ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

który ma mnie przewieźć na Kretę. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [.]. Tłum. by zwiedzić grecki statek. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. Wybrali się obaj do Livorno. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. gestykulował. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. piękna i żyzna. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. 284. Homer1 Tezeusz – statek. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską.: J. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. s. który wrzeszczał. w kraju. Największe wśród nich jest miasto Knossos. Warszawa 1965. Parandowski. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. ks. Domieszka elementów albańskich. palił. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. . kiedy to się stanie. jak tylko przyglądanie się twarzom. bardziej 1 Odyseja. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. wielkiego Dzeusa powiernik. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas..I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. Kreta. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. XIX. ponieważ doszedł do przekonania.. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. Myślę. wokół wodą oblana. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. który twierdził.

od nieba. wieloma przedmiotami. jak bóstwo. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. w nadziei. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. a nad głową ogromne tłumoki. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. majestatycznie po stopniach. poplamionych dziegciem i oliwą. Na deskach. która nabiera kształtu. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. nie poruszam się chyba wcale. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. nie zwlekając. Heraklion. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. Jestem sam pośród sennych oddechów. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. Zaczyna się bolesny ubytek realności. która wydaje się nieskończenie długa. Cisza zatrzaśniętych okiennic. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. wypełniając horyzont. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. zmącenie błękitu. Chcę zobaczyć.elementarne sprawy niż troskę. zanurzony po głowę w upale. jak góra rozrasta się. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. I jest wyspa. Wysoko. ruszyłem do muzeum. pełnym hałasu. z boku. zatopiony w blasku. mając pod nogami beczącą kozę. coś niewyraźnego. Patrzę dalej. wtaczam się na pokład. schodzi wolno. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. Port i mury weneckie. Widzę się teraz jak we śnie. . i widzę teraz wyraźnie. przybity do białej przestrzeni. jak Kreta wyłania się z morza. bastiony otaczające miasto białych domów. aby otoczyć się przedmiotami. Ciasno zgnieciony w tłumie. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. choć świadectwo oczu temu przeczy. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. brudu. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. skaza szarego koloru. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym.

można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). że jest uuuu. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. jak wiadomo. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. którą. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. że zetknąłem się nagle z czymś. podejrzanie świeży i płaski. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. gdy się jest obrazoburcą. co zaliczamy do sztuki pośledniej. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. mój nieoceniony Guide Bleu. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. Przywołałem na pomoc wrażliwości. o której mój profesor rysunku powiedziałby. co nie przypominało w niczym .. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. w których znajduje się ceramika. gliny i fajansu. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. żeby dostąpić wniebowstąpienia. uwielbiać. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. złaknionym oryginalności. linia. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. ani tradycji. Zawsze chciałem kochać. najłatwiej osiągnąć. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. mimo że nas przerasta i poraża. a nie. Przypomniałem sobie. do sztuki użytkowej. błękity i czerwienie. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. bez powagi i wdzięku. a nawet wroga. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. małe posążki z brązu. która zaniemogła – wiedzę. a nawet wcale prawdopodobne. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. tak jak należy. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. gdyby nie linia bez napięcia. Taka postawa zawsze była mi obca. gdzie przewodnik. I co? Nic.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. a więc wszystko. ale nie na tyle głodny. Było to możliwe. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. och i bach. Wszystko to bez głębi. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. A mówili oni mądrze. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. pieczęcie i gemmy.. odurzony byłem upałem południa i głodny. Pamiętam dobrze ten dzień. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. bo jaka byłaby to wielkość. gdyby nie przerastała i nie porażała. określony przez psychologów jako okres negatywizmu.

czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. torsu. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. Otóż malowidła ścienne. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. Wszystko inne było rekonstrukcją. ocalałych fragmentów. a także brak kośćca. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. Bo. Nie bardzo rozumiem. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. To tak. jak się później dowiedziałem. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. że Sir Arthur Evans. etruskich czy pompejańskich. nosi przecież . Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. sprawa stała się dla mnie jasna. fantazją. zwierząt i roślin bez korzeni. znajdowały się w bardzo złym stanie. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. odkrywca Knossos. pana Gilliéron. ramienia i pióropusza. która była umieszczana na ścianie w miejscu.znanych mi malowideł ściennych egipskich. ale podejrzewam. że był posłuszny wizji odkrywcy. łatwość. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. co zaginęło. jedynymi fragmentami oryginałów. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). domysłem. które wychwala Cottrell. pokryte warstwą popiołu. ale dlatego. Potem. Tak więc. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. mięsa. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. której towarzyszy pewna słabość. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. gdzie znajdował się oryginał”. owa niesubstancjalność ludzi. materii. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. spalone ogniem. w istocie. bez trudu.

W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. żółć. tak że ptaki. mało dbająca o szczegół. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. Jest to sztuka spontaniczna. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. powolna i kontemplacyjna. druga – pozwala na retusz. Określenie „malowane z natury” nie ma. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. napis. stylizowane rośliny. zdecydowania. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. Jest ich niewiele. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. pochwałą widzialnej rzeczywistości. Są po to. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. porywcza. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. który mówi. cała ich sztuka. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. w odniesieniu do artystów kreteńskich. nerwowa. przynajmniej w pewnym okresie. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. błękit. architekturę. razem 38 różnej wielkości. modele mieli w . od miniaturowych. Cały korpus malarstwa minojskiego.piętno niepowtarzalnej oryginalności. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. jak żadna inna chyba na ziemi. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. ludzi. kolumny. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. pełnym światła muzeum w Heraklionie. jak również zwierzęta. szarość. że malarstwo na Krecie było. czerń. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. aż do wielkich malowideł procesyjnych. znajduje się w nowoczesnym. ani afirmacji. do jakiego należą gatunku. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. Malarstwo Egipcjan. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. wszystko niemal. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. jest bardziej skupiona. wdzięk. ornamenty. poprawki. uśmiech i gest taneczny. Wiemy. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. hieroglif. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. co ocalało z pożogi. Biel. wiele sensu. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. portyki.

jak nuty krajobrazu. a zatem z okresu średniominojskiego. gipsu. Ciało byka w ruchu. istotą wyjątkową i natchnioną. woda i kamień. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. pozostawiając nas w samotności. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. I do tego rośliny – kępy irysów. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych.sobie. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. obrazek. . Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. że jest kreatorem. żółte oko. który się zbliża. na której namalowano okrągłe jak paciorek. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. z wyciągniętą szyją. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. jak drzewo. kleju i barwników. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. przywodząca na myśl freski z Lascaux.. niewyczerpany zasób form i kolorów. odejdą.). zadartą głową. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. idylla bez mitologicznego komentarza. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. bez złych demonów. ale był cząstką kosmosu. Delfiny. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. siedzący chyba na kamieniu. w rozpędzonym galopie. Jeśli im tego poskąpimy. jak na ludowych garnkach – ptak. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. byli medium. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. Podobnie jak chorzy. fuga wściekłości. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. Malowany ciemną. trzciny. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. efora. woda w powietrze. przywodzi na myśl romantyków. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. piasku marmurowego. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. to studium siły. artysta nie stał w obliczu przyrody. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu.

i Evans pozostawił rysunek objaśniający. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. zwłaszcza włosy. Wyszły niedawno od fryzjera.. kunsztownie uczesanych. Jak najbardziej niesłusznie. „Grupa dam. co widzimy na freskach egipskich. linie manieryczne. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. ale pamiętać trzeba. prawdziwe salto mortale3.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. Ta domniemana. miniaturowe freski. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. fantastyczna ewolucja. Myślę. że restauracja dokonana była dokładnie. mały portret kreteńskiej damy. The Garden Party. egipskie. siedzi i gawędzi wesoło. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami.. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. taka sztuka nie może się nikomu udać. kolory są mdlącosłodkawe. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. odbijał się od nich jak od trampoliny. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. co dzieje się przed nimi [. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym.]. mocno zaciśnięte. . obwiedzionych suchą linią konturu. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. opętanej ruchem. nie zważając na to. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. nos lekko zadarty. a więc specjalistów. bo wprawdzie oko jest ogromne. Najbardziej poruszyły mnie małe. wyrazisty podbródek i włosy. które Evans zatytułował The Ladies of the Court..). pełen jest nieco aroganckiego szarmu. pochodzące z późnej epoki minojskiej. rękawy sukien są bufiaste. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł.]. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. ubranych barwnie i bardzo modnie. zmysłowe usta. dowodzi. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił..

nieczłowieczą głowę. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. daje to efekt głębokiego dekoltu. Owa scena kobiecych zwierzeń. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się.. czyli wysokie. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. stożkowate naczynie. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. ona zaś podnosi ramiona.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. Jeden przedstawiał głowę..]. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. Evans wiedział dobrze. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. miał obrotne pióro. czerwieni i żółci w białe pasy. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. Suknie są radośnie barwne. wzmiankowany już Nikolaos Platon. kawałek ogona. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie.]. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. a ich kobiety przypominały nasze. . „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. Więc Evans wmawiał w te freski. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. że trafił na ślady kultury starszej od tej.. ze wstążkami w kolorze błękitu. a niekiedy czerwone naszywki. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. lubili cyrk. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. odkrył. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. brodawki sutek są widoczne [. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. a nie z dzieł naukowych. wesołą kompanię.. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. na których postacie nie większe są od małego palca. która była łupem Schliemanna. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. ale od początku zdawał sobie sprawę.

]. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. malowana ciemnoczerwonym kolorem. owczego sera. cierpka chmura ziół. pełne wargi.. I znów marzenie. słodki oddech piekarń. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Przyczółek Azji. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. jaką dotychczas odkryto”. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna.. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. obrysowany banalną linią. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. Fresk jest śmiertelnie ranny. Ale co do tego. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. Owoce ogrodów i owoce morza. żeby potem. wystawione – jak być powinno – na ulicę. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. Oczy ciemne. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. A kiedy już myślałem. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. zdaniem niektórych uczonych. Profil twarzy jest szlachetny. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. Proste drewniane stoły. kiedy już będę daleko. Ramiona pięknie modelowane [.pogrzebowych. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. Zapach krwi. Postać naturalnej wielkości. nie pytając o nic. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. migdałowy wykrój powiek. stawia szklankę zimnej wody. . Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. odnoszące się do Minojczyków. Najprzód kelner. w całości smażonych rybek. która napełnia całe ciało świeżością źródła. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. Jest to niewątpliwie arcydzieło. dolna podkreślona wygiętą linią. nie wszyscy uczeni są zgodni. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty.

tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. długi. błękity. Wróciłem tam następnego dnia. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. kłując i szarpiąc na oślep. w niewielkim. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. Myślę o krytykach. szmaragdowa zieleń. Sarkofag został znaleziony. Jest niewielki. co po nas zostanie. Wino białe z wyspy Samos.mielone mięso. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. jak się rzekło. w woskowej ciszy muzeum. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. sklepionym pomieszczeniu grobowym. Usadowiłem się naprzeciw jatki. nazwać arcydziełem. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. jak to opis. w którym powinno być słodko i tłusto. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. Nie tknęła go ręka konserwatorów. od lewej do prawej. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. a opis będzie. będące sumą innych – uwieńczyć je. wbrew regułom widzenia. . w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. broni się skutecznie przed interpretacjami. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. w Hagia Triada. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. myślałem. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. intronizować. wierny zasadzie. siły i kształtu. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. A potem ogromne odpustowe ciasto. Udręka opisywania. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. Sarkofag jest równy samemu sobie. Zrobiony został z kamienia wapiennego. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. szary. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. Jego kolory: ugry. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. świadoma swoich granic. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. czerwień. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. Chleb jest biały i słodki. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego.

Reszty nie ma. opartym o ramię. niesie na drążku. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. Po lewej stronie. bujający wbrew prawidłom grawitacji. Zarys budowli o trzech stopniach. najbliższa końca sceny. hermy.spod których wystają bose. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. a zatem gryfy. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. zaklęciami. w diademie na głowie (księżniczka. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. postać w złotej sukni do kostek. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. tajemnicy tajemnic. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). Na ich ogromnych. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. Za tą. za nim drzewo odczytane jako cyprys. przypominającym lirę. zwabiony ofiarami. dama odziana w sinofioletową suknię. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. Powrócił jeszcze raz na ziemię. dwa wiaderka. wielki krater. złociste. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. I jeszcze drzewo. koszyk z owocami. a trzecia. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. jak chcą niektórzy interpretatorzy). płaskie egipskie stopy. obojętny i wyniosły. brązowe. dwie sceny. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. zawodzenie fletów i krew. muzyką. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. Ma kształt posągu. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. w górze. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. jak domyślają się interpretatorzy). W centrum kamienny stół ofiarny. znak obecności bóstwa. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. zagadkowy jak zjawa. Skala kolorów – błękitne. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. Z ziemi wylania się bohater dramatu. Dwie niosą koźlęta. wyróżnione odrębnym kolorem tła. konkretny jak kamień. Malowane jakby od jednego zamachu. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. mistycznej przyczyny. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. jak się domyślamy. kapłanką. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu.

Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. pałac Minosa na Krecie lub groby . i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. I o tym wiemy wszyscy. jak grób Tutanchamona. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. Dajcie więc szybko wodę zimną. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. a także instrumenty muzyczne – strunowe. pienistą. III W ocenie takich odkryć. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. ma zatem również wartość dokumentu. że życie jest niezniszczalne. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. zwane rogami wotywnymi. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. drzewa i ptaki. stań z dala.dokładnym przedstawieniem rytuału. przekonanie. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. towarzyszące bezkrwawej libacji. Zimna woda tam tryska. stylizowane rogi byka. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. ów labrys. nie zbliżaj się do niego. następstwa pór roku. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. Uroczystość żałobna. zatrzymaj się. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. przed źródłem stoją strażnicy. od którego pochodzi nazwa labiryntu. co tryska z Jeziora Pamięci. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. plastycznego zapisu starej tradycji. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. ofiary. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia.

którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. na którym wszyscy. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. gdzie pod warstwą ziemi. antropologiem. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi.królewskie w Ur. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. pełen pamiątek. Obaj jego dziadkowie. Stillmann. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. niezbyt pociągającej powierzchowności. wdał się w skomplikowane transakcje. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. wręcz mały. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. Nie był on zresztą pierwszym. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. świadomie lub nieświadomie. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. wiktoriańskich cnót i skamielin. Warszawa 1964. po mieczu i kądzieli. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. Schliemann – ten. . są jednocześnie objawieniem historycznego tła. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. na której rosły oliwki. Ale zanim o tym opowiemy. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. Znaleziska te. Dom zacny. gramy swoje role. o czym wspominamy. Był niski. bo pozwoli zrozumieć. długi na 180 stóp i szeroki na 140. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. Będzie to pożyteczne. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. byli członkami Royal Society. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. 6 W poszukiwaniu przeszłości. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. ojciec – wybitnym geologiem. a także wyjaśni. Ta transakcja nie doszła do skutku. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. w dniu. który emanował z odsłoniętych ruin. Prawdę mówiąc. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. uciekał przed archeologiem. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. że materiał. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. i zaskakująco słodkim. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. prawie tyle samo. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. Tradycyjne. dekadenckim stylem życia. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. Labirynt schodów. lecz nie pozbawioną racji uwagę. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Pałac był jakby z mgły i marzeń. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. skarbca. mógł przyprawiać o desperację. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. nie podtrzymywały żadnych stropów. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. korytarzy. Co to znaczy? Znaczy to. a właściwie ich ślady. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. z którego zbudowany był Knossos.]. Nie odkrył złotych masek. pokoi. chciałoby się rzec.glazury. Evans zatrudniał zawodowych architektów. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. Miał lat 49. architekturą pełną szarmu i subtelności. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. Nazywa . Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. kiedy zaczął wykopaliska Troi.. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. co Schliemann. spalone drewniane kolumny. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. nie spodziewał się wcale...

ale jedyna możliwa dla mnie. aby kontynuować pracę”. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. . mieć kontrolę nad tym. aby odtworzyć w sposób namacalny to. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. żeby je upiększyć. I rzeczywiście. kolumny pomalowane brunatną. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. gdzie „wędruje się wśród hipotez.]. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. Obcując z dziełami przeszłości. Na pewno są tacy. mogła budzić zastrzeżenia. to inna sprawa. bez pomocy pośredników. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. To. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. będzie to najzupełniej do przyjęcia. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. płoszą obecność dawnych mieszkańców. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. Jeśli da mi pieniądze osobiście. ja wiem natomiast. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. ale jedynie zaspokajała pragnienie. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. którzy postąpiliby inaczej. a okazuje się takim odkryciem. udoskonalić. Evansowska skłonność do tego. Sławy nie chciał dzielić z nikim. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. uczynić bardziej zrozumiałymi. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. z czarnymi bazami i kapitelami. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. że takie właśnie jest moje stanowisko. które.. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. nikt nie wtrącił się. Pragniemy sami. ale szybko ich drogi rozeszły się. znak muratora na kamieniu. ni więcej tylko „miastem filmowym”. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. Hogarth. Nowoczesny materiał budowlany. ciemnoczerwoną farbą. przerzucić most nad przepaścią czasu. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. co przedsięwziąłem. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. że nikt ich nie poprawiał. Może to nie jest najlepsza droga. chcemy mieć pewność. co spektakularne. ba.Knossos ni mniej. dlatego że muszę. Trzeba powiedzieć.. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. aby nawiązać porozumienie i przymierze. i to ja jeden. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. że są autentyczne.

Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. Odnosi się ona głównie do Knossos.. uzupełnieniom i zmianom. średnio – i późnominojską. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. a także przedmiotom kreteńskim.. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. Ten podział. jak Malia czy Fajstos. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. Opierając się między innymi na ceramice. Cyklad i Hellady. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). . Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. przed Chr.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. i to właśnie historia Egiptu. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną.. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. dojrzałości i upadku. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. jak i naukowy. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. jest w swej istocie zarówno logiczny. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. często monochromatyczna.

poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. materiał był przytłaczający. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. Jugosławii. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. W jego domu kreteńskim. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. uszlachcony przez króla. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. obsypany zaszczytami. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. zwanym Villa Ariadna. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku.]. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. Francji. Zajmują się tym. domu Evansa w Youlbury. Dlatego nowsi badacze. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. Pałac Minosa powstał w obszernym.. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. Matz czy Nikolaos Platon. następcy uczonego. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji.. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. a nawet 1792-1750 przed Chr. Niezmordowany starzec. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. Umiera w glorii i huku bomb. ostatni piętnaście lat później. Glotz. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. Całość obejmuje sześć woluminów. z właściwą sobie bezwzględnością. na koniec Grecji. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. ani maszyny do pisania. tytułami wielu uniwersytetów. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. zamieszkanym głównie przez książki. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Panowanie Hammurabiego. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. Nasunęło mu się przypuszczenie. gdzie przeżył krótkie. nie będzie . w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. ukazał się w roku 1921.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. Nie miał ani sekretarki... Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii.

co napisał Sir Arthur. że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. Protagonistą owego sporu. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. Zaproponował on rewolucyjną. Marcel Brion mówi z melancholią. nowe datowanie greckiej epoki brązu.. W połowie roku 1960. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. jaką jest archeologia. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. Ale w badaniu przeszłości. aby przypisać ją Grekom. językoznawców. w radiu. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. Namiętny spór archeologów.chyba nadmierną zgryźliwością. IV Tout traité d’archéologie passe9. że Evans powiedział wszystko. był uczony angielski. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. wprowadzając to. ale nie ma żadnego dowodu. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. w tygodnikach kulturalnych. Palmer przyznaje. a więc 19 lat po śmierci Evansa. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. nazywanych odtąd Grecją. Charles Piccard Wydawało się. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. wybucha ostra polemika o sprawę. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. Jak się za chwilę przekonamy. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. Na kapitalne pytanie. .). można było przypuszczać. nową chronologię. krótko po roku 1600 przed Chr. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep.

Podobnie jak w procesie. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. lingwistów.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. większy splendor. jego zdaniem. przeciwnie. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. większy zasięg wpływów. W kościele uczonych. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. Dlaczego . Okres 1400-1100 przed Chr. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. brązowe trójnogi). Nic więc dziwnego. barbarzyńscy lokatorzy. niż miały w rzeczywistości. jak chciał odkrywca Knossos. co mówi Arcypoeta. z jej gwałtownym załamaniem się. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. określany jako czasy upadku. mówi obrazowo. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. powstało ono na kontynencie? No cóż. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. czym niegdyś było to miejsce. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. I wreszcie należy się liczyć z tym. odmiennie niż dla większości badaczy. Dla niego. jakie w Knossos odkrył Evans. nie może być zatem. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. że około roku 1200 przed Chr. idąc za Evansem. Co więcej. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. czy. Umiłowany uczeń Evansa. aby wnieść skargę rewizyjną. Naprowadził na ślad Troi. Palmer stwierdza. archeologów. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. a więc tym samym. wynalazcami tego pisma. że Agamemnon panował w Mykenach. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). i Schliemann odkrył jego zamek. nie zdający sobie sprawy. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. Mówił. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. ów okres. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). wybitny młody archeolog. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie.

Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. król Krety. którzy wdarli się do miasta. ale całe okresy cywilizacji. odkryty przez Palmera. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. nie znany uczonym dokument. Przede wszystkim. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. w tym przypadku. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. gdzie zostały porzucone. Rozpocząłem szereg badań. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. rozbite garnki pozostają na miejscu. Na koniec. ponieważ nie stanowią . Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. mający swoją stolicę w Knossos. wnuk Minosa. mówiąc po prostu. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. Jej rozwój bowiem. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). w tej warstwie archeologicznej. że tabliczki. jest niesłychanie ważne. Te dokumenty wskazują. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. wyznaczono go także jako wojownika. spełnia najczęściej ceramika. i to jest najważniejsze. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. gdzie i z czym? To „z czym”. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. ale w zupełnie innej części Pałacu. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. a poza tym. wykonane przez Sir Arthura. że Idomeneus. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. które miałem możność przebadać.

Problem Krety. Często jednak się zdarza. Drewniane kolumny. z jakiego zostało zbudowane Knossos. Hans Georg Wunderlich. acz bardziej ciche. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. że wywołały burzliwą polemikę. ale paleontologiem. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. grobowce. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. prof. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. miastem śmierci. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. Odczytanie starszych zapisów.przedmiotu pożądania grabieżców. obszary zamieszkane przez cienie. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. znacznie blednie. owe rozległe nekropole. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. A przy tym pokoje są małe. Dodajmy. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. ogromnym cmentarzyskiem. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. zdawałoby się. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. cienkie ściany. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. że Wunderlich nie jest archeologiem. że. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. kuchnie czy stajnie. Palmer wytknął także Evansowi. Jeśli przyjąć tezę Palmera. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. jej najsławniejszych dziejów. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. Korektury i uzupełnienia. że arbitralnie. często bez okien. Dzieje się tak zapewne dlatego. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. O życiu Minojczyków. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. Parę lat temu uczony niemiecki. mówiąc łagodnie. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. Stąd wniosek. a z nią greckiej. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. Powróćmy jednak do sporu. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. trwalsze niż domy żywych. ślady instalacji . Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”.

nie zachował się żaden portret władcy. groźnego Sfinksa. z którego groźnych rysów. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. kamiennych tablic. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. hieratycznej pozy.. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. pîthos) – (gr. to brak cech pompatycznej wielkości. Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. doświadczająca często gniewu Posejdona. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. Andre Malraux To.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. a także olbrzymich rozmiarów. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. .. 10 pîthoi (l. być może. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. Ale. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. Wyspa sejsmiczna. przytłaczających wszystko i wszystkich. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. Ogromne. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. w niewinne dzieciństwo ludzkości.poj. majestatu. pojemnikami oliwy. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. Wydaje się. jest to nasze złudzenie. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”.). V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. jak chciał odkrywca. tajemnicza. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. na których zapisana jest zemsta króla królów. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. zamkniętych oczach – broni się. posępnej potęgi. o zaciśniętych ustach. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. Co więcej. niż się przypuszcza. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki.

zmienność rytmów przestrzennych. duszność. architektura ruchliwa. Jest to architektura malownicza. Ściany z drobnych kamieni. Słowem zamczysko. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. połączonych zaprawą. Myślę. z ich estetyki. wyniosły tron z głazów. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. w sam raz. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. jakie są tego źródła i przyczyny. Słowem. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. kruchy. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. wielka ilość schodów. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. a właściwie brak . kapryśna. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. przez które wpadało światło. dzieci sceptycyzmu. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. Ale my. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. dość mroczna i niezbyt wielka. łazienki. która miała być przesycona szczęściem. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. że zmusza do zastanowienia. kpiąca z monumentalności. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. system doprowadzania wody. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. „układ rozkwitający” zatem. niezbyt szerokim wejściem. bo mógł być dowolnie rozszerzany. i w dodatku z jednym. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. ogromny zespół architektoniczny. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. budowlę. Chciałoby się rzec. ale niewinnych intryg i zalotów. pokojem i radością. Ani rodzaj budulca. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. i zaskakujące perspektywy. Dachy budynków są dwuspadowe. Dodajmy do tego niebywały komfort. są cienkie. szybów.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. aż do granic teatralności. kolumny z drewna. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. z której emanować powinna powaga i siła. jakby modelowane na wzór pieczary.

I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. tablice z pismem linearnym B. pozbawioną ekstazy. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr.rzeźby monumentalnej. że znalazło równowagę. grą nieco płytką. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. Najbardziej znaną legendą grecką. . powierzchowną. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. że od początku okresu środkowego życie było. zarówno w sensie materialnym. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. pasji i cierpienia. Znawca świata kreteńskiego. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. pochodzące właśnie z tego czasu. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. zupełnie o tym milczą. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. olśniewająca ceramika. bohatera politycznego. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. stale powiększano pałace. pieczątki i biżuteria. jak i emocjonalnym. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. Ariadnę. Z tego związku urodził się Minotaur. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. syn króla ateńskiego. Finley. Wydaje się. Przybywszy na Kretę. związaną z Kretą. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. grawerowane półszlachetne kamienie. Co dziewięć lat Ateńczycy. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. ustabilizowane. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. został wysłany z ową ponurą daniną. jest opowieść o Minotaurze. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. i to na zawsze. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. przywódcy ateńskiej rewolty. I nagle przyszła wielka. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. Aby ukryć swoją hańbę. którzy byli wówczas pod władzą Krety. uwiódł córkę Minosa. że ani religia. Odnosi się także wrażenie. beztroską. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. uczony angielski Moses I. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. wzrosła liczba ludności. Przypomnijmy ją w największym skrócie. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. ale małe figurki z fajansu i gliny. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. Tezeusz.

od paleolitu. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. choć przecież większą chorobą. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. Androgeosa. ani o koloniach. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. Minotaura. Tezeusz obejmuje lewą ręką. któremu składałem ofiary z przysmaków. ba. przeciwnie. Dedala czy innych spryciarzy. był dla mnie niedostępny. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. wypełniony obcym życiem. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. co jest tylko anty – krzywdząca.Jest to legenda grecka. jakie toczyli. . ceramika. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. na moje strzeliste akty uwielbienia. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. posążki z wypalanej gliny. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. Ariadny. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. natomiast byk – jest wszechobecny. od zamierzchłego dzieciństwa. więcej czułości niż dla Tezeusza. Minotaur jest na kolanach. czarnofigurowym. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. antykreteńska i jak wszystko. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. a nie okrucieństwa. nic nie wiemy o wojnach. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. zapaśniczym gestem. jak procesje i bicie w dzwony. pełną podstępów i toporów. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. nieprzydatne. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. pół człowieka. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. Ojczyzna Fedry. mój prywatny Minotaur. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. Maciusiowi zawdzięczam. Minotaur jest piękny i bezbronny. szyję przeciwnika. freski. sarkofagi. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii.

tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. a malowidła i ryty dają. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. czy posiadali literaturę? Być może. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. poeta. wykładana kryształem górskim. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. co tajemniczości przeznaczenia. opiewający dzieje bogów i herosów. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. była religia. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. jak się zdaje. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. więc także minojskiej. ale także instytucje. Odkryto sanktuaria. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. pieśniarzy. proroków i królewskich kronikarzy. ogromną ilość przedmiotów kultu. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. jak się przypuszcza. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. którzy odeszli dawno. Homerów i eposy. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. Freski. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. Ale jest to. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. a nie dla poetów. że podstawą starych cywilizacji. . muzyków. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. O religii minojskiej pisano wiele. Obiekt ów stanowił. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. Inspirowała nie tylko sztukę. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. jak powiedział Picard. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem.

władczyni świata. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. Przedmiotem adoracji były głazy. słupy drewniane i kamienie. . które odnajdujemy na freskach. ceramice i gemmach. zanim stała się prostym elementem architektury. ludzi.ryzykownych hipotez. Ogromna ilość jej wyobrażeń. małpy. gdyż była również boginią wojny. która. Niektórzy sądzą. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. ziemi. a były także często wykonywane w kamieniu. na statkach jako protektorka nawigacji. pochodzi nazwa pałacu Minosa. w pobliżu źródeł. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. palmy. jak chcą znawcy. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. wszechobecne. mówiąc inaczej. morza i piekła – Wielka Matka. oliwki i cyprysy. a także zwierzęta: węże. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. gołębie. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. czy też znakiem pioruna i jego władcy. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. W basenie Morza Śródziemnego. tzw. spoza amuletów. stalaktyty w grotach. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. Jedno zdaje się być pewne. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. a nawet złocie. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. pani słońca i luny. betyle. chciałoby się rzec. zwierząt i roślin. brązie. a także w kasku i zbroi. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. kiedy. w otoczeniu lwów. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. pochodzących z różnych epok. srebrze. w otoczeniu skał. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. a w początkowej fazie ich wyłączność. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. węży i ptaków. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. a zwłaszcza pałacach. lwy i oczywiście byk. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. stanowiła przedmiot kultu. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody.

. 32 . Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. ale kapłanki. Tłum. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. który długie wieki panował na Olimpie. Platon.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. że hołd oddawany bogom. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. Tam urodziła się legenda Zeusa. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. Potem następowały libacje. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. Diodor. co jest zrozumiałe w religii. To zdanie.: W. Domyślamy się. wtajemniczenie. pełna tańca. godne jest zastanowienia. s. ofiary.. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. Witwicki. pisze: „Kreteńczycy mówią. że kult Demeter. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. a inne ludy zapożyczały je od nich”. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. ale natura tych związków jest niejasna. jej bestiarium. Nie potrafimy wyjaśnić. Warszawa 1951. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. a w jakim uległa wpływom innych religii. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy.

. połączoną z powodzią i z pożarem. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. Stało się to nagle. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. Wtedy to się stało. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. tak że morze wokół płonęło i kipiało. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. Dzieje się tak zapewne dlatego. a także wyznaczyć kierunek. wspaniałości i potęgi. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. mądrość monarchów i polityków. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. pierworodnego grzechu cywilizacji. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. matka kołysała dziecko. aby cisnąć grom. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. Strabon. równowaga społeczna. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Jedni są zdania. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi.utrzymywał się w ciągu czterech dni. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. bardziej interesuje mnie pytanie. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. decydującego momentu. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. 15. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. z którego przyszła śmierć. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. rolnik nawracał pług. zwana także Thera albo 13 I. 3. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski.

że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. które położyło kres cywilizacji minojskiej. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. czyli Stara Spalona. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. Eubeję. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą.. z otwartym dziobem. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic.. Na zachód od Thery. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. szereg obiektów. dobrze zachowane freski. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. ale nie spodziewano się. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. czyli Piękna. Może wydawać się paradoksem. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. nadeszła zagłada. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. Angelos Galanopoulos.Thira. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. ba. Wyspa ta istnieje do dziś. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. To stamtąd. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. Jest niewielka. według uzasadnionych przypuszczeń. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. Lawa i popioły wulkaniczne . Fenicję i Syrię. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. w odległości 2 kilometrów. że należy do kręgu kultury minojskiej. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. Nazywa się Palea Kameni. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr.

żeby tak rzec. a nie w Knossos. zdolność konserwującą. pismach starożytnych autorów.mają. o czym świadczy świetny stan Pompei. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Odnajdujemy ją w legendach. Tylissos. Tygodniami padały krwawe deszcze. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. O. że tu właśnie. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. Nic dziwnego. znajdujemy jej dokładny opis. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. W pracach naukowych. iż twierdzą.. które spadły na Egipt. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [.]. Amnisos. świętych księgach. A wreszcie sama Biblia.. aby wyjść z domu. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. Malia. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. że było to najzupełniej możliwe. opis dziesięciu plag. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. Zdaniem uczonych. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. Pseira. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. Nie było sposobu. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. i dniach. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. Kopiąc na wyspie Thera. Sejsmografowie wszelako twierdzą. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. ale także Fajstos. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. wysoka na 1500 metrów. Sejsmografowie i geolodzy mówią. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. Gurnia. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. która trwała 48 godzin. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Hagia Triada. grzmotach i powodziach. opisanych w Księgach Mojżeszowych. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie.

Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. że są tworem fantazji Platona. woda o barwie krwi. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. glos i objaśnień. a być może także egipskich i wschodnich. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. deszcz ognia. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. Przyjąwszy zatem. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. że znajdowała się na Morzu Egejskim. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. opowieść.. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. Wszystkiemu zawinił Platon. Zważywszy. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami.. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. Są wielkimi poematami o wszechświecie.). tsunami14. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. sprzeczności i bałamutnych informacji. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. grzmoty i gradobicie. Niektórzy z nich sądzą. tzw. epidemia. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. . Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. Czy jednak 14 tsunami – (jap. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. Jednak wziąwszy pod uwagę.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. że geografia starożytnych była pełna luk. miała miejsce w roku 570 przed Chr. zgodnie z tradycją.

figury geometryczne. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. znak interpunkcji. prekursorami Gutenberga. marzyłem o tym tak intensywnie. narzędzia. W istocie dysk z Fajstos. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. choć jeszcze nie odczytanego. co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. przed którym spędziłem wiele czasu. stałem za wysokim pulpitem. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. rów napełniony wodą. to źle. Byli oni. a jeśli już myślałem. na brzegu jawy. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. las. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. prostokąty.. że jest on importem z Azji Mniejszej. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. przede mną grono wybitnych uczonych. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. przeraźliwie puste kartki. jak się domyślają niektórzy. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu.. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. którym udało się ujść cało. o grubości 2 cm i osi 16 cm. mokry. i. Jedni badacze uważają. brązowi jak na dagerotypach. co zrozumiałem dopiero wtedy. całe postacie. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. hieroglificznego pisma Minojczyków. zwany dyskiem z Fajstos. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. jak się zdaje. Homet. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. bez jednej plamki. bez żadnego znaku. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. co nie udało się wielu uczonym. doszedł do wniosku. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. wszyscy z XIX wieku. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. ptaki. ukłoniłem się i milczałem. kwiaty. bo i Humboldt. inni natomiast utrzymują. linie faliste. którego zapewne zaproszono tu. że jest na przykład falsyfikatem. owe hieroglify są różne od znanego nam. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. Francuski badacz Marcel F. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. naczynia. i Schliemann. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. Na domiar trudności. a nawet przestałem o nim myśleć. . prototypem czcionki. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. wszyscy patrzyli na mnie. lecz nie wiadomo czy jest to. aż pewnej nocy śniło mi się. mokradła. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. aż obudziłem się.

którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. ten sam. to znaczy uwierzyć. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. staje się najzupełniej poważny. Więc milczymy na szczycie schodów. zupełne zaprzeczenie Knossos. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. Pompeję biednych ludzi. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. i cytryn. jak nigdzie na wyspie. – Uśmiecha się cały czas. . Ja jestem Minojczykiem. cicerone – (łac. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. dotykać kamieni i cmokać. od imienia Cycerona. ponieważ Minojczycy byli. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. Gurnię. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. jeszcze dwa. – Tam była grota Zeusa. Chwila jest solenna. A nawet. bo ujrzeć. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. lepsze. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. przewodnik oprowadzający podróżnych. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. że trzeba zobaczyć znacznie więcej.). przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. tłumacząc sobie. która prowadzi do morza. więc zaczynały się zacierać kontury czasu.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. W połowie góry. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. Chwała włoskim archeologom. ową. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. przeszłości i teraźniejszości. Sanctus Cicerone15. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. jak słusznie powiedziano. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. gdzie. Nie wątpię. Jest to ruina czysta. Zwiedziłem wiele miejsc. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. najpełniej. Czyni cuda. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. tak jak ja. Wszyscy odwracają głowy: dolina. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. ale kiedy to mówi. niskiego wzrostu. przekładałem datę wyjazdu. powiedziałbym. którym powierzono Fajstos. każe schylać się. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. Gortynię.

że Alexandros jest woźnicą. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Alexandrosie. Wszyscy milczymy.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. Szczątki imperium. co niszczyły. – To już jest mniej wyraźne. Nie wyzywali losu. Samolot leci cały czas nad morzem. Odjazd. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. pogodzić zmarłych z żywymi. Ach. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. ruiny pokoju dziecinnego. Ich ruiny to ruiny kołyski. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Nie ma innej drogi do świata. . Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. czym dla mnie jest Kreta. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. Wydaje się. mógłbym przenosić skały. Cyklady. Porządkuję notatki i wrażenia. jak ruiny pałaców minojskich. jak tylko droga współczucia. Alexandrosie. Domyślam się. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. Dlatego trzeba wierzyć. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. gdybym cię miał stale przy sobie.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. czego nie zdołam porównać z niczym. Azja. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. Niepodobna znaleźć miejsca. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. zrozumiałem. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. a między tym doliny. Jednym z najmocniejszych doznań. nagłe przełęcze. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. że dane mi będzie poznać coś. inaczej niż w Alpach. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. południowa Azja i południowa Ameryka). że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. Ale już rankiem. ostre przepaście. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. wężowe. Ale. . syntezą doznań wzrokowych podróżnika. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. gwałtowne starcia mas ziemi. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. co pozostało z dawnej Tetydy. najczęściej wąskie. morza i gór. Można rzec naturalnie. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. było doznanie ruchu. rzadko rozległe. gór. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. wody. Sądziłem.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. wydrążenie (gr. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. orchestra – okrągły plac. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy.). . Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. że bóg rozebrał go. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. Zmieniły się nazwy. przybył do hieronu21. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. nie ma chyba racji Arystofanes.).). chodzić na spacery. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. teatr przypomina skalistą kotlinę. to pewne.). Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. dbać o czystość ciała. Nie. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. otoczony widownią. Aby uniknąć monotonii rytmów. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. Powszechnie sądzi się. jego dopełnieniem i ukoronowaniem. koilon – zagłębienie. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. zalecał ofiary i modlitwy. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. Ale wiele dowodów przemawia za tym. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. miejsce występów aktorów (gr. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. który wyśmiewał greckich medyków. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. Oparty plecami o zbocze góry.

gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. Przewodnicy drą papiery. Została tylko krew i kamienie. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. 26 Homer. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych.koncentrycznych kół. otoczony cyklopowymi murami. kiedy to ucichnie. drzew i obłoków. Pejzaż jest dziki. 46. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. XI. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. . porytą wąwozami dolinę. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. zatrzaśniętą z dwu stron górami. niż jest w istocie. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. mają nieregularne boki. 180. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. wzniesiony na garbie ziemi. która przywodzi na myśl niewiele porównań. Pałac jest raczej posępną fortecą. Iliada. Ich nazwa jest trafna. VII. zamknięty. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. co wiemy o władcach Myken. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. pofalowana wzgórzami. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. szepczą w półkolu sceny. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. naturalną muskulaturę. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. Kiedy szosa skręca nagle. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami.

łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. która olśniła barbarzyńców. Wielkie drzewa – topola. Art mineur – sztuka użytkowa (fr. które przetrwają wszystko. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. Kretę. Italię. Noc schodzi z gór.Bandy Achajów. rytony z gołębiami (w miejscu. której płaskorzeźba porazić mogła tych. gdzie wyobrazić sobie można sępa). IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. Okolica Olimpii bogata była w topole. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. cis. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. Z przekazów historycznych wiemy. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Kiedy się zmierzcha. Powstała cywilizacja mieszana. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. którego wolno używać przy ofiarach. Wracali z bydłem. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi.). złotem i niewolnikami. Zauważono słusznie. stłoczonych domów. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). że jest to jedyne drzewo. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów. przed Chr. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. Natarczywa obecność nagiej ziemi.). . pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. dąb rosną w dolinach. Było to wrażenie dominujące. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken.

odkrywające resztki osady prehistorycznej. żyjące w drzewach. przystanąć i porozmawiać. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem.. odziane w suknie szafranowe. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. pozwalają przypuszczać. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. Nawet w środku Aten. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. a w mroku tak człekokształtne. Herodot opowiada. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. poświęcano bogini. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. laurów i cyprysów. . Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou.. w stronę przylądka Sunion. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. Niedaleko Aten. która biegnie u stóp Akropolu. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. Wykopaliska z ostatnich czasów. Dlatego wydaje mi się. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. Młode dziewczęta. Drzewa są niewielkie. W pierwszej połowie XIX wieku. Obok portyku. naturalnej łatwości. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. że ma się ochotę pozdrowić je.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość.

nosorożce. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. hieny. . 1462-1467. na przykład wół piżmowy. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. gdzie źródło jest objawieniem. niedźwiedzie. Ifigenio. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. Nie brak było potężnych drapieżników. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. podobnie jak Helena. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. małpy. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. Tekst brzmi: „A ty. wiejskich dworów. obok zwierząt strefy gorącej.przyrodników całej Europy. słonie. jak by się zdawać mogło. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. Ustąpiła miejsca Artemidzie. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. pierwotnie bogini. sarny. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. jak antylopy. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. będziesz kluczniczką świątyni. Brauron ma leniwą atmosferę starych. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. staczając się ze stromych ścian wąwozów. czystym importem wyobraźni. na świętych wzgórzach Brauronu. a więc nie był. wydaje się. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. 30 W. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. gdzie pochowają cię po śmierci. opuszczonych. które ma w sobie tajemniczość.

Ten. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. Z daleka. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. która jest żywicielką ludzi”31.. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. połyskliwe jak skóra węża. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. kto ją napotkał. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. a zatem w czasie. na południe zaś w stronę zatoki Itea. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. albo niewiele przedtem. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. widać morze. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. i oddała ducha. duchowej stolicy Grecji. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. 185-187. Midas. by wydrzeć tajemnicę bogom. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. w.. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. był stracony aż do dnia. a także ich owcom o cienkich nogach. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. w miejscu zwanym Marmaria. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. bogini ziemi. Trudno dociec. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. którego należało przekupić. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. . Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. olbrzymie zwierzę. syn Zeusa. dziką bestię. który prowadzi na zachód w głąb gór. Niektórzy badacze utrzymują. bardzo nisko. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. wydając wielkie rzężenie. wyzionąwszy skrwawiony oddech. Obecnie sądzi się raczej. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. zabił ze swego potężnego łuku smoka. Hymn homerycki mówi dalej. Krezus. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. Mit poucza.

Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. Jako oblubienica boga. niewidoczna za zasłoną. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. następnie co trzy miesiące. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. odurzona wyziewami ziemi. do którego nie ma dostępu). Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. czy pierwsi chrześcijanie. Pytia. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. Delfy były skomplikowaną instytucją. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. ale oprócz pomocników Pytii. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. Wiadomo o nim jednak. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. wchodzono do adytonu. kapłanów zwanych świętymi.). ani hierarchii poszczególnych godności. które odtąd wiodły życie zakonne. urzędował w Delfach. Pytia musiała być początkowo dziewicą. że odegrał poważną rolę. . ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. ale nie wiadomo czy był akredytowany.obce Fojbosowi. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Nie znamy niestety ani metod działania. Nazywał się Lampon. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. ani nawet nazwisk owych pośredników. aby zniknęły wszelkie ślady tego. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Wzrosła też liczba wieszczek. czy działał na własny rachunek. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. Pytano wyrocznię raz w roku. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech.

. Najbardziej znana. jest rzeczą chyba pewną. szef partii arystokratycznej. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. IV. bynajmniej nie dodawała odwagi. „Nieszczęśni. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. nie tylko twój. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. Nie ocaleje bowiem ani głowa. co ma czynić. zasięgnął rady bóstwa. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. dzięki Herodotowi. zapowiedź nieuniknionej klęski. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. niejaki Battos. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. Zniszczy on także wiele innych zamków. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. Otóż obywatel wyspy Thera. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. ani ciało.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). Dzieje. takiego choćby. VIII. że zaczął mówić płynnie. Arystoteles mówi. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. ks. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). Posłuszny Battos udał się do Afryki. która być może jest tylko anegdotą. Czy ta opowieść prawdziwa. co należy czynić. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. Pytia odpowiedziała. czy nie. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. ale przesadna wydaje się opinia. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. Pindar przytacza następującą historię. Poza ostatnim zdaniem. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami.

Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. a co fantazją interpretatorów lub osób. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. zamknięte w świątyni Ateny.tymi. skarbców i świątyń. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. świątynia Apollona uległa pożarowi. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. ale dziś trudno rozstrzygnąć. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. portyków. co było faktem. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. rozciągniętej na pokolenia. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. otoczone powszechną nienawiścią. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. także od najuboższych. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. wiodły pożałowania godny żywot. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. Gdy w VI wieku przed Chr. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. zbierając datki. wykute w skale. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. Nie ominęli Egiptu. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. . To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. które zaniechały udziału w obronie Grecji. Wyżej. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. Podobnie jak katedry gotyckie. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. którzy byli lub wydawali się silniejsi. powołując się na głos boga. zarządzono międzynarodową subskrypcję. które. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. Na ogół można powiedzieć. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. Delfy były dziełem zbiorowym. W wieku IV przed Chr. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. którzy dawali swego przysłowiowego obola. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich.

Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. Żywy mur piersi spartańskich. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. o którym mówiono z przechwałką. zszedł już dawno pod ziemię. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. wydłużonej sali. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. który. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom.) skarbca korynckiego – prostej. IX i in. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. prowincjonalne i źle zabudowane. stale grożące obrywem. 35 Ody Olimpijskie. stanowiła jedność duchową. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. są bez śladu wielkości i piękna. że mimo wszystko Grecja. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. i to w głównej mierze za sprawą Delf. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. . wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. są krwistorude i sine. popiersie Leonidasa. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Jeśli dodamy. bez podziałów i architektonicznych ozdób. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. Resztki żałosnych ruin. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu.

przesiane przez liście i odbite od traw. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. ale (co gorsze) jako trening. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. jeśli się powie. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. którzy. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Światło jest tu łagodne. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w .Nie dostarcza przeżyć. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. Nie idzie. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. Dopiero w muzeum odczuć można. zaprawa bojowa. rzecz oczywista.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. o dorabianie brakujących kolumn. Nie zdołano zatrzymać czasu. ale poruszającej wyobraźnię. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. ale pobudza do refleksji. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli. jak to oni. zielone. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. co często hamuje prace naukowe. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. pokryte piękną szczeciną drzew. Prace trwają do dziś. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. Ksenofont. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. czym była naprawdę.

tego znanego z legend. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. to znaczy konkursem albo lepiej walką. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. dzika oliwka w Olimpii. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. W szczególności bieg. Nie należy sobie jednak wyobrażać. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. Igrzyska były agonem. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. przed Chr. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Trwały pięć dni. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie.). tylko jedna doszła cało do mety. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. podstawę chronologii greckiej.ręku. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. Oślepiające słońce. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. odnalezionej ojczyzny. a tam pracownia Fidiasza.). wieńce. ale także grą o najwyższą stawkę. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. leżące jak pnie drzew). tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. 37 .

Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. przybranymi w girlandy kwiatów. jak wyłaniają się z morza. zlepione z sobą jak plaster miodu. Mykonos jest modne. domy. alpejskiego śniegu. Krotony. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. marmuru. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. Ściśle mówiąc. chłodzonych wiatrem oceanu. Teb. Myron. że morze istotnie bywa tutaj groźne. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. . Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. niby skóra lwa rzucona na fale. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. Początkowo w wieku VIII przed Chr. gdzie pod ogromnymi drzewami. co świadczy. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. ale najlepszy – bohater. parowały bielą. Doświadczyłem gniewu Posejdona. dymy. Miasteczko słynne jest z tego. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. A także szkołą rzeźby. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. Wybrałem Delos. o płaskich dachach. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. Zwycięstwo było indywidualne. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. Syrakuz i Samos. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. piany. Chociaż przyjechałem nocą.istotnych elementów cywilizacji greckiej. Smyrny. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. królującej na najwyższym z tronów. kręte uliczki. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten.

Paros. w. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. piękne łzy. Amorgos. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. Syros. aby przekonać. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. z której filolog. będą cię żywiły ręce innych”38. by ukryć cierpienie. nie odbywało się to kosztem poprzedników. Herodot opowiada o pielgrzymkach. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. Wreszcie Delos. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. 51-60. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. pokrytą nieczytelnym pismem. którą stoicy zakrywali twarz. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. otwarta na wszystkie wiatry. pełna rytmu morza. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. wozy pełne tłustego mięsa. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. Rozwijali wielkie płachty gazet. opiekunek płodności i położnic. Mówi. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. ale naśladowały togę. Ikaros. mógłby wywnioskować. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. .prawdę mówiąc.. Mykonos. Naksos. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. Podobnie jak w przypadku Delf. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. ale wprost do wyspy. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. Serifos. Kythnos. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Andros. „Delos. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. ale nazwy są tak piękne. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. jasna. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka.. Ios. którą nanosiły przewalające się fale. Wystarczył jednak. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. Ziemia jałowa. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. nie był to pełny gniew. ziemia bez pól uprawnych. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. Andîparos. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach.

Mają wydłużone ciała psów. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. usuwając z niej wszystkie groby. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Na podłodze domu Kleopatry. centralnie położona między Azją. pałaców i lupanarów. Puszczono w ruch stare mity. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. którzy. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Artyści z Naksos. To umarłe miasto jest żywe. Ateny w wieku VI przed Chr. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków.. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. nie odpowiada tytułowi. Ogromny tors Apollona. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. Zresztą nie należy zapominać. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. W V wieku przed Chr. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. że cała apollińska triada – Latona. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. że to. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. Trzy świątynie Serapisa. Często porównuje się Delos z Pompeją. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Nowi ludzie – nowi bogowie. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. I nowa legenda. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Zdaję sobie sprawę. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. ani umierać. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. co napisałem.piękna zasada. Nie tracąc charakteru sanktuarium. nic nie tracąc ze swojej indywidualności.

Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Winnica przypominająca wydłużone. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. że grecka świątynia. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. jaki mają jesienią liście grabu. ale między szpalerami winorośli jest zimny. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. . Tylko mocna intuicja mówi. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. Ale trzeba być Dürerem. Chciałem opisać. morza i gór. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów.tego związku. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. Trzy białe domy. niskie altany. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. szafirowy chłód.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

jak wynika z charakteru owego listu. że natrafiłem na ten tekst. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. tym ciekawszy. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. to rola kompilatora”. Otóż w roku 1904. rocznicy urodzin i. czytałem rozprawki. Chciałem się jakby usprawiedliwić. wszystko zostało już napisane. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. kiedy pisałem szkic o Akropolu. a ponieważ praca szła opornie. z góry wątpiąc. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. ściśle mówiąc. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. jałową i nudną w nadziei. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. przyczynki. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. przeznaczony do księgi pamiątkowej. jaka może ci przypaść w udziale. że nie popadam w prostrację duchową. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza.Nie widzę. i nie wiem. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. pisany z okazji jego 70. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. które dręczy jego samego jako lekarza. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. że nie próżnuję przecież. czy przydadzą się na cokolwiek. można traktować ów fragment Freuda jako esej. do pewnego epizodu przeżyć własnych. więc wykonywałem pracę zastępczą. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. jaki to przypadek sprawił. jadą natomiast do . Jedyna rola.

jak by się mogło wydawać. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. tłum. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. . I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. że widziany Akropol istnieje naprawdę. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. W papierach Autora. jest zdziwienie. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. bliska realizmowi naiwnemu. dostrzegając same tylko przeszkody. Druga natomiast postawa. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. w którego nigdy nie wierzyliśmy. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. dodajmy od siebie. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. Ta. wynikającą z pierwszej postawy. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. żeby tam spędzić kilka dni. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. że nie jest ono tak proste i pospolite. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. aby wykazać. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. Freud mówi. zszywka]. „Po południu w dzień naszego przybycia. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. Charakterystyczną reakcją. Zdaniem twórcy psychoanalizy.: M. Aby zilustrować postawę pierwszą. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt.Triestu. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. Robert. ten potwór morski. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. zdawałoby się.

traktuje hiobową wieść tak. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. niszczy narzędzia informacji. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. strona ciemna. jak twierdzi. illogiczna. mechanizmu psychicznego. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. (Hiszp. Wieść mu dostarczono. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. Cartas le fueron venidas. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. co teraz widzę. nie jest rzeczywiste”. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. Nie mogąc zmienić losu. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. odpychamy je okrzykiem „nie. biedna Halamo. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. Wie dobrze. co przeżywamy bezpośrednio. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. wyszukanych czy literackich. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. poczuć.) .stwierdzenie. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. że jest zasadnicza różnica między tym. a tym. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. że oznacza to koniec jego panowania. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. / a posłańca zabito. to niemożliwe”. Stara się wytropić. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. jakby nie dotarła do niego. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia.

że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. ale nie miał żadnej nadziei. ręka skrycie kochanej dziewczyny. Natomiast synowie przerośli go. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. ale również wtedy. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. niezbyt wykształconym.. odpowiada Freud. ale dotyczący samej natury człowieka. które odbiera radość. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. gdyby stary.”. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. Poczucie winy? Tak. głębokie poczucie winy. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. I stara się wykazać. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. wygrany los. I oto w dzień. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi.samozachowawczym. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. . młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach.. atmosferę duszną i pełną zakazów. aby było prawdziwe”. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. Jest to wyraz radosnej dumy. wielka nagroda. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. gdy stało się to. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. i Akropol niewiele dla niego znaczył. zerwania zakazanego owocu. Nie. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem.

że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. ale współczułem. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. aby Akropol. I jak przystało na delegata czy posła. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. zmącenie wiary w realne istnienie tego. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. Istnieje błędny pogląd. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. Odpowiedź nie jest łatwa. co z nich pojąłem. Jest dobrym prawem arcydzieł. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. A także aroganckie przeświadczenie. I żebym to. potrafił przekazać innym. użalałem się nad ich losem. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. naszych bliskich zmarłych. wybrany w grze ślepego losu. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. Naprzód zadawałem sobie pytanie. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. co widziałem. katedry. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. Zabierały one część mojej rzeczywistości. działo się to z paru istotnych powodów. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. każe myśleć o dzieciństwie. Nie pozwalały także. Fakt. Mona Liza powtórzyły się we mnie. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. jak i moralnych). Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. zapomnieć o sobie. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. którym się nie udało. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. to muszę temu wyborowi nadać sens. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. zacząłem się zastanawiać. nakazywały milczenie. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. „ażebym – jak mówi św. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. Wyobrazić sobie. które nazywa się «ja»„. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. już nawet nie nad śmiercią okrutną. brniemy w naszą samotność. uważałem za rzecz naturalną. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi.

oglądamy freski Giotta. dlatego ci.się ją mechanicznie. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. debiutanci w historii. podpalacze muzeów. Giotto i Mozart przypatrują się. którzy niszczą dzieła sztuki. Ktoś słusznie powiedział. jest przy tym trudny i niewdzięczny. ale Homer. godności i chłodnego promieniowania. słuchamy Mozarta. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. Pragnąłem zawsze. . bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. bez wysiłku. pracy. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. żeby nie opuszczała mnie wiara. Biedni utopiści. I one będą nas sądzić. że to nie tylko my czytamy Homera. występują przeciw tradycji. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju.

Akropol .

opisy stanowiły pokarm wodnisty. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. koloru i tła. który rzucają kolumny. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. rósł we mnie strach. Obawiałem się. ani nawet cienia. na repetycji wiary. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. pozbawiony zapachu. jeśli okażą się jedną z wielu. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. Do miasta jedzie się autobusem. Rząd domów. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. a niebo nad nim było z papieru. ani załomu skały. Statek przybija do portu w Pireusie. Znałem nieźle topografię. I nagle nad wąską uliczką. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. że konfrontacja zniszczy to. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. Usiadłem po prawej stronie. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. Zdjęcia.Nie ma na świecie budowli. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. zupełnie niespodziewanie. wymiary i kontur głównych świątyń. Kiedy jechałem tam. jak po szkle. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. ile na sile wmówienia. nie oddychał światłem. rysunki. miał barwę gipsu. wysoko w górze – on! . pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. magazynów.

z głębokiego patriotyzmu. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. nie śmiał się nigdy. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem.. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. że zrobił to Posejdon. w momentach decydujących. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa.). Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. wbrew tradycjom rodzinnym. związany jest z imieniem Peryklesa. Akropol. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. mówią. . Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. do których należał Fidiasz. nie tylko genialny rzeźbiarz. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. którzy nie opuścili miasta. który pozostał. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. ks. Nieliczni obrońcy. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. Rzeczywiście. opanowanych. łagodnych z pozoru. ten. d’Aspermont Lynden. G. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. Nie brał udziału w zabawach publicznych.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. I. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. świątynie spalone i obrócone w gruzy. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. Ten bogaty. Kiedy w roku 479 przed Chr. zostali wymordowani. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. porównuje go do wielkich angielskich wigów. Samotny raczej.

sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele.wiedział. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. a wiadomo. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. a co gorsza filozofami. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. jak i obyczaj. wskazuje. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. dużą. Jego charakter. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Perykles nie reagował na te obelgi. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku. Wreszcie Fidiasz. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. Zaciekłość. Otaczał się artystami. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. że na tarczy Ateny. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. Zarzucano mu. który nauczał. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. analityk mowy. jak Anaksagoras. z jaką lud tępił. Anaksagoras został wypędzony z Aten. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . Aspazja pochodziła z Miletu. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. przy nadarzającej się okazji. jakim była odbudowa Akropolu. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. Wiadomo. bo niejasny. jak się zdaje. W roku 433 przed Chr. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. Fidiasz został skazany na banicję. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. czy Protagoras z Abdery. cebulastą głowę. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. z którą miał dwóch synów. Oskarżono rzeźbiarza. aby nie skazywali jej na wygnanie. że nie był on popularny. przyjaciół Peryklesa. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. Aspazja. przedstawiającej walkę z Amazonkami. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. że to gigantyczne przedsięwzięcie. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. zarzut bezbożności. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych.

ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. a w miejscu. a więc prace. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. pierwszej kobiety. rola Aten. dach i bramy kosztowały talentów 65. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. a 60 min – jeden talent. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. 46 Wędrówki po Helladzie. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. kwadratowa lub prostokątna płyta. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. a w drugiej ręce włócznię. opierając się na zachowanych inskrypcjach. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. Przez długi czas sądzono. kolumny. Posąg zaginął. jak się łagodnie wyrażano. I. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. rzeźby frontonu i metopy44. Nie wiem jednak. Mury. faktycznej stolicy Grecji czy. . U stóp jej znajduje się tarcza. Jak wiadomo. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. który był przeznaczony na cele obronne. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. wysoką na cztery łokcie. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. Plafon. która pojawiła się na ziemi. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. doszedł do przekonania. Wiadomo. a nie na ozdabianie miasta. a zatem mniej więcej tyle.piątego wieku z Delos do Aten). gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. Archeolog Robert Spencer Stanier. 100 drachm stanowiło jedną minę. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. ks. Należy tutaj dodać. bo 365 talentów. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. Drachmy i talenty doryckiego. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. Przeciwnie niż u Rzymian.

Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. jak się przypuszcza. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. Najłatwiej wyobrazić sobie. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. . wół kosztował 50-100 drachm). co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. oczy z emalii. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. powroźników. draperia ze złotych płyt. główna część świątyni greckiej. Stolica mało żyznej. rzemieślnicy. zatrudniającego tysiące niewolników. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. Kallikrates. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). z których wydobywano marmur. źrenice z czarnego kamienia. dwunastometrowy kolos. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru.). architekt zaś – co parę tygodni. Mnesikles. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny.). jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. Otóż robotnicy. ten. rzecz jasna. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. ale obejmował także cieśli. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. partie ciała z kości słoniowej. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. która wkrótce stała się międzynarodową. ale także koniecznością ekonomiczną. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. złotników i malarzy. architekci zarabiali drachmę.

Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. z trzech stron gwałtownie spadające. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. Propyleje.. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. . Data: 1856 rok. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. Patetyczny napis w języku greckim głosi. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. sędziów. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. na której stoją świątynie Akropolu. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. jak się zdaje. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. że to Francja odkryła ową bramę. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. gotówce. pisarzy magistratury. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. które niemal idealnie przylegały do siebie. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. wieże i stopnie. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. a także mury. który ratuje życie wykonawcy dzieła. że prace. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. nad którymi nadzór miał Fidiasz. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. ani elementów metalowych. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. pożyczonym na procent. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. 48 Warto dodać. jest piękna. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. Podania mówią. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. Partenon. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. z jaką rosły świątynie. Góra. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. żadnej premii za talent48. Niedokładności w styku usunięto. zamożnego jak wiemy arystokraty.

że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. Dawna droga. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. to wydaje się. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. że były one kamienną kurtyną. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. Nie należy jednak zapominać. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. Zdawałoby się. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. jaką przebywały procesje. . Nie należy jednak zapominać. Ten podwójny charakter. Ateńczyk V wieku przed Chr. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. powstrzymaniem widzenia.To. spiętrzenie bastionów. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. krok za krokiem naszej wędrówki. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. twierdzy i miejsca kultu. Zbudowano je zapewne w czasie. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. Taką sugestię narzucają przewodniki. w przybliżeniu (łac.). którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. Pierwszy ginie Erechtejon. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. ostatecznym schronieniem. Czym były Propyleje. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. jakie widzimy w Argos i Mykenach. większy. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. to pewne. Potężne trzony kolumn. zaginione dziś dzieło Fidiasza. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. podobnych do tych. aby wejść na święte wzgórze. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. że pochodzi z epoki klasycznej. potem Partenon. które wydźwignęło tę budowlę. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich.

Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. teatralna dekoracja. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. Najwyższy jest stopień. pomniki. relikwie. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. Jest to budowla zraniona. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. odarta z rzeźb. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. jak pisze Pliniusz. ex vota. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. mają tylko proporcje”. Długo sądzono. czego się nie da namalować”50. dumna. tarasy i mury. ale wykorzystując spadki terenu. na której stały kolumny. i Akropol także. stele. Propyleje. chciałoby się powiedzieć. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. wypływa także stąd. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. ks. stylobat – górna część widocznych fundamentów. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. jońska świątynia Ateny Nike. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. „to. ta rozrzutna. takich jak Polemon z II w. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. hełmy i tarcze. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. XXXV. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. Na południowym skrzydle. które stanowiły część istotną. . pałacowa. szerokość – 31. zbroje. Bo też świątynie starożytne.. wysokość 17 metrów. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. To wrażenie ogromu. przed Chr. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. który malował pioruny i błyskawice i. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. na którym opierają się kolumny. jak inne szczegóły architektoniczne. trofea.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. nierozerwalną architektury. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. były nie tylko miejscem kultu. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna.

jak chcą bladzi esteci. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. zdobycie Troi. że są fragmentami i ułomkami. 9-13. Ci. Delfy. czerwienią i brązem. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. i to wcale nie „dyskretnie”. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). rubaszne. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. Wierzyliśmy zbyt łatwo. Atena. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. ale w defiladzie piękna. malowane błękitem. że ów fryz był prawie niewidoczny. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. ale dla kupca z Delos. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53.świątyni. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. utożsamiona z miastem. Tematem metop była gigantomachia. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. Nie potrafimy. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. ale ludowe. 52 53 Do Ateny. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. jaką była ona naprawdę. w. aby ich olśnić. dla chłopa z Beocji. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. Rzeźby były polichromowane złotem. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. Biedny Perykles. . Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. Dziś tego wszystkiego nie ma. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją.

jest najbardziej tajemnicza.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. jak i znaczenia. Herodot. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. W czasach klasycznych. pod portykiem kariatyd. wypływająca z analizy form. świątyniagrobowiec. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. Wypełnia nas radość. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. wyraźna granica między tym. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. które ma zdolność wysmuklania kształtów. Iktinosa i Kallikratesa. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. że ich najznakomitsze budowle wydają się. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. . do kształtów rudymentarnych. Była to także świątynia-mauzoleum albo. VIII. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. nosił nazwę starej świątyni. wrażenia jednolitej budowli. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. gdzie otoczone czcią. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. lepiej. Część północna Erechtejonu. Epizod ten wskazuje. jak wiadomo. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. w pobliżu muru Temistoklesa. Na północ od Partenonu. Erechtejon nie sprawia. ks. jak ktoś słusznie powiedział. aby dopowiedzieć całość. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. Herodot opowiada. zarówno pod względem planu. znajduje się Erechtejon. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. gdyż. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. nie pobudza wyobraźni. a także pałac królów mykeńskich. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. by nie wydawały się izolowane. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. Dzieje. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. część zachodnia Posejdonowi. Czas zredukował je do szkieletu. jak Partenon. bardziej intelektualna niż zmysłowa. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. ale przeciwnie – ucisza ją. wbrew oczywistej chronologii. że w czasie wojny medyjskiej. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. Wiadomo. Dla wielkich budowniczych Partenonu. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. które sprawiają. lecz lekko zakrzywione.

Kamienne ławy. podobnie jak dramaty Eurypidesa. można spodziewać się długiej litanii bogów. zasada dysymetrii. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. 56 57 Greek Architecture. potężna. niefunkcjonalnymi kariatydami). która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego.królów Attyki. przyjaciel Peryklesa. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. Nie znamy planów Peryklesa. Dowodem tego ma być. trzy wejścia. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. jasne w założeniu. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. wyrażające tryumf demokracji. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. Sofokles. skupienie głównych akcentów na jednej. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. Monumentalne. potężne Propyleje z wykwintną. obca sztuce greckiej. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). których opiece poleca los obywateli. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. Druga. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. lekką. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. Nawiasem mówiąc. nasuwają przypuszczenie. niecentralnie położonej budowli. że odbywały się tu inicjacje. ozdobione jakby za dużymi. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. biegnące wzdłuż murów. gwałtownego szukania tradycji. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. zapowiada świat hellenistyczny. Pierwsza. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. pełnej dumy i wiary w przyszłość. . gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. powrotu do dawności. wspaniałe pałacowe wejście. że tak nie jest. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. Tymczasem jest to pochwała miasta. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. świat skłóconych imperiów i niepokoju. Erechtejon. ale niemal religijnym czy mistycznym.

która otworzyła mu wrota Azji. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. Aleksander Wielki wiedział. rabunków i profanacji. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. Dzieje. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. ale okrucieństwo. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. 1-2. jakiej ani przedtem. Syn jednego z jego generałów. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. które zostały tu popełnione”59. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu.. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. wyjaśniając Ateńczykom. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. memento – pamiętaj (łac. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan.. odbywały się teatralne pojednania z boginią. oblężeń. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. Zamieszkał po prostu w Partenonie. . że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. Ale w tym mieście. Plutarch z Cheronei. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. że sama bogini zaprosiła go do swego domu.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. ilu chrześcijan. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. którego tłum obwołuje strategiem. że po bitwie nad Granikiem. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. nagrobne kamienie tureckie. dopuścił się profanacji. [Perykles]. zwany Zdobywcą Miast.P. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. niejaki Demetrios. Lyon 1674.). Jego siły wojskowe były słabe. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. Babin. które zawisły na kolumnach Partenonu. t. rodzaj ostrzeżenia. gdzie tylu jest nędzarzy. ubogim szpitalem. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. Parę napisów gotyckich. przestrogi. Mitrydatesa. ani potem nie notują dzieje Akropolu.

W maju roku 86 przed Chr. namiętny kolekcjoner. pada Akropol. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. Najwytrwalej bronił się Akropol. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. o czym świadczą jego listy do Attyka. Skądinąd wiemy. Plutarch z Cheronei. Sam zresztą Cyceron. spalonego w czasie wojny domowej. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu.. abym brał lekcje ładnego języka. Epidauru i Delf zostały zrabowane. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. . należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. Skarbce Olimpii. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. aby stać się szkołą Rzymu. że pochodzą one z Aten. bloki marmuru. Pędzony burzą. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. na wysokości miejscowości Mahdia. jakie poniosła Grecja. nie wahaj się i kup mi”64). Masakra obrońców. Do grabieży wojennych. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. wysłał dwu retorów. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. Kiedy Arystion.niezrównane. [Perykles]. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. ponieważ bogowie nam płacą”62. Listy do Attyka. a nawet gotowych elementów architektonicznych. że jeśli je uszkodzą. mebli. Był to niewątpliwie jeden ze statków. czym był rzymski „głód sztuki”. kapitele. a więc niejako „oficjalnych”. ale abym ukarał zbuntowanych”63. [Perykles]. Konsul Mummiusz. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. święte gaje wycięte. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. „Jesteśmy żołnierzami bogów. statku pełnego dzieł sztuki. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. takich jak czterometrowe kolumny. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. który zdobył i ograbił Korynt. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to.

gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. że ta niewielka. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. Sam August miał wiele posągów w Atenach. nie wiadomo czy dlatego. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. Wędrówki po Helladzie. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. Petroniusz w Satyrykonie żartuje. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. Wespazjana czy Tytusa. Zostało z niej nieco fragmentów. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. z których domyślić się można. I. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. cesarz Hadrian. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. Ale. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. Był to zwykły zabieg ostrożności. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. szwagra cesarza. . z co najmniej jeden na Akropolu. 23. ciężka budowla. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. ale oportunizmu. Wiemy. Nerona. Istotnie. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. wreszcie Agryppy.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc.). okrągła. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. jak wiemy. który. które wiodły do Propylejów. ks. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. W pobliżu Partenonu. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. jak notuje Pauzaniasz. wyjednywał przywileje dla miasta.

ale doktryna neoplatońska. w starożytności na planie półkola . aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. który przekazałby nam jego portret. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. cisza źródeł i gajów laurowych. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. Legenda mówi. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. a dawne wejście zamurowano. która wypędza Gotów.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. tworząc absydę70 pokrytą freskami. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. Nie było wówczas ani Plutarcha. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. a Grecji dawną sławę. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. choć krótkotrwałe. nawet woda przestała mówić”. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. zwycięstwo Greków. który by napisał jego życiorys. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. Ściany pokryte zostały freskami. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. bóg jest bez schronu. Dowiadujemy się z niego. Ostatnie. ani wybitnego rzeźbiarza.

Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. zwerbował do walki przeciw Turkom. których cesarz bizantyjski. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. Byli to najemni żołnierze. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. że mówię rzeczy niezrozumiałe. władająca Attyką przez trzy pokolenia. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. który wybrał Akropol. czworokątną wieżę strażniczą. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. że są „złotym nasieniem”. Rezydował na Akropolu. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. Peryklesa i Temistoklesa.zewnętrzny pozostał nienaruszony. . Andronik Paleolog. W pobliżu miejsca. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. wydaje mi się. tak bardzo pozbawione sztuczności. tak proste. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. Diogenesa. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. na początku XI wieku. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. Tak powstaje dynastia frankońska. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. Otoczyły go mury z blankami.

Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. Tradycja ludowa. Rok później. magazyny amunicji. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. 74 . mówi. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. To osobliwe. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. latem. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. w murach wybito okna. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. W roku 1456. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. widzianym z zewnątrz. dawała gwarancję bezpieczeństwa. decydująca rola artylerii. które przemieniono na pałac w stylu włoskim. Jedynym dodatkiem architektonicznym. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. który trafił w Propyleje. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. Otóż jeden z Acciaiuolich. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. miał ambicję. Nowa technika wojny. wkrótce po upadku Konstantynopola.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu.. Pozostały Propyleje. spowodował wybuch niszczący dach. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. Partenon i Erechtejon.) W drugiej połowie XVIII w. Omar. plafon i architrawy. były świątyniami. Nerio. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. Główne budowle Akropolu. namiestnik Mahometa II.). pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. a więc pod koniec tureckiego panowania. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. Partenon został przemieniony na meczet. którego solidna konstrukcja. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. obejmuje w posiadanie Ateny. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. jak sądzono.

Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. że celem ataku jest wyspa Eubeja. nie natrafiając na poważniejszy opór. który ma zasugerować Turkom. dach i mury naos. głównego punktu obrony. Pod gruzami ginie turecki pasza. jeśli można użyć współczesnej terminologii. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. że zburzył piękną świątynię Minerwy.) . Historia kazała mu być tym. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. Jest w tym sporo hipokryzji. jakim jest teraz Akropol. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. szef garnizonu i wielu żołnierzy. a także Francuzów. oddanych w ręce barbarzyńców. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. ognia nękającego. na którym ustawiono baterie armat.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. aby ustąpić miejsca bastionowi. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. Niemców. drugi zdobycia Aten. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. co znajduje się w Partenonie. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. Ze stosów gruzu. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. sklepienie. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. zbliżają się do Akropolu. ogromne partie architrawu. Anna Akerhjelm pisze.

powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. jak w klatce o wyrwanych prętach. W Atenach powstają misje. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. i to w warunkach osobistego zagrożenia. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. mające charakter polityczny i handlowy. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. 76 F. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. coś. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. Uwijają się tedy w pośpiechu. z przyrządami do pomiarów. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym.. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. . którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. zbudowano mały meczet bez minaretu. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. budynków wojskowych i świątyń. które mogłyby dodać blasku Republice.fragment partenońskiego frontonu. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. W końcu pozwolenie zwiedzania. W środku rozbitego Partenonu. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. Wenecjanie wycofują się z miasta. Morosini.. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. wśród tureckich namiotów. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. a w każdym razie bardzo utrudnioną. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. którzy na nowo fortyfikują Akropol. I tak w Bologna 1689.

de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów.. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. o czym wspomina Anna Akerhjelm. co dla nas ma wyjątkową wartość. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. London 1819. gentlemani Stuart i Revett. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. zanim spadły nań bomby Morosiniego. 1805. A classical and topographical Tour through Greece. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków.. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. Znawcy twierdzą. Pracował on na Akropolu. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego. 1806. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. i to z okresu. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. która dawała obraz pomniejszony budowli. „Widząc to [. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. Jak na czasy pełnego baroku. Spośród podróżników. de Dalmatie. „Pewnego dnia. wsadzę go do mego czarnego pudła”. także dlatego. i co gorsza. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony.). during the years 1801. 80 . że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. Dodwell. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. że Pauzaniasz (jak wiemy. and Voyage d’Italie. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem.

gdzie cieszyłyby się opieką. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. „Oryginały zasługują jak najbardziej. malarz i rysownik. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier.. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. co da się zrabować. strącona przez burzę. narysowana na rozkaz pana Nointel. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. osiągnął człowiek. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. którzy. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. później Akademii Francuskiej. tym lepiej zresztą.. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”. członek Akademii Inskrypcji. . Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów.. To. czego nie udało się dokonać Francuzom.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków. a także mniej bezinteresowne pobudki. podobnie jak Nointel. en Grece. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. sądzą. marzył. Do Aten przybywa latem 1674 roku. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości.82 Wykształcony humanista.) 1842 r. znajdująca się dziś w Luwrze. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. ambasadora przy Wysokiej Porcie. ale jeśli tak wolno powiedzieć. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. że czynią rzecz godną pochwały. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. gdzie zamknięte są owe cuda. z pozycji niewygodnej. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie.]. i wracałem tam incognito81 cztery razy. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości.. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. aby zapobiec idolatrii. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. zbudowana przez Hadriana. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego.

szczyt o kształcie trójkątnym. Można przypuszczać. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. oraz dziesiątki robotników. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. Nie brakło głosów entuzjazmu. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . o których mówi pozwolenie tureckie. przystępują do pracy. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. estetyczne i finansowe całej tej afery. Dwu architektów włoskich.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. rozważające aspekty moralne. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. pod kierunkiem malarza Lugieriego. tatusiu. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. Scotus fecit”83. Jest to w istocie ogromny zbiór. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. Szkot osiągnął (łac. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. opartego o złamaną kolumnę. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. tych kamieni. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. daj nam chleba”. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. Owych „kilka rzeźb”. odzianego w czarną pelerynę. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. która wołała: „Nie kupuj.). Powiedzieliśmy wyżej. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. rząd angielski byłby mniej skąpy. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. czego nie dokonali Goci. fronton – przyczółek. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny.

morzu.. wypełnić go barwą i zapachem. nie racząc wyjść ze swojej rudery. jaki to naród pozostawił te szczątki. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. i światłem.] Ateny. ziemi. jaki nosił w sobie. Podziwia Iktinosa. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. lasach i górach Attyki”.. „[. ani na socjologa. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. perspektywach. Nie pozując ani na archeologa. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. . który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. rzekach. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. słońcu. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”.marmurowych ruin. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. ruchliwość cieni sprawiała. że jest rzeczą niemożliwą. ani na historyka sztuki. uosabia potwora strzegącego lud Solona. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. Jest wczesny ranek. niebie. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. co dało świątyni zarazem spokój i lot. a także doskonałości poszczególnych części. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. inaczej mówiąc dowódca. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. jego precyzja. powtarzane przez tylu romantyków. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. nie zastanawiając się nawet. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. Raduje go. że udało mu się skorygować obraz. Relacje Chateaubrianda. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. Słusznie mówi. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”.

Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. chaos. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. była natchnieniem i motorem działania. Tak jak w czasach klasycznych. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. Oddział Turków. z całą grandilokwencją. narracyjne. Gdy Brioni wycofuje się. a także gorącym ugrom i kobaltom. Nie należy sobie wyobrażać. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. poczuciem dramatu i grozy. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. aby uniemożliwić penetrację powstańców. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. Malarstwo naiwne. zwłaszcza Francuzi. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. którzy chwycili za broń. o sztandar. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. którym jednak udaje się opanować miasto. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. Entuzjazm. banalne malowanki). Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. – obrazki z Épinal. . Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. Były małą mieściną. że w umysłach tych. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. Ale są to raczej zmagania o symbol. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. dając upust uczuciu.

postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. którą otoczono bastionem. że powtórzy się historia Morosiniego. Pojmany. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. wokół którego okręcony był sznur. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. rodem z Lotaryngii. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. Organizuje regularne oddziały powstańcze. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. Ten zawodowy oficer francuski. Reszyd pasza. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. wyrzucono przez okno. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. Trafiona pociskiem. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Pasza jest pewny sukcesu. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. Ciało jego. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. dla innych warchoł i zdrajca. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. . Skłócony z przywódcami powstania. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. które niwelują całą siłę wybuchu. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. wycofuje pierwszą linię oblegających. który ma spełnić rolę wielkiej miny. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. Wydaje się. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. Góra urodziła przysłowiową mysz. aby upozorować próbę ucieczki”87. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. a następnie zabity. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. Po bastionie nie zostało śladu. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. kazał portretować się w turbanie na głowie.

a ręce Turków rozproszyły materiały. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. potem jedną i drugą baterię. były one głębokie i dobrze strzeżone. to właśnie tutaj. pełnia księżyca. zmylony czarnymi żaglami. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. Godzina przed północą. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. która dzieliła nas od fortecy. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. Ale to było przecież tutaj. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. trzeba ominąć bastion. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. W momencie. Gdy nas dostrzeżono. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. które ujrzał na horyzoncie. z tego miejsca. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. przywraca niepodległość Grecji. Jest to osobliwa wyprawa. Idąc dalej tą drogą. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. mówi Pan do siebie. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej.oblężonym w twierdzy ateńskiej. . kiedy Grecy opuszczają twierdzę. ale aby się tam obecnie dostać. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. przez wąskie przejście na prawo. drogi Przyjacielu. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. w tym miejscu. To właśnie tutaj. Pokój w Adrianopolu. wciąż szukając Propylejów. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. zawarty w roku 1829. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. widział i podziwiał Akropol. ile na transporcie materiałów wojennych. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. lecz z bronią nie nabitą. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. otoczony grubymi murami. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. los ich ojczyzny jest przesądzony. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały.

Prosta. zaprojektował nowy Akropol. nawet tej odnowionej w roku 1844. tarasami róż. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. Sklepienie. kolumn i ciężkich rotund. Grecki architekt Balanos.Niemiecki architekt neoklasyczny. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. zdawałoby się.). trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. że to. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. Partenon ginął w powodzi portyków. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. na którym wznosiła się świątynia. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. ponowne ustawienie kolumn. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. Ale głowy kariatyd. co widzą. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. zdaje sobie sprawę. jest dziełem mozolnej. leżący obok strony wschodniej świątyni. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. Karl Friedrich Schinkel. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. zwiedzających obecnie Akropol. Podmurowanie portyku należało również zmienić. kępami drzew cyprysowych i palmami. . Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. Niewielu turystów. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. Fragment popiersia tej kariatydy. zburzonej przez Turków. uzupełnione nowymi blokami marmuru. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. nie zbadano także antycznych fundamentów. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie.

zamknięte drzwi. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. zegarmistrzowskiej precyzji. oglądanie wystaw. picie kawy. aby położyć ręce. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. zjednoczyć się cieleśnie. Spełniał się cały. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. że będzie czymś więcej niż jest. trzymających. wynoszące 228 milimetrów. Wokół wzgórza prawie pusto. a szansa znikoma. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. Była już noc. ułatwiło odkrycie. Anastylos Partenonu. Nowe naoliwione bloki architrawu. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. Zdałem sobie sprawę. z których składa się kolumna. .architektury. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. można ostatecznie zgodzić się. Prace wymagały wielkiej. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. a potem oderwać się. że dotrę do celu. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. że bębny. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. złośliwości bagaży. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. chciałoby się rzec. był równy samemu sobie. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. dzieląca daty naszych urodzin. Szukanie hotelu. na świadectwach rzeczoznawców. A przecież można poprzestać na relacji innych. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. Byliśmy współcześni. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. pożądanie. Trzeba było pokonać przeszkody. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. mury urzędów. a ogromna przestrzeń czasu. płatających w palcach nitkę mojej przygody. Akropol był cudem rzeczywistym. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. którym kierował Balanos. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. To. kurczyła się. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. nie obiecywał. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. Droga była długa i zawiła. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. nikła.

Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. .). że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. Same kariatydy. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. tuż koło pomnika Filopapposa. E. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. Renan.). z ubogiej dzielnicy Plaka. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. po prostu liczyć kolumny – osiem. Sprawdzanie planu. wyobrażanie sobie tego. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. La Prière sur 1’Acropole. Pierwszy był analityczny. Siadywałem na Wzgórzu Muz. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. o ty. Z dołu. ale właśnie rzeźbą. nie zespołem architektury. dokładnie tyle. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. badanie struktury całości. Drugi Akropol – nocny. muzyką. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. dotykanie kamieni. dochodził gwar banalny i codzienny. siedemnaście i znów osiem. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym.zacząłem liczyć. okaleczone i odarte z wdzięku. masy i porządku. siedemnaście. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. Wkrótce uświadomiłem sobie. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. wśród drzew. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. z głową w przewodniku. zapalony na niebie. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. Na lewo. oliwy i czosnku. aby odczuć jej kamienną materialność. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. W powietrzu unosiła się woń baraniny. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. oddający się spojrzeniu jako całość. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. której kult oznacza rozum i mądrość. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. dobrego wypracowania na tematy klasyczne.

odarty z ciała.Akropol. Peryklesa i Morosiniego. doznawałem uczucia. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. Iktinosa i grabieżców. artystów i historii. w którym podziw mieszał się z litością. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. ładu. że „udało mi się jeszcze zdążyć”. sprowadzony do szkieletu. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. . był dla mnie zarówno dziełem woli. jaki miałem przed oczami. przed niewiadomą przyszłością. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. jak i chaosu.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

powstają w wieku VIII przed Chr. Niezrównana była sława samijskich architektów. położona amfiteatralnie nad morzem. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. a wśród nich ogromny Herajon. . była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. docierając do Sycylii. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Samos ma niecałe 500 km2. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. Otwarta na wschód. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos. Wielkie budowle sakralne. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim.. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. tworząc zatokę. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. Wyspa ma kształt wydłużony. inżynierów i artystów. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. Za czasów Herodota stolica wyspy. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. pochodzący z czasów Polikratesa. Teren jest górzysty. co wyspa. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. że samos znaczy wzgórze. wroga arystokratów. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. tyrana Samos. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. ostro spadających do morza. syna kupca.

a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. Powód jest prosty. a było ich ponad 200. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. Agatarchosa. Melissos. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. niż to opisują specjaliści. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. że stało się to za namową Aspazji. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. a także historycy Pageos i Durys. „kto zaczął”. co byłoby niebezpiecznym precedensem. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). jak Anakreon i Ibikos. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. samotną jak fabryczny komin. przebywali tak znakomici poeci. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. dlaczego Perykles.mecenasa sztuk. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. Teodorosa. która pochodziła z Miletu. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. . zwanym rewoltą lub buntem Samos. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. nie tając sympatii dla pokonanych. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. nie znam tej wyspy z autopsji. to znaczy prowadzić politykę interwencji. wytrawny przecież polityk. Timotesa. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Formalnie wszyscy członkowie Związku. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. Chodziły słuchy. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze.

a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. który mówi.W lecie 440 roku przed Chr. w jakie obfitowała historia Grecji. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. którzy rozwiązali istniejący rząd. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. zostawili na wyspie garnizon. sprawa stała się poważna. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. Perykles postanowił działać bezwzględnie. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. . Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. dający gwarancję wierności. aby poskromić zbuntowanych. Z drobnego epizodu. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. obalili narzucony rząd. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. Apologeta Peryklesa mówi. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. sprowadzili zakładników z Lemnos. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. stworzyli nowy. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos.

Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. wieczny. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. syn Itagenesa. z której wynika. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. gdybyśmy ją znali. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. Zgodnie z doktryną mistrza. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. To tłumaczy. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. każde stawanie się. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. dać zakładników. Z Aten. które blokowały miasto. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. jego zaskakujące akcje. prawdziwych ran. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. Melissos. i to właśnie za sukces. Melissos był zdania. w której wzięli wielu jeńców. nie całkiem na serio. Pełno w niej prawdziwej śmierci. nasza .Dowiedziawszy się. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. nieograniczony. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Niespodziewanym wypadem. jako się rzekło. Tak. jakim dowódcą był poeta. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. Dokładnie nie wiadomo. Jego taktyczne zdolności. Melissos dowodził znakomicie. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. nieskończony i nieruchomy. aby przeciąć drogę Fenicjanom. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. według której byt jest jeden. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Trwało to całe 14 dni. wydać swoją flotę. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. że każda zmiana. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny.

związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Durys pochodził z Samos. Mówiono o niej między innymi. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. jak podaje Plutarch. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. bito ich kijami po głowie. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. Peryklesie. Apologeta Peryklesa mówił. Do 91 Plutarch z Cheronei. wdowa po Kalliasie. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. cytatem. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. Samijczycy. . które obie strony. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. nawzajem sobie wypominają. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. za to. który nie był ani bardzo na temat. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. Musiała to być kobieta niezwykła. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. skoro jesteś tak stara”. nasza wrażliwość. [Perykles]. wówczas ponad 70-letnia staruszka. Historyk Durys (niewspółczesny. Tam spotkała ich kaźń. Historia przekazuje wymowny epizod. siostra Kimona. jak zawsze. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. co prawda. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. którego bohaterką była Elpinika. zwycięzcy i pokonani. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. które były zastrzeżone dla mężczyzn. jak mój brat Kimon. pozostałaby nieporuszona. Jak podaje Plutarch. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. wypadkom) podaje. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu.

Samos.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. i swe bogactwo. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. było to. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. zdawałoby się drobnej wojny. zostało pokonane i upokorzone. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13.”. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. zwłaszcza na wschodzie imperium. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. by w górę z kamienia wyrastał. co można by określić mianem premii za lojalność. wojsko i władzę z pokojem. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. które powołały ją do życia. by walił się w gruz i ruinę. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. I ma chyba rację Maria Delcourt. związku przecież dobrowolnego. . do czego doszły koszty wojny. Było w tej praktyce coś. tu mur. że właśnie od tej. rozpoczął się upadek ligi morskiej. Trudno wyjaśnić. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów.. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. by jedne wiązał. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. całe szczęście swoje. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. a nawet do 8 talentów.. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. ale przejawiała się także tam. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. kiedy mówi. a tam. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. dlaczego Tazos płaciło 30. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. rozwiązywał inne. przymierza. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. a także zmierzch peryklejskiej polityki. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Komediopisarz Teleklejdes mówi. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. jak wiemy. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta.

co krótkowzroczna. okupację – ochroną. co wiemy o Peryklesie. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. Nikt nie miał chyba złudzenia. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. pertraktował o przymierze z Argos. Alcybiades. wiarę. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. Była to polityka tyleż absurdalna. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. Tak stało się z Samos i Eginą. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. że podnosiły się . gdy w roku 417 przed Chr. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. Jest więcej niż prawdopodobne. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. należy wymyślić termin. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. czy potem Patras. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów.Jedną z rzeczy. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. trybut – dopłatą. że Alcybiades traktuje Argos. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. z bezinteresowną miłością. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. Oficjalny entuzjazm był ogromny. ale także ojczyzną retorów i sofistów. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. Jest rzeczą zastanawiającą. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. Dla sprawiedliwości dodajmy. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy.

w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”.. . że nie ma w historii spraw czystych. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. na podeszwach butów – zarazek. Ojczyzny demokracji? Tak. w swoją misję. mimo że narzucała czasem wolę innym. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę.. ich własne swobody. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą.głosy krytyki. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. zapatrzona w swój ideał. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. w swoją jedynie słuszną drogę. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów.

O Etruskach .

„Taka była potęga Etrurii. Gdyby zapytano nas. Rzymian. jeśli tak można rzec. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. przed Chr. przed Chr. Kartagińczyków. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Tarkwinię. . Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. Veii. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. ks. schyłek krótkotrwałego. przed Chr. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. My. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. Między rzekami Tybrem. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian.Etruskowie są modni. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. Fenicjan. ludom. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. Etrusków. którym nie powiodło się w dziejach. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. imperium. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. W II w. palimpsest o wielu warstwach. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. przywrócić głos wielkim niemowom historii. I. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. malowany rękami Greków. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. jakby odkryto ich niedawno.

Etruskowie mają wszelkie warunki. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie.) . że w mieście tym mówiono także po etrusku. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. armię i flotę. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. Istotnie. rodzi się metalurgia. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. ale apetyty ich były daleko większe. W wieku IX przed Chr. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. odwadniająca bagniste tereny Forum. Być może. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. podobną do tej. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. Od doliny Padu aż do Kampanii. mało ważnym krajem. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. Lacjum.. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. jest do połowy VII w. w której od 616 do 510 r. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. nie jest bynajmniej hipotezą. a może dopiero VIII przed Chr. przed Chr. przed Chr.. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. kolebka rzymskiej potęgi. jaką znajduje się w miastach etruskich. Czym był wieczny Rzym. ale od etruskiej rodziny Ruma. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. powstają ludne miasta. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. wskazuje ona. ani niebezpieczeństwa. rozwija się handel. ale także resztki najstarszych murów. Fakt. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy.

zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. Vulci. Wiek V przed Chr. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. Rzymianie. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. Los Etrurii jest przesądzony. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. Relacja o walkach tych dwóch miast. podporządkowawszy sobie Lacjum. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. posucha i zaraza. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. . Volsinii jest tylko kwestią czasu. a więc na kresach ówczesnego świata. Caere. V. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. który odkopano w Marsylii. ks. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. a więc w środku wrogiego kraju. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). jaką znaleźć można u historyków rzymskich. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. świadczy wymownie o tym. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania.

jak np. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. bez wyraźnego politycznego centrum. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. o łaskę wyrozumiałości.podległych im obszarów. mieli w tym kraju polityczny status meteków. jak np. w czasie wojen samnickich. co oznaczały pierwotnie. tłumaczy swoje klęski. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. z łacińską konsekwencją. które mimo buntów. Złota korona. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. jeden punkt oporu po drugim. a więc absolutną. Jeśli zawierali rozejm. w Volsinii. Jeśli nawet przyjąć. aby przygotować się do następnej kampanii. posiadający władzę religijną. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. pozornie nieludzki punkt obserwacji. w roku 264 przed Chr. Caere. prawodawczą i wojskową. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. potem Chiusi). senatorów i generałów. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. na których czele stał suweren. Są więc jakby przedmiotem historii. to po to. a nie świadomym podmiotem. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. lucumo96. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. Być może. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. Wysoki. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. który usprawiedliwia się.

Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. Tysiące posążków etruskich wojowników. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona.. Pochodzą one z epoki późnej. jakie można spotkać w muzeach włoskich. założyciela Tarkwinii. To. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. istota nadnaturalna. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. Tages rozpoczął nauczanie. co wiemy o religii etruskiej. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. co stanowi esencję religii. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. Wysmukłe ciała. Miał postać dziecka. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. Na czele znajduje się kawaleria. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. następnie piechota. Był to bóg Tages. Przeciwnie. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. ale ich wiara. stronie technicznej – wróżbiarstwie. a więc o metafizyce i moralności. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. formalne. jak Arabom czy Żydom.innych państwach starożytności. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem.. piękne głowy ozdobione hełmem. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. greckim i bizantyjskim. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. Nie należy dowierzać temu. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. jeśli tak wolno rzec. lecz mądrość wiekowego starca. principes99 i triarii100. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. nie dawała im na pewno skrzydeł. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. fleciści i tancerze. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . a opierała się głównie na interpretacji znaków.

Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. i wreszcie Libri rituales. czczony zrazu w Populonii. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. głosem konkretnego boga. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. najobszerniejszy zbiór przepisów. ale związani byli z określonym miejscem. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. jak i społeczeństwa. zwłaszcza religii greckiej. znajduje się brąz w kształcie wątroby. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. jak topografia bogów w żywym ciele. w których środku wpisano nazwiska bóstw. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. Quirinus). gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. Brąz ów. jakim ulegała wiara Etrusków. w małym muzeum miejskim. W miejscowości Piacenza. Odkrycie punktu. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. w którym rodzi się błyskawica. Mars. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. babilońskiej i chaldejskiej. mógł paść. . ubiegłego wieku. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne.skodyfikowane w owej dyscyplinie. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. odkryty w latach 70. Uni. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. niebezpieczny. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. miastem. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. a także fakt. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. pokryty napisami. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Opiekun winnej latorośli. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. w który uderza piorun. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. i punktu na ziemi. dotyczący zarówno życia indywidualnego. a potem w całej Etrurii. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. Drugi. świątynią. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. Przemawiali bogowie także piorunami.

niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. zagrażał obyczajowości Rzymian. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. Herodot pisze. uczt. zbierając tym sposobem na posag. ma swoją genezę w Etrurii. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. choćby walki gladiatorów. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Plaut nie omieszkał. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne..non enim hic. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. W istocie. Ale od IV wieku przed Chr. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. idąc zapewne za owym wzorem. Można bez przesady powiedzieć. broniącego się maczugą. czarne tło. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. ubi ex Tusco more .. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom.miał dźwięczne imię Fufluns. tarica i muzyki. Jego orgiastyczny kult. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. poza może Egipcjanami. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . Lęk. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata.

połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. zarówno apartamenty. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. Tłum. 523-524. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”.. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. zabawy i festyny. Teopomp. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103. ks. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. Plaut. ale imię matki. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. jak Ventris. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. mądre kucharskie utensylia..: G. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B. zrazu jednoizbowy. 103 . Jakkolwiek było z ową moralnością. nie. kult zabawy. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. Przychocki. Wszystko. zależnie od rodzaju przyjęcia... u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. Dom. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. skrzynkowa. potem o wielu pokojach otaczających atrium. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. VII. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. jest rzeczą pewną. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. a przedstawiających uczty. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. Historyk grecki z IV wieku przed Chr. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków.. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje.

piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. zrazu niezgrabnych. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. Nad tą częścią. nawiedził całą Lidię wielki głód. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. Jego geneza. to drugi co innego wymyślał. wspomina Horacy. minąwszy wiele ludów. Była to kraina sztuki i posępnej religii. niejakiego Volniusa. Flecista. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. który nazywał się Tyrrenos. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. Powiedzieliśmy. gdzie 104 histrion – aktor (łac. W końcu. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. której los kazał pozostać na miejscu. „Za króla Atysa. przed Chr. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. akcentem dominującym byłby modulowany. syna Manesa. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. nad emigrantami zaś swego syna. gdy nie ustawał. pełnych chłopskiej werwy i humoru. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. przybyli oni do Umbrów. Herodot wywodzi ich z Lidii. lecz coraz bardziej się srożyło. Na nie włożyli całe ruchome mienie. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. Tancerze. potem. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. O tych śpiewach ludowych. składających ofiary swym protektorom. wyznaczył sam siebie jako króla. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności.) . potem wyrażających treść prośby do niebian. jakie im było potrzebne. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic.Etrusków. ukryty w gąszczu. przy czym to jeden. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. kostki zaokrąglone. a w drugim dniu. przestając grać. zdaniem autora rzymskiego. i odpłynęli. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. imienia autora tragedii toskańskich. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. że Etruskowie pojawili się w VIII w. drugiej – na emigrację. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. aby nie pożądać jedzenia. jedli. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. nieustannie obecny głos fletu. Kiedy jednak zło nie ustawało. szukali środków zaradczych. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. w Italii.

Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. kiedy mówi o Leonidasie.. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. Niezależnie od tego czy byli autochtonami.. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. wywodzonej od bohatera-protoplasty. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. a była zapewne dziełem wielu czynników. Tłum. których pochodzenia nie znamy. cit. papież etruskologów. czy pochodzili ze Wschodu.” – Herodot. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. ale o genezę Tyrreńczyków. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. istnieją dla nas niepełnie. Herodot. . Etrusci. Rasna. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. Ligurowie.. 65-66. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. op. Tyrrenoi. wiemy. a w dodatku mówili językiem. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. a nie.: S. jak jest w istocie. Irytacja uczonego jest słuszna. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. wziętą od imienia królewskiego syna. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. Rzymianie – Tusci. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. 105 „Za króla Atysa. mówi nie bez irytacji. a nie czystego szczepu. s. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. Rzymianie. nazwali się Tyrrenami”105. pod wieloma względami jej równą. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. tych samych. Frankowie. że wystarcza. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. Hammer. I. jak Celtowie. oni sami określali się mianem Rasenna. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. ks. etnicznej mieszanki. Ci. Nie tylko dlatego.

doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. pracują niejako wewnątrz badanego języka. Obie metody. spokrewniony jest z etruskim. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. bo wynosi 10 000. w każdym razie nie to. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. Niestety! Kopanie nie dało nic. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. egipskim. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. zupełny brak samogłoski „o”. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. jak to zakładają. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. których istnienia mamy prawo się domyślać. musi być dostatecznie duży i. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. co zrobić z ogromnym kamieniem. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. Lista tych eksperymentów jest długa. czego się spodziewałem. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. Wiemy. ale nie rozumiemy ich. Wydobyto stos kamieni. który. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . różnorodny. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. Nie wiedząc. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. ściśle – rozumiemy niewiele. które staramy się odczytać. co najważniejsze. asyryjskim. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. greckim. wyszukują powtórzenia. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. roku życia”. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. Inaczej mówiąc. hetyckim czy dialektami italskimi. terminy podobne. zakopał go po prostu w ziemi. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. przechowywany w Zagrzebiu. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna.

Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. Jeśli są czymkolwiek. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. właśnie w mało eksplorowanych miastach. ale daremnie. Nie jest to rzeczą niemożliwą.napisów. jak pisze D. ale kontaktu. Mój informator. Tłum. 106 Etruskowie. jak twierdził. to doświadczeniem”106... Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. Ci ostatni. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. Być może. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. co się często w różnych krajach zdarza. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. a także w Azji Mniejszej. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. ale także dla amatorów.: A. . szukają nie prawdy obiektywnej. nie tylko dla naukowców. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. Jest to ogromna szansa. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. te poszukiwania odbywały się w nocy. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta.. a nie miast. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery... Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy. Wykopaliska prowadzone w Kampanii. ogłoszenia i dekrety. Lawrence. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli. być może zniszczył ją. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. „Etruskowie nie są ani teorią. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. Otóż. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. jest tym większa.. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. zawierające cenne materiały. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. ani tezą. wieśniak. Zabłudowski. Nadzieja natrafienia na taki dokument.H. jak to się często zdarza.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. ut primum – skoro. priusquam... Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. ranae. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. kochany Francesco.: S. skoro. dum – podczas gdy. antequam – zanim. Był to biały. quod. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac. ut – kiedy.). ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. kiedy. ubi – gdy. Odpowiedź na list Francesca. ubi primum – skoro tylko. Georgiki. rządzi pragnienie szczęścia. kiedy. rana107. 110 .. Tłum. ranam. ut. dum. gdy. aby w nich nie było miejsca na oszustwa. ubi primum. ranae. odtąd. quod – o ile.). donec. Satyry. priusquam – wprzód.Jeśli więc i Tobą.: S. pierwej. 47. cum. Wergiliusz. 109 Szczęśliwy. antequam. na kłamstwo. Fasada bez ozdób. Kalinkowski. żaby itd. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. 490. simulac. simulac – skoro tylko. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. rana. powtarzaj: rana. Juwenalis. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. simul.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. jak wszelkim stworzeniem. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. simul – jednocześnie. spadzistym dachem. ranae. 14. ut primum. donec – dopóki. Kalinkowski. Schody. simulaque. to surową prostotą. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. Tłum. na szantaż. z czerwonym.. 2. Wchodziło się przez ciężką bramę. Bolesław Miciński. simulaque – równocześnie.” – żaba. cum – równocześnie. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana.

a on przechadzał się między rzędami. zapewne. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. W gimnazjum panował kult rozumu. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. że cieszyli się wśród nas. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. siwym polonistą. aż do klasy z zapachem pokostu. lecz wrażenia węchowe. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. które doświadcza.naszej szkoły. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. zdawałoby się. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. ale. Repetenci. skóry. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. kredy i wilgotnej tablicy. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. jak wiadomo.). lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. jaki przystoi weteranom. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. tak jak nasze. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. Myślę. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. żółtodziobów. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. i nie wisiały żałośnie za duże. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. Zdawało się. Z tej samej. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. patrzył na nas badawczo. Nic nie pomogły surowe zakazy. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. Nie wiem. jak to było możliwe. autorytetem. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. wilgotnej odzieży i strachu. Trwało to długo. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. a więc pachnącym kamieniem. kiedy po raz pierwszy wszedł. Byli naprawdę inni. Pamiętam dobrze ten dzień. jeśli nie oryginałem. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. . chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. Życie. które uchronić nas miały od złych uroków. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. a właściwie wkroczył do naszej klasy. Staliśmy przed ławkami. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. bez żadnej zażyłości z ciałem.

Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. resztki portyków. nie w orszaku. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. Ściśle mówiąc. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. Basilica Iulia. arena w Arles czy teatr w Orange. Wspominam o tym z wdzięcznością. tak nam się przynajmniej zdawało. Lapis Niger. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. Była noc. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. czyli Gallia Narbonensis112. Powiedział. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. Jeśli należały. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. Ziemie. jest zasługą mego profesora łaciny. nie należały nigdy w sensie politycznym. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. ni stąd. ale Pont du Gard. na których urodziłem się. Rostra. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. ale sam. Nie było wątpliwości. ni zowąd. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. To. eschatologią cywilizacji. Padały tajemnicze nazwy: Curia.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. więc Forum było zamknięte. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. Via Sacra. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . Portyk Pereł. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. Nie chcę. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. jak to. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. a więc nierzeczywiste. Objaśnienia miały nastąpić później. jeśli powiem. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Maison Carrée. Odcięte od nocy było jak fotografia. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. że nie będzie nas zachęcał do nauki. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Potem. otoczone lawą asfaltu. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. przy całej świetności tych zabytków. niewiele z tego rozumiejąc. dnem. Obraz był widmowy. kto wygra ten pojedynek. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. źródło Juturny. kamienie zjadane przez czas.

co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. Przeciwnie. z których padał przejmująco zimny deszcz. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. nic. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. tam pod nawisłymi. pochodziły od żeglarzy i kupców. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. w pobliżu wyspy Thule. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. dzikim plemionom barbarzyńców. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. licząca 800 okrętów. a więc na krańcach ówczesnego świata. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. Ogromna flota. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. Nie była to co prawda klęska. dosłownie nic. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. ani nawet łuku tryumfalnego. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Wyspiarze czekali na najeźdźców. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. pogarszająca się pogoda. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. nie było ani marmurowej świątyni. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. składającej się z dwu legionów. a pełne były fantastycznych informacji. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. Wiadomości o jej kształcie. W New Castel. Trudności aprowizacyjne. tak przeraziła Brytów. niskimi chmurami.

Trudno jednak powiedzieć. Wydaje się jednak.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. wyszli jako zwycięzcy. Pompejusza. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. . jak sugeruje Swetoniusz. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. aby przeciwstawić się najeźdźcom. Wielu historyków niepokoiło pytanie. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. „który chciał więcej zdobyć. było bowiem teoretycznie możliwe. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. nieźle uzbrojeni. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. zabierając łupy. bo z kampanii. co jest szczególnie ważne. oblanej zimnym morzem. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. czyli partyzantki. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. Aby zwyciężyć. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. taktykę nękania legionów. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. jest mało sensowne. która mogła zakończyć się ich klęską. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. niż mógł utrzymać”. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. i wreszcie. i to ze znacznymi stratami. I rzeczywiście. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara.

boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. w Germanii. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. na wybranym przez niego terenie. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa.) rzymskie wojska pomocnicze. licząca około 40 tysięcy ludzi. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). jak się zdaje. następcy Nerona. Richmond. Niemirska-Pliszczyńska. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. będzie głową antyrzymskiego oporu. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. spowodowanym niegodziwościami meteorologii.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. . Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. Tłum. jak i o stosunkach społecznych. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Taktyka wyspiarzy zasadza się. Brytowie popełnili fatalny błąd. Wojna stała się nieunikniona. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. Żywoty Cezarów. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. Swetoniusz. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. za panowania cesarza Klaudiusza. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. W roku 43 po Chr. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Do ciężkiej.: J. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. Przybył z pewnym opóźnieniem. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych.

król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. Czego nie mógł dokonać oręż. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Na przykład biograf Wespazjana. z którymi walczyli Rzymianie. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. dokonywała polityka. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). który niszczył i tratował wszystko. a wówczas dowódcy II legionu. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. władca królestwa Verica (w Sussex). po czym pospiesznie wraca do Rzymu. krwawej i niejasnej. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. często bardzo sumaryczne i niedokładne. Żywoty Cezarów. który przystał na współpracę z najeźdźcą. podać przebieg poszczególnych kampanii. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. Nie należy sobie jednak wyobrażać. Tamże. mówi tylko.: J. Tłum. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. zwanej euthytonos. a mianowicie o względy prestiżowe. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy.) . zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. Był jednym z pierwszych. jak ów Kogidumnus. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. Właśnie niejasnej. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. Nie były to zapisy świadków naocznych. zlokalizować główne bitwy i potyczki. ruchy wojsk. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. Niemirska-Pliszczyńska. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. Działo się tak głównie dlatego. późniejszego cesarza. Tylko tyle.

rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. jakimi skuwano niewolników. 1-2 propretor – (propraetor). prawdopodobnie Exeter (Isca). Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. pogromca dzikich plemion z Atlasu. Popełnił jednak fatalny błąd. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. Tłum. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. domyślają się archeologowie. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. arsenał. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. Dzieła. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. XX w Gloucester (Glevum). ekwipunku wojskowego. dla których okupacja była nie do zniesienia. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui.przyjętego zwyczaju. deklarowali poddanie się woli zdobywców. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. Były to. a nie. Dzieła. Hammer. t. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. Wiemy o tym. t. Podobnie jak w Galii. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). jak mogło się wydawać. Hammer.: S.: S. były pretor. wota religijne. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. ale czekali tylko na sposobny moment. decydując się na wydanie walnej bitwy. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. Tłum. Najcięższe walki toczą się w Walii. wybitny wódz. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. przede wszystkim broni. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Ostoriusz Scapula. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. wróżbiarze . bardziej ostrożna niż patriotyczna. zawierali traktaty pokojowe. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. zbiegli jeńcy. uchodźcy polityczni. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey).

one to. dzisiejszy Cambridge). Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. zwane w historii buntem Budyki. że ci. wschodnim. Był to testament. między którymi przebiegały niewiasty. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. z nielicznymi wyjątkami. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. połowę zaś cesarzowi. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. Zbuntowani. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. w żałobnych szatach. Cel zaborców był jasny: chcieli. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. a dokoła nich druidowie. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. Zdarzenia te. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. Było to starcie dwu światów. która wydała w ich ręce Karatakusa. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. Po drugie. krańcu wybucha powstanie. skarb cesarstwa. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. jakby zdrętwiałe mając członki. Rzymianie nie uznawali. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. Po pierwsze. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. Istniały jednak dwa poważne powody. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. Hammer. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń.zarządcy Brytanii. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. wymagają nieco szerszego omówienia. Inicjatywa leży w ręku powstańców. Nie oszczędzono nawet drzew. Tłum. zupełnie pominięta w sukcesji. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. umiera Prasutagus. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. zdawałoby się. jak i Rzymian. król Icenów. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. według praw miejscowych.: S. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. Wyprawa odbyła się w roku 59. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. 1-2 tamże tamże . bardzo ostrożny i politycznie rozważny. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. a córki nierządem zhańbiono”126. weterani. t. na drugim jej. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. Zimą roku 59/60 przed Chr. Dzieła. na modłę Furii. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską.

i to w tył. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. 1-2 tamże tamże . którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. t. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. tylko spieszno im było do rzezi. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. jak i Verulamium na pastwę buntowników. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. Nie jest to wcale łatwe. wydaje zarówno Londyn. Dzieła. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. Tłum.. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano.. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych. weterani zaś – jako powód do obaw”127. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. zadającego 127 128 129 Tacyt. „Jest rzeczą ustaloną. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. zadając mu bardzo poważne straty.: S. stryczka. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. ognia i krzyża. że sytuacja jest krytyczna. Hammer.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). Przepowiednie sprawdziły się. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi.”128. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru.

Budyka zdołała uciec. co predysponowało go do tego. Nie znaczy to jednak wcale. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. Tłum. Cumberland i okręg Durham. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową.systematycznie nieubłagane ciosy. ale istniała instytucja prokuratora. Dzieła. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. t. Była to kobieta władcza i ambitna. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. Otóż. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. Westmoreland. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. która wydała w ich ręce Karatakusa. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. państwo przy Wenucjuszu. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. mimo zmiennego walk szczęścia. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. 1-2 . który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. nie dlatego. nam wojna została”131. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. lecz wkrótce zmarła. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. Hammer. Mogłaby się stać patronką women liberation130. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). wznieca rozruchy. Otóż zdarzyło się. Klęska była kompletna. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. jak już wspomnieliśmy. odczuć i interesów w nowym świecie. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. Lancashire.: S.

nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. Dążył do podbicia całej wyspy. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. nie tylko much. Mur nie może być piękny i jest . konsulem. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. zarządcą Akwitanii. wroga filozofów i senatu. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. że zdymisjonowany zarządca. Nie. nie piastując żadnych urzędów ani godności. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. Wydaje się. jak i polityczno-administracyjnych. Historia przyznała mu rację. Teraz na scenę wchodzi postać. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. widział sprawy ostro i jasno. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. węszącego wszędzie spiski. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. zdając sobie sprawę. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. jest kwestorem w Azji Mniejszej. opiekuna donosicieli. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. Urodzony w Prowansji w roku 40. być może on jeden. Budował także flotę. wszechstronnie wykształcony. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. której niepodobna przeoczyć. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85).jest granica północna. a nawet poza tę linię. popierał budownictwo miejskie. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. aby nie ulegać sugestii Tacyta. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. Niektórzy historycy przestrzegają. wznosił umocnienia i forty. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta.

Zarządca Brytanii ponosi śmierć. wszędzie panował zamęt. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. szerokość zaś wynosiła 3 metry. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Pokój złudny i nietrwały. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. tak . Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. to znaczy bez mała 113 kilometrów. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. Zburzyli ją sami Rzymianie. Obserwowano je z niepokojem. a także zbyt daleko wysunięta na północ. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. Mur Hadriana. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. jest długi na 76 mil rzymskich. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen.

po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). Czuj. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. Osiągnąwszy bogactwo. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). J. zapragnął sławy. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. głównie na wybrzeżu wschodnim. . głównie na zachodzie wyspy. Był nim niejaki Karauzjusz. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Franków i Saksonów. dowódca floty. 16. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. Listy. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się.). Do czasu jednak. Hieronim. Jedną z nich jest Brytania. 123. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. Dioklecjan. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). Verulamium. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. Zrazu jest to emigracja pokojowa. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. Chlorus pokonał rebeliantów. Szkotów. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. Tłum. zachodu i południowego wschodu. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. zrazu zniósł tę obelgę. i to na niekorzyść. który panował wówczas w Rzymie. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. św. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku.

Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. lekko falujące. ten należycie karci (łac. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. o którym św. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. postawny. Był to mężczyzna w sile wieku. co rzymskie. to sardonicznie. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. jeślibym powiedział. teologicznej. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. i przenikliwe duże oczy. zdani na własne siły.). jeśli wolno się tak wyrazić. Włosy czarne. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. udając się na wojnę z Gotami. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. u którego nasady przyczepiony był cwikier. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. a także tego. który przywraca porządek. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę.) Kto kocha właściwie. Uśmiechał się rzadko. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. German z Auxerre w misji. a jeśli już. Wyspiarze zostają teraz sami. duży orli nos. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę.Teodozjusz. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. że pochodzi z Kolchidy). Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. że qui bene amat. Twarz surową. Był dla nas uosobieniem męskości. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. bene castigat135. skłamałbym. . Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. wiedząc dobrze. Cerę miał oliwkową. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. wysoki. proporcjonalnie zbudowany. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce.

i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. lecz wspaniałe jak portyki. – abo. a potem przydawki. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. były dziecięco łatwe. Mowa przeciw Werresowi. – abas. gdy został z innymi w kajdany okuty. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. został wtrącony do więzienia. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony.. matecznik i zgrzytanie zębów. – ant. wydziobując podmiot. o którym mówię. z bojaźni śmierci ochłonął. Tłum. – atis. 61. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. – at. – abis. – abant. Verri se praesto advenienti futurum”140. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. . W Messinie zaczął mówić i użalać się. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. jakby tchnieniem praw owiany. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. – abam.. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. quem dico. Krótkie zdania w indykatiwie. civium Romanorum. na nowo odżył. dopełnienia i okoliczniki. – abamus. Cyceron. Consanus. „Gavius hic. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. E. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. 5. – as. – abat. Poznań 1873. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. że będąc obywatelem rzymskim. – amus. – abatis. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. Rykaczewski. wymyślone przez poczciwych pedagogów. To już nie były banalne zdanka. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. 2. czwartą).). np. sibi recta iter esse Romam. że dąży prosto do Rzymu. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium.Romanus136. Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. orzeczenie.

. Co leniwsi posługiwali się brykami. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki.. najczęściej „Ave. Warto przeto zastanowić się. Panował w klasie dryl niemal wojskowy.. demaskował się.”142. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. a także zaprawa charakteru. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. Daremnie. Istotnie. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. Jak? W męce.” – Witaj. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. Kto tłumaczył zbyt potocznie. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. ablativus. gerundium. Cezarze (cesarzu). Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. gerundium – rzeczownik czasownikowy. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie)..wyłuskiwaliśmy zdanie główne. – połączenie rzeczownika z „Ave. Postępowali chyba słusznie. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. a dwóje sypały się gęsto. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. ablativus absolutus. Nasi pedagodzy.. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. bo nikt tego nie udowodnił. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. Nasz profesor tępił ściągi. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. czy hodują w nas kompleksy. A potem okazało się także. morituri te salutant”143. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. 143 . a Grzesio był przykładem klasycznym. Caesar.. bo infamią). że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. Caesar.. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum.. Aby temu zapobiec. abyśmy mieli łacinę we krwi.

aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. po czym zostaje wysłany do Germanii. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. Około roku 120 po Chr. organizacja. którzy bronili swojej wolności. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. Liczebność armii rzymskiej. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. Liczba legionów. wycofany w roku 86 nad Dunaj. gdzie pozostał do końca III wieku. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. że Rzym był państwem militarnym. ale jakość – wyszkolenie. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). nawet w okresie jej największego rozwoju. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). później przeniesiony do Chester. a więc oddziałów pierwszoliniowych. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . Jego losy nie są dokładnie znane. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. Biorąc pod uwagę. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. Nie zatem ilość. Jest to domniemanie błędne.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. harcownikami. Wszystko to zostało powiedziane po to.

Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. także wojsk pomocniczych. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. znad dalekiego Tygrysu. jak wskazuje nazwa. Nie były to oddziały wyborowe. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . najczęściej słabo wyszkolone. a później w South Shields. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. tak zwane auxilia.25 do 35). Najwyżsi rangą centurionowie. tak zwani primi ordines. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. Stos pacierzowy. że w Brytanii w Lancaster. Historycy odkryli. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat.

Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. rozbudowanego zaplecza technicznego. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. ale dla armii jako całości. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. Był więc w każdym legionie architectus150. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. czyli geometra wyznaczający plan obozów. tak zwani immunes147. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. mensor151.). librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . cieśli okrętowych. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. wolni od zajęć wojskowych. zwani haruspices153. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. wytwórców strzał i wreszcie drwali. Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. ale także tacy. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. którzy brali bezpośredni udział w walce.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. szklarzy. a przede wszystkim fachowców. jakbyśmy to dzisiaj określili. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci.

Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. który zakłada na udo legionisty opatrunek. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. oddane słodyczom życia. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. a więc człowiek. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. że każda kampania. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. jak i wojny. musztra.uzbrojenie. był to zwykle Grek. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. zacierka zbożowa. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . i to w pełnym uzbrojeniu). ale na prywatnych kwaterach w mieście. usunięcie ciał obcych. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. terpentyny i różnych wywarów z ziół. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. którzy wytrzymali tę potworną próbę. jarzyny. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. za to wiosną mógł na czele tych. zwana armatura. jak ów Hermogenes. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. mięso pojawiało się rzadko. w którą wyposażeni byli na polu bitwy. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). kiedy przybył do Syrii. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. Oczywiście. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. pustynnym. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach.

był ukamienowany przez swoich towarzyszy. centurion – 3 750. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. Sytuacja jednak nie była tak różowa. 12 500. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. primi ordines – 7 500. a primi pili – 15 000. czyli od początku I aż do III wieku. wydając 2/3 swego żołdu. mistrzowie fechtunku. Bunt i dezercja karane były śmiercią. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. czyli 10 000. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca.). W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. 25 000 i 50 000. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. stosowano dziesiątkowanie. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. utrata żołdu. Żołnierz przyłapany na tym. Chłosta stosowana była bardzo często. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. możliwość uciułania grosza. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. To ono zapewniało im karierę. ile zarabiali. Aby zapewnić sobie ich lojalność. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. odzież i namioty. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. Warto więc przyjrzeć się. że spał na warcie. jak z tych obliczeń wynika. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. Poza wojskiem byli niczym. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. . zabezpieczenie na starość. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie.

żył 34 lata. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala.: S. 1. Tracji. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. Warszawa 1960. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. świętej pamięci. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. służył w armii lat 15. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. Gibbon.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. . a za nim poszli inni autorzy. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych.). W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. Aż do początku III wieku po Chr. s. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. Dacji. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze. bezludnych wrzosowisk. Kryński. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac.” – E. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. Gibbon. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. Hiszpanii.. krajów położonych nad Renem. Tłum. Galii. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek.. t. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. 14. XX V. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji).V. 157 158 Rzymskiego. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

główną świątynią oficjalnej religii. często niewydarzone kopie stolicy imperium. kolumny i posągi – słowem były to małe. bazyliką. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni. w której obradował sąd. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. . a także teatrem i amfiteatrem. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu.

nie nosi zmian autorskich. „Labirynt nad morzem”. jak niniejsza książka. Strona trzecia. dopisek: „Zbigniew Herbert. w przypisach podając ich tłumacza). Co do układu i treści. pozostałe uzgadnialiśmy. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. porównania cytatów (z przywoływanymi. ograniczyliśmy się.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). jak układu. zamiast „Guttenberg” – . którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. została zarówno co do treści. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. lub nie. respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). Strona następna: „Spis rzeczy”. uzgodnienia nazw własnych. opracowana przez Zbigniewa Herberta. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. wprowadzony ręką redaktora. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. złożony do druku w książce. w tym nazwisk. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. Maszynopis tego eseju. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian.

przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. uwzględnione przez nas. starożytnego dekretu o cenzurze. liczne zmiany stylistyczne. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. całe zdania lub akapity). nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. podczas pracy nad wydaniem książkowym. (Miroslav Holub. Szkic od pierwszych swoich wersji. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). obejmują poszczególne słowa. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. tłumacz poezji Herberta. 1964 (por. III). na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. również w rękopisie. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. . Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. zmiany są liczne. a także w rękopisie. 1923-1998. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. znawca literatury anglo-amerykańskiej. biolog immunolog. Akropol i duszyczka. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. zwłaszcza w części II szkicu. 1968. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. „Więź” 1973 nr 4. najwyraźniej. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. odręczne poprawki Autora. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. powstałe. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. noszącego wszakże. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. pochodzącymi od Autora. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. i prawa druku 1971-82. tak jak dedykację.„Gutenberg”). W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. czeski poeta i eseista. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9.

Historia pewnej fascynacji.”. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. przedstawiający nazwisko i. Wiersze te. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. pierwsza..) „PZPR”.. prawdopodobnie. odebrała maszynopis z wydawnictwa. Książka nie ukazała się. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. 1 II” (data podpisania umowy?). zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. na prośbę Autora.5.1973 r. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. Nie drukowany.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. drobniejszym pismem: „72 r. pt. Drugą połowę 1. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90. III Labirynt nad morzem. Drobiazgi z datą 10 VI 1997. Po ogłoszeniu stanu wojennego. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. 1981. nazwę instytucji. II Labirynt nad morzem. ograniczający się do wstępu. uwzględniamy je). Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. Szkic Lekcja łaciny. . 14 VII 1998. wierna wobec rękopisu. wypisane jego rękę. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. Chorował. dwa tygodnie przed Herbertem). Maszynopis pozostał w Polsce. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. zapowiadając niniejszą książkę. zamazany. nad datą „wpływu” zaś inny. przygotowując szkic do druku w książce. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. 80. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. Ostatnie słowa.” (. Katarzyna Herbertowa. w tym Brewiarz. Inny. oraz nieco inne zakończenie.

1973. Gorące Wrota. 3. Im Vaterland der Mythen. poszerzona o szkic o Etruskach. 43-62. Sprawa Samos. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. ręką Herberta. Suhrkamp Verlag. Na innym spisie. Delfy. z tym. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. [w innym pionie. notatki pt. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. 216. Próba opisania krajobrazu greckiego. w rękopisie. Labirynt nad morzem. Akropol. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. Zbigniew Herbert. Wspólnie zwiedzili: Ateny. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Epidauros. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. Salamina. jako. Najazdy. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. 4. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. Labirynt nad morzem. 8. 7. Akropol i duszyczka. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. red. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. Karl Dedecius. 2. tłum.: Karl Dedecius. Próba opisania krajobrazu greckiego. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. 8. wcięte. 7. Rozważania nad talerzem”. Labirynt nad morzem – 45. 9.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. jako pierwodruk książkowy. 4. [łączna liczba stron:] 187”. apokryfy. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. małe utwory prozą (por. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. . Korynt. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. Lekcja łaciny – 40. Sprawa Samos – 14. O Etruskach – 20. Thera. że inna jest kolejność rozdziałów. Klaus Staemler. numer specjalny. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. 10. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. upewniamy się. Akropol – 40. 2. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. 3. Niewolnicy. Akropol. Frankfurt am Main. obok tytułu rozdziału. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. tekst niegotowy. s. Jest to spis niemal ostateczny. w teczkach zatytułowanych. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. Spartę. Sunion. 5. IV Labirynt nad morzem. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. 6. Małżonkowie z Cerveteri. Sprawa Samos. prawdopodobnie. Upadek Rzymu. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. Mykeny. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. 6. s.

Sprawa Samos. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego. III. w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. . Akropol. Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. wyd. 1973 z powołaniem na © 1970).Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). Labirynt nad morzem.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful