You are on page 1of 34

Opowiadania

Wiersze
Cytaty
Recenzje
i wiele innych
KATARZYNA
MERES
OPOWIADANIE
ANNA
PORBSKA
PURPUROWE
WOSY
Laueraci konkursu:
Mj najlepszy Flir
3
2
1
MAGDALENA
LEDWO
CZEKAM
strona
2 2
O Konkursie
DZIE 14 LUTY 2014
Tomasz Szlijan oraz Subiektywnie o ksikach we wsppracy z wydawnictwem e-bookowo.pl oga-
szaj konkurs na najlepsze opowiadanie, wiersz, bd jakkolwiek inn form literack pt:
Mj najlepszy firt.
NAGRODY
I miejsce - Ksiki: Dlaczego oraz Rollercoaster z dedykacj autora na y-
czenie.
II miejsce - Ksiki: Zacznij pisa - Katarzyna Krzan oraz Gorca antologia
- wydawnictwo e-bookowo.
III miejsce 2 nagrody ksikowe niespodzianki ufundowane przez awiol.
Jeszcze zimne powietrze prbuje schodzi
nam gow, pruszcy nieg wpada za konierz
wywoujc nieprzyjemny zimny dreszcz, le-
cy na ulicy nieg wpada nam za cholew butw
skutecznie mroc stopy, a ju gdzie w gbi cia-
a czujemy ten ar. To tsknota za socem, za
ciepem, za zielonym dywanem. Budzi si w na-
szych sercach. To tsknota za wiosn, wieym
powiewem oraz mioci. Tak, mioci t jedyn,
niepowtarzaln, cich lub szalon, wymarzon
i wynion. Bo c pikniejszego jest od tego spoj
rzenia, ktry ld topi, gry przenosi, tamy kruszy
i najwikszych twardzieli wzruszy? I ty tsknisz
za tym spojrzeniem. Szukasz go podajc jesz-
cze w pmroku zimy przypatrujc si mijajcym
ci twarzom. Lecz twarze jesz cze ukryte, policzki
zmarznite. Powieki opuszczone skutecznie blo-
kuj arzce si w oczach ciepo. Lecz ty to czu-
jesz, e ju czas, e tylko krtka chwila dzieli ciebie
od eksplozji uczu. Tak - mylisz - ju najwysza
pora, eby si przygotowa.
strona
3
3
Mio od pierwszego wejrzenia
Wisawa Szymborska- "Mio od pierwszego wejrzenia"
Oboje s przekonani,
e poczyo ich uczucie nage.
Pikna jest taka pewno,
ale niepewno pikniejsza.
Sdz, e skoro nie znali si wczeniej,
nic midzy nimi nigdy si nie
dziao.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na ktrych mogli sie od dawna mija?
Chciaabym ich zapyta,
czy nie pamitaj-
moe w drzwiach obrotowych
kiedy twarz w twarz?
jakie "przepraszam" w cisku?
gos "pomyka" w suchawce?
- ale znam ich odpowied.
Nie, nie pamitaj.
Bardzo by ich zdziwio,
e od duszego ju czasu
bawi sie nimi przypadek.
Jeszcze nie cakiem gotw
zamieni si dla nich w los,
zbia ich i oddala,
zabiega im drog
i tumic chichot
odskakiwa w bok.
Byy znaki, sygnay,
c z tego, e nieczytelne.
Moe trzy lata temu
albo w zeszy wtorek
pewien listek przefrun
z ramienia na rami?
Byo co zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy ju nie pika
w zarolach dziecistwa?
Byy klamki i dzwonki,
na ktrych zawczasu
dotyk kad si na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
By moe pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po zbudzeniu zamazany.
Kady przecie pocztek
to tylko cig dalszy,
a ksiga zdarze
zawsze otwarta w poowie.
WIESAWA SZYMBORSKA
(02.07.1923r - 01.02.2012r)
Poetka i eseistka.
Wielokrotnie nagradzana i od-
znaczana, midzy innymi:
- Literacka nagroda Nobla
(1996r)
- Order Ora Biaego (2011r).
strona
4 4
Amelia wygldajc przez okno wpatrywaa si
w biegajce na podwrku dzieci, ktre byy jej
wnucztami. ycie okazao si dla niej askawe,
mimo tego co j spotkao. Nie moga jednak na-
rzeka. Los obdarzy j wspania crk, ktra
daa jej trzy najwiksze radoci ycia Liliann,
Tomaszka oraz malutk Jagod. Uwielbiaa ob-
serwowa swoje skarby, o ktre dbaa bardziej ni
o siebie. Kochaa kadego z nich, lecz Lilianna
bya najblisza jej duszy.
Soce chylio si ku zachodowi. Ognista, czerow-
na kula zaczynaa si rozlewa tworzc na prze-
mian czerwono-rowo-niebieski kolor nieba,
ktry zapiera dech w piersiach kademu, kto tyl-
ko w tej danej chwili spojrza w tamt stron. Wy-
dawao si, jakby to pikne, pene nadziei niebo
wcigao do swojej delikatnoci potne, mocne
soce. A ono si poddawao temu z przyjemno-
ci...
Do pomieszczenia wpada Lilianna, dwudziesto-
latka o duszy dziecka, ta ktra ze swoimi rozwia-
nymi, krconymi, czarnymi wosami i umiechem
na ustach witaa i egnaa kady dzie; ta ktra do
blu przypominaa mod, nieustraszon Ameli.
Lilka usiada na krzele i za jednym zamachem
wypia przygotowany przez babci kompot. Zaraz
po niej przybieg chopczyk wraz z czteroletni
rozochocon Jagod.
Amelia patrzc na wnuki, przypomniaa sobie
swoje czasy modoci. Kiedy bya w wieku Li-
lianny nie w mylaa o bieganiu za rodzestwem,
leniwych porankach i beztroskim yciu; musiaa
desperacko walczy o przetrwanie, poywienie
i zszargan godno. Musiaa uczy si y w od-
izolowaniu, potpieniu, blu, ktry zera j od
rodka, mimo upywu lat.
Bl dotyczy tego, co wiele lat temu rozptao si
w jej duszy i mimo upywu lat, mimo zmiany
czasw, otoczenia, ludzi on wcale nie ustpowa.
Trwa tam, jak kolec przy piknej ry rani,
ku, ale nigdy nie odchodzi. Wygodnie przy-
czepiony, nie ba si tego, e kto go odrzuci, bo
zdawa sobie spraw, e nie mona z niego zrezy-
gnowa. Naleao mu si bezwzgldnie podda,
bo inaczej... Inaczej czowiek zapomina o tym, co
ten bl mu przysporzy; a nikt nie chce zapomina
piknych, uroczych chwil.
Stara kobieta poprawia swoj zielon sukienk,
ktra pogniota si w wyniku zbyt dugiego siedze-
nia przy oknie. Umiechna si patrzc na swoj
rodzin i wraz z nimi usiada do kolacji. Bacznie
obserwowaa swoje wnuki i crk, chciaa nacie-
szy si ich widokiem. Chona ich obecno
i celebrowaa j milczc. Wolaa sucha. ycie
nauczyo jej, e lepiej wychodzi si na suchaniu
i milczeniu, ni na rozmowie.
Cisza jest pikna, kiedy wypenia pu-
st przestrze midzy bliskimi ludmi.
W milczeniu mona znale wicej uczu ni w
sowach, bo sowa czsto nie oddaj tego, co za-
gnieda si w duszy. Czsto sowa to za mao.
Czsto nie mona opowiada o drgajcych w du-
szy strunach, ktre s poruszane przez zrczne
palce bliskich osb, a nawet i tych obcych, dopiero
poznanych...
- Dzieci, czas do spania. zarzdzia Aniela, crka
staruszki. Idziemy si kpa, a potem opowiem
wam bajeczk.
- Chcemy jeszcze, eby babcia nam co opowie-
dziaa. poprosi Tomek, jak zwykle, kiedy nie
umiechao mu si zostawienie siostry i babci, bo
wiedzia, e ta druga czsto opowiada jej fasynu-
jce historie. By przekonany, e w wielu z nich
gwn rol odgrywaa babcia. Potajemnie uwaa
j za super bohatera, ktry stoi na stray dobra na
wiecie. Mimo i mia dopiero jedenacie lat, by
mdrym chopcem, ktry widzia dobro i mio
babci, ktra obdarzaa ich j kadego dnia, kiedy
tylko si u niej znajdowali.
Uwielbia do niej jedzi, z reszt nie tylko on.
Babcia miaa uroczy, drewniany, bardzo stary do-
mek, ktry pooony by nad szerok rzek. Wo-
k ktrej od wiekw rozrastay si potne drze-
wa. Sama chatka znajdowaa si prawie w rodku
gszczu drzew oraz kwiatw, jakie babcia posadzi-
a i cigle o nie dbaa. Najbardziej pielgnowaa
soneczniki oraz re, z ktrymi spdzaa najwi-
cej czasu. Chopiec czsto widzia, jak przesiady-
waa obok nich na kocu bd krzele i wpatrywaa
si w nie umiechem i roztargnieniem.
Nigdy si jej do tego nie przyzna, ale pewnego
popoudnia podczas odwiedzin podglda, jak po
cichu pakaa obok tych kwiatw. A po chwili ra-
donie si miaa. Nie myla o niej, jako zdespe-
rowanej staruszce. Bya dla niego bohaterk, ktra
potrafa czarowa i broni wiat. Ten akt paczu
sprawi, e jeszcze bardziej j pokocha.
Babciu, moesz co opowiedzie? zachcia j
Lilianna, ktra bardzo lubia sucha barwnego
penego radoci i nadziei gosu.
Dawno temu, za grami za lasami w wielkim,
ale starym miasteczku znajdowaa si pikna
ksiniczka, ktrej nic nie byo straszne. Po wie-
cie chodziy suchy, i jest ona nieustraszona.
I faktycznie taka bya. Nie baa si nawet swoje-
go potnego taty, ktry chcia panowa nad jej
yciem. Pikna ksiniczka chciaa podda si
przygodom, chciaa podrowa, zwiedza nowe
kraje; a on marzy o tym, aby zamkn j w cu-
downym zamku, jaki dla niej cigle udoskonala.
Miaa tam konie, pyszne posiki, przepikne po-
koje przepenione zotem... Ksiniczka pragna
zabra te bogactwa i rozda je biednym, pragna
KATARZYNA MERES OPOWIADANIE
strona
5
55
im pomaga. Krl nie chcia o tym sysze, bo nie
tak wyobraa sobie ycie swojej ukochanej cr-
ki. babcia zawiesia gos. Ksiniczka zbunto-
waa si i pewnej nocy ucieka zabierajc ze sob
konie oraz jedzenie, ktre rozdaa mieszkacom
miasta. Krl wysa swoj armi, aby j zapali. By
przepeniony gniewem. Dziewczynka za to oka-
zaa si sprytniejsza i mdrzejsza. Lud doceni jej
wielki gest i on rwnie zbuntowa si przeciw ze-
mu krlowi, ktrego obalili, lecz ksiniczka nie
chciaa wadzy. Oddaa j ojcu, ktry obieca by
dobrym wadcom, a ona sama zyskaa wolno
i moga ruszy w wypraw po wiecie...
Co byo dalej, co byo dalej? dopytywaa si
Jagoda.
Tego dowiecie si jutro. powiedziaa babcia,
a jej pomarszczon twarz wypeni promienny
i ciepy umiech. Dobranoc, moje dziecitka.
Ucaowaa modsze dzieci i zaparzya herbat so-
bie i Liliannie. Usiady przed niezapalonym ko-
minkiem z kubkami ciepego napoju. Czarnowo-
sa dziewczyna patrzya na swoj babci i mylaa
o tym, e chciaaby na stare lata by taka, jak ona.
Lilianko... zacza Amelia. Chc ci co opo-
wiedzie. To bdzie duga opowie.
Moe zawoa mam? Moe ona te posucha?
Mama wie, e dzisiaj tylko ty i ja spdzimy miy
i dugi wieczr. umiechna si. To bardzo
wane, przynajmniej dla mnie. Dla ciebie te po-
winno, poniewa nie zdajesz sobie sprawy, kim
jest twoja babcia i jakie s twoje korzenie. Najgor-
sze jest to, e twoja mama tym bardziej tego nie
wie. Ale z jej wybuchowym charakterem, lepiej
eby nie dowiedziaa si tego ode mnie. Nie po-
myl, e jestem, jak narcyz. Co to, to nie! Czuj,
e zbliaj si moje ostatnie dni, a nie mog zosta-
wi tej historii dla siebie. Chc, aby wniosa co do
twojego ycia, do ycia twojego rodzestwa, dzie-
ci, moe do ycia innych ludzi...
Ta historia miaa miejsce dawno, bardzo dawno
temu. W czasach, kiedy ludzie ze sob walczyli,
kiedy panowaa czystka ydw, w czasach zimnej
i okrutnej wojny. Dla ciebie to odlege i dawne cza-
sy, dla mnie to stanowio ycie codzienne. Wiecz-
ny lk i strach o swoje ycie, o ycie mojej rodzi-
ny. Kiedy wybucha wojna, wiedziaam, e to nie
oznacza, nic dobrego. Byam wtedy troch mod-
sza od ciebie. W czasach przedwojennych uczsz-
czaam do szkoy, uwielbiaam si uczy zwaszcza
jzykw rosyjski i niemiecki miaam w jednym
palcu. Mieszkalimy w Krakowie, piknym miej-
scu, ktre kadego dnia mnie zachwycao. Mj
tata by szewcem, mama krawcow. Miaam trjk
rodzestwa, to mnie przypad zaszczyt bycia naj-
starsz. Opiekowaam si domem i dzieciakami,
sama te prbowaam pracowa. Powodzio nam
si dobrze, nikomu nie wadzilimy, bylimy wzo-
rowymi obywatelmi. Bylimy te ydami. Ras,
ktra nie powinna bya istnie. Bylimy wszami,
ktre powinny zgin, ktre nie zasugiway na
ludzkie traktowanie. Tak, moesz by zdziwiona,
moje dziecko. Mam ydowskie korzenie, dlatego
jeste tak pikn i urocz istot. Tak blisk memu
sercu...
Pewnego dnia wyldawalimy w gettcie. Dostali-
my jeden pokj na nasz pitk, nie mielimy co
je, godowalimy, mimo wszelkich stara. Czasy
byy trudne, ale to wszystko wiesz Lilianko z ksi-
ek i ze szkoy. Ja nie o tym chciaam mwi.
Dlaczego babciu nigdy o tym nie powiedziaa?
Lilianna bya zszokowana tajemnic babci.
Mama nie wie? Nie wie, kim jest?
Nie. Nie mogam... gos jej si zaama. Za-
czam si wstydzi tego, kim jestem. Zabrali mi
mam, tat, moje rodzestwo; zabrali mi wszyst-
ko.
Pokj wypenia cisza. Wanie w takich momen-
tach ona powinna by. Jak mona wple tutaj m-
dre sowa, porady? Co mona powiedzie?
Kochanie, nie o tym mam mwi. babcia wr-
cia do opowieci. Nie o tym. W tych czasach
byo te wiele dobrego. Nawet ydzi potrzebowa-
li y normalnie, to zrozumiae. Inaczej popadli-
bymy w paranoje. Ja chciaam walczy i y, bo
miaam nadziej, e wygram. Pewnego dnia, kiedy
bez celu snuam si po smutnych i pustych ulicach
getta...
Nie baa si? przerwaa jej Lilianna.
A czego miaam si ba? rozemiaa si. Nie
byli w stanie mnie zabi. To znaczy, moe byli, ale
pewien niemiecki onierz nie potraf tego zrobi.
To wanie jego spotkaam, kiedy spacerowaam
z burczcym brzuchem. W oczy pewnie rzucay
si moje dugie i gste do pasa wosy, ktrych zapo-
mniaam spi. Krzykn do mnie: Stj ydowskie
cierwo! To nie bya dla mnie obelga, nasuchaam
si gorszych przezwisk. Nie baam si. Niczego si
nie baam.
To ty bya t ksiniczk! krzykna Lilianna.
Tak, to ja. umiechna si. Odwrciam si
i stanlimy twarz w twarz. Kiedy ujrzaam jego
pikn, niad cer; due niebieskie oczy i tak
mod i niewinn twarz zamaram. Wydawao
mi si, e jest modszy ode mnie. Okazao si, e
jest dwa lata starszy. Patrzy na moj twarz onie-
miay. Mama powtarzaa mi, e jestem pikna; ale
nie wierzyam w to. W tamtej chwili... uwierzy-
am. Wyrwao mu si to stwierdzenie. Lekko si
umiechnam, a to wczeniejsze przezwisko stra-
cio warto. Obejrza si dookoa i wcign mnie
do najbliszego pustego i ciemnego budynku.
W mroku nie mogam przyglda si jego pik-
nej twarzy. Pomylisz, e zwariowaam... Ale mi-
o nie wybiera. Nasza mio bya od pierwszego
wejrzenia, oboje przepadlimy. W tamtym ciem-
nym pomieszczeniu serce bio mi, jak oszalae.
strona
6 6 6
Nie wiedziaam, co chce mi zrobi.
Jeste nieustraszona. powiedzia patrzc, czy
kto nie przechodzi, lecz ulica bya cicha. Nie byo
sycha nawet naszych szeptw.
Jestem. Nie boj si ciebie. prawie krzyknam.
Chcesz mnie zabi?
Ciii... uciszy mnie, przykadajc palec do mo-
ich ust. Nie chc nikogo zabija, nie chc wojny,
nie chc tu by. A musz. Nie zrobi ci krzywdy.
Przepraszam za tamto, nie chciaem ci obrazi,
ale musz stwarza pozory. Co ci optao, eby
si woczy samej po ulicy?!
Skd mam wiedzie, e to nie podstp? Skd
mam wiedzie, e teraz twoi towarzysze nie zabi-
jaj mojej rodziny?
Ryzykuj yciem. Gdyby tylko kto mnie teraz
przyapa, niezalenie od tego, co ja bym powie-
dzia; zginlibymy oboje. I ty, i ja. ponownie si
rozejrza. Czy to wystarczajcy powd?
Tak. popatrzyam w jego oczy. Nie zakochu-
j si w niemieckich onierzach. ydwka i Nie-
miec? To dopiero byaby historia dla potomnych.
Niezy art.
Ja si w ogle nie zakochuj. W nikim. Mio
jest smutna. Zawsze koczy si tragicznie. popa-
trzyam na niego zagadkowo. No wiesz, kto za-
wsze umiera, a wtedy w miejsce ukochanej osoby
wkrada si bl.
Kochae kiedy kogo tak mocno?
Dlaczego dwoje nieznajomych nagle zaczyna roz-
mawia o mioci? Czy to trudna sytuacja ich do
tego zmusza?
Nie. A ty?
Te nie. Ale jestem pewna, e zawrciam ci ju
w gowie. prawie si rozemia. Inaczej by ze
mn nie rozmawia. Nie rozmawiaby z ydwk.
Suchaj... zamilk i spojrza na swoje buty.
Jego mundur nie by tak naprawd jego. Nie
ywi nienawici do ydw. Uwaam, e macie
prawo do ycia. Jestem tu wbrew woli. Mj ojciec
tego chcia, nie ja. Nie uznaj podziaw na ludzi
i nadludzi, to chore. Jestemy rwni, ja i ty. Daruj
sobie sarkazm, dobrze?
Jego sowa zadziwiay mnie i napaway nadziej.
Skoro on jest taki, to moe inni te. Moe mgby
mi pomc, nam, rodzinie. Modliam si o nadziej
i oto on si zjawi. Pewnie mylisz, Lilianno o tym,
jak mogam wierzy niemieckiemu onierzowi,
ktry sluy Hitlerowi. Ot mogam. Wiedziaam
na co si pisz, widziaam w jego oczach dobro,
jego sowa to potwierdzay. Nie zabi adnej osoby
podczas tej wojny.
Nadzorowa getto dzie i noc po tym, jak mnie
spotka. Czuam, e mnie chroni. Prawie wszdzie
za mn chodzi, aby sprawdza, czy nikt mnie nie
zaczepia.
Ja nikomu o tym powiedziaam. Tajemnica po-
winna pozosta tajemnic. Wiem, e moja rodzi-
na by jej nie moga znie. Gdybym powiedziaa,
e zakochaam si w nim... Mnie te byo wstyd
na pocztku, ale potem... przecie mi pomaga,
prawda? Dokarmia mnie tym, co udao mu si
schowa w mundurze. aowaam, e nie mogam
podzieli si tym z moj rodzin, z dzieciakami,
ktre wiecznie biegay z burczcymi brzuchami.
Wierz, e dziki niemu przetrwaam wojn.
Wiesz... czuam si wtedy, jak zakochana nasto-
latka, ktra musi podrywa chopaka, aby ten
zwrci na ni uwag. Wyobraaam sobie, e te
potajemne spotkania to, jak wy na to mwicie te-
raz randki, na ktre staraam si stroi, wyglda
adnie.
Siedzielimy w piwnicy opustoszaego budynku,
gdzie nikt od dawna nie zaglda. Przynis mi
jabko, kromk chleba i malutki kawaek kiebasy.
Pochonam wszystko w cigu kilku chwil. ao-
waam tylko, e nie miaam czym tego popi. Sie-
dzielimy pod cian w ciemnociach nic nie m-
wic. Sowa byy niepotrzebne.
Podczas trzeciego spotkania to on rozpaka si
przy mnie. Jego cichy szloch wstrzsn mn.
Frank... odezwaam si, lecz wiedziaam, e nie
ma nic, co mog mu powiedzie.
Milczaam. Czekaam, kiedy si uspokoi z twarz
ukryt w doniach starajc si samej nie rozpa-
ka. Te zy niemieckiego onierza byy dla mnie
swego rodzaju tryumfem, ale i rozdzieray mnie
od rodka. Los nikogo nie oszczdza. Kadzie ko-
dy pod nogi kademu
Przepraszam, ale musiaem. Wiem, e to ty masz
wicej powodw do paczu. zamilk. Wiesz, e
gdyby nie wojna, to nigdy bymy si nie spotkali?
Wiem. Do czego zmierzasz? mj brzuch go-
no zaburcza. Przyzwyczaiam si do tego, e pra-
wie cigle woa o wicej.
Chc ci std zabra. rzek w kocu. Chc to
porzuci.
Obawiam si, e musimy czeka, a to si sko-
czy...
A kto ci zabije?! prawie wrzasn, ale zaraz
przywoa si do porzdku. Jeste nieostrona.
Dlaczego cay dzie si wczysz? Tracisz przez to
siy i naraasz si. Mylisz, e nie mwi o tobie
wieczorami?
Zamaram. Kiedy onierze mwi o tobie w ba-
zie, powinna si ba. Syszaam o dziewczynach,
ktre byy zmuszane do umilania im wieczorw.
Czasami niektre z nich nie wracay, czasami nie-
ktre wracay i nigdy o tym nie mwiy. Mama
ostrzegaa mnie wiele razy, cigle powtarzaa, e
powinnam spina wosy, zakrywa ciao, chowa
si, nie zwraca na siebie uwagi. A ja robiam
wszystko na przekr. W jaki sposb chciaam si
odrnia. By kim, by Ameli, by ydwk,
by czowiekiem.
Co mwili? odezwaam si drcym gosem.
strona
7
7
e ciebie chc. Jak mam ci ochroni, skoro ty
si nie dajesz chroni? zamilk. Zdradz ci ta-
jemnic. Niektre z dziewczyn... przechodz na
drug stron. W bazie jest dwch onierzy, ktrzy
mi pomagaj. Ukrywaj u polskich rodzin, potem
pewnie wyjedaj.
Nie myl o tym. Ja nie chc std uciec. sama
przeraziam si swoimi sowami.
Nie chcesz uciec? jego gos brzmia pytko,
smutno, przeraajco zimno. Naprawd nie
chcesz? Wolisz umrze?
Dopki moja rodzina tu jest, ja te bd w tym
piekle. zamilkam.
Lilianko, nie mogam pozwoli na to, aby odej
od nich. Sumienie gryzoby mnie do dzi. Z reszt
i tak gryzie. Ja jadam wicej, ni oni, a do tego
miaam szans ucieczki. Chciaam ich ocali. Nie
siebie. Wic trwaam w tym piekle.
Czsto spotykaam si z Frankiem, bardzo czsto.
Rozmawialimy zazwyczaj pitnacie minut, tak
aby nikt si nie zorientowa, e co si dzieje. Na
ulicy, kiedy widzielimy si w innym towarzystwie,
staralimy si na siebie nie patrze. A to byo trud-
ne. Jedno spojrzenie mogo zdradzi, ale my cza-
sami zachowywalimy si, jak nastolatkowie, kt-
rzy ukradkiem szukaj swojego wzroku i speszeni
tumi umiech. Mio rodzia si midzy nami
w cigu kadej z tych minut spdzonych wsplnie.
Rozmawialimy o wszystkim o przeszoci,
przyszoci i tym, co dzieje si teraz. Kady z nas
czeka na koniec wojny. Frank mieszka w Berli-
nie, ale nie chcia tam wraca. Nie ukadao mu
si z tat, ktry rozkazywa mu, co ma robi. Jego
mama umara przy porodzie, nie mia rodzestwa.
Chcia uciec do Hiszpani albo Woch. Opowiada
mi, jakby to mogo wyglda, jak bardzo byliby-
my szczliwi.
Miae si we mnie nie zakocha. powiedzia-
am rozbawiona.
Ty te miaa si nie zakocha. burkn pod
nosem. ydwka i Niemiec.
ydwka i Niemiec. powtrzyam.
Poza tym to ty mnie zwabia do siebie!
umiechn si i poda mi jabko. Gdyby nie
twoje wosy, nie zwrcibym na ciebie uwagi.
Waciwie to, dlaczego mnie zatrzymae? na-
gle odezwaa si we mnie ciekawo.
Chciaem wiedzie, co mi powiesz. Kiedy zoba-
czyem twoj twarz i te oczy, w ktrych nie goci
aden okruszek strachu, wiedziaem, e jeste wy-
jtkowa. Chciaem ci pozna. szepn. Ame-
lio, kocham ci. Obiecuj ci, obiecuj, e jak wojna
si skoczy, to zabior ci std.
Ja ciebie te kocham. dotknam jego ust i deli-
katnie go pocaowaam. ydwka i Niemiec. Ale
prosz, nie obiecuj mi niczego... Tata obiecywa,
e wojny nie bdzie. Mama, e nie znajdziemy si
w gettcie. Obietnice nie s niczego warte.
Wiedz, e nie jeste sama. dotkn moich wo-
sw. Jestem z tob. Nigdy nie bdziesz sama.
Bd ci strzeg, zawsze. Nawet nawet jak umr.
Wiesz? Nawet jak umr, bd twoim anioem str-
em.
Od czasu do czasu przynosi mi kwiatki. Nie byle
jakie.
Re i soneczniki? Lilianna popatrzya na
lnice oczy babci. Jeszcze nigdy wczeniej nie wi-
dziaa jej w takim stanie.
Wygldaa, jak zakochana moda dziewczyna,
ktra zwierza si swojej najlepszej przyjacice
z pierwszych miosnych schadzek. Lilianna po-
czua ciar, jaki ta historia zrzucia na jej ramio-
na. To ona bdzie decydowa o tym, co si stanie
z pamici o babci, o tej wspaniaej miosnej hi-
storii ydwki i Niemca.
Lilka z przyjemnoci patrzya na rozemian
twarz babci. Dziewczyna zdawaa sobie spraw,
e pod powok tej radoci kryje si wielki bl.
Czua, e Frank nie przey wojny. Miaa do babci
wiele pyta. Co stao si z jej rodzin? Dlaczego
wszystko trzymaa w sobie? Czy bya w obozie?
Co si stao z Frankiem? Kiedy poznaa dziadka?
Czy dziadek wiedzia? Czy go kochaa? Jak sobie
poradzia?
Ju teraz, po poowie opowieci podziwiaa si
i walk babci o normalne ycie, o godno i mio
w trudnych czasach.
Tak, re i soneczniki. babcia kontynuowa-
a otulajc si kocem. Mielimy pewn tradycj.
Kiedy spotkalimy si za drugim razem przynis
mi r.
Dogoni mnie, kiedy spogldaam na dawn wy-
staw sklepow, ktra aktualnie wygldaa prze-
raajco smutno. Weszlimy do pobliskiego bu-
dynku i usiedlimy na pododze. Najpierw da mi
chleb, a potem zza plecw wyj sonecznika. Moja
twarz rozjania si. Nikt wczeniej nie podarowa
mi kwiatka.
Ciesz si, e sprawiem ci przyjemno.
umiechn si.
Czyby skarda si do mojego serca? jego po-
liczki zarowiy si. Dzikuj, jest pikny. Nie-
stety nie mog go zabra do domu...
Wiem. Chciaem zobaczy twj umiech. szep-
n.
Znasz tak zabaw? zaczam odrywa -
te patki kwiatka. Kocha, nie kocha... Albo nie.
Przeyj, nie przeyj, przeyj...
Liczylimy tak razem za kadym razem, kiedy tyl-
ko przynosi mi kwiaty. To bya jedyna z nielicz-
nych rozrywek, ktra jako podbudowywaa nas
na duchu. Mielimy nadziej, e wypadnie prze-
yjemy. Czasami wypadaa take i ta druga, nie-
zbyt optymistyczna wersja. Wtedy rzuca kwiatka
i mwi, e nastpnym razem przyniesie lepszego,
bo ten nie by odpowiedni.
strona
8 8 8
Nie gasi we mnie nadziei, jedynie j budowa.
Doceniaam to. Wiele nocy modliam si, aby on
przey, aby nikt nie odkry naszego sekretu.
Pewnego wieczoru, kiedy wracaam do domu,
wcign mnie do wysokiego budynku i z prze-
raeniem w oczach nie potraf wypowiedzie ani
sowa. Wiedziaam, e stao si co zego. W r-
kach mia spor walizk.
Musisz ucieka, Amelio. Bagam. Musisz i ze
mn. jego gos dra. Nie ma czasu.
Co si dzieje? zapytaam przeraona. Ju nie
byam nieustraszona. Usyszaam strza.
Zabieraj... Zabieraj was wszystkich do obozu.
obejrza si za siebie zniecierpliwiony. Bagam
ci. Ta walizka, w niej musisz si ukry. Moi ko-
ledzy wiedz, e w niej bdziesz. Potem trafsz do
polskiej rodziny, oni ci pomog. Wiedz o tobie.
Jak... kiedy to zorganizowae?
Kiedy tylko ci zobaczyem. Przecie musiaem
ci chroni. zamilk. Musz ci to powiedzie.
Nie jestem Niemcem, Amelio. Jestem ydem, tak
jak ty.
By ydem. Tak jak ja.
Naprawd? Lilianna otworzya szerzej oczy ze
zdumienia.
Tak. Amelia ze wzruszenia przetara oczy.
Nie wiem, dlaczego mi nie powiedzia. Nazywa
si Franciszek, to co mwi o rodzinie to prawda.
Ojciec udawa Niemca i wpaja to synowi; on nie
chcia walczy przeciwko swoim. Czu si ydem.
Przekona dwch niemieckich onierzy do ratun-
ku tamtych dziewczt i mnie.
By odwany... Lilianna nie wychodzia z po-
dziwu.
O tak, by. Mia w sobie niezwyk si. Jego czyn
wymaga pochway. Sowa tu nie wystarcz...
Wiem babciu. Sowa tu nie wystarcz.
Pozwoli mi pobiec do rodziny i si z ni poe-
gna... Byo za pno. zamilka tumic szloch.
W ukryciu z oddali widziaam, jak ich popycha-
j, jak moja maa siostrzyczka upada i pacze; jak
bij mam... Widziaam ich tragedi i nie mogam
nic zrobi. A miaam by na ich miejscu. Miaam.
Powinnam. Wiele razy aowaam, e udao mi si
przey.
Amelia nie potrafa mwi o tym, jak bl w tam-
tym momencie przedziera si przez jej cae ciao;
jak pdzi, uderza z wielk moc, ksa. Nie dawa
wytchnienia. Upada na kolana w cieniu tak, e
prcz Franka nikt jej nie widzia. A jemu samemu
nogi odmwiy posuszestwa i musia si oprze
o cian. On te patrzy na mier swoich bliskich,
cho nigdy ich nie pozna.
Nie, nie, nie... powtarzaa cigle. To nie moe
mie miejsca, nie... Bagam nie...
Frank podnis j z kolan i mocno do siebie przy-
tuli. Chcia odebra od niej ten bl, lecz nie mg.
Sowa tu nie wystarcz... Bl rozrywa jej serce,
dusz. Sprawi, e stracia wol walki, wszelk na-
dziej. Przeyj, nie przeyj...
Suchaj, hej! wrzasn jej w twarz. Musisz
wierzy, musisz walczy. Pomyl, e oni na pew-
no chcieliby, aby std ucieka, aby unikna tego
losu. Kocham ci, prosz wysuchaj mnie. Bagam.
Amelia zamilka. zy pyny po jej policzku, tpo
patrzya w palc si wieczk. Musiaa sobie przy-
pomnie, e nie jest na tej zimnej drodze, e siedzi
bezpieczna w swoim, ciepym i szczliwym domu
obok ludzi, ktrzy s teraz jej rodzin.
Postanowia si uspokoi, cho to byo trudne.
strona
9
99
Przez tyle lat trzymaa to wszystko w sobie, cho-
waa przed wiatem, ktry mgby odebra jej te
wspomnienia. Lubia ten bl, ktry jej towarzy-
szy. Przypomina o winie i brzemieniu, ktre mu-
siaa nosi. Amelia nie wiedziaa komu moe po-
wierzy swoj histori. Zdawaa sobie spraw, e
wiele osb tego nie zrozumie. Kiedy bliej przyj-
rzaa si Liliannie, wiedziaa, e ona jako jedyna
jest w stanie przyj t opowie.
Weszam do tej walizki, nie wiedziaam, co
si ze mn dzieje. Mieciam si tam idealnie
z moim wychudzonym i kocistym cia-
em. Ocknam si w jakim obcym
ku. Przeraziam si. Powitaa
mnie kobieta w rednim wieku
i umiechna si zachcaj-
co. zamilka. Dziki niej
i jej mowi przetrwaam
cikie czasy. Pomogli mi
wyjecha do Stanw. Po
kilku latach wrciam.
Babciu, a co si stao
z Frankiem? Lilianna
nie krya wzruszenia.
Nie wiem... Nie
wiem, Lilianko; nie
wiem... babcia ukry-
a twarz w rkach.
Lilianna wyobrazia
sobie mod dziew-
czyn, ktra siedzia-
a skulona w piwnicy
w takiej pozycji. Po-
desza do niej i otulia
j swoimi ramionami.
Ta niewiedza zabija
mnie od tamtego dnia
powoli... To bya naj-
pikniejsza mio mo-
jego ycia. Niespeniona,
uduszona w zarodku, ale
nadal trwajca. Nigdy nie
przestaam go kocha.
Amelia w swoich opowie-
ciach przerabiaa smutn,
wojenn rzeczywisto w bajk,
w ktrej chciaa wtedy y. Dzi-
ki swoim wymylonym bajkom smutek
i przeraenie, ktre kryy si w jej mylach,
zamieniaa na rzeczywisto bani, bajek... Nie
chciaa, aby ktokolwiek wiedzia, jak ciko jej
wtedy byo.
Tylko ty znasz prawd. Znasz wszystkie bajki,
znasz prawdziw rzeczywisto. Zrb z tym, co
chcesz. Spisz, poka wiatu, zachowaj dla siebie...
Co tylko chcesz kochanie. Nie wiesz, jaka to ulga,
kiedy po tylu latach mog oczyci dusz i serce.
Cigle za nim tskni. Za tym jak opowiada o po-
godzie, za jego umiechem, rozmowami... Chcia
mnie zabra i uciec, chcielimy razem y. ur-
waa. Powtarza mi, e kiedy na mnie patrzy, to
umiech sam cinie mu si na usta.
Lilianna popatrzya na babci i pomylaa:
Wylij mi swoje anioy, babciu... Niech
mnie strzeg i obdarz tak mio-
ci, jaka spotkaa ciebie.
Mio taka, jak tamta... moga
by tylko raz. Tylko jeden raz
przeywa si caym sob tak
potne uczucie, ktre za-
dziwia ci swoj si nie
jeden raz. Mio przy-
chodzi niespodziewanie.
Niespodziewanie od-
chodzi pozostawiajc
pustk, bl oraz tsk-
not. Niewyobraaln
tsknot. Sowa nie
wystarcz.
Licz na ciebie ledwo
oddychajc. Wierz,
e zobaczymy si kie-
dy.
W gowie Amelii na-
dal rozbrzmiewa obiet-
nica Franka: Nigdy nie
bdziesz sama. Nigdy.
Zawsze bd sta obok.
Kiedy poczujesz po-
dmuch wiatru, to bd
ja. Kiedy bdziesz patrze
w soneczniki, zobaczysz
mnie...
Najpikniejsza histo-
ria miosna si nie sko-
czya. Ona zawsze trwa
w pamici ludzi, w ksikach.
W gowie Lilianny pozostao wie-
le pyta, a w yciu Amelii wiele tajem-
nic, ktre tylko czekaj na odkrycie. Czekaj
na odpowiedni moment, odpowiednich ludzi.
Stskniony twej obecnoci,
cigle czekam moknc w wietle nocy
lecz ty nie pojawiasz si
kruche odamki wspomnie ton w morzu ez...
nie pojawiasz si, nie pojawiasz si...
Stoj w deszczu
czekajc na ciebie mj aniele
nie ma ciebie, nie pojawiasz si
nie sysz twoich krokw,
zapomniae o mnie, zapomniae...
A moe gdzie na mnie czekasz?
Moe tsknisz, kochasz
Wrcisz...
Wiem, e wrcisz
Mj Aniele
Katarzyna Meres
strona
10 10
KATARZYNA MERES
blogerka, recenzentka,
autorka ksiki Dwiki
wspomnie. Pasjonatka
ksiek, fotografi oraz
pira.
Laueratka pierwszego
miejsca w konkursie
Mj najlepszy firt.
DECYZJ JURY KATARZYNA MERES ZOSTAA UHONOROWANA
PIERWSZYM MIEJSCEM W KONKURSIE: MJ NAJLEPSZY FLIRT.
NAGROD ZA ZAJCIE PIERWSZEGO MIEJSCA BYY KSIKI
AUTORSTWA TOMASZ SZLIJANA; DLACZEGO ORAZ ROLLER-
COASTER.
GRATULACJE
ROLLERCOASTER
FRAGMENTY
No Kuba. Wreszcie udao ci si mnie dopa.
Jeste kochany. Kocham ci. dodaa, gry-
zc mnie seksownie w ucho. Stao si to pod-
czas naszych pierwszych wsplnie spdzonych
wakacji. Dugo planowalimy ten wyjazd. Po-
cztkowo chciaem si uda nad morze, wspl-
nie spdzajc czas pod brezentowym dachem
namiotu. Jednak po wielu protestach Pcheki
wstylu: Przecie nie bdzie gdzie si porzdnie
wykpa, anie bd korzystaa ze wsplnej a-
ni oraz, od ziemi bdzie cigno po nerkach,
zdecydowaem si ustpi.
Pojechalimy w gry do jej dziadkw. Byo
przepiknie. Zamieszkalimy w starym zbudo-
wanym z potnych pni drzew domku. Wybu-
dowany zosta tu obok parku narodowego. Nie
pamitam ju dokadnie wysokoci, na ktrej
znajdowaa si chatka, lecz pamitam za to do-
brze moj wspinaczk na miejsce naszego poby-
tu. Trwaa ona dosownie dwie godziny i trzy-
dzieci minut. Marsz odbywa si przez cay
czas pod strom grk. Mj trud zosta jednak
nagrodzony zapierajcym dech w piersiach kra-
jobrazem, jaki roztacza si przed moimi ocza-
mi.
U podna gry rozsiane byy czerwone da-
chy domkw. Stoki gry gsto porastay sosny,
przerywane czasami zielonymi patami hal, na
ktrych pasy si puszyste owieczki, ktre pilno-
way odpoczywajce w cieniu owczarki grskie.
Woddali pomidzy chmurami majaczyy skali-
ste szczyty gr. Tu za chat w gr wspina si
gsty las. W cieniu lasu ukryta bya stodoa, kt-
ra podobnie jak chata, bya wybudowana zdrze-
wa. Jej ciany oboone byy rwniutko uoony-
mi klockami z drzewa. Zza stodoy po skalnym
urwisku wesoo podskakiwa strumyczek, wy-
pywajcy z gbi parku. W powietrzu unosi
si zapach ywicy wymieszany z aromatycznym
zapachem wrzosw. Na nasze spotkanie wybieg
biay jak nieg owczarek grski, wesoo szcze-
kajcy i merdajcy puszystym ogonem. Tu za
nim z hukiem wybieg z chatki potny gral,
ktry pniej okaza si by dziadkiem Elizy.
Mia on chyba ze dwa metry wzrostu, siw czu-
pryn i szeroki ujmujcy umiech, ktrym zara-
a wszystkich znajdujcych si w jego otocze-
niu. Cech szczegln byy nieprawdopodobnie
bkitne oczy. Podobnie zreszt jak kada osoba
z rodziny Pcheki. Aja tak bardzo kocham b-
kit!
Od razu z dziadkiem przypadlimy sobie do
gustu. Pierwszym takim akcentem by gorcy
ucisk, jaki wymienilimy pomidzy sob, a do-
kadnie to wykona go tylko dziadek. Podbieg-
szy bowiem do mnie, uchwyci mnie w swoje
uminione ramiona i podnoszc mnie w gr
zacz z radoci wymachiwa moj osbk ni-
czym szmat. Wydawa z siebie nieokrelone
strona
11
11
bliej okrzyki radoci (tak mi si przynajmniej
wydawao), ktre dwiczay echem po caych
grach. Trzeba przyzna, e gos mia jak dzwon
i rozlega si chyba na odlego kilku jak nie
kilkunastu kilometrw. Musiaem po tym po-
witaniu porzdnie zbledn, bo ju w kolejnych
minutach dziadek Kamierz tak kaza do sie-
bie mwi wycign zkredensu potn bu-
telk liwowicy. Rbnwszy pici w dbowy
st powiedzia:
Chopcze! Jak tego ze mn nie obalisz, to mo-
esz si poegna z Elizuni. Nigdy ci jej nie od-
dam!
Nie miaem ochoty podwaa jego zdania.
Chcc nie chcc zgodziem si, bo te i na Elizie
bardzo mi zaleao. Na szczcie babcia Andzia
przysza mi z odsiecz i chwyciwszy starego
(takie u niej mia przezwisko) za ucho powie-
dziaa:
Oj nie stary, ty mi tu przyszego czonka ro-
dziny rozpija nie bdziesz.
Spojrzaem w jej kierunku wdzicznie. Po
pierwsze uznaa mnie za przyszego czonka
rodziny, co bardzo mnie ucieszyo. Po drugie,
ta faszeczka naprawd mnie przeraaa. Mia-
a chyba ze cztery litry pojemnoci! Pozostao
na tym, e obaliem z dziadkiem jedn gbok
szklank liwowicy i w ten sposb wszystko wy-
darzyo si zgodnie z przysowiem: Wilk syty
i owca caa.
Babcia Andzia gotowaa przepyszne obiady.
Wracajc z dugich spacerw po grach, gdzie
dziadek oprowadza nas po najbardziej tajemni-
czych zaktkach parku, straszc mnie rnymi
opowieciami o walkach partyzantw (podob-
no sam by jednym z nich), gonia nasze zm-
czone ciaa do stou i tam raczya nasze opusto-
szae odki rnymi fantazyjnymi, a zarazem
i przepysznymi potrawami. Na stole mona byo
znale wszystko. Poczwszy od domowego
wasnorcznie upieczonego w domowym piecu
chleba, poprzez ser zwany tutaj oscypkiem, po
mid pszczeli zebrany starannie z zadbanych
pasiek dziadka. Zasiadajc do stou czuo si
zapach nieba ilasu w tym jedzeniu. Z przyjem-
noci zatapiaem zby w ciepej aromatycznej
pajdzie chleba zerkajc znad niej na uroczy w-
sik Elizy, zdobyty przy popijaniu koziego mle-
ka zdrewnianego kubka. Babcia kadc przede
mn misk pen gorcych klusek, patrzya na
mnie tymi bkitnymi oczami. Nie ma co, pod
takim bkitem idzie si roztopi. Wosy miaa
zaplecione w gruby warkocz dugi a do pasa.
Jak na jej wiek byy zupenie czarne i chocia
ciko mi byo w to uwierzy zaklinaa si, e
nigdy w yciu ich nie farbowaa. Umiechaa si
przy tym do mnie szeroko ukazujc rwny gar-
niturek bielutkich zbw. Tu znowu mnie zaska-
kiwaa mwic, e zby nie s pastwowe tylko
Boe. Dziadek Kamierz rwnie tak uwaa
i dodawa przy tym, e jego zby te s natural-
ne. Byem bardzo ciekawy jak to moliwe.
Moi rodzice w wieku czterdziestu lat musieli
sobie zakupi nowe uzbienie opowiadaem,
a oni na to ze miechem niczym dzwon mwili
wsplnie, e to wszystko dziki jabkom, ktre
dziennie zjadaj chyba w kilkunastu kilogra-
mach.
Kiedy dziadek zdradzi mi, e kocha si jeszcze
z babci! No to mi szczka opada. Mwi mi,
e maj taki swj system, jzyk ciaa. Jak babcia
pociera oko i mwi, e co mu do niego wpado,
wwczas dziadek musi przerwa nawet najbar-
dziej piln prac i szybciutko uda si z ni do
sypialni. Z kolei, kiedy babcia zakada zapask
na odwrt, wtedy dziadzio zaciera rce, bo cze-
ka go szalona noc. Nie wiem ile w tym prawdy,
poniewa t histori usyszaem po czwartym
gbszym kielichu, lecz jeeli jest to prawda,
a Elizunia cho troszeczk ma ich krwi w sobie,
to mniej Boe w opiece moj skr. Nie doyj
chyba trzydziestki w takim tempie! Jak na osoby
po siedemdziesitce tryskali wspaniaym zdro-
wiem. Nie mog do dzisiaj wyj z podziwu dla
tej parki staruszkw.
Pewnego jednak popoudnia dziadek mu-
sia osobicie uda si do miasta w sprawie ja-
kich interesw. Babcia z kolei zgodnie ze swoim
zwyczajem, pomaszerowaa do sypialni prze-
spa si na godzink bez mrugania okiem i bez
odwrotnie zaoonej zapaski. Pcheka poin-
formowaa j, e wybieramy si wsplnie na po-
bliskie ki nazbiera wrzosw. Co prawda nie
chciao mi si nigdzie wychodzi majc peny
brzuch po obiedzie, jednak pod silnie wpatruj-
cym si we mnie wzrokiem Pcheki ulegem, nie
strona
12 12
wypowiedziawszy ani jednego sowa sprzeciwu.
W tym roku wrzos kwit przepiknie maymi
kwiatuszkami w kolorze foletu. Z daleka wygl-
da jak puszysty dywan, po ktrym chodzenie
go stop sprawia nieziemsk rozkosz. Pche-
ka zapaa mnie za rk i cignc za sob biega
w kierunku dywanu. Uwielbiaem na ni pa-
trze, kiedy biegnie. Zreszt jak wielu facetw
jestem wzrokowcem i patrzenie na pikne cia-
a kobiet sprawia mi olbrzymi przyjemno.
Eliza ubrana bya w bia obcis bluzeczk na
cieniutkich ramiczkach. Nie miaa ubranego
staniczka, wic widok mocno obcisych piersi
starajcych si wyrwa z uwizi bluzeczki i we-
soo podskakujcych przy kadym stpniciu
Pcheki, zapiera mi dech w piersiach. Obcise
niebieskie dinsy podkrelay zgrabny tyeczek,
rytmicznie poruszajcy si w rytm podskokw.
Skra w kolorze oliwkowym pachniaa wie-
oci. Bya zmysowa. Przebywanie przy niej
dranio moje zmysy. Z trudem opanowywa-
em podniecenie. Pcheka, odwracajc si co
chwilk w moj stron, posyaa mi causka
i miejc si rozkosznie biega dalej.
W penym biegu wpadlimy na k. Eliza pu-
cia moj rk i kucnwszy pokazaa mi jak
mam zbiera kwiecie.
Pamitaj, te najdusze odyki zawsze zrywaj
przy samym kocu, tu przy ziemi. Te mae zo-
staw, powinny si jeszcze rozrosn. Wybieraj
te, ktre maj najwicej kwiatw. Nie ugniataj
ich w rce. Najlepiej bdzie, jeli zerwiesz kilka-
nacie i odoysz na bok. Wtedy kwiaty nie ule-
gn zniszczeniu, a po wysuszeniu bd tworzy
wspania kompozycj.
Staraem si jak najlepiej zapamita wszystkie
wskazwki. Nawet postanowiem zademonstro-
wa swoje umiejtnoci pochyliwszy si zerwa-
em pierwszy kwiatek. Zaraz te dostaem niezy
opieprz, bo jak si okazao przy okazji zniszczy-
em cay krzaczek wrzosu, ktry niechccy zna-
laz si pod moj stop, oraz umierciem li-
maka, ktry akurat ten krzaczek, czy te trawk
rosnc obok, wsuwa. Niestety nie mona ju
byo tego rozszyfrowa, poniewa wszystko zlao
si w cao, alimak za nic w wiecie nie chcia
puci pary z gby. Ze skruszon mink obieca-
em, e to si wicej nie powtrzy iklczc przy-
stpiem do pracy. Tymczasem moja licznotka
stwierdzia, e pjdzie na drug stron ki po-
zbiera biay wrzos. Pocztkowo prbowaem
oponowa; w kocu miaem straci z pola wi-
dzenia boski widok ciaa mojej ukochanej, lecz
na nic zda si mj sprzeciw. Po prostu wszystko
byo ju zgry ustalone. Ja miaem zaj si pra-
c i nie mogem marudzi. Inaczej oberwabym
w nos. Przy takiej grobie wolaem zamilkn
i z nosem przy ziemi nieco pod nim marudzc
szarpaem si z rolinkami. Po chwili praca
tak bardzo mnie wcigna, e prujc tak przez
k zdoaem chyba zerwa poow wrzosw,
jakie na niej rosy. Zamylony i skupiony nie za-
uwayem, gdy nagle z wrzosw wynurzya si
Pcheka i mocno przywara do moich ust. By-
em tak kompletnie zaskoczony, e a usiadem
z wraenia. Ona tymczasem zanurzya swoje
palce w moich gstych wosach i namitnie k-
saa moje usta. Na szczcie szybko odzyskaem
pewno siebie i zaczem odwzajemnia poca-
unek. Opuszkami palcw dotykaem jej twarzy.
Czuem jakby moje palce zmieniy si w pijaw-
ki, ktre ss jej skr, lecz cigle maj za mao.
Pragnem zbada jej ciao i wiedziaem, e te-
raz nic nie jest w stanie mnie powstrzyma. Do-
tykaem jej szyi. Nasze pocaunki nie byy ju
takie gwatowne. Wsplnie kosztowalimy swo-
je usta. Jej byy wilgotne. Smakoway jak wie-
y owoc truskawki. Soczyste i sodkie. Pcheka
caowaa mnie delikatnie jak podmuch letniego
wietrzyku. Dreszcz ogarnia moje ciao. Moje
palce baday jej uszka, brwi, powieki mrugaj-
ce pod ich dotykiem. Przytuliem swoj twarz
do jej policzka. Miaa tak delikatn skr, e
baem si j zniszczy swoim dwudniowym za-
rostem. Lecz jej sprawiao to rozkosz. asia si
do mojego policzka niczym kotka i cichutko
mruczaa z rozkoszy. Badaem skr na jej szyi.
Czuem przypieszony puls. Kade jego ude-
rzenie byo jak gorca lawa przepywajca pod
opuszkami palcw. Jej drobne ciepe donie w-
droway po moich plecach zadzierajc do gry
koszulk. Szybko pomogem jej zdj j ze mnie.
Pniej powoli, pazurkami zsunem ramiczka
jej bluzeczki. Uniosa ramiona a ja cignem
bluzk odsaniajc jej pikne piersi. Byy boskie.
Oszalaem. Caujc j po szyi schodziem coraz
strona
13
13
niej smakujc jej wieo skry pachncej la-
tem isocem. Jzyczkiem dotknem jej sutka.
Wywoaem przy tym kup miechu, bo jak
si okazao miaa tam askotki. Na szczcie za
chwil jej przeszo, a ja dalej mogem poznawa
urocze zaktki ciaa Elizy. Palcami dotykaem
jej piersi badajc kade zaokrglenie. Pod moim
dotykiem jej sutki zaczy twardnie. Eliza przy-
mkna oczy i pooya si wygodnie na trawie.
Caowaem j po brzuszku jzykiem pieszczc
ppuszek. By on nieco odmienny od mojego.
Ksztatem przypomina mi ziarenko groszku,
tak malutk kuleczk nieco wcinit w brzu-
szek.
Podnieca mnie jej zapach. Wiedziaem, e te-
raz mgbym dla niej zrobi naprawd wszyst-
ko. Tymczasem moja ksiniczka podcigna
mnie do gry ukadajc cay mj ciar na jej
kruchym ciaku. Mocno obja mnie nogami
i szepna mi do ucha:
Chc to zrobi teraz z tob, kochanie. Chc
aby mnie wypeni, abymy poczyli si w jed-
no i scementowali nasz zwizek. Chc poczu
ciebie w sobie. Chc si z tob kocha.
Jej gorce ciao mocno przylgno do mojego.
Kochalimy si namitnie zasonici dywa-
nem wrzosu. Wok nas unosi si jego zapach
zmieszany z zapachem naszej mioci. Sysza-
em melodi ptakw piewajcych o kochan-
kach ukrytych wdywanie kwiatw, oddajcych
si wsplnym pieszczotom. Wsuchiwaem si
w rozkoszne westchnienia Pcheki. Czuem jej
ciepo i mio. To bya najlepsza symfonia dla
moich uszu. Kiedy skoczylimy i leelimy
przytuleni do siebie, Pcheka otworzya te swoje
bkitne oczy jakby wycite z nieba, spojrzaa na
mnie gboko i powiedziaa:
No Kuba. Wreszcie udao si tobie mnie do-
pa. Jeste kochany. Kocham ci.
Wtedy zrozumiaem jak bardzo mi na niej za-
ley. Jak wiele dla mnie znaczy. Wiedziaem, e
ju nigdy jej nie opuszcz. Przytulajc si do niej
czuem bicie jej serduszka i odniosem wraenie,
e moje serce zaczyna pracowa dla niej w ryt-
mie jej serduszka. Przytuliem j jeszcze moc-
niej do siebie caujc j w czko. Zrozumiaa co
do niej czuj, bo odchylia gow izumiechem
spogldajc na mnie bkitem swoich oczu, po-
wiedziaa:
Ale obiecaj mi, e nie bdziesz o mnie choro-
bliwie zazdrosny.
I tak jestem, chocia jej to obiecaem. Nie poka-
zuj tego po sobie, ale jestem chorobliwie o ni
zazdrosny. Czsto, kiedy byem zdenerwowany
lub zaamany przypominaem sobie t chwil.
Uspokajaa mnie. Wzbudzaa mskie instynk-
ty. Wiedziaem, e jestem komu potrzebny.
Wiedziaem, e kto mnie potrzebuje, a moim
obowizkiem jest troszczy si i dba oukocha-
n osob. To dodawao mi si i nie straszne mi
byy adne trudnoci, kopoty. miao stawaem
do walki.
TOMASZ SZLIJAN
pisarz, zadebiutowa ksik Dlaczego w 2013 roku.
Nastpn powie Rollercoaster odda w rce czytelnikw
w tym samym roku.
Tre jego ksiek czsto bazuje na satyrze spoeczno - obycza-
jowej, ocierajcej si o ramy absurdu i groteski... Ale nie zawsze.
Sam o swojej pracy mwi:
"Moim celem jest niesienie radoci ludziom. Pragn aby moi
czytelnicy dobrze si bawili czytajc moje ksiki. Staram si tak
pisa, eby czytanie nie byo mczce tylko odprajce. Jedno-
czenie jednak zawieram w treci drugie dno. Taki may przekaz,
ktrym staram si zwrci na co uwag. Mam nadziej, e kady
kto przeczyta moj ksik, zrozumie co mam na myli."
strona
14 14
DLACZEGO FRAGMENTY
Jakby nie patrze, pan Czesio by gronym czo-
wiekiem. Co prawda odnosi si do mnie przy-
janie. Nigdy na mnie nie krzycza, nigdy mnie
nie przezywa a nawet swoim znajomym przed-
stawia mnie jako swojego przyjaciela. Problem
polega jednak na tym, e ja panu Czesiowi byem
duny powan jak dla mnie sum pienin.
Byo to a siedem zotych i pidziesit groszy!
Wcale nie miaem zamiaru zacign u niego a
tak powanego dugu. Wrcz przeciwnie. Broni-
em si z caych si, a do przysowiowej ostatniej
kropli krwi. Lecz czyme jest mczyzna wobec
piknej kobiety? Nawet tak wstydliwy czowiek
jak ja nie jest w stanie oprze si cudownemu
piknu zmysowej, czarujcej kobiety. Pan Czesio
jest bystrym sprzedawc i szybko zauway moj
szeroko otworzon buzi, wytrzeszczone z wra-
enia oczy i drce rce. Zrozumia szybciej ni
ja, e kobieta, w ktrej zdjcie umieszczone na
okadce Cats a, namitnie si wpatruj, jest
moim wynionym obiektem podania. Nie cze-
kajc ani chwili duej i czujc zapewne zapach
gotwki wpywajcej do kasy, dosownie wcisn
mi t gazet w moje spocone, drce donie. Do-
brze wiedzia, e nie bd w stanie si od niej
odklei. Ja, niestety, niczym zahipnotyzowany,
staem nadal przy okienku imruczc co pod no-
sem o braku pienikw nie potrafem oderwa
oczu od mojej ukochanej. Tak i to wcale nie byo
mieszne. Zakochaem si na mier. Wpatrywa-
em si z uporem w jej dugie czarne wosy i b-
kitne oczy patrzce wprost na mnie. Wiedziaem,
e ona naley ju tylko do mnie. Potrzebowaem
jej tak samo mocno, jak ona mnie. Staem wic
przy okienku, starajc si wytumaczy panu
Czesiowi mj chwilowy brak gotwki. W my-
lach zdyem ju sobie postanowi, e zacign
may kredyt u mojego pracodawcy, przyjd jutro
ikupi t gazet. Byo to oczywicie rwnoznacz-
ne ze sporym nadszarpniciem mojego bude-
tu domowego. Ale co mi tam, czego si nie robi
z mioci. Byem jednak tak mocno podniecony
urod tej kobiety, e moja mowa przeksztacia
si w niemowlcy bekot. Tak bardzo byem za-
chwycony urod Narin, tak j nazwaem, e nie
potrafem wykona najmniejszego gestu, ktry
wskazywaby na to, e mam zamiar odda gaze-
t do rk sprzedawcy. Pan Czesio lotem byska-
wicy podchwyci moja potrzeb przebywania
z Narin i wycign spod lady malutki, cieniutki
zeszycik. Na jego okadce, duymi, pozacanymi
literami byo napisane DUNICY. Z ujmu-
jcym umiechem na ustach, pan Czesio wyci-
gn z malutkiej kieszonki w koszuli pozacany
dugopis i malutkimi, drobniutkimi jak maczek
ale drukowanymi literkami napisa : Edzio sie-
dem zotych i pidziesit groszy. Gboko spoj-
rza mi w oczy i z hukiem zamkn zeszycik tu
przed moim nosem. Zdrtwiaem. Zrozumiaem,
dlaczego ten zeszycik by taki malutki i cieniutki.
Pan Czesio zapewne nie mia zbyt wielu duni-
kw, a tych, co posiada, na pewno szybko zmu-
sza do spacenia dugw. Gwatownie obrciem
si na picie i wziwszy Narin pod pach, szyb-
ciutko pobiegem do mieszkania.
Ach! Narin! Kobieta mojego ycia! Przybiegem
tamtego dnia do mieszkania po schodach, cho-
cia mieszkam a na dziesitym pitrze! Jest to
strasznie wysoko jak na faceta w moim wieku.
Wpadem zdyszany do rodka i zatrzaskujc za
sob drzwi upadem prosto na ko. Po chwili,
kiedy zapaem oddech, rozoyem si na nim
wygodnie. Wziem Narin w swoje rce i wpa-
trujc si w papierowe oczy mojej ukochanej, go-
dzinami w mylach ukadaem sobie nasze dalsze,
wsplne ycie. Zdarzao mi si nawet, i zdarza si
zreszt do dzisiaj, e przeleaem tak ca sobot
i niedziel, trzymajc w drcych doniach Na-
rin, rozkoszujc si przeytymi razem minutami.
Uwierzcie mi, nigdy, ale to przenigdy nie otworzy-
em tej gazety, eby przejrze jej zawarto. Byo
by to dla mnie rwnoznaczne z naruszeniem cno-
ty Narin. Mamusia cae ycie tuka mi do gowy,
e do ka naley i z kobiet tylko i wycznie
po lubie i tylko wtedy jak j si bardzo kocha. Co
prawda, jak mnie pami nie myli, moja ukocha-
na mamusia gocia w swoim ku wielu panw,
a lub by tylko jeden. Zawsze jednak podkrela-
a, e z tym za ktrego wysza za m, urodzia
mnie, swojego przystojnego gupka, a tamtych
innych co wyldowali w jej ku, to ona zawsze
bardzo kochaa. Zreszt oni j te o tym zapew-
niali. Trwao tak zawsze do momentu, kiedy moja
ukochana mamusia ldowaa w szpitalu chora na
askotki i to do tego stopnia, e sam ordynator
szpitala musia j skroba. Na szczcie ja po niej
tej choroby nie odziedziczyem. Uwaaem wic
swoj Narin za osob cnotliw, ktrej powinie-
nem oddawa naleny szacunek. Miaa ona swj
strona
15
15
wasny kcik w koszyczku schowanym pod -
kiem. Specjalnie dla niej kupiem ten koszyczek
od pewnej starej babci. By wic nie tylko adny
ale take zabytkowy. Kiedy w nocy przyni mi
si jaki koszmar i budziem si cay wystraszony
oraz spocony, sigaem wwczas rk pod ko
i wycigaem Narin z koszyczka. Caowaem j w
policzek, a widzc jej umiechnit twarz uspo-
kajaem si, chowaem j z powrotem do koszycz-
ka i przytuliwszy si mocno do poduszki ni-
em o niej i o naszych przyszych dzieciach oraz
o sodziutkim piesku Azorku. Teraz jednak nasta-
a realna groba utraty mojej jedynej. Pomyle,
e sprawc naszego rozstania moe pozosta nasz
swat, pan Czesio. Wydaje mi si jednak, e on nie
jest do tego zdolny. Jeeli zaatwi mi tak licz-
notk, to z pewnoci w jego sercu znajduj si
jakie uczucia. Na pewno nie jest zdolny do tak
brudnego, brutalnego czynu, jakim jest pozba-
wienie ycia mojej osoby.
****
Z Teresk znaem si od dziecistwa. Mwic ci-
lej, to od przysowiowej pieluchy. Urodzilimy
si w tym samym szpitalu, o tej samej porze i na-
wet mamy podobno tego samego tatusia. Jest to
jednak nie potwierdzone, wic nie moglimy si
traktowa jak brat z siostr. Dlatego te nikt ni-
gdy nie mia pretensji co do naszych wsplnych
spotka. Razem bawilimy si w piaskownicy. Ja
oczywicie nieco duej, tak mniej wicej pomi-
dzy sidm rano a dwudziest wieczorem. Tere-
ska czsto przybiegaa do mnie po wyjciu
z przedszkola i wsplnie robilimy babeczki z pia-
sku. Niekiedy, przyznaj szczerze, prbowaem je
skosztowa, ot tak sobie z godu, lecz niestety byy
niedobre i niejadalne. Na szczcie od czasu do
czasu udao mi si zapa jak zabkan
ddownic, ktra wpltawszy si pomidzy moje
malutkie paluszki, znikaa w mojej ubrudzonej
piaskiem buzi. Posiek ten zaspokaja mj wilczy
apetyt, a poza tym lub te podobno, dostarcza
mojemu organizmowi niezbdne do przeycia
biako. Zdarzay si te cudowne chwile. Tereska
miaa kochana mamusi, ktra robia jej niadan-
ka do przedszkola. Czsto do pudeeczka z chru-
picym chlebkiem, wsuwaa ukochanej creczce
czekoladowy batonik Snickers albo Mars.
Kochana Tereska wsuwaa batonik, a wieutki
i chrupicy chlebek, pozostawiaa dla swojego
ukochanego przyjaciela, a pniej chopaka z po-
bliskiej piaskownicy. W ten sposb moja ulubie-
nica w wieku pitnastu lat musiaa na specjalne
zamwienie dorobi sobie sztuczne zby. Wszyst-
kie bowiem zostay zniszczone przez jej ukocha-
ne batoniki. Dziki jednak jej trosce o mj o-
dek, wyrosem na porzdnego faceta. Musz
przyzna, e Tereska posiadaa doskona prze-
mian materii. Std te pomimo utraty zbw,
Tereska wyrosa na pikn kobiet. Bya tylko
jedna malutka wada. Teresa miaa mae piersi
i wszyscy woali za ni Tereska deska. Brak du-
ych, podkrelajcych kobieco piersi, czsto
spdza sen z powiek Tereski. Przychodzia wic
do swojego Edzia, czyli do mnie, i tulc si do
mnie godzinami, wypakiwaa na mojej piersi
swoje ale i kopoty. Jestem czowiekiem honoru
i nie chciaem by dunym za jej dobro. Posta-
nowiem odwdziczy si jej za uratowanie mnie
przed mierci godow. Ogosilimy wic wszem
i wobec, e od dnia dzisiejszego jestemy nieroz-
czn par. Jeszcze wtedy nie miaem bladego
pojcia jak wiele przysporzy mi to kopotw.
Okazao si bowiem, czego wczeniej nie wie-
dziaem, e Teresa jest bardzo zaborcz kobiet.
Uwielbiaa rzdzi, chocia wczeniej w piaskow-
nicy nie zauwayem takich symptomw. Wiado-
m rzecz jest, e osoba sprawujca wadz po-
winna posiada odpowiednie informacje
dotyczce jej poddanych. W tej sytuacji rola pod-
danego przypada mojej skromnej osobie. Moje
ycie osobiste musiao przej gruntown meta-
morfoz. Kade moje wyjcie, jakiekolwiek dzia-
anie w domowym zaciszu nawet tak mao zna-
czce jak wyjcie do ubikacji w celu zaatwienia
najbardziej przyziemnych potrzeb, nie umkno
uwadze mojej Tereni. Pod jej kontrol znajdowa-
o si wszystko. Z biegiem czasu jej kontrola zmie-
nia si w bezlitosne rozkazy, nakazy i przypo-
mnienia. Ledwie rano otworzyem oczy, a ju
musiaem usugiwa swojej ukochanej. Przyno-
szenie niadania do ka, sprztanie, mycie okien
przynajmniej raz w tygodniu, prasowanie, goto-
wanie obiadu i wiele innych mniej lub bardziej
znaczcych czynnoci stao si moj codzienn
rzeczywistoci. Co najwaniejsze, nie mogem
rwnie zaniedba swojej pracy. Na utrzymaniu
bowiem miaem nie tylko siebie, ale take moj
Teresk. Rzdy Tereski zaczy przynosi efekty.
Mojej najdroszej zaczo przybywa ciaa. Z ko-
biety wagi pirkowej, wacej zaledwie czterdzie-
ci jeden kilogramw, zrobia si pikna pidzie-
siciodwukilogramowa bogini. W kocu pojawiy
si tak dugo oczekiwane przez ni, ksztatne
i jdrne piersi. Niestety moja bogini rosa, a to
wizao si zponoszeniem coraz wikszych kosz-
tw utrzymania. Jak bowiem miaa wcisn si w
za ciasn dla niej bluzeczk lub spodnie? Chcc
nie chcc, musiaem podj dodatkowe godziny
pracy. Mj szef, rzecz oczywista, bardzo si ucie-
szy. Interesy szy wtedy wietnie, a ja pracujc po
osiemnacie godzin dziennie wykonywaem pra-
c kilku pracownikw i skutecznie ratowaem fr-
m przed niepotrzebnymi wydatkami, zwizany-
mi z zatrudnieniem dodatkowej obsady. Niestety,
spdzajc tak wiele czasu poza domem musiaem,
wbrew swoim intencjom, zaniedbywa moj bo-
strona
16 16
gini. Jej cudowne piersi domagay si pieszczot.
Ja z kolei wracajc po pracy do domu, i zajmujc
si jeszcze domowymi obowizkami, nie byem
w stanie zaopiekowa si jej piersiami. Gdy tylko
znalazem si w ku od razu zasypiaem. Piersi
Tereski potrzeboway mskich, pieszczcych je
doni. Skoro jednak moje donie spay razem ze
mn, wic Tereska i jej piersi postanowiy wyru-
szy na poszukiwanie. I tak bez mojej wiedzy,
kadego dnia kiedy wychodziem do pracy, Tere-
ska wyruszaa codziennie w wiat. Nie musiaa
dugo i daleko chodzi. Szybko dostrzegli j kul-
turalni mczyni ubrani w dresy z przyszytymi
z boku na nogawkach i rkawach czterema biay-
mi paskami. Byli wysportowani, zachowywali si
gono i uwaali, e cay wiat ley u ich stp.
Kady z nich na szyi mia powieszon smycz
z paczki chipsw z uczepionym na kocwce te-
lefonem komrkowym. Posiadali rwnie mskie
donie, ktre szybko wyczuy nowo powstae,
twarde piersi Tereski. W czasie kiedy ja zalewa-
em si potem, prbujc sprzeda jak najwicej
cudownych przyrzdw do masau, moja ksi-
niczka bya codziennie dopieszczana przez licz-
nych podwrkowych ksit. Oczywicie ja ni-
czego nie podejrzewaem. Nawet przez myl nie
przeszo mi, e Tereska byaby w stanie zrobi co
takiego. Przychodziem zmczony po pracy ro-
bic po drodze zakupy, gotowaem obiad oraz ro-
biem porzdki, po czym zasypiaem bogim
snem. I by moe cignoby to si przez wiele lat
gdyby moja pani nie natrafa na lad mojej Na-
rin. Tereska naleaa do grona doskonaych przy-
wdcw. Zawsze wszystko dobrze sprawdzaa
i nic, absolutnie nic nie mogo umkn jej uwa-
dze. Wiadom wic rzecz byo, e moja prze-
pikna Narin nie bya w stanie dugo pozosta
w ukryciu. Pomimo moich licznych prb jej ukry-
cia zostaa odkryta. Zapomniaem jej schowa
wychodzc do pracy. Leaa wic sobie cichutko
w swoim koszyczku pod kiem, kiedy moja Te-
reska szukajc zagubionej poczoszki odkrya jej
istnienie. Takiej konkurencji nie moga znie.
Kiedy wrciem z pracy postawia spraw jasno.
Albo ona, albo Narin. Nim zdyem otworzy
usta, eby cokolwiek wyjani, oznajmia uroczy-
cie, e ze mn zrywa po czym posza do azienki,
zabarykadowaa si i spdzia tam ca noc. Kiedy
prbowaem z ni porozmawia odkrcaa wod,
wczaa suszark do wosw i trzaskaa jakim
metalowym przedmiotem owann. Jakiekolwiek
prby konwersacji spezay na niczym. Zrozu-
miaem, e dalsze prby dojcia do porozumienia
nie maj sensu. Przebraem si w pidam i po-
szedem spa. Nazajutrz umyem si w kuchen-
nym zlewie, poniewa dostp do azienki nadal
by niemoliwy. Rano, dla bezpieczestwa zabra-
em Narin ze sob do pracy. Baem si o jej zdro-
wie. Podobno kobieta, ktra wpadnie w furi, po-
traf zrobi takie rzeczy, oktrych nam si nawet
nie nio. Ten dzie pracy zalicza si do jednych
z najciszych. Wszystko wychodzio mi bardzo
kiepsko. Moje myli cigle kryy wok sytuacji
panujcej w domu. W swoich gowie szukaem
jak najlepszego rozwizania. Zdawaem sobie
spraw, e ze strony Tereski nie mog liczy na
aden kompromis. Kochaem j bardzo i byem
jej niezmiernie wdziczny za trosk jak przeja-
wiaa wobec mojej osoby w dziecicych latach.
Ale byem rwnie miertelnie zauroczony w Na-
rin i to do tego stopnia, e zdecydowaem si na
zacignicie dugu u pana Czesia. Przez cay dzie
pytaem siebie, co mam zrobi? Lecz nawet w naj-
gbiej ukrytych zwojach swojego ciko pracuj-
cego mdku nie potrafem znale stosownej
odpowiedzi. Kiedy mina siedemnasta godzina
mojej pracy, zdecydowaem si na najodwaniej-
szy krok w swoim yciu. Postanowiem zaprosi
Teresk do Restauracji! Przeliczyem wszystkie
swoje zaskrniaki. Powinno wystarczy. Zam-
wi po jednej lampce biaego wina i poprosz
ojaki wymienity deser lub co pysznego do zje-
dzenia. Kiedy tylko wpadem na ten pomys, mj
humor znacznie si poprawi. Nawet wicej, do-
sownie lataem w chmurach. Umiechaem si
do swoich marze i nuciem sobie pod nosem
przerne miosne piosenki. Czuem jak moje
wewntrzne ja roso zminuty na minut w si.
Postanowiem, e zostan z Teresk na zawsze, do
koca swoich dni. Wsplnie. Tak dugo, a posi-
wiej nam wosy. Bdziemy razem przeywali
troski dnia codziennego do ktrych zaliczy mo-
na zo, smutek ale rwnie radosne i szczliwe
chwile. Wypeni nam one nasze dni ycia, a
pewnego dnia nasze nierozerwalne wizy zostan
gwatownie przerwane przez wadc wiecznych
ciemnoci, nieskorumpowanego, bezlitosnego
i konsekwentnego w swoich wyrokach wadc
Szeolu - mier. Zanim do tego dojdzie minie
jeszcze sporo czasu. Peen optymizmu wpadem
do mieszkania i szybciutko doprowadziem swoje
boskie ciao do porzdku. azienka na szczcie
nie bya ju okupowana. Przyodziaem si w gar-
nitur i owiadczyem swojej przyszej i niczego
nie podejrzewajcej maonce, e bezzwocznie
musimy uda si do restauracji Ludowa, ponie-
wa mam jej co niezwykego do powiedzenia.
Moja przysza partnerka w zwalczaniu trudnoci
yciowych owiadczya, e ona ma mi rwnie
co do powiedzenia, przy czym sympatycznie si
do mnie umiechna. Ubraa si w cudown suk-
ni z gbokim dekoltem mocno uwidaczniaj-
cym jej cudowne piersi. Po wykonaniu rwnie
cudownego makijau, zapaem swoj partnerk
pod rk i spacerkiem ruszylimy w kierunku Re-
stauracji. W cichym, penym ciepa, a zarazem
strona
17
17
i tajemniczym kciku wypatrzyem wolny stolik
dla dwch osb. Skinem rk na kelnera i po-
prosiem o stolik. Wiedziaem jak naley post-
powa, poniewa par dni temu ogldaem flm
i tam wanie tak zachowywali si gocie przy-
chodzcy do Restauracji. Po zajciu miejsca i za-
znajomieniu si z kart da oraz trunkw popro-
siem o dwie lampki wina biaego, psodkiego.
Poprosiem rwnie o dwie porcje piersi kurcza-
ka po Prowansalsku. Kelner skin gow, dostoj-
nym ruchem zapali nam wieczk i oddali si
bez popiechu w kierunku wyjcia opatrzonego
napisem: Tylko dla personelu. W blasku po-
mienia wiecy oczy mojej wybranki robiy mi
z mzgu wod. Pomyk radonie odbija si od jej
ciepych zielonych oczu. Ogarnia mnie lk. Czu-
em ciar zarczynowego piercionka spoczywa-
jcego w lewej kieszeni mojej granatowej mary-
narki. Byem tak zafascynowany urod mojej
Tereski, e z wraenia nie potrafem wydoby
z siebie gosu. Moja wybranka dugo patrzya po-
nad pomieniem wieczki w moje zakochane
oczy. Ja widziaem tylko jej pikn twarz i uno-
szce si pod wpywem oddechu jej pene, pikne
piersi. Teresa pochylia si w moja stron i deli-
katnym podmuchem wydobywajcym si z jej
soczystych czerwonych ust zdmuchna wiecz-
k. Spojrzaa na mnie powanie i owiadczya:
- Mj drogi. To koniec. Mam innego faceta a ty
masz si ode mnie odwali. Nie chc ciebie wi-
cej zna. Skamieniaem. W tym samym momen-
cie kelner postawi na stoliku tac z zamwion
przeze mnie potraw. Spojrza na mnie znacz-
co. Pewnie do jego uszu dotary ostatnie sowa
wymawiane przez Teresk. Na jego twarzy auto-
matycznie pojawi si szarmancki umieszek. To
mi wystarczyo. Koniec zudze, koniec marze.
Zerwaem si z krzesa i wydawszy z siebie cichy
okrzyk zranionego bezlitonie zwierztka, ucie-
kem z tego przekltego miejsca. Zapomniaem
jednak o pewnej bardzo istotnej sprawie. Potra-
wa oraz wino, ktre zmwiem nie naleay do
najtaszych pozycji znajdujcych si w karcie
da. Kosztoway cakiem sporo. Miaem zamiar
przeznaczy na nie wszystkie moje oszczdno-
ci z okresu dziesiciu lat! Uciekajc z restaura-
cji pozostawiem moja by ulubienic w strasz-
nych opaach. Podobno kelner, ten ktry mia
niezapomniany przeze mnie szarmancki umie-
szek, nie by gupi. Szybko odnalaz si w sytuacji
i odstawiwszy na bok tac z brudnymi naczynia-
mi podbieg do drzwi zamykajc je na klucz. Co
prawda mnie ju dawno nie byo, ale moja bya
i nieco zaskoczona Teresa, nim si zorientowaa
o co chodzi ju wpada w ramiona kelnera, trzyma-
jcego w doni rachunek. Nie pomogy ale, prze-
klestwa, groby, proby i krokodyle zy. Kelner
by nieubagany. Zreszt nie ma mu si co dziwi.
Kady nie uregulowany rachunek by potrcany
z jego lichej pensyjki. Pan kelner by wic zaarty
w swoim uporze i konsekwentnie wyegzekwowa
nalen zapat. Kosztowao to ju niekochan
przeze mnie Teres duo wstydu. Wychodzc ze
mn nie posiadaa przy sobie adnych pienidzy.
Musiaa wic zadzwoni po swojego ojczyma
(kwota doliczona do rachunku), ktrego bardzo
nienawidzi i musiaa prosi go o poyczenie do-
sy sporej sumki na uregulowanie zalegoci za
i tak wystudzonego kurczaka po Prowansalsku
i nieco ju mtne biae wino psodkie, stoj-
ce na stoliku w nienaruszonym stanie. Szanow-
ny ojczym Teresy, a mj niedoszy te, wyczu
w tym zdarzeniu niezwyk okazj do zemszcze-
nia si na Teresie za wszystkie krzywdy jakie wy-
rzdzia jemu i swojej matce, a jego onie w trakcie
trwania ich zwizku. Po pierwsze, kaza na siebie
czeka nie mniej i nie wicej jak tylko cztery go-
dziny. Po drugie, po przybyciu na miejsce kaza
Teresie podpisa ofcjalne przeprosiny za wszyst-
kie wyrzdzone przez ni krzywdy. Przeprosiny
te musiay by odczytane w gwnym wydaniu
Wiadomoci. Po trzecie, zaznaczy, e stopa pro-
centowa zacignitego przez ni kredytu wynosi
zaledwie sto pidziesit procent na miesic i b-
dzie w zalenoci od jego humoru podnoszona,
lecz nigdy nie opuszczana. Po czwarte, wszyst-
kie te warunki, opuszczona przeze mnie Tereska,
musiaa podpisa w obecnoci notariusza, na
ktrego przyjazd czekano kolejne dwie godziny.
W tym czasie ojczym Tereski gustowa si od-
grzan potraw z kurczaka po Prowansalsku,
popijajc czsto, wsplnie z szanownym panem
kelnerem, psodkim biaym winem. Moja nie-
dosza maonka, bdc pod cisym nadzorem
nadzwyczajnie surowego i olbrzymiego kucharza,
musiaa spdzi ten czas myjc ca stert brud-
nych talerzy. Byo to dla niej zupenie nowe do-
wiadczenie yciowe, poniewa nigdy w yciu nie
musiaa czego takiego robi. Po przybyciu nota-
riusza zostaa zamwiona jeszcze jedna butelka
wina. Okazao si bowiem, e notariusz i ojczym
Tereski, to starzy znajomi z podstawwki. Po jej
wypiciu, sporzdzono odpowiedni dokument,
ktry zosta podpisany przez Teresk w obecno-
ci wiadkw, czyli kucharza i kelnera, oraz zosta
opatrzony odpowiednimi piecztkami nadajc
dokumentowi status prawny. Po wykonaniu tych
czynnoci, ojczym Tereski wsta i zadowolony
z siebie lekko chwiejnym krokiem uda si do
wczeniej zamwionej i oczekujcej go takswki.
Odjecha w sin dal, czyli do domu. Oczywicie,
eby nie byo adnych zudze, dodatkowa butel-
ka wina, notariusz oraz koszt przewozu takswk
zosta wliczony do rachunku. Moja bya pikno
miaa wic niezy kredyt do spacenia i niez
strat moraln do przegryzienia.
strona
18 18
MAGDALENA LEDWO CZEKAM
Czekam
Wyobra sobie to, co ja.
Zamknij oczy i pomyl, e to prawda.
Spotykasz mnie na wieczorem. Nie... Gdy Soce zachodzi.
Na play, przy brzegu morza.
Patrz w t ognist to, nie widzc Ciebie.
Co Ty tam robisz? Nie wiem.
Zauwaasz mnie i podchodzisz.
Bez sowa siadasz obok, widzisz z na mym policzku.
Gsi skrk na udach.
Dotykasz delikatnie doni, osuszajc moj twarz.
Ja nadal patrz przed siebie. Czuj, e to Ty,
Nie musisz mwi nic.
Lecz patrzysz na mnie i pytasz, co si dzieje.
Nie odpowiadam, gdy sama chc to wiedzie...
Otulasz mnie ramieniem i patrzysz ze mn w Soce.
Mwisz, e jeste samotny. Sam.
e nic nie obiecujesz, ale moe to dar?
Akurat my spotkalimy si tego dnia.
Naszego dnia.
Wyobra to sobie. Czujesz smak moich ust,
Ostatnie promienie soca na policzku.
Syszysz szum fal, a piasek powoli okrywa Twe stopy.
Czujesz, e kto prawdziwie Ci kocha.
I mimo wszystko skoczy za Tob wszdzie, nawet w ogie.
Wyobra to sobie...
A teraz poczuj.
Nie moesz?
Przyjd do mnie. Odnajd mnie.
Ja przecie na Ciebie czekam.
Istniejesz?
Lenija, 2010
strona
19
19
DR.KATARZYNA KRZAN
absolwentka kulturoznawstwa Uniwersytetu lskiego, doktor nauk humanistycznych o specjalno-
ci literaturoznawstwo (praca doktorska wydana przez Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne:
Ekstaza w wersji pop. Poszukiwania mistyczne w kulturze popularnej). Wacicielka Agencji Interne-
towej A3M, zajmujcej si tworzeniem stron internetowych i szeroko rozu-
mian poligraf reklamow, prowadzi synne wydawnictwo internetowe
e-bookowo (www.e-bookowo.pl) specjalizujce si w publikacjach elektro-
nicznych.
Autorka poradnikw: Praktyczny Kurs Pisarstwa (Zote Myli, kilka wy-
da), Szczliwe macierzystwo i jego sekrety (Zote Myli) oraz Zacznij
pisa. Motywacyjny poradnik pisarza (E-bookowo). Pojawia si te ze
swoimi tekstami w kilku pracach zbiorowych.
Prowadzi kursy kreatywnego pisania, czasem pojawia si gdzie z jakim
wykadem, prezentacj czy prelekcj, wsppracuje z kilkoma czasopi-
smami, jest stale obecna w Internecie z racji zawodu i powoania. Czyta,
redaguje, wykonuje korekty, pisze recenzje. Prywatnie mama trzech wspa-
niaych crek.
Misja
Kierujc si ideami ekologii oraz mioci do
ksiek skupiamy si na wydawaniu publikacji
w formie cyfrowej. Chcemy wsptworzy biblio-
tek elektronicznych ksiek, ktre mona zabra
ze sob prawie
wszdzie dzi-
ki najnowszym
t echnol ogi om
umoliwiajcym
pr z e nos z e ni e
danych.
Nie wydajemy
ksiek w tra-
dycyjnej formie,
poniewa wie-
rzymy w przy-
szo Internetu
i nowych me-
diw. U nas mo-
esz opubliko-
wa swj tekst,
a my zajmiemy
si jego dystry-
bucj
Cele
Naszym celem
jest danie szansy modym Autorom, ktrym nie-
zwykle trudno jest odnale swoje miejsce na tra-
dycyjnym rynku wydawniczym. Nie chcemy, by
debiutanci musieli dopaca do swoich ksiek.
Przeciwnie, uwaamy, e powinni otrzymywa za
swj talent i cik prac odpowiednie wynagro-
dzenie.
Wydajemy przede wszystkim literatur pik-
n oraz prace dyplomowe. Wiele interesujcych
tekstw koczy swj ywot gdzie na pkach ar-
chiww uczelnianych zaraz po obronie. Chcemy
zmieni t sytuacj i pokaza wiatu teksty, kt-
rych autorzy woyli wiele pracy w ich przygoto-
wanie.
Tak powstaa specjalna oferta dla studentw i ab-
solwentw. Tylko u nas moesz opublikowa swo-
j prac dyplomow, licencjack, magistersk,
a nawet rozpraw doktorsk. Moe to by wstp
do naukowej kariery.
Wydaj si w formie elektronicznej, zyskujc nie-
ograniczone moliwoci zbytu Twojej publikacji.
Co daje Ci e-book? Kontrol nad dystrybucj, ni-
skie koszty publikacji to wiksze zyski dla Ciebie,
szans na zaistnienie w literackim wiecie.
Opublikujemy Twj utwr i wylemy do wszyst-
kich ksigarni internetowych w Polsce a wkrtce
take na wiecie.
Pozdrawiam liczc na owocn wspprac
dr Katarzyna Krzan
redaktor naczelna wydawnictwa e-bookowo
MAGDALENA LEDWO
POETKA,
ZDOBYWCZYNI DRUGIEGO
MIEJSCA W KONKURSIE MJ
NAJLEPSZY FLIRT.
JEJ PRACA ZOSTAA NAGRO-
DZONA DWIEMA KSIKAMI
UFUNDOWANYMI PRZEZ
WYDAWNICTWO E-BOOKO-
WO.PL.
ZACZNIJ PISA KATARZY-
NA KRZAN, ORAZ GORCA
ANTOLOGIA WYDAWNIC-
TWO E-BOOKOWO.
GRATULACJE!
strona
20 20
ZACZNIJ PISA
KATARZYNA KRZAN
-FRAGMENTY
Zosta pisarzem.
Co to znaczy?
... takich, co maj chci i talent, jest wielu,
a mimo to wikszo z nich nigdy do niczego nie
dochodzi. To tylko punkt wyjcia, by cokolwiek
w yciu zrobi. Wrodzony talent jest jak sia dla
sportowca. Mona urodzi si z wikszymi lub
mniejszymi zdolnociami. Ale nikt nie zostaje
sportowcem tylko i wycznie dlatego, e urodzi
si wysoki, silny lub szybki. Tym, co czyni ko-
go sportowcem lub artyst, jest praca, praktyka
i technika. Wrodzona inteligencja jest tylko i wy-
cznie amunicj. eby j skutecznie wykorzy-
sta, musisz przeksztaci swj umys w precyzyj-
n bro.
Carlos Ruiz Zafn
Napisanie powieci jest szalenie proste: wy-
starczy spenic trzy podstawowe warunki: wzi
posta, umieci j w jakiej sytuacji i sprawi, by
co jej si przydarzyo. I gotowe. Wydawcy sza-
lej, wydzierajc sobie rkopis z rk, producenci
flmowi dzwoni z propozycjami przeksztacenia
dziea w scenariusz, a literackie nagrody czekaj
w kolejce. Sukces gwarantowany.
Gdyby tak rzeczywicie byo, kady pi-
sarz byby milionerem i bohaterem kolorowych
magazynw. Jednak pisanie powieci wymaga
wielkiego wysiku i cikiej pracy. Nie wystarczy
usi i pod wpywem natchnienia napisa czte-
rysta stron powieci. W cigu jednej nocy moe
powsta co najwyej opowiadanie lub wiersz.
A i tak bd wymaga pewnie licznych poprawek,
korekt, zmian.(...)
Tymczasem na Zachodzie pisarze s gwiaz-
dami popkultury, zarabiaj miliony, o prawa do
ekranizacji ich powieci walcz producenci fl-
mowi. Jak to si dzieje, e czsto przecitne ksi-
ki staj si w Stanach bestsellerami, ktre bardzo
szybko zdobywaj pki ksigarni na caym wie-
cie?
Czego brakuje naszym piszcym? Siy prze-
bicia? Talentu? Na pewno nie. Brakuje im warsz-
tatu. Tego, co w zachodnich szkoach pisarstwa
jest wykadane jako zwyky przedmiot. Wcale nie
chodzi o to, e s to fabryki pisarzy. Do pisania
potrzeba talentu, ale niezbdne s take pewne
umiejtnoci warsztatowe.
Motywacja do pisania
W yciu zdarzaj si dwie tragedie. Kiedy
nie dostajemy tego czego pragniemy. I kiedy to
dostajemy.
Oscar Wilde
Przede wszystkim zastanw si: dlacze-
go chcesz napisa ksik? Co chcesz osign
w ten sposb? Saw, pienidze, rozgos? A moe
po prostu sam satysfakcj? Pragniesz zostawi
po sobie lad, chcesz, by ludzie o Tobie pamitali,
by Twoje sowa przetrway duej ni Twoje y-
cie? To wane, by wiedzie, co Ci motywuje tak
naprawd do pisania.
Same pienidze to saba motywacja. Jeli
zamierzasz zosta pisarzem tylko po to, by na
tym zarabia, lepiej od razu sobie odpuci. Czy-
telnicy wyczuj, e to, co piszesz nie jest szczere,
a jedynie obliczone na zysk. Niezalenie od tego,
czy tworzysz poezj, proz fabularn czy porad-
niki. To, co piszesz powinno wypywa z serca,
by szczere, a ty jako piszcy musisz w to wierzy.
W przeciwnym wypadku bdziesz oszukiwa
siebie i innych.
Jak pisa, by napisa? To pytanie zadaje sobie
z pewnoci kady, kto postanowi sign po
piro.
Jedno jest pewne: by napisa, trzeba pisa.
Najlepiej regularnie, codziennie, narzucajc so-
bie dyscyplin. Rutyna pomoe Ci si zorganizo-
wa, nada pracy pewien rytm. Problem jednak
w tym, e moe pozbawi piszcego pasji. To
prawda. Tego z pewnoci si obawiasz, dlatego
wolisz nie kusi losu i w ogle nie zasiadasz do
pisania, prawda? Po co zabija pasj tworzenia
codzienn rutynow harwk? Lepiej i bezpiecz-
strona
21
21
niej czeka na przyjcie natchnienia ... A co jeli
natchnienie nie nadejdzie nigdy? Albo pojawi si
w momencie, gdy nie mona z niego skorzysta?
Przepadnie, obrazi si i ju nie wrci. A ty naba-
wisz si tylko niepotrzebnych frustracji i kom-
pleksw: miaem/miaam zosta pisarzem, ale nie
byo czasu, warunkw, moliwoci, okazji... Bla,
bla, bla. Kogo chcesz oszuka? Chyba tylko siebie,
a to najbardziej perfdne z oszustw.
Co wic zrobi by do tego nie dopuci? Jak
pisa kadego dnia, ale nie straci ochoty do two-
rzenia i tak zwanej Weny (najbardziej kapryna
bogini na wiecie)?
wiadomo pisarza
Pisarz jest to go, ktry potraf ustawi
sowa jedno za drugim i robi to z wdzikiem.
Javier Cercas
Pisarz, niezalenie czy jest poet, powie-
ciopisarzem, czy dramaturgiem, posiada roz-
dwojon osobowo. I to w kilku aspektach.
Z jednej strony jest zwykym czowiekiem,
ktry yje w wiecie, skoczy jak szko (oczy-
wicie nie pisarsk, bo takich nie ma, jako nie
ksztaci si zawodowych pisarzy, a szkoda), gdzie
pracuje albo szuka pracy. Myli o zaoeniu ro-
dziny, lub ju j zaoy. Studiuje na jakim kie-
runku, nie koniecznie zwizanym z pisarstwem.
Po prostu yje. Tym tylko odrnia sie od innych,
e tli si w nim pragnienie BYCIA PISARZEM.
Czuje, e chce pisa, e moe to robi, e powi-
nien, e to jego przeznaczenie. Ale: boi si. Przede
wszystkim boi si siebie - czy podoa wyzwaniu,
czy ma do talentu, czy da sobie rad, czy wy-
starczy mu si i pomysw. Boi si, czy bdzie go
sta na rzucenie dotychczasowego, by moe wy-
godnego ywota i powicenie si nieatwej prze-
cie roli. Zdaje sobie przecie spraw, e aby pisa
musi co powici. Moe prac zawodow, moe
studia, moe ycie prywatne. To trudny dylemat.
Tym bardziej, e nikt mu nie wrczy nigdy legity-
macji pisarza. Prawdopodobnie nigdy w rubryce
zawd w jakim formularzu nie wpisze magicz-
nego sowa PISARZ. Bo niby na jakiej podstawie,
skoro niczego jeszcze nie wyda, nie opublikowa,
nikt nie napisa pochlebnej recenzji jego ksiki.
Jak w takiej sytuacji przeama si i zdoby
niezbdn pewno siebie?(...)
Z jednej strony pisarz musi by odwa-
ny, nie moe ucieka od tematw tabu, musi by
szczery a do blu. Z drugiej jednak - musi te
by swoim wasnym krytykiem, potencjalnym
czytelnikiem i odbiorc treci. Musi mie w so-
bie takt i subtelno. Umiejtnie oddziela siebie,
swoich bliskich od tego, co pisze.
To trudna, podwjna rola. Z jednej strony
- pisarski sza, natchnienie, wena, niekontrolo-
wany potok myli i sw, a z drugiej - narzucenie
sobie zasad, take moralnych, barier, granic. By-
cie twrc i odbiorc. Autorem i krytykiem jed-
noczenie.
Zagadka stylu
Pisanie polega nie na umiejtnoci pisa-
nia, lecz na umiejtnoci wykrelania tego, co jest
le napisane.
Antoni Czechow
Kady z nas, niezalenie od tego, czy ma-
rzy o karierze pisarza, czy nie, ma swj indywi-
dualny styl wypowiedzi, ktrym posuguje si na
co dzie, zupenie sobie tego nie uwiadamiajc.
Nasi najblisi znajomi i rodzina mwi podobnie,
wic nie dostrzegamy rnic. Dopiero, gdy spo-
tykamy si z kim z innego regionu kraju, innej
grupy spoecznej, czy wiekowej, wwczas okazuje
si, e mwimy rnymi jzykami, cho wszyscy
robi to po polsku. Nasz indywidualny styl jest
wypadkow kultury, wychowania, wyksztacenia,
oczytania, rodowiska. Wszystkie te elementy
wpywaj na to, jak mwimy.(...)
Ty take musisz wypracowa swj indywi-
dualny styl. Teoria jest taka: styl musi by komu-
nikatywny, jasny, prosty, zrozumiay. Ale czy to
znaczy, e nie wolno nam puci wodzy fantazji?
Mamy pisa tylko prostymi zdaniami, bez fnezji?
Niekoniecznie. Naley jednak unika zda
wielokrotnie zoonych, gdy moe to uniemoli-
wia zrozumienie treci i sprawi, e odbiorca b-
dzie mia wraenie bekotu, a nie o to nam prze-
cie chodzi.
Musisz pisa jasno, bez dygresji, nadmier-
nego pitrzenia metafor i stylistycznych puapek.
Pamitaj, e to, co dla ciebie jest oczywiste, nieko-
niecznie musi by oczywiste dla innych. Jeli masz
wtpliwoci, daj przeczyta sporny fragment ko-
mu obcemu. Zapytaj, czy rozumie, co masz na
myli.
strona
22 22
GORCA
ANTOLOGIA
WYDAWNICTWO
E-BOOKOWO.PL
Pomys na Gorc Antologi zrodzi si
w umyle Katarzyny Krzan, redaktor naczelnej
wydawnictwa E-bookowo i portalu Strefa Auto-
ra. Umyle dodajmy owadnitym gorczk
z powodu szalejcej grypy. Z tego powodu wie-
le tekstw zgromadzonych w tej ksice (przede
wszystkim prozatorskich) nosi znamiona sza-
lestwa, sennych majacze bd irracjonalnych
wizji kbicych si bez opamitania i umiaru.
Zabieg to jak najbardziej celowy i w szalestwie
swym uzasadniony, ma on bowiem wprawi czy-
telnika w podobnie gorczkowy stan balansujcy
na granicy snu i jawy, fkcji i faktw, zmylenia
i rzeczywistoci.
Zaskakujce puenty, obrazy mroce krew w y-
ach, wizje absurdalne lub mieszne, odlega hi-
storia zmiksowana z realiami wspczesnoci,
futurystyczne przepowiednie i metaliterackie
fantasmagorie. Wszystko to mamy nadziej
przyprawi czytelnika o chorobliwe wypieki na
twarzy, czyli wraenia osobliwe, nadzwyczajne
i niezapomniane.
Natomiast jako swoiste lekarstwo i antidotum na
t gorczk prozy, proponujemy drug cz Go-
rcej Antologii, nieco wystudzon i dziaajc jak
chodny kompres na rozpalone czoo, na ktr
skadaj si utwory poetyckie oraz felietony.
Wszystkim autorom Gorcej Antologii dzikuje-
my za inspirujce stany podgorczkowe, a wszyst-
kim jej czytelnikom yczymy miego, literackiego
chorowania.
Anna Alochno-Janas
redaktor portalu StrefaAutora.pl
PROZA
Jolanta Kwiatkowska
Kady ma tak orgietk na jak go sta
Arkadiusz Siedlecki
Czerwone trampki
Olaf Tumski
Fabryka rowerw
Katarzyna Krzan
Krlewna na ciece
Anna Szczsna
Tatusiu, obiecae
V. G. Soque
Symulakry
Marcin Jerzy Moneta
Ulrich Von Jungingen
Anna Strzelec
witem bladym, biaym ranem
Annais
Przemiana
POEZJA
Ena Kielska
Bl ktry znam
Wadysaw Chodasiewicz
Okna na podwrze
Mander
Twoje oczy
Anna Strzelec
Jesiennie
Annais
Babcia
Mariposa
Mam
Baej Jacek Klajza
Parakwasy
FELIETON
Annais
Sztuka pocieszania
Katarzyna Krzan
Zapach elektronicznej ksiki
Posowie
Noty o autorach
strona
23
23
ANNA PORBSKA Jej purpurowe wosy
Jej purpurowe wosy byszczay
Patrzya w gb swej duszy
Palcem na oknie pisaa
Sowa, ktrych nikt nie mia zobaczy.
Lecz ciemno tajemnic skarbnica
Skrywaa mio najczystsz
Ten rodzaj, nic nie wymagajcy
Dajcy jedynie dobro.
Dziewczyna wci powtarzaa
Bd y wiecznie, przysigam.
Kamaa.
Jej serce byo zamane.
Gdy mio odesza wraz z ziemi,
T pierwsz, rzucon na trumn.
Mwili, e to ju koniec, zapomni
Lecz ona kochaa, tym mocniej.
Pisaa palcem po szybie
Zgrzytaa paznokciem, by mocniej,
By lad zosta trway,
By widzia, e ona pamita.
Gdziekolwiek on jest
Niech wrci, niech powie, e nie zapomnia.
Ich pierwszy firt, te sowa
Wyryte w pamici jak blizny.
Ona nie moga
Kadego wieczora rania swe ycie
Nie chciaa zapomnie
Pragna, by wszystko byo jak wczeniej.
Mj najlepszy firt
tak pomylaa tamtej nocy,
kiedy leaa patrzc w przestrze spokojn.
Chwil pniej jej ycie skoczyo si z trza-
skiem.
Umara jej dusza
Lecz ciao zostao.
Jej serce pogrzebano pod drzewem mahonia
W trumnie, z czowiekiem, ktrego kochaa.
Kadego wieczora na skrze swej gadkiej
Rozarzonym wgielkiem na dowd mioci
Spisywaa sowa ostatniej rozmowy
Flirtu, ktry poczy tych dwoje.
Kadego dnia sowo
Lecz sw ju zabrako.
Jej skra pona
Mioci najgbsz.
Dziewczyna wzrok swj podniosa
Z opadajcych pasm purpurowych, tych, ktre
kocha.
To by ju koniec.
Wiedziaa, gdzie idzie.
W cieniu mahonia
Tu kiedy byli,
Tu si kochali,
Tu si rozstali.
ycie wci pdzi
Ona zostaa
ya przeszoci
Ten moment wybraa.
Patrzya na krzyyk
Pistolet, w doni trzymaa.
Od lat to planowaa.
Zamkna swe oczy.
Lecz wtedy kto dotkn
Nagiego ramienia
Dziewczyny z drc rk.
Odsun pistolet, powiedzia nie teraz.
Ona spojrzaa
Sw jej zabrako
Jej serce odyo na nowo.
Czy to moliwe, spytacie
Dziewczyna wci yje,
Co wieczr modli si pod drzewem mahonia.
Raz tylko crka spytaa o blizny na nogach.
Odpowiedziaa mama kochaa zbyt mocno
strona
24 24
AWIOLA
Ksiki od zawsze speniay wielk rol w moim yciu. To dziki nim poznawaam inne wiaty, wy-
ruszaam w dalekie podre i znajdowaam nowych, ksikowych przyjaci. Literatura bowiem to
moja najwiksza mio bez ktrej nie mogabym y.
Oprcz naogowego czytania ksiek, jestem rwnie ich kolekcjonerem. Moja bi-
blioteczka pomimo obszernej iloci woluminw (prawie dwa tysice ksiek), stale
si powiksza. Tak, jestem ksikoholiczk.
Opinie, ktre zamieszczam na blogu uznaniowo nazywam recenzjami, daleko mi
bowiem do profesjonalizmu. Pisz co myl i czuj na temat danej ksiki. Jednak
w kadej staram si znale co interesujcego, co pozwoli czytelnikowi na chwil
refeksji, zapomnienia czy umiechu.
Oprcz czytania, flianka kawy i sodycze to nieodzowne przyjemnoci, jakich nie
umiem sobie odmwi
SUBIEKTYWNIE O KSIKACH, to blog prowadzo-
ny przez skromn dziewczyn podpisujc si pod pseu-
donimem awiola. Prosz jednak nie ulega pozorom. To
w peni profesjonalna strona, na ktrej mona znale
mnstwo infor-
macji na temat
przernych akcji
literackich, kon-
kursw, targw.
Pr of e s j ona l ni e
przeprowadzone
wywiady z autora-
mi ksiek, pozwa-
laj czytelnikom
bliej pozna si
z twrcami litera-
tury, z ich prac,
problemami z jaki-
mi musz spotyka
si podczas tworze-
nia literatury. Ale
nie tylko. To rw-
nie skarbnica wie-
dzy dla przyszych
pisarzy. Bo czy nie
lepiej jest czerpa
wiedz ze zdobyte-
go dowiadczenia innych pisarzy?
Awiola umieszcza recenzje przeczytanych osobi-
cie ksiek; recenzje ktre zaczynaj w wiecie literatu-
ry przybiera na sile. Jej opinia, chocia jak sama uwaa
skromna i wypywajca z mioci do ksiek, pokrywa si
z opini wielu innych czytelnikw. Zarwno trafne uwa-
gi jak i celne spostrzeenia wycigaj na wiato dzien-
ne esencjonalno ksiek. Czsto przekaz, ktry zostaje
pominity, dziki jej skrupulatnoci i studium literatury
zostaje nawietlony, a wwczas ksika, ktra by moe
wczeniej nie bya doceniana lub zrozumiana nabiera
zupenie nowego sensu. Jej wnikliwo jak i pracowito
zostaa dostrzeona i doceniona przez wielu wydawcw
i autorw ksiek. Coraz wicej osb pragnie nawiza
z ni wspprac. Oczywicie nie wszyscy dostpi tego
przywileju. Doba ma przecie tylko 24 godziny. Jednak
ci, ktrym si to udao, mog by spokojni. Ich ksiki na
pewno zostan docenione.
Ty rwnie moesz przekona si, jak wana jest
ocena profesjonalisty. Jeszcze dzi odwied stron
www.subiektywnieoksiazkach.pl
Tomasz Szlijan
ANNA PORBSKA
POETKA,
ZDOBYWCZYNI TRZECIEGO
MIEJSCA W KONKURSIE MJ
NAJLEPSZY FLIRT. JEJ PRA-
CA ZOSTAA NAGRODZONA
DWIEMA KSIKAMI UFUN-
DOWANYMI PRZEZ AWIOL
Z BLOGU SUBIEKTYWNIE O
KSIKACH.
TRISH WYLIE - KTO SI
MIEJE OSTATNI
JESSICA HART - KRONIKA
LUBNYCH WYPADKW
GRATULACJE!
strona
25
25
TRISH WYLIE KTO SI MIEJE OSTATNI
atwo o pewno siebie, kiedy wszystko, czego
si zapragnie, atwo przychodzi.
Lektura pierwszego tomu nowej serii Kiss
pozostawia po sobie poczucie cakowitego zre-
laksowania i odprenia umysowego. A jak wia-
domo apetyt ronie w miar jedzenia. Z pirem
Trish Wylie miaam ju okazj si spotka przy
lekturze Znowu razem, z tego powodu te by-
am ciekawa czym zaskoczy mnie tym razem.
Trish Wylie to urodzona w Country An-
trim w Irlandii Pnocnej, autorka powieci
romansowych. Ju od nastoletnich lat pisarka
zaczytywaa si w Harlequinach, a swoj przy-
szo wizaa wanie z tym wydawnictwem.
Do sukcesu pisarki mona zaliczy dwukrotn
nominacj do nagrody Recenzent Times Choice
Award, ktr wygraa w 2005 r.
Miranda Kravitz to zamona crka bur-
mistrza Nowego Jorku, ktra przez dwadziecia
cztery godziny znajduje si pod cis ochron.
Bohaterka musi z wdzikiem wypenia swoj
rol grzecznej i uoonej crki polityka, nie po-
siadajc ani chwili wytchnienia w wypenianiu
swoich obowizkw. Gdy w jej otoczeniu poja-
wia si nowy ochroniarz, przystojny policjant
Tyler Brannigan, w Mirandzie z coraz wiksz
si kiekuje pragnienie wolnoci i bycia kim
zwyczajnym. Dwjka atrakcyjnych bohaterw,
namitno i pragnienie wolnoci to mieszan-
ka wybuchowa, ktrej czytelnikom z pewnoci
nie zabraknie podczas lektury.
Autorka bardzo zgrabnie stworzya hi-
stori miosn, w ktrej pomidzy bohaterami
targanymi sprzecznymi emocjami, a iskrzy od
nadmiaru uczu. Miranda wbrew pozorom nie
jest sztuczn, rozpuszczon panienk pocho-
dzc z bogatego domu. Rola jak narzucili jej
rodzice, nie pozostawiajc moliwoci jakiego-
kolwiek wyboru, przerasta j z kadym nowym
dniem coraz bardziej. Ciga ochrona, brak pry-
watnoci i moliwoci popeniania typowych
dla modych ludzi bdw, wykaczaj mod,
spragnion ycia dziewczyn. Tyler tymczasem
to policjant pochodzcy z irlandzkiej rodziny
z tradycjami, ktrego przykra przeszo nie po-
traf odej na dobre z jego ycia. Skrzyowanie
losw Mirandy i Tylera powoduje powstanie
w nich wewntrznej walki. Walki o swoje szcz-
cie.
Tem ksiki Trish Wylie jest ycie osb
publicznych. Autorka umiejtnie i delikatnie
wplataa w fabu powieci wtki dotyczce bra-
ku normalnoci w yciu dzieci sawnych ludzi
czy to politykw czy biznesmenw. Dla Mi-
randy zakazy te dotyczyy popeniania bdw
modoci, gdy niekorzystnie mogoby to wpy-
n na gosy wyborcze jej ojca. A przecie b-
dy te s nieodzown czci najlepszego okresu
w yciu kadego czowieka. Czytelnik z pew-
noci zauway jak od przysowiowej kuchni
moe wyglda bajkowe ycie celebrytw.
Kto si mieje ostatni to mini powie na
jeden wieczr, ktra potraf wzburzy jak rw-
nie rozemia do ez. Z pewnoci nie jest to
ksika, o ktrej bdziecie pamita w duszym
okresie czasu. Trish Wylie napisaa bowiem po-
wie, ktra niesie ze sob duy pozytywny a-
dunek emocjonalny i to chyba jej gwny atut.
Bdc przewidywaln i speniajc kanony ga-
tunku jakim jest romans, jednoczenie staje si
cudown odskoczni od rzeczywistoci.*
*rdo: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2013/06/trish-wy-
lie-kto-sie-smieje-ostatni.html
strona
26 26
JESSICA HART
KRONIKA LUBNYCH WYPADKW
Powszechnie wiadomo, e jasno zarysowane
cele s kluczem do kariery ()
Wydawnictwo Harlequin skusio mnie
nowo wydan seri Kiss, w ktrej czytelniczki
mog odnale zabawne i zmysowe opowieci,
zapewniajce rozrywk. Pierwszym tomem cy-
klu jest powie Jessici Hart pt. Kronika lub-
nych wypadkw. Do jej lektury podeszam
z jasno wytyczonym celem spdzenia czasu,
ktry zapewni mi relaks i pobudzi moje kobiece
zmysy.
Jessica Hart to urodzona w Afryce Za-
chodniej autorka ponad pidziesiciu ksiek,
ktra od dziecka marzya o byciu pielgniar-
k. Po ukoczeniu studiw na Uniwersytecie
w Edynburgu, postanowia zacz pisa, by za-
robi na ukoczenie doktoratu z historii re-
dniowiecznej. Do dnia dzisiejszego nie zrezy-
gnowaa z tego zajcia, stajc si penoetatow
pisark, laureatk dwch prestiowych nagrd -
RITA Award oraz Romance. Prywatnie autorka
mieszka z kotem Douglasem.
Bohaterk pierwszego tomu serii Kiss jest
moda pani inynier Firth Williams, ktra
od dawna posiada uoony plan swojej kariery
na nastpne pi lat. Pierwszym krokiem jest
nadzorowanie budowy centrum konferencyj-
nego na terenie posiadoci Whellerby. W re-
alizacji jej ambitnego planu przeszkadza obec-
no czarujcego Georgea Challonera, zarzdcy
i jednoczesnego przyjaciela waciciela ma-
jtku. Sprawy komplikuj si jeszcze bardziej,
gdy przyrodnia siostra bohaterki atrakcyjna
Safron, baga o zorganizowanie jej wieczora
panieskiego. Pod wpywem wielu wydarze,
Firth zdaje sobie spraw, e nie wszystko mona
w yciu zaplanowa.
Romans jako gatunek literacki, winien
ukazywa w penej palecie namitno kochan-
kw, podanie i oczywicie mio z kolorow
gam uczu jej towarzyszcych. Jessica Hart,
kreujc gwnych bohaterw zadbaa o ich na-
turalizm, ukazujc dylematy jakie wstrzsay
uczestnikami gry zwanej mioci. Z gry za-
znaczam, i potencjalni czytelnicy nie powinni
oczekiwa gorcych scen miosnych, opisuj-
cych umiejtnoci kochankw. W tym zakresie
bowiem autorka pozostawia pole do domysw
odbiorcom swojego utworu. O ile Firth i George
zjednali sobie moje serce, o tyle siostra gwnej
bohaterki celebrytka Safron bya postaci,
w ktrej zauwayam wiele sprzecznoci. Wtek
z jej udziaem okroiabym do niezbdnego mi-
nimum, bowiem jej bohaterka przedstawia si
mao wiarygodnie.
Interesujcym wtkiem oprcz miosnego,
jaki znajdziecie w ksice, to kwestia planowa-
nia swojego ycia. W dzisiejszych czasach single
i kariera to praktycznie pojcia wzajemnie si
uzupeniajce i trudno wielu osobom zachowa
rwnowag w pogodzeniu ycia osobistego i za-
wodowego. Na przykadzie Firth, czytelniczki,
a zwaszcza singielki, ktre bd czytay jej hi-
stori, by moe dojd do wniosku, i czasami
trzeba da ponie si emocjom i namitnoci,
nie planujc tego wczeniej.
Okadka Kroniki lubnych wypadkw
moe budzi lekkie skojarzenie z typowymi
harlequinowskimi utworami, jednake nowa-
torska koncepcja w postaci rowego koloru
oraz zmysowego zdjcia przedstawia inny typ
romansowy. Wydanie w maym, kieszonkowym
formacie nadaje si idealnie podczas podry
jakimkolwiek rodkiem transportu bd na pla-
strona
27
27
owanie.
Ksika Jessici Hart bdc lekkim, roman-
sowym czytadem dla kobiet, obftuje w du
dawk humoru oraz citych ripost. Namitno
jaka rodzi si midzy dwjk bohaterw, wywo-
uje wiele miesznych sytuacji, wpywajcych na
wyobrani czytelnika. Nie napisz, e pierwszy
tom serii Kiss bdzie dla was pobudzajcym in-
telektualnie utworem. Ale mog napisa, e wy-
woa w was umiech na twarzy i rnorakie, po-
zytywne emocje. I takie lektury s nam od czasu
do czasu niezbdne.
Nie da si zaplanowa uczu () Ani prze-
widzie, co ludzie zrobi lub bd odczuwali
() *
*rdo: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2013/06/jessica
-hart-kronika-slubnych-wypadkow.html
Anna
ukoszek
Sprawdzona
metoda
Figlare spojrzenie, pee ciepa,
Lekko naiwne, lekko zagbione.
I sodki umiech
Rozjaniajcy tarz.
To zawsze dziaa.
strona
28 28
Adrian K. Antosik
Mj najlepszy ir
Ciko mi powiedzie, kiedy dokadnie zwyka
rozmowa zamienia si we firt. Przez cae ycie
nie udao mi si uchwyci tej subtelnej zmiany,
gdy ze zwykej konwersacji zaczynaj krzesa si
iskry a chemia robi swoje. Ucilijmy jeszcze, e
nie chodzi mi o takie zwyke firtowanie, ktre
rozpoczte od dla przyjemnoci, i moe przero-
dzi si w co ciekawego. Chodzi mi o taki firt,
ktry wymyka si spod kontroli, by nagle za-
wadn caym tob. By kady gest, municie,
sowo byo przeznaczone dla tej drugiej osoby.
A ona nawet w tumie wie, e teraz liczy si tylko
ona cho bawi si trzeba ze wszystkimi
9 padziernik 2013 roku
Cytrus ubrany w garnitur zszed po scho-
dach z drugiego pitra, gdzie zatrzyma si
wczorajszego dnia okoo godziny dwunastej.
May pokoik o bielonych cianach, przykrtkie
ko, niewielka umywalka i skrzypica szafa,
czyli standardowe miejsce dla studenta w Mi-
dzyzdrojach. Za dziewidziesit zotych na
trzy dni pobytu nie spodziewa si niczego nad-
zwyczajnego i dosta miejsce na miar swoich
oczekiwa. Nie mg rwnie, za bardzo narze-
ka. Przyturlali si tutaj z koleank pocigiem,
a nastpnie na spokojnie odnaleli przepikny
hotel, z wykadzinami, sofami oraz marmurem,
po czym po uiszczeniu opaty zostali skierowani
do studenckiej wersji tamtego miejsca, czyli do
miejsca, w ktrym mieli zamieszka. Przywitaa
ich przemia starsza pani, ktra od razu zasuge-
rowaa, eby zamiast rozbija ich na dwa poko-
je, zajli jeden na parterze. W sumie rozbawia
Cytrusa oburzona mina zajtej koleanki. Po
czym zabra swoj walizk i ruszy na gr. Gdy
by na pierwszych stopniach rzucia mu:
- To za godzin si spotkajmy i idziemy, no nie?
- No nie wiem rozemia si nie chcesz ze
mn spa, a teraz jeszcze mi terminy spotka
wyznaczasz.
Caa trjka, cznie z pani zarzdzajc tym
miejscem rozemiaa si radonie.
Cytrus przecign si, przez co dotkn kocami
palcw dwch przeciwlegych cian. Do wyzna-
czonego terminu byo jeszcze pi minut. Zbyt
mao czasu, eby porobi co konstruktywnego,
ale wystarczajco duo, by zdy si znudzi cze-
kaniem. Westchn. Nagle ku miemu zaskoczeniu
usysza pukanie. Podszed do drzwi i otworzy je,
a jego usta rozcigny si w szerokim umiechu.
- Cze powiedzia obniajc ton gosu i prze-
cigajc wyraz tak, i kocwka prawie wymru-
cza. Staa przed nim koleanka, w stylowych
bucikach oraz sukience podkrelajc talie,
licznie opinajc si na krgociach piersi. Cy-
trus mg si zaoy, e rwnie ciekawie mu-
siaa wyglda z tyu. Wymownie objedajc
j wzrokiem, na par sekund zatrzyma si na
nogach uwiadamiajc sobie, e gdyby bya o
centymetr krtsza staa by si niestosowna. Po
czym z bogoci pozwoli swojemu wzroko-
wi spocz na piersiach. Raptem cofn si, gdy
pistka koleanki wyldowaa na jego ramieniu.
- Aa nachmurzy si udajc oburzenie a to za co?
- Ju ty dobrze wiesz, zboczuchu! Idziemy.
- Panie przodem.
Dziewczyna zaplota rce na piersi i przechylia
delikatnie na bok gow wpatrujc si w niego
wyczekujco. Chopak unis rce w obronnym
gecie.
- Oj, dobra ju dobra, nie bd wicej.
Umiechna si do niego, a jej urocza nabur-
muszona twarzyczka rozpromieniaa wiatem,
ktre tak w niej lubi. Zamykajc drzwi chopak
wiedzia, e niestety s oni powizani niestan-
dardowymi nimi przyjani i cho czsto lubi
si wygupia oraz firtowa z ni dobrze wie-
dzia, e z tego pieca, chleba niedane mu bdzie
skosztowa. Odwrci si w jej stron i ruszy
przodem. Zaraz za sob usysza jej delikatne
kroki. Po dotarciu na miejsce i ofcjalnym roz-
poczciu konferencji zajli miejsca razem by wy-
sucha pierwszych prezentacji. Zapa, z jakim
przystpili do dziaania, szybko ulotni si gdy
przy trzeciej prezentacji z rzdu zaczo dawa
o sobie zna znuenie. Cytrus spojrza w harmo-
nogram konferencji, a jego usta rozcigny si
w szerokim umiechu. Jeszcze jedna prezenta-
cja, a zaraz po niej przerwa obiadowa. Chopak
zerkn ktem oka na zapatrzon w prezentujc
posta koleank. Dziewczyna nie poruszaa si,
strona
29
29 29
chonc kady wyraz wypowiedzi mczyzny.
Z cichym westchnieniem odwrci si od niej
rozgldajc si dyskretnie po pomieszczeniu.
Nagle dostrzeg koleank z modszego roku.
Dziewczyna siedziaa na drugim kocu rzdu
przed nim. Suchajc prezentacji przechylia de-
likatnie gow na bok, tak, i uwidocznia si li-
nia jej smukej szyi, a srebrny kolczyk fnezyjnie
podrygiwa w rytm oddechw dziewczyny.
- Nie gap si tak! - ciszony gos koleanki
przywrci go raptownie do rzeczywistoci. Jak
dziecko przyapane na gorcym uczynku pode-
rwa si raptownie przenoszc wzrok na wpa-
trzone w niego niebieskie oczy dziewczyny, kt-
re w przyciemnionym pomieszczeniu sprawiay
hipnotyzujce wraenie.
- Przecie si nie gapi.
- Skup si lepiej na prezentacji, doktor Raztur-
jew przedstawia bardzo ciekaw koncepcj.
- Tak, cay czas go z zapaem sucham.
- Mhm A jednoczenie nisz o caowaniu
gadkiej szyi koleanki z roku niej Chocia
tutaj mgby si opanowa!
- Przecie nie jestem w kociele odpar,
a dziewczyna parskna tumionym miechem.
Zaraz jednak spowaniaa i wyprostowaa si
udajc, e skupia ca uwag na mwcy. Mo-
dzieniec z delikatn niechci poszed w lady
koleanki. Gdy w kocu ostatnie pytanie zo-
stao zadane, a organizatorzy z wielk radoci
zaprosili wszystkich na obiad, Cytrus pogratulo-
wa sobie w duchu, i zajli z koleank miejsca
w ostatnim rzdzie. Pomimo tego, e zgodnym
ruchem wstali i poszli ku wyjciu, co poniekt-
rzy siedzcy w pierwszym rzdzie zdoali ich wy-
przedzi. Rozbawio to modzieca, zwaszcza
z tego powodu, e kady mia wyliczony posiek.
Kolejka zagcia si tu przed wejciem na cz
restauracyjn hotelu. Tu zaskoczya modzieca
operatywno koleanki, ktra byskawicznie,
zorganizowaa im dwa talerze, a nim zdy po-
myle wiedziaa ju co jest dobrego do wzicia
i jak to wyglda. Nastpnie gdy ju mieli pene
talerze, zajli miejsca bufetu.
- Co dobrego wzie?
- Lepiej nie patrz rozemia si Cytrus bdzie
to si kcio z pojciem dobrego ywienia.
- No przesta rozemiaa si jestemy na
konferencji! Tu trzeba je, pniej w domu po
wejciu na wag bdziemy zaamywa rce.
- Mwisz tak jakbym to kiedykolwiek robi
- No dobra, ja bd zaamywa rce i pomsto-
wa, e mnie nie powstrzymae
- Cze Cytrus
Modzieniec drgn raptownie syszc kobiecy
gos za sob. Odwrci si i umiechn si na
widok koleanki, ktr podziwia podczas pre-
zentacji.
- Cze Aniu Aniu to Basia przedstawi j od
razu swojej koleance Basiu to Ania.
- Cze powiedziay obydwie umiechajc si
przy ucisku doni.
- A to Ela przedstawia koleank stojc obok
siebie, na ktr Cytrus w pierwszej chwili nie
zwrci uwagi. Elu to Cytrus i Basia.
- Moe usidziecie, z nami zaproponowaa Ba-
sia.
- Nie odpara Ania jestemy tu jeszcze z kil-
koma dziewczynami. Chciaymy si spyta czy
nie poszlibycie z nami, na pla, obejrze za-
chd soca i pniej na jakie piwo?
- Czemu nie odpara Basia. O ktrej?
- Tak o 20 bymy si spotkali przed wejciem na
plae.
- Bdziemy.
- To do zobaczenia Pa Cytrus
- Pa bkn chopak.
Posyajc powczyste spojrzenie za odchodzc
dziewczyn, ktrej ruch bioder podczas poda-
nia do swojego stolika zahipnotyzowa go.
- Wydaje mi si, czy zwolnia kroku zapytaa
Basia.
- Co?
- No mwi, e dziewczyna ci sygna wysya
- Nie bd mieszna, ona po prostu posza do
Zacz mwi odwracajc si do niej, lecz zaraz
przerwa napotkawszy wpatrzone w siebie jej
niebieskie oczy.
- Ech Za te oczy oddabym ci si
- Przesta baznowa i zmienia temat. W ogle
co ty taki maomwny przy niej?
- A bo ja wiem? Tak jako, nie bardzo mi zasko-
czy bieg z napisem firt
- Twj kuzyn nigdy nie mia z tym wikszych
problemw
- Nie bd taka pewna odpar Cytrus za-
nim Jurek sta si legend, by normalnym No
moe i masz racje. Ale to nie zmienia Moe
strona
30 30 30
i zmienia to fakt, e co nie pyko ale to tylko
dlatego Poddaj si!
Dziewczyna rozemiaa si, a jej do powdro-
waa przez st dotykajc jego rki. Jej koniusz-
ki palcw delikatnie przesuny si po wierzchu
jego doni. Zaraz jednak j cofna.
- Ej Nie przestawaj
- Oj Cytrus Ty si ogarnij, ja ci tu robi dobry
grunt a ty o czym mylisz?
- Obserwowaa nas?
- Cay czas to robi. Niby od niechcenia ale jej
wzrok zbacza tu cay czas. Raczej nie bdzie
z tego mioci na cae ycie Ale moe troch
poiskrzy midzy wami.
- Kocham jak sprowadzasz wszystko, zwasz-
cza mio, do parteru, rozkadasz na czynniki
pierwsze i bardzo chodno analizujesz.
Basia nabia kawaek misa, zanurzya je w so-
sie i woya z gracj do ust, po czym obdarzya
Cytrusa umiechem, penym samozadowolenia.
Dalsza cz dnia upyna Cytrusowi szybko,
cho przez cay ten czas widzia gdzie w pobliu
przechodzc Ani, jako nie udao si mu za-
mieni z ni sowa. Cigle co odwracao jego
uwag.
Po powrocie do maego bielonego pokoiku spoj-
rza na zegarek i z przykroci stwierdzi, i jest
dopiero siedemnasta. Zrzuci z siebie garnitur,
by zaraz przebra si w czarn koszul oraz czar-
ne jeansy. Po czym puci muzyk z komrki wy-
godnie rozkadajc si na przymaym ku.
Modzieniec nie lubi czekania. Gdy minuty
zaczynay powoli peznc przed siebie, a kady
kwadrans wydawa si godzin Cytrus zabiera
si za czytanie ksiki lub granie w bezsensowne
gierki na komrce. Tym razem nie chciao mu
si ani czyta ani gra. Oddech zwolni stopnio-
wo, chopak usn
Obudzio go pukanie do drzwi. Poderwa si
raptownie z miejsca i otworzy.
- Zasne zdziwia si Basia.
- Zdarza si odpar Cytrus nie do koca roz-
budzony.
- To ogarnij si szybko, bo mao czasu zostao.
Tylko jak kurtk we bo zimno bdzie
- Mniejsza odpar ochlapujc twarz zimn
wod.
Ju po chwili zamkn za sob drzwi. Dotarcie na
miejsce zajo im dwadziecia minut.
Chopak spojrza na zegarek. Byo dziesi mi-
nut po czasie. Jak na znak rozbrzmia dwik ko-
mrki.
- Tak zapyta odbierajc.
- Troch si spnimy powiedziaa Ania,
a gdzie w oddali usysza stumiony chichot.
Wemiemy ci piwo. Jakie lubicie?
- Koleanka nie pije, wic jej jaki soczek od-
par. A mi jakie dobre wybierz Aniu, tylko,
eby mi smakowao
Dziewczyna rozemiaa si radonie.
- Zaatwione.
- Kto to spytaa Basia gdy modzieniec chowa
komrk.
- Ania, kupi picie
- Widz, e drzemka wrcia ci form.
- O wypraszam sobie rozemia si chopak ja
zawsze jestem w formie.
Dziewczyna rozemiaa si.
- No to taki twardziel z ciebie gos Ani dolecia
tu zza jego plecw.
Delikatnie obrci si na picie, uj dziewczyn
za rk. Po czym sprawnym gestem przysun si
unoszc j w gr.
- Ja zawsze jestem twardy powiedzia muskajc
wierzch jej doni wargami, jednoczenie wpatru-
jc si prosto w jej oczy. Dziewczyna zachichota-
a, zakrywajc woln doni usta.
- Moe zostawimy was samych dobieg za jej
plecw gos Eli.
Dopiero teraz Cytrus zobaczy, e Ania przypro-
wadzia ze sob trzy koleanki.
- To Magosia i Kasia przedstawia obie nie-
znajome a to Cytrus i Basia. Przywitali si. Po
czym nim, ktrakolwiek z dziewczt zdya si
schyli, modzieniec unis may kocioek stoj-
cy pomidzy El a Ani.
- W czym jeszcze mog pomc?
Dziewczyny poday mu worek z wglem. Wol-
nym krokiem ruszyli w stron play.
- Nie bdzie ci zimno zapytaa Gosia spoglda-
jc na Cytrusa.
- Gorcy chopak ze mnie! Na pewno nie bdzie.
- Zobaczymy, jak troch posiedzimy na play
rozemiaa si Ela nie jeden facet, mwi, e
jest gorcy, a okazywa si tylko ciepy.
- A widzisz odpar Cytrus bo on by ciepy.
A ciepy chopak szybko marznie jak wok nie-
go tyle piknych pa. Z gorcym chopakiem jest
strona
31
31
odwrotnie
- Istny kogut w kurniku rozemiaa si Kasia.
Zaraz te zawtroway jej pozostae dziewczta.
Po dotarciu na miejsce zabray si za przygoto-
wywanie koca, oraz rozkadanie w kocioku pa-
leniska. Soce powoli zaczo kierowa si za
horyzont, egnajc si z pla krwistymi kolo-
rami na niebie. Po przygotowaniu wszystkiego
kapsle z szeciu butelek odskoczyy prawie jed-
noczenie.
- Za konferencje w Midzyzdrojach rozemieli
si wszyscy stukajc si szyjkami butelek.
- Jak si podoba pierwszy dzie konferencji
zagadna Basia.
- Jest wietnie rozemiay si dziewczyny.
- Cytrus przesta si cigle gapi na koleank
Ani artobliwie wtrcia Basia. Tracisz
wtek rozmowy
- Co ja poradz, e nie mog oczu oderwa ro-
zemia si chopak.
- Widz, e nie jest to jednostronne zapatrzenie
rozemiaa si Ela dzisiaj Ania te czsto szu-
kaa kogo wzrokiem.
- A czy to moja wina zamiaa si dziewczyna
e na uczelni nigdy nie mam czasu napatrze si
wystarczajco?
Wszyscy rozemieli si radonie. Pierwsza opa-
nowaa si Ela.
- Moe was zostawimy samy? Wiecie, zachd
soca, morze, dobre piwko Moe przeszka-
dzamy?
- Elu powiedzia Cytrus umiechajc si do niej
jak moesz tak myle Mwic to, pooy
rk na doni Ani.
- Ale ty masz ciepe rce krzykna dziewczyna
ujmujc jego do w swoje.
Pozostae dziewczyny ze miechem chwyciy
modzieca za donie.
- No, no. Gorcy chopak skwitowaa Kasia.
- U nich to rodzinne wtrcia Basia.
- U nich zdziwiy si dziewczyny.
- To kuzyn sawy w podrywaniu z naszej uczelni.
Jurka.
- Podobno si ustatkowa powiedziaa Mago-
sia, z delikatnym alem w gosie.
- To moe zdjcie przy zachodzcym socu
zaproponowa Cytrus zmieniajc temat. Po-
wiedziawszy to zerkn wymownie na Basi, ta
jedynie wzruszya ramionami. Z zaskoczeniem
poczu jak do Ani muska jego rk. Zaraz po
zdjciach i wygupach, w ktrych Ani udao
si wyldowa na Cytrusie przewracajc go na
piasek, caa gromadka usiada wok garnka,
w ktrym rozpalono ogie.
Soce zaszo, a w blasku rzucanym przez po-
mienie, caa grupa siedziaa rozmawiajc bez-
trosko. Czste arty i wygupy rozbrzmieway
radonie przy akompaniamencie fal. Przez cay
ten czas modzieniec powica ca swoj uwag
Ani, bdc wyczulonym na delikatne municia
ich jej doni, umiechy posyane mu za komple-
menty mwione wprost i zawoalowane. W kocu
jednak wszystkie dziewczyny zmarzy i narzuciy
na siebie koce.
Wypite piwa nie rozgrzeway ich ju tak bardzo.
- Na pewno nie bdzie ci zimno spytaa Basia.
- A w yciu rozemia si Cytrus wypiem
piwko, spdzam czas przy piknych paniach
Czy mgbym marznc?
W jej oczach dostrzeg wdziczno. Dziewczy-
na otulona szczelnie kocem, szybko si rozgrze-
waa.
- Ale mi jest zimno odezwaa si niespodziewa-
nie Ania. Gorcy chopak chyba nie odmwi
w potrzebie? Mwic to pucia oko do Cytru-
sa. Wstaa z gracj i usiada przed nim, opierajc
si o jego klatk piersiow plecami jednoczenie
zarzucajc koc na jego ramiona. Ciepe okrycie
otulio ich oboje, a rozgrzana dziewczyna przy-
wara blisko do modzieca.
- Uuuuu rozlegy si gosy pozostaych dziew-
czyn.
- Nie macie co liczy rozemiaa si Ania dzi-
siaj Cytrus jest mj! I si nim nie dziel!
Modzieniec obj j, czujc przyjemne ciepo
od niej bijce. Delikatnie pochyli si do przo-
du, czujc delikatny zapach jej perfum. Jego
wargi musny jej szyj i poczu jak zadraa,
a jej wolna rka ktr nie przytrzymywaa
paszcza przesuna si gadzc go po udzie.
- licznie pachniesz szepn jej w ucho.
W odpowiedzi znw przesuna doni po jego
udzie. Siedzce koo nich dziewczyny zdaway
si niczego nie dostrzega. Przez cay wieczr
zdyy si ju przyzwyczai, i midzy mo-
dziecem a ich koleank powietrze jest tak
naelektryzowane, e strzela iskrami.
- Wic jak muzyk lubisz najbardziej Elu
strona
32 32
EMIL MISTEK
recenzent oraz felietonista. Blog to dla niego poczenie pasji oraz cikiej pracy. Nie boi si wyzwa,
tym bardziej czytelniczych, dlatego kada ksika to odkrywanie na nowo wiata oraz ocenianie go.
Sam o sobie pisze:
"Jestem modym recenzentem, ktry za cel stawia sobie rzetelno i obiektywno
pisanych tekstw. Codziennie podnosz swoje umiejtnoci w tej dziedzinie, dla-
tego cigle ucz si czego nowego. Staram si aby recenzje speniay oczekiwania
czytelnikw, byy wyczerpujce oraz ciekawe.
Chciabym zarwno pasjonatom jak i okazjonalnym odbiorcom, przybliy w przy-
stpny i interesujcy sposb jak najszerszy zakres pozycji ksikowych."
wiat recenzji, ktry stworzy Emil mistek toczy
si wasnym rytmem. Z kadym dniem przybywa coraz
wicej dokadnie opracowanych recenzji ksiek, flmw
oraz felietonw. I chocia mogoby si wydawa, e to
w kocu kolejny blog o ksikach, kolejna prba osdza-
nia czyich wypocin, budowanie sobie kariery na plecach
autorw, to jednak zderzenie z rzeczywistoci po odwie-
dzeniu bloga moe by bolesne.
- Bolesne? - zapytasz zdziwiony. Owszem, ale tylko dla
tego, kto prbuje ulec stereotypom. Poniewa wiat recen-
zji, to nie tylko blog o ksikach. To wiat, w ktrym yj
jego czytelnicy. To ywa istota, ktra z powag podchodzi
do swojego zadania, ktra interesuje si swoimi czytelni-
kami, dyskutuje z nimi i troszczy si o nich. Co jednak
najwaniejsze, dodaje bodca do dziaania. Dlaczego?
W kadym sowie na tym blogu mona wyczu bl opuch-
nitych opuszkw palcw Emila mistka. To pot i cierpie-
nie, to wiercenie z tyu gowy, kiedy brakuje sw. To mn-
stwo pracy i wysiku jaki ten mody recenzent i felietonista
wkada codziennie w swoje dzieo, eby zaspokoi potrze-
by swoich wiernych czytelnikw w jego specjalnie dla nich
stworzonym wyimaginowanym wiecie.
Czy warto tam zamieszka? Czy mona zaryzykowa
i przyczy si do tej grupy? Oczywicie decyzje podej-
miesz na wasne ryzyko. Lecz zanim podejmiesz jakikol-
wiek ruch odwied wiat recenzji...
Odpowied przyjdzie sama.
Recenzencki.pl
Tomasz Szlijan
pytajc, znw mimochodem musn ustami
szyj Ani.
Dziewczyna znw zadraa. Umiechn si,
skupiajc na odpowiedzi Eli, jednoczenie
czujc Ani caym sob
strona
33
33
PUDEKU POD OKNEM
Na stchu schowaem
stalowy he
z gsim pirem
drewniany miecz
i paczk kapiszonw
W pudeku pod oknem
czeka na rozkazy
zwyciski puk
fancuskich zylierw
nie bj si
kochana
Kiedy zbliy si wrg
bd gotowy wyga
kolejn wojn
Marcin Brzostowski
strona
34 34
ANTOLOGIA
FLIRTU
Redakcja Tomasz Szlijan
Grafka Tomasz Szlijan
Korekta Awiola
dr.Katarzyna Krzan
Wydawca e - bookowo.pl
Redakcja nie zwraca niezamwionych materiaw, w razie publi-
kacji zastrzega sobie prawo do ich skracania. Wydawca nie ponosi
odpowiedzialnoci za tre ogosze i reklam i ma prawo odm-
wi publikacji bez podania przyczyny. Wszystkie materiay obej-
muje prawo autorskie. Przedruk materiaw w jakiejkolwiek for-
mie i jzyku jest zabronione bez pisemnej zgody wydawcy.
Zdjcia i ilustracje wewntrz: Freepik.com/fot.okadka_serce;3.bp.blogspot.com/wisawa szymborska;
wikimedia.org/ Wielun_zbombardowane Centrum; white-bride.pl/soneczniki na awce; tapeciarnia.pl/bukiet
slonecznikw;
fot.ANONYMOUS/ AP/getto warszawskie; widoczki.com/ morze, zachd soca; freepik.com/darmowe-wek-
tory/eps fglarna kobieta; static.panoramio.com/ plaa midzyzdroje; tapeciarnia.pl/ ognisko_iskry_plaza;
ocdn.eu/ kobieta na play; smcloud.net/ usta; tapeciarnia.pl/ para pocaunek
Niezwykle oryginalna koszulka dla fa-
nw e-bookowo, wykonana z wyso-
kiej jakoci czarnej baweny. Dosko-
nale chroni przed upaem i mrozem.
Mamy potwierdzone przypadki po-
jawienia si weny literackiej, a nawet
twrczego szau tuz po zaoeniu.
UWAGA! Podczas noszenia moga po-
jawi si przypadki spontanicznej
kreatywnoci, ktr trudno okiezna.
Koszulka dostpna w pomniejszaj-
cym sylwetk rozmiarze S i M dla ko-
biet z Pasj.
Ju wkrtce kolejne rozmiary i kolory.
Wszystkim, ktrzy odwayli si wzi udzia w konkursie i nadesali swoje prace zdajc si na
ask lub nieask Jury, pragniemy serdecznie podzikowa. Niektrzy z Was dopiero zaczynaj poka-
zywa na wiato dzienne swoje prace, inni z kolei to starzy wyjadacze, ktrym nieobce s tajniki lite-
ratury. Jednak to niewane kim Jeste. Wane i godne pochway jest to, e usiade przed pust kartk
lub monitorem, zapae za piro lub uderzye w klawisze klawiatury i stworzye swj wiat. wiat,
w ktrym Ty dyktujesz warunki i ktry jest odzwierciedleniem Ciebie, Twoich myli, marze, pra-
gnie. Powoae do ycia postacie, ktre yj dziki Twojej fantazji. Wetchne w nie swoje obawy
i oczekiwania. A potem postanowie, e pokaesz to wiatu. Pozwolisz innym, obcym ludziom na
spojrzenie w Twoje wntrze, naraajc si na krytyk. Nie zawsze usyszysz mie, ciepe sowa. By
moe kto sprbuje wymia Twoj prac, by moe doprowadzi do tego, e poczujesz si podle.
Pomylisz nawet, e to by bd, najwikszy bd w Twoim yciu i e nie warto byo otwiera si przed
innymi. Lecz pamitaj, e znajd si ludzie, ktrzy odczytaj Twoje intencje, doceni Twoj odwag
i szczero i postaraj si przekaza t wiadomo jak najwikszej liczbie osb. Kto wie, moe z czasem
staniesz si sawnym pisarzem lub poet. O Twoich ksikach i poematach bdzie hucze na caym
wiecie, a Ty pomylisz wwczas, jak to dobrze, e odwayem si zapa piro do rki i przekaza
kawaek siebie caemu wiatu.
ZA WASZ WYSIEK DZIKUJEMY
poruszeni Jurorzy