Guru antymody i retoryka wandalizmu

Tegoroczny listopad był dla dyrekcji Maison Martin Margiela miesiącem pełnym wrażeo – i to bynajmniej nie z powodu szeroko komentowanej kolaboracji ze szwedzką sieciówką. Tym razem belgijski dom mody ściągnął na siebie nie tylko uwagę polujących na okazje fashionistek, ale także Kidulta, dobrze znanego w środowiskach high fashion streetartowego chuligana, który wziął sobie za cel flagowy sklep marki w Brukseli. Kidult, „wandal, tager i writer”, w ciągu ostatnich lat zdobył spory rozgłos atakując znane domy mody za wykorzystywanie street artu w reklamie i designie. „Jeśli tym markom faktycznie podoba się graffiti, to po prostu daję im to, co lubią” – stwierdza. Reakcje na te niechlujne „podarunki” są dośd zróżnicowane – Yves Saint Laurent zwiększa ochronę, Agnès b. składa podziękowania na Tweeterze, JC/DC przedstawia akcję jako element kampanii reklamowej. Działalnośd Kidulta budzi mieszane uczucia także w środowisku street artu – częśd twórców graffiti docenia autorską technikę i sprzeciwianie się komercjalizacji sztuki ulicy, inni krytykują go za niedbały styl czy przyczynianie się do nakręcania biznesu w atakowanych firmach, niektórzy wręcz uważają jego zainteresowanie przemysłem modowym za niegodne prawdziwego grafficiarza. Szczególne kontrowersje wzbudziło otagowanie przez niego muralu innego streetartowca, znanego z filmu „Wyjście przez sklep z pamiątkami” Mr. Brainwasha. Podobnym gestem jest zresztą atak na Maison Martin Margiela – markę, której założyciel sam był w swoim czasie antymodowym chuliganem. Zanim Martin Margiela stał się naczelnym guru modowej rewolucji lat 90., był zbuntowanym chłopakiem z małej miejscowości. Anarchistyczne ciągoty, do których przyznawał się we wczesnych wywiadach, widad wyraźnie w jego twórczości – od pierwszej samodzielnej kolekcji Margiela został okrzyknięty mianem enfant terrible europejskiego haute couture. Jego naczelną strategią było wywlekanie mody na lewą stronę, często całkiem dosłowne. Projekty Margieli były rodzajem taktycznego wandalizmu: rozbijały dyskurs mody, atakowały skonstruowane przezeo sfetyszyzowane ciało, uderzały w burżuazyjną mentalnośd leżącą u jego podłoża. Stosowana przez niego strategia dekonstrukcji była w istocie destrukcją wszystkich reguł i zasad – wystające nitki, rozprucia, eksponowanie zapięd i podszewek występowało przeciwko imperatywom perfekcjonizmu, stosowanie recyklingu tkanin oraz powtarzanie tych samych projektów w kolejnych kolekcjach obalało dyktat nieustannego pędu do nowości, celowe niedopasowanie strojów (w uniwersalnym rozmiarze „74”) do mających je wypełniad ciał ujawniało sztucznośd konstruowanych przez modę norm estetycznych. Gdy jego projekty zaczęły zdobywad rozgłos, Margiela tym bardziej odwrócił się do świata mody plecami: w środowisku, w którym rozpoznawalny wizerunek, indywidualnośd i metka ze znanym nazwiskiem są wszystkim, postawił na anonimowośd, kolektywne autorstwo i brak rozpoznawalnego logo. Od połowy lat 90. korespondencja domu mody pisana jest w liczbie mnogiej i podpisywana zbiorowo „Maison Martin Margiela”, zaś założyciel marki nie udziela wywiadów, nie daje się fotografowad i nie pojawia na swoich pokazach – polityka zaskakująco podobna do praktyk zwykle zachowujących anonimowośd i często zrzeszających się w grafficiarskie crew twórców street artu. Innym podobnym do strategii sztuki ulicy gestem Margieli było przeniesienie samych pokazów z bogatych dystryktów i oświetlonych wybiegów do porzuconych postindustrialnych przestrzeni w „złych dzielnicach”. Także pierwsze sklepy marki nie mieściły się w eleganckich butikach przy najbardziej reprezentacyjnych ulicach miasta – raczej w obskurnych halach i zniszczonych magazynach daleko od jego finansowego i modowego centrum. Pojawia się jednak pytanie, czy miało

Historia Martina Margieli jest czymś więcej niż tylko pouczającą opowiastką o tym. będącego jeszcze niedawno faktycznym wyrazem autentycznego sprzeciwu. Sam Margiela jednak. jednak subwersywny wymiar konsekwentnej antymodowej dekonstrukcji został bezpowrotnie stracony. Antymodowa łobuzerka Margieli szybko została pochłonięta przez dyskurs mody i oswojona przez kapitalizm: jego dekonstrukcyjne projekty zyskały status awangardy wśród awangard. to problem ten dotyczy dziś w równym stopniu i innych sfer. pozszywanych z niby-przypadkowych kawałków. nie był gotowy na związane z tym kompromisy: coraz bardziej wycofywał się z działalności. co przewidywalnie. kiedy polityczne murale Banksy’ego sprzedawane są za setki tysięcy dolarów na eBay’u. zdaje się. by wreszcie w 2008 roku – według oficjalnego komunikatu – odejśd z firmy nie wyznaczając następcy. szybko stało się oznaką najwyższego modowego wtajemniczenia grupki wybranych. noszenie tych ubrao bez metki.to więcej wspólnego ze streetartowym odzyskiwaniem miasta. jak modowa rewolucja zjadła swoje własne dziecko. Brainwash robi karierę naczelnego streetartowego celebryty. okazuje się byd uwikłany w rynkowe mechanizmy globalnego kapitalizmu. jednak w pewnym sensie Margiela jest ofiarą systemu w takim samym stopniu. W 2002 roku większośd udziałów Maison Martin Margiela została wykupiona przez Renzo Rosso. a atakujący większe i mniejsze modowe korporacje Kidult wypuszcza limitowane serie koszulek ze swoimi pracami(!) – każdy bunt. Niespodziewanie Margiela stał się jednym z najbardziej wpływowych projektantów. Jego dawni współpracownicy zdecydowali się kontynuowad działalnośd „w duchu” założyciela. a dalsza historia marki potoczyła się tyleż błyskawicznie. w jakim jest nim Kidult. Chociaż świat mody jest obszarem. reprezentującego modowego giganta Diesel. czy też było jedynie forpocztą nadchodzącej gentryfikacji ubogich dzielnic. ośmieszony w „Wyjściu przez sklep z pamiątkami” Mr. niepokoi znacznie mniej niż wzrastająca komercjalizacja graffiti. Ostatecznie – w czasach. pozornie niestarannych. że projekty „modowego chuligana” można kupid w sieciówce. w którym mechanizmy kapitalizmu działają w sposób szczególnie wyraźny i bezwzględny. Fakt. nawet krytyczny gest wandalizmu. . co umożliwiło marce wejście na światowy rynek.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful