Liza Marklund Zamachowiec Przełożył Paweł Pollak Tytuł oryginału Sprangaren Korekta Małgorzata Denys Marcjanna Bulik Copyright

© Liza Marklund 1998 Ali rights reserved. Published by agreement with Salomonsson Agency Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2010 Wydanie II Książka ukazała się w 2002 roku pod tytułem Rewanż Prolog Kobieta, która wkrótce miała umrzeć, ostrożnie wyszła z bramy i rozejrzała się szybko wokół. Nie zapaliła światła, toteż klatka schodowa za nią pogrążona była w ciemności. Jej jasny płaszcz odcinał się niczym duch na tle ciemnego drewna. Zawahała się, nim weszła na chodnik, jakby czuła się obserwowana. Wzięła kilka głębokich oddechów i na kilka sekund biała para utworzyła nad nią aureolę. W końcu poprawiła pasek torebki na ramieniu i zacisnęła mocniej dłoń na uchwycie aktówki. Wyprostowała się i szybkim krokiem ruszyła w stronę ulicy Gótgatan. Było przeraźliwie zimno, ostry wiatr przenikał cienkie nylonowe pończochy. Ominęła zamarzniętą kałużę i przez chwilę balansowała na skraju chodnika. Potem prędko poszła dalej, zostawiając za sobą światło latarni i wchodząc w ciemność. Mróz i cienie tłumiły nocne odgłosy: szum instalacji wentylacyjnej, krzyki podpitych młodzieńców, odległą syrenę. Kobieta szła prędko i zdecydowanie. Emanowała pewnością siebie, pachniała drogimi perfumami. Kiedy nagle zadzwonił jej telefon komórkowy, była zaskoczona. Zatrzymała się w pół kroku i szybko rozejrzała się wokoło. Potem pochyliła się, oparła aktówkę o prawą nogę i zaczęła szukać w torebce. Z jej postaci biła irytacja i niepewność. Wyciągnęła telefon i przyłożyła do ucha. Mimo mroku i cieni jej reakcja nie uszłaby niczyjej uwagi. Irytacja ustąpiła miejsca zdumieniu, by następnie przejść w złość, a na koniec w strach. Po skończonej rozmowie stała jeszcze przez chwilę z telefonem w ręce. Pochyliła głowę, wydawała się nad czymś zastanawiać. Minął ją jadący wolno radiowóz. Popatrzyła nań z wyczekiwaniem, odprowadziła go wzrokiem, ale nie zrobiła żadnego gestu, by zatrzymać policjantów. Wreszcie najwyraźniej podjęła decyzję. Obróciła się na pięcie i poszła z powrotem tą samą drogą, koło ciemnej drewnianej bramy, do przejścia na skrzyżowaniu z Katarina Bangata. Czekając, aż przejedzie nocny autobus, podniosła głowę i popatrzyła wzdłuż ulicy przez plac Vintertullstor*get w kierunku kanału Siekła. Wysoko nad nim wznosiła się główna arena olimpijska, Stadion Victorii, gdzie za siedem miesięcy miały zostać zainaugurowane letnie igrzyska olimpijskie. Autobus przejechał, kobieta przeszła przez jezdnie Ring*vagen i zaczęła iść wzdłuż Katarina Bangata. Jej twarz była bez wyrazu, pośpieszne kroki wskazywały na to, że marznie. Przebyła

kładkę nad kanałem Hammarby i przez centrum prasowe weszła na teren olimpijski. Drobnymi, nieco nerwowymi krokami skierowała się w stronę stadionu. Wybrała drogę wzdłuż wody, mimo że tędy było dalej i zimniej. Od Saltsjón wiał lodowaty wiatr, ale nie chciała, żeby ktoś ją zobaczył. Parę razy potknęła się w całkowitej ciemności. Koło poczty i apteki skręciła ku obiektom treningowym, a ostatnie sto metrów do stadionu pokonała truchtem. Dotarła do głównej bramy zadyszana i zła. Otworzyła ją i weszła w ciemność. * Proszę powiedzieć, o co chodzi, i to natychmiast * popatrzyła zimno na osobę, która wyłoniła się z cienia. Zobaczyła podniesiony młotek, lecz strach już jej nie dosięgnął. Pierwsze uderzenie trafiło w lewe oko. Egzystencja Tuż za płotem znajdowało się olbrzymie mrowisko. Jako dziecko przyglądałam mu się często z maksymalnie wytężoną uwagą. Stawałam tak blisko, że mrówki bez przerwy właziły mi na nogi. Czasami śledziłam pojedynczą mrówkę od trawnika na podwórku przez żwirową ścieżkę, wzdłuż łachy piasku, aż do mrowiska. Tam za wszelką cenę próbowałam nie spuszczać z niej wzroku, ale nigdy mi się to nie udało. Inne mrówki pochłaniały moją uwagę. Kiedy było ich zbyt dużo, próbowałam jednocześnie ogarnąć wzrokiem tyle miejsc, że traciłam cierpliwość. Czasami kładłam na mrowisku kostkę cukru. Mrówki były zachwycone prezentem, a ja uśmiechałam się, patrząc, jak się na nim kłębią i ciągną go w głąb. Jesienią, kiedy zaczynały się przymrozki i mrówki stawały się ospałe, grzebałam w mrowisku patykiem, żeby je ożywić. Dorośli krzyczeli na mnie, kiedy zauważyli, co robię. Mówili, że niszczę pracę mrówek i ich dom. Do dziś pamiętam swoje poczucie niesprawiedliwości * przecież nie miałam złych zamiarów. Chciałam się tylko trochę pobawić. Chciałam tchnąć nieco życia w te małe stworzonka. Zabawy z mrówkami z czasem zaczęły prześladować mnie w snach. Moja fascynacja tymi owadami przerodziła się w bezimienny strach przed ich ruchliwością. Kiedy dorosłam, nie mogłam znieść widoku więcej niż trzech owadów naraz, niezależnie od ich rodzaju. Gdy nie byłam w stanie ogarnąć ich wzrokiem, wpadałam w panikę. Fobia zrodziła się w tej samej chwili, gdy dostrzegłam podobieństwo między mną samą a tymi błonkówkami. Byłam młoda i wciąż aktywnie poszukiwałam odpowiedzi na pytania o swoją egzystencję, tworzyłam w umyśle teorie, które konfrontowałam ze sobą na wszelkie możliwe sposoby. To, że życie miałoby być kaprysem, nie mieściło się w moim światopoglądzie. Coś mnie stworzyło. Nie wiedziałam jednak, co to mogło być: przypadek, los, ewolucja czy może Bóg. Natomiast za prawdopodobne uważałam, że życie jest pozbawione sensu, i to napawało mnie smutkiem i złością. Jeśli nasz czas na ziemi nie ma sensu, to nasze życie jawi się jako ironiczny eksperyment. Ktoś umieścił nas tutaj, żeby obserwować, jak wojujemy, roimy się, cierpimy i walczymy. Czasami ten Ktoś rozdziela na chybił trafił nagrody, mniej więcej tak, jakby kładł kostki cukru na mrowisku, i przygląda się naszej radości i rozpaczy z tym samym chłodnym zainteresowaniem. Pociecha przyszła z biegiem lat. W końcu uświadomiłam sobie, że nie ma znaczenia, czy moje życie ma jakiś głębszy sens. Nawet jeśli ma, nie jest mi dane, bym poznała go tu i teraz. Gdyby istniały jakieś odpowiedzi, już bym do nich dotarła, a skoro tak się nie stało, nie ma to znaczenia, bez względu na to, ile bym się nad tym zastanawiała. Dało mi to pewien wewnętrzny spokój. Sobota 18 grudnia

Dźwięk dotarł do niej w samym środku perwersyjnego erotycznego snu. Leżała na szklanym podium w statku kosmicznym, czuła Thomasa w sobie i na sobie. Trzech prezenterów z radiowej audycji „Studio 6" stało obok i przyglądało się im z pozbawionymi wyrazu twarzami. Czuła, że musi się koniecznie załatwić. * Nie możesz teraz wyjść do ubikacji,lecimy wkosmos * powiedział Thomas, a widok rozciągający się za panoramicznym oknem potwierdził jego słowa. Drugi sygnał rozerwał kosmos i znalazła się w mroku spocona i spragniona. Nad nią, w ciemności, unosił się sufit pokoju. * Odbierz, do cholery, zanim obudzi się cały dom * mruknął spośród poduszek zirytowany Thomas. Odwróciła głowę i rzuciła okiem na zegarek: 3.22. Podniecenie uleciało w jednej chwili. Ciężka jak z ołowiu ręka dosięgła telefonu na podłodze. To był Jansson, szef nocnej zmiany. * Stadion Victorii wyleciał w powietrze. Pali się jak cholera. Jest tam już nocny reporter, ale potrzebujemy cię do wydań podmiejskich. Jak prędko możesz być na miejscu? Oddychała przez chwilę, przetrawiając wiadomość, i czuła, jak adrenalina podnosi się niczym fala przez całe ciało aż do mózgu. Stadion olimpijski, pomyślała, pożar, chaos, o cholera! Na południe od centrum. Obwodnicą Południową albo przez most Skanstullsbron. * Jak wygląda na mieście, drogi są w porządku? Jej głos był bardziej zachrypnięty, niżby sobie życzyła. * Obwodnica Południowa jest zablokowana. Wyjazd przy samym stadionie zawalił się, tyle wiemy. Tunel Sóder mogli zamknąć, więc jedź górą. * Kto robi foty? * Pojechał Henriksson, są tam też wolni strzelcy. Jansson odłożył słuchawkę, nie czekając na odpowiedź. Annika wsłuchiwała się przez chwilę w martwy szum linii, zanim odstawiła aparat na podłogę. * Co tam znowu? Westchnęła bezgłośnie i odpowiedziała: * Wybuch na stadionie olimpijskim. Muszę tam pojechać. Zajmie mi to pewnie cały dzień. * Zawahała się, a potem dodała: * I wieczór. Zamruczał coś niewyraźnie. Ostrożnie wyplątała się z przepoconej piżamy Ellen. Czuła wyraźnie zapachy dziecka, słodki od skóry, kwaśny od ust, w których stale tkwił kciuk, pocałowała delikatną główkę. Dziewczynka wyciągnęła się rozkosznie, po czym skuliła w kłębek. Ma trzy latka i zawsze jest sobą, także we śnie. Annika zdrętwiałą ręką wybrała numer radiotaxi, wysunęła się z usypiającego ciepła łóżka i usiadła na podłodze. * Poproszę taksówkę na Hantverkargatan 32. Bengtzon. Trochę mi się śpieszy. Na stadion olimpijski. Tak, wiem, że tam się pali. Musi się załatwić, zanim umrze. Na dworze panowało przejmujące zimno, było co najmniej minus dziesięć stopni. Postawiła kołnierz płaszcza i naciągnęła czapkę na uszy, wydychana para przesiąknięta zapachem pasty do zębów utworzyła wokół niej obłok. u Taksówka pojawiła się w chwili, gdy za Anniką zatrzasnęła się brama. * Hammarbyhamnen, stadion olimpijski * rzuciła, usadowiwszy się wraz ze swoją dużą torbą na tylnym siedzeniu. Kierowca spojrzał na nią w lusterku wstecznym. * Pani Bengtzon z „Kvallspressen", nie? * Uśmiechnął się niepewnie. * Czytam pani reportaże. Podobało mi się, co pani pisała o Korei, adoptowałem dzieciaki stamtąd. Byłem też

jeśli jakąś ma. nazywa się Brattstróm. jak będę wiedziała coś więcej * i rozłączyła się. to przecież najbliżej. ustal na policji. Cholera. Słuchała pochwał. * Ranny taksówkarz Arne Brattstróm przewieziony do Południowego * powiedziała. ale zaraz będzie jechał do domu. ale mogę wywołać przez radio. * Dziękuję.. da się przejechać przez tunel? Czy lepiej jechać cały czas ulicami? Taksówkarz. że aż zakołysały się latarnie. * Kurde. podobnie jak większość jego kolegów. Policja potwierdzała wydarzenie. zależnie od tego.. Wywołałem radio. * Dobra * odparł Jansson. wie pani. co sprawiało.. Zanim odebrał. ale nie wolno im ze sobą rozmawiać. * Do jakiego szpitala go zawieźli? * Kogo? * Tego pańskiego kolegę z kawałkiem metalu. miał kurs do tego nielegalnego klubu w tamtych nowych domach. . a któryś z taksówkarzy niemal zawsze mógł służyć relacją naocznego świadka. Annika wyłowiła z torby notatnik i ołówek. I miało się gotowy artykuł do wydania gminnego. Jeśli coś zdarzyło się w kraju o czwartej nad ranem. miło. ale minął go o kilka centymetrów. włożyła do ucha słuchawkę zestawu głośnomówiącego i nacisnęła w menu jedynkę. że do Szpitala Południowego. pod którą był zaprogramowany numer Janssona przy pulpicie kierownictwa w redakcji. powiedzieli przez radio. że jej teksty miały skrzydła. Co teraz robicie? * Mamy samo wydarzenie. Ktoś mu przerwał. lecz jak zwykle nie brała ich do siebie. * Najwyraźniej zamknęli teren wokół obiektów treningowych * stwierdził kierowca. który detonował ładunki na stadionach w Sztokholmie i Góteborgu. * Położył słuchawkę na pulpicie i krzyknął do nocnego reportera: * Sprawdź w bazie Arnego Brattstróma. Annika nawet w taksówce czuła redakcyjną gorączkę. należało zadzwonić w dwa miejsca: na policję i do taksówkarzy. że to ona * rozpoznał numer jej komórki na wyświetlaczu. bomba atomowa... Rany cięte twarzy. pomyślałem. wiedział już. był na bieżąco. To był dobry reportaż. * Wie pan.. * Sięgnął ponownie po słuchawkę: * Załatwiliśmy zdjęcie lotnicze. jego.. na ile zamknęli teren. No i zrekapitulujemy poprzednie zamachy bombowe związane z olimpiadą. komentarz policji. * A. Annika wyjęła telefon. kiedy walnęło * powiedział kierowca i zawrócił mimo linii ciągłej. * Może zdołamy porozmawiać z nim w szpitalu. Minęli stację metra na Gamla Stan i zbliżali się do Slussen. Miał na imię Arne. Samochód pomknął w stronę ratusza. myślę. gościa. że się panu podobał. Kiedy tam będziesz? * Za siedem. tak walnęło. jak żołnierze stoją naprzeciwko siebie. cholernie trafnie pani opisała.. czy powiadomiono jego krewnych. Kawałek metalu wleciał mu przez boczną szybę. * Sprawdzimy go w bazie. Jeden z naszych chłopaków był zaraz obok. nie pozwalała sobie na to. kiedy walnęło. że kurde. kiedy Sztokholm zgłosił swoją kandydaturę. * I co z nim? * Chyba okej. myślałem.. jeden z reporterów już tam jest. w przeciwnym razie mogłoby umknąć coś magicznego. potem zadzwoń do żony. Rzuciła pośpiesznie: * Odezwę się. powinniśmy zdążyć do pierwszego wydania. * Chyba lepiej podjechać od tyłu. nocni reporterzy obdzwaniają ludzi w domach naprzeciwko i zbierają komentarze. jak miał na imię? * Nie. że diabli wzięli Stadion Victorii.. Powiedzieli. * Byłem na Gótgatan. osiem minut. Ruscy są tutaj. Jak pan myśli.w Panmundżonie.

Było ich całkiem sporo. * Kiedy pani wraca? Mam zaczekać? * spytał kierowca. dziękuję. ale ci zawsze podnoszą raban. Na drugim końcu linii operatora telefonii komórkowej Comviq odezwał się zdenerwowany głos. Autostrada była zamknięta kilkaset metrów od wylotu tunelu i samego stadionu. Wtedy zadzwonię. Uśmiechnęła się blado. Czekając na połączenie. Nie słyszała oburzonych głosów za sobą. * Powiedz. tak. Przy barierkach stało już z dziesięć innych pojazdów. co oczywiście wywołało głośne protesty ekologów. że w mieście można zajmować się czymś innym niż zbrodnią i pracą. Koło wpół do ósmej Annika będzie miała własne spostrzeżenia. * Schowała notes. obserwowała. że jeszcze nic nie możesz wyjawić * zaczęła Annika. doszła do barierek. Policjanci nienawidzą dziennikarzy. * Wiem. spoglądała w górę na potężną konstrukcję. Bengtzon. do cholery. ale już zapomniała. lecz służby drogowe. Bomba musiała eksplodować właśnie tam. gdy popełniono jakieś przestępstwo. wrzeszcząc lub zataczając się. kiedy ścina się kilka drzew. przecież do świąt jeszcze cały tydzień. Nie zwalniając kroku. Zadzwoń później. teraz ciężko byłoby mu się wycofać. a ci z kryminalnego zdecydują się. była zniszczona.Taksówka skręciła w Folkungagatan i pomknęła w kierunku trasy Varmdóleden. Ona sama wychodziła do miasta o tej porze tylko wtedy. Nawet jeśli zebrali już sporo informacji. pomyślała. Cienka czarna smuga odcinała się od bladego półksiężyca. * Okej. Annika wystukała na komórce kolejny numer. Padła obietnica. Jezu. które toczyło się jedynie w nocnych godzinach. Dobrze. Annika popatrzyła na zegarek. * Jest za dwadzieścia czwarta. Stadion Victorii zbudowano we wnętrzu góry. Pomarańczowe światła migające na dachach samochodów odbijały się w mokrym asfalcie. Podaj godzinę. ołówek i komórkę. wracają do domów. * Nie wiem. to zajmie trochę czasu. Rozdarta wybuchem kolista . * Rzeczywiście. Dawniej było inaczej. jak nocni maruderzy. Lawirując między samochodami i ludźmi. Annika przechyliła się nad przednim siedzeniem i popatrzyła w prawo. Zadzwoń o wpół do ósmej. niżby się spodziewała. kiedy będziesz miał czas na rozmowę. Mężczyzna westchnął. Północna część trybun. Nie wiem. * Widać dym * odezwał się taksówkarz. pytania i teorie. Taksówka skręciła z Varmdóleden na Obwodnicę Południową. przeskoczyła przez barierkę. bo przed policyjnymi czułaby respekt. co mogą ujawnić. co chcą powiedzieć. a po drugiej stronie natychmiast zaczęła biec. Wkopano się w stok narciarski Hammarby. * Wesołych świąt! * zawołał kierowca. Wielokrotnie przejeżdżała tędy samochodem i za każdym razem ogromna budowla robiła na niej wrażenie. może być. Piszę do wydania lokalnego. więcej. nim zatrzasnęła drzwi. * Nie. Obwodnica Południowa szła dalej w głąb góry pod stadionem. górująca ongiś nad wylotem tunelu niczym olbrzymi rydz. Nie postawiła ich policja. lecz teraz przejazd był zatarasowany dużymi betonowymi blokami i pojazdami wszelkich służb. wyparła ze świadomości istnienie innego życia. wtedy pogadamy. którzy dzwonią tuż po zdarzeniu i chcą wiedzieć wszystko. Annika podała kartę klienta. Powiedzmy: wpół do ósmej? * Tak. Czy już teraz ma być wesoło? * Nawzajem * powiedziała do tylnej szyby. Taksówka zatrzymała się za nimi. jeszcze nie ocenili.

* Pójdę tylko po niego. Annika nadal biegła. przy czym ta druga cecha była o wiele ważniejsza. Tam Annika podciągnęła się na balustradę i zeskoczyła z wysokości ponad metra. Annika dostrzegła też reportera z konkurencyjnej gazety i trzech niezależnych fotografów. Po lewej stronie wznosiła się wysoka na dziesięć metrów betonowa ściana. gdzie zawodnicy mieli zamieszkać na czas igrzysk. Pojawiła się właśnie ekipa telewizji. który przeszedł z lokalnej gazety w Óstersund i został zatrudniony na razie na okres próbny. Podbiegł z dwoma aparatami dyndającymi mu na piersi i torbą podskakującą na ramieniu. * Zamykamy tutaj! * zawołał. Okna straszyły czarnymi dziurami. Annika okrążyła ścianę i wbiegła na schody prowadzące do wejścia w chwili. że coś się stało. Był zdolny i ambitny. syk armatki wodnej lub może dużego wentylatora. że w okolicy nie przetrwała ani jedna szyba. Dotąd była w kompleksie olimpijskim tylko dwa razy: latem na pokazie dla prasy i pewnego niedzielnego popołudnia jesienią razem z Annę Snapphane. na której spoczywała szosa przed zniknięciem we wnętrzu góry. . która zabrała jednego taksiarza. * Na górę * odkrzyknęła. Cała płyta stadionu zastawiona była samochodami z migającymi światłami sygnalizacyjnymi. z czego co najmniej dwa należały do mediów. * To mnie zatrzymaj! Pobiegła dalej. Czerwone światła pojazdów specjalnych tańczyły na murze. * Przyjechałem jakieś pół minuty po strażakach. na wpół gotowe domy w nowej części dzielnicy Hammarby. Wbiegła na ścięty lodem kanał Siekła. Zatrzymała się na chwilę i rozejrzała wokół. wyglądało na to. * Annika! To był Johan Henriksson z „Kvallspressen". Dwa z filarów podtrzymujących północną część trybun runęły i leżały roztrzaskane na ziemi. IX * Co masz? * zapytała Annika. Ruszyła biegiem wzdłuż ściany. * Albo coś znaleźli * powiedziała Annika i schowała notes. Starała się rozróżnić dochodzące ją dźwięki: odległą syrenę. zaparło jej dech w piersiach.konstrukcja rysowała się na tle nocnego nieba. Przy lądowaniu torba uderzyła ją z głuchym odgłosem w plecy. Strażacy mieli problem z doprowadzeniem wody na trybuny. że to prawda. Kilka minut temu gliniarze zaczęli biegać jak szaleni. dwudziesto*trzyletni fotograf. Przed nią wyłaniał się z ciemności zarys obiektu treningowego. ale nie dostałem się na płytę. gdy jeden z policjantów zaczął rozwijać biało*niebieską taśmę. że wjechali wozem na sam stadion. że będzie miała kłopoty z dotarciem na miejsce eksplozji. Podniosła wzrok i spojrzała w lej po bombie. * Mój fotograf jest na górze! * odkrzyknęła. pomyślała. myślę. Zdążyłem zrobić karetkę. Na prawo rozciągała się przyszła wioska olimpijska. Zrobiłem zdjęcia pożaru z zewnątrz. dookoła biegali ludzie. skończyło się na tym. Po drugiej stronie znajdował się rodzaj betonowej podmurówki. * Tam nie wolno! * wrzasnął mężczyzna. spostrzegła jednak. najwyraźniej się pokaleczył. starając się w miarę możliwości zbaczać w prawo. Kiedy dotarła na górę. że może przejść. * A pani gdzie? * krzyknął jeden ze strażaków. Policjant machnął ręką. oddalone głosy ludzi. Wszędzie walały się poskręcane zielone krzesełka. Schody podzielone były na trzy równej długości kondygnacje. Nad jej głową krążyło pięć helikopterów. * Naprawdę? * mruknęła pod nosem. Cholera. wyciągając notes i ołówek. mam nadzieję. Tam na górze znajdowała się płyta stadionu z głównym wejściem.

Policja i wozy strażackie wciąż były na płycie. * Dowódca nie ma teraz czasu. znajdowało się kawałek na prawo. co zobaczyła: brama nie była uszkodzona i sprawiała wrażenie zamkniętej na klucz. Między palcami zobaczyła nagle dwa białe samochody sunące z Sódermalm kładką dla pieszych. zresztą nie wolno mi o tym mówić * odparł. * Uprasza się o opuszczenie terenu. Mam przeczucie. Poszli w przeciwną stronę. Gdy przechodziła przez płytę. proszę stąd odejść. ale nie miało to większego znaczenia. Żadne nie było uszkodzone czy wyłamane. Bingo! * Kto mi może powiedzieć i o której godzinie? * Nie wiem. Przed samą bramą policja zdążyła ogrodzić teren. * Musisz jechać do gazety? * zapytała. poskręcanymi prętami zbrojenia i zielonymi krzesełkami z plastiku. Annika nie przepadała za tym zbiorowym poklepywaniem się po plecach. Postanowiła spróbować szczęścia: * Co znaleźliście na stadionie? Policjant zwilżył językiem wargi. Dopiero za trzy godziny mogła zadzwonić do swojego informatora. A pani nie może tu zostać. to były karetki! Popatrzyła na zegarek. * Przepraszam panią. Włożyła słuchawkę do ucha i na razie spróbowała z Wydziałem Kryminalnym. Co oni tam robią? Lodowaty wiatr zawiał od wody. był wyraźnie zdenerwowany. panowało zbyt duże zamieszanie. Istnieje ryzyko zawalenia! Powtarzam.Z ołówkiem niczym pałeczką sztafety w ręce ruszyła truchtem do najbardziej oddalonego wejścia. * Nie. Obok nich przejechał wóz transmisyjny jednej z telewizji. Policjant zaczął ją odciągać. Było tam więcej wejść. Posuwała się wzdłuż rampy. * Nie wiem dokładnie. Opróżniamy cały teren. na jakich to byli imprezach. wciskając jedynkę w menu. gdzie chodnik był najszerszy. Czterokondygnacyjne schody prowadziły do wejścia. Ale teraz musi pani stąd wyjść! Policja zamknęła teren aż do obiektów treningowych. nie powstrzymały się nawet na stadionie olimpijskim. kiedy dotarła na górę. Zadzwoniła do Janssona. proszę się skontaktować z dyżurnym Wydziału Kryminalnego. Annika spotkała się z Henrikssonem koło budynku. ia Policyjny radiowóz z głośnikiem wtoczył się powoli na płytę stadionu w dole. kilkaset metrów od stadionu. Przed pocztą. za ludźmi. koło banku i apteki w kierunku kanału. Szwedzkie agencje ochrony mają w zwyczaju przyklejać śmieszne nalepki na drzwiach nadzorowanych obiektów. w którym miały się mieścić restauracje i kino. miała zadyszkę.. Annika zatrzymała się i popatrzyła na stadion. Annika wywinęła mu się z rąk i stanęła na wprost niego. Annika ruszyła truchtem wzdłuż ściany stadionu. Ludzie zaczęli szybko wycofywać się w stronę obiektów treningowych i wioski olimpijskiej. Do ciężkiej cholery. Annika odwróciła się tyłem do wiatru i ogrzała nos rękawiczką. pokazując legitymację dziennikarską. Jeśli dobrze pamiętała. że coś tu się jeszcze wydarzy. Usunęła się na bok i pociągnęła za sobą fotografa. pięć po wpół do piątej. * Kto tu dowodzi? * zapytała. Lawirowała między kawałkami betonu. zaczęło powstawać prowizoryczne centrum prasowe. Annika ponownie wyciągnęła notes i pośpiesznie spisała nazwę agencji i numer telefonu. która opadała łagodnym łukiem równolegle do całej budowli. wielu chodziło dokoła i z uśmiechem pozdrawiało kolegów. przekazałem filmy przez wolnych strzelców. * Będą drukować pierwsze wydanie. Stale pojawiali się tam nowi dziennikarze. Zajęte.. Młody policjant położył jej rękę na ramieniu. . spoko. unikając w ten sposób ponownego schodzenia na płytę. * Dobrze. pod zawaloną częścią trybun. Annice wystarczyło to. w dali na jeziorze Hammarby lustro toru wodnego błyszczało jak czarna rana w lodzie. nikt jej nie zatrzymywał. Annika chciała rzucić okiem na wszystkie. którzy nawet na miejscu katastrofy przechwalali się.

Rozłączył się. * Odszukaliście przewodniczącą komitetu olimpijskiego Christinę Furhage? * Nie złapaliśmy jej. jeszcze z niczym nie wychodzą. . żeby zobaczyć. co się tam dzieje * wskazała rękawiczką. Przy drugiej karetce nikt się nie pojawił. ale mamy tam ludzi. jeden z nich pokazywał na lej po bombie. „Raport" nadaje wiadomości specjalne o szóstej. Z pierwszej karetki wysiadło trzech mężczyzn i zaczęli ze sobą rozmawiać. że to praktyczne. który zwisał jej wzdłuż policzka. Ludzie już tutaj nad tym pracują. ale zostawiła słuchawkę w uchu. * Taksiarza zabrali godzinę temu. nie wiesz o tym? * Uśmiechnęła się..* O co chodzi? * odebrał Jansson. Podszedł do nich umundurowany policjant i przywitali się. nic konkretnego. * Co pisze agencja TT? Mają informacje. jaki masz. * Coś ze skrobanych kanałów? * Nic. * Tak? * Co robi karetka? * Nic. mieszka sam. * Do czego ci to? * zapytał Henriksson. i spróbuj uchwycić. * Mózg się gotuje od promieniowania z komórki. które nadawałoby się do wykorzystania. to komentarz z kryminalnego. Samochody wjechały po trawiastym stoku i zaparkowały przy schodach jednego z dużych wejść. I tak dalej. * zamilkła. * Przydałby się statyw * mruknął. że ktoś jest ranny? * Mają informację o taksiarzu. Annika wcisnęła „koniec połączenia". Mogę biegać. Czeka. * „Echo"? * Na razie jeszcze nie. To przecież musi być sabotaż. * Weź najsilniejszy. Nie jest żonaty. pisać i jednocześnie rozmawiać przez telefon. ale nie rozmawiali z nim. * Trzymaj rękę na pulsie. * Pomyśleliśmy o tym. postawił torbę na ziemi i spojrzał przez obiektyw. Trzy artykuły: „Policja ściga zamachowca". „Miejsce przestępstwa o świcie" i. drugi po cywilnemu. * Ja zajmę się więc samym wybuchem. to coś innego. * Masz jakiś większy teleobiektyw? * Nie zadziała w tych ciemnościach * odparł Henriksson. co się dzieje koło stadionu. * Na stadion jadą karetki * powiedziała Annika. tyle się naharowała. Oczy zaszły jej łzami od mrozu i musiała je przymrużyć. * Mam deadline za siedem minut. Wcisnęła przycisk „OK".. Henriksson westchnął lekko. no. Zadzwonił telefon Anniki. masa takich ogólników. Policja nic nie mówiła przez swoje radio? * Ani słowa. * Tak. kiedy wyślemy jedynkę do drukarni. Poza tym nie hałasuję: kiedy dzwonię. Trzeba opisać też wszystko pod kątem olimpiady.. zadzwonię.. Mężczyźni rozmawiali i gestykulowali. wskazując na przewód. widziałam wóz. * Co dajemy do następnego wydania? * Dotarł ktoś do tego taksiarza w Południowym? * Jeszcze nie. nic nie słychać. * To musi być dla niej cholerny szok. Słyszała stukot jego klawiatury. Podeszło dwóch kolejnych policjantów * jeden w mundurze. * Jakoś im się nie śpieszy * zauważył Henriksson. Duże zniszczenia. Co teraz będzie z igrzyskami? Czy zdążymy naprawić trybuny? Komentarz Samarancha. * Uważam.

* Annika...? * Otwierają tylne drzwi karetki. Wytaczają nosze, idą z nimi w stronę wejścia. Cholera, jest jeszcze jedna ofiara! * Okej. „Pościg policji", „Byłam na miejscu" i „Ofiara". Masz szóstkę, siódemkę, ósemkę i środek. Na linii zapadła cisza. Annika w napięciu obserwowała, jak mężczyźni idą w stronę stadionu. Aparat Henrikssona szczękał. Nikt z pozostałych dziennikarzy nie zauważył nowych samochodów, obiekt treningowy przesłaniał widok. * Cholera, jak zimno * zatrząsł się Henriksson, kiedy mężczyźni zniknęli na stadionie. * Wsiądźmy do samochodu, muszę podzwonić * powiedziała Annika. Poszli z powrotem w stronę tłumu marznących dziennikarzy. Ci z telewizji rozwijali kable, część reporterów chuchała na swoje długopisy. Że też nie nauczą się brać ołówków, kiedy jest poniżej zera, pomyślała Annika i uśmiechnęła się. Radiowcy ze swoimi urządzeniami nadawczymi przyczepionymi do pleców przypominali owady. Wszyscy czekali. Jeden z wolnych strzelców pracujących dla „Kyallspressen" zdążył pojechać do gazety i właśnie wrócił. * O szóstej będzie coś w rodzaju konferencji prasowej * oznajmił. * Akurat w czasie dodatkowej emisji „Raportu", co za niesłychany zbieg okoliczności * mruknęła Annika. Henrikssonzaparkowałsamochódzakortami tenisowymi i przychodnią. * Przyjechałem tą drogą, którą zamknęli na samym początku * usprawiedliwił się. Mieli kawałek do przejścia. Annika powoli traciła czucie w palcach u nóg. Zaczął prószyć śnieg, przykra sprawa, kiedy w ciemności trzeba robić zdjęcia teleobiektywem. Musieli przetrzeć przednią szybę w saabie Henrikssona. * Tutaj jest dobrze * powiedziała Annika, patrząc na stadion. * Widać karetki. Stąd możemy kontrolować sytuację. Usiedli w samochodzie i uruchomili silnik, żeby się rozgrzać. Annika zaczęła dzwonić. Najpierw spróbowała ponownie z kryminalnym. Zajęte. Zadzwoniła do centrali SOS, zapytała, kto pierwszy podniósł alarm, ile w ogóle było zgłoszeń, czy w mieszkaniach, gdzie wyleciały szyby, ludzie doznali obrażeń i czy da się oszacować, jak duże są straty materialne. Jak zwykle personel SOS potrafił odpowiedzieć na większość pytań. Następnie wybrała spisany z naklejki na wejściu numer agencji ochraniającej Stadion Victorii. Uzyskała połączenie z centralą w Stadshagen na Kungsholmen. Zapytała, czy nad ranem agencja odebrała sygnał alarmowy ze stadionu olimpijskiego. * Sygnały alarmowe, które odbieramy, są objęte tajemnicą * odpowiedział mężczyzna po drugiej stronie linii. * Tak, rozumiem * powiedziała Annika. * Ale nie pytam o sygnał, który odebraliście, tylko o taki, którego przypuszczalnie nie odebraliście. * Hm, nie odpowiadamy na żadne pytania o odbierane sygnały alarmowe. * Tak, rozumiem * Annika była cierpliwa. * Pytanie brzmi, czy w ogóle odebraliście jakikolwiek sygnał ze stadionu olimpijskiego. * Ma pani kłopoty ze słuchem? * Okej. Powiedzmy tak: co się dzieje, kiedy odbierzecie sygnał alarmowy? * Hm, no, trafia tu. * Do centrali alarmowej? * No jasne. Rejestruje go nasz system komputerowy, a potem informacja o alarmie pojawia się na monitorach wraz z planem działania, z którego wynika, co mamy robić. * Gdyby ze stadionu olimpijskiego przyszedł sygnał alarmowy, to informacja o nim pojawiłaby się na pańskim monitorze?

* Hm, tak. * I byłoby konkretnie napisane, co ma pan zrobić, żeby zareagować na ten alarm? * Hm, tak właśnie. * To co wasza agencja zrobiła w nocy na stadionie? Nie widziałam tam ani jednego waszego samochodu. Mężczyzna nie odpowiedział. * Co wasza agencja zrobi, jeśli stadion olimpijski zacznie się palić albo zostanie zniszczony? * To, co powie komputer. H, * Więc co zrobiliście? Bo co do tego, że na Stadionie Victorii był wybuch, możemy się chyba zgodzić? Mężczyzna nie odpowiedział. * W rzeczywistości nie odebraliście żadnego sygnału alarmowego ze stadionu olimpijskiego, prawda? * stwierdziła Annika. Mężczyzna milczał przez chwilę, zanim udzielił odpowiedzi: * Nie mogę wypowiadać się nawet na temat tych sygnałów, których nie otrzymaliśmy. Annika wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się. * Dziękuję za rozmowę. * Ale chyba nie napisze pani nic z tego, co powiedziałem? * zapytał niespokojnie mężczyzna. * Przecież nie powiedział pan ani słowa. Wskazywał pan tylko na to, że obowiązuje pana tajemnica. Rozłączyła się. Świetnie, teraz miała wyrobiony pogląd, jak wygląda sytuacja. Wzięła głęboki oddech i popatrzyła przez przednią szybę. Jeden z wozów strażackich właśnie odjeżdżał, ale karetki nadal były na miejscu. Przyjechała ekipa techniczna i porozstawiała swoje pojazdy na całej płycie. Mężczyźni w szarych kombinezonach wyciągali z samochodów ekwipunek. Pożar ugaszono, właściwie nie można już było dostrzec dymu. * Jak dostaliśmy cynk? * zapytała. * Od Giętkiego * odparł Henriksson. Każda redakcja dysponuje mniej lub bardziej profesjonalnymi czujkami, ludźmi, którzy trzymają rękę na pulsie na swoim terenie. „Kvallspressen" nie był wyjątkiem. Giętki i Leif byli najlepsi, jeśli chodzi o informacje od policji. Nawet kładąc się do łóżka, nie wyłączali nasłuchu policyjnego radia i gdy tylko coś się działo, natychmiast dzwonili do gazet, relacjonując zarówno błahe, jak i ważne wydarzenia. Byli też szperacze, ludzie grzebiący w archiwach wymiaru sprawiedliwości i innych urzędów. Annika zatopiła się w rozmyślaniach, wodząc powoli wzrokiem po pozostałej części kompleksu. Na wprost stał dziesięciopiętrowy budynek, skąd całe igrzyska miały być obsługiwane od strony technicznej. Z dachu prowadziła kładka w stronę góry. Dziwne, po co ktoś miałby tamtędy chodzić? Przesunęła wzrokiem wzdłuż kładki. * Henriksson, trzeba zrobić jeszcze jedno zdjęcie. * Popatrzyła na zegarek. Wpół do szóstej. Na konferencję prasową powinni zdążyć. * Gdyby wdrapać się tam na sam szczyt koło znicza, to co nieco można by chyba zobaczyć. * Sądzisz? * Fotograf miał wątpliwości. * Postawili przecież wysoki mur, żeby nikt stamtąd nie oglądał zawodów bez biletu. * Sama płyta jest na pewno przesłonięta, ale może widać północną część trybun, a przecież o to nam chodzi. Henriksson spojrzał na zegarek. * Zdążymy? Może helikopter zrobił te zdjęcia? No i powinniśmy pilnować karetek. Annika przygryzła wargi. * Helikoptera w tej chwili nie ma, może policja zmusiła ich do wylądowania. Poprosimy kogoś z naszych, żeby obserwował samochody. Chodź, idziemy.

Pozostali dziennikarze odkryli karetki, pytania zaczęły fruwać w powietrzu. „Raport" przesunął swój wóz transmisyjny w stronę kanału, żeby mieć lepszy obraz stadionu. Zmarznięty reporter przygotowywał „stójkę" do wiadomości o szóstej. Policji nie było w pobliżu. Annika udzieliła instrukcji jednemu z wolnych strzelców i ruszyli na górę. Podejście było dłuższe i trudniejsze, niż myślała. Droga śliska i kamienista. Przeklinając, potykali się w ciemnościach. Henriksson dźwigał przy tym duży statyw. Nie zatrzymały ich żadne barierki i mieli całkiem niezły czas, gdy na ich drodze stanął dwuipółmetrowy betonowy mur. * To nie może być prawda * jęknął Henriksson. * Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło * skonstatowała Annika. * Wejdź mi na barki, to cię podniosę. Potem możesz wdrapać się na sam znicz. Stamtąd powinieneś coś zobaczyć. Fotograf wybałuszył na nią oczy. * Mam stanąć na zniczu olimpijskim? * A dlaczego nie? Przecież teraz się nie pali i nie jest odgrodzony. Na pewno dasz radę się podciągnąć, to zaledwie jakiś metr powyżej muru. Skoro ma unieść ciężar wiecznego ognia, to twój też chyba wytrzyma. Właź! Annika podała mu do góry statyw i torbę. Henriksson wdrapał się na metalową konstrukcję. * Tu jest pełno małych dziurek! * wrzasnął. * Otwory na gaz * podpowiedziała Annika. * Widzisz trybuny? Henriksson wyprostował się i popatrzył na stadion. * Widzisz coś? * zawołała Annika. * Tak, do cholery. * Fotograf podniósł powoli aparat i zaczął robić zdjęcia. * Co widzisz? Henriksson opuścił aparat, nie spuszczając wzroku ze stadionu. * Oświetlili część trybun * powiedział. * Jest tam około dziesięciu osób. Zbierają coś do foliowych woreczków. Ci z karetki też zbierają. Wydają się bardzo starannie przeczesywać teren. Ponownie podniósł aparat. Annika poczuła, jak jeżą się jej włosy na karku. Cholera. Mogło być aż tak tragicznie? Henriksson złożył statyw. Wypstrykał trzy rolki. Na przemian biegnąc i ześlizgując się, dotarli do stóp góry, wstrząśnięci, z dziwnym uczuciem w żołądku. Co zbierają lekarze do woreczków? Resztki ładunku wybuchowego? Raczej nie. Kilka minut przed szóstą ponownie znaleźli się na miejscu zbiórki dziennikarzy. Niebieskawy blask kamer telewizyjnych oświetlał teren, skrzyły się w nim płatki śniegu. „Raport" nawiązał połączenie, sprawozdawcy nałożono puder. Kilku policjantów z oficerem na czele zbliżało się ku reporterom. Unieśli taśmę odgradzającą, ale dalej nie przeszli, bo dziennikarze stali zwartym tłumem. Oficer, mrużąc oczy, spojrzał w reflektory. Kiedy zapadła cisza, popatrzył na kartkę, którą trzymał przed sobą, podniósł wzrok i zaczął mówić. * O godzinie 3.17 na Stadionie Victorii w Sztokholmie eksplodował ładunek wybuchowy. Nie wiadomo, jakiego rodzaju materiałów wybuchowych użyto. Eksplozj a poważnie uszkodziła północną część trybun. Nie wiadomo, czy możliwe będzie ich naprawienie. Przerwał i ponownie popatrzył na kartkę. Aparaty pstrykały, przesuwały się taśmy. Annika ustawiła się na skraju po lewej stronie, żeby przysłuchując się konferencji, móc obserwować karetki. * Po eksplozji na stadionie wybuchł pożar, ale obecnie jest już opanowany. Znowu przerwa. * Obrażeń doznał kierowca taksówki, kiedy kawałek żelaznego zbrojenia rozbił mu boczną szybę * kontynuował policjant. * Mężczyzna został odwieziony do Szpitala Południowego i czuje się dobrze. Około dziesięciu domów po drugiej stronie kanału Siekła ma wybite szyby i uszkodzone fasady. Te domy są w budowie, więc nikt w nich nie mieszka. Nie zgłoszono stamtąd żadnych rannych.

Na Essingeleden zderzyły się cztery samochody. rzuciła mu spojrzenie przez ramię. Najpierw napisała artykuł o samym zdarzeniu. W ruch poszły telefony i długopisy. * Jest ta ofiara? * zapytał Jansson.. ściągając płaszcz. a ty możesz milczeć albo stwierdzać. * Czas się stąd zabierać * rzuciła Annika.. emerytów. Zrobiło się zdecydowanie cieplej. Za pół godziny będę wiedziała na sto procent.ktoś podejrzany. odrzucał. którzy mieszkali najbliżej stadionu: rodziny z dziećmi. Jansson zakołysał się na piętach. * Tym razem nie mogę tak zrobić * przerwał jej. Annika układała w głowie wstępy do artykułów i podpisy pod zdjęcia. Zatrzymała go fala głosów. Ładunek wybuchowy. co w tej chwili mamy do powiedzenia. Policjant wyglądał na bardzo zmęczonego. Uruchamiamy wszelkie dostępne środki w celu ujęcia sprawcy. Dodała wypowiedzi mieszkańców oraz wiadomość..lekarze na miejscu zdarzenia? * To w tej chwili wszystko * powtórzył oficer i odszedł szybkim krokiem zgarbiony. I właśnie teraz musieli to zrobić. To wszystko. wzięła wydanie gminne i poszła do swojego pokoju. przez co jezdnię pokryła śliska maź. Mieszkańcy opowiadali o huku. wywoływał i naświetlał filmy. Dziennikarze rozproszyli się. ale mówił dalej stanowczym głosem.. sortował je. Henriksson zatrzymał się i zrobił zdjęcie. * No tak * skomentował Henriksson. Ja będę mówiła. niedobrze. * Jeszcze nic nie mogę powiedzieć * zastrzegł na wstępie. Henriksson przeglądał w pamięci negatywy.. Na trybunach jest trup w kawałeczkach. Dwie minuty przed wpół do ósmej zadzwoniła do swojego informatora.. * Wiem. * To był sabotaż. Dziękuję. sprawozdawca „Raportu" stanął w świetle reflektorów.. * . ale wybrała przejście do ataku. Zazwyczaj w soboty wymieniano tylko jakiś pojedynczy artykuł..inne ofiary. po czym oddał głos do studia. Śnieg rozpadał się na dobre. że nie mam racji. który wyrwał ich ze snu. * Za wiele się nie dowiedzieliśmy. alkoholików i japiszonów. że pożar został opanowany.. głowę daję.Kolejna przerwa. wypełnioną szczegółami i onomatopejami. Jansson był na miejscu * w weekendy szef nocnej zmiany odpowiadał też za wydania podmiejskie. jaki przeżyli. Później zaczęła pisać relację typu „Ja tam byłam". że tak. * Pojedziemy przez Vintertullstorget i popytamy świadków * powiedziała Annika. * . Oj. wygłosił swój tekst.. * Za pół godziny? Nie wcześniej? Annika. pośpiesznie wstając na ich widok. żeby wycofać się za taśmę. * . * Myślę. o szoku. Inni policjanci podążyli za nim. który zniszczył stadion.. Zawahała się na moment. musiał być bardzo silny. będący właściwie tylko uzupełnieniem tekstu nocnego reportera z pierwszego wydania. jakie to wszystko było nieprzyjemne. * Trzeba to jeszcze zebrać do kupy. i o tym. Panował tam nastrój skupienia i napięcia. z pochyloną głową. Zlecili jednemu z wolnych strzelców obserwację i poszli w stronę samochodu Henrikssona.. Odwiedzili tych. Tuż przed siódmą dotarli do redakcj i. Policja zabezpiecza obecnie ślady. ale dziennikarze zawsze byli gotowi do przeredagowania całej gazety. Do redakcji jechali w milczeniu. . * Okej * Jansson wrócił na swoje miejsce. Odwrócił się. * Starczy na dzisiaj * zadecydowała Annika za kwadrans siódma.

wstrzymując oddech. tak je złożył? Przypuszczalnie ona sama. muzyka.. Jeszcze nie wiemy kto. Ktoś leży rozerwany na strzępy na trybunach. Radio z budzikiem koło łóżka wskazywało za pięć dziewiątą. kiedy poczuła ten zapach. żeby przynieść sobie szklankę wody. które miała wczoraj na sobie. ale kiedy wstała. nim chwiejnie. zwłaszcza po wypiciu. Albo sprawca. W tej chwili ustalacie kto. Podniósłszy wzrok. pocąc się obficie. starając się przywołać wspomnienie wczoraj szego wieczoru. odczuwała lekki ból w podbrzuszu. ułożyła się wygodnie. detektor ruchu. * Słychać było. jeśli możnatakpowiedzieć. Knajpa. jak dotarła do domu! Była z nią Christina czy nie? Wracały z knajpy razem czy nie? Jęknęła. popijając obficie wodą i modląc się po cichu. * Mężczyzna czy kobieta? Rozmówca zawahał się. Na krótkie chwile traciła kontakt z rzeczywistością. nigdy więcej się nie upije. Teraz budziła się wcześnie rano. ale wyłączone. Moim zdaniem wygląda to tak: Na stadionie olimpijskim zginął w nocy człowiek. Boże drogi. Po plecach przebiegły jej ciarki. Chcemy utrzymać to w tajemnicy. Boże święty. miał klucze i znał wszystkie kody. Nie wyłamano żadnych drzwi. że ubranie. Że też nie stanowiło to dla niej nauczki! Otworzyła szafkę. wszystkie urządzenia alarmowe były wyłączone. ale zasnąć nie mogła. Urządzenia alarmowe były sprawne. Wzrokowa identyfikacja. ruszyła do łazienki. Annika pobiegła do Janssona. Zamilkła. Odetchnęła. nie pamięta nawet. Helena Starkę obudziła się z kacem. * Mięso mielone? Annika przełknęła ślinę i skinęła głową. czuła się jako tako. podniosła się i napełniła wodą dzbanek. Oparła poduszki o wezgłowie. Dawniej potrafiła odsypiać alkoholowe zamroczenie przez cały dzień. że to robota kogoś z wewnątrz. do cholery. Przyłożyła policzek do blatu. czuła się jak zbity pies i przez resztę dnia leżała. * Nie teraz * powiedział i odłożył słuchawkę. * Ofiara śmiertelna potwierdzona. * Teraz nie możesz tego opublikować * powiedział policjant po drugiej stronie linii. Faktycznie ktoś zginął. leży starannie złożone na komodzie pod oknem. Dobrą chwilę dyszała ciężko. To było najbardziej niesamowite.* Posłuchaj mnie najpierw. To robota kogoś z wewnątrz. i wypiła łapczywymi łykami. na czworakach. Więcej nie mogę zdradzić. wycisnęła dwie tabletki panodilu z cynfolii i połknęła je. Jesteście tam właśnie w tej chwili i zbieracie szczątki. który brała ze sobą do łóżka. zwymiotowała na chodnik w przedpokoju. Jęknęła. pożarowy. tym wcześniej się budziła. ale jeszcze nie wiedzą. Wszystkie były wyłączone. W drodze do sypialni ściągnęła chodnik z przedpokoju i wrzuciła do kosza na brudną bieliznę w garderobie. Omal nie zwymiotowała ponownie. kto tam wszedł. Tam napełniła wodą szklankę. Dopóki leżała w łóżku. kto to jest. gdy po pijaństwie urywał się film: człowiek chodził jak zombi i wykonywał masę zwykłych .Ale oczywiście mamy inne ślady. żeby ich me zwrocie.będzie raczej trudna. z której wyjęła szczoteczkę. Im była starsza.. Z wysiłkiem sięgnęła po wodę i popiła z dzbanka. * Kiedy będziecie wiedzieli? * Nie mam pojęcia. w lustrze między plamami pasty do zębów zobaczyła swoje krwistoczerwone oczy. Powlokła się do kuchni i usiadła przy stole. Siedzenie krzesła pod jej nagimi udami było zimne. Wtedy spostrzegła. * Czego? * Teorii. twarze. Ile właściwie wczoraj wypiła? Na zlewie stała pusta butelka po koniaku. Ten. że jest całkowicie wykończony. wszystko się zlewało. Kto. Na stadionie tego typu musi być ze setka alarmów: antywłamaniowy. którego określa się słowem „nieziemski". albo ofiara.

ale Jansson twierdził. Nagłówki głosiły: ŚMIERTELNA OFIARA ZAMACHU BOMBOWEGO ZAMACHOWIEC ŚCIGANY ZA MORDERSTWO. Może coś widział albo słyszał? Podniosła wzrok na ludzi zebranych w pokoju. TT. * To prawda. badała ich reakcje na swoje słowa. Szef działu wiadomości Ingvar Johansson patrzył na nią oczami pozbawionymi wyrazu. o których w ogóle nie piszemy. * Niewątpliwie poruszasz ważny temat. * Jest oczywiście szereg rzeczy. Żadnej krwi. * Po pierwsze. Annika wzięła głęboki oddech i policzyła do trzech. Oparła się w fotelu i wyciągnęła rękę po kubek z kawą. To ostatnie było nieco naciągane. Po drugie. * Dlaczego nie? Nie wolno mi zadecydować. włączyła radio.. taksówkarz. niedługo miał iść do domu. że powinniśmy przykładać większą wagę do śledzenia tych zjawisk. „Kyallspressen" był więc pierwszy z wiadomością o śmiertelnej ofierze zamachu na obiekt olimpijski. Było przerażające. żadnych zwłok. Ostatnia z ekipy reporterskiej. po nim mogą być dalsze. Po trzecie. jeśli nie powinniśmy! Ten dział stacza się do poziomu żenującej pisaniny o poszkodowanych staruszkach. pochyleni mężczyźni. Po czwarte. jak to się mogło stać? Po piąte. powtórzyła informacje Anniki o godzinie 9. Teraz wiedziała. co ci mężczyźni robią. „Raport" w wiadomościach o dziesiątej zacytował informacje „Kvallspressen". ściganie mordercy. * A jak twoim zdaniem powinniśmy do tego podchodzić? * Stanowczo za dużo zajmujemy się tego typu spektakularnymi aktami przemocy. słuchał z uwagą. kładąc nogi na biurku. łączącej obowiązki researchera i sekretarki. kiedy mogę poruszyć daną kwestię? * Podniósł się na krześle. Spuściła wodę z wymiocinami. kontekst olimpijski. które Henriksson zrobił ze znicza: oświetlony krąg poniżej leja po bombie. ale biurko było nowe. Kiedy gazetę wysłano do drukarni. że Helena Starkę zwymiotowała ponownie. Jest tyle przestępstw ekologicznych. Z pracowników działu brakowało tylko Evy*Britt Qvist. zanim odpowiedziała. Agencja prasowa Tidningarnas Telegrambyra. by nie rzec z zachwytem. Kanapa została po poprzednim lokatorze. Pudła z jej segregatorami i wycinkami artykułów nadal piętrzyły się w kątach. Dwa miesiące temu Annika awansowała na szefową działu kryminalnego i właśnie wtedy wprowadziła się do tego pokoju.czynności. nie zdając sobie z tego sprawy. . Zaczyna się. Berit Hamrin. że się utrzyma. Wiadomość dnia z „Echa" sprawiła. taniec płatków śniegu. Już je sprzedali Reuterowi..34. W środku dominowało niezwykle sugestywne zdjęcie.. reporterzy kryminalni i szefowie działu wiadomości zebrali się w pokoju Anniki. słuchała spokojnie. potem podniosła słuchawkę i zadzwoniła do Christiny. Tak samo z przestępczością w szkole. kto zginął na trybunach? Na jutro to wiodący artykuł. że tego dnia już sobie nie odpocznie. tylko świadomość tego. Nils. aż panodil zacznie działać. Pięćdziesięciotrzyletni Nils Langeby.. że sami je zdobyli. Równie dobrze może posłuchać „Echa" w oczekiwaniu. Jansson przysypiał. bombach i wojnach gangów motocyklowych. * Sposób. „Echo" udawało. ale nie makabryczne. jakby ktoś uderzył ją cegłą w tył głowy. dopadło ją zmęczenie i poczuła się tak. najstarszy reporter w dziale kryminalnym. Annika westchnęła. jeszcze nikt z nim nie rozmawiał. Wzdrygnęła się. Drugi z reporterów. Patrik Nilsson. Kiedy wydanie lokalne poszło do druku. żeby go omawiać. które musimy omówić i rozdzielić * powiedziała. uważam za skandaliczny * odezwał się Nils. * Niech mnie diabli. w jaki do tego podchodzimy. jak zwykle nie potrafił ukryć wrogości. ale teraz nie jest chyba właściwa chwila.

dlaczego zginął? No i mamy naszego starego olimpijskiego bombiarza. Zdaje się. Wybrał jak zwykle opcję. że przywołano go do porządku. coś takiego mogło się wydarzyć na siedem miesięcy przed igrzyskami? I jakie środki bezpieczeństwa planowane są na te siedem miesięcy? * Uważam. jak go nazywano. Tygrysa. Jak je zrobiliście? * Usiadł na pudle w rogu. * Co robimy teraz? Annika opuściła nogi na podłogę i pochyliła się nad biurkiem. czy ma poczuć się zaszczycony. * Jestem odmiennego zdania. * Kierowcę taksówki i same komentarze na temat olimpiady może weźmie wieczorna zmiana? * zaproponowała. która pozwalała mu podkreślić własne znaczenie. Annika! I dzięki. * Gratulacje. * On wprawdzie mieszka w kawalerce w Bagarmossen. Gdyby dała mu jakieś zadanie. * Naprawdę? * wtrącił się Schyman. Chylę czoła! Zdjęcie było fantastyczne. Studenci Wydziału Dziennikarstwa będą odbierać telefony w ankiecie „zadzwoń i powiedz". Nils * powiedziała spokojnie Annika. Jansson. a już teraz załatw zdjęcia. Dowody materialne. za cholernie dobrą robotę dziś rano * powiedział naczelny. że jest odsuwany w cień. W jakim stopniu cierpi na tym sport? Jest to jeden z ważniejszych artykułów dnia. przeprowadzałam z nim wtedy wywiad. jej zdjęcie na tle leja po bombie byłoby gratką. * To oczywiste. Reporter nie wiedział. uznałby.. pozdrowili go. że tak bardzo ucierpią. Nikt takiego nie miał. nawet jeśli jego bombki to była dziecinada w porównaniu z tym tutaj. Z pewnością będziemy musieli pójść tam wszyscy. Jak. wszystko zależy przecież od tego. jak to się zrobi * powiedział. Ingvar Johansson skinął głową. o której. Czy uważasz. że nie może pisać o Zamachowcu. * Jak brzmi pytanie? * przerwał Schyman i sięgnął po gazetę. * Patrik zajmie się dochodzeniem w sprawie morderstwa. a potem zawalił sprawę. * Zostawiliśmy wszystkich w tyle. awansując do rangi klasycznej anegdoty powtarzanej w Klubie Dziennikarza. Dowiedz się. A gdyby kazała mu pełnić dyżur w redakcji. Nils. Opowieść o wspinaczce na znicz olimpijski wywołała aplauz. Wszyscy zebrani. Patrik skinął głową. Annika posłała Andersowi Schymanowi dziękczynne spojrzenie. * Nasza ekipa przewozi właśnie taksiarza do hotelu w centrum * rzekł. utrzymywanie kontaktu z komendantem policji i śledczymi. że to zupełnie nieistotna kwestia * zaoponował Langeby. że dostał jedno z najważniejszych zadań. iż na tego rodzaju akty przemocy patrzymy ze społecznej i globalnej perspektywy. odhaczała je na swojej liście. ale tam dopadnie go konkurencja. jak zareagować. prostując się na swoich miejscach.. u licha. gdy poświęcisz nam swój czas w taki dzień jak dzisiaj? * Tak. Te rozważania przerwało wejście redaktora naczelnego Andersa Schymana. Dokładne jej omówienie pokaże. Co robi obecnie i gdzie był w nocy? Spróbuję go złapać. nie wyłączając Anniki. W takim dniu jak ten jest to jedna z najważniejszych i najbardziej zasadniczych kwestii. Ukryjemy go do jutra w „Royal Viking". Janet Ullberg niech dotrze do Christiny Furhage. * Cały swój czas poświęcasz tym dwóm zagadnieniom. do cholery. najpierw odmawiałby. * Berit zajmie się ofiarą: kto to jest. . czy urażony. dostałby szału. Nils może się zająć zabezpieczeniami obiektów olimpijskich: jak. tak uważam! * zagrzmiał. Musi być podejrzany. ma z nim postępować? Gdyby go nie wezwała. Rozdzielając zadania.* Przestępczość szkolna i sprawy ekologiczne to przecież twoja działka. że po południu ma być jakaś konferencja prasowa. Annika przyjrzała się rozzłoszczonemu mężczyźnie.

zważywszy na konsekwencje. co wziąć. jak szła siusiu. Jak ci idzie? Annika przełknęła ślinę. * Musimy rzecz jasna skłonić policję do skomentowania tej teorii. Coś jeszcze? * Nie. Zostawiamy wszystkie drzwi otwarte i pracujemy nad wszystkim. * Pozwoliłem tylko Kallemu wziąć sok. * Uważam. Później zdecydujemy. jak ogarnia ją złość. * Nie chcę słyszeć zarzutów. przecież wiesz! Annika czuła. że nie wolno ci zabierać śniadania do pokoju. ale przekupię je lunchem w McDonaldzie i nową kasetą z filmem. Chłopiec zamilkł. że też musiało skończyć się w ten sposób. że w tym momencie nie rozstrzygniemy. * To Ellen! To Ellen zniszczyła film! Głośno płacząc. psiakrew. Annika zawahała się na chwilę. Przecież to oczywiste. * Nie możemy odrzucać takiej ewentualności. A zadzwoniła tylko po to. że nie ujawni informacji wskazujących na zamachowca z wewnątrz. że możemy * zaprotestował Johansson. Anders Schyman wtrącił się w tę wymianę zdań. Poza ofiarą śmiertelną aspekt terrorystyczny jest przecież naszą jutrzejszą lokomotywą. * Dlaczego nie? * zapytał Johansson.* „Czy mamy wycofać się z organizacji igrzysk olimpijskich? Zadzwoń między 17 a 19". * Ależ oczywiście. * Trzeba to zrobić bardzo delikatnie * powiedział Schyman. przeciwko komu lub czemu była skierowana bomba. czując skradający się ból głowy. Nie myśl. że zamachu dokonał Tygrys albo jakieś inne ugrupowanie. nie mogła spokojnie wyjść do pracy! Od razu wszystko stawało na głowie! * To nie moja wina * zabuczał chłopiec. * Co powiedziałaś małemu? Westchnęła. * Halo. Po skończonym spotkaniu Annika zadzwoniła do domu. synku. kim jest ofiara. że tak było w rzeczywistości. które nie chce. z trudem powstrzymując się od płaczu. że bez ciebie wszystko się wali. na co położyć jutro nacisk.. . a co odrzucić. * Sama się tym zajmę. * Idziemy do McDonalda. będziemy musieli chyba skontaktować się z krewnymi. że Ellen wylała sok pomarańczowy na „101 dalmatyńczyków". przeklinając swoje przyrzeczenie. Kalie! Do cholery. Nie było to może zbyt mądre. leżała na podłodze przed telewizorem i Ellen kopnęła moją szklankę. a wiesz. Ale jak mogła wylać sok na kasetę? Czemu kaseta leżała na stole w kuchni? * Nieee. że tę wersję należy sprawdzić. * A dlaczego postawiłeś szklankę z sokiem na podłodze? Mówiłam. ale nie powinno to być szczególnie trudne. * Dopóki nie wiemy. bo teraz nie możemy ich oglądać. W słuchawce odezwał się Thomas. że pakujemy się z butami w czyjeś życie. po czym powiedziała: * To jasne. rzucił słuchawkę i odbiegł od telefonu. ale wcale nie jestem do końca pewna. Kiedy ofiara zostanie zidentyfikowana. Skup się na swoich artykułach. * No tak. * Uważam. Kalie. Odebrał Kalie. żeby trochę pogawędzić z dziećmi i zagłuszyć wyrzuty sumienia. że powinniśmy być ostrożni z kładzeniem zbytniego nacisku na teorię sabotażu * powiedziała Annika. jak się czujesz? * Dobrze * odparł pięciolatek. * Cześć. na razie za mało wiemy. Annika uśmiechnęła się lekko. W tej chwili nie mogą przecież niczego potwierdzić ani zdementować. to bardzo przykre. Strasznie głupio zrobiła. Że też. żeby Szwecja organizowała igrzyska. nie możemy spekulować.. * Dlaczego jedli śniadanie przed telewizorem? * Nie jedli * odparł Thomas z wymuszonym spokojem.

Mogła mi pani powiedzieć wcześniej. co mam robić. psiakrew. obróciła się i wybuchnęła: * Nie bądź pan taki delikatny! Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie. Annika zdecydowała się pojechać ulicą Hammarby Fabriksvag. jak się ma pan ubierać? Fotograf przełknął ślinę i zacisnął pięści. jeszcze nie wiemy. kiedy zjeżdżali do samochodu. Tego było jej za wiele. zmęczenie dawało o sobie znać. Czy pan myśli. która ma tutaj swoją siedzibę. Przeklęci amatorzy. * Nie podoba mi się sposób.* Cholernie nieprzyjemny zgon. Czy ja mam prowadzić? Zgodnie ze zwyczajem. że teraz jest pani wyjątkowo niesprawiedliwa * burknął. Morderstwo. nawet jeśli korzystano z samochodu redakcji. Fotograf miał na sobie ciemnoszary wełniany płaszcz. Tym razem za kierownicą usiadła Annika i wyjechała na Essingeleden. że pojedziemy na miejsce morderstwa. Ku swojej irytacji Annika spostrzegła. * Uważam. samobójstwo albo może wypadek. co się dzieje w gazecie. * Niech mi pan. Dziwne. gdy tymczasem Ulf Olsson odetchnął z ulgą * nie musiał brudzić sobie butów. * Też cię kocham * wyszeptała. nadal nie ustalono tożsamości ofiary. że ja albo ktoś inny będzie prowadził jakieś cholerne centrum informacyjne. Cała wioska olimpijska była odgrodzona przez policję. żeby samemu zasięgnąć języka. jak rozliczać ten przywilej. jak oczy zachodzą jej łzami. to noś pan ze sobą. Jeśli będziemy mieli szczęście. pożar był ugaszony. Postanowiła pojechać na stadion jeszcze raz z nowym fotografem Ulfem Olssonem. Jest pan fotografem i ma pan być przygotowany do robienia wszystkiego. Przed południem nic więcej się nie wydarzyło. musiała więc zdać się na zwykłe policyjne źródła. kombinezon w torbie! Kopnięciem otworzyła drzwi windy i wyszła do garażu. że teraz ona się złości. Annika popatrzyła na mężczyznę. kiedy reporterski zespół wyjeżdżał w teren. zatrudnionym na okres próbny. może ktoś wpuści nas na dach. bo miałem robić zdjęcia tłumowi w Teatrze Dramatycznym. musiała pani o tym wiedzieć od wielu godzin. * Kocham cię * powiedział. Siadaj pan do samochodu i jedź na stadion. a czego nie. słyszałem. półbuty i garnitur. Atmosfera w drodze do Sódra Hammar*byhamnen była napięta. ale poczuła. * Znam ludzi w telewizji. . * Boże * jęknęła Annika * co za żałosne biadolenie. prowadził fotograf. * Tak. trwały badania techniczne. Pewnie późno wrócisz? * Dopiero się chyba zaczyna. że jestem niewłaściwie ubrany do tej pracy * powiedział Olsson w windzie. do cholery. Popatrzył na nią wyzywająco. nie mówi. ale na nic się to nie zdało. Jej informator skończył nocną zmianę i zdążył już pójść do domu. * Wydaje mi się. Jeśli nie chce pan fotografować jatki w garniturze od Armaniego. * Musimy mieć zdjęcie trybun w świetle dziennym * powiedziała Annika i zawróciła przed plastikową taśmą przy Lumavagen. od wypadków samochodowych po uroczyste premiery. W „Kvallspressen" z tego zrezygnowano wskutek sporów. w jaki pani ze mną rozmawia * usłyszała za sobą podniesiony głos. W wielu gazetach samochody redakcyjne były zarazem służbowymi samochodami fotografów. Gdzieś w głowie Anniki kliknęło. * O co panu chodzi? * Ubrałem się tak.

Anders Schyman czekał na dalszy ciąg. żeby mogli pojechać w każde miejsce. Redaktor graficzny Pelle Oscarsson od niechcenia klikał w swojego Photoshopa. bo późno * przyozdobił wreszcie gabinet naczelnego czerwonymi gwiazdami betlejemskimi w doniczkach i dwoma adwentowymi świecznikami. bo powinnam go była uprzedzić. że mam dla ciebie czas. dokąd jaki fotograf ma pojechać. Tyle że wyłączone. * Naklęłam na niego * przyznała się Annika. rzuciła torbę na stół i wymieniła baterię w komórce. że sprawcą jest ktoś z wewnątrz. nim odpowiedział. Albo zrobiła to ofiara. Tak mogło być. Widok na zniszczony stadion był fantastyczny. że tam pojedziemy. a starą podłączyła do ładowarki. * Konferencja prasowa zaczyna się o drugiej * zawołał Patrik. Aktywność w redakcji spadła niemal do zera. Annika pomachała mu w odpowiedzi i weszła do swojego pokoju. Annika. * Właśnie redaguję * warknęła Annę. Czuła się wycieńczona i nieswoja po awanturze z fotografem. * Skarżył się. Dzień zbierał się do odejścia. * Niekoniecznie. * Nie było to zbyt mądre * stwierdził naczelny. alarmy mogły być przecież niesprawne * zauważył Schyman. Zdjęła płaszcz. że policja ściga szaleńca nienawidzącego igrzysk olimpijskich. że jest niewłaściwie ubrany do pracy w Hammarbyhamnen i twierdził. Ingvar Johansson siedział ze słuchawką przyklejoną do ucha i jadł sałatkę z tuńczykiem. że to moja wina. Było wpół do pierwszej. Annika zastanowiła się przez chwilę i skinęła głową. * Zdjęcia załatwione. były w porządku. decydujesz. W chwili gdy Annika zamknęła za sobą drzwi. Na tym polega ta praca. albo Zamachowiec. * Oczywiście. * Dlaczego? * Nie było żadnego włamania i ktoś wyłączył wszystkie alarmy. twierdziło. producentki talk*show dla kobiet w jednej z telewizji kablowych. Annika popatrzyła przez okno na dach rosyjskiej ambasady. * Może ktoś zapomniał włączyć. że to robota kogoś z wewnątrz. Annika. jak rozwiązać kwestię . * To nie ty.Wzięła telefon i wybrała numer komórki swojej koleżanki Annę Snapphane. * Nie. Anders Schyman aż zagwizdał. * Kim jesteś i czego chcesz? Pięć minut później byli na dachu dawnej fabryki lamp w Sódra Hammarbyhamnen. W drodze powrotnej nie odezwali się do siebie ani słowem. Przeszła przez otwartą przestrzeń biurową do narożnego gabinetu Andersa Schymana. jeden z redaktorów rozplanowywał jutrzejsze strony na komputerze. Umilkła. * Na twoim miejscu przeprosiłbym go za język i udzielił mu paru praktycznych wskazówek. Poza tym zarówno reporterzy. jak i fotografowie mają być ubrani tak. Przez szarą mgłę okna wyglądały na niemyte. W obu przypadkach oznacza to. * Policja myśli. Dlaczego zareagowała tak ostro ? Dlaczego wzięła to do siebie? Wahała się przez chwilę. Anders Schyman przyglądał się jej przez chwilę. Usiedli na wygodnych kanapach pod ścianą i jednym uchem słuchali radia. z radia rozbrzmiał sygnał zapowiadający „Echo". O tym postanawia redaktor graficzny. Ktoś * późno. Nic więcej nie mieli. kiedy Annika weszła do redakcji. * Teoria szaleńca jest nieprawdziwa * oświadczyła Annika. * Zrobiłam dzisiaj awanturę Ulfowi Olssonowi * powiedziała cicho Annika. To powinno starczyć. Olsson nałożył teleobiektyw i wypstrykał jeden film. chociaż jeszcze na dobre nie nastał. a potem wybrała numer wewnętrzny do naczelnego. „Echo" poszło w stronę sabotażu.

* Ten temat może pan omówić z redaktorem graficznym albo naczelnym. robili testy „raz. dwa. jeśli potrwa to parę dni? * pomyślała Annika. Annika poczuła ulgę. Mężczyzn było czterech: rzecznik prasowy policji sztokholmskiej. biorąc po drodze dużą reklamową torbę z logo gazety. ja. Oszacował straty materialne i stwierdził.. bazgrali coś w swoich scenariuszach. Szum głosów przypominał wodospad. nawet śniadania. korespondenci „Le Monde". nawet jeśli większość była skierowana na prowizoryczną scenę. * To proszę wywołać. Annika przyszła razem z czterema swoimi współpracownikami: reporterami Patrikiem i Berit oraz dwoma fotografami. Ulf Olsson był sam i czytał jakiś błyszczący magazyn dla panów. Rozgwar głosów zamarł. z której wkrótce mieli przemawiać policjanci. Następnie głos zabrał prokurator. W końcu bocznymi drzwiami przy podeście weszli policjanci. dwa". „Die Zeit". sama opowiedziała mu o zajściu. Skręciła do kafeterii po kanapkę z klopsikiem i colę light. Satelitarne wozy transmisyjne zastawiły prawie cały wjazd do komendy policji. Wiadomość o eksplozji na stadionie olimpijskim obiegła kulę ziemską. * Przepraszam. uzyskała poparcie szefa dla swojej koncepcji opisywania zamachu. „Timesa". prokurator okręgowy Kjell Lindstróm. Jeśli chodzi o spekulacje na temat sabotażu. Schyman podniósł się. czując jego spojrzenie na plecach. Usiedli ceremonialnie za stołem i jak na rozkaz popili ze szklanek wodę mineralną. Rozpoczął rzecznik prasowy i przytoczył znane już fakty: nastąpił wybuch. Jak zwykle ci z telewizji ustawili się przed samym podestem.. Jak będzie wyglądał. i to z dwóch powodów: po pierwsze. Wyszła. że to oni będą pierwsi zadawać pytania. radiowcy manipulowali przy magnetofonach. ciepłe buty. tak że reszta nic nie widziała.ubioru. Sky News. że przez cały dzień nic nie jadła. Wiele telewizji * w tym CNN. fotografowie zakładali filmy. Pomieszczenie było wypełnione ludźmi i sprzętem.. „European". fotografowie przepchnęli się do przodu. Już na początku było niesamowicie gorąco. dając do zrozumienia. raz. Wszystkie duże stacje telewizyjne i zagraniczne gazety zdążyły przysłać przedstawicieli na konferencję prasową w komendzie policji o godzinie 14. ale ona była przełożoną działu od niedawna. i musiała się mieć na baczności. Reporterzy ćwiczyli wypowiedzi. . Obecne były między innymi CNN. nie ma co się upierać przy akcie terrorystycznym. Mężczyzna popatrzył na nią nadąsany. Poszła prosto do pokoju fotografów. Annika i reporterzy stanęli na krzesłach przy wejściu. zastąpił go trzask aparatów fotograficznych. że użyłam tak ostrych słów * powiedziała Annika. a na dodatek kobietą. Sprawiał wrażenie zmęczonego i wyczerpanego. że pojedziemy. że rozmowa jest skończona. czapkę i rękawiczki i wstawi do swojej szafki albo do bagażnika samochodu. wszyscy potykali się o ich kilometrowej długości kable. skoro było to coś innego. zginęła jedna osoba. po drugie. Ich reflektory oświetlały całe pomieszczenie. śledczy z Wydziału Kryminalnego * Annika zapomniała jego nazwiska * i Evert Danielsson z kancelarii Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich. to przypilnuj.. W drodze do swojego pokoju uświadomiła sobie. Annika jęknęła i rzuciła płaszcz na podłogę. * Proszę * podała mu torbę * niech pan włoży do tego zimowe ubranie: kalesony. wszyscy musieli wziąć pod uwagę. że wciąż trwają badania techniczne. Sky i szwedzki „Raport" * relacjonowało konferencję na żywo. które wiły się po całej sali. żebyśmy nie wpadli w pułapkę. * Powinna mi była pani powiedzieć wcześniej. Wywołał pan zdjęcia? * Nieee. Wprawdzie w gazecie ludzie wściekali się na siebie każdego dnia. BBC i telewizje skandynawskie.

jak i dla sportu w ogóle. Evert Danielsson z kancelarii komitetu olimpijskiego odchrząknął. które siedem lat temu uszkodziły dwa obiekty sportowe. zaczęli po prostu wykrzykiwać swoje pytania. Kamery szemrały. która poniosła śmierć na stadionie. Identyfikacja jest utrudniona ze względu na fatalny stan zwłok. religię. jak policjanci i prokurator zareagowali na pean Danielssona na cześć igrzysk. byli poruszeni: oto szef kancelarii podał motyw i opis czynu. nie wojskowy. Materiał wybuchowy poddawany jest teraz analizie w Londynie. że ktoś podniósł rękę na globalny symbol. Może jednak zdążyli to ustalić? Czyżby szef kancelarii nie miał pojęcia o tym. to wielka tragedia * zaczął nerwowo. który najwyraźniej go kopnął albo uszczypnął. Wyrecytował kilka numerów telefonów. * Tak. Kiedy podjął wypowiedź. który jednak wcale nie zamierzał skończyć. Pierwsze pytania dotyczyły zawsze rzzcLy. które mogą mieć związek z zamachem na Stadionie Victorii. dopuścił się aktu terroryzmu w miejscu zmagań mistrzów olimpijskich. które „Raport" z pewnością wyświetlił na ekranie. Nie pojawiły się żadne groźby zamachu na obiekty olimpijskie czy wobec samej kancelarii Komitetu Organizacyjnego.20 nad ranem. powtarzam. A przecież wciąż nie wiedzieli. Nazywano to „wznowieniem". Igrzyska olimpijskie symbolizują rywalizację na równych warunkach bez względu na rasę. * Chciałbym tylko podkreślić * Kjell Lindstróm pochylił się ku mikrofonom * że na obecnym etapie nie jesteśmy w stanie określić motywu.. żeby dojrzeć ponad kamerą CNN. * Tuż przed wybuchem widziano w pobliżu stadionu osobę w ciemnym ubraniu. Gdy prokurator skończył. które może ułatwią nam pracę. Ujęcie winnego jest sprawą najwyższej wagi. że dostaną prostszą i krótszą odpowiedź. co jej samej udało się potwierdzić: że zamach był prawdopodobnie dziełem kogoś z wewnątrz? Prokurator wtrącił się i próbował uciszyć Danielssona. * Spojrzał krzywo na Everta Danielssona. Nawet jeśli informacje wydają się nieistotne. * Zarówno dla Szwecji jako organizatora igrzysk olimpijskich. Dlatego dziennikarze z telewizji pytali ponownie o to samo w nadziei. W chwili obecnej badamy różne ślady i motywy. jakim jest stadion. jakby się na chwilę zawahał. ale wstępnie wiemy. tyle że za wolno albo zbyt obszernie. Dlatego przygnębiający jest fakt. zostanie tylko przesłuchany w sprawie. Annika stanęła na palcach. nic nie wskazuje na akt terrorystyczny wymierzony przeciwko igrzyskom olimpijskim. * Nic. dla policji mogą mieć rozstrzygające znaczenie. które znajdowały się w Sódra Hammarbyhamnen między północą a godziną 3. jak zachowują się prowadzący . Jedyną korzyścią z takich konferencji prasowych była możliwość obserwowania. Że zamach był aktem terrorystycznym wymierzonym w igrzyska olimpijskie. Chcemy zaapelować do społeczeństwa o zgłaszanie się z wszelkimi informacjami. * Jakieś pytania? Reporterzy telewizyjni ruszyli do ataku. o skontaktowanie się z policją. * Czy macie podejrzanego? * Czy są jakieś ślady? * Czy zidentyfikowaliście ofiarę? * Czy to mógł być zamach terrorystyczny? Annika westchnęła.* Jak dotąd nie udało nam się ustalić personaliów osoby. kim była ofiara. Tak jak się spodziewała. Mamy jednak kilka innych śladów. Gdy tylko udzielono im głosu. że przypuszczalnie był to cywilny materiał wybuchowy. Co jest? Spoglądał ze zdumieniem na prokuratora.. * Apeluję * ciągnął szef kancelarii * do wszystkich. mówił prosto do kamery „Raportu". przekonania polityczne czy płeć. Policja prosi o kontakt wszystkie osoby. * Szukamy również mężczyzny skazanego za podłożenie bomb. Nie otrzymaliśmy jeszcze stamtąd żadnych ostatecznych informacji. by zmieściły się w półtoraminutowej relacji. Kjell Lindstróm popił trochę wody. którzy coś widzieli. * Odchylił się do tyłu. które już powiedziano. Prokurator spojrzał do swoich notatek. Ten człowiek nie jest na razie o nic podejrzany.

jest wielka debata o terroryzmie i jego zwalczaniu. Prokurator znowu się zatrzymał. Tym razem ujawnili jednak parę nowych informacji. Annika nabazgrała kilka pytań w notesie.. o których mówił Kjell Lindstróm i które ewentualnie mogą pomóc w zidentyfikowaniu ofiary? Westchnęła znowu. * Skąd ta pewność. Lindstróm westchnął i ruszył dalej. najbardziej natrętnym dziennikarzom. Czy pan wie. jakiej policja teraz potrzebuje. że był świadek.śledztwo. Posypałyby się żądania takiego zabezpieczenia stadionów olimpijskich i budynków publicznych. Za nim szli pozostali uczestnicy konferencji i trzej umundurowani policjanci. Poza tym wedle wszelkiego prawdopodobieństwa teoria aktu terrorystycznego była całkowicie błędna. to na pewno etykietki terroryzmu przyczepionej Sztokholmowi. Ta historia mogła się ciągnąć jeszcze bardzo długo. co wszyscy myślą * odezwał się wyraźnie obrażony szef kancelarii. kiedy ten cholerny Tygrys był w akcj i? Zdetonował kilka niewielkich ładunków i pieprzeni dziennikarze zaczęli włazić w środku nocy do wszystkich niestrzeżonych obiektów w kraju i pisać alarmistyczne artykuły o skandalicznym zabezpieczeniu. * Mamy podstawy. Prokurator Kjell Lindstróm wkroczył na korytarz za salą prasową biały na twarzy. Gdyby nie zajął czymś rąk. czuwający nad bezpieczeństwem. * Nie rozumiem. że Kjell Lindstróm jest wściekły na Everta Danielssona za paplaninę o „akcie terrorystycznym". na jakie nas nie stać. dlaczego? Z jakiego powodu nie przeprowadza jej Wydział Kryminalno * Techniczny w Linkópingu? I kiedy spodziewane jest zakończenie analizy? Skąd wiadomo. odcinając drogę ostatnim. Pamięta pan. * Jest chyba zupełnie oczywiste. Jasne? Ostatnią rzeczą. że sprawą niezwykłej wagi jest zmobilizowanie opinii publicznej przeciwko próbom sabotowania igrzysk. co się działo. to w jakim towarzystwie? I kim jest ofiara? Wiedzą to czy nie? I co to za ślady. dlaczego takie kontrowersje wzbudza powiedzenie czegoś. których nie obejmowała kamera. Jeśli szwedzka policja chciała czegoś uniknąć. szanowny panie. a jeśli tak. My w kancelarii komitetu uważamy.. rozumie pan? Evert Danielsson zbladł. Kto to jest i co tam robił? Analizęmateriału wybuchowego zlecono Londynowi. żeby tak sądzić. proszę mi wierzyć. że właśnie pan gardłuje o zamachu terrorystycznym. zdradzała na ogół więcej niż łatwe do przewidzenia odpowiedzi. * To była robota kogoś z wewnątrz * wyjawił. Teraz na przykład zauważyła.. że to nie jest zamach terrorystyczny? * zapytał nieco wystraszony Danielsson. Prokurator obrócił się na pięcie i stanął niebezpiecznie blisko Everta Danielssona. To był ktoś z was. ale mowa ciała tych. * To niemożliwe. Wszystkie ich słowa referowano w mediach. ile obiektów w taki czy inny sposób jest związanych z olimpiadą? Jasne.. * Jakie? * Szef kancelarii nie dał za wygraną. że mamy do czynienia z zamachem terrorystycznym. * Bombę podłożył ktoś z pracujących przy organizacji igrzysk. Jakaś osoba w ciemnym ubraniu znalazła się koło stadionu * kiedy i gdzie? Okazuje się więc. kurczowo ściskając aktówkę. Kjell Lindstróm ponownie zaczął iść. udusiłby szefa kancelarii Everta Danielssona. utrudnia? Jak łatwo dostępne są cywilne materiały wybuchowe? Ile czasu zajmie naprawienie północnej części trybun? Czy stadion jest w ogóle ubezpieczony. igrzyskom olimpijskim i temu zamachowi. że materiał wybuchowy nie pochodzi z magazynów wojskowych? Jakie ma to znaczenie dla śledztwa? Zawęża je czy przeciwnie. że pan wie. . * Czytaj pan z moich warg: NIC NIE WSKAZUJE NA ZAMACH TERRORYSTYCZNY. Jeden z nich zamknął drzwi za małym orszakiem. Dlatego jest wyjątkowo nie na miejscu.

ale my wejdziemy do Spar. Annika weszła najpierw do swojego pokoju. Zobacz! Wpisujesz „spar" tu na górze. Połączymy się przez modem z czymś. literowe oznaczenie regionu i numer kodu pocztowego zostawiła puste. tylko inaczej. 1912. prawdopodobnie w domu. jeśli masz numer identyfikacyjny i chcesz się dowiedzieć. Możemy wybrać różne funkcje w zależności od tego. Ale kiedy wpisujemy jej dane. F3. Sweter lepił się jej pod pachami i nagle uświadomiła sobie. w okienku. * Czego właściwie pani szuka? Annika wyjaśniała. gdzie dana osoba mieszka. ale wszyscy i tak mówią na to Dafa Spar. tu odnotowany jest każdy mieszkaniec tego kraju z numerem identyfikacyjnym.. W kancelarii komitetu olimpijskiego mówią. coś się nie zgadza. Annika wślizgnęła się przed Janet i usiadła na krześle przy klawiaturze.. Nie ma jej w rejestrze. co nazywa się Placem Danych. jak i cudzoziemcy. który powinien być dobry. tylko do jakiejś francusko*angielskiej spółki.. Przekręćcie do mnie później * powiedział Johansson i ruszył w stronę pulpitu. * Dobra. Mniejsza o to. * Szukamy Christiny Furhage. * Chodź i popatrz. jeśli masz datę urodzenia. a potem faktycznie na ekranie ukazały się trzy linijki. że informacja jest . powiesiła torbę i płaszcz.* Możliwe. * Nic z tego nie łapię * poskarżyła się stażystka cienkim głosem. Można wybrać różne bazy danych. * Musi być w rejestrze.. Szczelniej otuliła się marynarką. wciskamy F8.. ale bez czterech ostatnich cyfr numeru identyfikacyjnego. stukając w klawiaturę: * Dafa Spar to Państwowy Rejestr Osobowo*Adresowy. ale nikt tam nie odpowiada. która mieszka gdzieś w Szwecji * powiedziała. Voild! Annika wcisnęła klawisz i na monitorze ukazał się formularz do wypełnienia. hist". że jest w mieście. Proszę udać się ze śledczymi do Wydziału Kryminalnego. ur. kto od was miał dostęp do wszystkich magnetycznych przepustek. Dlatego chcemy znaleźć ją w Dafie. Pola na orientacyjną datę urodzenia. chyba Sema Group. Eleonora Christina.. * Spójrz tutaj: „Furhage. ale usunięto je kilka lat temu. * . i Ingvar Johansson stali pochyleni nad jednym z redakcyjnych komputerów wyposażonych w szybki modem. Ingvar wystukiwał coś na klawiaturze. * Wracam do siebie. młoda reporterka na stażu. rejestr samochodowy czy biuro spółki akcyjnej. wpisując wymagane dane: płeć. np. czy coś z tego rozumiesz! * zawołał. zdjęła szalik i rękawiczki. ale możemy skorzystać z F7 i F8. Żeby dowiedzieć się. Janet Ullberg. Wskazał na ekran. Widniał na nim napis: „nazwisko niedostępne przy podanych słowach kluczowych". którzy dostali numery identyfikacyjne. zobaczmy po kolei * powiedziała Annika i wskazała na ekran ołówkiem. F4 i F5 są zablokowane. że rano nie wzięła prysznica. Kiedyś były też informacje o dzieciach i małżonkach. * Mamy jakiś przeklęty numer. kluczy i kodów alarmowych na stadionie olimpijskim. imię i nazwisko. obecnym i poprzednim adresem oraz miejscem urodzenia. wszyscy tam są * powiedziała. Nawet nie należy już do państwa.i teraz jesteśmy w środku. to były powiązania rodzinne. * Po prostu za bardzo zawęziliście poszukiwania. * Janet nie udało się złapać Christiny Furhage przez cały dzień * wyjaśnił. bo będziemy potrzebowali informacji. do kogo należy. zarówno Szwedzi. Właściwie teraz nie nazywa się Dafa. że nie czuć od niej zapachu potu. Ingvar Johansson zamachał na nią ręką zza ekranu komputera. Kalix. To oznacza. miała nadzieję. o co chcemy zapytać komputer. Widzisz? Wciskasz F2. Komputer myślał przez kilka sekund. Ledwie Annika weszła do redakcji po konferencji prasowej. żeby do niej pojechać. zobacz tutaj.

Może też być tak. którym coś grozi * wyjaśniła. * „Furhage. Ingvar Johansson popatrzył sceptycznie na Annikę. ale tutaj takiej informacji nie ma * powiedział Johansson. ten. Znowu przesunęła ołówek.historyczna. którzy żyli w Szwecji w podziemiu? * Tak. Sofia Christina.. 1993". gdzie ona mieszka. ale teraz nie mamy na to czasu. nie. nie rozumiejąc. Jest tylko odsyłacz do kierownika biura meldunkowego w Tyresó pod Sztokholmem. * Pochyliła się ku monitorowi. w którym zagrożona osoba wpisana jest do ewidencji. Kiedy usiłowałam odnaleźć w komputerze ludzi. I co? * To właśnie wtedy natknęłam się na ten rodzaj danych. Co to właściwie za numer. Otrzymanie jej wymaga znacznie więcej zachodu niż zwykłe zastrzeżenie danych.. Decyzję podejmuje kierownik biura meldunkowego. Annika wzdrygnęła się. Z wydrukiem w ręce udała się do Ingvara Johanssona. * Z tego. * Boże. Zaznaczyła tę linijkę i wcisnęła „enter". Nie jest to znowu taka rzadkość. W całej Szwecji jest zaledwie około stu osób objętych tego rodzaju ochroną. * Ale Christina Furhage chyba się nie ukrywa? * Nie możemy jej przecież znaleźć. Annika postukała ołówkiem w wydruk. * Są różne rodzaje ochrony. Można to sprawdzić przez zaznaczenie jej nazwiska i wciśnięcie F7. co mi wiadomo. * Jak to? Przecież jej dane osobowe nie są chronione. babcia przypuszczalnie nie żyje. który do niej mamy? . * Czy pisaliśmy kiedyś. * Kobieta jest objęta ochroną * oznajmiła Annika. Kalix. * Żeby można było zastrzec dane. Dlaczego pytasz? Annika podsunęła mu wydruk. * Co jest? * zapytała Janet. meld. * Skąd to wszystko wiesz? * Pamiętasz. ale zobacz adres: „kier. ur. jak pisałam o Fundacji Raj? Cały cykl artykułów o ludziach. jaką władze mogą zapewnić ludziom. Przypuszczalnie prawnuczka tej pierwszej. biur. że zmieniła nazwisko. Przesunęła ołówek do ostatniej linijki. który wie. * Najprostsza forma to zastrzeżenie adresu w ewidencji ludności. * To natomiast jest cholernie nietypowa. jakby nie wierzyła własnym oczom. Podała mu kartkę. wyszła na przykład w domu starców za jakiegoś dziadka. To jedyny urzędnik w Szwecji. gdzie mieszka Christina Furhage. Wcisnęła klawisz „P" i podeszła do drukarki. Ingvar Johansson popatrzył na nią. dużo poważniejsza forma ochrony. że Christina Furhage ma ochronę osobistą? Że grożono jej zabójstwem lub coś w tym rodzaju? Ingvar Johansson odchylił się do tyłu i przez moment się zastanawiał. Annika usiadła. * No tak. pod którym są informacje historyczne. I wtedy taka właśnie informacja pojawia się na monitorze komputera: „dane zastrzeżone". jakieś pięć tysięcy osób w kraju ma zastrzeżone dane. Furhage po prostu nie figuruje w rejestrze. Małe dziecko. Nietypowe nazwiska niemal zawsze pojawiają się w tej samej miejscowości. Annika puściła tę uwagę mimo uszu. oczywiście. mów jaśniej * poprosił Johansson. Na ekranie ukazała się bardzo dziwna informacja. * Cholera. * No tak. * Christinie Furhage grożono morderstwem i nie były to puste groźby. których władze starały się ukryć. Zmarli jeszcze przez kilka lat figurują w rejestrze. * To chyba jest nasza Christina. musi istnieć realne zagrożenie. Nikt poza kierownikiem biura meldunkowego w Tyresó nie wie. o co chodzi. Tyresó". Jest tu jej nazwisko.

która jej groziła. * Chcemy mieć komentarz Christiny Furhage * zażądała. Poczta głosowa odezwała się natychmiast. Wstała. * A gdzie mieszka? * Annika przypomniała sobie wydruk z rejestru danych. Muszą przecież wiedzieć. nie. * Nie wiemy. żebym wstrzymała się z pisaniem. do diabła! Normalnie nie bała się wypowiadać dla prasy.. Ingvar Johansson westchnął. * Kto pani to powiedział? . * Niestety. Jeśli pan chce. * Zadzwonię do kancelarii komitetu. że w domu. i włączyła magnetofon stojący koło telefonu na biurku. że prokurator mógł wydać zakaz odwiedzin osobie. * Jak pani. Ale nikt nie otwiera. Danielsson przez dłuższą chwilę tylko oddychał w słuchawkę. Zadzwoniła do biura numerów. Annika spróbowała uzyskać połączenie. kto powiedział. żeby dowiedzieć się.. że pani tego nie napisze? * Nie wiem * odparła Annika. Zebrała palcami okruszki. * Musimy ją przecież znaleźć * zaoponowała Annika. Zadzwoniła jeszcze raz. już po pierwszym telefonie zgłosił się nie kto inny. * Sami chcemy z nią pogadać. Tym razem miała więcej szczęścia. do diabła. Czasami trzeba było zatelefonować i ze sto razy. zastanowiwszy się przez pół sekundy. Przy nazwisku Christiny Furhage. * I chcemy go mieć teraz. w centrum. * I poprosić o komentarz. * Dzisiaj i tak już jest za ciemno na zrobienie zdjęcia z Furhage przed stadionem. że przekażemy wasze pytania. Danielsson jęknął. a potem wybrała numer centrali w kancelarii komitetu olimpijskiego. popiła resztką coli light z lunchu. To oznacza na tyle konkretne zagrożenie. Mam nadzieję.Redakcyjna książka telefoniczna w wersji elektronicznej była dostępna ze wszystkich komputerów w gazecie. Informacja była zastrzeżona. * Przecież dzwoniliście już dzisiaj z dziesięć razy. gdzie ona jest * powiedział w końcu cicho. co się. * Gdzie ona może być? * Myśleliśmy. Przez cały dzień. * Tu.. Przełożymy to na jutro. ale w końcu prawie zawsze odebrał jakiś pracujący po godzinach nieborak. przewodniczącej Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich. Zajęte. * Wam też nie udało się jej złapać? * zapytała spokojniejszym tonem. dzieje. która leżała tam od wczoraj. więc dlaczego się ukrywa? Niech ją pan zawoła. Opadła ciężko na krzesło i oparła głowę na blacie stołu. * Jej dane w ewidencji ludności są objęte blokadą. figurował numer telefonu komórkowego. Powiedzieliśmy. żeby pójść do swojego pokoju. jak przyśpiesza jej puls. Danielsson przełknął ślinę. kto jest abonentem. jak sam szef kancelarii Evert Danielsson. stara sztuczka pozwalająca ominąć centralę i trafić na czyjeś biurko. chyba sami to rozumiecie? Jak to wygląda? To przecież jej igrzyska. Ugryzła kęs. ale zamiast ostatniego zera dała jedynkę. Annika. Czołem uderzyła w wyschniętą drożdżówkę. Annika zaczerpnęła powietrza i zapytała szybko: * Kto i czym groził Christinie Furhage? Mężczyzna zasapał zdenerwowany. Nie udało nam się też dotrzeć do jej męża. musi mi pan powiedzieć prawdę. Annika poczuła.. * Telefon jest wyłączony * powiedziała Annika. Nie może się ukrywać w takiej chwili. Czy tak było? * Boże święty * zdumiał się Danielsson. postanowiła zrezygnować z kurtuazji i przejść od razu do rzeczy. * Co zrobisz? * zapytał Johansson. * Co takiego? O czym pani mówi? * Proszę nie grać komedii.

* Dziennikarka z „Kvallspresseri". * Ja. czy nie zapisała czegoś w kalendarzu. . Odwzajemnił spojrzenie. jakiegoś wyjazdu albo czegoś w tym rodzaju. * A to gadanie o terrorystach. że poczuł na twarzy jej przesączony alkoholem oddech. * Wyglądasz okropnie * wyrwało mu się. Evert Danielsson spojrzał na kobietę w wejściu. że siedzi przy biurku przewodniczącej. papier zaszeleścił. że Christina nałożyłaby na siebie fartuszek i ścierała kurze.Annika cicho jęknęła. wybiję ci zęby. że nie możemy znaleźć Christiny? * A co miałem powiedzieć? Że nie chce komentować? Że się ukrywa? To byłoby jeszcze gorsze. Sobota 18 grudnia jest zupełnie pusta. Jak myślisz. krzyżując ręce na piersi. cholernie niesprawiedliwe. * Co robisz w jej gabinecie? * odpowiedziała pytaniem Helena Starkę. * Oznacza to. * Typowo męski. po czym westchnęła i zrobiła to samo. Czy prokurator wystawił zakaz odwiedzin jakiejś osobie. * Pytanie brzmi.. * Może będzie sprzątać przed świętami * powiedział Danielsson i oboje się uśmiechnęli. szowinistyczny komentarz * zauważyła z grymasem obrzydzenia na twarzy i podeszła do biurka. że przy biurku przewodniczącej komitetu olimpijskiego czuje się jak przy swoim własnym. że to wyjątkowo niekobiece zachowanie. * Dlaczego powiedziałeś jej.. Mężczyzna mimowolnie przesunął językiem po przednich zębach. * Daj spokój. * Pytanie brzmi. w biurze * dodała wyjaśniająco. musi to być miejsce. z którym wyjechałeś na konferencji prasowej. ja chciałem sprawdzić jedną rzecz. * Długo już tutaj stoisz? * zapytał. co powie o tym Christina? Danielsson zirytował się. Myśl. która groziła Christinie Furhage? * Nie mogę nic więcej powiedzieć * oświadczył mężczyzna zduszonym głosem i odłożył słuchawkę. * Christina spędza dziś dzień z rodziną w domu * powiedziała Starkę i wyciągnęła drugą szufladę. Przerzuciła kilka stron w przód.. Terminarz Christiny. Annika jeszcze przez chwilę wsłuchiwała się w ciszę przerwanego połączenia. a rano porzygałam na chodnik w przedpokoju. Danielsson wstał z fotela Christiny Furhage i zmieszany rozejrzał się wokół. * Kobieta stanęła tak blisko niego. Szef kancelarii patrzył. Helena włożyła kluczyk do przedniej kieszeni dżinsów. * Danielsson rozłożył ręce. * Kto dzwonił? * Starkę odłożyła terminarz do szuflady. Nie pamiętam nazwiska. widać było. nie było zbyt mądre.. Kobieta utkwiła w nim wzrok. gdzie właściwie jest Christina? Dlaczego tu się nie zjawiła? Gdziekolwiek się znajduje. * Zalałam się wczoraj w trupa. Jeśli powiesz. była nader komiczna. starannie ją zamknęła i przekręciła kluczyk. a nie tutaj. * Wszystko jest napisane w Dafa Spar. do którego nie docierają wiadomości. Wystarczy tylko umieć czytać między wierszami. jak Helena Starkę wyciąga gruby terminarz i otwiera go prawie na samym końcu. Masz jakiś pomysł? * Wiejska posiadłość? Helena Starkę spojrzała na niego z politowaniem.. że ma zamiar pracować w domu. Ogarnęło go przytłaczające poczucie porażki. * Nic.. ale nie mogę go znaleźć. jakby wcześniej nie zauważył.

Nie miała tak długiej listy jak Ingvar Johansson. trzeba ją zrobić bardzo dokładnie. Zajmuje się tym Patrik. * Ale wyglądało to żenująco. * Tak. zamykając za sobą drzwi. ale policja chce ten aspekt wyciszyć. * Tak jak ja to widzę. * Zostajesz tutaj czy mogę zamknąć? Szef kancelarii bez słowa wyszedł z gabinetu. Też brałaś udział w dyskusji. z czym niespecjalnie ci do twarzy. także to. * Przyjdzie * powiedziała Annika. Co mamy? Annika zaczęła od razu mówić. nawet jej najbliżsi współpracownicy w kancelarii komitetu. Mieliśmy przejąć inicjatywę. prawda. co podlegało jej kompetencjom. tak przecież uzgodniliśmy. To mogłaby być zupełnie osobna historia. Nadal nie widać było po nim śladu zmęczenia. Wieczorne kolegium redakcyjne odbywało się przy stole konferencyjnym redaktora naczelnego. Pelle? Redaktor graficzny kiwnął głową.które chciała poruszyć na kolegium.. Robiłeś w telewizji wrażenie rozhisteryzowanego paranoika.* Przecież to nasz wspólny wniosek. kiedy policja tak żarliwie wszystko zdementowała. „Musi tylko" było zwrotem oznaczającym spóźnienie z powodu zwykłych dupereli lub jakiegoś zamieszania. który właśnie rozdzielał obecnym karteczki z zadaniami. Tekst ze strzałkami można by rozmieścić wokół dużego zdjęcia przedstawiającego zniszczenia. widząc to. Anders Schyman. że zdjęcia z helikoptera są lepsze. To piszę ja. Za kwadrans miały się zacząć „Aktualności". * Sorry * szef nocnej zmiany wpadł do pokoju z kubkiem kawy w jednej ręce i szkicem wszystkich stron gazety w drugiej. z powietrza i z dachu Lumahuset. Wiedziała. * Coś w rodzaju „Przewodniczącej Komitetu Organizacyjnego IO grozi niebezpieczeństwo" i potem słowa Danielssona jako podtytuł: „To jest zamach terrorystyczny". Jej dane w biurze meldunkowym w Tyresó są tajne. po prostu . Zdjęcia z dachu są niestety niedoświetlone. Redaktor graficzny Pelle Oscarsson rozmawiał przez telefon komórkowy. Poza tym nikt nie wie. Oczywiście rozlał nieco na podłogę.. Starkę odwróciła się i ruszyła ku drzwiom. wpłynąć bezpośrednio na opinię publiczną. Mamy zdjęcia stadionu w świetle dziennym. * No dobra * sięgnął po krzesło i usiadł przy stole. że przewodnicząca komitetu olimpijskiego Christina Furhage jest w jakiś sposób zagrożona. Annika przeglądała swoje notatki z kwestiami. gdzie Furhage wtej chwili się znajduje. Odkryliśmy mianowicie. * Zaczniemy chyba od zamachowca. którym trzeba było wytłumaczyć. Obejrzała się w drzwiach i położyła rękę na futrynie. * Musi tylko. nie oglądając się na Ingvara Johanssona. Brakowało tylko Janssona. * Później mamy oczywiście zasadniczą historię. bądź czytelnika. * O jakich nagłówkach myślałaś? * zapytał Jansson. Ale mogło też oznaczać pójście po kawę czy do toalety. Nie był to tylko mój pomysł. Jansson skinął głową z aprobatą. z tym że uważam. Zebrani przy stole przygotowywali się i czekali. wręcz przeciwnie. co mają robić. westchnął. Naczelny kołysał się w przód i w tył na piętach i patrzył niewidzącym wzrokiem na pozbawiony dźwięku obraz telewizyjny. z działu kryminalnego damy cztery artykuły * powiedziała. * Nie unikniemy wątku terrorystycznego. zaczął właśnie drugi tego dnia półlitrowy kubek kawy. że szef wiadomości lubi referować wszystko. Sam Evert Danielsson mówił o tym na konferencji prasowej. na przykład reporterów. Nie zamierzała do tego dopuścić. który akurat musiał koniecznie wyrazić przez telefon swoją opinię.

* Mamy zdjęcia Henrikssona ze znicza * ponownie zabrała głos Annika. * Kto robił zdjęcia z dachu? * zapytał Schyman. Jansson zanotował coś na swoim szkicu. osiem tygodni. No chyba że złapiemy go w nocy. Ingvar.. ankieta „zadzwoń i powiedz" właśnie ruszyła. który go widział? To pisze Patrik. * Niestety. * Dzięki. No i mamy oczywiście aspekt olimpijski. zrobimy więc z tego większy artykuł. Mamy rozmowę z Samaranchem w MKOl*u w Lozannie. że igrzyska w żadnym stopniu nie są zagrożone. Prace zaczną się w zasadzie od razu. * Co uzyskaliśmy dotychczas? * zapytał Schyman. Trybuny zostaną odbudowane natychmiast. jest masa zdjęć. Myślę. dowody. Potem mamy zwykłą robotę pod hasłem „co się teraz wydarzy". niewykluczone. Wszyscy skoncentrowali się na wiadomościach. Kim jest ubrany na czarno mężczyzna. No i mamy reakcje Szwedów na zamach. Szef działu wiadomości odchrząknął. badania policyjnej ekipy technicznej. Próbowałem rozjaśnić je na macu. Co to za ślady. myślę więc. * Poszły wprawdzie w wydaniu lokalnym rano. dostrzeżony koło stadionu tuż przed wybuchem? Kim jest świadek. czego udało się dowiedzieć telewizji. a Annika mówiła dalej. pieprzony fotograf od Armaniego nieumiejący ustawić ostrości ani przysłony. Annika czuła. musicie trzymać rękę na pulsie. Następnie jest ranny taksiarz. Oblicza się. Według Lindstróma nie jest on podejrzany o żadne przestępstwo. włącznie z Tygrysem. to twoja działka. ale ostrość też nie jest najlepsza. gdy tylko zejdą stamtąd policyjni technicy. Możliwe. Zamilkł i zerknął do notatek. kiedy stadion jeszcze się palił. Henriksson zrobił kilka filmów. * Olsson * powiedziała krótko Annika. Wyraził pełne zaufanie do Sztokholmu jako organizatora olimpiady i do szwedzkiej policji. że się odezwie. że weźmiemy te z lotu ptaka. moglibyśmy chyba wykorzystać je do artykułu o ofierze w jutrzejszej gazecie? Recykling? Pelle Oscarsson kiwnął głową. ale kraj ich nie widział.. Naczelny kiwnął głową. wtedy pójdzie na osobną historię. będzie to dobre uzupełnienie.. żeby zobaczyć. Redaktor naczelny coś sobie zanotował. * Zaczynają się „Aktualności" * powiadomił Ingvar Johansson i wcisnął na pilocie przycisk regulujący głośność. zresztą policja też nie. która z pewnością błyskawicznie ujmie sprawcę. o których mówił prokurator na konferencji prasowej? Tym zajmuję się wspólnie z Berit. potem wróciły do poranka. Później nastąpiły wywiady z . * Następnie mamy zagadkę morderstwa. * Zgadza się. * Coś jeszcze? * zapytał naczelny.za ciemne. że znajdziemy jakieś nie nazbyt podobne. No i wreszcie mamy przegląd zamachów olimpijskich. Będziemy drążyć temat wieczorem. mamy na niego wyłączność.. w jakim wieku? Ekspertyza lekarza medycyny sądowej. że naprawa potrwa siedem. ple*ple. * W książce telefonicznej jest jego numer * wtrąciła Annika. jak wzbiera w niej złość niczym snop ognia. ple*ple. Annika westchnęła. ściganie Zamachowca. * Zostawiłam mu wiadomość na sekretarce. tym zajęła się Janet. * Tak. teorie. Zawsze znajdzie się coś nowego. ale to czcza gadanina.. ślady. „Aktualności" rozpoczęły się zdjęciami z konferencji prasowej w komendzie policji. Nils Langeby zbiera reakcje ze świata. * Co poza tym? * Kim jest ofiara? Mężczyzna. Bezpieczeństwo igrzysk. że wyślą za nim list gończy na cały kraj jeszcze dziś wieczorem albo w nocy. kobieta. Do Tygrysa nie dotarliśmy.. Powiedział też. i na to musimy położyć nacisk. bardzo niewiele.

W regularnych odstępach czasu na ekranie pojawiał się reporter stojący przy barierkach. Odchyliła się na krześle i zaśmiała. która mieszkała w sąsiedztwie stadionu i którą obudziła eksplozja. * I co ci się zdaje? Że jak chętnie będą z nami gadali? * Nie dowiesz się. Obawiam się. że Annika i Patrik wytrzeszczyli oczy. * Technicy znaleźli na stadionie parę przedmiotów. Kiedy przeszedł do stron poświęconych rozrywce. Dwie godziny zajęło mi wyciągnięcie tych informacji. mogła dostrzec okna domu naprzeciwko. z jednym ze śledczych i jakąś starszą panią. Rzecznik Białego Domu wydał oświadczenie potępiające zamach terrorystyczny w Szwecji. a nawet bez nagrywania. tak jak powiedziałaś. gdzie zamówiła makaron z sosem krewetkowym. Patrik uśmiechał się. kim jest ofiara. Tam mamy naszego świadka. ale technikom udało się ustalić. * Nie mają nic nowego * skonstatował Johansson i przełączył na CNN. Rozluźniwszy się. Hura! Nigdzie indziej tego nie słyszałam. * W takim razie muszą wiedzieć. * Wspaniale * ucieszyła się Annika. zawołała Patrika i Berit do swojego pokoju na kolegium działu. * Kim jest ten ubrany na czarno mężczyzna i kto go widział? * Nie udało mi się nic wyciągnąć * odparł Patrik. że nie słucha już Ingvara Johanssona. i opisywał sytuację. * Trzeba tam pojechać i z nimi porozmawiać! * emocjonowała się Annika. Usiadła naprzeciw okna i słuchając szumu pracującej za ladą kuchenki mikrofalowej. * Dobry Boże * powiedziała Annika. terminarz i telefon komórkowy. ale wioska olimpijska jest jeszcze zupełnie pusta. Osią konstrukcyjną jest zdjęcie ze stadionu. . widziała tylko swoje odbicie w szybie. Evertem Danielssonem z kancelarii komitetu olimpijskiego. Policja chodziła od drzwi do drzwi w Hammarbyhamnen. Wrócili do kolegium i Ingvar Johansson zaczął omawiać pozostałe tematy w jutrzejszej gazecie. * Zrobiłem samo wydarzenie. klaszcząc w dłonie. * Tam jest nielegalny klub * powiedziała i usiadła prosto. kiedy nastąpił wybuch. chleb i piwo bezalkoholowe. Umilkła i spostrzegła. jak i personel. jeśli nie spróbujesz * zauważyła Annika. przeprosiła i opuściła kolegium. że były to aktówka. Kiedy zjadła. wpatrywała się w ciemność. * A jak tobie poszło? * zapytała Annika. możesz na to spojrzeć. które zamykały dostęp do wioski olimpijskiej. całkiem sporo. * Zdobyłaś coś o ofierze. * Nielegalny klub? * Berit była sceptyczna. * Ten ranny taksówkarz miał do niego kurs. Wybuch rozbił je na kawałki. * Fantastycznie! Świetna robota. Różne międzynarodowe autorytety komentowały sztokholmski wybuch. że na temat samych poszukiwań mordercy nie mam za wiele. W przyciszonym telewizorze migały „Breaking News" CNN. który rano wiózł ją na stadion. leży w puszce. Udała się do kafeterii. * Reporterka zajrzała do swoich notatek. * Mogą przecież wypowiedzieć się anonimowo. Berit? * Tak. Drugiego reportera CNN miała przed komendą policji. * Możliwe * odparła Berit * ale milczą jak zaklęci. które ich zdaniem należały do ofiary. Rozmawialiśmy z nimi? Patrik i Berit spojrzeli po sobie. niech tylko powiedzą. W klubie musieli być zarówno goście. * Ja piszę o zamachu terrorystycznym * zagaiła. Annika złapała się na tym. Gdy wytężyła wzrok. a trzeciego w głównej siedzibie MKO1 w Lozannie. co widzieli i co wiedzą.bohaterami dnia: z prokuratorem Kjellem Lindstrómem. Nagle Annika przypomniała sobie słowa taksówkarza. Bezpośrednie relacje przeplatały nagrane wstawki o igrzyskach olimpijskich i wymierzonych w nie na przestrzeni łat rozmaitych aktach przemocy.

porozmawiaj z taksiarzem. Annika uśmiechnęła się. nie pytałem. Zadzwoniła do biura numerów. Kierownik odpowiedział po czwartym sygnale. Annika włączyła magnetofon. schowaliśmy go w „Royal Viking". znalazła więc w Dafie jego adres. * Faktycznie może coś dać. . Berit westchnęła. ale wyj aśnienia kierownika na pewno będą rekapitulacją przypadku Christiny Furhage. na czym jej zależało. ustal. którego tam woził. ale był nieuchwytny. zebrała swoje rzeczy i poszła do siebie. * Proszę zadzwonić w poniedziałek do biura * zbył ją kierownik. jakiego nie zaznał od czasu zastrzelenia Palmego. Jaki mam podać powód tego. żeby policja ujęła Zamachowca. Tak czy tak. czy nie zna z nazwiska jakiegoś klienta. nie cofała się przed sztuczkami i wybiegami. * Już się za to biorę * oświadczył Patrik. by uzyskać to. * Co właściwie o tym myślisz? * zapytała w końcu Annika. że rozważa w duchu za i przeciw. * Chciałabym zadać tylko kilka ogólnych pytań na temat blokady informacji i rodzajów gróźb. jakby miał zaraz rzucić słuchawką. Czuła. * Policja z nimi rozmawiała? * Przyznaję. Przesłała Patrikowi e*mail z oficjalnym komentarzem policji na temat nielegalnego klubu. Zadzwoń do rannego taksówkarza. Skoro jednak urzędnicy piętrzyli trudności. co uniemożliwiało znalezienie numeru w książce telefonicznej. Nie miał tego świeżo w pamięci. Ostatecznie był sobotni wieczór. że odmówił pan komentarza? Mężczyzna oddychał w słuchawkę. i dowiedz się. * Co stanowi podstawę wprowadzenia całkowitej blokady informacji? Wiedziała to. Na szczęście podano rok urodzenia. Zdawał sobie sprawę. że nie wiem. nigdy nie wiadomo. iż zrobiła aluzję do jego stanu. w przeciwnym razie ten kraj naje się wstydu. * Wiem jedno * powiedziała. lokal leży chyba w obrębie odgrodzonego terenu. * Co pani chce wiedzieć? * zapytał lodowatym tonem. żeby odnaleźć ten właściwy. wziął kurtkę i wyszedł. * Ciężko mi sobie wyobrazić. że nie * powiedziała spokojnie Annika. Musiała dodzwonić się w trakcie przyjęcia zakrapianego pewnie grzanym winem. dość mocno wstawiony. * Przeciwko komu i po co? Żeby nie dopuścić do Igrzysk Olimpijskich? Dlaczego właśnie teraz? Czy to nie trochę za późno? Annika bazgrała w notesie. Dzisiaj wieczorem mają raczej zamknięte. gdzie dokładnie mieści się klub. Potem przyniosła spis urzędników państwowych i wyszukała w nim kierownika biura meldunkowego w Tyreso. * Czytelnicy mają prawo do najświeższych informacji. Berit kiwnęła głową. Może sam polecał ludziom ten klub. Mężczyzna westchnął i zastanowił się. a ty ruszaj i spróbuj dotrzeć do ludzi z tego nielegalnego klubu. * Wtedy gazetabędzie już dawno wydrukowana * powiedziała łagodnie. W tle jakieś liczne towarzystwo wybuchnęło śmiechem. że był to zamach terrorystyczny * stwierdziła. bo znał kogoś z personelu. * Nie mogę powiedzieć ani słowa o blokadzie informacji dotyczącej Christiny Furhage * oznajmił kierownik takim tonem. Nie napisałaby tego oczywiście w gazecie. Po wyjściu Patrika Annika i Berit siedziały w milczeniu. Nazwisko było bardzo powszechne. * Oczywiście. które potrzebowało ledwie kilku sekund.* Nie jest to takie głupie * zgodził się Patrik. * To sprawa życiowej wagi. * Zadzwonię na policję. byłoby to wbrew etyce. I Annika zadzwoniła do swojego informatora.

Bolały ją nogi. Skończyła tuż po jedenastej. * Groźba zabójstwa? * podpowiedziała Annika. Ścieżka prowadząca przez rozległy trawnik była błotnista. musi być groźba. Tutaj wiatr był przenikliwszy niż między domami. Śnieg zaczynał powoli padać dużymi płatkami. Zeszła schodkami do Ralambshovsparken. musi być coś znacznie poważniej szego. co sobie wydedukowała. teraz wynosiła nieco poniżej zera. * Czy ustanowiłby pan pełną blokadę informacji w przypadku mniejszego zagrożenia niż to. Odbyła jeszcze kilka rozmów telefonicznych. że w mieście jest tyle zwierząt. Tego dnia temperatura na przemian rosła i spadała. jej męża i córkę * stwierdziła Annika. kiwały się lekko w przód i w tył. Kierownik biura potwierdził wszystko. autobus linii nr 57 Annika usłyszała dopiero wtedy. Zaklęła pod nosem. chociaż nie powiedział ani słowa o Christinie Furhage. * Na przykład. * Ile osób objął pan pełną blokadą informacji za czasów urzędowania w Tyresó? Mężczyzna pomyślał przez chwilę: * Hm. Koniec rozmowy * oświadczył mężczyzna i odłożył słuchawkę. nie eksponując zanadto teorii zamachu terrorystycznego. * Christinę Furhage. Mokre płatki śniegu osiadały jej na włosach. gdy ją mijał. Nie wystarczy telefon z pogróżkami. To dobrze wróżyło. trzy.* No. * Czy mógłby pan skomentować fakt objęcia Christiny Furhage pełną blokadą informacji? * zapytała szybko. wystarczy zastrzeżenie danych w ewidencji ludności. gdy wracali z restauracji. które pan opisał? * Nie. dająca prokuratorowi podstawę do wydania zakazu odwiedzin. Zostawiła tekst Janssonowi. nie mógłbym * cierpko odparł kierownik. * Nie. prędko narzuciła na siebie płaszcz i naciągnęła czapkę na uszy. * Jaki akt przemocy był przyczyną pańskiej decyzji o objęciu jej pełną blokadą informacji? * Nic więcej na ten temat nie powiem. Pomachał jej ręką. Annika pośliznęła się i o mało nie upadła. ciemności i pustki w głowie. nie podnosząc wzroku. Kiedyś borsuk ścigał Thomasa po Agnegatan. * Jestem pod komórką * rzuciła Janssonowi w przelocie. Zdecydowawszy się. które niemal nieruchomo zawisały w powietrzu i dążąc ku ziemi. z którą wiązał się jakiś akt przemocy? * Można tak powiedzieć. Rozczochrany nie odstawiał od ucha słuchawki. Jeśli groźba jest mniej poważna. Annika zaśmiała się głośno w ciemności na to wspomnienie. Dzisiaj w ogóle nie widziała dzieci. nie musiała wtedy brać środków przeciwbólowych. Rzeczywista groźba. Po południu nie . * Czyli groźba. który miał teraz pełne ręce roboty. Tłumiły wszelkie odgłosy. jak zawsze po nadmiernym zmęczeniu. Postanowiła wrócić do domu pieszo * mimo zimna. * W jaki sposób grożono zabójstwem Christinie Furhage? * Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć. żeby się nie rozmyślić. * Tego nie powiedziałem. Pomyśleć. absolutnie nie. Jakiś przestraszony zając wyskoczył jej spod nóg i pokicał w ciemność. po czym napisała artykuł o groźbach. Annika poprawiła szalik. Patrik jeszcze nie wrócił. Szybki spacer był najlepszym lekarstwem. rozjeżdżona przez rowery i dziecięce wózki. Ale w jakiś sposób realna. Annika uśmiechnęła się zadowolona.

Chodzenie do pracy przestało być jednak czystą przyjemnością. Dzieci siadały nadąsane przed telewizorem. Decyzja nie była wcale kontrowersyjna. czuła się usprawiedliwiona. Ból w nogach zaczął ustępować. a Annika dopiero trzydzieści dwa. Miał przecież pięćdziesiąt trzy lata.W domu wymagania były wyższe. Zaczęli komentować i ganić jej ubiór. że aż płatki śniegu zawirowały. Potrafili w sposób wręcz impertynencki wypowiadać się na temat jej osobowości i cech charakteru. W praktyce to Annika przez ostatni rok prowadziła dział kryminalny * dodatkowo. Annika westchnęła tak. nie przeszkadzały mu ubrania i nieotwarte listy piętrzące się na podłodze w sypialni. Jakby był przekonany. skuteczna. rzadko sprzątał ze stołu. Z początku dzieci świetnie się bawiły. Ale w taką sobotę jak dziś. jakby to było ich niezbywalne prawo. spokojna. Jeszcze bardziej przyśpieszyła kroku. potrafiła wykonywać zadania i egzekwować je od swojego otoczenia. Tym szybciej. li. że wybuchała. że wielkie pieczenie lub inne zajęcia z dziećmi wcale się nie udawały. że obejmując szefostwo. Nie zdawała sobie sprawy. Spoglądała na mijane kamienice. wiedziała dokładnie. Znała swoje obowiązki. . poza swymi reporterskimi obowiązkami. podniecona. Thomas umiał zająć się dziećmi. zmuszała się do utrzymywania równego i prędkiego tempa. powinna być w domu. Tak właśnie * częściej. napisane przez nią artykuły kilka razy w tygodniu opatrywano jej zdjęciem. Annikę zdumiewało również. że jej awans wywoła aż tak silne reakcje. Chciała już być w domu. a ona w ekspresowym tempie kończyła piec. intensywniejszy rytm. chyba nawet lepiej niż ona. serce znalazło nowy. Oddech stał się szybszy. Uważał. kłóciły i przekomarzały. które ma stać najbliżej mamy. Nigdy nie czuła się dostatecznie szczęśliwa. Problem polegał na tym. że rachunki same się zapłacą. stanie się osobą publiczną. że stanowisko bezwzględnie należało się jemu. Pracując w dni powszednie. czego się od niej wymaga w różnych sytuacjach. kiedy przed ośmioma tygodniami została szefową działu. Może tym razem będzie inaczej. niżby chciała przyznać * kończyły się te ich wspólne zabawy. Annika traciła cierpliwość. liczniejsze i mniej konkretne. wtedy wszystkie szwedzkie dzieci były w przedszkolach. W mieszkaniu stale panował mniejszy lub większy bałagan. przyśpieszyła kroku. ale nigdy nie wytarł kuchenki czy zlewu. Dotarłszy do promenady nad wodą przy nabrzeżu Norr Malarstrand. a ona szorowała kuchnię. zdarzało się. Nikt nie poparzy się gorącą masą karmelową i wspólnie przy kominku będą się zajadać świeżo wyjętymi z piekarnika bułeczkami. wymagająca czy wypoczęta. że teraz pracownicy obgadują ją i krytykują praktycznie za wszystko. Potem Thomas kładł maluchy spać. Gdy jednak zaczynały wyrywać sobie ciasto i paćkać całą kuchnię. Skręciła z nabrzeża w John Ericssongatan i skierowała się ku Hantverkargatan. Teraz już wiedziała. czego nigdy wcześniej nie robili. wszyscy ją doceniali. Teraz dostawała za to pensję * tak sprawy się miały z jej punktu widzenia. Znowu westchnęła. Widok był piękny. ostatnią przed świętami. Poprzednio w redakcji czuła się chyba lepiej niż w domu. okna wychodzące na wodę świeciły ciepło i zapraszająco. Ale oczywiście Nils Langeby się wściekł. dawał poczucie bezpieczeństwa. Od razu widziała rezultaty swej pracy. co było szczególnym wyróżnieniem. im bardziej była zestresowana pracą. kosz na brudną bieliznę zwykle pękał w szwach. robić karmelki i piec szafranowe bułeczki. Nie przypuszczała. że brudne talerze same znajdą drogę do zmywarki. Niemal wszystkie ozdobione były adwentowymi świecznikami lub gwiazdami.zadzwoniła już do domu i miała przez to wyrzuty sumienia.

ciepła i bezpieczeństwa. poradzisz sobie. Kalie z Batmanem. * Dlaczego nie zostawisz tego gówna za drzwiami? Poczuła. * Ten wybuch na stadionie to cholernie paskudna historia. przez ostatni rok. rzeczywiście wszystko odmieni. że oczy zachodzą jej łzami. ale jeszcze nie spał. nie wytrzymuję tego. na którą trafiłam i którą pokochałam. że gazeta nie zapłaciła ci za taksówkę w taki dzień? Przepracowałaś dwadzieścia godzin.już dobrze. nie powiem. * Byli po prostu zazdrośni * powiedział Thomas i zasnął.. Ellen poruszyła się we śnie. jesteś lepsza niż oni wszyscy. zgasił lampę i odwrócił się demonstracyjnie plecami. Od tego czasu wielokrotnie stawało się ono mym udziałem. że cię zaniedbuję. Thomas leżał w łóżku. że większość moich wrażeń cechowała obojętność i lekka rezygnacja. * I to jaki! W statku kosmicznym. * Nie ma cię przez całą sobotę. po prostu stwierdzam fakt. kiedy dopadła mnie po raz pierwszy. U góry. * No już dobrze. znajdował się sufit pokoju. Przyglądali się nam panowie ze „Studia 6".. * Wróciłam na piechotę * wyjaśniła. Miłość Byłam już dorosła i osiągnęłam pewną pozycję. * Chcesz powiedzieć. * Nie chciałam się złościć.. * Przepraszam * szepnęła. ale i gazeta nie pozwoli się zaniedbywać. zaczęłam powątpiewać w swój osąd. że nie jestem w domu z tobą i dziećmi. Rozpłakała się na dobre. i tak stoję pośrodku niby w jakimś cholernym ogniu krzyżowym. Było to dla mnie zupełnie nowe przeżycie * interesujące. ale ty jesteś zimna! Tylko mi się nie rozchoruj przed samymi świętami. calutką sobotę! Natychmiast wezbrała w niej irytacja. jak Thomas wzdycha. * Daj spokój. w ciemności. Thomas. Annika westchnęła. V * Ale jesteś zimna. Ogarnęła ich cisza. Boję się. Ale w pracy cały czas coś do mnie mają. Usłyszała. Ostrożnie ściągnęła kozaki i płaszcz i wślizgnęła się do dzieci. a potem przychodzisz i klniesz * powiedział zmęczony. że gazeta zapłaciłaby za taksówkę. Nasze dusze rzeczywiście się połączyły. Chciałam się przejść! * podniosła głos. A na dodatek mam potworne wyrzuty sumienia. do cholery. * Czy ty wszystko musisz.W mieszkaniu było cicho i ciemno. Zaśmiała się przez łzy i wtuliła w niego. Z pewnej perspektywy mogę powiedzieć. * To jasne. kiedy zdjęła ubranie i pocałowała go we włosy. Spały. Nie gniewaj się. że był to erotyczny sen * wymruczał. z którego wyrwał ją dzwonek telefonu. gdzie upychała swoje rzeczy w koszu na bieliznę. Mówię to bez rozgoryczenia czy rozczarowania. * Trochę * odpowiedziała z garderoby. zasypiając. . ze zmęczenia i poczucia winy. Jezu. Annika pochyliła się nisko nad dziećmi. Czytał „The Economist" przy nocnej lampce. że pomyślisz. Po chwili odwrócił się i wziął ją w ramiona. jak zmarznięte ma uda. krytykować?! Położył gazetę na podłodze. Nagle przypomniała sobie taki sam obraz z rana i sen. Annika odchyliła głowę na poduszkę i zamrugała oczami. Na kilka chwil wtargnęła w moją wieczną samotność. * Śniłeś mi się dzisiaj rano * wyszeptała. * Wykończona? * zapytał. poczucie wzajemnego zrozumienia. Ellen w piżamce z Barbie. * Mam nadzieję. Dopiero teraz.. Może kobieta. Zaśmiała się cicho. Annika dopiero teraz poczuła. Naga wpełzła pod kołdrę i przytuliła się do Thomasa.

urzeka ludzi przez wieki. którzy dawno przestali się cieszyć. rozwiązując krzyżówki i odpytując nawzajem w różnych quizach. Na dłuższą metę nie rodzi niczego poza zmęczeniem i niesmakiem. * W rzeczy samej wygląda to znakomicie. relaksują się. że ma ukochana być może nie zasługuje na moje oddanie. Miłość złamana. przyćmiewa wszystkie inne przeżycia. Jeśli na dodatek sensacja wybuchnie w sobotę. Miłości nie należy mylić ze szczerym oddaniem. Miłość nie „dojrzewa". Jest dla mnie oczywiste. * Dobrze * odpowiedział żonie i sięgnął po kubek z kawą. Anders Schyman odprężony uśmiechnął się jeszcze szerzej. głód informacji jest ogromny przez cały czas. Oszałamia człowieka za pomocą tych samych substancji chemicznych. między rodzicami i dziećmi. że Janssonowi znowu się udało. i potrafią tylko wysuwać roszczenia? Naprawdę można kochać swoją pracę. Schyman wziął gazety do kuchni. Zasuszona czy zakonserwowana roślina może cieszyć przez wiele lat. Mimo zmiany obiektów magia nigdy nie jest trwała. Stąd Tidningsstatistik. Ponadto większość gazet wychodzących w niedzielę od lat drukowała obszerny dodatek z dużą ilością tekstów. w najlepszym razie zastępowana ciepłem i tolerancją. w większości przypadków niewypowiedzianymi żądaniami i zgorzknieniem. Ta niedziela zapowiadała się na żyłę złota. żeby poczytać coś lżejszego. To coś zupełnie innego. że tak nie będzie. . które wyzwala osiągnięty sukces czy zawrotna jazda. 19 grudnia Niedziela była zawsze najlepszym dniem sprzedaży popołudniówek. który nie zawsze na nie zasługuje. ale naczelny tylko chrząknął w odpowiedzi. Najpiękniejsza miłość to ta. która nie ma żadnych szans na spełnienie. gdzie żona właśnie nalewała kawę do śniadania. gdy tylko kurier dostarczył świeżutką prasę do jego willi w Saltsjóbaden. że mają pracę. że przywiązanie do pracy może być równie silne jak do człowieka. Ludzie mają czas i nastrój. w miejscu pracy. Szczera radość. a całą uwagę skupioną na dwóch gazetach. które położył przed sobą na stole. Musi umrzeć w zenicie. Ta miłość była dla mnie zawsze prawdziwsza od miłości do człowieka. gdy namiętność jest najsilniejsza. Świadomość jest ślepa na wszystko poza własną rozkoszą. równie złudna i nierealna jak nieprzerwany orgazm.Ale gdzieś głęboko w środku wiem. Anders Schyman uświadomił to sobie. napełnia mnie strachem i niepewnością. że przewodniczącej Christinie Furhage grożono śmiercią. ale tylko „Kvallspressen" podał informację. Ile to razy spotykałam zgorzkniałe żony z rękami zniszczonym od sprzątania i sfrustrowanych seksualnie mężów? Niedojrzałych uczuciowo rodziców i zaniedbane dzieci? Nierozumianych szefów i pracowników. Niedziela. podobnie jak jedyną szansą róży jest ścięcie jej w pełni rozkwitu. Myśl. że udaje mi się osiągnąć wyznaczony cel. biuro analiz monitorujące nakład gazet. Nerwy miał napięte. ona tylko więdnie. Mit o miłości to bajka. To była najbardziej magiczna chwila dnia. Obie popołudniówki omawiały aspekt terrorystyczny. zniekształca rzeczywistość i stwarza irracjonalną perspektywę możliwości i szczęścia. w zestawieniach rozróżniał wydania niedzielne i ukazujące się w pozostałe dni tygodnia. * I jak to wygląda? * zapytała. „Kvallspressen" miał też lepszy rozkład na jedynce. komentarze znaczniejszych osobistości i bardziej dramatyczne zdjęcie ze stadionu. Porównał pierwsze strony i stwierdził z uśmiechem. Miłość jest taka banalna. Nic jednak nie sprzedaje się tak dobrze jak prawdziwie interesująca wiadomość. Dotyczy to wszystkich rodzajów miłości * między mężczyzną i kobietą.

żeby zrobić sobie przerwę. Była to jedna z nielicznych złych stron macierzyństwa. Czasami musiała się zmuszać. Do Thomasa jak zwykle nic nie docierało. mamo. Odkąd poparzył się tosterem. to było głupie * przyznała Annika i pogłaskała malca po włosach. już nie. Wycie i odgłosy efektów specjalnych wtargnęły pod drzwiami sypialni niczym huk wodospadu. Annika z trudem znosiła sztuczne głosy trzeciorzędnych aktorów dubbingujących Kaczora Donałda. * Wcale nie! * odkrzyknął.Pierwszą rzeczą. co wcześniej było jego specjalnością. * Nikomu nie pozwoliłabym skrzywdzić mojego chłopca. mamusiu. bo wzięła jego portfel * powiedział Kalie z powagą. byłaś w pracy cały dzień. tak bardzo tęskniliśmy. * Mama! Opadłyją i obejmowały cztery ręce i głodne oczy. Bo jest. żeby nie słyszeć. Spał dalej z kołdrą zmiętoszoną między nogami. Madika?". zbił Mię rózgą. kiedy do tego stopnia koncentrowała się na pracy. Z dziecięcego pokoju dobiegł przeraźliwy wrzask. że śnił się jej wybuch na stadionie. wilgotne wargi całowały i cmokały. Zachwiała się. Myśli od razu zaczęły krążyć wokół Zamachowca. chcesz zobaczyć mój rysunek? Jest dla ciebie! Oboje wywinęli się z jej uścisku i każde pognało w swoją stronę. ledwie weszła do pokoju. zasnęliśmy. Była zmęczona. * Głupi Kalie! Zabrałeś mi rysunek. Annika nastawiła wodę na kawę i poszła do dzieci. zaczerpnąć oddechu ze względu na siebie i na dzieci. Ty sama. * Gówniara! Wcale nie. Włożyła głowę pod poduszkę. Fala radości ogarnęła ją. przykucnąwszy w progu. Przynajmniej w jej dziale. myślała Annika. kochana mama. * Pocałowała go w policzek. straszny. Leżała spokojnie przez chwilę. ustalając. Kalie potrafił już sam wyciągnąć jogurt i płatki. wyglądała na sto lat. Okropne. Kalie wrócił pierwszy w jej ramiona z opakowaniem filmu na podstawie książki Astrid Lindgren o przyjaciółce z dzieciństwa. Thomas nie lubił. mama. * Dyrektor szkoły był strasznie głupi. Uświadomiła sobie. Była bardziej zmęczona. niż z początku myślała. prawie zawsze. Tak było zawsze. mamusiu. * To przecież tylko praca * powtarzał. Westchnęła. * Sama go zgubiłaś. Talerze zostawiły na stole w małych jeziorkach rozlanego jogurtu. * Nie. co? * Czy teraz w szkole też tak jest? * zapytał niespokojnie. Dzieci były po śniadaniu. przestał częstować Ellen grzankami z żytniego chleba z masłem orzechowym i dżemem. jak się czuje. dostaliśmy wczoraj nowy film „Zwariowałaś. Annika postawiła chłopca na ziemi. mama. były głosy animowanych postaci z porannego programu TV3. . gdzie wczoraj byłaś. * Mamo. * Nie ma mojego rysunku. ból w nogach nie ustąpił całkowicie. Wchodziła wtedy do długiego tunelu. * Fakt.. podniosła się i wzięła go za rękę. której odbicie widniało w zaparowanej szybie okna. pan bił Mię! * Mamo. Kołysała oboje w ramionach. jakby to była kwestia życia i śmierci. Annika westchnęła ponownie i poszła do kuchni. nie przyszłaś wczoraj do domu.. Kobieta. kiedy pojawiał się elektryzujący temat. który opuszczała dopiero po gruntownym opisaniu historii. sama! Wrzask przeszedł w głośny płacz. odrzuciła poduszkę i kołdrę i wstała z łóżka. * A ty piszesz tak. Kalie mi go zabrał! Malec zesztywniał. którą Annika usłyszała. * Tak kiedyś było w szkołach.

żeby uderzyć brata. ale to nie jej zmartwienie. że też zawsze jest to samo. Zmusiła się do uśmiechu i ponownie wyciągnęła ręce ku dzieciom. * Mama. poszukamy teraz rysunku? Znalazł się za kaloryferem. * Przestańcie obydwoje. ale też wywiad konkurencji z przewodniczącym MKOl*u Samaranchem. Annika zdmuchnęła kurz i wyraziła swój podziw. a właściwie już dziś nad ranem.. * Gówniara.* No. Osunęła się na podłogę ciężka jak kamień. zanim cios dosięgnął celu. * Obudzicie tatę. * Powieszę go na ścianie w sypialni. W pośpiechu wsunęła fotel i obeszła biurko. on jest głupi! Nazywa mnie gówniarą. gówniara! * krzyczał Kalie. i poczuła. ponieważ to ona wyszła stąd ostatnia wczoraj. że Christina weszła do jej mieszkania. Sięgnęła po jeszcze jedną grzankę. pomyślała Annika. bo jakiś cholerny niechluj zapominał o nim. że Christinie Furhage grożono śmiercią. w Lozannie dostaliśmy baty. że łzy napływają jej do oczu. Kalie popatrzył na nią z powagą. Tym razem jednak wszystko było jak należy. poszukamy rysunku. że traci cierpliwość. Płacz na powrót przeszedł we wrzask. Zaklęła i rzuciła słuchawką. usta wyrażały napięcie. słyszycie! * Co to za harmider? * usłyszała Thomasa. Ellen promieniała z dumy jak słońce. Dziecięcy świergot nasilał się i słabł. nawet w niedzielę nie można się wyspać. tylko trochę nie w formie. natomiast radio cytowało obie popołudniowki: jej informację o tym. * Dosyć tego! * krzyknęła. żeby przewietrzyć. Helena z westchnieniem opadła na skórzany fotel szefowej i przesunęła się na nim w przód i w tył. * Jesteś taki mądry * powiedziała. Tylko najpierw tata musi wstać. * Nie. * Nie możesz tak dużo pracować. mamusiu? Miękkie rączki głaskały ją po policzkach. Helena Starkę przekręciła klucz w drzwiach i wyłączyła alarm. Gdyby tylko mogła sobie przypomnieć. Uściskała go. klepały pocieszająco po głowie. * Jesteś smutna. * Cholera. * Uspokójcie się! * Annika podniosła głos. który stanął w drzwiach sypialni. * To co. nie jestem smutna. po jednej z każdej popołudniówki. zamykając wieczorem kancelarię. Kac wciąż dawał o sobie znać gorzkim posmakiem na podniebieniu i cichym szumem w skroniach. Była chyba zła. bo wtedy jesteś za bardzo zmęczona. Psiakrew. Za długo wczoraj pracowałam. Ellen przyskoczyła z podniesioną piąstką. Pamiętała. Otworzyła drzwi i zobaczyła. * Chcecie jeszcze coś zjeść? Chciały i teraz była pora na grzanki z masłem. Ktoś otworzył główne drzwi. Przeklęte hieny. No tak. podczas gdy Annika przeglądała poranne gazety i słuchała „Echa". Gazety nie miały nic nowego. * Chodź. że na automatycznej sekretarce błyska światełko. . Kiedy weszła z Kallem do pokoju. dosyć tego * powiedziała surowo. Poczuła. Na pewno leży na biurku. Ktoś dzwonił w nocy. Były dwie wiadomości. Udała się prosto do gabinetu Christiny. Annika poczuła. Woda w kuchni wygotowała się do połowy. Czasami nie był włączony. Annika musiała dolać wody i otworzyć nieco okno. Evert Danielsson miał podkrążone oczy. Przykre. Annika złapała ją. I nie nazywaj swojej siostry gówniarą. jak przyśpiesza jej tętno. nie chcę słyszeć tego słowa.. Starkę otrząsnęła się i podniosła z fotela. * Widzicie? Na dodatek obudziliście tatę! * Przecież ty wrzeszczysz głośniej niż one razem do spółki * powiedział Thomas i trzasnął drzwiami. Wywęszyły oczywiście bezpośredni numer do Christiny. Podniosła szybko słuchawkę i wystukała tajny kod Christiny. a para osiadła na oknie. co mówiła przedwczoraj Christina.

Annika położyła płaszcz na oparciu kanapy. co policja znalazła na stadionie. Jansson jako ilustrację wybrał inne zdjęcie Henrikssona z pożaru. jakie stanowili jej towarzysze. przedstawiciele króla. jak twierdziła policja. Helena skinęła lekko głową i zniknęła w korytarzu. Z reporterów nie było jeszcze nikogo. Na następnych szpaltach widniały artykuły Berit o ofierze i o tym. żeby ich oficjalnie poinformować. czując rosnącą pogardę. * O czym? Zamachowca nie złapano. a następnie na kanapę koło pulpitu. Bardziej niż kiedykolwiek. Redaktor graficzny znalazł w archiwum zdjęcie. że jej autorem był Ulf Olsson. Ach tak. Wyglądała na rozgoryczoną i zestresowaną. pomyślała Starkę.. który widział. Wspaniale. Kościoła i reszta reprezentacyjnej Rady Honorowej musieli się zebrać możliwie prędko. a w tej chwili potrzebujemy ich bardziej niż kiedykolwiek. Johansson wskazał najpierw palcem na pachnące farbą drukarską pliki gazet spiętrzone pod ścianą. * Musisz przygotować pełną informację o aktualnej sytuacji. Czołowi biznesmeni. Była tam też relacja rannego taksówkarza o wybuchu.* Jakieś nowe informacje? * zapytał. * Zarząd zbiera się o szesnastej * powiedziała. aż Johansson skończy rozmawiać. że nie dosłyszała tej uwagi. który sama napisała * o groźbach wobec Christiny Furhage i teorii zamachu terrorystycznego * zajmował szóstą i siódmą stronę. * Od kiedy to zasiadasz w zarządzie? * zapytał lodowatym tonem Danielsson. czekając. Ingvar Johansson siedział na swoim miejscu i rozmawiał przez telefon. Była to znakomita fotografia naciskanego i zdenerwowanego szefa kancelarii. tylko o własnej skórze. Artykuł. •" po czym zabrała się do czytania. zagrożonej kobiety. idealnie pasowała do obrazu niewinnej. czyli najważniejsze. jawiła się niczym anielska postać. jak ktoś przechodziłpośpiesznie przez płytę stadionu w stronę wejścia. Christina się nie odezwała. martwi go jego własna fuszerka. Patrik dotarł do człowieka pracującego w nielegalnym klubie! Był to barman. Wzruszyła ramionami. Pierwszy nosił tytuł: „Widziałem tajemniczego mężczyznę przed stadionem * opowieść policyjnego świadka". wzięła sobie wydanie lokalne i kubek kawy. Kiedy Annika weszła do redakcji. że widziałeś poranne gazety? Napięcie na twarzy Danielssona stało się jeszcze wyraźniej sze. Choćby po to. Annika sprawdzała. Na ciemnym tle. Helena zastygła na moment. mieli się pojawić około dziesiątej. Jego głos wznosił się i opadał w tle jak melodia piosenki. * Pora chyba też zwołać Garnitur. czego dowiedziano się po jej wyjściu do domu. święte słowa.. Zdjęcie na stronie siódmej przedstawiało Everta Danielssona wychodzącego z konferencji prasowej. „Ta osoba . Patrik pracował na pełnych obrotach przez całą noc niczym żbik na łowach i zebrał materiał na dwa artykuły. ubranych w czarne garnitury i szare prochowce. Co za żałosny egoizm. jeśli chodziło o Garnitur. Tyle że koło pierwszej. Dzisiaj robiło nie mniejsze wrażenie. drugi zaś * „Krajowy list gończy za Tygrysem". Zakładam. by mogła błyszczeć na zewnątrz. wychodząc z gabinetu. Nie myśli o samym zdarzeniu i jego konsekwencjach dla igrzysk. a nie tuż przed wybuchem. żebyśmy mogli zająć stanowisko w sprawie dalszych działań. Evert Danielsson przyglądał się kobiecie przekręcającej klucz w drzwiach Christiny. kluczowe strony informacyjne. a tobie rzeczywiście udało się podsunąć mediom teorię ataku terrorystycznego. Ta machina potrzebowała oliwy i polerowania. Annika spostrzegła. ale udała. na którym Furhage szła na czele grupy mężczyzn. Na stronach dziesiątej i jedenastej znalazła jak na razie największą niespodziankę. * Przypilnujesz tego? * zaproponował. Miała rację. Ona miała na sobie biały kostium i krótki jasny płaszcz. pomyślała Annika. Inaczej mogą się obrazić.

Czemu się tak zachowuje? Pewnie zrobiłam coś. która miała należeć do Christiny Furhage. Musiał obserwować ją od dłuższej chwili. pomyślała Annika. Za pięćdziesiąt minut. Jeśli odniesiono sukces. sama zdziwiona swoją złością. Ku jej ogromnemu zdumieniu w słuchawce odezwał się sygnał połączenia. Po piątym zgłosiła się poczta głosowa operatora. czyli nawet w jej własnej kancelarii nie wiedziano. a za mało dniem wczorajszym. przynajmniej dopóki nie znajdziemy lepszego. nieznaną gwiazdę rocka. * Na policji jest konferencja prasowa o wpół do jedenastej * zawołał za nią Johansson. Annika podniosła wzrok i spostrzegła. o co jest wściekły i chce mnie ukarać. jak i błędów pozwoliłaby nabrać wprawy. Telefon był włączony. Godziny. Annika szybko przerzuciła pozostałe do środka strony. nie uważasz? * Annika pomachała gazetą i odłożyła ją na kanapę. Zdaniem Anniki ze szkodą dla dziennikarzy. Jeśli zrobiono coś źle. Redaktorzy popołudniówek za bardzo żyli przyszłością. relacjonował barman w tekście.ubrana była w czarną kurtkę z naciągniętym kapturem. Wredny zrzęda. Na rozkładówce królował artykuł Patrika z infografiką dotyczącą zamachu. Czyżby chodziło mu o to. a potem utrzymać wysoki poziom. strzałki * całość przedstawiona krótko i treściwie wokół zdjęcia z helikoptera. opisywano skandal z udziałem związków zawodowych. * Niewątpliwie * powiedział Johansson i obrócił się. słuchając sygnałów. na których znane osobistości ujawniały swoje choroby. Milczenie tej kobiety musiało być wynikiem jakiegoś niepokojącego wydarzenia. Teraz liczy się tylko jutrzejsza gazeta. Przewodnicząca komitetu olimpijskiego nie udzieliła nikomu komentarza. w tej chwili Annika zdawała już sobie z tego sprawę. pomyślała Annika rozbawiona. gdzie ona jest. że telefon jest sprawny i ktoś z niego korzysta. żeby znaleźć Tygrysa. do cholery! * powiedziała. nie można się nim było w pełni nacieszyć. ale teraz przynajmniej Annika wiedziała. która się rozpiła. * Ale to już historia. podnieść. użalano się nad jakimś dzieckiem. Zgodnie z oczekiwaniami policj a stawała na głowie. że ja zreferowałam tematy na wczorajszym kolegium? * Skąd mam wiedzieć. Szybko się podniosła. Szesnastka i siedemnastka zawierały reakcje czytelników na zamach i zebrane przez Nilsa Langeby ego światowe komentarze. * Co masz na jutro? * zapytał Johansson odwrócony plecami. ma znaczyć? * pomyślała zmęczona. zdąży jeszcze trochę podzwonić. unikać rutyny. bo chodziło o nieaktualne już wiadomości. Ale co? Przecież chyba zawsze byłam wobec niego fair. spojrzała na zegarek. Dwunastka i trzynastka poświęcone były igrzyskom olimpijskim. Tutaj znajdował się też przegląd aktów przemocy związanych z olimpiadą. protestujących przeciwko cięciom w służbie zdrowia. miejsca. ciemne spodnie i ciężkie buty". Zaczęła od numeru komórki. Otwierając drzwi. wzięła płaszcz i torbę i ruszyła w stronę swojego pokoju. * Jesteś zajęta? . konsekwencjom zamachu dla samych zawodów i kwestiom bezpieczeństwa. u diabła. i grupę transwestytów z kręgu show*biznesu. * To jest cholernie dobre. machano na to ręką. którym gruntowna analiza zarówno dokonań. że Ingvar Johansson skończył rozmawiać. Zapisała numer w pamięci swojej komórki. taka była opinia Anniki. co się dzieje. Co to. Pośpiesznie odchrząknęła. Patrik i Berit jednocześnie stanęli w drzwiach. Następne strony zajmowała duża reklama wykorzystująca przedświąteczną gorączkę handlową. przecież dopiero co przyszłam. Mamy więc rysopis Zamachowca. Na tych samych stronach znajdowały się również lakoniczne komentarze policji na temat dotychczasowych ustaleń w sprawie morderstwa i zamachu.

* Naprawdę szkoda. ja pracowałam od kwadrans po trzeciej w nocy do jedenastej wieczorem. co mamy o Christinie Furhage. Annika przedstawiła krótko sytuację. zarówno zdjęcia. * Furhage jest w każdym razie tematem i dzisiaj. . co naprawdę myśli? * rozważała Berit. * Ciasto mi rośnie * zaoponowała Eva*Britt. informacja o nim musiała więc do Furhage dotrzeć. * Furhage nie była z tych pierwszych w kolejce do przeniesienia się na łono Abrahama. * Przypuszczalnie podadzą tożsamość ofiary i zastanawiam się. że to ostatnia niedziela przed świętami. * Napisał to ich korespondent z Rzymu. Mamy jakiś nadający się nekrolog? * Jej nie * odpowiedziała Berit. Patrik był tutaj do wpół do piątej rano. że dzisiaj mogą nastąpić wydarzenia niesłychanej wagi. wejdźcie. Tylko my podaliśmy informację o tym. czytałam * powiedziała Annika. jeśli mimo to przyjdziesz. * Podniosła się. obeszła biurko i usiadła na starej kanapie. nim pojedziemy na komendę. * Zdaje się. Annika otworzyła konkurencyj ną gazetę na omawianym wywiadzie. * Wiem. że informacja jest prawdziwa. * Pomyśl * powiedziała Annika. * Czytałaś go? Samaranch był ewidentnie wściekły i groził odwołaniem zawodów.. * Niestety tamci mieli o wiele lepszy wywiad z Samaranchem * zauważyła Berit. * Dadzą pewnie napis „The olympic's in danger". Nikt nie może jej znaleźć. * To niczego nie dowodzi * stwierdziła Annika w zamyśleniu. * Pytałam o to nawet śledczych. bo jest chora. aż CNN poda tę wiadomość ze specjalną winietą * uśmiechnęła się Annika. Trzeba omówić dokładniej groźbę. * Albo się ukrywa. Chociaż zastanawiam się. czy rzeczywiście tak powiedział. * Odwaliliście oboje kawał dobrej roboty. My jedziemy na konferencję prasową do komendy policji i byłoby znakomicie. gdybyś przez ten czas wyszukała wszystko. * Może inni dali się nabrać na oficjalną wersję. na czym właściwie polegała? A jeśli Furhage faktycznie zginęła. że to nie my. to omówimy krótko co trzeba. co znaleziono na miejscu przestępstwa. czy nie jest nią sama przewodnicząca komitetu olimpijskiego. * Trzeba zlecić zebranie zdjęć i wycinków. jeśli Zamachowiec nie zostanie ujęty. * Furhage? * Patrik uniósł brwi. kiedy rozmawiałam z nimi wczoraj na temat rzeczy znalezionych na stadionie. * Tak. ale będę ci wdzięczna. Skoro się nie wypowiada. została porwana lub zabita. gdzie nie podano wiadomości o zamachu. bez względu na to. a my nie jesteśmy w najlepszej formie. * Tak * potwierdziła Annika. Tak się jednak składa. Kiedy ta odebrała. Berit też się uśmiechnęła. albo coś jest mocno nie w porządku. Czy ktoś z was rozmawiał wczoraj z Evą*Britt? Berit i Patrik pokręcili przecząco głowami. Nie ma takiego miejsca na ziemi. * Też o tym myślałam * przyznała Berit. * Dlaczego po południu? * zapytał Patrik. a w tle patetyczną muzykę w tonacji moll. dlaczego nie ogłosi tego oficjalnie? W komunikatach dla prasy i innych mediów powtarza.. jak i teksty.. Myślę. że za chwilę jest kolejna konferencja prasowa * powiedziała.. Potrzebujemy twojej pomocy tylko w ramach twoich obowiązków służbowych. że igrzyska odbędą się bez względu na wszystko. ale kategorycznie zaprzeczyli. przejrzenia baz danych i skompilowania materiałów. to albo nie chce. a on jest naprawdę dobry. ale Samaranch i tak po południu ogłosi dementi. Annika podeszła do biurka i wybrała domowy numer sekretarki. nawet jej najbliżsi współpracownicy. Jeśli faktycznie chce odwołać zawody. i relację barmana z nielegalnego klubu. czyli się ukrywa. a „Konkurrenten" wyciągnął od Samarancha.. * Zaczeka. * Ojej * przejęła się Annika. co się wydarzy. * To pech.* Nie. Berit mniej więcej tak samo długo. albo nie może. będziemy musieli skoncentrować się na historii jej życia..

* Ale moje ciasto! * Niech dokończy je rodzina * Annika odłożyła słuchawkę. jeśli to w ogóle było możliwe. Jako szef zgotowałaby sobie piekło. Dobre. To okropne. * Spółdzielcze. Gnieździliśmy się w tych trzech klitkach prawie we czwórkę: ja. Trzypokojowe. Na konferencję prasową pojechali dwoma samochodami. co dało mi prawo do lokalu zastępczego. wykonywał swoje obowiązki. Kiedy człowiek pracuje w gazecie. Każdy chciał przygotować się do §wiąt. Oczywiście bazy danych mógł przejrzeć kto inny. kiedy mąż i dzieci są zawiedzeni. Dociera do ciebie? Annice zaparło dech. Nikt nie chciał kupić tej rudery i w efekcie przemieszkałam tu pięć lat. jakim wykazała się przed chwilą sekretarka. jeśli wolisz. Ku swojej irytacji spostrzegła. że na twarzy Berit dostrzega cień uśmiechu. jak to jest. kiedy wrócimy z konferencji. która przyszła jej do głowy. Potem przyszedł kryzys na rynku nieruchomości. Śnieg chrzęścił im pod nogami. Powietrze było przejrzyste. więc mieszkanie wynajęto mi na pół roku bez prawa do przedłużenia czy lokalu zastępczego. abyś natychmiast stawiła się w pracy. Łazienka znajdowała się w piwnicy sąsiedniego budynku. że nie może ustąpić i pozwolić Evie*Britt zostać w domu.* Powiedziałam przecież. słońce rozjaśniało najwyższe piętra domów. Annika i Berit z fotografem Johanem Henrikssonem. były szczelnie zastawione wozami transmisyjnymi z dużymi logo różnych mediów. W takim razie załatwimy to inaczej. Dom miał iść do generalnego remontu. że właśnie piekę ciasto! Nie mogę. Henriksson musiał zaparkować już przy Kungsholmstorg * obie przylegające do komendy ulice. niebo po wczorajszych opadach śniegu bezchmurne. że mam rodzinę. * Tam mieszkam * wskazała odrestaurowany budynek z lat osiemdziesiątych XIX wieku w głębi Hantverkargatan. w oficynie. . gdy wydarzy się coś znaczącego * taka jest specyfika tego zawodu. Dlatego najrozsądniejsze wydawało się w miarę sprawiedliwie rozdzielenie zadań. tak by każdy. że trzęsie się jej ręka. kiedy tylko będziesz chciała. kto chce mieć wolne popołudnia i weekendy. ona sama. Annika rozkoszowała się krótkim spacerem między domami. gdy trzeba zmieniać plany. Dziennikarze zebrali się dzisiaj jeszcze tłumniej. ale małe. Spodziewam się ciebie tutaj za kwadrans. Ktoś. * Tak się składa. Ale wszyscy znajdowali się w ogromnym stresie. * Spółdzielcze czy własnościowe? * zapytała Berit. Osiem lat temu dostałam mieszkanie w tym domu. musi liczyć się z tym. gdyby przełożony zadzwonił z podobną prośbą. * Wiem. Patrik z Ułfem Olssonem. właściciel zbankrutował. powinien zatrudnić się w dziale płac telekomunikacji albo w podobnym miejscu. * Eva*Britt zaraz przyjdzie * oznajmiła pozostałym i wydało się jej. * Jakim cudem udało ci się zdobyć to mieszkanie? * zdziwił się Henriksson. Podobny brak szacunku. myśląc o swojej wynajmowanej kawalerce w Brandbergen. że nie mogę * upierała się Eva*Britt. Kiedy w końcu dom wyremontowano. na przykład między świętami a Nowym Rokiem albo w najbliższe ferie. co? * Wygrana na loterii * oceniła Berit. Kalie i Ellen u mnie w brzuchu. * Upór. nie mógł być nagradzany wolnymi dniami. że zostanie wezwany. Nienawidziła takich scysji. Jej samej nie przyszłoby do głowy odmówić. mimo niedzieli. bez ciepłej wody. Dostaniesz oczywiście pieniądze za nadgodziny albo wolne.. Będziemy jednak potrzebować tych materiałów. Thomas. Dla Anniki było jasne. * Okej. Bergsgatan i Agnegatan. dostaliśmy pięć pokoi od ulicy. Wydaję ci polecenie służbowe. Annika powstrzymała się od riposty. * Powiedziałam przecież.. Berit lub jakiś reporter z działu wiadomości.

Stanęła na palcach. gdy na salę wchodzili uczestnicy konferencji. * Przede wszystkim chciałabym wyrazić współczucie z powodu tragedii. Annika stanęła wmałym foyer między wejściem do komendy a drzwiami wewnętrznymi. mężem Christiny Furhage? Mężczyzna w telefonie westchnął. Potem do przodu pochylił się Kjell Lindstróm i to samo zrobili dziennikarze. co nastąpi. jaka dotknęła państwa rodzinę. w którym odbywała się konferencja. Evert Danielsson był nieobecny. zamknęła oczy i skoncentrowana próbowała przesłać telepatyczne polecenie: proszę.* Ile płacisz czynszu? * zapytał Henriksson. Annika utknęła w drzwiach i prawie nic nie widziała. Podsumował fakty. Serce Anniki waliło jak młotem. Dziennikarze „Kyallspressen" byli spóźnieni i ledwie zdołali wepchnąć się do pomieszczenia. co gazeta zamierza napisać. Bertil Milander. czwarty. że to pana żona. jest! Ktoś odebrał! Boże święty. Wszyscy domyślali się. a dziennikarze wyciągnęli szyje. podobnie jak śledczy. Zapytaj o coś innego. Annika była już poza salą. mimo że są jeszcze pewne prace do wykonania. Nad głową reporterki jednej z porannych gazet zobaczyła. * Dzień dobry. jacy są niesłychanie ważni i skoncentrowani na swoich zadaniach. by pokazać reszcie. zginęła w wybuchu na Stadionie Victorii. czy w ogóle należy takie rozmowy przeprowadzać. Z kim rozmawiam? * Jestem Bertil Milander * padła równie cicha odpowiedź. Było ich mniej niż wczoraj. Bertil Milander. * Tak. postanowiliśmy więc ujawnić tę wiadomość. Denatką jest Christina Furhage. jeden po drugim. na przykład jak szeroka jest boazeria albo jak wysokie mieszkanie. czy to jest komórka pani Furhage? * Annika usłyszała siebie zadającą to pytanie. * Kapitalistyczne burżuje * powiedział Henriksson. * Nawiasem mówiąc.. a Annika zaśmiała się głośno i szczęśliwie. przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich w Sztokholmie. dotarli tam. Policja właśnie podała. choćby po to. jaką mógł odbyć: z człowiekiem. Christina. W branży toczyły się dyskusje. żeby poinformować. odezwała się cicho i powoli. * Prace nad identyfikacją osoby zabitej na Stadionie Victorii są w zasadzie zakończone * powiedział prokurator. Annika uznała.. wzięła głęboki oddech. że lepiej się upewnić. czy to nie mąż Christiny Furhage? Tak się chyba nazywał. Mówił niecałe dziesięć minut. Mężczyzna nie odpowiedział. kto to mógł być? y Annika mocniej zacisnęła powieki. który stracił właśnie kogoś z rodziny. Nazywam się Annika Bengtzon i dzwonię z gazety „Kvallspressen". Henriksson i Olsson przepychali się do podestu. i zapytała tak samo powoli jak przedtem: * Czy rozmawiam z Bertilem Milanderem. * To jedyny zgrzyt w tej wspaniałej historii. wybrała zachowany w pamięci numer. robią wszystko. między innymi o liście gończym za Tygrysem i kontynuacji badań technicznych. Reakcja Anniki była niemal fizyczna: Tak! Wiedziałam! Spodziewałam się tego! Kiedy podniecone głosy dziennikarzy biorących udział w konferencji zagłuszyły wszystko. niech ktoś odbierze! Trzy sygnały. to ja. * Krewni zostali powiadomieni. Dla dziennikarza była to najbardziej przykra rozmowa telefoniczna. odnotowując w duchu. Jej telefon bezgłośnie dzwonił na tamtą komórkę. Włożyła słuchawkę do ucha i idąc w stronę wyjścia. że rzecznik odchrząkuje i zabiera głos. mówiąc o rzeczach już znanych. co potwierdzał przerywanym sygnałem. ale zdaniem Anniki lepiej było zadzwonić. . że dziennikarze. Annika mogła do strzec tylko prokuratora Kjella Lindstróma i rzecznika prasowego.

* Tak. * Chcę to z siebie wyrzucić. na którym lekarze zbierali szczątki jego żony. będzie mógł pan zadzwonić w dogodnym dla siebie momencie. * Henriksson jest gdzieś na tyłach. Panie Milander! Rozmówca wytarł nos. że będzie szybciej.. proszę to powiedzieć. * „Kvallspressen". Annika podniosła wzrok i zobaczyła przez szybę. . Dlatego opisywanie tego wydarzenia jest naszym obowiązkiem. bo ogarnęła ją euforia. Bo jutro będziemy o tym dalej pisać. żeby porozmawiał pan z nami. to napisać coś nie tak i mimowolnie pana zranić. Nie mogłam zadzwonić wcześniej. wyciągnął Kjella Lindstróma. jestem tutaj. co ty na to? * Nie ma sprawy * odparła Berit. umożliwił nam okazanie szacunku.. Patrik mógłby wziąć poszukiwania mordercy. jeśli zdjęcie sprawiło panu ból. * Jadę tam z Henrikssonem. szukając swoich współpracowników. to. na którym. samym zdarzeniem. Annika zamknęła oczy i poczuła wstyd. co możemy zrobić.. żebyśmy czegoś unikali. powiedział. on widział zdjęcie Henrikssona. * Dzwonię do pana. * Przecież już pisaliście. jedno z najgorszych przestępstw. ale dopiero przed chwilą dowiedzieliśmy się. jak pójdziesz dookoła.. * Jeśli chce nas pan skrytykować. niech pan ją bez skrupułów wyłączy. myślę. * Proszę do mnie przyjść * przerwał jej Milander. żebyśmy teraz porozmawiali. Szybko pchnęła drzwi i stanęła z boku schodów. jakich ofiarą padł nasz kraj. który znalazła w kieszeni. żebyśmy pisali. żeby powiedzieć. Usłyszała w słuchawce dwa sygnały informujące. że to pana żona zginęła. żebyśmy napisali coś szczególnego albo wręcz przeciwnie. Gdybyś zajęła się ostatnimi godzinami życia Furhage. że ktoś usiłuje się dodzwonić na komórkę Milandera. zajmowaliśmy się samym wybuchem. że dla pana to straszliwe przeżycie * ciągnęła. Boże! Bezgłośnie zaczerpnęła oddech. Przecisnęła się przez tłum w komendzie. Mężczyzna się wahał. * Tak. Ona już się przecież dodzwoniła. * Rozumiem. żeby mu zrobić zdjęcie. że nie zdążyłam ostrzec pana o tym zdjęciu. Przepraszam.. * Mogę podać panu bezpośredni numer do mnie i redaktora naczelnego. z uwagą wysłucham * podkreśliła Annika. * Nawet nie potrafię go sobie wyobrazić. rodziny * odpowiedział zdziwiony mężczyzna. Jeśli nie ma pan siły rozmawiać. poprosić. Dobry Boże. że tak ważne jest... I dlatego zwracam się do pana z prośbą. * Dotarłam właśnie do rodziny Furhage * powiedziała. Mężczyzna płakał w słuchawkę. Pańska żona jest znaną postacią i wzorem dla wszystkich kobiet świata. Najgorsze.* Nie. * Naprawdę jest mi przykro. dodała pośpiesznie: * Pańska komórka będzie teraz dzwonić bez przerwy. Ale jest to wydarzenie światowej rangi. Annika położyła dłoń na ustach i spojrzała na sufit. Nie zastanawiając się nad tym. czy nie wy mieliście to zdjęcie? To. Będzie miała wywiad z mężem ofiary! Zapisała utajniony adres rodziny na odwrocie paragonu. Natknęła się na Berit.. * Jeśli chce pan coś powiedzieć. Dlatego uważam. Ponownie zabrzmiał sygnał „rozmowa oczekująca". Głos mu się załamał. jak pan chce. że tłum dziennikarzy zmierza do wyjścia. by nie udało się to żadnemu innemu dziennikarzowi. * Tak. iż w jutrzejszej gazecie napiszemy o śmierci pana żony. to my * powiedziała spokojnie. przeszedł w szloch. czy to etyczne. a do pełni szczęścia brakowało jej tylko.

Christina nie żyje.. Poniżej na tle stalowego tunelu prowadzącego do budki strażnika stał Lindstróm. że ktoś ją podnosi. Christina nie żyje. * Boże. Nigdy nie zrozumieją. a każda staruszka trzyma na smyczy małego białego pieska. Drzwi otworzyły się natychmiast. * Otwórz drzwi. Bertil Milander był szary na twarzy. spłonęło. chce pan. drzwi z fasetowanym szkłem. Znajdował się na górnym Óstermalm. stojącej naprzeciwko. Podłogę od samej bramy oraz schody przykrywał gruby zielony chodnik. że płacze. Christina nie żyje. * Musimy podejść do tego z dużym wyczuciem * szepnęła Annika do Henrikssona i nacisnęła dzwonek. że stoi przed hotelem „Grand".. Wszystkie zmysły były wyłączone. Plecy pod brązową marynarką miał zgarbione. kucającego na kontenerze z makulaturą. Jęknęła i pochyliła się niżej nad muszlą. Poczuła.. Christina nie żyje. gdzie wszystkie samochody błyszczą. * Jeśli chce pan o czymś opowiedzieć. Poczuła. Christina nie żyje. Co się stało? Oni nigdy nie zrozumieją. przy jednej z tych schludnych uliczek. * Wyłamcie te drzwi! Coś ją uderzyło. ale nie docierał do niej zapach wymiocin.. Annika z fotografem zajęli miejsce na drugiej. wyeliminowane. * Helena! Co z tobą? Potrzebujesz pomocy? Jęknęła i osunęła się na podłogę. fotograf przewiesił sobie przez ramię leicę. resztę sprzętu zostawił koło szafki na obuwie. Akord pięciu dźwięków rozbrzmiał gdzieś w głębi. Zdjęli płaszcze i buty. Ktoś załomotał we drzwi. Węch. czy oślepła? Mózg nie funkcjonował. Heleno! Jesteś chora? Christina nie żyje. * Jesteśmy tutaj głównie po to. Helena Starkę otarła usta wierzchem dłoni. Gospodarz usiadł nakanapie. Secesyjny budynek pomalowany był na kolor spalonej ochry. Annika miała wrażenie. trzeba pomóc jej wstać. * Chodź. że wciąż potrafi myśleć. Annikę uderzyło. Christina Furhage nie miała w zwyczaju pokazywać się w towarzystwie męża. usunięte. wzrok. że po twarzy spływa jej słona woda.. Przenigdy. że sprawiał wrażenie bardzo starego. Poczuła coś lepkiego. oczy miał podkrążone. Rodzina Furhage*Milander mieszkała na ostatnim piętrze. Annika wyciągnęła notes i ołówek. nie ostały się żadne myśli. marmurkowane ściany w ciepłej żółtej tonacji. umarło. Annika pozdrowiła prokuratora i odciągnęła młodego fotografa. zauważając. Annika nie rozpoznała go. winda w buku i mosiądzu. uległo zwęgleniu. nie mogła myśleć. słuch. Jedynym realnym bytem było echo w jej ciele. Blask świetlówki z korytarza. * Wejdźcie * powiedział tylko. . Henriksson. Christina. witraż z arabeską w dużym oknie wychodzącym na podwórze. Ubezpieczenie takiego mieszkania z pewnością kosztowało majątek. żeby słuchać * zaczęła cicho Annika. ale nie uświadamiała sobie. pomyślała. Czy naprawdę jest tu tak ciemno. Stopy Anniki zanurzyły się w grubym dywanie.Annika wypadła z budynku i faktycznie znalazła Henrikssona na Bergsgatan. Wejście było oczywiście wspaniałe: marmurowa podłoga. jakby mężczyzna czekał tuż za nimi. tę pustą przestrzeń wypełniał grzmiący głos: Christina nie żyje. skuliła się pod umywalką. wszystko. weźmiemy to pod uwagę. smak już nie istniały. że dobiega on z jej gardła. coś co sprawiało ból. Christina nie żyje. Usłyszała czyjś krzyk i uświadomiła sobie. żebyśmy coś napisali. co się na nią składało. Odwrócił się i poszedł prosto do dużego salonu. Nie ogolił się. nie widziała go wcześniej nawet na zdjęciu. jutro znowu będziesz miał rozkładówkę..

. Była kobietą całej Szwecji. To ona owinęła sobie Samarancha wokół małego palca. ale się nie dało. * . * Dlaczego pani o to pyta? O co pani chodzi? Annika pomyślała przez chwilę. Wydawał się nie pojmować. Jedzenie. * Poszła na świąteczne przyjęcie w kancelarii i już nie wróciła do domu. że potrafią reagować dziwnie.. To nie była jej wina. gdyby nie Christina. na miejscu morderstwa czy wypadku samochodowego. że Christina nie żyje? * spróbowała jeszcze raz. ale Bertil Milander nie przypominał rozpaczającego męża. Sprawiał wrażenie. * Ktoś groził waszej rodzinie * powiedziała. Ale mężczyzna jakby jej nie słyszał. jakby nagle dotarło do niego znaczenie tych słów. * Proszę opowiedzieć o Christinie * podsunęła Annika. * Christina zrobiła wszystko co mogła. wszystkim się zajmowała. jak ono się nazywało. Pytanie chyba do niego nie dotarło. Przygotowała organizację całej kampanii i osiągnęła cel. Ponownie wyjął chustkę i wyczyścił nos. budżet domowy.? Była kobietą roku. Annika notowała słowa mężczyzny. Zetknęła się z wieloma ludźmi w szoku. Bertil Milander podniósł wzrok. * Kiedy dotarła do pana wiadomość. z którą nie potrafiłaby sobie poradzić. Henriksson zwilżył językiem wargi. co robi czy mówi. wręcz irracjonalnie. Nie szło najlepiej.. * Czy może pan powiedzieć coś na temat groźby wymierzonej w waszą rodzinę? Spojrzał na nią z wyrzutem. które Annika musiała zadać. * Nie wróciła do domu * powiedział. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni spodni haftowaną chustkę. Całego świata. przyjęcia. Annika poczuła ciarki przebiegające po plecach.. Milander był w zbyt silnym szoku. Nie było rzeczy. * Będziemy. jakby dopiero teraz ją zauważył. Raczej pogrążonego w żałobie pracownika. że umożliwił nam pan spotkanie w tych okolicznościach * podniosła się.. jak się spotkaliście? * zapytała Annika tylko po to. Nie jest złym człowiekiem. Było jednak pytanie. * Groźba * powtórzyła Annika. Mężczyzna przerwał i zastanawiał się nad tym. że nie wróciła? Często jej chyba nie było? Pewnie dużo podróżowała? Mężczyzna wyprostował się na kanapie i spojrzał na Annikę.. Całkowicie wyjątkowym. Jego reakcje były chaotyczne i nieprzewidywalne.Bertil Milander spojrzał w dół na swoje splecione ręce i bezgłośnie się rozpłakał. To ona troszczyła się o wszystko w domu. co powiedział. * Sztokholm nie dostałby igrzysk. * Ile lat ma państwa córka? * Została wybrana kobietą roku przez to amerykańskie czasopismo. co robi. Uświadomili sobie. opieka nad córką. * Zaniepokoiło pana. pranie. Ten mężczyzna nie w pełni zdawał sobie sprawę. * Dlaczego? Mężczyzna patrzył na nią z otwartymi ustami. Potem chcieli się jej pozbyć i zrobić kogoś innego przewodniczącym komitetu olimpijskiego w Sztokholmie. jakiego spotkałem w życiu. i wiedziała. że nikt inny nie poradziłby sobie na tym stanowisku. sprzątanie... * Bardzo dziękujemy. ale była skonsternowana. Spojrzał na swoją chustkę. w którą starannie wyczyścił nos. żeby coś powiedzieć. * Christina była najwspanialszym człowiekiem. Życie z taką kobietą. po co ona i fotograf do niego przyszli. nie zdawał sobie sprawy. * Chciałby pan opowiedzieć. Wzięła ołówek i notes. Potem schował ją i głęboko westchnął. . Nie szło najlepiej. Annika odłożyła ołówek i wpatrywała się w notatnik.. Bertil Miłander ponownie oczyścił nos.było codzienną przygodą.. To zdecydowanie nie najlepiej szło.

jeśli uznacie. Bertil Milander wziął wizytówkę i bez czytania odłożył ją na mały pozłacany stolik przy wejściu. Zapowiadało się dobre zdjęcie. jak i pani ojciec możecie do nas zadzwonić. że pan nas przyjął. * Przepraszam. * Cieszę się. Nils Langeby zatrzymał się na środku gabinetu i teatralnie załamał ręce. wysokich oknach. * Czy mogę panu zrobić zdjęcie? * zapytał Henriksson. ale odkąd przed godziną zjawił się w redakcji. niebieskie zasłony tworzyły jakby ramę. jeśli będziecie chcieli coś przekazać. powstrzymując się od westchnięcia. Wręcz przeciwnie. żeby zachować spokój. że podskoczyła. w którym zniknęła młoda kobieta. Redaktor naczelny westchnął. urządzona ze smakiem drogimi angielskimi meblami. kiedy usłyszał pukanie do drzwi.. wyciągnęła z portfela wizytówkę i dopisała na niej bezpośredni numer do naczelnego. Na półkach stały tysiące książek. * Zarówno pani. Siedział dalej na kanapie ze spuszczonym wzrokiem i miętosił w palcach chusteczkę. Bertil Milander nie zareagował. oczywiście * powiedział i podniósł się. * Proszę od razu dzwonić. pomyślała Annika. Komórka jest włączona o każdej porze. by w miarę możliwości być dostępnym dla swoich pracowników. że nie dostrzega obecności Anniki. * Jesteście tutaj. Była to biblioteka. Cieszę się! Rozpłakała się i wybiegła z pokoju. . jeśli odbiera pani naszą wizytę jako najście * odezwała się Annika. Annika wiedziała już. Annika zmusiła się. * Przykro mi. Nadal nie było reakcji. Henriksson i Milander byli w przedpokoju. o czym będziemy pisać. jaki podpis da pod zdjęcie na rozkładówce. może przy oknie. Kiedy fotograf robił zdjęcia. że umarła.Trzask zamykanych drzwi sprawił. * W żadnym razie nie chcieliśmy państwa zranić. Bertil Milander ustawił się przy pięknych. To był Nils Langeby. To wyrwało Milandera z letargu. Sprawiała wrażenie. albo będziecie chcieli coś opowiedzieć czy uzupełnić. póki się da? * Powoli okrążyła kanapę i zbliżyła się do Anniki. * Co tu robicie? * zapytała. Miał zamiar trochę popracować. * Tak. tam jest trochę lepsze światło. Córka Christiny.. jeśli tylko będą państwo mieli jakieś życzenia. * Proszę * powiedział i spróbował się nieco rozluźnić. Za kanapą stała chuda jak patyk dziewczyna z kwaśną miną i potarganymi włosami. Schyman poczuł. * Panuje tam bałagan. * A mnie nie jest przykro * krzyknęła córka. Dziękujemy. Dziewczyna siedziała w skórzanym fotelu koloru byczej krwi. ostrożnie zamykając za sobą piękne podwójne drzwi. że pani mama nie żyje. Annika podeszła do nich. że serce podchodzi mu lekko do gardła. * Tęsknię za nią bezgranicznie * powiedział. Obróciła się. * Niepokoję się o dział kryminalny * zaczął.bez przerwy ktoś dzwonił albo przychodził. nie wstając zza biurka. * Co masz dzisiaj na żołądku? * spytał. Anders Schyman podniósł wzrok na reportera. Dziewczyna nie odpowiedziała. bo zapachniało krwią? Schrupiecie trochę padliny? Wyrwiecie najsoczystsze kawałki. Mimo wszystko stawiał sobie za punkt honoru. Zebrała się w sobie i powiedziała. * Tutaj będzie dobrze? * Raczej nie. * Hieny * młoda kobieta nie kryła pogardy. Słabe światło dnia sączyło się przez szczebliny. * Zostawię swój numer pani ojcu * dodała Annika i wyszła z biblioteki. żeby pozbyć się chociaż części papierów zalegających stertami biurko. że piszemy coś nie tak. Chcieliśmy tylko powiedzieć. Annika przeszła szybko do pokoju obok. że są z „Kvallspressen".

Jest rzutka i zna się na rzeczy. Reszta będzie miała pełne ręce roboty z Furhage. * Dobrze. prawda? Nie ma to chyba nic wspólnego z Anniką Bengtzon? Wyraz zmieszania pojawił się na twarzy Nilsa Langebyego. Nils Langeby słuchał z uwagą. Z każdym słowem rósł we własnych oczach. Poza tym nie cofa się przed nieprzyjemnymi obowiązkami. są tej gazecie bardzo potrzebni. to odpowiedzialność spada na ciebie. * Wszelkie zmiany. że Annika Bengtzon nie sprosta wymaganiom. * Pracownicy nie mogą na niej polegać. jak się należy zachować. * No właśnie. byłoby super. nikt też po niego nie dzwonił. * Jeśli więc nie mamy własnych informacji z tych właśnie dziedzin. * Co z nią? Ingvar Johansson spojrzał na reportera. * Czy ta właśnie tematyka nie podlega tobie? * Tak. * Zamach terrorystyczny. teraz jest nowy. jaka spoczywa na nim odpowiedzialność. Dzisiaj miał wolne. Opuszczając redakcję. * Czyli zjawiłeś się tutaj z powodu ogólnego zaniepokojenia o swoich współpracowników? * Tak. terror w ogóle. * Mnie to akurat nie dotknęło. niosą ze sobą perturbacje i niepokój * powiedział Schyman. Coś takiego chciał słyszeć. Redaktor naczelny wskazał na krzesło po drugiej stronie biurka. * Jest zupełnie zrozumiałe. ale słyszy się to i owo. Mam nadzieję. Kiedy wychodził z gabinetu. Nils Langeby zatrzymał się i pomyślał przez chwilę. * W jaki sposób skrupiło się to właśnie na tobie? Reporter rozłożył ręce. że jest dokładnie odwrotnie. * Tak sądzisz? Myślę. Z czego wynika twój brak zaufania do Anniki? Nils Langeby konfidencjonalnie się pochylił. Długo nie mieliście szefa. Nils miał dalej pisać o najważniejszych wydarzeniach. To był Ingvar Johansson.. że ktoś za nim woła. Słowa redaktora naczelnego sprawiły jednak. Po tej zmianie wszyscy zastanawiają się. żeby przyszedł do pracy.. * Uważam. Nils * kontynuował spokojnie naczelny. bynajmniej. w tym moim zdaniem tkwi problem * wtrącił Langeby. Darzę cię pełnym zaufaniem. Nils Langeby usiadł. Brak poczucia stałości. gdybyś się za to wziął od razu. Nisse. * Cóż. że był świadom. W mojej opinii jest znakomitym reporterem i dobrym organizatorem. Ludzie zżywają się ze sobą i uczą się razem pracować dla dobra gazety.. * Czy Annika próbowała odciągnąć cię od twoich zadań? * Nie. nawet te na lepsze. dosyć sporo * odpowiedział zatem. że jesteś dobrym reporterem. nawet trochę pogwizdywał. Przez to i moja praca jest efektywniejsza z każdym dniem. * Halo. To zaplanowałem na dzisiaj. Anders Schyman zastanowił się przez chwilę.. * Furhage? * zdziwił się Langeby. Potrafi ustalić wagę zadań i dobrać do nich ludzi. * Nie słyszałeś? Szczątki na stadionie to przewodnicząca komitetu olimpijskiego.* Co konkretnie masz na myśli? * Umyka nam wiele rzeczy. poza tym zaniedbujemy przestępstwa przeciw środowisku i przestępczość w szkole. szef działu wiadomości. na jakim poziomie będzie dział kryminalny. tak by skończyć przed przyj ściem redaktorów. dowodem choćby dzisiejsza gazeta. Jej się wydaje. tak samo jak pełnym zaufaniem darzę Annikę Bengtzon jako szefową działu kryminalnego. że w dziale kryminalnym panuje pewne rozchwianie. Redaktor naczelny wierzył w niego.. nie wie. ale.. * Uważam. było mu lekko na sercu. co masz dziś na warsztacie? * Usłyszał. nie został odstawiony na boczny tor. . że jest kimś wyjątkowym. z taką wiedzą i doświadczeniem. że tytuły twoich tekstów jeszcze długo będą trafiały na afisze. * Ludzie twojego pokroju. Następuje ludziom na odciski.

* Policyjnych. bo dobrze wygląda w gazecie. Ściągnął skórzaną kurtkę. jak i pozostała część kierownictwa redakcji zakładamy. Tęsknił do domu. * Tak. Redaktor naczelny westchnął głęboko. * Nie wiem. do żony i dużej whisky. * Parszywa robota * bąknął Henriksson. ale czułem się jak jakiś cholerny pasożyt. włożył do niej kalesony i na przykład dres i trzymał ją w samochodzie. co się wydarzyło. niż mógł znieść. racja. Wrócił właśnie z konferencji prasowej w komendzie policji i zamierzał w poufnej rozmowie z redaktorem naczelnym opowiedzieć. Jakbym delektował się ich tragedią. i to stuprocentowo pewnych * odparł Langeby. Annika otarła usta i rozważała przez chwilę słowa fotografa. a wiem. Jeśli doszło do spektakularnego morderstwa albo zamachu bombowego. że są w szoku. . może pan sobie nosić Armaniego nawet w kopalni czy na miej scu morderstwa. żebym musiał tego wysłuchiwać. że był to zamach terrorystyczny. Proponuję. * Dostałem już torbę * przyznał kwaśno fotograf. wypinając pierś. gdzie pan wcześniej pracował ani jakie obowiązywały tam zwyczaje dotyczące stroju. * Odwiedzanie krewnych? Tak. * Nie jestem przyzwyczajony. żeby ktoś beształ mnie zamój strój * powiedział fotograf. trzeba być delikatnym. teraz ci pokażę! Ledwie Anders Schyman zdążył podnieść pierwszy dokument z największej kupki. wycierając keczup z palców. że mam na sobie markowy garnitur. żerujący na ich nieszczęściu. że i Annika Bengtzon jest tego sama zdania. W każdym razie nie przywykłem do tego w moich poprzednich miejscach pracy. Anders Schyman spojrzał bez emocji na młodego mężczyznę. że wczorajszego dnia miał na sobie garnitur od Armaniego. Fotograf podniósł się i wyszedł. jakie słowa padły między panem a Anniką Bengtzon. podwinął rękawy koszuli i poszedł w stronę swojego pokoju korytarzem. * Policyjnych informatorów? * zapytał zdziwiony Johansson. Zarówno ja. to chyba najbardziej przykre zadanie * odrzekła Annika. Jeśli o mnie chodzi. Tym razem wyżalić się chciał fotograf Ulf Olsson. może pan z dużą dozą pewności założyć. ponownie ktoś zapukał do drzwi. No i wcale nie jest przesądzone. zanim przyjdą do pracy. że zostanie posłany w to miejsce. Nie wiem również. klasyczny akt terroru. że wszyscy fotografowie i dziennikarze są jako tako poinformowani. * No tak. którzy mówią. którego okna wychodziły na wielopoziomowy parking. kiedy wcisnął w siebie ostatnią frytkę. * Czy jeszcze w czymś mogę pomóc? * zapytał. kiedy za Olssonem zamknęły się drzwi. Jedli w samochodzie w drodze do redakcji. wyjaśniając. po czym odpowiedział. Nie można uznawać ich za idiotów jedynie z tego powodu. Ale pretensje o niewłaściwy strój proszę kierować wyłącznie do siebie.. * A wczoraj został pan zbesztany? * upewnił się Schyman.. Annika i Johan zatrzymali się przy McDonaldzie na ulicy Sveavagen i wzięli na wynos dwa zestawy Big Mac. łatwo o takie uczucie.* No tak. Annika Bengtzon wyraziła niezadowolenie z faktu. * Nic na to nie poradzę. pindo. Czasami dzienna dawka nieprzyjemnych rozmów była o wiele większa. * No poczekaj. Anders Schyman patrzył na mężczyznę przez kilka sekund. żeby zaopatrzył się pan w dużą torbę. jak poprzedniego dnia został potraktowany przez szefową działu kryminalnego Annikę Bengtzon. Ale czasami ludzie chcą mówić. * Od Anniki Bengtzon. mam informatorów. Nie uważam. Oczywiście. że napisze się o krewnych tylko dlatego. że człowiek z nimi rozmawiał i ich wysłuchał.

kiedy Annika minęła jej biurko w drodze do swojego pokoju. * To znakomicie * powiedziała Annika. * Będę się wściekać. ile mi się żywnie podoba * odparowała Annika. * Opublikowaliśmy ponad sześćset własnych zdjęć tej kobiety * powiedział Oscarsson. * Mimo wszystko uważam. Wszystkie przedstawiały Christinę Furhage i wszystkie pochodziły z archiwum gazety. i tak faktycznie było. żeby zabraniać innym mówić? Jakie mamy prawo wyrokować. a jak ktoś się wyłamał. nie czekając na odpowiedź. * Myślę. „Magazyn Północy" i wszystkich moralistów z telewizji. tak po prostu jest. na którego właśnie spadła najgorsza tragedia. stanowiło przedmiot zainteresowania mediów za wyraźną aprobatą samej Furhage. * Na pewno. * To jest głupie gadanie! * rozzłościła się nagle Annika. jaki raban podniosły rodziny zmarłych w katastrofie „Estonii". Pchnęła drzwi windy i szybko wyszła. Tak z pewnością było. Eva*Britt Qvist pracowała pełną parą nad archiwalnymi materiałami o Christinie Furhage.* Ale ludzie. * Znalezienie się na pierwszej stronie gazety nie jest chyba. Ich zdaniem gazety pisały tylko o furcie dziobowej. którzy codziennie stykają się z tragediami. to z Milanderem przy oknie. * Nie wściekaj się tak * powiedział Henriksson. co robią. * Kim jesteś. że to makabryczne * stwierdził kwaśno Henriksson. co jest najlepsze dla danej osoby w takiej sytuacji? Kto powinien to oceniać: ty. Christina Furhage spotyka się z piosenkarką LillBabs. którzy stracili właśnie kogoś z rodziny. * No tak. Chociaż do tego też można się przyzwyczaić. że środki przekazu poświęcają im za mało uwagi. Annika lekko się uśmiechnęła. Pozostałą drogę do redakcji przebyli w milczeniu. Wszystko. co najważniejsze? Potem kto inny wziąłby to od ciebie. Przez jakiś czas rozmowa z krewnymi ofiar była w ogóle tabu. jaką można sobie wyobrazić. Annika nie miała siły na odpowiedź. Annika uśmiechnęła się krzywo. Był wypełniony zdjęciami wielkości znaczków pocztowych. * Masz umiejętność ubierania poleceń w formę pytań * stwierdziła Eva*Britt. Christina Furhage informuje premiera. czy możemy je opublikować. co Christina Furhage robiła w ostatnich latach. * A skąd ty to wiesz? * zapytała Annika. redaktora graficznego. * Trzeba się będzie zastanowić. to miał na karku „Striptease". Weszła do swojego pokoju i rozebrała się. Częściej niż króla. tylko nie krzyczą o nich na pierwszych stronach gazet * zauważył Henriksson. Nie da się odbyć za wiele takich spotkań w miesiącu. Uważały. Annika przyjrzała się zdjęciom: Christina Furhage otwiera stadion olimpijski. A może powinniśmy machnąć ręką na wszystkie ofiary przestępstw. Wzięła kubek z kawą i udała się do Pellego Oscarssona. * Przez ostatnie osiem lat fotografowaliśmy ją przeciętnie raz w tygodniu. że dany człowiek jest ważny. Sekretarka obłożona była starymi kopertami z wycinkami i kilometrami wydruków komputerowych. Pomyśl o ludziach w szpitalach czy duchownych. ja czy sam zainteresowany? W ostatnich latach toczyła się przecież w mediach debata na ten temat i momentami ta cholerna debata szkodziła krewnym bardziej niż wywiady. nie zawsze zdają sobie sprawę z tego. że się z nim liczymy. W windzie Henriksson uśmiechnął się pojednawczo: * Myślę. * Na temat tej kobiety napisano chyba wszystko * oznajmiła lakonicznie. zignorować ich rodziny? Przypomnij sobie. Spotkanie z człowiekiem. Przystawiła sobie obrotowe krzesło i zaczęła studiować ekran jego komputera. . że dotarłam do większości materiałów. * Czy mogłabyś wstępnie wybrać to. jest najtrudniejsze ze wszystkiego. że to będzie bardzo dobre zdjęcie. do cholery. żadną karą! To pokazuje.

Minął ich Anders Schyman z pustym i brudnym kubkiem po kawie. * Coś. Byłoby zbyt pochopne wyjść z niesprawdzoną informacją. sprawdzamy. Wyglądał na zmęczonego. To przecież jej rzeczy leżały na stadionie. * Dlaczego nie? * zdziwiła się Annika. włosy miała ułożone i lśniące. Annika czekała w milczeniu. tak myślę. powinniśmy sobie poradzić mimo to..Christina Furhage obejmuje Samarancha. faktycznie uświadamiam sobie. * Ile ona właściwie miała lat? * zapytała Annika. Zaczęła od swojego informatora. sprawdzamy. Przynajmniej część. Wobec tego zapytała: * Co teraz robicie? * Sprawdzamy. * Ostatnio zrobiliśmy „Halo". Wybrała jego bezpośredni numer z ominięciem policyjnej centrali. zanim coś postanowimy * powiedział Schyman i poszedł dalej w stronę kafeterii. Annika pociągnęła ostatni łyk kawy. Czas na telefonowanie. Christina Furhage prezentuje w dodatku niedzielnym swoją nową jesienną garderobę. * Jak doszłaś do tej groźby? * zapytał. * Nie mogę powiedzieć. tak jak myślałaś. * Myślę.. * Jak idzie? * zapytał i zatrzymał się. Chociaż formalna identyfikacja zabrała trochę czasu. Było to wspaniałe zdjęcie Christiny Furhage. * Chyba nie * powiedział zdziwiony. w którym pisaliśmy o jej urodzinach. . przemawia na konferencji w sprawie przywództwa kobiet. zamykając okno z portretem. * Byliśmy u rodziny Furhage w domu. Po kilku sekundach zdjęcie zajęło cały ekran i Annika stwierdziła. że redaktor graficzny ma rację. * No. W każdym razie to nie był Tygrys. poluzował krawat. ale odprężona siedziała na szykownym. no! * skomentowała Annika. zdrowy tryb życia albo dobre geny * rzekł Pelle. kiedy to mówisz. że nie mamy ani jednego jej prywatnego zdjęcia. * Annika patrzyła na zmieniające się zdjęcia. * Trudno. Pelle Oscarsson kliknął i pojawiły się nowe znaczki: Christina Furhage wita się z prezydentem USA. Z godnością. * Będziemy musieli to dokładnie przeanalizować. * Jakie zdjęcia bierzemy do wiadomości? * zapytał Oscarsson. dobrze dopasowany kostium. co da się wykorzystać? Annika zawahała się. * Tak. * Czy mamy chociaż jedno zdjęcie u niej w domu albo zdjęcie jej rodziny? * zapytała Annika. jak tylko reszta wróci * zaproponowała. ciepłe i miękkie oświetlenie tuszowało zmarszczki na jej twarzy. Henriksson zrobił mu zdjęcie. * Wygląda piętnaście lat młodziej. * Operacje. Mąż raczej nie był sobą. * Niemal od razu. * Albo wszystko naraz. że to nadaje się na jedynkę * Pelle kliknął na portretową fotografię. ale to nie był on. Kobieta była fachowo umalowana. był w swoim pokoju i od razu odebrał. że to była Furhage? * odpowiedziała pytaniem Annika. idzie na premierę do Teatru Dramatycznego. Wyrzuciła plastikowy kubek do kosza przy biurku Evy*Britt Qvist. * Kiedy się dowiedzieliście. wykonaną w studiu gazety.. ale policjant nic więcej nie powiedział. włosy miał potargane. Mężczyzna westchnął. To był ktoś z wewnątrz.. Ubrana była w drogi. * Sześćdziesiąt dwa * powiedział redaktor graficzny. antycznym fotelu. weszła do swojego pokoju i starannie zamknęła za sobą drzwi. Miała szczęście. Redaktor graficzny zastanowił się. który dzisiaj miał pracować na dzienną zmianę. pije herbatę z królową. * Teraz. * Przejrzymy je.

Z jakim wynikiem? * Nie możemy tego komentować. ale nie ujawnię kogo. Policjant milczał wyczekująco. że był skierowany przeciwko Furhage. * Coś za coś * powiedziała Annika. Do tego akt przemocy. agencje ochrony. cztery lata temu. mężczyzna na .. Mogę powiedzieć tak: na dziś nie ma osoby podejrzanej bardziej niż inne. Annika intensywnie myślała. * Ale czy alarm na stadionie nie mógł być po prostu wyłączony? * A stadion na dodatek otwarty? Pomyśl. co jednak wcale nie musi oznaczać. mam nadzieję. biura architektoniczne. Pisemna groźba trzy. Ta osoba nie została oskarżona o żadne przestępstwo. którzy kiedykolwiek mieli z nią kontakt. * Można tak powiedzieć. Absolutnie nic nie wskazuje na to. która jej groziła? * Już to zrobiliśmy. To prawda. * Co chcesz wiedzieć? * Dlaczego była objęta blokadą informacji? * Grożono jej. wartownicy. Wszyscy. że wstrzymałaś się choć jeden dzień. że rozumiesz. spawacze. * Czy groźba miała jakiś związek z olimpiadą? * Żadnego.. * Niewątpliwie. * Mam rację? * Niezupełnie.* Muszę to dzisiaj napisać. * Pięknie i wspaniałomyślnie * stwierdziła Annika. * Szybcy jesteście. spodziewałem się tego. Zadowoliła się przeprowadzką i blokadą informacji o sobie i swojej rodzinie. * A kim są ci inni? * Do tego możesz dojść sama. Dziękuję. Dlatego nie chcemy tego ujawniać. przedsiębiorstwa transportowe. * No dobra. członkowie MKOl*u. ale na razie musisz zatrzymać to dla siebie. elektrycy. redakcja sportowa telewizji. pięć tysięcy osób. * Czy to był ktoś. * Jesteś niepoprawna * powiedział. * Tak. To był całkowicie prywatny motyw. * Magnetyczne przepustki musi mieć cała masa ludzi * spróbowała się czegoś wywiedzieć Annika. Bengtzon! Annika usłyszała w tle dwa nowe głosy. * Kody alarmowe! Dostęp do nich miał znacznie węższy krąg! * Tak. Westchnął ponownie. * Jaki akt przemocy? * Wolałbym w to nie wnikać. że powiedziała: „Każdy zasługuje na drugą szansę". Na jak długo? Kto ma dostęp do kodów alarmowych? Jej informator zaśmiał się. kogo znała. pracownicy firm budowlanych. Mam w aktach. ale niezbyt poważny. że wybuch na stadionie był zamachem terrorystycznym. że mordercą jest ktoś bliski. * Właśnie to sprawdzamy.. czyli jakieś cztery. robotnicy. że wszystkie wymienione przez ciebie grupy miały lub mają magnetyczne przepustki. Furhage nie chciała jej niszczyć. Annika zamrugała. Część z nich możemy wykluczyć. agencje reklamowe. jest to zbyt osobista sprawa. * Kogo masz na myśli? * Grube ryby z kancelarii komitetu olimpijskiego.. Myślimy. * Przesłuchacie osobę.. * Ale? * W środku nocy nie wejdziesz z taką kartą. jak to ujęła.. jakiś krewny? Policjant zawahał się.

Uprawnienia decyzyjne nieformalnego kierownictwa były jednak znikome. odebrał pod prysznicem. odkładając słuchawkę. to do zobaczenia * Annika. Ludzie są zrozpaczeni * ryknął. jednak po kilku sygnałach odezwała się poczta głosowa. Zadzwoniła do Annę Snapphane. * Okej * powiedziała. Mimo swojej miłości do tego małego telefonu nie polegał na nim w pełni i zawsze krzyczał.. Za godzinę miał się zebrać zarząd. Zrobił to za niego przewodniczący zarządu. aktywna. * Gdzie stoisz? * Annika zmusiła się do ściszenia głosu. który pełnił głównie rolę reprezentacyjną. Miano pokazać. nie hamletyzować. żeby nie słyszeć dziennikarza. * Jeszcze tylko jedna rzecz! * zaprotestowała Annika. * Jest tutaj ze mną. podczas gdy zarząd był organem wykonawczym jedynej istniejącej partii. jest bardzo dobre pytanie. niczego nie tuszować i nie ukrywać. Annika niemal poczerwieniała. ale również o podanie szczegółów na temat odbudowy trybun. Danielsson wiedział doskonale. które teraz z perspektywy czasu wydawało się zbyt nacechowane paniką. Członków Garnituru można było porównać do posłów parlamentu. że tę kwestię najpierw powinien omówić zarząd. nieformalne kierownictwo podjęło decyzję. że też podniosła głos.. * Dobra. ale była to czysta formalność. to znaczy jego operacyjna. żeby przejąć inicjatywę. Zamiast zwołać zarząd. jak go nazywano. pracuje nad ostatnim wieczorem Furhage * krzyczał Patrik. gdy Annika do niego zadzwoniła. a dzień spóźnienia był poważnym uchybieniem. * Co Christina Furhage robiła w środku nocy na stadionie olimpijskim? * To. żeby przekaz nabrał większej wagi. W oczekiwaniu na pojawienie się Christiny zdecydowano się wysłać szefa kancelarii zamiast rzecznika prasowego.. że organizatorzy aktywnie stawiają czoło trudnościom. Evert Danielsson zamknął drzwi. Annika spróbowała dodzwonić się do domu. do czego właściwie nie miał uprawnień. * Ale migiem. Potem ponownie zwrócił się do Anniki.drugim końcu linii zakrył dłonią słuchawkę i coś odpowiedział. oczami wyobraźni widziała pracowników komitetu przysłuchujących się przez na wpół otwarte drzwi wrzeszczącemu reporterowi popołudniówki. ekspercka część. To też było dla niego typowe. W jego skład wchodziły prawdziwe szychy: przedstawiciel . Zdawał sobie sprawę. Zarząd był organem działającym. Powinien na przykład zwołać zarząd już wczoraj. * Muszę już iść. ale nikt nie odbierał. żeby być słyszanym. Oficjalnie wszystkie zasadnicze decyzje podejmował Garnitur czy zarząd honorowy. Wiążące decyzje mógł podejmować tylko zarząd. który na korytarzu wydzierał się do telefonu komórkowego. Kiedy będziesz z powrotem? * Za godzinę * wrzasnął. Za to nierozstający się ze swoją komórką Patrik odpowiedział od razu. moja droga. tam z kolei zgłosił się faks. Rozłączyli się. * Ja robię kancelarię komitetu w szoku. * Na jakimś korytarzu tutaj. którą Christina nazywała „swoją orkiestrą". * Co robi Berit? * zapytała Annika i zauważyła. * Jestem w kancelarii komitetu olimpijskiego * wrzasnął do słuchawki. Ale wczoraj rano na krótkim kryzysowym spotkaniu. Na razie. Danielsson udzielał informacji mediom. Wybrała numer komórki Berit. że od wybuchu popełnił szereg gaf. * Złożymy coś razem do kupy o poszukiwaniach Zamachowca przez policję. Szef kancelarii był zdenerwowany. nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. I nie chodziło tu tylko o tę nieszczęsną gadaninę o zamachu terrorystycznym.. w przeciwieństwie do Garnituru. Kiedyś.

Łzy zaczęły kapać na dokumenty. Nie dlatego że uważano ją za lepszego czy wybitniejszego dziennikarza od innych. jeśli tylko człowiek się czegoś dowie. że etyka zawodowa każe im ujawniać wszystkie zdobyte informacje. Owo kierownictwo tworzyli ludzie na co dzień pracujący przy organizacji igrzysk: dyrektor finansowy. zawsze mogło się zdarzyć. Rozmowa bez nagrywania z policjantem czy politykiem nie wchodzi w grę. Potem Christina dopilnowywała. że tym razem nie ujdzie mu na sucho. on sam. Rzeczy. że nie było już Christiny. a na końcu za pracownika „Kvallspressen". że kaseta zostałaby w magnetofonie i ktoś by ją odsłuchał. W ogóle nie uznawała się za dziennikarza. Problem polegał na tym. że niektórzy krytykują jej metody pracy. Zaczęła od wiadomości uzyskanych w rozmowie ze swym informatorem. kilku wicedyrektorów i Doris w dziale budżetowym. Nawet jeśli nieformalne kierownictwo było szybkie i efektywne. Robiła notatki. zatrzymywała dla siebie i była to żelazna reguła. swojej teściowej i Świętym Mikołaju. Toteż nie przejmowała się spekulacjami na temat swoich informatorów i tym. a tekst zapisywała na dyskietce. Danielsson wiedział. Nie mógł powstrzymać się od przeciągłego westchnienia. Helena Starkę. Nigdy nie ujawniała tych informacji na odprawach czy kolegiach redakcyjnych. na których opublikowaniu zależało organom ścigania. że ci dziennikarze. . Oznacza to. budowy stadionów. wiceprzewodniczący odpowiedzialni za poszczególne działy. by zarząd po fakcie zatwierdził decyzje mogące dotyczyć wszystkiego: pieniędzy i budżetu. którymi siły porządkowe z definicji się zajmowały. Można było za to na niej polegać i miała duże wpływy w redakcji „Kvallspressen". potem za matkę i żonę. że demaskatorskie artykuły należy pisać także o sąsiadach. Dla Anniki taka postawa była nie do przyjęcia. jego znaczenie w porównaniu z zarządem było nikłe. Jedyną osobą. Powody były oczywiście różne. która ich kryła. Przewodniczącym zarządu był również reprezentant administracji rządowej. przedstawiciel sztokholmskiej rady miejskiej. Annika nie miała złudzeń. czyli redaktor naczelny Anders Schyman. często okazują się największymi świniami. jeśli to faktycznie było niezbędne. Przykre doświadczenia podpowiadały jej. ale generalnie zasada była taka sama jak w przypadku innych organizacji: policja chciała przedstawić w mediach własną wersję wydarzeń. Dziennikarz zawsze jest dziennikarzem. kwestii ochrony środowiska. Dyskietki przechowywała w zamkniętej na klucz szufladzie swojego biurka. zawiłości prawnych czy wszelkiego rodzaju kampanii. dlaczego dostarczano informacji właśnie jej. Osobiście uważała się przede wszystkim za człowieka. Do jasnej cholery! Przecież ciężko pracował przez te wszystkie lata! Naprawdę sobie na to nie zasłużył. tworzyły na papierze okrągłe przeźroczyste pęcherzyki.które zaraz potem redagowała. a mianowicie wojewoda sztokholmski Hans Bjallra. Wedle własnej opinii należycie wykonywała swoje obowiązki. które rozmazywały litery i diagramy.rządu w osobie ministra gospodarki. kierownik prasowy. W przypadku dramatycznych zdarzeń. która mogła zostać wtajemniczona. dwóch przedstawicieli sponsorów i specjalista od prawa międzynarodowego. Nie zwracał na to uwagi. telewizja i prasa wykazywały tendencję do przesady i przeinaczały fakty. notatki wyrzucała. kolegach dzieci. przede wszystkim dziennikarzem i nikim innym jak dziennikarzem. ekspert MKOl*u. infrastruktury. jeśli za tym pojęciem miał się kryć wysłannik Boga lub jakiejś innej nieskazitelnej siły wyższej. Niektórzy dziennikarze uznawali. Dzięki temu dowiadywała się rzeczy. Umiarkowane przecieki dawały policji możliwość korekty przynajmniej najgorszych gaf. Nie nagrywała tych rozmów. Szef kancelarii oparł łokcie na biurku i ukrył głowę w dłoniach. o których dowiadywała się nieoficjalnymi kanałami. był odpowiedzialny wydawca. Christina Furhage. Ta mała grupa szybko i sprawnie załatwiała praktyczne sprawy. Annika włączyła komputer i zasiadła do pisania. którzy głoszą najszlachetniejsze zasady.

znalazła kilka. Minęło co najmniej pięć lat od czasu. któryś z jej poprzedników kazał powiesić niebieskie zasłony. Temat rozmowy oscylował jednak wokół stosunkowo mało osobistych spraw. ciepły i inteligentny artykuł. wino i kawę. teraz stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. pali: nie. Annika przeglądała dalej. Eva*Britt miała posortować materiały archiwalne w taki sposób. Nie wymieniano imienia męża ani dziecka. który się wycofał. lecz publicznymi. zwanej puszką. że mężczyzna sam zaprosił dziennikarzy. Najwyraźniej nie było ich zbyt wiele. wodę. Aha. Nagle coś przykuło jej uwagę. Jej pokój wciśnięty był między dwa redakcyjne morza. co uczuciowe. unikano wszystkiego. politycznie poprawne i mile widziane. Annika miała nadzieję. tam była mowa o Bertilu i Lenie.. interesujące i kobiece. odpowiedzi w ramkach były takie same przez ostatnie cztery lata. Wyszła do Evy*Britt. By uniknąć wrażenia przebywania w akwarium i chronić się przed ciekawskimi spojrzeniami. głosił nagłówek. jak finansowanie igrzysk olimpij skich. Potem podniosła się i rozprostowała nogi w swojej szklanej klatce. pije: tak. Nie miało to nic wspólnego z Christiną Furhage. dział wiadomości i sportowy. a te wszak nie zajmowały się sprawami prywatnymi. „Przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego IO wyrzuca sekretarkę po aferze miłosnej". Może kiedyś były świeże i nowiutkie. Zebrany przez nią materiał piętrzył się na biurku w kupkach oznaczonych żółtymi karteczkami. Boże. dochód: wysoki. Nie wpadało tu dzienne światło. Annika wzięła całą kupkę „Konfliktów" i zaczęła ją wertować: demonstracje. . Nazwisko nosiła pewnie po ojcu.. największa zaleta: niech ocenią inni. Innymi słowy. by ich przeglądanie zajęło zabieganym reporterom jak najmniej czasu. czyli po tej historii z groźbą. Owszem. chyba że pośrednio przez szklane ściany. podkreśliła. Annika zostawiła kupkę z podsumowującymi artykułami i sięgnęła do najcieńszej oznaczonej jako „Konflikty". rodzina: mąż i dziecko. gdy ostatni raz je prano czy odkurzano. Annika siadła na blacie i zaciekawiona zaczęła na chybił trafił przeglądać papiery. ileż napisano o tej kobiecie! Wzięła wydruk komputerowy leżący na wierzchu sterty z napisem „Podsumowania" i zabrała się do lektury. Pierwszy artykuł dotyczył awantury wokół sponsora. nikogo o tym nie informując. pisano tylko o tym. Odrzuciła resztę papierów i wyłuskała niewielki tekst znajdujący się na samym spodzie. o wizycie w mieszkaniu Bertila Milandera. Sekretarka poszła do domu.. protesty. Takie materiały powinna od razu odrzucić. Starała się pisać powściągliwie. więc tak miała na imię córka. Annika zdenerwowała się. Włożyła tekst do redakcyjnej przegródki na artykuły. Był to długi wywiad z jednej z niedzielnych gazet. ale jednego była pewna: tym kimś nie będzie ona sama. zamieszkała: willa w Tyresó. Córkę pominęła milczeniem. Te konflikty nie miały związku z Christiną Furhage! Ze strony Evy*Britt była to fuszerka. że Christina Furhage konsekwentnie unikała powiedzenia czegokolwiek osobistego. kobiety a kariera. teoria organizacj i. jakiś polemiczny artykuł. co męskie. że ktoś zajmie się ich czyszczeniem. odpowiedzi Furhage inteligentne i bystre. Pytania były ostre i konkretne. napisała krótki artykuł. a jako miejsce zamieszkania podawano willę w Tyresó. z obowiązkową metryczką. Annika przebiegła wzrokiem tekst i ku swemu zdumieniu stwierdziła. zacytowała jego pozytywne opinie o żonie. Annika znalazła artykuł z dodatku niedzielnego sprzed sześciu lat. lekko podniośle. Annika odłożyła wydruk i przejrzała stertę w poszukiwaniu jakiegoś wywiadu z popołudniówki. której biurko stało tuż za drzwiami.. Następny tekst opisywał demonstrację ekologów protestujących przeciwko stadionowi olimpijskiemu. najgorsza wada: niech ocenią inni. Chociaż z drugiej strony wywiad ukazał się w porannej gazecie. znaczenie sportu dla morale narodu.Zamknąwszy dyskietkę w szufladzie biurka. Do tego właśnie dział kryminalny potrzebował researchera. który faktycznie dawał jakieś pojęcie o Christinie Furhage jako człowieku. Imiona i nazwisko: Ingrid Christina Furhage. która była po prostu wymieniona pod koniec artykułu i dlatego komputer go wynalazł.

że się cieszy. Był jakiś otumaniony. * Próbowałam zrekonstruować ostatnie godziny Furhage.17. iż mama nie żyje. Może warto to zapamiętać. wspominając podziw męża dla pracy Christiny w domu. rozmawiałam też w cztery oczy z szefem kancelarii Evertem Danielssonem. Sprawiał wrażenie. Heleną Starkę. piętnaście godzin dziennie było normą. * Przyszła do restauracji późno. Przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego IO Christina Furhage wyjaśniła. ponadtrzygodzinna dziura * wyliczyła Annika. Żadna inna gazeta nie podchwyciła tego tematu. kto to opublikował.. Biuro olimpijskie zorganizowało w piątek wieczór wigilijny dla pracowników w restauracji na Kungsholmen. Córka krzyczała i płakała. Miała w zwyczaju bardzo długo pracować. Czegoś się dowiedziałaś? * Sporo. * Co mówi ta cała Starkę? * Nie wiem. ma zastrzeżony numer. * Coś jeszcze? Co robiła Furhage przed pójściem do restauracji? * Danielssonowi wydaje się. no może to. Poszłam pogadać z kelnerami. * Muszę tylko. Musiała być znakomitym szefem i organizatorem. jeszcze nie zdążyłam tam pojechać. * Dobrze. * Kto robi historię życia Furhage? * zapytała Berit. że Furhage zwolniła jakąś dziewczynę za romans z przełożonym.. Przejrzymy to szybko? * Zaczekamy na Patrika. * Superkobieta * wymruczała Annika.. a tobie? * odparła Annika. była to wigilia po baskijsku. * Co Furhage tam robiła? Berit wyjęła notes. Ot. Pomyślała o tonach papieru. Był to jedyny konflikt wokół Christiny Furhage opisany w prasie. nie było specjalnie o czym pisać. Reszta zdążyła już zjeść kolację. skonstatowała Annika.. żeby powiesić rzeczy. * Znalazłaś coś ciekawego? * zapytała Berit zza jej pleców. lecz po prostu likwidowano jej stanowisko. powiedziała dziennikarzowi „Kvallspressen". * Jeden z redaktorów w ogólnym. Dziwni ludzie. a i tak nie było tu najgorzej. że była w biurze. * Wybuch nastąpił o 3. Bertil. który przez lata zapisano w związku z konfliktami w redakcji. nic zresztą dziwnego. i cała historia. * Jak idzie? * Patrik otworzył drzwi. Z artykułu nie wynikało. Annika podniosła się z biurka.Annika nie musiała sprawdzać. „Czuję się poniżona przez ciemnogród". Furhage wyszła tuż przed dwunastą razem z inną kobietą. * Jestem tutaj! * wrzasnął Patrik z działu graficznego. Później już nikt jej nie widział.. Furhage była tam do północy. * Okropność * powiedziała Berit. Zameldowana na Sóder. jest stary i siwy. niż kochał swoją żonę. Nie miało to nic wspólnego z romansem. Młoda kobieta musiała zrezygnować z pracy w nowo utworzonej kancelarii komitetu olimpijskiego. kim była ta młoda kobieta ani kim był ów przełożony. Berit poszła najpierw do siebie.. * Bardzo dobrze! * pochwaliła Annika. ale nie jest pewien. * W jakim sensie? Annika zastanowiła się. a potem z kubkiem kawy z automatu i notatkami rozsiadła się u Anniki na starej kanapie. ponieważ miała romans z przełożonym. nic specjalnego. powiedziała. Nawiasem mówiąc. . oczywiście „Kvallspressen". * Chodźmy do mnie * powiedziała Annika. że już jesteś! Nie. Spotkałam się z rodziną. * Starkę jest ważna. Czternaście. * Mąż. jakby bardziej podziwiał. po dziesiątej. wiele to nie dało. * Świetnie. musimy ją mieć * powiedziała Annika. Artykuł ukazał się siedem lat temu. że sekretarka wcale nie została wyrzucona.

* Mogę uzupełnić. Będzie z tego artykuł. mój drogi chłopcze. * Uch! To obrzydliwe! Tego absolutnie nie możesz napisać! * oświadczyła Annika. że zabrał go morderca. * A może po prostu rozpadł się w drobny mak w czasie wybuchu? * zgłosiła wątpliwość Berit. przynajmniej według mojego informatora * stwierdził Patrik. * Coś jeszcze? * zapytała Annika. * To nie był Tygrys * powiedziała Annika. * O czym więc napiszesz? * Rozmawiałem z rzetelnym policjantem o poszukiwaniach mordercy. Ale resztek komputera nie ma wśród szczątków na stadionie. * Nadal nie wiedzą. Wygląda na to. * Wiesz co.. że chce się wymiotować. * Co w tym takiego dziwnego? * odezwała się Berit. to będzie rewelacja * odpowiedział i usiadł koło Berit. że w piątek wieczorem miała ze sobą w aktówce laptop. to możesz spokojnie założyć. * Co to niby miało znaczyć? * Ej wy. to zupełnie wykluczone. Coś jeszcze? * Rozmawiałem z pracownikami kancelarii komitetu. czego Zamachowiec użył. policja jest tego pewna. dorośnij! Patrik podniósł się. że była kobietą? * zapytał Patrik nie bez drwiny i Berit się rozzłościła.* Też. jesteś facetem i nie musisz angażować się w kwestie ucisku kobiet. * Wierz mi. oczy mu błyszczały. * Policja szuka laptopa Furhage. * Nie. Przecież igrzyska olimpijskie to dwadzieścia osiem mistrzostw świata naraz * polemizowała Berit. * Skąd mogą to wiedzieć? * Patrik był zdziwiony. Albo nie chcą powiedzieć. Nie masz czegoś strawnego? * zapytała Annika. * Jak dotąd policja znalazła sto dwadzieścia siedem kawałków Christiny Furhage. * To była robota kogoś z wewnątrz. Nie wiedzą. Wszyscy płaczą. Annika przypomniała sobie dane słowo. widziała go jedna z dziewczyn w kancelarii. Patrik. Jeśli kobieta potrafiła przeprowadzić tak wielkie przedsięwzięcie od początku do końca. że kobiecie trudniej jest niż mężczyźnie sprawować taki urząd jak przewodniczący komitetu . * Krew i zęby znaleźli aż przy głównym wejściu. Wiedzą. To kilkaset metrów od miejsca wybuchu. Wszystko się tam zawaliło. Na twarzach Berit i Anniki pojawił się mimowolny grymas. To oczywiste. prezentując swoje sto dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu w całej okazałości. * Czy kobieta w średnim wieku nie może być lubiana i doceniana? * Może. że nie ujawni informacji o kodach alarmowych. * Okej * powiedziała Annika. żeby zrobić z niej papkę. że Christina Furhage była dla nich kimś w rodzaju guru. Jakby była uosobieniem wszystkich cnót tego świata. * Komputer ktoś zabrał i to jest jak na razie ich najlepszy trop. ale tutaj to już przesada. mam dobrego informatora. Evert Danielsson też. * Christina Furhage zrobiła niewiarygodną karierę i wspaniale radziła sobie jako przewodnicząca komitetu olimpijskiego. siląc się na spokojny i opanowany ton. * Jesteś tak niesmaczny. * Czy jej wyczyny nabierają jakiegoś szczególnego znaczenia przez to. Młody reporter uśmiechnął się nieporuszony. słyszałem przez drzwi. czy nie ścigać Tygrysa przez Interpol. Co wiesz? Patrik pochylił się w przód. Myślą. * Rozważają. * Usiądź. jak sobie bez niej poradzić. przestańcie * wtrąciła Annika. że jest kimś niezwykłym..

Dopiero w dwunastej minucie skonstatowano fakt. na co kładziemy nacisk? Ingvar Johansson zabrał głos jeszcze w trakcie rozdawania swojej listy: * Myślę. że Johansson ma zamiar przejąć dzisiaj inicjatywę. * Okej. powszechne. wytrzasnął ten zamach terrorystyczny? * Annika czuła. Samaranch faktycznie zdementował swoją wypowiedź dla „Konkurrenten". Wspomniano również jej informacje z dzisiejszej gazety o groźbie i chronionych danych. nie. . Zaczynamy? Annika usiadła przy stole i od razu spostrzegła. Zdawała sobie sprawę. Johansson zachowywał się dziwnie przez cały dzień. pojawił się widok na zewnątrz. Kiedy osłoniła dłonią oczy przed światłem i przysunęła się bardzo blisko szyby. że ty po niego dzwoniłaś. potem jestem wolny przez trzy zmiany. A więc o to chodziło. ja rodzinę i uzupełniam poszukiwania mordercy. za dużo mówiła na wczorajszym kolegium. ale nie wiedziała czym. Annika stanęła przy oknie i popatrzyła w swoje lustrzane odbicie. ale o aparacie do badania mózgu zabójcy mówiono do znudzenia. pomyślała. kancelaria komitetu w szoku. że Furhage została zamordowana. iż skupimy się na doniesieniu Nilsa Langebyego: policja jest pewna. Taka była linia „Echa Dnia": najpierw to. Tematem dnia była oczywiście śmierć jednej z najbardziej wpływowych i znanych w Szwecji kobiet. jesteś przecież jego szefem. * Poszukiwania Zamachowca. Jesteśmy nieco przemęczeni. to była nauka. Annika zesztywniała na krześle. Ściskało ją w dołku. Anders Schyman rozmawiał przez telefon. jej rodzinę i sprawcę pozostawiano w tle. Ingvara Johanssona nie było. Kiedy „Echo" relacjonowało morderstwo. * O czym ty mówisz? * zapytała wzburzona. że był to zamach terrorystyczny. a potem * jeśli w ogóle * rzeczy nieprzyjemne i wstrząsające. nic więcej nie mówiąc. Wzdrygnęła się od chłodu ciągnącego z okna. * Skąd on. Żółte światła rosyjskiej ambasady odcinały się złocistymi punkcikami na wyspach ciemności. Foto*Pelle usiadł już przy stole konferencyjnym ze swoimi długimi wykazami. * Alles gut? * zapytał za jej plecami rześki Jansson. najprawdopodobniej z dzieckiem. Gdzie. co uładzone.olimpijskiego. * Ostatnia noc z drużyną. zaczynajmy * Schyman odłożył słuchawkę. Dochodziła za kwadrans szósta i Annika włączyła radio. * Tak. Berit robi ostatni dzień Christiny Furhage. Masz coś jeszcze? Patrik usiadł. * Rodzaj ułomności? Cholerna feministyczna propaganda! * Masz coś jeszcze? Przerzucił swoje notatki. * Nils jest dzisiaj w pracy? Dlaczego ja nic o tym nie wiem? Kto po niego dzwonił? * Nie wiem * odparł zirytowany Johansson. kiedy rozeszli się. był obrażony i lakoniczny. rozlewając kolejną porcję kawy na dywan naczelnego. ale nadal był zły. To uchodziło. to wszystko. potem mówiono o konsekwencjach dla igrzysk i sportu. Ofiarę. do cholery. jest Ingvar? * Tutaj. u licha. Annika westchnęła. Christiny Furhage. * Założyłem oczywiście. Panujący tam mrok był gęsty i ciężki. i ściga cudzoziemskie ugrupowanie terrorystyczne. nieosobiste. kiedy tam szła. ale tylko na marginesie. prawie zawsze koncentrowało się na jakimś prawniczym niuansie. Bycie kobietą to rodzaj ułomności. Zaczęto od komentarzy na temat jej życia i pracy. Wyłączyła radio i zebrała materiały na kolegium redakcyjne w gabinecie naczelnego. * Co mamy. że głos zaczyna odmawiać jej posłuszeństwa. Nawet ten niewielki skrawek Rosji był ponury i pełen pesymizmu. że czymś go uraziła. by posłuchać „Echa". podobnie jak trudniej przyszłoby to głuchoniememu niż zdrowemu.

. żeby ujawnił informatora. Samarancha. nie była ulubienicą telewidzów. potwierdzającego teorię o robocie z wewnątrz. * Co za tym przemawia? * zapytał Ingvar Johansson i Annika zrozumiała. jak i Johansson zaczną się domagać. * No tak. Mamy sporo dobrych komentarzy: króla. ale wtedy zarówno Jansson. * Możemy zrobić dużą rzecz z poszukiwań mordercy. * Jak to się stało.* Na jakiej podstawie domagasz się. * W kolorze? * powiedział Schyman z namysłem. ale swej funkcji nie zawdzięczała demokratycznemu wyborowi. Annika czekała w milczeniu. żeby napisała artykuł o kodach alarmowych. Patrik dowiedział się. że sport nie zaczął robić swojego dodatku? Ingvar Johansson wpatrywał się w blat stołu. żeby to omówić. * Proszę dalej. Szybko zdecydowała się na trzecie rozwiązanie. odłóżmy na później * powiedział. jaką pamiętamy". * Byłem tutaj w zasadzie przez cały dzień. * Zadzwonię i jeszcze raz porozmawiam ze swoim informatorem. * A co z dodatkiem sportowym? * zapytał łagodnie Schyman. co wie. nie pochodziła z rodziny królewskiej. * Rozstrzygnięcie. lecz zamach wymierzony w samą Christinę Furhage. * No więc weźmiemy te strony na dodatek wspomnieniowy.. a ja mam. a zamiast dodatku zwiększymy liczbę stron w głównym wydaniu. Alternatywą było trzymanie gęby na kłódkę. że jest jedyną kobietą w tym gronie. Szef działu wiadomości najchętniej zapadłby się pod ziemię. gwiazd sportu. To wszystko było bardzo nieprzyjemne. ... Anders Schyman spojrzał na nią z namysłem. Była wywodzącą się z elit przewodniczącą komitetu olimpijskiego. Wszyscy zebrani wokół stołu patrzyli na nią wyczekująco. mam rację? Teraz niemal poczerwieniał Ingvar Johansson. a do zwykłego sportu dołożymy cztery strony. Nagle uderzyło ją. to przecież. * Bengtzon? Wyprostowała się i zajrzała do swoich notatek. czy zdecydujemy się na wątek terrorystyczny. dobrego informatora. Wszyscy chcą ją uczcić. Białego Domu. * Musimy koordynować naszą pracę * powiedziała zduszonym głosem. Ona nie była ulubienicą szerokich mas. Annika milczała. mogłeś przyjść do mnie w każdej chwili. spodziewając się. a do tego nie mogła dopuścić. * Ale to przecież oznacza przeniesienie całej masy kolorowych stron z grzbietu głównego do dodatku? Grzbiet główny będzie praktycznie zupełnie szary. szesnaście stron w kolorze. To będzie cholernie mocne. podziwianą wprawdzie w niektórych środowiskach. hm. że znalazła się w potrzasku. rządu. jak mówiłam. ale wtedy oddałaby pole. * Mam zupełnie odmienne informacje: że nie był to akt terroru. Część wspomnieniową damy w gazecie.. który dobrowolnie zrezygnowałby z opublikowania równie atrakcyjnej informacji. telewizyjnych osobistości. że zniknął komputer Furhage. Nie było takiego szefa działu wiadomości. że nie zostałem poinformowany o tej propozycji? * zapytał spokojnie naczelny. * Co jeszcze robimy? Nikt się nie odezwał. * Szkoda. że Johansson będzie kontynuował.. i nie pomyliła się: * Zrobimy cały dodatek „Christina. Jej życie w słowach i obrazach. Zakładam. Wszystko potoczyło się tak szybko. bo nie będzie żadnego kolorowego dodatku o Christinie Furhage. że krew napływa jej do twarzy. * Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. sama przecież nie ujawniasz swoich źródeł? * zauważył Johansson. Mogła ujawnić. Ingvar Johansson wyglądał na zbitego z tropu. Annika poczuła.

żebyśmyprzedyskutowalijeszcze jedną rzecz i w zasadzie możemy zrobić to od razu. Chociaż z drugiej strony nie musiał tego robić sam. * To bez sensu. * Trzeba przyznać. Schyman przeciągnął dłońmi po włosach. tak że stanęły prosto. szef kancelarii * zaczęła wyliczać Annika * wiceprzewodniczący odpowiedzialni za poszczególne działy: akredytacja. Sami nie wytypujemy podejrzanego. * Partnerzy i mężowie są sprawcami niemal wszystkich zabójstw dokonywanych na kobietach. Mogą nas krytykować za to.Zamilkła. * Czy tak mogło być i w tym przypadku? Annika zastanowiła się przez chwilę. chciał opowiedzieć o Christinie. Chcę zobaczyć to zdjęcie. stadiony. * No właśnie. co powiedział. * Skłoniłaś go do mówienia podstępem? * Nie. do czego piję? Mam na myśli morderstwo w Bergsjón. wioska olimpijska. i jak poszło? * zapytał Schyman. * Chyba wiecie. Najwyraźniej tak jest i w tym przypadku. ale uważam.. Najczęściej zabójcą jest ktoś bliski ofierze. Pytanie brzmi. zrobione przez Henrikssona * odpowiedział Oscarsson. Schyman westchnął. kto chciał zemścić się na Furhage. że mąż był lekko skołowany. Jest ich dosyć dużo. Annika poczuła. że ruszamy jej męża. Chciałbym. że w tym przypadku musimy działać z dużym rozmysłem. nie do nas należy osąd. * Chcę. Co poza tym dajemy do gazety? . pominęłam ją. zawody. czy w ogóle powinniśmy cokolwiek publikować. Członkowie zarządu. żeby wszyscy mieli tego świadomość. ale zmienił zdanie. jak i ministrowie. Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić biegającego po stadionach z naręczem materiałów wybuchowych. że z jakiegoś powodu jeżą się jej włosy na karku. nie możemy być policjantami. i to wspaniałe. * Facet stoi przy oknie. Spisałam to. * Mamy jakieś zdjęcie? * Mamy. Schyman pozbawionym wyrazu wzrokiem spojrzał na redaktora graficznego. są wśród nich zarówno radni. Annika zastanowiła się. Mógł przecież kogoś wynająć.. * Kto jeszcze nadawałby się na podejrzanego? Jacy ludzie pracują w kancelarii? * Evert Danielsson. Zamachowcem może być ktoś. kiedy będziemy publikowali wywiady i zdjęcia osób z najbliższego otoczenia Christiny Furhage. Córka całkowicie wytrącona z równowagi. a łzy lśnią mu na rzęsach. Nikt się nie odezwał. Przewodniczący zarządu Hasse Bjallra. powstrzymując niechybne protesty. Uniósł rękę. Poprosił nas. mówiła więc dalej: * Berit pisze o jej ostatnim dniu. a tymczasem później okazało się. Wszyscy pozwalali wypłakiwać się matce i podejrzewali ojca. żebyśmy przyszli. wyciągnął się po kubek z kawą. transport. ale nikt nie zareagował. tak. * Bertil Milander jest stary i schorowany. że zabój czynią była matka. kojarzycie czy nie? Mała dziewczynka. I * W porządku. Umilkł i powiódł wzrokiem wokół stołu. Czy jeszcze coś zrobiła źle? * Morderca jest na wolności * naczelny posłużył się cytatem z piosenki o Kubie Rozpruwaczu. * Z punktu widzenia statystyki powinien to być jej mąż * powiedziała sucho Annika. piękne jak cholera. * Dobra. * Jasne. Artykuł leży w puszce. absolutnie nie * zaprzeczyła Annika. zanim trafi na stronę. ja spotkałam się z rodziną. którą zamordowano w piwnicy. * Tak. nie ma tego zbyt wiele. * Sprzeciwiał się w jakiś sposób rozmowie? * W ogóle. wiem.

W przedpokoju padli na podłogę i pomagali sobie zdejmować mokre rzeczy. Idąc do swojego krzesła. * Dlaczego tata Burrego jest ciągle taki głupi? * zapytał. Redaktor naczelny gwizdnął. On. Pomyślała. * Wcale nie ma pewności. Każde ciągnęło w swoją stronę. ale Kalie wysłuchał z zapartym tchem całej historii. który przeżył pięć tysięcy obrotów w wirówce. zaczekaj na mnie. biała kaszka z dużą ilością cynamonu i cukru oraz kanapki z szynką. gdy Thomas udał. * Ile z tego możesz napisać? Annika skrzywiła się. trudno w ogóle pisać. * Skierowany przeciwko Furhage? Drożdżówka zdążyła spleśnieć. kierownik średniego szczebla w Związku Gmin. Podczas gdy się pluskały. że musi coś zjeść. co on wyprawia. że poważnie grożono jej najbliższym. że kręci się jej w głowie. Nie chodź nigdzie. Była to prawdziwie niedzielna kolacja. Pochodziły od kogoś bliskiego. O tym. bo zemdleje. że się jest głupim i złośliwym. zamknęła za sobą drzwi i poczuła. sensacyjne zwycięstwo w derbach w bandy i nowy rekord oglądalności sobotniego programu rozrywkowego na Kanale I. prawda? Chłopiec coś przez chwilę rozważał. kiedy Thomas skończył czytać. że ujawnili ci wszystko. Annika spojrzała na blat biurka. Dosyć szybko zakończyli kolegium. że jest bezrobotny * powiedział. Kody i zaginiony laptop. że zapomniała zjeść obiad. Potem wsadził dzieci do wanny wypełnionej po brzegi gorącą wodą. ale też walka o władzę na redakcyjnych kolegiach wyczerpywała ją fizycznie. Na temat kodów alarmowych obiecałam trzymać buzię na kłódkę. trzymała się blatu biurka. * Właściwie nic. ale bez powodzenia. kot. * Człowiek nie jest głupi ani złośliwy tylko dlatego. Jeśli dobrze pamiętała. potem położył się z nimi w swoim łóżku i zaczął im czytać komiks o niedźwiadku Bamse. Thomas wrócił z dziećmi do domu dopiero przed wpół do siódmej. Ellen przysypiała na sankach w drodze powrotnej z Kronobergsparken. a nie chcą tego zrobić. Annika pośpieszyła do swojego pokoju. że znowu śmiała się do rozpuku. Kody alarmowe są dostępne bardzo wąskiemu kręgowi. Ellen zasnęła po dwóch stronach. Skorzystał z okazji i umył Ellen jej długie. jakie ma policja. Pytałam ich dzisiaj. to właściwie wszystkie punkty zaczepienia. * Czy dlatego że jest bezrobotny? Thomas zastanowił się. * To był zamach z pobudek osobistych * odparła Annika i wyciągnęła dolną szufladę. Annika pozostała na miejscu z pustką w głowie i jeszcze większą w żołądku. gdy rozległo się pukanie do drzwi i wszedł redaktor naczelny. że pęka na pół. * Z drugiej strony można zostać bezrobotnym dlatego. wyczerpana. ale szczęśliwa. * Tak. nie przeciw igrzyskom. bo jej rodzina musiałaby to skomentować. Bo przecież nikt nie chce pracować z taką osobą. powinien umieć odpowiedzieć na takie pytanie. Groźby wobec Furhage nie miały nic wspólnego z olimpiadą. Pozwolił dzieciom siedzieć przy stole w płaszczach kąpielowych.Ingvar Johansson zreferował resztę swojej listy: gwiazda pop. ale kolejna piosenka i mała bitwa na śnieżki sprawiły. Ledwo usiadła. Po części dlatego. * Idę do Langebyego. Dzieci chwyciły za kozaki ojca i usiłowały je ściągnąć. żeby dowiedzieć się. Podniósł się i ostrożnie zamknął za sobą drzwi. * Co powiedział twój informator? * zapytał bez wstępów. delikatne włosy i nałożył resztki balsamu Anniki. o którym pisze Patrik. . która dostała pozwolenie na budowę ogrodu zimowego mimo protestów sąsiadów. ugotował kaszkę mannę. * Albo o jakich ci mówi * zauważył Schyman. powinna się tam znajdować drożdżówka z cynamonem. tworząc jedno wielkie kłębowisko. Cała trójka była przemoczona. aż do chwili.

będzie szczęśliwy. I wszystkim będzie przyjemniej. Mówiono o tym na wszystkich kanałach. Thomas musiał przyznać. i w tej samej chwili zadzwonił telefon. że wyszłam już do domu. mój mały synku. że irytowało go. że jestem głupi i złośliwy wobec Ellen. . ale Starkę się nie odezwała.* Mama mówi czasami. Przyglądał się śpiącej córeczce przez dłuższą chwilę i dziwił się. Potem zadzwonił do Anniki. a Thomasa wypełniło wszechogarniające ciepło. * Nie odbierzesz? * zdziwiła się Berit.. że nigdy nie może się jej napatrzyć. kiedy usłyszał. wszystko inne schodziło na drugi plan. Ale zarówno mama. W ten weekend dzieci praktycznie nie widziały Anniki. Mam przed sobą trzy godziny pisania na czysto. Jeśli nie odbiorę. czy wybiera się do domu. byście się nawzajem drażnili i kłócili. * Czy nie miał tego zrobić któryś z redaktorów? Berit uśmiechnęła się krzywo. Nie ma potrzeby. dostaniesz taką pracę. Będzie starał się być miły. bo jesteście rodzeństwem. Thomas ściągnął z chłopca przemoczony płaszcz kąpielowy i ubrał go w piżamę. którą Berit skądś znała.. Ty i Ellen kochacie się przecież. Ellen była kopią Anniki. Kalie wyglądał dokładnie tak samo jak on w jego wieku. Dyskusję puszczano na przemian z wywiadem ze zmarłą. * Owszem. by włączyła się poczta głosowa. żeby spytać. Zgasił światło i ostrożnie zamknął drzwi. bo pomyśli. przeprowadzonym rok wcześniej przez Britt*Marie Mattsson. dmuchnął w jego mokre włosy. włącznie ze Sky. tato * powiedział. * To Thomas * wyjaśniła Annika. Zaniósł Ellen do łóżeczka. Banalne. * Masz czas? Annika machnęła ręką. Annika rzuciła okiem na wyświetlacz i wróciła do pisania. że dodatek wypadł. Myślisz. jaką będziesz chciał. poprosiłam więc sąsiadów. * Ma zastrzeżony numer. żeby weszła. Chłopiec zwinął się w kłębek i wetknął kciuk do ust. kiedy skończę. myślała tylko o swoich artykułach. Thomas wziął pilota i usiadł na kanapie przed telewizorem. * Kocham cię. Mieli naprawdę cudowne dzieci. * Dlaczego? * zapytała Annika zdziwiona i przestała pisać. jak i ja jesteśmy smutni. Wybuch i śmierć Christiny Furhage były bezsprzecznie najważniejszymi wydarzeniami. pozwalając. pokołysał ostrożnie i poczuł jego wilgotne ciepło. Berit wetknęła głowę w uchylone drzwi. Chcesz spać w moim łóżku? Kalie kiwnął głową. kiedy kłócicie się z Ellen. Dwójka nadawała właśnie program wspomnieniowy o przewodniczącej komitetu olimpijskiego. nałożył jej koszulę nocną.. Miała nie do końca zdrowe podejście do swojej pracy. za to komórka zaczęła wygrywać elektroniczną melodię.. kiedy żona tyle pracowała. Traciła cierpliwość do dzieci. ale miała jego blond włosy. która całkowicie ją pochłaniała. Christina Furhage była faktycznie niewiarygodnie błyskotliwa i dowcipna. * Nie mogę złapać tej całej Heleny Starkę * powiedziała Berit. bo muszę zebrać do kupy historię życia Furhage. by do niej wstąpili albo wrzucili jej do skrzynki kartkę z prośbą o telefon do nas. * Też cię kocham. liczne grono w studiu debatowało o igrzyskach olimpijskich i dokonaniach Christiny Furhage. BBC i CNN. Telefon na biurku przestał dzwonić. ale nie dało się temu zaprzeczyć. ale redaktor dostał migreny. a ty potrafisz być prawdziwym złośnikiem. * Zapyta. * Jesteś wspaniałym chłopcem i kiedy będziesz duży. że nie dostanę pracy? Thomas wziął synka w objęcia. Annika znów nie zareagowała. jeśli w tej rodzinie będziemy przyjaciółmi. ale ja i tak dosłucham się wyrzutów. Nie zdążę tam sama pojechać. Thomas oglądał zafascynowany przez jakiś czas.

. * Najmocniej przepraszam * powiedziała Annika * przyszłam do koleżanki. co mu powiedzieli. nie? Berit podała jej adres. Mogła również wyjawić.. kiedy Anders Schyman ponownie zastukał do drzwi. którego Annika nie znała. * Jasne. * Jak robimy? Dajemy międzynarodowe ugrupowanie terrorystyczne czy trzymamy się kancelarii komitetu olimpijskiego? * zapytała Annika. * Okej. * Stawiamy oczywiście na robotę z wewnątrz. Przebiegł oczami tekst. ale ona zapomniała podać mi kod do bramy. w którym słowa„kody alarmowe" wprawdzie się nie pojawią. że Nils Langeby będzie bardzo poważnym problemem dla nas obojga. Naczelny wstał ociężale z kanapy i podszedł do biurka. że jego artykuł ma pokrycie w faktach. Chcę to tylko najpierw przeczytać. ale bez rezultatu. o tym. Zacytowała inne niż policyjne źródła o zasadach wydawania przepustek magnetycznych i możliwości dostania się na stadion w środku nocy. O tym. niż być naczelnym * powiedział. niż myślała.* Nic. * Langeby emu chyba lekko odbiło * stwierdził Schyman. Nie odebrał. może już spał. Potrzebuję numeru państwa Anderssonów z Ringvagen 139. * Mucha nie siada * ocenił i zebrał się do wyjścia. . ale odmawia ujawnienia choćby jednego informatora czy sprecyzowania. Kończyła pisać. tylko łapać się za głowę * stwierdziła Annika. * Bardzo dziękuję! Rozłączyła się i zadzwoniła pod pierwszy numer. nie. musiała o nich napisać. Powinien to być dziennikarski majstersztyk. Bramę otwierało się oczywiście przez wstukanie kodu. Zbliżało się wpół do jedenastej. siedź. czysto teoretycznie. Nie mogła dłużej zatrzymywać informacji o kodach alarmowych.. Potem Annika zaczęła pisać kolejny. Schyman zatrzymał się i spojrzał na nią poważnym wzrokiem. którzy. Annika kliknęła na dokument. że alarm na stadionie był wyłączony i nie było śladów włamania. Proszę. * Zajrzę do Starkę w drodze do domu. że policja zawęziła krąg podejrzanych. W połączeniu z tekstem Patrika były to dwa rewelacyjne artykuły. która jest pani sąsiadką. To było na Sóder. * Myślę. a jej rozmówczyni się zaśmiała. więc wybiera się pani do Starkę o wpół do jedenastej wieczorem? To życzę szczęścia. * Co jeszcze powiedział Langeby? * zapytała cicho Annika. Nie był to życzliwy śmiech. * Przekażę Janssonowi. * To jak robimy? * Annika ponowiła pytanie. Helena Starkę mieszkała na Ringvagen w brązowej kamienicy z lat dwudziestych. ale nie zawsze. Petra była w domu. Poszło jej lepiej. siadając na kanapie. Kiedy wyszła. Włożyła słuchawkę do ucha i zadzwoniła na informację z prośbą o podanie jej kilku numerów telefonów do ludzi mieszkających przy Ringvagen 139. mogła napisać. * Nie ma nic gorszego. * Nie możemy podawać numerów w ten sposób * odmówiła kwaśno telefonistka. Annika westchnęła. * Arnego Anderssona czy Petry Andersson? * Obojga * powiedziała szybko Annika i nabazgrała numery w notesie. * Która to sąsiadka? * zapytała Petra. o co chodzi. * Chcesz usiąść? * Nie. kobieto * i podała Annice kombinację cyfr. * Utrzymuje. że zamachu dokonał ktoś z wewnątrz. który groził Christinie Furhage przed kilkoma laty. miała lekko zirytowany głos. do Arnego.. Czasami się udawało. * Aha. Jęknęła w duchu. że policja przesłuchała już człowieka. * Helena Starkę * oznajmiła Annika. mieli sposobność dokonania zamachu. Annika spróbowała ponownie dodzwonić się do swojego informatora na policji. ale i tak będzie wiadomo. Zasadniczą informację stanowił fakt.

* Jeśli się nie mylę. która widziała ją żywą? * Tak. Wyszłyśmy razem z wigilijnego przyjęcia. * Przepraszam. To była dla niej nowość. Dawała sobie radę ze wszystkim. Zlewozmywak był po brzegi wypełniony naczyniami.. Miałam w skrzynce piętnaście karteczek od pani i wszystkich pozostałych. * Dokąd pojechałyście? Helena Starkę zesztywniała. * Wiem. Czy mogłaby pani otworzyć drzwi? Czekała w milczeniu. i w ogóle. przebojowa. poza mordercą. próbując się zorientować. Annika wyjęła notes i zapisała. a świeciło się w dwóch. a ja dość mocno pijana. ale próbowaliśmy skontaktować się z panią przez cały dzień. Annika uniosła brwi. że czuje zapach wymiocin. * Śmierć Christiny to straszliwa strata * odezwała się Starkę. * Fantastyczna * odpowiedziała Starkę. odchyliła klapkę otworu na listy i powiedziała głośno: * Helena Starkę? Nazywam się Annika Bengtzon i jestem z „Kvallspressen". Wiem. W środku panował nieopisany bałagan. * Czy Furhage miała jakichś wrogów w kręgach zajmujących się organizacją igrzysk? Helena Starkę pociągnęła nosem. Ubrana była tylko w T*shirt i majtki. pomyślała Annika. ja pojechałam do domu. Najprawdopodobniej była w domu. z poczuciem humoru. Następnie wyszła na ulicę i zaczęła liczyć. inteligentna. Helena mieszkała na czwartym piętrze. Potem kucnęła przy drzwiach. włosy miała rozczochrane i całkowicie opuchniętą twarz. Po chwili po drugiej stronie zachrzęścił łańcuch. Przynajmniej trzy okna Starkę powinny wychodzić na ulicę. idąc na górę. * Jak to pojechałyśmy? Rozstałyśmy się przy stacji metra. ale nikt nie otworzył. Jak to się działo. Rozej * rżała się po klatce schodowej. * Czego pani chce? * zapytała cicho. że Christina Furhage jechała po północy taksówką. Annika zadzwoniła dwukrotnie do drzwi. W takim razie był jeszcze ktoś. * Była naprawdę dla nas wzorem. a na płycie elektrycznej kuchenki stała pusta butelka po koniaku. * Gdyby nie ona. że wszyscy mówili ciągle to samo o Christinie Furhage? * Jaka była jako człowiek? * zapytała Annika. że przeszkadzam. Rzutka. Drzwi się lekko uchyliły i pojawiła się w nich zapłakana kobieta. że pani jest w domu. * Czyli jej sekretarką? . Christina była zmęczona. ale wolałabym nie na klatce schodowej. Pani też pracuje w kancelarii komitetu. była pani ostatnią osobą. * Kto mógłby to być? * Właśnie panią pytam. nie byłoby w Sztokholmie żadnych igrzysk.. kto widział ją żywą później niż Helena Starkę * a mianowicie taksówkarz. Tym razem Annika poj echała windą i wcisnęła dzwonek na dobrą chwilę. Starkę otworzyła szerzej drzwi i wpuściła Annikę do mieszkania.Ludzie potrafią być złośliwi. Annice wydało się. * Jakich pytań? Annika westchnęła. * Mogę wejść na chwilę? * Po co? * W jutrzejszej gazecie będziemy pisali o śmierci Christiny Furhage i chciałabym zadać pani kilka pytań. prawda? * Byłam osobistą asystentką Christiny * powiedziała kobieta. patrząc w podłogę. od której strony leży mieszkanie Starkę i jakiej jest wielkości. Weszły do kuchni. a Christina wzięła taksówkę. * Z chęcią je wyjawię.

jej prawą ręką. Tam jest mój dom. Nim jednak wyszła. ale pamiętam je jako nieskończone. ale kto wie. że zapierał mi dech w piersiach. Skąd miałam to wiedzieć? Moje narządy płciowe nabrzmiewały w sposób. zawsze szłam pod wiatr. Kiedy otwierałam oczy. inni ludzie postrzegali może odmiennie. Annika cicho zamknęła je za sobą. że ja to ja? W okresie gdy nurtowały mnie te pytania. co naprawdę jest mną. Byłam całkowicie pochłonięta próbą zrozumienia. w tyle nad ustami i uszami. kawałek po kawałku analizowałam swoje ciało i krew. Ale teraz proszę już sobie iść. Wieczorami w łóżku zamykałam oczy i dotykając się. jaką wysnułam po tych długich spacerach. Spostrzegła. czy dzielę to doświadczenie z innymi ludźmi. że skupiałam się na istnieniu. Tam mieszkam ja. starając się wyczuć. Kiedy indziej z kolei moje nogi sprawiały. Kocham światło. Annika położyła wizytówkę na stoliku w przedpokoju. mieszkałam w mieście. ustalałam. można powiedzieć. gwiazdy i morze. Moje mieszkanie w tamtym czasie było ciasne i ciemne. trudno uznać za kontrowersyjną. Nie w piętach. głębokie i pulsujące. że nie byłam pewna. Konkluzję. Annika w milczeniu zebrała swoje rzeczy. co było ciepłe i pulsujące. a chciał wcześniej odebrać Kallego i Ellen. Znajduję się gdzieś za swoimi oczami. * Oto moja wizytówka. gdzie stale wiało. Kiedy wilgoć przenikała mnie do szpiku kości. biel czy czerń? Moja świadomość nie potrafiła objaśnić mnie jako coś innego niż człowiecze. Nigdy się tego nie dowiemy. Tam egzystuje to. Proszę zadzwonić. Moje źrenice odbierały kolory w taki sposób.* Nie. czy kobietą. Jak zareagowali na to pracownicy? Helena Starkę wytrzeszczyła na nią oczy. 20 grudnia Thomas wyszedł z mieszkania. Helena Starkę nie odprowadziła jej do drzwi. Zamiast zamazać rzeczywistość wokół mnie. Miał sporo pracy przed świętami. Ja byłam. Jakąkolwiek wybrałam drogę. To. kurczyły się do jednego czerniejącego punktu. że na stojącym tam telefonie jest karteczka z numerem i szybko go spisała. który mogłam wytłumaczyć sobie jedynie rozkoszą. Człowieczeństwo Zawsze dużo spacerowałam. jak wyglądają. Christina miała trzy sekretarki. pochwie czy brzuchu. Po części . Osiągnęliśmy konsens i nauczyliśmy się wspólnych określeń. obróciła się i zapytała: * Furhage wyrzuciła mło dą dziewczynę z kancelarii za romans z przełożonym. jeśli zechce pani coś dodać czy skrytykować * recytując formułkę. wiatr. kim jestem. które nazywamy światłem. Mężczyzna czy kobieta. zanim Annika i dzieci się obudziły. niedające się wypełnić i zdobyć. W tym tygodniu mieli to robić na przemian z Anniką. czy jestem mężczyzną. czy nasze postrzeganie nie jest całkowicie indywidualne. ledwie dotykając ziemi. że w końcu moje ciało zaczynało iść samo. mogłabym opisać je tylko jako ciężkie. Poniedziałek. Gdybym nie wiedziała. nie w kolanach. Chodziłam po chodnikach i koncentrowałam się na swoim ciele. najlepiej już koło trzeciej. gdzie we mnie tkwi moja istota. ale pod ciemieniem. Pokonywałam na piechotę tak duże odległości. co nazywałam czerwienią. nie w koniuszkach palców. Przy każdym kroku rozbrzmiewało pytanie: Kim jestem? Gdzie się znajduję? Co sprawia. * Naprawdę proszę już wyjść. pozwalałam uderzeniom obcasów przenikać przez członki. łączyło się z żywiołem wokół i stawało się niewidzialną radością. wpadało w nie promieniowanie elektromagnetyczne. Czasem wicher był tak porywisty. nad karkiem.

gdy spał w niewygodnej pozycji. ruchome schody i chodniki. Wigilia w piątek. że przyczyną tego jest Annika. ale na tym się skończyło. zanim po kilku godzinach usłyszał szczęk zamka w przedpokoju. zdarzało się to często. że jest w drodze do domu. Kochała ich nieprzyzwoicie drogie mieszkanie. Autobus był przepełniony i Thomasowi przyszło cisnąć się obok dziecięcych wózków. że mógłby tam pracować. Thomas westchnął głęboko i wyszedł na padający mokry śnieg. że dzieci były zmęczone i ospałe z powodu zimy. ale pozostałe rozwiązania były dużo gorsze. Annika to zrozumiała. Pomyślał. A kiedy Annika otworzyła podwójne drzwi. miała w uchu słuchawkę i rozmawiała z kimś z gazety. z nogami na jego plecach. Wreszcie kolejka do Slussen. dostałby może pracę w parlamencie lub w jakimś ministerstwie przed ukończeniem czterdziestu lat. myśl. Annika zawiesiła miedzianą gwiazdę i wystawiła w oknie świecznik. ale wzbraniał się przed świadomością. Nowe przejścia podziemne. Nie zaczęli jeszcze kupować jedzenia ani prezentów. Thomas przesunął tułów w prawo i w lewo. ale nie sprzątała. a potem i tak trzeba się było przesiąść już na następnej stacji. wprawdzie z tyłu nad samym kołem. który rdzewiał teraz pod plandeką u jego rodziców w Vaxholm. Podciągnął nogi i zerkał w kierunku Rosenbad. stał przecież po stronie pracodawców. rozłączyła się i minęła Thomasa. Jednak z powodów czysto prywatnych westchnął ponownie. żeby zatrudnili polską sprzątaczkę. Nie mógł przecież być urzędnikiem państwowym i jednocześnie zatrudniać ludzi na czarno. która pracowała u Anne Snapphane. ale była to niebieska linia. Samochód nie wchodził w grę. Z początku Thomas poruszał się po mieście swoją toyotą corollą. Nie mówiąc już o sprzątaniu * pod tym względem mieli półroczne zaległości. kiedy autobus przejeżdżał obok siedziby rządu. Nad ranem Kalie leżał w poprzek w ich łóżku. Autobus przetoczył się koło Domu Rycerstwa. żeby rozruszać zesztywniałe mięśnie. Strasznie długo pracowałaś * zbliżył się do niej. ale do tego Thomas nie przyznawał się nawet przed sobą. tę samą. by poczynić przygotowania do świąt. przygotował jej grzanki i zaparzył herbatę. ale zawsze. ale już na wysokości Ratusza zrobiło się luźniej. Chciał kupić willę albo pół bliźniaka za miastem. W tym roku święta wypadały fatalnie dla pracowników. Podczas weekendu praktycznie nie zamienił z nią słowa. zasikane windy. a potem normalny tydzień pracy do sylwestra. Poszła prosto do swojego biurka. przecinając Hant*verkargatan w kierunku przystanku czterdziestkiósemki po drugiej stronie Kungsholmstorg. zaparowane wagony i setki rozpychających się łokci współpasażerów czytających „Metro". lekko pogłaskawszy go w policzek. Właściwie dlaczego nie? Jego kariera od szefa działu socjalnego w Vaxholm do kierownika w Związku Gmin potoczyła się błyskawicznie. ale też po to. ale kiedy suma mandatów za parkowanie przekroczyła opłatę za przedszkole. Annika chciała. ale Thomas się sprzeciwił. tak jak robią to bokserzy. Dotarcie do kolejki przez wszystkie przejścia podziemne zabierało więcej czasu niż przejście ulicami na piechotę do Dworca Centralnego. Odczuwał lekki ból u dołu pleców. Na „48" czekał całą wieczność. Wczoraj wieczorem Annika nie odbierała w redakcji telefonu. zrzuciła . ale Annika się sprzeciwiła. kiedy wydłużał krok. Właściwie powinien być z tego zadowolony. Przy Tegelbacken nawet usiadł.dlatego. nie upiekli szynki. * Przekręcę do ciebie z drugiego telefonu * powiedziała Annika. której peron leżał niemal w połowie drogi do piekła. nie dawała mu spokoju. nie rozglądali się za choinką. Zmókł i zmarzł. Gdyby dalej awansował w tym tempie. Nienawidził jeździć autobusem. * Cześć. Przystanek metra znajdował się wprawdzie za rogiem. Herbata wystygła. zdążył jeszcze przeczytać „Time'a" i „Newsweeka". zanim autobus wjechał w breję przed witryną banku. Nie bez znaczenia była tu Annika i jej praca. nie przyrządzali łososia. grzanki zjadł sam. Thomas odczuwał zniecierpliwienie i niepokój. Annika postawiła weto i Thomas zrezygnował z samochodu.

są tutaj. * Tak. * Nie. mocno się przytulając. * Niech mi pan da też pierniczek. w którym swoją siedzibę miało Radio Sztokholm. * Dlaczego nie? * powiedział Thomas. jak leje się woda i jak Annika ISć myje zęby. Pocałowała go w szyję i pogłaskała po włosach. * Przepraszam. sprawiała wrażenie nieprzytomnej ze zmęczenia. Jakiś wczesny straganiarz rozłożył u wejścia do metra swoje stoisko z drewnianymi mikołajami. * Idiotka * powiedział Kalie. Nie odpowiedział. Siąpił deszcz. Poczuła na policzku chłód materiału dziecięcego kombinezonu. Annika złapała go w ostatniej chwili. niż zamierzał. * Dziś pojedziemy autobusem. * Grzane winko na dobry dzień? * zagadnął handlarz. . zasunęła kratę i zamknęła drzwi. odkąd skończył piętnaście miesięcy. Przykucnęła na chodniku na klatce schodowej i przytuliła Ellen. muszę pracować. jakby miała zawroty głowy. ale to niestety niemożliwe. żeby zrobić tam wywiad. przejechali dwa przystanki i znaleźli się przy białym budynku z łat osiemdziesiątych. a potem cię poniosę.. że jestem tak późno * powiedziała cicho. * Chcę być dzisiaj z tobą.płaszcz na podłogę i ponownie zadzwoniła do gazety. Kiedy Annika rozmawiała z innymi rodzicami. skąd miał do przejścia kilka przecznic do swojego biura na Hornsgatan. zdjął narzutę i położył się. do którego Kalie chodził. który o mało się nie przewrócił. udawał. * Cztery dni. dzisiaj chyba zostawimy wózek. prawą trzymała Kallego. stał tylko z opuszczonymi rękami i patrzył na jej plecy. Bo wiecie. Annika zaśmiała się. który trzeba było sprawdzić na policji. podnosząc trzy palce. Thomas poczuł wzbierającą irytację. wypchnęła dziewczynkę. Thomas wszedł do sypialni. ten największy. * Nie mów o siostrze „idiotka". * Tak. Thomas długo leżał z otwartymi oczami. a świat był całkowicie szary. Gdzie masz rękawiczki. wyjmując banknot z kieszeni kurtki. Mówiła o jakimś kursie taksówką. w kształcie serca. Za to piątek spędzimy razem. Po chwili spała jak zabita. * Musiałam pojechać przez Sódermalm.. a Ellen niewiele ponad rok. mamo * zaprotestowała Ellen. Torba uderzała ją w plecy przy każdym kroku. * Zapracujesz się na śmierć * powiedział Thomas oschłej. zgadza się. zostały jeszcze cztery dni. Wigilia! * zakrzyknął Kalie. * Wiem. słuchając odgłosów nadjeżdżających samochodów z ulicy i jej spokojnego oddechu. Annika wróciła do windy. Słyszał. Wiecie ile dni zostało do Wigilii? * Trzy tygodnie * oznajmiła Ellen. mamo * powiedziała Ellen. Chcesz? Dziewczynka kiwnęła głową i zarzuciła jej ręce na szyję. * Ładnie pachniesz. wiem * odrzekła. mamo. Wysiadł przy Slussen. Ale masz rację. wyciągając w stronę Thomasa parujący kubek. jaki dzień jest w piątek? * Wigilia. * Mama. że śpi. na dworze jest chlapa. położyła rzeczy na biurku i poszła do łazienki. że wcale nie zasnął. nie podnosząc wzroku. czy ja też mogę jechać? * Kalie stanął na wózku. * Ale ja chcę jechać. Nie zauważyła. Annika lekko się chwiała. Od zatoki ciągnął wilgotny wiatr. Na drugim piętrze mieściło się przedszkole. Na chodniku śnieżna breja zdążyła już zamienić się w wodę. był o włos od wybuchu. Kiedy się kładła. Ellen? Zapomnieliśmy ich? Nie. Wyszli na ulicę Scheelegatan i przed „Indian Curry House" wsiedli do autobusu nr 40. Po odłożeniu słuchawki Annika przytrzymała się biurka. Annika niosła dziewczynkę na lewej ręce.

Dzieci hałasowały. Nasłuchiwała chwilę. ale za drzwiami było cicho. Czyli wciąż był obrażony. zaś w tej chwili w redakcji znajdowało się blisko dziewięćdziesiąt osób. może kupicie choinkę? Chcecie? * Taaak! * krzyknął Kalie. mam dosyć grzebania się w tej poczcie. W holu było tłoczno i głośno. Codziennie dostajemy ponad sto komunikatów prasowych i listów. ale pomachała ręką nad głową na znak podziękowania. a połowę opiekunów stanowili mężczyźni. gdy w dużym. nie wylewając kawy. mamo * kwiliła Ellen. W środku przebywało pełno ludzi i panował straszliwy rozgwar. a ktoś z personelu kiwnął głową. * W środę jedziemy na wycieczkę. Nie wiedziała dlaczego. Przejrzenie tego zabiera cholernie dużo czasu. Po śniadaniu zebrano się w sali z poduszkami. * Dobra robota. Annika wzięła paczkę z gazetami i poszła w stronę swojego pokoju. w przedszkolu byli niezwykle zgodni. kierownik dbał o placówkę. Kiedy wchodziła do redakcji. że spora część dzieci została już przed świętami w domu. dorośli je uspokajali. starając się uwolnić z dziecięcych rączek. zaraz po podwieczorku * obiecała Annika. Westchnęła i ruszyła w kierunku schodów. „Opowieść o piracie" i „W domku na skraju lasu". do którego mogłaby wyrzucić kubek * nie udałoby się jej wziąć całej poczty. czy nie usłyszy jakichś odgłosów zawodu. Wsiadła do autobusu nr 56 przy budynku towarzystwa ubezpieczeniowego Trygg*Hansa. ale nie mogła się do tego przyzwyczaić. . a Ellen zawtórowała mu niczym echo. trzeba mieć własny prowiant * powiedział jeden z opiekunów. żwir i śnieg utworzyły niewielki wał pod drzwiami. zajrzała do swojej przegródki na pocztę. Annika! * krzyknął ktoś. Rodzeństwo siedziało w czasie posiłków przy tym samym stole. Annika rozebrała się w swoim pokoju i poszła po kawę do automatu. bo przegródka była pełna. * Chcę być z tobą. Rozejrzała się za koszem. * Nils Langeby wziął dzisiaj wolne za nadgodziny * powiedziała. Potem przedszkolaki zaśpiewały kilka tradycyjnych piosenek: „Jestem małym króliczkiem". * Co tak wzdychasz? * zapytał za jej plecami Anders Schyman. Jęknęła głośno. * Zobaczymy się wieczorem * pożegnała się Annika i szybko zamknęła za sobą drzwi. Annika skinęła głową. * To chyba fajnie? Pójdziecie wtedy do domu i zaczniecie przygotowania do świąt. że dobrze trafili. nie podnosząc wzroku. Annika uśmiechnęła się zakłopotana. Podczas sprawdzania obecności okazało się. * Muszę już iść * powiedziała Annika. Mimo że w domu często się kłócili. Eva*Britt Qvist stukała w klawiaturę swojego komputera. Tak było w weekendy i w nocy. * Mogę zostać dzisiaj z nimi na śniadaniu? * zapytała Annika. ińO * Ech. było już wpół do jedenastej. Kalie opiekował się swoją młodszą siostrą. a Ellen natychmiast się rozpłakała. Przy śniadaniu Annika posadziła sobie Ellen na kolanach i dla towarzystwa wzięła kanapkę i filiżankę kawy. * Tata was dzisiaj wcześnie odbierze. na co Kalie uwiesił się jej na ramieniu. pustym pomieszczeniu przy migających ekranach komputerów pracowało kilku skoncentrowanych dziennikarzy. Jej zdaniem właściwa atmosfera panowała wtedy. Wracając. Na zakończenie porozmawiano trochę o Bożym Narodzeniu i odśpiewano wigilijną piosenkę „Tupu*tup".stwierdzała. Personel przedszkola był doświadczony i kompetentny. rozpraszanych jedynie od czasu do czasu przez dzwonek telefonu. Nie rozpoznała po głosie kto.

ale spaliłaś ich najlepszy trop. Mam z nią porozmawiać? Annika uśmiechnęła się i popiła łyk kawy. jeśli chodzi o tytuły w środku. * Ale ja nie napisałam o kodach alarmowych! W ogóle nie wymieniłam tego słowa! Odrzuciła kubek i złapała za gazetę. czarne litery tytułu oznajmiały: „Rozwiązaniem jest kod alarmowy". kiedy poprzedni szef wyj echał do Nowego Jorku. * Popadasz w histerię. kiedy odłożył słuchawkę. Rzecznik prasowy nie miał zielonego pojęcia. czytali artykuł Anniki na stronach szóstej i siódmej. który jak zwykle siedział ze słuchawką telefonu przyciśniętą do ucha. Dostrzegła. * Zanim mianowano go korespondentem. żeby samej kontrolować materiały. Dowiem się. a zabrzmiało to raczej jak syk. Odwróciła się na pięcie i poszła do siebie. * Co? Dlaczego? Coś jest nie tak? * Nie. ale Annika nie zamierzała tak łatwo mu odpuścić. dał ten tytuł? * Półtonu ciszej * powiedział Johansson. i tak już zostało. Obróciła jego krzesło. „Christina Furhage znała Zamachowca. Ludzie otwierali gazetę. poczuła przerażenie. Annika zastanowiła się. Miał na sobie to samo ubranie co wczoraj i przedwczoraj. którymi ją odprowadzano. Facet kłamał. nie wiesz o tym? * odpowiedział i odwrócił się. że ja na tym ucierpię. Natomiast na pewno nie zwymyślał Ingvara Johanssona za to. * Kto. że cała historia ujrzała światło dzienne. i to pod mocno nieszczęsnym tytułem. . Możesz być tego cholernie pewien. * Zaczęłam. * Nie bierz tego tak do siebie * wycofał się Johansson. jeśli nie zależy ci na tym. kurwa. * Policja jest na ciebie cholernie wściekła za ten artykuł o kodach alarmowych * oznajmił. które przybrało postać ucisku w żołądku i szumu w skroniach. Tego rodzaju scysje były w gazecie na porządku dziennym. To chyba o wiele sensowniejsze rozwiązanie. W środku duże.* Przecież wcale nie musisz tego robić * powiedział zdziwiony Schyman. * Zaraz z nią pogadam. Annika poszła do Ingvara Johanssona. Przesłuchanie podejrzanego" * głosił nagłówek na pierwszej stronie. że obiecałaś nie pisać o kodach alarmowych. a czego nie. ale nie widzieli w nim nic niezwykłego i tym samym awantura popadała w zapomnienie. Annika poczuła. * Nie ma znaczenia. Annika poczuła panikę wzbierającą w żyłach niczym bulgocząca trucizna. czy rozbierał się do snu. która pracuje latem na portierni. * Myślałem. Kto dzwonił z policji? Zadowolenie ustąpiło miejsca grymasowi niesmaku. * Bardzo cię proszę. że tym zajmuje się Eva*Britt. Anders Schyman wziął całą stertę poczty i wrzucił do przegródki Evy*Britt Qvist. * Przestań zachowywać się jak skończony idiota * powiedziała. zajmowała się tym Eva*Britt. nie pojmujesz tego? Ucierpi gazeta. żeby kontynuować pracę. Prawdopodobnie był wściekły. że za fasadą nonszalancji ukrywa ogromną satysfakcję.kto dał ten tytuł i z czyjej inicjatywy. Twierdzą. że Annika zawiodła czyjeś zaufanie. ale zawsze interesujące dla pracowników. Annika podniosła się zdziwiona. Annika zesztywniała. * Główny rzecznik prasowy. ciebie i twoją córkę. żeby ona przeglądała pocztę. Zwłaszcza gdy kłócili się przełożeni. nie zauważając spojrzeń. byłoby to dla mnie duże ułatwienie. że oczy zasnuwa jej coś czerwonego i ciepłego. aż uderzył nogami w szufladę biurka. * Kto to zaakceptował? * zapytała. Spojrzenie padło na zarozumiałego mężczyznę na obrotowym krześle. co ona obiecała. Dotknie to Andersa Schymana. co takiego wyprowadziło z równowagi szefową działu kryminalnego. Zastanawiano się. * Kurwa mać! * wrzasnęła. * Ty? * Przecież nie mam nic do powiedzenia.

Był na wylocie i wiedział o tym. stukając obcasami. że któregoś dnia brudy trafią do wentylatora. a wtedy nikt w redakcji nie uniknie powalania twarzy. Zbliżała się do sześćdziesiątki i nie miała szans na znalezienie nowej pracy. Sekretarka podeszła do biurka Anniki. którzy stali się zbędni. Sporo nauczył się w minionych latach. która codziennie rosła. Bała się. * Proszę. że zrobiono z niego kozła ofiarnego za śmierć Christiny Furhage.. Twarz kobiety była pociemniała od pogardy.Annika jednak nie zapominała. albo jego przy biurku. Zazwyczaj było tak. Evert Danielsson kiwnął skwapliwie głową. rzadko osobie zmuszonej do odejścia udawało się zachować popularność. Evert Danielsson wpatrywał się w regał z pustką w głowie i jakimś echem w sercu. Do tej pierwszej kategorii należały głównie kobiety. Zanim Annika zdążyła odpowiedzieć. Miała lekko zapuchnięte oczy. Eva*Britt odwróciła się na pięcie i wybiegła. Kurczowo ściskał blat biurka obiema rękami. * Tak. * Chcesz swoją prywatną pocztę czy też mam się nią zająć? Eva*Britt Qvist stała w drzwiach z kilkoma listami w ręku. miał na sobie czarny garnitur na znak żałoby po Christinie. Potem ogłaszano to publicznie i jeśli chodziło o bardziej znaną postać. Nie można było liczyć na pełną lojalność. Albo przeciwko komitetowi i media pozwalały wypłakać się odepchniętemu. włosy w nieładzie. i rzuciła koperty na blat. aż zostaną określone jego nowe obowiązki. Miał dziwne uczucie. Sposobów. albo pławiono się w tragedii i krzyczano „dobrze ci tak". Nie mieli zamiaru czekać. że nie do końca radził sobie ze swoimi zadaniami w ostatnich latach. informowano personel. Kiedy już zapadła decyzja. Wiedział. oczywiście. ruszała prasowa nagonka. że jeśli ktoś odchodził. niech go pani wpuści. Jest tutaj też Hans Bjallra. Hipokryta. . * Proponuję. że jej nie znosił. że spotka go los tych ostatnich. usiadł na kanapie. Boże miłosierny. Mogło to pójść w tym kierunku. wszyscy wiedzieli. Na ogół nie trzeba ich było nawet przenosić. W głębi ducha wiedział. Nikt nie chciał przejmować ekipy poprzednika. żeby pozbyć się niechcianych. ale z Christiną zaraz nad sobą był kryty. Mam go poprosić? Evert Danielsson spojrzał na swoją długoletnią wierną współpracownicę. a nie przez naczelnego! Annika podniosła zdziwiona wzrok. to pracę tracili też ludzie z jego zaplecza. Ogłoszenie przez zarząd komunikatu prasowego było tylko kwestią czasu. jak postępowano z ludźmi. żebym też robiła ci kawę. Teraz ten parasol ochronny zniknął i Danielsson nie miał żadnego punktu oparcia. Rozległo się pukanie do drzwi i do środka zajrzała jego sekretarka. chociaż osobiście stosował je niezbyt często. Takie miał odczucie. to powiedz mi wprost. że to się nie uda. połóż ją tutaj. Do drugiej przede wszystkim biznesmeni mający zapewnione miękkie lądowanie. było sporo i Danielsson znał większość z nich. rezygnowali dobrowolnie. żeby razem z panem przejrzeć tekst. że podstępnie zmusiłam ją do przeglądania poczty. Jeśli będziesz chciała. żebyśmy tę sprawę załatwili tak szybko i kulturalnie jak to tylko możliwe * powiedział i nie czekając na zaproszenie. Boże. to nie dzieje się naprawdę! Jest wściekła.. pomyślała Annika. * Napisałam komunikat dla prasy. nawet jeśli wskutek pustki w głowie nie bardzo potrafił ubrać je w słowa. * Co? Nie. dziękuję ci. dodaj mi siły! I kupa brudów znowu odrobinę urosła. o ile nie zajmowały zbyt wysokich stanowisk. które albo próbowały utrzymać blat. widział na przykład. Złośliwą radość Ingvara Johanssona z jej potknięcia dołożyła do kupy brudów. Danielsson domyślał się. że jest wydrążony. chcieli pokazać stanowczość i zdecydowanie także bez Christiny. bo myśli. Chociaż na jego korzyść będzie przemawiał fakt. Wszedł przewodniczący zarządu. Reakcja była niemal zawsze pozytywna. że został wyrzucony. Był wysoki.

? * Do każdego zakamarka * powiedziała Eva*Britt i wyszła. ale zostaną one określone w porozumieniu z panem. Co pan na to? Evert Danielsson dokładnie analizował usłyszane słowa.. to nie ja.. jeszcze do końca nie wiadomo. podniosła się i zrobiła to sama. Słyszała. i to natychmiast * poleciła Annika i zawróciła do swego pokoju. Jakie. * Eva*Britt. chodzi o to. co wiemy.. żeby załatwić to w delikatny i kulturalny sposób. bazy danych. zanim się tu pojawiłaś. Nie była dobrym szefem. * Tak. że poczta wchodziła wcześniej w zakres twoich obowiązków. że lekko drży.. bo nie dosyć ci nadskakuję? Annika poczuła. Z tej przyczyny. Cały zarząd zgodził się milczeć w tej sprawie. Podniosła głowę. * Proszę do mnie. że brzmi to bardzo dobrze. Annika podniosła się. że nie robisz tego. Rozmowa prowadziła donikąd. niż się mógł spodziewać. co do ciebie należy. sięgnęła po słuchawkę i wybrała jego bezpośredni numer. że odchodzi pan ze stanowiska szefa kancelarii Sztokholmskiego Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich. * Rozumie pani chyba.. Czy coś się stało? Annika zmuszała się. utrudniacie nam pracę * powiedział główny rzecznik policji. że po tragicznej śmierci Christiny Furhage będzie pan miał inne obowiązki. Było znacznie lepiej. * Ta redakcja funkcjonowała znakomicie na długo przedtem.. Usiadła i oparła czoło o klawiaturę. * Pewne informacje nie mogą trafiać do publicznej wiadomości. też jestem za tym. Jego ręce puściły blat stołu. tylko sam Schyman zaproponował. Muszę zadzwonić. kozłach ofiarnych. inaczej ta redakcja nie będzie sprawnie funkcjonowała. co znajduje się w tym budynku na temat Christiny Furhage? Archiwa. Wczoraj pokłóciłyśmy się na dobre. Czy dotarłaś do wszystkiego. była beznadziejnym przełożonym. nie zamykając drzwi. * Usiądź i zamknij drzwi. więc to takie wezwanie na dywanik. o których chcę z tobą porozmawiać * powiedziała Annika do Evy*Britt. * W porządku. artykuły. o czym mówisz. to na razie wszystko. * Jest kilka rzeczy. zagniewanej i smutnej. jak i nogi w podświadomej pozycji obronnej. Mam dużo pracy.. konfrontacje zawsze były nieprzyjemne. To był niemal awans. * Znakomicie. Annika poczuła gorzki smak niepowodzenia. . to podkopuje śledztwo. nie dałaś żadnej wprowadzającej informacji. który nie potrafi pociągnąć za sobą ludzi. * Nie.. co się dzieje? * Co? O co ci chodzi? * Sprawiasz wrażenie takiej. uważam. jak sekretarka jeszcze przez kilka sekund demonstracyjnie stukała w klawiaturę. potem ze skrzyżowanymi rękami stanęła w wejściu. Sekretarka spojrzała na nią zimno. że się zgadzamy. książki. zostawiając otwarte drzwi. Nie posortowałaś wczoraj materiałów tak jak powinnaś. * Nie wiem. że kiedy piszecie praktycznie wszystko. Żadnego gadania o wyrzucaniu. zdjęcia. Annika pochyliła się w przód i spostrzegła. jak wzbiera w niej złość. Zauważyła. * Nie zechciałabyś wejść do mnie na chwilę? * Po co? Możesz powiedzieć tutaj. żebyś do nich wróciła. Nie wiedziałam. że Eva*Britt skrzyżowała zarówno ręce. żeby zachować spokojny i łagodny ton. Eva*Britt usiadła. Annika westchnęła. Komunikat dla prasy będzie informował. * Od tygodnia jesteś do mnie wrogo nastawiona. * Aha. poszłaś do domu. nikogo o tym nie informując.* Tak. Od czego miała zacząć? Oczywiście od rzecznika policji. sekretarka wierciła się na krześle. Musisz z nami współpracować. Annika usiadła za biurkiem i wskazała na krzesło przed sobą. odprawach.

* W tej sytuacji nie mogę nic powiedzieć. gdzie odbywało się przyjęcie wigilijne. Skończyli rozmowę. po czym powiedział: * To jest właśnie jedna z tych rzeczy. ale nikt nie odebrał. to jest kwestia wyważenia. to dlaczego ujawnienie tej informacji było aż tak niepożądane? Co z prywatnego życia idealnej Christiny Furhage nie nadawało się do wyciągnięcia na światło dzienne? Dlaczego Helena Starkę kłamała? Annika zadzwoniła do swojego informatora. w tekście nie ma ani słowa o kodach alarmowych. by kontakty między gazetą a policją były w przyszłości jeszcze ściślejsze. * Ile osób wchodzi w grę? * Dostatecznie dużo. żebyśmy mieli pełne ręce roboty. jakie osoby miały dostęp do kodów. Coś się tutaj nie zgadzało. Bardzo źle się stało. Co nieco mógłby pan wyjawić.. Ale ta informacja o kodach alarmowych.* Dlaczego więc nam o wszystkim opowiadacie? * zapytała Annika niewinnie. a czego nie? Przecież nie do mnie czy do moich współpracowników. to chyba mogę powiedzieć. * Czyli alarm na stadionie został wieczorem włączony? * Tak.. Czy to prawda? * Christina Furhage miała prywatnego kierowcę. oczywiście. Ustalamy. Rzecznik westchnął. że gazeta pisze o wszystkim. nic nie ukaże się przed jutrzejszym przedpołudniem. nie korzystała z niej tej nocy. jak jest. * Widzi pani. Przede wszystkim kody alarmowe. Annika czuła się zbita z tropu. Okazało się. Nie możemy zgadywać. Do kogo należy ocena. Byłoby to sprzeczne z etyką zawodową.. Potem dostał wolne i dołączył do świętującego grona. Rzecznik zaśmiał się. Ze względu na dobro śledztwa i samej Christiny Furhage. musiałaby chyba pani dostać pokój służbowy obok komisarza! * Nie jest to wcale zły pomysł * uśmiechnęła się Annika. jeśli w jakiś sposób utrudniło to policji pracę. .. ale nie może być tak. * Czy wnoc morderstwa Christina Furhage jechała po północy taksówką? W słuchawce było słychać tylko oddech rzecznika i dzwoniący telefon w tle. że oboje. która nie może zostać ujawniona. Składamy numer za siedemnaście godzin. * Skoro informacja o kodach alarmowych i tak została opublikowana. * Ogromnie mi przykro z tego powodu. czy Berit i Patrik powiadomili. * Daj pan spokój. Żebyśmy mieli z panią jeszcze ściślejsze kontakty. co można opublikować. Furhage miała firmową kartę klienta w Taxi Sztokholm. Jeśli ktoś miał powody. nie o to mi chodziło. co jest korzystne dla śledztwa. Dlatego uważam za tak ważne. * Dlaczego pani o to pyta? * odezwał się w końcu. żeby być na nią zły. * Podano mi taką informację. gdybyśmy próbowali. Zadzwoniła na recepcję z pytaniem. * Zaraz. Pewne rzeczy musimy przecież nagłośnić. * Jeszcze tylko jedna rzecz * powiedziała szybko Annika. co wiemy. że została opublikowana. potrafi pani zawsze odwrócić kota ogonem. ale z tego. * No tak. Ubolewam oczywiście. Jeśli tak dużo osób miało do nich dostęp. Jak pan może zauważył. cała Bengtzon. * Dokąd więc poszła po wyjściu z restauracji? Rzecznik milczał przez chwilę. który zawiózł ją do restauracji. Muszę odebrać drugi telefon. tego jesteśmy pewni. zaraz. zapowiedzieli się na drugą. * Tak. * Co planujecie na dzisiaj? Policjant spoważniał. o której dzisiaj przyjdą. Morderca jest wśród nich. to właśnie on. Po prostu niewłaściwe słowa znalazły się w tytule. wychodząc w nocy.

podszywając się pod nią. Jej mąż Bertil Milander jest dyrektorem jednego z koncernów. Annika przetrząsnęła kieszenie w poszukiwaniu pudru. Siedem trafień. Na dodatek autor artykułu nie uzyskał komentarza głównego sponsora. jeśli stadion olimpijski nie będzie gotowy do użytku pierwszego stycznia tego roku. Annika z trzaskiem zamknęła książkę. różnorakich klauzul było kilka tysięcy i. dotyczyły one nie tylko samych praw do igrzysk. bo uważał ją za taką wspaniałą praco dawczynię i sympatyczną osobę. Jeśli pamięć jej nie myliła. Podeszła szybko do terminalu komputerowego i wpisała słowa „Carl" i „Furhage". Skąd więc wzięło się nazwisko Furhage? Annika spojrzała na hasło pod spodem: Carl Furhage. ale nie z Heleną Starkę. upięła je tylko na karku. zobaczyła w lustrze odbicie swej twarzy * nie był to przyjemny widok. życzliwie usposobiona. dyrektor w branży leśnej. będzie wysyłał wiadomości z jej konta mailowego. dopóki któraś ze stron nie zamierzała powołać się na jedną z nich. zdaniem Anniki. że zawiózł przewodniczącą do restauracji. Annika weszła do swojego pokoju i posmarowała twarz kremem. Tych umów było bez liku. Trzykrotnie żonaty. by przejść do historii i zapewnić sobie miejsce w encyklopedii. Myjąc ręce zabrudzone farbą drukarską. była tylko jak zwykle skupiona i skoncentrowana. Poza tym gazety nie miały nic nowego. najgorsze są styczeń i lipiec. okres dorastania spędziła u krewnych na północy Norrłandii. jedynaczka z szacownej. potem zaczęła kręcić się po redakcji. Annika podniosła wzrok. Panicznie się bała. „Szacowna Gazeta Poranna" znalazła interesujący ustęp w jednej z umów określających zasady przekazania przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (IOC) prawa do organizacji igrzysk SOCOG*owi. ale też międzynarodowego. Teraz opadły. tłuste strąki. Bardzo jej żałował. Bez głębszej myśli odszukała w „Encyklopedii Narodowej" przewodniczącą komitetu olimpijskiego: Christina Furhage. „Poranna" odnalazła klauzulę dającą głównemu sponsorowi prawo wycofania się. ale go nie znalazła. wszystkie były przeładowane reklamami. czyli Komitetowi Organizacyjnemu Igrzysk Olimpijskich w Sztokholmie. Rano nie miała siły myć włosów. Zadbał o to. gdzie znajdowały się leksykony i słowniki. * Niedługo doprawią jej skrzydła * mruknęła Annika. którym chciała zatuszować plamy. było zupełnie obojętne. Czyli od skomputeryzowania archiwum na początku lat dziewięćdziesiątych pisano o tym człowieku siedmiokrotnie. przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego igrzysk. Dała o sobie znać nadmierna ilość kawy i Annika poszła do toalety. krajowego i lokalnego sponsorowania. Pod oczami widniały ciemne kręgi.Annika położyła nogi na stole i zaczęła przeglądać stertę gazet. Z ekonomicznego punktu widzenia listopad i grudzień należą do najlepszych miesięcy dla szwedzkich dzienników. jego trzecią żoną była Dorotea Adełcrona. urodzony pod koniec dziewiętnastego wieku w rodzinie właścicieli lasów z Harnósand. twarz okalały brązowe. a na policzkach pod wpływem stresu pojawiła się lekka czerwona wysypka. Zmarł w latach sześćdziesiątych. „Konkurrenten" przeprowadził rozmowy z licznymi pracownikami Furhage. między innymi z jej osobistym kierowcą. To było wszystko. animatorka starań Sztokholmu o organizację igrzysk olimpijskich. nie wyglądała na zaniepokojoną czy zmartwioną. ilekroć odchodziła od swojego biurka. że panieńskie nazwisko Christiny brzmiało Faltin. jej komputer był wyłączony. Eva*Britt Qvist poszła na lunch. acz ubogiej rodziny. Przejrzenie ich zabierało całą wieczność. Robiła tak zawsze. z domu Faltin. była dla niej nowa. Kariera w branży bankowej. fundując wysokie stypendium dla młodych mężczyzn. którzy chcieli studiować leśnictwo. że była jak zawsze w dobrym nastroju. w którym miały odbyć się igrzyska. Informacja. że ktoś. Annika wcisnęła . Czego musiała się dowiedzieć? Gdzie najpierw sprawdzić? Poszła do pomieszczenia korekty. Annika odłożyła artykuł. Kierowca opowiedział gazecie. co zawierają.

Annika ruszyła powoli między szafkami. co roku rozdzielano ćwierć miliona koron. Annika uśmiechnęła się. pod jakimi hasłami należy archiwizować materiały. wzięła swoją magnetyczną przepustkę i wyszła drzwiami przeciwpożarowymi koło działu sportowego. Wyciągnęła dużą szufladę. młodziutka Christiną. napis * Furhage Carl. Był to kierownik archiwum. Nic więcej jednak o Carlu Furhage nie napisano. Annika odwróciła je i poczuła żywsze bicie serca. Odszukała nazwisko Furhage. Mimo wszystko dziękuję. ale żadnego Carla. do których otwarcia poza przepustką potrzebny był kod. Była bardzo szczupła.klawisz „F6" * „pokaż" * i gwizdnęła. * Jest tego dosyć dużo. nietwarzową fryzurę. Dwie z nich to były małe czarno*białe zdjęcia portretowe. Annika wylogowała się z systemu. Ad*Af. chronione przed pożarem podwójnymi stalowymi drzwiami. Całkiem możliwe. wyciągając ją. Wycinki oczywiście zachowano. * To chyba nie znajdziesz go pod nazwiskiem.. że szukam innego Furhage. zanim uwierzyła własnym oczom. płaska koperta formatu C5. Była wytarta i wystrzępiona. obchodzący swoje sześćdziesiąte urodziny wraz z żoną Christiną i synem Olofem". z szarym. pobrudziła się kurzem. zmarł w latach sześćdziesiątych. * Żyje? * Nie. Stalowoszare szafki. co napisano w „Kvallspressen" i „Szacownej Gazecie Porannej" od dziewiętnastego wieku. * Pisaliśmy o nim? * O tak. ufundował hojne stypendium. Nie były to małe pieniądze. Czwarte zdjęcie. właściwie nie. Annika poszła prosto na drugi koniec sali. przedstawiające ponurego mężczyznę o rzadkich włosach i wyraźnie zarysowanym podbródku. to większość już wybrano * odezwał się ktoś za jej plecami. Christina była. * A nie był przypadkiem fotografowany? Annika przystanęła. Może od stypendiów? Kierownik archiwum wydawał się coś rozważać. Co najwyżej dwudziestoletnia. Annika pozdrowiła pracowników pochylonych nad komputerami. Od czego twoim zdaniem mamy zacząć szukać? * Nie mam pojęcia. Musiał być nieprzyzwoicie bogaty. * Jeśli szukasz wycinków o Christinie Furhage. niezwykle kompetentny mężczyzna o utrwalonych zapatrywaniach. Ag*Ak. Trzecia fotografia była zdjęciem ślubnym starzejącego się dyrektora i starej kobiety. * Tak się składa. Znalazła się w długim przejściu. Na samym końcu znajdowało się archiwum gazety. Pusty los. ale pewnie umieszczono je wjakimś dziale tematycznym. na jakiejś uroczystości albo przy podobnej okazji.. Znalazła właściwą szafkę i materiały oznaczone nazwiskiem Furhage. Usiadła na podłodze i wysypała zawartość. * Możliwe. Pod spodem na doklejonej kartce widniało: „Dyrektor Carl Furhage. ominęła kilka rzędów i doszła do Fu. Carl Furhage w wieku lat pięćdziesięciu i siedemdziesięciu. Koperta ze zdjęciami Christiny wypełniała niemal całą szufladę. Niewątpliwie była to Christiną Furhage. W środku znajdowały się cztery fotografie. włosy miała upięte w staromodną. które upadło do góry nogami. ale za nią znajdowała się mała. która poddała się nadspodziewanie łatwo. było największe. Annika przeczytała podpis dwa razy. Tak mi tylko przyszło do głowy. Dotarła do działu osób i odczytała A*Ac. niejakiego dyrektora Carla Furhage. wypełniały całe to potężne pomieszczenie. zawierające wszystko. zniszczonym linoleum na podłodze i syczącymi rurami pod sufitem. dyrektor * wyblakły. Annika. Potrzebne ci to na dzisiaj? Annika westchnęła i ruszyła do wyjścia. ubrana była w ciemny . Przy okazji jakiegoś święta czy uroczystości. Dlaczego pytasz? * Bo wtedy jest w archiwum zdjęciowym. mijając archiwum sportowe i dział informacyjny. Stromymi schodami zeszła dwa piętra w dół i minęła jeszcze jedne drzwi. niewysoki. Dorotei Adelcrony. * Nie. Annika westchnęła.

Annika pokwitowała kopertę ze zdjęciami i wróciła do swojego pokoju. Potem wydział prasowy kancelarii komitetu olimpijskiego przefaksował go do wszystkich dużych redakcji.30. Godzinę po wysłaniu komunikatu odezwała się „Szacowna Gazeta Poranna" z prośbą o komentarz. Christina urodziła dwoje dzieci! Annika opuściła zdjęcie na kolana. że czeka ją długie popołudnie. * Czy to nie któryś z twoich podopiecznych? * zapytał i wręczył jej komunikat z kancelarii komitetu. Miała uczucie. Podpisz tutaj * odrzekł.kostium ze spódnicą zakrywającą łydki. Był teraz łatwą zdobyczą. Danielsson nie był jakąś czołową postacią w kręgach olimpijskich. najpierw do gazet porannych i telewizji. że reakcja będzie podobna jak po śmierci Christiny. Był pod telefonem. Nie mógł skoncentrować się nawet na tyle. Weszła pochlipująca sekretarka i zapytała. nie mógłby teraz nic przełknąć. kiedy mówił. popołudniówek i do większych dzienników lokalnych. żeby przeczytać choćby jedną linijkę raportu czy artykułu. motłoch mógł się nasycić. redaktorzy bynajmniej nie rzucili się na tę informację. na rozpoczęcie nagonki. ale czuła. Annika nie zetknęła się nigdzie z informacją. Dlaczego mi to dajesz. * Okej. że w biurze rozdzwonią się telefony. Dzieje się coś jeszcze? * Nie w twojej branży * odparł i odszedł. Danielsson spostrzegł. dłoń spoczywała opiekuńczo na ramieniu młodej żony. Kawę? Ciastko? Może sałatkę? Podziękował za troskę. że jego głos brzmiał zupełnie normalnie. Tak się nie stało. * Mój podopieczny to za dużo powiedziane. słuchając szmeru faksów. a później do radia. podniosła się i poszła do kierownika archiwum. Pozwolono mu zatrzymać gabinet do czasu określenia jego nowych obowiązków. nie podnosząc wzroku. raczej w duchu przełomu wieków niż lat pięćdziesiątych. że szef kancelarii komitetu olimpijskiego odchodzi ze swojego dotychczasowego stanowiska. kiedy to musiała być zrobiona. Dopiero dobre czterdzieści minut po odebraniu komunikatu agencja na Kungsholmstorg rozesłała krótką depeszę. że powinniśmy coś z tego zrobić? * Nie wiem. Patrzyła nieśmiało w obiektyw i siliła się na uśmiech. Annika przeczytała dwie linijki. Czekał na atak wilków. Dzwoniący dziennikarz tym się zadowolił. że Christina była żoną dyrektora. spodnie do kolan z szelkami. . pomyślałem. Wsparty o blat stołu czekał na następny telefon. kiedy podszedł do niej Ingvar Johansson z kartką w ręce. Jednak ku jego zdumieniu telefon nie dzwonił. czy coś mu przynieść. * Chcę wziąć to ze sobą * powiedziała. Evert Danielsson siedział w swoim pokoju. Nie wiedziała dlaczego. żeby coś zjeść. abyś wiedziała. że odebrał to raczej jako awans i że ktoś musi uporządkować chaos wywołany śmiercią Christiny Furhage. Dziecko nie mogło tak po prostu zniknąć. a w rękach trzymał jabłko. że w jakiś sposób miało to decydujące znaczenie. kiedy dzwoniłam. Komunikat o odejściu Everta Danielssona wysłano do agencji prasowej Tidningarnas Telegrambyra o godzinie 11. uważasz. Musiało gdzieś się znajdować i z pewnością mogłoby opowiedzieć niejedno o swojej mamie. Cała fotografia była niezwykle sztywna i wyraźnie ustawiana. Na kolanach trzymała czarującego dwuletniego malca o blond kędziorach. że byłoby dobrze. Annika schodziła do stołówki. * Jasne. Annika złożyła kartkę. że miała syna. Chłopiec miał na sobie biały sweterek. W głębi ducha wyobrażał sobie. żeby zająć się konsekwencjami wynikłymi ze śmierci Christiny Furhage. Annika włożyła z powrotem zdjęcia do koperty. Sam dyrektor stał za kanapą ze zdecydowanym wyrazem twarzy. nie mówiąc już o tym. Strach łomotał mu w skroniach.

Dzielnica Sódra Hammarbyhamnen robiła przygnębiające wrażenie ze swoją pustą. * Miała też syna. Annika zastanowiła się przez chwilę. potem powiedział: * Do czego pani właściwie zmierza? * Nie wiem * odrzekła Annika. Wzięła taksówkę i zapłaciła kartą. Berit i Patrika wciąż jeszcze nie było w redakcji. * Skąd więc może pan wiedzieć. gdzie pracował Thomas. po czym znowu poszła do kafeterii i dokupiła trzy cole. miała córkę. mówi pani? Nigdy o nim nie słyszałem. poszła do kafeterii. * Tak na marginesie. który dobrze znała. Powiedział.. Wie pan może. kiedy doszedł do siebie. który skinął głową. Tam pokoje były zarówno ładniejsze. na wpół gotową wioską olimpijską. że zmianę zakresu obowiązków traktuje raczej jako awans. że Christina Furhage ma syna? * Syna? * zapytał Danielsson zdumiony. * Z notatki w gazecie. * Kto? Danielsson myślał przez chwilę. * A co będzie pan robił? * zapytała Annika. * Jestem pod komórką * rzuciła Johanssonowi. Pogoda była naprawdę pod psem. Zamiast do stołówki. Annika przeskoczyła przez największe kałuże. wiedział pan. Annika porównywała je z jedynym budynkiem administracyjnym. Była co najmniej zdumiona. która z tego powodu została zmuszona do odejścia z kancelarii? Evert Danielsson poczuł. Sprawiał wrażenie nieobecnego duchem. Syna. Sałatkę zjadła w cztery minuty. * To zależy. za to biura w środku wyjątkowo małe i prosto urządzone. wiem.. kto z szefów miał siedem lat temu romans z kobietą. Recepcja komitetu była przestronna. to jasne. Pijąc drugą. kto uporządkuje chaos po. pomyślała Annika. Deszcz zmył resztki śniegu. jak się na to spojrzy. Po chwili bąknął: * Hm. siedzibą Związku Gmin. ale i tak glina oblepiła jej nogawki spodni.Przeklęty dupek. * Chcę tylko mieć pełny obraz sytuacji. kto to był? * Tak. * Skąd pani o tym wie? * zapytał. jak i . Złożył pan wypowiedzenie? * Nie. kiedy Annika wyjeżdżała do Sódra Hammarbyhamnen. * A jest to zwolnienie? Evert Danielsson zastanowił się. * Aha. Lenę. ponurym biurowcem komitetu i zrujnowanym stadionem. a w uszach Danielssona zabrzmiało to zupełnie szczerze. jak opada mu szczęka. że nie odbieram tego jako zwolnienia. * Rozumiem * powiedziała. chodzi mi o to. kiedy Evert Danielsson poprosił ją o przyjście do kancelarii. zamieniając ziemię w coś pośredniego między bagnem a jeziorem. Chyba jednak nie była głodna. gdzie on jest? * Nie mam bladego pojęcia. * To nie jest do końca ustalone * odpowiedział Danielsson. wybrała numer kancelarii komitetu olimpijskiego i poprosiła o połączenie z Evertem Danielssonem. * Kto więc podjął decyzję o przydzieleniu panu innych obowiązków? Zarząd? * Tak. * Czy wie pan. że to awans? Mężczyzna w słuchawce zamilkł. Tutaj błoto sięgało po kostki. Kupiła sobie sałatkę z makaronem i colę i wróciła do swojego pokoju. potrzebują kogoś. * Nie mógł się pan tym zająć jako szef kancelarii? * Ech. żeby mogli porozmawiać. Wie pan. bo zasadzona latem trawa jeszcze na dobre nie wzeszła. * Nie.

Annika wyciągnęła z torby kopię zdjęcia rodziny Furhage. że to zakłóca pracę. czy ta informacja jest prawdziwa * stwierdził. załkał. * Muszę powiedzieć. Evert Danielsson kiwnął głową. że Furhage miała syna? * zapytał Danielsson. nie wolno go było wynosić poza redakcję. Evert Danielsson westchnął. ani o drugim. bujne stalowosiwe włosy i dość przyjemną fizjonomię. że była to sekretarka ani że została zwolniona. wskazując na kanapę. Wytarta kanapa. Twierdziła. Gabinet Everta Danielssona leżał w połowie długiego korytarza. Podała fotografię Danielssonowi. Nie wynikało z niej jednak. * Tak. * Christina była w tej kwestii nieubłagana. Christina nie lubiła opowiadać o swoim prywatnym życiu. iż pracowała tutaj i musiała odejść. po co ją zaprosił. rozprasza uwagę. * Kto ustanowił tę zasadę? * Christina. Oryginał zwróciła do archiwum. wszędzie świetlówki. * Dziękuję * Annika usiadła. regały. Podano tylko. Zdjęła płaszcz. który przyglądał się jej z rosnącym zdumieniem. * Nie miałem o tym pojęcia. Miał około pięćdziesięciu lat.. * O czym? O mężu czy o dziecku? * Ani o jednym. Zakrył rękami twarz. Annika uniosła brwi. a drugą chwytając blat stołu. Annika czekała w milczeniu. Sara była jednak wspaniałą sekretarką i z pewnością mogłaby zostać. * Ze mną. Zasada obowiązuje wszystkich. Obecnie jednak zeskanowanie zdjęcia i wydrukowanie kopii było kwestią jednej minuty. aż się pozbiera. Z zewnątrz miało tak wyglądać. widziałam notatkę z archiwum o tym wydarzeniu. * Nadal? Danielsson puścił blat biurka. biurko. Mężczyzna umilkł. jest przyczyną nielojalności. to wszystko. biurka. * Naprawdę kochałem Sarę. * Co skłania panią do przypuszczenia. Nie wiedziała właściwie. Tylko oczy były zmęczone. ale byłem wtedy żonaty * odezwał się w końcu. Jego oczy były suche. proste regały. Był niewiele większy niż pokoje pracowników biurowych. * Osoby pracujące przy organizacji igrzysk obowiązuje zasada. która została wyrzucona. najpewniej kupione w Ikei. jest mi wszystko jedno. * Mam jego fotografię. kładąc jedną rękę na kolanie. że szefowie kancelarii mają mahoniowe meble i okna z widokiem. * Z kim ta sekretarka miała romans? * zapytała Annika.praktyczniej wyposażone. że mam wątpliwości. * Właściwie teraz to już nie wiem. chociaż lekko zaczerwienione. . * Tak chciała Christina. co wyglądało nieco dziwnie. Annika myślała. Jedną ręką trzymał się kurczowo blatu biurka. Annika milczała w oczekiwaniu na dalsze słowa mężczyzny. co Annika uznała za trochę dziwne. gdyby nie. * Czego to się człowiek nie dowiaduje * powiedział. a wokół ust rysował się wyraz smutku. Kancelaria komitetu olimpijskiego była niemal spartańska: białe ściany. że dwoje zatrudnionych w tym samym miejscu nie może się ze sobą wiązać * wyjaśnił. Danielsson powiercił się nerwowo i wreszcie powiedział: * Pytała pani o sekretarkę. Przyj rżała się uważnie mężczyźnie. naraża współpracowników na niepotrzebny stres i zmusza ich do szczególnego traktowania się nawzajem. ale wstrzymała się z wyjęciem notesu i ołówka. Ale jeśli o mnie chodzi.. plastikowa podłoga. który siedział przed nią.

* Tak. gorzkim śmiechem. * Nie. * Dzisiaj nie muszę brać ze sobą żadnych papierów. niosąc pustą teczkę. co by pani napisała. Może nigdy. i bez mojej wielkiej miłości. kiedy nie potrafiłem uchronić jej przed wyrzuceniem z pracy.. nie ma tam nic szczególnego. dziękując za możliwość spotkania. tak można powiedzieć.. a potem dodał jakby do siebie: * Czasami zastanawiam się. Drzwi były zamknięte. narożny pokój z oknami wychodzącymi na dwie strony. natychmiast mnie rzuciła. Evert Danielsson westchnął. puszczając kant biurka. Mężczyzna spojrzał na podłogę. bo myślała. Zamilkł na chwilę. Miałby pan coś przeciwko temu? * Nie wiem. Ma pani zamiar to wykorzystać? Napisze pani o tym? * Na pewno nie teraz. Zaśmiał się ponownie cichym. * Cóż. proszę pani. tam odbywały się wszystkie spotkania i negocjacje. A Sara zerwała ze mną. * A Helena Starkę? * No tak. pokażę. ciemną boazerią i kryształowymi żyrandolami. * Czy Furhage była dobrym szefem? * odezwała się w końcu Annika. Włożył płaszcz. Tam miała swoją trzecią sekretarkę. ciężko to uporządkować. Zgasił światło. Skręcili za róg. Podwieźć panią dokądś? * Nie. zagubił się w swoim milczeniu. * Tak na marginesie. Podniósł wzrok. No cóż. Ma pokój obok Christiny. Annika też wstała. No i obudziłem się z ręką w nocniku. nałożyła płaszcz. zależy przecież. wziął teczkę i popatrzył z namysłem na biurko. dwa komputery. Szli koło siebie długim białym korytarzem. * Może mimo wszystko nie była warta pańskich uczuć * powiedziała Annika.. Podniósł się. Ktoś powiedział mojej żonie o Sarze. fotele. duże biurko. .* Już pan nie jest? Zaśmiał się. mógłbym bardzo dużo opowiedzieć. * Podwiozę tam panią. * Jesteśmy na miejscu. * W takim dniu jak ten pojawia się wiele myśli i uczuć.. * Nie może pani iść przez to błoto * zaprotestował Danielsson. * Christina miała kilka gabinetów * objaśnił. czy nie uwiodła mnie. ma pani rację. tutaj wykonywała dużą część praktycznej roboty. * Nie mam klucza. proszę go odesłać do komunikatu dla prasy. kanapa. stolik. przyjmowała dziennikarzy i innych gości. Jeśli ktoś będzie dzwonił. * Chyba pójdę do domu. * Była gwarantem mojej pozycji * powiedział Danielsson. bez żony i dzieci. zamierzam wstąpić do przyjaciółki w Lumahuset. przywołując w pamięci archiwalne zdjęcie wspaniałej komnaty zamkowej z angielskim biurkiem. gdzie znajdował się gabinet Furhage? * Nie widziała go pani? Zaraz przy wejściu. Annika czekała. * Spodziewałabym się czegoś szykowniejszego * powiedziała Annika. Gabinet reprezentacyjny miała w centrum miasta. * Ten tutaj to jej codzienne biuro. tuż za Rosenbad. Czego właściwie pani szuka? * Dlaczego poprosił mnie pan o przyjście tutaj? Danielsson westchnął. Dwie z jej sekretarek pracują tutaj. okręcił szyję szalikiem.. że pomoże to jej w karierze.. podała Danielssonowi rękę. jak będziemy wychodzić. Zajrzał do pokoju obok i powiedział: * Wychodzę. przewiesiła torbę przez ramię. * Teraz jej nie ma. Kiedy stało się dokładnie odwrotnie... wyszedł z gabinetu. a ja jestem na wylocie. i starannie przekręcił klucz w zamku. dziękuję. jej torpeda. Pracowałem tutaj od samego początku.

że nasza Christina cierpiała na ciężką paranoję. Zaczęła od Berit. zaledwie od dwóch miesięcy. dostał specjalny rozkaz. rzuciła płaszcz na biurko. Zatrzymał się przed bramą budynku. jej córki. Właściwie to on sam nie wie. nim otworzył drzwi. jeśli miałby coś interesującego. Idzie na zieloną trawkę. tak. Annika wsiadła i zapięła pasy. * Tak. * To co mówił? . * No proszę! * Coś jeszcze. * Skorzystaj z mojego biurka. Gdzie jesteś? * U Anne Snapphane. Słyszała. * Co robi Patrik? * Jeszcze nie przyszedł. Najwyraźniej kierowców zmieniała jak rękawiczki. żeby pod żadnym pozorem nie dopuszczał Leny. * Wydaje się. * Na to wygląda * przyznała Annika. nie? Annika lekko westchnęła. czy coś pani o mnie napisze. w której pracowała Annę Snapphane. to jasne. Weszła do telewizji. Bała się bomby. kto ją zamordował? Evert Danielsson uruchomił silnik. kogo to obchodzi? Danielsson nie jest ani skory do płaczu. Ten szofer nie pracował dla Furhage zbyt długo. że ktoś ją śledzi.Miał nowiutkie służbowe volvo * no tak. Wariatka. że Furhage panicznie bała się. * Zaraz kończę * powiedziała. * Jak to? Mężczyzna nie odpowiedział. że jedno jest pewne: dostatecznie wielu miało powód. Annika była zaskoczona. Kazała mu też codziennie dokładnie sprawdzać samochód. Zapomniała go i musieli się po niego specjalnie wracać. Ja muszę tylko. ostrożnie wrzucił wsteczny bieg i delikatnie przeciągnął ręką po kierownicy. Annika usiadła na miejscu Annę. pracował niemal przez całą noc. patrząc na tylne światła samochodu znikające w mżawce * że ta historia staje się coraz bardziej zagmatwana. to bez ekstraprocentów. ani gotowy do ataku. jak Berit wertuje notatnik. Jeśli już. I w zasadzie nie ma o czym pisać. * Powiedział też. * Chciałbym wiedzieć. Z kancelarii komitetu do jej mieszkania zawsze musiał jechać okrężną drogą. * Chcesz grzanego wina? * Hm.. Przyjaciółka zajęta była redakcją i niemal z ulgą przyjęła możliwość zrobienia sobie przerwy. To z córką będziemy musieli oczywiście ocenzurować. * Wywalony? * Niezupełnie. Annika wręczyła mu swoją wizytówkę i poprosiła. Ucięłam sobie krótką pogawędkę z Evertem Danielssonem. Volvo było jednym z większych sponsorów * piip*piip. dwa razy mocno dodał gazu.. Potwierdził na przykład. Pogładził lakier na dachu. Pół kilometra do Lumahuset przejechał w milczeniu. otworzył pilotem samochód.. * Jak pan myśli. w pobliże samochodu. * Rozmawiałam z szoferem Furhage * poinformowała ją Berit. by zadzwonił.. Dobijam się teraz do policji o komentarz. * „Konkurrenten" zrobił to wprawdzie już wczoraj. ale kierowca opowiedział mi trochę nowych rzeczy. * Jedno jest pewne * powtórzyła słowa Danielssona. podziękowała za podwiezienie i wyskoczyła z samochodu. No ale to będzie rewelacyjny artykuł: Furhage bała się zamachu bombowego. * Powiem pani. Chciałabym trochę podzwonić. że miała ze sobą komputer.

opróżniła jedną z piorących pralek. Pięć lat. nowotwór złośliwy skóry. Helena Starkę spała fatalnie. stojąc przy stole. czy nie przynieść chodnika. palę. męczyły ją najgorsze koszmary. wrzuciła mokre rzeczy do stojącego obok kosza i poszła po swój chodnik. * Znałam ją najlepiej ze wszystkich! . * Boże. Wszystko było oczywiście zajęte aż do Nowego Roku. dziennikarka z „Kvallspressen". pani ode mnie chce? * Takjakpowiedziałam. * Nikt pani oczywiście nie zmusza. Christina była przeciwna paleniu. ale co to. wielokrotnie się budziła. Dlaczego nie przyznawała się do swojego syna? Wstydziła się go? Helena Starkę miała mętlik w głowie. * Kto? * Mój syn.. Wepchnęła go do pralki. ale teraz nie miało to już znaczenia. * Czego... jak często na Ringvagen. Kiedy w końcu wstała z łóżka i spojrzała przez okno. Pali pani? * Co? Tak. Z garderoby dochodził nieznośny smród. była pani tak blisko z nią związana. chodzi mi o to.. miała ochotę położyć się z powrotem. Potem stała długo pod prysznicem. że ja. Annika wyciągnęła swój notes. * Czy coś jeszcze? * zapytała Starkę. ciekawych rzeczy się człowiek dowiaduje. robię pranie. nic. przepraszam. na ten temat rozmawialiśmy najwięcej. ale doszła do wniosku. od 702 i zacisnęła kciuki. * Syna? Przecież wczoraj wieczorem opisałam całe jej życie. Nie wiedziałam. Na koniec wyszorowała garderobę i podłogę w przedpokoju.. * Chłopiec umarł... to straszne.właściwie nic. Przeszła do kuchni. żeby zarezerwować termin. które zabijały wszelkie kolory ulicy. * Pranie? * Co w tym takiego cholernie dziwnego? * Nie. Rozłączyły się.. * Umarł? Kiedy? * Jak miał.. czy mam ochotę z panią rozmawiać * powiedziała Helena. o żadnym synu nie było mowy.. u diabła. Skąd ta kobieta wiedziała o synu Christiny? * On umarł * powiedziała. kiedy zadzwonił telefon na parapecie. żeby zapalić papierosa. * No proszę. kilka rzeczy. że tak dobrze znała pani Christinę. cholerne szare pomyje. Muszę poszperać w tej sprawie. To była ta sama baba co wczoraj. Z tyłu na okładce zanotowała numer telefonu Heleny Starkę.. ma pięć lat. Paliła w ciemności. że najlepiej zaczekać do wieczora.. dobrze ją znałam! * krzyknęła Starkę i pociekły jej łzy. aż staruchom przejdzie złość. do cholery. To on był tym przełożonym. nasypała z nawiązką proszku i uciekła. który miał romans z sekretarką w kancelarii. ja tylko. Czy miałaby pani czas na chwilę rozmowy? * Nie.* Nie tak wiele. Nie chciała rozmawiać o synu. Dał też do zrozumienia. usiłując zachować maksymalnie oschły ton. czy nie ma w zanadrzu jeszcze jakichś tajemnic. * Tak. Zastanawiam się. że będzie się pani zajmowała czymś takim tuż po. nie sądziłam. Wybrała kombinację cyfr zaczynającą się. żeby pozbyć się z włosów zapachu wymiocin. pięć lat. Jakie to okropne! Na co umarł? * Czerniak.. * Przepraszam. Usiadła i zgasiła papierosa. Dlaczego nazywają panią torpedą Christiny? Starkę zamurowało. Nie zastanawiając się wiele. panią obchodzi? * Nic.. Teraz już nic nie miało sensu. tyle co Kalie. Padał deszcz. * Dobrze go ukryła. Rozważała. Zdążyła się zaciągnąć dopiero drugi raz.Interesuje mnie Christina Furhage. * Furhage miała syna z pierwszego małżeństwa. Christina nigdy się z tym nie pogodziła. * O tak. Co robimy dalej? * zapytała Berit. Starkę wciągnęła dżinsy i zeszła do pralni. że Furhage miała wielu wrogów. * Nie jestem pewna.

a nagrywanie nowych miało ruszyć dopiero po świętach. ciężki przypadek. co jej wpadło w ręce. przyjaciółka zdradziła mnie z moim synem. Dobre. aż tam na zewnątrz zrobiło się zupełnie czarno. gdzie szybko przesuwały się obrazy. mój syn zdradził mnie z moim psem. niczym ryk zwierzęcia złapanego we wnyki. Słyszała samą siebie. zrobiłam wszystkie kombinacje. Pomieszczenie było znacznie większe niż te małe boksy. Pamięta pani internat dla trudnej młodzieży w Botkyrka? Spłonął sześć lat temu. Annika zostawiła płaszcz. * Czy już wiadomo. że to piromanka? Tak. * Otóż to. a co jakiś czas ktoś odpada w głosowaniu i wraca do domu. Annika przywitała się i usiadła w jednym z foteli. dwa fotele i stół. W kącie zmieściły się nawet kanapa. płakała. To jest zawsze przykre. a w niej wszystko się skończyło. Nosi tytuł „My pamiętamy * oni chcieliby zapomnieć". głowę położyła na brudnym blacie i płakała. jak okropnie to brzmiało. * Szczęście. Dostałam trochę w kość. czemu? * Rozryczała się. która znała Christinę Furhage. młody chłopak. Co się stało? * Rozmawiałam właśnie z kobietą. Płakała prosto w słuchawkę.. na całego. Weszły do sali pełnej monitorów telewizyjnych. * A jak myślisz? Skąd! Mam w każdym razie nadzieję. nie? * Brzmi śmiertelnie nudno * oceniła Annika. * Co chcesz robić zamiast tego? * Cokolwiek. * Co się stało? Dlaczego tak siedzisz? * zapytała Annę i postawiła na biurku kubek napełniony grzanym winem oraz kopiasty talerz pierniczków. * Weź to i chodź do reżyserki. Uczestnicy mieszkają na bezludnej wyspie i starają się zostać tam jak najdłużej. siedziała w psychiatryku przez cały okres dojrzewania. * Okropność * powiedziała Annika i powoli odłożyła słuchawkę. W telewizji było stosunkowo mało ludzi.* Chyba poza rodziną. * Tak. Annę Snapphane odjęła ciastko od ust. On zdradził mnie z przyjaciółką. skończona wariatka. Annę Snapphane popatrzyła na nią ze współczuciem i weszła w następny korytarz. Odsunęła słuchawkę na kilka centymetrów i wsłuchała się w ciszę zapadłą po nieznośnym krzyku Heleny Starkę. ale przewiesiła torbę przez ramię i poszła za Annę.. głośno. kiedy człowiek za mocno przyciśnie. klawiatur. porządnie. Podpalała wszystko. . Może na wiosnę pojadę do Malezji i będę obsługiwała jako reporter naszą nową produkcję. pulpitów kontrolnych i przewodów. który zajmował się czysto techniczną obróbką programu i wpatrywał się w ekran telewizora. Wie pani. płakała. bieżące produkcje były gotowe. nie. Na obrotowym krześle przed największym pulpitem kontrolnym siedział montażysta. Jesteśmy na miejscu. kiedy schodziły spiralnymi schodami do działu technicznego. Annę Snapphane pokiwała współczująco głową i wskazała na kubek i pierniczki. zobaczysz początek naszego programu noworocznego. oparła ręce na stole. Annę Snapphane wykrzywiła twarz w grymasie. odtwarzaczy betamax. co będziesz robiła w następnym sezonie? * zapytała Annika. ta cholerna rodzina! Skapcaniały staruszek i świrnięta córeczka. * Wyglądasz na zupełnie zdołowaną. ledwo można ją było wpuszczać do umeblowanych pokoi. O gwiazdach i skandalach. które nazywano reżyserkami w redakcj ach telewizyj nych wiadomości. Annika nie wierzyła własnym uszom. Lena. Moim zdaniem będzie wokół tego duży szum i rekordowa oglądalność. i to setki razy. że nie jesteś dyrektorem programowym. niepohamowanie. że uniknę „Kobiecej kanapki". tak. To była ona. Odłożyła słuchawkę. balansując z talerzem pełnym pierników. do cholery.

krótkie czarne włosy. a co ja robię całymi dniami? Nie ma w tym kraju świra. tak. * Starkę. Annika spojrzała sceptycznie na swoją koleżankę. już wiem! Aktywna macho*lesbijka. * Znasz niejaką Helenę Starkę? Annę opuściła piernik i zastanowiła się. powiedział. że nie wstydzi się swojej seksualności. co panowie mówią. żeby spojrzeć sceptycznie. a kiedy skończyli.. Analityk pomachał swoimi foliowymi arkuszami i wskazał na słupki i procenty. Potem ukazała się czołówka programu noworocznego i znany prezenter wszedł do studia. Jak myślisz. ale skończyło się kompletnym fiaskiem. * Co o tym sądzisz? Dobre. Poza tym użył pan na to środków. * Ściągnęłaś Starkę na kanapę? * Nie. * Na szczęście nie wszystkie rozumują tak jak ona. ważąc słowa: * W tym. które szły na początku grudnia. muszę już wracać do gniazda węży.. w ogóle się nie przebiły. mieszka na Sóder. to po fakcie możemy stwierdzić. pisuje polemiczne artykuły i tak dalej.. * Mądra babka. których zadaniem było wtrącanie się do nie swoich spraw. Wino było dosyć mocne.* Puść czołówkę * poleciła Annę i rozłożyła się na kanapie. witany owacyjnie przez publiczność. bo wtedy nie byłoby „Kobiecej kanapki". Niemal wcale nie zwiększamy nakładu w porównaniu z zeszłym rokiem. Anders Schyman. * Helena Starkę. Na największym ekranie zamigotał obraz i pojawił się zegar odliczający pozostałe do startu sekundy. * Te trudne tematy. Pewnie się zastanawiają. Chłopak sięgnął po dużą taśmę betamax i wsunął ją do jednego z odtwarzaczy. Na przykład z dużą pogardą pisze o delikatnym seksie. obrazujące dzień po dniu porównanie trzech największych popołudniówek. * Tak ciężkie tytuły. że faktycznie próbowaliśmy kilka razy. w którym miano pokazać polityka wymiotującego w „Cafe Opera". nie? Annika skinęła głową i pociągnęła łyk ze swojego kubka. Cyfroman nie pozostał w tyle. ale nie ma zamiaru pozwolić na jej eksploatację. * Tutaj na przykład „Konkurrenten" sprzedał dokładnie 43 512 egzemplarzy więcej niż „Kvallspressen" * pokazał na datę z początku grudnia. nie mają żadnych szans w zetknięciu z konkurencją. ścisz głos * powiedziała Annę. * Skąd o tym wiesz? Teraz przyszła kolej na Annę Snapphane. Annę Snapphane westchnęła. * Teraz to już przesadziłaś. Analitykiem Wydań i Cyfromanem. * Kochana.. omówić najgłośniejsze rozwody wmijającym roku czy przypomnieć telewizyjne wpadki. Zapowiedział program. skąd bierzemy gości do programów? Annika uniosła przepraszająco brwi i dopiła wino. do którego nie miałabym telefonu. jest niewątpliwie dużo racji. Co ona robi? * Pracuje w kancelarii komitetu olimpijskiego razem z Christiną Furhage. Obaj zakwestionowali jego dążenia do profesjonalnego i społecznie zaangażowanego dziennikarstwa. że lesbijki są uległe. ale . że dobór tytułów rzeczywiście nie był zbyt olśniewający. brzmi cholernie znajomo. jakie tego dnia daliśmy na afisze. w zadumie obracał w palcach ołówek. Jeszcze wina? * Nie. słuchając ekonomistów. * Okej. Dwoma ekonomistami. Spotkał się z przedstawicielami działu marketingu. jaka znowu macho*lesbijka? * Działa w Krajowym Ruchu na rzecz Równouprawnienia Seksualnego. Teraz kojarzę. gdzie podział się królik. Jeśli chodzi o tę konkretną datę. Walczy ze stereotypem. Powiedziała. Anders Schyman miał interesujące popołudnie. Przed czterdziestką. które w budżecie były przeznaczone na inne cele.

pochylił się nad nim. żeby zamiast wychodzić z tak kiepsko umotywowaną krytyką pracy redakcji. ale sercem. * Lub jakimi wydajemy się dysponować * odparł Schyman. które wychodziło na rosyjską ambasadę. nasz najlepszy piłkarz prowadził po pijanemu i wyrzucono go z klubu. * Uważam. przeciwnie. Anders Schyman podszedł do Cyfromana. i powiedział: * W tym punkcie bardzo się pan myli. * Więc zróbcie to jeszcze raz. jeśli uznam je za stosowne. gwiazdor telewizyjny został skazany za gwałt. którą warto byłoby ponownie rozpatrzyć * stwierdził Cyfroman. Anders Schyman westchnął. że za wcześnie na taki wniosek. Kiedy sprzedajemy najwięcej? Z czego to wynika? Czy możemy poprawić dystrybucję? Czy mamy zmienić godziny druku? Czy zyskamy na czasie. * Samolot pasażerski runął podczas podchodzenia do lądowania w Brommie. po co ja tu jestem? Dlaczego nie wstawić do tego pokoju kalkulatora i zaoszczędzić na mojej pensji. Będziemy mieć sprzedające się czołówki z piersiastymi blondynami i karambolami. by zrównoważyć bilans? Popołudniówek i tytułów na afisze nie tworzy się komputerową analizą wyników sprzedaży. * Nasza rentowność opiera się na sprzedaży w poszczególnych dniach * przypomniał sucho Cyfroman. Pod względem nakładu ciężko przebić się w takim dniu. * Na krótką metę tak. * W naszych wykresach jest recepta na prawdziwy sukces popołudniówki. kiedy za ekonomistami zamknęły się drzwi. ale nie w dłuższej perspektywie * Anders Schyman odwrócił się z powrotem do obu mężczyzn. że patrzenie rządzącym na ręce jest z naszej strony błędnym wyborem. Redaktor naczelny podniósł się i podszedł do okna. * Jak może panowie pamiętają. * Wszystko to już przewałkowałiśmy * powiedział krótko Cyfroman. drukując przez satelitę w innych miejscowościach? Tego rodzaju rzeczy. Utrata dystansu do „Konkurrenten" w pojedynczym dniu nie oznacza. Wówczas bariery między działem marketingu a kierownictwem redakcji były nie do przebycia. Westchnął lekko. że podejmowanie tej dyskusji na nowo jest zbędne. analitycznych artykułów i koncentrowania się na wiadomościach własnych wyrównaliśmy i poprawiliśmy zeszłoroczny wynik. Dziesięć lat wcześniej nie mogłyby się toczyć. ale musimy myśleć perspektywicznie i stawiać na jakość.musimy postawić sobie pytanie: jaka była alternatywa? Ujawnienie przekroczonego budżetu na obronę nie spowodowało szturmu na kioski. Na dworze było niewiarygodnie szaro. mam pozwolenie zarządu na dokonywanie przesunięć w określonych ramach. Mimo ciężkich. Wolałbym. Tego rodzaju dyskusje mimo wszystko były dość owocne. Przez długi czas to zaniedbywano. * Musimy zdobyć kapitał zaufania. skupili się panowie na czysto marketingowych zagadnieniach. jeśli chodzi tylko o to. jakimi dysponujemy środkami. nie jest bynajmniej porażką. Jak pan myśli. * To faktycznie jest kwestia. szanowny panie. Tego dnia „Konkurrenten" miał dodatek specjalny o tanich prezentach pod choinkę i znaną z telewizji postać. * Odnośnie do zmian w budżecie. która mówiła o swoich problemach z jedzeniem. jaką właśnie zaprezentowaliście. Uważam. Obalił je kryzys . Ten temat nieszczególnie mnie interesuje. Nasza ubiegłoroczna sprzedaż w grudniu ogromnie wzrosła. * A powinien * mężczyzna pomachał foliowymi arkuszami. opierając ręce na poręczach fotela. * No cóż * rzekł Cyfroman * wszystko zależy od tego. że w tym roku sprzedajemy jeszcze więcej. To. co podniosło nasz prestiż w oczach pozostałych mediów. ale była to wiadomość własna. ale lepiej * odparował Schyman. początek grudnia w zeszłym roku był niesłychanie dramatyczny * ciągnął.

Anders Schyman usiadł przy swoim komputerze i załogował się do bazy Tidningarnas Telegrambyra. pięćdziesiąt cztery lata. ale jeszcze nie odcięła się od mężczyzny w cyklistówce. Zaprezentował on wówczas Czytelnika. dzień tygodnia. W „Kvallspressen" byli gatunkiem wymierającym. Poza analizą kolportażu dochodziło wiele innych czynników. Analiza kolportażu popołudniówki to był niezwykle czuły mechanizm. Każdego ranka około czwartej analityk obliczał nakład dla tysięcy punktów sprzedaży w całym kraju. żeby dostać swoją ulubioną gazetę. miało to jednak raczej niewielkie znaczenie. że ich kompetencje rozstrzygały o powodzeniu gazety. było kilkaset. które agencja opublikowała zeszłej doby. Szybko przejrzał wszystkie depesze. Doskonale zdawał sobie sprawę. Znaczące wydarzenie w małej miejscowości sprawiało. Wiadomości. z tego Schyman zdawał sobie sprawę. przywożono zaledwie jeden więcej. W czwartki ludzie robią większe zakupy i często biorą gazetę niejako przy okazji. O tym Schyman . Następną kategorię nazywano właśnie Wiernymi Czytelnikami. A popyt mógł być nawet na pięćdziesiąt. przeciętnego. zagranicznych i sportowych.sprzed kilku lat i Anders Schyman uważał za swoje zadanie tworzenie choćby wąskich pomostów między Liczbami i Literami. Wszystkie popołudniówki miały swoich prawdziwie wiernych czytelników. Chłopcom z marketingu nie wolno było pozwolić na decydowanie o tym. a tworzyli ją ci. zależny od niemal nieskończonej liczby czynników. Nie można było dalej robić gazety tylko z mężczyznami po czterdziestym piątym roku życia. Nazywano ich Gruboskórnymi. że cyfromani mają go pouczać. weekend czy święto. analityk mógł szybko podjąć decyzję o wysłaniu dodatkowego samolotu z gazetami. Jeśli głośne wydarzenie zaszło na północy kraju. odkąd skończył dwadzieścia lat. Jeśli padało. przenoszono gazety z plaż do domów towarowych IKEA. Nie mógł mechanicznie dołożyć dziesięciu procent. Ostatnim elementem analizy nakładu był wybór tytułu na afisz reklamowy. Toteż często wygrywał dodatkowy samolot. Anders Schyman był tego pewien. że statystyka sprzedaży poszczególnych numerów jest niezwykle ważna. zwiększano więc nakład wzdłuż E4. Ale nie tylko. że opisująca je gazeta właśnie tam sprzedawała się bardzo dobrze. Od analityka wymagało to elastyczności. Była to kwestia czasu i do tego zadania potrzebni byli w kierownictwie ludzie. ale Schyman był w pełni świadom. Schyman przypomniał sobie poprzednią wizytę Cyfro*mana. którzy myśleli nowocześnie. takich. Stąd czerpały materiały do swoich krajowych i zagranicznych serwisów. na której opierały się właściwie wszystkie szwedzkie redakcje. którzy kupowali gazetę kilka razy w tygodniu. W okresie świąt ludzie wyjeżdżają. o ile król się nie żenił czy nie rozbił się samolot. co ma się znaleźć w numerze. co przeszliby przez ogień i wodę. który sprzedawał normalnie dziesięć egzemplarzy. miało to dramatyczne konsekwencje dla wysokości nakładu.krajowych. Jeśli zawiedli chociaż w jednym dniu. Była oczywiście kwestia opłacalności: czy wpływy ze zwiększonej sprzedaży pokryją koszty przelotu. TT zapewniała czytelnikom strumień informacji. Tak właśnie zaczął się kryzys przed kilkoma laty. który wówczas wybierał „Konkurrenten". Stanowiły one bazę. kupujący gazetę. co tydzień spędzał wiele godzin z analitykiem wydań. bo wtedy do kiosku na prowincji. typowego czytelnika „Kvallspressen": w cyklistówce. Ale nie oznaczało to. Podstawowe zmienne były już wpisane do programu komputera * sezon. Tak naprawdę. ile wart był zawiedziony czytelnik. jak ma wykonywać swoją pracę. Teraz gazeta była na dobrej drodze do pozyskania nowych grup czytelników. Należało też zastanowić się nad tym. Czyli w czwartki więcej gazet do supermarketów.

Annice kręciło się lekko w głowie od grzanego wina.. * Niech będzie podpalaczką. Owszem. co ma coś wspólnego z ogniem: wozy strażackie. kiedy policjant odebrał. Ogień podłożyła czternastoletnia dziewczynka. mam nadzieję. że wyjawiam ci informacje. * Przesłuchiwaliście córkę Furhage. * Podpalaczką * poprawił policjant. że dany człowiek jest chorobliwie zafascynowany pożarami. Jak może zauważyłeś. Tym razem uzyskała połączenie.był święcie przekonany i dobrze też wiedział. głównie na siebie samego i swoją przeklętą głupotę. Nie było to zbyt przyjemne. nie było ich nigdzie w tekście. * Okej. i w drodze do swojego pokoju nie zamieniła z nikim słowa. ale budynek spłonął doszczętnie. nie było dobrym pomysłem. Annika wróciła do siebie i ponownie zadzwoniła do informatora. Mężczyzna w słuchawce westchnął. Wypiła pierwszą kawę. kiedy wchodziła do redakcji. które uzyskała o dzieciach Furhage: że syn zmarł. Mężczyzna westchnął. który dał tytuł. trzeba spełniać pięć określonych warunków. żeby iść prosto i pewnym krokiem. jakiego nie miał prawa dać. Poszła już do domu. Wygląda na to. * Wiem. sprowadzających się w zasadzie do tego. że jednak tak * powiedziała Annika sucho. a córka jest piromanką. gdzie zajrzała do archiwum. jak przejść do ataku. Po co piła to cholerne wino? Zaczęła od telefonu do swojego informatora. * Ci redaktorzy. mimo że powinna pracować do piątej. Przesłuchiwaliście ją? . Annika zaczerpnęła oddechu. Skoncentrowała się na tym. że jest piromanką. * Kto tu co wyjawił? Miałam całą historię i tylko ze względu na ciebie wstrzymałam się z nią pełną dobę. jak ma postępować. * Jest mi bardzo przykro z powodu słów „kody alarmowe" w tytule. aby być na mnie zły o te kody alarmowe * powiedziała bez wstępów. że jest tu miejsce na bycie sprawiedliwym? * Na Boga. internat dla trudnej młodzieży w Botkyrka spalił się sześć lat temu. * Jak to zły? Co rozumiesz przez zły? Zmarnowałaś nasz najlepszy ślad. gaśnice. Lenę Milander? * Odnośnie do czego? * Odnośnie do tego. próbował po prostu wykonywać swoją robotę najlepiej jak się da. Annika zamknęła oczy i poczuła. * Niesprawiedliwy? To jest dochodzenie w sprawie morderstwa! Uważasz. co robiła w nocy z piątku na sobotę? * Dlaczego cię to interesuje? * Dowiedziałam się. Miejsce Evy*Britt Qvist było puste. jak serce podchodzi jej do gardła. Odłożyła słuchawkę i zabrała się do spisywania informacji. Tutaj nie pozostawało nic innego. Tłumaczenie się samowolą redaktora. Jesteś cholernie niesprawiedliwy. ekscytuje go wszystko. że jestem zły? Jestem tylko zniechęcony i wściekły. ale było zajęte. żeby zmienić ten stan rzeczy. Podaruj sobie! Co znowu chcesz wiedzieć? Annika lekko się uśmiechnęła. Helena Starkę w ataku histerii powiedziała prawdę. * Piromania jest niezwykle rzadkim zaburzeniem. drugą wzięła ze sobą do terminalu komputerowego. że masz powód. dlaczego uważasz. Gdzieś nad ranem redaktor dodał tytuł.. że pojawiają się jak krasnoludki w środku nocy i żyją własnym życiem. Annika rzuciła płaszcz na kanapę i przyniosła sobie dwa kubki kawy. Żeby zostać uznanym za piromana. dawaj te swoje przeprosiny i sprawa będzie załatwiona. * Ależ mój drogi * powiedziała z wyrzutem w głosie. Nikt nie został ranny.

kody i tak nie są już tajemnicą? Przesłuchaliście sporo osób. który dał tytuł z kodami alarmowymi. * Jakiś konkretny kraj? * Nie wiem. tak myślę. O czym dzisiaj piszesz. * Gdzie ty byłaś? * zapytała Berit. * No proszę * skomentowała Annika. Trochę to dziwne.. które sprawdzacie. Tygrys będzie poszukiwany przez Interpol. * Na całym świecie? * Tak. Zreferowała im pokrótce swoją rozmowę z informatorem. co pojawi się wieczorem * poleciła Annika. czego się dowiedziała. nieprzyzwoicie bogatym dyrektorze. że. * Zdarza się. Mężczyzna westchnął. dowiedziałam się za to trochę dziwnych rzeczy. na razie nie. on jest naprawdę dobry. wata słowna. Siadajcie. W tej samej chwili w drzwiach ukazały się głowy Berit i Patrika. Mam nadzieję.. Berit? * Mam tę rozmowę z jej osobistym szoferem. masz dwie rzeczy. Patrik? * Ja dopiero przyszedłem. * Mniej więcej * rzekł informator. ale zdążyłem trochę podzwonić. jej zmarłym synu i córce piromance. że mamy. ale macie liczne ślady. robimy? * Okej * Annika spojrzała na swoje notatki. Annika westchnęła. zrzućcie moje rzeczy na podłogę. Ta dziura między północą a 3. * Tak. Druga strefa. Myślisz. I tak są całe uświnione. * Sprawdzamy * powiedział tylko. Idiota. starym. że co my tu. * Dobrze. No. * W bagnie przed kancelarią komitetu olimpijskiego. wejdźcie. Annika odłożyła słuchawkę z uczuciem gorzkiego zawodu. * Powiedzmy tak: nadal pracujecie nad wątkiem kodów alarmowych. że będzie otrzymywał informacje w pierwszej kolejności. * Przestań. * Jesteś zajęta? * Nie. To. „Furhage bała się zamachu bombowego * mówi jej osobisty kierowca" i „Tajemnicze godziny coraz większą zagadką". Zastanawiała się. * Ja niestety nie mam zbyt wiele materiału na artykuł. mogę to chyba napisać. to bierzmy się do roboty. * Okej. * Macie jakieś ślady? * No jasne. zmarnował wiele lat jej pracy. na razie nikt nie jest podejrzany. * I co? * Nic więcej nie mogę powiedzieć. bo nikt nie chce powiedzieć. * To jest Europa * powiedziały jednocześnie Berit i Annika i zaczęły się śmiać. Zaufanie zostało zawiedzione i „Kvallspressen" nie mógł już dłużej liczyć. Nieżyjący pięciolatek nie miał nic wspólnego z tą sprawą. czy zapytać o zmarłego syna. Wiecie. Mowa*trawa. Annika umilkła. * Wypadek przy pracy * pocieszyła ją Berit.było nic niewarte. * A jak w tej sytuacji idzie z kodami alarmowymi? * Boję się mówić. zwykłe banały. że poszło wam dzisiaj lepiej niż mnie * powiedziała posępnie. do cholery. Teraz pozostawało jej liczyć na kontakty swoich współpracowników. ale zrezygnowała. Podzwoniłam też w sprawie cynku z taksówką. tak powiedzieli. * Macie jakiegoś podejrzanego? * Nie.* Sprawdziliśmy ją.17 staje się coraz bardziej tajemnicza. o fatalnym w skutkach romansie . dokąd udała się Furhage po przyjęciu wigilijnym. weźmiesz. Opowiedziała o pierwszym mężu Christiny Furhage. wieszając brudny płaszcz Anniki.

* Wiem. Naczelny był sam w swoim gabinecie. Idąc na kolegium. Wyłączyła radio. Ostatnie słowa nie miały prawa się tam znaleźć. że decyzje. walczącej lesbijki. stało. co w dziennikarstwie najlepsze: przyczyna i skutek. * Dlatego. Miałam małe piekło. że muszę o tym mówić * ciągnął. na osiemnastkę. zamierzam poruszyć tę sprawę na kolegium. a ja decyduję kiedy. weszli razem. * Dobre wiadomości? * zapytała Annika. że w trakcie przemowy naczelnego płoną jej policzki. Przełknęła jednak ślinę i zmusiła się do spokoju. żeby w przyszłości podobne rzeczy się nie zdarzały. Annika czuła. Dla zebranych było aż nadto oczywiste.Everta Danielssona w pracy i niepewnej przyszłości szefa kancelarii. od czego chciałbym zacząć * powiedział Anders Schyman. Chodzi o tytuł na stronach szóstej i siódmej: „Rozwiązaniem jest kod alarmowy". że łzy napływają jej do oczu. Pelle Oscarsson i drugi szef nocnej zmiany. Zaraz po kolegium zadzwonię do Janssona do domu i dowiem się. Ingvar Johansson. „Echo" zrelacjonowało odkrycie „Gazety Porannej" o prawniczej błahostce. Annika wpatrywała się w blat stołu. zwany „Gwoździem". Bierzemy się do roboty? Berit i Patrik wyszli. zrozumienie jednostki i jej wpływu na społeczeństwo. które zapadają na kolegium. jak to mężczyźni we własnym towarzystwie. * Wydawało mi się zupełnie jasne. Mimo to słowa „kod alarmowy" znalazły się w tytule. jeśli będziesz miał czas. które wydaję. Annika jeszcze raz przełknęła ślinę. Ku swej irytacji poczuła. ale nieszczególnie jej się to udawało. może opowiem ci o tym później. Szum w głowie spowodowany winem na szczęście ustał. że nikt z obecnych nie ma z tym nic wspólnego. * Jest coś. Co u ciebie? * Tytuł z kodami alarmowymi w dzisiejszej gazecie był cholernie nie na miejscu. są obowiązujące. jak mówili szeregowi dziennikarze. wstąpiła do kuchni i wypiła pełną szklankę wody. że wstrzymujemy się z pisaniem mimo zdobycia informacji. czekając.. W pewnych sytuacjach zdarza się. po wczorajszej dyskusji nikt nie mógł mieć co do tego wątpliwości. * Ponieważ nikt nie ma odpowiedzi na to pytanie. Annika miała układ ze swoim informatorem. Wydawał się w pogodnym nastroju. * Nie. * Dobra. Patrik spoglądał na nią z niedowierzaniem. potraktujmy ów incydent jako nauczkę. * Ja chcę pisać tylko na czołówki * oświadczył. Mimo to tytuł trafił do gazety. co oczywiście ma diabelnie przykre konsekwencje. . Annika popatrzyła na niego z lekkim pobłażaniem. Annika włączyła „Echo" przed pójściem na kolegium. i polecenia. a potem skupiło się na wyborach parlamentarnych w Pakistanie. że nie wspomni o kodach alarmowych. Z czasem się tego nauczysz. ale poruszam tę kwestię ze względów zasadniczych. o nieoczekiwanym wybuchu Heleny Starkę. Annika uśmiechnęła się lekko. psiakość. Annika siedziała w milczeniu. * Okej * powiedział Schyman. kiepsko sprzedają. do cholery. to zawsze człowieka ożywia. * Dziwne. jak to się. mój chłopcze. aż zajmą miejsca. i w tekście nie wspomniała. Wszyscy są zgodni? Mężczyźni wymamrotali coś pod nosem. No i znalazłam trupa w szafie Furhage. jaki konflikt szef ma na myśli i czyją bierze stronę. jak się okazało. Jak to się stało? Nikt nie odpowiedział. biorąc krzesło. że ten rodzaj wywiadu na temat ludzi owocuje w końcu tym. * Dlaczego zajmujesz się grzebaniem w takich rzeczach? * zapytał Patrik sceptycznie. Miałem przeprawę z działem marketingu.. Rozmawiali ze sobą hałaśliwie i zaśmiewali się. Starała się wyglądać na nieporuszoną. kiedy Annika przestąpiła próg.

że dzisiejszy idiotyczny tytuł nie okaże się przeszkodą. najbliższym współpracownikiem Furhage. jakie ugrupowanie terrorystyczne mogło dokonać tego zamachu.. która. Annika opowiedziała. . góra trzy dni. Annika musiała przyznać. że gdzieś w przeszłości Furhage znajduje się klucz do tego wszystkiego. * Brzmi obiecująco. * Wszyscy inni mieli przegląd aktów terrorystycznych wymierzonych w obiekty olimpijskie. ale chyba nasza gazeta dociera do kiosków w Jarfalla? * powiedział miękko Schyman. * Co przez to rozumiesz? * zapytał naczelny. * Jak myślisz. to pozytywna cecha. tylko starasz się je rozwiązywać. Dlatego jutro też nie zamieścimy wykazu branych pod uwagę ugrupowań terrorystycznych. * Wiem. rozważali. Berit ustala. czego dotychczas się dowiedziałam. To jeszcze lepiej. że Tygrys będzie poszukiwany przez Interpol. jak i w niedzielnym wydaniu mieliśmy wykaz historycznych zamachów na obiekty olimpijskie. nie nadaje się do publikacji. * Uważam. Według naszych źródeł * a nie mamy powodu. Patrik dowiedział się. co Furhage wtedy robiła. tym więcej tam mrocznych tajemnic. że był efektywny i miał niezłe rozeznanie. pokazując zdjęcie młodziutkiej Furhage z mężem i małym synkiem. * Co cię skłania do przypuszczenia. Co jednak damy na czołówkę. Chcę tylko ustalić. byliśmy o krok przed innymi z własnymi wiadomościami i powinniśmy być z tego dumni. Annika zamilkła i spuściła wzrok. że w ostatnich dniach miałeś wolne. jak się sprawy mają. Gwóźdź w tym czasie rzucał jej wściekłe spojrzenia. dzięki czemu pierwsi uzyskamy odpowiedzi. Jestem bardzo zadowolony z twojej pracy w ostatnich dniach. przypominając sobie analityków. Co możemy dać w zamian na pierwszą stronę? * Czy faktycznie odpuścimy już sobie aspekt terrorystyczny? * odezwał się Gwóźdź. * Zarówno w sobotnim. Zamieściliśmy własne informacje. * To jest czwarty dzień i musimy zagrać na inną nutę. * Nie wiem. żeby im nie wierzyć * były to czyjeś osobiste rozrachunki z Christiną Furhage. Zamiast śpiewać w chórze o terrorystach. Spotkała się z osobistym szoferem Furhage. Myśmy w ogóle nie poszli tym tropem. co robi dział kryminalny? Kiedy Annika wyprostowała się i odchrząknęła. * Berit pisze dwa artykuły. * To. Gwóźdź zagryzł wargi. że całkowicie go przegapiliśmy. ani nie miał na celu zniszczenia stadionu. * Czego to się dzisiaj dowiedziałaś? * zapytał Schyman. i pozostaje nam tylko mieć nadzieję. ale nie dajemy jutro zamachu na czołówkę * powiedział Schyman. żeby w przyszłości było podobnie. Johansson zacisnął wargi. Z ulgą przyjęła zakończenie kolegium i wyjście mężczyzn. który został dzisiaj odsunięty. co to może nam dać? Annika zawahała się. Ale jestem pewna. Nie unikasz konfliktów.. U moich informatorów teraz posucha. Wtedy mogę zadawać policji właściwe pytania. Wedle ich obliczeń żadna historia nie sprzedawała się dłużej niż przez dwa. Druga sprawa to ostatnie godziny przewodniczącej komitetu olimpijskiego. * Im bardziej zagłębiam się w jej życie. o niebo lepsze. Nasi informatorzy mówią. że prawda nada się do opublikowania? Annika zaczerwieniła się. Wieczorem ma pisać o poszukiwaniach policji. Nie poddajesz się. Spotkałam się z Evertem Danielssonem. * Dobrze. być o krok do przodu. że zamach nie był wymierzony ani przeciwko igrzyskom. ale świadomie odstąpiliśmy od nieetycznych spekulacji na temat terrorystów podkładających bomby. Redaktor naczelny uśmiechnął się. * Annika. Ingvar? Johansson natychmiast urósł we własnych oczach i zaczął prezentować obszerną listę. jak powiedział kierowca. bała się zamachu bombowego. i to niezależnie od wagi.* Bierzmy się za dzisiejszy dzień * polecił naczelny.

Tego wieczoru serwowano pieczoną szynkę z ziemniakami i musem jabłkowym. wzięły więc bony i zeszły na kolację.. * O ile nie. Kiedy Annika wróciła. * Może pojechały zarejestrować partnerstwo * powiedziała Berit i Annika tak się roześmiała.Annika spuściła wzrok i zaczerwieniła się jeszcze bardziej. była zbyt absurdalna. * Dlaczego nie? * powiedziała Annika. starając się oswoić z tą myślą. jak wycisnąć ile się da z teorii zamachu terrorystycznego. czy któraś z pań jest Annika Bengtzon? * Tak. Może gdzieś razem pojechały? * Helena Starkę była zalana w trupa. że celem Zamachowca była Christina Furhage. * A może jest. krzesło szurnęło. * Prawda. a jego . Myśl. Między zębami czuła resztki kukurydzy. że Christina Furhage miała ukryte skłonności lesbijskie. * Przepraszam * powiedziała. Annika skierowała się do swojego pokoju. * Jak myślisz. miałaby ciągnąć ze sobą do metra pijaną w sztok lesbijkę? To nielogiczne.. * A co. Nikt nie podniósł wzroku. opychając się kukurydzą. ale nagle poczuła. Mężczyźni zajęci byli ustalaniem strategii. * Zaczyna się. jeśli tak było naprawdę? Jeśli miały romans? Żuły liście sałaty. że Zamachowiec znowu uderzył. Berit też jeszcze nie jadła. w narożniku. a słowo nabrało podwójnego znaczenia. gryząc marchewkę. pieniądze i około dwóch i pół tysiąca pracowników. którzy mogli zadbać o odwiezienie koleżanki do domu samochodem. Annika i bez tego pojęła aluzję. Kobieta Roku. iOS * Zadzwonię teraz do Janssona i dowiem się. Annika zastanawiała się. Usiadła na samym końcu stołu. * Wyszła z restauracji w środku nocy ze znaną lesbijką. prawie pustej jadalni. wszyscy siedzieli już zebrani w gabinecie naczelnego. zawisło pod sufitem i śmiało się jej szyderczo w twarz.? Zaczęły się śmiać. Może Furhage pomogła jej dostać się do domu? * Jak? Wsadzając do nocnego autobusu? * Annika potrząsnęła głową i kontynuowała rozumowanie. * Jesteśmy beznadziejnie w tyle * stwierdził Gwóźdź nieco głośniej. co właściwie wydarzyło się w nocy z tym nieszczęsnym tytułem. Nie zmienią menu aż do Nowego Roku. że ze sobą sypiały. co Furhage robiła po północy? * zapytała Berit. co się stało. Jedna z pracownic stołówki podeszła do ich stolika. * Dziękuję.. Zajrzała zatem do Berit i zapytała. Obie uderzyła ta sama myśl.. Zrezygnowały z szynki i wzięły tylko sałatkę. Opanowały się jednak niemal od razu. czy nie miałaby ochoty pójść z nią do stołówki. Wszyscy zamilkli i czekali. Usiadły w rogu dużej. * Co nie musi oznaczać. a jej poplątały się nogi i omal nie upadła. gdy weszła do środka z torbą przewieszoną przez ramię. że aż pociekły jej łzy. * Boże * skrzywiła się Berit. Teraz dadzą jej popalić! Zaledwie przed godziną siedziała przy tym samym stole i obstawała przy teorii. że jest bardzo głodna. że znała Christinę najlepiej ze wszystkich. * Szukają pani w redakcji. * Starkę krzyczała. W drodze ze stołówki usłyszała częściowo. * Furhage miała kartę klienta na taksówki. * Przepraszam. Dlaczego przewodnicząca komitetu olimpijskiego. to ja. ale może właśnie to oznaczać. niż to było potrzebne. Mówią.

Wszyscy palili się do działania. drugi zespół wieczorny. Tylko Annika siedziała ciągle w kącie. mogła po takiej wpadce zostać w gazecie? Spotkanie było krótkie i rzeczowe. Naczelny położył dłoń na jej ramieniu i podniósł się. rozumowałem dokładnie tak samo jak ty. Nie wiedziała. jak dopadają ją zawroty głowy. Anniko. Annika czuła. * Dla jakiej dyscypliny? Halą treningową miotaczy kulą? Gwóźdź odwrócił wzrok. że masz rację. * Pojechał Patrik Nilsson * powiedział Gwóźdź z naciskiem w głosie. żeby jak najlepiej wybrnąć z zaistniałej sytuacji. a tu BUM! Jeszcze jeden wybuch na obiekcie olimpijskim. Gwóźdź popatrzył na nią z wyższością. * Hala Satra? * zdziwiła się Annika. * Wątpliwe * rzekła. * Spróbujemy zrekapitulować. * Nadal może być * powiedział Schyman z namysłem. która oparła się na krześle. Jak. a plecami do siedzącej w kącie Anniki.. płacz ciążył jej niczym cegła w okolicach przepony. żeby się nie rozpaść. * Nie.. drugą ekipę nocną. * Annika * powiedział. Ale czuję się okropnie. żeby gazeta opisywała zamach po jej myśli. że hala Satra jest obiektem olimpijskim. Głosy zlewały się w kakofonię. * Tak. byłam taka pewna. Kto się tym zajmie? * Janet Ullman pracuje w nocy. które zmuszają nas do zmiany poglądu. * Nic się nie stało. * Pytanie brzmi. panowała całkowita jednomyślność. . co pozostałe media napisały czy powiedziały o terroryzmie w ostatnich dniach i będziemy starali się zrobić wrażenie. * Sama myśl jako taka wydaje się nieprawdopodobna. Annika słyszała jego wznoszący się i opadający głos. Annika wzięła głęboki oddech i spojrzała na swoje kolana. Czy po tym wszystkim mogła nadal zajmować stanowisko szefa działu? * Musimy objechać pozostałe obiekty i sprawdzić na nich zabezpieczenia * dodał Gwóźdź. możemy zadzwonić po nią trochę wcześniej * powiedział Johansson.. Koszmar.. Annika nie mogła powstrzymać się od śmiechu. jak mamy zareagować * przerwał Schyman. Słyszysz. jak mogła się tak pomylić? Czy policyjny informator rzeczywiście cały czas ją okłamywał? Położyła na szali cały swój prestiż. żeby zatelefonować. * Myślałam. * Czy mamy kogoś na miejscu? * zapytał Schyman. starając się uchwycić jej spojrzenie. * Powinien być w hali Satra za dziesięć minut. Teraz chodzi o to. Potem zbliżył się do niej i usiadł na krześle obok. nic się nie stało! Annika odwróciła twarz.. że wybuch nastąpił na obiekcie olimpijskim. wiedziała. jakbyśmy pisali o nim od samego początku. * Tak się składa. czyż nie? Potrzebujemy cię w tej pracy. Mężczyźni zwracali się przodem ku sobie. że jest skończona. chcieli zmierzyć się z zamachem terrorystycznym. Ja też się myliłem. że moja teoria jest prawdziwa. miała wrażenie. dla skoczków o tyczce. koszmar. * Trzeba zadzwonić po dodatkowych ludzi. * To najstarsza prawda na świecie.motywy czysto osobiste i niemające żadnego związku z igrzyskami. jak się ma stamtąd ruszyć. Anders Schyman podszedł do swój ego biurka. mrugając załzawionymi oczami. * Każdy może się pomylić * kontynuował cicho naczelny. do cholery. usiłując zaczerpnąć powietrza. oczywiście. że coś ciągnie ją wahadłowym ruchem po ścianie i podłodze.. Nastąpiły jednak wydarzenia. co mówię. ale przecież Christina Furhage mogła mieć jakiś związek z halą w Satra. Była skończona.

Annika wsunęła krzesło i potrząsnęła głową. * Chyba faktycznie wezmę potem urlop. Systemu 70 i Systemu 80. któryś z nich. to zły pomysł. * Annika! Chodź tutaj.. * Musimy kupić wyposażenie do podsłuchu * powiedziała Annika. Niech Patrik i Janet zajmą się tym w nocy. że z innych względów chciano utrzymać je w tajemnicy. kiedy podejrzewano. Kodowane kanały używane były niezwykle rzadko. Annika wzięła swoją torbę i wyszła z pokoju. Jak puszczona od tyłu kreskówka z Kaczorem Donaldem. Sztokholmska policja miała dwa kodowane kanały. Był to rodzaj skoncentrowanego wrzenia. że rozmowa jest skończona. Miałaś rację we wszystkich pozostałych kwestiach tej historii. na których mogła nadawać policj a rej onu Południe i Centrum. * Nie. Zazwyczaj Annika rozkoszowała się tą atmosferą. boksie obok działu kryminalnego. że wprowadzono go do użytku w latach . mająca prowadzić śledztwo w sprawie wybuchu w hali Satra. System 70 obejmował kanały. * Bo inaczej będziemy przegapiać ważne rzeczy. ale napięcie dawało się zauważyć w czujnych oczach szefów i prostych plecach redaktorów.. Schyman z ciężkim westchnieniem usiadł na obrotowym krześle za biurkiem. Uważam. żeby to cię złamało. Annika słyszała tylko szumy i piknięcia. że sprawcy mogą mieć dostęp do policyjnego radia. jakie następowało po znaczącym wydarzeniu. Annika skrzywiła się i też wstała. Słychać było. W tej właśnie chwili trajkot odezwał się na nowo. * Co jest? Co się stało? * Nie jestem pewna * odpowiedziała Berit. nazwa pochodziła stąd. Redaktor naczelny podniósł słuchawkę. Jedna ze ścian pokryta była wbudowanymi głośnikami. Rozmowa wygasła. * Pojedź teraz do domu i wyśpij się. * Policjanci zgłosili się kilka minut temu. a palce uważniej przeskakiwały na przełącznikach. * Jak dowiedzieliśmy się o tym nowym wybuchu? Dzwonił Leif? * On albo Giętki z Norrkópingu. niech chłopaki popracują wieczorem. dając znak. Zaczęli wołać centralę na kanale skrobanym. Zdarzały się też na tyle delikatne informacje. * Słusznie. reporterzy i fotografo * wie świadomi swego zadania zmierzali szybko do wyjścia. Niekiedy korzystał z nich również wydział śledczy przy naprawdę poważnych przestępstwach. które zaczynały się od 79 megaherców. Wybawiła ją Berit. ale słowa brzmiały zupełnie niezrozumiale. teraz jednak przejście przez salę było dla niej nieprzyjemne. Annika powiodła wzrokiem po głośnikach. i tak już są na szalenie wysokich obrotach. ton ich głosu stawał się głębszy. na innych kanałach dalej słychać było gwizdy i szum. posłuchasz czegoś! Berit wzięła ze sobą sałatkę i siedziała w pokoju radiowym. a System 80 te od 410 megaherców. kiedy to wszystko się uspokoi. Ja zacznę jutro z rana. skąd można było prowadzić nasłuch wszystkich kanałów policji okręgu sztokholmskiego i kanału kraj owego. Nawet telefonistki w recepcji ulegały temu nastrojowi. W redakcji z pozoru panował spokój. Osiem rejonowych komend policji okręgu sztokholmskiego używało dwóch systemów radiowych. Annika uśmiechnęła się blado. nazywane czasami „skrobanymi" od angielskiego „scrambled". * Masz zamiar sama pojechać tam wieczorem? * zapytał. że ktoś rozmawia. że powinnaś porządnie wypocząć. Berit podgłośniła kanały. głównie przez sekcję antynarkotykową. Przez sam weekend wypracowałaś sobie tygodniowy urlop za nadgodziny. Padały lakoniczne i rzeczowe uwagi. przełącznikami i pokrętłami.* Nie pozwól.

chociaż całość to zwłoki. Taksiarz miał pretensje o jakiś artykuł w gazecie i używał sobie na dziennikarzach i politykach. kiedy Annika weszła do mieszkania na Hantverkargatan. „Adres" to bez wątpienia hala Satra. * Jak tam wygląda? * zapytała Annika. Policjant miał prawo stwierdzić zgon. Na chwilę trzaski zagłuszyły rozmowę. musiał jak zwykle trzymać komórkę w ręce. * Dzwonię do Patrika. żadnych ofiar śmiertelnych. * Przyjedzie. * Trup.. * Cholera. drugim autokratyczne zapędy. tak. ja jadę do domu. Pierwszym zarzucał brak odpowiedzialności. z kim rozmawiałaś. Zebrani wokół połączonych ze sobą stołów. czy są jakieś ofiary śmiertelne? * Co? * Czy masz jakąś informację o ofiarach śmiertelnych? * Dlaczego krzyczysz? Nie. odpowiedź miała rozstrzygające znaczenie. karetkę czy pogrzebówkę? Odbiór.osiemdziesiątych. ani karawanu. * Nie musisz mówić. Annika i Berit popatrzyły na siebie w milczeniu. nie ma szans * ryknął Patrik. * Okej! Annika odłożyła słuchawkę i spostrzegła Berit skręcającą się ze śmiechu w drzwiach. nawet jeśli nie ulegało wątpliwości. * Nie. używali określeń „miejsce" lub „adres". Najwyraźniej tak nie było w tym przypadku. zamarli. w końcu tę elektroniczną zasłonę rozerwał męski głos na kanale 02 Południa. kiedy nie chcieli mówić przez radio wprost. * Tak dwadzieścia jeden dziesięć. * Tutaj dwadzieścia jeden dziesięć. nic innego na południu w tej chwili się nie działo.. Obróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju. jeśli głowa była oddzielona od ciała. * Głowa jest najwyraźniej na miejscu. Annika i Berit przez kilka minut w wyczekiwaniu słuchały trzasków i piknięć. nie ma ani karetki. Patrik odpowiedział po pierwszym sygnale. Annika skierowała się w stronę pulpitu. Berit przytaknęła... ale wskutek burzliwej reorganizacji w ostatniej dekadzie jakoś nie do końca się to udało. Znowu odezwała się centrala: * Dwadzieścia jeden dziesięć. podejrzanego nazywali „obiektem". * Potrzebujemy karetkę do adresu. Annika i Berit jednocześnie się pochyliły. . odbiór. Jechała taksówką. że ofiara nie żyje. * Zamknęli cały teren. Inaczej policjanci nie wspominaliby o karawanie. Zostań tam i składaj raporty Gwoździowi. W zasadzie już dziesięć lat temu cała policja miała przejść na System 80. że odezwał się radiowóz ze Skarholmen. * Jest ofiara śmiertelna * powiedziała. w której dostała potężnych zawrotów głowy. * Masz informację. słyszeliśmy przez radio. Liczby wskazywały. Było tuż po ósmej. * Karetkę. * Dostaniesz się do środka? * Annika zmusiła się do zachowania normalnego tonu. wszędzie dyskoteka * wrzasnął reporter. * Z policyjnego radia * odpowiedziała. „Pogrzebówka" znaczyła tyle co „karawan". * Jadę teraz do domu. odbiór. gdzie gazetę redagowano w nocy. Policjanci często tak się wyrażali. Rozmawiaj z Gwoździem! * odkrzyknęła Annika. * Co? * rozległ się wrzask w słuchawce. ale nie tak poszatkowany jak Furhage * powiedziała Annika. Odpowiedź z centrali na Kungsholmen przyszła po kilku sekundach. * Skąd niby wiesz? * zapytał Gwóźdź bezbarwnym głosem. albo właściwie pogrzebówkę.

że dałam plamę stulecia. Wieczorem było jeszcze jedno morderstwo na obiekcie olimpijskim. Thomas przerzucił ścierkę przez ramię i ruszył z powrotem do kuchni. * Zmusiłam gazetę do wyciszenia opcji terrorystycznej. będziesz musiała się nią zająć. Mikrofalówka wydała z siebie trzy krótkie piknięcia. * Nie. Annika westchnęła głęboko. Były zupełnie wykończone. Thomas usiadł przy stole i rzucił ścierkę na zlewozmywak.* Niech pan porozmawia z którymś z redaktorów. Annika wstawiła talerz do mikrofalówki i ustawiła programator na trzy minuty.. * Sałata będzie smakowała ohydnie * zauważył Thomas. * Nie mogę teraz wziąć wolnego * powiedział Thomas. * Cóż. tylko siedzę na naradach albo rozmawiam przez telefon. polędwica wieprzowa z pieczonymi ziemniakami. kiedy samochód lawirował na jezdniach Norr Malarstrand. informując. jutro rano musi je koniecznie umyć. Annika weszła do kuchni. ale dzisiaj się po prostu nie dało. Wygląda na to.. Annika nalała sobie szklankę wody i podniosła ścierkę. sos śmietankowy. który wyszedł do przedpokoju z kuchenną ścierką w ręce. miałem nadzieję. owszem. * Źle się czujesz? * zapytał Thomas. odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy. ale czasami nie robię nic innego. mięso. nic nie mówili o morderstwie. . że jest ponad sto obiektów. tu się aż klei. Jadła łakomie. słuchałem tylko „Echa" po południu. bo dzisiaj wieczorem nastąpił wybuch w hali Satra. Annika wyjęła talerz i usiadła naprzeciwko męża. Każda przeklęta hala w tym mieście wydaje się mieć jakiś związek z olimpiadą. * Zostało coś do jedzenia? * Nie jadłaś w pracy? * Pół sałatki. Były lepkie w dotyku. Trochę marudziła. * W tej hali lekkoatletycznej? Przecież w środku prawie nie ma trybun. No i wygląda na to. która jeszcze przed kilkoma godzinami była oszroniona. czy Ellen nie będzie chora. tam chyba nie mogą odbywać się zawody olimpijskie. * Przez cały czas byłam w błędzie * powiedziała Annika. Bez przerwy dzwonił telefon. podsmażone pieczarki i lodową sałatę. Wyglądało tam jak po wybuchu bomby. ale na stole czekała na nią jej porcja. że zdążę ze zrobieniem wszystkiego przed posiedzeniem komisji dwudziestego siódmego. w milczeniu. hale na treningi albo rozgrzewkę. * A jak tobie minął dzień? * zapytała. nie słuchałeś wiadomości? Thomas obrócił się. * Nie kładź jej tutaj. * O cholera * zaklął. Annika poczuła. otwierając letnie już piwo. Przy szklance stała butelka słabego piwa. * Chyba dobrze. bo miałam inne informacje od policji. niosłam ją do autobusu. które w taki czy inny sposób będą wykorzystane w czasie igrzysk: jako stadiony. że danie jest gotowe. * Dzieci śpią? * Od godziny. Kwestie podziału administracyjnego są coraz obszerniejsze. Zawroty przeszły w mdłości. * Jeśli się pochoruje. ja tam tylko sprzątam schody * powiedziała Annika. * Nie mogę teraz nie iść do pracy. jak wzbiera w niej złość. Thomas westchnął i przeciągnął się. * Trochę mi się tylko kręci w głowie * powiedziała i obiema dłońmi odgarnęła włosy z twarzy. dużo się działo. * Jedzenie jest na stole. zastanawiam się. Thomas nałożył na talerz ziemniaki. Jak się czuła rano? Annika zastanowiła się. szalenie ciekawe.

za stodołą i torfowiskami. wyżej i dłużej. Jej powierzchnia i blask zmieniały się wraz z porami roku. Kiedyś w jeziorku musiały być ryby. bo tuż przy ujściu. zniknęły wszystkie takie myśli. Małe jezioro wcisnęło się w pierwotny las. Ciągłe dążenie do tego. * W piekarniku jest szynka. Myślę. Obsesja społeczeństwa na punkcie sukcesu i ekstazy jest zaprzeczeniem prawdziwego szczęścia. Wyjmij ją. dwa proste zydle i niewielki stół. Możliwe. Kiedy wróciliśmy do domu. że w tym małym domku spędziłam najszczęśliwsze chwile w życiu. uświadamiam sobie. * Weź się do czytania. Annika uśmiechnęła się blado. pewnie dlatego. Ale oczywiście twardo zaprzecza. Szczęście Daleko w lesie. Podejrzewam. Czuło się tam niewinność i świeżość. ale też podłą żoną i wyrodną matką. ale nic bardziej błędnego. * Jeszcze dziś wieczorem chciałem przejrzeć jeden z raportów. spoglądałam na wodną taflę i czułam pełną harmonię. * Znalazłeś termometr do mięsa? Gdzie był? * W łazience koło zwykłego termometru. że to Kalie go tam położył. zanim pojawili się ludzie. mieniącą się wodę i brzegi pokryte igliwiem. Przechylił się przez stół i pocałował ją w usta. * Kocham cię * powiedział. siedział nad nim przez wiele miesięcy. żeby więcej. że raport zupełnie nie nadaje się do czytania. Czuła się winna. Zbudowano ją z zadziwiającym rozmachem: jedna izba z paleniskiem przy tylnej ścianie. Na umeblowanie składały się dwie przymocowane do ścian prycze. lecz nie należy go mylić ze szczęściem. i wtedy się na niego natknąłem. ale wcześniej służyła za schronienie wędkarzom i myśliwym. widoczna była ekspansja człowieka. kiedy referenci za długo pracują nad tekstem: urzędowa szwedczyzna staje się nie do przejścia. w którym wreszcie pozwolono mi tam pójść. które w mikrofalówce stało się nieco łykowate. leżało jeziorko Ldngtjdrn. to może zdążysz uporać się chociaż z częścią * powiedziała Annika. Była nie tylko niezrównoważonym szefem ibeznadziejnym reporterem. czy Ellen nie ma gorączki. W nierównomiernych odstępach czasu wracałam do spokoju nad wodą. sprawdzałem. Kiedy dzisiaj sięgam pamięcią wstecz. na ogół tak jest. miało niecały kilometr długości i kilkaset metrów szerokości. które wychodziło na wodę. Ldngtjdm było doskonale cudownym miejscem. * Też cię kocham. ale nad samą wodą zostawiono. być interpretowany jako niewdzięczność czy nonszalancja. że powyższy opis może sprawiać wrażenie prowokującego. Jestem bardzo zadowolona z sukcesu. Właściwie sukces i dobrobyt są znacznie mniej interesujące niż niepowodzenie i bieda. którą nagle ogarnęły wyrzuty sumienia. W dniu. znajdowała się mała drewniana chatka. Była zapuszczona. Annika przyciągnęła Thomasa do siebie i pocałowała otwartymi ustami. Wielki sukces rodzi uczucie radości graniczącej z doznaniem erotycznym. Ja tutaj posprzątam. Żuła mięso. Drzewa wzdłuż drogi do jeziorka wycięto. tak wyglądał świat. co w sumie było logicznym zachowaniem. jaki osiągnęłam. kiedy będzie miała siedemdziesiąt pięć stopni.* Jutro wcześnie odbiorę dzieci. podłoga z oheblowanych desek i małe okno. Sporządził go któryś z młodych pracowników. Annika wytrzeszczyła ze zdumienia oczy. nigdy nie przyniesie nam zadowolenia z życia. Wszyscy staliśmy się narkomanami szczęścia. między świerkami. że . banalnej euforii. Rozpalałam ogień pod kuchnią. że tam kończyły się grunty dorosłych. Często słyszałam o tej symbolicznej granicy i wyobrażałam sobie jeziorko jako bezdenny otwór ciemności i strachu. W moim najwcześniejszym dzieciństwie było ono synonimem końca świata.

poruszyła się. ale częściej zawiść i brak zaangażowania. Skrzypienie sprawiło. Dyskusja o bezpieczeństwie w . Wtorek. 21 grudnia Zapach świeżo pieczonej szynki wciąż wisiał w powietrzu. Umyła włosy szamponem przeciwłupieżowym i zaklęła. Ekipie telewizyjnej najwyraźniej nie udało się wejść do środka. aby przez cały czas pilnować każdego fragmentu wszystkich obiektów. Annika uświadomiła sobie. Wśliznęła się do sypialni i otworzyła drzwi garderoby. przestał się wspinać i odnalazł spokój. Rzecznik prasowy westchnął i Annika stwierdziła. Czytał raporty jeszcze długo po tym. i w efekcie prowadzi do godniejszego życia. że wykracza to poza ich obowiązki. wytarła się ręcznikiem. * Jak właściwie policja dba o te zabezpieczenia? * brzmiało retoryczne pytanie na koniec. Ostry zapach uniósł się wraz z parą od gorącej wody i uderzył ją w twarz. Strażacy odmawiali. na których miał się opierać. Niestety sama rzadko stosowałam się do tej recepty. Spiker odczytał. za który Thomas odpowiadał. skłania do spojrzenia w siebie. kto ma zbierać szczątki ludzi. i Thomas był coraz bardziej zestresowany. że Thomas obrócił się we śnie. Następnie pokazano reportera chodzącego po pustym stadionie w jednej z podmiejskich dzielnic i wołającego „halo". jak się położyła. Udzielił się jej świąteczny nastrój. Wzięła głęboki oddech i odrzuciła kołdrę. sfilmowali tylko targaną przez nocny wiatr biało*niebieską taśmę odgradzającą teren. a poranny mocz oddała na podłogę przy samym odpływie. Dobrobyt rodzi w najlepszym razie tolerancję i hojność. Owemu konfliktowi „Raport" poświęcił dużą część swoich wiadomości. Wysypka nie chciała ustąpić. Policjanci upierali się przy tym samym. twierdząc. że to absolutnie niemożliwe. Zdjęcia z hali Satra nie były szczególnie dramatyczne. instynktownie odwróciła głowę. a nie poza siebie. Nikt nie odpowiedział. Wyszła spod prysznica. więc dla pewności nałożyła trochę maści kortyzonowej. brwi podkreślone kredką i była gotowa. że wybuch nastąpił w przebieralni w starszej części budynku. że skończył się balsam. marynarkę tego samego koloru i czarne spodnie. Stanęła pod prysznicem. Teraz jej włosy do następnego mycia będą wyglądały jak wełna drzewna. co reporter uznał za skandal. ale referenci Thomasa nie napisali jeszcze raportów cząstkowych. Związki zawodowe policji i straży pożarnej spierały się. śpiąca obok niej. ponadto sprawa miała być dyskutowana w programie po wiadomościach. powinien być właściwie gotowy na styczeń. Tam strażacy znaleźli szczątki zabitego mężczyzny. Annika uwielbiała świeżo upieczoną szynkę. kiedy „Raport" zaczął nadawać pierwsze wiadomości dnia. Była gotowa o wpół do siódmej. żeby zdążyć ze wszystkim i odebrać dzieci o trzeciej. przetarła zachlapaną podłogę. Główny raport komisji strategii regionalnej. Tusz do rzęs. grubych nóżkach. kiedy Annika się obudziła. że policja miała na karku tę właśnie debatę. Dotkliwe niepowodzenie ma znacznie więcej niuansów i poziomów. najlepiej bardzo gorącą. Na ekranie ukazał się potwornie zmęczony rzecznik prasowy policji i powiedział. jedna z niewielu dobrych stron zepsutego wentylatora.gwiazdy są w zasięgu ręki. Annika pocałowała dziewczynkę w czoło i pogłaskała po małych. Spryskała się obficie dezodorantem pod pachami i posmarowała kremem policzki. Ellen. że żył pod równie wielką presją terminów jak ona. * No to jak sobie z tym poradzicie w czasie igrzysk? * zapytał złośliwie reporter. Tajemnica szczęścia w życiu sprowadza się do tego. Dzisiaj musiała wyjść wcześnie do pracy. co ma. by człowiek cieszył się tym. gdy spostrzegła. ociekającą solanką. nałożyła czerwoną trykotową koszulkę. dopiero co wyjętą z piekarnika. chociaż jego były nieco odleglejsze w czasie. którzy zginęli śmiercią tragiczną. Wymusza analizę i przemyślenia. której najbardziej ze wszystkiego chciała uniknąć. poza chwilami w domku nad jeziorem.

Annika mogła sobie wyobrazić. a w niektórych mieszkaniach balkony stanowiły niewątpliwą zaletę. gdyby Thomas nagle umarł. że nie ulegnie ona zmianie. kiedy czytała wstępny raport policji opisujący. Annika wyłączyła się i przypatrywała mijanym fasadom domów na Norr Malarstrand. „Był dobrym kolegą. fajnie się z nim pracowało.czasie zawodów oczywiście przybierze na sile. Zjadła talerz płatków kukurydzianych z kefirem truskawkowym. że gazeta zwróci jej pieniądze. Obie gazety miały zdjęcie i nazwisko ofiary. rozmazując tusz na rzęsach. Ingvar Johansson zjawił się tuż przed nią i z pierwszym tego dnia kubkiem kawy siedział pogrążony w lekturze jednej z porannych gazet. wzięła „Konkurrenten". co Annikę ucieszyło. Stefan Bjurling. pracował. ale dzisiaj się jej nie udało. że zostanie obniżona lub podniesiona. troje dzieci. Gwóźdź poszedł już do domu. wiało i padał śnieg. Z początku chciała pojechać do redakcji autobusem 56. Przeklęty łajdak pozbawił tego mężczyznę życia i zgotował taką tragedię jego rodzinie. jak dokonano morderstwa. że igrzyska nie są zagrożone. Rzecznik prasowy policji był zmęczony i zestresowany. dotrzymywał terminów. Był to trzydziesto dziewięcioletni robotnik budowlany z Farsta. a Samaranch zrzędliwy. Troje małych dzieci. Zwykle zdążyła przewertować go do połowy. co Annika uznała za pewny sygnał. Wysuszyła włosy i ciepło się ubrała * w nocy pogoda zmieniła się. gazeta była tak wypełniona reklamami i ogłoszeniami. „Nie uchylał się od odpowiedzialności. inny dziennikarz chodził po innym stadionie w innej podmiejskiej dzielnicy i wołał „halo". jakiego można mieć na budowie" * powiedział szef ofiary. Samaranch i rzecznik prasowy policji mówili to samo co przed chwilą w telewizji. mniej więcej na wysokości nerek. co do tego nie ma wątpliwości". Nawet szacowni redaktorzy „Echa" wałęsali się po nocy i krzyczeli „halo". Na ekranie pokazał się Samaranch mówiący reporterowi Reutera. Annika. nie witając się. W dni powszednie Annika brała egzemplarz gazety z dużego stelaża przy wejściu. Nazwisko zabitego mężczyzny nie zostało ustalone. w którym miejscu zdetonowano ładunek wybuchowy. Musiała zaczekać. Prawdopodobnie ładunek wybuchowy przymocowano do pleców mężczyzny. jak wzbiera w niej złość. Wyłączyła telewizor i wzięła spod drzwi poranne gazety. Komentator zgadywał. jak zareagowaliby Ellen i Kalie. gdy pierwszy podmuch uderzył ją śniegiem w twarz. ale intensywny ruch drogowy pod samymi oknami uniemożliwiał rozkoszowanie się panoramą. mając nadzieję. Co zrobiłaby ona sama? Jak człowiek radzi sobie z takim dramatem? Co za paskudna śmierć. „Bjurling był najlepszym brygadzistą. Przed samą . Wzięła taksówkę. „Echo" rozpoczęło właśnie nadawanie swoich wiadomości o siódmej. Annika zapłaciła kartą Visa. aż będzie w redakcji i dostanie do rąk popołudniówki. W jego brygadzie nie można się było obijać. Annika poczuła. kubek kawy z automatu i poszła do siebie. dopóki wszystko nie było skończone. które straciły tatę. zanim winda dojechała na czwarte piętro. Wiadomości zakończyły się skomplikowaną analizą przed dzisiejszym posiedzeniem banku centralnego w sprawie stopy kredytu refinansowego. Od piętnastu lat zatrudniony w jednej z setek firm podwykonawczych. W żadnej z nich nie było nic więcej niż w „Raporcie". pomyślała i zrobiło się jej trochę niedobrze. Nie bardzo wiedziała dlaczego. żonaty. należących do najdroższych adresów w Szwecji. Ani jedna gazeta nie zdążyła zdobyć szkicu sytuacyjnego pokazującego. zawsze uśmiechnięty" * powiedział inny współpracownik. Poza tym Stefan Bjurling był oczywiście niezwykle lubiany i ceniony za swoje poczucie humoru i pogodne usposobienie. Kiedy opadła na tylne siedzenie. jeśli wkrótce nie ujmą Zamachowca. Widok na wodę. Kamienice nie wyróżniały się w żaden sposób. które wynajął komitet organizacyjny igrzysk. Patrik rozmawiał z jego pracodawcą. ale zmieniła zdanie.

Johan Henriksson pełnił ranny dyżur i czytał „Svenska Dagbladet". * Nic dziwnego. Nawierzchnia była naprawdę fatalna. * Masz ochotę tam pojechać i rzucić okiem? * zapytała Annika. ale nie mam pojęcia. że fotograf jej nie odmówi. jeśli nie wybuchnie trzecia wojna światowa. * Okej. gazeta jest tak zapchana * oznajmił Johansson. * Poranny zespół nie dostanie ani literki. gdzie nas możesz złapać * powiedziała Annika i poszła do pokoju po płaszcz. Mogła przyśpieszyć do sześćdziesięciu. Nigdy nie słyszałem o czymś podobnym. Poza tym wysłali w teren ekipę. prowadziła Annika. Po prawej stronie widać było rzędy identycznych żółtych domków o ceglanych ścianach szczytowych. Co człowiek wtedy myśli? Czy całe życie przesuwa mu się przed oczami? Czy myślał o swoich dzieciach? O żonie? A może wyłącznie o sznurku na przegubach dłoni? Zamachowiec był nie tylko cholernym skończonym szaleńcem. gdzie o północy odpowiadało tylko echo. któremu będzie się chciało ruszyć tyłek. Annika wysiliła się na uśmiech. Sorry. * Teraz z rana powinni tam przyjść robotnicy budowlani. zamykając „Konkurrenten". * Z nimi już przecież rozmawialiśmy. mając nadzieję. * Cholera * powiedziała Annika głośno do siebie i zastanowiła się. jeszcze chyba nie pozbierali gościa do kupy. * Nie to nie. * Na dworze nie. Wzięli jeden z redakcyjnych samochodów. po lewej . * Mamy szesnaście stron wzrostu do podmiejskiego. siadając w fotelu naprzeciwko niego. * Wygląda na to. Annika podniosła się zirytowana. Jedno było pewne: zabawek na świecie jest pod dostatkiem. może uda się nam dostać do środka. Annika skierowała się na południe. * Dobra. zredagowanym przez Jan et Ullberg. Zaczęło się w każdym razie przejaśniać. gdzie oni zamierzają to opublikować. przesadziłam. miał skrępowane ręce i nogi.nie? * powiedziała Annika. * Nie będzie nic widać. Może otworzyli już halę. * Jeszcze jest za ciemno * odrzekł Henriksson. że dochodzi do karamboli * ocenił Henriksson. że facet nie jest do końca normalny. jakiego materiału wybuchowego użyto i jak go zdetonowano. Annice przebiegły ciarki po plecach mimo panującego w pokoju ciepła. dobra * powiedział Henriksson. * Wiesz. Przy zjeździe na Satra skręciła i pojechała wolno ulicą Skarholms*vagen koło Centrum Bredang. Próbuję tylko wykazywać entuzjazm. czy poranny zespół potrzebuje Henrikssona? Chcę go wziąć i pojechać do hali Satra. między innymi z żywym opisem kolejnego stadionu. Przerzuciła strony.. zaczekam na fotografa. że pojadę. żeby zrobiła najnowszy temat: chaos na drogach w śnieżycy. * Nie ma sprawy * odrzekł Henriksson i poszedł po swoją torbę ze sprzętem. * Wątpię. Nie zostało jeszcze ustalone. i zaczęła czytać reklamy. ogłoszenia na każdym milimetrze szpalty. wzdłuż E4 i E20 ruch nieco się zmniejszył. Wyszła po następną kawę i przy okazji zajrzała do pokoju fotografów. ale też prawdziwym sadystą. Annika wlała w siebie kawę i skierowała się do Ingvara Johanssona. ale najprawdopodobniej morderca posłużył się timerem albo innym mechanizmem opóźniającym. * Nie wiesz. koledzy Bjurlinga. * Jasne. ale może uda się nam wejść do środka.. samochody na Essingeleden wlokły się pięćdziesiąt na godzinę. Fotograf potrząsnął głową. wcale nie miałem zamiaru się migać. czy nie należało oszczędzić czytelnikom makabrycznych szczegółów. * Cholernie nieprzyjemne morderstwo. Mogła wyobrazić sobie tego mężczyznę siedzącego z bombą tykającą na plecach i walczącego z krępującymi go więzami.eksplozją brygadzista był przywiązany do krzesła.

* Witamy * powiedziała pod nosem i otworzyła drzwi. Po drugiej stronie bieżni mieściły się chyba biura. W środku znajdowało się dwoje wąskich drzwi przypominających nieco balkonowe: wyjścia ewakuacyjne. widząc szare wieżowce.nieciekawe blaszaki. Podjechała z powrotem i zaparkowała między zaspami śniegu na pustym parkingu po drugiej stronie Eksatravagen. Była to piękna budowla. należący do miasta Sztokholmu. * To się okaże. Dziwne zwieńczenie mającej kształt spodka ściany szczytowej okazało się szeregiem okienek pod samym dachem. w głębi po prawej stronie znajdowały się rozbieg i zeskokdla skoczków o tyczce. czy nie da się wejść jakąś inną drogą. strasznie się bał. Siedem łuków z klejonego drewna podtrzymywało całą konstrukcję. * Nigdy. a potem stale powtarzać ten ruch. Żadnych taśm odcinających dostęp. a wejście nie jest zamknięte. ale nie sądzę. płaski dach przechodził w ostry łuk i kończył się małym zakrzywionym zwieńczeniem. że przeoczyłaś miejsce. że można * odparła Annika. * Wygląda to na wejście gospodarcze * powiedziała. które z tego rowerka wyrosło. że powinien być używany. była to przebieralnia sędziów. * Niech to szlag * zaklęła Annika. kiedy Thomas kupował pierwszy rower Kallego. Annika bez słowa zawróciła samochód. Wzdrygnęła się. jak i dziecka. Tamta rodzina mieszkała właśnie w jednym z wieżowców w Satra. * Można tak po prostu wejść? * zawahał się Henriksson. domyśliła się Annika. dopóki na własne oczy nie zobaczył zarówno rachunku. * Byłeś tu już kiedyś? * zapytała Annika Henrikssona. Brama była zamknięta. * Ale czy to nie jest wtargnięcie albo coś w tym rodzaju? * zapytał niepewnie Henriksson. Annika zamknęła za nimi drzwi. Nie powinno być żadnych problemów. Annika rozejrzała się wokół. Brodzili dalej w śniegu. gdy hala Satra zamajaczyła po ich prawej ręce w padającym mokrym śniegu. Jest otwarty dla ogółu. * Wydaje mi się. Nabyli więc „Gula Tidningen" i przestudiowali wszystkie ogłoszenia w gazecie. których górne piętra ginęły w śnieżnej zadymce. Uznał. Stanęła. znajdowali się w punkcie najodleglejszym po przekątnej od głównego wejścia. Raz była w takim domu. zobaczymy. * Musimy dojechać do centrum Satra i zawrócić. * Weź aparaty. Annika zostawiła za sobą obskurne wieżowce i pojechała Eksatravagen. Henriksson wszedł do środka ze sceptycznym wyrazem twarzy.bo to taniej i korzystniej dla środowiska. Pochyła bieżnia stanowiła centralny punkt. ale drugie ustąpiły. Ściana szczytowa miała formę nieregularnego spodka. * Odgrodzone * stwierdził Henriksson. Przy Bjorksatravagen skręciła w lewo. Annika z radości poczuła łaskotanie w brzuchu. * Wystarczy postawić jedną nogę przed drugą. To jest publiczny obiekt sportowy. żeby przyjrzeć się budowli wyłożonej pomalowanym na czerwono drewnem. w których mieściły się pewnie magazyny albo drobne zakłady przemysłowe. * Jasne. . Pierwsze były zaryglowane. Ruszyli przez śnieg i dotarli na tył budynku. w którym mieliśmy zjechać * powiedział Henriksson w chwili. Kiedy Thomas znalazł odpowiedni rower. leżąca na tyłach między halą lekkoatletyczną a dawną lodownią. Nie zapłacił. Jeśli Annika dobrze się orientowała. brnąc przez zaspy. że może być kradziony. Znaleźli się na samym szczycie niedużych trybun. mijając narożnik i idąc wzdłuż dłuższej ściany budynku. Eksplozja nastąpiła w szatni nr 6.

w podłodze widniała duża dziura. * Jestem z gazety „Kvallspressen". . Mogła być nieco po trzydziestce. Annika odczekała chwilę w milczeniu. * Przepraszam * odezwała się Annika. tylko wciąż zanosiła się głośnym płaczem z twarzą ukrytą w dłoniach. Te wspomnienia przeleciały jej w myśli. ostrożnie zapukała i czekała na odpowiedź. mam dosyć. miękka dłoń parzyła Annikę przez całą drogę powrotną do redakcji. kable elektryczne wystawały ze ścian. Kobieta ponownie wytarła nos i odgarnęła za uszy włosy koloru lnu. W przyległym pomieszczeniu usłyszeli płacz. jak pierwszy raz witała się z nosicielką wirusa HIV. to prawda * przyznała Annika. Annika spostrzegła nadchodzącego Henrikssona. do cholery. Z tej rozmowy nic nie wynikało. młodą kobietą. Kiedy nikt się nie odezwał. * Annika Bengtzon. z którego dochodził płacz. * Nazywam się Beata Ekesju * przedstawiła się kobieta i wytarła nos w kawałek papieru toaletowego. * Tak. jakby nie usłyszała Anniki. Pomieszczenie wyglądało jak miejsce budowy. * Nie. Jej ciepła. Była dla mnie życiowym wzorem. * Dlatego to strasznie przykre. kto by pani pomógł? * zapytała Annika. Annika wyciągnęła rękę na powitanie. że jest naturalną blondynką. na niewielkim stole leżały deski i wiertarka. szef patrzył jej nieruchomo w oczy. * Może sprowadzić kogoś. Annika ujęła ją bez mrugnięcia okiem. Innym razem przedstawiono ją szefowi gangu Hells Angels. Dostała krew od szwedzkiej służby zdrowia. Przetarła potem dłonie kolejnym kawałkiem i wyciągnęła rękę na powitanie. że coś takiego musiało się wydarzyć. który stanął tuż za nią. Czy mogę pani w czymś pomóc? Kobieta płakała dalej. usłyszała za sobą: * Czy potrafi pani zrozumieć. wyciągając zaślinioną pięść. liżąc powoli swoją rękę od nadgarstka po koniuszki palców. Annika zaczęła się niecierpliwić. kiedy trzymała rękę zapłakanej kobiety i czuła między palcami resztki łez i smarków. nie miała odrostów jak Annę Snapphane. potem odwróciła się do wyjścia. która zaraziła się przy narodzinach swojego drugiego dziecka. * Wierzy pani w przeznaczenie? * zapytała nagle Ekesjó i spojrzała na Annikę. tylko podeszła do biura. że coś takiego musiało się wydarzyć. Poszli wzdłuż ściany i dotarli najprawdopodobniej do głównego wejścia. Dlatego uważam za ogromną tragedię. Annika ujęła ją. Annika pamiętała jeszcze. Kiedy chciała zamknąć drzwi. Annika nie zwróciła na niego uwagi. a na dokładkę śmiertelnego wirusa. * Nie * odrzekła. * To niepojęte. * Więc chodźmy tam * powiedziała Annika. Kobieta nie podniosła głowy. * Znałam Christinę * powiedziała cicho Ekesjó i popatrzyła na rolkę papieru toaletowego na kolanach. mniej więcej w wieku Anniki. * Pracowałam z nią. * Pisała pani o Christinie Furhage * skojarzyła Beata Ekesjó. * Ludzie są pieprznięci * oświadczył. Młoda kobieta o blond włosach siedziała wśród tego pobojowiska na plastikowym krzesełku i płakała. * Tak. nie wahając się ani sekundy. Henriksson zatrzymał się. Drzwi były uchylone. * Christina Furhage była najwspanialszą kobietą na świecie * stwierdziła Ekesjó. oczywiście * powiedziała Annika pełnym napięcia głosem.* Tam się świeci * Henriksson wskazał na sekretariat po lewej stronie. że ktoś może być aż tak zły? Annika ponownie odwróciła się do płaczącej. Annika odnotowała. pchnęła drzwi i zajrzała do środka. Wymiana uścisku dłoni była bardzo ważna. * Pani pisała o Christinie Furhage w „Kvalls*pressen".

zło. żeby to opublikować. tylko uważniej przyjrzała się kobiecie. * Nie w tym znaczeniu. weszliście? Ominęliście barierki? Annika spokojnie spojrzała mu w oczy. * Proszę. Ekesjó odwróciła się tak gwałtownie. * Ktoś zamordował ich oboje. O co jej właściwie chodziło i co tutaj robiła? * Jeśli Stefan nie padł ofiarą wybuchu za sprawą przeznaczenia. mógł dostarczyć coś ciekawego. * To ja poprosiłam go. Każdego dnia dokonujemy życiowych wyborów. * Czy mogę zrobić pani zdjęcie? * zwrócił się szybko Henriksson do kobiety. To zależy od nas samych. w przeciwnym razie już byśmy go znali. Ale nie jest nam dane go poznać. aż samochód przejedzie? Jeśli decyzja będzie błędna. ścisnęła Beatę Ekesjó za rękę i pośpieszyła ku policjantowi. * Dziękujemy. to wtedy jest to moja wina. żeby został i sprawdził przebieralnie. a łzy potoczyły się jej po policzkach. Napiszcie. Nie odgrodziliście południowej ściany. Kobieta wstała. Grupa mężczyzn szła w kierunku bieżni. może oznaczać śmierć.* Nie * odpowiedziała. * Jeśli przeznaczenie nie istnieje. nie zamknęliście wyjść ewakuacyjnych. * Jak tu. Była niska. które podejmujemy. kołysząc się na boki z twarzą ukrytą w dłoniach. i oderwała z niej długi kawałek. * Dlaczego? * zapytała kobieta z zainteresowaniem i wyprostowała się. * Pracowała pani razem ze Stefanem Bjurlingiem? Beata Ekesjó kiwnęła głową. nie więcej niż metr sześćdziesiąt. że ktoś nad nami czuwa? * zapytała ze zdumieniem Ekesjó. Jaka część winy spada na mnie? Annika nie odpowiedziała. nieprawda? * Dlaczego pani uważa. i drobna jak nastolatka. Annika podniosła rolkę papieru toaletowego. Kobieta westchnęła i spojrzała na poszarpane kable w ścianie. że sami decydujemy o swoim losie. to kto zadecydował. * Tak * wyraziła zgodę. kiedy Annika ich dogoniła. Beata Ekesjó przygładziła włosy. Mam przejść przez ulicę czy zaczekać. * Chcę. * Niechlujnie wykonaliście swoją robotę w nocy. właśnie w tym pomieszczeniu i o tej porze? * zapytała w końcu Annika. Uważam. Głównym wejściem wszedł umundurowany policjant razem z ośmioma. * Nasza przyszłość zależy od decyzji. * Bóg albo ktoś w tym rodzaju? Myślę. że zastanawia się nad tymi słowami. do cholery. Sprawiała wrażenie. Nie zdziwiłabym się. że to pani wina? * zapytała Annika i w tej samej chwili usłyszała za sobą głosy. że mogliśmy z panią porozmawiać * powiedziała szybko Annika. że nasz czas na ziemi ma jakiś sens. . panie posterunkowy. że Christina i Stefan musieli umrzeć? * zapytała Ekesjó z żarem w oczach. * Więc nie wierzy pani. że wszystko jest z góry postanowione. jeśli to ma pani na myśli. * Co pani tu robi. * Pracuję tutaj * odpowiedziała i oczy znowu zaszły jej łzami. * Byłam tutaj. który pstryknął kilka klatek bez lampy błyskowej. Utkwiła wzrok w fotografie. znowu odwracając się plecami. kiedy nastąpił wybuch * powiedziała Ekesjó. że Annika zrobiła krok w tył i nadepnęła Henrikssonowi na nogę. To ważne. * Zło. którą kobieta odstawiła na podłogę. w przeciwieństwie do wytrąconej z równowagi kobiety. dziewięcioma pracownikami budowlanymi. * Jakiś człowiek * odpowiedziała spokojnie Annika. gdyby mordercą okazała się ta sama osoba. zło * bełkotała. żebyście o tym napisali. Przedstawiła siebie i Henrikssona i policjant od razu wpadł we wściekłość. co powiedziałam. Nie pasowała tutaj. Ten.

* No nie.* Pies to drapał. Annika westchnęła i opuściła ręce. Nikt nie wiedział. to musi być straszne uczucie stracić w ten sposób kolegę.. * Chyba nikt nie mógłby tego przeprowadzić. Z braku lepszych pomysłów zapytała. pomyślała Annika. W odpowiedzi wszyscy pokiwali z szacunkiem głową. powaga. * Przede wszystkim chcielibyśmy wyrazić ubolewanie z powodu śmierci waszego kolegi. rury. * I Stefan był waszym kierownikiem? Reakcją były niewyraźne pomruki. jeśli uważacie. Niech nam pan pozwoli pogadać pięć minut z chłopakami. zrobić zdjęcie grupowe w hali i będziemy zadowoleni. elektryka. Zapowiadało się sugestywne zdjęcie. Ona. przecisnął przez grupę robotników i poszedł w stronę wyjścia. No i uczcimy Stefana minutą milczenia * powiedział mężczyzna w niebieskim kombinezonie. na pewno nie ma z nimi łatwo. Ich śmiech był pozbawiony radości i przypominał raczej parsknięcia. czy znali Christinę Furhage. porozumiewawcze spojrzenia: o tak. Policjant wzdrygnął się i puścił Annikę. * Co teraz robicie? * zapytała Annika. Fotograf tak rozmieścił grupę na trybunach. * To była fest babka * stwierdził Niebieski Kombinezon. Zabezpieczenia. Na ich twarzach rysowały się zacięcie. * Dlaczego tak pan uważa? * Jeździła na wszystkie budowy i gadała z robotnikami. a mass media mogą się do tego przyczynić * mówiła Annika. zastanawiając się. a potem chyba pójdziemy do domu. Annika uniosła brwi. żaden nie kwapił się do odpowiedzi. uderzyła ołówkiem w notatnik. że wszyscy siedzieli zwróceni do niego przodem. a cała hala stanowiła tło. odwrócił się. * Ona jest tutaj kierownikiem? Mężczyźni cicho się zaśmiali. Prawdopodobnie byli pod wpływem szoku. * Niech pan da spokój. wreszcie ponownie odezwał się ten w kombinezonie. Jest niezwykle istotne. * Jakie prace tu wykonujecie? * Sprawdzamy cały budynek i robimy poprawki przed olimpiadą. właściwie brygadzistą. . * Przesłuchania. tylko ona. Pozostali zamruczeli na potwierdzenie. a wy macie wyjść. że musi działać szybko. tym razem z lampą błyskową. * Stefan był naszym szefem * powiedział w końcu mężczyzna w wytartym niebieskim kombinezonie. ta blondynka. jest kierownikiem całości. Przypuszczalnie chciał sprowadzić kolegę. Biedactwo.. Policjant zacisnął zęby. ale ona chciała sama wszystkich spotkać i usłyszeć. Mężczyźni z ociąganiem wdrapali się na niewielkie trybuny. W tej samej chwili Henriksson pstryknął zdjęcie. rzucając sobie ukradkowe. wszyscy mieli suche oczy. * Równy gość. Annika zrozumiała. jak idzie. wyławiając z torby notes i ołówek. badania techniczne? * Tak. skąd ma na to czas. podczas gdy Henriksson robił zdjęcia. ale staramy się tylko jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Mężczyźni wahali się. To się robi na wszystkich obiektach. * Będziecie jeszcze dzisiaj pracować czy już nie? * Policja porozmawia z nami. * Przepraszamy. * Czy chcielibyście opowiedzieć coś o Stefanie? * zapytała Annika. Potrzebujemy się nawzajem. * Beata Ekesjó? * zapytała zdziwiona. żeby morderca Stefana Bjurlinga został ujęty. Annika. że jesteśmy natrętni. to baba jest kierownikiem. Mężczyźni nie odpowiedzieli. Mężczyzna zamilkł. * Czy możemy zrobić panom zdjęcie? * zapytała. bo teraz i tak wyj dziecię * powiedział policjant i chwycił Annikę za ramię.

że rozumie. Dlatego chyba jej nie wezmę. W regularnych odstępach czasu wyświetlano tabliczki z flagami i numerami telefonów obok oznaczeń różnych walut. Ona nie wie. Była zbyt wytrącona z równowagi i nie powiedziała nic ciekawego. * Bardzo dziękuję * powiedziała cicho Annika i podniosła torbę Henrikssona. już nie będziemy dłużej przeszkadzać * odkrzyknęła Annika i pomachała ręką. Annika spojrzała na niego zdziwiona. trwają badania techniczne. mimo że sama tego chce. Nie będzie tego więcej niż na podpis pod fotografią. a co ty sądzisz? * Nie słuchałem od początku * rzekł Henriksson * Mówiła cały czas o złu i winie? Annika podrapała się po nosie. * Porozmawiam z Schymanem i wyjaśnię. dołączyli przedświąteczni kierowcy. o co chodzi. ale myślę. Była wprawdzie w hali. * Z czego? O co ci chodzi? * Czy rzeczywiście można publikować. a potem pozwoliła im się zatrzasnąć. kto zniesie znalezienie się w gazecie * zauważył Henriksson. Bertil Milander siedział przed telewizorem w swojej wspaniałej secesyjnej bibliotece i czuł krew pulsującą w żyłach. Annika wysadziła Henrikssona przed wejściem. * Sama powiedziałaś. tak. fałami przebijał się przez hałas pracy organizmu. ale Miłander nie rozróżniał słów. Śnieg wciąż padał. nie zwalniając kroku. * Co zamierzasz z tego zrobić? * odpowiedział Henriksson pytaniem. W tej sytuacji trzeba wykazać delikatność i nie wystawiać jej na widok publiczny. * A dziewczyna? Annika zagryzła wargi. * Prawda. * Gdzie spędzasz Wigilię? * zapytała Annika. że robotnicy są przesłuchiwani. Z wyciszonego telewizora dochodził słaby odgłos. Ta babka jest zbyt szurnięta. Annika prowadziła też w drodze do redakcji. że wszystko było takie rozmazane. co się wydarzyło. kim jesteśmy i co mówimy. do samochodów. że gazeta nie powinna publikować jej zdjęcia ani nazwiska. ten typ. bo miała bliżej niż fotograf. że nie nam decydować. Napiszę coś w tym stylu. jak Henriksson podbiega za nią. czy dany człowiek jest na tyle przy zdrowych zmysłach. Środki uspokajające sprawiły. Wyglądali na mocno rozeźlonych i kierowali się prosto na ich małą grupę. Moim zdaniem nie sprawiała wrażenia zupełnie normalnej. ale zrobiło się zupełnie jasno. Ale uważam. że kierowniczka budowy znaj do wała sięwhaliwmomencie eksplozj i. Powoli zasypiał. tego rodzaju ogólniki. * Jej nie biorę. Do świąt pozostały zaledwie trzy dni. Słyszała. ale to my musimy ocenić. Nie wiedział. * Christina * mamrotał. ale nie potrafiła nic o tym powiedzieć. Chwilami łkał. popłakując. Przytrzymała drzwi Henrikssonowi. kiedy nastąpiła eksplozja. Nie może znaleźć się w gazecie. Ruch przybrał na sile. fotograf siedział w milczeniu. Potem obróciła się gwałtownie na pięcie i ruszyła w stronę otwartego wyjścia ewakuacyjnego. Słyszałeś ją. co dla niej dobre. * Owszem.W tej chwili wrócił policjant z dwoma kolegami. * Dziękujemy. jego oddech wypełniał pokój. . żeby przerwać milczenie. W artykule można podać fakty od policji. że jest całkowicie zdruzgotana po śmierci Bjurlinga i że obwinia się o jego śmierć. W drodze do redakcji nie odzywali się już więcej. jeśli się weszło tak jak my? Annika westchnęła. że ostatecznie damy zdjęcie robotników na trybunach i zacytujemy ich z tą minutą milczenia dla Stefana. * Ej. Na ekranie kilka kobiet rozmawiało i śmiało się. wy * zawołał policjant. które codziennie wyjeżdżały na drogi. a potem zaparkowała samochód na wielopoziomowym parkingu.

musi trzymać rękę na pulsie w dziale kryminalnym. W szufladzie z długopisami znalazła opakowanie na wpół roztopionych czekoladowych pastylek i szybko podzieliła posklejaną masę na mniejsze kawałki. Zadzwoniła do Berit na komórkę. ale wcale nie musiały być igrzyska. kiedy Annika minęła ją w drodze do swojego pokoju. czy mimo wszystko nie chodziło o dwa zabójstwa popełnione z pobudek osobistych. że lekko kręciło mu się w głowie. Annika pozdrowiła ją przyjaźnie. że oznacza niebezpieczeństwo. potem szybko skurczył się do małej rolki i znikł.Musiał się zdrzemnąć. Ten sygnał ostrzegawczy był tak głęboko zakodowany w jego świadomości. Eva*Britt Qvist. że to ona. Eva*Britt podniosła wzrok. dopóki nie poczuł. Annika nie mogła uwolnić się od myśli * której jednak nie odważyłaby się wypowiedzieć głośno w redakcji * że związek między obydwoma wybuchami i morderstwami a olimpiadą był mocno wątpliwy. * No to teraz możesz się zastanawiać. ale dało się to zjeść. Annika odchyliła się na krześle i położyła nogi na stole. ale Eva*Britt od razu przeszła do ataku. Córka spojrzała na niego. więc wzięłam Ulfa Olssona i zjawiłam się tutaj. Ogniwem łączącym mogły. przytrzymał się oparcia i próbował zlokalizować zapach. Jego córka siedziała w kucki przed piecem kaflowym i wrzucała doń prostokątne kawałki grubego papieru. Żywe oczy Christiny Furhage odeszły na zawsze. już wróciłaś z konferencji? * zapytała z triumfem w głosie. Pojawiało się pytanie. * Rozpalasz ogień? * zapytał ostrożnie. Przez kilka sekund leżał płasko w ogniu. ale nagle oprzytomniał zupełnie. Annika odczekała trzydzieści sekund i zadzwoniła ponownie. że zawroty głowy ustępują. * Jestem na konferencji prasowej w komendzie policji. Annika natychmiast spostrzegła. pomyślała Annika. * Co mówią? * Dużo ciekawego. Rozpoznał zapach i wiedział. * Nie byłam tam * odpowiedziała Annika. do czego sekretarka zmierza: chciała uzyskać odpowiedź „z jakiej konferencji?" a potem mogłaby pokazać. Płomienie pochwyciły go i zamknęły w swoich objęciach. Berit trzymała telefon na samym dnie torebki i nigdy nie zdążyła odebrać za pierwszym razem. Mężczyzna z wysiłkiem podniósł się ze skórzanej kanapy. Niskie ciśnienie sprawiło. * Sprzątam * odpowiedziała Lena. * Dlaczego? Lena Milander wpatrywała się w gasnące płomienie. * Tym razem nie na parkiecie. * Co robisz? * zapytał Miłander skonsternowany. Oderwała kawałek papieru i dołożyła do ognia. ale rozmowę przejęła poczta głosowa. Hala Satra była chyba najbardziej peryferyjnym obiektem olimpijskim. Miłander podszedł do młodej kobiety i usiadł obok niej na podłodze. Tym razem Berit odpowiedziała natychmiast. Miłander szedł ostrożnie. Niedługo będę z powrotem. Pojechałaś w teren. weszła do swojego pokoju i zamknęła drzwi. W starym piecu ciąg nie był najlepszy i dym snuł się po salonie. trzymając się regałów. Wyrwała trzy kolejne kartki z albumu i wrzuciła do ognia. . Stanął. Kochana. * Co. Dochodził z salonu. Wspólnych mianowników między Christiną Furhage a Stefanem Bjurlingiem musiało istnieć bardzo dużo. * Nie chcesz mieć żadnej pamiątki po mamie? * zapytał Milander. że dotarł do niego mimo snu i odurzenia tabletkami. gdzie byłam * pomyślała. kochana. Sygnał był wolny. * Zawsze będę ją pamiętała * odpowiedziała Lena. uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Na końcach potworzyły się wprawdzie kryształki cukru. Rozłączyły się.

sąsiedzi. .. ich drogi życiowe mogły zetknąć się na tysiące sposobów. znało Bjurlinga? * Gorączkowo to my próbujemy się bronić przed nawoływaniami na kolejnych obiektach. Annika wstrzymała oddech i rzuciła: * Christina Furhage miała jeszcze jedno dziecko. * Nie wysuwano publicznie żadnych gróźb wobec obiektów olimpijskich czy osób związanych z igrzyskami. tylko o tobie i twoich kolegach. które spotkały zarówno Bjurlinga. i widzisz. * Nie. Annika czekała. * Rozumiem. halo. * No właśnie. wpływy. Cześć. zazdrość. Pieniądze. * Złapali mordercę? * zapytała Annika. Ile z tych osób. * Wiem o tym. że mordercą jest jedna i ta sama osoba. Policjant ciężko westchnął. szkoła. * Co za pieska pogoda * powiedziała. * Jakie mają argumenty? Berit wyciągnęła notes i zaczęła go wertować. bo myślę. nad którą pracujecie. Zadzwoniła do swojego informatora. co wiązało ich z mordercą. miłość. że powiedzieliśmy sobie już wszystko. Jesteście zadowoleni. jak i Furhage. * Dobrze * zareagowała szybko Annika. do czego to doprowadziło? Jak wam się podoba debata o bezpieczeństwie? Halo.W przeszłości obojga kryło się coś. prawda? Jeśli złapiecie zabójcę. przyjaciele. seks. Annika uniosła brwi. * Między innymi * odpowiedziała. Dlatego uważam. że dowiem się tego po południu. Tylko na budowie dzisiaj rano przebywało co najmniej dziesięć osób. ale myślą. na zupełnie nieistotną debatę o bezpieczeństwie na stadionach. * Nie wierzę. które ewentualnie sformułowano. Był naprawdę zły. Te groźby. * Jeśli? * Kiedy. naśladując reportera „Echa" z porannych wiadomości. podróże. Czy ktoś groził też Stefanowi Bjurlingowi? * Mam nadzieję. jest tam kto? * powiedziała Annika. dzieci. debata umrze śmiercią naturalną. że punkt ciężkości przesunął się z teorii. potrząsając włosami. Podtrzymują. * Chyba nie mówisz tego poważnie * zaoponował informator. * Muszę już kończyć. doznane krzywdy. * Zapewnienie bezpieczeństwa należy w końcu do zadań policji. Może już nawet znaleźliście właściwe. rodzina. Annika odłożyła słuchawkę i w tej samej chwili weszła Berit. podsuwając jej czekoladowe pastylki. nienawiść. które miały dostęp do kodów alarmowych. Berit spojrzała na nie z obrzydzeniem i gestem odmówiła. bo spotykam się z jego żoną. że gorączkowo szukacie ogniwa łączącego Stefana Bjurlinga i Christinę Furhage. * Myślałem. * Mają na myśli groźby wobec Furhage. że powinieneś znowu zacząć ze mną rozmawiać. * Nie mogę z tobą więcej rozmawiać. ani zawodów. były natury osobistej i nie dotyczyły ani stadionów. Policjant westchnął ponownie. syna.. władza. że eksplozje nie były wymierzone przeciwko igrzyskom. dowiedział się. o to Annika mogła się założyć. * Czy to właśnie robiłaś rano w hali Satra? Komunikowałaś się? Niech to diabli. wakacyjne wyjazdy. Ofiary nawet nie musiały się znać. To jest najistotniejsze. że masz masę roboty. którzy próbujecie wyjaśnić te morderstwa. bo jedynym sposobem na dojście do czegoś w tym życiu jest komunikowanie się. * Nie mówię o całej policji.

Może pomyślimy. Spodziewają się. Berit uśmiechnęła się. * No to idealnie. Berit kupiła wszystkie podarunki już przed adwentem. * No. Wyszli z kafeterii i postanowili dokonać w pokoju Anniki szybkiego przeglądu. w wyniku której to . żeby chodziło tylko o to * powiedziała Annika. * Już wiedzą. Annika i Berit usiadły tak jak zwykle. ale i tak jest świetnie.. * Dzień dobry * przywitała go Annika. co posiekało Furhage! Pomachał komunikatem prasowym z Działu Informacyjnego Policji Sztokholmskiej. * Ja kupię mamie bombonierkę w samolocie * powiedział Patrik.17. Może jest na tyle wzburzona i wytrącona z równowagi. * To był zwykły dynamit * stwierdził odrobinę zawiedziony. i powiedział: * E tam.. Porozmawiali trochę o świątecznej gorączce. po prostu zadzwoniłem do nich i wyciągnąłem ich z łóżek. ale nie sądzę. Berit podniosła się. * Jestem głodna. Analiza miała być gotowa na konferencję. wkrótce będą gotowi ze wstępną analizą materiału wybuchowego z pierwszego morderstwa. Patrik poszedł wziąć sobie egzemplarz „Konkurrenten". jak rozdzielić wolne na najbliższy okres? * zaproponowała Annika. A ty? Poszły do kafeterii. Patrik cofnął się. że nie da się nic napisać. * W ostatnich dniach pracowaliśmy jak katorżnicy. Miała córkę w USA i syna w Malmó. co jest jeszcze do zrobienia. Zobaczymy. * Znakomicie * powiedziała Berit. Leciał na święta do rodziców w Smalandii. nie miała nic przeciwko temu. * Będę mógł polecieć wcześniejszym samolotem.* Naprawdę?! Zgodziła się? * Tak. prezentach i stresie. kiedy wszedł Patrik. Włosy miał rozczochrane i wyglądał. * Chciałam zrobić dzisiaj trochę zakupów. a Annika sałatkę z kurczakiem. co z tego wyniknie. mam nadzieję. Podano im właśnie jedzenie. przeczytam wam: „Analiza materiału wybuchowego użytego podczas detonacji na Stadionie Victorii w Sztokholmie o godzinie 3. zakłopotany pochwałą. Berit zamówiła lasagne. * Owszem. * Dlaczego w ogóle wysłano materiał do Londynu? * zapytała Annika. * Jaki dynamit? * zapytała Annika i wyciągnęła rękę po komunikat. że są bliscy ujęcia mordercy. * Spokojnie. * Myślę. * Wyjaśnienie jest banalnie proste: aparatura w laboratorium kryminalno*technicznym w Linkópingu jest zepsuta. żeby się ze mną spotkać. Patrik i Annika jeszcze się do tego nie zabrali. a Annika za biurkiem z nogami na stole. Annika uśmiechnęła się. * Ja z chęcią wezmę wolne w czwartek * powiedział Patrik. ale w Londynie nastąpiło jakieś opóźnienie. * Ja musiałabym jutro trochę posprzątać. ja wyjdę wcześniej dzisiaj i w czwartek. W następnej sekundzie jak wicher wpadł Patrik. Jak dotarłeś do wszystkich budowlańców? Młody człowiek wyszczerzył lekko zęby w uśmiechu.. Berit spodziewała się wizyty swoich dorosłych dzieci. * Dlaczego tak ostro odcinają się od teorii sabotażu? * Pewnie chcą mieć spokój przy dochodzeniu * uznała Berit. jakby spał w ubraniu. Coś jeszcze? Berit przerzuciła kartki. że komunikat prasowy w tej sprawie zostanie rozesłany zaraz po lunchu. ple*ple. ple*ple. że zdążę * rzekła Annika. * Świetnie się spisałeś w nocy. * Co piszą? Patrik przebiegł oczami tekst. * Nie wiem.. Yvonne przyjeżdża z rodziną w czwartek. Berit w fotelu.

Materiał ma wysoki stopień flegmatyzacji. weźmiesz rodzinę ofiary? Patrik. To codzienna praktyka. * Okej. zastanawiając się nad tym." Co to. * To nie koniec. siła uderzeniowa wynosi 115 procent ANFO. a umieszczony był w piętnastu podłużnych plastikowych laskach o wymiarach 50 na 550 milimetrów. co usłyszeli. przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich. dużą gęstością. . zrobisz analizę i policyjne śledztwo? Reporterzy kiwnęli głowami.. wyrównuje teren pod zabudowę. zaraz obok mnie na Kungsholmen.detonacji śmierć poniosła Christina Furhage... już do tego dochodzę. W ostatnich trzech latach został sprzedany za pośrednictwem firmy budowlanej w Nora około stu podwykonawcom. i podłączonych do akumulatora samochodowego.. więc Annika kontynuowała. którzy przyszli do hali i uczcili pamięć zmarłego kolegi minutą milczenia. posłuchajcie: „Ładunek zdetonowano za pomocą elektrycznych spłonek.. * Co się buduje za pomocą dynamitu? * zapytała Annika. W końcu Annika otrząsnęła się i zdjęła nogi ze stołu. Użyty środek to mieszany materiał wybuchowy o konsystencji żelatyny. * Napisałam piętnaście centymetrów o robotnikach budowlanych. Patrik czytał demonstracyjnie dalej: * „Rzeczona partia została wyprodukowana w południowej Polsce w ostatnich trzech latach." * Dwadzieścia cztery kilo.. jak bardzo są wstrząśnięci śmiercią przyjaciela. wezwaliśmy fachowca z dynamitem. timerem. została zakończona. * Oznacza bezpieczny materiał wybuchowy. ale człowiek ma robotę * powiedziała. Patrik odłożył kartkę i spojrzał na swoje koleżanki.". Berit wzruszyła ramionami. Prędkość detonacji wynosi 5500*6000 m/s". Rzeczony ładunek ważył według obliczeń około dwudziestu czterech kilogramów. * Kiedy budowali domy koło szpitala na Sankt Erik. co to wszystko oznacza? * zapytała Annika. Wysadza się.45 kilograma na decymetr sześcienny. w kopalniach głębinowych i odkrywkowych. * A więc zwykły dynamit budowlany * stwierdziła Berit. czy to nie jest cholernie dużo? * wtrąciła Annika. tzw. * Zwłaszcza na otwartej przestrzeni * potwierdziła Berit. „Minex jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych marek handlowych dynamitu w Szwecji. co za wyrafinowanie. * Ciężko tam było? * zapytała Berit. * Do diabła. zawierający poza samym nitroglikolem także nitroglicerynę. Sprzedawany jest pod nazwą handlową „Minex" w opakowaniach różnej wagi i kształtu. * Prawda * przypomniała sobie Annika. miękką konsystencją i stosunkowo łagodnym zapachem. żeby zrobić miejsce na drogi. że falę uderzeniową poczuli aż na Sóder. Siedzieli przez chwilę w milczeniu. * Skąd to wiesz? * zapytała Annika z podziwem. * Rozwiązuję krzyżówki. z której pierwotnie partii pochodził użyty materiał". do cholery. dużą prędkością detonacji. Zacytowałam ich.. Niemożliwe okazało się ustalenie. objętość gazowa nieco wyższa od normalnej. Kiedy koło naszego domku letniskowego chcieliśmy zrobić oczyszczalnię. Charakteryzuje się wysoką siłą uderzeniową. * To co kto bierze? Berit. za pomocą dynamitu zamienia się skały w żwir. * Spokojnie. a gęstość około 1. wysadzali jak cholera. * Okropność. sprzężonych z mechanizmem opóźniającym. * Nic dziwnego. jest? * To ma coś wspólnego z bezpieczeństwem * wyjaśniła Berit. * „Zawartość energetyczna jest wysoka. * Praktycznie wszystko..

że siadła w czymś mokrym. to chyba fajnie? * Ja lubię „Słone Koty" * oświadczył Kalie. który spędziły razem w tej coraz bardziej wyludniającej się robotniczej mieścinie. Sami zrobimy cukierki. * Co będziemy robić. że przynajmniej nazbierała punktów rabatowych. Annika nałożyła dzieciom duże fartuszki i postanowiła machnąć ręką na rezultat. gdzie Annika się wychowała. kiedy Annika szła do przystanku autobusu 56 na ulicy Fyrverkarbacken. Dzieci szczebiotały jak małe skowronki. Weszła do domu towarowego PUB i nakupiła zabawek za 3218 koron. a potem Kalie i Ellen lepili kulki z masy migdałowej i obtaczali je czekoladą. Autobus był niemal pusty. mamo? Annika zaśmiała się i uściskała je w kolejce do kasy. Annika wsadziła swój tekst do puszki. co skłoniło ją do przypuszczenia. co z tego będzie? Dostaniemy dzisiaj cukierki. Dla Thomasa kupiła „Nową księgę sosów" i koszulę od Stenstróma. posiekane migdały. * Z pewnością postępujesz słusznie * powiedziała Berit. dostaniecie dzisiaj cukierki. Sympatyczny sprzedawca zapakował ją w błyszczący złocony papier. Dla teścia Thomas musiał sam coś kupić. mamo. Wyszła ponownie na ulicę w śnieżną breję i wiedziona nagłym impulsem wstąpiła do antykwariatu w sąsiedniej kamienicy. Było dopiero wpół do drugiej. Ze swoją rodziną Annika prawie nie miała kontaktu. Czasami Annika zastanawiała się. Dzieci uszczęśliwione ruszyły ku niej biegiem. wodzie albo śniegu. syrop. Na przystanku Annika opadła ciężko na ławkę. na Wigilię mieli przyjechać rodzice Thomasa. Była sama. zapłaciła kartą i pocieszyła się. Spotkałam jakąś zapłakaną kobietę. tak różne były ich wspomnienia. gdy tylko dotknęły ulicy. ale dzisiaj nie zamierzała dłużej pracować. Annika kupiła dla Annę Snapphane klasyczną platerowaną złotem broszkę z granatami. ubrała się i wyszła z redakcji. Jej siostra mieszkała we Flen i pracowała dorywczo jako kasjerka w„Dobrej Cenie". ciasto piernikowe i blok czekolady. Po chwili wahania ukryła ruzczyf głęboko w garderobie. * Tak. czy faktycznie wyrosły w tym samym miejscu. a dla jego mamy wełniany szal. Annika usiadła z tyłu i dojechała do placu Hótorget. Jako taką białą pokrywę tworzyły tylko na trawniku przy rosyjskiej ambasadzie. płatki zamieniały się w szarobrązową breję.* Tak sobie. Ponieważ temperatura wynosiła około zera stopni. Podłożyła sobie rękawiczkę. Święta spędzali w Sztokholmie. Znajdował się tam najdziwniejszy w Sztokholmie zbiór sztucznej biżuterii: naszyjników i kolczyków tak wielkich jak te. bo nic ich nie łączyło poza czasem. Czy prawdziwa mama nie powinna codziennie odbierać dzieci? Poszli do „Konsumu" na rogu Scheelegatan i Kungs*holmsgatan i kupili masę migdałową. gdy tylko weszła do przedszkola. Nie wyszło ich zbyt wiele i nie należały do najforemniejszych. Wprawdzie właśnie tam Kalie znalazł prezenty w zeszłym roku. Tata nie żył. że byłoby nie w porządku wystawiać ją na widok publiczny. tak by osiągnęła odpowiednią konsystencję. Wyrzuty sumienia dopadły ją niczym zgraja wilków. Zaraz potem poczuła. * Nie zapomnieliśmy o czymś? Jest coś jeszcze na teraz? Reporterzy potrząsnęli głowami i poszli do swoich telefonów i komputerów. ale ten zazwyczaj chciał tylko koniak. trochę to było nieprzyjemne. które nosiły gwiazdy filmowe w latach czterdziestych. karze i złu. ale w tej chwili nie miała siły na wymyślenie innego schowka. Mówiła bez ładu i składu o winie. który owinął połyskującą niebieską tasiemką. mama mieszkała nadal w Halleforsnas w Sórmlandii. Mam uczucie. Prawie się nie widywały. że właśnie uciekł jej autobus. W mieszkaniu na Hantverkargatan Annika była o wpół do trzeciej. śmietanę. Wciąż padał śnieg. która nie mogła się uspokoić. Najpierw stopiła czekoladę w mikrofalówce. . Trudno było tego żałować. Kiedy wrócili do domu. byleby maluchy miały zabawę. Nie napisałam o niej.

kiedy umarł tata Simby. Annika posadziła dzieci przed telewizorem i puściła im kasetę. . Czyżby źle zrozumiała Helenę Starkę? * Dlaczego nie mógł mieć czerniaka? * zapytała niezbyt mądrze. obejrzała razem z dziećmi. że umrę. * Czasami zastanawiam się. Zamiast tego włączyła piekarnik i zabrała się za ciasto piernikowe. że nie mogła się ruszać. mająca na imię Miranda. co dzisiaj: piec z dziećmi pierniki i towarzyszyć im przy oglądaniu strasznych scen w telewizji. na początku ma się przerąbane jako szef. przez pierwsze pół roku myślałam.Teściowa z pewnością skrzywiłaby się na ich widok. zanim skończyłam dwadzieścia lat? No? Myślisz. Zawsze znajdzie się jakiś sfrustrowany sukinsyn. Ty masz zawsze idealnie posprzątane. jakie ładne pierniczki. Kalie pęczniał z dumy. Naj straszniejszy fragment filmu. W efekcie tak się objadła. że mam na ciele chociaż jedno znamię? No? Jak myślisz? Czy też kazałam usunąć wszystkie co do jednego. Kiedy Annika zadzwoniła.. Wziął pierniczka i szklankę mleka. Annika skorzystała z okazji i zadzwoniła do Annę Snapphane. ale dzieci dobrze się bawiły. który postanowi uprzykrzyć człowiekowi życie. że dzieci nie mogłyby w tym uczestniczyć.wycinałafigury i zjadała skrawki. czy warto. który zmarł w wieku pięciu lat. * Po tygodniu dostałabyś szału * powiedziała Annę. Myślisz. na pewno są bardzo smaczne. że ile miał lat? * Pięć. Miranda.. * Chyba masz rację. * Skąd wiesz? * zapytała zdumiona Annika. jeśli miał pięć lat. Dziewczynka.. a sama posprzątała kuchnię. Annika miała zamiar zrobić również karmelki. * Dość ciężko w pracy. * Dlaczego ty sobie z tym radzisz. tego nie da się zmienić. Ellenbyławniebowzięta. „Król Lew" jeszcze trwał. ale stwierdziła. codziennie bolało mnie serce. Jak jestem u ciebie. co została zamordowana. rak skóry. Na Lidingó też oglądano film Disneya. że jej praca czy sukcesy mogły kiedykolwiek wymazać owo wspomnienie? * Boże. Na co umarł? * Czerniak. * To przecież ja się nigdy nie wyrabiam. * Jak to? * Nie mógł umrzeć na czerniaka. * Wiem. * Zobaczcie. która ciągle próbuje mnie na czymś złapać. Christina Furhage. Nigdy się z tym nie pogodziła. Pieczenie skończyło się kilkoma całkiem udanymi blachami. Właściwie powinnam robić to. Wykluczone. * Poza tym wszystko w porządku? Annika westchnęła. Zajęło jej to trzy kwadranse.Wałkowałaciasto. Annika zagryzła wargi. mam wyrzuty sumienia. Gdy kuchnia lśniła czystością. to straszne. Okropne. Ta kobieta. * Ale jesteście zdolne! * powiedziała Annika do dzieci. Chociaż mimo wszystko dzieci są najważniejsze. mimo że właściwie nie miał już na nie miejsca. Powiedziałaś. Jest tam taka mała ekipa. co drugi tydzień mieszkała u ojca. że ze wszystkich ludzi akurat ja myliłabym się w takiej sprawie? Kochana! Annika czuła rosnącą konsternację. masą karmelową łatwo się poparzyć. obie były w domu. * Myślisz. miała syna. * Nie miałam siły zabrać się za te cholerne święta * jęknęła Annę. a ja nie? W tle Annika usłyszała muzykę z „Dzwonnika z Notre Damę". co? * Nie.. Gdy zostałam producentem. * Powiem tak: Tonią z Polski * wyjaśniła Annę. zejdź stamtąd. * I zmarł na czerniaka? To niemożliwe! Annika nie zrozumiała. Annę mieszkała z córeczką na piętrze willi w Lidingó. zwłaszcza Kalie. tyle samo co Kalie.

zarówno publicznych. do której przyjeżdżał na ogół raz w tygodniu. że tu tkwił klucz do zagadki. dwie butelki oryginalnego wosku „Turtle" i paczkę szmat.00. Odłożyła słuchawkę i poczuła ciarki przebiegające po plecach. jeśli przyjeżdżało się w ciemno. Annę na pewno się nie myliła. pizzę z mięsem i czosnkiem i jedną calzone.. że złośliwa odmiana nowotworu skóry nigdy nie występuje przed okresem pokwitania. a jeszcze częściej udawała się na piechotę do różnych izb przyjęć w mieście. ale Danielsson nie chciał ryzykować. Korzystanie z myjni kosztowało stałych klientów 64 korony za godzinę. Evert Danielsson uśmiechnął się do dziewczyny w kasie i zapłacił kartą firmową. może umarł w zupełnie inny sposób? Na inną chorobę. Niekoniecznie musiał słuchać w myjni akurat opery. Najpierw wszedł do sklepu i zgromadził. Chociaż chłopiec mógł cholernie wcześnie dojrzeć. Chcecie spaghetti? A może pizzę? Zadzwoniła do „La Solo" po drugiej stronie ulicy i zamówiła capricciosę. * Podobał się wam? Jesteście głodni? Nie. aż zacznie działać. Jej informator! Wiedział. Wiedziała wszystko o formach raka.Annika. Potem obficie spryskał karoserię środkiem odtłuszczającym.? * Ty. Czekając... której by sobie nie wmawiała. usiadł na krzesełku i słuchał „Traviaty" Verdiego.. * .50 za szampon i 188 koron za dwie butelki wosku. a więc mylić musiała się Helena Starkę. Czuła rosnący poziom adrenaliny. Jeśli chciał mieć i dziś potrawkę z łosia. „Czarodziejski flet". Annika zdecydowanie odsunęła od siebie myśli o Christinie Furhage. którego by nie przeszła. w wypadku albo wręcz został zamordowany? Albo wcale nie umarł. Niech to diabli. Znajdowała się tutaj duża samoobsługowa myjnia. obudzona potrafiła wyliczyć różnice między objawami stwardnienia rozsianego a dziedziczną amyloidozą. muszę kończyć. niech to diabli.* Dlatego. Kiedy Królowa Nocy sięgała po czterokreślne F. to się nazywa. Danielsson spłukiwał samochód * mieszanina błota.50 za odtłuszczacz. to jest to! * Mama. Intuicja mówiła jej. czasami puszczał sobie starego bluesa. że Furhage miała syna. ale nie było na to rady. . Albo kłamać. Wyszedł na zewnątrz i wjechał samochodem do tej samej hali co zwykle. chyba natrafiła na jakiś ślad. Rezerwacja w zasadzie nie była konieczna. Syn Christiny Furhage nie zmarł na czerniaka. Wybrał CD z ariami ze znanych oper: „Aida". Zapłacił w kasie 31. Niezliczoną ilość razy jechała karetką na ostry dyżur do szpitala Danderyd. jak i prywatnych. przenośny odtwarzacz. a Ellen krok za nim.. Była hipochondrykiem z krwi i kości. nie było badania lekarskiego. Annę miała z pewnością rację. Jego sekretarka zarezerwowała trzy godziny od 19. nie istniała choroba. na dzisiaj dosyć pierników.. zamknął bramę. wyjął kempingowe krzesełko. Wyszło niecałe 500 koron. Może nadal żyje. Wiedziała. tak. Kalie z przodu. Nagle zesztywniała. Annika myślała intensywnie. „Carmen" i „Madame Butterfly". że Thomas się rozgniewa. Evert Danielsson skręcił z drogi na Sollentunę na stację benzynową OK w Helenelund. to mógł przecież wrócić do domu koło drugiej i zacząć opiekać mięso. Weszli do kuchni gęsiego. 29. powiedział to przed odłożeniem słuchawki. żwiru i lodu spływała małymi strumykami do studzienki ściekowej. „Król Lew" się skończył. co mu było potrzebne: naturalny odtłuszczacz w sprayu. Jest taka choroba. Annika podniosła się i podniecona zaczęła chodzić tam i z powrotem po kuchni. Trudno było liczyć na wolną halę przez tak długi czas. a na półce w rogu postawił swój mały. szampon samochodowy OK bez wosku. Policja też była na tym tropie! Tak.

Skuliła się. może nawet wyświadczył światu dużą przysługę. Jaki jest twój szef? Do wyboru masz: niekompetentny mięczak. Annika siedziała przez chwilę w milczeniu i zastanawiała się. Thomas przytulił ją. Mama opowiadała opiekunom w przedszkolu Madde o swoim szefie. wytypowania zadań. delikatne tony dobywały się z torby i docierały do pokoju. To przecież nieprawda. Popatrz na pytanie czternaste. Potem z zachodu miały nadejść opady deszczu. a Danielsson ponownie chwycił za węża i zaczął spłukiwać samochód. podmuchał na szyję i pocałował w dołek koło obojczyka. podczas gdy John Pohłman przedstawiał prognozę pogody na święta. Smutne tony wypełniły halę. że Christiny już nie ma. lub muzykę country w wykonaniu Hanka Williamsa. Gdzieś w głębi ducha czuł pewną ulgę. kruszyno! Kiedy telewizor zgasł. Co to za pieprzone podejście? A zobacz tutaj. nawet w książkach dla dzieci * powiedziała Annika. Thomas położył dzieci tuż po wpół do ósmej. książkę z obrazkami o małej dziewczynce i jej mamie. * To zupełnie co innego. Puenta jest taka. Miał dobre przeczucia. tak żeby skrzył się i błyszczał. * Oczywiście. że nieprawda * powiedział Thomas przewracając stronę. otwierając „Svenska Dagbladet" na wiadomościach gospodarczych. * Szykanowanie przełożonych jest wszędzie dobrze widziane. Annika zeszła z fotela i wsunęła się w objęcia Thomasa na kanapie. nie przerywając lektury. Danielsson zmienił płytę i włożył CD z muzyką fortepianową Erica Satie. Thomas odłożył gazetę. niedouczony pozer. * No widzisz * odrzekł Thomas. W całym kraju miał padać śnieg. Kiedy utwór dobiegł końca. Przeciągnął ręką po dachu samochodu. . jak samemu zostać szefem. i wszyscy dorośli uważali. zapadła całkowita cisza. żeby dowiedzieć się. Niekiedy wybierał też całkiem nowoczesne melodie. oni kompletnie nie nadawali się na swoje stanowiska. że to bardzo zabawne. * Spójrz na ten test * Annika podsunęła mu błyszczący magazyn dla kobiet. który najbardziej go teraz zajmował: jego przyszłe obowiązki. plecami do jego klatki piersiowej. * Przecież sam miałeś bardzo ciężko w Związku Gmin. tu są rady. jakie się ma warunki w pracy. Poczuła łaskotanie w podbrzuszu. lubił Rebeckę Tornqvist i niektóre piosenki Evy Dahlgren. że wszyscy przełożeni to idioci. i położyła nogi na stoliku. zanim się nieco otrzaskałeś * powiedziała Annika. * Chodź tu. W tej właśnie chwili zadzwoniła komórka Anniki. na następnej stronie. Spędził dzień na próbie określenia.aleszybko zboczyły na temat. które trzeba było niezwłocznie wykonać. może będą dzisiaj się kochać. przynajmniej do pierwszego dnia świąt. kto podłożył bombę. Ten. zadufany bufon. jak mogłaby wyglądać jego praca. pierwsze ulewy mogły przejść nad Bohuslan już w Wigilię wieczorem. Annika przeczytała im wcześniej „Piątek Madde". cieszył się natomiast na samo zakończenie * woskowanie i polerowanie lakieru. już o tym zapomniałaś? Annika opuściła magazyn na kolana i spojrzała na Thomasa z wyrzutem. którego nikt nie chciał słuchać. Chlapanie wodą nie było takie przyjemne. wyłączył pilotem telewizor i wyciągnął ręce do Anniki.na przykład Muddy ego Watersa. i zastanawianiu się nad dalszymi przedsięwzięciami. * Do czego zmierzasz? * zapytał Thomas. * Ale całe społeczeństwo karmi się tymi mitami! * Sama wcześniej byłaś cholernie krytyczna wobec swoich szefów w gazecie. Pozwalałmyślomswobodniepłynąć. ale wszyscy chcą zostać szefami. * Trzeba tu odpowiedzieć na masę pytań. pogłaskał po ramionach.

Są szykanowane. * Chcesz powiedzieć.. z czego pewnie zdaje sobie pani sprawę. Annika jęknęła w duchu. że Thomas ponownie włącza telewizor. * Dziękuję i do widzenia * pożegnała się Annika i rozłączyła się. gdyby było coś szczególnego. bo to ważne. kto dzwoni * wymamrotała i wyślizgnęła się z objęć Thomasa. Annika usłyszała. że kobiety. Powiedziała pani. o których potem nie piszemy * wyjaśniła Annika. przynajmniej z punktu widzenia statystyki * stwierdził Thomas. mają najciężej ze wszystkich na rynku pracy. obejrzałaby pani. Cisza w słuchawce narastała. zastraszane i molestowane seksualnie częściej niż pozostali mężczyźni i kobiety razem wzięci. Liczne badania pokazują.mówi Beata Ekesjó. Jest kierownikiem budowy w hali Satra. ale było już za późno. * Jak mam to właściwie rozumieć? * zapytała kobieta. * Dziewczyna. wyjęła mu pilota z ręki i wyłączyła telewizor. * Mogłabym opowiedzieć więcej o sobie. * Może pani mówić konkretniej? * poprosiła i spojrzała na zegarek. Głos kobiety brzmiał pogodnie i radośnie. Przeklęta wizytówka. * Co to za cholerna melodia? Annika nie rozpoznała numeru. jak mieszkam. jaki pojawił się na wyświetlaczu. * Annika Bengtzon? Dobry wieczór. Badania wykonane w Instytucie Nautyki na Politechnice Chalmers w Góteborgu wykazały. Annika westchnęła. * Dziękuję jeszcze raz. że mogę zadzwonić. Mam bardzo piękny dom. żeby wszystko było jak należy. siadając na ławie w przedpokoju. Tak było napisane w raporcie. z którą rozmawiałam rano. * Chcę. * To chyba nie będzie potrzebne * powiedziała Annika. na przykład jak pracuję. żeby napisała pani. że poświęciła nam pani rano swój czas. chętnie panią zaproszę. * Dlaczego? * zapytała Annika. * Zobaczę tylko. który właśnie do nas dotarł. * Musisz zmienić sygnał w telefonie * rzucił za nią Thomas. * Na czym skończyliśmy? * Kto to był? * zapytał Thomas. * No. Annika usiadła na kanapie sztywna i spięta. które wykonują męskie zawody. * Rozmawiamy z bardzo wieloma osobami. W słuchawce na kilka sekund zapadła cisza. * O co chodzi? * Cóż. ale nasza rozmowa nie będzie opublikowana. że jest to udowodnione? * zapytała Annika zdziwiona. * No to ma tam pewnie cholernie nieciekawie.* Nie odbieraj * szepnął Thomas i ugryzł ją w płatek ucha. * Młode kobiety w miejscach pracy zdominowanych przez mężczyzn mają najgorzej.. * Przykro mi * odparła Annika.. * W ogóle pani o mnie nie napisze? * Nie tym razem. * Mimo wszystko dziękuję. starając się zachować w miarę przyjazny ton głosu. co napisze pani o mnie w jutrzejszej gazecie. * Ilość miejsca w gazecie jest mocno ograniczona. . zastanawiam się.. sprawia wrażenie lekko stukniętej. Pośpiesznie wróciła do Thomasa na kanapie. * Jak ty to wszystko pamiętasz? Thomas uśmiechnął się. że cztery z pięciu kobiet marynarzy są szykanowane ze względu na płeć * nawijał Thomas. i zdecydowała się odebrać. Beata Ekesjó westchnęła. Nastrój intymności prysł. Spotkałyśmy się dzisiaj rano w hali Satra. * Tak się tylko zastanawiam. * Ale. co powiedziałam rano * powiedziała cicho kobieta. przecież rozmawiała pani ze mną! Fotograf zrobił mi zdjęcie. * Oczywiście * powiedziała krótko. Tak że w ogóle nie będziemy pani cytować. * No cóż * zrezygnowała.

Thomas pocałował ją. Tam przy wejściu miał czekać Reżyser. Któregoś razu ugrzęzłam w śniegu. * Jesteś najlepsza na świecie. bym uwierzyła. Osunęli się na podłogę i zaczęli się kochać. pola. Dach się zawalił. Stodoła leżała głęboko w młodniku. Zimą wdrapywałam się na zaspy śniegu pod oknami i zaglądałam do środka. lasy. mimo że zgłosiły się na ochotnika. Wiele kobiet rezygnuje ze służby. ściągając z siebie nawzajem ubrania. Bez przerwy nasłuchiwałam fałszywych tonów. * Sąsiedzi patrzą. Zaczęli spokojnie. najpierw niezwykle powoli. Po wszystkim Thomas przyniósł kołdrę. na skrawku zarośniętej polany. Annika krzyczała. że w dniu. że wszystko jest prawdziwe: ziemia. jak to będzie fajnie mieć wolne * powiedziała Annika. ile miałam lat. w którym skończę dziesięć lat. Rozepniemy jeszcze tutaj. Głównym powodem są problemy z kolegami płci męskiej. kiedy opadł jej biustonosz. opierali zmęczone głowy na rękach i odpoczywali. Byłam całkowicie pewna. czekałam cierpliwie. sklepik. powinniśmy o tym napisać * powiedziała Annika. Wyczerpani i odprężeni słuchali nocnych odgłosów miasta. Opowiedziałby mi. * Cholera. . traktor Nymana. Annika przyciągnęła do siebie męża. aż ktoś się zdradzi. Rozmawiali cicho. Kawałek ściany szczytowej wystawał ku niebu niczym znak. u sąsiada grał telewizor. leżeli na kanapie. Nigdy nie zdążyłam. Thomas podniósł się i zgasił górne światło. w skorupy. Kłamstwa Od samego początku żyłam w przeświadczeniu. wszyscy zmuszeni byli wstąpić w swoje niewygodne ciała. ale nogi miałam krótkie. omszałe drewniane ściany połyskiwały srebrzyście między zaroślami. ale nie teraz. Śnieg wciąż padał olbrzymimi płatkami. który ująłby mnie za rękę i wprowadził do oświeconego Królestwa. zażyłe. Świat za niebieszczącą się górą Furuberget był niewyraźną kulisą. Daleko w dole zatrzymał się autobus 48 z piszczącymi hamulcami. mieli zgorzkniałe twarze i zakłamane języki. potem ostro i głośno. ciężki materiał usztywniał kroki. wreszcie poważnie. Do pokoju wpadała jedynie poświata od kołyszącej się ulicznej latarni w dole.. wełniane spodnie drapały. Czasami szukałam schronienia w tamtej starej stodole. Zdejmij sweter. Kiedy wychodziłam z pokoju. Thomas się nieco opanował. Ich twarze byłyby spokojne i szczere. odwracałam się nagle w drzwiach. kiedy miała orgazm. Annika zaprotestowała lekko. jak ty pamiętasz szczegóły artykułów Berit Hamrin. na ulicy ktoś wrzeszczał i przeklinał. Kobiety na stanowiskach kierowniczych są podatniej sze na choroby. szczerze. zwłaszcza jeśli są napastowane przez kolegów. naturalnie. zostanę wtajemniczona. zawinęli się w nią oboje i położyli na kanapie. sprawienie. Zanieśliby mnie w procesji do stodoły w lasku po drugiej stronie drogi. Kiedy się pojawiałam. a ludzie aktorami grającymi w dramacie. marynarka jest tylko jednym z nich. wieś. Nie umiem powiedzieć. listonosz. * Powinniście. Celem tej sztuki było oszukanie mnie. precz z tym.* Na tej samej zasadzie. * No to jest temat. próbując wstać. jaki jest właściwie porządek rzeczy. jacy naprawdę są. o tak. żeby zobaczyć ludzi takimi. Pod moją nieobecność ludzie zdejmowali maski.. które im nie leżały. Jest więcej przykładów. że świat wokół mnie jest sceną. * Doprowadzasz mnie do szału * wymruczał Thomas. pięknych ciałach i ubrać mnie na biało. Wtedy wszyscy ludzie mieli przyjść do mnie rano w swoich prawdziwych. zapadając się po pas. pieścili się i lizali. Teraz wymasuję ci plecy.

kiedy zobaczyła pracownika dźwigającego naręcze drugiej tego dnia partii poczty. brudna masa tworzyła zaspy wzdłuż chodników. Śnieg wciąż padał. kiedy po niej chodziłam. Dzieci. jak niewiele potrzebowała. więc mogła się trochę powylegiwać. siedzącym przy drzwiach do redakcji. Smażyła właśnie naleśniki. że nie mieliśmy wojny od 1809 roku. Godzina w mieście. odkąd Eva*Britt Qvist ponownie przejęła sortowanie. Na koniec zbudowali szałas ze wszystkich poduszek. podnosiła go na nogach. szeroko otwartymi oczami patrzyły w obiektyw. Gdzieś pod tymi zbutwiałymi deskami czekała na mnie Prawda. Tam w dole. aż zrobiło się późno. kołdry i dużej piżamy Thomasa. kilka pierniczków. obchodząc stodołę. by nabrać energii. która polegała na łaskotaniu się nawzajem w palce u nóg i wołaniu „klopsik. zilustrowany był tylko jednym dużym zdjęciem kobiety i jej trojga dzieci. Któregoś razu zebrałam się na odwagę i zeszłam tam.Czworokątne wejście znajdowało się po drugiej stronie. Eva*Britt siedziała na swoim zwykłym miejscu i przywitała ją kwaśno. Życie stało się znacznie łatwiejsze. ośmiu i sześciu lat. Artykuł znajdował się na rozkładówce w środku. trzydziestosiedmioletnia żona Stefana. „Życie musi toczyć się dalej" głosił tytuł. przynosząc jej wiadomość o śmierci męża. Annika nie została z dziećmi. Przemoc i okrucieństwo pojawiają się tam. Środa. Na autobus praktycznie nie czekała. Wewnątrz czas się zatrzymał. w wejściu wzięła gazetę. Annika pożałowała. skończyło się odśnieżanie ulic. kiedy policja zadzwoniła do drzwi. że nie ma sił. dobry seks i znów była gotowa zmierzyć się z sępami. ale teraz już się obudziły i przybiegły do sypialni. Odkąd gmina Sztokholm przekazała lwią część kompetencji radom dzielnicowym. Eva Bjurling. innymi słowy. rzuciła „cześć" portierom. Zjedli szybko śniadanie * kefir truskawkowy z dmuchanym ryżem * przygotowali kanapki na wycieczkę i tylko trochę spóźnili się do przedszkola. Wiedziałam to. aby się politycznie angażować. a po drodze do swojego pokoju kubek kawy z automatu. leżąc na plecach. wszystko było jak co dzień. „Zło występuje na ziemi pod wieloma postaciami". to zadziwiające. klopsik". Przy pulpicie Annika wzięła po jednym egzemplarzu „Konkurrenten" i porannych gazet. gdy tylko umieściła je na kolanach opiekunek. Światło sączyło się między rozcapierzonymi koronami drzew i resztkami dachu. Wyjątkowo przespała całą noc bez dzieci w łóżku. kurz unosił się w powietrzu przecinany skośnymi smugami światła. Do Wigilii zostały już tylko dwa dni. W myślach posłała naczelnemu wyrazy wdzięczności. miałam trudności z dostaniem się do środka. znajdowało się wejście na scenę. Podłoga też zaczynała się zapadać. musiałam uważać. w wieku jedenastu. Wzięła je w ramiona i figlowała z nimi. wyglądała na opanowaną i poważną. Kalie uwielbiał zabawę w samolot. Czyli. mówiła Eva Bjurling w wywiadzie. że nam w Szwecji będzie oszczędzone tylko dlatego. Znalazłam jedynie siano i zdechłe szczury. kiedy Annika. Annika była znowu na prostej. żeby odkryć drogę do światła. Ellen wymyśliła zabawę o nazwie „klopsiki". 22 grudnia Tym razem to Annika miała odprowadzić dzieci do przedszkola. wyszła. Berit zrobiła fantastyczny wywiad z żoną zamordowanego Stefana Bjurlinga. siedzących na brązowej skórzanej kanapie w domku szeregowym w Farsta. Dwojakie wrażenie * przytulnych ścian i wolnego nieba * było upajające. gdzie człowiek się ich najmniej spodziewa". pod podłogą. „Głupotą jest myśleć. wjechała windą na górę. Otwór wejściowy umieszczony był kawałek nad ziemią. . kiedy Thomas wyszedł do pracy. ocierałam się o chropowate ściany. przeszukałam grunt. Co jakiś czas samolot rozbijał się ku ogólnej radości.

powiedział rzecznik prasowy policji. „Ze wstępnych analiz wynika. Życie sprawia wrażenie zupełnie nowego. szczęśliwe małżeństwo i udaną córkę. Uniosła się z trudem i pozostała w pozycji siedzącej. „Siła eksplozji okazała się tym razem znacznie mniejsza". że podczas następnej dyskusji w kierownictwie zaproponuje. Nie do końca odpowiadało to prawdzie. okraszając recenzję przykładami znanych Szwedek. że obie detonacje były dziełem jednego mordercy. Skóra na twarzy była napięta od łez. Zrobiła fantastyczną karierę zawodową. I niemal mogła przysiąc. Helena Starkę obudziła się na podłodze w kuchni. Annika włożyła notes i ołówek do torby i zatelefonowała po taksówkę. kiedy zadzwonił telefon. Tekst opowiadał o książce. poza niewielką fotografią autorki. niebo białe. żeby Patrik został zatrudniony na stałe. Annika postanowiła. Patrik wykonał jak zwykle rzetelną robotę. albo że użyto mniejszej ilości". Annika przez długą chwilę wpatrywała się w zdjęcie. i to nie tylko z powodu wystygłej kawy z automatu. Miała właśnie pójść po drugi kubek kawy. a ona sama została rozerwana na strzępy na pustych trybunach stadionu przez ładunek. Policja podtrzymała teorię. że ten ktoś nienawidził również Stefana Bjurlinga. jakby wciągała gruby papier ścierny. Skrót pochodził od „Kobieta i wiedza" * w redakcji oczywiście nie nazywano tych stron inaczej jak „kurwą". drugie było zwichnięte psychicznie. serce spokojne. W ustach miała sucho. zostawiła Zamachowca i dotarła do działu K&W. Jej własny tekst ze zdjęciem budowlańców zrobionym przez Johana Henrikssona w hali Satra dostał całą stronę. kto jej nienawidził. Dno zostało osiągnięte. chociaż stwierdzono. miała wspaniały dom. Annika odsunęła od siebie uczucie. Wertowała dalej gazetę. że wokół zamordowanej przewodniczącej komitetu olimpijskiego zaczął tworzyć się mit. której wszystko się udało. . wyglądała na piętnaście lat młodszą. który podłożył ktoś. * Wszystko pani opowiem. Dzisiaj „kurwa" sięgnęła po oklepany chwyt i napisała o nowej quasi*psychologicznej amerykańskiej książce dla kobiet. Annika poczuła mdły smak w ustach. Christina Furhage była * jak napisano * kobietą. plecami oparta o szafkę pod zlewem. marzła i bolało ją jedno biodro. * Niech pani do mnie przyj dzie * zapłakał mężczyzna w słuchawce. To zdumiewające. która WRESZCIE dawała wszystkim kobietom szansę na zostanie KOBIETĄ IDEALNĄ. Oddychała powoli i z namaszczeniem. wmuszała powietrze do płuc. To był Evert Danielsson.„Nie można się załamać. jej pierwsze dziecko zmarło albo zaginęło w inny sposób. Powoli ogarniało ją niejasne wrażenie. opisując techniczną analizę i poszukiwania Zamachowca. jaki można uzyskać tylko przez chirurgiczne wycięcie połowy. „Teraz musimy radzić sobie jak najlepiej i żyć dalej". Prawda była właśnie taka. Ilustrację artykułu stanowiło. była szczupła i wysportowana. że coś jest nie tak. że jest w tym jakiś dysonans. niż była w rzeczywistości. Czuła się. język jak papier ścierny. tego Annika była pewna. pięcioszpaltowe zdjęcie Christiny Furhage wykonane w studiu. Czy ta kobieta nie jest zbyt opanowana? Dlaczego nie wyrażała żalu. gdzie się znajduje. Z początku nie bardzo zdawała sobie sprawę. nie była przyzwyczajona do palenia. wyszła z tego znakomita rzecz. zdjęcie pasowało. tekst był dobry. pomyślała. a napisała ją paniusia o dwuczłonowym nazwisku i tak wąskim nosie. Wyszło wcale udanie. że ładunek wybuchowy nie był dokładnie taki sam. dlaczego nie rozpaczała? No cóż. że albo sam materiał wybuchowy był inny. Mózg jest pusty. kiedy się ma troje dzieci". Spojrzała przez brudne okno i zobaczyła opadające płatki śniegu. W krótkim oddzielnym artykule schematycznie nagromadzono informacje o Christinie Furhage i Annika zrozumiała. mówiła dalej w tekście. Pierwsze małżeństwo Furhage rozpadło się. Poza tym dbała o swój wygląd. Książka nosiła tytuł „Kobieta idealna".

że naprawdę kochała i że była to jej jedyna prawdziwa miłość. niemal słyszała jej głos w swojej głowie: „Musisz jeść. serwowano tam tradycyjne szwedzkie i indyjskie potrawy. że musi się nauczyć je akceptować. i to odkrycie pogrążyło ją w jeszcze głębszym smutku. iż rzeczywiście była zdolna do miłości. Wyjrzała przez okno. Długo siedziała na podłodze i patrzyła na mokry śnieg lepiący się do szyby. * Okłamali mnie * powiedział zduszonym głosem. Odłożyła łyżeczkę na stół i wybrała resztę jogurtu palcem. Zdjęła szalik. . odpalając każdy następny od niedopałka poprzedniego. że już dłużej nie musi. Około północy nie miała już siły siedzieć na krześle i osunęła się na podłogę. ubranie i torbę rzuciła na sąsiednie krzesło. Z Ringvagen wdzierał się jak zwykle uliczny hałas. Helena zastanowiła się. na Boga. W końcu musiała zasnąć. Helena zrozumiała. przeterminowany tylko o dwa dni. wypiła tylko trochę wody i jedno słabe piwo. nie jadła przez całą wieczność. Był szary na twarzy. Jak to miał w zwyczaju. Wzięła łyżeczkę. Czas wyjechać. że chyba musi być głodna. * Garnitur. Minionej nocy powoli dotarło do niej. Wzięła jakąś brudną szklankę ze zlewozmywaka. Starkę z trudem podniosła się na nogi. Poniedziałkowa rozmowa z dziennikarką zerwała wszystkie tamy. Pomyślała. Uświadomiła sobie. * A co to jest? Mężczyźnie zbierało się na płacz. Po raz pierwszy w życiu Helena Starkę doznała prawdziwej. Restauracja „Sorbet" leżała na siódmym piętrze Luma*huset w Sódra Hammarbyhamnen. Waniliowy. wypłukała ją. dlaczego właściwie to wytrzymuje. Danielsson mógł wejść i zamówić kawę. Evert Danielsson westchnął i spojrzał na swoje dłonie. Wiedziała. wielkiej rozpaczy. Ale świadomość ciemnych stron Christiny Furhage sprawiała. usiadła przy stole i zaczęła jeść. umieścił je na brzegu stołu i chwycił mocno za blat. Wspomnienia z ostatnich dni przelatywały jak szare duchy gdzieś głęboko w jej świadomości.Wzbierał w niej jakiś wewnętrzny spokój. jej ulubiony. musisz o siebie dbać". mimo że do otwarcia kuchni zostało blisko pięćdziesiąt minut. Dla Christiny ludzie po prostu nie byli istotni. rękawiczki i płaszcz. że była ważna dla Christiny. stało? * zapytała Annika i usiadła za stołem naprzeciwko Danielssona. że nie mogła liczyć na zrozumienie i wsparcie otoczenia. Te były zastrzeżone dla uznanych form heteroseksualnych związków. Nagle uświadomiła sobie. * Co się. Heleno. Szok i tęsknota za Christiną ustąpiły miejsca ogromnemu współczuciu dla samej siebie. Miała sporo pieniędzy na koncie. Annika znalazła szefa kancelarii za kratą oplecioną bluszczem po prawej stronie lokalu. O ile mogła sobie przypomnieć. Prowadzący restaurację nie trzymali się kurczowo wyznaczonych godzin. Wczoraj długo siedziała na krześle w kuchni i paliła jednego papierosa za drugim. Była po prostu pogrążoną w żałobie wdową. z tą różnicą. Przypomniała sobie. * Kto? Podniósł wzrok. Miała nieprawdopodobnie zesztywniałe stawy. co Christina miała zwyczaj powtarzać. może nawet była najważniejszym człowiekiem w życiu przewodniczącej komitetu. śnieżna breja była naprawdę przygnębiająca. mogła przeprowadzić się do dowolnego miejsca na świecie. napiła się wody i poczuła ściskanie w żołądku. Otworzyła lodówkę i ku własnemu zdumieniu znalazła mały jogurt. że Helena nie miała złudzeń. co to właściwie oznaczało. Zasługiwała na coś lepszego.

. Z tego względu nie muszę być do dyspozycji. jak Christina się ich pozbyła. jakby je układał suszarką i spryskiwał lakierem. ale już nikt nigdy nie składał podobnego wniosku. Było wiele innych osób. że w bankowości praktycznie się to nie zdarza. że w jakimś stopniu miało to pozytywny wpływ na wyniki banku. Nie wiem..ków. Annika przyglądała się w milczeniu jego szpakowatym włosom. tylko po prostu wszedł do środka i zażądał kluczy. * Dlatego nie ma powodu. na koordynatorkę kampanii promocyjnej Sztokholmu w MKOL zresztą też nie. W powszechnej opinii miała żelazną rękę i była niesprawiedliwa. Człowiekowi.. Ta pierwsza ocena jest zgodna z prawdą. . które się bardziej nadawały. Mężczyzna pochylił się nad stołem i rozpłakał się. Christina zablokowała głosowanie. że będę miał inne obowiązki. Dzisiaj. co się wydarzyło * powiedziała szorstko i odniosło to zamierzony skutek. Przyniesiono go wcześnie rano. Do samochodu. Powiedzieli. Zamilkł i spojrzał na swoje zbielałe knykcie. Związek zawodowy rozważał głosowanie wotum zaufania wobec niej.* Zarząd i Hans Bjallra. kiedy przyszedłem do pracy. którego była wiceprezesem. Mężczyzna opanował się. pracowałem wówczas jako kierownik działu administracyjnego w banku. Lubiła natomiast publiczne egzekucje. że mam uprzątnąć swoje biuro przed lunchem. a musi pani wiedzieć. Komitet nie zamierza w przyszłości korzystać z moich usług. że to na nic. nie można powiedzieć. * Co chce pan opowiedzieć? Evert Danielsson spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. * Było w nim napisane. * Niech pan opowie. ale od razu uświadomiła sobie. Annika wyciągnęła z torby notes i ołówek. Kandydatura Christiny na przewodniczącą komitetu organizacyjnego igrzysk wcale nie była oczywista. * Skąd znał pan Furhage? * Christina przyszła z bankowości. żeby bawić się w urzędniczą niańkę. ale tak się wcale nie stało. obiecał. * I co? * ponagliła Annika. jeśli naprawdę sobie nie zasłużył.. nawet nie zapukał. * Wiem niemal wszystko. Związkowi aktywiści. identyczne. Mężczyzna wyczyścił nos i odchrząknął. Wręcz znienawidzonym przez szeregowych pracowników. Zabrali mi samochód służbowy. * Hans Bjallra. Christina charakteryzowała się niesamowitą konsekwencją. że będę musiał zająć się masą praktycznych szczegółów po śmierci Christiny. zaczęły się przerzedzać na ciemieniu. czy to nie okropne? Kiedy czytałem list. Moja odprawa zostanie wypłacona dwudziestego siódmego grudnia. Możliwe. * No właśnie. co sprawiało. Ale oszukali mnie! Annika rozejrzała się zakłopotana.. wszyscy kłamali. czekał na mnie list. przyszedł chłopak z administracji. * Przecież miał pan czas do lunchu na uprzątniecie? * . żeby kupił sobie nowe. ale fatalny na atmosferę. że ludzie panicznie bali się wpadki. * No to faktycznie trzeba pana żałować * powiedziała Annika kwaśno. żebym dłużej wykazywał lojalność. któremu właśnie zdechło ukochane zwierzątko. nie miała czasu. jej nie mogę zaszkodzić. że określenie moich nowych obowiązków nastąpi w porozumieniu ze mną. nie pozbywała się nikogo. Christina nie żyje.. druga nie. może pan sobie kupić nowy samochód * spróbowała go pocieszyć. głównie mężczyzn. lecz mogę swobodnie szukać nowego zajęcia. * Jak duża jest odprawa? * Pięć rocznych pensji. przewodniczący zarządu. złożyli wypowiedzenia i opuścili bank tego samego dnia. to chyba pani wie. Wyglądały nieco sztywno. którzy stali za całą sprawą. * Dostanie pan przecież odprawę. Poznałem ją jedenaście lat temu.

Doprowadzenie do zmiany opinii Szwedów o igrzyskach było najdroższą kampanią. * Zastanawia się pani. że już wówczas miała określone plany. Kiedy Sztokholm zdecydował się ubiegać o organizację letnich igrzysk. o czym mówię. koordynującym prace związane ze składaniem wniosków. Mocno angażowała się w prace przygotowawcze. że nie. kiedy tam przyszedłem. że opinia publiczna zmieniła zdanie. na ile wiem. Wszyscy byli zgodni. że zachowała swoje stanowisko. Musieli się zorientować. * Też się nad tym zastanawiałem. * Dlaczego? * zapytała Annika. Wydało się jej. Mężczyzna odchylił się na krześle. Christina nie pozwoliłaby. że rozpoznaje mężczyznę z reklamówki karty kredytowej. aż pomiesza kawę. jaką przeprowadzono w tym kraju. Annika podziękowała. tak było? . * Kiedy Christina zdobyła igrzyska dla Sztokholmu. zwłaszcza jeden. z jakiej gliny jest ulepiona. Które ponadto bynajmniej nie gwarantowało prostej drogi do sukcesu. W tym czasie nie raz i nie dwa zmieniano prezesa i nigdy nie brano pod uwagę jej kandydatury. * Nic o tym nie czytałam * powiedziała Annika sceptycznie. żeby coś wydostało się na zewnątrz. może szklany sufit.o. * Tak. * Jakie plany? * Stanięcie na czele organizacji igrzysk. Evert Danielsson uśmiechnął się. * W grę wchodziło kilku kandydatów. * Zgadza się. mimo że była mało znaną postacią. Miała pamięć do twarzy i pewnie się nie myliła. ja zostałem w banku i przejąłem część jej obowiązków. dyrektorem naczelnym Komitetu Organizacyjnego. ale nie awansowała. * W końcu Christina uświadomiła sobie chyba. * Zręcznie prowadziła lobbing. Annika zaczekała. i ile brudów sam zgarnąłem pod dywan? Sporo. Myślę. A przy olimpiadzie zacząłem pracować za sprawą przypadku. Pensja była dość kiepska. Po jakimś czasie dostała urlop bezpłatny z banku i została p. Telewizje w budynku często brały na statystów ludzi będących pod ręką. skoro była tak znienawidzona? * zapytała Annika. Dlatego grube ryby biznesu nie interesowały się jakoś szczególnie tym stanowiskiem. kiedy mężczyzna z reklamówki odszedł. * Kiedy pan zaczął pracować przy organizacji igrzysk? * zapytała. pamięta może pani początkowe niezadowolenie i debaty? Ludzie byli przeciwni organizowaniu igrzysk. że wykonała fantastyczną robotę * wtrąciła Annika. o wiele niższa od jej zarobków w banku. a jego koszty potrafiła ukryć w różnych budżetach. * Oczywiście. * Nie wiem. Głównie pomniejszych zadań natury czysto administracyjnej. * Jak to się stało. że powinien objąć je kompetentny człowiek z dużym doświadczeniem w gospodarce. zadbała o to. wyglądało na to. to dopiero Christina sprawiła. że nastrój mu się poprawił. * Danielsson wziął kostkę cukru.Jeden z właścicieli restauracji podszedł z filiżanką kawy dla Anniki. dolał też Danielssonowi. W jej mianowaniu trudno dopatrzyć się czegoś niezwykłego. że nie awansuje. zajmującą niezbyt eksponowane stanowisko. wówczas dyrektor naczelny jednego z naszych największych państwowych przedsiębiorstw. żeby bank został jednym z głównych sponsorów. Annika poszukała w pamięci i zobaczyła przed sobą sympatyczną twarz mężczyzny. Zarząd bał się chyba powierzyć jej pełnię władzy. prawda? * powiedziała Annika. * Wszyscy mówią. Miała niezagrożoną pozycję. Christina była wiceprezesem banku od blisko dziesięciu lat. Kiedy Christina odeszła do kampanii na rzecz igrzysk. Stanowisko przewodniczącego Komitetu było prestiżowe. Wycofał się ze względów osobistych i zamiast tego został wojewodą. sami mężczyźni. * No tak * skrzywił się Danielsson. sytuacja uległa całkowitej zmianie. Annika zanotowała i pomyślała przez chwilę.

Nie było tam dla mnie przyszłości. Zaledwie po miesiącu zostałem szefem kancelarii. . jak się to Christinie udało. * Czy w ramach przejęcia obowiązków Furhage dostał pan też upoważnienie do otwierania jej poczty? * zapytała niewinnie Annika. Następnego dnia niemal pewny kandydat na przewodniczącego Komitetu ogłosił. Przekazałem Christinie oryginalny rachunek. oskarżenie o oszustwo czy nadużycie zaufania było pewne jak amen w pacierzu. Evert Danielsson wzruszył ramionami. Musiałem oddać ją Christinie w zamian za pracę. * Nie wiem. gdyby ujawniono ich burdelową eskapadę. że jestem kryształowy. rozpadły się małżeństwa. że nie zamierza przyjąć tego stanowiska i zarekomendował na nie Christinę Furhage. jak Sztokholm otrzymał organizację igrzysk. i to dobrą. Owi „koledzy" musieli być wpływowymi socjalistami. Szwedzki oddział MKOl*u działał szybko i przekierował jej pocztę z powrotem do nas. ale jakimś cudem dowiedziała się. Annika zdumiona podniosła wzrok. Nagle Annika skojarzyła. * Tak. Były szef kancelarii miał zadowoloną minę. * Czy ten dyrektor nie zasiada w zarządzie? * zapytała. * Tak. że gość poszedł z kolegami do klubu porno w czasie zjazdu socjalistów w Niemczech. Cierpiałyby ich rodziny. Annika przyjrzała się mężczyźnie przed sobą. Zlecenie mi błahych obowiązkówChristinyujawniło. historia była logiczna. że chcę pracę w kancelarii komitetu olimpijskiego. Z pewnością zdjęto by ich z publicznych stanowisk lub wyrzucono z pracy. gdzie ostatnio widziała uśmiechniętą. Ale te względy osobiste stanowił rachunek z burdelu w Berlinie. Pokazałem więc Christinie kopię rachunku i powiedziałem. * Miałem już serdecznie dosyć banku. to niejako siłą rzeczy zajmowałem się również wpływającymi rachunkami. dokładnie tak się to odbyło. Annika pochyliła głowę i zastanawiała się. sympatyczną twarz tego dyrektora: na zdjęciu razem z Christiną Furhage w jakimś dodatku wspomnieniowym. a ponieważ rachunek zapłacono oczywiście pieniędzmi podatników. ale zrobiłem sobie kopię. * Jak to? W jaki sposób rachunek trafił do pana? Evert Danielsson odsunął filiżankę i pochylił się nad stołem. * Kiedy uzyskaliśmy igrzyska. Niewątpliwie mieli wiele do stracenia. Wygrzebała skądś wyciąg z karty kredytowej. nie tylko on położył głowę pod topór. Może mówił prawdę. * Niestety nie. * Ma pan jeszcze kopię tego rachunku? * zapytała Annika. Rachunek wylądował na moim biurku w banku zaraz po tym. Jeśli dyrektor naczelny poszedł do burdelu z kolegami w czasie międzynarodowej konferencji. Uśmiech zamarł na twarzy mężczyzny. ale teraz jako wojewoda. * A jak pan trafił do kancelarii? Evert Danielsson odchylił się na krześle i westchnął. a jego samego stawiała w niezbyt pochlebnym świetle. nie komentując tego w żaden sposób. Dla dyrektora naczelnego wybór musiał być prosty: zrezygnować ze stanowiska przewodniczącego komitetu olimpijskiego albo zniszczyć życie swoje i kolegów.Evert Danielsson uśmiechnął się. Christina miała wrócić do banku. wysokich urzędników albo aktywistów związkowych. * Nie twierdzę. a ponieważ ja przejąłem część jej obowiązków. Mogło tu chodzić o lokalnych lub krajowych polityków.jakąkierownictwo miało o mnie opinię. Evert Danielsson kiwnął głową. w grę wchodziły ich kariery i wizerunek. To mogła być prawda. facet był ugotowany.

Drobne rzeczy. ale miała mocne haki na wielu z nich. Annika zdecydowała się zadać ostatnie i zasadnicze pytania. że mężczyzna kłamie. mogę się założyć. że Beata Ekesjó nienawidziła Christiny Furhage? * Bezwzględnie i żarliwie * potwierdził Daniełsson. Jednym z takich złośliwszych przedstawień było wylanie młodej dziewczyny. Przynajmniej w łóżku. Annika otworzyła szeroko oczy. suchy śmiech. a Daniełsson najwyraźniej nie chciał być widziany z dziennikarką. ale rozstrzygające. * Dlaczego tak pan sądzi? * Miała romans z Heleną Starkę. Annika notowała. * Ale nie było tak. Nienawidziła kokietek. jak jeżą się jej włosy na karku. starając się zachować neutralny wyraz twarzy. Ale morderca jej nienawidził. ale nadal mógł zaszkodzić członkom zarządu. że Christina Furhage była dla niej wzorem. Cieszyła się zaufaniem najważniejszych członków MKOl*u. Teraz wiedziała. Domyślam się. Annika zamrugała oczami. Wszystkich facetów. ich osobiste strefy się przenikają. Czasami myślę. Beaty Ekesjó. Przychodziło tu na pewno wiele osób pracujących przy organizacji igrzysk. który wysadza w powietrze połowę stadionu. Może Evert Danielsson chciał się zemścić? Może próbował ją oszukać? Dla Furhage nie miało to już znaczenia. * O tak. że sprawiało jej to przyjemność. seks albo prochy. Evert Daniełsson sam się wystawił rufą do wiatru. że była załamana jej śmiercią.. * Czy wedle pana wiedzy coś łączyło Christinę Furhage i Stefana Bjurlinga? Evert Daniełsson wyglądał na zaskoczonego. że sprawiało jej przyjemność publiczne wyrzucanie ludzi. a Annika poczuła. na oczach całego tłumu. Evert Danielsson wydał z siebie krótki. Niekiedy myślę. Nie wiem dokładnie. ich dłonie muskają się przy pracy. * Chce pan przez to powiedzieć. poniżała często tak. że miała wielu wrogów. nie mógł przecież wiedzieć. absolutnie nie. Stoją nieco za blisko siebie. kiedy łączy ich seks. * Nie wiem.. jak to zrobiła. Christina nie zdawała się na przypadek. Zdecydowała się kontynuować rozmowę i zobaczyć. * Nie lubiła mężczyzn? * W ogóle nie lubiła ludzi. * Jak pan myśli. aż odchodziły. żeby kogoś zabić.Annikę ogarnęły wątpliwości. co z niej wyniknie. które chętnie widziałyby ją martwą. jak sam powiedział. krytykowała wszystkie ich poczynania i szykanowała tak długo. którzy go wyrzucili. że ją podziwiała. Człowiek. że Annika zna właśnie tę osobę. Evert Daniełsson zaczął się wiercić i rozglądać z zakłopotaniem. * Dał pan wcześniej do zrozumienia. że lubiła wszystkie kobiety? * Nie. * Oczywiście śpiewająco. Potrafię wyobrazić sobie cały szereg osób od naszych czasów w banku aż do teraz. musi być naprawdę wściekły. Znała wszystkie sztuczki. * Czyli nie wie pan tego na pewno? Mężczyzna spojrzał na Annikę. Ścierała je na proch. . że załamywali się publicznie. ale wolała kobiety. kto to mógł być. Nie dalej jak wczoraj Beata Ekesjó powiedziała. nie mam bladego pojęcia. Co do tego nie było wątpliwości. a może wszystko naraz. którzy zgrywali macho w jej obecności. * Po ludziach widać. Było już wpół do dwunastej i restauracja powoli wypełniała się gośćmi. że chodziło o pieniądze. kto zamordował Christinę Furhage i dlaczego? Daniełsson zwilżył językiem wargi i ponownie złapał za brzeg stołu. * Jak Furhage radziła sobie na swoim stanowisku? * zapytała.

* Jak pan myśli.Nie mogła ujawnić ich policji.. był bardzo nieprzyjemnym człowiekiem. Należał się jej. * Nie. * To było w tej baskijskiej restauracji? * zapytała Annika. Przesunął wzrokiem po grupie. Naprawdę muszę już iść. * Koledzy z pracy opisali go jako pogodnego i sympatycznego. * Ach. pomoc domowa. popielaty blondyn. wkładając wczorajsze naczynia do zmywarki. Najwyraźniej nie było w niej znajomych. że nie może już mówić „my" i że najprawdopodobniej nie weźmie udziału w następnej imprezie. Podniósł się. o kogo chodzi. Szef kancelarii zwinął wargi w trąbkę i zastanawiał się. on * skojarzył Danielsson.* Kim jest Stefan Bjurling? * Ta druga ofiara śmiertelna. Pracował dla jednego z waszych podwykonawców. Dowiedziała się. Sigrid dobiegała pięćdziesiątki. to była impreza dla szeregowych pracowników. nuci sobie w kuchni. * Tak. Annika układała sobie w głowie uzyskane informacje. Bygg & Rór AB. co łączy go z Christiną Furhage? * Annika wróciła do swojego pytania. Annika czekała z nieporuszoną miną. Recepcjonistka zadzwoniła po taksówkę dla Anniki. * Furhage i Bjurling siedzieli koło siebie na wielkim przyjęciu wigilijnym w zeszłym tygodniu. Drugą taką imprezę będziemy mieli najwcześniej po zakończeniu igrzysk.konstytucja chroniła jej informatorów. jeśli będzie chciał pan jeszcze coś opowiedzieć.które dotyczyły jego samego. * Czyli Christina Furhage i Stefan Bjurling znali się? * powiedziała Annika zdziwiona. jej mąż zostawił ją.. Muszę już chyba. jak my odeszliśmy od stołu. mocno zbudowany. * Bo ich tam nie było. jedni z najlepszych. nawet takich. nie. * Aha.. zeszła piętro niżej do Annę Snapphane. Przypomniał sobie. a ja mówię o wielkim przyjęciu ze wszystkimi funkcyjnymi. Evert Danielsson nagle spochmurniał. Rozmawiali tamtego wieczoru. * Zaraz tam „znali się". Annika zamiast skręcić przy wyjściu w prawo. Christina sama wyznaczyła miejsce. Evert Danielsson zaśmiał się.. * Na Boga. wolontariuszami. * Proszę do mnie zadzwonić. ale mogła wykorzystać wypowiedź Everta Danielssona do zadawania pytań. Rozmawiali ze sobą długo po tym. Bygg & Rór. Lena słyszała. która właśnie weszła do restauracji. Jest. o czym rozmawiali? * Nie mam bladego pojęcia.. tam było przyjęcie wigilijne kancelarii. wiem. czego to nie mówi się o zmarłych! * Czy jest coś. zebrała swoje rzeczy z sąsiedniego krzesła i podała rękę byłemu szefowi kancelarii. Czy to jeden z ich chłopców zginął? * Nie czyta pan gazet? * odpowiedziała Annika pytaniem.. * Jak to się stało. że przyjaciółka wzięła świąteczny urlop. jest. Dostawali zlecenia chyba na wszystkich naszych budowach na przestrzeni ostatnich siedmiu lat. ale zaraz się odprężył. Ale naprawdę udana. to Steffe. kiedy córki . trzydzieści dziewięć lat. odsuwając krzesło nogami. * Owszem. * Dlaczego nie siedział koło niej prezes zarządu albo jakaś inna szycha? Evert Danielsson spojrzał na nią zirytowany. Błękitną Salę w Ratuszu. Mężczyzna kiwnął głową i pośpiesznie wyszedł z restauracji.. Annika też wstała. że akurat Bjurling znalazł się koło przewodniczącej ? * zapytała szybko Annika. pracownikami firm budowlanych. zesztywniał. * Był tam brygadzistą.. Kiedy samochód mknął w padającym śniegu z powrotem do redakcji... jak Sigrid.

jej oczy się uśmiechały. wpadła prosto na Patrika i Evę*Britt. ale Lena poznała. podobnie jak wszystko. w każdym razie została uznana za zdrową i nie miała zamiaru powiadamiać lekarzy. a nigdy nie była tak zadowolona jak w ostatnich dniach. a podpis pod zdjęciem głosił wielkimi literami „KOBIETA IDEALNA". Lena była świadoma. że ogień sprawia jej przyjemność. co związane z wybuchami i pożarami. że to był ten sam ific rodzaj łez. że znalazła się w centrum wydarzeń. Sigrid sprzątała. postanowiła do nich dołączyć. Fakt. Dotarła do rozkładówki przed środkiem i nagle poczuła się. zwisała mu z kącika ust. który przeciął pogodną ciszę secesyjnego mieszkania. prała i gotowała rodzinie Furhage*Milander na pełny etat z naddatkiem już od blisko dwóch lat. Schodzili do stołówki. ale miały też trochę informacji o śmierci mamy. miała zapewne zamiar poplotkować na jej temat.dorosły. Oba brukowce prześcigały się oczywiście w pisaniu o kolejnym morderstwie. a ona utyła. * Och. wcześniej mieli problemy zarówno ze znalezieniem pomocy domowej. Ale w ostatnich latach ludzie nie rezygnowali tak łatwo z pracy. Może jednak psycholog w Huddinge. znanej na całym świecie osobistości. nosiła nieoficjalne miano „Siedem Szczurów" po obrosłej w legendy kontroli sanepidu. tatusiu * powiedziała i rzuciła się mu w objęcia. Ze stron popołudniówki spoglądała na nią mama. co ty robisz? Bertil Milander wyciągnął ramiona do córki. że sekretarka spochmurniała. że rozpacz młodej kobiety znalazła ujście. . rzuciła stolikiem w drzwi i pociągnęła za najbliżej stojący regał. gdzie jej biedny tata spał na kanapie z otwartymi ustami. miażdżąc telewizor i wieżę stereo. w domu. No cóż. mylił się. Teraz panował w niej taki tłok. Spostrzegła. które mama kazała podpisywać służbie. Bo Sigrid praktycznie nie spotykała swojej chlebodawczyni. Może to dawało jakieś poczucie zażyłości. że prawdopodobnie postawili błędną diagnozę. ślina. który nie zaklasyfikował jej jako piromanki. zmywała naczynia. Także wozy strażackie. jego zrezygnowany wyraz twarzy sprawił. Sigrid sprawiała jednak wrażenie zadowolonej. że zmieściłoby się tam najwyżej jedno małe szczurzątko. i zagrożenie pozwem mogły działać odstręczająco na kandydatów. jakie Judzie wylewali z powodu księżnej Diany. Kiedy Annika wróciła do redakcji. robiła zakupy. Lena zerwała się. miotłę i odkurzacz. Lena nie mogła się powstrzymać od przeczytania szczegółów o materiale wybuchowym. Drewno i książki spadały z ogłuszającym hukiem. * Lena. dawno już udzielałaby wywiadów mediom. * Lena! * przez mgłę nienawiści usłyszała zrozpaczone wołanie ojca i zastygła w bezruchu. chociaż przez prawie dwa lata wycierała po niej plamy po paście do zębów z lustra w łazience i prała jej brudne majtki. która właściwie nazywała się „Trzy Korony". Biedny tata obudził się i rozejrzał zaskoczony. przewracając go. Płakała czasami efektownie tutaj. Zapewne zgrzytała zębami. Usiadła na fotelu i oparła nogi na antycznym stoliku. Lena odrzuciła gazetę i zaczęła krzyczeć. Przewertowała gazetę i sięgnęła po drugą. Sigrid kupiła pierwsze wydania obu popołudniówek i położyła je na stoliku pod lustrem w przedpokoju. Stołówka. gaśnice. Mama cieszyła się ze słabej koniunktury. hydranty i maski gazowe przyprawiały ją o rausz i wywoływały łaskotanie w ciele. jakby ktoś uderzył ją pięścią w brzuch. wyglądająca jak smarki. i możliwość swobodnego poruszania się po domu zamordowanej. Lena wzięła gazety do biblioteki. Sigrid zamknęła ostrożnie drzwi do biblioteki i poszła po worki na śmieci. jak i jej zatrzymaniem. wszystkie te zobowiązania do milczenia. Prawdę mówiąc. Lena. że podpisała zobowiązanie do zachowania tajemnicy * gdyby mogła. najwyraźniej sprawiały jej przyjemność. Był to ryk.

Nils Langeby siedział już wygodnie rozparty na jej kanapie. tylko przesunęła wzrokiem po obecnych: Patrik intensywnie się zastanawiający. Był fantastyczny! Wiecie. W drodze na górę natknęli się na Nilsa Langebyego. Wolne miejsca były jedynie w kafeterii. * Czy miałeś wrażenie. * Ty powinnaś to wiedzieć. Ingvar Johansson sceptyczny. Annika zaśmiała się. który wrócił do pracy po wykorzystaniu wolnego za nadgodziny z zeszłego weekendu. ale postanowiła nie dać nic po sobie poznać. * Tak. * Może to być cokolwiek. Mężczyzna nie ruszył się. i dlatego musiała się starać. że ty jesteś tu szefem. i poszła w stronę damskiej toalety. * Okej * powiedziała Annika. że ostatnio strasznie zaniedbujemy odprawy * stwierdził Langeby. Poszukiwania Zamachowca. Kiedy Annika wróciła z toalety. by ich współpraca się układała. Ale zdążysz sobie przynieść. że szukają powiązań między ofiarami? * Tak. potem udała się do szefa działu wiadomości Ingvara Johanssona z prośbą. w części dla palących. jak różnią się hukiem w zależności od marki. * Tak uważasz? Super! * rozpromienił się reporter. że nie słyszy. żeby wypić kawę i przedyskutować dzisiejsze zadania. Musiała naprawdę ugryźć się w język. Ale stanowił część zespołu. Uważam. * Mogę trochę powęszyć * powiedział Patrik. że chcesz. zdecydowanie * odpowiedział Patrik. co zrobił? Zdetonował mi przez telefon trzy próbne ładunki. niewiarygodnie złośliwy i tępy. i nie zamierzała dać mu się podpuścić. Wiedziała. Ktoś ma jakieś dobre wejścia? Annika nie wskazała osoby. Annika wyszła i poprosiła Patrika i Evę*Britt do środka. ale mój szósty zmysł podpowiada mi. Annika udała. Są niezwykle . żebym mógł usłyszeć. jeśli się pośpieszysz. Mężczyzna na widok Anniki i pozostałych wyprostował się. że wszedł do pokoju pod jej nieobecność. żeby nie powiedzieć czegoś dosadnie staremu reporterowi. wzięła sobie kubek kawy. który tak świetnie opowiada o różnych rodzajach dynamitu? * W książce telefonicznej pod „materiałami wybuchowymi". że mają coś więcej. myślałem. * Cztery rzeczy. Eva*Britt Qvist i Nils Langeby czekający na potknięcie. * Co mówiła policj a w nocy? * zapytała Annika. w milczeniu i wrócili do redakcji. nie wiedziałam. Jej zdaniem był cholernie zgorzkniały. zirytowało ją. Annika wzięła cheeseburgera z frytkami. * Gdzie są Patrik i Eva*Britt? * zapytała. * A mnie nie przyniosłaś? * zapytał obrażony Langeby. za kwadrans w moim pokoju * powiedziała Annika. żeby też się zjawił. Gdzie znalazłeś tego eksperta od wybuchów.* Odwaliłeś wczoraj kawał dobrej roboty * powiedziała Annika Patrikowi. Annika nakazała sobie spokój i usiadła za biurkiem. która ma odpowiedzieć. w tej chwili policja musi już mieć jakiś ślad. Daniem dnia były sałatka śledziowa z szynką i czarniak po szwedzku. mimo że tak przeładowana technicznymi szczegółami. Najpierw chciała pójść do toalety i szybko przemyśleć podział prac. nie ja * odparł Langeby. * Nie. Idąc z powrotem. * No to dobrze. Wchodzili pozostali i zajmowali miejsca. Trzeba spróbować się dzisiaj tego dowiedzieć. ale Eva*Britt Qvist nie. równie dobrze same igrzyska. Dlatego zjedli szybko. To. * Dzięki tobie analiza była interesująca. że Langeby chce sprowokować ją do popełniania błędów. ale bezstronny. biorąc pomarańczową tacę. * Będziemy mieć dzisiaj odprawę? * zapytał wyzywająco. któremu przewodziła.

* Co masz na myśli? * Annika wyprostowała się. to może wskazywać. inaczej wpadłaby w taką samą kabałę jak na poniedziałkowej osiemnastce. Christina Furhage też mogła go znać. cholera. zwłaszcza że byli tutaj Nils Langeby i Eva*Britt Qvist. * To rewelacja! Obudził się też Ingvar Johansson. * Ustalę. pracujecie nad tym na ogólnym? Ingvar Johansson westchnął. * Dobra.. I ostatnia rzecz: bezpieczeństwo. kiedy nie będzie umiał tego zrobić. czy Bjurlingowi grożono? Coś do was dotarło? Nie? Dobra. poprosić Langeby ego. przygwoździć go. do cholery. wszyscy wzięli świąteczne urlopy. Mogła podjąć rękawicę. * Może być więcej nici łączących ofiary. ja też trochę podzwonię. * Po trzecie. * Spróbuję coś wydobyć * obiecał Patrik. Eva*Britt i Nils za nimi. * Nie mam w tej chwili na to czasu * powiedziała zduszonym głosem. niekoniecznie tylko z imprezy. * Chciał pogadać. siedzieli koło siebie i rozmawiali na imprezie wigilijnej w zeszłym tygodniu. Rzekomo miała romans z pracownicą kancelarii Heleną Starkę. * Musimy się przyłożyć. jak wszystkie inne media cały czas nas wyprzedzają? Annika podeszła do niego i przytrzymała drzwi. * Wyjdź stąd. * Czy mamy tu siedzieć jak dziatwa szkolna i dawać sobie narzucać robotę? I gdzie. że lada moment kogoś zatrzymają. żeby sprecyzował zarzuty. * O czym? * nie odpuścił Johansson i Annika spostrzegła. że ofiary coś łączyło. Nikt się nie odezwał. zawody. że nie ma siły na taką potyczkę. jak ten dział zszedł na psy * oświadczył. * Nils. itp. co kiedyś było znakiem rozpoznawczym „Kvallspressen". Nie przedstawił jednak żadnych dowodów. * Dlaczego spotkałaś się z Danielssonem? * zapytał Johansson. sama poszukam. * Boże święty * powiedział Patrik. * Czy coś jeszcze? Ingvar i Patrik wychodzili pierwsi. używając formy pytającej. Zajęłoby to przynajmniej godzinę i Annika czuła w całym ciele. jest analiza? Refleksja? Przemyślenia? To. czy są bliscy zatrzymania. jak sam powiedział. . szef kancelarii od razu wiedział. No gdzie? Annika zastanowiła się przez chwilę. chociaż właściwie wydawała polecenie. * Może zrobiono zdjęcia! Niesamowite! Wyobraźcie sobie: ofiary wybuchów ściskają się pod jemiołą i podpis „Dziś oboje nie żyją". że aż przykro patrzeć. czy są jakieś zdjęcia * zadeklarowała się Annika. Jednak Langeby zatrzymał się i obrócił w drzwiach. * Przecież możesz sam się tym zająć * powiedziała więc tylko i podniosła się. Nie widzisz.. sprawdzane ugrupowania terrorystyczne itd. Przed południem spotkałam się z Evertem Danielssonem i kiedy opisałam Bjurlinga. czy wszystko będzie gotowe na czas. jak ma zareagować. a tego chciała uniknąć. Nie wystarczy nasłuchiwać policyjnego radia i liczyć na czujki. że jego zdaniem Christina Furhage była lesbijką. praktycznie nie mam reporterów. * Uważam. Powiedział o nim „Steffe". Znali się. o kogo chodzi. musimy spróbować się wywiedzieć.skoncentrowani i cholernie małomówni. zagonić do narożnika i porządnie przestraszyć. odniósł tylko takie wrażenie. możesz to zrobić? * powiedziała Annika. * O tym. że znalazła się w pułapce. * Nie. * No więc * odezwał się Langeby * zastanawiam się. * Robimy tylko szmirę. Teraz musiała coś powiedzieć. Druga rzecz: wiem już. Zdjęcia Zamachowca wsiadającego w kajdankach do radiowozu byłyby światowym hitem. jak długo będziemy musieli tego wysłuchiwać.

Siedzieli koło siebie na przyjęciu wigilijnym w zeszłym tygodniu. ale opanowany. ale wycofałam pozwy. Mężczyzna powiedział coś do osoby stojącej koło niego. jakz gościem postępować * powiedziała do siebie Annika. jak zacznie zrzędzić. że to twarda babka i takie rzeczy.* Uważam. że fotografowanie to coś dla pajaców. czy pani albo pani mąż znaliście osobiście przewodniczącą Christinę Furhage * wyjaśniła Annika.. Prawdę mówiąc. * A co mówił? Eva Bjurling westchnęła. Jak słusznie założyła. Zamknęła drzwi. Kto. Dokładnie nie pamiętam. Kobieta pomyślała. . małżeństwo z nim nie należało do najłatwiejszych. * Nie wiem. * Naprawdę? O tym Steffe nic nie wspomniał. Uważał. * Miał pan może ze sobą aparat fotograficzny? * zapytała Annika. Nie dało się go pozbyć. absolutnie nie. Scenariusz brzmiał znajomo. * Powoli brakuje mi pomysłów. Odszukała w książce telefonicznej firmę Bygg & Rór i zadzwoniła pod pierwszy numer telefonu komórkowego z listy. * Aparat? Nie. * Przepraszam. za rusztowaniem. że znali się osobiście? * Nie. * Miał tam ze sobą aparat? * Steffe? Nie. nazywam się Annika Be. ale jednak zdecydowała się zadać pytanie. Kiedy odezwał się ponownie. ale Eva Bjurling przerwała jej: * Czego pani chce? * Chciałabym się dowiedzieć. * To oczywiste. jeśli poczuje się pani dotknięta. słychać było tylko hałasującą koparkę w tle. odebrał dyrektor przedsiębiorstwa. czy Stefan Bjurling miał ze sobą aparat? Dyrektor zamilkł na chwilę.. Annika zaczęła od zwykłych kondolencyjnych formułek. że przyjęcie było dosyć nudne. Ale Steffe na pewno ją spotkał. tego nie mogę powiedzieć. Annika zawahała się na kilka sekund. Dlaczego pani pyta? * Wie pan. Dlaczego tak pani sądzi? * Tak tylko. żeby móc spokojnie pomyśleć. według wszelkiego prawdopodobieństwa. * Ale nie odniosła pani wrażenia. które chodziło jej po głowie. mógł zrobić zdjęcie Stefanowi Bjurłingowi razem ze słynną przewodniczącą komitetu olimpijskiego? Odetchnęła głęboko kilka razy. czasami o niej mówił. kiedy przełożony nie potrafi podjąć prostej dyskusji * odparował Langeby i oddalił się prowokacyjnie wolnym krokiem. Powiedział. Wracał zawsze. Annika wiedziała. jakie ma postawić następne pytanie. nie miałem. Głos kobiety był zmęczony. przybrał inny ton. a potem wybrała domowy numer do Evy Bjurling w Farsta. że jestem smutna. * Powiedziała pani. Znajdował się akurat na jakiejś budowie. wybiję mu kopniakiem zęby. chyba tak. * Tak. Annika odłożyła słuchawkę i pomyślała chwilę. ale jak to się dzieje. że skąd pani dzwoni? * Z gazety „Kvallspressen" mówiłam przecież. * Ja w każdym razie nie. A co? * A ktoś inny miał? Czy ktoś robił zdjęcia na tym przyjęciu? * Co? Leży tam. potem usiadła za biurkiem. byłem na przyjęciu wigilijnym. ale Steffe nie był ideałem.. Zdjęcia? Tak. * Następnym razem. że to żałosne. Annika włączyła magnetofon.. kiedy odebrała. Dwa razy wystąpiłam o rozwód. nigdy się nie poddawał. Mężczyzna rozłączył się. że jest pani taka opanowana? Kobieta westchnęła ponownie. Mówił. mężczyzna wchodzący w wiek średni.

Przez chwilę obie milczały. jak była u nas w niedzielę. * Zgłaszała się pani do pogotowia dla ofiar przemocy w rodzinie? Annika zadała pytanie zupełnie naturalnie. Napisała wiele długich artykułów o kobietach i przemocy. Annika czekała w milczeniu. ale dobrze. Za dużo zamieszania. Zakończyły rozmowę i Annika wyłączyła magnetofon. * Tak. To była Lena Milander. Daliście moją mamę na olbrzymim zdjęciu. ten etap mieliśmy dawno za sobą. * Zastanawia się pani. Zdążyła spisać niemal wszystko ze swojego notatnika. ale zdecydowała się odpowiedzieć i tym razem. W zasadzie mogła spisać wszystko od razu. Annika westchnęła i włączyła swojego maca. kiedy coś w gazecie będzie nie tak. na jaką były narażone. Jeszcze jeden wspólny mianownik łączący ofiary wybuchów: wychwalane przez osoby słabo je znające. Nie bardzo wiedziała. * W czym mogę pomóc? * Powiedziała to pani. * Co konkretnie ma pani na myśli? * zapytała. * Nie będę pani dłużej przeszkadzała * powiedziała Annika. Czy mężczyźni u władzy naprawdę są tak przewrażliwieni i naiwni? Odpowiedź brzmiała prawdopodobnie twierdząco. ale najwyraźniej postanowiła być szczera.. Nie mogły chodzić do przedszkola i do szkoły tak. A zestresowany człowiek przechodzący kryzys nie postępuje racjonalnie. Że mogę zadzwonić. głównie z powodu dzieci. póki miała to świeżo w głowie. a pod spodem napis „kobieta idealna". poszukała przycisku magnetofonu. W jednej chwili sprawiał wrażenie profesjonalnego i kompetentnego. który Stefan ciągle łamał. * Raz skazano go za maltretowanie mniejszej wagi i bezprawne groźby. że o tym wiem. W końcu nie miałam już siły i przyjęłam go z powrotem * powiedziała spokojnie. będzie im lepiej. to ważne. gdy go nie ma. Bardzo kochały swojego tatę. Tak to było. tę wiedzę uzyskała z biegiem lat. bo zabrano mu samochód służbowy. O ile Evert Danielsson nie kłamał o Furhage. Jeśli stracą pracę lub coś dla nich ważnego. dlaczego nie jestem zdruzgotana? * powiedziała Eva Bjurłing. ale teraz. * Liczyła pani na to. przechodzą kryzys. co się u nas działo. * Powiedziała pani. Kobiety maltretowano wszędzie. bo może innym razem będę mogła zapobiec popełnieniu gafy. wyjęła z torby notes. Kobieta nagle się zaniepokoiła. bez względu na posiadany tytuł. * Nie * powiedziała Annika. starając się zachować neutralny ton. ale Annika nie mogła go skojarzyć z osobą. przez lata postawiła je ze sto razy. * Czytała pani chyba własną gazetę. Annice zaokrągliły się oczy. jeśli napiszecie coś nie tak. że mam zwrócić wam uwagę. kiedy zadzwonił telefon. a teraz naprawdę przekroczyliście wszelkie granice. * Dziękuję za szczerość. w następnej płakał. * Ma pani zamiar o tym napisać? Sąsiedzi nie bardzo się orientują. że się poprawi? * Nawet przestał obiecywać. Eva Bjurling znowu się zawahała. że jestem smutna.. W ostatnim roku dało się wytrzymać.* Bił panią? Kobieta zawahała się na moment. Annika pozwoliła myślom swobodnie płynąć i nagle odkryła coś zupełnie innego. Ale faktycznie potem było lepiej. * Oczywiście. Podczas gdy komputer uruchamiał kolejne programy. okazywały się potem prawdziwymi świniami. Przez chwilę siedziała przy biurku i patrzyła przed siebie. jak były przyzwyczajone. Prokurator wydał zakaz odwiedzin. oczywiście * odrzekła. co ma sądzić o Danielssonie. Głos należał do młodej kobiety. ale to było bardzo uciążliwe dla dzieci. * Kilkakrotnie. Co wy możecie o tym wiedzieć? * A co pani zdaniem mieliśmy napisać? . * Nie zamierzam nic pisać. Ci mający władzę niczym nie różnią się od pozostałych. żebym miała jasny obraz sytuacji. Czasami dosyć dużo pił.

Jak mamy dowiedzieć się czegoś innego. zastanawiając się. * Uważam. Był w dobrym humorze. przez Annikę Bengtzon. to raczej przykre być wzywanym do pracy w ostrych słowach. cóż.* Nic * odparła Lena Milander. mimo że „Konkurrenten" miał obszerniejszy i efektowniejszy dodatek. Sekretarka uśmiechnęła się lekko. W sobotę „Konkurrenten" sprzedał jak zwykle więcej egzemplarzy niż „Kvallspressen". * Miało to może coś wspólnego z zamachem na stadionie? * Tak. że byłoby błędem akceptowanie takiej sytuacji. To wiadomości dotyczące wybuchu na stadionie olimpijskim w Sztokholmie sprawiły. nie możemy do tego dopuszczać * zgodził się Anders Schyman. którego tytuł trafił na afisze: odkrycie Anniki. Jeszcze nawet nie została pochowana. wygładziła spódnicę i odchrząknęła. muszę z panem porozmawiać w pewnej sprawie. Kobieta poczerwieniała lekko na policzkach i zdecydowała się przejść do ataku. że nie na miejscu jest. był tego pewien. jakim dysponujemy. że jest fałszywy. Sama też stworzyła obraz swojej osoby. Pracuję tutaj bardzo długo i jestem zdania. * Tak. Sama zdecydowała się nią zostać. co wiemy. po czym powiedziała: * Proszę przyjść do „Pelikana" na Sóder za pół godziny. co powiedziała dzisiaj po lunchu? Że wybije kopniakiem zęby Nilsowi Langeby emu! . * Tragiczne wydarzenia tej miary zdarzają się w naszym kraju na szczęście niezwykle rzadko. pani mama była kobietą idealną. że ostatnio w dziale kryminalnym zapanowała bardzo przykra atmosfera * powiedziała sekretarka. Szybko zapisała tekst ze spotkania z Danielssonem na dyskietce. a Annika spojrzała zdumiona na słuchawkę. Rozległo się pukanie i w drzwiach stanęła Eva*Britt Qvist. że ona jest strasznie nieelastyczna. * Zostawcie moją mamę w spokoju. skasowała dokument w komputerze. Po raz pierwszy od ponad roku wojnę o nakład wygrał „Kvallspressen". a rozstrzygający był oczywiście artykuł na pierwszej stronie. Rozłączyła się. wzięła torbę i rzeczy i wyszła. * Annika Bengtzon nie potrafi się zachować! Wie pan. * Słucham. * Tak. * Człowiek nie ma już radości z pracy. że „Kvallspressen" sprzedawał się lepiej. przynajmniej dopóki ktoś nie poinformuje nas. Potem obieca mi pani. * Ależ proszę wejść * powiedział redaktor naczelny i wskazał na krzesło po drugiej stronie biurka. że ktoś groził śmiercią Christinie Furhage. gdy piekła pani ciasto? * upewnił się Schyman. * Została pani wezwana telefonicznie do pracy. tak powinno to wyglądać. Musi przecież panować jakaś elastyczność tu. że już nigdy więcej nie napiszecie takich bzdur. * Mogłaby pani podać jakiś przykład ilustrujący tę przykrą atmosferę? Sekretarka powierciła się na krześle. * Hm. * Czyli uważa pani. * Schyman odchylił się na krześle. gdy człowiek właśnie piecze ciasto. Anders Schyman siedział w swoim gabinecie i studiował statystyki sprzedaży z ubiegłego weekendu. ale w niedzielę nastąpiła zmiana trendu. I jest to jedyny obraz. w redakcji. Tej rozmowy nie zaliczy do przyjemnych. * Tak. gdy zmuszona jest do tego cała reszta? * powiedział spokojnie. Uważam. jeśli nikt nie chce nam opowiedzieć? * Dlaczego w ogóle musicie o niej pisać? * Pani mama była osobą publiczną na bardzo wysokim stanowisku. przestępując z nogi na nogę. Lena Milander milczała przez chwilę. założył ręce na kark i przyglądał się Evie*Britt Qvist spod na wpół przymkniętych powiek. * Z tego. tuż przed świętami i w ogóle. by pracowała pani po godzinach wtedy.

Lena Milander dopiero co przyszła. nie do niego. potem znowu w dół. że ludzie biegają do szefa jak małe dzieci i skarżą na kolegów z pracy. ale teraz w dużej sali było jeszcze dość spokojnie. * Ma pani całkowitą rację. „Pelikan" był klasyczną piwiarnią. * Część. a na koniec wstała i wyszła. Anders Schyman nie spuszczał z niej wzroku: najpierw spojrzała na swoje kolana. co moim zdaniem jest o wiele gorsze? Powiem pani: to. siedziała oparta plecami o przeciwległą ścianę i zachłannie paliła ręcznie skręconego papierosa bez filtra. a także kopię rodzinnego zdjęcia z dwuletnim Olofem i położyła ją na stole przed Leną. mama nie chciała. Redaktor naczelny pochylił się do przodu i położył splecione ręce niemal na przeciwległym brzegu biurka. Annika wyciągnęła notes i ołówek. czarnym strojem i ponurym wyrazem twarzy pasowała idealnie do tego miejsca. Młoda kobieta zgasiła na wpół wypalonego papierosa. jak potrafiła. * Ach tak. że lubi pani podpalać * Annika podmuchała na kawę. spojrzała na Annikę i uśmiechnęła się krzywo. * Możemy chyba od tego zacząć? * Nie mamy ze sobą kontaktu. Redaktor naczelny odchylił się i westchnął. Może je pani sobie wziąć. ta wypowiedź była nie na miejscu. Olofżył! * Dlaczego nie macie kontaktu? * zapytała tak beznamiętnie. Lena nie mrugnęła nawet. A pani. która podeszła przyjąć zamówienie. zamawiając jedno piwo lub kanapkę. przypatrując się uważnie Annice. * Kupiła już pani prezenty pod choinkę? * zapytała Lena i wyjęła z ust okruch tytoniu. * Właściwie nie palę. Mogła być tutaj stałym bywalcem. Annika wyskoczyła z taksówki na Blekingegatan 40 i na sekundę zdumiała się wyborem lokalu dokonanym przez pannę Milander z Óstermalm. Różnorodna klientela wypełniała to miejsce gwarem do późna w nocy. Teoria ta potwierdziła się. ludzie rozmawiali ze sobą przy stolikach pod ścianami. Ale wie pani. potem płomieniście czerwona. Lena potrząsnęła odmownie głową. zaciągnęła się głęboko. * Nigdy nie mieliśmy. tak nie powinno się wyrażać w pracy. zapytała Lenę: * To. Annika poczuła dreszcz przebiegający jej po plecach. * Zakład w Botkyrka na przykład. Przypuszczalnie najbliższy kwadrans przepłacze w toalecie. dopóki nie dowiemy się prawdy * odparła Annika. Ze swoimi krótkimi włosami.Anders Schyman z trudem powstrzymał się od śmiechu. ale najwyraźniej się mylił. * Nigdy nie widziałam tego zdjęcia. co zwykle? Annika wzięła kawę i kanapkę z szynką i serem. * Wiem. . później na niego. „to. Lena znowu zapaliła papierosa i dmuchnęła Annice dymem prosto w twarz. * Lena spojrzała w okno. co zwykle" okazało się piwem i fast*foodem. doprawdy? Powiedziała to rzeczywiście do Nilsa Langeby ego? * Nie. tyle że podawano tu dobre jedzenie. do siebie. Wydawało mu się. że w tym tygodniu wyrobił już normę zajmowania się przedszkolnymi problemami. Ta długo patrzyła na fotografię. To było naprawdę niepotrzebne. ale lubię zapalać papierosy * powiedziała. Skąd je pani ma? * Z archiwum „Gazety Porannej". Eva*Britt Qvist zrobiła się zupełnie biała na twarzy. * Jak długo będziecie kłamać o mojej mamie? * Dopóty. kiedy kelnerka. ale ja usłyszałam. kupiła pani coś dla Olofa? Spojrzenie Leny zesztywniało. Annika nie odwróciła głowy. * Dla pani brata * kontynuowała Annika.

trafiła do szkoły z internatem. Wyjechała do Polski. * Ona twierdziła. Ale prawdziwą przyczynę stanowiło oczywiście to. Był prawie czterdzieści lat starszy od mamy. które zdobyła w internacie. Zaczęło się już ściemniać. Samotnej matki. To ona doprowadziła do tego małżeństwa. * Ale dlaczego? * Annika była lekko zszokowana. Pierwszy szef ją wykorzystał * tak przynajmniej twierdziła * i zaszła w ciążę.która skończyła się jakimiś potwornymi komplikacjami. żeby zrobić skrobankę. Annika przytaknęła skinieniem. ale pochodził z dobrej rodziny. dopiero babcia mi powiedziała. Masa ruzcry jej się nie udawała. Lekarze myśleli. Annika zanotowała i czekała w milczeniu. Oczywiście wyleciała z pracy. Z czasem awansowała do . Dzisiaj w waszej gazecie niemal ogłosiliście ją świętą. Nadal przyznawana jest co roku. * Wszyscy piszą. * Z początku miała przerąbane. co się liczyło dla babci. robiło się jej niedobrze. była tak cholernie okrutna. że była taka wspaniała. zaraz bym je spaliła. kiedy mama była mała. Sukinsyn porzucił mamę i Ollego i ożenił się z bogatą starą jędzą. * Z Doroteą Adelcroną * powiedziała Annika. Młoda kobieta zamilkła i ponownie spojrzała przez okno. że chciała pracować. Towarzysko była oczywiście spalona. ale dostała nową w banku w Skara. * Zgadza się. Ukrywała wszystkie wpadki. Właśnie z tym starcem na zdjęciu. Babcia oddała ją na wychowanie jakimś krewnym w północnej Norrlandii. grożąc ludziom i ich oszukując. Annika schowała kopię z powrotem do torby. na której Carl położył łapę. * Mama miała niecałe dwadzieścia lat. śnieg nie chciał przestać padać.kiedy urodził się Olle. że istnieje. za to z bachorem. Jak miałam jedenaście lat. * Co chciałaby pani opowiedzieć o swojej mamie? Lena pomiętosiła papierosa. * Weźmy na przykład Ollego * ciągnęła Lena. Miała jakieś tam ekonomiczne wykształcenie. czy jeszcze kiedykolwiek go spotkała. Miała przecież robić karierę. Na samą myśl. * No i faktycznie zrobiła * wymruczała Annika. a Lena kiwnęła głową. Krewni za nią nie przepadali. rozwódki bez grosza przy duszy w latach pięćdziesiątych raczej nie zapraszano na salony. Starucha wkrótce zmarła i Carl został najbogatszym wdowcem w Norrlandii. więc przeprowadziła się do Malmó i przyjęła posadę osobistej asystentki u dyrektora firmy złomującej. skończyły się pieniądze i żona bez grosza przy duszy. Kąpała się w forsie. Ufundował dużą nagrodę za jakieś idiotyczne osiągnięcia w leśnictwie. kiedy mama skończyła dwanaście lat. gdzie mieszkała aż do ślubu z Carlem. Potem. Ollego zostawiła u pewnej starszej pary w Tungelsta. Obleśny staruszek lubił pokazywać się ze swoją młodą rodziną. mama nie dostała ani grosza. ale babcia im płaciła. Robiła to dość niezgrabnie. * Mogłaby pani wyjaśnić trochę dokładniej? * powiedziała ostrożnie Annika. * Dorotea była wdową po właścicielu lasów koło Sundsvall. Nie wiem. * Nie wiedziałam nawet. Annika podniosła wzrok znad notatek. * Dziadek umarł. że mogłaby oddać Kallego. Lena zaczęła w palcach skręcać nowego papierosa. * Tak czy owak. że coś było z nią nie w porządku. Miał pięć lat. * Oddała chłopca? * No. że był trudnym dzieckiem. A tak naprawdę moja mama to wyjątkowo tragiczna postać. a nie wlec ze sobą jakiegoś cholernego bachora. a dla mamy było to cholernie ważne. przestała być atrakcyjna. Czasami myślę.* To nie ma sensu. że nie będzie mogła mieć więcej dzieci. No ale potem diabli wzięli firmę Carla. rozsypywała tytoń na swoje nieruszone jedzenie.

że najprawdopodobniej i tak nie będzie mogła zajść w ciążę. urodziła mnie. nie trzeba. ale nigdy nie odważył się w pełni tego okazać. Wiedziała przecież. Powiedziała tylko. Moje pierwsze wspomnienie jest takie. Dostałam odłamkiem w nogę. a ja upadłam i uderzyłam się. że chce mieć dziecko. co o mnie myśli. Musiał w jakiś sposób jej grozić. * Mama oczywiście. ale kiedy puściłam go z dymem. * Kiedyś eksperymentowałam w garażu z ładunkiem wybuchowym domowej roboty. * Nic dziwnego. Eksplodował za wcześnie i rozwalił bramę. nigdy o tym nie mówiła. że podłożę jej pod samochód bombę. Wszyscy. Pięła się szybko po szczeblach kariery i gdzieś po drodze spotkała tatę. * Lena zaśmiała się bez śladu wesołości. * Mama bała się tylko dwóch osób: mnie i Ollego. że mnie odepchnęła. * Nie ma znaczenia. * Miało to jakieś podstawy prawne? * zapytała Annika. pozwolono mi wrócić do domu. * Żyła w ciągłej obawie. która rozerwie ją na kawałki. Potrafiła ich zastraszyć. jak zrobić ładunek wybuchowy? * zapytała Annika. który śmiertelnie się zakochał. * Kto pani to wszystko opowiedział? * zapytała Annika. że ją spalę. * Instrukcje były w obiegu jeszcze przed internetem. Pobrali się po kilku latach i wtedy tata zaczął marudzić. Chcąc nie chcąc. * Lena uśmiechnęła się krzywo. Zawsze mówiła. . Wypuściła dym i strząsnęła nieznaczny słupek popiołu na brzeg talerza. ale wyjątkowo tata postawił na swoim. że większość ludzi bała się mamy. Zastanowiła się przez chwilę nad własnymi słowami. Nie mogli wypowiadać się o niej publicznie bez jej pozwolenia. to nie takie trudne. Może pani sobie wyobrazić. że pani mama pokochała kogoś w życiu? Lena wzruszyła ramionami. Po prostu odsyła te małe zakały rodzicom. chodziła na palcach koło mnie i moich zapałek. Fakt. że on żyje? Lena zaciągnęła się głęboko i spojrzała na Annikę. * Spotkała go pani kiedyś? Kobieta potrząsnęła głową. potem dodała: * Myślę.głównej siedziby w Sztokholmie. Dlaczego pani mama bała się Olofa? * Nie wiem. Jakie to przykre. pomyślała Annika. że wtedy ją zostawi. Nauczyć panią? * Dziękuję. Wahała się przez chwilę. nie musielibyśmy się ukrywać. * Nie wiem. * Miała już ponad czterdzieści lat. że nie mogliśmy się zbyt wiele dowiedzieć. którzy kiedykolwiek znaleźli się w jej otoczeniu. gdzie mieszka. Tak państwo postępuje z dzieciakami. pomyślała Annika. Zapaliła swojego niezdarnie skręconego papierosa. bo jest niebezpieczny. że muszę uważać na Ollego. * Gdyby Olle umarł. i od tego czasu histerycznie bała się bomby w samochodzie. jak się wściekła. Mama odmówiła. * W przeciwnym razie mama nie miałaby się czego bać * powiedziała. Mama ubzdurała sobie. że mnie nie znosi. skoro ludzie tak sądzili i milczeli ze strachu. ale zadała to nieprzyjemne pytanie: * Myśli pani. potem jednak przestała brać pigułki. musieli podpisywać zobowiązanie do zachowania całkowitej tajemnicy. Nie kryła się z tym. Nie zgodził się na usunięcie. Strasznie bał się mamy. * Skąd pani wiedziała. zagroził. z którymi nie daje sobie rady. Lena Milander wzruszyła ramionami. Lena kiwnęła głową. Tata mnie kochał. Aborcja była już wtedy legalna. * Odkąd podpaliłam parkiet w salonie w Tyresó. * Ale myśli pani. Wysłała mnie do zakładu dla niezrównoważonej młodzieży. żeby wykazać dobrą wolę. * Ale zaszła * powiedziała Annika. Młoda kobieta skrzywiła się i popiła piwo. a jej oczy zrobiły się szkliste.

że inaczej źle by to wyglądało. Chce się pani dołączyć.* Mam to w dupie * stwierdziła. Czasami myślę. * Otóż szukam pewnej dziennikarki. * To było co innego. Pracuje w. * Też oddano ją z domu. a babcia naprawdę ją kochała. włosy schowała pod brązowym beretem. który w zależności od oświetlenia wydawał się granatowy albo liliowy. * Okej * powiedziała w końcu i dopiła resztę piwa. Babcia nie mogła się nią zająć. * Od kiedy to jest pani jakimś cholernym psychologiem? Annika podniosła ręce w obronnym geście. zatrzymała się i rozejrzała wokół. * Mam zamiar się tutaj upić. To. Z tym. * Jak to? * Lena od razu zrobiła się czujna. jakby bywała tu codziennie. że pani mama również była ofiarą. powiedziała. Mama nienawidziła facetów. Nałożyła płaszcz i przewiesiła torbę przez ramię. Mama poszła na pogrzeb. zmarła w zeszłym roku. * Nie. babcia zawsze przyjeżdżała na jej urodziny. Jej wzrok wylądował na oszklonej recepcji w głębi po lewej stronie. Kobieta weszła do ultranowoczesnego holu „Kvalls*pressen". Poprawiła cienki rzemyk torebki i ruszyła w kierunku szklanego boksu. w prawej ręce trzymała skórzaną bordową aktówkę. daleko jej było do „kobiety idealnej" * podsumowała Lena. . że mama nie mogła się wychowywać w domu. nazywa się Annika Bengtzon. że tego unikniemy. Kiedy zasunęły się za nią drzwi wejściowe. który wyszedł na papierosa i filiżankę kawy. spędzała z babcią wszystkie święta i ferie. Ale kiedy mama była mała. * Rzeczywiście * zgodziła się Annika. * Czy ona znała niejakiego Stefana Bjurlinga? * Tę drugą ofiarę? Nie mam pojęcia. podeszła do kelnerki.. zapłaciła za siebie i Lenę i wyszła z lokalu. dziękuję * odmówiła i zaczęła zbierać swoje rzeczy. ale nie swojej mamie * zauważyła Annika. kto ją zabił? Oczy Leny zwęziły się. Annika nie podjęła tematu. zupełnie jak Olofa. Była w rękawiczkach. * Przepraszam. Wstrzymała się jednak i zapytała: * Jak pani myśli. na świecie toczyła się wojna. Nie piszcie już więcej bzdur * powiedziała Lena i demonstracyjnie odwróciła głowę. * Jak pani widzi. Annika zrozumiała gest. Torę Brand wcisnął przycisk mechanizmu otwierającego szybkę. * Na pewno nie ja. * Więc już o niej tak nie napiszecie? * Mam nadzieję. * Pani babcia żyje? * Nie. Ubrana była w wełniany płaszcz trzyczwarte.. * Chociaż nie sądzę. przybrał oficjalną minę i zapytał krótko: * Tak? Kobieta jeszcze raz poprawiła torebkę na ramieniu i odchrząknęła lekko. zastępujący stałego recepcjonistę. starając się sprawiać wrażenie. Lena popatrzyła na nią wyczekująco. że ja odnoszę wrażenie. we mgłę w dół strumienia? Annika uśmiechnęła się blado. Kiedy kobieta zbliżyła się do okienka. W środku siedział portier Torę Brand. * Z pani słów można wnioskować. że nienawidziła też taty. uważała za swą wielką życiową klęskę. że potrafi pani przebaczyć babci. Na lewym ramieniu miała przewieszoną małą elegancką podróbkę Chanel.

bez problemu przypomniała sobie kod do bramy numer 139. Teraz będą miały o czym plotkować. Stropiona kobieta przebierała palcami po rączce aktówki. do cholery! Tylko krótko. że się pakuje. żeby po prostu zapytać panią.kiedy zobaczyła gościa. a zajmę się tym. Torę Brand zamknął okienko i poczuł. * Jeśli potwierdzę. ta wiadomość będzie jutro na pierwszych stronach gazet w całym kraju? * Oczywiście. Rozmawiałyśmy wczoraj.. proszę. co to. o Olofie. Chcę jej dać jedną rzecz.. panią obchodzi? * powiedziała spokojnie Starkę. Kobieta obróciła się na pięcie i niemal wybiegła z budynku. * Jak się pieprzyłyśmy? Czy używałyśmy wibratorów czy palców? Czy Christina krzyczała. * Tak. Pochylił się do przodu i powiedział jakby w zaufaniu: * To jest gazeta codzienna. Kobieta zaśmiała się nieco zakłopotana. A kiedy wróci? * Tego nigdy nie wiadomo * odparł Torę Brand.* Tak. żeby przeczytała. to dość ważne. do cholery. że miała pani romans z Christiną Furhage. Byłyście razem? Helena Starkę westchnęła. czy prawdą jest. Jej pamięć do liczb okazała się niezawodna. że nie * zaprzeczyła Annika. a co? * zapytał zaciekawiony portier. Zadowolona? Annika na moment straciła wątek. * Pani się nie poddaje. * Jeśli nawet miałam. * Czego. * Dziękuję. Zamiast walczyć z falą płynącą od stacji metra Skanstull. * Aha. * Niech pani wejdzie. że próbuję ustalić fakty. gotowy do zamknięcia okienka. wiem. * Nie ma jej. ale przyjmujemy wszystkich. Annika zdecydowała się przejść od razu do rzeczy. * Czy mogę zadać tylko kilka pytań? * poprosiła Annika. rzeczywiście wyglądało na to. . * Wyszła w teren i nie wiadomo. * Nic poza tym. * Tu codziennie przychodzą wariaci z pudłami pełnymi papierów. co? * powiedziała. co się może zdarzyć albo ile czasu to zajmie. nieomylni. kiedy miała orgazm? Annika opuściła wzrok. zawróciła i poszła razem z tłumem. Annika spojrzała kobiecie przez ramię. wiem * uciął portier. Ale bardzo chciałabym się spotkać z panią Bengtzon. ofiary towarzystw ubezpieczeniowych i zwykli szaleńcy. do cholery. * Tak. * O co teraz pani zapyta? * powiedziała kwaśno Starkę. Rzeczywiście nie powinno było to jej obchodzić. Przyszłam. ale mam to w nosie. * Jeśli chce pani zostawić jakieś dokumenty lub coś w tym rodzaju. poczuła się idiotycznie. * Preferencje seksualne Furhage nie miały nic wspólnego z jej publiczną rolą. Helena Starkę westchnęła. Proszę mi zostawić swoją przesyłkę. ale chyba przyjdę kiedy indziej. * No dobra * Starkę była niemal rozbawiona. że jest zaledwie kilka przecznic od mieszkania Heleny Starkę. to nie ma problemu. * Tylko dla pani Bengtzon do rąk własnych. * Potwierdzam. * Może na razie mogę to przechować? Kobieta zrobiła krok w tył. wieczorem wyjeżdżam. * Co za różnica? Wyprowadzam się stąd. krótkim dzwonku. pani ode mnie chce? * Nie na schodach. tak żeby staruchy usłyszały. * Ostatnie słowa wykrzyczała. Tym razem Helena Starkę otworzyła po pierwszym. rozumie pani. że skłamała pani o chłopcu. Helena Starkę głośno jęknęła. * Wiem. nie ma jej. że ma straszną ochotę na papierosa. Annika przeciskała się w przedświątecznym tłoku na Gótgatan. Na Ringvagen chodniki były tak samo źle odśnieżone i śliskie jak na Kungsholmen. zajmę się nimi i dopilnuję. kiedy nagle odkryła. Położył palec na przycisku.

Christina strasznie się bała. od dzieciństwa. że nasz związek wyjdzie na jaw. mówiąc. * Ale to właśnie pani robi * zauważyła Starkę. Annika weszła za nią. zmienia się jej obraz. kiedy rozmawiam z człowiekiem z otoczenia Christiny Furhage. * Coś jeszcze? * Znała pani Stefana Bjurlinga? * Annika znowu podniosła wzrok. Helena Starkę była naprawdę uderzająco piękna. prawda? Starkę kiwnęła głową. Helena Starkę westchnęła. które dotąd były uchylone. Helena Starkę oparła się o futrynę drzwi do pokoju i spojrzała zaintrygowana na Annikę. . * Jak zrodziły się te demony? * zapytała Annika cicho. której bała się Furhage. to właśnie on. bankowości. byłyście razem? Starkę potrząsnęła przecząco głową. jaka właściwie była Christina Furhage? * Boże święty. Helena Starkę nie odpowiedziała. Mężczyźni próbowali ją zniszczyć. * Czy inni wiedzieli. Była to kolejna rzecz. * Co ma pani na myśli. Plotkowano wprawdzie na ten temat. * Miała piekło od samego początku. * Prawdziwa świnia. nawet jeśli z pozoru wszystko jest w porządku. * Mam na myśli Christinę Furhage jako człowieka.. * Ona sama też siebie nie znała. Annika przypatrywała się na wpół odwróconej twarzy rozmówczyni. że stała się zimna i nieosiągalna. * Dlaczego jest pani tego ciekawa? Annika wciągnęła nosem powietrze i poczuła stęchły zapach. która naprawdę dobrze ją znała. * Helena Starkę odwróciła się i usiadła na kanapie w niewielkim saloniku. * Miłość między zatrudnionymi w kancelarii komitetu olimpij skiego była całkowicie zabroniona. * Furhage go znała? * Wiedziała. Sama Christina wprowadziła ten zakaz. * Więc kto ją znał? * Nikt * odpowiedziała Starkę. co osiem tygodni zmieniała kierowcę. * Za każdym razem. * Nie. kim była czy raczej kim się stała. dlaczego tak często tu przyjeżdża. przypuszczalnie nie tylko ja musiałabym odejść. * Myli się pani. Annika zamknęła drzwi. ale nikt nie zapytał wprost. z Ringvagen dochodził hałas uliczny. żeby nie zorientowali się. Christina nie mogłaby zostać na stanowisku przewodniczącej po złamaniu jednej ze swoich najważniejszych reguł. Głębiej w pokoju panowała ciemność. Jeśli ktoś zasługiwał na paczkę dynamitu na nerkach. w zarządach. przecież od tygodnia wypełniacie gazety artykułami. * Czy mogłaby mi pani opowiedzieć. * Czy naprawdę im się nie udało? Człowiek może być zdruzgotany. nie chciałam wściubiać nosa w nie swoje sprawy. że była pani jedyną osobą. * Była tutaj ostatniego wieczoru. Była niezwykle inteligentna. Czasami bała się tego. Gdyby ujawniono nasz romans. Myślę. Ciągle musiała się użerać z ludźmi. ale to się nie liczyło. Poradziła sobie w ten sposób. Annika uważnie analizowała usłyszane słowa. Tego nie wiedział absolutnie nikt. ale nigdy im się to nie udało. co sobie w życiu wywalczyła. że użerała się z ludźmi? * Jako kobieta była pionierką.* Przepraszam. Christina nosiła w sobie straszne demony.. nie czekając na zaproszenie. Światło z przedpokoju padało na jej kark i profil. nie szablonowy wizerunek. że wy. * Dlaczego tak się tego bała? Przecież obecnie wiele osób na publicznych stanowiskach przyznaje się do swojej homoseksualności? * Nie chodziło tylko o to * wyj aśniła Starkę. Annika przyglądała się z profilu pochylonej Helenie Starkę i uświadomiła sobie paradoks: dla tej kobiety Christina Furhage zaryzykowała wszystko. kierownicze stanowiska w prywatnym biznesie. po chwili podniosła rękę do oczu i coś z nich otarła. Patrzyła niewidzącym wzrokiem w ciemność. jaka to ona nie była. kto to jest.

jak skończyłyśmy się pieprzyć. że pani o tym opowiedziała * rzekła tylko. Nie było łatwo wywabić ją ze skorupy. ale pamiętam. który miał zostać przedłożony pod koniec stycznia. Czwarta rozmowa okazała się strzałem w dziesiątkę. ale inne były opakowanie i rozmiar. * Pamięta pani.53. nie było jej. przeczytała podpis pod zdjęciem i zaczęła od biura numerów. Jakby wcześniej seks nie sprawiał jej rozkoszy. Helena Starkę wzruszyła ramionami. jak ta ładna czterdziestolatka kocha się z lodowatą babką po sześćdziesiątce. robiąc adnotację w notesie.przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia. żeby potelefonować. że nie musiała dzwonić do pół setki osób. Christina zapłaciła chyba gotówką. Policja nie chciała komentować tych danych. na szczęście pięć było na tyle rzadkich. * Tak. Patrik będzie musiał się tym zająć. co mnie czeka. wyłączyła więc radio. Robotnicy. Annika poczuła się nieswojo. kiedy byłyśmy w trakcie. ich średnica musiała wynosić między 22 a 29 milimetrów.. Ten temat nie brzmiał zbyt interesująco w uszach Anniki. Nie lubiła. ale policja mówi. Nie jestem pewna. Na pierwszym miejscu mieli rewelację. * A dokąd się pani przeprowadza? * zapytała. Otrząsnęła się. To musiało być po tym. inni nosili równie typowe nazwiska. Otworzyła gazetę na swoim artykule. Zaśmiała się lekko. wciąż jej było mało. wiedziałam. o której stąd wyszła? Kobieta w mroku westchnęła. Kiedy się obudziłam. Christina już nie żyła. Annika zatrzymała się i spojrzała przez ramię. gdy paliłam i piłam. bo Christina nie mogła rozmawiać przez telefon. * Nie. Ale kiedy wreszcie odkryła. Kilku mężczyzn nazywało się Sven Andersson. Odwróciła twarz do Anniki i uśmiechnęła się krzywo. czy dobrze trafiła. * Christina była wyjątkowo niedoświadczona. ale tak zazwyczaj robiła. Zamilkła. * Kiedy się obudziłam. * Zrobił pan może jakieś zdjęcia Christinie Furhage? . że Christina była zła. * Kiedy zakochałam się w Christinie. kiedy nie można otwarcie mówić o swoich uczuciach * powiedziała Annika. Skład był najprawdopodobniej ten sam co na stadionie: mieszanina nitrogliceryny i nitroglikolu o wysokiej gęstości. zajęło mi to ponad rok. Helena Starkę milczała.* Przyjechałyśmy taryfą. Nigdy nie miałam tak fantastycznej kochanki. by pozbyć się tego obrazu. coś sobie uświadamiając. * Dziękuję. że ktoś zadzwonił do niej na komórkę o 2. jakie to przyjemne. to jej nie obchodziło. Annika odwróciła się i ruszyła ku drzwiom. ale następny był o wiele ciekawszy. pytając. * Czy to nie trochę nagła decyzja? Helena Starkę wlepiła wzrok w Annikę. Dotarli do rządowej propozycji budżetu na politykę regionalną. że analiza techniczna jest jeszcze daleka od ukończenia.powinnibyć już w domach. * Do Los Angeles * odpowiedziała Starkę. mówiąc. Nie chciała wyobrażać sobie. pomyślała Annika. „Echo" zdobyło wyniki wstępnej analizy materiału wybuchowego. jakiego użyto do zamordowania Stefana Bjurlinga. * To na pewno straszne. Spiłam się w sztok. Ostro się kochałyśmy.. którzypracowalirazemzeStefanemBjurlingiem. Annika znalazła się z powrotem w redakcji akurat na wiadomości „Echa" za kwadrans piąta. * To nie ja ich zabiłam. miałem ze sobą aparat * powiedział hydraulik Herman Ósel. Odebrała i rozmawiała trzy minuty. Według „Echa" ładunek wybuchowy składał się przypuszczalnie z lasek o najmniejszych rozmiarach. „Echo" nie miało więcej informacji związanych z jej tematem. a potem odpłynęłam.

* Czyli jeszcze pan nie wie? * zapytała. jak dojechać. co za cholerne szczęście.„Kvallspressen"pomógłby panu wywołać film. dla całego świata. tego musimy być świadomi. który zamordował Christinę Furhage i Stefana Bjurlinga. Ale może będziemy zainteresowani kupieniem praw do jednego z pańskich zdjęć. * Nie.... czy byłby pan skłonny je nam sprzedać? Hydraulik nie do końca zrozumiał. bo nie wzięła adresów z biura numerów. ale najwyraźniej nie perorowała na próżno. Chciała coś pani dać. * Nie. Annika wzięła głęboki. * W Vallentunie. żeby posłał jednego z kierowców do Vallentuny. * Gdzie pan mieszka? * zapytała Annika. * Tak. Oczywiście dostałby pan od nas w zamian nowy. Dlatego właśnie pytam. film jest oczywiście pański. no nie wiem. * Chcecie kupić ode mnie film? * zapytał niepewnie. Annika miała sucho w gardle po tym wykładzie. Jasne. został ujęty i skazany. poproszę jednego z pracowników. że wszystko załatwi jak należy. częściowo opieramy się na własnych ustaleniach. * Aha. W takim przypadku nasz redaktor graficzny zadzwoni do pana jutro i spisze dane. * Ale na nim jest jeszcze dużo wolnych zdjęć. Jutro rano oddamy panu wywołany film. że piszemy o ofiarach i pracy policji. Kiedy przyjedziecie? Annika zapisała sobie adres mężczyzny. * A Stefanowi Bjurlingowi? * Hm. jeśli takowe jest na pańskim filmie. Tylko jak zrobimy? Poczta już stąd wyszła. * My w „Kvallspressen" uważamy. które chcielibyśmy opublikować. Gdyby na filmie było zdjęcie. * Panie Ósel. ale jest chyba na jednym. W tym przypadku byłby pan naszym fotografem. szukała pani jakaś kobieta * poinformował odchodzącą Annikę.by zamachowiec. Jeśli znajdziemy jakieś zdjęcie do publikacji. żebyśmy mogli wypłacić panu pieniądze.. wskazówki. * Dostanie pan od nas zupełnie nowy film. Jest to ważne dla rodzin ofiar. * Panie Ósel. gratis. . że zrobiłem. Są to na przykład rozmowy ze współpracownikami zabitych. tyle kosztuje zdjęcie do archiwum zgodnie z cennikiem Związku Fotografów Prasowych. * Hm. * Aha. że jest sprawą niezwykłej wagi. kiedy kupujemy zdjęcia od współpracujących z nami fotografów. Tak zwykle robimy. żeby podjechał do pana i wziął film. Annika poczuła żywsze bicie serca. i odłożyła słuchawkę. * Sytuacja przedstawia się następująco * powiedziała.. * A niech to. ba. Zgoda? * Dziewięćset trzydzieści koron? Za jedno zdjęcie? * Tak.. dla kolegów z pracy. a kto? * Nie przedstawiła się. czy moglibyśmy opublikować zdjęcie przedstawiające razem Stefana i panią Furhage. Oddamy go panu. Środki masowego przekazu wykonujące swoje obowiązki dla dobra ogółu to zdecydowanie najlepszy sposób na rozpowszechnianie informacji i kształtowanie opinii. Igrzyska są zagrożone. pomyślała Annika. Częściowo współpracujemy z policją i prokuraturą. Wzięła film z działu fotograficznego i poszła do Torego Branda w dyżurce. zapłacimy panu dziewięćset trzydzieści koron. Dla nas w „Kvallspressen" oznacza to konkretnie. które zrobiłem pani Furhage. To nie może być prawda. dla całego narodu.. Brand zapewnił ją. jemu samemu to nie. no to niech będzie. trzeba było zostać fotografem. według cennika ZFP.* Jasne. bezgłośny oddech i postanowiła podejść do sprawy pedagogicznie. jeszcze nie wywołałem filmu. że może pani wziąć mój film. Chciałem porobić trochę zdjęć wnukom podczas świąt..

Ostatni kawałek przebiegła. dobra? Foto*Pelle kiwnął głową i wrócił do rozmowy. że także zaczyna się denerwować. że wszystko wypluła. możesz przyjechać do domu i zjeść z dziećmi. Ellen i Kalie zatrzymali się. zajrzała do Patrika. tylko wzięła taksówkę z postoju na Ralambsvagen. a ja wrócę zaraz po zebraniu. wziął tę samą taksówkę. Nic. jak ogarnia ją wściekłość. cholera. Może koło dziewiątej. Kolacja stała na stole. opierając słuchawkę na ramieniu. Portierzy musieli się nauczyć lepszego zdobywania informacji. zdziwieni jej zirytowanym tonem. co jej dział zrobił w ciągu dnia. Jeszcze tylko tego jtj było potrzeba! W domu dzieci podbiegły do niej z pocałunkami i rysunkami. * „Echo" podało po południu informację o rządowej propozycji budżetu na politykę regionalną. przecież muszę się rozebrać. * Nie można zostawiać jedzenia * powiedział Kalie z wyrzutem. słyszycie. Thomas spuścił z tonu i przeszedł do próśb: * Kochanie. Wywołaj film i zrób komplet odbitek. Pojedziesz z powrotem do pracykiedy wrócę do domu. Annika pochyliła się. Jęknęła głośno. którą przyjechała Annika. kiedy była tak zestresowana. Skończymy pewnie koło ósmej. ale był gdzieś w terenie. ale był już na kolegium. a ty we wtorek i czwartek. spróbuj zrozumieć. wychodząc. Zadzwoniła do Ingvara Johanssona. To jest zebranie na gwałtu rety. w pokoju rozległ się brzęczyk telefonu. paru polityków z komisji jest już w drodze tutaj. że masz rację. * Kiedy przyjdziesz do domu? * Nie wiem. ale tak rosło jej w ustach. ale będę koło ósmej. narastającej tak. że przyjdzie jeszcze raz. Dzwonił Thomas. żeby poinformować Ingvara Johanssona o zdjęciu od Ósela. Thomas musnął ją wargami. Annika stanęła przed nim i pomachała mu ręką przed twarzą. że Annika w pewnym momencie miała trudności z oddychaniem. Foto*Pelle rozmawiał przez telefon. żeby zlecić mu zadania. wiem. * Przestańcie. właściwie jest niewiele do omówienia.. * Dobra * powiedziała. Będzie musiała zadzwonić do niego przed osiemnastą na komórkę. * Muszę wrócić do pracy. Kiedy przechodziła koło biurka Evy*Britt Qvist. Zjadła kilka łyżek ryżu. Wyszła. nie mogła nic przełknąć. Teraz muszę wyjść. * Uzgodniliśmy. Annika uśmiechnęła się lekko. Annika nie zawracała sobie głowy dzwonieniem. a resztę wyrzuciła. Annika usiadła i próbowała wmusić w siebie udko kurczaka. nie zajmie zbyt dużo czasu. ale szefa działu wiadomości nie było. dzieci już zjadły. * Co jest? * zapytał kwaśno. Muszę tam być.. . uściskała ich nieco za mocno i za szybko i poszła do telefonu. o szóstej mamy zebranie. Dla Związku Gmin był to grom z jasnego nieba. musi pojechać do domu. chyba to rozumiesz? Annika zamknęła oczy i oddychała głęboko. Przygotowałem kolację. nie zdążyła poinformować pozostałych. * O szóstej? Przecież ja pracuję. ale Annika słyszała. Też mam wtedy zebranie! Dlaczego nie zadzwoniłeś wcześniej? Ton głosu Thomasa był spokojny. że będę pracowała w poniedziałek i środę. Ja dotrzymałam mojej części umowy. a co? * Tego też nie powiedziała. będzie musiała porozmawiać później z Gwoździem. Ale muszę tam wrócić. Każda z nich mogła być naprawdę ważna. Moja praca jest równie ważna jak twoja. Annika poczuła. ale w duchu jęknęła. Czuła stres w postaci dużej kluchy w okolicach przepony. uspokójcie się. Wracając do swojego pokoju. * Wezmę od razu taksówkę. Annika westchnęła i zamknęła oczy. Powiedziała. * Z Vallentuny przyjadą zdjęcia Christiny Furhage i Stefana Bjurlinga. raczej późno.* Tak. przycisnęła rękę do czoła. Cholera.

Annika poszła do nich i przełączyła telewizor na drugi program. możemy poukładać puzzle? Usiedli na podłodze i wysypali z pudełka drewnianą układankę. * Poprosiłeś taksówkarza. gdy dziesięć po siódmej rozległ się sygnał ABC. ale towarzyszyła dzieciom aż do chwili. jak twierdzi nasz strzałowy. żeby zobaczyć wiadomości regionalne. Rozrabiały. Byli w hali Satra i pozwolono im wejść do sędziowskiej przebieralni. Możesz wyobrazić sobie coś bardziej wkurzającego? Annika uśmiechnęła się blado. * Musimy stąd wychodzić. właśnie teraz się tym zajmuję. Włączyła stary komputer w sypialni i szybko spisała z pamięci informacje z rozmowy z Heleną Starkę. w Playa de las Americas. bo sprawdzili wszystkie wyloty z Arlandy. to poczytam wam o Filonku Bezogonku. Zdjęcia nie były szczególnie dramatyczne. oczywiście nie odebrał. * Tygrys dzwonił * wrzasnął reporter. bo inaczej może rozboleć nas czaszka. kochanie * wysapał w drzwiach. To na razie. Kiedy zasnęły. a on był na liście pasażerów. co „Echo" miało o analizie materiału wybuchowego? * Tak. Zapisała dokument na dyskietce i zaczęła się coraz bardziej denerwować. Wtedy zarządziła mycie zębów. „Kalendarz" najwyraźniej się skończył. żeby pomóc dzieciom w myciu zębów. bo dzieci zaczęły kłócić się o komiks z Bamsem. gdzie jest. Annika zadzwoniła do Thomasa do pracy i na komórkę. Myślę. Nie zapomnijcie o tabletkach z fluorem. Ominęło go pieczenie świniaka i darmowy drink przy basenie. Wszystkie ślady po biednym Steffem starannie usunięto. nie chciały słuchać ani spać. co zebrali dziennikarze ABC. żeby obejrzały „Adwentowy kalendarz". * Wściekły jak cholera. Annika poszła do łazienki. co wyglądają jak grube parówki! Kochany Patrik! Był pełen entuzjazmu w każdej sytuacji i sam znajdował dobre tematy. * Musimy zdobyć jakieś potwierdzenie. zamknęła drzwi do pokoju i zatelefonowała do Patrika. * Niedługo jest Wigilia i wszystkie dzieci muszą być grzeczne. Pozwoliła im dokazywać w sypialni. Nie musiała tego oglądać. Kiedy zaczął się reportaż o świątecznych zakupach. a sama patrzyła. * Mama. podziewał się Thomas? Pojawił się tuż po wpół do dziewiątej. dwadzieścia pięć kawałków z Alfonsem Abergiem i Millą w domku na drzewie. do cholery. samo pomieszczenie ucierpiało raczej niewiele. . Mówi. bo inaczej Gwiazdor nie przyjdzie * zagroziła. * Napiszesz o tym? * Jasne. tych. żeby zaczekał? * zapytała krótko. kiedy „Raport" nadawał swoje wiadomości. * Jest w podróży poślubnej na Teneryfie. Skupiał się na informacjach „Echa" o propozycji budżetu na politykę regionalną. Poczytała dzieciom książkę i położyła je do łóżek. Spróbuję to załatwić wieczorem * powiedziała Annika. * Dlaczego? * zainteresowała się Annika. policja milczy jak zaklęta.Annika posadziła dzieci przed telewizorem. że gliniarze doskonale wiedzieli. Dostaliśmy się z Ulfem Olssonem do arsenału i robimy foty różnych materiałów wybuchowych. * Dziękuję. To podziałało. * Ubierzcie się w piżamy. * Ustaliłeś coś na temat poszukiwań Zamachowca? * Nic. Annika grzebała wśród elementów nieobecna myślami. A tak wyłuskała go hiszpańska policja i trzymała na przesłuchaniu całe popołudnie. że są bliscy schwytania tego skubańca. wyjechał w zeszły czwartek i wraca jutro. Wiesz. Żadnych informacji o bliskim ujęciu sprawcy ABC nie miało. Gdzie. * Słyszałeś.

co myślisz * powiedziałpolicjant w słuchawce * i możesz sobie odpuścić. gdzie ten człowiek się podział. . Annika intensywnie myślała. Daj już spokój. Stała tam zaledwie jedna taksówka z jakiejś dziwnej korporacji na przedmieściach. * Jasne. * Jestem w robocie od czternastu godzin i zaczynam powoli mieć dosyć. W środku było cicho i pusto. * Praktycznie go macie. zapomniałem. żeby złapać taksówkę. wtedy pewnie wszystko diabli wezmą. a nocny zespół jadł kolację w stołówce. * Ani jednej cholernej linijki. * Nie ty jedna harujesz od siódmej rano. Annika jęknęła głośno. prawda? * Co cię skłania do takiego przypuszczenia? * Zazwyczaj nie siedzisz po godzinach. gdzie według naszej wiedzy może przebywać. tak sądzimy. * Przestań być taki nieprzystępny * odrzekła zmęczona. * Kiedy rozszerzycie zakres poszukiwań? * Odpowiedź brzmi: nie wiem. a jednocześnie nie napisać? * Wiem. * Do cholery. * Od kiedy wiecie? * Domyślaliśmy się od dwóch dni. przecież nie możemy ujawnić. Przecież wtedy nam zwieje. nim je zawiedziesz. Annika poszła do swojego pokoju i zaczęła telefonować. Annika poczuła. że tak. * Jak tylko go znajdziemy. * Ale tak jest? Mężczyzna nie odpowiedział. a już na pewno nie przed świętami. psiakrew. Annika zbiegła po schodach. że jeżą się jej włosy na karku. * Przy zatrzymaniu? Trudno mi to sobie wyobrazić. zawsze nad czymś pracujemy. że chcemy wziąć tę osobę na przesłuchanie. * Ile mogę napisać? * zapytała ostrożnie Annika. Zawieszenie broni? Policjant po drugiej stronie linii westchnął ciężko. Obdarzyłem cię teraz zaufaniem i cholernie dobrze się zastanów. * Jezu Chryste. * Znajdziecie? * Bo zniknął. na razie sprawdzamy te miejsca. żeby o tym napisać. * Boże * wyszeptała Annika. kto to jest? * Tak. na Scheelegatan znajdował się jeszcze jeden postój. Znasz mnie i wiesz. * Dużo was szuka? * Jeszcze nie. ale ta zdążyła oczywiście odjechać. Jak ma zrobić. że jesteśmy na tropie Zamachowca. Nie mamy bladego pojęcia. Ingvar Johansson już dawno wyszedł do domu. a teraz jesteśmy na tyle pewni. * Kiedy go zatrzymacie? Policjant milczał przez kilka sekund. * Robisz się cholernie namolna * powiedział jej informator. Potraktuj to jako test. Skierowała się na postój przy Kungsholmstorg. Nad czymś pracujecie. ale był rzecz jasna pusty. * Ale depczecie mu po piętach? * Tego nie powiedziałem. * Czyli wiecie.* Nie. Poszła dalej koło apteki „Paw" w kierunku Kungsholmsgatan. Annika dotarła do redakcji za pięć dziewiąta. czego się możesz po mnie spodziewać. chyba to pojmujesz. * Możemy być przy tym obecni? * zapytała szybko.

jakie to będzie miało konsekwencje dla igrzysk olimpijskich i sportu w ogóle. jak słowa się w nią zapadają. kto ją zamordował. Ja też je lubię * wyszczerzył zęby i obejrzał się przez ramię. moja droga. szefowo? Jesteś. Pierwszą rzeczą. zanim ją wzięłaś. jaka jesteś patetyczna? . Przeczytała: „CHRISTINA FURHAGE LESBIJKĄ * kochanka opowiada o ostatnich uniesieniach". który wiedział o bliskim zatrzymaniu. że obrotowe krzesło omal się nie przewróciło. Szef nocnej zmiany wyprostował się. kurwa. * Rzuciłam to jako plotkę na odprawie po lunchu. czy potrafisz zagrać tę rolę. a także. podeszła do listwy. Teraz był zły. napisał ten artykuł? Szef nocnej zmiany podniósł się ociężale. Pomieszczenie zawirowało jej przed oczami. do cholery. * Nils napisał naszą najlepszą rzecz na jutro. i nie mogła tego wykorzystać. Nie słyszysz. sama nie napisałaś artykułu? Czas dorosnąć. która rzuciła się jej w oczy. * To nie ma. kim jest morderca i jakimi motywami się kierował. Annika zmusiła się do rzeczowej argumentacji. w błędzie. najwyraźniej nie radzisz sobie ze swoją robotą. Annika poczuła. do cholery. z kim pieprzyła się Furhage * powiedziała cicho. * Ta kobieta została zamordowana! I kto. dla reputacji Szwecji w świecie. Boże. Nie obchodzi mnie. lądują gdzieś nad przeponą i powiększają kluchę wywołaną stresem. Weźmiesz to na swoje sumienie i spojrzysz im jutro w oczy. kurwa. Była chyba jedynym dziennikarzem.Rozmowa była skończona. serce jej łomotało. * To są przecież moje informacje! * wściekła się Annika. złączył ręce za głową i odchylił się do tyłu tak. Nie mamy prawa wystawiać jej w ten sposób. Zmusiła się do pominięcia osobistego ataku i skupienia na dziennikarskiej dyskusji. dlaczego ją zabito. i oderwała go jednym ruchem. Niby jaki znany z nazwiska informator? Szef nocnej zmiany zbliżył twarz na odległość dziesięciu centymetrów do twarzy Anniki. * Mam gdzieś. oczekując aplauzu od mężczyzn redagujących przy pulpicie. była „szczotka" * czarno*biały wydruk komputerowy jutrzejszej czołówki. Żyła z macho*babsztylem Starkę. I ciebie też nie powinno. Jeśli ty miałaś te informacje. Czy naprawdę mogła się aż tak mylić? Czy orientacj a seksualna Christiny Furhage rzeczywiście nadawała się na jutrzejszą czołówkę? Odsunęła od siebie taką myśl. Furhage nie mówiła nigdy publicznie o swoich preferencjach seksualnych. Powinnaś była sprawdzić. dlaczego. * Nas interesuje.. który wymykał się jej spod kontroli. jeśli wydrukujesz ten tekst? * Była przecież osobą publiczną. jest? * Jutrzejszy hit * odpowiedział szef nocnej zmiany nieporuszony. * Wiesz co. że Furhage była lesbą. Szef nocnej zmiany tak wciągnął nosem powietrze. * Co to. że zabrzmiało to jak furkot wentylatora. do której był przymocowany. pomyślała.. * Jest zupełnie nieistotne. skąd pochodzą informacje * wysyczał. * Nils zdobył bardzo dobre informacje. Uzyskał potwierdzenie od znanego z nazwiska informatora. żeby ochłonąć i porozmawiać z Gwoździem. * Przecież nie możemy tego opublikować * powiedziała Annika głosem. tak że płucom brakuje miejsca. z kim sypiała. skąd to się wzięło? Nie widząc nic poza wydrukiem. Wyszła z pokoju. Nils Langeby ma rację. Ważne jest też ustalenie. do diabła. Nie chciała opowiadać o tym fakcie za życia i dlatego nie wolno nam ujawniać go po jej śmierci. * Nie ma to nic wspólnego ze sprawą. o ile nie ma to związku z jej śmiercią. Annika siedziała w swoim zakurzonym pokoju. To nie może być prawda. * Przecież to żaden wstyd lubić dziewczęta. Rzuciła wydruk Gwoździowi na stół. * Furhage miała męża i dzieci. znaczenia! * Annika nie potrafiła zapanować nad wzburzeniem.

trzęsła się na całym ciele. nie umrę.. Nie umrę. że nadal stoi. Przywołała głos Thomasa. że jest skończona na swoim stanowisku. by przebyć redakcyjną salę. co mówię? Annika wstrzymała oddech i podniosła głowę. spokojny i łagodny. wszystko będzie dobrze. mimo to powietrze nie spłynęło do płuc. taki z grubsza jest tytuł. nie. myślała. przejdzie. że odbiera wrażenia wzrokowe. czy na kolegium dyskutowaliście o tym.. że wciąż oddycha. Annika zadzwoniła na centralę i poprosiła o połączenie z dyrektorskim piętrem. Annika położyła rękę na piersi i zmusiła się. że łapią ją skurcze w mięśniach ramion. poradzimy sobie z tym wszystkim. moja mała. Nad nią stał Anders Schyman. Nagle poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. że była człowiekiem na niewłaściwym miejscu. zrobiła gwałtowny wdech. a uspokajający głos powiedział wysoko w górze: * Annika! Annika.. spokojny i łagodny. Słyszała samą siebie. Odgłosy jej rozpaczy przenikały przez drzwi na salę redakcyjną. * Na pewno masz dobry powód * odrzekł krótko Schyman. Obróciła się na pięcie i poszła w stronę swojego pokoju. moja kaczuszko. Mimo tej świadomości nie przestawała płakać. Odebrała jego żona. Annika położyła się na biurku i płakała dalej. Drgawki ustąpiły i Annika usiadła na krześle. przejdzie. nie mogę. spokojny i łagodny. poczuła to czysto fizycznie. W tle słychać było gwar i śmiechy. Przez dłuższą chwilę do słuchawki docierał tylko rozgwar i brzęk półmisków. Tusz rozmazywał się na jej notatkach. że jej nominacja okazała się fiaskiem. Podniosła się. niekontrolowanym płaczem. żeby oddychać spokojnie i normalnie. ani łez. Anniko. nie rozpadniesz się. wszyscy mogli usłyszeć.. Czuła. myślała. umrę. Annika starała się zachować normalny ton głosu. Czuła oczy innych dziennikarzy wbijające się w jej plecy niczym strzały. * Przepraszam też. co Gwóźdź dał na pierwszą stronę. Dźwięki umilkły i błysnęło jej przed oczami. ale muszę zapytać. przepraszam. Rozpłakała się głośnym. już dobrze. nie umrę. Dotarła do pokoju. potem usłyszała głos Andersa Schymana. To przejdzie. spokojny i łagodny.. kochanie. zamknęła za sobą drzwi i osunęła się na podłogę. wyszarpnęła reklamówkę z dolnej szuflady i zaczęła do niej oddychać. słyszysz. koncentrując się na tym. Zdała sobie sprawę. czuła ból. nie dam rady. zaczerpnęła go jeszcze raz. u mnie nic się nie stało. ale przemogła się i zadzwoniła do Andersa Schymana do domu. oddychaj powoli. * Jezu Chryste i wszyscy święci. że przeszkadzam ci w kolacji * powiedziała cicho. * Co się stało? Coś z twoimi dziećmi? * zapytał przestraszony Schyman. spokojny i łagodny. że nie mówi już składnie. Trzęsła się na całym ciele. jakby się rozpadała. nie mogła powstrzymać ani drgawek. Stres i zmęczenie zapanowały nad jej ciałem. Annika nieco się opanowała. * Jest na wigilijnej kolacji na reprezentacyj nym piętrze * poinformowała ją pani Schyman.. że pali za sobą mosty. chwiejnym krokiem podeszła do biurka. * Kochanka opowiada o ich ostatniej randce.. że nie wytrzymała napięcia. że nie mogłam być dzisiaj na kolegium.. Zaczęło jej brakować powietrza. musiałam nagle pojechać do domu. że Christina Furhage była lesbijką? Przez kilka sekund Annika słyszała tylko gwar i śmiechy. W końcu poczuła. że wystawia się na pośmiewisko. Przed oczami jej błyskało... * Przepraszam. * Nie. . Nie mam siły. że zaraz się rozpłacze. że ledwo można ją zrozumieć. Przedobrzyła i miała teraz za dużo tlenu we krwi. jeszcze raz. Ku swemu zdumieniu odkryła.Nagromadzony stres eksplodował. * Że co? * zapytał w końcu Schyman. Już tam schodzę * powiedział naczelny i odłożył słuchawkę.

a Annika mechanicznie zrobiła. * Nie sądzę. Przypuszczalnie wielu innych ma taką samą opinię. Ale to są drobnostki. Anniko. Schyman czekał w milczeniu. o dziwo. którzy przejmą po mnie pałeczkę. Annika zbita z tropu spojrzała na swojego szefa. Co cię tak wytrąciło z równowagi? Zaczęła znowu płakać. że to rozumiesz. musimy mieć na czele redakcji kompetentnych ludzi otwartych na tę tematykę. poczuła się spokojniejsza. * Nie możesz. tym razem bezgłośnie. że pojawi się ktoś taki.* Przepraszam. . która nie dorosła do swojej roli. * Możliwe * powiedział Schyman * ale to bez znaczenia. Jesteś kreatywna i błyskotliwa. Annika wpatrywała się sceptycznie w Schymana. * Tę gazetę czekają ogromne zmiany * zaczął naczelny. * Rozmawiałeś z Gwoździem o artykule? * zapytała. wykazujesz inicjatywę. że ja mam do ciebie zaufanie. Żeby osiągnąć to wszystko. * Dlaczego? * zapytała zdumiona. jesteś uporządkowana i kompetentna. Annika słuchała zdumiona. * Głównie to chyba jestem wykończona * powiedziała. Myślałem o awansie dla ciebie. * Chcę odejść.. to nie takie ważne. muszę powiedzieć. stawić czoło rosnącej konkurencji ze strony bezpłatnych gazet. Tacy nie rodzą się na kamieniu. jeszcze dziś wieczorem. Wiążę z tobą wielkie nadzieje.. * Składam wypowiedzenie * upierała się Annika. nie ty. którzy naszym zdaniem najlepiej się do tego nadają. Usiądź prosto i wytrzyj się. że nie mam wyboru. Przejmujesz odpowiedzialność i rozwiązujesz konflikty z niezachwianym autorytetem. a przede wszystkim doskonalić warsztat dziennikarski.. * On w ogóle nie ma zaufania do mnie jako szefa. Annika wzięła głęboki oddech. by wyrugował cię stąd jakiś zidiociały szef nocnej zmiany. Schyman wrócił z plastikowym kubkiem napełnionym zimną wodą i zamknął za sobą drzwi. na przykład lepiej trzymać nerwy na wodzy. * Nie przyjmuję twojego wypowiedzenia.. * Przepraszam. Martwię się natomiast o ciebie. Nie mówię. ale widzę. * Chcę odejść * oznajmiła. Ważne. Osobiście jestem całkowicie przekonany. powoli się opanowując. weź moją chusteczkę. Musimy otworzyć się na zupełnie nowe branże i społeczeństwo informatyczne. Możemy więc albo czekać w nadziei.. po wyrzuceniu tego z siebie. Chyba muszę ci je wyjawić teraz. i tak dalej. zanim zdecydujesz się odejść z firmy. próbując grzbietem dłoni zetrzeć z twarzy szminkę. * Proszę. jesteś najbardziej prawdopodobnym kandydatem na mojego następcę. Muszę przygotować ludzi. że jesteś najwłaściwszą osobą na tym stanowisku. * To niestety niemożliwe. to jasne jak słońce. * Nie chciałem ci jeszcze o tym mówić. że to będziesz ty. Redaktor naczelny wyszedł. * powiedziała. ja. co jej kazał. * Zajmę się tym później. jak ogromne. by dzisiaj pracownicy zdawali sobie sprawę. a ja przyniosę ci szklankę wody. albo po prostu przygotować na te wyzwania ludzi. * Wypij trochę i opowiedz. wziąwszy pod uwagę całość. * No i Gwóźdź mówił te wszystkie rzeczy. ale jesteś jedną z trzech osób. co się wydarzyło. że jestem beznadziejną idiotką. których człowiek nie spodziewa się nawet w najgorszych snach. Wiele do tego czasu musisz się nauczyć. Nie zamierzam pozwolić. * Ja będę pracował jeszcze przez góra dziesięć. które moim zdaniem wchodzą w grę. może nawet tylko pięć lat. To idioci muszą opuścić redakcję.. że jeszcze nie zetknąłem się z kimś podobnym. Odchyliła się na krześle. mam nadzieję.

że zlikwidowaliśmy zło. przypomniała sobie. które czekają na twoje potknięcia. Niezwykle istotne jest. nad którą unosił się sufit. jakie powinnaś objąć. wzięła taksówkę z postoju i pojechała do domu. mówili. A tam. Rozsądek wokół mnie. Tak niewiele było trzeba. Annika ubrała się i wyszła tylnymi drzwiami. reprezentowany przez bajki i dorosłych. Wiedzieli. To ważne. Musimy to dokładnie omówić. że na razie poczynię pewne kroki. Narastało więc. w ciemności. W naszym kraju popełniliśmy ten poważny błąd. że to kłamstwo. * Weź sobie wolne do końca roku. abyś na razie zachowała to dla siebie. co słyszy. Anders Schyman podniósł się i wyszedł. Annika zmyła resztki makijażu. a trudno jest bronić się przed czyjąś złą wolą. żebyś była wszędzie akceptowana i darzona szacunkiem. Pozwól. * Tym ciekawsza. „To tylko na niby". Chciałbym również przedyskutować twoje teoretyczne przygotowanie i zastanowić się nad odpowiednim dla ciebie dalszym kształceniem. Człowiek nie boi się rzeczy dobrze mu znanych. i wkrótce mieli go zatrzymać. zło utuczyło Jasia i rozpaliło w piecu. * To oczywiście nie jest propozycja objęcia stanowiska redaktora naczelnego. zrozumienie i logika zajęły miejsce zła. gdybyś zaczekała ze swoim wypowiedzeniem do stycznia * ciągnął Schyman. czuje się najlepiej. czego dowiedziała się od policji. żywiąc się zazdrością i stłumioną . a wrócimy do tematu. a poza tym na końcu zawsze zwycięża dobro". * Coś nadającego się do publikacji? Annika potrząsnęła zafrasowana głową. zajmiemy się tym później. Zwyciężało w niej zło. wyczyściła zęby i wsunęła się do łóżka koło swojego męża. Anders Schyman uśmiechnął się. Wiedziałam. bo jako jedyna rzeczywiście dokonała mordu. Bajki tego rodzaju nie przerażały mnie. Chciałbym też. Lecz najbardziej zła ze wszystkich okazała się Małgosia. a publiczne poniżenie przy pulpicie stało się wyblakłym wspomnieniem. bo znałam bajkę o Jasiu i Małgosi. zanim nadejdzie ta chwila. Zło wypędziło małe dzieci do lasu. * Byłbym więc wdzięczny. * Dziękuję * powiedziała. Oficjalnie nie istnieje. nawet jeśli z perspektywy pisarskiej rzekomo na warunkach dobra. Godzin nadliczbowych zebrało ci się chyba na parę lat urlopu. kim jest Zamachowiec. Należałoby też sporządzić listę stanowisk. żebyś dobrze zapoznała się z pracą redakcji na wszystkich poziomach. że do jutra będę miała gotowy obraz Christiny Furhage. możesz opowiedzieć tylko swojemu mężowi. Nie wierzyła w to. Thomas już spał. Mam nadzieję. * Zamierzałam popracować jutro do południa i nie chcę zmieniać planów z powodu głupoty Gwoździa. Kilka porządnych słów otuchy. które przeniosło się pod ziemię. wymazanie czarnej rozpaczy okazało się takie proste. Szwecja jest państwem prawa. i będziesz. w ciemnościach. jeśli właściwie to rozegramy. próbował mi tę mądrość odebrać. że miałam rację. „ W rzeczywistości tak się nie dzieje. Co ty na to? Annika otrząsnęła się. Zło Intuicja wcześnie podpowiadała mi. musisz też zaznajomić się ze sprawami technicznymi i organizacyjnymi całej firmy. * Naprawdę się nad tym zastanawiałeś * powiedziała zaskoczona. Dopiero wtedy. Dobrze.Kandydatka na stanowisko naczelnego zamrugała oczami. Moje późniejsze doświadczenia potwierdziły oczywiście. lecz zachęta do dalszego kształcenia i zdobywania doświadczenia. Annika tylko otworzyła usta. kiedy uspokoi się zamieszanie z Zamachowcem. Trzeba jednak temu przeciwdziałać. Annikę przepełniało uczucie spokoju i zdumienia. że zło istnieje i jest silne. Dawało mi to przewagę nad otoczeniem. * W redakcji jest kilka osób. * Naprawdę nie wiem. Cholernie tragiczna historia. tak żebyś w przyszłości mogła kandydować. żeby znowu się dobrze poczuć.

krył się za związkowymi negocjacjami i jakoby rzeczowymi dyskusjami. jak podbija społeczeństwo. Kto pobierał nauki u Małgosi. PS Wziąłem dzieci do przedszkola. Niektórzy podejrzewali je o romans". W gazecie nie było ani jednej nieprzyzwoitej linijki o Christinie Furhage i Helenie Starkę. co opublikowano o orientacji seksualnej Furhage. byłam świadoma. Ta kobieta miała umrzeć * dlatego że nikt nie potraktował jej poważnie. zamykając oczy na te najbardziej oczywiste. Twoja kolej. Odwzajemniałam te uśmiechy. Kiedy mąż poderżnął tej kobiecie gardło kuchennym nożem. że z czasem nie było go widać. Przez dobę można było tam przeczytać odrzucone artykuły. Wypiła. jak zmierzyć się ze złem. Widziałam zło w niechętnych twarzach w moim miejscu pracy. Mnie zło nie mogło oszukać. Annika wzięła szybki prysznic. dopóki nie przeczyta. okazała się jakaś kobieta z kancelarii komitetu olimpijskiego. Dzienniki też skupiły się na propozycji budżetu na politykę regionalną oraz ruszyły ze świątecznym materiałem: Boże Narodzenie w historycznej perspektywie i tym podobne.nienawiścią. Odnotowywałam.50. Zło znowu uszło niepokonane. 23 grudnia W mieszkaniu było pusto. Wyznaczono kuratora. „Dziękuję. Zasłaniałam się lustrem. od którego odbijały się jego siły. „On nie ma złych zamiarów. przeglądając jednocześnie poranne gazety.. kiedy się obudziła. Wszyscy wiedzieli przecież. Kto raz zapoznał się z jego istotą. podgrzała wodę w mikrofalówce i rozmieszała w niej neskę. Szukano różnych wyjaśnień. w oczach członków zarządu. Całusy od Twojego męża. policja klasyfikowała każde zgłoszenie jako „kłótnię rodzinną". Na drzwiczkach lodówki Annika znalazła dużą kartkę przytwierdzoną magnesami w kształcie Mikołaja. Niemal zrobiło się jej słabo. Annika włączyła komputer i odnalazła tak zwaną historyczną listę. Nie chciała nikogo widzieć. że się nad tym zastanawialiśmy. bo ludzka bezradność wprawia mnie w fatalny nastrój. że Christina Furhage była lesbijką. Czwartek. Nils Langeby rzeczywiście napisał artykuł zatytułowany „Furhage lesbijką". że Starkę była tą. Trzeba je zwalczać złem. Artykuł skasowano wczoraj wieczorem o godzinie 22. Ale rozpoznawałam je. Podjechała autobusem 62 do dawnego wejścia „Gazety Porannej" i weszła do redakcji od tyłu. gdziekolwiek by się schowało. Kazałam sekretarce zamknąć drzwi. reakcją otoczenia było zdumienie i szok. Annika nigdy o niej nie słyszała. że czas minął. ale wiedziałam. Cytat brzmiał następująco: „Oczywiście. Furhage chciała zawsze pracować z Heleną Starkę i wielu uważało. że usłyszałam. na tyle głośno. że to trochę dziwne. wie. w wymuszonych uśmiechach kolegów. Aleja wiedziałam. Nigdzie nie było widać siedmiogłowego potwora. Zegar wskazywał wpół do dziewiątej.. Widziałam też. które widziały obie kobiety razem w mieście. Zjadła kanapkę z serem. że to bezcelowe. Nie miały nic nowego o Zamachowcu. który jakoby potwierdzał. stało się nieprzeniknione i tak czarne. Owym wymienionym z nazwiska informatorem. żeby je odebrać". nic innego go nie zmoże. Annika wyświetliła go na ekranie i przesunęła wzrokiem po tekście. I brałam udział w tej grze. Reporter przytoczył potem kilka wypowiedzi anonimowych osób. powiedział raz kurator. a przez okno sypialni wpadało słońce. ubierając się. że jesteś. wywącha je. że przemoc wobec wielu moich podwładnych była lekceważona przez policję i prokuraturę. Czułam odór zła. Pracownica mojego działu składała skargę na swojego byłego męża około dwudziestu razy. chce tylko widywać dzieci". .

Temat pasował na czołówkę na dzień przed Wigilią. starając się ukryć zadowolenie. ale ten był w domu i wysypiał się. że w ogóle z nią rozmawiał? Otworzyła redakcyjną książkę telefoniczną i spostrzegła. Obie ofiary morderstwa siedziały koło siebie w ciemnym lokalu. który postawił na poradę finansową: „Nie zwlekaj z PITem * zaoszczędzisz tysiące". Dziennikarz cierpiał na enteropatię glutenową. że musi porozmawiać . taki blamaż * powiedziała Annika i weszła do siebie. Annika uznała. gdy tylko go zobaczy. Bjurling zrobił grymas. co się stało. bo zazwyczaj na przełomie roku zmieniał się jakiś przepis podatkowy i możliwości odliczeń. gdzie trzymała resztę poufnych materiałów. chodzi ci o tę chorą czołówkę Gwoździa z Furhage jako lesbijką? Nie wiem dokładnie. że Berit jeszcze nie ma. pod spodem zamieszczono tekst Patrika o efektach pracy policji. Zdjęcie Hermana Ósela przedstawiające Christinę Furhage i Stefana Bjurlinga było słabej jakości. wzięła sobie kawy i przywitała się z Evą*Britt. Znajdowała się na rozkładówce szóstej i siódmej strony. Nowego numeru nie podano". Annę Snapphane z pewnością się na to rzuci. Nie mogąc się skoncentrować. * Co masz na myśli? * No tutaj. i włożyła do szuflady. Jej zdaniem należało być ostrożnym z taką czołówką. Zadzwoniła do swojego informatora. na której kochanka Christiny Furhage faktycznie mówiła o ich ostatnich godzinach. ale Anders Schyman musiał ją zatrzymać. Annika czytała dalej. Taki tytuł zawsze można było dać pod koniec grudnia. żeby przeprosić ją w imieniu Nilsa Langeby ego. ale wystarczało. że pomyliła się. Annika wyciągnęła dyskietkę. mimo że dobrze się sprzedawała. Na pierwszej stronie znalazła się informacja o nieuleczalnej chorobie gwiazdora telewizyjnej redakcji sportowej. Te rady nigdy jej nie dotyczyły * nie należała do ludzi oszczędzających w funduszach. Odezwał się automatyczny komunikat Telii: „Numer zlikwidowano na życzenie abonenta. Była jednak na tyle wredna. To było wszystko. wpisując do komputera zastrzeżony numer. Zdecydowano się zdjąć zamach z czołówki. Helena Starkę wyjechała z kraju. ale wątpliwe. jak jego życie zmieniło się po odkryciu choroby przed rokiem. Annika nie miała siły czytać artykułu. Z lokalu wyszłyśmy około północy i potem każda pojechała do siebie".który na poczekaniu wymyślił Ingvar Johansson: „Dziś oboje nie żyją". zamykając drzwi. Annika przejrzała „Konkurrenten". Wypiła kawę i zaczęła planować zajęcia na dzisiejszy dzień. Bez zastanowienia podniosła słuchawkę i zadzwoniła do Starkę. Nic dziwnego. Annika stwierdziła. Furhage miała czerwone oczy i błyszczące zęby * efekt lampy błyskowej. że usiłuje sobie przypomnieć. Między tobą a Gwoździem? * Aha. Artykuł Patrika o materiale wybuchowym znajdował się na stronie ósmej.Na samym końcu artykułu udzielono głosu Helenie Starkę: „Ostatni raz spotkałam się z Christina w piątek wieczorem w restauracji »Vildsvin« na Fleminggatan. zakładając. do cholery. Umieściła go w ogólnym spisie zamiast w swoim prywatnym. skąd. wyszła z pokoju. że Schyman zatrzymał artykuł. ustaliła. * Co to za awantura była wczoraj? * zapytała sekretarka. Annika westchnęła i przejrzała opublikowane artykuły. Policja mogła zatrzymać Zamachowca. by mówili o tym przez radio. Biedny Gwóźdź. gdy nagle uderzyła ją nieprzyjemna myśl. w redakcji. Trzeba było liczyć na inne źródła niż nasłuch. i opowiadał. poprosiła dział fotograficzny o skontaktowanie się z Hermanem Óselem w sprawie zapłaty. czyli miał alergię na produkty mączne. że musi koniecznie pochwalić swojego reportera. Nils Langeby wziął zastrzeżony numer Heleny Starkę. * Awantura? * Annika udała. że nie powstrzymała się od okazania swego triumfu. Fotografia była trochę nieostra. Tytuł był ten sam. posiadających nieruchomości czy jeżdżących do pracy samochodem służbowym.

ale w końcu zdecydowała się pojechać. Zdecydowała się podjąć próbę odnalezienia jej syna Olofa. Annika pochyliła głowę. To w Tungelsta Christina Furhage blisko czterdzieści lat temu zostawiła swojego pięcioletniego synka. Widziałam. że Gwóźdź zrozumiał. * Co takiego? * Miały romans. Zamknęła notatnik i weszła do internetu. Pisanie o najskrytszych tajemnicach zmarłej osoby jest chyba najgorszym szarganiem świętości życia prywatnego. a teraz mieszkał tam mężczyzna o tym samym nazwisku. ale nikt o tym nie wiedział. Czego się jeszcze dowiedziałaś z rzeczy nienadających się do druku? * Furhage nienawidziła swoich dzieci i terroryzowała otoczenie. Myślę. a nawet gdyby były. * Jadę porozmawiać z jednym gościem. * Dziękuję. * Co za towarzystwo. wrzuciła więc do torby świeżo naładowaną na zapas. * Nie czytał samego artykułu. że nie pomyliła się w swoim pierwszym odczuciu. * Wypiłem wczoraj kieliszek czerwonego wina do pieczeni z dziczyzny. czy najpierw nie zadzwonić. wyjechała do USA. * Coś się stało? * zaniepokoiła się Annika. * Annika uśmiechnęła się. Redaktor naczelny usiadł na biurku Anniki. Musiała choć na trochę wyrwać się z redakcji. stwierdzając. Był to redaktor naczelny. sprawa była jasna. tylko szukała w sieci na stronach Telii. Praktycznie mają już zamachowca. * Bingo * powiedziała Annika. ale było znacznie tańsze i dawało pewniejsze rezultaty. * Co zresztą okazało się dość proste. * To zresztą jest prawda. więc pretensje mogę mieć tylko do siebie. Annika zastanowiła się przez chwilę. że bateria w komórce jest na wyczerpaniu. bo nie zawierał żadnego konkretnego potwierdzenia. Wpisała do wyszukiwarki nazwisko Olofa Furhage. Jeśli miała czas. w ręku trzymał dużą karafkę z wodą. Po śmierci Furhage Helena Starkę była zupełnie zdruzgotana. Sama miała zamiar dokończyć układanie puzzli. * Migrena * wyjaśnił krótko Schyman. że zatrzymałeś artykuł o lesbijskich skłonnościach Christiny Furhage. jakie stanowiła przeszłość Christiny Furhage. a wynik był jednoznaczny. Stefan Bjurling był pijakiem i bił żonę. W tej chwili ktoś zapukał do drzwi. Jak twoje samopoczucie? Zamknął za sobą drzwi. gdyby Furhage się ujawniła i opowiedziała o swojej miłości. spostrzegła. Trwało to dłużej. wyglądał okropnie. Czasami biuro numerów nie dysponowało podstawowymi informacjami. . komputer szukał i sortował. * Czy będzie można przeczytać jutro o tym w gazecie? * Mam nadzieję. Nawiasem mówiąc. W artykule nie było faktów. Redaktor naczelny podniósł się i wyszedł. * Jak to się więc stało. potem sprawdzę coś u mojego informatora. nie dzwoniła do biura numerów.o tym z Berit i Ingvarem Johanssonem. kiedy mu to powiedziałem. Co innego. W całej Szwecji żył tylko jeden człowiek o takim nazwisku. oparł się tylko na opisie Langeby ego. a mieszkał w Tungelsta na południe od Sztokholmu. i tak byśmy go nie opublikowali. Annika spakowała notes i ołówek. zupełnie w porządku. Anders Schyman uniósł brwi. Co robisz dzisiaj? * zapytał naczelny. że Gwóźdź go przepuścił? * zapytała Annika. że będzie można. Kiedy poszliśmy do Nilsa i zażądaliśmy tekstu. * No proszę. * Co powiedział twój mąż o naszych planach na przyszłość? * Jeszcze z nim nie rozmawiałam.

że śnieg na Boże Narodzenie jest jak znalazł. Trafiła w sam środek dawnego przeboju Supremes: „You cant hurry love. a kierownictwo w nią wierzy. w głębi. * Niebieski dom z dużą szklarnią * poinformował. kiedy przejeżdżała. może nie tak od razu. Mężczyzna uśmiechnął się i podał jej rękę. że telefon komórkowy leży na siedzeniu pasażera.". To ja jestem Olof Furhage. w rzeczy samej. no. z jednym wyjątkiem: we wszystkich ogrodach stały szklarnie. bliżej lasu stała pomalowana na niebiesko willa. kiedy usłyszała za sobą czyjś głos. a potem zostanie redaktorką naczelną! No. ale elegancki i dobrze utrzymany.. że dobrze trafiła. Sądząc po oknach i fasadzie. * To może pan? . a samochód mknął w kierunku Nynasvagen. był przez całe życie listonoszem w Tungelsta. Głęboki śnieg okrywał miasto jak na widokówce. Annika dotarła na miejsce wczesnym przedpołudniem. Przypominał starą. Podgłośniła. Niektóre piękne i dobrze utrzymane. Annika śpiewała na cały głos. Świat był piękny. Starszy mężczyzna. pokrytym wypukłą dachówką. Dom był mały. Annika pomyślała. Annika ruszyła w stronę budynku. niebieskich oczach.. przewiesiła torbę przez ramię i wysiadła. Był naprawdę piękny zimowy dzień. ale będzie się dokształcać i rozwijać. Szukam osoby o nazwisku Olof Furhage * powiedziała Annika i wyciągnęła rękę na powitanie. którą ledwie było widać zza sterty poczty. Olof Furhage mieszkał na Alwagen. jakich na przykład? * Szukam Olofa Furhage. Annika wydała z siebie okrzyk radości i roześmiała się. Miał na sobie sweter i powalane ziemią dżinsy. teraz będzie miała tydzień urlopu. Chciałabym zadać panu kilka osobistych pytań. Chyba czekało ją niełatwe zadanie. który jak się okazało.youjust have to wait. Radio przez cały czas nadawało znane piosenki. Wzięła redakcyjny samochód pozbawiony logo. niecałe trzydzieści pięć kilometrów na południe od Sztokholmu. gdzie mieszka Olof Furhage. love dont come easy. Annika wjechała na podwórze.. szatyn o średniej długości włosach i jasnych. Annika odwzajemniła uśmiech. dzisiaj nie różniło się właściwie od innych willowych miejscowości z tamtego okresu. Annika przejechała przez przejazd kolejowy i już z daleka spostrzegła. ale taka była kolej rzeczy i należało przyjmować to ze spokojem. * Jestem z gazety „Kvallspressen". gdzie położyła go.." Tungelsta była skąpanym w zieleni miastem. Miasto zaczęto budować w drugiej dekadzie XX wieku. ifs a gamę ofgive and take. Annika musiała zatrzymać się przed pizzerią i zapytać o drogę. Mężczyzna zaśmiał się. Staruszkowie odśnieżali swoje posesje i przyjaźnie machali. syna przewodniczącej komitetu organizacyjnego igrzysk Christiny Furhage * powiedziała spokojnie Annika. zatrzymała samochód w połowie piosenki Abby. Do tego czasu pewnie jeszcze nieraz dostanie po głowie. zbudowano go w latach trzydziestych. dwuizbową chałupę ze strychem. * Tak. żeby słyszeć dzwonek. * Dobrze pani trafiła. * Mógłbym pani w czymś pomóc? Był to mężczyzna po czterdziestce. Zobaczyła. Szklarnia położona była przy samej drodze.* Wychodzę na jakiś czas * powiedziała do Evy*Britt. opowiadał żywo o starych dzielnicach i wiedział dokładnie. inne chyliły się ku upadkowi. Wyjechała na Essingeleden w kierunku trasy Arstalanken. Spojrzała na dwupoziomowy dom o spadzistym dachu. kiedy Simon i Garfunkel zaczęli śpiewać „I am just a poor boy and my storys seldom told. ale jakoś nie zdecydowała się po niego sięgnąć. W dyżurce dostała kluczyki i zeszła do garażu. * Ach tak. dzieci będą mogły pojeździć na sankach w Kronobergsparken. Sprawiała wrażenie cichej oazy po betonowej pustyni w centrum Vasterhaninge. Włączyła radio i odszukała jeden z komercyjnych kanałów.

Proszę podejść. ziemia odpoczywa zimą. Napije się pani kawy czy się pani śpieszy? * Jedno i drugie * odrzekła Annika i też się zaśmiała. które idą tędy. * Potrafimy * powiedziała Annika. Usunąłem krzaki w październiku. Mężczyzna znowu się zaśmiał.Mężczyzna spojrzał w dół. nie w tej chwili. Annika czuła. w którym opisaliśmy pana matkę jako kobietę idealną. * Robię to właśnie przez wzgląd na jej najbliższych i biorąc pod uwagę jej chęć zachowania prywatności. miała co najmniej pięćdziesiąt metrów długości i dziesięć szerokości. Annika spoglądała zaciekawiona. która wchodzi pod ziemię i ogrzewa ją. * To maszyna parowa * wyjaśnił Furhage. jakie grube. * Uprawiam ekologiczne pomidory * powiedział Olof Furhage. Szklarnia była duża. Stali w milczeniu przez kilka sekund. Jeśli się prowadzi ekologiczną uprawę. * No dobrze. bardzo ważne jest. To zabija grzyby. skoro chroniła swoją prywatność? Nie potraficie tego uszanować? Mężczyzna nie był głupi. Nowocześni hodowcy stosują często wełnę mineralną albo torf. * Potrafiłaby pani przekonać kamień. Annika rozejrzała się po szklarni. jej śmierć wstrząsnęła całym światem. Na zewnątrz stał duży blaszany aparat. czy zachować powagę. że w środku będzie cieplej. żeby porozmawiać też z panem. Wzdłuż biegły dwie równoległe ścieżki. starego typu. Mimo popularności o jej życiu prywatnym praktycznie nic nie wiadomo. * Po co pani z nimi rozmawiała? * zapytał wyczekująco. Faktycznie było. Annika nie wiedziała. Pańską siostrę Lenę wytrąciło to zupełnie z równowagi. * Tak. Mężczyzna dostrzegł jej zmieszanie i zaśmiał się. Mężczyzna spojrzał na nią zdumiony. Tylu rzeczy człowiek nie wie. * Chyba nie w grudniu * rzekła Annika. Nagrzane powietrze pachniało ziemią i wilgocią. * Naprawdę nie chciałabym być natrętna. czy ma się uśmiechnąć. * To kiedy będą pomidory? * zapytała. które zaszkodzą jej rodzinie. ale ja trzymam się ziemi. * Rurami. . Ziemię pokrywały olbrzymie ciemnozielone płachty. mając nadzieję. proszę zobaczyć. * Może chce pani najpierw obejrzeć moją szklarnię? * Z przyjemnością * powiedziała Annika. * Pana matka była bardzo znaną postacią. Zaczynam pod koniec lutego. * Dlaczego. Ponieważ nic o pana matce nie wiemy. wtłaczam parę. żeby podobnej gafy nie popełnić wobec pana. * Nie. To skłoniło nas do rozmów z jej najbliższymi. Rano uruchomiłem ją na trochę. Olof Furhage znowu się zaśmiał. jak zimno przenika przez cienkie podeszwy jej butów. żeby okazać zainteresowanie. * Jakim cudem? Przecież tu nie ma miejsca. żeby szklarnia i ziemia były wolne od bakterii i grzybów. dlatego jest tutaj tak ciepło. błędy. popełnimy zasadnicze błędy. Wczoraj zamieściliśmy obszerny artykuł. Niestety raz się już tak stało. Lena zadzwoniła do mnie. ale w ostatnich dniach rozmawiałam z wieloma ludźmi z otoczenia Christiny Furhage i uznałam za ważne. że pisząc o niej. potem podniósł wzrok i odgarnął włosy. * Nie można ruszać z uprawą za wcześnie. bo wyjdzie ich mało i słabe. istnieje duże ryzyko. * Co za swada * powiedział z podziwem. To ja. mogę odpowiedzieć na pani pytania. miał pogodne usposobienie. Słońce raziło w oczy. Chcę się zabezpieczyć. Poszedł szybko wzdłuż ścieżki i zatrzymał się przy przeciwległej ścianie. coś pani pokażę. to nie ulegało wątpliwości. w październiku krzaki sięgają sześciu metrów. ale nie wrogo. spotkałyśmy się i długo ze sobą rozmawiałyśmy.

Olof Furhage nastawił ekspres i postawił filiżanki na stole. z drewnianą podłogą. omal nie zemdlała. * Któregoś wieczoru wróciła sama. w tych tygodniach. Dlaczego mnie oddała. które zawsze mnie nurtowały. to proszę zdjąć buty * powiedział. mieszkałem na Kvarnvagen. kim jestem. napijemy się kawy? Wyszli ze szklarni i skierowali się w stronę domu. Pomożesz mi? * Tak. Petra ma czternaście lat * powiedział Olof Furhage. już od kilku lat. w Tungelsta. * Tak. wracając do swojej gry komputerowej. nalewając wody do ekspresu. który z powrotem rośnie do góry. Miała dziewięć lub dziesięć lat. Widzi pani ten drut tam na górze? Kiedy krzak do niego dosięgnie. kiedy wysiadłem z samochodu i do niej podszedłem. Odpowiedź nie przyszła. Kupiłem jej na pocieszenie nową grę komputerową. jak żyje.biedna mama. Szła do drzwi. dlaczego nie zgodziła się. gazety pisały o niej bez przerwy. * Ile pani wie? * zapytał mężczyzna. * Ma grypę i czuła się naprawdę fatalnie. * To co. szkrabie. czy kiedykolwiek mnie kochała. że pana ojciec miał na imię Carl i że matka oddała pana do jakiejś rodziny w Tungelsta. Znowu przekłada się krzak. Proszę wejść. Chciałem zobaczyć.. * Wychował się pan tutaj. Cichy dziewczęcy głos odpowiedział z góry: * Dobrze. Teraz mam gościa. jak wygląda. Strasznie się pana bała. a na które nigdy nie dostałem odpowiedzi. zacząłem jeździć do Tyresó i przesiadywałem pod jej domem. Olof Furhage zaśmiał się ponownie. z którego doskonale widać było szklarnię. że byłem wtedy w potwornym dołku. czerwono*białym kraciastym obrusem i gwiazdą adwentową w oknie. Alice zniknęła. że kilka lat temu nawiązał pan kontakt z matką. kiedy miał pan pięć lat.. * Mieszka u mnie co drugi tydzień. * Mam na imię Alice. tato. Na schodach prowadzących na piętro pojawiła się mała twarzyczka. * Sprytne * przyznała Annika. Zadałem jej te pytania. ale tym razem był to smutny śmiech. Olof Furhage podniósł się i postawił kawę na stole. Napisałem do niej list. * Niech jeszcze naciągnie przez chwilę * rzekł. lustrzanymi szafkami. pamiętam. dlaczego mnie nie odwiedzała. Ekspres zabulgotał. Przynajmniej takie .. jest. Wiem również. Z mlekiem czy cukrem? * Poproszę czarną bez cukru. tędy. by Gustaw i Elna mnie adoptowali. jej siostra Petra przeprowadziła się tu na stałe. jak się czujesz? * krzyknął w głąb domu. * A ja Annika * przywitała się Annika. Jako przewodnicząca komitetu olimpijskiego stała się znana. zaraz po rozwodzie. * Tak. Mniej więcej pół metra nad ziemią jest kolejny drut. * Tak. za chwilę. dlaczego wpadła w taką panikę. * Więc pojechał pan do niej? Mężczyzna westchnął. prawda? * zapytała Annika. a potem usiadł naprzeciwko Anniki. Gdy powiedziałem. * Czyli jest pan rozwiedziony? * Annika usiadła przy kuchennym stole. głównie z tego powodu. ale nie umiem przejść dalej. że było to wiosną. Olof Furhage ściągnął swoje ciężkie gumowce. * Tak. kiedy dziewczynki były u mamy.. żebym notowała? Wiem. podając ciasto. * Gdyby pani mogła. Annika wyciągnęła z torby notes i ołówek. * Dzień dobry * powiedziała dziewczynka. dorastałem tutaj. * Nie ma pan nic przeciwko temu. nigdy nie pojąłem. jak mieszka. Hej. Kuchnia była przytulna.* Owszem. Mężczyzna skinął głową i przytrzymał drzwi. przekłada się łodygę przez drut.

krzyczałem i płakałem. Kiedy zacząłem zadawać pytania. Poznałem ją od razu. no to wie pani też. . może dlatego była tak zestresowana. Byłem rozradowany. bo mama przedstawiła mi wyjazd jako przygodę. * Boże święty * powiedziała tylko. ale mogę się mylić. lepszych rodziców trudno sobie wyobrazić. które postawiłem w liście. że muszę zostać u Gustawa i Elny. * Jedyny powód. możesz mi chyba poświęcić kilka minut swojego czasu" albo coś w tym rodzaju. Wypił trochę kawy. że mnie rozpieszczali. chociaż nie widziałem jej. Wkrótce po tej wizycie wyszła za mąż. dlaczego nie odpowiedziała na mój list. Zadbała o niego aż nazbyt starannie. że większą część majątku przeznaczył na ufundowanie stypendium. * Kiedy przyjechaliśmy do Gustawa i Elny. chwyciłem ją. odwróciła się bez słowa i ruszyła ku drzwiom. Z czasem było oczywiście lepiej. żebym wszystko zjadł. * Trząsłem się przez całą noc. Była moją mamą. Potem wzięła mnie do przedpokoju i powiedziała. Można spokojnie powiedzieć. Pamiętam. jakbym był duchem. Potem weszła do środka. już niemal nic nie zostało. kiedy miałem trzynaście lat. tego samego wieczoru. ale mama nakazała. * Nic nie powiedziała? * zapytała Annika. w kuchni. ale w ogóle się nie odezwała. że o żadnej adopcji nie ma mowy i że w przyszłości nie chce dostawać ani listów. odkąd byłem mały. jaki przychodzi mi do głowy. * Nie miał pan z nią w ogóle kontaktu? * Odkąd zostawiła mnie u Gustawa i Elny. często mnie przytulała. że płakała. mnie wydawało się to strasznie daleką podróżą. co wieczór odmawiała ze mną pacierz. swoją posłodził. czytała mi bajki i śpiewała. Kiedy osiągnąłem pełnoletność. Carl Furhage nie miał poza mną innych dzieci. oczywiście. Elna i Gustaw nie mieli własnych dzieci. Mężczyzna pochylił gło wę. Pamiętam do dziś. że miałem odziedziczyć bardzo dużo pieniędzy. bo chcieli mnie adoptować. dwa słowa: „Wynoś się". ani rysunków. a byli już po pięćdziesiątce. * Dlaczego nie zgodziła się na adopcję? * Zastanawiałem się nad tym * Olof Furhage dolał sobie i Annice kawy. żadnego. Gustaw przytrzymał mnie. Miała w sobie coś z anioła. a mama chwyciła swoje rzeczy i wybiegła. bo ona wyjeżdża. Wtedy przyjechała któregoś wieczoru i powiedziała. * Nie zobaczył pan więcej matki? * Raz. * Owszem. a po śmierci trzeciej żony był niesamowicie bogaty. jakby wspomnienie sprawiało mu ból. że mamy zostawić ją w spokoju. którym miała zarządzać mama. wspaniałą wycieczkę. Powiedziała. że dołączyłem swój list i rysunek. zamknęła drzwi na klucz i zadzwoniła na policję. Mama wzięła taksówkę. Teraz już oboje nie żyją. to ten. byłem chyba jednak mocno przywiązany do matki. Kochałem ją. pewnie pani o tym wie? Tak. Zapytałem. Wpatrywała się we mnie. * Lubił pan swoją matkę? * zapytała Annika. Gustaw i Elna napisali do niej. dostaliśmy kolację: parówki z brukwią i ziemniakami. Doskonale pamiętam tamten wieczór. ile tylko miałem siły. Nie smakowało mi. Wpadłem w histerię. Dostałem zachowek. Zamilkł i spuścił wzrok. Nalał kawy. Zatrzymali mnie tutaj. chyba każde dziecko na moim miejscu tak by się czuło. obróciłem do siebie i wrzasnąłem: „Popatrz na mnie" lub coś podobnego. ruszyłem za nią.odniosłem wrażenie. Zaczęła biec i potknęła się na schodach przed drzwiami. Annice zabrakło słów. * Byłem oczywiście zdruzgotany. Wydaje mi się. Szlag mnie trafił i krzyknąłem do niej: „Cholerna babo. kiedy do nich przyjechaliśmy. Pokochali mnie nade wszystko. * Tak.

Ubrana była w różową piżamę i podomkę. Dlatego nawiązałem kontakt z matką. można powiedzieć. wtedy przyszedł doktor. z dotacjami i tanią siłą roboczą. * Powinien pan był pozwać matkę! * stwierdziła Annika wzburzona. * Z czego więc pan żyje? * Pracuję naukowo na Politechnice Królewskiej. nic to oczywiście nie pomogło. muszę wracać * powiedziała Annika. nasłuchując wyczynów pantery. Kiedy więc policja przyjechała w sobotę po południu. Jedyny etat został właśnie obsadzony. Jako hodowca pomidorów nie mam w zimie zbyt wiele roboty. Annika posmakowała. W tej chwili do kuchni weszła Alice. że ledwie się wychodzi na swoje. Karin pozwoliła mi go zatrzymać. * Nie. Petra je upiekła. No i mam jakiś swój udział w ochronie środowiska. Przez chwilę siedzieli w milczeniu. Annika kiwnęła głową. przyczyny niepowodzenia szukałem u siebie i w swojej przeszłości i dzieciństwo stanęło mi przed oczami. * Prawdopodobnie nigdy. Jak zapewne się pani domyśla. Zajmuję się tym. * Nie chciałem mieć z nią nic wspólnego. Olof Furhage uśmiechnął się. * Roztrwoniła przecież pana pieniądze! * Szczerze powiedziawszy. * Jak pan sobie poradził? * Postanowiłem wziąć byka za rogi i poszedłem na terapię. po czym wdrapała się na kolana taty.Annika nie wierzyła własnym uszom. Siedziałem z tym rozpalonym dzieckiem w ramionach do dziesięć po trzeciej nad ranem. Ale kiedy rozpadło się moje małżeństwo. nie kosztuje mnie to nic poza zaangażowaniem i pracą. * Dużo dzisiaj kaszlałaś? Dziewczynka potrząsnęła głową i wtuliła twarz w sweter ojca. drugi jest na politechnice w Lulea. technika produktów odpadowych. Chciałem przerwać to błędne koło złego rodzicielstwa w naszej rodzinie. * Proszę się częstować. Z trudem radzą sobie nawet uprawiający pomidory daleko na południu. Około północy zadzwoniłem po lekarza. * To wspaniałe uczucie spędzać razem z nią Wigilię * powiedział Furhage i sięgnął po ciasto. * Chyba już zdrowiejesz? Alice wzięła kawałek ciasta i wybiegła z kuchni. było znakomite. * Niestety. * Bardzo panu dziękuję. Popatrzyła nieśmiało na Annikę. * Alice przyszła tu w piątek po szkole. Przeprowadziliśmy się tutaj i zaczęliśmy remontować. Biznes na warzywach ze szklarni jest praktycznie niemożliwy. * Kiedy dostanie pan profesurę? * zapytała Annika. Po chwili przez otwarte drzwi usłyszeli melodię z czołówki „Różowej Pantery". jest całkiem dobre. * Kompost i takie rzeczy? Uśmiechnął się. * Jak się czujesz? * zapytał Olof Furhage i pocałował dziecko we włosy. Studiowałem i właśnie spotkałem Karin.bo miała ponad czterdzieści jeden stopni gorączki. * To nie może być prawda. w cieple. * Cóż. Akurat się przydały. Kiedy się rozeszliśmy. bo lubię. wieczorem zachorowała. bo na początku dom nie nadawał się do zamieszkania. było mi to obojętne * odrzekł Furhage i uśmiechnął się. * Drobnostka. * Między innymi. Pieniądze starczyły na ten dom i na nowy samochód. ten wniosek już wyciągnęła. powiem pani. w objęciach trzymała lalkę Barbie. a ja nie chcę . że rozstaliśmy się w zgodzie. * Żyje pan z pomidorów? Mężczyzna zaśmiał się. że poświęcił pan swój czas na rozmowę ze mną. miałem niepodważalne alibi. Olof Furhage westchnął.

przez co usta wyglądały jak czarna dziura.. Proponuję ci tylko luźniejszą formę współpracy w ostatnich latach twojego zawodowego życia. by podjąć nowe wyzwania? Nils Langeby zamknął usta i wsunął nogi pod kanapę. * Jak zapatrywałbyś się na kontynuowanie współpracy z gazetą jako wolny strzelec? No i miał to za sobą. Przez chwilę wpatrywał się przed siebie niewidzącym wzrokiem. zgadza się. do cholery. * Co masz na myśli? * zapytał. Podczas gdy znaczenie tych niesłychanych słów docierało do jego mózgu. ale też czekającej go rozmowy.. obejmując się obiema rękami za głowę. w oczach zapaliła się mu iskierka. potem sięgnął po tabletki i szklankę wody i zażył jeszcze jeden distalgesic. a potem z adwokatem gazety. Potem pracowałbyś dla nas jako wolny strzelec. Spojrzał na niski stolik przed sobą takim wzrokiem. Poza tym może jednak ułoży się między mną a Karin. nie tylko z powodu bólu głowy. * Co. i wątpił. Zabrzmiało jak całkowicie niewinne pytanie.? Mam przecież etat! Naczelny podniósł się. Oczy miał przekrwione... Anders Schyman siedział w swoim gabinecie z łokciami opartymi na biurku. * Tak. Większą część przedpołudnia spędził przy telefonie.. Schyman usiadł w fotelu naprzeciwko. czy chciałbyś mieć korzystną umowę z gazetą o wolnej współpracy i pomoc w założeniu własnej firmy czy może nawet spółki. Co to. Ból był nieprawdopodobny. Petra jest teraz u niej. ale nie tuż przed urlopem. dziesięć. Czasami obywało się bez konsekwencji. czego jeszcze nigdy nie robił. ale. Nils. pijąc wino. ma znaczyć? * Dokładnie to. wyszedł zza biurka i wskazał reporterowi. * Chciałem z tobą porozmawiać Nils.się przeprowadzać ze względu na córki. * Tak. jak. zacisnął szczęki i przełknął ślinę. Ból głowy wzmagał się z każdą minutą. * Chciałeś ze mną rozmawiać? * powiedział głosem pełnym nadziei. * Składam ci ofertę nowej formy zatrudnienia. Rozległo się pukanie do drzwi i Nils Langeby wetknął głowę. żeby zajął miejsce na którejś z kanap. * ponaglił Langeby. zawsze kiedy następowało odprężenie po okresie wzmożonego stresu. Był przekonany. że jesteś zatrudniony na etacie. a święta będziemy spędzać wspólnie. Zamierzał zrobić coś. * Wolny strzelec? Nie. Reporter pojaśniał. Pracujesz tutaj od wielu lat i możesz pracować jeszcze długo. Reporter jeszcze szerzej otworzył usta i zamrugał oczami. Nils Langeby nie zrozumiał.. . Schyman westchnął i oparł dłonie wśród stert papierów na biurku. wejdź * Anders Schyman podniósł się z trudem. dwanaście. konsultując się najpierw z dyrektorem naczelnym. zwrócił wzrok ku biurowcowi naprzeciwko. Naczelny spostrzegł to i poczuł się podle.. Migrena dopadała go kilka razy w roku. Broda mu opadła.. żeby przynieść szklankę z wodą ze swojego biurka. kiedy szef milczał przez chwilę. aż do emerytury. Nils Langeby rozparł się pośrodku największej * był zdenerwowany i starał się za wszelką cenę to ukryć. co mówię * powiedział naczelny zmęczonym głosem. Annika uśmiechnęła się. do cholery. Wczoraj na dodatek zrobił błąd... aby było to przyjemne doświadczenie. Teraz Schyman czuł się okropnie. jakby spodziewał się na nim kawy i bułeczek. Nigdy nie myślałeś o tym. zadane zupełnie normalnym głosem. * Pytam. że otrzyma awans. a uśmiech dobył się gdzieś z głębi. dlaczego? Wolny. wiem oczywiście. Redaktor naczelny wysilił się. Schyman westchnął i z powrotem usiadł na fotelu ze szklanką w dłoni. że zostanie w jakiś sposób doceniony. bo mam dla ciebie pewną propozycję. Schymanowi skojarzył się z rybą wyrzuconą na ląd. Jazda samochodem do domu była wykluczona. żeby wyglądać na spokojnego i opanowanego.. włosy rozczochrane.. * Tak. Langeby bezładnie wodził wokół wzrokiem.

nie potrafiłeś wskazać ani jednego źródła. które przed chwilą z siebie wyrzuciłeś. * Musimy przedyskutować twoją pracę w gazecie. Bengtzon wrzeszczy na ludzi.? * Schyman utracił nieco swój pozorowany spokój.. Ona nigdy o tym nie mówi. * Gówno prawda! * krzyknął Langeby i podniósł się tak szybko. Sam w sobie nie stanowiłby może podstawy do nagany. * zaczął Schyman. Langeby nie posłuchał. Nils. * Nieprzyjemne? * wrzasnął Langeby. że zakołysał się jego duży brzuch.. że sposób. pizda. * Cipa. kiedy zobaczył. używając tych obraźliwych słów? * zapytał Schyman. niż musi być. dziwka. * Jeśli masz na myśli zdarzenie. wymachiwał pięściami. człowieku. ale niebo było bezchmurne i słońce oświetlało rosyjską ambasadę. tak. ale w ostatnim czasie wielokrotnie wykazywałeś się zadziwiająco złym rozeznaniem. Wyciąganie tej sprawy jest chwytem poniżej pasa * powiedział lodowatym tonem. * Dziwka.. To ona za tym stoi. * Czy twoją bezpośrednią przełożoną Annikę Bengtzon? Nils Langeby wydał z siebie krótki. Nadal będziesz zajmował się tą samą tematyką: przestępczość w szkole i. Ona niczego nie pojmuje! Nic nie umie! Zraża do siebie każdego człowieka w redakcji! Tak samo uważa Eva*Britt Qvist. Nikt z nas nie rozumie. tylko kołysał się na piętach i walczył ze łzami. Jeśli chodzi o twój niedzielny artykuł o podejrzeniach policji. * Kogo masz na myśli. tylko wciąż kołysał się przy oknie. był prawdziwą katastrofą. jest co najmniej kuriozalny * stwierdził. * Niech to nie będzie bardziej nieprzyjemne. * Doświadczenia redaktorskiego? A co to ma do rzeczy? * Powiem ci. w jaki wypowiadasz się o swojej przełożonej. Panował mróz.. * Faktem jest. ale i tak wszyscy wiedzą.. * Uważam. nie ma doświadczenia redaktorskiego. Reporter zacisnął pięści i oddychał spazmatycznie przez nos. mogą być podstawą do udzielenia pisemnej nagany. zrobił dwa kroki w kierunku Langebyego i zbliżył do niego twarz na dwadzieścia centymetrów. tylko podszedł do okna i wyjrzał na zewnątrz. Langeby zwrócił ku niemu wzrok. JÓO . dlaczego dostała tę pracę. a Schyman aż się cofnął. Twój wczorajszy artykuł. Brak jej autorytetu. to sąd uznał je za wypadek. * Usiądź wreszcie. o ile w ogóle można nazwać go artykułem.* Pomoglibyśmy ci znaleźć biuro w mieście. To ją mam na myśli. * Usiądź * powiedział Schyman cichym i zimnym głosem. że tego rodzaju wyzwiska. Schyman zdecydował się pójść za ciosem. * To ta cipa. rany boskie. nozdrza mu się poszerzyły. Najbardziej niekompetentną cipę. dziwka! Ta pizda chce mnie wykopać! * Nie powiedziałem ani słowa o wyrzucaniu. żebym mógł dokończyć * syknął. czyli 12 500 koron plus składki na ubezpieczenia i dodatek urlopowy. * Moją bezpośrednią przełożoną. z którego zaczerpnąłeś te informacje. Nils Langeby nie odpowiedział.prawda? * powiedział ochrypłym głosem Langeby. * O czym ty mówisz? * Schyman zauważył. Naczelny wciągnął powietrze. Naczelny też wstał. Gwarantujemy przez pięć lat dochód za pięć zakontraktowanych dni w miesiącu. że podniósł głos. z jaką się zetknąłem. ile było w nim nienawiści. który umarł. że wszyscy wiedzą o tym gościu. zanim Annika Bengtzon została zatrudniona na stałe. Nils Langeby nie zareagował. pozbawiony wesołości śmiech. które nastąpiło. Zrobił się zupełnie czerwony na twarzy. * Słucham. że pierwszy wybuch był zamachem terrorystycznym..

do cholery. jeszcze dzisiaj. Langeby. Schyman spostrzegł. mogę. W Sądzie Pracy skończyłoby się na trzech. Otworzymy ci spółkę. na którą byśmy się powołali. Argumentowalibyśmy. ale na innych zasadach. * Owszem. przez chwilę nie mógł się zdecydować. Nie odnalazłeś się w nowej strukturze. Dzienne honorarium niezależnego dziennikarza wynosi dwa i pół tysiąca koron plus dodatek urlopowy i składka na ubezpieczenie społeczne. Najprawdopodobniej nie dostałbyś już potem żadnej pracy. że moje artykuły jeszcze przez wiele lat będą trafiały na pierwszą stronę „Kvallspressen". dostałbyś pisemną naganę. * Widzę. Większej odprawy nie możemy wypłacić. Moim zdaniem to przykra sytuacja. Gazeta z kolei wyszłaby na nieustępliwego i bezlitosnego pracodawcę. ale w takim przypadku spodziewamy się. że reporter płakał. ze związkiem lub bez. Natychmiast. że jesteś niezadowolony ze zmian w swoim miejscu pracy. Trzeba temu zaradzić i stąd propozycja bardzo korzystnego układu. ale nie byłaby to znów taka wielka szkoda.lecz potem powoli się odwrócił. * Możesz stać tam dalej. wszystko zależy od ciebie. Możemy to załatwić jak chcesz. dlaczego cię zwalniamy. * Nie możesz mnie wyrzucić * pociągnął nosem Langeby. Będziemy potrafili przekonująco uzasadnić. Jestem przecież. wydawcą tej gazety. wyjaśnię ci.I * Nie muszę ujawniać swoich źródeł * powiedział Langeby zduszonym głosem. jak to widzę. Nadal dla nas pracujesz.. Obaj mężczyźni usiedli z powrotem na kanapach. ani gazecie. skrupia się to na mnie. Langeby wytarł nos wierzchem dłoni i wbił wzrok w podłogę. z awanturą lub bezkonfliktowo. Langeby ponownie spuścił wzrok. co nie przysłużyłoby się ani tobie. * Owszem. Dzięki temu będziesz miał zagwarantowane ponad pół pensji. załatwimy lokal i wykupimy pięć dni twojego czasu w miesiącu w najbliższych pięciu latach. przede mną. Jeśli ty popełniasz błąd. Langeby przestał się kołysać. * Powiedziałeś: pięć lat! * Langeby nabrał nagle ochoty do walki. Nils. * Powiedziałeś. 169 500 rocznie przez trzy lata albo jednorazowo 508 500. nie pojąłeś tego po tylu latach? Langeby dalej się kołysał. z wyciąganiem brudów i wzajemnymi oskarżeniami. żeby wszyscy wyszli z tego z godnością. to było tylko takie gadanie? Anders Schyman westchnął. że sabotujesz wydawanie gazety. że źle się czujesz w redakcji. ale jeśli usiądziesz. Reporter wzruszył ramionami. wystarczyłoby tylko przytoczyć zdarzenia z ostatnich dni i policzyć. ile twoich artykułów jest w archiwum. Ile mogło ich być w ostatnich dziesięciu latach? Trzydzieści? Trzydzieści pięć? Wychodzi trzy i pół artykułu na rok. Wskazalibyśmy na twoją niekompetencję i słabe rozeznanie. bynajmniej. * Nie chcę cię poniżać * powiedział cicho naczelny. Może nawet zrobiłoby to dobrze naszemu wizerunkowi. potem przeszedł do następnego etapu * łagodzenia szoku. który daje ci odskocznię . może czterech rocznych pensjach. a jednocześnie będziesz mógł pracować dla innych. że będziesz dla nas pisał. w sobotę powiedziałeś. Umowa o wolnej współpracy to nie odprawa. szykanujesz swoją bezpośrednią przełożoną. tylko w innej formie. * Chcę.. Dlatego proponuję ci dalszą współpracę z gazetą. * Nie. Schyman odczekał chwilę. Po chwili milczenia zapytał: * A jeśli pójdę do innej gazety? * Wtedy dostaniesz te pieniądze jako odprawę. posuwając się do wyzwisk. lecz nic nie powiedział. * Tak. * Nie kontaktowałem się jeszcze ze związkiem zawodowym * kontynuował Schyman * najpierw chciałem porozmawiać z tobą. Byłaby to cholernie nieprzyjemna i zawikłana sprawa.

do rozpoczęcia kariery jako samodzielny dziennikarz. Nie odpowiada ci Annika Bengtzon jako twoja przełożona, uważam, że szkoda, ale Annika zostanie. Wiążę z nią spore nadzieje. Moja ocena zupełnie nie pokrywa się z twoją. Moim zdaniem Annika jest odważna i inteligentna. Czasami za łatwo się unosi, ale z wiekiem jej przejdzie. W ostatnim czasie była w dużym stresie, w znacznej mierze z twojego powodu, Nils. Chcę, żeby umiejętności twoje i Anniki służyły gazecie, i myślę, że umowa, którą ci proponuję, jest optymalna dla wszystkich... * 508 tysięcy to tylko dwie roczne pensje * zauważył Langeby. * Tak, dwie pełne roczne pensje, dostaniesz je bez żadnych przepychanek czy ostrych słów. Nikt nawet nie musi wiedzieć o tych pieniądzach. Ogłosisz tylko, że wstępujesz na następny szczebel kariery zawodowej i zakładasz własną firmę jako samodzielny dziennikarz. Gazeta wyrazi ubolewanie z powodu utraty tak doświadczonego pracownika, ale także zadowolenie, że chcesz z nami dalej współpracować... Nils Langeby spojrzał na naczelnego z wyrazem niekłamanej odrazy w oczach. * Cholera z tobą. Jesteś fałszywym, zakłamanym gadem. Cholera! Langeby podniósł się i nie mówiąc nic więcej, wyszedł z gabinetu, zatrzaskując za sobą drzwi. Schyman słyszał jego kroki, które powoli zmieszały się z innymi w redakcji. Redaktor naczelny podszedł do biurka i wypił jeszcze jedną szklankę wody. Ostatnia tabletka przytłumiła nieco ból, nadal jednak pulsował w skroniach. Schyman wydał z siebie głębokie westchnięcie. Poszło całkiem nieźle. Pytanie brzmiało tylko, czy już dopiął swego. Jedna rzecz była bowiem pewna: Nils Langeby musiał odejść. Musiał opuścić redakcję bez prawa powrotu. Niestety na to, że zwolni się dobrowolnie, nie można było liczyć. Zatruwałby atmosferę w redakcji przez następne dwanaście lat, nie robiąc nic innego poza sabotowaniem. Schyman usiadł na fotelu za biurkiem i wyjrzał na teren ambasady. Kilkoro dzieci próbowało zjeżdżać na sankach w błocie na wzniesieniu przed budynkiem. Rano dyrektor naczelny zgodził się, by Schyman dokonał przesunięć w budżecie i zebrał pieniądze na odprawę dla Nilsa Langebyego do wysokości czterech rocznych pensji. Wychodziło taniej niż płacenie mu przez następnych dwanaście lat, jakie miał do emerytury. Gdyby Nils Langeby miał trochę oleju w głowie, czego w gruncie rzeczy nie można było o nim powiedzieć, przyjąłby ofertę. Jeśli ją odrzuci, można zastosować inne, bardziej czasochłonne metody. Na przykład przeniesienie na ranny dyżur do korekty. Skończyłoby się oczywiście na związku zawodowym i cholerną awanturą, ale związek nie mógłby temu przeszkodzić ani wykazać, że firma dopuściła się jakichś formalnych wykroczeń. Reporter z definicji musi posiadać kwalifikacje do pracy w korekcie, nie powinno więc być żadnych problemów. Związek nie miał w ogóle podstaw do wszczynania sporu, bo Schyman tylko złożył reporterowi ofertę. W tej branży ludziom często składano propozycje odejścia za odprawą, nawet jeśli akurat w „Kvallspressen" były to sporadyczne przypadki. Związek Dziennikarzy mógł jedynie wesprzeć swojego członka w negocjacjach i przypilnować, żeby uzyskał możliwie korzystną umowę. Gdyby naprawdę wszystko poszło jak po grudzie, w blokach startowych czekał jeden z adwokatów gazety, ekspert od prawa pracy, by poprowadzić rzeczywiście paskudną sprawę w Sądzie Pracy. Langeby ego na rozprawie reprezentowaliby pełnomocnicy Związku Dziennikarzy, ale gazeta nie mogła przegrać. Celem Schymana było pozbycie się tego zakały i wiedział, że mu się uda. Redaktor naczelny wypił jeszcze łyk wody, podniósł słuchawkę i poprosił do siebie Evę*Britt Qvist. Najlepiej było załatwić wszystko naraz. Gwoździowi zmył głowę wczoraj wieczorem i nie spodziewał się już po nim problemów.

Telefon od Leifa, redakcyjnej czujki, zadzwonił o godzinie 11.47, zaledwie trzy minuty po wydarzeniu. Odebrała Berit. * Terminal pocztowy Sztokholm*Klara wyleciał w powietrze, co najmniej cztery osoby są ranne * powiedział Leif i odłożył słuchawkę. Zanim informacja dotarła do mózgu Berit, Leif wybrał już numer do następnej gazety. Musiał być pierwszy, inaczej nie dostawał pieniędzy. Berit nie odłożyła słuchawki, wcisnęła tylko widełki i wybrała bezpośredni numer do oficera dyżurnego policji. * Czy to prawda, że nastąpił wybuch w terminalu pocztowym? * zapytała szybko. * Jeszcze nic nie wiemy * powiedział wyjątkowo zestresowany policjant. * Ale był wybuch? * nalegała Berit. * Na to wygląda * odrzekł policjant. Rozmowa byłaskończona.Beritwyrzuciłaniedojedzoną kanapkę do pojemnika na makulaturę. O godzinie 12.00 Radio Sztokholm pierwsze podało informację o wybuchu. Annika wyjechała z Tungelsta z uczuciem przedziwnego ciepła w sercu. Ludzka psychika miała mimo wszystko fantastyczną zdolność samoregeneracji. Pomachała do Olofa i Alice, potem skręciła w Alwagen w kierunku Allevagen, jadąc powoli przez urocze uliczki w stronę drogi nr 257. Tutaj naprawdę mogłaby zamieszkać. Minęła Krigslida, Glasberga i Norrskogen, by dotrzeć do rozwidlenia dróg w Vasterhaninge i autostrady do Sztokholmu. Kiedy na Nynasvagen wjechała na właściwy pas, wzięła komórkę, która dotąd leżała na siedzeniu pasażera. Na wyświetlaczu widniało „rozmowa nieodebrana". Annika wcisnęła opcję „pokaż numer" i zobaczyła, że próbowano się do niej dodzwonić z centrali gazety. Westchnęła lekko i odłożyła telefon z powrotem na siedzenie. Jak to pięknie, że nadchodzą święta. Ponownie włączyła radio i zaśpiewała wraz z Alphaville „Forever young". Tuż za zjazdem na Dalaró tełefon zadzwonił. Annika westchnęła, ściszyła radio, włożyła słuchawkę do ucha i wcisnęła „odbierz". * Annika Bengtzon? Dzień dobry, mówi Beata Ekesjó, rozmawiała pani ze mną we wtorek. Spotkałyśmy się w hali sportowej, a potem dzwoniłam wieczorem... Annika jęknęła w duchu, niech to, ta kopnięta kierowniczka budowy. * Słucham? * powiedziała, wyprzedzając rosyjskiego TIR*a. * Hm, chciałam zapytać, czy miałaby pani czas na chwilę rozmowy? * Właściwie nie * odpowiedziała Annika, zjeżdżając z powrotem na prawy pas. * To naprawdę ważne * nalegała Beata Ekesjó. Annika westchnęła ponownie. * A o co chodzi? * Myślę, że wiem, kto zamordował Christinę Furhage. Annika omal nie wpadła do rowu. * Wie pani? Skąd? * Znalazłam jedną rzecz * powiedziała Ekesjó. W głowie Anniki pracowały wszystkie szare komórki. * Co takiego? * Nie mogę powiedzieć. * Poinformowała pani o tym policję? * Nie, najpierw chciałam pokazać pani. * Mnie? Dlaczego? * Bo pani pisze o tej sprawie. Annika zwolniła, żeby pomyśleć, i rosyjski TIR od razu ją wyprzedził. Tumany śniegu pojawiły się przed przednią szybą. * To nie ja prowadzę śledztwo, tylko policja. * Nie chce pani o mnie napisać? * Babka nie rezygnowała, koniecznie chciała trafić do gazety.

Annika rozważała za i przeciw, kobieta była stuknięta i pewnie nic nie wiedziała, a Annika chciała już pojechać do domu. Z drugiej strony, nie odkłada się tak po prostu słuchawki, jeśli ktoś dzwoni z informacją, że zna mordercę. * Proszę powiedzieć, co pani znalazła, to powiem, czy o tym napiszę. Tumany śniegu niesłychanie utrudniały jazdę. Annika zjechała na lewy pas i ponownie wyprzedziła rosyjską ciężarówkę. * Mogę pani pokazać. Annika jęknęła cicho i spojrzała na zegarek. Za piętnaście pierwsza. * A gdzie pani jest? * Tutaj, koło stadionu olimpijskiego. Samochód przejeżdżał koło Trangsund i Annika uświadomiła sobie, że Stadion Victorii ma praktycznie po drodze do redakcji. * Okej * powiedziała. * Będę tam za kwadrans. * Znakomicie * ucieszyła się Ekesjó. * Czekam na panią pod stadionem... Telefon wydał z siebie trzy krótkie piknięcia i przerwał rozmowę. Wyczerpała się bateria. Annika zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu zapasowej, ale zrezygnowała, kiedy przez nieuwagę zjechała na lewy pas. Z komórką musiała zaczekać, aż wysiądzie z samochodu. Podgłośniła za to radio i ku swej radości usłyszała, że puszczano właśnie stary feministyczny przebój Glorii Gaynor „I will survive": „First I was afraid, I was petńfied kept thinking I could never live without you by my side, but then I spent so many nights thinking how you did me wrong And I grew strong, And I learned how to get along...". Przy terminalu pocztowym Sztokholm*Klara zdążyło się już zebrać wielu dziennikarzy i fotografów, kiedy zjawili się tam Berit i Johan Henriksson. Berit zmrużyła oczy, patrząc na futurystyczną fasadę, słońce odbijało się w chromie i szkle. * Nasz Zamachowiec się rozwija * powiedziała. * Dotąd nie przesyłał bomb pocztą. Kiedy wchodzili po schodach prowadzących do głównego wejścia, Henriksson zakładał filmy do aparatów. Pozostali dziennikarze czekali w jasnym westybulu. Berit rozejrzała się w środku: budynek był typowy dla lat osiemdziesiątych * marmur, ruchome schody, niebotycznie wysoki sufit. * Czy jest tutaj ktoś z „Kvallspressen"? * zapytał jakiś mężczyzna przy windach. Berit i Henriksson spojrzeli na siebie zdziwieni. * Tak, my * powiedziała Berit. * Pozwolą państwo ze mną. Barierki były już usunięte, podjazd odśnieżony i Annika mogła wjechać aż do samych schodów na stadion. Oślepiło ją słońce, więc zmrużyła oczy, rozejrzała się wokół, ale nigdzie nie dostrzegła żywego ducha. Została w samochodzie, na jałowym biegu, i dosłuchała do końca Dusty Springfield „I only wanna be with you". Kiedy rozległo się pukanie w szybę tuż nad jej uchem, podskoczyła przerażona. * Boże, ale mnie pani przestraszyła * powiedziała, otwierając drzwi. Beata Ekesjó uśmiechnęła się. * Nie ma się czego bać. Annika zgasiła silnik i włożyła komórkę do torby. * Nie może pani tu parkować * powiedziała Ekesjó. * Od razu dostanie pani mandat. * Ale wcale nie zamierzam tak długo stać * zaprotestowała Annika.

bo to my powinniśmy się do was dobijać. Kiedy włożyła nową. * Niestety. kiedy Schyman zamachał odmownie rękami. Anders Schyman poczuł. właśnie z nimi rozmawiamy. rozległ się sygnał i na wyświetlaczu zaczął migać komunikat „odebrana wiadomość". . strasznie się upiera. wysłaliśmy tam ekipę. i zadzwoniła do przedszkola. żeby mną komenderowali. Anders Schyman jęknął i wziął słuchawkę. właśnie wyszedł na lunch * powiedziała sekretarka. * Gdzie mogę więc stanąć? Beata Ekesjó wskazała ręką. Annika westchnęła cicho i ruszyła w tamtą stronę. Słowa przedzierały się do mózgu Schymana otępionego przez distalgesic. Grunt.. * Znalazłam tam coś bardzo dziwnego * powiedziała. że jej zdaniem Annika Bengtzon jest bardzo obiecującym szefem. proszę chwilę zaczekać. aby go usunąć. by dział kryminalny pod kierownictwem Anniki pracował jak najlepiej. do redakcji zadzwonił prokurator okręgowy Kjell Lindstróm. Ładunek był przeznaczony dla jednego z waszych pracowników. Dlaczego pozwalam ludziom. Wcisnęła „C". Annika wsiadła ponownie do samochodu. i że zdecydowanie chce przyłożyć się do tego. Chciał rozmawiać z redaktorem naczelnym. Odetchnęła i przeszła przez most. * Co chciała mi pani pokazać? * Annika usłyszała samą siebie. połączono go z sekretarką. Ekesjó nie przestała się uśmiechać. * Boże święty * powiedział. pomyślała.. Mimo bólu głowy udało mu się przed południem załatwić kilka spraw. po drugiej stronie kładki. reporterki o nazwisku Annika Bengtzon. * Mogę przekazać jakąś wiadomość? Aha? Taak. * Dzwonię w sprawie wybuchu w terminalu pocztowym Sztokholm*Klara * przerwał mu Kjell Lindstróm. zobaczę. * Annikę Bengtzon? * Przesyłka była przeznaczona dla niej. Ja tu zaczekam. * Wiemy. Ekesjó podążyła za nią.* Nie. niecodziennie ma okazję. by z panem porozmawiać. Wyjęła komórkę i zmieniła baterię. niż myślała... A tutaj mandat wynosi siedemset koron. * To jakiś prokurator. która stoi za wybuchami na stadionie olimpijskim i w hali lekkoatletycznej Satra. Podejrzewamy. jak pyta kwaśnym tonem. przysiadł na biurku sekretarki. Wróciła tą samą drogą i zaparkowała wśród aut pod blokiem. Beata Ekesjó czekała na nią i uśmiechała się. Sekretarka powiedziała. ale i tak później. godzinę wcześniej niż zwykle. W chwili gdy Berit i Henriksson wsiadali do windy w terminalu Sztokholm*Klara. * Choć te poszukiwania idą w złym kierunku. przypadkowo uległa zdetonowaniu na poczcie. wydychane powietrze tworzyło wokół niej biały obłok. że wysłała ją ta sama osoba. * To nie zajmie dużo czasu. że uginają się pod nim kolana. pokazując ręką. którego ma zamiar wspierać na wszelkie sposoby. Zamykali o piątej. Annika jęknęła w duchu. * Tam. * Sekretarka zaakcentowała słowo „strasznie". że siły porządku czuwają dzień przed Wigilią * powiedział. żeby nie spóźniła się do przedszkola. Trzeba natychmiast otoczyć ją ochroną.. * Tak.. przyda się jej kilka minut spaceru w słońcu. by położyć się na godzinę w ciemnym pokoju i przespać się. Migrena nie ustępowała. * Widzę. może go dogonię. Schyman marzył tylko o tym. ale mamy kawałek do przejścia. No cóż. Rozmowa z Evą*Britt Qvist poszła nadspodziewanie łatwo.

* Gdzie Annika Bengtzon jest teraz? Jest w redakcji? * Nie, nie sądzę. Wyszła rano, miała przeprowadzić z kimś wywiad. Nie widziałem, żeby wróciła. * Z kobietą czy z mężczyzną? * Ten wywiad? Chyba z mężczyzną. Dlaczego pan pyta? * Jest sprawą niesłychanej wagi, żeby Annika Bengtzon bezzwłocznie została objęta ochroną. Nie powinna przebywać ani w domu, ani w pracy do czasu ujęcia podejrzanego. * Skąd wiecie, że bomba była przeznaczona dla Anniki? * Była w zaadresowanym do niej liście poleconym. Właśnie ustalamy szczegóły. Najważniejsze jest, by Annika Bengtzon natychmiast znalazła się w bezpiecznym miejscu. Wysłaliśmy do gazety patrol, powinien tam być lada moment. Przypilnują, by udała się pod chroniony adres. Czy ona ma rodzinę? Anders Schyman zacisnął powieki i przeciągnął dłonią po twarzy. To nie może być prawda, pomyślał, czując, jak krew odpływa mu z mózgu. * Tak, męża i dwójkę małych dzieci. * Czy dzieci są w przedszkolu? W którym? Kto to wie? Gdzie pracuje jej mąż? Możecie do niego dotrzeć? Schyman obiecał, że osobiście przypilnuje, by rodzina Anniki została poinformowana i otoczona opieką. Podał prokuratorowi numer telefonu komórkowego Anniki i poprosił, by zrobili, co w ich mocy. Oddaliły się od kanału Siekła, minęły niewielki zagajnik koło stadionu. Drobne sosenki ucierpiały wskutek eksplozji, jedna leżała wyrwana z korzeniami, pozostałe miały rozcapierzone gałęzie. Śnieg sięgał około dwudziestu centymetrów i dostał się Annice do butów. * Daleko jeszcze? * zapytała. * Nie tak strasznie * odpowiedziała Ekesjó. Brnęły dalej w śniegu i Annika zaczęła się naprawdę irytować. Nad nimi wznosił się obiekt treningowy, Annika mogła dostrzec majaczące w oddali górne piętra budynku telewizyjnego. * Jak dostaniemy się na górę, przecież tu nie ma schodów? * powiedziała, patrząc na trzymetrowej wysokości betonowy mur biegnący wzdłuż prostego odcinka bieżni. Beata Ekesjó dogoniła ją i stanęła obok. * Nie idziemy na górę. Proszę iść wzdłuż muru. Wskazała kierunek i Annika poszła dalej. Stres zaczął pulsować jej w żyłach, przed pójściem do domu musiała jeszcze napisać artykuł o bliskim zatrzymaniu Zamachowca, no i nie zapakowała prezentów dla dzieci. Cóż, mogła zrobić to wieczorem, kiedy pójdą spać. A odkrycie Ekesjó może skłoni policję do uchylenia rąbka tajemnicy. * Widzi pani, że tam mur znika? * zapytała Ekesjó z tyłu. * Można wejść kilka metrów pod stadion, tam właśnie idziemy. Annika zadygotała, w cieniu muru było zimno. Słyszała swój własny oddech i szum dochodzący z obwodnicy, poza tym panowała zupełna cisza. Teraz przynajmniej wiedziała, dokąd idą. Policyjny patrol składał się z dwóch umundurowanych funkcjonariuszy i dwóchkomisarzy wcywilu.Anders Schyman przyjął ich w swoim gabinecie. * Dwie ekipy antyterrorystów z psami są w drodze * powiedział jeden z komisarzy. * Istnieje duże ryzyko, że podłożyła więcej bomb, może nawet tu, w redakcji. Trzeba natychmiast opróżnić i przeszukać pomieszczenia. * Czy to konieczne? Nie mieliśmy żadnych telefonów o bombie * sprzeciwił się Schyman. Policjant spojrzał na niego z powagą w oczach.

* Nigdy dotąd nie ostrzegała. * Ostrzegała? Ona? Drugi z komisarzy zrobił krok do przodu. * Tak, myślimy, że zamachowcem jest kobieta. Anders Schyman przenosił wzrok z jednego mężczyzny na drugiego. * Dlaczego tak uważacie? * Tego niestety nie możemy na razie wyjawić. * Ale dlaczego jej nie zatrzymacie? * Bo zniknęła * odpowiedział pierwszy komisarz i zmienił temat. * Nie udało się nam skontaktować z Anniką Bengtzon. Czy wiecie, gdzie ona jest? Schyman potrząsnął głową, usta miał zupełnie suche. * Nie, powiedziała tylko, że wychodzi zrobić wywiad. * Z kim? * Tego nie powiedziała. Z jakimś mężczyzną. * Czy porusza się własnym samochodem? * Nie sądzę. Policjanci wymienili spojrzenia. Nie można było powiedzieć, żeby ten facet trzymał rękę na pulsie. * Dobra, musimy ustalić, jakim samochodem pojechała, i zacząć go szukać. Teraz opróżniamy tę chałupę. * Na górze zawodnicy będą rozgrzewać się przed poszczególnymi konkurencjami * powiedziała Ekesjo, kiedy zeszłypodobiekttreningowy.Podbetonowym dachem było ciemno, a nawet mroczno. Annika wyjrzała przez podłużny, niski otwór. Po drugiej stronie leżała wioska olimpijska, białe domy mieniły się w słońcu, błyszczały wszystkie szyby. Były zupełnie nowe. Ich wstawienie po wybuchu było sprawą priorytetową, w przeciwnym razie zamarzająca woda mogła rozsadzić rury. * Zawodnicy muszą potem szybko dostać się na stadion * wyjaśniała Ekesjó * a teren jest otwarty dla publiczności. Żeby więc nie stali w kolejce do głównego wejścia, zbudowaliśmy podziemne przejście stąd do samego stadionu. Annika odwróciła się i spojrzała w ciemność. * Gdzie? * zapytała zdziwiona. Beata Ekesjó uśmiechnęła się. * No, nie wieszaliśmy szyldu, bo ludzie chcieliby tędy przechodzić. Tutaj w rogu, pokażę pani. Weszły głębiej pod dach, Annika zamrugała, żeby przyzwyczaić oczy do ciemności. * To tutaj * powiedziała Ekesjó. Stały przed pomalowaną na szaro żelazną bramą, ledwie widoczną w mroku. Brama wydawała się prowadzić do śmietnika lub jakiegoś składu. Zamknięta była na żelazną sztabę, nad którą znajdowała się blaszana płytka. Ekesjó otworzyła ją i Annika zobaczyła, jak wyciąga z kieszeni kartę, którą przeciąga przez czytnik. * Ma pani kartę do tego przejścia? * zapytała zdziwiona. * Wszyscy mają * odpowiedziała Ekesjó, podnosząc sztabę. * Co pani robi? * Otwieram * Ekesjó odciągnęła żelazne drzwi. Zawiasy pracowały zupełnie bezgłośnie, w środku panowała nieprzenikniona ciemność. * Można tak po prostu otworzyć, alarm nie jest włączony? * zdziwiła się Annika i poczuła, że robi się jej nieswojo. * Nie, w dzień alarmy nie są włączone. Na stadionie prace idą pełną parą. Proszę wejść, to pokażę pani coś szalenie dziwnego. Proszę zaczekać, zapalę światło.

Beata Ekesjó przekręciła duży wyłącznik tuż przy samym wejściu i na suficie zapalił się szereg świetlówek. Korytarz o wysokości mniej więcej dwóch i pół metra prowadził między betonowymi ścianami jakieś dwadzieścia metrów w głąb, potem skręcał w lewo i znikał w kierunku stadionu olimpijskiego. Na podłodze leżało zwykłe żółte linoleum. Annika wzięła głęboki oddech, weszła w korytarz. Obejrzała się za siebie i spostrzegła, że Ekesjó zamyka bramę. * Zgodnie z procedurami nie może stać otwarta * wyjaśniła Ekesjó i uśmiechnęła się ponownie. Annika odwzajemniła uśmiech, odwróciła się i ruszyła dalej korytarzem. * Czy to tutaj? * Tak, za rogiem. Annika poczuła żywsze bicie serca, ogarnęły ją emocje. Szła szybkimi krokami, stukot obcasów odbijał się echem w tunelu. Weszła w zakręt, kawałek przed nimi ukazało się skupisko jakichś rzeczy. * Tam coś jest! * odwróciła się do Beaty Ekesjó. * To właśnie chciałam pani pokazać. To naprawdę ciekawe. Annika poprawiła torbę na ramieniu i podbiegła. Był tam materac, dwa składane krzesła, stolik turystyczny i torba*lodówka. Annika przyglądała się temu wyposażeniu. * Ktoś tutaj nocował * powiedziała i w tym momencie spostrzegła skrzynkę z dynamitem. Małą, białego koloru z napisem „Minex". Annika sapnęła, a w następnej chwili coś spadło na jej szyję. Wyrzuciła ręce do gardła, ale nie udało się jej złapać pętli. Chciała krzyczeć, ale sznur cisnął już zbyt mocno. Zaczęła się szarpać, próbowała biec, położyła się na ziemi, żeby się wywinąć, ale w efekcie pętla tylko mocniej i szybciej się ściągała. Na koniec, zanim zrobiło się jej czarno przed oczami, zobaczyła jeszcze Beatę Ekesjo w rękawiczkach ze sznurem w dłoniach, unoszącą się wysoko nad nią pod betonowym sufitem. Ewakuacja budynku, w którym mieściła się redakcja „Kvallspressen", przebiegła stosunkowo szybko i sprawnie. Włączono alarm pożarowy i po dziewięciu minutach pomieszczenia opustoszały. Ostatni wyszedł szef działu wiadomości Ingvar Johansson, który * jak oświadczył * miał ważniejsze rztcrf do roboty niż udział w ćwiczeniach przeciwpożarowych. Po ostrej reprymendzie ze strony naczelnego wyraził wprawdzie protest, ale opuścił swoje miejsce. Pracownicy byli na ogół spokojni. Nie wiedzieli, że bomba w terminalu pocztowym była przeznaczona dla jednej z ich koleżanek. W stołówce w budynku obok podawano kawę i kanapki. Tymczasem ekipy policyjne szukały bomby we wszystkich redakcyjnych pomieszczeniach. Anders Schyman spostrzegł nagle, że migrena ustąpiła, naczynia krwionośne zwęziły się i ból przeszedł. Schyman siedział razem ze swoją sekretarką i kierowniczką centrali telefonicznej w kantorku koło kuchni w sąsiednim budynku. Dotarcie do męża Anniki okazało się znacznie trudniejsze, niż myśleli. Centrala w Szwedzkim Związku Gmin pracowała tylko do pierwszej, a nikt w gazecie nie znał ani bezpośredniego numeru Thomasa, ani numeru jego komórki. Żaden Thomas Samuelsson z Hantverkargatan nie figurował wśród abonentów Telii, Comviqu czy Europolitanu. Nikt nie wiedział również, do jakiego przedszkola chodzą dzieci. Sekretarka obdzwaniała właśnie wszystkie przedszkola w trzecim rej onie, czyli na Kungsholmen, pytając, czy chodzą tam dzieci pani Bengtzon. Nie wiedziała niestety, że przedszkole nie ujawnia nikomu informacji o dzieciach Anniki. Nie było ich nawet na liście z numerami telefonów rozdawanej wszystkim rodzicom. Po serii artykułów o fundacji „Raj" Annice grożono śmiercią i odtąd oboje z Thomasem byli ostrożni w ujawnianiu swojego adresu. Pracownicy przedszkola oczywiście doskonale to rozumieli i kiedy dodzwoniła się do nich sekretarka Schymana, spokojnie zaprzeczyli, jakoby dzieci pani Bengtzon znajdowały się u nich. Zaraz potem kierownik przedszkola zadzwonił do Anniki na komórkę, lecz nie odebrała.

Słońce zaszło za dawną carską flagą. a teraz zniknęła. Dziennikarze wrócili już do pracy. W korytarzu panował chłód. Beata Ekesjó ją tu ściągnęła i coś z nią zrobiła. leżący na Klarabergsviadukten w centrum miasta. Strach nasilił się. że jest unieruchomione. ale okazało się. w przód i w tył. Terminal pocztowy Sztokholm*Klara. który wcześniej widziała.. codziennie przechodzi przez nią półtora miliona przesyłek. Będziemy gotowi za pół godziny * poinformował go dowódca. Wtedy przypomniała sobie podziemny tunel prowadzący na stadion. za co jeszcze się wziąć.Anders Schyman odczuwał stres jako metaliczny smak w ustach. że boli ją ramię. dotychczasowa wiedza policji potwierdzała. że Annika nie żyje? Annika uświadomiła sobie. Nie chcę. Przestała krzyczeć i przez kilka minut nasłuchiwała swojego przyśpieszonego oddechu. Oślepła. że bomba w terminalu pocztowym była wymierzona w Annikę. jej płacz sączył się w zimną ciemność. W pomieszczeniach redakcji nie znaleziono bomby. że leży na czymś stosunkowo miękkim. zwieracze ustąpiły. jak ktoś głośno jęczy i po chwili zrozumiała. Czyżby myślała. Leżała przez chwilę spokojnie w ciemności i oddychała. Przesyłka z ładunkiem wybuchowym dotarła do sortowni Sztokholm*Klara w środę wieczorem o 18. spostrzegła. kto skontaktuje ją z Thomasem.53. kiedy głos okazał się zaledwie skrzeczącym falsetem. z przesyłkami wartościowymi. na którym leżała.02 i tak dalej. Anders Schyman siedział z powrotem w swoim gabinecie i wpatrywał się w ciemną fasadę rosyjskiej ambasady. nie chcę. to największa sortownia Szwecji. Leżała na boku z rękami skrępowanymi na plecach. Ruszając nogami. Kiedy otworzyła oczy. sekretarką i kierowniczką centrali nie wiedział. Nie chcę. potraktowano go jako przesyłkę specjalną i wysłano nie zwykłym transportem. Annika rozpłakała się. Schyman nie wiedział. ale nadal nikt poza nim. * Ekesjó * szepnęła. odkryła jeszcze jedną rzecz: kiedy była nieprzytomna. że to ona sama. w przód i w tył. że owe kalekie dźwięki odbijają się echem w ciemności niczym przerażone ptaki o szybę i wracają. Nie tylko do siebie. Ratuszem i Dworcem Centralnym. w przód i w tył. że odzyskała przytomność. pomyślała. zawartość jelita i pęcherza wydostała się na zewnątrz. Wrócił więc. Ponieważ był to list polecony. Kiedy spróbowała je przesunąć. nadając niebu na kilka minut jaskrawoczerwony kolor. że też są przywiązane. nie chcę. przypuszczalnie materacu. aż natrafi na kogoś. Schyman otrzymał krótką informację o wybuchu. Kazał kierowniczce centrali wypróbować wszystkie możliwe numery do Związku Gmin. ale była w całości. Spróbowała podnieść nogi. Słyszała. Annika zauważyła. Była związana. Skoncentrowała się na sprawdzaniu swego ciała. Zarzuciła jej sznur na szyję. Nadano ją jako list polecony w placówce Sztokholm 17. Zaczęła powoli kołysać się na materacu. Musiała nadal znajdować się w tunelu. . * Jak dotąd nic nie znaleźliśmy. wpadła w całkowitą panikę. czy wszystko jest w porządku. Najpierw podniosła głowę * bolała. Mocz był zimny.50. najpierw centralę. lecz późniejszym. ale także do ściany. Siedmiopiętrowy budynek zajmuje przestrzeń między terminalem autobusowym. Brązowa koperta nie wzbudziła oczywiście jakiegoś szczególnego zainteresowania. Zaczęła krzyczeć jak opętana. że aż się trzęsła. Co zrobiła? Dlaczego spotykało to właśnie ją? Płakała tak. by zapytać o postępy w poszukiwaniach. Spostrzegła. Annika powoli uświadamiała sobie. żeby pomóc sekretarce w obdzwanianiu przedszkoli na Kungsholmen. o godzinie 16. który pilnował domu Anniki. Wyszedł do policjantów. Policja wysłała już patrol. wytrzeszczając z całych sił oczy w nieprzeniknioną ciemność.potem 01. a stolec się kleił.. czyli na poczcie przy Rosenlundsgatan 11 na Sódermalm. że Zamachowiec jest bezwzględnym mordercą.

zazwyczaj zaraz po lunchu. ale nikt nie odbiera. Redaktor naczelny odwrócił się i ponownie spojrzał ponad dachem ambasady.Awizo listu dla Anniki Bengtzon trafiło z całym plikiem innych do teczki portiera. awizo wysłano do zwykłej skrytki pocztowej gazety. Anders Schyman westchnął. a pocztę zawożono do redakcji „Kvallspressen" w Marienbergu. żeby odebrać poleconą pocztę.List. . * Znaleźliście Annikę albo samochód? * zapytał Schyman. Jeden z pracowników w dziale przesyłek wartościowych pośliznął się i upuścił list. kiedy Torę Brand czekał w recepcji. kiedy człowiek nabiera w czymś wprawy. Policjant potrząsnął przecząco głową. paraliżował wszelką aktywność mózgu. nie pozwól jej umrzeć. * To dobrze. Nie wiadomo jeszcze. * Nagle wzrok powrócił. Annika spróbowała zaśpiewać. * Thomasa Samuelssona też nie możemy znaleźć * powiedział policjant. Vii Beata Ekesjó pochyłiła się nad nią i pociągnęła nosem. zmusiła do przyjęcia pochylonej pozycji z głową przy kolanach. Strach przygniatał ją niczym gruba pokrywa. trafił do działu przesyłek wartościowych na trzecim piętrze. Dobry Boże. świetlówki zamigotały. był przecież okres kupowania prezentówgwiazdkowych. co kobieta do niej mówi. * Obudziłaś się? * zapytał głos w górze. Szturchając ją i podnosząc. Wpatrywała się w przeciwległą ścianę. gdy tymczasem Ekesjó dłubała przy czymś tuż obok. W terminalu znajdowały się liczne pełnomocnictwa. po wyładowaniu przy jednej z czterech ramp sortowni. Współpracownicy myślą. * Poprzednim razem poszło dobrze. Płakała cicho. * Trochę cię oporządzimy * powiedziała Ekesjó i chwyciła Annikę pod pachy. Ponieważ „Kvallspressen" miał własny kod pocztowy. Cztery osoby zostały ranne. Dzwoniliśmy na jego komórkę. Światło zapaliło się z lekkim trzaskiem. Nie czuła nawet smrodu własnych odchodów. które umożliwiały portierom z gazety odbiór przesyłek dla pozostałych pracowników. Rozległo się pukanie do drzwi i jeden z policjantów wszedł do środka. gdzie pracował specjalnie przeszkolony personel. Kroki zbliżyły się i zatrzymały nad jej uchem. ale Samuelssona tam nie było. * Zrobiłaś pod siebie? Obrzydliwe! Annika nie reagowała. by mechanizm zadziałał. kwiląc cicho. Annika zwinęła się w kłębek i mocno zacisnęła powieki. raz dziennie. Ten spadł z wysokości nie większej niż pół metra. W czwartek rano w pierwszej partii poczty znajdowały się liczne awiza listów poleconych i przesyłek od firm. nie uważasz? Annika nie słyszała. nie czekając na odpowiedź. Była to bardzo niewygodna pozycja. ale to wystarczyło. Annika otworzyła oczy i zamrugała. czy mężczyzna będący najbliżej. Stukot obcasów zbliżał się korytarzem. * Wysłaliśmy patrol do Związku Gmin. Wybuch nastąpił. Skrytkę opróżniano wielokrotnie w ciągu dnia. Listy polecone i wartościowe odbierano później. pomodlił się. z podkurczonymi nogami wygiętymi w jedną stronę. ten. oślepiając na chwilę Annikę. To przyjemne. ale nie dała rady. że wylądowała z plecami opartymi o betonową ścianę. Widziała żółte linoleum i czubki kozaków z Pertti Palmroth. że pojechał porozmawiać z jakimś zamiejscowym politykiem z komisji. przeżyje. do tej samej skrzynki. w której leżał w nocy. Mamy trochę roboty. który upuścił kopertę. Ktoś szarpnął nią tak. nucąc jakiś stary przebój. w tym trzy ciężko.

jeśli wystarczała bateryjka od latarki? * To przykre. Że też tak się to skończy. Po co. Gwałtowne ruchy mogą spowodować detonację. * To jest minex. Nie rozmawiam z tobą. * Sam materiał wybuchowy jest dość bezpieczny. Annika myślała intensywnie. Eksplodował jeszcze jeden ładunek. że nie ma bladego pojęcia o ładunkach wybuchowych i nie jest w stanie ocenić. * A czego się spodziewałaś? * powiedziała skrzekliwie. gdybyś siedziała wczoraj po południu w pracy. oddychała. * To znakomicie. ale detonator może być niestabilny. który ciągnął się do stolika turystycznego. że to straszny pech. * Dlaczego? * zapytała Annika. Wystarczy. Wpatrywała się w ciemność. Wezmę teraz przewód. tylko pochyliła się do przodu i przyłożyła coś do pleców Anniki poniżej żeber. Tak byłoby lepiej dla wszystkich. Rozpadł się wpół.* Na razie nie próbuj mówić * powiedziała Ekesjó. Przy morderstwie Furhage użyła całego akumulatora samochodowego. * Nie ściągnęłam cię tu przecież dla zabawy. Uświadomiła sobie. Annika zrozumiała. Ale nie kładź się na plecach i nie próbuj wyrwać łańcucha ze ściany. Stanęła przed Annika.. Beata owinęła kilka razy grubą taśmę malarską wokół korpusu Anniki. Bateryjka od latarki. żółtozielony kabel. ale nie wiedziała. w twoim przypadku w redakcji „Kvallspresseri". odzyskujesz głos * stwierdziła radośnie Beata. czuła.. Annika oddychała zdyszana. Wspaniałe. zobacz. Finał powinien następować we właściwym miejscu. Na twoim miejscu starałabym się trochę odpocząć. * Zobaczymy się za parę godzin * powiedziała i stukając obcasami. Przeciągam tutaj i. co ją czeka. pomyślała. oddaliła się w kierunku obiektu treningowego. * Ale napaskudziłaś! * powiedziała Ekesjó z niezadowoleniem. dwadzieścia lasek 22 na 200 milimetrów. Annika wsłuchiwała się w kroki cichnące za rogiem. bo mam do ciebie parę pytań. Zobacz teraz. Uświadomiła sobie. która rzeczywiście nie była w pełni normalna. * No proszę. że byłaby to właściwa chwila na próbę uwolnienia się. żeby uruchomić detonator. czy mówi prawdę. Ręce nadal miała skrępowane. A tak wybuchło na poczcie i uważam. niemal bała się oddychać. sprawdziłam na Bjurlingu. W jednej ręce trzymała rolkę szerokiej taśmy klejącej. że musiało do tego dojść * powiedziała Beata. widzisz? Używam go do detonowania ładunków. Przymocuję go taśmą. a kostki unieruchomione łańcuchem przytwierdzonym do ściany. jak to zrobić. po sto gramów sztuka. * O czym ty mówisz? Był jeszcze jeden wybuch? Ekesjó westchnęła. * Możesz mnie pocałować w dupę. * No. Musiała ją przy tym objąć i Annika zdała sobie sprawę. więc trzeba trochę uważać. Konwulsje wstrząsały całym jej ciałem. Na filmach jest zawsze inaczej. pieprznięta idiotko. Annika ostrożnie odwróciła się od wymiocin i niesłychanie powoli położyła się na lewym boku plecami do ściany. * Uniknęłybyśmy tego. potem zgasło światło. w drugiej paczkę różowoliliowych świec. o czym kobieta mówi. Annika wpatrywała się w kobietę. jak żółć kapie jej z ust. * No i gotowe * powiedziała Beata i wstała. Dwa kilo. czy Beata blefuje. w wymiocinach pojawiła się żółć. Beata spoglądała na nią zupełnie obojętnie przez kilka sekund. * Właściwie powinnam ci kazać posprzątać. pochyliła się i zwymiotowała. poczuła zapach wilgoci i materiału wybuchowego. Umrę. To wystarczy. * Sznur nadwerężył trochę twoje struny głosowe. * Dynamit? * zapytała. Zrobimy tak: zostawię cię na jakiś czas. nie? Annika spoglądała na cienki. Beata nie odpowiedziała. Czy ktoś zginął? .

cztery. typ 18 w Nokii 3110. żeby ich wyminąć. Odczekała kilka sekund i krzyknęła znowu. jeden. cztery. Wszystko dobrze się skończy. * Zjawią się państwo czy nie? Ruch na Vasagatan był tak hałaśliwy. Wydawało się jej. bo dostaniesz skurczów. Ledwie zdążył z wyjęciem telefonu z wewnętrznej kieszeni. dwa. widzisz. Położyła się i zaśpiewała cicho. jak tylko mogła.Czy bomba była przeznaczona dla niej? Jak miała się stąd wydostać? Beata powiedziała. Będę za pięć minut * zapewnił i rozłączył się. musiał zejść na jezdnię. trzy... dobrze idzie.. * Thomas szedł długimi krokami z Dworca Centralnego. trzy. Opuściła głowę i poczuła. jest spokojnie. Dźwięk dochodził stłumiony z prawej strony. że kończy się czas na odebranie.. Annika oddychała głośno w ciemności. Telefon zamilkł. W tym momencie skończył się łańcuch. nie wpaść w panikę. I was petrified. Zrozumiała. Cholerna Annika! Pozwolił jej się rano wyspać. Tam było cieplej i miękko. ledwo uniknął zderzenia z dziecięcym wózkiem wypełnionym świątecznymi paczkami i w pośpiechu przeszedł koło teatru Oscars. nic mi nie grozi. ale jej struny głosowe nadal były w kiepskim stanie. z każdej sytuacji jest wyjście. że zamykamy dzisiaj o piątej * powiedziałjeden z przedszkolnych opiekunów. że Thomas prawie nie słyszał swoich myśli. wstrzymaj oddech. mogłaby spróbować je zdjąć. zanim włączyła się poczta głosowa. Nagle gdzieś w ciemności rozległa się pierwsza fraza 40. co oznaczało. że na stadionie prace idą pełną parą. * Pomocy! * krzyknęła tak głośno. Na drugim końcu korytarza powinni być ludzie. Może trochę niewygodnie. Fraza rozpoczęła się na nowo. * Dopóki tej wariatki tutaj nie ma. Nie wpaść w panikę. a teraz punktualnie wracał do domu mimo przecieku o propozycji budżetu na politykę regionalną. spokojnie. że nikt jej nie usłyszy. * Przepraszam za spóźnienie. Elektroniczne dźwięki wprawiły Annikę w takie zdumienie. kiedy zadzwoniła komórka. Niemal biegiem ruszył w kierunku mostu Kungsbron.. która go zaskoczyła. Takt po takcie całej frazy. Jeśli będzie krzyczała wystarczająco głośno.. * Wszystko będzie w porządku * powiedziała głośno do siebie. oddech. * Proszę o odebranie dzieci * powiedział mężczyzna w słuchawce. Annika była jedyną osobą w mieście. Ostrożnie zaczęła czołgać się w stronę dźwięku. a ona nie raczyła nawet odebrać swoich dzieci z przedszkola o czasie. że to jedynie szczękają łańcuchy oplatające kostki. że słyszy piski biegających wokół gryzoni. * Pomocy! * krzyknęła znowu. Przez chwilę klęczała na żółtym linoleum i myślała. że zaprzestała ćwiczeń oddechowych. ale spostrzegła. Potem ostrożnie ruszyła z powrotem w stronę materaca. może ją usłyszą. nie wpaść w panikę. wstrzymaj oddech. że ogarnia ją panika. spokojnie. wyszedł z dziećmi. stary przebój Glorii „First I was afraid. o co chodzi. Gdyby tylko Beata zostawiła światło. Za chwilę rozmowę przejmie poczta głosowa. poradzisz sobie. . Nie oddychaj za szybko. symfonii Mozarta. Przed klubem jazzowym „Fasching" stała grupa czarnych mężczyzn. która miała ten właśnie sygnał. * Pomocy! Oddychała szybko i intensywnie. ale jeśli tylko będę się ostrożnie poruszała. z jeszcze gorszym efektem." Potem płakała bezgłośnie w ciemność. niczym zaklęcie. dwa. wszedł do bramy przed sklepem futrzarskim i zapytał. Jej komórka! Działała wtym podziemiu! Niech Bóg błogosławi Comviq! Podźwignęła się w kucki. Okrążył Burger Kinga. Torba była poza jej zasięgiem. Złość wezbrała w Thomasie z gwałtownością. jeden. * Powiedzieliśmy przecież.

Obróciła się na pięcie i wyszła z mieszkania. Będą tam miały ciebie. Dzieci siedziały ubrane przy drzwiach. że mama czeka na nie w domu z bułeczkami i prezentami. jeśli masz coś przeciwko temu. babcię i dziadka.. że jeśli wezmę tę sprawę. że powinna się odchudzać. * Kto wziął urlop wychowawczy i przez dwa lata siedział z dziećmi w domu? Kto najczęściej zostaje z nimi. Thomas skręcił z Fleminggatan na schody koło restauracji „Klara Sjó". by się nim zająć. Chcesz. sama ją słyszałam. Za to kiedy wróciły do miasta. nie zabierając ze sobą nic poza szczoteczką do zębów. Ten jeden raz zamierzam to zrobić i to twój cholerny problem. Thomas dostrzegał też inne oznaki. jaką odczuwał w tej chwili. Będę miała dodatkowy tydzień tylko dla nich. Po pewnym masowym morderstwie. I że dzieci stanowczo za długo są w przedszkolu. nie była przygotowana na taką presję ze strony innych.. ale teraz załatwiłam sobie tak. schudła pięć kilo. Gdzieś wtedy popełniono morderstwo i Annika oczywiście natychmiast zarzuciła wszelkie urlopowe plany. * Tak. tylko czasami. Zbladła na twarzy i odpowiedziała „oczywiście. Dzieciom bynajmniej nie. by ją zranić. Zepsuło mu to oczywiście całe Midsommar. Ellen trzymała w objęciach swego niebieskiego misia. Nie protestuj. że grozi jej niedowaga. ponieważ jego żona stawiała pracę wyżej od rodziny.. Popatrzyła na niego z niesmakiem. na co Annika przybrała zimny i odpychający ton. to ty jesteś egoistą. kiedy są chore? Kto odprowadza je codziennie do przedszkola i z reguły odbiera? Podeszła bardzo blisko niego. dostanę cały tydzień dodatkowego urlopu. ale nie bardzo jej wierzył. masz całkowitą rację. Odrabiała to przez następne pięć miesięcy. zaniedbywała na przykład posiłki. bo przyjedzie masa ludzi.Taki los spotykał go za to. * Nie robię tego tylko dla przyjemności * powiedziała. Ta konstatacja w niczym nie osłabiła wściekłości. Przez miejski rozgwar mógł usłyszeć jej głos. Potraktowała to jako komplement i z dumą opowiadała o tym przez telefon wszystkim przyjaciółkom. * Praca jest dla mnie ważna * powtarzała. Kiedy odpowiadała. W ośrodku zdrowia ostrzegli ją. jaką masz wspaniałą rodzinę i że wcale żonka nie pracuje na okrągło. gdy jego rodzice zaprosili ich na Midsommar do domku na szkierach. * Ważniejsza niż dzieci? * wykrzyczał pewnego razu. Po fakcie musiał więc jej przyznać rację. * Dla ciebie praca jest ważniejsza od rodziny * wyrzucił z siebie tylko po to. Kiedyś mieli na ten temat dyskusję. była zupełnie spokojna: * Nie. Stanowisko szefa działu wcale Annice nie służyło. były zmęczone. Mieli z tego powodu kilka wyjątkowo gwałtownych kłótni. Tym razem zamierzam wybrać pracę. zresztą tak samo było w jego przypadku. żebym pojechała. i wszystkich kuzynów. * W ogóle nie myślisz o dzieciach * powiedział wściekły. Na wyspie nie będzie im mnie brakowało ani przez chwilę. szalały z radości. Thomas. * Jesteś cholernie niesprawiedliwy. jak przepowiedziała Annika. * Oczywiście lubię pracować. * To mama miała nas dzisiaj odebrać * stwierdził niezadowolony Kalie. zwłaszcza raz. nie tęskniły za nią ani sekundy. że był wyrozumiały i popierał równouprawnienie. * Gdzie jest mama? . Praca nie była dla niej ważniejsza od rodziny. że nie". Przez ostatnie dwa miesiące wszystko kręciło się wokół gazety. wiem. że twoja matka tak uważa.. Na dodatek potrafiła sobie czasami ubzdurać. poszedł wzdłuż nadbrzeżnej promenady Kungsholms Strand i wszedł do przedszkola od tyłu. * Egoistka * powiedział. żeby pokazać swoim rodzicom. Jego dzieci ugrzęzły w komunalnym przedszkolu dzień przed Wigilią. że Annika nie czuje się dobrze. kiedy nie było jej przez osiem dni.

by Anders Schyman stracił panowanie nad sobą. Anders Schyman czuł narastającą panikę. prawda? Musimy niestety prosić pana. Podobnego kolegium nie było w gazecie od wielu lat. miał zaciśnięte zęby. ledwie zdążyli przepchnąć się do wyjścia. Thomas pochylił się i wziął dzieci na ręce. że muszą szukać Anniki. * Nie waż się tego mówić! * krzyknął i szarpnął Johanssona. Jansson tradycyjnie przyszedł ostatni. Ale Schyman wybuchnął. * Schyman spojrzał na mężczyzn zgromadzonych wokół stołu: Foto*Pelle. * Nie należy biec do autobusu * powiedział rozeźlony kierowca. Wszyscy mieli pochylone głowy. przepraszam. Zdziwiony podniósł wzrok i zobaczył dwóch umundurowanych policjantów na schodach. nagle dotarła do Thomasa. Naczelny przez kilka chwil sapał szefowi działu wiadomości w twarz. Thomas wpatrywał się w policjanta. Świadomość. opryskując sobie udo. psami i trzema wózkami. Nie odebrał pan żadnej wiadomości od nas albo od gazety? * Tata. * Sprzedamy cholernie dużo gazet * powiedział Ingvar Johansson. ścigać Zamachowca. wchodząc do pokoju. spostrzegając. instynkt podpowiadał mu.? * Nie wiemy. * Nie mam pojęcia. * Pan Thomas Samuelsson. zwolnił uścisk i odwrócił się. pomyślał Thomas... Anders Schyman odwrócił się ku ciemności za oknem. dokąd idziemy? * zapytał Kalie i wziął ojca za rękę. był naprawdę zły. aż zajęło cały pokój. Gdyby był pan uprzejmy pójść z nami. * Ogromnie przepraszam * rzekł Thomas. że w pańskim mieszkaniu jest bomba. ale potem się zreflektował. Zdawał sobie sprawę. gdzie jest. * Jak robimy? Na kilka sekund w pomieszczeniu zapadło milczenie. * Przepraszam * powiedział. otwierając bramę numer 32. Szef nocnej zmiany był blady. że gazeta nie powinna się ukazać. Jansson i Ingvar Johansson. skoro rodzice dają zły przykład? Thomas czuł. w tłoku między świątecznymi prezentami. usłyszał. że ktoś wymawia jego nazwisko. Thomas jęknął głośno. * Ale dlaczego? * Obawiamy się. rosło. Johansson był tak zszokowany.. że jeszcze chwila i uderzy drania za kierownicą. by wziął pan dzieci i poszedł z nami.Opiekun. W jego głosie nie było zadowolenia ani triumfu. że nawet nie poczuł oparzenia * nigdy nie widział. Szybko wyszedł z dziećmi. * Chodźmy więc * powiedział zduszonym głosem. by przechodziły dalej. wspierać jej rodzinę. cichym i skoncentrowanym głosem: . Kiedy dojechali do Kungsholmstorg. ale bez swoich zwykłych okrzyków. że wydarzyło się coś strasznego. na którym zazwyczaj siedziała Annika. że to będzie jego najtrudniejsze wydanie. Nasi śledczy powiedzą panu więcej. dlaczego żona nie przyszła. Gdy strzepywał śnieg z butów na wycieraczkę. Oszaleję. * Nie jestem sobą. Krzesło. Ingvar Johansson zaczął mówić. cokolwiek. Ellen przewróciła się i zaczęła płakać. Pokazał bilet miesięczny i popchnął dzieci. tak że ten upuścił kubek z kawą.. tylko smutna konstatacja. * Okej. Annika! Boże święty! * Co z moją żoną. Zniknęła przed południem. Musieli stanąć w przejściu. * Jak mamy nauczyć tego dzieci. który został z dziećmi. * Tego kwadransa nikt mi nie zwróci * powiedział. zasłaniając rękami twarz. przed barem „Pousette a Vis" dogonili autobus nr 40. * Szukaliśmy pana przez całe popołudnie. jak bardzo jest zadyszany. Szefowie kultury i sportu poszli do domu.

* Tak, dotychczasowe ustalenia to zaledwie zaczątek, można powiedzieć, trzeba podjąć liczne decyzje odnośnie do wydania w tej... * niepewnie przewertował papiery. Sytuacja wydawała się absurdalna i nierzeczywista. Niezwykle rzadko zdarzało się, by kwestie omawiane w tym pomieszczeniu dotykały osobiście zgromadzonych w nim ludzi. A teraz dyskusja dotyczyła ich koleżanki. Gdy Ingvar Johansson powoli referował swoją listę i wykonaną pracę, mężczyźni mimo wszystko znaleźli pociechę w codziennej rutynie. Nie załamali się, jedyne, co mogli w tej chwili zrobić, to kontynuować swoje zajęcia najlepiej jak tylko potrafili. A więc tak się człowiek czuje, kiedy kolega z pracy zostaje ofiarą, pomyślał Schyman, wpatrując się w okno. Nie od rzeczy będzie zapamiętać to uczucie. * Przede wszystkim mamy bombę wterminalu pocztowym, musimy się tym zająć * powiedział Johansson. * Jeden artykuł musi być o ofiarach, naj ciężej ranny mężczyzna zmarł godzinę temu. Był samotny, mieszkał w Solnie. Życiu pozostałych nie zagraża niebezpieczeństwo. Ich nazwiska zostaną uj awnione wieczorem albo w nocy, liczymy oczywiście na ich zdjęcia. Potem mamy zniszczenia... * Zostawcie krewnych w spokoju * rzekł Schyman. * Co? * Rodziny rannych pocztowców. Powiedziałem, zostawcie je w spokoju. * Jeszcze nie mamy ich nazwisk * przypomniał Johansson. Schyman odwrócił się do zebranych. Niepewnym gestem przesunął ręką po włosach, burząc fryzurę. * Okej * powiedział. * Przepraszam. Mów dalej. Ingvar Johansson wziął kilka głębokich oddechów, zebrał się w sobie i kontynuował. * Weszliśmy do pomieszczenia, w którym wybuchła bomba. Przyznam się, że nie wiem, jak Henrikssonowi się to udało, ale dostał się do środka i zrobił cały film zniszczeń. Pomieszczenie jest normalnie zamknięte nawet dla pracowników spoza działu, leżą tam tylko wartościowe przesyłki. No, ale mamy zdjęcia. * Do tego możemy dołożyć zasadniczą dyskusję. * Schyman zaczął wolno przechadzać się wokół stołu. * Jaką odpowiedzialność w takiej sytuacji ponosi poczta? W jakim stopniu mają kontrolować przesyłki? Gdzie przebiega granica między prawem ludzi do prywatności a bezpieczeństwem personelu pocztowego? Trzeba porozmawiać z dyrektorem generalnym poczty, związkiem zawodowym i właściwym ministrem. Redaktor naczelny zatrzymał się przy oknie i spojrzał w ciemną noc. Słyszał szum wentylacji i nasłuchiwał odgłosów ruchu ulicznego, ale ten nie docierał na górę. Ingvar Johansson i Jansson notowali. Po krótkiej chwili szef działu wiadomości ponownie zabrał głos. * Potem mamy rzecz, która dotyka nas bezpośrednio: bomba była wymierzona przeciwko szefowej działu kryminalnego naszej gazety. Musimy to zrelacjonować w całości, od pory lunchu, kiedy Torę Brand miał odebrać list, do działań policji w celu ustalenia nadawcy. Mężczyźni notowali, redaktor naczelny słuchał odwrócony plecami. * Annika zaginęła * powiedział cicho Johansson. * Musimy to przyjąć do wiadomości i chyba o tym napisać, czy nie? Anders Schyman odwrócił się. Ingvar Johansson miał niepewną minę. * Pytanie brzmi, czy w ogóle powinniśmy pisać, że bomba była wymierzona w nas * rozważał szef działu wiadomości. * Możemy potem być zasypywani listami z bombami, możemy ściągnąć na siebie chmarę naśladowców, którzy zaczną porywać naszych reporterów i grozić wysadzeniem ich w powietrze... * Nie wolno nam myśleć w ten sposób * sprzeciwił się Schyman. * Wtedy w ogóle nie moglibyśmy pisać o przestępstwach. Zrelacjonujemy wszystkie wydarzenia, włącznie z tymi, które dotyczą nas samych i naszej szefowej działu kryminalnego. Porozmawiam natomiast z mężem Anniki, Thomasem, co napisać o niej jako osobie prywatnej. * Czy on już wie? * zapytał Jansson, a Anders Schyman westchnął.

* Policja dotarła do niego tuż po wpół do szóstej. Był cały dzień w Falun i wyłączył komórkę. Nie ma pojęcia, co Annika miała dzisiaj robić. * Czyli zamieszczamy artykuł o zaginięciu Anniki * powiedział Jansson. Schyman kiwnął głową i ponownie się odwrócił. * Przedstawiamy jej pracę, ale ostrożnie podchodzimy do informacji o niej jako osobie prywatnej * podsumował Ingvar Johansson. * Następną rzeczą muszą być teorie policji, dlaczego właśnie Annikę to... spotkało. * Wiedzą dlaczego? * zapytał Foto*Pelle. Szef działu wiadomości potrząsnął przecząco głową. * Nie ma żadnego związku między nią a pozostałymi ofiarami, nigdy się nie spotkali. Według policji Annika dogrzebała się do czegoś, do czego nie powinna. Od pierwszej sekundy tej historii trzymała rękę na pulsie i w tym należy szukać motywu. Po prostu za dużo wiedziała. Mężczyźni zamilkli i wsłuchiwali się we własne oddechy. * Niekoniecznie * zaoponował Schyman. * Ta łajdaczka nie działa racjonalnie. Mogła wysłać bombę z jakiegokolwiek powodu, zrozumiałego tylko dla niej. Pozostali jednocześnie podnieśli wzrok. Naczelny westchnął. * Tak, policja sądzi, że to kobieta. Myślę, że z tym wyjdziemy, pal licho policję i ich cholerne śledztwo. Annika wiedziała już rano, że policja ustaliła, kim jest Zamachowiec, ale nie powiedzieli jej, kto to jest. Napiszemy, że policja szuka podejrzanego, kobiety, która się ukrywa. Anders Schyman usiadł przy stole i ukrył twarz w dłoniach. * Co zrobimy, jeśli dostała się w ręce Zamachowca? Co zrobimy, jeśli zginie? Pozostali nie odpowiedzieli. Gdzieś w redakcji grał telewizor, przez gipsowe ściany słyszeli głos spikera „Aktualności". * Musimy przedstawić w skrócie dwa poprzednie wybuchy * przejął inicjatywę Jansson. * Ktoś dociekliwy musi porozmawiać z policją, jak doszli do tej właśnie kobiety. Na pewno są szczegóły, które powinniśmy... Zamilkł. Nagle przestało być oczywiste, co jest jeszcze interesujące. Horyzont się załamał, punkt zerowy przesunął. Wszelkie punkty odniesienia zniknęły, skala przewróciła się do góry nogami. * Musimy spróbować podejść do tego na tyle normalnie, na ile się da * powiedział Schyman. * Zachowujcie się rutynowo. Ja zostanę tutaj na noc. Jakie mamy zdjęcia do artykułów? Głos zabrał redaktor graficzny. * Zdjęć Anniki mamy mało, ale latem robiliśmy zdjęcia portretowe do galerii pracowniczej. To powinno się nadać jako ilustracja. * Mamy jakieś, które pokazuje ją w pracy? * zapytał Schyman. Jansson strzelił palcami. * Mamy jedno zdjęcie Anniki z Panmundżonu, tej zdemilitaryzowanej strefy między Koreą Północną a Południową. Stoi na nim koło prezydenta USA. Była tam jesienią na stypendium i dołączyła do delegacji prasowej przed rozmowami czwórki w Waszyngtonie, pamiętacie? Wyszła z autobusu akurat, gdy prezydent wysiadał z limuzyny, i AP zrobiła zdjęcie, na którym stoją koło siebie... * Bierzemy je * zadecydował Schyman. * Zebrałem archiwalne zdjęcia uszkodzonego stadionu, hali Satra, Furhage i tego budowlańca Bjurlinga * powiedział Foto*Pelle. * Okej * rzekł Schyman. * Co dajemy na jedynkę? Wszyscy milczeli w oczekiwaniu, że sam naczelny powie to głośno. * Zdjęcie portretowe Anniki, najlepiej takie, na którym się uśmiecha. To ona jest wiadomością dnia, bomba była przeznaczona dla niej, potem Annika zniknęła. Tylko

my o tym wiemy. Myślę, że zachowamy logiczny i chronologiczny porządek, szóstka*siódemka: zamach bombowy w terminalu pocztowym Sztokholm*Klara; ósemka*dziewiątka: kolejne ofiary; dziesiątka*jedenastka: nasza reporterka zaginęła; dwunastka*trzynastka: Zamachowiec jest kobietą, policja ustaliła, kto to jest; czternastka*piętnastka: przypomnienie zamachów, dyskusja o bezpieczeństwie przesyłek pocztowych w konfrontacji z tajemnicą korespondencji; środek: artykuł o Annice i jej pracy, zdjęcie ze strefy zdemilitaryzowanej... Schyman umilkł i podniósł się zniesmaczony własnymi decyzjami. Ponownie stanął przy oknie i zaczął wpatrywać się w punkt nad pogrążoną w ciemności ambasadą. Właściwie nie powinni tego robić. Właściwie gazeta nie powinna się ukazać. Właściwie nie powinni w ogóle pisać o Zamachowcu. Czuł się jak potwór. Pozostali szybko omówili resztę zawartości gazety. Kiedy wychodzili z pokoju, nikt nie odezwał się ani słowem. Annika marzła. W korytarzu było dosyć zimno, na jej wyczucie jakieś osiem do dziesięciu stopni. Na szczęście rano nałożyła pod spodnie rajtuzy, ponieważ po pracy chciała wrócić do domu na piechotę, więc przynajmniej nie zamarznie na śmierć. Skarpety miała jednak przemoczone od brnięcia w śniegu, ziębiły jej stopy. Próbowała poruszać palcami, żeby zatrzymać ciepło. Robiła to ostrożnie, bała się zbyt gwałtownych ruchów, ładunek wybuchowy na plecach mógł eksplodować. W nieregularnych odstępach czasu zmieniała pozycję, żeby dać odpocząć różnym częściom ciała. Jeśli leżała na boku, jedno ramię było przygniecione, kiedy kładła się na brzuchu, bolał ją kark, od klęczenia lub siedzenia w kucki drętwiały jej nogi. Momentami płakała, ale z upływem czasu była coraz bardziej opanowana. Wciąż jeszcze żyje. Panika ustąpiła, powróciła zdolność logicznego myślenia. Annika zaczęła się zastanawiać, jak ma postępować, żeby wyjść z tego cało. Uwolnienie się z więzów i ucieczka były nierealne, przynajmniej w tej chwili. Wykluczone było również zwrócenie na siebie uwagi robotników na stadionie. Zresztą Beata przypuszczalnie kłamała, mówiąc, że prace idą pełną parą. Zaczynaliby remont dzień przed Wigilią? Poza tym Annika nie widziała koło stadionu ani jednego człowieka czy samochodu. Gdyby robotnicy rzeczywiście pracowali, przed stadionem parkowałyby różne pojazdy. Wszystko jedno, i tak już dawno poszliby do domu, tymczasem musiał zapaść wieczór. Oznaczało to, że chyba już zaczęto jej szukać. Annika rozpłakała się, kiedy uświadomiła sobie, że nikt nie odebrał dzieci z przedszkola. Wiedziała, że personel potrafi być niemiły, przekonał się raz o tym Thomas mniej więcej rok temu. Dzieci czekały, żeby pójść do domu i ubrać choinkę, a ona nie przyszła. Może nigdy nie wróci do domu. Może nie zobaczy, jak dorastają. Ellen pewnie nawet nie będzie jej pamiętała. Kalie może zachowa jakieś mgliste wspomnienie mamy, zwłaszcza gdy będzie oglądał zdjęcia z zeszłego lata, które spędzili w domku na wsi. Łzy ciekły jej ciurkiem. To było tak strasznie niesprawiedliwe. Po jakimś czasie łzy przestały płynąć, nie miała już siły płakać. Nie wolno jej myśleć o śmierci, bo jeszcze okaże się to samospełniającą się przepowiednią. Wydostanie się z tego. Będzie w domu na Wigilię, na Kaczora Donalda o trzeciej. Nie wszystko stracone. Ekesjó ma wobec niej jakieś plany, w przeciwnym razie Annika już by nie żyła, tego była pewna. Poza tym redakcja i Thomas z pewnością podnieśli alarm, że zaginęła, i policja szuka jej samochodu. Niestety ten stał prawidłowo i dyskretnie zaparkowany w szeregu innych aut, pod blokiem oddalonym pół kilometra od stadionu. Kto zresztą wpadłby na to, żeby zejść do tego korytarza? Dotąd nikt tego nie zrobił, inaczej ujawniono by tę kryjówkę. Jak to możliwe, że uszła uwadze policji? Wejście od strony stadionu musiało być dobrze zamaskowane. Telefon komórkowy dzwonił w regularnych odstępach. Annika szukała patyka lub czegoś podobnego, czym mogłaby przyciągnąć do siebie torbę, ale nic nie znalazła. Mogła się

tym wyżej mieliśmy lekcje. Doskwierały jej głód i pragnienie. jak długo leżała nieprzytomna. Tak muszą czuć się dzieci w pieluchach. ale od tej chwili musiało minąć przynajmniej pięć godzin. Nie było się nad czym zastanawiać. Cagney. Znowu zaczęła płakać * tym razem cicho. Co roku. opierając się na wiedzy Cagney. porywaczowi trudniej przychodziło go zabić. że należy nawiązać porozumienie z porywaczem. twarzą do ściany. Mimo to brał udział w ćwiczeniach rok po . Gdzieś słyszała. Nie miała pojęcia. która jest godzina ani ile czasu przebywa w tunelu. świadczyło to przynajmniej o tym. W mojej klasie był chłopiec * zapomniałam jego imienia * który chorował na epilepsję. by wzbudzić empatię u porywacza. i postanowiła się przespać. w telewizji! W serialu policyjnym „Cagney i Lacey" jedna z policjantek dostała się w ręce szaleńca. Miała jakiś cel w tym. Podczas tej krótkiej rozmowy w hali Satra Beata okazała się niezwykle uczuciowa. Nie bała się ciemności. Nie wiedziała właściwie. Im byliśmy starsi. było prawie wpół do drugiej. Człowiek może przeżyć bez wody tylko kilka dni. Stare szkoły płonęły w owych czasach jak pochodnie. Z jakiegoś powodu nie mógł trzymać rąk nad głową. było co najmniej wpół do siódmej. wszyscy uczniowie i nauczyciele musieli uczestniczyć w ćwiczeniach przeciwpożarowych. Co właściwie Beata powiedziała? Że Annika źle odczytała stan jej ducha? Czy rzeczywiście dlatego tu się znalazła? Sytuacja wymagała lepszego wczucia się w psychikę zbrodniarki. ile trwał pierwszy napad paniki. Annika musiała wymyślić coś innego. na prawym boku. marzeniach i miłości. Musiała uważnie słuchać tej kobiety i starać się w niczym jej nie sprzeciwiać. wszystko po to. by zaglądać tu w czasie świąt. Szczerze coś opłakiwała * cokolwiek to było * i czuła potrzebę mówienia. będzie udawała. że rozumie Beatę i że się z nią zgadza. Jeśli człowiek był odpowiednio rozmowny i przyjazny. Annika znowu zmieniła pozycję. a melodia wydawała się dobiegać z odległości dziesięciu. Pytanie tylko jak. Tak postąpi. Położyła się na materacu. będzie prowadziła dialog. Tyle że pieluchy się oczywiście zmienia. mrok wokół niej nie był niebezpieczny. by więzić Annikę. Musi jasno pomyśleć. jeśli Beata nie wróci! Jeśli zostawiła ją tutaj. przyklękła. wiosną. że próbują się z nią skontaktować. zsiusiała się jeszcze raz. Nie będzie protestować. Annika ponownie zmieniła pozycję. przeszła wcześniej szkolenie. Spotkała już wcześniej Beatę Ekesjo. Szybko pojawiło się dobrze znane uczucie w ciele i chwilę później zasnęła. Stolec stwardniał i drapał. Może ta recepta sprawdzała się w przypadku normalnej osoby. ale Ekesjo była wariatką. powodując nieprzyjemne swędzenie. o swoich dzieciach. będąc zakładnikiem. by umarła! Nikomu nie przyjdzie do głowy. nikt więc nie mógł się wymigać czy tylko markować udziału. Cóż. żeby przestać. ale równie dobrze mogło być znacznie później: wpół do dziewiątej czy dziesiątej. jak należy postępować. Opowiadała o sobie. Annika mogła to wykorzystać. Śmierć Moja szkoła była dwupiętrowym drewnianym budynkiem. była wyczerpana.poruszać w promieniu mniej niż trzech metrów. jak powinien zachowywać się człowiek więziony przez szaleńca. Wysadzała już ludzi w powietrze i nie wykazywała szczególnego współczucia wobec ich rodzin i dzieci. Kiedy tutaj weszła. pomyślała Annika. Nagle uderzyła ją inna myśl: co będzie. ale nie wiedziała. tylko płynąć z prądem. a może to była Lacey. O ile więc mogła oszacować. Drugiego dnia świąt będzie po wszystkim. Albo czytała o tym? Albo widziała w telewizji? Tak. Morderczyni wróci. Później jednak zmusiła się. musi posłużyć się swą wiedzą o niej. że uczono tego na kursach. Nie potrafiła też ocenić.

co właściwie sprawia. Godzinę wcześniej policja poinformowała. że w ich mieszkaniu na Hantverkargatan nie znaleziono żadnego ładunku wybuchowego. Ostateczne pytanie brzmi. Fakt. Kiedy dotarł do ostatniego szczebla. Słońce świeciło zimnym. że jeszcze dzisiaj myślę o tym chorym chłopcu. byłam zupełnie wykończona. a jeśli tak. wiatr był silny i porywisty. W apartamencie obok przebywali dwaj funkcjonariusze ochrony. który nazywamy rzeczywistością. ani tragiczny. która uważała „Grand" za najwłaściwszy hotel w Sztokholmie do zakwaterowywania zagrożonych osób. tylko spokojny. personel był więc nawykły do radzenia sobie w sytuacjach wymagających zachowania ostrożności. odwrócił twarzą do ściany i umarł na naszych oczach. że człowieka uznajemy za żywego. jeśli zajdzie taka potrzeba. przed zamknięciem drzwi ostatni powiew wiatru zmierzwił mu kręcone blond włosy. salonem. żeby razem mogli rozkoszować się luksusem. nie w postaci swojej elektryczności. miał zamknięte oczy i sine wargi. Znajdował się w salonie narożnego apartamentu na piątym piętrze hotelu „Grand". przy rzece. W czasie wizyt państwowych mieszkali w nim często królowie i prezydenci.zakończeniu wojny. Stałam przy drzwiach. każdy szczebel chwytałam w taki sam kurczowy uścisk. lecz mojej. zielona . żeby Annika była tutaj. który zmusił owego chłopca do zejścia po drabinie. wpatrywałam się w ciemnoczerwoną fasadę szkoły. na Skeppsbron taksówki przesuwały się w stronę restauracji*browaru „Gamla Stans Bryggeri". Chciałby. Pytanie brzmi. Anders Schyman zadecydował. Szarobrązowa fasada Zamku była oświetlona. był tylko trochę bledszy. jak ów chory chłopiec schodzi powoli po drabinie. kiedy nosze z głuchym odgłosem umieszczono w tym dużym samochodzie. Powoli odwróciłam się. usłyszałam. Apartament był wielkości przeciętnego dwupokojowego mieszkania. Chłopiec nie był ani nieprzyjemny. Thomas odwrócił wzrok od okna i rozejrzał się po pogrążonym w półmroku pokoju. Schodząc. Przyjechała karetka i zabrała go. starając się dojść do siebie. że sama niszczyłam ludzi na inne sposoby niż ten nauczyciel. ja zostałam. Jest obecny w tym wymiarze. jak mówi: . z przedpokojem. jakie można mu wyrządzić. że nie odczuwałam przerażenia. Później często zastanawiałam się. bladym światłem. Przywiozła ich tu policja. Nienawidzę wysokości i byłam zesztywniała ze strachu. tworząc jakby dekorację na tle zimowego nieba. Nogi mi się trzęsły i podczas gdy moi koledzy wracali do klasy. spędzi święta w hotelu na koszt gazety. Piątek. że Thomas z dziećmi. omal się nie wywrócił. Drogie meble błyszczały. że on nadal istnieje. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego pojazdu. powoduje. czy w takim razie potrzebuję rozgrzeszenia. Wtedy podniosłam wzrok i zobaczyłam. Położył się na ziemi. Musieli jednak pozostać w ukryciu do czasu ujęcia Zamachowca. to od kogo. Było bezchmurnie i mroźno. kiedy kładli go na noszach. Jego ręce lekko się zatrzęsły. woda zamarzła i leżała w dole niczym czarne lustro. Dokładnie pamiętam tamten dzień. Widziałam zwłoki człowieka w moim wieku i wcale to mną nie wstrząsnęło.. sypialnią i ogromną łazienką. Świat w oddali. Chwyciłam za drabinę. Nasza świadomość nie jest w zasadzie niczym innym jak substancjami przenoszącymi impulsy nerwowe i elektrycznością. Widać było kolejkę przed „Cafe Opera". Wyglądał dokładnie tak samo jak zawsze. czy zabicie człowieka to największe zło. kiedy wychodziłam na gzyms. Thomasa zameldowano oczywiście pod obcym nazwiskiem. Czasami podejrzewam. Wciąż pamiętam swoje zdumienie faktem.Nie mam już siły". 24 grudnia Thomas siedział przy oknie i spoglądał na Strómmen. Kiedy dotarłam do ziemi.

Hotel oferował oczywiście siedemdziesiąt kanałów cyfrowych i szereg wewnętrznych kanałów filmowych. Ingvar Johansson przewrócił oczami. ale Thomas nie był w nastroju do oglądania. Patrik Nilsson też był na miejscu. Jedyne. gdzie w ciągu dnia siedział redaktor działu łączności z czytelnikami. Wykąpały się w tej pięknej łazience. jeśli ma się włączoną komórkę. Ingvar Johansson zadzwonił do niego po południu na komórkę. że niespodziewana wycieczka zupełnie je wykończyła. głównie patrzył przed siebie albo rozmawiał cicho przez telefon. które normalnie pracowały w głębi redakcji. Anders Schyman przypatrywał mu się ukradkiem. co zdarzało mu się niezwykle rzadko. że zaczekamy z tą tragedią lotniczą. * Myślę. tylko wró cił tym samym samolotem do Sztokholmu. Podziwiał sprawność działania i zaangażowanie owego młodego człowieka. Robił niewiele. Kalie rozłożył ręce i nogi. poziom hałasu zdecydowanie się obniżył. Berit i Janet Ullberg. Ich świszczące oddechy świadczyły o tym. tyle że ciszej i bardziej mrukliwie. Thomas przypatrywał się im przez chwilę. przyniesione przez hotelową obsługę. Wciągnął głęboko powietrze. która jakby zapadła się pod ziemię. * Patrik aż zawył z radości.wykładzina była gruba jak materac. czy samolot rzeczywiście spadnie. Thomas podniósł się i zajrzał do dzieci śpiących w pokoju obok. * W samolocie nie wolno mieć włączonej komórki * pouczył go Johansson. Bombowej. potem obszedł to duże łóżko i położył się obok Ellen. raz nawet nazwał to świńskim żarciem. że podejrzana kierowała budową stadionu olimpijskiego w Sódra Hammarbyhamnen. był przyzwyczajony do proszkowych wariantów Anniki. Jansson jak zwykle rozmawiał nieprzerwanie przez telefon. co się dzieje. który gra główną rolę w tragedii. ale jak spadnie. rozpłakał się. Thomas nie zareagował. poczuł zapach dziewczynki i pozwolił popłynąć łzom. Obecnie poszukiwania objęły cały okręg sztokholmski. która zdaniem policji była Zamachowcem. podała tylko. Jeden z ochroniarzy pojechał do „Ahlensa". Thomas nie zaprzątał sobie głowy wycieraniem. Rozebrał się po drodze do sypialni. mamy już reportera. gdzie powstawała gazeta. żeby móc na bieżąco śledzić. to nieskrywana radość reportera na wieść o jakimkolwiek wypadku. tym razem pisały przy biurkach nocnych reporterów. Kalie uznał ziemniaki za ohydne. Mała poruszyła się we śnie i wetknęła kciuk do buzi. Kiedy możesz tutaj być? Patrik nawet nie wysiadł w Jónkópingu. Kiedy przypomniał sobie tę idiotyczną kłótnię. tak że zajmował większą część podwójnego łóżka. W redakcji panowała pełna koncentracj a i niemal zupełna cisza. Thomas nie lubił. ale jeszcze nigdy nie było tak cicho jak tej nocy. było w tym niemal coś niesamowitego. Jak zwykle zrzuciły z siebie kołdrę. Thomas ułożył i przykrył Kallego. czyli od wtorku wieczorem. Reporter leciał właśnie samolotem do Jónkópingu. kupił dwie piżamy i kilka gier Gamę Boy. to będziesz miał jutro wyłączność na światowy hit: „Reporter «Kvallspressen» ofiarą tragedii lotniczej * jego ostatnie słowa". Wszyscy zebrali się przy pulpicie. żeby usiąść przed telewizorem. kiedy Annika podawała na obiad smażoną kiełbasę z puree. ale odebrał. zachlapując całą podłogę. w końcu zmusił się. Na kolację zjedli klopsiki z gotowanymi ziemniakami. Jej samochód też zniknął. * I co? Spada? * zapytał Johansson cierpkim głosem. Włożył ostrożnie rękę pod głowę dziewczynki i przyciągnął ją do siebie. rzucił prześcieradło kąpielowe na podłogę. Zjawił się w redakcji o piątej po południu. Policja nie ujawniła nazwiska kobiety. * Jeszcze nie. nie pokazała się w pobliżu swojego domu. Poszedł przez przedpokój do łazienki. przemył twarz lo do watą wodą i umył zęby hotelową szczoteczką. Thomas krążył niespokojnie po grubych dywanach. * Chciałem tylko sprawdzić. co go raziło. Odkąd przed kilkoma laty gazetę skomputeryzowano. Policja nie natrafiła na żaden ślad Anniki. . * Wiem o tym! * wrzasnął zachwycony Patrik. Teraz pisał artykuł o poszukiwaniach Zamachowca przez policję. odkąd nabrali wobec niej podejrzeń. Kobieta. cisnął rzeczy bezładnie na krzesło w przedpokoju i poszedł do dzieci. Ellen leżała skulona między poduszkami. Grube frotte pod jego nogami wchłonęło wodę. Anders Schyman zabarykadował się w miejscu.

żeby wziąć jeszcze jeden kubek kawy. Anders Schyman podniósł się. Ludzie oglądali thriller w TV3 i popijali grzane wino. niektórzy pakowali ostatnie prezenty. Wieczorem zaklasyfikowano jej zaginięcie jako porwanie. Annika zaczęła szybciej oddychać. Strach powodował. Berit i Janet Ullberg popłakały się. żeby przynieść sobie jeszcze kawy. Było mu niedobrze po tych kilku kawach.zabójstwie czy innym nieszczęściu. * No nie. Codziennie piszemy o takich rzeczach. które zdążył już wypić. Beata zwinęła reklamówkę i schowała do kieszeni płaszcza. * Tak. ale zmusiła się. Ruszył się. ciągnący przez tunel. używamy cierpienia jako przyprawy. żeby wstrząsać i poruszać. jak przyśpiesza jej puls. rób. pomyślał Anders Schyman. Stał się niejako naturalnym łącznikiem między redakcją a oficerami śledczymi. ale się jej nie udało. Doświadczenie życiowe powinno jednak z czasem osłabić tę wątpliwą radość. Gdy Annika nie zjawiła się w przedszkolu o piątej. starając się uniknąć drżenia głosu. nikt już więcej do niej nie dzwonił. Annika spostrzegła. A jednak jesteśmy zupełnie nieprzygotowani. tę samą. Schyman wielokrotnie w ciągu wieczoru rozmawiał z policją. postaraj się zdobyć jej zaufanie. W wielu oknach nadal paliło się światło. ustawiała je wokół bateryjki i timera. słuchaj tej kobiety. Annika starała się podążyć za tokiem rozumowania kobiety. czego chce. kiedy dotyka to nas samych. a co? Beata przyglądała się jej przez kilka sekund. Pracownicy byli zszokowani. Annikę obudził zimny powiew wiatru. mimo że było już po północy. by spokojnie patrzeć na Beatę. uśmiechając się. Odezwała się jej podświadomość. o ile było mu wiadomo. zobacz. że miała zupełnie sucho w ustach. zobaczcie! Jak wspaniale. * Jaką prawdę? Beata obeszła stół i po coś się schyliła. To dziwne. Annika usiadła. Ekesjó wracała. Otwarto żelazną bramę. co on oznacza. * Mamy trochę do zrobienia * oznajmiła i usiadła na jednym z składanych krzesełek. że trzyma w ręku pętlę. wodę mineralną Evian. którą wcześniej zarzuciła jej na szyję. Kiedy się wyprostowała. Uświadomiła sobie od razu. Obrócił się plecami do sali i poczłapał powoli w stronę okien za działem dodatku niedzielnego. Schyman zapytał o powód. że nie śpisz * ucieszyła się Beata i podeszła do stolika. * Lubisz„Fazers Bla"? To moja ulubiona * powiedziała Beata. policja zaczęła traktować sprawę jako zaginięcie. Strach sprawił. Annika poczuła. Annika spróbowała się uśmiechnąć. Patrik zapowiadał się na znakomitego reportera. w oknach mieniły się świąteczne lampki. szepnęła: tylko spokojnie. * Ujawnimy w końcu prawdę. by gdzieś dobrowolnie wyjechała. Stukot obcasów zbliżał się. Nie lubiła czekolady i nigdy nie jadła „Fazers Bla'. Na suficie zapaliły się świetlówki. Przekazał jednak dziennikarzom zakaz i. kanapki i tabliczkę czekolady. że Annika znowu skuliła się na materacu i zaczęła spazmatycznie oddychać. co ci każe. Wyjrzał na kamienice sąsiadujące z redakcją. Wcześniej policja zakazała im dzwonić na telefon komórkowy Anniki. ale musiał się ruszyć. Zbliżyła się do materaca z długim sznurem w dłoniach. * Moja też * odrzekła Annika. Dużo balkonów udekorowanych było choinkami. . nie mogła powstrzymać paniki. Annika dostrzegła kilka puszek coca*coli. ale nie otrzymał odpowiedzi. * Nie bój się * powiedziała Ekesjó. Zaczęła wypakowywać artykuły z reklamówki z logo 7*Eleven. Po rozmowie z Thomasem uznano za całkowicie wykluczone.

wzięła kawałek bagietki z serem i szynką i zmusiła się do dokładnego przeżuwania. więc przepraszam cię. że tak wyszło. Annika gorączkowo myślała. jak wyglądają. uspokój się. że kłamałaś. nie spuszczając wzroku z Anniki. * Mogę zapytać o jedną rzecz? * Oczywiście. Trzymając się ściany. zmagała się z nim blisko pięć minut. a Annika uśmiechnęła się. ale wysłuchałaś robotników. nadal ze sznurem w garści. W połowie kanapki musiała przestać. a na plecach ładunek wybuchowy. mocno siedział * odetchnęła. przekręciłaś moje słowa tylko po to. Najmniejsza sztuczka i zaciągnę pętlę na amen. Skóra na przegubach była otarta albo od sznura. kiedy w końcu jej się udało. żebyś się odprężyła! Annika widziała kątem oka. Annika zaczęła od odkręcania butelki z wodą. po drugiej otwarty brązowy karton. Annika napiła się. Rozumiem natomiast. * Nie dość na tym. Potem chwyciła za blat i przyciągnęła stolik do Anniki. do których ponownie zaczęła napływać krew. kiedy zobaczyła jedzenie na stole. Następnie cofnęła się jeszcze raz i przysunęła Annice krzesełko. siedem metrów w korytarzu od strony obiektu treningowego. jak jej kazano. * Nie. Annika odwzajemniła uśmiech. albo od podłogi czy ściany. * No. że musiałam cię bardzo rozzłościć. nadal trzymając sznur w prawej ręce. Poza tym upokorzyłaś mnie publicznie. * No. * Skończyłaś? * zapytała Beata. * Tak. Zaschnięte wymiociny znikły pod piankową gumą. * Chcesz też? * zapytała Beatę. jak kobieta znika za nią. Annika ostrożnie usiadła. nie była w stanie więcej przełknąć. Zestawiła baterię i timer na podłogę. Annika zrobiła. Teraz cię obejdę. Poczuła. Nie chciałaś słuchać mnie i mojej prawdy.* Uspokój się. Nie miałam takich intencji. uśmiechając się. nałożę ci to tylko z powrotem na głowę * powiedziała Beata i zaśmiała się lekko. * Naprawdę tego nie rozumiesz? Annika wstrzymała oddech. było bardzo dobre. W tej samej chwili Annika spostrzegła swoją torbę. to byłaby pora * dodała. Dwa knykcie lewej dłoni krwawiły. * Dlaczego tu jestem? Uśmiech Beaty momentalnie zgasł. . Ekesjó wróciła do stolika tyłem. jak żołądek się jej wywraca. Pętla otoczyła jej szyję. gotowe. dziękuję. Beata trzymała za jego koniec. * Pij.jawezmęsobiepóźniej colę * powiedziała Beata. że nic nie jest w stanie zrobić. Nogi miała przykute do ściany. na szyi pętlę. * Wstań * powiedziała Beata. Po jednej ręce miała skrzynkę z mineksem. Beata przygryzła górną wargę. żeby mieć lepszą historię. że ci smakowało * powiedziała Beata zadowolona i usiadła na drugim krzesełku. * Rozwiążę ci ręce. * Odsuń nogą materac * padło następne polecenie i Annika posłuchała. ale niczego nie próbuj. Napisałaś w gazecie. Annika od razu poczuła mrowienie w palcach. * Fajnie. * Siadaj. Szybko uświadomiła sobie. Beata rozwiązała sznur krępujący ręce Anniki. Ostrożnie przesunęła ręce przed siebie i wzdrygnęła się. Odgłos szurania o linoleum odbił się echem w korytarzu. sznur zwisał niczym krawat. Leżała oddalona o sześć. * Coś taka nerwowa?! Annika wymogła na sobie uśmiech. mówię ci. kiedy zobaczyła. * Uch. że byłam zdruzgotana śmiercią parszywca. * Zjedz trochę * poleciła Beata.

Dlaczego los użył właśnie mnie. Wiem. że Christina i Stefan musieli umrzeć. Beata znowu przygryzła wargę. błękitnym i liliowym. * No ale nie mamy rozmawiać o mnie. * Dobrze. * Zobacz. Annika kliknęła dwukrotnie na ikonkę Worda. że ja musiałam to zrobić. tło stanowił zachód słońca w kolorach różowym. których nie chce. Bynajmniej nie uważam tego za przyjemne. Wyglądał na ciężki. że siedzi wygodnie. wcale tak nie sądzę. który ci nie odpowiada. co znalazłam * Beata wyciągnęła coś z brązowego kartonu. możemy zaczynać * powiedziała. Zaszumiał. * No. żebyś napisała. Annika otworzyła go i włączyła. Było ich niewiele. * Oczywiście * Annika pisała dalej. Chcę. ale byłaś bardzo wstrząśnięta i płakałaś. Był to mały przenośny komputer. Wyglądało na to. Naładowałam porządnie baterię. Że to straszne. zanim wyjawiła: * Kiedyś byłam zmuszona pozbyć się człowieka.0. Im pozwoliłaś się wypowiedzieć. zawahała się. pogodny i ceniony przez kolegów w pracy. * Nie. że źle oceniłam twój stan ducha * powiedziała Annika tak spokojnie jak tylko mogła. założyła nogę na nogę. Po kilku sekundach pojawił się pulpit. gotowe. * Może zastanawiałaś się. Annika pochyliła głowę. otworzyła się wersja 6. * Jasne * odparła Annika i zaczęła pisać. dlaczego cię jeszcze nie zabiłam? Najpierw napiszesz moją historię. że lepiej milczeć i słuchać. Był to stosunkowo prosty macintosh ze stacją dyskietek i wejściem na mysz. * Podniosła wzrok. Do opublikowania w„Kvallspressen". Annika kiwnęła głową i uśmiechnęła się mechanicznie. Annika skorzystała z okazji. że takiej świni jak Stefanowi Bjurlingowi dane było żyć. aby położyć kres niegodziwości? Dlaczego wszystko jest ciągle na moich barkach? Annika uznała. Beata przypatrywała się jej przez chwilę w milczeniu. jeśli tak sądzisz. * Chcę. tak samo obszerną jak artykuły po śmierci Christiny Furhage. Plecami oparła się o ścianę. rozcierała je dyskretnie pod stołem. * Nie chciałam zacytować cię w sposób. * A co twoim zdaniem powinnam była napisać? * Prawdę. w drugiej żółtozielony kabel. Dlaczego nie napisałaś tego. * Masz. Worda i folderu o nazwie „Ja". * Tak. jak to może być. zaczął ładować programy. tylko o tobie i twojej prawdzie. między innymi Microsoft Word. Na pulpicie znajdowały się trzy ikonki: twardego dysku. żeby artykuł był możliwie najlepszy. Palce miała sztywne z zimna i obolałe. . Beata wyprostowała się na swoim krzesełku odległym o parę metrów. Włącz go. że był dobry. Annika wzięła laptop.* Przykro mi. co powiedziałam? Annika poczuła narastającą konsternację. Beata podniosła się i podeszła do Anniki z komputerem w prawej ręce. ale wysiliła się. * Laptop Christiny Furhage * sapnęła Annika. że człowiek jest czasami zmuszony robić rzeczy. byłam zrozpaczona z powodu ludzkiego zła. bardzo go lubiła. ale mnie nie. by zachować spokojny i przyjazny ton głosu. W jednej ręce trzymała baterię. wiem. zapisała moje słowa. * Tak. by wykazać się pełnym zrozumieniem. * Kłamałaś i rozpowszechniałaś fałszywy obraz parszywca * powiedziała po chwili. Że sami byli sobie winni i niesprawiedliwe jest. * Skąd to wiesz? * zapytała Beata. * Napisałaś. ręka Beaty lekko drżała. żeby to była moja opowieść. co powiem.

opowiadali się za równouprawnieniem. ale mnie to nie obchodziło". Mieszkają z dziećmi w Taby. Zajmowały się nami opiekunki. * Okej * zgodziła się Beata. kim byli twoi rodzice. * Zaufaj mi. Robię to codziennie. zresztą opiekunowie też. mam rację? * Tak * potwierdziła Beata nieco zbita z tropu.. a Annika spisywała jej opowieść. że bywam więziona.. i stylistycznie bez zarzutu..* Chociaż musisz zrobić tak. Chodzi przecież o to. Walka zostawia krwawe ślady w kosmosie. które spędzałam w ciemności.. a siostra wykształciła się na rehabilitantkę. Wcześnie zainteresowałam się domami. na które zechcesz. To były lata siedemdziesiąte. * Dlaczego nie? Annika zastanowiła się. oboje dalej pracują i wciąż mieszkają w swojej willi. Gdzie dorastałaś. Mam starszego brata i młodszą siostrę. a ty odpowiesz. Nie zrozumieją cię. Moja siostra i jej koleżanki często mnie w nim zamykały. teraz należało dobrać właściwe słowa. Opiekunki wiedziały. Annika przestała pisać i podniosła na nią wzrok. kolegę z dzieciństwa. Beata zamilkła i Annika przestała pisać. Wyszła za mąż za Nassego. Mama pracowała na pół etatu jako psycholog dziecięcy. bo Los stawia opór. Beata patrzyła na nią przez długą chwilę. * To trochę zagmatwane. żeby zbliżyli się do prawdy. zaczęliśmy ze sobą rozmawiać: mój mały dom i ja. jak szło ci w szkole. czy miałaś rodzeństwo. * Aha. Zgoda? Beata kiwnęła gorliwie głową. tego rodzaju rzeczy. tata ma prywatną praktykę. * Przepraszam. Wtedy czytelnikowi łatwiej będzie dotrzeć do prawdy. Prawda ma po swojej stronie rycerza. Beata spojrzała na nią zdumiona. W końcu zaczęła mówić. * Pomyślałam sobie. że myślami powędrowała gdzieś daleko. żeby było ładne i dobrze się czytało. * Wielu ludzi nie zastanawiało się nad tym tak długo jak ty i nie zdążyło dojść do tych samych wniosków. po jakimś czasie zawsze więc przychodziły i zdejmowały skobel. dzieciństwo pamiętam jako raczej szczęśliwe. Jego apostołowie na ziemi docierają do serca ludzkości i ukamienowują je na śmierć. i nie musi pracować. że może zadam ci kilka pytań. Możemy zacząć? Ekesjó wyprostowała się. W ciągu tych długich popołudniowych godzin. że przerywam * powiedziała Annika. Czytelnik nie nadąży za twoim rozumowaniem. W ogrodzie mieliśmy domek przeznaczony do zabawy. moi rodzice byli lekarzami. . Nadal zresztą są. moi rodzice byli otwarci na nowe idee. a wtedy artykuł nie ma sensu. „Dorastałam w Djursholm.". „Zło jest wszędzie. * Czy możesz opowiedzieć. czy miałaś jakiegoś zwierzaka. jak dorastałaś? * Po co? * Czytelnik będzie mógł cię zobaczyć jako dziecko i utożsamić się z tobą. w tunelu było naprawdę zimno. * Czy możesz opowiedzieć trochę o swoich młodzieńczych marzeniach? * powiedziała Annika. człowieka z krwi i kości. Pożera ludzi od środka. * Może zaczekamy odrobinę z Losem i Złem i podejdziemy do tego bardziej chronologicznie. Niekiedy krzyczały na moją siostrę. To o czym mam opowiedzieć? * O czym chcesz. jakie były twoje ulubione zabawki. Annika widziała w oczach kobiety. Pochuchała na dłonie. * Jak twoje rodzeństwo ułożyło sobie życie? Ekesjó podjęła: „Mój brat został lekarzem podobnie jak nasi rodzice.

Naszkicowane są tylko bladym odbiciem prawdziwych. Gdzie mieszkałam w tamtym czasie? Tam gdzie teraz. Dostałam tam posadę i w ten sposób po raz pierwszy spotkałam Christinę Furhage". Znasz rejon wokół ulicy Yttersta Tvargrand? Jest objęty ochroną konserwatorską.by porozmawiać z domami w nowych miejscach. że lepiej pasowałby mi zawód przedszkolanki albo rehabilitantki. a także potem. kiedy jadę pociągiem przez przedmieścia * to pranie suszące się przy torach. odkąd ruszyła kampania na rzecz przyznania Szwecji igrzysk. * Wiem. w którym oddycham i mieszkam. Domy na papierze nie mówią. Raz odwiedziła mnie Christina Furhage. że właściwie nie obowiązywały żadne ogólne zasady. toteż nasze rozmowy sprowadzają się zwykle do tego. żeby dobrze brzmiało. Nie. Przeczytam później. na ile jesteś zorientowana w branży budowlanej.. Beata znowu zamilkła. Uwielbiam podróżować tylko po to. ale Beata pokręciła głową. . jasne. Moi rodzice byli odrobinę sceptyczni. * Na czym polegała twoja praca? * zapytała Annika. To pomogło mi później podjąć tę trudną decyzję". w cudownym małym domu koło Skinnarviksparken na Sóder. Rozmawiamy ze sobą codziennie.. * Czy to naprawdę ważne? * zdziwiła się Beata. pewnie nie wiesz. odkryłam. Kiedy skończyłam studia. że mój dom mógł ją poznać. bo studiowałam architekturę. Beata wyprostowała się. tylko do góry.. Nie muszę chyba dodawać. ich kształtami. Tyły domów podniecają mnie seksualnie. I co myślałaś. * Tak. Ale nie sprzeciwiali się. pomyślała Annika i uśmiechnęła się. „Nie wiem. kiedy będzie gotowe. kolorami i blaskiem. pomyślała Annika. bo budowa Stadionu Victorii była tak szczególnym przedsięwzięciem. jest dla mnie bardzo ważny. nauczyłam się projektować domy. więc musiałam remontować bardzo ostrożnie. te pochylone balkony. że to ja jestem nowicjuszką? Fundamenty mojego domu położono pod koniec XVIII wieku. którą ukończyłam jako jedna z najlepszych. Westchnęła i mówiła dalej: „Wiedziałam oczywiście. Akurat wtedy szukano pracowników do komunalnej spółki. która miała budować nowy stadion olimpijski w Sódra Hammarbyhamnen. więc chcą wiedzieć. kim jest. byli przecież nowocześni. * Chcesz przeczytać? * zapytała w końcu. ale zyskuję na czasie. Czuję mrowienie wzdłuż pleców. że źle wybrałam. Dlaczego wybrałam projektowanie domów? Kocham budowle! One tak bezpośrednio i szczerze mówią do człowieka. jak wygląda taki przetarg? Zresztą nie ma to większego znaczenia.. Tak więc po zaledwie pół roku pracy znowu poszłam na studia. byłam bardzo zadowolona. Kiedy spaceruję. Annika dłuższą chwilę czekała na dalszy ciąg. ani trochę. Studiowałam na Politechnice Królewskiej. oknami. tym razem budowlane. kiedy wygraliśmy i Furhage została przewodniczącą Komitetu Olimpijskiego. że słucham i się uczę. * Wielu ludzi pracuje. bo studiowałam fasady. nigdy nie patrzę przed siebie. Wymieniamy doświadczenia i mądrości. ale zostałam magistrem inżynierem budownictwa. że napiszesz tak. Kobieta ponownie umilkła. kiedy wykonywałaś swoją pracę. * Tak. uważali. Studiowałam przez wiele lat. Zajęły mi kilka kolejnych lat. jakie miałaś obowiązki. oczywiście * powiedziała głośno. wszystko na ten temat. Wpadałam na drogowskazy i wentylatory w całym mieście. Teraz rozumiem. Mój dom.Ja się nieco wyłamałam. Ty egocentryczna kanalio. Budowle są po prostu moją wielką pasją i chciałam się tym zajmować. Wiele razy widziałam ją w gazecie.

by nie przekraczano limitu wydatków. * Potrzebuję lojalności * powiedziała Christina i pochyliła się ku mnie. czym się zajmuję i jak mi to idzie. Potem zjawili się murarze i stolarze. kobiety. Była rzeczywiście wspaniała. * Beata wytarła nos w rękaw płaszcza. kopano szyby. ale kiwnęłam tylko głową. od razu dostałam sporo dużych administracyjnych r zadań. projektowałam i obliczałam. Uczyniła następczynią tronu. że będzie to wyzwanie. Doskonale pamiętam. * To dla mnie jest bardzo trudne. jest słuszne. ale ponieważ osobiście interesowała się wszelkimi szczegółami.Sztokholm został gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich. wysadzano. „Ciążyła na mnie duża odpowiedzialność. Najpierw uprzątano. jak i inżyniera budownictwa. Beata rozpłakała się. pomyślała Annika. To jest warunek dla osoby podejmującej się tego zadania. z nią na samej górze. a taka szczupła. * Potrzebuję pani niezachwianego przekonania. Pochyliła głowę. Z początku szło całkiem nieźle. Taki wywierała wpływ na innych. którą gotowa jestem wziąć na swoje barki. Zapytała mnie. jak mi to zaproponowała. naprawdę cieszyłyśmy się z takiej szefowej. Zaczęła mnie wypytywać. Ponieważ miałam uprawnienia zarówno architekta. to naprawdę nie warto było sobie zaprzątać tym głowy. by prace toczyły się zgodnie z harmonogramem. Christina wskazała pośpiesznie. Jeśli ona nie wiedziała czegoś o organizacji igrzysk i budowie stadionu. tak bym ja z kolei mogła wykonywać swoją pracę i informować moich przełożonych i ją. Przyjęła mnie do swojego kręgu. Chciałam krzyczeć: «TAK». Zawirowało mi przed oczami. Ci kierownicy mieli na bieżąco składać mi raporty. jak objęła mnie światłem. Nie spotykałam jej zbyt często. Budowa stadionu miała rozpocząć się pięć lat przed igrzyskami. dłonie ściskały kurczowo baterię i kabel. Zatrudniła mnie firma Arena Bygg AB. co do nich należało. kontaktowałam się z podwykonawcami i sporządzałam umowy. Miałam oczywiście mieć pod sobą cały sztab kierowników odpowiedzialnych za poszczególne sektory. cała się trzęsła. Jej obecność sprawiała. dawali z siebie wszystko. Brałam udział w negocjacjach. co robię. wielka. Nie była to wcale oczywista decyzja. * Przepraszam. Byłam wybrana". Miałam wrażenie. że ludzie się starali. Czy mogę na panią liczyć? Pamiętam jej aurę. by dostawy materiałów trafiały w wyznaczone miejsce o określonym czasie. że nie wypadłam najlepiej. że oczywiście będę miała licznych przełożonych. Chciałam krzyknąć: «O. może widziałaś je kiedyś. gdy robiłaś tu rekonesans? Nie? . Robotnicy jeździli maszynami i robili. lekko się jąkałam i pociły mi się dłonie. Żeby tylko nie spowodowała spięcia w baterii i nie zdetonowała ładunku. fascynująca odpowiedzialność. Christina osobiście mianowała mnie kierowniczką budowy. w których będą rozdzielać i nadzorować pracę. Bo zrozumiałam. Furhage musiała je sobie wywalczyć. Miałam własne biuro w jednym z baraków przy samym kanale. napełniła swoją siłą i mocą. ale kiwnęłam tylko głową i powiedziałam. Annika milczała. a Christina Furhage otrzymała stanowisko przewodniczącej Komitetu Organizacyjnego. Wezwała mnie do swojego wspaniałego biura tuż przy Rosenbad z widokiem na Strómmen. Rok przed igrzyskami stadion miał być gotowy do próbnych zawodów. Sznur z pętlą leżał pod jej nogami. czy chciałabym wziąć na siebie odpowiedzialność za budowę stadionu olimpijskiego w Sódra Hammarbyhamnen. Tak dyrygowała facetami z komitetu. co się stało. Bezgranicznie ją podziwiałam. natykałam się na nią od czasu do czasu. Potrzebowała jednak kogoś odpowiedzialnego na samej budowie do pilnowania. że jedli jej z ręki. My. wypełniano i formowano. Ona była niesamowita za tym swoim błyszczącym biurkiem. Wszystko miało zająć cztery lata. że to. kiedy wypowiedziała te słowa. ale sama praca nie była szczególnie skomplikowana. taka osoba do wszystkiego na średnim szczeblu. tak!». o tym wiesz. silna. ale i piękna.

Przewodził im sztab trzydziestu pięciu brygadzistów. by wypełniali swoje zadania. te 75 000 zielonych krzesełek dla widzów. Czasem zostawałam wieczorami. za którą ja byłam odpowiedzialna. kiedy wszyscy mężczyźni poszli do domu. Zdenerwowałam się oczywiście i zapytałam. żeby ignorować moje polecenia. Usiedli przy moim biurku. pozostali po bokach. harmonogram był przestrzegany. Słyszałam. Odpowiedzieli wtedy lekceważąco. Jak nowo narodzone dziecko nie odpowiadał. gdy wydawałam polecenia. okazywać mężczyznom szacunek. Nie mogę umrzeć. . pilnowałam. że musimy przeanalizować nasze następne posunięcie. Starałam się być miła i uprzejma. Zawsze opuszczałam jej biuro z ćmiącym niepokojem w żołądku i dziwnie podniosłym uczuciem. co kiedy ma być gotowe. miałam moc. Raz w miesiącu musiałam stawić się w biurze Christiny i poinformować o przebiegu prac. Moje polecenia były do przyjęcia. Czułam się oczywiście jak idiotka. ponieważ zdążyli już rozwiązać problem w inny sposób. Nie wiem.Mniej sza o to. kiedy pojawili się stolarze. Przesuwałam dłońmi po projektach. Mężczyźni podnieśli się i wyszli. gdzie popełniłam błąd. do złych miejsc. Po przekazaniu każdej wiadomości miałam wrażenie. Wykonywałam swoją pracę. Uważali. a w ich oczach błyszczała pogarda. którzy przychodzili. Obserwowałam każdy szczegół jego rozwoju niczym karmiąca matka. Przepełniało mnie światło. materiały docierały na właściwe miejsce w wyznaczonym czasie. Prawdziwe problemy zaczęły się po położeniu fundamentów. Kalkulacje się zgadzały. którzy mieli przejąć część moich zadań. że zamawiam materiały w złej kolejności. W końcu brygadziści przestali przychodzić. mojego rozeznania czy wiedzy. Moi trzej majstrowie wyszli za brygadzistami i rozmawiali z nimi na zewnątrz. ale przynajmniej słuchali. prace postępowały. jeden naprzeciwko. tak by postępowały w wyznaczonym przez nas kierunku. co mówiłam. Wychodziłam na budowę i usiłowałam ich sprowadzić. miny. Prowadziłam zebrania informacyjno*sprawozdawcze. z zainteresowaniem. mężczyzn w wieku od czterdziestu do pięćdziesięciu pięciu lat. Rozmowy urywane w pół słowa. Od samego początku rozmawiałam ze stadionem. Przyjmowała mnie zawsze serdecznie. pobłażliwe uśmiechy. Chciałam. coś się we mnie załamało. Nadal byłam w kręgu. potężne trybuny wznoszące się ku niebu. na jakiej podstawie podejmują decyzje. stalowe sklepienie dachu. zimne oczy. kiedy pojawiły się pierwsze ostrzegawcze sygnały. ale musiałam o nią walczyć.które uważałam za konstruktywne. Nie umiem powiedzieć. Nie negowano mojej pracy. pomyślałam. ale nastąpiło to dosyć prędko. żebyśmy wspólnie we czwórkę kierowali zatrudnionymi i organizowali prace. Po tym spotkaniu wezwałam majstrów i powiedziałam. ale moje przesłanie nie docierało. nie można było mieć zastrzeżeń do ich jakości. którą zadziwia każdy postęp dziecka. że słuchał. kwestionowali wszystko. Raz powiedzieli. że całe zamówienie jest bez sensu. jeśli przekazywał je ktoś inny. że są zajęci. starałam się być zdecydowana i konkretna. to potrzebny jest ktoś. za pomocą innego fabrykatu. przejmują władzę. Samotnie krążyłam wśród kamiennych resztek stoku narciarskiego i wyobrażałam sobie gotowy stadion. chciała tylko sprawdzić moją lojalność. ale patrzyli tylko na mnie i mówili. Mężczyźni bezpośrednio nadzorujący roboty nie byli specjalnie rozmowni. a na ścianie w baraku powiesiłam duże zdjęcie modelu. Ci nieliczni. których właściwie nie powinnam była dojrzeć. że Christina już o tym wiedziała. Naprawdę kochałam swoją pracę. rozmawiałam z koordynatorami na budowie. Kilkuset mężczyzn mających wykonywać pracę. samych mężczyzn. Pamiętam uczucie po usłyszeniu tych słów. lecz mnie jako człowieka. W tej sytuacji miałam cztery razy więcej obowiązków niż na początku i na mój wniosek zatrudniono trzech majstrów. jak przekazują moje słowa i znajdują posłuch. Pracowałam w ten sam sposób co przez pierwsze lata. kto zna się na rzeczy. jakie mają uprawnienia. że jeśli budowa ma zostać kiedykolwiek ukończona. ale byłam całkowicie pewna.

że się uduszę. gdy ludzie wciąż słuchali charyzmatycznego głosu Christiny. że prace będą postępowały tak sprawnie jak dotąd. Nie mogłam złapać powietrza.". że staje się pani nie do zniesienia na budowie? * dodał drugi. zastąpią ją trzej dotychczasowi majstrowie * oznajmiła Christina. stały się białe i rozmazane. Christina swoim jasnym. że nie wyglądało to zbyt godnie". Kawałek da się przenieść. aż wszyscy zajmą swoje miejsca. Zadzwoniła i poprosiła. Miałam uczucie.. . chciała zapytać. * Jest pani pośmiewiskiem na tym stanowisku * rzekł trzeci. Wkrótce miała przyjść Christina. przywiązał do łóżka. ludzie zamarzali w sople. Opuściłam trybuny i stadion. Następnego dnia nie mogłam tam pójść. chociaż jeszcze nie określiłam jasno celu. który niósł się aż do najwyższych sektorów. Majstrowie nie rozmawiali ze mną. Na jedenastą zostaliśmy wezwani na północne trybuny. Wyjęłam go i wrzuciłam go do szafki. ponieważ od razu po pracy chciałam pojechać do siłowni. jakby niebo zmieniło kolor. * Czy przechowywanie dynamitu nie jest obłożone masą przepisów ochronnych? Mogłaś tak po prostu wejść i go wziąć? Beata spojrzała na nią z politowaniem. mój dom mówił do mnie. kiedy leżałam w łóżku. W baraku miałam torbę ze strojem sportowym. że przyszła poinformować o zmianie kierownictwa na budowie stadionu olimpijskiego. jest pani niekompetentna. stało się białe i błyszczące. Dźwięki ulegały zniekształceniu. że się mylą. ponad dwadzieścia pięć brutto. Wstałam więc i wyszłam. * Beata Ekesjó ustępuje ze stanowiska kierownika budowy. tak żeby mogli zrozumieć. Patrzyłam na nich zdumiona. „Wszystkie przez to przechodzimy". dwadzieścia cztery kilo netto. Annika spojrzała na nią z niesmakiem. * Nie wzbudza pani respektu. a pustą torbę zabrałam na tyły baraków. Kobieta zwiesiła głowę i pociągnęła lekko nosem. * Moja droga. Strach mnie sparaliżował. Torba była bardzo ciężka. „I co z tego?". żeby wejść na trybuny razem z nią. * Puszy się pani jak paw * mówił pierwszy. Czułam jej ciepło i uśmiechnęłam się. Nie przerywaj mi. Rano przyszłam do swojego baraku pełna spokoju. i zadbałam. Tam przechowywano materiały wybuchowe. nie rozumie pani tego? * Zostanie pani sama * powiedział trzeci. powiedziała. zwłaszcza jeśli człowiek chodzi na siłownię trzy razy w tygodniu. Obawiam się. Pamiętam. Paczka dynamitu mieści się idealnie w sportowej torbie. co słyszę. jakby właśnie w tym celu ją wyprodukowano. Traciły rysy. Uratowała mnie Christina. a ich twarze zmieniały się. ale przecież tyle zwykle waży zapakowana walizka. * Nie zauważa pani.. Wiedziałam. to ja byłam szefem budowy. nie ma pani autorytetu. myślałam. Miała do zakomunikowania wszystkim na budowie ważne informacje. * Oni to widzą. że patrzyłam na nich. * Przyszła tu pani z niewłaściwych powodów i z niewłaściwego miejsca. byli już nie do powstrzymania. Zaczekałam. a Beata mówiła dalej: „Wieczorem. * Stawia pani chłopakom za wysokie wymagania * rzekł drugi. * Chwileczkę * powiedziała Annika. jak blisko siebie mogą stać ze względu na ryzyko detonacji. co muszę zrobić. Nie odezwała się jednak. Nie mogłam uwierzyć w to. * Darzę jej następców pełnym zaufaniem i mam nadzieję. w składach odległych od siebie o mniej więcej sto metrów * przepisy określają. ale kiedy zaczęli. żebym następnego ranka przyszła do pracy. Miałam własne klucze do wszystkiego. Tego dnia narodziła się we mnie świadomość.* Nie radzi sobie pani z tą pracą * powiedział pierwszy. ale uśmiechałam się do nich. czystym głosem. szeptał pocieszająco przez tapety w różane wzory.

a jednocześnie silna. wychodziłam do robotników. żeby budynek techniczny był gotowy na próbne zawody. miał na imię Kurt. ale nie z domem. . Znowu pilnowałam harmonogramów i wydatków. Tego wieczoru pieściłam dłońmi ładunki. chciałam zapewnić sobie miejsce przy samej bramie. Twierdził. „Nie wiedzieli. Christina wiedziała o tym. Ostrożnie wniosłam mój skarb do środka. zrozumie. palcem niczego nie tknął. Ostrożnie zaczęłam uprzątać bałagan po Kurcie. ale tylko chwilę. z minimalnym przekroczeniem budżetu. jak i w dotyku przypominały grube parówki wyjęte z lodówki. budżet znacznie przekroczony. że się ze mnie nabijają. 1600 gramów sztuka. Musimy skończyć do nocy. ale tak się wściekł. Kilka razy. * Czy możemy zrobić przerwę? * zapytała Annika. który odmawiał odpowiedzi. co mają ze mną zrobić. * Hm. że budynek wydawał się głuchy i martwy w porównaniu z moim stadionem? Pusta betonowa skorupa pozbawiona linii i formy. by go szpiegować. Były dość miękkie. Poza tym znałam się na rzeczy. wróciłam. a takich kosztów chcieli uniknąć. Wszystko było mocno spóźnione. kiedy przyłapał mnie na podejmowaniu decyzji. Tym razem byłam pierwsza wśród czekających. ale wypełniłam swój obowiązek. Plastik był chłodny. jako jej towarzyszka i następczyni. Pamiętam swój zapał i dumę w tamtym dniu. Christina miała dokonać uroczystego otwarcia. Dopilnowałam. dokładnie jak parówki. nie dając mu jednak tego zauważyć. czego nigdy wcześniej nie robiłam. wieczorami bawiłam się nimi. zwymyślał mnie. Dokonałam tego. Beata zaśmiała się lekko na to wspomnienie. mniej więcej dziesięć centymetrów nad podłogą. W końcu mianowano mnie kierownikiem budowy gmachu technicznego zaraz obok stadionu. Rozmawiałam z facetami. Mój kontrakt obejmował budowę stadionu i wioski olimpijskiej. Musiałam też wychodzić do robotników. Ekesjó podniosła na nią wzrok. Tak. Wiedziałam. pomieszczenia kontrolne i biura. Ale odkąd się pojawiłam. Już pierwszego dnia wbudynku technicznym znikłymi rysy jego twarzy. ale nie umiałam się bronić. Annice robiło się niedobrze ze zmęczenia. nie poddałam się. Starałam się być elastyczna. Zdążyliśmy na czas. * Chciałabym napić się coli. unosiłam się w powietrzu. Mężczyźni zmieniali kształty i masę. wyginając je lekko tam i z powrotem. czasami swobodnie. zwykłego dziesięciopiętrowego budynku przeznaczonego na kable. Był tam już jeden kierownik budowy. Czy muszę nadmieniać. Starannie dobrałam tego dnia strój: bluzka. Przez wiele dni w ogóle się nie pokazywał. Beton zmieniał często kolor. Christina to zobaczy. Okresami bardzo dużo pił i znienawidził mnie od pierwszej chwili. tylko cięższe".„W tym pierwszym kartonie znajdowało się piętnaście ładunków owiniętych różowym plastikiem. Annika poczuła. jak przeszywa ją zimny dreszcz. ale również na widok oczywistego szaleństwa tej kobiety. Nie znosiłam samej budowli. nigdy nie nauczyła się mówić. ale szklana klatka wokół mnie była szczelna. że potem już się nie odważyłam. Za pierwszym razem zgłosiłam jego nieobecność. Ujrzy moje prawdziwe «ja» i wskaże mi właściwe dla mnie miejsce * przy jej boku. że zostałam nasłana. Gdy prosili mnie o zamówienie więcej kątów widzenia i pytali. milkłam. gdzie leżą miarki «na oko». Włożyłam karton do bagażnika i pojechałam do domu. Na końcach miały małe metalowe zaciski. Wyrzucenie mnie oznaczało wypłatę odprawy. więc byłoby szaleństwem płacić za utratę potrzebnego przecież kompetentnego pracownika. Na budowie panował całkowity rozgardiasz. Przestałam go widzieć. 50 na 550 milimetrów. świeżo wyprasowane spodnie. ładunki zarówno z wyglądu. mokasyny. pozbawiona ciężaru. że ponownie jestem godna miejsca w świetle.

I wywołała nazwisko Kurta. „W ostatnim roku często przebywałam na zwolnieniu lekarskim.. dokonywaniu inspekcji i usuwaniu wszelkich niedociągnięć. Zobacz. dzięki któremu budynek techniczny był gotowy w terminie. pomyślała. Formalnie moje obowiązki polegają na objeżdżaniu obiektów treningowych. czy za nią tęsknią. . ona położyła mu rękę na ramieniu. czy zostanie ukończona na czas. że schowałam je w garderobie. która siedziała z głową opartą na rękach. gdy tylko próbowałam z nim rozmawiać. Miała wrażenie. Komórka działała. Ale to nierealne. tak. Annika wzdrygnęła się i uśmiechnęła. Czekam na dalszy ciąg * powiedziała. dopóki była związana i pilnowana przez Zamachowca. uśmiechnął się i wymienił z nią uścisk dłoni. Pięknie mówiła o igrzyskach olimpijskich i naszej dumie * wiosce olimpij skiej. Czyżby przestali mnie szukać? Beata znowu zaczęła mówić i Annika wyprostowała plecy. Gdyby tylko mogła dotrzeć do telefonu. w których pracuję. W korytarzu było zupełnie cicho. ma to być obiekt treningowy dla skoczków o tyczce. brygadzista u podwykonawcy. niż pamiętałam. Beata musiałaby podać jej torbę. a ta piękna hala mu wtórowała. Beata przerwała i siedziała w milczeniu tak długo. Dowiedziałam się. «Dajcie je dziewuszce».. Uśmiechał się głupawo. zadzwonić i powiedzieć. że doskonale je rozpoznawała. sporo jeszcze zostało". to paraliżujące uczucie pojawiało się zwykle po wpół do czwartej nad ranem. że budowa nie szła najlepiej. Najgorszy ze wszystkich był Stefan Bjurling. nie zdążyłam mu powiedzieć. Nie dzwonią już na moją komórkę. tylko pod sufitem ledwie słyszalnie brzęczały świetlówki. Potem pomyślała o dzieciach.. Spojrzała na Beatę.Dawno już nie widziałam Christiny. * Śnisz na jawie? * zapytała Beata. pomyślała Annika.. Nagle zaczęła szybciej oddychać. Śmiał się ze mnie. co mówiłam. Kiedy Christina zjawiła się u nas. Przypomniała sobie pewien artykuł. były wątpliwości. a rezultat znakomity.. czy Thomas znajdzie prezenty. Był piękny wiosenny dzień. właśnie takie masz na plecach. * Nie. ale dźwięk zaniknął. emanowała silniejszym światłem i miała wyrazistsze rysy. Zaklaskała. Zmęczenie dawało o sobie znać bólem w mięśniach. Wtedy byłaby wolna w ciągu kwadransa. który napisała blisko dwa lata temu. Dźwięki były nie do zniesienia". te kanalie. że jej ręce są z ołowiu.. jak mnie zdegradowano: od najdumniejszej budowli do babrania się w niedoróbkach na podstarzałych obiektach treningowych. Annika przepracowała tak wiele nocy. wszyscy klaskali. który remontował halę Satra. by oprzeć głowę na rękach i odpocząć. Nigdy mnie nie słuchał. bardzo mocno rozbolała ją głowa. którzy przyczynili się do tak sprawnego przebiegu prac. kiedy dokonywała inspekcji na stadionie. kiedy robotnicy zapytali go.. Potem ostrożnie odwróciła głowę i zerknęła na torbę. podobnie jak mężczyźni. Karton był pełen małych lasek. chwaliła rob otnikó w i tych. że Annika zaczęła się wiercić. tłumy ludzi wyszły na zamarznięte jeszcze wody. Mimo że część zużyłam. raz mignęła mi gdzieś tylko w oddali. Powołał się na mnie jeden jedyny raz. Przez ostatnie dwa miesiące byłam oddelegowana do hali Satra. Nazywał mnie «dziewuszką» i ignorował wszystko. powiedział.. Budynki szydzą ze mnie. gdzie są. gdy Annika będzie dzwonić. a Kurt podniósł się i podszedł do Christiny. Annika skorzystała z okazji. Tego wieczoru poszłam do magazynu i wzięłam drugi karton oraz torebkę z elektrycznymi zapalnikami. ich usta śmiały się. ważących po sto gramów różowoliłiowych rurek przypominających lizaki. Ciekawe. te kanalie. Nie zdążam nawet podjąć rozmowy z budynkami. mimo że znajdowały się w tunelu. leżącą z boku za jej plecami. skąd. gdzie jest. W kartonie było dwieście pięćdziesiąt sztuk. a potem zakryć uszy. Potem poprosiła do siebie kierownika budowy. gdzie mają wyrzucać śmieci czy rupiecie. Beata siedziała przez chwilę w milczeniu.

Ja stanęłam na krześle. * Miło panią znów zobaczyć * powiedziałam. „Moja decyzja pozwoliła mi przeżyć wieczór. ale uważam.. Beata lekko się uśmiechnęła. kim jestem. pozwalam kamiennym ścianom tańczyć pod moimi dłońmi. ale jej uśmiech się zmieniał. że przyszła Christina. Annika ledwie powstrzymała mdłości. a jej oddech był martwy. Nie dostrzegła swojej następczyni tronu. Christina się uśmiechała. nie wiedziała. że atmosfera przebaczenia panująca w budynku zniweluje wszelkie nieporozumienia. świetlaną aurę i rozjaśnione włosy. głuchy i chrapliwy. to oszałamiająco erotyczne doznanie. przede mną ujawniła się jako potwór. Zrozumiałam. czemu miały służyć te zimne skarby w moim domu. odkryłam jej prawdziwe oblicze. Trudno to wyjaśnić. jej twarz umierała. że ubrałam się zbyt elegancko. Poczułam. że w smaku jest ohydna. Z każdym zamieniła słowo. * Cieszę się. Ale ja zobaczyłam. Ten duży karton był dla Christiny. ale Christinę otaczała jakby aura.". Musiałam się cofnąć. * Czy my się znamy? Nasze oczy się spotkały. Ostatnie duże przyjęcie przed igrzyskami. To było wspaniałe. małe ładunki dla idących w jej ślady. którym była w rzeczywistości. Uśmiechała się. Dziewiczy widok i wiatr. w oczach chyba zakręciły mi się łzy. Ale to nie miało znaczenia. wypiłam kieliszek wina i rozmawiałam z Ratuszem. Często wchodzę na wieżę. ona była wspaniałym człowiekiem. A ty jak uważasz? * zapytała Annikę. przecież zamieściliście ich zdjęcie. co ja: zewnętrzne sukcesy. miałam nadzieję. że mogła pani przyjść! * Dziękuję * odpowiedziała. inni tego nie dostrzegali. * Właściwie powinno się pić Hght ze względu na kalorie. wyciągając rękę. Ściskała ręce jak amerykański prezydent na wiecu przedwyborczym. a jej głos dochodził z przepaści. złym aniołem w aureoli. Wszyscy ją pozdrawiali. ale Christina zbliżała się powoli w moją stronę. na kawalera przy stole? No tak. . to Christina Furhage była złem na ziemi. doskonale wiesz. Stałam w głębi sali. kogo wybrała na swojego księcia. Nie poznała mnie. widzieli to samo. Wszystko zostało objawione. Annika przełknęła ślinę. czuję przeciąg z małych otworów w ścianach i wypoczywam na najwyższym piętrze. oczy pozbawione białek.„Kilka tygodni temu Christina zorganizowała duże przyjęcie w Błękitnej Sali Ratusza. Mówiła. Przechadzałam się między ludźmi. Przyjęto ją jak królową * przecież nią była. Wiesz. dzięki której zawsze była skąpana w świetle. Chyba to rozumiesz? Chyba musisz to rozumieć? Że nie mogła dłużej żyć? Była potworem. robaki wypełzły z jej głowy. że muszę ją zabić. jak ze zbyt wolno puszczonej taśmy. Przyszłam stanowczo za wcześnie i szybko spostrzegłam. Nagle przytłumione głosy rozmów przerodziły się w podniecony rozgwar i wiedziałam. jestem przecież taka niska. Naprawdę cieszyłam się na ten wieczór. Zamiast zębów miała robaki. bo koszmar się jeszcze nie skończył. zniszczyło od środka i wydostało się na zewnątrz. ona z uśmiechem odpowiadała skinieniem głowy. Zło ją pożarło. Nagle wszystko ułożyło się w logiczną całość. Spodziewano się Christiny.. Zeskoczyłam z krzesła i straciłam ją z oczu. Beata otworzyła puszkę coli i piła małymi. wspinam się po schodach. Ratusz jest jednym z moich najlepszych przyjaciół. żeby dobrze widzieć. wszyscy byli zaproszeni. śmierdzący trucizną i zgniłą krwią. a ja uświadomiłam sobie. piękna i spokojna w swoim świetle. * Masz całkowitą rację. ja tego nie dostrzegłam. Mój dom miał rację. Ratusz był moim partnerem i zajmował się mną. był ściekiem. Ale nagle stała przede mną. * Idziemy dalej? * zagrzmiała. ostrożnymi łykami. że na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.

wiedziałam. najbardziej klasycznym narzędziem robotnika budo wlanego. nie można też ustalić. kiedy zobaczyłam Christinę wychodzącą ze Starkę z przyjęcia wigilijnego. Materiał był łatwy do uzbrojenia. niż wyglądam. Przyszła więc. Obok kartonu położyłam szeroką taśmę klejącą. zanim Christina wyjdzie od Starkę. zła jak osa. że gdyby romans wyszedł na jaw. nie sądzisz? W piątek wieczorem. Moje obawy okazały się płonne. Oplecionej różowymi plastikowymi wężami wyjaśniłabym. przewodniczącemu zarządu. Krew we mnie kipiała. Dlatego było to takie proste. że jednak się nie pojawi. bo użyłam tej samej karty. Miałam pecha. Wyczekiwałam pod oknami i mogłam zaobserwować. Potem poszłam szybko w kierunku Ringvagen. że nie zdążę. Gdzie? W żwirowni koło Rimbo. Chciałam to zrobić jak należy. Mój stadion był ze mną. nie pozwoliłabym. wyłączyłam alarm i otworzyłam. gdzie stoi twój samochód. było proste. by potem szybko wsiąść do swojego długiego samochodu. niekiedy odnosiłam wrażenie. Ujawniłabym. nie wiedziałam. Zaparkowałam tam. gdy byłaś w drodze. Pojechałam do domu i zabrałam mój wielki skarb. zadzwoniłam do niej z komórki. żeby przyszła na stadion. Na szczęście poszło dosyć szybko. Długo się zastanawiałam. Timer nabyłam w Ikei. Trwało to dosyć długo i chwilami myślałam. Autobus jeździ tam tylko dwa razy dziennie. Był ciężki. starczą jeszcze na długo. że zobaczyłam jej potwora. Torba była oczywiście ciężka. co ona w nim pisze. wiedzieli o tym wszyscy pracownicy kancelarii. że nadeszła pora. i wiedziałam. Gdybym nadal była tu szefem. że zrobiłam im zdjęcia i przekażę negatywy Hansowi Bjallrze. wystarczyło wetknąć kawałek żelaza w jedną z parówek i poprowadzić kabel do głównego wejścia.potem zanieść na trybuny i nałożyć ładunek wybuchowy. musiałam jeszcze długo czekać w bramie naprzeciwko. w parafii Loharad. by ją poniżyć. Trochę się denerwowałam. Czekałam przed głównym wejściem. że ona to czuje. ale jestem silniejsza. że dzwoniłam wczoraj do ciebie. że się kochają. Przyszła na piechotę przez most od strony Sódermalm. kiedy wprowadza się je w życie. otworzyłam główne wejście. ile mam czasu. żeby wprowadzać w błąd złodziei. Nie można mnie wyśledzić. żeby przy samym stadionie znajdował się taki przybytek. że często do niej jeździ. Domyślałam się. Nawiasem mówiąc. Tam umieściłam akumulator i nastawiłam timer. biały napis błyszczał w ciemności: «Minex 50 x 550. zawsze z komputerem pod pachą. 24. Umieściłam karton na północnych trybunach. dlaczego się tu znalazła. Kiedy zakończyłam przygotowania. jakich ludzie używają w domkach letniskowych. lecz sama wyszłam tunelem. położyłam go na przednim siedzeniu. Podeszłam z torbą do tylnego wejścia. 15 szt. Rzuciłby się na każdą okazję. Powiedziałam. a 1600 gg. Najpierw chciałam ogłuszyć ją młotkiem. za każdym razem jeden lizak. choć musiała bić się z myślami.Plan miałam prosty.0 kg. w powietrzu unosiła się euforia. schowana w cieniu dwóch posągów. czy pisze coś o mnie albo może o Helenie Starkę. bałam się. skutki byłyby fatalne dla Christiny. jeśli nie przyjdzie ze mną porozmawiać. Przekonanie Christiny. ale wolałam zejść po schodach. . Christina miała umrzeć w tym samym miejscu. uśmiechał się do mnie w świetle księżyca. Wiedziałam. Tej nocy stadion był po prostu wspaniały. Rozglądała się niespokojnie wokół. Na dół można zjechać dużą windą. jak wcześniej przećwiczyłam. Na podłodze stał akumulator. bo kupiłam półgodzinną kartę bez abonamentu. Bjallra nienawidził Christiny. że wiem wszystko o niej i o Starkę. który od strony stadionu zaczyna się głęboko pod głównym wejściem. musiałam zdążyć z przygotowaniami. bo zobaczył mnie jakiś mężczyzna idący do tej okropnej meliny. Kiedy Christina wyszła. Część rzeczy ogromnie się komplikuje. taki sam. jak odjeżdża stamtąd nad ranem. wspierał mnie. rozerwana na strzępy na północnych trybunach Stadionu Victorii. który kupiłam na stacji OK w Vastberga. ale miałam dużo czasu i mogłam czekać. Detonowałam tylko małe ładunki. Często śledziłam Christinę. przynajmniej w teorii. w którym mnie zdruzgotała.

że teraz przypadła jej rola słuchacza. czy udało mi się go przetrącić. całe północne trybuny zniszczone. Wiem. Kiedy próbowałam wciągnąć ją na trybuny. Nie było w tym jednak piękna. że z trudem powstrzymywała jęk. * Właśnie * powiedziała. Zaczęła krzyczeć jak opętana. chyba to rozumiesz? Nie chciałam zrobić krzywdy stadionowi. że postąpiłam źle. Nigdy w życiu nie pisała czegoś równie obrzydliwego. * Niestety. Nie chcę uchodzić za bohaterkę. mimo zmiażdżonych członków. To. Lecz ona nie rozumiała. Stałam przy wejściu i słuchałam jej przedśmiertnej pieśni. * Dlaczego płaczesz? * zapytała podejrzliwie Beata. gdy mnie zniszczyła. Kiedy zostało tylko trzydzieści sekund. Była bliska omdlenia. cały czas krzycząc. Wiedziałam. mniej więcej tak. którym była. Zleciłam jego brygadzie dokończenie przebieralni dla sędziów jeszcze przed świętami. bo musiałam skryć się w mojej grocie. * To jest takie niesprawiedliwe. Dogoniłam ją i uderzyłam młotkiem w kręgosłup. Nie miałam takiego zamiaru. Położyłam Christinę między krzesełkami i zaczęłam przymocowywać ładunki taśmą. Annika odetchnęła przez sekundę. Annika czuła się bliska zemdlenia. że będzie pracował sam. że mogłam przymocować te piętnaście parówek. jeden z ciosów trafił w usta. Dlatego tak ważne jest. krzyczała jak potwór. nie poszło po mojej myśli * powiedziała Beata cicho. tylko wpadła we wściekłość. „Ze Stefanem poszło łatwiej. Grał na wyścigach i brał wszystkie . Chyba to rozumiesz? Nie przestawała krzyczeć. że jestem wariatką i mam zostawić ją w spokoju. Christina krzyczała nieludzkim głosem. i doczołgała się do najbliższych schodów. Wiła się jak robak. W końcu leżała na tyle spokojnie. Dlaczego nic nigdy nie wychodzi tak jak powinno? Beata kiwnęła głową i też otarła łzę. Annika czuła. Ładunek na plecach ciążył coraz bardziej. Timer ustawiony był na pięć minut. tak że musiałam zmiażdżyć jej też łokcie i palce. trzęsły mi się ręce. to było straszne. Zabrakło czasu na przebaczenie i refleksję. Traciłam kontrolę nad swoim dziełem. Waliłam na oślep młotkiem. ponieważ Christina była dość ciężka. Wcisnęłam szybko metal w jedną z parówek i pobiegłam do akumulatora. którzy uznają. wybijając jej zęby. nie wiem. To świadczy o jej sile. Byłam w połowie schodów. zmniejszyłam do trzech.. nie uważasz? Niestety nie mogłam obserwować spektaklu do końca. Młotek tańczył na jej twarzy. Beata zamilkła na chwilę i popiła trochę coli. tylko trudne i uciążliwe. chciała się położyć. Po uderzeniu młotkiem Christina nie straciła przytomności. Spociłam się. nogi bolały ją tak. zdołała zdjąć z siebie dwie parówki. że dla robotników z hali Satra zawsze będę obca.. co się wydarzyło. żeby nie mogła z powrotem wstać. Ciągle krzyczała. Wybór miejsca był prosty. Zdruzgotałam jej kolana. a ja nie przestawałam uderzać. jak było naprawdę. jakie to musiało być dla ciebie trudne. nie było jego winą. Nadal krzyczała. Była zmęczona. To tam Stefan przyjął mnie za pierwszym razem i powiedział. * Prawda musi wyjść na jaw. Stoczyła się w dół trybun. Dalej krzyczała. Siedziała nieruchomo na twardym stołku od wielu godzin.nawet jeśli miało to oznaczać eksplozję ładunku i śmierć. zanim odpowiedziała: * Myślę. Powoli zaczęła się długa droga do miejsca. jak łzy ciekną jej po policzkach. wpiła się paznokciami w moje dłonie. którym w rzeczywistości była. w którym stała tego dnia. Musisz napisać.". że ma się poddać. Człowiek bardzo krwawi z oczu. Annika skinęła gorliwie głową. bez upiększania. żebyśmy nie kłamały.Moja przewaga świeciłaby niczym światło gwiazd przez noc. a eksplozja byłaby dop ełnieniem". Christina poprosiłaby o przebaczenie. W końcu się przewróciła i nie był to wcale miły widok. jak zaplanowałam. że znajdą się ludzie. Nie zobaczyłam jej ostatnich sekund. Kiedy w końcu dotarłam do materiałów wybuchowych. kiedy nadeszła fala uderzeniowa * jej siła mnie zszokowała. „Nic się nie udało. więc uderzyłam ją młotkiem w szyję. Nie było to przyjemne. Zniszczenia były ogromne.

możliwe nadgodziny. że Christina Furhage zginęła w wybuchu. aż się ocknie. ale nie próbuj żadnych sztuczek. Umrze. natychmiast spotkały mnie nieuzasadnione pretensje ze strony budowli. był przecież brygadzistą. Bjurling upuścił wiertarkę i przewrócił się na plecy. W zamian kupiłam w sklepie sznur. Jeszcze nie nadeszła pora. Annika podniosła wzrok. W mojej skrzyni było jeszcze dużo skarbów. nie chciałam się tak uświnić jak poprzednio. Tej nocy spałam w nim po raz ostatni. Starał się zostawać sam na budowie. powiedziałam im. Poszłam więc do swojej szafki po torbę. W poniedziałek normalnie poszłam do pracy. Pożegnanie było krótkie i powściągliwe. Zamachowiec musiał mieć wiele możliwości dostania się do środka. Moja wędrówka skończy się w innym miejscu. że Beata użyła dwóch małych kłódek do spięcia łańcuchów. Ta godzina wybiła teraz. że możesz uciec * powiedziała Beata. Kiedy wybuchło. że czuję się dobrze. * Jestem strasznie zmęczona * powiedziała Annika. Przypatrywała się Annice. gdzie hala nie mogła mnie widzieć. kiedy chciał. żeby potem dopisać sobie fikcyjne godziny w raporcie. Tym razem byłam bardziej zdecydowana. * Nie zostało już dużo * powiedziała Beata. ale dosyć niechlujnie. Przecież artykuł nie jest jeszcze gotowy. Kiedy weszłam do środka. żeby rozprostować nogi? Zupełnie mi zdrętwiały. Zawieźli mnie do Szpitala Południowego na ostry dyżur. Poza tym pracował szybko. Stracił przytomność. zauważyłam tylko. Zdawałam sobie sprawę. Gdyby tylko zdobyła kluczyki. że nie. Po drodze upewniłam się. by opuścić go na zawsze. żeby zabrać swoje rzeczy. zarzuciłam mu sznur na szyję i zaciągnęłam. Musiał to robić przez lata. Lizaki. * Nie myśl. Oczywiście na próżno. w której znajdowały się moje skarby: lizaki. Umocowałam mu wszystko na plecach i czekałam cierpliwie. żółtozielone przewody. Annika podniosła się ostrożnie. . Zdecydowałam się dalej kłamać przez jakiś czas. co się wydarzy i dlaczego. Kiedy w hali zrobiło się cicho. Ten. Położyła ręce na kolanach i schyliła głowę. miałam problemy z posadzeniem go na krześle. wyszłam na obchód i zobaczyłam. Zresztą wcale tego nie oczekiwałam. i na piechotę wróciłam do domu. żeby nie upaść. Spodziewałam się tego i wykorzystałam okazję. że nie jest w stanie pisać dalej. kable. można go używać między innymi do dziecięcych huśtawek. podeszłam do niego. Annika poczuła. * Czy mogę wstać. że ktoś inny dokonał mojego dzieła. bo wtedy przyszłaś ty". Już wtedy wiedziałam. Beata przypatrywała się jej w milczeniu przez kilka sekund. Nie miało być żadnych krzyków i awantur. Potem ustawiłam timer na pięć minut i wróciłam do siebie. jest z tej samej rolki. taśma i mały timer. Wczesnym rankiem we wtorek poszłam do hali. Tym razem nie zabrałam młotka. Wtedy wyjaśniłam mu. która nie wiedziała. który masz na szyi. żeby mieć więcej miejsca na nogi. Wyprostowywała i zginała nogi. że nadszedł czas. że następnego dnia chcą mnie przesłuchać jako świadka. Powiedzieli. co właściwie myśleć. że Stefan Bjurling pracuje w przebieralni. Kiedy Stefan wiercił w ścianie. na ile pozwalały szczękające łańcuchy. mogłaby się uwolnić. ale ze mną nikt nie rozmawiał. Wieczorem zamarudziłam w biurze nad papierami. * Dobrze. timer i bateria od latarki. * Oczywiście. Odsunęła krzesełko kawałek od stołu. Nikt go nie sprawdzał. Nic nie powiedział. udałam zszokowaną i zadzwoniłam na policję. że wielu pójdzie tą samą drogą co on. bo jest potworem. Strasznie mnie to przygnębiło i schowałam się w jednym z pomieszczeń. Czas Zła na ziemi dobiegł końca. Lekarze mnie zbadali. Skłamałam. że nigdy nie wrócę. Niepostrzeżenie zerknęła w dół i odkryła. że drzwi hali nie są pozamykane na klucz. Poinformowałam go. że drgają mu powieki. * Co jest? * zapytała Beata. żeby zacisnąć mocniej pętlę. Wszyscy mówili o tym. Przywiązałam go i ubrałam na pogrzeb. musiała złapać się ściany. by powiedzieć prawdę. mówiąc.

Byłby zmuszony żyć dalej.* Chcesz przeczytać? * zapytała. zapytał: * Dlaczego mama nie przychodzi? * Przyjdzie później * rzekł Thomas bez wahania. a potem znowu stanął przy oknie i wpatrywał się w zamek. Thomas szybko się opanował. ale usiadła od razu. Czerwone cyfry rzucały różową poświatę na poszewkę. Tak. Dwa lata temu sześćdziesięcioletni mężczyzna zaginął wśród sztokholmskich szkierów. a wieczorem przyjdzie Gwiazdor. . Musiała przemyśleć następne posunięcie. * Muszę najpierw zrobić siusiu * powiedział Kalie i wyzwolił się z ramion Thomasa. gdybyś przeczytała cały tekst i sprawdziła. Czy będzie w domu na początek filmu? * Z pewnością. * Dokładnie to. Beata przyglądała jej się wnikliwie przez chwilę. jak zareagowałby na wiadomość o jej śmierci. głębia czarnego lustra * widok był naprawdę oszałamiająco piękny. Nie umiał. że ona może nie wrócić. więc połóż się jeszcze na chwilę.. Oświetlone fasady pałaców. Thomas czuł jednak. a Beata kiwnęła głową. jak ma postąpić. inaczej nie da rady. ciągle by o niej rozmawiali i obchodzili jej urodziny. * Dzisiaj jest Kaczor Donald. Nie cytowałam dosłownie twoich słów. Kobieta nie odpowiedziała. musi się przygotować. czego oczekiwałam. * Byłoby dobrze. obudzisz Ellen. blask latarni. * Thomas pocałował malca we włosy. tylko nadałam opowiadaniu nieco bardziej literacką formę * powiedziała Annika. powinnaś też mieć możliwość oceny mojego stylu. dla dzieci. * Tak jest dobrze * powiedziała Beata zadowolona. Kiedy chłopiec wrócił z łazienki. Była 5. jego wzrok padł na radio*budzik przy łóżku. jak by wyglądało codzienne życie bez Anniki. czy wszystko właściwie zrozumiałam. Annika zapadła w rodzaj odrętwienia. Zdecydował się. Tam spędzą święta. kiedy jest nam ciężko. zaczerwienione oczy i głęboko westchnął. Musisz być wtedy w formie. Miał wrażenie.. Widział jedynie czarną dziurę bez dna. potem podeszła do stolika i przyciągnęła go do siebie. * Tak. gdy tylko dzieci się obudzą. Annika położyła się plecami do zbrodniarki. Była wiosenna słoneczna pogoda. * Dlaczego jesteś smutny. odwracając laptop ekranem w stronę Beaty. też płaczemy. * Pst. jaki dzisiaj jest dzień? * Wigilia! * wykrzyknął chłopiec. Tutaj zrozumiał. dla Anniki. Annika była w śmigłowcu. mężczyzna wybrał się na spacer po zamarzniętych wodach i zabłądził. * Marsz do łóżka! Kiedy otulił syna hotelową pierzyną. Policja i straż nadbrzeżna szukały zaginionego przez trzy dni. Nagle dokładnie wiedziała. * Duzi też są czasem smutni * powiedział Kalie. Poszedł do łazienki. Thomas wstał z łóżka. Po prostu za nią tęsknię.49. * Jestem smutny dlatego. Wiesz. Próbował wyobrazić sobie. Musi zobaczyć. Ruch uliczny zamarł. Mieliby wszędzie zdjęcia mamy. mama tak lubi Kaczora Donalda w Wigilię. tatusiu? W drzwiach do sypialni stał Kalie. * Czy mogę trochę odpocząć? * zapytała Annika. który go w końcu uratował. Potarł suche. że w tym pokoju stracił Annikę. i pojedzie z nimi do swoich rodziców w Vaxholm. Thomas podszedł do chłopca i wziął go w ramiona. kiedy Ekesjó zaczęła mówić. Ale powinieneś jeszcze trochę pospać. Nie mógłby już zasnąć. dzisiaj jest Wigilia. że nie ma z nami mamy. że nie zniesie go ani sekundy dłużej. Wymelduje się z hotelu. Odwrócił się od okna i znowu się rozpłakał.

* To nie ja spaceruję po okolicy z dynamitem w torbie. * Dlaczego miałabyś dawać mi prezenty? Jestem przecież Zamachowcem. Pasowałby ci. Szybko zaczęła grzebać wśród przedmiotów na dnie. Ujęła oba paski jedną ręką. w którym ponad szesnaście godzin temu wylądowała torba. paczką podpasek i prezentem dla ciebie. Wodziła bezładnie wzrokiem. * Będę tu stała przez cały czas * zapowiedziała. * Nie chcę ci grzebać w torbie * powiedziała. dziewczyny. Annika odetchnęła głęboko. że ci się podoba. Beata wzdrygnęła się. Ekesjó nadal trzymała oba paski torby. * Nie próbuj żadnych sztuczek * powiedziała z groźbą w głosie i podniosła się. nadal się uśmiechając. miała problemy z akceptacją swojej kobiecej fizjologii. . opuszczając torbę na kolana Anniki. Dokładnie tak jak Annika przypuszczała. * Annika ledwo poznała swój głos zza grzmiących uderzeń serca. że echo odzywało się w głowie. * Dam ci ją. * Przepraszam. Beata wahała się przez chwilę. kilkoma ołówkami. Beata wahała się przez długie sekundy. * Co ty robisz? * Beata pociągnęła do siebie torbę. że kupiłaś mi prezent gwiazdkowy. Nie ma w niej nic poza notatnikiem. Odłożyła baterię i kabel na podłogę. * Teraz już cię znam. tak że rozbolały ją szczęki. Beata nie dała się nabrać. była to zagrywka va banque. Naprawdę należy ci się ładny prezent na gwiazdkę po tym wszystkim. Annice tak waliło serce. Potem zniżyła wzrok na wysokość jej nóg. Annika nadal się uśmiechała. Przecież mnie nie znasz. że wiem! * Okres przedświąteczny zwykle upływa tak szybko. To była jej jedyna szansa. * W takiej małej ładnej paczuszce * dodała Annika. miętosiła w palcach kabel. Leży na dnie pod moimi podpaskami. * Jasne. Kobieta z miejsca stała się podejrzliwa. w drugiej nadal trzymała sznur.* Miło mi. Weź go sobie sama! Wstrzymała oddech. Beata podeszła tyłem do miejsca. * Chyba nie powiesz. Nie wolno jej było prosić. * Przyjemnie mieć do czynienia z profesjonalistami. Annika podniosła ręce w obronnym geście i uśmiechnęła się. * Kiedy go kupiłaś? * zapytała niepewnie. Powoli zbliżyła się do Anniki. przez co przeszłaś. zaciągnę. wtedy wszystko było stracone. * Jest dla Beaty. Jest bardzo ładny. * Czy wiesz. jeśli podasz mi torbę. * Prezent nie jest dla Zamachowca * powiedziała Annika zdecydowanym głosem. jaki dzisiaj jest dzień? * zapytała. * Gdzie go masz? * W torbie. Daj mi spróbować jeszcze raz. Annika zamarła. Uśmiechnęła się do Beaty. Naprawdę się starałam. Beata jej nie uwierzyła. Annika odwzajemniła uśmiech i postanowiła wprowadzić swój plan w życie. * Nie mogę go znaleźć. ale ty bardziej go potrzebujesz. Rzadko udaje mi się kupić wszystkie prezenty. * Jeśli tylko będziesz czegoś próbowała. która miała cholernie ciężko. Drżała na całym ciele. * Szkoda. Chociaż wiesz co? Mam coś dla ciebie. * Przed kilkoma dniami. Prezent kupiłam dla przyjaciółki. Annika ostrożnie włożyła rękę do środka i od razu natrafiła na paczuszkę. * Oczywiście Wigilia * zaśmiała się Beata. a chwyciła za sznur. Te słowa zbiły kobietę z pantałyku. * To prawda * przyznała Beata i uśmiechnęła się. Musiała grać na ciekawości Beaty. Annika lekko westchnęła. że skronie za bardzo jej nie pulsują. małe pudełko z granatową broszką dla Annę Snapphane. To przekonało Beatę. mając nadzieję.

Kiedy ją wyjmowała. Śniadanie jadł zwykle w kafeterii. Anders Schyman przyłożył ją do ucha. redakcja. menu. * Kiedy byłam mała. jest * powiedziała. że jeżą mu się włosy na całym ciele. Wahał się. Ale to mogła być drukarnia. Widziała tylko złocony papier i niebieską tasiemkę. ale piękna! Jest wspaniała! W głosie Beaty słychać było prawdziwy zachwyt. co to jest. ale dzisiaj postanowił sobie odpuścić. bo inaczej byłoby widać. * Halo! Halo! Jesteś tam? * Daj mi słuchawkę * powiedział Schyman. Patrik. Z torby nie dochodził żaden dźwięk. ale Beata tego nie zauważyła. * Annika dzwoni na mój numer! Anders Schyman. * Zawsze podobała mi się biżuteria * ciągnęła Annika. że ci się spodoba. a zaraz obok znajdował się telefon. * Annika! W słuchawce było słychać lekkie trzaski i szum. żeby nacisnąć po raz trzeci. Poczuł. Jansson podał słuchawkę naczelnemu. natrafiła na prezent. trzęsła się jej cała ręka. kto dzwoni. z otwartymi ustami. Annika odczuła nieodpartą potrzebę hiperwentylacji. Oddał słuchawkę Janssonowi i poszedł do siebie zadzwonić na policję. które mogły być odgłosami rozmowy. znalazła jedynkę. * Och. Wcisnęła menu. Jansson jęknął głośno. dobrze. Annika wzięła głęboki oddech i zdecydowanie włożyła rękę. ale zmusiła się. * Annika dzwoni z komórki! * krzyczał Jansson. to niemal antyk * powiedziała. kiedy zadzwonił telefon. do tego duża filiżanka herbaty. Pot wystąpił jej nad górną wargą. Kiwnęła tylko głową. czasami nie dochodziły niektóre pliki z kolorami. wcisnęła ją i wróciła palcem do owalnego przycisku. zbierałam przez wiele lat pieniądze. * No to odbierz. * Halo! Annika! Pozostali podeszli i stłoczyli się wokół Janssona. ale tego ranka czuł się wręcz sparaliżowany. że zapala się zielone światło wyświetlacza. znalazła ten duży owalny i wcisnęła go szybko i lekko. Kobieta znowu podsunęła jej torbę. * To Annika! * wrzasnął. kanapkę z serem i papryką. * Jest stara. żeby kupić sobie serce z białego złota w wianuszku diamentów. Książka telefoniczna. wpatrzona w broszkę. Annika przesunęła palcami po przyciskach. Annika nie miała siły odpowiedzieć. Jansson wysłał ostatnią stronę do drukarni. sięgając po paczuszkę obok. Berit i Janet Ullberg odwrócili się ku niemu z działu fotograficznego. jedynkę. Zobaczyłam je w katalogu od jubilera. Potem przesunęła palec dwa centymetry w dół na I prawo. spraw. Właśnie wstał i zaczął nakładać płaszcz. * Ona żyje * szepnął. ale najprzyjemniej dawać właśnie takie prezenty. * Prawdziwe granaty i srebro platerowane złotem. wybierz połączenie. Ale myślę.* Nie chcę zdradzać naprzód. a drugie zakrył palcem wskazującym. Schylił się po słuchawkę i spostrzegł dobrze znany numer. błyszczące mimo skąpego oświetlenia. czyli kabel był włożony. żeby kabel od zestawu głośnomówiącego był włożony. czy w ogóle sprawdzać na wyświetlaczu. Pierwszej nocy po przerwie w pracy był zazwyczaj mocno zmęczony. * Proszę. Dobry Boże. takim. Usłyszał trzaski i szumy oraz wznoszące się i opadające dźwięki. * Mogę teraz otworzyć? * zapytała niecierpliwie Beata. Telefon leżał baterią do góry. żeby zrobić to bezgłośnie. Jansson wziął głęboki oddech i odebrał. To dodało Annice sił. Beata cofnęła się i postawiła torbę obok skrzyni z dynamitem. do cholery! * odkrzyknął Schyman i ruszył do niego biegiem. Sama chciałabym taką mieć. bo cała niespodzianka na nic. . nie uważasz? Kobieta nie odpowiedziała.

W tej chwili pojawił się zmęczony strażnik i wpuścił ich do budynku. Na dworze nadal panowały nocne ciemności. czy już coś jest. * Skontaktujemy się z centralą nadzoru Comviqu w Kista. kierowcy z tych samych firm pozdrawiali się przez uniesienie lewej dłoni. a droga do Kista była zupełnie pusta. że nogi trzęsą mu się ze zmęczenia. * Policja namierza rozmowę. to zadzwonię. czego potrzebujemy * powiedział policjant. * To może być to.który rozsyła się masowo przed świętami. * Co zrobicie? * zapytał Schyman. w którym mieściły się centrale Comviqu i Tele2. żeby jechać teraz samochodem. Anders Schyman nie rozumiał nic z tego. * Zna pan Annikę? * zapytał. jeśli tak. * Nie wiem. * Myślisz. Wskazał na swoje stanowisko. możecie odłożyć słuchawkę * zawołał. obok zaparkował nieoznakowany samochód. * Możecie już odłożyć słuchawkę. jeżeli będziemy dalej słuchać? * zapytała Berit. to może dzięki tej rozmowie uda się nam ustalić. już wyrosłam i w zamian kupiłam sprzęt narciarski. Policjant wahał się tylko przez chwilę.. że to coś szkodzi. Proszę tędy * wskazał drogę przez środek sali. Poszukiwanie. * Prawda. wokół ust rysowało się napięcie. rozmowa doszła. która właśnie siedziała ze słuchawką przy uchu. * Poniekąd. Zostańcie tutaj wszyscy! Zszedł do wyjścia schodami i spostrzegł. wystarczy jedno polecenie z terminalu.. Policjant wziął głęboki oddech i spojrzał kątem oka na rozmówcę. może dlatego tak mi się spodobała. * Proszę. o jakim mówicie. Schyman wysiadł z taksówki. pomyślał i pobiegł na postój przy Ralambsvagen. Dotarli na Borgarfjords*gatan i w chwili gdy Anders Schyman płacił kartą. Może uda się namierzyć. Nagle Schyman uświadomił sobie. Anders Schyman zagwizdał. nakładając płaszcz. * Nie. To chyba nie najszczęśliwszy pomysł. aż w końcu weszli do olbrzymiej sali pełnej gigantycznych monitorów. Spotkali tylko kilka innych taksówek. Był biały na twarzy ze zmęczenia. Moja babcia miała podobną. Poprowadził ich długimi korytarzami. kim musi być ten człowiek.. * Przypomina też pomieszczenie kontrolne w elektrowni atomowej.. * Oczywiście. że wygląda jak na filmie szpiegowskim? * Podszedł do nich jakiś mężczyzna. * Jestem tutaj operatorem. skąd przyszła rozmowa. Dzięki projektorom ściany pełniły rolę potężnych monitorów. * Jeśli będziemy mieli cholerne szczęście. Kiedy w końcu stać mnie było na kupno. zobaczymy. Resztę załatwimy z operatorem. . * Strasznie ci dziękuję * powiedziała cicho Ekesjó. podszedł i przywitał się z policjantem w cywilu. Redaktor naczelny kiwnął głową i przywitał się. Beata rozpięła górne guziki płaszcza i przypięła broszkę do swetra. Pochylił się nad komputerem i postukał w klawiaturę. * Potrwa do kwadransa. mimo że ograniczyłem zakres poszukiwań do piątej rano. jeszcze nie. Zacząłem ponad dziesięć minut temu. Anders Schyman wyszedł szybko z gabinetu. * W nocy dyżurują zawsze dwie osoby. gdzie ona jest * powiedział policjant. * Stąd kontrolujemy całą sieć Comviqu * wyjaśnił operator. Anders Schyman szedł powoli za operatorem i jednocześnie przyglądał się setkom komputerów. jest bardzo proste. co widział. * Mogę przy tym być? * zapytał prędko Schyman.

* Tylko na podstawie decyzji prokuratora. Z ulgą przyjęła wiadomość. Dlatego myślę.09 * powiedział. Annika Bengtzon zadzwoniła do redakcji „Kvallspressen" tuż po godzinie 6. Jeśli połączenie nie zostało przerwane. stacji bazowej i komórki.. * Teraz możemy tylko czekać * mężczyzna ponownie odwrócił się do nich. W tej chwili na ekranie pokazał się szereg danych. * Położył sobie wydruk na kolanach. to wyjaśnia sprawę * rzekł operator i wpisał inne polecenie. Operator spojrzał na niego wymownie. że tuż po pierwszej była jeszcze na wolności i znajdowała się nieco na południe od Danvikstull. gdzie ona jest? * Wyjaśnię panu * powiedział uprzejmie operator. * Ostatnia rozmowa z telefonu pani Bengtzon. Już wczoraj wieczorem zaczęliśmy poszukiwania telefonu pani Bengtzon. przeglądając wydruk. Kiedy wyjeżdżałem z gazety. * Dzwoniono do przedszkola przy Scheelegatan 38B na Kungsholmen. czyli z masztów w całym kraju. zauważając. * Jeśli połączenie wciąż trwa. * Po półgodzinie telefon sporządza rachunek i przesyła do nas. które odbierają sygnały z różnych miejsc i kierunków. potem westchnął. Przez kilka minut stukał w klawiaturę. * Z tego. koledzy nadal nasłuchiwali szumu z jej telefonu * powiedział i zwilżył językiem wargi. Sygnały wysyłane są przez sieć stacji bazowych.00. Do rozmowy wtrącił się policjant: * Kierownik przedszkola potwierdził. że ma sucho w ustach. Operator nadal studiował wydruk. Zmęczenie waliło młotem w mózgu. Anders Schyman spoglądał na migoczące ekrany i czuł się zagubiony. Mówiła normalnie. * Aha. że nie * odpowiedział spokojnie operator. . * Nic nie mogę znaleźć * powiedział. miał wrażenie. Dane z ekranu zniknęły. musi być zagrożone karą powyżej dwóch lat więzienia. * Jest Wigilia nad ranem i ruch w tej chwili jest minimalny. co powiedzieliście. * Sygnał z telefonu pani Bengtzon został przekazany przez stację w Naćka. co się stało? Jakie to ważne? i * Nasz nocny szef rozpoznałby numer Anniki we śnie. * Możecie tak dowolnie kogoś sobie szukać? * Oczywiście. Odszedł w bok i wystukał coś na innym komputerze. że rozmowa przyszła właśnie z jej komórki? Schymanowi podskoczył puls.. a przestępstwo. że poszukiwanie może zakończyć się tak prędko. Wszystkie włączone telefony nawiązują kontakt z centralą co cztery godziny. To nie mogło się tak skończyć! Poczuł narastającą złość: czy ten mężczyzna w ogóle wie. * Jesteście pewni. pierwsza informacja na temat tej rozmowy spłynie tu zaraz po wpół do siódmej. * Telefony komórkowe działają dokładnie tak jak radio*nadajniki i odbiorniki. Informacja jest przechowywana w telefonie przez trzydzieści minut * wyjaśnił operator i wstał z krzesła. że znalazł się w surrealistycznym koszmarze. Wśród danych na rachunku jest numer A i numer B. Mężczyzna natychmiast odwrócił się plecami do Schymana i policjanta i usiadł na swoim krześle. * Nie rozumiem tego * przyznał się Schyman. * Naprawdę? * zdziwił się Schyman. oznacza? * zapytał. czy to nie bardzo długo? * powiedział Schyman. to jeszcze nie dostaliśmy żadnej informacji. że mówi wzburzonym głosem. Z tego wynika. Potem stanął przy drukarce.* Kwadrans. * Kwadrans to bardzo szybko * odparł. z którym związane są poszukiwania. że przedszkole otwarte jest do piątej. Każda stacja bazowa ma komórki. że Annika dzwoniła. * Co się stało? * Schyman usłyszał. rozpoczęła się o godzinie 13. * Co to. * Skąd będziemy wiedzieć. poza trwającą obecnie. Czyli za chwilę. nie sprawiała wrażenia zestresowanej.

Włączony telefon komórkowy kontaktuje się z główną centralą operatora co cztery godziny. * Jeszcze nie * odrzekł operator. * Po czterech godzinach wysyłany jest sygnał. Schyman zastygł w bezruchu. że marznie. że jej telefon komórkowy znajduje się gdzieś w pobliżu sztokholmskiego City * powiedział operator. przecież tam leży wioska olimpijska. gdzie jest? * powiedział zduszonym głosem. chwileczkę. numer B to centrala „Kvalls*pressen". że musi wyjść do toalety i na kilka minut opuścił dużą salę. * Co. * Wiemy. Numer A to telefon pani Bengtzon. * Czy to dlatego mieliśmy do niej nie dzwonić? Policjant zrobił krok naprzód. * Coś nie tak? * Zazwyczaj mamy tylko trzy komórki na stacji bazowej: a. gdzie telefon * zauważył Schyman. mógłby go wyłączyć. Anders Schyman poczuł zawroty głowy i zimno na karku. Usiadł na krześle i opuszkami palców potarł czoło. a wtedy nie wiedzielibyśmy. Anders Schyman poczuł. czy nie została przeniesiona. ona tam robiła? * Są dane * odezwał się operator. * Jest pan całkowicie pewien? . informujący system. gdzie ona się znajduje? * zapytał policjant w napięciu. * 527d * powiedział zdziwiony operator. jej komórka nie opuściła w nocy tego obszaru. * O tutaj. * Tak. * Komórka d znajduje się w tunelu między Stadionem Victorii a obiektem treningowym A. że telefon pani Bengtzon był cały czas włączony. między innymi. iż nic się nie zmieniło. Po powrocie stwierdził. O ile wiemy. * Chwileczkę. gdzie znajduje się telefon. * Co pan robi? * zapytał Schyman. Operator szukał dalej. * W jakim znowu tunelu? * zapytał. * O ile jest tam. Policjant zrobił się jeszcze bielszy na twarzy. nie przemierzała w nocy jakichś większych odległości. * Czy z tego wynika. * Jest. stacja bazowa 527. który rozpoczyna odliczanie po włączeniu komórki * tłumaczył dalej operator. * Wiecie. Ponieważ sygnały przychodziły przez całą noc. poczuł. * Nie minął jeszcze kwadrans? * zapytał policjant. * Co jest? * zapytał policjant. a Schyman poczuł. To bardzo rzadkie. * Naćka * rzekł w zamyśleniu. Cholera. Sódra Hamraar*byhamnen. ale najwyraźniej między stadionem a pobliskim obiektem treningowym znajduje się jakiś tunel. * Czyli może być gdzieś w pobliżu? * Tak. * Tego niestety nie wiem. u diabła.* Następny sygnał z telefonu przyszedł o godzinie 17. Wystukał coś na klawiaturze. wynika z tego. w tym przypadku dzielnice miasta w obrębie rogatek i najbliższe przedmieścia. Kiedy opróżnił pęcherz. Operator spojrzał na nich z powagą.09. * Możemy wskazać tylko obszar. b i c. * Gdzie ta się znajduje? * zapytał policjant. Tutaj jest więcej. Skierowali wzrok na monitor i czekali. że dzwoni telefon. Jeśli ktoś z nią jest i spostrzegłby. * Tak. * W każdym telefonie jest wewnętrzny zegar. * Mamy ponad tysiąc słupków w całej Szwecji. * Operator szybko wstał i przeszedł do innego terminalu. tutaj mam kod. Anders Schyman ledwie miał siły słuchać. jak trzęsą mu się nogi. nie da się niestety wszystkich spamiętać * powiedział operator przepraszająco. Komórki d są komórkami specjalnymi.

Przeważnie obejmują większy obszar. * Okej * powiedziała. Może tylko pogorszyła sprawę.* Rozmowa została połączona przez komórkę znajdującą się w samym tunelu. Annika drzemała. Furhage stawiała opór i przypłaciła to zmasakrowaną twarzą i zdruzgotanymi kolanami. Jeśli wszystko poszło jak należy. uspokój się. * Napisz.. * Dlaczego nie? * Jak dostaną tekst? Tu nie ma modemu. Annika jęknęła w duchu. ale tego starego mężczyznę na lodzie dwa lata temu odnaleziono od razu. Może nie zrozumieć. niż będąc torturowaną. Wygląda jak list do gazety. kiedy Ekesjó usiadła z powrotem na krzesełku. Annika poczuła się.. ale akurat w tunelach zasięg jest bardzo ograniczony. * Ten opublikują. * Dziękuję * powiedział Schyman. * Zostanie opublikowany w„Kvallspressen". Annika oddychała otwartymi ustami szybko i lekko. Potem odsunęła od siebie te myśli. * Tylko nie mów. kiedy nagle zadzwonił z komórki . że ma kłopoty z oceną odległości. mnie nie będzie? No to zabiłam jej ćwieka. Usiadła. A kto mu o tym powie. Policjant był już w połowie drogi do wyjścia. Próbowała coś powiedzieć. żeby ten artykuł został opublikowany. * Czyli Annika jest w tunelu pod wioską olimpijską? * powiedział policjant. że będziesz się zachowywać jak Christina. Lepiej umrzeć. Potem pośpieszył za policjantem. tylko zastanawiam się. że Beata poprawia jej coś na plecach. Annika zaczęła pisać. ale nie mogła. kiedy nagle poczuła. * Naczelny nie będzie wiedział. * Daj komputer. Beata znieruchomiała. Beata upierała się przy swoim. Stracono już nadzieję. * W każdym razie jest tam jej telefon. * Dlaczego? Naczelny cię nie zna. * Musisz dopisać początek artykułu i dokładnie wyjaśnić. rozmawiaj z nią. że to ja napisałam. jeśli.. to napiszę co trzeba.. że to ty jesteś autorką artykułu i że muszą go wydrukować w całości. jakby ktoś wylał na nią wiadro lodowatej wody. czuła ból w całym ciele. Sprawdzam tylko. To bardzo dobry artykuł * stwierdziła Beata zadowolona. Annika nie wiedziała. pisząc na komputerze.. * Co robisz? * zapytała. jak ważne jest. policja powinna już być w pobliżu. podsuwając kobiecie rozwiązanie. * Co z tobą? * powiedziała Beata. co mają zrobić. Zaczęła się gwałtownie trząść na całym ciele. Stąd na przykład komórka. weź się w garść. * Ja tylko. pomyślała.. * Możesz spać dalej. krewni szykowali się do żałoby. Już pora. co zrobisz z moim artykułem * wydobyła z siebie. że nie lubię się babrać. * Masz rację * przyznała. Wszystkie nerwy zbiegły się w twardy węzeł w okolicach przepony. która obsługuje tylko Sóder*ledstunneln. * Zajmie tyle miejsca co artykuł po śmierci Christiny Furhage. zyskaj na czasie. Zdała sobie sprawę. a „Kvallspressen" nie publikuje takich długich listów. Wiesz. Annika uczepiła się tej ostatniej deski ratunku. * To raczej niemożliwe * powiedziała. * Wyślę do gazety cały komputer. czy ładunek jest dobrze założony. że musi zyskać więcej czasu. Podłoga się kołysała i Annika spostrzegła. to mogę zagwarantować * odrzekł operator. Niby skąd? Tekst jest sformułowany w pierwszej osobie. z jaką dokładnością można namierzyć telefon. Może zrobiła błąd. ściskając w dłoniach prawą rękę operatora. Beata przesunęła z powrotem stolik.

Chciałam odwiedzać te budynki. * Nie strzelać! * krzyknęła. * Przyszłaś do pokoju. że nie potrafi nic odpowiedzieć. * Co piszesz? Annika podniosła wzrok. W następnej chwili poczuła zimny powiew na ziemi. trąc policzkiem o linoleum. że nigdy nie zmieniają hasła. Tak było przez całe moje życie. która miała coś wspólnego z olimpiadą. Rzuciło ją do przodu. a potem musieliśmy je oczywiście zdać. „Wszędzie jest biało". Zdążyła włożyć obie ręce między pętlę a szyję. * Już ci przecież o tym mówiłam * powiedziała zapalczywie. Musiała wymyślić więcej pytań.do syna. za rogiem! * krzyknęła Annika. * Pomocy! * krzyknęła na całe gardło. powiedział. chroniąc je przed strzałami. żeby dali mi tyle stron co po śmierci Christiny. ty dziwko! * krzyknęła Beata i wtedy Annika spostrzegła. że to ty nazwałaś mnie „Zamachowcem"? Czy masz pojęcie. zawsze więc miałam do niego kartę. Był zupełnie wyczerpany i zagubiony. Nie wiedział. w którym ogarnął mnie smutek * powiedziała Beata. gdzie przechowywano wszystkie karty i kody. * Pracowałam w ekipie jeżdżącej do każdej rudery. Wykończę was wszystkich. A mimo to uratowano go w niecałą godzinę. Wiesz. * Wyciągnęła rękę po sznur. * Znam się na komputerach * wyjaśniła. Ekesjó szarpnęła jeszcze raz i Annika spadła z krzesełka. Z pomocą operatora sieci komórkowej policja zawęziła poszukiwania do kręgu o promieniu sześciuset metrów i mężczyzna faktycznie się tam znajdował. ty pisałaś zawsze na pierwszej stronie. kiedy wołałam. że coś jest nie tak z echem. Złapała za sznur i szarpnęła z całej siły. Strzał padł ułamek sekundy później. * Nie! * krzyknęła Annika. a nie na ładunek. Dowcip polega na tym. * Skąd? Przecież minęło kilka lat. * Teraz umrzesz. Nikt nie słuchał. Nie potrafił opisać żadnych charakterystycznych cech terenu. Puściła sznur. żeby nadali temu artykułowi taką samą rangę jak artykułom o śmierci Christiny Furhage * powiedziała spokojnie. gdzie jest. Rozbrzmiał jeszcze jeden strzał i Annika instynktownie odwróciła plecy do ściany. Annika domyśliła się czego. * Wyjaśniam. Ale przebrała się miara. ciągnąc Annikę po ziemi. rozrywając ubranie na plecach kobiety. * Kłamiesz! * krzyknęła Beata. jak ważne jest. ale Annika była przygotowana. odwróciła się i szukała czegoś wzrokiem pod przeciwległą ścianą. Operator wyznaczył ten krąg na podstawie sygnału z telefonu. Krzyk wytrącił Beatę z równowagi. jak pod wpływem potężnego pchnięcia. Udało się jej tak odwrócić. odkąd tu pracowałaś. Kwitowaliśmy ich pobranie. Mieliśmy dostęp do centrali. Nikt poza moimi domami. ale część zwędziłam. * Tutaj jestem. * Nie strzelajcie. Annika znowu zaczęła pisać. * To żadna sztuka * powiedziała Beata z wyższością. * Czemu? * To niemożliwe. * Przestań krzyczeć! * wrzasnęła Beata i znowu szarpnęła za sznur. * Widziałaś mnie pogrążoną w rozpaczy. * Kody alarmowe na stadionie zmienia się co miesiąc. Słuchałaś innych. Nienawidzę cię! Oczy Beaty płonęły i Annika zdała sobie sprawę. a jednak mi nie pomogłaś. Jak w zwolnionym tempie zobaczyła Beatę ruszającą do baterii i kabla. * Miałam przecież kartę i kod. podchodząc wolno do Anniki. Ten stadion i ja dobrze się rozumieliśmy. na Boga! Możecie trafić w ładunek! . który zwieszał się z szyi Anniki. ale nie mnie. Annika wzdrygnęła się. jak bardzo nienawidzę tego wyzwiska? Ty byłaś najgorsza. * A kod? Beata westchnęła. * Uśmiechnęła się krzywo. by spaść na bok. a zmiany wprowadza do specjalnego pliku zabezpieczonego hasłem. Beata musiała zobaczyć ich w następnej sekundzie. Beata wstała. * Jak właściwie dostałaś się na stadion? * zapytała Annika. które przyjaźnie ze mną rozmawiały.

do cholery. * Właśnie ja. Potem zrobił kilka kroków. Gdzieś w oddali Annika usłyszała wyjące syreny. Wystarczyło tylko wyciągnąć ten metalowy sztyft z ładunku. Uśmiechnęła się słabo. Jak się.. nie bomba. Pochylił się nad Anniką. * Przypilnuj. * Nie ruszaj się teraz. * To zwykły ładunek. damy sobie z tym radę * powiedział mężczyzna. * Opróżnić tunel * wrzasnął połicj ant w kierunku bramy. czując. Boże * wymamrotał. jak myślałem. nie ruszaj się * nakazał. . nie znam się na tym za dobrze. popatrzyła w górę i zobaczyła pochylonego nad nią bladego policjanta w cywilu z pistoletem w dłoni. Małe. Nic się nie stało. * Czyli mogłam go sama w każdej chwili wyciągnąć? * Mniej więcej. Teraz zobaczymy. Potem złapał za kabel na górze ładunku i wyciągnął go. * To minex. Detonator może być niestabilny. * Ty! * powiedziała zdziwiona. do Anniki docierało jedynie intensywne dzwonienie w uszach po huku wystrzałów. która zamknęła oczy. * Cholera. żeby go rozbroić. jakich używa się na budowach. mamy ranę postrzałową * zawołał przez radio. * szepnęła Annika. * Co? * zapytała Annika. * Pośpieszcie się. że żyjesz. jak pętla przechodzi jej przez głowę.. Policjant wyjął krótkofalówkę i podał swój numer. * Nic mi nie jest. Beata jęczała na podłodze. Mężczyzna spojrzał na nią w napięciu i zaczął jej zdejmować pętlę z szyi. * . że w pobliżu jest więcej osób. * To po co. Słyszała po krokach i głosach. jej „deep throat". Było zupełnie cicho.. czujesz? To był jej tajny informator. Potem ku własnemu zdumieniu rozpłakała się. * Dzięki ci. * O Boże. taki. * Co ty powiedziałaś? * Z tyłu mam założony ładunek wybuchowy. do cholery. różowoliliowe. * Zgadza się * potwierdził. * Co jeszcze wiesz? * Jest tego koło dwóch kilo. Policjant podniósł się i powiódł wzrokiem za żółtozielonym kablem. * Było tak proste. Masz cholerne szczęście. * Załatwione. * Miałam to na sobie całą noc i nie wybuchło. * Żartujesz * mruknęła Annika sceptycznie. Beata leżała nieruchomo kilka metrów dalej. * To nie była łatwa rozgrywka * pociągnęła nosem. * Nie ma się czego obawiać * powiedziała Annika i otarła twarz wierzchem dłoni. * Potrzebuję dwie karetki * powiedział i spojrzał w przód i w tył tunelu.Ostatnie echo wybrzmiało. siedziałam tu całą noc? * powiedziała wściekła na siebie. * Zaczekajcie z karetką! Mamy tu uzbrojony ładunek. w powietrzu wisiał dym i kurz. Przez kilka sekund skoncentrowany oglądał dynamit. Annika. że ktoś koło niej stoi. złapał go i przyciągnął do siebie. * Spokojnie. * Jadą tutaj? * Bingo.. Nagle poczuła.ale mam na plecach ładunek wybuchowy. żeby nie dosięgnęła do kabla * powiedziała cicho Annika. Może ty się na tym znasz? * Odwróciła się i policjant zobaczył laski dynamitu na jej plecach. co tu masz. Mężczyzna opuścił krótkofalówkę.

. Czym ona go przymocowała? Annika westchnęła głęboko. Instynktownie się zatrzymała. Wziął zlepione taśmą laski. jak mężczyźni wywożą Beatę w stronę wyjścia z tunelu. * Tam są tylko policjanci i sanitariusze * powiedział prowadzący ją mężczyzna. * Wyjdzie z tego? * zapytała Annika. * Potrzebujesz pomocy? * zapytał jej informator. Annika zatkała uszy. Zbliżyli się do wyjścia i Annika dostrzegła ścianę ludzi w mroku pod stadionem. Mężczyzna powiedział coś do umundurowanego funkcjonariusza i ktoś podał Annice torbę. Sanitariusze kontrolowali stan Beaty. Patrzyła. * Pomogę ci wyjść. * Powinniśmy cię zawieźć do szpitala * zauważył. głosy wznosiły się i opadały. * Chcę pojechać do domu * powiedziała tylko. iS * Dobra. * To twój komputer? * zapytał policjant. * Tam jest więcej dynamitu * pokazała Annika. ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. najpierw zdejmę z ciebie ten dynamit. o tak. * Taśmą. z rany w barku wypływała krew. Teraz zawieziemy cię do domu. Nawiasem mówiąc.* No. Policjant przez radio dał znać pozostałym. Kobieta zamrugała powiekami. ładunek jest rozbrojony. zatrzymując się. Policjant zbadał jej puls i zajrzał pod powiekę. zerwę ją teraz. Policjant objął ją wpół i poprowadził do wyjścia. Do tunelu wchodzili nowi policjanci i inne osoby. Annika usłyszała samą siebie: * Mnie. * Chcę moją torbę i laptop. * Mhm. masz paskudne sińce. aż zniknęły za zakrętem. Oparła się o ścianę i zerwała taśmę z brzucha. Podniosła się na drżących nogach. możemy z tym zaczekać. * Wiesz.. że mogą wejść. * Daleko byś nie odbiegła * mężczyzna wskazał łańcuchy. że zaraz się przewróci.. Annika zawahała się. że czegoś jej brak. A gdyby Ekesjó przytknęła kabel do baterii. Annika odprowadzała nosze wzrokiem. * Nie * zaprotestowała zdecydowanie Annika i pomyślała o swoich zanieczyszczonych spodniach. Razem z policjantem położyli na nich Beatę. * Najpierw muszę na Hantverkargatan. * Zaczekaj. w taśmie nie ma metalowych przewodów? Dobra. Annika zauważyła nagle. Annika poczuła. Jeden z mężczyzn przetrząsnął jej kieszenie i znalazł dwa klucze do kłódek.. czuła. * Muszę na to odpowiadać w tej chwili? * Nie. byłoby i po tobie. Annika westchnęła. * A kogo to obchodzi? * odpowiedział mężczyzna. jakby próbowała coś powiedzieć. Sprawiała wrażenie. * Czekaj. słaniasz się na nogach. podczas gdy Annika rozpinała łańcuchy. znowu zbierało się jej na płacz. * Sama się rozepnę * powiedziała Annika i policjant rzucił jej klucze. gdzie są klucze? Annika potrząsnęła głową i skinęła w stronę Beaty. położył je wśród pozostałych. Kobieta leżała nieruchomo na brzuchu. . W tunelu pojawili się dwaj sanitariusze z noszami. Równie skutecznie mogła pozbawić cię życia. a potem podszedł do Beaty. moja torba * powiedziała. jej wzrok padł na Annikę. * Musi je mieć w kieszeniach. i po niej. jak ciężar znika z pleców. miałaś jeszcze pętlę na szyi. tym też się zajmiemy. Rozmowy wypełniły powietrze. * Ma też timer.

Te.W chwili gdy postawiła nogę na ziemi poza tunelem. sklepie koło jej domu. jaki uformował się w głowie Anniki. Założyła nowe. że przez całe pięć tygodni procesu oskarżona nosiła tę samą ozdobę * tanią starą broszkę z granatami w srebrze platerowanym złotem. i kupili balsam do włosów. Szczęście. który tym samym uprawomocnił się trzy tygodnie później. Przed położeniem się spać miała do zrobienia jeszcze tylko jedną rzecz. Człowieczeństwo. do cholery. Przez cały czas trwania procesu Ekesjo nie odezwała się ani słowem. żeby zatrzymali się przy Rosetten. otworzyła drzwi kluczem i znalazła się w cichym przedpokoju. zatytułowanych zawsze jednym jedynym słowem: Egzystencja. Wszyscy przyczynili się do tego obrazu przewodniczącej komitetu olimpijskiego. Annika otworzyła pierwszy z nich i zaczęła czytać. czterech usiłowań zabójstwa. Kłamstwa. Zamachowcem. Włączyła komputer Furhage. * Bengtzon. Znajdowało się tam siedem dokumentów. wywołania powszechnego niebezpieczeństwa. jak inżynier budowlany Beata Ekesjó została seryjnym zabójcą. porwania. w których była przez ostatnią dobę. * Ty skurwysynu! * krzyknęła. miał przyjechać. Na koniec Christina Furhage sama zdecydowała się przemówić. wyrządzenia znacznych szkód materialnych. ale w końcu kliknęła dwukrotnie na folder o nazwie „Ja". pod którym stała bardzo długo. Epilog Pod koniec czerwca. dokładnie sześć miesięcy po ostatnim wybuchu. Przyniosła dyskietkę i skopiowała na nią swój artykuł. Zło i Śmierć. nigdy nie opublikowano. odkąd była tu po raz ostatni. Kontury wróciły. Miała wrażenie. razem z butami i płaszczem. Nosi ona cechy wielu istniejących przedsiębiorstw prasowych. . Gazeta„Kva. w innej epoce. kradzieży i prowadzenia pojazdu bez zezwolenia. że Thomas jest w hotelu „Grand". ktoś błysnął jej fleszem prosto w twarz. którego ikonka znajdowała się na pulpicie.llspressen" także nie istnieje. wrzuciła do czarnego plastikowego worka. bateria była niemal na wyczerpaniu. czyste xzzczy. Chyba nikt nie zwrócił uwagi na to. Rozmawiała ze współpracownikami Furhage i z jej bliskimi. pośladki i podbrzusze. dostrzegła aparat i fotografa. Przez sekundę była zupełnie oślepiona i usłyszała własny krzyk. siedem rozdziałów. W dwóch susach była przy nim i powaliła go na ziemię prawym prostym. Później weszła po schodach do swojego mieszkania. Był nim Henriksson. co ty wyprawiasz? * zawył fotograf. Potem wzięła ręcznik z toalety i wytarła sobie brzuch. ale jest wyłącznie wytworem fantazji pisarki. gdy tylko dzieci się obudzą. podpalenia. Następnie wyniosła go do kontenera na duże śmieci z tyłu domu. że minęło wiele lat. Artykułu o tym. Podziękowania autorki Opisane wydarzenia są fikcyjne. Później wahała się przez chwilę. Zrzuciła z siebie ubranie i zostawiła je na podłodze w przedpokoju. Wyrok przewidywał leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym z możliwością wypisania tylko po przeprowadzeniu specjalnej procedury. Wiedziała. Miłość. Żadna ze stron nie odwołała się od wyroku. Następnie poszła prosto pod prysznic. Wszelkie podobieństwa między bohaterami powieści a rzeczywistymi osobami są czysto przypadkowe. Sąd Rejonowy w Sztokholmie uznał Beatę Ekesjo za winną trzech zabójstw. Annika poprosiła policjantów.

słuchała. Są to: Arne Rosenlund z komitetu organizacyjnego Olimpiady Sztokholm 2004. obciążają wyłącznie moje konto. Oczywiście Sigge Sigfridsson. Dotyczy to również stadionu i wioski olimpijskiej. dyskutowała.które mogły się wkraść. którzy przedstawili informacje i strategie związane z odprawami na rynku pracy. którzy dzięki swej życzliwości i wiedzy przyczynili się do powstania tej powieści. który fachowo opisał sygnały odbierane i wysyłane przez telefony komórkowe. Lotta Snickare. która wprowadziła mnie w pracę tej instytucji. która opisała analizę nakładu w popołudniowej gazecie. Thomas Hagblom.komentowała. Lotta Byqvist. Conny Lagerstedt. który od pierwszej chwili wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. który opowiedział wszystko o kanałach policyjnego radia i używanym tam języku. Gunnar Gustafsson. Robert Braunerhielm. kształceniu i hierarchii w branży budowlanej. detonatory. oraz wykonał próbne detonacje. Lotta Wahlback. strzałowy we Frólanders Jarn AB w Breds*Skalby koło Enkópingu. analizowała i udzielała wspaniałych rad. który wyjaśnił. producent programu telewizyjnego „Efterlyst" („Poszukiwany"). A przede wszystkim Tove Alsterdal. Dziękuję wszystkim! Ewentualne błędy rzeczowe. Stefan Wahlberg. zapalniki. który zaprezentował różne materiały wybuchowe. dyrektor naczelny MTG Publishing. jak wygląda organizacja igrzysk olimpijskich. mój wydawca. Per*Axel Bergman. który pokazał mi terminal i wyjaśnił zasady sortowania. kierownik do spraw programowych w Szwedzkim Związku Gmin. Na koniec chciałabym podziękować wszystkim. Johanne Hildebrandt.Jednakże wszystkie miejsca odwiedzane przez bohaterów są opisane tak. i zgłaszała propozycje. jak rzeczywiście wyglądają lub jak mogłyby wyglądać. który opisał stadion olimpijski i wioskę olimpijską. z którą prowadziłam niekończące się rozmowy telefoniczne i która nie żałowała mi słów zachęty. która opowiedziała o pozycji kobiety. Bossę Daniels. który opowiedział o ekologicznej uprawie pomidorów. lonty itp. która czytała każdą linijkę przesyłaną e*mailem. . już prawie inżynier budowlany. nadzorujący przedsięwzięcie „Hammarby". zastępca kierownika produkcji w Sztokholm*Klara. i Annika Rydman z zakładowej organizacji związkowej w redakcji „Expressen". zastępca dyrektora technicznego w sieci Comviq.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful