleaa do niszej dzielnicy Montfort, tworzc cz muru dzielcego miasto. Wzrok Luthiena powdrowa najpierw do gry, ku zamaszystym, spiralnym motywom apsydy, ku, jak sobie uwiadomi, najwyszej wiey katedry, chocia z miejsca, w ktrym si znajdowa, mg dostrzec najwyej poow tej struktury. Pokrci gow i spojrza niej, na wspaniae arrasy i na otarz. Z tego miejsca Luthien po raz pierwszy mia okazj przyjrze si niesawnemu ksiciu Morkneyowi z Montfort. Stary ajdak siedzia na wygodnym krzele tu za otarzem. By ubrany w czerwone szaty i mia znudzon min. Na podecie w rogu apsydy sta dziko wygldajcy mczyzna, ktry odczytywa list obecnoci, a po jego bokach stali dwaj najwiksi cyklopi, jakich Luthien kiedykolwiek widzia. Mczyzna wyczyta nazwisko powoli, potem zrobi przerw i czeka na wywoanego podatnika Luthien rozpozna w nim waciciela lokalu w niszej dzielnicy eby ten wytoczy si zza drewnianej awki z wysokim oparciem i podszed ze swoj danin. Luthien poczu gorycz w ustach, kiedy wezwany czowiek przekaza cyklopowi worek z monetami. Jegomo sta z opuszczon gow, podczas gdy zawarto jego torby bya wyrzucana na otarz i szybko przeliczana. Nastpnie podano sum Morkneyowi, ktry przez chwil milcza Luthien doszed do wniosku, e chyba po to, aby handlarz spoci si ze strachu i niedbale machn rk. Mczyzna szybko pobieg z powrotem do awki, wzi dwjk dzieci, ktre z nim przyszy, i czym prdzej opuci Ministerstwo. Ta procedura powtarzaa si wielokrotnie. Wikszoci podatnikw pozwalano odej, ale jeden nieszcznik, stary sprzedawca z kiosku na

rynku, najwyraniej da zbyt mao, by zadowoli chciwego ksicia. Morkney szepn co do stojcego obok cyklopa i mczyzn natychmiast zabrano. Stara kobieta zapewne jego ona zerwaa si z awki i gono protestowaa. J rwnie odprowadzili stranicy. Mio mrukn Oliver. Mniej wicej w poowie ceremonii, dwie godziny po tym, jak Luthien i Oliver usadowili si na podwyszeniu, Morkney unis chud rk. Mczyzna za pulpitem ustpi miejsca komu innemu. Winiowie! zawoa nowy herold. Grupa cyklopw wstaa z awki w pierwszym rzdzie i opucia go wraz ze skutymi acuchami mczyznami, kobietami i krzatami. Oto i nasz zbawca powiedzia ironicznie Oliver na widok krzta. Masz pomys, jak moglibymy do niego podej? Demonstracyjny sarkazm w gosie Olivera rozzoci Luthiena, ule nie mg mu nic odpowiedzie. Z przeraeniem dochodzi do wniosku, e nizioek ma racj. Nie mg zrobi nic, absolutnie nic. Widzia w katedrze co najmniej kilkudziesiciu cyklopw i nie wtpi, e w pobliu jest ich drugie tyle, nie liczc tych w wozach za drzwiami pnocnego transeptu. To oraz fakt, e Morkney cieszy si saw potnego czarnoksinika, sprawiao, e kady plan odbicia Shuglina wydawa si niedorzeczny. Odczytano oskarenia i wymierzono dziewiciu winiom rozmaite kary i terminy przymusowych robt. Czterej mczyni mieli zosta wywiezieni do Princetown i, jak Oliver poinformowa Luthiena, sprzedani armii. Trzy kobiety skazano na sub w domach kupcw, przyjaci ksicia Oliver nie musia tumaczy, jak ponury czeka je los. Natomiast krzaty, zgodnie z przewidywaniami nizioka, zostay skazane na wieloletnie cikie roboty w kopalniach. Luthien Bedwyr bezradnie patrzy, jak cyklopi wyprowadzaj Shuglina przez pnocny transept do bocznych drzwi i dalej, do wozu. Wkrtce caa procedura zacza si od nowa. Oliver i rozgniewany Luthien odbyli drog powrotn przez triforium do ukrytego korytarza i w d, do wystpu grujcego nad przedsionkiem. Przepucili jednego kupca, a potem wlizgnli si do maej kruchty. Oliver odzyska hak i wymkn si z pomieszczenia. Poprawiajc woalki, da Luthienowi znak, eby poszed pierwszy.

Cyklopowi gwardzici zrobili jak wstrtn uwag, gdy przechodzi midzy nimi kupiec wraz ze swoj niewinn crk, ale Luthien prawie nic nie sysza. Przez ca drog powrotn do Malutkiej Alkowy nie powiedzia ani sowa, a gdy znaleli si w mieszkaniu, kry po nim jak pies zapany do klatki. Oliver, wci jeszcze w panieskim przebraniu, zauway, e niedugo bdzie poudnie, a o tej porze Krzatelf jest otwarty, ale nie wydawao si, eby Luthien usysza jego propozycj. Nie moge nic zrobi! Oliver wrzasn w kocu. eby wykrzycze Luthienowi t prawd w oczy, musia wskoczy na krzeso i zastawi mu drog. Absolutnie nic! Zabrali go do kopalni przypomnia sobie udrczony modzieniec. Obrci si na picie, ignorujc krzyki Olivera. No c, skoro zabrali Shuglina do kopalni, id do kopalni. Na wszystkie dziewice Avon... mrukn pod nosem Oliver. Opad na krzeso i przysoni oczy dugimi, czarnymi wosami peruki.

Rozdzia 20 WARTO POCAUNKU Oliver i Luthien czekali ponad godzin, skuleni midzy gazami na skalistym podgrzu, raptem kilkaset metrw od poudniowego muru Montfort, w miejscu, z ktrego byo wida wski szlak prowadzcy do kopalni. Wodny Tancerz i achman pasy si na maej ce nieopodal, zadowolone z wyprawy na ono natury. Oliver wyjani, e wz z jecami nie opuci miasta, dopki nie zakoczy si pobr podatkw w razie gdyby Morkney znalaz jakich innych ochotnikw, ktrzy woleliby pracowa w kopalniach ni paci wyniszczajce dziesiciny. Luthien zamierza zaatakowa wz w tym miejscu, zanim wjechaby do kopalni. Oliver mia na ten temat inne zdanie. Modemu Bedwyrowi wyranie zrzeda mina, kiedy wz nadjecha wraz z eskort kilkunastu cyklopw na dzikich kucowiniach. Czy teraz moemy ju i do Krzatelfa? zapyta utrudzony nizioek, ale domyli si odpowiedzi, gdy wcieky Luthien z determinacj, jak burza, ruszy po swojego wierzchowca. Kusowali w sporej odlegoci za wozem, ale czasami ukazywa im si na odsonitym wystpie, jeli takowy si zdarza na skalistym szlaku. To nie jest rozsdne powtarza wielokrotnie Oliver, ale Luthien nie reagowa. W kocu, po pokonaniu piciu kilometrw, nizioek zatrzyma achmana. Luthien przejecha jeszcze kilka metrw, a potem zawrci Wodnego Tancerza i spojrza oskarycielsko na przyjaciela. Ten krzat... zacz, ale natychmiast umilk, gdy Oliver podnis rk. Siedzia z zamknitymi oczami i z gow odchylon do tyu i wyglda tak, jakby wcha powietrze. Na komend Olivera achman skoczy, przedar si przez zarola na poboczu drogi i znikn. Luthien przez chwil patrzy na nizioka z niedowierzaniem, a potem usysza w nieduej odlegoci ttent galopujcych kucowi. Nie mia czasu na ucieczk w miejsce, ktre wybra Oliver! Wtuli gow w grub grzyw Wodnego Tancerza i zmusi go do galopu, chcc zawrci do Montfort. Dopiero po przejechaniu ptora kilometra znalaz miejsce, w ktrym mg zboczy z drogi do pytkiego wwozu. Ko wyrn o kamienny mur. Luthien spad z sioda i chwyci Wodnego

Tancerza za cugle, prbujc uspokoi zdenerwowane zwierz. Niepotrzebnie si martwi, bowiem grupa cyklopw przemkna obok niego w penym galopie. Ttent kopyt ich cikich wierzchowcw i szczk pustego wozu, ktry cignli, zaguszy inne dwiki. Luthien kilka razy gboko odetchn i z powrotem wjecha na drog. Odczeka chwil, chcc si upewni, e wszyscy jednoocy oddalili si, a nastpnie pogalopowa w drug stron. Znalaz Olivera dokadnie w tym miejscu, w ktrym go zostawi. Chyba ju pora poskary si nizioek. Musimy dotrze do krzta, zanim zawioz go do niej pooonych kopalni. Kiedy ju znajdzie si na samym dole... Oliver nawet nie dokoczy zdania, gdy Luthien ju sun naprzd. Wejcie do kopalni byo niepozornym otworem u podna gry, wspartym po bokach grubymi, drewnianymi belkami. Przyjaciele uwizali konie daleko od szlaku i podczogali si do punktu widokowego za jakimi zarolami. Nie zauwayli cyklopw; wok nie dziao si nic. Nie jest dobrze strzeona zauway Luthien. Dlaczego miaaby by? zapyta Oliver. Luthien wzruszy ramionami i chcia opuci kryjwk. Oliver chwyci go za rami i zwrci jego uwag na inny wlot po prawej stronie wejcia do kopalni. To mog by baraki szepn Oliver. By moe trzymaj tam winiw do momentu zesania na d. Luthien spoglda to na jedno, to na drugie wejcie. Ktre? zapyta w kocu, odwracajc si do nizioka. Oliver rozoy rce i wskaza gwn kopalni. Nawet jeli nie ma tam tego krzta Shuglina, tylko tamtdy mona go posa na d. Luthien zbliy si do muru, a w lad za nim ruszy Oliver. Modzieniec naoy kaptur karmazynowej peleryny i powoli przesuwa si do wejcia. Tam przystan. Tunel by ciemny, bardzo ciemny, i Luthien potrzebowa czasu, eby jego oczy oswoiy si z mrokiem. Prawie nic nie widzia. Unis fad peleryny, eby wpuci pod ni Olivera, powoli min rg i wszed do rodka. Ominli jeden zakrt; boczny korytarz odchodzi na prawo, zapewne w kierunku tuneli czcych si z drugim wejciem do kopalni. Nieco dalej w pasau przyjaciele zobaczyli migoczc pochodni

i usyszeli kroki zbliajcych si cyklopw. Uciekli do bocznego przejcia i zajli pozycj, z ktrej mogli obserwowa to, co si dziao w gwnym tunelu. Luthien wyj uk i byskawicznie go rozoy, podczas gdy lecy na ziemi Oliver wyglda zza rogu. wiato pochodni byo coraz intensywniejsze. Dwaj cyklopi minli nastpny zakrt, gawdzc beztrosko. Oliver wysun dwa palce, eby Luthien wiedzia, ilu ich jest, i trzyma rk w grze, gotowy do zasygnalizowania ataku. Luthien napi ciciw. wiato przybrao na sile, podobnie jak odgos cikich cyklopowych krokw. Oliver gwatownie opuci rk. Luthien skoczy obok pochylonego nizioka do tunelu, gotowy wypuci strza w kadej chwili. Od cyklopw dzielio ich zaledwie kilka metrw. Bestie odsuny si gwatownie, przeraone. Luthien chybi. Nie mg w to uwierzy, ale gdy jeden z wystraszonych cyklopw wygi si i podskoczy, wysoko unoszc rk, strzaa tylko otara si o jego pach, nie wyrzdzajc mu powanej szkody. Luthien patrzy przed siebie niewidzcym wzrokiem, trzymajc uk w taki sposb, jakby zosta oszukany przez swoj bro. Ryczcy cyklopi pdzili wprost na niego, i gdyby nie szybka akcja Olivera, z pewnoci by go rozsiekli. Wywijajc szaleczo rapierem i sztyletem, nizioek zdoa dgn w ebro najbliej ustawionego cyklopa i zrani drugiego, zanim obaj przeciwnicy zdali sobie spraw z jego obecnoci. Ugodzona bestia trzymaa rk z broni przy boku i okadaa nizioka pochodni. Jej kompan cofn si o krok, ale zaraz ruszy do ataku, miotajc przeklestwa i wymachujc cik pak. Oliver potoczy si w lewo, w kierunku tunelu. Luthien rzuci si za niziokiem, cay czas trzymajc wycignity miecz. Cyklop, ktry trzyma pak, ledzi swym bulwiastym okiem ruchy Olivera i mocno je wybauszy, gdy modzieniec zatopi miecz w jego klatce piersiowej. Oliver zatrzyma si w poowie fikoka i pad do przodu, wewntrz uku tworzonego przez rozhutan pochodni. Wystarczyy dwa pchnicia rapierem i cyklop zatoczy si do tyu, patrzc na przeciwnika

z bezbrzenym zdumieniem. Po chwili pad martwy. Przyjaciele byskawicznie zgasili pochodni (Oliver zdy jeszcze zapyta: Jakim cudem nie trafie?) i przyspieszyli kroku. Niebawem ujrzeli przed sob kolejne wiato. Tunel koczy si wystpem kilkanacie metrw nad du, z wygldu owaln komnat. Przebywao w niej piciu cyklopw i, ku uldze przyjaci, dwa krzaty, z ktrych jeden mia krzaczast, sinoczarn brod i skrzan tunik bez rkaww. Obaj skazani mieli skute nadgarstki i kostki u ng. Wraz z otaczajcymi ich cyklopami stali przy przeciwlegym kocu komnaty, przed duym otworem wycitym w pododze. Zawieszone nad nim byo urzdzenie wycigowe; jeden gruby sznur odchodzi do korby obok otworu, a dwie inne liny giny pod podog. Jaki cyklop pochyla si nad otworem, przytrzymujc boczn lin i spogldajc w d, podczas gdy drugi obsugiwa korb. Luthien przykucn i naoy kolejn strza na ciciw, ale Oliver spojrza na niego z powtpiewaniem i pokaza mu obie boczne ciany dobrze owietlonej komnaty. Do pomieszczenia wpaday co najmniej trzy tunele. Luthien zrozumia sugesti nizioka. Wysza cz kompleksu bya zapewne przeznaczona dla stranikw i ju pierwszy odgos walki mg sprawi, e owe trzy tunele oraz korytarz, ktrym nadeszli Luthien i Oliver, natychmiast wypeniyby si cyklopami. Z drugiej strony, Luthien pamita o korbie. Dwie liny musiay przecie podtrzymywa platform, zatem jeli Shuglin i drugi krzat zjechaliby na d, ju nigdy nie zdoaby ich wycign. Cyklop nachylajcy si nad otworem kiwn bem i co zawoa. Odpowiedziaa mu inna bestia, a potem jeszcze jedna, znajdujca si blisko krawdzi. Nagle pierwszy cyklop zachwia si i wpad do otworu gow naprzd. Zobaczywszy strza w jego plecach, czterej pozostali rozejrzeli si po pomieszczeniu i zerknli w gr, gdzie Luthien wanie wypuci kolejn strza i wzi lin od Olivera. Nie trafi w korb, ale obsugujcy urzdzenie cyklop przewrci si z wrzaskiem. Zaczepiwszy hak o sufit, daleko od wystpu, Oliver wskoczy

Luthienowi na plecy i gdy tylko modzieniec spakowa swj uk, obaj poszybowali w d, czemu towarzyszyo furkotanie ich karmazynowych i fioletowych peleryn. Luthien kierowa si w stron korby; to by jego najwaniejszy cel. Okazao si, e nizioek wybra odpowiednie miejsce na zaczepienie haka. Luthien puci swojego towarzysza, gdy osignli najniszy punkt; Oliver wyldowa na pododze i kilkakrotnie przekoziokowa. Mody Bedwyr nadal sun w kierunku korby. Wierzgn nogami, usiujc przewrci cyklopa, ale wzbi si zbyt wysoko i kopa powietrze zamiast pochylonej bestii. Jednak Chwila nieuwagi cyklopa drogo go kosztowaa, albowiem natychmiast ujrza Olivera, a raczej zmierzajcy ku niemu czubek niziokowego rapiera. Cienkie ostrze przeszyo brzuch bestii i dotaro a do puc. Cyklop pad na bok, daremnie usiujc zapa oddech. Luthien jeszcze zatacza mae kka, rozpdzony wierzganiem wasnych ng. Przelecia tu nad otworem. Zgodnie ze swoimi przewidywaniami, pi metrw poniej krawdzi zobaczy du platform, na ktrej stao moe szeciu wrzeszczcych cyklopw. Jednak gdy straci si rozpdu, dalej pooona krawd otworu wci bya poza jego zasigiem i lina zacza szybowa w drug stron do miejsca, w ktrym czekay trzy uzbrojone bestie. Luthien sprytnie odskoczy, zawzicie wymachujc rkami. Mocno wyrn goleniem o krawd otworu i omal nie wpad do rodka. Jkn, przekoziokowa i jako unikn katastrofy. Kiedy odzyska rwnowag, wycign miecz i, rozejrzawszy si szybko, zacz sun do przeciwlegej krawdzi. Jeden z cyklopw zaj si niziokiem. Inni odepchnli krzaty i ruszyli do naronika, na spotkanie krcemu Luthienowi. I wszyscy gono bagali o pomoc, wrzeszczeli, e atakuje ich Karmazynowy Cie! Widz, e najwikszy przyszed po mnie zauway Oliver, i nie bya to czcza gadanina. Stojca przed nim bestia zaliczaa si do najpotniejszych i najbardziej odraajcych cyklopw, jakich Oliver dotychczas oglda. W dodatku stwr mia na sobie bardzo grub zbroj nizioek wtpi, czy uda mu si przebi j rapierem i dziery duy, obosieczny topr.

Cyklop unis sw przeraajc bro i uderzy do dou. Oliver rzuci si naprzd i przekoziokowa tu pod szeroko rozstawionymi nogami bestii. Obejrza si i zobaczy iskry sypice si z topora, ktry odupa cz kamiennej posadzki. Nizioek pochyli si i potoczy w drug stron. Cyklop zarycza i odwrci si na picie. Teraz znowu stali twarz w twarz, przy czym Oliver opiera si plecami o wa korbowy. Luthien ruszy do walki miao, wrcz wyzywajc los. Jego dwaj przeciwnicy rwnie mieli grube zbroje i doskona bro; przetrwali pierwszy atak modego Bedwyra i odepchnli ostrze jego miecza na bok. Luthien rzuci si do przodu. Czubek jego ostrza utkwi w kamiennej posadzce i modzieniec musia gwatownie pochyli si w bok, aby nie zosta przebitym przez drug besti. Szybko odzyska panowanie nad sytuacj i wytrci upartemu cyklopowi bro, a potem przeprowadzi bezpardonow kontr. Ale obrona i tym razem bya skuteczna. Oliver trzy razy pod rzd dgn przeciwnika, ale ostrze tylko wygio si i nie przebio zbroi. Nizioek spodziewa si, e zmczy muskularn besti, jednak wkrtce to on ciko dysza i pochyla si to w jedn, to w drug stron, eby unikn ciosu wielkiego topora. Rozejrza si wokoo, szukajc nowej taktyki, jakiej szpary w zbroi cyklopa. Znalaz tylko pk kluczy przywizany do pasa bestii. Instynktownie zerkn na Luthiena. Odtd obserwowa go ktem oka, czekajc na odpowiedni moment. Modzieniec by w cikim pooeniu, ale broni si dzielnie i zajadle, nie pozwalajc cyklopom na zbyt wiele. Zauway, e dwa krzaty uwalniaj si z acuchw, ktrymi byy poczone, i ustawiaj si w rzd. Od razu domyli si, co zamierzaj. Ci mieczem na prawo i lewo. Jego manewry byy atwe do rozszyfrowania, ale cakowicie pochaniay uwag przeciwnikw. Krzaty uderzyy cyklopw od tyu, w nogi, tak e przechylili si do przodu. Luthien ci mieczem w prawo, przyginajc ostrze jednej z bestii do ziemi. Nastpnie szybko obrci si w lewo, chowajc rami, eby cyklop nie zdoa go dgn i potkn si za jego plecami. A miecz Luthiena zabysn po lewej stronie. Modziecowi nie tylko udao si odeprze

atak padajcego cyklopa, ale jeszcze wytrci mu bro. Usysza, jak Oliver go woa, i jeszcze raz obrci si. Przy okazji wbi okie midzy ebra stojcego za nim cyklopa i strci go do szybu. Tymczasem nizioek jednym pynnym ruchem pchn przeciwnika rapierem, zahaczy nim o pk kluczy, przesun ostrze na prawo i oderwa klucze od pasa stranika. Szybko podnis rapier i przemieci go w lewo, a pk kluczy poszybowa w gr. Wprost do nadstawionej doni Luthiena Bedwyra. Luthien przypad do podogi, wiedzc, e najwaniejszy acuch przykuwa do niej oba krzaty. Mia szczcie. Ju drugi klucz pasowa, a gdy zamek otwar si ze szczkiem, Luthien odskoczy, eby unieszkodliwi ostatniego cyklopa. Pomimo i wydawao si, e przyjaciele zyskali przewag, nie mieli ani chwili wytchnienia. W dwch bocznych tunelach zajaniao wiato pochodni, a w jednym day si sysze wrzaski i cikie kroki. onierze na platformie poniej komnaty te nie pozostali bezczynni. Nad krawdzi pojawio si jednookie oblicze; bestie wspinay si po linach prowadzcych. Dozorca wizienny rykn, widzc, e straci klucze, i ruszy do ataku, machajc toporem w przd i w ty. Oliver odskakiwa, nawet nie prbujc blokowa topora. Sia ciosw dozorcy wystarczya, by przepoowi ostrze jego rapiera albo wytrci mu bro z rki. Topr opad, a Oliver rzuci si w lewo, blisko korby. Wskoczy na trzpie urzdzenia, owinity cikim sznurem, a potem jeszcze raz podskoczy, desperacko podcigajc swoje krtkie nki, eby nie uszkodzi ich topr cyklopa. Silny dozorca wytraci jednak impet i podnis topr wysoko nad gow, eby zada kolejny cios. Oliver znowu musia uskoczy. Tym razem przetoczy si w prawo. Topr rozbi trzpie i mocno naci lin. Tpy dozorca zamruga oczami ze zdumienia, gdy postrzpione konopie odwiny si i pky z trzaskiem, a potem bezradnie patrzy, jak oderwany koniec sznura wznosi si ku wycigowi, a platforma (wraz z kilkunastoma cyklopami) spada. Naprawd ci dzikuj rzek Oliver. Cyklop rykn i odwrci si, po czym zamachn si tak gwatownie, e straci rwnowag. Nie zdoa zada ciosu, poniewa Oliver ju zmierza z powrotem w stron korby, a topr powdrowa w przeciwnym

kierunku. Oliver poderwa si i trafi czubkiem rapiera w wielkie oko bestii. Olepiony cyklop wywija broni jak optany; jego topr odbija si od kamiennej posadzki i od korby. Oliver przewraca si i uchyla, ogromnie ubawiony caym tym spektaklem (pod warunkiem, e topr nie znajdowa si zbyt blisko niego!), i stopniowo, nie szczdzc przeciwnikowi szyderstw, zdoa go przywabi na krawd otworu. Kiedy skin gow, Shuglin waln dozorc w zadek i przewrci go na bok. Trzeba byo zachowa ten topr rzek z alem krzat, straciwszy z oczu i dozorc, i jego bro. W walce jeden na jednego Luthien bez trudu odparowywa podstpne ciosy swojego cyklopowego rywala. Pozwoli jednookiemu wyadowa gniew w pocztkowej fazie szermierczych popisw, ale potem zmusi go do wielkiego wysiku, raz po raz zadajc sprytne pchnicia. Pojmujc, e nie wygra, z typow dla cyklopw brawur bestia odwrcia si i ucieka, doczajc w ten sposb do swych towarzyszy, ktrzy wanie nadcigali do komnaty z bocznych korytarzy. I tak oddziay cyklopw przez kilkanacie penych napicia sekund zwieray szyki. Oliver spojrza powtpiewajco na szyb, ktrego wlot gin w ciemnoci; nie mia nawet haka i linki. Luthien zdoa zdj Shuglinowi kajdanki, a potem zaj si drugim krzatem, podczas gdy oswobodzony krzat podbieg do pierwszego cyklopa, ktrego zabi Oliver, i wycign miecz ze zwok. Cyklopi jako nie ruszali do przodu. Luthien domyla si, e pozwalaj swoim wrogom na przygotowania, poniewa oczekuj posikw. Musimy co zrobi odezwa si Oliver, najwyraniej ogarnity rwnie ponurymi mylami. Luthien wsun miecz do pochwy, po czym jednym pynnym ruchem wyj uk, rozoy go, zablokowa kokiem i naoy strza na ciciw. Cyklopi wreszcie zrozumieli, co wyprawia ten mczyzna z dziwnym kijem, i zaczli przewraca si na siebie, usiujc usun mu si z drogi. Luthien trafi jedn besti w szyj pada z krzykiem. Pozostali te krzyczeli, ale nie prbowali si chowa. Woleli przypuci atak, eby nie da modziecowi czasu na wypuszczenie kolejnej strzay.

Nie o to mi chodzio zauway sucho Oliver. W oglnym zgieku zdesperowani towarzysze nie usyszeli brzdknicia ciciw i wszyscy czterej patrzyli ze zdziwieniem, jak kilkunastu atakujcych cyklopw dziwnie si przechyla i pada na kamienn podog. Widzc strzay sterczce z plecw bestii, zarwno dwaj przyjaciele, jak i cyklopi obejrzeli si na wystp komnaty i ujrzeli garstk wysmukych ucznikw prawdopodobnie elfw ktrzy zasypywali jednookich gradem strza, tak e ich rce tworzyy niewyran plam. Cyklopi wpadli w popoch i zaczli ucieka. W ciaach wielu z nich tkwio po kilka strza. W odpowiedzi na atak ucznikw z bocznych przej ze wistem poleciay strzay i wcznie, i chocia kolejny raz potwierdzia si teza Olivera o braku percepcji gbi u jednookich, ju sama liczba latajcych pociskw stanowia nie lada problem. Biegnij dalej! rozleg si gos z wystpu, gos, ktry by znany Luthienowi. Siobhan wyjani modzieniec Oliverowi, przyciskajc si do ciany i pocigajc za sob nizioka. Luthien chwyci link Olivera i szarpn j trzykrotnie, eby oderwa hak od sufitu. Grupa Siobhan zdya ju spuci jedn lin. Towarzysz Shuglina uczepi si jej i zacz szybk wspinaczk. Jaka strzaa trafia krzta w muskularne rami, ale on tylko skrzywi si i z determinacj pi si dalej. Luthien zaczepi hak o murek obok wystpu i przekaza link Shuglinowi. Krzat poleci Oliverowi chwyci si go z tyu i ruszyli w gr. Modzieniec krci gow, podziwiajc szybko, z jak silny krzat potrafi si wspina. Midzy nogami Luthiena przeleciaa wcznia. Cyklopi wyonili si z wszystkich trzech tuneli. Ci z pierwszego rzdu nieli tarcze, ktre miay ich uchroni przed ucznikami na wystpie. Pocztkowo mody Bedwyr chcia zaczeka, a Shuglin i Oliver zejd z liny, gdy nie wiedzia, jaki ciar moe ona udwign, ale teraz zabrako mu czasu. Podskoczy najwyej jak mg, zapa link i zacz si podciga. Prbowa zaprze si nogami o cian i w ten sposb pokona cz drogi. Wcale nie byo to takie atwe, jak mogo si wydawa. Luthien

posuwa si naprzd po linie, ale z pewnoci zostaby schwytany albo przebity dugimi wczniami. Na szczcie Shuglin strci Olivera z ramion, gdy tylko dotarli do wystpu, i zacz metodycznie wciga link z pomoc swego kompana. Obok gowy Luthiena wci przelatyway ze wistem strzay, ktre, niestety, byy wypuszczane prze cyklopw rwnie z dou, na przemian z wczniami. W pewnej chwili poczu uderzenie w stop; wykrci nog i zobaczy, e strzaa wystaje mu z obcasa buta. Wnet jednak czyje szorstkie rce chwyciy go za barki i wcigny na wystp. Grupa uciekinierw zerwaa si do biegu. Minli kilkunastu martwych cyklopw, wcznie z dwoma zabitymi przez Luthiena i Olivera. Kiedy wychodzili przez tunel, usyszeli, e jednoocy zdobyli wystp i znowu przystpuj do pocigu. Nasze konie s tam! Luthien wyjani Siobhan, ona za kiwna gow i szybko go pocaowaa, a potem popchna, eby nie zosta w tyle za Oliverem. Dziewczyna i jej kompani Przecinacze poszli w drug stron wraz z krzatami. Po chwili caa grupa znikna w zarolach. Nie mog uwierzy, e przyszli po nas powiedzia Luthien, dogoniwszy nizioka. Oliver ju dosiada achmana. Musisz niele caowa odpar. Po chwili achman skoczy, a Wodny Tancerz poszed w jego lady i oba konie wypady na drog. Horda cyklopw opucia kopalni, skowyczc z wciekoci, ale usyszeli jedynie ttent koni Luthiena i Olivera.

Rozdzia 21 NIEPODANE ZAINTERESOWANIE Luthien wszed do Krzatelfa chwil po Oliverze, zgodnie ze wskazwkami nizioka. Po ucieczce z kopalni Oliver zrobi si bardzo ostrony i stawa na gowie, eby nie postrzegano jego i Luthiena jako nierozcznej pary. Modzieniec nie bardzo rozumia celowo takiego dziaania: w tej dzielnicy Montfort mieszkao wystarczajco wielu niziokw przestpcw, by nie martwi si o zacieranie ladw. Jeeli Gwardia Pretoriaska szukaa istoty ludzkiej i jej niziokowego pomocnika, moga skorzysta z wielu moliwoci, by zakoczy pocig sukcesem. Mimo wszystko Luthien nie spiera si, uwaajc, e przyjaciel na pierwszym miejscu stawia rozwag. Krzatelf by zatoczony jak w kady wieczr w tym tygodniu. Elfy i krzaty, nizioki i ludzie oblegali kady st, z wyjtkiem tego, przy ktrym siedziaa grupa cyklopw Gwardzistw Pretoriaskich uzbrojonych po zby i rzucajcych grone spojrzenia. Luthien przepcha si przez tum i jako udao mu si znale wolne miejsce przy barze niedaleko nizioka. Oliver! zawoa z przesadn emfaz. Jak dobrze znowu ci widzie! Ile to ju czasu? Miesic? Oliver popatrzy sceptycznie na wylewnego modzieca. Bylicie tu obaj przedostatniego wieczoru zauway sucho przechodzcy obok Tasman. Ajaj rzek Luthien przepraszajcym tonem. Umiechn si niepewnie i wzruszy ramionami. Przyjrza si stoczonym ludziom. Dzisiaj znowu mamy tu spory tum powiedzia. Sprowadzaj ich tutaj pomylne pogoski odpar Tasman. Popchn dzban z piwem po ladzie w kierunku Luthiena i odszed, eby obsuy nastpnego spragnionego klienta. Luthien podnis dzban i wypi potny yk. Zauway, e Oliver w ogle si nie odzywa, a jego wyraz twarzy sugerowa, i jest pogrony we wasnych mylach.. Pomylne pogoski... zacz mwi Luthien. Mia zapyta, o czym rozmawiaj bywalcy lokalu, ale ju strzpki

rozmw, wyowione z oglnego zgieku, day mu odpowied. Tematem rozmw by Karmazynowy Cie. Jaki niechlujnie wygldajcy, mocno pijany czowiek posun si nawet do tego, e dopcha si do stolika cyklopw, mrukn: Cie yje i pstrykn palcami. Jedna z bestii natychmiast poderwaa si z krzesa, eby udusi zuchwalca, ale jej kamrat chwyci j za rami i osadzi w miejscu. Na pewno powstanie z tego bjka rzek Luthien. I to nie pierwsza w tym tygodniu odpar pospnie Oliver. Urzdowali w Krzatelfie przez ponad godzin. Luthien chon pene podniecenia rozmowy, nizioek za wci siedzia przy jednym kuflu piwa i rozwaa sytuacj. Za kad zasyszan opowieci kryo si powszechne niezadowolenie. Luthien odnosi wraenie, e legenda, ktr si sta, daa biedakom z Montfort odrobin nadziei, pretekst do umiechu, mimo i dotychczas uraano ich dum. Kiedy Oliver opuci Krzatelfa, dajc znak, eby i za nim, Luthien wybieg z tawerny lekkim krokiem. Moe powinnimy jeszcze troch zosta zaproponowa modzieniec, kiedy orzewio ich powietrze. Moe dojdzie do walki z cyklopami, a te bestie s lepiej uzbrojone ni bywalcy Krzatelfa. Niech bywalcy dowiedz si, jakimi s szalecami odparowa Oliver. Luthien przystan i patrzy na kontynuujcego marsz nizioka. Nie wiedzia, co go gryzie, ale domyla si, e zapewne wizao si, to ze zwikszonym zainteresowaniem, jakie wzbudzali. Oliver by rzeczywicie zmartwiony, wystraszony, e zabawa w Karmazynowy Cie szybko wymyka im si spod kontroli. Nizioek nie przejmowa si tym, e motoch narzeka na despotyczne rzdy Morkneya i jego napuszonych kupcw by pewien, e ci ajdacy prdzej czy pniej si doigraj. Najbardziej drczy go typowy dla zodzieja lk: wraz z Luthienem wzbudza zbyt due i niepodane zainteresowanie wpywowych adwersarzy. Uwielbia by w centrum uwagi i czsto wyazi ze skry, eby by na pierwszym planie, ale istniay przecie rozsdne granice. Luthien szybko dogoni przyjaciela. Czy tej nocy planowae wypraw do grnej dzielnicy? zapyta. W jego gosie wyranie pobrzmiewaa nadzieja, e Oliver zaprzeczy.

Nizioek popatrzy na Luthiena i unis brew, jakby szydzc z pytania. Od czasu, gdy odbili Shuglina, nie podejmowali si adnej roboty, a Oliver zapowiedzia, e prawdopodobnie nie bd nawiedza grnej dzielnicy przez co najmniej miesic. Mimo to nizioek wiedzia, dlaczego przyjaciel poruszy ten temat. Masz swoje plany byo to nie tyle pytanie, co po prostu stwierdzenie. Domyla si, co chodzi po gowie modemu Bedwyrowi. Szykowa si na kolejn schadzk z Siobhan. Spotkam si z Przecinaczami odpar Luthien eby dowiedzie si czego o Shuglinie i jego towarzyszu. Krzaty s w dobrym pooeniu rzek Oliver. Oni i elfy dobrze si rozumiej, gdy obie te rasy s przeladowane przez ludzi. Chc tylko zasign jzyka zauway Luthien. Naturalnie odpar Oliver, umiechajc si kwano. Ale by moe dzisiejszej nocy powiniene wrci do mieszkania. Powietrze jest zimne, a zanim wzejdzie ksiyc w Krzatelfie zapewne wybuchnie bijatyka. Przygnbienie, jakie odmalowao si na twarzy Luthiena, omal nie doprowadzio Olivera do miechu, chocia mia powan min. Nizioek nie zamierza przeszkodzi Luthienowi w spotkaniu Siobhan, ale mia ochot troch go podrczy. Uwaa, e mio nigdy nie powinna by zbyt atwa: zakazany owoc lepiej smakuje. Dobrze odezwa si po denerwujco dugiej chwili. Ale nie wracaj zbyt pno! Luthien ju bieg co si w nogach. Oliver zachichota. Umiecha si przez ca drog do domu. Dziki swej romantycznej naturze mg na chwil zapomnie o kopotach. W prywatnych komnatach ksicia Morkneya jeszcze dugo paliy si wiece. Wczeniej grupa kupcw zadaa audiencji, ale pochonity zbliajcym si kocem sezonu handlowego ksi jeszcze nie znalaz czasu, eby ich przyj. Morkney domyla si, jaki bdzie temat spotkania: w caym Montfort opowiadano o zdarzeniu w kopalni. Ksi niespecjalnie przejmowa si tymi wieciami przecie nie pierwszy, i zapewne nie ostatni raz zdarzyo si, e wizie uciek. Jednak kupcy stojcy przed bajecznym pulpitem ksicia mieli ponure i zatroskane twarze i w przeciwiestwie do swego wadcy naprawd byli przejci.

Ksi rozsiad si wygodnie i uwanie wysuchiwa skarg i pojkiwa. Wszystkie kupieckie opowieci wizay si w jaki sposb z postaci tajemniczego Karmazynowego Cienia. Namalowali mi czerwone cienie w caym sklepie! narzeka ktry z mczyzn. W moim te powiedzieli rwnoczenie dwaj inni. I prawie na kadej ulicy w Montfort wida napis: Cie yje! dorzuci kolejny handlarz. Morkney kiwn gow na znak, e rozumie; on rwnie widzia ten dranicy napis. I wiedzia te, e to nie Karmazynowy Cie go wykona. Wygldao na to, e inni podchwycili zew tajemniczej postaci. Morkney by zbyt mdry, by nie poj, e wanie w tym fakcie kryje si najwiksze niebezpieczestwo. Uprzejmie sucha chaotycznych wypowiedzi kupcw jeszcze przez godzin, chocia ich opowieci dotyczyy tego samego. Obieca, e rozway problem, chocia w duchu ywi nadziej, i owa drobna niedogodno sama zniknie. Krl Greensparrow znowu wyraa niezadowolenie z powodu zbyt maej jego zdaniem dziesiciny z Montfort, a miejscowi jasnowidze zapowiadali, e nadchodzca zima bdzie niezwykle surowa. Dlatego ksi Montfort poczu ogromn ulg, gdy kapitan Gwardii Pretoriaskiej przerwa mu niadanie nazajutrz, aby go poinformowa, e wz, ktry wyprawiono do Avon wz z czterema mczyznami, ktrych skazano tego samego dnia co krzta Shuglina zosta zaatakowany na drodze. Kapitan gwardii wycign zniszczony czerwony paszcz, na ktrym widniay liczne ciemniejsze plamy zasuszonej krwi. Dorwalimy tego typa powiedzia cyklop. Ju po Karmazynowym Cieniu. I dorwalimy nizioka, ktry pono podrowa w cieniu Cienia. I siedmiu innych podnis sze palcw ktrzy z nimi byli. A wz? Jedzie do miejsca przeznaczenia odpar pogodnie cyklop. Straciem czterech ludzi, ale teraz mamy dwch winiw wicej, a zwoki Karmazynowego Cienia i nizioka s wleczone z tyu, na linach. Morkney wzi podarty paszcz i obieca onierzowi, e wraz ze swymi onierzami zostanie sowicie wynagrodzony. Potem odprawi

cyklopa i uwiadomi sobie, e niadanie nagle zaczo mu lepiej smakowa. Pniej zabra peleryn do swojego gabinetu i pochyli si nad ni. Odszuka w biblioteczce pewn ksik, a potem przetrzsn szuflady biurka, eby zgromadzi odpowiednie skadniki do rzucenia czaru. Podczas zodziejskich wypraw Karmazynowy Cie zostawia za sob ostrzegawcze znaki, sylwetki stworzone w magiczny sposb na cianach i oknach. Morkney doszed do wniosku, e byo to moliwe dziki pelerynie. Ksi rozsypa egzotyczne zioa i proszki na zniszczony materia i odczyta zaklcie z ksiki. Skadniki zalniy niesamowit, srebrzystoniebiesk powiat, ale zaraz ciemniay. Morkney spokojnie czeka kolejn minut, a potem jeszcze jedn. Nic si nie dziao. Ubrudzona krwi peleryna nie miaa waciwoci magicznych i nigdy nie bya zaczarowana. Podobnie jak malowanie murw, ktrym zajmowali si wandale w caym miecie, ten atak by jedynie nieudoln prb jakiego pocztkujcego amatora sawy, a nie dzieem prawdziwego Karmazynowego Cienia. Ksi Morkney rozsiad si na duym krzele i podpar brod starcz, trzsc si doni. Karmazynowy Cie szybko stawa si rzeczywistym problemem. Tego dnia i wieczoru w Krzatelfie panowaa wyciszona atmosfera. Najwyraniej klientw lokalu otrzewia wiadomo, e pewien nizioek, niejaki Stumpy Corsetbuster, i rzezimieszek zwany Dirty Abner zostali zabici na drodze na wschd od Montfort. Wedug pogosek Karmazynowy Cie by martwy. Oliver deBurrows, ktry wszed do tawerny jaki czas po zachodzie soca, eby towarzyszy Luthienowi, wysuchiwa tych nowin z pewn ulg. No i po Karmazynowym Cieniu, tak powiadaj rzek do nich Tasman, napeniajc przyjacioom kufle. Luthienowi przyszo do gowy, e wyraz twarzy barmana nie pasowa do grobowego tonu jego sw. Zastanawia si take, od jak dawna Tasman nie prosi ani jego, ani Olivera o jakkolwiek zapat. A moe darmowe trunki byy nagrod za wynajmowanie mieszkania od barmana?

Tasman odszed, eby obsuy nastpnego klienta, ale przez jaki czas przypatrywa si Luthien uzna, e bardzo znaczcym wzrokiem modziecowi i siedzcemu obok niego niziokowi. Szkoda tego Stumpyego zauway Oliver. Wspaniay nizioek z piknym, grubym brzuchem. Luthien znowu odnis wraenie, e te sowa nijak si miay do emocji Olivera. Nie wygldasz na zmartwionego powiedzia z wyrzutem. Niektrzy ludzie rwnie twj pobratymca nizioek s martwi. Zodziei zabija si na ulicach Montfort codziennie zauway Oliver, spogldajc prosto w piwne oczy Luthiena. Musimy si zastanowi nad korzyciami. Korzyciami? Luthien omal nie udawi si tym sowem. Nie starczy nam pienidzy na zim wyjani Oliver. A mnie jako nie nci perspektywa jazdy, gdy zewszd bd na mnie spaday zimne patki niegu. Luthien rozway sowa przyjaciela. Odstawi kufel piwa ze smtn min. Czu posmak goryczy w ustach. Gdybymy tylko potrafili czule zachci twoj niezwyk peleryn, eby nie zostawiaa ladw doda Oliver. Luthien skin gow ponuro. Nowe i mao zaszczytne ycie sprawiao, e musia paci wysok cen, cen dyktowan przez sumienie i serce. Ludzie umierali w imi Karmazynowego Cienia, odgrywali rol Karmazynowego Cienia, a teraz on i nizioek mieli wykorzysta te smutne fakty do osignicia korzyci. Luthien wysczy piwo i da Tasmanowi znak, eby przynis nastpny kufel. Oliver pocign go za rami i kiwn gow w stron drzwi Krzatelfa, a potem szepn, e rozsdniej byoby opuci lokal. Do tawerny wkroczya grupa Gwardzistw Pretoriaskich. Na ich ohydnych twarzach malowao si zadowolenie i pewno siebie. Wkrtce po tym, jak Luthien i Oliver wrcili do swojego mieszkania, w Krzatelfie wybucha bijatyka. Trzej ludzie i dwaj cyklopi zginli, wielu odnioso rany, a Gwardzici Pretoriascy zostali zmuszeni do wycofania si do grnej dzielnicy. Tej nocy ksi Morkney znowu nie spa. Pnoc bya najlepsz por na to, co sobie umyli; o tej godzinie magiczne moce osigay

najwiksze natenie. W swoim gabinecie ksi podszed do jednej ze cian i rozsun wielki gobelin, za ktrym znajdowao si lustro w zotych ramach. Czarnoksinik usiad na krzele naprzeciwko zwierciada, odczyta fragment z magicznej ksigi i cisn w nie garstk sproszkowanych krysztakw. Niemal natychmiast odbicie w lustrze znikno, ustpujc miejsca szaremu, wirujcemu obokowi. Morkney nadal wypowiada tajemnicz formu, przesyajc swe myli myli o Karmazynowym Cieniu wprost do zwierciada. Szary obok przemieci si i zacz przybiera jaki ksztat. Morkney pochyli si do przodu, sdzc, e za chwil dowie si, kim jest w grony rzezimieszek. Nagle lustro przesonia czerwona ciana, ktra wymazaa wszystko, co miecio si w jego zakltych ramach. Morkney szeroko otworzy oczy ze zdumienia. Powtarza zaklcie jeszcze przez prawie godzin, i nawet kilkanacie razy obsypywa lustro cennym krysztaowym proszkiem, ale nie zdoa przebi si przez zapor. Wrci do biurka, do stert ksiek i zwojw, nad ktrymi lcza cay dzie. Znalaz kilkanacie wzmianek na temat legendarnego Karmazynowego Cienia, zodzieja, ktry sia strach wrd Gaskoczykw w czasach okupacji. Ale owe wiadomoci byy rwnie zagadkowe jak lady zostawiane przez czowieka, ktry obecnie nosi peleryn. Jedna wzmianka dotyczya wszak tej wanie peleryny i opisy waa jej magiczn oson, majc chroni waciciela przed wcibskimi oczami. Morkney obejrza si na czerwone lustro. Najwyraniej peleryna chronia jej posiadacza rwnie przed wcibstwem czarnoksinikw. Mimo wszystko, ksi nie odczuwa duego rozczarowania. Tej nocy dowiedzia si bardzo duo, gdy uzyska potwierdzenie, e przestpcy na drodze byli oszustami i e Karmazynowy Cie wci yje. Morkney mia za sob wiele stuleci i by zbyt mdry, by si przejmowa tym, e peleryna udaremnia jego plan. Nie potrafi ujrze w swym lustrze wizerunku Karmazynowego Cienia, ale mg jeszcze liczy na to, e odnajdzie kogo innego, e odsoni jak wyrw w przebraniu sprytnego zodzieja.

Rozdzia 22 PRZYNTA Kilka dni pniej Oliver samotnie wybra si do Krzatelfa. Jak zwykle, byo tam toczno i, jak zwykle, rozmowy koncentroway si na wyczynach Karmazynowego Cienia. Grupa krzatw zajmujcych st w pobliu baru, gdzie siedzia Oliver, szeptaa, e Karmazynowy Cie zosta zabity na drodze, gdy prbowa uwolni czterech zapanych mczyzn. Muskularne, brodate krzaty wzniosy toast na cze walecznego zodzieja. On nie zgin! zaprotestowa gwatownie czowiek siedzcy przy stoliku obok. Wczorajszej nocy znowu zrobi numer, daj sowo! Dorwa jakiego kupca na drodze. Odwrci si do towarzyszy, ktrzy pokiwali gowami na znak, e cakowicie si z nim zgadzaj. Przeszy jegomocia mniej wicej w tym miejscu doda jeden z nich, szturchajc palcem wasn klatk piersiow. Olivera nie zaskoczyo adne z tych miaych twierdze. Przed laty by wiadkiem podobnych wydarze w Gaskonii. Zodziej zdobywa saw, a potem jego legend uwieczniali naladowcy. Chodzio tu nie tylko o schlebianie wasnej prnoci. Czsto uatwiao to proceder drobnym zodziejom, gdy wcielajc si w synnego przestpc, mogli zastraszy ofiary. Oliver westchn na myl o tym, e kto zgin, udajc Karmazynowego Cienia. Gdyby zosta zapany wraz z Luthienem, istniaa ewentualno, e zostan oskareni o zamordowanie kupca. Ale caa ta gadanina miaa i swoje dobre strony. Naladowcy zacierali lady za Oliverem i Luthienem. Skoro kupcy myleli, e Karmazynowy Cie nie yje, naleao oczekiwa, e nie bd ju tacy czujni. Zadowolony nizioek przesta sucha rozmw i rozejrza si po Krzatelfie, w poszukiwaniu damy, do ktrej mgby si pozaleca. Tego wieczoru nie znalaz jednak zbyt wiele godnych uwagi obiektw, tote znowu zaj si piciem piwa. W tym momencie zauway Tasmana, ktry sta blisko baru, wyciera szklanki i ponuro mu si przyglda. Kiedy Oliver odwzajemni spojrzenie, ylasty barman nieco zagodnia i stan przed niziokiem. Przyszede sam zauway Tasman. Mody Luthien nie umie panowa nad porywami serca odpar

Oliver. Dzi wieczorem znowu wychodzi na spotkanie ze swoj ukochan schadzka na dachu, przy wietle ksiyca. Nizioek mwi z melancholi w gosie i byo wida, e zaczyna aprobowa kochankw. Rzeczywicie, Oliver mia romantyczn natur i wci rozpamitywa sw przeszo w Gaskonii, gdzie w kadym miasteczku zostawi przynajmniej jedno zamane serce. Jednake Tasman najwyraniej nie podziela dobrego nastroju nizioka. Wci mia pospn min. W takim razie niedugo wrci do mieszkania powiedzia. Och, nie... zacz chytrze Oliver, opacznie interpretujc sowa Tasmana. Przygldajc si zacitej twarzy barmana, zacz jednak rozumie, o co chodzi. Co masz na myli? zapyta bez ogrdek. Tasman przechyli si nad szynkwasem, eby by bliej Olivera. Siobhan, ta kobieta pelf wyjani. Dzisiaj zabrali j na rozpraw, ktra odbdzie si jutro rano. Oliver mao nie spad z taboretu. Oskarono j w zwizku z ucieczk w kopalniach wytumaczy Tasman. Jej waciciel przyprowadzi j do paacu Morkneya dzisiejszego popoudnia; chyba nawet nie wiedziaa, e ma by zaaresztowana. Oliver usiowa przetrawi te informacje i zgbi ich liczne nastpstwa. Siobhan aresztowana? Dlaczego akurat teraz? Nizioek nie mg oprze si myli, e pewn rol odegray zawodowe powizania pelfa z Karmazynowym Cieniem. By moe w gr wchodziy nawet jej osobiste stosunki z Luthienem. Czyby ksi odkry prawdziw tosamo modzieca? Niektrzy powiadaj nawet, e to ona jest Karmazynowym Cieniem cign Tasman. Syszc to, Oliver skrzywi si; mgby przysic, e aresztowanie Siobhan nie byo zbiegiem okolicznoci. Jutro rano na pewno bd o to pytali w Ministerstwie. Skd to wszystko wiesz? zapyta nizioek, chocia zdawa sobie spraw, e Tasman potrafi nadstawi uszu i ma dobre rozeznanie sytuacji w pwiatku Montfort. Nie bez powodu Oliver i Luthien od kilku tygodni dostawali darmowe trunki i posiki. Nie bez powodu mdry Tasman by rwnie ubawiony jak Oliver licznymi opowieciami

o faszywych Karmazynowych Cieniach. Oni nie robi z tego tajemnicy odpar nieugity barman. W kadej tawernie mwi si o aresztowaniu pelfa. Jestem zaskoczony, e jeszcze o tym nie syszae. Oliver wiedzia, e w Montfort podejrzanych o kradziee aresztuje si niemal codziennie, wic dlaczego w tym przypadku zadbano o taki rozgos? Mia wraenie, e zna odpowied. Sowo przynta nieustannie pojawiao si w jego umyle, gdy ukradkiem opuszcza Krzatelfa. Oliver przesta si niewinnie umiecha, gdy nastpnego ranka kroczy wraz z Luthienem midzy Gwardzistami Pretoriaskimi przez wielkie drzwi frontowe Ministerstwa. W przedsionku nizioek pogardliwie patrzy na swoje przebranie, zastanawiajc si, dlaczego wci nawiedza to miejsce. Oczywicie o tym, e ponownie znajdzie si w Ministerstwie, Oliver wiedzia ju poprzedniego wieczoru, kiedy powiedzia zaamanemu Luthienowi o aresztowaniu Siobhan. No, ale to wcale nie musiao mu si podoba. Moemy jej zaszkodzi rozumowa Oliver, nie pierwszy zreszt raz. Zaczepi magiczny hak wysoko nad pomieszczeniem, przy wejciu do korytarza. Luthien wzi link do rki i dosownie wbieg po cianie, a nastpnie wcign Olivera. Morkney moe co najwyej podejrzewa, e ona co wie o Karmazynowym Cieniu powiedzia Oliver, przedostawszy si do tajnego przejcia. Jeeli zapi nas tu dzisiaj, odbije si to negatywnie na osobie, ktr kochasz. Nie mwic ju o tym, jaka bdzie sytuacja tych dwch jecw! dorzuci w mylach. Wzburzony, odgarn dugie, czarne wosy swojej peruki i poprawi sukienk z perkalu, ktra przekrcia si podczas wspinaczki. Musz wiedzie odpar Luthien. Widziaem ju mnstwo takich puapek na przynt rzek Oliver. A czy zdarzyo ci si porzuci ukochan? zapyta Luthien. Oliver nic nie odpowiedzia i przesta robi uwagi. Pytanie zabolao go, gdy rzeczywicie porzuci ukochan osiemnastoletni dziewczynnizioka. Oliver by wtedy mody, mieszka w wiejskiej osadzie i dopiero zaczyna zodziejsk karier. Miejscowy waciciel ziemski (jedyny

w okolicy, ktrego warto byo okrada), nie mg dorwna Oliverowi, ale dowiedzia si o jego romansie. Zabra dziewczyn, a nizioek uciek, usprawiedliwiajc swoje zachowanie dobrem ukochanej. Nigdy nie dowiedzia si niczego o jej dalszym losie i, gdy j wspomina, wiele razy zadawa sobie pytanie, czy jego taktyczna ewakuacja nie bya przypadkiem wynikiem tchrzostwa. Teraz poda za Luthienem na wyej pooone poziomy, podobnie jak podczas ich pierwszej wyprawy do wielkiej katedry. Oliver zauway, e tego dnia po okolicy krcio si wicej cyklopw ni poprzednim razem, a take wicej prostych ludzi. Nizioek doszed do wniosku, e skoro niegodziwy Morkney planowa pokaz, potrzebna mu bya publiczno. Chwyci Luthiena za rami i kaza mu zaoy karmazynow peleryn, ktr zreszt owin swoj sukienk. Nastpnie woy mocno pognieciony kapelusz i obaj przekradli si na wysadzane gargulcami triforium, kilkanacie metrw nad podog. Wymykali si cicho, nie zatrzymujc si, a dotarli do naronika poudniowego transeptu, gdzie Luthien przykucn za gargulcem, a Oliver za jego plecami. Sceneria bya prawie taka sama jak za pierwszym razem, kiedy przyjaciele zapucili si do majestatycznej budowli. Odziany w czerwon szat ksi Morkney siedzia na krzele za wielkim otarzem na wschodnim kocu katedry i wyglda na do znudzonego, podczas gdy jego lokaje wyczytywali nazwiska podatnikw i zliczali aosne dary nieszcznikw. Luthien obserwowa ten spektakl tylko przez chwil, a potem skupi uwag na pierwszych awkach. Siedziay na nich w rzdzie istoty w typowych dla winiw szarych uniformach z kapturami, pilnowane przez grup cyklopw. Tylko jedna z nich bya krzatem. Luthien westchn z ulg, gdy nie by to Shuglin. Trzej inni byli mczyznami, ale wygldao na to, e pozosta trjk tworzyli albo modzi chopcy, albo kobiety. Gdzie jeste? szepn mody Bedwyr po kilkunastu minutach usilnego wypatrywania. Wtem jedna z postaci w rzdzie winiw poruszya si i Luthien zauway, e zza jej kaptura wysuwa si kosmyk dugich, jasnych

wosw. Modzieniec instynktownie wychyli si do przodu, jakby chcia zeskoczy z krawdzi. Oliver cisn go za rami i nawet nie mrugn okiem, kiedy Luthien odwrci si do niego. Wyraz twarzy nizioka przypomnia Luthienowi, e niewiele mog zdziaa. Jest dokadnie tak, jak byo z tym krzatem wyszepta Oliver. Nie wiem, dlaczego tu jestemy. Ja musz wiedzie zaprotestowa Luthien. Oliver westchn, chocia rozumia modzieca. Odczytywanie listy podatnikw trwao jeszcze p godziny. Wydawao si, e wszystko przebiega normalnie. A jednak Oliver nie mg pozby si uczucia, e to nie jest zwyky dzie w Ministerstwie. Siobhan zostaa zabrana z domu swojego pana i nizioek uwaa, e wieciom o jej aresztowaniu wiadomie nadano rozgos. O ile Shuglin zosta aresztowany po to, by przesa Karmazynowemu Cieniowi jednoznaczn wiadomo, o tyle zabranie Siobhan miao na celu zwabienie Karmazynowego Cienia w puapk. Oliver spojrza na Luthiena z pogard, mylc, jak bardzo ten mody czowiek przypomina zapanego w sie pstrga. Mczyzna odczytujcy list za pulpitem zebra swoje papiery i odsun si na bok. Jego miejsce zaj inny lektor, ktry da Gwardzistom Pretoriaskim znak, eby przygotowali winiw. Siedmiu podsdnych w szarych uniformach zmuszono, by powstali, a mczyzna wypowiedzia gono czyje imi. Starszy, co najmniej pidziesicioletni mczyzna zosta brutalnie wycignity zza awy i popchnity w stron otarza. Potkn si kilka razy i upadby na gow, ale kroczcy po bokach cyklopi zapali nieszcznika i podtrzymywali go. Oskarenie byo typowe: kradzie paszcza z kiosku. Wezwano poszkodowanego kupca. Niedobrze zauway Oliver i kiwn gow w kierunku handlarza. To bogacz i chyba jest w przyjaznych stosunkach z ksiciem. Tego nieszcznika nic dobrego nie czeka. Luthien przygryz wargi tak mocno, e prawie nie byo ich wida. Czy tutaj w ogle kogo uniewinniaj? zapyta. Nie brzmiaa odpowied Olivera.

Luthien spodziewa si jej, ale i tak dotkliwie go zrania. Jak byo do przewidzenia, mczyzn uznano za winnego. Cay jego majtek, wcznie ze skromnym domem w niej pooonej dzielnicy Montfort, zosta przyznany zamonemu kupcowi, ktry ponadto otrzyma prawo do tego, by osobicie odci biedakowi lew rk i umieci j na eksponowanym miejscu w swoim kiosku, co skutecznie odstraszaoby potencjalnych zodziei. Starszy czowiek protestowa, lecz cyklopi zaraz go powlekli. Nastpny wystpi krzat, ale Luthien nie zwraca ju na niego wikszej uwagi. Gdzie s Przecinacze? szepn. Dlaczego ich tu nie ma? Moe s odpar Oliver i twarz modzieca nieco si oywia. Ale bd tylko patrze, tak jak my doda, odbierajc Luthienowi nadziej. Kiedy zodzieje wpadaj, s sami. Takie s zasady ludzi ulicy i przestrzega si ich bardzo cile. Luthien oderwa wzrok od nizioka i skierowa go na okolice otarza, gdzie wanie ogaszano krzta winnym i skazywano na dwa lata pracy w kopalniach. Rozumia wyjanienia Olivera. Gdyby ksi Morkney wierzy, e szajka sprbuje przyj na ratunek jednemu ze schwytanych wsplnikw, to oczyszczenie Montfort ze zodziei byoby doprawdy atwym zadaniem. Luthien zgadza si z logik tego argumentu, ale jeli rzeczywicie tak byo, to dlaczego stercza tutaj, kilkanacie metrw nad podog Ministerstwa? Tak si zoyo zdaniem Olivera, nieprzypadkowo e jako ostatnia zostaa wezwana Siobhan. Wysza z awki i chocia miaa rce zwizane z przodu, dumnie odtrcia obmacujcych j cyklopw, ktrzy pchali dziewczyn w kierunku pulpitu. Siobhan, niewolnica zawoa mczyzna dononym gosem, ogldajc si na ksicia. Morkney wci wydawa si miertelnie znudzony. Bya wrd tych, ktrzy zaatakowali kopalni oznajmi. Kto tak twierdzi? zapytaa ponuro dziewczyna pelf. Stojcy za ni cyklop szturchn j mocno drzewcem dugiej tyczki. Siobhan spojrzaa na niego wciekle; jej zielone oczy wyglday jak szparki. Jaka porywajca szepn Oliver, takim tonem, jakby ju j opakiwa. Z caej siy zapa karmazynow peleryn Luthiena, bojc si,

e drcy modzieniec zaraz wyskoczy z ich kryjwki. Winiowie odzywaj si tylko wtedy, gdy kae im si odzywa! napomnia j mczyzna na podium. C wart jest gos w tym podym miejscu? odpara Siobhan i kolejny raz zostaa szturchnita w plecy. Luthien wyda niski, gardowy skowyt. Oliver potrzsn gow z rezygnacj: bardziej ni kiedykolwiek czu, e nie powinni przebywa w tak niebezpiecznym miejscu. Ona zaatakowaa kopalnie! zawoa rozwcieczony mczyzna, zwracajc si do ksicia. I jest przyjacik Karma... Morkney pochyli si do przodu, a jego uniesiona rka natychmiast uciszya impulsywnego sug. Oliver nie przeoczy tego znaczcego gestu. Doszed do wniosku, e ksi nie chce, aby to imi wypowiada na gos. Morkney zbliy sw pomarszczon twarz do Siobhan i wydawao si, e jego przekrwione oczy zalniy magicznym arem. Gdzie s krzaty? zapyta spokojnie. Jakie krzaty? odpara Siobhan. Te dwa, ktrych ty i twoi wsplnicy zabralicie z kopalni wyjani Morkney i zrobi pauz, ktra utwierdzia Olivera w przekonaniu, e cae to aresztowanie i rozprawa zostay zainscenizowane na uytek jego i Luthiena. Siobhan zachichotaa i pokrcia gow. Jestem suc oznajmia i nikim wicej. Kto jest wacicielem tej niewolnicy? zawoa Morkney. Waciciel Siobhan powsta z jednej z awek i podnis rk. Jeste bez winy orzek ksi i dlatego otrzymasz zadouczynienie za swoj strat. Mczyzna odetchn z ulg, skin gow i usiad. O, nie jkn niemal bezgonie Oliver. Luthien zerkn na kupca, potem na ksicia, a potem na Siobhan, ale wci niewiele rozumia. A co do ciebie warkn Morkney, powstajc z krzesa po raz pierwszy od dwch godzin, ktre Oliver i Luthien spdzili w Ministerstwie. Jeste winna spokojnie obwieci Morkney i opad na krzeso ze zoliwym umiechem na ustach. Naciesz si nastpnymi

picioma dniami w moich lochach. Pi dni powtrzy cicho Luthien. Czy to by wyrok? Znowu usysza jk Olivera i domyli si, e przemowa Morkneya dopiero si zaczyna. Albowiem bdzie to pi ostatnich dni twojego ycia! oznajmi niegodziwy ksi. Potem zostaniesz powieszona i to na placu noszcym moje imi! Tum jkn i zacz falowa. Cyklopowi wartownicy mocniej cisnli pochodnie i zaczli si rozglda na boki, jakby oczekiwali rozruchw. Wyrok by zaskoczeniem. Jedyny raz za panowania Morkneya kar mierci orzeczono za zamordowanie istoty ludzkiej, a zreszt nawet gdy dochodzio do takich drastycznych przypadkw, to jeli zamordowany czowiek nie by jak wan osobistoci, winnych zazwyczaj skazywao si na doywotnia niewol. W mylach Olivera znowu pojawio si sowo przynta. Rozwaa ewentualne rozprawy, w ktrych bdzie musia uczestniczy. Doszed do wniosku, e nastpne pi dni spdzi nawizujc kontakty z Przecinaczami i z kad osob, ktra mogaby mu pomc. Szybko musia jednak zapomnie o swoich planach, albowiem zobaczy, e Luthien stoi na samej krawdzi wystpu, a w dodatku trzyma uk i jest gotowy do walki. Z wciekym krzykiem na ustach mody Bedwyr zeskoczy w d, a jego strzaa zmierzaa prosto do krzesa zajmowanego przez ksicia Morkneya, ktry spojrza ze zdziwieniem w gr triforium. Srebrzysty bysk pochodzi nie od jednej, lecz od piciu strza, wypuszczonych z przejcia do pnocnego transeptu. Potem znowu co rozbyso i z kadej z tych piciu strza zrobio si pi, a w rezultacie trzeciego bysku dwadziecia pi pociskw zamienio si na sto dwadziecia pi. I wszystkie suny ku ksiciu. Luthien i Oliver obserwowali ca scen z niedowierzaniem. Mimo wszystko ta kanonada bya pozbawiona mocy raenia. Dziesitki strza byy jak cienie tej pierwszej, a wszystkie roztapiay si w nicoci albo przechodziy przez ksicia, ktry przechyli si w krzele i umiecha zoliwie, wycignwszy palec w kierunku Luthiena. Modzieniec pomyla, e jest rozgorczkowanym gupcem, a ostatni komentarz Olivera nie poprawi mu samopoczucia. Nie sdz, eby to

byo mdre powiedzia nizioek.

Rozdzia 23 POWIEDZCIE IM! Luthien upad, gdy tymczasem statua gargulca nagle oya. Modzieniec zamachn si ukiem i zama go na twardym bie bestii, a potem zacz woa Olivera. Szybko jednak uwiadomi sobie, e nizioek, ze swoim wielkim kapeluszem na gowie, te jest w cikiej sytuacji, gdy na wezwanie mistrza czarnoksinika zowrogie posgi na caej dugoci triforium oyy. Dlaczego zawsze dochodzi do tego, e walcz na samej krawdzi? jkn nizioek, opuszczajc rk i dgajc gargulca. Westchn, gdy zobaczy, e jego cienki rapier wygina si niepokojco mocno i prawie nie przebija twardej skry przeciwnika. Tymczasem wszyscy zebrani w katedrze zdyli usysze haas w sklepionym przejciu. Cyklopi wykrzykiwali komendy; stojcy za pulpitem suga ksicia domaga si mierci przestpcw!, a nastpnie popeni ogromny bd, gdy zmieni swj okrzyk na mier Karmazynowemu Cieniowi! Karmazynowy Cie! wykrzykno z aw paru zaciekawionych prostakw i z niepokojem pokazywao sobie Luthiena. Pora bya idealna dla modego Bedwyra, poniewa wanie w tej chwili zada mocny cios gargulcowi; jego miecz przeci kark stwora i mocno wbi si w jego twarde skrzydo. Luthien ruszy naprzd i gargulec spad z podwyszenia. Trzepa skrzydami jak oszalay, ale poniewa by ranny, nie mg si utrzyma w powietrzu i wirujc spad na posadzk. Karmazynowy Cie! woao coraz wicej osb w tumie. Niektrzy z zebranych wydali okrzyk przeraenia, gdy ujrzeli ywego gargulca. cigany przez dwie skrzydlate bestie, Oliver przemkn za Luthienem do krawdzi naronika, gdzie triforium przechodzio w poudniowy transept. Nizioek gorczkowo zwija swj hak i link, ale jednoczenie by wiadomy zgieku narastajcego w dole. Luthien rozci pysk jednemu gargulcowi. Walczy zaciekle, usiujc nie dopuszcza potnych istot zbyt blisko. Wiedzia jednak, e i on, i Oliver s w opaach, gdy z drugiej strony sklepionego przejcia nadcigay kolejne potwory, a niektre gargulce zerway si do lotu i unosiy si w otwartej przestrzeni transeptu.

W dole cyklopi szybko zwierali szyki, prbujc otoczy coraz bardziej wzburzony tum. Wiele osb wzio dzieci na rce i z krzykiem pobiego w stron zachodnich drzwi. Jaki jednooki chcia zapa Siobhan i natychmiast otrzyma kopniaka w pachwin. Drugi cyklop, ktry zblia si do Siobhan, mia jeszcze mniej szczcia, gdy w momencie, gdy wyciga po ni rk, w jego ebrach utkwia strzaa, wypuszczona przez kogo z tumu. I wci jeszcze ludzie patrzyli w gr, pokazywali sobie triforium i przywoywali tajemniczego zodzieja w karmazynowej pelerynie. Oliver, ktry w kocu cign hak i link, doskonale rozumia wymow tych zdarze. Tak! krzykn z caej siy. Karmazynowy Cie przyby tutaj! Dobrzy ludzie z Montfort, wybia dla was godzina wolnoci! Za Eriador! rykn Luthien, w lot pojmujc plan nizioka. Za Brucea MacDonalda! Ciszej, z wiksz desperacj, doda szybko: Pospiesz si, Oliverze! gdy nadcigay gargulce. Do broni, dzielni obywatele Montfort! krzykn nizioek. Rzuci hak w gr, eby go zaczepi o podstaw sklepienia, w pewnej odlegoci od triforium. Wolno jest blisko. Do broni! Teraz przyszed czas na bohaterw. Do broni, dzielni ludzie Montfort! Luthien jkn, gdy cika apa gargulca wyrna go w rami. Sia uderzenia bya tak dua, e modzieniec zatoczy si i wpad na Olivera. Zgarnwszy go jedn rk, uczepi si liny i skoczy. Widok dwojga przyjaci suncych z triforium w d, w kierunku otarza i ksicia despoty, podczas gdy ich peleryny w kolorze karmazynu i fioletu opotay na wietrze by zaiste wspaniay. Cay ten spektakl sprawi, e zniewolony lud Montfort poczu przypyw odwagi. Na fali nastrojw jaki kupiec z wielk torb monet przeznaczonych na zapat podatku, zamachn si ni i zada pierwszy cios, uderzajc w twarz najbliej stojcego Gwardzist Pretoriaskiego. Tum rzuci si na powalon besti, kto zabra mu bro. Nieco z boku kolejny cyklop by cigany przez napierajc tuszcz. Tymczasem z tyu Przecinacze, sojusznicy Siobhan, wycignli ukryt bro i uki, i przystpili do walki z suncymi naprzd cyklopami. Czowiek, ktry oskara Siobhan, obieg podium ze sztyletem w rku; najwyraniej chcia zabi pelfa. Jednak zmieni zamiar, a take

kierunek, gdy do boku piknej niewolnicy przysun si uwiziony krzat. Mczyzna ruszy pnocnym transeptem, woajc Gwardzistw Pretoriaskich. Siobhan i krzat rozejrzeli si dookoa, zobaczyli, e ich dozorca idzie blisko jednej z aw pierwszego rzdu, i udali si w tym kierunku, chcc odszuka klucze do krpujcych ich ruchy kajdanek. Oliver i Luthien pokonali ponad poow drogi, ale w dotarciu do apsydy przeszkodzi im kolejny gargulec. Luthien przesta przytrzymywa Olivera, dziki czemu mg wywija mieczem, podczas gdy lina wirowaa, tworzc nieduy krg. Oliver rozumia, jak trudne jest ich pooenie. Do walki wczao si coraz wicej gargulcw. Ale dla nizioka gorsze byo to, e wisieli w powietrzu, stanowic atwy cel dla rozwcieczonego ksiciaczarnoksinika. Zerkn na podog i westchn, nastpnie za szarpn link trzy razy. Gargulec przywar do Luthiena, tote wszyscy trzej spadli z wysokoci piciu metrw na posadzk. Nizioek zachowa przytomno umysu i podczas spadania pamita o tym, eby wdrapa si na gargulca, a nawet przyoy czubek lewaka do jego gowy. Kiedy wyrnli o posadzk, impet uderzenia sprawi, e bro przebia czaszk oywionego kamiennego stwora. Luthien pierwszy dwign si na nogi. Ci mieczem do przodu i do tyu, eby nie dopuci cyklopw zbyt blisko siebie. Zajte modziecem bestie nie zwracay uwagi na nadcigajc grup ludzi, ale gargulce zniyy lot i zbieray bogate niwo. Jeden mczyzna zosta uniesiony w powietrze; jego gow zakryy gargulcowe ramiona i mimo e mci rkami, by bezsilny wobec obdarzonego tward skr stwora. Tymczasem bunt w nawie rozgorza na dobre. Wielu ludzi walczyo, chwytajc wszystko, co byo pod rk, i raz po raz wykrzykiwao: Karmazynowy Cie! Rozwcieczony ksi Morkney zacisn kociste pici, kiedy uciliwa para przyjaci wyldowaa w tumie. Musia przerwa czarodziejskie zaklcie, gdy mogoby przesa dwm rywalom dawk energii. Rozejrzawszy si, Morkney zrozumia, e koncentrowanie si na tym duecie nie jest najmdrzejsz taktyk; ludzi w katedrze byo znacznie wicej ni cyklopw i, ku zdumieniu ksicia, spora ich cz

przyniosa ze sob bro. Gargulce Morkneya byy grone, ale nieliczne, a poza tym zabijay powoli. Kolejna strzaa ze wistem podaa w kierunku wadcy, ale i ona uderzya w magiczn zapor, ulegajc zwielokrotnieniu i zmniejszeniu, a w kocu jej obrazy stanowiy jedynie cie oryginau. Morkney odczuwa gniew z powodu rebelii, ale nie by zaniepokojony. Wiedzia, e prdzej czy pniej musiao do tego doj, i dobrze si przygotowa na tak ewentualno. Ministerstwo stao od wielu stuleci i przez ten czas pochowano pod jego kamienn posadzk i w grubych murach setki osb, zwaszcza tych, ktre pomogy wznie budowl albo ofiaroway due sumy na koci. Myli ksicia Morkneya szyboway ku wiatu duchowemu, a raczej ku owym pogrzebanym nieboszczykom, ktrych mg teraz przyzwa. Murami i posadzk Ministerstwa co wstrzsno. Kamienne pyty przechyliy si i spomidzy nich zaczy si wydostawa rce, gnijce i poszarpane albo cakowicie pozbawione ciaa. Cemy zaczli? zapyta Luthien, kiedy wraz z Oliverem opucili pole walki i mieli chwil czasu, eby odetchn. Nie wiem! przyzna nizioek. I obaj odskoczyli z przeraeniem, gdy jaka potworna gowa o wyschej, napronej skrze i pustych oczodoach spojrzaa na nich przez szczelin w pododze. Luthien przepoowi ruchom czaszk mieczem. Jest tylko jeden sposb! krzykn Oliver, spogldajc w kierunku apsydy. To s stwory Morkneya! Luthien wyprzedzi nizioka, ale drog zastpio mu dwch cyklopw. Mody Bedwyr zada pchnicie w przd, a potem ci mieczem do gry i w bok, zagarniajc bro jednej z bestii. Nie zatrzymujc si, zdzieli jednookiego pici w twarz i przewrci go na wznak. Wiedziony instynktem, natychmiast pochyli si i cudem unikn przemylnego ciosu drugiego cyklopa. Odwrci si i rozpru zaskoczonemu przeciwnikowi brzuch. Oliver przekoziokowa i znalaz si obok Luthiena. Po drodze zdoa przygwodzi atakujcego Gwardzist Pretoriaskiego, wbijajc mu lewak w brzuch. Bestia zachwiaa si i wydaa skowyt, ktry przerodzi si w charczenie, gdy rapier nizioka przeci tchawic. Luthien ruszy za Oliverem, odepchnwszy na bok konajcego

stranika. Ju czeka na niego kolejny cyklop, unoszc ciki miecz w obronnym gecie. Luthien okaza si zbyt szybki dla bestii. Zada tak mocne pchnicie, e miecz cyklopa odskoczy, nadajc broni rotacj, po czym unis nog i kopn przeciwnika w ebra. Cyklop zwali si na bok. By oszoomiony, ale nie odnis powanych obrae. Mimo to nie prbowa ju atakowa Luthiena i Olivera. Odczoga si w inne miejsce, eby znale atwiejszego przeciwnika do walki. Przyjaciele znaleli si przy otarzu, na skraju apsydy. Od ksicia Morkneya, ktry sta teraz przed swym wygodnym krzesem, nie dzieli ich aden wrg. Oliver da nurka pod otarz, a Luthien obszed go z lewej strony. Nagle ksi wysun ku nim rk, z ktrej wystrzelia garstka kulek. Uderzyy o posadzk wok otarza i eksplodoway, spowijajc przyjaci tumanem gstego dymu i snopem iskier. Oliver wrzasn, gdy iskry zaczy go piec i przywiera do jego odziey, ale zachowa zimn krew i wskoczy pod ochronn peleryn Luthiena. Kaszlc i dawic si, obaj ruszyli w stron Morkneya, ale czarnoksinik znik. Zawsze czujny Oliver dostrzeg jakie poruszenie i pokaza Luthienowi arras na zakrzywionej cianie apsydy. Mody Bedwyr podbieg do niego w kilku susach i rozdar tkanin. Znalaz drewniane drzwi, a za nimi wskie, kamienne schody, ktre prowadziy w gr, do najwyszej wiey Ministerstwa. Siobhan i omiu Przecinaczy rozdzielio si w katedrze. Kady czonek grupy bieg w inne miejsce i prbowa uspokoi rozszalay tum, zaprowadzi wzgldny porzdek wrd zbuntowanych obywateli. Jeden z Przecinaczy cisn pelfowi swj uk i koczan, nastpnie za wycign miecz i ruszy w pogo za dwoma cyklopami. Wkrtce gna ju tylko za jednym, albowiem Siobhan zrobia uytek z podarunku. Cyklopom nie szo najlepiej, ale ich sojusznicy w postaci wskrzeszonych gargulcw siali panik w sercach tych, ktrzy stawiali im opr. Jedna kobieta uya swej laski jako paki i oderwaa ni gow od szkieletu, lecz wielkie byo jej przeraenie, gdy ohydny stwr nadal szed w jej kierunku. Z pewnoci zostaaby zabita, gdyby nie krzat, wizie, ktry, wyswobodziwszy si z kajdanek, uderzy bezgow istot i powali

j na ziemi, a potem roztrzaska jej piszczele. Siobhan rozejrzaa si wok i zobaczya, e kobieta wraz z trjk dzieci prbuje si schowa pod awk, nad ktr kry gargulec, wywijajc pazurami. Dziewczyna pelf wypucia kilka strza w jego kierunku, a gdy potwr odwrci si do niej, grupa mczyzn wyskoczya z aw, pochwycia stwora i cigna go na ziemi. Siobhan uwiadomia sobie, e nie jest istotne, ktr drog pjdzie; walki toczyy si w caej nawie. Ruszya w stron apsydy. Chciaa odnale Luthiena i Olivera i miaa nadziej, e ustrzeli ksicia Morkneya. Wyonia si z tumu akurat w momencie, gdy arras zasoni jej kochanka i jego wsplnika. Schody byy wskie i krte. Wchodzc nimi na wie w poszukiwaniu ksicia, Luthien i Oliver widzieli przed sob najwyej metr przestrzeni. Minli kilka okienek z grubymi, kamiennymi parapetami, na ktrych znajdoway si mae posgi. Ostrony Luthien cay czas nadstawia miecz, spodziewajc si, e oyj i podejm walk. Po mniej wicej siedemdziesiciu stopniach mody Bedwyr zatrzyma si i odwrci do Olivera, ktry by pochonity zwijaniem linki magicznego haka. Kaza mu przerwa to zajcie i wyty such. W nieduej odlegoci, na przodzie, usyszeli monotonny piew. Luthien przywar do kamiennych schodkw i prbowa pocign za sob Olivera. Jednak zanim nizioek zdy zareagowa, na schodach daa si sysze seria szybko nastpujcych po sobie wybuchw, a od kamiennego podoa odbi si rykoszetem piorun. Piorun przemkn obok nich z trzaskiem. Luthien poczu na plecach piekce swdzenie; podnis oczy, spodziewajc si, e ujrzy zwglone ciao Olivera. Nizioek jednak nadal sta w tym samym miejscu. Usiowa wyprostowa pognieciony kapelusz i naprawi uamane pomaraczowe pirko. Wiesz odezwa si nonszalancko czasami dobrze jest by niskiego wzrostu. Znowu poderwali si do biegu. Mody Bedwyr pokonywa po dwa stopnie naraz, chcc dopa ksicia, zanim ten wyrzdzi wicej szkd. Nie mg nie dostrzec gbokich rowkw w kamiennej cianie w kadym miejscu trafionym przez piorun, i zastanawia si, co u licha wyrabia. Jak do tego wszystkiego doszo? Jak to si stao, e on, syn

lorda Bedwydrin, ciga teraz ksicia-czarnoksinika w najwyszej wiey najwikszej budowli Eriadoru? Potrzsn gow i pdzi dalej, nie umiejc znale sensownych odpowiedzi na te pytania. Robic kolejn rund po nie koczcej si spirali schodw, mody Bedwyr wybauszy oczy ze strachu i zdumienia. I natychmiast z wrzaskiem pochyli si, albowiem ciki topr rozupa kamienny schodek tu nad jego gow. Drog zastawili dwaj cyklopi, ustawieni jeden za drugim. Luthien szybko natar na nich mieczem, ale jednoocy dysponowali du tarcz, a poza tym walczyli z wyszej pozycji. Topr cyklopa by bardzo niebezpieczny. Opada w d, ilekro Luthien zanadto zbliy si do przeciwnika, zmusza go do odwrotu, spycha ze stopni. Walcz! krzykn Oliver za jego plecami. Musimy dopa tego czarnoksinika, zanim zdy przygotowa nastpn niespodziank! atwo powiedzie, trudniej zrobi. Luthien nie mg powanie zagrozi potnemu, dobrze zabezpieczonemu wrogowi. Na rwnym terenie wraz z Oliverem ju dawno rozprawiby si z dwoma cyklopami, ale na schodach sytuacja wydawaa si cakowicie beznadziejna. Zastanawia si nawet, czy nie zawrci i nie przyczy si do awantury w nawie, gdzie wraz z Oliverem mg przynajmniej zdziaa co dobrego. Od ciany nad gow Luthiena odbia si strzaa, skierowana w gr. Cyklop, ktry opuci tarcz, eby blokowa nieustanne uderzenia mieczy, zosta trafiony w pier i zatoczy si do tyu. Machinalnie unis tarcz. Luthien skorzysta z okazji, eby zatopi miecz w jego kolanie. Bestia zwalia si bezradnie na schody, a druga niezwocznie wzia nogi za pas. Zdy pokona dwa stopnie, gdy w jej plecach ugrzz sztylet rzucony przez Olivera. Luthien wykoczy pierwszego cyklopa, drugi za odwrci si ze skowytem, i wanie w tym momencie ugodzia go kolejna odbita strzaa. Luthien i Oliver zrozumieli, co si dzieje, gdy zza zakrtu za ich plecami wyonia si Siobhan. Biegnij dalej! Oliver wrzasn do Luthiena, obawiajc si, e zakochany modzieniec przystanie i bdzie przez ca wieczno robi

sodkie oczy do ich wybawczyni. Trzeba jednak przyzna, e Luthien ju pdzi: przeskakiwa powalonych cyklopw i wbiega po krtych schodach. Musimy dopa tego czarnoksinika... Zanim zdy nam przygotowa kolejn niespodziank! dokoczy za niego Luthien. Pokonali dwiecie stopni i modzieniec czu, e nogi si pod nim uginaj ze zmczenia. Zatrzyma si na chwil i obrci, eby zerkn na przyjaciela. Jeeli bdziemy czeka, daj gow, e ten czarnoksinik przyszykuje nam wielki omot powiedzia Oliver, odgarniajc z twarzy grube sztuczne wosy. Luthien odchyli gow do tyu, wzi gboki oddech i znowu zacz biec. Pokonali kolejne sto stopni, gdy ujrzeli przed sob co, co musiao by odbiciem wiata dziennego. Dotarli do podestu, a pi kolejnych schodkw zaprowadzio ich na dach wiey, kolist przestrze o rednicy mniej wicej omiu metrw, otoczon niskimi blankami. Naprzeciwko nich sta ksi Morkney. Umiecha si dziko, a jego gos ulega zmianie, robi si coraz gbszy, bardziej gardowy i zowieszczy. Luthien skoczy na platform, ale zaraz wyhamowa i patrzy z przeraeniem, jak ciao ksicia gwatownie si przechyla, skrca i wybrzusza. I powiksza rozmiary. Skra Morkneya pociemniaa, a szyj i rce pokryy warstwy twardych usek. Jego gowa dziwacznie si rozda i wyrosy z niej ogromne ky i rozdwojony, trzepoczcy jzor. Wkrtce twarz ksicia wygldaa jak pysk gigantycznego wa, z ktrego grnej czci sterczay wielkie, krte rogi. Jego czerwona szata wydawaa si w tym momencie krtk spdniczk, bowiem by dwukrotnie wyszy, a jego klatka piersiowa, przedtem tak chuderlawa i wta, teraz rozrosa si i napinaa do granic wytrzymaoci dawniej obszernego ubrania. Z rkaww wystaway dugie, potne rce zakoczone szponiastymi palcami, ktre przeczesyway powietrze, kiedy ksi kontynuowa sw wyranie bolesn transformacj. Z wowej paszczy pocieka lina, ktra niby rca substancja zaskwierczaa na kamiennej posadzce midzy pazurami stwora

w miejscu, gdzie leay strzpy butw Morkneya. Bestia wzruszya ramionami, zrzucia czerwon szat i rozpostara wielkie, skrzaste skrzyda. Jej czarne cielsko i uski dymiy od gorca z Otchani. Morkney szepn Luthien. Nie sdz odpar Oliver. Moe powinnimy z powrotem zej na d.

Rozdzia 24 DEMON Ju nie jestem Morkneyem obwiecia bestia. Podziwiaj moc Praehoteca i dryj! Praehoteca? szepn Luthien. I rzeczywicie ogarn go strach. To demon wytumaczy Oliver. Z trudem apa oddech. Luthien wiedzia, e to nie tylko skutek dugiego wbiegania na schody. Ten spryciarz czarnoksinik uyczy swego ciaa demonowi. Nie jest gorszy od smoka wyszepta Luthien, prbujc uspokoi Olivera i samego siebie. Nie pobilimy smoka natychmiast przypomnia mu Oliver. Demon rozejrza si wokoo. Jego oddech parowa w chodnym padziernikowym powietrzu. Ech westchn. Jak dobrze znowu by na wiecie! Zanim Morkney zechce mnie wypuci do Otchani, niele si poywi wami, i jeszcze setk innych! Luthien nawet przez chwil nie wtpi w sowa demona. Widywa ju potwory dorwnujce Praehotecowi wielkoci, ale z adnego z nich, nawet z Balthazara, nie emanowao tak potne, niewysowione zo. Modzieniec zastanawia si, ilu ludzi zdoa pore, ale prba znalezienia odpowiedzi przeja go dreszczem. Usysza czyje kroki na schodach. Obejrza si i zobaczy, e Siobhan wchodzi na niszy podest z ukiem w rku. Luthien wzi gboki oddech i stara si uspokoi. Teraz zakochany modzieniec zrozumia, e stawka w tej grze wzrosa. Chod ze mn, Oliverze wycedzi przez zacinite zby. Mocno chwyci miecz, gotowy do starcia z demonem zagady. Jednak zanim nizioek zdy odwrci si i spojrze z niedowierzaniem na wyszego od siebie przyjaciela, Praehotec wycign uzbrojon w pazury ap i zacisn j w wielk pi. Nagle nad blankami po lewej stronie zerwa si potny wiatr, ktry zaatakowa towarzyszy. W tym samym momencie Siobhan wypucia strza, lecz powiew wiatru zepchn j w bok, tak e nie moga wyrzdzi ju nikomu szkody. Luthien zmruy oczy i zasoni si ramieniem w obronie przed

piekcym wiatrem. Jego paszcz i ubranie furkotay, uderzajc Olivera. Nizioek straci kapelusz, ktry poszybowa spiralnym ruchem w gr. Oliver instynktownie podskoczy i zapa go, upuszczajc przy tym rapier. Po chwili i nizioek zacz szybowa, a raczej lecie do gry nogami. Kiedy wrci do normalnej pozycji, wzbi si jeszcze wyej, nad blankami. Oszoomiony, by ju dobre kilka metrw od nich, kiedy Praehotec podnis swj szyderczo rozemiany, wowaty pysk i pozwoli wiatrowi rozszale si na dobre. Oliver wrzasn i spad, znikajc Luthienowi z oczu. Woajc zaginionego druha, modzieniec natychmiast ruszy do ataku. Podczas gdy zaciekle ci mieczem, strzay Siobhan tworzyy, zdawaoby si, nieprzerwan lini nad jego gow, a kada trafiaa besti, jednake Luthien nie zdoa dostrzec, czy wyrzdzaj jej jakkolwiek szkod. Sam zrobi mieczem niewielkie nacicie, ale ostrze broni zostao gwatownie odepchnite. Luthien upad na kolano, uchylajc si przed pazurem demona, lecz zaraz powsta i odskoczy do tyu. Musia jeszcze wcign brzuch, eby unikn ciosu rozbujanego ramienia bestii. Jedna ze strza przebia szyj Praehoteca i demon sykn. Wwczas Luthien zada pchnicie, ktre rozcio wewntrzn stron jego misistego, potnego uda. Mody Bedwyr byskawicznie odchyli gow w bok, umykajc przed uzbrojon w ky wow paszcz, ale zanim zdy odzyska rwnowag, bestia zahaczya pazurem o jego rami, dwigna go i odrzucia. Spadajc, Luthien zachowa przytomno umysu i ci mieczem jeszcze raz. Trafi Praehoteca w kykie. Wiedzia, e ten ostatni cios sprawi demonowi bl, ale niemal go poaowa, gdy Praehotec zwrci ku niemu swe gadzie, rozjanione palcym gniewem lepia. Zobaczy co jeszcze: migotanie w ognistych oczach potwora i lekkie drganie z boku jego wowej szczki. Strzaa wypuszczona przez Siobhan rozoraa szyj bestii. Migotanie i drganie powtrzyy si i Luthien odnis wraenie, e Praehotec nie czuje si zbyt pewnie w swej nowej materialnej powoce. Demon wyprostowa si i wzbi nad Luthienem, jakby naigrawajc si z jego przypuszcze. Pene furii spojrzenie spoczo na innym obiekcie. Z oczu bestii wystrzeliy z trzaskiem dwie linie czerwonej energii, ktre

poczyy si tu przed jej obliczem, przemkny przez szczyt wiey i uderzyy w Siobhan, strcajc j ze schodw. Luthien poczu si tak, jakby jego serce przestao bi. Zwisajc z wiey, Oliver kolejny raz wcisn kapelusz na gow. Kapelusz lea cakiem prosto, ale peruka pod spodem przekrcia si i dugie, czarne loki opaday niziokowi na twarz, zasaniajc mu oczy. Po tym, jak uderzy si w kamie, bolay go nogi i biodro. Nie inaczej byo z rkami, ktrymi rozpaczliwie ciska link swego magicznego haka. Przeraony Oliver zdawa sobie spraw, e nie bdzie mg tak wisie ca wieczno, tote w kocu zdoby si na odwag, i strzsajc wosy z twarzy, spojrza w gr. Jego hak jego cudowny, magiczny hak! zaczepi si o pofadowany kamie, ale odlego od krawdzi wiey bya zbyt dua, by nizioek mg si na ni wgramoli, natomiast na zejcie w d, na ulic, Oliver mia o wiele za mao liny. Nieco wyej, po lewej stronie, zauway wgbienie okienne. Jeste taki dzielny szepn do siebie, podkurczy nogi i oderwa si od ciany. Powoli przesun si na prawo, a kiedy uzna, e lina jest dostatecznie naprona, przebieg, a raczej przelecia z powrotem na lewo niby wahado. Pod koniec tego manewru wysun rce, zdoa zaczepi palce jednej z nich o krawd okna i nie bez trudu wlizgn si na parapet. Wyda pomruk niezadowolenia, rozwaywszy, jak ma przed sob barier. Wprawdzie mg si wama przez witraowe okno, ale gity prt z metalu z pewnoci przeszkodzi by mu w dostaniu si do wiey. Mocno poirytowany, rozejrza si i zauway, e w dole zbiera si tum ludzi, a wielu z nich pokazuje go sobie palcami i wykrzykuje co do swoich pobratymcw. Nieco dalej ujrza oddzia Gwardii Pretoriaskiej, ktry sun ulicami niewtpliwie po to, by zdusi bunt rodzcy si w katedrze. Nizioek pokrci gow i ponownie wyprostowa swj kapelusz, a potem wykona trzy krtkie szarpnicia, eby oswobodzi hak. Uwiadomi sobie, e mgby zaczepi go gdzie w dole i zej z wiey, aby ocali wasn skr, ale, ku wasnemu zdumieniu, zarzuci magiczny przedmiot o mur w pobliu innego okna. Pamitajc o wizach przyjani, wkrtce podj wspinaczk. Tum w dole wci wznosi okrzyki.

Czasami nie wydaje mi si, e posiadanie przyjaciela to dobra rzecz mrukn Oliver. Mimo wszystko posuwa si dalej. Rozruchy wewntrz katedry doprowadziy do druzgoccej klski cyklopw. Wielu z nich polego, a pozostali znajdowali si w rozsypce i unikali nieprzyjaciela, ale tum nie mg skutecznie si przeciwstawi straszliwej wskrzeszonej brygadzie Morkneya i nikczemnym gargulcom. Przecinacze starali si skupi oszalaych ludzi, by mogli utorowa sobie drog do wyjcia. Teraz uczestnikom rozruchw zaleao tylko na ucieczce. Cyklopi i gargulce mieli dobre rozeznanie w sytuacji i rzucali zapory wszdzie tam, gdzie kierowa si tum. A przeraajce wskrzeszone potwory nie odstpoway uciekinierw na krok i cigay tych, ktrzy nie zdoali w por wymkn si ich szponiastym, kocistym doniom. Przypuszczajc miay atak, Luthien wyda z siebie dziki okrzyk wciekoci. Tak bardzo chcia powali plugaw besti, e zupenie przesta dba o wasne bezpieczestwo. Demon wycign dwa pazury, aby schwyta modzieca, lecz on, po mistrzowsku wywijajc mieczem, rozci najpierw jedn, a potem drug ap. Ze zranionych koczyn pocieky strugi krwi. Luthien odchyli rami i wci rba demona mieczem, a nawet kopa go nogami. Najwyraniej Praehotec poj, i furia napastnika moe by grona w skutkach. Zacz macha skrzastymi skrzydami i unis si nad wie. Nie! zaprotestowa Luthien. To, e Praehotec znalaz si poza zasigiem jego miecza, byo niebezpieczne, lecz rozwcieczony modzieniec myla tylko o tym, e mordercza bestia moe mu uciec. Skoczy ku niej, chocia wiedzia, e zostanie uderzony pazurem w plecy, gdy tylko si do niej zbliy. Nie poczu blu i nawet nie zdawa sobie sprawy z tego, e krwawi. Przepenia go czysty, niepohamowany gniew. Skoncentrowa wszystkie siy na zadaniu ciosu i zatopi miecz w brzuchu Praehoteca. Z rany wytrysna dymica, zielona ciecz, ktra ubrudzia rami Luthiena. Uparty Bedwyr rykn i zacz gwatownie przesuwa miecz to w jedn, to w drug stron, usiujc wypatroszy besti. Spogldajc Prahotecowi

w oczy, znowu odkry w nich lekki niepokj, jakby demon nie czu si bezpiecznie w ciele czarnoksinika. Praehotec wyrn modzieca w rami. Nagle oszoomiony Luthien uwiadomi sobie, e znowu klczy na kamiennym bruku. Demon wzbi si w gr, rozpocierajc nad nim skrzyda niby orze, ktry osacza bezbronn ofiar. Gdzie w oddali zabrzmia krzyk Luthien rozpozna gos Siobhan. Ty wstrtna kanalio! warkna kobieta pelf i wypucia kolejn strza. Praehotec ledzi j wzrokiem a do momentu, gdy utkwia w jego gadzim lepiu. Luthien zrozumia, e to Siobhan trafia demona, i instynktownie pchn miecz w gr, ponad gow. Pvaehotec ciko opad. Nadzia si na miecz a po rkoje i zacz si miota, lecz po chwili zamar i dziwnie spojrza na Luthiena. Tymczasem modzieniec patrzy z niedowierzaniem na miecz, ktrego gaka wibrowaa od bicia wielkiego serca bestii. Przy akompaniamencie ryku, ktry rozupa kamienie, Praehotec run na parapet, drgajc tak gwatownie, e ostrze broni ulego przepoowieniu przy gardzie. Siobhan trafia demona jeszcze jedn strza, ale to nie miao ju znaczenia. Praehotec miota si bezradnie. Wyciekaa z niego czerwona i zielona krew oraz fragmenty wntrznoci. Luthien stan przed besti. Walczc z zawrotami gowy i z blem, spojrza w lepia potwora, ktry wydawa si pokonany. Dostrzeg buzujce ogniki odrobin zbyt pno. Prbowa uchyli si przed liniami czerwonej energii, ktre znowu wyszy z demona, by poczy si i wybuchn. Luthien przekoziokowa po wiey. Siobhan raz jeszcze znika mu z oczu. Potoczya si a na d i spada na niszy podest, gdzie moga tylko lee i bezradnie pojkiwa. Mody Bedwyr potrzsa gow, usiujc przypomnie sobie, gdzie si znajduje. Kiedy si obejrza, zobaczy wyprostowanego Praehoteca, ktry mia si szyderczo. Mylisz, e swoj ndzn broni pokonasz Praehoteca?! rykna bestia. Zagbia palce w jaskrawej ranie w swoim brzuchu i, nie

przestajc si mia, wycigna pokryty luzem miecz. Jam jest Praehotec, ktrego pocztki ton w pomroce dziejw! Luthien nie mia ju siy walczy z potworem. Zrozumia, e ponis klsk. Zdawa sobie spraw rwnie i z tego, e jeli Greensparrow rzeczywicie zjedna sobie takich sojusznikw jak Praehotec, co utrzymywa BrindAmour i czego chyba dowid Morkney, to wkrtce nad caym Eriadorem zalegnie mrok. Luthien usiowa dwign si na kolana. Chcia przynajmniej umrze z godnoci. Podpar si stop, ale przerwa manewr i intensywnie wpatrywa si w potwora. Nie! rykn Praehotec. Demon nie patrzy na Luthiena; spoglda w gr, gdzie nie byo niczego oprcz powietrza. To mnie naley si ta zwierzyna! Jego ciao jest moim poywieniem! Wykluczone! brzmiaa odpowied ksicia Morkneya. Ja bd mia t sodk przyjemno. Chytry pysk Praehoteca zadrga, a potem dziwacznie si wyd i skierowa ku obliczu ksicia Morkneya. Potem na krtko znw sta si Praehotekiem, by znowu zmieni si w czarnoksinika. Walka trwaa, lecz mody Bedwyr wiedzia, e ta chwila, okazja do zadania ciosu, nie bdzie trwaa zbyt dugo. Zatoczy si nieco do przodu, prbujc znale jak bro, a take wykrzesa z siebie siy do ataku. Kiedy zerkn na czubek wiey, zobaczy nie Praehoteca, lecz chude i nagie ciao ksicia Morkneya, ktry pochyla si, by podnie upuszczon szat. Ju powiniene by martwy rzek Morkney, zauwaywszy, e Luthien usiuje wsta. Uparty gupiec! Bd dumny z tego, e przez kilkanacie minut odpierae ataki takich jak Praehotec. Bd dumny, kad si i umieraj. Niewiele brakowao, eby Luthien usucha tej rady. Nigdy dotd nie by tak wyczerpany i tak powanie ranny. Nie mia rwnie zudze, e mier jest bardzo blisko. Ale gdy opuci gow, zauway co, co sprawio, e raz jeszcze wyprostowa si i przypomnia sobie, ile przecierpia. Rapier Olivera. Przy wtrze szyderczego miechu ksicia Morkneya modzieniec

pokona przeszkod i podnis wskie ostrze. Potem sta przez chwil spokojnie, eby odzyska rwnowag, przybra odpowiedni pozycj i chwiejnym krokiem ruszy w stron swojego wroga. Morkney wci by nagi i wci mia si z Luthiena, ktry, zataczajc si, celowa rapierem w pier wroga. Naprawd sdzisz, e nie zdoam ci pokona? zapyta ksi z niedowierzaniem. Czy mylisz, e potrzebuj Praehoteca albo jakiego innego demona, eby zniszczy zwykego szermierza? Odesaem tego demona tylko dlatego, e chciaem, aby ponis mier z moich rk. Przejty pych, Morkney rykn, unis kociste rce, rozcapierzy palce niby zwierz, i zaintonowa pie. Luthien gwatownie wygi plecy i zastyg w bezruchu. Szok i zbliajca si agonia sprawiy, e wytrzeszczy oczy. Przez jego ciao przesza fala mrowienia, ktra dosownie rozsadzaa mu piersi. Z przeraeniem uwiadomi sobie, e niegodziwy czarnoksinik kradnie czy te wysysa z niego energi yciow. Nie usiowa protestowa, ale wiedzia, e nie jest godnym rywalem dla obdarzonego moc zego ksicia. Niczym prawdziwy pasoyt, Morkney nadal ywi si sw ofiar i czerpa z tego perwersyjn przyjemno, zanoszc si zoliwym miechem. By istot rwnie nikczemn jak demon, ktrego przywoa. Jak moge kiedykolwiek wierzy, e zdoasz ze mn wygra? zagadn ksi. Czyby nie wiedzia, kim jestem? Czy teraz pojmujesz, jak wielka jest moc bractwa Greensparrow? Znowu rozleg si szyderczy miech; konajcy Luthien nie potrafi wyrazi protestu. Jego serce bio jak oszalae. Ba si, e rozsadzi mu pier. Nagle nad gow ksicia zawirowa sznur z ptl, ktra szczelnie opasaa mu ramiona. Morkney szeroko otworzy ze zdumienia oczy i ledzi lin na caej jej dugoci, a do koca, ktry trzyma gramolcy si na blanki Oliver deBurrows. Nizioek wzruszy ramionami i umiechn si przepraszajco, a nawet pomacha do ksicia. Morkney warkn. Zamierza zwrci swj gniew na tego napastnika. Sdzi, e nie musi ju sobie zaprzta gowy bezczelnym mokosem.

Gdy tylko Luthien si uwolni, skoczy naprzd, jednoczenie wysuwajc miercionony rapier, ktrego czubek utkwi w piersi zaskoczonego ksicia. Stali twarz w twarz przez dusz chwil. Morkney patrzy z niedowierzaniem na tego dziwacznego goowsa, na mokosa, ktry go pokona. Ksi zamia si jeszcze raz z niewiadomej przyczyny, a potem osun martwy w ramiona Luthiena. Na dole, w nawie, gargulce skamieniay i rozbiy si o posadzk, a szkielety i gnijce zwoki powrciy do wiekuistego snu. Oliver spojrza na d, na ogromny ju tum i liczne zastpy Gwardii Pretoriaskiej, wchodzce na plac obok Ministerstwa. Nizioek przytomnie zawoa do Luthiena: Prze go za boczn cian! Zaskoczony Luthien odwrci si do Olivera, ktry znowu wdrapywa si na blanki, eby wrci na szczyt wiey. Prze go za boczn cian! powtrzy nizioek. Niech zobacz, e zosta powieszony za t swoj chuderlaw szyj! Ten pomys przerazi Luthiena. Oliver podbieg do przyjaciela i odepchn go od martwego ksicia. Nie rozumiesz? zapyta. Oni musz go zobaczy! Kto? Twj lud! krzykn Oliver i, zebrawszy siy, zepchn Morkneya z blankw. Lina zelizgna si z ramion ksicia i zacisna wok szyi. Po chwili chuda, naga posta gwatownie zatrzymaa si obok wiey i zawisa wysoko, kilkadziesit metrw nad ziemi. Jednak biedny lud Montfort, ciemiony przez zego wadc od tylu lat, z pewnoci mg go rozpozna. I tak si stao. Z pnocnego transeptu wypyn zwyciski tum z katedry. Przenis swj gniew na ulice, zagarniajc po drodze wielu gapiw. Cemy zrobili? zapyta w osupieniu mody Bedwyr, bezradnie obserwujc brutalne walki w dole. Oliver wzruszy ramionami. A kt to moe powiedzie? Ja wiem tylko, e upy bd bogatsze, jeli pozbdziemy si tego ylastego ksicia odpar, wykazujc charakterystyczny dla siebie oportunizm.

Luthien tylko pokrci gow. Kolejny raz zastanawia si, w co si wmiesza i jak do tego wszystkiego doszo. Luthien? zagadn czyj gos. Odwrci si i zobaczy Siobhan. Opieraa si ciko o mur, jej szara suknia bya w strzpach. Mimo to umiechaa si.

EPILOG nieg pokrywa grub warstw spokojne uliczki Montfort; niemal na kadej widniay czerwone plamy krwi. Luthien siedzia na dachu wysokiego budynku w niej pooonej dzielnicy i spoglda to na miasto, to na pnocne ziemie. Mieszkacy Montfort zbuntowali si, a on, Karmazynowy Cie, bez pytania o zgod zosta obwoany ich przywdc. Wielu ludzi polego i to bardzo ciyo Luthienowi. Ale czerpa si od tych, ktrzy zawzicie walczyli o wolno, od tych dzielnych ludzi, ktrzy dugo znosili tyrani, a teraz nie chcieli wraca do dawnego stanu i gotowi byli zapaci za to yciem. I, ku zdumieniu Luthiena, wygrywali. Potna, dobrze uzbrojona armia cyklopw nadal kontrolowaa rodkow dzielnic miasta za murem, chronic bogatych kupcw, ktrzy wietnie prosperowali za rzdw ksicia. Mwiono, e dowdztwo nad oddziaem przej wicehrabia Aubrey. Luthien dobrze sobie zapamita tego czowieka i mia nadziej, e pogoski s prawdziwe. W pierwszych tygodniach po mierci ksicia toczono zacite walki, w ktrych codziennie giny setki mczyzn, kobiet i cyklopw. Szybkie nadejcie zimy spowolnio tempo wojny. Wielu jej uczestnikw mylao wycznie o tym, jak si uchroni przed zamarzniciem albo godem. Z pocztku wydawao si, e mrz sprzyja kupcom i cyklopom, ulokowanym w lepszych dzielnicach wyej pooonej czci miasta, ale w miar upywu czasu ludzie Luthiena zaczli zdobywa przewag. Kontrolowali zewntrzny mur oraz napyw wszelkich towarw do miasta. A grupa Siobhan wraz z pewn liczb okrutnych krzatw nadal siaa spustoszenie. Akurat przygotowywano plan wielkiego najazdu na kopalnie w celu odbicia reszty niewolnikw. Luthien nie mg jednak pozby si cakiem licznych wtpliwoci. Czy jego dziaania miay warto, czy moe uczestniczy w paradzie gupcw? Ilu ludzi jeszcze zginie, dlatego, e obra tak drog i e w tamtym rozstrzygajcym momencie w Ministerstwie oficjalnie ujawniono istnienie Karmazynowego Cienia, a ludzie poszli za nim? I jeli nawet odnieli zaskakujce zwycistwa na pocztku, jak nadziej

dawaa przyszo oblonym mieszkacom Montfort? Wygldao na to, e zima bdzie surowa, a wiosn naleao si spodziewa armii z Avon, oddziaw krla Greensparrowa, ktry zechce odbi miasto. I ukara rewolucjonistw. Luthien westchn gboko, zauwaywszy kolejnego jedca, ktry opuszcza pnocn bram Montfort i galopowa na pnoc, by rozgosi wieci i zdoby pomoc przynajmniej w formie prowiantu z pobliskich wiosek. Kryy pogoski o jakiej potyczce w Port Charley na wschodzie, lecz Luthien nie przywizywa do nich wikszej wagi. Wiedziaem, e tu bdziesz odezwa si kto za jego plecami. Luthien odwrci si i zobaczy Olivera, ktry wspina si na dach. Ogldasz swoje krlestwo? Ponure spojrzenie Luthiena wiadczyo o tym, e nie uwaa sw Olivera za mieszne. Och, dobrze ustpi nizioek. Przyszedem tylko po to, eby ci powiedzie, e masz gocia. Luthien unis brwi, zaskoczony widokiem kobiety, ktra wesza na krawd dachu. Mody Bedwyr uwiadomi sobie z pewnym zdziwieniem, e miaa zielone oczy jak Siobhan, ale jej wosy byy rude, bardzo rude. Staa wyprostowana i dumna, trzymajc co przed sob w kocu i wpatrujc si w starego przyjaciela. Katerin wyszepta Luthien. Mia zaschnite gardo. Katerin przesza po dachu, stana przed Luthienem i wrczya mu zawinitko. Luthien wzi je delikatnie, nie pojmujc, o co chodzi. Kiedy rozchyli koc, otwar ze zdumienia oczy, albowiem ujrza lepego Siepacza, drogocenny miecz rodu. Od Gahrisa, twego ojca i prawowitego wadcy Bedwydrin oznajmia Katerin, z powag i determinacj w gosie. Luthien patrzy badawczo w jej zielone oczy, zastanawiajc si, co zaszo. Wyspy Morza Avon skuto acuchami powiedziaa Katerin. I na caej wyspie Bedwydrin nie ma ani jednego ywego cyklopa. Luthien z trudem apa oddech. A wic Gahris poszed w jego lady, zacz toczy wojn! Modzieniec rozejrza si wokoo; patrzy na umiechnit Katerin i Olivera, na pokryte niegiem dachy cichego miasta.

Znowu musia podj decyzj, ale tym razem, w przeciwiestwie do poprzednich, brzemiennych w skutki wydarze, robi to wiadomie. Jed, Oliverze nakaza. Jed i powiedz ludziom, eby nabrali otuchy. Powiedz im, e rozpocza si wojna, wojna o ich wolno. Modzieniec znowu spojrza w oczy dumnej kobiecie z Hale. Jed, Oliverze powtrzy. Powiedz im, e nie s sami.

Related Interests