1

2
Tytuł oryginału: FIFTY SHADES OF GREY Copyright © Fifty Shades Ltd, 2011 Pierwsza wersja niniejszej powieści zatytułowana Master of Universe ukazała się wcześniej w Internecie. Autorka wydała ją w formie odcinków, z innymi bohaterami, pod pseudonimem Snowqueen’s Icedragon. Copyright © 2012 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga Copyright © 2012 for the Polish translation by Wydawnictwo Sonia Draga Projekt graficzny okładki: Jennifer McGuire Ilustracja na okładce: © Papuga2006/Dreamstime.com Zdjęcie autora: © Michael Lionstar Redakcja: Ewa Penksyk-Kluczkowska Korekta: Magdalena Bargłowska, Iwona Wyrwisz, Aneta Iwan ISBN: 978-83-7508-597-6 Sprzedaż wysyłkowa: www.merlin.com.pl www.empik.com www.soniadraga.pl WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o. Pl. Grunwaldzki 8-10, 40-127 Katowice tel. 32 782 64 77, fax 32 253 77 28 e-mail: info@soniadraga.pl www.soniadraga.pl www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga www.facebook.com/50TwarzyGreya www.piecdziesiattwarzygreya.pl Skład i łamanie: Wydawnictwo Sonia Draga Katowice 2012. Wydanie I

3

Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”: Pięćdziesiąt twarzy Greya Ciemniejsza strona Greya Nowe oblicze Greya

4 Spis treści Dedykacja PODZIĘKOWANIA ROZDZIAŁ PIERWSZY ROZDZIAŁ DRUGI ROZDZIAŁ TRZECI ROZDZIAŁ CZWARTY ROZDZIAŁ PIĄTY ROZDZIAŁ SZÓSTY ROZDZIAŁ SIÓDMY ROZDZIAŁ ÓSMY ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY ROZDZIAŁ DZIESIĄTY ROZDZIAŁ JEDENASTY ROZDZIAŁ DWUNASTY ROZDZIAŁ TRZYNASTY ROZDZIAŁ CZTERNASTY ROZDZIAŁ PIĘTNASTY ROZDZIAŁ SZESNASTY ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY ROZDZIAŁ OSIEMNASTY ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Przypisy

5

Dla Nialla, pana mojego wszechświata

6 PODZIĘKOWANIA Dziękuję następującym osobom za pomoc i wsparcie: Mojemu mężowi, Niallowi, za tolerowanie mojej obsesji, zajmowanie się domem i pierwszą redakcję tekstu. Mojej szefowej, Lisie, za wytrzymanie ze mną przez ostatni rok, kiedy ogarnięta byłam tym całym szaleństwem. CCL – nie zdradzę, kim jesteś, ale dziękuję Ci. Oryginalnym wsparcie. „bunker babes” za przyjaźń i nieustanne

SR – za wszystkie przydatne rady od samego początku. Sue Malone za zrobienie ze mną porządku. Amandzie i całej ekipie TWCS za przyjęcie zakładu.

7

ROZDZIAŁ PIERWSZY Patrzę w lustro i krzywię się. Do diaska z tymi włosami, zupełnie się nie chcą układać. I do diaska z Katherine Kavanagh, która się rozchorowała i każe mi teraz przez to przechodzić. „Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami. Nie mogę się kłaść z mokrymi włosami”. Recytując to niczym mantrę, jeszcze raz próbuję podporządkować je szczotce. Wzdycham z irytacją i przyglądam się bladej szatynce z niebieskimi oczami, zbyt dużymi w stosunku do całej twarzy. Szatynka odpowiada mi gniewnym spojrzeniem. Poddaję się. Mogę jedynie związać niesforne włosy w koński ogon i mieć nadzieję, że jakoś się będę prezentować. Kate to moja współlokatorka i akurat dzisiaj musiała dopaść ją grypa, jakby nie mogła w jakikolwiek inny dzień. Dlatego też nie jest w stanie przeprowadzić od dawna zaplanowanego wywiadu dla gazety studenckiej z jakimś megapotężnym potentatem przemysłowym, o którym nigdy nie słyszałam. Zgodziłam się więc zrobić to za nią. Muszę zakuwać do egzaminów końcowych, dokończyć pracę pisemną, no a po południu powinnam pojawić się w pracy, ale nie – dzisiaj pokonam dwieście sześćdziesiąt kilometrów do centrum Seattle, aby się spotkać z tym tajemniczym prezesem Grey Enterprises Holdings Inc. Czas owego wybitnego przedsiębiorcy i głównego dobroczyńcy naszej uczelni jest niezwykle cenny – znacznie cenniejszy niż mój – niemniej jednak zgodził się udzielić Kate wywiadu. Nie lada osiągnięcie, tak twierdzi moja współlokatorka. Te jej przeklęte zajęcia dodatkowe. Kate siedzi skulona na kanapie w salonie. – Ana, tak mi przykro. Dziewięć miesięcy zabiegałam o ten wywiad. Sześć kolejnych potrwa ustalanie nowego terminu,

8 a do tego czasu obie zdążymy skończyć studia. Jako redaktor naczelna nie mogę tego skopać. Proszę – chrypi błagalnie. Jak ona to robi? Nawet chora ślicznie wygląda: jasnorude włosy są nienaganne, a zielone oczy błyszczące, choć nieco zaczerwienione i załzawione. Ignoruję przypływ niepożądanego współczucia. – Oczywiście, że pojadę, Kate. A ty wracaj do łóżka. Przynieść ci nyquil albo tylenol? – Nyquil. Tu masz pytania i dyktafon. Wystarczy, że wciśniesz przycisk nagrywania, o tutaj. Rób notatki, ja wszystko spiszę. – Kompletnie nic o nim nie wiem – burczę, bez powodzenia próbując stłumić rosnącą panikę. – Pytania cię poprowadzą. Jedź już. To długa trasa. Nie chcę, żebyś się spóźniła. – No dobra, jadę. Kładź się do łóżka. Ugotowałam zupę, później ją sobie odgrzej. – Patrzę na nią z czułością. Robię to, Kate, tylko dla ciebie. – Dobrze. Powodzenia. I dziękuję ci. Jak zawsze ratujesz mi życie. Biorę torbę na ramię, uśmiecham się cierpko do Kate, po czym schodzę do samochodu. Nie mogę uwierzyć, że dałam się na to namówić. No ale przecież Kate jest w czymś takim mistrzynią. Będzie z niej świetna dziennikarka. Jest elokwentna, zdecydowana, przekonująca, śliczna – no i to moja najlepsza przyjaciółka. Na drogach panuje niewielki ruch. Wyjeżdżam z Vancouver w stanie Waszyngton i kieruję się w stronę Portland i autostrady I-5. Jest jeszcze wcześnie, a w Seattle muszę być dopiero na drugą. Na szczęście Kate pożyczyła mi swojego sportowego mercedesa

9 CLK. Nie jestem pewna, czy Wanda, mój stary garbus, dałaby radę dowieźć mnie na czas. Merca fajnie się prowadzi, a kilometry uciekają jeden za drugim, gdy wciskam pedał gazu. Celem mojej podróży jest centrala globalnego przedsiębiorstwa pana Greya. To olbrzymi, dwudziestopiętrowy biurowiec, cały ze szkła i stali, funkcjonalna fantazja architekta. Nad szklanymi drzwiami metalowe litery tworzą dyskretny napis „Grey House”. Na miejsce docieram kwadrans przed drugą. Uff, nie spóźniłam się. Ogarnięta uczuciem ulgi wchodzę do ogromnego – i, szczerze mówiąc, onieśmielającego – holu ze szkła, stali i białego piaskowca. Siedząca za biurkiem z litego piaskowca bardzo atrakcyjna, zadbana młoda blondynka uśmiecha się do mnie uprzejmie. Ma na sobie najbardziej szykowną grafitową marynarkę i białą koszulę, jakie w życiu widziałam. Wygląda jak spod igły. – Mam umówione spotkanie z panem Greyem. Anastasia Steele w zastępstwie Katherine Kavanagh. – Chwileczkę, panno Steele. Unosi lekko brew, a ja stoję przed nią skrępowana. Zaczynam żałować, że nie pożyczyłam od Kate eleganckiej marynarki, żeby ją włożyć zamiast granatowego palta. W sumie się postarałam i przywdziałam swoją jedyną spódnicę, brązowe kozaki do kolan oraz niebieski sweter. Dla mnie taki strój jest elegancki. Odgarniam za ucho pasmo włosów, które wymknęło się z kucyka, i udaję, że nie czuję onieśmielenia. – Panna Kavanagh jest umówiona. Proszę się tu podpisać, panno Steele. Ostatnia winda po prawej stronie, dwudzieste piętro. – Gdy składam podpis, uśmiecha się do mnie uprzejmie, jak nic rozbawiona.

10 Wręcza mi identyfikator, na którym wielkimi literami napisano GOŚĆ. Uśmiecham się nieco drwiąco. To oczywiste, że jestem gościem, gołym okiem widać. Zupełnie do tego miejsca nie pasuję. Nic nowego, wzdycham w duchu. Dziękuję jej, po czym udaję się w stronę wind, mijając dwóch pracowników ochrony. W dobrze skrojonych czarnych garniturach wyglądają zdecydowanie bardziej elegancko ode mnie. Winda w ekspresowym tempie zawozi mnie na dwudzieste piętro. Drzwi rozsuwają się i widzę następny duży hol – ponownie szkło, stal i biały piaskowiec. Staję przed kolejnym biurkiem z piaskowca i kolejną młodą blondynką odzianą nienagannie w czerń oraz biel i powstającą na mój widok. – Panno Steele, zechce pani zaczekać tutaj. – Gestem wskazuje kilka krzeseł obitych białą skórą. Za skórzanymi krzesłami widać sporych rozmiarów przeszkloną salę konferencyjną z dużym stołem z ciemnego drewna, wokół którego stoi co najmniej dwadzieścia krzeseł. Za tym wszystkim znajduje się sięgające od podłogi do sufitu okno z widokiem na Seattle, ciągnącym się aż do Zatoki Puget. Ta panorama jest oszałamiająca i przez chwilę stoję jak wrośnięta w ziemię. Rany. Siadam, wyciągam z torby pytania i przeglądam je, w duchu przeklinając Kate za to, że nie dorzuciła choćby krótkiej notki biograficznej. Nic nie wiem na temat mężczyzny, z którym za chwilę mam przeprowadzić wywiad. Czy ma lat dziewięćdziesiąt, czy trzydzieści. Ta niepewność jest irytująca i znowu zaczynam się denerwować. Nigdy nie przepadałam za rozmowami twarzą w twarz, preferując anonimowość dyskusji grupowej, podczas której mogę siedzieć na końcu sali i nie zwracać na siebie uwagi. Jeśli mam być szczera, to preferuję własne towarzystwo i czytanie w kampusowej bibliotece jakiegoś brytyjskiego klasyka. A nie nerwowe wiercenie się na krześle w potężnym szklanym gmachu.

11 Gromię się w duchu. Weź się w garść, Steele. Sądząc po budynku, który jest zbyt zimny i nowoczesny, uznaję, że Grey ma czterdzieści parę lat: wysportowany, opalony i jasnowłosy, żeby pasować do reszty personelu. W dużych drzwiach po prawej stronie pojawia się kolejna elegancka, nienagannie ubrana blondynka. O co chodzi z tymi jasnowłosymi panienkami jak spod igły? Czy ja trafiłam do Stepford? Robię głęboki wdech i wstaję. – Panna Steele? – pyta najnowsza blondynka. – Tak – odpowiadam chrypliwie i odkasłuję. – Tak. – Proszę, teraz zabrzmiało to pewniej. – Pan Grey za chwilę się z panią spotka. Mogę wziąć pani płaszcz? – Oczywiście. – Zdejmuję palto. – Zaproponowano pani coś do picia? – Eee, nie. – O rety, czy Blondynka Numer Jeden będzie mieć kłopoty? Blondynka Numer Dwa marszczy brwi i mierzy spojrzeniem młodą kobietę za biurkiem. – Co podać? Herbatę, kawę, wodę? – pyta, skupiając uwagę ponownie na mnie. – Wodę, dziękuję – mamroczę. – Olivio, przynieś, proszę, pannie Steele szklankę wody. – W jej głosie słychać surową nutę. Olivia natychmiast zrywa się

12 z miejsca i spieszy w stronę drzwi po drugiej stronie holu. – Najmocniej przepraszam, panno Steele, Olivia to nasza nowa stażystka. Proszę zająć miejsce. Pan Grey zjawi się za pięć minut. Olivia wraca ze szklanką wody z lodem. – Proszę bardzo, panno Steele. – Dziękuję. Blondynka Numer Dwa maszeruje do wielkiego biurka, a stukot obcasów o podłogę z piaskowca roznosi się echem po pomieszczeniu. Siada i obie wracają do pracy. Może pan Grey nalega, aby wszystkie jego pracownice były blondynkami. Zastanawiam się właśnie, czy to zgodne z prawem, kiedy drzwi do gabinetu otwierają się i pojawia się w nich wysoki, elegancko ubrany, przystojny Afroamerykanin z krótkimi dredami. Zdecydowanie powinnam była inaczej się ubrać. Odwraca się i mówi: – Golf w tym tygodniu, Grey. Nie słyszę odpowiedzi. Mężczyzna odwraca się, zauważa mnie i uśmiecha się. Olivia zdążyła już wyskoczyć zza biurka i wcisnąć przycisk przywołujący windę. Szybkie zrywanie się z krzesła ma opanowane do perfekcji. Denerwuje się bardziej ode mnie! – Do widzenia za drzwiami kabiny. paniom – mówi mężczyzna, znikając

– Pan Grey czeka na panią, panno Steele. Proszę wejść –

13 mówi Blondynka Numer Dwa. Wstaję i niepewnie próbuję opanować zdenerwowanie. Podnoszę torbę, zostawiam szklankę z wodą i kieruję się w stronę uchylonych drzwi. – Proszę wchodzić bez pukania. – Uśmiecha się uprzejmie. Popycham drzwi i w tym samym momencie potykam się o własne nogi, po czym wpadam do gabinetu głową naprzód. A niech to szlag – ja i moje dwie lewe nogi! Znajduję się na czworakach w progu gabinetu pana Greya, a usłużne ręce pomagają mi wstać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ale ze mnie niezdara. Sporo wysiłku muszę włożyć w podniesienie wzroku. Ożeż ty – jest taki młody. – Panno Kavanagh. – Gdy odzyskuję pozycję pionową, wyciąga w moją stronę smukłą dłoń. – Jestem Christian Grey. Nic się pani nie stało? Usiądzie pani? Taki młody – i przystojny, bardzo przystojny. Ma na sobie elegancki szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Jest wysoki, ma niesforne włosy w odcieniu ciemnej miedzi i błyszczące szare oczy, których spojrzeniem mierzy mnie uważnie. Dopiero po chwili jestem w stanie odpowiedzieć. – Eee, prawdę mówiąc... – bąkam. Jeśli ten facet ma więcej niż trzydzieści lat, to ja jestem tybetańskim mnichem. Oszołomiona wyciągam dłoń i witamy się uściskiem. Gdy nasze palce się stykają, przez moje ciało przebiega dziwny, przyjemny dreszcz. Pospiesznie cofam rękę. Wyładowania elektryczne i tyle. Mrugam szybko, a ruchy moich powiek dorównują szybkością biciu serca. – Panna Kavanagh jest niedysponowana, przysłała więc mnie. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to panu, panie Grey. – A pani to...? – Ton głosu ma ciepły i chyba nawet rozbawiony, choć trudno to ocenić, gdyż wyraz jego twarzy pozostaje niewzruszony. Sprawia wrażenie umiarkowanie

tej z drzwiami. – Anastasia Steele. Katherine.. Zwyczajność zmieniają w nadzwyczajność – rzucam zaintrygowana zarówno nim. Na jednej z nich.. – Rozumiem – rzuca zwięźle. namalowane z taką dbałością o szczegóły. kiedy dostrzega. że przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. – Miejscowy malarz. Z takiego samego drewna wykonano ławę stojącą obok kanapy. czysta i beznamiętna. na co patrzę. czy odzwierciedla to osobowość . – W pełni się z panią zgadzam. Ten gabinet jest stanowczo zbyt duży dla jednej osoby.. w sumie trzydziestu sześciu. wisi mozaika niewielkich obrazów. Studiuję literaturę angielską razem z Kate. eee. ułożonych w kwadrat. jak i obrazami. a ja z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu oblewam się rumieńcem. Wszystko inne jest białe: sufit. panną Kavanagh na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. ale przede wszystkim bije z niego uprzejmość. Zastanawiam się. – Są piękne. panno Steele – odpowiada cicho. podłoga i ściany. Nie licząc obrazów. ale nie mam pewności.14 zainteresowanego.. wokół którego spokojnie mogłoby zasiąść sześć osób. reszta gabinetu jest zimna. – Może usiądziemy? – Gestem wskazuje na obitą białą skórą kanapę w kształcie litery L. Naprzeciwko sięgających od podłogi do sufitu okien stoi wielkie nowoczesne biurko z ciemnego drewna. zapomniane przedmioty. Powieszone razem zapierają dech w piersiach. eee. Wydaje mi się.. że wyglądają jak fotografie. Trouton – wyjaśnia Grey. Przekrzywia głowę i przygląda mi się z uwagą.. Są śliczne – przedstawiają zwyczajne.

dostrzegam. ponieważ to ja mam wręczać absolwentom dyplomy. to znaczy panna Kavanagh. Chyba próbuje powstrzymać uśmiech. który oczywiście najpierw dwa razy ląduje na podłodze. zaniepokojona biegiem swoich myśli. co powiedzieć. – Przepraszam przyzwyczajona. – Czy Kate. Och! To dla mnie nowość i zaintrygowana jestem faktem. drugą podpiera brodę i przesuwa palcem wskazującym po ustach. który z gracją zajmuje jeden z białych skórzanych foteli naprzeciwko mnie. a on chyba się nade mną lituje. cierpliwie – mam nadzieję – czekając. Grey nic nie mówi. aby umieścić na ławie dyktafon? Rumienię się. Potrząsam głową. wyjaśniła cel tego wywiadu? – Tak. że mnie obserwuje. ponieważ stwierdza: – Nie będzie mi to przeszkadzać. . – bąkam. panno Steele.15 tego adonisa. gdy tymczasem mnie ogarnia coraz większe zażenowanie. Ma się pojawić w kolejnym. Mrugam. Kiedy zbieram się na odwagę i podnoszę wzrok. jeśli nagram pańskie odpowiedzi? – Teraz mnie pani o to pyta? Po tym. Przekomarza się ze mną? Oby. – Nie jestem do tego – Ależ proszę się nie spieszyć. Jedna ręka leży swobodnie na kolanach. Następie kładę na ławie dyktafon. nie bardzo wiedząc. i wyjmuję z torby pytania Kate. – Nie będzie panu przeszkadzać. ostatnim w tym roku akademickim numerze gazety studenckiej. jak zadała sobie pani tyle trudu.

Podejmuję decyzje. Wciskając guzik w dyktafonie. – Przełykam nerwowo ślinę. co nie. – Żywię przekonanie. – To nie znajduje się na liście Kate. poznać ją na wylot. no ale jednak młody – wręczy mi dyplom ukończenia studiów.16 że ktoś niewiele ode mnie starszy – okej. może z sześć lat lub coś koło tego. ale sprawia wrażenie nieco rozczarowanego. panie Grey. . Marszczę brwi. co poprawia ich wyniki. policzki zaczynają mi płonąć i prostuję się. Wiem. że aby osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. kierując się logiką i faktami. – Tego właśnie oczekiwałem – mówi. każdy najmniejszy szczegół. trzeba stać się w niej mistrzem. jak pracują. a także zgromadzić dobrych ludzi. próbując się ponownie skoncentrować na wyznaczonym zadaniu. W tym właśnie sedno: wszystko zawsze się sprowadza do dobrych ludzi. której udało się stworzyć takie imperium. co ich inspiruje i jak ich motywować. próbuję wyglądać jak profesjonalistka. Instynkt pozwala mi dostrzec dobry pomysł i zająć się nim. Ciężko nad tym pracuję. – Zatykam niesforny lok za ucho. a mnie świetnie wychodzi ich ocena. – Biznes to ludzie. – Jest pan bardzo młody jak na osobę. – Świetnie. Zatrudniam wyjątkowy zespół i sowicie go wynagradzam. panno Steele. Co prawda uśmiecha się. i okej. Natrząsa się ze mnie. Czemu zawdzięcza pan swój sukces? – Podnoszę na niego wzrok. Gdy dociera to do mnie. zachowując śmiertelną powagę. – Może ma pan po prostu szczęście. Ale on jest taki arogancki. aby się wydać wyższą i bardziej onieśmielającą. – Przeszywa mnie spojrzeniem szarych oczu. – Mam kilka pytań. Przez chwilę w jego oczach widzę zaskoczenie. odnoszący niesamowite sukcesy.

Naprawdę wszystko jest uzależnione od tego. panno Steele. sprawuję kontrolę we wszystkich dziedzinach życia. tym więcej mam szczęścia. że im ciężej pracuję. – Och. aby sprawować kontrolę – kontynuuje gładko. że lubi pan rządzić. Serce zaczyna szybciej mi bić. władzy. panno Steele – mówi. Gdybym podjął decyzję. – Uważa pan. – Poza tym ogromną władzę człowiek zdobywa wtedy. Zapewnia mi to swoiste poczucie odpowiedzialności. Czemu tak mnie wytrąca z równowagi? Może to kwestia jego atrakcyjności? Przeszywającego spojrzenia? Sposobu. że ma ogromną władzę? – Normalnie obsesja na punkcie sprawowania kontroli. gdy przekona samego siebie. jeśli takie określenie bardziej pani odpowiada. – Mam cztery tysiące pracowników. – Widać. To chyba Harvey Firestone powiedział. a on odpowiada mi spojrzeniem bacznym i beznamiętnym. w jaki palcem wskazującym przesuwa po dolnej wardze? Naprawdę mógłby przestać tak robić. – Te słowa wydostają się z moich ust bez mojej wiedzy. iż urodził się po to. Jego brak pokory wprawia . po mniej więcej miesiącu dwadzieścia tysięcy ludzi miałoby problem ze spłatą hipoteki. Patrzę na niego. czy ma się w zespole odpowiednich ludzi i czy należycie pożytkuje się ich energię.17 – Nie uznaję czegoś takiego jak szczęście czy traf. ale jego uśmiech pozbawiony jest wesołości. a policzki znowu oblewa rumieniec. że już mnie nie interesuje branża telekomunikacyjna i sprzedałbym firmę. Moje usta same się otwierają. panno Steele. Wygląda na to. że ludzki rozwój to najważniejsze powołanie przywództwa.

Zmieniam taktykę. Dlaczego w jego towarzystwie czuję się taka skrępowana? – Lubię budować różne rzeczy. – Unosi brew. że ja nie mam serca. Czerwienieję. Co jest tego powodem? – pytam. Lubię wiedzieć. jakby mówiło to pańskie serce. . jak to złożyć i rozłożyć. że łatwo pana poznać? – I natychmiast żałuję tego pytania. – Nie musi pan odpowiadać przed zarządem? – pytam zdegustowana. Choć niektórzy powiedzieliby. gdybym zebrała choć trochę informacji na jego temat.18 mnie w osłupienie. Nie muszę odpowiadać przed zarządem. – Inwestuje pan w produkcję przemysłową. – Czy pańscy przyjaciele powiedzieliby. Nie ma go na liście Kate. – Jestem właścicielem mojej firmy. Cóż mogę powiedzieć? – Mam wrażenie. – A czemu mieliby tak mówić? – Bo dobrze mnie znają. cholera. Ale. a nie logika i fakty. Dostrzegam drgnięcie kącika jego ust. strasznie jest arogancki. Oczywiście wiedziałabym to. – Możliwe. Poza tym kocham statki. Wpatruje się we mnie bacznie. jak wszystko działa: na jakiej zasadzie. – Wykrzywia usta w cierpkim uśmiechu.

kto posiądzie umiejętność władania własnym umysłem. Wiem. a zbyt wielu ludzi na tej planecie jest niedożywionych. no i prawdę powiedziawszy. skonsternowana tym. że nie mówi tego szczerze. Czy to właśnie jest pańską pasją? Nakarmienie biednych tego świata? Wzrusza niezobowiązująco ramionami. panna Kavanagh nie pozwalała się zbyć. – Bardzo filantropijne podejście. Może jedynie zasadę przewodnią. panno Steele. co usłyszałam. – To całkiem niezły biznes – stwierdza. słowa Andrew Carnegiego: „Ten. – Ma pan swoją filozofię? A jeśli tak. Skąd pańskie zainteresowanie tą akurat branżą? – Nie da się jeść pieniędzy. – Dlaczego więc na ten się pan zgodził? – Ponieważ jestem dobroczyńcą waszej uczelni. Zerkam na kolejne pytanie. Bez końca wierciła dziurę w brzuchu moim ludziom z PR. panno Steele. Jaki to ma sens: karmienie biednych tego świata? Nie widzę w tym żadnych korzyści finansowych. jak uparta potrafi być Kate. choć mnie się wydaje. gdy tymczasem powinnam zakuwać do egzaminów.19 – Mocno bronię swojej prywatności. to jaką? – Nie mam filozofii jako takiej. – Inwestuje pan także w technologie rolnicze. Rzadko udzielam wywiadów. Dlatego właśnie siedzę tutaj i kulę się pod badawczym spojrzeniem Greya. a ja podziwiam tego rodzaju upór. może objąć w posiadanie .

Po raz kolejny nie pasuje to do kogoś. a może tylko ja tak to odczuwam.20 wszystko inne. ale owszem. że lepiej bym się przygotowała. panno Steele. Ponownie oblewam się rumieńcem. Panująca w gabinecie temperatura uległa podwyższeniu. – Nie jestem w stanie tego określić. – Chcę zasługiwać na to. – Ależ z niego „kontroler”. Marszczy czoło. – A więc chce pan obejmować rzeczy w posiadanie. no nie? Zerkam na kolejne pytanie. Szybko zmieniam temat. Lubię kontrolę zarówno nad samym sobą. nie potrafię się więc oprzeć wrażeniu. kto chce nakarmić świat. – Mówi pan jak konsument pierwszej wody. – Ile miał pan lat w momencie adopcji? – To fakt powszechnie znany. tyle że nie mam pojęcia o czym. do czego ma słuszne prawo”. aby je posiadać. Uśmiecha się. Zaintrygował mnie. tak to można ująć. Przełykam ślinę. że go nie uraziłam. Chciałabym mieć już ten wywiad za sobą. . – W jego głosie pobrzmiewa surowość. Patrzę na swego rozmówcę. – Bo nim jestem. którzy mnie otaczają. Z determinacją dążę do celu. to oczywiste. ale uśmiech nie dociera do oczu. Jak dalece ukształtowało to pański charakter? – Och. Gdybym wiedziała. to akurat pytanie osobiste. jak i nad tymi. że będę przeprowadzać ten wywiad. Chyba zgromadziłam dość materiału dla Kate. – Został pan adoptowany. mając nadzieję. że mówimy o czymś innym. Cholera.

Nie wygląda na zadowolonego. O nie. – To nie są pani pytania? Krew odpływa mi z twarzy. Nie interesuje mnie powiększanie tej rodziny. jest tu napisane. Mam brata i siostrę. – Jest pan gejem. Nerwowym gestem zatykam pasmo włosów za ucho. Próbuję raz jeszcze. – Pracujecie razem w gazecie studenckiej? – Cholera jasna! Nie mam nic wspólnego z tą gazetą. i kochających rodziców.. Szybciej bije mi serce. – Przepraszam.. Jak mogłam nie zastosować czegoś w rodzaju filtra. – Czuję się jak zbesztane dziecko. eee. Cholera. a policzki znowu czerwienieją. nie . nie jestem. a ja kulę się z zażenowaniem. a w jego oczach pojawia się chłodny błysk..21 – Dla pracy poświęca pan życie rodzinne. Anastasio. – To nie jest pytanie – rzuca krótko. – Unosi brwi. panie Grey? Wciąga głośno powietrze. To zajęcie dodatkowe Kate. że ja jedynie czytam pytania? Cholerna Kate i jej ciekawość! – Nie. Grey przechyla głowę. To.. Kate. tylko od razu głośno to przeczytać? Jak mam mu powiedzieć. – Czy musi pan poświęcać dla pracy życie rodzinne? – Mam rodzinę. – Po raz pierwszy wypowiedział moje imię. – Bardzo przepraszam. – Eee. to ona je przygotowała. nie. panna Kavanagh.

Kate jest chora – mówię przepraszająco. to spotkanie. – Panie Grey. Odwołaj. Rozlega się pukanie do drzwi i do gabinetu wsuwa głowę Blondynka Numer Dwa. kto ma komu zadawać pytania? Jego spojrzenie przewierca mnie na wylot. przyglądając mi się uważnie. ale za dwie minuty ma pan kolejne spotkanie.22 moje. Uff. Kobieta oblewa się pąsowym rumieńcem. a ja zmuszona jestem powiedzieć prawdę. To moja współlokatorka. Grey odwraca powoli głowę w jej stronę i unosi brwi. panie Grey – bąka. po czym zamyka za sobą drzwi. – Nie. Mój rozmówca marszczy brwi. Chwileczkę. Andrea waha się. a następnie skupia uwagę z powrotem na mnie. wpatrując się w niego. Sprawia wrażenie zagubionej. Twarz mi płonie. . że przeprowadzi ten wywiad? – pyta niebezpiecznie cichym głosem. proszę. nie tylko ja tak mam. przepraszam. – Zaoferowała się pani. – To wiele wyjaśnia. Andreo. W zamyśleniu gładzi się po brodzie. – Jeszcze nie skończyliśmy. że przeszkadzam. – Zostałam oddelegowana. – Oczywiście.

Proponuje mi pracę? – Och. kuląc się pod twoim badawczym spojrzeniem. Kurde i jeszcze raz kurde. – Choć nie jestem pewna. Dla wyrównania rachunków. . a więc wracamy do „panny Steele”. czybym tutaj pasowała.23 – Na czym skończyliśmy. znaleźć pracę. rozpraszające. Na razie muszę zdać egzaminy końcowe. – Ja naprawdę nie chcę w niczym panu przeszkadzać. a nie siedzieć w tym okazałym. – Mamy tutaj doskonały program dla stażystów – mówi cicho. – W jego szarych oczach błyszczy ciekawość. Przełykam ślinę. Będę to miała na uwadze – dukam skonfundowana.. Jechać do Seattle z Kate. a przez jego twarz przemyka coś na kształt uśmiechu. – Do których powinnam się teraz przygotowywać. – O nie. panie Grey. Znowu myślę na głos. Unoszę z zaskoczeniem brwi.. panno Steele? Och. Tak naprawdę nie wybiegam zbytnio myślami w przyszłość. – Chciałbym dowiedzieć się czegoś na pani temat. zakłopotana jego zainteresowaniem. – Jeszcze nie poczyniłam planów. eleganckim. – Co ma pani w planach po ukończeniu studiów? Wzruszam ramionami. – Niewiele tego jest – mówię. – Dlaczego tak pani uważa? – Zaintrygowany przechyla głowę na bok. sterylnym gabinecie. a palce krzyżuje na wysokości ust. rumieniąc się po raz enty. Jego usta są bardzo. Po co mu to? Opiera łokcie na poręczach fotela.

– Dla mnie nie. – Może oprowadzić panią? – pyta. Zerka w stronę okna. że nadal przeskakują między nami te dziwne iskry. nie mam pewności. panno Steele. wrzucając dyktafon do torby. autorytarny. – Tak. Pochylam głowę i niewidzącym wzrokiem wpatruję się w zaplecione palce. – Jestem pewna. . a nawet niepokój.24 – To chyba oczywiste. proszę zachować ostrożność. – Do zobaczenia. Gdy wstaję. – Panie Grey. a mnie czeka długa droga. panie Grey. – Cóż. – I brzmi to jak wyzwanie albo groźba. Wyciągam rękę po dyktafon. panie Grey. Co się dzieje? Muszę stąd wyjść. Czemu miałoby go to obchodzić? – Otrzymała pani wszystko. – Kiwam głową. proszę pana – odpowiadam. Marszczę brwi. zdumiona tym. Do zobaczenia? Ponownie ujmuję jego dłoń. co trzeba? – dodaje. – Wraca pani do Vancouver? – W jego głosie słychać zaskoczenie. – Jestem niezgrabna. Zdążyło się rozpadać. On mruży oczy z namysłem. To pewnie nerwy. – Cała przyjemność po mojej stronie. on także podnosi się z fotela i wyciąga rękę. że ma pan zbyt wiele zajęć. – Jak zawsze uprzejmy. – Ton ma surowy. natychmiast. Już się nie uśmiecha i nagle czuję skurcz jakichś dziwnych mięśni w brzuchu. – Dziękuję za rozmowę. mało elegancka i nie mam włosów w kolorze blond.

I litościwie zasuwają się drzwi. Ku memu zaskoczeniu sam też wychodzi. desperacko pragnąc stąd uciec. które przechwytuje Grey. a ja wsuwam z zażenowaniem ręce w rękawy. To oczywiste. Długim palcem wskazującym wciska guzik przywołujący windę i stoimy. Naprawdę muszę wydostać się z tego miejsca. – Anastasio – mówi tytułem pożegnania. widzę. – Uśmiecha się lekko. a jego uśmiech staje się szerszy. że uważasz mnie za zabawną. wściekam się w duchu. Na chwilę kładzie dłonie na moich ramionach. aby nic się pani nie stało. Przytrzymuje je dla mnie. – Christianie – odpowiadam. panno Steele. Mocno mnie to rozprasza. Drzwi rozsuwają się i wchodzę natychmiast do kabiny. równie zdziwione. Kiedy odwracam się. że czyni aluzję do mojego mało eleganckiego wkroczenia do gabinetu. on obojętnie opanowany. że Grey opiera się jedną ręką o ścianę przy windzie. Przewierca mnie swymi szarymi oczami. panie Grey – warczę. Wciągam gwałtownie powietrze. – Chcę dopilnować.25 Sprężystym krokiem podchodzi do drzwi i otwiera je na oścież. Naprawdę jest bardzo. czekając – ja skrępowana. Oblewam się rumieńcem. wychodząc do holu. Jeśli zauważa moją reakcję. – Olivia zrywa się z krzesła i przynosi moje palto. – Miała pani jakiś płaszcz? – Tak. – Jest pan bardzo uprzejmy. nic nie daje po sobie poznać. . ale to bardzo przystojny. Fajnie. Andrea i Olivia unoszą głowy znad biurek.

wystawiając ją na chłodne krople odświeżającego deszczu. . próbuję się uspokoić i zebrać myśli. to zimny autokrata. ale na szczęście udaje mi się zachować równowagę. ogarnia mnie zażenowanie. próbując odzyskać to. Zbyt emocjonalnie reaguję na coś wyimaginowanego. Po plecach przebiega mi dreszcz. a ja znowu jestem w stanie normalnie oddychać. ale czemu miałoby być inaczej? Po raz kolejny czuję irytację na Kate. Zamykam oczy i oddycham głęboko. W każdym razie na pierwszy rzut oka.26 ROZDZIAŁ DRUGI Serce wali mi jak młot. Co to. Potykam się. rzeczywiście jest bardzo przystojny. no ale w końcu ma do tego prawo – tak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku. Głośno oddycham z ulgą. Potrząsam głową. Ruszam w stronę samochodu. Cholera – co to było? Serce powoli odzyskuje zwykły rytm. Winda zatrzymuje się na parterze i opuszczam ją od razu po rozsunięciu się drzwi. miało być? Opierając się o jedną ze stalowych kolumn. że nie zaznajomiła mnie z jego biografią. I choć maniery ma nienaganne. władczy – ale z drugiej strony arogancki. W ekspresowym tempie docieram do dużych szklanych drzwi i wypadam na rześkie i wilgotne powietrze Seattle. Gdy zostawiam za sobą miasto i odtwarzam w głowie niedawną rozmowę. Może i zachowuje się arogancko. To przez jego wygląd? Uprzejmość? Zamożność? Władzę? Nie rozumiem swojej irracjonalnej reakcji. Unoszę twarz ku niebu. Nie cierpi głupoty. co pozostało z mojego opanowania. Okej. u licha. Żaden mężczyzna nigdy nie podziałał na mnie tak jak Christian Grey i nie jestem w stanie pojąć dlaczego. pewny siebie.

że go o to zapytałam. a ja płacę jej grosze za wynajem. choroby i generalnie nastrój depresyjny. a jej się nie da tak łatwo zbyć. gdy przypomni mi się to pytanie. Włączam odtwarzacz MP3. że mogę jechać tak szybko. zalecającego mi ostrożność. tę. jakby miał dwa razy więcej lat. Na tę myśl od razu poprawia mi się nastrój. Autentycznie zastanawia mnie. Nigdy więcej się z nim nie spotkam. że powodem tego jest wspomnienie przenikliwych szarych oczu i surowego głosu. – Zaczynałam się . rozpieram się wygodnie i słucham dudniącej muzyki indie rock. Jadę wolniej niż zazwyczaj. mimo że nadal ma na sobie piżamę z różowej flaneli w króliczki. Grey sprawia wrażenie. dociera do mnie. Uznaję. Przy odrobinie szczęścia nie będę musiała opowiadać zbyt wiele ponad to. że ktoś jest tak bardzo nakierowany na odniesienie sukcesu. będę się skręcać z zażenowania. Szczęściara ze mnie – rodzice Kate kupili dla niej to mieszkanie. Najwyraźniej uczy się do egzaminów. co sprawia. Gdy podjeżdżam pod dom. wiem. co się nagrało. – Ana! Wróciłaś. Część jego odpowiedzi była mocno enigmatyczna – jakby miał jakieś skryte zamiary. rozstąp się natychmiast pode mną! Za każdym razem. Gdy wjeżdżam na autostradę. Podbiega do mnie i mocno ściska. Ana. – Kate siedzi w salonie. wciskając jednocześnie pedał gazu.27 Podczas jazdy moje myśli ciągle uciekają ku niemu. robię głośniej. niedaleko miasteczka uniwersyteckiego. I wiem. Kręcę głową. Zapomnij o tym. Mieszkamy na małym osiedlu bliźniaków w Vancouver. Mieszkam tu już od czterech lat. Cholerna Katherine Kavanagh! Zerkam na prędkościomierz. że Kate zażąda drobiazgowej relacji. I te pytania Kate! Adopcja i homoseksualizm! Wzdrygam się. niż ma. jak tylko mam ochotę. że generalnie było to bardzo interesujące doświadczenie. Cóż. Ziemio. otoczona podręcznikami. którą rezerwuje na czas po rozstaniach z chłopakami. Nie mogę uwierzyć. ale nie powinnam tak tego rozpamiętywać. dostanie dyktafon.

Ana. Kate patrzy na mnie z miną niewiniątka. że jest już po wszystkim i że nie muszę ponownie się z nim spotykać. – Ana. wiem. więc uważam. Wielkie Przesłuchanie Katherine Kavanagh. ale strasznie panikowałam. wywiad się przedłużył. Nie mówi jak facet przed trzydziestką. Jestem twoją dłużniczką. chcąc zmienić temat. Kate przykłada dłoń do ust.28 martwić. – Wzruszam ramionami. nieco wyniosły. Czemu nie dołączyłaś biografii? Czułam się przez to jak idiotka. . – Dąży do wyznaczonego celu. Był dość onieśmielający. Zjadłaś zupę? – pytam. Co mam powiedzieć? – Cieszę się. Wzruszam ramionami. że ostro. jakby przedwcześnie się postarzał. Powinnam ci to była streścić. Myślałam. Gromię ją wzrokiem. zaczyna się. no i jest młody. Jak poszło? Jaki był Grey? – O nie. – Och. że czas mam całkiem dobry. zabiorę się za spisywanie wywiadu. że szybciej wrócisz. Naprawdę młody. – Macham dyktafonem. – Generalnie był uprzejmy. tak bardzo ci dziękuję. – Jezu. A tak na marginesie to ile on ma lat? – Dwadzieścia siedem. przepraszam. nie pomyślałam. – Lepiej wyglądasz. przepraszam. – Nie zgrywaj mi tu niewiniątka. Daj mi dyktafon. formalny. rzekłabym. Ana.

będziesz wykończona. która lubi zasiąść z książką w wygodnym fotelu przed kominkiem. że zdążyłam na swoją zmianę. Zerkam na zegarek. niż zakładałam. Czuję się znacznie lepiej. – Ana! Sądziłam. i jak zawsze była pyszna. Wysyła mnie do magazynu. Kiedy wracam do domu. Pani Clayton wita mnie z otwartymi ramionami. Cieszę się. abym zabrała się za wykładanie towaru na półki i nie mija dużo czasu. – Wyrobiłam się szybciej. – Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością. Kate ze słuchawkami na uszach . że cię widzę. Jestem raczej typem dziewczyny. a zadanie to pochłania mnie całkowicie. – Ana. – Naprawdę się cieszę. No to na razie. Zostawiam to tacie. że dzisiaj nie dasz rady. Zdążę na część popołudniowej zmiany u Claytona. co nie jest Christianem Greyem. – Muszę lecieć. Pracuję u Claytona od początku studiów.29 – Tak. choć – o ironio – beznadziejny ze mnie majsterkowicz. – Dam sobie radę. gdyż dzięki temu mogę się skupić na czymś. Kilka godzin mogę popracować. To największy sklep żelazny w Portland i okolicy i przez cztery lata pracy nabyłam nieco wiedzy na temat większości sprzedawanych przez nas produktów. W sklepie panuje spory ruch – to początek sezonu letniego i ludzie remontują domy.

prawda? Chciał mi jedynie zaprezentować swoje włości. Dobra robota. – Bardzo się staram. Padam na kanapę. – Patrzy na mnie zagadkowo. uciekam się . – Sporo tu niezłego materiału. Szkoda. To oczywiste. Chyba mi się udaje. i nauce. że nie przyjęłaś jego propozycji oprowadzenia cię po budynku. który muszę dokończyć.30 stuka w klawiaturę laptopa. Rumienię się i z niewiadomych powodów moje serce przyspiesza. którą dziś zaniedbałam. Ana. o co ci chodziło z jego formalnością. – Unosi idealną brew. ponieważ byłam z.. że Kate tego nie widzi. nim. nawet ty nie możesz być odporna na jego wygląd. że nie mamy żadnych oryginalnych zdjęć. Nie mogę uwierzyć. Jasny gwint! Aby zmienić temat. aby zabrzmiało to obojętnie. nie. Notowałaś coś? – pyta. Ale ona jest pochłonięta swoją pracą. no nie? Pąsowieję. – Nie szkodzi. – Daj spokój. Przystojny z niego sukinsyn. – Eee. że chciał spędzić z tobą więcej czasu. że przygryzam wargę. i mam nadzieję. Ja jestem totalnie wypompowana – wykończona długą jazdą. Nos nadal ma czerwony. ale w ferworze pracy koncentruje się i szybko pisze. Jest sporo materiału na dobry artykuł. – Owszem. Ana. wyczerpującym wywiadem i pracą u Claytona. – Wiem już.. Chyba nie to było powodem. Uświadamiam sobie. myśląc o eseju.

– Ty pewnie więcej byś z niego wyciągnęła. Pospiesznie wycofuję się w stronę kuchni. to było najbardziej krępujące pytanie. Zabieram się za robienie kanapek. żeby nie widziała mojej twarzy. co zawsze jest dobrym wybiegiem. – Z determinacją dąży do celu. że wrobiłam cię w to na ostatnią chwilę. – Och. – Patrzy na mnie badawczo. Ana. czy nie jest gejem? Nawiasem mówiąc. szybko. – Na zdjęciach w rubrykach towarzyskich zawsze pojawia się sam. mając nadzieję. – Ty zafascynowana mężczyzną? Pierwszy taki przypadek – prycha. – To było żenujące. – Dlaczego chciałaś wiedzieć. uwielbia kontrolować. – No więc co o nim myślisz tak naprawdę? – Dociekliwa jak diabli. że zrobiłaś na nim spore wrażenie. świetnie sobie poradziłaś. Steele. w sumie nawet przerażający. Z nagrania wnioskuję. – Krzywię się na to wspomnienie. że to ją w końcu zamknie.31 do pochlebstwa. W zasadzie zaproponował ci pracę. Cieszę się. na pewno nie było aż tak źle. Zważywszy. Nie może tak po prostu odpuścić? Wymyśl coś. Ja czułam potworne zażenowanie. jest arogancki. – Wątpię. ale bardzo charyzmatyczny. a on się wkurzył. Wrażenie? Ja? Co ta Kate plecie? . Cała ta sprawa była żenująca. Fascynacja jest całkowicie zrozumiała – dodaję zgodnie z prawdą. że już nigdy nie będę musiała go oglądać.

Mam nadzieję. Udaję się do swojego pokoju wykończona. aby sfinansować najświeższy pomysł. Moja mama co rusz zabiera się za coś nowego. otulam kołdrą od mamy. Generalnie nudzi jej się i potrzebuje czegoś. ale też po to. Tak właśnie robi. czyli produkcji świeczek. Wydaje się zdecydowanie solidniejszy od Męża Numer Trzy. a Kate dawno poszła spać. że udało mi się zrobić tak dużo. Po kolacji siadam przy stole obok Kate i podczas gdy ona pracuje nad artykułem. Dzwonię do Georgii do mamy. co ją zajmie. ale nie potrafi się na niczym dłużej skoncentrować. I że Bob – względnie nowy. Ku mojej uldze tego wieczoru nie rozmawiamy już o Christianie Greyu. ale znacznie od niej starszy mąż – ma na nią oko. Gdy kończę. a potem zaczyna opowiadać o swoim najnowszym przedsięwzięciu. – A co u ciebie. ale zadowolona. Kładę się na białym łóżku z kutego żelaza. białych zimnych podłogach i szarych oczach. że nie muszę już oglądać flanelowej piżamy w króliczki. Tej nocy śnię o mrocznych miejscach. że nie wzięła kredytu pod zastaw domu. W środę czuje się na tyle dobrze. zamykam oczy i natychmiast zapadam w sen. co u niej. jest już północ. Za tydzień będzie to nowy kolejny projekt. Jejku.32 – Zrobić ci kanapkę? – Poproszę. a jednocześnie zakuwa do egzaminów. Kate także jest mocno zajęta: przygotowuje ostatni numer gazety studenckiej. w niewłaściwym czasie. Ano? . aby życzyła mi powodzenia na egzaminach. w niewłaściwym kraju. ona to dopiero znalazła się w niewłaściwym miejscu. aby sprawdzić. Reszta tygodnia upływa mi na nauce i pracy u Claytona. ja piszę pracę na temat Tessy d’Urberville.

33 Przez chwilę waham się i mama od razu to wyłapuje. – Nie. – Wszystko dobrze. Męża Numer Dwa. Rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze i od tamtego dnia się przyjaźnimy. że wpadłeś! – Witam go uściskiem. nadal ogląda w telewizji piłkę nożną. Łączy nas nie tylko identyczne poczucie humoru. – José! Fajnie. którą poznałam po przyjeździe na studia. człowieka. Później tego wieczoru dzwonię do Raya. W zasadzie to nie tyle rozmowa. że Ray i José Senior służyli w wojsku w tej samej . pracy i gazet studenckich – kiedy rozlega się dzwonek. dowiesz się o tym jako pierwsza. Wydawał się wtedy równie zagubiony i osamotniony jak ja. mojego ojczyma. Kate i ja zastanawiamy się właśnie. – Wchodź. że u niego wszystko po staremu. – Ana? Poznałaś kogoś? – O kurczę. Ray to zdolny stolarz i dzięki niemu potrafię odróżnić piłę ręczną od packi. chodzi na kręgle oraz na ryby i robi meble. Wygląda na to. Martwię się o ciebie. Rozmowa nie jest długa. Na progu z butelką szampana stoi José. mamo. – Zupełnie niepotrzebnie. To pierwsza osoba. Ale nadal żyje. co seria pomruków w odpowiedzi na moje łagodne wypytywania. naprawdę musisz częściej wychodzić. którego uważam za ojca i którego nazwisko noszę. A co u Boba? – Jak zawsze najlepsza strategia to zmiana tematu rozmowy. Okazało się. Ray nie należy do ludzi rozmownych. – Skarbie. jak spożytkować piątkowy wieczór – mamy ochotę oderwać się na parę godzin od nauki. jak ona to robi? Jej ekscytacja jest wręcz namacalna. mój przyjaciel.

żebyś przyszła na otwarcie. – Uśmiecha się szeroko. że nie chciałabym się przekonać. Świetnie sobie radzi na studiach. Jest uroczy i zabawny. – W przyszłym miesiącu w galerii Portland Place odbędzie się wystawa moich zdjęć. – José patrzy na mnie bacznie. serce podchodzi do gardła. on jednak na pewno chciałby. – Fantastycznie.. kto by mi się spodobał. – Nic mi nie mów. w brzuchu fruwa stado motyli i nie . kiedy trzęsą się nogi. a w jego ciemnych oczach pojawia się błysk. Nie ma jak ostatnie poprawki w piątkowy wieczór. Oblewam się rumieńcem.34 jednostce. José i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. – Dobra robota. José! Powinnam umieścić tę wiadomość w gazecie. – Uczcijmy to. Ma fantastyczne oko do dobrych ujęć. choć nie powiem. Chcę. żebyście obie przyszły – dodaje. – Przynoszę wieści. Traktuję go raczej jak brata. jednak nie wyrzucono cię ze studiów – przekomarzam się. którego nigdy nie miałam. ale to nie mężczyzna dla mnie. José studiuje inżynierię i będzie pierwszą osobą w rodzinie z wyższym wykształceniem. jak to jest. że po prostu nie spotkałam nikogo. kto. że brak mi genu „potrzebny mi chłopak”. W efekcie nasi ojcowie także się zaprzyjaźnili.. Katherine często się ze mną droczy.. ale prawda jest taka. moje gratulacje! – Uradowana ponownie go ściskam. cóż.. a on z udawaną irytacją marszczy brwi. Kate także uśmiecha się do niego promiennie. ale jego prawdziwa pasja to fotografia. – To znaczy. żeby łączyło nas coś więcej. zerkając nerwowo na Kate.

śniadą cerę. Nagle z jakiegoś powodu podnoszę wzrok. i napotykam zuchwałe spojrzenie szarych oczu Christiana Greya. Ale w porze lunchu klienci tymczasowo się wykruszają i pan Clayton prosi. ale myślę. siedząc za kasą i dyskretnie podjadając bajgla. a José unosi głowę i uśmiecha się. i tych. Wiem. Wzdrygam się na samo wspomnienie. Tak. „Jest pan gejem. Sobota w sklepie to koszmar. których potrzebujemy. Aż do niedawna – szepcze cicho moja podświadomość. nie po tym żenującym wywiadzie. Ale w świecie rzeczywistym nikt nigdy nie sprawił. Sprawdzam numery katalogowe produktów. Czasami się zastanawiam. który stoi po drugiej stronie lady i wpatruje się we mnie. moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie. przeskakując wzrokiem od książki z zamówieniami do monitora i z powrotem. NIE! Natychmiast przeganiam tę myśl. czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. że w końcu to do niego dotarło: jesteśmy tylko przyjaciółmi. jak José otwiera szampana. abym rzuciła okiem na zamówienia. Chyba mam atak serca. John oraz Patrick – dwóch innych pracowników na pół etatu – i ja uwijamy się jak w ukropie... którzy pragną odpicować swoje domy. ale tylko dlatego.35 można w nocy spać. . Mamy wtedy nalot majsterkowiczów. że ten człowiek pojawia się teraz w moich snach. Jest wysoki. Robię to. Korek wyskakuje z butelki. które zamówiliśmy. co za tym idzie. panie Grey?”. ciemne włosy i oczy. abym tak się poczuła. Państwo Claytonowie. aby oczyścić mój organizm z tego okropnego przeżycia. upewniając się. Nie będę o tym myśleć. czy wszystko się zgadza. niezłe z niego ciacho. ma na sobie dżinsy i T-shirt podkreślający twarde mięśnie. no nie? Patrzę. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i.

Miło znowu panią widzieć. panie Grey? Uśmiecha się i znowu ma taką minę. u licha. – Muszę zrobić małe zakupy. – Potrzebuję paru rzeczy. jakby bawił go jakiś dobry żart.. Widok tego mężczyzny zupełnie wytrącił mnie z równowagi.36 – Panno Steele. To takie denerwujące. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. Potrząsam głową. No i jest tutaj. on tutaj robi. na dodatek w kremowym swetrze z grubej dzianiny.. – Panie Grey. – Ana. albo coś w tym rodzaju. ale w jego szarych oczach tańczy . – Czym mogę służyć. Mam na imię Ana – bąkam. Na początek spinki do kabli. A co. – Patrzy na mnie spokojnie. To ci dopiero. Moje serce łomocze jak szalone i z jakiegoś powodu oblewa mnie krwisty rumieniec. Rany Julek. Wygląda lepiej. W końcu moje funkcje poznawcze odzyskują łączność z resztą ciała. Dam sobie radę. zapierającego dech w piersiach piękna. a oczy błyszczą wesoło. W sklepie żelaznym pana Claytona. Biorę głęboki oddech i robię minę w stylu „pracuję w tym sklepie od lat”. – Jego głos jest ciepły i aksamitny niczym rozpuszczona gorzka czekolada albo karmel. panno Steele. Jego spojrzenie jest nieustępliwe i zdecydowane. Określić go mianem „przystojny” to zdecydowanie za mało – stanowi uosobienie męskiego. aby zebrać myśli. – Byłem akurat w okolicy – mówi tytułem wyjaśnienia. – Tyle jedynie udaje mi się wyszeptać. jakby był wtajemniczony w jakiś wielki sekret. niż go zapamiętałam. dżinsach i traperkach? Chyba mam otwartą buzię i nie jestem w stanie zlokalizować mózgu ani głosu. Cóż za miła niespodzianka.

– Mój głos jest odrobinę zbyt radosny. które nagle nabrały konsystencji galaretki. możny. tam gdzie się panoszy podświadomość – szepcze: żeby się z tobą spotkać. – Przyjechał pan do Portland służbowo? – pytam zbyt wysokim głosem. W życiu! Natychmiast ją odrzucam. przystojniak z niego. ale tak naprawdę muszę mocno się koncentrować. aby się nie potknąć o własne nogi. – Pani przodem – czyni gest dłonią z wypielęgnowanymi paznokciami. Czemu ten piękny. Kiedy wychodzę zza lady. regał ósmy. u Claytona? A jakaś maleńka. – Tak. Weź się w garść. Grey lekko marszczy czoło.37 rozbawienie. Steele. – Znajdują się w dziale elektrycznym. Jasny gwint! . Kurde. Pokazać panu? – Głos mam cichy i drżący. Choć serce niemal mnie dusi – ponieważ podeszło mi do gardła. Jak dobrze. rzadko używana część mego mózgu – prawdopodobnie umiejscowiona w rdzeniu przedłużonym. próbując uciec ustami – podchodzę do jednego z regałów w dziale elektrycznym. panno Steele – mówi. jakbym przytrzasnęła palec drzwiami. Dlaczego zjawił się w Portland? Dlaczego zjawił się tutaj. wytworny mężczyzna miałby chcieć się ze mną spotkać? Ten pomysł jest niedorzeczny. Proszę prowadzić. Spinki do kabli? – Mamy opaski w różnych rozmiarach. że rankiem zdecydowałam się włożyć swoje najlepsze dżinsy. Zerkam na Greya i niemal od razu tego żałuję. Rumienię się. próbuję zachowywać się nonszalancko.

Schyla się i wybiera jeden z woreczków. zmieszana wcześniejszymi pomysłami. Co on.38 Wyluzuj. Przesuwa palcami po leżących na półce woreczkach i z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu muszę odwrócić wzrok. Widzisz? Wcale nie przyjechał tu dla ciebie – drwi zadowolona z siebie moja podświadomość. – Te będą dobre – mówi z tym swoim tajemniczym uśmiechem. Taśmy malarskiej? – Remontuje pan mieszkanie? – Te słowa wydostają się z moich ust w sposób absolutnie niekontrolowany. Obrzuca spojrzeniem dostępne w sklepie spinki do kabli. Ana! – Odwiedzałem wydział rolniczy WSU[1] w Vancouver. a jego usta rozciągają się w półuśmiechu. a ja oblewam się rumieńcem. zamierza z nimi robić? Jakoś trudno mi go sobie wyobrazić jako majsterkowicza. Do tego to chyba zatrudnia cały sztab ludzi. u licha. Finansuję badania dotyczące płodozmianu i gleboznawstwa – odpowiada rzeczowo. no nie? – Nie remontuję – odpowiada szybko. Czerwienię się. – Coś w tym rodzaju – przyznaje. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Taśmy malarskiej. – To wszystko stanowi część pańskiego planu nakarmienia świata? – pytam żartobliwie. a potem uśmiecha się .

wskazując szerszą. . szpagat. Desperacko próbuję odzyskać równowagę. a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Długo tu pani pracuje? Głos ma niski i wpatruje się we mnie intensywnie tymi swoimi szarymi oczami. aby ukryć nawracające rumieńce.. gdy widzę jego minę i pociemniałe spojrzenie. gdy prąd odnajduje drogę do jakiejś mrocznej i niezbadanej części mojej istoty. A niech mnie. – Chyba jeszcze trochę sznurka. tak na mnie działa? Czuję się. kabel. – Coś jeszcze? – Głos mam lekko schrypnięty. jakbym znowu była nieporadną czternastolatką. Czemu. gdy docieramy na miejsce. Podaję mu ją. – Tędy. Steele! – Cztery lata – mamroczę.. – Pochylam głowę.39 znacząco. Jestem aż taka śmieszna? Śmiesznie wyglądam? – Tędy – bąkam zakłopotana. Nasze dłonie na krótką chwilę się stykają i znowu pojawia się prąd. – Mówi równie chrapliwie. – O jaki sznurek panu chodzi? Mamy syntetyczny i z włókna naturalnego. Biorę z półki dwie taśmy o różnej szerokości. – Ta może być – mówi miękko Grey. u licha.. Oczy Greya się rozszerzają.. – Taśmę malarską mamy w innym dziale. – Urywam. Mimowolnie wciągam głośno powietrze. Patrz przed siebie. a po chwili zerkam za siebie. jakbym włożyła palec do kontaktu.. że śmieje się ze mnie.. Moje policzki robią się jeszcze czerwieńsze. i ruszam w stronę właściwego regału. – Ruszam w tamtym kierunku.

Głównie literatura . – Książki – szepczę. nie będąc w stanie sklecić jednego zdania. czy można czuć jeszcze większe zażenowanie? Z tylnej kieszeni dżinsów wyjmuję nóż tapicerski. Normalne. Czemu go to interesuje? – Och. Klasyka. – A co jest dla ciebie. weź się w końcu w garść” – błaga moja udręczona podświadomość.40 – Poproszę pięć metrów sznurka z włókna naturalnego. gdy tymczasem podświadomość krzyczy: „Ty! Ty jesteś dla mnie!”. jakbym stała na przesuwających się płytach tektonicznych. Unosi brew. przecinam sznurek i sprawnie go zwijam. Jakimś cudem zdołałam nie odciąć sobie przy tym palca. zmysłowe usta wygięte są w rozbawieniu. no wie pan. Nie mam śmiałości na niego spojrzeć. Jezu. Drżącymi rękami szybko odmierzam pięć metrów. – Jakiego rodzaju książki? – Przechyla głowę. a jego kształtne. Anastasio? – pyta miękko. Wpatruję się w niego. Wraca jego tajemniczy uśmiech. Czuję się. – Była pani harcerką? – pyta. że moja psychika ma tak wygórowane ambicje. świadoma spoczywającego na mnie gorącego wzroku. panie Grey. „Ana. Natychmiast ją uciszam zażenowana tym. Nie patrz na jego usta! – Zorganizowane zajęcia grupowe to nie dla mnie.

NATYCHMIAST zamilknij. abym zniszczył ubranie – odpowiada Grey bez emocji. jak na moje policzki wracają rumieńce. – Czy coś jeszcze? – pytam piskliwie. że nie mam już władzy nad tym. te palce na brodzie są tak zniewalające. a moje spojrzenie mknie ku jego dżinsom. – Wezmę ten kombinezon. Boże broń. co wydostaje się z moich ust. Z barwy niewątpliwie przypominam manifest komunistyczny. Zamilknij. A co pani proponuje? Co proponuję? Nie wiem nawet. – Majsterkowiczowi? Kiwa głową. – Nie wiem. Po raz kolejny unosi z rozbawieniem brew. Pociera brodę długim palcem wskazującym i kciukiem.41 brytyjska. – Zawsze mogę je zdjąć. – Uśmiecha się znacząco. Rumienię się. Czuję. – Chyba nie chce pan pobrudzić ubrania – wskazuję jego spodnie. A może jest po prostu mocno znudzony i próbuje to ukryć. a jego szare oczy błyszczą szelmowsko. po co mu to wszystko. – Potrzebuje pan czegoś jeszcze? – Muszę koniecznie zmienić temat. podając mu . zastanawiając się nad moją odpowiedzią. – Kombinezon – odpowiadam i od razu wiem.

.

że przyjechał z Princeton. a płyty tektoniczne przesuwają się na nową pozycję. O rety. – Eee. że go dzisiaj zobaczę. co słychać? Przyjechałeś na urodziny brata? – Aha. – Cześć. naprawdę świetnie. Jest tu numer mojej komórki. ale nadal trzyma za ramiona. Mruga. tak miło cię widzieć! – wyrzuca z siebie. Proszę o telefon przed dziesiątą rano. Słyszałam. To najmłodszy brat pana Claytona. . Z Paulem od zawsze się kumplujemy i podczas tego dziwnego spotkania z bogatym. Kate oszaleje z radości. Bezradne spojrzenie Christiana Greya. Przez ułamek sekundy wygląda bezradnie i Ziemia porusza się delikatnie na swej osi. Uśmiecha się szeroko i mierzy uważnym spojrzeniem. kosmicznie przystojnym i uwielbiającym sprawować kontrolę Greyem fajnie pogadać z kimś. – Ana! Niedaleko nas zmaterializował się Paul. dobrze? – Sięga do kieszeni i wyjmuje portfel. witaj. – Ana. Paul ściska mnie mocno na powitanie. Dobrze wyglądasz. – Dobrze. – To moja wizytówka. gdy odwracam się od niego. kto jest normalny. Następnie wypuszcza mnie z objęć. przepraszam na chwilę. – Uśmiecham się do niego promiennie.43 powietrze. Grey marszczy brwi. – Da mi pani znać w kwestii jutra. panie Grey. ale nie spodziewałam się. Paul.

– Jasne. Paul. Brat właściciela tego sklepu. – Panie Grey. Jest bardzo pomocna. Przyjechał właśnie z Princeton. odkąd zaczęłam tutaj pracować. Panie Grey. mam właśnie klienta. Przestań. Mogę w czymś panu pomóc? – Anastasia się wszystkim zajęła. panie Clayton. – No to później pogadamy. – Wymieniają uścisk. ale jego oczy pozostają chłodne. – Znam Paula. kogo powinieneś poznać – mówię. Ciągnę Paula za sobą i teraz mierzą się wzrokiem. że mówi coś zupełnie innego. ale jego słowa. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. ale niezbyt często się widujemy. Kogoś. Atmosfera staje się nagle lodowata. stwierdzam. – Eee. – Coś jeszcze. gdzie studiuje administrację – paplam. Ana. – Chwileczkę. to Paul Clayton.. – O kurczę. to Christian Grey. – Patrzę. – Christian wyciąga dłoń. Dziwne. panie Grey? . – Paul.44 Zakłopotana przestępuję z nogi na nogę. ale on zawsze zachowuje się nazbyt poufale. że obserwuje nas niczym jastrząb. Grey odpowiada mu grzecznym uśmiechem. Fajnie spotkać się z Paulem.. – Wyraz twarzy ma obojętny. próbując poradzić sobie z wrogością widoczną w oczach Greya. można by odnieść wrażenie. – I z jakiegoś irracjonalnego powodu odczuwam potrzebę dodatkowych wyjaśnień. natychmiast! – Panie Clayton. chyba nie TEN Christian Grey? Ten od Grey Enterprises Holdings? – Opryskliwość Paula w ułamku sekundy zmienia się w podziw. jak odchodzi w stronę magazynu. Z dziwacznego klienta zmienił się w kogoś innego – chłodnego i trzymającego dystans. Kiedy podnoszę wzrok na Christiana Greya. – Super – odpowiada Paul. a usta ma zaciśnięte w obojętną linię.

aby wyjść. Anastasio. Nie jestem już w stanie się ukrywać przed własnymi uczuciami. prawda? Co w tym złego? A jeśli znajdę . – Podnoszę wzrok na Greya i od razu tego żałuję. taśmę malarską i spinki do kabli. No ale chyba wolno mi go podziwiać z daleka. Okej.. Pospiesznie pakuję mu zakupy do plastikowej torby. – Odwraca się. – Razem czterdzieści trzy dolary. a mnie serce po raz kolejny wali jak młotem. odwracam się i idę do kasy. podoba mi się. za którymi zniknął. – Zadzwoni pani do mnie w sprawie tej sesji zdjęciowej. – Chce pan reklamówkę? – pytam.45 – Tylko te rzeczy – odpowiada szorstko. – Świetnie. po czym sprężystym krokiem opuszcza sklep. – Poproszę. obraziłam go? Biorę głęboki oddech. Wobec tego być może do zobaczenia jutro. Ledwie jestem w stanie oddychać. drżąca masa szalejących kobiecych hormonów. że to sprawa przegrana. tak? – I znowu przemawia przez niego rzeczowy biznesmen. Anastasio. i to bardzo. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. Kiwam głową i oddaję mu kartę. – Uśmiecha się. że panna Kavanagh nie mogła przeprowadzić tego wywiadu. po czym się zatrzymuje. jeszcze jedno. Przygląda mi się uważnie szarymi oczami. Cholera. Cieszę się. kombinezon. nim wreszcie wracam na Ziemię. przewieszając sobie reklamówkę przez ramię. – Jego język pieści moje imię. O co mu chodzi? Wbijam na kasę sznurek. Ale wiem. Jego pojawienie się tutaj to jedynie zbieg okoliczności. Podoba mi się ten mężczyzna. Długo wpatruję się w drzwi. – Och. biorąc od niego kartę kredytową. A ja zostaję. i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy. przyznałam to sama przed sobą.. Wytrąca mnie to z równowagi. Proszę bardzo.

jutro będę miała szansę na dalsze podziwianie. Przygryzam wargę i przyłapuję się na tym. że uśmiecham się jak uczennica. Muszę zadzwonić do Kate i zorganizować sesję zdjęciową.46 fotografa. .

– Uważam. Przekazał na rzecz wydziału dwa i pół miliona. – Skąd wiesz? – Ana. Carlo Bernstein. – Odwiedzał wydział rolniczy WSU. No więc chcesz te zdjęcia czy nie? . Znajduję się właśnie w czeluściach magazynu. O kurczę. jestem dziennikarką i sporządzam właśnie sylwetkę tego człowieka. – Akurat znalazł się w okolicy. ale to krótkotrwała radość. – Okej. – Ale co on robił u Claytona? – Jej ciekawość aż emanuje z telefonu. że przyjechał tutaj w sprawach służbowych. że przyszedł. – No tak. Nudna i rozczarowująca rzeczywistość jest taka. nie gorączkuj się tak. Wiedza na ten temat to mój obowiązek. aby się z tobą spotkać? Serce podskakuje mi na tę myśl. starając się udawać obojętność.47 ROZDZIAŁ TRZECI Kate szaleje z radości. Sponsoruje jakieś badania – mamroczę. że to zbyt duży zbieg okoliczności. Ana. Nie sądzisz.

tak. Levi. Swędzi mnie skóra na myśl. że cieszy się. takie maleńkie „może”. A cichy głosik szepcze: „Być może Kate ma rację”. – Możemy jego zapytać gdzie. – Nie wiem. Obejmuję się radośnie ramionami i kołyszę z boku na bok. że może. nie może. kto zrobi te zdjęcia. – Ana! Podobasz mu się. Bądź co bądź powiedział. Pytanie. – Możesz się z nim skontaktować? – Mam numer jego komórki. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – oświadcza zdecydowanie. iż to nie Kate przeprowadziła z nim wywiad.48 – Pewnie. że to nieprawda.. Wyjechał na weekend do domu do Idaho Falls. Uprzejmym – może. – Hmmm. Wkurzy się. że chcę. kiedy się dowie. – Najbogatszy. najbardziej nieuchwytny i tajemniczy kawaler w całym stanie Waszyngton ot tak dał ci numer swojej komórki. Kate sprowadza mnie jednak na ziemię. że mu się podobam. jednak mu się podobam. że stracił okazję cyknięcia fotki jednemu z największych przedsiębiorców w kraju. kto je zrobi i gdzie. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. – Eee. No a José? . że zatrzymał się w okolicy. on jedynie próbuje być miły.. z którym normalnie współpracujemy.. Christian Grey nie bawi się w bycie miłym. przez krótką chwilę ciesząc się ewentualnością. Kate aż się zachłystuje. – Kate. Mówił. wiem..

Marszczę brwi i pokazuję mojej komórce język. Ze mnie także jest kiepska aktorka. Szuka papieru ściernego. gdzie chce zrobić te zdjęcia. . udając obojętność. – Ale przynajmniej znasz. – Myślę. dla ciebie zrobi wszystko. Właśnie wysyłam José esemesa. – Do kogo. że to ty powinnaś do niego zadzwonić. – Ana. I wygląda na to. kiedy do magazynu wchodzi Paul. Potem zadzwoń do Greya i dowiedz się. że on ma ochotę poznać cię bliżej. Czasami zachowuje się strasznie apodyktycznie. José? – pyta drwiąco. – Kate w stosunku do José zachowuje się irytująco nonszalancko. – Łączy? – pytam piskliwie. Greya. Kate się rozchorowała. – Ledwie go znam. aby wyjść. – Mamy sporo klientów – mówi bez uszczypliwości. – Eee. sorki – bąkam i odwracam się. – Po tych słowach rozłącza się. – No więc skąd znasz Christiana Greya? – Paul stara się mówić w sposób nonszalancki. – Nie.49 – Świetny pomysł! Ty go poproś. to ciebie coś z nim łączy. Po prostu do niego zadzwoń. ale nie bardzo mu to wychodzi. – Wzruszam ramionami. – Musiałam przeprowadzić z nim wywiad do gazety studenckiej.

chce się ze mną umówić. aby nasza gazeta napisała o otwarciu twojej wystawy. jutro zrobisz dla nas te zdjęcia. Ana zadzwoni i poda ci miejsce i godzinę. Paul. Dziś muszę się uczyć. José Rodriguez. – José. – Nie macie rodzinnej kolacji czy czegoś w tym rodzaju? – To jutro. przemierzam nasz salon. ale na pewno nie bohater literacki. Nie sądzę.50 – Christian Grey u Claytona. To ci dopiero – prycha zdumiony Paul. to masz ochotę wieczorem wybrać się na drinka albo coś w tym rodzaju? Zawsze. Teraz trzeba jedynie zdecydować. patrząc przez okno na zapadający zmierzch. To już rytuał. proszę? – mówię błagalnie. – Załatwione. Kręci głową. a ja opuszczam magazyn. „A Grey?” – pyta mnie podświadomość. – A tak z innej beczki. choćby nie wiadomo jak wysilać wyobraźnię. – Kate zabiera mi go i zamaszystym gestem przerzuca włosy przez ramię. – Ale ja fotografuję miejsca. – Świetnie. jeśli chcesz. – Uśmiecha się. gdzie i kiedy. Ana. gdy przyjeżdża do domu. capiche? – Kate potrafi być wyjątkowo ostra. Przyciskając do ucha telefon. W przyszłym tygodniu mam egzaminy końcowe. Uciszam ją. – Może innym razem. pewnego dnia w końcu się zgodzisz. unosząc brew. W takim razie do jutra. aby spotykanie się z bratem szefa było dobrym pomysłem. – Daj mi ten telefon. nie ludzi – jęczy José. Dzwoń do niego. – Ana. a ja zawsze odmawiam. – Zatrzaskuje mój telefon. poza tym Paul to taki fajny amerykański chłopak z sąsiedztwa. – Posłuchaj mnie. – .

panie Grey? Z tej strony Anastasia Steele. Zaczynam szybciej oddychać i oblewam się rumieńcem. A ja czuję ściskanie w żołądku.. – Wypowiada to chłodno i spokojnie. Jakże miło panią słyszeć. W środku cała się trzęsę. chcielibyśmy się umówić na tę sesję zdjęciową do artykułu. a potem drżącymi palcami wystukuję numer.. że Katherine Kavanagh wpatruje się we mnie z otwartą buzią. Moje płuca łykają haust powietrza. więc czmycham do kuchni.. wręcz uwodzicielsko. – Tak bardzo się denerwuję. Ana. – Panna Steele. Myślę. ciepło. dziewiąta trzydzieści? .51 Podaje mi telefon. jeżeli panu pasuje. że jest zaskoczony i wypowiadane przez niego słowa brzmią tak. Przez chwilę panuje cisza. ale już! Patrzę na nią wilkiem i sięgam do kieszeni po jego wizytówkę. – Eee. – Oddychaj. Kilka razy oddycham głęboko. – Grey. – Dzwoń do Greya. aby uniknąć jej badawczego spojrzenia. – Jutro. – Zatrzymałem się w hotelu Heathman w Portland. Nagle uświadamiam sobie. Jutro rano. że nie rozpoznaję własnego głosu. Ton jego głosu uległ zmianie. Odbiera po drugim sygnale. Jakie miejsce panu odpowiada? Niemal widzę jego uśmiech w stylu Sfinksa. – Eee. oddychaj..

bo naprawdę bardzo rzadko pozwalam sobie na wybuchy emocji. nie umiejąc ukryć irytacji na Kate. Tak już mam. – A więc Heathman. – Anastasio Rose Steele. . Kate. długich nogach. – Zachowuję się egzaltowanie jak dziecko. aby ktoś tak na ciebie działał. To imponujący gmach z brunatnego piaskowca wybudowany tuż przed wielkim kryzysem. wiesz. że w czterech słowach zawarł tyle kuszących obietnic? Rozłączam się. tak? – mruczy Kate. José. spotkamy się na miejscu. On ci się podoba! Jeszcze nigdy nie widziałam. Noc mam niespokojną i bez końca przekręcam się z boku na bok. Ty się rumienisz. – Oczami wyobraźni widzę szelmowski błysk w szarych oczach. Travis i ja jedziemy moim garbusem. a potem znowu próbuję zasnąć. – Zrobię kolację. niezbadanych miejscach. – Onieśmiela mnie i tyle – dodaję spokojniej. Dwa razy się budzę z mocno bijącym sercem. – Och. że rumienię się na okrągło. Kate stoi w kuchni i przygląda mi się z konsternacją. a nie dorosła kobieta. – Zadzwonię do kierownictwa i wynegocjuję jakieś miejsce na sesję. – Czekam niecierpliwie. Potem muszę się pouczyć. Hotel Heathman znajduje się w samym centrum Portland. panno Steele. Śniąc o szarych oczach. Jak to możliwe. kombinezonie.52 – Okej. Jutro będę wyglądać po prostu świetnie. długich palcach i mrocznych. Zaskoczona mruga oczami. której w stanie Waszyngton wolno głosować i legalnie pić alkohol. Nie bądź niemądra – warczę. – Otwieram szafkę. Uderzam pięścią w poduszkę.

że będziemy fotografować pana prezesa Christiana Greya. gdzie jesteśmy. Pół godziny później do apartamentu wkracza Christian Grey. natychmiast otrzymujemy apartament zamiast zwykłego pokoju. zgadzasz się ze mną? – Nie czeka na odpowiedź. bo największy zajął już pan Grey. ponieważ ona robi z nim. który ma mu pomóc przy ustawianiu świateł. Pomieszczenia są eleganckie. Jest ubrany w elegancki ciemny garnitur i staje bez słowa w rogu pomieszczenia. proszę pani. pełne prostoty. . Beznamiętnie przygląda się nam orzechowymi oczami. Kate jest w swoim żywiole. a więc znowu się spotykamy. co mi każe. gdyż do mojego auta wszyscy się nie mieścimy. Kate udało się uzyskać bezpłatny dostęp do jednego z pokoi w Heathmanie w zamian za wzmiankę na ten temat w artykule. Przewracam oczami. jest tak nieziemsko przystojny. Jest taka apodyktyczna. – Panno Steele. Mamy pół godziny na przygotowania. Travis to kumpel José. Podejrzewam. Gdy na niego patrzę. Za Greyem wchodzi trzydziestoparoletni mężczyzna z kilkudniowym zarostem. ale robię to. Kiedy wyjaśnia w recepcji..53 a Kate swoim CLK. Taki zwykłych rozmiarów. Jest dziewiąta. – Grey wyciąga rękę i wymieniamy uścisk dłoni. że rozbrajają go uroda Kate i jej władczy styl bycia. zasycha mi w ustach.. Tak. że tłem będzie ta ściana. O niebiosa! Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i szare flanelowe spodnie. przestaw te krzesła. co chce. a jednocześnie przepychu. myślę. poprosisz personel o jakieś napoje? I daj Greyowi znać. Zaaferowany kierownik marketingu prowadzi nas do apartamentu – jest strasznie młody i z jakiegoś powodu bardzo się denerwuje. – Travis. Ana. – José. Włosy ma jeszcze wilgotne po prysznicu.

który mnie rozświetla i wywołuje rumieńce. – Obdarza go grzecznym.. Co słychać? – Uśmiecha się do niej i wygląda na autentycznie rozbawionego. on jest naprawdę. przenosząc spojrzenie na mnie. że Kate uczęszczała do najlepszych prywatnych szkół w Waszyngtonie.. całkiem. to Katherine Kavanagh – bąkam. Gdy nasze dłonie się stykają. O rety. Budzi mój wielki podziw. która podchodzi i patrzy mu prosto w oczy. – Dziękuję.. . znowu czuję ten rozkoszny prąd. nie mrugnąwszy przy tym okiem. – To José Rodriguez. a ja znowu się rumienię. Cholera. – Czuję się dobrze. – Panie Grey. że czuje się już pani lepiej? Anastasia mówiła. – Panie Rodriguez. Nie da sobie w kaszę dmuchać. kiedy lustruje tamtego. panie Grey. Jej rodzina ma pieniądze i moja przyjaciółka dorastała pewna siebie i swego miejsca na świecie. dziękuję. – Panie Grey – kiwa głową. nasz fotograf – uśmiecham się do José. zawodowym uśmiechem. W jego oczach pojawia się chłód. że w zeszłym tygodniu zmogła panią choroba. machając ręką w stronę koleżanki. – Gdzie pan chce zrobić zdjęcia? – pyta. – Drobiazg – odpowiada. rety. który odpowiada mi równie ciepłym uśmiechem. że poświęca nam pan swój czas. – Nieustępliwa panna Kavanagh.. i jestem pewna.54 Mrugam szybko. kiedy przenosi spojrzenie ze mnie na Greya. – Wyraz twarzy Greya także się zmienia. – Ufam. – Zdecydowanym gestem ściska jego dłoń. W jego głosie można wyczuć delikatną nutkę groźby. że wszyscy słyszą mój przyspieszony oddech. Przypominam sobie.

prosząc Greya. panie Grey? – pyta. – Wystarczy siedzenia. że stojący . Grey siedzi i cierpliwie pozuje przez jakieś dwadzieścia minut. następnie w drugą. a Travis pospiesznie zabiera krzesło. – Czekam niecierpliwie na ten artykuł. – Po raz kolejny do akcji wkracza Katherine. oślepiając na chwilę Greya. panie Grey. i bąka przeprosiny. Ten się podnosi. Travis włącza światła. Rzucam Kate niespokojne spojrzenie. A potem zrobimy także kilka ujęć na stojąco. Kolejne ujęcia wykonuje z użyciem statywu. podobnie José. Dwukrotnie nasze spojrzenia krzyżują się i nie jest mi łatwo oderwać od niego wzrok. mógłby pan usiąść tutaj? Proszę uważać na przewody od oświetlenia. – Chyba mamy dość materiału – oznajmia José pięć minut później. panno Kavanagh – mówi Grey i odwraca się w moją stronę. – Jeszcze raz dziękujemy. panno Steele? – pyta. – Pokazuje mu krzesło ustawione pod ścianą. przesuwa rękę. – Odprowadzi mnie pani. Wymienia z nim uścisk dłoni.55 Ale Katherine ani myśli pozwolić José grać pierwsze skrzypce. aby odwrócił się w jedną stronę. Znowu słychać trzask migawki nikona. Następnie on i ja odsuwamy się i patrzymy na pracę José. – Jasne – odpowiadam. – Świetnie – mówi Kate. Spełniło się moje życzenie: mogę stać i podziwiać Greya wcale nie z tak daleka. zupełnie zaskoczona. – Panie Grey. Najpierw robi zdjęcia z ręki. Zauważam. – Stajemy. Wzrusza ramionami.

który zdążył już dotrzeć na koniec korytarza. Chrząkam. Kiwam głową. kiedy dociera do nas. – Zadzwonię do ciebie. wykręcając dłonie. a ja aż podskakuję. Jego mina nie zdradza niczego. czy mam ochotę na kawę. odwieźć do domu fotografa. Taylor. która jest znowu w szyderczym nastroju. by wydobyć z siebie głos. po czym odsuwa się na bok. Serce podchodzi mi do gardła.. odwraca się i wraca w naszą stronę. – Miłego dnia – mówi do wszystkich Grey i otwiera drzwi. Pyta. zbyt zdumiona. Taylor – rzuca w jego stronę. – Czy mógłbyś. – Taylor! – woła. „Może uważa. To mój kierowca. więc sprzęt się także zmieści. – Panie Grey? – pyta Taylor. a za nim mężczyzna w garniturze.56 obok niej José marszczy brwi. starając się odzyskać kontrolę nad nerwami.. – Muszę wszystkich odwieźć – mówię przepraszająco. a Grey wwierca we mnie płonące spojrzenie szarych oczu. Taylor oddala się. – Mieszkają w pobliżu uczelni? – pyta Grey.. zrobiłam coś nie tak? – Tak sobie pomyślałem. Jasny gwint. Randka? Christian Grey właśnie się ze mną umawia. jego asystenta i pannę Kavanagh? . puszczając mnie przodem. o co w tym wszystkim chodzi? Czego on chce? Zatrzymuję się na hotelowym korytarzu i przestępuję nerwowo z nogi na nogę. proszę. podczas gdy Grey wychodzi z apartamentu.. Kurde. – Taylor może ich zawieźć. że jeszcze się nie obudziłaś” – drwi ze mnie podświadomość. że mogłaby pani pójść ze mną na kawę. Mamy tu dużego suva.

Grey obdarza mnie promiennym.57 – Oczywiście. Chwyta mnie za ramię i zaciąga do sąsiadującej z salonem sypialni. Otwiera szeroko buzię. proszę pana – odpowiada Taylor. – Widzi pani. że Katherine jest pogrążona w rozmowie z José. abym mogła tam wejść. Unoszę rękę w nadziei. O rety... Kate oniemiała! Delektuję się tą chwilą. uważam. zamienię się samochodami z Kate. Pójdziemy więc razem na kawę? – Grey uśmiecha się. szerokim uśmiechem.. to naprawdę. coś mi się w nim nie podoba – rzuca ostrzegawczo. panie Grey.. José mierzy mnie wzrokiem pełnym dezaprobaty. naturalnym. Marszczę brwi. I jakimś cudem tak właśnie się dzieje. – Jeśli da mi pan chwilkę. że z całą pewnością mu się podobasz – oświadcza bez żadnego wstępu. I otwiera drzwi do apartamentu. który zachowuje stoicki spokój. – Ale ja mu nie ufam – dodaje. – Eee. Okazuje się. że przestanie mówić. jakby sprawa była już załatwiona. – . Taylor nie musi ich odwozić. mogłabyś wrócić garbusem. – Ana. – Ana. – Posyłam szybkie spojrzenie Taylorowi. a zostawić mi swoje auto? – Dlaczego? – Christian Grey zaprosił mnie na kawę. – Kate.

Moje policzki robią się czerwone. a ja nie znoszę kawy. Nie siedź za długo.. – Ściskam ją. o co mi chodzi – dodaje z pewną dozą irytacji. – No to na razie. Christian Grey czeka na mnie. panno Steele. . – Dla kogoś tak niewinnego. abym szła pierwsza. Wiesz. – Pani przodem. że także niebezpieczny. czując w brzuchu całe stado motyli. Sznuruje usta. Gdy wychodzę z apartamentu. chodźmy na tę kawę – bąkam czerwona jak burak. Uśmiecha się szeroko. Dotknęła mnie tym. zgoda.58 Jest oszałamiający. Wygląda jak model pozujący dla ekskluzywnego magazynu o modzie. – Kogoś takiego jak ja? Co masz na myśli? – pytam ostro. jak ty. – Okej. – Kate. Idę na kawę z Christianem Greyem. W końcu wyciąga z kieszeni kluczyki i wręcza mi je.. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty. jakby rozważała moją propozycję. Ja podaję jej swoje. Prostuje się i pokazuje ręką. ale myślę. inaczej wyślę ekipę ratunkową. to tylko kawa. Serce wali mi głośno i nierówno. – Dzięki. więc szybko się zmyję. Na drżących nogach idę przez korytarz. W tym tygodniu zaczynają się egzaminy i muszę się uczyć. opierając się o ścianę. Ana.

Bardzo się przyjaźnimy. ukazując młodą parę w namiętnym uścisku. – Ach. – Od jak dawna znacie się z panną Kavanagh? Och. tętniący życiem hol i kierujemy się w stronę wyjścia. Gdy wyprowadza mnie z windy. Wchodzimy do windy. Drzwi rozsuwają się.59 Szerokim korytarzem idziemy razem w stronę wind. Młoda para milczy i tak jedziemy na dół w pełnej skrępowania ciszy. – Od pierwszego roku studiów. czy dlatego. te windy – mruczy. Kiedy spod rzęs rzucam spojrzenie na Greya. Nawet z głośników nie płynie żadna muzyka. na początek proste pytania. Bardzo się staram zachować spokój. ciepły głos. wciska guzik przywołujący i niemal natychmiast rozbrzmiewa dzwonek. czując. jak policzki robią mi się różowe. odskakują od siebie i za wszelką cenę starają się na nas nie zerknąć. Grey uśmiecha się szeroko. więc patrzę w podłogę. – Hmm – odpowiada niezobowiązująco. O czym będziemy rozmawiać? Co. Ciekawe. słyszymy za sobą zduszony chichot pary. mamy ze sobą wspólnego? Z odrętwienia wyrywa mnie jego aksamitny. że na jego ustach błąka się uśmiech. że wtedy musiałby puścić moją rękę. widzę. ale mój towarzysz omija drzwi obrotowe. Drzwi rozsuwają się i ku memu zdziwieniu Grey ujmuje mnie za rękę. Zaskoczeni i zażenowani. O czym teraz myśli? Gdy docieramy do wind. u licha. Co powinnam powiedzieć? Nagle paraliżuje mnie lęk. Czuję przepływ prądu i serce mi przyspiesza. . Przechodzimy przez duży.

„Spokojnie. Kręci mi się w głowie i czuję mrowienie w całym ciele. eee. – Może wybierze pani stolik. na szczęście podświadomość wkracza do akcji: „Nie. z torebką . – Okej. on pyta. Na co ma pani ochotę? – pyta uprzejmie. Cukier? Przez pełną zdumienia chwilę myślę. z torebką na spodeczku. – Wpatruję się w zaplecione palce. idiotko. który już-już ma się pojawić na mojej twarzy. English Breakfast. – Nie. na spodeczku. a Christian Grey trzyma mnie za rękę... aż docieramy do Portland Coffee House. a ja pójdę w tym czasie po napoje. Mijamy cztery kwartały. Światła zmieniają się na zielone i ruszamy dalej. Ana” – poucza mnie podświadomość. Nadal trzyma mnie za rękę. Świeci słońce. English Breakfast. aby przytrzymać przede mną drzwi.60 Mamy spokojne majowe przedpołudnie. dziękuję. czy słodzisz”. gdzie Grey puszcza moją dłoń. – Poproszę. Staram się powstrzymać niedorzeczny uśmiech. Unosi brwi. Jestem na ulicy.. – Nie kawa? – Nie przepadam za kawą. gdzie czekamy na zmianę świateł. Nikt nigdy tego nie robił. że to czułe słówko[2]. Grey skręca w lewo i idzie niespiesznie ku przejściu dla pieszych. a ruch na ulicach jest niewielki.. Uśmiecham się.

. To moja ulubiona herbata. Podaje mi filiżankę i spodek. Mogłabym patrzeć na niego cały boży dzień. a on udaje się w stronę lady. dziękuję. ale pozostające w lekkim nieładzie włosy. ledwie będąca w stanie przejść od punktu A do punktu B. Ukradkiem przyglądam mu się. – O czym pani myśli? – powtarza. – Kręcę głową. Odstawia tacę. czy byłyby miękkie w dotyku. że coś .. a to. że siedzę naprzeciwko Christiana Greya w kafejce w Portland. Oto ja. tak pewnego siebie we własnym ciele. Przygryzam wargę i ponownie wbijam wzrok w dłonie. Hmmm. mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. Wie. Ta myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie i twarz zaczyna mi płonąć. O rety. szeroki w ramionach i szczupły. że aż mu zazdroszczę. Raz i drugi przeczesuje długimi. – Grosik za pani myśli? – Grey wrócił.. Jest wysoki. Nie mogę uwierzyć w to. – Głos mam cichy i lekko chropawy. Właśnie myślałam o tym. siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi. aby przeczesać palcami pańskie włosy i zastanawiałam się. Potrząsam głową. – To moja ulubiona herbata. w jaki sposób spodnie opinają mu biodra..61 – Coś do jedzenia? – Nie. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. gdy stoi i czeka na swoją kolej. nie upadając przy tym na twarz. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance.. miss gracji. Marszczy brwi. w jakim zmierzają moje niesforne myśli. Wygląda na tak rozluźnionego. Policzki robią mi się szkarłatne.. Przyniósł tacę. Chętnie ja bym to zrobiła. smukłymi palcami już suche. którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. Nie podoba mi się kierunek.

Wraca ten jego tajemniczy uśmiech. Przyjaźnię się z José. dziękuję. że to mój chłopak? – Widziałem. – Marszczę brwi i znowu wbijam wzrok w dłonie. To pani chłopak. Dlaczego odniósł takie wrażenie? – Nie.62 ukrywam. – Nie. – Rozumiem. i opuszcza spojrzenie na muffinkę. wyraźnie usatysfakcjonowany moją odpowiedzią. ale czuję się sparaliżowana. Że co? – Kto? – Ten fotograf. Chcę odwrócić wzrok. jak uśmiechała się pani do niego. Grey kiwa lekko głową. a ja przyglądam się temu z fascynacją. a on do pani. Grey przechyla głowę i mierzy mnie pytającym spojrzeniem. To nie . – Jest dla mnie jak rodzina – szepczę. Zaciekawił mnie. ale nic więcej nas nie łączy. – Nasze spojrzenia krzyżują się. – Chce pani spróbować? – pyta. Gdy odkładam saszetkę na talerzyk. – Herbatę lubię czarną i słabą – wyjaśniam. Zaczarowana. Wrzucam saszetkę do dzbanka i niemal od razu wyjmuję ją łyżeczką. Śmieję się nerwowo. Długimi palcami sprawnie odsuwa papierek. Dlaczego pan sądzi. – A ten chłopak. José Rodriguez. którego wczoraj poznałem w sklepie.

co zdarza się często. że nie wiem. z jakiego powodu się pani rumieni. Jest pani bardzo uczciwa.. – Dzięki temu mogę choć trochę się domyślać. Żałuję jedynie. Tajemnicza? Ja? – Nie ma we mnie nic tajemniczego.63 pani chłopak? – Nie. to ma charakter personalny. – Onieśmiela mnie pan. – Z wyjątkiem tego. Lubię widzieć pani twarz. Jasna cholera. Denerwuję się tylko w twoim towarzystwie. – Tajemnicza z pani kobieta. – A czemu pan pyta? – Denerwuje się pani w towarzystwie mężczyzn. ale zarazem cierpki uśmiech. Och. Grey.. Znowu patrzę na dłonie. Zerkam na niego. w jakim kierunku zmierzają pani myśli – oświadcza. jak ja to robię? To zdumiewające. Proszę nie opuszczać głowy. Mówiłam to panu wczoraj. – Och. Naprawdę? Rany. . że się pani rumieni. a on posyła mi krzepiący. ale w duchu gratuluję sobie szczerości. to się robi niemądre. panno Steele. Paul to tylko kolega. – Pąsowieję. – Jest pani bardzo zamknięta w sobie – mruczy. Ja zamknięta w sobie? Nie ma mowy. – I słusznie czuje pani onieśmielenie.

jak przewidywałam. że moje nastawienie względem niego jest takie wrogie. – Na wszystkich polach. Dlaczego nie poprosił pan. Unosi brwi i o ile dobrze widzę. – Nie wątpię. I dalej nie powiedział: „Mów mi Christian”. abym mówiła mu po imieniu? – Dziwi mnie moja śmiałość. Anastasio – mówi. Och. A ja.64 Wkłada do ust mały kawałek muffinki i zaczyna go powoli przeżuwać. że to robię. „No i jest piękna” – przypomina mi podświadomość. Nie mogę uwierzyć. – To dobrze. – Przyzwyczajony jestem do zdobywania tego. – Po imieniu zwracają się do mnie jedynie członkowie rodziny i kilkoro bliskich przyjaciół. Uraziłem panią? – W jego głosie słychać zaskoczenie. czego chcę. że może lepiej by było. Nie podoba mi się ta myśl. Jasna cholera! – Zawsze czyni pan takie osobiste uwagi? – Nie zdawałem sobie sprawy z tego. gdyby to jednak Kate pojechała na ten wywiad. Poza tym jest prawie blondynką – lekko rudawą – tak jak wszystkie kobiety w jego biurze. Zupełnie jakby próbował mnie odstraszyć. – Nie – odpowiadam zgodnie z prawdą. nie odrywając ode mnie wzroku. . rumienię się. Rzeczywiście ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i jakaś część mnie myśli teraz. Biorę łyk herbaty. – Ale zachowuje się pan bardzo władczo – wbijam mu szpilę. Dlaczego ta rozmowa stała się tak poważna? Nie przebiega tak. jak na komendę. Ona jest taka sama jak on. Lubię taki stan rzeczy. on także się lekko rumieni.

Co takiego? Znowu zmienia temat.65 a Grey zjada kolejny kawałeczek ciastka. – Tak jak i pan. – Nawet go nie pamiętam. – Moja mama mieszka w Georgii ze swoim nowym mężem. – Tak. prawda? – pyta cierpko. kiedy byłam mała. Mój ojczym mieszka w Montesano. – I pani matka ponownie wyszła za mąż. – Można tak to ująć. że mówi to szczerze. – Widać. Czemu chce to wiedzieć? To takie nudne. – Przykro mi. – Jest pani jedynaczką? – pyta. – Proszę mi opowiedzieć o rodzicach. Marszczy brwi. Prycham. – Niewiele pani zdradza. . – A ojciec? – Ojciec zmarł. pocierając w zamyśleniu brodę. Bobem.

Christian przygląda mi się uważnie. Pamięta to gejowskie pytanie. – Uśmiecham się ciepło. – Uśmiecha się drwiąco. jakiego znam. Te usta. Naprawdę nie powinnam patrzeć na jego usta. kiedy kolejny idiotyczny plan spali na panewce. – Teraz ma Boba. Christian unosi z zaskoczeniem brwi. gdy przypomnę sobie tamtą chwilę. Wiem. że Bob czuwa i zdoła jej pomóc. Czego ten facet się spodziewa? Historii mego życia? . – Moja mama jest cudowna. że w przyszłości będzie mi potrzebna intensywna terapia. – Tęsknię za nią – kontynuuję. Po raz kolejny skręcam się z zażenowania. co jakiś czas racząc się kawą. że pojawiło się wtedy kilka całkiem dociekliwych pytań. Kurka wodna. Obecnie ma czwartego męża. Wytrąca mnie to z równowagi...66 – Już raz przeprowadziła pani ze mną wywiad i pamiętam. byle tylko zagłuszyć tamto wspomnienie. małomówny. Nie tracę nadziei. To jedyny ojciec. To nieuleczalna romantyczka. jeśli nie chcę czuć skrępowania za każdym razem. – A jaki on jest? – Ray? Jest. Dorastałam z nim. Zaczynam opowiadać o mojej matce – cokolwiek. Wzruszam ramionami. Już tak dawno nie widziałam się z mamą. – Dogaduje się pani z ojczymem? – Oczywiście. – I tyle? – pyta zaskoczony Grey.

jest prawnikiem. Grey. kiedy miałam piętnaście lat. Mieszkają Och. I. a mama pediatrą. i wędkarstwo muchowe. Byłym wojskowym. – Urywam. Wzrusza ramionami. Moja mama poznała Męża Numer Trzy. która adoptuje troje dzieci. no wie pan. a jedno z nich wyrasta na pięknego mężczyznę. No ale każdy kij ma dwa końce. To naprawdę nie twoja sprawa. aby nie przewrócić oczami. Rumienię się. i grę w kręgle. Ciekawi mnie ta odnosząca zawodowe sukcesy para. Co uczyniło go . zwłaszcza europejski..67 – Małomówny jak jego pasierbica. – Opowie mi pan o swoich rodzicach? – pytam. i robienie mebli. – Nie chciała pani mieszkać z mamą? – pyta. który wyrusza na podbój świata biznesu i w pojedynkę go podbija. Jakoś się powstrzymuję. – Mąż Numer Trzy mieszkał w Teksasie. – Tato w Seattle. – Mieszkała pani z nim? – Tak. Mama nigdy nie mówi o Mężu Numer Trzy.. Zostałam z Rayem. – Wzdycham. jakby nie rozumiał. Myśmy mieszkali w Montesano.. Po co Greyowi ta wiedza? To naprawdę nie jego sprawa. Marszczy brwi.. Jest stolarzem. a więc dorastał w zamożnej rodzinie. – Lubi futbol. moja mama była świeżo upieczoną mężatką.

Przechyla głowę na bok. Steele. Po irytacji nie ma ani śladu. a moja młodsza siostra przebywa obecnie w Paryżu i uczy się gotować pod okiem jakiegoś znanego francuskiego szefa kuchni. – Ponieważ? Mrugam szybko. – Ta rozmowa o geniuszach literatury przypomina mi. . które zainspirowały tych ludzi do napisania takich wspaniałych książek. Co on ukrywa? – Chciałaby pani jechać? – Do Paryża? – pytam piskliwie. Skoncentruj się. – Czas na mnie. – Ale tak naprawdę to marzy mi się Anglia.. że został adoptowany? – To prawda. Austen. – Czym się zajmuje pańskie rodzeństwo? – Elliot pracuje w budownictwie. Nie chce rozmawiać o swojej rodzinie ani o sobie. przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze. – To ojczyzna Szekspira. – Nigdy nie byłam za granicą.. Chciałabym zobaczyć miejsca. że powinnam się teraz uczyć. Mam dużo nauki. – W jego oczach pojawia się irytacja. Thomasa Hardy’ego. – A więc powrót do banałów. Czemu nie chce rozmawiać o swojej rodzinie? Dlatego.68 takim właśnie człowiekiem? Rodzina musi być z niego dumna. Zerkam na zegarek. sióstr Bronte. – Podobno Paryż jest śliczny – mówię. A kto by nie chciał? – Pewnie – przyznaję. O rety. Była tam pani? – pyta.

Posyła mi ten swój dziwny uśmiech w stylu „a ja mam wielką tajemnicę”. Speszona ujmuję ją i wychodzę za nim z kafejki.. ni z owego. On przynajmniej wygląda jak zawsze spokojnie i opanowanie. Kręci mi się w głowie. Zaczynają się we wtorek. Wracamy do skrzyżowania niedaleko hotelu. I świadoma jestem tego. panie Grey. – Gdzie jest samochód panny Kavanagh? – Na hotelowym parkingu. tyle że nie wiem. – Dziękuję za herbatę. Wiem. że wszystko . Anastasio. to desperacko próbuję ocenić. Kiwa głową. – Zawsze chodzi pani w dżinsach? – pyta ni z tego.69 – Do egzaminów? – Tak. jakbym wracała z rozmowy w sprawie pracy. Cóż za dziwne pytanie. Cała przyjemność po mojej stronie. Jeśli zaś chodzi o mnie. Chodźmy. na jakie stanowisko. Czuję się. jak się udało nasze spotkanie przy kawie.. Wracamy spacerkiem do hotelu i chciałabym rzec. – Najczęściej. że nasz wspólny czas jest ograniczony. że w przyjacielskim milczeniu. – Odprowadzę panią. Wyciąga rękę. – Nie ma za co.

w drugiej znajduję się w jego ramionach. męski zapach. że wpadam na niego w chwili. Pociąga mnie za rękę tak mocno. Przez chwilę sądzę..70 schrzaniłam. a ja nie uciekam spojrzeniem przez chwilę. Oddycham głęboko. Patrzy mi prosto w oczy.. – Wszystko w porządku? – pyta szeptem. Być może on kogoś ma. Nie bawię się w dziewczyny – mówi miękko. jadący pod prąd ulicy jednokierunkowej. – Ma pan dziewczynę? – wyrzucam z siebie. Ale w końcu moją uwagę przyciągają . przyciskając do siebie. gdy tymczasem palce drugiej ręki delikatnie i badawczo błądzą po mojej twarzy. czy ja to właśnie powiedziałam na głos? Jego usta wykrzywiają się w półuśmiechu.. Pachnie świeżym praniem i jakimś drogim żelem pod prysznic. Ana! – woła Grey. a może przez całą wieczność. O kurczę. że rozwinie to enigmatyczne stwierdzenie – tak się jednak nie dzieje. co on ma na myśli? Nie jest gejem? A może jest – o kurde! Najwyraźniej podczas wywiadu mnie okłamał. gdy obok mnie śmiga rowerzysta. Kciukiem muska dolną wargę i słyszę. że udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia. Och. Muszę spróbować zebrać myśli. Muszę od niego uciec. Obejmuje mnie ramieniem. Wdycham jego czysty. – Nie. Tuli mnie mocno do piersi. jak wciąga powietrze. Wszystko dzieje się tak szybko – w jednej chwili upadam. Anastasio. O święty Barnabo.. Robię krok w przód i potykam się. Mija mnie o włos. – Cholera. Muszę stąd iść. to mieszanka odurzająca. Patrzy na mnie.

.71 jego piękne usta. O rety. Pragnę poczuć jego usta na swoich. I po raz pierwszy od dwudziestu jeden lat pragnę być pocałowana.

Zamyka oczy. oddychaj. proszę. dałam mu to jasno do zrozumienia. a sama nie mogę się poruszyć. – Anastasio. powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. Trzymasz mnie w ramionach. Nie jestem mężczyzną dla ciebie – szepcze. że podjął jakąś decyzję. „Nie!” – krzyczy moja psychika. do cholery. Paraliżuje mnie dziwna. Marszczę brwi i ogarnia mnie uczucie odrzucenia. a on pociemniałych oczu nie odrywa ode mnie. uważnie śledzi moją reakcję. że pragnęłam. Teraz cię puszczę i pozwolę odejść – mówi cicho i delikatnie odpycha mnie od siebie. – W końcu wraca mi zdolność mówienia. Czuję się zniewolona. Że co? A skąd on to może wiedzieć? Chyba ocena należy do mnie. Naprawdę mnie nie chce. aby mnie pocałował. jak oddycha. aby mnie. pocałował. Anastasio. widać. Słyszę. a on tego nie zrobił. Kiedy ponownie otwiera oczy. Wpatruję się jak urzeczona w idealnie wykrojone usta Christiana Greya. – Oddychaj.72 ROZDZIAŁ CZWARTY Błagam go w myślach. Pocałuj mnie. gdy on się odsuwa. Poziom adrenaliny wywołany niemal zderzeniem z rowerzystą albo odurzającą bliskością Christiana opada i czuję teraz słabość w całym ciele. Nie chce mnie. wciąga powietrze i ledwie zauważalnie kręci głową. A ja jestem w stanie myśleć wyłącznie o tym. Koncertowo wszystko spieprzyłam. nieznajoma potrzeba. jakby udzielał odpowiedzi na moje niewyartykułowane pytanie. – . podczas gdy ja w ogóle przestałam to robić. – Rozumiem. Jego dłonie spoczywają na moich ramionach.

że tu byłem. Jak mogłam tak niewłaściwie odczytać wysyłane przez niego sygnały? Muszę stąd jak najszybciej uciec. . Szybko przechodzę na drugą stronę. – Dzięki za herbatę i za sesję zdjęciową – bąkam. Wygląda na rozdartego. Przeczesuje dłonią włosy. On mnie nie chce. Dobrze. Odwracam się w stronę ulicy i z ulgą się przekonuję. – Ten idiota jechał pod prąd. gdy nie kończy zdania. Muszę zabrać kruchą. że właśnie się włączyło zielone światło. a ja stoję przed nim. – Za co? – Marszczy brwi. sfrustrowanego. – Co. Pod hotelem odwracam się do niego. zranioną dumę i jakoś ją uleczyć. Chcę stąd jechać.73 Dziękuję – mamroczę zalana falą upokorzenia.. Christianie? – warczę z irytacją. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam? „Czego Christian Grey mógłby chcieć od ciebie?” – drwi moja podświadomość. nieokreślone bliżej nadzieje legły w gruzach. Z trudem odzyskuję zdolność myślenia. że za mną podąża Grey. – Urywa i moją uwagę przyciąga udręka słyszalna w jego głosie. Chcę stąd jak najszybciej odejść. – Za to. ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. – Powodzenia na egzaminach. Zniknęła gdzieś wcześniejsza samokontrola. że mnie uratowałeś – odpowiadam szeptem. co ci się mogło stać. W jego oczach maluje się przygnębienie. świadoma tego. Wszystkie moje mgliste... ja. Boję się myśleć. Nie zabrał rąk z moich ramion.. – Anastasio. Niechętnie podnoszę wzrok. Chcesz przez chwilę odpocząć w hotelu? – Puszcza mnie. czując się jak idiotka.

Od zawsze brak mi pewności siebie. ale nikt nigdy nie wzbudził we mnie zainteresowania – nikt z wyjątkiem cholernego Christiana Greya. Podciągam kolana pod brodę. oświetlanego jedynie słabymi jarzeniówkami. zła na siebie za tę bezsensowną reakcję. któremu się podobałam. ale to akurat rozumiałam: bieganie i jednoczesne odbijanie czy rzucanie piłki to nie dla mnie. Może powinnam być milsza dla chłopców pokroju Paula Claytona i José Rodrigueza. – Odwracam się na pięcie. Zawsze więc to ja odtrącałam potencjalnych adoratorów. opieram się o ścianę i chowam twarz w dłoniach. Co ja sobie wyobrażałam? W moich oczach wzbierają nieproszone łzy. chcąc się zwinąć w jak najmniejszą kulkę. . Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki. Zgoda. Co za absurd. kiedy ja stanę się mniejsza.74 Co? Dlatego jest tak zasmucony? Tak ma wyglądać nasze pożegnanie? „Powodzenia na egzaminach”? – Dzięki. zbyt niezgrabna – lista moich wad nie ma końca. panie Grey. nawet zdziwiona tym. Kiedy docieram do ciemnego betonowego wnętrza. Opłakuję coś. Dlaczego płaczę? Osuwam się na ziemię. że się nie potykam. – Do widzenia. Może muszę się po prostu wypłakać. Kładąc głowę na kolanach. jak smakuje odrzucenie. zbyt niechlujna. Ale jestem przekonana. Być może ten niedorzeczny ból zmniejszy się. czego nigdy nie miałam. to mnie wybierano zawsze jako ostatnią podczas gry w kosza albo siatkę. zbyt chuda. Na boisku jestem zdecydowanie kulą u nogi. i bez oglądania się za siebie odchodzę w stronę garażu podziemnego. – W moim głosie słychać sarkazm. Był na uczelni chłopak. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei. przeklętych marzeń i oczekiwań. że żaden z nich nie szlochał w żadnym ciemnym zakątku. Nigdy dotąd nie poznałam. jestem zbyt blada. pozwalam płynąć tym irracjonalnym łzom.

Ruszam w stronę samochodu Kate. ocierając po drodze łzy z twarzy. Steele.. o kurczę. dając tym gestem do zrozumienia. Potraktuję ten incydent jako nauczkę i skoncentruję się na egzaminach. – Mało brakowało. Myśl ta wywołuje na mojej twarzy cierpki uśmiech. jest naprawdę groźna. – Czasem ma wyjątkowy dar ubierania w słowa tego.75 „Przestań! Przestań! Przestań!” – krzyczy moja podświadomość. – Płakałaś. pochylona nad laptopem. Ana. a potem wstaję.. – Ana.. ale równie dobrze mogłabym mieszkać z głuchoniemym ślepcem. a jej mina.. Nie będę już o nim myśleć. jedź do domu. aby mi odpuściła. a przejechałby mnie rowerzysta. Zapomnij o nim. aby dała mi spokój. – Jezu. „Wsiadaj do samochodu. – Nic. co cholernie oczywiste. a jej spojrzenie pełne jest troski. . Weź się w garść.. Kate siedzi przy stole. niego. – W takim razie czemu płakałaś? Ty nigdy nie płaczesz. Kręcę głową. Mocno mnie przytula. tylko nie inkwizycja Katherine Kavanagh. Wstaje. – To w sumie niewiele. – Głos jej łagodnieje. co się stało? O nie. – I w tym cały problem. ale od razu odwraca jej uwagę od. kiedy dostrzega moją twarz. Muszę coś powiedzieć. Ręce ma skrzyżowane na piersiach i z frustracją tupie jedną stopą. Oddycham głęboko. Natychmiast! I przestań się nad sobą użalać”. Kate.. – Co ci zrobił ten drań? – warczy. bierz się za naukę. Powitalny uśmiech gaśnie. wszystko w porządku? Jesteś ranna? – Odsuwa mnie na odległość ramienia i szybko lustruje od stóp do głów.

gdyż zdążyła już się pojawić w drzwiach kuchni. ile razy mam ci to powtarzać? Ślicznotka z ciebie – przerywa mi. no ale w sumie ma jej więcej od większości Amerykanów! – Kate. Zaintrygowałam ją tym. ma więcej kasy niż ty. aby nie widziała mojej twarzy. – Wzruszam ramionami. udaje mi się wypowiedzieć to spokojnie i rzeczowo. – Tak. . – Co masz na myśli? – Och..76 – Nie. Zaraz zacznie tę swoją tyradę. w zasadzie nie ma o czym opowiadać. – Dla mnie nie – oświadcza. on jest. – Nic dziwnego.. Kate – dodaję cierpko. dlaczego mnie zaprosił. – Podobasz mu się. – Zamówiłam herbatę. Jak tam kawa? Wiem. Nie wiem. to oczywiste. że jej nie znosisz. – Odwracam się na pięcie i staję z nią twarzą w twarz. – Już nie. – Okej. O nie. Kate. Było w porządku. to przecież nie moja liga. – Och? Dupa blada. Udaję się do kuchni. Więcej się z nim nie spotkam. Christian mnie uratował – szepczę. – Tak. – Ana! Na litość boską. – Ale bardzo się zdenerwowałam.

że nie przyswoiłam tej informacji prędzej. José zrobił naprawdę świetne zdjęcia.. No i oto on. Czy naprawdę potrzebuję wizualnego pięknego Christiana „Nie-chcę-cię” Greya? przypomnienia – Jasne. A teraz idę się uczyć. Jestem Ikarem. że czytam artykuł. Kate. czarno-biały. szukając w tym zdjęciu jakiejś wskazówki odnośnie do tego. A może on żyje .. Jego słowa mają sens. To właśnie miał na myśli i teraz łatwiej jest mi zaakceptować jego odrzucenie. – Wyczarowuję uśmiech i podchodzę do laptopa. Udaję. a potem wyjmuję notatki i biorę się za czytanie. – Bardzo dobry artykuł. – Chcesz zobaczyć artykuł? Jest gotowy. który znalazł się zbyt blisko słońca i w rezultacie spłonął. kiedy znajdowałam się w jego ramionach i każdą komórką błagałam. Przekręcam się na bok. Przecież to wtedy powiedział. Nie chciał mnie jako swojej dziewczyny. Jest zbyt olśniewająco przystojny. wpatruje się we mnie i uznaje mnie za wybrakowaną. pochodzimy z dwóch różnych światów.77 – Kate. pozwalam myślom pomknąć ku temu dziwacznemu przedpołudniu. Dopiero kiedy leżę w łóżku i próbuję zasnąć. I nagle robi się to oczywiste. a tymczasem patrzę mu prosto w oczy. proszę cię. Rozumiem. Ciągle przypomina mi się ten jego tekst: „Nie bawię się w dziewczyny” i wkurzam się na siebie. dlaczego to podobno nie mężczyzna dla mnie. prawie. Muszę się uczyć. To nie mężczyzna dla mnie. Krańcowo różnimy się od siebie. Marszczy brwi. W duchu składam sobie przyrzeczenie. Jakoś dam radę z tym żyć. że od teraz nie będę o nim myśleć. aby mnie pocałował.

Kate bardziej przejmuje się tym. Może to od mamy albo Raya. – Pewnie od rodziców. ostro świętować. Brak adresu nadawcy. W myślach robię pełne gracji gwiazdy. po czym przypuszcza atak na moje sny. – Ana. Dziwne. Kate wręcza mi paczkę i bierze ode mnie klucze. „Nie na ciebie” – prycha zaspana podświadomość. Przesyłkę zaadresowano do panny Anastasii Steele. To chyba pierwszy uśmiech w tym tygodniu. Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. doskonale wiedząc. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. w co się ubrać dzisiejszego wieczoru. Może on czeka. trzymając w ręce paczkę owiniętą w brązowy papier. i nie wiem. rozjaśnianych jedynie upiornym światłem jarzeniówek. Ona także się uśmiecha. która zawzięcie pisze. liściastych wzorkach na mleku i biegam po ciemnych pomieszczeniach. osamotnionych studentów. – Kate stoi na schodkach przed drzwiami. czy przed czymś uciekam. aby otworzyć drzwi. że tylko tam jest to możliwe. przesyłka dla ciebie. że nawet się upiję! Jeszcze nigdy nie byłam pijana. Tej nocy śnię o szarych oczach. Możliwe.. Zerkam w drugi koniec sali gimnastycznej na Kate. Niczego ostatnio nie zamawiałam z Amazona. Wracamy jej autem do mieszkania.. Zostało pięć minut. Skończyłam. Szukam w torebce kluczy. Patrzy w moją stronę. Odkładam długopis. Ostatni egzamin dobiegł kresu.78 w celibacie? Zamykam oczy i zaczyna mi pracować wyobraźnia. Kate kończy pisać i odkłada długopis. Już nigdy nie będę musiała siedzieć wśród niespokojnych. No i nadszedł koniec mojej uczelnianej kariery. . nie rozmawiając po drodze o ostatnim egzaminie. czy biegnę ku czemuś.

oraz arkusik białego papieru. – Nie. trzy tomy Tessy d’Urberville. – Kate otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem. I od razu wiem. Bierze do ręki kartkę. Rozrywam papier i moim oczom ukazuje się obite skórą pudełko. – Pierwsze wydanie – szepczę. może to coś rozmyślnego. – Nikt inny nie przychodzi mi na myśl. A tam staroświecką czcionką napisano: A niech mnie. A może to wcale nie ironia.. . Kate zerka mi ponad ramieniem na książki. kto je przysłał.. Otwieram pierwszą z góry. W środku znajdują się trzy pozornie identyczne książki w idealnym stanie. Cóż za ironia – dopiero co przez trzy godziny pisałam pracę na temat powieści Thomasa Hardy’ego. Oglądam książki. Po jednej stronie napisano odręcznie następujący tekst: Rozpoznaję cytat z Tessy.79 – Otwórz! – Kate cała w skowronkach idzie prosto do kuchni po naszego „szampana na koniec egzaminów”. Muszą być warte majątek. – Grey? Kiwam głową. to pierwsze wydanie. obite starym materiałem.

Dlaczego mi to przysłał? Przecież powiedział. W minionym tygodniu nie pozwoliłam sobie rozmyślać o Christianie Greyu. do matki niegodziwie – Wiem – duma Kate. Tessa mówi to potraktowana przez Aleca D’Urberville’a. że nie jestem dla niego. że o nim myślisz. Ale twoje jest w znacznie lepszym stanie.80 – Co znaczy ta kartka? – Nie mam pojęcia. – Wiem. jest taka lojalna i zawsze mnie wspiera. – Kate zasięga porady u swego najlepszego przyjaciela. Czy cię ostrzega.. – Znalazłam jedno pierwsze wydanie Tessy w Nowym Jorku za czternaście tysięcy dolarów. Odeślę je z równie zbijającym z tropu cytatem z jakiegoś mroczniejszego fragmentu Tessy. Przecież nie dobijam się do jego drzwi. Nie mogę przyjąć tych książek. właśnie tego. Licho wie czemu. czy nie. Musiało kosztować jeszcze więcej. ale też wiem. . on ciągle mnie ostrzega. jego szare oczy nadal prześladują mnie w snach i wiem. To chyba ostrzeżenie. Wypakowuję książki i kładę je na stole. Okej. – Co on ci próbuje powiedzieć? – Nie wiem i mam to gdzieś. – Tego. że nie chcesz o nim rozmawiać. – Marszczę brwi. w którym Angel Clare każe się odpierdolić? – pyta Kate. – Chichoczę. Uwielbiam Kate. – Ten cytat. – Tak. że minie wieczność. Google. Kate wręcza mi kieliszek z szampanem. jak to jest – być w jego ramionach i czuć ten wspaniały zapach.. nim wymażę z pamięci. zachowując całkowitą powagę.

– Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. – Dios mio.81 – Za koniec egzaminów i nasze nowe życie w Seattle – mówi z szerokim uśmiechem. On kończy studia dopiero za rok. który pracuje w studenckiej . Kate ma bardzo mocną głowę. – Uśmiecham się. Ramieniem obejmuje Leviego. doskonale zdaję sobie sprawę. – Chyba lepiej napiję się piwa. Ana! – woła Kate. Dołącza do nas José. – Kate i ja przeprowadzamy się do Seattle. ależ oni sobie żyją. jednego z naszych kolegów z wydziału. Ana? – José przekrzykuje hałas. w Seattle W barze jest głośno i pełno w nim prawie absolwentów. Rodzice Kate kupili jej tam mieszkanie. a on obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. – Za koniec egzaminów. – Stukamy się kieliszkami i pijemy. nasze nowe życie i doskonałe wyniki. którzy przyszli świętować. Gdy wypijam piątego drinka. Pójdę zamówić nam cały dzban. José. Ana – szepcze mi do ucha. dzięki czemu ogarnia nas poczucie wolności. – Jeszcze jedną margaritę? – José Luisie Rodriguez. za nic bym jej nie przegapiła. że to mało rozsądne. – Chichoczę. czy ty próbujesz mnie upić? Bo chyba ci się udaje. – Więcej procentów. Ale wrócisz na moją wystawę? – No jasne. Zwłaszcza że wcześniej był już szampan. ale jest w imprezowym nastroju i kupuje nam wszystkim dzban margarity. – I co teraz.

obcisłych dżinsach i szpilkach. którego nie rozpoznaję. Nie mam pojęcia. Oczywiście trzeba czekać w kolejce. Ana..82 gazecie jako fotograf. dlaczego przysłał mi te książki i zagadkową wiadomość. Drinki oparte na tequili to nie jest dobry pomysł. – To nie ja jestem dziwna. Muszę się przytrzymać oparcia krzesła. Na dzisiaj dał sobie spokój z fotografowaniem otaczającej go pijackiej zabawy. Alkohol uczynił mnie odważną. ale ty – rzucam oskarżycielsko. Ja należę raczej do dziewczyn preferujących trampki i T-shirty. to chyba jego numer. do kogo ostatniego dzwoniłam? Do José? Przed nim jest numer. Wyjmuję z kieszeni komórkę. Grey. która jest godzina. Proszę bardzo. sama jestem zaskoczona tym. – Anastasio. niech wie. ale włożyłam najlepsze dżinsy. . abym się trzymała na dystans. Hmm. Chwiejnym krokiem ruszam w stronę łazienek. Skąd wie. Może powie mi. szczerze mówiąc. – Anastasio? W jego głosie słychać zaskoczenie.. Wzrokiem wodzi za Kate. Jeśli chce. A ona wygląda oszałamiająco w bluzeczce na ramiączkach.. Wyplątuję się z objęć José i wstaję od stolika. Chichoczę. Powstrzymuję pijacki uśmiech i wciskam odpowiedni przycisk. że do niego dzwonię. Cóż. Dobrze myślisz. Kręci mi się w głowie. O kurczę. aby zabić czymś nudę czekania. może go obudzę. Ach tak. to powinnam skorzystać z toalety. że skoro i tak wstałam od stolika. Przeciskam się do baru i uznaję. Włosy upięła wysoko i tylko pojedyncze pasma otaczają jej twarz. wszystko w porządku? Masz dziwny głos – mówi z niepokojem. że to ja? – Dlaczego przysłałeś mi książki? – pytam bełkotliwie. Odbiera po drugim sygnale. Wtedy mój zamroczony umysł zaczyna pracować. powinien zostawić mnie w spokoju.. ale na korytarzu jest przynajmniej spokojnie i chłodno.

– Gdzie w Portland? . Znowu się śmieję. że wyobrażam go sobie jako reżysera sprzed lat ubranego w bryczesy i dzierżącego staroświecki megafon oraz szpicrutę. Gdzie teraz jesteś? – W barze. gdzie ty. jesteś? Christian Grey przeklina. – Ana. daleko od Seattle.. czy ty piłaś? – A co ci do tego? – Jestem ciekawy. gdzie jesteś? Mów natychmiast. – Jesteś taki. – Jak wrócisz do domu? – Dam sobie radę. Pod wpływem tej wizji śmieję się w głos.. jak się spodziewałam. – Którym barze? – W jego głosie słychać irytację. – W jakim barze jesteś? – Dlaczego przysłałeś mi te książki.83 – Anastasio. – Ta rozmowa nie przebiega tak. kurwa. – Jestem w Portland. – W barze w Portland. – Jego ton jest tak despotyczny.. Christianie? – Anastasio.. władczy – chichoczę.

– Ana! Rozłączam się. kiedy krok za krokiem przesuwam się w stronę toalety. Ha! Ale w sumie nie odpowiedział mi na pytanie dotyczące książek. To przez niego kręci mi się w głowie. – Gdzie się podziewałaś? – Czekałam w kolejce do kibelka. Jedzie po mnie? O nie. nie. Cóż. czy ja przed chwilą zadzwoniłam do Christiana Greya? Cholera. tequila. Zaraz. taki był przecież plan. Kuźwa.. Odzywa się mój telefon.. w końcu wracam do stolika.. Tego akurat się nie spodziewałam. Naprawdę jestem pijana – strasznie kręci mi się w głowie. Nie znajdzie mnie. – Cześć – rzucam nieśmiało do aparatu. Chyba zaraz zwymiotuję. Nie powiedziałam mu. . Christianie. wychwalający zalety bezpiecznego seksu. Całą wieczność czekam przy barze na dzban piwa. Myję ręce i zerkam do lustra. Misja niezakończona sukcesem..84 – Dobranoc. a ja aż podskakuję... W końcu docieram do kabiny. Poza tym podróż z Seattle potrwa kilka godzin. a do tego czasu nas już tu dawno nie będzie. Podciągam dżinsy. Bezmyślnie wpatruję się w wiszący na drzwiach plakat. już dobrze. gdzie jestem. Marszczę brwi. Mocno wali mi serce. – Długo cię nie było – gani mnie Kate. Mam zaróżowione policzki i wyglądam nieco niewyraźnie. zaraz. Tylko Christian może wydawać się jednocześnie spokojny i groźny. Hmm. – Jadę po ciebie – oświadcza i rozłącza się.

jak w starych odcinkach Toma i Jerry’ego. Chyba zaraz puszczę pawia. proszę – szepcze i przyciąga mnie bliżej siebie. Czemu się aż tak zaprawiłam? – Ana. – José. – Dość słabo próbuję go odepchnąć. a potem pociąga spory łyk. Bardziej niż zazwyczaj. – Ana. ale ty masz słabą głowę. Trzymam się. uświadamiam sobie. – Ana. co ty wyrabiasz? . nic mi nie jest. – Ja też – mruczy i bacznie mi się przygląda. Robi mi się niedobrze. – Wszystko w porządku? – Chyba trochę za dużo wypiłam. – José. – Uśmiecham się do niego blado. Wszystko widzę podwójnie. wyjdę na chwilę na dwór i zaczerpnę świeżego powietrza. Oddychając chłodnym wieczornym powietrzem.85 José i Levi zatopieni są w ożywionej dyskusji na temat miejscowej drużyny bejsbolowej. w głowie mi się nieprzyjemnie kręci i lekko się chwieję na nogach. – Przy moim boku zjawia się José. I znowu przeciskam się przez tłum. – Za pięć minut wracam. że naprawdę mam nieźle w czubie. – Kate. José przerywa na chwilę tyradę i rozlewa wszystkim piwo. – Pomóc ci? – pyta i przysuwa się. po czym obejmuje ramieniem.

– Proszę. proszę. nie. cariña – szepcze w moje usta. Ana. ale jego umięśnione ciało jest silniejsze. – Jedną ręką obejmuje w pasie. Przytrzymam . nie – błagam. on mnie zamierza pocałować. Nie chcę tego. Ana. Z uczuciem ulgi dostrzegam. Grey chwyta moje włosy i odsuwa je z linii ognia. przestań. Skąd się tu wziął? José mnie puszcza. – José. – Dios mio.. kierując się ku kącikowi ust. – Odpycham go. José. Palce wsunął w moje włosy i teraz unieruchamia mi głowę. – Wydaje mi się. Cholera. Delikatnie całuje moją brodę. Mam wrażenie. Święty Barnabo! Christian Grey. Moje ciało nie jest dłużej w stanie tolerować alkoholu i spektakularnie wymiotuję na ulicę. Czuję się pijana i pozbawiona kontroli nad sytuacją. Zerkam niespokojnie na Christiana. Patrzy spode łba na José i widać. – W ciemnościach odzywa się cichy głos. że pani powiedziała „nie”. Jesteś moim przyjacielem i zaraz chyba zwymiotuję. to on. – Grey – rzuca zwięźle. Ana! – José odskakuje ze wstrętem. że się duszę. Oddech ma ciepły i zbyt słodki: od margarity i piwa. a drugą ujmuje brodę. Żołądek podchodzi mi do gardła i zginam się we dwoje. zrób to tutaj. – Nie.86 – Wiesz. że jest wściekły. że cię lubię.. Jasny gwint. – Jeśli masz jeszcze wymiotować. że panuje tam względna ciemność. Ogarnia mnie panika. Delikatnie prowadzi mnie w stronę wysokiego klombu na skraju parkingu.

tak strasznie mi wstyd. ale żadne z nich nie nadaje się do powtórzenia w obecności pana prezesa Christiana Greya. W duchu zarzekam się. W końcu torsje mijają. zastanawiając się. To musi być najgorsza chwila w moim życiu. Grey puszcza mnie i podaje chusteczkę. co znaczy „T”.. Nie jestem w stanie na niego spojrzeć. lnianą chusteczkę z monogramem. że można je jeszcze kupić. wszędzie. przecież dopiero co widział. Zbieram się na odwagę i zerkam na niego. Chcę. ale znowu wymiotuję. ale oboje go ignorujemy.. Tylko on mógłby mieć przy sobie świeżo wypraną. jak puszczasz pawia na miejscową florę. że już nigdy nie tknę alkoholu. Ale to teraz jest znacznie bardziej upokarzające. Trudno to nazwać wytwornym zachowaniem. byle nie tutaj. zobaczymy się w środku – mamrocze José i znika za drzwiami. Może odrzucenie Christiana. – Ja. kiedy próbuję sobie przypomnieć gorszą. Kurczę. Spogląda na mnie z niezdradzającym niczego wyrazem twarzy. Niezdarnie próbuję go odepchnąć. CTG. ile to jeszcze będzie trwać? Nawet kiedy żołądek mam już pusty.. . Chcę znaleźć się gdziekolwiek. a drugą przytrzymuje włosy. Piorunuję go wzrokiem. Nadal kręci mi się w głowie. kogo ty próbujesz oszukać. Opieram się dłońmi o otaczający klomb murek i ledwie się trzymam na nogach – takie wymioty są strasznie wyczerpujące. José stoi w pobliżu wejścia do baru i nas obserwuje. To wszystko jest po prostu zbyt potworne. aby połknęły mnie azalie na klombie. i znowu. który wydaje się mocno zawstydzony i – podobnie jak ja – onieśmielony przez Greya. Jedną ręką obejmuje moje ramiona. Odwracam się i patrzę na José. Mam parę słów do powiedzenia temu mojemu tak zwanemu przyjacielowi.. targają mną paskudne torsje. Nie wiedziałam. Ana. eee.87 cię... Wycieram usta. Jęczę i chowam twarz w dłoniach.

Zaczyna mi się robić słabo. domaga się swego. Co powinnam powiedzieć? Przeprosić za tamten telefon? – Przepraszam – bąkam. błagam. Dostrzega to i chwyta mnie. Nie teraz. Po trochu mam ochotę oświadczyć mu. Trzyma mnie w ramionach. Czy masz w zwyczaju tak właśnie się zachowywać? W głowie mi się kręci od alkoholu i irytacji. którą obracam w dłoniach. czy mogę natychmiast umrzeć? – Wszyscy coś takiego przeżyliśmy. A co to ma. Ja sam jestem zwolennikiem przesuwania granic. – Czuję.88 Zostaję sam na sam z Greyem. – Trzeba znać swoje granice. z nim wspólnego? Ja go tutaj nie zapraszałam. że jeśli każdego wieczoru chcę się tak upić. Nie rozumiem. kiedy wymiotowałam na jego oczach. być może nie aż tak dramatycznie jak ty – mówi cierpko. to moja decyzja i jemu nic do tego – ale brakuje mi odwagi. wpatrując się w chusteczkę. – Przede wszystkim za telefon. Czemu on nadal tu stoi? – Nie – odpowiadam ze skruchą. Anastasio? A więc. chroniąc przed upadkiem. Błagam. do cholery. cholera. lista się ciągnie bez końca. – Zawiozę cię do domu – oznajmia. – Za co przepraszasz. jakby mężczyzna w średnim wieku ganił niesforne dziecko. . Och. za wymiotowanie. Kuźwa do kwadratu. ale to akurat jest naprawdę nie do przyjęcia. Anastasio. Wygląda to tak. że zaczynam się rumienić. tuląc do piersi niczym małe dziecko. co on tu robi. Materiał jest taki delikatny. – Jeszcze nigdy nie byłam pijana i nie zamierzam tego powtórzyć.

muszę powiedzieć Kate. – Był ze mną. – Co takiego? – Mój brat Elliot rozmawia właśnie z panną Kavanagh. – W Seattle? – Mam w głowie mętlik. Zaciska usta w cienką linię i ciężko wzdycha. Anastasio. – Masz jakiś żakiet czy torebkę? – Eee. – Mój brat może jej powiedzieć. Christianie... Jak to w ogóle możliwe? I czy to jest legalne? „Prześladowca” – szepcze do mnie podświadomość przez opary tequili. No a jakżeby inaczej. – Święty Barnabo. proszę. . Nadal? Dlaczego? – Jak mnie znalazłeś? – Namierzyłem twój telefon.89 – Muszę powiedzieć Kate. Ale. – Nie. kiedy zadzwoniłaś. Będzie się martwić. jako że to on. nie przeszkadza mi to. znowu w jego ramionach. jedno i drugie. które nadal okupują mi mózg. tak. mieszkam w Heathmanie. – Och? – Nie rozumiem.

José także gdzieś zniknął. wykończona. co zamawia. świeży zapach. Przynajmniej tydzień zajmie mi ich rozpracowanie. więc na parkiecie zdążył się już zgromadzić spory tłum. Grey trzyma mnie za rękę – dezorientujący wachlarz emocji. Widać. czując czysty. Ojej. Wkładam czarną marynarkę i przeciągam przez głowę pasek torebki. – Tańczy – odkrzykuje Levi. Kate nie ma przy naszym stoliku. tłoczno i włączono muzykę. bierze mnie znowu za rękę i prowadzi do baru. nieznajome uczucia. Wywraca oczami. Mierzy Christiana podejrzliwym wzrokiem. próbując przekrzyczeć hałas. Czuję się słaba. a potem bierze za rękę i prowadzi do baru. zażenowana. gonią teraz w amoku po moim wymęczonym ciele. – Pij! . W środku jest głośno. Natychmiast zostaje obsłużony.90 – Skoro musisz. – Dotykam ramienia Christiana i krzyczę mu to do ucha. którym odmawiałam wydostania się na powierzchnię. Te wszystkie zakazane. W głowie czuję dudnienie dopasowujące się rytmem do basów. – Jest na parkiecie. a gdzieś w głębi moje mięśnie rozkosznie się zaciskają. muskając nosem jego włosy. Oblewam się rumieńcem. że jest zły. Osamotniony Levi ma żałosną minę. upokorzona i – dziwna sprawa – niesamowicie podekscytowana. Czy jemu wszystko przychodzi tak łatwo? Nie słyszę. Puszcza mnie. Po chwili wręcza mi dużą szklankę wody z lodem. nadal pijana. pan Kontroler Grey nie musi czekać. – Gdzie Kate? – pytam go.

A niech mnie! Kate działa. Ja nie tańczę. że rzeczywiście. Wygląda na sfrustrowanego i zagniewanego. prowadzi mnie na parkiet. oblewając dziwną kolorową poświatą wnętrze lokalu i jego klientelę. Mętnie zauważam. Chwieję się lekko i on kładzie mi dłoń na ramieniu. Cholera. że wygląda bardzo apetycznie. Kołnierzyk koszuli jest rozpięty i widać kilka włosków. także w mojej głowie. dżinsy. który umie tańczyć”. co mi każe. Grey bierze ode mnie szklankę i stawia ją na barze. W swoim przymuleniu stwierdzam. Ma jakiś problem? Nie licząc niemądrej pijanej dziewczyny. tobym się przewróciła. a ja razem z nim. Robi mi się niedobrze. Grey przygląda mi się uważnie. Pociąga mnie mocno za rękę i znowu jestem w jego ramionach. niebieskie. Ana.. białe i demonicznie czerwone. Są na przemian zielone. jak puszcza pawia za pawiem. Jest taki apodyktyczny. Znowu mnie bierze za rękę. Przeczesuje palcami swoje niesforne włosy. Biorę niepewny łyk. ależ on tańczy. Zaczyna się poruszać. Muzyka głośno dudni. No i okazuje się. A potem patrzeć. że jestem pijana. brata Christiana. że gdyby mnie nie trzymał. trzeba ją uratować przed zalotami przyjaciela. „Och. Ożeż. Przyciska mnie mocno do siebie i jestem pewna. w co jest ubrany: luźną koszulę z białego lnu. czarne conversy i ciemną marynarkę w prążki. – Do dna! – woła do mnie. O rany.. z lekka sardoniczny uśmiech. Może dlatego. I nie mogę uwierzyć. czy ty to kiedykolwiek przebijesz?” Moja podświadomość cmoka i piorunuje mnie wzrokiem. Robię. i wypijam całą wodę. Prowadzi nas przez tłum tancerzy na drugi koniec parkietu i teraz znajdujemy się obok Kate i Elliota. . W głowie pojawia mi się ostrzeżenie mamy: „Nie ufaj mężczyźnie. która dzwoni do niego w środku nocy i której jego zdaniem potrzebny jest ratunek. że za nim nadążam.91 Poruszające się światła obracają się w rytm muzyki. Wyczuwa moją niechęć i w kolorowym świetle dyskotekowych lamp widzę jego rozbawiony.

jakby jutra nie było. Ale nie udało mi się z nią porozmawiać. uśmiecha się do mnie i macha. Kiwa głową na to.. tak kolorowo – zbyt jaskrawo. walcząc z pijackim zamroczeniem. Mam nadzieję. – Kurwa! . Kate! Pomimo stanu upojenia alkoholowego doznaję szoku. Kate! Christian nachyla się i krzyczy coś Elliotowi do ucha.. Christian w ekspresowym tempie wyprowadza nas z parkietu. Elliot uśmiecha się szeroko i bierze Kate w ramiona. jakby ku mojej twarzy zbliżała się podłoga. W tym pulsującym świetle nie potrafię określić ich koloru. Naprawdę podoba. a ona w ogóle nie protestuje. Tak tu ciepło. nim odpływam w ramionach Christiana Greya. Przecież dopiero co go poznała. a robi tak tylko wtedy. ma jasne kręcone włosy i jasne oczy błyszczące szelmowsko. że jutro rano śniadanie zjemy we troje. kiedy ktoś jej się podoba. Elliot jest wysoki. Głowa zaczyna mi wirować. Nie słyszę co. w jakim kierunku to wszystko zmierza. Myśli przetaczają mi się przez głowę. Ostatnie. tak głośno. to jego przekleństwo. Muszę wygłosić jej wykład na temat bezpiecznego seksu. że zapoznała się z treścią plakatów wiszących na drzwiach toalet.. o nie. co mówi Elliot. co słyszę.92 Tańczy. Wszystko w porządku? Doskonale wiem. szeroki w barach. i mam wrażenie. To oznacza..

Siadam i łykam tabletki. Ma na sobie szare spodnie . Wezgłowie za mną ma kształt olbrzymiego słońca. Jestem w hotelu Heathman. wcale nie czuję się aż tak źle.. Może i lubi sprawować kontrolę. Otwieram oczy i przez chwilę spokojnie przypatruję się nieznajomemu otoczeniu.. O nie! Wzdrygam się w duchu. Advil. W tym łóżku jest mi ciepło i wygodnie. Pokój jest przestronny i cały w brązie. Nie mam pojęcia. Ten wydaje się większy. Picie – o nie! – telefon – o nie! – wymioty – o nie! José i Christian. Jasny gwint. Hmm. Serce podchodzi mi do gardła i nie jestem w stanie wydobyć z siebie głosu. Jasna cholera. Zerkam na stolik nocny. Prawdę mówiąc. był na siłowni. O w mordę. Gdzie? Przytępiony mózg walczy o odzyskanie wspomnień. Gasi pragnienie i odświeża.93 ROZDZIAŁ PIĄTY Jest bardzo cicho. jak się tu dostałam. Rozlega się pukanie do drzwi.. Nic nie pomaga na suchość w ustach tak jak sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. ale myśli o wszystkim. Jestem w apartamencie Christiana Greya. stanik i figi. gdzie się znajduję. Panuje półmrok. w apartamencie. Już go kiedyś widziałam. złocie i beżu. Ani dżinsów. I widzę szklankę soku pomarańczowego oraz dwie tabletki. Mam na sobie T-shirt. Ale i tak otwiera drzwi i wchodzi do środka. Jak się tutaj znalazłam? Powoli wracają fragmenty wydarzeń minionej nocy. prawdopodobnie lepiej. Skarpetek nie. O niech mnie. Wydaje się dziwnie znajome. W podobnym pokoju byłam razem z Kate. niż na to zasługuję.. Nie pamiętam. Sok smakuje niebiańsko.

żel pod prysznic i Christian to odurzająca mieszanka. – Minę ma niewzruszoną. – Położyłeś mnie do łóżka? – Tak. Kładzie na krześle dużą reklamówkę i chwyta za końce ręcznika. a coś już na ten temat wiem. mogę poczuć. o wiele lepsza od margarity.94 od dresu i szarą koszulkę. nie chciałem narażać skórzanej tapicerki w moim samochodzie i odwozić cię do domu. a ja jak zawsze nie mam pojęcia.. Czuję się jak dwulatka. – Jak się tutaj znalazłam? – Głos mam cichy i zduszony. – Rozebrałeś mnie? – szepczę. niż na to zasługuję – mamroczę. Anastasio. to mnie tu nie będzie. Znajduje się na tyle blisko. Zerkam na niego. Podchodzi i siada na skraju łóżka. – Kiedy odpadłaś. Pot Christiana Greya. Biorę głęboki oddech i zamykam oczy. – Nie. pot. która jest ciemna od potu. O rety. Świetnie potrafi ukrywać myśli i uczucia. podobnie jak jego włosy. jeśli zamknę oczy. – Wymiotowałam jeszcze? – pytam cicho. – Lepiej. Jak się czujesz? O nie. że mogę go dotknąć. Przywiozłem cię więc tutaj – wyjaśnia niespiesznie. – Dzień dobry. który ma przewieszony przez szyję. jakoś dziwne mi się to wydaje. . Patrzy na mnie. o czym myśli..

Chwileczkę. drań jeden. – Po pierwsze. moja firma nie inwestuje ani nie wytwarza żadnych urządzeń inwigilujących. nieszczególnie cię zachwycały jego zaloty – oświadcza lodowatym tonem. a o ile pamiętam. on zaś piorunuje mnie wzrokiem. Wpatruję się w swoje dłonie. Po drugie. Zaloty! Zerkam na Christiana. on się ze mnie śmieje. W jego oczach dostrzegam zdziwienie i chyba lekką urazę. Lubię. a po trzecie.. – To był bardzo zabawny wieczór. Jego usta wykrzywiają się w cierpkim uśmiechu. byłaś w stanie śpiączki. ale nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. – Nie musiałeś mnie wcale namierzać tym swoim bondowskim sprzętem..95 – Tak. – Anastasio. gdybym po ciebie nie przyjechał. – Strasznie cię przepraszam. najpewniej obudziłabyś się w łóżku tego fotografa. A teraz to ja się czuję jak jakiś czarny charakter. kiedy moje kobiety czują i odbierają bodźce – stwierdza sucho. Ja też nie. urządzenia do namierzania telefonów komórkowych są dostępne w Internecie. Nekrofilia mnie nie pociąga. – My nie. Nie prosiłam go o ratunek. – Czuję suchość w ustach i nie jestem w stanie dokończyć zdania. który produkujesz – warczę. . Nieprędko go zapomnę. – Unosi brew na widok moich rumieńców. Próbuję przygryźć wargę.

– Mówisz jak nadworny rycerz. kroniki uciekłeś? – Jego nastrój ulega zmianie. – Masz szczęście. Dlatego właśnie tak się pochorowałaś. Anastasio. . Jakie wykroczenie teraz popełniłam? Zaciska zęby. – Jak to? – Cóż. patrzy na mnie gniewnie. że robię tylko to. upiłaś się. że mogłabym być jego. – Nie wydaje mi się. Choć możliwe. to po takim numerze. gdybyś była moja. Nic nie zjadłaś. – Przeczesuje palcami włosy i wiem. że część mnie by tego chciała.. – Jadłaś coś wczoraj wieczorem? – Ton ma oskarżycielski. Kręcę głową. ale wyraz twarzy ma obojętny. Kiedy je otwiera. naraziłaś się na niebezpieczeństwo. – Zamyka oczy i wzdryga się lekko. przez tydzień nie byłabyś w stanie siedzieć. Wzrok mu łagodnieje. jaki wycięłaś wczoraj. O co mu chodzi? Co się przejmuje? Gdybym była jego. cóż. – Wolę nie myśleć.96 – Ze stron jakiej średniowiecznej chichoczę. co ci się mogło stać. to zasada numer jeden podczas picia. Rumienię się zawstydzona niesfornością mojej podświadomości – na myśl. – Dalej będziesz dawał mi burę? – A to właśnie robię? – Tak mi się wydaje.. tańczy sobie wesoło w czerwonej spódnicy hula. – Musisz jeść. Patrzę na niego wilkiem. a na pięknie wykrojonych ustach dostrzegam cień uśmiechu. ale nie jestem. Ewentualnie mroczny rycerz. – Uśmiech ma sardoniczny i kręci głową. Anastasio. Ta myśl przedziera się przez irytację wywołaną jego arbitralnymi słowami. Naprawdę. że to oznaka irytacji.

– Mruży oczy. . po czym wstaje. których dotykał jego kciuk. Moje hormony szaleją. Patrzę jak urzeczona. Wypuszczam wstrzymywane powietrze... – Och. – Cóż. jak zdecydowany. Dlaczego on jest tak cholernie przystojny? W tej właśnie chwili mam ochotę iść i dołączyć do niego pod prysznicem.97 – Nic by mi się nie stało. Pewnie umierasz z głodu. dojmującego. To rozbrajające.. To właśnie jest pożądanie.. ponieważ Christian tak rzadko się uśmiecha. kiedy następnym razem go poniesie. – Po tych słowach udaje się do łazienki i zamyka za sobą drzwi. może ktoś powinien nauczyć go dobrych manier. Pożądanie. Anastasio – szepcze. – Ale z ciebie zwolennik surowej dyscypliny – syczę. – Trochę go poniosło – wzruszam ramionami.. Uśmiech Christiana staje się jeszcze szerszy. Hmm. nadal się uśmiechając. Chyba że ty chcesz pierwsza? – Przechyla głowę. a rdzeń przedłużony zapomina o wysyłaniu sygnałów o konieczności oddychania. Serce mi przyspiesza. w drugiej wpatruję się w ten oszałamiający uśmiech. Chyba się zaraz zacznę zwijać z palącego.. a potem uśmiecha się szelmowsko. – I fotografem? – warczy. – Idę wziąć prysznic. Byłam z Kate.. W którymś momencie będę się z nim musiała rozmówić. Wyciąga rękę i przesuwa kciukiem po moim policzku i dolnej wardze. – Śniadanie za piętnaście minut. – Oddychaj. Anastasio. Swędzi mnie skóra w miejscach. bólu. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Nawet nie masz pojęcia.. zdecydowany zwolennik. W jednej chwili jestem skonsternowana i zła. młody José. O rety. Hmm. Nie rozumiem tej reakcji.

klasyczny bohater romantyczny. – Były brudne od wymiocin. Ale jest także trudny. – Och.. Rozbieram się i szybko wchodzę do kabiny. Wyskakuję z łóżka i gorączkowo zaczynam szukać dżinsów. – Oczy ma barwy obsydianu. W jednej chwili mnie odtrąca. – Dzięki. Troszczy się o mnie na tyle. sir Gawain lub Lancelot. Tymczasem on wychodzi z łazienki mokry jeszcze po prysznicu i nieogolony. „Gdybyś była moja”. w następnej przysyła książki za czternaście tysięcy dolarów. To nie mroczny rycerz.. – Pąsowieję. – Eee. a jeszcze później namierza mnie jak jakiś prześladowca. z ręcznikiem na biodrach. Tyle że spędziłam noc w jego apartamencie i czuję się bezpieczna. Łazienka jest pełna pary po jego kąpieli. wezmę prysznic – mamroczę. Dlaczego on mnie tak zawsze zaskakuje? – Wysłałem Taylora po drugą parę i jakieś buty. pragnąc jak najszybciej poczuć na sobie oczyszczający strumień wody. aby się zjawić i uratować przed jakimś mylnie pojętym niebezpieczeństwem. Cóż za nieoczekiwany bonus. Są w torbie na krześle. to oddałem je do pralni. na którego widok krew szybciej mi krąży. skomplikowany i dezorientujący. Czyste ubrania.98 Kładę głowę z powrotem na miękkich poduszkach z pierza. Chroniona. ale biały rycerz w lśniącej zbroi. Co jeszcze mogę powiedzieć? Chwytam torbę i pędzę do łazienki. że już wstałam. Dawid Michała Anioła wypada przy nim blado. O rety – co bym zrobiła. aby być jego? To jedyny mężczyzna. daleko od niepokojącej bliskości nagiego Christiana. – Jeśli szukasz spodni. Dziwi się. . Unoszę ku niemu twarz.

praktyczny opis do nich nie pasuje. Rozkoszny zapach.. O rety. a on cię nawet nie dotknął. brutalnie wyrwana z erotycznego snu na jawie... fantazjując na temat Christiana – że to on rozsmarowuje ten niebiańsko pachnący żel po moim ciele. Zaglądam do reklamówki. Powiedział. – Puka do drzwi. Serce mi znowu przyspiesza i to uczucie jest takie. Po prostu nie wiem. piersiach. skarpetki i bieliznę. No a jakżeby inaczej. takie fajne. między udami. tak jak Paul czy José. Jednym owijam włosy. Bardzo. Moja podświadomość pokazuje swoją brzydką. Po raz pierwszy w życiu mam ochotę iść z mężczyzną do łóżka. w co on pogrywa. Ale nie próbował do mnie startować. Taylor kupił mi nie tylko dżinsy i nowe conversy. drwiącą twarz. jak jego kobiety czują. Hmm. Z jasnoniebieską koronką. – Śniadanie.. Pragnie mnie? Nie pocałował mnie w zeszłym tygodniu. ale także jasnoniebieską koszulę. Pospiesznie się wycieram. Wychodzę z kabiny i sięgam po dwa ręczniki. że lubi. Nie rozumiem.99 Pragnę Christiana Greya. Sięgam po żel. A więc pewnie nie żyje w celibacie. Pragnę poczuć na sobie jego dłonie i usta. Nacieram nim ciało. Jestem dla niego odpychająca? A jednak przywiózł mnie tutaj. robiąc na głowie turban w stylu Carmen Mirandy. O kurczę. To śliczna bielizna jakiejś europejskiej marki. Oto stwierdzenie faktu. I na dodatek pasuje jak ulał. Ana. Woda jest ciepła i kojąca. Pachnie nim. Czysty stanik i figi – prawdę mówiąc to taki przyziemny. brzuchu. Dodaj dwa do dwóch”. Co sobie myśli? „Spędziłaś w jego łóżku całą noc. Mogłabym zostać pod tym prysznicem już na zawsze. a ja aż podskakuję. – Okej – dukam. Wow. Rumienię się . Śliczna. ignorując przyjemny dotyk ręcznika ocierającego się o moją uwrażliwioną skórę. Ignoruję ją.

Christian podnosi wzrok. Wszystkie opracowane do perfekcji ruchy wykorzystane jak nic w celu uwiedzenia brata Christiana! Co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Jeszcze nigdy nie spędziłam u nikogo nocy. Poszukam jej w torebce. abym w niego grała. a na ścianie olbrzymi telewizor plazmowy. . Zrobiła to tylko dwa razy i za każdym razem musiałam przez tydzień po rozstaniu znosić widok tej koszmarnej piżamy. co nie znaczy. Christian przygląda mi się władczo. Ale jak zwykle odmawiają współpracy i jedyne wyjście to związać je gumką. Pomyśli sobie. że jesteś tutaj i że nic ci nie jest. Pora na konfrontację z Panem Dezorientującym. że sypialnia jest pusta. Znajduje się w nim obita pluszem kanapa z mnóstwem miękkich poduszek. Christian siedzi przy stole na drugim końcu pomieszczenia i czyta gazetę. Kate – chrypię. ale parę razy kibicowałam Kate. Rozglądam się za torebką. Wycieram ręcznikiem włosy i desperacko próbuję nad nimi zapanować. Szybko się ubieram. miejsce do pracy z komputerem. Zastanawiam się. – Wie. Kate! – Cholera. Biorę głęboki oddech. Gazetę wielkości kortu do tenisa. Nadal jest z Elliotem. O nie. Biorę kolejny głęboki oddech i wchodzę do salonu. Ależ jest duży. Ma na sobie białą koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i mankietami. Reszta ciuchów też doskonale leży. ale nie widzę jej tutaj. Przypomina mi się jej gorący taniec. jaki jest zakres jego obowiązków. że ja też miałam przygodę na jedną noc.100 na myśl o Taylorze kupującym to dla mnie w sklepie z bielizną. Wysłałem esemesa Elliotowi – mówi z błyskiem humoru w oczach. – Siadaj – wydaje polecenie. ozdobna ława ze stosem dużych książek w błyszczących okładkach. Z ulgą się przekonuję. pokazując na miejsce przy stole.

wracając do swojego omletu z samych białek. mimo że jestem głodna. Anastasio. – Masz wilgotne włosy – gani mnie. Decyduję się na naleśniki. – Owszem – przyznaje. – Nie wiedziałem. – Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. Podaje mi mały dzbanek z gorącą wodą. – Drobiazg. Co nie znaczy. więc zamówiłem wszystkiego po trochu. Stół jest zastawiony jedzeniem.101 Podchodzę i siadam tam. – To bardzo rozrzutne z twojej strony – mamroczę oszołomiona wyborem jedzenia. jaką herbatę lubię. Zaciska usta w cienką linię. – Dziękuję za zorganizowanie tych ubrań. gdzie mi kazał. . co lubisz. że próbowałam. O rany. – Poproszę. – Posyła mi przepraszający uśmiech. ale nic nie mówi. Christian próbuje ukryć uśmiech. pamięta. naprzeciwko niego. – Herbaty? – pyta. Do twarzy ci w tym kolorze. Jedzenie jest przepyszne. a na spodeczku leży saszetka herbaty Twinings English Breakfast. syrop klonowy i jajecznicę na bekonie. Oblewam się rumieńcem i opuszczam wzrok na palce.

Dlaczego miałbyś mi je kupować? – Dlatego. kiedy o mało nie wpadłaś pod koła roweru i kiedy trzymałem cię... . – Dlaczego mi przysłałeś te książki. ja się nie bawię w serduszka i kwiatki. uwierz mi. – Powinnam ci zwrócić pieniądze za te rzeczy. ale nie bardzo wiem o czym. – Uśmiecham się do niego niepewnie. za nie zapłacić. nie bawię się w ten cały romantyzm. – Rzuca mi takie spojrzenie. szelmowskiego. Ale te ubrania. – Cóż. pozwól mi. Moje upodobania są dość osobliwe. a on unosi brew i nagle mam wrażenie.. a ty na mnie patrzyłaś i mówiłaś bezgłośnie: „Pocałuj mnie.. że rozmawiamy o czymś innym. proszę. pocałuj”. Jasny gwint – w ustach mi zasycha. – Nie w tym rzecz. Odkłada sztućce i przygląda mi się uważnie. naprawdę powinnaś się nauczyć przyjmować komplementy. więc dodaję pospiesznie: – Dałeś mi już książki. że mogę. a w jego szarych oczach płonie jakieś niezgłębione uczucie. że powinieneś – odpowiadam cicho. – milknie na chwilę i wzrusza ramionami. – Przeczesuje palcami włosy. że jestem ci winien przeprosiny i ostrzeżenie. których oczywiście nie mogę przyjąć. jakbym go właśnie obraziła. Ale tego to już się chyba domyśliłaś. – Zamyka oczy. – Anastasio. Christianie? – Głos mam miękki. jakby się poddawał. Christianie.. – Masz jednak coś w sobie i nie potrafię o tobie zapomnieć.102 – Wiesz co. stać mnie na to. – W jego oczach błysnęło coś – To. Co mi przypomina. że możesz. – Anastasio. – W jego głosie pobrzmiewa krytyka. Powinnaś trzymać się ode mnie z daleka. – Czułem. nie oznacza od razu..

co mówisz. Nie mogę uwierzyć. patrzymy na siebie i żadne z nas nie dotyka jedzenia. A jutro? – Łokcie ma na stole. Znowu nie działa mój filtr mowy. Anastasio. Nie potrafi zapomnieć! – No to nie rób tego – mówię szeptem. smukłe palce. Otwiera szeroko oczy. – Masz gdzie mieszkać w Seattle? . – Urywa. aby dotarła do mnie ta informacja. – Więc oświeć mnie. a przez cały tydzień pracuję u Claytona. Od południa. – Nie wiesz. W przyszły weekend przeprowadzamy się do Seattle. W szarych oczach tańczy rozbawienie.103 Mój apetyt znika. prawda? – wyduszam z siebie. – Nie. – Dopiero po dziesiątej. – Jakie masz plany na następne dni? – pyta niskim głosem. masz mnóstwo czasu. Siedzimy. – Dziś pracuję. że właśnie powiedziałam coś takiego. Która godzina? – Nagle wpadam w panikę. brodę opiera o długie. – Kate i ja zamierzamy zabrać się za pakowanie. a moje policzki nabierają koloru purpury. – Nie żyjesz w celibacie.

– A w Seattle gdzie będziesz pracować? O co chodzi z tymi wszystkimi pytaniami? Inkwizycja Christiana Greya jest niemal równie irytująca jak Inkwizycja Katherine Kavanagh. cała . – Czy pani ze mnie drwi. Otwieram usta.104 – Tak. kiedy używa tego tonu. – Chciałbym przygryźć tę wargę – szepcze ponuro. że go rozbawiłam. Nie potrafię mu patrzeć w oczy. – A co ci się nie podoba w mojej firmie? – W twojej firmie czy u ciebie? – uśmiecham się kpiąco. O rety.. Rumienię się i opuszczam wzrok na niedokończone śniadanie. – Złożyłaś podanie także w moje firmie. – Uśmiecha się blado. – Gdzie? – Nie pamiętam. W dzielnicy Pike Market. Na razie czekam. jednocześnie wciągając powietrze i przełykając ślinę. – Ubiegam się w paru miejscach o staż. że zagryzam dolną wargę. nie. ale pewności nie mam. jaki to adres. Jeszcze nikt mi nigdy nie powiedział czegoś tak seksownego. Serce wali mi jak młotem i chyba dyszę. tak jak ci sugerowałem? Oblewam się rumieńcem. że nie. W ogóle nie jestem świadoma tego.. panno Steele? – Przechyla głowę i wydaje mi się. Oczywiście. Jezu. – Niezbyt daleko ode mnie. – Eee.

Poprawiam się na krześle i patrzę mu prosto w oczy. Co to oznacza? Wysyła małe dzieci jako niewolników do jakiegoś zapomnianego przez Boga zakątka świata? Należy do jakiejś grupy przestępczej? To by tłumaczyło. a jeszcze mnie nawet nie dotknął. Jest fanatykiem religijnym? Impotentem? To akurat na pewno nie. Anastasio. że nie zamierzam cię dotykać. – Cóż. moglibyśmy wybrać się dzisiaj albo w następną sobotę do Seattle i zjeść kolację u mnie. dlaczego jest taki bogaty. – Wzdycha i kręci głową rozbawiony. najpewniej nie będziesz chciała mnie więcej widzieć. Anastasio. Wtedy zapoznam cię ze wszystkimi faktami. O kuźwa. Rumienię się na myśl o ewentualnych wytłumaczeniach. – Dlatego. – Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. ale także zirytowany. Kiedy już się wszystkiego dowiesz. a przynajmniej do czasu. dopóki nie będę miał na to twojej pisemnej zgody. co mówię. Że co? – Co to ma znaczyć? – Dokładnie to. że miło mi się je śniadanie w twoim towarzystwie. O której wieczorem kończysz pracę? – Koło ósmej. – Muszę ci coś pokazać. To mnie prowadzi . – Dlaczego teraz nie możesz mi powiedzieć? – W moim głosie słychać rozdrażnienie. mógłby mi to udowodnić nawet i teraz.105 jestem drżąca i wilgotna. – Więc czemu tego nie robisz? – pytam cicho. – Dlatego. Wybór należy do ciebie.

Pilotował? – W pogotowiu od dwudziestej drugiej trzydzieści. Będę pilotował z Portland do Seattle. Całą noc. że nie będę go już chciała znać. – Dziś wieczorem. Będzie mi potrzebny Charlie Tango. – Taylor. Mruży oczy i bierze do ręki swojego BlackBerry. Chciałabym jak najprędzej rozwiązać tę zagadkę.. Wciska jeden z klawiszy. że tajemnica Christiana Greya jest na tyle potworna. „Nie okłamuj się!” – wrzeszczy moja podświadomość. Jutro rano na telefon. Całą noc! – Tak. – „Dasz drapaka tylko wtedy. Unosi brew. że to coś naprawdę mocno paskudnego”.. poczuję wtedy ulgę. Pompatyczny dupek. – Odkłada telefon. ma czekać w Escali. Charlie Tango! Kto to taki? – Z Portland powiedzmy o dwudziestej trzydzieści. Nie. Jeśli to oznacza. jeśli się okaże. – Czy pan ze mnie drwi.106 donikąd. – Tak jak Ewie spieszno ci do zjedzenia jabłka z drzewa poznania dobra i zła – rzuca drwiąco. panie Grey? – pytam słodko.. . Żadnego „proszę” ani „dziękuję”. cóż..

O ósmej przyjadę po ciebie do Claytona.107 – Ludzie zawsze robią to. Mam śmigłowiec. Jak mogę teraz jeść? Lecę do Seattle śmigłowcem z Christianem Greyem. Wow. .. Od kawy do lotu śmigłowcem. – A jeśli dla ciebie nie pracują? – Och. A potem podrzucę cię do domu. co im każesz? – Najczęściej tak. – Polecimy? – Tak. potrafię być bardzo przekonujący. jedz. – Anastasio. – Polecimy śmigłowcem do Seattle? – Tak. Anastasio. Gapię się na niego.. Mam drugą randkę z Christianem Tajemniczym Greyem. – Dlaczego? Uśmiecha się złośliwie. Mrugam szybko. Kończ śniadanie. – Ponieważ mogę. – Jedz – mówi ostrzej. nie lubię marnowania jedzenia.. jeśli chcą zachować posadę – odpowiada ze śmiertelną powagą.. Powinnaś dokończyć śniadanie. A on chce przygryźć mi wargę. Polecimy do Seattle.

co zostało na stole. Wygląda na zagniewanego. zerkam na niego. ale po kilku krokach się zatrzymuję. W jego słowach kryje się coś na kształt obietnicy. – Co cię tak śmieszy? – pyta.108 – Nie zjem tego wszystkiego. „Zbyt jestem podekscytowana. Co chce przez to powiedzieć? Wstaję od stołu. Marszczę brwi i wracam do zimnego jedzenia. Kręcę głową. Spojrzenie ma znowu pozbawione emocji. kiedy wysuszysz włosy. – Och. co masz na talerzu. zastanawiając się przez chwilę. – A ty gdzie spałeś dzisiejszej nocy? Nie widać żadnej pościeli ani koców. Przełknąwszy ostatni kęs naleśnika. czy nie powinnam zapytać o pozwolenie. Christianie. Hmm. Mogłabym tym ustanowić niebezpieczny precedens. Ale za duży ze mnie tchórz. zwłaszcza gdy on ma tak posępną minę. aby jeść. Nie chcę. aby wypowiedzieć te myśli na głos. – Wpatruję się w to. – Usta ma zaciśnięte w cienką linię. Gdybyś wczoraj porządnie się najadła. – Zawiozę cię do domu. Mierzy mnie bacznym spojrzeniem. żebyś się przeziębiła. – Grzeczna dziewczynka – orzeka. nie byłoby cię teraz tutaj i nie odkrywałbym tak szybko kart. – Zjedz to. nie śmiejąc powiedzieć prawdy. . choć oczywiście mógł je już sprzątnąć. Przeganiam jednak tę myśl. jak mały chłopiec. Ruszam w stronę sypialni. – W swoim łóżku – odpowiada zwięźle. Ta myśl jest nawet zabawna. Nie rozumiesz tego?” – wyjaśnia moja podświadomość.

Do reklamówki. Och.... – Nie. To byłoby tak. jakby przypomniało mu się coś nieprzyjemnego. Hmm. O kurczę. Stoję i wpatruję się w niego z niedowierzaniem. Choć to akurat trudno mi sobie wyobrazić. To najbardziej zadziwiający człowiek. Cóż. Okej. że spałam z Christianem Greyem. jak związuję włosy w kucyk. marszcząc brwi. ileż bym dała za to. – Bierze ze stołu gazetę i wraca do czytania. – No i proszę. dla mnie także była to nowość.. Jest wilgotne. Alleluja. w torebce znajduję gumkę. aby być przytomną i patrzeć. Chcę umyć zęby. Musiał już jej użyć. Zerkając z miną winowajcy na drzwi. Czuję na sobie jego spojrzenie. jakbym czuła go w swoich ustach. I dociera do mnie. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka. – Spanie z kimś. którą przyniósł Taylor. że to dość ekscytujące.. jakiego miałam okazję poznać. I muszę przyznać. Następnie udaję się do łazienki. Ile to będzie kosztować?. staram się je jak najlepiej wysuszyć. gdy siadam i czekam. Biorę ją szybko. co to ma znaczyć? Nigdy z nikim nie spał? Jest prawiczkiem? Jakoś w to wątpię... dotykam włosia szczoteczki. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. wypowiedziałam to słowo. Trudno wyczytać cokolwiek z jego twarzy.109 – Owszem. Widzieć go bezbronnego. po czym wracam do salonu po torebkę i żakiet. Przeczesując włosy palcami. – Kręci głową. I oczywiście oblewam się rumieńcem. żeby były dwa?. . – Uśmiecha się. W sypialni przekopuję się przez szuflady komody i znajduję suszarkę.. podobno wszystko wyjaśni się wieczorem. Christian przygląda się. – Nieuprawianie seksu. wyciskam na nią pastę i w ekspresowym tempie myję zęby. wkładam wczorajszy T-shirt oraz bieliznę. – Chcą. jak on śpi. Właśnie z kimś rozmawia przez BlackBerry. aż skończy.

Christian zakłada granatową marynarkę w prążki. niech tak będzie. Nadjeżdża winda i wsiadamy do niej. – Och. I kiedy dotrą do Darfuru?. iż znajdujemy się tak blisko siebie w zamkniętej przestrzeni.. W milczeniu podążamy do windy. chce mnie zabrać do Seattle. bierze ze stołu kluczyki od samochodu i podchodzi do wyjścia. popycha na ścianę. że przez to. Okej. co się dzieje. Dlaczego akurat mnie? Nie mieści mi się to w głowie. I pomyśleć. że spałam z nim zeszłej nocy.. Przez Kanał Sueski?. obie moje dłonie trzymając w górze w żelaznym uścisku. Doskakuje do mnie. a on nadal tu jest. panno Steele. panie Grey. – Gotowa? – pyta. Kiwam głową. i dowiem się. – Proszę przodem. Nagle z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu. po tej całej tequili i wymiotach. – Rozłącza się. odrobinę zbyt długo.110 a co ze środkami bezpieczeństwa?. upajając się jego widokiem. rzucam mu spojrzenie spod rzęs. Wygląda zarazem swobodnie i elegancko. Oddycham szybciej. Cóż. – Przytrzymuje dla mnie drzwi. atmosfera ulega zmianie i naładowana jest elektrycznym. biodrami przyciska mnie do ściany. O święty Barnabo. możliwe. Drugą . Co więcej. Przygryzam wargę. Informujcie mnie na bieżąco. mam identyczne zdanie na pański temat.. Jego oczy są koloru grafitowego. emocjonującym wyczekiwaniem. Nim orientuję się. a jego usta lekko się wyginają. Gdy czekamy. a on kątem oka zerka na mnie. Christian odwraca głowę w moją stronę. Jesteśmy sami. Wychodzę na korytarz. Uśmiecham się.. Stoję.. wspominając jego słowa: „Jest coś w tobie”.. pieprzyć dokumenty – warczy. co to takiego to „coś”.

On mnie pragnie. uśmiechając się pod nosem. To niemal boli. Jestem bezradna. On to natychmiast wykorzystuje. głowę także. – Jesteś. Christian ujmuje moją brodę i przytrzymuje głowę na miejscu. opierającego się na dotyku i odczuwaniu. – Pożyczyłam twoją szczoteczkę – odpowiadam bez tchu. pragnie mnie. O rety. Wydaje się tak spokojny i opanowany. Usta wygina w półuśmiechu.. a jednak działa. Rzucam spojrzenie Christianowi.. Wydaję cichy jęk. – Umyłaś zęby – mówi. Czuję na brzuchu nabrzmiałą erekcję. ręce mam unieruchomione..111 ręką pociąga za kucyk. taka. – Och. ale to jest zbyt oczywiste. Jeszcze nigdy się tak nie całowałam. a ja pragnę jego. patrząc na mnie.. tutaj. To takie niesprawiedliwe. a ostatecznie ucieczkę wykluczają jego napierające biodra. grecki bóg. jakbym właśnie przebiegła maraton.. Czy moja obecność w ogóle na niego nie działa? Zerka na mnie kątem oka i cicho wypuszcza powietrze z płuc. Mam ochotę pochylić się i oprzeć dłonie na udach. Och. teraz. Biznesmeni wysiadają na pierwszym piętrze. zmuszając do uniesienia głowy. drzwi się otwierają i Christian natychmiast się ode mnie odsuwa.. a sekundę później jego usta lądują na moich.. Zostało nam więc jeszcze jedno.. Kabina staje. wprawnie eksplorując wnętrze mych ust. jakby rozwiązywał krzyżówkę w „Seattle Times”. Trzej biznesmeni w eleganckich garniturach wchodzą do środka. i co ja mam z tobą począć? . Mój język niepewnie dołącza do tego powolnego erotycznego tańca. rozchylając wargi i dając zielone światło jego językowi... Anastasio Steele. słodka – mruczy. zwycięskiej sambie. Moja maleńka wewnętrzna bogini kołysze się w powolnej. Christian Grey. Serce wali mi jak młotem i czuję się. w windzie.

– Ach. Z trudem dotrzymuję mu kroku.112 Drzwi rozsuwają się na parterze. Christian bierze mnie za rękę i pociąga za sobą. te windy – mruczy pod nosem. . przechodząc przez hol. bo straciłam przytomność w windzie numer trzy w hotelu Heathman i już jej nie odzyskałam.

Ani słowem nie wspomniał na temat wybuchu namiętności w windzie. Christian wyjeżdża na Park Avenue. zaczynam mu dopisywać mityczną. pozbawiony wszelkich zahamowań pocałunek. Podoba ci się? – Christianie. Rzucam mu spojrzenie z ukosa. to jest cudowne. Przekręca kluczyk w stacyjce i wyjeżdża z miejsca parkingowego. Grzeczny i chłodny. Rozpaczliwie pragnę tego mężczyzny. Ja powinnam to zrobić? Powinnyśmy o tym porozmawiać czy udawać. – Czego słuchamy? – To Flower Duet Delibesa. niemal magiczne głosy dwóch kobiet. Gdy mijają kolejne sekundy. Włącza odtwarzacz MP3. Jestem teraz zupełnie inną kobietą. Może wszystko sobie wymyśliłam. że wzdłuż kręgosłupa przebiegają rozkoszne dreszcze. arturiańską legendę i status zaginionego miasta Atlantyda. że do niczego nie doszło? Mój pierwszy prawdziwy. Nie. czyli zwyczajny Grey.. Ojej. . Dotykam nabrzmiałych ust.. W moich wszystkich zmysłach panuje chaos. Prowadzi ze swobodną i leniwą pewnością siebie. więc ta muzyka działa na mnie podwójnie.113 ROZDZIAŁ SZÓSTY Christian otwiera przede mną drzwi czarnego audi. Nigdy się nie zdarzył. z opery Lakme. Sprawia. Mam w głowie mętlik. Wnętrze samochodu wypełniają słodkie. a on pragnął mnie.

– Grey – warczy. Znowu naciska jakiś guzik i rozbrzmiewa utwór Kings of Leon. a potem uwagę skupia ponownie na drodze. I przez chwilę wygląda na swój wiek: młodo. Anastasio. – Christian uśmiecha się szeroko.. – Puszczę ci go pewnego dnia. – Mogę posłuchać jeszcze raz? – Naturalnie. Christian tym razem wciska guzik przy kierownicy. kim jest Thomas Tallis. delikatnie. to akurat znam. Anastasio. beztrosko i oszałamiająco przystojnie. drażniących się ze mną i uwodzących. powoli i słodko. Czy to klucz do niego? Muzyka? Siedzę i słucham anielskich głosów. Muzykę przerywa rozlegający się w głośnikach dźwięk telefonu.. Ależ on jest szorstki. – Lubisz muzykę klasyczną? – pytam w nadziei. Wszystko zależy od nastroju. Pasuje jak ulał. Hmm. To brytyjski kompozytor z szesnastego wieku. . Kościelna muzyka chóralna.114 – Prawda? – Uśmiecha się szeroko. że uda mi się zdobyć jakąś informację dotyczą jego upodobań. – Brzmi to bardzo ezoterycznie. że nie wiem. A twoje upodobania? – Tak samo. – Mój gust muzyczny jest eklektyczny. Christian wciska guzik i muzyka zaczyna mnie pieścić od nowa. ale jest także magiczne. wiem. Odwraca się i obrzuca mnie szybkim spojrzeniem. Choć przyznaję. lubię wszystko od Thomasa Tallisa po Kings of Leon. Sex on Fire.

Kuźwa. proszę pana. że ani przez chwilę nie rozważałam propozycji podjęcia pracy u niego. Christian rozłącza się przyciskiem przy kierownicy. – NDA jest już w pańskiej skrzynce mejlowej. Andrea. – Tym razem głos kobiecy. Muzyka gra bardzo krótko. z tej strony Welch. I znowu dźwięk telefonu. Prześlij mi je mejlem. zaliczyłeś wczoraj laskę? – Witaj. Wzdrygam się na samą myśl. To wszystko. – Kto jest z tobą? . których pan potrzebuje. Żadnego „dziękuję” czy „do widzenia”. czy tak wygląda jego życie? Nieustające telefony? – Grey – warkot. Sięga do przycisku i w samochodzie ponownie rozbrzmiewa muzyka. – Dobrze. W stosunku do pracowników jest zbyt zimny i oschły. Cieszę się. panie Grey. Coś jeszcze? – Nie. Mam informacje. proszę pana. – Grey. – Z głośników dochodzi chrapliwy. – Miłego dnia. Christian. gdyż znowu przerywa ją telefon. Mam włączony zestaw głośnomówiący i nie jestem w samochodzie sam. Elliot.115 – Panie Grey. – Cześć. – Dobrze. – Christian wzdycha. bezcielesny głos.

116 Przewraca oczami. aby nazywać mnie Anastasią? – Ponieważ tak masz na imię. – Wolę Anę. – Anastasio – zaczyna. – Nie wierz w ani jedno słowo Kate. – Właśnie podrzucam Anastasię do domu. Elliot. Jazda nie trwała długo. – Dlaczego się upierasz. – Anastasia Steele. Rzucam mu gniewne spojrzenie. Christian marszczy brwi. – No to na razie. – Mam cię zabrać? – Pewnie. – Rozłącza się i wraca muzyka. – Christian wymawia znacząco moje imię. – Cześć. – Dużo o tobie słyszałem. Ana! Ana! – Witaj. Elliot wybucha śmiechem. Docieramy do mojego mieszkania. – Czyżby? – rzuca. które .

Wysiada z samochodu. Marszczy brwi i odwraca się w stronę Christiana. cennych chwil w windach. posiadający śmigłowiec i urządzenia do śledzenia sygnału z telefonu komórkowego prześladowca by go znał. – Podobało mi się to.117 on ignoruje. co się wydarzyło w windzie – mruczę pod nosem. że nie mogłam go wtedy dotknąć. – To. Rumienię się na wspomnienie dotyku jego ust. oczywiście. Zatrzymuje się przed domem. jak wciąga powietrze. a nie Grey. zupełnie u niej obcy. Książki za czternaście tysięcy dolarów zdążyły zniknąć. No ale przecież przysłał mi książki. chyba że dokonamy tego z premedytacją. Strasznie mnie to teraz frustruje. Kate i Elliot siedzą przy stole. potarganych włosach. aby mnie przytulić. Dlaczego nie chce mnie znowu pocałować? Na tę myśl robię nadąsaną minę. wysiadając z auta. że nie zapytał o adres. Poniewczasie dociera do mnie. Dzięki Bogu. a potem odsuwa się na długość ramienia i przygląda mi się uważnie. Powinien mieć na nazwisko Zagadka. ale chyba słyszę. – Wstaje. ale nie byłam w stanie ruszyć dłońmi. Postanawiam to jednak zignorować i ruszam w stronę schodów. co się wydarzyło w windzie. Pragnęłam zanurzyć palce w tych jego dekadenckich. Każdy zdolny. Christian wchodzi za mną do salonu i niezależnie od swego uśmiechu w stylu „całą noc świetnie się bawiłam” Kate mierzy go podejrzliwym spojrzeniem. Ana. – Dzień dobry. więcej się nie powtórzy. No. . – Cześć. Nie rozumiem. Kate ma na twarzy absurdalny. z niewymuszonym wdziękiem przechodzi na moją stronę i otwiera przede mną drzwi. że zna mój adres. Nie jestem pewna. W jej głosie można wyczuć nutkę wrogości. W mojej głowie pojawia się myśl. dżentelmen jak zawsze – z wyjątkiem może tych rzadkich. a jednak go zna. szeroki uśmiech. Mam względem nich pewne plany. Christianie – mówi.

– Też się do niego uśmiecham. W niebieskich oczach migoczą iskierki i natychmiast wzbudza moją sympatię. – Jasne. – Na razie. Dlaczego ty mnie nie możesz tak pocałować? Elliot nie przerywa pocałunku. aby mnie uściskać. że jest lekko rozbawiony. Mam świadomość. po czym piorunuje brata wzrokiem. Uległa Kate. że jej włosy dotykają podłogi. ten Elliot musi być naprawdę niezły.. – Cześć. któremu udało się wydostać z kucyka.118 – Panno Kavanagh – odpowiada sztywno i formalnie. ona ma na imię Kate – wtrąca burkliwie Elliot. – Kate. no ale przecież nie są rodzonymi braćmi. Jezu.. wstydu nie mają? Zażenowana wbijam wzrok w stopy. – Cześć. mała. Mrużę oczy. – Christian. Elliot także wstaje. Elliot. W dramatycznym geście przechyla Kate tak. Zerkam ukradkiem na Christiana i widzę. Christian przewraca oczami i przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Elliot. że przygląda mi się z napięciem. Kate cała się rozpływa. – Uśmiecha się szeroko. to ci dopiero. – Christian kiwa uprzejmie głową. – Odwraca się do Kate. że przygryzam wargę. W ogóle nie jest podobny do Christiana. Zakłada mi za ucho pasmo włosów. bierze ją w ramiona i obdarza długim. Możliwe. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam – na myśl przychodzą mi określenia „nadobna” i „uległa”. namiętnym pocałunkiem. Ana – uśmiecha się. na nas już pora – stwierdza grzecznie Christian. Bezwiednie .

. – Może wtedy to zrobicie? – Och. zabawna. Szczęśliwa Kate. Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Po chwili. którym obdarza mnie w odpowiedzi. Jego spojrzenie łagodnieje. że powstrzymam tym całą lawinę pytań. wygląda na to. mając nadzieję. – Przyjadę po ciebie o ósmej. – Nie – warczę z irytacją. Całkowite przeciwieństwo mnie. aby być bliżej jego palców. seksowna.. – Nie potrafię ukryć zazdrości.119 przechylam głowę. mam nadzieję. mała – mruczy. Wracamy do mieszkania.. jest zaraźliwy. Ale choć wiem. gdyż to zupełnie nie w jego stylu. zbyt szybko. – Seattle? – Tak. który w progu odwraca się jeszcze i posyła Kate buziaka. gdy patrzymy. – Ale wy owszem. że będzie ciekawie. – Na razie. zabiera dłoń. Nie jest w stanie pohamować ekscytacji i radości. – No więc zrobiliście to? – pyta Kate. coś we mnie mięknie. a ja cieszę się razem z nią. a ja muszę się roześmiać. – Christian zabiera mnie wieczorem do Seattle. – Klaszcze w dłonie i podskakuje jak mała dziewczynka.. że zżera ją ciekawość. . jak wsiadają do samochodu i odjeżdżają. – I wieczorem znowu się spotykamy. Krew we mnie wrze. że tylko sobie żartuje. Czuję nieprzyjemne ukłucie zazdrości. Otwiera drzwi i wychodzi. Ale uśmiech. Słychać. a w ślad za nim Elliot. bezpośrednia. Kate zawsze się udaje omotać mężczyzn. Jest śliczna.

– To dziwne. a ja zaznajamiam ją ze wszystkimi wydarzeniami minionej nocy. – Jest bardzo skryty.120 – Podoba ci się. – Pocałował cię już? – pyta. chodzi mi tylko o kasę. Unosi brwi. co? – Tak.? – Tak. Christiana Greya. aby. parząc kawę. – Raz... – Jasne. Oblewam się rumieńcem. – To nowa bluzka? – pyta. – A niech mnie. seksownego miliardera. Ana Steele w końcu traci głowę dla faceta. Kate marszczy brwi. – Parskam śmiechem. – Na tyle. Zawstydzona kiwam głową. a po chwili obie zaczynamy chichotać. . – Raz! – powtarza drwiąco.

Idziemy. o nie. Dwa razy dzwonił także do domu. Ale uznałam. To praca niewymagająca myślenia. Na pewno wie. – Kate bierze mnie za rękę i ciągnie do swojej sypialni. może dlatego. O nie. Czego jeszcze będzie oczekiwał? Muszę przekonać Kate. niepotrzebnie by się denerwowała. Z jakiegoś dziwnego powodu nie ufa Christianowi. Obiecałam wysłać jej esemesa. Jak nic będzie to czasochłonne. że mnie kryje..121 – Dziwne to chyba za mało powiedziane – burczę pod nosem. Zgodnie z niestrudzonymi i. dzięki czemu mogę się skupić na czymś innym. – Za godzinę muszę być w pracy. ale Kate mnie zapewnia. aby spokojnie się skoncentrować. Rozpoczął się letni sezon. brwi wyregulowane i generalnie cała jestem wymuskana. Kate wymijająco odpowiedziała na jego pytania dotyczące miejsca mojego pobytu. Nie powiedziałam jej o śmigłowcu.. więc po zamknięciu sklepu przez dwie godziny muszę wykładać towar na półki. nogi i ręce mam idealnie ogolone. prawdę mówiąc. że niech się podenerwuje. Nie było to przyjemne. aby wieczorem nie był w stanie ci się oprzeć – oświadcza z determinacją. Przez cały dzień nie miałam okazji. że tego właśnie pragnę. natarczywymi instrukcjami Kate. mimo że ruch mamy spory. Mam od niego trzy wiadomości i siedem nieodebranych połączeń. gdyż Kate normalnie nie bawi się w zbywanie. że jest taki sztywny i formalny. – Godzina mi wystarczy. Dzisiejsza zmiana u Claytona mocno mi się dłuży. kiedy dotrę do Seattle. że tego właśnie oczekują współcześni mężczyźni. No i jeszcze kwestia José. upokarzające i bolesne. – Musimy się po prostu postarać. .

otwiera przede mną drzwi i uśmiecha się ciepło. czy żartował. tupiąc niecierpliwie małą nóżką. w nijakiej Anie Steele – to się nie trzyma kupy. – Dobry wieczór. – Ja też miałem długi dzień. – Jak było w pracy? – pyta. Miejsce kierowcy zajmuje Taylor. Christian wspominał o jakichś dokumentach i nie wiem. A jakby tego było mało. – Dobry wieczór. głęboki i przepełniony pragnieniem. Zgadywanie jest takie frustrujące. ledwie hamuję podniecenie i zdenerwowanie. Christian siada obok mnie i lekko ściska mi dłoń. Taylorze – mówię. . Oczywiście jest punktualny. kiedy wychodzę od Claytona. – Panie Grey. panno Steele – odpowiada tonem uprzejmym i profesjonalnym. Głos mam schrypnięty. – Długo – odpowiadam. Wysiada z audi.. – Jego ton jest poważny. To już dziś! Czy jestem na to gotowa? Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. czeka na mnie.. Dotyk ten czuję natychmiast w całym ciele. czy rzeczywiście będę musiała coś podpisać. – Obdarzam go uprzejmym skinieniem i siadam na tylnej kanapie. panno Steele – wita się.122 Nadal jestem na niego strasznie zła. co on we mnie widzi. Ona gotowa jest już od wielu lat i może pójść z Christianem Greyem na całość. ale ja nadal nie rozumiem. – Witaj.

Śniąc na jawie za kasą u Claytona. wysiada i otwiera przede mną drzwi. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło. Szybko dojeżdżamy na miejsce. Taylor zatrzymuje się na parkingu. a ja oddycham coraz szybciej. na próżno starając się ignorować to odczucie. Stwierdzić. które mnie zniewalają. Ha! Myśli o tym samym co ja. a na jego ustach błąka się uśmiech. a nawet ja wiem. Zamykam oczy. Gdy wchodzimy do windy. – Kiwa głową kierowcy i wchodzimy do budynku. że byłam nieobecna duchem. Pan Clayton dwukrotnie musiał mnie zawołać. W jego szarych oczach tańczy rozbawienie. minę próbuję mieć obojętną. Christian zerka na mnie. Drzwi zasuwają się i proszę bardzo. Christian po chwili staje przy mnie i ponownie bierze za rękę. Cały dzień myślałam tylko o nim. – Gotowa? – pyta. tam i z powrotem. Kiwam głową i chcę dodać. a we mnie buzują hormony. ale zbyt jestem zdenerwowana i podekscytowana. Jak nic ma zdolności telepatyczne. gdzie czeka ten legendarny śmigłowiec. Zastanawiam się. – Taylorze. że na wszystko. aby sprowadzić mnie na ziemię. Winda! Na nowo atakuje mnie wspomnienie naszego porannego pocałunku. – To tylko trzy piętra – rzuca. Przyprawia mnie to o gęsią skórę. Christian mocniej ściska mi dłoń . to niedopowiedzenie roku.123 – Co robiłeś? – Byłem z Elliotem na pieszej wycieczce. – Jego kciuk gładzi moje knykcie. Jak on to robi? Dotyka drobnego fragmentu mego ciała. że do startu i lądowania śmigłowcom potrzebna jest przestrzeń. Znajdujemy się na terenie mocno zabudowanym. a tam od razu kierujemy się w stronę wind. przeskakują między nami dziwne prądy.

ale ten ma co najmniej siedem miejsc. co robi. To. A więc ktoś zasługuje na uprzejme traktowanie. z całą pewnością podchodzi pod niewłaściwe użycie sprzętu służbowego. niż sądziłam. Zatrzaskuje drzwi. Wstrzymuję oddech. nos zanurzyłabym w jego włosach. że lądowisko jest podświetlone. Patrzę na starszego pana ze zdziwieniem. co zrobimy. aby zapiąć mi pasy. do mężczyzny. Być może nie jest jego pracownikiem. ale jestem skutecznie unieruchomiona. Napina górne pasy. Unosi głowę i uśmiecha się. – Dziękuję. Są czteropunktowe i wszystkie łączą się w jednej klamrze. Możecie lecieć. – Siadaj i niczego nie dotykaj – poleca. – Chodźmy – mówi Christian i ruszamy w stronę śmigłowca. gdy pociąga za jeden z górnych pasów. a Christian kuca obok. . biały helikopter z niebieskim logo firmy i napisem: Grey Enterprises Holding Inc. gdzie za biurkiem siedzi starszy pan. Christian otwiera drzwi i kieruje mnie na jedno z miejsc z przodu. Gdybym tylko mogła się nachylić. a w szarych oczach widać żar. Znajduje się tak blisko mnie i tak bardzo skupiony jest na tym. w przeciwnym razie nic bym nie widziała w tej małej kabinie. jakby go cieszył jakiś tajemny żart. Jest tak irytująco blisko. panie Grey. Siadam na wskazanym miejscu. Cieszę się. podążając za mną. Jest o wiele większy. – Christian uśmiecha się ciepło Och. Prowadzi mnie do niewielkiego kantorku.124 i pięć sekund później drzwi rozsuwają się na dachu budynku. I oto on. Joe. Wszystko sprawdzone. Nieziemsko pachnie czystością i świeżością. – Oto plan lotu. aż ledwie mogę się ruszyć. Spodziewałam się wersji dla dwóch osób. Jest gotowy i czeka na pana.

On także zakłada słuchawki i dalej przyciski. Oczy mu płoną. Mruga. Wykonuję polecenie i wtedy uruchamia się jest ogłuszający. co robisz? – pytam. – Obdarza mnie drapieżnym uśmiechem. by złożyć na moich ustach szybki. która znajduje się przede mną. przesuwając smukłe palce do brody. – No. On także odwraca się i uśmiecha. nie uciekniesz – szepcze. – Podobają mi się te pasy – szepcze.125 – Jesteś bezpieczna. Pochyla się. po czym rozpoczyna przeciągającą się procedurę sprawdzania wskaźników. – Sprawdzam wszystko przed startem. którą ujmuje kciukiem i palcem wskazującym. przynajmniej dopóki znajdujemy się w powietrzu – dodaje i mruga do mnie. A ja przeżywam szok i wszystko się we mnie skręca z powodu tego podniecającego. Hałas włącza różne – W moich Odwracam się w jego stronę i uśmiecham szeroko. włączania części przycisków i guzików z oszałamiającej ilości.. – Załóż je – mówi. Anastasio. pokazując na wiszące słuchawki. Christian! . jesteś ze mną bezpieczna. – Od czterech lat mam licencję pilota. niewinny pocałunek. Migają lampki i cały panel sterowniczy się podświetla. – Wiesz przynajmniej. niespodziewanego dotyku warg. – Oddychaj. przede mną wirnik. Anastasio – dodaje miękko. Słucham? Siada obok i zapina swoje. słuchawkach rozbrzmiewa głos Christiana.. Wyciąga rękę i gładzi mnie po policzku.

w którym mieszkam. Jego twarz delikatnie oświetlają lampki z panelu sterowniczego. odbiór. Kiedy wznosimy się wyżej. odbiór. – Pokazuje mi jeden ze wskaźników. choć mój żołądek pozostaje w Oregonie. On widzi. To jak patrzenie z wnętrza okrągłego akwarium. Między nami nie ma żadnego porównania. dokąd lecimy? – Dziwne wrażenie. a po chwili już tylko migają. drogi nie oświetla nawet księżyc. No to lecimy – dodaje pod moim adresem i śmigłowiec powoli unosi się w powietrze. O kurczę! Światła oddalają się. kierunek zero jeden zero. że jego dom wyposażony jest w lądowisko dla śmigłowców. bez odbioru. Oczy mam jak pięć złotych. – Skąd wiesz. Jeden z najbezpieczniejszych w swojej klasie. Jest przystosowany do nocnych lotów. no nie? – rozlega się w moich uszach głos Christiana. Elektroniczny kompas. Proszę o potwierdzenie. gotowy do startu. – To Eurocopter EC135. Dookoła czerń. Oczywiście. – Charlie Tango. Pułap czternaście tysięcy. – Na dachu budynku. – Okej. wieża. znajduje się lądowisko. gdy wzbijamy się w przestrzeń powietrzną USA. tu Charlie Tango Golf – Golf Echo Hotel. masz zgodę. PDX. w sumie nie ma już co oglądać. Wyraźnie . – Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. – Wieża Roger. Portland znika pod nami.126 – Gotowa? Kiwam. że lecimy we właściwym kierunku? – Stąd. Tam właśnie lecimy. Charlie Tango startuje.

Wciska kolejny guzik. nie odrywa wzroku od wskaźników i przycisków. – PDX. chciałabym poczuć tę szorstkość pod językiem. – Pokazuje na małe światełko w oddali. Nieźle. – Wymienia informacje z wieżą kontroli lotów. Wcale nie myślałam o seksie. Ma piękny profil.. Hmm. Prosty nos. ale trudno mieć pewność w tych ciemnościach. Denerwuję się. palcami. Zżera mnie trema. – W nocy leci się na ślepo. bez odbioru.127 skoncentrowany. Trzeba zaufać oprzyrządowaniu – przerywa moją erotyczną zadumę. tu Charlie Tango. co on dla mnie przygotował? – Wszystko w porządku. że korzystamy ze śmigłowca. pułap czternaście tysięcy. Hmm. o nie. Kurka wodna. Chyba przenosimy się z przestrzeni powietrznej Portland do międzynarodowego lotniska w Seattle. wiatr nam sprzyja.. w niecałą godzinę do Seattle.. Zaciskają się wszystkie mięśnie w moim brzuchu. – Jak długo potrwa lot? – pytam bez tchu. nic dziwnego. . Nie ogolił się i cień zarostu czyni tę myśl jeszcze bardziej kuszącą. Popatrz tam.. – Zrozumiałem. ocierającą się o moją twarz. Sea-Tac. odbiór. Przyglądam mu się spod opuszczonych rzęs. Christian chyba się uśmiecha. Niecała godzina dzieli mnie od wielkiego obnażenia. – Niecałą godzinę. ani przez chwilę. W moich uszach brzmi to bardzo profesjonalnie. Anastasio? – Tak – odpowiadam krótko. – To Seattle. mocno zarysowana żuchwa – chciałabym przesunąć po niej językiem.

w gotowości. powoli staje się coraz większy. panno Steele – odpowiada uprzejmie. Proszę kontynuować. bez odbioru.128 – Zawsze w ten sposób próbujesz zaimponować kobietom? Chodź. To dla mnie kolejny pierwszy raz. – Nigdy nie latałem w towarzystwie dziewczyny. chodzi mu o spanie? – Zaimponowałem ci? – Jestem pełna podziwu. Christianie. przelecimy się moim śmigłowcem? – pytam. I pozostać w gotowości. Kiwam głową. – Wieża Sea-Tac do Charlie Tango. Jasny punkt. Och. – Jesteś taki. że to lubisz – mruczę. że jest zadowolony. . Pozostaję krótką chwilę znowu jest – Widać. czyli Seattle. Uśmiecha się. Plan lotu do Escali zatwierdzony. zrozumiałem.. ale nie mam pewności. – Tu Charlie Tango. – Jego głos jest cichy i poważny. Przez jakiś czas w milczeniu przemierzamy ciemność. Odbiór. Kolejny pierwszy raz? Och. kompetentny. Wydaje mi się. – Dziękuję. – Podziwu? – I przez dwudziestosiedmiolatkiem. autentycznie zaciekawiona. nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Anastasio. Sea-Tac..

być może na planie ulubionego filmu José. – Za kilka minut będziemy na miejscu – mruczy Christian. Czytanie i chodzenie do kina. odnoszę wrażenie. odezwij się. odbiór. – Latanie – odpowiadam. Rany! Wygląda to niesamowicie.. nierzeczywisty. z góry. jak mógłbym tego nie lubić? Choć moim faworytem jest gliding.129 – Co? – Zerka w moją stronę. . co lubię ja. W tym bladym świetle wygląda zagadkowo. ale może przecież zaczekać do jutra. Dla laików szybownictwo. – Gliding? – Tak. Nie oddzwaniając. – Nieźle. Pamiętam. Szybowce i śmigłowce.. – Charlie Tango. No. Moją zadumę przerywa bezcielesny głos kontrolera lotów. Mam przed sobą widok z innego świata. Seattle się zbliża. latam jednym i drugim.. – Wymaga to kontroli i koncentracji. prawda? – pyta cicho Christian. Christian odpowiada. Czuję się strasznie zagubiona. postępuję chyba ciut okrutnie. – Och. Kiwam entuzjastycznie głową. – Drogie hobby. że znajduję się na jakimś gigantycznym planie filmowym.. Dopada mnie wspomnienie próby pocałunku. Pewny siebie i panujący nad sytuacją. jak mówiłam mu o tym. Seattle nocą. Łowcy androidów. Jesteśmy już na przedmieściach.

serce bije jak młotem i czuję przypływ adrenaliny. – Nie musisz robić niczego. po czym wyciąga rękę i zdejmuje także moje. Nasze twarze dzielą zaledwie centymetry. Śmigłowiec zwalnia i zawisa w powietrzu. Jesteśmy coraz bliżej. w oczach widzę żar. Mroczny rycerz i jasny rycerz. Nie potrafię zdecydować. że nie posłuchałam Kate i nie pożyczyłam od niej jakiejś sukienki. po czym Christian sadza go na lądowisku. gdy zajmujemy pozycję nad wieżowcem. Bierze mnie tym z zaskoczenia. no ale lubię swoje czarne dżinsy. jaki słyszę.. że dotarliśmy cali i zdrowi. staje się coraz większy. Powtarzam tę mantrę. Zdejmuje słuchawki. jest mój nierówny oddech. mam nadzieję. O rety. Wiesz o tym. desperację. Serce mam w gardle. czy to z powodu nerwowego wyczekiwania. Christian przekręca kluczyk i wirnik powoli cichnie. prawda? – W jego głosie słyszę powagę. – Jesteśmy na miejscu – mówi łagodnie. Boże.. na co nie masz ochoty. że nie dam rady. Wygląda na mocno zmęczonego. Prezentuję się całkiem elegancko. aby odpiąć moje. a do nich założyłam koszulę w kolorze mięty i czarną marynarkę przyjaciółki.130 Nagle w uszach dudni mi krew.. Chyba zaraz zemdleję. Coraz mocniej ściskam brzeg fotela. że go nie zawiodę. Odpina pasy i sięga. U szczytu budynku widnieje biały napis „Escala”. Moje przeznaczenie jest w jego rękach. . czy strachu. Szkoda. Przelatujemy teraz między budynkami i przed nami widzę wysoki wieżowiec z lądowiskiem na dachu. ale ja już nie słucham. ta metafora pasuje do Christiana.. jak mój niepokój. a częściowo oświetlają ją światła lądowiska. Dam radę”. Znowu zaczyna rozmawiać z wieżą kontroli lotów. Jego twarz częściowo kryje się w cieniu. aż jedynym dźwiękiem. „Dam radę. ulgi.

Gdziekolwiek spojrzę. – Chodź! – woła. Wyskakuje i czeka. choć taki wysoki. Christianie. Chwilę później znajdujemy się w urządzonym na biało foyer. że stoję na otwartej przestrzeni na wysokości co najmniej trzydziestu pięter. Christian obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. wystukuje kod na klawiaturze. a może i z platyny. a winda rusza w dół. po czym rozsuwają się drzwi kabiny. Po prawej stronie znajduje się imponująca sofa w kształcie litery U – spokojnie pomieściłaby dziesięć osób. Ale odnoszą odpowiedni skutek. Naprzeciwko niej widać supernowoczesny kominek ze stali nierdzewnej. dosłownie wszędzie. dla mężczyzny siedzącego obok zrobiłabym prawdopodobnie wszystko. a na nim niewiarygodnie wielki bukiet białych kwiatów. że obok niego wszędzie jestem ja. Płonie w nim łagodny ogień. bierze mnie za rękę. przekrzykując wiatr. Prowadzi mnie do windy. Powiedzieć o niej olbrzymia to stanowczo za mało. Przez chwilę przygląda mi się nieufnie. a kiedy stoję już na lądowisku. nie znam się na tym. widzę Christiana i cudowne jest to. Pośrodku stoi okrągły stół z ciemnego drewna.131 – Nigdy bym nie zrobiła niczego. Christian otwiera dwuskrzydłowe drzwi i biały wystrój ciągnie się przez szeroki korytarz aż do okazałego pomieszczenia. z gracją przedostaje do drzwi śmigłowca i otwiera je. Ściana na samym końcu jest przeszklona i prowadzi na balkon z panoramą Seattle. po czym drzwi się zamykają. a potem. To główna część mieszkalna. gdy wypowiadam te słowa. Wystukuje kolejny ciąg liczb. . Na ścianach wiszą obrazy. aż zrobię to samo. Na dachu budynku jest bardzo wietrznie i denerwuję się faktem. – Tyle że wcale nie jestem tego pewna. o podwójnej wysokości. ponieważ w chwili. czego bym nie chciała. Jej wnętrze jest ciepłe i wyłożone lustrami.

Zdążył już zdjąć marynarkę. Podchodzę do szklanej ściany i dostrzegam. widzę aneks kuchenny. stoi stół w otoczeniu szesnastu krzeseł. pragnę się znaleźć w łóżku Christiana Greya. Na wszystkich ścianach wiszą obrazy w różnych kształtach i rozmiarach. – Chcesz zdjąć żakiet? – pyta Christian. kryształowe. Christianie. pewnie także gra na fortepianie. Wracam do aneksu kuchennego – zajmuje mi to kilka sekund. Co ja tu robię? Doskonale wiesz. – Ja się napiję białego wina.. Jeszcze się nie rozgrzałam. Stoję w tym wielkim pomieszczeniu i czuję się wyobcowana. Po wczorajszej nocy! Próbuje być zabawny? Przez chwilę zastanawiam się. chętnie – odpowiadam cicho. Cały biały z blatami z ciemnego drewna i dużym barem śniadaniowym dla sześciu osób. O tak. – Pouilly Fumé może być? – Nie znam się na winach. są ciężkie. że dolna połowa składa się w harmonijkę. Nawet kieliszki emanują bogactwem. Prawdę mówiąc. – Podaje mi kieliszek wina.. czy nie poprosić o margaritę. ten apartament wygląda bardziej jak galeria niż prawdziwe mieszkanie. Niewątpliwie będzie dobre. – Proszę. przy drzwiach. Szybko bije mi serce. Mam ochotę uciec. co tu robisz. nowoczesne. chcesz mi towarzyszyć? – Tak. sporo metrów dzieli go od szklanej ściany – gdzie Christian otwiera butelkę wina. Widać tu wielkie pieniądze. Tak. Poniżej widać rozświetlone Seattle. A w rogu pyszni się wielki czarny fortepian. ale nie mam odwagi. Poważne pieniądze w stylu Billa Gatesa. – Napijesz się czegoś? – Mrugam powiekami.. Niedaleko aneksu kuchennego. Kręcę głową. otwierając drogę na balkon. przed szklaną ścianą.. Upijam . – Mój głos jest cichy i pełen wahania. prycha moja podświadomość.132 Na lewo.

133 łyk. – Chcesz usiąść? Kiwam głową. „Pokój” to nie jest właściwe określenie.. ruchem brody wskazując fortepian. – Dobrze? – Tak. wino okazuje się lekkie. uderza mnie świadomość. – Grasz? – pytam.. Anastasio – mruczy. – On także bierze łyk wina. – No a jakżeby inaczej. duże – przyznaje. – Jesteś głodna? Kręcę głową. – Duże? – Duże. Nie na jedzenie mam ochotę. kiedy odwracam się i rozglądam po olbrzymim wnętrzu. a w jego oczach błyszczy Biorę kolejny łyk wina. – Jesteś bardzo cicha i nawet się nie rumienisz. to takiej bladej cię jeszcze nie widziałem. a Christian bierze mnie za rękę i prowadzi do wielkiej białej sofy. – Duże mieszkanie – mówię. Czuję na sobie jego spojrzenie. czego nie potrafisz robić dobrze? – Tak. – Jest rozbawienie. – Tak. należący . rześkie i przepyszne. kilka rzeczy. że czuję się jak Tessa Durbeyfield oglądająca nowy dom. Gdy siadam. Prawdę mówiąc. Jest coś. Nie spuszcza ze mnie wzroku.

a łokieć kładzie na oparciu sofy. mówiłaś. że lubisz Thomasa Hardy’ego. To mocno rozpraszające.134 do cieszącego się złą sławą Aleca d’Urberville’a. wpatrując się w niego. Moja podświadomość patrzy na mnie z podziwem. a szare oczy ma ciemne i niebezpieczne. – To oświadczenie o zachowaniu poufności. – Wydało mi się to odpowiednie. – Cóż. Wybaczysz mi na chwilę? – Znika w szerokich drzwiach na drugim końcu pomieszczenia. – Co cię tak bawi? – Siada obok mnie i odwraca się w moją stronę. proszę. Nie wiesz. – To jedyny powód? – Nawet ja słyszę rozczarowanie w swoim głosie. przygryzać wargę. aby . Christian przygląda mi się przez chwilę. – Dlaczego podarowałeś mi akurat Tessę d’Urberville? – pytam. Opiera głowę o prawą dłoń. Marszczy brwi. przestań. Chyba go zaskoczyłam tym pytaniem. – Wzrusza ramionami i ma na tyle przyzwoitości. Christian wciąga głośno powietrze. co mówisz. poproszę o poniżenie – też szepczę. – Tak. Jego usta zaciskają się w cienką linię. – Anastasio. – Dlatego właśnie tu jestem. Mógłbym idealizować cię niemożliwie jak Angel Clare albo poniżać jak Alec d’Urberville – szepcze. Na tę myśl się uśmiecham. Po minucie czy dwóch wraca z jakimiś dokumentami. – Jeśli tylko taki mam wybór.

w takim razie dobrze. czy nie. że nie możesz ujawniać niczego na nasz temat. Skoro tak wiele to znaczy dla ciebie. – Co oznacza to oświadczenie? – Oznacza. Marszczy brwi. – A jeśli nie chcę niczego podpisywać? – Wtedy będzie idealizm Angela Clare. z którym ty w sposób oczywisty rozmawiasz. no. Niczego i nikomu. czy podpiszę to oświadczenie. – Mój prawnik na to nalega. A niech mnie.135 wyglądać na nieco zakłopotanego. Podpiszę. co się podpisuje – upomina mnie. przynajmniej przez większą część książki. – W porządku. – Wręcza mi je. – Nie zamierzasz tego nawet przeczytać? – Nie. że i tak z nikim bym o nas nie rozmawiała. poniżenie. Podpiszę. – Christianie. . Jest źle. będziesz musiała to podpisać. wiesz. naprawdę źle. Podaje mi pióro. Jestem zdeprymowana. Bez znaczenia jest więc fakt. zawsze należy czytać wszystko.. – Skoro wybierasz opcję drugą. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. a teraz moja ciekawość została jeszcze bardziej rozbudzona. – Anastasio.. Nawet z Kate. czy też twojego prawnika.

wiodące na klatkę schodową. Wcale nie czuję się taka odważna. którymi weszliśmy. jest znacznie więcej dokumentów do podpisania.. Anastasio. a po trzecie.. Wstaje i wyciąga rękę. – Celna uwaga. Drugi składam.. Wchodzimy na piętro i skręcamy w prawo. – Nie. jak by się mogło wydawać. chowam do torebki i upijam spory łyk wina. Ale dlaczego mamy oglądać pokój zabaw? – Chcesz pograć na Xboksie? – pytam. Otwieram szeroko buzię. Chodź. Na prawo od dwuskrzydłowych drzwi. Chodź. Śmigłowiec w dowolnym . chcę ci pokazać swój pokój zabaw. nie wiesz jeszcze. Po drugie. Po pierwsze. że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? – Cholera. podniecająco. Śmieje się głośno. Możliwe. Pieprzy się ostro! Cholera. żadnego Xboxa ani Playstation. na co się piszesz. znajdują się inne drzwi. – W każdej chwili możesz odejść. panno Steele. gdzie pieprz rośnie.. Anastasio.136 Patrzy na mnie. – Nie. po czym kiwa ponuro głową. ale szybko odzyskuje równowagę. ja się nie kocham. Składam podpis w wykropkowanej części obu egzemplarzy i jeden oddaję jemu. to brzmi tak. Christian wyjmuje z kieszeni klucz i otwiera kolejne drzwi. Ja się pieprzę. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko. – To oznacza. Pozwalam się prowadzić z powrotem na korytarz. ostro. że uciekniesz.

Tak bardzo chcę się przekonać. I czuję się tak. co się tam kryje. możesz spędzić tu noc i wrócić do domu rano. . aby mnie wpuścić. – Po prostu otwórz te cholerne drzwi. gdzie chcesz. Zerkam na niego raz jeszcze. Biorę głęboki oddech i przekraczam próg. Decyzja należy wyłącznie do ciebie. Cholera jasna.137 momencie może cię zabrać tam. Tak właśnie robi i odsuwa się na bok. jakbym cofnęła się do szesnastego wieku i czasów hiszpańskiej inkwizycji.

który wygląda jak uchwyt na kije do bilardu. a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury. Przez chwilę się zastanawiam. Bardzo przyjemny. a na ścianie obok przymocowano drewniany błyszczący wieszak. a na każdym końcu znajdują się kajdanki. co zwraca moją uwagę. Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż. środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. ukryte jest gdzieś pod gzymsem wokół ścian. lakierowane. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam. nie widzę jego źródła. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa długie. subtelne. Pod sufitem podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr na półtora. drewno. W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak. ale dłuższe. a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet. że zamiast kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. pejczy. Światło jest stonowane. A chcę to w ogóle wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita czerwonobrunatną skórą. Wykonano go z lakierowanego mahoniu. a na nich zawieszono zaskakującą kolekcję rózg. łańcuchy i błyszczące kajdany. że spore pomieszczenie wydaje się bardziej przytulne. misternie rzeźbione kawałki drewna. jakby przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. przymocowany na kształt litery X.138 ROZDZIAŁ SIÓDMY Pierwsze. roztaczając nastrojową poświatę. to zapach: skóra. Prawdę mówiąc. co sprawia. niemal dwumetrowy stół – lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety. Ściany i sufit są w odcieniu bordowym. trochę przypominające szczeble balustrady. szpicrut i śmiesznych kijków z piórami. co rzeczywiście się w nich kryje. W przeciwległym kącie stoi solidny. .

Chyba jestem zaszokowana. W sumie dziwne.? I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę uznałam za dziwną. ale to całe drewno. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy i kajdanki. Na łóżku nie ma pościeli. Jest wykonane z zamszu i wygląda jak mały bicz. Olbrzymi. sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha.. Wiem. gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. Dziwne ustawienie. Teraz je rozpoznaję. Ciekawe po co. ale taki jest właśnie romantyzm w stylu Christiana. tak jak się zresztą spodziewałam.. tak. ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokoko... kanapa naprzeciwko łóżka. Unoszę głowę i przyglądam się sufitowi. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego wieku. ciemne ściany. że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach.. z czterema kolumienkami. Zaintrygowało mnie to coś z piórkami. a on za mną. W nogach łóżka.. nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym. w odległości zaledwie pół metra stoi duża kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku pomieszczenia. Wchodzę do środka. hmm. W różnych odległościach przytwierdzono do niego karabińczyki. ale jest bardziej gęsty.139 Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym pomieszczeniu. Jak się powinno zareagować na wieść. że uważnie mnie obserwuje. przodem do łóżka. Z jego twarzy nie da się wyczytać zupełnie nic. Moja podświadomość dała drapaka. Odwracam się i widzę... jedynie materac obity czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. że prawda jest zgoła inna. – Głos Christiana jest cichy i miękki. co w związku z tym czuję. Ja też jestem jak sparaliżowana. to uczucie jest chyba nadrzędne... . Pejcz. – To pejcz. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje. ale nie mówić. Dotykam z wahaniem. a na końcach przymocowano maleńkie plastikowe koraliki...

ale to tylko pozory. no. Głos ma łagodny. On lubi robić kobietom krzywdę. albo czuje ulgę. – Skoro masz ochotniczki. Dlaczego? Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę. przynajmniej nie bez mojej zgody. ale nie strach przed nim – nie sądzę. – Robię to kobietom. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. Nie rozumiem. – Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami. które mają na to ochotę. – Powiedz coś – nakazuje Christian. – Jesteś sadystą? – Jestem Panem. po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. Bardzo chcę. – Ty robisz to ludziom czy oni tobie? Kąciki jego ust unoszą się. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. jakby się zastanawiał nad odpowiedzią.140 I dziwne. – Szare oczy płoną. aby zrobił mi krzywdę. Ta myśl jest mocno przygnębiająca. Jest albo rozbawiony. . – Och – gwałtownie łapię powietrze. Jest solidna i niezwykle piękna. to dlaczego przyprowadziłeś tutaj mnie? – Ponieważ chcę robić to z tobą.

przechylając głowę. Zerkam na stojak z laskami. że chcę. Czy rzeczywiście chcę poznać odpowiedź? – Mam pewne zasady i chcę. rozumiem kwestię zadowalania. abyś dobrowolnie mi się poddawała. ale zastanawia mnie ta cała otoczka rodem z elżbietańskiego buduaru. Zarówno nagroda. Przez jego twarz przemyka cień uśmiechu. To jak objawienie. Pragnę. próbując przyswoić jego słowa. – To znaczy. że nie wypiłam więcej wina. abym go zadowoliła! Zadowoliła Christiana Greya.141 – A co to znaczy? – pytam szeptem. I w tym momencie dociera do mnie. . dokładnie na to mam ochotę. – A gdzie w tym miejsce tego wszystkiego? – Zataczam ręką szeroki łuk. Okej. – To część pakietu motywującego. będę cię musiał ukarać – szepcze. abyś ich przestrzegała. Marszczę brwi. Głos ma hipnotyzujący. abyś sprawiała mi przyjemność – mówi miękko. Zadowolić go! Chce. chcę. – A w jaki sposób? – W ustach czuję suchość i żałuję. spotka cię nagroda. – Upraszczając. że owszem. jak i kara. Jeśli będziesz postępować zgodnie z tymi zasadami. – A po cóż miałabym to robić? – Aby mnie zadowolić – szepcze. aby był ze mnie zadowolony. Jeśli nie. dla swojego dobra i mojej przyjemności.

Ujmuję jego dłoń i wyprowadza mnie na korytarz. co sobą reprezentuje. a ja waham się. aż docieramy na sam koniec korytarza. – Nie kierujemy się ku schodom. czy ją ująć. – Niczego nie dajesz po sobie poznać. i miała rację. tym większa moja radość. Kate mówiła. lecz na prawo od „pokoju zabaw”.142 – Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego. Christian wpatruje się we mnie. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności i radości. Zupełnie się w tym wszystkim gubię. co mi każesz. jak go nazywa. Część mnie ma ochotę uciec z krzykiem z tego pokoju i wszystkiego. ponieważ wiem. – Jego szare oczy patrzą na mnie badawczo i wiem. całej . – Okej. to bardzo proste równanie. Wyciąga do mnie rękę. przeczesując palcami włosy. a co z tego mam ja? Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną. tak żebyś mi na to pozwoliła. Twoja obecność tutaj mocno mnie rozprasza. – Zejdźmy na dół. Anastasio – mówi z rozdrażnieniem. Anastasio. Mijamy kilkoro drzwi. Im większa twoja uległość. I wchodzimy do sypialni z dużym podwójnym łóżkiem. że jest niebezpieczny. – Nie zrobię ci krzywdy. – Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku. – Coś ci pokażę. że się zgodzę. O rany. – Mnie – odpowiada z prostotą. A część mnie tego nie chce. Skąd wiedziała? Jest niebezpieczny dla mego zdrowia. że mówi prawdę. gdzie łatwiej mi będzie się skoncentrować.

Już ci mówiłem. i ten potwór.143 w bieli. – Mój pokój? Oczekujesz ode mnie. – Nie z tobą. ściany. jak tylko masz ochotę. Powiedzmy. mieć w nim. co tylko chcesz. Zaciskam usta w cienką linię. że się tu wprowadzę? – Nie potrafię ukryć przerażenia w głosie. gdy puszczam pawia w azalie. – Dziwne. Jeśli oczywiście tego chcesz – dodaje cicho i z wahaniem. – Będę tu spać? – Tak. który trzyma mnie. ale wygląda na to. – Gdzie więc śpisz? – Mój pokój jest na dole. Wszystko jest białe: meble. że straciłam apetyt – mówię z rozdrażnieniem. ale przeszklona ściana zapewnia spektakularny widok na Seattle. który ma specjalny pokój z pejczami i łańcuchami. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem ciebie. – Nie. Z tym akurat nie potrafię się pogodzić. Miły. kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. Jest tu sterylnie i zimno. – W jego spojrzeniu widać reprymendę. troskliwy Christian. pościel. Musimy o tym porozmawiać.. uzgodnić wszystko.. – To będzie twój pokój. Chodź. na pewno jesteś głodna. – Nie na stałe. że od piątkowego wieczoru do niedzieli. . Możesz go umeblować.

Staję przy barze śniadaniowym i obserwuję go. Puszcza moją dłoń. nie licząc NDA[3]. To umowa konsensualna. i dlatego naprawdę chcę. Gdy wracamy do niewiarygodnie wielkiego pomieszczenia. a ja spełniam jego polecenie. co będziemy robić. – Wspomniałeś coś o dokumentach. ogarnia mnie strach. jest jeszcze umowa określająca. Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę. czy nie. Stoję na skraju przepaści i muszę zdecydować. Ale od czego zacząć? – Podpisałaś oświadczenie o zachowaniu poufności. że Christian próbuje mną dyrygować od samego początku naszej znajomości. Owszem. – Pokazuje na jeden ze stołków barowych. jak otwiera lodówkę i wyjmuje deskę z różnymi serami oraz duże kiście zielonych i czerwonych winogron. Jeśli mam zamiar w to wejść. wchodząc do części kuchennej. możesz zapytać mnie. Stawia deskę na blacie i zabiera się za krojenie bagietki. Muszę znać twoje granice. Anastasio. będę się musiała przyzwyczaić. – Siadaj. Dociera do mnie. o co tylko chcesz. Anastasio. – Jakie dokumenty masz na myśli? – Cóż. mam. że prowadzę cię mroczną ścieżką. – Tak.144 – Musisz jeść. Na pewno masz jakieś pytania – mówi. a czego nie. a ty moje. – Mam świadomość. prowadzi z powrotem na dół. abyś to wszystko przemyślała. a ja udzielę ci odpowiedzi. . czy skoczę.

– Co do tego doprowadziło? – A czemu ktoś jest taki. jaki jest? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jasny gwint. . Jak mogę teraz jeść? – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – Ale nie będą nas łączyć żadne relacje? – Nie. – Jakich zasad muszę przestrzegać? – Wszystkie zostały spisane.145 – A jeśli nie będę chciała jej podpisać? – Nic się wtedy nie stanie – odpowiada ostrożnie. jaka mnie interesuje. Przejrzymy je. Dlaczego niektórzy lubią ser.. Rozmowa zeszła na ser. Jedzenie. – Wyjmuje z szafki duże białe talerze i jeden stawia przede mną. zostawiła nam go na kolację.. a inni go nie znoszą? Ty lubisz? Pani Jones. – Dlaczego? – To jedyna relacja. jak już zjemy. – Taki już jestem. moja gospodyni. – Dlaczego? Wzrusza ramionami.

. I to ja się sparzę. ale ten piękny. zwłaszcza teraz. – Długo już taki jesteś? – pytam. a potem siada obok mnie. Nalewa wino. – Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. kiedy znowu przygryzasz wargę. – Smacznego.. dziwny. Odrywam kilka winogron. – Zdziwiłabyś się – rzuca sucho. Nie umiem zostawić cię w spokoju. – Myślę. – W takim razie dlaczego ja? Naprawdę tego nie rozumiem. zgoda. Anastasio. Dominujący Christian. – Jego głos staje się bardziej głęboki. które chcą robić coś takiego? Unosi brew. . – Łatwo znaleźć kobiety. – Tak. – Jestem jak ćma. – Anastasio. – Bardzo cię pragnę. już ci mówiłem. Upijam szybki łyk. poproszę. Mój żołądek fika koziołka – on mnie pragnie. wszystko staje się jasne. perwersyjny mężczyzna pragnie właśnie mnie. Christian mruży oczy. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek wina? – Tak.146 – Zjesz coś – mówi dobitnie. – Uśmiecha się ironicznie. Jest coś w tobie. która leci do ognia. w pokręcony sposób. To jakoś przełknę. że to ja jestem ćmą – burczę.

na co mam ochotę. – Ile kobiet? – Zżera mnie ciekawość. – Jedz! – Nie. panno Steele. – Przez długi okres? – Niektóre tak. jeśli ci to nie przeszkadza. Sądziłam.147 Jestem pewna. Jeszcze niczego nie podpisałam. – A mi zrobisz? – To znaczy? – Fizycznie. – Zrobiłeś kiedyś którejś krzywdę? – Tak. czy skrzywdzisz mnie fizycznie? . Spojrzenie mu łagodnieje. – Jak sobie pani życzy. Och.. O kuźwa. – Piętnaście. – Poważną? – Nie. a na twarzy pojawia się uśmiech. że więcej. więc na razie będę robić to..

148 – Ukarzę cię. – Omówmy to w moim gabinecie. że spędzę w łóżku tego mężczyzny noc pełną niebywałej namiętności. Trudno mi to wszystko ogarnąć. Pociągam kolejny łyk wina. kiedy zajdzie taka potrzeba. Alkohol – on mi doda odwagi. i wręcza mi jakiś dokument. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. – To są zasady. – A ciebie ktoś kiedyś zbił? – pytam. Och. Christian przerywa tok moich myśli. a tymczasem negocjujemy warunki dziwacznego układu. Stanowią część umowy. – Tak.. Przeczytaj je. i wtedy będziesz czuć ból. Christian siada za biurkiem. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas . wychodzącym na balkon. abym siadła na skórzanym krześle naprzeciwko. Niemądrze sądziłam. Mogą podlegać modyfikacjom. A to niespodzianka. Chyba robi mi się słabo. Udaję się za nim do gabinetu. a potem porozmawiamy. gestem pokazuje. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Chcę ci coś pokazać. Nim zadam kolejne pytanie. przestronnego pomieszczenia z kolejnym oknem od sufitu do podłogi. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2)..

Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. nie przebywając w towarzystwie Pana. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Musi mieć świadomość. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. których nie spędza w towarzystwie Pana. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. z którego Uległa będzie korzystać. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. jakich się dopuści. Uległa będzie prowadzić się skromnie. które zostały zaakceptowane przez Pana. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. palić. jaki Pan uzna za stosowny. wyjątek stanowią owoce. w sposób godny szacunku. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. . Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. O cholera. w jego obecności bądź w innym czasie. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą.149 tych nocy. której charakter zostanie określony przez Pana.

– Okej. kiedy już znajdziesz pracę. musimy to określić w naszej umowie. – Chcę nie szczędzić ci pieniędzy. przydadzą ci się te ćwiczenia. kiedy nie jestem z tobą? – Nie. – Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy na ubrania. – Potraktuję je jako uniform. – Sądziłam. że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych wyjść i chcę. musisz być gibka. – W porządku. Wydaje mi się to niewłaściwe. Co powiesz na trzy? – Chcę cztery razy. Możliwe. że to negocjacje? Zaciska usta. – Nie chcę ćwiczyć cztery razy w tygodniu. abyś dobrze wtedy wyglądała. panno Steele. Zaufaj mi. czego nie zrobię ja. – Ale nie cztery razy w tygodniu. – Zażenowana poprawiam się na krześle. a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. – Anastasio. w jakich chciałbym cię widzieć. – Tak. Co powiesz na trzy razy w tygodniu po godzinie i raz w tygodniu pół godziny? . że twoja pensja. kolejna celna uwaga. Jestem przekonany. pozwól.150 – Granice bezwzględne? – pytam. silna i wysportowana. – Nie muszę ich nosić. abym ci kupił jakieś stroje. Czego nie zrobisz ty. nie wystarczy na tego rodzaju stroje.

Mam przeczucie.. – Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. – Owszem. Oto moje. Uśmiecha się szelmowsko i mam wrażenie. Kuźwa. On to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo rozsądne i szczerze mówiąc. Chyba nikt zdrowy psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo wszystko robi mi się niedobrze. – Jest coś. – Wręcza mi kolejną kartkę. zgadzam się. Woskowanie! Woskowanie czego? Wszystkiego? Uuu. noży czy krwi Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt Żadnych czynów. trzy godziny. – Nie sądzę. No dobrze.151 – Trzy dni. niezbędne. granice. aby to był dobry pomysł.. że nie chcesz odbyć stażu w mojej firmie? Niezła z ciebie negocjatorka. czego nie zrobisz? . że kiedy tu będę. które pozostawią na skórze trwałe ślady Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu Uch. – Przebiegam wzrokiem po zasadach. Patrzy na mnie i marszczy brwi. Jesteś pewna. – No dobrze. Nie mam pojęcia. defekacji ani ich produktów Żadnych czynów z udziałem igieł. że w jego spojrzeniu pojawia się ulga. Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu. Kompletnie mnie zatkało. już ty mi zapewnisz odpowiednią porcję ćwiczeń.

– Cóż. Kiedy je otwiera. więc nie wiem – odpowiadam cicho. Anastasio. Zerkam na niego. jakby liczył do dziesięciu. – Czemu mi tego. Kiwam głową. kurwa. Musimy być wobec siebie szczerzy. pierwszy od naprawdę dawna oblewam się – Możesz mi powiedzieć. – Mów. Wbijam wzrok w splecione dłonie. – Cóż. inaczej to się nie uda.. – Nigdy nic takiego nie robiłam. . na co nie miałaś ochoty? Po raz rumieńcem. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły. Christian zamyka oczy i wygląda tak. ponownie się rumieniąc. a kiedy uprawiałaś seks.. Kręcę głową. – Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem.152 – Nie wiem. piorunuje mnie wzrokiem. jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu. nie powiedziałaś? – warczy. – Nigdy? – pyta szeptem. spotkałaś się z czymś. – Jak to nie wiesz? Wiercę się na krześle i przygryzam wargę.

– Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. – Do tej pory ten temat nie wypłynął. że jestem piękna. Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało. Chodzi o to. Piękna. – Niech Bóg mi wybaczy. – Wiedziałem. – Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. – No cóż. kiedy jej potrzebowałam? .153 ROZDZIAŁ ÓSMY Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. No dobra. Czy ktoś cię wcześniej całował. prawie dwadzieścia dwa. Masz dwadzieścia jeden lat. Jesteś piękna. – warczy. Ana. że jesteś niedoświadczona. może dwa razy. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego. starając się ukryć niemądry uśmiech.. – Nie rozumiem. Gdzie się podziewała. dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie. – Wpatruję się w swoje dłonie. Rumienię się z zadowolenia. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. zaciskając usta. ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo. że prawie się nie znamy. poza mną? – Oczywiście. jakby było naprawdę sprośne. Christian Grey uważa. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości każdej nowo poznanej osobie. ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca. właśnie ci pokazałem. Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację. – Znów przeczesuje włosy. – Do diabła..

– Mówiąc to. – Nie jestem zły na ciebie. Wzruszam ramionami.. – Przepraszam. że mnie to nie poruszy? – Chodź – mruczy. . – Nie zabrał się do tego. Nie chcę iść. I to mocno. Łapię powietrze. – Co? – Zaraz naprawimy tę sytuację. aby spojrzeć na mnie. proszę. – Późno już. Po prostu zakładałem. – Jak udało ci się uniknąć seksu? Powiedz mi. gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. – Oczywiście. – wzdycha.. co chcę zrobić. – Ściąga brwi tak bardzo. że nie. Cieszę się. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę.. jestem zły na siebie. O nie. – Odwraca się. no wiesz. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć.154 – I poważnie rozważasz... Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. dopiero ty. że tu jesteś. – Nie przepraszaj. A ty okazujesz się być jakimś potworem. a potem spogląda na zegarek. żebym poszła – szepczę. że się stykają. – Nikt do tej pory. – Nie. marszczy brwi. chyba że ty chcesz. – Przygryzasz wargę... Jak on może mówić coś takiego i uważać.. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo.

Chcę. ale musisz wiedzieć. To nie znaczy. a ja podaję mu swoją dłoń. Podnosi .. Będę się z tobą kochać. podniecone. Proszę. Ana. – To znaczy jeśli chcesz.. którego chcę.. Sądziłam. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś. – Mogę zrobić wyjątek albo połączyć jedno z drugim.. – Zapomnij o zasadach. żeby nasz układ wypalił. że ty się nie kochasz. w co się pakujesz. pójdź ze mną do łóżka. że ostro się pieprzysz. – O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. Wstrzymuję oddech.. Pragnę od chwili. – Wyciąga rękę. że stałem się nagle słodki i romantyczny. Pragnę cię. – Jego szare spojrzenie jest intensywne. czując. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. ty też go chcesz. ale takiego. od podstaw. Marzenia się spełniają. na dole. O rany. rozpalone. którego skutki czuję aż tam. niepewnie.. to środek do celu. że ty też mnie pragniesz. spędź ze mną tę noc. Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie. Czerwienię się. Wolę nie przeciągać struny. i mam nadzieję. jego oczy są jasne. Posyła mi szelmowskie spojrzenie. – Przełykam ślinę. teraz. Naprawdę chcę się z tobą kochać. Proszę. że nagle zaschło mi w gardle. gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem.155 – Co masz na myśli? Jaką sytuację? – Twoją sytuację. omawiając kary i granice bezwzględne. – Mój głos brzmi chropawo. Ana. – Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. – Sądziłam. zobaczymy.

Ściany są białe. szarego drewna. Ciemnomiedziane włosy ma w nieładzie. O rany. zabudowane wieżowcami Seattle. a potem zdejmuje skarpetki. potem marynarkę. – Proszę. więc muszę podnieść na niego wzrok. Trzęsę się jak liść. – Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone.. Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach.156 mnie i bierze w ramiona. ponieważ po to tu jestem. Zdejmuje zegarek. zaskoczona tym nagłym manewrem. pozwól mi się z tobą kochać. że nie bierzesz tabletek. ssąc dolną wargę. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta i ostrożnie przygryza je zębami. Nareszcie.. Ściąga swoje conversy. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. a on się uśmiecha. co łóżko. koszula zwisa luźno. Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się. prowadzi przez apartament. – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. To jest to. Gładzi mnie palcem po karku. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta. a meble bladoniebieskie. Ogromne. – Podziwiam cię. Stopy Christiana Greya. wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale. Zrobię to z samym Christianem Greyem. czuję jego smukłe ciało przy swoim. po tylu latach zrobię to. Jest zabójczo przystojny. puszcza mnie i chwyciwszy za rękę. Ana. ultranowoczesne łoże wykonano z surowego. Sypialnia jest naprawdę duża. Uśmiecha się triumfalnie. a oczy patrzą zuchwale. . którą wiesza na krześle. ale bez baldachimu. Jęczę. – Dobrze – szepczę. by położyć go na komodzie z tego samego drewna. – Podejrzewam... owija mój kucyk wokół nadgarstka i lekko pociąga. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze. z czterema kolumnami. spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy.

Oddycham płytko i nierówno. Pochyla się i całuje mnie. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. – Zdejmijmy ten żakiet. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. – Och. Krew szybciej krąży w całym ciele. Patrzy na mnie uważnie. głaszcząc moją brodę. – Myślałam. Ból jest tak słodki i ostry. Jego usta są pożądliwe i powolne. Podchodzi do mnie powoli. Kładzie żakiet na krześle. – Zdajesz sobie sprawę z tego. ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion.157 Co?! Do diabła! – Tak myślałem. Jest tak nieziemsko seksowny. co z tobą zrobię? – dodaje. dobrze? – mówi miękko. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. Zaczyna mi rozpinać koszulę. Pewny siebie. wpatrujących się płomiennie w moje. że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku. najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób. Nie mogę oderwać od niego wzroku. dopasowują się do moich. a moje serce zaczyna łomotać. gęste i gorące. z płonącymi oczami. żeby opuścić rolety? – Wszystko mi jedno – szepczę. Mam na sobie . jak bardzo cię pragnę. że będziemy spać? – mruczy łagodnie. Mięśnie w najgłębszej. – Kto mówi. – Chcesz. wlewa się do mojego podbrzusza. Ano Steele? – szepcze. że chcę zamknąć oczy. seksowny. – Zdajesz sobie sprawę z tego. Podniecenie. – Jasny gwint.

jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona. Jego pocałunek jest pożądliwy. że nie może się kochać? Zrobię wszystko. a ja czuję jego erekcję. Przysuwa mnie do swoich bioder. – Ach – jęczę. Popycha mnie lekko w stronę łóżka. podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej. czego sobie życzy.. do pupy. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie. czuć jego usta na skórze. – Och. że pchnie mnie na nie. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach. język i wargi zachęcające. to takie nieoczekiwane i. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. ściąga ją i wzdycha. a potem przygryza lekko skórę. – Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach. Rumienię się. przez brzuch.158 bladoniebieski. a on jęczy. podniecające. leniwie na mnie napierającą. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana. widząc... Myślałam.. a może to hormony szaleją w moim ciele. ale tego nie robi. Moje dłonie . a mój język nieśmiało dotyka jego. chwytając moją głowę z obu stron. Tak bardzo go pragnę. Jęczę. ściskając mocno. Dlaczego powiedział. zatacza językiem kółka wokół pępka. Ano – wzdycha. O święty Barnabo. koronkowy. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. O rany. Ściska delikatnie moje pośladki. Chwyta gumkę do włosów. aż do drugiego biodra. jasną i nieskazitelną. posuwając się w stronę kości biodrowej. aż czuję je za kolanami. Znów jęczę w jego usta. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia. idealnie dopasowany stanik. Są takie miękkie i niesforne. Pragnę całować każdy jej milimetr. Oburącz chwyta moje biodra. Widzieć go na kolanach przede mną. Pociągam za nie lekko. – Masz taką piękną skórę. Dzięki Bogu.

Nie spuszcza wzroku z moich oczu. – Pokaż mi.. Anastasio Steele. a potem przesuwają się do tyłu. a jego oczy mają odcień rozpalonej. Zapiera mi dech. jak sprawiasz sobie przyjemność. jego ręce podążają w kierunku talii. tak że ląduję na materacu. potem wstaje i ściąga moje dżinsy. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę. Opieram się na łokciach. by po chwili leniwie rozsunąć zamek. Zatrzymuje się i oblizuje wargi. zdejmując ze mnie dżinsy. a ja prawie dostaję konwulsji. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie. przydymionej szarości. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. – Jesteś bardzo piękna. muskając skórę. jęcząc. kiedy znajdę się w tobie. Jakim cudem czuję to Tam?! Padam na materac. po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. – Och. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Czuję go. ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. Nadal klęcząc. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko. Tam. co robi. To prawie bolesne. Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach. Pochyla się. a potem zębami.. – Pięknie pachniesz – mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy. nie przerywając kontaktu wzrokowego. . Ana. chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę. przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Nie spuszczając ze mnie wzroku. Słyszę cichy śmiech. a on wpatruje się we mnie z góry. spragniona. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs.159 pozostają w jego włosach. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud. ponownie przesuwa po podbiciu. Cholera. co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. Nie mogę się doczekać. tym razem językiem. Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski. Dyszę. ale czuję. aby widzieć.

Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś. dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa. jak cudowna. – Cóż. co da się z tym zrobić. Potrząsa głową z niedowierzaniem. wyzywający. . zmysłowa groźba. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki. przez chwilę zadziwiony. za zimno. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się. Nie jestem w stanie się nie ruszać. pokaż mi – szepcze. tak zmieniło go pożądanie. Ano. – Nie robię tego – mamroczę. szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę. Czerwienię się. A po chwili rusza dalej. o co ci chodzi.160 Że co? Marszczę brwi. – Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię. Z trudem go rozpoznaję. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim. i wbijam paznokcie w prześcieradło. Potrząsam głową. a jego oczy ciemnieją. Wisi nade mną. – Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. koronkowego materiału majtek. a ja wiję się z pożądania. za gorąco. mała. Christian kładzie się obok mnie. musimy zobaczyć. – Mam zachrypnięty głos. – Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć. – Nie wiem. Moja skóra płonie. – Jego głos jest miękki. Unosi brwi. cały czas wpatrując się w moje oczy. Och. aż do cienkiego. – Nie wstydź się.

161 – Idealnie pasujesz do mojej dłoni. Prawie skręca mnie z rozkoszy. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces. Całuje mnie mocno. – Och. Anastasio – mruczy. Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną. a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. zmysłowe natarcie. czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze. Jęczę. jego język w moich ustach pochłania mój krzyk. – Zobaczmy. targanym konwulsjami. zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. Teraz już wiem. błagam w myślach. rozlewające się do samego krocza. maleńka – mruczy. Delikatnie dmucha na jedną pierś. podczas gdy . uwalniając pierś. zapalający każde zakończenie nerwowe tak. co się ze mną dzieje? – Dalej. wydłużając go. a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków. Wielkie nieba. kontynuując powolne. O rany. o co tyle szumu.. podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej. Och. Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem. kciuk i palec wskazujący ciągną mocno.. z udręczonym ciałem. jak sztywnieją mi nogi. To było nadzwyczajne. jęcząc głośno i czując. – Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą. Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. Jestem taka wilgotna. a kciuk wolno roluje czubek sutka. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce. proszę. ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. Delikatnie pociąga koronkę w dół. proszę – odchylam głowę. czując słodkie doznanie. że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce.

? Jak? – Nie martw się – szepcze. – Proszę. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej. Masuje dłonią moją łechtaczkę.. a ja wydaję okrzyk. Klęczy. – Znów mnie całuje. Boże. jego erekcja wyskakuje na wolność. Rany Julek. Nagle siada wyprostowany.. – Teraz będę cię pieprzył. Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę. pragnę cię. – Podnieś kolana – każe mi łagodnie. gdy robi to ponownie. Na chwilę zamyka oczy. zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. patrząc mi w oczy. panno Steele – mruczy. dochodząc do siebie po orgazmie. a ja od razu spełniam polecenie. Och nie. Nadal mam nierówny oddech. a potem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko. – Ty też się rozciągniesz. Czy to. – W moim głosie słychać błaganie. a potem wchodzi między moje uda. – Ostro – dodaje . Gdy zdejmuje bokserki. ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. a jego oddech staje się nierówny. że nadal ma na sobie koszulę. tak że wisi nade mną. Jego ręce przesuwają się na biodra. – Jesteś tak cudownie wilgotna.. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować.. a uczenie cię będzie świetną zabawą. – Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. raz za razem.162 na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt.. ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. a ja znowu krzyczę. Jęczę z rozkoszy.. rozsuwając je jeszcze szerzej. – Pochyla się. wpatrując się w moje oczy. Dopiero teraz zauważam. trzymając ręce po obu stronach mojej głowy. – Wsuwa we mnie palec.

Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia. Robi to ponownie. patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. Zamyka oczy. wchodząc i wychodząc.. czując w głębi ciała dziwne ukłucie. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha. – Jesteś taka ciasna. – Teraz będę się poruszał. Pozostaje w bezruchu. kiedy przedziera się przez moje dziewictwo. Jęczę. – To brzmi jak błaganie. Och. – Aaa! – krzyczę. a on się zatrzymuje. Więc porusza się. Wycofuje się niezwykle powoli. więc czuję teraz na sobie jego ciężar. – Jeszcze? – Tak. Nieruchomieje. W porządku? Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. dzięki czemu mogę oswoić natarczywą. Opiera się na łokciach. moje biodra nieśmiało wychodzą mu . chcę tego.163 i wchodzi we mnie z impetem. – Tak – odpowiadam cicho. Och. wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele. ale tym razem nie przestaje. Najpierw rusza się powoli. mała – szepcze po chwili.. wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie. Czuję się taka pełna. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. a moje ciało go przyjmuje. Znowu krzyczę. I jeszcze raz.

dociekliwe.. Gdy dochodzi. Wciąż dyszę. Ana – szepcze Christian niemal bez tchu. słysząc jego słowa. czy zadałeś mi ból? – Wiem. to było niesamowite. proszę. Jęczę. co to ironia – uśmiecha się sardonicznie. – Sprawiłem ci ból? – pyta Christian. wręcz wymagające. wysuwając biodra ku jego pchnięciom. a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę.. że tak będzie. niesłabnącym rytmie. tylko on. a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. ma zamknięte oczy i nierówny oddech. Rany. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje. że coś we mnie narasta. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho... który podchwytuję. wszystko okej? – Jego spojrzenie jest intensywne. a ja. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. Nie wiedziałam. Moje ciało drży. och. Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie. przyjmując kolejne pchnięcia. wykrzykuje moje imię. jak przedtem. – Dojdź dla mnie. O niebiosa.. że to się okaże takie wspaniałe. pchając mocno. Nadal jest we mnie. Czuję. nabierając tempa. eksploduję pod nim w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. – Poważnie. Otwieram oczy. leżąc obok. On opiera czoło na moim. delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa.. Szeroko. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie..164 na spotkanie. – Uuu.. Przyspiesza. próbując spowolnić oddech i łomoczące serce.. pokrywając potem.. . tylko ja. Pochylając się.... A ja muszę się uśmiechnąć. rozpadam się. a on wbija się we mnie. wygina się. – Ty mnie pytasz. Sztywnieję. nie miałam pojęcia. by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie. Zaczynam sztywnieć. w bezlitosnym. wsparty na łokciu..

– Taka z ciebie wymagająca istotka? Połóż się na brzuchu. ale zrelaksowana. szarymi oczami i poważną pochmurną miną. – Chcę to zrobić jeszcze raz – szepczę. Podciąga je wyżej. żebym cię znów przeleciał? – szepcze mi do ucha i zaczyna obsypywać pocałunkami okolice ucha i szyję. że jedną nogę wsuwa między moje i leży częściowo na moich plecach. jak guziki koszuli wbijają mi się w skórę. płonącymi zmrużonymi. rozpadanie się na kawałki.. Uśmiecham się do niego. Jego dłonie posuwają się w dół. o co tyle szumu. Czuję jego ciepłą skórę na mojej. Szelmowsko się uśmiecham. – Dlaczego masz na sobie koszulę? – pytam. . – Naprawdę masz niezwykle piękną skórę – mruczy. Jego włoski łaskoczą mnie w plecy. z kośćmi jak z waty. – Więc chcesz. Dwa orgazmy.. Przechyla się tak. bez czucia w kończynach. – Mrugam. Nie mogę przestać się uśmiechać.. że widzę przelotny wyraz ulgi na jego twarzy.. że może tak mocno się zacisnąć i rozluźnić tak nagle. – Marszczy brwi.. rety. a potem się przekręcam.. kiedy odgarnia mi włosy z twarzy i całuje w nagie ramię. panno Steele? – Pochyla się i całuje mnie bardzo delikatnie w kącik ust. Hmmm. przestaję oddychać. Czuję. zanim opada kurtyna i patrzy na mnie spod przymkniętych powiek. do czego zdolne jest moje ciało. głęboko zrelaksowana. – Przygryzasz wargę. patrząc na niego. biodro i po udzie aż do kolana. To była rozkosz nie do opisania. jak program wirowania w pralce. boskie uczucie. Nie miałam pojęcia. Zamiera.. Przez chwilę wydaje mi się. Wygląda wspaniale ze zmierzwionymi włosami. – Czyżby. gładząc moją talię. Teraz wiem.165 Wyciągam się obok niego. W ułamku sekundy zrzuca koszulę i znów kładzie się na mnie.. Rozpina mi stanik i gładzi ręką moje plecy aż do pośladków. tak przyjemnie. ale mi nie odpowiedziałaś.

a ogień przeszywa moje ciało. podążając za jego dłonią. – Głos ma łagodny. Powoli wsuwa we mnie kciuk. Pieści go powoli. po czym wsuwa palec między moje nogi. – Podoba ci się? – pyta cicho. na zewnątrz. Nie mogę poruszyć głową. – Bosko pachniesz. obracając go i pocierając przednią ścianę pochwy. Chcę usztywnić nogi. – Jego głos jest odurzający. maleńkim fragmencie mojego ciała. co on ma zamiar zrobić? Przesuwa się między moje nogi. przylegając do pleców. Bardzo – szepcze. do środka. utrzymując . – Nie ruszaj się. Zaczyna powoli zginać kciuk. uwodzicielskie. a jego ręka wędruje w górę uda aż do pośladka. na zewnątrz. Oszałamiająca rozkosz uderza do mojej krwi jak adrenalina. bezsilna. Jęczę. Jęczę znowu. Czuję na udzie jego rosnącą erekcję. kolistymi ruchami masują łechtaczkę. Leżę pod nim przygwożdżona. Przytrzymuje mnie pod sobą. Jesteś taka wrażliwa. – Tylko moja. – Wezmę cię od tyłu. Jego długie palce sięgają pode mnie i delikatnie. Zamykam oczy. ale nie mogę się poruszyć. Nie zapominaj o tym. słowa upojne. Och.166 O matko. przygryzając brzeg mojego ucha. Moje biodra bezwiednie zaczynają zataczać kręgi. – Wtula nos w miejsce za moim uchem. ale stanowczy. Anastasio – mruczy. chaotyczne doznania wywołane ruchami jego palców. a pozostałe palce nadal zataczają koła. do środka. – Tak szybko robisz się wilgotna. przytrzymując mnie. Efekt jest powalający: cała energia koncentruje się na tym jednym. podoba mi się to. Jego dłoń masuje mnie niestrudzenie. – Jesteś moja – szepcze. Anastasio. Czuję gorący oddech na twarzy. a drugą ręką chwyta moje włosy na karku i lekko pociąga. starając się kontrolować oddech i chłonąć rozproszone.

Czuję słony posmak z metaliczną nutą krwi. Rozciągający. Jęczę głośno. Rozrywa folię. więc puszczam go. – Otwórz usta – rozkazuje i wtyka w nie swój kciuk. To jest niewłaściwe. Otwieram szeroko oczy. – Chcę cię pieprzyć w usta. celowo powolne pchnięcia i przerywane uczucie pełni są przejmujące. Znów wydaję jęk. gotów jest posiąść mnie jeszcze raz. – Sprawdź. Pieprzyć mnie w usta! Jęczę i gryzę jego kciuk. słodka dziewczynka – szepcze i sięga do stolika nocnego po foliową paczuszkę. To jest absolutnie cudowne. Powtarza ten ruch raz za razem. a sam. odczekuje chwilę i jeszcze raz we mnie wchodzi. – Kciuk napiera na mój język. Anastasio. a on celowo zatacza biodrami koło i wycofuje się. A niech to. Nie mogę się poruszyć. a ja obejmuję go wargami i ssę jak szalona. a ja ciężko dyszę i krew śpiewa w moich żyłach. powolny. wypełniający. . powoli. aż do końca. – Nie ruszaj się – rozkazuje i puszcza moje włosy. mała. aż do bólu. nieustępliwy. unieruchamiając mi głowę. – Jego głos jest zachrypły. opanowany. To oczekiwanie jest rozkoszne. a oddech jeszcze bardziej nierówny. opierając ciężar na mnie i chwyta za włosy. ale do diabła. To mnie doprowadza do obłędu. powoli. jak smakujesz – szepcze mi do ucha. – Tym razem zrobimy to naprawdę. – Niegrzeczna. Pochyla się. Z moich ust wydobywają się kolejne jęki. Tym razem czuję go głębiej. Zniewala mnie tak kusząco. Anastasio. te drażniące. rotacyjny rytm. Wstrzymuje oddech i pociąga mnie mocniej za włosy. i wkrótce to zrobię. I niespiesznie zagłębia się we mnie. – Ssij. Christian nagle nieruchomieje. powoli. mrugając w popłochu. jakże podniecające.167 stały.

Moje ciało oplata się w konwulsjach wokół niego i dochodzę. Christian – szepczę. – Jesteś. proszę. że tu byłem. głośno krzycząc w materac zniekształconą wersję jego imienia. – Jęczę głośno. Nieznacznie zwiększa tempo. znów zataczając koła biodrami. a jego oddech staje się bardziej nieregularny. proszę. – Ciebie. a kiedy dreszcze ustają. Tylko ja. – Chcę. przywodząca mnie nad skraj przepaści. masz pamiętać. – Jutro. maleńka. Moje ciało jest tak naprężone. – Tak. gdy się poruszysz. żebyś była obolała – mruczy i kontynuuje te słodkie tortury. jeszcze nie – mruczy. Pragnę. a moje wnętrze zaczyna drżeć. – Nie wiem. spragnione ulgi.168 – Dobrze mi w tobie – jęczy Christian. w tył i w przód. Cię. – Och nie. a Christian przyspiesza. Jesteś moja. Moja. Pada na mnie. Jęczę. Anastasio? Powiedz mi. – Czego chcesz. Taka. zaczyna cały cudowny proces od nowa. chowając twarz . – Proszę. Christian wykonuje jeszcze dwa ostre pchnięcia i zamiera. Słodka – mruczy między pchnięciami. z ulgą oddając się fali rozkoszy. za każdym razem. – Och. Bardzo. Dojdź dla mnie. On się wycofuje i czeka. Wysuwa się i powoli wchodzi we mnie. Jego słowa to moja zguba. czy zdołam wytrzymać dłużej. – Powiedz mi – szepcze. mała. Moje wnętrze zaczyna drżeć. – Jesteś.

– Nie chciałam ci przeszkadzać. a na wschodzie majaczy poranek. smutny. – Cholera.. nadal jest ciemno. Niczym zahipnotyzowana patrzę na jego długie zwinne palce. Podciągam kolana do piersi. że to Bach. Owijam się kołdrą i cicho idę korytarzem do tego wielkiego pokoju. melancholijną melodią. Na wieżowcach widać mniej świateł. z ciałem skąpanym w ciepłym świetle lampy stojącej obok instrumentu. szarymi oczami z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ana – dyszy. Siedzi nagi. Oczarowana. jak długo spałam. – Przepraszam – szepczę. Wydaje się smutny i opuszczony.. Gdy się budzę. Natychmiast wysuwa się ze mnie i przetacza na swoją część łóżka. słucham oparta o ścianę przy wejściu. jak jego muzyka. nietykalny. Christiana nigdzie nie widać. Lekki grymas przebiega po jego twarzy. Podchodzę cicho do niego. odizolowanej plamie światła. całkowicie zapamiętany w grze. całkowicie wyczerpana.169 w moich włosach. Spogląda na mnie świetlistymi. zwabiona przepiękną. niezgłębionymi. Siadam. Słyszę muzykę. wpatrując się w rozciągający się za oknem miejski pejzaż. ale nie jestem pewna. Wydaje mi się. Niedawno te same palce umiejętnie dotykały i pieściły moje ciało. Nie mam pojęcia. Gra fantastycznie. i od razu odpływam lub zapadam w sen. wygląda. . które delikatnie odnajdują i przyciskają klawisze. Gdy reszta pokoju tonie w mroku. zaciskając uda. Przeciągam się pod kołdrą i czuję się obolała. cudownie obolała. jak w bańce. Melodyjny dźwięk fortepianu. Jest znakomitym muzykiem. Na samo wspomnienie łapię oddech i czerwienię się. samotny. Christian siedzi przy fortepianie. słodki lament. jakby był w swojej własnej.

ojej. Wydaje się lekko przygnębiony. Przeczesuje włosy palcami i wstaje. przepiękne. wąskie biodra. gdy Christian obchodzi fortepian i zbliża się do mnie. widać pracę mięśni jego brzucha. Wygląda nieziemsko. Czuję suchość w ustach. Nie potrafię odgadnąć. – Od jak dawna grasz? – Od szóstego roku życia. takie Jego usta drgają w półuśmiechu.. ale oryginalnie to koncert na obój Alessandra Marcellego. – Trudno mi spać i nie jestem przyzwyczajony do spania z kimś w jednym łóżku – mówi cicho.. Spodnie zwisają mu z bioder w taki sposób. Przerywa grę i kładzie dłonie na kolanach.170 – Oczywiście powinienem powiedzieć ci to samo – mruczy. – To było melancholijne. a gdy idzie. . – Powinnaś być w łóżku – upomina mnie. Może to z powodu wymowy utworu. – Obudziłam się. Ma szerokie ramiona. że ma na sobie dół od piżamy. Teraz zauważam. który grał. Otacza mnie ramieniem i łagodnie prowadzi z powrotem do sypialni. Bach? – Transkrypcja Bacha. w jakim jest nastroju. ale w ciemności ciężko to ocenić. – Piękna melodia. – Rano będziesz wykończona. a ciebie nie było. ale bardzo smutne. – Do łóżka – zarządza.

– Śpij. Czerwienię się zawstydzona i owijam ciaśniej kołdrą. – Wracaj do łóżka – mówi ostro.171 – Och. – Dobrze. Natychmiast odsuwa się ode mnie.. Delikatnie całuje moje włosy i głęboko wciąga powietrze. czy to z powodu granego przez niego . W tym samym momencie oboje patrzymy na łóżko.. – Jego głos mięknie. Opuszczam rękę i marszczę czoło. który lubi niemożliwie smutną muzykę. – Jak się czujesz? – pyta po powrocie do sypialni. Zamykam oczy. że jestem od niego odwrócona. stając naprzeciw mnie. rozczochrany dzieciak. Oczami wyobraźni widzę ślicznego małego chłopca o miedzianych włosach i szarych oczach. a moje serce topnieje. to dopiero da pani Jones do myślenia – mruczy Christian. Wypełniam jego polecenie. ale nie potrafię się wyzbyć uczucia melancholii. Bezwiednie wyciągam dłoń. starając się nie myśleć o krwi. że dotąd nie widziałam jego nagiego torsu. Na prześcieradle widać krew – dowód utraty dziewictwa. wyjmuje T-shirt i szybko go zakłada. Ujmuje moją brodę i odchyla głowę do tyłu. by przebiec palcami po lekkim zaroście. Nie wiem. – Cóż. Jego spojrzenie pali moją twarz. słodka Anastasio – mruczy. obejmując tak. Kładzie się obok mnie i przyciąga do siebie. Dociera do mnie. – Do łóżka – rozkazuje ponownie. Chyba nigdy nie dotknęłam jego klatki piersiowej. Zapala boczne światło. – Christian jako sześcioletni chłopiec. – Położę się z tobą. Otwiera komodę. wpatrując się we mnie.

czy jego zachowania. Christian Grey ma swoje smutne oblicze.172 utworu. .

A niech to. Dziwię się. Christian nadal śpi. aby mu się przyjrzeć. O rety. Seattle leży u moich stóp. co on mówi ani o jego plany. cóż za widok. Gdy wracam do sypialni. że nadal jest w łóżku. Przez chwilę zastanawiam się. Nie muszę się martwić o to. że prowadzą do łazienki. myśląc.. Nie myślałam o niej cały wieczór. jedna . cóż za widok. zrelaksowana we śnie. Łazienka. Kate! Och. Będę miała kłopoty. Miałam do niej napisać. nie. Jego piękna twarz wygląda młodziej. czyste włosy są w cudownym nieładzie. Sprawdzam drugie drzwi. stwierdzam z ironią. Po co jednemu człowiekowi tyle miejsca? Dwie umywalki. Leży zwrócony w moją stronę i mam niepowtarzalną okazję. Jest piękny majowy poranek. Zważywszy na to.. Kształtne. Całe rzędy drogich garniturów. Podobnie jak małe dziecko. Potrząsam głową. aby wyciągnąć rękę i go dotknąć. O rety. gdy śpi. Jak można potrzebować aż tylu ubrań? Cmokam z niezadowoleniem. Przeciągam się i otwieram oczy. znajduję jego białą koszulę i zarzucam na siebie. lśniące. sprowadzając mnie z głębokiego snu na jawę. ale znajduję się w przestronnej garderobie wielkości mojej sypialni. koszul. Kusi mnie. Wysuwając się z łóżka. i to większa niż moja sypialnia.173 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Światło wypełnia pokój. mam tyle do przemyślenia. że z nikim nie sypia. szczególnie plany w stosunku do mnie. Mogłabym patrzeć na niego cały dzień. ale wzywa mnie potrzeba. jest słodki. butów i krawatów. jak jej idzie z Elliotem. wydęte usta rozchyliły się lekko. Otwieram drzwi. W zasadzie ta garderoba mogłaby rywalizować z szafą Kate. Obok mnie Christian Grey smacznie śpi. Czy ktoś tak piękny może być przyzwoity? Przypominam sobie pokój na piętrze. co mówię. raczej nie.

Wszystko okej.. „Bo nie ćwiczysz”. Fryzura „po seksie” niezbyt mi pasuje. który jest więcej niż piękny. Wzdrygam się. Patrzy na mnie z wydętymi wargami i tupie nogą. Trzy wiadomości. Zostawiłam torebkę w gabinecie Christiana. nie. Będę musiała to wszystko przetrawić. Krzywię się. o który musiałaby się martwić – a może jednak uległam. który cię nie kocha. ZWARIOWAŁAŚ?!” – krzyczy na mnie. Może znajdę w torebce jakieś gumki. . patrząc w lustro. Rany. Wracam do sypialni. no. oszołomiona i zdezorientowana. Umieram z głodu. Czy wyglądam inaczej? Bo tak się czuję. Właściwie ma wobec ciebie dziwne zamiary. chce z ciebie zrobić jakąś perwersyjną seksualną niewolnicę. bogatszy niż Krezus i czeka na mnie w Czerwonym Pokoju Bólu. Nie odbiera. szczerze mówiąc. Och.174 jest pewnie nieużywana. że żyję i nie uległam Sinobrodemu. Moje włosy jak zwykle odmawiają posłuszeństwa. Szczerze. nie w taki sposób. chcę zakochać się w facecie. Moja podświadomość się obudziła.. Próbuję przywołać je do porządku palcami.. Ana? Cholera. oddałaś mu dziewictwo. jakbym nigdy w życiu nie ćwiczyła. Jestem trochę obolała. Śpiący królewicz nie obudził się jeszcze. Znajduję ją i sięgam po telefon. facetowi. ale ponoszę sromotną klęskę i poddaję się. Kate. Ana! Dzwonię do Kate. więc zostawiam jej potulną wiadomość. a moje mięśnie.. więc zostawiam go i udaję się do kuchni. Wpatruję się w swoje odbicie w gigantycznym lustrze nad umywalką. „A więc się z nim przespałaś. Ana? Gdzie jesteś.

Jego słowa. a nie kochanie!” – krzyczy na mnie jak harpia. ale w głębi duszy wiem. kochanie się ze mną. to wszystko jest takie pogmatwane. może. Tańcząc po kuchni. „Pieprzenie. Jego kuchnia mnie onieśmiela. . Uśmiecham się.. tyle się od tamtej pory wydarzyło. Przyszłam tutaj spędzić noc w łóżku Christiana Greya i udało mi się. Zrezygnowana potrząsam głową. i dochodzę do wniosku. Jest tak stylowa i nowoczesna. podkręcam dźwięk i zaczynam tańczyć. Uśmiecham się szerzej. To zadanie niemożliwe. ale niezbyt głębokie. Poprzedniego dnia jadł omlet.. To daje trochę czasu na myślenie. Tak! Im bardziej dziewczęco wyglądam. Potrzebuję kilku sekund. Sprawdzam lodówkę. wczoraj w Heathmanie. żeby wydedukować. że mam ochotę na naleśniki i bekon. moje ciało wibruje na samo wspomnienie. grozi mi ze strony Sinobrodego. zabieram się do robienia ciasta. Wielkim sukcesem. Hmm. tym mniej. Podkręcona na cały regulator muzyka też pozwala uciszyć poważne refleksje. że muszę nacisnąć drzwiczki. aby się otworzyły. Ignoruję ją.. Potrzebuję czasu na osobności. Podświadomość rzuca mi gniewne spojrzenie. a mięśnie głęboko w podbrzuszu słodko się kurczą. ależ jestem głodna. aby pomyśleć. z dala od tego miejsca. Wyjmuję z torebki iPoda i podłączam słuchawki. Dobrze się czymś zająć. chociaż nie pozwala on nikomu spać w swoim łóżku. Potrząsam głową. w której jest mnóstwo jajek. Znajduję w torebce dwie gumki i szybko związuję włosy w dwa kucyki. Nie ma jak gotowanie przy muzyce.. Rany Julek.175 Och. misja zakończona sukcesem. Muszę spróbować skategoryzować i zanalizować swoje uczucia do Christiana Greya. jego ciało. Zamykam oczy. Może powinnam przygotować Christianowi śniadanie. i żadna z szafek nie ma uchwytu. aby się skoncentrować na wykonywanym zadaniu. Jestem rozkojarzona przez wspomnienia ostatniej nocy. Przeogromnym. że ma rację. Rany. Wsuwam go do kieszeni na piersi w koszuli Christiana.

bekon i jajka? – Brzmi kusząco. – Dzień dobry. – Marszczy czoło. a teraz. Kładę bekon pod grill. rumienię się. ale w końcu udaje mi się ją rozpracować. Jest pani dziś rano niezwykle ożywiona – mówi bez emocji. a on próbuje ukryć uśmiech. – Dobrze spałam – jąkam w odpowiedzi. w której spał. ale to bardzo mu pasuje. z głową podpartą na ułożonych w wieżyczkę dłoniach. Ma na sobie koszulkę. Amy Studt śpiewa mi do ucha o odmieńcach. Nigdy nigdzie nie pasowałam. – Naleśniki. – Jesteś głodny? – Bardzo – mówi. Otrzymałam niemoralną propozycję od samego Króla Odmieńców. kiedy wróciłem do łóżka. podobnie jak stylowy. poranny zarost. Wygląda na rozbawionego i zaskoczonego. Na jego widok nogi mi miękną. Ta piosenka wiele dla mnie kiedyś znaczyła. panno Steele. bo sama jestem odmieńcem. i chyba nie ma na myśli jedzenia.. Zastygam.176 Kuchenka jest supernowoczesna. – Ciekawe dlaczego.. – Ja też. . patrząc przenikliwie. po czym zbieram się w sobie i wyjmuję słuchawki z uszu. roztrzepuję kilka jajek. Zaczynam od bekonu. Dlaczego jest właśnie taki? Geny czy wychowanie? Nigdy się wcześniej nad czymś takim nie zastanawiałam. a kiedy się opieka. Odwracam się i widzę Christiana siedzącego na jednym ze stołków przy barze śniadaniowym. Fryzura „po seksie” bardzo.

Delikatnie ciągnie mnie za kucyk. – Ale cię nie ochronią.. wyjmuję bekon. odwracam i wkładam z powrotem pod grill. a Christian parzy kawę. nie przerywaj z mojego powodu.177 – Nie wiem.. że robię się purpurowa. – Chcesz herbatę? stoi już sok . Wydymam wargi. – W jego głosie pobrzmiewa wesołość. Chwilę później on staje przy mnie. – Bardzo mi się podobają – szepcze. czując. Wylewam jajka na patelnię. Uśmiecha się. starając się ukryć uśmiech. Zwłaszcza kiedy jest tak wyjątkowo wesoły. Nie umiem się na niego gniewać. eee.. Hmm. prawdopodobnie trochę za mocno. taniec? Opuszczam wzrok na dłonie. – Wzruszam ramionami. Otwiera szufladę. Ty gotuj. za wszelką cenę starając się nie wyglądać na zdenerwowaną.. – Zajmę się tym. To bardzo zabawne. – Proszę. – Jakie lubisz jajka? – pytam sucho. gdzie trzymasz podkładki pod talerze. żebyś mogła kontynuować swój. Czy mam włączyć jakąś muzykę. tak? Moja podświadomość śmieje się ze mnie w dwójnasób. wyciąga szaro-czarne podkładki i kładzie na barze. Sinobrody. Odwracam się i dalej ubijam jajka. Wracam do swojego zadania. – Dobrze roztrzepane i ubite – uśmiecha się ironicznie. Gdy znów się odwracam. Zabawne. na blacie pomarańczowy.

a wszystko w środku mnie się ściska.. Oczy ma pociemniałe. jeśli masz. Patrzę na Christiana.178 – Tak. prawda? – Czyżby? Chyba jeszcze nic nie ustaliliśmy. – Panno Steele. Wydymam wargi. – Panie Grey – kiwam głową. Znajduję dwa talerze i kładę je na podgrzewaczu w kuchence. nie mam porównania – rzucam.. Tłumię . – Och. Zastanawiam się. Och. lekko się krzywię. Wydaje mi się. panno Steele. – Wpatruję się w niego oniemiała. – To było z góry przesądzone. Wdrapuję się na stołek i siadając. eee. – Odsuwa jeden ze stołków barowych. siadając.. aż usiądę. poproszę.. związek. Dlaczego zadaje tak osobiste pytania? – Cóż. – Czyżbyś chciał mi przekazać wyrazy współczucia? – pytam słodko. – Bardzo jesteś obolała? – pyta. nagle brakuje mi tchu. Czerwienię się. Zaglądam do lodówki i znajduję syrop klonowy. czy powinniśmy kontynuować twoje podstawowe szkolenie. czy cokolwiek to jest? Wciąż jest taki tajemniczy.. Nakładam śniadanie na podgrzane talerze i stawiam je na podkładkach. szczerze mówiąc.. On sięga do szafki i wyciąga herbatę Twinings English Breakfast. ale nie jestem pewna. że próbuje stłumić uśmiech. jak miło. a on czeka. – Nie. Co ma na myśli? Nasze negocjacje? Nasz.

Nic nie mogę wyczytać z jego wyrazu twarzy. spokojnej i absolutnie niezainteresowanej. ponieważ jesteś obolała. Patrzę na niego.. rozprasza mnie jeszcze bardziej – warczy. co ma na myśli. oczywiście – dodaje. więcej. że nie masz na sobie nic pod moją koszulą. Anastasio.. – Chciałabym dzisiaj zostać. Klepie mnie delikatnie po plecach i podaje sok pomarańczowy. pomyślałem. to jest pyszne.. gdy tymczasem hormony sieją spustoszenie w moim organizmie.. Jeśli ci to odpowiada. – Uśmiecha się do mnie szeroko. – Nawiasem mówiąc.179 jęk. Mam w głowie zamęt. Podstawowe szkolenie! Chcę cię pieprzyć w usta. Jutro muszę pracować... . że zostaniemy przy umiejętnościach oralnych. aby sprawiać wrażenie jak najbardziej naturalnej. tak. – Jaki zakres podstawowego szkolenia miałeś na myśli? – pytam nieco zbyt wysokim głosem. – Jedz. Ja z kolei prawie nie czuję smaku. To takie frustrujące. Zupełnie nie wiem. poproszę. – Cóż. Zanurzam torebkę herbaty w małym czajniczku. – O ile chcesz zostać. który przyniósł Christian. To mnie rozprasza. więcej seksu. Krztuszę się herbatą i wpatruję się w niego z szeroko otwartymi ustami. a ponieważ wiem. demaskując swoje wysiłki. starając się odzyskać równowagę. Czy to część podstawowego szkolenia? – Przestań przygryzać wargę. – Mój apetyt znów stanął pod znakiem zapytania.

W mojej głowie i żołądku panuje mętlik. – O co chodzi? – pyta. Anastasio. – O co ci chodzi z tym jedzeniem? – wyrywa mi się. Czyżby chciał. Jego . Nawet nie zdawałam sobie sprawy. – Zawiozę cię jutro do pracy na dziewiątą. – Muszę być dziś wieczorem w domu. – Znajdziemy ci coś tutaj. Wczoraj wieczorem nic nie jadłaś. Usta ma zaciśnięte w wąską linię. żebym została na kolejną noc? – Dziś wieczorem muszę podjechać do domu. – Naprawdę nie jestem głodna – szepczę. – A teraz zjedz śniadanie. żebyś dokończyła śniadanie. Podnosi dłoń i chwyta mnie za brodę. – W porządku – zgadza się. Nie mam pieniędzy na nowe ubrania. Mruży oczy. – Naprawdę chcę. Marszczę czoło. że ją przygryzam. pociągając ją i uwalniając wargę z uścisku moich zębów. Po prostu nie jestem głodna. Potrzebuję czystych ubrań. Apetyt zniknął. – Jedz. Patrzę na niedojedzone śniadanie.180 – O której musisz być w pracy? – O dziewiątej.

O co w tym wszystkim chodzi? Podnoszę widelec i jem powoli. okej. – Tak. – Zrobiłaś to? – Próbuje zdobyć informacje. Przewracam oczami.. przerywając moją zadumę. że nie lubię marnować jedzenia. – Christian mi się . weźmiemy kąpiel. Jedz – rzuca. – Ojejku. nie chcę rozmawiać przez telefon. – Och. aż skończę. – Marszczy brwi. w porządku. Kiedy skończę. – Kate. żeby nie nakładać sobie tyle na talerz. Czeka. – Ty gotowałaś. – Cześć. Wyraz jego twarzy łagodnieje. słysząc oczekiwanie w jej głosie. że zmywa swój talerz. skoro jest taki dziwny w kwestii jedzenia. Jego oczy są ciemne. zbolałe. Wolałabym wziąć prysznic. – Mówiłem ci.. – Przepraszam. porwał mnie wir wydarzeń. z dala od niego. To Kate. Muszę pamiętać. – Ana. ja zmywam. – Zupełnie nie w moim stylu. – Bardzo demokratycznie. Zauważam. – Odchodzę w kierunku szklanych drzwi balkonowych.181 brwi się stykają. dlaczego nie napisałaś nic wczoraj wieczorem? – Jest zła. Telefon mi dzwoni. i to samo robi z moim. A niech to. – Wszystko w porządku? – Tak. próbując przeżuwać.

Ona jest taka nieustępliwa i chce wiedzieć wszystko ze szczegółami. Jak to się nazywa? Umowę o zachowaniu poufności... – Rozłączam się. że tak. no wiesz. – Zobaczymy się wieczorem. Niby skąd? Blefuje. odkładając herbatę. Potrzebuję planu. – Ta umowa. Wracam. To będzie trudne do pogodzenia. – Ana. o seks. Czerwienię się. ponieważ podpisałam. – Był delikatny? – Kate. – Jak było? Wszystko w porządku? – Już mówiłam.. proszę. mam kilka pytań. – Dlaczego pytasz? – Odwraca się i patrzy na mnie. proszę! – Nie mogę ukryć irytacji.. a ja nie mogę o tym rozmawiać. nie ukrywaj niczego przede mną. – Kate. by zobaczyć. . Czekałam na ten dzień prawie cztery lata.. – Zrobiłaś. to obejmuje wszystko? – zaczynam ostrożnie. Podpisałam tę cholerną umowę. Wiem to. – Cóż. – Przyglądam się swoim dłoniom.182 przygląda. jak Christian z wdziękiem porusza się po swojej kuchni. a ja nie mogę jej powiedzieć. Zacznie panikować i będzie miała rację.. – I chciałabym zapytać Kate.

odchylając moją głowę do tyłu tak. perwersyjny jak diabli.. Uwierz mi – mówi. – Co chcesz wiedzieć? – pyta i przesuwa palcami po moim policzku aż do brody. Nie mogę zapytać jego. z całym szacunkiem. – Cóż. Wolałbym. – Mój głos cichnie. wypaczony pogląd na seks.183 – Możesz zapytać mnie. aż staje naprzeciw mnie. To nie ich sprawa. Potrzebuję bezstronnej opinii.. – Czy twoja rodzina wie o twoich. Nie potrafię okłamać tego człowieka. Anastasio. – Nic konkretnego w tej chwili – szepczę. – Chodzi o sprawy techniczne. Jego usta lekko się unoszą. – A poza tym – jego ton staje się ostrzejszy – twoja współlokatorka i mój brat zamienili się w bestię o podwójnym grzbiecie[4]. W środku aż mnie skręca. – Christian. aby spojrzeć mi prosto w oczy. – Dobrze – mamroczę. – Nigdy dotąd nie uprawiałem .. – Niespiesznie podchodzi. Dostanę w odpowiedzi skrzywiony. eee. Nie wspomnę o Czerwonym Pokoju Bólu. Unosi brwi. – Mnie też – mruczy.. – Czerwony Pokój Bólu? Tu chodzi głównie o przyjemność. upodobaniach? – Nie.. żebyś tego nie robiła. O rety.. możemy zacząć od tego: jak ci było ostatniej nocy? – W jego oczach płonie ciekawość.

Wbija we mnie gorące spojrzenie. aż Tam. – Kiedy to robisz. a on każe mi wejść do wanny. jeśli mam zamiar skorzystać z jego szokującej propozycji. Christian stoi i przygląda mi się pociemniałymi oczami. Ale może dlatego. – Tak – dodaje wyzywająco. Nie miałam pojęcia. Robię krok w przód. co chce. Gwałtownie wciągam powietrze. że mogę . owalna i bardzo dizajnerska. Dużo przemawia na jego korzyść. zmysłowy zapach jaśminu. a uczucie podniecenia spływa w dół. weźmiemy kąpiel. Będę musiała się do tego przyzwyczaić. – Odwróć się przodem do mnie. – Podaje mi rękę. a ty jesteś obolała. – Wpatruje się we mnie. ukradkiem podziwiając jego sylwetkę. Pieni się. mogę to potwierdzić... co mi każe. potem zdejmuje T-shirt i rzuca go na podłogę.. Christian pochyla się i napełnia ją wodą z kranu wystającego z wyłożonej kafelkami ściany. – Gładzi kciukiem moją dolną wargę. Stoję w progu z szeroko otwartymi oczami i splecionymi dłońmi. okej? Zaszokowana łapię oddech. Moja podświadomość zatacza się i mdleje. chociaż nadal mam na sobie jego koszulę. Waniliowy seks? – Chodź. jeśli! Woda jest kusząco gorąca. mam ochotę cię przelecieć.184 waniliowego seksu. Robię. – Robię. ale czy możesz przestać ją przygryzać? – mówi przez zaciśnięte zęby. – Wiem. głęboka. – Pochyla się i całuje mnie. wyglądający na drogi. że robiłem to z tobą. Jest taki apetyczny. – Panno Steele. Wanna jest z białego kamienia. wydzielając słodki. automatycznie uwalniając wargę. Wlewa do wody jakiś olejek.. – Zrozumiałaś. Biorę go za rękę. Gorączkowo kiwam głową. że ta warga jest pyszna. Moje serce podskakuje.

Oblewam się purpurą i opuszczam wzrok na dłonie. Za wszelką cenę pragnę zniknąć w gorącej wodzie i pianie. a stać tutaj i patrzeć na ciebie to prawdziwa przyjemność. Posuń się. Kładę się i na chwilę zamykam oczy. O święty Barnabo. Gdy je otwieram. odprężając się w kojącym cieple. zdejmuje mi ją przez głowę i rzuca na podłogę. szczypie. Pozbywa się spodni od piżamy i wchodzi do wanny za mną. jesteś bardzo piękną kobietą. zapraszającej wody. – Ujmuje moją brodę i podnosi tak. że nasze kostki się spotykają. bym spojrzała mu w oczy. Zaskoczona. – Może do mnie dołączysz? – proponuję odważnie lekko chropawym głosem. Mogłabym wyciągnąć rękę i go dotknąć. zgina kolana tak. rozsuwając moje nogi. Zanurza nos w moich . a ja opuszczam się do ciepłej.185 tak na niego działać. – Dobrze. Zatrzymuje moje rozbiegane myśli. – Woda i iPody. Sięga w dół. niezbyt mądre połączenie – burczy. – Możesz teraz usiąść. i przesuwa stopy na zewnątrz. – Wyjmuje mojego iPoda z kieszeni na piersi i kładzie koło umywalki. Nie masz się czego wstydzić. Jest tak blisko. ale wiem. jakbyś była zawstydzona. a on siada i przyciąga mnie do klatki piersiowej. To mnie zaskakuje. Christian na mnie patrzy. O rety. łapie skraj koszuli. Zerkam na niego. Nie zwieszaj głowy. Są łagodne i ciepłe. robię gwałtowny wdech. jestem zupełnie naga. – Hej – przywołuje mnie. aby mi się przyjrzeć. a on patrzy z przechyloną głową. Uuu. Poziom wody się podnosi. początkowy piekący ból szybko ustępuje. Ponownie wstaje. Kładzie długie nogi na moich. ale ponieważ pachnie niebiańsko. – Anastasio. – Chyba tak zrobię. że on nie będzie tego chciał.

przepełniona pożądaniem. wcierając żel w kark i ramiona. . masując intensywnie długimi. nie uwierzyłabym. że to moje ciało tak na niego działa. Moje ciało instynktownie się wygina. Jego dłonie ześlizgują się na piersi. I on także jest nagi. Oddalam tę nieprzyjemną myśl. Z pewnością dlatego. że się uśmiecha. Z wbudowanej w ścianę półeczki obok wanny bierze butelkę żelu i wyciska trochę na dłoń. Jęczę. A nie twój umysł” – szydzi moja podświadomość... Mój oddech przyspiesza. Cieszę się. że będę to robić. ktoś mi powiedział. Jego rosnąca erekcja napiera na moje plecy. że Kate namówiła mnie. – Uhm. Dreszcz przebiega całe moje ciało. Anastasio. bardzo wrażliwe. To takie podniecające wiedzieć. „Ha. Nie czeka długo i zsuwa dłonie na brzuch. – Pachniesz tak pięknie. Siedzę naga w wannie z Christianem Greyem. kiedy się obudziłam w jego hotelowym apartamencie. a serce bije jak szalone.186 włosach i głęboko wciąga powietrze. Sutki są wrażliwe. wytwarzając delikatną pianę i kładzie ręce na mojej szyi. gdy tymczasem ja dyszę obok niego spragniona. To przyjemne czuć na sobie jego dłonie. mocnymi palcami. Gdyby wczoraj. wciskając piersi w jego dłonie. umięśnionych udach. że niezbyt delikatnie potraktowano je zeszłej nocy. żeby się ogolić. Pociera je. Christian sięga po myjkę. – Podoba ci się? – Słyszę. Opuszcza dłonie na moje ramiona i myje mnie delikatnie pod pachami. gdy oplata je palcami i zaczyna lekko ugniatać. Moje ręce spoczywają na jego silnych. a ja wciągam głośno powietrze. a potem jeszcze niżej.

ale. – Dlaczego przestałeś? – dyszę. proszę – szepczę. gdy moje ciało się napręża. – Chcę. Próbuję wyprostować nogi. Jego nogi przyciskają moje do ścian wanny i trzymają mnie jak więźnia.187 Wycisnąwszy kolejną porcję żelu.. Co? Nie! Nie! Nie! Mój oddech jest nierówny. ja właśnie. – Och. umożliwiając mu dostęp do najintymniejszej części mojego ciała. a moje biodra zaczynają poruszać się w swoim własnym rytmie... – Odwróć się.. pochyla się i myje mnie między nogami. że trzyma członek mocno w dłoni. odchylam głowę i jęczę z rozkoszy.. nieubłaganie. O rany.. Och! Odwracam się twarzą do niego i jestem zaskoczona widząc. Anastasio.. Jego palce umiejętnie stymulują mnie przez materiał. – Poczuj to.. czuję się bosko. – Poczuj to dla mnie. Poddaję się temu mężczyźnie. – Co. – Ponieważ mam w stosunku do ciebie inne plany. Napięcie we mnie rośnie powoli.. żebyś się dobrze zaznajomiła z moją ulubioną . – Myślę. przyciskając do jego dłoni.. to nie w porządku. o rety. Ja też chcę zostać umyty – szepcze. Wstrzymuję oddech. że jesteś już wystarczająco czysta – mruczy i nieruchomieje. Pochłonięta przez to doznanie. mała – Christian szepcze mi do ucha i delikatnie je przygryza.. Otwieram usta ze zdziwienia.. a on nie pozwala mi się ruszyć.

jego wzrok ma kolor płomiennej. a ja pochylam się i obejmuję jego męskość ustami i nieśmiało zaczynam ssać. To było we mnie! Niemożliwe... niech będzie. i zamyka oczy.. a ja ssę mocniej. aż wytworzy się piana. . muskając koniuszek językiem.. Zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko rozchyla wargi. – Otwiera gwałtownie oczy. zacierając dłonie. Jest taki duży i nabrzmiały. maleńka. – Właśnie tak. O kurczę.188 i najcenniejszą częścią ciała. Jego oczy pozostają zamknięte. Dobra. – Tak – szepcze i porusza dłonią w górę i w dół. ciemne i otwierają się szerzej. stopniałej szarości.. Gdy je otwiera. mocno. Sięgam i oplatam go dłonią. Robię to. Chce. mocno ściskając moje palce. Ana. Pieprzyć mnie w usta. Jego oczy są poważne. aby łatwiej mi było oddychać. bym kontynuowała sama. żebym go dotknęła. że oddech uwiązł mu w gardle. że się gapię.. gdy przesuwam dłoń w górę i w dół. Znów zamyka oczy i słyszę. Uśmiecham się do niego i sięgam po żel. Wysuwa nieznacznie biodra w moim kierunku i odruchowo chwytam go mocniej. hmm. Bawi go moje zdumienie. niż się spodziewałam. a on kładzie swą dłoń na mojej. wyciskając trochę na dłoń. Ściskam. Usta mam rozchylone. Pamiętam jak wsunął mi kciuk do ust i kazał ssać. naśladując jego chwyt... które go oplatają. – Ooch... pozwalając. Puszcza moją rękę. Jest twardszy. Na sekundę zamyka oczy. Nie spuszczam z niego wzroku. Zdaję sobie sprawę z tego. która pluska wokół jego bioder. Niski jęk wydobywa się z jego gardła. Specjalnie lekko przygryzam dolną wargę. Jestem do niej bardzo przywiązany. Hmm. a potem przesuwam po niej językiem. gdy muskam wargę językiem. Wystaje ponad poziom wody. co on. Spoglądam na Christiana i staję oko w oko z jego diabelskim uśmieszkiem. Przełykam ślinę.

. Moja wewnętrzna bogini tańczy właśnie merengue z dodatkowymi krokami salsy. wkładając go głębiej i głębiej. O matko.. Ssę mocniej. że sprawianie przyjemności może być tak podniecające. Chwyta moje kucyki i teraz naprawdę zaczyna się poruszać. Jak daleko się posuniesz? – szepcze. a zaraz po nim jęk. Zaciska zęby. Jest jednocześnie miękki i twardy. Ha! Moja wewnętrzna bogini jest podekscytowana. Znów słyszę jęk.. to wspaniałe – mruczy. zaciskam usta. Ssę mocniej i mocniej.. – Chryste – jęczy i znów zamyka oczy. i znów wypuszczam. Hmm. jak stal owinięta aksamitem... Nie miałam pojęcia. Umiem pieprzyć go ustami. Jego dłonie naprawdę mocno chwytają moje . Moich ust. dysząc... a ja wkładam go głębiej do ust. – Jezu. ponownie się wyginając. zaraz dojdę w twoich ustach – ostrzega. jak napina mięśnie nóg. Osłaniając zęby wargami. Umiem to robić.189 Hmm. To mój własny lód o smaku Christiana Greya. i owijam językiem raz za razem. uważne i pełne bezwstydnej żądzy. Nad sobą słyszę syknięcie. wspierając się na jego udach. a on unosi biodra... – Jeśli tego nie chcesz. oplatając język wokół żołędzi. – Znów wygina biodra. Oczy ma teraz otwarte.. Wciągam go głębiej do ust. – Anastasio. jego oczy są szeroko otwarte. Ponownie owijam język wokół główki. Mój język zawija się wokół żołędzi. A niech to. jak wije się delikatnie w zmysłowym pragnieniu. Pragnie mnie. aż czuję w gardle. mała. wkładam go do ust. Hmm. Pochylając się jeszcze bardziej. patrzę. przerwij. Czuję. i zadziwiająco smaczny: słonawy i delikatny.. – Och.

Uśmiecham się i celowo przygryzam wargę. – Chryste. to znaczy Christiana Greya. Uch. co najważniejsze. to było. Wychodząc z wanny. zasłaniając to. dobre. wspieram się . słonawy płyn spływający mi do gardła. Jego erekcja lekko przygasła... Moja wewnętrzna bogini przestała tańczyć i również się wpatruje z otwartymi ustami. panno Steele. Opieram się i patrzę na niego. – I nie potrafię ukryć dumy... Ana. a w kącikach moich ust czai się triumfalny uśmiech. Połykam go szybko. że on rozpada się na kawałki dzięki mnie. To doprowadza go do ostateczności.190 włosy. – Robiłaś to już wcześniej? – Nie. jestem ci winien orgazm. Mogę to zrobić. o rany. Patrzy na mnie podejrzliwie. – Nie masz odruchu wymiotnego? – pyta zaszokowany. – Wiesz. lekko się śliniąc. Krzyczy i zastyga. nie jestem do tego stuprocentowo przekonana. a ja czuję ciepły. lecz nadal robi wrażenie.. Chodź do łóżka.. Otwiera oczy i wpatruje się we mnie. i już się nie przejmuję. pozwalając mi pierwszy raz obejrzeć bosko zbudowanego Adonisa. i trzyma większy. – Patrzy na mnie badawczo. nie przestajesz mnie zadziwiać. Owija mały ręcznik wokół bioder. w pełnej krasie. miękki biały ręcznik dla mnie. – To dobrze – mówi z zadowoleniem i chyba również z ulgą. Ale jeden rzut oka i świadomość.. choć niespodziewane. Christian oddycha nierówno.. – Marszczy brwi. naprawdę dobre. – Dostajesz szóstkę z umiejętności oralnych. – Kolejny pierwszy raz. Pcham jeszcze mocniej i w momencie niezwykłej pewności odsłaniam zęby. Orgazm! Kolejny! Szybko wychodzi z wanny.

191 na podanej mi ręce. Christian owija mnie ręcznikiem, przyciąga do siebie i mocno całuje, wsuwając język do ust. Chcę go objąć... dotknąć, ale ręce mam uwięzione przez ręcznik. Przechyla moją głowę, penetrując językiem usta, a ja zaczynam podejrzewać, że być może wyraża w ten sposób swoją wdzięczność za mojego pierwszego loda. O rany! Odsuwa się, trzymając ręce po obu stronach mojej twarzy, wpatrując mi się intensywnie w oczy. Wydaje się zagubiony. – Zgódź się – szepcze z zapałem. Marszczę czoło, gdyż nie rozumiem. – Na co? – Na nasz układ. Na zostanie moją. Proszę, Ana – szepcze, błagalnie podkreślając moje imię. Znów mnie całuje, słodko, namiętnie, a potem odsuwa się i patrzy, lekko mrugając. Bierze mnie za rękę i prowadzi z powrotem do sypialni, a ponieważ nogi się pode mną uginają, posłusznie idę za nim. Zdumiona. On naprawdę tego chce. W sypialni wpatruje się we mnie, gdy stoimy obok łóżka. – Ufasz mi? – pyta nagle. Kiwam głową, patrząc szeroko otwartymi oczami, i nagle zdaję sobie sprawę, że to prawda. Ufam mu. Co on ma zamiar mi zrobić? Przeszywa mnie niemal elektryczny dreszcz. – Grzeczna dziewczynka – mruczy, gładząc moją dolną wargę. Oddala się do garderoby i wraca ze srebrno-szarym jedwabnym krawatem. – Złóż ręce przed sobą – rozkazuje, zdejmując ze mnie ręcznik i rzucając go na podłogę. Robię, co każe, a on związuje moje nadgarstki, mocno

192 zaciskając krawat. Jego oczy rozświetla dzikie podniecenie. Pociąga za węzeł. Solidny. Musiał być niezłym harcerzem, skoro nauczył się takich węzłów. Co teraz? Mój puls przyspiesza stukrotnie, a serce wali jak oszalałe. Muska dłonią moje kucyki. – Wyglądasz w nich tak młodo. Instynktownie cofam się, aż czuję łóżko za kolanami. Zrzuca swój ręcznik, ale nie mogę oderwać wzroku od jego oczu, pełnych pożądania. – Och, Anastasio, co ja z tobą zrobię? – szepcze i opuszcza mnie na łóżko, a potem kładzie się koło mnie i unosi moje ręce za głowę. – Trzymaj ręce w górze, nie ruszaj nimi, rozumiesz? – Jego oczy wwiercają się w moje, a mnie intensywność doznań zapiera dech w piersiach. Tego faceta nie chciałabym zdenerwować... nigdy. – Odpowiedz – mówi łagodnym głosem. – Nie ruszę rękami. – Ledwie łapię oddech. – Grzeczna dziewczynka – mruczy i rozmyślnie powoli oblizuje usta. Hipnotyzuje mnie widok jego języka prześlizgujacego się po górnej wardze. Christian patrzy mi prosto w oczy, obserwuje, ocenia. Pochyla się i składa na moich ustach szybki pocałunek. – Wycałuję cię całą, panno Steele – mówi miękko, chwytając w dłoń moją brodę i unosząc tak, by mieć dostęp do szyi. Jego usta przesuwają się po niej, całując, ssąc i podgryzając aż do małego zagłębienia u jej podstawy. Moje ciało staje na baczność... każdy jego fragment. Niedawne doświadczenie w wannie niezwykle uwrażliwiło moją skórę. Podgrzana krew zbiera się w dole brzucha, pomiędzy nogami, dokładnie Tam. Wydaję jęk. Chcę go dotknąć. Poruszam rękami i dość niezdarnie,

193 zważywszy na to, że jestem skrępowana, dotykam jego włosów. Przestaje mnie całować i patrzy na mnie uważnie, potrząsając głową i cmokając z dezaprobatą. Sięga po moje ręce i układa je ponownie nad moją głową. – Nie ruszaj rękami, bo będziemy musieli zaczynać wszystko od początku – gani mnie lekko. Och, jak on się ze mną drażni. – Chcę cię dotknąć. – Mój głos jest chropawy, pozbawiony kontroli. – Wiem – szepcze. – Trzymaj ręce nad głową – rozkazuje zdecydowanym głosem. Ponownie chwyta moją brodę i zaczyna całować szyję, tak jak przedtem. Och... to takie frustrujące. Przesuwa dłonie w dół mojego ciała, wokół piersi i dociera ustami do zagłębienia u podstawy szyi. Wierci w nim czubkiem nosa, a potem zaczyna bardzo powolną podróż ustami, zmierzając na południe, podążając szlakiem swych rąk, w dół mostka aż do piersi. Każdą z nich osobno całuje i przygryza, a sutki delikatnie ssie. O niebiosa. Moje biodra same zaczynają falować w rytm jego ust, a ja desperacko staram się pamiętać, by trzymać ręce nad głową. – Nie ruszaj się – rzuca ostrzegawczo. Czuję jego ciepły oddech na skórze. Dotarłszy do mojego pępka, zanurza w nim język, a potem delikatnie gryzie mój brzuch. Wyginam się w łuk. – Hmm. Jesteś taka słodka, panno Steele. – Jego nos ślizga się pomiędzy moim podbrzuszem a linią włosów łonowych. Podgryza mnie lekko i drażni językiem. Gwałtownie siadając, klęka przy moich stopach i chwytając obie kostki naraz, rozsuwa mi nogi. A niech mnie. Chwyta moją lewą stopę, zgina kolano i podnosi stopę do ust. Śledząc moją reakcję, czule całuje każdy palec, a potem gryzie lekko w opuszki. Dochodząc do małego palca, gryzie mocniej. Wiję się, skomląc. Przesuwa językiem po podbiciu,

194 a ja nie mogę już na niego patrzeć. To zbyt erotyczne. Zaraz eksploduję. Zaciskam oczy i staram się przyjąć i znieść każde doznanie, które wywołuje. Całuje kostkę i wyżej, wzdłuż łydki, do kolana, zatrzymując się tuż nad nim. Wówczas przechodzi do prawej stopy, powtarzając cały uwodzicielski, oszałamiający proces. – Och... proszę – jęczę, gdy gryzie mały palec, a doznanie rezonuje głęboko w mym podbrzuszu. – Wszystko, co dobre, panno Steele – szepcze. Tym razem nie zatrzymuje się na kolanie, lecz kontynuuje trasę wzdłuż wewnętrznej strony uda i rozsuwając mi nogi. Wiem, co teraz zrobi i część mnie chce go odepchnąć, ponieważ jestem zawstydzona, zażenowana. Będzie mnie całował Tam! Wiem to. A część mnie upaja się słodkim oczekiwaniem. Christian wraca do drugiego kolana i obsypuje je pocałunkami, posuwając się w górę, całując, liżąc, ssąc i już jest między nogami, muskając moją kobiecość nosem, bardzo czule, bardzo delikatnie. Wiję się... o rany. Nieruchomieje i czeka, aż się uspokoję. Więc się uspokajam i spoglądam na niego z otwartymi ustami, a moje serce chce wyskoczyć z piersi. – Czy wiesz, jak odurzająco pachniesz, panno Steele? – mruczy i nadal patrząc mi w oczy, wsuwa nos w moje włosy łonowe i mocno się zaciąga. Robię się purpurowa, czując, że mdleję i zamykam oczy. Nie mogę patrzeć, jak to robi! Dmucha delikatnie na moją kobiecość. O cholera... – Podobają mi się. – Lekko ciągnie za włoski. – Może je zostawimy.

195 – Och... proszę. – Hmm... Lubię, gdy mnie błagasz, Anastasio. Jęczę. – Wet za wet nie jest w moim stylu, panno Steele – szepcze, dmuchając delikatnie. – Ale zadowoliłaś mnie dzisiaj, więc zostaniesz nagrodzona. – Przy tych słowach szelmowsko się uśmiecha. Gdy moje ciało śpiewa na dźwięk jego słów, jego język zaczyna zataczać kręgi wokół mojej łechtaczki, a ręce przytrzymują uda. – Aaa! – jęczę, a moje ciało wygina się i wpada w konwulsje. Kręci językiem raz za razem, przedłużając torturę. Tracę wszelkie poczucie siebie, każdy atom mojego istnienia całkowicie koncentruje się na tej małej, potężnej elektrowni w zwieńczeniu ud. Moje nogi sztywnieją, a on wkłada we mnie palec. Słyszę jego warczący jęk. – Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna. Zatacza palcem szerokie kręgi, poszerzając, rozciągając mnie, a jego język naśladuje te ruchy, wkoło i wkoło. Jęczę. Tego już zbyt wiele... Moje ciało błaga o ulgę i nie jestem w stanie się tego wyprzeć. Odpuszczam, tracąc świadomość tego, co się dzieje, gdy orgazm porywa mnie i ściska w środku raz za razem. Jasna cholera! Krzyczę, a świat zapada się i znika z pola widzenia, gdy siła orgazmu unicestwia wszystko. Dyszę i ledwie słyszę dźwięk rozrywanej folii. Christian

196 bardzo powoli wchodzi we mnie i zaczyna się poruszać. O rety. Odczucie jest jednocześnie bolesne i słodkie, gwałtowne i delikatne. – Jak ci jest? – W porządku, dobrze – szepczę. I wtedy naprawdę zaczyna się poruszać, szybko, mocno i gwałtownie, wchodząc we mnie raz za razem, nieustępliwie, pchając i pchając, aż znów staję na krawędzi. – Dojdź dla mnie, mała. – Jego głos jest szorstki, ostry, surowy dla ucha. Eksploduję wokół niego, gdy rytmicznie we mnie wchodzi. – Cholerne dzięki – szepcze, po czym ostatni raz pcha mocno i dochodzi, wydając jęk i przywierając do mnie. Potem zamiera, a jego ciało sztywnieje. Opada na mnie, a ja czuję, jak cały jego ciężar wgniata mnie w materac. Zakładam związane ręce wokół jego szyi i przytulam, jak umiem najlepiej. W tym momencie wiem, że zrobiłabym wszystko dla tego człowieka. Cała jestem jego. Te cuda, które mi pokazał, to więcej, niż mogłabym sobie wyobrazić. A on chce posunąć się dalej, jeszcze dalej, do miejsca, którego w swej niewinności nawet sobie nie wyobrażam. Och... co robić? Opiera się na łokciach i patrzy na mnie intensywnie swymi szarymi oczami. – Widzisz, jak nam dobrze razem – mruczy. – Jeśli mi się oddasz, może być jeszcze lepiej. Wierz mi, Anastasio, mogę zabrać cię do miejsc, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Jego słowa to echo moich myśli. Pociera mnie nosem. Nadal kręci mi się w głowie od tej niezwykłej, cielesnej reakcji na jego

197 bliskość i patrzę na niego oniemiała, starając się pozbierać myśli. Nagle oboje zdajemy sobie sprawę z głosów dochodzących z korytarza za drzwiami sypialni. Chwilę mi zajmuje zrozumienie tego, co słyszę. – Ale jeśli jest w łóżku, to musi być chory. Nigdy nie leży w łóżku o tej porze. Christian nie ma w zwyczaju długo spać. – Pani Grey, proszę. – Taylor! Nie utrzymasz mnie z dala od mojego syna. – Pani Grey, on nie jest sam. – Jak to: nie jest sam? – Ktoś jest u niego. – Och... – Nawet ja słyszę nutkę niedowierzania w jej głosie. Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi szeroko w rozbawionym przerażeniu. – Cholera! To moja matka.

198

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Wychodzi ze mnie gwałtownie, a ja się krzywię. Siada na łóżku i wrzuca zużytą prezerwatywę do kosza. – Chodź, musimy się ubrać. To znaczy jeśli chcesz poznać moją matkę. – Uśmiecha się szeroko, zeskakuje na podłogę i wciąga dżinsy. Bez bielizny! Próbuję wstać, ale nadal jestem związana. – Christian, nie mogę się ruszyć. Uśmiecha się jeszcze szerzej i pochyla się, by rozwiązać krawat. Faktura tkaniny odcisnęła się na moich nadgarstkach. To jest... seksowne. Wpatruje się we mnie rozbawiony, a w jego oczach tańczy radość. Szybko całuje mnie w czoło i uśmiecha się do mnie promiennie. – Kolejny pierwszy raz – stwierdza, ale ja nie mam pojęcia, o czym mówi. – Nie mam tu żadnych czystych ubrań. – Ogarnia mnie nagła panika i zdając sobie sprawę, czego właśnie doświadczyłam, czuję, że ta świadomość mnie przytłacza. Jego matka! Jasny gwint! Nie mam żadnych czystych ubrań, a ona praktycznie przyłapała nas na gorącym uczynku. – Może powinnam zostać tutaj? – O nie. Możesz włożyć coś mojego. – Sam wrzucił na grzbiet białą koszulkę i przeczesał palcami fryzurę „po seksie”. Pomimo przerażenia gubię wątek. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do widoku tego pięknego mężczyzny? Jego uroda zwala z nóg. – Anastasio, mogłabyś włożyć na siebie worek, a i tak

199 wyglądałabyś przepięknie. Nie przejmuj się, proszę. Chciałbym, żebyś poznała moją matkę. Ubierz się. Ja pójdę na dół ją uspokoić. – Zaciska usta. – Oczekuję cię w pokoju za pięć minut, inaczej przyjdę i sam cię stąd wyciągnę, bez względu na to, jak będziesz ubrana. Tshirty są w komodzie, a koszule w szafie. Bierz, co chcesz! – Przez chwilę uważnie mi się przygląda, po czym wychodzi z pokoju. A niech to. Matka Christiana. Tego nie było w negocjacjach. Może to spotkanie ułatwi nam dopięcie tej układanki. Może pozwoli mi zrozumieć, dlaczego Christian jest taki, jaki jest... Nagle czuję, że chcę ją poznać. Podnoszę z podłogi swoją koszulę i z radością stwierdzam, że przetrwała wczorajszą noc prawie bez zagnieceń. Znajduję pod łóżkiem niebieski stanik i szybko się ubieram. Jest jednak coś, czego nienawidzę: niemożność założenia czystych majtek. Szperam w komodzie Christiana i znajduję obcisłe bokserki. Zakładam obcisłą szarą bieliznę Calvina Kleina, wciągam swoje dżinsy i conversy. Łapiąc w locie żakiet, wpadam do łazienki i patrzę na moje rozświetlone oczy, zaróżowioną twarz i włosy! Jasny gwint... Kucyki w stylu „po seksie” też mi nie pasują. Szukam w szafce szczotki i znajduję grzebień. Musi wystarczyć. Jedynym wyjściem jest kucyk. Rozpaczam nad swoim strojem. Może powinnam skorzystać z ubraniowej oferty Christiana. Moja podświadomość kpiąco wydyma wargi. Ignoruję ją. Szamocząc się z żakietem, cieszę się, że rękawy zakrywają znamienne ślady po krawacie. Rzucam ostatnie spojrzenie w lustro. To będzie musiało wystarczyć. Udaję się do salonu. – A oto i ona. – Christian wstaje z sofy, na której zdążył się rozsiąść. Na jego twarzy malują się ciepło i uznanie. Siedząca obok kobieta o piaskowych włosach odwraca się i posyła mi szeroki, promienny uśmiech. Ona również wstaje. Jest nienagannie ubrana w delikatną dzianinową sukienkę w wielbłądzim kolorze i dobrane

200 kolorystycznie buty. Wygląda zadbanie, elegancko i pięknie, a ja w środku lekko zamieram, przypominając sobie, że sama wyglądam jak nieboskie stworzenie. – Mamo, to Anastasia Steele. Anastasio, to Grace TrevelyanGrey. Dr Trevelyan-Grey wyciąga do mnie rękę. T... jak Trevelyan? – Miło panią poznać – mówi cicho. Jeśli się nie mylę, w jej głosie słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegam ciepły blask. Ujmuję jej dłoń i po prostu muszę się uśmiechnąć, odwzajemniając życzliwość. – Doktor Trevelyan-Grey – bąkam. – Mów mi Grace. – Uśmiecha się, a Christian marszczy brwi. – Zwykle jestem doktor Trevelyan, a pani Grey to moja teściowa. – Puszcza do mnie oko. – Więc jak się poznaliście? – Spogląda pytająco na Christiana, nie kryjąc ciekawości. – Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad dla gazety studenckiej WSU, ponieważ w tym tygodniu będę tam wręczał dyplomy. Kuźwa do kwadratu. Zupełnie o tym zapomniałam. – A więc kończy pani studia? – pyta Grace. – Tak. Dzwoni moja komórka. Założę się, że to Kate. – Przepraszam. – Telefon jest w kuchni. Odchodzę i pochylam się nad barem śniadaniowym, nie sprawdzając numeru.

201 – Kate. – Dios mio! Ana! – Jasny gwint, to José. W jego głosie słychać desperację. – Gdzie jesteś? Próbowałem się z tobą skontaktować. Muszę się z tobą zobaczyć i przeprosić za swoje piątkowe zachowanie. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? – Słuchaj, José, to nie jest odpowiedni moment. – Zerkam z obawą na Christiana, który intensywnie się we mnie wpatruje, ze spokojem na twarzy szepcząc coś do swojej matki. Odwracam się do niego plecami. – Gdzie jesteś? Kate odpowiada tak wymijająco – skomle. – W Seattle. – Co robisz w Seattle? Jesteś z nim? – José, zadzwonię później. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. – Rozłączam się. Wracam nonszalancko do Christiana i jego rozgadanej matki. – ...i Elliot zadzwonił powiedzieć, że jesteś. Nie widziałam cię przez dwa tygodnie, kochany. – Dzwonił, tak? – szemrze Christian, wpatrując się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. – Pomyślałam, że moglibyśmy zjeść razem lunch, ale widzę, że masz inne plany, a ja nie chcę burzyć ci dnia. – Podnosi długi kremowy płaszcz i odwraca się do Christiana, nadstawiając policzek. On całuje ją szybko, czule. Ona go nie dotyka. – Muszę zawieźć Anastasię z powrotem do Portland.

202 – Oczywiście, kochanie. Anastasio, miło mi było cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. – Z błyskiem w oku wyciąga do mnie dłoń i żegnamy się. Taylor pojawia się... skąd? – Pani Grey? – pyta. – Dziękuję, Taylor. – Wyprowadza ją przez dwuskrzydłowe drzwi do holu. Taylor był tu przez cały czas? Od jak dawna tu jest? Gdzie był do tej pory? Christian rzuca mi gniewne spojrzenie. – A więc fotograf dzwonił. Cholera. – Tak. – Czego chciał? – Tylko przeprosić, no wiesz, za piątek. Christian mruży oczy. – Rozumiem – mówi tylko. Ponownie pojawia się Taylor. – Panie Grey, jest problem z transportem do Darfuru. – Charlie Tango z powrotem na Boeing Field? – Tak, proszę pana.

203 Taylor kiwa głową w moją stronę. – Panno Steele. Uśmiecham się do niego nieśmiało, a on odwraca się i wychodzi. – Czy on tu mieszka? Taylor? – Tak – odpowiada Christian zdawkowo. O co mu chodzi? Idzie do kuchni, sięga po BlackBerry i przegląda jakieś mejle, w każdym razie coś, co wygląda na mejle. Z zaciśniętymi ustami wykonuje telefon. – Ros, co to za problem? – rzuca. Słucha, patrząc na mnie badawczo szarymi oczami, kiedy tak stoję pośrodku wielkiego pokoju, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, czując się niezwykle niezręcznie i nie na miejscu. – Nie będę narażał żadnej z załóg. Nie, odwołaj... Zamiast tego zrzucimy z powietrza... Dobrze. – rozłącza się. Ciepło w jego oczach zniknęło. Wygląda złowrogo i po jednym zerknięciu na mnie udaje się do gabinetu i wraca chwilę później. – To jest kontrakt. Przeczytaj go i omówimy go w przyszły weekend. Sugeruję, żebyś poszperała trochę, żeby wiedzieć, z czym to się wiąże. – Tu robi pauzę. – To znaczy jeśli się zgodzisz, a ja mam wielką nadzieję, że tak. – Kiwa głową, a jego ton staje się łagodniejszy, zatroskany. – Poszperać? – Zdziwisz się, co można znaleźć w Internecie – wyjaśnia. Internet! Nie mam dostępu do komputera, jedynie do laptopa Kate, a nie mogę użyć komputera u Claytona, na pewno nie do takiego „szperania”.

zrelaksowanym. – Tylko zadzwonię – mówię cicho. Będzie tam w czwartek. uprzejmą. a oczy mu płoną. który kochał się ze mną niespełna pół godziny temu? – Gotowa? – pyta Christian i stajemy przed drzwiami do holu. Może Kate mi użyczy laptopa.. miliardera czy innego „era”. pożyczyć. Po co mu ona? Może zostaje w Portland? I wtedy przypominam sobie o uroczystości zakończenia studiów. – Na pewno mogę ci jakiś. Ponownie przyjął swoją chłodną.. spiętą postawę. On marszczy brwi. Włożył czarną skórzaną kurtkę. Co się stało z tym szczodrym. Jest taki spokojny i opanowany. eee. przechylając głowę. Weź rzeczy. może niegrzeczny rockman albo model z wybiegu. jego maska powróciła i jest wyraźnie widoczna.. – Nie mam komputera. No tak. Kiwam niepewnie głową.. Podaje mi szarą kopertę. Pamiętaj o tym. Wzdycham. – Nie lubię się dzielić... Muszę się przebrać. panno Steele. chłodny ton brzmi ostrzegawczo i posyłając mi długie. Marszczę . – Fotograf? – Ma zaciśnięte usta. Ma ze sobą skórzaną torbę na ramię. Wygląda jak chłopak z szemranej dzielnicy. że nie mam choćby jednej dziesiątej jego pewności siebie. to zawiozę cię do Portland. chłodne spojrzenie. Chciałam tylko zadzwonić do Kate. – Jego cichy. Chcę usłyszeć głos Kate. Christian wychodzi z pokoju. Chcę za nim krzyknąć.204 – O co chodzi? – pyta. W tym stroju z pewnością nie wygląda na multimilionera. a po drodze zjemy jakiś lunch. Rany boskie. uśmiechniętym człowiekiem. ale jego nagła rezerwa mnie sparaliżowała. żałując.

że uległam podejrzanym seksualnym zwyczajom pana Greya. Nie mam porównania. mam problem. Czerwienię się. – Christian. Taylor otwiera nam drzwi i prowadzi na zewnątrz. No cóż.. – O co chodzi. – R8. Panno Steele. . a za chwilę zupełnie nieprzystępny. – Bezpiecznej podróży. że przetrawiam coś w myślach? Unosi moją brodę. no chyba że dla wszystkich seks tak wygląda.205 czoło na wspomnienie jego wybuchu w odniesieniu do José. dopiero jego wyjątkowym zwyczajom. Tę kwestię będę musiała poruszyć z Christianem. ale w jego oczach dostrzegam cień współczucia. inaczej przelecę cię w windzie bez względu na to. który w odpowiedzi kiwa głową. To naturalne. Anastasio? – Skąd wie. kto z nami wsiądzie. Jeszcze nie. Niewątpliwie myśli. skoro raz jest taki otwarty. że powinnam z kimś porozmawiać – a nie mogę porozmawiać z nim. – Przestań przygryzać wargę. proszę pana. Christian przywołuje windę. Na myśl o tym marszczę czoło. Który samochód pan bierze? Zerka na mnie. przynajmniej wygląda na spokojnego i opanowanego. – Taylor patrzy na mnie uprzejmie. – Tak. ale dostrzegam uśmiech w kąciku jego ust. panie Grey. nareszcie jego humor wydaje się zmieniać. a nie mogę zapytać Kate.. – A więc do jutra – rzuca Christian do Taylora.

Ale tylko o tym. – Ale upewnij się. że nie jestem pewna. – Cóż. co robiliśmy do tej pory – ostrzega. co ona mówi o Elliocie.. Lekko wykrzywia usta i potrząsa głową. skąd mam wiedzieć. Mam tyle pytań na temat seksu. i skończymy wtedy z tym wszystkim – mruczy. Przewraca oczami. – Nie zrobiłaby tego. oczywiście. Kate nie jest taka. – Zgadzam się od razu. słysząc taką insynuację. a ja nie powtórzyłabym tobie nic. – Więc tak. uśmiechając się do niego z ulgą. a ty jesteś taki zajęty. – Porozmawiaj z nią. co chcę z tobą zrobić – dodaje tak łagodnie. Elliot to ciekawski drań. Jeśli chcesz. – Czerwienię się. tym lepiej. że ja o jego życiu seksualnym nie chcę nic wiedzieć. – W porządku. . cokolwiek powiedziała – dodaję szybko.. szukając odpowiednich słów. Oburzam się. gdyby wiedziała. – Po prostu nie mam żadnego punktu odniesienia. Jak to powiedzieć? – Muszę porozmawiać z Kate. różnica polega na tym.206 – Tak? – Poświęca mi uwagę bez reszty. Gdyby mi. jeśli musisz. Przyjeżdża winda. – Prawdopodobnie wyrwałaby mi jaja. – Urywam. Wizja Kate z jajami Christiana nie wydaje mi się kusząca. – Im szybciej będę miał twoje posłuszeństwo. że nie wspomni o niczym Elliotowi. czy powinnam to słyszeć. – Chyba się zirytował. żebym robiła wszystkie te rzeczy. Wsiadamy i Christian naciska przycisk oznaczony literką P.

. – Ładny samochód – rzucam oschle. więc możemy opuścić dach. sportowy wóz wydaje dźwięk i mruga światłami. młody.. na których masce powinna leżeć długonoga blondynka przepasana jedynie szarfą. gdy drzwi windy się rozsuwają. Przekręca kluczyk i słyszę warkot silnika. Jest piękny dzień. naciska przycisk i dach powoli się .207 – Skończymy z czym? – Z twoim sprzeciwianiem się mnie. Jest tak podekscytowany. Przewracam oczami. ale nie potrafię powstrzymać uśmiechu. Ja mu się sprzeciwiam. Christian kładzie torbę za naszymi siedzeniami. ale to stylowy. chłopcy i ich zabawki. Jak on to robi? – Jaki to samochód? – Audi R8 Spyder. – Chwyta mnie za brodę i składa na moich ustach delikatny. Robi mi się cieplej na sercu. Uuu. – I okulary przeciwsłoneczne. słodki pocałunek dokładnie w momencie. jeśli chcesz. gdy Christian kieruje w jego stronę pilota. – Wskazuje na schowek. a właściwie powinny być dwie. jak nisko. Za rękę prowadzi mnie do podziemnego garażu. To jeden z tych samochodów. Otwiera przede mną drzwi. beztroski Christian. – Wiem – odpowiada i na ułamek sekundy powraca słodki. jak? Obok windy widzę czarne audi z napędem na cztery koła. Zerka na mnie i uśmiecha się szeroko. Obchodzi samochód ze swobodnym wdziękiem i elegancko sadza swe długie ciało obok mnie.. Ach. Tam jest bejsbolówka. a ja wsiadam do środka..

Po jednym kliknięciu otacza nas głos Bruce’a Springsteena. Wdusza mnie w fotel.. gdy przejeżdżamy ulicami. Mariners. Tam się zatrzymamy. a on ją zakłada. Kładzie rękę na moim kolanie. Przez chwilę myślę. A potem paranoiczna część mnie myśli. Jak trafnie! Czerwienię się.208 składa. – Musisz jeść. . – Niespecjalnie. Przekładam swój kucyk przez otwór z tyłu i opuszczam nisko daszek. ponieważ wiedzą. więc nie mogę nic wyczytać z jego oczu. słuchając słów piosenki. Sięgam do schowka i wyjmuję czapki. prowadzącej na południe. Lubi baseball? Podaję mu czapkę. że patrzą na samochód. na jedzenie akurat nie mam ochoty. Anastasio – beszta mnie. – Głodna? No. Rany. że na mnie. ale w końcu zdaję sobie sprawę. Christian chyba tego nie zauważa. po czym wyjeżdża z miejsca parkingowego i w górę po rampie. Wyjeżdżamy na ulice Seattle w jasny. Jego usta drgają minimalnie. ależ ten samochód sunie. Ma na nosie ray-bany. Christian zerka na mnie. lekko je ściskając. Zaciska usta w cienką linię. Ludzie gapią się na nas. – Znam świetne miejsce niedaleko Olimpii. a potem kładzie rękę z powrotem na kierownicy i dociska gaz.. Ruch jest niewielki i wkrótce docieramy do autostrady I-5. – Nie można nie kochać Bruce’a – szczerzy się do mnie. gdzie zatrzymuje się przed szlabanem. pogrążony w myślach. a wiatr omiata nam głowy. majowy poranek. Bruce śpiewa o rozpaleniu i podnieceniu. – Znów ściska moje kolano. że na niego. co robiłam przez ostatnie dwanaście godzin.

co złapali albo zebrali. – Naprawdę? – Czerwienię się pod wpływem jego słów. Nie ma tu wielkiego wyboru. Cuisine Sauvage[5] – głosi napis nad wejściem. właściwie to drewniana chata w środku lasu. – Co? – rzuca. widząc Christiana. – Dawno tu nie byłem. Mruży szare oczy i potrząsa głową. to dobre wino i będzie pasowało do posiłku. – Pinot Grigio. cokolwiek dostaniemy – tłumaczy cierpliwie. Kelnerka przyjmuje zamówienie na napoje. przechylając głowę.209 Restauracja jest mała i kameralna. – Unosi brwi. jasną grzywką. – Poproszę dietetyczną colę – szepczę. – O tak. przyrządzają to. które tu podają. – Spodobałaś się mojej matce – dorzuca chłodno. – Cokolwiek dostaniemy? – Tak. Nie mogę nie odwzajemnić tak wspaniałego uśmiechu. że jestem gejem. – Uśmiecha się. a mój żołądek wykonuje salto. Czerwieni się. Podoba jej się! Więc nie tylko mnie! – Dwa kieliszki Pinot Grigio – mówi Christian tonem znawcy. a ja muszę się zaśmiać. Wystrój jest rustykalny: krzesła każde z innej parafii i stoły pokryte kraciastymi obrusami z polnymi kwiatami w wazonach. Wydymam wargi zirytowana. . Unika kontaktu wzrokowego z nim. chowając się pod długą. udając przerażenie. Zawsze myślała.

. nigdy nie uprawiałem seksu w swoim łóżku.210 Otwieram usta ze zdziwienia i przypominam sobie to pytanie z wywiadu. – Wiesz. Anastasio. z żadną z piętnastu. że jesteś gejem? – pytam cicho. a ja od razu upijam łyk. – Och. Co ty ze mną robisz? – Jego oczy płoną. – Zapamiętałaś. – Ponieważ nigdy nie widziała mnie z dziewczyną. nigdy nie przedstawiłem kobiety mojej matce. – Tak? – Nigdy z nikim nie spałem. – Ja też – dodaje. – Co to jest waniliowy seks? – pytam. Och. zaś intensywność ich spojrzenia zapiera mi dech w piersiach. żeby tylko nie skupiać . Kelnerka wraca z kieliszkami wina. – Och. z żadną z tych piętnastu? Uśmiecha się. Czy on się otwiera. nigdy nie zabrałem dziewczyny do Charliego Tango. Nie. – Przestań przygryzać tę wargę – warczy. – Dlaczego myślała.. czy jedynie dzieli się zwykłym spostrzeżeniem? – Naprawdę dobrze się bawiłam w ten weekend – mówię cicho. dla mnie to też był weekend pierwszych razów. nie.

Kelnerka przynosi nam zupę i oboje wpatrujemy się w nią podejrzliwie. – Jedna z koleżanek mojej matki uwiodła mnie. a właściwie nie wiesz. że Christian ją ignoruje. seksownym spojrzeniu... – Wzrusza ramionami. – Cholera. Chichoczę. Wolno kiwa głową. po czym odwraca się gwałtownie i wraca do kuchni. Ale co ja tam mogę wiedzieć. – Dlaczego wcześniej nie uprawiałeś waniliowego seksu? Czy zawsze robiłeś. ale to jest właśnie to. Żadnych zabawek ani dodatków. wcześnie! – Miała bardzo szczególne upodobania.211 się na tym intensywnym. – Myślałam. podjąwszy decyzję. palącym. to co robisz? – pytam zaintrygowana. – Och. gdy miałem piętnaście lat. Byłem jej uległym przez sześć lat. Anastasio. Jest pyszna. eee. – To piękny dźwięk – mruczy. Przez chwilę marszczy brwi i zdaje się prowadzić jakąś wewnętrzną walkę. Śmieje się. – Wzrusza ramionami. – Czysty seks. – Tak jakby – mówi ostrożnie. Dokładnie w tym samym momencie oboje z Christianem spoglądamy na siebie z ulgą. – Zupa z pokrzyw – informuje nas. Wreszcie patrzy na mnie... że nasz seks był czekoladowy z sosem karmelowym i wisienką na wierzchu. – Och. – No wiesz. Chyba nie podoba jej się. . a on przekrzywia głowę. którym mnie obdarza. Niepewnie próbuję zupy.

– Uśmiecha się ciepło na to wspomnienie. – Nie miałem ochoty. czego pragnąłem. – Tak więc wiem. kiedy zostajemy sami.212 – Och. nie mogąc wydobyć z siebie głosu. która przyszła po talerze. Ona była wszystkim. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Tak. – Dlaczego? – pytam. podkreślając to jedno słowo. Patrzę na niego. Christian uśmiecha się sardonicznie. pierwsze spotkanie z seksem trudno uznać Zwycięża ciekawość. – Nie spotykałeś się z nikim w college’u? – Nie. Na chwilę naszą rozmowę przerywa kelnerka. to zdecydowanie zbyt dużo informacji – ale chcę więcej. ile miała wtedy lat? . czego potrzebowałem. Anastasio. z czym się to wiąże. – Kręci głową. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko. Ooch. – Skoro to była koleżanka twojej matki. Nawet moja podświadomość milczy. – W jego oczach maluje się zrozumienie. – To wyznanie mnie sparaliżowało. – Moje za przeciętne.

Twoja matka wie? Jego spojrzenie mówi: zwariowałaś? – Oczywiście. Wie. – Ale to nie był stały układ? – W głowie mam mętlik. Jezu. Christian uległym. chociaż nie spotykaliśmy się codziennie. Anastasio. Kelnerka wraca z sarniną. – Niedobrze mi od twoich rewelacji. – Wystarczająco dużo. ale ja nie mam już apetytu.. – Oblewam się rumieńcem. czasu na osobności. że nie. a nie kiedy rozprasza mnie jego obecność. – Nadal się z nią spotykasz? – Tak. Pociągam spory łyk Pinot Grigio – oczywiście ma rację. teraz to dopiero mam o czym myśleć. Jedz.. Potrzebuję czasu. W mordę jeża.. W końcu chodziłem jeszcze do szkoły. – Och.213 Uśmiecha się znacząco. eee. a teraz do naszego równania dorzucił jeszcze to. co to znaczy uległość.. To samiec alfa. niezwykle dominujący. Cóż za rewelacja. wino jest przepyszne. – Kręci głową uśmiechem. aby mieć więcej rozumu. – Czy wy nadal. trudno.... – Nie. i obdarza mnie pobłażliwym .. a potem do college’u. Christianie. – Przyjaźnimy się. Było. – Był. aby to wszystko przetrawić. – Naprawdę nie jestem głodna.

jeśli podpiszę umowę: nieustanne wydawanie poleceń. Kiedy je otwiera. – Na chwilę zamyka oczy. – Czy tak będzie wyglądać nasz. Odkrawam kolejny kawałek sarniny i podnoszę widelec do ust. zbyt cicho. – Ciągłe rozkazy? – Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Patrzę na niego. On mruga kilka razy. – Tak – odpowiada cicho. .. W głosie tego mężczyzny. a potem jem. Szczerze wątpię. – W porządku – odpowiada i zabiera się za swoje danie.. eee. Marszczę brwi. – To ważny krok – mówię. Tak właśnie będzie. – Rozumiem. – Jedz – rzuca cicho. – Za chwilkę – mamroczę.. wykorzystywanego seksualnie w wieku młodzieńczym.. związek? – pytam szeptem. Rzeczywiście tego chcę? Sięgam po sztućce i z wahaniem kroję kawałek mięsa. słychać teraz groźbę. Jest bardzo smaczne.214 Zaciska usta. – Zgadza się. – Co więcej. będziesz tego chciała – dodaje.

Zadzwoń do mnie. Anastasio... Poszperaj w Internecie. . może uda nam się zjeść razem kolację. aby to wypaliło. Gdybyś chciała porozmawiać przed piątkiem.215 maluje się w nich powaga. – Rozumiem. I tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Ja też stanę się numerem? Szesnastym z wielu? – Co się stało z tamtymi piętnastoma? – wyrzucam z siebie.. – Więc nie spotykasz się już z żadną z nich? – Nie. powiedzmy. Och. jakby szukał w myślach odpowiedniego słowa. – Anastasio. musisz postąpić tak. Odkładam sztućce.. będę w Portland. – Poszperaj w necie.. – Różne rzeczy. przeczytaj umowę. a to nowina. – .niedopasowania.. Prawda jest taka... w środę? Naprawdę chcę. chętnie omówię z tobą każdy jej aspekt. Unosi ze zdziwieniem brwi.. W jego oczach widać szczerość i pragnienie. Jestem monogamistą. Anastasio. że ja będę do ciebie pasować? – Tak. – Wzrusza ramionami. że nigdy niczego nie pragnąłem aż tak bardzo. ale sprowadza się to do. po czym zrezygnowany kręci głową. – urywa. Więcej nie dam rady zjeść. – I uważasz. jak ci każe instynkt.. Dlaczego ja? Czemu nie jedna z tej piętnastki? O nie.

ale ciało. a od wina trochę kręci mi się w głowie. – W myślach nie. Sporo musi ćwiczyć. ciało przy ciele. Christian robi gniewną minę. Gestem przywołuje kelnerkę Uregulowawszy go. jak spodnie od piżamy zwisają mu z bioder. a ja oblewam się rumieńcem. Ten kontakt. co Christian chce robić w tamtym pokoju. że tak szybko przeskakuje z jednego nastroju w drugi? Jest taki zmienny.. udało mi się je poznać całkiem dobrze – mówi znacząco. pełen zażyłości. Żołądek skręca mi się od tych wszystkich nowin..216 – To wszystko? Tyle tylko zamierzasz zjeść? Kiwam głową. Jak on to robi. – Cieszę się. a on uśmiecha się szelmowsko. Poprawiam się na krześle. o czym teraz myślisz – mruczy. – Chodź. taki normalny. czuły gest z tym. Moje policzki robią się jeszcze bardziej czerwone. Anastasio. wstaje i wyciąga rękę. aby mieć taką fantastyczną sylwetkę. . Oczami wyobraźni widzę. że nie potrafisz czytać mi w myślach.. jak zjada swoją porcję. Christian podnosi na mnie wzrok. Ależ on ma apetyt. aby się dowiedzieć. Strasznie mnie ta wizja rozprasza. ale nic nie mówi. Jakoś trudno mi pogodzić zwyczajny.. – Oddałbym wszystko. Cóż. Trudno dotrzymać mu kroku. Prowadzi mnie do samochodu. Czerwonym Pokoju Bólu.. Oddycham z ulgą. Patrzę. każde i prosi o rachunek.. Milczymy w drodze z Olympii do Vancouver. jest taki nieoczekiwany.

choć . Kiedy zatrzymujemy się pod moim mieszkaniem. Środa? Przyjadę po ciebie do pracy czy gdzie tylko chcesz. chyba że towarzyszy jej jeszcze Elliot. Ujmuje teraz moją dłoń i powoli unosi do ust. Jeszcze jeden pocałunek w dłoń. fantastycznie. którą następnie odkłada na moje kolana. że będę się musiała z nim rozstać. – Nie.. Boję się tego. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem wysiadam z auta i ruszam w stronę schodków. – Środa – odpowiadam szeptem. mam na sobie twoją bieliznę. – Uśmiecham się i na potwierdzenie swoich słów pociągam za gumkę bokserek. – Och. W oknach pali się światło. W połowie drogi odwracam się. Nie chcę się jeszcze rozstawać. Cóż za reakcja! Od razu poprawia mi się humor. Serce podchodzi mi do gardła. Nie chcę. Nagle robi mi się smutno. Christian mnie opuszcza. Było. by otworzyć mi drzwi. jest już piąta. Steele. Na pewno się pakuje. aby odjeżdżał. że muszę stanąć twarzą w twarz z Kate.. Wysiada z samochodu. Christian gasi silnik i dociera do mnie.217 zatopione w swoich myślach.. Mam sporo pracy. a więc Kate jest w domu. Dlaczego nagle czuję się taka osamotniona? W gardle tworzy mi się gula. po czym czule całuje. Nie mogę pozwolić. Wolnym krokiem podchodzę do drzwi. A ja wbijam wzrok w splecione palce. – Dziękuję ci za ten weekend. wiedząc.. aby widział mnie w takim stanie. słodki gest. Christianowi opada szczęka. Anastasio. – Masz ochotę wejść? – pytam. – Patrzy na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. dobrze? – pyta miękko. To taki staromodny. Głowa do góry. a tak przy okazji.

. To sprawy prywatne. Ale muszę jej coś powiedzieć. Ja też się uśmiecham. Kate w salonie pakuje właśnie książki do skrzynek.. Policzki mi czerwienieją. cokolwiek. chwyta za ramiona i lustruje moją twarz. – Miałaś orgazm? Ożeż ty. w przeciwnym razie nie da mi spokoju.. Oblewam się krwistym rumieńcem. ale nagle czuję się onieśmielona. Chyba nawet bardzo – mówię cicho. a przecież podpisałam dokument zakazujący mi rozmów. co Christian ma do ukrycia. starając się powstrzymać zdradliwy uśmiech. Cholera. oczywiście jak Elliot już sobie poszedł. – No i jak było? Nie mogłam przestać o tobie myśleć.218 w głębi duszy mam ochotę skakać i wyrzucać w górę zaciśniętą dłoń. – Uśmiecha się figlarnie. Muszę się teraz zmierzyć z nieustępliwością Kate. – Chyba? – Nie mam przecież porównania. TAK! Moja wewnętrzna bogini się raduje. Świadomość tego. Gdzie Christian? Jak się czujesz? Nie mam szans się nawet przywitać. – Tak – bąkam. Jest taka bezpośrednia. – Było dobrze. Kate. prawda? – Wzruszam ramionami ze skruchą. Czarno to widzę. – Wróciłaś. a już niespokojnie podchodzi do mnie.

– Aha. mocno z siebie zadowolona. – No to kiedy znowu się spotykacie? – W środę. Kate. nim przeżyłam pierwszy orgazm podczas penetracji. robiąc tragikomiczną minę.. Och. gdybyś tylko wiedziała. – Mój pierwszy raz był okropny – kontynuuje. No wiesz. pierwszy raz? Nieśmiało kiwam głową.219 Kate pociąga mnie w stronę sofy i siadamy. – To był twój pierwszy raz.. Moja wewnętrzna bogini siedzi w pozycji kwiatu lotosu i uśmiecha się przebiegle. Liceum. Ujmuje moje dłonie. typowa katastrofa nastolatków po szkolnym balu. . a ty? Proszę bardzo. Byłam za młoda. Steve Paton. Naturalnie nie z tym palantem. – Kate. – Patrzy na mnie z niedowierzaniem. Idziemy na kolację. Dobrze zrobiłaś. – Mruga do mnie. Dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się spróbować jeszcze raz. minął prawie rok. A ja nie byłam gotowa. Ten Christian naprawdę musi być dobry w te klocki. – Tak. Oboje mieliśmy nieźle w czubie. – Cieszę się. że straciłaś dziewictwo z kimś. – Wzdryga się. że zaczekałaś. kto odróżnia kciuk od łokcia. sportowiec idiota. – Och? – O tym akurat nigdy mi nie opowiadała. – To fantastycznie. – Strasznie niedelikatny. to okropne.

Może będą i oceny. Kate..220 – Więc nadal ci się podoba? – Tak. kiedy już będę szperać w necie w poszukiwaniu innych informacji.. że Christian może mnie podać do sądu. Ana. – Och. – Doskonała wymówka.. – Wyglądasz inaczej – mówi z czułością Kate. – Obolała? . – Jak to? – To skomplikowane. żeby mi przypomnieć. przyszłością. a następnie przekształca się w wagę sprawiedliwości. Ale nie wiem. że jego brat nie ma w zwyczaju się z nikim spotykać. „To zbyt oczywiste. Elliot mówił. przypominając sobie szóstkę za poranny eksperyment w wannie. Znacznie lepsza niż: „On ma Czerwony Pokój Bólu i chce ze mnie zrobić seksualną niewolnicę”. – Naprawdę? – Głos mam wyższy o oktawę. Rumienię się. – Czuję się inaczej. co będzie z. – Ana. o co chodzi? – Przypomniało mi się po prostu coś. aby wpisać w Google „kary za niedotrzymanie warunków umowy o zachowaniu poufności”. Steele!” – podświadomość piorunuje mnie wzrokiem i grozi chudym palcem. Wiarygodna. zamieszkujemy zupełnie różne światy. nie patrz na pieniądze. błagam. Jestem obolała – wyznaję.. i co zrobi. jeśli zbyt wiele wyjawię. Zupełnie jakbym dostała pracę domową. Ha. zabierze mi wszystkie pieniądze? Muszę pamiętać. co powiedział Christian. No wiesz.

. – Klaszcze w dłonie. Ana – zachłystuje się. no naprawdę. zrywa się z sofy i tanecznym . kiedy przestaję się śmiać.. – Tak. – Chyba próbujesz mi powiedzieć. Patrzy na mnie rozanielonym wzrokiem. Nigdy dotąd nie widziałam u niej takiej reakcji na mężczyznę. – Boli cię? – wykrzykuję.. Pomoże nam w przeprowadzce.. Katherine Agnes Kavanagh zamienia się w Anastasię Rose Steele. odkąd wykonałam telefon.. Obie wybuchamy śmiechem.. – Ja też. który wszystko zmienił.. No w ogóle.. że go lubisz.. odkąd stałam w tamtej kolejce w barze. nie potrafi sklecić jednego porządnego zdania.. Kate się rumieni.. – On jest taki. Szczęśliwe. Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Kate? – Och. Och.. – Opowiedz mi o zbyt często cię użytkującym Elliocie – mówię.. och. – To zwierzęta.. nieskomplikowane czasy. A kiedy my. szczerząc się jak wariatka. Chichoczę. Kiwa głową. odkąd przestałam podziwiać pana Greya z daleka.221 – Trochę? – Kolejny rumieniec. Opada mi szczęka. A niech mnie. Faceci – prycha z udawaną odrazą. zbyt częste użytkowanie. – Fatalnie. czuję się zrelaksowana po raz pierwszy. – I spotykam się z nim w sobotę.

– To miłe z jego strony – przyznaję. Może dzięki niemu choć trochę zrozumiem jego dziwnego. co wy. niepokojącego brata. tyle że najpierw zjedliśmy kolację. – Jestem głodna jak wilk. Christian jest bardzo absorbujący. zdążyłam zauważyć. – Zwrócić mu. posyłając mi spojrzenie w stylu „a jak myślisz. – Uśmiecham się do Kate. a ona kiwa głową. – No więc co robiliście wczoraj wieczorem? – pytam. – Mniej więcej to. – Uśmiecha się szeroko. głową i podnosi dwie kolejne książki – Co chcesz zrobić z tymi książkami za czternaście patyków? . – Taa. Przechyla głowę i unosi brwi. Jasny gwint.222 krokiem podchodzi do okna. Będę go miała okazję lepiej poznać. zupełnie o niej zapomniałam. mam coś ugotować? Kate kiwa do spakowania. Ale był dla ciebie dobry? – Tak – uspokajam ją. Nie mogę ich przyjąć. – Bo tak się czuję. Przeprowadzka. głupia?”. – Poważnie? – Przesadził z tym prezentem. – Naprawdę wszystko w porządku? Sprawiasz wrażenie przytłoczonej. – pyta. zwłaszcza teraz.

– Zadzwonię do niego – rzucam wymijająco. Kate całe dwa tygodnie spędzi razem z rodzicami i bratem na Barbadosie. zanim Ethan i ja odpłyniemy do świata stałych posad i pensji. Przyszło do ciebie parę listów.223 – Rozumiem. zrobi z niego kotlet mielony. wyrywając mnie z zadumy. że to będą nasze ostatnie prawdziwe rodzinne wakacje. Poza tym mama uważa. Nigdy nie byłam za granicą. Ciekawe. Kate wchodzi do kuchni i po raz pierwszy tego wieczoru wygląda na niepocieszoną. Jej ojciec ma znajomego. Jeśli powiem Kate o José. – Co sądzi Elliot o twoim wyjeździe? – pytam. Chyba jest zdesperowany. załatwiła już sobie staż w „Seattle Times”. który też ma znajomego. . naturalnie. Jest przesympatyczny. Dziwnie będzie. – Rozumie to. no i wydzwania José. Trochę nie mam ochoty jechać. ale perspektywa dwutygodniowego wygrzewania się w słońcu jest bardzo kusząca. W naszym nowym mieszkaniu zamieszkam na razie sama. – Hej. że z twoją średnią wszystkie drzwi będą stały otworem. mam rozmowy w sprawie stażu! Za tydzień w Seattle! – W którym wydawnictwie? – W obu! – Mówiłam ci. Kate. Dzwoni telefon. czy się z nim spotkam przed ich wyjazdem na wakacje. Biorę ze stołu listy i otwieram je. Ana. Ethan przed rokiem ukończył studia i od tamtej pory podróżuje po świecie.

którego nie mam. nie jestem z nikim. Ana. – Cześć. że muszę z nim porozmawiać. – Na to wygląda. – Strasznie mi przykro. – Ana. Przewracam oczami. Wiesz. ale taka jest prawda. Wiesz o tym. to może twoje uczucia ulegną zmianie. Byłem pijany. – Więc teraz jesteś z nim? – W jego głosie słychać pogardę. Przez chwilę milczy. Jesteś jak brat. Po prostu więcej tego nie rób. I to nie ulegnie zmianie. a ty. Ana. że jeśli cię pocałuję.. – José.. że nie żywię wobec ciebie takich akurat uczuć.. że muszę go rozczarować. – Oczywiście. José. Wzdycha ciężko i ze smutkiem. Wiem.224 – To pewnie José. Podnoszę słuchawkę. – José. . – Możemy się spotkać? Przepraszam za piątkowy wieczór.. Sądziłem. wybacz mi.. wróciłaś! – woła z ulgą. bardzo cię kocham i jesteś dla mnie kimś naprawdę ważnym. że ci wybaczam. – Ale spędziłaś z nim noc. – Wiem. no.. – Mój głos przepełniony jest sarkazmem. Wzdycham. proszę.

twoje feromony szaleją. To mój przyjaciel i bardzo go lubię. – Tak. – Może pójdziemy jutro na kawę. pić tanie wino i oglądać badziewne programy w telewizji. więc uznaję.. – No to do jutra. Kate otwiera butelkę wina.. José. że najlepszą polityką będzie szczerość. Nie jestem teraz w stanie radzić sobie z jego małostkową zazdrością.. Normalność. – Ana – jęczy i od razu mnie przeprasza. stojąc z rękami na biodrach. nie czekając na jego odpowiedź. Wygląda jeszcze bardziej nieustępliwie niż zazwyczaj. Wiem. Trzy kwadranse później przerywamy pakowanie na rzecz specjalności lokalu. że czuję ściskanie w sercu. mojej lasagne. Zadzwonisz? – Nadzieja w jego głosie sprawia. Ale w tej akurat chwili to wszystko nie jest mi potrzebne.225 – To nie twoja sprawa! – Chodzi o pieniądze? – José! Jak śmiesz?! – krzyczę zdumiona jego zuchwałością. – W piątek się do mnie przystawiał. Tak mile widziana po czterdziestu ośmiu godzinach. Jem . dobranoc.. szaleństwa. – A co to wszystko miało znaczyć? – pyta ostro Katherine. że czuje się zraniony. by jeść. Co sobie ten głupiec myślał? – Kręci głową z niesmakiem i wraca do pakowania. – José? I na dodatek Christian Grey? Ana. siadamy pośród kartonów i skrzynek. – Rozłączam się. co? Zadzwonię – mówię pojednawczo. ale mam wystarczająco dużo na głowie.

a ja się podniecam. Ale Christian. Została nam sofa. aby wiedzieć dokładnie przez co.. że są rozpraszający. że zachowuje się. Serce przepełnia mi smutek na myśl o tym. Dzwoni telefon. Zbyt jestem naiwna. Co on ma z tym jedzeniem? Kate sprząta po kolacji.. Christian to zupełnie inna sprawa. Młody chłopak pozbawiony okresu dojrzewania. Po trochu mam ochotę uciec i się ukryć. prawda? Przypomina mi się jego łagodne przekomarzanie się podczas śniadania. Czego jeszcze możemy potrzebować? Tylko kuchni i naszych sypialni. Z tym pierwszym łatwo sobie poradzę.. niż jest. gra na fortepianie. że powinna teraz pisać mowę pożegnalną. radość wywołana tym. a na ich spakowanie mamy resztę tygodnia. seksualnie wykorzystywany przez jakąś podłą Mrs Robinson. że tylko odwlekam to. aby chodziło tylko o seks. a ja kończę w salonie pakowanie. jakby miała czternaście lat. Mam dość sił. I co mam zrobić? Oczami wyobraźni widzę te jego płonące szare oczy i mięśnie w moim ciele natychmiast się zaciskają. Kate mruga do mnie i czmycha do swojego pokoju. przez co musiał przejść. José i Christian. ale zrobię research i trochę mnie oświeci. Wiem. obaj czegoś ode mnie chcą. co nieuchronne. To niemożliwe. telewizor i stół. Nawet go tu nie ma. ta słodka i jakże smutna muzyka. To taka złożona postać. A teraz znam choć część powodów.226 spokojnie i nikt mnie do tego nie zmusza. Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia. aby ją dzisiaj przeczytać? Chowam twarz w dłoniach. Czerwoną dziurę w mojej torbie wypala ta umowa. Tylko czy rzeczywiście chcę wiedzieć? Chcę wejść do jego . To Elliot.. Wciągam gwałtownie powietrze. nieokiełznani i nie można się im oprzeć? Upijam kolejny łyk wina. jakby był starszy. że tak mi się podobał lot śmigłowcem. Nic dziwnego. Skaczę po kanałach telewizyjnych i w sumie mam świadomość. że Elliot jest ważniejszy. ale wygląda na to.

i tym niezwykłym zmysłowym doświadczeniom. Przytula mnie. ze skruchą. – Ja też. wyjątkowo się z nią zgadzając. uśmiechając się od ucha do ucha. do diaska. Zmęczona jestem. Siadam na łóżku i ostrożnie wyjmuję z torby szarą kopertę... Nigdy dotąd się tak nie zachowywała. – dodaje cicho. Kate wraca niespiesznie do salonu. które dane mi było przeżyć. wie? To musi być ta intuicja. a potem obracam ją w dłoniach. ... że wróciłaś w jednym kawałku.227 świata. Czy chcę się z tym pożegnać? „Nie!” – krzyczy podświadomość. idę do łóżka. Czy naprawdę chcę poznać zakres deprawacji Christiana? To takie przytłaczające. Kate. z którym muszę się zmierzyć. W Christianie jest coś takiego. A może ona się zakochała? Gapię się na nią z otwartymi ustami. Biorę torebkę i powolnym krokiem udaję się do sypialni. dzięki której moja przyjaciółka zostanie świetnym dziennikarzem. – Cieszę się. jednocześnie myśląc: skąd ona. Obdarzam ją bladym uśmiechem.. Jestem zmęczona naszymi wszystkimi cielesnymi igraszkami i koszmarnym dylematem. pozostawałabym w błogiej nieświadomości. Moje myśli biegną ku zeszłej nocy i dzisiejszemu porankowi. Wzdycham głęboko i z sercem w gardle rozrywam kopertę.. – Ana. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. o którym nie wiem zupełnie nic? Gdybym go nie poznała.

zamieszkałą pod adresem 1114 SW Green Street.. sadowię się wygodnie na łóżku i zaczynam czytać. Seattle. że wszystko. („Data zawarcia umowy”) Pomiędzy PANEM CHRISTIANEM GREYEM. zostanie dokonane za przyzwoleniem drugiej strony.. zakaźnej czy zagrażającej życiu choroby. WA 98888(„Uległa”)STRONY USTALAJĄ.. strona ta zobowiązuje się do niezwłocznego poinformowania o tym fakcie drugiej strony. CO NASTĘPUJE1. z należytym szacunkiem w odniesieniu do jej potrzeb.. Wszelkie dodatkowe granice i procedury bezpieczeństwa wymagają formy pisemnej.. 4.228 ROZDZIAŁ JEDENASTY W kopercie jest kilka arkuszy. Podstawowym celem niniejszej umowy jest pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic. granic i dobrego samopoczucia. Haven Heights.. Jeśli w okresie obowiązywania niniejszej umowy lub po jej przedłużeniu u jednej ze stron zostanie zdiagnozowana taka choroba. Obie strony umowy zapewniają.. 2011 r. iż nie są nosicielami żadnej przenoszonej drogą płciową. będzie mieć charakter poufny i podlegać będzie uzgodnionym ograniczeniom oraz procedurom bezpieczeństwa wyszczególnionym w umowie.. Pan i Uległa zgodnie oświadczają. Vancouver. WARUNKI PODSTAWOWE 2. co się wydarzy na mocy niniejszej umowy. Z sercem walącym jak młotem wyjmuję je. 3.. nim dojdzie do kontaktu fizycznego między . zamieszkałym pod adresem 301 Escala. poważnej. opryszczki i zapalenia wątroby. w szczególności HIV... UMOWA Zawarta dnia . Apartment 7. Poniżej wymieniono warunki umowy pomiędzy Panem a Uległą. WA 98889 („Pan”) PANNĄ ANASTASIĄ STEELE.

W przypadku gdy Pan nie będzie przestrzegał uzgodnionych zasad. ROLE 7. stosownie do uzgodnionych zasad. 9. służenie radą i dyscyplinowanie. 6. Każde naruszenie unieważnia umowę ze skutkiem natychmiastowym i obie strony zgadzają się ponieść pełną odpowiedzialność i konsekwencje takiego naruszenia. Uległa ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia niniejszej umowy i zaprzestania świadczenia usług względem Pana. i zobowiązują się przestrzegać jej wszystkich warunków. 8. Ma obowiązek decydować o charakterze takiego szkolenia. Wszystkie punkty niniejszej umowy należy odczytywać i interpretować w świetle podstawowego celu i podstawowych zasad określonych w punktach 2–5. 5. 3) stanowi podstawę niniejszej umowy. Zgodnie z tym zastrzeżeniem oraz z postanowieniami punktów 2– 3 Uległa ma obowiązek służyć Panu i być mu posłuszną. Na mocy zasad. bez względu na formę. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. WYPOWIEDZENIE UMOWY I OKRES OBOWIĄZYWANIA 10. . granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. Pan i Uległa zawierają niniejszą umowę w dniu określonym powyżej. służenia radą i dyscyplinowania oraz o porze i miejscu realizacji tegoż. służenie radą i dyscyplinowanie Uległej. Uległa zobowiązuje się – bez kwestionowania czy wahania – zaspokajać Pana w wymagany przez niego sposób i przyjmować – bez kwestionowania czy wahania – szkolenie.229 stronami. Przestrzeganie powyższego (i wszystkich dodatkowych granic oraz procedur bezpieczeństwa ustalonych zgodnie z pkt. Pan jest odpowiedzialny za dobre samopoczucie i właściwe szkolenie. granic i procedur bezpieczeństwa określonych w niniejszej umowie bądź ustalonych dodatkowo na mocy punktu 3. mając pełną świadomość jej charakteru.

przy czym decyzję podejmuje Pan w zgodzie z prawami Uległej określonymi w punktach 2–5 oraz 8. których dokonano na mocy przedstawionych w niej zasad. Strony uznają. Niniejsza umowa obowiązuje przez okres trzech miesięcy kalendarzowych od daty podpisania („Okres Obowiązywania Umowy”).230 11. W takich okolicznościach można dopisać kolejne punkty w formie poprawek. LOKALIZACJA 14. Pan zobowiązuje się pokryć wszelkie koszty poniesione przez Uległą. iż mogą zaistnieć pewne kwestie nieokreślone w niniejszej umowie czy postanowieniach dotyczących usług lub że pewne kwestie mogą wymagać renegocjacji. Wszystkie takie poprawki muszą zostać uzgodnione i podpisane . są satysfakcjonujące i czy spełnione zostały potrzeby obu stron. Każdej ze stron wolno zaproponować przedłużenie niniejszej umowy lub podtrzymanie ustaleń. Uległa zobowiązuje się do bycia dostępną dla Pana od piątkowego wieczoru do niedzielnego popołudnia każdego tygodnia w Okresie Obowiązywania Umowy. 13. konkretne godziny określi Pan („Wyznaczony Czas”). POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE USŁUG 15. Po wygaśnięciu Okresu Obowiązywania Umowy strony przedyskutują. DOSTĘPNOŚĆ 12. Uległa ma obowiązek być dostępną w Wyznaczonym Czasie i ustalonym dodatkowym czasie w miejscach określonych przez Pana. W przypadku braku zgody na takie przedłużenie niniejsza umowa ulega rozwiązaniu i obie strony mogą powrócić do swego życia sprzed umowy. Uległej wolno poprosić o zwolnienie o dowolnej porze. Poniższe postanowienia dotyczące usług zostały omówione i uzgodnione i będą przestrzegane przez obie strony przez Okres Obowiązywania. związane z dotarciem w wyznaczone miejsce. czy niniejsza umowa i ustalenia. których dokonały na jej mocy. Kolejne takie godziny strony mogą ustalać doraźnie wspólnie. Pan zastrzega sobie prawo do odprawienia Uległej o dowolnej porze i z dowolnego powodu.

jaki uzna za stosowny. aby na ciele Uległej nie pozostały żadne trwałe ślady i aby nie doszło do obrażeń wymagających pomocy lekarskiej.4. Pan ma obowiązek utrzymywać stałe i bezpieczne środowisko. Pan uznaje Uległą za swoją własność. prosić ani zezwalać na uczestniczenie wraz z Panem w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2 lub w innych czynnościach. określonymi w punktach 2–5.1. że Uległa w pełni zdaje sobie sprawę ze swojej służalczej roli względem Pana i aby zniechęcać do niedopuszczalnego zachowania. którego nie ma obowiązku przedstawiać. Priorytetem Pana będzie zawsze zdrowie i bezpieczeństwo Uległej. dla celów dyscypliny.7.231 przez obie strony i będą podlegać podstawowym warunkom określonym w punktach 2–5.3. aby mieć pewność. Pan ma obowiązek zapewnić Uległej każde niezbędne szkolenie oraz udzielić rad dotyczących tego. smagać batem lub cieleśnie karać Uległą w sposób. własnej przyjemności lub z innego powodu. PAN 15. dawać klapsy. kontrolować i dyscyplinować. jak w odpowiedni sposób służyć Panu. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. 15. 15. 15. Panu nie wolno wymagać od Uległej. Podczas szkolenia i dyscyplinowania Pan ma obowiązek pilnować. Pan nie podejmie ani nie wyrazi zgody na podjęcie działania. których jedna ze stron nie uważa za bezpieczne. Pozostałe podpunkty niniejszego punktu 15 należy odczytywać w zgodzie z tym zastrzeżeniem i kwestiami podstawowymi. aby dyscyplinowanie i przedmioty wykorzystywane . które może doprowadzić do poważnych obrażeń bądź zagrożenia życia Uległej. który uzna za stosowny. 15. Panu wolno chłostać. którą w Okresie Obowiązywania ma prawo posiadać. 15. Panu wolno dyscyplinować Uległą. 15.5. w którym Uległa może spełniać obowiązki względem Pana.6. Pan ma prawo wykorzystywać ciało Uległej w dowolnej chwili Wyznaczonego Czasu lub ustalonych dodatkowych godzinach w sposób. seksualny bądź jakikolwiek inny.2.

11. Uległa ma obowiązek być posłuszna zasadom („Zasadom”) wyszczególnionym w Załączniku nr 1 do niniejszej Umowy. Uległa ma obowiązek służyć Panu w taki sposób. jak potrafi. aby wyrządziły poważną krzywdę i nie wolno mu w żaden sposób przekraczać granic określonych w niniejszej umowie. sugerując i w razie potrzeby – jeśli Pan uzna to za konieczne – wzywając pomoc medyczną. Panu w dowolnym momencie w trakcie Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych okazji wolno krępować.12. aby sprzęt wykorzystywany w celach szkoleniowych bądź do dyscyplinowania był przez cały czas czysty.13. 15. Pan ma obowiązek dbać o własne zdrowie i korzystać z pomocy medycznej w przypadku. 15. 15. na bieżąco informując Pana o wszystkich problemach zdrowotnych. jak tylko ma ochotę – ogólnie podczas Okresu Obowiązywania.17. Uległa ma obowiązek podejmowania wszelkich kroków niezbędnych do pozostania w dobrym zdrowiu i w razie potrzeby poszuka opieki medycznej lub poprosi o nią.15. gdy okaże się to niezbędne dla zachowania środowiska wolnego od ryzyka. mając należyty wzgląd na zdrowie i bezpieczeństwo Uległej.14. a Pan może się obchodzić z nią tak. ale w szczególności podczas Wyznaczonego Czasu bądź podczas uzgodnionych dodatkowych godzin.9.15. zakuwać w kajdanki lub związywać Uległą z dowolnego powodu i na długi okres czasu. że jest ona teraz własnością Pana. Uległa uznaje Pana za swego mistrza. w takim rozumieniu. 15. ULEGŁA 15. Nie wolno mu ich używać tak. dbając o jej zdrowie i bezpieczeństwo. 15. Uległa zdobędzie receptę na doustne środki antykoncepcyjne i dopilnuje przyjmowania ich w należyty sposób w celu zapobieżenia . Panu nie wolno wypożyczać Uległej innemu Panu. 15. W przypadku choroby bądź uszkodzenia ciała Pan ma obowiązek zaopiekować się Uległą.16. 15. i dążyć do zadowalania Pana najlepiej. higieniczny i bezpieczny.10.8. Pan ma obowiązek dbać o to. który Pan uzna za słuszny. 15.232 w celu dyscyplinowania były bezpieczne.

bez wahania i zadawania pytań. Uległa ma obowiązek zachowywać się względem Pana z należytym szacunkiem i zwracać się do niego. duchowej czy innej szkody. 15. Uległej nie wolno brać udziału w czynnościach lub działaniach natury seksualnej. emocjonalnej. dawanie klapsów lub inne sposoby dyscyplinowania. chyba że Pan wyraźnie jej na to pozwoli.15. HASŁA BEZPIECZEŃSTWA 18. umysłowej. Uległa ma obowiązek brać udział w każdej czynności seksualnej. Uległej nie wolno dotykać się ani zaspokajać seksualnie bez zgody Pana. smaganie. W obecności Pana Uległa ma obowiązek spuszczać wzrok i zachowywać się spokojnie i z szacunkiem. kiedy otrzyma takie polecenie.24. 17. 15.21.22. 15.18. 15.233 ciąży. chłostanie.20. 15. bez wahania. pytań czy skarg. Pan i Uległa omówili czynności przedstawione w Załączniku nr 3 i zgodę na nie potwierdzili własnoręcznymi podpisami na Załączniku nr 3. zaleconych przez Pana. Uległej nie wolno patrzeć w oczy Pana z wyjątkiem przypadków. której Pan zażąda.23. Uległej nie wolno kwestionować żadnych czynności dyscyplinujących uznanych przez Pana za konieczne i ma ona obowiązek pamiętać przez cały czas o swoim statusie i roli względem Pana. Pan i Uległa mają świadomość. używając wyłącznie określeń: „proszę pana”. iż Pan może zażądać od Uległej czegoś.19. 15. CZYNNOŚCI 16. Uległej nie wolno dotykać Pana. Uległa ma obowiązek przyjmować. które jedna ze stron uważa za niebezpieczne bądź w czynnościach wyszczególnionych w Załączniku nr 2. „panie Grey” lub innych. W takich okolicznościach Uległej wolno wykorzystać hasło . których zastosowanie Pan uzna za właściwe . czego Uległa nie jest w stanie spełnić bez ponoszenia fizycznej.

Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). W zależności od charakteru żądania będzie można użyć dwóch haseł bezpieczeństwa. co poświadczamy własnoręcznymi podpisami. z którego Uległa będzie korzystać. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas tych nocy. UWAGI KOŃCOWE 21. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. których nie spędza w towarzystwie Pana. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. My. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). wyjątek stanowią owoce. niżej podpisani. Z własnej i nieprzymuszonej woli akceptujemy warunki niniejszej umowy. Hasło bezpieczeństwa „Czerwone” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. iż Uległa znajduje się blisko granic wytrzymałości. które zostały zaakceptowane przez Pana. W przypadku wypowiedzenia tego hasła Pan natychmiast zaprzestaje wykonywanych działań. 19. iż Uległa nie jest w stanie znieść dalszych żądań. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Hasło bezpieczeństwa „Żółte” zostanie użyte w celu zwrócenia uwagi Pana na fakt. Pan: Christian Grey Data Uległa: Anastasia Steele Data ZAŁĄCZNIK NR 1 ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń.234 bezpieczeństwa („Hasło/a bezpieczeństwa”). przeczytaliśmy i w pełni rozumiemy warunki niniejszej umowy. 20. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia .

Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt. Uległa będzie prowadzić się skromnie. której charakter zostanie określony przez Pana. w sposób godny szacunku. defekacji ani ich produktów. Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu. Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. których się dopuści. ZAŁĄCZNIK NR 2 Granice bezwzględne Żadnych czynów z udziałem ognia. nie przebywając w towarzystwie Pana. jaki Pan uzna za stosowny. Trener będzie zdawał Panu relację z postępów czynionych przez Uległą. Żadnych czynów z udziałem igieł. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – w godzinach ustalonych między trenerem a Uległą. Żadnych czynów. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu.235 zakupów. noży czy krwi. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. które pozostawią na skórze trwałe ślady. w jego obecności bądź w innym czasie. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. Żadnych czynów wiążących się z bezpośrednim kontaktem ciała . Jej obowiązkiem jest świadomość. palić. Jeśli Pan wyrazi taką wolę.

ogniem lub płomieniem.236 z prądem elektrycznym (zmiennym bądź stałym). ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa uznaje za dopuszczalne? • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analneCzy krępowanie dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą jest .

zakładając oczywiście. Głośno przełykam ślinę i czując suchość w ustach. Zaraz. praktyczne.. Może jeden weekend w miesiącu powinnam mieć dla siebie. a 5 dezaprobatę: Które z poniższych typów bólu/kary/dyscyplinowania są dopuszczalne dla Uległej? • Klapsy • Bicie drewnianymi packami • Biczowanie • Bicie laską • Gryzienie • Klamerki na sutkach • Klamerki na genitaliach • Lód • Gorący wosk • Inne rodzaje/metody zadawania bólu O kurwa. Nawet nie patrzę na listę pokarmów..] pozwolenie Uległej na bezpieczną eksplorację jej zmysłowości i granic”. litości! „Służyć i być we wszystkim posłuszną”.237 • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/elementami metalowymi Jak duży ból Uległa jest skłonna znieść? W skali od 1 do 5. zaraz. W ogóle nie będę widywać Kate ani znajomych z nowej pracy. Pęka mi głowa.. że ją dostanę.. Pary nadal tak mówią? Tylko trzy miesiące – dlatego właśnie miał tyle kobiet? Nie trzyma ich zbyt długo? A może one po trzech miesiącach mają dość? Każdy weekend? To za dużo. Może wtedy. gdzie 1 oznacza akceptację. a czy przypadkiem w przysiędze małżeńskiej nie pojawia się to słowo? Posłuszeństwo? Deprymuje mnie to. kiedy mam okres – to się wydaje. Och. jeszcze raz czytam całość. We wszystkim! Kręcę głową z niedowierzaniem. Christian to mój pan! Wolno mu . Jak ja mam się na to wszystko zgodzić? I rzekomo to ja mam mieć z tego korzyść: „[.

na co ma tylko ochotę! Cholera jasna. Jedyny sposób na poznanie jego myśli. wyczerpujące. więc może to akurat nie byłoby takie złe. .. o czym myśli. zrób to. o rany. nie. szczerze mówiąc. jeśli mam być szczera. Przypomina mi się jego płonące. Może powinnam pożyczyć od Kate piżamę z różowej flaneli. Klapsy nie byłyby pewnie takie złe. Być może rano nie uznam tego za kiepski żart. nie mogę tego zrobić. przepastne i mroczne od tajemnic. Nie... podniecające. Potrzebuję czegoś milutkiego i dodającego otuchy. Ubrana w T-shirt i spodenki udaję się do łazienki. Przeglądam się w lustrze. Ma piękne oczy – zniewalające. A to ci dopiero. No. niemniej jednak upokarzające. inteligentne. okazały się. I nie wolno mi go dotykać.. „Proszę. Moja podświadomość wyjątkowo sprawia wrażenie rozsądnej i racjonalnej.. Jak by to ujął José. Chowam twarz w dłoniach. już raz związał mi dłonie. A psychicznie. Te wszystkie cielesne igraszki. „Ty chyba nie rozważasz tego na poważnie.. I te wszystkie absurdalne zasady. to mnie akurat nie dziwi. Czemu w ogóle zawracam sobie tym głowę? Nie mogę patrzeć mu w oczy. przydymione spojrzenie i zaciskam uda. za dużo tego do ogarnięcia. Nie da się być w takim związku. Jestem wykończona. Coś takiego byłoby absolutnie niedopuszczalne. gdzie myję zęby. które minionej doby stały się moim udziałem. Wstaję z łóżka i szybko się przebieram. Wzdrygam się na myśl o chłostaniu czy biczowaniu. Nie wypożyczy mnie innemu Panu – niech mu to nawet nie przejdzie przez myśl...238 robić ze mną to. Muszę się przespać. Wewnętrzna bogini podskakuje i klaszcze w dłonie jak pięciolatka. naprawdę podniecające. hmm. Choć... To było. inaczej skończymy w towarzystwie stada kotów i twoich powieści”. ale lubię mu patrzeć w oczy. kogo ja oszukuję? Nigdy nie wiem.”. A krępowanie? Cóż. prawdziwe popieprzenie.

wpatrując się w sufit. Pomyślę o tym rano. kiedy trochę przejaśni mi się w głowie. ale uspokajam się myślą. Śpisz jak zabita. przynajmniej w ten weekend dostałam to. W głowie mi się to wszystko nie mieści. – Ana.. żałuję. Chcę zrobić to znowu. Może gdybym się zgodziła tylko na seks. Może odniósł mylne wrażenie podczas tamtego wywiadu. I znowu. Moja wewnętrzna bogini przestaje skakać i na jej twarzy pojawia się pogodny uśmiech. owszem. jutro będzie nowy dzień. Otwieram niechętnie oczy. Matko Boska. Nazajutrz budzi mnie Kate. poszedłby na to? Podejrzewam. który mi się spodobał. musi występować w pakiecie z cholerną umową. gaszę światło i leżę. Obie wiemy. wołam cię i wołam. Moja współlokatorka nie tylko już wstała. Kładę się do łóżka. że w ogóle go poznałam. że to kłamstwo. jego ciała wewnątrz mojego.. że to akurat podlega dyskusji. Wracam do sypialni. Chowam te obraźliwe dokumenty do plecaka. Cóż.” – mówi bezgłośnie. Zerkam na budzik.. spałam bite dziewięć godzin. Jutro. Jestem nieśmiała. . pejczem i całą masą problemów. ale i zdążyła pobiegać. gdzieś głęboko. przez który przewijają się łóżka z czterema kolumienkami i kajdanami oraz przepastne szare oczy.239 Jedyny mężczyzna. czego chciałam. Zamykam oczy i odpływam w mocny sen... Och... kiwając z zadowoleniem głową. aby mną rządziła – ale czy to to samo? No a te granice względne. „O tak. Oblewam się rumieńcem na wspomnienie jego dłoni i ust na mym ciele.. ale uległa? Pozwalam Kate. głęboko. O święty Barnabo... Jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Ósma rano. Moja wewnętrzna bogini kręci głową. Zamykam oczy i czuję znajome rozkoszne zaciskanie mięśni. Jestem uległa? Może taka się wydaję. że nie.

– Panna Steele? I już wiem. proszę pani. – Mam dla pani przesyłkę. – Naprawdę? O tej porze? – Ja tylko wypełniam polecenia. – Ale co? – Wstawaj. – Kate wycofuje się do kuchni.240 – Co się stało? – mamroczę sennie. Czy on właśnie nazwał mnie panią? Postarzałam się przez noc o dziesięć lat? Jeśli tak. Musisz podpisać. – Obdarza mnie czarującym. zawodowym uśmiechem. Wygląda interesująco. . to przez tę umowę. ale muszę to rozpakować i zademonstrować działanie. Gramolę się z łóżka i sięgam po wiszący na drzwiach szlafrok. – Zaparzę ci herbatę. – Tak – odpowiadam ostrożnie. To coś dużego. Przeskakuje z podekscytowaniem z nogi na nogę. – Dzień dobry – bąkam. W objęciach piastuje spore pudło. a potem wybiega do salonu. od kogo jest ta paczka. W salonie czeka na mnie elegancki młody człowiek z włosami zebranymi w kucyk. – Przyszedł jakiś facet z przesyłką dla ciebie. Krzywię się z odrazą.

– Och. Nie w takich celach. Czemu mnie to nie dziwi? Wzdycham głośno. – No a jakżeby inaczej. Pierwszy raz. Chciał wypróbować ten model. że możesz korzystać z mojego. Laptop jest srebrny. że też dobrze spała tej nocy.241 – Okej. – Co to jest? – pyta z ciekawością. do Kate. co to takiego? – MacBook Pro. błyszczący i naprawdę śliczny. – Ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach. – Laptop od Christiana. dobrze? Udaję się do kuchni. . ale Kate połyka haczyk. Ma bardzo duży ekran. Christian Grey lubi życie w wielkiej skali – myślę o jego salonie i całym apartamencie. proszę pani. – Ma najnowszy system operacyjny i pełną gamę programów. – Proszę go rozstawić na stole. tylko mi go pożycza. Oczy jej błyszczą i widać. – Przewracam oczami. to zupełna nowość firmy Apple. – Dlaczego przysłał ci laptop? Przecież wiesz. – Marszczy brwi. Podaje mi kubek z herbatą. udało mi się nabrać Katherine Kavanagh. Wymówka mało przekonująca. O matko.

próbując ukryć uśmiech. – Cóż. Powiedz mi tylko.242 do tego twardy dysk o pojemności półtora terabajta. i skonfigurowałem już pani konto. Wzdycha.. Mam adres mejlowy? Pokazuje na ikonkę na ekranie i dalej do mnie mówi. jest tu łącze bezprzewodowe. ma więc pani mnóstwo miejsca. – Patrzy tęsknie na laptop. To cacko jest gotowe do działania. – I może do surfowania przepraszająco ramionami. Jakoś nie jestem w stanie zachować powagi.. – Moje konto? – Pani nowy adres mejlowy. – Sprzęt nowej generacji. Nie mam pojęcia. ewentualnie biżuterię – mówi znacząco. do reszty dojdę sama. Moja przyjaciółka na widok laptopa gwiżdże z uznaniem. – Unosi brwi. – Większość kobiet dostaje kwiaty. No i jeszcze trzydzieści dwa giga RAM-u. Obie zaczynamy po necie? – Wzruszam . ale jego słowa zamieniają się w biały szum. praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. o czym mówi i jeśli mam być szczera. do pisania mejli. W końcu od czterech lat korzystam z laptopa Kate. jak się to włącza i wyłącza. – Mejli! – zachłystuje się. Do czego będzie go pani wykorzystywać? – Eee. w ogóle mnie to nie interesuje.

że ten komputer został mi wypożyczony. Kończy i prosi mnie o podpis na kwicie. że odpowiednio wykorzystasz ten laptop.Ufam. ja siadam z kubkiem herbaty i otwieram program pocztowy. chętnie do tego czasu odpowiem e-mailowo na wszelkie pytania. a pan od komputera patrzy na nas speszony.243 chichotać. że dobrze spałaś. 23:15 Adresat: Anastasia Steele Droga panno Steele. Grey Enterprises Holdings. Mam nadzieję. Rozumiem. zatem nie jest mój. Ana Niemal natychmiast otrzymuję odpowiedź. Klikam: „odpowiedz”. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer Data: 22 maja 2011. Mam mejla od Christiana Greya! Otwieram go nerwowo. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) Data: 23 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (pożyczony) . Christian Grey Prezes. 8:20 Adresat: Christian Grey Spałam bardzo dobrze. Serce podchodzi mi do gardła.Gdybyś miała taką potrzebę. dziękuję – z jakiegoś dziwnego powodu – Panu. Inc. tak jak rozmawialiśmy. Czekam z niecierpliwością na środową kolację. I oto czeka na mnie mejl od Christiana. Gdy Kate odprowadza go do drzwi.

PS. o co mogłabym go spytać w mejlu. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój nowy komputer (a jednak pożyczony) Data: 23 maja 2011. Znika niepokój związany z umową. Uśmiecham się. proszę Pana. Masz w związku z tym jakieś pytania?Christian GreyPrezes. ale raczej się nie nadają do takiego sposobu komunikacji. Nie chcę ani nie potrzebuję komputera na czas nieokreślony. Zamykam komputer. panno Steele. poza tym niektórzy z nas muszą pracować zarobkowo. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dociekliwość Data: 23 maja 2011. 8:26 Adresat: Anastasia Steele Na razie. Inc. 8:25 Adresat: Christian Grey Mam wiele pytań. Grey Enterprises Holdings.Christian GreyPrezes. Jak mam się oprzeć wesołemu Christianowi? Spóźnię się do pracy. Miłego dnia. Przysłał mi mejl! Zachowuję się jak małe. zastanawiam się. Cóż. Inc. niepoważne dziecko. 8:22 Adresat: Anastasia Steele Komputer został wypożyczony. Na pewno lepiej coś takiego omówić twarzą . to mój ostatni tydzień – państwo Claytonowie dadzą mi pewnie trochę luzu. Ja też pracuję zarobkowo. Na czas nieokreślony. Myjąc włosy. Ana. ciągle mimowolnie uśmiechnięta. To silniejsze ode mnie – uśmiecham się. że przeczytałaś otrzymane ode mnie dokumenty. Pędzę pod prysznic. szczerząc się jak idiotka. mała.Z Twojego tonu wnoszę.244 Data: 23 maja 2011. Odpowiedź pojawia się natychmiast.

Gdy idziemy spacerkiem do pobliskiej kafejki. – Naprawdę mi wybaczyłaś? – José. – Umieram z głodu. wsuwam mu rękę pod ramię. – Ściskam go na powitanie. Wpada do sklepu jak rozbrykany ciemnooki szczeniak. kogo znam i rozumiem. – Jasne.. Ana – bąka.. wiesz. że wychodzę na lunch. – Hej. Jestem w pracy. normalność. a nie. że nie potrafię długo się na ciebie gniewać. O jedenastej dzwoni José. – Obdarza mnie tym swoim latynoskim uśmiechem. Uśmiecha się szeroko. a ja nie potrafię się na niego gniewać. – Cześć. José przyjaciel. José jest punktualny. Powiem tylko pani Clayton. Ktoś. to jak będzie z kawą? – Mówi jak dawny José. szybko żegnam z Kate i pędzę rozpocząć ostatni tydzień pracy u Claytona. – Hej. Uch.. – Ana.. jak nazwał go Christian? Zalotnik. Szybko się ubieram.245 w twarz. . powiedzmy o dwunastej? – No to do zobaczenia. Możesz tu podjechać. Rozłącza się. José. a ja wracam do wykładania pędzli na półki i do myślenia o Christianie Greyu oraz jego umowie. A gdyby ktoś włamał mu się do skrzynki? Rumienię się na samą myśl o czymś takim. Jestem taka wdzięczna za jego.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. Z radości aż podskakuję na krześle.Mam nadzieję..246 Nie mogę się doczekać powrotu do domu i wymieniania mejli z Christianem.. No i proszę.Niezwykle się cieszę. więc włączam nowy laptop i uruchamiam program pocztowy. Nadawca: Christian Grey Temat: Praca zarobkowa Data: 23 maja 2011. Grey Enterprises Holdings. Kate gdzieś wyszła. że miała Pani przyjemny dzień. Klikam: „odpowiedz”.Christian GreyPrezes. w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Inc. Inc. proszę Pana.Christian GreyPrezes. Nadawca: Christian Grey Temat: Bierz się do pracy! Data: 23 maja 2011. 17:48 Adresat: Christian Grey Tak. Ana. Dziękuję. 17:24 Adresat: Anastasia Steele Szanowna Panno Steele. 17:50 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie. nie zajmujesz się szukaniem informacji w sieci. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedogodność .Pisząc mejle. No i może zacznę ten swój internetowy research. że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie.

Chciałabym dostać drugą szóstkę. od czego mam zacząć?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Niecierpliwość Data: 23 maja 2011. Odpalam Google. .Ana Śmieję się w kułak. proszę przestać przysyłać mi mejle. Grey Enterprises Holdings..Proszę przestać pisać mejle do mnie – i brać się za odrabianie pracy domowej. 17:59 Adresat: Christian Grey Panie Grey. Christian Grey właśnie z przymrużonym okiem.poproszę o sugestie. abym mogła się zabrać za zadanie domowe. 17:55 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele.Koniec z mejlami. chyba że masz jakieś pytania. Inc.Chciałbym dać drugą szóstkę. 17:53 Adresat: Christian Grey Panie Grey.Zrozumiano?Christian GreyPrezes.. Inc. O rety.)Christian GreyPrezes.247 Data: 23 maja 2011.Zawsze zaczynaj od Wikipedii. 18:02 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Grey Enterprises Holdings. mi przysłał emotikona Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szukanie informacji w Internecie Data: 23 maja 2011.Pierwszą otrzymała Pani naprawdę zasłużenie..

Pół godziny później mam lekkie mdłości i szczerze mówiąc – jestem zaszokowana.. 18:06 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. a jakaś część mojej istoty. nie masz pojęcia jak bardzo. Muszę to wszystko przemyśleć. czy potrafiłabym to robić? Potrzebuję przestrzeni. . Ale czy dla mnie? Jasna cholera. to właśnie Christian wyprawia w Czerwonym Pokoju Bólu? Siedzę. Czy naprawdę chcę o tym wszystkim wiedzieć? Jezu. z którą zaznajomiłam się dopiero niedawno. 18:04 Adresat: Christian Grey Tak jest. proszę Pana. ta bardzo wilgotna i integralna część. Inc. wpatrując się w ekran. jest mocno podniecona. Grey Enterprises Holdings. O rany..No. Do roboty. Sprawdzam w Wikipedii słowo „Uległa”. niektóre z tych rzeczy są niezłe.Bardzo Pan apodyktyczny..Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Sprawujący kontrolę Data: 23 maja 2011. może już żywisz pewne podejrzenia..248 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Apodyktyczny! Data: 23 maja 2011.Christian GreyPrezes.

jestem w takim nastroju. spodnie od dresu i T-shirt. ale czy na jego zasadach? Po prostu nie wiem. które przywołują. Zakładam paskudne.249 ROZDZIAŁ DWUNASTY Po raz pierwszy w życiu dobrowolnie idę pobiegać. Na mój widok z wrażenia prawie upuszcza torby z zakupami. Do uszu ryczy mi Snow Patrol. Zabieram także iPoda. Szczerze mówiąc. co jest dopuszczalne. Biegnę przez park. Włosy związuję w dwa kucyki. Może powinnam ponegocjować. bym dała radę przebiec choćby dwa. czego się mogę po nim spodziewać i czego on oczekuje ode mnie – całkowitej uległości. Kate właśnie wysiada z samochodu. Niewykluczone poza tym. I co ja mam zrobić? Pragnę go. w ogóle nieużywane adidasy. rumieniąc się na wspomnienia. Jestem gotowa mu ją dać? Czy w ogóle jestem do tego zdolna? . że despota by mi odmówił. Macham jej i nie zatrzymuję się. Tak sobie myślę. Ale to osiem kilometrów. Kiedy zamykam za sobą drzwi. Christian na pewno to wie. a co nie. a nie sądzę. że to po prostu określenie kryteriów i granic relacji. że mogłabym pobiec do hotelu Heathman i zażądać od tego despoty seksu. a takiego upokorzenia bym nie zniosła. Umowa pokazuje. Oddalam się w kierunku niebieskawozielonego zmierzchu. Punkt po punkcie przeanalizować tę absurdalną umowę i zdecydować. Ana Steele w adidasach. że pod względem prawnym umowa jest nieważna. Muszę pobyć sama. Muszę się pozbyć nadmiaru osłabiającej energii. Nie jestem w stanie dłużej siedzieć przed cudem techniki i dowiadywać się kolejnych niepokojących rzeczy. Dzięki researchowi wiem. żeby nie wzięła mnie w krzyżowy ogień pytań.

Muszę przesłać mu mejlem swoje przemyślenia. że je ma. Kate była na zakupach ciuchowych przed wyjazdem na Barbados. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zaszokowana studentka Data: 23 maja 2011. Przy niej tak bardzo sobie uświadamiam własne niedoskonałości. następnie wracam truchtem do mieszkania. ale zabieram swój żałosny. że został uwiedziony w tak młodym wieku? Po prostu nie wiem. Kate”? Ma szczupłą figurę z krągłościami w odpowiednich miejscach. Piszę mejl do Christiana. A on uzna go za zabawny? Cholera. gdy przymierza każdy po kolei. oczyszczający oddech. . Ile razy można mówić: „Wyglądasz bosko. Och. opieram dłonie o kolana i oddycham głęboko. że nie robi tego celowo. wciągając do płuc życiodajny tlen. Czuję. Wiem. ale i tak każe mi siąść i wydawać opinie. Zatrzymuję się przy wysokim świerku. Klikam „wyślij”. Christian Grey nie słynie z poczucia humoru. pewnie nie. Głównie bikini i dobrane do nich sarongi. Muszę mu powiedzieć. Biorę głęboki. to takie oczyszczające. Nadal stanowi dla mnie zagadkę. śmiejąc się z tego żarciku. dość już widziałam. a w środę będziemy je mogli przedyskutować. Ana. Może posunęłam się za daleko. a co nie. 20:33 Adresat: Christian Grey Okej. Ale ja wiem. Tak. miałam okazję się o tym przekonać.Miło było Cię poznać. We wszystkich będzie wyglądać fantastycznie. Zabieram ze sobą srebrny cud techniki i stawiam na biurku. jak moje postanowienie się umacnia.250 Dręczy mnie jedno pytanie – dlaczego Christian jest właśnie taki? Dlatego. Czekam na odpowiedź. spocony tyłek do sypialni pod pretekstem pakowania. co wchodzi w grę.

– Uznałem. być może dostrzegam kątem oka jakiś ruch. że Christian rzuci wszystko i się tu zjawi. jak wygląda twoja sypialnia – mówi. Nie jestem w stanie wydusić z siebie ani słowa. . klejąca się. może jednak uznał mój mejl za zabawny? Kiwam głową. Krzywię się z rozdrażnieniem i wkładam do uszu słuchawki. Wyciągam słuchawki i zamieram. Może gdzieś wyszedł. Kurwa! – Dobry wieczór. dlaczego unoszę głowę. – Zastanawiałem się. no a on wygląda jak zawsze olśniewająco. siedzę przy biurku. okazuje się. że też Kate musiała tak go wpuścić bez ostrzeżenia. Nie wiem. Minęło dziesięć minut. i czekam. Mija dziewiąta i nic. że twój mejl wymaga osobistej odpowiedzi – wyjaśnia sucho. W jego oczach tańczą iskierki rozbawienia. jestem nieumyta. a z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Aby zagłuszyć rosnący niepokój. nie mam pojęcia. Christian Grey siedzi właśnie na moim łóżku. Otwieram usta. Zerkam na budzik. Ma na sobie szare spodnie i białą koszulę. Nadal nie mogę wydobyć z siebie głosu. a potem je zamykam. – Mogę usiąść? – pyta. Zaczynam od książek. ponownie czytam umowę i dopisuję swoje uwagi. zabieram się za to. przyglądając mi się uważnie... – Głos ma spokojny.251 Czekam. Nawet przez ułamek sekundy nie spodziewałam się. czym wyłgałam się od prezentacji Kate – za pakowanie. Dociera do mnie. Anastasio. że nadal mam na sobie spodnie od dresu. Cholera. Słuchając Snow Patrol. ale kiedy to robię. Obraca w palcach kluczyki do samochodu. Dzięki Bogu. że Christian stoi w drzwiach mojej sypialni.

Mój pokój jest funkcjonalny. że to był żart.? Uśmiecha się do mnie. Kiepska sprawa – mam do wyboru drzwi albo okno. obmyślając drogę ucieczki. Ściany są jasnoniebiesko-kremowe. – Bardzo tu pogodnie i spokojnie – stwierdza. Mrugam . ale przytulny: meble z białej wikliny i białe podwójne łóżko z kutego żelaza. To akurat wiem. – Nie.. zaścielone patchworkową narzutą zrobioną przez mamę. W końcu rdzeń przedłużony przypomina sobie.. Nie.. Nie w tej chwili. co naprawdę chciałabym powiedzieć. – Mieszkam nadal w Heathmanie. – Głos mam cichy. do czego służy mowa. raczej nie zrobi to na nim najlepszego wrażenia. która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością. że mi odpowiesz mejlowo. – Sądziłam. czyżbym go uraziła? Wlepiam wzrok w dłonie. dziękuję.. lekko przekrzywiając głowę. – Celowo przygryzasz dolną wargę? – pyta głucho. żałosny. – A więc „miło” było mnie poznać? O w mordę. kiedy ty tu jesteś. – Obdarza mnie olśniewającym uśmiechem. Jak ja się teraz z tego wyplączę? Jeśli mu powiem.252 Rozglądam się. – Napijesz się czegoś? – Uprzejmość wygrywa z tym. Anastasio. – Skąd.

– Nie przypominam sobie. co mi robi. – Pomyśleć o czym. Serce wali mi jak młotem. Czuję się jak krążąca wokół ognia ćma. Anastasio? – Palce zataczają powolne kółka. – Uczęszczałem do szkoły niedzielnej. Anastasio? – O tobie. a on doskonale wie. – Nie sądziłam.. – Potrzebowałam czasu. Oblewam się rumieńcem. Przechyla się i powoli zdejmuje mi gumkę z jednego kucyka. – Dlaczego. – Robiłam to bezwiednie – bąkam. Obserwuję zahipnotyzowana. Dużo się tam nauczyłem. jak jego dłoń biegnie do drugiego kucyka. rytmicznie pociągają za ucho. Oddech mam płytki i nie jestem w stanie się ruszyć. Anastasio. pociąga za gumkę. Christian siedzi tak blisko mnie. że znasz Biblię. – I doszłaś do wniosku. Czuję między nami przyciąganie.253 powiekami i uwalniam wargę. ten rozkoszny prąd wypełniający przestrzeń wyładowaniami. – Głos ma miękki i melodyjny. następnie przeczesuje palcami włosy. oczy ma niemal grafitowe. aby w Biblii była mowa . – A więc postanowiłaś poćwiczyć. a po chwili delikatnie. Delikatnie zakłada mi włosy za ucho. aby pomyśleć – szepczę. To takie zmysłowe. uwalniając włosy. łokcie opiera na kolanach. że miło było mnie poznać? Masz na myśli poznanie w znaczeniu biblijnym? O cholera..

może ciebie uczono z jakiegoś Usta wygina w półuśmiechu. Usta ma rozchylone – czeka. Wykonuję ruch wyprzedzający i sama rzucam się na niego. Wolną ręką Christian przytrzymuje mi twarz. – Co ty na to. w uszach czuję dudnienie krwi. rzucając mi wyzwanie. Nie Kate w skąpym bikini. a jego usta szukają moich. Czuję go wzdłuż całego ciała. panno Steele? Jego spojrzenie wwierca się we mnie. Być nowoczesnego tłumaczenia. Moja wewnętrzna bogini tak promienieje. że powinienem i przypomnieć ci. ale sekundę później leżę na łóżku z rękami przygwożdżonymi nad głową. Ten piękny mężczyzna pragnie mnie. pomyślałem sobie. Mnie. właśnie mnie. nie występnej Mrs Robinson. – Ufasz mi? – pyta bez tchu. Otwieram oczy i widzę. nie jednej z piętnastu. Z kieszeni spodni wyjmuje srebrzystoszary jedwabny . przyjechać O kuźwa. Kiwam głową. serce obija mi się o żebra. Pragnie mnie. Wpatruję się w niego z otwartymi ustami. Jego palce przesuwają się z ucha do brody. że wpatruje się we mnie. jak do tego dochodzi. Christian przerywa pocałunek. że zdołałaby oświetlić całe Portland. a ja upajam się jego siłą. Oczy mam szeroko otwarte. – Cóż. władczy i nieustępliwy. a ja wpatruję się w nie jak zahipnotyzowana. jak „miło” było mnie poznać. W głębi mego brzucha wybucha niegasnące pożądanie. I nie mam pojęcia. Jego język wdziera się do środka.254 o klamerkach na sutki. gotowy do ataku.

W jego spojrzeniu triumf miesza się z uczuciem ulgi. Ledwie jestem w stanie się opanować. wyciąga spode mnie narzutę i kołdrę i kładzie z powrotem. jak to na mnie działa. – Przygryzasz wargę.. co robi. – Powoli oblizuje usta. Niedawno biegałam. nogi też ci skrępuję. Och – jaką założyłam dziś bieliznę? Unosi mnie. Bądź cicho. leżąc . Wiesz. i niesamowicie mnie to podnieca. Jeśli zaczniesz głośno protestować. Zaknebluje mnie! Kate! Nieruchomieję. Anastasio. Przerywa to. próbując go odepchnąć. O nie. Anastasio. nie. siadając na mnie okrakiem i krępując nadgarstki. Nigdzie się nie wybieram. czy węzeł jest wystarczająco mocny. – Jeśli będziesz się rzucać. a potem sprawnie zsuwa ze mnie spodnie. Zsuwa się ze mnie i staje obok łóżka. Katherine nasłuchuje pewnie teraz pod drzwiami. do łóżka. moje stopy. ale tym razem drugi koniec krawata przywiązuje do jednego ze szczebli w moim białym łóżku. Patrzy na mnie oczami pociemniałymi z pożądania. w sensie dosłownym. tym razem na samym prześcieradle. który pozostawia na mojej skórze odbicie splotu. – Tak lepiej – mruczy i uśmiecha się szelmowsko. – Ostrzegawczym gestem przesuwa palcem wskazującym po moich ustach. Schyla się i zaczyna rozwiązywać sznurówkę jednego adidasa. – No dobrze. TEN krawat. Nie.. Porusza się bardzo szybko... Jestem przywiązana.255 krawat. zaknebluję cię.. Zdejmuje mi buty i skarpetki.. – Nie – protestuję. Sprawdza. O rany.

Po chwili do moich wlewają się kolejne krople. jak i usta Christiana są chłodne. Słyszę ciche skrzypnięcie otwieranych drzwi.. Co to za drink? Christian zamyka drzwi i zdejmuje spodnie. . ale go ze mnie nie zdejmuje. To takie niespodziewane. To uderzający do głowy afrodyzjak.. Nachyla się nade mną. niemal leniwie. lecz zwija go aż do szyi. Ponownie siada na mnie. – Myślę. Powoli. Co to? Wraca. jak Christian porusza się z gracją po moim pokoju. – Chce ci się pić. ponieważ wcześniej było w jego ustach. Idę po coś do picia. tak że on widzi moje usta i nos. ale oczy mam zasłonięte. że za dużo widziałaś. podciąga T-shirt. – Dyszę. Słyszę jakieś głosy i wiem.256 bezradnie i patrząc. takie palące. mimo że zarówno płyn. że jest nagi. czego się spodziewam. Opadają na podłogę i wiem. że rozmawia z Kate – o nie. odgłos kroków i stukających o szkło kostek lodu. a potem on się pochyla i mnie całuje.. – Jeszcze? – pyta szeptem. Białe wino. Coś do picia. Co ona powie? Słyszę jakieś stuknięcie. – Mhm – mruczy z zadowoleniem. jest praktycznie nagi. wlewając do ust pyszny chłodny płyn. zdejmuje buty i skarpetki. Gdzie? Tutaj? Do Portland? Do Seattle? Wytężam słuch. a potem zakłada mi na głowę. Słyszę stukające o siebie kostki lodu. rozpina spodnie i ściąga przez głowę koszulę. ponieważ nagle zaschło mi w gardle. Ponownie siada na mnie okrakiem. a potem wstaje z łóżka. – Chichocze przebiegle. ponowne skrzypnięcie drzwi. – Tak. Kiwam głową. o matko. Wino smakuje niebiańsko. – Robi się coraz przyjemniej. Anastasio? – pyta lekko żartobliwie. całuje czule..

wylejesz wino na łóżko. Sztywnieję. O rany! – A teraz leż nieruchomo – szepcze.257 – Tylko się nie zapędźmy. Zmienia pozycję i leży teraz obok mnie. Powoli. Anastasio. Uśmiecham się szeroko. – A to jest „miłe”? – pyta. całuje i razem z winem wpuszcza do ust kawałek lodu.. Do pępka wrzuca kostkę lodu w towarzystwie schłodzonego wina. potem drugi. O nie. że masz bardzo słabą głowę. Nie mogę się powstrzymać. – Czy tak jest „miło”? – pyta. panno Steele. błagam. a stamtąd do brzucha. niespiesznie obsypuje chłodnymi pocałunkami moją szyję. uwalniając moje piersi. schodząc w dół do piersi. tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. Och. Ponownie nachyla się nade mną. Słyszę w jego głosie nutkę groźby.. Jednym palcem odciąga po kolei miseczki stanika. Robi mi się gorąco w podbrzuszu. a on nachyla się i częstuje kolejnym łykiem. które próbuje wygiąć się w łuk. Jeśli rozlejesz wino. Słyszę kolejne stuknięcie kostek lodu. Walczę ze swym ciałem. – O nie. dmuchając na jeden sutek. – Jeśli się ruszysz. Anastasio. napierając nabrzmiałym członkiem na moje biodro. ukarzę cię. Jęczę i rozpaczliwie walczę z pragnieniem uniesienia bioder. Wiemy. Odruchowo wyginam biodra. a potem czuję go . Chłodnymi ustami całuje najpierw jeden sutek.

mała – mruczy i wsuwa we mnie dwa palce.. z całych sił starając się nie ruszać. Anastasio. ssąc. lekko podgryzając. Cała reszta jest nierzeczywista. Jego kciuk zatacza kółka wokół łechtaczki. Doprowadza mnie do szaleństwa. proszę. jak się uśmiecha. – Och. . nic innego nie jestem w stanie rejestrować. Christianie. unosząc biodra. błagam.. Skórę mam tak wrażliwą. Koncentruję się jedynie na jego głosie i dotyku. Lód w moim pępku topi się. Słyszę. Słyszę. Pragnę go w sobie. a ja napieram na niego. – Och. by po chwili dotrzeć na miejsce. – Zachłanna z ciebie dziewczyna – beszta mnie łagodnie. całując mnie. Wydaję głośny jęk. – Och. – Tak szybko na mnie gotowa – mówi. I co ja mam teraz zrobić? Głośno dyszę..258 wokół prawego sutka.. natychmiast. wsuwa i wysuwa. Nic innego się nie liczy. Drażniąco powoli porusza palcami. że automatycznie unoszę biodra i ogrzany płyn wycieka z pępka na brzuch. Chłodnymi palcami gładzi leniwie mój brzuch.. Jego palce wślizgują się pod materiał majtek. gdy tymczasem lewy pozostaje w jego ustach. – Jeśli rozlejesz wino. poruszyłaś się. jak wciąga powietrze. Jęczę. Christian szybko zaczyna go zlizywać. Jestem gorąca – gorąca. mokra i spragniona. To słodka... nie pozwolę ci dojść. przejmująca tortura.. proszę pana.

. a może tak. – Wiem – mruczy.. Jęczę cichutko. Och. Nogi zaczynają mi sztywnieć. – Chcę cię dotknąć – dyszę. a może tak? Wybór jest nieograniczony – dyszy mi do ust. – To twoja kara. ciało zaczyna mi drżeć.. To takie frustrujące. – Jak mam cię przelecieć. Czy to jest „miłe”? – szepcze mi do ucha. Drugą dłoń zanurza w mych włosach i unieruchamia głowę. Robi to jeszcze raz. uwięziona w erotycznych męczarniach. wyczerpana tą słodką torturą. wyginając ciało pod jego wprawnymi palcami. Nachyla się i całuje mnie. Cofa rękę i sięga na stolik .. Anastasio? Och. cofając mnie znad krawędzi przepaści. – Czego pragniesz. Jego język naśladuje ruchy palców. Jestem bezsilna. Christian wyciąga rękę i ściąga mi T-shirt przez głowę. błagam. Anastasio? – Ciebie. – Proszę – jęczę i w końcu robi mu się mnie żal.. Christian nieruchomieje. teraz! – Mam cię przelecieć tak. tak blisko. Christian cofa rękę..259 Jęczę. – Proszę. Christianie – wołam w myślach. Tak bardzo pragnę go dotknąć. gdy napieram na jego dłoń. i jeszcze. a jego palce dalej poruszają się rytmicznie wewnątrz mnie. abym mogła go widzieć. kciuk masuje i uciska. a jednocześnie tak daleko. Mrugam w bladym świetle lampki.

stymulując się. Bierze mnie tym z zaskoczenia.. wchodzi we mnie.. i daje mocnego klapsa.... ale moje ciało reaguje na to polecenie. Patrzę jak urzeczona. jeszcze i jeszcze. Unosi brwi. Nie dam rady. – Śmiejesz się teraz? – Nie – miauczę.. badając siłę mojego pragnienia. a Christian . Anastasio. Proszę. nie. Nim zdążę zareagować. a on wchodzi we mnie i wchodzi. Christianie. Popycha mi kolana do góry. chyba nie. Już po mnie. tak że pupę mam teraz w powietrzu. wpatrując się we mnie płonącym wzrokiem. – Tak. Nie przestaje. Błagam. Klęka między moimi nogami i bardzo powoli ściąga mi majteczki. Zakłada prezerwatywę. Znowu rozpadam się na maleńkie kawałki. – No dalej. – A to jest „miłe”? – pyta.... Christianie. i wtedy znowu to się zaczyna. Przez chwilę przygląda mi się. rozpadając się pod nim na kawałki. przeleć mnie.260 po foliową paczuszkę. jeszcze raz – warczy przez zaciśnięte zęby i to niewiarygodne. przesuwając dłonią w górę i w dół swej imponującej męskości. zaciskając się wokół niego. Wydaję okrzyk – wywołany klapsem i jego nagłym wejściem. i natychmiast dochodzę.. następnie chwyta mnie i szybko obraca na brzuch. wołając jego imię. gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. gdyż ręce mam związane i muszę się wesprzeć na łokciach. Jestem kłębkiem seksualnego napięcia i pragnienia. – To miał być żart – szepczę. – Żart? – Głos ma niebezpiecznie łagodny. gdy od nowa szczytuję.

– Nie lubisz go? – Nie. a ja mam na sobie jedynie stanik. Coś nieuchwytnego przebiega mi przez głowę. . – A to było „miłe”? – pyta przez zaciśnięte zęby. Poprawiam stanik. a on uśmiecha się z wyższością. w końcu odpuszczając. Wygląda na to. panno Steele? – Uważam.261 nieruchomieje. W ogóle mi ono nie odpowiada. Rozcieram nadgarstki. gdy Christian naciąga na mnie kołdrę i narzutę. – Dobroczynny wpływ. ciężko dysząc. z głową wspartą na łokciu. A potem wraca na łóżko. w milczeniu przeżywając rozkosz. Pada na mnie. – Och. że twoje ego ma się całkiem dobrze.. – To było naprawdę miłe – szepczę. nie jestem do nich przekonana. – Ale nawet gdy wypowiadam te słowa. Leży obok mnie ubrany. – Tak myślisz? – Głos ma miękki. delikatnie rozwiązuje krawat i ściąga mój T-shirt. że ma na ciebie dobroczynny wpływ. – No i znowu używasz tego słowa. uśmiechając się z fałszywą skromnością. Wpatruję się w niego w oszołomieniu. nim udaje mi się ją rozpoznać. ale ucieka. Wstaje i od razu się ubiera. Dyszę wykończona i z zamkniętymi oczami. jakaś przelotna myśl. uśmiechając się na widok odciśniętego na nich splotu. sama nie wiem. tak? Dlaczego tak bardzo ranisz moje ego.. gdy tymczasem on powoli zsuwa się ze mnie. O rety.

– Rozumiem. Anastasio.. że się przygotowałaś. Będziesz zakładał mi obrożę? Unosi brwi. Nie podjęłam decyzji. – Stosunek przerywany. Och. Owszem. jakby z ulgą. – Nie wszystko jest zabawne. Anastasio. – Widzisz.. – Tego jeszcze nie wiem.262 – Dlaczego nie lubisz. że nie będzie żadnej dyskusji. – Rozczarowałbym się. . gdyby było inaczej. Jeszcze nigdy tego nie robiłem.. Uśmiecha się do mnie. Sądziłem. gdy cię ktoś dotyka? – Nie lubię i już. – Zamierzałam wysłać ci to w mejlu. tak? Uśmiecham się ze skruchą i wzruszam ramionami. A więc bierzesz pod uwagę moją propozycję? – Twoją niemoralną propozycję.. że gdzieś tam skrywa się w tobie poczucie humoru – uśmiecham się. powinno mnie to dziwić? Tak mało wiem na ten temat. że mówisz „nie”. Nie wiem. – Więc ten twój mejl był tylko żartem. – Przechyla się i całuje w czoło. – Widzę. wiedziałam. ale można powiedzieć. Chcę jednak omówić kilka kwestii. że mi przerwałeś.

z kim omawiasz swoje niekonwencjonalne życie. Och. – Ja tak tego nie postrzegam. – Poważnieje. ale nie ze mną. Mówiłem ci. Mogłabyś z nią porozmawiać. – Zdeprymowany potrząsa głową. wielkie dzięki – warczę. gdzieś w głębi duszy czuję chorobliwą zazdrość – jestem poruszona głębią tego uczucia. – Pani Robinson? – Pani Robinson! – Śmieje się głośno i wygląda przy tym tak młodo i beztrosko. – Nadal regularnie się kontaktujecie? – Jestem zaszokowana i nie potrafię tego ukryć. Anastasio. – Powiem jej. – Nie. Gdybyś chciała.. – Tak.263 – A tobie ktoś ją zakładał? – pytam szeptem. że tak ją nazwałaś. . – Jest więc ktoś. sama się tym zajmę. mogę cię przedstawić którejś z moich dawnych uległych. Pani Robinson stanowiła część tego życia. że jego śmiech robi się zaraźliwy. – Tak. Marszczy brwi. – Rozumiem. teraz się przyjaźnimy. Że co? Czy on celowo próbuje mnie zdenerwować? – Tobie wydaje się to zabawne? – Nie.. – Głos mam zduszony. będzie zachwycona.

– Anastasio. – A więc teraz nie chcesz porozmawiać? O tej umowie? . – No to mamy kolejny pierwszy raz. że nie sypiam z dziewczynami. – Tak.. To się więcej nie powtórzy. – Zostaniesz na noc? – Rano mam spotkanie w Heathmanie.. – Nie miałem zamiaru cię obrazić. – Cóż. uległymi ani z nikim. ja jestem zmęczona. – W jego niskim..264 podciągając kołdrę pod brodę. – Anastasio Steele. niewolnic. jak tam je nazywasz. – Mierzy mnie uważnym spojrzeniem. – Brak mu słów. – Zbulwersowana? – Nie mam ochoty rozmawiać z żadną z twoich byłych dziewczyn. Wydymam usta. Ostatni weekend stanowił wyjątek. ale zbulwersowana. Patrzy na mnie zaskoczony. czy ty jesteś zazdrosna? Robię się purpurowa na twarzy... Poza tym już ci mówiłem. uległych... ja.. niewolnicami. – Wyrzucasz mnie? – Unosi brwi. Pierwszy taki przypadek. rozbawiony i lekko skonsternowany. – Nie jestem obrażona. chrypliwym głosie słyszę zdecydowanie.

aby wychodził. no nie. – Odprowadzę cię. podchodzę do drzwi. Wciągając spodnie dresowe. – Podaj mi. Poczułabyś się znacznie lepiej. Po raz pierwszy uprawiałam seks na własnym terenie. no i ja także. – Nie wolno ci tak mówić. Po raz pierwszy żałuję. Za mną wychodzi Christian. które on . Potrzebuję chwili. chętnie spuściłbym ci porządne lanie. spodnie. pejcza i karabińczyków pod sufitem pokoju zabaw. Nie jestem już na niego zła i nagle robię się nieznośnie nieśmiała. a potem całuje mnie lekko w usta.. Kate nie ma w salonie. że po jego wyjściu będę musiała stawić czoło Inkwizycji Katherine Kavanagh.265 – Nie – odpowiadam z rozdrażnieniem. psze pani. – Boże. Podczas tej krótkiej trasy od sypialni do drzwi wejściowych moje myśli i uczucia ulegają transformacji. mrużę oczy. niewymagającego dziesięciostronicowej umowy. Christian niechętnie wstaje z łóżka. – Środa – potwierdzam. że nie jest „normalny” – pragnę normalnego związku. – Środa? – mruczy. Jeszcze niczego nie podpisałam. okej? – Siadam i sięgam po T-shirt. – Tak jest. – Bez powodzenia próbuje ukryć uśmiech. – Można sobie pomarzyć. w dodatku nie byle jaki seks. Podnosi je z podłogi i podaje. Nie chcę. otwieram je i wyglądam.. Chyba rozmawia u siebie przez telefon. Ale teraz czuję się jak pojemnik – puste naczynie. proszę. Anastasio? – Nachyla się nade mną i bierze pod brodę. Podnoszę gumkę do włosów. Otwieram mu drzwi i wbijam wzrok w dłonie. Włosy mam w nieładzie i wiem.

który posyłam mu w odpowiedzi. Uśmiech. wtapiając się we mnie. Oddech mu przyspiesza. że żywię do niego większe uczucie. Krzyżuje ręce na piersi i stuka z rozdrażnieniem stopą.. które czułam zaledwie parę chwil temu. „Miałaś ochotę biec do Heathmana po seks – otrzymałaś go przesyłką kurierską”. drugi bok trzyma druga. – Tak – odpowiadam. Bierze głęboki oddech. Strasznie chce mi się płakać. będę cierpieć. jego usta stają się coraz bardziej niecierpliwe. ale wiem. jest blady i po raz kolejny przypomina mi się Ikar szybujący zbyt blisko słońca. niż jestem to skłonna przyznać. a ja pragnę więcej. głos pełen napięcia. Otwierając drzwi. całuje mnie w czoło i odchodzi. a potem nachyla się i całuje mnie delikatnie. Opiera się czołem o moje czoło. – Wszystko dobrze? – pyta czule. Marszczy czoło. mówi mi. choć wcale nie mam takiej pewności.266 napełnia. Moja podświadomość kręci głową. – Środa – potwierdza. Ukłucie zazdrości. abym na niego spojrzała. Kładę mu ręce na ramionach. Wiem. moje serce obejmuje . Christian nie potrafi ani nie chce zaoferować mi więcej. dłoń przesuwa się z brody na bok głowy. Zamykam drzwi. Mam ochotę przeczesać palcami jego włosy. Coś się zmienia. gdy wsiada do samochodu. – Anastasio – szepcze. Zdecydowanym krokiem idzie w stronę zaparkowanego przed domem samochodu i przeczesuje dłonią włosy. przesuwając delikatnie kciukiem po mojej wardze. Pogłębia pocałunek. podnosi wzrok i uśmiecha się zniewalająco.. że jeśli wejdę w ten układ. jeśli ma taki kaprys. Znacznie więcej. Christian staje w drzwiach. ujmuje moją brodę i zmusza. że jemu by się to nie spodobało. Oczy ma zamknięte. – Co ty mi robisz? – O to samo mogłabym spytać ciebie – odszeptuję.

próbując rozgryźć własne uczucia. Kate uśmiecha się. – Co się stało? Co zrobił ci ten odrażający. Pociąga mnie za sobą na łóżko i obie na nim siadamy. przystojny drań? – Och. Mimowolnie się śmieję. czego bym nie chciała. – Masz koszmarne włosy „po seksie”. – Po prostu nie sądzę. Kate puka cicho. – Za to seks miałam fajny. Po policzkach zaczynają mi płynąć łzy. – No ale przecież mówiłaś. . – Bierze ze stolika szczotkę. Jej wystarcza jedno spojrzenie i przytula mnie do siebie. – Wpatruję się w palce. Kate. Wracam do sypialni. – No więc czemu zjawił się tu dzisiaj? – Wysłałam mu mejl. Co się dzieje? Ty przecież nigdy nie płaczesz. – Tak już lepiej. aby nasz związek miał jakąkolwiek przyszłość. Taki był plan. Osuwam się na podłogę i chowam twarz w dłoniach. nic. Nie potrafię. siada za mną i zaczyna powoli rozczesywać mi włosy. zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie. Otwieram drzwi.267 w posiadanie smutna i samotna melancholia. – Ana? – pyta łagodnie. że spotykacie się w środę? – Zgadza się.

Mrugam szybko powiekami i czuję. Christian się we mnie zadurzył? Akurat. mówiąc. Serce ściska mi się boleśnie. Marszczę brwi. że odpowie ci mejlowo? – Tak. – Tak. Na twarzy Kate maluje się szok. – Seksem zmusza cię do posłuszeństwa? – Kręci z dezaprobatą głową. że mocno się w tobie zadurzył. to wszystko. że kiedykolwiek uda mi się do tego doprowadzić. Szuka po prostu nowej zabawki – wygodnej nowej zabawki. Teraz to już nic nie rozumiem. żeby mnie przelecieć. to był żart. którą może zabrać do łóżka i wyprawiać z nią różne bezeceństwa. że na moje . aby wpadł? – Nie. – Prawdę mówiąc. Taka jest prawda. – A tymczasem on się zjawił osobiście. Cierpliwie wyjaśniam znaczenie mojego mejla. to genialne. – Och. Wzruszam przepraszająco ramionami. – Wygląda na to.268 – Prosząc. Nie sądziłam. – A on się zjawia? Ana. że nie chcę go więcej widzieć. – Przyszedł. – Więc sądziłaś. – Wykorzystuje seks jako broń. bez ujawniania zbyt wielu szczegółów.

269 policzki wypełza krwisty rumieniec. Och... bingo, Katherine Kavanagh, laureatko Pulitzera. – Ana, ja tego nie rozumiem, przecież mu pozwoliłaś się z tobą kochać? – Nie, Kate, my się nie kochamy, według terminologii Christiana my się pieprzymy. On się nie bawi w kochanie. – Wiedziałam, że jest w nim coś dziwacznego. Ma problem z zaangażowaniem się. Kiwam głową, tak jakbym się z nią zgadzała. A w duchu płaczę rzewnymi łzami. Och, Kate... Chciałabym móc powiedzieć ci wszystko o tym dziwnym, smutnym, perwersyjnym facecie, a wtedy ty kazałabyś mi o nim zapomnieć. Powstrzymałabyś mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. – Chyba mnie to wszystko trochę przytłoczyło – mamroczę. Niedomówienie roku. Nie chcę rozmawiać już o Christianie, pytam ją więc o Elliota. Zachowanie Katherine ulega zmianie, gdy tylko wypowiadam jego imię. Cała się rozpromienia. – Zjawi się tu w sobotę rano, aby pomóc w przeprowadzce. Czuję znajome ukłucie zazdrości. Kate znalazła sobie normalnego mężczyznę i wygląda na niesamowicie szczęśliwą. Odwracam się i ściskam ją. – Och, zapomniałam ci powiedzieć. Dzwonił twój tata, gdy ty byłaś... eee... zajęta. Podobno Bob doznał jakiegoś urazu, więc nie przyjadą z mamą na uroczystość wręczania dyplomów. Ale twój tato w czwartek przyjedzie. Masz do niego zadzwonić. – Och... mama do mnie nie dzwoniła. Z Bobem wszystko

270 w porządku? – Tak. Zadzwoń do niej rano. Teraz jest już późno. – Dzięki, Kate. Już mi lepiej. Do Raya też zadzwonię rano. Teraz chyba pójdę spać. Uśmiecha się, ale w kącikach oczu widzę niepokój. Po jej wyjściu siadam i jeszcze raz czytam umowę, robiąc przy tym notatki. Kiedy kończę, odpalam laptop, gotowa do napisania mejla. W skrzynce czeka wiadomość od Christiana. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 23 maja 2011, 23:16 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,Czekam z niecierpliwością na uwagi dotyczące umowy.A tymczasem śpij dobrze, mała.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:02 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey,Oto lista moich uwag. Czekam z niecierpliwością na środową kolację, podczas której dokładniej je omówimy.Cyfry odnoszą się do punktów umowy: 2. Nie jestem pewna, czy to wyłącznie dla MOJEGO dobra – tzn. eksplorowanie MOJEJ zmysłowości i granic. Jestem przekonana, że w tym celu nie potrzebowałabym dziesięciostronicowej umowy! To wszystko jest dla TWOJEGO dobra. 4. Jak wiesz, jesteś moim jedynym partnerem

271 seksualnym. Nie biorę narkotyków i nie miałam żadnych transfuzji. Prawdopodobnie jestem bezpieczna. No a co z Tobą? 8. Mogę rozwiązać umowę w dowolnym momencie, jeśli uznam, że nie trzymasz się wyznaczonych granic. Okej – to mi się podoba. 9. Być Ci we wszystkim posłuszną? Bez wahania przyjmować dyscyplinowanie? Musimy o tym porozmawiać. 11. Miesięczny okres próbny. Nie trzymiesięczny. 12. Nie mogę Ci poświęcić wszystkich weekendów. Mam własne życie albo będę je mieć. Co powiesz na trzy w miesiącu? 15.2. Wykorzystywanie mojego ciała w sposób seksualny i inny – zdefiniuj, proszę, słowo „inny”. 15.5. Ten cały punkt z dyscyplinowaniem. Nie jestem pewna, czy chcę być chłostana, smagana czy karana cieleśnie. Wiem, że to byłoby naruszenie punktów 2–5. No i jeszcze „z jakiegokolwiek innego powodu”. To podłe i już – a mówiłeś mi, że nie jesteś sadystą. 15.10. Jakby wypożyczenie mnie komuś innemu w ogóle wchodziło w grę. Ale się cieszę, że mam to czarno na białym. 15.14. Zasady. Więcej na ten temat później.15.19. Dotykanie samej siebie bez Twojego pozwolenia. O co ci chodzi? Przecież wiesz, że tego nie robię. 15.21. Dyscyplina – patrz punkt 15.5.15.22. Nie mogę Ci patrzeć w oczy? Dlaczego? 15.24. Czemu nie wolno mi Cię dotykać? Zasady:Sen – zgadzam się na sześć godzin. Jedzenie – nie będę jeść tego, co jest na liście. Albo jedzenie, albo ja – mówię poważnie. Ubrania – dopóki muszę nosić twoje ubrania tylko, kiedy jestem z Tobą... okej. Ćwiczenia – zgodziliśmy się na trzy godziny, a tu nadal są cztery. Granice względne:Czy możemy przeanalizować wszystko po kolei? Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia – chyba żartujesz. Gdzie i o której godzinie spotykamy się w środę? Pracuję tego dnia do piątej. Dobranoc,Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwagi Data: 24 maja 2011, 00:07 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele,To długa lista. Dlaczego jeszcze nie śpisz? Christian Grey

272 Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ślęczę po nocach Data: 24 maja 2011, 00:10 Adresat: Christian Grey Proszę pana, Proszę pamiętać, że przeglądałam właśnie umowę, kiedy zjawił się u mnie pewien lubiący rządzić innymi mężczyzna, przerwał mi i zabrał mnie do łóżka. Dobranoc.Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Przestań ślęczeć po nocach Data: 24 maja 2011, 00:12 Adresat: Anastasia Steele IDŹ SPAĆ, ANASTASIO. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Och... wersaliki! Wyłączam komputer. Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów? Kręcę głową. Z nadal ciężkim sercem kładę się do łóżka i natychmiast zapadam w głęboki, lecz niespokojny sen.

273

ROZDZIAŁ TRZYNASTY Nazajutrz po powrocie z pracy dzwonię do mamy. U Claytona dzień minął względnie spokojnie, przez co miałam zdecydowanie za dużo czasu na myślenie. Denerwuję się swoją jutrzejszą rozgrywką z Panem Kontrolerem. Martwię się też trochę, czy aby nie mam nieco zbyt negatywnego nastawienia do tej umowy. Może on to wszystko odwoła. Mama emanuje wręcz skruchą, strasznie żałując, że nie dotrze na uroczystość wręczania dyplomów. Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja. Wyzdrowieje, ale to znaczy, że musi się oszczędzać, a mama musi go teraz doglądać. – Ana, skarbie, tak bardzo mi przykro – jęczy mama do telefonu. – Mamo, w porządku. Przyjedzie Ray. – Kochanie, chyba jesteś markotna, coś się stało? – Nie, mamo. – Och, gdybyś tylko wiedziała. Poznałam pewnego nieprzyzwoicie bogatego faceta, a teraz on chce mnie wplątać w jakiś dziwny, perwersyjny układ, w którym nie mam nic do powiedzenia. – Poznałaś kogoś? – Nie, mamo. – Za żadne skarby jej tego nie powiem. – Cóż, kochanie, będę o tobie myśleć w czwartek. Kocham

274 cię... wiesz o tym, skarbie? Zamykam oczy. Dzięki jej słowom robi mi się w środku ciepło. – Ja ciebie też kocham, mamo. Pozdrów Boba, mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. – Dobrze, skarbie. Pa. – Pa. Chodzę po pokoju z telefonem w dłoni. Od niechcenia włączam niedobre urządzenie i odpalam program pocztowy. Czeka na mnie mejl od Christiana, wysłany późną nocą albo wczesnym rankiem, zależnie od punktu widzenia. Serce natychmiast mi przyspiesza i słyszę w uszach dudnienie krwi. Jasny gwint... a może powiedział, że nie, że to koniec, może odwołał kolację. Ta myśl jest taka bolesna. Odsuwam ją szybko i otwieram wiadomość.

Nadawca: Christian GreyTemat: Twoje uwagiData: 24 maja 2011, 01:27Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Po dokładnym przeczytaniu Twoich uwag chciałbym, jeśli pozwolisz, zwrócić Twoją uwagę na definicję słów „uległość” i „uległy”.1. uległośćrz. ż V, blmskłonność do ustępstw wobec kogoś lub czegoś, pokorne godzenie się z zaistniałym stanem rzeczy synonimy: posłuszeństwo, poddaństwo antonimy: nieposłuszeństwo, nieuległość2. uległyprzym.taki, który pozwala sobą kierować, poddaje się pokornie czyjejś woli, posłuszny komuś; będący wyrazem uległościsynonimy: posłuszny, poddanyantonimy: nieustępliwy, nieposłusznyProszę, miej to na uwadze podczas naszego środowego spotkania.Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Pierwsze, co czuję, to ulga. Chce porozmawiać o moich uwagach i chce się jutro spotkać.

275 Po krótkim zastanowieniu odpisuję.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Moje uwagi... A co z Twoimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:29 Adresat: Christian Grey Proszę Pana, Proszę zwrócić uwagę na synonim „poddanie” oraz „poddany”. Z całym szacunkiem chciałabym zwrócić Pańską uwagę na fakt, że jest on nieco anachroniczny. Sporo się zmieniło od czasów feudalnych.Jeśli mogę, to chciałabym także przedstawić pewną definicję, którą proszę mieć na uwadze podczas naszego spotkania:kompromisrz. m IV, D. –u1. ugoda między ludźmi, organizacjami, instytucjami lub państwami, osiągnięta dzięki wzajemnym ustępstwom: Po kilku dniach negocjacji obydwie partie doszły do kompromisu i we wtorek podpisano umowę koalicyjną.2. odstępstwo od wyznawanych zasad ze względu na oczekiwane korzyści: Większość kolegów uznała kompromis moralny, którego wymagała praca w tej redakcji, za niemożliwy do przyjęcia. łac. compromissum ’coś wzajemnie obiecanego’.Ana

Nadawca: Christian Grey Temat: A co z moimi uwagami? Data: 24 maja 2011, 18:32 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga, jak zawsze, Panno Steele. Jutro o 7:00 przyjadę po Ciebie do Waszego mieszkania. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: 2011 – kobiety mają prawo jazdy Data: 24 maja 2011, 18:40 Adresat: Christian Grey

276 Proszę Pana,Mam samochód. Mam prawo jazdy. Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu. Gdzie się spotkamy?W Twoim hotelu o 7:00?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uparte młode kobiety Data: 24 maja 2011, 18:43 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele,Odsyłam Panią do mejla z 24 maja 2011 wysłanego o godz. 1:27 i zawartych w nim definicji.Myślisz, że kiedykolwiek będziesz w stanie robić to, co Ci się każe? Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:49 Adresat: Christian Grey Panie Grey, Chciałabym samochodem.Proszę.Ana.

przyjechać

swoim

Nadawca: Christian Grey Temat: Zirytowani mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:52 Adresat: Anastasia Steele W porządku. W moim hotelu o 7:00.Spotkamy się w Marble Barze.Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Nawet w mejlu potrafi być zrzędliwy. Czy on nie rozumie, że może będę musiała szybko uciec? Co prawda mojego garbusa ciężko uznać za szybki środek lokomocji... no ale jednak – potrzebny mi własny środek transportu.

277

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nie aż tacy nieustępliwi mężczyźni Data: 24 maja 2011, 18:55 Adresat: Christian Grey Dziękuję. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Irytujące kobiety Data: 24 maja 2011, 18:59 Adresat: Anastasia Steele Proszę. Christian GreyPrezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. Dzwonię do Raya, który zaraz ma zacząć oglądać mecz Soundersów z jakąś drużyną piłkarską z Salt Lake City, więc nasza rozmowa jest na szczęście krótka. Przyjedzie w czwartek na rozdanie dyplomów. Potem chce mnie zabrać na obiad. Podczas rozmowy z Rayem robi mi się ciepło na sercu, a w gardle formuje się wielka gula. To mój constans podczas tych wszystkich romantycznych uniesień mamy. Łączy nas szczególna więź, którą bardzo cenię. Choć to mój ojczym, zawsze traktował mnie jak rodzone dziecko, i nie mogę się doczekać naszego spotkania. Tak długo się nie widzieliśmy. Jego spokój i hart ducha – tego mi teraz trzeba i za tym właśnie tęsknię. Kate i ja koncentrujemy się na pakowaniu, przy okazji opróżniając butelkę taniego czerwonego wina. Kiedy wreszcie kładę się spać, spakowawszy prawie wszystko z sypialni, jestem spokojniejsza. Wysiłek fizyczny dobrze mi zrobił i czuję przyjemne zmęczenie. Wślizguję się pod kołdrę i w mgnieniu oka zasypiam. Paul przyjechał z Princeton na krótkie wakacje przed przeprowadzką do Nowego Jorku, gdzie rozpocznie staż w instytucji finansowej. Przez cały dzień chodzi za mną, prosząc o spotkanie.

278 Strasznie mnie to irytuje. – Paul, po raz setny ci mówię, że mam wieczorem randkę. – Wcale nie masz, mówisz tak tylko, żeby się mnie pozbyć. Zawsze tak robisz. Tak... można by pomyśleć, że w końcu załapie, o co mi chodzi. – Zawsze uważałam, że umawianie się z bratem szefa to kiepski pomysł. – Pracujesz tu tylko do piątku. Jutro masz wolne. – A w sobotę będę już w Seattle, a ty niedługo jedziesz do Nowego Jorku. Będziemy tak daleko od siebie, że dalej się nie da. Poza tym naprawdę wieczorem mam randkę. – Z José? – Nie. – No to z kim? – Paul... och – wzdycham z rozdrażnieniem. Tak łatwo nie odpuści. – Z Christianem Greyem. – Nawet nie kryję irytacji. Ale udaje się. Paulowi opada szczęka i patrzy na mnie oniemiały. Hmm, już na dźwięk jego nazwiska ludzie zapominają języka w gębie. – Masz randkę z Christianem Greyem? – pyta wreszcie, kiedy mija szok. W jego głosie słychać niedowierzanie. – Tak. – Rozumiem.

279 Wygląda na przybitego, wręcz ogłuszonego i trochę mam mu za złe, że tak go to dziwi. Moja wewnętrzna bogini także. Pokazuje mu środkowy palec. A potem Paul mnie ignoruje. Równo o piątej wychodzę. Kate pożyczyła mi dwie sukienki i dwie pary butów – na dzisiejszy wieczór i na jutrzejszą uroczystość. Chciałabym bardziej ekscytować się ciuchami, ale to naprawdę nie moja bajka. A co nią jest, Anastasio? Prześladuje mnie pytanie, zadane mi niedawno przez Christiana. Potrząsam głową i decyduję się na obcisłą suknię w kolorze śliwkowym. Jest skromna i poważna – w końcu będę negocjować umowę. Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi. Jedną stronę podpinam grzebykiem, aby odsunąć je z twarzy. Maluję rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję – makijaż mnie onieśmiela. Żadna z moich bohaterek literackich nie miała do czynienia z akcesoriami do makijażu, w przeciwnym wypadku niewykluczone, że wiedziałabym więcej na ich temat. Stopy wsuwam w śliwkowe szpilki, pasujące kolorem do sukienki, i o szóstej trzydzieści jestem gotowa. – No i? – pytam Kate. Uśmiecha się szeroko. – Ależ się wystroiłaś. – Kiwa z uznaniem głową. – Gorąca laska z ciebie. – Gorąca! Miało być skromnie i poważnie. – To też, ale przede wszystkim gorąca. W tej sukience naprawdę świetnie wyglądasz, a kolor pasuje ci do cery. Ależ opina

280 ci ciało. – Uśmiecha się znacząco. – Kate! – besztam ją. – Mówię, jak jest, Ana. Całość wygląda świetnie. Będzie ci jadł z ręki. Usta zaciskam w cienką linię. Och, ty zupełnie nic nie rozumiesz. – Życz mi powodzenia. – Potrzebujesz tego na randkę? – Marszczy z konsternacją brwi. – Tak. – Cóż, wobec tego powodzenia. – Ściska mnie, a potem wychodzę. Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach. Dokładnie o szóstej pięćdziesiąt osiem podjeżdżam pod Heathmana i wręczam kluczyki parkingowemu. Patrzy pytająco na mojego garbusa, ale go ignoruję. Biorę głęboki oddech, zbieram się w sobie i wchodzę do hotelu. Christian opiera się swobodnie o bar, popijając białe wino. Tradycyjnie ma na sobie białą koszulę, a do tego czarne dżinsy, czarny krawat i czarną marynarkę. Włosy ma potargane jak zawsze. Wzdycham. Przez kilka sekund stoję w progu baru, patrząc na niego, ciesząc oczy widokiem. Rzuca nerwowe – tak mi się wydaje – spojrzenie w stronę wejścia i na mój widok nieruchomieje. Kilka razy mruga powiekami, następnie na jego twarzy pojawia się leniwy, seksowny uśmiech, na którego widok robi mi się gorąco. Mocno się koncentrując na tym, aby nie przygryzać wargi, ruszam w jego stronę świadoma tego, że ja, Anastasia Steele, Miss Gracji, mam na nogach

281 szpilki. Christian wychodzi mi na spotkanie. – Wyglądasz oszałamiająco – mruczy, po czym nachyla się i całuje mnie w policzek. – Sukienka, panno Steele. To mi się podoba. – Ujmuje moje ramię i prowadzi do usytuowanego w kącie boksu, po czym gestem przywołuje kelnera. – Czego się napijesz? Siadając, uśmiecham przynajmniej mnie o to pyta. się chytrze pod nosem. Cóż,

– Poproszę o to samo, co ty. – Widzicie! Potrafię być grzeczna i dobrze się zachowywać. Z rozbawieniem zamawia jeszcze jeden kieliszek Sancerre i siada naprzeciwko mnie. – Mają tu znakomicie zaopatrzoną piwniczkę – stwierdza. Opiera łokcie na blacie i splata palce na wysokości ust. W jego oczach błyszczą jakieś nieodgadnione uczucia. I oto jest... ten znajomy prąd, który biegnie od niego, docierając do mego wnętrza. Wiercę się zażenowana jego bacznym spojrzeniem. Serce wali mi jak młotem. Muszę zachować spokój. – Denerwujesz się? – pyta miękko. – Tak. Nachyla się ku mnie. – Ja też – szepcze konspiracyjnie. Podnoszę na niego wzrok. On? Zdenerwowany? Nigdy. Mrugam, a on uśmiecha się do mnie uroczo. Pojawia się kelner z winem dla mnie, małą miseczką mieszanki orzechów i drugą z oliwkami.

a potem bym udawał. – Uważam. tak. panie Grey? – Owszem. co sądzisz na temat dzisiejszej pogody.. Oblewam się rumieńcem. które dotykały mego ciała. że dzisiejsza pogoda była wyjątkowo przeciętna.. wszystkich jego części. – No. – Czy pan sobie ze mnie drwi. panno Steele. na co nie masz ochoty. a moje spojrzenie błądzi po tych ustach. że zmusiłbym cię do podpisania czegoś. – Wiesz.282 – No więc jak to zrobimy? – pytam. – Omówimy po kolei moje uwagi? – Niecierpliwa jak zawsze. że zgodnie z prawem należysz do mnie? – No. – Nie masz o mnie zbyt dobrego zdania. mogłam zapytać. Uśmiecha się i sięga po oliwkę. Wsuwa ją do ust. . że ta umowa w sensie prawnym jest nieważna? – W pełni jestem tego świadomy... – Uśmiecha się drwiąco. – Sądzisz. prawda? – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. panno Steele. – Zamierzałeś mi o tym w ogóle powiedzieć? Marszczy brwi. panno Steele.

że ci się nie podoba. – Takie relacje opierają się na szczerości i zaufaniu – kontynuuje. czego chcą w relacji ze mną i czego generalnie od nich oczekuję.. Moja podświadomość stuka mnie mocno w ramię. piętnastką? – Nie. to nie ma znaczenia. czy naprawdę uważasz. jak daleko jestem cię w stanie zabrać.. – Czy podobne rozmowy odbywałeś z. Co to znaczy? – To całkiem proste. nie podpisuj.. Anastasio. Kuźwa. czego chciałbym od ciebie i czego ty możesz oczekiwać ode mnie. – Dlaczego? – Bo wszystkie były doświadczonymi uległymi. czy nie. W ich przypadku trzeba było jedynie uzgodnić granice względne i tego typu szczegóły. a potem uznasz.283 – Anastasio. O rany. w umowie jest aż nadto punktów. Reprezentuje układ. eee. jak daleko jestem w stanie się posunąć. Wiedziały. gdybyś zdecydowała się uciec? Upijam spory łyk wina. a więc się zaczyna. jeśli nie potrafisz być ze mną szczera. „Nie pij za dużo”. które umożliwią ci odejście. że ciągałbym cię po sądach. który chciałbym z tobą stworzyć. Jeśli ci się to nie podoba. Jak daleko jest mnie w stanie zabrać. Ufasz mi czy nie? – Jego oczy płoną. czy umowa jest nieważna. Jeśli podpiszesz. wtedy to się nie uda. – Macie jakiś swój sklep? Globalną sieć? . Nawet gdyby była prawnie wiążąca.. – Jeśli mi nie ufasz w kwestii tego.

– Niezupełnie. – Nie – mówię cicho. Możemy zjeść tutaj albo w moim apartamencie. Pamiętam. O nie.. Anastasio. jak się zirytował. Jak wolisz? – Myślę. – W takim razie jak to działa? – O tym właśnie chcesz rozmawiać? A może przejdziemy do sedna sprawy? Do twoich uwag? Przełykam ślinę. – Jadłaś coś dzisiaj? Piorunuję go wzrokiem. Uczciwość. – Nie. Mruży oczy.. na neutralnym gruncie. jedzenie.. Czy mu ufam? Do tego się właśnie wszystko sprowadza? Do zaufania? No ale to powinno przecież obowiązywać obie strony. – Jesteś głodna? – pyta. moja . Kuźwa. odpowiedź mu się nie spodoba. – Musisz jeść. że powinniśmy pozostać w miejscu publicznym.. odrywając mnie od rozważań.284 Śmieje się. kiedy zadzwoniłam do José.

– Zabierz swój kieliszek – dodaje. czy potrafię . srebrnymi sztućcami i bukietem białych róż. – Naprawdę sądzisz. Zerkam na niego. Kelner odsuwa dla mnie krzesło i siadam. Cholera. wyciągając do mnie rękę. – Chodź. Marszczę brwi. Nie jestem pewna. czuję ulgę. że to robię. Ten wyłożony drewnem pokój ma swój finezyjny urok. Nie miejsce publiczne. Mam nadzieję. Idziemy za nim przez część z pluszowymi kanapami do ustronnej sali jadalnej. Kładzie mi na kolanach serwetkę. ale urządzone z przepychem. – Mam taką nadzieję. tędy. zarezerwowałem nam prywatną salę jadalną. – Panie Grey. – Złożyłem już zamówienie. Podchodzi do nas mężczyzna w liberii Heathmana. – Uśmiecha się do mnie enigmatycznie i wstaje. Nawet nie wiem. – Nie przygryzaj wargi – mówi szeptem. że nie masz nic przeciwko. a potem po schodach na półpiętro. Prowadzi mnie przez bar. Christian siada naprzeciwko mnie.285 Uśmiecha się sardonicznie. że to by mnie powstrzymało? – W jego głosie pobrzmiewa zmysłowa groźba. proszę. Tylko jeden stolik. Christian puszcza mnie i ujmuje za łokieć. Pod połyskującym żyrandolem ustawiono stolik z kryształowymi kieliszkami. Otwieram szeroko oczy i ponownie przełykam ślinę. Pomieszczenie jest nieduże. Szczerze mówiąc. Podaję mu dłoń i staję obok niego.

ja też robię je regularnie co sześć miesięcy. Mrugam zaszokowana. Moja polityka to zero tolerancji dla narkotyków i wśród pracowników przeprowadzam wyrywkowe testy na ich obecność. Wszystkie wyniki mam w porządku. Korzyść jest obopólna. w moim łóżku. Christian wydaje się taki poważny. – Nigdy nie miałem transfuzji krwi. Naprawdę jest przepyszne. Christian Grey dobrze wybiera wino.. Już wcześniej o tym wspomniałem. Czy taka odpowiedź ci wystarcza? Kiwam głową.. Jakoś opuszcza mnie odwaga. Zmienię to. Rumienię się na to wspomnienie.. – Następny punkt. Mój mejl. jaki od niego otrzymałam. – Punkt 2. to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. – Sięga do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjmuje złożoną kartkę. to dopiero szczyt kontroli. będziemy to omawiać punkt po punkcie. na czym stanęliśmy? – Na sednie sprawy. – Cóż. Zgoda.. No dobrze. Przypomina mi się ostatni łyk. Mrugam. twoje uwagi. A niech mnie. że potrafisz być zgodna. – Upijam kolejny łyk wina. O matko. wszystkie moje poprzednie partnerki miały robione badania krwi. – Moje zdrowie seksualne – kontynuuje. Posiłkuję się jeszcze jednym łykiem wina. – Tak. Nigdy nie brałem narkotyków. – Nie. oczywiście. – Miło wiedzieć.286 podejmować kolejne decyzje. Jeśli mam być szczery. .

podnoszę do ust i przechylam. zamówił ostrygi na lodzie. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo. Smakuje morzem. – Mam nadzieję. och. Uśmiecha się szeroko. Christian przygląda mi się uważnie. – No i? – Zjem więcej – odpowiadam sucho. do czego nawiązuje. . Anastasio. Przygryzam wargę i wyraz jego twarzy natychmiast ulega zmianie. pyszna. – Wpatruje się we mnie i wiem. że sobie poradzisz. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. cierpkość cytryny. a potem podnosi ją do ust. wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny. Jeśli jednak odejdziesz. Oblizuję wargi. Okej. Tak żebyś miała tego świadomość. – Śmiało – zachęca. – Naprawdę? Cóż. że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian. Nie powstrzymam cię. – Nigdy. wyciskam na nią cytrynę. – Uśmiecha się. to będzie koniec. Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Wygląda wtedy tak młodo. Myślę. Ta myśl jest zaskakująco bolesna. – Okej – mówię cicho.. – Sięga po jedną. – Mhm.287 Możesz odejść w każdej chwili. sól. – Nigdy ich nie jadłam. – W jego oczach błyska rozbawienie.. Biorę do ręki moją pierwszą w życiu ostrygę. – Więc tego się nie żuje? – Nie.. Jeśli odejdę. Patrzy na mnie surowo. Robię się szkarłatna na twarzy. to będzie koniec. Ześlizguje mi się do gardła.. morska woda. Anastasio.

że zrobisz mi krzywdę. – Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. To było dawno temu. że to zrobię? Przekroczę granice. Właściwie to jedno z twoich pytań. aby przestał. Potrzebuję tego. aby tak było. – Ale martwię się tym. po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. – Wybrałeś je celowo? To słynny afrodyzjak? – Nie. które jesteś w stanie znieść? – Mówiłeś. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno. a ja sięgam po kolejną ostrygę. – Jaką krzywdę? – Fizyczną. – Owszem. On reaguje tak samo.. Unoszę rękę. że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę. to była pierwsza pozycja w menu. błagając. chcę. – Naprawdę sądzisz. – I duchową. o kurczę.288 – Grzeczna dziewczynka – mówi z dumą. – Co jej zrobiłeś? – Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw.. . że ty na mnie reagujesz tak samo – odpowiada z prostotą. Myślę. Z tobą nie potrzebuję afrodyzjaków. że to wiesz i myślę. Anastasio. – No więc na czym skończyliśmy? – Zerka na mój mejl. Potraktuj to jak odgrywanie roli. Podwieszanie. Do sznurów. Tak. Mam na niego wpływ.

cóż. jeśli naprawdę tego nie chcesz. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co? – Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie.289 – Nie muszę wiedzieć więcej. Nie sądzę. abym wytrzymał bez ciebie tak długo. – Świetnie. sądzisz. zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia? – W porządku. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało. ściśle . – I proszę. – Mogłabym spróbować – szepczę. zawsze będziesz mogła odejść. – Okej. Mijają sekundy. że mogłabym je polubić. Więc nie będziesz mnie podwieszał? – Nie. – No więc posłuszeństwo. że dasz radę? Wpatruje się we mnie intensywnie. Może to być twoja granica bezwzględna. Myślę. spróbujmy przez trzy miesiące. – Trzy miesiące? – Czuję się. – Milknie. jakbym miała pójść do więzienia. – Uśmiecha się. – Kwestia własności. – Teraz okres obowiązywania. Jeśli ci się nie spodoba. Teraz też nie potrafię. to jedynie terminologia.

że to jego obsesja. że to dla ciebie nowość. – Gazowana czy niegazowana? – Gazowana. abyś zrozumiała. I chcę. że on taki właśnie jest. żebyś wiedziała. ale wiem. W drzwiach pojawia się kelner i Christian zauważalnie kiwa głową. Ale wiem. Widać. Będę się z tobą pieprzył. Będę cię dyscyplinował. abyś mi ufała. ponieważ ty będziesz niegrzeczna. On naprawdę bardzo. kiedy będę chciał.. – Chciałabyś jeszcze wina? – Prowadzę. ale to bardzo tego pragnie. Musisz to ochoczo przyjmować. Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco.290 związana z główną zasadą posłuszeństwa. zrobię z tobą. abyś się odpowiednio nastawiła. że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa. Dlatego właśnie musisz mi ufać. że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię. Chcę.. – Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym. Kelner wychodzi. o co mi chodzi. uwodzicielskim szeptem. co tylko będę chciał. ledwie . Milknie i patrzy na mnie. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. Będziemy realizować różne scenariusze. jak będę chciał i gdzie będę chciał. Służy temu. nie odrywając wzroku od mojej twarzy. Nie mogę oderwać od niego wzroku. pozwalając mu sprzątnąć ze stołu. Pociąga łyk wina. – Wobec tego woda? Kiwam głową. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności.

Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem. . niepoprzedzona myśleniem. że mu ulżyło. którego nie jesteś w stanie znieść.. Powinnam była zabrać dyktafon Kate. Będziesz czuć ból. – Za to ty wielomówny. tak wiele do przeanalizowania. – Ważne szczegóły. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. – Dyscyplina. aby później wszystko odsłuchać. – Widać. omówmy je. Teraz mi nie wierzysz. jak przyjemny potrafi być ból. Tyle informacji. ale o to właśnie mi chodzi. Uśmiecha się. Mogę ci pokazać. – Okej. ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam. To dwie strony tej samej monety. – No to świetnie. – Mam nadzieję.291 – Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian. jedna nie istnieje bez drugiej. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz. szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. ale nie taki. – Reszta to tylko szczegóły. Anastasio. – Moja odpowiedź jest spontaniczna. że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian. Ana? Ana! – Ufam. Ufasz mi.. W głowie mi się kręci od jego słów. gdy mówię o zaufaniu. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie.

że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie? – Nie. Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną. że to nie wino. panno Steele – mówi cicho. – Bingo.. – Zasady. Zaciska usta. ale jedzenie. Ach. co mam jeść. Jak się pieprzyć. Porozmawiajmy o nich.. – Odpuszczam jedzenie i sen. nie ma mowy. Przyzwyczaisz się. jaka szkoda. Marszczę brwi. Czy rzeczywiście? – Dlaczego nie mogę cię dotykać? – Bo nie. – A mogę ująć to tak. Dlaczego? – Będziesz mi musiał zaufać. – Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć? – Tak już jest w układzie Pan/Uległa. . zgoda.292 Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. Jedzenie zupełnie odpada? – Tak. Nikt mi nie będzie dyktował. – W tym przypadku się nie ugnę. – Muszę wiedzieć. że nie jesteś głodna.

Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego. ten punkt o zakazie masturbacji. dlaczego? – Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. na to nie mam żadnej odpowiedzi. że mam po niej uraz? Kiwam głową.. – Nie. ale ja muszę. sen. Och. Jedzenie.. próbując ocenić. Anastasio. – Sądzisz. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza. abyś sama się dotykała. Wydymam wargi.. – Głos ma zachrypły. z drugiej jest taki egoistyczny. I nie chcę także. – Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. prawda? . – Z powodu pani Robinson? Patrzy na mnie dziwnie. – A tak z ciekawości. – Masz o czym myśleć. Och. To nie ona jest powodem. – Nie. lecz pełen determinacji.. a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. Słucham? Ach tak. – Więc nie ma to nic wspólnego z nią.293 Zaciska usta w wąską linię.. Nie zamierza się spieszyć. czy potrafię to zrobić przy jedzeniu. na jakie Christian poszedł ustępstwa. Ale nie jestem pewna. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”..

Jego największa broń. Mięśnie. – Wystarczająco. – Wiem. Wszystko notował. – Wrażliwy żołądek? – Coś w tym rodzaju. – Christian. oliwek. Jezu. cztery kęsy dorsza. znowu użyta przeciwko mnie. nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy. . Powiedziałaś. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. z którymi coraz lepiej się znam. Przełykam ślinę. jeden szparag. – A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę. Czuję ucisk w żołądku. Anastasio. Ale nie mogę na to pozwolić. że mogę ci ufać. Uśmiecha się. a przez cały dzień nie jadłaś. zero ziemniaków. orzeszków. – Trzy ostrygi. – Musisz być sprawna i zdrowa. – Niewiele zjadłaś. proszę.294 – Tak. – Chcesz porozmawiać także o granicach względnych? – Nie przy jedzeniu.

Teraz. Unosi zaskoczony brwi. Tak robię. – Nie sądzę. że przetrawia moje słowa. – Nie zjedliśmy deseru. Nie zmienia to faktu. jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam. Ja to wiem. – Masz rację. Dopiero co dał mi tyle do przemyślenia. Używam tego. – Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie. uwodzicielski. – Głos ma miękki. Jak może mnie uwieść wyłącznie głosem? Oddycham z trudem. nie musiałbym o tym myśleć. Marszczę brwi. wpatrując się w dłonie. a w żyłach krąży mi gorąca krew. jesteś rozkosznie słodka. – Chciałbym czegoś spróbować – wyrzuca z siebie. – Anastasio. Ja . że bardzo cię pragnę. Byłoby łatwo. Używasz seksu jako broni. Anastasio. – Te wszystkie decyzje. w ogóle byś ich nie musiała podejmować. aby to był dobry pomysł – mówię cicho. A potem podnoszę wzrok i patrzę mu prosto w oczy. co znam. Tutaj. Z namysłem gładzi się po brodzie. a teraz jeszcze coś. – Gdybyś była moją uległą. – Masz ochotę na deser? – prycha. Pytania w stylu: czy to właściwe? Powinno wydarzyć się tutaj? Może wydarzyć się teraz? Nie musiałabyś zawracać sobie głowy takimi szczegółami.295 Jest świetny. – Tak. To naprawdę nie fair – szepczę. – Christian. Widzę. – Chyba nie jestem wystarczająco słodka.

To on zna i rozumie zasady. a ona nie daje facetom wciskać sobie kitu. Anastasio. że pragniesz mnie teraz.zdradza cię twoje ciało. ponieważ. że w jego oczach połyskuje roztopione srebro. jesteś .. Są przecież schowane pod stołem. tak jak ja. Ja jestem zbyt naiwna i niedoświadczona. jak wszystko zjadam. twój Pan. że lubisz. uda. Skąd to wie? – Wiem. prawda? Rumienię się i wbijam wzrok w dłonie. Zaciskasz zarumieniona i masz przyspieszony oddech.. Na domiar wszystkiego jest jasnowidzem? – . a Tessa by uległa.296 bym to robił. no i zaryzykowałem. że obrus się rusza. które zadałam w myślach. odpowiada na pytanie. Pozostałe moje wzorce są fikcyjne: Elizabeth Bennet byłaby oburzona. Mam rację. – Wolisz zimnego dorsza ode mnie? Unoszę głowę i widzę. Jane Eyre przerażona. I wiem. – Skąd wiesz o moich udach? – W moim głosie słychać niedowierzanie. – Poczułem. Moim jedynym przykładem jest Kate. opierając się na latach doświadczenia. To mi właśnie przeszkadza w tej grze w uwodzenie.. O kuźwa. Okej. – Sądziłam.. – Nie skończyłam jeszcze dorsza. tego już za wiele.

patrzę na Christiana i przygryzam wargę. że się ze mną bawisz. A mnie wraca rozsądek. – „Ograć tego boga seksu w jego własnej grze”. wchodzi.297 – W tym momencie. Oczy Christiana minimalnie się rozszerzają. Udaję niewiniątko. który marszczy brwi. – Anastasio. panie Grey. – Christian. „Potrafisz to zrobić” – nakłania mnie. – Ja tylko kończę posiłek. Czar pryska. Następnie bardzo powoli wsuwam koniuszek zimnego szparaga do ust i ssę. a po takiej rozmowie . – Myślę. Nie grasz fair. ale i tak to zauważam. W tej właśnie chwili kelner puka do drzwi i nie czekając na zaproszenie. Jeśli zostanę. ale po chwili kiwa głową. Christian poprawia się na krześle. – Wiem. Co mam zrobić? Niedoświadczenie to kamień u mojej szyi. Potrafię? Okej. Muszę jechać. Nabijając na widelec kawałek szparaga. Co ty robisz? Odgryzam końcówkę. panno Steele. Moja wewnętrzna bogini marszczy brwi. – Jem szparaga. gówno mnie obchodzi twoje jedzenie. Mam tak od zawsze. więc kelner zabiera nasze talerze. Patrzy na Christiana. panno Steele. nasze spotkanie skończy się w wiadomy sposób.

a jego urok i sprawność seksualna wcale mi tego nie ułatwiają.. – Masz ochotę na deser? – pyta grzecznie Christian. Potrzebny mi dystans. żebyś została.. i potrzebny mi dystans. – Nie. – Dlaczego? – Ponieważ muszę przemyśleć tak wiele spraw. jak zawsze dżentelmen. w tym pokoju razem z nim. – Wpatruję się w dłonie. – Mógłbym cię zmusić. Wstaję zdecydowanie. o czym rozmawialiśmy. abyś to robił. . żebyś jechała. muszę.. – To właściwa decyzja. rozum się buntuje. Przeczesuje palcami włosy i przygląda mi się uważnie. – Nie chcę. Christian automatycznie wstaje. – Zbierać? – Nie potrafi ukryć zaskoczenia. Choć moje ciało pragnie jego dotyku. Nadal nie podjęłam decyzji. – Wiem. Jeśli tu zostanę. przeleci mnie. – Proszę.298 potrzebne mi pewne granice. dziękuję. Chyba powinnam się zbierać. abym mogła przemyśleć to. – Oboje nas jutro czeka uroczystość wręczania dyplomów. ale nie chcę.. – Tak. Spojrzenie nadal ma gorące. Kelner wychodzi pospiesznie.

– Spędź ze mną noc. – Przysuwa się powoli w moją stronę. nim jego usta stykają się z moimi. – . Nachyla się. reagując na moją żarliwość. Jęczy. czy w tym twoim apetycznym ciele drzemie choć odrobina uległości. patrząc na mnie. otwieram usta. ale zatrzymuje się. że jesteś urodzoną uległą. Taki już jestem. – Chcę otrzymać szansę zbadania. Wysuwam usta i całuje mnie. – Wiem.299 – Wiesz. wkładam w to całą siebie – palce wplatam w jego włosy. pragnąc. – Odsuwa się i patrzy na mnie. pytając o pozwolenie. Unosi rękę i przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Spojrzeniem szuka moich oczu. proszę pana”. – Nie namówię cię. – Możliwe. – Jesteś niemożliwa. niemal jedyne. czy jeszcze kiedyś to zrobi. a ponieważ nie wiem. Anastasio. Dłoń przesuwa w dół moich pleców i przyciska mnie mocno do swego ciała. aby mnie pocałować. czy tak jest rzeczywiście – mruczy. Pomyślałem. aby przeprowadzić ze mną wywiad. Anastasio. językiem szukam jego języka. nie jestem pewny. przyciągając go do siebie. – Nie. co mówiłaś to „tak. abyś została? – pyta pomiędzy pocałunkami. – Nie potrafię inaczej. kiedy wpadłaś do gabinetu. – Bez dotykania? Nie. Ale jeśli mam być szczery. Christian pogłębia pocałunek. proszę pana” i „nie. że masz rację – odpowiadam bez tchu.

Potulnie schodzę za nim ze schodów. Cholera jasna. podaję mu go. Dręczy mnie bolesna świadomość. możliwe.300 Dlaczego mam wrażenie. Christian odwraca się nagle i wbija we mnie . Zamyka oczy i opiera czoło o moje. a nasze oddechy się uspokajają. Schylam się. podnoszę torebkę i podaję mu dłoń. utrwalam w pamięci jego piękny profil. że pogrążony jest we własnych myślach. robi głęboki wdech. Swędzi mnie skóra. – Nie to mam na myśli i doskonale o tym wiesz. Nie wiem. w uszach dudni krew. że się ze mną żegnasz? – Dlatego. – Jak sobie pani życzy. że mogę go już więcej nie zobaczyć. panno Steele – odpowiada grzecznie. muszę wszystko przemyśleć. – Jak zawsze cała przyjemność po mojej stronie. czy potrafię być w takim związku. następnie mnie puszcza i cofa się kilka kroków. a on z kolei wręcza bilet odźwiernemu. Po chwili całuje mnie w czoło. – Dziękuję za kolację – bąkam. – Christianie. Wyciąga rękę. To może być nasze pożegnanie. choć widać. jakiego pragniesz. Zerkam na niego. Gdy podnoszę na niego wzrok. gdy tak stoimy i czekamy. że to koniec. jeśli nie zdecyduję się przyjąć jego propozycji. – Odprowadzę cię do holu. Serce ściska mi się boleśnie. że właśnie wychodzę. – Masz bilet parkingowy? Sięgam do torebki. panno Steele – mówi spokojnie.

– Proszę. a Christian spokojnie daje mu napiwek. Kręci z irytacją głową i zdejmuje marynarkę. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję. – Zobaczymy. Może. Mrugam powiekami.. to możemy spotkać się w sobotę? – W jego głosie słychać wahanie. A kiedy wyciągam ręce do tyłu. za duża i pachnie nim.. ale zaraz potem marszczy brwi. – Zrobiło się chłodno. jak podczas naszego pierwszego spotkania pomógł mi założyć płaszcz – i jak zareagowało na to moje ciało. – Czy to jest sprawne? – Patrzy na mnie groźnie.301 świdrujący wzrok. – Tak. Nie chcę. nie masz żakietu? – Nie. Przed hotelem zatrzymuje się mój samochód. Marynarka jest ciepła. przypomina mi się. gdy przytrzymuje ją dla mnie. żebyś się przeziębiła. – Będziesz jechać tym czymś? – Jest zbulwersowany. Bierze mnie za rękę i wyprowadza na zewnątrz. Chłopak parkingowy wyskakuje z auta i wręcza mi kluczyki. przepysznie. Christianowi opada szczęka. Przez chwilę na jego twarzy widać ulgę. – W weekend przeprowadzasz się do Seattle. .

Naprawdę nie rozumiem. – Głos mam nabrzmiały niechcianymi łzami. żeby pragnął mnie tak. Jezu. – Nie kupisz mi samochodu. gdy otwiera przede mną drzwi i pomaga wsiąść. Krzywi się. – Zobaczymy – mówi sucho. Wszystko mi wyjaśnił. ale prawda jest taka. – Do widzenia. – Co masz przez to na myśli? – Już rozumiem. a w głębi duszy wiem. – Bezpiecznie? – Tak – warczę z rozdrażnieniem. Zdejmuję buty i opuszczam szybę.302 – Da radę dowieźć cię do Seattle? – Owszem. Chcę. że przydałoby ci się coś lepszego. – Jedź bezpiecznie – mówi cicho. – Zgoda. Wanda jest stara. Christianie. że to niemożliwe. jak ja jego. Gdy odjeżdżam. czuję ściskanie w piersi. – Och. Posyłam mu blady uśmiech. . Anastasio. Kupił mi ją ojczym. myślę. Ale jest moja i w pełni sprawna. Postawił sprawę jasno. a z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Christian przygląda mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. dlaczego płaczę. Jestem tym wszystkim przytłoczona. Patrzy na mnie spode łba. że potrzebuję czegoś więcej. nie będę płakać. Pragnie mnie.

uruchamiam to podłe urządzenie. że miałabym się z nim więcej nie spotkać. Gdy się rozbieram. Wiem. no i się okazuje. że ma dość prób przekształcenia mnie w kogoś. że udzieliłem satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie Twoje . która nijak ma się do jego wyobrażeń. Mam szczerą nadzieję. Nie pozwoli mi się dotknąć i nie pozwoli mi ze sobą spać. I jeśli wtedy on powie „nie”. robiąc różne rzeczy. Czuję ulgę. choć wcale nie mam pewności. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. kina. by znowu przyłapała mnie na płaczu. powie. że w skrzynce czeka wiadomość od Christiana. prawda? Ocieram łzy wierzchem dłoni. czy ich pragnę. Przeraża mnie to. że tak szybko zagościł na stałe w moich myślach? Nie może chodzić wyłącznie o seks.303 Nawet nie mam pojęcia. Nie chcę. I co ja mam teraz zrobić? Podjeżdżam pod nasze mieszkanie. jak go zaklasyfikować.. na kręgle? Prawda jest taka. co mogłabym odkryć. Jeśli natomiast się zgodzę. które do niego żywię. jest koszmarna. Nie mam ochoty analizować uczuć. ale chcę mieć w przyszłości. koniec umowy. W oknach ciemno. 22:01 Adresat: Anastasia Steele Nie rozumiem. że dotąd tego nie miałam. Jak to możliwe. a za trzy miesiące on powie „nie”. że nie wydaje mi się. Przyszłości. dlaczego dziś uciekłaś... kim nie jestem? Jak się wtedy będę czuć? Zainwestuję emocjonalnie trzy miesiące.. to będzie moim chłopakiem? Czy będę go mogła przedstawić znajomym? Chodzić z nim do barów. Kate musiała gdzieś wyjść. Czy jeśli się zgodzę. jak sobie poradzę z jego odrzuceniem? Być może najlepiej dać sobie spokój od razu i wyjść z tego względnie obronną ręką. Ale myśl.

chwytam się tego ostatniego zdania. Inc. powinnaś się trzymać ode mnie z daleka. Ja też tylko tyle wiem. Nie jestem mężczyzną dla ciebie. Wkładam piżamę i otulając się jego marynarką. Nie odpisuję. Nie kocham się. Christian GreyPrezes. I gdy szlocham cicho w poduszkę. że płacz przeradza się w szloch. I w ogóle nie będziemy się spieszyć. Nie wiem po prostu. Gdy leżę. Zaufaj mi. myślę o tych wszystkich razach. wpatrując się w ciemności. Naprawdę chcę. A czytając tę wiadomość. Być może razem jesteśmy w stanie dowiedzieć się więcej. Nie jestem fuzją. aby to się udało. co mam mu powiedzieć. nie jestem nabytkiem. . Jego mejl sprawia. że masz teraz o czym myśleć i żywię gorącą nadzieję. abym trzymała się od niego z daleka. Nie jestem romantykiem. Nie bawię się w dziewczyny. kiedy mnie ostrzegał. takie właśnie można odnieść wrażenie. Tyle tylko wiem. Grey Enterprises Holdings. wchodzę pod kołdrę. Anastasio. Wiem.304 pytania. że poważnie się zastanowisz nad moją propozycją.

po czym kontynuuje drogę w dół. wzdłuż mostka. Chowam twarz w dłoniach. krzycząc głośno. a ja szczytuję. Wpatruje się we mnie. abym posmakowała gładkiej skóry. o rety. a potem po rozchylonych ustach. Głos ma cichy. wiercę się. przesuwa nią po brodzie. Jak? Dlaczego? Siadam wyprostowana. Budzę się. Głośno oddycham. Cała jestem spocona i jeszcze drżę po orgazmie. co zjadłam? Może to te ostrygi i internetowe poszukiwania skrzyknęły się i doprowadziły do mojego pierwszego takiego snu. Naga leżę przykuta kajdankami do dużego łoża z czterema kolumienkami. Nie miałam pojęcia. gdy wyciąga szpicrutę z mych ust. Uśmiecha się triumfująco. Zerkam na budzik – ósma. Christian wyciąga rękę i końcem szpicruty przesuwa od mojego czoła przez nos. między piersiami i jeszcze niżej. Uderza w słodkie sedno mojej kobiecości. Moje usta posłusznie zamykają na szpicrucie. Wsuwa końcówkę do mych ust. powoli uderzając szpicrutą o dłoń. przez włosy łonowe aż do łechtaczki. – Wystarczy – słyszę..305 ROZDZIAŁ CZTERNASTY Christian stoi nade mną ze skórzaną szpicrutą w dłoni. szyi. Co to. Zatacza końcówką kręgi wokół pępka. że potrafię szczytować przez sen. że potrafię śnić o seksie. – Ssij – mówi. tak że czuję zapach skóry. walcząc o oddech. aż do pępka. Jest już ranek.. O matko. To zdumiewające. było? Jestem w swoim pokoju sama. . Ma na sobie stare. Jestem kompletnie zdezorientowana. podarte levisy i nic poza tym. które wbijają mi się w nadgarstki i kostki. Dyszę. pociągam za kajdanki. spłowiałe. Nie wiedziałam. zaszokowana. To przez coś. Nie jestem w stanie się ruszyć. u licha.

nie znoszę ostryg. – Jak kolacja? A więc zaczyna się. Kate już się w niej krząta. Co mogę powiedzieć? Nie ma HIV. można więc rzec. A po nich dorsza. Muszę się napić herbaty. powinnam była przejrzeć się w lustrze. uwielbia odgrywanie ról.. – Milknę. żebym mu była we wszystkim posłuszna. i chciał mnie zerżnąć w prywatnej sali jadalnej. – Ana. chce. Czy to byłoby dobre streszczenie? Desperacko próbuję przypomnieć sobie coś. – Jedliśmy ostrygi. – Tak. podwieszając ją pod sufitem w swoim pokoju zabaw. Unikam jej świdrujących zielonych oczu. Marszczy brwi. wszystko w porządku? Dziwnie wyglądasz. o czym mogłabym porozmawiać z Kate. Czy to marynarka Christiana? – W porządku. Jak tam Christian? O czym rozmawialiście? – Był bardzo troskliwy. zrobił jednej kobiecie krzywdę. – Nie akceptuje Wandy. to marynarka Christiana. Sięgam po czajnik. – Cholera. zresztą nie interesuje mnie jedzenie. że to był rybny wieczór. – Spałaś? – Niezbyt dobrze. – Fuj.306 Kiedy chwiejnym krokiem wchodzę do kuchni.. . Jeszcze nie doszłam do siebie po tym porannym wydarzeniu.

307 – A kto akceptuje... Przekrawam bajgla i wrzucam do tostera. Wczoraj wieczorem pracowałam nad nią u Becki. . Co się tak krygujesz? Mów. Katherine Kavanagh odpuściła. napiję się herbaty. ponieważ nie chcę go stracić. – Kate wybiega z kuchni. Christian nie bawi się w romanse. Przez głowę przelatywały mi rozmaite opcje. jak czyta swoją mowę na zakończenie studiów. A to mnie martwi najbardziej. Myślę o swoim śnie. czy się nadaję do bycia uległą – tak naprawdę to zniechęcają mnie te laski i pejcze. niosąc laptopa. może powiedzieć: nie. przypominając sobie swój wyrazisty sen. Kiedy przyjeżdża Ray. i krzyczy: „Tak!”. I owszem. więc zalewam wrzątkiem saszetkę z herbatą. Strasznie mnie męczy z jedzeniem. wymachując pomponami. Jeśli mu powiem. byle uniknąć bólu.. Teraz mam w niej mętlik. dziewczyno. Jestem tchórzem i zrobię naprawdę dużo. – Woda zdążyła się zagotować. naturalnie. Pomysł Christiana na związek przypomina raczej ofertę pracy. Co to. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy romans – no ale. spodobała mu się twoja sukienka. – Też się napijesz? Chcesz. Uff. Czy tak właśnie by było? Moja wewnętrzna bogini podskakuje. Tylko że nie jestem pewna. jestem już gotowa. Otwieram drzwi i oto stoi na progu w tym swoim niedopasowanym garniturze. Kate. Pójdę po nią. Ana? Też mi nowina. Rumienię się. żebym wysłuchała twojej dzisiejszej mowy? – O tak. poruszaliśmy wiele tematów. Koncentruję się na bajglu i słucham cierpliwie. Do kuchni wraca Kate.. miało być? Wczoraj wieczorem miałam problem z zaśnięciem. że chcę czegoś więcej. do diaska. – Och. Aha. Są ustalone godziny i opis obowiązków.

– Powodzenia. Spokojną miałeś podróż? Ray zajeżdża samochodem na parking w kampusie. – A gdzie jest Kate? – Pojechała do kampusu. Napijesz się herbaty? I możesz mi opowiedzieć. co słychać u wszystkich w Montesano. – Obrzucam spojrzeniem wiązaną na szyi sukienkę z szarego szyfonu. – Hej. Wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. Dołączamy do rzeki ludzi w czarno-czerwonych togach. więc musi być tam wcześniej. że cię widzę – mruczy. kładzie mi ręce na ramionach i uważnie lustruje spojrzeniem. Ray marszczy brwi. kierujących się w stronę auli. Cofa się. Zarzucam mu ramiona na szyję w niezwykłym jak na mnie geście okazania uczuć. Marszczy brwi. – To sukienka Kate.308 Zalewa mnie ciepła fala wdzięczności i miłości do tego nieskomplikowanego człowieka. Zaskakuję go tym. – Wszystko dobrze. mała? – Pewnie. Wygłasza mowę. Annie. . Czy dziewczynie nie wolno się ucieszyć na widok staruszka? Uśmiecha się i wchodzi za mną do salonu. Annie. tato. ja też się cieszę. mamy jeszcze pół godziny. – My też już jedziemy? – Tato. – Dobrze wyglądasz – mówi. ściskając mnie.

– Dzięki. jakby dopiero wstał z łóżka. ale ja i tak się denerwuję. Z zażenowaniem odmachuje. tato. Siedzę i czekam. Aula jest pełna ludzi. kocham tego człowieka. Aula szybko się zapełnia. Annie. że się przyjaźnią i rozmawiają ze sobą z podnieceniem. mój promotor i ulubiony wykładowca. a potem profesorowie. Ale to ważny dzień. Ciekawe. Że też spostrzegawczy. moja córeczka kończy studia. Na podium jeszcze nikogo nie ma. Macham do niego. Przeciskam się na swoje miejsce obok studentów.309 Coś cię jeszcze czeka? Kuźwa. – I zobaczę Christiana. tato. a szum podekscytowanych głosów przybiera na sile. On tu gdzieś jest. zasypując gradem pytań. wszyscy w uroczystych czarno-czerwonych togach. co mi zapewnia jeszcze większą anonimowość. – Tak. Ostatni na podium zjawiają się Kate i Christian. Mam na sobie czarną togę oraz czarny biret i dzięki nim czuję się chroniona. Profesor Collins. Jestem z ciebie dumny. tymczasem ja udaję się do części dla absolwentów. Oglądam się i dostrzegam Raya wysoko na trybunach. inni wyglądają na znudzonych. za nim trzech jego zastępców. – Och. czy Kate z nim teraz rozmawia. Za sąsiadki mam dwie obce mi dziewczyny z innych wydziałów. Ray poszedł poszukać miejsca w części dla rodziców i gości. wygląda. Widać. akurat dzisiaj Ray postanowił być – Nie. Wstajemy i klaszczemy. oddech się rwie. On . Siedzę w drugim rzędzie. Punktualnie o jedenastej na podium wchodzi rektor. których nazwiska także się zaczynają na literę S. Serce wali mi jak młotem. anonimowa. Część profesorów kiwa głową i macha nam. czyli tak jak zawsze.

– Obie dziewczyny patrzą na mnie zdziwione. Gdy siada. ten krawat! Bezwiednie pocieram nadgarstki. – To musi być Christian Grey. Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. z całą pewnością celowo. O w mordę. – Och. Przypomina mi się mój .310 wyróżnia się w szytym na miarę szarym garniturze.. – Jaka szkoda – jęczy jedna. – Podobno jest gejem – dodaję. jak Christian przeczesuje wzrokiem audytorium. Zaciskam usta w cienką linię. Na pewno nie chodzi im o profesora Collinsa. Opuszczam się na krześle i garbię. Sztywnieję. – Chyba nie – burczę. starając się nie rzucać w oczy. Wpatruje się we mnie z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Zupełnie mi się to nie udaje i kilka sekund później nasze spojrzenia się krzyżują. – Niezły jest. – Popatrz tylko na niego! – syczy entuzjastycznie do swojej przyjaciółki jedna z siedzących obok mnie dziewczyn. Wygląda tak poważnie i dostojnie. Gdy rektor wstaje i rozpoczyna swoją przemowę. patrzę. – Jest wolny? Zjeżam się. Nie jestem w stanie oderwać od niego wzroku. rozpina jednorzędową marynarkę i dostrzegam krawat.. Wszyscy siadają i oklaski cichną. a sztuczne światło podkreśla miedziane refleksy w jego włosach. Założył ten krawat.

Rektor dalej nawija. że Kate by na niego nie poleciała. że to schrzaniłam. Tak. a Kate odrzuca do tyłu śliczne długie włosy. Nagle rozlegają się głośne oklaski. Więcej już na mnie nie spogląda. Nie spieszy się. Piękna Kate i piękny Christian. unosząc brwi – myślę. z jego twarzy znowu nie da się nic wyczytać. O nie. Dlaczego nie chce spojrzeć na mnie? Czyżby zmienił zdanie? Zalewa mnie fala niepokoju. Och. słucham uważnie. lecz zaraz znika. podziwiające go z daleka. że ze zdziwieniem. I to Kate mógłby składać teraz niemoralne propozycje. że nic nie odpisałam. że wszystkie myśli na temat Christiana spycham na bok. dziewczęta siedzące obok mnie wybuchają śmiechem od razu przy pierwszym żarcie. Podium obejmuje w posiadanie panna Katherine Kavanagh. Na myśl o konfrontacji Kate i Christiana wiercę się niespokojnie na krześle. razem. że nie wiem. Christian patrzy na Kate. Kate teatralnie kończy przemowę i wszyscy wstają. ani trochę jej nie onieśmiela tysiąc patrzących na nią osób. Co o nim powiedziała? Że przyprawia ją o gęsią skórkę. Muszę przyznać. Wciągam gwałtownie powietrze.311 sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie. Temat przewodni to „Co po studiach?”. Spogląda teraz przed siebie. No właśnie. skupiając się na wiszącym nad wejściem emblematem WSU. na które z nich bym postawiła. aż podejmę decyzję. Przypomina mi się jego wczorajszy mejl. A ja mogłabym być jak te dwie dziewczyny obok. a potem rozkłada na mównicy swoje notatki. co. Przez twarz Christiana przebiega cień uśmiechu. to właśnie Kate mogła z nim wtedy przeprowadzić ten wywiad. W tej chwili czuję się taka z niej dumna. Rektor siada. Katherine Kavanagh. a kiedy je otwiera. Jest spokojna i zabawna. Czyżby wczorajsze odejście dla niego także było końcem? Znudziło mu się czekać. omiata spojrzeniem urzeczony tłum i rozpoczyna elokwentną mowę. Chociaż znam już tę mowę. dobra jesteś. Wiem. możliwe. Na chwilę zamyka oczy. Może jest zły. Uśmiecha się. a Christian twardo patrzy przed siebie. klaszcząc .

Wiem. stojąc przed nami wszystkimi. który mnie dzisiaj spotkał. Że co? Christian doświadczył kiedyś głodu. audytorium także. O kuźwa. a co za tym idzie destrukcja ekologiczna i społeczna. Powitajmy pana Christiana Greya. odnoszącej niebywałe sukcesy spółki. głównie w Afryce. Christian także wygłosi mowę. I przypomina mi się nasz wywiad. O w mordę. Opada mi szczęka. człowiek.312 i wydając okrzyki. Moje sąsiadki nachylają się urzeczone. Dobra robota. – Jestem niezmiernie wdzięczny władzom WSU za zaszczyt. wyważony i hipnotyzujący. co takiego Kate napisała w swoim .. Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej.. W tych rejonach powszechna jest rolnicza dysfunkcja. Prawdę mówiąc.. Zbliża się do mównicy i toczy spojrzeniem po audytorium. To dla mnie bardzo osobista podróż. Rektor w skrócie nakreśla jego osiągnięcia: prezes własnej. on rzeczywiście pragnie nakarmić świat. a także kilku mężczyzn. Serce podchodzi mi do gardła. Desperacko próbuję sobie przypomnieć. to sporo tłumaczy. żyje w skrajnym ubóstwie. który do wszystkiego doszedł własną pracą. To jej pierwsze owacje na stojąco. Naszym celem jest rozwój rentownych i nienaruszających równowagi ekologicznej metod upraw w krajach Trzeciego Świata. Ponad miliard ludzi. Mam rzadką okazję opowiedzieć wam o imponujących działaniach tutejszego wydziału sozologii. Zaczyna. Siada.. – .. Kate. Cóż. Rektor ściska gościowi dłoń i rozlegają się uprzejme oklaski. nasz główny cel to pomoc w zlikwidowaniu głodu i ubóstwa na całym świecie. jak to jest być bardzo głodnym. tak jak przed chwilą Kate.a także główny ofiarodawca naszej uczelni. Uśmiecham się do niej promiennie. przesuwa się kilka centymetrów bliżej niego. a rektor podnosi się z krzesła i przedstawia Christiana. Wygląda na tak pewnego siebie. wydaje mi się. a ona odpowiada równie szerokim uśmiechem. że większa część żeńskiego audytorium. a głos ma cichy..

a ja mam w głowie mętlik i próbuję przyswoić te nowe informacje na jego temat. Udaję się na podium. więc musiał tego doświadczyć wcześniej. To przytłaczające. ale z rezerwą. – Moje gratulacje. Robi te wszystkie dobre rzeczy. Biedny. Uśmiechem dziękuje za brawa – nawet Kate klaszcze – a potem wraca na swoje miejsce. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić. Adoptowany w wieku czterech lat. Christian patrzy na mnie ciepło. aby Grace go głodziła. – Masz jakiś problem z laptopem? Marszczę brwi i biorę od niego dyplom. . że on nie postrzega siebie w taki sposób i nie życzyłby sobie współczucia ani litości. Jedzenie. Ja także. Wstaje jeden z zastępców rektora i zaczyna się długi. nim słyszę swoje nazwisko.313 artykule. Wszystko wskakuje na swoje miejsce. nużący proces rozdawania dyplomów. O nie. Przełykam ślinę i serce ściska mi się na myśl o głodnym szarookim dziecku. Co za życie musiał znieść. więc mija godzina. zarządza wielką spółką i jednocześnie ugania się za mną.. filantropijny Christian – choć jestem przekonana. choć słyszałam najwyżej połowę jego mowy. panno Steele – mówi. Jak na komendę wszyscy zgromadzeni w auli wstają i zaczynają bić brawo. ściskając mi dłoń. Absolwentów jest niemal czterystu. – W takim razie dlaczego ignorujesz moje mejle? – Widziałam tylko ten o fuzjach i przejęciach. jako mały chłopiec. Nie patrzy w moją stronę. nim został uratowany przez Greyów? Przepełnia mnie oburzenie. – Nie.. perwersyjny. Przypominają mi się te strzępki rozmów o Darfurze. popieprzony.

Co w nim napisał? Uroczystość ciągnie się przez następną godzinę. jak bardzo. mimo że bardzo bym tego chciała. W końcu rektor opuszcza razem z kadrą podium. – Christian chce z tobą porozmawiać! – woła.. Kiwa głową. ponieważ blokuję kolejkę. Przewraca oczami. odwracają się i gapią na mnie. Mejle? Musiał wysłać jeszcze jeden. Kate. .314 Patrzy na mnie pytająco. Och. Gdy czekam w kolejce do wyjścia. Wracam na swoje miejsce. – Nie masz pojęcia. Christian rozmawia właśnie z rektorem i dwoma profesorami. Muszę się przesunąć. – Przysłał mnie po ciebie – dodaje. Christian nie patrzy w moją stronę. a ja się uśmiecham. Gdy wchodzę. Moje dwie sąsiadki. Zerkam na niego i unoszę palce. – Później – rzuca. które stoją teraz obok. więc idę za Kate w stronę korytarza za podium. pokazując pięć minut. – Idziesz? Potrafi być bardzo uparty. Nie mogę Rayowi kazać zbyt długo czekać.. – Twoja mowa była świetna. Idzie w moją stronę. Moja wewnętrzna bogini nie jest zadowolona. woła mnie Kate. zaraz za Christianem i Kate. – No nie? – Uśmiecha się promiennie.

który . a potem zamyka drzwi. do domu tym wrakiem. – Martwiłem się o ciebie. – Nie zaglądałam dzisiaj do komputera ani do telefonu. – Przepraszam panów – słyszę. – Martwiłeś? Dlaczego? – Ponieważ pojechałaś nazywasz samochodem. Wygląda na udręczonego. ujmuje mój łokieć i kieruje w stronę czegoś. próbował się do mnie dodzwonić. – Świetna przemowa. – Zamyka oczy. – Kurde. która jest tak skuteczna w przypadku Kate.315 unosi głowę. o co ci chodzi z jedzeniem. co wygląda jak męska szatnia. Jestem kompletnie zaskoczona. Sprawdza. Z rozdrażnieniem przeczesuje palcami włosy. – Dziękuję ci – mówi i nim ona zdąży coś odpowiedzieć. – Teraz już rozumiem. Podchodzi i uśmiecha się zdawkowo do Kate. czy pomieszczenie jest puste. Jasny gwint. gdy odwraca się w moją stronę. – Dlaczego nie odpisałaś mi na mejl? Ani na esemesa? – Patrzy na mnie gniewnie. Próbuję techniki odwracania uwagi. – Dziękuję. w tej akurat chwili nie chcę poruszać tego tematu. co mu chodzi po głowie? Mrugam powiekami. – Anastasio.

– Tak. Posłuchaj. wtedy ci powiem. José regularnie mi go serwisuje. Odsuwa się. – Christianie. – Nie wiem. – Anastasio. Do jutra chcę odpowiedzi. To nie jest bezpieczny samochód. – W porządku. Jutro. ja.. – Zostajesz na poczęstunek? – pyta.. muszę poznać twoją odpowiedź. – Jeżdżę nim od ponad trzech lat. – José fotograf? – Christian mruży oczy.. a jego spojrzenie staje się lodowate. garbus należał kiedyś do jego matki.. że się martwiłeś. a wcześniej prawdopodobnie do babki i prababki. O nie. Przykro mi. – Jutro. zostawiłam ojczyma zupełnie samego. O kurczę. co chce robić Ray. Bierze głęboki oddech. przesadza. Dlaczego? . mierzy mnie wzrokiem i wyraźnie się odpręża.316 – Słucham? To żaden wrak. To czekanie doprowadza mnie do szaleństwa. Jest w świetnym stanie. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – Jezu. – Twój ojczym? Chciałbym go poznać. – Tak.

Usta ma zaciśnięte. Jak ja go przedstawię Rayowi? Aula nadal jest pełna ludzi i Ray stoi tam. Wychodzę z szatni. – Po prostu mu powiedz. – Hej. ale po chwili kąciki jego ust unoszą się w uśmiechu. Rektor. gdy mijam ich pospiesznie. Wiem. jego trzech zastępców. ruszam na poszukiwanie Raya. – Wstydzisz się mnie? – Nie! – Tym razem to ja jestem rozdrażniona. I choć jestem na niego zła. czterech profesorów i Kate wpatrują się w mnie. Annie. To twój dzień. – Mam cię przedstawić tacie jako kogo? To jest ten pan. na mojej twarzy także pojawia się uśmiech. Odsuwam od siebie tę nieprzyjemną myśl. czy to dobry pomysł. który chodzi z tobą do łóżka” – krzywi się moja podświadomość. macha ręką i schodzi do mnie. . Anastasio. który mnie rozdziewiczył i chce mnie wciągnąć w relację BDSM? Christian patrzy na mnie gniewnie. Dostrzega mnie. – Obejmuje mnie ramieniem. że jestem twoim przyjacielem.317 – Nie jestem pewna. gdzie go zostawiłam. W mojej głowie wirują setki myśli. Prowadź. Moje gratulacje. Christian otwiera drzwi. Cholera. wiem. „Przyjaciel. Zostawiając Christiana w towarzystwie kadry. – Masz ochotę pójść do jakiejś knajpki? – Jasne. że jestem twoim przyjacielem. Powiedz mu.

. – „Ależ byłby z ciebie dumny”. – Proszę. Podobieństwo jest uderzające. w którym roi się od studentów. Jest równie piękny jak Kate. – Mogę już zdjąć ten biret i togę? Czuję się jak idiotka. – Ray wyjmuje z kieszeni aparat cyfrowy. – Moje gratulacje! – Uśmiecha się promiennie.. Nie jest schłodzone i ma słodki smak. – Ana! – Odwracam się i sekundę później znajduję się w objęciach Ethana Kavanagha. – Annie. Ray wręcza mi kieliszek szampana. Nie będzie mu smakować.. Mijamy kolejkę do uczelnianego fotografa.. Wszyscy radośnie szczebiocą. Objęci wychodzimy razem z tłumem absolwentów i ich rodzin na ciepłe wczesne popołudnie. Przewracam oczami. a jego zielone oczy błyszczą radośnie. Moje myśli biegną ku Christianowi. jeśli nie chcesz. rodziców. że to raczej tanie wino musujące. gdy robi mi zdjęcie. Podejrzewam. przez dwie i pół godziny musiałem siedzieć i słuchać różnych bełkotów. czasami jej nienawidzę. Drink dobrze mi zrobi. Annie. A to niespodzianka. powiedz „nie”. Włosy w kolorze brudnego blondu ma potargane i seksowne. Boże.318 – Nie musimy. – Jedno zdjęcie do albumu. wykładowców i przyjaciół. przypomniałem sobie. Na trawniku rozstawiono olbrzymi namiot. z którym się pieprzysz?” – Piorunuje mnie wzrokiem znad okularów. – Och. – „A więc zamierzasz przedstawić Raya facetowi. Wiruje ze mną wesoło. „Wyglądasz jak idiotka” – drwi niezawodna podświadomość. .

miło pana poznać – mówi ciepło Christian. – Wygłaszała mowę.319 – Wow. Jasna cholera. – Poznałeś chłopaka Any? Christian Grey. – To prawda – przyznaje Ray. kiedy podnoszę wzrok i napotykam lodowate szare spojrzenie Christiana Greya. – Kate całuje Raya w obydwa policzki.. Tata chłodno lustruje pana Kavanagha.. – Panie Steele. to jest Ethan. – Widać. Ethan obejmuje mnie w pasie. Ethan. nie okazując zaskoczenia. – Witaj. Kate! Kurwa! Z mojej twarzy odpływa cała krew. że rozsadza go duma. brat Kate. nie mogłem tego przegapić. na co on oblewa się rumieńcem. Tato. Wyciąga dłoń. ale chciałem zrobić niespodziankę siostrzyczce – mówi porozumiewawczo. to mój tato. którą Ray ujmuje. – Uśmiecham się szeroko. Ethan! Cudownie cię widzieć. Ray Steele. jakie z całą pewnością teraz czuje. zupełnie niezbity z tropu słowami Kate. – Już tydzień temu. Ray. Wymieniają uściski dłoni. – Mowę miała naprawdę świetną. – To takie słodkie. . Obok niego stoi Kate. – Kiedy wróciłeś z Europy? – pytam.

Uwalniam się z objęć Ethana. kiedy Anastasia przeprowadzała ze mną wywiad do gazety studenckiej. Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. Ethan Kavanagh – kontynuuje Kate. Kate uśmiecha się do mnie szeroko. Christian przenosi arktyczne spojrzenie na Ethana.320 – Panie Grey – bąka. – A to mój brat. że pracujesz w gazecie. Doskonale wie. Tracę zdolność mowy. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Wymieniają uścisk dłoni. – Panie Kavanagh. Może jedynie brązowe oczy lekko mu się rozszerzają i patrzą na mnie. Ana. – Poznaliśmy się. – Nie wiedziałam. mówiąc: „Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?”. gdy tymczasem Christian uśmiecha się do niego zimno. Przygryzam wargę. to na mnie. Christian obejmuje mnie. mama i tata chcieli nas na słówko. – No więc jak długo się znacie? – Ray patrzy to na Christiana. – Dwa tygodnie – odpowiada bez zająknięcia. – W głosie . skarbie – mruczy. – Odciąga Ethana na bok. – Ana. i zajmuję miejsce przy jego boku. muskając kciukiem odkryte plecy. jędza! – Ethan. słysząc to pieszczotliwe określenie. który nadal mnie obejmuje. Christian wyciąga rękę do mnie. a ja niemal padam z wrażenia. co robi.

Katherine . Popatrz tylko na niego: Christian nie może oderwać od ciebie wzroku. Cholera. – Bo wiedziałam. głównie o ich zbliżających się wakacjach na Barbadosie i naszej przeprowadzce. jak i Christian patrzą teraz na mnie. To ja nie chcę się zaangażować. Rozmawia właśnie z rodzicami. – Kate. – Kate zachorowała – mamroczę. jak mogłaś mnie tak wydać Rayowi? – syczę przy pierwszej okazji. szczery uśmiech Raya Steele’a – a potem zaczynają rozmawiać o rybach. Tego ostatniego nie słyszałaś. że nikt nas nie słyszy. którzy są jak zawsze przemili i ciepło się ze mną witają. Albo Christianowi.. Jego moc nie ma granic. Gawędzimy chwilę. – Unoszę głowę i widzę.321 Raya pobrzmiewa ciche upomnienie. „Tak jak i ciebie” – warczy podświadomość. no i chcę pomóc Christianowi w tych jego problemach z zaangażowaniem się. Nie pękaj. że jest pan zapalonym Ray unosi brwi i uśmiecha się – rzadki. prawdziwy. Słyszałem. Patrzę na nią gniewnie. panu. Przepraszam i udaję się na poszukiwanie Kate. że ty tego nie zrobisz. że zarówno Ray.. panie Grey. – Doskonałą mowę pan wygłosił. – Kate uśmiecha się do mnie słodko. – Lepiej ruszę na ratunek Rayowi. głupia! – Nie wydawał się tym poruszony. Ana. – Obserwuje cię niczym jastrząb. Christian urabia mojego tatę. Sama nie wiem któremu. – Dziękuję wędkarzem. kiedy mam pewność.

A wy bawcie się dobrze. Anastasio – szepcze. – Dziękuję. Chyba jest dobrze. – Zaraz wrócę. – Ana. a ja mrugam oślepiona fleszem. – Fotograf oddala się szybko. O czym oni rozmawiali oprócz tego.322 Kavanagh! – Piorunuję ją wzrokiem. tak chciałbym wiedzieć. Oblewam się rumieńcem. Ray oddala się. oddałam ci przysługę – woła za mną. jakby rozśmieszył go jakiś dobry dowcip. – Uśmiecham się do obydwu. gdy fotograf robi nam zdjęcie. kiedy wracam. Christian chichocze. że o rybach? – Ana. zważywszy na to. gdzie tu są toalety? – Za namiotem w prawo. Zerkam nerwowo na Christiana. nawet w namiocie pełnym ludzi? – W tej chwili myślę: „Ładny krawat” – wyrzucam z siebie. – Cześć. Christian wygląda. że musiał wyjść do ludzi. – Och. że ten mężczyzna ma na mnie taki wpływ. Unosi pytająco brew. Jak to możliwe. a tata wydaje się wyjątkowo zrelaksowany. Brak mi tchu. – A więc mojego ojca także oczarowałeś? – Także? – Oczy Christiana płoną. Nieruchomiejemy na chwilę. że patrzymy sobie w oczy. panie Grey. Unosi dłoń i gładzi palcem mój policzek. po czym ujmuje moją brodę i unosi tak. . o czym myślisz.

– Więcej? – patrzy na mnie z konsternacją. – Anastasio. mała? – szepcze. Moje całe ciało ożywa. ale nabrzmiałe obietnicą. no i mogę dotykać twych nagich pleców. – Chcesz serduszek i kwiatków. a między nami przeskakują iskry. Ponownie kiwam głową. Christian mruga i oglądam w jego oczach toczącą się w nim walkę. Kiwam głową i przełykam ślinę. . Tylko ja i on. – Ślicznie wyglądasz. Do twarzy ci w tej sukience. czuć twoją piękną skórę. proste. prawda. Moje policzki przybierają odcień purpury. – Nie znam się na tym. a oczy ma pociemniałe. Zamykam oczy i w dole brzucha czuję słodkie ściskanie. No to już wie. – Wiesz. Testuje to słowo: krótkie. że będzie świetnie. Anastasio. – Więcej – powtarza cicho. jakbyśmy byli tu sami. – Głos ma cichy. Kciukiem przesuwa po mojej dolnej wardze. wszystkie zakończenia nerwowe śpiewają radośnie. – Ja też nie. Nagle robi się tak. ten prąd przyciąga mnie do niego. – Ale ja chcę więcej – odpowiadam szeptem.323 – Ostatnio mój ulubiony. Uśmiecha się blado.

– Okej. a moje uszy stopniowo wypełniają głosy obecnych w namiocie osób. jesteś taka nieprzewidywalna. – Mrugam. Christian uśmiecha się do Raya. – Mój głos jest taki cichy. Przełykam ślinę. – Złe? Dla mnie nie. „Co ty . Nie jesteśmy sami. a może się wybierzemy na jakiś lunch? – Okej. Christian zamyka oczy i bierze mnie w objęcia. – Spróbuj – szepcze. Ana. – A ty wiesz o tym. Spróbuję. Wydaje się taki szczery. – Zgadzasz się? – Nawet nie kryje niedowierzania. – Annie. Nie potrafię mu się oprzeć. Rzuca mi wyzwanie. – Jezu. a on to wąż. Jestem Ewą z rajskiego ogrodu. Robi krok w tył i nagle wraca Ray. próbując odzyskać równowagę. właśnie się zgodziłam na bycie jego uległą.324 – Niewiele wiesz – mruczy. – Kręci głową. Łapię powietrze. a w jego oczach tańczą wesołe iskierki. – Okej – szepczę. Spróbuję. co jest złe. O kuźwa. tak. – Z zastrzeżeniem granic względnych. – Słucham? – Skupiam na sobie sto procent jego uwagi. Zapierasz mi dech w piersiach. przechylając głowę i uśmiechając się pięknie.

Wymieniają uścisk dłoni. Niedobrze mi. bezgłośnie błagając. Czuję ściskanie w żołądku. – Wygląda na porządnego młodego człowieka. . – Chciałbyś się do nas przyłączyć. panie Steele. Wzruszam przepraszająco ramionami. narobiłam? – Dziękuję. aby odmówił. No i zamożnego. Moja wewnętrzna bogini robi przewroty w tył godne rosyjskiej gimnastyczki olimpijskiej. Ray nie ma pojęcia.. Christianie? – pyta Ray. taki mam zamiar.325 najlepszego zrobiłaś?” – krzyczy na mnie podświadomość.. w jaki sposób on zamierza się mną zaopiekować. Christian ujmuje moją dłoń. ale mam już plany. – Och. Annie. Dlaczego jednak musiałem dowiedzieć się o nim od Katherine? – ruga mnie. panno Steele – mówi cicho głosem nabrzmiałym obietnicą. nie odrywając gorącego wzroku od mojej twarzy. podnosi do ust i czule całuje. Chwileczkę. Mogłabyś trafić znacznie gorzej. Potrzebuję przestrzeni. – I nawzajem – odpowiada Ray. – Opiekuj się dobrze moją dziewczynką. Christianie! Patrzę na niego. Miło było pana poznać. aby wszystko przemyśleć Co ja. później? Ray bierze mnie za łokieć i prowadzi w stronę wyjścia z namiotu. – Do zobaczenia później. kurwa.

– Zadzwoń do mamy – mówi.. co? Chcesz. w moich oczach każdy. Annie. jak mama na niego narzekała. żebym wszedł i zrobił ci herbaty? Śmieję się mimo łez. wszystko w porządku. a ja nie mogę się powstrzymać – w moich oczach wzbierają łzy. Daj mi znać. Dla Raya herbata to lek na całe zło. – Dobrze.. a w moim gardle tworzy się wielka gula.326 – Cóż. – Hej. . Mocno przytulam się do Raya. słoneczko – mówi cicho Ray. – Nie. A niech mnie. Obejmuje mnie speszony. – Kocham cię. kiedy już zadomowię się w Seattle. – Za nic bym tego nie przegapił. tato. Annie. Pamiętam. Jestem z ciebie taki dumny. O zmierzchu Ray podrzuca mnie do domu. Odwiedzę cię. tato. że jeśli chodzi o herbatę i współczucie. kto lubi wędkarstwo muchowe. – Jasna sprawa. Annie. Tak się cieszę. jak poszło. mam akceptację Raya. – Powodzenia podczas tych rozmów w sprawie pracy. jest porządnym gościem. ale drugie już nie bardzo. Nie rozkleję się teraz. Dzięki. O nie. że przyjechałeś. – Ważny dzień. Gdyby on tylko wiedział. tato. to pierwsze rozdaje hojnie. że przyjechałeś.

Jezu. Przede wszystkim sprawdzam telefon komórkowy. Oba od Christiana. Macham mu. a dopiero potem mogę odczytać wiadomości. najpierw muszę podłączyć ładowarkę. . aby zrobić przegląd. Christian Grey Prezes.. Ponieważ się rozładował. Nadawca: Christian Grey Temat: Dzisiejszy wieczór Data: 25 maja 2011. jedna wiadomość na poczcie głosowej i dwa esemesy. gdy odjeżdża. Cztery nieodebrane połączenia. Trzy nieodebrane połączenia od Christiana. Drugi mejl od Christiana ma dzisiejszą datę. „Dojechałaś bezpiecznie do domu?” „Zadzwoń do mnie”. a potem wchodzę niespiesznie do mieszkania. Inc. Grey Enterprises Holdings.327 – Ja ciebie też. jedno od José i to on nagrał się na pocztę głosową. a José zawsze jest chętny. Uśmiecha się i wraca do samochodu. czemu się tak przejmuje moim garbusem? Od trzech lat dobrze mi służy. życząc mi wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów. Odczytuję esemesy. 23:58 Adresat: Anastasia Steele Mam nadzieję. że wszystko w porządku.Daj znać. że dotarłaś do domu tym swoim samochodem. Dlaczego nie zadzwonił na telefon stacjonarny? Idę do sypialni i włączam laptop..

Inc. co już powiedziałem? Chętnie omówię to z Tobą. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. że jeździsz takim samochodem. nie podoba mi się.. Inc. Grey Enterprises Holdings.328 Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011. 19:23 Adresat: Christian Grey Jeśli chcesz. Niedługo będę.Christian GreyPrezes. Nie mogę ich zatrzymać. On tu jedzie. Chcę się z nim zobaczyć. to mogę dziś do Ciebie przyjechać. 19:27 Adresat: Anastasia Steele Ja przyjadę do Ciebie. Muszę coś dla niego przygotować. Grey Enterprises Holdings. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Granice względne Data: 26 maja 2011.. Mówiłem poważnie. aby to omówić. Pierwsze wydanie książek Thomasa Hardy’ego nadal stoi na półce w salonie. 17:22 Adresat: Anastasia Steele Cóż mogę rzec poza tym. na którym piszę słowa Tessy: .Christian GreyPrezes. Pakuję je w brązowy papier. Ślicznie dzisiaj wyglądałaś. A niech to. kiedy tylko będziesz chciała. Klikam „odpowiedz”.

329 .

– Jego twarz rozjaśnia promienny uśmiech. że nie tracisz rezonu. – Och. gdy otwieram drzwi. podoba mi się. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego. – Ciekawy dobór słów – komentuję oschle. Przez chwilę podziwiam jego urodę. – Pomyślałem. tak seksownie wygląda w skórze. że możemy uczcić koniec twoich studiów. – Mamy tylko filiżanki do herbaty. Podnosi butelkę szampana i wchodzi do środka. – Filiżanki? Nic nie szkodzi. . – Chcesz też spodeczki? – wołam. – Cześć. – Wejdź.330 ROZDZIAŁ PIĘTNASTY – Cześć. – Czuję nieznośną nieśmiałość. Uśmiecha się szeroko. Spakowałyśmy wszystkie kieliszki. Christian stoi na ganku w dżinsach i skórzanej kurtce. – Jeśli mogę – mówi rozbawiony. a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. Dobry Bollinger jest nie do pobicia. Idę do kuchni zdenerwowana. O rany.

Przyjmujesz. Bardzo trafny cytat. Chcę. – Prośba? Żebym był dla ciebie łagodny? Przytakuję. sprzeciwiasz mi się.331 – Wystarczą filiżanki. Zdecydowałaś się na poniżenie. – Nie byłam uległa. – Christian. To bardzo proste. Nie musisz o tym myśleć. – To dla ciebie – mamroczę z niepokojem. Gdy wracam. wilczy uśmiech. – Kupiłem je dla ciebie – mówi cicho z beznamiętnym wyrazem twarzy. – Posyła mi szybki. – To jest również prośba – szepczę. Dlaczego jestem taka zdenerwowana? Mam sucho w ustach. Stawiam filiżanki na stole. kiedy mi je kupiłeś.. – Myślałem. co będzie współgrało równie dobrze. nie mogę ich przyjąć. pewnie będzie kłótnia. domyśliłem się. – W zamyśleniu przesuwa długim palcem wskazującym po tekście. żebyś je przyjęła i koniec dyskusji. wpatruje się w pakunek w brązowym papierze. jeśli je przyjmiesz. Jako uległa byłabyś za nie jedynie wdzięczna. ponieważ to mi sprawia przyjemność. – Na pewno znajdziesz coś. Gwałtownie przełykam ślinę. z książkami . o tym właśnie mówiłem. – Będę dla ciebie łagodny. że jestem d’Urberville’em. – Widzisz. a nie Angelem. Anastasio. co dla ciebie kupuję. Cholera.. – Hmm. to zbyt wiele.

Nie o tym. Opuszczam wzrok na dłonie. – Zaciska usta. Jak mogę nie myśleć? „Możesz udawać. skoro to miejsce jest bliskie twemu sercu.. . co robić. – Tak. – Przygląda mi się nieufnie. Jak mogę uratować tę sytuację? Stawia butelkę szampana na stole i staje naprzeciw mnie. – Pomyślę o tym – dorzucam pod nosem. że jest zawiedziony. żebyś chciała mnie zadowolić. Ignoruję ją. co chcę? Patrzy na mnie podejrzliwie.332 – Nie. – W takim razie chcę przekazać je organizacji charytatywnej działającej w Darfurze. nieproszona. Anastasio. – Skoro tak właśnie chcesz zrobić. Anastasio. Nie chcę go rozczarować i słyszę w głowie jego słowa. Widać. czy możemy cofnąć czas? Atmosfera między nami jest teraz napięta. Nie wiem. więc czas na plan B. ale przyznaje mi rację. tak jak inne rzeczy” – moja podświadomość odpowiada jadowicie. Czerwienię się. Chcę.. Tej walki nie wygram. Wzdycham. – Nie myśl. ale zgodziłaś się. Och. – Ton jego głosu jest poważny. że jesteś samochodem i należysz do niego. Mogą je wystawić na aukcję. – A więc są moje i mogę z nimi zrobić.

otwierając ją wprawnym ruchem i nie roniąc ani kropelki. bo myślałem. co myślą inni. Nie wiesz. więc uśmiecham się nieśmiało. a to zupełnie naturalne. – Nie powinnaś. niewinny pocałunek. – Bollinger Grande Annee Rose 1999. – Pochyla się i składa na moich ustach szybki. aby uwolnić dolną wargę z uścisku zębów. Anastasio. unosi głowę do góry. Anastasio. – Czuję się tania – szepczę. przestań – rozkazuje łagodnie. Zbyt wiele o tym myślisz. zdejmuje folię oraz druciki podtrzymujące korek i przekręca butelkę zamiast korka. Mogę sobie na to pozwolić. Jestem bardzo bogatym człowiekiem.333 Chwytając mnie za brodę. Przyzwyczaj się do tego. Marszczę brwi. doskonały rocznik – . – Proszę. Kupiłem ci po prostu kilka starych książek. Bierze butelkę szampana. Christian z irytacją przeczesuje włosy palcami. Nie stosuj wobec siebie jakichś ogólnych sądów moralnych na podstawie tego. Twoje wątpliwości wynikają z zastrzeżeń do naszej umowy. że okażą się dla ciebie ważne. Napełnia filiżanki do połowy. – Nie ma w tobie nic taniego. Napij się szampana. – Puszcza mnie. – Tak lepiej – mruczy. – Będę ci kupował mnóstwo rzeczy. na co się zgadzasz. Patrzy na mnie z poważną miną. – W jego oczach widzę ciepło i łagodność. to wszystko. – Jest różowy – mówię pod nosem zaskoczona. znów chwytając moją brodę i pociągając ją lekko. „Dziwka” – mówi bezgłośnie moja podświadomość. – Hej. próbując przetrawić jego słowa. Nie trać na to energii. Masz tak nie myśleć.

Chcę mieć to już za sobą. a ja się czerwienię. – Przejrzymy granice względne? Uśmiecha się.334 mówi ze znawstwem. Uśmiecha się szeroko. ma pamięć do szczegółów. Hmm.. Och. Rety. – W filiżankach. Gratulacje z okazji ukończenia studiów. – Tylko dzięki temu. – . Stukamy się filiżankami i Christian upija łyk. że lubi wędkować? – Ty mi powiedziałaś. – Sprawiłeś. że chodzi tu o moją kapitulację. – Bierze mnie za rękę i prowadzi na kanapę. ten szampan jest naprawdę bardzo dobry. że wiem.. – Wydymam wargi. gdzie sadowi mnie obok siebie. Anastasio. czyżby? – Biorę kolejny łyk.. jak łowić ryby. Christian śmieje się łagodnie. czyli nie granice względne. Oczywiście jest pyszny. że jadł ci z ręki. ten niepokój mnie dręczy. – W filiżankach.. – Zawsze taka ochocza. – Skąd wiedziałeś. – Twój ojczym to bardzo małomówny człowiek. – Och. ale nie mogę się oprzeć wrażeniu. – Dziękuję – bąkam i biorę łyk. gdy poszliśmy na kawę.

. – Jeszcze? – pyta. gdy go spróbowałam. że Elliot wam pomoże. Było okropne. Och. . wskazując szampana. – Poproszę. Jutro jadę z powrotem do Seattle. Anastasio. – Mieszkanie wygląda na prawie puste. że się rumienię.335 Próbowałeś wina na przyjęciu? Christian się krzywi. Jesteś gotowa do przeprowadzki? – Prawie. – Pomyślałam o tobie. Po prostu wiem. Skąd się tak dobrze znasz na winach? – Nie znam się.. – Tak. Chce. prawie srebrne. ale słyszałem. – Pracujesz jutro? – Tak. Napełnia moją filiżankę. ale obiecałem odebrać siostrę z lotniska. – Pomógłbym ci w przeprowadzce. – Jego szare oczy są błyszczące. – Mia przylatuje z Paryża bardzo wcześnie rano w sobotę. to nowość. co mi smakuje. żebym się wstawiła? Patrzę na niego podejrzliwie. co sprawia. to mój ostatni dzień u Claytona. Christian wstaje z wdziękiem i podnosi butelkę.

– W kilku wydawnictwach. czekając na więcej informacji. Kate i Elliot.. – Tak.336 – Tak. – Co więc? – Nie bądź niemądra. Prawdopodobnie dlatego. – A co robisz w kwestii pracy w Seattle? Kiedy porozmawiamy o granicach względnych? W co on gra? – Mam kilka rozmów w sprawie stażu. kto by pomyślał – mamrocze pod nosem i z jakiegoś powodu nie wygląda na zadowolonego. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? – Marszczy czoło. – Więc? – Patrzy na mnie cierpliwie. Anastasio. teraz ci mówię. – Czy to właśnie chcesz robić? Pracować w wydawnictwie? Ostrożnie przytakuję. Mruży oczy. w których wydawnictwach? . – Gdzie? Jakoś nie chcę mu powiedzieć. – Yyy. że mógłby użyć swoich wpływów. Kate jest tym bardzo podekscytowana..

– Wyciąga drugi egzemplarz mojego mejla i listę. . żebym wiedział? – Zbyt duże wpływy. żebym o tym nie zapomniała. która została u mnie.. – Jadłaś coś? O nie. – Niemądry? Ja? Boże. Po szampanie robię się odważniejsza. – W małych – mamroczę. – Dlaczego nie chcesz.. Spogląda na mnie przelotnie. Na twarzy ma ten swój uśmiech pełen samozadowolenia. Zjadłam z Rayem obiad z trzech dań. – Jeszcze? – Poproszę. – Przewracam oczami. ale mi stawiasz wyzwania. Podnosi butelkę i zatrzymuje się. Znów ta stara śpiewka. Marszczy czoło. Lepiej. Nosi te listy w kieszeni? Jedna jest chyba w jego marynarce. Śmieje się. – Tak.337 – ruga mnie. tej. – Teraz to ty jesteś niemądry. Opróżniam filiżankę... Wypij i omówimy te granice.

patrząc mi intensywnie w oczy. – Tak. Przysuwam się do niego na kanapie i spoglądam na listę. wpatruję się w niego. zainteresowałeś mnie. a ja wypijam ją praktycznie do dna. Moje serce tłucze się w piersi. – Dobrze.. Skarcona.338 Pochyla się i chwyta moją brodę. co? Kiwam głową. – A więc akty seksualne. – Zainteresowałem cię. Czemu to jest seksowne? Napełnia moją filiżankę. – Tak to się zaczyna. – Odpowiedz. a przełożę cię przez kolano. ZAŁĄCZNIK NR 3 Granice względne Do przedyskutowania i uzgodnienia przez obie strony: Które z następujących aktów seksualnych Uległa za dopuszczalne? uznaje . Co?! – Och – dziwię się i widzę rozbawienie w jego oczach.. odzwierciedlając mój ton głosu. a motyle uciekają z brzucha do ściśniętego gardła. Większość przerobiliśmy. – Jeszcze raz przewrócisz oczami. – Och – odpowiada. – Uśmiecha się znacząco. Anastasio.

Myśli. że to przyjemne? – Robiłeś to? – pytam szeptem. Uwierz mi. więcej tego nie zrobimy. Czy na coś jeszcze? – pyta łagodnie. Zatyka mnie. ale naprawdę chciałbym dobrać ci się do tyłeczka. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie. Jasny gwint. Zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. . Przełykam ślinę. że mi się spodoba. – Zgadzam się co do fistingu.339 • Masturbacja • Fellatio • Cunnilingus • Połykanie nasienia • Stosunek dopochwowy • Fisting dopochwowy • Stosunek analny • Fisting analny – Nie zgadzasz się na fisting. Skąd wie. Trzeba go będzie dobrze przygotować. Mrugam z niedowierzaniem. Ale jeśli spróbujemy. – Tak. – O tak. a tobie się nie spodoba. – Uśmiecha się do mnie szeroko. – Stosunek analny to niekoniecznie moja bajka. stosunek analny może być bardzo przyjemny. – Szkolenie? – szepczę. Ale z tym poczekamy. Anastasio.

wewnętrzna bogini cmoka – A więc – Christian patrzy na mnie uśmiechem – połykanie nasienia w porządku? z promiennym Kiwam głową. – Okej. nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. a moja z zadowoleniem. Cóż. Przechodzi do dalszych punktów na liście. z tego masz już szóstkę. – I kiedy napełnia mi filiżankę. To nie moja bajka. Nigdy nie uprawiałem seksu z mężczyzną. Rumienię się. – Pani Robinson? – Tak. – Jeszcze? – Jeszcze. dumna jak paw..340 – Z mężczyzną? – Nie. połykanie nasienia. Ma na myśli listę czy tylko szampana? Czy z tym całym szampanem chodzi o coś więcej? – Zabawki erotyczne? Wzruszam ramionami. i ponownie opróżniam filiżankę. Czy Uległa dopuszcza użycie zabawek erotycznych? ... jak? Marszczę brwi. Rany boskie. patrząc na listę.. nagle przypominam sobie naszą wcześniejszą rozmowę.

panno Steele.. . – Och. na opakowaniu? – Marszczę nos z niesmakiem. – Jego oczy są duże. – Wybacz mi. Szkolenie. – Nie prawdziwe. – Cieszę się. że wydaję ci się zabawna. jajka. Nigdy nie rozmawiałem o tym tak szczegółowo. Wybacz mi.341 • Wibratory • Sztuczne członki – dildo • Zatyczki analne • Inne zabawki dopochwowe/analne – Zatyczka analna? Czy służy do tego. – I odsyłam cię do stosunku analnego wymienionego powyżej. ale w jego oczach nadal czai się rozbawienie.. tego typu przedmioty. Zaciskam usta. A co się kryje pod „Inne zabawki”? – Koraliki. co opisano – Tak – uśmiecha się.. – Przepraszam. przepraszam – stara się wyglądać na skruszonego. Nie chciałem się śmiać. Przestaje się śmiać.. Jesteś po prostu taka niedoświadczona. – Jakiś problem z zabawkami? – Nie – rzucam. Uwierz mi. szare i szczere. – Nie mogę się powstrzymać od okazania urażonych uczuć. – Śmieje się głośno. – Anastasio – przymila się. potrząsając głową. – Jajka? – pytam przerażona.

– W takim razie wiązanie – mówi. a ja i tak mam cię tylko na krótko.. Coś jeszcze? – Nie śmiej się ze mnie. Bałabym się. a moja wewnętrzna bogini skacze jak małe dziecko czekające na lody. Dobra zabawa. że nie będę się śmiać i przeprosiłem dwa razy. – Wpatruje się we mnie.. wracając do listy. och. jest taki władczy.. Czytam listę.. – Nie każ mi tego robić kolejny raz – ostrzega. – Okej.342 Rozluźniam się trochę i pociągam łyk szampana. że nie będę mogła . Co do kneblowania. ale co to jest rozpórka? – Obiecałem. – Rozpórka to kołek z kajdankami na kostki lub nadgarstki. jeśli chcesz to zaznaczyć jako granicę bezwzględną. To zabiera dużo czasu. Czy krępowanie jest dopuszczalne dla Uległej? • Ręce z przodu • Ręce z tyłu • Kostki • Kolana • Łokcie • Nadgarstki i kostki • Rozpórki • Przywiązywanie do mebli • Zawiązywanie oczu • Kneblowanie • Krępowanie liną • Krępowanie taśmą • Krępowanie skórzanymi kajdankami • Podwieszanie • Krępowanie kajdankami/metalowymi elementami – Rozmawialiśmy o podwieszaniu i w porządku. A ja kulę się w sobie.

jeśli będę zakneblowana? Nieruchomieje. – To dlatego związałeś mi ręce? – Tak. Nie chcę cię udusić. będziemy używać sygnałów bezpieczeństwa – wyjaśnia. Jakich. – Dobrze. – Nie lubisz o tym mówić. skoro będę związana? Mój umysł zaczyna być lekko zamglony. alkohol. gdybyś nie mogła oddychać.343 oddychać. – A jak będę używać haseł bezpieczeństwa. Wpatruję się w niego i coś sobie uświadamiam. – Ja też bym się bał. Ale jeśli będziesz zakneblowana... mam nadzieję. – Denerwuję się na myśl o kneblowaniu. – Po pierwsze. zanotuję to sobie. – Czy lubisz krępować swoje uległe. . – To jeden z powodów – mówi cicho. Mrugam. hmm. żeby nie mogły cię dotknąć? Patrzy na mnie. patrząc na niego. że nigdy nie będziesz musiała ich użyć. a jego oczy stają się coraz większe.

344 – Nie. Pokazuje mi listę. a ja pociągam łyk. – Musisz to robić? – Tak. – Przygryzasz wargę – mówi poważnie. Napełnia ponownie moją filiżankę. Przeanalizujmy metody. że jesteś zdenerwowana.. a ja chcę się dowiedzieć. – A więc nie masz żadnego punktu odniesienia? – Nie. – Dlaczego? – To nieodłączne. Chcesz się jeszcze napić? Po alkoholu stajesz się odważniejsza. – Więc jakie jest twoje nastawienie wobec doświadczania bólu? – Christian patrzy na mnie wyczekująco. wiem. To ta podchwytliwa część. co myślisz na temat bólu. – Byłaś karana fizycznie jako dziecko? – Nie.. Moja podświadomość ucieka z krzykiem i chowa się za kanapę. Natychmiast przestaję. Tak właśnie funkcjonuję. Wyobraźnia jest tutaj twoim najgorszym wrogiem. nie lubię. Widzę. . Cholera jasna. – To nie takie złe. jak myślisz. ale nie Czerwienię się i patrzę na swoje dłonie. co powiedzieć.

– Albo nie zrobimy wcale – szepczę. – No co ty. prawda? Wzruszam ramionami. o których do tej pory nie miałam pojęcia. ale do wszystkiego dojdziemy. Kiedy poczujesz się bardziej komfortowo w tym temacie. – Dojdziemy do tego. a potem zabieram cię do łóżka. po omawianiu tego wszystkiego chcę . ponownie czując serce w gardle.345 • Klapsy• Bicie drewnianymi packami• Biczowanie• Bicie laską• Gryzienie• Klamerki na sutkach• Klamerki na genitaliach• Lód• Gorący wosk• Inne rodzaje/metody zadawania bólu – Powiedziałaś „nie” klamerkom na genitaliach. rozgrzewając miejsca. Na razie skreślamy z listy bicie laską. nie posunę się za daleko. Anastasio. a krew w moim ciele zaczyna szybciej krążyć. zwiększymy intensywność. kochanie. – Do łóżka? – Mrugam szybko. W porządku. nie było tak źle. Anastasio. że mi powiedziałaś. – Cieszę się. – No. – Słuchaj. Przełykam ślinę. Będziemy to robić stopniowo. Blednę. a on pochyla się i całuje mnie w usta. – To część układu. – Kwestia kary najbardziej mnie martwi. chcę omówić jeszcze jedną kwestię. To bicie laską boli najbardziej. – Mój głos jest bardzo cichy.

co chcę wypróbować.. że chcesz więcej. – A widzisz? Poza tym jest coś. przyjemność. – Christian patrzy nieufnie na moją zdumioną twarz. gdy jesteś moją uległą.. – Pod jednym warunkiem. a moja wewnętrzna bogini zaczyna dyszeć. Czy kiedykolwiek cię skrzywdziłem? Czerwienię się. Opada mi szczęka. Na tobie też musiało to zrobić wrażenie. Ale jestem gotów spróbować. Do czego to wszystko zmierza? Ściska mnie za rękę. a moja podświadomość doznaje szoku. Może jedna noc w tygodniu. jak będzie z rozdzieleniem wszystkiego. – Urywa. co powiedzieć. nadal z wyrazem szoku na twarzy harpii. właśnie teraz. – Nie. nagle niepewny. – Coś bolesnego? – Nie. O rany. Ściska mnie w środku. Rany Julek. Nie wiem. To głównie . Dzisiaj mówiłaś.346 cię porządnie przelecieć. czy to się uda. Nie wiem. Może się nie udać. moglibyśmy spróbować.. – Poza czasem.. – No właśnie. Nie wiem. Christian Grey jest gotów na więcej! Jest gotów spróbować! Podświadomość wychyla się zza kanapy. przestań wszędzie widzieć ból.

co o tym wszystkim myśleć. – To dla ciebie. zupełnie nowy. Na zewnątrz stoi czerwone dwudrzwiowe. Przerażenie rośnie mi w brzuchu. ruszając do drzwi. szczególnie po tym. Zdejmuje kurtkę i otula mnie nią. Wszystko. co to jest.347 – Jakim? – szepczę. Miałam wystarczający kłopot z książkami.. ale przeważające uczucie to gniew. – W głębi duszy wiem. a jeszcze zszokowana. co powiedziałam mu o książkach. Z jednej strony jestem przerażona. – Wspomniałem o tym twojemu ojczymowi... przyciągając mnie do siebie i całując moje włosy. Kupił mi. podnosząc mnie. już go kupił. Patrzy na mnie. cholera. oceniając moją reakcję. gapiąc się na tę wspaniałą. Biorąc mnie za rękę. kompaktowe audi. – Anastasio. – Tu przerywa. soczyście czerwoną nowość. gdyby coś ci się stało.. Był jak najbardziej za – dodaje. Stoję w milczeniu. Tak. co chcesz. Patrzy na mnie. starając się zdecydować. – Och. Jezu. że w ogóle to zrobił. żeby spojrzeć na niego. Nigdy bym sobie nie wybaczył. samochód. sądząc po wyglądzie. – Przyjmiesz łaskawie mój prezent z okazji zakończenia studiów. Wszystkiego najlepszego z okazji ukończenia studiów – mruczy. – Chodź – wstaje. jestem rozgniewana. Patrzę na samochód w osłupieniu. ale ja nie mogę zmusić się. niebezpieczny. Ale. Dam ci wszystko. skoro tak łatwo jest tę sytuację naprawić. prowadzi ścieżką w stronę nowego nabytku. . z drugiej strony. ten twój garbus jest stary i szczerze mówiąc. z drugiej wdzięczna.

Marszczy brwi. nie kiedy był mały. otwierając usta z przerażenia. – Cieszę się. że mi go pożyczasz. ale na teraz. Całuję go pośpiesznie w policzek. – W porządku. Nie dla mojego spokoju ducha. I mój pogląd się zmienia. Patrzę na niego z zagniewaną miną. – Nie. Czuję się zażenowana na myśl. nie całe życie. Czuję się winna z powodu napadu złości. że to zbyt wiele. Ma dobre intencje. – Patrzy na mnie ostrożnie. Nie możesz po prostu powiedzieć „dziękuję”? – Ale wiesz. Niedobrze mi. – Wspomniałeś o tym Rayowi? Jak mogłeś?! – Ledwie mogę wydusić z siebie słowa. – To prezent. jak to odebrał mój tato. nie wiedząc. Pożyczam. jak potrafię. Ta myśl jest bardzo trzeźwiąca i moje nastawienie do samochodu łagodnieje. Na zawsze. co powiedzieć. tak jak laptop.348 Odwracam się i rzucam mu gniewne spojrzenie. Anastasio. nie na zawsze. On tego nie rozumie! Całe życie miał pieniądze. Dziękuję. W porządku. dla mnie to nie jest zbyt wiele. ale nie złe. Wzdycha ciężko. Jak śmiał? Biedny Ray. – Dziękuję panu za samochód – mówię tak słodko. – Nie. chybione. .

kryjąc twarz w dłoniach. a drugą zanurzoną w moich włosach. pragnę go. żeby pokazać ci. ostry pocałunek na moich ustach. granic względnych. prosto do mojej sypialni.. patrząc na mnie. Tak bardzo go pragnę. nie bądź na mnie zły – szepczę. wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy. pomimo samochodu. to kupię ci pieprzony samochód – warczy. Zamyka oczy i potrząsa głową. ale jest zły. Jego wzrok jest beznamiętny.. – Składa szybki. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. Ano Steele.. – A teraz do środka. Nadal milczy. gdy jesteś rozgniewany – mówię cicho i wpatruję się w niego. Chwyta mnie za rękę i prowadzi z powrotem do mieszkania. – Ależ z ciebie prowokatorka. – Całuje mnie namiętnie. nie idąc na żadne ustępstwa. Rany. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę. książek. . rozchylając usta językiem.. z jedną ręką na moich plecach. że jesteś moja i jeśli zechcę kupić ci pieprzony samochód. Gdy je otwiera. Rozbierzemy cię. – Przerażasz mnie. bicia laską. żeby nie przelecieć cię teraz na masce tego samochodu. i już przepadłam. szare oczy jak kawałki przydymionego szkła. – Wykorzystuję całą swoją samokontrolę. – Proszę.. – Przepraszam za książki i samochód – zacinam się. Christian włącza boczne światło i zatrzymuje się.349 Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie. Moja podświadomość znów siedzi za kanapą..

– Podoba mi się ta sukienka – mruczy. Się. Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. panno Steele. tak że zwisają po prawej stronie. pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało. wijąc się na piersi. Nie. składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. – Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku. Jego ręce chwytają za zamek. szybki. Chwyta za zapięcie materiału u moich stóp. umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie. Odwracam się posłusznie. Czuję na skórze. tak trudno za nim nadążyć. – Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę. Mój oddech się zmienia. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. – Będziesz. przyciąga mnie bliżej. Jest w tym tak kusząco dobry. Nauczyć. jak płonie. Do bólu powoli rozpina go. kałuża – Bez stanika. Kolejna zmiana nastroju. staje się płytki. . pełen oczekiwania. całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. Anastasio. całując mnie w kark między każdym słowem. ciemne i tęskne. Tak słodko. Podoba mi się. – Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę. Odgarnia włosy z moich pleców. podczas gdy usta liżąc. na szyi i sukienka opada. Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę. – Pachniesz tak pięknie.350 – Odwróć się – szepcze. Ruszać – szepcze. Pochyla się i wącha moje włosy. Musiała. moje serce wali jak oszalałe. tak że staję plecami przy nim.

– Podnieś ręce i załóż mi za głowę – mruczy przy moim karku. Wyginam plecy w łuk.. a sutki stają się jeszcze twardsze. – Tak.351 Jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi.. zmysłową torturę. gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. Przechylam głowę na jedną stronę. . aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie.. – Powiedz mi. – mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami. – Podoba ci się.. by ułatwić mu dostęp do karku. panno Steele. – Mhm. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu w ten sposób? – szepcze. Jęczę.. – Tak. ciągnąc delikatnie. Natychmiast wykonuję polecenie i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie. co? – Tak. a sutki twardnieją pod tym dotykiem. prawda? – Mhm... co ja z jego włosami. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie.. proszę pana. – Kontynuuje powolną. robiąc to samo.

Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki. Jestem zaskoczona. – Rozbierz mnie – rozkazuje cicho. ciągnąc. Wzdycham. Och nie.352 – Grzeczna dziewczynka. abym je mogła zobaczyć. – Smakujesz tak dobrze.. a on delikatnie gryzie i pociąga płatek mojego ucha. Wkłada sobie palec do ust. Czuję na karku. – O tak. Jego ręce wędrują do mojej kobiecości. Ocieram się o niego pośladkami. rozciągając je. ocierając się o jego przód. – Poza tym zdenerwowałaś mnie dzisiaj. czując tę cudowną. że jeszcze nie jesteś gotowa. panno Steele – wzdycha. moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa – szepcze. jak się uśmiecha. co to oznacza? Mój mózg rejestruje wszystko przez mgłę palącego pożądania. Nigdy nie rozbierałam mężczyzny. rozrywając je i rzucając przede mnie. Jęczę. – Więc może jednak nie pozwolę ci dojść. skręcając. Jego ręce zamierają. – Myślę. Mam na sobie jedynie buty. Czuję go przy sobie. to znaczy czółenka Kate na wysokim obcasie.. powoli wkłada we mnie palec. żeby dojść – szepcze. ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. ugniatając. poruszając na boki. a kciuk przebija się przez materiał. a jego dłonie wędrują w dół do moich bioder. – Dasz radę – zachęca mnie łagodnie. . odwracając mnie twarzą do siebie.. – Zwraca uwagę swoich palców ponownie na moje sutki. patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. Mój oddech przyspiesza. – Szczypie mnie mocno. a moje ciało zwija się w konwulsjach.. a moje ręce wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. i od tyłu.

Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem. – Chcę być w tobie. O matko. a ja. mogę dotykać w ubraniu. Otwieram usta ze zdziwienia. – Będziesz musiał nauczyć się nie ruszać – rugam go i pociągam za włosy pod palcami. a to nowość. . kierowana frustracją.. Ściągam mu buty. uśmiechając się przebiegle. i zaraz potem skarpetki. ale on chwyta mnie za ręce i potrząsa głową. – To efekt. Do tego. Nie T-shirt.. a ja zwycięsko patrzę na niego z góry. wkładając palce pod materiał na brzuchu. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje.. – Co ze mną zrobisz? – drażni się.. Zdejmij mi dżinsy.. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku. cały mój.353 O rany. panno Steele. cudownie. – Jego oczy płoną z podniecenia. Moja wewnętrzna bogini warczy... Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce.. aby rozpiąć dżinsy. pożądaniem i czystą brawurą Steeleów popycham go na łóżko.. będziesz musiała mnie dotknąć. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem.. ja rządzę. co zaplanowałem. Mrugam szybko. Śmieje się.. Od czego zacząć? Sięgam po Tshirt. – O nie. jaki u mnie wywołujesz. tyle możliwości. Nabieram powietrza i obejmuję go palcami. niezdarnie. Ty rządzisz. a Christian uśmiecha się szeroko. szybko. Och. Och.. upadając. Wygląda.

a oczy mu płoną.. prezerwatywa – szepcze.. Ma otwarte usta. Pochylam się. Zastyga pode mną. to takie podniecające. ale ledwie drgną.. Czy to może być aż tak trudne? – Nie mogę się nie ruszać. i twarda. a w jego głosie pobrzmiewa rozbawienie. Ana.. patrząc na jego twarz. gdy gwałtownie wciąga powietrze. – Co teraz zrobisz? – szepcze. spokojnie – jęczy. Rozpinam rozporek i staję przed problemem zdjęcia mu spodni. – Jakaż rozochocona panna Steele – mruczy. patrząc na jego wyraz twarzy. z zaciśniętymi ustami. drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. Zamyka oczy. jest cały mój i mogę się nim bawić.. mmm. a cała wesołość nagle znika. wpychając go aż do gardła. jeszcze . O święty Barnabo. Powoli szukam w kieszeni.354 Wydaje syk i uśmiecha się do mnie. Cieszę się jak dziecko. panno Steele – mruczy. a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. hmm.. uuu.... Ssę go mocno. Marszczę brwi. co za smakowite połączenie. Jego skóra jest tak gładka i miękka. – Jezu. a jego biodra podskakują pode mną. jeśli przygryzasz wargę – ostrzega i unosi biodra do góry. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go.. Czuję taką moc. Poruszam nimi i ciągnę. Dotykam go. gdy go dotykam. z małymi problemami. Skopuje ubrania na podłogę. Jestem więcej niż podniecona. – Tak. a ja przesuwam usta w górę i w dół. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. Jego usta układają się w literę O. tak że mogę ściągnąć spodnie i bokserki za jednym razem. uwalniając go. – W mojej kieszeni.

– O tak – szepcze i oplata jedną ręką moje biodra. ale czując dezorientację. – Stop.355 i jeszcze. . by umiejscowić się pode mną. Anastasio – jęczy. jak? Rozrywam ją i już trzymam w palcach lepką prezerwatywę. O rany. – Ty na górze. – Ściśnij koniec i zroluj do dołu. Myślałam. Ana. wykonuję jego polecenie... Żadnego powietrza na końcu tego drania – dyszy Christian. dobijasz mnie. Naprawdę jest niezłym okazem mężczyzny. mocno się koncentrując. zatrzymaj się. a patrzenie na niego jest bardzo. Nie chcę dojść. po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie. – Chryste. – Załóż to – podaje mi foliową paczuszkę. Bardzo powoli. – A teraz chcę się w tobie zagłębić – mruczy. unosząc mnie nieznacznie. bardzo pobudzające. – Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające – sapie. Siadam. Patrzę na niego onieśmielona. że to ja rządzę? Moja wewnętrzna bogini wygląda. drugą zaś się podpiera. To właśnie musimy zrobić. mrugając i dysząc jak on. Podziwiam swoją pracę ręczną i jego. a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos. Och. jakby ktoś wyrwał jej z ręki loda.

I jest we mnie. i jest tak.. a ja jego. Delikatnie odpycham się od niego i opadam z powrotem. Cholera! – Jeszcze – szepczę. gdy mnie rozwiera. dół... Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. Ja rządzę.. Leniwie się uśmiecha i robi. Weź mnie za ręce – szepcze chrapliwym. przejmującym i przepełniającym uczuciem. niskim głosem.. Jęcząc. Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka.. znów i znów. zanurzony do końca.... proszę. minuty. Jednocześnie wygina się i kołysze biodrami. dół. co chcę. Jest mój. – Tak.. Och. on na mnie. jak chcesz. i w zachwycie widzę.. nie mam pojęcia. – Tak jest głęboko – mruczy. dobrze. cudownym. kochanie.. góra. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe. To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta. obfita pełnia. o rany – doznanie promieniuje przez moje podbrzusze.. Ja go pieprzę. podobnie jak mój.. wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim. góra.. patrzę na niego. wpatrując się uważnie w moje oczy..... a on podnosi miednicę. gdy opadam na dół.. Anastasio. – Ty się poruszaj. a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. w górę i w dół.356 Jęczę. moje włosy opadają na plecy. wszędzie. podbijając mnie znów do góry. Łapiemy rytm. poczuj mnie całego – jęczy i na chwilę zamyka oczy. jak on zachwyca się mną. który jest taki seksowny. Ta myśl popycha . i trzyma mnie na miejscu przez sekundy. odrzucam głowę do tyłu. Oddech jest nierówny. a ja jęczę.

Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami. na skraj przepaści i dochodzę.. krzycząc nieskładnie. napełniona nim. z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho.. gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością. . odchylając głowę w tył. tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych. Opadam na jego klatkę piersiową.357 mnie. jak obciążoną betonem.

że musi istnieć ta bariera w postaci materiału T-shirta... podnosząc ją do ust i słodko całując.. zapachem Christiana. Sięga szybko i chwyta moją dłoń.. Och. Nie mam ochoty się stąd ruszać. ta szczerość jest rozbrajająca.. z głową na jego piersi.358 ROZDZIAŁ SZESNASTY Powoli świat zewnętrzny przypuszcza atak na moje zmysły i.. jakimś drogim żelem pod prysznic i co najlepsze – najbardziej uwodzicielskim zapachem na tej planecie. cóż to za atak. jak ktoś cię dotyka? – pytam szeptem. Po prostu tego nie rób. wpatrując się w jego szare oczy. silny. żałując. po czym całuje mnie lekko. ale zaraz łagodzi ten gest. Co ty na to? Wygląda na bardzo z siebie zadowolonego. Płynę. I jestem ostro porąbany. – Bo skrywa się we mnie pięćdziesiąt odcieni szarości. – Czemu nie lubisz. – Nie rób tego – mruczy.. a ton głosu ma . Jest twardy. dobrze? – Pociera nosem o mój nos. Przekręca się. kończyny mam lekkie i ospałe. o rety. – Pierwsze lata życia miałem bardzo trudne. Mrugam powiekami. pragnę bez końca wdychać tę upojną woń. a potem odsuwa się i siada. – No więc podstawy mamy już chyba przerobione... Nie chcę cię obarczać szczegółami. a on pachnie po prostu bosko: świeżym praniem. Trącam go nosem. wyciągam rękę i kładę na klatce piersiowej. jestem zupełnie wykończona.. A gdy reszta mego ciała schodzi na ziemię. tak że patrzy teraz na mnie z góry. Leżę na Christianie. Pierwszy raz go tam dotknęłam. Anastasio.

– Panno Steele. jakby właśnie odhaczył kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia. Zerkam na niego znad ręki i widzę. . Jednocześnie rumienię się i mrugam powiekami. a on patrzy na mnie uważnie. to cóż.359 rzeczowy. znowu wpadając w żartobliwy nastrój. Cholera. Mam kłopoty? – Szczytowałam przez sen. – Przez sen? – To mnie obudziło. i z ogromnym wysiłkiem uśmiecham się do niego. Ale Christian nie chce się tym ze mną dzielić. tak jak on ma w zwyczaju. – Jeśli sobie wyobrażasz. – Ale dziękuję za te złudzenia. – Uśmiecham się nieśmiało. nie jesteś tylko ładną buzią. To takie frustrujące – tak bardzo bym chciała dowiedzieć się czegoś więcej. że na jego twarzy maluje się rozbawienie. – Masz mi coś do powiedzenia? – pyta surowo. – Och? Cholera do kwadratu. nie wziąłeś pod uwagę mojej średniej ocen. On je liczy! Marszczy brwi. On nic nie mówi. iż pozwoliłeś mi przejąć kontrolę. – Rano miałam sen. – Zakrywam ręką oczy. Do tej pory miałaś sześć orgazmów i wszystkie to moja zasługa – oświadcza chełpliwie. Z kolei ja cała jestem w rozsypce po tej uwadze o pierwszych latach życia. Przechylam głowę. że uznałam.

360 – Zdziwiłbym się. Ja też wyskakuję z łóżka. – Mam wiele szpicrut. Nie chcę. – Co robiłem? Ponownie zasłaniam oczy. – Ty. następnie siadam po turecku i go obserwuję. Odsuwa mi rękę. Nachyla się. a potem wstaje i podnosi bokserki. ale na pewno da się taką załatwić. gdyby było inaczej. Co mogę zrobić? . Zbiera się do wyjścia. – No to jest dla ciebie nadzieja – mruczy. to i on nie widzi mnie. – Naprawdę? – Tak. Chwytam spodnie od dresu i krótką bluzeczkę. I jak małe dziecko przez chwilę myślę. co robiłem? Nie zadam ci tego pytania po raz kolejny. – Nie. A co ci się śniło? Cholera. O nie. żeby wychodził. – Miałeś szpicrutę.. – Policzki mam purpurowe. całuje lekko.. Sprawdzam szybko godzinę – dopiero za dwadzieścia dziesiąta. – Z brązowej plecionej skóry? Śmieje się. że skoro ja go nie widzę. – Anastasio.

zanim zjawisz się u mnie. Że co? – Nie znoszę zakładać tego paskudztwa – burczy. kiedy nie odpowiadam. – Mogę poprosić mojego. . – Okej. – No więc? – pyta. że na pewno spotkam się z nim w niedzielę.. aby przyszedł cię zbadać do twojego mieszkania. Kuźwa. i patrzy na mnie wyczekująco. Marszczy brwi. Podnosi prezerwatywę. – Masz swojego lekarza? Kręcę głową. – Wbijam wzrok w dłonie. o której godzinie. – W przyszłym tygodniu. Albo możesz się z nim spotkać u mnie. jakby czekał na moją opinię dotyczącą pogody. Wróciliśmy do fuzji i przejęć – kolejna zmiana nastroju o sto osiemdziesiąt stopni. po czym kładzie ją na podłodze i wciąga dżinsy. by założyć skarpetki i buty. to przecież sprawy intymne. Jest taki apodyktyczny.361 – Kiedy masz miesiączkę? – Przerywa moje myśli. Jak wolisz? A więc znowu będzie za coś płacił. – Musisz pomyśleć o antykoncepcji. Siada na łóżku. – To oznacza.. ale to akurat ma na celu jego korzyść. – U ciebie. Dam ci znać. w niedzielę rano.

Wystarczy trochę wina i zaczynasz mówić. In vino veritas. Mam śliczny nowy samochód. – Taylor po mnie przyjedzie. że zawsze jesteś ze mną szczery? – Staram się. – Celowo poiłeś mnie alkoholem? – Tak. – To już bardziej mi się podoba. Zostań ze mną. że trochę za dużo wypiłaś. – Uda nam się tylko pod takim warunkiem. Patrzy na mnie ciepło. – Ja mogę cię odwieźć. . – Tak. Dlaczego? – Jak wrócisz do hotelu? – pytam cicho. żebyś szczerze się ze mną komunikowała. o czym myślisz. a chcę. Oboje. – Patrzy na mnie z rezerwą.. – A ty uważasz. proszę. że będziemy ze sobą szczerzy. Ale myślę. – Czemu? – Bo generalnie za dużo myślisz i jesteś równie powściągliwa jak twój ojczym.362 – Wychodzisz? Nie idź.. W przeciwnym razie zamykasz się w sobie i nie mam pojęcia. Anastasio.

– Anastasio. – Nieprzyjemnie? To znaczy? – Och. eksplozje. Muszę iść.363 – Chciałabym. no wiesz. – Bawić? – O kuźwa. porwanie. – Cóż. – Chciałbym odegrać z tobą jakąś scenkę. Ale to dopiero po podpisaniu umowy. – Biorę do ręki drugą prezerwatywę. a potem uśmiecha się szeroko. Powoli kiwa głową. Uśmiecha się wesoło. Do zobaczenia w niedzielę. – Mogłoby się zrobić naprawdę nieprzyjemnie. – I co wtedy? – Moja wewnętrzna bogini obudziła się i teraz uważnie słucha. ale niewykluczone. – Och. nie podpisując jej? Christian przygląda mi się badawczo. a potem naprawdę możemy zacząć się bawić. pewnie tak. że nie zniósłbym tej presji. że jesteś gotowa. żebyś został i wykorzystał to. Przygotuję dla ciebie poprawioną wersję umowy. . Serce podchodzi mi do gardła. dzisiejszego wieczoru przekroczyłem tak wiele granic. Więc mogłabym to przeciągać. żebym miał pewność. Jego uśmiech jest zaraźliwy. pościgi samochodowe. a potem na jego twarzy pojawia się uśmiech.

– Nie – piszczę. Siada na skraju łóżka. czy ty przewróciłaś właśnie oczami? Cholera. Co mówiłem. – Szczerzy zęby. – Kiwa głową. że zrobię. O kuźwa. – Oczy mu błyszczą i wyraźnie czuć. podnieca mnie to. Anastasio Steele. Czy on mówi poważnie? – Byłabyś uległą dwadzieścia cztery godziny na dobę. – A mnie się wydaje. – Na to wygląda. – Nie rozumiem. jeśli znowu przewrócisz oczami? Jasny gwint. – O tak. – Mocno wali mi serce. – Porwałbyś mnie? – O tak. – Przetrzymywał wbrew mojej woli? – Jezu. – Och. . że tak. – Tak więc nie masz wyboru – podsumowuje sardonicznie. – Chodź tutaj – mówi cicho. – Wznoszę oczy do nieba. że jest podniecony tą myślą.364 uwięzienie. – A potem kontrola całą dobę na okrągło.

W podbrzuszu czuję narastające. on mówi poważnie. że jednak przyda się ta gumka. Wyciąga rękę. czy dam radę stać. O kurwa. – Połóż ręce obok głowy – nakazuje.. pulsujące pożądanie. Głośno oddycham. Wygląda na to. że klatką piersiową opieram się o łóżko obok niego... Krew szybciej krąży mi w żyłach. ale i podniecona. Nagle mnie chwyta i przekłada przez kolano. „Zrób to!” – błaga moja wewnętrzna bogini.. co wtedy zrobię. Kurde. Podświadomość jest równie sparaliżowana jak ja. Christian przygląda mi się. – A teraz wstań. Och. a potem szybko i ostro cię zerżnę. wpatrując się w niego. Dostaniesz klapsy. – Powiedziałem ci. Niepewnie opuszczam nogi. czy on nie może tego przyspieszyć? Nie jestem pewna. Oczy mu płoną. Powinnam uciec? Mam mu pozwolić to zrobić czy odmówić. a ja podaję mu prezerwatywę. Siedzę. Głos ma cichy. A ja dotrzymuję słowa. a potem co? Koniec? Jestem tego pewna. – Nie podpisałam jeszcze – szepczę. – Grzeczna dziewczynka – mruczy. Jezu. – Nie należę do ludzi cierpliwych. Podnoszę się z wahaniem.365 Blednę. przestraszona. Powoli przesuwam się w jego stronę. w zupełnym bezruchu. nogi mam jak z waty. a lewe ramię kładzie na karku. – Czekam – mówi. na litość boską. Prawą nogę zarzuca na moje nogi. czekając. Jednym płynnym ruchem przesuwa mnie tak. . groźny i jest to cholernie podniecające. tak że nie jestem w stanie się ruszyć.

I tak to idzie: pieszczota.366 Natychmiast wykonuję to polecenie. że to uprzejme? – Nie. – Uważasz. Aua! W reakcji na ból otwieram szeroko oczy i próbuję wstać. Cholera. Aż nagle jego dłoń znika. udaremniając uwolnienie. Głaszcze je. Nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. raz za razem. Ależ to. Muszę się koncentrować. zrozumiano? Bardzo powoli opuszcza mi spodnie. – Dlaczego to robię. czy to będzie bolało? Kładzie rękę na moich nagich pośladkach. Zmienił mu się oddech – jest głośniejszy. gdy to zrobisz. Głaszcze mnie teraz.. Ledwie jestem w stanie oddychać. – Inaczej wlepię ci jeszcze więcej klapsów. przerażające i podniecające. kurwa. Znowu mnie głaszcze tam. Ależ to poniżające. – Bo przewróciłam oczami – szepczę. mocne uderzenie. Serce mam w gardle. Poniżające. – Dostaniesz klapsy za każdym razem. przesuwając po nich dłoń. boli. Uderza mnie znowu i znowu. krzywiąc się z bólu. i uderza mnie – mocno.. Próbuję uciec przed ciosami – w moim ciele szaleje adrenalina. – Nie ruszaj się – warczy. gdzie uderzył. bardziej urywany. aby znieść . – Zrobisz to jeszcze raz? – Nie. a za chwilę znowu klaps. ale jego druga dłoń wędruje między moje łopatki. Anastasio? – pyta.

To się robi coraz trudniejsze do zniesienia. Połączenie mocnego klapsa i czułej pieszczoty jest otępiające. Nagle jego palce znikają.367 ból. Nie robię tego jednak. . Anastasio. Boli mnie twarz. – Dopiero się rozgrzewam. tylko ja. a potem delikatnie głaszcze. Mam ochotę błagać go. aby przestał. a ja czekam. – Aaa! – krzyczę przy dziesiątym uderzeniu.. Przekonaj się. Krzyczę jeszcze sześć razy. Jesteś dla mnie wilgotna. A teraz cię zerżnę. Christian nie uderza dwa razy w to samo miejsce – co potęguje jeszcze ból. I uderza mnie jeszcze raz. Gładzi delikatnie moje pośladki. Razem osiemnaście klapsów. gdy tak próbuję złagodzić to wyczerpujące doświadczenie. Znowu mnie uderza. – Poczuj to. Strasznie mnie pieką. Nawet się nie zorientowałam. Wydaję okrzyk bólu. Christian kontynuuje swój niesłabnący cykl przemienny. Nie chcę dać mu satysfakcji. Szybko wsuwa palce i wysuwa. Znowu uderzenie. Głaszcze mnie. i jeszcze. Nie ma mowy. Myśli zamierają. – Nikt cię nie słyszy. Anastasio.. – W jego głosie słyszę podziw. maleńka. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. jak bardzo twoje ciało to lubi. Jęczę.. – Dobra robota. – Wystarczy – dyszy chrapliwie. tak bardzo ją wykrzywiam. Moje ciało krzyczy oburzone tą bezlitosną napaścią. Nagle wsuwa we mnie dwa palce. a potem znowu następuje uderzenie.. że w myślach liczę klapsy. kompletnie mnie tym zaskakując.

Ciężko dysząc. Christian zatapia nos w moich włosach i wciąga głęboko powietrze. A potem czuję to znajome zaciskanie w podbrzuszu. aby unieść rękę i poczuć go. poniżające i zapierające dech w piersiach. a potem unosi mnie delikatnie. coraz szybsze. przeżyłam. Ale tym razem nie mam siły. Ściąga zupełnie moje spodnie. mocno tuląc. tak że leżę teraz na brzuchu. co czuję.. – Och.368 – Następnym razem każę ci liczyć. trzymając mocno moje biodra. przynajmniej nic nie mówi. Delikatnie pieści mój obolały tyłek. jest nieopisanie cudowne. Czule gładzi moje włosy.. Cóż. że klęczę. To. wsparta na łokciach. Sieje spustoszenie w moich zmysłach. Ana! – woła głośno Christian. To wcale nie było takie złe. także dochodząc. Znowu leżę na jego klatce piersiowej. w szybkim tempie nacierając na moje biedne pośladki. O rany. Słucham?! A mam w ogóle jakiś wybór? Sekundę później jest już we mnie. dzikie. Możesz szczytować – mruczy. .. Słyszę. jak rozpina rozporek i rozrywa foliową paczuszkę. – Och. Christian porusza się. gdzie ta gumka? Sięga po prezerwatywę.. NIE. gdy wlewa się we mnie. maleńka – dyszy. Wydaję głośny jęk. Leżymy. – Teraz cię przelecę. No dobrze. aż nasze oddechy się uspokoją. pociąga mnie do góry i skrywa twarz w moich włosach.. wypełniając szybko sobą.. czekając. – Witaj w moim świecie. wstrząsającym orgazmie. Moja wewnętrzna bogini jest wykończona. pada obok mnie. i moje zdradzieckie ciało eksploduje w szaleńczym. a potem popycha mi nogi tak.

puszysty ręcznik z hotelu Heathman i taka jestem zadowolona. – Muszę iść. Boli mnie pupa. Całuje mnie delikatnie. godzin. – Pochyla się nade mną i całuje lekko w czoło. Zabiorę cię na zakupy. że on się cieszy. Nic z tego nie rozumiem. – Zobaczymy – mówi. – W tym właśnie sypiasz? – pyta miękko. – Lubię swoje dresy – burczę. – Gdzie macie łazienkę? – Na końcu korytarza po lewej stronie. i chyba się w tym czasie zdrzemnęłam. choć jestem wykończona. mała – szepcze z radością. Jego słowa otulają mnie niczym miękki. – Wszystko w porządku? – pyta łagodnie. udając irytację. kto wie. Zastanawiam się nad odpowiedzią. Wstaje. . śliczna dziewczyno. Pociąga za ramiączko mojej bluzeczki. – Powinnaś spać otulona jedwabiem i satyną. cała promienieję.369 – Dobra robota. Nie chcę mówić niczego więcej. Leżymy tak przez kilka minut. – Tak – odpowiadam sennie. – W porządku – odpowiadam szeptem. Ale poza tym.

Słucham? – Nie.. Nie rozumiem i już. jak powiedział – nie mam pewności kiedy – że o wiele lepiej bym się poczuła po porządnym laniu. ja też lubię. że ten produkt może mieć tyle zastosowań. Christian siada i delikatnie znowu opuszcza mi spodnie.370 Podnosi drugą prezerwatywę i wychodzi z sypialni. Pozwól. – Znalazłem oliwkę dla dzieci. aby czegoś takiego uniknąć. że mi się to podobało. – Proszę bardzo – mówi. Strasznie jestem skonsternowana własną reakcją. ale teraz. ale szybko się powstrzymuję. Pamiętam. Nic mi nie będzie. „W górę i w dół. jak majtasy ladacznicy” – stwierdza z rozgoryczeniem moja podświadomość. że wetrę ci ją w pośladki. dziwną. Nadal zrobiłabym wiele. Nie mogę powiedzieć. Nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Staję przodem do łóżka. Wpatruję się zamiast tego we własne dłonie. Do zmywania makijażu i do łagodzenia zbitego tyłka – kto by pomyślał. Christian wylewa oliwkę na dłoń. W myślach mówię jej. kończąc. – Anastasio – rzuca ostrzegawczo i mam ochotę przewrócić oczami. – Lubię cię dotykać – mruczy i muszę mu przyznać rację. teraz czuję tę bezpieczną. Skrywam twarz w dłoniach. gdzie ma sobie pójść. postorgazmiczną satysfakcję. Siadam sztywno i wkładam spodnie. a potem z ostrożną czułością wsmarowuje ją w moją pupę. Ale z drugiej strony owszem. Nieprzyjemnie się ocierają o mój piekący tyłek. Ponownie naciąga mi spodnie. Wraca Christian. . jak to robi.. Jak to możliwe? Naprawdę tego nie pojmuję.

jak się oddala. że pod powiekami czeka cała studnia łez. I widzę. A jednak dzisiaj. którą jestem? Wiem. Pewnie jest na kolacji z rodzicami i Ethanem. Było mi tu dobrze przez prawie cztery lata. Nie jest to łatwe. – Nie rozpłakałaś się – mówi cicho.. Popatrz na mnie. czuję się w swoim towarzystwie samotna i nieszczęśliwa. jak i groźbą. Co ja wyprawiam? Nawet nie mogę usiąść i się porządnie wypłakać. Wiem. że jej tu nie było i nie słyszała moich krzyków. Naprawdę się cieszę. unikając kontaktu wzrokowego. a potem bierze mnie nagle w objęcia i gorąco całuje. Na szczęście Kate jeszcze nie wróciła. – Taylor czeka tu od dziewiątej. Będę musiała stać.. po raz pierwszy. w którym spędzę już tylko dwie noce.371 Zerkam na budzik. ale w końcu mi się udaje. ale postanawiam zadzwonić do mamy. Patrzę. Nie ogląda się. – Nie musisz zadzwonić po Taylora? – pytam. Dziesiąta trzydzieści. Czy tak bardzo oddaliłam się od osoby. – Odprowadzę cię. – pyta . Zamykam drzwi i stoję bezradnie w salonie naszego mieszkania. a potem wsiada do wielkiego czarnego audi. Jej głos to balsam na moją duszę. – Skarbie. Bierze mnie za rękę i idziemy razem do drzwi. – Do niedzieli – szepcze do mych ust i te słowa są zarówno obietnicą. co słychać? Jak uroczystość? entuzjastycznie. że Christian patrzy na mnie zdziwiony i jednocześnie zachwycony. że jest późno. – Wychodzę. – Nadal nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy.

Przez chwilę milczy. – Co on ci zrobił? – pyta niespokojnie. powiedz mi. – Och. Ana – mówi i słyszę w jej głosie ból. – Ana. że nie mogę być teraz przy tobie. – Nic. Jak długo się znacie? Christian to zdecydowanie inny gatunek. Pragnęłam jedynie porozmawiać z kimś silnym. – Proszę. – A może jednak? Cholera. co się dzieje? Proszę. Tak mi przykro. z mężczyznami nie jest łatwo.. Nie chcę jej martwić. Tak często płaczę ostatnimi dniami.. – Głos ma miękki i pocieszający i wiem. czy powinniśmy być razem. a on jest zupełnie inny niż ja i nie wiem.372 – Przepraszam. – Ana? Co się stało? – Głos ma teraz poważny. – To nie tak. mamo. martwisz mnie. skarbie. – Och. To zupełnie inny gatunek. że nie mogłam przyjechać na uroczystość rozdania dyplomów. szkoda. kochanie. że tak późno dzwonię – szepczę. proszę. chodzi o mężczyznę. – Ana. . mamo. Oho. że się o mnie troszczy. – Zadurzyłam się w jednym facecie. inna planeta. A więc w końcu się zakochałaś. chciałam jedynie usłyszeć twój głos. Och. Biorę głęboki oddech. Po moich policzkach zaczynają płynąć nieproszone łzy.

ja też cię kocham. Ana. Trzymaj się ciepło. kochanie. Bob także chętnie by się z tobą zobaczył. Dobrym humorem mamy. Nigdzie się nie spiesz i trzymaj go nieco na dystans. kocham cię. Rzednie jej mina. – Tak. proszę. Kusząca perspektywa. Rozłączam się i staję twarzą w twarz z rozgniewaną Kate. . jej kochającymi ramionami. że płakałam. Przydadzą ci się krótkie wakacje. dopóki nie zdecydujesz. nie pozwól. Zawsze się zastanawiam. Przyjedź do nas. muszę kończyć. mamo. trochę już na to za późno. Cóż. Otwierają się drzwi i wchodzi uśmiechnięta Kate. Tak ciężko pracujesz. Uciec do Georgii. Dziękuję. skarbie. by ten mężczyzna zawrócił ci w głowie. – Skarbie. Zastanowię się nad przyjazdem. tak bardzo.373 – Prawie trzy tygodnie. – W poniedziałek mam w Seattle dwie rozmowy w sprawie pracy. – Och. to strasznie krótko. Czy on jest mnie wart? To ciekawe. – Skarbie. Tęsknię za tobą. kiedy dostrzega. czy jest ciebie wart. wydajesz się taka nieszczęśliwa. Jesteś stanowczo za młoda. Nie da się kogoś poznać w tak krótkim czasie. skarbie. Nacieszyć się słońcem. – Ana. czy to ja jestem warta jego. Po prostu dobrze się baw. Spojrzysz na wszystko z innej strony. koktajlami. – Mamo.

. patrząc z obawą na kanapę. Och. eee.374 – Czy ten nieprzyzwoicie bogaty popierdoleniec znowu doprowadził cię do łez? – Nie. ponieważ jestem jedną z najbardziej niezgrabnych osób w stanie Waszyngton. trochę. odkąd go poznałaś. Nigdy nie sądziłam. Uśmiecham się nieudolnie. Sporo się pojawiło sygnałów ostrzegawczych. aby to zakwestionować. że uznam to za błogosławieństwo.. Napijmy się wina. – Siadaj. Siadam ostrożnie. – Wszystko w porządku? – Przewróciłam się i stłukłam sobie tyłek. Nigdy cię nie widziałam w takim stanie. Podchodzę do niej ostrożnie. – Powiedz mu. gdybyś była moja. przez tydzień nie mogłabyś siedzieć po takim numerze. Ana. żeby spadał na drzewo. Nie przychodzi jej do głowy. pogadamy. jaki wczoraj wykręciłaś.. Świat Katherine Kavanagh jest bardzo prosty. ale byłam zbyt naiwna czy zauroczona. piliście szampana. – Zerka na butelkę. czarno-biały. niejednoznacznych odcieni szarości. Witaj w moim świecie. Wraca Kate z butelką czerwonego wina i czystymi . Masz straszne wahania nastroju. siedzenie.... tak. by je dostrzec. że aż tak nie boli. – I to całkiem niezłego. Hmm. mile zaskoczona. które zapełniają mój świat. Nie ma w nim nieuchwytnych. Tak powiedział i wtedy byłam w stanie się skupić wyłącznie na należeniu do niego... tajemniczych. Myślami wracam do tamtego poranka w Heathmanie: Cóż.

Jak ci minął wieczór? – pytam. by Christianowi się to spodobało. Nadawca: Christian Grey Temat: Ty Data: 26 maja 2011. a potem sprawdzam to podłe urządzenie. Jesteś po prostu niesamowita. Obstawiałabym. Jest mejl od Christiana. obserwował cię jak jastrząb. – Kate. Po dwóch filiżankach wina postanawiam iść do łóżka. Marszczę brwi.. Ale wystarcza jedno pytanie dotyczące jej dnia i Kate odpuszcza. Nie mogę z nią o tym porozmawiać. . Słyszę nowinę. że tego nie rozumiem. aby zadzwonić do Elliota. Będzie to musiał jakoś przełknąć. Kate ściska mnie na dobranoc. ale może ma jakiś dziwny sposób okazywania uczuć. Myję zęby. jeśli ten palant ma problem z zaangażowaniem się. Nie będzie smakować tak dobrze jak Bolly. Nie sądzę. rzuć go. 23:14 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Choć prawda jest taka. że jest zadurzony na amen. – Proszę bardzo. – Podaje mi jedną i nalewa wina. – Ana. Zadurzony? Christian? Dziwny sposób okazywania uczuć? Dobre sobie. po czym sięga po telefon. brat Kate jest naprawdę sympatyczny. Fajnie by było. To był bardzo długi dzień.375 filiżankami. trudno.. Przyjemnie siedzieć i słuchać jej trajkotania. W tamtym namiocie nie mógł oderwać od ciebie wzroku. Cóż. że po wakacjach Ethan może zamieszka z nami. zbyt wiele przy tym nie ujawniając. to skomplikowane.

które nie potrafią przyjmować komplementów Data: 26 maja 2011. Pochlebstwa donikąd Pana nie zaprowadzą. jeśli nie posłuchasz.376 Najpiękniejsza. żeby go sprzedać – proszę więc nie wygadywać bredni. nie jeździć więcej moim samochodem! Wystukuję odpowiedź. Inc. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty Data: 26 maja 2011.Ana PS. Dowiem się.Taylor zajmie się twoim samochodem i postara się przy tym o dobrą cenę. I nie masz już jeździć tym swoim garbusem. Wcale Ci nie schlebiam.Czerwone wino zawsze jest lepsze niż paracetamol. Powinnaś już iść do łóżka. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. Bicie laską to dla mnie granica BEZWZGLĘDNA.Nie pij za dużo. . 23:26 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Inc.W granicach bezwzględnych wprowadzę dodatkową pozycję. dowcipna i odważna kobieta. to kwestia dyskusyjna. Christian GreyPrezes. ale skoro był Pan już wszędzie. Och. Klikam „wyślij”. najbardziej inteligentna. Weź paracetamol – i to nie jest prośba. 23:20 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey.Christian Grey Prezes. jaką dane mi było poznać. Będę musiała pojechać garbusem do autokomisu. Nadawca: Christian Grey Temat: Frustrujące kobiety.

a zapewniam Cię. czy w ogóle mi się Pan podoba. aby wrócić i dopilnować. Panna Steele . Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj! Data: 26 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 26 maja 2011. że Taylor dostanie za rzeczony samochód najlepszą możliwą cenę? W przeszłości. już nie. Nie jestem pewna. słynęłam z tego. Kusi mnie jednak. prawdopodobnie zanim Pana poznałam. strasznie mnie to WKURZA. a także długi i ciężki dzień. Taylor to były wojskowy. a nie przez jeden wieczór. z którą się Pan czasem pieprzy. z którą się czasem pieprzę. Inc. 23:40 Adresat: Christian Grey Proszę Pana. że ochoczo pozwala Pan ryzykować swojej prawej ręce i siadać za kierownicą mojego samochodu. który potrafi jeździć wszystkim. ale kobiecie. ponieważ jeśli mam być szczery. że nie spodobałbym Ci się w takim stanie. 23:44 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. abyś nie mogła siedzieć przez tydzień. zwłaszcza w tym momencie. Twój samochód nie stanowi dla niego zagrożenia.377 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Taylor – czy to odpowiedni człowiek do tej roboty? Data: 26 maja 2011. od motocykla po czołg Sherman. abyś nie nazywała siebie kobietą. 23:57 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Christian Grey Prezes. że przemawia przez Ciebie CZERWONE WINO. Grey Enterprises Holdings. Zaintrygowało mnie to. I bardzo proszę. Zakładam. że potrafię się nieźle targować. Skąd mogę mieć pewność.

. Zamykam komputer.378 Nadawca: Christian Grey Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. Odwracam się na bok i wtedy otwierają się śluzy. wpatrując się w sufit. Ale dlaczego? Musiał doświadczyć w życiu czegoś naprawdę strasznego. W co ja się wplątałam? Łzy bardzo powoli zaczynają spływać po moich policzkach i wpadać do uszu. 00:09 Adresat: Christian Grey Bo nigdy nie zostajesz na noc. Co Christian sobie myślał? A potem. kto – według jego własnych słów – jest kompletnie porąbany. wyłączam lampkę. Po raz pierwszy od lat szlocham bez opamiętania w poduszkę. Proszę bardzo. okrutnie potraktowanym chłopcu łzy płyną jeszcze większym strumieniem. Zakochałam się w kimś. Nigdy w życiu nikt mnie nie zbił. to mu da do myślenia. a ja wiem w głębi duszy. może wcale by cię nie chciał”. To był długi dzień. Dobrze wyglądał i o dziwo zaaprobował Christiana. Na myśl o małym. Nadawca: Anastasia Steele Temat: To ty uważaj Data: 27 maja 2011. emocjonalnie wyczerpujący. Boże. Grey Enterprises Holdings. Jezu. Cudownie było spędzić trochę czasu z Rayem. 00:03 Adresat: Anastasia Steele Dlaczego Ci się nie podobam?Christian GreyPrezes.. kładę się do łóżka i leżę. on mnie naprawdę uderzył. Nawet nie powiedziałam o nim Kate. „Gdyby był normalniejszy. kto jest emocjonalnie nieosiągalny. wieczorem.. Inc. że ma rację. Podświadomość dolewa oliwy do ognia. i jeszcze ten samochód. Kate i ten jej długi język.

Och. Nie spuszczam z ciebie oka – syczy do niego.. – Grey. Włącza lampkę. – Chcesz. robisz?” „Nie możesz!” „Co jej znowu zrobiłeś?” „Odkąd cię poznała. Kręcę głową. kurwa. – Krzycz. – Wyłącza światło i chwilę później jest już przy mnie. a ona odwraca się i pociąga . Cholera jasna. Nie mogę przestać płakać.. – Co ty tu robisz? – pytam. Nie robiłabym tego w obecności pana G. Ana. emanując termojądrową wrogością. – Jezus. żebym wyrzuciła tego dupka za drzwi? – pyta. przez co znowu mrużę oczy. bez wątpienia zaskoczony jej epitetem i nastawieniem względem niego. jeśli będziesz mnie potrzebować – mówi nieco łagodniej. Christian unosi brwi. szlochając. jesteś u mnie na czarnej liście. „Co ty tu. Kate staje w drzwiach.379 I wtedy do moich uszu docierają krzyki Kate. bez przerwy płacze”. a ona przewraca oczami. Christian mruga powiekami. „Nie możesz tu wejść!” Christian wpada do mojej sypialni i bezceremonialnie włącza światło. Mrużę oczy.

– Porozmawiaj ze mną – szepcze. – Czemu przyjechałeś? – pytam. On opuszcza wzrok na mnie. więc jestem. Wykonuję polecenie. – Mruga powiekami. – Wzięłaś paracetamol? Kręcę głową. – Moim obowiązkiem jest zaspokajanie twoich potrzeb. gdybym sądził. ale zostawia je uchylone. Napisałaś. że chciałabyś. autentycznie oszołomiony. czego jeszcze . abym spędził z tobą noc. że cię uderzyłem? Podciągam się do góry. twarz pobladłą. I zastaję cię w takim stanie. że to ja jestem za to odpowiedzialny. Cóż mogę powiedzieć. że nic ci nie jest. – Mam pewność. ale targa mną suchy szloch. – Weź to – mówi. Chyba nie zwróciłam mu jeszcze poprzedniej. Łzy jakimś cudem przestały płynąć. – Mówiłaś. Rozmawia z Kate. Minę ma poważną. Siadam i patrzę mu w oczy. Nigdy bym cię nie zostawił. skrzywieniem kwitując ból pupy. Chwilę później wraca z tabletkami i filiżanką wody.380 za sobą drzwi. że jesteś w takim stanie. Dlatego. Z wewnętrznej kieszeni marynarki w prążki wyjmuje chusteczkę i podaje mi ją. ale nie słyszę o czym. Mruży oczy i wychodzi z pokoju. ale nie mam pojęcia dlaczego. Wpatruję się w dłonie. ignorując jego pytanie. – Co się dzieje? – pyta cicho. siadając na łóżku.

że kiedy mówiłaś. kiedy cię biłem i kiedy już było po wszystkim? – Nie podobało mi się to. strasznie mnie to fascynuje. Palcami obu dłoni przeczesuje włosy. co ci się wydaje. uwierz mi. czy to naprawdę tak trudno pojąć? – Rozumiem. żeby mnie bił. – Anastasio. . aby tu został. że w moim głosie obecny jest sarkazm. Ponownie mruży oczy. że chcę usłyszeć. Minę ma posępną. I nie chcę. – Sądziłam. – A tobie czemu się podoba? – Patrzę na niego gniewnie. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Och. ponieważ sam ma na to ochotę. To nie jest uczciwe – gani mnie. że wszystko w porządku. żebyś więcej tego nie robił. Zaskakuję go tym pytaniem. – Jak mogę wierzyć w to.381 nie usłyszał? Chcę więcej. – I nic nie mogę poradzić na to. nie możesz mi mówić tego. że jestem płaczącą kupką nieszczęścia. – Co czułaś. że marszczy brwi. Chcę. Rumienię się. – Wcale nie miało ci się podobać. że tak jest. co mi mówisz? Podnoszę wzrok i widzę. a nie dlatego. wcale tak nie było. Wolałabym.

Wpatruje się w mnie. – Czemu więc próbujesz mnie zmienić? – Nie chcę cię zmienić. jaką mi to daje. ponownie zaskoczony. żebyś się zachowywała w konkretny sposób. Proste – oświadcza. jak i moja podświadomość oddychamy z ulgą. I żebyś mi się nie przeciwstawiała.. będę cię karał. – No? – ponaglam. – Uważam. sama siedziałaby tu teraz z obolałym dupskiem. jak sobie życzę. żebyś była grzeczna i postępowała zgodnie z otrzymaną ode mnie listą zasad. – Lubię kontrolę. a jeśli tego nie zrobisz. dzisiaj nie. aż się nauczysz zachowywać tak. Uff. że jesteś urocza. zarówno ja. Oblewam się rumieńcem na to wspomnienie. A więc to Katherine Kavanagh jest za to wszystko odpowiedzialna i gdyby to ona pojechała przeprowadzić z nim wywiad. Chcę. odkąd mnie zapytałaś. . jaka jestem. Chcę. po tamtym pytaniu sama miałam ochotę dać sobie klapsa. czy jestem gejem.382 – Uważaj – ostrzega. Miałem ochotę dać ci klapsa. Jezu. Karanie cię sprawia mi przyjemność. – Więc nie podobam ci się taka. Blednę. Anastasio.. – Znowu mnie uderzysz? – Nie. Nie podoba mi się ta myśl.

Anastasio. – Nie patrz tak na mnie – mruczy Christian. – Taki już jestem. – Odrobinę. Wzdycha i po raz kolejny przeczesuje palcami włosy. To mnie podnieca. ile możesz znieść. nienasycone. Anastasio. – Wzrusza przepraszająco ramionami. To właśnie mnie podnieca. Muszę mieć nad tobą kontrolę. A niech to diabli. Zawsze mnie otaczali ludzie. a kiedy je otwiera. że jesteś moja i mogę robić z tobą.. W końcu do czegoś dochodzimy. a jeśli nie. – Zamyka na chwilę oczy. Jak czułaś się po wszystkim? – Miałam w głowie mętlik. że mam nad tobą stuprocentową kontrolę. który mi zadajesz? Przełyka ślinę. że nie wyrażam się zbyt jasno. jak twoja śliczna alabastrowa skóra staje się pod moimi dłońmi różowa i gorąca. Cóż. To spojrzenie budzi moje libido.. lubię patrzeć. – Tego właśnie nie rozumiem. Nigdy dotąd nie musiałem się tłumaczyć i tak naprawdę zbyt wiele się nad tym wszystkim nie zastanawiałem. Bardzo. – Byłaś tym seksualnie pobudzona. jak się okazuje. Anastasio. płoną gorącym blaskiem. – Więc nie chodzi o ból.. którzy myślą podobnie. co tylko chcę. ale nie to jest głównym powodem. Masz się zachowywać w konkretny sposób.. . Raczej fakt. – No ale ty nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Możliwe.383 – Ale chcesz mnie karać? – Tak. z przyjemnością patrzę. które jest.

Mogę zostać? – Chcesz tu zostać? – W moim głosie pobrzmiewa nadzieja. – Cóż. co sądzi twoja współlokatorka. Dlaczego teraz tak nie potrafisz? Aż tak bardzo cię onieśmielam? Z niebiesko-kremowej wyimaginowany paproszek. Christianie. Rzuciłam urok. Twoje mejle zawsze mi mówią. a ty jesteś zdenerwowana. Wbrew temu. Kompletnie mnie przytłaczasz. narzuty od mamy zdejmuję – Zwodzisz mnie. – Słucham? – Och. A więc miałaś w głowie mętlik? Wiercę się pod jego przenikliwym spojrzeniem. Czuję się jak Ikar przelatujący zbyt blisko słońca – mówię cicho. Christian wciąga głośno powietrze. Anastasio. – W komunikacji mejlowej nie masz problemu ze szczerością. myślę. co czujesz. Ale teraz naprawdę chciałbym pójść spać. – Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Czy to nie oczywiste? Nie. nie jestem potworem. że opacznie to odbierasz – szepcze. a teraz co takiego zrobiłam? – Nie mam już żadnej prezerwatywy. Moja wewnętrzna bogini stoi z rozdziawioną buzią. Nawet ona mu nie wierzy. rzuciłaś na mnie urok. dla mnie nie. .. Jezu. Napisz mejl.384 Marszczę brwi.. proszę.

– Chcesz. że mnie nie widzi. mając świadomość. co mi każe.385 – Chciałaś tego. Przewracam oczami. Nie do końca rozumiem dlaczego. Może częściej powinnam przy nim płakać. on rzeczywiście zostaje. Wstaje i opróżnia kieszenie dżinsów: BlackBerry. Zdejmuje zegarek. pieniądze. – Kładź się – rzuca. a jutro oboje musimy pracować. Powoli wykonuję polecenie. Paraliżuje mnie euforyczny szok. nadal apodyktyczny... ale robię. zrób to przy mnie. Jezu. skarpetki i dżinsy. Muszę to widzieć. buty.. Christian opiera się na łokciu i patrzy na mnie. – Napiszę ci mejl – burczy z rozdrażnieniem. klucze. krzywiąc się i nie odrywając od niego wzroku. ale nie mogę narzekać. ileż ci mężczyźni noszą w kieszeniach. Ostrożnie przysuwa się. No i proszę. Przechodzi na drugą stronę łóżka i wsuwa się pod kołdrę. Rany Julek. żebym płakała? – Niekoniecznie. – Połóż się na boku. obejmuje ramieniem i przyciąga do siebie. leży w moim łóżku. Zgaś światło. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. portfel. Jest późno. a przez oparcie krzesła przerzuca marynarkę. jak się czujesz. Chcę jedynie wiedzieć. tyłem do mnie – burczy w ciemnościach. . abyś mi się wyślizgiwała.. Gaszę lampkę. – Jeśli zamierzasz płakać. Nie chcę.

I w cichej przystani. W mordę jeża. jaką są dla mnie jego ramiona. . Christian Grey śpi ze mną.386 – Śpij. mała – szepcze i czuję we włosach jego nos. odpływam w spokojny sen.

przypalona i roztapiająca się od skwaru.. Mruga kilka razy. zaspane spojrzenie napotyka moje. zapewne szukała chłodniejszego miejsca. oślepiona. Mogę go dotknąć. Z jego gardła dobywa się cichy. no i jest ciężki. obejmując ramieniem. Migocze i tańczy w ciepłym wietrze. ale siła przyciągania jest zbyt duża. a potem jego szare. Cienkie niteczki babiego lata fruwają w ciemnościach. i jeszcze przerzucił przeze mnie nogę. Trąca nosem moją klatkę piersiową. Owinął się wokół mego ciała niczym zwycięska flaga. Prawą rękę mam wyciągniętą.. Przez chwilę oswajam się z faktem. połyskując srebrzyście w świetle świecy. Dusi mnie gorącem swego ciała. w mojej głowie pojawia się pewna myśl. przytłaczające. – Powoli odkleja się ode mnie... – Hmm. seksownym uśmiechem. Opieram się. że leżę w objęciach Christiana Greya. – Jezu. jest duszne. On śpi. I gdy tak przetrawiam fakt. który nie daje wytchnienia od żaru. – Dzień dobry – mruczy i marszczy brwi. Jestem taka rozgrzana. że nadal leży w moim łóżku. nade wszystko próbując utrzymać się w powietrzu. nawet we śnie ciągnie mnie do ciebie.387 ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Płomień świecy jest zbyt gorący. Z wahaniem unoszę rękę i przebiegam czubkami palców po jego plecach. A potem robi się zbyt jasno. niespokojny jęk. To ciepło. budząc się i oddychając głęboko. Otwieram oczy i stwierdzam. tuląc do siebie. Spędził ze mną całą noc. Śpi z głową na mojej piersi. ale chyba . Na biodrze wyczuwam jego wzwód i otwieram szeroko oczy. że Christian tu leży. a ja lecę zbyt blisko słońca. a już jest ranek. wietrze. Zaczyna się ruszać. Christian zauważa moją reakcję i obdarza leniwym. Ono mnie budzi. moglibyśmy to wykorzystać.

– Dobrze spałaś? – pyta. – Gorący jesteś – mówię. Christian Grey jest spóźniony i zdenerwowany. – Która godzina? Zerkam na budzik. Jeszcze bardziej się rumienię. Kiwam głową. – Sama jesteś niezła – mruczy i sugestywnie ociera się o mnie. Czy ty się ze mnie śmiejesz? . O ósmej muszę być na zebraniu w Portland. – Marszczy brwi. cholera. może z wyjątkiem ostatnich trzydziestu minut. – Unosi brwi. Tym razem to ja czuję rozbawienie. – Siódma trzydzieści. – Ja też. Rumienię się. – Masz na mnie bardzo zły wpływ. bardzo dobrze. Wcale nie to miałam na myśli. – Tak. Poniewczasie uświadamiam sobie. Nachyla głowę i delikatnie całuje mnie w usta. jakby go to dziwiło.388 powinniśmy poczekać do niedzieli... kiedy było mi za gorąco. że tyłek już mnie nie boli. – Wyskakuje z łóżka i zaczyna wkładać dżinsy. – Siódma trzydzieści. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. – Nachyla się i muska nosem moje ucho. Rzeczywiście świetnie mi się spało. Opiera się na łokciu i patrzy z rozbawieniem.

ukarałeś mnie. WSU. Fantastyczne uczucie. owszem. a jedynie przytulanie. – Wkłada marynarkę. – Jestem spóźniony.. Nie siadaj za kierownicą. a potem pochyla się i ujmuje w dłonie moją twarz. – Taylor przyjedzie zająć się garbusem. Vancouver.. Rzucam spojrzenie na to podłe urządzenie. Ruszam do kuchni po herbatę. podczas całego zatrważającego procesu czułam się poniżona.389 – Tak. upokorzona i wykorzystana. Więcej we mnie optymizmu. Uśmiecham się szeroko i powoli wstaję z łóżka. czułam podniecenie. zbiłeś. I choć mocno mnie to zażenowało. I nie było seksu. – I chwilę później już go nie ma. garbusem. Mięśnie w moim podbrzuszu zaciskają się w słodkim oczekiwaniu. który eufemizm będzie najlepszy? – dałeś mi klapsy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Napaść i pobicie Data: 27 maja 2011. Cóż. To nie w moim stylu.Chciałeś wiedzieć. Mam czas. Słowo to jest nabrzmiałe obietnicą. mieszkaniem. jak Ty. i to było coś nieoczekiwanego. o której godzinie. Mówił. Mówiłem poważnie. To koniec pewnej epoki i pożegnanie z państwem Clayton. Kolejny pierwszy raz. 08:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Christian Grey spędził ze mną noc i czuję się wypoczęta. zaatakowałeś. dlaczego miałam w głowie mętlik po tym. – Niedziela – mówi. Po śniadaniu biorę prysznic i szybko się ubieram. szykując się na ostatni dzień pracy u Claytona. Jest dopiero siódma pięćdziesiąt dwie. Do zobaczenia w niedzielę u mnie. Napiszę ci w mejlu. Uśmiecha się szeroko. wszystko związane z seksem stanowi dla mnie nowość – żałuję . Jak doskonale wiesz. że nigdy z nikim nie spał – ale ze mną już trzy razy. panno Steele.

że świat fuzji i przejęć jest równie stymulujący jak zazwyczaj. myślisz.390 jedynie. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Uwolnij umysł Data: 27 maja 2011. Czułam ulgę. chyba że. co z kolei okazało się bardzo podniecające. że nie byłam bardziej doświadczona. O ile dobrze pamiętam. dla mnie? Tak właśnie zrobiłaby uległa. upokorzona i wykorzystana – jakie to w stylu Tessy Durbeyfield.– Tak. Jednak naprawdę zmartwiło mnie to.– Zadowolony? To określenie nie zbliża się nawet do tego. Krótko mówiąc. To do mnie nie pasuje i w rezultacie mam mętlik w głowie. Naprawdę tak czujesz czy jedynie uważasz. co to oznacza. Jeśli rzeczywiście tak się czujesz. To akurat trudniej mi opisać. Panno Steele. a co za tym idzie bardziej przygotowana. Cieszyłam się. Przeżyłam szok. zaspokojona. tak przecież właśnie było..– Cieszę się z Twojego braku doświadczenia. że ty jesteś zadowolony. oznacza to. . a wtedy do ukarania Cię użyję jakiegoś narzędzia. nie ma w tym nic złego. Ale krępowało mnie to uczucie.– Klapsy za karę bolą znacznie bardziej od klapsów zmysłowych – a więc ból będzie najwyżej taki. naturalnie. Odpowiadając na Twoje uwagi:– Ja bym powiedział. że jesteś moja pod każdym względem. wręcz miałam wyrzuty sumienia. jak wcześniej zakładałam.. że dałem Ci klapsy. i że nie spóźniłeś się aż tak bardzo. Czy odpowiedziałam na twoje pytanie? Mam nadzieję... że nie okazało się to aż tak bolesne. A kiedy leżałam w twoich ramionach. 08:24 Adresat: Anastasia Steele Temat interesujący. co wtedy czułem.. że mogłabyś spróbować uporać się z tymi uczuciami. Ekstatyczna radość. czułam się. że u mnie zostałeś.. byłaś podniecona. aczkolwiek nieco wyolbrzymiony. że powinnaś czuć? To dwie różne rzeczy. czując podniecenie. to Ty zdecydowałaś się na to upokorzenie.. to już by bardziej pasowało. Dziękuję za to. jak się czułam już po wszystkim.– A więc czułaś się poniżona. Cenię je i dopiero zaczynam rozumieć.. popełnisz jakieś większe wykroczenie.

„moja pod każdym względem”. co zamierzam zrobić. Grey Enterprises Holdings. że robisz źle itd. Żeby było jasne.Jeśli mam być szczery. Ożeż ty. Jesteś dorosła – możesz decydować . abym przestał – nie użyłaś żadnego z haseł bezpieczeństwa. jest wyłącznie naszą sprawą. Ana PS. Panno Steele. Grey Enterprises . Aż mi oddech przyspiesza.– Świat fuzji i przejęć nie jest nawet w przybliżeniu tak stymulujący jak Pani. Nadawca: Christian Grey Temat: Nie wezwałaś policji Data: 27 maja 2011. byłabym teraz na Alasce. poza tym ucieczka nie ma sensu. 08:35 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. stałaś przy mnie i wiedziałaś. Christian Grey Prezes.A gdybym słuchała swego ciała. to już się nie mogę doczekać następnego razu. Potrafię namierzyć Twoją komórkę – pamiętasz?Jedź do pracy. co robimy za zamkniętymi drzwiami. Jesteśmy świadomymi swych czynów dorosłymi i to. Na Alasce jest bardzo zimno. jak bardzo. Jestem na zebraniu poświęconym rynkowi transakcji terminowych. Ani razu nie poprosiłaś. Musisz uwolnić umysł i słuchać swego ciała.– Nie trać energii na wyrzuty sumienia. Znalazłbym Cię. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Świadomi swych czynów dorośli! Data: 27 maja 2011. jeśli Cię to rzeczywiście interesuje. kiedy będzie mnie boleć ręka.. że bolała Cię ręka. Ale to mi się podobało. W sposób oczywisty nie słuchasz właściwej części swego ciała.391 Ręka bardzo mnie bolała. Przemyślę uporanie się z tymi uczuciami.. Inc. Christian Grey Prezes.– Ja też się czułem zaspokojony – nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. poczucie. 08:26 Adresat: Christian Grey Nie jesteś na zebraniu?Bardzo się cieszę.

Hmm. Flynna przynosi efekty. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Prześladowca Data: 27 maja 2011. Jedź do pracy. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kosztowni szarlatani Data: 27 maja 2011.392 Holdings. Poważnie mówi o tym. Flynnowi za zajmowanie się moimi zapędami prześladowczymi i nie tylko. czy terapia dr. Christian Grey Prezes. że by mnie znalazł? Powinnam się zdecydować uciec na jakiś czas? Przez chwilę zastanawiam się nad propozycją mamy. Grey Enterprises Holdings. Sama dokonuję wyborów. Klikam „odpowiedz”. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Inny lekarz . abyś poszukał rady u innego lekarza?Nie jestem pewna. 08:36 Adresat: Christian Grey Zastanawiałeś się nad terapią w kwestii swoich zapędów prześladowczych?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Prześladowca? Ja? Data: 27 maja 2011. 08:38 Adresat: Anastasia Steele Majątek płacę wybitnemu dr. Patrzę gniewnie na ekran. 08:40 Adresat: Christian Grey Czy wolno mi zasugerować. Christian ma oczywiście rację. Inc. Inc.

A więc zasady srady. Przestaniesz w końcu zawracać mi głowę? Chciałabym jechać do pracy moim nowym samochodem. 08:47 Adresat: Christian Grey Skoro jestem obiektem Twoich zapędów prześladowczych. że to wbrew ustalonym zasadom. że dr Flynn to jest właśnie ten inny lekarz. Nadawca: Anastasia Steele Temat: WIELKIE LITERY Data: 27 maja 2011. 08:43 Adresat: Anastasia Steele W sumie to nie Twoja sprawa.Będziesz musiała szybko jechać swoim nowym samochodem. Grey Enterprises Holdings. Christian Grey Prezes. Christian Grey Prezes. narażając się na niebezpieczeństwo – wydaje mi się. 08:49 Adresat: Christian Grey„Srady”? Nie jestem pewny. że to jednak moja sprawa. gdzie takie określenie widnieje w Websterze. 08:52 Adresat: Christian Grey Waham się pomiędzy kontrolerem a prześladowcą. Panna Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. Inc. Ana Nadawca: Christian Grey . Grey Enterprises Holdings. A językoznawstwo opisowe to dla mnie granica bezwzględna. Niczego jeszcze nie podpisałam. A pracę zaczynam dopiero o 9:30. JEDŹ DO PRACY. Inc.393 Data: 27 maja 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo opisowe Data: 27 maja 2011. ale wiedz. uważam.

całe mnóstwo nieznanego bólu. Na szczęście przez sklep przewija się sporo klientów i czas szybko mija. Włączam go. Problem w tym. No ale przecież to nie ona jest jego rodzoną matką. Bywa protekcjonalnym sukinsynem. dziękuję. Gdy wchodzę. bagażu. Bagażu ważącego chyba z tonę. mój garbus. Christian GreyPrezes. Nie znoszę ćwiczyć. Jedź ostrożnie. Patrzę pytająco na pana Claytona.. a nie tego całego. Grey Enterprises Holdings. Zajeżdżam na parking przed sklepem. Wanda.394 Temat: Prowokacyjne. Obok niego stoi kurier. Czy potrafię go przyjąć w pakiecie z Christianem? Jak uległa? Powiedziałam. Koniec więc z codziennymi ćwiczeniami mięśni rąk. który wzrusza ramionami. Ma wspomaganie kierownicy. Co takiego przysłał mi teraz Christian? Podpisuję odbiór niewielkiej paczki i natychmiast ją otwieram. W porze lunchu pan Clayton wzywa mnie do magazynu. Hmm. Audi cudownie się prowadzi. że mi o tym przypomniałeś. Ale potem myślę o Grace i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Inc. ledwie jestem w stanie uwierzyć. Cóż. Jestem dorosła. protekcjonalny sukinsyn w takim razie ujdzie. ale zabawne młode kobiety Data: 27 maja 2011. równie zaskoczony jak ja. To BlackBerry. . Podczas jazdy próbuję przeanalizować naszą wymianę mejli. Marszczę brwi. 08:56 Adresat: Anastasia Steele Świerzbi mnie ręka. – Panna Steele? – pyta kurier. że pragnę jedynie Christiana. Christianie Greyu. że to mój ostatni dzień. ale będę mieć przecież trenera osobistego. Panno Steele.. Tak. Och. w ogóle go nie miała. że spróbuję. i sama dokonuję wyborów.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozszalały konsumpcjonizm Data: 27 maja 2011. 13:22 Adresat: Christian Grey Myślę. uznałem.. Dr Flynn ma urlop. Czemu to robisz?Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Roztropność u tak młodej osóbki Data: 27 maja 2011. Panno Steele. Nie myliłam się. ale teraz powinnam zająć się pracą. Christian Grey Prezes. że jesteś idealnym konsumentem. że mogę. Inc. Wkładam gadżet do tylnej kieszeni dżinsów. Dziękuję za kolejny gadżet. Napiszę mejl po powrocie do domu. 11:15 Adresat: Anastasia Steele Muszę mieć możliwość stałego z Tobą kontaktu. przywołuję jednak całą swoją silną wolę i ignoruję wiadomość.395 Nadawca: Christian Grey Temat: POŻYCZONY BlackBerry Data: 27 maja 2011. że powinieneś natychmiast zadzwonić do dr. Jakież to trafne.A robię to dlatego. Flynna. Twoje zapędy prześladowcze szaleją. O czwartej państwo Clayton zwołują wszystkich pracowników i po straszliwie krępującej przemowie wręczają mi . 13:24 Adresat: Anastasia Steele Celna uwaga. Inc. że przyda Ci się BlackBerry. Jestem teraz w pracy. a jako że to Twoja najuczciwsza forma komunikacji. już go nienawidząc. Grey Enterprises Holdings. Mejlowanie z Christianem jest uzależniające. Wibruje mi przy pośladku. jak zawsze. myślę z ironią.. Christian Grey Prezes. mówiąc. Grey Enterprises Holdings.

pokazując na audi. Moja podświadomość otwiera buzię ze zdumienia. aby zabrzmiało to nonszalancko. Tak. loty śmigłowcem i fakt. Zauważyłam. – Prezent z okazji ukończenia studiów. co? Kiwam głową. – Nic dziwnego. Byli dobrymi i szczodrymi pracodawcami i będzie mi ich brakować. że jutro się przeprowadzam. – Co to ma być? – pyta oskarżycielsko. Kate wysiada właśnie ze swojego samochodu. – Samochód – odpowiadam żartobliwie. granice względne i bezwzględne. że czujesz się przytłoczona. porąbany miliarder. pokoje zabaw bez konsoli. Mocno ściskam państwa Claytonów. codziennie dostaję w prezencie drogie samochody. koniec studiów. . O dziwo.396 czek opiewający na trzysta dolarów. W tym momencie kumulują się we mnie wszystkie wydarzenia minionych trzech tygodni: egzaminy. czy ona także zamierza przełożyć mnie przez kolano. – Tak. ale szczerze mówiąc. Kate zasznurowuje usta. Mruży oczy i przez krótką chwilę się zastanawiam. Kate opada szczęka. nie ma sensu się kłócić. – Uśmiecham się tęsknie. – Staram się. – Próbowałam go nie przyjąć. Kiedy podjeżdżam pod dom. jakimś cudem biorę się w garść. Nie mogę się oprzeć. że został na noc. – Hojny z niego palant. utrata dziewictwa.

Przewracam oczami i dołączam do Kate. I to tyle. że przeprowadzka okaże się bezproblemowa i czekam niecierpliwie na niedzielę. Otwieram drzwi i ze schowka wyjmuję latarkę. Christian Grey Prezes. naturalnie. Na progu stoi Taylor. Nie mam w Wandzie nic . Podaję mu kluczyki. jakby poruszał temat pogody. To z całą pewnością nie wchodzi w zakres jego obowiązków.397 – Dokończymy pakowanie? Kiwam głową i wchodzę za nią do środka. to jak mejl do pracownika. No bo naprawdę. że odpowiem. zaraz przyniosę kluczyki. kiedy rozlega się pukanie do drzwi. Mam nadzieję. Proszę wejść. elegancki w swym garniturze. Grey Enterprises Holdings. – Ach tak. Teraz wyjeżdżam do Seattle. Trudno za nim nadążyć. aby Cię zbadać. Sprawdzam mejl od Christiana. Jesteśmy w kuchni. W jednej chwili potrafi być taki fajny. po czym w krępującym – dla mnie – milczeniu idziemy do jasnoniebieskiego garbusa. Nadawca: Christian Grey Temat: Niedziela Data: 27 maja 2011. 13:40 Adresat: Anastasia Steele Możemy się spotkać o pierwszej?O 1:30 w Escali zjawi się lekarz. – Panno Steele – mówi – przyjechałem po pani auto. I po raz kolejny się zastanawiam. a w drugiej zamienia się w sztywniaka i formalistę. Zauważam cechy byłego wojskowego w jego szczupłej sylwetce i spokojnym spojrzeniu. na czym dokładnie polega praca Taylora. Inc. kiedy skończymy pakowanie. pisze tak. Jezu. Postanawiam.

Czy to.398 osobistego. Rozlega się pukanie do drzwi i serce podchodzi mi do gardła. Następnie żegna mnie kiwnięciem głowy.. Taylor uważa. wsiada do mojego samochodu i odjeżdża. panno Steele. Nagle ogarnia mnie przemożne pragnienie zasypania go pytaniami. Mieszkanie. A największa zmiana to Christian Grey. Wando. Ileż ten człowiek musi wiedzieć o Christianie. – Od czterech lat. Pakowanie mamy już za sobą. garbus. No ale pewnie podpisał NDA. Przynosi także sporo butelek piwa. Oglądamy kiepskie programy w telewizji. idąc niespiesznie do drzwi. próba pocałunku poszła w niepamięć. Kręcę głową. a on po turecku na podłodze między nami. jedząc winogrona i strzelając palcami w niecierpliwym wyczekiwaniu niedzieli. Czy mogę mu wierzyć? O ósmej zjawia się José z chińszczyzną na wynos. To były fajne cztery lata. Głaszczę czule dach. panno Steele – mówi z uśmiechem. Zerkam na niego nerwowo. Atmosfera pomiędzy mną a José wróciła do normy. – Od jak dawna pracuje pan dla pana Greya? – pytam. Claytonowie – wszystko się teraz zmienia. Zegnaj. Ja siadam z Kate na kanapie. Jest równie małomówny jak Ray i czuję do niego sympatię. że to „dobry człowiek”. pijemy piwo i snujemy wspomnienia. na którym leży moja wewnętrzna bogini.. – To dobry człowiek.? Drzwi otwiera Kate i niemal natychmiast ląduje w objęciach . Cóż. zna wszystkie jego sekrety. gdy zamykam drzwi od strony pasażera. dziękuję ci. a przynajmniej została zamieciona pod dywan.

– Przejdziemy się do baru? – pytam José. prawda? – Jasne. Elliot. Kate podnosi na mnie wzrok. – Ale przyjedziesz na otwarcie mojej wystawy.. – Uśmiecha się szeroko. a on kiwa entuzjastycznie głową. Elliot. powinno mi się udać. Gdy idziemy spacerkiem do baru. – Czwartek. José. Zbyt nas krępuje ten pokaz namiętności. – Witaj. No naprawdę. Oczy jej błyszczą. Boże. obejmuję go ramieniem.399 Elliota. zarumieniona. a kiedy dokładnie? – Dziewiątego czerwca. a potem José i ja wychodzimy. . A ty odwiedzisz nas w Seattle? – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – odpowiada z szerokim uśmiechem. Puszcza do mnie oko.. on jest taki nieskomplikowany – do tej pory naprawdę tego nie doceniałam. Jestem zbulwersowana ich brakiem hamulców. – Tak. – Idziemy z José na szybkiego drinka. wstydu nie mają. – Okej. Bardzo gorących objęciach.. kiedy mam na to ochotę.. – Jaki to dzień tygodnia? – pytam z nagłą paniką. – Przewracam oczami. Żegnaj. José i ja wymieniamy znaczące spojrzenia. chichocząc jak nastolatki. Ha! Mogę tak robić.

inaczej będę zmuszony zadzwonić do Elliota. powinnaś mieć na tyle przyzwoitości. W przeciwnym razie ja się martwię. Nie jestem człowiekiem cierpliwym. Jasny gwint. Mam nadzieję. że ja nie jestem taka głośna. że skontaktujesz się ze mną po powrocie z pracy. Będzie mi brakować jego i jego chłopięcego uroku. Jeśli mówisz. Kate i Elliota nie widać. Christian GreyPrezes. ale za to słychać. Zadzwoń do mnie. Grey Enterprises Holdings. Nie potrafiłam się przemóc i powiedzieć mu o garbusie. Czy on choć raz mi odpuści? Patrzę . Pięć nieodebranych połączeń i jedna wiadomość na poczcie głosowej. Inc. no i oczywiście czeka na mnie mejl od Christiana. że musisz się nauczyć spełniać moje oczekiwania. Napiszę mejl po powrocie do domu”.400 Jest już późno. a nie jest to uczucie dobrze mi znane i niezbyt dobrzeje toleruję. kiedy się dowie. To niesamowite. Oblewam się rumieńcem na tę myśl i uciekam do swojego pokoju. Wiem. To Christian. Nadawca: Christian Grey Temat: Gdzie jesteś? Data: 27 maja 2011. Ostrożnie ją odsłuchuję. I to jak słychać! Jasny gwint. aby tak zrobić. kiedy znowu zobaczę José. Bo Christian na pewno nie. ale na razie wystarczy mi jeden wkurzający się na mnie facet. że mu się udało. BlackBerry i MacBooka? Zadzwoń do mnie. pewnie na wystawie. 22:14 Adresat: Anastasia Steele „Jestem w pracy. że się na mnie wkurzy. Jasny gwint do kwadratu.Nadal jesteś w pracy czy już spakowałaś telefon. Włączam podłe urządzenie. kiedy wracam z baru. Sięgam po telefon. Ciekawe. Myślę.

– Cześć – mówi miękko i zupełnie mnie tym rozwala. On mnie dusi. gdy czekam. jak się dało. gdy siedział przy fortepianie w swoim olbrzymim salonie i grał tę nieznośnie gorzko-słodką. gdy wymawiam imię José. – Byłem na kolacji dobroczynnej. Nie będę się czuła winna z powodu José. – Wiem. Przepraszam. – Zamykam oczy. melancholijną melodię. ponieważ spodziewam się gniewu. Miałby pewnie ochotę stłuc mnie na kwaśne jabłko. że nie odpowiedziałam. Przez chwilę milczy. – Wieczór był miły? – Jest niezwykle grzeczny. Serce mam w gardle. Serce mi się ściska. docieram do jego nazwiska i wciskam zielony przycisk. Z rodzącym się w brzuchu uczuciem strachu przewijam listę kontaktów. a słyszę ulgę. a potem zjadłyśmy z José chińszczyznę. Skończyłyśmy z Kate pakowanie. Przerażająco nudnej. – Martwiłem się o ciebie. aby przerwać tę ogłuszającą ciszę. – Tak. ponieważ nagle mam . – A twój? – pytam. W końcu wzdycha. – Szkoda. Ta myśl działa na mnie przygnębiająco. że cię tu nie ma – szepczę. aż odbierze.401 gniewnie na telefon. Wracam myślami do tamtej nocy. Christian nic nie mówi. Wyszedłem tak szybko. Wydaje się taki smutny i zrezygnowany. ale nic mi nie jest. – Cześć – mruczę.

– Powodzenia jutro podczas przeprowadzki. jak wciąga głośno powietrze. Zaskakuję go tym. – Naprawdę? – pyta beznamiętnie.402 ochotę go objąć. – Ja też nie. Kuźwa. – Nie. To nie w jego stylu i zaczyna mnie swędzieć skóra z niepokoju. wzdycha. Pragnę jego bliskości. – Dobranoc. W końcu wyczuwam. – Nie chcę. Anastasio. – Tak. – Dobranoc. Po długiej chwili. która ciągnie się bez końca. I teraz oboje wisimy na telefonie niczym nastolatki. Wiem. proszę pana. – Do zobaczenia w niedzielę? – Tak. że się uśmiecha. bo słyszę. w niedzielę – mamroczę i przez moje ciało przebiega dreszcz. – Ty się rozłącz – szepczę. . Nawet jeśli miałby mi na to nie pozwolić. – Głos ma miękki. Przytulić. a żadne z nas nie chce się rozłączyć. ty.

– Sądzisz. Kate i ja padamy ze śmiechem na kanapę. – Może. że choć raz uda ci się zrobić to. – I po tych słowach wreszcie się rozłączam. Zadne z nas nie kończy rozmowy. – Tak jest. – Naprawdę pan tego chce? – Idź spać. jak radzi sobie z wiertarką. ale . Elliot stoi i podziwia swoje dzieło. Anastasio. Udało mu się podłączyć nasz telewizor do systemu satelitarnego w mieszkaniu w Pike Place Market. – Zauważyłam. – Więc mnie nie ukarzesz? – Nie.403 – Bardzo byłeś na mnie zły? – Tak. panno Steele. co ci się każe? – Jest jednocześnie rozbawiony i poirytowany. – Możesz się teraz rozłączyć. Przekonamy się po niedzieli. zachwycone tym. Nie jestem taki. Telewizor z płaskim ekranem dziwnie wygląda na tle ściany z cegieł w zaadaptowanym magazynie. proszę pana. – Nadal jesteś? – Nie.

– Zobaczę. Jest ciepły. Wstaję i pod pretekstem rozpakowania jednego z pudeł udaję się do aneksu kuchennego. – Widzisz. Przewracam oczami. – Pa. a ona niemal dosłownie się rozpływa. Elliot jest uroczy i zupełnie inny niż Christian. Mruga do mnie. Zaraz się zacznie robić ckliwie. Rąk nie mogą od siebie oderwać – co. Bardzo lubi. Jakieś dwadzieścia minut później moja przyjaciółka wraca .404 na pewno się przyzwyczaję. Pozdrów ode mnie Christiana. mała. – Uśmiecha się szeroko do Kate. Ana – mówi Elliot. mała. odbieram jako krępujące – a ja zielenieję z zazdrości. – Tak. Jest taka łagodna i zupełnie inna niż zazwyczaj. – Możesz przyjść po kolacji? – pyta niepewnie Kate. – Odprowadzę cię na dół. nawet za bardzo. – Mam go tylko pozdrowić? – Unosi znacząco brwi. – Na razie. a potem wychodzi za Kate z mieszkania. – Kate się uśmiecha. otwarty i lubi kontakt fizyczny z Kate. czy uda mi się uciec – obiecuje. Mamy wieczorem obowiązkową rodzinną kolację. – Oblewam się rumieńcem. prawdę mówiąc. ale z Paryża przyleciała moja siostra. Elliot. to proste. – Chętnie bym został.

bardzo modne. – Nie może po prostu napisać „od Christiana”? I co to za dziwaczny balon? . Mieszkanie nie jest duże. a blaty kuchenne z gładkiego betonu. bardzo praktyczne.405 z pizzą i siedzimy. Obie bardzo się cieszymy. Podłogi są drewniane. Kate w obcisłych dżinsach. Wszystkiego najlepszego w nowym mieszkaniu. Kurierowi opada szczęka. jedząc prosto z kartonu. Christian Grey Kate kręci z dezaprobatą głową. kiedy drzwi otwiera mu Kate. w naszym nowym mieszkaniu. Drogie Panie. O ósmej rozlega się dźwięk domofonu. ściany z czerwonej cegły. – Drugie piętro. ale na nasze potrzeby wystarczające: ma trzy sypialnie i duży salon z oknami wychodzącymi na Pike Place Market. otoczone pudłami. T-shircie i z włosami spiętymi na czubku głowy. Tata Kate nie poskąpił pieniędzy. Chłopak trzyma w ręce butelkę szampana z przytwierdzonym do niej balonikiem w kształcie śmigłowca. Nieoczekiwanie zalewa mnie fala rozczarowania. – Przesyłka dla panny Steele i panny Kavanagh. Kate dziękuje mu promiennym uśmiechem. mieszkanie numer dwa. że będziemy mieszkać w samym sercu miasta. Tak właśnie działa na mężczyzn. To nie Christian. a potem czyta dołączoną karteczkę. Kate zrywa się z kanapy – a mnie serce podchodzi do gardła.

ma śmigłowiec. – Aha. – Ostatnio trochę nie nadążam. ale się uśmiecha. – Oczywiście. Marszczy brwi. Muszę przyznać. – Dasz sobie radę. brak pracy. że należą do rzadkości. . – Co? – Christian zabrał mnie do Seattle swoim śmigłowcem. Nowe miasto. Kate jeszcze bardziej się zasępia. stuknięty chłopak. kręcąc z niedowierzaniem głową. kiedy wyjadę? – No pewnie – odpowiadam uspokajająco.. Kate patrzy na mnie z otwartą buzią.406 – Charlie Tango. który sam pilotuje – oświadczam z dumą. że uwielbiam takie chwile: Katherine Kavanagh zaniemówiła. – Wzruszam ramionami. że ten nieprzyzwoicie bogaty drań ma śmigłowiec. Czemu mi nie powiedziałaś? – Kate patrzy na mnie oskarżycielsko. – Dałaś mu nasz adres? – Nie. Szkoda. ale prześladowanie i śledzenie to jego specjalność – stwierdzam rzeczowo. – Jakoś mnie to nie dziwi.. Delektuję się więc tą chwilą. On mnie martwi.

. zaciskając usta w cienką linię. urzekający ból. Budzę się wcześnie w szary niedzielny poranek i leżę. Kod do windy: 1880. Zaparkuj na miejscu numer pięć – to jedno z moich. No i oczywiście muszę podpisać tę przeklętą umowę. – Uśmiecham się szeroko do Kate i stukamy się filiżankami. wpatrując się w kartony.407 Ana. Nadawca: Christian Grey Temat: Moje życie w liczbach Data: 29 maja 2011. sygnalizując nadejście mejla. Grey Enterprises Holdings. gdy próbuję sobie wyobrazić. no i na dodatek schłodzony. Nie. Christian Grey Prezes. 08:04 Adresat: Anastasia Steele Jeśli przyjedziesz samochodem. co Christian będzie ze mną robił. Niecierpliwe wyczekiwanie wisi nad moją głową jak ciemna burzowa chmura. doskonały rocznik. Podłe urządzenie stojące na podłodze obok łóżka wydaje cichy dźwięk.. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały rocznik .. Otwieramy go od razu i szukamy filiżanek – to ostatnie. Moja wewnętrzna bogini nie posiada się z radości i skacze z nogi na nogę. – Bollinger Grande Annee tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. co zapakowałyśmy. Tylko Christian przysłałby schłodzonego szampana albo kazał to zrobić sekretarce. Inc. Oczywiście. W moim brzuchu szaleją motyle – jak również mroczny. zmysłowy.. „Powinnaś się zabrać za rozpakowywanie” – marudzi moja podświadomość. a może Taylorowi. Przynajmniej to dobry szampan. dzisiaj jest TEN dzień... potrzebny Ci będzie kod dostępu do garażu podziemnego w Escali: 146963.

To uczucie jest tak przyjemne. Zrozumiałam. Inc.. Przewracam oczami na tę jego apodyktyczność. 08:11 Adresat: Anastasia Steele Nie ma za co. Rumienię się na myśl. Udaję się do łazienki. Kiedy ostatni raz miałam ją na sobie. W garbusie nie miałam takich luksusów. . dziewczyno!”. Szczęściarz z Charliego Tango. że chodził między półkami w Agent Provocateur. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Zazdrość Data: 29 maja 2011. zastanawiając się. że aż mi zapiera dech w piersiach. W nieskończoności luster w windzie sprawdzam śliwkową sukienkę – no. Nie spóźnij się. czy Elliot dotarł tu wczoraj wieczorem. hmm.408 Data: 29 maja 2011. czy nie rozmazał mi się tusz. Grey Enterprises Holdings. Christian miał ochotę ją ze mnie zedrzeć. czy też gdzie tam ją kupił. a także dwa mniejsze audi SUV. i bardzo się starając trzymać nerwy na wodzy. 08:08 Adresat: Christian Grey Tak jest. „Śmiało.55 wjeżdżam do garażu Escali i parkuję na miejscu numer pięć. Moja wewnętrzna bogini wymachuje pomponami cheerleaderki. którą kupił mi Taylor. Włożyłam bieliznę. Dziękuję za szampana i nadmuchiwanego Charliego Tango. W podświetlanym lusterku na osłonie przeciwsłonecznej sprawdzam. Christian Grey Prezes.. że się uśmiecham. który teraz jest przywiązany do mego łóżka. Moje ciało się spina na tę myśl. ale ostatnia linijka sprawia. W audi mogę prowadzić w szpilkach! Dokładnie o 12. śliwkową sukienkę Kate. proszę pana. Drzwi otwierają się i moim oczom ukazuje się hol mieszkania numer jeden. Ile ma wykupionych miejsc? Widzę tu audi SUV i R8.

ta sukienka – mruczy z uznaniem. a mam wrażenie. – Hmm. Chodź. mów mi Ana. przy podwójnych drzwiach pojawia się Taylor. – Och. nie włożył natomiast ani butów. Podnosi głowę. sparaliżowana pięknem tego mężczyzny i słodkim wyczekiwaniem tego. – Ana – uśmiecha się. proszę. panno Steele – szepcze. – Cześć – szepczę. No a jakżeby inaczej. w oczach widzę szelmowski błysk. a na jego pięknie wykrojonych ustach błąka się uśmiech. Stoję znieruchomiała w progu. że znacznie więcej. rumieniąc się. Pokój wygląda dokładnie tak.. lekki pocałunek. jak zapamiętałam – od mojej wizyty tu minął tydzień. lustrując mnie wzrokiem. Dotyk jego warg rezonuje w całym moim ciele. – Chciałbym ci coś pokazać – mówi. Christian siedzi na sofie i przegląda niedzielną prasę. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do kanapy. – Dzień dobry. Pojawia się znajomy prąd. – Pan Grey pani oczekuje. – Witam ponownie. a przy tym wygląda dosłownie nieziemsko. Wstaje i zbliża się do mnie. gdy Taylor wprowadza mnie do salonu. Na stronie ósmej . Włosy ma potargane. Christian wydaje się spokojny i opanowany. rozpalający mnie powoli i przyciągający do niego. ani skarpetek. Włożył luźną białą koszulę oraz dżinsy.409 Gdy wysiadam z windy. – Jesteś punktualna. To mi się podoba. po czym ujmuje moją brodę. Wręcza mi „Seattle Timesa”. panno Steele – mówi. gdy siadamy.. co ma się wydarzyć. nachyla się i składa na moich ustach delikatny.

Wyciąga rękę i palcem wskazującym zakłada mi włosy za ucho. Jestem w gazecie. o wiele więcej wiesz teraz na mój temat niż podczas poprzedniej wizyty. Na moje nieśmiałe kiwnięcie w jego oczach pojawia się ogień. – Na to wygląda. Czytam podpis. czekające i spragnione. – Jesteś głodna? – Naprawdę się stara nie okazywać irytacji. Anastasio. podciągnąwszy jedną nogę pod drugą. – Tak. – Nie.410 widnieje zdjęcie przedstawiające nas dwoje na uroczystości rozdania dyplomów. Śmieję się. ni z owego. – Nie. jeśli chodzi o jedzenie – odpowiadam szeptem. . Moje ciało od razu się ożywia. Kuźwa. Siedzi zwrócony w moją stronę. – No więc. O w mordę. Kręci głową. „Christian Grey z przyjaciółką na uroczystości rozdania dyplomów w WSU Vancouver”. – A więc teraz jestem twoją „przyjaciółką”. – Dokąd on zmierza? – A jednak wróciłaś. jakby nie mógł w to uwierzyć. więc to musi być prawda. – Uśmiecha się drwiąco. I napisano o tym w gazecie. – Jadłaś coś? – pyta ni z tego.

411 Christian nachyla się i szepcze mi do ucha: – Jak zawsze ochocza. Dziwnie? Dlaczego? . to aż się boję myśleć. panno Steele. – Myślałam. jak cię obejrzy specjalista. Nie sądzisz? – pyta grzecznie. – Siada. że spotkam się z twoim lekarzem. które mówi. moja matka by chciała. – Chciałbym. Kiwam głową. Posyła mi spojrzenie. abym nie była niemądra. Christian przypomniało coś – Anastasio. a on umówił nas na niedzielę. abyś wieczorem przyszła na kolację. to Elliot zaprasza także Kate. O święty Barnabo. aby odwrócić jego uwagę od tematu jedzenia. – To najlepsza ginekolog w Seattle. żebyś więcej jadła – gani mnie lekko. zupełnie zapomniałam o lekarzu. ile to będzie marszczy nagle brwi. co mi wiadomo. – Myślę. skoro to najlepsza w dodatku w porze kosztować. ginekolog. Krew w żyłach nieco mi stygnie. Jasny gwint. a nie mów mi. lunchu. jakby mu się nieprzyjemnego. Z tego. jak się na to zapatrujesz. Dziwnie mi będzie przedstawić cię rodzinie. Co więcej? – Wzrusza ramionami. Nie wiem. – Co możesz mi powiedzieć o doktor Greene? – pytam. a zdradzę ci pewien sekret: ja też. ponieważ ci nie uwierzę. Ale niedługo ma się zjawić doktor Greene. że lepiej będzie. że tak naprawdę to jesteś kobietą.

Christian patrzy na mnie. – No to czemu dziwnie? – Bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. – Przewraca oczami. Ujmuję jego dłoń. – Chyba nie pójdziesz tam razem ze mną? – pytam zaszokowana.412 – Wstydzisz się mnie? – Nic nie poradzę na to. Anastasio. aby pani doktor się to spodobało. że w moim głosie pobrzmiewa uraza. – Sporo bym zapłacił za to. Wstaje i wyciąga do mnie rękę. Brak mu słów. żeby móc patrzeć. proszę pana. a mnie nie? Mruga powiekami. – Zaprowadź ją do pokoju panny Steele. – Jest już doktor Greene. Pokój panny Steele! – Gotowa na antykoncepcję? – pyta. – Dlaczego tobie wolno przewracać oczami. Śmieje się. Nasze . uwierz mi. że nie. a on bierze mnie w ramiona i mocno całuje. – Nie zrobiłem tego świadomie. W drzwiach pojawia się Taylor. – Oczywiście. Dłoń wsuwa w moje włosy i przyciąga mnie do siebie. – Ja najczęściej też nie robię tego świadomie – warczę. ale nie sądzę.

– Nie mogę się doczekać. – Cieszę się. .413 czoła się stykają. że tu jesteś – szepcze. kiedy cię rozbiorę.

żebym jutro ją zrealizowała. – A więc. Bardzo mi się podoba jej rzeczowe podejście – do znudzenia powtarza mi. które nie tolerują głupoty. – Uśmiecha się. I jestem pewna. ale jej oczy są chłodne i oceniające. Panno Steele. Od razu ją lubię.414 ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Doktor Green jest wysoka. który będzie moją sypialnią. że mam je brać codziennie. Nie zdradzam żadnych szczegółów. jakie to relacje łączą mnie z panem Greyem. Przypomina mi kobiety. Tak jak Kate. – Panie Grey. szykowna. że należy do kobiet. które pracują w biurze Christiana. jasnowłosa. – Wita się z Christianem uściskiem ręki. – Zaczekam na dole – mamrocze i wychodzi z pokoju. Co mogę dla pani zrobić? Po dokładnym badaniu i długiej rozmowie dr Green i ja decydujemy się na minipigułkę. panno Steele. Musi mieć niewiele ponad czterdzieści lat. że wynagrodził mi pan mój czas. Podajemy sobie dłonie i wiem. Pan Grey płaci mi sporą sumę za wizytę u pani. Wypisuje mi opłaconą z góry receptę i instruuje. że umiera z ciekawości. – Dziękuję. że przyszła pani tak szybko. panie Grey. Kolejna blondynka ze Stepford. ubrana w ciemnoniebieski kostium. o tej samej porze. Długie włosy związane ma w elegancki kok. – Dziękuję. Mam wrażenie. Obdarza Christiana znaczącym spojrzeniem i po chwili dociera do niego jej sygnał. że nie wyglądałaby .

otulając kokonem i wypełniając pokój słodką. Czyta. Ano. – Tak. panie Grey. która wiruje wokół niego. uśmiechając się do mnie ciepło. smutną melodią. – W porządku. że muszę się . Kieruje pilota w stronę nowoczesnego białego pudełka poniżej kominka. ściskając jego dłoń. Jak on to robi? Gdzie się czai? – Jak było? – pyta Christian. Odwraca się i patrzy na nas. – Miłego dnia i powodzenia. gdyby zobaczyła Czerwony Pokój Bólu. Wstaje i podchodzi do nas. Christian jest zaskoczony. Czerwienię się. która pełni funkcję salonu Christiana. jakby go to autentycznie interesowało. gdy się żegnamy.415 na tak spokojną i opanowaną. Z głośników leci przejmująca aria. ale pozostaje w tle. kiedy przechodzimy obok jego zamkniętych drzwi i schodzimy na dół do galerii sztuki. mrużąc oczy. Proszę się nią opiekować. gdy wchodzimy. – Prześlę panu rachunek – mówi lakonicznie doktor Green. dziękuję. Patrząc na niego. Nie wiadomo skąd pojawia się Taylor i odprowadza lekarkę do windy. – Skończyły panie? – pyta. – Uśmiecha się. Powiedziała. to piękna. Jak lekarz może powiedzieć coś tak nieodpowiedniego? Czyżby dawała mu niezbyt delikatne ostrzeżenie? – Taki mam właśnie zamiar – speszony mówi pod nosem. Przez chwilę wygląda pogodnie. mądra młoda kobieta. podobnie jak ja. zażenowana wzruszam ramionami. w którym znajduje się iPod i niezwykła muzyka cichnie. siedząc na kanapie.

Wachluję swoją rozpaloną twarz. Jest chodzącym seksem. a potem wypuszcza nagle z ramion. . – Chociaż bardzo chciałbym wziąć cię tutaj. – I jeszcze dla twojego niewyparzonego języka – odpowiada cicho. a ja wczepiam się w jego umięśnione ramiona. – Czy tylko dlatego mnie chcesz? Dla mojego ciała? – szepczę. W jednej chwili żartujemy. Właściwie wygląda dość złowrogo. a ja natychmiast przestaję się śmiać.. by utrzymać się na nogach. jak znów przekłada mnie przez kolano.. Nogi się pode mną uginają. Znów całuje mnie namiętnie. a cała krew odpływa mi z twarzy i wyobrażam sobie.416 powstrzymać od wszelkiej aktywności seksualnej przez cztery następne tygodnie. Chwyta mnie w talii i przyciąga do siebie. Moja podświadomość truchleje. a za moment. teraz. a ja nie mogę dłużej zachować powagi i śmieję się do niego jak głupia. żebyś mi później zemdlała – mruczy przy moich ustach. – Mam cię! – mówi i uśmiecha się z satysfakcją. zanurzając dłoń we włosach i trzymając pewnie w miejscu. a ja muszę teraz odzyskać równowagę i coś zjeść. bierze za rękę i prowadzi do kuchni. O cholera. – Jesteś niepoprawna. Christian z przerażenia otwiera usta. Nie chcę. Aria nadal pobrzmiewa w tle. Całuje mnie mocno. – Mam cię! Mruży oczy. musisz coś zjeść i ja również. panno Steele – mruczy i wpatruje mi się w oczy.

. Dobra. jak się poruszasz. Siada obok mnie z butelką wina w dłoni. no może z wyjątkiem Christiana Greya. Christian wyjmuje z lodówki miskę. wyrywając mnie z zadumy.417 – Co to za muzyka? – Villa Lobos. panno Steele – mruczy. – Tak. – Dziękuję. Więc może gdzieś w głębi nie jest taki swobodny. – Przyglądałam się tylko. aria z Bachianas brasileiras. – Masz dużo wdzięku. w pełni się z nim zgadzając.. rozmyślam. Patrzę. prawda? – Tak – mamroczę. – Chablis? . Bar śniadaniowy nakryty jest dla dwojga. – I? – pyta ostrożnie. – Sałatka cesarska z kurczakiem ci odpowiada? Dzięki Bogu. Rozbawiony unosi brwi. Z jednej strony tak swobodnie czuje się w swoim ciele. Nikt nie jest samotną wyspą. dziękuję. – O czym myślisz? – pyta. Czerwienię się jeszcze bardziej. jak z wdziękiem porusza się po kuchni. nic ciężkiego. Rumienię się. a z drugiej nie lubi być dotykany.

Zerkam na niego spod rzęs. panno Steele? – Śmieje się. Marszczy brwi. O dziwo jestem wygłodniała i po raz pierwszy. – Apetyt dopisuje jak zawsze. kończę posiłek wcześniej niż on. że mówi o wizycie doktor Green. Wino jest orzeźwiające. – Jedz. Sałatka cesarska okazuje się pyszna. – Na minipigułkę. że wie o tym od jednej lub kilku z jego piętnastki. pewnie. Zerka na mnie z protekcjonalnym rozbawieniem. Skąd u niego taka orientacja w temacie? Czerwienię się na samą myśl. codziennie. na jaką metodę się zdecydowałaś? W jednej chwili pytanie to wprawia mnie w zakłopotanie.. od kiedy z nim jestem. . gdy zdaję sobie sprawę. – I będziesz pamiętać. – Nastawię przypominacz – uśmiecha się z wyższością. o odpowiedniej porze? Rany. patrząc na mój pusty talerz.418 – Poproszę. – Nie wątpię. – Powiedz.. że mi przypomnisz – mówię oschle. że będę. klarowne i owocowe. – Poczęstuj się sałatką – mówi łagodnym głosem. żeby brać je regularnie.

– Wiem. dla których ludzie lubią. – Chcesz to zrobić – szepcze. więc spędziłem wczoraj dużo czasu. Nie chcę cię teraz karać. patrząc na mnie intensywnie. byłoby inaczej. Przyciąga mnie do siebie.. Powinnam uciekać. i podnosi mnie ze stołka barowego w swe ramiona. elektryzuje. Gdybym miał cię pod ręką wczoraj wieczorem. pierwotnym poziomie. Jego oddech staje się nierówny i kiedy patrzy na mnie. że lubimy zadawać ból albo go doświadczać. ale nie żeby zadać ci ból. – Nic nie podpisałam. no cóż. jest to. Ciągnie mnie do niego na jakimś głębokim. myśląc o tym. że atmosfera między nami powoli się zmienia. czuję. Jego spojrzenie zmienia się z mrocznego na uwodzicielskie. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie jestem w stanie ukryć przerażenia. – Nie pozwól. Jednym z powodów.419 – Tak – szepczę. – Doszedłeś do jakichś wniosków? . Anastasio. ale nie potrafię. kiedy to robię. by ktoś przekonał cię. którego zupełnie nie rozumiem. Wstaje.. Ty nie.. Jasny gwint. – Uderzysz mnie? – Tak. a jego erekcja uciska mnie w brzuch. To bardzo proste. On chce zadać mi ból. porywając mnie ze sobą. ale ostatnio łamię wszystkie zasady. ewoluuje. zmniejszając dystans między nami.. że jest inaczej.

. pożądliwe. Jesteś na to gotowa. Nic się nie zmieniło. A więc ta chwila nadeszła. Rozumiesz? Patrzy tak żarliwie. mam sucho w ustach. a serce omal nie wyskoczy mi z piersi. Moja wewnętrzna bogini wiruje jak światowej klasy balerina. cytrusów. pasty do czyszczenia i ciemnego drewna są bardzo zmysłowe. Postawa Christiana zmieniła się całkowicie. kiedy każę ci coś zrobić. teraz wydaje się twardszy i bardziej surowy. Zapachy skóry. rety. Teraz . idziemy na górę. Patrzy na mnie z góry. Rozgrzana i przerażona krew przepływa przez moje ciało – adrenalina wymieszana z pożądaniem i tęsknotą. – Mogę z tobą zrobić. co zechcę. – Gdy jesteś tutaj... hipnotyczne. Przełykam ślinę i dość niezgrabnie zdejmuję czółenka. Naprawdę to zrobię. To uderzający do głowy.420 – Nie i teraz chcę cię związać i pieprzyć do nieprzytomności. przytrzymując je. i znów jestem w Czerwonym Pokoju Bólu.. podnosi je i stawia koło drzwi. a jego oczy są płomienne. – Zdejmij buty – rozkazuje łagodnie. Christian otwiera drzwi do swojego pokoju zabaw. – Tak – szepczę. żebym weszła. należysz do mnie bez reszty – mówi wolno. podczas gdy wszystko w moim ciele momentalnie się kurczy. pobudzający koktajl. – Bierze mnie za rękę i zostawiając wszystkie brudne naczynia na barze śniadaniowym. – Dobrze. Chodź. ważąc każde słowo. Serce mi wali. Schyla się. Przytakuję. wykonując jeden piruet za drugim. Nie wahaj się. – Dobrze.

pragnąłem to zrobić już kilka dni temu. – Przygryzasz wargę – szepcze. Panie. by mnie obejrzeć i nieuważnie składa sukienkę. – Wiesz. a jego dotyk mnie pali. Wodzi nosem po odsłoniętym karku. To sprawia mi przyjemność. – Tak. biodra. by spływały po plecach. Rozumiesz? – Tak. Robię. że czuję promieniujące od niego ciepło. Rozpina mi stanik. Chcę. Zostawia ją na wielkiej szafce koło drzwi. patrząc gniewnie. nie odrywając ode mnie oczu. Powoli podciąga ją przez moje uda. brzuch. – Mówisz szczerze? – rzuca ostro. Anastasio. – Tak. ramiona i głowę. Wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz. Odwracam się natychmiast. pobudzając każdy nerw. żebyś czuła się swobodnie w swoim ciele.421 zedrę z ciebie tę sukienkę. chwyta je w garść i przechyla moją głowę na jedną stronę. a on sięga w dół i chwyta brzeg sukienki. Zbiera moje włosy. Masz piękne ciało i lubię na nie patrzeć. – Tak co? – pochyla się nade mną. – Dobrze. Podnieś ręce nad głowę. Chwyta moją brodę. Panie. co każe. które rozgrzewa mnie. cały czas wciągając mój . Odsuwa się. Stoi za mną tak bliski. gładząc moją skórę palcami i paznokciami kciuków. bez wahania. rozgrzewa mnie całą. – Odwróć się. W zasadzie mógłbym przyglądać ci się cały dzień i chcę. żebyś nie była zawstydzona ani zażenowana swoją nagością. O ile dobrze pamiętam. jak na to reaguję – dodaje złowieszczo. piersi. chwyta oba ramiączka i powoli ściąga je w dół i w końcu zdejmuje.

Hmm. pożądliwie. Palce ma szybkie i wprawne. – Tak. – Ani piśnij. Na koniec związuje je gumką. – Cicho – szepcze. panie. – Odwróć się – rozkazuje. To odurzający koktajl. składając za mym uchem słodki pocałunek. – Lubię.. . zaczyna splatać je w jeden duży warkocz. ledwie mnie dotknął.. i pociąga za nie. Mięśnie w moim brzuchu kurczą się zmysłowo. a po chwili powraca do ucha. – Gdy każę ci tu przyjść.422 zapach. jak masz tutaj związane włosy – szepcze. Anastasio – szepcze. a lęk i pożądanie mieszają się ze sobą. Rety. Tylko majtki. Pociąga mnie za włosy z tyłu i ku memu zdziwieniu. dlaczego? Puszcza warkocz. Rozumiesz? – Tak. Robię.. oddychając płytko.. co mi każe. – Pachniesz pięknie. której wcześniej nie widziałam. – Tak co? – spogląda na mnie gniewnie. a ja już go pragnę. tak będziesz się ubierać. jak nigdy dotąd. Jęczę. tak że cofam się w jego kierunku.

– Grzeczna dziewczynka.423 Cień uśmiechu unosi kąciki jego ust. Anastasio? – Tak. Siadam. Te są starsze. – Połóż dłonie i przedramiona płasko na udach. Podchodzi do mnie i w polu widzenia mam jego stopy i łydki. powinnam robić notatki. że będziesz klęczała tam. Klęczę i czekam. pięć. Jeśli chce. Nagie stopy. porwane i sprane. Mrugam. panie. na kilka minut. Szerzej. Idealnie. oczekuję. Nie mam pojęcia. na jak długo mnie tu zostawi. przetwarzając jego słowa. A niech to. – Wskazuje miejsce przy drzwiach. Teraz rozchyl kolana. Sięga dłonią i znów chwyta mnie za warkocz. – Jego wzrok przepala mnie na wskroś... – Możesz usiąść na piętach. a ja w jednej chwili jestem jednocześnie spokojniejsza i bardziej podniecona. Zmienił dżinsy. dziesięć? Mój oddech staje się płytszy. Te dżinsy są seksowne. żebym to wszystko zapamiętała. jak mi każe. Gdzie on poszedł? Co ma zamiar ze mną zrobić? Zmienia mi się poczucie czasu. Szerzej. Czy mogę czuć jeszcze większe podniecenie? Widzę jego stopy. Zamyka drzwi . Zostań tu i nie ruszaj się. – Wychodzi z pokoju. Prawie nie boli. a niecierpliwość zżera mnie od środka. I nagle wraca. – Dobrze. pociągając tak. że muszę spojrzeć na niego w górę. – Zrób to teraz. Spójrz w podłogę. Dobrze. odwracam się i trochę niezręcznie klękam. – Zapamiętasz tę pozycję. – Gdy każę ci tu przyjść.

czuję jedynie lekkie pieczenie. Zerkam na niego. uderza w jej środek szpicrutą. Dzieje się to tak szybko. chcę go dotknąć. Brawo. że prawie nie jestem zaskoczona.. Wstaję. – Nie marszcz czoła. oceniająco. . Daj mi prawą rękę. – Teraz cię skuję. Mrugam i staram się wyglądać na spokojną. – Możesz na mnie spojrzeć.. nie tak bardzo. No. Zdezorientowana mrugam. Górny guzik jego dżinsów jest odpięty. – Jakie to uczucie? – pyta. Odwraca ją wnętrzem do góry i zanim zdążę pomyśleć. – Czy to bolało? – Nie. O rany. Podaję. Ślicznie tak wyglądasz. A co dziwniejsze – to wcale nie boli. Udaje mi się. której nie zauważyłam w jego prawej dłoni. – Odpowiedz.424 i wiesza coś na nich od wewnątrz. Anastasia. ale wyraz jego oczu łagodnieje. Zdjął koszulę. a on wpatruje się we mnie intensywnie. Anastasio. Wstań. – W porządku – marszczę czoło. – Grzeczna dziewczynka. patrząc na niego. ale nadal patrzę w dół.

jak sam przyznaje. Unoszę wzrok. mój oddech jest taki płytki. Czy on wie. Rany. Tłumię przelotne ukłucie strachu. który. o czym myślę? Pokazuje mi szpicrutę. które rozświetla ogień z nutą rozbawienia. ale chcę cię przelecieć. To najbardziej podniecająca i przerażająca rzecz. panno Steele – mruczy. . – Naszym celem jest przyjemność. Sięga w górę i ściąga jakieś klamry z czarnymi skórzanymi kajdankami. – Mój głos jest niepewny. Czy to naprawdę nie będzie bolało? – Mówię poważnie – przekonuje. więc skończymy tam. żeby klamry poruszały się po niej. To jest bardziej niż fascynujące. – Chodź. czując się. przy ścianie. Patrzę w górę. Oddaję się wspaniałemu człowiekowi. Kate i Elliot wiedzą. jest popieprzony na pięćdziesiąt sposobów.425 – To nie będzie bolało. Jasna cholera – to przypomina mapę metra. jaką kiedykolwiek robiłam. gdy będziesz stała. – Tę kratkę zaprojektowano tak. – Wskazuje szpicrutą na ścianę. – Bierze mnie za łokieć i prowadzi pod kratkę. Natychmiast się podporządkowuję. na której widnieje duży. Rozumiesz? – Tak. – Zaczniemy tutaj. Jest z brązowej plecionej skóry. jakbym opuszczała własne ciało i stawała się postronnym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się wokół mnie. bardziej niż erotyczne. – Podnieś ręce nad głowę. drewniany ukośny krzyż. by spotkać jego oczy. że tu jestem.

patrząc na mnie spod przymkniętych powiek. – Cicho. Wstrząs przeszywa moje ciało i jest to najsłodsze. drżę i ostro wciągam powietrze. najdziwniejsze. podnosi do nosa i głęboko się zaciąga. Zbierając się z podłogi. Pociągam za więzy. Pachnie żelem do kąpieli i Christianem. aż do bólu. przechodząc ponownie wokół mnie.. Chcę przejechać nosem i językiem po włoskach na klatce. Tym razem. Przy drugim okrążeniu nagle trzaska pejczem. gdy strzela pejczem znów w tym samym miejscu. Krzyczę zaskoczona. klęcząc przede mną. rozbierając mnie wolno. Czując dotyk skóry. czekam na to i. och! Moje . Stając naprzeciw mnie. zaczepia palec o moje majtki i w niespiesznym tempie ściąga je w dół. który uderza mnie pod pośladkami.. upojną mieszanką. a ja jestem bezradna. lubieżnie. ale jedynie patrząc na jego piękną twarz i widząc malujące się na niej pożądanie. Wpatruję się w jego klatkę piersiową. Jego bliskość jest niebiańska. ściska moje majtki w dłoni. To mi się podoba. I twoje niewyparzone usta są na razie zamknięte.. ze związanymi rękami. czuję wilgoć między nogami. a kończy. że się pochylę. Chodzi powoli wokół mnie. Nie spuszczając wzroku z moich oczu. sunąc po mnie szpicrutą. panno Steele. hedonistyczne uczucie. dotyka końcem szpicruty mojego pępka i powoli zatacza wokół niego koła. drażniąc mnie... zmysłowo. Robi krok w tył.426 Staje bardzo blisko i zapina kajdanki. leniwie jak dziki kot. a wszystkie moje nerwy stają na baczność. muskając moje ciało szpicrutą nieco wyżej. Jasna cholera! Czy on rzeczywiście to zrobił? Uśmiecha się do mnie szelmowsko i wkłada je do kieszeni dżinsów. Wystarczy. Znów krąży wokół mnie. w moją kobiecość.. – szepcze. która sprowadza mnie z powrotem do teraźniejszości. – Wyglądasz niezwykle korzystnie tak podwiązana.

czekając na to.. Przerywa. jaka jesteś wilgotna. – Widzisz.. Wiem. ale kiedy uderza w moją łechtaczkę. Zagubiona w morzu doznań. gdy moje zakończenia nerwowe śpiewają. . Uderza mnie raz jeszcze.. I nagle przeciąga szpicrutę po mojej kobiecości. w dół do wejścia do pochwy. Nie myślałam. – Tak. znów strzela. Moje sutki twardnieją i wydłużają się pod wpływem tego ataku. słodka chłosta. do czego zmierza.. tym razem w pośladki. – Och.. a ja jęczę głośno. szybka. Mam zamknięte oczy. że tak to będzie wyglądać. – Tak co? – Tak. Uderza drugi sutek. Jestem zagubiona. Krążąc dalej. i próbuję przygotować się na to psychicznie. kąsającymi liźnięciami bata na brzuchu i posuwa się na południe. Bardzo powoli obsypuje mnie małymi. – Dobrze ci? – szepcze. tym razem trafiając w mój sutek.427 ciało zwija się pod tym słodkim. wydaję głośny krzyk. przez moje włosy łonowe. panie – skomlę. – Cicho – rozkazuje i znów uderza mnie w pośladki. a ja odrzucam głowę w tył. proszę! – jęczę. Czuję pieczenie. ale już go nie widzę. piekącym smagnięciem. Anastasio? Otwórz oczy i usta. szarpiąc za kajdanki. próbując wchłonąć miriady doznań zalewających moje ciało.. krótka.

Jego klatka napiera na mnie. Wpycha czubek bata do moich ust. żebym go widziała. – Och. smakujesz tak niezwykle cudownie – szepcze. wdzierając się językiem do ust. Jest w swoim żywiole. ssij mocno. całuje mocno. Au! – Proszę co? – Proszę. Moje usta zaciskają się na bacie. – Tak.428 Robię. proszę. – Czujesz swój smak? Ssij. Pejcz trafia w mój pośladek. – Zamknij oczy. Wyciąga koniec bata spomiędzy moich warg. – Tak. – Tym? – Unosi pejcz tak. panie. całkowicie zahipnotyzowana. A niech to. – Jesteś pewna? – Patrzy na mnie surowo. panie. Czuję smak kosztownej skóry i słoność mojego podniecenia. aby go dotknąć. tak jak w tamtym śnie. – Czy mam cię doprowadzić do orgazmu? – Proszę – błagam. przyciąga do siebie. ale nie mogę – moje ręce tkwią bezużytecznie nade mną. co mi każe. panie – skomlę. Uśmiecha się triumfalnie. a ja czuję pokusę. maleńka. robi krok w przód i chwytając mnie. Otaczając mnie ramionami. Jego oczy płoną. . Anastasio. a oczy patrzą wprost na Christiana.

zostawiam pejcz. Moje ręce pozostają skrępowane nad głową.. ale robię. nie. nie mogę już dłużej wytrzymać i szczytuję. gdyż nogi mam jak z waty. trzy razy. Bierze mnie na kolana.. aż w końcu to jest ten moment. podtrzymując mnie swoim ciałem. Gdybym miała siłę. Jedno pchnięcie i jest we mnie. Wychodzi ze mnie szybko i stawia pod iksem. puszczam wszystko i znów doznaję rozkoszy. miękkie. na plecach czuję chłodne drewno wypolerowanego iksa. niewielkie muśnięcia łechtaczki. Czuję się taka słaba. Moje ramiona leżą na jego barkach. a potem oplata ramionami moje uda i znów mnie podnosi. uwalnia mnie i oboje osuwamy się na podłogę. a on zaplata moje nogi wokół swych bioder i ustawia się pode mną. Tracę wszelkie poczucie siebie. maleńka. a on rozpina guziki w dżinsach. Christian przyłącza się. moja głowa na jego klatce. raz. a ja miauczę i skomlę. a ja znów krzyczę.. a ja opieram głowę na jego klatce piersiowej. zostawiam jego. co każe. gdy zakłada prezerwatywę.. Pcha raz za razem. dotknęłabym . O Boże. Rety. która staje się znajoma. kąsające liźnięcia w okolicy brzucha. jeszcze i jeszcze. że znów coś we mnie wzbiera. Znów zaczyna mi zadawać niewielkie. krzycząc z ulgą przez zaciśnięte usta.429 Zostawiam po tamtej stronie pokój. Odpinając kajdanki. w ten sposób wchodzi naprawdę głęboko. głośno. z twarzą przy moim karku. słuchając jego ściszonego jęku przy moim uchu. trawiona postorgazmicznymi dreszczami. nie znowu. Rozpuszczam się w jego objęciach. i owiń wokół mnie. dwa razy. cudownie. Moje ciało chyba nie wytrzyma kolejnego trzęsienia ziemi. a ten moment jest słodki. gdy wchodzi we mnie. – Unieś nogi. trzymając mnie mocno i blisko. Posuwając się w dół. Na moment stawia mnie przy krzyżu. Ale nie mam wyboru i z nieuchronnością. przejmujący i intensywny. i ostrym oddechem na mojej szyi. Jego ramiona otaczają mnie. zwisając bez sił. tuli. Podnosi mnie i nagle się poruszamy. Czuję.

– Zrobiłabyś to jeszcze raz? Zastanawiam się przez moment.. bezpiecznie i wygodnie. Jeszcze ze mną nie skończył. że większość obaw powstaje w twojej głowie. – To dobrze. – Przez chwilę milczy. mam zamknięte oczy. Jeszcze raz? – Tak – mój głos jest łagodny. Nie ma mowy.. – Tak. trzymając mnie blisko i odgarniając palcami niesforne kosmyki z twarzy. Czy to bolało? – Nie – szepczę. a on otula mnie sobą.430 go. że nadal ma na sobie dżinsy. ale jej nie mam. Opieram się o jego pierś. ale on natychmiast sztywnieje. Dlaczego jestem taka zmęczona? – A myślałaś. O święty Barnabo. Anastasio. Jestem kompletnie wykończona i walczę z przemożną potrzebą snu. rękami i nogami. Dopiero teraz zauważam. o cholera. – Widzisz więc. – Bo jeszcze z tobą nie skończyłem. – Brawo. i czuję się. wdycham jego szczególny zapach i muskam nosem. Czy pozwoli mi spać i śnić? Moje usta drgają na tę niemądrą myśl i zwracając twarz w stronę klatki Christiana. Ledwie mogę utrzymać otwarte oczy.. Otwieram oczy i patrzę na niego.. ja też – mruczy. Tuli mnie mocno. a zmęczenie przyćmiewa moją świadomość. żebym mogła zrobić coś więcej. . mała. że będzie bolało? – szepcze. a potem pochyla się i delikatnie całuje mnie w czubek głowy.

Kto by pomyślał. Patrzy na mnie. a temperatura jego głosu spadła o kilka stopni. – Wstań – rozkazuje. jak mi każe. bardzo. skutecznie uwalniając mnie z objęć. panno Steele? Budzę się momentalnie i widzę Christiana z założonymi rękami. ledwo widocznych okrągłych blizn rozsianych po jego klatce. aby uklęknąć. Jego spojrzenie mięknie. prawda? . że znajdę w tym pokoju taką satysfakcję? Kto by pomyślał. że to będzie takie wyczerpujące? Moje kończyny są cudownie ciężkie. Ospa? Odra? Myślę bezładnie. Patrzy na mnie. Wstaję wykrzywiają. całować go i po raz pierwszy dostrzegam kilka drobnych. O cholera. Chwiejnie podnoszę się do pozycji stojącej i skulona podchodzę do drzwi. Czerwienię się i z powrotem patrzę tęsknie na jego tors. zaspokojone. przyłapał mnie na drzemce – nie będzie dobrze. – Uklęknij przy drzwiach – rozkazuje i odchyla się. Nie jest już ciepły. Powieki zaczynają mi opadać. – Nudzę cię.431 – Nie rób tego – mówi ostrzegawczo. a jego usta się – Jesteś skonana. bardzo zmęczona i kompletnie zdezorientowana. gdy spoglądam na niego. Wewnętrzna bogini wywiesiła na swoich drzwiach tabliczkę „nie przeszkadzać”. ostrożnie. kładąc dłonie na kolanach. Jestem roztrzęsiona. Christian porusza się na obrzeżach mojego pola widzenia. Chcę przeciągnąć językiem po jego włosach.

spinka nie wcina mi się w ciało. – Ale zrobię to szybko. ale plastik wrzyna mi się w skórę. A moje serce znów zaczyna walić jak szalone. – Mam tu nożyczki. podczas gdy adrenalina znów przeszywa moje ciało. nie potrafiąc ukryć uśmiechu. Rany. To boli. że jest na nim ciemnoczerwona pościel i klamry na każdym rogu. O rany. – Chodź. – Pokazuje mi je. Próbuję rozdzielić nadgarstki. panno Steele. – Jeszcze się tobą nie nasyciłem. Bierze spinkę do kabli i owija moje nadgarstki.. – Chcę więcej. zaciskając plastik. Teraz zauważam. – Mruży oczy. czerwieniąc się. Trzymaj się kolumny – mówi. – Wytrzymałość. – Mogę cię z tego uwolnić w jednym momencie. Mrugam powiekami. jakbyś się chciała pomodlić. . Robię.432 Przytakuję nieśmiało. testując więzy. Dobra – to przykuło moją uwagę – znów jestem rozbudzona. Momentalnie podnoszę na niego oczy. co mi rozkazuje.. Jesteś zmęczona. – Chwyta moje ręce i prowadzi do łóżka z baldachimem. dużo więcej – pochyla się i szepcze mi do ucha. – Wygląda znajomo? – pyta. Jasny gwint. Wpatruję się w niego. plastikowe spinki do kabli. Zakupy u Claytona! Wszystko staje się jasne. ale kiedy rozluźniam nadgarstki. dużo. Wyciągnij ręce przed siebie. Pomodlić się! Pomodlić do ciebie o łaskawość dla mnie.

nie puszczaj. Aua. Trzymaj się kolumny. A więc nie na łóżku? Widzę. Teraz nie myślę o spaniu.. Wyciąga rękę i delikatnie gładzi mnie po plecach. dotykają piersi i chwytają moje sutki. przesuwa moją prawą nogę w bok. lekko je pociągając. Anastasio – ostrzega. – Rozsuń nogi.. Po tym pozwolę ci spać. panie – mamroczę szybko. piecze. – Masz taką piękną skórę. Uderza mnie dłonią w pośladek. Zrozumiałaś? – Tak. że mogę rozsunąć dłonie i chwytam bogato rzeźbioną kolumienkę.433 Marszczę czoło. dam ci klapsa. – Niżej – rozkazuje. żeby utrzymać swój ciężar. . Spać? Dyszę. Jeśli puścisz. Staje za mną i chwytając za biodra. Zrozumiałaś? – Tak. tak że pochylam się do przodu. panie. szybko pociąga mnie w tył. – Dobrze. – Wsuwa swoją nogę między moje i trzymając mnie za biodra. trzymając kolumnę. Anastasio – szepcze i pochylając się. – Tak. – Nie puszczaj. – Przelecę cię teraz ostro od tyłu. – Tak lepiej. W tym samym czasie jego ręce wędrują do przodu. całuje mnie wzdłuż kręgosłupa delikatnymi jak piórko muśnięciami. – Dobrze.

a moje imię na jego ustach wysyła mnie w przepaść i staję się jedynie ciałem i rosnącym doznaniem. Bolą mnie ramiona. Anastasio – krzyczy przez zaciśnięte zęby. panno Steele – szepcze i słyszę zachwyt w jego głosie. raz jeszcze budząc się do życia. I nagle Christian wchodzi we mnie naprawdę głęboko i zastyga. – Trzymaj się mocno... Christian nadal ostro porusza się przy mnie. a potem słodką ulgą. Och nie. Anastasio. a jego palce wpijają się w moje biodra. Tracę świadomość. Delikatnie gryzie i ssie mnie w pasie. jak całe moje ciało odpowiada. a ja zapieram się w oczekiwaniu na jego atak. Chwytam się mocniej kolumny i odpycham od niego.. gdy kontynuuje swoją bezlitosną napaść. – Taka wilgotna... jęcząc i powarkując. Cóż ja bym chciał z nim zrobić? – Jego dłonie głaszczą i ugniatają pośladki. we mnie. zrób to dla mnie – jęczy. i czuję narastające uczucie głęboko wewnątrz. raz za razem. gdy on zrzuca dżinsy. – Dalej. jednocześnie ciągnąc za włosy. to nie potrwa długo. czując.. aż do mojego karku.. Ana. a moje ręce zaciskają się mocniej na pięknie rzeźbionym filarze.. Moje ciało odpowiada. unieruchamiając mi głowę.. zanurza się we mnie. upadnę. Chwyta mnie za biodra i ustawia się. a potem ześlizgują się w dół i wsuwa we mnie dwa palce. popychając do przodu..434 Dławię jęk.. On jednak chwyta koniec mojego warkocza i owija sobie wokół nadgarstka. . Powoli wychodzi ze mnie. Bardzo powoli wchodzi we mnie. Odsuwa ręce i słyszę znajomy dźwięk rozrywanej folii. i po raz pierwszy boję się swojego orgazmu. jak? Czuję przyspieszenie. chwieję się na nogach.. – Masz tak urzekający. Nigdy mnie nie zawodzisz. seksowny tyłek. jeśli dojdę.. oddychając ciężko. pociąga za sutki.. a skóra głowy boli mnie od ciągnięcia za włosy. drugą ręką chwyta za biodra i trzymając mocno. – Trzymaj się.

starając się zrozumieć. – Podnieś ręce – mówi łagodnie. Bierze nożyczki i wkłada jedno ostrze pod spinkę. Co? Oglądam się na niego. – Że nie chichoczesz częściej. plecami na jego brzuchu. że znów siedzę mu na kolanach. podnosząc mnie ze sobą tak.435 Gdy wracają mi zmysły.. by móc rozetrzeć moje ręce i ramiona. myślę bezładnie. karabińczyki. Nagle siada. – Och. Delikatnym masażem przywraca życie moim kończynom. – Nie jestem najlepsza w chichotaniu – mamroczę sennie. – To moja wina – mówi i odwraca mnie. Christian muska nosem moje ucho. Czuję. panie Grey – mówię pod . ale kiedy to robisz. co ma na myśli. – To taki piękny dźwięk – mówi tęsknie. ale podnoszę je. a ja na górze. Chichoczę i masuję uwolnione nadgarstki. – Uważam tę Anę za otwartą – mówi i przecina plastik. Och. jakbym miała ręce z ołowiu. zachwyca mnie to i raduje. promienna i skonana. Leży na podłodze. i wpatruję się w sufit. całkowicie pochłonięta właśnie odbytym stosunkiem. panno Steele. – Bardzo kwieciście powiedziane. leżę na nim. zapomniałam o nich. Czuję.. że się uśmiecha.

Ta myśl nie daje mi spokoju. że jesteś ostro przerżnięta i potrzebujesz snu. Cierpliwie ubiera mnie.. Schyla się. miękki szlafrok. żebym kiedykolwiek była tak zmęczona. Uśmiecha się. pochyla się i całuje mnie delikatnie. a jego usta drgają w uśmiechu. Odsuwając kołdrę... że nie jestem bardziej przytomna. Jestem wykończona. gdzie wcześniej badała mnie doktor Green. starając się utrzymać otwarte oczy. Głowa opada mi na jego pierś. W jednej chwili żałuję.. jaki z niego perwersyjny drań. Chwyta dżinsy i po żołniersku wciąga je na siebie. Och. żeby w pełni to docenić. jakbym była małym dzieckiem. Christian się uśmiecha. aby pomóc mi wstać i prowadzi do drzwi. Nagle chwyta mnie w ramiona i niesie skuloną do pokoju w głębi korytarza. nie. Gdy jestem okryta i wyglądam przyzwoicie. Hmm. Nie mam siły unieść rąk. – Nie chcę wystraszyć Taylora ani pani Jones.436 nosem. widząc moją minę. na których wisi szary. delikatnie podnosi mnie ze swoich kolan i wstaje. – Żeby się przespać – dodaje uspokajająco. kładzie mnie i. – Do łóżka – mówi. na pewno wiedzą. . Nie pamiętam. Jego wzrok łagodnieje. cudownie nagi. – To nie było ani trochę kwieciste – narzekam żartobliwie. – Powiedziałbym.

kładzie się koło mnie i przytula. I zanim jestem w stanie zrobić jakiś niemądry ruch. zasypiam. . – Teraz śpij.437 co bardziej zaskakujące. cudowna dziewczynko – szepcze i całuje moje włosy.

ale ton głosu ma łagodny. To będzie również pierwsze spotkanie Kate z nimi – przynajmniej ona będzie mnie wspierać. Jego żądanie. – Nie – mruczę. Całuje mnie szybko i wychodzi. Poruszam ramionami. wyjść na kolację z moimi Niechętnie otwieram oczy. Będę na dole. – No dalej. Chcę się odwrócić i odpowiedzieć na nie. Wstawaj. ale przede wszystkim chcę spać. – Podnosi się i znów mnie całuje. a w zasadzie . Mruczę i wtulam się w poduszkę. surowym pokoju. Nie zasypiaj. Za oknem widzę zmierzch. ale i zdenerwowana. – Anastasio. – Za pół godziny musimy rodzicami – wyjaśnia rozbawiony. zachęcający. zostawiając na niej delikatne pocałunki. śpiochu. mam poznać jego rodziców! Dopiero co skatował mnie pejczem i skrępował spinką do kabli. rany boskie – a teraz mam poznać jego rodziców. Rany Julek. – Głos Christiana jest łagodny. Czuję się wypoczęta. abym miała osobistego trenera. którą mu sprzedałam. Są zesztywniałe. nie wydaje się teraz tak dziwaczne.438 ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Miękkie usta muskają moją skroń. obudź się. zostawiając z resztkami snu na powiekach w chłodnym. Christian pochyla się nade mną i patrzy intensywnie. bo będziesz miała kłopoty – grozi. – Przyniosłem ci coś do picia.

. żebym była zażenowana i poprosiła o zwrot majtek. zdumiona brakiem bielizny. w białej lnianej koszuli. a potem patrzę na napój. że to go doprowadzi do szaleństwa. Christian stoi przy panoramicznym oknie w szarych flanelowych spodniach. przeglądam się w lustrze: błyszczące oczy. Marszczę brwi.. Wpadając ponownie do łazienki.439 trener może okazać się niezbędny. Po tym.. jak – czerwienię się na samo wspomnienie – zachował się tak. Ana. cień samozadowolenia na twarzy w związku z planem co do majtek i ruszam na dół. na co on się zgodzi albo nie. który mi zostawił. Rozplatam warkocz i w pośpiechu szczotkuję włosy. Wycierając się po radosnym. Co to takiego? Żurawina i woda gazowana. że moja sukienka wisi na drzwiach szafy. Dlaczego nie oddał mi majtek? Zakradam się do łazienki. Moja wewnętrzna bogini śmieje się do mnie.. Chce. Nieźle. Po powrocie do sypialni wkładam stanik. które uwielbiam i które zwisają mu na biodrach w ten niewiarygodnie seksowny sposób i. na spotkanie z jego rodzicami udam się bez bielizny. Moja podświadomość łaje mnie. Hmm. I wtedy sobie przypominam – wcisnął je do kieszeni dżinsów. Czy on ma jakieś inne kolory? Frank Sinatra . Jest jasnoróżowy. każdy kij ma dwa końce”. Piętnaście minut. zdaję sobie sprawę. bo wiem. oczywiście. policzki lekko zaróżowione. choć zdecydowanie za krótkim prysznicu.. A gdzie są moje majtki? Szukam pod krzesłem. wślizguję się w sukienkę i wsuwam buty. ale nie chcę jej słuchać – niemalże ściskam samą siebie z radości. barbarzyńsko. Powoli wychodzę z łóżka i widzę. „Do diabła. a stanik na krześle.. „Anastasio Steele!”. pyszne i świetnie gasi pragnienie. że zrobił to celowo. Nie ma. Postanawiam nie prosić go o majtki i nie dać mu tej satysfakcji. jeśli mam dotrzymać kroku Christianowi.

Frank zaczyna nucić. aż Tam. Patrzy na mnie wyczekująco. – Frank. Jest całkowicie urzekający. panno Steele – mruczy i podchodzi do mnie jak pantera. Wyjmując pilota z kieszeni. Stara piosenka. panno Steele.. Podaję mu dłoń. – Cześć – mówię czule. a jego szare oczy pełne są obietnicy.. przyciąga w swe objęcia i obejmując mnie ręką w talii. dziękuję. patrząc na mnie tak intensywnie. Unosi brwi i przygląda mi się podejrzliwie. – Zatańcz ze mną – mruczy chrapliwie. – Cześć – odpowiada. Nie pomyślałabym. A ty? – Czuję się całkiem dobrze. że zapiera mi dech w piersiach. Christian delikatnie wodzi opuszkami palców po moim policzku i czuję to w całym ciele.440 śpiewa łagodnie w tle. Uśmiecha się do mnie leniwie. a ja oczarowana. Gdy wchodzę. Christian odwraca się i uśmiecha. tęsknoty i rozbawienia. że jesteś fanem Sinatry. zaczyna się kołysać. aż coś powiem. robi głośniej i wyciąga do mnie dłoń. jedna z Raya ulubionych. – Jak się czujesz? – Dobrze. Witchcraft. – Eklektyczny gust. . Czeka. aż staje naprzeciw. a mój uśmiech Sfinksa napotyka jego.

i prowadzi przez hol do windy. rozbawioną obserwacją. Płyniemy przez jadalnię. wirując i obracając się w rytm muzyki. nie mogę się doczekać. to przywróciło twoim policzkom nieco koloru. I tak łatwo mi za nim podążać. – Nie ma milszej czarownicy niż ty – mruczy i całuje mnie słodko. Gdy piosenka się kończy. – Masz wszystko. do fortepianu. Dziękuję za taniec. jak tylko się da pod jego wnikliwą. – W porządku. Och. co trzeba? – Och tak – odpowiadam słodko. Idziemy na spotkanie z moimi rodzicami? – Nie ma za co i owszem. te wszystkie oblicza Christiana Greya. panno Steele. kiedy się z nimi spotkam – odpowiadam bez tchu. a jego twarz rozjaśnia się w szerokim uśmiechu. Czy kiedykolwiek zrozumiem tego zmiennego człowieka? Zerkam na niego w windzie. bierze kurtkę. porwana zaraźliwym. I zaczyna się poruszać. on uśmiecha się do mnie szeroko. panno Steele. – Jesteś pewna? Kiwam głową tak nonszalancko. – No. jak on tańczy.441 Kładę wolną rękę na jego ramieniu i uśmiecham się do niego szeroko. Chwyta mnie za rękę. Seattle migocze na zewnątrz jak magiczne malowidło w tle naszego tańca i nie mogę powstrzymać beztroskiego śmiechu. Potrząsa głową. Śmieje się z jakiegoś własnego . Rany. Suniemy po podłodze od okna do kuchni i z powrotem. Skoro tak chcesz to rozegrać. która wisi na jednym ze stołków barowych. w tę i z powrotem przed szklaną ścianą. zabawnym nastrojem.

Rozmyśla wpatrzony w okno i czuję. Nastrój Christiana jest prawie namacalny i wydaje się zmieniać. o rany. Tracę zapał i już nie chcę wiedzieć.442 żartu. że śliwkowa sukienka Kate jest tak przylegająca i sięga mi do kolan. Boję się. Kogo on oszukuje? Nie jest dżentelmenem.. że mi się wymyka. Teraz jestem prawie na zewnątrz bez majtek! Spogląda na mnie i w tym momencie napięcie między nami narasta. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – pyta łagodnie. Drzwi windy otwierają się na parterze. Minę ma nieodgadnioną.. jakby chciał odsunąć od siebie myśli i w bardzo dżentelmeński sposób pokazuje. przekornym pomysłem. Ma moje majtki. Christian lekko potrząsa głową. a spojrzenie staje się pochmurne. Moja podświadomość posyła mi niezbyt pomocne spojrzenie w stylu „a nie mówiłam”. bez wątpienia skrępowani obecnością Taylora. Pędzimy autostradą I-5. w miarę jak posuwamy się na północ. oczy ciemne. – Tak – odpowiadam niechętnie. . O czym myśli? Nie mam jak go zapytać. Odwraca wzrok w moją stronę. W stosunkowo bezpiecznym otoczeniu jego mieszkania wydawało się to zabawnym. dobry humor powoli gaśnie. a cień uśmiechu flirtuje z jego pięknymi ustami. zważywszy na mój stan swawolnego negliżu. Christian otwiera przede mną tylne drzwi. ponieważ się domyślam. że śmieje się ze mnie. a ja wsiadam tak elegancko. abym wyszła pierwsza. Co mogę powiedzieć przy Taylorze? – Gdzie się nauczyłeś tańczyć? – pytam z wahaniem. Taylor podjeżdża dużym audi. oboje milczący. Co ja sobie myślałam? Idę na spotkanie z jego rodzicami i nie mam na sobie bielizny. Cieszę się. Rozbawienie znika z jego twarzy. jak potrafię.

że postąpił ze mną łagodnie. Bezwiednie uśmiecham się. A może tak czy inaczej by tam trafił. Mam nadzieję. Moja wewnętrzna bogini wzdycha z ulgą. jak na to spojrzeć. Oczywiście. że jej nienawidzę. pielęgnuję swój irracjonalny gniew i zazdrość. Biorąc pod uwagę. żeby z nim być. W tym momencie uświadamiam sobie. Chcę z nim być. że tak. radosną stronę. . Nie pamiętam. Nauczyła go również tego wszystkiego albo zepsuła go. co w nim najlepsze? Zanim stał się taki zamknięty? Czy może to ona sprawiła. potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. że nigdy jej nie spotkam. to nie odpowiadam za swoje czyny. Och. Dochodzę do wniosku. pod warunkiem. żebym żywiła wobec kogoś tak silne uczucia. szczególnie wobec kogoś. że mnie nie skrzywdzi i że to jest jedyny sposób. Do tego wszystko się sprowadza. bo jeśli tak się stanie. zależy. – Musiała być dobrą nauczycielką. gdy byłam w jego ramionach. kogo nigdy nie poznałam. Wracam myślami do popołudnia. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Nawet nie próbuję zaprzeczać. Czy dostała to. No i jeszcze ten Czerwony Pokój Bólu. Odruchowo pocieram nadgarstki – tak działają na dziewczynę cienkie paski plastiku. gdy wirował ze mną po salonie. Nie posiadam żadnych szczególnych umiejętności. wspominając moment. z panią Robinson czy bez. Była dobrą nauczycielką i ta myśl mnie smuci – ja niczego nie mogę go nauczyć. i że ma gdzieś moje majtki. Czuję dreszcz na skórze głowy. tak niespodziewanie. że pokazał światu swoje wnętrze? Ma przecież taką zabawną.443 – Pani Robinson lubiła tańczyć. gdyby mnie poprosił. Wpatrując się niewidzącym wzrokiem w okno. – Była. myślę. co wiem o jego preferencjach.

– To było wspaniałe popołudnie. Wiem. Moja wewnętrzna bogini nie robi nic. ze wzrokiem utkwionym w drodze. – Nie rób czego? – Nie dotknęłam go. w tym momencie znacznie odsłoniętej. Zadaję pytanie. Mrugam powiekami i uśmiecham się do niego nieśmiało. – Jest szybka i łatwa w użyciu. – I skutecznie unieruchamiają cię w jednym miejscu. Dziękuję. Rzeczywiście to jego świat i chcę do niego należeć. ale na jego warunkach? Po prostu nie wiem. – Dlaczego użyłeś spinki do kabli? Posyła mi szeroki uśmiech. Anastasio. – Wyciąga rękę i chwyta moją dłoń. Anastasio. żeby mnie . Czerwienię się i zerkam nerwowo na Taylora. że są one dość brutalne i lubię to w narzędziach do krępowania. unosi do ust i delikatnie całuje. – Nie rób tego – mamrocze pod nosem. który zdaje się być nieporuszony. – Ściska moją dłoń i puszcza ją. – Uśmiecha się do mnie łagodnie. które mnie dręczy. a ty możesz poczuć i doświadczyć czegoś innego. Cóż mam odpowiedzieć? Christian niewinnie wzrusza ramionami.444 że rzadko używa ona do myślenia mózgu. I z powrotem jest ze mną. – To wszystko stanowi część mojego świata. Jest tak dezorientujący. znów patrząc przez okno. Marszczę czoło i zwracam się w jego stronę. a raczej innej ważnej części swojej anatomii. – Nie myśl za dużo. Nie wspomniał o tej przeklętej umowie.

a on mi się przygląda. maleńka – mówi łagodnie. – Założę się. że wolałabyś mieć teraz na sobie swoją bieliznę – drażni się. – To dla mnie też pierwszy raz – szepcze. otoczeni mrokiem ciemnym jak atrament. Wzdycham i marszczę czoło. jak z obrazka. Przytakuję. Patrzę przez szybę i widzę. że krajobraz się zmienił. Zapomniałam o nieobecnych majtkach. włącznie z różami wokół drzwi. – A ja twoje. Uśmiecha się znacząco. Ponura noc odzwierciedla mój wewnętrzny nastrój. Zerkam na Christiana. przytłaczając mnie i dławiąc.445 pocieszyć. Patrzę gniewnie na Christiana. więc nie słyszy naszej wymiany zdań. Tuż przed ósmą audi wjeżdża na podjazd dworku w stylu kolonialnym. a on ponownie ściska uspokajająco moją dłoń. co? – Chciałabym znać twoje myśli. . Zapiera dech w piersiach. podczas gdy Taylor sunie przez mrok w kierunku Bellevue. Przejeżdżamy przez jeden z mostów. Na szczęście Taylor wysiadł z samochodu i otwiera moje drzwi. Czerwienię się. – Dam grosz za twoje myśli – mówi. Idealny. – Aż tak źle. gdy Taylor zatrzymuje się przed imponującymi drzwiami frontowymi. a potem uśmiecha się szelmowsko. – Jesteś gotowa? – pyta Christian.

O rany. Wygląda elegancko i wytwornie w jasnoniebieskiej jedwabnej sukience. miło mi pana poznać – uśmiecham się i potrząsam wyciągniętą dłonią. – Anastasia! Tyle o tobie słyszałam. jak mniemam. Nie mogę się nie uśmiechnąć w odpowiedzi na jej . Anastasio. na swój sposób przystojny jak Christian. jak miło znów cię widzieć. – Czy ona tu jest? – Słyszę krzyk z głębi domu. Grace. ciemnowłosa. – Wejdź. czekając na nas. – Panie Grey. gdy wypowiada jej imię. moja droga. pan Grey. – Proszę mówić mi Ana. o zaokrąglonych kształtach. wysoki blondyn. Carrick. Jego niebieskie oczy są delikatne i łagodne. Dr Grace Trevelyan-Grey stoi na progu. gdy odwracam się i wysiadam z samochodu. a ton głosu staje się łagodniejszy. – Grace otula mnie ramionami w ciepłym uścisku. Za nią stoi. – Cała przyjemność po mojej stronie. Jest w moim wieku. Mia – mówi prawie z irytacją. – Ana. – Ściska mnie mocno. W jego słowach słychać sympatię. A to nowina. Najwyraźniej Christian ją uwielbia. poznałaś już moją matkę. wysoka. I wpada na dół. – To moja młodsza siostra. – Anastasio.446 który uśmiecha się szeroko. Nerwowo zerkam na Christiana. A to mój ojciec.

To denerwujące. Co to jest. Wszyscy odwracamy się i ruszamy do jadalni. aby mnie uściskać. brązu i bladego błękitu. Zerkam na Christiana. Pokój jest przestronny i umeblowany ze smakiem w odcieniach kremu. całując Christiana w oba policzki.447 autentyczny entuzjazm. Marszczę czoło na widok tego powitania. – Promienieje. tydzień uścisków dla Any? Ten oszałamiający pokaz sympatii – po prostu nie jestem do tego przyzwyczajona. prosto i bardzo stylowo. Unoszę brwi. Ana. – On jest równie chłodny w stosunku do niej. Kate zrywa się. Kładzie dłoń na moim biodrze. – Ana. a potem podaje rękę ojcu. Christian staje obok. – Cześć. – Witaj. Kate i Elliot siedzą przytuleni na kanapie. Wszyscy na nas patrzą. gdy ciągnie mnie do wielkiego holu. – Kate. proszę – mamroczę. obejmując mnie ramieniem. – Nigdy dotąd nie przyprowadził tu żadnej dziewczyny – mówi Mia z podnieceniem w ciemnych źrenicach. trzymając kieliszki z szampanem. – Coś do picia? – Pan Grey pierwszy dochodzi do siebie. – Mia. i Mia wreszcie puszcza moją dłoń. Elliot chwyta mnie w ramiona w szczerym uścisku. który przewraca oczami. – . uspokój się – Grace upomina ją delikatnie. – Christian – wita go szorstko skinieniem głowy. On ciepło się do niej uśmiecha. rozsuwa palce i przyciąga mnie do siebie. wygodnie. Wszędzie widać ciemne drewno i antyczne chodniki oraz szerokie schody prowadzące na piętro. kochanie – mówi. Mia nie puszcza mojej ręki. a on mruży oczy.

okaż trochę godności! – Czy po skończeniu studiów zrobisz sobie przerwę? – pyta .448 Prosecco? – Poproszę – Christian i ja mówimy jednocześnie. Oblewam się rumieńcem i widząc Kate siedzącą z Elliotem. wychodząc za Mią z pokoju. O rany. Christian nie miał wyjścia. wiedząc. – Kolacja już prawie gotowa – melduje Grace. – Elliot zdecydował się pojechać z Kate i jej rodziną na tydzień na Barbados. to jest bardziej niż dziwne. Ta myśl jest ponura i przygnębiająca. głuptasie”. Przyniosę wino.. ale nie dotyka mnie. Katherine Kavanagh. Christian patrzy na mnie i marszczy brwi. Elliot prawdopodobnie swobodnie i radośnie zaprosił ją do domu rodziców. nagle zdaje sobie sprawę. – Siadaj – rozkazuje. że dowiem się o tym od Kate. ostrożnie krzyżując nogi. Musiał mnie zaprosić. Ano – mówi uprzejmie pan Grey. Jest wniebowzięta. wskazując pluszową kanapę i robię.. – Właśnie rozmawialiśmy o wakacjach. a ona uśmiecha się promiennie z błyskiem w szeroko otwartych oczach. Zerkam na Kate. – Nawet mówicie te same rzeczy. – Wymyka się z pokoju. co mi każe. że jest tu moja przyjaciółka. Siada obok. Mia klaszcze w dłonie. że Christian zaprosił mnie tylko dlatego. Moja podświadomość mądrze kiwa głową z wyrazem twarzy mówiącym „Wreszcie do tego doszłaś. Chmurzę się na tę myśl.

jest zły. Zaciska usta. – Chciałabym odpowiadam. – Wasze zdrowie! – Pan Grey unosi kieliszek. a jego głos jest pozornie łagodny. jak mi pójdzie jutro na rozmowach o pracę. – Moja mama tam mieszka. pojechać do Georgii na kilka dni – Christian wpatruje się we mnie.449 pan Grey. z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Uśmiecha się nieco zbyt słodko.. – Nie wiem jeszcze.. mrugając kilka razy. – Ana zasługuje na przerwę – mówi znacząco do Christiana. a Kate robi ciekawską minę. – Na jak długo? – pyta Christian. O cholera. a dość dawno już jej nie widziałam. Mia wraca niespiesznie do salonu i podaje nam kieliszki wypełnione różowym prosecco. – Georgia? – rzuca pod nosem. – Jutro. Odpowiedni toast z ust męża lekarki. Dlaczego jest do niego tak wrogo nastawiona? O co jej chodzi? . To zależy od tego. późnym wieczorem. – Kiedy planujesz wyjazd? – Jego głos jest niski.

tylko odwiedzam matkę. Nie denerwuj się. ale Christian chwyta mnie za łokieć. Puszczając moją rękę. ale skrywa się w nim gniew. jutro w dwóch wydawnictwach.. na ścianie ogromne lustro w bogato rzeźbionej ramie. i dopiero o tym pomyślałam. – Tak. – A co z naszą umową? – Nie mamy jeszcze umowy..450 – Masz rozmowy w sprawie pracy? – pyta pan Grey. – Ta rozmowa nie jest jeszcze skończona – szepcze ostrzegawczo. Mruży oczy i widać. na środku stoi . Nad ciemnym drewnianym stołem wisi kryształowy żyrandol. w sprawie stażu. – Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć. i oddaj mi moje. gdy wchodzimy do jadalni. Jego głos jest łagodny. – Kolacja na stole – oznajmia Grace. – Nie wyjeżdżam. Jadalnia przypomina mi o naszym obiedzie w Heathmanie. Wszyscy wstajemy. Chcę iść za nimi. O cholercia. że sobie coś przypomina. bierze mnie pod łokieć i wyprowadza z pokoju. Stół nakryto świeżo wyprasowanym. zatrzymując gwałtownie. – Wobec tego powodzenia. Patrzę na niego uważnie. Kate i Elliot wychodzą z pokoju za panem Greyem i Mią. białym lnianym obrusem. że wyjeżdżasz? – pyta natarczywie. jakbyś miał osę w majtkach.

mocno ją ściska. Wzdycha. – Gdzie poznałeś Anę? – pyta go. ze mną wywiad dla magazynu – Którego Kate jest redaktorem naczelnym – dodaję. a Christian obok mnie. – Nie jestem na ciebie zły. aby napełnić pozostałe kieliszki. a on spogląda na mnie. Wszystko wygląda oszałamiająco. nie złość się na mnie – szepczę. – Przeprowadzała studenckiego WSU. . Pan Grey siedzi u szczytu stołu. – Poproszę. Pan Grey sięga po otwartą butelkę czerwonego wina i proponuje je Kate. która siedzi po przeciwnej stronie obok Elliota i zaczynają rozmawiać o gazecie studenckiej. Wpatruję się w niego. przekrzywiając głowę. – Proszę.451 wazon bladoróżowych peonii. chcąc pokierować rozmowę z dala ode mnie. – Uśmiecham się do niego. On uśmiecha się do niej ciepło. – Wina. Zerkam na Christiana. ja po jego prawej stronie. Mia uśmiecha się promiennie do Kate. – Co? – pyta. Mia sadowi się koło Christiana i chwytając go za rękę. Zajmujemy miejsca. Pan Grey wstaje. Ano? – pyta pan Grey.

– Na moment zamyka oczy. Kate uśmiecha się z szelmowskim błyskiem w oku. ubrana elegancko w jasny błękit. aż mnie ręka świerzbi – szepcze. Kavanagh” – nawet Kate kuli się pod tym spojrzeniem. – Jaki ci minął piątkowy wieczór z José? Jasna cholera. Christian nachyla się do mnie. że ręka cię świerzbi? – pytam nerwowo. by Christian był zazdrosny. niesie tacę z naczyniami. Grace zjawia się ponownie. Kate. że mi się upiecze. A już myślałam. Och. Co ona robi? Ona w odpowiedzi również otwiera szeroko oczy i zdaję sobie sprawę. Czerwieni się i spogląda na niego spod długich wytuszowanych rzęs. Jej oczy natychmiast odnajdują Christiana. – Tak.452 – Tak. mając nadzieję. a za nią ładna młoda dziewczyna z blond kucykami. – O czym tak szepczecie? – wtrąca się Kate. że chce sprawić. – Tylko o moim wyjeździe do Georgii – mówię słodko. . niosąc dwa talerze. Czerwienię się. nie. Patrzę na nią otwartymi ze zdziwienia oczami. Kulę się. Jakże niewiele wie. że zniweluję ich wzajemną wrogość. a Christian patrzy na nią wzrokiem mówiącym „nie wtrącaj się. – Zły. – Szczególnie teraz. jestem na ciebie zły. – Ton jego głosu jest cichy i grobowy. – W porządku – mamroczę.

marszcząc czoło. zdając sobie sprawę. Pan Grey przechyla głowę na jedną stronę. kochanie. jak Christian. Chwilę później wraca Grace. i wychodzi. która taksuje spojrzeniem mojego przyszłego Pana.453 Gdzieś w domu dzwoni telefon. – Przepraszam. Gretchen – mówi łagodnie Grace. – Proszę.. Wraca pan Grey. – Dziękuję. Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem. posypane natką pietruszki. – Pan Grey znowu wstaje i wychodzi. ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny. umieram z głodu. To ze szpitala – mówi do Grace. że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu. zaczynajcie. Czerwienię się. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana.. Czy ten wieczór może potoczyć się jeszcze gorzej? Z nachmurzoną miną wpatruję się w swe dłonie na kolanach. – Telefon do ciebie. wychodzi. – Grace uśmiecha się. – Zostaw tacę na szafce. a jej twarz jest pochmurna. podając mi talerz. Gretchen kiwa głową i jeszcze raz dyskretnie zerkając na Christiana. A więc państwo Greyowie mają służbę. gdy pan Grey wychodzi. – Wszystko w porządku? .

– Christian i Mia mieli szczęście. w co ona gra? Czy on mnie ukarze? Truchleję na samą myśl o tym. Może wcale tego nie zrobię. nie. Dzięki Bogu. nigdy nie złapały nic poważniejszego niż ospa wietrzna. gdy tymczasem Elliot. – Zadomowiłaś się już w nowym mieszkaniu. gdzie mnie nie dopadnie. ale . – Tak się cieszę. że może być popieprzony na pięćdziesiąt sposobów. W kontaktach z rodziną Christian wydaje się rozluźniony i spokojny. Cholerna Kate. żeby pokazać jej. Gdy kończymy przystawki. Biedny Elliot – mówi. Gdyby tylko ludzie szczepili swoje dzieci. pojawia się Gretchen i nie po raz pierwszy chciałabym móc swobodnie dotknąć Christiana. – Tak. Przystawki są pyszne i koncentruję się na jedzeniu. Może zostanę w Georgii.454 – Kolejny przypadek odry – wzdycha Grace. Mój umysł pracuje jak szalony. – Tato. – Ze smutkiem potrząsa głową i uśmiecha się. a Christian przewraca oczami. Mia chichocze. oglądałeś mecz Marinersów? – Elliot wyraźnie chce zmienić temat. Elliot marszczy brwi w połowie kęsa i poprawia się nerwowo na krześle. jedna krostka na ich dwoje. pan Grey i Christian rozmawiają o baseballu. Jeszcze nie podpisałam umowy. Przeszli ją tak łagodnie. dziecko. że nasze dzieci nigdy nie musiały przez to przechodzić. Czwarty przypadek w tym miesiącu. moja droga? – pyta uprzejmie Grace. siadając i uśmiechając się pobłażliwie do syna. – Och. Jestem jej wdzięczna za to pytanie wyrywające mnie z zakłócających spokój myśli i opowiadam jej o przeprowadzce.

jak to jest dorastać. widząc to. W desperacji sięgam po wino. że jestem jedyną osobą przy tym stole. że Ana wolałaby Londyn – mówi łagodnie Christian. ale bardzo chciałabym pojechać. Na szczęście podaje nam talerze i wychodzi. chociaż ociąga się. bodajże wołowinę a la Wellington. nie tutaj. Zabiera się do sprzątania ze stołu. Najwyraźniej bardzo się kochają i przez chwilę zastanawiam się.. Christian. ale moja wewnętrzna bogini szaleje z zazdrości. a on odwzajemnia jej uśmiech. przechodząc moim zdaniem nieco za blisko Christiana. a jego palce wędrują w górę uda. Och. Jego dłoń chwyta moje udo. która nigdy nie była za granicą. – Pomimo paryżan. – Grace uśmiecha się do pana Greya. On posyła mi lekko zdziwione spojrzenie.. wnosi danie główne. – Nie.. – My spędziliśmy w Paryżu nasz miesiąc miodowy. – Wiem.. Kładzie dłoń na moim kolanie. pamięta. nie teraz. gdy przyglądam się uważnie. – Myślę. podając porcję Christianowi. – Ano. starając się odsunąć od niego. Rzucając zawstydzone spojrzenia i falując biodrami. wytrącając mnie z zadumy. W odpowiedzi moje całe ciało się spina. unieruchamiając mnie. Czuję się prawie zażenowana. Znów pojawia się Panienka Europejka z Kucykami. Och. Czerwienię się i przesuwam. . Kate i Mia rozpływają się nad Paryżem. Na szczęście on zdaje się jej nie zauważać. powinieneś zabrać Anę do Paryża – stwierdza stanowczo. byłaś w Paryżu? – Mia pyta niewinnie. mając przy sobie oboje rodziców.455 jest mój. – To piękne miasto – zgadza się Mia.

że Christian pozostaje w dobrym humorze do końca posiłku. która spija każde słowo z ust Elliota. ten potwór. Och. – Nie spodobały im się twoje czarujące zwyczaje? – Wrr. W jego głosie znów pobrzmiewa rozbawienie. a Mia dostaje ataku śmiechu. że czuję się lepiej. Jeszcze nie rozpracowałam. nie. wszystko w porządku? – Christian pyta z troską. że to dlatego. Podejrzewam. Wszystko jest tym smaczniejsze. marchewką. Greyowie swobodnie prowadzą rozmowę: jest w niej ciepło. podana z pieczonymi ziemniakami. co zrobiła. zdejmując dłoń z mojego uda. ekologicznego osiedla na północ od Seattle. Zerkam na Kate. czym dokładnie. a ona zdziwiona w nas. Ma bardzo zaraźliwy śmiech i już za chwilę wszyscy zrywamy boki. Krztuszę się winem. Wszyscy wpatrujemy się w nią. Mówi „Na razie. gdy jest pewny. Elliot peroruje na temat swojego najnowszego projektu budowlanego. dla którego pracowałam. aż Christian wyjaśnia jej równie płynnie po francusku. lekko klepie mnie w plecy i zabiera rękę dopiero wtedy. kochanie” i to . a jej oczy płoną pożądaniem lub miłością. Wołowina jest pyszna. Gdy przytakuję. nieświadomie przechodząc na płynny francuski. pasternakiem i zieloną fasolką. iż jem z takim apetytem. był takim despotycznym tyranem. troska i delikatne przekomarzanie. A Monsieur Floubert.456 jak Gretchen wychodzi z pokoju. nie przekonali się. – Anastasio. – Więc co było nie tak z paryżanami? – pyta Elliot siostrę. jakby składali sobie niewypowiedzianą obietnicę. On uśmiecha się do niej i wygląda to tak. dzięki Bogu. Przy deserze z cytrynowej śmietanki ubitej z winem i żółtkami Mia raczy nas opowieścią o swoich podbojach.

gdzie Mia i Grace wkładają naczynia do zmywarki. mówię do pana Greya i wychodzę Prowadzi mnie przez hol do kuchni. głodne. że mogłabym patrzeć na niego cały czas. Wstrzymuję oddech i ściskam uda. machając nam na pożegnanie. by pociągnąć mnie za brodę. Europejskich Kucyków nigdzie nie widać. Jest tak piękny. Christian. – Przepraszam – z Christianem z jadalni. a jego palce podążają w górę uda. patrząc na nich. Grace i Mia zbierają miseczki deserowe i udają się do kuchni. że uśmiecha się z wyższością. On spogląda na mnie i unosi dłoń. On jednak już się zrywa i wyciąga do mnie rękę. jak wszystkie mięśnie kurczą się głęboko w moim podbrzuszu.. – Chcesz. żeby go podrapać i poczuć na swojej twarzy. udając zainteresowanie ich rozmową. Ma na brodzie lekki zarost i aż świerzbią mnie palce. Widzę. Tor moich myśli przyprawia mnie o rumieńce.. znów kładzie dłoń na moim kolanie. – Idę pokazać Anastasii ogród – Christian mówi niewinnie do matki. między udami. żebym pokazał ci posiadłość? – pyta wprost. Podaję mu dłoń i czuję. cholernie seksowne. Czerwienię się. ale nie ufam mu. by zatrzymać tę wędrówkę. Wzdycham i zerkam na swojego Szarego. szare spojrzenie. piersiach. – Nie przygryzaj wargi – mruczy gardłowo. że powinnam powiedzieć: tak. Kate i Elliot dyskutują o korzyściach z instalacji paneli słonecznych w stanie Waszyngton. Wiem. – Ja chcę to zrobić. a Mia . w odpowiedzi na jego ciemne. podczas gdy pan Grey. Ona uśmiecha się.457 jest seksowne.

458 wraca do jadalni. . prowadzący w dół nad zatokę. Muszę zdjąć buty.. Jest o coś zły – może o José. Moja podświadomość ma nogi jak z waty. a chłodny. Christian przechodzi koło nich. – Nie rób sobie kłopotu. się i patrzy na mnie nieprzeniknionym – Moje obcasy. Na horyzoncie migocze Seattle. o rany – jak pięknie. pokonuje kilka stopni i wychodzi na duży trawnik.. W szarych kamiennych donicach rosną krzewy. – Kuśtykam za nim. Rany. Och. proszę. a on z determinacją kroczy przez trawnik. łatwo go wkurzyć. Jest tak malowniczo i spokojnie.. – Schyla się i przerzuca mnie przez ramię. Koło pomostu stoi hangar dla łodzi. Wychodzimy na patio z szarych kamiennych płyt. jasny majowy księżyc maluje na wodzie błyszczącą srebrną smugę aż do pomostu. – Zatrzymaj się. oświetlone niewidocznymi lampkami. Piszczę głośno zaskoczona. Zatrzymuję się na chwilę i podziwiam. Zatrzymuje spojrzeniem.. – Dlaczego? – pytam bez tchu. a moje obcasy grzęzną w miękkiej trawie. nie. trzymam się jego bioder. – Ciszej – warczy. Christian pociąga mnie za sobą. Wisząc do góry nogami. brak majtek. nie jest dobrze. gdzie przycumowano dwie łódki. a on daje mi piekącego klapsa w pupę. gryzienie wargi. a w rogu stoi elegancki metalowy stół z krzesłami. Georgię. podskakując na jego ramieniu.

– Wiesz dlaczego – syczy. – Wierz mi. jestem bardzo opanowany. . a potem cię przelecieć. że jesteś opanowanym facetem – błagam bez tchu. – Dlaczego? – skomlę. Anastasio. – Po co? – Ponieważ mam zamiar spuścić ci lanie. O kuźwa. – Myślałam.459 – Muszę pobyć z tobą sam na sam.

ale nie mam okazji przyjrzeć się jej uważniej. żebyś dawał mi klapsy.. Oddycha głośno. – Proszę. no ale przecież przeniósł mnie przez cały trawnik i po schodach aż tutaj.. Jasny gwint. aby się rozejrzeć – wzrok mam utkwiony w nim. Ze swojej pozycji do góry nogami dostrzegam imponującą łódź motorową. Zatrzymuje się w progu i włącza kolejne przyciski – tym razem halogeny. Urządzono go w żeglarskim stylu Nowej Anglii: granat. krem i przebłyski czerwieni. Patrzę na niego tak. nie teraz. które emitują delikatniejsze. Mebli jest mało. Christian stawia mnie na drewnianej podłodze. nie tutaj. Po chwili duże drewniane pomieszczenie zalewa białe światło jarzeniówek. właściwie to widzę jedynie dwie kanapy. kołyszącą się łagodnie na ciemnej wodzie. aby zapalić światło. gdyż Christian wnosi mnie po drewnianych schodach na górę. Tuż za progiem zatrzymuje się na chwilę. nie bij mnie – szepczę błagalnie. Jestem jak urzeczona. a po chwili otwiera szeroko oczy. Eksploduję od samego spojrzenia. Mruga dwa razy. jakby był rzadkim i niebezpiecznym drapieżnikiem szykującym się do ataku. . nieokiełznanym pożądaniem. – Nie chcę. Szare oczy płoną gniewem i czystym.460 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Christian wpada do hangaru. Nie mam czasu. nie tak jaskrawe światło – a chwilę później znajdujemy się w pokoju na poddaszu. Marszczy brwi.

Christian zamyka powoli oczy i nachyla twarz ku mojej dłoni.. – Słucham? – Odmówiłam czego? – Przy stole. jakby nie rozumiał. – Co ty mi robisz? – pyta cicho. nogami. naciskając i wirując. Wciskam język między jego wargi. Oddech więźnie mu w gardle. Otwiera usta ze zdziwienia. Wydaje ledwie słyszalny jęk.. – Ale siedzieliśmy przy stole twoich rodziców. Opuszczam ręce na jego ramiona. Jego dłonie odnajdują drogę do moich włosów. Unoszę drugą rękę i wsuwam palce w jego włosy. Och. przysuwam jego usta do swoich i go całuję. Obojgu nam rwie się oddech. mocno do siebie przyciskając. unoszę rękę i niepewnie przesuwam palcami po jego policzku aż do delikatnego zarostu na brodzie. – Wpatruję się w niego oszołomiona. co robię. – Całuję cię. a ja zbieram się na odwagę. patrzy na mnie nieufnie. a więc o to w tym wszystkim chodzi. Przysuwam się jeszcze o krok i pociągając go delikatnie za włosy. .461 Proszę. – Odmówiłaś. Nasze języki tańczą razem. Intrygujące połączenie – lekko kłujący i zarazem gładki. Jęczy i bierze mnie w objęcia. Uwielbiam je. Christian smakuje bosko! Nagle się odsuwa. a kiedy otwiera oczy. wyraźnie skonsternowany.

szybko. pragnę cię teraz. na co sobie zasłużyłaś. twoje. Rozumiesz? – Wsuwa palec i wysuwa. zamierzam przelecieć cię na tej kanapie. kiedy byłaś pijana. W tej chwili sukienka ledwie zakrywa moją nagą pupę. W jego oczach widać zdumienie i pożądanie. Zduszam jęk. a jeden z palców powoli wsuwa do środka. dla mojej przyjemności. ponieważ zacisnęłaś przede mną uda. A skoro nie pozwalasz mi dać ci klapsa. Zakończeń nerwowych. gorące i nabrzmiałe. tak że obejmuje moje łono. Jego dłoń zsuwa się na moje pośladki. który próbował cię uwieść.. – Jestem zły. O rety. w uszach słyszę dudnienie . i który potem zostawił cię z kimś niemal zupełnie obcym. ponieważ ani słowem nie wspomniałaś mi o Georgii. Przyciąga mnie mocno do siebie. bo powiedziałam „nie”? – pytam bez tchu. – To jest moje – szepcze gorączkowo. Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. Serce mi wali jak młotem. do swojego wzwodu. – Oczy mu błyszczą niebezpiecznie i powoli podnosi skraj mojej sukienki. próbując wydostać się z klatki piersiowej. nie twojej. wszystkiego. – Pragnę cię. Bezwiednie przełykam ślinę.. Jestem zły... teraz. badając moją reakcję. I jest to strasznie podniecające. Christian nagle przesuwa dłoń. – Jesteś zły i podniecony. – Tylko moje. wpatrując się we mnie płonącymi oczami. przedostaje się do krwi. ponieważ poszłaś na drinka z facetem. Co za przyjaciel tak się zachowuje? I jestem zły i podniecony.462 – Jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. dotykając. gdyż moje pożądanie. – Tak. – Dyszę. oddechu. Mieszanka uderzająca do głowy.

Och. – Nie mamy dużo czasu. Nakłada prezerwatywę na imponujących rozmiarów męskość. Jęczę głośno. Jest wszędzie. Moje ciało reaguje. zdecydowanie za szybko. Kładzie ręce na moich dłoniach. dla mnie. i zsuwa z siebie marynarkę.. co mu robię. że to po to. która spada na podłogę. tak że czuję na sobie jego cały słodki ciężar. wypuszczając powietrze przez zaciśnięte zęby. nieruchomieje i przeżywa orgazm. Ale to także nieziemskie. łokciami przytrzymuje mi ramiona. Nagle. moja władza nad nim. To będzie szybki numerek. a niby jak mam to zrobić? Wystarcza jedno płynne pchnięcie i już jest cały we mnie. Jego ciało od razu się rozluźnia. Nie. rozpina rozporek i popycha mnie na kanapę. Jestem taka podniecona. Nie wolno mi szczytować. zmuszając moje uda. Nie jestem gotowa. a potem sięga do kieszeni marynarki. W mordę jeża. aby rozchyliły się jeszcze szerzej. to wyczekiwanie. nie dla ciebie. abym go nie dotykała.. W uchu czuję jego urywany oddech. Wyjmuje foliową paczuszkę. Ale wysuwam biodra ku jego pchnięciom. Porusza się we mnie szybko i wściekle. nie spuszczając ze mnie wzroku. a chwilę później kładzie się na mnie. rozpływając się wokół niego. Czuję. gardłowo i rozkoszuję się uczuciem wypełnienia. A Christian wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń. Zrozumiano? Nie szczytuj.463 krwi. jak moje biodra ochoczo wysuwają się ku niemu. niemal dusząc. przytłaczając mnie. Tak bardzo pragnę poczuć go w sobie. nogami przygważdża mnie do kanapy. hedonistyczne uczucie.. tu i teraz. idealnie synchronizując ten erotyczny rytm. – Ręce na głowie – nakazuje przez zaciśnięte zęby i klęka. inaczej dam ci klapsa – rzuca ostro. aby pozwolić .. to. Kładę ręce na głowie i wiem.

Unosi brwi.464 mu wyjść. przyznając mi rację. że choć mnie za karę przeleciał. – Nie dotykaj się. Moja wewnętrzna bogini kiwa głową. biorąc je od niego. kiedy ze mną nie rozmawiałaś. – W jego oczach znowu płonie gniew. tak naprawdę zaliczyłam małe zwycięstwo. ale wiem. pozostawiając mnie obolałą i wygłodniałą. Chcę. Możesz je założyć. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje moje majtki. – W samą porę. Nie uśmiecham się. Odwraca się w moją stronę. Spojrzenie ma już łagodniejsze. – Lepiej wracajmy już do domu. po czym wkłada do kieszeni spodni. Kiwam głową. Patrzę na niego i bezwiednie zaciskam uda. na ile jestem w stanie ją zmobilizować po niedawnym bzykanku. Ale on się wycofuje. co moje. . Szybko próbuję przygładzić potargane włosy. żebyś czuła frustrację. – Proszę. zawiązuje ją na końcu. Pospiesznie zakładam majtki i wstaję z godnością – na tyle. Siadam oszołomiona. Lekko kręci mi się w głowie. a potem podnosi z podłogi marynarkę. – Christian! – krzyczy z dołu Mia. kiedy odmawiałaś tego. To właśnie mi zrobiłaś. Wstaje i zdejmuje prezerwatywę. a na jej twarzy widnieje uśmiech pełen satysfakcji: „Nie musiałaś o nie prosić”. moje ciało błaga o uwolnienie od nieznośnego napięcia. potrafi być naprawdę irytująca. dysząc. Piorunuje mnie wzrokiem. Chryste. próbując doznać choć odrobiny ulgi. Christian zapina rozporek i przeczesuje palcami włosy.

– Ledwo. – Cóż. – Och. – Rozpromienia się na nasz widok. Ujmuję ją. tu jesteście. ale i tak mam ochotę przełożyć cię przez kolano – mówi cicho. – Kate i Elliot zaraz wychodzą.465 – Na górze. panie Grey. – Christian wyciąga do mnie rękę. Możecie uwierzyć? Nie mogą . która świerzbi. – Obrony przed czym? – Tobą i twoją ręką. – To był atak jako najlepsza forma obrony. – Ale dało się to jakoś znieść? – pyta cicho. ale uśmiecham się. abym sobie na to zasłużyła. ledwo – odpowiadam szeptem. czuję się już lepiej. Po schodach wchodzi głośno Mia. – Bardzo się stara. – Nie sądzę. Mia! – woła Christian. Sznuruję usta. panno Steele. zwłaszcza. aby w jego głosie słychać było urazę. Oblewam się rumieńcem. a on lekko ściska moją dłoń. – Oprowadzałem Anastasię po hangarze. Przechyla głowę i uśmiecha się do mnie. – Nieuzasadniony? Pocałowałaś mnie. że pozwoliłam na pański nieuzasadniony atak.

– Muszę z tobą porozmawiać o tej wrogości wobec Christiana – syczę jej cicho do ucha. – My też powinniśmy jechać. Machamy im na pożegnanie. Kate ściska mnie mocno. jutro czekają cię rozmowy . następnie przytula mocno i całuje moje włosy. Teraz na przykład znajduje się już w sąsiednim kraju. jaki on jest naprawdę. to ty nie wiesz!” – krzyczę na nią w myślach. Moje policzki robią się szkarłatne. Rozumiem. wtedy widać. Ana. klepie mnie w tyłek. to musi być wpływ Elliota. Nagrody wioślarskie? Przyciąga mnie delikatnie przed siebie. aby zejść na dół. a ona pokazuje mi język. strasznie lubi wszystko kontrolować – szepcze. Mimowolnie się uśmiecham. „Wiem. Kate i Elliot żegnają się właśnie z państwem Grey. Żartobliwa Kate to nowość. że powodem jej zachowania jest troska o mnie. Uważaj. – No to na razie. Anastasio. a kiedy Mia odwraca się. – To niezbędne. Zaskoczona wciągam gwałtownie powietrze.466 się od siebie odkleić. Gromię ją wzrokiem. jaki jest naprawdę. – Pokazywałem Anastasii moje nagrody wioślarskie – odpowiada Christian bez zająknięcia. – Chodźmy się pożegnać z Kate i Elliotem. niedługo – szepcze mi do ucha groźbę. a potem Christian odwraca się w moją stronę. – Mia udaje odrazę i przenosi spojrzenie z Christiana na mnie. – Zrobię to ponownie. ale czasami zdarza jej się przekroczyć granice. – Co tu robiliście? Jezu. ależ jest bezpośrednia.

467 w sprawie pracy. bierze mnie za rękę i przyciąga do siebie. że on się wcale nie przekomarza. To oczywiste. przestań się przekomarzać – beszta go Grace. – Nie sądziliśmy. Ano. . nie po tej groźbie w hangarze. a mnie nie? Chcę przewrócić do niego oczami. – Wyciągam do niego rękę. – Panie Grey. gdy się żegnamy. do zobaczenia i dziękuję. A mnie się wydaje. moja droga – mówi ciepło Grace. że niedługo znowu się spotkamy. Pożegnawszy się. a Christian ponownie przewraca oczami. Rumienię się. Zaciskam usta. a on także obdarza mnie uściskiem! – Proszę. Dlaczego jemu wolno. Liczę. mów mi Carrick. że Grece obdarza go bezwarunkowym matczynym uczuciem. a może sfrustrowany atencją. zażenowany. – Bo jeszcze ją wystraszycie albo zepsujecie zbyt dużą ilością uwagi – burczy. – Mamo – mówi i w jego głosie pobrzmiewa szacunek. Ukradkiem obserwuję ich wzajemne relacje. ale nie śmiem. że w końcu kogoś znajdzie! – wyrzuca z siebie. W jej oczach błyszczy jednak matczyna miłość. On się nachyla i całuje ją sztywno. – Christian. Mia ściska mnie mocno. jaką mi okazują Greyowie. – Dbaj o siebie. Christian. Christian prowadzi mnie do samochodu.

. abyś ich poznała. – W ciemności nie widzę jego twarzy. dla którego otrzymałam zaproszenie. Patrzę na Christiana. – Cóż. Czuję. Powoli otula mnie przyjemne ciepło.. – No co? – pyta cicho. co za dzień. Po krótkiej rozmowie z Taylorem Christian siada obok mnie. Zawsze narzeka. Jesteś silną. żebym tu przyjechała – a to nowina. – Głos mam cichy i pełen wahania. Także? W mojej głowie pojawia się nieproszona i nieprzyjemna myśl związana z powodem. nie zrobiłbyś tego. Przez chwilę się waham. Jezu. Nie. a tak negatywnie o sobie myślisz. że poznałaś moich rodziców. fizycznie i emocjonalnie. Taylor uruchamia silnik i wyjeżdża z oświetlonego podjazdu na ciemną drogę. a on na mnie. że moja rodzina także cię polubiła – mruczy. że poczułeś się zmuszony do tego. aby mnie przywieźć do rodziców. – Anastasio. Christian kręci głową . Wydaje się autentycznie zadowolony z tego. wygląda na to. a przecież tak by było. Dlaczego tak bardzo w siebie wątpisz? Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać. nie przywiózłbym cię tutaj. Udzielanie odpowiedzi chyba go nie krępuje. Gdybym nie chciał.468 w którym siedzi Taylor. Czekał tu przez cały czas? Otwiera przede mną drzwi i siadam na tylnej kanapie audi. że z nim nie rozmawiam. – Gdyby Elliot nie zaprosił Kate. – Uważam. że tu jestem. jak opada ze mnie część napięcia. niezależną młodą kobietą. Jestem wykończona. Czy tak się właśnie czułaś przez całą wizytę? Och! Chciał. gdyby skrywał prawdę. niezwykle cieszę się z tego. powiem mu.

jak drgają mu kąciki ust. – Nie przejmuj się Taylorem. Wzruszam ramionami. od tej intensywności. Zerkam nerwowo na Taylora. Mów do mnie. to chyba nie jest dobry pomysł. – Oględnie powiedziane! W świetle mijanych latarni widzę. I jeszcze jedno. jakby toczył wewnętrzną walkę z samym sobą. – Jestem zbyt intensywny? Wybucham śmiechem. – Tak. że Kate mówiła o Barbadosie.. Chciałam spróbować wszystko przemyśleć.. – Mogę jechać z tobą? – pyta w końcu.. Wspomniałam o Georgii tylko dlatego.. Patrzy na mnie dziwnie. – Dlaczego? – Miałam nadzieję na małą odskocznię od tego wszystkiego. . Że co? – Eee. Tak myślałam. – Chcesz odwiedzić matkę? – Tak.469 i sięga po moją dłoń. Jeszcze się nie zdecydowałam.

Anastasio – rzuca sardonicznie. panie Grey – odpowiadam z udawaną powagą. Patrzy na mnie spokojnie. i uważam. po czym kontynuuje cicho: – O czym musisz pomyśleć w Georgii? – O nas – szepczę. – Nie jestem pewny. – Śmiałabyś.470 – Śmieje się pani ze mnie. panno Steele? – Jakżebym śmiała. że często to robisz.. – Zabawny wesoły czy zabawny śmieszny? – Och. – Ogarnęły cię wątpliwości? – Niewykluczone. . że spróbujesz – mówi.. – Powiedziałaś. – Zabawny? – O tak. – Wiem. – Bo jesteś zabawny. czy w twoim towarzystwie jestem w stanie cokolwiek rozgryźć. – A jaki bardziej? – Sam to rozgryź. sporo pierwszego i trochę drugiego.

Zamykam oczy. Oboje nas spowija ciemność maskująca nasze myśli i uczucia. Nie chcę go stracić. Dojeżdżamy do końca mostu i droga po raz kolejny skąpana . więcej. że przemyśli moje zastrzeżenia. och – no i chce zadawać mi ból. – Dlaczego? Jasny gwint. Ale do tego nie jest nam potrzebna noc. różnorakich perwersji. odprawisz mnie albo co gorsza zbijesz? Cóż mogę rzec? Przez chwilę wyglądam przez okno.. bo za bardzo się boję okazać ci uczucie. więcej wesołego Christiana. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu chciałabym więcej. Samochód jedzie z powrotem przez most. Twierdzi. że zdaję egzamin. Czuję dreszczyk emocji. miłości. – Rozmawiaj ze mną. Wzruszam ramionami. Anastasio? – naciska Christian. bo wtedy ty się wzdrygniesz. seksowny.. – Dlaczego. Anastasio. mogąc siedzieć tu obok niego. więcej uczucia.. ale i tak mnie to przeraża. Ten ostatni tydzień. jeszcze nigdy nie czułam się tak pełna życia jak teraz. Jakim cudem ta rozmowa stała się nagle taka poważna? Mam wrażenie.. potrzeby sprawowania kontroli. inteligentny i zabawny. Ściska moją dłoń. a ty widzisz we mnie jedynie zabawkę.. do którego się nie przygotowałam.471 Poprawia się na kanapie. Nie chcę cię stracić. Ale jego nastroje.. czując się jak w potrzasku. Pomimo tych wszystkich żądań. Jest taki nieprzewidywalny. Co mam powiedzieć? Bo chyba cię kocham. Bo nie mogę cię dotykać.

Patrzy na mnie. Nie muszę długo czekać na reakcję. Podpiszę twoją umowę. – Tak zrobię. Przemyśl wszystko. który pociąga mnie za sobą w ciemność. – Spróbuję. długo i mocno. – I przez kilometr czy dwa milczymy. nie będziemy się widzieć cały tydzień. – Głos ma nabrzmiały szczerością. odważnego białego rycerza – czy też mrocznego rycerza. – Dobrze – zgadzam się. Proszę. Czy ja nie mogę go poprowadzić ku światłu? – Nadal chcę więcej – mówię cicho. Dobrze przemyśl. – I ja też spróbuję. – Podpisz po Georgii. Odpinam pasy i wdrapuję mu się na kolana. więc jego twarz to kryje się w mroku. a on puszcza moją dłoń i ujmuje podbródek.472 jest w neonowym świetle latarni. – Jeśli pojedziesz. – Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. – Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze . maleńka. – Dla ciebie. Jakaż akuratna metafora! To jego uznałam kiedyś za romantycznego bohatera. To nie bohater. Anastasio. jak sam się określił. uwalniając uwięzioną dolną wargę. To sygnał dla mnie. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili. biorąc go z zaskoczenia. to staje się widoczna. spróbuję. lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami. – Wiem – odpowiada. Oplatam rękami jego szyję i całuję. Mrugam powiekami.

Głowę opieram mu na ramieniu. Uważam. pełne olbrzymiego potencjału. niemal namacalne. żeby mnie zepchnąć z kolan. a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. – Jesteśmy w domu – mruczy Christian. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. że ten mężczyzna mnie kocha. Gdy wysiadamy. nos schowany na jego szyi. O nie. z Christianem. Pozwalam sobie fantazjować. W domu. zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. To takie zwodnicze zdanie. Christian mierzy mnie wzrokiem. a jedynie tulę się do niego mocno. Och. świadoma tego.. i jest to takie rzeczywiste. a nie dom. oczy mam zamknięte. Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń. . Zalewa mnie fala ulgi. że słyszał naszą rozmowę. aby nie dotykać jego klatki piersiowej.473 z dezaprobatą do mych włosów. – Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie. Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało.. Uśmiecha się znacząco. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki. Przytulam się do niego. tłumiąc ziewnięcie. ale nie wykonuje żadnego ruchu. a teraz co zrobiłam? – Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi.

że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy. panie Grey. – Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie. Chodźmy do łóżka. że jestem winna wyjaśnienie.474 – Zmęczona. chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. chwytając zębami jego górną wargę. abym z nim spała. jeśli mi podpadniesz. Najpierw sądziłam. znowu! W windzie przyglądam mu się uważnie. panno Steele? – Tak. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. że chce. – Cóż. niewykluczone. ale teraz przypominam sobie. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Cała się rozpływam. a wszystko we mnie skręca się z pożądania. – Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy. Odwzajemniam się.. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów.. że powinniśmy pójść spać. przestaję oddychać. Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. – Chcesz się czegoś napić? – Nie. więc sądzę. ale teraz jesteś zmęczona. że on z nikim nie sypia. Kiedy drzwi windy się rozsuwają. Pochyla głowę. – To dobrze. Niemniej jednak uważam. . Ożeż ty. bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Anastasio. których w życiu nie uznałabym za możliwe. Nie licząc tych kilku razy ze mną.

– O nie. tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć. że będę to musiał jakoś utemperować. urodzony z pana romantyk. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. Kręci głową. to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie. stary waniliowy seks? Przechyla głowę. – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. Możliwe. panno Steele. jutro ważny dzień. masz niewyparzony język.475 Unoszę brwi. – Panno Steele. co najmniej trzydzieści jeden smaków. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie. Chodź. – W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego. – Od kiedy? – Od ubiegłej niedzieli. – Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego? Moja wewnętrzna bogini się wychyla. – Zauważyłam – odpowiadam cierpko. – Chodź. – Zadowoli cię zwykły. – Panie Grey. – Ręce . Im szybciej znajdziesz się w łóżku.

jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię. drzwi są zamknięte. moja droga panno Steele. Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia. co mi każe. – Ja także. Chichoczę i grzecznie biję brawo. – Marszczy brwi. że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie. kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle. – Cóż. a on. Wskakuj do wyrka.476 do góry – nakazuje. a ci pokażę. Jak mogę mu się oprzeć. – A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło. – Och.. – Wydaje mi się. . że klamka zapadła. – Nie – odpowiadam bez tchu. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. – Sądzisz. – Och. uśmiechając się przy tym szeroko. jak jakiś magik. Kłania się z gracją. jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. Robię. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta.. – Ta da! – woła żartobliwie. – Ale jestem dobrą negocjatorką. Nie bardzo wiem.

żebyś się ze mną kochał. ja jestem zmęczony. dziś wieczorem na wystarczająco wiele ustępstw. – O nie. Jezu. Cholera. uważnie mnie obserwując. Obu rąk. powiedz mi dlaczego.. Och. prawda? – Słuchaj.. – Nie? – Nie. poszedłem . naprawdę go zaskoczyłam. – Chcę. ty jesteś zmęczona... nie wygląda to dobrze. no to się zaczyna. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi. I mówię „nie”. z tym się nie da polemizować.477 Okej. – Chcę cię dotknąć. – A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną? – Tak.. Po chwili bierze się w garść.. – Przeczesuje palcami włosy. – Ana. że już to robiliśmy? – mówi w końcu. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość. głęboki oddech. panno Steele. – Myślałem. Wielka mi nowość. Nieruchomieje. – Proszę. Twarz mu posępnieje. ja. – Proszę – szepczę.. Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach..

Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. – Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją. – Czy ty mnie pytasz o pozwolenie? – Eee. aby zakryć nagość. że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. – To dla mnie ważne. – „I co ty. Łapię go zdeprymowana. Patrzy na mnie zaskoczony. Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze. nie. Po tym wszystkim. – Anastasio. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu. Anastasio. wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę. ale postanawiam ustąpić. w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru. Odwraca się na pięcie. że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. co dzisiaj robiłam. na tym etapie naszego dziwnego układu.. – Muszę skorzystać z łazienki. aby z niej skorzystać. wiesz. Dzisiaj. patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. zaszokowana faktem. podchodzi do komody.478 – Och. Majtki zostawiam. a ja czmycham do łazienki. Rozpina koszulę. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. „A czego się spodziewałaś.. gdzie jest łazienka. Odwracam się do niego plecami. . błagam. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem. nie potrzebujesz mojego pozwolenia. Marszczę brwi.

Georgia kusi mnie jeszcze bardziej. i ja też nie. którą stanowi nasz dziwny układ – na samych końcach. Mam jedynie nadzieję. niebieskie z szarym. Gdy zabieram się za mycie zębów. Trzeba to robić krok po kroku”. wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna.479 u licha. – Dziękuję panu. Również się uśmiecham. Oboje musimy przejść bliżej środka. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni. a ona chwieje się niebezpiecznie. „Doprowadzasz go do szaleństwa. Popędzam go. Kręcę zrezygnowana głową i biorę szczoteczkę Christiana. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. Może przydałoby mi się nieco dystansu. ty idiotko. a w jego oczach nagle pojawiają się wesołe iskierki. Ignoruję ją. wahając się. Nasze spojrzenia krzyżują się w lustrze. W drzwiach staje Christian. pomyśl o tym wszystkim. następnie uśmiecha się znacząco i staje obok mnie. . Od pasa w górę jest nagi. Nie jest gotowy. Za wcześnie. a w swym gniewie wygląda jak Meduza. ale ona nie da się tak łatwo zbyć. – Proszę – mówię z ustami pełnymi pasty. aby lepiej widzieć. że żadne z nas podczas tej próby nie spadnie. jakbym umierała z głodu. – Nie krępuj się. Wszystko dzieje się tak szybko. Bez słowa bierze ją ode mnie i wkłada do ust. do czego się przyznał”. Podświadomość jest wściekła. a spodnie od piżamy zwisają mu z bioder w taki sposób. a ja karmię oczy tym widokiem. co ci powiedział. Patrzy na mnie beznamiętnie. Moja podświadomość ma naturalnie rację. opłukuję szczoteczkę i wręczam mu ją. Kończę myć zęby. ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. pożycz sobie moją szczoteczkę – mówi lekko drwiąco. – Uśmiecham się słodko i wychodzę. rozlega się pukanie do drzwi. że każda komórka mego ciała podnosi się i wychyla. Balansujemy na delikatnej huśtawce.

przełożyłeś mnie przez kolano. Pięćdziesiąt odcieni. wcale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. – Och. – Przewróciłeś oczami. – Anastasio. Spływa na mnie natchnienie. chętnie bym to powtórzył. a będziesz mógł tak zrobić. że ja bym ci powiedziała. – Powiedz mi. że chcę cię lepiej poznać. Przewraca z frustracją oczami.480 kierując się prosto do łóżka. już ci mówiłem. Miałem w życiu niełatwy start. No bo czemu miałoby być inaczej? – Dlatego. – Co takiego? – Słyszałeś. . – Znasz mnie wystarczająco dobrze. – Wyobraź sobie. Kiedy ja tak ostatnio zrobiłam. – Nie tak miał się potoczyć dzisiejszy wieczór – burczy nadąsany. Siada po turecku na łóżku. że nie możesz mnie dotykać. Parę minut później dołącza do mnie. – Jak możesz tak mówić? – Klękam twarzą do niego.

– O której godzinie masz jutro pierwszą rozmowę? – pyta miękko.. Anastasio. – W jego głosie wibruje Kiwam głową. Staje się surowszy. A jeśli wróci z laską albo jakimś innym perwersyjnym dziwactwem? Jasna cholera. – O drugiej. – To tak nie działa. może to jest sposób na niego.. Następnie zeskakuje z łóżka. Co on robi? Ma jakiś niecny plan? Kuźwa..481 – Próbujesz się targować? zaskoczone niedowierzanie. To Christian – Pan. co ja wtedy zrobię? Kiedy Christian w końcu wraca. – Zawsze taka złakniona informacji.. Nie widzę co i zżera mnie ciekawość. – Negocjować. Po chwili poważnieje. bardziej nieustępliwy. a ja mam nieczęstą możliwość oglądać beztroskiego Christiana. gorący. Sporo czasu minęło od ostatniego razu. – I na moich oczach dokonuje się w nim subtelna zmiana. trzyma w dłoni coś niewielkiego. – W porządku. – Zejdź z łóżka. – Pokazuje mi. Owszem. Śmieje się. grzeszny uśmiech. Powiedz mi. – Świetnie. a ja . a ja przewrócę wtedy oczami. Na jego twarzy pojawia się leniwy. – Przygląda mi się uważnie. – Zostań tu – mówi i wychodzi z pokoju. Stań tutaj. Ogarnia mnie niepokój i podciągam kolana pod brodę.

– Potem będziemy się pieprzyć. gładkie. opowiem ci trochę o swoim wczesnym dzieciństwie. W moich ustach zbiera się ślina. Christian nie odrywa ode mnie wzroku. a jeśli po tym wszystkim nie zaśniesz. Zgoda? Pyta mnie o zgodę! Bez tchu kiwam głową. zaskakująco ciężkie i mają metaliczny posmak. – Zamierzam włożyć je w ciebie. Nie jestem w stanie wykrztusić ani słowa. ale dla twojej przyjemności i mojej. Ssij – nakazuje.482 w ekspresowym tempie wykonuję jego polecenie. – Grzeczna dziewczynka. w jego oczach migocze obietnica. Otwórz usta. błyszczące kulki połączone grubą czarną nicią. Moja wewnętrzna bogini wykonuje taniec siedmiu welonów. Kiwam głową. A niech to. a wszystkie mięśnie w moim podbrzuszu słodko się zaciskają. Przestępuję z nogi na nogę. Posyłam mu pytające spojrzenie. – Ufasz mi? – pyta. . nie za karę. Usta? – Szerzej. – Są nowe – mówi dobitnie. – Potrzebne im nawilżenie. Patrzy na mnie uważnie. podniecam się. a potem dać ci klapsy. Kulki są zimne. Głos ma miękki. Wyciąga rękę i moim oczom ukazują się dwie srebrne. gdy badam językiem te nieznajome przedmioty. Łykam głośno powietrze. – Bardzo delikatnie wkłada mi kulki do ust.

pochyl i złap za kostki. powtarzając ten ruch. zmysłowe kółka. że niedługo się nimi nacieszę. Anastasio – rzuca ostrzegawczo. pochyla się i delikatnie muska ustami moją pupę. – Żadnego wahania – beszta mnie i wsuwa kulki do swych ust. ogrzane przez nasze usta. T-shirt zsuwa mi się po plecach. Natychmiast wypełniam jego polecenie. Zamykam oczy. Jęczę. że owszem. Mrugam. uda mi się złapać za kostki? Okazuje się. bez problemu. Jezu. Mają temperaturę ciała. iż tam są. Kiedy już są we mnie. jak głośniej oddycha.483 – Nie ruszaj się. że wiem. Och. to bardziej seksowne od szczoteczki do zębów. Ale podejrzewam. – Teraz się odwróć. Christian ze skupieniem kładzie mi rękę na tyłku i delikatnie go pieści. jedną po drugiej. Wsuwa we mnie jeden palec i zatacza powolne. O rany. ale przyjemnie. odsłaniając pupę. Christian poprawia mi majtki. że zostawiłam majtki. . Dobrze. O kuźwa. Staję przed nim. Wyjmuje palec i bardzo powoli wsuwa kulki. Widzę tylko jego nogi. Słyszę. a przez jego twarz przebiega cień. właściwie ich nie czuję – ale wystarczy. – Chodź tutaj. – Wystarczy. Odrzuca na bok kołdrę i siada na skraju łóżka. Interesujące doznanie. Moje ciało szykuje się na uderzającą do głowy mieszankę szaleńczego oczekiwania i podniecenia. gdy delikatnie odsuwa materiał majtek na bok i powoli przesuwa palcem w górę i w dół po mojej kobiecości. – Wyjmuje je z moich ust.

gdy . dlaczego chce. żebym chodziła – gdy to robię. staje się aż nazbyt jasne. – Odwróć się w moją stronę. aby pomóc w odzyskaniu równowagi. Chwyta mnie za biodra. ale wcale nie negatywnie. – Wszystko dobrze? – pyta surowo. Tak robię. kulki przesuwają się we mnie. – I jakie to uczucie? – pyta. tak jakby.. proszę. że mój oddech przyspiesza. – Dziwne dobre czy dziwne złe? – Dziwne dobre – przyznaję. a ja niepewnie się prostuję. Przynieś mi. To doznanie mnie zaskakuje. delikatnie masując. Prawda jest taka.484 – Wstań – mówi. – Chciałbym szklankę wody. – To świetnie. – Dziwne. rumieniąc się.. – A kiedy wrócisz. Anastasio. dlaczego? Gdy wychodzę z sypialni. Wody? Chce wody. teraz.. Och! Teraz je czuję. To takie dziwne uczucie i wcale nie nieprzyjemne. Kulki się przesuwają i moje mięśnie bezwiednie się wokół nich zaciskają. przełożę cię przez kolano.. – Tak. – W jego oczach czają się wesołe iskierki. Pomyśl o tym. Och...

Bierze niespieszny łyk. Więcej tego nie powiem.. Tak jak poprzednio. Anastasio.485 z szafki w kuchni wyjmuję szklankę. że je zatrzymam. Dzięki nim mam wielką ochotę na seks. – Dziękuję – mówi i bierze ode mnie szklankę. – Daj mi klapsy. Marszczę brwi. – W jego słowach kryje się zawoalowana groźba i nagle już wiem.. Jasny gwint. O rany. Podniecona. Patrzy na mnie wyczekująco. rozkoszując się moimi słowami.. panie – szepczę. – Poproś mnie – mówi miękko. Chwyta moją lewą dłoń i pociąga na swoje kolana. a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. Stań obok mnie.. Czeka już na nim foliowa paczuszka. Ale o co? – Poproś – powtarza. Podchodzę do niego i tym razem. Chce. I wiem. następnie odstawia szklankę na nocny stolik. Serce mam . Christian przygląda mi się bacznie. że robi to. Moje serce przyspiesza. O co? Czego on chce? – Poproś mnie. proszę. abym czekała z jeszcze większą niecierpliwością. jestem podekscytowana. tym razem surowiej. Zamyka na chwilę oczy.. – Chodź tutaj. żebym go poprosiła o klapsy.. Możliwe. Gdy wracam. gotowa jak ja.

. że klatkę piersiową mam na łóżku obok niego. Christian przerywa i powoli zsuwa mi majtki. ponieważ to się odbywa na moich warunkach. Zsuwa dłoń niżej i ociera ją o moją kobiecość. Kulki przesuwają się w głąb mnie i gubię się w grzęzawisku doznań.. to uczucie jest niesamowite. co wtedy czuję. Niezwykle stymulujące erotyczne doznanie i z jakiegoś powodu. a pomiędzy uderzeniami pieści mnie. że Christian mnie unieruchamia. nie przeszkadza mi ból. jakie zapewniają kulki i fakcie. unieruchamiając głowę. – Chcę widzieć twoją twarz. A potem wraca do ustalonego rytmu. nie przestając głaskać moich pośladków. Tym razem też leżę tak. Następnie chwyta je na karku. mojej i twojej – szepcze. jest. Dociera do mnie. jest. że chcę uciec przed klapsami. gładzi – tak więc jestem masowana na zewnątrz i od wewnątrz. Zresztą nie jest taki duży – okej. Jęczę. Odgarnia mi włosy z twarzy i zakłada je za ucho. gdy ręką gładzi mój tyłek..486 w ustach. dam radę. przesuwając dłonią po skórze i bieliźnie. I tak to idzie: lewy pośladek. Wiercę się na jego nogach. prawa.. Pieczeniu pośladków. A nawet przyjemny. Anastasio.. Czemu nie zdjął mi majtek? Wtedy jego dłoń znika. uczuciu wypełnienia. Anastasio – mruczy. nie dlatego. Krzywię się.. wewnątrz mnie. a potem niżej. Unosi rękę i opuszcza szybko. że klapsy nie są tak mocne jak ostatnio. uderzając w złączenie moich ud i pośladki. ale ponieważ pragnę więcej. próbując przyswoić te wszystkie uczucia. Kilka lekkich klapsów. – To jest dla przyjemności. Och. prawy. Znowu pieści moją pupę. Tak.. a to. Ale nie przytrzymuje nogą moich nóg. Och. ale do zniesienia. Jęczę.. Wszystko przesuwa się do przodu. dół. Te ostatnie klapsy są najlepsze. lewa. a potem mocniejsze... Wydaję jęk. . a chwilę później znowu czuję uderzenie.

wykonując powolne. wypełniając mnie tam. a ja bardzo niechętnie obracam się na brzuch. intensywny. gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się srebrne kulki. wyczerpujący orgazm. Wbija się we mnie. Po co tyle zamieszania? Strasznie chce mi się spać. Jęczę głośno. a potem nieruchomieje. Jęczę. Po chwili wraca z buteleczką białej emulsji. – Grzeczna dziewczynka. – Przekręć się – poleca. rozkoszując się mną. – Oddech ma urywany. – Twój tyłek ma teraz piękny kolor – stwierdza z uznaniem . W końcu odsuwa się i patrzy mi w oczy. Słyszę odgłos rozrywanej folii.487 te doły. czując mnie wokół siebie. powoli. zmysłowe pchnięcia. Jeszcze nigdy nie był tak delikatny i nie mija dużo czasu. – Och. Wymierza mi jeszcze dwa klapsy. a dłońmi nadal przytrzymuje mi ręce nad głową. wykrzykując moje imię. Przytrzymuje mi ręce nad głową i opuszcza się we mnie. Siada na łóżku. mała – szepcze. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie. a potem Christian kładzie się przy mnie. przykrywa mnie kołdrą i znika w łazience. a potem całuje mnie słodko. a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. to jeszcze potęguje jego rozkosz. Wstaje. a potem przeżywam rozkoszny. Płynnym ruchem przekręca mnie na plecy. – Podobało mi się – szepcze. głośno oddychając. – Ana! Leży na mnie. a docieram nad krawędź. Gdy zaciskam się wokół niego.

Anastasio. – Jak się czujesz? – Wyrolowana. A teraz śpij.. kładzie się przy mnie i bierze w ramiona. – Umarła. Pamiętam jedynie pewne rzeczy. która wydała mnie na świat. – Kobieta. pani to potrafi zepsuć nastrój. była dziwką i narkomanką. I tak znowu leżymy na łyżeczki. O w mordę. śpij już. – Dobranoc. Całuje mnie delikatnie w ucho. Uważa. Proszę. Grey – ziewam. Carrick trochę mi opowiedział. – Od jak dawna? Wzdycha. – Panno Steele. co to znaczy? – Była? – Nie żyje. Wzdycha.488 i czule wmasowuje chłodzącą emulsję w różowawe pośladki. .. Nie bardzo ją pamiętam. żeby nie dotykać mojego obolałego tyłka. – Mieliśmy umowę. kiedy miałem cztery lata. Christianie. – Dobranoc. – To teraz puść farbę.

489 I odpływam w oszołomiony i wyczerpany sen. przerażającym. . smutnym miejscu. śniąc o czteroletnim szarookim chłopczyku w jakimś ciemnym.

Fantazja – zamek w powietrzu. że tak powiem – porządnie wykorzystana. Jaskrawe.490 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Wszędzie jest światło.. choć twierdził. że on chce specjalnego układu. co musiał przejść jako małe dziecko. oderwany od ziemi. i już rozumiem. Znajduję się w jego wymarzonym apartamencie. Ale Christiana Greya w nim brak. Co to właściwie oznacza? Tego się właśnie muszę dowiedzieć. czy nadal stoimy na przeciwległych końcach huśtawki. Przez chwilę po prostu leżę i podziwiam strzelistą panoramę Seattle. odporny na realia życia. tylko na chwilę.. Wita mnie śliczny poranek w Seattle – przez sięgające podłogi okna wlewają się słoneczne promienie. Wzdrygam się na myśl. przekonać się. „Tak. Dlaczego wczoraj nie opuściliśmy rolet? Znajduję się w wielkim łożu Christiana Greya. dlaczego nie wolno mi go dotykać. ponieważ nadal to nie tłumaczy. matek dziwek i narkomanek. ciepłe. Jestem oderwana od rzeczywistości. czy też choć trochę się zbliżyliśmy do siebie. Z całych sił próbuję go do siebie nie dopuścić jeszcze przez kilka cennych minut. przeszywające. Zycie w chmurach wydaje się nierzeczywiste. daleko od zaniedbania. Ale ono jest zbyt mocne i w końcu wyrywa mnie ze snu. Moja . gdy tymczasem ponura rzeczywistość wygląda tak. głodu. w którym miał swój początek. uprawiając wymarzony seks z wymarzonym chłopakiem. Marszczę brwi. że postara się dać mi coś więcej. Pragnę się ukryć. Jak na ironię ja w jego strzelistej wieży czuję to samo. dlaczego mieszka tutaj odizolowany. to przez ten seks”. wypełniając pokój zbyt jasnym blaskiem. otoczony pięknymi i cennymi dziełami sztuki – tak daleko od miejsca. Gramolę się z łóżka cała zesztywniała i.

Moja wewnętrzna bogini piorunuje mnie wzrokiem. proszę pani? Proszę pani! – Wystarczy herbata. Na jej widok zatrzymuję się w pół kroku. – Och. Czuję oszołomienie. Ma pani ochotę na śniadanie? Ton głosu ciepły. nie kryjąc niepokoju. – Dzień dobry. dziękuję. że w sypialni nie ma pewnego kontrolera. że podpiszesz”. panno Steele. jestem gospodynią pana Greya. że poproszę go o tego trenera osobistego. lecz rzeczowy.491 podświadomość z dezaprobatą zaciska usta. Ignoruję obie i po krótkiej wizycie w łazience idę poszukać Christiana. Na mój widok uśmiecha się szeroko. – Obawiam się. moje nazwisko Jones. najmocniej przepraszam. gdzie jest pan Grey? . Och. To znaczy jeśli podpiszę umowę. ubrana jest w białą dopasowaną koszulę i granatową ołówkową spódnicę. Postanawiam. Kim jest ta atrakcyjna blondynka w kuchni Christiana? Mam na sobie tylko jego T-shirt i mocno mnie to krępuje. którego świerzbi ręka. ciesząc się. Nie ma go w galerii sztuki. – Miło mi panią poznać – dukam. że zaskoczyła mnie pani – mówię cicho. Wie pani może. Ma krótkie jasne włosy i niebieskie oczy. za to w aneksie kuchennym natykam się na elegancką kobietę w średnim wieku. Przewracam oczami. „Oczywiście. – Może śniadanie.

. że prototyp wygląda dobrze. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego. Chcę się z nim spotkać po południu i to omówić. Ma na sobie czarne spodnie i białą koszulę.492 – W swoim gabinecie.. Właściwie to razem z całą ekipą. Okej. nie spuszczając ze mnie wzroku. Na jego przystojnej twarzy pojawia się leniwy. Na razie ten mężczyzna jest mój.. Zażenowana wychodzę szybko z kuchni. przekaż Barneyowi. Dlaczego Christian zatrudnia tylko atrakcyjne blondynki? I natychmiast w mojej głowie pojawia się nieproszona myśl: wszystkie to jego byłe uległe? Odganiam ją od siebie jak najdalej. seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle. pora podjąć decyzję. chyba że rachunek zysków i strat tej firmy ulegnie poprawie. – Czeka. spoglądający ze swego zamku w chmurach na maleńkich ludzi. Żadnych więcej kiepskich wymówek. Christian stoi plecami do drzwi i rozmawia przez telefon. – Dziękuję... Tak. Podnosi wzrok i dostrzega mnie.. .. Przełącz mnie z powrotem do Andrei. że to najprzystojniejszy mężczyzna na Ziemi.. Ros.. Nie. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna bogini. – Nie jestem zainteresowany. Na tę myśl przez moje ciało przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie. zbyt piękny dla mnie... choć nie jestem przekonany co do interfejsu... zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole. Włosy mu jeszcze nie wyschły po prysznicu. a wszystkie moje nieprzyjemne myśli natychmiast znikają. Nieśmiało wsuwam głowę do gabinetu.. po prostu czegoś mu brakuje. przeprowadzimy burzę mózgów. pan osobistego wszechświata... Niech Marco do mnie zadzwoni... Christian kontynuuje rozmowę. wyglądając przez okno. Nie interesuje nas nieproduktywność. – Andrea.

. – Panie Grey – uśmiecham się nieśmiało. Wpatruję się w niego. Dobrze spałaś? – Bardzo dobrze. – Kiedy wrócisz z Georgii? – pyta mnie.. Zarzucam mu ręce na szyję i wplatam palce w jeszcze wilgotne włosy. – Dzień dobry. – Rozłącza się.493 – Przełóż moje poranne spotkania. panno Steele. Przyszłam się tylko przywitać. To w przyszłą sobotę?. żeby się tym zajął. Chwileczkę. ale po chwili zaczyna reagować. zarezerwuj co najmniej pół godziny. Wraca do rozmowy. – Zakrywa dłonią słuchawkę. Jak zawsze z gracją obchodzi biurko i staje przede mną.. a teraz uciekam pod prysznic.. Co za impreza?.. Nie. oddaję pocałunek. To wszystko. żeby do mnie zadzwonił.. tak właśnie powiedziałem. Powiedz Samowi. i znajdź mi czas.. – Będzie mi potrzebne dodatkowe zaproszenie.... – Nie chciałem cię budzić. Wierzchem dłoni gładzi mnie delikatnie po policzku. gdyż zabiorę osobę towarzyszącą.. Nie.. – W piątek. Przyjadę o drugiej. . napawając się jego widokiem.. albo na jutro. Po południu muszę porozmawiać z Markiem. Każ mu zaczekać. Nachyla się i lekko mnie całuje. dziękuję. Tak.. po Marcu.. Przełóż Barneya i jego ekipę na popołudnie. Och. osobę towarzyszącą.... nie chcę upubliczniać Darfuru. Pragnę go.. Przyciskając ciało do jego ciała.. wyglądałaś tak spokojnie. Andreo. a ja nie jestem w stanie się powstrzymać.. pannę Anastasię Steele. ale przekaż Billowi.. żebym w tym tygodniu codziennie spotykał się z Claudeem. Moje zachowanie go zaskakuje.

Przez ułamek sekundy patrzy na mnie zaskoczony. co napotka po drodze. prawda. – Wybieram biurko – odpowiadam bez chwili namysłu. że głowę mam na samym brzegu. wyjmując z kieszeni spodni foliową paczuszkę. – Uśmiecha się lubieżnie. że jesteś gotowa. Przemawia przeze mnie pożądanie przetaczające się przez me ciało. – Spodobało ci się to. że wyłącznie mnie – warczy i nagle jednym ruchem zrzuca z biurka wszystkie dokumenty i terminarze. bierze mnie w ramiona i kładzie w poprzek tak. – Jestem złakniona wyłącznie ciebie – szepczę w odpowiedzi. burzące wszystko. Jęczę. – Wolisz iść teraz pod prysznic czy mam cię położyć na biurku? – mruczy.494 Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Rzeczywiście jesteś gotowa – szepcze . Nakłada prezerwatywę na naprężony członek i patrzy na mnie. – Mam oczywiście nadzieję.. mała – rzuca. – A pewnie. bardzo głęboko. a to harcerz. o tak. przygważdżając mi nadgarstki do blatu. panno Steele? Robisz się nienasycona.. językiem badając wnętrze ust. Wchodzi głęboko. – Chryste. Och. – Mówisz i masz. Ana. Przesuwa dłonie po moich plecach aż do pośladków. Dłońmi przez cały czas gładzi moje nagie pośladki. Rozpina rozporek. Odsuwa się. A chwilę później jest już we mnie. Jego oczy ciemnieją.

Oplatam go nogami w pasie. Zatacza biodrami kółka. gdy dotykam słońca i spalam się. Zaczyna się poruszać. Christian rozchyla usta. Porywając mnie ze sobą wyżej. Wow. a ogniste pragnienie w jego głosie doprowadza mnie na samą krawędź. Zamykam oczy. Upajam się tym doznaniem. takie cielesne i wyuzdane. po czym opada na mnie bez tchu. a jego oddech przyspiesza. ale pieprzenie – i ja to uwielbiam. u licha. I robi to coraz szybciej. To nie jest kochanie się. jak wzbiera to we mnie – ta powolna. mocniej. Wyrzucam z siebie pozbawione słów. nieruchomieje. że sztywnieją mi nogi. – Co ty mi. – Oczarowujesz mnie. robisz? – pyta bez tchu. .. co jeszcze potęguje moje doznania. szczytując.495 z uznaniem. do zamku w chmurach. przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. rozlewająca się po całym ciele rozkosz.. Głośno jęczę. Rzucasz na mnie czar. Cała jestem nim. Jego szare oczy płoną. pełne namiętności błaganie. czując. Otulam ciaśniej nogami. Christian lekko przyspiesza. aż czuję. wyżej... muskając nosem moją szyję. maleńka. a moje ciało dostosowuje się do tego szaleńczego rytmu. Wydaję jęk.. nie spodziewałam się tego. Puszcza moje nadgarstki.. Ana. O tak.. którym mnie wypełnia. dojdź dla mnie – syczy przez zaciśnięte zęby. A on. wracając bez tchu na ziemię. naprawdę poruszać. – Dalej. a ja natychmiast wplatam mu palce we włosy. To takie surowe.. a potem opadam wokół niego. delektując się każdym pchnięciem. Powoli dochodzę do siebie.

– Można mieć nadzieję. twoja – szepczę. – Zawsze przygotowany – stwierdzam. I widzę. – Tak. Anastasio. Szybko wychodzi ze mnie. podkreślając każde słowo. aby mi pomóc wstać. Krzywię się.496 – To ja jestem oczarowana – szepczę. następnie wyciąga rękę. – Trochę – przyznaję. Zapina rozporek. że znowu się w sobie zamyka. Kładzie dłonie po obu stronach mojej głowy. gdzie byłem. unieruchamiając ją. Biorę do ręki pustą paczuszkę. tak płomiennie – prawdziwy zelota. jak cię boli. że wyraz jego twarzy ulega zmianie. a nawet marzyć. Moja – mówi. Wpatruje się we mnie. – Lubię. dlaczego tak się poczuł. – Jesteś. – Oczy mu płoną. Tylko. – Jesteś pewna. chyba nawet niepokój. Siła jego słów jest nieoczekiwana i rozbrajająca. W jego oczach pojawia się zakłopotanie. – To mi przypomina. Rzucam okiem na leżącą obok mnie folię. – Rozumiesz to? Mówi to tak żarliwie. i czasami . – Boli? – pyta. nachylając się nade mną. Zastanawiam się. ja i tylko ja. Chwyta mnie za brodę i mocno całuje. że musisz jechać do Georgii? Powoli kiwam głową.

– Mam jeszcze parę telefonów do wykonania. – Co się stało? – pytam miękko. zjemy razem śniadanie.. Christian marszczy brwi i przeczesuje palcami włosy. to było marzenie? – pytam cierpko. Jak się wykąpiesz. u licha. O co mu chodzi? – Więc na biurku. Wydaje mi się. ale w jego głosie słychać jakiś podtekst. Uśmiecha się enigmatycznie i już wiem. – Ależ nie ma za co – odpowiada automatycznie. że mnie przeleciałeś. – To znaczy? . Nie rozumiem. – No co? – pyta i uświadamiam sobie. Znajdziesz je w szafie.497 marzenia się spełniają. że to nie pierwszy raz. Dziwnie to brzmi. że marszczę czoło. Nie jest to przyjemna myśl.. – Lepiej już pójdę pod prysznic. że pani Jones uprała twoje wczorajsze ubranie. Choć to było bardzo. Przestępuję z zażenowaniem z nogi na nogę. kiedy uprawiał seks na swoim biurku. Że co? A kiedy. to zrobiła? Jezu. Nie dziękuję ci za to. próbując rozładować napiętą atmosferę. słyszała nas? Oblewam się rumieńcem. – Dziękuję – bąkam.

. Pani Jones nadal jest w kuchni. było bardzo. ale wydaje się skrępowany. – Jak zawsze mnie pani zaskakuje. – Tak. – Zaskoczona Sprawiał wrażenie skonsternowanego. zirytowała mnie jego reakcja. że jeśli chodzi o stronę fizyczną tego zbliżenia. i powtarzam jego słowa. Powiedzieć. – I to nie byle jakiej – stwierdza. to jak stwierdzić. po prostu. niedługo. – Czasami. tak jak on ma w zwyczaju. panie Grey.498 – No. panno Steele.. Ale strona emocjonalna – cóż. Dlaczego? Muszę powiedzieć. że było to duchowo ubogacające.. – Uważasz mnie za dziwaka? – Próbuje ukryć uśmiech.. Przez chwilę mi się przygląda. odprawia mnie. . – Nie miałaś iść przypadkiem pod prysznic? Och. zachowujesz się dziwaczniej niż zazwyczaj. do zobaczenia opuszczam jego gabinet. ale to bardzo przyjemnie. – Niby czym? – Powiedzmy przyjemność. że to była nieoczekiwana – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. – Przechylam głowę. że wata cukrowa ma wartości odżywcze. eee.

jakiego znam. Czuję nieco większą pewność siebie.499 – Podać teraz herbatę. rozczesuję je grzebieniem Christiana i związuję w kok. co gryzie Christiana. Też nie ma pojęcia. że coś zjesz – warczy Christian. – Chętnie. wszystko grało. – Ma pani ochotę na coś do jedzenia? – Nie. Wycieram ręcznikiem włosy. pani Jones.. razem ze stanikiem i majtkami. biorę głęboki oddech i udaję się do kuchni. a potem już nie grało. dziękuję – bąkam i uciekam spłoniona. dziękuję. Nie. Uprawialiśmy seks. W łazience próbuję odgadnąć. Nie – wszystkie mamy pustkę w głowie. . Pani Jones jest niesamowita. To najbardziej skomplikowany człowiek. – Herbaty. ja tego nie rozumiem.. ręce trzyma za plecami i za wszelką cenę unika mojego wzroku. panno Steele? – pyta. – Anastasia lubi naleśniki. a moja wewnętrzna bogini nadal się pławi w pozostałościach orgazmicznego blasku. Gwiżdże. Śliwkowa sukienka Kate wisi w szafie wyprana i wyprasowana. Stopy wsuwam w czółenka Kate. – Uśmiecham się do niej. – Oczywiście. Christiana nigdzie nie widać. bekon i jajka. Zwracam się do swojej podświadomości. a pani Jones sprawdza właśnie zawartość spiżarni. wygładzam sukienkę. i nie potrafię zrozumieć jego zmiennych nastrojów. gdy jestem już ubrana. panno Steele? – Najpierw wezmę prysznic. Kiedy weszłam do gabinetu.

pokazując na jeden ze stołków barowych. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. – Masz pieniądze? O nie. O rety. Cholera. gdyż nie wiem. – Doprowadziliśmy już do poważnego nadużycia twojej floty . co mi każe. dziękuję – poprawiam się szybko. Unosi surowo brew. – Tak – odpowiadam z udawaną cierpliwością. Opiera się na łokciu. że ktoś słyszy naszą rozmowę. – Tak. zrobię to po powrocie do domu.500 – Tak. w jakim on jest nastroju. a z jego twarzy nie da się nic wyczytać. No pewnie. mam. – Kupiłaś już bilet na samolot? – Nie. Przez trzy najbliższe dni jest wolny i do twojej dyspozycji. – Mam odrzutowiec. Patrzę na niego z otwartymi ustami. A pan na co ma ochotę? – Omlet i owoce. przez Internet. panie Grey. jakbym rozmawiała z małym dzieckiem. wytrąca mnie z równowagi świadomość. Chce mi się śmiać. pocierając brodę. Nie bez trudu tłumię w sobie chęć przewrócenia oczami. że ma odrzutowiec. – Siadaj – narzuca. gdy tymczasem pani Jones zabiera się za śniadanie. a on zajmuje sąsiedni stołek. Nie robię tego jednak. Robię.

– W pełni jestem tego świadoma. – Potrzebujesz dużo czasu. – Jak chcesz. chłopcy i ich zabawki! – Dziękuję za tę propozycję. więc zlecę to komuś innemu. – Dzisiejsze popołudnie mam dość zajęte. Usta unoszą mu się w niechętnym uśmiechu. – .501 powietrznej. – Wydaje się niemal urażony. Och. I nie powiesz mi. Przez chwilę sprawia wrażenie. Ale wolę polecieć tradycyjnymi liniami. Nie chciałabym robić tego ponownie. wygląda na to. aby się przygotować do rozmów w sprawie pracy? – Nie. jakby chciał mnie dalej przekonywać do swego pomysłu. mój odrzutowiec. – Wyślę mejl do kierowniczki kadr i każę jej się tym zająć. Chcesz namierzyć moją komórkę? – pytam z miną niewiniątka. co to za wydawnictwa? – Nie. – Świetnie. ale jednak daje za wygraną. – Wzdycha. Czy on żartuje? – Skoro jesteś w stanie komuś to zlecić. – Uśmiecha się ironicznie. – Moja firma. panie Grey. że zatrudniasz zbyt wielu pracowników. panno Steele. – Dużo mogę.

– Powiedziałem ci więcej niż komukolwiek – mówi cicho.502 Drgają mu kąciki ust. Och. Kręcę głową... – Tak – odpowiadam zgodnie z prawdą. wróciło mu poczucie humoru. dlaczego nie lubisz być dotykany. ale nie mogę – nie mogę się tak wtrącać. – Na wyjeździe zastanowisz się nad naszym układem? – pyta. – O co chodzi. w końcu mi nie powiedziałeś. – Będziesz tęsknić? Zaskoczył mnie tym pytaniem. Pani Jones podaje nam śniadanie i przez chwilę jemy w milczeniu. A więc nigdy się nikomu nie zwierzył. taktownie nas opuszcza. a mnie ogarniają wyrzuty sumienia. Uśmiecha . Jak to możliwe. dosłownie. Posprzątawszy. że zadałam mu to pytanie. Zerkam na Christiana. że w tak krótkim czasie zaczął tak wiele dla mnie znaczyć? Znalazł drogę do mego serca. Blednie. – Tak. Nie ma żadnych bliskich przyjaciół? Być może powiedział pani Robinson? Mam ochotę go o to zapytać. On jest rzeczywiście samotną wyspą. patrząc na mnie beznamiętnie. dzięki Bogu. Anastasio? – Wiesz.

bym zabrała ze sobą BlackBerry . co Christian robi na tej kanapie. Zdążyłam się już spakować. czekając na pana J. a potem szybko wypluć. On się naprawdę stara. Co kilka chwil podnosi na mnie wzrok i uśmiecha się miło. Niepewnie odwzajemniam jej uśmiech. że odwiezie mnie na lotnisko. ale to chyba taki styl raczej niż kwestia oszczędności. z ekscentryczną klientelą. Pierwsza poszła dobrze. tyle jest możliwości. To małe i niekonwencjonalne wydawnictwo. że taka machina korporacyjna potrafi połknąć. Siedzę na jednej z dwóch kanap obitych ciemnozieloną skórą – nawet podobnych do tej. a ja siedzę zdenerwowana w lobby. która stoi w pokoju zabaw Christiana. Ach. wyprostowanymi włosami. Kate obiecała. zastanawiając się. Recepcjonistka to młoda Afroamerykanka z dużymi srebrnymi kolczykami i długimi. Bardziej.. Lot mam zarezerwowany. niż sobie wyobrażasz – mówi cicho. że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.. ale odbyła się w dużym konglomeracie z przedstawicielstwami rozsianymi po całych Stanach i byłabym tam po prostu jedną z wielu asystentek. Jest późne popołudnie. nie – teraz nie mogę o tym myśleć. Hyde’a z wydawnictwa Seattle Independent Publishing. Umeblowanie jest skromne. a mama jest w siódmym niebie. Moje serce raduje się tymi słowami. Ta myśl jest pocieszająca. Delikatnie głaszcze mój policzek. Jest w niej coś artystycznego i tak sobie myślę.503 się. Oblewam się rumieńcem. nachyla się i całuje. Przesuwam dłonią po skórze. A w SIP naprawdę chciałabym pracować. Wyobrażam sobie. preferujące lokalnych autorów. To moja druga rozmowa i to nią bardziej się denerwuję. Christian polecił. – Ja też będę za tobą tęsknił.

jestem Elizabeth Morgan. Lubi sprawować nad wszystkim kontrolę. wyjeżdżam tylko na kilka dni. Ana. wesoły. – Witaj. Potrafi być czuły. że to strój odpowiedni na taką rozmowę. – Bardzo mi miło. Myślę. stamtąd zaś do niewielkiej sali konferencyjnej. Przez podwójne drzwi za recepcją wchodzimy do dużego kolorowego biura bez ścianek działowych. a niewykluczone. Kobieta wyciąga rękę. Ubrana niemal identycznie jak recepcjonistka. Mam na sobie jedną z sukienek Kate. Może mieć trzydzieści kilka lat. – Ściskam jej dłoń. – Ana Steele? – Z rozmyślań wyrywa mnie stojąca przy biurku w recepcji kobieta z długimi czarnymi włosami jak z malarstwa prerafaelickiego. na nogach zaś własne czółenka. że przekroczyła czterdziestkę. – Tak – odpowiadam. a na nich . – Proszę za mną. włącznie ze mną. aby mnie odprowadzić do garażu. że on już taki po prostu jest. Jednocześnie bywa tak nieoczekiwanie i rozbrajająco miły. a pod nią białą bluzkę. Uśmiecha się do mnie grzecznie. nawet słodki i te chwile wydają się zupełnie kosmiczne.504 i Maca. ale teraz do mnie dociera. lustrując orzechowym spojrzeniem. Wygląda dość swobodnie jak na zajmowane stanowisko. jakby to były tygodnie. Jezu. Włosy upięłam w ciasny kok i choć raz nie uciekają z niego żadne pasma. wstając z kanapy. a on zachowuje się tak. Uparł się. W przypadku starszych kobiet trudno jednoznacznie określić wiek. czarny bezrękawnik. Ściany są jasnozielone. kierowniczka działu kadr w SIP. Przewracam oczami na wspomnienie tej jego nieznośnej apodyktyczności.

– Och. Przedstawiam szczegóły dotyczące pracy w głównej bibliotece . W uszach ma małe srebrne kółka. związanymi w kucyk włosami. jak ktoś. rozpoczynam starannie przygotowaną mowę. siądź. – Ana Steele. Ana!”. – Ano. Siadam. że na policzki wypełza mi różowy rumieniec. Jack i Elizabeth słuchają z uwagą. Starając się ignorować irracjonalną nieufność. Niezmiernie miło cię poznać. w SIP? – pyta. pozalekcyjnym oddawałaś się w WSU? Jakim zajęciom Oddawałam się? Mrugam powiekami. O rany. Wymawia moje imię miękko i przechyla głowę na bok. ta kobieta też potrafi być apodyktyczna. jestem Jack Hyde. Z jego twarzy trudno cokolwiek wyczytać. Ubrany jest w jasnoniebieską koszulę i spodnie khaki. – Nie. poświęconym technikom udanej rozmowy: „Utrzymuj kontakt wzrokowy. niedawno się przeprowadziłam w okolice Pike Street Market. – Z daleka przyjechałaś? – pyta uprzejmie. redaktor prowadzący SIP. a Elizabeth zajmuje krzesło obok niego. ale wydaje się. U szczytu stołu siedzi młody mężczyzna z rudymi. no to nie masz daleko. pamiętając o wykładzie Katherine Kavanagh.505 wiszą reprodukcje okładek książek. Gdy podchodzę. kogo znam – to irytujące. – Masz bardzo wysoką średnią. świadoma tego. Wymieniamy uścisk dłoni. Co za dziwny dobór słów. dlaczego chciałabyś odbyć staż u nas. Patrzę na oboje. wstaje i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. Proszę. że jest życzliwie nastawiony.

– A kiedy ty mogłabyś zacząć? – Jestem wolna od przyszłego tygodnia. co niesie przyszłość. inteligentne pytania. – W roli redaktora? Może agenta literackiego? Jestem otwarta na to. jest na swój sposób czarujący i im dłużej rozmawiamy. Żadnych klasyków – nawet Henry’ego Jamesa. Marszczę brwi. tym bardziej słabnie moja początkowa nieufność. a kiedy rozmawiamy o moich preferencjach i ulubionych książkach. Jack lubi wyłącznie literaturę amerykańską. – Świetnie. Scotta Fitzgeralda. do których należałam. Uśmiecha się szeroko. Z Christianem Greyem – taka myśl pojawia się nieproszona w mojej głowie. Powoli się odprężam. A ty? – Od kiedy potrzebujecie stażystki? – pytam.506 kampusu i jedynego wywiadu z nieprzyzwoicie bogatym despotą dla gazety studenckiej. czasami jedynie kiwa głową i robi notatki. ale ja nie daję się zbić z pantałyku – dotrzymuję mu kroku. – A gdzie się widzisz za pięć lat? – pyta. Ano. Uptona Sinclaira czy F. Elizabeth się nie odzywa. Jack Hyde zadaje bystre. nie starszą niż z lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. . chyba przejmuję pałeczkę. Nie mam więcej pytań. o pracy u Claytona i niepotrzebnej mi teraz wiedzy z zakresu majsterkowania. Wspominam o dwóch towarzystwach literackich. Jack. Oboje się śmieją. – Od zaraz – odpowiada Elizabeth. i na taką reakcję miałam nadzieję. choć lubi forsować swoje zdanie. Nic więcej.

– Miło było cię poznać. Aaa! Dlaczego . Nie jestem pewna. więc jest jeszcze mnóstwo czasu. – Ty i boho chic. Chyba dobrze mi poszło. Tylko ona potrafi wyglądać oszałamiająco w za dużej koszuli. Kate unosi brew.. ujmując moją dłoń. Wsiadam do audi A3 i wracam do mieszkania. a ja mrugam powiekami. nie spiesząc się. – Uśmiecha się grzecznie. – Jeśli to wszystko – Elizabeth patrzy na nas – chyba rozmowę możemy uznać za zakończoną. W drodze do samochodu czuję niepokój. desperacko starając się ukryć za fasadą profesjonalizmu. każdy się zachowuje najlepiej. czy w drugim przypadku mój strój okazał się wystarczająco cool. ale nie mam pewności. Ano – mówi miękko Jack. będę musiała cierpliwie poczekać na odpowiedź. Cóż. – Och? – Boho chic byłby lepszy. dzięki. Kate rozpakowuje w kuchni kartony. ale samolot startuje dopiero o dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. zniszczonych dżinsach i granatowej bandanie. Mam lot nocny z przesiadką w Atlancie.507 – Dobrze wiedzieć – stwierdza Jack. Ściska ją delikatnie. – Przechyla głowę na bok. jak potrafi.. – Dobrze. choć nie potrafię sprecyzować jego przyczyny. – Jak poszło? – pyta podekscytowana. Rozmowy w sprawie pracy to takie sztuczne sytuacje.

– Ale skoro nie chcesz. Nic dobrego tym nie uzyskasz. widząc moją gniewną minę. – A tak nawiasem mówiąc. Kate. Uśmiecham się szeroko. – Ana. – Słuchaj. jak ty to znosisz. czy mogłabyś przestać drażnić się z Christianem? Ta wczorajsza uwaga na temat José była zupełnie niepotrzebna. gdyby nie był bratem Elliota. którym ten styl naprawdę by pasował. mówię jak on.. Życie z Christianem jest wystarczająco skomplikowane. – Urywam. – W drugim wydawnictwie naprawdę mi się spodobało. nie będę – dodaje pospiesznie. To ty mówiłaś. właśnie się uruchomił. – Patrzy na mnie.508 wszyscy mi przypominają o moim ulubionym Szarym? – Właściwie jesteś jedną z niewielu osób. Chyba dobrze bym się tam czuła. To zazdrośnik. rozmawiam przecież z Megafonem Kavanagh. trochę mu pomóc w kłopotach z zaangażowaniem się. uwierz mi. Jednak facet. – Nie. Zamknij się. – Unosi obronnie ręce. – Wszystko w porządku? Nie wyjeżdżasz do mamy po to. Ana! – Och? – Radar Katherine Kavanagh. Ciekawe informacje. Próbowałam obudzić w nim zazdrość. żebym się wtrącała. – I bardzo dobrze. który przeprowadzał ze mną rozmowę. wyłapujący ciekawe informacje. On ma bzika na punkcie sprawowania kontroli. powiedziałabym znacznie więcej. że przyda mi się trochę . aby uciec? Oblewam się rumieńcem. Nie wiem. Cholera. był lekko niepokojący. dobrze. które potem wykorzysta w najmniej stosownym momencie. Jezu..

że nic ci nie dolega i że jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty z Panem Nadzianym. – Och. Mam nadzieję. Spróbuję to zrozumieć. sama nie wiem.. Ana. Mrugam. – Chyba naprawdę się zakochałam. powiedz mi. – Ana.509 odpoczynku. inna. Śmieję się niepewnie. powiedzieć mu. zaraz się rozpłaczę. – Tak myślisz? – Nie powiedział ci? – Nie ujął tego w taki sposób... – A ty mu powiedziałaś? – Nie ujęłam tego w taki sposób. nie będę osądzać. Kate. Co. – Ana! Ktoś musi zrobić pierwszy krok. O nie. to o nich ze mną porozmawiasz. Szaleje na twoim punkcie.. co czuję? . I postaram się już go nie drażnić. – Wzruszam przepraszająco ramionami. Oczu nie potrafi od ciebie oderwać. Podchodzi i ujmuje moje dłonie – co jest zupełnie nie w jej stylu. – Ściskam ją mocno. jeśli coś jest nie tak.. w przeciwnym razie donikąd nie zajdziecie. walcząc ze łzami. A on w tobie. – Jesteś po prostu.. to widać gołym okiem.

co do mnie czuje? Czy w ogóle coś do mnie czuje? Takie sprawia wrażenie. Komunikacja pozawerbalna. czego jej trzeba. że on nie czuje tego samego? – Christian. Kate uśmiecha się szeroko. – Rumienię się. Robimy inne rzeczy. mam przed oczami małego chłopca. Pójdę po jakąś chińszczyznę. Na tę myśl boleśnie ściska mi się serce. dumając nad jej słowami. zapominając zamknąć drzwi. Kate przygląda mi się z zaciśniętymi ustami i zmrużonymi oczami. że go tym wystraszę. to już połowa sukcesu. Cóż. co? Gotowa do drogi? – Prawie. – A skąd wiesz. Musimy wyjechać dopiero za dwie godziny. – Musicie siąść i poważnie porozmawiać. no to niedługo będę z powrotem. boi się? Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. – Za to uprawiacie seks! Jeśli jest super. przypominając moją podświadomość – jedyne. nawet bardzo. a potem udaję się do swojego pokoju. Czy Christian boi się tego. że jestem jego – . – Ale gdy wypowiadam te słowa. Robię to za nią. a to akurat nam wychodzi. – Okej. mówi. Ana. żeby bał się czegokolwiek. – Ostatnio mało rozmawiamy. to okularów. Narzuca żakiet i wychodzi.510 – Boję się. Może wtedy strach był jedynym znanym mu uczuciem.

Nie chcę teraz o tym myśleć. że nie ma żadnych wiadomości... Uznałam. czy coś mi się uda z nich wyłapać. Ana” – przewraca oczami moja podświadomość i po raz pierwszy rozumiem. więc nie miałam go przy sobie całe popołudnie.. w takim razie ja do niego napiszę. aż w końcu słyszę znajome piknięcie. Włączam podłe urządzenie i tam też nic nie ma. Cóż. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Rozmowy w sprawie pracy Data: 30 maja 2011.. że może Cię to zainteresować. Odpowiedzi Christiana są najczęściej natychmiastowe.511 ale to tylko część jego osobowości Pana i kontrolera. Uświadamiam sobie. Biorę go ostrożnie do ręki i z rozczarowaniem stwierdzam... i czekam. BlackBerry właśnie się ładuje. A jak Tobie minął dzień? Ana Siedzę i patrzę w ekran..Moje dzisiejsze rozmowy w sprawie pracy okazały się udane. bardziej niż ci się wydaje. Zupełnie mnie oczarowałaś. „Ten sam adres mejlowy. Okej. Kręcę głową. Nadawca: Christian Grey Temat: Mój dzień Data: 30 maja 2011. 18:49 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. „muszę mieć na własność wszystkich i wszystko”. dlaczego Christian chce mnie przekładać przez kolano. Czekam. gdy to robię. 19:03 .. Ja też będę tęsknić. że podczas wyjazdu będę musiała na nowo przeanalizować nasze rozmowy i się przekonać.

Grey Enterprises Holdings.512 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nie myśl. Inc. Poranek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. 19:05 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. W porównaniu z nim popołudnie okazało się bardzo nudne. Christian Grey Prezes. Chciałabym zapytać Cię o nią – ale żebyś znowu nie zaczął przypadkiem dziwaczyć. chociaż po wzorowym seksie na biurku zacząłeś dziwaczyć. Wzorowy? W porównaniu z czym. ale uspokaja mnie myśl. Christian Grey Prezes. Cieszę się. jeśli wolno spytać? I o co chcesz mnie spytać w związku z panią Jones? Zaintrygowałaś mnie tym. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ty i pani Jones Data: 30 maja 2011. Jesteś najbardziej fascynującą kobietą. jaką znam. 19:17 . Nadawca: Christian Grey Temat: Ty i świat wydawniczy? Data: 30 maja 2011. Inc. że nie zauważyłam. którego powinien używać ktoś. że jutro o tej porze będę na drugim końcu kontynentu. kto chce wejść do świata wydawniczego. 19:10 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Doskonały poranek Data: 30 maja 2011. Interesuje mnie wszystko.Dla mnie również był wyjątkowy.„Dziwaczyć” to nie jest czasownik. Dziękuję za śniadanie. Ana Mój palec waha się nad przyciskiem „wyślij”. że rozmowy się udały. co robisz. A raczej podziękuj ode mnie pani Jones. Grey Enterprises Holdings.

Grey Enterprises Holdings. Relacje. jakie nas łączą. Nadawca: Christian Grey Temat: Zważaj na słowa! Data: 30 maja 2011. ale w końcu to robię. że Twoje doświadczenie jest ograniczone. Pani Jones to ceniony pracownik. mają – i miały – charakter wyłącznie zawodowy. z widokiem na panoramę Seattle i lądowiskiem dla śmigłowców na dachu. czy wysłać. Nie zatrudniam osób... a przecież sam wiesz. pieprzymy. jak ograniczone jest moje doświadczenie.. Cieszę się. to Ty – ponieważ jesteś inteligentną młodą kobietą z niezwykłymi zdolnościami negocjacyjnymi. oczywiście takie jest moje skromne zdanie. Określenie „wzorowy” uznam za komplement. z Wieży z Kości Słoniowej Nadawca: Anastasia Steele Temat: Nawet za tysiąc lat Data: 30 maja 2011. kiedy się. choć z Tobą nigdy nie mam pewności... Inc. Jedyna osoba. Jestem zaszokowany faktem. co masz na myśli i czy góry nie bierze Twoje poczucie ironii. Tyle że jeśli miałabyś używać takiego języka. Nie tkwi w wieży z kości słoniowej obwieszonej drogimi dziełami sztuki. Czy pani Jones to twoja była uległa? Ana Po raz kolejny się waham. zapewne musiałbym taką decyzję gruntownie przemyśleć. ach tak.. I tak pozostanie – będzie ograniczone wyłącznie do mnie. Wzorowy – w porównaniu z innymi razami. 19:27 .513 Adresat: Christian Grey Drogi Panie. że mogłabyś tak pomyśleć. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.. Christian Grey Prezes. Pieprzenie było wzorcowe. dla której uczyniłbym wyjątek. To żywy organizm. z którymi łączą mnie relacje seksualne. jak ty to ujmujesz. Język ewoluuje i zmienia się.

Kate nachyla się i ściska mnie mocno. i porządnie wypocznij. Nie daj się stłamsić Panu Nadzianemu. Inc. Nie zawracałam sobie głowy walizką. Kate. wystarczy plecak. Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. a potem zostaję sama. Skontaktuję się z Tobą po przylocie do Georgii. Anastasio. który Ray podarował mi na ostatnie urodziny. nawet na mnie nie patrząc. Udaję się do kolejki do odprawy i staję w niej z bagażem podręcznym. . Teraz muszę Cię opuścić. – Do zobaczenia po powrocie.514 Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. że już jasno wyraziłam swój sprzeciw wobec pracy w Pańskiej firmie. – Pani bilet? – Znudzony chłopak wyciąga rękę. nigdy. Mam nadzieję. że przydzieli mi miejsce przy oknie. Ana Nadawca: Christian Grey Temat: A za dwa tysiące? Data: 30 maja 2011. Moje poczucie ironii i ja życzymy Ci dobrej nocy. Z równie znudzoną miną wręczam mu bilet i dokument ze zdjęciem.Wydaje mi się. 19:29 Adresat: Anastasia Steele Dobranoc. Grey Enterprises Holdings. Zatrzymujemy się przed terminalem odlotów lotniska SeaTac. – Baw się dobrze na Barbadosie. – Dobrze. Christian Grey Prezes. Mam nadzieję. Tulimy się jeszcze raz. że Ty i Twoje poczucie ironii dolecicie na miejsce cali i zdrowi. ponieważ Kate wróciła z jedzeniem.

Miejmy nadzieję. że działa w każdym miejscu na Ziemi. – Nie. – Najwyraźniej się obudził i teraz uśmiecha się do mnie promiennie. . – Uśmiecha się grzecznie. panno Steele. Odbieram od niego kartę pokładową i ruszam w stronę saloniku dla pierwszej klasy. pierwsza klasa. Mrużę oczy. burcząc pod nosem. nie. – Słucham? – Gdyby zechciała pani przejść do saloniku dla pierwszej klasy i tam poczekać na lot. – To musi być jakaś pomyłka. Salonik dla pierwszej klasy ma jednak swoje plusy.515 – Okej. Cholerny Christian Grey. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przesadna rozrzutnośćData: 30 maja 2011. jakbym była jednocześnie Świętym Mikołajem i króliczkiem wielkanocnym. Z każdym łykiem Moeta coraz bardziej jestem skłonna wybaczyć Christianowi tę jego interwencję. na który lot mam bilet.Mocno niepokoi mnie fakt. – Jeszcze raz zerka na ekran komputera. Otwieram MacBooka w nadziei przetestowania teorii. wymasowano i poczęstowano dwoma kieliszkami szampana... 21:53Adresat: Christian GreySzanowny Panie Grey.Twoje zapędy prześladowcze nie znają granic. niepoprawny kontroler. – Anastasia Steele. Została pani przeniesiona do pierwszej klasy. on nie może tak po prostu odpuścić. że wiedziałeś. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI Zrobiono mi manicure.

Patrzę na Maca.516 że doktorowi Flynnowi skończył się już urlop. jako że ostatnio nie sypiam zbyt .Kto Ci masował plecy?Christian GreyPrezes z odpowiednio ustosunkowanymi znajomymi. Pozdrów mamę. Annie. Nie jestem pewna. wymasowano plecy i uraczono dwoma kieliszkami szampana – przyjemny początek wyjazdu. 21:59Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele. Ależ jestem z siebie zadowolona. Inc. aby mu powiedzieć. czy po starcie wolno mi będzie pisać mejle. Wywołano nasz lot. a tymczasem kabina powoli się zapełnia. – Rozłączam się. – Kocham cię. gdzie jestem – na szczęście jest tak późno. poza tym przyda mi się trochę snu dla urody.Zrobiono mi manicure. a potem z tym samym dziecinnym zadowoleniem otwieram go i zabieram się za pisanie. Ray jest w dobrej formie. Tak. Dzwonię do Raya. – Ja ciebie też.Grey Enterprises Holdings. Z kieliszkiem szampana w dłoni moszczę się wygodnie na skórzanym fotelu przy oknie. więc wyślę mejl z samolotu. W pierwszej klasie jest tyle miejsca.Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Ależ nie ma za coData: 30 maja 2011.Dr Flynn wrócił i wybieram się w tym tygodniu na wizytę. tato – mówię na pożegnanie. Dobranoc. Tak będzie bezpieczniej. W zwykłej sali odlotów nie miałabym okazji poznać Jean-Paula – tak więc raz jeszcze dziękuję za tę przyjemność. Aha! Czas się odpłacić. że rozmowa nie trwa długo. 22:22Adresat: Christian GreySzanowny Panie.Plecy masował mi bardzo sympatyczny młody człowiek. Niezmiernie sympatyczny. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Silne i uzdolnione dłonieData: 30 maja 2011. – Dobranoc.Dziękuję.

JeanPaul nawet by mnie nie dotknął. Moja podświadomość wpatruje się we mnie. przez głowę przelatuje mi mocno niepokojąca myśl. – Och. Otulam kocem kolana. Niech ma za swoje! Gdybym czekała w zwykłej sali odlotów.. Kate ma rację. ale mógł mi o tym powiedzieć. ale ten akurat szczegół zachowam dla siebie... obok mnie. Widać. Był bardzo sympatyczny. A może siedzi tu Christian. jest słodkie. że mam coś na sumieniu. O nie. Zgoda. Co to znaczy? Zamykają drzwi? Swędzi mnie skóra głowy. kto w Seattle jest opalony? Wydaje mi się. żebyś wygodnie podróżowała”. sprawdzić drzwi. Teraz będę musiała czekać. gdy tak siedzę i czekam. przepraszam. Zerkam nerwowo na zegarek. A ja aż podskakuję. czując się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka.Kolorowych snów.. Cholera. – Panno Steele. że nie chcę. A może jednak? Powiedziałam mu. poza jego zasięgiem. gdy bezcielesny głos z pokładu załogowego oznajmia: – Załoga. Troszczy się o ciebie i chce. w uśmiechu prezentując idealne zęby.Ana Och. co zrobił. Fajnie. Nietrudno go zirytować. jasnowłosy i opalony – no naprawdę. że to gej. Klikam „wyślij” i czekam. na czas startu musi pani schować laptop – mówi grzecznie odpicowana stewardesa.. Fotel obok mnie jest jedynym wolnym miejscem w kabinie przeznaczonej dla szesnastu osób. A tak w punkcie odpraw wyglądałam jak jakaś ciemięga. Samolot . Wręcza mi miękki koc i poduszkę. jak czasem ktoś ci dogadza. ależ się wkurzy – a ja będę wtedy w powietrzu. nie zrobiłby tego. Cholera. nie... Panie Grey. by ze mną leciał. krzywiąc się nieładnie: „Naprawdę chcesz go rozdrażnić? Przecież to.. Pierwsza klasa zapełniła się i tylko jedno miejsce jest wolne. myślę o Panu. Patrzę na swój mejl.517 dobrze.

518 lekko podskakuje i zaczyna się toczyć po asfalcie. Oddycham z ulgą, ale czuję także lekkie ukłucie rozczarowania. Cztery dni bez Christiana. Zaglądam ukradkiem do BlackBerry.

Nadawca: Christian Grey Temat: Ciesz się, póki możesz Data: 30 maja 2011, 22:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele, Wiem, co próbujesz robić – i uwierz mi, udaje Ci się. Następnym razem polecisz w skrzyni w luku bagażowym, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż zwykłe przeniesienie do pierwszej klasy.Czekam niecierpliwie na Twój powrót. Christian GreyPrezes, którego świerzbi ręka, Grey Enterprises Holdings, Inc. Jasna cholera. Taki już problem z poczuciem humoru Christiana – nigdy nie mam pewności, czy żartuje, czy rzeczywiście jest zły. Podejrzewam, że w tym przypadku w grę wchodzi to drugie. Ukradkiem, tak żeby stewardesa nie widziała, wystukuję pod kocem odpowiedź.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Żartujesz? Data: 30 maja 2011, 22:30 Adresat: Christian Grey Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii. Skrzynie to dla mnie granica bezwzględna. Przepraszam, że Cię wkurzyłam. Powiedz, że mi wybaczasz. A Nadawca: Christian Grey Temat: Żartuję Data: 30 maja 2011, 22:31

519 Adresat: Anastasia Steele Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry? Uważam, że to pogwałcenie jednej z zasad. Christian Grey Prezes, którego świerzbią obie ręce, Grey Enterprises Holdings, Inc. Obie ręce! Odkładam BlackBerry i opieram się wygodnie. Samolot wjeżdża na pas startowy, a ja wyjmuję wysłużony egzemplarz Tessy – odrobina lekkiej lektury na podróż. Kiedy zaczynamy się wznosić w powietrze, rozkładam siedzenie i wkrótce zapadam w sen. Stewardesa budzi mnie, kiedy zaczynamy podchodzić do lądowania w Atlancie. Miejscowy czas to piąta czterdzieści pięć. Spałam tylko cztery godziny... Jestem półprzytomna, ale dziękuję za szklankę soku pomarańczowego, który mi podaje. Zerkam nerwowo na BlackBerry. Żadnych nowych wiadomości od Christiana. Cóż, w Seattle jest prawie trzecia w nocy, no i pewnie chce mnie powstrzymać przed popsuciem systemu awionicznego czy też co tam nie pozwala samolotom lecieć, kiedy włączone są telefony komórkowe. Postój w Atlancie trwa tylko godzinę. I znowu rozkoszuję się zaletami saloniku dla pierwszej klasy. Kusi mnie, żeby skulić się na jednej z pluszowych sof i zasnąć. Ale za mało jest czasu. Aby czymś się zająć, zaczynam pisać na laptopie długi mejl do Christiana.

Nadawca: Anastasia Steele Temat: Lubisz mnie przerażać? Data: 31 maja 2011, 06:52 EST Adresat: Christian Grey Wiesz, jak bardzo nie lubię, kiedy wydajesz na mnie pieniądze. Owszem, jesteś bardzo bogaty, niemniej jednak mocno mnie to krępuje i czuję się, jakbyś mi płacił za seks. W każdym razie

520 podróż w pierwszej klasie bardzo mi się podoba, jest o wiele wygodniej niż w ekonomicznej. Tak więc dziękuję Ci. Mówię poważnie – i naprawdę podobał mi się masaż Jean-Paula. Wyglądał mi na geja. Nie wspomniałam o tym fakcie w swoim poprzednim mejlu, bo chciałam Cię wkurzyć. Zirytowałeś mnie wtedy i teraz Cię za to przepraszam. Ale jak zwykle przesadzasz. Nie możesz pisać mi takich rzeczy – związana i zakneblowana w skrzyni. (Mówiłeś poważnie czy żartowałeś?) To mnie przeraża... Ty mnie przerażasz... Jestem pod Twoim urokiem, wiodąc z Tobą życie, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miałam pojęcia, a potem piszesz mi coś takiego i mam ochotę uciec z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Naturalnie tego nie zrobię, ponieważ bym za Tobą tęskniła. Bardzo. Chcę, żeby nam się udało, ale przeraża mnie głębia mych uczuć do Ciebie i mroczne ścieżki, którymi mnie wiedziesz. To, co mi oferujesz, jest erotyczne i seksowne, a ja jestem ciekawa, ale także boję się, że zrobisz mi krzywdę – fizyczną i emocjonalną. Po trzech miesiącach możesz powiedzieć do widzenia, a wtedy co się ze mną stanie? Z drugiej strony takie ryzyko niesie ze sobą pewnie każdy związek. Po prostu nie jest to związek z moich wyobrażeń. Zwłaszcza pierwszy swój związek wyobrażałam sobie inaczej. Miałeś rację, mówiąc, że nie ma we mnie nic uległego... Teraz się z Tobą zgadzam. Pomimo to pragnę być z Tobą, a jeśli tak właśnie muszę się zachowywać, chciałabym spróbować, ale sądzę, że wszystko schrzanię i skończy się to zbiciem na kwaśne jabłko – a ta akurat myśl w ogóle mi się nie podoba. Tak bardzo się cieszę z tego, że powiedziałeś, iż postarasz się spróbować dać mi więcej. Muszę się jedynie zastanowić, czym dla mnie jest to „więcej”, i to właśnie jeden z powodów, dla którego potrzebowałam nieco dystansu. Tak bardzo mnie oszałamiasz, że niełatwo mi jasno myśleć, kiedy jesteśmy razem. Wywołują mój lot. Muszę kończyć. Ciąg dalszy nastąpi. Twoja Ana Wysyłam mejl i śpiąca udaję się do drugiego samolotu. W tym akurat jest tylko sześć miejsc w pierwszej klasie, a od razu po starcie otulam się kocem i zapadam w sen. Zbyt szybko budzi mnie stewardesa z sokiem

521 pomarańczowym, gdyż zaczynamy podchodzić do lądowania na lotnisku Savannah International. Piję powoli, koszmarnie zmęczona, i pozwalam sobie na odrobinę ekscytacji. Spotkam się z mamą po raz pierwszy od sześciu miesięcy. Zerkając ukradkiem na BlackBerry, przypominam sobie, że wysłałam do Christiana rozwlekły mejl – jednak odpowiedzi brak. W Seattle jest piąta rano; mam nadzieję, że jeszcze śpi, a nie wygrywa na fortepianie żałobne melodie. Zalety posiadania bagażu podręcznego są takie, że można szybko opuścić lotnisko, a nie czekać bez końca przy taśmociągu. Zalety podróżowania pierwszą klasą są takie, że samolot opuszcza się w pierwszej kolejności. Mama czeka na mnie w towarzystwie Boba. Tak miło ich widzieć. Nie wiem, czy to z powodu zmęczenia, długiego lotu czy tej całej sytuacji z Christianem, ale kiedy tylko wpadam w ramiona mamy, wybucham płaczem. – Och, Ana, kotku. Musisz być strasznie zmęczona. – Zerka nerwowo na Boba. – Nie, mamo, ja tylko... tak bardzo się cieszę, że cię widzę. – Ściskam ją mocno. Tak mi dobrze w jej ramionach, czuję się jak w domu. Niechętnie ją puszczam i Bob obejmuje mnie ramieniem. Stoi odrobinę niepewnie i przypomina mi się, że ma problem z nogą. – Witaj w domu, Ana. Czemu płaczesz? – pyta. – Oj tam, Bob, po prostu się cieszę, że cię widzę. Patrzę na jego przystojną twarz z kwadratową szczęką i błyszczące niebieskie oczy, w których maluje się życzliwość. Lubię tego męża, mamo. Możesz go zatrzymać. Bierze ode mnie plecak.

522 – Jezu, Ana, co ty w nim masz? To pewnie Mac. Oboje biorą mnie za ręce i we trójkę wychodzimy na parking. Zawsze zapominam, jak nieznośnie gorąco jest w Savannah. Z klimatyzowanej hali przylotów wpadamy w upalne objęcia Georgii. O w mordę! Wyplątuję się z ramion mamy i Boba, żeby natychmiast zdjąć bluzę. Tak się cieszę, że zapakowałam letnie ciuchy. Czasami tęsknię za suchym upalnym klimatem Las Vegas, gdzie jako siedemnastolatka mieszkałam z mamą i Bobem. Do tej gorącej wilgoci Georgii trzeba się przyzwyczaić. Kiedy siedzę na tylnej kanapie cudownie klimatyzowanego suva Boba, robi mi się słabo, a moje włosy puszą się w niemym proteście. Szybko wysyłam esemesa do Raya, Kate i Christiana: „Jestem już w Savannah, cała i zdrowa. A :)” Przez moją głowę przebiega myśl o José i przypomina mi się, że w przyszłym tygodniu jest otwarcie jego wystawy. Powinnam zaprosić Christiana, wiedząc, co względem niego czuje? A czy po tym mejlu Christian nadal mnie będzie chciał widzieć? Wzdrygam się na tę myśl, a potem wyrzucam ją z głowy. Zajmę się tym później. Teraz mam zamiar cieszyć się towarzystwem mamy. – Skarbie, musisz być wykończona. Chcesz się przespać, gdy dojedziemy do domu? – Nie, mamo. Chciałabym pójść na plażę. Tak oto w niebieskim, wiązanym na szyi tankini leżę na leżaku i sączę dietetyczną colę, przed sobą mając Atlantyk. I pomyśleć, że zaledwie wczoraj spoglądałam ponad Cieśniną w stronę Pacyfiku. Moja mama leży obok w absurdalnie dużym kapeluszu i w okularach w stylu Jackie O., także pijąc colę. Jesteśmy

523 na plaży Tybee Island, zaledwie trzy kwartały od naszego domu. Trzyma mnie za rękę. Zmęczenie minęło i cieszę się teraz słońcem. Jest mi wygodnie, ciepło i bezpiecznie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zaczynam się odprężać. – No więc, Ana... opowiedz mi o tym mężczyźnie, który tak ci zawrócił w głowie. Zawrócił w głowie! Skąd ona wie? No i co mam powiedzieć? Podpisałam NDA, więc nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, ale czy gdyby było inaczej, to opowiedziałabym mamie o wszystkim? Blednę na tę myśl. – No? – pyta i ściska mi dłoń. – Ma na imię Christian. Jest niesamowicie przystojny. I bogaty... zbyt bogaty. Jest bardzo skomplikowany i zmienny. Tak – niezmiernie mi się podoba to moje zwięzłe, trafne streszczenie. Przekręcam się na bok, aby ją widzieć, a mama robi to samo. Wpatruje się we mnie błękitnymi oczami. – Chcę się skupić na tym, że jest skomplikowany i zmienny. O nie... – Ach, mamo, od jego zmian nastrojów kręci mi się w głowie. Miał trudne dzieciństwo, więc jest bardzo zamknięty w sobie, trudny do rozgryzienia. – Lubisz go? – Więcej niż lubię. – Naprawdę? – Zaskoczyłam ją.

524 – Tak, mamo. – Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne. Na twoim miejscu traktowałabym go dosłownie. To mogłoby ci pomóc. Patrzę na nią z otwartymi ustami. W sumie całkiem dobra rada. Traktować Christiana dosłownie. Natychmiast przypominają mi się jego słowa. Nie chcę cię stracić... Oczarowałaś mnie... Rzuciłaś na mnie urok... Ja też będę tęsknił... nie wiesz, jak bardzo... Przyglądam się mamie. Ma czwartego męża. rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn. Może

– Większość facetów jest humorzasta, niektórzy bardziej od innych. Na przykład twój ojciec... – Jej spojrzenie łagodnieje i robi się smutne, jak zawsze na wspomnienie mojego taty. Prawdziwego taty, tego mitycznego mężczyzny, którego nie poznałam, zabranego nam tak okrutnie przez wypadek podczas szkolenia wojskowego. Wydaje mi się, że mama przez cały czas szuka kogoś takiego jak on... Może znalazła go w końcu w Bobie. Szkoda, że nie w Rayu. – Kiedyś uważałam, że twój ojciec jest humorzasty. Ale teraz, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że był po prostu za bardzo oddany pracy i staraniom, by zapewnić nam godziwe życie. – Wzdycha. – Był taki młody, oboje byliśmy młodzi. Może w tym tkwił problem.

525 Hmm... Christiana nie można nazwać starym. Uśmiecham się do niej czule. Potrafi wpaść w bardzo smutny nastrój, kiedy rozmyśla o moim tacie. Ale jestem przekonana, że jego humory nie umywały się do zmiennych nastrojów Christiana. – Bob chce nas wieczorem zabrać na kolację. Do swojego klubu golfowego. – O nie! Bob z niedowierzaniem. zaczął grać w golfa? – pytam

– Nic mi nie mów – jęczy mama, przewracając oczami. Po lekkim lunchu w domu zabieram się za rozpakowywanie. Mam zamiar oddać się sjeście. Mama zniknęła, żeby się zająć formowaniem świec, czy też co tam z nimi robi, a Bob jest w pracy, mogę się więc trochę przespać. Włączam Maca. W Georgii jest druga po południu, w Seattle jedenasta rano. Ciekawe, czy czeka na mnie odpowiedź od Christiana. Nerwowo zaglądam do skrzynki.

Nadawca: Christian Grey Temat: Nareszcie! Data: 31 maja 2011, 07:30 Adresat: Anastasia Steele Anastasio, Irytuje mnie fakt, że gdy tylko zaczyna nas dzielić odległość, Ty komunikujesz się ze mną otwarcie i szczerze. Dlaczego tak nie potrafisz, kiedy jesteśmy razem? Tak, jestem bogaty. Przyzwyczaj się. Czemu nie miałbym wydawać na Ciebie pieniędzy? Powiedzieliśmy Twojemu ojcu, że jestem Twoim chłopakiem, na litość boską. Czy tak właśnie nie robią chłopacy? Jako Twój Pan będę oczekiwał, że godzisz się z tym bez szemrania. Nawiasem mówiąc, matce także powiedz. Nie wiem, jak przyjąć Twoje stwierdzenie, że czujesz się jak dziwka. Wiem, że nie takich użyłaś słów, ale to właśnie sugerujesz. Nie wiem, co mogę

526 powiedzieć czy zrobić, żebyś przestała się tak czuć. Chciałbym, żebyś miała wszystko, co najlepsze. Pracuję wyjątkowo ciężko, więc mogę wydawać pieniądze, jak mi się żywnie podoba. Mógłbym Ci kupić wszystko, czego pragniesz, Anastasio, i chcę to robić. Jeśli chcesz, nazwij to redystrybucją. Albo po prostu wiedz, że nigdy, przenigdy nie pomyślę o Tobie w sposób taki, jaki napisałaś, i bardzo jestem zły, że Ty masz takie myśli. Jesteś inteligentną, elokwentną, piękną młodą kobietą, a masz naprawdę zaburzone poczucie własnej wartości i zastanawiam się, czy nie umówić Cię z doktorem Flynnem. Przepraszam, że Cię straszę. Potworna jest dla mnie myśl, że moje słowa wzbudzają w Tobie przerażenie. Naprawdę sądzisz, że pozwoliłbym Ci podróżować w zamknięciu? Zaproponowałem Ci własny odrzutowiec, na litość boską. Tak, to był żart, najwyraźniej kiepski. Niemniej jednak prawda jest taka, że myśl o związanej i zakneblowanej Anastasii mnie podnieca (to nie żart – taka jest prawda). Skrzynię mogę darować – nie jest mi do niczego potrzebna. Wiem, że masz problem z kneblowaniem – rozmawialiśmy na ten temat – i jeszcze przedyskutujemy, czy lub kiedy Cię zaknebluję. Wydaje mi się natomiast, że nie dociera do Ciebie fakt, iż w relacjach Pan/uległa to uległa dzierży władzę. Ty. Powtórzę: to Ty dzierżysz całą władzę. Nie ja. W hangarze powiedziałaś „nie”. Nie mogę Cię dotknąć, jeśli mi nie pozwolisz – dlatego właśnie mamy umowę opisującą, co zrobisz, a czego nie. Jeśli spróbujemy czegoś, a Tobie się to nie spodoba, dokonamy w umowie stosownych zmian. To zależy od Ciebie – nie ode mnie. I jeśli nie masz ochoty leżeć w skrzyni związana i zakneblowana, po prostu do tego nie dojdzie.Chcę dzielić z Tobą swój styl życia. Nigdy niczego tak bardzo nie pragnąłem. Jeśli mam być szczery, to Cię podziwiam, że osoba tak niewinna ma chęć spróbować. Nie masz pojęcia, ile mi to mówi. Nie dostrzegasz tego, że ja także uległem Twojemu czarowi, choć mówiłem Ci o tym tyle razy. Nie chcę Cię stracić. Denerwuję się, że przeleciałaś prawie pięć tysięcy kilometrów po to, aby na kilka dni ode mnie uciec, ponieważ przy mnie nie jesteś w stanie jasno myśleć. Ze mną jest tak samo, Anastasio. Tracę rozsądek, kiedy jesteśmy razem – tak głębokie jest moje uczucie do Ciebie. Rozumiem Twój niepokój. Naprawdę próbowałem

527 trzymać się od Ciebie z daleka; wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, choć nigdy bym nie posunął się tak daleko, gdybym wiedział, jak wielkie jest Twoje niedoświadczenie. A mimo to umiesz rozbroić mnie całkowicie, jak jeszcze nikt przed Tobą. Na przykład Twój mejl: czytałem go niezliczoną ilość razy, próbując zrozumieć Twój punkt widzenia. Trzy miesiące to tylko dowolnie podana liczba. Moglibyśmy zrobić z tego sześć miesięcy, rok? Jak długo byś chciała? Co by Ci zapewniło poczucie bezpieczeństwa? Powiedz koniecznie. Wiem, że muszę zasłużyć na Twoje zaufanie, ale z tego samego powodu musisz się ze mną komunikować, kiedy ja tego nie robię. Wydajesz się taka silna i niezależna, a potem czytam, co napisałaś, i dostrzegam Twoją inną stronę. Musimy się nawzajem nakierowywać, Anastasio. Musisz być ze mną szczera i oboje musimy znaleźć sposób, aby ten układ wypalił. Martwisz się tym, że nie jesteś uległa. Cóż, może to i prawda. Postawę należną uległej przyjmujesz właściwie tylko w pokoju zabaw. Wygląda na to, że to jedyne miejsce, gdzie pozwalasz mi sprawować nad sobą należytą kontrolę i jedyne miejsce, gdzie robisz to, co każę. Zachowujesz się „przykładnie” – takie słowo nasuwa mi się na myśl. I nigdy bym Cię nie stłukł na kwaśne jabłko. Moim celem jest słodka różowość pośladków. Podoba mi się fakt, że poza pokojem zabaw sprzeciwiasz mi się. To dla mnie nowe, stanowiące miłą odmianę doświadczenie i nie chciałbym tego zmieniać. Więc tak, powiedz mi, czym jest dla Ciebie to „więcej”. Postaram się dać Ci przestrzeń, której potrzebujesz, i będę się trzymał od Ciebie z daleka podczas Twojego pobytu w Georgii. Czekam z niecierpliwością na Twój kolejny mejl. A tymczasem baw się dobrze. Ale nie za dobrze. Christian Grey Prezes, Grey Enterprises Holdings, Inc. A niech mnie. Napisał wypracowanie, jak za czasów szkolnych – i to całkiem dobre wypracowanie. Serce podchodzi mi do gardła, gdy po raz drugi czytam ten mejl, praktycznie tuląc do siebie Maca. Trzy miesiące zamienić na rok? Mam władzę! Jezu, będę musiała to wszystko porządnie przemyśleć. „Traktuj go dosłownie” – tak brzmiały słowa mojej matki. Nie chce mnie stracić. Dwa razy tak napisał! I też chce, żeby nam się udało. Och,

528 Christianie, ja również! Postara się trzymać z daleka! Czy to oznacza, że może mu się to nie udać? Nagle stwierdzam, że taką mam właśnie nadzieję. Pragnę go zobaczyć. Rozstaliśmy się niecałą dobę temu, a wobec perspektywy czterech dni bez niego uświadamiam sobie, jak bardzo za nim tęsknię. Jak bardzo go kocham. – Ana, skarbie. – Głos jest cichy i ciepły, pełen miłości i słodkich wspomnień. Delikatna dłoń gładzi mnie po policzku. Mama mnie budzi. Leżę, tuląc do siebie laptop. – Ana – powtarza śpiewnie, gdy ja wybudzam się ze snu, mrugając w różowawym świetle zmierzchu. – Cześć, mamo. – Przeciągam się i uśmiecham. – Za pół godziny wychodzimy na kolację. Nadal masz na nią chęć? – pyta życzliwie. – O tak, mamo, oczywiście. – Bardzo się staram zdusić ziewnięcie, ale kiepsko mi to wychodzi. – A cóż to za imponujące cudo techniki? – Pokazuje na laptop. Cholera. – Och... to? – decyduję się na swobodną, zaskoczoną nonszalancję. Mama zauważy? Wydaje się bardziej spostrzegawcza, odkąd mam „chłopaka”. – Christian mi go pożyczył. Myślę, że z jego pomocą można

529 pilotować prom kosmiczny, ale ja go używam tylko do pisania mejli i surfowania po necie. Poważnie, to nic takiego. Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, siada na łóżku i zakłada mi za ucho luźne pasmo włosów. – Napisał do ciebie? Och, cholera do kwadratu. – Taa. – Moja nonszalancja nieco się rozmywa i oblewam się rumieńcem. – Może za tobą tęskni, co? – Mam nadzieję, mamo. – Co pisze? Och, cholera do sześcianu. Gorączkowo próbuję wyłapać z tego mejla coś niewinnego, co mogę powiedzieć matce. Jestem pewna, że nie ma ochoty słuchać o Panach, krępowaniu i kneblowaniu, no ale o tym to choćbym chciała, nie mogę jej powiedzieć, ponieważ podpisałam NDA. – Kazał mi się dobrze bawić, ale nie za dobrze. – Brzmi rozsądnie. No to wyszykuj się, skarbie. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. – Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Cudownie cię widzieć. – Po tych słowach wychodzi z pokoju. Hmm, Christian i rozsądek... Do tej pory byłam zdania, że to się wzajemnie wyklucza, ale po tym mejlu... hm, niewykluczone, że wszystko jest możliwe. Potrząsam głową. Potrzebuję czasu, aby przetrawić jego słowa. Pewnie zrobię to po kolacji – i wtedy mogę

530 mu odpowiedzieć. Wstaję z łóżka, szybko zdejmuję T-shirt oraz krótkie spodenki i wchodzę pod prysznic. Przywiozłam szarą sukienkę Kate, tę, w której odbierałam dyplom. To jedyna elegancka rzecz, jaką tu mam. Plusem tego upału jest to, że zagniecenia się wyprasowały, więc chyba się nada na kolację w klubie golfowym. Gdy się ubieram, włączam laptop. Nic nowego od Christiana i czuję ukłucie rozczarowania. Bardzo szybko piszę do niego mejl.

Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Wielomówny?Data: 31 maja 2011, 19:08 ESTAdresat: Christian GreyProszę Pana, wielomówny z Pana pisarz. Muszę jechać do klubu golfowego Boba na kolację i – dla Twojej wiadomości – przewracam oczami na tę myśl. Ale Ty i Twoja świerzbiąca Cię ręka znajdujecie się daleko, więc mój tyłek jest bezpieczny, przynajmniej na razie. Bardzo mi się podoba Twój mejl. Odpiszę, gdy będę mogła. Już za Tobą tęsknię. Miłego popołudnia.Twoja Ana Nadawca: Christian GreyTemat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011, 16:10Adresat: Anastasia SteeleDroga Panno Steele,Rozprasza mnie temat tego mejla. Rzecz jasna tyłek jest bezpieczny – na razie.Udanej kolacji. Ja też za Tobą tęsknię, zwłaszcza za Twoim tyłeczkiem i niewyparzoną buzią.Moje popołudnie będzie nudne i nieciekawe, ożywione jedynie myślami o Tobie i Twoim przewracaniu oczami. Wydaje mi się, że to Ty roztropnie zauważyłaś, że ja także mam ten okropny zwyczaj.Christian GreyPrezes i przewracacz oczamiGrey Enterprises Holdings, Inc. Nadawca: Anastasia SteeleTemat: Przewracanie oczamiData: 31 maja 2011, 19:14 ESTAdresat: Christian GreySzanowny Panie Grey,Przestań pisać do mnie mejle. Próbuję się wyszykować

Christian Grey Prezes. jakie ta kobieta wyrządziła szkody. czasami.. 19:22 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. który czuję wobec tej nieznajomej. ponurą linię.Czy choć raz miałam czelność Pana zganić. że myli mnie Pan z kimś innym. I Ciebie. nawet kiedy znajdujesz się na drugim końcu kontynentu. Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011. Z wyjątkiem. Mogę .531 na kolację. to takie niestosowne. Inc. co jest mocno niepokojące. ja? Data: 31 maja 2011. żeby powbijać w nią szpilki. Na szczęście jestem panem własnego losu i nikt mnie nie gani. Po raz kolejny się zastanawiam. I tak wolę mój tytuł od Twojego.. że Christiana bije ktoś w wieku mojej matki. mojej matki i oczywiście doktora Flynna. kiedy przewracasz oczami?Twoja Ana Wysyłam i natychmiast przychodzi mi na myśl ta niegodziwa wiedźma. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Ganię. pani Robinson.. Jesteś bardzo rozpraszający. Grey Enterprises Holdings. Usta zaciskam w cienką. panie Grey? Myślę. a Tobie kto daje klapsy. Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Twój tyłek Data: 31 maja 2011.. Naprawdę muszę się szykować. Robisz to na okrągło na piśmie. Potrzebna mi laleczka. 16:25 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. może w ten sposób dam ujście części gniewu. Aha. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić. 16:18 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele.

Christian GreyPrezes.. Grey Enterprises Holdings. że wciągam głośno powietrze. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. Nadawca: Christian Grey Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. . że mnie tam teraz nie ma... a więc chce się bawić. Christian Grey Prezes. 16:31 Adresat: Anastasia Steele JA TEŻ. Inc. Och. 19:33 EST Adresat: Christian Grey Powoli. 16:35 Adresat: Anastasia Steele Żałuję. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Dozwolone od lat osiemnastu Data: 31 maja 2011. Z jakiegoś nieznanego powodu jego słowa zeskakują z ekranu i sprawiają..532 Ci zapiąć sukienkę?Christian Grey Prezes. Grey Enterprises Holdings. 19:28 ESTAdresat: Christian Grey Wolałabym.. Inc. żebyś ją rozpiął. Nadawca: Christian Grey Temat: Ostrożnie z marzeniami. Inc.. Data: 31 maja 2011.

Dlaczego czuję się taka winna? – Już idę. Pędzę do holu. mnie się podoba..533 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Jęki Data: 31 maja 2011. Kurde. – Skarbie.Na razie. Podoba ci się? Marszczy brwi jeszcze bardziej. – Dlaczego masz na sobie sukienkę Kate? O nie. . – Ślicznie wyglądasz. Mama marszczy brwi. mamo. – Cóż. – Och. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Urywany oddech Data: 31 maja 2011. dobrze się czujesz? Masz rumieńce. 19:37 EST Adresat: Christian Grey JA TEŻ. kochanie. gdzie czekają mama i Bob. to sukienka Kate. – Ana! – woła mnie mama. a ja aż podskakuję. – Nic mi nie jest. a Kate nie – improwizuję szybko. 19:39 EST Adresat: Christian Grey Muszę lecieć. mały..

– Nie wolno mi zrobić czegoś dla własnej córki? Chodźmy. że jest głodny. – Mamo. I zostawiłaś w stanie zawieszenia. – Jutro zabieram cię na zakupy – oświadcza mama. Bob jest jej aniołem stróżem. Nadawca: Christian Grey Temat: Plagiat Data: 31 maja 2011. Miłej kolacji. nie musisz tego robić. Dlaczego? Wycieram się szybko. Chyba im dobrze ze sobą. jak bardzo moja mama się zmieniła. I zaczęła udzielać mi dobrych rad. . tuż po naszym wyjściu. a potem wychodzimy. Chichoczę. Bob ciepły i troskliwy. dumam nad tym. Widać. Czeka na mnie mejl wysłany kilka godzin temu. nie mogąc się doczekać powrotu do Christiana. że mogę się przestać o nią martwić i zostawić za nami mroczne czasy Męża Numer Trzy. – Święte słowa – burczy Bob. rozkoszując się letnią wodą. a tymczasem Bob zaczyna okazywać zniecierpliwienie.534 Mama mierzy mnie podejrzliwym wzrokiem. Kiedy to się zaczęło? Kiedy poznałam Christiana. 16:41 Adresat: Anastasia Steele Ukradłaś mi tekst. kiedy biorę prysznic.. klepiąc się po brzuchu i robiąc zbolałą minę. Mam masę ciuchów. Bob umiera z głodu. To znaczy.. Podczas kolacji w gronie znajomych z klubu golfowego była dowcipna i czarująca. Naprawdę się cieszę. Później.

Grey Enterprises Holdings. że apetyt Ci dopisuje. kiedy się zaczynało robić ciekawie. 19:22 Adresat: Anastasia Steele Panno Steele. Elliot jest mało oryginalny.535 Christian GreyPrezes. ten tekst jako pierwszy wyszedł z ust Elliota. Jak się udała kolacja? Christian Grey Prezes. abym Ci rozpiął sukienkę. Grey Enterprises Holdings. 19:30 Adresat: Anastasia Steele Głupią udajesz? Przecież to Ty mnie poprosiłaś. Inc.I naprawdę nie mogłem się tego doczekać. Wróciłaś. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Kogo nazywasz złodziejem? Data: 31 maja 2011. Zaczynało się robić ciekawie? Jak to? Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy – zdecydowanie Data: 31 maja 2011. 22:18 EST Adresat: Christian Grey Proszę Pana. jak Pan może pamięta. Jakiego zawieszenia? Twoja Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Niedokończone sprawy Data: 31 maja 2011. że zjadłam stanowczo zbyt dużo. Wyszłaś tak nagle – wtedy. Inc. 22:26 EST Adresat: Christian Grey Kolacja była sycąca – na pewno ucieszy Cię wieść. Grey Enterprises Holdings. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niedokończone sprawy? Data: 31 maja 2011. Cieszy mnie także wiadomość. Inc. Christian Grey Prezes. . Ten tekst na pewno komuś skradł.

) Nadawca: Christian Grey Temat: Czekam niecierpliwie Data: 31 maja 2011. że odbieram Ci apetyt.. więc muszę kończyć. Panno Steele. mi go odbiera..536 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cóż.. Wybieram się na kolację ze starym przyjacielem. Inc. mała©Christian Grey Prezes. Ale tego to już się chyba domyśliłeś.. Inc.. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Znowu bawiłeś się słownikiem? Nadawca: Christian Grey Temat: Przejrzałaś mnie Data: 31 maja 2011. Sądziłem. i z całą pewnością wykorzystam tę wiedzę dla własnych korzyści. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Językoznawstwo gimnastyczne Data: 31 maja 2011. jaką czuję w pobliżu Twojej osoby. że apetyt mi dopisuje. że go zaostrzam. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. zawsze pozostaje nam weekend Data: 31 maja 2011. Panie Grey.Z ogromną niecierpliwością wyczekuję kolejnego razu. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Będę o tym pamiętał. 19:40 Adresat: Anastasia Steele Tak dobrze mnie Pani zna.Christian GreyPrezes. I nigdy nie udawałabym nieświadomie głupiej. Panno Steele. Na razie. 22:36 EST Adresat: Christian Grey Oczywiście. . Ty właśnie taki wpływ masz na mnie. To tylko niepewność. Przykro mi.

A potem. i tą kobietą jestem ja. na uroczystości wręczania dyplomów. że jest humorzasty. Mam misję. Przewijam szybko ekran: z jakimiś wspólnikami. Marszczę brwi. . Jeśli to on miał dość.537 Z jakim starym przyjacielem? Nie sądziłam. w białej koszuli i flanelowych spodniach. że Christian ma starych przyjaciół. Niecierpliwie bębnię palcami. na trzeciej stronie. Klikam w kolejną stronę. czekając. razem z nim. Wiem. ciepły. a mnie się robi niedobrze.. Wyłączam gniewnie laptopa i wchodzę pod kołdrę. Mam ochotę w coś walnąć. Otwieram Google i wpisuję do wyszukiwarki słowa „Christian Grey”. rany – zdjęcia José z Heathmana. jak Kate mówiła. I nagle ekran wypełniają zdjęcia Christiana: we fraku. Jak ona śmie? Jak śmie zasadzać się na bezbronnego nastolatka? Nadal to robi? Dlaczego przestali? Przez moją głowę przebiegają rozmaite scenariusze. Czemu on nie dostrzega jej prawdziwego oblicza? Oblicza osoby molestującej nieletnich? Gaszę światło i wpatruję się w ciemność... że nie mogła znaleźć żadnego zdjęcia z kobietą. stąd jej „gejowskie” pytanie. Jedyne zdjęcie z kobietą. Skąd się wzięły w Internecie? Ależ on jest przystojny. że jest w nim znacznie więcej do odkrycia. zabawny. ale zbyt dużym teraz pałam gniewem.. a wydaje mi się. aż się pojawi błękitny ekran. najlepiej w panią Robinson. Jezu. zimny. pojawia się moje zdjęcie. trudny. następnie zdjęcie za zdjęciem najbardziej fotogenicznego mężczyzny. ma własne dzieci? „Ma dzieci Christiana?” – pyta drwiąco moja podświadomość. Dlaczego on musi się z nią nadal spotykać? Nieoczekiwanie atak przypuszcza zielonooka zazdrość. Powinnam przeanalizować jego długi mejl z rana. Dobrze? Czy znam dobrze Christiana? Znam go na poziomie seksualnym. Czy dr Flynn o niej wie? Gramolę się z łóżka i na nowo uruchamiam to podłe urządzenie. Jest zamężna? Rozwiedziona? Jezu. ten facet to same sprzeczności. w garniturze. Nadal na wszystkich fotkach jest sam i przypomina mi się. którego dobrze znam. niej. to dlaczego nadal się z nią przyjaźni? Tak samo ona. z wyjątkiem.

że kolacja się udała. żałując. jak się zgodziłam spróbować. że wieczorem powinnyśmy się wybrać na drinka. Mama trzeciego. Nie znajdę w Google pani Robinson. To . że zapytam Christiana o jego związek z tą kobietą. Dodaję zdjęcie do ulubionych i przewijam przez wszystkie osiemnaście stron wyników. a jednocześnie chcę zapomnieć. postanawiając. która może teraz patrzy na tę cholerną panią Robinson. wytrąconą z równowagi. kładę się i w końcu zapadam w niespokojny sen. że nie jesteśmy w tym samym miejscu. Piszę krótki mejl do Christiana. no i ma TEN krawat. Szybko ustawiam w BlackBerry alarm. Dzieli się ze mną kolejnymi przemyśleniami na temat delikatnego męskiego ego. Piję właśnie drugiego cosmopolitana. Ale muszę wiedzieć. zdenerwowaną. I dostałam okres. Po porannych zakupach i popołudniowym wylegiwaniu się na plaży moja matka zdecydowała. czy jest teraz z nią. Zostawiamy Boba przed telewizorem i udajemy się do baru w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Savannah. piękna twarz. Nic. więc rano muszę pamiętać o pigułce. Z kolei Christian wygląda nieziemsko przystojnie i spokojnie. Desperacko pragnę dowiedzieć się więcej. taka piękna twarz. Przyglądam mu się. 23:58 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję.538 O kuźwa! Jestem w Google! Przyglądam się naszemu zdjęciu. Ana PS. Wyglądam na zaskoczoną obecnością aparatu. Czy to pani Robinson? Wysyłam i przygnębiona wracam do łóżka. To było tuż przed tym. co mi o niej powiedział. Odkładam go na nocny stolik. tylko na przeciwległych końcach kontynentu. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Odpowiednie towarzystwo Data: 31 maja 2011.

czy wszystko w porządku.539 mocno irytujące. co wychodzi z ust kobiety. On mnie często przytłacza. zupełnie tracę dystans. a zaraz potem. aby do niego zadzwonić i sprawdzić. że nie mówisz mi wszystkiego. że wszystko. – Mamo. że ta pani Robinson znowu położyła na nim swoje wstrętne łapska. Najbardziej się boję. José to tylko przyjaciel. ale tam. Mężczyźni wolą działać. że miał wypadek samochodowy. – Widzisz. czemu mi to mówisz? – pytam. José. – Potrzebowałam po prostu nieco dystansu od Christiana. nic. Kusi mnie. Nie jakaś rzucona od niechcenia myśl. . żeby spokojnie wszystko przemyśleć. wydajesz się taka zagubiona. – Mamo.. i tyle. to problem do rozwiązania. że coś się może wykluć ze znajomości z tym kolegą ze studiów. – Przewierca mnie wzrokiem. Sądziłam. Cały dzień raczy mnie takimi perełkami. Ana. gdzie w grę wchodzi ona. – Przytłacza? – Tak. – Marszczę brwi. Nigdy nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka. Żadnego mejla. Ale coś jest na rzeczy i wydaje mi się. Wiem.. mężczyźni uważają. bezskutecznie próbując ukryć rozdrażnienie. Christian nie kontaktował się ze mną przez cały dzień. że to irracjonalne. o której chcemy pogadać. – Wiem. A mimo to za nim tęsknię. a potem zapomnieć. kotku. a na jej twarzy widnieje matczyna troska. – Skarbie.

Przez cały dzień ukradkiem do niego zaglądam. – Ana. Inc. 21:40 EST Adresat: Anastasia Steele Tak. A więc był z nią na kolacji. a ja mam kolejną okazję sprawdzić BlackBerry. Nadawca: Anastasia Steele Temat: STARE towarzystwo Data: 1 czerwca 2011. To jedynie stara przyjaciółka. w którym może zatopić zęby?Zrobiłeś się dla niej za stary? Dlatego właśnie skończył się Wasz związek? Wciskam „wyślij”. Anastasio. gdy wraca moja mama. Co się stało? Kręcę głową. strasznie jesteś blada. Christian Grey Prezes. Nie mogę się doczekać naszego spotkania.540 – Skarbie. Znalazła innego nieletniego chłopca. 21:42 EST Adresat: Christian Grey Ona nie jest jedynie starą przyjaciółką. a w moich żyłach buzuje adrenalina. byłem na kolacji z panią Robinson. muszę iść do toalety. Skóra na głowie mnie swędzi. Potwierdziły się moje najgorsze obawy. Tęsknię za Tobą. Jak on mógł? Nie ma mnie dwa dni. Mama odchodzi od stolika. . Grey Enterprises Holdings. a on biegnie do tej podłej suki. Wreszcie – odpowiedź od Christiana! Nadawca: Christian Grey Temat: Towarzystwo Data: 1 czerwca 2011.

21:45 EST Adresat: Anastasia Steele Nie jest to coś. Nadawca: Christian Grey Temat: Uważaj.. .541 – Nic. Grey Enterprises Holdings. Marszczy brwi. On kiwa głową. Data: 1 czerwca 2011. o czym chcę pisać w mejlach .Ile jeszcze cosmopolitanów zamierzasz wypić? Christian Grey Prezes. Szybko zerkam na BlackBerry.. on tu jest. Inc. ale przywołuje gestem jednego z kelnerów i pokazuje na nasze kieliszki. Napijmy się jeszcze – burczę. Rozumie międzynarodowe określenie „jeszcze jedną kolejkę”. O kuźwa.

jest tutaj.. Jak mam się gniewać na niego w obecności mojej matki? Podchodzi do naszego stolika. W jego szarych oczach widać. a on się tu zjawia. co? Gniew? Napięcie? Usta ma zaciśnięte w cienką linię. co się stało? Wyglądasz. . W świetle halogenów jego włosy połyskują miedzianie. I już go widzę. nie. – Cześć – mówię piskliwie. patrząc na mnie nieufnie.. Naprawdę się tu zjawił – dla mnie. nie kryjąc szoku i zdumienia. Ubrany jest tradycyjnie w białą lnianą koszulę i dżinsy. – Cześć – odpowiada. gdy Christian rusza w naszą stronę.542 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI Rozglądam się nerwowo po barze. Serce mi zamiera. – Ana. – Co? Naprawdę? – Ona się także rozgląda. Moja wewnętrzna bogini zrywa się z szezlonga i wydaje radosne okrzyki. jakbyś zobaczyła ducha. ale go nie widzę. czym mocno mnie zaskakuje. W tym momencie jestem tak bardzo na niego zła. – To Christian. Zapomniałam mamie wspomnieć o jego skłonnościach prześladowczych. a po chwili wpada w nerwowy rytm.. Pochyla się i całuje mnie w policzek.. Cholera jasna.

Carla. że jedno i drugie by mu się nie spodobało. Odwraca się w jej stronę. niż zamierzałam. niezmiernie miło mi panią poznać. . – W tym hotelu? – Głos mam jak studentka po amfetaminie. a więc zapominanie języka w buzi jest dziedziczne – o tym akurat nie miałam pojęcia. ile bym dała. – Zatrzymałem się w tym hotelu. – Christianie – wyrzuca w końcu z siebie. od jak dawna nas obserwował. Szczęka opada jej dosłownie na stół. Uśmiecha się do niej znacząco. nakrzyczeć na niego czy rzucić mu się w ramiona. ale jestem kompletnie wytrącona z równowagi. Milczy jak zaklęta. – Pani Adams. Niesamowicie się cieszę. Och. Ujmuje jego wyciągniętą dłoń i wymieniają uścisk. a sądzę. Niepokoję się także mejlem. – Przyleciałem się z tobą spotkać. Patrzę na tę dwójkę spod zmrużonych powiek. na co mam w tej chwili większą ochotę. a cóż by innego? – Patrzy na mnie beznamiętnie. Uśmiech znika z twarzy Christiana i maluje się na niej rezerwa.543 – Christianie. że go widzę. Nie wiem. Jezu. Och. I już po niej. – Górę biorą dobre maniery. promiennym Christianowym uśmiechem. zbyt wysoki nawet dla moich uszu. a w oczach tańczą mu iskierki. Skąd on zna jej nazwisko? Obdarza ją tym swoim firmowym. opatentowanym. który mu właśnie wysłałam. weź się w garść. – Co ty tu robisz? – Moje pytanie brzmi bardziej szorstko. to moja matka. No i chcę wiedzieć. aby poznać jego myśli. mamo. a gniew z powodu pani Robinson jeszcze mnie nie opuścił.

przyszedłem tutaj i zobaczyłem was. – Głos ma cichy. w którym się zatrzymałem – odpowiada Christian. – I jeszcze dwa cosmo – dodaję. który w ułamku sekundy zjawia się przy stoliku. – Przysuń sobie krzesło. ewentualnie Bombay Sapphire. Piję razem z mamą.544 – Cóż. wczoraj napisałaś. O w mordę. pani Adams. zerkając niespokojnie na Christiana. – Dziękuję. że piję trzeciego cosmopolitana. – Dosiądziesz się do nas. o to akurat nie może być zły. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. – Najlepiej Hendricks. jest na mnie zły? Może przez te uwagi na temat pani Robinson? Albo fakt.. Jasny gwint. Z Hendricksem ogórek. Christian sięga po krzesło stojące przy sąsiednim stoliku i siada obok mnie. że zatrzymałeś się w hotelu. – Więc tak się akurat złożyło. a czwarty wkrótce się przede mną pojawi? Mama patrzy na nas nerwowo. do którego wybrałyśmy się na drinka? – pytam. – Obserwuje moją reakcję. aby zabrzmiało to lekko. – Przed chwilą zjadłem kolację. jakby to była cała kolacja. – Poproszę gin z tonikiem – mówi Christian. że żałujesz. Christianie. poważny. że wy wybrałyście się na drinka do hotelu. – Albo tak się akurat złożyło. starając się. iż mnie tu nie ma. Christianie? – Macha na kelnera. Akurat . z Bombayem limonka.. tylko Christian może zamawiać drinka tak. panno Steele.

uśmiechając się do niego nieśmiało i widzę. tak. że mogę podobać się mężczyźnie? Temu mężczyźnie? „Szczerze mówiąc. Ślicznie wyglądasz. tak” – warczy moja podświadomość.. I trochę się opaliłaś. A teraz wybrałyśmy się na kilka koktajli – mamroczę.. – Pasuje ci ten kolor. że nigdy nie miałam chłopaka.. Jakby był jakimś egzotycznym stworzeniem. Nie widziałam go już dwa dni. O rany. przymknij się! Pytał cię ktoś o zdanie? . Och. że jestem mu winna wyjaśnienie. a ja czuję znajome przyciąganie. Ale oto jesteś tutaj. a po południu na plaży. ależ go pragnę. dotąd niespotykanym. wpatruje! Przestań. – Pomyślałem. Mrugam powiekami. Wiem. przenikając do krwi i pulsując w całym ciele. słysząc te komplementy.545 myślałem o twoim ostatnim mejlu. Oddech mam urywany. może się jednak uda uratować ten wieczór. rozgrzewając wszystko na swej drodze. Ujmuje moją dłoń i ściska lekko. Anastasio. że on też się uśmiecha. a do Christiana umiarkowanie pasuje takie określenie – ale czy rzeczywiście tak trudno uwierzyć w to. która wpatruje się w Christiana. – Rano byłyśmy z mamą na zakupach. – Cóż. Co za zbieg okoliczności. podnoszę wzrok i oto widzę ciebie. przesuwając kciukiem po knykciach. – Kupiłaś ten top? – Pokazuje na moją nową bluzeczkę z zielonego jedwabiu. Zerkam szybko na mamę. no nie? – Przechyla głowę i na jego ustach dostrzegam cień uśmiechu. mamo. że zrobię ci niespodziankę. Ale jak zwykle to ty zaskakujesz mnie.... Rumienię się. Dzięki Bogu. zamierzałem jutro złożyć ci wizytę. Pod delikatnym naciskiem jego kciuka pod moją skórą włącza się prąd. czując.

– Hendricks. – Do piątku. – Z największą przyjemnością.. cudownie cię w końcu poznać – wtrąca mama. Pojawia się kelner z naszym zamówieniem. Mamo. Patrzę z rozpaczą. – Christianie. mów mi Carla. pani Adams. Nerwowo sączę cosmopolitana. – Zjesz z nami jutro kolację? I proszę. Uśmiecha się do niej. zostawiając nas samych. – Naprawdę? – Unosi z rozbawieniem brew. Christianie? – pyta mama. A teraz wybaczcie mi. . – Ana opowiadała o tobie same dobre rzeczy. – Dziękuję – odpowiada grzecznie Christian. – Doskonale. Mam sporo pracy – mówi poważnie Christian. Wypiję szybkiego drinka. Carlo. – Jak długo będziesz w Georgii. proszę pana – oświadcza triumfująco. jak wstaje i odchodzi. – Nie chcę wam przeszkadzać. ale chyba go nie dostrzega. a ja ponownie oblewam się rumieńcem. muszę skorzystać z toalety. dopiero co w niej byłaś. proszę. a potem sobie pójdę. wreszcie odzyskując zdolność mowy.546 Rzucam mamie gniewne spojrzenie..

– Gdybyś był piętnastoletnią dziewczyną. Cosmopolitany dodają mi odwagi. – Christian kieruje na mnie nieufne spojrzenie. Jezu. Marszczy brwi. . – Nie pragnę nikogo oprócz ciebie. w takim razie jak było? – pytam. – Wykorzystała bezbronnego piętnastolatka – kontynuuję. – Uważam ją za osobę molestującą nieletnich. Puszcza moją dłoń. Nie domyśliłaś się tego jeszcze? Mrugam powiekami. a krew w moich żyłach wrze. czekając na jego reakcję. wprowadzającym cię w świat BDSM.547 – A więc jesteś na mnie zła o to. podnosi moją dłoń do ust i całuje delikatnie każdą kostkę. Mia? Gwałtownie chwyta powietrze i patrzy na mnie wilkiem. coś takiego byłoby w porządku? Gdyby to była. teraz chce to załatwić? – Tak – bąkam. że byłem na kolacji ze starą przyjaciółką. powiedzmy. Anastasio – szepcze. Wcale tak nie było – szepcze zaszokowany. – Relacja seksualna między nami zakończyła się dawno temu. Christianie. Krytyczny? – Och. – To sąd niezwykle krytyczny. skonsternowany. a pani Robinson była panem Robinsonem. – Wstrzymuję oddech. Blednie.

że ledwie wyjechałam. ja tak tego nie postrzegałem – mówi cicho. – Tak. Próbuję jedynie sprawić. Piorunuję go wzrokiem.. abyś zrozumiał. Nigdy nie łączyły nas relacje seksualne. – Tym razem to ja jestem skonsternowana. i zła z powodu tego. żeby cię zdenerwować. Przez siedem ostatnich lat nigdy się nie musiałem nikomu tłumaczyć.. – Jesteś zazdrosna? – Patrzy na mnie ze zdumieniem.. Gdy tymczasem ty i ona. Anastasio. – Nie rozumiem. co ona ci zrobiła. – Okej. a po chwili jego spojrzenie łagodnieje. Jeśli nie chcesz. lecz dlatego. – Nie leć. że tu jesteś. Tego mi było trzeba. – Stała się motorem zmiany na lepsze. Proszę. A to mój przyjaciel.548 – Ana. gdy spotykam się z José. że raz na jakiś czas jemy razem kolację. Tyle tylko powiem na ten temat. Pomyśl. abym został. A jeśli chodzi o twoją zazdrość. wybrałeś się z nią na kolację. Jest na mnie zły.. Lubię swoją autonomię. Mogę wrócić do Seattle. – urywam. – Anastasio. Tak się cieszę. Nie spotkałem się z panią Robinson po to. Robię to. To moja przyjaciółka i partnerka w interesach. to nie było tak. Gniewam się o to. w Hilton Head czeka na mnie samolot. – Anastasio. nie chcąc ciągnąć tego wątku. na co mam ochotę. ona mi pomogła. nie. zaraz wróci twoja mama. to postaw się na moim miejscu. Krępuje mnie rozmowa o tym właśnie teraz. . Może później. Nikomu. jak się czujesz.

mamo. aby udało ci się przekonać mnie. . Poniosę sromotną klęskę. – Tak. O czym on teraz myśli? Kochał ją? Myślę. że was teraz opuszczę. O w mordę! – Możemy porozmawiać o tym innym razem. że mama wróciła z toalety. – Nie sądzę. jesteśmy wspólnikami – kontynuuje. pozwolicie. że tak.549 Partnerka w interesach? Kurwa mać. drogie panie. w jakimś bardziej ustronnym miejscu? – warczy. – Jej mąż się dowiedział. – Seksu między nami już nie ma. bacznie mnie obserwując. A to nowina. – Wszystko dobrze. – Dlaczego zakończyliście wasz związek? Zaciska usta. A teraz dość! – Kochałeś ją? – No i co tam słychać? – Nie zauważyliśmy. Od wielu lat. – Cóż. Przywołuję na twarz sztuczny uśmiech i szybko odsuwamy się od siebie. Christian sączy drinka. że ona nie jest pedofilem. – Ja tak jej nie postrzegam.

Ana. – Dopiszcie. Do jutra. Myślę. nie. bo masz mętlik w głowie przez tego chłopaka. jak ktoś używa twojego pełnego imienia. – MAMO! – Idź i z nim porozmawiaj. To oczywiste. – Piękne imię dla pięknej dziewczyny – stwierdza Christian i ściska jej wyciągniętą dłoń. Carlo. wpatrując się w niego. Anastasio.. – Och. żeby cię zobaczyć. – Na razie. – Ana. aby odpowiedział na moje pytanie. te drinki do mojego rachunku. mamo – et tu Brute? Wstaję. – Nie mogę.550 Nie. Całuje mnie grzecznie w policzek. – Zatkało mnie. Zadzwonię rano. – Wachluje się teatralnie. Cholerny. mała – szepcze mi do ucha. przyjechałaś tu. co się między wami dzieje. Na litość boską. kontrolujący wszystko drań. A sama wiesz. Musisz z nim porozmawiać. Nie wiem jednak. tak przyjemnie słyszeć. jak bardzo męczy taki . Och. przeleciał prawie pięć tysięcy kilometrów. błagając spojrzeniem. normalnie nie do zniesienia.. Mój gniew powraca z pełną mocą.. nie może mnie tak teraz zostawić. proszę. a ona praktycznie się rozpływa. że powinniście porozmawiać. Siadam na krześle. pokój numer sześćset dwanaście. Co za mężczyzna. że szalejecie na swoim punkcie.. Ależ tu gorąco. Przyjechałam tu do ciebie. I znika.

A on w tobie. coś jest między wami nie tak. Możesz sobie myśleć. Ana. – Ana. skarbie. ile tylko chcesz. Nie powiedziałam jej. Zrób to. bez względu na jego charakter. że Christian ma własny odrzutowiec. – No i to tylko cztery tysiące. to rozmowa. Do diaska.551 lot. – No co? – Ma własny samolot – bąkam zakłopotana. – Skarbie. Dlaczego mnie to krępuje? Mama unosi brwi. Marszczę brwi. Oblewam się rumieńcem. Próbuję to rozgryźć. – O rany – mruczy. – Nie! – Tak. A ona co ci mówi? Wbijam wzrok w dłonie. – Chyba się w nim zakochałam – szepczę. – Wiem. co ci każe intuicja. odkąd tu przyleciałaś. . donikąd cię to nie zaprowadzi. nie pięć. migoczącego na jego czole? czego potrzebujesz? Neonu Patrzę na nią i w oczach wzbierają mi łzy. ale dopóki nie porozmawiacie. Ale jedyny sposób rozwiązania problemu. od zawsze masz tendencję do nadmiernego analizowania wszystkiego. mamo.

Gdybyś wróciła później do domu. – Wszystkie odprawy podliczone?. Rozglądam się po pokoju.. jak bardzo jest się bogatym. – Christian gwiżdże.. No i będziecie na neutralnym gruncie. – Nieważne. aby napić się herbaty. Idź do niego! To śliczne miejsce.. – Myślę. rozmawiający przez komórkę. pod donicą z juką. Tylko się zabezpiecz... bardzo romantyczne. Wystrój jest bardzo nowoczesny i utrzymany w odcieniach zgaszonego fioletu. mamo.. Christian . kotku. nie płacz. Cóż. – Cholera. Pukam nieśmiało do drzwi pokoju sześćset dwanaście i czekam. – Zuch dziewczyna – uśmiecha się. To apartament... nie rzuca się wszystkiego i nie leci prywatnym samolotem na drugi koniec kontynentu po to. jesteś dorosła. Pragnę twojego szczęścia. tak jak w Heathmanie. Kulę się pod jej spojrzeniem. – Dopijmy najpierw cosmopolitany. I jaka to kwota?. że klucz do tego szczęścia znajduje się na górze. nie musisz ze mną wracać. w pokoju sześćset dwanaście. Otwiera je Christian. klucz znajdziesz na ganku. Mruga kompletnie zaskoczony. – Skarbie.. Gdybyś miała tu zostać. Jezu. a na chwilę obecną uważam. następnie gestem zaprasza mnie do środka.552 – Ana. że on mnie nie kocha. A Lucas?... naprawdę. złota oraz brązu.. Chcę iść i jednocześnie nie chcę. Moje policzki robią się purpurowe. kosztowna pomyłka.

którą jestem zainteresowany. żebym się poczęstowała... Nie przerwał rozmowy. Jest tu pewna działka. – Nie spuszcza ze mnie wzroku. Okej.... i jest tam chłodniej. Wzruszam ramionami. Wręcza mi kieliszek i pokazuje na wiaderko z lodem. Chcę się przekonać. kiedy weszłam tamtego ranka do gabinetu... Z jego twarzy nic się nie da wyczytać. że oferta jest wystarczająco atrakcyjna... – Co tu robisz. – Jeśli okaże się. nie kochałeś jej? Krzyżuje ręce na piersi i opiera się o ścianę.. że powinniśmy ją rozważyć. Gestem sugeruje. Okej. nie odpowiedziałeś na pytanie czy nie. – Nie. W szarych oczach czai się ostrożność. Zgadzam się. Częstuję się sokiem pomarańczowym.553 podchodzi do szafki z ciemnego drewna. – Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. następnie przechodzi do sypialni.. Niezbyt wcześnie. – Śmieje się.. Napełnia wannę. Detroit ma także sporo zalet. – Niech Andrea prześle mi wykresy.. Jutro. Nie. Christian wraca. Słyszę. niech Bill zadzwoni. Cisza się przeciąga. Dlaczego? – Niech Bill zadzwoni... Barney mówił... jutro.. Sądzę. otwiera drzwiczki i moim oczom ukazuje się barek. jak leci woda.. co Georgia ma nam do zaoferowania. Pewnie po to. – Rozłącza się i patrzy na mnie. moja kolej. – Nie – mówi cicho. choć upał tutaj panuje nieziemski. .. że udało mu się to rozwiązać. w piątek.. – Nie. bym nie słyszała jego rozmowy. uśmiechając się lekko.. Anastasio? – Powiedziałam ci. – Poważnieje.

Jak bym się czuła. gdyby rzeczywiście kochał tę wiedźmę? – Ależ by pomyślał? z ciebie zielonooka bogini. – Przestań przygryzać wargę. dokąd to zmierza. Anastasio. cała się kurczę. że byś śmiał i że często to robisz. nie kochałem jej. .. ale i pełen konsternacji. dzięki Bogu chociaż za to. przypominając sobie. Kto – Kpi pan sobie ze mnie. Jesteś w moim pokoju. – Pragnę cię. że niedawno on tak powiedział do mnie. że wstrzymuję oddech. zmysłowy. Wiem. Teraz. – Marszczy brwi. panie Grey? – Jakżebym śmiał.. nie widziałem cię prawie trzy dni i długą przebyłem drogę. Odzywa się jego BlackBerry. Robi krok w moją stronę z tą swoją seksowną miną drapieżcy. Dlatego tu przyszłaś. Cóż. – Naprawdę chciałam wiedzieć – próbuję się bronić. – Och. Nie mogę uwierzyć. niby rozbawiony.554 Bierze głęboki oddech. Mój oddech przyspiesza. ale oczy mu się śmieją. Gdy wypuszczam powietrze. – Kręci z powagą głową. – Ton głosu ma miękki. No ale przecież powinniśmy porozmawiać. Parska śmiechem. sądzę. ale wyłącza go. Anastasio. nawet na niego nie patrząc. – Nie. żeby się z tobą spotkać. A ty pragniesz mnie.

. a palce zaciska na włosach. – Ja tobie też. . – Później. kiedy staje przede mną. Powinniśmy porozmawiać. teraz już wiesz. krążąca po ciele krew aż śpiewa. Christian pochyla się i przesuwa nosem po moim ramieniu aż do ucha. Odciąga mi głowę. wszędzie. pożądanie rośnie. Wydaję głośny jęk i chwytam go za ramiona. przemieszczając się. Zostajesz czy wychodzisz? Rumienię się. Podoba mi się to. – Spogląda na mnie. odsłaniając szyję. patrząc na niego z niepokojem. O rany. Składa pod moim uchem delikatny pocałunek.555 – Cóż. mam taką nadzieję. – Zostaję – bąkam. – Strasznie byłaś na mnie zła – mówi cicho.. – Nie pamiętam. Palce wsuwa mi we włosy. by ktoś poza rodziną wściekał się na mnie. Zębami przygryza lekko skórę. – Tyle ci chcę powiedzieć. – Tak. Opuszkami palców przesuwa po moim policzku. – Och. – Powinniśmy porozmawiać – szepczę. – Pragnę cię. ta jego bliskość i rozkoszny zapach Christiana. ale serce mi mocno wali.

Wokół wanny biegnie kamienna ława. – Wzięłaś pigułkę? – Tak.556 – Krwawisz? – Dalej mnie całuje. Czy nic się przed nim nie ukryje? – Tak – odpowiadam cicho.. – Masz skurcze? – Nie. Zabiera mnie do łazienki. W drugim pomieszczeniu znajduje się wpuszczona w podłogę wanna zdolna pomieścić cztery osoby. gdy rozmawiał przez telefon. Dominuje w niej olbrzymich rozmiarów łoże z wymyślnym baldachimem. – Ależ to upokarzające. Nieruchomieje. Jestem zażenowana. Nad pianą unosi się para. całych w błękicie i białym piaskowcu. zrobił to wszystko. Powoli napełnia się wodą. która składa się z dwóch pomieszczeń.. Jezu. Och? Bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. Prowadzą do niej kamienne schodki. Kuźwa. – Wykąpmy się. – Masz gumkę do włosów? Sięgam do kieszeni dżinsów i wyjmuję ją. Ale my się nie zatrzymujemy... . – Oblewam się rumieńcem. O kurczę. Pod jedną ze ścian migoczą świece. Jest wielka.

– Przekonaj się. Kładzie dłoń na moim brzuchu. – Poczuj. następnie kieruje je ku piersiom. Klęka. aby miał lepszy dostęp. jaka jesteś w dotyku. Teraz jestem naga. Jesteś taka piękna – mruczy. – Spójrz tylko na siebie. jak pełne są twoje piersi. Christian wstaje i patrzy na mnie w lustrze. Przechylam głowę. Stoję przed nim naga od pasa w górę. Chwytam się umywalki i skopuję dżinsy. Christian pochyla się i zakręca wodę. W łazience jest ciepło i wilgotno i materiał bluzeczki zaczyna przyklejać mi się do skóry. Chwytam głośno powietrze. – Ujmuje moje obie dłonie i splata palce z moimi. Nie odrywając ode mnie wzroku. – Unieś ręce. Pochyla się i całuje w szyję. – Zamierzam cię posiąść w łazience. Anastasio. Staram się nie ruszać. – Pozbądź się ich. Tak też robię. Kładzie je na brzuchu. jak gładka jest twoja skóra. Wkłada kciuki w dżinsy i powoli je zsuwa razem z majtkami. by po chwili zacząć je kąsać. a pod nim dwie szklane umywalki. Zatacza moimi dłońmi powolne kółka. gdzie staje za mną. a on klęczy za mną. Całuje moje pośladki. – Zdejmij sandałki – mruczy.557 – Zwiąż włosy – nakazuje cicho. – Głos ma miękki i niski. – Trzyma moje . po czym on zdejmuje mi bluzkę. ignorując naturalny odruch zakrycia się. – Zobacz. Spełniam jego polecenie. Prowadzi mnie z powrotem do pierwszej części łazienki. a ja szybko je zzuwam. Naprzeciwko nas wisi wielkie lustro. tak że są rozcapierzone. sięga do przodu i rozpina mi dżinsy.

zmuszając do stanięcia w rozkroku. aby na mnie patrzeć.. – Tak jest. – Wolisz. a one natychmiast twardnieją. – Rób to dalej – nakazuje i odsuwa się. Ponownie mnie obejmuje i ujmuje moje dłonie w swoje. zaraz. na pośladkach zaś naprężony członek. Och.. jak on czuje.. Rozchylam usta. ustanawiając pewien rytm. Z mojego gardła wydobywa się jęk. Jęczę i zamykam oczy. muskając łechtaczkę. Och. maleńka – mruczy. Zdejmuje przez głowę koszulę. po kolei. To takie erotyczne. rozkoszując się miriadami doznań: szyja. która podnieca się dotykiem własnych dłoni. aby on to robił. jęczę głośno i wyginam plecy w łuk. i przesuwa dłonie po mojej kobiecości. że obejmują piersi.. a potem szybko pozbywa się dżinsów. Dotykam się. tak że piersi wypełniają mi dłonie. proszę. jak bardzo to podniecające. Delikatnie gładzi kciukami sutki. Kąsa mi skórę na karku. nie chcąc już widzieć w lustrze tej lubieżnej kobiety.. To nie jest tak samo. Anastasio – szepcze. żebym ja się tym zajął? – Spojrzenie ma palące. Wsuwa mi nogę pomiędzy uda. całując i kąsając moje ramiona. kontynuując zmysłowe pieszczoty. Jestem marionetką w jego rękach. a ja zamykam oczy.558 dłonie tak. tak. Przyglądam się temu z fascynacją. jego dłoni. Bez niego czuję się zagubiona.. świadomość. a potem do włosów łonowych. Pragnę. Czuję na plecach jego włoski. Czuje swoją skórę tak... Nie. bardzo to jest przyjemne. – Popatrz tylko na siebie. przekonuje się. Nagle puszcza mi dłonie. Ugniata kciukami sutki.. przez talię aż do bioder. – Och. . krocze.. Prowadzi moje dłonie wzdłuż ciała. proszę – wyrzucam z siebie.

Ana! – Oddech ma urywany. Święty Barnabo. głośno.559 że mam go za sobą. Przytrzymując mnie na miejscu.. podobny do mojego. Sięga mi między nogi. abym poszybowała w kosmos. cóż za słodka udręka... ach! Skóra przy skórze. On dociera tam chwilę po mnie. tak jak w pokoju zabaw. napierając na moje usta swoimi. maleńka.. Trzyma moje biodra.. o rety. Nagle obraca mnie. – Właśnie tak. I dochodzę... dysząc. wołając głośno moje imię. Jezu. wyjście.. Trzymam się kurczowo umywalki. jedną ręką chwyta za nadgarstki i unieruchamia mi je za plecami. – Eee. – Och. ni z owego. – Kiedy zaczął ci się okres. Sięga i odnajduje łechtaczkę i zaczyna ją masować. najpierw porusza się powoli. Oddech ma urywany. drugą zaś pociąga za kucyk. A potem jest już we mnie. ... wczoraj – mamroczę. Anastasio? – pyta ni z tego. po czym wyrzuca go do muszli klozetowej. ściskając brzeg umywalki. nacierając na mnie.. napierając pupą na niego.. wejście. wyjście... maleńka – dyszy.. A potem ustanawia rytm: wejście. wyginając biodra i to wystarczy.. Wszystko wiruje i jednocześnie się zaciska. Zaczyna mnie szaleńczo całować. – To dobrze.. Och. jakby to była modlitwa albo litania. o matko.. – Och. czując go w sobie. – Puszcza mnie i znowu obraca. pociąga za niebieski sznureczek – że co?! – i delikatnie wyjmuje tampon. O kuźwa. testując mnie. tak że ja się pochylam. czy ja się kiedykolwiek tobą nasycę? – szepcze. – Przytrzymaj się umywalki – nakazuje i przyciąga do siebie moje biodra.

. Głowę mam wspartą o jego tors i oboje się uspokajamy. Oboje milczymy zatopieni we własnych myślach... – Mnie to nie przeszkadza. – To dobrze. Przeszkadza? Może powinno.. ale teraz. ale opieram się temu pragnieniu. powinno? Nie. unieruchamiając. Ależ mnie strasznie kusi. nie przeszkadza. Delikatnie wdycham słodki. wiedząc. że mam okres. – Zauważyłam – rzucam cierpko. – A tobie to przeszkadza? – pyta miękko. czy to ja się kiedykolwiek nim nasycę. wykończona i otumaniona. Weźmy teraz kąpiel. że on by tego nie chciał. Przypomina mi się. Uśmiecha się lekko. Mam ochotę unieść rękę i opuszkami palców rysować mu wzory na skórze. odurzający zapach Christiana. Nie mogę go dotykać. Odchylam się i patrzę mu prosto w oczy. ciepłe. dojmująco i nieokiełznanie? Chciałam porozmawiać. . zniewalająco. szare oczy. Czy zawsze tak będzie? Tak oszałamiająco. – Ani trochę. zastanawiam się.560 Powoli osuwamy się na podłogę i bierze mnie w ramiona. – Krwawię – bąkam. Nie mogę go dotykać . Spina się. W myślach powtarzam te słowa jak mantrę.

– Ona? Pani Robinson? Ona nie jest zwierzęciem. jak w ułamku sekundy zamyka się w sobie. że to nie ona. – Ona to zrobiła? – pytam. Przypaleniach czym? Blednę zaszokowana. Milczy. Wyciąga rękę i pomaga mi wstać. a ja zbyt mocno reaguję – zaczyna kiełkować we mnie nadzieja. Gdy to robi. – Co się stało? – pyta zaniepokojony Christian. że się mylę.. dlaczego musisz tak ją demonizować. znowu dostrzegam te małe okrągłe blizny na jego klatce piersiowej. – Nie patrz tak na mnie.. To nie ślady po ospie. to muszą być ślady po przypaleniach. że choroba miała u niego bardzo łagodny przebieg. – W jego głosie słychać chłód. Jest mi niedobrze. Grace mówiła. Rumienię się. biologiczna matka. Jasny gwint. Patrzę. kto? Kto mu to zrobił? A może istnieje rozsądne wytłumaczenie. ale nie rozwija tematu.561 Wyplątuje się ze mnie i wstaje. a usta zaciskają w cienką linię. nie będąc w stanie się powstrzymać. i w końcu odbywamy tę rozmowę. ubrudzony moją krwią. więc muszę na niego spojrzeć. Nie rozumiem. przyjmując postawę obronną. I ja także jestem naga – żadne z nas nie . twarz mu się zasępia.. Oczywiście. cudownie nagi. Marszczy brwi. że ktoś gasił na Christianie papierosy. – To prawda – warczy. – To nie są ślady po ospie. Stoi nagi. Patrzy na mnie gniewnie.. Papierosami? Pani Robinson. Anastasio. wbijam wzrok w dłonie i wiem już. nadzieja. wręcz gniewną. – Twoje blizny – mówię cicho.

. dopuszczalny – dodaje. aż tak go zdenerwowałam? Patrzy na mnie beznamiętnie. znaczy? – Dopuszczalny? – pytam szeptem. – Gdyby nie pani Robinson. żeby mnie nie dotykać. A co to. Narkomania czy prostytucja? Jedno i drugie? – Kochała mnie w sposób. – Tak.. Jest cudownie ciepła.. gdybyś jej nie poznał. Biorę głęboki oddech. nie odzywając się ani słowem. jaki uznałem za. Och! Mrugam powiekami. ale nie ustępuję. Grey – tym razem się nie ugnę. kiedy samemu jest się dalekim od doskonałości. Siada naprzeciwko mnie. chyba że w wannie.. W końcu Christian kręci głową i uśmiecha się drwiąco.562 może się nigdzie schować. Pilnuje się. wzruszając ramionami. Nasze spojrzenia się krzyżują. – Spojrzenie ma świdrujące. pewnie bym poszedł w ślady biologicznej matki. – Sprowadziła mnie z drogi ku destrukcji. Spojrzenie ma lodowate. Jezu. Cisza aż dzwoni w uszach. Twoja kolej. Moja podświadomość się denerwuje i niespokojnie obgryza paznokcie. jaki byłbyś. – Zastanawiam się.. mijam Christiana i wchodzę do wody. Zanurzam się w pachnącej pianie i podnoszę na niego wzrok. stylem życia. Gdyby nie zaznajomiła cię z twoim. eee. którą podążałem. ale nie daję za wygraną. Bardzo trudno dorastać w idealnej rodzinie. u licha. Wzdycha i wchodzi do wanny. kojąca i głęboka.

że mówisz mi to. siadam obok niego i dotykamy się. może to te cosmopolitany dodają mi odwagi.. nawet gdybym chciał. Tyle bym się chciała dowiedzieć. A pani Robinson go kochała. – Ufam ci. Cieszę się. ty mnie rozpraszasz. W jego słowach jest tyle nienawiści do samego siebie. – Ona cię nadal kocha? – Nie wydaje mi się. – Och. widoczne pod wodą. abyś mi zaufała. Jezu.. na litość boską. jakbym otrzymała cios w brzuch. – Z wyjątkiem. kiedy próbuję z tobą porozmawiać. Jasny gwint. a za każdym razem. że pragnę. – Jest rozdrażniony i mokrą dłonią przeczesuje włosy. – Wciąż ci powtarzam. doktora Flynna. Spina się i mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. nadal kocha? Czuję się. – Wahanie. Co chcesz wiedzieć? Co ja muszę zrobić? – Oczy mu płoną i choć nie podnosi głosu. wiem. Piana już nie jest taka gęsta. Przesuwam się w wannie. co chcę wiedzieć. Ona uratowała mnie przed samym sobą. – Ja jedynie próbuję zrozumieć. Nie znałam dotąd nikogo takiego. W ustach robi mi się sucho. A nie chcę. ale chcę poznać cię lepiej. jakbym . nie w taki sposób. Zerkam na swoje dłonie. Anastasio. Jakie to frustrujące. że jest mocno zdenerwowany. A tobie mówię to wyłącznie dlatego. ale nagle stwierdzam. że nie mogę już dłużej znieść dzielącej nas odległości. naturalnie. skóra przy skórze. że to było dawno temu. jesteś taką zagadką. Z twarzy Christiana nic się nie da wyczytać. jakby wcześniej w ogóle się nad tym nie zastanawiał.563 O nie. I nie zamierza powiedzieć mi więcej. – Marszczy brwi. Nie byłbym jej w stanie zmienić. – Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. Zamknięta przeszłość.

Za bardzo go naciskam. A to odmiana. – Nie gniewam się na ciebie. sprawach służbowych. Moja podświadomość znowu robi minę z Krzyku Muncha. .. Panią Robinson. – Szare oczy patrzą na mnie uważnie. pani R. Potrafimy rozmawiać o wszystkim. Anastasio. – Czemu rozmawiacie o mnie? – Próbuję zadać to pytanie tak. Rozmawiasz z nią? – pytam. Kładzie mi dłoń na ramieniu. że woda wylewa się na podłogę. – Nie dajesz za wygraną. że powinnam przestać. – Urywa i marszczy brwi. co? – burczy z rozdrażnieniem. – Proszę. – Tak. Przygryzam dolną wargę. starając się nie wpaść w gniew. – Z nią. ale nie bardzo mi się udaje. żeby w moim głosie nie było słychać irytacji. Takie rozmowy prowadzę tylko z doktorem Flynnem i z. wszechświecie. nie gniewaj się na mnie – szepczę.564 go mogła ugryźć. – O mnie? – szepczę. – O czym? Odwraca się twarzą do mnie. do takiego wypytywania. Moja wewnętrzna bogini patrzy na niego zdziwiona. Wiem. i ja znamy się naprawdę długo. – O życiu. – Tak. Po prostu nie jestem przyzwyczajony do tego typu rozmów. Anastasio. tak gwałtownie.. starając się poskromić nagłą falę gniewu.

I wiem. – I udziela ci ich pani Pedo? – warczę. bez zadawania żadnych pytań? Kręci głową. inaczej zupełnie straci cierpliwość. mrużąc oczy. że spotykali się ze sobą tyle lat? – A twoi rodzicie nigdy się nie dowiedzieli? – Nie – warczy. – Co to znaczy? Kogoś takiego. kto nie podpisał automatycznie twojej umowy. Anastasio. Mamy wspólną przeszłość. Jestem bardziej rozdrażniona.565 – Nigdy nie znałem nikogo takiego jak ty. – Już ci to mówiłem. Ale ta strona naszego związku już nie istnieje. Jezu. dość tego – rzuca surowo. narażając się – Inaczej przełożę cię przez kolano. choć to spieprzyło jej małżeństwo. i znowu czegoś nie rozumiem. Jak to możliwe. dzięki której niezwykle dużo zyskałem. które mają związek z nią. Nie mogę zadawać mu dalszych pytań. Nie interesuje mnie ona w sensie seksualnym ani romantycznym. – Potrzebuję rad. że rozmowa dobiegła końca. lodzie. – Anastasia. niż sądziłam. . I tyle. To dobra. – Skończyłaś? – pyta ostro. Stąpam po cienkim na niebezpieczeństwo. Była mężatką. ceniona przyjaciółka i wspólniczka.

– No dobrze. – To dobrze. niepokojąca. – Oczy mu błyszczą. Moja reakcja jest . że przyleciałeś. nie jest do tego przyzwyczajony. że każda próba takiej rozmowy go zdenerwuje. – Nie. Cieszę się. moja kolej – burczy. Kręcę głową. że tobie przysługuje immunitet dyplomatyczny tylko dlatego. – Wolałabyś. Policzki robią mi się czerwone.. jestem zadowolona – bąkam. jakby spadł mu z serca wielki kamień. Ta myśl wydaje mi się nowa. Dziękuję. że tu jestem.566 – Na razie. – Ja też się cieszę. kiedy ja go zasypuję pytaniami. a wygląda na to. jakby poczuł ulgę. co czujesz. O nie. pomimo twojego przesłuchania. żeby było inaczej? – Wyraz twarzy ma znowu beznamiętny. Chcę wiedzieć. żeby cię zobaczyć? Nie kupuję tego. panno Steele. – Mówiłam ci. Być może tak się właśnie czuje. sądzisz. – Obdarza mnie szczerym uśmiechem. że zadałeś sobie tyle trudu – mówię słabo. – Zamierzałam to zrobić. nie znoszę być w centrum uwagi. Och. Więc skoro mnie można brać w krzyżowy ogień pytań.. że przeleciałem taki kawał. Ale teraz ty jesteś tutaj. – Cała przyjemność po mojej stronie. Bierze głęboki oddech i wyraźnie się odpręża. gdy się nachyla. – Nie odniosłaś się do mojego mejla. żeby mnie pocałować.

że nie dasz rady. Christian nieruchomieje i odsuwa się. nie mam okropnego dzieciństwa. a potem może być więcej. Pora na prawdę albo wyzwanie – moja podświadomość i wewnętrzna bogini patrzą na siebie nerwowo. Więcej? I znowu to słowo. A co tam. – Nie. – Też sądzę. – Nie jesteś zbyt dobrą uległą – stwierdza. Woda jest jeszcze ciepła. odpowiedzi na co? Nie mam sekretnej przeszłości. niech będzie prawda. Christian unosi mi brodę i patrzy na mnie z rozbawieniem. – Co chcesz wiedzieć? – Cóż. Najpierw chcę poznać odpowiedzi. Cały weekend być kimś. – Śmiejesz się ze mnie? – Tak. – Na dłuższą metę chyba nie dam rady. kim nie jestem. w łazience unosi się para. czego jeszcze nie wie? Wzdycham zrezygnowana. na początek jak się zapatrujesz na nasz potencjalny układ? Mrugam.. . I Christian chce odpowiedzi. Co mógłby chcieć wiedzieć na mój temat. ale dobrodusznie. Część mnie czuje się nieco urażona.567 natychmiastowa. – Nachyla się i daje buziaka.. – Oblewam się rumieńcem i wbijam wzrok w dłonie. W jego oczach tańczą wesołe iskierki.

badając moją reakcję. – Aż tak było źle.. Ale w tym samym czasie czuję rozkoszne zaciskanie mięśni podbrzusza. Parska. O w mordę. że czułem to samo. że się o mnie troszczy. podniecająco.. Nie .. co się działo? – Chyba tak. Odczuwanie przyjemności. On miał wtedy piętnaście lat. nie. nim poukłada ci się to w głowie. A za drugim razem. – Może nie mam dobrego nauczyciela. – Zawsze możesz użyć hasła bezpieczeństwa. że chodzi raczej o to. kiedy się nie powinno jej czuć. a potem wybucham śmiechem – a on się przyłącza. Anastasio. To jego sposób okazywania. Christian w kółko mi powtarzał. Cóż. – Może. Być może jedyny sposób – zdaję sobie z tego sprawę.. Niewykluczone. kiedy pierwszy raz dałem ci klapsy? Mrugam. było dobrze. bardziej Przełykam ślinę. – To raczej wyobrażenie na temat tego. Jezu. co siedzi w mojej głowie. Musi minąć trochę czasu.568 Najpierw wpatruję się w niego zaszokowana. Było aż tak źle? Pamiętam. Wpatruje się we mnie. – Pamiętam. ale w sumie nie aż tak bardzo. że powinienem być surowy. – Przechyla głowę i uśmiecha się przebiegle. Bolało. – Nie – mówię cicho. że czułam się skonsternowana swoją reakcją.

która w okresie kształtowania osobowości została zaniedbana. a tobie gwarantują bezpieczeństwo. – Rozumiem. Patrzy na mnie. – Czy ty mnie właśnie ochlapałaś? – Tak. – Nie to miałam na myśli! – Z irytacją chlapię go wodą. które mnie pozwalają sprawować kontrolę. Ale jak na razie dobrze ci idzie. – Dlaczego musisz mieć nade mną kontrolę? – Bo to zaspokaja we mnie potrzebę. – Jasny gwint. unosząc brew. może jakoś to będzie. – Och. panno Steele. po czym marszczy brwi. to spojrzenie. W jednej chwili mówisz „Nie sprzeciwiaj mi się”. człowieku. – Chwyta i sadza mnie sobie . A jeśli tylko będziesz postępować zgodnie z zasadami. pewnie tak.. Przez chwilę patrzy na mnie. że lubisz. I bądź tu. – Jeszcze jedna sprawa. – Więc to forma terapii? – Nie postrzegałem tak tego. gdy to robię. ale owszem. a w drugiej.569 zapominaj o tym. To akurat potrafię zrozumieć. – Lubię cię skrępowaną – uśmiecha się znacząco. – Ale za jaką cenę? Czuję się skrępowana.. mądry.

zamykam oczy i rozkoszuję się tym doznaniem. To właśnie lubi. Jesteśmy mokrzy. Otwieram oczy. Wygląda tak. powoli unoszę się i opuszczam. . Obejmując w posiadanie moje usta. Zaczyna poruszać biodrami i łapię głośno powietrze. – Gotowa? – pyta bez tchu. oddech przyspieszony. – Proszę. opierając czoło o jego czoło... powoli. pochylając się ku niemu. usta ma rozchylone. że teraz siedzę na nim okrakiem. czując pod sobą wzwód. Christian wydaje jęk i poprawia mnie tak. obserwując przy tym moją twarz. Przechylając mi głowę. Zaciskając dłonie na krawędzi wanny.. by go widzieć. jaki jest mi znany. Oczy ma błyszczące i pełne pożądania. niesamowicie powoli. podniecająco. Pochylam głowę i go całuję. – Chyba wystarczy już tej rozmowy. język między zębami. Zamyka oczy. Mocno. – Nie dotykaj mnie – prosi i puszcza moje nadgarstki. – Tak – odpowiadam. Obserwuje mnie. rozlewając wodę na podłogę. Jęczę. wypełniając mnie. Bierze w dłonie moją twarz i mnie całuje. Wszystko się we mnie zapala.570 na kolanach. Odsuwa się i patrzy na mnie. ale on łapie za moje nadgarstki i przytrzymuje mi ręce za plecami.. w jedyny sposób.... W tym właśnie jest dobry.. – Zamierzam cię teraz przelecieć – szepcze i unosi mnie tak. Opuszczam ręce i chwytam się krawędzi wanny. sprawując nade mną kontrolę. śliscy i nasze ciała ocierają się o siebie. zamiast nich łapiąc mnie za biodra. a on opuszcza mnie na siebie. Jęczę mu do ust. że wiszę nad nim. dłonie wędrują do jego włosów i oddaję mu pocałunki mówiące: ja ciebie też pragnę. puść mi ręce – szepczę. tym rozciągającym mnie wypełnieniem.

inwokacja. co dzieje się we mnie. – Nie.. zaczynam rozpoznawać to rozkoszne napinanie się mięśni. że się o mnie troszczy. troszczy się.. I dochodzę.. Nie czuję zmęczenia. Szaleńcza i docierająca do głębi mego serca. Pociągam go za włosy. Jęczę mu w usta. Jesteśmy mokrym połączeniem ust. znowu przesłaniają wszystko inne. szare oczy w niebieskie. Moje doznania. kurczowo trzyma za biodra. To wolno mi robić. Ja też. które pochłania mnie całą. oddając pocałunki.. poruszająca Leżymy na olbrzymim łożu. gdy doznaje spełnienia. Jesteśmy nadzy. Nie dotykamy się. maleńka – dyszy. że przebył taką drogę. a przez moje ciało przetacza się orgazm. – Ana! – woła. naśladując to. wiruje wokół nas. patrząc na siebie. jaki mam na niego wpływ.. języków. Tak . odchylając mu głowę i pogłębiając pocałunek.. to.. włosów i poruszających się bioder. Jest mój. – Chce ci się spać? – pyta z troską Christian. On to lubi. twarzą w twarz. przyspieszanie. Kocham za to.... Jestem blisko. Oboje trzymamy przed sobą poduszki. ciasno obejmuje. szybciej. a ja jestem jego. Kocham tego mężczyznę.571 Z wahaniem unoszę ręce i wplatam palce w jego włosy. gwałtowne. gdy nasze ruchy stają się coraz bardziej gorączkowe. On zaczyna unosić mnie szybciej. I nagle Christian przyciąga mnie do siebie. – Jestem pełna energii. i w ogóle się tym nie przejmuję. – Właśnie tak.. żeby się ze mną spotkać. w coraz szybszym tempie... pełne namiętności apogeum. To takie nieoczekiwane.. I poruszamy się razem. ujeżdżając go – szybciej. Jedynie patrzymy i podziwiamy. rozlewa się wszędzie. nie przerywając pocałunku... takie wzbogacające... A woda. Kocham jego pożądanie. Kocham za to.

poruszająca muzyka. że piętnaście. – A najważniejsze to pani. – Siedemnastym? – Liczba kobiet. – Dzisiaj Fortepian.572 dobrze było porozmawiać. – A konkretnie? – Jaki jest twój ulubiony film? Uśmiecha się szeroko. – Na co masz ochotę? – pyta. I chcę więcej. – Niezupełnie. Jego uśmiech jest zaraźliwy. którą z pewnością potrafisz zagrać? Tyle osiągnięć. Uśmiecha się. – Mówiłeś. – O czym? – O tobie. – Oczywiście. uprawiałeś seks. – Moja konsternacja jest oczywista. – Więc jestem numerem siedemnastym. że o to . Kąciki jego ust unoszą się. Sądziłem. eee. Taka smutna. Głuptas ze mnie. panno Steele.. z którymi. panie Grey. – To liczba kobiet w moim pokoju zabaw.. – Na rozmowę.

tysiącach? – Moje oczy stają się coraz większe. nadal się uśmiechając. Przechyla się i całuje mnie w czubek nosa. Gotowa? setkach. Śmieszna jesteś. dziesiątkach. – Dziesiątkach. – Nie mogę. – Kuźwa.. Czemu tak go to bawi? I dlaczego ja też się uśmiecham jak idiotka? – Nie potrafię ci podać konkretnej liczby. ha? – Chyba jedno i drugie. Nie jestem w stanie utrzymać powagi. – Och. jest ich więcej. – O jakich liczbach mówimy. Nie pytałaś. – Powiem ci coś. – Przywłaszcza sobie moje słowa. – Przestań się tak szczerzyć – ganię go lekko.. co cię zaszokuje. na litość boską. Ile? – Waniliowy? – Nie. Anastasio.573 ci chodzi.. . Nie robiłem nacięć na kolumience przy łóżku ani nic z tych rzeczy. – Kręci głową. – Wszystkie uległe? – Tak. Ty jesteś moim jedynym waniliowym podbojem.. z iloma kobietami uprawiałem seks. – Śmieszna niemądra czy śmieszna ha. – Cholernie to bezczelne z twojej strony.

– Mrugam powiekami. – Wszystkie uległe przechodzą szkolenie. – I masz rację. – To cię zaszokowało? – Tak. – To żaden powód do dumy – burczę wyniośle. – Włożyłaś moją bieliznę. I zła. co ja umiem – mówi.. drugi skok jest jeszcze lepszy. że potrafię cię zaszokować jedynie . Słucham? – Och. że ja nie jestem w stanie zaszokować ciebie. gdzie można zdobywać doświadczenie. Moja wewnętrzna bogini wykonuje mistrzowski skok o tyczce. – Wygląda na to. płaciłem za seks. Jezu. W Seattle i okolicach są miejsca.574 Kiwam głową. w sektorze bieliźnianym. Nauczyć się tego. jestem mocno zaszokowana. – To cię zaszokowało? – Owszem. Anastasio.. nadal z niemądrym uśmiechem na twarzy. – Aha. – Nie włożyłaś majtek na kolację u moich rodziców.

minę miałeś godną Oscara – chichoczę. jaki dane mi było przeżyć. liczę na to. – Co takiego? . – Mówisz do mnie po imieniu. że mi się to podoba. Wejdę znowu do Czerwonego Pokoju Bólu. – Och. – To cię szokuje? – Szokuje mnie fakt. W ten weekend? – Okej – zgadzam się nieśmiało. że jeszcze ci na to pozwolę.575 – Powiedziałaś mi. – To cię zaszokowało? – Aha. – Christian. Uśmiecham się od ucha do ucha. To największy szok. – Pozwoliłaś mi pieścić cię szpicrutą. – Tak. – Cóż. – Chcę jutro coś zrobić. Uśmiecha się. – W jego oczach błyszczy ekscytacja. – Okej? – Tak. możliwe. że jesteś dziewicą. panno Steele.

Dla ciebie. – Nudzę panią. A pomimo tego wszystkiego.576 – To niespodzianka. panno Steele? – pyta sardonicznie. gdy zamykam oczy. po czym gasi światło. – W żadnym razie. uważam. Unoszę brew i jednocześnie tłumię ziewnięcie. – Głos ma niski i miękki. – Śpij – nakazuje. zmęczona i zaspokojona. . co Christian mi powiedział i co przemilczał. Przechyla się i delikatnie całuje mnie w usta. chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak szczęśliwa. I w tej spokojnej chwili. że znajduję się w samym oku cyklonu.

nie spuszczając ze mnie wzroku. Ciągnę i ciągnę.577 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY Christian stoi w metalowej klatce. – No już. – Jedz – szepcze. Otwieram usta i biorę kęs. puść mnie! Chcę krzyczeć.. ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. Próbuję do niego podejść. Anastasio. klatka znika. jedz – mówi. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę. a oczy ma pociemniałe. ale jestem skrępowana. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej. . – Wypowiada moje imię. Wyciągam rękę. wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej. Puszczaj! – Chodź. aż wreszcie truskawka dotyka mych ust. Nie. – Anastasia. Z gracją podchodzi do prętów.. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech. a mnie już nic nie trzyma. przeciągając zmysłowo każdą sylabę. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. uśmiechając się ślicznie. mała. żeby go dotknąć. Wpatruje się we mnie. Trzyma miseczkę z truskawkami. – Jedz. coś trzyma mnie za nadgarstek.

a ja przed oczami mam nadal to. – Obudź się.578 Nie.. całując moje policzki. O cholera. a ktoś muska moje ucho. usta. – Głos ma cichy. – Chcę gonić razem z tobą świt – mówi. . Chcę wrócić do jego klatki piersiowej. Mrużę oczy i widzę. moja śliczna – mruczy. – Obudź się. Proszę. co mi się śniło. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy. a on się uśmiecha. a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel. Otwieram oczy. Leżę w łóżku. Rozbawiony. Czy on chce seksu? Teraz? – Pora wstać. – Och. Ubrany! Na czarno. Lampka włączona. że masz ochotę na seks – burczę. jest jeszcze ciemno. że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. a przynajmniej tak mi się wydaje. Wydaję jęk. – Nie. maleńka – szepcze. Włączę zaraz lampkę. To Christian. Jezu. wrócić do snu. czubek nosa. powieki. mała. Chcę cię dotknąć. – Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza. – Myślałam. nie – jęczę. – Dzień dobry. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. Nie..

– Dr Flynn miałby teraz używanie. Wychodzimy.. – A co ci się śniło? – pyta cierpliwie. zawsze mam na niego ochotę. żeby mi zrobić miejsce. później go weźmiemy. – Oczywiście. – Nie jest późno. lecz wcześnie. Christian wstaje. że ty również – mówi sucho. że trzecia. – Co robiłem tym razem? – Próbowałeś karmić mnie truskawkami. odsłaniając moje ciało.. ubieraj się. On nadal wydaje się rozbawiony. Seks przełożymy na inny raz. – Mam wrażenie. – Miałam taki przyjemny sen – marudzę. . No już. Dobrze wiedzieć. – Która godzina? – Piąta trzydzieści. Wstawaj. że tak.579 – Anastasio. dzięki Bogu. Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu. tyle że nie o takiej później porze. – Ty. My! Siadam i pościel opada. Nie trać czasu na prysznic. Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. – Rumienię się.

zrobię ci trochę miejsca. a on uśmiecha się do mnie szeroko. – Jeśli pójdziesz pod prysznic. Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. Dałem ci spać najdłużej. co się wtedy stanie. a oboje wiemy. Kręcę głową. Jak mały chłopiec. Co tam dr Flynn.580 – Nie mamy dużo czasu. – Skoro już wstałaś. cóż za szczodrość. BlackBerry. bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. wstawaj. nie mogący się czegoś doczekać. . No już. Zakładam je. – Co będziemy robić? – To niespodzianka. nawet Freud miałby używanie. ale od Ralpha Laurena. Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. i to nie byle jakie. – Okej. Chodź. będę chciał do ciebie dołączyć. Mówiłem ci. – Nie mogę wziąć prysznica? Wzdycha. Z kolei ona przywołuje mój sen. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki. Uśmiecham się. Jest podekscytowany. czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. jak się dało. Marszczę brwi. a potem pewnie by umarł. gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. Hmm. w której jest już samochód. próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego. Mac.

a ja idę do łazienki. mój sen. Jasny gwint. Około siódmej trzydzieści. o tej porze. – Jedz – mówi. przy którym je śniadanie. uczesana. Muszę siku. – Anastasio. – Nie pogrywaj ze mną. – Mam ochotę przewrócić oczami. Mocno się muszę koncentrować. ubrana w dżinsy.581 Christian przechodzi do części dziennej. czysta. Siedem minut później wchodzę do salonu. kiedy mój żołądek się obudzi. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem. – Ależ śmiało. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu. – Zjem później. Jak mam to rozegrać? – Napiję się herbaty. moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo. Hmm. wprawnym języku. no i chcę się szybko podmyć.. . Anastasio – rzuca ostrzegawczo. Wpatruję się w niego.. okej? – Okej.. a ja uśmiecham się słodko. myśląc o jego języku na podniebieniu. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. Podnoszę oczy na sufit. Śniadanie! Jezu. zrób to. że się nie wykrzywić..

– Wiesz. jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną? Gdy wychodzimy. – Prowokacyjna jak zawsze. Unoszę brew. kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym. – Zasznurowuję usta. on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. Siadam naprzeciwko niego. – Uśmiecha się. a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju. panno Steele. którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. nachyla i daje szybkiego buziaka. – Zaufaj mi. Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę. Christian otwiera buzię.582 – Cóż. Patrzę na niego z konsternacją. Zauważam. – Wzruszam nonszalancko ramionami. „Widzisz. Christian rzuca mi bluzę. abyś się zgrzał. że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. Jest taki kochany. upajając się jego pięknem. kiepsko mu to wychodzi. – Przyda ci się. pełnym zadowolenia uśmiechem. – Z drugiej strony nie chciałabym. Z teatralnym ukłonem otwiera . W jego oczach czai się wesołość. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. Pij herbatę. klimat jest tu wystarczająco gorący.

– Zbyt smutna? Chcesz posłuchać innej muzyki? Mam to na iPodzie. – Cóż. – Co to? – pytam. – Nieszczęsna kurtyzana. – Dokąd jedziemy? – Zobaczysz. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. – Ach.583 mi drzwi i wsiadam do środka. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm. – Traviata? Już to słyszałam. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. – Śmieje mu się buzia. Czytałam. śliczny. – Tak też pomyślałem. gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec. gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. Opery Verdiego. Ależ mu humor dopisuje. Co to znaczy? Christian patrzy na mnie z ukosa. Programuje nawigację. – Christian znowu uśmiecha się w ten swój tajemniczy sposób. dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”.. a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa. – Utwór z Traviaty. smutna historia – bąkam.. O rany. .

czekając na złoty medal. Z głośników dudni klubowy bit i Christian przycisza. Nigdy bym się nie domyśliła. wiem. – Toxic. Kto to zrobił? A ja muszę teraz słuchać jęczącej Britney. że rzuca mi tym samym wyzwanie. – Ty wybierasz. Kto? Kto? Wyglądam przez szybę i ściska mnie w żołądku. że może być fanem Britney. Kto. Zwycięstwo! – To nie ja umieściłem tę piosenkę na iPodzie – mówi lekko i dodaje gazu. Może jest jeszcze za wcześnie na zmysłową Britney. co robi. Stuka palcem w ekran na konsoli między nami i pojawia się lista utworów. Co takiego? Już on doskonale wie. Przewijam ekran dotykowy i znajduję idealną piosenkę.584 Nigdzie nie widzę iPoda. o co ci chodzi – odpowiadam z miną Jeszcze bardziej ścisza muzykę. to powinno być interesujące.. – Nie niewiniątka. kto? Piosenka się kończy i iPod losowo wybiera smutnego Damiena Rice’a. – Usta wyginają mu się w uśmiechu i wiem. Wciskam „play”.. a mnie wciska w fotel. Jak on to robi? – Leila? . co? – Christian uśmiecha się szeroko. Ściszył muzykę. Kto? – Leila – odpowiada na moje niewypowiedziane na głos pytanie. drań jeden. Moja wewnętrzna bogini stoi na podium. a ja gratuluję sobie w duchu. iPod Christiana Greya.

Za wcześnie na tego typu rozmowę.. – Co się z nią stało? – Rozstaliśmy się. – A ty nie? – pytam. On chce więcej. głęboki. A więc nie jestem w tym odosobniona. nim uruchamiam filtr kontrolujący to. – Głos ma niski. – Tak. czy chcę to wiedzieć? Kręci głową. On także chce więcej! Moja wewnętrzna bogini zeskakuje z podium i robi gwiazdy. – Co się stało z pozostałą czternastką? – pytam. co wydobywa się z moich ust.. A to nie ja tego pragnę. a ja siedzę oszołomiona. kończąc zdanie znowu tym słowem. – Jedna z piętnastki? – pytam. – Chciała więcej. Damien zawodzi w tle. – Nigdy nie chciałem więcej. Cholera. Była. wręcz radosny. .. Ale Christian wydaje się zrelaksowany. była uległa? Była. a co więcej – jest rozmowny. – Dlaczego? Jezu. Łapię głośno powietrze. to ona wrzuciła tu tę piosenkę. dopóki nie poznałem ciebie.585 – Moja była..

586 – Chcesz całą listę? Rozwiedziona, ścięta, zmarła? – Nie jesteś Henrykiem VIII. – Okej, nie licząc Eleny, tylko z czterema kobietami byłem w długotrwałych związkach. – Eleny? – Dla ciebie pani Robinson. – I znowu uśmiecha się tajemniczo. Elena! Ta wiedźma Oczami wyobraźni widzę wampa z kruczoczarnymi i wiem, że jest piękna. Nie o tym myśleć. ma imię, które w dodatku obco brzmi. od razu oszałamiającego, bladolicego włosami, ciemnoczerwonymi ustami wolno mi o tym myśleć. Nie wolno mi

– Co się stało z tamtą czwórką? – pytam, żeby zająć myśli czymś innym. – Cóż za głód wiedzy, panno Steele – beszta mnie żartobliwie. – Czyżby, Panie Kiedy-Masz-Okres? – Anastasio, muszę wiedzieć takie rzeczy. – Ach tak? – Tak. – Po co? – Bo nie chcę, żebyś zaszła w ciążę.

587 – Ja też nie chcę! No, a przynajmniej nie w najbliższych latach. Christian mruga zaskoczony, po czym wyraźnie się odpręża. Okej. Christian nie chce dzieci. Teraz czy nigdy? Nie mogę się otrząsnąć po tym jego nagłym, bezprecedensowym przypływie szczerości. Może to ta wczesna pora? Tutejsza woda? Tutejsze powietrze? Co jeszcze chcę wiedzieć? Carpe diem. – No więc co z tą czwórką? – pytam. – Jedna poznała kogoś innego. Pozostała trójka chciała więcej. Wtedy coś takiego nie wchodziło w grę. – A inne? – nie daję za wygraną. Kręci głową. – Po prostu nie wyszło. Ależ mam informacji do przetworzenia. Zerkam w boczne lusterko i zauważam, że na niebie za samochodem akwamarynowe niebo zaczyna różowieć. Goni nas świt. – Dokąd jedziemy? – pytam skonsternowana, przyglądając się autostradzie 95. Wiem tylko tyle, że w kierunku południowym. – Na lotnisko. – Nie wracamy do Seattle, prawda? – pytam z niepokojem. Nie pożegnałam się z mamą. Jezu, spodziewa się nas dzisiaj na kolacji. Śmieje się. – Nie, Anastasio. Będziemy się oddawać mojej drugiej

588 ulubionej rozrywce. – Drugiej? – Marszczę brwi. – Aha. Rankiem ci mówiłem, jaka jest pierwsza. Zerkam na jego idealny profil, wytężając pamięć. – Rozkoszowanie się tobą, panno Steele. Jest to na szczycie mojej listy. Och. – Cóż, na mojej liście perwersyjnych priorytetów także zajmuje to wysoką pozycję – mamroczę, rumieniąc się. – Miło mi to słyszeć – stwierdza sucho. – No więc lotnisko? Uśmiecha się szeroko. – Szybowanie. Coś mi to mówi. Już o tym wspominał. – Będziemy gonić świt, Anastasio. Odwraca się i obdarza mnie radosnym uśmiechem, gdy tymczasem nawigacja każe mu skręcić w prawo. Wygląda to na jakiś kompleks przemysłowy. Christian zatrzymuje się przed dużym białym budynkiem, nad którym wisi szyld z napisem: KLUB SZYBOWCOWY BRUNSWICK. Szybowiec! Polecimy szybowcem!

589 Gasi silnik. – Masz ochotę? – pyta. – Ty za sterami? – Tak. – No to pewnie! – Nie waham się. On się uśmiecha, przechyla i całuje mnie w usta. – Kolejny pierwszy raz, panno Steele – mówi, wysiadając z samochodu. Pierwszy raz? To znaczy? Pierwszy raz za sterami szybowca... cholera! Nie, mówił, że już to robił. Odprężam się. Obchodzi samochód i otwiera mi drzwi. Niebo przybrało subtelny odcień opalu, połyskując lekko nad nielicznymi małymi chmurami. Zaraz będzie świtać. Christian bierze mnie za rękę i prowadzi na tył budynku, gdzie na asfalcie stoi kilka samolotów. Obok nich czeka mężczyzna z ogoloną głową i błyskiem szaleństwa w oku oraz Taylor. Taylor! Czy Christian nigdzie się bez niego nie rusza? Uśmiecham się do niego na powitanie, na co odpowiada grzecznym uśmiechem. – Panie Grey, to pański pilot, pan Mark Benson – mówi Taylor. Christian i Benson wymieniają uścisk dłoni i wdają się w rozmowę pełną szczegółów technicznych dotyczących prędkości wiatru, kierunku i tym podobnych. – Witaj, Taylor – bąkam nieśmiało.

590 – Panno Steele. – Marszczę brwi. – Ana – poprawia się. – Przez ostatnie dni nie można z nim było wytrzymać. Dobrze, że tu przylecieliśmy – mówi konspiracyjnie. Och, a to ciekawe. Dlaczego? Chyba nie z mojego powodu! Czwartek pełen rewelacji! To pewnie woda w Savannah sprawia, że ci faceci się trochę rozluźnili. – Anastasio – mówi do mnie Christian. – Podejdź. – Wyciąga rękę. – Do zobaczenia później. – Uśmiecham się do Taylora, który mi salutuje i oddala się na parking. – Panie Benson, to moja dziewczyna, Anastasia Steele. – Bardzo mi miło – mamroczę, gdy wymieniamy uścisk dłoni. Benson uśmiecha się do mnie promiennie. – Mnie również – mówi. Po akcencie słychać, że to Brytyjczyk. Gdy znowu wsuwam dłoń w rękę Christiana, żołądek coraz bardziej mi się ściska z ekscytacji. O rany... szybowanie! Idziemy za Markiem Bensonem w stronę pasa startowego. On i Christian dalej prowadzą rozmowę. Wyłapuję ogólny sens. Będziemy lecieć Blanikiem L-23, który podobno jest lepszy niż L-13, choć to pozostaje kwestią otwartą. Benson będzie leciał Piperem Pawnee. Wynosi w górę szybowce już od pięciu lat. Mnie to nic nie mówi, ale przyjemnie się patrzy na Christiana, ożywionego, wyraźnie w swoim żywiole. Szybowiec jest długi, smukły, biały w pomarańczowe pasy.

591 Ma mały kokpit z dwoma miejscami, jednym za drugim. Długim białym kablem połączony jest z małym, zwykłym jednosilnikowcem. Benson otwiera przezroczystą kopułę z pleksiglasu, żebyśmy weszli do kokpitu. – Najpierw musimy przypiąć pani spadochron. Spadochron! – Ja to zrobię – wtrąca Christian i bierze od niego uprząż. – Pójdę po balast – mówi Benson i udaje się do samolotu. – Lubisz mnie przypinać do różnych ustrojstw – zauważam cierpko. – Panno Steele, nawet pani nie wie, jak bardzo. Przełóż przez to nogi. Tak robię, wspierając się na ramieniu Christiana. On się lekko spina, ale nic nie mówi. Następnie podciąga spadochron, a ja przekładam ręce przez szelki. Sprawnie wszystko zapina i reguluje długość szelek. – Proszę bardzo – mówi spokojnie, ale oczy mu błyszczą. – Masz przy sobie gumkę do włosów? Kiwam głową. – Mam je związać? – Tak. Szybko spełniam jego polecenie. – No to wchodź do środka. – Ależ on apodyktyczny.

592 – Siadaj z przodu. Pilot siedzi z tyłu. – Ale przecież będziesz mało widział. – Wystarczająco – uśmiecha się. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go takiego radosnego – apodyktycznego, ale radosnego. Wchodzę do kabiny i siadam na skórzanym fotelu. Jest zaskakująco wygodny. Christian nachyla się i zapina mi pasy. – Hmm, dwa razy jednego ranka, szczęściarz ze mnie – szepcze i daje mi szybkiego buziaka. – To nie potrwa długo, dwadzieścia, najwyżej trzydzieści minut. Prądy termiczne o tej porze nie są najlepsze, ale widoki bywają zachwycające. Mam nadzieję, że nie jesteś zdenerwowana. – Podekscytowana – uśmiecham się promiennie. Skąd ten absurdalny uśmiech? Prawdę mówiąc, trochę jestem przerażona. Moja wewnętrzna bogini skryła się pod kocem za sofą. – To dobrze. – Odpowiada mi równie szerokim uśmiechem, głaszcze mnie po policzku, a potem znika mi z pola widzenia. Słyszę i czuję jego ruchy, gdy zajmuje miejsce za mną. Przypiął mnie oczywiście tak ciasno, że nie jestem się w stanie obrócić, aby na niego spojrzeć. Typowe! Przed sobą widzę panel z licznikami, dźwigniami i dużym drążkiem. Niczego nie dotykam. Pojawia się Mark Benson. Z wesołym uśmiechem sprawdza moje pasy, a potem nachyla się i coś majstruje przy podłodze kokpitu. Chyba to ten balast, o którym wspominał. – Okej, zabezpieczenie w porządku. Pierwszy raz? – pyta

593 mnie. – Tak. – Będzie pani zachwycona. – Dziękuję, panie Benson. – Proszę mi mówić Mark. – Odwraca się do Christiana. – Okej? – Aha. Ruszajmy. Tak się cieszę, że niczego nie jadłam. Jestem niesamowicie przejęta i nie sądzę, by mój żołądek wytrzymał połączenie jedzenia, ekscytacji i wzlecenia w powietrze. Po raz kolejny oddaję się w sprawne ręce tego pięknego mężczyzny. Mark zamyka pokrywę kokpitu, udaje się do sąsiedniego samolotu i wsiada do niego. Słyszę silnik jednosilnikowca i żołądek podchodzi mi do gardła. Jezu... to się dzieje naprawdę. Mark jedzie powoli pasem startowym, kabel coraz bardziej się napręża, aż nagle czuję szarpnięcie. Ruszamy. Słyszę jakieś głosy w radiu. To chyba Mark rozmawiający z wieżą – ale nie rozumiem, co mówi. Gdy piper nabiera prędkości, my razem z nim. Podskakujemy na asfalcie, a jednosilnikowiec nadal jest na ziemi. Jezu, czy my się w końcu podniesiemy? I nagle żołądek znika mi z gardła i opada gwałtownie aż na podłogę – znajdujemy się w powietrzu. – No i lecimy, mała! – woła z tyłu Christian. Poza jego głosem słyszę jedynie świst wiatru i cichy szum silnika pipera. Trzymam się oburącz krawędzi fotela, tak mocno, że aż mi pobielały kostki. Kierujemy się na zachód, zostawiając wschodzące słońce za plecami. Nabieramy wysokości, przelatując nad polami, lasami, domami i autostradą 95.

594 O rany. To niesamowite, nad nami już tylko niebo. Światło jest wprost niezwykłe, rozproszone i ciepłe, i przypomina mi się, jak José opowiadał o „magicznej godzinie”, porze dnia uwielbianej przez fotografów... tuż po świcie. Przypomina mi się także wystawa José. Hmm. Muszę powiedzieć Christianowi. Ciekawe, jak zareaguje. Ale nie będę martwić się tym teraz, wolę cieszyć się lotem. Uszy mi się zatykają, gdy wznosimy się coraz wyżej, a ziemia coraz bardziej się od nas oddala. Jest tak spokojnie. Doskonale rozumiem, dlaczego on tak bardzo lubi przebywać w powietrzu. Z dala od BlackBerry i presji swej pracy. Radio wydaje z siebie kilka trzasków, a potem Mark Benson informuje, że znajdujemy się na wysokości dziewięciuset kilometrów. O kurczę, wysoko. Zerkam w dół – już wcale nie jest tak łatwo cokolwiek rozróżnić. – Wyczepiaj – mówi do radia Christian i nagle piper znika. I nie czuć już ciągnięcia. A my unosimy się nad Georgią. O kuźwa, to niesamowite! Szybowiec nurkuje, obraca się i teraz lecimy w stronę słońca. Ikar. Właśnie tak. Lecę blisko słońca, ale on jest ze mną, on mnie prowadzi. Łapię głośno powietrze, gdy dociera to do mnie. Opadamy po spirali, podziwiając widoki iście spektakularne. – Trzymaj się mocno! – woła Christian i ponownie dajemy nura, tyle że tym razem chwilę później jestem do góry nogami, patrząc na ziemię przez pokrywę kokpitu. Wydaję głośny pisk, automatycznie wyciągam ręce i opieram je o pleksiglas, żeby tylko nie spaść. Słyszę, jak się śmieje. Drań! Ale jego wesołość jest zaraźliwa i po chwili, kiedy on naprostowuje szybowiec, ja też się śmieję.

595 – Dobrze, że nie jadłam śniadania! – wołam do niego. – Owszem, dobrze, bo zamierzam to powtórzyć. I chwilę później znowu lecimy głowami w dół. Tym razem, ponieważ jestem przygotowana, trzymam się pasów i chichoczę jak głupia. Po raz kolejny wyrównuje lot. – Pięknie, co? – woła. – Tak! Lecimy, przecinając majestatycznie powietrze, słuchając wiatru i ciszy, pławiąc się w świetle wczesnego poranka. Czego można życzyć sobie więcej? – Widzisz ten joystick przed sobą? – woła ponownie. Patrzę na drążek, który sterczy pomiędzy moimi nogami. O nie, o co mu teraz chodzi? – Złap go. Cholera. Każe mi sterować. Nie! – Śmiało, Anastasio, złap go – ponagla mnie. Nieufnie zaciskam na nim dłoń. – Trzymaj mocno... Widzisz ten środkowy wskaźnik? Igła ma być na środku. Serce podchodzi mi do gardła. O kuźwa, pilotuję szybowiec... Szybuję...

596 – Grzeczna dziewczynka. – W głosie Christiana słychać zadowolenie. – Jestem zdumiona, że pozwalasz mi przejąć kontrolę – wołam. – Byłabyś zdumiona, gdybyś wiedziała, na co ci jeszcze pozwolę, panno Steele. A teraz joystick wraca do mnie. Czuję, jak drążek się nagle rusza i puszczam go, a my opadamy spiralnie i znowu zatykają mi się uszy. Ziemia jest coraz bliżej, aż mam wrażenie, że zaraz w nią uderzymy. Jezu, boję się. – BMA, tu BG N Papa Three Alpha, zejście z wiatrem w lewo, pas siódmy trawa, BMA. – Christian stanowczy jak zawsze. Wieża coś odpowiada, ale nie rozumiem co. Kołujemy, opadając powoli ku ziemi. Widzę już lotnisko, prowizoryczne pasy do lądowania i autostradę 95. – Trzymaj się, mała. Może trochę trząść. Jeszcze jedno koło i opadamy niżej, aż nagle z głuchym odgłosem lądujemy i jedziemy szybko po trawie. O cholera. Moje zęby uderzają o siebie, gdy podskakujemy na trawie, aż w końcu się zatrzymujemy. Szybowiec chwilę się chwieje na boki, a potem przechyla na prawo. Biorę głęboki oddech, gdy tymczasem Christian przechyla się i otwiera luk. Wychodzi z kokpitu i się przeciąga. – I jak było? – pyta, a oczy błyszczą mu srebrzystą szarością. Schyla się, żeby mnie odpiąć. – Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu. – Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie. – Znacznie więcej.

597 Uśmiecha się szeroko. – Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu. Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar... Jasny gwint – jego wzwód... jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach. – Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie. Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu. – A szybowiec? – Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo. Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego. – Chodź – uśmiecha się. Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem

598 do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie. Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak... pigułka. – Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce. – Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą. – Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw. – Fajnie, dziewczynę. że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją

– A nie jesteś nią? – Unosi brew. – A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej. – Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej. O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech. – Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele. – Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes. – IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał...? Christian Grey w IHOP.

ale w lokalu nie ma wielu klientów. następnie przeczesuje palcami niesforne włosy.599 Jest już ósma trzydzieści. – . głosem niskim i ochrypłym.. – Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię. jak ja mam ochotę to zrobić. odpowiadając na jego wezwanie.. Pachnie tu słodkim ciastem. Bierze głośny wdech. – Nie przygryzaj wargi – nakazuje. O rany. staje się bardziej mroczna.. Och. czego ja chcę – mówi Christian bez tchu.. Jego twarz się zmienia.. smażeniną i środkiem dezynfekującym. – Nie tutaj. O cholera. Christian prowadzi mnie do boksu. że jestem głodna jak wilk. – Tato zabierał nas do IHOP. że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. nie teraz. Podnoszę na niego wzrok. – Ja chcę tego samego – szepczę. Hmm. To była nasza tajemnica. Uświadamiam sobie. uśmiechając się szelmowsko.. – Wiem. gdy siadamy. – Tutaj? – pyta sugestywnie. unosząc brew. Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. umiarkowanie przyjemny zapach. Patrzy na mnie tak. kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. Krew śpiewa mi w żyłach. zębami przygryzając czubek języka. seks w IHOP. – Uśmiecha się do mnie wesoło.

byle nie na nas. co i ty – odpowiadam cicho. eee. aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię... moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. A więc wchodzę do gry? Leandra patrzy to na mnie. Oboje zwracamy na nią spojrzenie. modląc się o to. – Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu? – Nie. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. chcę tego. nie kuś mnie. – Skoro nie mogę cię tu posiąść.. patrząc wszędzie. – Cześć. nie spuszczając ze mnie wzroku. czy to wszystko? – pyta cicho Leandra. jestem Leandra.. czego chcemy.. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia. patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. a ja czuję ukłucie współczucia.. I nie wydaje mi się. jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast. ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. dzisiaj. ignorując kelnerkę. a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze. rano – duka. Jezu. Oblewa się rumieńcem. aby się nie zarumienić tak jak Leandra. jeśli macie – mówi Christian. nisko.. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku.600 Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. Co mogę przynieść. to na niego. co jemu w tej chwili. eee.. . Wiemy. dwie szklanki soku pomarańczowego.. – Mówiłam ci. Przełykam ślinę. a on patrzy na mnie wygłodniale. – Dziękuję. państwu. Policzki ma szkarłatne.. – Anastasio? – pyta mnie.

to znacznie więcej. Jestem przekonany. jak rozbrajasz ludzi. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria. abym zmienił zdanie jako takie. – Nieustannie. panno Steele. – Co jest nie fair? – To. Anastasio – mówi łagodnie. Twoja niewinność.. starając się..601 – Wiesz. – Ty mnie kompletnie rozbrajasz. Marszczy czoło. Za łamanie zasad spotka cię kara. myślę. – To tylko wygląd. – Rozbrajam cię? Prycham. Christianie. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym. W pokoju zabaw masz być uległą. nas? Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie.. Ale poza tym.. Mnie. nakreślić strategię. cóż. – Nie. w kwestii.. eee. . – Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie? – Zmieniłem zdanie? – Tak. Kobiety.. aby zabrzmiało to nonszalancko. to naprawdę nie fair. – Nie wydaje mi się. że to się może udać.

jak bardzo jestem głodna. Anastasio. Wysłałaś mi ją mejlem.. – Wiem. – Strasznie się bałam.602 że wszystko podlega dyskusji. że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało. – Marszczy brwi. Burczy mi w brzuchu. – Uśmiecha się znacząco. On coś skrywa. zgodnie z twoją definicją: kompromis. . Poza tym. I jak na razie to się udaje. Takie są moje wymagania. Nie miałem pojęcia. Christian z irytującą aprobatą patrzy. – Urywa. Poza tym bardzo dobrze mi. jak zmiatam wszystko z talerza. Co ty na to? – A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku? – Tego właśnie chcesz? – Tak.. że to możliwe. – Wobec tego zgadzam się. – Bardzo się cieszę. – Nigdzie się nie wybieram. – Skąd? – Uwierz mi. jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho. kiedy jesteś obok. że mnie zostawisz. Po prostu wiem. Ale co? W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. przypominając. panno Steele. a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą.

603 – Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana. Sznuruję usta. – Proszę. Oczywiście. Chcę to zrobić. – Nie dąsaj się – rzuca ostrzegawczo. O której godzinie? . że nie pyta o adres mojej matki. ale zjawię się wieczorem. – Anastasio. Kiedy zatrzymuje się przed domem. prześladowca jeden. – Nie sądzę. w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku. Anastasio. a w jego oczach pojawia się złowróżbny znak. Naprawdę. Ale odpowiedź jest negatywna. nie komentuję tego. – Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości? – To prawdopodobnie jedyne miejsce. doceniam twój gest. Prycha. – Muszę się zająć pracą. On go już zna. Bo i po co? – Masz ochotę wstąpić? – pytam nieśmiało. Marszczy brwi. – To znaczy? – Zapłacić za ten posiłek.

– Dziękuję. gdy odjeżdża w blasku słońca. za więcej. co robiłam zeszłej nocy. więc strasznie się denerwuje.. Nadal mam na sobie jego bluzę i bieliznę i jest mi za ciepło. – Mam nadzieję. Nie każdego dnia gości u siebie miliardera. Patrzy na mnie bez słowa. że tą informacją odwrócę jej uwagę. ale w końcu bierze się w garść i wraca do przepytywania. Christianowy zapach.. ponieważ na pewno wie. – Wow. a on umie latać.604 Ignoruję nieprzyjemne ukłucie rozczarowania. – Do zobaczenia wieczorem. – Jak się udał wieczór? Rozmawialiście? . Dlaczego pragnę spędzać każdą chwilę z tym kontrolującym wszystko bogiem seksu? Ach tak. a ja wdycham jego cudowny. – Spróbuj mnie tylko powstrzymać – szepcze. Macham mu. – Całuje mnie. Anastasio. Christian zabrał mnie rano na szybowanie. Mamę zastaję w kuchni. – Szybowanie? Takie w małym samolocie bez silnika? To masz na myśli? Kiwam głową. – Cała przyjemność po mojej stronie. skarbie? – pyta i oblewam się rumieńcem. – Jak tam. zakochałam się w nim. – Dobrze.

jak sprawić dziewczynie przyjemność. – Rozmawialiśmy.605 Jezu. Ale może coś się w tej kwestii zmieniło. jej może jednak życzę.. mając świadomość. No. – Mamo. – Och. i dzisiaj. – Kieruje uwagę z powrotem na cztery książki kucharskie rozłożone na kuchennym stole. 10:20 EST Adresat: Christian Grey Czasami naprawdę wiesz. – Okej. skarbie. Moje policzki są purpurowe. Krzywię się. Czy poznam kiedyś tę przeklętą kobietę? Postanawiam z podziękowaniem. Swego czasu stołowania się u niej nie życzyłabym nawet – kogo nienawidzę? Ach tak – pani Robinson. wysłać Christianowi krótki mejl Nadawca: Anastasia Steele Temat: Szybownictwo jako przeciwieństwo niskich lotów Data: 2 czerwca 2011. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: Szybownictwo a niskie loty . ale sama chcę to zrobić. to znaczy Elenie. I wczoraj. to miłe z twojej strony. Dziękuję. gdybyś chciała. – To dobrze. odkąd zamieszkała z Bobem w Savannah. to ja mogę się zająć gotowaniem. Jest już lepiej. że zdolności kucharskie mamy są mocno ograniczone..

10:28 EST Adresat: Anastasia Steele Nigdy nie twierdziłem. Panie Grey! A przyjechał Pan przecież na dalekie południe!Ana Nadawca: Christian Grey Temat: Somnologia Data: 2 czerwca 2011. A co z buziakiem dla mnie?Christian Grey Łajdak i prezes. Ale tak jest zawsze. że mówię przez sen. Nadawca: Anastasia Steele Temat: CHRAPANIE Data: 2 czerwca 2011. Nie jest Pan dżentelmenem. Ja też się dobrze bawiłem. to mało szarmanckie z Twojej strony. Anastasio. Inc. gdy spędzam czas z Tobą. 10:24 EST Adresat: Anastasia Steele Wolę i jedno.606 Data: 2 czerwca 2011. Christian Grey Prezes. Co u licha powiedziałam? O nie. Wiem. że o tym wspominasz. Ale mówisz. 10:32 EST Adresat: Christian Grey Jesteś łajdakiem i draniem – z całą pewnością nie . Ale przyznam się do małego niewinnego kłamstwa – nie chrapiesz. Inc. że jestem dżentelmenem. I to jest fascynujące. i drugie od Twojego chrapania[6]. A jeśli nawet. O w mordę. 10:26 EST Adresat: Christian Grey JA NIE CHRAPIĘ. że wielokrotnie miałaś okazję się o tym przekonać. Grey Enterprises Holdings. i sądzę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Puść farbę Data: 2 czerwca 2011. Kate wiele razy mi o tym wspominała. Grey Enterprises Holdings. Nie przestraszyły mnie Twoje KRZYKLIWE wersaliki.

a on z całą pewnością nie jest gotowy. Na razie. czosnku i soku z cytryny. Christian lubi mięso. – Halo? – pytam bez tchu. Patrzę gniewnie na komputer i postanawiam. ja upiekę chleb – wyrabianie chleba dobrze podziała na moją frustrację. pchając wózek. Gdy docieramy do działu mięsnego. co przyrządza mama. Inc. – Anastasia Steele? . Och. myśląc. że to może Christian. Bob się zaoferował. W porządku! Aż do wieczora nie odezwę się ani słowem. to niewykluczone. Grey Enterprises Holdings. aby coś takiego usłyszeć. a za coś takiego udzielono mi już dzisiaj reprymendy. Szukam go w torebce.607 dżentelmenem. Ci faceci – oni naprawdę lubią zabawy z ogniem. mała. 10:35 EST Adresat: Anastasia Steele Byłoby to z mojej strony niezwykle mało szarmanckie. a to proste danie. Jezu. że rozpali grilla. dopóki mi tego nie powiesz! Nadawca: Christian Grey Temat: Śpiąca mówiąca królewna Data: 2 czerwca 2011. aby to powiedzieć. Jeśli będziesz grzeczna. dzwoni mój telefon. że nie. że go kocham. Mama zdecydowała się na gazpacho i grillowane steki marynowane w oliwie z oliwek. że bez względu na to. Nie jestem gotowa. nawet gdyby chciał. A teraz naprawdę muszę już pędzić na zebranie. że go nienawidzę. Drepczę za mamą w supermarkecie. albo co gorsza.Co w takim razie mówiłam? Żadnych buziaków. Nie rozpoznaję numeru. mam nadzieję. Pewnie powiedziałam przez sen. że wieczorem Ci powiem. Christian GreyPrezes. łajdak i drań.

608 – Tak. Chcielibyśmy. . aby zaproponować ci pracę asystentki pana Jacka Hyde’a. I dziękuję. Dziękuję! – Znasz szczegóły dotyczące wynagrodzenia? – Tak. witam. Natychmiast oddzwaniam. – Och. Uśmiecham się promiennie do mamy. – Dzwonię. nieodebrane połączenie od Christiana.. – Z tej strony Elizabeth Morgan z SIP. kochanie! Musimy kupić szampana! – Klaszcze w dłonie i podskakuje. Chętnie podejmę pracę w waszym wydawnictwie. On nigdy do mnie nie dzwoni.. – Masz pracę? Kiwam z zadowoleniem głową. Ta kobieta ma lat czterdzieści dwa czy dwanaście? Zerkam na wyświetlacz telefonu i marszczę brwi. tak? – Do zobaczenia. a ona wydaje głośny pisk i ściska mnie pośrodku supermarketu Publix. W takim razie do zobaczenia w poniedziałek o ósmej trzydzieści. – Doskonale. – Wow. Tak. Super. abyś zaczęła w najbliższy poniedziałek. – Gratulacje. to znaczy przyjmuję waszą ofertę.

Jest późne popołudnie i razem z mamą leżymy nad basenem. że to moja wina. Gdy tak leżę na słońcu. – Wydaje się chłodny. zresztą mamy co świętować: twoją nową pracę! Musisz mi o niej wszystko opowiedzieć. Patrzę na mamę. Ale po raz pierwszy nie myślę od razu. – To Christian. myślę o wczorajszym wieczorze i dzisiejszym śniadaniu. że to nic z tych rzeczy. – Cześć – mówię nieśmiało. że to nic poważnego? – Pojawił się problem. który muszę rozwiązać. skarbie. – Nawzajem. Przyślę po ciebie na lotnisko Taylora.609 – Anastasia – odbiera natychmiast. Ale i tak możemy rozpalić grilla. Myślę o Christianie. mała – mówi i z tymi słowami wraca mój Christian. moja rodzicielka niesłychanie się rozluźniła. pragnąc choć trochę się opalić. jeśli sam nie będę mógł tego zrobić. – Okej. Przeproś. że rozwiążesz problem. Jestem teraz w drodze do Hilton Head. O nie. Jezu. mam nadzieję. – Och! Szkoda. Na wieść. Kazał cię przeprosić. Nie dam rady zjawić się na kolacji. A potem się rozłącza. a uśmiech nie chce mi zejść z twarzy. Wręcz rozgniewamy. że Pan Nadziany nie zjawi się na kolacji. mamę w moim imieniu. . Musi wracać do Seattle. mam nadzieję. Coś mi wypadło. Ostatni jego „problem” to było moje dziewictwo. – Mam nadzieję. proszę. – Muszę wrócić do Seattle. Jutro się zobaczymy. Radość na twarzy zastąpiła troska. Bezpiecznego lotu.

. Gdy szykuję się do pójścia spać. gdybym tak podczas ich rozmowy mogła być muchą na ścianie. – Nic takiego..610 gdy wspominam nasze rozmowy i to. a nie rozmowy z TĄ kobietą.. W każdym razie bez względu na to. skarbie? – pyta zaskoczona mama. mam nadzieję. On temu zaprzecza. co robiliśmy. żeby się udławiła. Co za piekielny upał. Co takiego powiedziałam we śnie? Cholera. założę się.. jeszcze nie wylądował. Nastawienie Christiana uległo diametralnej zmianie. nią. Ani słowa od Christiana.. Co mogło się zmienić? Co się zmieniło od czasu. Muszę znowu dać nura do basenu. co on robił. gdy przysłał swój długi mejl. Hmm. że próbuje „więcej”. – Co się stało. Z Eleną. Która godzina? – Koło wpół do siódmej.. i od naszego wczorajszego spotkania? Co on zrobił? Siadam nagle. że to jakaś nierozważna uwaga podczas śnienia o nim. Był na kolacji z. Nie dał nawet znać. niemal wylewając wodę. .. Kurwa mać! Swędzi mnie skóra na głowie. że bezpiecznie wylądował... Coś mu powiedziała? Och.. włączam komputer. Mogłabym wpaść jej do zupy albo kieliszka z winem i sprawić. co to takiego. ale przyznaje. mamo. że zmiana w jego zachowaniu wynika z wewnętrznej potrzeby. Mogę go zapytać? Powinnam? A może ona nie ma z tym nic wspólnego? Chciałabym. gdy uświadamiam sobie ten fakt.

Nadawca: Christian Grey Temat: Przepraszam Data: 2 czerwca 2011. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Problem Data: 2 czerwca 2011. co mówiłam przez sen? . Pańska Ana x Trzy minuty później słyszę znajome piknięcie. że troszczysz się o mnie. Inc.611 Nadawca: Anastasia Steele Temat: Cały i zdrowy? Data: 2 czerwca 2011. 22:32 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie. czy doleciał Pan cały i zdrowy. A więc wrócił oficjalny ton. Nie chcę przysparzać Ci żadnych zmartwień. Jak mógłbyś w to w ogóle wątpić?Mam nadzieję. Miła jest świadomość. Zaczynam się martwić. 22:40 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. że Twój „problem” został już rozwiązany. że się nie odezwałem.Proszę o informację. Myślę o Panu. 19:36 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Ja także myślę o Tobie i jak zawsze niecierpliwie czekam na nasze jutrzejsze spotkanie. Zamierzasz mi powiedzieć. Wzdycham. iż bardzo się o Ciebie troszczę. Grey Enterprises Holdings. Dojechałem cały i zdrowy i przepraszam najmocniej. że to oczywiste. Christian GreyPrezes. Twoja Ana x PS. Myślę.

Zresztą najprawdopodobniej źle usłyszałeś.Christian GreyPrezes. Inc. .Christian Grey Prezes. 19:45 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Mężczyzna w tak zaawansowanym wieku jak Ty musi być już nieco przygłuchy. Nadawca: Christian Grey Temat: Przyznaję się do winy Data: 2 czerwca 2011. „Problem” nie został jeszcze rozwiązany. Ale powinieneś wiedzieć. co wychodzi z mych ust. 22:48 EST Adresat: Christian Grey Mam nadzieję.612 Nadawca: Christian Grey Temat: Odmawiam Data: 2 czerwca 2011.Przepraszam. gdy jestem nieprzytomna. 22:54 EST Adresat: Christian Grey Doprowadzasz mnie do szaleństwa. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność Data: 2 czerwca 2011. A jeśli chodzi o PS. to odpowiedź brzmi „nie”. Grey Enterprises Holdings. Grey Enterprises Holdings. Bardzo podoba mi się fakt. że się o mnie troszczysz. Inc. że nie mogę brać odpowiedzialności za coś. 19:52 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Niepoczytalność raz jeszcze Data: 2 czerwca 2011. że Cię to rozbawiło. mogłabyś mówić głośniej? Nie słyszę.

Ma kota? W jego apartamencie nie widziałam żadnego kota. Grey Enterprises Holdings. Pięćdziesiąt odcieni irytacji. Grey Enterprises Holdings.. 20:05 Adresat: Anastasia Steele Warczy Pani na mnie. Data: 2 czerwca 2011. Kładę się do łóżka i leżę. gdy tymczasem wzrok przyzwyczaja mi się do ciemności. Nadawca: Christian Grey . 23:02 EST Adresat: Christian Grey Oficjalnie jestem na Ciebie wkurzona. Panna A.)Christian GreyPrezes. kropka. Inc. Uuuch! Nie potrafię się. patrząc na sufit. 19:59 Adresat: Anastasia Steele Droga Panno Steele. koniec. Inc. głupia. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Wrrrrr Data: 2 czerwca 2011.613 Nadawca: Christian Grey Temat: Mam taką nadzieję. Czekam niecierpliwie. Panno Steele? Wystarczy mi. R. Tak właśnie zamierzam zrobić w piątkowy wieczór. Christian Grey Prezes. ani myślę mu odpisywać. Słyszę kolejne piknięcie w laptopie. że mam kota. Nie sprawdzę. oprzeć pokusie słów Christiana Greya. Nie. Och. nie zamierzam sprawdzać. Dobrej nocy. Nie. potrafi być taki irytujący. Nie.. Steele Nadawca: Christian Grey Temat: Dzika kotka Data: 2 czerwca 2011..

Christian Grey Prezes..614 Temat: Co powiedziałaś przez sen Data: 2 czerwca 2011. . Do tego. musisz być wypoczęta. kiedy jesteś przytomna – dlatego Ci nie powiem. Idź już spać. Inc.. co Ci przygotowałem na jutro. O nie. Co ja takiego powiedziałam? Mam złe przeczucia. 20:20 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Grey Enterprises Holdings.Wolałbym te słowa usłyszeć z Twoich ust.

Jesteś taka młoda. bezwarunkowej miłości i gdy jeszcze raz się do niej przytulam. Uśmiecha się do mnie z pełnią matczynej. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. – Ja ciebie też. jakie względem niej żywię. – W głosie Boba słychać niepokój. . Odpręż się i baw się dobrze. – Chyba pocałowałam księcia.615 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIĄTY Mama ściska mnie mocno. – Skarbie. – Gdy tulę się do niej. nim trafi się na księcia. i proszę. – Ana. niedługo. – Podążaj za głosem serca. mamo? – Oczywiście. musisz jedynie być otwarta. kotku. słodko-gorzki uśmiech. skarbie. Kocham cię. wywołują twój lot. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. Posyłam jej krzywy. Zasługujesz na wszystko. znasz to powiedzenie. – Odwiedzisz mnie. Mam nadzieję. mamo. – Och. co najlepsze – szepcze mi do ucha. zdumiewa mnie siła uczucia. że nie przemieni się w żabę. a potem całuje włosy. w moich oczach wzbierają gorące. niechciane łzy. Trzeba pocałować wiele żab. mamo.

jest piękny. wyjmuję BlackBerry i patrzę na niego z przygnębieniem. że Christian mnie kocha. Seks jest niesamowity. niezorganizowana.. Zawsze czuję ból. Bezwarunkowa miłość – właśnie na to zasługuje każde dziecko. że we wczesnym dzieciństwie nie otrzymał tego bezwarunkowego uczucia. Jest roztrzepana. A z powodu jego pięćdziesięciu odcieni ja się powstrzymuję. w luksusie pierwszej klasy. W końcu się poddaję. Na pokładzie. a najgorsze. Nie oglądam się za siebie. czego potrzebujesz? Neonu na jego czole?”. że nie wiem. Co Christian wie o miłości? Wygląda na to. Marszczę brwi. Nie kocha nawet samego siebie. która rzewnie płacze. że Bob tuli mamę. i widzę.. BDSM to oderwanie od prawdziwego problemu. Ona uważa. Ściska mi się serce i przez głowę przelatują słowa mojej matki: „Tak. Marszczę brwi. Potrzebuję tego. ale kosztuje mnie to mnóstwo wysiłku. że JEJ miłość to jedyna forma tego . Do diaska.. niewiele widząc przez cały wodospad łez. Bardzo proste: pragnę jego miłości. Ana. ale to wszystko bez miłości zupełnie się nie liczy. To prawda i w chwili zaskakującej jasności umysłu widzę to. że zasługuję na wszystko. ale od niedawna wnikliwa. Przypomina mi się. oczywiście. Ściskam na pożegnanie Boba i odwracam się. do którego miał prawo. oczy ma czerwone od powstrzymywanych łez. Christian jest zamożny. Nie chcę jej zostawiać. no ale to przecież moja matka. siadam na swoim miejscu i próbuję wziąć się w garść. jak mówił. co najlepsze. kierując do wyjścia – dzisiaj nie mam czasu na salonik dla pierwszej klasy. Dlatego właśnie jestem tak bardzo powściągliwa w kwestii naszego związku – ponieważ na jakimś podstawowym poziomie odnajduję w sobie potrzebę bycia kochaną. ze wzrokiem utkwionym w błyszczącej białej posadzce.. że tak myśli. aby Christian Grey mnie kochał. Uważa też. Opuszczam głowę i idę dalej. Nie potrafię już dłużej się powstrzymywać. czy on w ogóle jest zdolny do miłości. no i mnie kocha.616 Gdy mnie puszcza. żegnając się z mamą.

Marszczę brwi. W sumie nie dziwi mnie fakt. Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. i zupełnie nie jestem w stanie go pojąć. wyobrażając sobie jego ból. Cierpnie mi skóra na myśl. bity i co tam jeszcze mu robiła – czuje. że być może ujawniłam zbyt wiele.617 uczucia. Zamykam oczy. 12:53 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Grey. Karany – chłostany. 09:58 Adresat: Anastasia Steele Anastasio. Grey Enterprises Holdings. Po raz kolejny zajmuję miejsce w pierwszej klasie. kiedy sam jesteś daleki od ideału”. za co dziękuję. postanawiam napisać do mojego Szarego. że może on udzieli mi odpowiedzi. kiedy być może uda mi się wydobyć z Ciebie prawdę na temat moich sennych wyznań. nie dowcipnie. jaką uznał za dopuszczalną. Odliczam minuty do naszego wieczornego spotkania. że okazuje się mało rozmowny. Christian Grey Prezes. Co takiego wyznałam Christianowi przez sen? Jakie sekrety ujawniłam? Przyglądam się BlackBerry i mam cichutką nadzieję. . jak ma w zwyczaju. Inc. Napisał zwięźle i formalnie. że nie zasługuje na miłość. Jak on tak może? Dlaczego? Prześladują mnie jego słowa: „Niełatwo dorastać w idealnej rodzinie. czekam niecierpliwie na nasze spotkanie. Ponieważ jeszcze nie wystartowaliśmy. Twoja Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011.

Mówiłem poważnie o karach. Ton Twojego mejla mnie martwi. Panna Steele Nadawca: Christian Grey . ale tylko dziesięciominutowe. Mam nadzieję. Już wystartowałaś? Jeśli tak. Mamy opóźnienie. Możesz więc schować swoją świerzbiącą rękę. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Zbyt silna reakcja Data: 3 czerwca 2011.Drzwi samolotu są jeszcze otwarte. że wszystko w porządku odnośnie do „sytuacji”. Christian Grey Grey Enterprises Holdings. 10:04 Adresat: Anastasia Steele Anastasio.618 Nadawca: Anastasia Steele Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011. Ja i moi współpasażerowie mamy zagwarantowane bezpieczeństwo. 13:06 EST Adresat: Christian Grey Szanowny Panie Zrzędo. Inc. co stanowi naruszenie zasady odnoszącej się do Twojego bezpieczeństwa. Jezu. Co go ugryzło? Może „problem”? Może Taylor oddalił się bez zezwolenia. Cholera. może stracił kilka milionów na giełdzie. Narażasz się na ryzyko. Okej. to nie powinnaś pisać mejli. 13:01 EST Adresat: Christian Grey Najdroższy Panie Grey. „Problem” mógłby być mniejszy. Ana x Nadawca: Christian Grey Temat: W drodze do domu Data: 3 czerwca 2011.

Coś się dzieje z Christianem. No wiecie co! Ale miło go widzieć. Christian Grey Prezes. Gdy w myślach rozważam wszystkie scenariusze dotyczące istoty „problemu”. ale jednocześnie boję się tego. Uznaję ten pomysł za absurdalny – nikt chyba nie byłby aż tak kontrolujący. Na razie. Opieram się i zerkam na luk bagażowy pod sufitem. 13:10 EST Adresat: Christian Grey Drzwi właśnie się zamykają. gdy pojawia się w niej myśl. STEELE. dociera do mnie. Nie usłyszysz kolejnego piknięcia ode mnie. czy dam mu swój niemądry prezent. Osiem godzin później pojawiam się w hali przylotów lotniska Sea-Tac. Wracaj bezpiecznie do domu. 10:08 Adresat: Anastasia Steele Tęsknię za Tobą i Twoją niewyparzoną buzią. Być może „problem” wymknął się spod kontroli.619 Temat: Przepraszam – świerzbiąca ręka schowana Data: 3 czerwca 2011. Kręcę głową. aż tak zazdrosny. Uśmiecham się na wspomnienie szybowca – to dopiero była frajda. Grey Enterprises Holdings. to może nie. Zamykam oczy. który czeka z kartką z napisem PANNA A. Nadawca: Anastasia Steele Temat: Przeprosiny przyjęte Data: 3 czerwca 2011. co mnie czeka na końcu podróży. nie potrafiąc pozbyć się niepokoju. gdzie znajduje się mój plecak. . I widzę Taylora. Czekam niecierpliwie na powrót. z pomocą mamy. kupić Christianowi mały prezent w podziękowaniu za pierwszą klasę i szybowanie. Nie wiem jeszcze. że Christian mógł wykupić miejsce sąsiadujące z moim. Inc. gdy samolot jedzie w stronę pasa startowego. Rano udało mi się. że po raz kolejny fotel obok mnie pozostał pusty. Panno Steele. zwłaszcza że cierpisz na głuchotę. Ana x Wyłączam BlackBerry. żebym nie mogła z nikim rozmawiać. Może go uznać za dziecinny – a jeśli będzie w dziwnym nastroju.

że ten mężczyzna kupił mi bieliznę. nie musisz mieć kartki. Wzdycham. Otwiera przede mną drzwi. – A-ale. Wygląda jak zawsze nienagannie: elegancki grafitowy garnitur. Zaciska usta. które kupiła mi mama. czy włożenie takiej krótkiej spódnicy to był dobry pomysł. Taylorze. Tutaj czuję się obnażona. dam sobie radę. Mogę wziąć pani bagaż? – Nie. gdy ode mnie weźmiesz. Jedziemy wolno z powodu popołudniowych korków. to . jeśli lepiej się poczujesz. W Georgii było to mile widziane i cool. Wsiadam. zastanawiając się. Taylor skupia się na drodze. – Ana. biała koszula i grafitowy krawat. Idziemy w milczeniu do czarnego audi stojącego na lotniskowym parkingu. Taylor wkłada moje rzeczy do bagażnika i ruszamy w stronę Escali. że jest małomówny. Taylorze. – Dziękuję. Właściwie – i ta myśl napawa mnie niepokojem – to jedyny mężczyzna. jak wyglądasz. – Bierze ode mnie plecak i nową walizkę na kółkach z ubraniami. – Panno Steele. – Tędy.620 – Witaj. Nawet Ray nigdy nie musiał tego doświadczać. i nalegam.. Pamiętam. – Pomimo oficjalnego tonu w jego brązowych oczach dostrzegam cień uśmiechu. Dziękuję. abyś mówił do mnie Ana. Jest taki grzeczny. – Wiem.. który kupił mi bieliznę. Powiedzieć o nim. – dukam. choć to akurat wolałabym wymazać z pamięci. proszę pani.

Marszczę brwi. martwi się. że Christian był nie do zniesienia.621 niedopowiedzenie roku. Nie mogę dłużej znieść ciszy. – Co u Christiana. że zachował się nielojalnie. – Zatroskany? – Tak. Och. Cóż. Nic więcej nie mówi. że niedawna uwaga Taylora na temat tego. Na co ma pani ochotę? . panno Steele. to anomalia. proszę pani. w porządku. to pewnie przez ten „problem”. proszę pani. dalej podróżujemy w milczeniu. a Taylor zerka w lusterko wsteczne i nasze spojrzenia się krzyżują. potrafi być równie lakoniczny jak sam Pan Kontroler. – Wolisz nazywać mnie panną Steele? – Tak. Taylorze? – Pan Grey jest zatroskany. Być może teraz jest tym zażenowany. – Och. – Mógłbyś włączyć jakąś muzykę? – Oczywiście. że tak. proszę pani. proszę pani. Ta cisza jest paraliżująca. Zaczynam uważać. Jezu. – Dobrze się czuje? – Myślę.

– Cała przyjemność po mojej stronie...622 – Coś uspokajającego. w moim żołądku harcuje tysiąc motyli. że po mnie wyjechałeś. O tak. co za myśl. Jezu. Widzę. panno Steele – mówi z uśmiechem. – Ja wniosę bagaże. . proszę pani. podświadomość. gdy jedziemy powoli autostradą numer 5. Wchodzę do budynku. Wciska kilka guzików na kierownicy i przestrzeń między nami wypełniają dźwięki Kanonu Pachelbela. Wujek Taylor. tego mi właśnie trzeba. w jakim nastroju będzie Christian. Gdy wjeżdżam na trzydzieste piętro. ciepły. tak jak i mnie. przytrzymując mi drzwi. Portier kiwa głową i macha ręką. gdy nasze spojrzenia ponownie spotykają się na chwilę w lusterku.. zżerają nerwy. jak uśmiech przemyka po jego twarzy. – Proszę wejść. – Dobrze. panno Steele – mówi. – Dziękuję.. – Dziękuję. Dwadzieścia pięć minut później zatrzymuje się przed imponującym wejściem do Escali. Czemu się tak denerwuję? Wiem – bo nie mam pojęcia. – Opieram się wygodnie. Moja wewnętrzna bogini ma nadzieję na jeden konkretny nastrój. – Wyraz twarzy ma łagodny. wręcz dobroduszny.

a ona w coś jeszcze: coś. a jego zapach – żel pod prysznic i on sam – jest niezwykle podniecający. O nie. parkuje samochód. Rozmawia cicho przez BlackBerry..... Nasze języki owijają się wokół siebie i wybucha między nami ogień.. O co. Spięcie zamienia się w ulgę. Christian smakuje bosko.. frapująco? – Ani śladu. jakby od tego zależało jego życie. pożerając mnie wzrokiem. co dociera bezpośrednio do mojej wewnętrznej bogini. co się stało? Spięty czy nie. chodzi? Ściąga mi z włosów gumkę – boli trochę. rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. Christian znajduje się w wielkim salonie. właśnie teraz. Jak on może wyglądać tak. niepokój w oczach.. Ma na sobie szary garnitur z rozpiętą marynarką i przeczesuje palcami włosy. Okej. wplatając palce w jego włosy. Ach tak. bez względu na powód. szybko chwyta mój kucyk.623 Drzwi windy rozsuwają się i wychodzę do holu. żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak.. nie ma Taylora. gdy pokonuje dzielącą nas odległość. ale mam to gdzieś. Odrywa usta od mych warg i wpatruje się we mnie. – Odwraca się i na mój widok zupełnie się zmienia.. W jego pocałunku jest coś desperackiego i pierwotnego. Dziwne... że jest spięty. Tak. przytula mocno. ogarnięty jakimś . spoglądając przez szklane drzwi na wieczorną panoramę Seattle. Do diaska. coś jest nie w porządku – napięcie widoczne na linii żuchwy. a ja jeszcze nigdy nie czułam się tak upragniona i pożądana.. Oddaję mu pocałunek z równym ferworem. a potem rusza w moją stronę. pełnia zmysłowości. A potem bierze mnie w ramiona. i tak przyjemnie się na niego patrzy. On mnie potrzebuje. Pozbywa się marynarki. Stoję jak sparaliżowana. Widać. do licha. – Informuj mnie na bieżąco – warczy i rozłącza się. Zasycha mi w ustach i w moim ciele zaczyna kiełkować pożądanie.

szybko. Głód w jego oczach sprawia. podciągając spódnicę. Nie potrafię zdecydować. być tak pożądaną przez tego greckiego boga. – Masz świetne nogi.624 nienazwanym uczuciem. że wróciłaś. Zdejmuję czarne buty na płaskim obcasie. gładkie płytki na ścianie. Zdejmuje buty. Tam wreszcie mnie puszcza i odkręca wodę w zdecydowanie za dużej kabinie prysznicowej. – To dobrze. od razu. a z jego gardła wydobywa się jęk.. Nagle podchodzi do mnie i opiera mnie o ścianę. Odwraca się powoli i mierzy mnie uważnym spojrzeniem. ostro – dyszy. przez cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. – Krwawisz jeszcze? – Nie.. a potem skarpetki... czy to prośba. a on bierze mnie za rękę i prowadzi do sypialni. – Rumienię się. – Pragnę cię teraz. a dłonie ma już na moich udach. Czuję na plecach chłodne. .. Jest bardzo krótka – mówi niskim głosem. – Co się stało? – pytam bez tchu. – Tak się cieszę. Niepewnie kładę mu ręce na ramionach. – Podoba mi się twoja spódnica. zanurzając palce w moich włosach.. – Dobrze – odpowiadam szeptem. czy polecenie. Tutaj. Całuje moje usta.. stamtąd zaś do łazienki. twarz. szyję. gdy tak napiera na mnie. Chodź ze mną pod prysznic. O rany.. że głos więźnie mi w gardle.

Ta intensywność doznań jest niemal bolesna. doznając spełnienia. gdy opuszczam stopy na podłogę.. ale po chwili przyspiesza. zaczyna się poruszać. Ach! Wciąga głośno powietrze. w jednostajnym tempie. czując. a ramiona zarzucam mu na szyję. eksploduję wokół niego. Bezwiednie odchylam głowę i jęczę. Moje ciało zaczyna się naprężać. Spódnicę mam podciągniętą do góry i jestem naga od pasa w dół. uwalnia naprężoną męskość. głębiej. Porusza się szybko i ostro. Ciężko dyszę. Jęczę głośno. Oddech ma urywany. i całuje uda. Bierze w obie ręce moją twarz i całuje mocno. Co? Nie! Oddech mam urywany i wpatruję się w niego z rozkosznym wyczekiwaniem. mała – nakazuje. a on wypełnia mnie. Rozpina rozporek. opadając na kolana.. opadając spiralnie ku intensywnemu. a ja mrugam i patrzę niewidzącym wzrokiem w jego oczy. Jego język jest nieustępliwy. jak językiem zatacza kółka wokół łechtaczki. nie ruszając się. chwyta za uda i unosi. a moje palce same odnajdują drogę do jego włosów.. wbijając palce w miękkie ciało. Z gardła Christiana wydobywa się niski jęk i chwilę później skrywa twarz na mojej szyi. Aaaach! Odchylam głowę i koncentruję się na tym nieziemskim doznaniu. Opuszcza na nie dłonie i zmusza mnie do rozchylenia nóg. O rany. wypełniając mnie sobą.. Tak robię.. a on mnie puszcza. że mam na sobie zbyt dużo ubrań. nadal wewnątrz mnie. Chwyta moje biodra. abym posmakowała własnego pożądania. owładnięta pragnieniem... . a ja wydaję jęk.. Czuję. – Opleć mnie nogami w pasie. najpierw powoli.. Łazienka jest cała zaparowana i gorąca.. wciskając mi język do ust. szybciej i szybciej. ponownie opierając mnie o ścianę. silny i uparty. ale całuje mnie czule. Po dłuższej chwili delikatnie wysuwa się ze mnie i trzyma mocno. nieokiełznanemu orgazmowi.625 Kciuki wsuwa za gumkę białych bawełnianych majtek i pociąga je w dół. Trzymając moje pośladki. a kiedy nie jestem w stanie znieść ani odrobiny więcej. wyżej.

Chwilę później bluzka ląduje na jego ubraniach. – Mam ci coś do powiedzenia – dodaję nerwowo. następnie uśmiecha się do mnie. a ja mu się przyglądam. Kąciki jego ust unoszą się lekko. po czym ściąga ją przez głowę i rzuca na podłogę. gdy odpina ostatni guzik. myślę. Obok niej po chwili lądują spodnie i bokserki.626 – Chyba się cieszysz na mój widok – mówię z nieśmiałym uśmiechem. Wyciąga spinki z mankietów. – Uśmiecham się nieśmiało. panno Steele. Spojrzenie ma ciepłe i łagodne. – Moje gratulacje. – Jak podróż? – pyta grzecznie. zabiorę cię pod prysznic. – Jeszcze raz dzięki za pierwszą klasę. – Dobrze. Chodź. panno Steele. – Nie wiesz? . Wydaje się teraz znacznie spokojniejszy. dziękuję – mruczę. – Och? – Podnosi na mnie wzrok. Teraz powiesz mi w końcu gdzie? – pyta żartobliwie. – Tak. rozpina trzy guziki koszuli. że moja radość jest dość oczywista. Naprawdę przyjemniej podróżuje się w taki sposób. Zaczyna rozpinać guziki przy mojej bluzce. Nieruchomieje. Powstrzymuję się jednak. – Dostałam pracę. pragnąc wyciągnąć rękę i dotknąć jego klatki piersiowej.

– A skąd miałbym wiedzieć? – Przy twoich zapędach prześladowczych. żeby się wtrącać w twoje sprawy zawodowe. – SIP. Christian uśmiecha się. – Bystra dziewczynka. Pociąga materiał w dół. gdy Christianowi rzednie mina. – Całuje moje włosy.. poprosiła. – Wygląda na urażonego. jakie to wydawnictwo? – Nie. więc zakładam. i mnie uspokajasz. Dłonie zaciska na moich pośladkach. – Tak szybko? Wobec tego lepiej wykorzystam twoją obecność. Cóż za uderzające do głowy połączenie. Rozpina mi stanik i zamek przy spódnicy. Bierze mnie za rękę i ciągnie pod prysznic. naturalnie. Kiedy zaczynasz? – W poniedziałek.. . Tak też robię. że w Seattle są cztery. że mógłbyś. – Anastasio. – Odurzasz mnie. Dobra robota. Wiem tyle. sądziłam. Woda mnie parzy. marszcząc brwi. to małe.627 Kręci głową. nawet by mi do głowy nie przyszło. – Au! – piszczę. Odwróć się. – urywam. Nachyla się i zanurza nos w moich włosach i głęboko oddycha. że to jedno z nich. chyba że byś mnie o to. – Nachyla się i całuje mnie w czoło. całując mnie przy tym w ramię. – Och. – Więc nie wiesz. panno Steele. świetnie. dopóki mogę.

gdy jego dłonie zaczynają od moich ramion. Nieruchomieje z dłońmi nad moimi piersiami. zaczyna mnie znowu myć. – Powiedziałam. Wyciska trochę na dłoń.628 gdy ukrop spływa po nim kaskadami. odwracając się twarzą do ściany. zmywając z siebie lepki poranek w Georgii i lepkość po naszym seksie. I prawdę mówiąc. Biorę głęboki oddech. – Chcę cię umyć – mruczy i sięga po żel. co mi każe. Masz ochotę wybrać się ze mną? Po długiej chwili. no i co w związku z tym? – pyta surowo. – Tak? – pyta spokojnie. – Mój przyjaciel José. a ja posłusznie robię. ten fotograf. . ma w czwartek otwarcie wystawy w Portland. ma rację. – Tak. że przyjadę. – Na którą? – Na siódmą trzydzieści. Bosko się czuję. – To tylko odrobina gorącej wody. – Muszę powiedzieć ci coś jeszcze – podejmuję. – Odwróć się – nakazuje. Podkreśliłam słowo „przyjaciel”. która wydaje się trwać całe wieki.

Weźmiemy Charliego Tango. Ale dziękuję. z ręką na mojej pupie. że zapytałaś. że rozmowa dobiegła końca. eee.. – Nie sądzę – odpowiada i całuje delikatnie w szyję. chodzi mu o śmigłowiec.. – A ty lepiej o tym pamiętaj.629 Całuje mnie w ucho. – Cóż. – Połóż dłonie na ścianie. – Bałaś się mnie zapytać? – Tak. – Dobrze. jakie niesie ze sobą ta odmowa. wygodny fotel. chcąc złagodzić ukłucie.. Mam zamiar znowu cię posiąść – mruczy mi do ucha. fajnie! Uśmiecham się szeroko. zazdrosny. Och. – Owszem. Skąd wiesz? – Anastasio. bo ty jesteś. głuptas ze mnie. twoje całe ciało właśnie się rozluźniło – stwierdza sucho. Anastasio. Chwyta moje biodra i już wiem.. . – Czy kiedyś pozwolisz mi się dotknąć? – pytam śmiało. jestem – odpowiada surowo. I znowu latanie. – Mogę cię umyć? – pytam. a potem pada na stary. Moja podświadomość odpręża się. Ponownie nieruchomieje.

które nam zostawiła pani Jones. problem. – Jeszcze wina? – pyta Christian. – Nierozwiązany – odpowiada niechętnie. – Och? – Tak. Kupił mi ubrania. telefon. – Odrobinę. ubrania.. I nie chcę słyszeć żadnego sprzeciwu. Kiedy nic nie mówię. Siedzę na stołku barowym oszołomiona. .. abyś za piętnaście minut czekała gotowa w moim pokoju zabaw. Anastasio. że zgodził się na to. Mam względem ciebie plany na dzisiejszy wieczór. – A jak tam. Christian nalewa sobie i mnie. Ignoruję ją i udaję się na górę do swojego pokoju. A więc jest nadal mój. oddala się do gabinetu. Nawiasem mówiąc. Ja? Sprzeciw? Wobec ciebie. „Dziwka!” – krzywi się moja podświadomość. Marszczy brwi. – Mruży oczy. Samochód.. Pewnie nie jest przyzwyczajony do dzielenia przestrzeni osobistej. posiliwszy się wybornym spaghetti alle vongole.. – Możesz się przygotować w swoim pokoju. – Wstaje i obrzuca mnie uważnym spojrzeniem. dlaczego? Myślałam.630 Później siedzimy w szlafrokach przy barze śniadaniowym. Chcę. szafa jest teraz pełna ubrań dla ciebie. – Ale ty się nie musisz niczym przejmować. mój Szary? Szkoda mojego tyłka. abym spała w jego łóżku. doskonale wiedząc. eee. rzucając mi wyzwanie. komputer. że on mnie nie widzi. następnym razem to będzie mieszkanie i wtedy naprawdę stanę się jego kochanką. próbując przyswoić ten strzęp informacji.. – Sancerre jest orzeźwiające i przepyszne. Przewracam teatralnie oczami.. który kazał ci wrócić do Seattle? – pytam niepewnie.

. Wiem. Tego właśnie on pragnie – a po kilku ostatnich dniach. Zaciskam uda na to rozkoszne wspomnienie i przypomina mi się. W moich żyłach krąży niepokój. kiedy zjawiłam się tu dzisiaj. ale przecież nie. jakbym była oazą na pustyni. Rozglądam się szybko po subtelnie oświetlonym pokoju: krzyż. To takie. stół.. a może wszyscy są tacy jak on. Czego .. Serce mam w gardle. Ale nie mam czasu. każdą potrzebę. chowając się za wewnętrzną boginią. Dla Christiana właściwe. Jest tam gdzieś. żeby się nad tym zastanawiać – dzisiejszego wieczoru muszę klęczeć w Czerwonym Pokoju. Ciekawe. czy pani Jones ma zapasowy. Oglądam drzwi i widzę. zdecydowane kroki w moją stronę. ale nie jestem w stanie się tego wyprzeć: jestem podekscytowana. Zapytam ją o to. Jezu.. że po łazience będzie miał dość. Co on tym razem wymyśli? Biorę głęboki. po wszystkim. Pocieszam się myślą. myślałam. O w mordę. dobija mrocznym i zwodniczym pożądaniem. Zamykam oczy i próbuję się uspokoić. chcę myśleć. że jest w nich zamek. Tak też robię. nawiązać połączenie z moją wewnętrzną uległą. byle znowu zobaczyć tę minę. Ten mężczyzna jest nienasycony.631 no ale ja też nie.. co zrobił. wydał majątek... Zrobiłabym niemal wszystko. kanapa. podniecona i już wilgotna. albo Przyjemności.. ale nie ma klucza. Otwieram drzwi szafy i od razu je zamykam. Zasłane jest czerwoną satyną. muszę wziąć się w garść i zaakceptować każdą jego zachciankę. Wspomnienie wyrazu jego twarzy. Jak długo każe mi czekać? To czekanie mnie dobija. Wydaje się takie duże. że niewłaściwe.. pragnienie w jego oczach.. Nie mam pojęcia. Przypomina to garderobę Kate – tyle ubrań wiszących schludnie na drążku. Klęczę przy drzwiach w samych majtkach. to łóżko. że przynajmniej mam gdzie przed nim uciec... ława. uspokajający oddech. nie mam go z kim porównać. że mam rozsunąć kolana. że wszystko będzie leżeć jak ulał. Bólu.

Anastasio.. Pozwalam sobie na szybkie spojrzenie na niego i serce niemal mi staje. Christian nachyla się i chwyta za brodę. . Co on zamierza mi dzisiaj zrobić? Christian odwraca się i nonszalancko wraca do komody. Moja podświadomość gorączkowo się wachluje. Kładzie coś na dużej komodzie przy drzwiach. Wreszcie staje przede mną. Widzę jego bose stopy i pragnę wycałować ich każdy centymetr. wpatrując się w dłonie spoczywające na rozsuniętych udach. podartych dżinsów. zupełnie mnie ignorując. a wewnętrzna bogini wygina się w jakimś pierwotnym. Otwiera jedną z szuflad.. Powoli na moje policzki wypełza rumieniec. Nie ma na sobie nic z wyjątkiem tych miękkich. – Piękna z ciebie kobieta. – Spójrz na mnie. zmuszając do uniesienia głowy. Wstaję niepewnie.632 Christian użyje tym razem? Drzwi otwierają się i wchodzi do środka. – Wstań. świadoma tego. gdy tymczasem ja jestem niemal zupełnie naga. że on na mnie patrzy. Krew pulsuje mi w żyłach. Jest taka gotowa. – Ślicznie wyglądasz – odzywa się. zmysłowym rytmie. – Polecenie jest łagodne. Oblizuję bezwiednie usta. ale opieram się pokusie rzucenia na to okiem. ssać każdy palec. po czym wyjmuje z niej jakieś przedmioty i kładzie je na blacie. Zżera mnie ciekawość. gęsta i przyprawiona nieobyczajnym pragnieniem. pełne zmysłowej obietnicy. Głowę mam opuszczoną. Szybko opuszczam wzrok. przebiec językiem po podbiciu. I jesteś cała moja – mruczy. a potem zbliża się niespiesznie do łóżka.

– Nie podpisaliśmy umowy. panno Steele.. Marszczę lekko czoło. twarde i cholernie seksowne. okej? O kuźwa. Anastasio? – pyta . że jest coś takiego jak hasła bezpieczeństwa. siedem odcieni grzechu w jednym kuszącym spojrzeniu. Bezwiednie unoszę brew i już-już mam mu przypomnieć o swojej średniej ocen. I pragnę powtórzyć. ale nagły lód w jego oczach sprawia. Na jego ustach błądzi niemal okrutny uśmiech. – Zapamiętaj je. Okej. W przeciwnym razie każę ci jej użyć do zrobienia mi loda. – Jakie są hasła niepokojąco powoli. Anastasio. – I? – Usta ma zaciśnięte. że mogę potrzebować tych haseł? – Jakie są te hasła? – pyta apodyktycznie. że głos więźnie mi w gardle. – Tutaj daruj sobie swoją niewyparzoną buzię. W ustach czuję suchość i wiem. co mi każe. Zrozumiano? Przełykam ślinę. że zrobię wszystko. Prawdę bezpieczeństwa. co on takiego zaplanował..633 Ma spojrzenie Pana – zimne. – „Czerwony” – wyrzucam z siebie. Ale omówiliśmy granice. Mrugam szybko powiekami. – „Żółty” – bąkam.

– Grzeczna dziewczynka. mam nadzieję. abyś musiała użyć hasła bezpieczeństwa. – Chodź. – No więc? – Tak. odsłaniając odtwarzacz CD oraz rząd przycisków. którą ci puszczę. matowe pudełko. otwierają się drzwiczki. – Bierze mnie za rękę i prowadzi do antycznego . Kiedy odwraca się znowu twarzą do mnie. – Chodzi o dotyk. Nie tego się spodziewałam. Okej. Rozumiesz? Niezupełnie. Będziesz słyszeć jedynie muzykę. na jego twarzy błąka się ten jego tajemniczy uśmiech. bardziej mnie onieśmiela jego ton niż słowa. – Moim zamiarem nie jest doprowadzenie do tego. Anastasio. że nad komodą wisi eleganckie. Nic się nie dzieje. Muzyczne interludium. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na to. Ale będziesz mnie czuć. Anastasio. ale on sprawia wrażenie zadowolonego. Jezu. co ci zrobię. które wypowiada. Gdy macha przed nim ręką. że to nie rap. Bardzo intensywne i musisz mną pokierować. To. Marszczę brwi – nie będę go słyszeć? Jak coś takiego ma się udać? Christian odwraca się.634 mówiąc. – Wpatruje się we mnie. będzie intensywne. ponieważ będziesz czuć ból. czarne. Intensywne? Wow. Nie będziesz mnie widzieć ani słyszeć. proszę pana – mamroczę pospiesznie. Christian wciska kilka po kolei. Ale najpierw zawiążę ci oczy i – pokazuje trzymanego w dłoni iPoda – nie będziesz mnie słyszeć. – Mam zamiar przywiązać cię do tego łóżka.

trochę się teraz niecierpliwię. a potem zaczyna zaplatać warkocz. Anastasio. – Choć podobają mi się twoje kucyki. Pociąga raz jeszcze. Odchodzi na chwilę i słyszę. Będzie musiał wystarczyć jeden. Mruczy cicho. że bierze coś spod drzwi. – Głos ma niski. związuje w kucyk. zdana wyłącznie na moją łaskę. a potem pociąga lekko za warkocz. a w środku zżera mnie pragnienie. Związuje koniec gumką. Wziął coś z wieszaka z pejczami i batami. W odpowiedzi w moim ciele eksploduje ogień. Z mojego gardła wydobywa się jęk. Nachyla się i muska ją nosem. serce chyba wyskoczy mi z piersi. zwłaszcza słuch. – Stań tutaj. tak że muszę cofnąć się o krok. Wszystkie zmysły mam wyostrzone. Wyciąga przede mnie swoje ręce. On się nachyla i szepcze mi do ucha: – Zaczekaj. – Dotknij go – szepcze i brzmi jak sam diabeł. Co on ma zamiar zrobić? Czuję go za sobą. wszystkie są wykonane z miękkiego . Patrz na łóżko. błyszczące na tle czerwonej satyny. – Bądź cicho – mruczy z ustami przy mojej skórze. W prawej trzyma pejcz. a dźwięk ten rezonuje w mym ciele. Jego wprawne palce muskają czasami moje plecy i każdy dotyk jest dla mnie słodkim elektrycznym porażeniem. Wyobrażaj sobie.635 łóżka z czterema kolumienkami. że leżysz na nim związana. O rany. miękki. O kuźwa. Niepewnie unoszę rękę i muskam długie rzemyki. aby mieć lepszy dostęp do szyi. Na każdym rogu przymocowano metalowe łańcuchy ze skórzanymi kajdankami. a potem przesuwa językiem i zębami od ucha aż do ramienia. – Staję twarzą do łóżka. Zgarnia moje włosy. Liczne rzemyki.

że nie będzie boleć. Z absolutnie nieruchomą twarzą wpatruję się w niego szeroko otwartymi oczami. – Stój nieruchomo – nakazuje i całuje mnie w pupę. ale usta odmawiają mi posłuszeństwa. Satyna jest miękka i chłodna. Wychodzę z nich. Christian odwraca się i kątem oka dostrzegam. . ale sprawi. a potem dwa razy kąsa. opierając się o jedną z rzeźbionych kolumn. moje ciało jest takie wygłodniałe. co wygląda jak maska na oczy. Pamiętaj. Pospiesznie kładę się na twardym materacu. Och. mówi. najwięcej strachu kryje się w głowie. i tak właśnie robię. jak idzie do komody. proszę pana – szepczę. podobna do tej. Rzuca pejcz na łóżko i kładzie dłonie na mojej talii. – Nie będziesz ich potrzebować – mówi i zsuwa mi majtki.. „żółty” i „czerwony”. – A teraz się połóż. a potem wraca z iPodem. – Użyję tego. – Jakie są hasła bezpieczeństwa. a także z czymś. Na plecach – dodaje. której używałam podczas lotu do Atlanty. Anastasio? – Eee. Za bardzo jestem pochłonięta oczekiwaniem. klepiąc mnie mocno w pośladki. – Grzeczna dziewczynka. Nie będzie bolało. Na tę myśl mam ochotę się uśmiechnąć. że krew będzie szybciej ci krążyć i skóra stanie się bardzo wrażliwa.. Rany. – Ręce nad głowę – nakazuje.636 zamszu i mają na końcach małe koraliki.

. To takie irytujące. a ja natychmiast wykonuję polecenie. no i mam jeszcze pilota. Christian rozsuwa mi nogi i krępuje kajdankami najpierw prawą. Nadal go słyszę. zupełnie bezbronna. Słyszę. – Uśmiecha się tajemniczo i pokazuje mi małe. – To przekazuje odtwarzaną przez iPoda muzykę do odtwarzacza w pokoju – odpowiada Christian na moje niewyartykułowane na głos pytanie. A niech to. Oprócz słuchawek ma jakąś osobliwą antenkę.. Powoli nakłada mi maskę i chwilę później jestem ślepa. Och! Jego dotyk wywołuje w mym ciele dreszcz. Intensywnie nasłuchuję. wyciąga ją delikatnie w stronę rogu łóżka i przytwierdza mi do nadgarstka skórzane kajdanki. że go nie widzę. płaskie urządzenie wyglądające jak jakiś modny kalkulator. – Unieś głowę. Gumka maski przytrzymuje słuchawki na miejscu. Pochyla się nade mną. próbując to rozpracować. odzwierciedlający moje podniecenie. choć dźwięk jest przytłumiony. Do podniecenia dołącza odrobina niepokoju. a on pociąga mnie za nogi. co ty. Dziwne. Ogłusza mnie własny oddech – płytki i urywany. Christian ujmuje moją lewą rękę. – Unieś głowę – mówi. jak przechodzi na drugą stronę. tak że ręce mam wyciągnięte i uniesione nad głową. gdzie robi to samo z prawą ręką. delikatnie wkłada mi słuchawki do uszu i przymocowuje iPoda gdzieś nad moją głową. Na koniec przesuwa długimi palcami wzdłuż całej ręki. Chyba zaraz wybuchnę. I tak leżę z rozłożonymi rękami i nogami. Spełniam jego polecenie. Marszczę brwi. nie mogę nimi ruszać. Jęczę. Dlaczego to takie erotyczne? Przechodzi na drugi koniec łóżka i chwyta moje kostki. – Słyszę to samo. co on robi? I nie . a ja robię się jeszcze bardziej wilgotna. potem lewą.637 Siada na skraju łóżka i pokazuje mi iPoda.

co futro.... Gdzieś z wnętrza mojej głowy dochodzi śpiew jednego anielskiego głosu. Mocniej. a potem od biodra do biodra.. a tak trudno się skoncentrować z muzyką w głowie. gdzie dotknie w następnej kolejności.. dyszę. zatacza kółka wokół pępka. ale szczerze mówiąc – nie boli. Coś niemal nieznośnie delikatnego ociera mi się o szyję.. dołącza więcej głosów. a potem kolejne – o święty Barnabo... jak przesuwają się.. dotykając sutków. Zaskakuje mnie to.. Sutki mi twardnieją pod tym delikatnym dotykiem. pomiędzy nogami. A potem niespodziewanie uderzają w mój brzuch. jest w mojej głowie. – Aaa! – wołam. nie wiem – to takie przytłaczające.. wzdłuż ud.. i nagle rzemyki znikają. sunie po jednej nodze. co miałam okazję słyszeć.... . To futro! Futrzana rękawiczka? Christian przesuwa dłoń.... wokół piersi. nogi mam unieruchomione. uciec. do którego niemal natychmiast dołącza drugi.... To takie nieoczekiwane. zastanawiając się. do góry na piersi.. przesuwa leniwie w dół. to chór niebiański – i śpiewając a cappella w mojej głowie jakiś pradawny. albo powitać każdy cios. a on znowu mnie uderza.. niebiański chór śpiewa różne partie.. Nagle futro znika i czuję na skórze rzemyki pejcza. gdzie jego ręka powędruje w następnej kolejności. ale nie do końca. że śpiewają po łacinie. Wychwytuję jedno słowo – „deus” – i dociera do mnie. która nie przypomina niczego. Uderza mnie raz jeszcze. pierwotny hymn. A futro przesuwa się teraz wzdłuż moich rąk i wokół talii. Nagle iPod budzi się do życia.. to prawie łaskocze. podążają tym samym szlakiem.... a ja próbuję przewidzieć.. niespiesznie i celowo. u licha. do mojego brzucha. futro wzdłuż włosów łonowych.. zabierając mnie.638 słyszę nic oprócz swego oddechu i dudnienia serca.. po drugiej. tym razem w piersi. ale ta muzyka.. pieszcząc mnie... głosy mieszają się słodko w melodyjnej harmonii. Co to.... jest? Nigdy nie słyszałam niczego podobnego. Nie mogę ruszyć rękami. o rany. – Aaa! Chcę się ruszyć......

. Zgubiona w nim. a potem uderzenia przesuwają się po włosach łonowych. a ja jęczę i się wiję. a on przerywa. Robi to.. udach i z powrotem w górę ciała. językiem zatacza kółka wokół pępka. od których nie jestem w stanie uciec.. nie od razu.. biodra.. Tak – już rozumiem.. W złączenie moich ud.. To słodka udręka – do zniesienia. On także się zatrzymuje. które poddają się temu najbardziej erotycznemu z doznań....... z wyjątkiem swego szaleńczego oddechu... by oprzeć ją o niego. Po chwili .. Dotarłam do bardzo mrocznego. opuszczając się do piersi.. Ach! Drażniąc po kolei sutki. jego język wiruje wokół jednego. jęczę. i kąsa........ choć tego nie słyszę. Potem śpiewy rozpoczynają się od nowa. i szaleńczego pragnienia.. ale gdy z każdym uderzeniem moja skóra śpiewa wraz z muzyką. Christian przechodzi do mego brzucha. Całuje i ssie. coraz głośniej i głośniej. tym razem miejsce futra zajmują jego nos i usta.. kieruje się w dół. niemal eksplodując w orgazmie. co się dzieje? Co on mi teraz zrobi? To podniecenie jest niemal nie do zniesienia. on obsypuje moje ciało uderzeniami.. I jest powtórka. zgubiona w tych wszystkich doznaniach.. jestem wciągana w ciemne. chyba głośno. Christian uderza mnie w biodro. Jestem na łasce jego dotyku.. Jestem na krawędzi. przyjemna – nie.. mroczne części mojej psychiki.... anielskich głosach.. całując. idąc śladem pejcza i futra.. Nie! Materac ugina się i Christian klęka między moimi nogami. przesuwają się wzdłuż mojej szyi. gdy tymczasem drugi pieści palcami. Och.. Po raz kolejny muzyka milknie i nie słyszę niczego. a wtedy jego język dociera TAM. zmysłowego miejsca.. Jęczę. Przesuwam nogę na środek łóżka. Łóżko porusza się i czuję go na sobie. I nagle na prawej kostce już nie mam kajdanków... zgubiona w astralnych... Odrzucam głowę i wydaję okrzyk.. aż muzyka dochodzi do punktu kulminacyjnego i milknie. Muzyka zaczyna się od nowa... ssąc.639 Krzyczę. Jestem zgubiona.

. Gdy muzyka osiąga punkt kulminacyjny.. to ostrzeżenie? Nie wiem.. Muzyka umilkła i chwilę później mam wolną prawą rękę. jaki miałam.. wreszcie nieruchomiejąc... a Christian podąża za mną. przywracając im życie. wchodząc i wychodząc. – Proszę! – jęczę.. Jego usta wyginają się . Co? Klęczy pomiędzy moimi nogami. Następnie chwyta moje biodra i unosi... dręcząco przejmujący orgazm. Przesuwa szybko dłońmi po moich obu nogach.. on wysuwa się ze mnie.. nieznacznie. Jęczę. uciskając i ugniatając. opierając się na rękach. ja spadam. płonące oczy. Zaczynam drżeć w oczekiwaniu na zbliżający się orgazm i Christian nieruchomieje.. – Cześć – odpowiadam nieśmiało. spadam w najbardziej intensywny. ale nieruchomieję.. Jestem wygięta w łuk. kładzie się na mnie i wypełnia sobą. w rytm muzyki. jego tempo przyspiesza. Proszę! Krzyczę w myślach.. nieznośnie powoli.. Chwyta mnie mocniej. i znowu z mojego gardła wydobywa się krzyk. Jednym ruchem opuszcza mnie z powrotem na łóżko. – Proszę. Drżenie ustaje. wykonując jeszcze trzy mocne pchnięcia. Bardzo powoli znowu zaczyna się poruszać.. zamierza dalej mnie torturować. Ja zaś nie jestem tego w stanie dłużej znieść. Mrugam w łagodnym świetle pokoju i wpatruję się w szare. – Cześć – mówi cicho.. Gdy zaczynam odzyskiwać zdolność myślenia. tak że plecami nie dotykam już łóżka.640 uwalnia drugą nogę... i jednym płynnym ruchem wchodzi we mnie. delikatnie zdejmuje z oczu maskę i wyjmuje słuchawki. A gdy liczba głosów w chóralnej pieśni rośnie. o nie. Szybko uwalnia mi drugą rękę........ o kurwa.. następnie opadając na mnie..

. – Co to była za muzyka? – mamroczę niewyraźnie. – Cóż. ty i ja.. Kuźwa. gdy jego palce tańczą magicznie po moich ramionach. aby mnie pocałować. Jęczę głośno – ma takie silne. – Hmm.. – Nazywa się Spem in Alium. co on chce teraz zrobić? Spojrzenie mu łagodnieje. – Och. – Co powiedziałam przez sen. – Zawsze chciałem się przy tym pieprzyć... Chris. – Odwróć się. proszę pana? . czterdziestoczęściowy motet Thomasa Tallisa. – Chcę ci jedynie rozmasować ramiona. Nachyla się.641 w uśmiechu. eee. niesamowite. wprawne palce. panie Grey? – W rzeczy samej. panno Steele. sporo mamy ze sobą pierwszych razów.. Ponownie jęczę. – Czyżby kolejny pierwszy raz. Pochyla się i całuje mnie w głowę... Christian siada na mnie okrakiem i zaczyna masaż.. okej. Przekręcam się sztywno na brzuch. Jestem taka zmęczona. wiesz? – szepcze.... – Dobra robota. ja też po raz pierwszy się przy tym pieprzyłam – mruczę sennie. – To było.

Zmarszczki na jego czole pogłębiają się. że to wszystko prawda i teraz to mnie dopiero zaintrygowałaś. – Sporo mówiłaś.. panno Steele? Mrugam niewinnie.. .. i że tęsknisz za mną. – Niczego nie skrywam. to na mnie nie działa. że po seksie mnie rozśmieszysz. kiepsko ci wychodzi kłamanie. – Cóż. – Nie umiem opowiadać dowcipów. – Anastasio. z głową wspartą na łokciu.. O klatkach i truskawkach. dzięki Bogu. – To wszystko? – W moim głosie słychać ulgę. – Że uważam cię za brzydkiego i przemądrzałego i że jesteś beznadziejny w łóżku. Och. Marszczy brwi. Anastasio. Christian kończy niebiański masaż i przekręca się.642 Jego dłonie na chwilę nieruchomieją. że pragniesz więcej. tak że leży obok mnie. oczywiście. – A czego się bałaś? Cholera. Co ty przede mną skrywasz. – Sądziłam.

jestem w tym beznadziejny. Możliwe. po czym nachyla się i mnie całuje.643 – Panie Grey! Pan czegoś nie umie? – uśmiecham się szeroko. – Nie. – I coś ukrywasz. Anastasio. że będę musiał wydobyć to z ciebie torturami. – Wygląda na tak z siebie dumnego. . – Ja też jestem w tym kiepska. – To taki śliczny dźwięk – mruczy. że zaczynam chichotać.

wręcz smutny i boleśnie samotny – a może to wina przepełnionej żalem muzyki. Wygląda. pięknie grając. że ma na sobie spodnie od piżamy. Waham się. obserwując go w ciemności. To akurat muszę zobaczyć. wcale nie tak łagodnie. jakaś natrętna myśl. a jego włosy błyszczą niczym miedź. nie chcąc mu przeszkadzać. przyciągana jak ćma do ognia. Koncentruje się. Chyba we śnie spadłam ze schodów i teraz jestem kompletnie zdezorientowana.644 ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY Budzę się nagle. Plama światła. ale wiem. muszę wziąć pigułkę. ale czuję się wyspana. O cholera. Coś mnie obudziło. Słyszę ciche dźwięki fortepianu. a potem znowu opuszcza wzrok na dłonie. . wkurzył się. jakby był nagi. dochodzących z salonu. Przesuwam się ostrożnie w jego stronę. a potem zaczyna go grać od nowa. jak to robi. Widzę.. Wydaje się zagubiony. Christian siedzi w niej i gra. Na tę myśl się uśmiecham. Czemu? Och. w Georgii jest teraz ósma. Christian unosi głowę. Mam ochotę go przytulić. Jest ciemno i sama leżę w łóżku Christiana. różnica czasu. Wkładam szlafrok i idę cicho korytarzem. przez ułamek sekundy panuje cisza. – Ty też – ripostuję.. Cholera. Piąta rano. że mu przeszkadzam? – Powinnaś spać – beszta mnie łagodnie. Uwielbiam patrzeć. nasłuchując magicznych dźwięków melodyjnego lamentu. dostrzega mnie i marszczy brwi. co mnie obudziło. Zerkam na budzik przy łóżku. Christian gra. Kończy utwór. że jest zaabsorbowany czymś innym. pogrążony w melancholii muzyki. Gramolę się z łóżka wdzięczna temu czemuś.

jak jego sprawne palce pieszczą klawisze. gdyby cię to interesowało – mruczy. panno Steele? – Tak. – Udziela mi pani reprymendy. gdy opieram się o niego z zamkniętymi oczami. gdy utwór dobiega końca. – Co to było? – pytam. Marcello. Na mnie? Na pewno nie. preludium numer cztery. – Nie chciałem cię budzić. Zaczyna grać powoli i w skupieniu. – Drugi? – Bacha. Odwraca się i delikatnie muska ustami moje włosy.645 Ponownie podnosi wzrok. który grałeś pierwszej nocy. odważnie siadam obok niego na stołku przed fortepianem i opieram głowę na jego nagim ramieniu. W tonacji e-moll. – Och. – Interesuje mnie wszystko. – Marszczy brwi i przez jego twarz przebiega ślad irytacji bądź gniewu. a na jego twarzy błąka się cień uśmiechu. – Nie obudziłeś. gdy tu spałam. ten. Czuję ruch dłoni w jego ramionach. Smutne. Ignoruję jego minę. panie Grey. Opus dwudzieste ósme. co robisz. – Nie mogę spać. Patrzę. Zagraj ten drugi utwór. – Chopin. .

Muzyka zbyt szybko dobiega końca. aby sprawić przyjemność mojej nowej matce. kiedy zacząłeś grać? – nie daję za wygraną. Rozdzierająco piękny utwór. przejmujące pragnienie. Po chwili odpowiada: – Oddałem się grze na fortepianie. – Czemu nie śpisz? Nie musisz wypocząć po wczorajszym wysiłku? – Dla mnie jest ósma rano. – Więc miałeś tylko sześć lat. zrozumieć jego smutek. Unosi z zaskoczeniem brwi. a jutro kolejne pół. że jest pod wrażeniem.646 melancholijne nuty wirują wokół nas powoli i żałośnie. – Tylko ty zaczęłaś je brać w innej strefie czasowej. No więc co będziemy robić przez te pół godziny? – Mrugam niewinnie. . gdy w odpowiedzi na moje pytanie wzrusza ramionami. – Dobry plan. aby lepiej poznać tego wyjątkowego człowieka. – Co za pamięć – mruczy i widzę. I muszę wziąć pigułkę. Tak żebyś w końcu mogła je łykać o rozsądnej porze. – Aby pasować do idealnej rodziny? – Można tak to ująć – mówi wymijająco. Kiwa głową. Do pewnego stopnia odzwierciedla moje uczucia. Być może powinnaś odczekać pół godziny. jeszcze smutniejszy niż Chopin. W jego oczach czai się nieufność. – Dlaczego grasz tylko takie smutne utwory? Prostuję się i patrzę na niego. Głębokie. odbijając się echem od ścian.

– Uśmiecha się lubieżnie. delektując się dotykiem jego ust. Marszczy brwi. Na chwilę przerywa swoją zmysłową napaść. – Przerywa obsypywanie gdy tymczasem – Z drugiej strony. – Bierze mnie na kolana. No więc co wymaga wyjaśnienia? – Jego ciepły oddech pieści mi szyję.647 – Kilka rzeczy przychodzi mi do głowy. Nieźle. co mi chodzi po głowie. – Muska nosem moje włosy i całuje szyję. – Śmieję się i chwytam go za ramiona. – Zawsze wybierzesz seks zamiast rozmowy.. O rety. gdy puls mi zaczyna przyspieszać. cicho. Fortepian. mięśnie w podbrzuszu natychmiast się zaciskają. – To prawda. Moje całe ciało napina się na tę myśl. Zwłaszcza z tobą. – Zawsze taka złakniona informacji. – Wolę to.. – My – szepczę i zamykam oczy. panno Steele. a moja wewnętrzna bogini zamyka oczy. – Hmm. Odpowiadam obojętnym spojrzeniem. A co konkretnie? pocałunkami mego ramienia. moglibyśmy porozmawiać – sugeruję . – Może na fortepianie – szepcze. – Wyjaśnijmy sobie od razu jedną rzecz – szepczę.

Christian unosi głowę i patrzy na mnie. umowa podlega jeszcze dyskusji. że tak zrobię? – Ty jesteś zupełnie nieprzewidywalna. a ty nie uciekłaś. – A więc postawmy sprawę jasno. – Wcześniej? – Przed. a w jego oczach widać cień rozbawienia. co zawiera pozostała część . Wzdycha. – A spodziewasz się. – Och. ale nie tego. oczy łagodne. nie sądzisz? – Głos ma niski i schrypnięty. – To było wcześniej. – urywa i do jego oczu wraca rezerwa. – Cóż. – Poza tym już dwa razy byliśmy w pokoju zabaw. Patrzę na niego pytająco. gdzie pieprz rośnie. Chcesz. – Więcej. – Wzrusza ramionami. żebym przez cały czas trzymała się Zasad.. – Ale to ty tak bardzo na nią nalegałeś.. – Jak to? – Tak to – uśmiecha się. Zresztą Zasady są już ustalone i dalej obowiązują. Anastasio – stwierdza sucho. Gładzi mnie opuszkami palców po policzku.648 – Umowa.

Tak szybko zrobiło się poważnie. – Jeśli się nie zgodzisz. Będę cię musiał jakoś przekonać. – Będę musiała jeszcze raz je przeczytać – mówię. żebyś trzymała się Zasad. – A czy nie będzie ci do tego potrzebne moje pozwolenie? – Owszem. – Jego ton staje się nagle rzeczowy. gdy wpatruję się w niego. Przez cały czas. O rany. Wtedy będę miał pewność.649 umowy? – Z wyjątkiem pokoju zabaw. – Więc aspekt kary pozostaje. – A jeśli złamię którąś z Zasad? – Wtedy cię ukarzę. Wydaje się skonsternowany. że jesteś bezpieczna i będę mógł cię mieć zawsze. Odrywam się od niego i wstaję. – A jeśli się nie zgodzę? Przygląda mi się przez chwilę. – Przyniosę ci. Tam masz postępować zgodnie z duchem tej umowy. chcę. Christian wstaje . – Tak. gdy złamiesz Zasady. I owszem. ale tylko wtedy. kiedy tego zapragnę. to się nie zgodzisz. Marszczy brwi. Potrzebuję nieco dystansu. W jego oczach znowu się czai rezerwa i nieufność. próbując sobie przypomnieć szczegóły.

Uległa będzie w okresie obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez Pana. Przyszłość naszego tak zwanego związku jest omawiana o piątej czterdzieści pięć rano. które zostały zaakceptowane przez Pana. – Proszę bardzo. Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet. przydałaby mi się herbata. kiedy jego absorbuje coś innego – czy to mądre? Idę do kuchni. z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach bezwzględnych (Załącznik nr 2). – Przesuwa w moją stronę wydrukowany dokument i widzę. Uległa wyrazi zgodę na każdą czynność seksualną. Jezu. Przygląda mi się uważnie.650 ze stołka i udaje się do gabinetu. że coś w nim wykreślił. Jeśli Pan wyrazi taką wolę. Aktywność fizyczna:Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia między trenerem a Uległą. Uczyni to z ochotą i bez wahania. Swędzi mnie skóra głowy. a potem napełniam wodą czajnik. Pigułka! Sięgam po torebkę. Jedzenie:Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej listy pokarmów (Załącznik nr 4). którą spowija ciemność. Trener będzie zdawał Panu relację . Gdzie się włącza światło? Znajduję włącznik. w jego obecności bądź w innym czasie. Ubiór:W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie nosić wyłącznie te stroje. Uległa nie będzie podjadać między posiłkami. którą zostawiłam na barze śniadaniowym i szybko je znajduję. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia zakupów. którą Pan uzna za odpowiednią i przyjemną. Sen:Uległa ma obowiązek spać minimum osiem siedem godzin podczas tych nocy. Połykam jedną. Po chwili wraca Christian i siada na jednym ze stołków. wyjątek stanowią owoce. z którego Uległa będzie korzystać. jaki Pan uzna za stosowny. których nie spędza w towarzystwie Pana. ZASADY Posłuszeństwo:Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń.

Uległa będzie prowadzić się skromnie. palić. Anastasio? – pyta bez tchu. kręcąc głową. – Taka sama jak zawsze – odpowiada. wykroczenia i niewłaściwe zachowanie. – A więc posłuszeństwo nadal obowiązuje? – O tak – uśmiecha się szeroko. Kręcę z rozbawieniem głową i nim zdaję sobie sprawę z tego. Musi mieć świadomość. zależnie od tego. Higiena osobista/dbanie o urodę:Uległa będzie przez cały czas czysta i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Uległa będzie korzystać z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Zachowanie:Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych z nikim poza Panem. co robię.651 z postępów czynionych przez Uległą. przewracam oczami. Oczy mu błyszczą podekscytowaniem. nie przebywając w towarzystwie Pana. – Możliwe. Bezpieczeństwo:Uległa nie będzie nadużywać alkoholu. zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za wszelkie występki. – Czy ty właśnie przewróciłaś oczami. której charakter zostanie określony przez Pana. O kurwa. iż jej zachowanie w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Częstotliwość takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. jaka jest twoja reakcja. Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem kary. w sposób godny szacunku. Przełykam odruchowo ślinę i przez moje ciało przebiega . jakich się dopuści.

– Dalej przesuwa się w moją stronę. – Owszem. – Tak. ale to ty właśnie podniosłaś poprzeczkę w tej grze. . a potem Christian uśmiecha się szeroko. wiesz? – Udaję nonszalancję. – Naprawdę. każdy kij ma dwa końce. – Nie ośmielisz się – przekomarzam się z nim. Jego oczy rozszerzają się. panie Grey? – uśmiecham się. Ja robię to samo. – W końcu ty też przewracasz oczami. przesuwając się powoli w lewo. – Więc. – Oczy mu płoną i cały emanuje wyczekiwaniem. – I przygryzasz dolną wargę – mówi bez tchu.652 dreszcz radosnego podniecenia. Cóż.. – Zamierzasz mnie powstrzymać? – Najpierw będziesz mnie musiał złapać. – Chcesz dać mi teraz klapsy. I zrobię to. – Jasna cholera. panno Steele? Dzieli nas bar śniadaniowy.. – Jestem szybka. powoli wstając ze stołka. – Czyżby. I co ja mam zrobić? – Tak? – Oblizuje dolną wargę. – Ja też.

Biegnę w stronę stołu w części jadalnej. bez względu na zasady. Mocno wali mi serce. – Gorzej się to dla ciebie skończy. – A czy ja to potrafię? – Panno Steele. możesz się przewrócić i zrobić sobie krzywdę. Co będzie stanowić rażące naruszenie zasady numer siedem. – Owszem. odkąd tylko pana poznałam. – Naszym celem jest sprawianie przyjemności. Znowu jestem dzieckiem. marszcząc brwi. co ma pani na myśli? – Uśmiecha się znacząco. Odwrócić uwagę od czego? . – Nie masz innego wyjścia. panie Grey. – Nieruchomieje na chwilę. I nagle rzuca się w moją stronę. Christianie. a w moim ciele buzuje adrenalina. A w chwili obecnej ani myślę dać ci się złapać. który zmierza w moją stronę.. jak odwrócić uwagę mężczyzny. teraz sześć. O kurczę.. Udaje mi się uciec i znowu dzieli nas stół. na co ja reaguję piskiem. Anastasio. Przyglądam się uważnie Christianowi. – Niebezpieczeństwo grozi mi. Odsuwam się kawałek. jakie to fajne. – Przyjdziesz tu szybko? – pyta. jeśli będę cię musiał sam złapać. – Anastasio.653 Nęka mnie we własnej kuchni. panie Grey. – Z całą pewnością wiesz.

Mówią o jego strachu i nienawiści do samego siebie. a ten. Nieruchomieje i krzyżuje ręce na piersiach. nastawienie takie. I o to właśnie chodzi. Wydaje się kompletnie wyciągnęła mu dywan spod nóg. jak ty do dotykania twego ciała. jakbym . – Jeszcze by można pomyśleć. Kurde. – Patrzę na niego niespokojnie. – Możemy się tak bawić przez cały dzień. – To właśnie czujesz? – pyta szeptem. co czuje. A może? – Nie aż w takim stopniu. który stoi przede mną. Znika wesoły Christian. że nie chcesz. Te trzy słowa i sposób. Do kary mam Zmienia się w ułamku sekundy. ale w końcu cię złapię i wtedy dopiero popamiętasz. Mówią mi tak wiele na jego temat i tego. Powtarzam te słowa jak mantrę. ja nie czuję się aż tak. Jest rozbawiony. – Wcale nie. mała. Jest szary na twarzy. – Macha wymijająco ręką. Nie ma mowy. ale teraz może mnie lepiej rozumiesz. wygląda tak.654 – Życia. Moja podświadomość wygrzebała z dna szafy adidasy i jest już w blokach startowych. wiele mówią. w jaki je wypowiada. Nie. jakbym go uderzyła w twarz. Marszczę brwi. Wszechświata. – Nie mogę być zbyt pewna siebie. abym cię złapał. – Gdy grałeś. O nie. – Och. – Bo nie chcę. sprawiałeś wrażenie bardzo skupionego. zagubiony.

. – Aż tak tego nie znosisz? – pyta cicho.655 Biorę głęboki oddech i obchodzę stół. ty... Kontekst był zupełnie inny. w pokoju zabaw. Kurwa! – Dlaczego? Przeczesuje palcami włosy i wzrusza ramionami. patrząc mu w pełne niepokoju oczy. a potem zamyka oczy i kręci głową. Ale nie taki. że zrobisz mi krzywdę. Nie lubię tego. – Cóż. którego nie byłabyś w stanie znieść. ponieważ ty tego potrzebujesz. – Patrzy na mnie z udręką. – Po prostu tego potrzebuję. Mam do tego stosunek ambiwalentny. Mija sekunda za sekundą. boję się. Christianie. – Robię to dla ciebie. Jego oczy zasnuwają grafitowe burzowe chmury. Ale kiedy chcesz mnie ukarać. ale nie nienawidzę. poza tym ufam ci. – Nie możesz czy nie chcesz? – Nie chcę. . Wczoraj wieczorem nie zadałeś mi bólu. nie – uspokajam go. Jezu. i po chwili staję przed Christianem. Ja nie. a więc tak bardzo nienawistna jest mu myśl. – Nie mogę ci tego wytłumaczyć – szepcze. aż w końcu mówi cicho: – Chcę ci sprawiać ból. że ktoś miałby go dotknąć? – Nie.. – Ale wczoraj wieczorem.

och. – Nie odchodź. – Tak.. . Powiedziałaś. – I serce ściska mi się boleśnie. nie zniósłbym tego. – Jeśli to zrobię.. O rety.. – Najbardziej na świecie. To człowiek w potrzebie. gdzieś we własnym mroku. abym ja nie zostawiał ciebie – mruczy mi do ust. ale Christian jest zagubiony. że tego nie zrobisz. – Nie chcę odejść. Mogę go uspokoić. Och. – Pokaż mi – mówię szeptem. – Mierzy mnie nieufnym spojrzeniem. a ja wyczuwam w tym pocałunku panikę i rozpaczliwą potrzebę.656 – Więc wiesz dlaczego. żebym została. – Ale mi nie powiesz. Oczy ma szerokie i pełne udręki. moje nocne wyznania. Zupełnie mnie tym zaskakuje. Anastasio. – Nie mogę tak ryzykować. – Chcesz. Gdybym cię stracił. przyłączyć się na chwilę do mroku i dać mu nieco światła. a we śnie błagałaś. uciekniesz z krzykiem z tego pokoju i już nigdy nie wrócisz. Wpatruje się we mnie i nagle porywa w ramiona i całuje. Jego strach jest nagi i oczywisty.. tak namiętnie.

Jeśli to zrobię. odwraca się i prowadzi mnie w stronę schodów. – Ale kieruje mną ukryty motyw. Nagle łapie mnie mocno za ramię.. żeby nam wyszło. – Słucham? – Ukarz mnie. potem jednak na jego twarzy pojawia się zdecydowanie i mruży oczy. jak bardzo może boleć. ale chcę. jak daleko możesz się posunąć. to takie dezorientujące. – Ja też jestem zdezorientowana. Christian odsuwa się ode mnie kompletnie skonsternowany. raz na zawsze. Przez chwilę wygląda na rozdartego. a stamtąd do pokoju zabaw. Chcę wiedzieć. Jego oczy ponownie się rozszerzają. gdy z mojej twarzy . czy jestem w stanie to zrobić. i wtedy będziesz mogła podjąć decyzję. – Jesteś gotowa? Kiwam głową. A ty i ja przekonamy się. że to zrobię. Jeśli tak. jakby się zastanawiał nad alternatywą. może on pozwoli mi się dotknąć. Mruga powiekami. Powiedziałam. jak bardzo może boleć. – Zatrzymuje się przed drzwiami.. – Ana. wtedy może ty. że chodzi mi o dotykanie. Wie. – Spróbowałabyś? – Tak. Przyjemność i ból. – Pokażę ci. Lekko mi się w niej kręci. nagroda i kara – jego słowa rezonują w mojej głowie.657 – Ale co? – Pokaż mi.

Gdyby otworzył ramiona. czuję w jego dotyku. Okej. Nie zdjął ze mnie szlafroka. I uciekałaś przede mną. przesuwa po nich ciepłą dłonią. po prostu tego nie zrobi? Z karania mnie zawsze robi takie przedstawienie. co wygląda jak pasek. Delikatnie pieści moje pośladki. ponieważ się zgodziłaś. – I przewróciłaś oczami. Znasz moje zdanie w tej kwestii. niż gdybym nic na sobie nie miała. O kuźwa. aby nie uciekać przede mną.658 odpływa cała krew.. – Zrobię to. Pochylam się nad miękką skórą. Dam radę. żebyś zapamiętała. i choć jest to bardzo podniecające. abyś to więcej robiła – szepcze. Uciekałam. – Jesteśmy tu. nie chcę. Słyszę to w głosie Christiana. Wraca tam. Anastasio. Trochę mnie to dziwi. do licha. Otwiera drzwi. Atmosfera w pokoju ulega zmianie. z wieszaka przy drzwiach zdejmuje coś. gdzie wcześniej się skrywał. . dobrze wiedząc. pobiegłabym do niego natychmiast. a potem prowadzi do obitej czerwoną skórą ławy na końcu pomieszczenia. Dociera do mnie ironia całej tej sytuacji.. – Nagle z jego głosu znika ten nerwowy strach. żeby tego uniknąć. Czemu. nadal trzymając moje ramię. wiem to. będzie naprawdę bolało. a ty będziesz liczyć razem ze mną. Zamierzam uderzyć cię sześć razy. Unosi skraj mego szlafroka i z jakiegoś powodu czuję się bardziej naga. że mnie nie widzi. Przewracam oczami. – Przełóż się przez nią – mruczy cicho.

. niż myślałam. odpychając go . Mimowolnie wydaję okrzyk bólu i łykam głośno powietrze. Anastasio! – nakazuje. a ja go wcale nie chcę. Moje pośladki są całe w ogniu. czując ponowny cios.. pełen współczucia. Jezu. Boli o wiele bardziej niż podczas klapsów. – Mój głos to bardziej zduszony szloch i w tym momencie myślę. Oddech ma urywany i głośny... jakiego się obawiałam. – Jeden! – wołam i brzmi to jak przekleństwo. dam radę. i teraz łzy ciekną już ciurkiem po mojej twarzy. Jeszcze jeden. – Dwa! – krzyczę. Uderza mnie ponownie. – Licz. Christian uderza znowu. Przepełnia mnie to gniewem. gdy tymczasem ja nie oddycham prawie wcale. że go nienawidzę.. desperacko szukając w sobie wewnętrznej siły. naprawdę boli. przygotowując się na uderzenie. Nie chcę płakać. jest trudniej. nie. – Wyrywam mu się. jak Christian rzuca na podłogę pas i bierze mnie w ramiona. Tak dobrze uzewnętrznić ból.659 Zamykam oczy. Pas ponownie smaga mi ciało. Aż nadchodzi. gdy jeszcze raz czuję przeszywający ból.. Słyszę. a ból pulsuje wzdłuż linii uderzenia.. – Pięć. O kurwa. – Puść mnie. – Sześć – szepczę. takie. – Cztery! – wołam.. – Trzy! – W moich oczach pojawiają się nieproszone łzy.

Wiedział. Mam ochotę zwinąć się w kulkę i jakoś dojść do siebie. cicho zamykając za sobą drzwi. że będę potrzebować własnej przestrzeni. Po policzkach płyną gorące łzy i wycieram je gniewnym gestem. Prostuję się i piorunuję go wzrokiem. Zwijam się w kulkę i zaczynam szlochać w poduszkę. co się w nim kryje – ale dla mnie to zbyt wiele. – Nie dotykaj mnie! – syczę. Wchodzę niezgrabnie do łóżka. W pokoju jest jeszcze ciemno. który będzie mój. Do mojego. . Nie potrafię tego robić. Patrzy na mnie z rezerwą. że to boli. Grey! – Po tych słowach odwracam się sztywno i wychodzę z pokoju zabaw.. Jak mogłam być taka głupia? Oczywiście. to go podnieca.660 od siebie. żebym go miała. świadoma. a on patrzy na mnie oszołomiony. Dlatego właśnie chciał. Co ja sobie myślałam? Dlaczego pozwoliłam mu to zrobić? Pragnęłam zapuścić się w mrok. był mój. nie jest mój. – Ana – mówi błagalnie. Idę sztywno w jego stronę. Opieram się o nie. – Popieprzony z ciebie sukinsyn. – To właśnie lubisz? Mnie. zbadać to.. A przecież on tak właśnie się zachowuje. w takim stanie? – Rękawem szlafroka wycieram nos. Zostaję w szlafroku i otulam się nim. – Tylko mi tu nie „Anuj”! Musisz się w końcu wziąć za siebie. czy też pokoju. Niepewnie dotykam pośladków. Uleczyć swoją zachwianą wiarę. Aaa! Bolą. I co teraz? Uciec? Zostać? Jestem taka wściekła. Wierzchem dłoni gniewnie ocieram łzy. wyraźnie zaszokowany. uważając. Walczę z nim. Dokąd pójść? Nie do jego pokoju. aby nie siadać na obolałym tyłku. że Christian może pójść za mną.

. On nie jest normalny. Ale trzeba mu oddać. Materac ugina się pod jego ciężarem. proszę – . Teraz to do mnie dociera. Słyszę.. praktycznie mnie dławi. Byłam taka okrutna.661 W końcu się przebudziłam. – Ćśśś – mówi cicho. że mnie ostrzegał. Jestem zupełnie sama.. Och. Jesteś taka młoda. Nie będzie chciał ze mną być. Muszę odejść.. Moja podświadomość kręci ze smutkiem głową. dlaczego. Jak coś takiego w ogóle mogłoby się udać? A myśl. dlaczego musiałam się zakochać w Szarym? Dlaczego? Dlaczego nie mogę kochać José albo Paula Claytona. muszę odejść. a teraz mam obolały tyłek i przepełnia mnie udręka. Nie chcę. O nie. żeby tak mnie bił.. Nie jesteśmy dla siebie stworzeni. jeśli nie mogę mu tego dać. Zasługujesz na wszystko. albo kogoś podobnego do mnie? Och. gdy kładzie się obok mnie. musisz jedynie być otwarta. Tak. zaszokowana bólem. postaraj się za dużo wszystkiego nie analizować. Dlaczego. których ja nie jestem w stanie spełnić. skarbie. jak otwierają się drzwi. że miałabym go już więcej nie zobaczyć. nie raz i nie dwa. co najlepsze”.. cóż za mroczny poranek. przenieść na drugi koniec łóżka. Czy ja wybaczę jemu? Myśli mam zagmatwane. i ta rozpacz na jego twarzy. już nigdy. Możesz tak wiele w życiu doświadczyć. mój Szary. Przypominają mi się jej słowa na pożegnanie: „Podążaj za głosem serca. Ana. Kładzie coś na stoliku nocnym. Czy on mi wybaczy. Chcę do mamy. Odpręż się i baw się dobrze. Szlocham w poduszkę jeszcze głośniej.. ale jestem jak sparaliżowana. Nie mogę się ruszyć i leżę sztywno. gdy wychodziłam. on tu jest. a wewnętrznej bogini nigdzie nie widać.. I podążyłam za głosem serca. Ma potrzeby. Stracę go. rezonujące w mojej głowie. a ja mam ochotę odsunąć się od niego. i proszę. – Nie walcz ze mną.

Unoszę rękę i przesuwam opuszkami palców po jego policzku i kilkudniowym zaroście. prawie w ogóle nie mrugając. jest taki niesamowicie przystojny. – Nie czuj do mnie nienawiści. Leżymy tak razem długą chwilę. W tak krótkim czasie stał mi się taki drogi. czego bym nie wiedział. Tuli mnie do siebie. ale Christian również patrzy mi w oczy. – Przepraszam. – W jego oczach pojawia się ulga. nie odzywając się ani słowem. całuje szyję. co powiedziałam. Christian całuje mnie delikatnie. – Za co? – Za to. . Christian zamyka oczy i wypuszcza powietrze. Och. ale ja zachowuję nieufność. Delikatnie bierze mnie w ramiona. Nadchodzi świt. a ja powoli zaczynam się odprężać i przestaję płakać. tak że teraz leżę twarzą do niego. – Jego oddech muska moją skórę. głos jest boleśnie smutny. Niczego się nie da z niej wyczytać. czule. Serce ściska mi się na nowo i pojawia się nowa fala łez. A my nadal leżymy w ciszy. Odwracam się bardzo powoli w jego ramionach. Głowę mam wspartą o jego ramię. Otwiera oczy i patrzy na mnie z konsternacją. – Przyniosłem ci paracetamol i krem z arniką – odzywa się w końcu. Wpatruję się w jego piękną twarz. – Przepraszam – szepczę. że sprawiłem ci ból. – Nie powiedziałaś niczego. chowa nos we włosach. do pokoju zaczyna się wlewać łagodne światło poranka.662 szepcze.

O nie. Z oczu znowu zaczynają mi płynąć łzy. jak byś chciał – mówię cicho. Głos ma zduszony. – Nie chcę odejść – szepczę. każdy mieszek włosa staje na baczność. że nigdy więcej ci na to nie pozwolę. Zamyka ponownie oczy i widzę na jego twarzy miriady uczuć. Otwiera szeroko oczy. – Masz rację. Słucham? – Nie rozumiem. Kiedy je otwiera. – Jesteś taka. spojrzenie ma puste. jak bym chciał. sam mówiłeś. – Odkąd cię poznałem. Przełykam ślinę. pozostawiając czarną. O nie. abym potrafiła być taka. – Nie sądzę. Muszę to powiedzieć. – Przesuwa kciukiem po mojej dolnej wardze. Nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. ziejącą przepaść. Powinienem pozwolić ci odejść. A tego właśnie pragniesz. – Ja też tego nie chcę – odpowiada cicho. Oto ta chwila. Unosi rękę i kciukiem ociera spływającą łzę.663 Wzruszam ramionami. . Skóra głowy mnie swędzi. Nie jestem posłuszna i możesz mieć pewność. mruga i przez jego twarz znowu przebiega strach. – Sama o niego poprosiłam. zacząłem naprawdę żyć. a ziemia usuwa się spod mych stóp. – I już wiem.

– Nie ma sensu. Zakochałam się w tobie.664 – Ja też. czego pragnę. – Nie. Nie. – Jest przerażony. – Głos ma pełen udręki.. A więc to naprawdę koniec. – Marszczę brwi. O nie. – Nigdy tego nie przeskoczymy.. – Nagle czuję się . nie kiedy robię to. – Nie w tej chwili. – W jego głosie słychać panikę. Otwiera szeroko oczy. niekłamany strach. ale tym razem widać w nich tylko czysty. Przypominają mi się te wszystkie biedne uległe. Kręci bez słowa głową. abym zostawała. krzywiąc się. – Nie – wyrzuca z siebie. Kurwa mać. popatrz na siebie. Zamykam oczy. – Cóż. prawda? – pytam cicho. nie odchodź. – Niewłaściwe? A dlaczego? – Cóż.. Nie potrafię dać ci szczęścia. Ana. – Ale dajesz mi je. w takim razie lepiej już pójdę – szepczę i siadam. Christianie. Do tego się wszystko sprowadza – niedopasowanie.. to niewłaściwe. – Nie możesz mnie kochać. Nie jestem w stanie na niego patrzeć.

W moich oczach wzbierają łzy. i chcę już stąd iść. Otworzyły mi się oczy i zrozumiałam poziom jego deprawacji. szybko się wycieram. Wychodzę spod prysznica. myśląc wyłącznie o kolejnej sekundzie. złamanym sercem. dosłownie wykończona. Chciałabym odrobiny prywatności – mówię beznamiętnie i wychodzę z sypialni. że nie jest on zdolny do miłości – dawania i otrzymywania miłości. wyjmując z małej walizki dżinsy i T-shirt. piszę kilka słów i kładę ją na wierzchu pudełka. Przykucam. ramiona. Potwierdziły się moje najgorsze obawy.. Na dole obrzucam spojrzeniem salon. – Zamierzam się ubrać. Jakimś cudem uciekłam od swego ciała i teraz jestem zwykłym obserwatorem rozgrywającej się na moich oczach tragedii. Ból jest tak wielki. Tak wiele się wydarzyło od tamtej pory. Ubieram się w łazience. Wyjmuję go z walizki.. Umyj twarz. Spodnie ocierają mi się o tyłek. co dzieje się z moim biednym. Wstaję z łóżka.665 zmęczona. I wiem już. Biorę szybki prysznic. wiedząc. że muszę mu go dać. a Christian za mną. Szybko wydzieram z notesu kartkę. myjąc się metodycznie. który trzeba samemu skleić. gdyż on odwraca moją uwagę od tego. mechanicznych myśli. czując ból. Odstaw butelkę na półkę. że jego pełnia do mnie nie dociera. Teraz naciśnij butelkę z żelem pod prysznic. proste.. a ponieważ nie myłam włosów. cieszę się. ale szczerze mówiąc. jak gra na fortepianie. O dziwo napawa mnie to poczuciem swobody. kiedy była jeszcze nadzieja na więcej. że jeszcze niedawno siedziałam z głową opartą na jego ramieniu i słuchałam. i tak dalej. Czuję otępienie. i dostrzegam torebkę z prezentem dla Christiana: modelem szybowca Blanik L-23. myśląc o tym. .. mechaniczne czynności wymagające prostych. aby zamknąć walizkę. O nie. szczęśliwe czasy.

Widzę w nim bladość i oczy przepełnione udręką. starając się ignorować Christiana. – Znajdźcie ją – warczy. Nie. Ma na sobie czarne dżinsy i T-shirt. a potem się rozłącza. – Potrzebuję tych pieniędzy. podnoszę walizkę. Nie teraz. Jest boso. Jaki jest numer do niego? Muszę zadzwonić. Christian rozmawia przez telefon. – Głos mam czysty i spokojny. nie chcę tych rzeczy.. które Taylor dostał za mojego garbusa. są twoje – mówi . że okrutnie mi odebrano nadzieję i marzenia. że mam spuchnięte od płaczu powieki.. to prawdziwy burdel. a obok niego BlackBerry i kluczyki do samochodu.666 Przeglądam się w lustrze. – Ana. a ja aż podskakuję. Podchodzę do kanapy i podnoszę z niej plecak. jeszcze nie. powiedzieć prawdę. Kładę go ostrożnie na barze śniadaniowym. pozbawiony uczuć. Nawet ona wie. Nie mogę uwierzyć. wspaniale. mógł nam. Biorę głęboki oddech.. nie myśl o tym. – Cóż. Kiedy odwracam się twarzą do niego. a potem udaję się do salonu. Wyjmuję z niego Maca i przechodzę do części kuchennej. że wpatruje się we mnie znieruchomiały z przerażenia.. Welch. Zbieram włosy w kok i ignoruję fakt. dostrzegam. że mój świat rozpada się na maleńkie kawałki. Moja podświadomość kiwa głową z aprobatą. zostawiam na jego poduszce samolot i kartkę. nie. że teraz należy oszczędzić mi drwin. kurwa. – Co takiego powiedział? – krzyczy. – Podnosi wzrok i zauważa mnie.

– Proszę. bądź rozsądna – beszta mnie. prawda? Dla niego to zawsze było pieprzenie. może trochę. Potrzebuję jedynie tamtych pieniędzy. – Weź je. – Nie chcę niczego. ale ja już nie czuję onieśmielenia. nawet teraz. Ana. nie ustępując. – Nie. Potrzebuję jedynie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. – Przyjmiesz czek? – pyta zjadliwie. Przyjęłam je tylko z musu. kochalibyśmy się na fortepianie. No. Jezu. – Nie. wręcz zimne. . pieprzylibyśmy się na fortepianie. chłodne. Odwraca się na pięcie i idzie do gabinetu.. On nigdy się ze mną nie kochał. Nie. obrazy na ścianach – wszystkie abstrakcyjne. Christianie. – Naprawdę próbujesz mnie zranić? – Nie. wpatrując się w niego. Moje spojrzenie biegnie ku fortepianowi. Mruży oczy. Ponieważ ty nie pragniesz mnie tak. – Tak. zabierz te rzeczy. co będzie mi o tobie przypominać. Pasujące do niego. nie chcę się kłócić. – Głos mam jednostajny. że nie. a teraz już ich nie chcę. Próbuję chronić siebie – dodaję szeptem.. – Ana. jak ja ciebie. kocham cię. Po raz ostatni obrzucam spojrzeniem jego apartament. Cóż. ja bym się kochała. Odpowiadam spokojnym spojrzeniem. gdybym trzymała buzię na kłódkę. – Christianie. Oczywiście.667 z niedowierzaniem. – Marszczę brwi.

Zamyka z frustracją oczy i przeczesuje palcami włosy. Zatrzymuje się i jego udręka jest wręcz namacalna. Ana. – Proszę. – Patrzy gdzieś za mnie. czego pragnę. Robi krok w moją stronę.668 Wraca Christian i wręcza mi kopertę. zdecydowanie Taylor. Wiem. Zawiezie cię do domu. Dzieli nas nieco ponad metr. a ja mimowolnie się cofam. – Taylor uzyskał dobrą cenę. – Nie mogę zostać. jak zawsze. – Nie chcę. Odwracam się i widzę. – Przy każdej okazji zamierzasz mi się sprzeciwiać? – Po co zmieniać przepraszająco ramionami. że w drzwiach nieskazitelny w swym garniturze. Taylora już . – Pójdę do samochodu. przyzwyczajenia? – Wzruszam stoi Taylor. a kiedy się oglądam. żebyś odchodziła – mówi cicho. – W porządku. a ty nie możesz mi panno Steele – oświadcza Christian kiwa mu głową. nie ma. dziękuję. Szare oczy płoną. Możesz go zapytać. Odwracam się z powrotem w stronę Christiana i w jego oczach widzę ledwie hamowaną wściekłość. Ten samochód to klasyk. Sama pojadę do domu. pozwól Taylorowi odwieźć cię do domu.

Christian udaje się za mną. Wciska guzik przywołujący windę i drzwi rozsuwają się. – Żegnaj. zostawiłam go. Z kolei ja nie mogę ci dać tego. Gdy zatrzymujemy się na światłach. – Nie mogę. Nic nie mówi i nie patrzy w moją stronę. z którym spałam. Gdy wjeżdżamy na Fourth Avenue. a ja podnoszę ręce. Taylor podaje mi lnianą chusteczkę. Miałam nadzieję. Po moich policzkach płyną niechciane łzy i ocieram je pospiesznie dłonią. Drzwi zasuwają się i winda porywa mnie w dół do czeluści garażu i mego prywatnego piekła. zachowując bezpieczną odległość. którego kochałam. Stawia kolejny krok w moją stronę. Odwracam od niego wzrok. co właśnie zrobiłam. – Nie zdzierżę teraz jego dotyku. Jedynego mężczyznę. wyglądam obojętnie przez szybę i powoli dociera do mnie ogrom tego. nie. żegnaj – mówi miękko i wygląda na człowieka załamanego. ale to zadanie okazało się ponad moje wątłe siły. Desperacko próbuję odsunąć od siebie atakujące mnie uczucia. Biorę ją od niego z wdzięcznością. ogarniętego bólem nie do zniesienia. . Wsiadam do kabiny. gdy przecina mnie ostry jak nóż ból. Takim samym jak mój. że uda mi się zaciągnąć mojego Szarego w stronę światła. Cholera. Chwytam walizkę oraz plecak i ruszam w stronę holu. szukając w torebce ciemnych okularów.669 tego dać. Przepełniają mnie wstyd i zażenowanie. Wciągam głośno powietrze. czego ty pragniesz. Unikam kontaktu wzrokowego. Christianie – mówię cicho. Jedynego mężczyznę. nim zmienię zdanie i spróbuję go pocieszyć. Taylor otwiera przede mną drzwi i wsiadam do samochodu. – Ana. – Proszę. Ależ ze mnie nieudacznik.

Gdzieś w głębi pojawia się niedobra. Fizyczny. a tam przywiązany do łóżka zwisa smętnie bardzo smutny. Zwijam się w kulkę. Wygląda i czuje się dokładnie tak. i wyję.670 – Dziękuję – mówię cicho i ten mały. Mieszkanie jest boleśnie puste i nieznajome. Nie mieszkam tu na tyle długo... jak ja. i popadam w żałobne odrętwienie.. aby czuć się jak u siebie. Charlie Tango. która krzywi się drwiąco: ból fizyczny po uderzeniach pasem to nic w porównaniu z tym cierpieniem. Tego bólu nie da się opisać. Siedzę na luksusowej skórzanej kanapie i szlocham. Udaję się prosto do swego pokoju. sflaczały balon. Koniec części pierwszej . metafizyczny... nieproszona myśl pochodząca od mojej wewnętrznej bogini. duchowy. Zrywam go gniewnie i przyciskam do siebie. w butach i ubraniu. wsącza się do mego szpiku. Och – co ja zrobiłam? Rzucam się na łóżko. rozpaczliwie tuląc do siebie resztki balonu oraz chusteczkę Taylora. jest wszędzie. dyskretny akt dobroci okazuje się moją zgubą..

ale także pieszczotliwe określenie w rodzaju „skarbie”. Po raz pierwszy w języku angielskim sformułowania tego użył w roku 1603 Szekspir w tragedii Otello. „cukiereczku” [3] Non-Disclosure Agreement – umowa/oświadczenie o zachowaniu poufności. „soaring” – szybownictwo. cukier.671 Przypisy [1] Washington State University – Uniwersytet Stanu Waszyngton (ten i pozostałe przypisy pochodzą od tłumacza). [4] „Make the beast with two backs” – w slangu brytyjskim określenie stosunku płciowego. „snoring” – chrapanie . natomiast francuskie tłumaczenie wyrażenia „la bete a deux dos” pochodzi z 1532 roku z utworu Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go. [5] Cuisine sauvage – po francusku „dzika kuchnia”. „kotku”. [2] Sugar – ang. [6] Gra słów.

672 .