You are on page 1of 916

Tytu oryginau: The Way of Kings Copyright 2010 by Brandon Sanderson Copyright for the Polish

translation 2014 by Wydawnictwo MAG


Redakcja: Urszula Okrzeja
Korekta: Magdalena Grnicka Ilustracja na okadce: Tomasz Maroski Opracowanie graficzne okadki:
Piotr Chyliski Ilustracje wewntrzne: Greg Call, Issac Stewart i Ben McSweeney Projekt typograficzny,
skad i amanie: Tomek Laisar Fru Skad wersji elektronicznej:
pan@drewnianyrower.com
ISBN 978-83-7480-476-9
Wydanie II
Wydawca:
Wydawnictwo MAG
ul. Krypska 21 m. 63, 04-082 Warszawa
tel./fax 22 813 47 43
e-mail: kurz@mag.com.pl
www.mag.com.pl
Wyczny dystrybutor: Firma Ksigarska Jacek Olesiejuk
Spka z ograniczon odpowiedzialnoci S.K.A.
ul. Poznaska 91, 05-850 Oarw Maz.
tel. 22 721 30 00
www.olesiejuk.pl

Spis ilustracji
Mapa Rosharu
Mapa Niczyich Wzgrz i Alethkaru
Szkicownik Shallan: Wgorze niebieskie
Mapa skadu drzewnego
Szkicownik Shallan: Chulle
Mapa Strzaskanych Rwnin
Kodeks wojenny Alethich
Mapa obozw wojskowych Historyczny obraz wielkoskorupa
Mapa Kharbranthu
Mapa Czterech Miast, z Dowodw Kabsala
Szkicownik Shallan: upkokora
Szkicownik Shallan: Ostrogar
Historia Ludzkoci
Szkicownik Shallan: Skaopki
Notatnik Navani: Jeden
Szkicownik Shallan: Roliny
Notatnik Navani: Dwa
Mapa bitwy na Wiey
Relief NalanElin

Emily,
Ktra jest bardziej cierpliwa
Bardziej yczliwa
I bardziej cudowna
Ni mona wyrazi to sowami.
Ale i tak prbuj.

Podzikowania

Pierwsz wersj Drogi krlw ukoczyem w roku 2003, ale prac nad fragmentami ksiki
rozpoczem pod koniec lat dziewidziesitych. Nad pewnymi wtkami zastanawiaem si jeszcze
wczeniej. Praca nad adnym z moich utworw nie trwaa tak dugo tworzeniu tej powieci powiciem
ponad dziesi lat. I dlatego nikogo nie powinno dziwi, e tak wielu ludzi mi przy niej pomagao. Nie
udaoby mi si wymieni ich wszystkich moja pami nie jest a tak doskonaa. Chciabym jednak
podzikowa z gbi serca kilku najwaniejszym osobom.
Po pierwsze, mojej onie, Emily, ktrej zadedykowaem t ksik. Wiele z siebie daa, by ta
powie moga powsta. Nie chodzi tu jedynie o czytanie manuskryptu i udzielanie rad, ale te brak mojego
towarzystwa podczas dugich okresw pracy pisarskiej. Jeli kto z czytelnikw bdzie mia okazj si z ni
spotka, nale si jej podzikowania (lubi czekolad).
Jak zawsze, moi doskonali: redaktor i agent Moshe Feder i Joshua Bilmes ciko pracowali nad
t ksik. Naley zwrci szczegln uwag na fakt, e Moshe nie zarabia wicej, kiedy jego autorzy
przynosz mu koszmarki o objtoci ponad czterystu tysicy sw. Zredagowa t powie bez sowa
narzekania i by nieocenion pomoc w uczynieniu z niej ksiki, ktr trzymacie teraz w rku. Udao mu
si rwnie namwi F. Paula Wilsona do sprawdzenia scen dotyczcych spraw medycznych, co bardzo
duo im dao.
Szczeglne podzikowania kieruj rwnie do Harriet McDougal, jednej z najlepszych redaktorek
naszych czasw, ktra z dobroci serca przeczytaa manuskrypt i zaja si redakcj stylistyczn. Fani Koa
czasu znaj j jako kobiet, ktra odkrya, redagowaa, a pniej polubia Roberta Jordana. W ostatnich
latach zazwyczaj nie podejmuje si pracy redaktorskiej, poza Koem czasu, i dlatego czuj si
zaszczycony jej wkadem w t ksik i pomoc. Alanowi Romanczukowi, ktry pracowa razem z ni,
rwnie nale si podzikowania.
Wielk pomoc okaza Paul Stevens z wydawnictwa Tor Books. Peni on funkcj cznika z
wydawnictwem i wykona kawa dobrej roboty. Moshe i ja bardzo cieszymy si, e nam pomaga. Irene
Gallo dyrektor artystyczny rwnie bya wspaniale pomocna i cierpliwa w kontaktach z upartym
autorem, ktry chcia zrobi rne dziwne rzeczy z ilustracjami w tej ksice. Dzikuj Irene, Justinowi
Golenbockowi, Gregowi Collinsowi, Karlowi Goldowi, Nathanowi Weaverowi, Heather Saunders, Meryl
Gross i wszystkim pracownikom Tor Books. Dot Lin, ktra a do tej chwili zajmowaa si reklam (a teraz
ciko pracuje, by zdoby kilka dodatkowych literek przed nazwiskiem), bya cudown pomoc nie tylko w
kwestii reklamy, ale te udzielaa mi rad i zaja si mn w Nowym Jorku. Dzikuj Wam wszystkim.
A skoro ju mowa o ilustracjach, moglicie zauway, e wntrze tej ksiki jest o wiele bardziej
skomplikowane ni mona si byo spodziewa po epickiej fantasy. To nadzwyczajne dziea Grega Calla,
Issaca Stewarta i Bena McSweeneya. Pracowali ciko, tworzc kolejne nowe szkice, by wszystko byo tak,
jak trzeba. Stworzone przez Bena kartki ze szkicownika Shellan s po prostu pikne, cz moj wyobrani
z jego artystyczn interpretacj. Isaac, ktry stworzy wewntrzne elementy dekoracyjne w powieciach z
cyklu Z mgy zrodzony osign znacznie wicej ni mona byo oczekiwa. W wypadku tej powieci
norm bya praca po godzinach i wymagajce terminy. (Jeli chcielibycie wiedzie, to jego dzieem s

oznaczenia rozdziaw, mapy, kolorowe wyklejki i kartki z notesu Navani).


Jak zawsze wielk pomoc bya moja grupa pisarska. Do jej czonkw docza kilku czytelnikw
alfa i beta. Wymieniajc bez okrelonego porzdku, s to: Karen Ahlstrom, Geoff i Rachel Biesinger, Ethan
Skarstedt, Nathan Hatfield, Dan Wells, Kaylynn ZoBell, Alan i Jeanette Layton. Janci Olds, Kristina Kugler,
Steve Diamond, Brian Delambre, Jason Denzel, Michelle Trammel, Josh Walker, Chris King, Austin i
Adam Hussey, Brian T. Hill i ten Ben, ktrego nazwiska nigdy nie umiem poprawnie zapisa. Jestem
pewien, e o kim zapomniaem. Jestecie cudownymi ludmi, i gdybym tylko mg, dabym wam Ostrza
Odprysku.
Uff. Te podzikowania zaczynaj nabiera epickich rozmiarw. Ale wci pozostao kilka osb, o
ktrych naley wspomnie. Sowa te pisz niemal dokadnie w pierwsz rocznic dnia, w ktrym
zatrudniem Nieuniknionego Petera Ahlstroma jako osobistego asystenta, redaktora i dodatkowy mzg. Jeli
przejrzycie podzikowania we wczeniejszych ksikach, zawsze na niego natraficie. Jest moim drogim
przyjacielem i od lat ordownikiem mojej twrczoci. Mam szczcie, e teraz pracuje dla mnie na peen
etat. Dzi wsta o trzeciej nad ranem, eby zrobi ostatni korekt tej ksiki. Jeli spotkacie go na
konwencie, kupcie mu krg sera.
Byoby niedbalstwem z mojej strony, gdybym nie podzikowa Tomowi Dohertyemu za to, e
pozwoli mi napisa t ksik. Jedynie wiara Toma w ten projekt sprawia, e mogem sobie pozwoli na
napisanie powieci o takiej objtoci, do tego osobicie zadzwoni do Michaela Whelana, namawiajc go do
stworzenie okadki. Tom da mi wicej ni zasuguj przed powieciami tego rodzaju (takiej dugoci, z
tak wieloma ilustracjami) wydawcy uciekaj, gdzie pieprz ronie. Dziki temu czowiekowi Tor cigle
wydaje takie wspaniae dziea.
W kocu powic chwil cudownej okadce Michaela Whelana. Dla tych, ktrzy jeszcze nie
syszeli tej historii: jako nastolatek zaczem czyta powieci fantasy (waciwie w ogle zaczem czyta)
dziki piknym okadkom Michaela Whelana. Ma on niezwyky dar odzwierciedlenia ducha powieci w
obrazie zawsze wiedziaem, e mog zaufa powieci z jego okadk. Marzyem, e pewnego dnia bd
mia jego dzieo na okadce jednej ze swoich ksiek. Wydawao mi si to jednak mao prawdopodobne.
Fakt, e w kocu do tego doszo i to w przypadku tak wanej dla mnie powieci, nad ktr tak
dugo pracowaem jest niezwykym, przyprawiajcym o zawrt gowy zaszczytem.

DROGA KRLW

Preludium do Archiwum Burzowego wiata

Kalak obszed kamienn gra i zatrzyma si przed ciaem umierajcego skaogrzmota. Ogromna
kamienna bestia leaa na boku, przypominajce ebra wypustki na jej piersi byy poamane i popkane.
Potwr ksztatem przypomina szkielet, jego nienaturalnie dugie koczyny wyrastay z granitowych ramion.
Oczy byy ciemnoczerwonymi plamami porodku twarzy o ksztacie strzay, jakby w gbi kamienia pon
ogie. Zgasy.
Nawet po tak wielu stuleciach widok skaogrzmota sprawi, e Kalaka przeszed dreszcz. Do bestii
bya wielkoci czowieka. Ju wczeniej gin z takich rk i nie byo to przyjemne.
Oczywicie, mier rzadko taka bya.
Obszed stwora, ostronie stawiajc stopy na polu walki. Rwnina bya pena znieksztaconych
gazw i ska, wok niego wznosiy si naturalne kolumny, na ziemi leay sterty cia. Roso tu niewiele
rolin.
Skalne granie i kopce nosiy liczne lady. Zmiadone, wypalone odcinki, na ktrych walczyli
Mocowizcy. Z rzadka mija rwnie popkane, dziwnie uksztatowane wgbienia to z nich wyrway si
skaogrzmoty, by doczy do walki.
Wiele z otaczajcych go cia byo ludzkich, lecz rwnie wiele nie. Mieszay si rne odcienie
krwi. Czerwona. Pomaraczowa. Fioletowa. Cho adne z widzianych przez niego cia si nie poruszao, w
powietrzu unosiy si niewyrane dwiki. Jki blu, aosny pacz. To nie byy odgosy zwycistwa. Z
nielicznych kp rolinnoci i stert trupw unosi si dym. Tliy si nawet niektre skay. Kurzowcy
porzdnie wykonali swoj prac.
Ale ja przeyem, pomyla Kalak, unoszc rk do piersi, gdy popiesznie kierowa si w stron
miejsca spotkania. Tym razem jednak przeyem.
To byo niebezpieczne. Kiedy umiera, zostawa odesany, nie mia wyboru. Jeli przey
Spustoszenie, rwnie mia powrci. Do tego miejsca, ktrego tak si ba. Do miejsca cierpienia i ognia. A
gdyby po prostu zdecydowa si... nie pj?
Niebezpieczne myli, moe zdradzieckie. Popiesznie ruszy dalej.
Miejsce spotkania leao w cieniu duej formacji skalnej, wznoszcej si ku niebu iglicy. Jak zawsze
ich dziesitka wybraa je przed bitw. Ci, ktrzy przeyj, mieli dotrze do tego miejsca. Co dziwne, czeka
na niego tylko jeden. Jezrien. Czy pozostaa semka zgina? To byo moliwe. Ta bitwa bya bardzo
gwatowna, jedna z najgorszych. Wrg stawa si coraz bardziej nieustpliwy.
Ale nie. Kalak zmarszczy czoo, kiedy znalaz si u podstawy iglicy. Ujrza tam siedem wspaniaych
mieczy, dumnie wbitych pionowo w skalist ziemi. Kady by istnym dzieem sztuki, eleganckim,
zdobionym glifami i wzorami. Rozpoznawa kady z nich. Gdyby ich waciciele zginli, Ostrza by
znikny.
Te Ostrza byy broni o mocy wykraczajcej nawet poza Ostrza Odprysku. Niezwyke. Cenne.
Jezrien sta przed krgiem mieczy i spoglda na wschd.
Jezrienie?
Posta w bieli i bkicie zwrcia si w jego stron. Po tak wielu stuleciach Jezrien wci wydawa

si mody, jakby dopiero osign trzydziesty rok ycia. Krtk czarn brdk nosi starannie przystrzyon,
cho jego niegdy pikne szaty byy osmalone i splamione krwi. Odwrciwszy si do Kalaka, splt rce za
plecami.
Co to takiego, Jezrienie? spyta Kalak. Gdzie s pozostali?
Odeszli. Gos Jezriena by spokojny, gboki, wadczy. Cho od stuleci nie nosi korony, nadal
mia krlewskie maniery. Wydawao si, e zawsze wie, co naley zrobi. Moesz nazwa to cudem. Tym
razem zgin tylko jeden z nas.
Talenel stwierdzi Kalak. Tylko jego Ostrza brakowao.
Tak. Zgin, bronic przejcia przy pnocnym kanale.
Kalak pokiwa gow. Talenel mia tendencj do wybierania z pozoru beznadziejnych bitew i
wygrywania ich. Mia rwnie tendencj do umierania w ich trakcie. Wrci ju do miejsca, do ktrego
udawali si midzy Spustoszeniami. Miejsca koszmarw.
Poczu, e dry. Kiedy sta si taki saby?
Jezrienie, tym razem nie mog powrci. Kalak wyszepta te sowa, podszed i chwyci
towarzysza za rami. Nie mog.
Poczu, jak co w nim pka. Jak dugo to trwao? Stulecia, moe tysiclecia udrki. Tak trudno byo
to zliczy. Te ognie, te haki, codziennie od nowa wbijajce si w jego ciao. Wypalajce skr jego rki,
pniej tuszcz, a do koci. Czu ten smrd. Na Wszechmocnego, czu go!
Zostaw swj miecz powiedzia Jezrien.
Co takiego?
Jezrien wskaza na krg Ostrzy.
Zostaem wybrany, by na ciebie zaczeka. Nie bylimy pewni, czy przeye. Podjto... decyzj.
Nadszed czas koca Przysigi.
Kalak poczu ukucie przeraenia.
I co si stanie?
Ishar wierzy, e dopki jeden z nas jest zwizany Przysig, to moe wystarczy. Istnieje
moliwo, e zakoczymy cykl Spustosze.
Kalak spojrza niemiertelnemu krlowi w oczy. Po ich lewej ku niebu wznosi si czarny dym. Zza
plecw dochodziy jki umierajcych. W oczach Jezriena widzia cierpienie i smutek. Moe nawet
tchrzostwo. To by czowiek, ktry na nitce wisia nad krawdzi urwiska.
Wszechmocny w niebiosach, pomyla Kalak. Ty te si zamae? Wszyscy to czuli.
Kalak odwrci si i zrobi kilka krokw w bok, w stron niskiej pki wznoszcej si nad polem
bitwy.
Leao tam tak wiele trupw, a midzy nimi poruszali si ywi. Mczyni w prymitywnych
strojach, dziercy wcznie z brzowymi grotami. Pord nich inni, w byszczcych zbrojach pytowych.
Mina ich grupka czterech mczyzn w poszarpanych skrach, ktrzy doczyli do potnej postaci w
piknej srebrzystej zbroi pytowej ozdobionej skomplikowanym wzorem. C za kontrast.

Jezrien podszed do niego.


Uwaaj nas za bstwa wyszepta Kalak. Polegaj na nas. Tylko nas maj.
Maj wietlistych. To wystarczy.
Kalak pokrci gow.
Jego to nie ograniczy. Przeciwnika. Znajdzie sposb, eby to obej. Wiesz, e to zrobi.
Moe.
A Taln? spyta Kalak. Ponce ciao. Ognie. Cige cierpienie...
Lepiej, eby cierpia jeden czowiek ni dziesiciu wyszepta Jezrien.
Wydawa si taki zimny. Jakby wiato i ciepo padao na kogo penego honoru i uczciwego,
rzucajc t czarn imitacj jak cie.
Jezrien wrci do krgu mieczy. W jego doniach pojawio si Ostrze, wyoniwszy si spord mgy,
wilgotne od pary.
To postanowione, Kalaku. Kady z nas ruszy w swoj stron i nie bdziemy prbowali si
odnale. Musimy zostawi Ostrza. Przysiga si skoczya.
Unis miecz i wbi go w ziemi razem z pozostaymi siedmioma. Zawaha si, spogldajc na
miecz, pochyli gow i odwrci si, jakby zawstydzony.
Z wasnej woli przyjlimy na siebie ten ciar. Moemy wic rwnie go odrzuci.
A co powiemy ludziom? spyta Kalak. Co oni bd mwi o tym dniu?
To proste odpar Jezrien, odchodzc. Powiemy im, e w kocu zwyciylimy. To atwe
kamstwo. Kto wie, moe w kocu okae si prawd?
Kalak odprowadza wzrokiem Jezriena idcego przez spalon krain. W kocu przyzwa wasne
Ostrze i wbi je w kamie obok pozostaej semki. Odwrci si i ruszy w stron przeciwn ni Jezrien.
A jednak nie mg nie odwrci si w stron krgu mieczy i jednej luki. Miejsca, w ktrym powinien
znajdowa si dziesity miecz.
Ten z nich, ktry zagin. Ten, ktrego porzucili.
Wybacz nam, pomyla Kalak i odszed.

Ksiga pierwsza
Droga Krlw
4500 lat pniej

Mapa Alethkaru i okolic,


stworzona przez mierniczych Jego Krlewskiej Moci Gavilara Kholina, okoo 1167 roku.

Mio mczyzny jest lodowata jak grski strumie trzy kroki od lodu. Naleymy do niego. Och,
Ojcze Burz... naleymy do niego. Zaledwie tysic dni, a nadejdzie Wieczna Burza.
Zebrane pierwszego dnia tygodnia Palah miesica Shash roku 1171, trzydzieci jeden sekund przed
mierci. Badan bya ciemnooka ciarna kobieta w rednim wieku. Dziecko nie przeyo.
Szeth-syn-syn-Vallano, Kamca z Shinovaru, mia na sobie biel w dniu, w ktrym mia zabi krla.
Biae ubranie byo zgodne z tradycj Parshendich, zupenie mu obc. Ale zrobi to, czego chcieli od niego
panowie, i nie prosi o wyjanienie.
Siedzia w wielkiej kamiennej sali, podgrzewanej przez ogromne paleniska, ktre rzucay jaskrawy
blask na bawicych si. Na ich skrze pojawiay si krople potu, kiedy taczyli i pili, ryczeli, piewali i
klaskali w donie. Niektrzy padali na ziemi, czerwoni na twarzy, zabawa ich przerosa, ich odki
okazay si sabymi bukakami. Wydawali si martwi, przynajmniej do chwili, kiedy przyjaciele zabrali ich
z sali i zanieli do przygotowanych ek.
Szeth nie koysa si w rytm bbnw, nie pi szafirowego wina ani nie wsta, by zataczy. Siedzia
na awie z tyu, nieruchomy suga w biaych szatach. Na uroczystociach z okazji podpisania traktatu
niewiele osb zwracao na niego uwag. By tylko sucym, a Shinw atwo si ignorowao. Na wschodzie
wikszo sdzia, e rodacy Szetha byli potulni i nieszkodliwi. Przewanie si nie mylili.
Bbniarze zagrali w nowym rytmie. Uderzenia wstrzsay Szethem jak cztery walce serca,
pompujce fale niewidzialnej krwi przez sal. Panowie Szetha ktrych w bardziej cywilizowanych krajach
lekcewaono jako dzikusw siedzieli przy swoich stoach. Mieli czarn skr z czerwonym ykowaniem.
Parshendi, tak ich zwano spokrewnieni z bardziej uleg ras sucych, ktr wikszo wiata nazywaa
parshmenami. Dziwactwo. Oni sami nie mwili o sobie Parshendi, to sowo pochodzio z jzyka
alethyjskiego. Znaczyo w przyblieniu parshmeni, ktrzy umiej myle. adna ze stron najwyraniej nie
postrzegaa tego jako obelgi.

Parshendi sprowadzili muzykw. Z pocztku jasnoocy Alethi si wahali. Dla nich bbny byy
prymitywnymi instrumentami ciemnookiego posplstwa. Jednake wino zabijao zarwno tradycj, jak i
konwenanse, i teraz elita Alethich taczya z zapamitaniem.
Szeth wsta i ruszy przez sal. Zabawa trwaa dugo, sam krl ju przed wieloma godzinami uda si
na spoczynek. Ale wielu wci witowao. Szeth musia omin Dalinara Kholina rodzonego brata krla
ktry opar gow na niewielkim stoliku. Starzejcy si, lecz potnie zbudowany mczyzna odsya
gestem wszystkich, ktrzy prbowali zachci go, by poszed spa. Gdzie bya Jasnah, crka krla? Elhokar,
krlewski syn i dziedzic, siedzia u szczytu stou, pod nieobecno ojca rzdzc uczt. Rozmawia z dwoma
mczyznami, ciemnoskrym z Aziru, ktry mia na policzku dziwn jasn plam, i szczuplejszym Alethim,
cigle ogldajcym si przez rami.
Towarzysze dziedzica byli pozbawieni znaczenia. Szeth trzyma si z dala, przelizgiwa si wzdu
cian sali, mijajc bbniarzy. Muzykospreny unosiy si w powietrzu wok nich, niewielkie duchy
przyjmoway posta wirujcych przezroczystych wstg. Kiedy Szeth mija bbniarzy, zauwayli go. Mieli
wkrtce si wycofa, razem ze wszystkimi pozostaymi Parshendi.
Nie wydawali si obraeni. Nie wydawali si li. A jednak mieli zamiar po kilku godzinach zama
przymierze. To nie miao sensu. Szeth jednak nie zadawa pyta.
Na kocu sali min rzdy nieruchomych lazurowych wiate, ktre wyrastay w miejscu, gdzie
ciana stykaa si z podog. Trzymali szafiry napenione Burzowym wiatem. Blunierstwo. Jak ludzie z
tych krain mogli wykorzystywa co tak uwiconego jako banalne rdo wiata? Co gorsza, uczeni
Alethich podobno byli bliscy stworzenia nowych Ostrzy Odprysku. Szeth mia nadziej, e to jedynie
bezpodstawne przechwaki. Poniewa, gdyby tak si stao, wiat by si odmieni. Prawdopodobnie w
sposb, ktry skoczyby si tym, e mieszkacy wszystkich krain od odlegego Thaylenah do szczytw
Jah Keved mwiliby do swoich dzieci po alethyjsku.
Ci Alethi byli wielkimi ludmi. Nawet pijani emanowali naturaln szlachetnoci. Wysocy i dobrze
zbudowani mczyni nosili ciemne jedwabne surduty, zapinane z boku i bogato wyszywane srebrn lub
zot nici. Kady z nich wyglda jak genera.
Kobiety robiy jeszcze wiksze wraenie. Byy odziane we wspaniae jedwabne suknie, dobrze
dopasowane, a ich jaskrawe barwy kontrastoway z ciemnymi odcieniami preferowanymi przez mczyzn.
Lewy rkaw kadej sukni by duszy od prawego i zakrywa do. Alethi mieli dziwne poczucie
przyzwoitoci.
Gadkie czarne wosy upinay na szczycie gowy, w skomplikowanych warkoczykach albo lunych
kokach. Czsto wplatay w nie zote wstki lub ozdoby, jak rwnie klejnoty byszczce Burzowym
wiatem. Pikne. Blunierstwo, ale pikne.
Szeth pozostawi za sob sal, na ktrej trwaa uczta. Po chwili min drzwi prowadzce do Uczty
ebrakw. To bya tradycja Alethich, w tym pomieszczeniu niektrzy z najuboszych mieszkacw miasta
ucztowali podobnie jak krl i jego gocie. Mczyzna o dugiej, siwiejcej czarnej brodzie osun si w
wejciu i umiecha idiotycznie Szeth nie mg oceni, czy z nadmiaru trunku, czy saboci umysu.

Widziae mnie? spyta niewyranie mczyzna.


Rozemia si i zacz co bekota, po czym sign po bukak. Czyli jednak trunek. Szeth min go
i ruszy dalej wzdu szeregu rzeb przedstawiajcych Dziesiciu Heroldw ze staroytnej voriskiej
teologii. Jezerezeh, Ishi, Kelek, Talenelat. Wymieni kad i zorientowa si, e jest ich tylko dziewi.
Jednej brakowao. Dlaczego usunito rzeb Shalasha? Krla Gavilara uwaano za gorliwego wyznawc
voriskiej religii. Zbyt gorliwego, jak na gusta niektrych.
Korytarz skrca w prawo i bieg wzdu cian zwieczonego kopu paacu. Znajdowa si na
pitrze krla, dwie kondygnacje nad ziemi, otoczony kamiennymi cianami, sklepieniem i podog. To
byo blunierstwo. Po kamieniu nie naleao chodzi. Ale co mia zrobi? By Kamc. Robi to, czego
dali od niego panowie.
Dzi oznaczao to biay strj. Lune biae spodnie zwizane w pasie sznurem, a na nich cienka biaa
koszula z dugimi rkawami, rozpita z przodu. Biay strj dla zabjcy by tradycj Parshendich. Cho Szeth
nie pyta, jego panowie wyjanili powody.
Biel, by by odwanym. Biel, by nie wtapia si w ciemno. Biel, by da ostrzeenie.
Jeli kto mia zamordowa czowieka, ofiara miaa prawo go zobaczy.
Szeth skrci w prawo i ruszy korytarzem w stron krlewskich komnat. Na cianach pony
pochodnie, ich blask go nie zadowala, jak posiek z rzadkiego bulionu po dugim pocie. Wok nich
taczyy ogniospreny, przypominajce owady z zakrzepego wiata. Pochodnie byy dla niego
bezuyteczne. Sign po sakiewk i znajdujce si w niej kule, lecz zawaha si, kiedy zobaczy przed sob
kolejne niebieskie wiata na cianie wisiay dwie lampy wypenione Burzowym wiatem, znajdujce si
w ich wntrzu szafiry emanoway jasnym blaskiem. Szeth podszed do jednej i wycign do, by wzi w
ni otoczony szkem klejnot.
Hej, ty! zawoa kto po alethyjsku.
Na skrzyowaniu korytarzy stao dwch stranikw. Podwjna stra, gdy w Kholinarze tej nocy
byli dzicy. Owszem, ci dzicy mieli sta si sojusznikami. Tyle e sojusze potrafi by sabe.
Ten mia przetrwa jeszcze nieca godzin.
Szeth spojrza na zbliajcych si stranikw. Nosili wcznie nie byli jasnoocy i dlatego nie mieli
prawa do miecza. Jednak ich pomalowane na czerwono napierniki byy zdobione, podobnie jak hemy. By
moe mieli ciemne oczy, ale byli wysoko postawionymi obywatelami i penili zaszczytn funkcj w
paacowej stray.
Zatrzymawszy si w odlegoci kilku stp, pierwszy stranik machn wczni.
Ruszaj. To nie jest miejsce dla ciebie.
Mia niad skr typow dla Alethich i cienki wsik, ktry otacza jego wargi, na dole zmieniajc
si w brod.
Szeth si nie ruszy.
No? odezwa si stranik. Na co czekasz?
Szeth odetchn gboko, wcigajc Burzowe wiato. Wpyno we, wycignite z bliniaczych

szafirowych lamp na cianach, jakby przywoane oddechem. Burzowe wiato szalao w jego wntrzu, a na
korytarzu nagle zrobio si ciemniej, jakby chmura zasonia soce, rzucajc cie na zbocze gry.
Szeth czu ciepo wiata, jego wcieko, jakby kto wstrzykn mu do y burz. Moc dodawaa
mu si, ale bya niebezpieczna. Popychaa go do dziaania. Ruchu. Ataku.
Wstrzymujc oddech, zatrzyma wiato. I tak czu, jak wypywa na zewntrz. Burzowe wiato
dawao si utrzyma bardzo krtko, najwyej kilka minut. Wypywao, ludzkie ciao byo zbyt porowatym
pojemnikiem. Sysza, e Pustkowcy mogli je cakowicie zachowa. Ale czy oni w ogle istnieli? Jego kara
gosia, e ich nie ma. Jego honor wymaga, by byli.
Ponc wit energi, Szeth zwrci si do stranikw. Widzieli, e wycieka z niego Burzowe
wiato, jego struki unosiy si znad skry jak wietlisty dym. Pierwszy stranik zmruy oczy i zmarszczy
czoo. Szeth by pewien, e mczyzna nigdy wczeniej nie widzia czego takiego. O ile wiedzia, zabi
wszystkich chodzcych po kamieniu, ktrzy widzieli, do czego jest zdolny.
Kim... kim ty jeste? Z gosu stranika znikna pewno. Duchem czy czowiekiem?
Kim jestem? powtrzy Szeth, a odrobina wiata wypyna z jego warg, kiedy spojrza ponad
ramieniem mczyzny na dugi korytarz. Jestem... peen alu.
Szeth zamruga i Zwiza si z tamtym odlegym punktem w korytarzu. Burzowe wiato opucio
go w mgnieniu oka, chodzc mu skr, a ziemia natychmiast przestaa go przyciga. Zamiast tego czu
przyciganie tamtego punktu, jakby tamten kierunek nagle sta si dla niego doem.
To byo Podstawowe Wizanie, pierwsze z trzech rodzajw Wizania. Pozwalao mu manipulowa
nieznan bliej moc, sprenem czy bogiem, ktry przywizywa ludzi do ziemi. Tym Wizaniem mg
mocowa ludzi lub przedmioty do rnych powierzchni lub w rnych kierunkach.
Z jego perspektywy korytarz by teraz gbokim szybem, w gb ktrego spada, a dwaj stranicy
stali na jednej ze cian. Zaskoczyo ich, kiedy trafiy ich stopy Szetha, jedna w twarz pierwszego, druga w
drugiego, przewracajc obu. Szeth zmieni punkt widzenia i Zwiza si z podog. Wypywao z niego
wiato. Podoga korytarza znw staa si doem, wyldowa midzy stranikami, a jego ubranie trzaskao i
sypao patkami niegu. Wsta i rozpocz proces przyzywania Ostrza Odprysku.
Jeden ze stranikw sign po wczni. Szeth opuci rk, dotkn ramienia onierza i podnis
wzrok. Skupi si na punkcie nad gow, jednoczenie si woli przekazujc wiato w ciao stranika,
Wic biedaka do sufitu.
Stranik jkn, kiedy d nagle zmieni si w gr. Cignc za sob wiato, uderzy w sufit i puci
wczni. Bro nie zostaa bezporednio Zwizania i spada z brzkiem na podog obok Szetha.
Zabi. To by najwikszy z grzechw. A jednak oto Szeth, Kamca, blunierczo kroczy po
kamieniach wykorzystywanych do budowy. I na tym si nigdy nie koczyo. Kamcy nie wolno byo
odebra tylko jednego ycia.
Swojego wasnego.
Po dziesiciu uderzeniach serca jego Ostrze Odprysku wpado w nadstawion do. Wydawao si,
e formuje si z mgy, wzdu jego klingi skroplia si woda. Klinga bya duga i wska, o dwch ostrzach,

mniejsza ni wikszo pozostaych. Szeth zamachn si ni, pozostawiajc lad na kamiennej posadzce i
przecinajc gardo drugiego stranika.
Jak zawsze Ostrze zabijao w dziwaczny sposb cho bez trudu przecinao kamie, stal czy
cokolwiek nieoywionego, metal zamazywa si, kiedy dotyka ywej skry. Przeszed przez szyj stranika,
nie pozostawiajc ladu, lecz kiedy to nastpio, oczy mczyzny zaczy dymi i si pali. Poczerniay i
skurczyy si, a stranik pad martwy. Ostrze Odprysku nie przecinao ywego ciaa, lecz sam dusz.
Na grze pierwszy stranik sapn. Udao mu si podnie, nawet jeli nogami opiera si o sufit
korytarza.
Odpryskowy! krzykn. Odpryskowy atakuje krla! Do broni!
W kocu, pomyla Szeth. Stranicy nie rozpoznali, kiedy skorzysta z Burzowego wiata, ale
umieli rozpozna Ostrze Odprysku.
Szeth pochyli si i podnis wczni, ktra spada z gry. Jednoczenie wypuci powietrze, ktre
wstrzymywa od chwili, kiedy zaczerpn Burzowego wiata. Dodawao mu si, kiedy je trzyma, ale w
tych dwch latarniach nie byo go duo i wkrtce musia znw zacz oddycha. wiato zaczo wypywa
coraz szybciej, gdy przesta wstrzymywa oddech.
Shin opar drzewce wczni o kamienn posadzk, po czym spojrza w gr. Stranik pod
sklepieniem przesta krzycze i szerzej otworzy oczy, kiedy poy jego koszuli zaczy opada, a ziemia
poniej odzyskiwa swoj wadz. Smuki wiata wypywajce z jego ciaa skurczyy si.
Spojrza na Szetha. Wpatrzy si w grot wczni wycelowany prosto w jego serce. Fioletowe
strachospreny strachu kryy wok niego po suficie.
wiato si wyczerpao. Stranik spad.
Wrzasn w chwili, gdy wcznia przebia jego pier. Szeth wypuci bro z rki, pozwoli, by si
przewrcia, a drce ciao na jej kocu ze stumionym omotem upado na ziemi. Trzymajc w doni
Ostrze Odprysku, skrci w boczne przejcie, zgodnie ze wskazwkami mapy, ktrej nauczy si na pami.
Wyskoczy za rg i przylgn do ciany w chwili, kiedy oddzia stranikw dotar do trupw. Przybyli
natychmiast zaczli krzycze.
Dosta wyrane polecenia. Mia zabi krla, ale da si przy tym zobaczy. Niech Alethi wiedz, e
nadchodzi i co robi. Dlaczego? Dlaczego Parshendi zgodzili si podpisa traktat, lecz jeszcze tego samego
wieczoru wysali skrytobjc?
Na cianach tego korytarza wieciy liczne klejnoty. Krl Gavilar lubi olniewa przepychem, a nie
mg wiedzie, e pozostawia w ten sposb rda mocy, ktr Szeth mg wykorzystywa w swoich
Wizaniach. Tego, co robi Szeth, nie widziano od tysicleci. Kroniki historyczne z tamtych czasw
waciwie nie istniay, a legendy znacznie wypaczay prawd.
Szeth wyjrza znw na korytarz. Jeden ze stranikw na skrzyowaniu zobaczy go, wskaza palcem
i zacz wrzeszcze. Szeth upewni si, e wszyscy mogli mu si przyjrze, po czym znw si cofn.
Ruszajc biegiem, odetchn gboko, wcigajc Burzowe wiato z lamp. Wypenio jego ciao,
przypieszy, minie wrcz spuchy od energii. wiato stao si burz w jego wntrzu, krew grzmiaa mu w

uszach. To byo jednoczenie straszliwe i cudowne.


Przebieg kolejnymi dwoma korytarzami, skrci w bok. Otworzy drzwi do magazynu, po czym si
zawaha wystarczajco dugo, by jeden ze stranikw wybieg zza rogu, zobaczy go i wpad do rodka.
Przygotowujc Pene Wizanie, unis rk i rozkaza Burzowemu wiatu, by zebrao si w tym miejscu, a
jego skra zapona blaskiem. Wycign do w stron futryny, pokrywajc j wiatoci jak farb.
Zatrzasn drzwi w chwili, kiedy stranicy si do nich zbliyli.
Burzowe wiato trzymao drzwi w futrynie z moc setki rk. Pene Wizanie czyo ze sob
przedmioty, trzymajc je razem do chwili, gdy wyczerpao si wiato. Stworzenie go wymagao wicej
czasu ni Podstawowe Wizanie, do tego szybciej zuywao Burzowe wiato. Klamka si zatrzsa, a
pniej drewno zaczo pka, kiedy stranicy oparli si o nie caym swoim ciarem. Jeden woa, eby
kto przynis topr.
Szeth szybkim krokiem przeszed przez pomieszczenie, omijajc okryte pachtami meble, ktre w
nim przechowywano. Dotar do przeciwlegej ciany, po czym przygotowujc si na kolejne
witokradztwo unis Ostrze i ci poziomo ciemny kamie. Klinga wesza w niego bez trudu Ostrze
Odprysku mogo przeci kady przedmiot nieoywiony. Pniej dwa pionowe cicia i kolejne poniej w
ten sposb wyci spory kwadratowy blok. Przycisn do niego do i napeni kamie Burzowym wiatem.
Drzwi za jego plecami zaczy pka. Obejrza si przez rami i skupi na drcym drewnie, Wic
z nim kamie. Jego ubranie pokry szron Wizanie czego tak wielkiego wymagao mnstwa wiata.
Chaos w jego wntrzu ucich, jak burza, ktra przesza w mawk.
Zrobi krok w bok. Kamienny blok zadra i zacz si wsuwa do komnaty. W normalnych
warunkach poruszenie go byoby niemoliwe, jego wasny ciar przyciskaby go do kamieni poniej. Teraz
jednak ten sam ciar go uwolni dla kamiennego bloku w d prowadzio w stron drzwi. Z gonym
zgrzytem kamie uwolni si ze ciany i polecia przez komnat, odbijajc si od mebli.
onierze w kocu przebili si przez drzwi i wpadli do rodka w chwili, kiedy uderzy w nie potny
kamienny blok.
Szeth odwrci si plecami do straszliwych krzykw, trzasku drewna i pkajcych koci. Pochyli si
i przedosta si przez nowy otwr, wychodzc na korytarz.
Stawia kroki powoli, wysysajc Burzowe wiato z mijanych lamp, wcigajc je w siebie, ponownie
budzc burz we wntrzu. W miar, jak lampy przygasay, na korytarzu robio si coraz ciemniej. Na kocu
znajdoway si grube drewniane drzwi, a kiedy si do nich zblia, niedue strachospreny przypominajce
krople fioletowej mazi zaczy odrywa si od cian i kierowa w stron wejcia. Przycigaa je groza,
jak odczuwa ten, kto znajdowa si po drugiej stronie.
Szeth otworzy drzwi i znalaz si na korytarzu prowadzcym do komnat krla. Po obu jego stronach
stay wysokie wazy z czerwonej porcelany, a pomidzy nimi nerwowi onierze. Porodku korytarza lea
dugi, wski dywan. Czerwony, jak rzeka krwi.
Znajdujcy si najbliej wcznicy nie czekali na niego. Zerwali si i unieli swoje krtkie wcznie
do rzutu. Szeth uderzy doni w bok, wpychajc Burzowe wiato w futryn, wykorzystujc przy tym

trzecie i ostatnie z Wiza, Odwrcone Wizanie, ktre dziaao na innej zasadzie ni pozostae. Nie
sprawio, e futryna emanowaa Burzowym wiatem w rzeczy samej, zdawao si, e wciga w siebie
blask, przez co otacza je dziwny pcie.
Wcznicy rzucili swoj bro, a Szeth sta nieruchomo, trzymajc do na futrynie. Odwrcone
Wizanie wymagao cigego dotyku, ale pochaniao stosunkowo niewiele Burzowego wiata. W jego
trakcie wszystko, co si do niego zbliao, szczeglnie lejsze przedmioty, byo przycigane w stron
samego Wizania.
Wcznie skrciy w powietrzu, ominy go i wbiy si w futryn. Kiedy Szeth poczu ich uderzenie,
wyskoczy w powietrze i Przywiza si do ciany po prawej, a jego stopy uderzyy o kamie.
Perspektywa natychmiast si zmienia. To nie on sta na cianie, a onierze, czerwony dywan za
wi si midzy nimi jak dugi gobelin. Szeth ruszy korytarzem i zada cios Ostrzem Odprysku, przecinajc
szyje dwch mczyzn, ktrzy rzucili w niego wczniami. Ich oczy zapony i mczyni si przewrcili.
Inni stranicy w korytarzu wpadli w panik. Jedni prbowali go zaatakowa, drudzy woali o
wsparcie, jeszcze inni si kulili. Ci, ktrzy prbowali go zaatakowa, mieli problem, nie wiedzieli, jak
uderzy kogo, kto wisi na cianie. Szeth powali kilku, po czym wyskoczy w powietrze, zrobi salto i znw
Przywiza si do podogi.
Uderzy w ziemi midzy stranikami. Cakowicie otoczony, ale z Ostrzem Odprysku w doni.
Wedle legendy, Ostrza Odprysku przed wielu laty naleay do wietlistych Rycerzy. Byy darem od
ich boga, dziki ktremu mogli walczy z potworami ze ska i pomienia, wysokimi na dziesitki stp, z
oczyma poncymi nienawici. Pustkowcami. Kiedy wrg mia skr tward jak skaa, zwyka stal
okazywaa si bezuyteczna. Niezbdne byo co nadnaturalnego.
Szeth wyprostowa si, jego lune biae szaty zaopotay. Zacisn zby. Uderzy, jego klinga
byszczaa odbitym blaskiem pochodni. Eleganckie, szerokie cicia. Trzy jedno po drugim. Nie mg
zamkn uszu na krzyki, ktre po nich nastpiy, ani unikn widoku powalonych mczyzn. Padali jak
zabawki przewrcone nieostronym kopniciem dziecka. Jeli Ostrze dotkno ludzkiego krgosupa, taki
czowiek umiera, a jego oczy si paliy. Jeli przecinao koczyn, ta koczyna umieraa. Jeden onierz
odtoczy si od Szetha z niemal odcit rk. Ju nigdy jej nie poczuje ani nie uyje.
Szeth opuci Ostrze, stojc wrd trupw ze spalonymi oczami. Tutaj, w Alethkarze, ludzie czsto
powtarzali legendy o z trudem wywalczonym zwycistwie ludzkoci nad Pustkowcami. Jednake, kiedy
bro stworzona do zabijania koszmarw zostaa zwrcona przeciwko zwykym onierzom, ludzkie ycie
stao si zaiste tanim towarem.
Shin odwrci si i ruszy dalej, jego pantofle dotykay mikkiego czerwonego dywanu. Ostrze
Odprysku jak zawsze byszczao srebrzycie. Kiedy zabijao, nie byo krwi. To wydawao si znakiem.
Ostrze byo jedynie narzdziem, ktrego nie mona obciy win za morderstwa.
Drzwi na kocu korytarza si otworzyy. Szeth zamar, kiedy ze rodka wypada niewielka grupka
onierzy, prowadzc mczyzn w krlewskim stroju, ktry pochyli gow, jakby chcia unikn strza.
onierze mieli szafirowe szaty, w kolorze Gwardii Krlewskiej, a na widok trupw nawet si nie zawahali.

Wiedzieli, czego moe dokona Odpryskowy. Otworzyli boczne drzwi i wprowadzili do rodka swojego
podopiecznego, a kilku unioso wcznie w stron Szetha.
Z krlewskich komnat wyonia si inna posta miaa na sobie byszczcy bkitny pancerz
skadajcy si ze starannie poczonych pyt. Jednak w przeciwiestwie do zwyczajnej zbroi, w przestrzeni
midzy pytami nie byo wida skry ani kolczugi jedynie mniejsze metalowe pytki, idealnie do siebie
dopasowane. Pancerz by pikny, kad pytk otaczaa zota obwdka, hem za zdobiy trzy rzdy skrzyde
przypominajcych rogi.
Pancerz Odprysku, zwyczajowe dopenienie Ostrza Odprysku. Mczyzna mia rwnie miecz,
ogromne Ostrze dugie na sze stp, ktrego kling zdobi wzr przypominajcy pomienie. Srebrzysty
metal byszcza, wrcz emanowa wiatem. Bro stworzona, by zabija mrocznych bogw, wikszy
odpowiednik miecza, ktry nosi Szeth.
Szeth si zawaha. Nie rozpoznawa pancerza nie ostrzeono go, e moe si tego spodziewa, i nie
mia czasu zapamita rnych Pancerzy i Ostrzy nalecych do Alethich. Ale nim ruszy za krlem, musia
si zaj Odpryskowym nie mg pozostawi takiego przeciwnika za plecami.
Poza tym, by moe tamten mgby go pokona, zabi i zakoczy to aosne ycie. Wizania nie
wpyway na kogo w Pancerzu, a zbroja dodawaa si, wspomagaa go. Honor Szetha nie pozwala mu
porzuci misji ani szuka mierci. Ale gdyby tak si jednak wydarzyo, przyjby j z radoci.
Odpryskowy zaatakowa, a wtedy Szeth Przywiza si do boku korytarza, wyskoczy w powietrze i
wyldowa na cianie. Cofn si, unoszc Ostrze. Przeciwnik ustawi si w gotowoci, przyjmujc jedn z
postaw szermierczych, jakie ceniono na wschodzie. Porusza si o wiele zwinniej, ni mona by si
spodziewa po kim w tak masywnej zbroi. Jednake Pancerz Odprysku by wyjtkowy, rwnie starodawny
i magiczny jak Ostrza, ktre dopenia.
Odpryskowy uderzy. Szeth odskoczy w bok i Przywiza si do sufitu, kiedy Ostrze przeciwnika
przecio cian. Czujc dreszczyk pojedynku, Shin rzuci si naprzd i zaatakowa z gry ciosem zza
gowy, prbujc trafi w hem przeciwnika. Mczyzna uchyli si i opad na kolano, a Ostrze Szetha
przecio powietrze.
Szeth odskoczy do tyu, kiedy Odpryskowy zamachn si swoim Ostrzem, przecinajc sufit. Shin
nie mia Pancerza i wcale go nie potrzebowa. Jego Wizania miay negatywny wpyw na klejnoty, ktre
daway moc Pancerzowi Odprysku, dlatego musia wybra.
Kiedy przeciwnik si odwrci, Szeth pobieg po suficie. Jak si spodziewa, tamten znw si
zamachn, a wtedy Szeth odskoczy w bok i przetoczy si. Wyprostowa si, zrobi salto i znw Przywiza
si do ziemi za plecami Odpryskowego. Wbi Ostrze w odsonite plecy przeciwnika.
Niestety, Pancerz mia jedn niezaprzeczaln zalet mg powstrzyma cios Ostrza Odprysku.
Bro Szetha uderzya w cel, a wtedy na napleczniku pojawia si siateczka drobnych pkni, przez ktre
zaczo wypywa Burzowe wiato. Na Pancerzu Odprysku nie pojawiay si wgniecenia jak na zwykym
metalu. Szeth wiedzia, e aby go przebi, musiaby trafi Odpryskowego w to samo miejsce przynajmniej
jeszcze raz.

Szeth cofn si, kiedy przeciwnik zamachn si w gniewie, prbujc przeci jego kolana.
Szalejca w nim burza dawaa mu spor przewag midzy innymi zdolno szybkiego leczenia drobnych
ran. Ale w wypadku koczyn zabitych przez Ostrze Odprysku nic by to nie dao.
Okry przeciwnika, po czym wybra odpowiedni chwil i rzuci si naprzd. Mczyzna znw si
zamachn, ale Szeth na chwil Przywiza si do sufitu, eby si podnie. Wystrzeli w powietrze,
przelatujc nad uniesion broni przeciwnika, po czym znw Przywiza si do podogi. W chwili, kiedy
dotkn ziemi, znw uderzy, lecz tamten szybko odzyska rwnowag i zada kolejny, niemal doskonay
cios, o wos mijajc Szetha.
Ten mczyzna niebezpiecznie dobrze radzi sobie z Ostrzem. Wielu z Odpryskowych zbytnio
polegao na mocy swojej broni i pancerza. Ten by inny.
Szeth skoczy na cian i zacz szybko, gwatownie atakowa przeciwnika, jak wgorz. Tamten
powstrzymywa go szerokimi ripostami. Dugo jego ostrza sprawiaa, e Szeth nie mg si przebi.
To trwa zbyt dugo, pomyla. Gdyby krlowi udao si wymkn do kryjwki, Szeth nie wypeniby
swojej misji, niezalenie od tego, ilu ludzi by zabi. Pochyli si, by zada kolejny cios, ale przeciwnik
zmusi go do cofnicia si. Kada sekunda tej walki dawaa krlowi szans na ucieczk.
Nadszed czas na zuchwao. Szeth rzuci si w powietrze, Przywiza do drugiego koca korytarza
i polecia stopami w stron przeciwnika. Tamten bez wahania unis ostrze do ciosu, lecz Szeth Przywiza
si pod ktem i natychmiast spad. Ostrze wisno w powietrzu nad jego gow.
Wyldowa przykucnity i wykorzysta swj pd, by rzuci si naprzd. Znw uderzy Ostrzem w
bok przeciwnika, w miejsce, gdzie Pancerz popka. Zada potny cios. Ten kawaek Pancerza rozpad si,
kawaki stopionego metalu spyny na ziemi. Przeciwnik sapn, opad na kolano i unis rk do boku.
Szeth rwnie unis nog do boku mczyzny i pchn go w ty moc Burzowego wiata.
Cikie ciao Odpryskowego uderzyo w drzwi komnat krla, przebio je i czciowo wpado do
rodka. Szeth zostawi go i otworzy drzwi po prawej, ruszajc za krlem. W tym korytarzu rwnie lea
czerwony dywan, a pene Burzowego wiata lampy pomogy mu odzyska moc.
Kiedy znw zapona w nim energia, przypieszy kroku. Gdyby zyska odpowiedni przewag,
mgby zaj si krlem, a pniej wrci i skoczy walk z Odpryskowym. Nie zapowiadao si atwo.
Pene Wizanie na drzwiach nie powstrzymaoby tamtego, a Pancerz pozwala mczynie biec
nadnaturalnie szybko. Szeth obejrza si przez rami.
Tamten nie ruszy za nim. Mczyzna siedzia w zbroi i wydawa si oszoomiony. Szeth ledwie go
widzia, siedzcego w drzwiach, otoczonego popkanym drewnem. Moe zrani go bardziej, ni mu si
wydawao?
A moe...
Szeth znieruchomia. Pomyla o pochylonej gowie mczyzny, ktrego wyprowadzano na
zewntrz, jego zasonitej twarzy. Odpryskowy nadal za nim nie ruszy. By tak dobrym wojownikiem.
Powiadano, e niewielu mogo dorwna szermierczym umiejtnociom Gavilara Kholina. Czy to moliwe?
Szeth odwrci si i ruszy z powrotem, ufajc swojemu instynktowi. Na jego widok Odpryskowy

podnis si skwapliwie. Szeth jeszcze przypieszy. Jakie byo najbezpieczniejsze miejsce dla krla? W
otoczeniu stranikw, podczas ucieczki? Czy w Pancerzu Odprysku, na tyach, zlekcewaonego jako
osobistego stranika wadcy?
Sprytne, pomyla Szeth, gdy jeszcze niedawno niemrawy przeciwnik przyj postaw szermiercz.
Shin zaatakowa z now moc, zasypujc przeciwnika krla gradem uderze. Tamten odpowiada
agresywnie szerokimi ciosami. Szeth cofn si przed jednym z nich, czujc podmuch powietrza tu przy
twarzy. Nim wykona kolejny ruch, odczeka i przebieg pod nastpnym ciosem wadcy.
Krl, spodziewajc si kolejnego uderzenia w bok, obrci si z rk przycinit do otworu w
Pancerzu. To pozwolio Szethowi przebiec obok niego i wpa do komnat.
Wadca obrci si, by za nim pody, lecz Szeth bieg z wycignit rk przez urzdzon z
przepychem komnat, dotykajc mijanych mebli. Napenia je Burzowym wiatem i Przywizywa do
punktu za krlem. Meble przetaczay si, jakby kto przechyli komnat, sofy, krzesa i stoy spaday w
stron zaskoczonego wadcy. Gavilar sprbowa ci je swoim Ostrzem Odprysku. Bro bez trudu przecia
du sof, ale jej kawaki i tak spady na krla, wytrcajc go z rwnowagi. Pniej trafi w niego podnek,
przewracajc go na ziemi.
Gavilar odtoczy si na bok, unikajc kolejnych mebli, i rzuci si naprzd; z uszkodzonych czci
Pancerza wypywao wiato. Szeth skupi si, wyskoczy w powietrze, po czym Przywiza do tyu i w
prawo. Uskoczy przed ciosem krla, po czym Przywiza si do przodu dwoma Podstawowymi Wizaniami
z rzdu. Jego ubranie zamarzo, kiedy lecia w stron krla z prdkoci dwa razy wiksz ni przy
normalnym upadku.
Krl cofn si, prbujc stan tak, by zada Szethowi cios z dou. Hem mczyzny by popkany i
emanowa Burzowym wiatem. Wadca przyj postaw obronn, chronic bok z pknit pyt. Zada cios
jedn rk, kierujc ostrze w stron sufitu. Szeth natychmiast Przywiza si w d, oceniajc, e krl nie
opuci wystarczajco szybko miecza.
Szeth nie doceni swojego przeciwnika. Krl zrobi krok naprzd, wystawiajc si na cios i udajc,
e przyjmie go na hem. W chwili, gdy Szeth po raz drugi trafi we i go zniszczy, Gavilar uderzy pici,
wbijajc rkawic w twarz Shina.
W oczach Szetha pojawi si jaskrawy bysk, odpowiadajcy nagemu cierpieniu wypeniajcemu
jego twarz. Zrobio mu si ciemno przed oczami.
Bl. Tyle blu!
Wrzasn, a wtedy Burzowe wiato opucio go gwatownie, i uderzy plecami w co twardego.
Drzwi balkonu. Kolejny bl w ramionach, jakby kto przebi go setk sztyletw. Uderzy w ziemi i
zatrzyma si, jego minie dray. Ten cios zabiby zwykego czowieka.
Nie ma czasu na bl. Nie ma czasu na bl. Nie ma czasu na bl!
Zamruga i potrzsn gow. wiat by niewyrany i ciemny. Olep? Nie, na zewntrz panowaa
ciemno. Znajdowa si na drewnianym balkonie, sia uderzenia wyrzucia go przez drzwi. Usysza oskot.
Cikie kroki. Odpryskowy!

Szeth podnis si z trudem. Mia zawroty gowy. Krew pyna po policzku, a z jego skry unosio
si Burzowe wiato, przez co olep na lewe oko. wiato. Wyleczyoby go, gdyby mogo. Wydawao mu
si, e szczka wypada mu z zawiasw. Zamana? Upuci Ostrze Odprysku.
Przed nim pojawi si niezgrabny cie z pancerza wadcy wycieko tyle wiata, e krl mia
problem z chodzeniem. Ale zblia si.
Szeth krzykn, uklk i napeni Burzowym wiatem drewniany balkon, Przywizujc go w d.
Powietrze wok niego wypeni szron. Burza zagrzmiaa, wypywajc z jego ramion w drewno. Przywiza
je do dou, pniej jeszcze raz. Powtrzy to po raz czwarty w chwili, kiedy Gavilar wyszed na balkon. Ten
zakoysa si pod dodatkowym ciarem. Drewno zatrzeszczao.
Krl si zawaha.
Szeth Przywiza balkon do dou po raz pity. Podpory popkay i caa konstrukcja oderwaa si od
budynku. Shin krzykn i wykorzysta ostatni odrobin Burzowego wiata, by Przywiza si do boku
budynku. Polecia w bok, mijajc wstrznitego wadc, po czym uderzy w cian i si przetoczy.
Balkon spada, a krl z zaskoczeniem unis wzrok, kiedy straci grunt pod stopami. Upadek nie
trwa dugo. W blasku ksiyca Szeth przyglda si uwanie wci nie widzia zbyt wyranie i by lepy
na jedno oko jak konstrukcja uderza w kamie poniej. ciana paacu zadraa, a trzask pkajcego
drewna odbi si echem od pobliskich budynkw.
Wci na murze, Szeth jkn i wsta. Czu si sabo zbyt szybko zuy Burzowe wiato,
przeciajc ciao. Zatoczy si w d po boku budynku, zbliajc si do ruiny balkonu. Ledwie trzyma si
na nogach.
Krl nadal si porusza. Pancerz Odprysku uchroniby czowieka przed skutkami takiego upadku, ale
dugi kawaek zakrwawionego drewna wbi si w bok Gavilara w miejscu, gdzie Szeth wczeniej przebi
Pancerz. Szeth uklk, wpatrujc si w pen cierpienia twarz mczyzny. Mocne rysy, kwadratowa broda,
szpakowaty zarost, uderzajco jasnozielone oczy. Gavilar Kholin.
Spodziewaem... si... ciebie powiedzia krl midzy jkami.
Szeth sign pod napiernik mczyzny i dotkn paskw. Rozwizay si, a wtedy zdj napiernik,
obnaajc klejnoty po jego wewntrznej stronie. Dwa byy pknite i wyczerpane. Trzy wci wieciy.
Szeth odetchn gboko, przyjmujc wiato.
Burza znw zacza szale. Wicej wiata otoczyo bok jego twarzy, leczc uszkodzon skr i
koci. Wci odczuwa ostry bl Burzowe wiato bynajmniej nie leczyo byskawicznie. Minie wiele
godzin, nim powrci do peni zdrowia.
Krl zakaszla.
Moesz powiedzie... Thaidakarowi... e jest za pno...
Nie wiem, kto to odpar Szeth, wstajc. Zamana szczka sprawiaa, e mwi niewyranie.
Wycign rk w bok, przyzywajc Ostrze Odprysku.
Krl zmarszczy czoo.
To kto...? Restares? Sadeas? Nigdy nie sdziem...

Moimi panami s Parshendi powiedzia Szeth. Mino dziesi uderze serca i Ostrze znalazo
si w jego doni, wilgotne od rosy.
Parshendi? To nie ma sensu. Gavilar zakaszla, drc doni sign do piersi i zacz czego
szuka w kieszeni. Wycign niewielk krysztaow kul na acuszku. Musisz to zabra. Oni nie mog
tego dosta. Wydawa si oszoomiony. Powiedz... powiedz mojemu bratu... musi odnale
najwaniejsze sowa, jakie moe wypowiedzie czowiek...
Gavilar znieruchomia.
Szeth zawaha si, po czym uklk i wzi kul. Bya dziwna, nie przypominaa niczego, co widzia
wczeniej. Cho bya zupenie ciemna, zdawao si, e mimo to wieci. Emanuje czarnym blaskiem.
Parshendi?, powiedzia Gavilar. To nie ma sensu.
Nic ju nie ma sensu wyszepta Szeth, chowajc dziwn kul. Wszystko si rozpada. Przykro
mi, krlu Alethich. Wtpi, by ci to obchodzio. A ju szczeglnie teraz. Wyprostowa si.
Przynajmniej nie bdziesz musia patrze wraz z wszystkimi innymi, jak koczy si wiat.
Obok krlewskiego ciaa z mgy zmaterializowao si jego Ostrze Odprysku i z trzaskiem spado na
kamienie. Byo warte fortun cae krlestwa paday, kiedy ludzie walczyli o panowanie nad jednym
Ostrzem.
W paacu rozlegy si okrzyki. Szeth musia odej. Ale...
Powiedz mojemu bratu....
Dla ludu Szetha proba umierajcego bya wita. Uj rk krla, zanurzy j w jego wasnej krwi i
wykorzysta, by naskroba na drewnie: Bracie. Musisz odnale najwaniejsze sowa, jakie moe
wypowiedzie czowiek.
Pniej Szeth umkn w noc. Pozostawi nalece do krla Ostrze Odprysku. Wiedzia, e na nic mu
si nie przyda. Jego wasne Ostrze byo wystarczajc kltw.

Cz pierwsza
Ponad cisz
Kaladin Shallan

Zabilicie mnie. Sukinsyny, zabilicie mnie! Gdy soce wci jest gorce, gin!.
Zebrane pitego dnia tygodnia Chach miesica Betab roku 1171, dziesi sekund przed mierci.
Badanym by ciemnooki onierz w wieku trzydziestu jeden lat. Prbka uwaana jest za wtpliw.
Pi lat pniej
Umr, prawda? spyta Cenn.
Ogorzay weteran obok Cenna odwrci si i przyjrza. Weteran nosi krtko przycit brod, ktra
po bokach zaczynaa siwie.
Umr, pomyla Cenn, ciskajc wczni. Jej drzewce byo liskie od potu. Umr. Och, Ojcze Burz,
umr...
Ile masz lat, synu? spyta weteran.
Cenn nie pamita jego imienia. Trudno byo cokolwiek pamita, patrzc, jak druga armia ustawia
si w szeregach po przeciwnej stronie skalistego pola bitwy. To formowanie szyku wydawao si takie
uprzejme. Porzdne, zorganizowane. Krtkie wcznie w pierwszych szeregach, dugie wcznie i oszczepy
dalej, ucznicy po bokach. Ciemnoocy wcznicy mieli wyposaenie podobne do tego, jakie dosta Cenn
skrzana kamizela i duga do kolan spdniczka, prosty stalowy hem i napiernik.
Wielu z jasnookich nosio pene pancerze. Siedzieli na koniach, strae honorowe otaczay ich
napiernikami, ktre wieciy rubinowym i szmaragdowym blaskiem. Czy byli wrd nich Odpryskowi?
Owiecony Amaram do nich nie nalea. A ktry z jego ludzi? A jeli Cenn musiaby walczy przeciwko
jednemu z nich? Zwykli ludzie nie zabijali Odpryskowych. Zdarzao si to tak rzadko, e przeszo do
legendy.
To si naprawd dzieje, pomyla z coraz wikszym przeraeniem. To nie kolejna musztra w obozie.
Nie szkolenie na polu, machanie kijami. To byo prawdziwe. Uwiadomiwszy to sobie jego serce walio w
piersiach jak przestraszone zwierztko w klatce, a nogi dray Cenn nagle zrozumia, e jest tchrzem. Nie

powinien opuszcza stad! Nie powinien...


Synu? odezwa si weteran stanowczym gosem. Ile masz lat?
Pitnacie, panie.
A jak si nazywasz?
Cenn, panie.
Potny, brodaty mczyzna pokiwa gow.
Ja mam na imi Dallet.
Dallet powtrzy Cenn, nadal wpatrujc si w armi przeciwnika. Byo ich tak wielu! Cae
tysice. Umr, prawda?
Nie. Dallet mia szorstki gos, co jakim sposobem dziaao uspokajajco. Nic ci si nie stanie.
Patrz prosto przed siebie. Trzymaj si z oddziaem.
Ale miaem niecae trzy miesice szkolenia! Mgby przysic, e sysza cichy brzk pancerzy
lub tarcz przeciwnika. Ledwie trzymam t wczni. Ojcze Burz, jestem martwy. Nie mog...
Synu przerwa mu Dallet, agodnie, lecz stanowczo. Unis do i pooy j na ramieniu Cenna.
Krawd duej okrgej tarczy, ktra wisiaa na jego plecach, odbijaa wiato. Nic ci si nie stanie.
Skd wiesz? Zabrzmiao to jak baganie.
Poniewa, chopcze, jeste w oddziale Kaladina Burz Bogosawionego.
Pobliscy onierze pokiwali gowami.
Za nimi kolejne grupy onierzy ustawiay si w szyku cae tysice. Cenn znajdowa si na samym
przodzie, z liczcym okoo trzydziestu ludzi oddziaem Kaladina. Dlaczego zosta w ostatniej chwili
przeniesiony do nowego oddziau? Miao to co wsplnego z obozow polityk.
Dlaczego ten oddzia znajdowa si na pierwszej linii, gdzie musiao by najwicej ofiar? Mae
strachospreny jak krople fioletowej mazi zaczy wyazi z ziemi i zbiera si wok jego stp. W chwili
paniki prawie upuci wczni i uciek. Dallet zacisn do na jego ramieniu. Spogldajc w spokojne
ciemne oczy starszego mczyzny, Cenn si zawaha.
Odlae si, zanim ustawilimy si w szyku? spyta Dallet.
Nie miaem czasu...
Zrb to teraz.
Tutaj?
Jeli tego nie zrobisz, mocz popynie ci po nodze podczas walki, co ci rozproszy, moe nawet
zabije. Zrb to.
Zaenowany Cenn poda Dalletowi wczni i oprni pcherz na kamienie. Kiedy skoczy,
spojrza z ukosa na pozostaych. aden z onierzy Kaladina nie umiecha si zoliwie. Stali spokojnie z
wczniami u boku i tarczami na plecach.
Wrg by ju prawie gotw. Midzy oboma wojskami znajdowao si pole paskiej liskoskay,
zadziwiajco rwne i gadkie, na ktrym jedynie z rzadka wyrastay skaopki. Byoby z niego wietne
pastwisko. Ciepy wiatr uderza w twarz Cenna, niosc ze sob wilgotny aromat arcyburzy ostatniej nocy.

Dallet! zawoa kto.


Midzy szeregami szed mczyzna, nioscy krtk wczni, do ktrej drzewca przymocowano
dwie skrzane pochwy na noe. By mody, najwyej cztery lata starszy od samego Cenna, ale wyszy o
kilkanacie palcw nawet od Dalleta. Nosi prost skrzni wcznika, ale pod ni par ciemnych spodni. To
nie byo dozwolone.
Jego typowe dla Alethich czarne wosy sigay mu do ramion i krciy si, a oczy byy
ciemnobrzowe. Wzy z biaego sznura na ramionach kamizeli wiadczyy, e jest dowdc oddziau.
Trzydziestu mczyzn wok Cetta wyprostowao si i unioso wcznie w pozdrowieniu. To jest
Kaladin Burz Bogosawiony, pomyla z niedowierzaniem Cenn. Ten modzik?
Dallecie, wkrtce bdziemy mieli nowego rekruta powiedzia Kaladin. Mia mocny gos.
Musisz... Urwa, kiedy zobaczy Cenna.
Trafi tu przed kilkoma minutami, panie odpar z umiechem Dallet. Zaczem go
przygotowywa.
Dobra robota. Zapaciem spore pienidze, eby wycign tego chopaka od Gare. Tamten jest tak
niekompetentny, e waciwie walczy dla przeciwnika.
Co takiego? pomyla Cenn. Dlaczego kto miaby za mnie zapaci?
A co sdzisz o polu? spyta Kaladin.
Kilku pozostaych wcznikw unioso donie, by osoni oczy przed socem, i przyjrzao si
skaom.
Tamto zagbienie obok dwch gazw daleko po prawej? spyta Dallet.
Dowdca pokrci gow.
Zbyt trudno znale oparcie dla stp.
Ano. Moliwe. A tamto niskie wzgrze po tamtej stronie? Wystarczajco daleko, eby unikn
pierwszej salwy, wystarczajco blisko, by nie wysforowa si za bardzo naprzd.
Kaladin pokiwa gow, cho Cenn nie widzia, o czym rozmawiaj.
Wyglda niele.
Czy reszta waszej bandy to usyszaa?! krzykn Dallet.
Mczyni unieli wyej wcznie.
Miej nowego na oku, Dallecie powiedzia Kaladin. Jeszcze nie zna znakw.
Oczywicie odpar z umiechem weteran.
Umiech! Jak on mg si umiecha? Wrg zad w rogi. Czy to znaczyo, e byli gotowi? Cho
Cenn przed chwil oprni pcherz, poczu struk moczu na nodze.
Nie cofajcie si powiedzia Kaladin, po czym pobieg dalej, by porozmawia z dowdc
kolejnego oddziau. ucznicy po obu stronach przygotowali si do strzau.
Nie martw si, synu powiedzia Dallet. Nic nam nie bdzie. Dowdca Kaladin jest
szczciarzem.
onierz po drugiej stronie Cenna pokiwa gow. By chudym, rudowosym Vedenem, jego opalona

skra miaa ciemniejszy odcie ni skra Alethich. Dlaczego walczy w ich armii?
Zgadza si. Kaladin jest burz bogosawiony, na pewno. W ostatniej bitwie utracilimy... ile,
jednego onierza?
Ale kto jednak zgin zauway Cenn.
Dallet wzruszy ramionami.
Ludzie zawsze gin. Nasz oddzia ponis najmniejsze straty. Zobaczysz.
Kaladin skoczy narad z drugim dowdc, po czym powrci do swojego oddziau. Cho nosi
krtk wczni przeznaczon do trzymania jedn rk, by w drugiej mc trzyma tarcz jego bro bya
o do dusza ni wcznie pozostaych.
Przygotowa si! zawoa Dallet.
W przeciwiestwie do innych dowdcw oddziaw, Kaladin nie cofn si do szeregu, lecz sta
przed swoim oddziaem.
Otaczajcy Cenna mczyni poruszyli si, wyranie podekscytowani. To samo uczynia caa wielka
armia, bezruch ustpi zapaowi. Setki poruszajcych si stp, uderzajcych tarcz, brzczcych klamer.
Kaladin pozosta bez ruchu, wpatrujc si w armi przeciwnika.
Spokojnie powiedzia, nie odwracajc si.
Z tyu min ich jasnooki oficer na koniu.
Bdcie gotowi do walki! Chc ich krwi, onierze. Walczcie i zabijajcie!
Spokojnie powtrzy Kaladin, kiedy mczyzna ich min.
Bd gotw do biegu powiedzia Dallet Cennowi.
Biegu? Ale szkolono nas, by maszerowa w szyku! Nie wyrywa si z niego!
Pewnie zgodzi si weteran. Ale wikszo z onierzy nie jest lepiej wyszkolona od ciebie. Ci,
ktrzy dobrze walcz, zostaj wysani na Strzaskane Rwniny, do walki z Parshendimi. Kaladin prbuje
wyszkoli nas na tyle, bymy te si tam udali i walczyli za krla. Dallet wskaza na szeregi onierzy.
Wikszo z nich si wyrwie i ruszy do ataku. Jasnoocy nie s wystarczajco dobrymi dowdcami, by
utrzyma ich w szyku. Dlatego zosta z nami i biegnij.
Czy mam przygotowa tarcz?
Wok oddziau Kaladina inni onierze zdejmowali tarcze z plecw. Ale ludzie Kaladina
pozostawili je na miejscu.
Nim Dallet zdy odpowiedzie, z tyu zagrzmia rg.
Ruszaj! powiedzia Dallet.
Cenn nie mia wielkiego wyboru. Caa armia zacza si porusza z oskotem wojskowych butw.
Jak przewidzia weteran, rwny marsz nie potrwa dugo. Niektrzy onierze zaczli rycze, okrzyki
podchwycili pozostali. Jasnoocy kazali im rusza, biec, walczy. Szyk si rozpad.
Kiedy to si stao, oddzia Kaladina zerwa si i ruszy biegiem naprzd. Cenn z trudem
dotrzymywa im kroku, spanikowany i przeraony. Ziemia nie bya tak gadka, jak mu si wydawao, i omal
nie potkn si o ukryty skaopk, z pdami wcignitymi do skorupy.

Wyprostowa si i bieg dalej, trzymajc wczni w rce. Tarcza odbijaa si od plecw. Armia
przeciwnika rwnie si ruszya, ich onierze nacierali przez pole. Nie widzia adnego rwnego szyku ani
prostych szeregw. Sytuacja w niczym nie przypominaa tego, czego go uczono.
Cenn nawet nie wiedzia, kim jest przeciwnik. Jeden z wacicieli ziemskich wtargn na terytorium
Owieconego Amarama ziemi, ktra naleaa do arcyksicia Sadeasa. To bya potyczka na granicy i
Cenn sdzi, e walcz z innym ksistwem Alethich. Dlaczego walczyli midzy sob? Moe krl by to
powstrzyma, ale znajdowa si na Strzaskanych Rwninach, szukajc zemsty za mier krla Gavilara
przed piciu laty.
Wrg mia wielu ucznikw. Panika Cenna osigna szczyt, kiedy pierwsza chmura strza uniosa
si w powietrze. Znw si potkn, kusio go, eby sign po tarcz. Ale Dallet chwyci go za rami i
pocign naprzd.
Setki strza wzniosy si w niebo, zasaniajc soce. Wspiy si na szczyt uku i spady, niczym
wgorze niebieskie na ofiary. onierze Amarama unieli tarcze. Ale nie oddzia Kaladina.
Cenn wrzasn.
A strzay spady na rodkowe szeregi armii Amarama, za ich plecami. Nie przerywajc biegu, Cenn
obejrza si przez rami. Strzay spaday za nim. onierze krzyczeli, strzay amay si o tarcze, jedynie
kilka wyldowao w pobliu pierwszych szeregw.
Dlaczego?! krzykn do Dalleta. Skd wiedziae?
Chc, eby strzay trafiy tam, gdzie toczy si najwicej onierzy odpar potny mczyzna.
Gdzie maj najwiksze szanse wbi si w ciao.
Kilka innych grupek biegncych na przedzie nie unioso tarcz, ale wikszo biega niezrcznie z
tarczami uniesionymi pod ktem do nieba, obawiajc si strza, ktre na nich nie spaday. To ich
spowalniao i ryzykowali, e zostan stratowani przez onierzy z tyu, w ktrych rzeczywicie trafiay
strzay. Cenna i tak kusio, eby podnie tarcz czu si niewaciwie, biegnc bez niej.
Druga salwa trafia w cel i ludzie zaczli krzycze z blu. Oddzia Kaladina przebija si w stron
wrogich onierzy, z ktrych cz umieraa od strza ucznikw Amarama. Cenn sysza, jak przeciwnik
wydaje okrzyki wojenne, widzia ich twarze. Nagle oddzia Kaladina zatrzyma si i ustawi w ciasnym
szyku. Dotarli do niewielkiego wzniesienia, ktre Kaladin i Dallet wybrali wczeniej.
Weteran chwyci Cenna i wepchn go w sam rodek szyku. Ludzie Kaladina opucili wcznie i
wycignli tarcze w chwili, kiedy wrogowie ruszyli w ich stron. Przeciwnik nie naciera w szyku, nie
utrzymywa dugich wczni na tyach, a krtkich wczni na przedzie. Wszyscy biegli razem, wrzeszczc
gorczkowo.
Cenn niezgrabnie zdj tarcz z plecw. Rozleg si trzask wczni, kiedy oddziay zaczy walk.
Grupa wrogich wcznikw podbiega do oddziau Kaladina, by moe pragnc zyska przewag
wysokoci. Trzy tuziny atakujcych zachoway pewien szyk, cho nie tak cisy, jak ludzie Kaladina.
Wrogowie wydawali si zdecydowani, by nadrobi to gorliwoci wyli i wrzeszczeli w furii,
nacierajc na oddzia Kaladina. Ludzie Kaladina utrzymali si jednak w szyku, chronic Cenna, jakby by

jasnookim, a oni jego stra honorow. Dwie siy zderzyy si z trzaskiem metalu o drewno, tarczy o tarcz.
Cenn si skuli.
Wszystko skoczyo si w mgnieniu oka. Wrogi oddzia wycofa si, pozostawiajc na skaach
dwch zabitych. Oddzia Kaladina nie ponis adnych strat. Utrzymali najeony wczniami szyk w
ksztacie litery V, cho jeden z onierzy cofn si i wycign banda, by opatrzy ran uda. Ranny by
masywny i barczysty. Kl, ale rana nie wydawaa si powana. Wkrtce znw si wyprostowa, ale nie
powrci na swoje miejsce. Przeszed na jeden koniec V, w bardziej chronione miejsce.
Na polu bitwy panowa chaos. Dwie armie zmieszay si ze sob, powietrze wypeniay brzki,
trzaski i krzyki. Wiele z oddziaw rozpadao si, ich czonkowie biegali od jednej potyczki do drugiej.
Poruszali si jak myliwi, trzy lub czteroosobowe grupki wyszukiway samotne jednostki i spaday na nie
brutalnie.
Oddzia Kaladina utrzymywa pozycj, atakujc jedynie te oddziay przeciwnika, ktre zbytnio si
zbliyy. Czy tak naprawd wygldaa bitwa? Szkolenie przygotowao Cenna do walki w dugich szeregach,
rami przy ramieniu. Nie na taki bezad, tak brutalne pandemonium. Dlaczego inni nie utrzymali si w
szyku?
Prawdziwych onierzy tu nie ma, pomyla Cenn. Walcz w prawdziwej bitwie na Strzaskanych
Rwninach. Nic dziwnego, e Kaladin chce, by jego oddzia tam trafi.
Wszdzie byszczay wcznie, trudno byo odrni przyjaciela od wroga, mimo symboli na
napiernikach i kolorowej farby na tarczach. Pole bitwy rozpado si na setki malutkich grupek, jak tysice
wojen jednoczenie.
Po kilku pierwszych wymianach ciosw Dallet wzi Cenna za rami i ustawi go w szeregu na
samym kocu litery V. Cenn jednak okaza si bezuyteczny. Kiedy oddzia Kaladina walczy z
przeciwnikami, opucio go cae wyszkolenie. Wielkiego wysiku wymagao od niego powstrzymanie si od
ucieczki, trzymanie wczni wystawionej na zewntrz i zachowanie gronego wygldu.
Przez wikszo godziny oddzia Kaladina utrzymywa niewielkie wzgrze, walczc rami przy
ramieniu. Dowdca czsto opuszcza swoje miejsce na przedzie, biega w rne strony i w dziwnym rytmie
uderza wczni w tarcz.
To znaki, zorientowa si Cenn, kiedy oddzia Kaladina przeszed od litery V w okrg. Wrzaski
umierajcych i krzyki niezliczonych onierzy sprawiay, e waciwie nie dao si usysze gosu jednej
osoby. Ale ostry brzk wczni o metalow pyt na tarczy Kaladina brzmia wyranie. Za kadym razem,
kiedy zmieniali szyk, Dallet chwyta Cenna za rami i kierowa nim.
Oddzia Kaladina nie goni za maruderami. Pozostawa w defensywie. A cho kilku onierzy
odnioso rany, aden nie zgin. Ich oddzia by zbyt przeraajcy dla mniejszych grupek, a wiksze
jednostki wroga wycofyway si po kilku wymianach ciosw, szukajc atwiejszego przeciwnika.
W kocu co si zmienio. Kaladin odwrci si i wpatrzy w przypywy i odpywy pola bitwy.
Unis wczni i uderzy ni w tarcz w szybkim rytmie, ktrego wczeniej nie uywa. Dallet chwyci
Cenna za rami i odcign go od pagrka. Dlaczego mieli go teraz porzuci?

Wtedy wanie wiksze siy Amarama zaamay si pod naporem wroga, a onierze rozproszyli.
Cenn nie mia pojcia, jak le wygldaa sytuacja jego armii w tej czci bitwy. Kiedy oddzia Kaladina si
wycofywa, mijali wielu rannych i umierajcych, chopakowi a zrobio si niedobrze. onierze mieli
gbokie rany, ich wntrznoci wyleway si na zewntrz.
Nie mia czasu na przeraenie ucieczka szybko zmienia si w pogrom. Dallet zakl, a Kaladin
znw uderzy w tarcz. Ich oddzia zmieni kierunek, ruszajc na wschd. Tam, jak zauway Cenn, nadal
trzymaa si wiksza grupa onierzy Amarama.
Wrg jednak widzia, e ich szeregi si zaamuj, i to dodao mu odwagi. Ruszyli naprzd w duych
grupkach, niczym dzikie ostrogary polujce na rozproszone wieprze. Nim oddzia Kaladina zdoa przeby
poow pola trupw i umierajcych, drog odcia im dua grupa wrogich onierzy. Kaladin niechtnie
uderzy w tarcz. Oddzia zwolni.
Cenn poczu, e jego serce zaczyna bi szybciej. W pobliu gin oddzia onierzy Amarama
mczyni zataczali si i padali, krzyczeli i prbowali uciec. Wrogowie uywali wczni jak szpikulcw,
zabijajc lecych na ziemi jak kremliki.
Ludzie Kaladina zderzyli si z wrogiem z trzaskiem wczni i tarcz. Ciaa napieray na siebie ze
wszystkich stron, Cenn zosta obrcony. Pord towarzyszy i wrogw, umierajcych i zabijanych, chopak
poczu si oszoomiony. Tak wielu ludzi biegncych w tak wielu kierunkach!
Spanikowa, prbujc znale bezpieczne miejsce. Grupa onierzy w pobliu nosia mundury
Alethich. Oddzia Kaladina. Cenn pobieg do nich, ale kiedy niektrzy odwrcili si w jego stron, z
przeraeniem zorientowa si, e ich nie poznaje. To nie by oddzia Kaladina, ale niedua grupka
nieznanych mu onierzy utrzymujca nierwny szyk. Ranni i przeraeni, rozproszyli si w chwili, kiedy
zbliy si do nich wrogi oddzia.
Cenn zamar, trzymajc wczni spocon doni. onierze wroga nacierali na niego. Instynkt kaza
mu ucieka, ale widzia przecie tak wielu ludzi zabijanych jeden po drugim. Musia stan! Musia stawi
im czoa! Nie mg uciec, nie mg...
Wrzasn i pchn wczni w stron pierwszego onierza. Tamten swobodnie odepchn jego bro
na bok swoj tarcz, po czym wbi krtk wczni w udo Cenna. Bl by palcy, tak bardzo palcy, e krew
wypywajca na jego nog wydawaa si w porwnaniu z nim zimna. Cenn jkn.
onierz wyrwa bro. Cenn zatoczy si do tyu, upuci wczni i tarcz. Upad na skalist ziemi,
rozchlapujc krew innego onierza. Jego wrg wysoko unis wczni, grujca sylwetka na tle czystego
bkitu nieba, gotw wbi j w serce Cenna.
I wtedy pojawi si on.
Dowdca. Burz Bogosawiony. Wcznia Kaladina pojawia si jakby znikd, w ostatniej chwili
powstrzymujc cios, ktry mia zabi Cenna. Kaladin ustawi si przed chopakiem, samotnie, przeciwko
szeciu wcznikom. Nawet nie zadra. Ruszy do natarcia.
Wszystko dziao si tak szybko. Kaladin podci mczyzn, ktry pchn Cenna. W chwili, kiedy
ten pada, dowdca wycign rk i wysun n z jednej z pochew przymocowanych do wczni. Szarpn

doni, a wtedy n zabys i wbi si w udo drugiego wroga. Mczyzna opad z wrzaskiem na kolano.
Trzeci onierz zamar, patrzc na powalonych towarzyszy. Kaladin odepchn rannego wroga na
bok i wbi wczni w brzuch trzeciego mczyzny. Czwarty pad z noem w oku. Kiedy Kaladin chwyci
za to ostrze? Dowdca obraca si midzy pozostaymi dwoma, jego wcznia rozmywaa si w powietrzu,
porusza ni jak kijem. Przez chwil Cennowi wydawao si, e widzi co otaczajcego ich dowdc.
Znieksztacenie powietrza, jakby sam wiatr sta si widzialny.
Straciem tak wiele krwi. Wypywa tak szybko...
Kaladin obraca si, odpierajc ataki, i dwaj ostatni wcznicy padli na ziemi z bulgotem, ktry
Cennowi wyda si peen zaskoczenia. Powaliwszy wszystkich wrogw, Kaladin odwrci si i uklk przy
Cennie. Dowdca odoy wczni, wycign z kieszeni pasek biaej tkaniny i szybko owin nim mocno
udo Cenna. Robi to ze swobod kogo, kto wiele razy opatrywa rany.
Kaladinie, panie! powiedzia Cenn, wskazujc na jednego z onierzy, ktrych Kaladin rani.
onierz wroga podnis si, trzymajc si za nog. W tej samej chwili jednak pojawi si zwalisty
Dallet i tarcz pchn mczyzn na ziemi. Dallet nie zabi rannego, lecz pozwoli mu si odczoga bez
broni.
Reszta oddziau dotara na miejsce i otoczya Kaladina, Dalleta i Cenna krgiem. Dowdca wsta i
unis wczni do ramienia. Dallet poda mu noe, ktre wycign z cia zabitych.
Zmartwie mnie, panie powiedzia Dallet. Kiedy tak odbiege.
Wiedziaem, e ruszycie za mn odpar Kaladin. Podniecie czerwon flag. Cyn, Korater,
wracacie z chopakiem. Dallet, zosta tutaj. Szeregi Amarama wybrzuszaj si w tamt stron. Wkrtce
bdziemy bezpieczni.
A ty, panie? spyta weteran.
Kaladin rozejrza si po polu walki. Pord wrogich szeregw utworzya si luka, w ktrej ukaza si
mczyzna na biaym koniu, wymachujcy potn maczug. Mia na sobie pen zbroj pytow,
wypolerowan i emanujc srebrnym blaskiem.
Odpryskowy powiedzia Cenn.
Dallet prychn.
Nie, Ojcu Burz niech bd dziki. Jedynie jasnooki oficer. Odpryskowi s zbyt cenni, by
marnowa ich na niewielkie graniczne konflikty.
Kaladin wpatrywa si w jasnookiego z widoczn nienawici. Takiej samej nienawici by peen
ojciec Cenna, kiedy mwi o zodziejach chulli, i jego matka, gdy kto wspomnia o Kusiri, ktra ucieka z
synem szewca.
Panie? odezwa si z wahaniem Dallet.
Pododdzia drugi i trzeci, kleszcze powiedzia Kaladin ostro. Zdejmujemy owieconego z jego
tronu.
Jeste pewien, e to rozsdne, panie? Mamy rannych.
Kaladin odwrci si w stron Dalleta.

To jeden z oficerw Hallawa. To moe by on.


Nie wiemy tego, panie.
Tak czy inaczej, jest dowdc batalionu. Jeli zabijemy oficera o tak wysokiej randze, wszyscy z
pewnoci znajdziemy si w kolejnej grupie wysanej na Strzaskane Rwniny. Bierzemy go. Jego oczy si
zamgliy. Wyobra to sobie, Dallecie. Prawdziwi onierze. Obz wojskowy peen dyscypliny i uczciwi
jasnoocy. Miejsce, w ktrym nasza walka bdzie miaa sens.
Dallet westchn, lecz pokiwa gow. Kaladin machn w stron grupki swoich onierzy ruszyli
biegiem przez pole. Mniejsza grupka, w tym Dallet, zostaa z tyu z rannymi. Jeden z nich chudy
mczyzna, w ktrego czarnych wosach znajdoway si nieliczne jasne pasma, wiadczce o domieszce
obcej krwi wycign z kieszeni dug czerwon wstg i przywiza j do wczni. Unis j wysoko,
pozwalajc, by wstka zaopotaa na wietrze.
To wezwanie dla biegaczy, by znieli naszych rannych z pola walki wyjani Dallet Cennowi.
Wkrtce ci std wydostaniemy. Bye bardzo dzielny, stawiajc czoo tamtej szstce.
Ucieczka wydawaa mi si gupia odpar Cenn, prbujc nie myle o pulsowaniu w nodze. Na
polu bitwy jest tak wielu rannych, jak moemy wierzy, e biegacze przyjd po nas?
Dowdca Kaladin ich przekupi stwierdzi Dallet. Zazwyczaj zabieraj tylko jasnookich, ale
biegaczy jest wicej ni jasnookich rannych. Dowdca przeznacza wikszo odu na apwki.
Ten oddzia rzeczywicie jest inny zauway Cenn, czujc zawroty gowy.
Mwiem ci.
Nie ze wzgldu na szczcie, tylko wyszkolenie.
To jedno. Po drugie, wiemy, e jeli zostaniemy ranni, Kaladin cignie nas z pola walki.
Przerwa, obejrza si przez rami. Jak przewidzia Kaladin, szeregi wojsk Amarama odzyskiway pole.
Konny jasnooki oficer przeciwnika energicznie macha maczug. Grupka jego stray honorowej
skierowaa si w bok, walczc z pododdziaami Kaladina. Jasnooki skrci. Mia hem bez przybicy,
rozszerzajcy si do dou i ozdobiony wielkim piropuszem. Cenn nie widzia jego oczu, ale wiedzia, e s
niebieskie albo zielone, moe te lub jasnoszare. By owieconym, wybranym w chwili narodzin przez
Heroldw, jego przeznaczeniem za bya wadza.
Beznamitnie przyglda si tym, ktrzy walczyli w pobliu. I wtedy jeden z noy Kaladina trafi go
w oko.
Owiecony wrzasn i osun si z sioda, a Kaladin jakim sposobem przelizgn si midzy
onierzami i rzuci si na niego z uniesion wczni.
Tak, to dziki wyszkoleniu powiedzia Dallet, potrzsajc gow. Ale przede wszystkim dziki
niemu. Walczy jak burza i myli dwa razy szybciej od pozostaych. Sposb, w jaki czasami si porusza...
Opatrzy mi nog stwierdzi Cenn.
Zorientowa si, e gada bzdury z powodu utraty krwi. Po co zwraca uwag na opatrzon ran? To
przecie co zwyczajnego.
Dallet jedynie pokiwa gow.

Wie duo o ranach. Umie te czyta glify. Dziwny z naszego dowdcy czowiek, jak na
ciemnookiego wcznika. Odwrci si do Cenna. Ale ty powiniene oszczdza siy, synu. Dowdca
nie bdzie zachwycony, jeli ci utracimy, nie po tym, ile za ciebie zapaci.
Dlaczego? spyta Cenn.
Na polu bitwy zrobio si ciszej, jakby wielu z umierajcych ochrypo ju od krzykw. Niemal
wszyscy ich otaczajcy byli sojusznikami, ale Dallet wci si rozglda, by si upewni, e aden wrg nie
sprbuje zaatakowa rannych Kaladina.
Dlaczego, Dallecie? powtrzy Cenn. Czu, e to bardzo wane. Dlaczego cign mnie do
oddziau? Dlaczego wanie mnie?
Weteran pokrci gow.
Taki po prostu jest. Nienawidzi myli o tym, e dzieciaki takie jak ty, ledwie wyszkolone, trafiaj
na pole bitwy. Od czasu do czasu znajduje jednego i ciga go do naszego oddziau. Dobre p tuzina z
naszych ludzi byo kiedy jak ty. Oczy Dalleta zamgliy si. Sdz, e mu kogo przypominasz.
Cenn spojrza na swoj nog. Blospreny jak mae pomaraczowe donie o nienaturalnie dugich
palcach pezay wok niego, reagujc na jego cierpienie. Zaczy si odwraca i rusza w inne strony,
wyszukujc innych rannych. Bl Cenna osab, jego noga cae ciao bya odrtwiaa.
Odchyli si do tyu i wpatrzy w niebo. Sysza odlegy grzmot. To wydawao mu si dziwne, niebo
byo bezchmurne.
Dallet zakl.
Cenn odwrci si, a wstrzs wytrci go z otpienia. W ich stron galopowa potny czarny ko
nioscy jedca w byszczcym pancerzu, ktry jakby emanowa blaskiem. Ten pancerz by gadki adnej
kolczugi pod spodem, jedynie mniejsze pytki, niewiarygodnie skomplikowane. Posta nosia pozbawiony
ozdb hem, a pancerz by pozacany. W jednej rce trzyma potne ostrze. Nie byo proste jak zwyczajny
miecz, lecz zakrzywione, a tp stron zdobiy wyobienia, jak fal. Ca dugo klingi pokryway
grawerunki.
By pikny. Jak dzieo sztuki. Cenn nigdy nie widzia Odpryskowego, ale od razu wiedzia, z kim ma
do czynienia. Jak mg pomyli zwykego jasnookiego w zbroi z jedn z tych majestatycznych istot?
Czy Dallet nie twierdzi, e na tym polu bitwy nie bdzie Odpryskowych? Weteran podnis si i
wezwa pododdzia do zbirki. Cenn nie ruszy si z miejsca. Rana nogi nie pozwoliaby mu si podnie.
Krcio mu si w gowie. Ile krwi straci? Z trudem myla.
Tak czy inaczej, nie mg walczy. Przeciwko czemu takiemu si nie walczyo. Soce odbijao si
od byszczcego pancerza. I to wspaniae, ozdobne, wijce si ostrze. Zupenie jakby... jakby sam
Wszechmocny przyj t posta, by przej po polu bitwy.
A czemu kto miaby walczy przeciwko Wszechmocnemu?
Cenn zamkn oczy.

Dziesi zakonw. Kiedy bylimy kochani. Dlaczego nas opucie, Wszechmocny? Odprysku
mojej duszy, gdzie si podziae?.
Zebrane drugiego dnia Kakash roku 1171, pi sekund przed mierci. Badan bya jasnooka kobieta
w trzeciej dekadzie ycia.
Osiem miesicy pniej
Kaladinowi zaburczao w brzuchu, kiedy wycign rce przez kraty i przyj misk brei. Przecign
niedu miseczk bardziej kubek midzy prtami, powcha j i skrzywi si, kiedy wz znw ruszy. Na
szar brej skaday si rozgotowane ziarna tallew, do tego pyway w niej zaschnite resztki wczorajszej
kolacji.
Cho posiek wywoywa obrzydzenie, niczego innego nie mg si spodziewa. Zacz je,
wystawiajc nogi za kraty i przygldajc si krajobrazowi. Inni niewolnicy w jego klatce mocno ciskali
miseczki, obawiajc si, e kto je moe ukra. Jeden z nich pierwszego dnia usiowa ukra jedzenie
Kaladina. Ten prawie zama mczynie rk. Teraz nikt go ju nie niepokoi.
I to mu odpowiadao.
Jad palcami, nie zwracajc uwagi na brud. Przesta go zauwaa przed miesicami. Drczyo go, e
czuje w sobie cz paranoi, ktr okazywali pozostali. A jak miaby jej nie czu po omiu miesicach bicia,
ndzy i brutalnoci?
Sprbowa j stumi. Nie stanie si taki jak oni. Nawet jeli odda ju wszystko nawet jeli
wszystko mu odebrano, nawet jeli nie mia ju nadziei na ucieczk. To jedno postanowi zachowa. By
niewolnikiem. Ale nie musia tak myle.
Szybko dokoczy brej. W pobliu jeden z niewolnikw zacz cicho pokasywa. W wozie
znajdowao si w sumie dziesiciu mczyzn, wszyscy zaronici i brudni. By to jeden z trzech wozw w
karawanie jadcej przez Niczyje Wzgrza.

Soce pono biaaw czerwieni na horyzoncie, jak najgortsza cz ognia w palenisku kowala.
Podwietlao otaczajce je chmury, zabarwiajc je, jak farba rzucona od niechcenia na ptno. Wzgrza,
poronite wysok, monotonnie zielon traw, nie miay koca. Na pobliskim kopcu, wok rolin krya
niewielka posta, poruszajc si niczym fruwajcy owad. Bya bezksztatna, czciowo przezroczysta.
Wiatrospreny byy sprytnymi duchami, ktre upodobay sobie przebywanie tam, gdzie ich nie chciano.
Kaladin mia nadziej, e ten si znudzi i sobie pjdzie, ale kiedy prbowa odrzuci w bok drewnian
misk, odkry, e przykleia si do jego palcw.
Wiatrospren zamia si i przelecia obok, wstga wiata bez okrelonej postaci. Kaladin zakl i
szarpn misk. Wiatrospreny czsto robiy takie dowcipy. Cign misk i w kocu udao mu si j
oderwa. Mamroczc pod nosem, rzuci j jednemu z niewolnikw. Mczyzna zacz popiesznie
wylizywa resztki brei.
Hej szepn kto.
Kaladin spojrza w bok. Niewolnik o ciemnej skrze i przylepionych do gowy wosach pez w jego
stron, ostronie, jakby si spodziewa, e Kaladin bdzie zy.
Nie jeste taki, jak pozostali.
Niewolnik spojrza na czoo Kaladina, na ktrym znajdoway si trzy pitna. Dwa pierwsze tworzyy
par glifw, ktr oznaczono go przed omioma miesicami, w ostatnim dniu w armii Amarama. Trzecie
byo wiee, oznaczy go nim ostatni waciciel. Ostatni glif oznacza shash, niebezpieczny.
Niewolnik trzyma rk za plecami. N? Nie, to mieszne. aden z tych niewolnikw nie mg
przemyci broni, licie ukryte w pasku Kaladina byy najbliszym tego miana. Ale stare instynkty nie
umieray, wic Kaladin obserwowa t do.
Syszaem, jak gadaj stranicy mwi dalej niewolnik, przysuwajc si bliej. Mia tik, ktry
sprawia, e zbyt czsto mruga. Prbowae ucieka, mwili. Udao ci si uciec.
Kaladin nie odpowiedzia.
Posuchaj stwierdzi niewolnik, wysuwajc rk zza plecw i ukazujc misk brei. Bya w
poowie pena. Nastpnym razem we mnie ze sob wyszepta. Oddam ci to. Poowa mojego jedzenia
od tej chwili do ucieczki. Prosz. Mwic to, przycign kilka godosprenw. Wyglday jak brzowe
muchy fruwajce wok gowy mczyzny, niemal zbyt mae, by je zobaczy.
Kaladin odwrci si, wpatrujc w niekoczce si wzgrza i koyszce trawy. Opar jedn rk o
kraty i pooy na niej gow. Jego nogi nadal wisiay na zewntrz.
I jak? spyta niewolnik.
Jeste gupcem. Gdyby dawa mi poow jedzenia, byby zbyt saby, eby uciec, gdybym mia
zamiar to uczyni. A ja tego nie zrobi. To si nie uda.
Ale...
Dziesi razy wyszepta Kaladin. Dziesi prb ucieczki w cigu omiu miesicy od piciu
rnych panw. I jak wiele z nich si powiodo?
C... to znaczy... wci tu jeste.

Osiem miesicy. Osiem miesicy w niewoli, osiem miesicy brei i bicia. Prawie jak wieczno.
Ledwie pamita wojsko.
Nie moesz si ukry jako niewolnik powiedzia Kaladin. Nie z tym pitnem na czole. Och,
par razy udao mi si uciec. Ale zawsze mnie odnajdywali. I wracaem.
Kiedy ludzie nazywali go szczciarzem. Burz Bogosawionym. To byy kamstwa jeli ju,
Kaladin mia pecha. onierze byli przesdni, i cho on z pocztku opiera si takiemu myleniu, stawao si
to coraz trudniejsze. Kada osoba, ktr pragn chroni, umieraa. Raz za razem. A teraz znalaz si nawet
w gorszej sytuacji ni na pocztku. Lepiej si nie opiera. Taki by jego los, a on si mu podda.
Bya w tym pewna moc, wolno. Wolno od przejmowania si.
Niewolnik w kocu si zorientowa, e Kaladin nic wicej nie powie, wic wycofa si i dojad brej.
Wozy nadal si toczyy, wszdzie wok rozcigay si pola zieleni. Jednak teren wok grzechoczcych
wozw by jaowy. Gdy si zbliali, trawa cofaa si, kade dbo wsuwao si do malutkiego otworu w
skale. Gdy si oddalili, trawa wysuwaa si ostronie, wznoszc dba do soca. I tak oto klatki poruszay
si po czym, co wygldao jak skalista droga, przygotowana specjalnie dla nich.
Tak daleko w gbi Niczyich Wzgrz arcyburze byy niewiarygodnie potne. Roliny nauczyy si
przetrwania. Tak naleao zrobi, nauczy si przetrwa. Zaprze si i wytrzyma arcyburz.
Kaladin poczu smrd kolejnego spoconego, niemytego ciaa i usysza odgos krokw. Rzuci w bok
podejrzliwe spojrzenie, spodziewajc si powrotu tamtego niewolnika.
Tym razem to by kto inny. Mia dug czarn brod, pen resztek jedzenia i kotunw. Kaladin
nosi krtsz brod, pozwalajc, by najemnicy Tvlakva przycinali j od czasu do czasu. Podobnie jak on
sam, ten niewolnik nosi resztki brzowego worka zwizanego sznurem i oczywicie by ciemnooki moe
jego oczy miay odcie gbokiej zieleni, cho w wypadku ciemnych oczu trudno byo to oceni. Wszystkie
wydaway si czarne lub brzowe, jeli nie spojrzao si w nie w odpowiednim wietle.
Przybysz cofn si, unoszc rce. Mia wysypk na jednej doni, niewielkie przebarwienie skry.
Pewnie zbliy si, bo zobaczy, e Kaladin odpowiada tamtemu mczynie. Niewolnicy bali si go od
pierwszego dnia, ale byli te wyranie ciekawi.
Kaladin westchn i odwrci si. Niewolnik przysiad obok niego.
Nie bdziesz mia nic przeciwko, jeli zapytam, jak zostae niewolnikiem, przyjacielu? Cigle si
nad tym zastanawiam. Wszyscy si zastanawiamy.
Oceniajc po akcencie i ciemnych wosach, ten mczyzna by Alethim, podobnie jak on sam. Jak
wikszo niewolnikw. Kaladin nie odpowiedzia na pytanie.
Ja ukradem stado chulli powiedzia mczyzna. Mia chrapliwy gos, jak ocierajce si o siebie
kartki papieru. Gdybym zabra jednego chulla, moe by mnie tylko pobili. Ale cae stado. Siedemnacie
sztuk... Zamia si pod nosem z podziwu dla wasnej zuchwaoci.
W kcie wozu znw kto zakaszla. Wygldali aonie, nawet jak na niewolnikw. Sabi, chorzy,
niedoywieni. Niektrzy, jak Kaladin, byli wielokrotnymi uciekinierami, cho tylko on nosi pitno shash.
Najbardziej bezwartociowi z bezwartociowej kasty, kupieni z duym rabatem. Pewnie zabierano ich na

sprzeda do odlegych krain, gdzie rozpaczliwie brakowao siy roboczej. Wzdu wybrzea ssiadujcego z
Niczyimi Wzgrzami znajdowao si wiele nieduych, niezalenych miast, gdzie voriskie prawa dotyczce
wykorzystania niewolnikw byy jedynie pogosk.
Wyprawa w te strony bya niebezpieczna. Tymi krainami nikt nie wada, a przejedajc przez
otwarty teren i trzymajc si z dala od szlakw handlowych, Tvlakv mg wpa na pozbawionych
zatrudnienia najemnikw. Ludzi, ktrzy nie mieli honoru i nie obawiali si zamordowa handlarza
niewolnikw i samych niewolnikw, by ukra par chulli i wozw.
Ludzie, ktrzy nie mieli honoru. Czy istnieli ludzie, ktrzy mieli honor?
Nie, pomyla Kaladin. Honor umar przed omioma miesicami.
I jak? spyta brodacz. Co ty zrobie, e zostae niewolnikiem?
Kaladin znw unis rk do krat.
Jak zostae zapany?
To dziwne odpar mczyzna. Kaladin nie odpowiedzia na jego pytanie, ale odpowiedzia.
Wydawao si, e to mu wystarcza. Przez kobiet, oczywicie. Powinienem si domyli, e mnie sprzeda.
Nie powiniene kra chulli. S za wolne. Konie byyby lepsze.
Mczyzna rozemia si na cae gardo.
Konie? Za kogo ty mnie uwaasz? Za wariata? Gdyby mnie na tym zapali, powiesiliby mnie.
Przez chulle dorobiem si tylko pitna niewolnika.
Kaladin zerkn w bok. Pitno na czole mczyzny byo starsze ni Kaladina, skra wok blizny
pobielaa. Co to bya za para glifw?
Sas morom powiedzia Kaladin. Tak nazywaa si dziedzina lorda, w ktrej tamten zosta
pierwotnie napitowany.
Mczyzna unis wzrok, wyranie wstrznity.
Ej! Znasz glify? Kilku z pobliskich niewolnikw poruszyo si zaskoczonych. Twoja historia
musi by lepsza ni si spodziewaem.
Kaladin wpatrywa si w trawy koyszce si na sabym wietrze. Kiedy wiatr si wzmaga,
delikatniejsze dba kuliy si w jamkach, przez co krajobraz stawa si niejednolity, jak sier chorego
konia. Wiatrospren wci tam by, porusza si midzy kpami trawy. Jak dugo za nimi poda?
Przynajmniej od kilku miesicy. To byo rzeczywicie dziwne. Moe to nie by ten sam? Niczym si od
siebie nie rniy.
I jak? pyta dalej mczyzna. Dlaczego tu jeste?
Jest wiele powodw, dla ktrych tu jestem odpar Kaladin. Poraki. Zbrodnie. Zdrady. Pewnie
tak samo, jak kady z nas.
Wok niego kilku mczyzn przytakno chrzkniciem. Jedno z tych chrzkni zmienio si w
suchy kaszel. Uporczywy kaszel, mylaa cz umysu, poczony z nadmiarem flegmy i gorczkowym
mamrotaniem w nocy. Brzmi jak zgrzytawka.
C odezwa si mczyzna moe powinienem zada inne pytanie. Wicej szczegw, jak

mawiaa moja matka. Mw, o co ci chodzi, i pytaj o to, czego chcesz si dowiedzie. W jaki sposb dostae
swoje pierwsze pitno?
Kaladin siedzia, czujc, jak wz przetacza si po skale.
Zabiem jasnookiego.
Jego bezimienny towarzysz znw zagwizda, tym razem z podziwem.
Dziwi mnie, e jeszcze yjesz.
Zabijanie jasnookich nie jest powodem, dla ktrego zrobili ze mnie niewolnika powiedzia
Kaladin. Problemem jest ten, ktrego nie zabiem.
Jak to?
Kaladin potrzsn gow i przesta odpowiada na pytania rozgadanego mczyzny. Tamten w
kocu przeszed na pocztek klatki i usiad, wpatrujc si w bose stopy.
*
Wiele godzin pniej Kaladin nadal siedzia na swoim miejscu, odruchowo obmacujc glify na
czole. Tak wygldao jego ycie, dzie za dniem, jazda w tych przekltych wozach.
Pierwsze pitna zagoiy si ju dawno, lecz skra wok pitna shash bya czerwona, podraniona i
pokryta strupami. Pulsowaa, prawie jak drugie serce. Bolao nawet bardziej ni oparzenie, ktrego dorobi
si, kiedy jako dziecko chwyci gorcy uchwyt kocioka.
Lekcje, ktrych nauczy go ojciec, odzyway si szeptem z tyu gowy, przypominajc, jak naley
dba o oparzenie. Naoy balsam, by zapobiec zakaeniu, raz dziennie przemywa. Te wspomnienia wcale
go nie pocieszay, wrcz draniy. Nie mia soku z czworolistu ani olejku listerowego brakowao mu nawet
wody do przemycia.
Czci rany, ktre si zasklepiy, cigny, sprawiajc, e jego czoo wydawao si napite. Co kilka
chwil marszczy je, dranic w ten sposb ran. Przyzwyczai si ju do podnoszenia rki i ocierania struek
krwi sczcych si z pkni jego prawe przedrami byo cae usmarowane. Gdyby mia lustro, pewnie
mgby zauway malutkie czerwone zgniospreny zbierajce si wok rany.
Soce opadao na zachd, ale wozy wci si toczyy. Fioletowy Salas wyjrza nad horyzont na
wschodzie, z pocztku jakby z wahaniem, jakby si upewnia, e soce ju znikno. To bya bezchmurna
noc i gwiazdy migotay wysoko. Blizna Talna pasmo ciemnoczerwonych gwiazd, ktre wyrniao si na
tle migoczcych biaych o tej porze roku wznosia si wysoko na niebie.
Tamten niewolnik, ktry kaszla, znw zacz. Chrapliwy, wilgotny dwik. Niegdy Kaladin
popieszyby na pomoc, ale co si w nim zmienio. Tak wielu ludzi, ktrym chcia pomc, zgino.
Wydawao mu si irracjonalnie e tamtemu bdzie lepiej bez jego wtrcania si. Po tym, jak zawid
Tiena, pniej Dalleta i oddzia, a nastpnie dziesi kolejnych grup niewolnikw, brakowao mu woli, by
sprbowa ponownie.
Dwie godziny po wschodzie Pierwszego Ksiyca Tvlakv w kocu zarzdzi postj. Jego dwaj
brutalni najemnicy zeszli z kozw i ruszyli rozpala niewielkie ognisko. Chudy Taran mody sucy
zaj si chullami. Potne skorupiaki byy niemal wielkoci wozw. Usadowiy si i schoway na noc w

swoich skorupach, wcigajc szczypcami piasek. Wkrtce byy jedynie trzema bryami w ciemnoci,
niewiele odrniajcymi si od ska. W kocu Tvlakv podszed do kadego niewolnika po kolei, dajc im po
kubku wody i upewniajc si, e jego inwestycja zachowa zdrowie. A przynajmniej tyle zdrowia, ile mona
si byo spodziewa po tej aosnej gromadce.
Tvlakv zacz od pierwszego wozu, a Kaladin nie podnoszc si wcisn palce za prowizoryczny
pasek, sprawdzajc ukryte za nim licie. Przyjemnie zatrzeszczay, sztywne wysuszone uski drapay jego
skr. Wci nie by pewien, co z nimi zrobi. Zerwa je pod wpywem kaprysu podczas jednej z okazji,
kiedy pozwolono mu wyj z wozu i rozprostowa nogi. Wtpi, by ktokolwiek z karawany umia rozpozna
czarnozgub wskie licie na trjdzielnym pdzie wic nie byo to wielkie ryzyko.
Od niechcenia wyj licie i ugnit je midzy palcem wskazujcym a doni. Musiay wyschn, by
uzyska pen moc. Dlaczego nosi je ze sob? Czy mia zamiar poda je Tvlakvowi, by si zemci? Czy
te byy ostatecznym rozwizaniem, do zachowania na wypadek, gdyby sytuacja staa si zbyt cika, zbyt
nieznona?
Z pewnoci a tak bardzo nie upadem, pomyla. Prawdopodobnie zadziaa jego instynkt
chwycenia napotkanej broni, nawet jeli bya niezwyka. Krajobraz spowija mrok. Salas by najmniejszym i
najciemniejszym z ksiycw, a cho jego fioletowa barwa zainspirowaa niezliczonych poetw, nie
pozwala zobaczy nawet doni uniesionej do twarzy.
Och! usysza mikki, kobiecy gos. Co to takiego?
Przezroczysta istota wysoka na do wyjrzaa spod podogi w pobliu Kaladina. Wspia si do
wozu, jakby wspinaa si na wysoki paskowy. Wiatrospren przyj posta modej kobiety wiksze spreny
umiay zmienia ksztat i wielko o kanciastej twarzy i dugich, falujcych wosach, ktre za jej gow
rozpyway si we mgle. Kobieta Kaladin nie mg myle o niej inaczej ni o kobiecie bya stworzona z
bladoniebieskich i biaych odcieni i nosia prost, lejc si sukienk dziewczcego kroju, ktra sigaa jej
do poowy ydki. Podobnie jak wosy, rozpywaa si w mgle. Jej stopy, donie i twarz byy wyrane, miaa
te biodra i biust smukej kobiety.
Kaladin zmarszczy czoo, patrzc na ducha. Spreny byy wszdzie, przez wikszo czasu si je
ignorowao. Ale ten zachowywa si dziwnie. Wiatrospren unis si, jakby si wspina po niewidzialnych
schodach. Osigna wysoko, na ktrej moga wpatrzy si w rk Kaladina, wic mczyzna zacisn
palce wok czarnych lici. Okrya jego pi. Cho emanowaa blaskiem jak powidok po wpatrywaniu
si w soce, jej posta nie owietlaa otoczenia.
Pochylia si, wpatrujc si w jego do z rnych stron, niczym dziecko spodziewajce si znale
ukryty cukierek.
Co to takiego? Jej gos przypomina szept. Moesz mi pokaza. Nikomu nie powiem. Czy to
skarb? Czy odcie kawaek paszcza nocy i go ukrye? Czy to serce uka, tak malutkie, a jednak potne?
Nic nie odpowiedzia, a wtedy spren si nadsaa. Unosia si w powietrzu, cho nie miaa skrzyde, i
spojrzaa mu w oczy.
Kaladinie, dlaczego mnie ignorujesz?

Wzdrygn si.
Co powiedziaa?
Umiechna si psotnie, po czym odskoczya, a jej posta rozmya si w dug wstg bkitnobiaego wiata. Wystrzelia midzy prtami krcc si w powietrzu jak pasek tkaniny na wietrze i
wskoczya pod wz.
A niech ci burza! warkn Kaladin, podrywajc si na rwne nogi. Duchu! Co powiedziaa?
Powtrz to!
Spreny nie uyway ludzkich imion. Spreny nie byy inteligentne. Te wiksze wiatrospreny czy
rzekospreny umiay naladowa gosy i wyrazy twarzy, ale nie mylay. Nie...
Czy kto z was to sysza? spyta Kaladin, odwracajc si do innych niewolnikw.
Dach klatki znajdowa si na tyle wysoko, e mczyzna mg si z trudem wyprostowa. Pozostali
leeli, czekajc na swj kubek wody. Nie dosta adnej odpowiedzi poza kilkoma mrukniciami, eby si
uciszy, i kaszlem chorego w kcie. Nawet przyjaciel z wczeniejszej rozmowy go zignorowa.
Mczyzna popad w otpienie i gapi si w swoje stopy, od czasu do czasu poruszajc palcami.
Moe nie widzieli sprena. Wiele z wikszych byo niewidzialnych dla wszystkich poza osob, ktr
drczyy. Kaladin usiad z powrotem na pododze wozu i wystawi nogi na zewntrz. Wiatrospren
wypowiedziaa jego imi, ale bez wtpienia po prostu powtrzya co, co usyszaa wczeniej. Tyle e...
aden z mczyzn w klatce nie zna jego imienia.
Moe zaczynam wariowa? pomyla Kaladin. Widz rzeczy, ktrych nie ma. Sysz gosy.
Odetchn gboko i otworzy do. Jego ucisk poama licie. Musia je schowa, eby unikn
dalszego...
Te licie wygldaj interesujco usysza ten sam kobiecy gos. Bardzo je lubisz, prawda?
Kaladin podskoczy i odwrci si w bok. Wiatrospren staa w powietrzu tu obok jego gowy, a jej
biaa sukienka falowaa na wietrze, ktrego on sam nie czu.
Skd znasz moje imi? spyta.
Wiatrospren nie odpowiedziaa. Przesza w powietrzu do krat, po czym wystawia gow na zewntrz
i patrzya, jak handlarz Tvlakv podaje wod ostatnim kilku niewolnikom z pierwszego wozu.
Dlaczego nie walczysz? Robie to wczeniej. Teraz przestae.
A co ci to obchodzi, duchu?
Przechylia gow.
Nie wiem odpara, jakby sama siebie zaskoczya. Ale tak jest. Czy to nie dziwne?
To byo bardziej ni dziwne. Co mia sdzi o sprenie, ktry nie tylko zwraca si do niego po
imieniu, ale najwyraniej pamita rzeczy, ktre on robi przed wieloma tygodniami?
Wiesz, Kaladinie, ludzie nie jedz lici powiedziaa, zaplatajc przezroczyste rce na piersi. A
moe jecie? Nie pamitam. Jestecie tacy dziwni, wpychacie sobie niektre rzeczy do ust, inne z siebie
wylewacie, kiedy mylicie, e nikt nie patrzy.
Skd znasz moje imi? wyszepta.

A skd ty je znasz?
Znam je, poniewa... poniewa jest moje. Rodzice mi o nim powiedzieli. Nie wiem.
C, ja te nie stwierdzia i pokiwaa gow, jakby wanie wygraa wielki spr.
wietnie odpar. Ale dlaczego zwracasz si do mnie po imieniu?
Bo to uprzejme. A ty jeste nieuprzejmy.
Spreny nie wiedz, co to znaczy!
Widzisz powiedziaa, wskazujc na niego. Nieuprzejmy.
Kaladin zamruga. C, znajdowa si daleko od miejsca, w ktrym dorasta, chodzi po obcej skale i
jad obc ywno. Moe mieszkajce tu spreny byy inne ni te w jego ojczynie.
To dlaczego nie walczysz? spytaa i przefruna na jego nogi. Spocza na nich i uniosa wzrok.
Nie miaa ciaru, ktry mgby wyczu.
Nie mog walczy odpar cicho.
Wczeniej to robie.
Przymkn oczy i opar gow o kraty.
Jestem taki zmczony.
Nie chodzio mu o fizyczne wyczerpanie, cho osiem miesicy jedzenia resztek pozbawio go
wikszoci siy, o ktr tak troszczy si na wojnie. Czu si zmczony. Nawet kiedy si wyspa. Nawet przy
tych rzadkich okazjach, kiedy nie by godny, zmarznity albo zesztywniay po biciu. Taki zmczony...
Wczeniej te bye zmczony.
Zawiodem, duchu odpar, zaciskajc mocno powieki. Czy musisz mnie tak drczy?
Wszyscy byli martwi. Cenn i Dallet, a przedtem Tukks i apacze. Wczeniej Tien. Jeszcze wczeniej
krew na jego rkach i ciao dziewczynki o bladej skrze.
Niektrzy z siedzcych najbliej niewolnikw mamrotali, pewnie uwaali go za szaleca. Kady
mg przycign sprena, ale wszyscy szybko uczyli si, e rozmawianie z nimi nie ma sensu. Czy
zwariowa? Moe powinien sobie tego yczy szalestwo byo ucieczk przed cierpieniem. A jednak
przeraao go.
Otworzy oczy. Tvlakv w kocu przydrepta do wozu Kaladina z wiadrem wody. Korpulentny,
ciemnooki mczyzna chodzi, lekko utykajc moe na skutek zamania. By Thaylenem, a wszyscy
thaylescy mczyni mieli biae brody niezalenie od wieku i koloru wosw na gowie oraz biae brwi.
Te brwi wyrastay bardzo dugie i Thaylenowie nosili je zaczesane za uszy. To sprawiao, e mczyzna
wyglda, jakby mia dwa biae pasma w czarnych wosach.
Jego ubranie spodnie w czarno-czerwone pasy i niebieski sweter pasujcy do wenianej czapki w
podobnym odcieniu niegdy byo wysokiej jakoci, ale teraz stao si obszarpane. Czy kiedy by kim
innym ni handlarzem niewolnikw? Takie ycie swobodne kupowanie i sprzedawanie ludzkiego ciaa
zdaje si odciskao na ludziach pitno. Mczyo dusz, nawet jeli napeniao sakiewk.
Tvlakv zatrzyma si z dala od Kaladina i podnis lamp oliwn, by przyjrze si kaszlcemu
niewolnikowi z przodu klatki. Wezwa swoich najemnikw. Bluth Kaladin nie wiedzia dlaczego

waciwie nauczy si ich imion podszed bliej. Tvlakv powiedzia co cicho, wskazujc na niewolnika.
Bluth pokiwa gow, lampa rzucaa cienie na jego grubo ciosan twarz, i wyj zza pasa pak.
Wiatrospren przyja posta biaej wstgi i podleciaa do chorego. Obrcia si i zawirowaa kilka
razy, po czym wyldowaa na dnie wozu i znw staa si dziewczyn. Pochylia si, by przyjrze si
mczynie. Jak zaciekawione dziecko.
Kaladin odwrci si i zamkn oczy, ale wci sysza kaszel. W jego umyle rozleg si gos ojca.
Aby wyleczy zgrzytliwy kaszel, mwi powoli i starannie, codziennie podawaj dwie garcie krwawego
bluszczu, zmiadonego na proszek. Jeli go nie masz, podawaj pacjentowi duo pynw, najlepiej z
dodatkiem cukru. Jeli pacjent si nie odwodni, prawdopodobnie przeyje. Choroba brzmi o wiele bardziej
przeraajco, ni rzeczywicie jest.
Prawdopodobnie przeyje...
Kaszel nie ustpowa. Kto otworzy drzwi klatki. Czy bd wiedzieli, jak pomc mczynie? Takie
proste rozwizanie. Poda mu wod, a przeyje.
To nie ma znaczenia. Lepiej si nie wtrca.
Ludzie umierajcy na polu walki. Modziecza twarz, tak znajoma i droga, spogldajca na
Kaladina, liczca na wybawienie. Miecz przecinajcy bok szyi. Odpryskowy nacierajcy przez szeregi
Amarama.
Krew. mier. Poraka. Bl.
I gos ojca. Naprawd moesz go zostawi, synu? Pozwoli mu umrze, jeli mgby pomc?.
A niech to burza!
Przestacie! krzykn Kaladin i wsta.
Inni niewolnicy cofnli si. Bluth podskoczy, zatrzasn drzwi klatki i unis pak. Tvlakv schowa
si za najemnikiem.
Kaladin odetchn gboko, zacisn do na liciach, a drug unis do gowy, wycierajc plam
krwi. Przeszed przez niewielk klatk, omoczc stopami o drewno. Bluth przyglda si ze zoci, jak
Kaladin klka obok chorego. Migoczcy pomie lampy ukazywa dug, cignit twarz i niemal
pozbawione krwi usta. Mczyzna odplu flegm bya zielonkawa i gsta. Kaladin sprawdzi, czy szyja
chorego nie opucha, i zajrza mu w oczy.
Nazywa si to zgrzytliwym kaszlem powiedzia. Przeyje, jeli bdziesz mu dawa dodatkowy
kubek wody co dwie godziny przez pi dni. Trzeba j bdzie wlewa si. Dodajcie do niej cukru, jeli
macie.
Bluth podrapa si po brodzie, po czym spojrza na niszego handlarza.
Wycignij go stwierdzi Tvlakv.
Chory niewolnik obudzi si, kiedy Bluth otworzy klatk. Najemnik machniciem paki kaza
Kaladinowi odej, a ten niechtnie wykona polecenie. Schowawszy pak, Bluth chwyci niewolnika pod
pachami i wycign na zewntrz, przez cay czas nerwowo spogldajc na Kaladina. W jego ostatniej
nieudanej prbie ucieczki brao udzia dwudziestu uzbrojonych niewolnikw. Jego pan powinien go za to

straci, ale stwierdzi tylko, e Kaladin jest intrygujcy, napitnowa go shash i sprzeda za grosze.
Zawsze by jaki powd, eby Kaladin przey, kiedy ci, ktrym usiowa pomc, ginli. Niektrzy
mogliby uwaa to za bogosawiestwo, ale on uwaa to za swego rodzaju ironi losu i udrk. Suc
poprzedniemu panu, spdzi troch czasu na rozmowach z niewolnikiem z zachodu, mczyzn z Selay,
ktry opowiada o Starej Magii z legend i przeklestwach. Czy to wanie przytrafio si Kaladinowi?
Nie bd gupi, powiedzia sobie.
Drzwi klatki zatrzasny si. Klatki byy niezbdne Tvlakv musia chroni swoj kruch inwestycj
podczas arcyburz. Miay drewniane boki, ktre mona byo podnie i zatrzasn podczas wciekej
wichury.
Bluth zacign niewolnika do ogniska, w poblie baryki z wod. Kaladin poczu, e si rozlunia.
Widzisz, powiedzia sobie. Moe jednak uda ci si pomc. Moe jest powd, eby si o co troszczy.
Otworzy do i spojrza na zgniecione czarne licie w doni. Nie potrzebowa ich. Wmieszanie ich
do picia Tvlakva byoby nie tylko trudne, ale i bezcelowe. Czy naprawd pragn mierci handlarza
niewolnikw? Co by przez to osign?
Rozleg si cichy trzask, a po nim drugi, bardziej stumiony, jakby kto upuci worek zboa.
Kaladin gwatownie podnis gow i spojrza w stron chorego niewolnika. Najemnik unis pak po raz
kolejny i opuci j gwatownie, a ta z trzaskiem uderzya w czaszk niewolnika.
Mczyzna nie jkn z blu ani nie prbowa si sprzeciwi. Jego ciao upado na ziemi. Bluth
podnis je i przerzuci je sobie przez rami.
Nie! wykrzykn Kaladin, skoczy przez klatk i zacisn donie na prtach.
Tvlakv ogrzewa si przy ognisku.
Niech ci burza! wrzasn Kaladin. On mgby przey, ty sukinsynu!
Handlarz spojrza na niego, po czym leniwym krokiem podszed bliej, poprawiajc niebiesk
czapeczk.
Wszyscy bycie si przez niego pochorowali, rozumiesz. Mwi z niewielkim akcentem, czy
sowa ze sob, nie akcentowa waciwych sylab. Zdaniem Kaladina Thaylenowie zawsze brzmieli, jakby
mamrotali. Nie chc straci caego wozu przez jednego czowieka.
On ju nie zaraa! stwierdzi Kaladin, znw uderzajc domi o kraty. Gdyby ktry z nas mia
si zarazi, ju by do tego doszo.
Miejcie nadziej, e tak nie bdzie. Myl, e jego nie dao si ju uratowa.
Mwiem, e jest inaczej!
A ja mam ci uwierzy, dezerterze? spyta rozbawiony Tvlakv. Czowiekowi, ktrego oczy
pon nienawici? Zabiby mnie. Wzruszy ramionami. Mnie to nie obchodzi. O ile tylko zachowasz
siy do czasu, kiedy bd mg ci sprzeda. Powiniene mnie bogosawi, e uchroniem ci przed chorob
tamtego.
Pobogosawi twj kurhan, kiedy go wasnorcznie usypi! odpar Kaladin.
Tvlakv umiechn si i wrci do ogniska.

Zachowaj t wcieko, dezerterze, i t si. Dobrze mi za nie zapac, kiedy dotrzemy do celu.
O ile doyjesz tego czasu, pomyla Kaladin. Tvlak zawsze podgrzewa reszt wody z wiadra, z
ktrego poi niewolnikw. Zaparzy sobie w nim herbat, wieszajc je nad ogniem. Gdyby udao mu si by
ostatnim w kolejce do napojenia, a pniej zmiady licie i wrzuci je do...
Kaladin zamar i spojrza z gry na donie. W popiechu zapomnia, e trzyma czarnozgub. Upuci
patki, kiedy uderzy rkami w kraty. Tylko kilka kawakw trzymao si jego doni, za mao, by uzyska
efekt.
Obrci si na picie podoga klatki bya brudna. Jeli kawaki lici tam spady, nie udaoby si ich
zebra. Wiatr nagle si wzmg, wywiewajc kurz, okruchy i brudy z wozu.
Nawet w tym Kaladin zawid.
Opad na podog, plecami do krat, i pochyli gow. Pokonany. Ta przeklta wiatrospren krya
wok niego, wyranie zdezorientowana.

Mczyzna sta na krawdzi urwiska i patrzy, jak jego ojczyzna obraca si w py. Pod nim, jake
daleko, wznosiy si wody. I usysza pacz dziecka. To byy jego wasne zy.
Zebrane drugiego dnia Tanates roku 1171, trzydzieci sekund przed mierci. Badanym by szewc
cieszcy si niejak renom.
Kharbranth, Miasto Dzwonkw, nie byo miejscem, ktre Shallan spodziewaaby si kiedykolwiek
odwiedzi. Cho zawsze marzya o podrach, oczekiwaa, e spdzi wikszo modoci zamknita w
rodzinnej posiadoci, a ksiki z biblioteki ojca bd jej jedyn ucieczk. Oczekiwaa, e polubi jednego z
sojusznikw ojca, a pniej spdzi reszt ycia zamknita w jego posiadoci.
Jednake oczekiwania s jak delikatna porcelana. Im mocniej si je ciska, tym bardziej
prawdopodobne, e pkn.
Z zapartym tchem przyciskaa do piersi oprawiony w skr szkicownik, kiedy robotnicy portowi
wprowadzali statek do dokw. Kharbranth by ogromny. Miasto, pooone na stromym zboczu, miao ksztat
klina, jakby wybudowano je w szerokim pkniciu, z najszersz czci lec wzdu wybrzea. Budynki
byy przysadziste, miay kwadratowe okna i wyglday, jakby powstay z bota lub gliny. Moe z kremu?
Pomalowano je na jaskrawe kolory, przewanie na czerwono lub pomaraczowo, cho zdarza si te
niebieski i ty.
Ju syszaa dzwonki, brzczce na wietrze, dwiczce czystymi gosami. Musiaa wygi szyj,
eby spojrze w stron najwyszej krawdzi miasta Kharbranth by jak gra wznoszca si nad ni. Jak
wielu ludzi mieszkao w takim miejscu? Tysice? Dziesitki tysicy? Znw zadraa przestraszona, a
jednak podekscytowana po czym zamrugaa, zapisujc w pamici obraz miasta.
Na pokadzie krcili si marynarze. Rado wiatru bya wskim jednomasztowym statkiem, ledwie
mieszczcym j, kapitana, jego on i p tuzina zaogi. Z pocztku wydawaa si niezwykle maa, ale
kapitan Tozbek by spokojnym i ostronym czowiekiem, doskonaym marynarzem, nawet jeli do tego

poganinem. Ostronie prowadzi swj statek wzdu wybrzea i zawsze znajdowa osonit zatoczk na
czas arcyburz.
Kapitan nadzorowa prac zaogi, ktra rzucaa cumy. By niskim mczyzn, wzrostu Shallan, a
dugie biae thayleskie brwi zaczesywa do gry. Wygldao to tak, jakby mia dwa wachlarze nad oczami,
kady dugi na stop. Nosi prost wenian czapk i czarny paszcz ze srebrnymi guzikami. Wyobraaa
sobie, e blizna na jego szczce jest pamitk po gwatownej bitwie morskiej z piratami. Poprzedniego dnia,
z rozczarowaniem usyszaa, e podczas sztormu dosta w twarz lun lin.
Jego ona, Ashlv, ju schodzia po trapie, by zgosi ich statek. Kapitan zauway, e Shallan mu si
przyglda, wic podszed bliej. Od lat prowadzi interesy z jej rodzin i ojciec mu ufa. I dobrze, poniewa
plan, ktry wymylia wraz z brami, nie pozwala, by zabraa ze sob dam dworu lub niak.
Ten plan sprawia, e Shallan robia si nerwowa. Bardzo, ale to bardzo nerwowa. Nie znosia
dwulicowoci. Ale stan finansw rodu... Potrzebowali albo nagego przypywu duej gotwki, albo innej
znaczcej przewagi w lokalnych intrygach vedeskich rodw. Inaczej mogli nie przetrwa roku.
Zacznijmy od najwaniejszego, pomylaa Shallan, zmuszajc si do zachowania spokoju,
Znalezienia Jasnah Kholin. Chyba e znowu wyprowadzia si bez ciebie.
Wysaem chopaka w waszym imieniu, jasnoci powiedzia Tozbek. Jeli ksiniczka nadal tu
jest, wkrtce si tego dowiemy.
Shallan z wdzicznoci skina gow, nadal ciskajc szkicownik. W miecie wszdzie byli ludzie.
Niektrzy nosili znajome ubrania mczyni spodnie i wizane z przodu koszule, kobiety spdnice i
kolorowe bluzki. Oni mogli pochodzi z jej ojczyzny, Jah Keved. Ale Kharbranth by wolnym miastem.
Niedue i znajdujce si w niepewnej sytuacji politycznej pastwo-miasto obejmowao niewielkie
terytorium, ale otwierao swoje doki dla wszystkich przepywajcych statkw i nie pytao o narodowo ani
pozycj. Wielu do niego przybywao.
A to oznaczao, e wielu z widzianych przez ni ludzi wygldao egzotycznie. Szaty z jednego
kawaka tkaniny owinitego wok ciaa naleay do mczyzn i kobiet z Tashikku, daleko na zachodzie.
Dugie paszcze, sigajce do kostek, ale z przodu rozchylone, jak peleryny... skd one pochodziy? Rzadko
widziaa tak wielu parshmenw, jak ci pracujcy w dokach, przenoszcy towary na grzbietach. Podobnie jak
parshmeni nalecy do jej ojca, byli krpi, o grubych koczynach, z dziwn marmurkow skr cz
blada lub czarna, cz szkaratna. Kady z nich mia inny wzr plam.
Shallan gonia za Jasnah Kholin od miasta do miasta przez dobre sze miesicy i zaczynaa ju
sdzi, e nigdy jej nie dogoni. Czy ksiniczka jej unikaa? Nie, to nie wydawao si prawdopodobne po
prostu Shallan nie bya na tyle wana, by na ni zaczeka. Jasno Jasnah Kholin bya jedn z
najpotniejszych kobiet na wiecie. I jedn z najbardziej niesawnych. Jako jedyny czonek prawowiernego
krlewskiego rodu bya zdeklarowan heretyczk.
Shallan prbowaa nie czu niepokoju. Najpewniej odkryj, e Jasnah znw si wyprowadzia.
Rado wiatru zostanie na noc w porcie, a Shallan wynegocjuje z kapitanem cen z duym rabatem, ze
wzgldu na inwestycje jej rodziny w statki Tozbeka za ktr zabierze j do kolejnego portu.

Tozbek z pewnoci zakada, e rozstanie si z ni ju przed kilkoma miesicami. Nigdy nie


wyczuwaa w nim niechci honor i lojalno sprawiay, e zgadza si spenia jej kolejne proby. Jednak
jego cierpliwo musiaa si kiedy wyczerpa, podobnie jak jej pienidze. Ju wykorzystaa poow kul,
ktre ze sob zabraa. Nie porzuciby jej oczywicie w nieznanym miecie, ale mgby z wielkim alem
nalega na zabranie jej z powrotem do Vedenaru.
Kapitanie! zawoa marynarz, biegnc po trapie. Nosi kamizelk i lune spodnie, a jego mocno
opalona skra wiadczya, e duo pracowa na socu. adnej wiadomoci, panie. Urzdnik w dokach
mwi, e Jasnah jeszcze nie wyjechaa.
Ha! powiedzia kapitan, odwracajc si do Shallan. Polowanie skoczone!
Heroldowie niech bd bogosawieni odpara cicho Shallan.
Kapitan umiechn si, a jego ekstrawaganckie brwi wyglday jak promienie wiata wypywajce
z oczu.
Z pewnoci to wasza pikna twarzyczka sprowadzia ten korzystny dla nas wiatr! Jasnoci
Shallan, wiatrospreny byy pod waszym urokiem i doprowadziy nas tutaj.
Shallan zarumienia si, rozwaajc odpowied, ktra nie bya szczeglnie odpowiednia.
Ach! powiedzia kapitan, wskazujc na ni. Widz, e macie odpowied, widz to w waszych
oczach, panienko. Wyplujcie j. Wiecie, sw nie naley wizi. To wolne istoty, a jeli zostan zamknite,
wywouj niepokj w odku.
To nieuprzejme sprzeciwia si Shallan.
Tozbek zarycza ze miechu.
Miesice podry, a wy to wci powtarzacie! A ja wci mwi, e jestemy marynarzami!
Zapominamy o grzecznoci w chwili, kiedy wchodzimy na pokad statku, a teraz nie da si ju nas uratowa.
Umiechna si. Surowe opiekunki i guwernantki uczyy j, by trzymaa jzyk za zbami niestety,
jej bracia z jeszcze wiksz determinacj zachcali j, by postpowaa odwrotnie. Miaa w zwyczaju
zabawia ich dowcipnymi komentarzami, kiedy nikogo nie byo w pobliu. Wspominaa z sympati godziny
spdzone przy ogniu w wielkiej sali, kiedy trzej modsi z jej czterech braci gromadzili si wok niej i
suchali, jak namiewa si z najnowszego pochlebcy ojca albo wdrownego arliwca. Czsto wymylaa
gupie wersje rozmw, wkadajc je w usta ludzi, ktrych widzieli, ale nie syszeli.
Przez to pojawia si w niej, jak to okrelay guwernantki, skonno do bezczelnoci. A
marynarze nawet bardziej ni jej bracia doceniali zoliwe komentarze.
C zwrcia si do kapitana, zarumieniona, ale gotowa na rozmow. Pomylaam sobie po
prostu co takiego. Powiedziae, e moja uroda skonia wiatry, by szybko zawiody nas do Kharbranthu.
Ale czy to nie sugeruje, e podczas innych podry mj brak urody sprawi, e dotarlimy za pno?
C... no...
Czyli w rzeczywistoci dokoczya Shallan mwisz mi, e jestem pikna dokadnie przez jedn
szst czasu.
Bzdura! Panienko, jestecie jak wschd soca!

Jak wschd soca? Chcesz przez to powiedzie, e jestem stanowczo zbyt szkaratna pocigna
za dugie rude wosy i czsto sprawiam, e ludzie na mj widok zrzdz?
Rozemia si, przyczyo si do niego kilku innych marynarzy.
Dobrze powiedzia kapitan Tozbek jestecie jak kwiat.
Skrzywia si.
Mam uczulenie na kwiaty.
Unis brew.
Naprawd przyznaa. Uwaam, e s urocze, ale, gdyby da mi bukiet, wkrtce dostaabym
ataku tak gwatownego, e szukaby po cianach zaginionych piegw, ktre obluzowaam si kichni.
Jeli to nawet prawda, i tak mwi, e jestecie liczna jak kwiatek.
Jeli tak, to modziecy w moim wieku musz cierpie na podobne uczulenie... bo wyranie
trzymaj si ode mnie na dystans. Skrzywia si. Widzisz, mwiam, e to nie bdzie grzeczne. Mode
kobiety nie powinny okazywa takiej irytacji.
Ach, panienko powiedzia kapitan, uchylajc wenianej czapeczki. Chopcy i ja bdziemy
tskni za waszym ostrym jzykiem. Nie jestem pewien, co bez was zrobimy.
Pewnie poeglujecie odpara. I bdziecie je, i piewa, i wpatrywa si w fale. Wszystko, co
robicie teraz, tyle tylko, e bdziecie mieli na to wicej czasu, gdy nie bdziecie si potyka o mod
dziewczyn, siedzc na pokadzie, rysujc i mamroczc pod nosem. Ale masz moje podzikowania,
kapitanie, za podr, ktra bya cudowna... nawet jeli nieco zbyt duga.
Z uznaniem uchyli czapk.
Shallan umiechna si nie spodziewaa si, e samotno bdzie tak wyzwalajca. Bracia
obawiali si, e bdzie przeraona. Uwaali j za niemia, poniewa nie lubia si kci i zachowywaa
milczenie, kiedy rozmawiay due grupy. I moe rzeczywicie bya niemiaa opuszczenie Jah Kevad
wydawao si wielkim wyzwaniem. Ale te cudownym. Wypenia trzy szkicowniki rysunkami istot i ludzi,
ktrych spotkaa, a cho cigy niepokj o finanse domu wisia nad ni jak chmura, rwnowaya go
przyjemno zwizana z caym dowiadczeniem.
Tozbek zaj si formalnociami zwizanymi z pobytem w porcie. By dobrym czowiekiem. Co si
tyczyo pochway jej rzekomej urody, przyja j jako yczliw, nawet jeli przesadzon oznak sympatii.
Odznaczaa si blad cer w czasach, kiedy za prawdziwie pikn uznawano opalon skr Alethich, a cho
miaa te jasnoniebieskie oczy, o nieczystej krwi jej rodziny wyranie wiadczyy rude wosy. Ani jednego
prawdziwie czarnego kosmyka. Piegi zblaky w okresie dojrzewania chwaa niech bdzie Heroldom ale
kilka pozostao wci widocznych na jej nosie i policzkach.
Panienko powiedzia kapitan po naradzie z marynarzami. Wasza jasno Jasnah, ona z
pewnoci bdzie w Konklawe.
Och, tam, gdzie jest Palanaeum?
Tak, tak. Krl te tam mieszka. To sam rodek miasta, jeli mona tak powiedzie. Tyle tylko, e
na szczycie. Podrapa si po brodzie. W kadym razie, jasno Jasnah Kholin jest siostr krla, na pewno

nie zatrzymaa si nigdzie indziej, nie w Kharbrancie. Yalb pokae wam drog. Pniej dostarczymy wasz
skrzyni.
Bardzo dzikuj, kapitanie powiedziaa. Shaylor mkabat nour. Wiatry doprowadziy nas
bezpiecznie. Wyraz podzikowa w jzyku thayleskim.
Kapitan umiechn si szeroko.
Mkai bade fortenthis!
Nie miaa pojcia, co to znaczy. Cakiem niele czytaa po thaylesku, ale mowa to co zupenie
innego. Umiechna si do niego, co wydawao si waciw odpowiedzi, gdy rozemia si i wskaza na
jednego z marynarzy.
Zaczekamy w tym porcie dwa dni powiedzia. Widzicie, jutro bdzie arcyburza, wic nie
moemy wypyn. Jeli z jasnoci Jasnah nie pjdzie tak, jak liczylicie, zabierzemy was do Jah Keved.
Dzikuj raz jeszcze.
To nic takiego, panienko odpar. I tak bymy to zrobili. Moemy zabra std towary i inne
takie. Poza tym dalicie mi naprawd liczny portret mojej ony do powieszenia w kajucie. liczny.
Podszed do Yalba i wyda mu polecenia. Czekajc, Shallan schowaa szkicownik z powrotem do
skrzanej teczki. Yalb. Jej vedeskiemu jzykowi trudno byo wypowiedzie to imi. Dlaczego
Thaylenowie tak lubili czy litery bez samogosek?
Yalb zamacha do niej. Ruszya w jego stron.
Bdcie ostroni, panienko ostrzeg kapitan. Nawet w tak bezpiecznym miecie jak Kharbranth
kryj si niebezpieczestwa. Miejcie oczy dookoa gowy.
Chyba wolaabym je jednak mie w jednym miejscu, kapitanie odpara, ostronie wstpujc na
trap. Gdyby kryy dookoa, kto mgby si zbyt atwo zbliy do mojej gowy z pak.
Kapitan rozemia si i pomacha jej na poegnanie, kiedy ruszya trapem, trzymajc si relingu.
Podobnie jak wszystkie voriskie kobiety, trzymaa lew do bezpieczn w ukryciu, odsaniajc jedynie
swobodn do. Ciemnookie kobiety z posplstwa nosiy rkawiczk, ale po kobietach z jej klasy
spodziewano si wikszej skromnoci. Jej bezpieczn do osania przeronity mankiet lewego rkawa,
zapity ciasno na guziki.
Suknia miaa tradycyjny voriski krj, dopasowany w ramionach, biucie i talii, z lun spdnic.
Uszyto go z bkitnego jedwabiu, z guzikami z bokw skorupy chulla. Teczk niosa przycinit
bezpieczn doni do piersi, a swobodn ciskaa reling.
Zesza z trapu do penego gorczkowej aktywnoci portu. Posacy biegali we wszystkie strony,
kobiety w czerwonych paszczach zapisyway towary w ksigach rachunkowych. Kharbranth by voriskim
krlestwem, podobnie jak Alethkar i Jah Keved, ojczyzna Shallan. Nie byli poganami, a pisanie byo
kobiec sztuk mczyni poznawali jedynie glify, zostawiajc litery i czytanie swoim onom i siostrom.
Nie pytaa, ale bya pewna, e kapitan Tozbek umia czyta. Widziaa jak trzyma ksiki, czua si z
tym niezrcznie. Czytanie nie pasowao mczynie. A przynajmniej mczynie, ktry nie by arliwcem.
Chcecie pojecha? spyta j Yalb. Jego wiejski thayleski dialekt by tak silny, e z trudem go

zrozumiaa.
Tak, poprosz.
Skin gow i odbieg, pozostawiajc j w porcie w otoczeniu grupy parshmenw, ktrzy z
wysikiem przenosili drewniane skrzynie z jednego pirsu na drugi. Parshmeni byli tpi, ale dobrze
pracowali. Nigdy nie narzekali, zawsze robili, co im powiedziano. Ojciec wola ich od zwykych
niewolnikw.
Czy Alethi rzeczywicie walczyli przeciwko parshmenom na Strzaskanych Rwninach? To
wydawao jej si dziwne. Parshmeni nigdy nie walczyli. Byli potulni i waciwie niemi. Oczywicie, z tego,
co syszaa, ci na Strzaskanych Rwninach Parshendi, tak ich nazywano rnili si od zwyczajnych
parshmenw. Silniejsi, wysi, bystrzejsi. Moe wcale nie byli parshmenami, tylko ich odlegymi krewnymi.
Ku swemu zaskoczeniu, wszdzie w dokach widziaa oznaki ycia zwierzcego. Kilka wgorzy
niebieskich falowao w powietrzu, polujc na szczury lub ryby. Malutkie kraby kryy si midzy
pkniciami w deskach doku, a grupka hasperw trzymaa si grubych bali. W ulicy prowadzcej do portu
krya si w cieniach norka, wygldajc kskw, ktre mogy upa na ziemi.
Shallan nie moga si powstrzyma, otworzya teczk i zacza szkicowa atakujcego wgorza. Czy
on si nie ba tych wszystkich ludzi? Trzymaa szkicownik bezpieczn doni, zaciskajc ukryte palce na
szczycie, i rysowaa paeczk wgla. Nim skoczya, jej przewodnik powrci z mczyzn cigncym
dziwaczne urzdzenie z dwoma wielkimi koami i siedzeniem osonitym baldachimem. Z wahaniem
opucia szkicownik. Spodziewaa si palankinu.
Mczyzna cigncy machin by niski i ciemnoskry, mia szeroki umiech i pene wargi. Gestem
wskaza, by Shallan usiada, a ona zrobia to ze skromnym wdzikiem, ktry wywiczyy w niej
guwernantki. Tragarz zada pytanie w szorstkim, zwizym jzyku, ktrego nie rozpoznawaa.
Co to znaczy? spytaa Yalba.
Chce wiedzie, czy wolicie, eby pocign was dusz, czy krtsz drog. Yalb podrapa si po
brodzie. Nie jestem do koca pewien, czym si rni.
Podejrzewam, e jedna potrwa duej zauwaya Shallan.
Bardzo sprytnie. Yalb odezwa si do mczyzny w tym samym jzyku, a tamten odpowiedzia.
Dusza droga umoliwi obejrzenie miasta stwierdzi Yalb. Krtka prowadzi prosto do
Konklawe. Nie ma zbyt wielu adnych widokw. Pewnie zauway, e jestecie nowi w miecie.
A tak si wyrniam? spytaa Shallan, rumienic si.
No, nie, oczywicie, e nie, jasnoci.
A chciae przez to powiedzie, e jestem rwnie wyranie widoczna jak brodawka na nosie
krlowej.
Yalb si rozemia.
Obawiam si, e tak. Ale pewnie nie mona przyby gdzie po raz drugi, jeli wczeniej nie byo
si tam po raz pierwszy. Kady musi si czasem wyrnia, wic rwnie dobrze mona to robi w tak
liczny sposb, jak wy!

Mino troch czasu, nim przyzwyczaia si do delikatnego flirtu ze strony marynarzy. Nigdy nie
byli zbyt otwarci i przypuszczaa, e ona kapitana porozmawiaa z nimi surowo, kiedy zauwaya, e
Shallan si rumieni. W posiadoci jej ojca sudzy nawet ci, ktrzy byli penymi obywatelami obawiali
si wyj ze swoich rl.
Tragarz wci czeka na odpowied.
Krtsz drog poprosz powiedziaa Yalbowi, cho marzya o malowniczej trasie.
W kocu bya w prawdziwym miecie i wybraa najkrtsz drog? Ale jasno Jasnah okazaa si
rwnie nieuchwytna jak dziki pienik. Lepiej si popieszy.
Gwna droga przecinaa zbocze trawersami i nawet tak krtka trasa pozwolia jej zobaczy spore
fragmenty miasta. Okazao si upajajco bogate, pene dziwnych ludzi, widokw i dzwonkw. Shallan
usadowia si wygodnie i wszystko to chona. Grupy budynkw czy kolor, ktry zdaje si sygnalizowa
przeznaczenie. Sklepy sprzedajce takie same towary fiolet dla ubra, ziele dla ywnoci. Domy miay
swoje wasne wzory, cho Shallan nie umiaa ich zinterpretowa. Odcienie byy agodne, stonowane, jakby
wyblake.
Yalb szed obok wzka, a tragarz co do niej mwi. Yalb tumaczy, trzymajc rce w kieszeniach
kamizelki.
Mwi, e miasto jest niezwyke ze wzgldu na lait.
Shallan pokiwaa gow. Wiele miast budowano w laitach rejonach chronionych przed
arcyburzami przez pobliskie formacje skalne.
Kharbranth jest jednym z najlepiej chronionych duych miast na wiecie mwi dalej Yalb,
tumaczc a dzwonki s tego symbolem. Powiadaj, e umieszczono je po raz pierwszy, eby ostrzega
przed nadejciem arcyburzy, poniewa wiatry byy tak delikatne, e ludzie nie zawsze to zauwaali. Yalb
si zawaha. Mwi takie rzeczy, poniewa chce dosta duy napiwek, jasnoci. Syszaem t histori, ale
uwaam, e jest gupia. Jeli wiatr wia na tyle mocno, by poruszy dzwonki, to ludzie by go dostrzegli.
Poza tym, ludzie nie zauwayli, e pada im na przeklte by?
Shallan umiechna si.
W porzdku. Moe mwi dalej.
Mczyzna mwi dalej krtkimi sowami jaki to w ogle by jzyk? Shallan suchaa tumaczenia
Yalba, chonc widoki, dwiki i niestety zapachy. Dorastaa przyzwyczajona do czystej woni wieo
odkurzonych mebli i podpomykw piekcych si w kuchni. Podr przez ocean nauczya j nowych
aromatw, sonej wody i czystego morskiego powietrza.
W tym, co tu czua, nie byo nic czystego. Kada mijana boczna uliczka emanowaa swoj wasn
niepowtarzaln mieszank obrzydliwych smrodw, na przemian z korzennymi woniami ulicznych
sprzedawcw jedzenia, a to zestawienie jeszcze bardziej przyprawiao o mdoci. Cae szczcie, tragarz
wprowadzi ich na rodek ulicy i zapachy zagodniay, cho musieli zwolni, ruch bowiem by tam wikszy.
Gapia si na tych, ktrych mijali. Ci mczyni w rkawiczkach, o bkitnawej skrze, pochodzili z
Natanatanu. Ale kim byli ci wysocy, dostojni ludzie w czarnych szatach? I mczyni z brodami

obwizanymi sznurem, przez co wyglday jak prty?


Dwiki przypominay Shallan konkurujce ze sob trele dzikich pienikw w rodzinnej posiadoci,
ale zwielokrotnione. Setki gosw woajcych do siebie ludzi, mieszajce si z trzaskiem drzwi, turkotem
k na kamieniu, krzykami wgorzy niebieskich. Wszechobecne dzwonki brzczay w tle, goniej, kiedy
powia wiatr. Wisiay w oknach sklepw i zwieszay si z krokwi. Pod kad uliczn latarni wisia
dzwonek, a jej wz mia malutki dzwoneczek na samym szczycie baldachimu. Kiedy znajdowaa si w
poowie zbocza, fala dzwonw wybia godzin. Ich niezsynchronizowane dwiki tworzyy razem
nieznony zgiek.
Tumy przerzedziy si, kiedy dotarli do grnej dzielnicy miasta i w kocu tragarz podcign j do
potnego budynku na samym szczycie miasta. Pomalowany na biao, zosta wykuty w skale, nie za
wybudowany z cegie czy gliny. Kolumny z przodu wyrastay bezporednio z kamienia, a ty budynku
wtapia si gadko w zbocze. Dachy zdobiy przysadziste kopuy pomalowane metalicznymi farbami. Do
budynku wchodziy lub go opuszczay jasnookie kobiety w sukniach podobnych do tej nalecej do Shallan,
ze stosownie zasonitymi lewymi domi i przyrzdami do pisania. Mczyni, ktrzy przechodzili przez
wejcie, mieli na sobie sztywne spodnie i voriskie paszcze w stylu wojskowym, zapinane po bokach i
koczce si sztywnym konierzem, ktry otacza ca szyj. Wielu nosio miecze u pasa, ktry zapinali na
sigajcym do kolan paszczu.
Tragarz zatrzyma si i powiedzia co do Yalba. Marynarz zacz si z nim kci, opierajc rce na
biodrach. Shallan umiechna si, widzc jego surow min, i zamrugaa, utrwalajc scen w pamici, by
pniej j naszkicowa.
Proponuje, e podzieli si ze mn rnic, jeli pozwol mu zawyy opat za drog powiedzia
Yalb, krcc gow.
Wycign rk do Shallan i pomg jej wysi z wzka. Stana na ziemi i spojrzaa na tragarza,
ktry wzruszy ramionami i umiechn si jak dziecko zapane na podkradaniu sodyczy.
Przycisna teczk doni okryt rkawem, a swobodn rk signa do sakiewki.
Ile powinnam mu tak naprawd da?
Dwa czyste odamki to a nad to. Ja bym zaproponowa jeden. Zodziej chcia zada piciu.
Przed t podr nie korzystaa z pienidzy podziwiaa kule ze wzgldu na ich urod. Kada
skadaa si ze szklanego paciorka nieco wikszego od paznokcia z o wiele mniejszym klejnotem porodku.
Klejnoty mogy pochania Burzowe wiato, to sprawiao, e kule wieciy. Kiedy otworzya sakiewk,
rubiny, szmaragdy, diamenty i szafiry rozwietliy jej twarz. Wycigna trzy odamki diamentu,
najdrobniejszy nomina. Szmaragdy byy najcenniejsze, gdy Duszniki mogy wykorzysta je do stworzenia
ywnoci.
Przywioza jedynie napenione kule, syszaa bowiem, e ciemne uwaano za podejrzane i czasem
wzywano poyczajcego pienidze, by oceni prawdziwo klejnotu. Najcenniejsze kule trzymaa
oczywicie w bezpiecznej sakiewce, przypitej do wewntrznej strony lewego rkawa.
Podaa trzy odamki Yalbowi, ktry przechyli gow. Skina na tragarza i zarumienia si, gdy

zorientowaa si, e odruchowo wykorzystaa Yalba jako porednika, pana-sug. Czy si obrazi?
Rozemia si i wyprostowa sztywno, jakby udajc pana-sug, zapaci tragarzowi z udawan
surowoci. Mczyzna rozemia si, ukoni si Shallan i odcign wzek.
To dla ciebie powiedziaa, wycigajc rubinow mark i podajc j Yalbowi.
Jasnoci, to zbyt wiele!
Czciowo chciaam ci podzikowa stwierdzia ale rwnie zapaci, eby zosta tutaj i
zaczeka kilka godzin, na wypadek gdybym wrcia.
Zaczeka kilka godzin za ognist mark? To wypata za tydzie eglowania.
W takim razie powinnam mie pewno, e nigdzie sobie nie pjdziesz.
Bd tutaj! wykrzykn Yalb i zoy skomplikowany ukon, ktry udao mu si wykona
zadziwiajco poprawnie.
Shallan odetchna gboko i ruszya schodami prowadzcymi w stron imponujcego wejcia do
Konklawe. Rzebiona skaa wygldaa naprawd zadziwiajco jej artystyczna dusza pragna zatrzyma
si i przyjrze dokadniej, ale si nie odwaya. Wejcie do tak ogromnego budynku przypominao
poknicie. Korytarz owietlay lampy wypenione Burzowym wiatem, ktre emanoway biaym blaskiem.
Pewnie w ich wntrzu umieszczono diamentowe broamy wikszo eleganckich budynkw owietlano
Burzowym wiatem. Broam najwyszy nomina kuli wieci rwnie mocno jak kilkanacie wiec.
Rzucay niezmienny, mikki blask na wielu sucych, skrybw i jasnookich idcych korytarzem.
Wydawao si, e budowl wykuto wok jednego szerokiego, wysokiego i dugiego tunelu, zagbionego w
skale. Po obu jego stronach znajdoway si wielkie sale, a od centralnej promenady odchodziy boczne
korytarze. Czua si o wiele swobodniej ni na zewntrz. To miejsce, pene zaaferowanych sucych,
pomniejszych owieconych panw i dam, wygldao znajomo.
Uniosa swobodn rk, sygnalizujc potrzeb, i oczywicie, w jej stron popieszy pan-suga w
gadkiej biaej koszuli i czarnych spodniach.
Jasnoci? spyta, odzywajc si w ojczystym vedeskim, prawdopodobnie ze wzgldu na kolor
jej wosw.
Szukam Jasnah Kholin odpara Shallan. Doniesiono mi, e znajduje si za tymi murami.
Pan-suga ukoni si energicznie. Wikszo panw-sug szczycia si wysokim poziomem swoich
usug t sam manier, ktr Yalb wyszydzi przed kilkoma chwilami.
Wkrtce powrc, jasnoci.
Musia pochodzi z drugiego nahnu, czyli by ciemnookim obywatelem o bardzo wysokiej pozycji.
Wedug voriskich wierze, Powoanie zadanie, ktremu powicao si ycie miao ogromne
znaczenie. Wybr waciwego zawodu i cika praca byy najlepszym sposobem zapewnienia sobie dobrego
miejsca w zawiatach. Okrelony krg wyznawcw, z ktrymi oddawao si cze, czsto mia zwizek z
natur wybranego Powoania.
Shallan zaoya rce na piersi, czekajc. Dugo rozwaaa wasne Powoanie. Oczywistym wyborem
bya sztuka, rzeczywicie uwielbiaa szkicowa. Jednake to nie sam akt rysowania j pociga, lecz nauka,

pytania, jakie pojawiay si w jej gowie podczas obserwacji. Dlaczego wgorze niebieskie nie bay si
ludzi? Czym si ywiy haspery? Dlaczego populacja szczurw rozkwitaa w jednym miejscu, a w innym
nie? Dlatego wybraa histori naturaln.
Pragna zosta prawdziw uczon, pobiera prawdziwe nauki, powici czas powanym badaniom
i studiom. Czy to dlatego zasugerowaa ten zuchway plan, by odnale Jasnah i zosta jej podopieczn?
By moe. Jednak nie moga si rozproszy. Zostanie podopieczn Jasnah a wic i jej uczennic
stanowio jedynie pierwszy krok.
Rozmylajc nad tym, podesza do kolumny i swobodn doni dotkna wypolerowanego kamienia.
Podobnie jak wikszo Rosharu poza pewnymi rejonami wybrzea Kharbranth wybudowano na goych
kamieniach. Budynki na zewntrz ustawiono bezporednio na skale, a ten si w ni wgryza. Domylaa si,
e kolumna jest granitowa, cho miaa jedynie ograniczon wiedz w dziedzinie geologii.
Podog pokrywa dugi dywan w odcieniu zgaszonego oranu. Materia by gruby, mia robi
wraenie cennego, ale jednoczenie znosi duy ruch. Szeroki, prostoktny korytarz wydawa si stary.
Wedug jednej z ksiek, ktr czytaa, Kharbranth powsta w cieniodniach, wiele lat przed Ostatnim
Spustoszeniem. To by znaczyo, e miasto jest zaiste bardzo stare. Wybudowane przed tysicami lat, przed
groz Hierokracji, wiele lat przed samym Odstpstwem. W czasach, kiedy Pustkowcy o ciaach z kamienia
chodzili pono po wiecie.
Jasnoci? spyta kto.
Odwrciwszy si, Shallan odkrya, e suga powrci.
Tdy, jasnoci.
Skina sucemu gow, a on poprowadzi j szybko ruchliwym korytarzem. Rozwaya po raz
kolejny, jak przedstawi si Jasnah. Kobieta bya legend. Nawet Shallan, mieszkajca w odlegej
posiadoci w Jah Keved, syszaa o byskotliwej siostrze krla Alethich, heretyczce. Jasnah miaa zaledwie
trzydzieci cztery lata, jednak wielu uwaao, e ju uzyskaaby paszcz mistrza uczonego, gdyby nie
potpiaa tak gono religii. A dokadniej potpiaa krgi wyznawcw, kongregacje, do ktrych przyczali
si porzdni voriczycy.
Shallan uznaa, e niestosowne uwagi si jej nie przysu. Musiaa zachowywa si waciwie.
Trafienie pod opiek otoczonej uznaniem kobiety byo najlepsz drog do poznania kobiecych sztuk
muzyki, malarstwa, pisania, logiki i nauki. Podobnie mody mczyzna szkoli si w stray honorowej
owieconego, ktrego szanowa.
Shallan pierwotnie napisaa do Jasnah z prob o przyjcie pod opiek w desperacji nie
spodziewaa si, e kobieta odpowie twierdzco. Kiedy to zrobia w licie, w ktrym daa, by Shallan w
cigu dwch tygodni towarzyszya jej w Dumadari dziewczyna bya wstrznita. Od tego czasu gonia za
kobiet.
Jasnah bya heretyczk. Czy zada, by Shallan odrzucia wiar? Wtpia, by moga to zrobi.
Voriskie nauki dotyczce ludzkiej Chluby i Powoania byy jej ucieczk w trudnych dniach, kiedy ojcu si
pogorszyo.

Skrcili w wszy korytarz i wchodzili w przejcia coraz bardziej oddalone od gwnej jaskini. W
kocu pan-suga zatrzyma si przed zakrtem i gestem wskaza Shallan, by ruszya dalej. Z korytarza po
prawej dochodziy odgosy rozmowy.
Shallan si zawahaa. Czasem zastanawiaa si, jak do tego dosza. Bya zawsze cicha, niemiaa,
najmodsza z pitki rodzestwa i do tego jedyna dziewczyna. Chroniona przez cae ycie. A teraz nadzieje
caego rodu spoczyway na jej ramionach.
Ich ojciec nie y. I musiao to pozosta tajemnic.
Nie lubia myle o tym dniu niemal wypara go z pamici i nauczya si myle o innych
rzeczach. Ale skutkw jego odejcia nie dao si zignorowa. Zoy wiele obietnic interesy, apwki,
czasem te ostatnie udajce te pierwsze. Rd Davar by winien mnstwo pienidzy wielu ludziom, a pod
nieobecno ojca, ktry umia ich uagodzi, wierzyciele wkrtce zaczn stawia dania.
Nie mieli do kogo si zwrci. Jej rodzina, gwnie ze wzgldu na ojca, bya znienawidzona nawet
przez sojusznikw. Arcyksi Valam owiecony, ktremu jej rd skada hod lenny niedomaga i nie
chroni ich ju tak jak kiedy. Kiedy rozejd si wieci, e jej ojciec nie yje, a rodzina zbankrutowaa,
bdzie to koniec rodu Davar. Zostan wchonici i poddani innemu rodowi.
Za kar bd pracowa do utraty si waciwie mog nawet zosta zamordowani przez
niezadowolonych wierzycieli. Zapobieenie temu zaleao od Shallan, a pierwszy krok stanowia Jasnah
Kholin.
Shallan odetchna gboko i wysza za rg.

Umieram, prawda? Uzdrowicielu, dlaczego odbierasz mi krew? Kim jest ten obok ciebie, z gow
pen linii? Widz odlege soce, ciemne i zimne, wiecce na czarnym niebie.
Zebrane drugiego dnia Jesnan roku 1172, jedenacie sekund przed mierci. Badanym by
przewodnik chulli z Reshi. Prbka godna szczeglnej uwagi.
Dlaczego nie paczesz? spytaa wiatrospren.
Kaladin usiad, zwrcony plecami do kta klatki, i spuci wzrok. Deski podogi byy tu pene
drzazg, jakby kto wbija w nie paznokcie. Nierwny fragment deski by ciemniejszy w miejscu, gdzie szare
drewno wchono krew. Prna, szalecza prba ucieczki.
Wz toczy si dalej. Ta sama rutyna kadego dnia. Budzili si zdrtwiali i obolali po nocy
spdzonej bez materacy i kocw. Z kolejnych wozw wyprowadzano niewolnikw, zakuwano ich w
kajdany i pozwalano, by pokrcili si po okolicy i wyprnili si. Pniej znw zamykano ich w klatkach,
karmiono porann porcj brei, a nastpnie wagony toczyy si a do popoudniowej brei. Znw jechali.
Wieczorna breja i kubek wody przed snem.
Pitno shash na czole Kaladina byo wci pokryte popkanymi strupami i krwawio. Dobrze, e
cho dach klatki dawa oson przed socem.
Wiatrospren zmienia si w mgiek i uniosa jak niewielka chmurka. Zbliya si do Kaladina, a
ruch ten ukaza jej twarz z przodu chmury, jakby rozproszy mg, odkrywajc co bardziej materialnego
pod spodem. Mglistego, kobiecego i kanciastego. Z zaciekawionymi oczami. Nie przypominaa adnego
sprena, ktrego kiedykolwiek widzia.
Inni pacz w nocy powiedziaa. Ale ty nie.
A dlaczego miabym paka? spyta, znw opierajc gow o prty. Co by to dao?
Nie wiem. Dlaczego ludzie pacz?
Umiechn si, przymykajc oczy.

Zapytaj Wszechmocnego, dlaczego ludzie pacz, malutki sprenie. Nie mnie.


Na jego czole perli si pot, gdy lato na wschodzie byo wilgotne. ciekajc do rany, wywoywa jej
pieczenie. Kaladin mia nadziej, e wkrtce czeka ich znw par tygodni wiosny. Pogoda i pory roku byy
nieprzewidywalne. Nikt nie wiedzia, ile potrwaj, cho zazwyczaj kada koczya si po kilku tygodniach.
Wz toczy si dalej. Po jakim czasie poczu wiato soca na twarzy. Otworzy oczy. Promienie
soca wpaday przez grn cz klatki. Musiaa by druga albo trzecia po poudniu. A co z popoudniow
brej? Kaladin, chwyciwszy jedn rk za kraty, wsta. Nie widzia Tvlakva prowadzcego pierwszy wz,
jedynie Blutha za nim. Najemnik mia brudn koszul, wizan z przodu, i nosi kapelusz z szerokim
rondem dla ochrony przed socem. Jego wcznia i paka leay obok na awce. Nie nosi miecza nawet
Tvlakv tego nie ryzykowa tak blisko ziem Alethi.
Trawa nadal rozstpowaa si przed wozami, znikajc tu przed nimi i wylizgujc si ponownie po
ich przejedzie. Okolic porastay dziwne zarola, ktrych Kaladin nie rozpoznawa. Miay grube pdy,
odygi i kolczaste zielone igy. Kiedy ktry z wozw za bardzo si zblia, igy znikay w odygach,
pozostawiajc powykrcane, przypominajce robaki pnie z skatymi gaziami. Na wzgrzach byo ich
peno, wznosiy si z poronitych traw ska niczym miniaturowi stranicy.
Wz jecha dalej, cho mino ju poudnie. Dlaczego nie zatrzymujemy si na brej?
Pierwszy wz w kocu si zatrzyma. Dwa inne zahamoway z szarpniciem za nim, chulle o
czerwonych skorupach z niepokojem wachloway czukami. Przypominajce ksztatem skrzynie stwory
miay wypuke kamienne skorupy i grube czerwone apy niczym pnie. Kaladin sysza, e ich szczypce
mogy zama rami dorosego mczyzny. Ale chulle byy spokojne, szczeglnie te udomowione, i w
wojsku nie sysza, by komukolwiek zrobiy co wicej ni delikatne uszczypnicie.
Bluth i Tag zeszli z wozw i podeszli do Tvlakva. Handlarz niewolnikw stan na kole, osoni
oczy przed biaym blaskiem soca i unis arkusz papieru. Zacza si ktnia. Tvlakv macha w stron, w
ktr jechali, po czym wskazywa na papier w doni.
Zgubie si, Tvlakv?! zawoa Kaladin. Moe powiniene pomodli si do Wszechmocnego o
wskazwki. Syszaem, e ma sabo do handlarzy niewolnikw. Ma dla ciebie specjaln komnat w
Potpieniu.
Po lewej Kaladina jeden z niewolnikw brodaty mczyzna, ktry rozmawia z nim przed kilkoma
dniami odsun si nieco, nie chcc znajdowa si w pobliu czowieka, ktry prowokowa handlarza.
Tvlakv zawaha si, po czym krtko machn na najemnikw, kac im si uciszy. Korpulentny
mczyzna zeskoczy z wozu i podszed do Kaladina.
Ty powiedzia. Dezerterze. Armie Alethi przechodz przez te tereny w drodze na wojn. Znasz
t okolic?
Pozwl mi zobaczy map odpar Kaladin.
Tvlakv zawaha si, po czym unis j do oczu niewolnika.
Kaladin sign przez kraty i zapa papier. Nastpnie, nawet na niego nie spogldajc, rozerwa go
na dwie czci. W cigu kilku chwil na oczach przeraonego Tvlakva rozszarpa map na strzpy.

Handlarz zawoa najemnikw, lecz kiedy dotarli do wozu, Kaladin rzuci w nich dwiema garciami
strzpkw.
Szczliwego Przesilenia, sukinsyny powiedzia, gdy zataczyy wok nich kawaki papieru.
Odwrci si, przeszed na drug stron klatki i usiad, zwrcony twarz w ich stron.
Tvlakv sta oniemiay. Pniej, czerwony na twarzy, wskaza na Kaladina i wysycza co do
najemnikw. Bluth zrobi krok w stron klatki, ale wyranie zmieni zdanie. Spojrza na pracodawc,
wzruszy ramionami i odszed. Tvlakv zwrci si do Taga, lecz drugi najemnik jedynie potrzsn gow i
powiedzia co cicho.
Po kilku minutach gotowania si ze zoci na tchrzliwych najemnikw, Tvlakv obszed klatk i
podszed do miejsca, gdzie siedzia Kaladin. Co zadziwiajce, kiedy si odezwa, mwi spokojnym tonem.
Widz, e jeste bystry, dezerterze. Uczynie si bezcennym. Inni niewolnicy nie pochodz z tych
okolic, a ja nigdy tdy nie jechaem. Moesz si targowa. Czego chcesz w zamian za poprowadzenie nas?
Mog ci zaproponowa dodatkowy posiek dziennie, jeli mnie zadowolisz.
Chcesz, ebym poprowadzi karawan?
Wskazwki wystarcz.
Dobrze. Najpierw znajd urwisko.
A ono pozwoli ci si lepiej rozejrze po okolicy?
Nie odpar Kaladin. Bd mia ci z czego zrzuci.
Tvlakv z irytacj poprawi czapk na gowie i zaoy jedn z dugich biaych brwi za ucho.
Nienawidzisz mnie. To dobrze. Nienawi doda ci si, sprawi, e pjdziesz za du sum. Ale nie
znajdziesz zemsty na mnie, jeli nie bd mia okazji zabra ci na targ. Ja nie pozwol ci uciec. Ale moe
kto inny to zrobi. Tak naprawd chcesz by sprzedany, nie?
Nie pragn zemsty odpar Kaladin.
Wiatrospren wrcia wczeniej znikna na chwil, eby zbada jeden z dziwacznych krzeww.
Zatrzymaa si w powietrzu i zacza spacerowa wok twarzy Tvlakva, przygldajc si jej uwanie. On
najwyraniej jej nie widzia.
Tvlakv zmarszczy czoo.
adnej zemsty?
To nie dziaa wyjani Kaladin. Tego nauczyem si przed laty.
Przed laty? Nie moesz mie wicej ni osiemnacie lat, dezerterze.
Dobrze si domyla. Kaladin mia dziewitnacie lat. Czy miny zaledwie cztery lata, od kiedy
zacign si do armii Amarama? Mia wraenie, e postarza si co najmniej o tuzin.
Jeste mody mwi dalej Tvlakv. Mgby uciec przed tym losem. Znane s przypadki, gdy
ludzie przeyli swoje pitna niewolnika... mgby spaci swoj cen, rozumiesz? Albo przekona jednego
z panw, by zwrci ci wolno. Mgby znw zosta wolnym czowiekiem. To wcale nie jest takie
nieprawdopodobne.
Kaladin prychn.

Nigdy nie bd wolny od tego pitna, Tvlakv. Na pewno wiesz, e prbowaem uciec dziesi razy
i mi si nie powiodo. Twoi najemnicy podchodz do mnie z nieufnoci nie tylko przez te glify na gowie.
Wczeniejsza poraka nie oznacza, e nie ma szansy na przyszo, prawda?
Skoczyem z tym. Nie obchodzi mnie to. Spojrza z ukosa na handlarza. Poza tym, sam nie
wierzysz w to, co mwisz. Wtpi, by czowiek taki jak ty mg zasn w nocy, gdyby sdzi, e
sprzedawani przez niego niewolnicy maj najmniejsz szans odzyska swobod i go odnale.
Tvlakv rozemia si.
By moe, dezerterze. By moe masz racj. A by moe po prostu sdz, e gdyby mia
odzyska wolno, odszukaby pierwszego czowieka, ktry sprzeda ci w niewol, rozumiesz? Czy to nie
by lord Amaram? Jego mier ostrzee mnie, e mam ucieka.
Skd wiedzia? Gdzie usysza o Amaramie? Odnajd go, pomyla Kaladin. Wypatrosz goymi
rkami. Skrc mu kark i...
Tak stwierdzi Tvlakv, wpatrujc si w twarz Kaladina nie bye szczery, kiedy mwie, e nie
pragniesz zemsty. Rozumiem.
Skd wiesz o Amaramie? spyta Kaladin, marszczc czoo. Od tego czasu zmieniem p tuzina
wacicieli.
Ludzie gadaj. Handlarze niewolnikw bardziej ni inni. Widzisz, musimy przyjani si ze sob,
bo innym przeszkadza nasze towarzystwo.
W takim razie wiesz, e nie dostaem tego pitna za dezercj.
Ach, ale tak musimy udawa, rozumiesz? Ludzie winni zbrodni nie sprzedaj si dobrze. Przez ten
glif shash na twoim czole trudno mi bdzie uzyska dobr cen. A jeli nie uda mi si ciebie sprzeda, to...
c, wolaby si tego nie dowiedzie. I dlatego odegramy may teatrzyk. Ja bd mwi, e jeste
dezerterem. A ty nic nie powiesz. To chyba atwa rola, nie sdzisz?
To nielegalne.
Nie jestemy w Alethkarze odpar Tvlakv wic prawo si nie liczy. Poza tym, dezercja bya
oficjalnym powodem, dla ktrego zostae sprzedany. Jeli bdziesz si upiera, e jest inaczej, nie zyskasz
nic, poza opini nieuczciwego.
Poza narobieniem ci kopotw.
Ale wanie powiedziae, e nie pragniesz si na mnie zemci.
Jeszcze mog to poczu.
Tvlakv rozemia si.
Ach, jeli do tej pory nie poczue, to ju pewnie nie poczujesz! Poza tym, czy nie grozie, e
zrzucisz mnie z urwiska? Sdz, e ju to czujesz. Ale teraz musimy omwi dalsze kroki. Jak wiesz, moj
map spotka przedwczesny koniec.
Kaladin zawaha si, po czym westchn.
Nie wiem powiedzia szczerze. Te nigdy nie byem w tych okolicach.
Tvlavk zmarszczy czoo. Pochyli si bliej klatki i przyjrza uwanie Kaladinowi, cho wci

trzyma si na dystans. Po chwili potrzsn gow.


Wierz ci, dezerterze. Jaka szkoda. C, bd musia zaufa swojej pamici. Mapa i tak bya
kiepska. Niemal si ciesz, e j porwae, bo mnie samego rwnie to kusio. Jeli przypadkiem wpadn na
portrety byych on, upewni si, e trafi w twoje rce, i skorzystam z twoich niezwykych talentw.
Z tymi sowy odszed.
Kaladin odprowadzi go wzrokiem, po czym zakl.
Dlaczego to powiedziae? spytaa wiatrospren, podchodzc do niego z przechylon gow.
Prawie go polubiem odpar Kaladin, walc gow w kraty.
Ale... po tym, co zrobi...
Kaladin wzruszy ramionami.
Nie powiedziaem, e Tvlakv nie jest sukinsynem. Po prostu jest sukinsynem, ktrego da si lubi.
Zawaha si, skrzywi. Tacy s najgorsi. Kiedy si ich zabija, koczy si z poczuciem winy.
*
W czasie arcyburz wz przecieka. Nie byo to niczym zaskakujcym, Kaladin podejrzewa, e
Tvlakva do handlu niewolnikami zmusio pechowe zrzdzenie losu. Wolaby raczej handlowa innymi
towarami, ale co brak pienidzy, konieczno popiesznego opuszczenia poprzedniego rodowiska
zmusio go do zajcia si najmniej szanowanym zajciem.
Ludzie tacy jak on nie mogli sobie pozwoli na luksusy ani nawet porzdn jako. Z trudem
wychodzili z dugw. W tym wypadku oznaczao to wozy, ktre przeciekay. Zabite deskami boki byy
wystarczajco mocne, by wytrzyma wichur, ale przebywajcy wewntrz nie mogli czu si wygodnie.
Tvlakv niemal nie zdy przygotowa si do arcyburzy. Najwyraniej na podartej przez Kaladina
mapie znajdowaa si rwnie rozpiska z datami burz, ktr handlarz kupi od wdrownego stranika burz.
Pojawienie si arcyburz dawao si wyliczy. Ojciec Kaladina traktowa to jako rozrywk. Osiem razy na
dziesi podawa waciw dat.
Deski zagrzechotay o prty klatki, kiedy wichura uderzya w pojazd, potrzsajc nim i sprawiajc,
e podskakiwa jak zabawka olbrzyma. Drewno jczao i przez pknicia do wntrza wpaday strugi
lodowatej wody. Blask byskawic rwnie wpada do rodka, razem z grzmotami. To byo jedyne rdo
wiata.
Od czasu do czasu wiato migotao bez grzmotu. Wtedy niewolnicy jczeli ze strachu, mylc o
Ojcu Burz, cieniach Zaginionych wietlistych albo Pustkowcach wszyscy z nich mieli rzekomo nawiedza
najpotniejsze z arcyburz. Kulili si razem na drugim kocu wozu, ogrzewajc si nawzajem. Kaladin im w
tym nie przeszkadza, sam usiad z plecami zwrconymi do krat.
Nie obawia si opowieci o istotach, ktre wdroway pord arcyburz. W wojsku by zmuszony
przey arcyburz czy dwie pod skalnym nawisem lub w innej zaimprowizowanej kryjwce. Nikt nie lubi
przebywa na zewntrz podczas burzy, ale czasem nie dao si tego unikn. Stwory wdrujce podczas
arcyburzy by moe nawet sam Ojciec Burz nie byy nawet w poowie tak zabjcze, jak kamienie i
gazie unoszone w powietrze. W rzeczy samej, pocztkowy napr wody i wiatru burzowy mur by

najbardziej niebezpieczny. Im duej czowiek wytrzyma po nim, tym sabsza stawaa si burza, koczc si
agodnym deszczykiem.
Nie, nie przejmowa si Pustkowcami szukajcymi cia, ktrymi mogliby si poywi. Martwi si,
e co si stanie Tvlakvowi. Handlarz niewolnikw spdza arcyburz w ciasnym drewnianym
pomieszczeniu wbudowanym w dno jego wozu. Wydawao si to najbezpieczniejszym miejscem w
karawanie, ale pechowy przypadek gaz niesiony burz, zawalenie si caego wozu mg go zabi. A
wtedy, jak spodziewa si Kaladin, Bluth i Tag uciekliby, pozostawiajc wszystkich w klatkach z
zamknitymi drewnianymi bokami. Niewolnicy umarliby powoln mierci z godu i pragnienia, gotujc si
w swoich skrzyniach.
Burza wci szalaa, wstrzsajc wozem. Te wichury czasem wydaway si ywymi istotami. A kt
mg powiedzie, e nimi nie s? Czy wiatrospreny co cigno do podmuchw wiatru, czy te same byy
podmuchami wiatru? Duszami mocy, ktra teraz tak bardzo pragna zniszczy wz Kaladina?
Mocy tej wiadomej czy nie si nie powiodo. Wozy przymocowano acuchami do pobliskich
ska i zablokowano koa. Uderzenia wiatru staway si coraz bardziej leniwe. Byskawice przestay migota,
a doprowadzajce do szalestwa bbnienie wiatru zmienio si w ciche stukanie. Tylko raz w czasie ich
podry jeden z wozw si przewrci. Zarwno on sam, jak i niewolnicy wewntrz przeyli z niewielkimi
zadrapaniami i sicami.
Boczna ciana na prawo od Kaladina nagle zadraa i opada, kiedy Bluth zdj klamry
zabezpieczajce. Najemnik woy skrzany paszcz dla ochrony przed wilgoci, a z ronda jego kapelusza
spyway strumienie wody, kiedy odsoni prty oraz znajdujcych si wewntrz mczyzn. Woda bya
zimna, cho nie lodowata, jak w chwili najwikszego naporu arcyburzy. Zalaa Kaladina i skulonych
niewolnikw. Tvlakv zawsze kaza otwiera wozy przed kocem deszczu twierdzi, e to jedyny sposb,
by zmy smrd wiezionych wewntrz ludzi.
Bluth wsun drewniany bok na miejsce pod wozem, po czym otworzy dwa pozostae. Tylko ciany
z przodu wozu, tu za kozem, nie dao si zdemontowa.
Troch za wczenie, eby zdejmowa boki, Bluth zauway Kaladin.
Jeszcze nie zaczo si poegnanie, w okres pod koniec arcyburzy, kiedy pada agodny deszczyk.
Ten deszcz wci mocno pada i od czasu do czasu nadal pojawiay si podmuchy wiatru.
Pan chce, ebycie byli dzi bardzo czyci.
Dlaczego? spyta Kaladin, podnoszc si. Jego poszarpane brzowe achmany ociekay wod.
Bluth go zignorowa.
Moe zbliamy si do celu? pomyla Kaladin, przygldajc si okolicy.
W cigu ostatnich kilku dni wzgrza ustpiy nierwnym skalnym formacjom miejscom, gdzie
wichury pozostawiy urwiska i poszarpane granie. Trawa wyrastaa na kamienistych zboczach, na ktre
padao najwicej soca, a w cieniu wyrastao mnstwo innych rolin. Czas tu po arcyburzy by okresem,
kiedy kraina najbardziej si oywiaa. Polipy skaopkw pkay i wypuszczay pdy. Inne rodzaje pnczy
wysuway si z rozpadlin, zlizujc wod. Krzewy i drzewa rozwijay licie. Kremliki wszelkiego rodzaju

pezy przez kaue, korzystajc z bankietu. Owady bzyczay w powietrzu, a wiksze skorupiaki kraby i
nogacze wychodziy z kryjwek. Wydawao si, e oywaj nawet skay.
Kaladin zauway nad sob p tuzina wiatrosprenw, ich przezroczyste postaci goniy a moe
wykorzystyway ostatnie podmuchy burzy. Wok rolin unosiy si niewielkie wiateka. yciospreny.
Wyglday jak drobiny wietlistego zielonego pyu lub malutkie przezroczyste owady.
Nogacz unis wosowate kolce w powietrze, by ostrzegay go przed wszelkimi zmianami wiatru, i
zacz wspina si wzdu boku wozu, a z jego dugiego ciaa wyrastao mnstwo par ng. Stwr wyglda
znajomo, ale Kaladin nigdy nie widzia nogacza o tak fioletowej skorupie. Gdzie Tvlakv prowadzi
karawan? Te opuszczone zbocza doskonale nadawayby si na pola uprawne. W sezonie sabszych
arcyburz, po Paczu, mona by rozprowadzi po nich sok karlakw, zmieszany z nasionami lawisw. W
cigu czterech miesicy na caym zboczu wyrosyby polipy wielkoci mskiej gowy, gotowe, by je
otworzy i wyj zgromadzone wewntrz ziarno.
Chulle krciy si dookoa, zajadajc si skaopkami, limakami i mniejszymi skorupiakami, ktre
pojawiy si po burzy. Tag i Bluth w milczeniu zaprzgli stwory, kiedy Tvlakv z ponur min wydosta si
ze swojego wodoszczelnego schronienia. Handlarz mia czapk i czarny paszcz dla ochrony przed
deszczem. Rzadko wychodzi przed kocem arcyburzy, musiao mu bardzo zalee na dotarciu do celu. Czy
znajdowali si tak blisko wybrzea? To byo jedyne miejsce, gdzie pord Niczyich Wzgrz mogli znale
miasta.
Po kilku minutach wozy znw ruszyy po nierwnej ziemi. Kaladin usadowi si wygodniej. Niebo
rozjanio si, burza staa si pasmem ciemnoci na zachodnim horyzoncie. Soce przynioso jake
potrzebne ciepo i niewolnicy pawili si w jego blasku. Ich ubrania ociekay wod, ktra spywaa dalej z
tyu koyszcego si wozu.
Do Kaladina podleciao przezroczyste pasmo wiata. Zaczyna uwaa obecno wiatrosprena za
co oczywistego. Znikna na czas arcyburzy, ale wrcia. Jak zawsze.
Widziaem innych z twojego rodzaju powiedzia Kaladin od niechcenia.
Innych? powtrzya, przyjwszy posta modej kobiety. Potem zacza kry wok niego w
powietrzu, obracajc si od czasu do czasu, taczc do niesyszalnej muzyki.
Wiatrospreny wyjani Kaladin. Gonice burz. Jeste pewna, e nie chcesz pj za nimi?
Spojrzaa z tsknot na zachd.
Nie powiedziaa w kocu, wci taczc. Podoba mi si tutaj.
Kaladin wzruszy ramionami. Przestaa robi mu tak wiele psikusw jak wczeniej, wic on
postanowi nie irytowa si jej obecnoci.
W pobliu s inni powiedziaa. Inni tacy jak ty.
Niewolnicy?
Nie wiem. Ludzie. Nie tacy jak tu. Inni.
Gdzie?
Przezroczystym biaym palcem wskazaa na wschd.

Tam. Duo. Mnstwo.


Kaladin wsta. Trudno mu byo uwierzy, e spren umia ocenia odlegoci i liczby. Tak... Kaladin
zmruy oczy, wpatrujc si w horyzont. Dym. Z kominw? Podmuch wiatru przynis jego wo gdyby
nie deszcz, poczuby go wczeniej.
Czy powinno go to obchodzi? Niewane, gdzie by niewolnikiem nadal by niewolnikiem.
Zaakceptowa takie ycie. To by jego sposb. Nie przejmowa si, nie martwi.
Mimo to spoglda z zaciekawieniem, kiedy wz wspi si na zbocze wzgrza i niewolnicy mogli
zobaczy, co ley przed nimi. To nie byo miasto, lecz co wspanialszego, wikszego. Ogromny obz
wojskowy.
Wielki Ojcze Burz... wyszepta Kaladin.
Dziesi wielkich armii obozowao zgodnie ze znajomym wzorcem typowym dla Alethich w
krgach, zgodnie ze stopniem markietani na zewntrz, najemnicy w krgu tu przy nich, onierze
obywatele blisko rodka, jasnoocy oficerowie w samym centrum. Obozowali w formacjach skalnych
przypominajcych ogromne kratery, jednak ich zbocza byy bardziej nierwne i poszarpane. Jak pknite
skorupy jaja.
Kaladin przed omioma miesicami pozostawi tak armi, cho siy Amarama byy zdecydowanie
mniejsze. Ten obz zajmowa wiele mil ska, rozcigajc si na pnoc i poudnie. Tysice sztandarw z
tysicami rnych rodowych par glifw opotay dumnie na wietrze. Widzia pojedyncze namioty gwnie
poza armiami ale wikszo oddziaw kwaterowaa w duych kamiennych koszarach. A to oznaczao
Duszniki.
Nad obozem bezporednio przed nimi wznosi si sztandar, ktry Kaladin widzia w ksigach.
Ciemnoniebieski z biaymi glifami khokh i linil, stylizowane i wymalowane jako miecz przed koron. Rd
Kholin. Rd krla.
Kaladin z oszoomieniem spojrza ponad armiami. Krajobraz na wschodzie przypomina to, co
sysza w dziesitkach rnych opowieci opisujcych kampani krla przeciwko zdradzieckim Parshendim.
Bya to ogromna kamienna rwnina tak szeroka, e nie widzia jej drugiego koca poprzecinana
rozpadlinami i szczelinami szerokimi na dwadziecia lub trzydzieci stp. Byy tak gbokie, e znikay w
mroku i tworzyy mozaik nierwnych paskowyw. Cz wielka, inne malutkie. Potna rwnina
przypominaa z wygldu pmisek, ktry zosta stuczony, a pniej poskadany z niewielkimi lukami
midzy czciami.
Strzaskane Rwniny wyszepta Kaladin.
Co takiego? spytaa wiatrospren. Co si stao?
Kaladin w oszoomieniu potrzsn gow.
Spdziem cae lata, prbujc si tu dosta. Tego pragn Tien, przynajmniej pod koniec. Aby tu
dotrze, walczy w armii krla...
A teraz Kaladin si tu znalaz. W kocu. Przypadkiem. Mia ochot si rozemia. Powinienem si
zorientowa, pomyla. Powinienem wiedzie. Nie kierowalimy si w stron wybrzea i miast.

Kierowalimy si tutaj. Na wojn.


W tym miejscu panoway prawa i zasady Alethich. Spodziewa si, e Tvlakv bdzie wola tego
unikn. Ale tu prawdopodobnie uzyskaaby te najwysz cen.
Strzaskane Rwniny? powtrzy jeden z niewolnikw. Naprawd?
Inni toczyli si przy kratach i wygldali. W nagym podnieceniu jakby zapominali o swoim strachu
przed Kaladinem.
To rzeczywicie Strzaskane Rwniny! odezwa si inny mczyzna. A to armia krla!
Moe odnajdziemy tu sprawiedliwo stwierdzi inny.
Syszaem, e osobici sucy krla yj lepiej ni niejeden kupiec powiedzia kolejny. Jego
niewolnikom te musi by lepiej. Znajdziemy si na voriskich ziemiach, nawet bdziemy zarabia!
To bya prawda. Kiedy niewolnicy pracowali, musieli dostawa niewielk pensj poow tego, co
dostawa wolny robotnik, a co i tak czsto oznaczao mniej, ni peny obywatel otrzymaby za tak sam
prac. Ale prawo Alethich tego wymagao, i to byo co. Jedynie arliwcy ktrzy i tak nie mogli niczego
posiada na wasno nie musieli by opacani. I parshmeni. Ale parshmeni bardziej przypominali
zwierzta.
Niewolnik mg wpaca swoje zarobki na konto swojego dugu i po latach pracy wykupi si na
wolno. Teoretycznie. Inni wci rozmawiali, kiedy wozy zaczy toczy si w d, ale Kaladin wycofa si
na ty wozu. Podejrzewa, e moliwo spacenia si bya oszustwem, majcym zapewni spokj wrd
niewolnikw. Dug by ogromny, o wiele wikszy ni cena, za ktr niewolnik zosta sprzedany, i waciwie
nie dao si tyle zarobi.
Suc poprzednim panom, domaga si swojej wypaty. Zawsze znajdowali sposoby, eby go
oszuka odejmowali za noclegi i wyywienie. Tacy byli jasnoocy. Roshone, Amaram, Katarotam... Kady
jasnooki, jakiego pozna Kaladin, czy to jako niewolnik, czy wolny czowiek, okazywa si zepsuty a do
szpiku koci, pomimo zewntrznej wytwornoci i urody. Byli jak gnijce trupy w najlepszych jedwabiach.
Inni niewolnicy wci rozmawiali o krlewskiej armii i sprawiedliwoci. Sprawiedliwo?
pomyla Kaladin, opierajc plecy o kraty. Nie jestem przekonany, czy co takiego w ogle istnieje. Ale i
tak si zastanawia. To bya armia krla armia wszystkich dziesiciu arcyksit ktra przybya, by
wypeni Pakt Zemsty.
Jeli pozwala sobie jeszcze czego pragn, to, by znw mc chwyci wczni. Znw walczy i
sprbowa odnale drog do czowieka, ktrym kiedy by. Czowieka, ktrego co obchodzio.
I jeli mg to w ogle odnale, to wanie tutaj.

Widziaem koniec i syszaem, jak go nazwano. Noc Smutkw, Prawdziwe Spustoszenie. Wieczna
Burza.
Zebrane pierwszego dnia Nanes roku 1172, pitnacie sekund przed mierci. Badanym by
ciemnooki modzieniec nieznanego pochodzenia.
Shallan nie spodziewaa si, e Jasnah Kholin bdzie tak pikna.
Odznaczaa si dostojn, dojrza uroda taka, jak mona byo spotka na portrecie jednej z
dawnych uczonych. Shallan poja, e naiwnie spodziewaa si, i Jasnah bdzie paskudn star pann, jak
te surowe matrony, ktre uczyy j przed laty. Jak inaczej moga sobie wyobrazi heretyczk dobrze po
trzydziestce, i nadal niezamn?
Jasnah wygldaa zupenie inaczej. Wysoka i szczupa, miaa gadk skr, wskie czarne brwi i
gste czarne jak onyks wosy. Cz z nich upia wok niewielkiej zotej ozdoby w ksztacie zwoju,
podtrzymywanej dwiema dugimi szpilami. Reszta opadaa drobnymi lokami na kark. Cho mocno
skrcone, wosy sigay Jasnah do ramion gdyby byy proste, sigayby do poowy plecw, podobnie jak
wosy Shallan.
Miaa kwadratow twarz i bystre fiokowe oczy. Suchaa mczyzny w szatach o barwie zgaszonego
oranu i bieli kolory krlewskiego rodu Kharbranthu. Jasno Kholin bya o kilka palcw wysza od
mczyzny najwyraniej wysoki wzrost Alethich nie by jedynie mitem. Jasnah spojrzaa na Shallan,
zauwaya j i wrcia do rozmowy.
Na Ojca Burz! Ta kobieta bya przecie krlewsk siostr. Pena rezerwy, posgowa, odziana w
bkit i srebro. Podobnie jak suknia Shallan, tak i jej suknia bya zapinana z bokw na guziki i miaa wysoki
konierz, cho Jasnah miaa znacznie peniejsze piersi ni Shallan. Luna spdnica sigaa podogi. Rkawy
byy dugie i szerokie, lewy zosta zapity na guziki, by ukry bezpieczn do.
Na swobodnej doni nosia bardzo charakterystyczn ozdob dwa piercionki i bransoletka

poczone kilkoma acuszkami, podtrzymujce trjktn grup klejnotw na grzbiecie doni. Dusznik
tym sowem okrelano zarwno ludzi, ktrzy przeprowadzali proces, jak i fabrial, ktry go umoliwia.
Shallan wsuna si do pomieszczenia, starajc si przyjrze uwaniej duym, emanujcym blaskiem
klejnotom. Jej serce zaczo bi szybciej. Dusznik wyglda dokadnie tak samo jak ten, ktry wraz z brami
znalaza w wewntrznej kieszeni paszcza ojca.
Jasnah i mczyzna ruszyli w stron Shallan, nie przerywajc rozmowy. Jak zareaguje Jasnah, kiedy
jej podopieczna w kocu j dogonia? Czy bdzie za na opieszao Shallan? To nie bya jej wina, ale
ludzie czsto oczekiwali niemoliwego od tych niszych stanem.
Podobnie jak wielki korytarz, tak i to przejcie zostao wykute w kamieniu. Wydawao si jednak
bardziej luksusowo wyposaone, z bogato zdobionymi yrandolami penymi klejnotw Burzowego wiata.
Wikszo stanowiy ciemnofioletowe granaty, jedne z mniej wartociowych kamieni. Mimo to sama ich
liczba, wiszca u sklepienia i emanujca fiokowym blaskiem sprawiaa, e yrandol wart by fortun. Na
Shallan najwiksze wraenie zrobiy jednak symetria wzoru i uroda krysztaw wiszcych po bokach
yrandola.
W miar jak Jasnah si zbliaa, Shallan zacza sysze niektre jej sowa.
...uwiadamiasz sobie, e takie dziaanie moe wywoa nieprzychyln reakcj krgw
wyznawcw? zapytaa kobieta. Mwia po alethyjsku.
Jzyk ten bardzo przypomina ojczysty vedeski Shallan i w dziecistwie nauczya si nim
posugiwa.
Tak, jasnoci odpar starszy mczyzna w szacie.
Mia rzadk siw brod i jasnoszare oczy. Jego szczera, yczliwa twarz wydawaa si bardzo
zatroskana. Nosi te okrgy kapelusz pasujcy do pomaraczowo-biaych szat. Czy to by moe krlewski
zarzdca?
Nie. Te klejnoty na jego palcach, sposb, w jaki si porusza i w jaki inni jasnoocy zachowywali si
w jego obecnoci... Na Ojca Burz! pomylaa Shallan. To musi by sam krl! Nie brat Jasnah, Elhokar,
lecz krl Kharbranthu. Taravangian.
Shallan popiesznie dygna w stosowny sposb, czym zwrcia uwag Jasnah.
arliwcy maj tu ogromne wpywy, Wasza Wysoko powiedziaa kobieta.
Ja te odpar krl. Mn si nie musisz przejmowa.
Rozumiem stwierdzia Jasnah. Twoje warunki s do przyjcia. Zaprowad mnie na miejsce, a
zobacz, co da si zrobi. Jednak, jeli mi wybaczysz, podczas naszej drogi musz si jeszcze kim zaj.
Jasnah zrobia krtki gest w stron Shallan, wzywajc, by do nich doczya.
Oczywicie, jasnoci zgodzi si krl.
Wydawa si peen szacunku wobec Jasnah. Kharbrant byo bardzo maym krlestwem waciwie
obejmujcym jedynie miasto a Alethkar nalea do najpotniejszych na wiecie. W rzeczywistoci
ksiniczka Alethich miaa wysz pozycj od krla Kharbranthu, niezalenie od wymogw protokou.
Shallan popiesznie doczya do Jasnah, ktra sza nieco za krlem, rozmawiajcym ze swoimi

sugami.
Jasnoci powiedziaa dziewczyna. Nazywam si Shallan Davar, prosilicie, bym si z wami
spotkaa. Szczerze auj, e nie mogam si z wami spotka w Dumadari.
To nie bya twoja wina odpara Jasnah, machajc rk. Nie spodziewaam si, e dotrzesz na
czas. Nie byam jednak pewna, dokd udam si po Dumadari, kiedy wysaam do ciebie t wiadomo.
Jasnah si nie zocia, to dobry znak. Shallan poczua, e powoli opuszcza j niepokj.
Jestem pod wraeniem twojej nieustpliwoci, dziecko mwia dalej kobieta. Nie
spodziewaam si, e tak dugo bdziesz za mn poda. Postanowiam, e w Kharbrancie nie bd ju
zostawia dla ciebie wiadomoci, gdy uznaam, e si poddaa. Wikszo tak robi po pierwszych kilku
przystankach.
Wikszo? W takim razie to bya prba? I Shallan j przesza?
W rzeczy samej mwia dalej Jasnah. By moe nawet pozwol ci zoy prob o miejsce jako
moja podopieczna.
Shallan omal si nie potkna. Zoy prob? Czy tego ju nie zrobia?
Jasnoci odezwaa si Shallan. Mylaam, e... C, wasz list...
Jasnah spojrzaa na ni z ukosa.
Pozwoliam ci si ze mn spotka, panno Davar. Nie obiecywaam, e ci przyjm. Szkolenie
podopiecznej i opieka nad ni zakca mj spokj, na co obecnie nie mog sobie pozwoli. Ale przebya
dug drog. Rozwa twoj prob, cho musisz zrozumie, e moje wymagania s surowe.
Shallan pohamowaa si przed skrzywieniem ust.
adnego napadu zoci zauwaya Jasnah. To dobry znak.
Napad zoci, jasnoci? U jasnookiej kobiety?
Byaby zaskoczona odpara oschle krlewska siostra. Ale sama postawa ci nie wystarczy.
Powiedz mi, jak szerokie jest twoje wyksztacenie?
W niektrych aspektach znaczne odpara Shallan, po czym dodaa z wahaniem: W innych
znacznie ograniczone.
Rozumiem.
Przed nimi krl najwyraniej si pieszy, ale by tak stary, e nawet w popiechu szed powoli.
W takim razie oceni ci. Odpowiadaj szczerze i nie przesadzaj, gdy wkrtce poznam si na
twoich kamstwach. Nie udawaj te faszywej skromnoci, nie mam cierpliwoci do kokietek.
Tak, jasnoci.
Zaczniemy od muzyki. Jak oceniaby swoje umiejtnoci?
Mam dobry such, jasnoci odpara szczerze Shallan. Najlepiej radz sobie ze piewem, cho
uczono mnie te gry na cytrze i fletni. Nie bd najlepsz, jak syszelicie, ale na pewno nie najgorsz.
Znam wikszo ballad historycznych na pami.
Zapiewaj refren Skocznej Adrene.
Tutaj?

Nie lubi si powtarza, dziecko.


Shallan zacza piewa. To nie by jej najlepszy wystp, ale piewaa czystym gosem i nie
zapomniaa sw.
Dobrze powiedziaa Jasnah, kiedy Shallan przerwaa, eby zapa oddech. Jzyki.
Dziewczyna zawahaa si, prbujc skupi uwag na czym innym ni gorczkowych prbach
przypomnienia sobie kolejnego wersu. Jzyki.
Mwi w waszym ojczystym alethyjskim, rzecz jasna powiedziaa. Przyzwoicie czytam po
thaylesku i dobrze mwi w azish. Umiem porozumie si w jzyku selay, ale nie umiem w nim czyta.
Jasnah nie skomentowaa tego. Shallan zacza si denerwowa.
Pisanie? spytaa w kocu kobieta.
Znam wszystkie gwne, pomniejsze i miejscowe glify i umiem je zapisa kaligraficznie.
Jak wikszo dzieci.
Glify strzegce, ktre maluj, robi wraenie na wszystkich, ktrzy mnie znaj.
Glify strzegce? powtrzya Jasnah. Miaam powd, by sdzi, e chciaa zosta uczon, nie
dostarczycielk bzdur erujcych na przesdach.
Od dziecistwa prowadziam dziennik mwia dalej Shallan by wiczy umiejtnoci pisarskie.
Gratulacje. Gdybym potrzebowaa, eby kto napisa traktat o pluszowym kucyku albo opisa
interesujcy kamyk, ktry zobaczy, pol po ciebie. Czy nie moesz mi pokaza czego, co prezentowaoby
twoje prawdziwe umiejtnoci?
Shallan zarumienia si.
Z caym szacunkiem, jasnoci, macie mj list, a by on wystarczajco przekonujcy, bycie
zgodzili si mnie wysucha.
Suszna uwaga. Jasnah pokiwaa gow. Napisanie go zajo ci sporo czasu. Jak wyglda twoje
wyszkolenie w logice i pokrewnych sztukach?
Mam due osignicia w podstawowej matematyce odpara Shallan, wci zdenerwowana i
czsto pomagaam ojcu w rachunkowoci. Przeczytaam dziea zebrane rnych autorw. Tormas, Nashan,
Niala Sprawiedliwa i oczywicie Nohadon.
Placini?
Kto to taki?
Nie.
Gabrathin, Yustara, Manaline, Syasikk, Shauka-crka-Hasweth?
Shallan skulia si i znw pokrcia gow. To ostatnie imi pochodzio z Shin. Czy mieszkacy tej
krainy w ogle mieli logikw? Czy Jasnah rzeczywicie spodziewaa si, e jej podopieczne bd
zaznajomione z tak mao znanymi tekstami?
Rozumiem stwierdzia Jasnah. A co z histori?
Historia. Shallan skulia si jeszcze bardziej.
Ja... To ta specjalno, w ktrej mam oczywiste braki, jasnoci. Ojcu nie udao si znale

odpowiedniej guwernantki. Przeczytaam ksiki historyczne, ktre do niego naleay...


To znaczy?
Gwnie komplet Tematw Barleshy Lhan.
Jasnah z lekcewaeniem machna swobodn doni.
Nie s warte czasu powiconego na ich napisanie. To w najlepszym wypadku popularny przegld
wydarze historycznych.
Przepraszam, jasnoci.
To zawstydzajca luka. Historia jest najwaniejsz z podsztuk zwizanych z czytaniem. Mona by
sdzi, e twoi rodzice szczeglnie zatroszcz si o ten aspekt, jeli mieli nadziej odda ci na nauki do
historyczki takiej jak ja.
Moja sytuacja jest nietypowa, jasnoci.
Ignorancja rzadko bywa nietypowa, panno Davar. Im duej yj, tym bardziej dochodz do
wniosku, e to naturalny stan ludzkiego umysu. Wielu prbuje broni jej witoci i spodziewaj si, e
czowiek bdzie pod wraeniem ich wysikw.
Shallan znw si zarumienia. Bya wiadoma swoich brakw, ale Jasnah miaa nierealne
oczekiwania. Bez sowa sza u boku wyszej kobiety. Jak dugi by ten korytarz? Tak si zdenerwowaa, e
nawet nie patrzya na obrazy na cianach. Wyszy za rg i wkroczyy dalej w gb gry.
W takim razie przejdmy do nauki stwierdzia Jasnah niezadowolonym tonem. Co moesz o
sobie powiedzie w tej kwestii?
Poznaam podstawy nauki w zakresie, jakiego mona spodziewa si po modej kobiecie w moim
wieku odpara Shallan sztywniej ni zamierzaa.
To znaczy?
Mog wypowiada si swobodnie na temat geografii, geologii, fizyki i chemii. Szczeglnie
skupiam si na biologii i botanice, gdy nimi mogam zajmowa si z niejak swobod w posiadoci
mojego ojca. Ale jeli spodziewacie si, e z machniciem rki rozwi Zagadk Fabrisan, to
przypuszczam, e si rozczarujecie.
Czy nie mam prawa mie uzasadnionych oczekiwa wobec moich potencjalnych uczennic, panno
Davar?
Uzasadnionych? Wasze oczekiwania s rwnie uzasadnione jak te wobec Dziesiciu Heroldw w
Dniu Prby! Z caym szacunkiem, jasnoci, wydaje si, e chcecie, by wasze potencjalne podopieczne ju
byy uczonymi. By moe udaoby mi si znale w tym miecie kilku osiemdziesicioletnich arliwcw,
ktrzy spenialiby wasze oczekiwania. Oni mogliby ubiega si o wasz opiek, cho prawdopodobnie
mieliby kopot z usyszeniem waszych pyta.
Rozumiem odpara Jasnah. Czy z tak irytacj odzywasz si rwnie do swoich rodzicw?
Shallan si skrzywia. Czas spdzony pord marynarzy sprawi, e stracia panowanie nad
jzykiem. Czy przebya tak dalek drog tylko po to, by obrazi Jasnah? Pomylaa o zrujnowanych
braciach, ktrzy z trudem podtrzymywali pozory w domu. Czy bdzie musiaa powrci do nich pokonana,

po tym, jak zmarnowaa jedyn okazj.


Nie odzywaam si do nich w taki sposb, jasnoci. Do was te nie powinnam. Przepraszam.
C, przynajmniej jeste na tyle pokorna, by przyzna si do bdu. Mimo to jestem rozczarowana.
Jak to moliwe, e matka uznaa ci za gotow, by odda ci pod opiek?
Moja matka umara, kiedy byam dzieckiem, jasnoci.
A twj ojciec wkrtce ponownie si oeni. Z Malise Gevelmar, o ile mi wiadomo.
Shallan a si wzdrygna. Rd Davar by staroytny, ale mia umiarkowan wadz i znaczenie.
Fakt, e Jasnah znaa imi macochy Shallan, wiele o niej mwi.
Moja macocha niedawno zmara. Nie wysaa mnie, bym zostaa wasz podopieczn. To moja
wasna inicjatywa.
Przyjmij wyrazy wspczucia odpara Jasnah. Moe powinna by ze swoim ojcem, zajmowa
si jego posiadociami i pociesza w smutku, zamiast marnowa mj czas.
Mczyni idcy przed nimi skrcili w kolejne boczne przejcie. Podywszy za nimi, znalazy si w
mniejszym korytarzu, wyoonym bogato zdobionym czerwono-tym dywanem. Na cianach wisiay
lustra.
Shallan odwrcia si do Jasnah.
Mj ojciec mnie nie potrzebuje. C, to bya prawda. Ale ja potrzebuj was, jak udowodnia ta
rozmowa. Jeli ignorancja tak was drani, czy moecie z czystym sumieniem odrzuci moliwo, by mnie z
niej wydoby?
Robiam to ju wczeniej, panno Davar. Jeste dwunast mod kobiet, ktra w tym roku prosi
mnie o opiek.
Dwunasta? pomylaa Shallan. W tym roku? A ona zakadaa, e kobiety bd si trzyma z dala
od Jasnah z powodu jej niechci do krgw wyznawcw.
Ich grupka dotara do koca wskiego korytarza i wysza za rg, gdzie ku zaskoczeniu Shallan ze
sklepienia spad duy kawa skay. Wok stao okoo tuzina sug, a niektrzy z nich mieli zaniepokojone
miny. Co si dziao?
Wikszo zawau zostaa uprztnita, cho luka w skaach ziaa zowrogo. Nie byo przez ni wida
nieba schodzili coraz gbiej w d i znajdowali si pewnie gboko pod ziemi. Potny gaz, wyszy od
czowieka, spad na drzwi po lewej. Nie dao si go omin, eby wej do pomieszczenia za nim. Shallan
wydawao si, e syszy odgosy po drugiej stronie. Krl podszed do skay i zacz mwi co
uspokajajcym tonem. Wyj chusteczk z kieszeni i otar czoo.
Niebezpieczestwa mieszkania w budynku wykutym w skale zauwaya Jasnah, podchodzc
bliej. Kiedy to si stao?
Najwyraniej nie zostaa wezwana do miasta wycznie w tym celu krl po prostu wykorzystywa
jej obecno.
Podczas ostatniej arcyburzy, jasnoci odpar krl. Potrzsn gow, a wtedy jego wsy zadray.
Paacowym architektom by moe uda si przebi do komnaty, ale to wymaga czasu, a nastpna arcyburza

ma uderzy ju za kilka dni. Poza tym, przebicie si do rodka moe jeszcze bardziej osabi sklepienie.
Sdziam, e Kharbranth jest chroniony przed burzami, Wasza Wysoko odezwaa si Shallan.
Jasnah spojrzaa na ni z ukosa.
Miasto jest chronione, moda damo odpar krl. Ale arcyburze bardzo silnie uderzaj w gr za
nami. Czasem doprowadza to do lawin po tej stronie, a to moe sprawi, e zatrzsie si cae zbocze.
Spojrza na sklepienie. Zaway s bardzo rzadkie, a t okolic uwaalimy za bezpieczn, ale...
Ale skaa to skaa wtrcia Jasnah i nigdy nie wiadomo, czy tu pod powierzchni nie kryje si
saba ya. Przyjrzaa si monolitowi, ktry odpad od sklepienia. To bdzie trudne. Prawdopodobnie
strac bardzo cenny kamie skupienia.
Ja... zacz mwi krl, znw ocierajc czoo. Gdybymy tylko mieli Ostrze Odprysku...
Jasnah przerwaa mu machniciem rki.
Nie prbuj renegocjowa naszej umowy, Wasza Wysoko. Dostp do Palanaeum jest tego wart.
Przyda si posa kogo po kawaki zamoczonej tkaniny. Niech wikszo sucych przejdzie na drugi
koniec korytarza. Co i tobie nie zaszkodzi.
Zostan tutaj powiedzia krl, na co reakcj byy protesty jego sug, w tym potnego mczyzny
w czarnym skrzanym ppancerzu, pewnie jego osobistego stranika. Wadca uciszy ich uniesieniem
pomarszczonej doni. Nie bd si kry jak tchrz, kiedy moja wnuczka jest uwiziona.
Nic dziwnego, e by tak zdenerwowany. Jasnah nie upieraa si duej, a Shallan widziaa w jej
spojrzeniu, e nie miao dla niej znaczenia, i wadca ryzykuje wasne ycie. To samo najwyraniej
dotyczyo Shallan, kobieta bowiem nie rozkazaa jej odej. Sucy przyszli z mokrymi kawakami tkaniny
i rozdali je. Jasnah odmwia. Krl i jego stranik unieli swoje do twarzy, zasaniajc usta i nos.
Shallan te przyja szmatk. O co w tym chodzio? Kilku sucych przecisno mokr tkanin
przez otwr midzy ska a cian, przekazujc je tym wewntrz. Pniej wszyscy sudzy odbiegli
korytarzem.
Jasnah podesza do gazu.
Panno Davar odezwaa si jakiej metody by uya, eby oceni mas tej skay?
Shallan zamrugaa.
C, pewnie spytaabym Jego Wysoko. Jego architekci z pewnoci j obliczyli.
Jasnah przechylia gow.
Elegancka odpowied. Czy to zrobili, Wasza Wysoko?
Tak, jasnoci Kholin odpar krl. Wynosi w przyblieniu pitnacie tysicy kavali.
Kobieta posaa Shallan spojrzenie.
Punkt na twoj korzy, panno Davar. Uczona nie powinna marnowa czasu na ponowne
odkrywanie informacji, ktre s ju znane. Czasem zdarza mi si o tym zapomnie.
Na te sowa dziewczyna poczua przypyw dumy. Miaa przeczucie, e Jasnah nie jest zbyt szczodra
w pochwaach. Czy to znaczyo, e kobieta nadal rozwaa wzicie jej pod opiek?
Jasnah uniosa swobodn do, z Dusznikiem migoczcym na tle skry. Dziewczyna poczua, e

serce bije jej szybciej. Nigdy nie widziaa, jak kto zajmuje si Duszowaniem. arliwcy korzystali ze swoich
fabriali w wielkiej tajemnicy, nie wiedziaa te, e ojciec mia jeden w posiadaniu, dopki go przy nim nie
znaleli. Oczywicie, jego ju nie dziaa. To by jeden z gwnych powodw, dla ktrych si tu znalaza.
Klejnoty wprawione w Dusznik Jasnah byy ogromne, Shallan nigdy nie widziaa tak wielkich, i
kady musia by wart wiele kul. Pierwszym by dymny kwarc, przezroczysty czarny klejnot, drugim
diament, a trzecim rubin. Wszystkie zostay wyszlifowane oszlifowany klejnot mieci wicej Burzowego
wiata w migotliwe owalne ksztaty o wielu fasetkach.
Jasnah przymkna oczy i przycisna do do gazu. Uniosa gow, powoli wcigajc powietrze.
Kamienie na wierzchu jej doni zaczy mocniej wieci, szczeglnie kwarc rozjarzy si tak bardzo, e razi
renice.
Shallan wstrzymaa oddech. Odwaya si jedynie zamruga, powierzajc scen pamici. Przez
dug chwil nic si nie dziao.
A nagle usyszaa krtki dwik. Niskie dudnienie, jak odlege gosy piewajce razem czyst nut.
Do Jasnah zatona w kamieniu.
Skaa znikna.
W korytarzu pojawia si chmura gstego czarnego dymu. Byo go tyle, e olepi Shallan, wydawa
si dzieem tysicy ognisk i pachnia spalonym drewnem. Dziewczyna popiesznie uniosa wilgotn szmatk
do twarzy i opada na kolana. Co dziwne, jej uszy wydaway si zatkane, jakby zesza z wielkiej wysokoci.
Musiaa przekn lin, eby je odblokowa.
Mocno zacisna powieki, kiedy oczy zaczy zawi, i wstrzymaa oddech. Jej uszy wypeni szum.
Wszystko mino. Zamrugaa i zobaczya, e krl i stranik kul si przy cianie obok niej. Dym
wci kbi si pod sufitem, w korytarzu czu byo jego smrd. Jasnah wstaa, nie otwierajc oczu i nie
zwracajc uwagi na dym cho na twarzy i ubraniu miaa sadz. Na cianach te pozostay lady.
Shallan czytaa o tym, ale i tak bya pod wraeniem. Jasnah przeobrazia kamie w dym, a poniewa
dym mia o wiele mniejsz gsto, przemiana wywoaa nagy jego wybuch.
To bya prawda do Jasnah nalea dziaajcy Dusznik. I to potny. Dziewi na dziesi
Dusznikw byo zdolnych do kilku ograniczonych przemian stworzenia wody lub ziarna ze skay,
przeksztacenia powietrza albo tkaniny w nijakie jednoizbowe kamienne budynki. Potniejszy, jak ten
nalecy do Jasnah, mg dokona dowolnego przeobraenia. Zmieni kad substancj w kad inn. Jake
musiao to drani arliwcw, e tak potna, wita relikwia znajdowaa si w rkach kogo spoza ich
szeregw. I to jeszcze heretyczki!
Shallan podniosa si, nadal trzymajc tkanin przy twarzy, oddychajc wilgotnym, lecz wolnym od
pyu powietrzem. Chwil pniej krl wpad do komnaty. Po drugiej stronie staa maa dziewczynka, w
towarzystwie kilku nianiek i innych paacowych sucych, i kaszlaa. Krl wzi j w ramiona. Bya zbyt
maa, by nosi rkaw skromnoci.
Jasnah otworzya oczy i zamrugaa, jakby poczua si zdezorientowana. Odetchna gboko i nie
zakaszlaa. Wrcz si umiechna, jakby zapach dymu by dla niej przyjemny.

Odwrcia si do Shallan i skupia na niej spojrzenie.


Nadal czekasz na moj odpowied. Obawiam si, e nie spodoba ci si to, co ci powiem.
Ale jeszcze nie skoczylicie mnie sprawdza powiedziaa Shallan, zbierajc resztki odwagi. Z
pewnoci do tej chwili nie wydacie wyroku.
Nie skoczyam? powtrzya Jasnah, marszczc czoo.
Nie zapytalicie mnie o wszystkie kobiece sztuki. Opucilicie malarstwo i rysunek.
Nigdy mi si zbytnio nie przydaway.
Ale w kocu to sztuki stwierdzia Shallan z desperacj. Tam miaa najwiksze osignicia!
Wielu uwaa sztuki wizualne za najbardziej wytworne. Przyniosam swoj teczk. Chciaabym pokaza, co
potrafi.
Jasnah zacisna wargi.
Sztuki wizualne to gupstwa. Rozwayam fakty, dziecko, i nie mog ci przyj. Przykro mi.
Shallan posmutniaa.
Kobieta tymczasem zwrcia si do krla.
Wasza Wysoko powiedziaa chciaabym uda si do Palanaeum.
Teraz? spyta wadca, nadal trzymajc wnuczk w ramionach. Ale mielimy urzdzi uczt...
Doceniam propozycj odpara Jasnah lecz obfituj we wszystko poza czasem.
Oczywicie. Zaprowadz ci osobicie. Dzikuj za to, co zrobia. Kiedy usyszaem, e prosisz o
wejcie... Cay czas mwi do Jasnah, ktra w milczeniu podya za nim korytarzem, pozostawiajc
Shallan za sob.
Dziewczyna przycisna teczk do piersi i zdja szmatk z ust. Sze miesicy pogoni i co uzyskaa?
Ze zoci cisna tkanin, wyciskajc smolist wod. Miaa ochot si rozpaka. Pewnie tak by wanie
zrobia, gdyby bya tym samym dzieckiem, co przed szecioma miesicami.
Ale wszystko si zmienio. Ona sama si zmienia. Jeli jej si nie powiedzie, rd Davar upadnie.
Shallan czua, e jej determinacja si podwaja, cho nie moga powstrzyma kilku ez frustracji przed
opuszczeniem kcikw oczu. Stwierdzia, e si nie podda, dopki Jasnah nie bdzie zmuszona, by kaza
zaku j w acuchy i odprowadzi.
Zadziwiajco stanowczym krokiem ruszya w kierunku, w ktrym udaa si Jasnah. Przed szecioma
miesicami przedstawia braciom swj rozpaczliwy plan. Zostanie uczennic Jasnah Kholin, uczonej i
heretyczki. Nie ze wzgldu na edukacj. Ani presti. Tylko po to, by dowiedzie si, gdzie trzyma Dusznik.
A pniej go ukra.

Wglowy odrys mapy obozu Sadeasa sporzdzonej przez prostego wcznika.


Zostaa wydrapana na skorupie kremlika wielkoci doni.
Odrys podpisany tuszem przez nieznan uczon Alethi, okoo 1173 roku

Zimno mi, matko. Tak mi zimno. Matko? Dlaczego wci sysz deszcz? Czy przestanie pada?.
Zebrane w Vevishes roku 1172, trzydzieci dwie sekundy przed mierci. Badanym bya jasnooka
dziewczynka w wieku okoo szeciu lat.
Tvlakv w jednej chwili wypuci wszystkich niewolnikw z klatek. Tym razem nie przejmowa si
uciekinierami ani buntem niewolnikw za nimi byo jedynie pustkowie, a przed nimi sto tysicy
uzbrojonych onierzy.
Kaladin zszed z wozu. Znajdowali si wewntrz jednej z formacji przypominajcych krater, jej
poszarpana kamienna ciana wznosia si na wschodzie. Na ziemi nic nie roso, a skaa pod jego bosymi
stopami bya liska. W zagbieniach zebray si kaue. Powietrze byo ostre i czyste, a soce wiecio
mocno nad ich gowami, cho na wschodzie byo tak parno, e zawsze czu na skrze wilgo.
Wok nich wida byo lady dziaalnoci od dawna zadomowionej armii ta wojna trwaa od
mierci starego krla przed prawie szecioma laty. Wszyscy opowiadali historie o tamtej nocy, kiedy
Parshendi zamordowali krla Gavilara.
Obok maszeroway oddziay onierzy, kierujc si wskazwkami w postaci krgw wymalowanych
na kadym skrzyowaniu. W tym obozie byo mnstwo dugich kamiennych bunkrw, a take wicej
namiotw, ni Kaladin widzia z gry. Nie kade schronienie dawao si stworzy przy pomocy Dusznika.
Po smrodzie karawany, to miejsce pachniao bardzo przyjemnie, wypenione znajomymi aromatami
wyprawionej skry i naoliwionej broni. Jednak wielu onierzy sprawiao wraenie niechlujnych. Nie byli
brudni, ale te nie wydawali si szczeglnie zdyscyplinowani. Kryli po obozie w grupkach, nosili
niedopite paszcze. Niektrzy pokazywali palcami na niewolnikw i gwizdali. To bya armia arcyksicia?
Elitarne siy, ktre walczyy o honor Alethkaru? To do nich chcia doczy Kaladin?
Bluth i Tag przygldali si uwanie, jak Kaladin docza do pozostaych niewolnikw, ale on nie
prbowa adnych numerw. Wiedzia, e to nie by czas, by ich prowokowa widzia, jak najemnicy

zachowywali si w obecnoci oficerw. Bluth i Tag dobrze odgrywali swoj rol, szli wyprostowani, z
rkami na rkojeciach broni. Popchnli kilku niewolnikw, jednemu wbili pak w brzuch i sklli go.
Starannie unikali Kaladina.
Krlewska armia powiedzia niewolnik obok niego. By to ciemnoskry mczyzna, ktry
rozmawia z Kaladinem na temat ucieczki. Sdziem, e wyl nas do pracy w kopalni. Tu nie bdzie tak
le. Bdziemy szorowa latryny albo naprawia drogi.
To dziwne, cieszy si na sprztanie latryn albo cik prac w palcym socu. Kaladin mia
nadziej na co innego. Mia nadziej. Owszem, odkry, e wci umie mie nadziej. Wcznia w doni.
Wrg, ktremu mg stawi czoo. Tak mg y.
Tvlakv rozmawia z jasnook kobiet, ktra robia wraenie wanej persony. Jej ciemne wosy,
upite w skomplikowanym warkoczu, migotay napenionymi ametystami, a jej suknia miaa
ciemnoszkaratny odcie. Wygldaa cakiem jak Laral, pod koniec. Pewnie naleaa do czwartego albo
pitego dahnu i bya on oraz skryb jednego z oficerw.
Tvlakv zacz wychwala swoje towary, lecz kobieta uniosa delikatn do.
Sama mog obejrze, co kupuj, handlarzu powiedziaa ze piewnym, arystokratycznym
akcentem. Sama ich sprawdz.
W towarzystwie kilku onierzy ruszya wzdu szeregu. Jej suknia zostaa skrojona zgodnie z
fasonem typowym dla szlachetnie urodzonych Alethich z grubego jedwabiu, obcisa od pasa w gr,
poniej luna. Zapinana z boku od pasa do szyi, koczya si niewielkim, haftowanym zot nici
konierzykiem. Duszy lewy rkaw ukrywa jej bezpieczn do. Matka Kaladina zawsze nosia
rkawiczk, co wydawao mu si o wiele bardziej praktyczne.
Oceniajc po jej twarzy, nie bya pod szczeglnym wraeniem tego, co zobaczya.
Ci ludzie s na wp zagodzeni i chorzy powiedziaa, po czym wzia od modej pomocnicy
cienki prt. Uniosa nim wosy z czoa jednego z mczyzn i przyjrzaa si jego pitnu. Mwisz, e chcesz
dwa szmaragdowe broamy za kadego?
Tvlakv zacz si poci.
Moe ptora?
A do czego oni mi si przydadz? Nie dopuszcz ludzi tak brudnych do ywnoci, a do wikszoci
pozostaych zada mam parshmenw.
Jeli milady nie jest zadowolona, mgbym zwrci si do innych arcyksit...
Nie odpowiedziaa i uderzya niewolnika, ktremu si przygldaa, gdy si przed ni cofn.
Jeden i jedna czwarta. Mog rba dla nas drewno w pnocnych lasach... Umilka, kiedy zobaczya
Kaladina. Ten tutaj. To o wiele lepszy materia ni pozostali.
Sdziem, e moe si wam spodoba stwierdzi Tvlakv, podchodzc do niej. Jest cakiem...
Uniosa prt, uciszajc handlarza. Na wardze miaa niewielk rank. Zmielony korze przekltnika
mgby na to pomc.
Zdejmij gr, niewolniku rozkazaa.

Kaladin spojrza jej prosto w niebieskie oczy i poczu niemal niepowstrzymane pragnienie, by j
oplu. Nie. Nie mg sobie na to pozwoli. Nie, kiedy mia szans. Wysun rce z workowatej tuniki i
pozwoli, by opada do pasa, ukazujc jego pier.
Mimo omiu miesicy w niewoli mia lepsze minie ni pozostali.
Duo blizn jak na kogo tak modego powiedziaa z namysem szlachetnie urodzona.
Wojskowy?
Tak.
Jego wiatrospren podleciaa do kobiety i wpatrzya si w jej twarz.
Najemnik?
Armia Amarama odpar Kaladin. Obywatel, drugi nahn.
Niegdy obywatel wtrci szybko Tvlakv. Zosta...
Znw uciszya Tvlakva prtem i wciekym spojrzeniem. Pniej tym samym prtem odsuna wosy
Kaladina i przyjrzaa si jego czou.
Glif shash stwierdzia i klasna jzykiem. Kilku onierzy podeszo bliej, opierajc donie na
rkojeciach mieczy. Tam, skd pochodz, niewolnicy, ktrzy na to zasuguj, po prostu zostaj straceni.
Maj szczcie stwierdzi Kaladin.
A ty jak tu trafie?
Zabiem kogo odpar, starannie obmylajc kamstwo.
Prosz, pomyla do Heroldw. Prosz. Od tak dawna o nic si nie modli.
Kobieta uniosa brew.
Jestem morderc, jasnoci wyjani Kaladin. Upiem si, popeniem kilka bdw. Ale dobrze
walcz wczni. Umiecie mnie w armii swojego pana. Pozwlcie mi znw walczy.
To byo dziwne kamstwo, ale kobieta nigdy by nie pozwolia mu walczy, gdyby uwaaa go za
dezertera. W takim wypadku lepiej by uwaanym za przypadkowego zabjc.
Prosz... pomyla. Znw by onierzem. W tej chwili wydawao si to najwspanialsz rzecz,
jakiej mg kiedykolwiek zapragn. O ile lepiej jest zgin na polu walki ni zmarnie, oprniajc
nocniki.
Tvlakv podszed do jasnookiej kobiety. Spojrza na Kaladina i westchn.
To dezerter, jasnoci. Nie suchajcie go.
Nie! Kaladin poczu, jak nagy wybuch wciekoci pochania jego nadziej. Unis rce w stron
Tvlakva. Udusi tego szczura i...
Kto uderzy go w plecy. Jkn, zatoczy si i upad na kolana. Szlachetnie urodzona cofna si,
unoszc do piersi bezpieczn do. Jeden z onierzy chwyci Kaladina i znw go podnis.
C powiedziaa w kocu. Jaka szkoda.
Mog walczy warkn Kaladin mimo blu. Dajcie mi wczni. Pozwlcie mi...
Uniosa prt, uciszajc go.
Jasnoci odezwa si znw Tvlakv, unikajc wzroku Kaladina. Nie zaufabym mu na tyle, by

da mu bro. To prawda, e jest morderc, ale znany jest rwnie z tego, e by nieposuszny i buntowa si
przeciwko swoim panom. Nie mgbym wam go sprzeda jako onierza. Sumienie by mi na to nie
pozwolio. Zawaha si. Mg rwnie zepsu mczyzn z wozu swoj gadanin o ucieczce. Honor
wymaga, bym wam to powiedzia.
Kaladin zacisn zby. Mia ch powali onierza stojcego za nim, chwyci wczni i spdzi
ostatnie chwile ycia, wbijajc j w potne brzuszysko Tvlakva. Dlaczego? Dlaczego dla handlarza byo
tak wane, jak Kaladina potraktuje armia?
Nie powinienem porwa tej mapy, pomyla Kaladin. Gorycz czciej znajduje odpat ni dobro.
Jedno z powiedze jego ojca.
Kobieta pokiwaa gow i ruszya dalej.
Poka mi, ktrzy powiedziaa. I tak ich wezm, ze wzgldu na twoj szczero. Potrzebujemy
nowych mostowych.
Tvlakv pokiwa z przejciem gow. Jednake, nim ruszy dalej, zatrzyma si i nachyli do Kaladina.
Nie mog zaufa, e bdziesz si odpowiednio zachowywa. Ludzie w tej armii mieliby pretensje
do handlarza, e nie wszystko im powiedzia. Przykro mi.
Z tymi sowy odszed.
Kaladin warkn z gbi garda, po czym wyswobodzi si z rk onierzy, ale pozosta w szeregu.
Niech i tak bdzie. Rbanie drewna, budowanie mostw, walka w armii. Nic z tego nie miao znaczenia.
Bdzie y dalej. Odebrali mu wolno, rodzin, przyjaci i najcenniejsze ze wszystkich marzenia. Nic
wicej nie mogli mu zrobi.
Przeprowadziwszy inspekcj, szlachetnie urodzona wzia od pomocnicy blok do pisania i zrobia
kilka notatek na papierze. Tvlakv przekaza jej rejestr, w ktrym zapisano, ile z dugu spaci kady z
niewolnikw. Kaladin zdoa rzuci na okiem wedle zapisw aden z nich nie zapaci nawet
najdrobniejszej kwoty. Moe Tvlakv skama. Wcale nie byoby to niemoliwe.
Kaladin stwierdzi, e tym razem cae jego wynagrodzenie bdzie szo na poczet dugu. Chcia
zobaczy, jak si wij, kiedy zmusi ich do przyznania prawdy. Co by zrobili, gdyby zbliy si do
wykupienia dugu? Pewnie nigdy si tego nie dowie zalenie od tego, ile zarabiali mostowi, mogo mu to
zaj od dziesiciu do pidziesiciu lat.
Jasnooka kobieta wysaa niewolnikw do pracy w lesie. Szeciu tych chudszych zostao odesanych
do kantyny, mimo jej wczeniejszych sw.
Ta dziesitka stwierdzia kobieta, unoszc prt w stron Kaladina i pozostaych z jego wozu.
Zabierzcie ich do druyn mostowych. Powiedzcie Lamarilowi i Gazowi, e tego wysokiego maj
potraktowa szczeglnie.
onierze rozemiali si, a jeden z nich zacz popycha grup Kaladina ciek. Kaladin znis to
ci ludzie nie mieli powodu, by zachowywa si delikatnie, a on nie chcia da im pretekstu, by zrobili si
bardziej brutalni. Jeli istniaa grupa, ktrej onierze nienawidzili bardziej od niewolnikw, to byli ni
dezerterzy.

Idc, zwrci uwag na sztandar wznoszcy si nad obozem. Wymalowano na nim ten sam symbol,
co na paszczach onierzy ta para glifw w ksztacie wiey i mota na ciemnozielonym polu. To by
sztandar arcyksicia Sadeasa, wadcy ojczystej krainy Kaladina. Czy to ironia losu, czy przeznaczenie
sprawiy, e wyldowa wanie tutaj?
onierze wyranie si lenili, nawet ci, ktrzy byli na subie, a ulice pokrywaa warstwa mieci.
Peno byo markietanw dziwki, robotnice, bednarze, wytwrcy wiec i poganiacze. Widzia nawet dzieci
biegajce po ulicach czego, co byo w poowie miastem, a w poowie obozem wojskowym.
I jeszcze parshmeni. Noszcy wod, pracujcy nad okopami, noszcy ciary. To go zaskoczyo.
Czy nie walczyli przeciwko parshmenom? Nie obawiali si, e ci powstan? Najwyraniej nie. Ci
parshmeni pracowali z tak sam ulegoci, jak ci, ktrych zna w Palenisku. Moe to miao sens. W jego
ojczynie Alethi walczyli przeciwko Alethim, wic dlaczego w tym konflikcie nie mogo by parshmenw
po obu stronach?
onierze poprowadzili Kaladina a do pnocno-wschodniej czci obozu, co zajo sporo czasu.
Cho stworzone przy pomocy Dusznikw kamienne baraki wyglday identycznie, krawd obozu bya
charakterystycznie poszarpana, niczym gry. Stare przyzwyczajenia kazay mu zapamita drog. Tutaj
wysoki okrgy mur zosta zniszczony przez niezliczone arcyburze, zapewniajc doskonay widok na
wschd. Tamta otwarta przestrze stanowia dobry punkt zbirki przed marszem w d Strzaskanych
Rwnin.
Na pnocnej krawdzi pola znajdowa si podobz wypeniony kilkoma dziesitkami koszar, a w
jego rodku skad drzewny peen cieli. Zajmowali si przysadzistymi drzewami, ktre Kaladin widzia na
rwninie zdejmowali wknist kor, piowali na deski. Inna grupa cieli skadaa z desek due
konstrukcje.
Mamy pracowa w drewnie? spyta Kaladin.
Jeden z onierzy rozemia si szorstko.
Doczacie do druyn mostowych.
Wskaza na grup ponuro wygldajcych mczyzn, ktrzy siedzieli na kamieniach w cieniu koszar,
palcami jedzc z drewnianych misek. Ich poywienie wygldao niepokojco podobnie do brei, ktr karmi
ich Tvlakv.
Jeden z onierzy znw popchn Kaladina, ktry zatoczy si w d agodnego zbocza. Pozostaa
dziewitka niewolnikw podya za nim, poganiana przez onierzy. aden z siedzcych wok koszar
nawet na nich nie spojrza. Mieli na sobie skrzane kamizele i proste spodnie, niektrzy rwnie brudne
sznurowane koszule. Ponura gromadka nie wygldaa, jakby miewaa si lepiej od niewolnikw, cho
wydawaa si w nieco lepszej kondycji.
Nowi rekruci, Gaz! zawoa jeden z onierzy.
W pewnej odlegoci od jedzcych odpoczywa mczyzna. Odwrci si, ukazujc twarz tak pen
blizn, e jego broda rosa kpkami. Nie mia jednego oka drugie byo brzowe i nie nosi opaski. Biae
wzy na ramionach wiadczyy, e jest sierantem, a do tego emanowa twardoci, ktr Kaladin kojarzy

z ludmi czujcymi si swobodnie na polu walki.


Te chudziny? spyta Gaz, ujc co. Ruszy w ich stron. Ledwie powstrzymaj strza.
onierz obok Kaladina wzruszy ramionami i znw popchn go naprzd.
Jasno Hashal powiedziaa, e z tym masz postpi szczeglnie. Reszta zaley od ciebie.
onierz skin na towarzyszy i wszyscy odeszli popiesznie.
Gaz przyjrza si niewolnikom. W kocu wpatrzy si w Kaladina.
Mam wojskowe szkolenie powiedzia Kaladin. W armii lorda Amarama.
Nie obchodzi mnie to przerwa mu Gaz, spluwajc czym ciemnym w bok.
Kaladin zawaha si.
Kiedy Amaram...
Cigle wspominasz to imi warkn Gaz. Suye pod dowdztwem jakiego pomniejszego
pana, tak? I spodziewasz si, e bd pod wraeniem?
Kaladin westchn. Mia okazj pozna takich ludzi, pomniejszych sierantw bez szans na awans.
Jedyn rado w yciu czerpali z wadzy nad tymi, ktrzy byli w jeszcze gorszej sytuacji. C, niech i tak
bdzie.
Nosisz pitno niewolnika prychn tamten. Wtpi, by kiedy trzyma w rku wczni. Tak
czy inaczej, racz teraz do nas doczy, paniczu.
Wiatrospren Kaladina sfruna z gry i przyjrzaa si Gazowi, po czym przymruya jedno oko,
naladujc go. Z jakiego powodu jej widok sprawi, e Kaladin si umiechn. Sierant le zrozumia ten
umiech. Skrzywi si i zrobi krok naprzd, wycigajc palec.
W tej wanie chwili w obozie zagrzmiay rogi. Ciele unieli gowy, a onierze, ktrzy eskortowali
Kaladina, pobiegli do centrum obozu. Niewolnicy rozejrzeli si z niepokojem.
Na Ojca Burz! zakl Gaz. Mostowi! Wstawa, wstawa, otry!
Zacz kopa jedzcych. Mczyni upucili miski i si podnieli. Nosili proste sanday zamiast
porzdnych butw.
Ty, paniczu odezwa si Gaz, wskazujc na Kaladina.
Nie powiedziaem...
Na Potpienie, nie obchodzi mnie, co powiedziae! Jeste w mocie numer cztery. Wskaza na
grup oddalajcych si mostowych. Reszta niech tu zaczeka. Pniej was rozdziel. Rusza si albo
powiesz was za nogi.
Kaladin wzruszy ramionami i ruszy biegiem za mostowymi. Bya to jedna z wielu druyn takich
mczyzn wypadajca z koszar albo wyaniajca si z uliczek. Wydawao si, e jest ich sporo. Okoo
pidziesiciu budynkw, w kadym dwudziestu do trzydziestu mczyzn... to by znaczyo, e w tej armii
jest niemal tyle samo mostowych, co onierzy w siach Amarama.
Druyna Kaladina przebiega przez obz pomidzy deskami i stertami trocin, a dotara do duej
drewnianej konstrukcji, ktra najwyraniej przetrwaa kilka arcyburz i bitew. Wgbienia i otwory wzdu
jego dugoci wyglday jak miejsca, w ktre trafiy strzay. Moe to by element mostu w mostowych?

Tak, pomyla Kaladin. To by drewniany most dugoci okoo trzydziestu stp, a szerokoci omiu.
Z przodu i z tyu opada nieco i nie mia porczy. Drewno byo grube, najwiksze deski wzmacniay
konstrukcj w rodku. Na placu zebrano okoo czterdziestu lub pidziesiciu mostw. Moe jedna na kade
koszary, co oznaczao jedn druyn na kady most? Zebrao si ju okoo dwudziestu druyn.
Gaz znalaz gdzie drewnian tarcz i byszczc maczug, ale dla pozostaych ich zabrako. Szybko
przyjrza si kadej druynie. Zatrzyma si przy mocie numer cztery i zawaha.
Gdzie jest wasz dowdca? spyta.
Martwy odpar jeden z mostowych. Wczoraj rzuci si do Rozpadliny Honoru.
Gaz zakl.
Nie moecie utrzyma dowdcy nawet przez tydzie? A niech to burza! Ustawcie si w szeregu,
bd bieg obok was. Suchajcie moich rozkazw. Kolejny dowdca zostanie wyznaczony, kiedy
zobaczymy, kto przey. Gaz wskaza na Kaladina. Jeste z tyu, paniczu. Rusza si! A niech was burza,
nie znios kolejnej nagany z waszego powodu, gupcy! Rusza si, rusza!
Pozostali dwignli most. Kaladin nie mia innego wyboru, jak tylko wej w luk na kocu mostu.
Nieco zaniy swoje szacunki wydawao si, e na kady most przypada od trzydziestu piciu do
czterdziestu mczyzn. Przy mocie miecio si piciu mczyzn wszerz trzej pod mostem i po jednym
po obu stronach i omiu wzdu, cho w tej druynie brakowao ludzi do obsadzenia wszystkich
stanowisk.
Pomg unie most w powietrze. Prawdopodobnie budowali mosty z bardzo lekkiego drewna, ale ta
konstrukcja i tak bya cika jak burza. Kaladin sapn, uginajc si pod ciarem, unis most wysoko i
wszed pod niego. Pozostali popieszyli, by zaj rodkowe miejsca wzdu caego mostu i wszyscy powoli
opucili go na ramiona. Cae szczcie, od spodu byy prty, ktre mona byo wykorzysta jako uchwyty.
Pozostali mieli poduszki na ramionach kamizeli, ktre nieco ich chroniy i pozwalay dostosowa
wzrost do uchwytw. Kaladin nie dosta kamizeli, wic drewno wbijao si bezporednio w jego skr. Nic
nie widzia w strukturze znajdowao si wgbienie na jego gow, ale deski zasaniay mu widok. Ci na
brzegach mieli lepszy widok podejrzewa, e te miejsca s bardziej podane.
Drewno mierdziao oliw i potem.
Rusza! zawoa Gaz z zewntrz, jego gos wydawa si stumiony.
Kaladin jkn, kiedy druyna ruszya truchtem. Nie widzia, dokd idzie, i z trudem unika
potykania si, kiedy druyna maszerowaa w d wschodniego zbocza Strzaskanych Rwnin. Kaladin poci
si i przeklina pod nosem, a drewno ocierao si o jego skr. Ju zaczyna krwawi.
Biedny gupiec powiedzia kto z boku.
Kaladin spojrza w prawo, ale drewniane uchwyty wszystko zasaniay.
Czy... wysapa czy mwisz do mnie?
Nie powiniene obraa Gaza powiedzia tamten. Jego gos brzmia pusto. Czasem pozwala
nowym biec w zewntrznych rzdach. Czasem.
Kaladin chcia odpowiedzie, lecz z trudem zapa oddech. Myla, e ma lepsz kondycj, ale przez

osiem miesicy ywi si brej, by bity, a arcyburze przeczekiwa w przeciekajcych piwnicach, wilgotnych
szopach albo klatkach. Bardzo si zmieni.
Oddychaj gboko powiedzia stumiony gos. Skup si na krokach. Licz je. To pomaga.
Kaladin skorzysta z tej rady. Sysza, jak inne druyny biegn obok. Za ich plecami rozlegay si
znajome odgosy maszerujcych oddziaw i stukanie kopyt na kamieniach. Za nimi sza armia.
Poniej, z kamienia wyrastay skaopki i upkokora, o ktre si potyka. Krajobraz Strzaskanych
Rwnin wydawa si poszarpany i nierwny, peen wystpw i kamiennych pek. To wyjaniao, dlaczego
mosty nie miay k w takim terenie tragarze byli z pewnoci o wiele szybsi.
Jego stopy byy ju zakrwawione i poobijane. Nie mogli da mu butw? Zacisn zby i bieg dalej.
Kolejna praca. Bdzie j wykonywa i przeyje.
oskot. Dotkn stopami drewna. Most, stay, wzniesiony nad rozpadlin midzy paskowyami
Strzaskanych Rwnin. W cigu kilku chwil druyna go przebya i jego stopy znw dotkny kamienia.
Rusza si, rusza si! zarycza Gaz. Niech was burza, dalej!
Nie przerywali truchtu, kiedy armia przebya most za ich plecami, setki butw z oskotem uderzay o
drewno. Po ramionach Kaladina pyna krew. Z trudem oddycha, czu przeszywajcy bl w boku. Sysza
sapanie innych, dwiki niosy si przez ciasn przestrze pod mostem. Czyli nie by jedyny. Mia nadziej,
e szybko dotr do celu.
Prna nadzieja.
Kolejna godzina bya udrk, gorsz ni wszelkie bicie, jakiemu go poddawano w niewoli, gorsza
ni wszelkie rany na polu bitwy. Wydawao si, e marsz nigdy si nie skoczy. Kaladin niewyranie
pamita stae mosty, ktre widzia, kiedy spoglda na rwnin z wozu. czyy paskowye tam, gdzie
rozpadliny dawao si najatwiej poczy, a nie tam, gdzie byoby to najdogodniejsze dla podrnych.
Czsto oznaczao to, e skrcali na pnoc lub poudnie zanim mogli ruszy znowu na wschd.
Mostowi mamrotali, przeklinali, jczeli, w kocu ucichli. Pokonywali most za mostem, paskowy
za paskowyem. Kaladinowi nie udao si przyjrze adnej rozpadlinie. Po prostu bieg. I bieg. Ju nie czu
stp. Bieg. Jakim sposobem wiedzia, e jeli si zatrzyma, zostanie pobity. Mia wraenie, e jego
ramiona zostay obtarte do koci. Prbowa liczy kroki, ale by zbyt wyczerpany.
Mimo to, nie przesta biec.
W kocu Gaz miosiernie kaza im si zatrzyma. Kaladin zamruga, zatoczy si i prawie
przewrci.
Unie! rykn Gaz.
Ramiona Kaladina przeszy bl, kiedy poruszy je po tak dugim czasie podtrzymywania mostu w
jednym miejscu.
Opuci!
Zrobili krok w bok, mostowi z dou ujli uchwyty z boku. To byo niewygodne i trudne, ale
mczyni wyranie mieli praktyk. Stawiajc most na ziemi, nie dopucili, eby si przewrci.
Pchn!

Zdezorientowany Kaladin zatoczy si do tyu, kiedy mostowi zaczli popycha uchwyty po bokach i
z tyu. Znajdowali si na krawdzi rozpadliny, nad ktr nie byo staego mostu. Z bokw inne druyny
popychay swoje mosty.
Kaladin obejrza si przez rami. Armia liczya dwa tysice onierzy w zieleni i bieli. Dwanacie
setek ciemnookich wcznikw, kilka setek kawalerii na cennych koniach. Za nimi dua grupa cikiej
piechoty, jasnoocy mczyni w grubych pancerzach, noszcy due maczugi i kwadratowe stalowe tarcze.
Wydawao si, e celowo wybrali punkt, w ktrym rozpadlina bya wska, a pierwszy paskowy
znajdowa si nieco wyej ni drugi. Most by dwa razy duszy od szerokoci rozpadliny. Gaz zacz go
przeklina, wic Kaladin doczy do pozostaych, z gonym zgrzytem przepychajc most przez nierwny
teren. Kiedy struktura wyldowaa na miejscu po drugiej stronie, druyna wycofaa si, by pozwoli
kawalerii przejecha na drug stron.
By zbyt wyczerpany, eby si temu przyglda. Opad na skay i pooy si, nasuchujc krokw
piechoty przechodzcej przez most. Przechyli gow. Pozostali mostowi rwnie si pooyli. Gaz zarzuci
tarcz na plecy i przechodzi midzy druynami, krcc gow i wzdychajc nad tym, jak s bezwartociowi.
Kaladin pragn tak lee, patrzc w niebo, nie zwaajc na wiat. Jednak jego szkolenie mwio mu,
e moe dosta zakwasw. A to uczynioby drog powrotn jeszcze gorsz. Szkolenie... naleao do innego
mczyzny, z innych czasw. Prawie cieniodni. I nawet jeli Kaladin ju nim nie by, nadal mg go
sucha.
I tak oto Kaladin z jkiem zmusi si, by usi i rozmasowa minie. onierze przechodzili przez
most czwrkami, z wysoko uniesionymi wczniami i tarczami. Gaz wpatrywa si w nich z wyran
zawici, a wiatrospren Kaladina taczya wok jego gowy. Mimo zmczenia Kaladin poczu ukucie
zazdroci. Dlaczego zajmowaa si nim, a nie Kaladinem?
Po kilku minutach Gaz zwrci na niego uwag i zmarszczy czoo.
Zastanawia si, dlaczego nie leysz usysza znajomy gos.
Mczyzna, ktry bieg obok Kaladina, lea na ziemi obok niego i wpatrywa si w niebo. By
starszy, posiwiay i mia dug, ogorza twarz pasujc do jego agodnego gosu.
Kaladin masowa nogi, wiadomie ignorujc Gaza. Nastpnie oderwa kilka paskw worka, w ktry
by ubrany, i obwiza nim stopy i ramiona. Na szczcie, jako niewolnik przyzwyczai si do chodzenia
boso, wic uszkodzenia nie byy zbyt powane.
Skoczy w chwili, kiedy ostatni onierze piechoty przechodzili przez most. Za nim podyo kilku
konnych jasnookich w byszczcych zbrojach. Porodku jecha mczyzna w potnym, emanujcym
czerwonym blaskiem Pancerzu Odprysku. Rni si od tego, ktry widzia Kaladin powiadano, e kady
jest osobnym dzieem sztuki ale robi to samo wraenie. Ozdobne, nakadajce si na siebie pyty, do tego
pikny hem bez przybicy.
Zbroja wydawaa si obca. Zostaa stworzona w innej epoce, kiedy bogowie chodzili po Rosharze.
Czy to krl? spyta Kaladin.
Mostowy obok zamia si sabo.

Chciaby.
Kaladin odwrci si w jego stron, marszczc czoo.
Gdyby to by krl wyjani tamten to by znaczyo, e jestemy w armii lorda Dalinara.
To imi wydao si Kaladinowi znajome.
To arcyksi, prawda? Wuj krla.
Ano. Najlepszy z ludzi, najbardziej szlachetny Odpryskowy w armii krla. Mwi, e zawsze
dotrzymuje sowa.
Kaladin prychn z pogard. To samo mwiono o Amaramie.
Powiniene sobie yczy, by trafi do wojsk arcyksicia Dalinara doda starszy mczyzna. On
nie ma druyn mostowych. A w kadym razie nie takie.
Dobra, kremliki! rykn Gaz. Wstawa!
Mostowi jknli, podnoszc si. Kaladin westchn. Krtki odpoczynek pokaza mu, jak bardzo jest
wyczerpany.
Ciesz si, e wracamy mrukn.
Wracamy? powtrzy starszy mostowy.
Nie zawracamy?
Jego towarzysz zamia si.
Chopcze, jeszcze nie dotarlimy do celu. I powiniene si cieszy. Dotarcie na miejsce jest
najgorsze.
I tak oto zacza si druga faza koszmaru. Przechodzili przez most, wcigali go za sob, znw
podnosili na obolae ramiona. Biegli przez paskowy. Po drugiej stronie opuszczali most nad kolejn
rozpadlin. Armia przechodzia i znw wracali do noszenia mostu.
Powtrzyli to co najmniej tuzin razy. Odpoczywali pomidzy, ale Kaladin by tak obolay i
przemczony, e krtkie chwile wytchnienia nie wystarczay. Z trudem apa oddech za kadym razem,
zanim znw zmuszono go do podniesienia mostu.
Oczekiwano, e bd szybcy. Mostowi mogli odpocz, kiedy reszta armii przechodzia na drug
stron, ale musieli to nadrobi, biegnc przez paskowy mijajc szeregi onierzy by dotrze do kolejnej
rozpadliny przed gwnymi siami. W pewnym momencie ogorzay towarzysz ostrzeg go, e jeli nie
ustawi mostu wystarczajco szybko, po powrocie do obozu zostan ukarani chost.
Gaz wydawa rozkazy, przeklina mostowych, kopa ich, kiedy poruszali si zbyt wolno, i nie
wykonywa adnej prawdziwej pracy. Kaladin bardzo szybko poczu ogromn nienawi do tego chudego,
poblinionego mczyzny. To go zaskoczyo aden z poprzednich sierantw nie wywoa jego
nienawici. Ich zadaniem byo przeklinanie swoich ludzi i motywowanie ich.
Nie to bolao Kaladina. Gaz posa go w drog bez sandaw i kamizeli. Wiedzia, e mimo banday
zostan mu blizny. Rano bdzie tak posiniaczony i zesztywniay, e nie bdzie mg si ruszy.
Zachowanie Gaza wiadczyo, e by maostkowym drczycielem. Zaryzykowa powodzenie misji z
powodu utraty tragarza ze wzgldu na osobist uraz.

Burzowy czowiek, pomyla Kaladin. Nienawi do mczyzny dodawaa mu si do przetrwania


udrki. Kilka razy po przepchniciu mostu na miejsce Kaladin upada i wydawao mu si, e ju nigdy nie
wstanie, lecz kiedy Gaz kaza im si podnie, jakim sposobem dwiga si z trudem. Gdyby tego nie
zrobi, oznaczaoby to zwycistwo sieranta.
Dlaczego przez to wszystko przechodzili? Jaki by sens? Dlaczego tak duo biegali? Musieli chroni
most, swj cenny ciar, adunek. Musieli podtrzymywa niebo i biec, musieli...
Zaczyna majaczy. Nogi, bieg. Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa.
Zatrzyma si!
Zatrzyma si.
Podnie!
Unis rce.
Opuci!
Cofn si i opuci most.
Pchn!
Popchn most.
Zgi.
Ten ostatni rozkaz sam dodawa za kadym razem. Pad na kamie, skaopk popiesznie cofn
pdy w chwili, kiedy ich dotkn. Zamkn oczy, nie mia ju siy myle o skurczach. Znalaz si w transie,
pnie, ktry zdawa si, e trwa jedno uderzenie serca.
Podnie si!
Wsta, potykajc si na zakrwawionych stopach.
Przej!
Przeszed na drug stron, nie zwracajc uwagi na przepa po obu stronach.
Pocign!
Zapa za uchwyt i przecign most przez rozpadlin.
Zmieni si!
Kaladin sta bezmylnie. Nie rozumia tego rozkazu, Gaz nie wyda go nigdy wczeniej. Oddziay
ustawiay si w szyku, poruszajc si z t dziwn mieszank zdenerwowania i wymuszonego rozlunienia,
ktra czsto poprzedzaa bitw. Kilka niecierpliwosprenw jak czerwone tamy, wyrastajce z ziemi i
opoczce na wietrze zaczo wyrasta ze ska i unosi si midzy onierzami.
Bitwa?
Gaz chwyci Kaladina za rami i popchn go na przd mostu.
W tej czci nowi id przodem, paniczu. Sierant umiechn si paskudnie.
Kaladin tpo chwyci most z pozostaymi, unoszc go nad gow. Uchwyty wyglday tak samo, ale
pierwszy rzd mia wycite otwory przed twarz, dziki czemu mg wyglda na zewntrz. Wszyscy
mostowi zmienili pozycje ci, ktrzy biegli z przodu, przeszli na ty, a ci z tyu w tym Kaladin i ogorzay
mczyzna przeszli na przd.

Kaladin nie pyta o sens. Nie obchodzio go to. Przd mu si podoba, atwiej mu byo biec, kiedy
widzia teren przed sob.
Krajobraz paskowyu przypomina jaowe burzowe ziemie widzia rozrzucone kpy traw, ale
kamie by zbyt twardy, by ich nasiona do koca si w nim zagrzebay. Czciej widywa skaopki,
wyrastajce jak baki na caym paskowyu, udajce kamienie wielkoci ludzkiej gowy. Cz z nich
popkaa i wypuszczaa pdy jak grube zielone jzyki. Niektre nawet zakwity.
Po tak wielu godzinach oddychania w duchocie pod mostem, bieg na przedzie by niemal
rozluniajcy. Czemu jako nowy trafi na t wspania pozycj?
TalenelatElin, ktry znosisz wszelkie cierpienia powiedzia przeraonym gosem mczyzna po
jego prawej. Bdzie ciko. Ju si ustawili! Bdzie ciko!
Kaladin zamruga, skupiajc wzrok na pobliskiej rozpadlinie. Po drugiej stronie pknicia sta szereg
mczyzn o marmurkowej, czerwono-czarnej skrze. Nosili dziwne rdzawopomaraczowe pancerze, ktre
okryway ich przedramiona, piersi, gowy i nogi. Mina chwila, zanim zrozumia.
Parshendi.
Nie przypominali zwykych parshmenw. Byli o wiele bardziej uminieni, masywni. Mieli potne
sylwetki onierzy i kady nosi na plecach bro. Niektrzy nosili czerwono-czarne brody zwizane
kamiennymi paciorkami, inni byli gadko ogoleni.
Na oczach Kaladina pierwszy rzd Parshendich uklk. Trzymali w rkach krtkie uki. Nie dugie
uki, ktre strzelay wysoko i daleko. Krtkie uki refleksyjne, strzelajce prosto, szybko i mocno. Nadajce
si doskonale do zabicia grupy mostowych, zanim ci ustawi most.
Dotarcie na miejsce jest najgorsze....
Teraz dopiero zacz si prawdziwy koszmar.
Gaz trzyma si z tyu, wrzeszczc na mostowych, by si nie zatrzymywali. Instynkt Kaladina kaza
mu zej z linii ognia, ale pd mostu zmusza go do biegu. Wpycha go w gardo bestii, gotowej do
zamknicia paszczy.
Wyczerpanie i bl znikny. Znalaz si w stanie gotowoci. Mosty rzuciy si naprzd, ukryci pod
nimi mczyni krzyczeli, biegnc. Biegnc w stron mierci.
ucznicy wypucili strzay.
Pierwsza salwa zabia ogorzaego towarzysza Kaladina, trafiy w niego a trzy strzay. Mczyzna
po lewej rwnie upad, nie by jeszcze martwy, ale druyna mostowych go zdeptaa. W miar, jak ginli
tragarze, most stawa si coraz ciszy.
Parshendi spokojnie wypucili kolejn salw. Kaladin widzia ktem oka, jak inna druyna
mostowych zaczyna sabn. Parshendi skupiali si na okrelonych druynach. Tamci dostali pen salw
kilkudziesiciu ucznikw, w efekcie pierwsze trzy rzdy mostowych przewrciy si, podcinajc tych za
nimi. Ich most zadra, i z gonym trzaskiem miadonych cia upad na ziemi.
Wok Kaladina przelatyway strzay, zabijajc dwch mczyzn z pierwszej linii. Inne wbijay si
w drewno wok niego, jedna rozcia skr na jego policzku.

Wrzasn. Z przeraenia, wstrzsu, blu, czystego oszoomienia. Nigdy wczeniej nie czu si w
bitwie tak bezsilny. Atakowa wrogie umocnienia, bieg pod deszczem strza, ale zawsze czu, e w pewnym
stopniu nad tym panuje. Mia wczni, mia tarcz, mg walczy.
Nie tym razem. Druyny mostowych byy jak wieprze gnane na rze.
Poleciaa trzecia salwa i pada kolejna z dwudziestu druyn. Alethi rwnie strzelali, ich strzay
spaday z nieba i zabijay Parshendich. Most Kaladina znalaz si niemal przy rozpadlinie. Widzia czarne
oczy Parshendich po drugiej stronie i rysy ich wskich, marmurkowych twarzy. Wszdzie wok mostowi
krzyczeli z blu, strzay wyrzucay ich spod mostw. Rozleg si gony trzask, gdy upad kolejny most,
miadc mostowych.
Unie i opuci, gupcy! zawoa z tyu Gaz.
Druyna zatrzymaa si w chwili, kiedy wrg wypuci kolejn salw. Mostowi z tyu zaczli
krzycze. Ostrza ze strony Alethich przeszkodzi Parshendim. Cho Kaladin by otpiay, przejy nad nim
kontrol odruchy. Opuci most i przepchn.
To odsonio mostowych, ktrzy dotychczas znajdowali si bezpieczni z tyu. ucznicy Parshendich
najwyraniej si tego spodziewali, wypucili bowiem kolejn, ostatni salw. Strzay opady chmur na
most, zabijajc p tuzina tragarzy, a ciemne drewno zalaa krew. Strachospreny wijce si i fioletowe
wyoniy si z drewna i uniosy w powietrze. Most zadra, a jego przepchnicie stao si trudniejsze, gdy
nagle stracili ludzi.
Kaladin potkn si, jego donie zsuny si z uchwytw. Upad na kolana i zawis nad rozpadlin. Z
trudem udao mu si zapa.
Zachwia si z jedn rk wiszc nad przepaci, a drug ciskajc krawd. Poczu zawroty
gowy, wpatrujc si w d stromej ciany, w ciemno. To byo pikne, zawsze chtnie wspina si na
wysokie skalne zbocza z Tienem.
Odruchowo odepchn si z powrotem na paskowy i przeczoga. Grupa onierzy piechoty,
chroniona tarczami, zaja pozycje przy mocie i popychaa go. ucznicy armii wymieniali salwy z
Parshendimi, a kiedy onierze umiecili most na miejscu, cika kawaleria pogalopowaa na drug stron i
uderzya we wroga. Cztery mosty upady, ale szesnacie pozostaych umieszczono obok siebie,
umoliwiajc skuteczne natarcie.
Kaladin prbowa si poruszy, odczoga od mostu, ale jego ciao odmawiao wsppracy. Nie mg
nawet przewrci si na brzuch.
Powinienem pj... pomyla wyczerpany. Zobaczy, czy tamten ogorzay mczyzna nadal yje...
Opatrzy jego rany... Uratowa...
Ale nie mg. Nie mg si poruszy. Nie mg myle. Z zawstydzeniem zamkn oczy i pozwoli
sobie straci przytomno.
*
Kaladinie.
Nie chcia otworzy oczu. Przebudzenie oznaczao powrt do tego okropnego wiata cierpienia.

wiata, gdzie bezbronnych, wyczerpanych ludzi zmuszano do nacierania na szeregi ucznikw.


Ten wiat by koszmarem.
Kaladinie! Kobiecy gos by agodny, jak szept, a jednak peen nacisku. Zostawi ci. Wstawaj!
Umrzesz!
Nie mog... Nie mog wrci...
Zostaw mnie.
Co uderzyo w jego twarz, lekki dotyk energii, piekcy. Skuli si. W porwnaniu z innymi blami
by niczym, ale jakim sposobem wymaga wikszej uwagi. Kaladinie unis rk i machn. Ten ruch
wystarczy, by opuciy go resztki otpienia.
Sprbowa otworzy oczy. Jednego mu si nie udao, krew z rozcicia na policzku spyna i zascha
wok oczodou. Soce przesuno si na niebie. Miny godziny. Jkn, usiad i wytar zasch krew z
oka. Wok niego leao mnstwo cia. Powietrze mierdziao krwi i czym jeszcze gorszym.
Dwch aonie wygldajcych mostowych potrzsao kadym po kolei, sprawdzajc oznaki ycia,
po czym zdejmowao kamizele i sanday z cia, odganiajc kremliki poywiajce si trupami. Kaladina by
nie sprawdzili. Nie mia niczego, co mogliby zabra. Porzuciliby go razem z trupami, pozostawili wasnemu
losowi na paskowyu.
Wiatrospren Kaladina unosia si w powietrzu nad jego gow, poruszajc si z niepokojem.
Rozmasowa szczk w miejscu, gdzie go uderzya. Due spreny takie jak ona umiay porusza niewielkie
przedmioty i szczypa energi. To czynio je jeszcze bardziej irytujcymi.
Tym razem pewnie uratowao ycie Kaladina. Jkn, czujc bl w caym ciele.
Czy masz jakie imi, duchu? spyta, zmuszajc si, by stan na obolaych nogach.
Na paskowyu, na ktry przesza armia, onierze przechodzili midzy trupami Parshendich,
szukajc czego. Moe zbierali wyposaenie? Wydawao si, e siy Sadeasa zwyciyy. A w kadym razie
nie pozostali adni ywi Parshendi. Albo zginli, albo uciekli.
Paskowy, na ktrym walczyli, wydawa si dokadnie taki sam, jak wszystkie, przez ktre
przechodzili. Jedyn rnic byo co, co wygldao jak wielka sterta... co porodku rwniny. Wygldem
przypominao olbrzymi skaopk, moe jak poczwark albo skorup, wysok na dobre dwadziecia stp. Z
jednej strony zostaa rozrbana, ukazujc pokryte luzem wntrznoci. Nie widzia jej podczas pierwszego
natarcia, ca uwag skupia na ucznikach.
Imi powiedziaa wiatrospren zamylonym gosem. Tak, mam imi. Wydawaa si
zaskoczona, kiedy spojrzaa na Kaladina. Dlaczego mam imi?
A skd miabym wiedzie? odpar, zmuszajc si do wstania. Jego stopy przeszywa bl. Z
trudem kutyka.
Pobliscy mostowi spojrzeli na niego z zaskoczeniem, ale zignorowa ich i przekutyka przez
paskowy, a dotar do trupa mostowego, wci odzianego w kamizel i buty. To by ogorzay mczyzna,
ktry by dla niego tak miy, jego szyj przeszya strzaa. Kaladin zignorowa wyraz szoku w jego oczach,
wpatrujcych si tpo w niebo, i zabra mu ubranie skrzan kamizel, skrzane sanday, wizan koszul

zaplamion krwi. Czu obrzydzenie do samego siebie, ale nie mg liczy, e Gaz da mu ubranie.
Usiad i wykorzysta czystsze czci koszuli, by zmieni zaimprowizowane bandae, nastpnie
woy kamizel i sanday, prbujc si zbytnio nie porusza. Powia wiatr, rozwiewajcy smrd krwi i
gosy onierzy. Kawaleria ju stana w szyku, jakby pragna jak najszybciej wrci.
Imi powtrzya wiatrospren i przesza w powietrzu do jego twarzy. Przybraa ksztat modej
kobiety, cznie z lun spdnic i delikatnymi stopami. Sylphrena.
Sylphrena powtrzy Kaladin, wic sanday.
Syl stwierdzi duch. Przechylia gow. To zabawne. Wyglda na to, e mam przydomek.
Gratuluj. Kaladin wsta z trudem.
Gaz sta z boku, z rkami na biodrach, tarcz przywiza na plecach.
Ty powiedzia, pokaza palcem na Kaladina, po czym wskaza na most.
Chyba artujesz odpar Kaladin, spogldajc na resztki zebranej wok druyny mostowej, z
ktrej pozostaa mniej ni poowa pierwotnego skadu.
Nie albo zosta tutaj stwierdzi Gaz. Wydawa si z jakiego powodu rozzoszczony.
Miaem umrze, zrozumia Kaladin. Dlatego nie obchodzio go, czy mam kamizel albo sanday.
Byem z przodu. Przey jako jedyny z pierwszego rzdu.
Omal nie usiad, pozwalajc, by go zostawili. Jednake mier z pragnienia na opustoszaej rwninie
mu nie odpowiadaa. Zatoczy si w stron mostu.
Nie martw si powiedzia jeden z pozostaych mostowych. Tym razem pozwol nam i
powoli, robi duo przerw. I pomoe nam paru onierzy, do podniesienia mostu trzeba przynajmniej
dwudziestu piciu ludzi.
Kaladin westchn i zaj swoje miejsce. Doczyo do nich kilku pechowych onierzy. Razem
unieli most w powietrze. By koszmarnie ciki, ale jako im si udao.
Szed, czujc otpienie. Myla, e nie ma ju niczego, co ycie mogoby mu zrobi, niczego
gorszego od pitna niewolnika z shash, niczego gorszego ni utrata wszystkiego, co mia, nic straszliwszego
od tego, e zawid tych, ktrych przysiga chroni.
Najwyraniej si myli. Mogli mu zrobi co jeszcze. To bya ostatnia udrka, ktr wiat
przygotowa dla Kaladina.
A nazywaa si most numer cztery.

Pon. Pal si. Kiedy przybywaj, przynosz ze sob ciemno, wic widzi si tylko ich ponc
skr. Pon, pon, pon....
Zebrane w Palahishev roku 1172, dwadziecia jeden sekund przed mierci. Badanym by ucze
piekarza.
Shallan popieszya korytarzem wyoonym pomaraczowym dywanem, ktrego sklepienie i grne
czci cian plamia teraz sadza po Dusznikowaniu Jasnah. Miaa nadziej, e obrazy na cianach nie zostay
zniszczone.
Przed ni pojawia si niewielka grupa parshmenw ze cierkami, wiadrami i drabinami, by usun
sadz. Ukonili si, kiedy ich mijaa, ale aden si nie odezwa. Parshmeni umieli mwi, lecz rzadko to
robili. Wielu wydawao si niemych. Jako dziecko uwaaa marmurkowe wzory ich skry za pikne. To
byo, nim ojciec zakaza jej przebywa z parshmenami.
Skupia si na biecym zadaniu. Jak miaa przekona Jasnah Kholin, jedn z najpotniejszych
kobiet na wiecie, by moga zosta jej podopieczn? Kobieta bya wyranie uparta, wiele lat odrzucaa
propozycje porozumienia kierowane przez krgi wyznawcw.
Powrcia do szerokiej gwnej jaskini o wysokim sklepieniu, penej dobrze ubranych, zajtych
ludzi. Czua si zniechcona, ale krtkie spojrzenie na Dusznik uwiodo j. Jej rodzina, rd Davar, w
ostatnich latach rozwijaa si, wychodzc z zapomnienia. Gwnie dziki politycznym zdolnociom jej ojca
wielu go nienawidzio, ale jego bezwzgldno daleko go zaprowadzia. Podobnie jak bogactwo osignite
dziki odnalezieniu na ziemiach Davarw kilku znaczcych z marmuru.
Shallan nie wiedziaa wystarczajco duo, by podejrzliwie traktowa pochodzenie tego bogactwa. Za
kadym razem, kiedy jeden z kamienioomw si wyczerpywa, ojciec wyrusza ze swoim geodet i
odkrywa nowy. Dopiero po przepytaniu geodety, Shallan i jej bracia poznali prawd jej ojciec,
wykorzystujc zakazany Dusznik, ostronie tworzy nowe zoa. Nie robi tego na tyle czsto, by wywoa

podejrzenia, lecz jedynie, by zapewni sobie fundusze niezbdne do realizacji celw politycznych.
Nikt nie wiedzia, skd wzi fabrial, ktry nosia teraz w bezpiecznej sakiewce. By bezuyteczny,
uszkodzony podczas tego samego katastrofalnego wieczoru, kiedy jej ojciec umar. Nie myl o tym,
powiedziaa sobie z naciskiem.
Jubiler naprawi uszkodzenia Dusznika, ktry jednak nadal nie dziaa. Ich zarzdca jeden z
najbliszych powiernikw ojca, doradca imieniem Luesh zosta wyszkolony w posugiwaniu si
urzdzeniem, ale nie mg zmusi go do dziaania.
Dugi i obietnice ojca byy szokujce. Nie mieli wyboru. Rodzina miaa troch czasu moe nawet
rok zanim niespacone kwoty stan si powane i zanim nieobecno jej ojca zacznie rzuca si w oczy.
Przynajmniej raz mogli cieszy si, e posiadoci ich rodu s tak odlege i izolowane, dziki czemu nikogo
nie dziwio, e komunikacja si opnia. Bracia miotali si, pisali listy w imieniu ojca, od czasu do czasu
gdzie si pokazywali i rozpuszczali plotki, e lord Davar szykuje co wielkiego.
A to dawao jej czas, by zrealizowaa swj miay plan. Odnale Jasnah Kholin. Zosta jej
podopieczn. Dowiedzie si, gdzie trzyma Dusznik. A nastpnie zastpi go niedziaajcym.
Fabrial pozwoli im stworzy nowe kamienioomy i odzyska bogactwo. Stworz ywno dla
onierzy. Zgromadziwszy wystarczajco wielkie bogactwo, by spaci dugi i pozwoli sobie na apwki,
mogliby ogosi mier ojca i nie ryzykowa unicestwienia.
Shallan zawahaa si w gwnym korytarzu, rozwaajc kolejne posunicie. To, co planowaa zrobi,
byo ryzykowne. Musiaa uciec i zrobi to w taki sposb, by nikt nie podejrzewa jej o kradzie. Cho dugo
nad tym rozmylaa, nadal nie wiedziaa, jak si jej to uda. Jednake Jasnah miaa wielu wrogw. Musia
istnie sposb, by to ich obwini o popsucie fabriala.
Ten krok nadejdzie pniej. Na razie Shallan musiaa przekona Jasnah, by j przyja. Inne
rozwizania byy nie do przyjcia.
Shallan nerwowo uniosa rce w gecie potrzeby zasonita bezpieczna rka zgita na piersi,
dotykajca okcia swobodnej rki, uniesionej z rozsunitymi palcami. Podesza do niej kobieta ubrana w
starannie wykrochmalon wizan koszul i czarn spdnic, uniwersalny strj pana-sugi.
Krpa kobieta dygna.
Jasnoci?
Palanaeum powiedziaa Shallan.
Kobieta ukonia si i poprowadzia j dalej w gb dugiego korytarza. Wikszo tutejszych kobiet
w tym suce nosia upite wosy i Shallan czua, e jej swobodna fryzura rzuca si w oczy. Rudy
odcie sprawia, e wyrniaa si jeszcze bardziej.
Wkrtce wielki korytarz zacz prowadzi ostro w d. A kiedy nadesza poowa godziny, nadal
syszaa za sob odlege dzwony. Moe dlatego ludzie tak bardzo je lubili nawet w gbi Konklawe
syszao si wiat zewntrzny.
Suca poprowadzia Shallan do potnych stalowych wrt. Ukonia si i wtedy Shallan skinieniem
gowy pozwolia jej odej.

Shallan nie moga nie podziwia urody wrt ich zewntrzn cz pokrywa skomplikowany
geometryczny wzr skadajcy si z krgw, linii i glifw. Swego rodzaju wykres, w poowie na kadym ze
skrzyde. Nie miaa jednak czasu przyjrze si dokadniej, bo ju przez nie przesza.
Za drzwiami znajdowaa si zapierajca dech w piersiach ogromna sala. ciany z gadkiego kamienia
sigay wysoko sabe owietlenie sprawiao, e trudno jej byo oceni, jak wysoko, ale widziaa byski
odlegych wiate. W cianach znajdoway si liczne niewielkie balkony, przypominajce nieco prywatne
loe w teatrze. Wiele z nich wypenia mikki blask. Panowaa cisza, przerywana jedynie sabymi szeptami i
odgosem przewracanych kartek. Shallan uniosa bezpieczn do do piersi, czua si przytoczona przez
wspania sal.
Jasnoci? spyta mody pan-suga, podchodzc do niej. Czego potrzebujecie?
Najwyraniej nowej perspektywy powiedziaa w zamyleniu Shallan. Jak...
Ta sala zwana jest Zason wyjani cicho suga. Znajduje si przed samym Palanaeum. Oba si
ju tu znajdoway, kiedy wybudowano miasto. Niektrzy sdz, e te sale mogli wyku sami Pieniarze
witu.
Gdzie s ksiki?
Samo Palanaeum znajduje si tutaj.
Sucy poprowadzi j do drzwi po drugiej stronie sali. Przez nie wesza do mniejszego
pomieszczenia podzielonego cianami z grubego krysztau. Shallan podesza do najbliszej i dotkna
powierzchni krysztau. Bya szorstka jak wykuta skaa.
Dusznik? spytaa.
Suga pokiwa gow. Za nimi przeszed kolejny sucy, prowadzcy starszego arliwca. Podobnie
jak wikszo arliwcw, tak i staruszek mia ogolon gow oraz dug brod. Proste szare szaty przewiza
brzow szarf. Suga poprowadzi go za rg. Shallan widziaa ich postaci po drugiej stronie, cienie na tle
krysztau.
Zrobia krok naprzd, ale suga odchrzkn.
Musz zobaczy zgod na wasze wejcie, jasnoci.
A ile ona kosztuje? spytaa Shallan z wahaniem.
Tysic szafirowych broamw.
A tyle?
Utrzymanie licznych krlewskich szpitali duo kosztuje odpowiedzia przepraszajcym tonem
mczyzna. Kharbranth ma do sprzedania jedynie ryby, dzwonki i informacje. Te dwie pierwsze rzeczy
nie s niczym wyjtkowym. Ale ta trzecia... c, w Palanaeum znajduje si najwiksza kolekcja ksig i
zwojw na caym Rosharze. Wicej nawet ni w witej Enklawie w Valath. Podczas ostatniego spisu
naliczono w naszym archiwum ponad siedemset tysicy rnych tekstw.
Jej ojciec mia dokadnie osiemdziesit siedem ksiek. Shallan kad z nich przeczytaa po kilka
razy. Jak wiele informacji mogo si znajdowa w siedmiuset tysicach ksig? Ciar takiej wiedzy j
przytacza. Poczua, e marzy, by przejrze ukryte pki. Mogaby powici cae miesice na czytanie ich

tytuw.
Ale nie. Moe, kiedy upewni si, e jej bracia s bezpieczni kiedy podreperuj finanse rodu
bdzie moga wrci. Moe.
Czua, e umiera z godu, a jednoczenie odsuwaa od siebie nietknit jeszcze ciep szarlotk.
Gdzie mogabym zaczeka? spytaa. Jeli kto, kogo znam, znajduje si wewntrz.
Moecie skorzysta z jednej z alkw wyjani sucy, wyranie si rozluniajc. Moe obawia
si, e zrobi mu awantur. eby w jednej z nich usi, nie trzeba zgody. Jeli tego sobie yczycie,
parshmescy tragarze mog was wnie na wyszy poziom.
Dzikuj odpowiedziaa Shallan, odwracajc si plecami do Palanaeum. Znw czua si jak
dziecko, kiedy to ze wzgldu na paranoiczne obawy ojca zostaa zamknita w swoim pokoju i nie moga
swobodnie biega po ogrodach. Czy jasno Jasnah ma ju swoj alkow?
Mog zapyta zaproponowa suga, prowadzc j z powrotem do Zasony.
Odszed popiesznie, by porozmawia z innymi, pozostawiajc Shallan przed wejciem do
Palanaeum.
Moga wbiec do rodka. Przelizgn si...
Nie. Bracia artowali sobie z jej niemiaoci, lecz nie ona j powstrzymywaa. Z pewnoci
wewntrz s stranicy, prba przedostania si do rodka nie tylko by si nie powioda, ale te pozbawia j
wszelkich szans na skonienie Jasnah do zmiany zdania.
Przekona Jasnah, udowodni swoj warto. Na sam myl o tym robio si jej niedobrze.
Nienawidzia konfrontacji. W modoci czua si jak delikatny kryszta, zamknity w serwantce, by go
podziwiano, ale nie dotykano. Jedyna crka, ostatnie wspomnienie ukochanej ony lorda Davara. Wci
czua si dziwnie, e to ona wzia na siebie odpowiedzialno po... Po wypadku... Po...
Spady na ni wspomnienia. Nan Balat posiniaczony, w poszarpanym paszczu. Dugi srebrzysty
miecz w jej doni, tak ostry, e przecina kamienie, jakby byy wod.
Nie, pomylaa Shallan, opierajc si plecami o kamienn cian i ciskajc teczk. Nie. Nie myl o
przeszoci.
Szukajc pocieszenia w rysunku, uniosa palce do teczki i signa po papier i owki. Jednak zanim
je wycigna, powrci sucy.
Jasno Jasnah Kholin rzeczywicie poprosia, by zaj dla niej alkow powiedzia. Moecie
tam na ni zaczeka, jeli sobie yczycie.
Owszem odpara Shallan. Dzikuj.
Sucy poprowadzi j do zacienionej wnki, w ktrej czterech parshmenw stao na masywnym
drewnianym podecie. Suga i Shallan rwnie stanli na podecie, a parshmeni zaczli cign za liny
przecignite na grze przez bloczek, wcigajc podest w gr szybu. Jedynym rdem wiata byy
broamy umieszczone w kadym z czterech rogw windy. Ametysty, emanujce agodnym fiokowym
blaskiem.
Potrzebowaa planu. Jasnah Kholin nie wydawaa si osob, ktra atwo zmieniaa zdanie. Shallan

musiaa j zaskoczy, zrobi na niej wraenie.


Kiedy znaleli si okoo czterdziestu stp nad ziemi, sucy kaza tragarzom si zatrzyma.
Shallan ruszya ciemnym korytarzem za panem-sug, a dotara do jednego z niewielkich balkonw
wznoszcych si nad Zason. By okrgy, jak wieyczka, i mia sigajc do pasa kamienn cian, nad
ktr wznosia si drewniana balustrada. Inne zajte alkowy emanoway rnobarwnym blaskiem kul, ktre
wykorzystywano do ich owietlenia ciemno panujca w wielkiej przestrzeni sprawiaa, e wydawao si,
e unosz si w powietrzu.
W tej alkowie znajdowa si dugi zakrzywiony kamienny blat wyrastajcy bezporednio z krawdzi
balkonu. Obok stay jedno krzeso i krysztaowa misa w ksztacie kielicha. Shallan skinieniem gowy
podzikowaa sucemu, ktry si wycofa, po czym wyja gar kul i wrzucia je do misy, owietlajc
alkow.
Z westchnieniem usiada na krzele i pooya teczk na biurku. Rozwizaa tasiemki, zajmujc
czym rce, a jednoczenie prbowaa wymyli co cokolwiek co przekonaoby Jasnah.
Najpierw, pomylaa, musz oczyci umys.
Z teczki wyja plik grubego papieru rysunkowego, zestaw wgli rnej gruboci, pdzle i stalowe
pira, atrament i akwarele. W kocu wyja mniejszy notatnik, w ktrym znajdoway si szkice, jakie
wykonaa podczas tygodni spdzonych na pokadzie Radoci wiatru.
To byy proste rzeczy, dla niej jednak warte wicej od skrzyni kul. Wyja arkusz ze sterty i wybraa
zaostrzony kawaek wgla. Zamkna oczy i przywoaa obraz Kharbranth, jak go zapamitaa w tamtej
chwili wkrtce po przybiciu do brzegu. Fale uderzajce o drewniane pale, sona wo powietrza, mczyni
wspinajcy si na takielunek i woajcy do siebie z podnieceniem. I samo miasto, wznoszce si na zboczu,
domy na domach, wykorzystany kady kawaek ziemi. Dzwonki, odlege, brzczce delikatnie.
Otworzya oczy i zacza rysowa. Jej palce poruszay si samodzielnie, krelc najpierw szeroki
plan. Dolina, w ktrej leao miasto. Port. Tu kwadraty, z ktrych powstan domy, tam ukona kreska
szerokiej drogi prowadzcej do Konklawe. Powoli, kawaek po kawaku, dodawaa szczegy. Cienie jako
okna. Linie wypeniajce drogi. Sugestie ludzi i wozw, by ukaza chaos na gwnych ulicach.
Czytaa kiedy, jak pracuj rzebiarze. Wielu brao kamienny blok i najpierw nadawao mu
przybliony ksztat. Pniej zaczynali nad nim pracowa, za kadym przejciem rzebic kolejne szczegy.
W taki sam sposb rysowaa. Na pocztku szerokie linie, nastpnie szczegy, a po najdrobniejsze
elementy. Nikt nie uczy jej rysunku, robia to, co wydawao jej si waciwe.
Miasto nabierao ksztatw pod jej palcami. Uwalniaa je, linia po linii, odrobina po odrobinie. Co by
bez tego zrobia? Napicie opuszczao jej ciao, jakby wypywao z czubkw palcw w owek.
Kiedy pracowaa, tracia poczucie czasu. Czasami miaa wraenie, e wpada w trans i wszystko
wok blako. Jej palce rysoway niemal bez udziau umysu. O wiele atwiej si jej mylao, kiedy rysowaa.
Wkrtce skopiowaa Wspomnienie na kartk. Uniosa arkusz, zadowolona, rozluniona, z czystym
umysem. Zapamitany obraz Kharbranthu opuci jej umys, przeniosa go na szkic. To rwnie j
rozluniao. Jakby przechowywanie Wspomnie wywoywao napicie w jej umyle do chwili, kiedy moga

je wykorzysta.
Nastpnie narysowaa Yalba, stojcego bez koszuli, jedynie w kamizeli i rozmawiajcego z niskim
tragarzem, ktry zawiz j do Konklawe. Umiechaa si przy pracy, wspominajc przyjazny gos Yalba.
Pewnie wrci na pokad Radoci wiatru. Czy miny ju dwie godziny? Pewnie tak.
Zawsze wiksz rado sprawiao jej rysowanie zwierzt i ludzi ni przedmiotw. W umieszczaniu
yjcej istoty na kartce kryo si co ekscytujcego. Miasto skadao si z linii i kwadratw, ale czowiek by
krgami i ukami. Czy umiaa waciwie odda ten umieszek Yalba? Czy potrafia pokaza jego leniwe
samozadowolenie, sposb, w jaki flirtowa z kobiet o wyszej pozycji? I tragarz chude palce i stopy w
sandaach, dugi paszcz i lune spodnie. Jego dziwny jzyk, przenikliwe spojrzenie, plan, by zasuy na
wikszy napiwek, proponujc nie tylko dowiezienie do celu, ale i wycieczk.
Kiedy rysowaa, nie czua si tak, jakby pracowaa tylko z wglem i papierem. Przygotowujc
portret, miaa wraenie, e jej medium jest sama dusza. Istniay roliny, z ktrych mona byo odci
malutki kawaek listek, krtki odcinek odygi zasadzi go i uzyska now rolin. Kiedy gromadzia
Wspomnienie czowieka, odcinaa pczek jego duszy, po czym sadzia go na kartce. cigna z wgla, koci
z masy papierowej, krew z atramentu, skra z faktury papieru. Wpadaa w rytm, kadencj, szelest wgla
brzmia jak oddech tych, ktrych przedstawiaa.
Stworzeniospreny zaczy zbiera si wok szkicownika, wpatrujc si w jej dzieo. Mwiono, e
podobnie jak inne spreny, zawsze s w pobliu, lecz zazwyczaj pozostaj niewidzialne. Czasami kto je
przyciga. Czasami nie. W przypadku rysunku wygldao na to, e licz si umiejtnoci.
Stworzeniospreny byy rednich rozmiarw, wielkoci jej palca, i emanoway sabym srebrzystym
blaskiem. Nieustannie si przeobraay, przyjmujc nowe ksztaty. Zazwyczaj przybieray posta czego, co
niedawno widziay. Urna, czowiek, st, koo, gwd. Zawsze ten sam srebrzysty odcie, zawsze ta sama
wysoko. Doskonale naladoway ksztaty, ale poruszay nimi w dziwny sposb. St krci si jak koo,
urna rozpadaa si i znw skadaa.
Jej praca cigna ich p tuzina, jej akt tworzenia przywoywa je tak samo, jak jasny pomie
ogniospreny. Nauczya si je ignorowa. Nie byy materialne gdyby przecigna rk przez jednego z
nich, jego posta rozmazaaby si jak rozrzucony piasek, po czym odtworzya. Nic nie czua, kiedy ich
dotykaa.
W kocu z zadowoleniem uniosa kartk. Rysunek przedstawia ze szczegami Yalba i tragarza, za
nimi znajdowaa si sugestia miasta. Dobrze oddaa ich oczy. To bya najwaniejsza sprawa. Kada z
Dziesiciu Esencji miaa swj odpowiednik w ludzkim ciele krew to pyn, wosy to drewno i tak dalej.
Oczy kojarzono z krysztaem i szkem. Okna do ludzkiego umysu i duszy.
Odoya kartk na bok. Niektrzy ludzie zbierali trofea. Inni bronie lub tarcze. Wielu kule.
Shallan kolekcjonowaa ludzi. Ludzi i interesujce istoty. Moe dlatego, e tak du cz modoci
spdzia jak w wizieniu. Nabraa nawyku zapamitywania twarzy i rysowania ich pniej po tym, jak
ojciec zapa j na szkicowaniu ogrodnikw. Jego crka? Rysujca portrety ciemnookich? By na ni
wcieky jedna z rzadkich okazji, kiedy wyadowa swoj legendarn zo na crce.

Od tego czasu ludzi rysowaa jedynie, kiedy bya sama, a publicznie zajmowaa si wycznie
szkicowaniem owadw, skorupiakw i rolin z ogrodw posiadoci. Ojciec nie mia nic przeciwko
zoologia i botanika byy waciwymi zainteresowaniami dla kobiety i zachca j, by wybraa histori
naturaln jako swoje Powoanie.
Wycigna trzeci pust kartk. Wydawao si, e baga, by j zapenia. Czysta kartka bya jedynie
potencjaem, do chwili, kiedy zostaa wykorzystana. Niczym napeniona kula schowana w sakiewce, przez
co jej blask by bezuyteczny.
Zapenij mnie.
Stworzeniospreny zgromadziy si wok kartki. Znieruchomiay, jakby zaciekawione, pene
oczekiwania. Shallan przymkna oczy i wyobrazia sobie Jasnah Kholin, stojc przed zablokowanymi
drzwiami, z Dusznikiem byszczcym na doni. Cisza panujca w korytarzu, poza szlochem dziecka.
Sucy wstrzymujcy oddech. Zaniepokojony krl. Szacunek.
Otworzya oczy i zacza gorczkowo rysowa, wiadomie si zatracajc. Im mniej znajdowaa si w
teraz, a im bardziej wtedy, tym lepszy wychodzi rysunek. Pozostae dwa stanowiy rozgrzewk, ten mia
by dzieem tego dnia. Bezpieczn rk przycisna papier do blatu i pozwolia, by jej swobodna do
fruwaa po kartce, od czasu do czasu zmieniajc owki. Mikki wgiel dajcy gbok, bogat czer jak
wosy Jasnah. Twardy jasne szaroci, jak potne fale wiata emanujce z klejnotw Dusznika.
Shallan na kilka duszych chwil powrcia na korytarz, przygldajc si czemu, co nie powinno
istnie heretyczce posugujcej si jedn z najbardziej uwiconych mocy na wiecie. Mocy przemiany,
dziki ktrej Wszechmocny stworzy Roshar. Nosi inne imi, ktrym mogli si posugiwa jedynie
arliwcy. Elithanathile. Ten, Ktry Przeobraa.
Shallan wyczuwaa zatch wo korytarza. Syszaa pacz dziecka. Wyczuwaa szybkie bicie
wasnego serca. Gaz wkrtce mia si zmieni. Pochaniajc Burzowe wiato z klejnotu Jasnah, mia odda
swoj esencj i sta si czym innym. Shallan zaparo dech w piersi.
I wtedy wspomnienie wyblako, a ona powrcia do cichej, ciemnej alkowy. Na karcie znajdowao
si doskonae przedstawienie tej sceny, w czerni i szaroci. Dumna ksiniczka wpatrywaa si w ska,
dajc, by ulega jej woli. To bya ona. Shallan wiedziaa, z intuicyjn pewnoci artysty, e to jeden z jej
najlepszych rysunkw. W pewnym niewielkim stopniu pochwycia Jasnah Kholin, co nigdy nie udao si
krgom wyznawcw. To napenio j euforycznym dreszczem. Nawet jeli kobieta znw j odrzuci, to jedno
si nie zmieni. Jasnah Kholin doczya do kolekcji Shallan.
Wytara palce o ciereczk i uniosa papier. Z roztargnieniem zauwaya, e przycigna dwa tuziny
stworzeniosprenw. Bdzie musiaa pokry kartk sokiem gitodrzewa, eby zabezpieczy wgiel i
uchroni go przed rozmazaniem. Miaa go troch w teczce. Najpierw jednak chciaa przyjrze si kartce i
osobie na niej przedstawionej. Kim bya Jasnah Kholin? Z pewnoci nie kim, kogo dao si zastraszy.
Bya kobiet do szpiku koci, mistrzyni kobiecych sztuk, ale w adnym wypadku osob delikatn.
Taka kobieta doceni determinacj Shallan. Wysucha kolejnej proby, pod warunkiem, e zostanie
ona przedstawiona we waciwy sposb.

Jasnah bya rwnie racjonalistk, kobiet, ktra miaa czelno zaprzeczy istnieniu samego
Wszechmocnego w oparciu o wasne rozumowanie. Jasnah doceni si, ale tylko jeli okiezna j logika.
Shallan pokiwaa gow, wyja czwarty arkusz papieru i ostro zakoczony pdzel do kaligrafii, po
czym potrzsna kaamarzem i otworzya go. Jasnah zadaa dowodu na znajomo sztuki pisarskiej i
logiki. Wobec tego, czy nie byoby najlepiej, gdyby bagaa j na pimie?
Jasnoci Jasnah Kholin, pisaa Shallan, krelc litery najdokadniej i najpikniej jak umiaa. Moga
uy trzciny, ale pdzelkami tworzono dziea sztuki. A ona pragna, by tym wanie by jej list.
Odrzucilicie moj prob. Akceptuj to. Jednake, jak wie kady wyszkolony w sztuce wnioskowania,
adnego zaoenia nie naley traktowa jako aksjomatu. Waciwie owo twierdzenie zazwyczaj brzmiao
adnego zaoenia poza istnieniem Wszechmocnego nie naley traktowa jako aksjomatu. Ale takie
sformuowanie powinno spodoba si Jasnah.
Uczona musi by gotowa zmieni swoj teori, jeli eksperymenty j obal. Mam nadziej, e
podobnie traktujecie swoje decyzje jako wstpne wyniki w oczekiwaniu na dalsze informacje.
Nasze krtkie spotkanie kae mi sdzi, e cenicie nieustpliwo. Docenilicie to, e nie ustawaam
w wysikach, by Was odnale. Dlatego zakadam, e nie uznacie tego listu za niestosowny. Potraktujcie go
jako dowd mojego gbokiego pragnienia, by zosta Wasz podopieczn, nie za lekcewaenie dla Waszej
decyzji.
Shallan uniosa pdzel do warg, rozwaajc kolejny krok. Stworzeniospreny rozpyway si powoli.
Powiadano, e istniej logikospreny w postaci malutkich burzowych chmur przycigane przez wielk
argumentacj, ale nigdy ich nie widziaa.
Oczekujecie dowodu na moj warto pisaa dalej Shallan. Chciaabym mc pokaza, e moje
wyksztacenie jest peniejsze, ni zaprezentowaam to podczas rozmowy. Niestety, nie mam podstaw dla
takiej argumentacji. Istniej luki w moim pojmowaniu. To jasne i nie poddaje si dyskusji.
Jednake ycie mczyzn i kobiet to wicej ni logiczna zagadka naley pozna kontekst ich
dowiadczenia, by podj waciw decyzj. Moja znajomo logiki nie dorwnuje Waszym standardom,
ale nawet ja wiem, e racjonalici maj pewn zasad nie naley traktowa logiki jako niepodwaalnej
prawdy w odniesieniu do ludzi. Nie jestemy istotami skadajcymi si wycznie z rozumu.
Dlatego sednem mojej argumentacji jest ukazanie mej ignorancji we waciwej perspektywie. Nie
jako usprawiedliwienie, lecz uzasadnienie. Wyrazilicie niezadowolenie, e kto taki jak ja uzyska tak
niewystarczajce wyksztacenie. Co z moj macoch? Co z guwernantkami? Dlaczego moja edukacja
zostaa potraktowana tak pobienie?
Fakty s zawstydzajce. Miaam nieliczne guwernantki i waciwie nie uzyskaam wyksztacenia.
Macocha prbowaa, ale sama nie bya wyksztacona. To pilnie strzeona tajemnica, ale wiele z wiejskich
rodw Veden zaniedbuje stosown edukacj swoich kobiet.
Kiedy byam maa, miaam trzy guwernantki, ale kada z nich odesza po kilku miesicach, jako
powd podajc trudny charakter lub brak uprzejmoci mojego ojca. Musiaam radzi sobie sama.
Dowiedziaam si wszystkiego, co mogam, poprzez lektur, a luki wypeniaam wykorzystujc wrodzon

ciekawo. Ale nie dorwnam wiedz komu, kto uzyska formalne i bardzo kosztowne wyksztacenie.
Dlaczego jest to argument, e powinnicie mnie przyj? Poniewa wszystko, czego si nauczyam,
wymagao ode mnie ogromnych wysikw. Kiedy inne dostaway wszystko do rki, ja musiaam szuka.
Wierz, e z tego powodu, moje wyksztacenie cho ograniczone ma wiksz warto. Szanuj Wasze
decyzje, ale prosz Was o ponowne zastanowienie si. Kogo bycie raczej woleli? Podopieczn, ktra umie
powtrzy poprawne odpowiedzi, gdy wiczya je z drog guwernantk, czy podopieczn, ktra musiaa
walczy o wszystko, czego si nauczya.
Zapewniam Was, e jedna z nich bdzie ceni Wasze nauki bardziej od drugiej.
Uniosa pdzel do kaligrafii. Teraz, kiedy rozwaya swoje argumenty, wydaway jej si
niedoskonae. Ujawnia swoj ignorancj i spodziewaa si, e Jasnah j przyjmie? A jednak wydawao si
to odpowiedni drog, nawet jeli list by kamstwem. Kamstwem zbudowanym na prawdach. Nie
przybya, by skorzysta z wiedzy Jasnah. Bya zodziejk.
W tym momencie poczua, e sumienie jej doskwiera, i prawie zmia kartk. Kroki w korytarzu
sprawiy, e przerwaa w poowie. Zerwaa si na rwne nogi, obrcia i uniosa bezpieczn do do piersi.
Szukaa sw, by wyjani swoj obecno Jasnah Kholin.
wiato i cienie zamigotay w korytarzu, a pniej do alkowy niepewnie zajrzaa posta, trzymajca
w doni pojedyncz bia kul, ktra suya jako rdo wiata. To nie bya Jasnah, lecz mczyzna po
dwudziestce w prostych szarych szatach. arliwiec. Rozlunia si.
Modzieniec j zauway. Mia wsk twarz i przenikliwe niebieskie oczy. Krtka, starannie
przystrzyona broda, ogolona gowa. Kiedy si odezwa, mwi z eleganckim akcentem.
Ach, prosz mi wybaczy, jasnoci. Sdziem, e to alkowa Jasnah Kholin.
Owszem odpara Shallan.
Och. Ty te na ni czekasz?
Tak.
Bdzie ci bardzo przeszkadza, jeli zaczekam razem z tob? Mia saby herdazki akcent.
Oczywicie, e nie, arliwy.
Z szacunkiem skina gow, po czym zebraa swoje rzeczy, przygotowujc dla niego miejsce.
Nie mog zaj twojego miejsca, jasnoci! Przynios sobie krzeso.
Uniosa do w gecie sprzeciwu, ale on ju si wycofa. Powrci po chwili, niosc krzeso z
ssiedniej alkowy. By wysoki, szczupy i co stwierdzia z niejakim niepokojem cakiem przystojny. Do
jej ojca naleeli trzej arliwcy, wszyscy w starszym wieku. Wdrowali po jego ziemiach i odwiedzali
wioski, posugujc mieszkacom i pozwalajc im zdobywa Punkty w Chlubie i Powoaniu. Miaa ich
twarze w swoim zbiorze portretw.
arliwiec postawi krzeso. Zawaha si, nim usiad, spogldajc na st.
No no powiedzia z zaskoczeniem.
Przez chwil Shallan sdzia, e czyta jej list, i poczua ukucie paniki. Mczyzna jednak przyglda
si trzem rysunkom, ktre leay na kocu blatu i czekay na polakierowanie.

To twoje dzieo, jasnoci? spyta.


Tak, arliwy odpowiedziaa, spuszczajc wzrok.
Nie musisz by tak oficjalna! stwierdzi arliwiec. Pochyli si i, poprawiwszy okulary, wpatrzy
w jej dziea. Prosz, jestem brat Kabsal albo po prostu Kabsal. Naprawd, tak bdzie lepiej. A ty si
nazywasz?
Shallan Davar.
Na zote klucze Vedeldeva, jasnoci! powiedzia brat Kabsal, sadowic si wygodniej. Czy
Jasnah Kholin nauczya ci tak posugiwa si owkiem?
Nie, arliwy odpara, nadal stojc.
Wci jeste oficjalna zauway z umiechem. Powiedz mi, czy jestem a tak przeraajcy?
Wychowano mnie w szacunku do arliwcw.
C, moim zdaniem szacunek jest jak nawz. Jeli stosuje si go tam, gdzie jest to konieczne,
rolinno rozkwita. Jeli uywa si go za duo, wszystko zaczyna mierdzie.
Jego oczy byszczay.
Czy arliwiec suga Wszechmocnego naprawd wspomnia przed chwil o nawozie?
arliwiec jest przedstawicielem samego Wszechmocnego stwierdzia. Gdybym okazaa wam
brak szacunku, okazaabym go Wszechmocnemu.
Rozumiem. I tak by zareagowaa, gdyby sam Wszechmocny pojawi si tu przed tob? Tak
oficjalnie i z ukonami?
Zawahaa si.
No, nie.
Ach, jak w takim razie by zareagowaa?
Podejrzewam, e wrzaskami blu odpara, pozwalajc sobie wypowiedzie t myl na gos. Jak
zapisano, chwaa Wszechmocnego jest tak wielka, e kady, kto na niego spojrzy, natychmiast sponie.
Mczyzna si rozemia.
Zaiste, mdre sowa. Ale prosz, usid.
Zrobia to z wahaniem.
Wci wydajesz si niepewna powiedzia, unoszc portret Jasnah jej autorstwa. Co musz
zrobi, eby poczua si swobodniej? Mam wej na ten blat i zataczy?
Zamrugaa z zaskoczeniem.
adnych sprzeciww? spyta brat Kabsal. W takim razie... Odoy portret i zacz wspina
si na krzeso.
Nie, prosz! odezwaa si Shallan, wycigajc swobodn do.
Jeste pewna? Spojrza znaczco na blat.
Tak powiedziaa Shallan, wyobraajc sobie, e arliwiec mgby si zachwia, zrobi krok w
niewaciw stron i spa z balkonu na oddalon o wiele stp ziemi. Prosz, obiecuj, e ju nie bd
okazywa ci szacunku!

Zamia si, zeskoczy z krzesa i usiad. Nachyli si ku niej, jakby porozumiewawczo.


Numer z tacem na stole prawie zawsze dziaa. Raz tylko musiaem rzeczywicie to zrobi, kiedy
przegraem zakad z bratem Lhaninem. Mistrz arliwiec naszego klasztoru prawie si przewrci.
Odkrya, e si umiecha.
Jeste arliwcem, nie wolno ci mie niczego na wasno. O co si zaoylicie?
Dwa oddechy zapachem zimowej ry i ciepo promieni soca na skrze. Umiechn si.
Czasem bywamy do twrczy. Lata spdzone w klasztorze tak dziaaj. Ale miaa mi wyjani, jak si
nauczya tak dobrze posugiwa owkiem.
Praktyka wyjania Shallan. Jak przypuszczam, w taki sposb uczy si kady.
Kolejne mdre sowa. Zaczynam si zastanawia, ktre z nas jest arliwcem. Ale z pewnoci
miaa mistrza, ktry ci uczy.
Dandos od Olejw.
Ach, prawdziwy mistrz owka. Nie to, e wtpi w twoje sowa, jasnoci, ale intryguje mnie,
jakim sposobem Dandos Heraldin mg nauczy ci tej sztuki, gdy, o ile mi wiadomo, cierpi na mierteln i
chroniczn chorob. To znaczy, nie yje. Od trzech setek lat.
Shallan zarumienia si.
Mj ojciec mia ksig z jego naukami.
Nauczya si tego tu Kabsal unis rysunek Jasnah z ksiki.
No... tak?
Spojrza z powrotem na rysunek.
Musz zacz wicej czyta.
Shallan odkrya, e rozmieszya j mina arliwca, i przygotowaa Wspomnienie jego twarzy, na
ktrej mieszay si podziw i konsternacja, kiedy wpatrywa si w rysunek, drapic si po brodzie.
Umiechn si i odoy rysunek.
Masz lakier?
Owszem odpara i wycigna go z teczki. Znajdowa si w buteleczce z pompk, w jakich
zwykle przechowywano perfumy.
Przyj niewielki pojemnik, przekrci zatrzask z przodu, potrzsn i sprawdzi lakier na grzbiecie
doni. Pokiwa z zadowoleniem gow i sign po rysunek.
Nie mona ryzykowa, e takie dzieo si rozmae.
Mog je pokry lakierem stwierdzia Shallan. Nie musisz robi sobie kopotu.
To nie kopot, lecz zaszczyt. Poza tym jestem arliwcem. Nie wiemy, co ze sob zrobi, jeli nie
jestemy zajci, robic za innych to, co mogliby zrobi sami. Lepiej bdzie, jeli mi ustpisz.
Zacz nakada lakier, pokrywajc kart ostronymi dmuchniciami.
Z trudem powstrzymaa si przed wyrwaniem mu rysunku. Na szczcie, by ostrony i rwno
nakada lakier. Najwyraniej robi to ju wczeniej.
Zakadam, e pochodzisz z Jah Keved?

Oceniasz po wosach? spytaa, unoszc rk do rudych kosmykw. Czy akcencie?


Po sposobie, w jaki odnosisz si do arliwcw. Koci w Veden naley do najbardziej
tradycyjnych. Dwa razy odwiedziem wasz pikny kraj i cho wasza kuchnia mi odpowiada, czuem si
niezrcznie z tym, jak wszyscy mi si kaniali.
Moe powiniene zataczy na paru stoach.
Rozwaaem to odpar ale moi bracia i siostry arliwcy z waszego kraju padliby martwi ze
wstydu. Nie chciabym mie tego na sumieniu. Wszechmocny nie okazuje miosierdzia tym, ktrzy zabijaj
kapanw.
Sdz, e zabijanie samo w sobie nie jest najlepiej widziane odpara, wci wpatrujc si, jak
nakada lakier. Czua si dziwnie z tym, e kto inny zajmowa si jej dzieem.
Co sdzi jasno Jasnah o twoich zdolnociach? spyta, nie przerywajc pracy.
Raczej jej to nie obchodzi stwierdzia Shallan, krzywic si na wspomnienie rozmowy z kobiet.
Zdaje si, e nie docenia sztuk wizualnych.
Tak syszaem. To, niestety, jedna z jej nielicznych wad.
A inn jest ta drobna kwestia herezji?
W rzeczy samej zgodzi si z umiechem Kabsal. Musz przyzna, e wszedem tutaj,
spodziewajc si obojtnoci, nie szacunku. Jak zostaa czci jej orszaku?
Shallan wzdrygna si, po raz pierwszy uwiadamiajc sobie, e brat Kabsal musia j uzna za
jedn z pomocnic owieconej Kholin. Moe podopieczn.
A niech to mrukna.
Hm?
Wyglda na to, e niewiadomie ci oszukaam, bracie Kabsalu. Nie jestem zwizana z jasnoci
Kholin. A w kadym razie jeszcze nie. Prbowaam skoni j, by pozwolia mi zosta jej podopieczn.
Ach stwierdzi, koczc prac z lakierem.
Przepraszam.
Za co? Nie zrobia nic zego. Dmuchn na rysunek, po czym odwrci go w jej stron.
Wyglda idealnie, bez adnych smug. Czy mogaby co dla mnie zrobi, dziecko? spyta, odkadajc
kartk na bok.
Wszystko.
Unis brew.
Wszystko w granicach rozsdku poprawia si.
Czyjego?
Mojego, jak sdz.
Szkoda stwierdzi, wstajc. W takim razie si ogranicz. Gdyby bya tak mia i przekazaa
jasnoci Kholin, e chciaem si z ni zobaczy?
Zna ci?
Czego mg chcie herdazki arliwiec od Jasnah, zadeklarowanej ateistki?

Och, tak bym nie powiedzia. Ale mam nadziej, e syszaa moje imi, gdy kilkakrotnie prosiem
j o audiencj.
Shallan podniosa si, kiwajc gow.
Jak mniemam, chciaby j nawrci?
Stanowi wyjtkowe wyzwanie. Nie sdz, bym mg y sam ze sob, gdybym cho nie sprbowa
jej przekona.
A nie chcielibymy, eby nie by zdolny y sam ze sob zauwaya Shallan gdy alternatywa
prowadzi do twego paskudnego zwyczaju prawie zabijania arliwcw.
Wanie. Tak czy inaczej, sdz, e osobista wiadomo od ciebie mogaby zadziaa, cho proby
na pimie zawiody.
Wtpi w to.
C, jeli odmwi, znaczy to jedynie, e wrc. Umiechn si. A to by znaczyo, na co licz,
e znw si spotkamy. Czekam na to.
Ja rwnie. I jeszcze raz przepraszam za nieporozumienie.
Jasnoci! Prosz. Nie bierz odpowiedzialnoci za moje przekonania.
Umiechna si.
Bracie Kabsalu, wahaabym si wzi za ciebie odpowiedzialno w dowolnej kwestii i w dowolny
sposb. Ale i tak le si z tym czuj.
Przejdzie ci. Jego niebieskie oczy byszczay. Ale postaram si sprawi, by znw poczua si
dobrze. Czy jest co, co lubisz? To znaczy, poza szacunkiem dla arliwcw i rysowaniem wspaniaych
obrazw?
Dem.
Przechyli gow.
Lubi go powiedziaa, wzruszajc ramionami. Pytae, co lubi. Dem.
Niech i tak bdzie.
Wycofa si w gb ciemnego korytarza, sigajc do kieszeni szaty po kul, ktra owietlaa mu
drog. Po chwili znikn.
Dlaczego nie zaczeka na powrt Jasnah? Shallan pokrcia gow i polakierowaa pozostae dwa
rysunki. Wanie skoczya je suszy i chowaa do teczki, kiedy znw usyszaa kroki w korytarzu i
rozpoznaa gos Jasnah.
Popiesznie zebraa swoje rzeczy, pozostawiajc list na blacie, po czym stana z boku alkowy, by
zaczeka. Chwil pniej Jasnah wesza do rodka w towarzystwie niewielkiej grupy sucych.
Nie wydawaa si zadowolona.

Zwycistwo! Stoimy na szczycie gry! Oni rozpraszaj si przed nami! Ich domy staj si naszymi
norami, ich ziemie naszymi gospodarstwami! I bd pon, jak my kiedy, w miejscu pustym i wymarym.
Zebrane w Ishashan roku 1172, osiemnacie sekund przed mierci. Badan bya jasnooka stara
panna z smego dahnu.
Obawy Shallan znalazy potwierdzenie, kiedy Jasnah spojrzaa na ni, po czym w gecie frustracji
opucia bezpieczn do do boku.
Czyli jednak jeste tutaj.
Dziewczyna si skulia.
Sudzy wam powiedzieli?
Nie sdzia chyba, e zostawiliby kogo w mojej alkowie i mnie nie ostrzegli?
Za plecami Jasnah niewielka grupka parshmenw zawahaa si w przejciu; kady nis spore
narcze ksiek.
Jasnoci Kholin zacza mwi Shallan. Ja tylko...
Zmarnowaam na ciebie do czasu przerwaa jej Jasnah, rzucajc wcieke spojrzenie.
Odejdziesz, panno Davar. I nie zobacz ci wicej w tym miecie. Zrozumiano?
Shallan poczua, jak jej nadzieje gin. Jasnah Kholin miaa w sobie powag. Czowiek si jej nie
sprzeciwia. Wystarczyo spojrze w te oczy, by to zrozumie.
Przepraszam, e was niepokoiam wyszeptaa Shallan, przycisna teczk do piersi i wysza,
starajc si zachowa godno.
Z trudem powstrzymywaa zy zawstydzenia i rozczarowania, kiedy popieszya korytarzem, czujc
si jak idiotka.
Dotara do szybu, jednak tragarze wrcili ju na d po wcigniciu Jasnah na gr. Shallan nie
pocigna za dzwonek, by ich wezwa. Opara si plecami o cian i osuna na podog, z kolanami

podcignitymi do piersi i teczk na podoku. Obja nogi rkami, swobodn doni cisna bezpieczn
do przez tkanin rkawa. Dyszaa cicho.
Zdenerwowani ludzie wytrcali j z rwnowagi. Nie moga nie myle o ojcu podczas jednej z jego
tyrad, nie moga nie sysze krzykw, rykw i zawodzenia. Czy bya saba, poniewa konflikty tak j
poruszay? Czua, e tak wanie jest.
Gupia idiotka, pomylaa, a ze ciany za jej gow wyonio si kilka blosprenw. Co sprawio, e
uznaa, e ci si to uda? Przez cae ycie moe p tuzina razy opucia rodowe posiadoci. Idiotka,
idiotka, idiotka!
Przekonaa braci, by jej zaufali, by pokadali nadziej w jej absurdalnym planie. A co ona zrobia?
Zmarnowaa sze miesicy, w trakcie ktrych ich wrogowie zbliali si coraz bardziej.
Jasnoci Davar? zapyta kto z wahaniem.
Shallan uniosa wzrok i zorientowaa si, e ualanie si nad sob tak j pochono, e nie
zauwaya zbliajcego si sugi. By to mody mczyzna w czarnym stroju, bez adnych symboli na piersi.
Nie pan-suga, ale moe ucze.
Jasno Kholin chciaaby z wami porozmawia.
Modzieniec gestem wskaza na korytarz.
eby jeszcze mnie zaja? pomylaa Shallan, krzywic si. Ale dama taka jak Jasnah dostawaa
wszystko, czego chciaa. Dziewczyna zmusia si, by nie dre, i wstaa. Przynajmniej udao jej si
powstrzyma zy i nadal miaa nietknity makija. Podya za sug do alkowy, niosc przed sob teczk
jak tarcz na polu bitwy.
Jasnah Kholin siedziaa na krzele, z ktrego wczeniej korzystaa sama Shallan, na blacie leay
sterty ksiek. Masowaa czoo swobodn doni. Dusznik dotyka jej skry, dymny kwarc by ciemny i
popkany. Cho kobieta wydawaa si zmczona, zachowaa idealn postaw, jej elegancka jedwabna
suknia zakrywaa stopy, a bezpieczna do spoczywaa na kolanach.
Jasnah skupia wzrok na Shallan i opucia swobodn do.
Nie powinnam odnosi si do ciebie z tak zoci, panno Davar powiedziaa zmczonym
gosem. Okazywaa jedynie wytrwao, cech, ktr zazwyczaj doceniam. Na burz, sama czsto byam
winna uporu. Czasami najtrudniej zaakceptowa nam w innych to, czego sami kurczowo si trzymamy.
Moim jedynym usprawiedliwieniem jest fakt, e ostatnio jestem nadmiernie obciona.
Shallan z wdzicznoci skina gow, cho czua si bardzo niezrcznie.
Jasnah odwrcia si, by wyjrze z balkonu w mroczn przestrze Zasony.
Wiem, co mwi o mnie ludzie. Powinnam mie nadziej, e nie jestem tak szorstka, jak
powiadaj niektrzy, cho opinia surowej nie jest najgorszym, co moe spotka kobiet. Czasem moe to
pomc.
Shallan musiaa si powstrzymywa przed nerwowymi ruchami. Czy powinna odej?
Jasnah potrzsna gow. Shallan nie wiedziaa, jakie myli wywoay ten niewiadomy gest. W
kocu Jasnah odwrcia si do dziewczyny i gestem wskazaa du mis na blacie. Znajdowao si w niej

kilkanacie kul nalecych do Shallan.


Dziewczyna uniosa do do warg. Zupenie zapomniaa o pienidzach. Ukonia si Jasnah z
podzikowaniem, po czym zabraa kule.
Jasnoci, zanim zapomn, powinnam te wspomnie, e arliwiec, niejaki brat Kabsal, przyszed
si z wami spotka, kiedy tu czekaam. yczy sobie, bym wam przekazaa, e pragnie si z wami spotka.
Nic dziwnego stwierdzia Jasnah. Wydajesz si zaskoczona kwesti kul, panno Davar.
Zaoyam, e czekasz na zewntrz, by mc je odzyska. Czy to nie z tego powodu bya tak blisko?
Nie, jasnoci. Musiaam si uspokoi.
Ach.
Shallan zagryza wargi. Wydawao si, e ksiniczka zapomniaa ju o swojej pocztkowej
tyradzie. Moe...
Jasnoci? odezwaa si, przeraona wasn zuchwaoci co sdzicie o moim licie?
Licie?
Ja... Shallan spojrzaa na biurko. Pod t stert ksiek, jasnoci.
Sucy szybko odsun stert ksig jeden z parshmenw musia postawi je na papierze. Jasnah
podniosa list, unoszc brew, a Shallan popiesznie rozwizaa teczk i wrzucia kule do sakiewki. Nastpnie
rozzocia si na sam siebie, e zrobia to tak szybko, nie miaa ju bowiem nic innego do roboty, jak tylko
sta i czeka, a Jasnah skoczy lektur.
To prawda? Jasnah podniosa wzrok znad kartki. Jeste samoukiem?
Tak, jasnoci.
Zadziwiajce.
Dzikuj, jasnoci.
A ten list to sprytne posunicie. Poprawnie zaoya, e zareaguj na pisemn prob. Pokazuje
on, e umiesz posugiwa si sowami, a retoryka listu udowadnia, e umiesz myle logicznie i
argumentowa.
Dzikuj, jasnoci powiedziaa Shallan, czujc kolejny przypyw nadziei, zmieszany ze
zmczeniem. Czua si tak, jakby kto szarpa w t i z powrotem jej uczuciami, jak na zawodach w
przeciganiu liny.
Powinna zostawi mi t wiadomo i odej przed moim powrotem.
Ale wtedy zginaby pod stert ksiek.
Jasnah uniosa brew, jakby chciaa pokaza, e takie poprawianie si jej nie spodobao.
Dobrze. Kontekst si liczy. Twoja sytuacja nie usprawiedliwia braku wyksztacenia w historii i
filozofii, ale zasugujesz na wyrozumiao. Pozwol ci ponowi swoj prob w pniejszym terminie,
adna inna potencjalna podopieczna nie zasuya na ten przywilej. Kiedy uzyskasz stosowne przygotowanie
w tych dwch przedmiotach, znw do mnie przyjd. Jeli okae si, e zrobia odpowiednie postpy,
przyjm ci.
Shallan si zaamaa. Propozycja Jasnah bya pena yczliwoci, ale osignicie tego, czego sobie

yczya, wymagaoby wielu lat. Do tego czasu rd Davar upadnie, ziemie jej rodziny zostan rozdzielone
midzy wierzycieli, ona za zostanie wraz z brami pozbawiona tytuw, a by moe nawet sprzedana w
niewol.
Dzikuj, jasnoci powiedziaa, pochylajc gow.
Kobieta pokiwaa gow, jakby uznaa t spraw za zamknit. Shallan wycofaa si, ruszya cicho
korytarzem i pocigna za sznur, by wezwa tragarzy.
Jasnah waciwie niemal obiecaa, e pniej j przyjmie. Dla wikszoci byby to ogromny sukces.
Nauka pod opiek Jasnah Kholin uwaanej przez niektrych za najwiksz yjc uczon zapewniaby
jasn przyszo. Shallan mogaby dobrze wyj za m, by moe nawet za ksicego syna i nowe krgi
spoeczne stanyby przed ni otworem. W rzeczy samej, gdyby Shallan miaa czas uczy si od Jasnah, sam
presti zwizku z Kholinami mgby wystarczy, by uratowa jej rd.
Gdyby tylko...
W kocu Shallan wysza z Konklawe z przodu nie byo wrt, jedynie kolumny ustawione przed
ziejc paszcz wejcia. Z zaskoczeniem odkrya, e na zewntrz zaczyna robi si ciemno. Ruszya w d
potnych schodw, po czym skierowaa si mniejsz, bardziej zadban boczn ciek, na ktrej nikomu
nie przeszkadzaa. Wzdu tego przejcia zasadzono rzdy ozdobnej upkokory, a niektre osobniki
wypuciy przypominajce wachlarze pdy, ktre koysay si na wieczornym wietrze. Kilka leniwych
yciosprenw jak wietliste zielone pyki przeskakiwao z jednego piropusza na drugi.
Shallan opara si o tward jak skaa rolin, a wtedy pdy cofny si i schoway. Z tego miejsca
widziaa Kharbranth, wiata miasta pony jak wodospad ognia spywajcy w d urwiska. Poza tym,
jedynym rozwizaniem dla niej i braci bya ucieczka. Porzucenie rodzinnych posiadoci w Jah Keved i
poszukanie schronienia. Ale gdzie? Czy yli jeszcze starzy sojusznicy, ktrych jej ojciec nie zrazi?
Pozostaa jeszcze kwestia dziwnej kolekcji map, ktr znaleli w jego gabinecie. Co oznaczay?
Rzadko rozmawia z dziemi o swoich planach. Nawet doradcy ojca wiedzieli niewiele. Helaran najstarszy
z braci wiedzia wicej, ale znikn przed ponad rokiem, a ojciec ogosi, e nie yje.
Jak zawsze mylenie o ojcu sprawiao, e zaczynaa czu si chora i bl ciska jej pier. Uniosa
swobodn do do gowy, nagle przytoczona ciarem sytuacji rodu Davar, swojego w tym udziau i
tajemnicy, ktr teraz nosia, ukrytej w odlegoci dziesiciu uderze serca.
Hej, panienko! zawoa kto.
Odwrcia si i z zaskoczeniem zobaczya Yalba stojcego na kamiennej pce niedaleko wejcia do
Konklawe. Wok niego na kamieniach siedziaa grupa mczyzn w mundurach stray.
Yalb? spytaa z przeraeniem. Powinien ju dawno wrci na statek. Dlaczego wci tu jeste?
Och odpar z umiechem. Zagraem sobie w kabera z tymi szlachetnymi i prawymi panami z
miejskiej stray. Uznaem, e stre prawa raczej mnie nie oszukaj, wic postanowiem zabi czas
oczekiwania przyjacielsk rozgrywk.
Ale nie musiae czeka.
Nie musiaem te wygra osiemdziesiciu odamkw od tych goci odpar Yalb ze miechem.

Ale to zrobiem.
Mczyni siedzcy wok niego nie wygldali tak radonie. Ich mundury stanowiy pomaraczowe
kubraki przewizane biaymi szarfami.
Sdz, e powinienem zaprowadzi ci z powrotem na statek stwierdzi Yalb, niechtnie
zbierajc kule lece na stercie u jego stp. wieciy rnymi odcieniami. Emanoway sabym blaskiem, w
kocu byy to jedynie odamki, ale i tak wygrana robia wraenie.
Shallan cofna si, gdy Yalb zeskoczy z pki. Jego towarzysze zaczli si sprzeciwia, lecz on
wskaza na swoj towarzyszk.
Chcielibycie, ebym pozwoli jasnookiej kobiecie o jej pozycji wrci samotnie na statek?
Uwaaem was za ludzi honoru!
To uciszyo ich sprzeciwy.
Yalb umiechn si pod nosem, ukoni Shallan i poprowadzi j ciek. Oczy mu byszczay.
Na Ojca Burz, jake przyjemnie wygrywa si ze strami prawa. Kiedy to si rozejdzie, w dokach
bd mi stawia.
Nie powiniene uprawia hazardu stwierdzia Shallan. Nie powiniene prbowa zgadywa
przyszoci. Nie daam ci tej kuli, eby wyda j na co takiego.
Chopak rozemia si.
To nie hazard, jeli czowiek wie, e wygra, panienko.
Oszukiwae? wysyczaa, przeraona. Spojrzaa na stranikw, ktrzy usiedli i wrcili do gry,
podwietlani kulami lecymi na kamieniach.
Nie tak gono! wyszepta Yalb. Wydawa si jednak bardzo zadowolony z siebie. Oszukanie
stranikw to nieza sztuczka. A nie mog uwierzy, e mi si to udao.
Rozczarowae mnie. To nie jest waciwe zachowanie.
Tak to jest z marynarzami. Wzruszy ramionami. Spodziewali si tego po mnie. Przygldali mi
si jak treserzy trujcych wgorzy niebieskich, naprawd. W tej grze nie chodzio o karty. Oni prbowali si
zorientowa, jak oszukuj, a ja prbowaem ich przechytrzy. By moe nie uszoby mi to na sucho,
gdybycie si nie pojawili!
Raczej go to nie niepokoio.
Na drodze prowadzcej do portu nie panowa tak duy ruch jak wczeniej, ale w okolicy wci
krcio si zadziwiajco wiele ludzi. T ulic owietlay oliwne latarnie kule szybko znalazyby si w
czyjej sakiewce lecz wielu ludzi nosio lampy z kulami, ktre rzucay na drog tczowe wiato. Ludzie
wrcz przypominali spreny, kady w innym odcieniu, poruszajcy si we wszystkich kierunkach.
Panienko odezwa si do niej Yalb, prowadzc j ostronie wrd ludzi. Naprawd chcecie
wraca? Powiedziaem tak, eby pozwolili mi odej od gry.
Tak, chc wraca, prosz.
A ksiniczka?
Shallan si skrzywia.

Spotkanie okazao si... bezowocne.


Nie przyja was? Co z ni nie tak?
Chroniczna kompetencja, jak sdz. Osigna w yciu tak wielki sukces, e ma nierealne
oczekiwania wobec innych.
Yalb zmarszczy czoo i poprowadzi Shallan wok grupy rozbawionych ludzi zataczajcych si na
drodze. Czy na to nie byo troch za wczenie? Chopak zrobi kilka krokw naprzd, odwrci si i szed
tyem, spogldajc na ni.
To nie ma sensu, panienko. Czego wicej mogaby chcie, jeli nie was?
O wiele wicej, najwyraniej.
Ale panienka jest doskonaa! Prosz o wybaczenie mojej bezporednioci.
Idziesz tyem.
To te prosz mi wybaczy. Z kadej strony dobrze wygldacie, panienko, i taka jest prawda.
Umiechna si. Marynarze Tozbeka mieli zbyt wysokie mniemanie na jej temat.
Bylibycie idealn podopieczn mwi dalej. Szlachetnie urodzona, adna, wytworna i tak
dalej. Nie bardzo mi si podoba wasze zdanie na temat hazardu, ale tego mogem si spodziewa.
Prawdziwa dama nie moe nie utyskiwa na hazard. To jakby soce odmwio wzejcia albo morze
pobielao.
Albo Jasnah Kholin si umiechna.
Wanie. Tak czy inaczej, panienka jest doskonaa.
Mio z twojej strony, e tak mwisz.
C, to prawda stwierdzi i zatrzyma si, opierajc rce na biodrach. I co? Poddajecie si?
Spojrzaa na niego z konsternacj. Sta na ruchliwej drodze, owietlony to-pomaraczowym
blaskiem latarni, z rkami opartymi na biodrach, nagi pod kamizel, a jego thayleskie brwi opaday po
bokach twarzy. W posiadoci jej ojca aden obywatel, nawet najwyszego stanu, nie przyjby takiej pozy.
Prbowaam j przekona wyjania Shallan, rumienic si. Poszam do niej po raz drugi, a ona
znw mi odmwia.
Dwa razy, tak? W kartach zawsze trzeba zaczeka do trzeciego rozdania. Wtedy najczciej si
wygrywa.
Shallan zmarszczya czoo.
Ale to nieprawda. Reguy prawdopodobiestwa i statystyki...
Nie znam zbyt dobrze nieszczsnej matematyki powiedzia Yalb, zakadajc rce na piersiach.
Ale znam Pasje. Czowiek zwycia, kiedy najbardziej tego potrzebuje.
Pasje. Pogaski przesd. Oczywicie, Jasnah nazwaa glify stranicze przesdem, wic moe
wszystko zaleao od punktu widzenia.
Sprbowa po raz trzeci... Shallan zadraa na myl o gniewie Jasnah, gdyby znw jej przeszkodzia.
Z pewnoci wycofaaby propozycj, by Shallan zgosia si do niej w pniejszym terminie.
Ale Shallan i tak nie moga skorzysta z tej propozycji. Przypominaa szklan kul bez klejnotu w

rodku. adna, ale bezwartociowa. Czy nie lepiej wykorzysta ostatni szans, by uzyska to, czego
potrzebowaa w tej chwili?
To si nie uda. Jasnah wyranie daa jej do zrozumienia, e Shallan nie bya jeszcze odpowiednio
wyksztacona.
Nie bya jeszcze odpowiednio wyksztacona...
W gowie Shallan pojawia si myl. Stojc na rodku drogi, uniosa bezpieczn do do piersi,
rozwaajc jej zuchwao. Pewnie na yczenie Jasnah zostanie wyrzucona z miasta.
Ale gdyby wrcia do domu, nie wykorzystujc wszystkich moliwoci, czy mogaby spojrze
braciom w oczy? Liczyli na ni. Cho raz w yciu kto potrzebowa Shallan. Ta odpowiedzialno j
radowaa. I przeraaa.
Potrzebuj ksigarza powiedziaa lekko drcym gosem.
Yalb unis brew.
Przy trzecim rozdaniu wygrywa si najwicej. Czy sdzisz, e udaoby ci si znale ksigarza,
ktry pracuje o tej porze?
Kharbranth to duy port, panienko odpar ze miechem. Sklepy s otwarte do pna.
Zaczekajcie tutaj.
Znikn w tumie, pozostawiajc j z niepewnym sprzeciwem na wargach.
Westchna, po czym usadowia si skromnie na kamiennym postumencie jednej z latarni. Powinna
by bezpieczna. Mijay j inne jasnookie kobiety, cho czsto niesione w palankinach lub jadce w tych
maych wzkach. Czasem widywaa nawet prawdziwy powz, cho jedynie bogacze mogli sobie pozwoli
na utrzymanie koni.
Kilka minut pniej Yalb wyoni si z tumu i pomacha do niej. Wstaa i podesza do niego.
Czy powinnimy wezwa tragarza? spytaa, kiedy poprowadzi j w stron szerokiej bocznej
ulicy, ktra biega w poprzek zbocza.
Ostronie stawiaa stopy, jej suknia bya tak duga, e Shallan obawiaa si, e zaczepi ni o kamie i
rozedrze. Pasek na dole zosta zaprojektowany tak, by atwo dawa si wymieni, ale Shallan nie moga
marnowa kul na takie drobiazgi.
Nie stwierdzi Yalb. To ju tutaj.
Wskaza na kolejn przecznic, biegnc w gr stromego zbocza. Przed kadym z szeregu sklepw
wisia szyld z par glifw oznaczajc ksik, czsto narysowan tak, by ksztatem przypominay ksig.
Musieli je rozpoznawa rwnie niepimienni sudzy, ktrych pastwo wysao na zakupy.
Kupcy sprzedajcy podobne towary lubi zbiera si razem zauway Yalb, drapic si po
brodzie. Wydaje mi si to gupie, ale pewnie kupcy s jak ryby. Gdzie znajdzie si jedn, tam znajdzie si
inne.
To samo mona by powiedzie o ideach odpara Shallan, liczc. Sze sklepw. Witryny
wszystkich rozwietlao Burzowe wiato, chodne i niezmienne.
Trzeci po lewej stwierdzi Yalb i pokaza palcem. Kupiec nazywa si Artmyrn. Moje rda

twierdz, e jest najlepszy.


Thayleskie imi. Pewnie Yalb zapyta rodakw, a oni skierowali go tutaj.
Skina Yalbowi i razem wspili si strom uliczk do sklepu. Chopak nie wszed razem z ni
zauwaya, e wielu mczyzn czuo si niezrcznie w obecnoci ksiek, nawet ci, ktrzy nie wyznawali
voriskiej religii.
Otworzya drzwi grube drewno z dwiema krysztaowymi taflami i wesza do ciepej sali,
niepewna, czego si spodziewa. Nigdy nie posza samodzielnie do sklepu albo wysyaa tam sucych,
albo kupcy przychodzili do niej.
Pomieszczenie byo bardzo przyjemne, przy kominku stay due i wygodne z wygldu fotele.
Ogniospreny taczyy na poncych polanach, a podoga bya drewniana. Gadkie drewno bez adnych
cze pewnie zostao stworzone przy pomocy Dusznika z kamienia. Rzeczywicie peen luksus.
Za lad na tyach staa kobieta. Nosia haftowan spdnic i bluzk, nie jednoczciow havah z
gadkiego jedwabiu, jak Shallan. Bya ciemnooka, ale wyranie zamona. W voriskich krlestwach
zaliczono by j do pierwszego lub drugiego nahnu. Thayleczycy mieli swj wasny system. Przynajmniej
nie byli zupenymi poganami szanowali kolor oczu, a kobieta okrya bezpieczn do rkawiczk.
Nie widziaa zbyt wielu ksiek. Kilka na ladzie, jedna na stojaku obok foteli. Na cianie tyka zegar,
pod nim wisiao kilkanacie srebrzystych dzwoneczkw. To miejsce bardziej przypominao dom ni sklep.
Kobieta wsuna zakadk midzy karty ksiki i umiechna si do Shallan. To by gadki umiech.
Prawie drapieny.
Jasnoci, prosz usi powiedziaa, wskazujc na fotele.
Kobieta zakrcia swoje dugie, biae thayleskie brwi tak, e opaday po bokach jej twarzy jak loki.
Shallan usiada z wahaniem, a kobieta zadzwonia dzwonkiem ukrytym pod lad. Wkrtce do sklepu
wtoczy si przysadzisty mczyzna odziany w kamizelk, ktra wygldaa, jakby miaa zaraz pkn w
szwach. Mia siwiejce wosy, a brwi zaczesa do tyu, za uszy.
Ach powiedzia, klaszczc w donie droga moda damo. Czy interesuje was przyjemna
powie? Jaka mia lektura pozwalajca przetrwa te okrutne godziny, ktre dziel was od spotkania z
ukochanym? A moe ksika o geografii, opisujca egzotyczne krainy?
Posugiwa si jej ojczystym vedeskim, ale mwi nieco protekcjonalnym tonem.
Ja... Nie, dzikuj. Potrzebuj duego zbioru ksiek historycznych i trzech filozoficznych. Co
autorstwa Placiniego, Gabrathina, Yustary, Manaline lub Shauki-crki-Hasweth.
Trudna lektura dla kogo tak modego stwierdzi mczyzna i skin gow do kobiety, ktra
pewnie bya jego on.
Tamta znikna na tyach. Wykorzysta j do czytania nawet jeli sam umia czyta, nie chciaby
urazi klientki, robic to w jej obecnoci. On przyjmie pienidze handel w wikszoci wypadkw by
msk sztuk.
Dlaczego taki mody kwiat jak wy zajmuje si tak trudnymi tematami? spyta kupiec, sadowic
si na fotelu naprzeciwko. Nie mgbym was zainteresowa dobr powieci romantyczn? To moja

specjalno. Mode kobiety z caego miasta przychodz do mnie, a ja zawsze mam te najlepsze.
Jego ton j denerwowa. Wystarczajco zocia j wiadomo, e jest dzieckiem chowanym pod
kloszem. Czy naprawd musia jej o tym przypomina?
Powie romantyczna powiedziaa, przyciskajc teczk do piersi. Tak, by moe by mi si
spodobaa. Czy masz moe egzemplarz Bliej pomienia?
Kupiec zamruga. Bliej pomienia napisano z punktu widzenia mczyzny, ktry powoli popada
w szalestwo po tym, jak jego dzieci umary z godu.
Jestecie pewni, e chcecie co tak, no, ambitnego? spyta mczyzna.
Czy ambicja nie przystoi modej kobiecie?
C, przypuszczam, e nie. Znw si umiechn, tym szerokim umiechem kupca, ktry prbuje
sprawi, by jego klient poczu si swobodnie. Widz, e panienka jest wybredna.
Owszem odpara Shallan stanowczo, cho jej serce bio coraz szybciej. Czy jej przeznaczeniem
byy ktnie z kadym, kto stan jej na drodze. Lubi bardzo starannie przyrzdzone potrawy, gdy mam
delikatne podniebienie.
Przepraszam. Chodzio mi o to, e panienka jest wybredna, jeli chodzi o ksiki.
Nigdy adnej nie zjadam.
Jasnoci, sdz, e sobie ze mnie artujecie.
Jeszcze nie. Nawet nie zaczam.
Ja...
Ale miae racj, porwnujc umys i odek.
Ale...
Zbyt wielu z nas zwraca ogromn uwag na to, co pochaniamy ustami, a o wiele mniejsz na to,
co przechodzi przez nasze uszy i oczy. Zgadzasz si?
Pokiwa gow, by moe nie ufajc, e pozwoli mu udzieli odpowiedzi. W gbi duszy Shallan
wiedziaa, e za duo sobie pozwala, e jest napita i sfrustrowana po spotkaniu z Jasnah.
W tej chwili nic jej to nie obchodzio.
Wybredna powiedziaa, rzucajc wyzwanie wiatu. Nie jestem pewna, czy zgadzam si z takim
doborem sw. By wybrednym to znaczy by uprzedzonym. Ograniczajcym. Czy moemy sobie pozwoli
na ograniczenia w tym, co przyjmujemy? Czy mwimy o poywieniu, czy o mylach?
Sdz, e tak odpar kupiec. Czy nie to przed chwil powiedzielicie?
Powiedziaam, e powinnimy zastanawia si nad tym, co czytamy lub jemy. Nie, e powinnimy
si ogranicza. Powiedz mi, co by si stao z kim, kto ywiby si wycznie sodyczami?
Znam to doskonale odpar mczyzna. Jedna z moich szwagierek w ten sposb doprowadza si
do rozstroju odka.
Widzisz, ona jest zbyt wybredna. Ciao potrzebuje wielu rnych rodzajw poywienia, by
zachowa zdrowie. A umys potrzebuje wielu rnych idei, by zachowa bystro. Zgodzisz si ze mn? I
dlatego, gdybym miaa czyta tylko te gupiutkie romanse, ktre twoim zdaniem s dla mnie waciwe, mj

umys z pewnoci pochorowaby si tak samo, jak odek twojej szwagierki. Tak, sdz, e to waciwa
metafora. Jeste cakiem bystry, mistrzu Artmyrnie.
Jego umiech powrci.
Oczywicie zauwaya, nie odpowiadajc umiechem protekcjonalne traktowanie wywouje
zarwno rozstrj umysu, jak i odka. Jak to mio z twojej strony, e do byskotliwej metafory doczye
jeszcze wyrazist lekcj pogldow. Zawsze traktujesz tak swoje klientki?
Jasnoci... sdz, e zboczylicie w stron sarkazmu.
Zabawne. Ja sdziam, e pobiegam prosto w jego stron, krzyczc na cae gardo.
Zarumieni si i wsta.
Pjd pomc onie.
Wycofa si popiesznie.
Shallan usadowia si wygodnie. Jak sobie uwiadomia, bya za na sam siebie, e daa upust
frustracji. Przed tym wanie ostrzegay j niaki. Moda kobieta musiaa uwaa na sowa. Brak
powcigliwoci ojca zepsu reputacj rodu czy ona jeszcze jej nie pogorszy?
Uspokoia si, radujc si ciepem i przygldajc taczcym ogniosprenom, a kupiec i jego ona
powrcili, niosc kilka stert ksiek. Kupiec znw usiad w fotelu, a jego ona przycigna sobie zydel,
ustawia tomy na pododze i pokazywaa je po kolei, a jej m mwi.
Co si tyczy historii, mamy dwie moliwoci powiedzia tonem, ktry nie by ju ani
protekcjonalny, ani przyjazny. Czasy i przejcia Rencalta to jednotomowy przegld historii Rosharanu
od czasw Hierokracji. ona uniosa ksig oprawion w czerwone ptno. Powiedziaem onie, e co
tak prostego z pewnoci bdzie dla was obelg, ale ona nalegaa.
Dzikuj odpara Shallan. Nie czuj si obraona, ale rzeczywicie potrzebuj czego bardziej
szczegowego.
W takim razie moe bardziej posuy wam Eternathis stwierdzi, a jego ona uniosa komplet
czterech tomw w szaro-niebieskiej oprawie. To dzieo filozoficzne rozwaajce ten sam okres, ale
skupiajce si jedynie na wzajemnych relacjach piciu voriskich krlestw. Jak widzicie, temat zosta
potraktowany dogbnie.
Cztery tomy byy grube. Pi voriskich krlestw? Sdzia, e s cztery. Jah Keved, Alethkar,
Kharbranth i Natanatan. Zjednoczone przez wspln religi pozostaway w sojuszu od czasu Odstpstwa.
Jakie byo pite krlestwo?
Ksigi j zaciekawiy.
Wezm je.
Doskonale. W oku kupca znw pojawi si bysk. Ze wspomnianych dzie filozoficznych nie
mamy nic Yustary. W przypadku Placiniego i Manaline mamy po jednej ksice, s to zbiory wyimkw z
ich najsynniejszych pism. Przeczytano mi ksik Placiniego, jest cakiem nieza.
Shallan pokiwaa gow.
Co si tyczy Gabrathina, mog zaproponowa a cztery woluminy. Ale on by podny! A, mamy

te jedn ksik Shauki-crki-Hasweth. ona uniosa niewielki zielony tomik. Musz przyzna, e nie
przeczytano mi adnego z jej dzie. Nie wiedziaem, e wrd Shinw znajduj si godni zainteresowania
filozofowie.
Shallan spojrzaa na cztery ksiki Gabrathina. Nie miaa pojcia, ktr wybra, wic unikna
pytania, wskazujc na dwa zbiory, o ktrych wspomnia wczeniej, i ksik Shauki-crki-Hasweth.
Filozofka z odlegego Shin, gdzie ludzie mieszkali w bocie i oddawali cze skaom? Mczyzna, ktry
przed prawie szeciu laty zabi ojca Jasnah doprowadzajc do wojny przeciwko Parshendim w Natanatanie
by Shinem. Skrytobjca w Bieli, tak go nazywali.
Wezm te trzy stwierdzia Shallan i histori.
Doskonale! powtrzy kupiec. Przy tak duym zakupie dostaniecie znaczny rabat. Powiedzmy
dziesi szmaragdowych broamw?
Shallan omal si nie zatchna. Szmaragdowy broam by najwyszym nominaem kul, wartym tysic
diamentowych odamkw. Dziesi byo wartoci o kilka rzdw wielkoci wiksz od ceny jej podry do
Kharbranthu.
Otworzya teczk i zajrzaa do sakiewki. Zostao jej okoo omiu szmaragdowych broamw. Bdzie
musiaa kupi mniej ksiek, ale ktre?
Nagle drzwi otworzyy si gwatownie. Shallan ujrzaa Yalba, ktry sta w wejciu, nerwowo mnc
czapk w rkach. Podbieg do jej krzesa i opad na jedno kolano. Bya zbyt zaskoczona, by zareagowa.
Dlaczego si tak martwi?
Jasnoci powiedzia, opuszczajc gow. Mj pan baga, bycie wrcili. Rozway swoj
propozycj. Zaiste, moemy przyj zaproponowan przez was cen.
Shallan otworzya usta, ale bya zbyt oszoomiona.
Yalb spojrza na kupca.
Jasnoci, nie kupujcie od tego czowieka. To kamca i oszust. Mj pan sprzeda wam o wiele lepsze
ksiki za korzystniejsz cen.
Co to ma by? spyta Artmyrn, podnoszc si. Jak miesz! Kim jest twj pan?
Barmest.
Ten szczur. Posya chopaka do mojego sklepu i prbuje odebra mi klientk? To oburzajce!
Najpierw przysza do naszego sklepu! stwierdzi Yalb.
Shallan w kocu zebraa myli. Na Ojca Burz! Niezy z niego aktor.
Mielicie swoj szans powiedziaa do Yalba. Pobiegnij i powiedz swojemu panu, e nie dam
si oszuka. Odwiedz kad ksigarni w miecie, jeli bdzie to niezbdne, eby znale kogo
rozsdnego.
Artmyrn nie jest rozsdny stwierdzi Yalb i splun w bok.
Kupiec spojrza na niego ze zoci.
Zobaczymy powiedziaa Shallan.
Jasnoci odezwa si Artmyrn, czerwony na twarzy. Z pewnoci nie wierzycie tym

oskareniom!
A ile chcielicie jej policzy?
Dziesi szmaragdowych broamw powiedziaa Shallan. Za te siedem ksiek.
Yalb rozemia si.
A wy nie wstalicie i nie wyszlicie! Mj pan wysucha was uwanie i zaproponowa lepsz cen!
Prosz, jasnoci, wrcie ze mn. Jestemy gotowi...
Dziesi to bya wstpna propozycja stwierdzi Artmyrn Nie spodziewaem si, e za tyle je
wemie. Spojrza na Shallan. Oczywicie, osiem...
Yalb znw si rozemia.
Z pewnoci mamy te same ksiki, jasnoci. Jestem pewien, e mj pan sprzeda je wam za dwa.
Artmyrn zaczerwieni si jeszcze bardziej i zacz mamrota.
Jasnoci, z pewnoci nie kupicie nic od kogo, kto okaza si tak bezczelny, e wysa sug do
cudzego sklepu, eby ukra mu klientk?
Moe i tak zrobi odpara Shallan. On przynajmniej nie urga mojej inteligencji.
ona Artmyrna patrzya ze zoci na ma. Mczyzna zaczerwieni si jeszcze bardziej.
Dwa szmaragdy, trzy szafiry. Niej nie mog zej. Jeli chcecie kupi taniej, to idcie do tego
otra Barmesta. Ale w ksikach pewnie bdzie brakowa kartek.
Shallan zawahaa si i spojrzaa na Yalba, on jednak by pochonity swoj rol, kania si i szura
nogami. Napotkaa jego spojrzenie i wydao jej si, e wzruszy leciutko ramionami.
Wezm je powiedziaa do Artmyrna, na co Yalb jkn. Wylizgn si na zewntrz, poganiany
przeklestwem ony ksigarza.
Shallan wstaa i odliczya kule szmaragdowe broamy wycigna z bezpiecznej sakiewki. Wkrtce
wysza ze sklepu, niosc cik pcienn torb. Ruszya w d ulicy i wkrtce napotkaa Yalba opartego o
latarni. Umiechna si, kiedy wzi od niej torb.
Skd wiedziae, jaka jest uczciwa cena za ksiki? spytaa.
Uczciwa cena? powtrzy, przerzucajc torb przez rami. Za ksiki? Nie miaem pojcia. Ale
domyliem si, e bdzie chcia was oskuba. Dlatego rozpytaem si po okolicy, kto jest jego najwikszym
konkurentem, i przyszedem, eby skoni go do zaproponowania bardziej rozsdnej ceny.
Czy to byo tak oczywiste, e daabym si oszuka? spytaa, rumienic si.
Wyszli z bocznej uliczki. Yalb zachichota.
Troszk. Tak czy inaczej, kantowanie ludzi takich jak on jest prawie tak samo zabawne jak
oszukiwanie stranikw. Pewnie uzyskalibycie jeszcze lepsz cen, gdybycie wyszli ze mn, a pniej
wrcili, eby da mu jeszcze jedn szans.
To si wydaje skomplikowane.
Kupcy s jak najemnicy, jak mawia mj staruszek. Jedyna rnica polega na tym, e cho kupiec
zetnie ci gow, nadal bdzie udawa, e jest twoim przyjacielem.
I to mwi kto, kto spdzi wieczr, oszukujc stranikw podczas gry w karty.

I tak jestem ci wdziczna.


Nic takiego. To byo zabawne, cho nie wierz, e zapacilicie a tyle. W kocu to tylko drewno.
Mgbym znale stert drewna wyrzuconego przez morze i narysowa na nim dziwne znaczki. Czy
zapacilibycie mi za to czystymi kulami?
Tego nie mog ci zaproponowa powiedziaa, po czym signa do teczki. Wycigna rysunek
przedstawiajcy Yalba i tragarza. Ale prosz, we to wraz z moimi podzikowaniami.
Yalb przyj rysunek i podszed do pobliskiej latarni, by przyjrze si uwaniej. Rozemia si i
przechyli gow.
Na Ojca Burzy! To jest co. Jakbym przeglda si w wypolerowanym talerzu. Nie mog tego
przyj, jasnoci!
Prosz. Nalegam.
Mrugna jednak, zachowujc Wspomnienie, jak stoi z rk na brodzie, wpatrujc si w portret.
Pniej moga znw go narysowa. Po tym, co dla niej zrobi, bardzo chciaa go mie w swojej kolekcji.
Yalb ostronie wsun rysunek midzy strony ksiki, po czym unis torb i ruszy dalej. Weszli na
gwn drog. Nomon rodkowy ksiyc zacz wschodzi, zalewajc miasto jasnobkitnym blaskiem.
W czasach, kiedy mieszkaa w domu ojca, pozostanie tak dugo na nogach byo dla niej rzadkim
przywilejem, jednak otaczajcy ich miastowi najwyraniej nie zwracali uwagi na pn godzin. Jake
dziwne byo to miasto.
Wracamy na statek? spyta Yalb.
Nie odpara Shallan i odetchna gboko. Wracamy do Konklawe.
Unis brew, ale zaprowadzi j z powrotem. Kiedy dotara na miejsce, poegnaa si z Yalbem,
przypominajc mu o zabraniu portretu. Zrobi to, yczy jej szczcia, po czym popiesznie oddali si od
Konklawe, pewnie obawiajc si spotkania ze stranikami, ktrych wczeniej oszuka.
Shallan daa swoje ksiki sucemu do poniesienia, po czym ruszya z powrotem do Zasony. Za
zdobionymi elaznymi wrotami wezwaa pana-sug.
Tak, jasnoci? spyta mczyzna.
W wikszoci alkw panowaa ciemno, a cierpliwi sudzy odnosili tomy w bezpieczne miejsce za
krysztaowymi cianami.
Shallan policzya rzdy. W alkowie Jasnah wci palio si wiato.
Chciaabym skorzysta z tamtej alkowy powiedziaa, wskazujc na ssiedni balkon.
Czy macie zgod na wejcie?
Obawiam si, e nie.
W takim razie musicie wynaj to miejsce, jeli macie zamiar regularnie z niego korzysta. Dwie
niebiaskie marki.
Krzywic si na t cen, Shallan wycigna odpowiednie kule i zapacia. Jej sakiewki robiy si
aonie paskie. Pozwolia, by parshmeni wcignli j na odpowiedni poziom, po czym cicho ruszya do
swojej alkowy. Tam wykorzystaa wszystkie pozostae kule do wypenienia lampy w ksztacie pucharu. Aby

uzyska wystarczajce wiato, musiaa wykorzysta kule we wszystkich dziewiciu kolorach i trzech
rozmiarach, wic owietlenie byo nierwnomierne.
Shallan wyjrzaa za rg swojej alkowy, na kolejny balkon. Jasnah siedziaa zaczytana, nie zwracajc
uwagi na godzin, a jej puchar wypeniay po sam brzeg diamentowe broamy. Stanowiy najlepsze rdo
wiata, ale nie byy zbyt cenne ze wzgldu na ograniczone zastosowanie przy Dusznikowaniu.
Shallan cofna si. Przy samej krawdzi blatu znajdowao si miejsce, przy ktrym moga usi,
zasonita cian przed wzrokiem Jasnah, wic tam wanie usiada. Moe powinna wybra alkow na
innym poziomie, ale chciaa mie oko na kobiet. Liczya, e Jasnah spdzi cae tygodnie na badaniach.
Wystarczajco duo czasu, by Shallan zaja si gorczkowym wkuwaniem. Jej zdolno zapamitywania
obrazw i scen nie dziaaa tak dobrze w przypadku tekstw, ale jej guwernantki uwaay za niezwyk
szybko, z jak uczya si list i faktw.
Usadowia si na krzele, wycigna ksiki i uoya je. Byo pno, ale nie moga marnowa
czasu. Jasnah powiedziaa, e Shallan bdzie moga przedstawi kolejn prob, kiedy zapeni luki w
wiedzy. C, dziewczyna zamierzaa zapeni je w rekordowym czasie, a pniej znw si pokaza.
Postanowia zrobi to, kiedy Jasnah bdzie gotowa opuci Kharbranth.
To bya ostatnia, rozpaczliwa nadzieja, tak krucha, e mg j zniszczy najmniejszy zbieg
okolicznoci. Odetchnwszy gboko, Shallan otworzya pierwsz ksik historyczn.
Nigdy si ciebie nie pozbd, prawda? usyszaa cichy kobiecy gos.
Shallan podskoczya i niemal przewrcia ksiki, kiedy obrcia si do wejcia. Staa tam Jashan
Kholin, ubrana w ciemnoniebiesk sukni haftowan srebrn nici, ktra odbijaa blask kul Shallan. Dusznik
zakrywaa czarna rkawiczka bez palcw, zasaniajca blask klejnotw.
Jasnoci powiedziaa Shallan, podniosa si i dygna niezrcznie. Nie chciaam was niepokoi.
Ja...
Jasnah uciszya j machniciem rki. Usuna si, kiedy do alkowy Shallan wszed jeden z
parshmenw, niosc krzeso. Ustawi je obok blatu, a wtedy kobieta podesza i usiada na nim.
Shallan prbowaa oceni humor Jasnah, ale nie umiaa odczyta uczu starszej kobiety.
Naprawd nie chciaam wam przeszkadza.
Przekupiam sucych, eby powiedzieli mi, jeli wrcisz do Zasony powiedziaa od niechcenia
Jasnah, podniosa jeden z tomw Shallan i przeczytaa tytu. Nie chciaam, by mi znw przeszkadzano.
Ja... Dziewczyna spucia wzrok.

Daj sobie spokj z przeprosinami przerwaa jej Jasnah. Wydawaa si zmczona, bardziej
zmczona, ni Shallan si czua. Przejrzaa ksiki. Nieza kolekcja. Dobrze wybraa.
Tak naprawd nie miaam zbyt wielkiego wyboru przyznaa Shallan. To waciwie wszystko,
co mia kupiec.
Zamierzaa je szybko przeczyta, jak zakadam? stwierdzia z namysem Jasnah. eby
sprbowa jeszcze raz zrobi na mnie wraenie, zanim opuszcz Kharbranth?

Shallan z wahaniem pokiwaa gow.


Sprytny plan. Powinnam doda ograniczenia czasowe do twojej ponownej proby. Spojrzaa na
dziewczyn, obejrzaa j od gry do dou. Jeste bardzo zdeterminowana. I wiem, dlaczego tak
rozpaczliwie pragniesz zosta moj podopieczn.
Shallan wzdrygna si. Ona wiedziaa?
Twj rd ma wielu wrogw mwia dalej Jasnah a ojciec jest samotnikiem. Trudno ci bdzie
dobrze wyj za m bez korzystnego taktycznie sojuszu.
Shallan rozlunia si, cho prbowaa nie pokaza tego po sobie.
Poka mi swoj teczk.
Shallan zmarszczya czoo, powstrzymujc ch, by przycisn j do siebie.
Jasnoci?
Jasnah wycigna rk.
Pamitasz, co mwiam o powtarzaniu si?
Dziewczyna niechtnie j oddaa. Jasnah ostronie wyja zawarto, starannie odkadajc na bok
pdzle, owki, pira, sj lakieru, atrament i rozpuszczalnik. W jednym rzdzie uoya pliki papieru,
notatniki i ukoczone rysunki. Nastpnie wycigna sakiewki Shallan, zauwaajc, e s puste. Spojrzaa
na lamp i przeliczya ich zawarto. Uniosa brew.
Pniej zacza przeglda rysunki, zaczynajc od lunych kartek. Najduej wpatrywaa si w swj
portret. Shallan obserwowaa twarz kobiety. Czy bya zadowolona? Zaskoczona? Niezadowolona, e
Shallan tak wiele czasu powicia rysunkom marynarzy i posugaczek?
W kocu przesza do szkicownika wypenionego rysunkami rolin i zwierzt, ktre Shallan widziaa
podczas podry. Im powicia najwicej czasu, wczytujc si w kad uwag.
Dlaczego zrobia te rysunki? spytaa Jasnah w kocu.
Dlaczego, jasnoci? Poniewa miaam na to ochot.
Skrzywia si. Czy nie powinna powiedzie czego gbszego?
Jasnah powoli pokiwaa gow, po czym wstaa.
Mam pokoje w Konklawe, ktre da mi krl. Zbierz swoje rzeczy i id tam. Wygldasz na
wyczerpan.
Jasnoci? spytaa Shallan, czujc dreszczyk ekscytacji.
Jasnah zatrzymaa si w wejciu.

Przy pierwszym spotkaniu uznaam ci za oportunistk z wiejskiej posiadoci, ktra chce


wykorzysta moje nazwisko, eby zdoby wikszy majtek.
A teraz zmienilicie zdanie?
Nie, to take w sobie masz. Ale kady z nas jest wieloma rnymi osobami, a o czowieku
wiadczy rwnie to, co nosi ze sob. Jeli ten notes moe by jak wskazwk, w wolnym czasie
zajmujesz si nauk dla samej nauki. To zachcajce. By moe jest to najlepszy argument, jaki za tob

przemawia. A jeli nie uda mi si ciebie pozby, to rwnie dobrze mog ci wykorzysta. Jutro zaczniemy
wczeniej i bdziesz dzieli czas na swoje ksztacenie i pomoc w moich badaniach.
Z tymi sowy Jasnah si wycofaa.
Shallan siedziaa oszoomiona, mrugajc zmczonymi powiekami. Wycigna arkusz papieru i
zapisaa krtk modlitw dzikczynn, ktr miaa pniej spali. Nastpnie popiesznie zebraa ksiki i
ruszya w poszukiwaniu sucego, ktrego mogaby posa na Rado wiatru po swoj skrzyni.
To by bardzo, ale to bardzo dugi dzie. A jednak zwyciya. Zrobia pierwszy krok.
Teraz zaczynao si prawdziwe zadanie.

Dziesiciu ludzi, z poncymi Ostrzami Odprysku, stoi przed czarno-biao-czerwonym murem.


Zebrane: Jesachev roku 1173, dwanacie sekund przed mierci. Badany: jeden z naszych
arliwcw, podsuchany w ostatnich chwilach ycia.
Kaladin nie zosta przypadkiem przypisany do mostu numer cztery. Ze wszystkich druyn most
czwarty mia najwicej ofiar miertelnych. To byo szczeglnie godne uwagi, gdy przecitna druyna
mostowa tracia w cigu jednego biegu od jednej trzeciej do poowy swojego stanu.
Kaladin siedzia na zewntrz, oparty plecami o cian. Pada na niego deszcz. Nie arcyburza.
Zwyczajny wiosenny deszcz. Mikki. Niemiay krewny wielkich arcyburz.
Syl siedziaa na jego ramieniu. Albo unosia si nad nim. Niewane. Wydawao si, e nie ma
ciaru. Kaladin siedzia skulony, z brod opart na piersi, i wpatrywa si we wgbienie w kamieniu, w
ktrym powoli zbieraa si deszczwka.
Powinien wej do koszar druyny czwartej. Byy zimne i pozbawione wyposaenia, ale chroniy
przed deszczem. Ale... po prostu go to nie obchodzio. Jak dugo by z mostem numer cztery? Dwa
tygodnie? Trzy? Wieczno?
Z dwudziestu piciu mczyzn, ktrzy przeyli jego pierwsz wypraw, dwudziestu trzech nie yo.
Dwch zostao przeniesionych do innych druyn, bo zrobili co, eby uagodzi Gaza, ale tam zginli.
Oprcz Kaladina zosta tylko jeden mczyzna. Dwch spord prawie czterdziestu.
Liczebno druyny zostaa uzupeniona innymi nieszcznikami, a wikszo z nich te zgina.
Zostali zastpieni. Wielu z nich zgino. Wybierano kolejnych dowdcw. To miaa by najlepsza pozycja
w druynie, jako e zawsze bieg w najdogodniejszych miejscach. Dla mostu numer cztery nie miao to
znaczenia.
Nie kada wyprawa koczya si tak le. Jeli Alethi dotarli przed Parshendimi, nie gin aden
mostowy. A jeli przybyli zbyt pno, czasami na miejscu by ju inny arcyksi. W takim wypadku

Sadeas nie udziela pomocy, lecz zabiera swoj armi i wraca do obozu. Nawet podczas cikiej wyprawy
Parshendi czsto skupiali ostrza na okrelonych druynach, prbujc przewraca mosty jeden po drugim.
Czasami giny dziesitki mostowych, ale aden z mostu numer cztery.
To nie zdarzao si czsto. Z jakiego powodu most czwarty zawsze wydawa si by celem. Kaladin
nie prbowa zapamita imion swoich towarzyszy. aden mostowy tego nie robi. Bo i jaki w tym sens? Po
co zapamitywa imi, jeli w cigu tygodnia jeden z was dwch bdzie martwy? Albo obaj? Moe jednak
powinien poznawa imiona. Wtedy przynajmniej miaby z kim porozmawia w Potpieniu. Mogliby
wspomina, jak straszliwy by most numer cztery, i zgadza si, e wieczne pomienie s o wiele
przyjemniejsze.
Umiechn si krzywo, wci wpatrujc si w kamie. Wiedzia, e wkrtce przyjdzie po nich Gaz i
pole ich do pracy. Szorowanie latryn, sprztanie ulic, wywoenie nawozu ze stajni, zbieranie kamieni.
Cokolwiek, eby nie mieli czasu myle o swoim losie.
Wci nie wiedzia, dlaczego walczyli na tych przekltych paskowyach. To chyba wizao si z
tym wielkimi poczwarkami. Najwyraniej w sercach miay klejnoty. Ale co to miao wsplnego z Paktem
Zemsty?
Inny mostowy mody Vedeczyk o rudoblond wosach lea w pobliu i wpatrywa si w plujce
deszczem niebo. Deszczwka zbieraa si w kcikach jego oczu i spywaa. Nie mruga.
Nie mogli uciec. Obz przypomina wizienie. Mostowi mogli pj do kupcw i wyda mizerne
zarobki na tanie wino albo dziwki, ale nie mogli opuci obozu. Jego granice byy zabezpieczone.
Czciowo, by zatrzyma onierzy z ssiednich obozw midzy armiami zawsze rodzia si rywalizacja.
Ale gwnie, by powstrzyma mostowych i niewolnikw przed ucieczk.
Dlaczego? Dlaczego to musiao by takie straszne? Nic z tego nie miao sensu. Dlaczego nie
pozwoli, by paru mostowych biego przed mostami z tarczami dla osony przed strzaami? Kiedy o to
spyta, powiedziano mu, e zbytnio by ich spowolnili. Spyta znowu i usysza, e zostanie powieszony za
nogi, jeli si nie zamknie.
Jasnoocy zachowywali si, jakby cay ten bajzel by swego rodzaju wielk rozgrywk. Jeli tak, to jej
zasady ukrywano przed mostowymi, podobnie jak piony na planszy nie miay pojcia o strategii gracza.
Kaladinie? spytaa Syl, ldujc na jego nodze. Przyja dziewczc posta z dug sukni niknc
we mgle. Kaladinie? Nie odezwae si od wielu dni.
Wci siedzia skulony i gapi si tpo. Istniaa moliwo ucieczki. Mostowi mogli odwiedzi
rozpadlin w pobliu obozu. To byo zabronione, ale stranicy ignorowali zakaz. Postrzegano to jako jedyny
moliwy akt miosierdzia wobec mostowych.
Ci, ktrzy wyruszyli t ciek, nigdy nie wrcili.
Kaladinie? Syl mwia cicho, z trosk w gosie.
Ojciec twierdzi, e na wiecie s dwa rodzaje ludzi wyszepta chrapliwie Kaladin. Mwi, e
s ci, ktrzy odbieraj ycie, i ci, ktrzy ratuj ycie.
Syl przechylia gow. Tego rodzaju rozmowy dezorientoway j, nie radzia sobie zbyt dobrze z

pojciami abstrakcyjnymi.
Sdziem, e si myli. Sdziem, e istnieje trzecia grupa. Ludzie, ktrzy zabijaj, eby ratowa.
Potrzsn gow. Byem gupcem. Istnieje trzecia grupa, i to wielka, ale nie taka, jak mi si wydawao.
Jaka grupa? spytaa, siadajc na jego kolanie. Zmarszczya czoo.
Ludzie, ktrzy istniej, by ich ratowa lub zabija. Grupa porodku. Ci, ktrzy nic nie mog zrobi,
jedynie zgin lub da si uratowa. Ofiary. Tym wanie jestem.
Spojrza na mokry skad drzewny. Ciele odeszli, rzucajc wczeniej plandeki na nieobrobione
drewno i zabierajc ze sob narzdzia, ktre mogyby zardzewie. Most numer cztery znajdowa si w
pewnym oddaleniu od pozostaych, jakby pech by chorob, ktr mona si zarazi. Zakaenie przez
kontakt, jak powiedziaby jego ojciec.
Istniejemy, eby nas zabija powiedzia Kaladin. Zamruga i spojrza na kilku innych czonkw
druyny mostu numer cztery, ktrzy siedzieli apatycznie w deszczu. O ile ju nie jestemy martwi.
*
Nie mog na ciebie patrze, kiedy jeste w takim stanie powiedziaa Syl, unoszc si nad gow
Kaladina, kiedy druyna mostowych cigna kod w stron skadu.
Parshendi czsto podkadali ogie pod najdalsze ze staych mostw, wic inynierowie i ciele
arcyksicia Sadeasa zawsze mieli duo pracy.
Dawny Kaladin mgby si zastanawia, dlaczego armie nie wkadaj wikszego wysiku w obron
mostw. Co tu jest nie tak, mwi gos w jego wntrzu. Brakuje ci czci ukadanki. Marnuj zasoby i ycie
mostowych. Nie prbuj ruszy z natarciem i zaatakowa Parshendich. Prowadz zacite walki na
paskowyach, a pniej wracaj do obozw i wituj. Dlaczego? DLACZEGO?
Zignorowa ten gos. Nalea do czowieka, ktrym kiedy by.
Kiedy tryskae energi powiedziaa Syl. Tak wielu ci podziwiao, Kaladinie. Twj oddzia.
Wrogowie, przeciwko ktrym walczye. Inni niewolnicy. Nawet niektrzy jasnoocy.
Wkrtce nadejdzie pora poudniowego posiku. Pniej bdzie mg spa do czasu, kiedy dowdca
druyny kopniakiem obudzi go i kae si zaj popoudniowymi zadaniami.
Kiedy patrzyam, jak walczysz mwia dalej Syl. Ledwie to pamitam. Moje wspomnienia
tamtego czasu s niewyrane. Jakbym patrzya na ciebie przez ulew.
Zaraz. To dziwne. Syl zacza poda za nim dopiero kiedy zosta wydalony z wojska. A wtedy
zachowywaa si jak zwyczajny wiatrospren. Zawaha si, co zostao ukarane przeklestwem i uderzeniem
bata nadzorcy.
Znw zacz cign. Mostowych, ktrzy ocigali si w pracy, karano chost, a mostowych, ktrzy
ocigali si podczas wypraw, tracono. Armia traktowaa t kwesti bardzo powanie. Jeli kto odmwi
natarcia na Parshendich, prbowa kry si za innymi mostami, cinano go. W rzeczy samej, t kar
zarezerwowano dla tej wanie zbrodni.
Mostowych karano na wiele sposobw. Dodatkowa praca, chosta, obcicie odu. Jeli kto zrobi
co bardzo zego, pozostawiano go osdowi Ojca Burz, to znaczy, przywizywano do supa lub ciany na

czas arcyburzy. Ale jedynym, za co grozio natychmiastowe cicie, bya odmowa natarcia na Parshendich.
Przekaz by jasny bieg z mostem moe doprowadzi do mierci, ale odmowa doprowadzi do niej
na pewno.
Kaladin i jego druyna umiecili kod na stercie z innymi, po czym odwizali sznury. Wrcili na
kraniec skadu, gdzie czekay kolejne kody.
Gaz! zawoa kto.
Wysoki onierz o to-czarnych wosach sta na granicy terytorium mostowych, a za nim kulia si
aosna grupka mczyzn. To by Laresh, jeden z onierzy przypisanych do namiotu dowodzenia.
Przyprowadzi nowych mostowych na miejsce tych zabitych.
Dzie by jasny, bez ladu chmur, i soce palio plecy Kaladina. Gaz popieszy na spotkanie
nowych rekrutw, a Kaladin i pozostali przypadkiem szli w t stron po now kod.
Co za aosna gromadka stwierdzi Gaz, spogldajc na rekrutw. Oczywicie, gdyby tacy nie
byli, nie wysano by ich tutaj.
Co racja, to racja zgodzi si Laresh. Tych dziesiciu z przodu zapano na przemycie. Wiesz, co
masz zrobi.
Nowi mostowi byli cigle potrzebni, ale kandydatw nie brakowao. Czsto zdarzali si niewolnicy,
ale take zodzieje i inni przestpcy pord markietanw. Nigdy parshmeni. Ci byli zbyt cenni, a poza tym
Parshendi byli ich krewnymi czy co w tym rodzaju. Lepiej, eby parshmeni z obozu nie napatrzyli si, jak
ich rodzaj walczy.
Czasami do druyny trafia onierz. Znaczyo to, e zrobi co naprawd zego. Czyny, za ktre w
innych armiach wieszano, tu karano wysaniem do mostowych. Podobno, jeli kto przey sto wypraw z
mostem, by uwalniany. Zdarzyo si to raz albo dwa, tak powiadano. Pewnie by to mit, ktry mia da
mostowym iskierk nadziei na ocalenie.
Kaladin i jego towarzysze przeszli obok nowych ze spuszczonym wzrokiem i zaczli mocowa liny
na kolejnej kodzie.
Most numer cztery potrzebuje nowych ludzi stwierdzi Gaz, drapic si po brodzie.
Czwrka zawsze ich potrzebuje zauway Laresh. Nie martw si, mam dla nich specjaln
gromadk. Wskaza na drug grup rekrutw, o wiele bardziej obszarpan, ktra sza z tyu.
Kaladin wyprostowa si powoli. Jeden z winiw w tej grupie by chopcem w wieku czternastu,
moe pitnastu lat. Niski, chudy, z okrg twarz.
Tien? wyszepta i zrobi krok do przodu.
Zatrzyma si i otrzsn. Tien nie y. Ale nowy wyglda tak znajomo, z tymi przeraonymi
czarnymi oczyma. Kaladin chcia chroni chopca. Zapewni mu bezpieczestwo.
Ale... zawid. Wszyscy, ktrych prbowa chroni od Tiena po Cenna zginli. Jaki w tym sens?
Wrci do cignicia kody.
Kaladinie powiedziaa Syl, ldujc na kodzie. Musz odej.
Zamruga z zaskoczeniem. Syl. Odej? Ale... bya ostatnim, co mu pozostao.

Nie wyszepta. Zabrzmiao to jak skrzeczenie.


Sprbuj wrci powiedziaa. Ale nie wiem, co si stanie, kiedy ci opuszcz. Dziej si
dziwne rzeczy. Mam osobliwe wspomnienia. Nie, wikszo z nich to nawet nie wspomnienia. Instynkty.
Jeden z nich mwi mi, e jeli ci opuszcz, mog si zagubi.
To nie odchod powiedzia, coraz bardziej przeraony.
Musz odpara, kulc si. Ju nie mog na to patrze. Sprbuj wrci. Wydawaa si
zasmucona. Do widzenia.
Z tymi sowy odfruna i przybraa form niewielkiej grupy wirujcych, przezroczystych lici.
Kaladin tpo patrzy, jak odchodzi.
Pniej wrci do cignicia kody. Co innego mg zrobi?
*
Modzik, ktry tak przypomina mu Tiena, zgin podczas kolejnej wyprawy.
Ta bya paskudna. Parshendi znajdowali si na miejscu, czekajc na Sadeasa. Kaladin ruszy w
stron rozpadliny, nawet nie mrugajc, gdy ludzie wok niego ginli. Nie kierowaa nim odwaga, ani nawet
pragnienie, by te strzay go przebiy i zakoczyy wszystko. Bieg. To wanie robi. Jak gaz toczcy si po
zboczu albo deszcz spadajcy z nieba. One nie miay wyboru. On te nie. Nie by czowiekiem, lecz rzecz,
a rzeczy po prostu robiy to, co robiy.
Mostowi ustawili mosty w ciasnym szeregu. Cztery druyny pady. W druynie Kaladina zgino
tylu ludzi, e prawie si zatrzymali.
Ustawiwszy most, Kaladin odwrci si, a armia natara, by rozpocz prawdziw bitw. Zataczajc
si, przeszed si po paskowyu. Po kilku chwilach znalaz to, czego szuka. Ciao chopca.
Kaladin sta i patrzy na trupa, a jego wosy szarpa wiatr. Ciao leao twarz do gry w niewielkim
wgbieniu w skale. Przypomnia sobie, jak lea w podobnym wgbieniu, trzymajc podobne ciao.
Obok lea inny mostowy, najeony strzaami. To by ten, ktry przey pierwsz wypraw Kaladina
przed tyloma tygodniami. Jego ciao upado na bok i wyldowao na kamiennym wystpie okoo stopy nad
trupem chopca. Krew spywaa z grotu strzay wystajcej z jego plecw. Spadaa, rubinowa kropla po
rubinowej kropli, na otwarte, pozbawione ycia oko chopca. Cienka czerwona struka spywaa z oka po
boku twarzy. Jak szkaratne zy.
Tej nocy Kaladin kuli si w koszarach, nasuchujc burzy walcej w cian. Przycisn si do
zimnego kamienia. Na zewntrz byskawice przecinay niebo.
Nie mog tak y, pomyla. Jestem wewntrznie martwy, jakby kto przebi mi szyj wczni.
Burza nie przerywaa tyrady. A Kaladin po raz pierwszy od roku rozpaka si.

Dziewi lat wczeniej


Kal wpad do pokoju chirurga, otwarte drzwi wpuszczay do rodka jasne soneczne wiato. Cho
mia dopiero dziesi lat, ju byo wida, e wyronie wysoki i chudy. Zawsze wola Kala od penego
imienia, Kaladin. Krtsza wersja lepiej mu pasowaa. Kaladin brzmiao jak imi jasnookiego.
Przepraszam, ojcze powiedzia.
Ojciec Kala, Lirin, starannie zacisn pasek wok ramienia modej kobiety, ktr przywizano do
wskiego stou operacyjnego. Oczy miaa zamknite Kal przegapi podawanie narkotyku.
Twoj opieszao omwimy pniej stwierdzi Lirin, mocujc drug rk kobiety. Zamknij
drzwi.
Kal skuli si i zamkn drzwi. Okna byy ciemne, okiennice starannie zatrzanito, wic
pomieszczenie owietlao jedynie Burzowe wiato emanujce z wielkiej sfery wypenionej kulami. Kada z
tych kul bya broamem, a cao stanowia ogromn sum, poyczon na stae przez pana Paleniska.
Latarnie migotay, a Burzowe wiato zawsze byo stae. To mogo uratowa komu ycie, jak mwi ojciec.
Kal niepewnie podszed do stou. Pitnastoletnia Sani miaa gadkie czarne wosy. Jej swobodn do
owija zakrwawiony, poszarpany banda. Kal skrzywi si na ten widok wydawao si, e materia
wyrwano z czyjej koszuli i popiesznie zawizano.
Gowa Sani opada, a oszoomiona narkotykiem dziewczyna zacza co mamrota. Miaa na sobie
jedynie bia bawenian koszulk, odsaniajc bezpieczn do. Starsi chopcy w miasteczku z chichotem
opowiadali o tym, jak mieli okazj lub przynajmniej tak twierdzili zobaczy dziewczta w koszulkach,
ale Kal nie rozumia, czym si tak ekscytuj. Teraz martwi si o Sani. Zawsze si martwi, kiedy kto by
ranny.
Na szczcie, rana nie wygldaa powanie. Gdyby zagraaa yciu, ojciec ju by zacz nad ni
pracowa z pomoc Hesiny, matki Kala.

Lirin podszed do ciany i zabra kilka niewielkich butelek z przezroczystego szka. By niskim
mczyzn, mimo wzgldnie modego wieku ju ysiejcym. Nosi okulary, ktre nazywa najcenniejszym
darem, jaki kiedykolwiek otrzyma. Rzadko je wyjmowa, chyba e mia operowa, gdy byy zbyt cenne,
by je tak po prostu nosi. A gdyby si porysoway lub stuky? Palenisko byo sporym miastem, ale jego
pooenie w pnocnym Alethkarze sprawiao, e zdobycie nowych okularw byoby trudne.
W pomieszczeniu panowa porzdek, pki i st kadego ranka zmywano do czysta, wszystko
znajdowao si na swoim miejscu. Lirin twierdzi, e czowieka dawao si oceni po jego miejscu pracy.
Czy byo niechlujne, czy uporzdkowane? Czy szanowa narzdzia, czy zostawia je porozrzucane? Jedyny
fabrialowy zegar w miecie sta na blacie. Niewielkie urzdzenie miao porodku tarcz, a w sercu
byszczcy dymny kamie trzeba go byo napenia, by odmierzao czas. W caym miecie tylko Lirin tak
przejmowa si minutami i godzinami.
Kal przycign sobie zydel, eby mc si lepiej przyjrze. Wiedzia, e wkrtce nie bdzie go
potrzebowa, bo bardzo szybko rs. Przyjrza si doni Sani. Nic jej nie bdzie, powiedzia sobie, jak uczy
go ojciec. Chirurg musi by spokojny. Zmartwienie to marnowanie czasu.
T rad trudno mu byo wprowadzi w ycie.
Rce powiedzia Lirin, nie przerywajc przygotowania narzdzi.
Kal westchn, zeskoczy z zydla i ruszy w stron stojcej przy drzwiach miski z ciepymi
mydlinami.
A jakie to ma znaczenie?
Chcia zabra si do pracy, pomc Sani.
Mdro Heroldw powiedzia z roztargnieniem Lirin, powtarzajc wykad, jaki wygasza wiele
razy. mierciospreny i zgniospreny nienawidz wody. To je powstrzyma.
Hammie mwi, e to gupota stwierdzi Kal. Mwi, e mierciospreny doskonale sobie radz z
zabijaniem ludzi, wic czemu miayby si ba odrobiny wody?
Mdro Heroldw wykracza poza nasze pojmowanie.
Kal si skrzywi.
Ale to demony, ojcze. Usyszaem to od arliwca, ktry naucza nas poprzedniej wiosny.
Mwi o wietlistych odezwa si ostro Lirin. Znw ich mylisz.
Kal westchn.
Heroldowie zostali przysani, by naucza ludzko wyjani Lirin. Poprowadzili nas przeciwko
Pustkowcom, kiedy zostalimy zrzuceni z niebios. wietlici to zakony rycerskie, ktre stworzyli.
Byli demonami.
Zdradzili nas, kiedy Heroldowie odeszli. Lirin unis palec. Nie byli demonami, jedynie
ludmi, ktrzy mieli zbyt wielk moc, a zbyt mao rozumu. Tak czy inaczej, masz zawsze my rce. Na
wasne oczy moesz zobaczy, jak to dziaa na zgniospreny, nawet jeli mierciosprenw nie da si
zobaczy.
Kal westchn raz jeszcze, ale wykona polecenie. Lirin znw podszed do stou, niosc tac z

noami i szklanymi buteleczkami. By dziwny cho bardzo pilnowa, by syn nie myli Heroldw i
Zaginionych wietlistych, twierdzi, e Pustkowcy nie istnieli, co Kal kiedy podsucha. Absurd. Kogo
innego mona byo wini za to, e w nocy giny rne rzeczy albo kopacze zeray cay plon?
Inni w miecie sdzili, e Lirin spdza zbyt duo czasu w towarzystwie ksiek i chorych, a to
sprawio, e sta si dziwny. Czuli si niezrcznie w jego obecnoci i przez skojarzenie rwnie przy Kalu.
Chopiec dopiero zaczyna si orientowa, jak bolesna moe by inno.
Umywszy rce, ponownie wskoczy na zydel. Zaczyna si znw denerwowa i mia nadziej, e
wszystko si uda. Za pomoc lustra ojciec skupi wiato kul na doni Sani. Ostronie rozci prowizoryczne
bandae. Rana nie zagraaa yciu, ale do zostaa powanie okaleczona. Kiedy ojciec przed dwoma laty
zacz szkoli Kala, takie widoki sprawiay, e chopcu robio si niedobrze. Teraz przyzwyczai si ju do
poszarpanego ciaa.
I dobrze. Uzna, e to mu si przyda, kiedy pewnego dnia pjdzie na wojn, by walczy za swojego
arcyksicia i jasnookich.
Sani miaa trzy zamane palce, skra jej doni bya poszarpana, a sama rana zabrudzona ziemi i
drzazgami. Trzeci palec wyglda najgorzej, zmiadony i paskudnie wykrcony. Przez skr wystaway
kawaki koci. Kal obmaca go na caej dugoci, zwracajc uwag na zmiadon ko i czer skry.
Ostronie wytar zasch krew i brud wilgotn ciereczk, wycigajc kamyki i drzazgi, kiedy jego ojciec
przycina ni.
Trzeci palec trzeba bdzie uci, prawda? powiedzia Kal, wic banda u nasady palca, eby
powstrzyma krwawienie.
Ojciec pokiwa gow, na jego twarzy pojawi si lad umiechu. Mia nadziej, e Kal to zauway.
Lirin czsto powtarza, e mdry chirurg musi wiedzie, co usun, a co ratowa. Gdyby ten trzeci palec
zosta od razu waciwie nastawiony... ale nie, by nie do uratowania. Zaszycie go oznaczaoby gangren.
Ojciec przeprowadzi amputacj. Mia tak staranne, pewne donie. Nauka chirurga trwaa dziesi lat
i musiao min sporo czasu, by Lirin pozwoli Kalowi wzi do rki n. Na razie chopiec wyciera krew,
podawa ojcu noe i przytrzymywa cigna, eby si nie spltay, kiedy ojciec szy. Zrobili wszystko, co
mogli, by uratowa rk.
Ojciec Kala zakoczy ostatni szew, wyranie zadowolony, e udao mu si uratowa cztery palce.
Rodzice Sani spojrz na to inaczej. Bd rozczarowani, e ich pikna crka bdzie miaa znieksztacon
do. Prawie zawsze tak si dziao pocztkowe przeraenie ran, a pniej zo, e Lirin nie jest
cudotwrc. Lirin twierdzi, e to dlatego, e mieszkacy miasta przyzwyczaili si do posiadania chirurga.
Dla nich uzdrowienie stao si czym oczywistym, nie za przywilejem.
Ale rodzice Sani byli dobrymi ludmi. Z pewnoci zo niewielki datek i rodzina Kala rodzice,
on sam i jego modszy brat nadal bd mieli co je. Dziwne, e yli dziki nieszczciom innych. Moe
rwnie dlatego mieszkacy miasta darzyli ich niechci.
Lirin zakoczy operacj, wykorzystawszy niewielki rozgrzany prt do przyegania rany w
miejscach, gdzie szwy mogy nie wystarczy. W kocu posmarowa do ostro pachncym olejkiem

listerowym, eby zapobiec zakaeniu olejek przeraa zgniospreny nawet bardziej od wody. Kal obwiza
do czystym bandaem, ostronie, by nie poruszy ubkw.
Lirin pozby si palca, a Kal zacz si rozlunia. Nic jej nie bdzie.
Nadal musisz pracowa nad swoimi nerwami, synu powiedzia Lirin cicho, zmywajc krew z
doni.
Chopiec spuci wzrok.
Dobrze si troszczy mwi dalej ojciec. Ale troska, jak wszystko inne, moe by problemem,
jeli przeszkodzi ci w przeprowadzeniu operacji.
Zbyt wielka troska moe by problemem? pomyla Kal. A co z byciem tak bezinteresownym, by
nigdy nie da pienidzy za swoj prac? Nie odway si wypowiedzie tych sw na gos.
Pniej zaczo si sprztanie pokoju. Kal mia wraenie, e p ycia spdza na sprztaniu, ale Lirin
nie pozwoliby mu wyj przed zakoczeniem pracy. Przynajmniej otworzy okiennice, wpuszczajc do
rodka promienie soca. Sani nadal spaa zimowe ziele pozbawiao przytomnoci na wiele godzin.
To gdzie bye? spyta Lirin, odstawiajc z brzkiem butelki olejku i alkoholu na miejsce.
Z Jamem.
Jam jest od ciebie dwa lata starszy zauway Lirin. Wtpi, by mia wielk ochot spdza czas
z o wiele modszymi od siebie.
Ojciec zacz go uczy walki kijem wyjani Kal. Poszlimy z Tienem zobaczy, czego si
nauczy.
Chopiec skuli si w oczekiwaniu na wykad.
Ojciec jednak nie przerywa pracy, czyci noe alkoholem, a pniej olejkiem, jak nakazyway stare
tradycje. Nie odwrci si do Kala.
Ojciec Jama by onierzem w armii owieconego Amarama powiedzia ostronie Kal.
Amaram! Szlachetnie urodzony jasnooki genera, ktry strzeg pnocnego Alethkaru. Chopiec
bardzo pragn zobaczy prawdziwego jasnookiego, nie sztywnego starego Wistiowa. onierza, o ktrym
wszyscy mwili, o ktrym opowiadano historie.
Wiem o ojcu Jama stwierdzi Lirin. Ju trzy razy musiaem operowa t jego kulaw nog.
Pamitka po wspaniaej onierskiej subie.
Potrzebujemy onierzy, ojcze. Chciaby, eby Thayleczycy naruszyli nasze granice?
Thaylenah to wyspiarskie krlestwo odpar spokojnie Lirin. Nie mamy wsplnej granicy.
No, tak, mogliby przecie zaatakowa od strony morza!
To gwnie rzemielnicy i kupcy. Wszyscy, ktrych poznaem, prbowali mnie oszuka, ale to
zupenie co innego ni inwazja.
Wszyscy chopcy lubili opowiada historie o odlegych krainach. Trudno byo przy tym pamita, e
ojciec Kala jedyny mczyzna z drugiego nahnu w caym miecie w modoci uda si a do
Kharbranthu.
C, z kim walczymy stwierdzi Kal, zabierajc si za szorowanie podogi.

Owszem zgodzi si ojciec po chwili namysu. Krl Gavilar zawsze znajduje ludzi, z ktrymi
mamy walczy. To si zgadza.
Czyli potrzebujemy onierzy, jak mwiem.
Chirurgw potrzebujemy bardziej. Lirin westchn gono, odwracajc si od szafki. Synu,
prawie paczesz za kadym razem, kiedy kogo do nas przynosz, i zaciskasz zby z niepokoju nawet przy
prostych zabiegach. Dlaczego sdzisz, e byby zdolny zrobi komu krzywd?
Bd silniejszy.
Gupota. Kto ci nakad do gowy takich pomysw? Dlaczego chciaby nauczy si bi innych
chopcw kijem?
Dla honoru, ojcze. Kto opowiada historie o chirurgach, na lito Heroldw!
Dzieci mczyzn i kobiet, ktrych ycie ratujemy odpar spokojnie Lirin, patrzc Kalowi w oczy.
Oni opowiadaj historie o chirurgach.
Kal zarumieni si i cofn, po czym wrci do szorowania.
Na tym wiecie s dwa rodzaje ludzi, synu powiedzia surowo jego ojciec. Ci, ktrzy ratuj
ycie. I ci, ktrzy odbieraj ycie.
A co z tymi, ktrzy chroni i broni? Tymi, ktrzy ratuj ycie poprzez odbieranie ycia?
Ojciec prychn.
To jak prba powstrzymania arcyburzy poprzez dmuchanie mocniej. Absurd. Nie mona chroni
przez zabijanie.
Kal szorowa dalej.
W kocu ojciec westchn, podszed i uklk obok niego, eby pomc mu w sprztaniu.
Jakie s waciwoci zimowego ziela?
Gorzki smak odpar natychmiast Kal dziki czemu jego przechowywanie jest bezpieczne, bo
nikt go przypadkiem nie spoyje. Zmiady na proszek, wymiesza z oliw, stosowa jedn yeczk na
dziesi cegie wagi osoby, ktr si usypia. Sprowadza gboki sen trwajcy okoo piciu godzin.
A jak stwierdzi, e kto cierpi na krtn osp?
Nerwowa energia odpar Kal pragnienie, problemy ze snem i opuchlizna na dolnej czci
ramion.
Masz taki wietny umys, synu powiedzia cicho Lirin. Mnie zajo lata nauczenie si tego, co
ty umiesz po miesicach. Oszczdzam. Kiedy skoczysz szesnacie lat, chciabym ci wysa do
Kharbranthu na nauk do prawdziwych chirurgw.
Kal poczu ekscytacj. Kharbranth? To zupenie inne krlestwo! Ojciec Kala uda si tam jako
kurier, ale nie uczy si na chirurga. Nauki pobiera od starego Vathy w Shorsebroon, najbliszym wikszym
miecie.
Masz dar od samych Heroldw stwierdzi Lirin, kadc do na ramieniu Kala. Mgby sta
si dziesi razy lepszym chirurgiem ode mnie. Nie nij maostkowych snw innych ludzi. Nasi dziadkowie
pracowali i wkupili nas do drugiego nahnu, ebymy byli penymi obywatelami i mieli prawo podrowa.

Nie zmarnuj tego na zabijanie.


Kal zawaha si, po czym pokiwa gow.

Troje z szesnastu rzdzio, lecz teraz wada Zamany.


Zebrane: Chachanan roku 1173, osiemdziesit cztery sekundy przed mierci. Badany: rzezimieszek
cierpicy na suchoty, ktrego przodkowie pochodzili z Iri.
Burza w kocu ucicha. Zapad zmierzch w dniu, w ktrym zgin chopiec, a Syl go opucia.
Kaladin wsun sanday te same, ktre zdj z ciaa ogorzaego mczyzny pierwszego dnia i wsta.
Przeszed przez zatoczone koszary.
Nie byo ek, tylko jeden cienki koc na mostowego. Trzeba byo si zdecydowa, czy uy go jako
poduszki, czy jako okrycia. Mona byo marzn albo by obolaym. Takie moliwoci mieli mostowi, cho
kilku znalazo inne zastosowanie dla kocw. Owijali nimi gowy, jakby chcieli odci widoki, dwiki i
zapachy. Ukry si przed wiatem.
wiat i tak ich odnajdywa. By dobry w takie gierki.
Na zewntrz lao, wiatr wci by silny. Nad zachodnim horyzontem, gdzie przenioso si serce
arcyburzy, migotay byskawice. Od poegnania dzielia go jeszcze godzina i wczeniej nikt raczej nie
chciaby wyj w burz.
C, tak naprawd nikt nie chcia wychodzi w arcyburz. Ale teraz mona to byo zrobi wzgldnie
bezpiecznie. Byskawice si skoczyy, a wiatr by znony.
Skulony przeszed przez skad drzewny. Gazie leay rozrzucone jak koci w leu biaogrzbieta.
Do szorstkich murw koszar przylepiy si licie. Kaladin rozchlapywa kaue, lodowata woda pozbawiaa
go czucia w nogach. To byo przyjemne stopy wci go bolay po wczeniejszej wyprawie.
Uderzay w niego fale lodowatego deszczu, moczc mu wosy, spywajc po twarzy i zaniedbanej
brodzie. Nie cierpia zarostu, szczeglnie tego, jak wsy drapay kciki ust. Brody byy jak szczeniaki
ostrogarw chopcy o nich nili, nie uwiadamiajc sobie, jak irytujce czasem byway.
Wyszede na spacerek, paniczu? zapyta kto.

Kaladin unis wzrok i zobaczy Gaza kulcego si midzy dwoma budynkami koszar. Co on robi
na deszczu?
Aha. Gaz przymocowa niewielki metalowy koszyk do zawietrznej ciany, emanowa z niego
delikatny blask. Zostawi swoje kule na arcyburzy, a pniej wyszed wczeniej, eby je odzyska.
To byo ryzykowne. Czasem nawet osonity koszyk si rozpada. Niektrzy wierzyli, e cienie
Zaginionych wietlistych nawiedzaj arcyburze, kradnc kule. Moe to bya prawda. Ale podczas suby w
wojsku Kaladin mia okazj spotka wicej ni jednego czowieka, ktry zosta ranny, kiedy wyszed na
pen arcyburz w poszukiwaniu kul. Bez wtpienia rdem przesdu byli bardziej przyziemni zodzieje.
Istniay bezpieczniejsze sposoby napeniania kul. Bankierzy wymieniali ciemne kule na napenione,
mona te byo za odpowiedni opat napeni swoje kule w ich pilnie strzeonych gniazdach.
Co robisz? spyta Gaz. Niski, jednooki mczyzna przyciska koszyk do piersi. Ka ci
powiesi, jeli ukrade komu kule.
Kaladin odwrci si do niego plecami.
Niech ci burza! I tak ka ci powiesi. Nie myl, e uda ci si uciec, s stranicy. Ty...
Id do Rozpadliny Honoru powiedzia cicho Kaladin. Jego gos by ledwie syszalny ponad
burz.
Gaz zamkn si. Rozpadlina Honoru. Opuci koszyk i nie sprzeciwia si wicej. Ludzi, ktrzy
ruszali t drog, traktowano z pewnym szacunkiem.
Kaladin szed dalej przez plac.
Paniczu! zawoa Gaz.
Kaladin odwrci si.
Zostaw sanday i kamizel stwierdzi sierant. Nie chciabym wysya kogo na d, eby je
odzyska.
Kaladin cign skrzan kamizel przez gow i rzuci j na ziemi, sanday zostawi w kauy.
Pozosta w brudnej koszuli i sztywnych brzowych spodniach, ktre zdj z trupa.
Przeszed pord burzy na wschodni stron skadu. Na zachodzie grzmiao. Dobrze pozna drog do
Strzaskanych Rwnin. Bieg w tamt stron tuzin razy z mostowymi. Nie kadego dnia bya bitwa
zdarzaa si raz na dwa, trzy dni i nie kada druyna mostowa musiaa rusza za kadym razem. Ale wiele
z tych wypraw byo tak wyczerpujcych, tak straszliwych, e w okresie pomidzy mostowi byli
oszoomieni, prawie apatyczni.
Wielu z nich miao problemy z podejmowaniem decyzji. To samo dziao si z ludmi, ktrymi
wstrzsna bitwa. Kaladin sam to czu. Nawet decyzja o udaniu si do rozpadliny bya trudna.
Ale drczyy go krwawice oczy tego bezimiennego chopca. Nie mg si zmusi, eby po raz
kolejny przej przez co takiego. Nie mg.
Dotar do podna zbocza, deszcz uderza go w twarz, jakby chcia go zepchn z powrotem do
obozu. Szed dalej w stron najbliszej rozpadliny. Rozpadlina Honoru, tak nazywali j mostowi, gdy byo
to miejsce, w ktrym mogli podj jedyn decyzj, jak im pozostawiono. Honorow. Wybra mier.

Rozpadliny nie byy dzieem natury. Ta z pocztku bya wska, lecz w miar oddalania si na
wschd, nieprawdopodobnie szybko stawaa si szersza i gbsza. W odlegoci dziesiciu stp pknicie
byo ju tak szerokie, e waciwie nie daoby si go przeskoczy. Wisiao tu sze drabinek sznurowych z
drewnianymi szczeblami, przymocowanych do kokw w cianie. Korzystali z nich mostowi wysani na d,
by odzyska wyposaenie trupw, ktre wpady do rozpadlin podczas wypraw.
Kaladin spojrza na rwnin. Niewiele widzia przez ciemno i deszcz. Nie, to miejsce nie byo
naturalne. Ziemia zostaa zniszczona. A teraz niszczya ludzi, ktrzy si na niej pojawiali. Kaladin przeszed
obok drabin i zatrzyma si nieco dalej na krawdzi rozpadliny. Tam usiad z nogami przerzuconymi przez
krawd i patrzy w d. Deszcz pada wok niego, krople znikay w ciemnej gbi.
Co bardziej przedsibiorcze kremliki ju wylazy z jam i biegay po okolicy, poywiajc si
rolinami, ktre spijay deszczwk. Lirin wyjani kiedy Kaladinowi, e woda z arcyburzy jest bogata w
substancje odywcze. Stranicy burz w Kholinarze i Vedenarze udowodnili, e roliny nawadniane
deszczwk rosy po burzy lepiej ni te, ktre podlewano wod z jeziora albo rzeki. Dlaczego uczonych tak
ekscytowao odkrywanie faktw, ktre rolnicy znali od pokole?
Kaladin przyglda si, jak krople wody wpadaj do szczeliny, ku zapomnieniu. Mali samobjcy.
Cae tysice. Miliony. Kt wiedzia, co czekao na nie w tych ciemnociach. Nie mg tego zobaczy ani
pozna, dopki do nich nie doczy. Skoczy w pustk i pozwoli, by wiatr ponis go w d...
Miae racj, ojcze wyszepta Kaladin. Nie da si powstrzyma arcyburzy przez dmuchanie
mocniej. Nie mona chroni przez zabijanie. Powinnimy zosta chirurgami. Co do jednego...
Bekota. Ale, co dziwne, umys mia bardziej trzewy ni w cigu ostatnich tygodni. Moe to
kwestia perspektywy. Wikszo ludzi spdzaa cae ycie, zastanawiajc si nad przyszoci. C, jego
przyszo bya pusta. Dlatego cofn si w przeszo, mylc o ojcu, o Tienie, o decyzjach.
Kiedy ycie wydawao si proste. Ale to byo, zanim straci brata, zanim zosta zdradzony w armii
Amarama. Czy powrciby do tamtych niewinnych dni, gdyby mg? Czy wolaby udawa, e wszystko jest
proste?
Nie. Nie mia tak atwego upadku jak te krople. Dorobi si blizn. Odbija si od cian, ranic twarz i
donie. Przypadkowo zabija niewinnych ludzi. Szed u boku tych, ktrzy serca mieli jak poczerniae wgle,
uwielbiajc ich. Wdrapywa si, wspina, upada i potyka.
I oto by. Na kocu wszystkiego. Rozumia o wiele wicej, lecz jakim sposobem wcale nie by
mdrzejszy. Wyprostowa si na krawdzi rozpadliny i czu, jak unosi si nad nim rozczarowanie ojca,
niczym burzowe chmury.
Postawi jedn stop nad pustk.
Kaladinie!
Zamar, syszc cichy, lecz przenikliwy gos. W powietrzu zakoysaa si przezroczysta posta,
zbliajc si pord deszczu. Podleciaa do przodu, opada, znw si wzniosa, jakby trzymaa co
cikiego. Kaladin cofn stop i wycign do. Syl wyldowaa na niej bezceremonialnie, a wygldaa
przy tym jak wgorz niebieski ciskajcy co ciemnego w pysku.

Przybraa znajom posta modej kobiety z sukni falujc wok ng. Trzymaa w doniach wski,
ciemnozielony li o trjdzielnym ksztacie. Czarnozguba.
Co to? spyta Kaladin.
Wydawaa si wyczerpana.
Ale to cikie! Uniosa li. Przyniosam go dla ciebie.
Wzi li w dwa palce. Czarnozguba. Trucizna.
Dlaczego mi go przyniosa? spyta ostro.
Mylaam... Syl cofna si. C, tak ostronie przechowywae tamte licie. Pniej je
utracie, kiedy prbowae pomc tamtemu mczynie w klatce. Pomylaam, e ucieszysz si, kiedy
dostaniesz nowy.
Kaladin prawie si rozemia. Nie miaa pojcia, co zrobia, przyniosa mu li jednej z najbardziej
trujcych rolin Rosharu, poniewa chciaa go uszczliwi. To byo absurdalne. I urocze.
Wszystko zaczo si psu, kiedy stracie ten li powiedziaa cicho Syl. Wczeniej walczye.
Zawiodem.
Skulia si, uklka na jego doni, mgielna sukienka otaczaa jej nogi, a krople deszczu przepyway
przez ni, marszczc jej posta.
Nie podoba ci si? Poleciaam tak daleko... Prawie si zapomniaam. Ale wrciam. Wrciam,
Kaladinie.
Dlaczego? Dlaczego si przejmujesz?
Dlatego odpowiedziaa, przechylajc gow. Wiesz, obserwowaam ci. W wojsku. Zawsze
znajdowae modych, niewyszkolonych mczyzn i chronie ich, nawet jeli przy tym naraae si na
niebezpieczestwo. Pamitam. Sabo, ale pamitam.
Zawiodem ich. Ju nie yj.
Bez ciebie zginliby szybciej. Sprawie, e mieli w armii rodzin. Pamitam ich wdziczno. To
mnie na pocztku przycigno. Pomoge im.
Nie powiedzia, ciskajc czarnozgub w palcach. Wszystko, czego dotykam, usycha i ginie.
Zakoysa si na krawdzi. W oddali rozleg si grzmot.
Ci ludzie w druynie mostowej wyszeptaa Syl. Mgby im pomc.
Za pno. Zamkn oczy, mylc o martwym chopcu. Jest za pno. Zawiodem. Oni nie yj.
Wszyscy umr i nie da si tego zmieni.
W takim razie czemu nie sprbowa raz jeszcze? Jej gos by cichy, jednak jakim sposobem
silniejszy od burzy. Co to szkodzi?
Zawaha si.
Tym razem nie moesz zawie, Kaladinie. Powiedziae to. Wszyscy i tak umr.
Pomyla o Tienie i jego martwych oczach wpatrzonych w niebo.
Przez wikszo czasu, kiedy mwisz, nie wiem, o co ci chodzi powiedziaa. Mj umys jest
zamglony. Ale jeli przejmujesz si, e zrobisz komu krzywd, to chyba nie powiniene si obawia

pomocy mostowym. Co jeszcze mgby im zrobi?


Ja...
Jeszcze jedna prba, Kaladinie wyszeptaa Syl. Prosz.
Jeszcze jedna prba...
Mczyni skuleni w koszarach, do ktrych nalea co najwyej koc. Bojcy si burzy. Bojcy si
siebie nawzajem. Bojcy si, co przyniesie nastpny dzie.
Jeszcze jedna prba...
Myla o tym, jak opakiwa mier chopca, ktrego nie zna. Chopca, ktremu nawet nie prbowa
pomc.
Jeszcze jedna prba.
Kaladin otworzy oczy. By zmarznity i zmoknity, ale czu, jak budzi si w nim malutki, ciepy
pomyk zdecydowania. Zacisn rk, miadc li czarnozguby, po czym wyrzuci go do rozpadliny.
Opuci drug do, na ktrej spoczywaa Syl.
Niepewnie wzniosa si w powietrze.
Kaladinie?
Odszed od rozpadliny, bosymi stopami rozchlapywa kaue i depta pdy skaopkw. Zbocze,
ktrym schodzi, porastay paskie, przypominajce upek roliny, ktre otwieray si jak ksiki na deszcz,
a dwie powki czyy pomarszczone, koronkowe, czerwone i zielone licie. yciospreny mae zielone
wiateka, janiejsze od Syl, lecz drobne jak pyek taczyy wok rolin, uskakujc przed kroplami.
Kaladin ruszy dalej, woda spywaa po zboczu jak mae rzeki. Powrci na teren obozu. Plac by
wci pusty. By na nim tylko Gaz, ktry przywizywa rozerwan plandek.
Kaladin prawie dotar do mczyzny, nim Gaz go zauway. ylasty sierant skrzywi si.
Jeste zbyt wielkim tchrzem, eby doprowadzi to do koca, paniczu? C, jeli sdzisz, e
oddam...
Zacharcza, kiedy Kaladin rzuci si naprzd i chwyci go za gardo. Gaz unis rk, lecz Kaladin
odepchn go i podci mczyzn, rzucajc go na kamienie. Sierant otworzy szeroko oczy, z blu i
zaskoczenia, i zacz si szarpa w uchwycie Kaladina.
wiat si wanie zmieni, Gaz powiedzia Kaladin, nachylajc si. Umarem w tej rozpadlinie.
Teraz masz do czynienia z moim dnym zemsty duchem.
Szarpic si, Gaz gorczkowo szuka wzrokiem pomocy, ktrej nigdzie nie byo. Kaladin nie mia
problemw z przytrzymaniem go. Mostowi mieli jedn przewag jeli przeyli wystarczajco dugo,
dwiganie mostu wyrabiao minie.
Kaladin poluzowa chwyt na szyi Gaza, pozwalajc mu zapa oddech. Po czym znw si nachyli.
Zaczniemy od pocztku, ty i ja. Czysta karta. I chc, eby od pocztku co zrozumia. Ju nie
yj. Nie moesz mnie skrzywdzi. Zrozumiae?
Gaz powoli pokiwa gow, a wtedy Kaladin pozwoli mu wcign kolejny yk lodowatego,
wilgotnego powietrza.

Most numer cztery jest mj stwierdzi Kaladin. Moesz przydziela nam zadania, ale ja jestem
dowdc. Poprzedni dzi zgin, wic i tak musisz wybra nowego. Zrozumiae?
Gaz znw przytakn.
Szybko si uczysz powiedzia Kaladin i pozwoli mczynie oddycha swobodnie.
Cofn si, a wtedy Gaz podnis si ostronie. W jego oczach bya nienawi, lecz ukryta. Wydawa
si czym zaniepokojony i to czym wicej ni grobami Kaladina.
Chc przesta spaca mj dug doda modszy mczyzna. Ile zarabiaj mostowi?
Dwie czyste marki dziennie odpar Gaz z ponur min i rozmasowa szyj.
Niewolnik zarabia poow. Jedna diamentowa marka. Ndzne odamki, ale Kaladin ich potrzebowa.
Musia take utrzyma Gaza w ryzach.
Zaczn odbiera moj wypat stwierdzi ale ty moesz zachowa jedn mark na pi.
Gaz wzdrygn si i spojrza na niego w pmroku.
Za twoje wysiki.
Za jakie wysiki?
Kaladin podszed do niego.
Za twoje wysiki niewchodzenia mi w drog, na Potpienie. Zrozumiae?
Gaz znw pokiwa gow. Kaladin odszed. Nie chcia marnowa pienidzy na apwk, ale Gaz
potrzebowa cigego, powtarzajcego si przypomnienia, dlaczego nie powinien chcie mierci Kaladina.
Jedna marka na pi dni nie bya zbyt znaczcym przypomnieniem ale moe wystarczy na czowieka,
ktry by gotw wyj na zewntrz w trakcie arcyburzy, eby ochroni swoje kule.
Kaladin wrci do maych koszar mostu numer cztery, otworzy grube drewniane drzwi. Mczyni
kulili si wewntrz dokadnie tak samo, jak wczeniej. Ale co si zmienio. Czy zawsze wygldali tak
aonie?
Owszem. To Kaladin si zmieni, nie oni. Poczu dziwne przemieszczenie, jakby pozwoli sobie
zapomnie choby czciowo o ostatnich dziewiciu miesicach. Sign w przeszo i rozway
mczyzn, ktrym kiedy by. Mczyzn, ktry wci walczy i robi to dobrze.
Nie mg znw sta si tym mczyzn nie mg wymaza blizn ale mg si uczy od tego
mczyzny, podobnie jak nowy dowdca uczy si od zwyciskich generaw z przeszoci. Kaladin Burz
Bogosawiony umar, ale Kaladin Mostowy pochodzi z tej samej krwi. Obiecujcy potomek.
Kaladin podszed do pierwszej skulonej postaci. Mczyzna nie spa kt mg przespa
arcyburz? Tamten skuli si, kiedy Kaladin uklk obok niego.
Jak si nazywasz? spyta.
Syl sfruna i wpatrzya si w jego twarz. Tamten nie mg jej widzie.
Mczyzna by starszy, mia opadajce policzki, brzowe oczy i krtko przycite, posiwiae wosy.
Nosi krtk brod i nie mia pitna niewolnika.
Nazywasz si? powtrzy stanowczo Kaladin.
Niech ci burza! powiedzia mczyzna i przekrci si na drugi bok.

Kaladin zawaha si, po czym nachyli si i odezwa cicho.


Posuchaj, przyjacielu. Moesz albo powiedzie mi, jak si nazywasz, albo nadal bd ci
zamcza. Jeli wci bdziesz mi odmawia, wycign ci na t burz i powiesz za jedn nog nad
rozpadlin, a mi powiesz.
Mczyzna obejrza si przez rami. Kaladin powoli pokiwa gow, nie odrywajc spojrzenia od
oczu mczyzny.
Teft powiedzia w kocu tamten. Nazywam si Teft.
To nie byo takie trudne zauway Kaladin, wycigajc rk. Jestem Kaladin. Twj dowdca.
Mczyzna zawaha si, po czym ucisn mu rk, marszczc przy tym czoo. Kaladin przypomina
go sobie. By w druynie od jakiego czasu, co najmniej od kilku tygodni. Wczeniej nalea do innej
druyny. Jedn z kar dla mostowych, ktrzy dopucili si wykrocze, byo przeniesienie do mostu numer
cztery.
Odpocznij poradzi Kaladin, puszczajc do Tefta. Jutro czeka nas ciki dzie.
Skd wiesz? spyta Teft, drapic si po brodzie.
Poniewa jestemy mostowymi wyjani Kaladin, podnoszc si. Kady dzie jest ciki.
Teft zawaha si, po czym na jego twarzy pojawi si saby umiech.
Kelek jeden wie, e to prawda.
Kaladin zostawi go i ruszy wzdu skulonych postaci. Podchodzi do nich po kolei, namawiajc lub
groc, a podawali mu swoje imiona. Wszyscy stawiali opr. Zupenie jakby imiona byy ostatnim, co
posiadali, i nie chcieli tanio ich sprzeda, cho wydawali si zaskoczeni moe nawet ucieszeni e kto
ich zapyta.
Pochwyci te imiona, powtarza kade w gowie, ciska je niczym cenne klejnoty. Imiona si liczyy.
Ludzie si liczyli. Moe Kaladin zginie podczas nastpnej wyprawy, a moe zaamie si, dajc Amaramowi
ostatnie zwycistwo. Ale kiedy usiad na ziemi i zacz planowa, czu ciepo w swoim wntrzu.
To byo ciepo podjtych decyzji. To bya odpowiedzialno.
Syl wyldowaa na jego nodze, kiedy siedzia, szepcc imiona mczyzn. Wydawaa si pena
otuchy. Radosna. Szczliwa. On tego nie czu. Czu si ponury, zmczony i mokry. Ale otuli si
odpowiedzialnoci, ktr przyj, odpowiedzialnoci za tych mczyzn. Trzyma si jej jak wspinacz
wiszcy na skalnej cianie i ciskajcy ostatni chwyt.
Znajdzie sposb, eby ich chroni.
Koniec
czci pierwszej

Interludia

Ishikk Nan Balat Szeth

Ishikk rozchlapywa wod, idc na spotkanie z dziwnymi cudzoziemcami. Pogwizdywa cicho pod
nosem, na jego ramionach spoczywao koromyso z wiadrami na obu kocach. Mia na sobie jeziorne
sanday, zanurzone w wodzie, a do tego par sigajcych do kolan spodni. adnej koszuli. Niech go Nu
Ralik broni! Porzdny mieszkaniec Czystego Jeziora nie wkada koszuli, kiedy wiecio soce. Czowiek
mg si pochorowa, jeli mia za mao sonecznego wiata.
Pogwizdywa, ale nie dlatego, e dzie by przyjemny. W rzeczy samej, dzie, ktry da mu Nu
Ralik, by okropny. W wiadrach Ishikka pywao zaledwie pi ryb, z czego cztery naleay do
najpospolitszej odmiany. Przypywy byy nieregularne, jakby samo Czyste Jezioro wpado w paskudny
nastrj. Nadchodziy ze dni, to pewne jak soce i przypyw.
Czyste Jezioro rozpocierao si we wszystkich kierunkach na odlego setek mil, a jego szklista
powierzchnia bya idealnie przezroczysta. Nawet w najgbszym miejscu dno od migotliwej powierzchni
dzielio najwyej sze stp a przewanie ciepa, powoli poruszajca si woda sigaa najwyej do poowy
ydki. Wypeniay j malutkie rybki, rnobarwne kremliki i rzekospreny, podobne do wy.
Czyste Jezioro byo yciem wcielonym. Swego czasu prawa do tej ziemi roci sobie krl. Sela
Tales, tak nazywano ten nard, jedno z Krlestw Epoki. C, mogli sobie nadawa dowolne nazwy, ale Nu
Ralik wiedzia, e granice naturalne s o wiele waniejsze od granic narodw. Ishikk by Czystojeziornym.
Przede wszystkim i ponad wszystko. Na przypyw i soce.
Szed pewnie przez wod, cho czasem dno bywao niebezpieczne. Przyjemnie ciepa woda
obmywaa jego nogi tu pod kolanami, a on sam nie chlapa zbytnio. Wiedzia, e naley porusza si
powoli, nie opiera caego ciaru ciaa na nodze, zanim nie upewni si, e nie stan na kolcopdzie albo
ostrej krawdzi skay.
Przed nim szklist doskonao przerywaa wioska Fu Abra, skupisko budynkw postawionych na
kamiennych blokach pod wod. Ich kopulaste dachy sprawiay, e wygldem przypominay wyrastajce z
ziemi skaopki. Byy jedynym, co na przestrzeni wielu mil przecinao powierzchni Jeziora.

W okolicy krcili si inni ludzie, poruszajc si takim samym powolnym krokiem. Przez wod
dawao si biec, ale rzadko by powd. Co mogo by tak wane, eby czowiek musia chlapa i haasowa,
eby si do tego dosta?
Ishikk potrzsn gow. Jedynie cudzoziemcy tak si pieszyli. Skin gow Thaspicowi,
ciemnoskremu mczynie, ktry min go, cignc ma tratw. Leaa na niej niewielka sterta tkanin
pewnie wybra si, eby zrobi pranie.
Witaj, Ishikku odezwa si drobny mczyzna. Jak tam poowy?
Koszmarnie. Vun Makak powanie mnie dzi dowiadczy. A u ciebie?
Zgubiem koszul podczas prania odpar Thaspic przyjemnym gosem.
Ach, tak to ju bywa. Czy moi cudzoziemcy dotarli?
Pewnie. S u Maib.
Vun Makak da, e nie wyjedz jej wszystkiego stwierdzi Ishikk, nie przerywajc marszu. Ani
nie zara jej swoimi nieustannymi zmartwieniami.
Oby soce i przypywy day! zgodzi si Thaspic ze miechem, nie przerywajc marszu.
Dom Maib znajdowa si w pobliu rodka wioski. Ishikk nie by pewien, dlaczego chciaa mieszka
w budynku. Wikszo nocy przesypia spokojnie na swojej tratwie. Na Czystym Jeziorze nigdy nie robio
si zimno, za wyjtkiem arcyburz, a i te dawao si przetrwa, jeli Nu Ralik pozwoli.
Kiedy nadchodziy arcyburze, Czyste Jezioro znikao w studniach i otworach, wic wystarczao
jedynie wepchn tratw w szpar midzy dwiema skalnymi graniami i skuli si pod ni, by przetrwa
wcieko burzy. Tutejsze arcyburze nie byy tak paskudne jak na wschodzie, gdzie rzucay skaami i
niszczyy budynki. Och, sysza opowieci o takim yciu. Nu Ralik da, e nigdy nie bdzie musia uda si
do tak straszliwego miejsca.
Poza tym, tam pewnie byo zimno. Ishikk litowa si nad tymi, ktrzy musieli y w zimnie.
Dlaczego nie przybyli nad Czyste Jezioro?
Nu Ralik da, e tego nie zrobi, pomyla, idc w stron domu Maib. Gdyby wszyscy wiedzieli, jak
mio jest na Jeziorze, z pewnoci chcieliby na nim zamieszka i czowiek cigle by si potyka o jakiego
cudzoziemca!
Wszed do budynku. Podoga znajdowaa si na tyle nisko, e pokrywao j kilka cali wody
Czystojeziorni tak woleli. Tak byo naturalnie, cho jeli nastpowa odpyw, czasem w budynkach robio
si sucho.
Wok jego stp kryy mae rybki. Pospolite, nic niewarte. Maib gotowaa w kocioku zup rybn,
skina mu gow. Bya krp kobiet, ktra od lat prbowaa usidli Ishikka, swoim doskonaym
gotowaniem skoni go do zawarcia maestwa. Moe pewnego dnia jej na to pozwoli.
Jego cudzoziemcy siedzieli w kcie, przy stoliku, ktry jedynie oni mogli wybra tym odrobin
wyszym, z podnkami, by obcy nie musieli sobie moczy stp. Na Nu Ralika, jacy gupcy! pomyla z
rozbawieniem. Wewntrz, nie na socu, w koszulach dla ochrony przed jego ciepem, stopy wyjte z
przypyww. Nic dziwnego, e ich myli s takie dziwne.

Postawi wiadra i skin Maib gow.


Spojrzaa na niego.
Dobry pow?
Koszmarny.
Ach tak. Dostaniesz zup za darmo. By wynagrodzi przeklestwo Vun Makaka.
Dzikuj ci uprzejmie powiedzia, biorc z jej rk miseczk z parujcym pynem.
Umiechna si. Teraz by jej co winien. Wystarczajco wiele miseczek, a bdzie musia j
polubi.
W wiadrze masz kolgryla zauway. Zapaem go dzi wczesnym rankiem.
Na jej pulchnej twarzy pojawia si niepewno. Kolgryl by zaiste szczliw ryb. Po zjedzeniu, na
dobry miesic leczy bolce stawy, a czasami dawa przewidzie odwiedziny przyjaci, pozwalajc
odczytywa ksztaty chmur. Maib bardzo je lubia ze wzgldu na ble palcw, ktre zesa na ni Nu Ralik.
Jeden kolgryl wystarcza na dwa tygodnie zupy i w takim wypadku to ona zostaaby jego duniczk.
Niech Vun Makak na ciebie spojrzy mrukna z irytacj, podchodzc do wiadra. Rzeczywicie,
to kolgryl. Jak ja mam ci zapa, czowieku?
Jestem rybakiem, Maib powiedzia, siorbic zup. Miseczka miaa ksztat uatwiajcy siorbanie.
Rybaka trudno zapa. Wiesz o tym.
miejc si pod nosem, ruszy w stron swoich cudzoziemcw, za ona wycigna ryb.
Byo ich trzech. Dwch ciemnoskrych Makabakw, cho byli to najdziwniejsi Makabacy, jakich
widzia w yciu. Jeden mia masywne koczyny, cho wikszo jego rodakw bya drobnej budowy, i by
cakiem ysy. Drugi by wyszy, mia krtkie ciemne wosy, wyran muskulatur i szerokie bary. Ze
wzgldu na charakter, Ishikk nazywa ich w mylach Zrzd i Bezporednim.
Trzeci mczyzna mia lekko opalon skr, jak Alethi. Ale te nie wyglda do koca waciwie.
Jego oczy miay nieodpowiedni ksztat, a akcent zupenie nie przypomina Alethich. Mwi w jzyku selay
gorzej od pozostaych. Wydawa si jednak zamylony. Ishikk nazywa go Mylicielem.
Ciekawe, skd si wzia ta blizna na jego gowie, pomyla Ishikk. ycie poza Czystym Jeziorem
byo bardzo niebezpieczne. Mnstwo wojen, szczeglnie na wschodzie.
Spnie si, wdrowcze powiedzia wysoki, sztywny Bezporedni. Mia sylwetk i maniery
onierza, cho aden z trjki nie nosi broni.

Ishikk zmarszczy czoo, usiad i niechtnie wyj stopy z wody.


Czy nie mamy dzisiaj warli?
Dzie si zgadza, przyjacielu stwierdzi Zrzda. Ale mielimy spotka si w poudnie.
Zrozumiae? Zazwyczaj to on mwi.
To cakiem niedawno odpar Ishikk. Naprawd. Kto zwraca uwag na godzin? Cudzoziemcy.
Zawsze tacy zajci.
Zrzda jedynie potrzsn gow, kiedy Maib przyniosa im zup. Jej dom by jedynym, co w wiosce

mogo uchodzi za gospod. Zostawia Ishikkowi mikk pcienn serwetk i kubek sodkiego wina,
prbujc jak najszybciej odpaci si za ryb.
W porzdku powiedzia Zrzda. Chcielibymy usysze twj raport, przyjacielu.
W cigu tego miesica byem w Fu Ralis, Fu Namir, Fu Albast i Fu Moorin powiedzia Ishikk,
siorbic zup. Nikt nie widzia mczyzny, ktrego szukacie.
Zadawae waciwe pytania? spyta Bezporedni. Pewien jeste?
Oczywicie, e tak odpar Ishikk. Robi to ju cae wieki.
Pi miesicy poprawi Bezporedni. I adnych efektw.
Ishikk wzruszy ramionami.
Chcecie, ebym wymyla historyjki? Vun Makakowi by si to spodobao.
Nie, adne historyjki, przyjacielu odpar Zrzda. Chcemy prawdy.
C, usyszelicie j ode mnie.
Przysigniesz na Nu Ralika, tego waszego boga?
Cicho! przerwa mu Ishikk. Nie wypowiadajcie jego imienia. Gupi jestecie?
Zrzda zmarszczy czoo.
Ale on jest waszym bogiem. Rozumiesz? Czy jego imi jest wite? Nie naley go wypowiada?
Cudzoziemcy byli tacy gupi. Oczywicie, e Nu Ralik by ich bogiem, ale zawsze si udawao, e
nim nie jest. Naleao przekona Vun Makaka jego modszego, zoliwego brata e to jemu oddawao si
cz, bo inaczej zrobiby si zazdrosny. O takich rzeczach mona byo bezpiecznie rozmawia jedynie w
witej grocie.
Przysigam na Vun Makaka powiedzia z naciskiem Ishikk. Niech mnie strzee lub przeklina,
jak uzna za suszne. Sumiennie przeprowadziem poszukiwania. Nie widziano adnego cudzoziemca
podobnego do waszego opisu o biaych wosach, bystrym jzyku i twarzy jak grot strzay.
Czasami farbuje wosy zauway Zrzda. I przebiera si.
Pytaem z uyciem imion, ktre mi podalicie. Nikt go nie widzia. C, moe mgbym znale
wam ryb, ktra mogaby go zlokalizowa. Ishikk podrapa si po zarocie. Zao si, e krciakowi by
si to udao. Ale znalezienie go moe mi zabra sporo czasu.
Caa trjka spojrzaa na niego.
Wiecie, w tych rybach co moe by stwierdzi Bezporedni.
Przesd sprzeciwi si Zrzda. Ty zawsze szukasz przesdw, Vao.
Mczyzna tak naprawd wcale nie nazywa si Vao, Ishikk by pewien, e uywaj faszywych
imion. Dlatego wanie sam nada im imiona jeli podali mu nieprawdziwe, on odpowie im tym samym.
A ty, Temoo? warkn Zrzda. Nie moemy si rozgadywa...
Panowie odezwa si Myliciel.
Skinieniem gowy wskaza na Ishikka, ktry nadal siorba zup. Caa trjka przesza na inny jzyk i
nadal dyskutowaa.
Ishikk przysuchiwa im si, prbujc oceni, jaki to jzyk. Nigdy sobie nie radzi z obcymi

jzykami. A po co mu byy? Nie pomagay w apaniu ani sprzeday ryb.


Naprawd szuka ich czowieka. Duo si krci po okolicy, odwiedzi wiele miejsc wok Czystego
Jeziora. To dlatego midzy innymi nie chcia si da zapa Maib. Musiaby si ustatkowa, a to nie
pomagao w apaniu ryb. A w kadym razie tych rzadkich.
Nawet si nie zastanawia, dlaczego szukaj tego Hoida, kimkolwiek by. Cudzoziemcy zawsze
szukali rzeczy, ktrych nie mogli mie. Ishikk odsun si od stou i wsun palce stp do wody. To mu
sprawio przyjemno. W kocu tamci skoczyli ktni. Wydali mu polecenia, podali sakiewk kul i weszli
do wody.
Jak wikszo cudzoziemcw, nosili grube buty, ktre sigay im a do kolan. Rozchlapywali wod,
idc w stron wyjcia. Ishikk pody za nimi, pomacha do Maib i podnis wiadra. Mia zamiar wrci na
wieczorny posiek.
Moe jednak powinienem pozwoli, eby mnie zapaa, pomyla, wychodzc znw na soce i
oddychajc z ulg. Nu Ralik wie, e si starzej. Mio by byo odpocz.
Jego cudzoziemcy szli przez Czyste Jezioro. Zrzda szed ostatni. Wydawa si bardzo
niezadowolony.
Gdzie jeste, Wdrowcze? C to za szalecza misja? Pniej doda we wasnym jzyku:
Alavanta kamaloo kayana.
Ruszy za towarzyszami.
C, e szalecza masz racj powiedzia Ishikk ze miechem, odwrci si w swoj stron i
ruszy sprawdzi puapki.

Nan Balat lubi zabija.


Nie ludzi. Nigdy ludzi. Ale zwierzta mg zabija. Szczeglnie te mae. Nie wiedzia dlaczego to
sprawiao, e czu si lepiej, tak po prostu byo.
Siedzia na ganku posiadoci, odrywajc jedno po drugim odna maego kraba. Za kadym razem
rozlega si przyjemny trzask z pocztku cign lekko, a wtedy zwierz sztywniao. Wwczas zaczyna
cign mocniej, a ono si szarpao. Tkanka stawiaa opr, po czym zaczynaa si rozrywa i rozlega si
trzask. Krab szarpa si dalej, a Nan Balat unis odne, ciskajc stwora dwoma palcami drugiej doni.
Westchn z zadowoleniem. Wyrwanie odna go uspokoio, sprawio, e bl ustpi. Wyrzuci nog
przez rami i sign po nastpn.
Nie lubi wspomina o swoim zwyczaju. Nie rozmawia o nim nawet z Eylit. Po prostu tak robi.
Jako trzeba zachowywa zdrowe zmysy.
Skoczy z nogami, po czym wsta, opar si o lask i spojrza ponad ogrodami Davarw, na ktre
skaday si kamienne mury poronite rnorodnymi pnczami. Byy pikne, cho jedynie Shallan
naprawd je doceniaa. Te okolice Jah Keved na zachd i poudnie od Alethkaru, pooone wyej i
przecinane grami w rodzaju Szczytw Rogoercw obfitoway w pncza. Wyrastay na wszystkim,
pokryway posiado, rozrastay si na stopniach. W dziczy zwieszay si z drzew, zarastay skalne
przestrzenie i byy wszechobecne niczym trawa w innych okolicach Rosharu.
Balat podszed do kraca ganku. Sysza piew dzikich pienikw, drapicych w pofalowane
skorupy. Kady wygrywa inny rytm i nuty, cho nie mona byo tego nazwa melodi. Melodie byy
dzieem ludzi, nie zwierzt. Ale kada bya pieni i czasami jakby akompanioway sobie nawzajem.
Balat ostronie schodzi po schodach, pncza dray i cofay si przed jego stopami. Mino niemal
sze miesicy od wyjazdu Shallan. Tego ranka dostali od niej wieci przez czotrzcin. Udao si jej
wprowadzi w ycie pierwsz cz planu i zostaa podopieczn Jasnah Kholin. I tak oto jego siostrzyczka
ktra nigdy wczeniej nie opucia ich posiadoci bya gotowa obrabowa najpotniejsz kobiet na

wiecie.
Schodzenie po schodach byo dla niego przygnbiajco cikim zadaniem. Mam dwadziecia trzy
lata, pomyla, i ju jestem kalek. Wci czu cigy, upiony bl. Zamanie byo powane i chirurg prawie
amputowa mu nog. Moe powinien by wdziczny, e nie okazao si to konieczne, ale wiedzia, e do
koca ycia bdzie chodzi o lasce.
Scrak bawia si czym na zielecu, miejscu, gdzie uprawiano trawy i usuwano pncza. Dua suka
ostrogara przetaczaa si, gryzc co, a jej czuki przylegay do gowy.
Scrak zawoa Balak, kutykajc w jej stron co tam masz, dziewczyno?
Suka podniosa wzrok na pana, nadstawiajc czuki. Zatrbia dwoma nakadajcymi si gosami, po
czym wrcia do zabawy.
Przeklty stwr, pomyla z sympati Balat, nigdy mnie nie sucha. Od lat hodowa ostrogary i
odkry jak wielu przed nim e im bystrzejsze byo zwierz, tym mniej skonne do posuszestwa.
Owszem, Scrak bya lojalna, ale ignorowaa go w drobnych kwestiach. Jak dziecko prbujce udowodni
swoj niezaleno.
Zbliywszy si zobaczy, e Scrak zapaa pienika. Stwr wielkoci pici mia ksztat spiczastego
dysku z czterema ramionami, ktre wyrastay z bokw i wygryway melodie na skorupie. Znajdujce si pod
spodem cztery nogi w normalnych warunkach pozwalay mu trzyma si ska, lecz Scrak je odgryza.
Podobnie jak dwa ramiona, udao jej si rwnie naruszy skorup. Balat chcia zabra stwora, eby
oderwa pozostae dwa ramiona, ale uzna, e lepiej nie przerywa ostrogarowi zabawy.
Scrak upucia pienika i spojrzaa na Balata, nadstawiajc czujnie czuki. Bya lnica i smuka,
usiada na zadnich apach, wycigajc przed siebie cztery nogi. Ostrogary nie miay skorupy ani skry, lecz
ich ciaa porastao ich poczenie, gadkie w dotyku i bardziej elastyczne ni prawdziwa skorupa, ale
twardsze od skry i zoone z nakadajcych si na siebie elementw. Ostrogar wydawa si zainteresowany,
gbokie czarne oczy wpatryway si w Balata. Zwierz zatrbio cicho.
Balat umiechn si, wycign rk i podrapa za otworami usznymi ostrogara. Suka opara si o
niego pewnie waya tyle samo, co on. Wiksze sztuki sigay ludziom do pasa, ale Scrak naleaa do
drobniejszej, szybszej rasy.
Pienik zadra, a wtedy Scrak rzucia si na niego, miadc mu skorup silnymi zewntrznymi
uwaczkami.
Czy jestem tchrzem, Scrak? spyta Balat, siadajc na awce.
Odstawi lask i chwyci niewielkiego kraba, ktry ukrywa si z boku awki, przybrawszy biay
odcie skorupy, by znikn na tle kamienia.
Unis wijcego si stwora. Traw na zielecu wyhodowano, by bya mniej pochliwa i wysuwaa si
ze swoich otworw tu po jego przejciu. Inne egzotyczne roliny rozkwitay, wysuwajc si ze skorup lub
otworw w ziemi i wkrtce wok niego koysay si czerwone, pomaraczowe i niebieskie plamy. Okolica
wok ostrogara pozostaa oczywicie jaowa. Scrak stanowczo zbyt dobrze bawia si swoj ofiar i nawet
hodowlane roliny wolay si ukry.

Ja nie mgbym wyruszy za Jasnah stwierdzi Balat i zacz odrywa odna kraba. Jedynie
kobieta mogaby si zbliy do niej na tyle, by ukra Dusznik. Tak decyzj podjlimy. Poza tym, kto
musia zosta i zatroszczy si o potrzeby rodu.
Jego usprawiedliwienia byy puste. Czu si jak tchrz. Wyrwa jeszcze kilka odny, ale nie
sprawio mu to przyjemnoci. Krab by za may i nogi odryway si zbyt atwo.
Ten plan pewnie i tak si nie powiedzie powiedzia, wyrywajc ostatnie odna.
Dziwnie byo patrze na stwora bez ng. Krab wci y. Ale nie byo tego po nim wida. Bez
odny, ktrymi mgby macha, wydawa si martwy jak kamie.
Rce, pomyla, machamy nimi, by wydawao si, e yjemy. Do tego su. Wsun palce midzy
powki skorupy kraba i zacz je odrywa. Tu przynajmniej poczu przyjemny opr.
Byli zniszczon rodzin. Lata znoszenia atakw zoci ojca doprowadziy Ash Jushu do wystpku, a
Teta Wikima do rozpaczy. Jedynie Balat wyszed bez szwanku. Balat i Shallan. J pozostawiono w spokoju.
Czasami Balat czu do niej za to nienawi, ale jak mona nienawidzi kogo takiego jak Shallan?
Niemiaego, cichego, delikatnego.
Nie powinienem jej puszcza, pomyla. Musiao by jakie inne wyjcie. Sama sobie nigdy nie
poradzi, pewnie bya przeraona. Cud, e udao jej si osign tak wiele.
Wyrzuci kawaki kraba za plecy. Gdyby tylko Helaran y. Ich najstarszy brat, zwany wwczas Nan
Helaranem, by bowiem najstarszym synem wielokrotnie sprzeciwia si ojcu. C, teraz nie y, podobnie
jak ich ojciec. Zostaa rodzina kalek.
Balat! zawoa kto. Na ganku pojawi si Wikim. Modszy mczyzna najwyraniej wyszed ju
z ostatniego ataku melancholii.
Co takiego? spyta Balat, podnoszc si.
Wikim zbieg po schodach; pncza, a pniej trawy, cofay si przed nim.
Mamy problem.
Jak wielki?
Spory, powiedziabym. Chod.

Szeth-syn-syn-Vallano, Kamca z Shinovatu siedzia na drewnianej pododze tawerny, a jego


brzowe spodnie powoli nasikay piwem. Jego ubranie, brudne, znoszone i postrzpione, bardzo si rnio
od prostych, lecz eleganckich biaych szat, ktre nosi pi lat wczeniej, kiedy zabi krla Alethkaru.
Siedzia ze spuszczon gow i domi opartymi na kolanach, nie mia przy sobie broni. Od lat nie
przyzywa Ostrza Odprysku, mia te wraenie, e rwnie dugo si nie kpa. Jeli wyglda jak wrak
czowieka, tak te go traktowano. Komu takiemu nikt nie kae zabija.
Mwisz, e on zrobi, co powiesz? spyta jeden z grnikw siedzcych przy stole.
Ubir mczyzny by w niewiele lepszym stanie od stroju Szetha, tak brudny, e trudno byo
odrni usmolon skr od usmolonej tkaniny. Byo ich czterech, trzymali w doniach ceramiczne kubki.
mierdziao botem i potem. Sufit by nisko, okna wycznie od zawietrznej stanowiy wskie szpary.
Blat stou przytrzymywao kilka rzemieni, gdy drewno pko na caej dugoci.
Took obecny pan Szetha postawi swj kubek na przechylonym blacie, ktry pod ciarem jego
rki opad jeszcze bardziej.
Pewno. Hej, kurp, popacz na mie.
Szeth podnis wzrok. W miejscowym bavskim dialekcie kurp znaczyo dziecko. Szeth by
przyzwyczajony do takich niepochlebnych okrele. Cho mia ju trzydzieci pi lat, a przed siedmioma
nazwano go Kamc, typowe dla jego ludu wielkie, okrge oczy, niski wzrost i tendencja do ysienia
sprawiay, e ludzie ze wschodu twierdzili, i wygldaj jak dzieci.
Wsta powiedzia Took.
Szeth to zrobi.
Podskocz.
Wypeni polecenie.
Wylej sobie piwo Tona na gowe.
Szeth sign po nie.

Ej! powiedzia Ton, zabierajc kubek. Nic z tego. Jo jeszcze nie skoczy.
Gdyby skoczy odezwa si Took nie mgby wyla go sobie na gowe, co nie?
Niech zrobi co innego, Took zaproponowa Ton.
Dobra. Took wyj n zza cholewy i rzuci go Szethowi. Kurp, potnij sobie renke.
Took... odezwa si jeden z pozostaych, zakatarzony mczyzna imieniem Amark. Wiesz, to
nie w porzdku.
Took nie cofn rozkazu, wic Szeth wypeni go, wzi n i przeci ciao na ramieniu. Wok
brudnego ostrza popyna krew.
Podetnij sobie gardo powiedzia Took.
Took! Amark wsta. Jo nie...
Cicho przerwa mu mczyzna. Siedzcy przy innych stolikach zaczynali si im przyglda.
Zobaczysz. Kurp, podetnij sobie gardo.
Nie wolno mi odebra sobie ycia odpowiedzia cicho Szeth w jzyku bav. Jestem Kamc, a
czci mojej kary jest zakaz posmakowania mierci z wasnej rki.
Amark cofn si. Wydawa si zmieszany.
Matko Pyu westchn Ton on tak zawsze mwi?
Jak? spyta Took, pocigajc yk z kubka.
Gadkie sowa, mientkie i odpowiednie. Jak jasnooki.
Ano. Jest jak niewolnik, ale lepsiejszy, bo to Shin. Nie ucieknie, nie odpyskuje ani nic. I paci te
mu nie trza. Jak parshman, ino bystrzejszy. Wart wiele kul, mwi wam. Spojrza na pozostaych.
Moglibycie bra go do kopalni i zabiera jego wypate. Zrobiby to, czego wam si nie chce. Wyczyci
wygdk, pobieli ciany. Same uyteczne rzeczy.
To skond go wzie? spyta jeden z pozostaych, drapic si po brodzie.
Took by robotnikiem wdrujcym od miasta do miasta. Pokazywanie Szetha byo jego sposobem na
szybkie nawizywanie znajomoci.
A to nieza historia stwierdzi Took. Jo jecha przez gry na poudniu, i jo usysza to dziwne
wycie. To nie by tylko wiatr, wicie, i...
Opowie bya cakowicie zmylona. Poprzedni pan Szetha, rolnik z pobliskiej wioski, sprzeda go
Tookowi za worek ziarna. Rolnik kupi go od wdrownego handlarza, ktry kupi go od szewca, ktry
wygra go w nielegalnej grze hazardowej. Przed nim byy ich dziesitki.
Z pocztku zwyczajni ciemnoocy czuli dreszczyk nowoci. Wikszo z nich nie moga sobie
pozwoli na niewolnika, a parshmeni byli jeszcze cenniejsi. Dlatego moliwo wydawania polece komu
takiemu jak Szeth bya spor atrakcj. My podogi, piowa drewno, pomaga na roli i dwiga ciary.
Niektrzy traktowali go dobrze, inni nie.
Ale zawsze si go pozbywali.
Moe wyczuwali prawd, e by zdolny zrobi o wiele wicej ni to, do czego odwayli si go
wykorzystywa. Posiadanie niewolnika to jedno. Ale kiedy ten niewolnik mwi jak jasnoocy i wiedzia o

wiele wicej od swojego waciciela? Czuli si niezrcznie.


Szeth prbowa gra swoj rol, prbowa si zachowywa w sposb mniej wyrafinowany. To byo
trudne. By moe niemoliwe. Co by ci ludzie powiedzieli, gdyby dowiedzieli si, e mczyzna, ktry
oprnia ich nocniki, by Odpryskowym i Mocowizc? Wiatrowym, jak wietlici z dawnych wiekw? W
chwili, kiedy przyzywa swoje Ostrze, jego ciemnozielone oczy nabieray bladego niemal wietlistego
szafirowego odcienia, co byo wyjtkowym efektem dziaania jego broni.
Ale nigdy si tego nie dowiedzieli. Szeth cieszy si, e go marnuj. Kady dzie, gdy zmuszano go
do sprztania i kopania zamiast zabijania, by jego zwycistwem. Ten wieczr przed piciu laty wci go
drczy. Wczeniej wydawano mu rozkazy, by zabija ale zawsze w tajemnicy i milczeniu. Nigdy
wczeniej nie dosta tak celowo koszmarnych rozkazw.
Zabijaj, niszcz i wyrb sobie drog do krla. Bd przy tym widziany. Pozostaw wiadkw.
Rannych, ale ywych....
...i wtedy wanie przysiong suy mi do koca ycia skoczy Took. Od tego czasu jest ze
mn.
Suchacze zwrcili si do Szetha.
To prawda powiedzia zgodnie z wczeniejszym poleceniem. Kade sowo.
Took umiechn si. Nie czu si niezrcznie w obecnoci Szetha, wyranie uwaa za naturalne to,
e tamten spenia jego polecenia. Moe w efekcie pozostanie jego panem duej ni pozostali.
C powiedzia Took powinienem i. Musze jutro rano wsta. Wiele mniejsc do zobaczenia,
wiele drg do przejcia...
Lubi myle o sobie jako o dowiadczonym wdrowcy, cho na ile Szeth mg oceni, porusza si
po szerokim okrgu. W tej czci Bavlandu byo wiele maych kopalni a wobec tego i maych wiosek.
Took pewnie przed laty odwiedzi t sam osad, ale w kopalniach pracowao wielu wdrownych
robotnikw. Raczej nie zostanie zapamitany, chyba eby kto zwrci uwag na jego straszliwie
przesadzone opowieci.
Przesadzone czy nie, inni grnicy pragnli wicej. Zachcali go, zaproponowali mu jeszcze jedno
piwo, a on si skromnie zgodzi.
Szeth siedzia w milczeniu ze skrzyowanymi nogami i domi na kolanach, po jego ramieniu
spywaa krew. Czy Parshendi wiedzieli, na co go skazuj, kiedy podczas ucieczki z Kholinaru wyrzucili
jego Kamie Przysigi? Szeth musia go odnale, a pniej stan obok drogi, zastanawiajc si, czy
zostanie odnaleziony i stracony liczc, e zostanie odnaleziony i stracony a przejedajcy kupiec
zwrci na niego uwag i zapyta. Szeth mia na sobie jedynie przepask biodrow. Honor kaza mu
wyrzuci biae ubranie, dziki ktremu mgby zosta atwiej rozpoznany. Musia si chroni, by mc
cierpie.
Po krtkich wyjanieniach, w ktrych pomin obciajce szczegy, Szeth znalaz si na wozie
kupca. Kupiec, imieniem Avado, by wystarczajco bystry, by si zorientowa, e po mierci krla moe si
zmieni nastawienie do cudzoziemcw. Wyruszy do Jah Keved, nie uwiadamiajc sobie, e jego sucym

jest zabjca Gavilara.


Alethi go nie szukali. Zaoyli, e niesawny Skrytobjca w Bieli wycofa si z Parshendimi.
Pewnie spodziewali si go odnale porodku Strzaskanych Rwnin.
Grnicy w kocu znudzili si coraz bardziej bekotliwymi opowieciami Tooka. Poegnali si z nim,
ignorujc jego wcale niezawoalowane sugestie, e kolejny kubek piwa skoniby go do opowiedzenia
najwikszej z nich o tym, jak zobaczy sam Straniczk Nocy i ukrad kul, ktra w nocy wiecia
czarnym blaskiem. Ta opowie zawsze niepokoia Szetha, gdy przypominaa mu o dziwnej czarnej kuli,
ktr dosta od Gavilara. Ukry j starannie w Jah Keved. Nie wiedzia, czym bya, ale nie chcia ryzykowa,
e pan mu j zabierze.
Kiedy nikt nie zaproponowa Tookowi kolejnego piwa, mczyzna niechtnie podnis si z krzesa i
gestem kaza Szethowi pody za nim. Na ulicy panowaa ciemno. W tym miasteczku o nazwie
elaniak by porzdny rynek, kilkaset domw i trzy gospody. Wrcz metropolia, jak na Bavlandi
niewielk, zazwyczaj ignorowan krain na poudnie od Szczytw Rogoercw. Te tereny technicznie
naleay do Jah Keved, ale nawet arcyksi trzyma si od nich z dala.
Szeth poda za panem w stron biedniejszej dzielnicy. Took by zbyt skpy, by zapaci za pokj w
porzdnych, a nawet znonych okolicach. Szeth obejrza si przez rami, aujc, e Druga Siostra ktr
mieszkacy wschodu zwali Nomon jeszcze nie wzesza, by rzuci nieco wicej wiata.
Took zatoczy si i pad na ulic. Szeth westchn. Nie po raz pierwszy nis swojego pana do ka.
Uklk, by podnie mczyzn.
Zamar. Pod ciaem jego pana zbiera si ciepy pyn. Dopiero wtedy zobaczy n w szyi Tooka.
Szeth zauway grupk rzezimieszkw wylizgujc si z bocznej uliczki. Jeden unis rk z
byszczcym w blasku gwiazd noem, gotujc si, by rzuci nim w Szetha. Mczyzna znieruchomia. W
sakiewce Tooka byy napenione kule, z ktrych mg zaczerpn.
Zaczekaj sykn jeden z napastnikw.
Mczyzna z noem zawaha si. Inny podszed bliej i przyjrza si Szethowi.
To Shin. Nie skrzywdziby nawet kremlika.
Pozostali wcignli trupa w boczn uliczk. Ten z noem znw unis bro.
Moe wrzasn.
To czemu tego nie zrobi. Jo ci mwie, som nieszkodliwi. Prawie jak parshmeni. Moemy go
sprzeda.
Moe stwierdzi ten drugi. Jest przeraony, popatrz no na niego.
Chod no tu powiedzia pierwszy rzezimieszek, przyzywajc Szetha gestem.
Wysucha go i wszed w uliczk, ktr wypeni blask, kiedy pozostali zodzieje otworzyli sakiewk
Tooka.
Na Keleka powiedzia jeden z nich. Szkoda zachodu. Gar odamkw i dwie marki, ani
jednego broama.
Mwie wam stwierdzi pierwszy. Moemy go sprzeda w niewole. Ludzie lubi sucych z

Shin.
To dzieciak.
Nie. Wszyscy tak wygldaj. Hej, co tu masz? Mczyzna wycign migoczcy kawaek
kamienia wielkoci kuli z rki towarzysza liczcego kule. Wyglda zupenie zwyczajnie, prosty odamek
skay z kilkoma krysztaami grskimi i rdzaw y elaza. Co to?
Bezwartociowe odpar jeden z pozostaych.
Mam obowizek powiedzie ci odezwa si cicho Szeth e trzymasz mj Kamie Przysigi.
Dopki pozostaje w twoim posiadaniu, jeste moim panem.
Co to takiego? odezwa si jeden z rzezimieszkw, wstajc.
Pierwszy zacisn do na kamieniu i posa innym nieufne spojrzenie. Znw popatrzy na Szetha.
Twoim panem? Co to dokadnie oznacza, ze szczegami i w ogle?
Musz by ci posuszny odpar Szeth. We wszystkim, cho nie wypeni rozkazu, by si zabi.
Nie mg rwnie wypeni rozkazu oddania Ostrza, ale o tym w tej chwili nie musia wspomina.
Bdziesz mi posuszny? spyta rzezimieszek. To znaczy zrobisz, co jo ci powiem?
Tak.
Wszystko?
Szeth zamkn oczy.
Tak.
Czy to nie ciekawe powiedzia mczyzna z namysem. Naprawd ciekawe...

Cz druga
Rozwietlajce burze
Dalinar Kaladin Adolin

Podstawowa mapa Strzaskanych Rwnin. Na wschodzie wyranie wida Wie, najwikszy paskowy w
tej okolicy. Na zachodzie le obozy wojskowe.
Pary glifw i numery paskowyw usunito, by zachowa przejrzysto tej mniejszej reprodukcji oryginau
wiszcego w Galerii Map jego wysokoci Elhokara.

Stary przyjacielu, tusz, e ta wiadomo znajduje Ci w dobrym zdrowiu. Cho, poniewa jeste
teraz waciwie niemiertelny, sdz, e Twoje dobre samopoczucie mona traktowa jako rzecz oczywist.
Dzi ogosi krl Elhokar, jadc pod czystym niebem jest doskonay dzie, eby zabi boga.
Nie sdzisz?
Bez wtpienia, Wasza Wysoko odpowiedzia Sadeas gadko, szybko i ze znaczcym
umieszkiem. Mona powiedzie, e bogowie z zasady powinni obawia si szlachetnie urodzonych
Alethich. A przynajmniej wikszoci z nas.
Adolin mocniej cisn wodze. Czu rozdranienie za kadym razem, kiedy arcyksi Sadeas si
odzywa.
Musimy podjecha a na pierwsz lin? wyszepta Renarin.
Chc posucha odpar cicho Adolin.
Wraz z bratem jecha z przodu kolumny, w pobliu krla i jego arcyksit. Za nimi rozcigaa si
wspaniaa parada tysic onierzy w bkicie Kholinw, dziesitki sug i nawet kobiety w palankinach, by
zapisa relacje z polowania. Adolin obj ich wszystkich wzrokiem, sigajc po manierk.
Mia na sobie Pancerz Odprysku, wic musia chwyci j ostronie, eby jej nie zmiady. W
pancerzu minie reagoway z wiksz prdkoci, si i zrcznoci, wic korzystanie z niego wymagao
praktyki. Adolinowi wci zdarzay si wpadki, cho zbroja odziedziczona po rodzinie matki naleaa do
niego od szesnastych urodzin. Czyli od siedmiu lat.
Odwrci si i pocign yk ciepawej wody. Sadeas jecha po lewicy krla, a Dalinar ojciec
Adolina by masywn postaci po prawej. Ostatnim arcyksiciem na polowaniu by Vamah, ktry nie mia
Pancerza Odprysku.
Krl wyglda olniewajco w swoim zocistym Pancerzu oczywicie, Pancerz sprawia, e kady
wyglda majestatycznie. Nawet Sadeas robi wraenie, kiedy wkada swj czerwony Pancerz, cho jego

bulwiasta, zaczerwieniona twarz psua nieco efekt. Sadeas i krl afiszowali si swoimi Pancerzami. I... c,
Adolin pewnie te. Kaza swj pomalowa na niebiesko i przyozdobi dodatkowo hem i naramienniki, eby
robi bardziej niebezpieczne wraenie. Jak czowiek mg si nie popisywa, kiedy nosi na sobie co tak
wspaniaego jak Pancerz Odprysku?
Adolin pocign kolejny yk, suchajc, jak krl opowiada o swojej ekscytacji polowaniem. Tylko
jeden Odpryskowy w caej procesji w rzeczy samej, tylko jeden we wszystkich dziesiciu armiach nie
malowa ani nie ozdabia swojego Pancerza. Dalinar Kholin. Ojciec Adolina wola, by jego pancerz
zachowa swj naturalny stalowy odcie.
Dalinar jecha obok krla, zachowujc powan min. Hem przywiza do sioda, odsaniajc
kwadratow twarz zwieczon krtk czarn czupryn, posiwia na skroniach. Niewiele kobiet nazywao
Dalinara Kholina przystojnym jego nos mia niewaciwy ksztat, rysy byy raczej kanciaste ni delikatne.
Twarz wojownika.
Jecha na potnym karym ryshadyjskim ogierze, jednym z najwikszych koni, jakie Adolin widzia
w yciu a cho krl i Sadeas w swoich pancerzach emanowali majestatem, Dalinar wyglda na onierza.
Dla niego Pancerz nie by ozdob, lecz narzdziem. Nigdy nie zaskakiway go sia ani prdko, jakiej
uyczaa mu zbroja. Zupenie jakby dla Dalinara Kholina noszenie Pancerza byo naturalne, a okresy, kiedy
by jej pozbawiony nienormalne. Moe dlatego wanie zyska reputacj jednego z najwikszych
wojownikw i generaw w historii.
Adolin odkry, e gorczkowo pragnie, by w ostatnim czasie ojciec robi odrobin wicej, by
dorwna swojej reputacji.
Myli o wizjach, doszed do wniosku Adolin, wpatrujc si w zamylon twarz i zatroskane oczy
ojca.
Tej nocy znw to si stao powiedzia cicho do Renarina. Podczas arcyburzy.
Wiem odpar Renarin.
Mwi spokojnym, opanowanym gosem. Zawsze si waha, zanim odpowiedzia na pytanie, jakby
sprawdza sowa w gowie. Niektre znane Adolinowi kobiety twierdziy, e w obecnoci Renarina czuy
si, jakby rozkada je na czynniki pierwsze. Dray, kiedy o nim wspominay, cho Adolin nigdy nie czu
si niezrcznie w obecnoci modszego brata.
Jak sdzisz, co one oznaczaj? spyta Adolin cicho, tak by tylko Renarin mg go usysze.
Te... epizody ojca.
Nie wiem.
Renarinie, nie moemy ich ignorowa. onierze gadaj. Po wszystkich dziesiciu armiach
rozchodz si pogoski!
Dalinar Kholin oszala. Kiedy nadchodzia arcyburza, pada na ziemi i trzs si. Bekota. Czsto
wstawa i zaczyna si szarpa, macha rkami, a jego niebieskie oczy byy oszalae. Adolin musia go
przytrzymywa, eby nie zrobi krzywdy sobie albo komu w otoczeniu.
Widzi rne rzeczy powiedzia Adolin. Albo tak mu si wydaje.

Dziadek Adolina cierpia urojenia. Kiedy si zestarza, wydawao mu si, e znw jest na wojnie.
Czy to dziao si z Dalinarem? Czy ponownie przeywa modziecze bitwy, dni, w ktrych zyska saw? A
moe za kadym razem widzia t straszliw noc, kiedy jego brat zosta zamordowany przez Skrytobjc w
Bieli? I dlaczego wkrtce po kadym z epizodw wspomina o wietlistych Rycerzach?
Adolinowi a robio si niedobrze. Dalinar by Czarnym Cierniem, geniuszem pola bitwy i yjc
legend. Wraz z bratem zjednoczy walczcych arcyksit Alethkaru po stuleciach konfliktw. Pokona
niezliczonych pretendentw w pojedynkach, zwyciy w dziesitkach bitew. Podziwiay go cae krlestwa.
A teraz co takiego.
Co powinien zrobi syn, kiedy ukochany ojciec najwikszy z yjcych zaczyna traci rozum?
Sadeas opowiada o ostatnim zwycistwie. Przed dwoma dniami zdoby kolejne serce klejnotu, a
krl najwyraniej jeszcze o tym nie sysza. Adolin zesztywnia, syszc przechwaki.
Powinnimy si cofn zaproponowa Renarin.
Nasza pozycja jest wystarczajco wysoka, bymy tu byli odpar Adolin.
Nie podoba mi si to, jak zachowujesz si w obecnoci Sadeasa.
Musimy mie na niego oko, Renarinie, pomyla Adolin. On wie, e ojciec sabnie. Sprbuje
uderzy. Adolin zmusi si jednak do umiechu. Ze wzgldu na Renarina prbowa by rozluniony i pewny
siebie. Zazwyczaj nie byo to trudne. Z radoci spdziby cae ycie na pojedynkach, wylegiwaniu si i od
czasu do czasu zalotach do adnej dziewczyny. Ostatnio jednak ycie nie pozwalao mu si cieszy prostymi
przyjemnociami.
...ostatnio wzorem odwagi, Sadeasie mwi krl. Dobrze sobie radzisz ze zdobywaniem serc
klejnotw. Naley ci si pochwaa.
Dzikuj, Wasza Wysoko. Cho konkurencja robi si mao ekscytujca, gdy niektrzy wyranie
nie s zainteresowani udziaem. Pewnie nawet najlepsze ostrza z czasem si tpi.
Dalinar, ktry niegdy zareagowaby na t zawoalowan obelg, nic nie powiedzia. Adolin zacisn
zby. Sadeas naprawd nie mia skrupuw, atakujc ojca w jego obecnym stanie. Moe on sam powinien
rzuci wyzwanie temu zadufanemu w sobie sukinsynowi? Arcyksit nie wyzywao si na pojedynek, tego
si po prostu nie robio, chyba e czowiek by gotw na wielk burz. Ale moe by. Moe...
Adolinie powiedzia ostrzegawczo Renarin.
Adolin spojrza w bok. Wycign do, jakby chcia przyzwa Ostrze. Chwyci ni wodze.
Przekltniku, pomyla. Zostaw mojego ojca w spokoju.
Moe porozmawiamy o polowaniu? zaproponowa Renarin. Modszy Kholin jak zwykle jecha
wyprostowany, w idealnej pozycji, z oczyma ukrytymi za okularami. Wcielenie powagi i przyzwoitoci.
Nie jeste podekscytowany?
Phi powiedzia Adolin. Moim zdaniem polowania nigdy nie s tak interesujce, jak wszyscy si
spodziewaj. Nie obchodzi mnie, jak wielka jest bestia, ostatecznie wszystko koczy si jatk.
Za to pojedynek, to byo ekscytujce. To uczucie, gdy trzymao si w doni Ostrze Odprysku i
stawao naprzeciwko kogo przebiegego, zrcznego i ostronego. Czowiek przeciwko czowiekowi, sia

przeciwko sile, umys przeciwko umysowi. Polowanie na jak tp besti nie mogo si z tym rwna.
Moe powiniene zaprosi Janal zauway Renarin.
Nie przyjechaaby odpar Adolin. Nie po... sam zreszt wiesz. Rilla mwia wczoraj bardzo
gono. Lepiej byo wyj.
Wielka szkoda, e potraktowae j tak niemdrze stwierdzi Renarin z dezaprobat.
Adolin mrukn co pod nosem. To nie bya jego wina, e jego zwizki szybko si wypalay. C, w
zasadzie tym razem to rzeczywicie bya jego wina. Ale nie zazwyczaj. To by wyjtek.
Krl zacz na co narzeka. Modzi Kholinowie zostali z tyu i Adolin nie sysza, co si dzieje.
Podjedmy bliej zaproponowa Adolin i spi konia.
Renarin przewrci oczyma, ale pody za nim.
*
Zjednocz ich.
Te sowa wypeniay umys Dalinara. Nie mg si ich pozby. Pochaniay go, kiedy kusowa na
Galancie przez skalisty, zarzucony gazami paskowy na Strzaskanych Rwninach.
Czy nie powinnimy ju by na miejscu? spyta krl.
Znajdujemy si wci dwa lub trzy paskowye od miejsca polowania, Wasza Wysoko odpar
Dalinar, rozkojarzony. Minie pewnie jeszcze godzina, z zachowaniem caego protokou. Gdybymy
znajdowali si wyej, moglibymy pewnie zobaczy pawilon...
Wyej? Czy tamta grupa skalna by wystarczya?
Tak sdz odpar Dalinar, wpatrujc si w przypominajce wie skay. Moemy wysa
zwiadowcw, eby to sprawdzili.
Zwiadowcw? Musz si przebiec, wuju. Zao si o pi penych broamw, e przegoni ci na
szczyt.
Z tymi sowy krl pogalopowa z gonym ttentem kopyt, pozostawiajc za sob gromadk
zaszokowanych jasnookich, sucych i stranikw.
Niech to burza! zakl Dalinar i spi konia. Adolinie, przejmujesz dowodzenie! Zabezpieczcie
nastpny paskowy, tak na wszelki wypadek.
Jego syn, ktry pozosta z tyu, krtko skin gow. Dalinar pogalopowa za krlem, postaci w
zotym pancerzu i dugim niebieskim paszczu. Kopyta uderzay o skay, grupy ska przelatyway obok.
Wysoka skalna iglica wznosia si przed nim na krawdzi paskowyu. Takie formacje byy czste na
Strzaskanych Rwninach.
Przeklty chopak. Dalinar wci myla o Elhokarze jako o chopaku, cho krl mia ju
dwadziecia siedem lat. Ale czasem zachowywa si jak chopiec. Mgby chocia da wczeniej jaki znak,
nim zabra si za realizacj jednego z szalonych pomysw.
Dalinar musia jednak przyzna, e to byo wspaniae uczucie, taka swobodna jazda bez hemu i z
twarz wystawion na wiatr. Puls mu przypieszy, kiedy ruszy w pocig i wybaczy gwatowne
rozpoczcie wycigu. Mczyzna pozwoli sobie zapomnie o problemach i sowach, ktre odbijay si

echem w jego gowie.


Krl chcia si ciga? Dalinar pokae mu wycig.
Przegalopowa obok krla. Elhokar mia bardzo dobrego ogiera, ale nie mg on dorwna
Galantowi, ryshadyjskiemu penej krwi, o dwie donie wyszemu i o wiele silniejszemu od zwykego konia.
Te wierzchowce same wybieray sobie jedcw i najwyej tuzin mczyzn we wszystkich obozach mia to
szczcie. Dalinar by jednym z nich, Adolin drugim.
Dalinar byskawicznie dotar do podstawy skay. W biegu zeskoczy z sioda. Uderzy w ziemi, ale
Pancerz Odprysku zamortyzowa uderzenie, pod metalowymi stopami zazgrzytay kamienie. Ludzie, ktrzy
nigdy nie nosili Pancerza szczeglnie ci, ktrzy byli przyzwyczajeni do jego poledniego krewnego,
zwyczajnej zbroi pytowej i kolczugi tego nie rozumieli. Pancerz Odprysku nie by jedynie zbroj, lecz
czym o wiele wicej.
Dobieg do podna skay w chwili, gdy za jego plecami pojawi si Elhokar. Dalinar skoczy
wspomagane Pancerzem nogi pozwoliy mu si wznie na dobre osiem stp i chwyci si kamienia.
Podcign si wyej, a Pancerz dawa mu si wielu mczyzn. Poczu wypeniajcy go Dreszcz
wspzawodnictwa. Nie by tak przeszywajcy jak Dreszcz bitwy, ale dobrze go zastpowa.
Na dole rozleg si zgrzyt. Elhokar rwnie zacz si wspina. Dalinar nie patrzy w d. Skupi
wzrok na niewielkiej naturalnej platformie na szczycie wysokich na czterdzieci stp ska. Chwyta
okrytymi stal palcami, znajdowa kolejny uchwyt. Jego do okryway pancerne rkawice, ale staroytna
zbroja jakim sposobem przekazywaa czucie palcom. Zupenie jakby nosi jedynie cieniutkie skrzane
rkawiczki.
Po prawej rozlego si skrobanie, ktremu towarzyszyy ciche przeklestwa. Elhokar wybra inn
drog, prbujc omin Dalinara, lecz znalaz si w czci bez adnych uchwytw dla rk, co go
spowolnio.
Zocisty Pancerz krla migota, kiedy mczyzna spojrza na Dalinara. Elhokar zacisn zby i
spojrza w gr, po czym wyskoczy w stron wznoszcego si nad nim wystpu.
Gupi chopak, pomyla Dalinar, patrzc, jak krl na chwil zawis w powietrzu, zanim uchwyci si
wystpu. Nastpnie wcign si na niego i zacz wspina dalej.
Dalinar porusza si gorczkowo, kamie zgrzyta pod jego metalowymi rkawicami, odamki
leciay w d. Wiatr porusza peleryn. Dwign si, naty i odepchn, dziki czemu znalaz si tu przed
krlem. Szczyt znajdowa si w odlegoci stopy. Wypenia go Dreszcz. Sign do celu, zdecydowany
zwyciy. Nie mg przegra. Musia...
Zjednocz ich.
Zawaha si, nie do koca pewien dlaczego, i pozwoli bratankowi si min.
Elhokar wyprostowa si na szczycie skay i zamia triumfalnie. Odwrci si do Dalinara i
wycign rk.
Na burzowe wichry, wuju, to by wietny wycig! Pod koniec byem przekonany, e mnie
wyprzedzisz.

Triumf i rado na twarzy Elhokara sprawiy, e Dalinar si umiechn. Modszy mczyzna


potrzebowa zwycistw. Nawet te mae dobrze mu robiy. Wok niego pojawiy si chwaospreny,
przypominajce malutkie kule zocistego blasku, przycignite przez poczucie, e co osign. Dalinar
przyj do krla i da si podcign. Z trudem miecili si na szczycie naturalnej wiey.
Oddychajc gboko, Dalinar poklepa krla po plecach z brzkiem metalu o metal.
To by wspaniay wycig, Wasza Wysoko. A ty doskonale to rozegrae.
Krl promienia. Jego zocisty Pancerz Odprysku byszcza w blasku poudniowego soca. Unis
zason, ukazujc jasnote oczy, mocny nos i gadko ogolon twarz, ktra bya niemal zbyt przystojna, o
penych wargach, szerokim czole i wyranie zarysowanej brodzie. Gavilar te tak wyglda, zanim zama
nos, a na jego brodzie pojawia si ta straszliwa blizna.
Na dole do ska zbliaa si Kobaltowa Gwardia i niektrzy z towarzyszy Elhokara, w tym Sadeas.
Jego Pancerz wieci czerwonym blaskiem, cho mczyzna nie by penym Odpryskowym mia jedynie
Pancerz, nie Ostrze.
Dalinar unis wzrok. Z tej wysokoci mg obj spojrzeniem spor przestrze Strzaskanych
Rwnin i przez chwil poczu si tu dziwnie znajomo. Mia wraenie, jakby ju kiedy sta na szczycie tego
punktu widokowego, spogldajc na potrzaskany krajobraz.
To wraenie przemino wraz z uderzeniem serca.
Tam powiedzia Elhokar, wskazujc doni okryt zocist rkawic. Widz nasz cel.
Dalinar osoni oczy i zobaczy oddalony o trzy paskowye duy pcienny pawilon, nad ktrym
powiewaa krlewska flaga. Prowadziy do niego szerokie stae mosty znajdowali si wzgldnie blisko tej
czci Strzaskanych Rwnin, ktra naleaa do Alethich, na paskowyach, ktrych strzeg sam Dalinar. W
peni wyronita przepastna bestia naleaa do niego, mia prawo do bogactw w jej sercu.
Znw miae racj, wuju stwierdzi Elhokar.
Staram si, by weszo mi to w nawyk.
Nie mog mie o to do ciebie pretensji, jak sdz. Cho czasami udaje mi si pokona ci w
wycigu.
Dalinar umiechn si.
Poczuem si znw jak w modoci, kiedy goniem twojego ojca w takim czy innym absurdalnym
wyzwaniu.
Elhokar zacisn wargi, a chwaospreny zaczy rozpywa si w powietrzu. Wspomnienie Gavilara
skwasio jego nastrj czu, e w porwnaniu ze starym krlem wypada niepochlebnie. Niestety, czsto
mia racj.
Dalinar szybko zmieni temat.
Musielimy wyglda jak dziesiciu gupcw, kiedy tak odjechalimy. Naprawd wolabym, eby
informowa mnie z wikszym wyprzedzeniem, bym mg przygotowa stra honorow. To w kocu strefa
wojny.
Phi. Za bardzo si przejmujesz, wuju. Parshendi od lat nie zaatakowali tak blisko naszej czci

Rwnin.
C, dwie noce temu wydawao si, e martwisz si o swoje bezpieczestwo.
Elhokar westchn gono.
Ile razy musz ci to wyjania, wuju? Mog stawi czoo wrogowi z Ostrzem w rku. Powiniene
mnie raczej chroni przed tym, co mog wysa, kiedy jestemy nieuwani, gdy jest ciemno i cicho.
Dalinar nie odpowiedzia. Elhokar nerwowo, wrcz paranoicznie odnosi si do moliwoci
skrytobjstwa. Ale kto mg mie do niego pretensj, biorc pod uwag, co stao si z jego ojcem?
Przepraszam, bracie, pomyla, jak za kadym razem, kiedy myla o nocy, gdy zgin Gavilar.
Samotnie, bez brata, ktry by go chroni.
Zajem si t kwesti, o ktr mnie prosie powiedzia Dalinar, odpychajc od siebie ze
wspomnienia.
Naprawd? I co odkrye?
Obawiam si, e niewiele. Na twoim balkonie nie byo ladu intruzw, a aden ze sucych nie
wspomnia o obcych w okolicy.
Tamtej nocy kto przyglda mi si z mroku.
Jeli tak byo, to nie wrci, Wasza Wysoko. I nie zostawi adnych ladw.
Elhokar wydawa si niezadowolony, a cisza midzy nimi si przeduaa. Poniej Adolin spotka si
ze zwiadowcami i przygotowywa przejcie oddziaw przez most. Elhokar protestowa, kiedy zobaczy, ilu
onierzy zabra Dalinar. Wikszo z nich nie przyda si podczas polowania to Odpryskowi, nie
onierze, zabij besti. Ale Dalinar by zdecydowany zapewni bratankowi ochron. W miar upywu lat
wypady Parshendich robiy si coraz mniej zuchwae skrybowie Alethich oceniali, e ich liczba
zmniejszya si do trzech czwartych, cho trudno to byo oceni lecz obecno krla moga skoni ich do
brawurowego ataku.
Wiatr uderza w Dalinara, przynoszc ze sob to dziwne znajome uczucie, ktre wypeniao go przed
kilkoma minutami. Sta na szczycie wzniesienia i patrzy na spustoszenie. Wraenie straszliwej i
oszaamiajcej perspektywy.
Tak, pomyla. Staem na szczycie takiej skalnej formacji. To byo...
W trakcie jednej z jego wizji. Tej pierwszej.
Musisz ich zjednoczy powiedzia dziwny, grzmicy gos. Musisz si przygotowa. Zbudowa
ze swoich ludzi fortec siy i pokoju, mur, ktry wytrzyma wichry. Skoczcie ktnie i zjednoczcie si.
Nadchodzi Wieczna Burza.
Wasza Wysoko odezwa si Dalinar. Ja...
Umilk rwnie szybko, jak zacz. Co mg powiedzie? e mia wizje? e w sprzecznoci z
wszelk doktryn i zdrowym rozsdkiem sdzi, e te wizje mog pochodzi od Wszechmocnego? e
sdzi, i powinni wycofa si z pola bitwy i wrci do Alethkaru?
Czysta gupota.
Wuju? spyta krl. O co chodzi?

Niewane. Chod, wrmy do pozostaych.


*
Adolin owija jedno z wodzy ze wiskiej skry wok palca. Siedzia na koniu i czeka na kolejne
raporty. Udao mu si przesta myle o ojcu i Sadeasie, teraz zastanawia si, jak wyjani ktni z Rill w
taki sposb, by zaskarbi sobie cho troch sympatii Janali.
Janala kochaa staroytne poematy epickie czy udaoby mu si opisa ktni w sposb
dramatyczny? Umiechn si, mylc o jej piknych czarnych wosach i przebiegym umiechu. Zachcaa
go i kusia, cho wiedziaa, e zaleca si do innej. To te mg wykorzysta. Moe Renarin mia racj?
Moe powinien zaprosi j na polowanie? Perspektywa walki z wielkoskorupem byaby o wiele bardziej
kuszca, gdyby wiedzia, e przyglda si jej kto pikny i dugowosy.
Przyszy nowe raporty zwiadowcw, owiecony Adolinie powiedzia Tarilar, podbiegszy bliej.
Adolin wrci mylami do spraw biecych. Wraz z kilkoma czonkami Kobaltowej Gwardii zaj
pozycj u podstawy wysokiej skay, na ktrej szczycie ojciec i krl wci prowadzili rozmow. Tarilar,
dowdca zwiadowcw, by mczyzn o szczupej twarzy, lecz masywnej piersi i ramionach. Pod
niektrymi ktami jego gowa wydawaa si nieproporcjonalnie maa w stosunku do reszty ciaa, wrcz
robia wraenie zmiadonej.
Mw rzuci Adolin.
Zwiadowcy spotkali si z gwnym owczym i wrcili. Na adnym z pobliskich paskowyw nie
widziano Parshendich. Kompanie Osiemnasta i Dwudziesta Pierwsza znajduj si na stanowiskach, ale
wci pozostao jeszcze osiem kompanii.
Adolin pokiwa gow.
Niech Dwudziesta Pierwsza wyle zwiadowcw na paskowy czternasty i szesnasty. I po dwch
na szsty i smy.
Szsty i smy? Za nami?
Gdybym to ja przygotowywa zasadzk powiedzia Adolin przeszedbym tamtdy naokoo i
odci nam drog ucieczki. Zrb to.
Tarilar zasalutowa.
Tak, owiecony.
Odbieg popiesznie, by przekaza rozkazy.
Naprawd sdzisz, e to konieczne? spyta Renarin, podjedajc do brata.
Nie. Ale ojciec i tak tego oczekuje. Wiesz, e tak.
Na grze zapanowao poruszenie. Adolin unis wzrok i zobaczy, jak krl zeskakuje ze ska z
wysokoci czterdziestu stp, a paszcz unosi si za nim. Ojciec sta na grze i Adolin wyobraa sobie, e
przeklina pod nosem takie lekkomylne zachowanie. Pancerz Odprysku mg wytrzyma taki upadek, lecz
przy tej wysokoci robio si to ju niebezpieczne.
Elhokar wyldowa z gonym trzaskiem, wyrzucajc w gr odamki ska i du chmur Burzowego
wiata. Udao mu si zachowa rwnowag. Ojciec wybra bezpieczniejsz drog w d, zszed na nisz

pk i dopiero wtedy zeskoczy.


Ostatnio coraz czciej wybiera bezpieczniejsz drog, pomyla Adolin. I do tego czsto znajduje
powd, by przekaza mi dowodzenie.
Z namysem wyjecha z cienia skay. Musia przyj raport tylnej stray, ojciec z pewnoci chcia
go usysze.
Przejecha obok grupki jasnookich z oddziau Sadeasa. Krlowi, Sadeasowi i Vamahowi
towarzyszya zbieranina sucych, adiutantw i pochlebcw. Patrzc na ich wygodne jedwabie, rozpite
paszcze i rzucajce cie palankiny, Adolin poczu si bolenie wiadom swojej gorcej, masywnej zbroi.
Pancerze Odprysku byy cudowne i dodaway si, ale w sonecznym upale czowiek czsto marzy o czym
mniej ograniczajcym.
Ale oczywicie on sam nie woyby stroju tak swobodnego jak pozostali. Adolin mia nosi mundur,
nawet na polowaniu. Wymaga tego Kodeks Wojenny Alethich. Niewane, e od stuleci nikt nie kierowa
si jego zasadami. A przynajmniej nikt poza Dalinarem Kholinem a wobec tego i jego synami.
Adolin min dwch modych jasnookich, Vartiana i Lomarda, nowych pieczeniarzy Sadeasa.
Rozmawiali tak gonio, e ich usysza. Prawdopodobnie celowo.
Znw goni krla powiedzia Vartian, krcc gow. Jak ostrogary podgryzajce ydki swojego
pana.
To zawstydzajce stwierdzi Lomard. Jak dawno temu Dalinar zdoby serce klejnotu? Udaje im
si to tylko wtedy, kiedy krl pozwala im na nie polowa bez konkurencji.
Adolin zacisn zby i jecha dalej. Ojciec interpretowa Kodeks w sposb, ktry nie pozwala
synowi wyzywa innych na pojedynek podczas suby lub dowodzenia. Draniy go te niepotrzebne
ograniczenia, ale Dalinar wypowiedzia si jako jego dowdca. Co znaczyo, e nie ma mowy o sprzeciwie.
Musia znale sposb, by wyzwa tych dwch idiotw na pojedynek w innej sytuacji, pokaza im ich
miejsce. Niestety, nie mg pojedynkowa si z kadym, kto wypowiada si przeciwko jego ojcu.
Najgorzej, e w ich sowach kryo si ziarno prawdy. Ksistwa Alethich byy jak udzielne krlestwa,
wci w duej mierze autonomiczne, mimo e zaakceptoway Gavilara jako krla. Elhokar odziedziczy
tron, a wtedy Dalinar przyj ksistwo Kholin jako swoje.
Niestety, wikszo z arcyksit nie traktowaa powanie nadrzdnej wadzy krla. To oznaczao,
e Elhokar nie posiada ziemi, ktra naleaa bezporednio do niego. Mia w zwyczaju zachowywa si jak
arcyksi Kholinu i wtrca si w jego zarzdzanie. I cho Dalinar powinien by udzielnym wadc
swojego ksistwa, spenia kaprysy bratanka i powica zasoby na zapewnienie mu bezpieczestwa. To
sprawiao, e w oczach innych wydawa si saby zwyky stranik i niewiele wicej.
Kiedy, gdy Dalinara si obawiano, ludzie nie wayli si tak szepta. Ale teraz? Dalinar coraz
rzadziej atakowa paskowye i jego siy pozostaway z tyu, jeli chodzi o zdobywanie cennych serc
klejnotw. Kiedy inni walczyli i zwyciali, Dalinar i jego synowie tkwili w biurokracji.
Adolin chcia walczy, zabija Parshendich. Jaki sens miao kierowanie si Kodeksem Wojennym,
skoro tak rzadko wyrusza na wojn? To wina tych uroje. Dalinar nie by saby i z pewnoci nie by

tchrzem, niewane, co mwili ludzie. By jedynie udrczony.


Kapitanowie tylnej stray jeszcze nie ustawili si w szyku, wic Adolin postanowi zoy raport
krlowi. Pokusowa w jego stron, doczajc do Sadeasa, ktry robi to samo. Mczyzna na jego widok
skrzywi si, co nie byo adnym zaskoczeniem. Arcyksi nie mg znie, e Adolin mia Ostrze, a on
sam nie od lat go poda.
Adolin spojrza arcyksiciu w oczy i umiechn si. Jeli kiedy bdziesz mia ochot
pojedynkowa si ze mn o Ostrze, Sadeasie, zapraszam. Czego Adolin by nie da, eby cign tego
liskiego jak wgorz mczyzn na aren pojedynku.
Kiedy Dalinar i krl podjechali, Adolin odezwa si szybko, zanim Sadeas zdy co powiedzie.
Wasza Wysoko, mam raporty zwiadowcw.
Krl westchn.
Pewnie znowu nic. Wuju, naprawd musimy wysuchiwa raportw na temat kadego szczegu w
armii?
Trwa wojna, Wasza Wysoko odpar Dalinar.
Dziwny jeste, kuzynie, pomyla Adolin. Elhokar widzia mordercw w kadym cieniu, a jednak
czsto bagatelizowa zagroenie ze strony Parshendich. Galopowa tak jak dzi, bez stray honorowej, i
skaka ze skay wysokiej na czterdzieci stp. Nocami za nie mg zasn, obawiajc si zamachu na swoje
ycie.
Przedstaw raport, synu powiedzia Dalinar.
Adolin si zawaha. Czu si gupio, gdy to, co mia do powiedzenia, byo mao treciwe.
Zwiadowcy nie widzieli ani ladu Parshendich. Spotkali si z owczym. Dwie kompanie
zabezpieczyy nastpny paskowy, a osiem pozostaych potrzebuje troch czasu na przemarsz. Ale jestemy
ju blisko.
Tak, widzielimy z gry stwierdzi Elhokar. Moe kilku z nas mogoby pojecha naprzd...
Wasza Wysoko wtrci Dalinar. Nie po to zabieraem swoje wojska, eby teraz zostawi je za
sob.
Elhokar przewrci oczami. Dalinar nie ugi si, jego twarz pozostaa rwnie nieruchoma jak skay
wok nich. Taki widok ojciec stanowczy i nieuginajcy si przed wyzwaniem sprawi, e Adolin
umiechn si z dum. Dlaczego nie mg si tak zachowywa przez cay czas? Dlaczego tak czsto cofa
si przed obelgami i wyzwaniami?
Dobrze powiedzia krl. Zrobimy sobie przerw i zaczekamy, a armia przejdzie.
Otoczenie krla natychmiast zareagowao, mczyni zsiadali z koni, kobiety kazay opuci
palankiny. Adolin odjecha, by w kocu uzyska raport tylnej stray. Kiedy powrci, Elhokar zdy si ju
poczu jak we dworze. Sucy rozstawili niewielk markiz, by zapewni mu cie, a inni podawali wino.
Schodzone, dziki jednemu z nowych fabriali, ktre czyniy rzeczy zimnymi.
Adolin zdj hem i otar czoo, znw aujc, e nie moe doczy do pozostaych i wypi troch
wina. Zsiad z konia i wyruszy na poszukiwanie ojca. Dalinar sta poza markiz, zaoywszy rce za

plecami, i spoglda na wschd, w stron rda dalekiego, nieznanego miejsca, w ktrym rodziy si
arcyburze. Renarin sta u jego boku i te patrzy, jakby chcia zobaczy, co jego ojciec uzna za tak
interesujce.
Adolin opar do na ramieniu brata, a wtedy Renarin umiechn si do niego. Adolin wiedzia, e
jego dziewitnastoletni brat czuje si nie na miejscu. Cho u boku mia miecz, nie za bardzo wiedzia, jak go
uywa. Sabo krwi sprawiaa, e nie mg powica zbyt wiele czasu na wiczenia.
Ojcze... odezwa si Adolin moe krl mia racj? Moe powinnimy ruszy szybciej.
Wolabym mie to cae polowanie z gowy.
Dalinar spojrza na niego.
W twoim wieku nie mgbym si doczeka takiego polowania. Zabicie wielkoskorupa byo dla
modzieca ukoronowaniem roku.
No nie, znowu, pomyla Adolin. Dlaczego wszyscy byli tak uraeni, e nie ekscytuj go polowania?
To zwyky przeronity chull, ojcze.
Te przeronite chulle dorastaj do pidziesiciu stp i mog zmiady nawet czowieka w
Pancerzu Odprysku.
Owszem zgodzi si Adolin i dlatego bdziemy go wabi przez wiele godzin, gotujc si na
socu. Jeli postanowi si pokaza, zasypiemy go strzaami, a zbliymy si dopiero, kiedy bdzie tak saby,
e z trudem bdzie stawia opr, kiedy zarbiemy go Ostrzami. Bardzo zaszczytne.
To nie pojedynek zauway Dalinar. Tylko polowanie. Wspaniaa tradycja.
Adolin unis brew.
I owszem doda ojciec. Bywa nuce. Ale krl nalega.
Wci ci bol problemy z Rill, Adolinie zauway Renarin. Jeszcze tydzie temu nie moge
si doczeka. Naprawd powiniene zaprosi Janal.
Janala nienawidzi polowa. Uwaa je za barbarzystwo.
Dalinar zmarszczy czoo.
Janala? Kim jest Janala?
Crk owieconego Lustowa odpar Adolin.
A ty si do niej zalecasz?
Jeszcze nie, cho prbowaem.
A co si stao z tamt dziewczyn? T nisk, ktra lubia srebrne wstki?
Deeli? Ojcze, przestaem si do niej zaleca przed dwoma miesicami!
Naprawd?
Tak.
Dalinar podrapa si po brodzie.
Midzy ni a Janal byy dwie inne, ojcze zauway Adolin. Naprawd powiniene zwraca
wiksz uwag.
Wszechmocny niech pomoe czowiekowi, ktry sprbuje zapamita wszystkie twoje wybranki,

synu.
Ostatnia bya Rilla podpowiedzia Renarin.
Dalinar spochmurnia.
I wasza dwjka...
Miaa wczoraj pewne problemy odpar Adolin. Zakaszla, zdecydowany zmieni temat. Tak
czy inaczej, nie uwaasz za dziwne, e krl nalega, by osobicie uda si na polowanie na przepastn
besti?
Nieszczeglnie. Stwory takich rozmiarw nieczsto docieraj a tutaj, a krl rzadko bierze udzia
w atakach na paskowye. W ten sposb moe walczy.
Ale on ma tak paranoj! Dlaczego teraz wybra si na polowanie, odsaniajc si na Rwninach?
Dalinar spojrza w stron markizy krla.
Wiem, e wydaje si dziwny, synu. Ale krl jest bardziej skomplikowanym czowiekiem, ni
uwaa wikszo. Obawia si, e poddani maj go za tchrza, gdy tak bardzo boi si skrytobjcw, wic
znajduje sposoby ukazania swej odwagi. Czasami gupie, ale nie jest pierwszym znanym mi czowiekiem,
ktry bez obaw rusza do walki, ale kuli si w przeraeniu na myl o nou w ciemnociach.
Charakterystyczn cech niepewnoci jest brawura. Krl uczy si rzdzi. Potrzebuje tego polowania. Musi
udowodni sobie samemu i pozostaym, e wci jest silny i godny wada krlestwem w stanie wojny.
Dlatego go zachciem. Udane polowanie w kontrolowanych okolicznociach moe poprawi jego reputacj
i zwikszy pewno siebie.
Adolin powoli zamkn usta, sowa ojca uciszyy jego narzekania. Dziwne, jak wielki sens miay
posunicia krla, kiedy zostay wyjanione w taki sposb. Adolin spojrza na ojca. Jak inni mog szepta, e
jest tchrzem? Nie widz jego mdroci?
Tak powiedzia Dalinar, a jego spojrzenie stao si nieobecne. Twj brat stryjeczny jest
lepszym czowiekiem, ni si powszechnie uwaa, i silniejszym krlem. A na pewno mgby si nim sta.
Musz jedynie doj do tego, jak przekona go do opustoszenia Strzaskanych Rwnin.
Adolin a podskoczy.
Co takiego?
Z pocztku nie rozumiaem mwi dalej Dalinar. Zjednocz ich. Mam ich zjednoczy? Ale czy
nie s ju zjednoczeni? Walczymy razem na Strzaskanych Rwninach. Mamy wsplnego wroga w postaci
Parshendich. Widz, e zjednoczeni jestemy jedynie z nazwy. Arcyksita deklaruj poparcie dla
Elhokara, ale ta wojna... to oblenie... jest dla nich gr. Wspzawodnictwem. Nie moemy ich tu
zjednoczy. Musimy powrci do Alethkaru i ustabilizowa sytuacj w naszej ojczynie, nauczy si, jak
dziaa razem jako jeden nard. Strzaskane Rwniny nas dziel. Inni zbytnio przejmuj si zdobywaniem
bogactwa i prestiu.
Bycie Alethim polega na bogactwie i prestiu, ojcze! powiedzia Adolin. Czy naprawd sysza te
sowa? A co z Paktem Zemsty? Arcyksita przysigli szuka zemsty na Parshendich!
I szukalimy jej. Dalinar spojrza na syna. Rozumiem, e to brzmi straszliwie, ale s rzeczy

waniejsze od zemsty. Kochaem Gavilara. Ogromnie za nim tskni i nienawidz Parshendich za to, co
zrobili. Ale dzieem ycia Gavilara byo zjednoczenie Alethkaru i raczej pjd do Potpienia ni pozwol,
by to si rozpado.
Ojcze, jeli co jest nie tak, to tylko to, e nie staramy si wystarczajco. Mylisz, e arcyksita
si bawi? To pokamy im, jak naley to zrobi! Zamiast mwi o wycofaniu si, powinnimy mwi o
natarciu, uderzeniu na Parshendich, a nie o obleganiu ich.
Moe.
Tak czy inaczej, nie moemy mwi o wycofaniu si stwierdzi Adolin. Ludzie i tak gadali, e
Dalinar zmik. Co by powiedzieli, gdyby to do nich dotaro? Nie podniose tej kwestii z krlem, prawda?
Jeszcze nie. Nie znalazem waciwego sposobu.
Prosz, nie mw mu o tym.
Zobaczymy.
Dalinar znw odwrci si w stron Strzaskanych Rwnin, a jego spojrzenie ponownie stao si
nieobecne.
Ojcze...
Przedstawie mi swoje zdanie, synu, a ja na nie odpowiedziaem. Nie naciskaj. Czy masz ju
raport od tylnej stray?
Tak.
A co z przedni?
Wanie u nich byem i...
A niech to. Mino sporo czasu i krl najprawdopodobniej powinien ruszy w drog. Ostatnie
oddziay nie mogy opuci tego paskowyu do chwili, gdy krl znajdzie si bezpiecznie na nastpnym.
Adolin westchn i ruszy przyj raport. Wkrtce wszyscy przebyli rozpadlin i jechali przez
kolejny paskowy. Renarin podjecha do niego i prbowa zaj brata rozmow, ale modzieniec
odpowiada pgbkiem.
Zaczyna czu dziwne pragnienie. Wikszo ze starszych mczyzn w armii nawet tylko o kilka
lat starszych od Adolina walczya u boku jego ojca w dniach chway. Adolin odkry, e zazdroci tym
wszystkim mczyznom, ktrzy znali jego ojca i widzieli go na polu bitwy, kiedy jeszcze nie by tak
pochonity Kodeksem.
Zmiany w Dalinarze rozpoczy si z chwil mierci brata. Tamtego straszliwego dnia wszystko
zaczo si psu. Strata Gavilara niemal przytoczya Dalinara, a Adolin wiedzia, e nigdy nie wybaczy
Parshendim sprowadzenia na ojca takiego cierpienia. Nigdy. Mczyni walczyli na Rwninach z rnych
powodw, jego by taki. Moe gdyby pokonali Parshendich, ojciec znw staby si taki jak wczeniej. Moe
zniknyby te upiorne urojenia, ktre go drczyy.
Z przodu Dalinar rozmawia przyciszonym gosem z Sadeasem. Obaj si krzywili. Z trudem znosili
si nawzajem, cho kiedy byli przyjacimi. To rwnie zmienio si w noc mierci Gavilara. Co si
wydarzyo midzy nimi?

Dzie mija i w kocu dotarli na miejsce polowania dwa paskowye. Na jeden z nich mieli zwabi
besti, na drugim za, znajdujcym si w bezpiecznej odlegoci, gromadzili si widzowie. Podobnie jak
pozostae, tak i te paskowye miay nierwn powierzchni poronit wytrzyma rolinnoci
przystosowan do cigych arcyburz. Skalne pki, zagbienia i nierwnoci sprawiay, e walka na nich
bya niebezpieczna.
Adolin doczy do ojca, ktry czeka przed ostatnim mostem, kiedy krl w otoczeniu onierzy
przechodzi na paskowy widokowy. Nastpni w kolejce byli jego towarzysze.
Dobrze sobie radzisz z dowodzeniem, synu powiedzia Dalinar, kiwajc gow do grupy
onierzy, ktra zasalutowaa na jego widok.
To dobrzy ludzie, ojcze. Waciwie nie potrzebuj dowdcy podczas marszu z paskowyu na
paskowy.
Owszem zgodzi si starszy mczyzna. Ale ty potrzebujesz dowiadczenia w dowodzeniu, a
oni musz nauczy si postrzega ci jako dowdc.
Podjecha do nich Renarin nadszed czas, eby i oni przejechali na paskowy widokowy. Dalinar
gestem kaza synom ruszy przodem.
Adolin odwrci si, lecz wtedy zobaczy co na paskowyu za ich plecami. Samotny jedziec,
starajcy si w popiechu dogoni myliwych, nadjedajcy od strony obozw.
Ojcze powiedzia Adolin, wskazujc na posta.
Dalinar natychmiast si odwrci. Modszy mczyzna jednak wkrtce rozpozna jedca. Nie
posaniec, czego oczekiwa.
Trefni! zawoa Adolin i pomacha do niego.
Przybysz podjecha do nich. Krlewski Trefni, wysoki i szczupy, dobrze sobie radzi z jazd na
czarnym waachu. By odziany w sztywny czarny paszcz i czarne spodnie, pasujce do jego wosw o
barwie onyksu. Cho u pasa nosi dugi, wski miecz, Adolin nie sysza, by kiedykolwiek go wycign.
Ostrze bardziej przypominajce pojedynkowy floret ni wojskowy miecz penio funkcj symboliczn.
Trefni pokiwa im gow. Na jego twarzy malowa si umiech. Mia niebieskie oczy, ale nie by
jasnookim. Ciemnookim te nie. By... by Krlewskim Trefnisiem, a to kategoria sama w sobie.
Ach, mody ksi Adolin! wykrzykn Trefni. Udao ci si oderwa od modych dam z obozu
na tyle dugo, by wzi udzia w polowaniu? Jestem pod wraeniem.
Adolin zamia si niezrcznie.
C, ostatnio temat ten zrobi si dyskusyjny...
Trefni unis brew.
Modzieniec westchn. Trefni i tak prdzej czy pniej by si dowiedzia przed nim nie dao si
niczego ukry.
Wczoraj umwiem si na obiad z pewn kobiet, ale... no c, zalecaem si do innej. A ona jest z
tych zazdrosnych. I teraz adna nie chce ze mn rozmawia.
Jest dla mnie rdem cigego zadziwienia to, e pakujesz si w takie kopoty, Adolinie. A kady

bardziej ekscytujcy od poprzedniego.


No tak. Ekscytujcy. Dokadnie o to sowo mi chodzio.
Trefni znw si rozemia, ale zachowa przy tym wraenie godnoci. Krlewski Trefni nie by
gupkowatym dworskim baznem, jak w innych krlestwach. By mieczem, narzdziem wadcy. Obraanie
innych uwaczao godnoci krla, wic podobnie jak ludzie wkadali rkawiczki, kiedy zajmowali si czym
paskudnym, tak i wadca trzyma Trefnisia, by nie musia sam znia si do nieuprzejmoci.
Ten nowy Trefni by z nimi od kilku miesicy i wydawa si... inny. Mona byo odnie wraenie,
e wie rzeczy, ktrych nikt si po nim nie spodziewa. Wane rzeczy. Uyteczne.
Wit ukoni si Dalinarowi.
Milordzie.
Trefnisiu odpar Dalinar sztywno.
I mody ksi Renarin!
Renarin spuci wzrok.
Nie przywitasz mnie, Renarinie? spyta z rozbawieniem Trefni.
Sdzi, e bdziesz z niego szydzi, jeli si do ciebie odezwie, Trefnisiu wyjani Adolin.
Rankiem powiedzia mi, e jest zdecydowany nic nie mwi w twojej obecnoci.
Cudownie! wykrzykn Trefni. W takim razie mog mwi, co tylko zechc, a on si nie
sprzeciwi?
Renarin si zawaha.
Trefni nachyli si do Adolina.
Czy opowiadaem ci o nocy, dwa dni temu, kiedy wraz z ksiciem Renarinem szedem ulicami
obozu? Napotkalimy te dwie siostry, niebieskookie i...
To kamstwo! sprzeciwi si Renarin, rumienic si.
Dobrze mwi dalej Trefni bez wahania wyznam, e tak naprawd byy to trzy siostry, ale
ksi Renarin cakiem niesprawiedliwie skoczy z dwiema z nich, a ja nie chciaem umniejsza swojej
reputacji...
Trefnisiu przerwa ostro Dalinar.
Odziany w czer mczyzna zwrci si w jego stron.
Moe powiniene ograniczy swoje szyderstwa do ludzi, ktrzy na nie zasuguj.
Owiecony Dalinarze, sdz, e to wanie robiem.
Starszy Kholin jeszcze bardziej spochmurnia. Nigdy nie lubi Trefnisia, a zncanie si nad
Renarinem zawsze wzbudzao jego gniew. Adolin rozumia to, ale Trefni niemal zawsze traktowa jego
brata dobrodusznie.
Trefni ruszy dalej, mijajc Dalinara. Adolin z trudem wyuska jego sowa, kiedy mczyzna w
czerni nachyli si, eby co powiedzie.
Ci, ktrzy zasuguj na moje szyderstwa, to ci, ktrzy mog na nich skorzysta, owiecony
Dalinarze. On jest o wiele mniej kruchy ni sdzicie. Mrugn, po czym skierowa konia na most.

Na burz, lubi go powiedzia Adolin. Najlepszy Trefni od wielu lat.


Dziaa mi na nerwy przyzna cicho Renarin.
I to poowa caej zabawy.
Dalinar nic nie powiedzia. Ca trjk przejechali most i minli Trefnisia, ktry zatrzyma si, eby
drczy grupk oficerw jasnookich o tak niskiej pozycji, e musieli suy w armii i zarabia. Kilku z
nich miao si, kiedy Trefni robi sobie arty z ich towarzysza.
Doczyli do krla, a wtedy natychmiast podszed do nich owczy. Bashin by niskim mczyzn o
wydatnym brzuchu. Nosi obszarpane ubranie, skrzany paszcz i kapelusz o szerokim rondzie. Zalicza si
do pierwszego nahnu, najwyszej i najbardziej prestiowej klasy, jak mogli osign ciemnoocy,
pozwalajcej nawet na maestwo z jasnookimi.
Bashin ukoni si krlowi.
Wasza Wysoko! C za cudowne wyczucie czasu! Wanie zarzucilimy przynt.
Doskonale stwierdzi Elhokar, zsuwajc si z sioda. Adolin i Dalinar zrobili podobnie przy
akompaniamencie cichego brzku Pancerzy. Jak dugo to zajmie?
Najpewniej dwie do trzech godzin odpar Bashin, chwytajc wodze krlewskiego wierzchowca.
Stajenni odprowadzili oba ryshadyjskie. Tam si rozstawilimy.
owczy wskaza na paskowy myliwski, mniejszy z dwch, na ktrym miao si odby polowanie,
z dala od orszaku i wikszoci onierzy. Grupa myliwych prowadzia wzdu jego krawdzi wlokcego si
chulla, za ktrym cigna si lina. Na tej linie wisiaa przynta.
Uywamy wieprzowych tuszy wyjani Bashin. I wylalimy za krawd wisk krew. Patrole
widyway tu przepastn besti dobry tuzin razy. Z pewnoci ma w pobliu gniazdo, nie jest tu po to, by si
przeobrazi. Na to jest zbyt wielki i zbyt dugo pozostawa w okolicy. Spodziewam si doskonaego
polowania! Kiedy si pojawi, wypucimy grup dzikich wi, eby odwrci jego uwag, a wtedy moecie
zacz osabia go strzaami.
Zabrali wielkie uki due stalowe uki o grubych ciciwach i tak duej sile nacigu, e tylko
Odpryskowi mogli z nich korzysta. Strzelay pociskami grubymi na trzy palce. By to nowy wynalazek,
stworzony przez inynierw Alethich przy uyciu fabriali, std te kady uk wymaga niewielkiego
napenionego klejnotu, by utrzyma si nacigu bez wypaczania metalu. Badania prowadzia ciotka
Adolina, Navani wdowa po krlu Gavilarze, matka Elhokara i Jasnah.
Szkoda, e wyjechaa, pomyla Adolin. Navani bya interesujc kobiet. Wok niej zawsze dziao
si co ciekawego.
Niektrzy nazywali t bro ukami Odprysku, ale Adolin nie lubi tego okrelenia. Pancerze i Ostrza
Odprysku byy czym wyjtkowym. Pozostaociami innych czasw, kiedy wietlici chodzili po
powierzchni Rosharu. Oparta na fabrialach nauka nawet nie zbliya si do ich odtworzenia.
Bashin poprowadzi krla i arcyksit w stron pawilonu porodku paskowyu widokowego.
Adolin doczy do ojca, pragnc zoy raport o przebyciu mostu. Prawie poowa onierzy znalaza si ju
na miejscu, ale wielu z orszaku wci przechodzio po szerokim, staym mocie na paskowy. Nad

pawilonem opotaa krlewska flaga, ustawiono te niewielki st z poczstunkiem. onierze na tyach


ustawiali rzd czterech wielkich ukw. Byy gadkie i robiy wraenie niebezpiecznych, a obok
umieszczono cztery koczany z grubymi czarnymi strzaami.
Sdz, e polowanie uda si doskonale powiedzia Bashin do Dalinara. Oceniajc po raportach,
bestia jest wielka. Wiksza ni wszystkie, jakie kiedykolwiek zabilicie, owiecony.
Gavilar zawsze chcia takiego zabi. Dalinar westchn ze smutkiem. Uwielbia polowania na
wielkoskorupy, ale nigdy nie dopad przepastnej bestii. Dziwne, e ja zabiem ich ju tak wiele.
Chull cigncy przynt zabecza.
Przy tej bestii trzeba atakowa nogi, owieceni powiedzia Bashin. Udzielanie porad przed
polowaniem naleao do jego obowizkw i traktowa je powanie. Przepastne bestie, c, wy atakujecie
je w poczwarkach. Nie zapominajcie, jak paskudne potrafi by, kiedy si nie przeobraaj. Przy tak
wielkim stworze trzeba wykorzysta odwrcenie uwagi i zaatakowa od... Jkn i zakl cicho. Niech
burze wezm to zwierz. Przysigam, ten, kto je tresowa, musia by gupi.
Spoglda na drugi paskowy. Adolin pody za jego spojrzeniem. Podobny do kraba chull, ktry
cign przynt, oddala si od rozpadliny powolnym, lecz zdecydowanym krokiem. Jego poganiacze
wrzeszczeli i biegli za nim.
Przepraszam, owiecony stwierdzi Bashin. Cay dzie to robi.
Chull zabecza chrapliwie. Adolinowi wydawao si, e co jest nie tak.
Moemy posa po innego zauway Elhokar. To nie powinno zaj zbyt wiele czasu...
Bashinie? odezwa si Dalinar z niepokojem w gosie. Czy na kocu liny nie powinno by
przynty?
owczy zamar. Lina, ktr cign chull, bya postrzpiona na kocu.
Co ciemnego co oszaamiajcego ogromnego wyonio si z rozpadliny na grubych nogach.
Wspio si na paskowy nie na ten may, na ktrym miao si odbywa polowanie, ale na paskowy
widokowy, na ktrym sta Dalinar z Adolinem. Paskowy peen sucych, nieuzbrojonych goci, kobiet i
nieprzygotowanych onierzy.
A niech to Potpienie rzuci Bashin.

Przypuszczam, e wci czujesz zo. Mio to wiedzie. Podobnie jak na twoim staym zdrowiu,
nauczyem si polega na twoim niezadowoleniu ze mnie. Jak mniemam, to jedna ze staych wartoci
cosmere.
Dziesi uderze serca.
Jeden.
Tyle czasu wymagao przyzwanie Ostrza Odprysku. Jeli serce Dalinara bio szybciej, wszystko
trwao krcej. Jeli by rozluniony, duej.
Dwa.
Na polu bitwy odliczanie tych uderze trwao ca wieczno. W biegu zaoy hem.
Trzy.
Przepastna bestia opucia ap, miadc most peen ludzi z orszaku i onierzy. Z krzykiem spadli
w przepa. Dalinar bieg, wspomagany Pancerzem, podajc za krlem.
Cztery.
Przepastna bestia wznosia si jak gra pancerza o barwie ciemnofioletowego atramentu. Dalinar
rozumia, dlaczego Parshendi uwaali te stwory za bstwa. Miaa wykrzywiony eb przypominajcy grot
strzay i pysk peen ostrych uwaczek. Cho z wygldu przypominaa skorupiaka, nie bya bynajmniej
przysadzistym, spokojnym chullem. Miaa cztery pary paskudnych szczypiec umieszczone na szerokich
ramionach, a kade rozmiarw konia, i tuzin mniejszych odny trzymajcych si krawdzi paskowyu.
Pi.
Chityna ze zgrzytem otara si o kamie, kiedy stwr wgramoli si na paskowy i byskawicznie
chwyci w szczypce cigncego wz chulla.
Sze.
Do broni, do broni! rykn Elhokar. ucznicy, strzela!

Siedem.
Odwrci jego uwag od nieuzbrojonych! wrzasn Dalinar do onierzy.
Stwr zmiady skorup chulla kawaki wielkoci talerzy upady z trzaskiem na paskowy po
czym wepchn zwierz do pyska i popatrzy z gry na uciekajcych skrybw i reszt orszaku. Chull
przesta becze w chwili, gdy potwr go zmiady.
Osiem.
Dalinar zeskoczy z kamiennej pki i przelecia pi jardw, po czym wyldowa na skale.
Dziewi.
Przepastna bestia zawya, wydajc z siebie koszmarny piszczcy odgos. Dudnia czterema gosami,
nakadajcymi si na siebie nawzajem.
ucznicy nacignli ciciwy. Elhokar wykrzykiwa rozkazy tu przed Dalinarem, jego niebieska
peleryna opotaa.
Do Dalinara zamrowia w oczekiwaniu.
Dziesi!
Ostrze Odprysku Dawca Przysigi utworzyo si w jego doni, wyaniajc si z mgy w chwili,
kiedy serce po raz dziesity uderzyo w jego piersi. Ostrze dugie na sze stp od rkojeci do sztychu
byoby nieporczne w rkach mczyzny pozbawionego Pancerza. Dalinarowi wydawao si doskonae.
Nosi Dawc Przysigi od modoci. Zwiza si z nim, kiedy by w wieku dwudziestu Paczw. Klinga bya
duga i lekko zakrzywiona, szerokoci doni, z przypominajcymi fale zbkami w pobliu rkojeci. Na
kocu zakrzywiaa si jak rybacki hak i bya wilgotna od rosy.
Ostrze byo jego czci. Wyczuwa energi przepywajc wzdu klingi, jakby nie moga si
doczeka. Mczyzna nie zna ycia, dopki nie ruszy do ataku w Pancerzu i z Ostrzem w rku.
Rozzocie go! zarycza Elhokar, a Ostrze Budzcy Soce wyonio si z mgie w jego
doni.
Bro bya duga i wska, z duym jelcem, a wzdu klingi wyryto dziesi podstawowych glifw.
Nie chcia, eby potwr uciek, Dalinar sysza to w jego gosie. Starszy Kholin bardziej martwi si o
onierzy i orszak, to polowanie ju poszo w bardzo zym kierunku. Moe mogliby odwraca uwag
potwora wystarczajco dugo, by wszyscy uciekli, a pniej wycofa si i pozwoli mu poywi si
chullami i wieprzami.
Stwr znw zawy wieloma gosami i wbi szczypce w gromad onierzy. Ludzie krzyczeli, koci
pkay, ciaa paday.
ucznicy wystrzelili, celujc w eb. Setka strza wzbia si w powietrze, ale tylko kilka trafio w
mikkie minie midzy chitynowymi pytami. Z tyu Sadeas domaga si swojego wielkiego uku. Dalinar
nie mg na to czeka stwr zabija jego ludzi. uk byby zbyt powolny. Musia wykorzysta swoje
Ostrze.
Adolin przejecha obok na Pewnokrwistym. Chopak pobieg po swojego konia, zamiast rzuci si
do ataku jak Elhokar. Sam Dalinar musia zosta z krlem. Inne konie nawet onierskie rumaki

spanikoway, ale biay ryshadyjski ogier Adolina zachowa spokj. Po chwili do Dalinara podbieg Galant.
Mczyzna chwyci za wodze i wznis si w powietrze z pomoc Pancerza, po czym wyldowa w siodle.
Sia uderzenia mogaby zrobi krzywd zwykemu wierzchowcowi, ale Galant by o wiele bardziej
wytrzymay.
Elhokar opuci zason hemu, a wtedy jego boki przez chwil rozmyy si we mgle.
Cofnij si, Wasza Wysoko zawoa Dalinar, przebiegajc obok. Zaczekaj, a z Adolinem go
osabimy.
Dalinar unis rk i sam opuci zason. Boki rozmyy si we mgle, zatrzaskujc j, a pniej stay
si przezroczyste. Szczelina w zasonie wci bya niezbdna spogldanie przez boki byo jak patrzenie
przez brudne szko lecz ta przezroczysto stanowia jedn z najcudowniejszych cech Pancerza Odprysku.
Dalinar wjecha w cie potwora. onierze krcili si wok, ciskajc wcznie. Nie byli szkoleni do
walki z wysokimi na trzydzieci stp bestiami, a o ich mstwie wiadczy fakt, e mimo to ustawili si w
szyku, prbujc odcign uwag od ucznikw i uciekajcego orszaku.
Strzay spaday z gry i odbijay si od pancerza, przez co staway si bardziej niebezpieczne dla
oddziaw poniej ni dla przepastnej bestii. Dalinar unis rk, eby osoni otwr w zasonie, kiedy od
jego hemu odbia si strzaa.
Adolin cofn si w chwili, gdy bestia zamachna si na grup ucznikw i zmiadya ich
szczypcami.
Bior lew! rykn Adolin.
Dalinar pokiwa gow i odbi w prawo, przegalopowa obok grupy oszoomionych onierzy i znw
pojawi si na socu, gdy przepastna bestia uniosa szczypce do kolejnego ciosu. Dalinar przejecha pod
odnem, przerzuci Dawc Przysigi do lewej rki i przeci jedn z masywnych ng potwora.
Ostrze przeszyo grub chityn waciwie bez oporu. Nie przecio ciaa, a jednak zabio koczyn
tak skutecznie, jakby j odrbao. Odne osuno si, bezwadne i bezuyteczne.
Potwr zarycza gbokim, nakadajcym si gosem. Dalinar widzia, jak Adolin przecina po drugiej
stronie inn koczyn stwora.
Istota zadraa, zwracajc si w stron Dalinara. Dwa przecite odna cigna za sob. Stwr by
dugi i wski jak rak, do tego mia spaszczony ogon. Porusza si na czternastu koczynach. Ile jeszcze
mg straci, zanim upadnie?
Dalinar zawrci Galanta i spotka si z Adolinem. Niebieski Pancerz modzieca byszcza, a
peleryna opotaa za jego plecami. Zamienili si miejscami i zawrcili szerokim ukiem, kierujc si w
stron kolejnych odny.
Spotkaj si ze swym wrogiem, potworze! zarycza Elhokar.
Dalinar odwrci si.
Krl znalaz wierzchowca i udao mu si nad nim zapanowa. Zemsta co prawda nie bya
ryshadyjskiej krwi, ale za to pochodzia z najlepszej hodowli w Shin. Elhokar ruszy do ataku, unoszc
Ostrze wysoko nad gow.

C, nie mg mu przecie zabroni udziau w walce. Pancerz powinien go ochroni, o ile nigdzie
nie zatrzyma si na zbyt dugo.
Nogi, Elhokarze! krzykn Dalinar.
Krl zignorowa go i zwrci si w stron korpusu bestii. Starszy Kholin zakl i spi Galanta w
chwili, gdy potwr si zamachn. Elhokar odwrci si w ostatniej chwili i uchyli przed ciosem. Szczypce
przepastnej bestii z gonym trzaskiem uderzyy w kamie. Bestia zaryczaa ze zoci, a dwik ten odbija
si echem po rozpadlinach.
Krl zwrci si w stron Dalinara i przejecha obok niego.
Rozpraszam go, gupcze. Atakuj dalej!
Ja mam ryshadyjskiego! odkrzykn Dalinar. Ja bd rozprasza, jestem szybszy!
Krl znowu go zignorowa. Dalinar westchn. Nad Elhokarem jak zawsze nie dao si zapanowa.
Ktnia pochonaby jedynie wicej czasu i wicej ofiar, wic Dalinar wypeni polecenie. Skrci w bok,
przygotowujc si do kolejnego najazdu, kopyta Galanta gono uderzay w ska. Krl przycign uwag
potwora, a Dalimar podjecha i przebi ostrzem kolejne odne.
Bestia wydaa z siebie cztery nakadajce si okrzyki i odwrcia si do Dalinara. W tej samej chwili
Adolin podjecha z drugiej strony i zrcznie ci nastpn nog. Odne zwiso, a strzay wci spaday z
nieba.
Stwr otrzsn si, zdezorientowany atakami ze wszystkich stron. Sab, wic Dalinar unis rk,
rozkazujc reszcie piechoty wycofa si w stron pawilonu. Wydawszy rozkazy, przelizgn si i zabi
kolejne odne. W sumie ju pi. Moe nadszed czas, by pozwoli bestii przekutyka z powrotem do
rozpadliny zabicie jej nie byo warte ryzyka.
Zawoa do krla, ktry jecha z wycignitym Ostrzem w pewnej odlegoci. Elhokar spojrza na,
ale wyranie go nie usysza. Ostro cign wodze Zemsty i skrci w prawo w stron Dalinara.
Rozleg si cichy trzask i nagle krl wraz z siodem wylecia w powietrze. Szybki skrt sprawi,
e poprg pk. Mczyzna w Pancerzu Odprysku by ciki i wywiera duy nacisk zarwno na
wierzchowca, jak i na siodo.
Dalinar poczu nagy strach i cign wodze Galanta. Elhokar uderzy w ziemi, upuszczajc Ostrze
Odprysku. Bro rozpyna si we mgle i znikna. To byo zabezpieczenie, dziki ktremu wrogowie nie
mogli dosta Ostrza w swoje rce one znikay, chyba e waciciel wyrazi inne yczenie w chwili, kiedy
wypuszcza je z doni.
Elhokarze! wrzasn Dalinar.
Krl przetoczy si, otulony paszczem, po czym zatrzyma. Przez chwil lea oszoomiony zbroja
pka na jednym ramieniu, z otworu sczyo si Burzowe wiato. Pancerz ochroni przed upadkiem. Nic mu
nie bdzie.
Chyba e...
Nad krlem wzniosy si szczypce.
Dalinar poczu nagy atak paniki, zwrci Galanta do galopu w stron krla. Za pno! Bestia

zdy...
Ogromna strzaa wbia si w eb przepastnej bestii, przebijajc chityn. Wypyna fioletowa jucha, a
bestia zawya z blu. Dalinar obrci si w siodle.
Sadeas sta w swoim czerwonym Pancerzu i bra od sucego kolejn olbrzymi strza. Nacign
uk i z gonym trzaskiem wbi gruby bet w bark przepastnej bestii.
Dalinar unis Dawc Przysigi w gecie podzikowania. Sadeas odpowiedzia, unoszc uk. Nie
byli przyjacimi i nie lubili si nawzajem.
Ale chronili krla. To ich jednoczyo.
Wycofaj si! zawoa Dalinar do krla, przejedajc obok niego.
Elhokar podnis si i pokiwa gow.
Dalinar zbliy si. Musia odwrci uwag bestii na wystarczajco dugo, by Elhokar uciek.
Kolejne strzay Sadeasa trafiay w cel, ale potwr zacz je ignorowa. Znikna powolno ruchw, a jego
beczenie stao si wcieke, rozzoszczone, oszalae. Ogarna go prawdziwa furia.
Szczypce uderzyy w ska tu obok Galanta, a w powietrze poleciay odamki. Dalinar pochyli si,
wycign Ostrze Odprysku i przebi kolejne odne. Adolin zrobi to samo po drugiej stronie. Pozbyli si
ju siedmiu odny, czyli poowy. Ile jeszcze, zanim bestia padnie? Zazwyczaj, zanim dotarli do tej fazy
walki, wbijali w zwierz kilka tuzinw strza. Trudno byo oceni, jak rozwinie si sytuacja bez tego
wstpnego zmikczenia poza tym, nigdy wczeniej nie walczy z a tak wielkim stworem.
Skrci, prbujc przycign uwag bestii. Elhokarowi powinno...
Jeste bogiem?! zarycza krl.
Dalinar jkn i obejrza si przez rami. Krl nie uciek. Szed w stron bestii, wycignwszy rk
w bok.
Wyzywam ci, istoto! wykrzykn wadca. dam twojego ycia! Zobacz swoich bogw
zmiadonych, tak samo jak zobacz swojego krla martwego u moich stp! Wyzywam ci!
C za gupiec, na Potpienie! pomyla Dalinar, skrcajc.
Ostrze Elhokara ponownie uformowao si w jego doni. Ruszy w stron korpusu potwora, a z
pknitego naramiennika wypywao Burzowe wiato. Zbliy si i zamachn w stron bestii, odcinajc
kawa chityny j Ostrze mogo odci, podobnie jak ludzkie wosy czy paznokcie. Pniej Elhokar wbi
bro w korpus bestii, szukajc jej serca.
Potwr zarycza i otrzsn si, odrzucajc Elhokara. Krl z trudem utrzyma swoje Ostrze. Bestia
obrcia si wok wasnej osi. Niestety, ruch ten sprawi, e jej ogon zwrci si w stron Dalinara.
Mczyzna zakl i szarpn wodze Galanta, ale ogon zblia si zbyt szybko. Uderzy wierzchowca,
zrzucajc z niego Dalinara. Dawca Przysigi wysun si z jego palcw i rozci kamie, po czym rozpyn
si we mgle.
Ojcze! zawoa kto.
Dalinar zatrzyma si na kamieniach, oszoomiony. Unoszc gow, zobaczy, jak Galant si
podnosi. Cae szczcie, ko nie zama nogi, cho z licznych zadrapa sczya si krew i ostronie stawia

jedn z koczyn.
Uciekaj! rzuci Dalinar.
Po takim rozkazie ko ucieka w bezpieczne miejsce. W przeciwiestwie do Elhokara, by
posuszny.
Dalinar podnis si niepewnie. Z lewej usysza zgrzyt, a kiedy mczyzna obrci si, zobaczy
zbliajcy si ogon przepastnej bestii, ktry trafi go w pier i odrzuci do tyu.
wiat znw si zakoysa, a metal zazgrzyta o kamie, kiedy si po nim lizga.
Nie! pomyla. Opuci do w rkawicy na ziemi i odepchn si, wykorzystujc pd lizgu, by
si wyprostowa. Niebo si zakoysao, lecz co w Pancerzu jakby wiedziao, gdzie jest gra. Nie
zatrzymujc si, wyldowa na ziemi, jego stopy zazgrzytay na skale.
Odzyska rwnowag i ruszy w stron krla, rozpoczynajc proces ponownego przyzywania Ostrza
Odprysku. Dziesi uderze serca. Wieczno.
ucznicy wci strzelali i wicej ni kilka strza wystawao z pyska przepastnej bestii. Stwr je
ignorowa, cho wiksze pociski Sadeasa nadal zwracay jego uwag. Adolin przeci nastpne odne i
stwr zakoysa si niepewnie, cignc za sob osiem z czternastu ng.
Ojcze!
Dalinar odwrci si i zobaczy, jak Renarin ubrany w sztywny kholiski mundur, z dugim
paszczem zapitym pod szyj jedzie przez nierwny teren.
Ojcze, nic ci si nie stao? Czy mog ci pomc?
Gupcze! Dalinar machn rk. Jed!
Ale...
Jeste bezbronny i bez pancerza! rykn Dalinar. Wracaj, zanim dasz si zabi!
Renarin zatrzyma swojego deresza.
Jed!
Renarin odjecha galopem. Dalinar odwrci si i pobieg w stron Elhokara, w jego wycignitej
rce pojawi si Dawca Przysigi. Krl nadal rba doln cz korpusu, a fragmenty ciaa czerniay i
umieray, kiedy trafiao w nie Ostrze. Gdyby wbi kling pod odpowiednim ktem, mgby zatrzyma serce
lub puca, lecz to byo trudne, dopki bestia staa wyprostowana.
Adolin, jak zawsze niezomny, zsun si z sioda obok krla. Prbowa powstrzyma szczypce,
uderzajc w nie, kiedy spaday. Niestety, ich byo cztery, a Adolin tylko jeden. Dwa uderzyy jednoczenie,
a cho modzieniec odci kawa jednego, nie zauway drugiego opadajcego w stron jego plecw.
Dalinar krzykn zbyt pno. Rozleg si trzask Pancerza Odprysku, kiedy szczypce wyrzuciy
Adolina w powietrze. Zakreli uk i uderzy o ziemi. Jego Pancerz nie rozpad si, Heroldom niech bd
dziki, ale napiernik i bok popkay i sczy si z nich biay dym.
Adolin przetoczy si leniwie, jego donie si poruszay. y.
Nie ma czasu o nim myle. Elhokar zosta sam.
Bestia uderzya, trafia w ziemi obok krla, przewracajc go. Ostrze znikno i Elhokar pad twarz

na kamienie.
W Dalinarze co si zmienio. Znikny wtpliwoci. Inne obawy stay si bez znaczenia. Syn jego
brata by w niebezpieczestwie.
Zawid Gavilara, lea pijany w kauy wina, kiedy jego brat walczy o ycie. Dalinar powinien by
u jego boku, by go broni. Po ukochanym bracie pozostay tylko dwie rzeczy, ktre starszy Kholin mg
chroni z nadziej na swego rodzaju odkupienie krlestwo Gavilara i jego syn.
Elhokar by sam i w niebezpieczestwie.
Nic innego si nie liczyo.
*
Adolin potrzsn gow. Podnis zason i odetchn wieym powietrzem, eby oczyci umys.
Walka. Walczyli. Sysza ludzkie krzyki, zgrzyt ska i przeraliwe wrzaski. Czu wo czego
zatchego. Krew wielkoskorupa.
Przepastna bestia! pomyla. Nim w peni odzyska przytomno, zacz przyzywa Ostrze i zmusi
si do wstania na czworaki.
Bestia wznosia si w pewnej odlegoci, mroczny cie na niebie. Adolin upad w pobliu jego
prawego boku. Kiedy znikna mgieka przed oczami, zobaczy, e krl zosta powalony, a jego pancerz
pk od ciosu, ktry otrzyma wczeniej.
Przepastna bestia uniosa potne szczypce, przygotowujc si, by je opuci. Adolin nagle
zrozumia, e czeka ich katastrofa. Krl zginie na zwyczajnym polowaniu. Krlestwo si rozpadnie,
arcyksita si podziel, gdy zabraknie tego wtego ogniwa, ktre ich czyo.
Nie! pomyla Adolin, oszoomiony, wci zamroczony, prbujc zatoczy si naprzd. I wtedy
zobaczy ojca.
Dalinar bieg w stron krla, poruszajc si z prdkoci i zwinnoci, do ktrych nie powinien by
zdolny aden czowiek, nawet w Pancerzu Odprysku. Przeskoczy nad kamienn pk, uchyli si i
przelizgn pod opadajcymi szczypcami. Inni mczyni sdzili, e rozumiej Ostrza i Pancerze
Odprysku, ale Dalinar Kholin... czasami udowadnia, e wszyscy s dziemi.
Dalinar wyprostowa si i skoczy, kilka cali nad drugimi szczypcami, ktre zmiadyy skaln pk
poniej.
To bya jedna chwila. Oddech. Trzecie szczypce opaday w stron krla, a Dalinar zarycza i rzuci
si naprzd. Upuci Ostrze uderzyo w ziemi i znikno i wlizgn si pod opadajce szczypce. Unis
rce i...
Zapa je. Ugi si pod uderzeniem, opad na jedno kolano, rozleg si gony brzk chityny o
zbroj.
Ale zapa je.
Na Ojca Burz! pomyla Adolin, patrzc na ojca stojcego nad krlem, przygitego pod ogromnym
ciarem potwora wielokrotnie od niego wikszego. Wstrznici ucznicy zawahali si. Sadeas opuci
wielki uk. Adolinowi zaparo dech w piersi.

Dalinar trzyma szpony i dorwnywa im, posta w ciemnym, srebrzystym metalu, ktra wrcz
emanowaa blaskiem. Bestia zawya, a Dalinar odpowiedzia jej potnym, wyzywajcym okrzykiem.
W tej chwili Adolin wiedzia, e widzi jego. Czarny Cier, tego wanie mczyzn, u ktrego boku
pragn walczy. Rkawice i naramienniki Dalinara zaczynay pka, na staroytnym metalu pojawiy si
pajczyny wiata. Adolin w kocu si ruszy. Musia pomc!
Ostrze uformowao si w jego doni, przeczoga si w bok i przeci najblisze odne. Rozleg si
gony trzask. Po unieszkodliwieniu tak wielu ng, pozostae nie mogy utrzyma ciaru, zwaszcza kiedy
bestia z takim wysikiem prbowaa zmiady Dalinara. Pozostae odna po prawej pky z obrzydliwym
trzaskiem i fontann fioletowej juchy, i potwr przewrci si na bok.
Ziemia zatrzsa si, co prawie przewrcio Adolina. Dalinar odrzuci bezwadne szczypce, z
licznych pkni wypywao Burzowe wiato. Krl zacz si podnosi z ziemi od jego upadku mino
kilka chwil.
Elhokar wsta i spojrza na powalon besti. Pniej odwrci si do wuja, Czarnego Ciernia.
Dalinar z wdzicznoci skin gow Adolinowi, po czym krtkim gestem wskaza na to, co
uchodzio za szyj bestii. Elhokar pokiwa gow, wezwa Ostrze i wbi je gboko w ciao potwora.
Jednolite zielone oczy istoty pociemniay i skurczyy si, dym unis si w powietrze.
Adolin podszed do ojca, obserwujc, jak Elhokar wbija Ostrze w pier przepastnej bestii. Kiedy
zgina, Ostrze mogo przeci jej ciao. Wylaa si fioletowa jucha, Elhokar opuci bro i sign w gb
rany, szukajc i prbujc co zapa w okryte Pancerzem donie.
Wyrwa serce klejnotu ogromny klejnot, ktry wyrasta we wntrzu kadej przepastnej bestii. By
to czysty szmaragd, co prawda, nierwny i nieoszlifowany, ale wielkoci mskiej gowy. To byo
najwiksze serce klejnotu, jakie Adolin widzia w yciu, a nawet mae byy warte fortun.
Elhokar unis wysoko makabryczny up, wok niego pojawiy si zociste chwaospreny, a
onierze zawyli triumfalnie.

Pozwl, e na pocztku zapewni ci, e ywio jest bezpieczny. Znalazem dla niego dobry dom.
Mona by powiedzie, e chroni go jak wasn skr.
Rankiem, ktry nastpi po decyzji podjtej w czasie arcyburzy, Kaladin postara si wsta przed
wszystkimi. Zrzuci koc i przeszed przez pomieszczenie pene okrytych kocami postaci. Nie czu si
podekscytowany, ale stanowczy. Zdecydowany znw walczy.
Zacz t walk, otwierajc szeroko drzwi i wpuszczajc do rodka soce. Za jego plecami rozlegy
si jki i przeklestwa, gdy mostowi si budzili. Kaladin odwrci si w ich stron, opierajc rce na
biodrach. Druyna mostu numer cztery liczya w tej chwili trzydziestu czterech czonkw. Ta liczba si
zmieniaa, ale do uniesienia mostu potrzeba byo co najmniej dwudziestu piciu. Przy mniejszej obsadzie
most musia si przewrci przy wikszej te si to czasem zdarzao.
Wstawa i zebra si! krzykn Kaladin gosem dowdcy oddziau. Sam by zaskoczony, z jakim
przekonaniem to zabrzmiao.
Mczyni zamrugali opuchnitymi powiekami.
A to znaczy rykn Kaladin e macie wyj z koszar i stan w szyku! Zrobicie to teraz, niech
was burza, albo wycign was jednego po drugim!
Syl sfruna z gry i usiada mu na ramieniu, przygldajc si z zainteresowaniem. Niektrzy z
mostowych usiedli i patrzyli na niego, zbici z tropu. Inni przewrcili si na drugi bok, odwracajc si do
plecami.
Kaladin odetchn gboko.
Niech i tak bdzie.
Wszed do rodka i wybra szczupego Alethiego imieniem Moash. To by silny mczyzna
Kaladin potrzebowa przykadu, a chudzielec w rodzaju Dunnyego albo Narma by si nie nada. A do tego
Moash by jednym z tych, ktrzy przewrcili si na drugi bok.

Chwyci Moasha za rami i szarpn z caej siy. Tamten podnis si. By mody, by moe w wieku
Kaladina, i mia orli nos.
Niech ci burza! warkn, wyrywajc rk.
Kaladin uderzy go pici w brzuch, pozbawiajc go tchu. Moash sapn, zgi si wp, a wtedy
Kaladin chwyci go za nogi i przerzuci sobie przez rami.
Niemal ugi si pod ciarem. Na szczcie, dwiganie mostw byo surowym lecz skutecznym
wiczeniem wytrzymaoci. Oczywicie, niewielu mostowych przeywao na tyle dugo, by skorzysta. Ca
sytuacj pogarszao jeszcze to, e kolejne wyprawy dzieliy okresy spokoju, ktrych dugoci nie dao si
przewidzie. Na tym wanie polega problem druyny mostowe spdzay wikszo czasu, gapic si na
wasne nogi albo wykonujc najgorsze prace. Jednoczenie oczekiwano od nich, e przebiegn wiele mil,
dwigajc most.
Wynis zaskoczonego Moasha na zewntrz i postawi go na kamieniu. Reszta obozu ju si
obudzia, w skadzie drzewnym pojawili si ciele, a onierze biegli na niadanie lub na wiczenia. Inne
druyny mostowe oczywicie spay. Czsto pozwalano im spa do pna, o ile nie mieli rano dyuru.
Kaladin zostawi Moasha i wrci do koszar.
Zrobi to samo z kadym, jeli bd musia.
Nie musia. Wstrznici mostowi wyszli na zewntrz, mrugajc. Wikszo miaa na sobie jedynie
dugie do kolan spodnie i wystawiaa plecy do soca. Moash podnis si, rozmasowa brzuch i wpatrzy si
ze zoci w Kaladina.
W mocie numer cztery wszystko si zmieni powiedzia Kaladin. Po pierwsze, nie bdziecie
ju tak dugo spa.
A co bdziemy robi w zamian? spyta Sigzil.
Mia ciemnobrzow skr i czarne wosy to znaczyo, e jest Makabakiem, z poudniowozachodniego Rosharu. By jedynym mostowym pozbawionym brody, a oceniajc po jego gadkim akcencie,
najpewniej pochodzi z Aziru albo Emulu. W druynach mostowych czsto trafiali si cudzoziemcy tych,
ktrzy nie pasowali, szybko ciskano do odpadkw armii.
Doskonae pytanie stwierdzi Kaladin. Bdziemy wiczy. Kadego ranka przed codziennymi
zadaniami bdziemy biega z mostem, eby zwikszy wytrzymao.
Na te sowa wielu mczyzn spochmurniao.
Wiem, co sobie mylicie. Czy nasze ycie nie jest ju wystarczajco trudne? Czy nie powinnimy
mc si rozluni w tym krtkim czasie, ktry nam na to pozosta?
Ano zgodzi si Leyten, wysoki i masywny mczyzna z krconymi wosami. Zgadza si.
Nie warkn Kaladin. Bieganie z mostem wyczerpuje nas, poniewa spdzamy wikszo dni,
wylegujc si. Tak, wiem, e mamy obowizki, zbieranie w rozpadlinach, czyszczenie latryn, szorowanie
podg. Ale onierze nie oczekuj, e bdziemy ciko pracowa, chc nas jedynie czym zaj. Ta praca
pozwala im nas ignorowa. Moj podstawow rol jako waszego dowdcy jest utrzyma was przy yciu. Na
strzay Parshendich nic nie poradz, wic musz zrobi co z wami. Mog uczyni was silniejszymi, bycie

podczas ostatniego etapu biegu z mostem, czsto pod ostrzaem, mogli biec szybko. Popatrzy wszystkim
po kolei w oczy. Zamierzam sprawi, by most numer cztery ju nigdy nie straci adnego mostowego.
Wpatrywali si w niego z niedowierzaniem. W kocu zwalisty mczyzna stojcy z tyu zamia si
gono. Mia opalon skr, ciemnorude wosy i prawie siedem stp wzrostu, do tego potne ramiona i
szeroki tors. Unkalakowie przewanie zwani Rogoercami pochodzili ze rodkowego Rosharu, z okolic
Jah Keved. Poprzedniego wieczoru powiedzia, e nazywa si Skaa.
Szaleniec! rzek Rogoerca. Szalecem jest ten, ktry chce nami dowodzi!
Rozemia si na cae gardo. Inni doczyli do niego, potrzsajc gowami. Wok nich pojawio si
kilka miechosprenw srebrzystych duchw, przypominajcych z wygldu mae rybki, ktre zataczay
krgi.
Hej, Gaz! zawoa Moash, unoszc do do ust.
Jednooki sierant rozmawia w pobliu z kilkoma onierzami.
Co?! odkrzykn, krzywic si.
Ten tu chce, ebymy nosili mosty dla wicze! zawoa Moash. Czy musimy robi, co nam
kae?
E tam. Gaz machn rk. Dowdcy mostowych mog rozkazywa jedynie na polu bitwy.
Moash spojrza na Kaladina.
Wyglda na to, e moesz i do burzy, przyjacielu. Chyba e masz zamiar nas wszystkich pobi.
Rozproszyli si, niektrzy wrcili do koszar, inni poszli w stron mesy. Kaladin zosta sam.
Nie poszo za dobrze powiedziaa Syl znad jego ramienia.
Nie.
Wydajesz si zaskoczony.
Nie, tylko sfrustrowany. Posa wcieke spojrzenie Gazowi. Sierant znaczco odwrci si do
niego plecami. W armii Amarama dostawaem ludzi, ktrzy byli niedowiadczeni, ale nigdy tak raco
niesubordynowani.
A skd si bierze rnica? spytaa Syl.
C za niewinne pytanie. Odpowied powinna by oczywista, ale ona przechylia gow, wyranie
zdezorientowana.
onierze z armii Amarama wiedzieli, e mog trafi w gorsze miejsce. Mona ich byo ukara. Ci
mostowi wiedz, e s na dnie. Z westchnieniem pozwoli sobie na pewne rozlunienie. Mam szczcie,
e w ogle wycignem ich z koszar.
To co zrobisz teraz?
Nie wiem. Kaladin spojrza w stron Gaza, ktry nadal rozmawia z onierzami. Waciwie to
wiem.
Gaz zauway zbliajcego si Kaladina i na jego twarzy pojawi si wyraz przeraenia. Przerwa
rozmow i popiesznie znikn za stert bali.
Syl powiedzia Kaladin czy mogaby go ledzi dla mnie?

Z umiechem przeobrazia si w biae pasmo i wystrzelia przez powietrze, pozostawiajc powoli


nikncy lad. Kaladin zatrzyma si w miejscu, w ktrym wczeniej sta Gaz. Syl wrcia po chwili i znw
przybraa dziewczc posta.
Ukrywa si midzy tymi dwoma budynkami. Pokazaa. Kuli si tam i patrzy, czy nadchodzisz.
Kaladin z umiechem obszed koszary dookoa. W przejciu ujrza skulon posta, wpatrujc si w
przeciwn stron. Kaladin przelizgn si do niego, po czym chwyci Gaza za rami. Sierant krzykn,
obrci si i zamachn. Modszy mczyzna bez trudu zapa jego pi.
Gaz z przeraeniem wpatrzy si w Kaladina.
Nie bd kama! Niech ci burza, nie masz prawa wydawa rozkazw nigdzie poza polem bitwy.
Jeli znw zrobisz mi krzywd, ka ci...
Uspokj si, Gaz. Kaladin wypuci mczyzn. Nie zrobi ci krzywdy. A w kadym razie
jeszcze nie teraz.
Niszy mczyzna cofn si, masujc rami i wpatrujc si w Kaladina.
Dzi jest trzecie przejcie powiedzia Kaladin. Wypata.
Dostaniesz co swoje za godzin, jak wszyscy pozostali.
Nie. Masz je teraz, widziaem, jak rozmawiasz z kurierem.
Wycign rk.
Gaz mrukn co pod nosem, ale wyj sakiewk, a z niej kule. W ich wntrzu palio si sabiutkie
biae wiato. Diamentowe marki, kada warta pi diamentowych odamkw. Za jeden odamek mona
kupi bochenek chleba.
Gaz wyliczy cztery marki, cho na tydzie zarabiali pi. Poda je Kaladinowi, lecz ten pozostawi
otwart do, odwrcon wierzchem do dou.
Ostatnia, Gaz.
Powiedziae...
Ju.
Gaz podskoczy, po czym wycign kul.
Dziwnie dotrzymujesz sowa, paniczyku. Obiecae mi...
Zamilk, kiedy Kaladin wzi kul, ktr wanie dosta, i odda j.
Sierant zmarszczy czoo.
Nie zapominaj, skd to si bierze, Gaz. Dotrzymam sowa, ale ty nie zachowujesz sobie czci
mojej wypaty. Ja ci j daj. Rozumiesz?
Gaz wydawa si zdezorientowany, ale chwyci kul z doni Kaladina.
Jeli mi si co stanie, stracisz rdo pienidzy stwierdzi modszy mczyzna, po czym schowa
cztery kule do kieszeni. Nastpnie zrobi krok naprzd. Kaladin by wysokim mczyzn i growa nad o
wiele niszym Gazem. Pamitaj o naszej umowie. Nie wchod mi w drog.
Sierant nie da si zastraszy. Splun w bok, a ciemna plwocina przylepia si do kamienia i
spywaa powoli.

Nie bd dla ciebie kama. Jeli mylisz, e jedna aosna marka na tydzie...
Oczekuj tylko tego, co powiedziaem. Jakie obowizki ma dzi most numer cztery?
Wieczorny posiek. Szorowanie i sprztanie.
A dyur mostowy?
Popoudniowa zmiana.
To znaczyo, e ranek bdzie wolny. Druynie musiao si to spodoba, mogli w dniu wypaty wyda
swoje kule na hazard albo dziwki, moe przez chwil zapomnie o swoim aosnym yciu. Musieli wrci
po poudniu i czeka w gotowoci na wypadek, gdyby musieli wyruszy z mostem. Po wieczornym posiku
mieli wyszorowa koty.
Kolejny zmarnowany dzie. Kaladin odwrci si w stron skadu drewna.
Nic nie zmienisz! zawoa za nim Gaz. Ci ludzie nie bez powodu zostali mostowymi.
Kaladin szed dalej. Syl sfruna z dachu i wyldowaa na jego ramieniu.
Nie masz wadzy! krzykn Gaz. Nie jeste dowdc oddziau na polu bitwy. Jeste mostowym,
na burz. Syszysz mnie? Nie moesz mie wadzy bez stanowiska!
Kaladin opuci przejcie.
On si myli.
Syl obleciaa go dookoa i zawisa przed twarz Kaladina. Unosia si tam, gdy szed. Przechylia
gow.
Wadza nie pochodzi od stanowiska stwierdzi Kaladin, bawic si kulami w kieszeni.
To od czego?
Od ludzi, ktrzy ci j daj. To jedyny sposb, by j zdoby. Obejrza si za siebie. Gaz jeszcze
nie wyszed z przejcia. Syl, nie pisz, prawda?
picy spren? Wydawaa si rozbawiona tym pomysem.
Czy bdziesz strzega mnie w nocy? spyta. eby si upewni, e Gaz nie wlizgnie si i nie
sprbuje czego zrobi, kiedy bd spa? Moe sprbowa mnie zabi.
Sdzisz, e naprawd by to zrobi?
Kaladin zastanowi si nad tym.
Nie. Pewnie nie. Znaem wielu ludzi takich jak on. Drobni drczyciele, ktrzy dostali tyle wadzy,
e robili si irytujcy. Gaz to oprych, ale nie morderca. Poza tym uwaa, e wcale nie musi robi mi
krzywdy, wystarczy, e zaczeka, a zgin podczas jednej z wypraw. Ale wol by bezpieczny. Pilnuj mnie,
jeli moesz. Obud mnie, gdyby czego prbowa.
Pewnie. Ale co, jeli pjdzie do waniejszych ludzi? Powie, eby ci stracili?
Kaladin si skrzywi.
Na to nic nie poradz. Ale nie sdz, eby to zrobi. Nie chce wydawa si saby w oczach
przeoonych.
Poza tym, cicie byo zastrzeone dla mostowych, ktrzy nie chcieli biec naprzeciwko Parshendich.
Dopki bieg, nie mg zosta stracony. W rzeczy samej, wydawao si, e dowdcy niechtnie karz

mostowych. Za czasw Kaladina zdarzyo si jedno morderstwo, za co sprawc wywieszono na zewntrz


podczas arcyburzy. Ale poza tym widzia tylko, jak kilku obniono wypat za bjki, a dwch zostao
wychostanych za zbyt wolny bieg na pocztkowym etapie.
Minimalne kary. Dowdcy tej armii rozumieli. ywot mostowych by tak beznadziejny, e gdyby
jeszcze bardziej pchn ich w d, mogliby przesta si przejmowa i da si zabi.
Niestety, to oznaczao, e Kaladin nie mia zbyt wielu moliwoci ukarania swojej wasnej druyny,
gdyby nawet mia tak wadz. Musia zmotywowa ich w inny sposb. Przeszed skad drzewny do
miejsca, w ktrym ciele budowali nowe mosty. Po krtkich poszukiwaniach znalaz to, czego potrzebowa
grub desk czekajc na wpasowanie w nowy przenony most. Do jednego boku przymocowano ju
uchwyt dla mostowego.
Mog j poyczy? spyta przechodzcego ciel.
Mczyzna unis rk, eby podrapa si po obsypanym trocinami czole.
Poyczy?
Zostan tu, na placu wyjani Kaladin, unoszc desk i kadc j sobie na ramieniu.
Bya cisza, ni si spodziewa, i cieszy si z grubej kamizeli.
W kocu bdziemy jej potrzebowa... powiedzia ciela, ale nie prbowa powstrzyma Kaladina
przed odejciem z desk.
Wybra rwny kawaek skalistego gruntu przed koszarami. Pniej zacz biega od jednego koca
placu do drugiego, niosc desk na ramionach i czujc gorco wznoszcego si coraz wyej soca na
skrze. W jedn i w drug, w jedn i w drug. wiczy bieg, marsz i trucht. wiczy noszenie deski na
ramionach, a pniej wysoko, w wycignitych rkach.
Zmczy si do ostatka. Waciwie par razy czu, e zaraz padnie, ale za kadym razem znajdowa
gdzie zapas si. Nie zatrzymywa si, z zacinitymi zbami walczy z blem i zmczeniem, dla zachowania
skupienia liczc kroki. Ucze cieli, z ktrym wczeniej rozmawia, cign swojego przeoonego.
Przeoony drapa si po gowie pod czapk, spogldajc na Kaladina. W kocu wzruszy ramionami i obaj
mczyni odeszli.
Wkrtce przycign spory tumek. Robotnicy ze skadu, kilku onierzy i dua liczba mostowych.
Niektrzy z innych druyn drwili z niego, ale ci z mostu numer cztery byli bardziej wycofani. Wielu go
ignorowao. Inni posiwiay Teft, modziutki Dunny, kilku pozostaych stali w szeregu i wpatrywali si w
niego, jakby nie mogli uwierzy w to, co robi.
To te spojrzenia, cho byy oszoomione lub wrogie, dodaway mu si. Bieg rwnie, eby pozby
si frustracji, tego gotujcego si, buzujcego kocioka zoci. Zoci na samego siebie, e zawid Tiena.
Zoci na Wszechmocnego, e stworzy wiat, w ktrym niektrzy w luksusie jedli kolacj, podczas gdy inni
ginli, dwigajc mosty.
To byo zadziwiajco przyjemne uczucie, wymczy si w sposb, ktry sam sobie wybra. Czu si
jak w cigu tych pierwszych kilku miesicy po mierci Tiena, gdy wiczy z wczni, eby zapomnie.
Kiedy zabrzmiay poudniowe dzwony wzywajce onierzy na posiek Kaladin w kocu zatrzyma si i

postawi du desk na ziemi. Rozluni ramiona. Biega tak przez wiele godzin. Skd bra si?
Podbieg do stanowiska cieli, a jego pot cieka na kamienie. Pocign dugi yk z beczki z wod.
Ciele zazwyczaj odpdzali mostowych, ktrzy prbowali to zrobi, ale aden nie odezwa si ani sowem,
kiedy Kaladin wypi dwa pene czerpaki smakujcej metalicznie deszczwki. Otrzsn czerpak, skin
gow dwm uczniom, po czym potruchta do miejsca, gdzie zostawi desk.
Skaa potny, opalony Rogoerca unosi j wanie, marszczc czoo.
Teft zauway Kaladina i skin na Ska.
Zaoy si z kilkoma z nas o odamek, e wzie lekk desk, eby zrobi na nas wraenie.
Gdyby czuli jego wyczerpanie, nie byliby tak sceptyczni. Zmusi si, by wzi desk od Skay.
Masywny mczyzna puci j z oszoomieniem, po czym patrzy, jak Kaladin potruchta z powrotem do
miejsca, z ktrego zabra kawa drewna. Mczyzna zamacha z podzikowaniem uczniom i wrci do
niewielkiej grupki mostowych. Skaa wanie niechtnie wypaca odamki.
Moecie i na poudniowy posiek powiedzia im Kaladin. Mamy popoudniowy dyur z
mostem, wic wrcie tu za godzin. Zbirka w mesie, kiedy zabrzmi ostatni dzwon przed zachodem
soca. Naszym dzisiejszym zadaniem jest sprztanie po kolacji. Ostatni szoruje kocioki.
Wpatrywali si w niego zdeprymowani, kiedy odbieg przez plac. Dwie ulice dalej wskoczy w
wskie przejcie i opar si o cian. Dyszc ciko, osun si na ziemi i przecign.
Mia wraenie, e nadwery wszystkie minie. Czu palenie w nogach, a kiedy prbowa zacisn
pi, palce nie chciay go sucha. Sapa i kaszla. Przechodzcy onierz zajrza w uliczk, ale kiedy
zobaczy strj mostowego, odszed bez sowa.
W kocu Kaladin poczu lekki dotyk na piersi. Otworzy oczy i ujrza Syl, zwrcon do niego
twarz. Nogi zwrcia w stron ciany, ale jej sylwetka i, w rzeczy samej, sposb w jaki opadaa jej
sukienka robia wraenie, jakby staa wyprostowana, a nie bya zwrcona twarz do ziemi.
Kaladinie, musz ci co powiedzie.
Znw zamkn oczy.
Kaladinie, to wane!
Poczu lekkie ukucie energii na powiece. To byo bardzo dziwne uczucie. Jkn, otworzy oczy i
zmusi si, eby usi. Ona przesza w powietrzu, jakby wspinaa si po niewidzialnej kuli, a ustawia si
we waciwej pozycji.
Uznaam stwierdzia Syl e ciesz si, e dotrzymae sowa wobec Gaza, nawet jeli to
odraajcy czowiek.
Kaladin dopiero po chwili uwiadomi sobie, o czym Syl mwi.
Kule?
Pokiwaa gow.
Sdziam, e moesz zama sowo, ale ciesz si, e tego nie zrobie.
W porzdku. C, chyba ciesz si, e mi o tym powiedziaa.
Kaladinie odezwaa si z rozdranieniem, zaciskajc pistki. To wane.

Ja... Opar gow o cian. Syl. Z trudem oddycham, o myleniu nie wspominajc. Prosz. Po
prostu powiedz mi, co ci drczy.
Wiem, czym jest kamstwo powiedziaa, przesuwajc si i siadajc na jego kolanie. Kilka
tygodni temu nie rozumiaam nawet pojcia kamstwa. A teraz ciesz si, e nie skamae. Nie rozumiesz?
Nie.
Zmieniam si. Zadraa. To musiao by celowe, gdy caa jej posta na chwil si rozmya.
Wiem rzeczy, o ktrych jeszcze kilka dni temu nie miaam pojcia. To takie dziwne uczucie.
C, to chyba dobrze. To znaczy, im wicej rozumiesz, tym lepiej. Nie?
Spucia wzrok.
Kiedy wczoraj po arcyburzy znalazam ci nad rozpadlin wyszeptaa chciae si zabi,
prawda?
Kaladin nie odpowiedzia. Wczoraj. To byo ca wieczno temu.
Daam ci li mwia dalej. Trujcy li. Moge go uy, eby zabi siebie albo kogo innego.
Tak pewnie planowae wykorzysta go na pocztku, jeszcze w wozie. Spojrzaa mu znw w oczy, a jej
cichy gosik wydawa si przeraony. Dzi wiem, czym jest mier. Dlaczego wiem, czym jest mier,
Kaladinie?
Mczyzna zmarszczy czoo.
Zawsze bya dziwna jak na sprena. Od pocztku.
Od pocztku?
Zawaha si i zastanowi. Nie, na samym pocztku zachowywaa si jak kady inny wiatrospren.
Robia mu psikusy, przyklejaa jego but do podogi i chowaa si. Cho pozostawaa z nim przez miesice
niewoli, zachowywaa si zupenie jak inne spreny. Szybko tracia zainteresowanie, fruwaa dookoa.
Wczoraj nie wiedziaam, czym jest mier powiedziaa. Dzi ju wiem. Przed miesicami nie
wiedziaam, e zachowuj si dziwnie jak na sprena, ale zaczam sobie uwiadamia, e tak jest. Skd ja w
ogle wiem, jak spren powinien si zachowywa? Skulia si, wydawaa si mniejsza. Co si ze mn
dzieje? Kim jestem?
Nie wiem. Czy to ma znaczenie?
A nie powinno?
Ja te nie wiem, kim jestem. Mostowym? Chirurgiem? onierzem? Niewolnikiem? To tylko
etykietki. Wewntrz jestem sob. Kim o wiele innym ni przed rokiem, ale nie mog si tym przejmowa,
wic po prostu si nie zatrzymuj i mam nadziej, e stopy zaprowadz mnie tam, gdzie musz si uda.
Nie jeste na mnie zy, e przyniosam ci ten li?
Syl, gdyby mi nie przerwaa, skoczybym w t przepa. Ten li by tym, czego potrzebowaem.
Z jakiego powodu to byo waciwe.
Umiechna si i patrzya, jak Kaladin zaczyna si przeciga. Kiedy skoczy, wsta i znw
wyszed na ulic. Odzyska ju wikszo si. Spren wystrzelia w powietrze i spocza na jego ramieniu,
siadajc z rkami za plecami i z nogami wiszcymi w powietrzu, jak dziewczyna na krawdzi urwiska.

Ciesz si, e nie jeste zy. Cho sdz, e to ty jeste winien temu, co si ze mn dzieje. Zanim
ci poznaam, nie musiaam myle o mierci i kamstwach.
Taki ju jestem odpar oschle. Przynosz ze sob mier i kamstwa. Ja i Straniczka Nocy.
Skrzywia si.
To by... zacz mwi.
Tak przerwaa. To by sarkazm. Przechylia gow. Wiem, czym jest sarkazm.
Umiechna si przebiegle. Wiem, czym jest sarkazm!
Ojcze Burz, pomyla Kaladin, spogldajc w te rozbawione oczka. To zabrzmiao zowieszczo.
Zaczekaj powiedzia. Mwisz, e nic takiego nie wydarzyo si nigdy wczeniej?
Nie wiem. Nie pamitam nic z tego, co wydarzyo si przed ponad rokiem, zanim zobaczyam ci
po raz pierwszy.
Naprawd?
To nie jest dziwne stwierdzia Syl, wzruszajc przezroczystymi ramionami. Wikszo
sprenw nie ma dobrej pamici. Zawahaa si. Nie wiem, skd to wiem.
C, moe to normalne. Moga przechodzi przez ten cykl ju wczeniej, ale po prostu
zapomniaa.
To mnie wcale nie pociesza. Nie podoba mi si idea zapominania.
Ale przecie mier i kamstwo sprawiaj, e jest ci przykro?
Tak. Ale gdybym miaa utraci te wspomnienia... Uniosa wzrok, a kiedy Kaladin pody za ni,
zauway par wiatrosprenw unoszcych si na mocnym wietrze, obojtnych i swobodnych.
Boisz si ruszy naprzd stwierdzi Kaladin ale przeraa ci myl, e mogaby wrci do tego,
czym bya wczeniej.
Pokiwaa gow.
Wiem, jak si czujesz powiedzia. Chod. Musz co zje, a pniej chc zabra par rzeczy.

Nie zgadzasz si z moj misj. Rozumiem to, na ile mona zrozumie kogo, z kim si tak absolutnie
nie zgadzam.
Cztery godziny po ataku przepastnej bestii Adolin nadal nadzorowa sprztanie. Podczas walki
potwr zniszczy most prowadzcy z powrotem do obozw. Na szczcie, kilku onierzy pozostao po
drugiej stronie; udali si po druyn mostow.
Soce powoli chylio si ku horyzontowi, gdy Adolin szed pord onierzy, przyjmujc raporty.
Wok unosi si smrd stchlizny. Krew wielkoskorupa. Bestia leaa tam, gdzie pada, z otwartym
korpusem. Kilku onierzy odcinao jej pancerz w towarzystwie kremlikw, ktre wyszy poywi si
truchem. Po lewej stronie Adolina leay dugie rzdy mczyzn, wykorzystujcych swoje paszcze lub
koszule jako podgowki. Zajmowali si nimi chirurdzy z armii Dalinara. Adolin pobogosawi ojca w duchu
za to, e ten zawsze zabiera ze sob chirurgw, nawet na tak wypraw myliwsk.
Ruszy dalej, nadal mia na sobie Pancerz Odprysku. onierze mogliby wrci do obozw inn
drog po drugiej stronie most wci sta, prowadzc dalej w gb Rwnin. Mogliby ruszy na wschd, a
pniej zawrci. Dalinar jednak, ku niejakiej konsternacji Sadeasa, stwierdzi, e zaczekaj i zajm si
rannymi, odpoczywajc przez te kilka godzin, ktre zajmie druynie mostowej dotarcie na miejsce.
Adolin spojrza w stron pawilonu, w ktrym rozlegay si miechy. Kilka duych rubinw
emanowao jasnym blaskiem. Zostay umieszczone na supach, a przytrzymyway je zociste zbki. Byy to
fabriale wydzielajce ciepo, cho bez ognia. Nie rozumia jak dziaay fabriale, wiedzia jedynie, e te co
bardziej spektakularne wymagay duych klejnotw.
I znowu inni jasnoocy odpoczywali, gdy on pracowa. Tym razem mu to nie przeszkadzao. Nie
umiaby si dobrze bawi po takiej katastrofie. A to bya katastrofa. Zbliy si do niego jasnooki oficer
niszej rangi, nioscy ostateczn list ofiar. Jego ona j odczytaa, po czym zostawili go z list i wycofali
si.

Zgino prawie pidziesiciu ludzi, dwa razy tyle zostao rannych. Wielu Adolin zna. Kiedy krl
pozna pocztkowe szacunki liczby ofiar, potraktowa j lekcewaco, sugerujc, e wszyscy zostali
wynagrodzeni za swoj dzielno miejscami w niebiaskich Siach Heroldw. Wydawao si, e zapomina,
e bez interwencji Dalinara sam byby jedn z ofiar.
Adolin odszuka ojca spojrzeniem Dalinar sta na krawdzi paskowyu i znw spoglda na
wschd. Czego tam szuka? Nie po raz pierwszy Adolin widzia tak niezwyke dziaania swojego ojca, lecz
tym razem wydaway si wyjtkowo spektakularne, kiedy tak sta pod ogromn przepastn besti,
powstrzymujc j przed zabiciem swojego bratanka, a jego Pancerz emanowa blaskiem. Adolin wiedzia, e
na zawsze zapamita ten obraz.
Inni jasnoocy ostroniej stpali wok Dalinara i przez ostatnie kilka godzin Adolin nie sysza
adnej wzmianki o jego saboci, nawet z ust ludzi Sadeasa. Obawia si, e to dugo nie potrwa. Dalinar
bywa bohaterski, ale rzadko. W nastpnych tygodniach inni znw zaczn gada o tym, jak rzadko atakuje
paskowye, jak straci energi.
Adolin odkry, e pragnie wicej. Dzi, kiedy Dalinar rzuci si na pomoc Elhokarowi, zachowywa
si tak jak w opowieciach o jego modoci. Adolin pragn powrotu tego mczyzny. Krlestwo go
potrzebowao.
Westchn i odwrci si. Musia przedstawi krlowi ostateczn liczb ofiar. Pewnie zostanie
wyszydzony, ale by moe czekajc uda mu si podsucha Sadeasa. Adolin wci czu, e czego o tym
czowieku nie wie. Czego, co jego ojciec widzia, ale on sam nie.
I dlatego, gotujc si na przytyki, ruszy w stron pawilonu.
*
Dalinar sta zwrcony na wschd, z okrytymi rkawicami domi zaoonymi na plecach. Gdzie
tam, porodku Rwnin, Parshendi mieli swj obz.
Alethkar pozostawa w stanie wojny od prawie szeciu lat, zajty przeduonym obleniem. T
strategi zaproponowa sam Dalinar atak na baz Parshendich wymagaby obozowania na Rwninach,
znoszenia arcyburz i polegania na duej liczbie kruchych mostw. Jedna nieudana bitwa i Alethi mogliby
odkry, e znajduj si w potrzasku i otoczeni, bez moliwoci powrotu do umocnionych pozycji.
Jednake, Strzaskane Rwniny mogy si okaza rwnie puapk dla Parshendich. Ich wschodnie i
poudniowe granice byy nie do przejcia tamtejsze paskowye byy tak zerodowane, e wikszo
przypominaa iglice, a Parshendi nie mogli przeskoczy dzielcych ich rozpadlin. Otaczay je gry, a po
okolicznych terenach kryy przepastne bestie, ogromne i niebezpieczne.
Poniewa armia Alethich zamykaa ich od zachodu i pnocy a na poudniu i wschodzie
umieszczono na wszelki wypadek zwiadowcw Parshendi nie mogli uciec. Dalinar twierdzi, e tamtym
skocz si zapasy. Musieli albo si odsoni i sprbowa uciec z Rwnin, albo zaatakowa Alethich w ich
umocnionych obozach.
To by doskonay plan. Tyle tylko, e Dalinar nie przewidzia serc klejnotw.
Odwrci si od rozpadliny i ruszy przez paskowy. Pragn sprawdzi swoich ludzi, ale musia

okaza zaufanie Adolinowi. To on dowodzi i dobrze sobie radzi. Wygldao wrcz, e wanie skada
raporty Elhokarowi.
Dalinar umiechn si, spogldajc na syna. Adolin by od niego niszy, a wosy mia jasne z
domieszk czerni. Ten jasny odziedziczy po matce, tak w kadym razie mwiono Dalinarowi. Sam Dalinar
w ogle nie pamita kobiety. Zostaa usunita z jego pamici, pozostawiajc dziwne luki i zamglenia.
Czasem doskonale pamita jak scen, wszyscy inni byli wyrazici, lecz ona pozostawaa rozmyta. Nawet
nie pamita jej imienia. Kiedy inni je wypowiadali, wylizgiwao si z jego umysu, jak kawaek masa
zsuwajcy si ze zbyt gorcego noa.
Pozostawi Adolina z raportem, a sam podszed do trucha przepastnej bestii. Leao na boku, miao
wypalone oczy i otwarty pysk. Stwr nie mia jzyka, jedynie te niesamowite zby wielkoskorupa,
dziwaczny kompleks szczk. Paskie, przypominajce pyty zby do miadenia i niszczenia skorup, i
mniejsze uwaczki suce do rozszarpywania misa lub wpychania go gbiej w gardo. W pobliu
otworzyy si skaopki, ich pncza wysuway si, by chepta krew bestii. Istnia zwizek midzy
czowiekiem a zwierzciem, na ktre polowa, i Dalinar zawsze czu dziwn melancholi po zabiciu istoty
tak majestatycznej jak przepastna bestia.
Wikszo serc klejnotw zbierano zupenie inaczej ni tego dnia. W pewnym momencie w trakcie
swego dziwacznego cyklu yciowego przepastne bestie udaway si na zachodni stron Rwnin, gdzie
paskowye byy szersze. Wspinay si na szczyt i otaczay si skalnym kokonem, czekajc na nadejcie
arcyburzy.
W tym czasie byy podatne na ciosy. Wystarczyo dotrze na paskowy, na ktrym odpoczyway,
rozbi kokon motami albo Ostrzem Odprysku i wyci serce klejnotu. atwa praca, a zysk wielki. A bestie
pojawiay si czsto, czasem kilka razy w tygodniu, o ile nie zrobio si zbyt zimno.
Dalinar spojrza na potne trucho. Malutkie, niemal niewidzialne spreny wypyway z ciaa bestii i
rozpyway si w powietrzu. Wyglday jak smuki dymu po zgaszeniu wiecy. Nikt nie wiedzia, jaki to
rodzaj sprena widywao si je jedynie wok niedawno zabitych wielkoskorupw.
Potrzsn gow. Serca klejnotw wszystko zmieniy. Parshendi te ich pragnli, pragnli ich tak
bardzo, e rozcignli swoje szyki. Walka z Parshendimi o wielkoskorupy miaa sens, gdy tamci w
przeciwiestwie do Alethich nie mogli liczy na posiki z ojczyzny. Dlatego te rywalizacja o
wielkoskorupy bya jednoczenie zyskowna i taktycznie korzystna.
W miar zapadania zmroku na Rwninach pojawiy si migoczce wiateka. Wiee, z ktrych
onierze wygldali przepastnych bestii, wychodzcych, by si przepoczwarzy. Mieli tak obserwowa a
do witu, cho stwory rzadko wychodziy wieczorem lub w nocy. Zwiadowcy przebywali rozpadliny,
skaczc o tyczkach, nie potrzebowali do tego mostw. Kiedy zauwaono wielkoskorupa, rozlega si alarm i
zaczyna wycig Alethi przeciwko Parshendim. Opanowa paskowy i utrzyma go na tyle dugo, by
zdoby serce klejnotu, zaatakowa wroga, jeli dotar jako pierwszy.
Kady arcyksi pragn tych klejnotw. Opacenie i nakarmienie tysicy onierzy nie byo tanie,
ale jedno serce klejnotu mogo pokry wielomiesiczne wydatki. Poza tym, z im wikszego klejnotu

korzysta Dusznik, tym mniej prawdopodobne byo to, e si rozpadnie. Ogromne serca klejnotw miay
niemal nieograniczony potencja. I dlatego arcyksita si cigali. Pierwszy, ktry dotar do poczwarki,
mg walczy z Parshendimi o serce klejnotu.
Mogliby ustali kolejno, ale to nie pasowao do Alethich. Ich doktryn byo wspzawodnictwo.
Vorinizm naucza, e najdoskonalsi wojownicy bd mieli przywilej doczy po mierci do Heroldw,
walczc o odbicie Sal Spokoju z rk Pustkowcw. Arcyksita byli sojusznikami, ale te rywalami. Odda
serce klejnotu innemu... to wydawao si niewaciwe. Lepiej wspzawodniczy. I w ten wanie sposb
wojna zmienia si w sport. Zabjczy sport ale taki by najlepszy.
Dalinar odwrci si od zabitej przepastnej bestii. Rozumia kady etap procesu, ktry trwa przez te
sze lat. Niektre z nich nawet sam przypieszy. Dopiero teraz zacz si martwi. Owszem, mieli postpy
w zmniejszaniu liczby Parshendich, ale ich pierwotny cel zemsty za mier Gavilara zosta niemal
zapomniany. Alethi wylegiwali si, bawili, a pniej prnowali.
Cho zabili wielu Parshendich zgina ju co najmniej jedna czwarta ich pierwotnych si
wszystko zabierao zbyt wiele czasu. Oblenie trwao sze lat i mogo rwnie dobrze zaj kolejne sze.
To go niepokoio. Najwyraniej Parshendi spodziewali si, e zostan tu obleni. Przygotowali magazyny i
byli gotowi przenie ca ludno na Strzaskane Rwniny, gdzie mogli wykorzystywa te zapomniane
przez Heroldw rozpadliny i paskowye jak setki fos i umocnie.
Elhokar wysa posacw z pytaniem, dlaczego Parshendi zabili jego ojca. Nigdy nie udzielili
odpowiedzi. Wzili na siebie odpowiedzialno za zabjstwo, ale nie podali wyjanienia. Ostatnimi czasy
wydawao si, e jedynie Dalinar wci si nad tym zastanawia.
Dalinar skrci w bok orszak Elhokara uda si do pawilonu, gdzie czekay przekski i wino. Duy,
pozbawiony cian namiot by pofarbowany na fioletowo i to, lekki wietrzyk szarpa jego ptnem. Byo
mao prawdopodobne, by tej nocy uderzya kolejna arcyburza, twierdzili stranicy burz. Wszechmocny da,
e armia zdy wrci do obozu, gdyby jednak si pojawia.
Burze. Wizje.
Zjednocz ich....
Czy naprawd wierzy w to, co widzia? Czy naprawd sdzi, e to sam Wszechmocny do niego
przemwi? Dalinara Kholina, Czarnego Ciernia, przeraajcego dowdcy?
Zjednocz ich.
Sadeas opuci pawilon i wyszed w mrok. Zdj hem, ukazujc gste czarne loki, ktre opaday na
ramiona. W Pancerzu robi imponujce wraenie z pewnoci lepiej wyglda w zbroi ni w jednym z tych
absurdalnych strojw z jedwabiw i koronek, ktre ostatnio stay si modne.
Sadeas napotka spojrzenie Dalinara i lekko skin gow. To skinienie oznaczao zrobiem swoje.
Arcyksi spacerowa przez chwil, po czym wrci do pawilonu.
Aha. Czyli Sadeas przypomnia sobie, dlaczego Vamah zosta zaproszony na to polowanie. Dalinar
musia odszuka Vamaha. Ruszy w stron pawilonu. Adolin i Renarin trzymali si w pobliu krla. Czy
chopak zoy ju raport? Wydawao si, e Adolin znw prbuje podsucha rozmow Sadeasa z wadc.

Dalinar musia co z tym zrobi osobista niech chopaka do Sadeasa bya moe zrozumiaa, ale
bezsensowna.
Sadeas rozmawia z krlem. Dalinar chcia odnale Vamaha drugi arcyksi znajdowa si na
tyach pawilonu lecz krl mu przerwa.
Dalinarze powiedzia Elhokar. Podejd tutaj. Sadeas mwi mi, e w cigu ostatnich kilku
tygodni zdoby trzy serca klejnotw!
Owszem zgodzi si starszy Kholin, przybliajc si.
Ile ty zdobye?
Wczajc w to dzisiejsze?
Nie stwierdzi krl. Wczeniej.
adnego, Wasza Wysoko przyzna Dalinar.
To dziki mostom Sadeasa powiedzia Elhokar. S wydajniejsze od twoich.
By moe w cigu ostatnich kilku tygodni nic nie zdobyem stwierdzi sztywno Dalinar ale
moja armia w przeszoci braa udzia w wielu potyczkach. A jeli o mnie chodzi, serca klejnotw mog
pj do Potpienia.
By moe przyzna krl ale co w takim razie robie ostatnio?
Byem zajty innymi wanymi sprawami.
Sadeas unis brew.
Waniejszymi od wojny? Waniejszymi od zemsty? Czy to moliwe? A moe po prostu si
usprawiedliwiasz?
Dalinar znaczco spojrza na drugiego arcyksicia. Sadeas jedynie wzruszy ramionami. Byli
sojusznikami, ale nie przyjacimi. Ju nie.
Powiniene te uywa takich mostw zauway Elhokar.
Wasza Wysoko sprzeciwi si Dalinar przy mostach Sadeasa ginie wielu ludzi.
Ale s te szybkie wtrci drugi arcyksi. Poleganie na mostach na koach to gupota,
Dalinarze. Przesuwanie ich po paskowyach jest powolne.
Zgodnie z Kodeksem generaowi nie wolno wymaga od swoich ludzi niczego, czego sam by nie
zrobi. Powiedz mi, Sadeasie, czy pobiegby na przedzie tych mostw, z ktrych korzystasz?
Nie zjadbym te brei odpar oschym tonem Sadeas ani nie kopa roww.
Ale mgby, gdyby musia stwierdzi starszy Kholin. Mosty s inne. Na Ojca Burz, nawet nie
pozwalasz im mie pancerzy ani tarcz! Czy poszedby do walki bez Pancerza?
Mostowi peni bardzo wan funkcj warkn Sadeas. Sprawiaj, e Parshendi nie strzelaj do
moich onierzy. Z pocztku prbowaem dawa im tarcze. I wiesz co? Parshendi zignorowali mostowych i
strzelali caymi salwami do onierzy i ich koni. Odkryem, e kiedy podwoj liczb mostw podczas
wyprawy, a jednoczenie uczyni je bardzo lekkimi, bez spowalniajcych tarcz i pancerzy, mostowi
sprawdzaj si o wiele lepiej.
Rozumiesz, Dalinarze? Odsonici mostowi tak kusz Parshendich, e ci rzadko strzelaj do

kogokolwiek innego! Tak, w kadym ataku tracimy kilka druyn, ale przewanie nie tyle, by nas to
spowolnio. Parshendi cay czas strzelaj tylko do nich... zakadam, e z jakiego powodu uwaaj, e
zabijanie mostowych nam przeszkadza. Jakby pozbawiony zbroi mczyzna nioscy most by wart dla armii
tyle samo co konny rycerz w Pancerzu.
Sadeas z rozbawieniem potrzsn gow.
Dalinar spochmurnia. Bracie, napisa Gavilar, musisz odnale najwaniejsze sowa, jakie moe
wypowiedzie czowiek.... Cytat ze staroytnego tekstu Droga krlw. Sta on w sprzecznoci z tym, co
sugerowa Sadeas.
Tak czy inaczej mwi dalej arcyksi z pewnoci nie moesz zaprzeczy skutecznoci mojej
metody.
Czasami stwierdzi Dalinar nagroda nie jest warta swojej ceny. Sposb, w jaki osigamy
zwycistwo, jest rwnie wany, jak samo zwycistwo.
Sadeas z niedowierzaniem wpatrzy si w Dalinara. Nawet Adolin i Renarin ktrzy zdyli podej
bliej wydawali si wstrznici tym stwierdzeniem. Taki sposb mylenia nie pasowa do Alethich.
Z powodu wizji i sw z ksigi wypeniajcych jego umys, Dalinar ostatnimi czasy wcale nie czu
si jak Alethi.
Nagroda warta jest kadej ceny, owiecony Dalinarze stwierdzi Sadeas. Zwycistwo we
wspzawodnictwie warte jest wszelkich wysikw i wydatkw.
To wojna zauway Dalinar. Nie wspzawodnictwo.
Wszystko jest wspzawodnictwem sprzeciwi si Sadeas, machajc rk. Wszystkie kontakty
midzyludzkie s wspzawodnictwem, w ktrym jedni osign sukces, za inni odnios porak. A poraki
niektrych s do spektakularne.
Mj ojciec jest jednym z najbardziej uznanych wojownikw w Alethkarze! warkn Adolin,
wpychajc si midzy nich. Krl unis brew, lecz poza tym powstrzyma si od komentarza. Sam
widziae, co zrobi wczeniej, Sadeasie, kiedy ty krye si przy pawilonie ze swoim ukiem. Mj ojciec
powstrzyma besti. Ty jeste tch...
Adolinie! przerwa mu ojciec. To zaszo zbyt daleko. Powstrzymaj si.
Adolin zacisn zby, wystawiajc do w bok, jakby kusio go, eby przywoa Ostrze Odprysku.
Renarin zrobi krok naprzd i delikatnie pooy do na ramieniu brata. Adolin cofn si niechtnie.
Sadeas odwrci si do Dalinara z krzywym umieszkiem.
Jeden syn z trudem nad sob panuje, a drugi jest nieudolny. Takie jest twoje dziedzictwo,
przyjacielu?
Jestem dumny z nich obu, Sadeasie, cokolwiek sobie mylisz.
Gwatownika mog zrozumie mwi dalej drugi arcyksi. Sam kiedy bye rwnie
porywczy. Ale ten drugi? Widziae, jak wybieg dzi na pole. Zapomnia nawet sign po miecz albo uk!
Jest bezuyteczny!
Renarin zarumieni si i spuci wzrok. Adolin poderwa gow. Znw wycign rk i ruszy w

stron Sadeasa.
Adolinie! powiedzia ostro Dalinar. Ja si tym zajm!
Adolin spojrza na niego penymi wciekoci niebieskimi oczyma, ale nie przyzwa swojego Ostrza.
Dalinar odwrci si do Sadeasa i zacz mwi bardzo cicho, lecz dobitnie.
Sadeasie. Z pewnoci nie usyszaem wanie, jak otwarcie i w obecnoci krla nazwae mojego
syna bezuytecznym. Z pewnoci nic takiego by nie powiedzia, gdy taka obelga wymagaaby ode mnie,
bym przyzwa swoje Ostrze i zada twojej krwi. Niszczc Pakt Zemsty. Doprowadzajc do tego, by dwaj
najwiksi sojusznicy krla prbowali zabi si nawzajem. Z pewnoci nie byby tak gupi. Z pewnoci
le ci syszaem.
Wszyscy znieruchomieli. Sadeas zawaha si. Nie cofn si patrzy Dalinarowi w oczy. Ale si
zawaha.
By moe powiedzia powoli si przesyszae. Nie obrazibym twojego syna. To nie byoby...
mdre z mojej strony.
Patrzyli sobie w oczy, a Dalinar pokiwa gow. Podobnie Sadeas jedno krtkie skinienie. Nie
mogli pozwoli, by ich wzajemna nienawi zagrozia krlowi. Przytyki to jedno, ale obelgi wymagajce
pojedynku to co zupenie innego. Tego nie mogli ryzykowa.
C odezwa si Elhokar.
Krl pozwala swoim arcyksitom spiera si i walczy o status i wpywy. Wierzy, e dziki temu
wszyscy stawali si silniejsi, i niewielu miao do niego o to pretensje to bya powszechnie uznana metoda
sprawowania rzdw. Dalinar coraz bardziej si z ni nie zgadza.
Zjednocz ich....
Sdz, e ju skoczylimy stwierdzi Elhokar.
Stojcy z boku Adolin wydawa si niezadowolony, jakby naprawd mia nadziej, e Dalinar
przyzwie Ostrze i rzuci wyzwanie Sadeasowi. Dalinar sam czu buzowanie we krwi, kusi go Dreszcz, ale go
stumi. Nie. Nie tutaj. Nie teraz. Nie, kiedy potrzebowa ich Elhokar.
Moe i skoczylimy, Wasza Wysoko powiedzia Sadeas. Cho wtpi, by ta dyskusja
midzy mn a Dalinarem kiedykolwiek si skoczya. Przynajmniej dopki nie zacznie si znw
zachowywa jak prawdziwy mczyzna...
Powiedziaem, e wystarczy, Sadeasie przerwa mu Elhokar.
Wystarczy, powiedzielicie? wtrci kto. Jak mniemam, jedno sowo Sadeasa wystarczy
kademu.
Trefni przeciska si midzy orszakiem, trzymajc w doni kielich z winem. U pasa mia srebrny
miecz.
Trefni! wykrzykn Elhokar. Jak si tu dostae?
Doczyem do waszej wyprawy tu przed bitw, Wasza Wysoko odpar Trefni, kaniajc si.
Chciaem z wami porozmawia, ale przepastna bestia bya szybsza. Jak syszaem, wasza z ni rozmowa
bya cakiem oywiona.

Czyli dotare tu przed wieloma godzinami! Co robie? Jak mogem ci nie spostrzec?
Miaem... swoje sprawy stwierdzi Trefni. Ale nie mogem przepuci polowania. Nie
chciaem, by mnie zabrako.
Jak dotd dobrze sobie radziem.
A jednak nie bylicie do koca trafni zauway Trefni.
Dalinar wpatrywa si w mczyzn w czerni. Co mia myle o Trefnisiu? By bystry. A
jednoczenie wypowiada si zbyt swobodnie, jak to pokaza wczeniej z Renarinem. Ten Trefni roztacza
wok siebie dziwn aur, ktr Dalinar nie do koca rozpoznawa.
Owiecony Sadeasie odezwa si Trefni. Jake mi przykro, e was tu widz.
Sdzibym odpar oschym tonem arcyksi e moja obecno bdzie ci cieszy. Zawsze
dostarczam ci niezej rozrywki.
To, niestety, prawda zgodzi si Trefni.
Niestety?
Tak, Sadeasie. Widzicie, z wami jest za atwo. Niewyksztacony i przygupi suka na kacu mgby
z was zaszydzi. Nie musz si wysila i sama wasza natura szydzi z mojego szyderstwa. I tak oto przez
czyst gupot sprawiacie, e wydaj si nieudolny.
Elhokarze, naprawd, czy musimy znosi t... kreatur? spyta Sadeas.
Lubi go. Rozmiesza mnie.
Kosztem tych, ktrzy s wobec ciebie lojalni.
Kosztem? wtrci Trefni. Sadeasie, nie sdz, bycie kiedykolwiek zapacili mi cho kul. Ale
nie, nie proponujcie. Nie mgbym wzi waszych pienidzy, bo wiem jak wielu innym musicie paci, by
dosta to, czego pragniecie.
Sadeas zaczerwieni si, ale zapanowa nad sob.
Dowcip o dziwkach, Trefnisiu? Czy to najlepsze na co ci sta?
Mczyzna w czerni wzruszy ramionami.
Pokazuj prawd, kiedy j widz, owiecony Sadeasie. Kady ma swoje miejsce. Ja dziwi si
wiatu. Wy chodzicie na dziwki.
Sadeas znieruchomia, po czym poczerwienia jeszcze bardziej.
Jeste gupcem.
Jeli Trefni jest gupcem, to zaiste smutne. Mam dla was propozycj, Sadeasie. Gdyby udao wam
si odezwa w taki sposb, e bdziecie mwi same powane rzeczy, zostawi was w spokoju do koca
tygodnia.
C, myl, e to nie powinno by trudne.
I od razu odnielicie porak stwierdzi z westchnieniem Trefni. Powiedzielicie bowiem
myl, a ja nie umiem sobie wyobrazi nic mniej powanego od pomysu, e moglibycie myle. A co z
tob, mody ksi Renarinie? Ojciec yczy sobie, bym zostawi ci w spokoju. Czy ty umiesz mwi same
powane rzeczy?

Wszyscy zwrcili wzrok w stron Renarina, ktry sta tu za bratem. Modzieniec zawaha si,
zdeprymowany takim zainteresowaniem. Dalinar zesztywnia.
Same powane rzeczy powiedzia powoli Renarin.
Trefni rozemia si.
Tak, to mi wystarczy. Bardzo sprytnie. Gdyby owiecony Sadeas straci panowanie nad sob i w
kocu mnie zabi, moe ty mgby zosta Krlewskim Trefnisiem. Wydaje si, e masz odpowiedni umys.
Renarin oywi si, przez co Sadeas jeszcze bardziej si nachmurzy. Dalinar spojrza na arcyksicia
Sadeas unis do do miecza. Nie Ostrza Odprysku, gdy go nie mia. Nosi jednak miecz jasnookich.
Zabjczy Dalinar wiele razy walczy u boku Sadeasa i wiedzia, e ten jest doskonaym szermierzem.
Trefni zrobi krok do przodu.
To co, Sadeasie? spyta cicho. Zrobicie Alethkarowi przysug i pozbdziecie si nas obu?
Zabicie Krlewskiego Trefnisia byo dopuszczalne. Ale gdyby Sadeas to zrobi, jednoczenie
wyrzekby si swojego tytuu i ziem. Wikszo ludzi uznawaa to za na tyle kiepski interes, by nie robi
tego otwarcie. Oczywicie, gdyby komu udao si skrycie zamordowa Trefnisia, to zupenie inna sprawa.
Sadeas powoli zsun do z rkojeci miecza, po czym skin krlowi gow i odszed.
Trefnisiu powiedzia Elhokar. Sadeas cieszy si moj przychylnoci. Nie musisz go tak
drczy.
Nie zgadzam si odpar Trefni. Krlewska przychylno moe by wystarczajc udrk dla
wikszoci, ale nie dla niego.
Krl westchn i spojrza na Dalinara.
Powinienem pj udobrucha Sadeasa. Chciaem ci jednak spyta, czy zaje si kwesti, o
ktrej wspomniaem wczeniej?
Dalinar pokrci gow.
Byem zajty potrzebami armii. Ale zajm si ni teraz, Wasza Wysoko.
Krl pokiwa gow, po czym ruszy za Sadeasem.
O co chodzi, ojcze? spyta Adolin. Czy o ludzi, ktrzy jego zdaniem go szpieguj?
Nie odpar Dalinar. To co nowego. Zaraz ci poka.
Dalinar spojrza na Trefnisia. Mczyzna w czerni wyamywa palce, jeden po drugim, i z namysem
wpatrywa si w Sadeasa. Zauway spojrzenie Dalinara, mrugn i odszed.
Lubi go powtrzy Adolin.

By moe dabym si przekona stwierdzi Dalinar, drapic si po brodzie. Renarinie, id i


odbierz raport dotyczcy rannych. Adolinie, chod ze mn. Musimy zaj si kwesti, o ktrej wspomina
krl.
Obaj modzi mczyni wydawali si zdezorientowani, ale wykonali polecenie. Dalinar ruszy przez
paskowy w stron trucha przepastnej bestii.
Zobaczmy, co twoje niepokoje przyniosy nam teraz, bratanku, pomyla.

*
Adolin obraca w doniach dugi skrzany pas. Szeroki na do i gruby na palec, koczy si
poszarpanym rozdarciem. To by poprg krlewskiego sioda, ktry otacza koski brzuch. Pk nagle
podczas walki, zrzucajc siodo a wraz z nim wadc z grzbietu wierzchowca.
Co sdzisz? spyta Dalinar.
Nie wiem odpar Adolin. Nie wydaje si tak zuyty, ale musia by, inaczej przecie by tak nie
pk, prawda?
Dalinar wzi poprg i przyjrza mu si z namysem. onierze wci nie powrcili z druyn
mostow, cho niebo ju ciemniao.
Ojcze odezwa si Adolin. Dlaczego Elhokar chcia, ebymy si tym zajli? Czy spodziewa
si, e ukarzemy stajennych za to, e nie przykadali si do troski o jego siodo? To... Nagle przerwa,
bowiem zrozumia wahanie ojca. Krl sdzi, e poprg zosta przecity, prawda?
Dalinar pokiwa gow. Obraca skrzany pas w doniach, a Adolin widzia, jak si zastanawia.
Poprg mg si tak zuy, e pka sam z siebie, zwaszcza pod ciarem mczyzny w Pancerzu
Odprysku. Ten pas pk w miejscu, w ktrym by przymocowany do sioda, co wyjaniao, dlaczego stajenni
mogli tego nie zauway. Takie byo najbardziej racjonalne wyjanienie. Ale gdyby spojrze na nie troch
mniej racjonalnym wzrokiem, mogoby si wydawa, e wydarzyo si co niepokojcego.
Ojcze powiedzia Adolin. On si zachowuje coraz bardziej paranoicznie. Wiesz, e tak jest.
Starszy Kholin nie odpowiedzia.
Widzi skrytobjcw w kadym cieniu mwi dalej modzieniec. Poprgi pkaj. To nie znaczy,
e kto prbowa go zamordowa.
Jeli krl si niepokoi zauway Dalinar my powinnimy si tym zainteresowa. W rzeczy
samej, miejsce pknicia jest gadsze z jednej strony, jakby skr nadcito tak, by rozerwaa si pod
naciskiem.
Adolin zmarszczy czoo.
Moliwe. Nie zauway tego. Ale zastanw si, ojcze. Dlaczego kto miaby nadci poprg?
Upadek z koskiego grzbietu nie zabiby Odpryskowego. Jeli bya to prba zabjstwa, to nieudolna.
Jeli to bya prba zabjstwa sprzeciwi si Dalinar nawet nieudolna, to mamy si czym
martwi. Stao si to podczas naszej stray, a koniem zajmowali si nasi stajenni. Zajmiemy si tym.
Adolin jkn z frustracj.
Inni ju gadaj, e stalimy si stranikami i pupilkami krla. Co powiedz, jeli usysz, e
traktujemy powanie kady jego paranoiczny niepokj, choby najbardziej irracjonalny?
Nigdy nie przejmowaem si tym, co mwi inni.
Spdzamy cay czas na biurokracji, podczas gdy inni zdobywaj bogactwo i chwa. Rzadko
atakujemy paskowye, bo zajmujemy si czym takim! Musimy tam by i walczy, jeli mamy dogoni
Sadeasa!
Dalinar unis wzrok, pochmurniejc jeszcze bardziej, i Adolin zdusi kolejny wybuch.

Widz, e ju nie rozmawiamy o tym pknitym poprgu stwierdzi.


Ja... przepraszam. Odezwaem si impulsywnie.
Moliwe. Ale z drugiej strony, moe potrzebowaem to usysze. Zauwayem, e nie spodobao ci
si zbytnio, jak powstrzymaem ci od zaatakowania Sadeasa.
Wiem, e ty te go nienawidzisz, ojcze.
Nie wiesz tak wiele, jak ci si wydaje stwierdzi Dalinar. Wkrtce si tym zajmiemy. Na
razie... mgbym przysic, e ten pas wyglda, jakby zosta przecity. Moe czego nie dostrzegamy. To
moga by cz czego wikszego, ktra nie wysza tak, jak zaplanowano.
Adolin si zawaha. Wszystko wydawao si przesadnie skomplikowane, ale jasnoocy Alethi synli
z umiowania do przesadnie skomplikowanych intryg.
Sdzisz, e ktry z arcyksit mgby czego sprbowa?
Moe. Ale wtpi, by ktrykolwiek z nich pragn jego mierci. Dopki Elhokar rzdzi,
arcyksita mog prowadzi t wojn tak, jak chc, i si przy tym bogaci. Nie ma wobec nich wielkich
wymaga. Lubi go jako krla.
Ludzie mog pragn tronu jedynie dla zaszczytu.
Zgadza si. Kiedy wrcimy, zorientuj si, czy ostatnio ktry nie chepi si przesadnie. Sprawd,
czy Roion nadal czuje si rozgoryczony obelg Trefnisia podczas ostatniej uczty, i niech Talata sprawdzi
kontrakty dotyczce wykorzystania chulli, przedstawione krlowi przez arcyksicia Bethaba. W
poprzednich prbowa przemyci klauzule, ktre faworyzowayby go jako nastpc tronu. Od czasu
wyjazdu twojej ciotki Navani zrobi si bezczelny.
Adolin pokiwa gow.
Moe uda ci si przeledzi histori poprgu mwi dalej Dalinar. Niech obejrzy go rymarz i
powie, co sdzi o pkniciu. Zapytaj stajennych, czy co zauwayli, i sprawd, czy aden z nich podejrzanie
si nie wzbogaci. Zawaha si. I podwj krlewsk stra.
Adolin odwrci si, spogldajc na pawilon. Sadeas wanie z niego wychodzi. Adolin zmruy
oczy.
Czy sdzisz...
Nie przerwa mu Dalinar.
Sadeas jest jak wgorz.
Synu, musisz przesta si na nim skupia. Lubi Elhokara, czego nie mona powiedzie o
wikszoci z pozostaych. Jest jednym z niewielu, ktrym powierzybym bezpieczestwo krla.
Ja bym tego nie zrobi, ojcze, tyle mog ci powiedzie.
Dalinar milcza przez chwil.
Chod ze mn. Poda Adolinowi poprg, po czym ruszy przez paskowy w stron pawilonu.
Chciabym pokaza ci co zwizanego z Sadeasem.
Adolin pody niechtnie. Minli jasno owietlony pawilon. Wewntrz ciemnoocy mczyni
podawali napoje i jedzenie, a kobiety siedziay i zapisyway wiadomoci lub raporty z bitwy. Jasnoocy

rozmawiali midzy sob podekscytowanymi gosami, komplementujc dzielno krla. Mczyni nosili
stroje w ciemnych, mskich barwach ciepy brz, granat, lena ziele, gboki, zamany oran.
Dalinar podszed do arcyksicia Vamaha, ktry sta przed pawilonem z grupk jasnookich
towarzyszy. By ubrany w modny dugi paszcz w kolorze brzowym, z rozciciami ukazujcymi t
jedwabn podszewk. To by elegancki strj, nie tak ostentacyjny, jak noszenie szat w caoci z jedwabiu.
Adolinowi si podoba.
Vamah by okrgym na twarzy, ysiejcym mczyzn. Resztki jego wosw sterczay. Mia w
zwyczaju mruy jasnoszare oczy co zrobi na widok Dalinara i Adolina.
O co w tym chodzi? zastanawia si modzieniec.
Owiecony odezwa si Dalinar. Przybyem upewni si, e zadbano o twoj wygod.
O moj wygod najlepiej by zadbano, gdybymy mogli wraca.
Vamah spojrza w stron zachodzcego soca, jakby oskara je o jakie wykroczenie. Zazwyczaj
nie by tak humorzasty.
Z pewnoci moi ludzie piesz tu ze wszystkich si stwierdzi Dalinar.
Nie byoby tak pno, gdyby nie spowolni nas tak w drodze tutaj stwierdzi Vamah.
Lubi by ostrony odpar Dalinar. A skoro mowa o ostronoci, chciaem o czym z tob
porozmawia. Czy wraz z synem moemy porozmawia z tob sam na sam?
Vamah skrzywi si, ale pozwoli, by Dalinar odprowadzi go od reszty orszaku. Adolin pody za
nim, coraz bardziej zdezorientowany.
Bestia bya wielka zauway Dalinar, wskazujc na powalon przepastn besti. Najwiksza,
jak widziaem.
Pewnie tak.
Syszaem, e odniose sukcesy podczas ostatnich atakw na paskowye i zabie kilka bestii w
kokonach. Naley ci pogratulowa.
Vamah wzruszy ramionami.
Tamte byy mae. Nie przypominay serca klejnotu, ktre wydoby dzi Elhokar.
Mae serce klejnotu jest lepsze ni adne odpar uprzejmie Dalinar. Syszaem, e planujesz
wzmocni mury obozu.
Hm? Tak. Wypeni kilka luk, ulepszy umocnienia.
Przeka Jego Wysokoci, e bdziesz chcia wykupi dodatkowy dostp do Dusznikw.
Vamah odwrci si do niego, marszczc czoo.
Dusznikw?
Drewno odpar beznamitnie Dalinar. Z pewnoci nie masz zamiaru wypeni murw bez
rusztowa? Na tych odlegych rwninach powinnimy si cieszy, e mamy Duszniki, ktre dostarczaj
nam surowcw w rodzaju drewna, nie sdzisz?
No tak. Vamah spochmurnia jeszcze bardziej.
Adolin przenis spojrzenie na ojca. Ta rozmowa miaa podtekst. Dalinar nie mwi jedynie o

drewnie na mury Duszniki pozwalay wszystkim arcyksitom wykarmi onierzy.


Krl jest bardzo szczodry, jeli chodzi o dostp do Dusznikw mwi dalej starszy Kholin.
Zgodzisz si z tym, Vamahu?
Przyjem do wiadomoci, Dalinarze odpar arcyksi oschym tonem. Nie musisz wali mnie
kamieniem w twarz.
Nigdy nie synem z subtelnoci, owiecony. Jedynie ze skutecznoci.
Odszed, machnwszy na Adolina, by ruszy za nim. Modzieniec zrobi to, obejrzawszy si
wczeniej przez rami na drugiego arcyksicia.
Ostatnio narzeka gono na opaty, jakie pobiera Elhokar za korzystanie z jego Dusznikw
wyjani cicho Dalinar.
To by podstawowy sposb opodatkowania arcyksit. Sam Elhokar nie walczy o serca klejnotw,
chyba e od czasu do czasu na polowaniu. By ponad osobist walk na wojnie, jak mu przystao.
I...? spyta Adolin.
I wobec tego przypomniaem Vamahowi, jak bardzo jest zaleny od krla.
Przypuszczam, e to wane. Ale co to ma wsplnego z Sadeasem?
Dalinar nie odpowiedzia. Szed przez paskowy, a dotar do rozpadliny. Adolin doczy do niego.
Kilka chwil pniej za ich plecami rozleg si brzk Pancerza, a pniej Sadeas stan obok Dalinara na
krawdzi. Adolin zmruy oczy, a arcyksi unis brew, ale nie skomentowa jego obecnoci.
Dalinarze odezwa si Sadeas, zwracajc wzrok przed siebie, na Rwniny.
Sadeasie. Dalinar mwi spokojnie i lakonicznie.
Rozmawiae z Vamahem?
Tak. Przejrza mnie.
Oczywicie, e tak. W gosie Sadeasa krya si nuta rozbawienia. Niczego innego bym si nie
spodziewa.
Powiedziae mu, e zwikszasz opaty za drewno?
Do Sadeasa nalea jedyny wikszy las w okolicy.
Podwajam stwierdzi.
Adolin obejrza si przez rami. Vamah obserwowa ich, a jego twarz bya ponura jak burza. Wok
niego z ziemi wyaniay si zociospreny, przypominajce kaue wrzcej krwi. Dalinar i Sadeas posali mu
bardzo dobitn wiadomo. Ale... pewnie dlatego zaprosili go na polowanie, zrozumia Adolin. eby mogli
go wymanewrowa.
Czy to zadziaa? spyta Dalinar.
Z pewnoci stwierdzi Sadeas. Vamah jest zgodny, jeli si go przycinie... zobaczy, e lepiej
korzysta z Dusznikw, zamiast ciga zaopatrzenie z Alethkaru.
Moe powinnimy mwi krlowi o takich sprawach? zauway Dalinar, spogldajc na krla,
ktry sta w pawilonie, niewiadomy tego, co si wydarzyo.
Sadeas westchn.

Prbowaem. On nie ma gowy do takich rzeczy. Zostaw chopaka jego zajciom, Dalinarze. Jego
s wielkie ideay sprawiedliwoci i trzymanie miecza uniesionego wysoko, kiedy jedzie na wrogw swojego
ojca.
Ostatnio wydaje si mniej zajty Parshendimi, a bardziej skrytobjcami w nocy stwierdzi
Dalinar. Niepokoi mnie jego paranoja. Nie wiem, skd si bierze.
Sadeas rozemia si.
Dalinarze, powanie mwisz?
Nigdy nie artuj.
Wiem, wiem. Ale z pewnoci widzisz, skd si bierze paranoja chopaka!
Ze sposobu, w jaki zgin jego ojciec?
Ze sposobu, w jaki traktuje go wuj! Tysic stranikw? Postoje na kadym paskowyu, eby
onierze zabezpieczyli nastpny? Naprawd, Dalinarze?
Lubi by ostrony.
Niektrzy nazwaliby to paranoj.
Kodeks...
Kodeks to stek wyidealizowanych bzdur stwierdzi Sadeas wymylony przez poetw, by
opisa, jak ich zdaniem powinien wyglda wiat.
Gavilar w niego wierzy.
I widzisz, dokd go to zaprowadzio.
A gdzie bye ty, Sadeasie, kiedy walczy o ycie?
Arcyksi zmruy oczy.
Znw mamy to omawia? Jak starzy kochankowie, spotykajcy si niespodzianie na uczcie?
Ojciec Adolina nie odpowiedzia. Modzieniec po raz kolejny poczu si zdezorientowany tym, co
czyo Dalinara z Sadeasem. Ich przytyki byy szczere, wystarczyo spojrze im w oczy, by zorientowa
si, e z trudem siebie znosili.
A jednak oto stali razem i najwyraniej zaplanowali i wprowadzili w ycie podstp wymierzony
przeciwko innemu arcyksiciu.
Ja bd chroni chopaka na swj sposb stwierdzi Sadeas. Ty rb to na swj. Ale nie narzekaj
na jego paranoj, skoro kadziesz si spa w mundurze, na wypadek, gdyby Parshendi postanowili nagle
zaatakowa, cho to absurd. Nie wiem, skd mu si to bierze, zaiste!
Chodmy, Adolinie powiedzia Dalinar, odwracajc si.
Syn pody za nim.
Dalinarze! zawoa Sadeas.
Dalinar zawaha si i obejrza przez rami.
Czy ju to odkrye? spyta Sadeas. Dlaczego napisa to, co napisa?
Dalinar pokrci gow.
Nie znajdziesz odpowiedzi stwierdzi arcyksi. To szalecza misja, przyjacielu. Ona ci

rozrywa. Wiem, co si z tob dzieje podczas arcyburz. Twj umys rozpada si przez to cae napicie, jakie
ci wypenia.
Starszy Kholin ruszy dalej. Adolin popieszy za nim. O co chodzio z t ostatni czci? Dlaczego
on napisa? Mczyni nie pisali. Adolin otworzy usta, by zada pytanie, ale wyczuwa nastrj ojca. To
nie bya dobra chwila, by go wypytywa.
Wszed z Dalinarem na niewielkie skaliste wzniesienie na paskowyu. Wspili si na sam szczyt i
stamtd spogldali na powalon przepastn besti. Ludzie Dalinara wci zbierali miso i pancerz.
Stali tak przez chwil. Adolina przepeniay pytania, ale nie umia znale odpowiedniego sposobu,
by je sformuowa.
W kocu odezwa si Dalinar.
Czy mwiem ci kiedy, jakie byy ostatnie sowa, ktre Gavilar wypowiedzia do mnie?
Nie. Zawsze zastanawiaem si, jak wygldaa tamta noc.
Bracie, kieruj si dzi Kodeksem. Wiatr niesie co dziwnego. To wanie mi powiedzia, to byy
jego ostatnie sowa skierowane do mnie przed uroczystociami po podpisaniu traktatu.
Nie wiedziaem, e wuj Gavilar kierowa si Kodeksem.
To on mi go pokaza. Odnalaz taki relikt dawnego Alethkaru, z czasw, kiedy bylimy
zjednoczeni. Zacz si nim kierowa tu przed mierci. Dalinar zawaha si. To byy dziwne dni, synu.
Razem z Jasnah nie wiedzielimy, co sdzi o zmianach w Gavilarze. W tamtym czasie sdziem, e Kodeks
to gupota, nawet ten punkt, zgodnie z ktrym dowdca powinien unika mocnych trunkw w czasie wojny.
Szczeglnie ten. Zacz mwi jeszcze ciszej. Leaem nieprzytomny na ziemi, kiedy Gavilar zosta
zamordowany. Pamitam gosy prbujce mnie obudzi, ale byem zbyt oszoomiony winem. Powinienem
by przy nim.
Spojrza na Adolina.
Nie mog y przeszoci. To gupota. Obwiniam si o mier Gavilara, ale teraz ju nic dla niego
nie zrobi.
Adolin skin gow.
Synu, wci mam nadziej, e jeli wystarczajco dugo bd ci zmusza do postpowania
zgodnie z Kodeksem, zrozumiesz jego wag, podobnie jak ja. Mam nadziej, e nie bdziesz do tego
potrzebowa tak dramatycznego przykadu. Ale musisz zrozumie. Mwisz o Sadeasie, o pokonaniu go, o
wspzawodnictwie. Czy wiesz, jak rol odegra Sadeas w mierci mojego brata?
By wabikiem odpar Adolin.
Sadeas, Gavilar i Dalinar byli bliskimi przyjacimi a do mierci krla. Wszyscy to wiedzieli.
Razem zdobyli Alethkar.
Tak. By z krlem i usysza, jak onierze krzycz, e atakuje Odpryskowy. Wabik by pomysem
Sadeasa... Woy jedn z szat Gavilara i uciek zamiast niego. To byo samobjstwo. Ucieka bez Pancerza,
pozwalajc, by goni go Odpryskowy skrytobjca. Sdz, e to niezwykle odwane zachowanie.
Ale nie udao si.

Tak. I w gbi duszy nie mog wybaczy Sadeasowi tej poraki. Wiem, e to irracjonalne, ale
powinien by tam, z Gavilarem. Podobnie jak ja. Obaj zawiedlimy naszego krla i nie umiemy wybaczy
sobie nawzajem. Ale wci jednoczy nas jedno. Tamtego dnia zoylimy przysig. Bdziemy chroni syna
Gavilara. Niezalenie od ceny, niezalenie od tego, co wydarzy si midzy nami, bdziemy chroni
Elhokara.
I dlatego wanie jestem tutaj na Rwninach. Nie chodzi o bogactwo ani chwa. Te rzeczy nic
mnie nie obchodz, ju nie. Przybyem tu dla brata, ktrego kochaem, i dla bratanka, ktrego rwnie
kocham. I w pewnym sensie to wanie dzieli mnie i Sadeasa, cho jednoczenie nas jednoczy. Sadeas sdzi,
e najlepszym sposobem, by zapewni bezpieczestwo Elhokarowi, jest zabicie Parshendich. Zmusza siebie
samego i swoich ludzi do ogromnych wysikw, by dotrze na te paskowye i walczy. Jak sdz, w gbi
duszy uwaa, e ami swoj przysig, nie postpujc tak samo.
Ale to nie jest sposb na zapewnienie bezpieczestwa Elhokarowi. On potrzebuje stabilnych
rzdw i sojusznikw, ktrzy go wspieraj, nie arcyksit, ktrzy walcz midzy sob. Uczynienie
Alethkaru silnym ochroni go lepiej ni wybicie naszych wrogw. Zjednoczenie arcyksit byo yciowym
zadaniem Gavilara...
Umilk. Adolin czeka na dalsze sowa, ale on ju nic nie powiedzia.
Sadeas odezwa si w kocu Adolin. Jestem... zaskoczony, e nazywasz go odwanym.
Bo jest odwany. I sprytny. Czasem popeniam ten bd, e pozwalam, by jego ekstrawaganckie
stroje i manieryzmy umniejszay moje zdanie na jego temat. Ale to w gbi serca dobry czowiek. Nie jest
naszym wrogiem. Czasami obaj bywamy maostkowi. Jednak on stara si ochroni Elhokara, wic prosz
ci, by to szanowa.
Jak mona zareagowa na co takiego? Nienawidzisz go, ale prosisz mnie, ebym ja tego nie robi?
Dobrze stwierdzi Adolin. Bd si pilnowa w jego obecnoci. Ale wci mu nie ufam, ojcze.
Prosz, rozwa chocia moliwo, e on nie jest tak oddany jak ty, e si tob bawi.
Zgoda. Rozwa j.
Adolin pokiwa gow. To ju co.
A to, co powiedzia na kocu? Co o pisaniu?
Dalinar zawaha si.
To nasza wsplna tajemnica. Poza nami wiedz o tym jedynie Jasnah i Elhokar. Zastanawiaem si
przez jaki czas, czy powinienem tobie o tym powiedzie, gdy, jeli zgin, zajmiesz moje miejsce.
Mwiem ci o ostatnich sowach, ktre powiedzia mi brat.
Prosi ci, eby przestrzega Kodeksu.
Tak. Ale jest co wicej. Co jeszcze, co powiedzia, ale nie na gos. To sowa, ktre... zapisa.
Gavilar umia pisa?
Kiedy Sadeas odkry ciao krla, znalaz sowa zapisane na kawaku deski krwi Gavilara.
Bracie, tak brzmiay, musisz odnale najwaniejsze sowa, jakie moe wypowiedzie czowiek. Sadeas
ukry ten fragment, a pniej dalimy go Jasnah do przeczytania. Jeli rzeczywicie umia pisa, a inne

moliwoci wydaj si nieprawdopodobne, bya to jego wstydliwa tajemnica. Jak ju mwiem, pod koniec
ycia zacz si zachowywa bardzo dziwnie.
A co to oznacza? Te sowa?
To cytat odpar Dalinar. Ze staroytnej ksigi zwanej Drog krlw. Pod koniec ycia
Gavilar preferowa lektur tego tomu, czsto mi o tym wspomina. A do niedawna nie uwiadamiaem
sobie, e to cytat, Jasnah to odkrya. Kazaem sobie przeczyta ksig kilka razy, ale do tej pory nie
odnalazem wyjanienia, dlaczego to napisa... Z tego tomu korzystali wietlici jako swego rodzaju
przewodnika, poradnika, jak prowadzi ycie.
wietlici? Na Ojca Burz! pomyla Adolin. Urojenia jego ojca... czsto wydawao si, e maj co
wsplnego ze wietlistymi. To by kolejny dowd, e wizay si z jego poczuciem winy z powodu mierci
brata.
Ale jak mg pomc?
Kroki i zgrzyt metalu na skaach. Adolin odwrci si i ukoni z szacunkiem zbliajcemu si
krlowi, wci odzianemu w zocisty Pancerz, cho zdj hem. Elhokar by o kilka lat starszy od Adolina i
mia odwan twarz z wyrazistym nosem. Niektrzy twierdzili, e widz w nim krlewskie maniery i
wadcz postaw, kobiety za, ktrym Adolin ufa, zwierzay si, e uwaaj go za cakiem przystojnego.
Oczywicie, nie tak przystojnego jak Adolin. Ale cakiem.
Krl by jednak onaty krlowa maonka zajmowaa si sprawami w Alethkarze.
Wuju powiedzia Elhokar. Czy nie moemy rusza? Jestem pewien, e jako Odpryskowi
moglibymy przeskoczy przez rozpadlin. Moglibymy ju wkrtce dotrze do obozu.
Nie opuszcz swoich ludzi, Wasza Wysoko odpar Dalinar. I wtpi, e chciaby godzinami
biec samotnie przez paskowye, odsonity, bez stosownej stray.
Moliwe. Tak czy inaczej, chciaem ci podzikowa za dzisiejsz odwag. Wyglda na to, e znw
zawdziczam ci ycie.
Utrzymywanie ci przy yciu staram si uczyni swoim nawykiem, Wasza Wysoko.
Cieszy mnie to. Czy zaje si ju kwesti, o ktr ci prosiem? Wskaza gow na poprg,
ktry Adolin wci trzyma w doni, jak si zorientowa.
Owszem stwierdzi Dalinar.
I co?
Nie umielimy oceni, Wasza Wysoko powiedzia starszy mczyzna, wzi skrzany pas i
poda go krlowi. By moe zosta przecity. Miejsce rozerwania jest gadsze z jednej strony. Jakby
zostao nadcite, eby atwiej si zerwa.
Wiedziaem! Elhokar unis poprg i przyjrza mu si.
Nie jestemy rymarzami, Wasza Wysoko sprzeciwi si Dalinar. Musimy odda obie czci
ekspertom i uzyska ich opinie. Poleciem Adolinowi, by dalej zajmowa si t kwesti.
Zosta przecity stwierdzi krl. Widz to wyranie, w tym miejscu. Powtarzam ci, wuju. Kto
prbuje mnie zabi. Chc mnie dopa, tak samo jak ojca.

Z pewnoci nie sdzisz, e Parshendi to zrobili. Dalinar wydawa si wstrznity.


Nie wiem, kto to zrobi. Moe kto na tym polowaniu.
Adolin zmarszczy czoo. Co sugerowa Elhokar? Wikszo z obecnych na polowaniu bya ludmi
Dalinara.
Wasza Wysoko powiedzia Dalinar zajmiemy si t kwesti. Ale musisz by gotw
zaakceptowa, e by moe by to wypadek.
Nie wierzysz mi stwierdzi beznamitnie Elhokar. Nigdy mi nie wierzysz.
Dalinar odetchn gboko, a Adolin widzia, e ojciec z trudem panuje nad sob.
Nic takiego nie powiedziaem. Nawet potencjalne zagroenie dla twojego ycia bardzo mnie
niepokoi. Ale owszem, sugeruj, e powiniene unika pochopnego wycigania wnioskw. Adolin zwrci
uwag, e to byby wyjtkowo niezrczny sposb, by ci zabi. Upadek z koskiego grzbietu nie jest
powanym zagroeniem dla mczyzny w Pancerzu.
Owszem, ale podczas polowania? Moe chcieli, eby przepastna bestia mnie zabia.
Polowanie nie miao by niebezpieczne stwierdzi Dalinar. Mielimy obsypa wielkoskorupa
strzaami z bezpiecznej odlegoci, a pniej podjecha i go zarn.
Elhokar zmruy oczy, spogldajc na Dalinara, a pniej na Adolina. Zupenie, jakby krl odnosi
si do nich podejrzliwie. To spojrzenie znikno w jednej chwili. Czy Adolin je sobie wyobrazi? Na Ojca
Burz! pomyla.
Z tyu Vamah zacz woa do krla. Elhokar spojrza na niego i skin gow.
To jeszcze nie koniec, wuju powiedzia do Dalinara. Zajmij si tym poprgiem.
Tak zrobi.
Krl odda im pasek, po czym odszed przy akompaniamencie brzku zbroi.
Ojcze odezwa si natychmiast Adolin czy widziae...
Porozmawiam z nim o tym odpar Dalinar. W chwili, kiedy nie bdzie tak zdenerwowany.
Ale...
Porozmawiam z nim, Adolinie. Ty zajmij si poprgiem. I zbierz swoich ludzi. Wskaza na co
daleko na zachodzie. Chyba widz t druyn mostow.
W kocu, pomyla Adolin, podajc za jego spojrzeniem. Niewielka grupka postaci przekraczaa
odlegy paskowy. Nieli sztandar Dalinara i prowadzili ze sob mostowych nioscych jeden z przenonych
mostw Sadeasa. Posali po niego, gdy by szybszy ni wiksze, cignite przez chulle mosty Dalinara.
Adolin popieszy, by wyda rozkazy, cho rozpraszay go sowa ojca, ostatnia wiadomo Gavilara,
a teraz rwnie nieufne spojrzenie krla. Wygldao na to, e bdzie mia si nad czym zastanawia podczas
dugiej drogi powrotnej do obozw.
*
Dalinar odprowadza wzrokiem Adolina, ktry ruszy wypeni jego polecenia. Na napierniku
Pancerza chopca wci malowaa si sie pkni, cho Burzowe wiato ju si nie sczyo. W swoim
czasie zbroja sama si naprawi. Moga wrci do pierwotnej postaci nawet jeli zostaa cakowicie

strzaskana.
Chopak lubi narzeka, ale kady ojciec mg marzy o takim synu. Bezwzgldnie lojalny i
obdarzony doskonaymi zdolnociami dowdczymi. onierze go lubili. By moe odnosi si do nich nieco
zbyt przyjanie, ale to mona wybaczy. Mona mu wybaczy nawet zapalczywo, pod warunkiem, e
zostanie waciwie ukierunkowana.
Dalinar pozostawi modzieca, a sam uda si sprawdzi stan Galanta. Znalaz ryshadyjskiego ze
stajennymi, ktrzy na poudniowym kracu paskowyu rozstawili zagrod dla koni. Obandaowali otarcia,
a ko nie oszczdza ju jednej z ng.
Dalinar poklepa wielkiego ogiera po szyi i zajrza w jego gbokie czarne oczy. Ko wydawa si
zawstydzony.
To nie twoja wina, e mnie zrzucie, Galancie powiedzia uspokajajcym tonem. Ciesz si, e
nie staa ci si zbyt wielka krzywda. Odwrci si do stojcego w pobliu stajennego. Daj mu dzi
wieczorem dodatkow porcj paszy i dwa melony.
Tak, owiecony. Ale on nie zje dodatkowej porcji. Nigdy tego nie robi, kiedy prbujemy mu da.
Dzi zje odpar Dalinar, znw klepic ryshadyjskiego po karku. Je tylko wtedy, kiedy uwaa,
e na to zasuy.
Chopiec wydawa si zaskoczony. Jak wikszo z nich, uwaa ryshadyjskie za kolejn ras koni.
Nikt nie mg tego zrozumie, dopki jeden z nich nie zaakceptowa go jako swojego jedca. To byo jak
noszenie Pancerza Odprysku, dowiadczenie nie do opisania sowami.
Zjesz oba melony powiedzia Dalinar, wskazujc na konia. Zasuye na nie.
Galant sprzeciwi si gono.
Zasuye powtrzy Dalinar. Ko zara cicho, wyranie zadowolony. Kholin sprawdzi jego
nog, po czym skin na stajennego. Zajmij si nim, synu. Ja wrc na innym koniu.
Tak, owiecony.
Przyprowadzili mu wierzchowca masywn klacz o barwie pyu. By wyjtkowo ostrony, kiedy
wsiada na jej grzbiet. Zwyczajne konie zawsze wydaway si mu takie kruche.
Krl wyjecha za pierwszym oddziaem onierzy, z Trefnisiem u boku. Sadeas, jak zauway
Dalinar, jecha z tyu, gdzie Trefni nie mg go dopa.
Druyna mostowa czekaa w milczeniu, odpoczywajc, gdy krl i jego ludzie przejedali. Podobnie
jak wikszo druyn Sadeasa, tak i na ni skadaa si mieszanka ludzkich odpadw. Cudzoziemcy,
dezerterzy, zodzieje, mordercy i niewolnicy. Wikszo pewnie zasugiwaa na kar, ale Dalinara dranio
straszliwe tempo, z jakim Sadeas ich zuywa. Ile czasu jeszcze bdzie mia kim obsadza druyny
mostowe? Czy ktokolwiek, nawet morderca, zasugiwa na taki los?
W umyle Dalinara pojawi si nieproszony fragment z Drogi krolw. Sucha tej ksigi czciej,
ni przyzna si Adolinowi.
Widziaem kiedy patykowatego mczyzn nioscego na plecach kamie wikszy od jego gowy,
tak brzmia ten fragment. Zatacza si pod ciarem, pozbawiony koszuli, ubrany jedynie w przepask

biodrow, cho palio soce. Szed niepewnym krokiem ruchliw ulic. Ludzie ustpowali mu z drogi. Nie
dlatego, e mu wspczuli, ale dlatego, e obawiali si pdu jego krokw. Nie przeszkadza si komu
takiemu.
Monarcha jest jak ten czowiek, zatacza si pod ciarem krlestwa na ramionach. Wielu mu
ustpuje z drogi, lecz niewielu skonnych jest podej i pomc mu nie kamie. Nie chc zaj si tym
zadaniem, eby nie skaza si na ycie pene dodatkowych ciarw.
Opuciem powz i wziem kamie, niosc go zamiast tego mczyzny. Sdz, e moi stranicy
byli zawstydzeni. Mona zignorowa pnagiego biedaka wykonujcego tak prac, ale nie krla dzielcego
ciar. Moe powinnimy czciej zamienia si miejscami. Jeli widzi si, e wadca przyjmuje na siebie
ciary najuboszych, moe znajd si tacy, ktrzy pomog mu z jego ciarem, niewidzialnym, lecz
przytaczajcym.
Dalinar by wstrznity, e pamita histori sowo po sowie, cho moe nie powinien. Szukajc
znaczenia ostatniej wiadomoci Gavilara, przez ostatnie kilka miesicy niemal codziennie sucha tej ksigi.
Z rozczarowaniem odkry, e cytat pozostawiony przez brata nie ma adnego wyranego znaczenia. I
tak sucha, ale prbowa ukrywa swoje zainteresowanie. Ksika nie miaa dobrej reputacji, nie tylko
poprzez skojarzenie z Zaginionymi wietlistymi. Opowieci o krlu wykonujcym prac fizyczn naleay
do fragmentw wywoujcych najmniejsz konsternacj. W innych miejscach tekst podkrela, e jasnoocy
s gorsi od ciemnookich. To zaprzeczao voriskim naukom.
Tak, lepiej to ukry. Dalinar mwi szczerze, kiedy powiedzia Adolinowi, e nie obchodzi go zdanie
innych. Ale gdyby pogoski miay mu utrudni zapewnienie bezpieczestwa Elhokarowi, mogyby sta si
niebezpieczne. Musia by ostrony.
Skrci i wjecha na most, po czym skinieniem gowy podzikowa mostowym. Byli najpodlejsi w
armii, a jednak dwigali ciar krlw.

Siedem i p roku wczeniej


Chce mnie wysa do Khrabranthu powiedzia Kal, sadowic si na szczycie skay. ebym
uczy si na chirurga.
Naprawd? spytaa Laral, idca po skalnej grani tu przed nim.
Miaa zociste pasma w swoich czarnych wosach. Nosia je rozpuszczone i teraz unosiy si na
wietrze, gdy balansowaa z szeroko rozoonymi rkami.
Te wosy byy charakterystyczne. Ale oczywicie, jej oczy jeszcze bardziej. Byszczce,
jasnozielone. Jake rne od brzu i czerni mieszkacw miasteczka. Jasnoocy rzeczywicie byli inni.
Naprawd powiedzia Kal z sapniciem. Mwi o tym od kilku lat.
I nie powiedziae mi?
Kal wzruszy ramionami. Wraz z Laral znajdowali si na niskiej skalnej grani na wschd od
Paleniska. Jego modszy brat Tien bawi si kamieniami u podna. Po prawej Kala na zachd rozcigay si
agodne zbocza. Obsypano je polipami lawisw, wkrtce miaa nadej pora zbiorw.
Czu si dziwnie smutny, kiedy patrzy na te zbocza wypenione robotnikami. Ciemnobrzowe
polipy wyrosn jak melony wypenione ziarnem. Po wysuszeniu, ziarno nakarmi cae miasteczko i armie ich
arcyksicia. arliwcy, ktrzy przejedali przez miasto, wyjaniali, e Powoanie rolnika jest szlachetne,
niewiele ustpujce Powoaniu onierza. Ojciec Kala mrucza pod nosem, e widzia o wiele wikszy honor
w wykarmieniu krlestwa ni w walce i mierci w bezuytecznych wojnach.
Kal? odezwaa si z naciskiem Laral. Dlaczego mi nie powiedziae?
Przepraszam. Nie byem pewien, czy ojciec mwi powanie. Dlatego nic nie mwiem.
Kamstwo. Wiedzia, e ojciec mwi powanie. Po prostu nie chcia wspomina o tym, e wyjedzie,
eby zosta chirurgiem, a ju na pewno nie Laral.
Opara rce na biodrach.

Sdziam, e chciae zosta onierzem.


Kal wzruszy ramionami.
Przewrcia oczami i zeskoczya z grani na kamie obok niego.
Nie chcesz zosta jasnookim? Zdoby Ostrza Odprysku?
Ojciec mwi, e takie rzeczy nie zdarzaj si czsto.
Uklka obok niego.
Jestem pewna, e tobie by si udao.
Te oczy, tak jasne i ywe, migoczca ziele, kolor samego ycia.
Kal odkry, e coraz bardziej lubi patrze na Laral. Na logik wiedzia, co si z nim dzieje. Ojciec
wyjani mu proces dorastania z precyzj godn chirurga. Ale byo tak wiele uczu z tym zwizanych,
emocji, ktrych sterylne opisy ojca nie wyjaniay. Niektre z tych uczu dotyczyy Laral i innych
dziewczt z miasteczka. Inne wizay si z dziwn melancholi, ktra dusia go w zupenie
niespodziewanych momentach.
Ja... odezwa si.
Popatrz przerwaa mu Laral, znw wstaa i wspia si na swj kamie.
Jej pikna ta sukienka opotaa na wietrze. Jeszcze rok, a zacznie nosi rkawiczk na lewej doni,
co oznaczao, e dziewczyna wesza w okres dojrzewania.
Tutaj, chod. Popatrz.
Kal podnis si i spojrza na wschd. Supokrzew obrasta gstymi zarolami przysadziste drzewa
markelowe.
Co widzisz? spytaa Laral.
Brzowy supokrzew. Wyglda na martwy.
Tam jest rdo powiedziaa, pokazujc palcem. Kraina arcyburz. Ojciec mwi, e jestemy
wiatroomem dla spokojniejszych krain na zachodzie. Odwrcia si w jego stron. Pochodzimy ze
szlachetnych rodw, Kal, zarwno ciemnoocy, jak i jasnoocy. Dlatego najlepsi wojownicy zawsze
pochodzili z Alethkaru. Arcyksi Sadeas, genera Amaram... sam krl Gavilar.
Pewnie tak.
Westchna.
Wiesz, nie cierpi z tob rozmawia, kiedy taki jeste.
Jaki?
Taki jak teraz. No wiesz. Rozczulasz si nad sob, wzdychasz.
To ty wanie westchna, Laral.
Wiesz, o co mi chodzi.
Zesza z kamienia i posza na drug stron, eby si dsa. Kal pozosta na swoim miejscu i patrzy
na wschd. Nie by pewien, jak si czu. Ojciec naprawd chcia, eby zosta chirurgiem, ale on si waha.
Nie chodzio tylko o opowieci, podniecenie i cuda. Czu, e gdyby zosta onierzem, mgby co zmieni.
Naprawd co zmieni. W gbi duszy marzy o pjciu na wojn, obronie Alethkaru, walce u boku

bohaterskich jasnookich. Czynieniu dobra w miejscu innym ni miasteczko, ktrego nigdy nie odwiedza
nikt wany.
Usiad. Czasami tak marzy. Pniej nadchodziy chwile, kiedy nie umia si niczym przejmowa.
Ponure uczucia byy jak czarny wgorz zwinity w jego wntrzu. Supokrzew przeywa arcyburze,
obrastajc gsto pnie potnych drzew markelowych. Ich kor pokrywa kamie, a konary byy grube jak
noga dorosego mczyzny. Ale supokrzew by martwy. Nie przey. Trzymanie si silniejszego nie
wystarczyo.
Kaladinie? odezwa si kto z tyu.
Odwrci si i ujrza Tiena. Tien mia dziesi lat, o dwa lata mniej ni Kal, cho wyglda na o
wiele modszego. Cho inne dzieciaki nazyway go kurduplem, Lirin twierdzi, e Tien po prostu jeszcze nie
zacz rosn. C, z tymi okrgymi, zarumienionymi policzkami i drobn sylwetk rzeczywicie wyglda
na o poow modszego.
Kaladinie powiedzia, otwierajc szeroko oczy. Trzyma razem donie. Na co patrzysz?
Martwe zielsko.
Och. Ale to musisz zobaczy.
Co to takiego?
Tien otworzy donie, ukazujc may kamie, zerodowany ze wszystkich stron, ale z ostrym
pkniciem na dole. Kal podnis go i obejrza. Nie widzia w nim nic wyjtkowego. Waciwie by nijaki.
To tylko kamie stwierdzi.
Nie tylko kamie sprzeciwi si Tien, wyjmujc manierk. Zwily kciuk i przecign nim po
paskiej stronie kamienia. Wilgo nadaa mu ciemniejszy odcie, ukazujc biay wzr. Widzisz? spyta,
oddajc go Kalowi.
Kamie mia uoone na przemian warstwy biaa, brzowa, czarna. Wzr by bardzo
charakterystyczny. Oczywicie, nadal by to tylko kawaek skay. Ale z jakiego powodu Kal si
umiechn.
To bardzo adne. Wycign rk, by odda kamyk.
Tien potrzsn gow.
Znalazem go dla ciebie. eby poczu si lepiej.
Ja... To by tylko gupi kawaek skay. A jednak z jakiego powodu Kal rzeczywicie poczu si
lepiej. Dziki. Hej, wiesz co? Zao si, e w tych skaach chowa si jaki lurg albo i dwa. Moe ich
poszukamy?
Tak, tak! odpar Tien. Rozemia si i zacz schodzi po skaach.
Kal ruszy za nim, ale zatrzyma si, przypominajc sobie co, co powiedzia kiedy jego ojciec.
Wyla na do troch wody z wasnej manierki i skropi ni brzowy supokrzew. Gdzie tylko spady
kropelki, krzew natychmiast stawa si zielony, jakby kto obla go farb. Rolina nie bya martwa, jedynie
wyscha w oczekiwaniu na nadejcie arcyburz. Kal przyglda si, jak zielone plamy powoli brzowiej, w
miar jak woda bya absorbowana.

Kaladinie! zawoa Tien. Czsto uywa penego imienia Kala, cho prosi go on, eby tego nie
robi. Czy to lurg?
Kal zszed po skaach, chowajc do kieszeni kamie, ktry dosta. Min Laral. Spogldaa na
zachd, w stron rodzinnej posiadoci. Jej ojciec by panem Paleniska. Znw odkry, e si w ni wpatruje.
Miaa pikne wosy, dwa kontrastujce ze sob odcienie robiy wraenie.
Odwrcia si do Kala i zmarszczya czoo.
Idziemy zapolowa na lurgi wyjani, umiechajc si i wskazujc na Tiena. Chod.
Nagle zrobie si radosny.
Nie wiem. Czuj si lepiej.
Ciekawe, jak on to robi.
Kto robi co?
Twj brat wyjania Laral, spogldajc na Tiena. Odmienia ci.
Tien wystawi gow zza kamieni i pomacha rk, podskakujc z ekscytacji.
Trudno by ponurym, kiedy jest w okolicy stwierdzi Kal. Chod. Chcesz pooglda lurga czy
nie?
Chyba tak. Laral westchna i wycigna rk w jego stron.
O co chodzi? spyta Kal, spogldajc na jej do.
eby pomc mi zej.
Laral, wspinasz si lepiej ode mnie i Tiena. Nie potrzebujesz pomocy.
To taka uprzejmo, gupku stwierdzia i z wikszym naciskiem wycigna rk.
Kal westchn i przyj j, a wtedy dziewczyna zeskoczya w d nawet nie wspierajc si na jego
doni ani nie korzystajc z jego pomocy. Ona si ostatnio dziwnie zachowuje, pomyla.
Doczyli do Tiena, ktry wskoczy w zagbienie midzy skaami. Chopiec pokazywa co z
przejciem. W szczelinie wyrasta pat jedwabistej bieli. Skada si z drobniutkich nici splecionych razem w
kul wielkoci pici chopca.
Mam racj, prawda? spyta Tien. To on?
Kal unis buteleczk i wyla wod po skale na bia plam. Faszywa deszczwka rozpucia nici,
kokon rozpyn si, ukazujc malutkiego stwora o gadkiej zielono-brzowej skrze. Lurg mia sze ng,
ktrymi chwyta si ska, a jego oczy znajdoway si porodku grzbietu. Zeskoczy z kamienia, szukajc
owadw. Tien rozemia si, patrzc, jak stwr kica po skaach, przylepiajc si do nich. Pozostawia po
sobie plamy luzu.
Kal opar si o gaz i obserwowa brata, przypominajc sobie dni nie tak dawno kiedy gonienie
lurgw byo o wiele bardziej ekscytujce.
I co odezwaa si Laral, zakadajc rce na piersi. Co zrobisz? Jeli ojciec sprbuje ci wysa
do Kharbranthu?
Nie wiem. Chirurdzy nie przyjmuj nikogo poniej szesnastego Paczu, wic mam czas na
zastanowienie. Najlepsi chirurdzy i uzdrowiciele szkolili si w Kharbrancie. Wszyscy to wiedzieli. W

miecie byo pono wicej szpitali ni gospd.


Wydaje si, e ojciec zmusza ci do zrobienia tego, czego on chce, nie czego ty chcesz
zauwaya Laral.
Tak robi wszyscy stwierdzi Kal, drapic si po gowie. Innym chopcom nie przeszkadza, e
zostan rolnikami, poniewa ich ojcowie s rolnikami, a Ral wanie zosta nowym miejskim ciel. Wcale
nie mia problemu z tym, e jego ojciec te to robi. Dlaczego ja miabym mie co przeciwko zostaniu
chirurgiem?
Ja tylko... Laral wydawaa si wcieka. Kal, jeli pjdziesz na wojn i odnajdziesz Ostrze
Odprysku, zostaniesz jasnookim... To znaczy... Ech, to nie ma sensu. Usiada wygodniej i jeszcze mocniej
zaoya rce na piersi.
Kal podrapa si po gowie. Naprawd dziwnie si zachowywaa.
Nie miabym nic przeciwko pjciu na wojn, zdobyciu sawy i tak dalej. Przede wszystkim chc
podrowa. Zobaczy, jak wygldaj inne krainy.
Sysza opowieci o egzotycznych zwierztach, jak olbrzymie skorupiaki lub piewajce wgorze. O
Rall Elorim, Miecie Cieni, czy Kurth, Miecie Byskawicy.
Przez ostatnie lata spdza wiele czasu na nauce. Matka Kala twierdzia, e powinien mie
dziecistwo, zamiast tak bardzo skupia si na przyszoci. Lirin upiera si, e egzaminy wstpne u
chirurgw w Kharbrancie s bardzo trudne. Jeli Kal mia wykorzysta szans, musia wczenie zacz si
uczy.
A jednak, zosta onierzem... Inni chopcy marzyli o pjciu do wojska, o walce u boku krla
Gavilara. Mwio si o wojnie z Jah Keved, raz na zawsze. Jak by to byo, w kocu zobaczy niektrych
bohaterw opowieci? Walczy u boku arcyksicia Sadeasa albo Dalinara, Czarnego Ciernia?
W kocu lurg zorientowa si, e zosta oszukany. Usadowi si na skale, by znw wysnu kokon.
Kal zdj z ziemi niewielki, zwietrzay kamie, po czym pooy do na ramieniu Tiena, by powstrzyma
go przed dalszym zaczepianiem zmczonego paza. Podszed bliej i popchn lurga dwoma palcami,
skaniajc do zeskoczenia z gazu na jego kamie. Poda go Tienowi, ktry przyglda si szeroko otwartymi
oczami, jak lurg buduje kokon, wypuszcza wilgotny jedwab i formuje go swoimi maymi apkami. Kokon
by nieprzemakalny od wewntrz, zabezpieczony wysuszonym luzem, lecz deszczwka rozpuszczaa jego
warstw zewntrzn.
Kal umiechn si, unis manierk i napi si. To bya chodna, czysta woda, zlana znad osadw
kremu. Krem brzowa ma, ktra spadaa razem z deszczwk mg wywoa chorob. Wszyscy to
wiedzieli, nie tylko chirurdzy. Zawsze odstawiao si wod na dzie, zlewao czyst deszczwk z gry, a z
kremu wypalao ceramik.
Lurg w kocu zrobi kokon. Tien natychmiast sign po manierk.
Kal podnis j wyej.
Bdzie zmczony, Tien. Ju nie bdzie skaka.
Och.

Kal opuci manierk i poklepa brata po ramieniu.


Pooyem go na tym kamieniu, eby mg go zabra ze sob. Pniej moesz go wycign.
Umiechn si. Albo mgby go wrzuci przez okno do kpieli ojca.
Tien wyszczerzy si na t myl. Kal rozczochra jego ciemne wosy.
Moe uda ci si znale nastpny kokon. Jeli zapiemy dwa, bdziesz mia jednego do zabawy, a
drugiego do wrzucenia do kpieli.
Chopiec ostronie odoy kamie, po czym ruszy po skaach. Zbocze wzgrza zostao zniszczone
przed kilkoma miesicami podczas arcyburzy. Zmiadone, jakby jaki olbrzymi stwr uderzy w nie
pici. Ludzie mwili, e burza mogaby rwnie dobrze zniszczy dom. Palili dzikczynne modlitwy do
Wszechmocnego, a jednoczenie szeptali o niebezpiecznych istotach, ktre poruszay si w ciemnoci w
peni arcyburzy. Czy to Pustkowcy stali za zniszczeniem, czy te cienie Zaginionych wietlistych?
Laral znw spogldaa w stron rezydencji. Nerwowo wygadzia sukienk ostatnio bya
ostroniejsza, nie brudzia ubra tak jak wczeniej.
Wci mylisz o wojnie? spyta Kal.
Aha. Tak.
To ma sens odpar. Przed kilkoma tygodniami przez miasto przeszo wojsko i zwerbowao kilku
starszych chopcw, cho dopiero po tym, jak pan miasta Wistiow wyrazi zgod. Jak mylisz, co
zniszczyo tutaj te skay w czasie arcyburzy?
Nie mam pojcia.
Kal spojrza na wschd. Kto wysya arcyburze? Ojciec mwi, e aden okrt, ktry popyn w
stron rda Burz, nie powrci. Niewiele statkw w ogle oddalao si od wybrzea. Znalezienie si na
otwartym morzu podczas arcyburzy oznaczao mier, tak mwiono.
Pocign kolejny yk z manierki, po czym zakrci j na wypadek, gdyby Tien znalaz kolejnego
lurga. Na odlegych polach pracowali mczyni ubrani w ogrodniczki, wizane brzowe koszule i mocne
buty. To by sezon robakw. Jeden robak mg zniszczy ziarno z caego polipa. Rozwija si wewntrz, w
miar wzrostu powoli zjadajc wszystkie nasiona. Kiedy na jesieni otwierao si polipy, w rodku znajdowa
si jedynie wielki, tusty robal wielkoci dwch mskich doni. I dlatego na wiosn sprawdzali wszystkie
polipy. Jeli natrafiali na otwr, wsuwali do rodka trzcin z cukrem na kocu, do ktrego przylepia si
robak. Wycigao si go i miadyo butem, a nastpnie zalepiao otwr kremem.
Waciwe odrobaczenie pola mogo trwa cae tygodnie, a rolnicy zazwyczaj sprawdzali swoje
wzgrza trzy do czterech razy, jednoczenie nawoc. Kal setki razy sysza opisy tego procesu. Jeli kto
mieszka w miasteczku takim jak Palenisko, musia usysze ludzi narzekajcych na robaki.
Co dziwne, zauway grupk starszych chopcw zebranych u podna jednego ze wzgrz. Bracia
Jost i Jest. Mord, Tift, Naget, Khav i inni. To byy porzdne imiona dla ciemnookich Alethich. Nie jak imi
Kaladina. Ono byo inne.
Dlaczego oni nie usuwaj robakw? spyta.
Nie wiem odpara Laral, spogldajc na chopcw. Miaa dziwn min. Zobaczmy.

Ruszya w d, zanim Kal zdy si sprzeciwi.


Podrapa si po gowie i spojrza w stron Tiena.
Zejdziemy tam na d.
Zza skay wyonia si chopica gowa. Tien przytakn, po czym znw zabra si za polowanie. Kal
zsun si ze skay i ruszy w d za Laral. Dotara do chopcw, a oni patrzyli na ni niepewnie. Nigdy nie
spdzaa z nimi tyle czasu co z Kalem i Tienem. Ich ojcw mona byo nazwa przyjacimi, nawet jeli
jeden by jasnooki, a drugi ciemnooki.
Laral usiada na pobliskiej skale, czekaa i nic nie mwia. Kal podszed do niej. Dlaczego chciaa tu
zej, jeli nie zamierzaa porozmawia z innymi chopcami?
Witaj, Jost powiedzia Kal.
Czternastoletni Jost by najstarszy spord chopcw i niemal osign ju wiek mski. Mia te
stosowny wygld, szerok pier i masywne nogi, zupenie jak jego ojciec. W rku trzyma kawa drewna,
ktry zosta ociosany tak, e przypomina wojskowy kij.
Dlaczego nie szukacie robakw?
To nie byy odpowiednie sowa i Kal od razu to zauway. Niektrzy z chopcw spochmurnieli.
Dranio ich, e Kal nigdy nie musi pracowa w polu. Jego sprzeciwy, e spdza cae godziny,
zapamitujc nazwy koci, mini i lekarstw, spotykay si z niezrozumieniem. Widzieli jedynie chopaka,
ktry spdza cae dnie w cieniu, gdy oni mozolili si w palcych promieniach soca.
Stary Tarn znalaz pole polipw, ktre nie rosn waciwie odpar w kocu Jost, posyajc
spojrzenie Laral. Da nam dzie wolnego, kiedy bd omawia, czy sprbowa nowego nasadzenia, czy
pozwoli im rosn i zobaczy, co z tego wyjdzie.
Kal pokiwa gow, czujc si niezrcznie w obecnoci dziewiciu chopcw. Byli spoceni, a ich
spodnie byy ubrudzone na kolanach kremem i poatane po szorowaniu. Kal za by czysty i mia na sobie
porzdn par spodni, ktr jego matka kupia przed kilkoma tygodniami. Ojciec da mu i Tienowi wolne,
kiedy zaatwia co w posiadoci pana miasta. Kal wiedzia, e zapaci za t przerw nauk po nocy przy
Burzowym wietle, ale oni i tak by tego nie zrozumieli.
No, tak odezwa si Kal to o czym rozmawialicie?
Naget odpowiedzia pytaniem na pytanie.
Kal, ty wiesz rne rzeczy. Naget by jasnowosy i patykowaty, najwyszy z caej gromady.
Prawda? O wiecie i inne takie?
Ano odpar Kal, drapic si po gowie. Czasami.
Syszae, eby ciemnooki sta si kiedy jasnookim? spyta chopak.
Pewnie. Ojciec mwi, e tak si moe zdarzy. Bogaci ciemnoocy kupcy eni si z nisko
urodzonymi jasnookimi i staj si czci ich rodu. Pniej moe maj jasnookie dzieci. I takie tam.
Nie, nie tak sprzeciwi si Khav. Mia grube brwi i zawsze wydawao si, e si krzywi. No
wiesz. Prawdziwi ciemnoocy. Tacy jak my.
Nie tacy jak ty, sugerowa ton jego gosu. Rodzina Kala jako jedyna w miasteczku naleaa do

drugiego nahnu. Wszyscy pozostali byli z czwartego albo pitego i ranga Kala sprawiaa, e czuli si
niezrcznie w jego obecnoci. Dziwna profesja jego ojca mu nie pomagaa.
Przez to wszystko Kal czu si wyranie nie na miejscu.
Wiecie, jak moe do tego doj stwierdzi Kal. Spytajcie Laral. Wanie o tym mwia. Jeli
kto zdobdzie na polu bitwy Ostrze Odprysku, jego oczy staj si jasne.
Chopcy pokiwali gowami. Wszyscy mieli oczy w ciemnych kolorach brzowe, czarne albo inne.
Zdobycie Ostrza Odprysku byo gwnym powodem, dla ktrego mczyni z posplstwa szli na wojn. W
voriskich krlestwach kady mia szans na awans. Jak by to powiedzia jego ojciec: to bya fundamentalna
zasada ich spoeczestwa.
Ano odezwa si niecierpliwie Naget. Ale syszae, eby kiedykolwiek do tego doszo? To
znaczy nie w opowieciach. Czy to si dzieje naprawd?
Pewnie odpar Kal. Musi tak by. Inaczej, dlaczego tak wielu mczyzn szoby na wojn?
Poniewa wtrci Jest musimy przygotowa ludzi do walki o Sale Spokoju. Musimy posya
onierzy Heroldom. arliwcy zawsze to powtarzaj.
I na tym samym oddechu mwi nam, e dobrze jest te by rolnikiem doda Khav. Jakby
bycie rolnikiem byo samotnym drugim miejscem.
Ej wtrci Tift. Mj tatko jest rolnikiem i jest w tym dobry. To szlachetne Powoanie. Wszyscy
wasi ojcowie s rolnikami.
Dobra, w porzdku odezwa si Jost. Nie o tym rozmawiamy. Tylko o Odpryskowych. Idziesz
na wojn, moesz zdoby Ostrze Odprysku i zosta jasnookim. Widzicie, mj tatko powinien dosta tamto
Ostrze. Ale mczyzna, z ktrym by, on je zabra, kiedy mj tatko by nieprzytomny. Powiedzia oficerowi,
e to on zabi Odpryskowego, wic dosta Ostrze, a mj tatko...
Przerwa mu dwiczny miech Laral. Kal zmarszczy czoo. To by zupenie inny miech ni ten,
ktry sysza u niej na co dzie, bardziej stumiony i w pewnym sensie irytujcy.
Jost, twierdzisz, e twj ojciec zdoby Ostrze Odprysku? spytaa.
Nie. Zostao mu odebrane odpar chopak.
Czy twj ojciec nie walczy w potyczkach z awanturnikami na pnocy? zapyta Laral.
Powiedz mu, Kaladinie.
Ona ma racj, Jost. Tam nie byo adnych Odpryskowych, jedynie piraci Reshi, ktrzy chcieli
sprawdzi nowego krla. Nigdy nie mieli adnych Ostrzy Odprysku. Jeli twj ojciec twierdzi, e widzia
jedno z nich, musia co le zapamita.
le zapamita? powtrzy Jost.
No tak doda szybko Kal. Nie mwi, e kama, Jost. Mg mie po prostu halucynacje
pourazowe albo co w tym rodzaju.
Chopcy umilkli, wpatrujc si w Kala. Jeden podrapa si po gowie.
Jost splun na bok. Spoglda z ukosa na Laral. Ona popatrzya znaczco na Kala i umiechna si
do niego.

Zawsze musisz sprawi, e czowiek czuje si jak idiota, co, Kal? odezwa si Jost.
Co? Nie, ja...
Chcesz, eby mj tatko brzmia jak gupek mwi dalej starszy chopiec. Zaczerwieni si. I
chcesz, ebym ja brzmia jak gupek. C, niektrzy z nas nie maj tyle szczcia, eby spdza cae dnie na
jedzeniu owocw i wylegiwaniu si. Musimy pracowa.
Ja nie...
Jost rzuci kij Kalowi. Zapa go niezrcznie. Wtedy Jost wzi drugi kij od brata.
Obraasz mojego tatka, to czeka ci bjka. Tego wymaga honor. Znasz honor, paniczyku?
Nie jestem paniczykiem. Kal splun. Na Ojca Burz, Jost, jestem tylko par nahnw wyej od
ciebie.
Wzmianka o nahnach jeszcze bardziej rozzocia Josta. Unis kij.
Bdziesz ze mn walczy czy nie?
U jego stp zaczy si pojawia mae, jaskrawoczerwone kaue zociosprenw.
Kal wiedzia, co robi Jost. Chopcy czsto prbowali znale sposb, eby wyglda lepiej od niego.
Ojciec twierdzi, e to wynikao z ich braku pewnoci siebie. Kazaby Kalowi rzuci kij i pj sobie.
Ale Laral siedziaa obok i umiechaa si do niego. A ludzie nie zostawali bohaterami, po prostu
odchodzc.
Pewnie.
Kal unis kij.
Jost natychmiast si zamachn, szybciej ni Kal si spodziewa. Inni chopcy przygldali si temu z
mieszank rozbawienia, wstrzsu i zadziwienia. Kal z trudem zdy unie swj kij. Drewno zderzyo si z
trzaskiem, ramiona Kala przeszed dreszcz.
Kal straci rwnowag. Jost porusza si szybko, zrobi krok w bok, zamachn si kijem i uderzy
Kala w stop. Chopak krzykn, kiedy jego nog przeszya fala blu, puci kij jedn rk i sign w d.
Jost zamachn si kijem i trafi Kala w bok. Kal sapn, upuci kij na kamienie, upad na kolana i
przycisn rce do boku. Mae, dugie blospreny wietliste, jasnopomaraczowe donie, przypominajce
rozcigajce si minie lub cigna wylazy z kamieni wok niego.
Kal dotkn jedn doni skay, pochyli si i przytrzyma bok. Lepiej, eby mi nie poama eber, ty
kremliku, pomyla.
Siedzca z boku Laral wyda wargi. Kala przepeni wstyd.
Jost opuci kij, wydawa si przy tym zmieszany.
No powiedzia. Widzisz, e tatko dobrze mnie wyszkoli. Moe to ci pokae. To, co on mwi,
jest prawd, a...
Kal warkn ze zoci i blu, podnis kij z ziemi i rzuci si na Josta. Starszy chopak zakl i
zatoczy si do tyu, unoszc bro. Kal zarycza i uderzy.
W tej chwili co si zmienio. Trzymajc bro, chopiec poczu przypyw energii, ekscytacj, ktra
tumia bl. Obrci si i uderzy kijem w do Josta.

Starszy chopak puci bro t rk i wrzasn. Kal zamachn si swoim kijem i uderzy go w bok.
Nigdy wczeniej nie mia broni w rku, nigdy nie bra udziau w bjce bardziej niebezpiecznej od zapasw z
Tienem. Ale ten kawa drewna dobrze mu lea w rku. Zadziwiao go, jak cudownie si czu.
Jost sapn, znw si zatoczy i Kal unis bro, przygotowujc si, eby zmiady twarz
przeciwnika. Unis kij, lecz zamar. Jost krwawi z doni, w ktr zosta trafiony.
Zrobi komu krzywd.
Jost warkn i szarpn do gry. Zanim Kal zdy zareagowa, wikszy chopak podci go. Kal
pad na ziemi i straci dech w piersi. To znw obudzio bl w boku i z ziemi wypezy blospreny.
Przyczepiy si do boku Kala; wyglday jak pomaraczowa blizna, gdy karmiy si jego cierpieniem.
Jost si cofn. Kal lea na plecach i dysza. Nie wiedzia, co mia czu. Z kijem w doniach czu si
cudownie. Niewiarygodnie. Jednoczenie z boku widzia Laral. Wstaa i zamiast uklkn, eby mu pomc,
odwrcia si i odesza w stron posiadoci ojca.
W oczach Kala pojawiy si zy. Z gonym okrzykiem przetoczy si i znw chwyci kij. Nie podda
si.
Koniec powiedzia z tyu Jost.
Kal poczu co cikiego na plecach, but przyciskajcy go do ska. Jost wycign kij z jego palcw.
Zawiodem. Przegraem. Nienawidzi tego uczucia, o wiele bardziej ni blu.
Dobrze sobie poradzie przyzna niechtnie Jost. Ale daj spokj. Nie chc zrobi ci krzywdy.
Kal pochyli gow, opierajc czoo na ciepych kamieniach. Jost cofn stop i chopcy wycofali si,
rozmawiajc, ich buty zgrzytay na skale. Kal podnis si na czworaki i wsta.
Jost odwrci si, trzymajc kij w doniach.
Ucz mnie powiedzia Kal.
Starszy chopak a zamruga z zaskoczenia. Spojrza na brata.
Ucz mnie baga go Kal. Zrobi krok naprzd. Bd za ciebie wybiera robaki. Ojciec daje mi
po poudniu dwie godziny wolnego. Wtedy bd za ciebie pracowa, jeli wieczorami nauczysz mnie
posugiwa si kijem, tak jak nauczy ci twj ojciec.
Musia wiedzie. Musia znw poczu bro w doniach. Musia dowiedzie si, czy ta chwila bya
tylko szczliwym przypadkiem. Jost po chwili namysu potrzsn gow.
Nie mog. Twj tatko by mnie zabi. Pozwoli, eby te twoje donie chirurga pokryy si
odciskami? To niewaciwe. Odwrci si. Bd tym, kim jeste, Kal. Ja te bd.
Kal sta przez dusz chwil, odprowadzajc ich wzrokiem. Usiad na kamieniach. Posta Laral si
oddalaa. Po zboczu szli w jej stron sucy. Powinien za ni pobiec? Bok nadal go bola i by zy na ni, e
w ogle go tu przyprowadzia. A przede wszystkim nadal czu si zawstydzony.
Znw si pooy, przepeniay go uczucia. Mia problem, by je rozpozna.
Kaladinie?
Odwrci si, z zawstydzeniem znajdujc zy w oczach, i ujrza Tiena siedzcego na ziemi.
Dugo tu jeste? warkn Kal.

Tien umiechn si i postawi na ziemi kamie. Podnis si i oddali popiesznie, nie zatrzymujc
si, gdy Kal go zawoa. Kal niechtnie podnis si i podszed, eby zabra kamie.
Kolejny niczym si niewyrniajcy, zwyczajny kawaek skay. Tien mia zwyczaj je odnajdywa i
uwaa za nieprawdopodobnie cenne. W domu mia ich ca kolekcj. Wiedzia, gdzie znalaz kady, i mg
powiedzie, co jest w nim takiego szczeglnego.
Kal z westchnieniem ruszy w stron miasteczka.
Bd tym, kim jeste. Ja te bd.
Bok go bola. Dlaczego nie uderzy Josta, kiedy mia okazj? Czy mgby si wyszkoli tak, by nie
zamiera podczas bitwy? Mgby si nauczy zadawa cierpienie. Prawda?
Ale czy chcia?
Bd tym, kim jeste.
A co robi czowiek, jeli nie wiedzia, kim by? Ani nawet kim chcia by?
W kocu dotar do Paleniska. Okoo setki budynkw stao w rzdach, kady mia ksztat klina,
zwrconego wszym bokiem do nawietrznej. Dachy wykonano z grubego drewna, nasmoowanego, by
chroni przed deszczem. Pnocne i poudniowe ciany budynkw rzadko miay okna, ale ich fronty
zwrcone na zachd, w stron przeciwn do arcyburz skaday si niemal wycznie z okien. Podobnie jak
w wypadku rolin, tak i ycie tutejszych ludzi zdominoway arcyburze.
Dom Kala znajdowa si prawie na przedmieciu. By duy i szeroki, by pomieci sal zabiegow,
ktra miaa osobne wejcie. Drzwi byy otwarte, wic Kal zajrza do rodka. Spodziewa si natrafi na
matk przy sprztaniu, ale odkry, e to ojciec wrci ju z posiadoci owieconego Wistiowa. Lirin siedzia
na brzegu stou operacyjnego z domi zoonymi na kolanach i pochylon gow. W doni trzyma okulary i
wydawa si wyczerpany.
Ojcze? spyta Kal. Dlaczego siedzisz w ciemnociach?
Lirin podnis wzrok. Jego twarz bya powana, nieobecna.
Ojcze? powtrzy Kal z wikszym niepokojem.
Owieconego Wistiowa zabray wiatry.
Nie yje? Kal by tak wstrznity, e zapomnia o boku. Wistiow by od zawsze. Nie mg
odej. A co z Laral? Tydzie temu by cakiem zdrowy!
Zawsze by sabowity, Kalu stwierdzi Lirin. Wszechmocny kadego w kocu powouje do
Duchowej Krainy.
Nic nie zrobie? wyrzuci z siebie Kal i natychmiast poaowa swoich sw.
Zrobiem wszystko, co mogem odpar ojciec, wstajc. Moe kto wyszkolony lepiej ode
mnie... C, nie ma sensu si nad tym zastanawia.
Podszed do lampy wypenionej diamentowymi kulami i zdj z niej czarn zason. Natychmiast
rozwietlia pomieszczenie, ponc jak malutkie soce.
To nie mamy pana miasta zauway Kal, unoszc do do gowy. Nie mia syna...
Ci z Kholinaru ustanowi nowego pana miasta odpar Lirin. Niech Wszechmocny pozwoli im

dokona mdrego wyboru.


Spojrza na lamp w ksztacie kielicha. To byy kule pana miasta. Niewielka fortuna.
Ojciec znw zasoni kielich, jakby przed chwil nie zdj z niego zasony. W pomieszczeniu znw
zapanowaa ciemno i Kal zamruga, przyzwyczajajc wzrok.
Zostawi je nam powiedzia ojciec Kala.
Chopak a podskoczy.
Co takiego?
Masz zosta wysany do Kharbranthu, kiedy osigniesz wiek szesnastu lat. Te kule pokryj
opaty... owiecony Wistiow wyda takie polecenie, w taki sposb po raz ostatni zatroszczy si o
poddanych. Udasz si tam i zostaniesz prawdziwym mistrzem chirurgiem, po czym powrcisz do Paleniska.
W tej chwili Kal zrozumia, e jego los zosta przypiecztowany. Jeli owiecony Wistiow tak
nakaza, uda si do Kharbranthu. Odwrci si i wyszed z sali operacyjnej na soce, nie wypowiadajc ju
ani sowa.
Usiad na stopniach. Czego chcia? Nie wiedzia. Na tym polega problem. Chwaa, honor, wszystko,
o czym mwia Laral... nic z tego si dla niego nie liczyo. Ale byo to co, kiedy trzyma kij. A teraz nagle
odebrano mu prawo do podjcia decyzji.
Wci mia w kieszeni kamienie, ktre da mu Tien. Wycign je, po czym wyj manierk zza
paska i umy je wod. Na pierwszym, ktry dosta, ukazay si biae wiry i warstwy. Wydawao si, e drugi
te mia ukryty wzr.
Wyglda jak twarz, umiechajca si do niego, z biaych kawakw skay. Kal umiechn si
wbrew sobie i szybko spowania. Kamie nie mg rozwiza jego problemw.
Niestety, cho dugo siedzia i rozmyla, wydawao si, e nic nie rozwie jego problemw. Nie
by pewien, czy chcia zosta chirurgiem, i nagle poczu si osaczony przez to, kim mia zosta.
Ale ta jedna chwila z kijem piewaa do niego. Chwila jasnoci w zamcie wiata.

Mog by szczery. Wczeniej dostaem od ciebie pytanie, dlaczego tak si przejmuj. Z tego oto
powodu:
Jest stary powiedziaa Syl z podziwem, fruwajc obok aptekarza. Naprawd stary. Nie
wiedziaam, e ludzie mog by tacy starzy. Jeste pewien, e to nie rozkadospren w ludzkiej skrze?
Kaladin umiechn si, kiedy aptekarz podszed bliej, powczc nogami i wspierajc si na lasce,
niewiadom niewidzialnego wiatrosprena. Jego twarz bya rwnie pena rozpadlin jak same Strzaskane
Rwniny, tworzcych wzr dookoa jego gboko osadzonych oczu. Na czubku nosa nosi grube okulary i
by odziany w ciemne szaty.
Ojciec Kaladina opowiada mu o aptekarzach ludziach, ktrzy znajdowali si pomidzy zielarzami
a chirurgami. Proci ludzie traktowali uzdrawianie tak przesdnie, e aptekarze bez najmniejszych
problemw ksztatowali swj mistyczny wizerunek. Drewniane ciany obwieszono ptnami z glifami
straniczymi uoonymi w tajemnicze wzory, za lad za stay pki z rzdami sojw. W kcie wisia ludzki
szkielet, umocowany drutami. Jedynym rdem wiata w pozbawionym okien pomieszczeniu byy kule z
granatw wiszce w ktach.
Mimo to, miejsce robio wraenie czystego i porzdnego. Wypenia je znajomy aromat rodka
odkaajcego, ktry Kaladinowi kojarzy si z sal operacyjn ojca.
Ach, mody mostowy. Niski aptekarz poprawi okulary. Pochyli si i przeczesa palcami rzadk
siw brod. Przyszede po ochron przed niebezpieczestwem? A moe twoje spojrzenie przycigna
moda praczka? Mam eliksir, ktry, jeli wlejesz go do jej napitku, sprawi, e spojrzy na ciebie przychylniej.
Kaladin unis brew.
Syl jednak otworzya usta i zrobia zadziwion min.
Powiniene da go Gazowi, Kaladinie. Byoby dobrze, gdyby ci polubi.
Wtpi, by do tego celu suy, pomyla Kaladin z umiechem.

Mody mostowy? spyta aptekarz. Czy potrzebujesz uroku przeciwko zu?


Ojciec opowiada o tych sprawach. Wielu aptekarzy handlowao urokami miosnymi i eliksirami,
ktre leczyy wszelkiego rodzaju dolegliwoci. Skaday si z cukru i kilku szczypt pospolitych zi, ktre
zapewniay chwilowy przypyw uwagi lub senno, zalenie od rzekomego efektu. To bya bzdura, cho
matka Kaladina du wag przykadaa do glifw straniczych. Ojciec zawsze wyraa gbokie
rozczarowanie jej uporczywym trzymaniem si przesdw.
Potrzebuj banday stwierdzi Kaladin. I buteleczki oleju listerowego albo soku guzowca. Oraz
igy i jelita, jeli masz.
Aptekarz wybauszy oczy.
Jestem synem chirurga przyzna Kaladin. Przez niego wyszkolonym. On uczy si od
czowieka, ktry studiowa w Wielkim Zgromadzeniu w Kharbrancie.
Ach powiedzia aptekarz. No c. Wyprostowa si, odstawi na bok lask i wygadzi szat.
Bandae, powiedziae? I co do odkaania? Zobaczymy... Znikn za lad.
Kaladin zamruga. Wiek mczyzny si nie zmieni, ale nie wydawa si ju tak kruchy. Szed
pewniejszym krokiem i mwi goniej, mniej chrypliwie. Przeglda buteleczki, mamroczc pod nosem,
kiedy odczytywa etykiety.
Mgby pj do sali chirurgw. Zapaciby o wiele mniej.
Nie jako mostowy odpar Kaladin, krzywic si. Odesali go. Tamtejsze zaopatrzenie byo dla
prawdziwych onierzy.
Rozumiem stwierdzi aptekarz, pooy buteleczk na ladzie i schyli si, eby przejrze szuflady.
Syl podfruna do Kaladina.
Za kadym razem, kiedy si schyla, wydaje mi si, e zaraz zamie si jak gazka.
Rzeczywicie zaczynaa rozumie mylenie abstrakcyjne, a ta zmiana postpowaa zadziwiajco
szybko.
Wiem, czym jest mier.... Wci nie by pewien, czy powinien jej aowa, czy nie.
Kaladin podnis buteleczk i wyj korek, wchajc zawarto.
luz larmw? Skrzywi si, czujc smrd. Nie jest tak skuteczny jak te dwa, o ktre prosiem.
Ale za to jest o wiele taszy odpar staruszek, podnoszc du skrzyni. Unis wieko, ukazujc
czyste biae bandae. A ty, jak zauwaylimy, jeste mostowym.
To ile w takim razie kosztuje luz? Martwi si tym. Ojciec nigdy nie wspomina o cenie
materiaw.
Dwie krwawe marki za butelk.
I to twoim zdaniem jest tanio?
Olejek listerowy kosztuje dwie szafirowe marki.
A sok guzowca? spyta Kaladin. Widziaem zarola tu za obozem! Nie moe by a tak
rzadki.
A wiesz, ile soku mona wycisn z jednej roliny? spyta aptekarz.

Kaladin zawaha si. To nie by prawdziwy sok, lecz mleczna substancja, ktr wyciskao si z
pdw. Tak w kadym razie twierdzi ojciec.
Nie przyzna.
Jedn kropl odpar mczyzna. Jeli masz szczcie. Jest taszy ni olejek listerowy, ale
droszy od luzu. Nawet jeli luz mierdzi jak tyek Straniczki Nocy.
Nie mam tyle przyzna Kaladin. Pi diamentowych marek rwnao si jednemu granatowi.
Wypata z dziesiciu dni za may soiczek rodka odkaajcego. Ojcze Burz!
Aptekarz pocign nosem.
Iga i jelito kosztuj dwie czyste marki. Moe cho na to ci sta.
Ledwie. Ile za bandae? Dwa pene szmaragdy?
To cinki, ktre wybieliem i wygotowaem. Dwa czyste odamki za dugo ramienia.
Zapac mark za pudeko.
Zgoda.
Kaladin sign do kieszeni po kule, a stary aptekarz mwi dalej.
Wy, chirurdzy, wszyscy jestecie tacy sami. Nawet przez chwil nie pomylicie, skd si bior
wasze materiay. Zuywacie je, jakby si miay nie skoczy.
Ludzkie ycie nie ma ceny stwierdzi Kaladin. Jedno z powiedze ojca. Dlatego wanie Lirin nie
mia cennika usug.
Kaladin wyj cztery marki. Zawaha si jednak, kiedy je zobaczy. Jedna wci wiecia czystym
krystalicznym blaskiem. Pozostae trzy byy matowe, kawaki diamentu ledwie widoczne porodku
szklanego paciorka.
No nie powiedzia aptekarz, mruc oczy. Prbujesz mi wcisn bure kule? Chwyci jedn,
zanim Kaladin zdy zaprotestowa, po czym sign pod lad. Wycign jubilersk lup, zdj okulary i
unis kul do wiata. Ach. Nie, to prawdziwy klejnot. Powiniene napeni swoje kule, mostowy. Nie
wszyscy s tak ufni, jak ja.
Rano wieciy sprzeciwi si Kaladin. Gaz musia mi zapaci zuytymi kulami.
Aptekarz zdj lup i znw zaoy okulary. Wybra trzy marki, w tym t wiecc.
Czy mgbym j zachowa? spyta Kaladin.
Aptekarz zmarszczy czoo.
Zawsze miej w kieszeni wiecc kul powiedzia modszy mczyzna. To przynosi szczcie.
Jeste pewien, e nie chcesz eliksiru miosnego?
Jeli znajdziesz si w ciemnociach, bdziesz mia rdo wiata odpar krtko Kaladin. A
poza tym, jak powiedziae, wikszo ludzi nie bdzie tak ufna.
Aptekarz niechtnie wymieni napenion kul na zuyt cho na wszelki wypadek sprawdzi j
lup. Bura kula bya warta tyle samo, co napeniona wystarczyo j zostawi na zewntrz podczas
arcyburzy, a odzyskiwaa adunek i wiecia przez co najmniej tydzie.
Kaladin schowa napenion kul i podnis zakupy. Skinieniem gowy poegna aptekarza, a Syl

doczya do niego, kiedy wyszed na ulic obozu.


Spdzi cz popoudnia, suchajc onierzy w mesie, i dowiedzia si kilku rzeczy o obozach.
Rzeczy, ktrych powinien dowiedzie si przed tygodniami, ale by zbyt przygnbiony, by si
zainteresowa. Dowiedzia si o poczwarkach na paskowyach, sercach klejnotw w ich wntrzu i
wspzawodnictwie arcyksit. Rozumia, dlaczego Sadeas tak bardzo naciska na swoich ludzi, i zaczyna
rozumie, dlaczego arcyksi zawraca, jeli dotarli na paskowy przed inn armi. Nie zdarzao si to
czsto. Przewanie Sadeas przybywa jako pierwszy, a inne armie Alethich, ktre dotary pniej, musiay
zawraca.
Obozy byy ogromne. W sumie we wszystkich obozach Alethich znajdowao si ponad sto tysicy
onierzy, wiele razy wicej ni w caym Palenisku. I to nie liczc cywilw. Wojsko w marszu przycigao
licznych markietanw stae obozy jak te na Strzaskanych Rwninach zdecydowanie wicej.
Kady z dziesiciu obozw znajdowa si w osobnym kraterze, a wypeniaa go osobliwa zbieranina
budynkw stworzonych dziki Dusznikom, bud i namiotw. Niektrzy kupcy, tacy jak aptekarz, mogli sobie
pozwoli na wybudowanie drewnianych konstrukcji. Ci, ktrzy mieszkali w namiotach, zwijali je na czas
arcyburzy i pacili za schronienie w innym miejscu. Nawet we wntrzu krateru wichry byy mocne,
szczeglnie tam, gdzie zewntrzna ciana bya niska lub zniszczona. Niektre miejsca, na przykad skad
drzewny, byy cakowicie odsonite.
Ulic wypenia zwyczajowy tum. Kobiety w spdnicach i bluzkach ony, siostry lub crki
onierzy, kupcw albo rzemielnikw. Kobiety w spodniach i kombinezonach. Dua liczba onierzy w
skrzanych pancerzach, noszca wcznie i tarcze. Wszyscy byli ludmi Sadeasa. onierze z jednego obozu
nie mieszali si z pozostaymi i trzymali si z dala od krateru innego owieconego, chyba e mieli jak
spraw.
Kaladin potrzsn gow z konsternacj.
Co takiego? spytaa Syl, sadowic si na jego ramieniu.
Nie spodziewaem si, e midzy obozami bdzie taka niezgoda. Sdziem, e bdzie to
zjednoczona armia krla.
Ludzie s niezgodni zauwaya.
Co to znaczy?
Kady z was zachowuje si inaczej i inaczej myli. Nikt inny taki nie jest... zwierzta zachowuj
si podobnie, a wszystkie spreny s w pewnym sensie t sam jednostk. W tym jest harmonia. Ale w was
nie. Wydaje si, e dwch ludzi nigdy si nie zgodzi w adnej kwestii. Cay wiat zachowuje si tak, jak
powinien, poza ludmi. Moe wanie dlatego tak czsto chcecie zabija si nawzajem.
Ale nie wszystkie wiatrospreny zachowuj si tak samo powiedzia Kaladin, otwierajc pudeko i
wpychajc kilka banday do kieszeni, ktr wszy po wewntrznej stronie skrzanej kamizeli. Ty jeste na
to dowodem.
Wiem przyznaa cicho. Moe teraz zrozumiesz, dlaczego mnie to tak niepokoi.
Kaladin nie wiedzia, jak na to zareagowa. W kocu dotarli na plac. Kilku czonkw druyny mostu

czwartego wylegiwao si w cieniu po wschodniej stronie koszar. Byoby ciekawie zobaczy, jak te koszary
powstaj tworzono je ze ska przy pomocy Dusznikw. Niestety, dziao si to w nocy i pod stra, by nikt
nie mg zobaczy witego rytuau poza arliwcami lub bardzo wysoko postawionymi jasnookimi.
Pierwszy popoudniowy dzwon zabrzmia w chwili, kiedy Kaladin dotar do koszar. Gaz posa mu
wcieke spojrzenie, gdy prawie spni si na dyur. Wikszo tego dyuru spdzali, przesiadujc w
okolicy i czekajc na dwik rogw. C, Kaladin nie mia zamiaru marnowa czasu. Nie mg ryzykowa
mczcych wicze z desk, bo w kadej chwili mogli dosta rozkaz wymarszu z mostem, ale moe mgby
si porozciga albo...
W powietrzu rozleg si dwik rogu, czysty i wyrany. Zupenie jak ten mityczny rg, ktry pono
prowadzi dusze odwanych na niebiaskie pole bitwy. Kaladin zamar. Jak zawsze czeka na drugi dwik,
irracjonalna cz jego duszy potrzebowaa potwierdzenia. I usysza, a tym razem sygna dwikowy
wskazywa te na lokalizacj przepoczwarzajcej si przepastnej bestii.
onierze ruszyli biegiem w stron placu zbirki przy skadzie drzewnym, inni biegli w stron obozu
po bro.
Do szeregu! krzykn Kaladin, podbiegajc do mostowych. Niech was burza! Wszyscy do
szeregu!
Zignorowali go. Niektrzy nie mieli kamizelek i zablokowali wejcie do koszar, prbujc
jednoczenie dosta si do rodka. Ci, ktrzy mieli kamizelki, pobiegli do mostu. Kaladin pody za nimi,
czujc frustracj. Kiedy znaleli si na miejscu, ustawili si wok mostu zgodnie z wczeniej ustalonym
szykiem. Kady mia szans znale si na najlepszym miejscu biec z przodu a do rozpadliny, a przed
ostatnim podejciem przenie si na wzgldnie bezpieczn pozycj na tyach.
Zmieniali si regularnie, a bdw nie popeniano i nie tolerowano. Pod tym wzgldem druyny
mostowe rzdziy si same jeli kto prbowa oszukiwa, inni zmuszali go, by na ostatnim etapie bieg na
przedzie. Co takiego podobno byo zakazane, ale Gaz udawa, e nie widzi oszustw. Nie przyjmowa te
apwek w zamian za pozwolenie na zmian miejsca. Moe wiedzia, e jedynym rdem stabilizacji i
jedyn nadziej dla mostowych bya rotacja. ycie nie byo sprawiedliwe, bycie mostowym nie byo
sprawiedliwe, ale jeli kto bieg na linii mierci i przey, nastpnym razem bieg na tyach.
Z jednym wyjtkiem. Jako dowdca Kaladin bieg z przodu przez wikszo drogi, a na czas ataku
cofa si. Jego pozycja bya najbezpieczniejsza w druynie, cho tak naprawd aden mostowy nie by
bezpieczny. Kaladin przypomina pleniejc skrk na talerzu godujcego nie pierwszy ks, ale i tak
skazana na zagad.
Zaj miejsce. Yake, Dunny i Malop dotarli jako ostatni. Kiedy zajli pozycje, Kaladin rozkaza im
podnie. Nieco zaskoczyo go, e go posuchali, ale niemal zawsze by jaki dowdca, ktry wydawa
rozkazy. Gos si zmienia, ale proste polecenia nie. Podnie, biec, opuci.
Dwadziecia mostw ruszyo ze skadu w stron Strzaskanych Rwnin. Kaladin zauway grupk
mostowych z druyny mostu numer siedem, ktra patrzya na wszystko z ulg na twarzach. Byli na dyurze
do pierwszego popoudniowego dzwonu i o wos uniknli tej wyprawy.

Mostowi pracowali ciko. Nie tylko ze wzgldu na grob chosty biegli tak szybko, bo chcieli
dotrze na wybrany paskowy przed Parshendimi. Gdyby im si to udao, nie byoby strza i mierci. I
dlatego bieganie z mostem byo jednym, co mostowi robili bez zastrzee i lenistwa. Cho wielu
nienawidzio swojego ycia, wci trzymali si go zbami i pazurami.
Przebiegli po pierwszym ze staych mostw. Minie Kaladina protestoway przeciwko nowemu
wysikowi po tak krtkim czasie, ale prbowa nie skupia si na swoim wyczerpaniu. Deszcze poprzedniej
nocy oznaczay, e wikszo rolin bya wci otwarta, skaopki wypuszczay pdy, kwitnce branzahy
sigay w niebo gaziami przypominajcymi szpony. Od czasu do czasu widywao si cierniowce
spiczaste zarola o kamiennych pdach, ktre Kaladin zauway po raz pierwszy w tej okolicy. Woda
zbieraa si w rozlicznych szczelinach i zagbieniach na powierzchni paskowyu.
Gaz wykrzykiwa polecenia, mwic im, w ktr stron maj si skierowa. Na wielu z pobliskich
paskowyw byo po trzy, cztery mosty, tworzcych przecinajce si drogi przez Paskowy. Bieganie stao
si nawykiem. Byo wyczerpujce, ale rwnie znajome, i dobrze si czu na przedzie, widzc, gdzie
biegnie. Kaladin znw zacz liczy kroki, jak mu to doradzi tamten bezimienny mostowy, w ktrego
sandaach wci chodzi.
W kocu dotarli do ostatniego ze staych mostw. Przeszli przez niewielki paskowy, mijajc
dymice resztki mostu, ktry Parshendi zniszczyli tej nocy. Jak im si to udao podczas arcyburzy?
Wczeniej, kiedy podsuchiwa onierzy, dowiedzia si, e odnosili si do Parshendich z nienawici,
zoci i niejakim podziwem. To nie byli leniwi, prawie niemi parshmeni, ktrzy pracowali w caym
Rosharze. Ci Parshendi byli dobrze wyszkolonymi wojownikami. Kaladinowi nadal wydawao si to
osobliwe. Parshendi? Walczcy? Dziwne.
Druyna mostu numer cztery, podobnie jak wszystkie pozostae, opucia most i poczya brzegi
rozpadliny w najwszym miejscu. Jego ludzie padli na ziemi wok mostu, rozluniajc si, kiedy armia
przechodzia. Kaladin prawie do nich doczy, kolana si pod nim uginay.
Nie, pomyla, prostujc si. Nie. Bd sta.
To by gupi gest. Inni mostowi nie zwracali na niego uwagi. Jeden z nich, Moash, nawet zakl. Ale
kiedy Kaladin podj decyzj, trzyma si jej uporczywie. Zaoy rce za plecami i sta w pozycji
spocznij, przygldajc si przechodzcej armii.
Hej, mostowy! zawoa jeden z onierzy czekajcych na swoj kolej. Ciekawi ci, jak wyglda
prawdziwe wojsko?
Kaladin odwrci si w stron mwicego, masywnego mczyzny o brzowych oczach i ramionach
grubych jak uda innych. Wzy na kamizeli wiadczyy, e jest dowdc oddziau. Kaladin niegdy sam
nosi takie wzy.
Jak traktujesz swoj wczni i tarcz, dowdco?! odkrzykn.
Mczyzna zmarszczy czoo, ale Kaladin wiedzia, co myli. Wyposaenie onierza byo jego
yciem, czowiek troszczy si o swoj bro jak o rodzone dziecko i czsto najpierw zajmowa si jej
zabezpieczeniem, a dopiero pniej jad lub odpoczywa.

Kaladin skinieniem gowy wskaza na most.


To mj most powiedzia gono. Moja bro, jedyna, jak mi wolno mie. Dobrze go traktujcie.
Albo co zrobisz?! zawoa inny z onierzy, wywoujc salwy miechu.
Dowdca si nie odezwa. Wydawa si zaniepokojony.
Sowa Kaladina byy czyst brawur. Tak naprawd nienawidzi mostu. Mimo to wci sta.
Kilka chwil pniej po mocie Kaladina przeszed sam arcyksi Sadeas. Owiecony Amaram
zawsze wydawa si taki bohaterski, taki godny. Szlachetnie urodzony genera. Ten Sadeas by zupenie
inny. Okrga twarz, krcone wosy i wyniosa mina. Jecha jakby by na paradzie, jedn rk lekko
przytrzymywa wodze, drug trzyma pod pach hem. Jego pancerz pomalowano na czerwono, a hem mia
mieszne frdzle. Byo w tym tak wiele bezsensownej pompatycznoci, e niemal przysaniaa cudowno
staroytnego pancerza.
Kaladin zapomnia o zmczeniu i zacisn donie w pici. Oto by jasnooki, ktrego mg
nienawidzi bardziej ni innych, czowiek tak bezduszny, e kadego miesica posya na mier setki
mostowych. Czowiek, ktry nie pozwala swoim mostowym nosi tarcz, z powodw cakowicie
niezrozumiaych dla Kaladina.
Sadeas i jego stra honorowa wkrtce przejechali, a Kaladin zorientowa si, e pewnie powinien si
ukoni. Arcyksi nie zauway, ale gdyby to zrobi, Kaladin mgby mie kopoty. Krcc gow, zabra
si za podnoszenie swoich ludzi, cho zmuszenie Skay potnego Rogoercy do ruszenia si wymagao
specjalnego wysiku. Przekroczywszy rozpadlin, jego ludzie podnieli most i ruszyli w stron kolejnej
przepaci.
Proces powtarza si tyle razy, e Kaladin utraci rachub. Po kadym przejciu odmawia pooenia
si. Sta z rkami za plecami, patrzc, jak armia przemaszerowuje. Kolejni onierze zwracali na niego
uwag i szydzili. Kaladin ignorowa ich, a przy pitym czy szstym przejciu okrzyki ucichy. Kiedy po raz
kolejny zobaczy owieconego Sadeasa, ukoni si, cho robio mu si przy tym niedobrze. Nie suy temu
czowiekowi. Suy za to ludziom z mostu numer cztery. Uratuje ich, ale to znaczyo, e musi si uchroni
przed karami za niesubordynacj.
Zmiana biegaczy! zawoa Gaz Przej i zamieni si!
Kaladin odwrci si. Nastpne przejcie bdzie atakiem. Zmruy oczy, spogldajc przed siebie, i
dostrzeg szeregi ciemnych postaci zbierajce si na drugim paskowyu. Parshendi dotarli na miejsce i
formowali szyki. Za nimi grupka pracowaa nad rozbijaniem poczwarki.
Kaladin poczu przypyw frustracji. Ich szybko nie wystarczya. I cho byli zmczeni, Sadeas
bdzie chcia zaatakowa szybko, zanim Parshendi wydostan serce klejnotu ze skorupy.
Mostowi podnieli si z odpoczynku, cisi, udrczeni. Wiedzieli, co ich czeka. Przekroczyli
rozpadlin i zabrali most, po czym zamienili si miejscami. onierze ustawili si w szyku. Panowaa
cakowita cisza, jakby przygotowywali si do zaniesienia trumny na pogrzebowy stos.
Mostowi zrobili miejsce dla Kaladina z tyu, osonite i chronione. Syl opada na most, spogldajc
na to miejsce. Kaladin podszed do niego, bardzo zmczony, fizycznie i psychicznie. Rano zbytnio si

wysili, teraz te, stojc, zamiast odpoczywa. Co go optao? Ledwie chodzi.


Spojrza na mostowych. Jego ludzie byli zrezygnowani, przygnbieni, przeraeni. Gdyby odmwili
biegu, zostaliby straceni. Jeli pobiegn, musz stawi czoo strzaom. Nie patrzyli w stron odlegych
szeregw ucznikw Parshendi. Miast tego spucili wzrok.
To twoi ludzie, powiedzia sobie Kaladin. Potrzebuj twojego przywdztwa, nawet jeli tego nie
wiedz.
Jak moesz ich prowadzi z tyu?
Wyszed z szeregu i okry most. Dwaj z ludzi Drehy i Teft patrzyli na niego wstrznici.
Miejsce mierci pozycja na samym rodku pierwszej linii przypada Skale, masywnemu, opalonemu
Rogoercy. Kaladin postuka go po ramieniu.
Zajmujesz moje miejsce, Skao.
Mczyzna spojrza na niego zaskoczony.
Ale...
Na tyy.
Skaa zmarszczy czoo. Nikt nigdy nie prbowa przeskoczy na przd.
Jeste chory od powietrza, czowieku z nizin powiedzia z mocnym akcentem. Chcesz umrze?
To moe skoczysz w rozpadlin? To byoby atwiejsze.
Jestem dowdc. Moim przywilejem jest bieg z przodu.
Skaa wzruszy ramionami, ale zrobi, co mu kazano, zajmujc miejsce Kaladina na tyach. Nikt nie
skomentowa tego ani sowem. Jeli Kaladin chcia da si zabi, kto by na to narzeka?
Kaladin spojrza na mostowych.
Im duej potrwa opuszczenie tego mostu, tym wicej strza moe nas trafi. Bdcie pewni,
bdcie stanowczy, bdcie szybcy. Unie most!
Mczyni podnieli, ci ze rodka weszli pod spd i ustawili si w rzdach po piciu. Kaladin sta na
samym przodzie, z wysokim, masywnym mczyzn imieniem Leyten po lewej, a patykowatym Murkiem
po prawej. Na brzegach stali Adis i Corl. Piciu mczyzn na przedzie. Linia mierci.
Kiedy wszystkie druyny uniosy mosty, Gaz wyda rozkaz.
Do ataku!
Biegli obok szeregw armii, mijajc onierzy trzymajcych wcznie i tarcze. Niektrzy przygldali
si z ciekawoci, moe rozbawieni widokiem mostowych pdzcych z tak gorliwoci na mier. Inni
odwracali wzrok, by moe zawstydzeni na myl o ywotach, ktre zostan utracone, by mogli przej przez
t rozpadlin.
Kaladin wpatrywa si przed siebie, tumic ten peen niedowierzania gos z tyu gowy, ten, ktry
wrzeszcza, e robi co bardzo gupiego. Pdzi w stron ostatniej rozpadliny, skupiony na szeregach
Parshendich. Postaciach o czarnej i szkaratnej skrze, ktre trzymay uki.
Syl fruwaa przy gowie Kaladina, ju nie w ludzkiej postaci, lecz jako pasmo wiata. Unosia si
przed nim.

Podniesiono uki. Kaladin ostatni raz znajdowa si na linii mierci podczas koszmarnego natarcia
pierwszego dnia w druynie. Zawsze umieszczali nowych na tym miejscu. Dziki temu, jeli zginli, nie
trzeba ich byo szkoli.
ucznicy Parshendi nacignli ciciwy, celujc w pi czy sze druyn. Most numer cztery by
jednym z ich celw.
Wypucili strzay.
Tien! krzykn Kaladin, niemal oszalay ze zmczenia i frustracji.
Wykrzykn to imi na gos, nie wiedzc dlaczego, kiedy strzay poleciay w jego stron. Poczu
przypyw energii, nag si, niespodziewan i niewyjanion.
Strzay trafiy w cel.
Murk pad bez sowa, przebio go cztery czy pi strza, jego krew zalaa kamienie. Leyten take
pad, a wraz z nim Adis i Corl. Strzay wbijay si w ziemi u stp Kaladina, pkajc, a dobre p tuzina
trafio w drewno wok jego gowy i doni.
Kaladin nie wiedzia, czy zosta trafiony. Zbytnio wypeniay go energia i niepokj. Bieg dalej,
krzyczc i dwigajc most na ramionach. Z jakiego powodu grupa ucznikw Parshendi opucia uki.
Widzia ich marmurkow skr, dziwne czerwonawe lub rdzawe hemy i proste brzowe stroje. Wydawali
si zdezorientowani.
Niezalenie od powodu, most numer cztery zyska dziki temu kilka cennych chwil. Nim Parshendi
znw unieli uki, druyna Kaladina dotara do rozpadliny. Ustawili si razem z innymi pozostao tylko
pitnacie mostw. Pi spado na ziemi. W miar przybywania zamykali luki.
Kaladin kaza mostowym opuci most pord kolejnej salwy. Jedna strzaa przecia skr na jego
ebrach, odbijajc si od koci. Czu uderzenie, ale adnego blu. Chwyci bok mostu i pomaga pcha.
Druyna Kaladina umiecia most na miejscu w chwili, kiedy salwa Alethich odwrcia uwag ucznikw
wroga.
Po mostach przejecha oddzia kawalerii. O mostowych wkrtce zapomniano. Kaladin pad na kolana
obok mostu, kiedy inni z jego druyny odchodzili niepewnym krokiem, zakrwawieni i ranni. Ich udzia w
bitwie si skoczy.
Kaladin chwyci si za bok, wymaca krew. Proste rozcicie, dugie na okoo cala, nie na tyle
szerokie, by byo niebezpieczne.
To by gos jego ojca.
Kaladin dysza ciko. Musia znale si w bezpiecznym miejscu. Nad jego gow przelatyway
strzay Alethich.
Niektrzy ludzie odbieraj ycie. Inni ratuj ycie.
Jeszcze nie skoczy. Zmusi si, by wsta, i zatoczy do miejsca, gdzie kto lea przy mocie. To
by mostowy imieniem Hobber, jego nog przebia strzaa. Mczyzna jcza, trzymajc si za udo.
Kaladin chwyci go pod pachy i odcign od mostu. Tamten kl z blu, kiedy dowdca zatarga go
do szczeliny za niewielkim gazem, w ktrej ukry si Skaa z kilkoma innymi.

Zostawiwszy Hobbera strzaa nie przebia adnej wanej arterii, mg jeszcze zaczeka Kaladin
odwrci si i prbowa znw wbiec na pole bitwy. Polizgn si jednak i potkn ze zmczenia. Mocno
uderzy w ziemi.
Niektrzy odbieraj ycie. Inni ratuj ycie.
Podnis si z trudem, jego czoo ociekao potem. Powlk si w stron mostu, syszc w gowie gos
ojca. Kolejny mostowy, ktrego odnalaz, imieniem Koorm, ju nie y. Kaladin zostawi ciao.
Gadol mia gbok ran boku, strzaa przebia go na wylot. Jego twarz pokrywaa krew z rany na
skroni, udao mu si te odczoga kawaek od mostu. Patrzy oszalaym wzrokiem, a wok niego kryy
pomaraczowe blospreny. Kaladin chwyci go pod pachy i odcign tu przed tym, jak szara kawalerii
przejechaa przez miejsce, w ktrym lea jeszcze przed chwil.
Kaladin zacign Gadola do szczeliny, zauwaajc przy tym kolejne dwa trupy. To dawao w sumie
dwudziestu dziewiciu mostowych, wczajc w to martwych, ktrych widzia. Piciu brakowao. Wrci na
pole bitwy.
onierze zebrali si przy mostach, ucznicy zgromadzili si na skrzydach i strzelali w szeregi
Parshendich, podczas gdy szara cikiej kawalerii prowadzona osobicie przez arcyksicia Sadeasa,
waciwie niezniszczalnego w Pancerzu Odprysku prbowaa odepchn wroga.
Kaladin si zawaha. Krcio mu si w gowie i by przeraony widokiem tak wielu ludzi
biegajcych, wrzeszczcych, strzelajcych z ukw i rzucajcych wczniami. Piciu mostowych,
najpewniej martwych, zagubionych w tym...
Zauway posta skulon tu przy krawdzi rozpadliny. Nad jej gow przelatyway strzay. To by
Dabbid, jeden z mostowych. Jedna z jego rk wygia si pod nienaturalnym ktem.
Kaladin ruszy naprzd. Rzuci si na ziemi i zacz czoga pord strza, z nadziej, e Parshendi
zignoruj paru nieuzbrojonych mostowych. Dabbid nawet nie zauway, kiedy Kaladin do niego dotar. By
w szoku, jego wargi poruszay si bezgonie, a oczy byy zamglone. Dowdca chwyci go niezgrabnie,
bojc si wyprostowa, eby nie trafia go strzaa.
Niezrcznie, na wp na czworakach, odcign Dabbida od krawdzi. Cigle lizga si na krwi,
pada, ociera rce o kamienie, uderza w nie twarz. Nie poddawa si jednak, cignc modszego
mczyzn pod deszczem strza. W kocu znalaz si na tyle daleko, e odway si wyprostowa. Prbowa
podnie Dabbida. Ale jego minie byy sabe. Wyta si i lizga, a wyczerpany pad na kamie.
Lea, dyszc ciko, w kocu poczu bl w boku. Taki zmczony...
Podnis si z trudem i znw prbowa chwyci Dabbida. Zamruga, by powstrzyma zy frustracji.
By zbyt zmczony, by podnie czowieka.
Chory od powietrza czowiek z nizin warkn kto.
Kaladin odwrci si i ujrza Ska. Potny Rogoerca chwyci Dabbida pod pachy i pocign.
Wariat mrukn do Kaladina, ale bez trudu podnis rannego mostowego i zanis go do
szczeliny.
Kaladin pody za nim. Pad w zagbieniu, oparty plecami o ska. Ocalali mostowi kulili si

wok niego, mieli udrczone spojrzenia. Skaa pooy Dabbida.


Jeszcze czterech powiedzia Kaladin midzy z trudem apanymi oddechami. Musimy ich
odnale...
Murk i Leyten stwierdzi Teft. Starszy mostowy tym razem by na tyach i nie odnis adnych
ran. A take Adis i Corl. Byli na przedzie.
Zgadza si, pomyla wyczerpany Kaladin. Jak mogem zapomnie...
Murk zgin powiedzia. Inni mog jeszcze y. Sprbowa si podnie.
Idiota stwierdzi Skaa. Zosta tutaj. Ju dobrze. Ja to zrobi. Zawaha si. Pewnie te
jestem idiot.
Skrzywi si, ale znw wyszed na pole walki. Teft zawaha si, po czym ruszy za nim.
Kaladin oddycha gboko, trzymajc si za bok. Nie umia oceni, czy bl po uderzeniu strzay by
silniejszy od tego, ktry wywoywao uszkodzenie skry.
Ratowa ycie...
Podpez do trzech rannych. Hobber z nog przebit strza mg zaczeka, a Dabbid mia tylko
zaman rk. W najgorszym stanie by Gadol z dziur w boku. Kaladin wpatrywa si w ran. Nie mia
stou operacyjnego ani rodka odkaajcego. Jak mia zrobi cokolwiek?
Odepchn od siebie rozpacz.
Niech ktry przyniesie mi n powiedzia mostowym. Zabierzcie jakiemu zabitemu
onierzowi. Kto inny niech rozpali ogie.
Mostowi popatrzyli po sobie.
Dunny, przynie mi n rozkaza Kaladin, przyciskajc rk do rany Gadola, prbujc
powstrzyma upyw krwi. Narm, moesz rozpali ogie?
Z czego? spyta mczyzna.
Kaladin zdj kamizel i koszul, t ostatni poda Narmowi.
Wykorzystaj j jako rozpak i zbierz par strza. Czy kto ma krzesiwo?
Na szczcie, Moash mia. Mostowi wszystko, co cenne, nosili przy sobie gdyby zostawili swoje
rzeczy w koszarach, inni mostowi mogliby je ukra.
Szybko! powiedzia Kaladin. Niech kto otworzy skaopk i przyniesie mi tykw z wod.
Przez chwil stali, po czym zabrali si za wypenianie jego polece. By moe byli zbyt
wstrznici, by si sprzeciwia. Kaladin rozerwa koszul Gadola, odsaniajc ran. Bya naprawd
paskudna. Jeli strzaa przecia jelita albo inne organy wewntrzne...
Rozkaza innemu mostowemu przyciska banda do czoa Gadola, by powstrzyma upyw krwi
wszystko, co tylko mogo mu pomc i obejrza raniony bok z prdkoci, ktr nauczy go ojciec. Dunny
szybko wrci z noem. Narm mia jednak problem z rozpaleniem ognia. Zakl i znw uy krzesiwa.
Gadol dosta skurczy. Kaladin przycisn bandae do rany, czujc bezradno. Przy takiej ranie nie
mia gdzie zaoy opaski uciskowej. Nic nie mg zrobi poza...
Gadol zakrztusi si, plujc krwi.

Niszcz sam ziemi! wysycza, a oczy mia oszalae. Pragn jej, ale w swej wciekoci j
zniszcz. Jak zazdrosny czowiek pali swe bogactwa, by nie dostay si w rce jego wrogw! Nadchodz!
Westchn. I znieruchomia, jego martwe oczy wpatryway si w niebo, a krwawa lina spywaa po
policzku. Jego ostatnie, niesamowite sowa wisiay nad nimi. W pobliu onierze walczyli i krzyczeli, ale
mostowi umilkli.
Kaladin siedzia, jak zawsze otpiay z blu straty. Ojciec powtarza, e upyw czasu uczyni go mniej
wraliwym.
W tej kwestii Lirin si myli.
Czu si taki zmczony... Skaa i Teft szli w stron zagbienia, niosc ciao.
Nie przynieliby go, gdyby nie y, powiedzia sobie Kaladin. Myl o tych, ktrym moesz pomc.
Podtrzymuj ogie! powiedzia, wskazujc na Narma. Nie pozwl mu zgasn! Niech kto
rozgrzeje to ostrze.
Narm podskoczy, jakby dopiero zauway, e udao mu si rozpali malutkie ognisko. Kaladin
odwrci si od martwego Gadola i zrobi miejsce dla Skay i Tefta. Pooyli na ziemi zakrwawionego
Leytena. Oddycha pytko i mia wbite w ciao dwie strzay, jedn w bark, a drug w przeciwne rami.
Kolejna przelizgna si po jego brzuchu, a ruch sprawi, e rana si powikszya. Do tego wygldao na to,
e po jego lewej nodze przejecha ko bya zamana, a skra pka w jednym miejscu.
Pozostali trzej nie yj stwierdzi Teft. On prawie te. Niewiele moemy zrobi. Ale kazae go
przynie, wic...
Kaladin natychmiast uklk i zacz pracowa szybko i skutecznie. Przycisn banda do boku i
przytrzyma go w miejscu kolanem, po czym szybko obandaowa nog, rozkazujc jednemu z mostowych
przytrzyma j w miejscu i unie koczyn.
Gdzie ten n! wykrzykn, prbujc popiesznie zawiza opask uciskow na ramieniu
rannego. Musia powstrzyma upyw krwi, ratowaniem rki zajmie si pniej.
Mody Dunny podbieg z rozgrzanym ostrzem. Kaladin unis banda z boku i szybko przypali ran.
Leyten by nieprzytomny i oddycha coraz pycej.
Nie umrzesz mrukn Kaladin. Nie umrzesz!
Jego umys by otpiay, ale palce znay waciwe ruchy. Na chwil znalaz si z powrotem na sali
operacyjnej ojca, suchajc starannych instrukcji. Wyci strza z rki Leytena, ale zostawi t w barku, po
czym odesa n do ponownego podgrzania.
Peet w kocu wrci z tykw. Kaladin chwyci j i oczyci ran nogi, ktra bya najbardziej
paskudna. Kiedy n wrci, Kaladin wycign strza z barku i w miar moliwoci przypali ran, po
czym zuy kolejny z szybko koczcych si banday, eby opatrzy ran.
Usztywni nog strzaami tylko to mieli. Krzywic si, t ran rwnie przypali. Bolao go, e
musi zostawi tyle blizn, ale nie mg dopuci do utraty krwi. Potrzebowa rodka odkaajcego kiedy
bdzie sobie mg pozwoli na ten luz?
Nie wa si umiera! powiedzia, ledwie wiadom, e w ogle si odzywa. Szybko opatrzy ran

nogi, nastpnie wykorzysta ig i jelito, eby zaszy ran rki. Zabandaowa j i rozwiza opask
uciskow.
W kocu usiad i wyczerpany patrzy na rannego. Leyten nadal oddycha. Ile to jeszcze potrwa? Mia
mae szanse.
Mostowi stali lub siedzieli wok Kaladina, spogldajc na niego z dziwnym szacunkiem. Kaladin
podszed do Hobbera i zaj si jego ran nogi. Nie trzeba byo jej przypala. Kaladin oczyci j, wycign
kilka drzazg i zaszy. Mczyzn otaczay blospreny, malutkie pomaraczowe rczki wysuwajce si z
ziemi.
Kaladin wyci najczystsz cz bandaa, ktrym tamowa krwawienie Gadola, i opatrzy nim
Hobbera. Martwi go brak sterylnoci, ale nie mia wyboru. Nastpnie nastawi rami Dabbida za pomocy
strza, ktre przynieli inni mostowi, i uy koszuli mczyzny, by je umocowa. W kocu usiad oparty o
kamie i westchn ze zmczeniem.
Z tyu rozlega si brzk metalu o metal i krzyki onierzy. Czu si ogromnie zmczony. Zbyt
zmczony, eby zamkn oczy. Chcia tak siedzie i gapi si na ziemi.
Teft usiad obok niego. Posiwiay mczyzna trzyma tykw, w ktrej wci pozostao troch pynu.
Napij si, chopcze. Potrzebujesz tego.
Powinnimy oczyci rany innych stwierdzi tpo Kaladin. Zadrapania, niektrzy mieli nawet
rozcicia... i powinni...
Pij powtrzy z naciskiem Teft.
Kaladin zawaha si, po czym wypi wod. Smakowaa gorzko, jak rolina, z ktrej j zabrano.
Gdzie si tak nauczye leczy? spyta mczyzna. Inni mostowi odwrcili si w jego stron,
syszc to pytanie.
Nie zawsze byem niewolnikiem wyszepta Kaladin.
To, co zrobie, nic nie zmieni powiedzia Skaa, podchodzc do nich. Masywny Rogoerca
kucn. Gaz kae nam zostawia rannych, ktrzy nie mog sami i. Rozkaz z gry.
Zajm si Gazem stwierdzi Kaladin, opierajc gow o kamie. Odniecie ten n do trupa,
ktremu go zabralicie. Nie chc by oskarony o kradzie. Kiedy nadejdzie czas, by odej, chc, eby
dwch zajo si Leytenem, a dwch innych Hobberem. Przywiemy ich do szczytu mostu i zaniesiemy.
Przy rozpadlinach bdziecie musieli szybko ich odwiza, zanim przejdzie armia, a pniej znw
przywiza. Kto te musi prowadzi Dabbida, jeli nie minie mu szok.
Gaz si na to nie zgodzi sprzeciwi si Skaa.
Kaladin zamkn oczy, odmawiajc dalszej dyskusji.
Bitwa bya bardzo duga. Kiedy nadszed wieczr, Parshendi w kocu si wycofali, dziki swoim
nienaturalnie potnym nogom przeskakujc nad rozpadlinami. Rozlegy si zwyciskie okrzyki onierzy
Alethich. Kaladin zmusi si do wstania i ruszy na poszukiwanie Gaza. Minie sporo czasu, nim otworz
poczwark to byo jak rozkuwanie skay i musia zaj si sierantem.
Odnalaz Gaza daleko za polem bitwy. Mczyzna spojrza na Kaladina jedynym okiem.

Ile z tej krwi jest twojej?


Kaladin spojrza w d i zorientowa si, e pokrywa go ciemna, zascha krew, w wikszoci
naleca do ludzi, nad ktrymi pracowa. Nie odpowiedzia na pytanie.
Zabieramy rannych ze sob.
Gaz potrzsn gow.
Jeli nie mog i, zostaj. Stae rozkazy. Nie mj wybr.
Zabieramy ich powtrzy Kaladin, ani bardziej stanowczo, ani goniej.
Owiecony Lamaril si na to nie zgodzi. Lamaril by bezporednim przeoonym Gaza.
Polesz most numer cztery jako ostatni, by odprowadzi rannych onierzy do obozu. Lamaril nie
pjdzie z tym oddziaem, ruszy przodem z gwnymi siami, by nie przegapi uczty Sadeasa.
Gaz otworzy usta.
Moi ludzie bd porusza si szybko stwierdzi Kaladin, nie dopuszczajc go do sowa. Nikogo
nie spowolni. Wyj ostatni kul z kieszeni i poda j. Nic nie powiesz.
Gaz wzi kul i prychn.
Jedna czysta marka? Mylisz, e to wystarczy, ebym podj tak wielkie ryzyko?
Jeli nie odpar Kaladin, wci spokojnym gosem zabij ci i pozwol, eby mnie stracili.
Gaz zamruga.
Nigdy by nie...
Kaladin zrobi krok naprzd. Musia wyglda straszliwie, cay pokryty krwi. Gaz zblad. Nastpnie
zakl, unoszc ciemn kul.
I do tego jeszcze bura kula.
Kaladin zmarszczy czoo. By pewien, e przed ca wypraw wci wiecia.
To twoja wina. Ty mi j dae.
Te kule byy napeniane poprzedniego wieczoru stwierdzi Gaz. Przyszy prosto ze skarbca
owieconego Sadeasa. Co z nimi zrobie?
Kaladin potrzsn gow, zbyt zmczony, eby myle. Syl wyldowaa na jego ramieniu, kiedy
odwrci si w stron pozostaych mostowych.
Kim oni s dla ciebie?! zawoa za nim Gaz. Dlaczego si przejmujesz?!
To moi ludzie.
Pozostawi Gaza z tyu.
Nie ufam mu stwierdzia Syl, ogldajc si przez rami. Mgby powiedzie, e mu grozie, i
wysa ludzi, eby ci aresztowali.
Moe i tak odpar Kaladin. Chyba musz wierzy, e bdzie chcia wicej apwek.
Kaladin szed dalej, nasuchujc zwyciskich okrzykw i jkw rannych. Na paskowyach leay
sterty trupw, zebrane wzdu krawdzi rozpadliny, wok mostw bowiem toczyy si najcisze walki.
Parshendi jak zawsze pozostawili swoich zabitych. Ludzie wysyali druyny mostowe i onierzy, by spalili
ciaa i posali dusze w drog do ycia po yciu, gdzie najlepsi z nich mieli walczy w armii Heroldw.

Kule powiedziaa Syl, nadal patrzc na Gaza. Nie wydaje mi si, by mona byo na to liczy.
Moe tak, moe nie. Widziaem, jak na nie patrzy. Chce pienidzy, ktre mu daj. Moe tak
bardzo, e utrzyma go to w ryzach. Kaladin potrzsn gow. To, co powiedziaa wczeniej, jest
prawd. Ludzie s niegodni zaufania w wielu kwestiach. Ale ich chciwo jest czym, na co zawsze mona
liczy.
To bya gorzka myl. Ale te i dzie by gorzki. Peen nadziei jasny pocztek i krwawy zachd
soca.
Jak kadego dnia.

Mapa obozw wojskowych Alethich dziea Vandonasa, ktry raz odwiedzi obozy i namalowa by moe
nieco wyidealizowany obraz.

Ati by niegdy dobrym i szczodrym czowiekiem, a wiesz przecie, jaki si sta. Rayse, wrcz
przeciwnie, nalea do najbardziej obmierzych, sprytnych i niebezpiecznych jednostek, jakie miaem okazj
pozna.
Tak, zosta przecity stwierdzi korpulentny rymarz, unoszc poprg w obecnoci Adolina.
Zgodzisz si, Yis?
Drugi rymarz pokiwa gow. Yis by tookim Irialim obdarzonym zotymi wosami. Nie blond,
lecz wanie zotymi. Miay nawet metaliczny poblask. Obcina je krtko i nosi czapk. Najwyraniej nie
chcia, by zwracay uwag. Wielu uwaao, e kosmyk wosw Irialich przynosi szczcie.
Jego towarzysz, Avaran, by ciemnookim Alethim i nosi fartuch na kamizeli. Jeli pracowali razem
zgodnie z tradycj, jeden zajmowa si wikszymi i bardziej solidnymi towarami na przykad siodami
drugi za specjalizowa si w drobiazgach wymagajcych dokadnoci. W gbi trudzia si grupa uczniw,
tnc i szyjc wiskie skry.
Przecity zgodzi si Yis, odbierajc poprg od Avarana. Potwierdzam.
A niech mnie Potpienie wemie mrukn Adolin. Chcecie powiedzie, e Elhokar mia racj?
Adolinie zabrzmia z tyu kobiecy gos mwie, e pjdziemy na spacer.
I to wanie robimy odpar, odwracajc si z umiechem.
Janala staa z zaoonymi rkami. Miaa na sobie gadk t sukni w nienagannym stylu, z boku
zapinan na guziki i z otaczajcym szyj sztywnym konierzem wyszywanym szkaratn nici.
Sdziabym powiedziaa e spacer bdzie si wiza z duszym spacerowaniem.
Hm odpar. Tak. Wkrtce do tego przejdziemy. Bdzie wspaniale. Mnstwo paradowania,
przechadzania si i, no...
Promenowania? zasugerowa rymarz Yis.
Czy to nie rodzaj napitku? spyta Adolin.

Nie, owiecony. Jestem pewien, e to inne okrelenie na spacerowanie.


C. W takim razie tego te bdzie duo. Promenowania. Uwielbiam promenowanie. Podrapa
si po brodzie, odbierajc poprg. Jak bardzo jestecie tego pewni?
Nie ma tu miejsca na wtpliwoci, owiecony stwierdzi Avaran. To nie jest proste rozerwanie.
Powinnicie by ostroniejsi.
Ostroniejsi?
Owszem. Upewnijcie si, e adne lune klamry nie ocieraj si o skr, wbijajc si w ni. W tym
wypadku wyglda, e to wina sioda. Czasami ludzie pozwalaj, eby poprgi wisiay luno, kiedy
odkadaj siodo na noc, a one zostan czym przycinite. Podejrzewam, e std wanie wzio si to
nacicie.
Aha. To znaczy, e nie zosta przecity celowo? spyta Adolin.
By moe odpar Avaran. Ale kto miaby przeci taki poprg?
W rzeczy samej, pomyla Adolin. Poegna obu rymarzy, wsun pasek skry do kieszeni i poda
okie Janali. Uja go swobodn doni, wyranie zadowolona, e moe w kocu opuci warsztat
rymarski. Wypenia go saby smrd, cho oczywicie nie mg si rwna z garbarni. Adolin widzia, jak
kilka razy sigaa po chusteczk, jakby chciaa j unie do nosa.
Wyszli na popoudniowe soce. Tibon i Marks dwaj jasnoocy czonkowie Kobaltowej Gwardii
czekali na zewntrz razem ze suc Janali, ciemnook Azirk imieniem Falksi. Caa trjka podya za
Adolinem i Janal, gdy wyszli na ulice obozu. Falksi narzekaa pod nosem na brak odpowiedniego
palankinu dla swojej pani.
Janali to nie przeszkadzao. Oddychaa gboko i trzymaa si jego ramienia. Bya bardzo adna,
nawet jeli lubia mwi o sobie. Gadatliwo bya cech, ktra zazwyczaj podobaa mu si w kobietach, ale
tym razem mia problemy ze skupieniem uwagi, kiedy Janala zacza mu opowiada najnowsze dworskie
plotki.
Poprg zosta rozcity, ale obaj rymarze zaoyli, e to przypadek. Co sugerowao, e ju widzieli
takie rozcicia. Luny pas albo inny niefortunny wypadek doprowadzajcy do nacicia skry.
Tyle tylko, e tym razem nacicie sprawio, e krl zosta zrzucony z sioda w trakcie bitwy. Czy co
mogo si w tym kry?
...nie sdzisz, Adolinie? spytaa Janala.
Bez wtpienia odpar, suchajc jednym uchem.
To znaczy, e z nim porozmawiasz?
H?
Z ojcem. Poprosisz go, eby czasem pozwala swoim ludziom zrezygnowa z tego koszmarnie
niemodnego munduru?
C, on jest wielkim zwolennikiem tego pomysu zauway Adolin. Poza tym wcale nie jest
taki niemodny.
Janala tylko na niego popatrzya.

No dobrze przyzna. Jest troch ponury.


Podobnie jak kady wysokiej rangi jasnooki oficer w armii Dalinara, tak i Adolin nosi prosty
niebieski strj wojskowego kroju. Dugi, jednolicie niebieski paszcz, pozbawiony haftw, i sztywne
spodnie w czasach, kiedy modne byy kamizelki, jedwabne akcenty i szale. Do tego haftowana, rzucajca si
w oczy para glifw Kholinw na bokach i piersi, i front zapinany po bokach na srebrne guziki. By prosty,
rozpoznawalny na pierwszy rzut oka, ale bardzo niewyszukany.
Ludzie kochaj twojego ojca, Adolinie powiedziaa Janala. Ale jego wymagania staj si
mczce.
Wiem. Uwierz mi. Nie sdz jednak, bym zdoa skoni go do zmiany zdania.
Jak jej to wyjani? Mimo trwajcej od szeciu lat wojny Dalinar przestrzega Kodeksu z nie
mniejsz determinacj. Jego oddanie wrcz roso.
Adolin w kocu zaczyna to rozumie. Ukochany brat Dalinara mia jedn ostatni prob kieruj
si Kodeksem. To prawda, ta proba odnosia si do jednego wydarzenia, ale ojciec znany by z popadania w
skrajnoci.
Adolin wolaby jedynie, eby nie mia takich samych wymaga wobec wszystkich innych.
Pojedynczo nakazy Kodeksu byy drobnymi niedogodnociami zawsze no mundur w miejscu
publicznym, nigdy si nie upijaj, unikaj pojedynkw. Wzite razem robiy si uciliwe.
Jego odpowied przerwa dwik rogw. Adolin nadstawi uszu, obrci si i spojrza na wschd w
stron Strzaskanych Rwnin. Odliczy kolejn seri rogw. Zauwaono poczwark na paskowyu jeden
cztery siedem. Na tak odlego mogli zaatakowa!
Wstrzyma oddech, czekajc na trzeci seri rogw, wzywajc armi Dalinara do bitwy. Ale
najpierw jego ojciec musia wyda rozkaz.
W gbi duszy wiedzia, e te rogi nie zabrzmi. Jeden cztery siedem znajdowa si na tyle blisko
obozu Sadeasa, e drugi arcyksi na pewno sprbuje tam dotrze.
Dalej, ojcze, pomyla Adolin. Moemy si z nim ciga.
Rogi nie zagray.
Adolin spojrza na Janal. Wybraa muzyk jako swoje Powoanie i nie zwracaa wikszej uwagi na
wojn, cho jej ojciec by jednym z oficerw kawalerii Dalinara. Jej mina wiadczya jednak, e nawet ona
zrozumiaa, co oznacza brak trzeciego rogu.
Dalinar Kholin po raz kolejny zdecydowa si nie walczy.
Chod powiedzia Adolin, odwracajc si i ruszajc w inn stron, niemal cignc Janal za
sob. Chciabym sprawdzi co jeszcze.
*
Dalinar sta z rkami zaoonymi za plecami, spogldajc na Strzaskane Rwniny. Znajdowa si na
jednym z niszych tarasw otaczajcych paac Elhokara krl nie zamieszka w jednym z dziesiciu
obozw, lecz w niewielkim kompleksie wzniesionym na pobliskim wzgrzu. Wspinaczk Dalinara do
paacu przerwa dwik rogw.

Sta wystarczajco dugo, by zobaczy armi Sadeasa zbierajc si w jego obozie. Dalinar mgby
posa onierza, by przygotowa jego ludzi. By wystarczajco blisko.
Owiecony? spyta kto z boku. yczycie sobie kontynuowa?
Chro go na swj sposb, Sadeasie, pomyla Dalinar. Ja go bd chroni na swj.
Tak, Teshav odpar i ruszy dalej drog wspinajc si zakosami.
Teshav doczya do niego. Swoje typowe dla Alethich czarne wosy, cho przetykane jasnymi
pasemkami, upinaa w skomplikowanej fryzurze. Miaa fiokowe oczy, a na jej cignitej twarzy malowaa
si troska. Byo to zupenie normalne zdawao si, e zawsze musi si czym martwi.
Teshav i towarzyszca jej skryba byy onami jego oficerw. Dalinar ufa im. Przewanie. Trudno
byo mu cakowicie zaufa komukolwiek. Przesta, pomyla. Zaczynasz si zachowywa rwnie
paranoicznie jak krl.
Mimo to ucieszyby go powrt Jasnah. Gdyby zdecydowaa si wrci. Niektrzy z wyszych
oficerw sugerowali, e powinien znw si oeni, choby po to, by mie wasn skryb. Sdzili, e odrzuca
ich sugestie z mioci do pierwszej ony. Nie wiedzieli, e odesza, znikna z jego umysu, pozostawiajc
plam mgy w pamici. Cho w pewnym sensie oficerowie mieli racj. Waha si przed powtrnym
maestwem, poniewa nie podobaa mu si myl, e j zastpi. Wszystko, co wizao si z on, zostao
mu odebrane. Pozostaa tylko luka, a wypenienie jej po to, by zyska skryb, wydawao mu si bezduszne.
Dalinar ruszy dalej. Poza dwiema kobietami towarzyszy mu Renarin i trzech czonkw Kobaltowej
Gwardii. Ci ostatni nosili ciemnoniebieskie filcowe czapki, paszcze zakrywajce srebrne napierniki i
ciemnoniebieskie spodnie. Byli jasnookimi niskiej rangi, ktrzy mogli nosi miecze.
Owiecony odezwaa si Teshav owiecony Adolin prosi mnie, ebym przekazaa raport na
temat przebiegu ledztwa w sprawie poprgu. W tej chwili rozmawia z rymarzami, ale na razie nie ma zbyt
wiele do powiedzenia. Nikt nie widzia, by ktokolwiek majstrowa przy siodle albo koniu Jego Wysokoci.
Nasi szpiedzy twierdz, e nikt w innych obozach nie przechwala si zbytnio, a jak na razie nie odkrylimy,
by ktokolwiek w naszym obozie otrzyma nagle wiksz sum pienidzy.
Stajenni?
Twierdz, e sprawdzili siodo odpara ale przycinici przyznaj, e nie pamitaj, czy
dokadnie sprawdzili rwnie poprg. Pokrcia gow. Dwiganie Odpryskowego wywiera wielki
nacisk na wierzchowca i siodo. Gdyby tylko dao si okiezna wicej ryshadyjskich...
Sdz, e prdzej udaoby ci si okiezna burze, jasnoci. C, jak sdz, to dobre wieci. Lepiej
dla nas wszystkich, jeli ta caa sprawa z poprgiem okae si niczym. Jest jeszcze jedna kwestia, ktr
chciabym, eby si zaja.
Z przyjemnoci, owiecony.
Arcyksi Aladar zacz wspomina o udaniu si na krtkie wakacje do Alethkaru. Chc
wiedzie, czy mwi powanie.
Tak, owiecony. Teshav pokiwaa gow. Czy to byby problem?
Szczerze mwic, nie jestem pewien.

Nie ufa arcyksitom, ale kiedy mia ich wszystkich tutaj, mg ich obserwowa. Gdyby jeden
powrci do Alethkaru, mgby tam spiskowa do woli. Oczywicie, nawet krtkie odwiedziny mogyby
pomc w ustabilizowaniu sytuacji w ojczynie.
Co byo waniejsze? Stabilno czy moliwo pilnowania pozostaych? Krwi przodkw moich,
pomyla. Nie zostaem stworzony do polityki i spiskw. Stworzono mnie, bym dziery miecz i szarowa
na wroga.
I tak wiedzia, co trzeba zrobi.
O ile pamitam, masz informacje dotyczce krlewskich rachunkw, Teshav?
W rzeczy samej odpowiedziaa, nie przerywajc marszu. Sprawdzenie ksig rachunkowych
okazao si mdrym posuniciem, wyglda bowiem na to, e trzej z arcyksit, to jest Thanadal, Hatham i
Vamah, znacznie opniaj si z patnociami. Poza wasz osob, jedynie arcyksi Sadeas zapaci z gry,
co jest zasad obowizujc w czasie wojny.
Dalinar pokiwa gow.
Im duej trwa ta wojna, tym swobodniej czuj si arcyksita. Zaczynaj zadawa pytania.
Dlaczego paci wysokie wojenne stawki za uycie Dusznikw? Dlaczego by nie cign tu rolnikw i nie
zacz uprawia wasnej ywnoci?
Prosz o wybaczenie, owiecony odezwaa si Teshav, gdy wyszli za rg. Jej skryba sza za nimi,
w teczce miaa kilka rejestrw przypitych do podkadek. Ale czy naprawd chcemy do tego zniechca?
Drugie rdo zaopatrzenia moe by cenne jako zabezpieczenie.
Kupcy stanowi zabezpieczenie stwierdzi Dalinar. Midzy innymi dlatego ich nie
przegoniem. Inne by mi nie przeszkadzao, ale Duszniki to jedyna kontrola, jak mamy nad arcyksitami.
Gavilarowi byli winni lojalno, ale wobec jego syna jej nie czuj. Dalinar zmruy oczy. To wana
kwestia, Teshav. Przeczytaa rda historyczne, ktre ci poleciem?
Tak, owiecony.
Zatem wiesz. Najbardziej niebezpiecznym momentem w historii krlestwa jest okres rzdw
dziedzica jego zaoyciela. Podczas panowania czowieka takiego jak Gavilar ludzie pozostaj lojalni z
szacunku dla niego. W pniejszych pokoleniach zaczynaj si z kolei postrzega jako cz krlestwa,
zjednoczona sia, ktra trzyma si razem dziki tradycji.
Ale rzdy syna... to niebezpieczny punkt. Nie ma ju Gavilara, ktry trzyma wszystko razem, ale
nie ma jeszcze tradycji krlestwa Alethkaru. Musimy wytrzyma na tyle dugo, by arcyksita zaczli
postrzega siebie jako cz wikszej caoci.
Tak, owiecony.
Nie kwestionowaa jego sw. Teshav bya wobec niego lojalna, podobnie jak wikszo oficerw.
Nie pytali, dlaczego jest dla niego tak wane, by dziesi ksistw postrzegao si jako jeden nard. Moe
zakadali, e to ze wzgldu na Gavilara. I w rzeczy samej, marzenie brata o zjednoczonym Alethkarze miao
swj wpyw. Byo jednak co jeszcze.
Nadchodzi Wieczna Burza. Prawdziwe Spustoszenie. Noc Smutkw.

Stumi dreszcz. Wizje z pewnoci nie daway mu do zrozumienia, e ma duo czasu na


przygotowania.
Przygotuj pismo w imieniu krla powiedzia zmniejszajce opaty za korzystanie z Dusznikw
dla tych, ktrzy pacili w terminie. To powinno obudzi pozostaych. Daj je skrybom Elhokara, niech mu to
wyjani. Mam nadziej, e zrozumie.
Tak, owiecony odpara Teshav. Jeli wolno mi zauway, byam zaskoczona sugesti, bym
przeczytaa te rda historyczne. W przeszoci takie rzeczy nie leay w krgu waszych zainteresowa.
Ostatnio robi wiele rzeczy, ktre nie le w krgu moich zainteresowa ani nie odpowiadaj
talentom. Dalinar skrzywi si. Mj brak kompetencji nie wpywa na potrzeby krlestwa. Czy zebraa
raporty o napadach w okolicach?
Tak, jasnoci... Liczby s niepokojce.
Powiedz mowi, e przekazuj mu dowodzenie nad czwartym batalionem. Chc, ebycie we
dwoje opracowali lepszy schemat patroli na Niczyich Wzgrzach. Jak dugo wadca Alethkaru jest obecny
w tych okolicach, nie pozwol, by to by kraj bezprawia.
Tak, jasnoci odpara Teshav. Uwiadamiacie sobie, e oznacza to powicenie caych dwch
batalionw na patrole?
Tak. Dalinar prosi o pomoc innych arcyksit. Ich reakcje wahay si od zaskoczenia do
rozbawienia. aden nie da mu onierzy.
A ponadto batalion przeznaczony do utrzymania porzdku na terenach midzy obozami i
zewntrznych targowiskach dodaa Teshav. W sumie to ponad jedna czwarta waszych si.
Rozkaz pozostaje w mocy, Teshav odpar. Zajmij si tym. Ale najpierw chciabym jeszcze
omwi z tob kilka kwestii zwizanych z rachunkami. Id do sali ksig i zaczekaj tam na nas.
Ukonia si.
Oczywicie, owiecony.
Odesza z podopieczn.
Renarin podszed do Dalinara.
Nie bya zadowolona, ojcze.
Wolaaby, eby jej m walczy odpar Dalinar. Wszyscy maj nadziej, e zdobd kolejne
Ostrze Odprysku, a pniej im je oddam.
Parshendi mieli Odpryski. Nieliczne, ale nawet jeden byby zaskakujcy. Nikt nie umia wyjani,
gdzie je zdobyli. Dalinar podczas pierwszego roku zdoby Ostrze i Pancerz Odprysku na Parshendich. Oba
odda Elhokarowi, by nagrodzi wojownika, ktry jego zdaniem byby najbardziej uyteczny dla Alethkaru i
wysiku wojennego.
Dalinar odwrci si i wszed do paacu. Stranicy zasalutowali mu i Renarinowi. Modzieniec
patrzy przed siebie. Niektrzy uwaali go za pozbawionego uczu, ale Dalinar wiedzia, e by jedynie
zamylony.
Chciaem porozmawia z tob, synu odezwa si. O walce w poprzednim tygodniu.

Renarin spuci wzrok ze wstydem, a kciki jego ust si wykrzywiy. Ale tak, mia uczucia. Jedynie
nie okazywa ich tak czsto jak pozostali.
Wiesz, e nie powiniene si tak rzuci na pole walki powiedzia surowo Dalinar. Przepastna
bestia moga ci zabi.
A co ty by zrobi, ojcze, gdybym to ja by w niebezpieczestwie?
Nie mam nic przeciwko twojej odwadze, chodzi mi o mdro. A gdyby mia jeden z tych twoich
atakw?
To moe potwr zrzuciby mnie z paskowyu odpar z gorycz Renarin i nie marnowabym
ju niczyjego czasu.
Nie mw tak! Nawet artem.
A czy to by art? Ojcze, nie umiem walczy.
Walka nie jest jedyn wartociow rzecz, jak moe zajc si czowiek.
arliwcy mwili to bardzo dobitnie. Owszem, najwyszym Powoaniem mczyzny byo doczenie
w yciu pomiertnym do bitwy o odzyskanie Sal Spokoju, ale Wszechmocny docenia wybitne osignicia
kadego mczyzny i kobiety, niezalenie od tego, co robili.
Naleao da z siebie wszystko, wybra zawd i atrybut Wszechmocnego do naladowania.
Powoanie i Chluba, tak mwiono. Pracowao si ciko w swoim zawodzie i prbowao y zgodnie z tym
jednym ideaem. Wszechmocny to przyjmowa, szczeglnie jeli byo si jasnookim im lepsza krew
jasnookiego, tym wicej mia wrodzonej Chluby.
Powoaniem Dalinara byo zosta przywdc, a jego wybran Chlub stanowia determinacja. Jedno
i drugie wybra w modoci, cho teraz postrzega je inaczej ni kiedy.
Oczywicie, masz racj, ojcze odezwa si Renarin. Nie jestem pierwszym synem bohatera,
ktry urodzi si pozbawiony wszelkiego talentu wojskowego. Inni sobie poradzili. Ja te. Pewnie skocz
jako pan miasta w maym miasteczku. Zakadajc, e nie ukryj si w krgu wyznawcw. Chopiec znw
spojrza przed siebie.
Wci myl o nim jako o chopcu, uwiadomi sobie Dalinar. Cho osign dwudziesty rok
ycia. Trefni mia racj. Nie docenia Renarina. Jak ja bym zareagowa, gdyby nie wolno mi byo walczy?
Trzyma si na tyach z kobietami i kupcami?
Dalinar czuby gorycz, szczeglnie wobec Adolina. W rzecz samej, w dziecistwie czsto zazdroci
Gavilarowi. Renarin jednak by lojalny wobec starszego brata. Prawie oddawa mu cz. I by na tyle
odwany, by rzuci si bez wahania na pole bitwy, na ktrym stwr z koszmarw miady wcznikw i
odrzuca na boki Odpryskowych.
Starszy Kholin odchrzkn.
Moe nadszed czas, by znw sprbowa wiczy z mieczem.
Sabo krwi...
Nie bdzie miaa znaczenia, jeli dostaniesz Pancerz i Ostrze stwierdzi Dalinar. Pancerz czyni
kadego silnym, a Ostrze Odprysku jest lekkie jak powietrze.

Ojcze odpar beznamitnie Renarin nigdy nie zostan Odpryskowym. Sam mwie, e Ostrza i
Pancerze, ktre zdobywamy na Parshendich, musz trafi do najgodniejszych wojownikw.
aden z innych arcyksit nie oddaje swoich upw krlowi sprzeciwi si Dalinar. A kto
mgby mie do mnie pretensje, gdybym raz jeden zrobi prezent synowi?
Renarin zatrzyma si w korytarzu. Oczy mia szeroko otwarte, a na twarzy malowao si przejcie.
Mwisz powanie?
Przysigam ci, synu. Jeli uda mi si zdoby kolejne Ostrze i Pancerz, trafi do ciebie.
Umiechn si. Szczerze mwic, zrobibym to choby po to, eby zobaczy min Sadeasa, kiedy
zostaniesz penym Odpryskowym. Poza tym, kiedy twoja sia stanie si rwna pozostaym, spodziewam si,
e dziki wrodzonym zdolnociom zabyniesz.
Renarin umiechn si. Pancerz Odprysku nie mg rozwiza wszelkich problemw, ale Renarin
dostaby swoj szans. Dalinar ju si o to zatroszczy. Wiem, jak to jest by drugim synem, pomyla, gdy
ruszyli dalej w stron krlewskich komnat, przymionym przez starszego brata, ktrego kochasz i ktremu
jednoczenie zazdrocisz. Ojcze Burz, wiem.
Wci tak si czuj.
*
Ach, owiecony Adolin powiedzia arliwiec, idc naprzd z szeroko otwartymi ramionami.
Kadash by wysokim mczyzn w starszym wieku, ktry zgodnie ze swoim Powoaniem goli
gow i nosi kwadratow brod. Mia rwnie wijc si blizn biegnc wok czubka gowy, pamitk po
przeszoci oficera.
Rzadko spotykao si czowieka takiego jak on jasnookiego, ktry niegdy by onierzem pord
arliwcw. W rzeczy samej, czowiek rzadko zmienia Powoanie. Ale nie byo to zakazane, a Kadash
wznis si wysoko w szeregach arliwcw, zwaszcza biorc pod uwag pny start. Dalinar twierdzi, e
to oznacza wiar albo wytrwao. By moe obie te rzeczy naraz.
witynia w obozie pocztkowo bya zaledwie du kopu wzniesion za pomoc Dusznikowania,
pniej Dalinar zapewni pienidze i kamieniarzy, by przeksztaci j w bardziej stosowne miejsce
oddawania czci. Wzdu wewntrznych cian stay teraz rzeby Heroldw, a w szerokich oknach wykutych
po zawietrznej umieszczono tafle szka, by wpuszcza do rodka wiato. Diamentowe kule wisiay
garciami u wysokiego sklepienia, a wewntrz ustawiono stanowiska do udzielania nauk, wiczenia i
sprawdzania licznych sztuk.
Wewntrz znajdowao si wiele kobiet, pobierajcych nauki od arliwcw. Mczyzn byo
zdecydowanie mniej. Na wojnie atwo byo wiczy mskie sztuki na polu bitwy.
Stojca obok Adolina Janala zaoya rce na piersi i przyjrzaa si wityni z widocznym
niezadowoleniem.
Najpierw mierdzcy warsztat rymarski, a teraz witynia? Zakadaam, e udamy si do miejsca,
ktre bdzie cho minimalnie romantyczne.
Religia jest romantyczna sprzeciwi si Adolin, drapic si po gowie. Wieczna mio i inne

takie, nieprawda?
Spojrzaa na niego.
Zaczekam na zewntrz. Odwrcia si i wysza ze suc. I niech mi kto cignie ten
przeklty palankin.
Adalin odprowadzi j wzrokiem, marszczc czoo.
Domylam si, e bd musia kupi co naprawd drogiego, eby jej to wynagrodzi.
Nie widz problemu wtrci Kadash. Ja uwaam, e religia jest romantyczna.
Jeste arliwcem odpar Adolin. Poza tym, ta blizna sprawia, e jak na mj gust jeste nieco
zbyt szpetny. Westchn. To nie witynia tak j zdenerwowaa, ale mj brak zainteresowania. Dzi nie
byem szczeglnie dobrym towarzyszem.
Masz sprawy na gowie, jasny? spyta Kadash. Czy chodzi o twoje Powoanie? Ostatnio nie
zrobie zbyt wielkich postpw.
Adolin skrzywi si. Jego wybranym Powoaniem byo pojedynkowanie si. Gdyby z pomoc
arliwcw ustala sobie osobiste cele i je wypenia, mgby udowodni swoj warto przed
Wszechmocnym. Niestety, zgodnie z Kodeksem, podczas wojny Adolin musia ograniczy pojedynkowanie
si, gdy mgby zrani oficerw, ktrzy mogliby okaza si potrzebni podczas bitwy.
Tyle e ojciec Adolina coraz czciej unika bitew. Jaki wic by sens w ograniczeniu pojedynkw?
witobliwy powiedzia Adolin musimy porozmawia w miejscu, gdzie nikt nas nie podsucha.
Kadash unis brew i poprowadzi Adolina wok centralnego szczytu. Voriskie witynie byy
zawsze okrge z agodnym wzniesieniem porodku, zgodnie z tradycj wznoszcym si na dziesi stp.
Budynek by powicony Wszechmocnemu, a utrzymywali go Dalinar i jego arliwcy. Wszystkie krgi
wyznawcw byy mile widziane, cho wikszo miaa wasne kapitularze w jednym z obozw.
O co chcesz mnie spyta, jasny? zapyta arliwiec, kiedy dotarli do bardziej odosobnionej czci
wielkiej sali. Kadash okazywa Adolinowi szacunek, cho uczy i szkoli go od dziecistwa.
Czy mj ojciec oszala? spyta Adolin. Czy te rzeczywicie moe widzie wizje zesane przez
Wszechmocnego, jak moim zdaniem sdzi?
To do bezporednie pytanie.
Znasz go duej, ni wikszo, Kadashu, i wiem, e jeste lojalny. Wiem rwnie, e nadstawiasz
uszu i zauwaasz rne rzeczy, wic z pewnoci syszae pogoski. Adolin wzruszy ramionami.
Wydaje mi si, e to waciwy czas na bezporednio.
Zakadam wic, e plotki maj w sobie ziarno prawdy.
Niestety, tak. Dzieje si tak podczas kadej arcyburzy. Szaleje i rzuca si, a pniej twierdzi, e
widzia rne rzeczy.
Jakie rzeczy?
Nie mog by pewien. Adolin skrzywi si. Co o wietlistych. I moe... co ma nadej.
Kadash wydawa si zaniepokojony.
To niebezpieczne terytorium, jasny. To, o co mnie prosisz, moe mi zagrozi zamaniem przysigi.

Jestem arliwcem, nalecym do twojego ojca i lojalnym wobec niego.


Ale on nie jest twoim przeoonym w sensie religijnym.
Nie. Za to jest zesanym przez Wszechmocnego stranikiem tych ludzi, ustanowionym nade mn,
by mnie obserwowa i upewni si, e nie sprbuj si wywysza. Kadash zacisn wargi. Pozostajemy
w bardzo delikatnej rwnowadze. Syszae co o Hierokracji, Wojnie Straty?
Koci prbowa przej wadz odpar Adolin, wzruszajc ramionami. Kapani prbowali
podbi wiat. Dla jego wasnego dobra, jak twierdzili.
To cz odpar Kadash. Ta, o ktrej zwykle mwimy. Ale problem jest gbszy. Koci w
tamtych czasach trzyma si wiedzy. Ludzie nie mieli prawa wybiera wasnych cieek, kapani panowali
nad doktryn, i tylko nieliczni czonkowie Kocioa mieli prawo zna teologi. Uczono ich, by suchali
kapanw. Nie Wszechmocnego albo Heroldw, lecz kapanw.
Ruszy, prowadzc Adolina z powrotem wzdu krawdzi sali. Mijali rzeby Heroldw, piciu
mczyzn i piciu kobiet. Tak naprawd Adolin niewiele wiedzia o tym, co mwi arliwiec. Nigdy nie by
wielbicielem historii, jeli nie wizaa si bezporednio z dowodzeniem armi.
Problemem, jasny, by mistycyzm. Kapani twierdzili, e proci ludzie nie mog zrozumie religii
ani Wszechmocnego. Tam, gdzie powinna krlowa otwarto, byy szepty i dym. Kapani zaczli
opowiada o wizjach i proroctwach, cho co takiego zostao potpione przez samych Heroldw. Wizanie
Pustki to mroczna i za rzecz, a jej sednem jest prba przewidzenia przyszoci.
Adolin zamar.
Zaczekaj, chcesz powiedzie...
Daj mi doj do koca, prosz, jasny. Kadash odwrci si do niego. Kiedy kapani Hierokracji
zostali obaleni, Soneczny przesucha ich i przejrza ich korespondencj. Odkryto, e nie byo adnych
proroctw. adnych mistycznych obietnic od Wszechmocnego. To byo usprawiedliwienie, sfabrykowane
przez kapanw, by uagodzi lud i nad nim zapanowa.
Adolin zmarszczy czoo.
Do czego zmierzasz, Kadashu?
Najbliej prawdy, jak si odwa, jasny odpar arliwiec. Nie mog bowiem by tak
bezporedni jak ty.
Uwaasz wic, e wizje mojego ojca to fasz.
Nigdy nie oskarybym swojego arcyksicia o kamstwo. Ani nawet sabo. Ale nie mog te
zaakceptowa mistycyzmu i proroctw w adnej postaci. Gdybym to zrobi, zaprzeczybym vorinizmowi. Dni
kapanw si skoczyy. Dni okamywania ludzi i trzymania ich w ciemnociach si skoczyy. Teraz kady
czowiek wybiera swoj drog, a arliwcy pomagaj mu dotrze dziki niej do Wszechmocnego. Zamiast
mrocznych proroctw i udawanych mocy w rkach niewielu, mamy ludno, ktra rozumie swoj wiar i
zwizek z Bogiem.
Podszed bliej i odezwa si bardzo cicho.
Twojego ojca nie wolno wyszydza ani umniejsza. Jeli jego wizje s prawdziwe, to sprawa

midzy nim a Wszechmocnym. Ja mog tylko powiedzie jedno: wiem, jak to jest by drczonym przez
mier i zniszczenia wojny. Widziaem w oczach twojego ojca wiele z tego, co sam czuem, tylko gorsze.
Osobicie uwaam, e to, co widzi, jest raczej odbiciem jego przeszoci ni dowiadczeniem o charakterze
mistycznym.
Czyli oszala wyszepta Adolin.
Tego nie powiedziaem.
Zasugerowae, e Wszechmocny najprawdopodobniej nie posaby takich wizji.
Owszem.
I e jego wizje s produktem jego umysu.
Prawdopodobnie poprawi arliwiec, unoszc palec. Delikatna rwnowaga. Szczeglnie trudno
j utrzyma, kiedy rozmawiam z synem swojego arcyksicia. Chwyci Adolina za rami. Jeli kto moe
mu pomoc, to ty. Nie jest to rola dla kogokolwiek innego, nawet mnie.
Adolin powoli pokiwa gow.
Dzikuj.
Powiniene uda si teraz do tej modej damy.
Tak zgodzi si Adolin z westchnieniem. Obawiam si, e nawet jeli kupi waciwy prezent,
moje zaloty nie potrwaj dugo. Renarin znw bdzie sobie ze mnie artowa.
Kadash umiechn si.
Nie poddawaj si tak atwo, jasny. Teraz id. Ale wr kiedy, bymy mogli porozmawia o
twoich celach zwizanych z Powoaniem. Mino wiele czasu od kiedy si Wzniose.
Adolin pokiwa gow i opuci sal.
*
Po godzinach spdzonych nad ksigami z Teshav, Dalinar i Renarin dotarli do korytarza przed
komnatami krla. Szli w milczeniu, podeszwy ich butw stukay na marmurowej posadzce, a dwik ten
odbija si echem od cian.
Korytarze krlewskiego paacu z kadym tygodniem robiy si coraz bogatsze. Niegdy ten korytarz
by zwyczajnym Dusznikowanym tunelem. Kiedy Elhokar si zadomowi, zacz zamawia udogodnienia.
Po zawietrznej wykuto otwory okienne. Podogi wyoono marmurow posadzk. ciany pokryto
paskorzebami, z mozaikami na kadym rogu. Dalinar i Renarin minli grup kamieniarzy starannie
wykuwajc scen przedstawiajc NalanElina, emanujcego sonecznym blaskiem i unoszcego nad
gow miecz pomsty.
Dotarli do krlewskiego przedsionka duej, otwartej komnaty strzeonej przez dziesiciu czonkw
Gwardii Krlewskiej, ubranych w bkit i zoto. Dalinar rozpoznawa kadego z nich osobicie stworzy t
jednostk i starannie wybra onierzy.
Na spotkanie z krlem czeka arcyksi Ruthar. Zaplt na piersi muskularne ramiona. Nosi krtk
czarn brdk, ktra otaczaa usta. Jego czerwony jedwabny paszcz by krtki i nie zapina si na guziki,
bardziej przypomina kamizelk z rkawami i by jedynie ukonem w stron tradycyjnego alethyjskiego

munduru. Do tego biaa koszula z marszczeniami i lune niebieskie spodnie z szerokimi mankietami.
Ruthar spojrza w stron Dalinara i skin mu gow pomniejsza oznaka szacunku po czym
wrci do rozmowy z jednym z towarzyszy. Przerwa jednak, kiedy stranicy w drzwiach odsunli si, by
wpuci Dalinara. Prychn z irytacj. Inni arcyksita denerwowali si, e Dalinar ma tak atwy dostp do
krla.
Krl nie przebywa w swojej komnacie, ale szerokie drzwi na balkon byy otwarte. Stranicy
Dalinara zaczekali z tyu, kiedy wyszed na balkon, Renarin z wahaniem pody za nim. Soce chylio si
ku zachodowi i na zewntrz robio si ciemniej. Umieszczenie paacu tak wysoko miao zalety taktyczne, ale
oznaczao, e arcyburze uderzay w niego bez litoci. To bya znana amigwka z czasw kadej kampanii
czy wybra miejsce najlepsze do znoszenia burz, czy najwyszy punkt?
Wikszo wybieraa to pierwsze ich obozom na krawdzi Strzaskanych Rwnin raczej nie grozi
atak, wic przewaga wysokoci nie graa takiej roli. Ale krlowie woleli wysoko. W tym wypadku Dalinar
wrcz zachca Elhokara.
Sam balkon by grub kamienn pyt wycit na szczycie niewielkiego wzniesienia i otoczon
elazn balustrad. Krlewskie komnaty znajdoway si w Dusznikowanej kopule na szczycie naturalnej
formacji skalnej, z osonitymi pochylniami i schodami prowadzcymi na nisze pitra wzgrza. Tam
mieszkaa reszta orszaku krla strae, stranicy burz, arliwcy i dalecy krewni. Dalinar mia swj wasny
bunkier w obozie. Nie nazywa go paacem.
Krl opiera si o balustrad, dwaj stranicy obserwowali go z pewnej odlegoci. Dalinar gestem
nakaza Renarinowi doczy do nich, by mg porozmawia z krlem w cztery oczy.
Powietrze byo chodne na jaki czas nadesza wiosna i wypeniay je sodkie wonie wieczoru,
kwitnce skaopki i wilgotny kamie. Obozy poniej zaczynay wypenia wiata, dziesi migoczcych
krgw penych ognisk stranikw, kuchennych ogni, lamp i blasku napenionych klejnotw. Elhokar
spoglda na obozy i w stron Strzaskanych Rwnin. Byy zupenie ciemne poza pojedynczymi ogniskami
stranikw.
Czy oni nas stamtd obserwuj? spyta Elhokar, kiedy Dalinar podszed do niego.
Wiemy, e robi wypady w nocy, Wasza Wysoko odpar Dalinar, opierajc do na barierce.
Nie mog nie myle, e nas obserwuj.
Mundur krla skada si z tradycyjnego dugiego paszcza z guzikami po bokach, ale by luny i
swobodny, a spod mankietw i konierza wystawaa marszczona koronka. Do tego jednolicie niebieskie
spodnie, rwnie lune, jak u Ruthara. Dalinarowi wszystko to wydawao si takie nieformalne. Ich onierzy
coraz czciej prowadzia do ataku niedbaa banda, ktra nosia koronki i spdzaa wieczory na ucztach.
To wanie przewidzia Gavilar, pomyla Dalinar. Dlatego tak si upiera, ebymy przestrzegali
Kodeksu.
Wygldasz na zamylonego, wuju powiedzia Elhokar.
Rozwaam przeszo, Wasza Wysoko.
Przeszo jest bez znaczenia. Ja patrz wycznie przed siebie.

Dalinar nie by pewien, czy zgadza si z ktrymkolwiek z tych stwierdze.


Czasem wydaje mi si, e powinienem widzie Parshendich stwierdzi krl. Czuj, e gdybym
patrzy wystarczajco dugo, odnalazbym ich i przyszpili, by mc rzuci im wyzwanie. Chciabym, eby
walczyli ze mn jak ludzie honoru.
Gdyby byli ludmi honoru zauway Dalinar, zakadajc rce za plecami to nie zabiliby
twojego ojca w taki sposb.
Jak sdzisz, dlaczego to zrobili?
Dalinar pokrci gow.
Ta kwestia kbi si w moim umyle jak kamie toczcy si ze wzgrza. Czy obrazilimy ich
honor? Czy to byo jakie nieporozumienie midzykulturowe?
Nieporozumienie midzykulturowe sugeruje, e maj kultur. Prymitywne bestie. Kto wie,
dlaczego ko kopie albo ostrogar gryzie? Nie powinienem pyta.
Dalinar nie odpowiedzia. W cigu pierwszych miesicy po mierci Gavilara czu t sam pogard,
ten sam gniew. Rozumia pragnienie Elhokara, by traktowa tych dzikich parshmenw jak istoty warte
niewiele wicej ni zwierzta.
Ale widzia ich w tych wczesnych dniach. Mia z nimi kontakty. Byli prymitywni, owszem. Ale nie
byli bestiami. Nie byli gupi. Nigdy ich tak naprawd nie rozumielimy, pomyla. To pewnie sedno
problemu.
Elhokarze powiedzia cicho. By moe nadszed czas, by zada sobie pewne trudne pytania.
Na przykad?
Na przykad, jak dugo bdziemy dalej prowadzi wojn?
Elhokar wzdrygn si. Odwrci si do Dalinara.
Bdziemy walczy, a Pakt Zemsty zostanie speniony, a mj ojciec pomszczony!
Szlachetne sowa przyzna Dalinar. Lecz opucilimy Alethkar przed szeciu laty.
Utrzymywanie dwch oddalonych od siebie centrw wadzy nie jest dobre dla krlestwa.
Krlowie czsto dugo prowadz wojny, wuju.
Rzadko a tak dugo odpar Dalinar i rzadko zabieraj ze sob kadego Odpryskowego i
arcyksicia z krlestwa. Nasze zasoby s nadwyrone, a z kraju przyszy wieci, e Reshi coraz bezczelniej
naruszaj nasze granice. Nadal jestemy podzieleni jako nard, nie umiemy zaufa sobie nawzajem, a natura
tej przecigajcej si wojny, pozbawionej jasnej drogi do zwycistwa i skupionej raczej na bogactwie ni
podbojach terytorialnych, wcale nie pomaga.
Elhokar prychn. Na szczycie wzniesienia uderza w nich wiatr.
Mwisz, e nie ma jasnej drogi do zwycistwa? Zwyciamy! Ataki Parshendich s coraz rzadsze i
nie atakuj tak daleko na zachodzie, jak wczeniej. Zabilimy ich tysice.
Za mao sprzeciwi si Dalinar. Nadal atakuj wielkimi siami. To oblenie stanowi dla nas
wysiek rwnie wielki, jak dla nich, a by moe wikszy.
Czy to nie ty zaproponowae t taktyk na samym pocztku?

Byem wtedy innym czowiekiem, przepenionym alem i gniewem.


A teraz ju tego nie czujesz? spyta Elhokar. Wuju, nie wierz, e to sysz! Powanie
sugerujesz, e powinienem porzuci t wojn? Chciaby, ebym uciek do domu z podkulonym ogonem,
jak zajany ostrogar?
Powiedziaem, e to trudne pytania, Wasza Wysoko stwierdzi Dalinar, panujc nad gniewem.
Wymagao to od niego duego wysiku. Ale naley si nad nimi zastanowi.
Elhokar westchn z irytacj.
Czyli to prawda, co mwi Sadeas i pozostali. Zmieniasz si, wuju. To ma co wsplnego z tymi
twoimi epizodami, prawda?
One si nie licz, Elhokarze. Posuchaj mnie! Co jestemy gotowi odda w imi zemsty?
Wszystko.
A jeli oznacza to wszystko, o co walczy twj ojciec? Czy oddamy mu cze, podwaajc jego
wizj Alethkaru, a wszystko po to, by go pomci?
Krl si zawaha.
Walczysz przeciwko Parshendim stwierdzi Dalinar. To godne pochway. Ale nie moesz
pozwoli, by pragnienie odwetu olepio ci na potrzeby krlestwa. Pakt Zemsty trzyma arcyksit razem,
ale co si stanie, jeli zwyciymy? Czy si rozpadniemy? Sdz, e musimy wyku ich razem, zjednoczy.
Walczymy w tej wojnie, jakbymy byli dziesicioma rnymi narodami, walczymy obok siebie, ale nie
razem.
Krl nie odpowiedzia natychmiast. Wydawao si, e sowa nie maj na niego wpywu. By dobrym
czowiekiem i mia wicej wsplnego z ojcem ni inni chcieli przyzna.
Odwrci si i opar o balustrad.
Uwaasz mnie za zego krla, prawda, wuju?
Co takiego? Oczywicie, e nie!
Zawsze mwisz, co powinienem robi i czego mi brakuje. Powiedz mi szczerze, wuju. Kiedy na
mnie patrzysz, czy nie aujesz, e nie widzisz twarzy mojego ojca?
Oczywicie, e tak odpar Dalinar.
Elhokar spochmurnia.
Dalinar pooy do na ramieniu bratanka.
Bybym zym bratem, gdybym nie aowa, e Gavilar zgin. Zawiodem go, to bya najwiksza,
najstraszliwsza poraka mojego ycia. Elhokar odwrci si do niego, a wtedy Dalinar spojrza mu w oczy
i unis palec. Ale to, e kochaem twojego ojca nie oznacza, e uwaam ci za nieudacznika. Ani te, e
ci nie kocham. Alethkar mg si rozpa po mierci Gavilara, ale ty zorganizowae i przeprowadzie
kontratak. Jeste bardzo dobrym krlem.
Krl powoli pokiwa gow.
Znw suchae fragmentw tej ksigi, prawda?
Tak.

Wiesz, brzmisz zupenie jak on stwierdzi Elhokar, znw spogldajc na wschd. Pod koniec.
Kiedy zacz si zachowywa... w sposb niezrwnowaony.
Z pewnoci a tak le ze mn nie jest.
By moe. Ale bardzo go przypominasz. Mwienie o zakoczeniu wojny, fascynacja Zaginionymi
wietlistymi, nacisk, by wszyscy kierowali si Kodeksem...
Dalinar pamita te dni i swoje wasne ktnie z Gavilarem. Jaki honor moemy znale na polu
bitwy, kiedy nasi poddani umieraj z godu? spyta raz krl. Czy to honorowe, kiedy nasi jasnoocy
spiskuj i intryguj jak wgorze w beczce, przelizgujc si jeden nad drugim i prbujc ugry drugiego w
ogon?.
Dalinar le zareagowa na jego sowa. Podobnie jak Elhokar reagowa teraz na niego. Ojcze Burz!
Rzeczywicie zaczynam brzmie jak on.
To byo niepokojce, a jednoczenie zachcajce. Tak czy inaczej, Dalinar co sobie uwiadomi.
Adolin mia racj. Elhokar, a wraz z nim pozostali arcyksita, nigdy nie zareaguje pozytywnie na sugesti,
by si wycofali. Rozpocz t rozmow w zy sposb. Wszechmocny niech bdzie bogosawiony za
zesanie mi syna, ktry gotw jest mwi otwarcie.
Moe masz racj, Wasza Wysoko stwierdzi Dalinar. Zakoczy wojn? Opuci pole bitwy,
na ktrym wci pozostaje wrg? To by nas zawstydzio.
Elhokar pokiwa gow.
Ciesz si, e przemwiem ci do rozsdku.
Ale co musi si zmieni. Musimy wymyli lepszy sposb walki.
Sadeas ju go ma. Mwiem ci o jego mostach. Dziaaj doskonale i dziki nim zdoby wiele serc
klejnotw.
Serca klejnotw s bez znaczenia sprzeciwi si starszy Kholin. Wszystko to jest bez znaczenia,
jeli nie uda nam si znale sposobu, by si zemci, czego wszyscy pragniemy. Nie mw mi, e z
przyjemnoci patrzysz na sprzeczki arcyksit, ktrzy waciwie ignoruj prawdziwy cel naszej tu
obecnoci.
Elhokar umilk, wydawa si niezadowolony.
Zjednocz ich. Pamita te sowa, dwiczay w jego gowie.
Elhokarze odezwa si, gdy przyszed mu do gowy pewien pomys. Czy pamitasz, o czym
mwilimy z Sadeasem, kiedy zaczynaa si wojna? O specjalizacji arcyksit?
Owszem.
W odlegej przeszoci kady z dziesiciu arcyksit w Alethkarze mia okrelone obowizki
zarzdzania krlestwem. Jeden sprawowa najwysz wadz w odniesieniu do kupcw, a jego oddziay
patroloway drogi wszystkich dziesiciu ksistw. Inny zarzdza sdziami.
Gavilara bardzo uj ten pomys. Twierdzi, e to sprytna metoda, by zmusi arcyksit do
wsppracy. Niegdy system ten zmusza ich do poddawania si nawzajem swojej wadzy. Jednak od wielu
stuleci, od kiedy Alethkar rozpad si na dziesi autonomicznych ksistw, nie dziaano w ten sposb.

Elhokarze, a gdyby ogosi mnie Arcyksiciem Wojny? spyta Dalinar.


Krl si nie rozemia, co byo dobrym znakiem.
Sdziem, e wraz z Sadeasem uznalicie, e inni by si zbuntowali, gdybymy sprbowali
przeprowadzi co takiego.
Moe w tej kwestii te si myliem.
Wydawao si, e Elhokar to rozwaa, jednak w kocu pokrci gow.
Nie. Ledwie akceptuj moje przywdztwo. Gdybym zrobi co takiego, zamordowaliby mnie.
Ochronibym ci.
Tak? Nawet obecnych prb zamachu na moje ycie nie traktujesz powanie.
Dalinar westchn.
Wasza Wysoko. Powanie traktuj prby zamachu na twoje ycie. Moi ludzie zajmuj si
poprgiem.
I co takiego odkryli?
Na razie nic rozstrzygajcego. Nikt nie przypisa sobie odpowiedzialnoci za prb zabjstwa,
nawet w plotkach. Nikt nie widzia nic podejrzanego. Ale Adolin rozmawia z rymarzami. Moe dowie si
czego bardziej znaczcego.
On zosta przecity, wuju.
Przekonamy si.
Nie wierzysz mi stwierdzi Elhokar, czerwieniejc na twarzy. Powiniene dowiedzie si, jaki
by

plan

skrytobjcw,

nie

zamcza

mnie

aroganckimi

sugestiami, ebym

uczyni

ci

gwnodowodzcym caej armii!


Dalinar zacisn zby.
Robi to dla ciebie, Elhokarze.
Elhokar popatrzy na niego, a w jego niebieskich oczach pojawia si podejrzliwo, jak przed
tygodniem.
Krwi przodkw moich! pomyla Dalinar. Z nim jest gorzej.
Wyraz twarzy krla po chwili zagodnia, mczyzna si rozluni. Cokolwiek zobaczy w oczach
Dalinara, uspokoio go to.
Wiem, e si starasz, wuju powiedzia. Ale musisz przyzna, e ostatnio zachowujesz si
dziwnie. Sposb, w jaki reagujesz na arcyburze, fascynacja ostatnimi sowami mojego ojca...
Prbuj go zrozumie.
On pod koniec osab stwierdzi Elhokar. Wszyscy to wiedz. Nie powtrz jego bdw i ty
te powiniene ich unika... zamiast sucha ksigi, ktra utrzymuje, e jasnoocy powinni by niewolnikami
ciemnookich.
Ona wcale tak nie utrzymuje sprzeciwi si Dalinar. To bdna interpretacja. To gwnie zbir
opowieci, ktre ucz, e przywdca powinien suy tym, ktrym przewodzi.
Zostaa napisana przez Zaginionych wietlistych!

Oni jej nie napisali. Bya dla nich inspiracj. Autorem by Nohadon, zwyczajny czowiek.
Elhokar spojrza na niego i unis brew. Widzisz? Bronisz jej.
Sabniesz, wuju. Ja nie wykorzystam tej saboci. Ale inni tak.
Nie sabn. Dalinar znw zmusi si do zachowania spokoju. Ta rozmowa zesza na manowce.
Arcyksita potrzebuj jednego przywdcy, ktry zmusiby ich do wsppracy. Przysigam, e jeli
mianujesz mnie Arcyksiciem Wojny, zapewni ci ochron.
Jak zapewnie ochron mojemu ojcu?
Dalinar zacisn zby.
Elhokar odwrci si.
Nie powinienem tego mwi. To niestosowne.
Nie odpar Dalionar. Nie, to byo najszczersze, co mi kiedykolwiek powiedziae, Elhokarze.
By moe masz racj, nie ufajc mojej ochronie.
Elhokar posa mu zaciekawione spojrzenie.
Dlaczego zareagowae w taki sposb?
W jaki?
Kiedy, gdyby kto powiedzia ci co takiego, przyzwaby Ostrze i zada pojedynku! A teraz
zgadzasz si z tymi sowami.
Ja...
Mj ojciec pod koniec zacz odmawia pojedynkw. Elhokar postuka w balustrad. Widz,
dlaczego czujesz, e Arcyksi Wojny jest potrzebny, i moesz mie racj. Ale innym bardzo odpowiada
obecny ukad.
Poniewa jest dla nich wygodny. Jeli mamy zwyciy, musimy ich zdenerwowa. Dalinar
zrobi krok naprzd. Elhokarze, by moe mino ju do czasu. Przed szeciu laty mianowanie
Arcyksicia Wojny mogo by bdem. Ale teraz? Lepiej si znamy i razem walczymy przeciwko
Parshendim. Moe czas zrobi kolejny krok?
Moe powtrzy krl. Sdzisz, e s gotowi? Pozwol ci to udowodni. Wuju, jeli uda ci si
pokaza, e s gotowi z tob wsppracowa, to rozwa mianowanie ci Arcyksiciem Wojny. Czy to
zadowalajce?
To by rozsdny kompromis.
Owszem.
Dobrze powiedzia krl, prostujc si. W takim razie musimy si rozsta. Robi si pno, a ja
musz jeszcze wysucha, czego chce ode mnie Ruthar.
Dalinar ukoni si na poegnanie i przeszed przez krlewsk komnat, a Renarin pody za nim.
Im bardziej si zastanawia, tym bardziej czu, e to waciwe posunicie. Alethi si nie wycofaj,
szczeglnie przy ich obecnym nastawieniu. Ale gdyby mg nimi wstrzsn, zmusi do przyjcia bardziej
agresywnej strategii...
Wci nad tym rozmyla, kiedy opucili krlewski paac i zeszli po pochylniach do miejsca, gdzie

czekay na nich konie. Wsiad na Galanta, skinieniem gowy dzikujc koniuszemu, ktry zaj si jego
ryshadyjskim. Wierzchowiec wrci ju do siebie po upadku podczas polowania, jego noga bya caa i
zdrowa.
Od obozu Dalinara dzielia ich niewielka odlego, jechali w milczeniu. Do ktrego z arcyksit
powinienem si zwrci najpierw? rozwaa Dalinar. Do Sadeasa?
Nie. Nie, on i Sadeas ju i tak zbyt czsto wsppracowali. Gdyby inni arcyksita zaczli
wyczuwa mocniejszy sojusz, zwrciliby si przeciwko niemu. Lepiej najpierw zwrci si do mniej
potnych arcyksit i zobaczy, czy udaoby mu si nawiza z nimi wspprac w taki czy inny sposb.
Moe wsplny atak na paskowy?
W kocu i tak bdzie musia zwrci si do Sadeasa. Nie cieszya go ta perspektywa. Wszystko
lepiej si ukadao, kiedy mogli wsppracowa w bezpiecznej odlegoci. On...
Ojcze odezwa si Renarin. Wydawa si przeraony.
Dalinar wyprostowa si w siodle, rozejrza dookoa, a jego do signa do miecza u boku, cho
jednoczenie przygotowa si do przyzwania Ostrza Odprysku. Renarin pokaza palcem. Na wschd. Na
nawietrzn.
Horyzont pociemnia.
Czy dzi miaa by arcyburza? spyta zaniepokojony Dalinar.
Elthebar twierdzi, e to mao prawdopodobne odpar Renarin. Ale ju wczeniej zdarzao mu
si myli.
Kady mg si pomyli w kwestii arcyburzy. Daway si przewidywa, ale nie bya to nauka cisa.
Dalinar zmruy oczy, serce walio mu w piersi. Tak, teraz wyczuwa oznaki. Podnoszcy si kurz,
zmieniajce si zapachy. By wieczr, ale powinno by jeszcze jasno, tymczasem byskawicznie zapada
zmrok. Powietrze stao si gorce.
Udamy si do obozu Aladara? spyta Renarin, pokazujc palcem.
Znajdowali si najbliej obozu arcyksicia Aladara i moe kwadrans drogi od krawdzi obozu
Dalinara.
Ludzie Aladara by go przyjli. Nikt by nie odmwi schronienia arcyksiciu podczas burzy. Ale
Dalinar zadra na myl o spdzeniu burzy w nieznajomym miejscu i w otoczeniu orszaku innego
arcyksicia. Zobaczyliby go w czasie jednego z jego epizodw. Pniej plotki rozeszyby si jak strzay nad
polem bitwy.
Jedziemy! zawoa i spi Galanta.
Renarin i stranicy ruszyli za nim, ttent kopyt by jak zapowied nadchodzcej arcyburzy. Dalinar
pochyli si nad koskim grzbietem. Na tle szarego nieba unosiy si licie i kurz, niesione przed cian
burzy, powietrze za zgstniao od wilgoci. Na horyzoncie gotoway si chmury. Caa grupa przejechaa
obok stranikw Aladara, ktrzy pracowali gorczkowo, osaniajc si paszczami przed wiatrem.
Ojcze?! zawoa Renarin z tyu. Czy ty...
Mamy czas! odkrzykn Dalinar.

W kocu dotarli do poszarpanej ciany obozu Kholinw. Tutaj pozostajcy na zewntrz onierze
byli ubrani w bkit i biel. Salutowali. Wikszo ju si wycofaa. Musia zwolni Galanta, eby przedosta
si przez stranic. Pniej jednak od kwatery dzieli go ju tylko krtki galop. Skierowa wierzchowca we
waciw stron.
Ojcze! powiedzia Renarin, wskazujc na wschd.
ciana arcyburzy wisiaa jak zasona w powietrzu, pdzc w stron obozu. Potna ciana deszczu
miaa odcie srebrzysty, nad ni wisiay czarne jak onyks chmury, rozwietlane byskawicami. Stranicy,
ktrzy mu zasalutowali, popieszyli do pobliskiego bunkra.
Zdymy stwierdzi Dalinar. My...
Ojcze! Renarin podjecha do niego i chwyci go za rami. Przepraszam.
Wiatr uderzy w nich, Dalinar zacisn zby, spogldajc na syna. Osonite okularami oczy
Renarina byy pene troski.
Dalinar znw spojrza na cian burzy. Znajdowaa si w odlegoci kilku chwil.
Ma racj.
Poda wodze Galanta zaniepokojonemu onierzowi, ktry chwyci rwnie za wodze wierzchowca
Renarina i obaj zsunli si z siode. Stajenny pocign konie w stron kamiennej stajni. Dalinar prawie za
nim pody w stajni byoby mniej wiadkw ale w pobliskich koszarach wci mieli otwarte drzwi, a
ludzie w rodku wzywali go penymi niepokoju gestami. Tam byoby bezpieczniej.
Dalinar z rezygnacj doczy do Renarina i wbieg do kamiennego budynku. onierze zrobili im
miejsce, wewntrz bya te grupa sucych. W obozie Dalinara nikt nie musia znosi arcyburz w
namiotach albo kruchych drewnianych szopach i nikt nie musia paci za bezpieczestwo wewntrz
kamiennych budowli.
Znajdujcy si w rodku wydawali si wstrznici na widok arcyksicia i jego syna, kilku zblado,
gdy drzwi si zatrzasny. Jedyne rdo wiata stanowiy granaty umieszczone na cianach. Kto zakaszla,
a na zewntrz gar kamiennych okruchw uderzya w cian. Dalinar prbowa ignorowa zaniepokojone
spojrzenia. Na zewntrz wy wicher. Moe nic si nie wydarzy. Moe tym razem...
Uderzya arcyburza.
Zaczo si.

Do niego naley najbardziej przeraajcy i najstraszliwszy ze wszystkich Odpryskw. Rozwa to,


stary gadzie, i powiedz mi, czy nadal upierasz si przy polityce nieinterwencji. Poniewa mog Ci
zapewni, e Rayse nie bdzie mia podobnych zahamowa.
Dalinar zamruga. Ciasny, sabo owietlony budynek koszar znikn. Teraz sta w ciemnociach.
Powietrze wypeniaa wo suszcego si ziarna, a kiedy wycign lew rk, poczu drewnian cian.
Znajdowa si w stodole albo czym podobnym.
Chodna noc bya spokojna i rzeka, adnych ladw arcyburzy. Pomaca boki. Jego miecz znikn,
podobnie jak mundur. Miast tego mia na sobie rcznie tkan, przepasan tunik i sanday. Tego typu ubir
widywa, ogldajc staroytne rzeby.
Burzowe wichry, gdzie mnie teraz posalicie? Kada z wizji bya inna. Ta miaa by jego dwunast.
Dopiero dwunast? pomyla. Wydawao si, e byo ich o wiele wicej, ale wszystko zaczo si przed
zaledwie kilkoma miesicami.
W ciemnociach co si poruszyo. Wzdrygn si, kiedy przycisno si do niego co ywego.
Niemal to uderzy, ale zamar, usyszawszy cichy jk. Ostronie opuci rk i dotkn plecw postaci.
Drobna i krucha dziecko. Drao.
Ojcze. Jej gos by niepewny. Ojcze, co si dzieje?
Jak zwykle postrzegano go jako kogo z tego miejsca i czasu. Dziewczynka tulia si do niego,
wyranie przeraona. Byo zbyt ciemno, by zobaczy strachospreny, ktre z pewnoci wyaziy z ziemi.
Dalinar opar do na jej plecach.
Cicho. Wszystko bdzie dobrze. Wydawao si, e to waciwe sowa.
Matka...
Nic si jej nie stanie.
Dziewczynka tulia si do niego w ciemnym pomieszczeniu. Pozosta bez ruchu. Wydawao si, e

co jest nie tak. Budynek trzeszcza na wietrze. Nie by dobrze zbudowany, deska pod doni Dalinara
obluzowaa si i kusio go, eby j odsun i wyjrze na zewntrz. Ale ten bezruch, przeraone dziecko... w
powietrzu czu dziwn wo rozkadu.
Co zaskrobao, bardzo cicho, w przeciwleg cian stodoy. Jakby kto przecign paznokciem po
drewnianym blacie stou.
Dziewczynka zakwilia i drapanie ucicho. Dalinar wstrzyma oddech, jego serce walio w piersiach.
Instynktownie wycign rk, by przywoa Ostrze Odprysku, ale nic si nie wydarzyo. W wizjach nigdy
si nie pojawiao.
Przeciwlega ciana budynku zawalia si do rodka.
Rozszczepione deski poleciay w mrok, kiedy do wewntrz wpada wielka posta. W blasku ksiyca
i gwiazd czarna istota bya wiksza od ostrogara. Nie widzia szczegw, ale jej ksztat wydawa si
nienaturalny i niewaciwy.
Dziewczynka wrzasna, a Dalinar zakl, chwyci j jedn rk i przetoczy si na bok, kiedy czarny
stwr skoczy w ich stron. Niemal dopad dziecko, ale Dalinar odsun je z drogi potwora. Z przeraenia
dziewczynce zaparo dech w piersiach, a krzyk ucich.
Dalinar obrci si, wepchn dziewczynk za siebie. Kiedy si cofa, uderzy bokiem w stert
workw ziarna. W stodole zapanowaa cisza. Fioletowy Salas wieci na niebie, ale may ksiyc emanowa
zbyt sabym blaskiem, eby rozwietli wntrze, stwr za schowa si w ciemnym kcie.
By czci cieni. Dalinar sta i zacisn pici. Istota wydawaa z siebie cichy sapicy dwik,
niesamowity i dziwnie przypominajcy rytmiczny szept.
Oddech? pomyla Dalinar. Nie. Niucha nas.
Stwr rzuci si naprzd. Dalinar sign w bok i chwyci jeden z workw z ziarnem, przycigajc go
do siebie. Bestia uderzya w worek, jej zby wbiy si w niego, a wtedy Dalinar pocign, rozrywajc
szorstk tkanin i wyrzucajc aromatyczn chmur lawisowego ziarna w powietrze. Nastpnie zrobi krok w
bok i kopn besti z caej siy.
Istota wydawaa si zbyt mikka pod jego stop, jakby kopn bukak. Kopniak rzuci j na ziemi, a
wtedy wydaa z siebie syk. Dalinar wyrzuci worek i resztk jego zawartoci w gr, wypeniajc powietrze
dodatkowym ziarnem i pyem.
Bestia podniosa si z trudem i obrcia, jej gadka skra odbijaa ksiycowy blask. Cokolwiek to
byo, polowao, kierujc si wchem, a kurz w powietrzu je dezorientowa. Dalinar chwyci dziewczynk,
przerzuci j sobie przez rami, po czym przebieg obok oszoomionego stwora, wypadajc przez otwr w
cianie.
Ujrza fioletowe ksiycowe wiato. Znajdowa si w niewielkim laicie szerokiej szczelnie pord
ska z wystarczajco dobrym odpywem, by unikn powodzi, i wysokimi cianami, ktre chroniy przed
arcyburz. W tym wypadku znajdujca si po wschodniej stronie formacja skalna miaa ksztat ogromnej
fali i osaniaa niewielk wiosk.
To wyjaniao, dlaczego stodoa moga by tak licha. W zagbieniu migotay wiata, sugerujc

osad liczc kilkadziesit domostw. Znajdowa si na jej obrzeu. Po prawej widzia zagrod dla wieprzy,
po lewej odlege domostwa, a naprzeciwko przytulony do ska sta redniej wielkoci dom.
Wybudowano go w archaicznym stylu, ze cianami z kremowej cegy.
Decyzja bya atwa. Stwr porusza si szybko, jak drapienik. Dalinar nie mg go przegoni, wic
rzuci si w stron domu. Zza jego plecw dobiegay wysiki, jakie czynia bestia przebijajca si przez
cian stodoy. Dalinar dotar do budynku, ale frontowe drzwi byy zaryglowane. Zakl gono i zacz w
nie wali.
Za nim pazury drapay o kamie, kiedy bestia pdzia w ich stron. Dalinar uderzy ramieniem o
drzwi w chwili, kiedy zaczy si otwiera.
Zatoczy si do rodka, z trudem odzyska rwnowag i opuci dziewczynk na podog. Wewntrz
staa kobieta w rednim wieku, fioletowy blask ksiyca ukazywa jej gste krcone wosy i otwarte w
przeraeniu oczy. Zatrzasna drzwi za nimi i zaryglowaa je.
Chwaa Heroldom! wykrzykna, podnoszc dziewczynk. Znalaze j, Heb. Dzikuj.
Dalinar podszed do pozbawionego szyby okna i wyjrza na zewntrz. Wygldao na to, e okiennica
zostaa wyrwana z zawiasw i nie dawao si jej domkn.
Nie widzia istoty. Obejrza si przez rami. Na pododze lea kamie, a budynek by parterowy. Z
boku stao proste ceglane palenisko, w ktrym w tej chwili nie pali si ogie, a nad nim wisia elazny
kocioek. Wszystko wygldao tak prymitywnie. Ktry to rok?
To jedynie wizja, pomyla. Sen na jawie.
To dlaczego wydawaa si taka realna?
Znw wyjrza przez okno. Na zewntrz panowaa cisza. Po prawej stronie podwrka rs podwjny
rzd skaopkw, pewnie rzepniki albo inne warzywa. Blask ksiyca kad si na ziemi. Gdzie by ten
stwr? Czy...
Co o gadkiej, czarnej skrze wyskoczyo z dou i uderzyo w okno. Zmiadyo ram, a Dalinar
zakl, przewracajc si, kiedy istota wyldowaa na nim. Co ostrego uderzyo go w twarz, rozcinajc
policzek.
Dziewczynka znw krzykna.
wiato! krzykn Dalinar. Potrzebuj wiata!
Uderzy pici w bok zbyt mikkiej gowy stwora, drugim ramieniem odpychajc pazurzast ap.
Policzek go pali, a co szarpno jego bok, rozcinajc tunik i skr.
Dwign si i zrzuci z siebie stwora, ktry uderzy o cian. Dalinar przetoczy si i podnis z
sapniciem. Kiedy bestia wyprostowaa si w ciemnym kcie, Dalinar odsun si, jego dawne instynkty
zaczy dziaa, a bl znikn, gdy wypeni go bitewny Dreszcz. Potrzebowa broni! Zydel albo noga od
stou. Pokj by tak...
wiato zamigotao, kiedy kobieta odsonia zapalon ceramiczn lamp. Prymitywne rdo
owietlenia korzystao z oliwy, nie Burzowego wiata, ale jego blask wystarczy, by owietli jej
przeraon twarz i dziewczynk tulc si do dugiej sukni kobiety. W pomieszczeniu znajdowa si niski

stolik i dwa zydle, ale wzrok Dalinara przycigno palenisko.


Tam oto, byszczc jak jedno z Ostrzy Honoru ze staroytnych legend, sta prosty elazny
pogrzebacz. Opiera si o palenisko, a jego czubek by biay od popiou. Dalinar rzuci si naprzd, chwyci
go jedn doni i zawirowa, by sprawdzi wywaenie. Wyszkolono go w klasycznej Postawie Wiatru, ale
przyj Postaw Dymu, ktra bya lepsza do walki z niedoskona broni. Jedna stopa z przodu, druga z tyu,
miecz a w tym wypadku pogrzebacz uniesiony i skierowany w stron serca przeciwnika.
Jedynie lata wyszkolenia sprawiy, e nie cofn si, kiedy ujrza, czemu ma stawi czoo. Gadka i
ciemna jak noc skra istoty odbijaa wiato jak sadzawka smoy. Stwr nie mia widocznych oczu, a jego
czarne, ostre jak noe zby wyrastay z gowy wznoszcej si na gitkiej, pozbawionej koci szyi. Sze ng
byo smukych i zgitych, wydaway si zbyt cienkie, by utrzyma ciar pynnego, atramentowego ciaa.
To nie wizja, pomyla Dalinar. To koszmar.
Stwr unis gow, zazgrzyta zbami i wyda syczcy dwik. Posmakowa powietrze.
O, sodka mdroci Battar wydyszaa kobieta, przyciskajc dziecko. Jej do draa, gdy uniosa
lamp, jakby chciaa jej uy jako broni.
Na zewntrz rozlego si zgrzytanie, a pniej kolejna para chudych ng przelizgna si przez
zniszczone okno. Nowa bestia wspia si do rodka, doczajc do towarzysza, ktry kuca, niuchajc
Dalinara. Wydawa si ostrony, jakby wyczuwa, e stoi naprzeciwko uzbrojonego a przynajmniej
zdeterminowanego przeciwnika.
Dalinar przekl swoj gupot, unoszc jednoczenie rk do boku, by powstrzyma upyw krwi.
Rozumia, e tak naprawd znajduje si w koszarach z Renarinem. Wszystko to dziao si w jego umyle,
nie musia walczy.
Ale kady instynkt i cay honor kazay mu zrobi krok w bok i ustawi si midzy kobiet a
bestiami. Wizja, wspomnienia, urojenia i tak nie mg sta z boku.
Heb odezwaa si kobieta niepewnie. Za kogo go uwaaa? Za ma? Robotnika rolnego? Nie
bd gupcem! Nie wiesz, jak...
Bestie zaatakoway. Dalinar rzuci si naprzd pozostawanie w ruchu byo esencj Postawy Dymu
i zawirowa midzy stworami, uderzajc w bok pogrzebaczem. Trafi tego po lewej, rozszarpujc jego zbyt
gadk skr.
Z rany wyscza si dym.
Poruszajc si midzy istotami, Dalinar znw si zamachn, uderzy nisko w nogi stwora, ktrego
nie rani wczeniej, pozbawiajc go rwnowagi. Tym samym ruchem wbi bok pogrzebacza w pysk
ranionego stwora, kiedy ten odwrci si w jego stron i kapn paszcz.
Pochania go dawny Dreszcz, wyczucie bitwy. Nie doprowadza go do furii, jak niektrych
mczyzn, lecz sprawia, e wszystko wydawao si wyraniejsze, bardziej jaskrawe. Jego minie
poruszay si gadko, oddycha gbiej. Oy.
Odskoczy do tyu, kiedy stwory si zbliyy. Kopniciem przewrci st, rzucajc nim w stron
jednej z bestii. Wbi pogrzebacz w otwarty pysk drugiej. Jak mia nadziej, wntrze paszczy byo wraliwe.

Istota zasyczaa z blu i wycofaa si.


Dalinar podszed do przewrconego stou i kopniakiem oderwa jedn z ng. Podnis j i przybra
pozycj do walki mieczem i sztyletem. Wykorzysta nog, eby odepchn jednego stwora, i jednoczenie
trzy razy uderzy drugiego w pysk, rozszarpujc mu policzek. Z rana wydosta si dym, z dwikiem
przypominajcym syczenie.
Na zewntrz rozlegy si krzyki. Na krew przodkw moich, pomyla. One nie s jedyne. Musia
skoczy, i to szybko. Gdyby walka si przecigna, zmczyyby go szybciej, ni on je. Kt mg
wiedzie, czy takie bestie w ogle si mczyy?
Z gonym krzykiem rzuci si do przodu. Z jego czoa spywa pot, a pomieszczenie jakby zrobio
si nieco ciemniejsze. Albo raczej bardziej skupione. Tylko on i bestie. Jedyny ruch powietrza to jego
wirujce bronie, jedyny dwik to jego stopy uderzajce o podog, jedyna wibracja to bicie jego serca.
Nagy deszcz ciosw oszoomi bestie. Uderzy jedn nog od stou, zmuszajc j do cofnicia si, a
pniej rzuci si na drug i wbi pogrzebacz w jej pier, cho zapaci za to ran od wbitych w rami
pazurw. Skra stwora z pocztku stawiaa opr, lecz pniej poddaa si i nic ju nie powstrzymywao jego
ciosu.
Wok doni Dalinara pojawia si potna chmura dymu. Uwolni rk, a stwr zatoczy si do tyu,
jego nogi zrobiy si chudsze, a cae ciao sklso jak przeciekajcy bukak.
Wiedzia, e odsoni si, atakujc. Nie mg nic na to poradzi, jedynie unis rami w chwili, gdy
druga bestia rzucia si na niego, rozcinajc mu czoo i rk, i gryzc go w rami. Dalinar wrzasn i zacz
uderza stwora nog od stou w eb. Prbowa go odepchn, ale by przeraajco silny.
Dlatego te osun si na ziemi i kopn w gr, przerzucajc stwora ponad swoj gow. Ky
puciy jego rami. Bestia uderzya w ziemi.
Oszoomiony Dalinar podnis si i przyj odpowiedni postaw. Zawsze utrzymuj postaw. Stwr
w tej samej chwili stan na apach, Dalinar za zignorowa bl, zignorowa krew, pozwalajc, by Dreszcz
pomg mu si skupi. Wycign pogrzebacz. Noga od stou wysuna si z jego liskich od krwi palcw.
Bestia przykucna i skoczya. Dalinar, ktrym kierowaa pynna natura Postawy Dymu, zrobi krok
w bok i uderzy pogrzebaczem w apy stwora. Bestia si potkna. Wtedy Dalinar si obrci, unis
zaimprowizowan bro w obu rkach i opuci j na krgosup istoty.
Potny cios przebi skr, przeszed przez ciao stwora i uderzy w ziemi. Istota szarpaa si, jej
apy poruszay si niezgrabnie, gdy dym z sykiem wypywa przez otwory w grzbiecie i brzuchu. Dalinar
odsun si na bok, otar krew z czoa i opuci bro na ziemi, przebijajc besti.
Na Trzech Bogw, Heb wyszeptaa kobieta.
Odwrci si i spojrza na ni. Staa wstrznita, wpatrujc si w sklse trucha.
Powinnam pomc wymamrotaa. Powinnam co zapa i je uderzy. Ale bye tak szybki. To
byo... byo kilka uderze serca. Gdzie...? Jak...? Spojrzaa na niego. Nigdy nie widziaam czego
takiego, Heb. Walczye jak... jak jeden ze wietlistych. Gdzie si tego nauczye?
Dalinar nie odpowiedzia. Zdj koszul, krzywic si, gdy znw poczu bl ran. adna poza t w

ramieniu nie bya powana ale ta bya paskudna, jego lewa rka ju zaczynaa drtwie. Rozerwa koszul
na dwie czci, jedn obwiza rozcite prawe przedrami, drug zwin i przycisn do barku. Wycign
pogrzebacz z trucha, ktre przypominao teraz worek z czarnego jedwabiu. Pniej podszed do okna. Inne
domy te zostay zaatakowane, pony ognie, wiatr nis ciche krzyki.
Musimy uda si w jakie bezpieczne miejsce powiedzia. Czy jest tu w pobliu piwnica?
Co takiego?
Jaskinia w skale, naturalna albo dzieo ludzkich rk.
adnych jaskini odpara kobieta, stajc obok niego. Jak si robi dziur w skale?
Ostrzem Odprysku albo Dusznikiem. Albo nawet metodami grniczymi cho to mogo by trudne,
gdy jaskinie wypenia krem, a z arcyburzami wizao si due ryzyko zalania. Dalinar znw wyjrza przez
okno. W blasku ksiyca poruszay si ciemne ksztaty, niektre kieroway si w ich stron.
Zakoysa si, zakrcio mu si w gowie. Utrata krwi. Zaciskajc zby, opar si o ram okna. Jak
dugo miaa potrwa ta wizja?
Potrzebujemy rzeki. Czego, co zmyje nasz zapach. Czy jest jaka w pobliu?
Kobieta pokiwaa gow. Poblada, kiedy zauwaya ciemne sylwetki.
Zabierz dziewczynk, kobieto.
Dziewczynk? Seeli, nasz crk. I od kiedy to nazywasz mnie kobiet? Tak ci trudno
powiedzie Taffa? Na burzowe wichry, Heb, co w ciebie wstpio?
Potrzsn gow, podszed do drzwi i otworzy je, nie wypuszczajc pogrzebacza z rk.
We lamp. wiato nas nie zdradzi, one nie widz.
Kobieta posuchaa go, wzia Seeli dziewczynka wygldaa na sze, moe siedem lat po czym
wysza za Dalinarem. Saby blask glinianej lampki dra w mroku. Ksztatem przypominaa nieco pantofel.
Rzeka? spyta Dalinar.
Wiesz, gdzie...
Uderzyem si w gow, Taffo przerwa jej. Jestem oszoomiony. Trudno mi myle.
Kobieta wydawaa si zmartwiona, ale przyja t odpowied. Wskazaa w stron przeciwn ni
wioska.
Chodmy powiedzia, wychodzc w mrok. Czy ataki tych bestii s czste?
Moe w czasie Spustoszenia, ale nie za mojego ycia! Burzowe wichry, Heb. Musimy ci
zaprowadzi do...
Nie. Idziemy dalej.
Ruszyli ciek prowadzc na tyy skalnej formacji przypominajcej fal. Dalinar spoglda na
wiosk. Ilu ludzi tam wanie gino, mordowanych przez bestie z Potpienia rodem? Gdzie byli onierze
miejscowego pana?
Moe ta wioska znajdowaa si zbyt daleko, by korzysta z ochrony pana miasta? A moe w tej
epoce i w tym miejscu wszystko wygldao inaczej. Zaprowadz kobiet i dziecko do rzeki, a pniej wrc,
by zorganizowa opr. Jeli kto jeszcze zosta.

Myl wydawaa mu si mieszna. Musia si podpiera pogrzebaczem. Jak mia zorganizowa opr?
Polizgn si na stromym odcinku szlaku. Taffa odstawia lamp i chwycia go zaniepokojona.
Droga bya trudna, z licznymi gazami i skaopkami, ktre w t chodn, wilgotn noc wysuny pdy i
licie. Szumiay na wietrze. Dalinar wyprostowa si, po czym skin na kobiet, gestem kac jej rusza
dalej.
W mroku rozlego si ciche skrobanie. Dalinar odwrci si i sta.
Heb? spytaa kobieta ze strachem w gosie.
Unie wiato.
Uniosa lampk, owietlajc zbocze wzgrza migotliwym tym blaskiem. Co najmniej tuzin
czarnych jak noc plam, zbyt gadkich skr, przelizgiwao si po skaopkach i gazach. Nawet ich zby i
szpony byy czarne.
Seeli jkna i przycisna si do matki.
Biegnijcie powiedzia cicho Dalinar, unoszc pogrzebacz.
Heb, one...
Biegnijcie! wykrzykn.
One s te przed nami!
Obrciwszy si, ujrza czarne plamy z przodu. Zakl i rozejrza si.
Tam powiedzia, wskazujc na poblisk ska. Bya wysoka i paska. Popchn Taff naprzd, a
ona pocigna Seeli, ich jednoczciowe niebieskie sukienki opotay na wietrze.
Biegy szybciej, ni on mg w obecnym stanie, i Taffa jako pierwsza dotara do skalnej ciany.
Uniosa wzrok, jakby chciaa wspi si na szczyt, na to byo jednak zbyt stromo. Dalinar chcia mie po
prostu osonite plecy. Stan na kawaku paskiej skay przed formacj i unis bro. Czarne bestie skraday
si ostronie po kamieniach. Czy mg je w jaki sposb rozproszy, by umoliwi kobiecie i dziewczynce
ucieczk? Mia zawroty gowy.
Co ja bym da za swj Pancerz...
Seeli zapakaa. Matka prbowaa j pocieszy, lecz w jej gosie brzmia niepokj. Wiedziaa.
Wiedziaa, e te plamy ciemnoci, ta oywiona noc, rozerw ich na strzpy. Jak brzmiao to sowo, ktrego
uya? Spustoszenie. Ksiga o nich wspominaa. Spustoszenia wystpoway podczas niemal mitycznych
cienodni, nim zacza si prawdziwa historia. Nim ludzko pokonaa Pustkowcw i zaniosa wojn do
niebios.
Pustkowcy. Kim byy te istoty? Mitami. Mitami, ktre oyy, by go zabi.
Kilka stworw rzucio si do przodu, a on znw poczu wypeniajcy go Dreszcz, dodajcy mu si.
Odskoczyy ostronie, sprawdzajc jego sabo. Inne niuchay powietrze i kryy. Chciay dopa kobiet i
dziecko.
Dalinar skoczy w ich stron, zmuszajc je, by si wycofay; nie wiedzia, skd czerpie t si. Jedna
bestia si zbliya, a on zamachn si, przybierajc Postaw Dymu szerokie ciosy, wdzik.
Trafi besti w bok, lecz wtedy dwie pozostae skoczyy na niego. Szpony szarpay jego plecy, a ich

ciar rzuci go na kamienie. Zakl, przetoczy si, uderzy stwora pici i odrzuci go. Inny ugryz go w
nadgarstek, zmuszajc do wypuszczenia pogrzebacza. Dalinar rbn i wbi pi w szczk stwora, a wtedy
ten odruchowo otworzy pysk, uwalniajc jego do.
Potwory zbliay si. Jakim sposobem udao mu si podnie i zatoczy pod kamienn cian.
Kobieta rzucia lampk w stron stwora, ktry zbliy si najbardziej, zalewajc oliw kamienie i podpalajc
j. Najwyraniej ogie nie przeszkadza tym istotom.
Ruch ten odsoni Seeli, gdy Taffa stracia na chwil rwnowag. Potwr j przewrci, a inne
rzuciy si w stron dziecka lecz Dalinar skoczy w jej stron, obj j, skuli si i odwrci plecami do
potworw. Jeden skoczy na jego grzbiet, szpony przeciy skr.
Seeli zakaa z przeraenia. Taffa wrzeszczaa, gdy opady j potwory.
Dlaczego mi to pokazujesz?! krzykn Dalinar w noc. Dlaczego musz przeywa t wizj!
Bd przeklty!
Szpony szarpay jego plecy, ciska Seeli, cho przeszywa go bl. Unis wzrok do nieba.
I oto ujrza jaskrawoniebieskie, opadajce wiato.
Zupenie jak gwiezdna skaa, spadajca z nieprawdopodobn prdkoci. Dalinar krzykn, kiedy
wiato uderzyo w pewnej odlegoci w ziemi, miadc kamie i wyrzucajc odamki w powietrze.
Ziemia zatrzsa si. Bestie znieruchomiay.
Dalinar obrci si niezrcznie na bok i przyglda si z niedowierzaniem, jak wiato wstaje,
rozwijajc koczyny. To wcale nie bya gwiazda, lecz czowiek. Czowiek w wietlistym Pancerzu
Odprysku, dziercy Ostrze Odprysku i pozostawiajcy za sob smugi Burzowego wiata.
Stwory zasyczay gwatownie i rzuciy si na posta, ignorujc Dalinara i pozosta dwjk.
Odpryskowy unis Ostrze i zaatakowa zrcznie, wykorzystujc ich pd.
Dalinar lea oszoomiony. Tamten nie przypomina adnego Odpryskowego, jakiego kiedykolwiek
widzia. Pancerz emanowa staym bkitnym blaskiem, a glify niektre znajome, inne obce
wygrawerowano w metalu. Sczy si z nich bkitny opar.
Poruszajc si zwinnie i z cichym brzkiem Pancerza, mczyzna zaatakowa bestie. Zrcznie rozci
potwora na p, odrzucajc na bok kawaki nocy, z ktrych wypywa czarny dym.
Dalinar podcign si do Taffy. ya, cho miaa rozszarpany bok. Seelie cigna j i pakaa.
Musz... co zrobi... pomyla Dalinar.
Pokj wam powiedzia kto.
Dalinar szarpn si, a gdy si odwrci, ujrza kobiet w delikatnym Pancerzu Odprysku, klczc
obok i unoszc co jasnego. To by topaz przepleciony z heliodorem, oba umieszczone w delikatnej
metalowej oprawie, a kady z kamieni by wielkoci mskiej doni. Kobieta miaa bursztynowe oczy, ktre
zdawao si, e wiec w ciemnociach, i nie nosia hemu. Wosy upia w kok. Uniosa do i dotkna
czoa Dalinara.
Przeszya go lodowata fala. Nagle bl ustpi.
Nastpnie kobieta dotkna Taffy ciao na jej ramieniu odroso w mgnieniu oka. Rozszarpane

minie pozostay tam, gdzie byy, zastpio je nowe ciao. Skra zasklepia si bez najmniejszej blizny, a
wtedy Odpryskowa kawakiem biaej tkaniny wytara krew i minie.
Taffa z szacunkiem uniosa wzrok.
Przybylicie wyszeptaa. Chwaa Wszechmocnemu.
Kobieta wstaa. Jej pancerz emanowa rwnym bursztynowym blaskiem. Umiechna si i
odwrcia, a w jej doni z mgie utworzyo si Ostrze Odprysku. Ruszya na pomoc towarzyszowi.
Odpryskowa, pomyla Dalinar. Nigdy czego takiego nie widzia.
Wsta z wahaniem. Czu si silny i zdrowy, jakby wanie obudzi si po caej nocy spokojnego snu.
Spojrza na rami, cigajc prowizoryczny banda. Musia wytrze krew i strzpy skry, lecz pod t
warstw wszystko zagoio si idealnie. Odetchn gboko, po czym wzruszy ramionami, chwyci
pogrzebacz i ruszy do walki.
Heb?! zawoaa z tyu Taffa. Oszalae?
Nie odpowiedzia. Nie mg po prostu siedzie, kiedy dwoje nieznajomych walczyo, by go
ochroni. Czarnych stworw byy dziesitki. Na jego oczach jeden zaczepi ap bkitnego Odpryskowego,
a jego szpony wbiy si w Pancerz, na ktrym pojawia si siatka pkni. Ci Odpryskowi byli w
prawdziwym niebezpieczestwie.
Kobieta zwrcia si w stron Dalinara. Teraz miaa hem. Kiedy go zaoya? Wydawaa si
wstrznita, gdy Dalinar rzuci si na jedn z czarnych bestii i uderzy w ni pogrzebaczem. Przyj
Postaw Dymu i obroni si przed jej kontratakiem. Odpryskowa odwrcia si do towarzysza, po czym
oboje ustawili si tak, e w sumie, ze stojcym najbliej ska Dalinarem, utworzyli trjkt.
Z dwjk Odpryskowych u boku walka sza zdecydowanie lepiej ni w domu. Udao mu si pozby
tylko jednej bestii byy szybkie i silne, a on walczy defensywnie, prbujc odwrci ich uwag i
zmniejszy nacisk na Odpryskowych. Stwory nie wycofay si. Nacieray, a ostatni zosta rozcity na p
przez kobiet.
Dalinar odetchn ciko i opuci pogrzebacz. Inne wiata cay czas spaday z nieba w stron
wioski zakada, e wyldowali tam kolejni z tych dziwnych Odpryskowych.
C powiedzia mczyzna silnym gosem musz powiedzie, e nigdy nie miaem
przyjemnoci walczy z towarzyszem uzbrojonym tak... niekonwencjonalnie.
Odwrciwszy si, Dalinar zobaczy Odpryskowego. Gdzie si podzia hem mczyzny? Tamten sta
z Ostrzem opartym o naramiennik i przyglda si Dalinarowi oczyma w tak jasnym odcieniu niebieskiego,
e wydaway si biae. Czy jego oczy naprawd si wieciy i sczyo si z nich Burzowe wiato? Skr
mia ciemnobrzow, jak Makabakowie, a do tego krtko obcite krcone czarne wosy. Jego pancerz ju
nie wieci, cho jeden duy symbol umieszczony porodku napiernika nadal emanowa sabym
niebieskim blaskiem.
Dalinar rozpozna ten symbol, ten wzr przedstawiajcy stylizowane podwjne oko, osiem krgw
poczonych z dwoma porodku. To by znak Zaginionych wietlistych w czasach, kiedy nazywano ich
wietlistymi Rycerzami.

Odpryskowa spogldaa w stron wioski.


Kto uczy ci walki mieczem? spyta rycerz.
Dalinar spojrza mu w oczy. Nie wiedzia, jak zareagowa.
To mj m Heb, szlachetny rycerzu stwierdzia Taffa, podchodzc bliej. O ile wiem, nigdy
nie mia miecza w rkach.
Twoje postawy nie s mi znane mwi dalej rycerz. Ale byy wiczone i precyzyjne. Takie
umiejtnoci wymagaj wieloletniego szkolenia. Rzadko widziaem mczyzn, czy to rycerzy, czy
onierzy, ktrzy walczyliby rwnie dobrze.
Dalinar nadal milcza.
Jak widz, nic mi nie powiesz stwierdzi mczyzna. Dobrze. Ale gdyby chcia wykorzysta
to swoje tajemnicze szkolenie, przybd do Urithiru.
Urithiru? powtrzy Dalinar. Gdzie ju sysza t nazw.
Tak. Nie mog ci obieca miejsca w jednym z zakonw, ta decyzja nie ode mnie zaley, ale jeli
umiesz posugiwa si mieczem rwnie dobrze, jak tym kuchennym narzdziem, to jestem pewien, e
znajdzie si dla ciebie miejsce pord nas. Odwrci si na wschd, w stron wioski. Rozpu wieci.
Znaki takie jak te nie s bez znaczenia. Nadchodzi Spustoszenie. Odwrci si do towarzyszki.
Odchodz. Strze tej trjki i odprowad ich do wioski. Nie moemy pozostawi ich samotnie na pastw
niebezpieczestw tej nocy.
Kobieta pokiwaa gow. Pancerz bkitnego rycerza zacz sabo wieci, nastpnie mczyzna
rzuci si w powietrze jakby spada w gr. Dalinar cofn si, wstrznity, patrzc, jak wietlista niebieska
posta wznosi si, po czym opada ukiem w stron wioski.
Chodcie powiedziaa kobieta. Jej gos odbija si echem we wntrzu hemu. Zacza popiesznie
schodzi.
Zaczekaj poprosi Dalinar, idc za ni.
Taffa podniosa crk i ruszya za nimi. Oliwa na skaach dopalaa si.
Kobieta zwolnia, by Dalinar i Taffa mogli dotrzyma jej kroku.
Musz to wiedzie odezwa si Kholin, czujc si gupio. Ktry mamy rok?
Odpryskowa odwrcia si w jego stron. Jej hem znikn. Zamruga kiedy to si wydarzyo? W
przeciwiestwie do towarzysza, miaa jasn skr nie blad, jak mieszkacy Shinovaru, ale naturalnie
jasnobeow, jak Alethi.
sma Epoka, trzysta trzydziesty sidmy rok.
sma Epoka? pomyla Dalinar. Co to w ogle znaczy? Ta wizja bya inna od pozostaych. Tamte
byy o wiele krtsze, to po pierwsze. I gos, ktry do niego przemawia. Gdzie on by?
Gdzie jestem? pyta dalej. Ktre krlestwo?
Kobieta zmarszczya czoo.
Nie zostae uleczony?
Czuj si dobrze. Ja tylko... Musz wiedzie. W ktrym krlestwie jestem?

Natanatan.
Dalinar powoli wypuci powietrze. Natanatan. Strzaskane Rwniny leay na ziemiach, ktre
niegdy naleay do Natanatanu. Krlestwo upado przed wiekami.
A was wysa krl Natanatanu? spyta.
Rozemiaa si.
wietlici Rycerze walcz dla adnego z krlw i dla kadego z nich.
To gdzie mieszkacie?
Urithiru jest gwnym orodkiem naszych zakonw, ale mieszkamy w miastach w caej Aletheli.
Dalinar znieruchomia. Alethela. To bya historyczna nazwa krainy, ktra staa si Alethkarem.
Przekraczacie granice krlestw, by walczy?
Heb odezwaa si Taffa. Wydawaa si bardzo zatroskana. To ty mi obiecae, e wietlici
przybd i nas ochroni, tu zanim poszede poszuka Seeli. Czy wci jeste otumaniony? Szlachetna
pani, mogaby znw go uzdrowi?
Powinnam oszczdza Odrodzenie dla innych, ktrzy mog by ranni odpara kobieta,
spogldajc w stron wioski. Walki dobiegay koca.
Dobrze si czuj sprzeciwi si Dalinar. Alethk... Alethela. Tam mieszkacie?
To nasz obowizek i nasz przywilej odpara kobieta zachowywa czujno przed
Spustoszeniem. Jedno krlestwo studiuje sztuki wojenne, by inni mogli y w pokoju. Umieramy, bycie
mogli y. To zawsze byo nasze miejsce.
Dalinar sta bez ruchu, rozwaajc te sowa.
Wszyscy, ktrzy umiej walczy, s potrzebni dodaa kobieta. A wszyscy ci, ktrzy pragn
walczy, powinni by zmuszeni, by uda si do Aletheli. Walka, nawet ta walka przeciwko Dziesiciu
mierciom, zmienia czowieka. Moemy ci uczy, by ci to nie zniszczyo. Przyjd do nas.
Dalinar pokiwa gow.
Kade pastwisko potrzebuje trzech rzeczy powiedziaa kobieta, a jej gos zmieni si, jakby
cytowaa z pamici. Stad, by rosy, pasterzy, by je pali, i stranikw dookoa. My z Aletheli jestemy
tymi stranikami, wojownikami, ktrzy broni i walcz. Zachowujemy straszliwe sztuki wojenne, a pniej
przekazujemy je innym, kiedy nadchodzi Spustoszenie.
Spustoszenie powtrzy. To znaczy Pustkowcy, tak? Czy to z nimi dzi walczylimy?
Kobieta prychna pogardliwie.
Pustkowcy? To? Nie, to bya Esencja Pnocy, cho wci pozostaje tajemnic, kto j wypuci.
Spojrzaa w bok. Harkaylain mwi, e Spustoszenie nadchodzi, a on rzadko si myli. On...
Nagy krzyk w ciemnociach. Kobieta zakla i spojrzaa w stron rda dwiku.
Zaczekajcie tutaj. Zawoajcie, jeli Esencja powrci. Usysz.
Znikna w ciemnociach.
Dalinar unis rk, rozdarty midzy pragnieniem podenia za ni a pozostania i pilnowania Taffy i
jej crki. Ojcze Burz! pomyla, kiedy zorientowa si, e kiedy zabrako wietlistej zbroi kobiety,

pozostali w ciemnociach.
Odwrci si do Taffy. Staa na ciece obok niego, ale jej spojrzenie byo dziwnie rozproszone.
Taffa? spyta.
Brakuje mi tych czasw odpowiedziaa.
Dalinar podskoczy. Ten gos nie nalea do niej. To by gos mczyzny, gboki i potny. Ten gos
przemawia do niego podczas kadej wizji.
Kim jeste? spyta Dalinar.
Niegdy byli jednoci powiedziaa Taffa, czy ktokolwiek to by. Zakony. Ludzie. Nie bez
problemw i ktni, oczywicie. Ale skupieni.
Dalinara przeszed dreszcz. Co w tym gosie zawsze wydawao mu si dziwnie znajome. Nawet
podczas pierwszej wizji.
Prosz. Musisz mi powiedzie, o co chodzi, dlaczego mi to wszystko pokazujesz. Kim jeste?
Sug Wszechmocnego?
auj, e nie mog ci pomc powiedziaa Taffa, spogldajc na Dalinara, ale ignorujc jego
pytania. Musisz ich zjednoczy.
Jak syszaem ju wczeniej! Ale potrzebuj pomocy. To, co kobieta mwia o Alethkarze. Czy to
prawda? Czy rzeczywicie moemy znw tacy si sta?
Mwienie o tym, co moe si wydarzy, jest zakazane. Mwienie o przeszoci zaley od
perspektywy. Ale sprbuj pomc.
To daj mi co wicej od mtnych odpowiedzi!
Taffa wpatrywaa si w niego powanie. Jakim sposobem w blasku gwiazd widzia jej brzowe
oczy. Kryo si za nimi co gbokiego, oniemielajcego.
Powiedz mi przynajmniej... Ufam arcyksiciu Sadeasowi, ale mj syn Adolin uwaa, e jestem
gupcem. Czy powinienem nadal ufa Sadeasowi?
Tak odpara istota. To wane. Nie pozwl, by pochony ci konflikty. Bd silny. Zachowaj
honor, a honor ci pomoe.
W kocu co konkretnego, pomyla Dalinar.

Usysza gosy. Mroczny krajobraz sta si niewyrany.


Nie! Wycign rce w stron kobiety. Nie odsyaj mnie jeszcze. Co mam zrobi z Elhokarem i
wojn?
Dam ci, co mog. Gos stawa si niewyrany. Przepraszam, e nie mog da wicej.
C to za odpowied?! wykrzykn Dalinar. Otrzsn si i zacz szarpa. Przytrzymyway go
jakie rce. Skd si wziy? Zakl, odpychajc je i prbujc si oswobodzi.
Nagle znieruchomia. Znajdowa si w koszarach na Strzaskanych Rwninach, o dach uderza
agodny deszcz. Burza w wikszoci przesza. Grupa onierzy przytrzymywaa go, a Renarin przyglda si
temu z niepokojem.

Dalinar pozosta bez ruchu z otwartymi ustami. Przed chwil wrzeszcza. onierze czuli si
niezrcznie, patrzyli po sobie, nie chcieli spojrze mu w oczy. Jeli byo jak wczeniej, odgrywa swoj rol
w wizji, bekota i macha rkami.
Mj umys jest ju czysty stwierdzi. Ju dobrze. Moecie mnie puci.
Renarin skin na pozostaych, a oni z wahaniem go pucili. Renarin prbowa go usprawiedliwia,
mwi im, e jego ojciec nie moe doczeka si walki. Nie brzmiao to zbyt przekonujco.
Dalinar wycofa si na ty budynku, usiad na pododze midzy dwoma zwinitymi piworami,
oddycha gboko i myla. Ufa swoim wizjom, jednak ostatnio ycie w obozach byo i tak trudne, wolaby
wic, by jego ludzie nie uznali go za szaleca.
Zachowaj honor, a honor ci pomoe.
Wizja kazaa mu zaufa Sadeasowi. Ale nigdy nie uda mu si przekona do tego Adolina ktry nie
tylko nienawidzi Sadeasa, ale te uwaa wizje za urojenia umysu ojca. Mg jedynie dziaa tak jak
wczeniej.
I w jaki sposb zmusi arcyksit do wsppracy.

Siedem lat wczeniej


Mog j uratowa powiedzia Kal, cigajc koszul.
Dziewczynka miaa zaledwie pi lat. Spada z duej wysokoci.
Mog j uratowa.
Mamrota. Wok zebra si tumek. Miny dwa miesice od mierci owieconego Wistiowa, wci
nie mieli nowego pana miasta. W tym czasie prawie nie widywa Laral.
Kal mia zaledwie trzynacie lat, ale zosta dobrze wyszkolony. Pierwsze niebezpieczestwo
stanowia utrata krwi dziecko zamao nog, byo to skomplikowane zamanie, a w miejscach, gdzie koci
przebiy ciao, tryska czerwony pyn. Kal odkry, e dr mu rce, kiedy przyciska palce do rany. Zamana
ko bya liska, nawet poszarpany koniec, zwilony krwi. Ktra arteria zostaa przebita?
Co robisz z moj crk? Barczysty Harl przedar si przez gromad gapiw. Ty kremliku! Nie
dotykaj Miasal! Nie...
Harl przerwa, gdy kilku mczyzn go odcigno. Wiedzieli, e Kal ktry przypadkiem
przechodzi obok by jedyn nadziej dziewczynki. Ju posali Alima po ojca Kala.
Mog j uratowa powiedzia Kal.
Jej twarz bya blada i dziewczynka si nie ruszaa.
Ta rana gowy, moe ona...
Nie mog o tym teraz myle. Jedna z ttnic w podudziu zostaa przerwana. Z wasnej koszuli zrobi
opask uciskow, by powstrzyma wypyw krwi, ale ona cigle si zsuwaa. Nadal przyciskajc palce do
rany, zawoa: Ogie! Potrzebuj ognia! Szybko! I niech mi kto da koszul!
Kilku mczyzn odbiego, kiedy Kal unis nog. Jeden z widzw popiesznie poda koszul. Kal
wiedzia, w ktrym miejscu ucisn ttnic. Opaska si zsuwaa, ale palce nie. Przytrzymywa t arteri,
przyciskajc koszul do reszty rany, a Valama wrci ze wiec.

Ju zaczli podgrzewa n. Dobrze. Kal wzi n i przypali nim ran. Powietrze wypeni smrd
spalonego misa. Podmuch chodnego wiatru go rozproszy.
Donie Kala przestay si trz. Wiedzia, co robi. Porusza si z umiejtnociami, ktre
zaskoczyy nawet jego samego, idealnie przyegajc ran, kiedy szkolenie przejo nad nim kontrol. Wci
musia odci ttnic przypalanie mogo nie zadziaa w wypadku tak wielkiej arterii ale razem powinny
pomc.
Kiedy skoczy, krwawienie ustpio. Usiad z umiechem. I wtedy zauway, e rana gowy Miasal
te nie krwawi, a jej pier si nie porusza.
Nie! Harl pad na kolana. Nie! Zrb co!
Ja... zacz mwi Kal. Powstrzyma krwawienie.
Straci j.
Nie wiedzia, co powiedzie, jak zareagowa. Przepeniy go gbokie, straszliwe mdoci. Harl z
wyciem odepchn go na bok. Kal cofn si. Znw zacz si trz, gdy ojciec przytuli martwe ciao crki.
Tum milcza.
*
Godzin pniej Kal siedzia na schodach przed sal operacyjn, paczc. Jego smutek by agodny.
Tu dreszcze. Tam kilka ez spywajcych po jego policzkach.
Siedzia z kolanami podcignitymi pod brod, obejmujc nogi rkami i prbujc znale sposb na
stumienie cierpienia. Czy istnia balsam, ktry mg zagodzi jego bl? Banda, by powstrzyma wypyw
z jego oczu? Powinien j uratowa.
Rozlegy si kroki i pad na niego cie. Lirin uklk obok Kala.
Obejrzaem twoj prac, synu. Dobrze sobie poradzie. Jestem z ciebie dumny.
Zawiodem wyszepta Kal.
Jego ubranie byo czerwone. Zanim zmy krew z rk, bya szkaratna. Ale po wsikniciu w tkanin
przybraa mniej jaskrawy, brzowawy odcie.
Znaem ludzi, ktrzy wiczyli godzinami, ale na widok rannego zamierali. Jest trudniej, kiedy
dochodzi efekt zaskoczenia. Ty nie zamare, poszede do niej, udzielie pomocy. I zrobie to dobrze.
Nie chc by chirurgiem stwierdzi Kal. Jestem w tym koszmarny.
Lirin westchn, zszed po schodach i usiad obok syna.
Kal, tak bywa. To smutne, ale nie moge zrobi wicej. To mae ciako zbyt szybko stracio zbyt
duo krwi.
Kal nie odpowiedzia.
Musisz si nauczy, kiedy si przejmowa, synu powiedzia cicho Lirin. A kiedy odpuci.
Zobaczysz. Miaem podobne problemy, kiedy byem modszy. Dorobisz si odciskw.
I to co dobrego? pomyla Kal, a po jego policzku popyna kolejna za. Musisz si nauczy,
kiedy si przejmowa... a kiedy odpuci....
Z dala wci dochodzio wycie Harla.

Wystarczy tylko spojrze na nastpstwa jego krtkiej wizyty na Sel, by znale potwierdzenie dla
moich sw.
Kaladin nie chcia otwiera oczu. Gdyby to zrobi, obudziby si. A gdyby si obudzi, ten bl
palenie w boku, bl ng, tpe pulsowanie rk i ramion nie byby koszmarem sennym. Byby prawdziwy. I
nalea do niego.
Stumi jk i przetoczy si na bok. Wszystko bolao. Kade wkno mini i kady cal skry. Gowa
mu pkaa. Mia poczucie, e bol go nawet koci. Chcia tak lee bez ruchu, a Gaz przyjdzie i wycignie
go za kostki. To by byo atwe. Czy cho raz nie zasugiwa na to, co atwe?
Ale nie mg. Gdyby przesta si rusza, podda si, byoby to jak mier, a na to nie mg pozwoli.
Ju podj decyzj. Pomoe mostowym.
A niech ci, Hav, pomyla. Nawet teraz wykopujesz mnie z posania. Kaladin zrzuci koc i zmusi
si do wstania. Drzwi do koszar byy uchylone, by wpuci do rodka wiee powietrze.
Kiedy wsta, poczu si jeszcze gorzej, ale wiedzia, e ycie mostowego nie zaczeka, a wrci do
peni si. Czowiek albo nada, albo gin. Kaladin wyprostowa si, opierajc jedn do o nienaturalnie
gadki Dusznikowany kamie ciany. Nastpnie odetchn gboko i przeszed przez sal. Co dziwne, spora
cz mczyzn ju si obudzia i usiada na posaniach. W milczeniu przygldali si Kaladinowi.
Czekali, uwiadomi sobie. Chcieli zobaczy, czy wstan.
Znalaz trzech rannych tam, gdzie ich zostawi z przodu koszar.
Wstrzyma oddech, sprawdzajc stan Leytena. Co zadziwiajce, mczyzna wci y. Oddycha
pytko, mia saby puls, jego rany byy powane, ale y.
Bez rodka odkaajcego to si moe wkrtce zmieni. Rany nie wyglday jeszcze na zainfekowane
zgniosprenami, ale w tej brudnej ciasnocie to tylko kwestia czasu. Potrzebowa maci od tego aptekarza.
Ale jak?

Sprawdzi stan pozostaych dwch. Hobber umiecha si szeroko. By szczupy, mia okrg twarz,
szpar midzy zbami i krtk czarn czupryn.
Dzikuj powiedzia. Dzikuj, e mnie uratowae.
Kaladin sprawdzi nog mczyzny.
Nic ci nie bdzie, ale przez par tygodni nie bdziesz mg chodzi. Przynios ci jedzenie z mesy.
Dzikuj wyszepta Hobber, biorc Kaladina za rk i ciskajc j. Umiechn si szeroko.
Ten umiech pokona mrok, sprawi, e wszystkie ble przestay tak dokucza. Ojciec Kaladina
opisywa takie umiechy. To nie one sprawiy, e Lirin zosta chirurgiem, ale dziki nim nie przesta nim
by.
Odpoczywaj powiedzia Kaladin i dbaj o czysto rany. Nie chcemy przyciga zgniosprenw.
Powiedz mi, jeli jakiego zobaczysz. S mae i czerwone, jak malutkie owady.
Hobber skwapliwie pokiwa gow, a Kaladin przeszed do Dabbida. Modziutki mostowy wyglda
dokadnie tak jak poprzedniego dnia, wpatrywa si tpo przed siebie.
Siedzia tak, kiedy zasypiaem, panie stwierdzi Hobber. Zupenie jakby nie ruszy si przez
ca noc. A dostaem dreszczy.
Kaladin pstrykn palcami przed twarz Dabbida. Mczyzna podskoczy na ten dwik, skupi
wzrok na palcach i patrzy za nimi, gdy Kaladin poruszy doni.
Chyba oberwa w gow stwierdzi Hobber.
Nie. To bitewny szok. Przejdzie.
Mam nadziej.
Skoro tak mwisz, panie. Hobber podrapa si po gowie.
Kaladin wsta i otworzy szeroko drzwi, wpuszczajc do rodka wiato. To by jasny dzie, soce
dopiero wschodzio nad horyzontem. Z obozu ju dochodziy rne dwiki, kowal zabra si do pracy,
uderzajc motem w metal. Chulle trbiy w stajniach. Powietrze byo chodne po nocy. Pachniao czysto i
wieo. Wiosenna pogoda.
Wstae, powiedzia sobie Kaladin. Rwnie dobrze moesz ruszy dalej. Zmusi si do rozcigania,
mimo e jego ciao protestowao przy kadym ruchu. Pniej sprawdzi ran. Nie bya powana, cho
zakaenie mogo j pogorszy.
Niech burzowe wichry porw tego aptekarza! pomyla, nabierajc wody z beczki mostowych i
przemywajc swoj ran.
Natychmiast poaowa tej penej goryczy myli w odniesieniu do starego aptekarza. A co on mia
zrobi? Da Kaladinowi rodek odkaajcy za darmo? To arcyksicia Sadeasa powinien przeklina. Sadeas
by winien tej rany, i to on zakaza chirurgom wydawania materiaw mostowym, niewolnikom i sucym z
niszych nahnw.
Nim skoczy przeciganie, grupka mostowych wstaa i posza si napi. Stali wok beczki, patrzc
na Kaladina.
Mg zrobi tylko jedno. Zaciskajc zby, przeszed przez skad i znalaz desk, ktr nosi

poprzedniego dnia. Ciele nie wbudowali jej jeszcze w most, wic Kaladin podnis j i wrci do koszar. I
znw zabra si za wiczenia, jak poprzedniego dnia.
Nie mg porusza si tak szybko. Waciwie przez wikszo czasu tylko chodzi. Ale w miar
wicze ble agodniay. Gowa przestawaa pka. Stopy i ramiona wci poboleway i czu gbokie,
utajone wyczerpanie. Ale przynajmniej nie narobi sobie wstydu, przewracajc si.
Podczas wicze mija inne koszary mostowych. Zebrani przed nimi ludzie niewiele rnili si od
tych z mostu numer cztery. Takie same ciemne, poplamione od potu skrzane kamizele na goym ciele lub
luno zwizanych koszulach. Od czasu do czasu widywa cudzoziemcw, gwnie z Thaylenah i Vedenaru.
I wszystkich czyo znoszone ubranie, nieogolone twarze i udrczone oczy. Kilka grup przygldao si
Kaladinowi z otwart wrogoci. Czy martwili si, e jego wiczenia bd stanowi zacht dla ich
dowdcw?
Mia nadziej, e kto z mostu czwartego doczy do jego wicze. W kocu w czasie bitwy byli
posuszni, nawet pomogli mu z rannymi. Nadzieja okazaa si prna. Cho niektrzy mostowi przygldali
si, inni go ignorowali. Nikt si nie przyczy.
W kocu Syl sfruna z gry i wyldowaa na kocu jego deski, jadc jak krlowa w palankinie.
Rozmawiaj o tobie powiedziaa, kiedy znw min koszary mostu numer cztery.
Nic dziwnego stwierdzi Kaladin pomidzy sapniciami.
Niektrzy sdz, e oszalae zauwaya. Jak tamten, ktry siedzi i gapi si na ziemi. Mwi,
e napicie pola bitwy strzaskao ci umys.
Moe maj racj. Nie zastanawiaem si nad tym.
A co to szalestwo? spytaa, siadajc z jedn nog ugit i kolanem niemal dotykajcym piersi.
Mgielna spdnica migotaa wok jej ng i rozpywaa si w oparze.
To wtedy, kiedy ludzie nie myl waciwie odpar Kaladin.
Ludzie nigdy nie myl waciwie.
Szalestwo jest gorsze ni zazwyczaj. Kaladin umiechn si. Tak naprawd to zaley od
otoczenia. Jak bardzo czowiek rni si od innych? Taka wyrniajca si osoba jest szalona, jak sdz.
Czyli wy wszyscy... gosujecie nad tym? spytaa, krzywic si.
Nie tak do koca. Ale owszem, o to chodzi.
Przez dusz chwil rozmylaa.
Kaladinie odezwaa si w kocu. Dlaczego ludzie kami? Wiem, czym s kamstwa, ale nie
wiem, dlaczego ludzie to robi.
Mnstwo powodw odpar Kaladin, woln doni wytar pot z czoa, po czym chwyci ni desk,
eby j ustabilizowa.
Czy to szalestwo?
Nie powiedziabym. Wszyscy to robi.
To moe wszyscy jestecie troch szaleni.
Zamia si.

Tak, moliwe.
Ale jeli wszyscy to robi dodaa, opierajc gow na kolanie to ten, ktry tego nie robi, jest
tym, ktry jest szalony, tak? Czy nie to mwie wczeniej?
Chyba tak. Ale nie sdz, eby w okolicy by kto, kto nigdy w yciu nie skama.
Dalinar.
Kto?
Krlewski wuj odpara Syl. Wszyscy mwi, e on nigdy nie kamie. Twoi mostowi czasem o
tym rozmawiaj.
Ach tak. Czarny Cier. Kaladin sysza o nim jeszcze jako dziecko.
Jest jasnooki. To znaczy, e kamie.
Ale...
Oni wszyscy s tacy sami, Syl. Im bardziej szlachetnie wygldaj, tym bardziej zepsuci s
wewntrz. To wszystko udawanie.
Umilk, zaskoczony gwatownoci swojej goryczy. Niech ci burza, Amaramie. Ty mi to zrobie.
Sparzy si zbyt wiele razy, by zaufa pomieniowi.
Nie sdz, by ludzie zawsze tacy byli powiedziaa w zamyleniu. Znw miaa ten nieobecny
wyraz twarzy. Ja...
Kaladin czeka, a powie co wicej, ale ona umilka. Znw min most numer cztery. Wielu z jego
ludzi odpoczywao, opierajc si plecami o ciany i czekajc, a zasoni ich popoudniowy cie. Rzadko
czekali wewntrz. By moe siedzenie cay czas w budynku byo zbyt ponure nawet dla mostowych.
Syl? spyta w kocu. Chciaa co powiedzie?
Wydaje mi si, e syszaam, jak ludzie rozmawiali o czasach, kiedy nie byo kamstw.
S opowieci przyzna Kaladin o Epokach Heroldw, kiedy ludzi wiza honor. Ale ludzie
zawsze opowiadaj historie o rzekomo lepszych czasach. Wystarczy, e poobserwujesz. onierz docza do
nowego oddziau i natychmiast zaczyna opowiada o tym, jak cudowny by jego stary oddzia. Pamitamy
dobre czasy i ze czasy, zapominajc, e wikszo nie jest ani dobra, ani za. Po prostu jest.
Ruszy truchtem. Soce zaczynao coraz bardziej grza, ale on chcia si porusza.
Opowieci mwi dalej z przerwami na sapanie udowadniaj to. Co si stao z Heroldami?
Porzucili nas. Co si stao ze wietlistymi Rycerzami? Upadli i zszargali honor. Co si stao z Krlestwami
Epok? Upady, kiedy koci prbowa przej wadz. Nie mona ufa nikomu, kto ma wadz, Syl.
To co w takim razie robi? Nie mie przywdcw?
Nie. Odda wadz jasnookim, niech ich zdeprawuje, a pniej trzyma si od nich jak najdalej.
Jego sowa brzmiay pusto. Jak daleko on sam trzyma si od jasnookich? Zawsze wydawao si, e
tkwi pomidzy nimi, uwiziony w botnistym grzzawisku, ktre tworzyli przez swoje spiski, intrygi i
chciwo.
Syl umilka, a on po ostatnim biegu postanowi zakoczy wiczenia. Nie mg znw si przeciy.
Odstawi desk na miejsce. Ciele drapali si po gowach, ale nie narzekali. Wrci do mostowych,

zauwaajc, e niewielka grupka w tym Skaa i Teft rozmawia i spoglda w jego stron.
Wiesz co powiedzia Kaladin do Syl rozmawianie z tob z pewnoci ma zwizek z moj
opini szaleca.
Postaram si nie by taka interesujca powiedziaa Syl i wyldowaa na jego ramieniu. Opara
donie na biodrach, po czym usiada i umiechna si, wyranie zadowolona ze swojej uwagi.
Nim Kaladin wrci do koszar, zauway Gaza idcego przez plac w jego stron.
Ty! powiedzia Gaz, wskazujc na Kaladina. Stj.
Kaladin zatrzyma si i czeka na niego z zaoonymi rkami.
Mam dla ciebie wieci powiedzia Gaz, mruc zdrowe oko. Owiecony Lamaril dowiedzia
si, co zrobie z rannymi.
Jak?
Na burze, chopcze! Mylisz, e ludzie nie bd gada? Co miae zamiar zrobi? Ukry midzy
nami trzech rannych?
Kaladin odetchn gboko, ale si uspokoi. Gaz mia racj.
W porzdku. Ale co to za problem? Nie spowolnilimy armii.
Ano zgodzi si Gaz ale Lamaril nie jest zachwycony pomysem pacenia mostowym, ktrzy
nie mog walczy, i karmienia ich. Poszed do arcyksicia Sadeasa, zdecydowany ci wywiesi.
Kaladina przeszed dreszcz. Wywieszenie oznaczao powieszenie na zewntrz podczas arcyburzy, by
Ojciec Burz zadecydowa. W gruncie rzeczy wyrok mierci.
Owiecony Sadeas nie pozwoli mu na to mwi dalej sierant.
Co takiego? Czyby le oceni Sadeasa? Ale nie, to wszystko byo czci gry.
Owiecony Sadeas wyjani Gaz powiedzia Lamarilowi, e moesz zachowa onierzy, ale
nie dostan jedzenia ani wypaty, dopki nie bd zdolni do pracy. Powiedzia, e to pokae, dlaczego jest
zmuszony zostawia mostowych na paskowyach.
Co za kremlik mrukn Kaladin.
Gaz zblad.
Cicho. Mwisz o samym arcyksiciu, chopcze!
Rozejrza si, eby sprawdzi, czy nikt nie usysza.
Chce zrobi z moich ludzi pokazwk. Chce, eby inni mostowi widzieli, jak ranni cierpi i
umieraj z godu. Chce, eby pozostawianie rannych wygldao na akt miosierdzia.
Moe i ma racj.
To bezduszne. Rannych onierzy zabiera. Zostawia mostowych, poniewa znalezienie nowych
niewolnikw jest tasze ni opieka nad rannymi.
Gaz milcza.
Dzikuj za przekazanie wieci.
Wieci? warkn Gaz. Wysano mnie, ebym wyda ci rozkazy, paniczu. Nie prbuj przynosi
dodatkowego jedzenia z mesy dla twoich rannych, bo go nie dostaniesz.

Z tymi sowy odszed popiesznie, mamroczc pod nosem.


Kaladin wrci do koszar. Ojcze Burz! Skd mia wzi jedzenie, by wykarmi trzech ludzi? Mg
dzieli si z nimi wasnymi posikami, ale, cho mostowych karmiono, to porcje nie byy due. Nawet
dzielenie si jedzeniem z jednym byoby trudne. Prba podzielenia przydziau ywnoci na cztery
sprawiaby, e ranni byliby zbyt sabi, by wrci do zdrowia, a Kaladin, by biega z mostem. A do tego
nadal potrzebowa rodka odkaajcego! Zgniospreny i choroby zabijay podczas wojny wicej ludzi, ni
wrg.
Kaladin podszed do mczyzn lenicych si przy koszarach. Wikszo zajmowaa si standardow
dziaalnoci mostowych wycignli si na ziemi i ze zniechceniem gapili w powietrze, siedzieli i ze
zniechceniem gapili si w ziemi albo stali i ze zniechceniem gapili si w przestrze. Druyna mostu
numer cztery przez cay dzie nie miaa dyuru, a przydzia pracy dopiero po popoudniowym dzwonie.
Gaz mwi, e nasi ranni maj nie dostawa ywnoci ani wypaty dopki nie wyzdrowiej
powiedzia zebranym.
Niektrzy z nich Sigzil, Peet, Koolf pokiwali gowami, jakby tego si wanie spodziewali.
Arcyksi Sadeas chce zrobi z nas przykad mwi dalej Kaladin. Chce udowodni, e
mostowych nie warto leczy, a zrobi to, pozwalajc Hobberowi, Leytenowi i Dabbidowi umrze powoln,
bolesn mierci. Odetchn gboko. Chc zebra nasze zasoby, eby kupi leki i jedzenie dla rannych.
Moemy ich utrzyma przy yciu, jeli kilku z was podzieli si z nimi posikami. Bdziemy potrzebowa
jakie dwadziecia pi czystych marek na leki i zapasy. Kto moe si czym podzieli?
Zebrani gapili si, a Moash zacz si mia. Inni przyczyli si do niego. Machnli lekcewaco
rkami i rozeszli si, pozostawiajc Kaladina z wycignit rk.
Nastpni moecie by wy! zawoa. Co zrobicie, jeli to wy bdziecie potrzebowa
uzdrowienia!
Umr odpowiedzia Moash, nawet si nie odwracajc. Na polu bitwy i szybko, nie tutaj w
cigu tygodnia.
Kaladin opuci rk. Westchn, odwrci si i prawie wpad na Ska. Uminiony, potny
Rogoerca sta z zaoonymi rkami, jak opalona rzeba. Kaladin popatrzy na niego z nadziej.
Nie mam kul powiedzia Skaa z chrzkniciem. Juem wyda.
Kaladin westchn.
To i tak nie miaoby znaczenia. Nas dwch i tak nie byoby sta na leki.
Dam troch jedzenia. Skaa chrzkn.
Kaladin spojrza na niego z zaskoczeniem.
Ale tylko temu ze strza w nodze doda mczyzna, nadal stojc z zaoonymi rkami.
Hobberowi?
Niewane. Wyglda, e moe mu si polepszy. Ten drugi umrze, to pewne. A nie al mi
czowieka, ktry siedzi i nic nie robi. Ale dla tego trzeciego moesz mie moje jedzenie. Cz.
Kaladin umiechn si, unis rk i cisn rami potniejszego mczyzny.

Dzikuj.
Skaa wzruszy ramionami.
Zaje moje miejsce. Bez tego bybym trup.
Kaladin umiechn si krzywo.
Ja nie jestem martwy, Skao. Nic by ci si nie stao.
Rogoerca potrzsn gow.
Bybym trup. W tobie jest co dziwnego. Wszyscy to widz, nawet jeli nie chc mwi. Patrzyem
na most, gdzie bye. Strzay trafiay wszdzie dookoa, obok gowy, przy rkach. Ale nie ciebie.
Szczcie.
Nie ma czego takiego. Skaa spojrza na rami Kaladina. Poza tym jest jeszcze mafahliki,
ktre zawsze za tob poda.
Potny mczyzna z szacunkiem skoni gow przed Syl, po czym zrobi dziwny gest, doni
dotykajc najpierw ramion, a pniej czoa.
Kaladin wzdrygn si.
Widzisz j?
Spojrza na Syl. Jako wiatrospren moga pokazywa si tylko tym, przez ktrych chciaa by
widziana a zazwyczaj oznaczao to wycznie Kaladina.
Syl wydawaa si wstrznita. Nie, nie pokazywaa si Skale.
Jestem alaiiiku stwierdzi mczyzna, wzruszajc ramionami.
Co znaczy...
Skaa skrzywi si.
Ludzie z nizin, chorzy od powietrza. Czy wy naprawd nic nie wiecie? Tak czy inaczej, jeste
wyjtkowy. Most numer cztery straci wczoraj omiu ludzi, wliczajc trzech rannych.
Wiem stwierdzi Kaladin. Zamaem swoj pierwsz obietnic. Powiedziaem, e nie strac
adnego.
Skaa parskn.
Jestemy mostowymi. Umieramy. Tak to dziaa. Moesz rwnie dobrze obieca, e ksiyce si
dogoni! Potny mczyzna obrci si i wskaza w stron innych koszar. Ze wszystkich mostw, do
ktrych strzelano, wikszo stracia duo ludzi. Pi si przewrcio. Stracili ponad dwudziestu kady i
potrzebowali pomocy onierzy, eby zanie mosty z powrotem. Most numer dwa straci jedenastu, a do
nich nikt specjalnie nie strzela.
Znw odwrci si do Kaladina.
Most czwarty straci omiu. Omiu ludzi podczas jednej z najgorszych wypraw w tym sezonie. I
dwch z nich moe uda ci si uratowa. Most numer cztery straci najmniej ludzi ze wszystkich mostw,
ktre Parshendi prbowali przewrci. Most numer cztery nigdy nie traci najmniej ludzi. Wszyscy wiedz,
jak to jest.
Szczcie...

Skaa pogrozi mu wielkim paluchem.


Chory od powietrza.
To byo szczcie. Ale Kaladin postanowi przyj t odrobin powodzenia. Nie ma sensu si kci,
skoro kto wreszcie zacz go sucha.
Ale jeden nie wystarczy. Nawet gdyby on i Skaa ywili si poow swoich porcji, jeden chory
musia umrze. Potrzebowa kul. Potrzebowa ich rozpaczliwie. Ale by niewolnikiem i nie mia prawa
zarabia pienidzy na wikszo zwykych sposobw. Gdyby tylko mia co sprzeda. Ale nic do niego nie
naleao...
Wpada mu do gowy myl.
Chod powiedzia, odchodzc od koszar.
Skaa pody za nim z zainteresowaniem. Kaladin przeszukiwa plac, a znalaz Gaza
rozmawiajcego z dowdc przed koszarami mostu numer trzy. Jak to si dziao coraz czciej, na widok
Kaladina Gaz zblad i wyglda, jakby mia zamiar uciec.
Gaz, zaczekaj! powiedzia Kaladin, wycigajc rk. Mam dla ciebie propozycj.
Sierant zamar. Stojcy obok niego dowdca druyny mostu numer trzy zrobi krzyw min.
Sposb, w jaki traktowali go inni mostowi, nagle nabra sensu. Byli zaniepokojeni, e czwrka wysza z
bitwy w tak dobrym stanie. Most numer cztery uwaano za pechowy. Kady potrzebowa kogo, na kogo
mg patrze z gry a inne druyny mogy si pociesza t odrobin szczcia, e nie s w czwrce.
Kaladin to zmieni.
Ciemnooki dowdca wycofa si, pozostawiajc Kaladina i Ska z Gazem.
Co tym razem proponujesz? spyta Gaz. Kolejne bure kule?
Nie odpar Kaladin, mylc szybko. Nie mam ju kul. Ale nie moe tak by, e ty mnie
unikasz, a inne druyny nienawidz.
Nie wiem, co moemy na to poradzi.
Wiesz co odezwa si Kaladin, jakby nagle wpad na pomys. Czy kogo dzi przydzielono do
zbierania kamieni?
Aha. Gaz pokaza przez rami. Most numer trzy. Ten tam Bussik prbowa przekona mnie, e
s zbyt osabieni. Niech mnie burza, ale wierz mu. Wczoraj straci dwie trzecie ludzi, a to ja oberw, jeli
zbior ich za mao.
Kaladin ze wspczuciem pokiwa gow. Zbieranie kamieni byo jednym z mniej podanych
przydziaw pracy, wizao si z wyjciem poza obz i napenianiem wozw wielkimi kamieniami.
Duszniki karmiy armi, zmieniajc skay w ziarno, a z jakiego powodu znanego jedynie tym, ktrzy si
Dusznikami posugiwali atwiej byo, jeli mieli pojedyncze kawaki. Wobec czego zbierano kamienie. To
bya cika, mczca, bezmylna robota. Doskonaa dla mostowych.
Moe w takim razie wyznaczysz inn druyn? spyta Kaladin.
Ech. Sam wiesz, jakie s z tym kopoty. Jeli uznaj, e kogo faworyzuj, nie przestan narzeka i
zawraca mi gowy.

Nikt nie bdzie narzeka, jeli kaesz to zrobi czwrce.


Gaz spojrza na niego, mruc jedno oko.
Wtpi, by ty dobrze zareagowa, gdybym potraktowa was inaczej.
Zrobi to stwierdzi Kaladin, krzywic si. Ten jeden raz. Posuchaj, Gaz, nie chc spdzi
reszty mojego czasu tutaj na walce z tob.
Gaz zawaha si.
Twoi ludzie bd li. Nie pozwol, eby myleli, e to ja im to zrobiem.
Powiem im, e to mj pomys.
W takim razie w porzdku. Trzeci dzwon, zbirka przy zachodnim punkcie kontrolnym. Trjka
moe oprnia nocniki.
Odszed popiesznie, jakby chcia uciec, zanim Kaladin zmieni zdanie.
Skaa podszed do Kaladina, odprowadzajc Gaza wzrokiem.
Wiesz, czowieczek ma racj. Znienawidz ci za to. Liczyli na spokojny dzie.
Przejdzie im.
Ale po co zamienia si na trudniejsz prac? To prawda, e zwariowae?
Moe. Ale dziki temu wariactwu wyjdziemy poza obz.
I co to da dobrego?
Wszystko odpar Kaladin, spogldajc w stron koszar. ycie i mier. Ale bdziemy
potrzebowa pomocy.
Inna druyna?
Nie, chodzio mi o to, e my, ty i ja, bdziemy potrzebowa pomocy. Przynajmniej jeszcze jednego
czowieka.
Rozejrza si po okolicy i zauway kogo siedzcego w cieniu koszar. Teft. Posiwiay mostowy nie
by w grupie, ktra miaa si z Kaladina, za to poprzedniego dnia szybko ruszy na pomoc i poszed ze
Ska po Leytena.
Kaladin odetchn gboko i ruszy przez plac, Skaa szed za nim. Syl opucia jego rami i wzniosa
si w powietrze, taczc na nagym podmuchu wiatru. Teft podnis wzrok, kiedy zbliyli si do niego dwaj
mczyni. Wzi ju niadanie i zjada je sam, spod miski wystawa kawaek podpomyka.
Na brodzie mia plamy sosu i przyglda si przez chwil Kaladinowi, zanim otar usta rkawem.
Lubi swoje jedzenie, synu powiedzia. Wydaje mi si, e karmi nas za mao jak na jednego.
Nie mwic o dwch.
Kaladin kucn przed nim. Skaa opar si o cian i zaoy rce na piersi, przygldajc si w
milczeniu.
Potrzebuj ci, Teft powiedzia Kaladin.
Mwiem...
Nie twojego jedzenia. Ciebie. Twojej lojalnoci. Oddania.
Starszy mczyzna nie przerywa jedzenia. Nie mia pitna niewolnika, podobnie jak Skaa. Kaladin

nie zna ich historii. Wiedzia jedynie, e ci dwaj mu pomogli, w przeciwiestwie do pozostaych. Nie
zostali jeszcze do koca pokonani.
Teft... zacz Kaladin.
Ju wczeniej zapewniaem o swojej lojalnoci przerwa mu mczyzna. A za wiele razy. I
zawsze wychodzi na to samo.
Twoje zaufanie zostaje zdradzone? spyta cicho Kaladin.
Starszy mczyzna prychn.
Na burze, nie. Ja je zdradzam. Na mnie nie moesz polega, synu. Pasuj tutaj, do mostowych.
Wczoraj na tobie polegaem, a ty zrobie na mnie wraenie.
Szczliwy traf.
Pozwl, e ja to oceni. Teft, wszyscy jestemy zamani, w taki czy inny sposb. Inaczej nie
zostalibymy mostowymi. Ja zawiodem. Przeze mnie zgin mj brat.
To dlaczego nadal si przejmujesz?
Bo inaczej mog si tylko podda i umrze.
A jeli mier jest lepsza?
Wracali do tego samego problemu. Dlatego mostowych nie obchodzio, czy pomaga rannym.
mier nie jest lepsza powiedzia Kaladin, patrzc Teftowi w oczy. Och, atwo teraz tak
mwi. Ale kiedy czowiek stoi na krawdzi i patrzy w t ciemn, nieskoczon gbi, zmienia zdanie. Tak
byo z Hobberem. Ze mn. Zawaha si, widzc co w oczach starszego mczyzny. I sdz, e ty te to
widziae.
Ano odpar cicho Teft. Ano.
Czyli wchodzisz w to z nami? spyta Skaa, kucajc.
Z nami? pomyla Kaladin i umiechn si.
Teft patrzy to na jednego, to na drugiego.
Zachowam swoje arcie?
Tak obieca Kaladin.
Teft wzruszy ramionami.
To w porzdku. To nie moe by gorsze od siedzenia tutaj i prowadzenia pojedynku na spojrzenia
ze miertelnoci.
Kaladin wycign rk. Teft zawaha si, po czym j przyj.
Rogoerca te wycign rk.
Skaa.
Teft spojrza na niego, skoczy ciska do Kaladina i chwyci rk Skay.
Ja jestem Teft.
Ojcze Burz, pomyla Kaladin. Zapomniaem, e wikszo z nich nawet nie zna imion pozostaych.
Co to za imi, Skaa? spyta Teft, puszczajc rk Rogoercy.
Gupie odpar Skaa z obojtn min. Ale przynajmniej ma znaczenie. Czy twoje imi co

znaczy?
Chyba nie. Teft podrapa si po brodzie.
Skaa to nie jest moje prawdziwe imi przyzna mczyzna. Ale ludzie z nizin mog je
wymwi.
A jakie jest prawdziwe? spyta Teft.
Nie wymwisz go.
Starszy mczyzna unis brew.
Numuhukumakiakiaialunamor odpar Skaa.
Teft umiechn si.
W takim wypadku sdz, e Skaa mi wystarczy.
Rogoerca zamia si i usiad.
Nasz dowdca ma plan. Co wspaniaego i odwanego. Ma to co wsplnego z caym
popoudniem spdzonym na dwiganiu kamieni w upale.
Kaladin umiechn si i pochyli.
Musimy zebra pewn rolin. Trzcin, ktra ronie w kpach wok obozu...

Na wypadek, gdyby przymkn oczy na t katastrof, wiedz, e Aona i Skai nie yj, a to, co mieli,
zostao Rozszczepione. Przypuszczalnie, by uniemoliwi komukolwiek rzucenie wyzwania Rayseowi.
Dwa dni po incydencie podczas arcyburzy Dalinar szed z synami po skalistej ziemi w stron
krlewskiego miejsca uczty.
Stranicy burz Dalinara przewidywali kolejne kilka tygodni wiosny, po ktrych mia nastpi powrt
lata. Oby tylko nie okazao si, e zamiast tego przyjdzie zima.
Odwiedziem trzech kolejnych rymarzy powiedzia cicho Adolin. S rnego zdania. Wyglda
na to, e zanim poprg zosta przecity... o ile w ogle zosta przecity... by zuyty, a to duo zmienia.
Wsplne stanowisko jest takie, e poprg zosta przecity, ale niekoniecznie noem. To mg by te efekt
naturalnego zuycia.
Dalinar pokiwa gow.
To jedyny dowd, ktry choby sugerowa, e w tym pkniciu mogo by co dziwnego.
Czyli przyznajemy, e to wynik krlewskiej paranoi.
Porozmawiam z Elhokarem stwierdzi Dalinar. Dam mu zna, e doszlimy do ciany, i niech
nam powie, czy mamy rozway jeszcze inne moliwoci.
W porzdku. Adolin si zawaha. Ojcze... Czy chcesz porozmawia o tym, co wydarzyo si
podczas arcyburzy?
Nie byo to nic, co by si nie wydarzyo wczeniej.
Ale...
Ciesz si wieczorem, Adolinie powiedzia stanowczo Dalinar. Nic mi nie jest. Moe to dobrze,
e ludzie zobaczyli, co si dzieje. Ukrywanie tego byo jedynie poywk dla pogosek, w czci gorszych od
prawdy.
Adolin westchn, ale pokiwa gow.

Krlewskie uczty zawsze odbyway si na zewntrz, u stp paacowego wzgrza. Jeli stranicy burz
ostrzegali przed nadchodzc arcyburz lub te zupenie popsua si pogoda uczt odwoywano.
Dalinara to cieszyo. Nawet po ozdobieniu Dusznikowane budowle zbytnio przypominay pieczary.
Zagbienie, w ktrym odbyway si uczty, zatopiono, zmieniajc je w pytkie sztuczne jezioro.
Okrge podwyszenia wznosiy si nad wod jak niewielkie kamienne wyspy. Ten skomplikowany
krajobraz w miniaturze stworzyli krlewscy Dusznikowie, ktrzy skierowali do wod z pobliskiego
strumienia. Przypomina mi to Sela Tales, pomyla Dalinar, przechodzc po pierwszym mocie. W modoci
odwiedzi ten zachodni rejon Rosharu. I Czyste Jezioro.
Wysp byo pi, a balustrady czcych je mostw zdobiy limacznice tak skomplikowane, e po
kadej uczcie porcze chowano, by nie zniszczya ich arcyburza. Tego wieczoru powolny prd nis kwiaty.
Od czasu do czasu przepywaa obok miniaturowa dka, najwyej szerokoci doni, w ktrej znajdowa si
napeniony klejnot.
Dalinar, Renarin i Adolin wkroczyli na pierwsze podwyszenie.
Jeden kielich niebieskiego powiedzia starszy Kholin do synw. Pniej ograniczcie si do
pomaraczowego.
Adolin westchn gono.
Nie moglibymy cho raz...
Dopki naleycie do mojego rodu, kierujecie si Kodeksem. Nie ugn si, Adolinie.
Dobrze odpar syn. Chod, Renarinie.
Obaj pozostali na pierwszym podwyszeniu, gdzie zbierali si modsi jasnoocy.
Dalinar przeszed na kolejn wysp. rodkow przeznaczono dla mniej wanych jasnookich. Po jej
lewej i prawej znajdoway si rozdzielone wyspy po prawej dla mczyzn, po lewej dla kobiet. Jednak na
trzech rodkowych pcie si mieszay.
Wok niego zaproszeni gocie korzystali z gocinnoci krla. ywno z Dusznikw z zasady bya
bez smaku, lecz podczas wystawnych krlewskich uczt zawsze podawano importowane przyprawy i
egzotyczne misiwa. Dalinar czu w powietrzu wo pieczonej wieprzowiny i nawet kurczakw. Dawno nie
jad misa jednego z tych dziwnych latajcych stworw z Shin.
Mina go ciemnooka suca w zwiewnej czerwonej szacie, niosca tac z pomaraczowymi
krabami. Dalinar ruszy dalej przez wysp, omijajc grupki rozbawionych goci. Wikszo pia fioletowe
wino, najsmaczniejsze i najbardziej upajajce ze wszystkich odcieni. Prawie nikt nie nosi bitewnego stroju.
Kilku mczyzn woyo obcise, sigajce do pasa kurtki, lecz wielu odrzucio wszelkie pozory i wybrao
lune jedwabne koszule z koronkowymi mankietami i pasujce do nich pantofle. Tkanina mienia si w
blasku lamp.
Ci modnisie posyali spojrzenia Dalinarowi, oceniajc go. Pamita czasy, kiedy na takich ucztach
otaczali go przyjaciele, znajomi i tak, nawet pochlebcy. Teraz nikt si do niego nie zblia, cho
ustpowali mu drogi. Elhokar mg sdzi, e wuj sabnie, lecz jego reputacja oniemielaa wikszo
pomniejszych jasnookich.

Wkrtce dotar do mostu prowadzcego na ostatni wysp krlewsk. Otaczay j zawieszone na


supach latarnie, emanujce bkitnym Burzowym wiatem, rodek za wypeniao palenisko. W jego
wntrzu migotay ciemnoczerwone wgle, emanujce ciepem.
Elhokar siedzia przy stole przy ogniu, a wraz z nim posiek spoywao kilku arcyksit. Stoy
wzdu bokw platformy zajmowali gocie, mczyni albo kobiety nigdy razem.
Trefni siedzia na wysokim stoku przy kocu mostu prowadzcego na wysp. Nosi strj stosowny
dla jasnookiego sztywny czarny mundur, do tego srebrzysty miecz u pasa. Dalinar potrzsn gow,
widzc t ironi losu.
Trefni obraa kadego, kto wchodzi na wysp.
Jasno Marakal! Ta fryzura to katastrofa, jake wielk dzielnoci z waszej strony jest pokazanie
jej wiatu. Owiecony Marakalu, szkoda, e nie wiedziaem wczeniej o waszej obecnoci, wtedy
zrezygnowabym z kolacji. Nie cierpi czu mdoci po obfitym posiku. Owiecony Cadilar! Jak dobrze
was widzie. Wasza twarz przypomina mi kogo, kto jest dla mnie bardzo wany.
Naprawd? spyta z wahaniem pomarszczony Cadilar.
Tak odpar Trefni, machajc rk mojego konia. Ach, owiecony Neteb, wyjtkowo dzi
pachniecie. Czy zaatakowalicie mokrego biaogrzbieta, czy te jeden z nich na was kichn? Lady Alami!
Nie, prosz nic nie mwi, atwiej mi wtedy zachowa zudzenia co do waszej inteligencji. I owiecony
Dalinar. Trefni ukoni si starszemu Kholinowi. Ach, mj drogi owiecony Taselin. Wci prowadzicie
eksperyment majcy na celu okrelenie granic ludzkiej gupoty? Doskonale. To bardzo empiryczne z waszej
strony.
Dalinar zatrzyma si przy zydlu Trefnisia, gdy naburmuszony Taselin ruszy dalej.
Trefnisiu odezwa si czemu tak ich gniewasz?
Dwie masz, Dalinarze? Ale co waciwie? odpar Trefni z byskiem w oku. Oczy, donie czy
kule? Uyczybym wam pierwszego, ale mogoby si wam nie spodoba, co w nim zobaczycie. Jedn z
drugich te bym wam uyczy, ale obawiam si, e moje proste donie zbyt czsto grzebay w nawozie, eby
odpowiadao to komu takiemu jak wy. A gdybym odda wam jedn z moich kul, na co wydabym drug?
Widzicie, jestem bardzo przywizany do obu moich kul. Zawaha si. Och, raczej nie widzicie. A
chcielibycie? Wsta i sign do pasa.
Trefnisiu powiedzia Dalinar.
Trefni rozemia si i poklepa Dalinara po ramieniu.
Przepraszam. Ta banda budzi we mnie najnisze instynkty. Moe to przez ten nawz, o ktrym
wspominaem wczeniej. Bardzo si staram by wzniosym w mej odrazie do nich, ale oni bardzo mi to
utrudniaj.
Uwaaj na siebie, Trefnisiu odpar Dalinar. Ta banda nie bdzie znosi ci wiecznie. Nie
chciabym, eby zgin od ich noy, widz w tobie porzdnego czowieka.
Owszem. Mczyzna rozejrza si po podwyszeniu. By cakiem smakowity. Dalinarze,
obawiam si, e to nie ja potrzebuj ostrzeenia. Kiedy wieczorem wrcicie do domu, kilka razy

wypowiedzcie swoje obawy przed lustrem. Kr plotki.


Plotki?
Tak. Pywaj jak mae rybki w stawie.
Potki?
I to, i to. Posuchajcie, mwi si o was.
Zawsze o mnie mwi.
To jest gorsze ni pozostae stwierdzi Trefni, patrzc mu prosto w oczy. Czy naprawd
mwilicie o wycofaniu si z Paktu Zemsty?
Dalinar odetchn gboko.
To byo midzy mn a krlem.
C, musia wspomnie o tym pozostaym. Ta banda to tchrze... i bez wtpienia to sprawia, e
czuj si ekspertami w tej kwestii, gdy z pewnoci ostatnio czsto was tak nazywali.
Ojcze Burz!
Nie, jestem tylko Trefnisiem. Ale rozumiem, e atwo si pomyli.
Poniewa tak wiele powietrza z siebie wypuszczasz warkn Dalinar czy te dlatego, e robisz
tak wiele haasu?
Na twarzy Trefnisia pojawi si szeroki umiech.
Ale Dalinarze! Jestem pod wraeniem! Moe powinienem uczyni was Trefnisiem? Wtedy ja
mgbym zosta arcyksiciem. Zawaha si. Nie, to nie jest dobry pomys. Zwariowabym po chwili
suchania ich rozmw, a pniej pewnie bym ich wyrn. Moe lepiej powoa na ich miejsce kremliki.
Sdz, e krlestwo by na tym skorzystao.
Dzikuj za ostrzeenie. Dalinar odwrci si, eby odej.
Trefni znw usiad na stoku.
Nie ma za co. Ach, owiecony Habatab! Jake yczliwie z waszej strony, e woylicie czerwon
koszul do takiego oparzenia sonecznego! Jeli nadal bdziecie tak uatwia mi prac, mj umys stanie si
rwnie tpy jak owieconego Tumula! Och, owiecony Tumul! Jake zaskoczy mnie wasz widok! Nie
chciaem obraa waszej gupoty. Naprawd, jest spektakularna i warta wszelkich pochwa. Lordzie
Yonatanie i lady Meirav, raz odmwi sobie obelgi ze wzgldu na wasz niedawny lub, cho ten kapelusz
robi spore wraenie, Yonatanie. Sdz, e to cakiem wygodne, nosi na gowie co, co noc moe posuy
jako namiot. Ach, a czy to nie lady Navani! Jak dawno powrcilicie na Rwniny i jakim sposobem nie
zauwayem tego zapachu!
Dalinar znieruchomia. Co takiego?
Najwyraniej twj wasny odr zaguszy mj, Trefnisiu odpowiedziaa kobieta ciepym gosem.
Nikt jeszcze nie zrobi mojemu synowi przysugi i ci nie zamordowa?
Nie, adnych skrytobjcw odpar rozbawiony Trefni. Pewnie wystarczy im, e sami w
skrytoci si boj.
Dalinar odwrci si wstrznity. Navani, matka krla, bya dostojn niewiast o czarnych wosach

upitych w skomplikowanej fryzurze.


Naprawd, Trefnisiu, takie arty? powiedziaa. Sdziabym, e jeste ponad to.
Formalnie rzecz biorc, jestem te ponad wami stwierdzi Trefni, spogldajc na ni ze swojego
wysokiego stoka.
Przewrcia oczami.
Bardzo mi przykro, jasnoci powiedzia Trefni z westchnieniem zaczem formuowa swoje
obelgi w sposb, ktry ta banda zrozumie. Jeli sobie yczycie, sprbuj uywa bardziej wyszukanej
terminologii. Zawaha si. Znacie jakie sowa, ktre rymuj si z suplikowa?
Navani odwrcia gow i spojrzaa na Dalinara swoimi jasnofioletowymi oczami. Woya
eleganck sukni z migotliwej czerwonej tkaniny, pozbawion wszelkich haftw. Klejnoty w jej wosach
nieco ju siwiejcych rwnie byy czerwone. Krlow matk uwaano za jedn z najpikniejszych kobiet
w Alethkarze, cho Dalinar zawsze sdzi, e ten opis jest nieadekwatny, z pewnoci bowiem w caym
Rosharze adna kobieta nie dorwnywaa jej urod.
Gupcze, pomyla, odrywajc od niej wzrok. To wdowa po twoim bracie. Po mierci Gavilara
Dalinar powinien traktowa Navani jak siostr. Poza tym, co z jego wasn on? Nieyjc od dziesiciu
lat, przez gupot wymazan z jego umysu. Nawet jeli jej nie pamita, powinien j uszanowa.
Dlaczego Navani wrcia? Kobiety zaczy j pozdrawia, a Dalinar popieszy do krlewskiego
stou. Usiad, a po chwili przyszed sucy z talerzem dobrze znali jego preferencje.
To by gorcy kurczak doprawiony pieprzem, pocity w medaliony i uoony na pieczonych
plastrach tenemu, delikatnego jasnopomaraczowego warzywa. Dalinar zapa za podpomyk i wycign
n do jedzenia z pochwy na prawej ydce. Dopki jad, Navani nie moga si do niego zbliy, gdy byoby
to niezgodne z etykiet.
Jedzenie mu smakowao. Na ucztach Elhokara zawsze takie byo pod tym wzgldem syn wda si
w ojca. Siedzcy przy kocu stou krl skin gow Dalinarowi, po czym wrci do rozmowy z Sadeasem.
Arcyksi Roion siedzia kilka miejsc od niego. Dalinar by z nim umwiony za kilka dni, jego jako
pierwszego chcia przekona do wsplnego ataku na paskowy.
aden z pozostaych arcyksit nie usiad w pobliu Dalinara. Tylko oni i ludzie ze specjalnymi
zaproszeniami mogli siada przy krlewskim stole. Jeden z takich szczciarzy usiad po lewicy Elhokara i
wyranie si waha, czy powinien doczy do rozmowy.
Za plecami Dalinara szemraa woda. Przed nim trwaa zabawa. To by czas, by si rozluni, lecz
Alethi synli z rezerwy, przynajmniej w porwnaniu z nacjami obdarzonymi wikszym temperamentem,
jak Rogoercy czy Reshi. Mimo to mia wraenie, e jego rodacy stali si bardziej wykwintni i bardziej
sobie dogadzali ni w czasach jego dziecistwa. Wino pyno strumieniami, a potrawy skwierczay,
emanujc smakowitymi woniami. Na pierwszej z wysp kilku modych mczyzn stano w krgu, by
zabawi si w udawanym pojedynku. Podczas uczt modziecy czsto zrzucali paszcze i chwalili si
swoimi umiejtnociami szermierczymi.
Kobiety byy pod tym wzgldem nieco skromniejsze, co nie znaczyo, e w ogle si nie chwaliy.

Na wyspie Dalinara kilkanacie z nich ustawio sztalugi, przy ktrych rysoway, maloway lub wiczyy
kaligrafi. Jak zawsze, osaniay lewe donie rkawami, a prawymi tworzyy sztuk. Siedziay na wysokich
stokach, podobnych do tego, z ktrego korzysta Trefni. W rzeczy samej, Trefni pewnie po prostu ukrad
jeden z nich. Kilka przycigno stworzeniospreny, drobne ksztaty wok ich sztalug lub stow.
Navani zgromadzia przy swoim stole grupk wanych jasnookich kobiet. Przed Dalinarem przeszed
sucy, niosc dla nich jedzenie. Wydawao si, e to rwnie egzotyczny kurczak, ale towarzyszyy mu
gotowane na parze owoce methi i czerwono-brzowy sos. Kiedy Dalinar by dzieckiem, w tajemnicy
sprbowa jedzenia kobiet. Uzna je za obrzydliwie sodkie.
Navani ustawia co na stole, jakie urzdzenie z polerowanego mosidzu wielkoci pici, wewntrz
ktrego umieszczono duy napeniony rubin. Czerwone Burzowe wiato zalewao blaskiem cay st,
rzucajc cienie na biay obrus. Navani podniosa urzdzenie i obrcia je, pokazujc swoim towarzyszkom
przypominajce nogi wypustki. Ustawione w ten sposb, nieco przypominao wygldem skorupiaka.
Nigdy nie widziaem takiego fabriala. Dalinar spojrza na jej twarz, podziwiajc zarys policzka.
Navani bya znan artifabriank. Moe to urzdzenie...
Kobieta spojrzaa na niego i Dalinar znieruchomia. Umiechna si do niego, lekko i znaczco, po
czym znw si odwrcia, zanim zdy zareagowa. Niech j burza, pomyla, skupiajc si na posiku.
By godny i tak zaj si jedzeniem, e niemal nie zauway Adolina. Jasnowosy modzieniec
zasalutowa Elhokarowi, po czym zaj jedno z wolnych miejsc obok Dalinara.
Ojcze powiedzia przyciszonym gosem czy syszae, co mwi?
O czym?
O tobie! Jak na razie braem udzia w trzech pojedynkach przeciwko ludziom, ktrzy nazwali
ciebie... i nasz rd... tchrzami. Mwi, e poprosie krla o odrzucenie Paktu Zemsty!
Dalinar chwyci krawd stou i prawie si podnis, powstrzyma si jednak.
Niech sobie mwi, co chc stwierdzi, wracajc do posiku. Nabi kawaek kurczaka na n i
unis go do ust.
Naprawd to zrobie? spyta Adolin. Czy o tym rozmawiae z krlem na spotkaniu przed
dwoma dniami?
Owszem przyzna Dalinar.
Adolin jkn.
Ju wczeniej si martwiem. Kiedy...
Adolinie przerwa mu ojciec. Ufasz mi?
Modzieniec spojrza na niego, jego oczy byy szeroko otwarte, szczere, ale pene blu.
Chc. Na burz, ojcze, naprawd chc.
To, co robi, jest wane. Naley to zrobi.
Adolin nachyli si i zapyta cicho:
A jeli to naprawd urojenia? Jeli po prostu... si starzejesz?
Po raz pierwszy kto powiedzia mu to w sposb tak bezporedni.

Skamabym, gdybym nie przyzna, e si nad tym nie zastanawiaem, ale to nie ma sensu. Wierz,
e s prawdziwe. Czuj, e s prawdziwe.
Ale...
To nie miejsce na t rozmow, synu przerwa mu Dalinar. Moemy porozmawia o tym
pniej, a ja wysucham twoich zastrzee i wezm je pod uwag. Obiecuj.
Adolin zacisn wargi.
Dobrze.
Susznie, e przejmujesz si nasz reputacj mwi dalej Dalinar, opierajc okie na stole.
Zakadaem, e Elhokar bdzie wystarczajco taktowny, by zachowa nasz rozmow w tajemnicy, ale
auj, e otwarcie go o to nie poprosiem. Poza tym, miae racj co do jego reakcji. Podczas rozmowy
zorientowaem si, e nigdy si nie wycofa, wic wybraem inn taktyk.
To znaczy?
Zwycistwo w wojnie stwierdzi stanowczo starszy Kholin. Koniec przepychanek o serca
klejnotw. Koniec cierpliwego, niekoczcego si oblenia. Znajdujemy sposb, eby cign du liczb
Parshendich na Rwniny, po czym wcigamy ich w zasadzk. Gdybymy zabili ich wystarczajco wielu,
uniemoliwilibymy im prowadzenie wojny. Jeli to si nie uda, znajdziemy sposb, by zaatakowa ich
gwne siy i zabi lub pojma przywdcw. Nawet przepastna bestia, jeli pozbawi j gowy, przestaje
walczy. Pakt Zemsty zostanie wypeniony i bdziemy mogli wrci do domu.
Adolin rozwaa to przez chwil, po czym skin gow.
W porzdku.
adnych sprzeciww? spyta Dalinar. Jego syn zazwyczaj mia ich wiele.
Wanie poprosie mnie, ebym ci zaufa stwierdzi Adolin. Poza tym, atak na Parshendich
wikszymi siami? Tak taktyk mog poprze. Bdziemy jednak potrzebowali dobrego planu... sposobu, by
odeprze te wszystkie zastrzeenia, ktre sam podnosie przed szecioma laty.
Dalinar pokiwa gow i postuka palcem w st.
Wtedy nawet ja uwaaem nas za osobne ksistwa. Gdybymy zaatakowali ich gwne siy
indywidualnie, kada armia z osobna, zostalibymy otoczeni i zniszczeni. Ale gdyby wszystkie dziesi
armii ruszyo razem? Z Dusznikami zapewniajcymi wyywienie i onierzami nioscymi przenone
schronienia na czas arcyburz? Ponad sto pidziesit tysicy ludzi? Niech Parshendi sprbuj nas otoczy.
Przy pomocy Dusznikw moglibymy nawet stworzy drewno na mosty, gdybymy musieli.
To by wymagao wielkiego zaufania stwierdzi z wahaniem Adolin. Spojrza wzdu stou, w
stron Sadeasa, i spochmurnia. Utkniemy tam, razem i oddzieleni od reszty wiata, na wiele dni. Gdyby
arcyksita w poowie marszu zaczli spory, mogoby si to skoczy katastrof.
Najpierw skonimy ich do wspdziaania odpar Dalinar. Jestemy blisko, bliej ni
kiedykolwiek. Mino sze lat, a aden z arcyksit nie pozwoli, by jego onierze potykali si z tymi
nalecymi do innego.
Za wyjtkiem Alethkaru. Tam nadal walczyli w bezsensownych bitwach o prawo do ziemi lub stare

obelgi. To byo bezsensowne, ale powstrzymanie Alethich od walki byo jak prba powstrzymania wiatru.
Adolin kiwa gow.
To dobry plan, ojcze. O wiele lepszy ni ta gadanina o wycofaniu si. Cho nie spodoba im si
rezygnacja z potyczek na paskowyach. Uwaaj to za dobr rozrywk.
Wiem. Ale jeli uda mi si skoni jednego albo dwch do poczenia onierzy i zasobw podczas
ataku na paskowy, moe to by krok w kierunku tego, czego bdziemy potrzebowa w przyszoci. Mimo
wszystko wolabym znale sposb, by cign due siy Parshendich na Rwniny i spotka si z nimi na
jednym z wikszych paskowyw, ale nie wymyliem jeszcze, jak to zrobi. Tak czy inaczej, nasze osobne
armie naucz si wspdziaa.
A co zrobimy z tym, co ludzie o tobie mwi?
Wystosuj oficjalne dementi stwierdzi Dalinar. Musz starannie je sformuowa, eby nie
zabrzmiao, jakby krl si myli, a jednoczenie wyjaniao prawd.
Adolin westchn.
Oficjalne dementi, ojcze?
Owszem.
A dlaczego nie pojedynek? spyta Adolin, nachylajc si. Wydawa si podekscytowany.
Sztywna deklaracja moe wyjani ludziom twoje pomysy, ale nie sprawi, e je poczuj. Wybierz kogo,
kto nazywa ci tchrzem, rzu mu wyzwanie i przypomnij wszystkim, jakim bdem jest obraanie
Czarnego Ciernia!
Nie mog stwierdzi Dalinar. Komu o mojej pozycji zabrania tego Kodeks.
Adolin pewnie te nie powinien si pojedynkowa, ale Dalinar nie wprowadzi cakowitego zakazu.
Pojedynkowanie si byo jego yciem. Pojedynkowanie i kobiety, do ktrych si zaleca.
To powierz mi trosk o honor naszego rodu zaproponowa modszy Kholin. Ja si bd z nimi
pojedynkowa! Stawi im czoo w Pancerzu i z Ostrzem, i poka im, co znaczy twj honor.
To tak samo, jakbym ja to robi, synu.
Adolin pokrci gow i spojrza na Dalinara. Wydawao si, e czego szuka.
Co takiego? spyta Dalinar.
Prbuj oceni odpar Adolin co zmienio ci najbardziej. Wizje, Kodeks czy ta ksika. O ile
jest midzy nimi jaka rnica.
Kodeks rni si od pozostaych dwch stwierdzi Dalinar. To tradycja z czasw starego
Alethkaru.
Nie. One si ze sob cz, ojcze. Wszystkie trzy. W tobie jakim sposobem s powizane.
Dalinar rozwaa to przez chwil. Czy chopak mg mie racj?
Opowiadaem ci histori o krlu nioscym kamie?
Tak.
Naprawd?
Dwa razy. I raz zmusie mnie, ebym wysucha odczytywanego fragmentu.

Aha. C, w tej samej czci jest te ustp o naturze zmuszania ludzi, by za tob szli, w
przeciwiestwie do pozwalania, by za tob szli. W Alethkarze jest zbyt wiele zmuszania. Pojedynek z kim,
kto twierdzi, e jestem tchrzem, nie zmieni jego przekonania. Moe powstrzyma go od wypowiadania go
na gos, ale nie odmieni jego serca. Wiem, e mam racj. W tym rwnie musisz mi zaufa.
Adolin westchn i wsta.
C, jak sdz, oficjalne dementi jest lepsze ni nic. Przynajmniej nie zrezygnowae do koca z
obrony naszego honoru.
I nigdy tego nie zrobi. Musz tylko zachowa ostrono. Nie mog pozwoli na wprowadzanie
dalszych podziaw.
Dalinar wrci do posiku, nabi ostatni kawaek kurczaka na n i wepchn go do ust.
W takim razie wrc na tamt wysp stwierdzi Adolin. Ja... Zaraz, czy to ciotka Navani?
Dalinar podnis wzrok i z zaskoczeniem ujrza Navani idc w ich stron. Spojrza na swj talerz.
Nie mia ju nic do jedzenia, ostatni kawaek pokn, nawet tego nie zauwaajc.
Westchn, zacisn zby i podnis si, by j przywita.
Mathana odezwa si i ukoni.
Uy oficjalnego okrelenia na starsz siostr cho Navani bya zaledwie trzy miesice starsza od
niego, nadal pasowao.
Dalinar powiedziaa z lekkim umiechem na wargach. I mj drogi Adolin.
Modzieniec umiechn si szeroko, obszed st i ucisn ciotk. Ona opara okryt tkanin
bezpieczn do na jego ramieniu, co byo gestem zarezerwowanym dla rodziny.
Kiedy wrcia? spyta Adolin, puszczajc j.
Dzi po poudniu.
A dlaczego wrcia? doda sztywno Dalinar. Sdziem, e miaa pomaga krlowej w obronie
interesw krla w Alethkarze.
Och, Dalinarze. Gos Navani by peen sympatii. Jak zawsze sztywny. Adolinie, mj drogi, jak
ci id zaloty?
Dalinar prychn.
Wci zmienia partnerki, jakby taczy do wyjtkowo szybkiej muzyki.
Ojcze! sprzeciwi si Adolin.
I dobrze, Adolinie stwierdzia Navani. Jeste zbyt mody, by wiza si na stae. Celem
modego wieku jest dowiadczenie rnorodnoci, pki jest wci interesujca. Spojrzaa na Dalinara.
Dopiero kiedy si zestarzejemy, powinnimy zosta zmuszeni do bycia nudnymi.
Dzikuj, ciociu. Adolin wyszczerzy si. Wybacz mi. Musz powiedzie Renarinowi, e
wrcia.
Odszed, pozostawiajc Dalinara stojcego niezrcznie po drugiej stronie stou naprzeciwko Navani.
Czy jestem a takim zagroeniem, Dalinarze? spytaa, unoszc brew.
Starszy Kholin spojrza w d i zorientowa si, e wci ciska swj n do jedzenia szerokie,

zbkowane ostrze, ktre w trudnej sytuacji mogo posuy jako bro. Upuci n na st, po czym skrzywi
si, syszc brzk. Caa pewno siebie, ktr czu podczas rozmowy z Adolinem, znikna w mgnieniu oka.
Opanuj si, pomyla. To twoja rodzina. Za kadym razem, kiedy rozmawia z Navani, mia
wraenie, e stawia czoo drapienikowi najbardziej niebezpiecznego gatunku.
Mathano... Dalinar zorientowa si, e nadal stoj po dwch stronach wskiego stou. Moe
powinnimy przenie si...
Przerwa, kiedy Navani machna na dziewczynk, tak modziutk, e dopiero od niedawna nosia
kobiecy rkaw. Dziecko podbiego bliej, niosc niski zydel. Navani wskazaa na miejsce obok, oddalone
zaledwie o kilka stp od stou. Dziewczynka si zawahaa, ale Navani powtrzya gest z wikszym
naciskiem i dziecko postawio zydel.
Navani usiada z wdzikiem. Nie siada przy krlewskim stole to byo mskie miejsce spoywania
posikw ale z pewnoci na tyle blisko, e naruszaa tym protok. Suca si cofna. Siedzcy u
szczytu stou Elhokar zauway zachowanie matki, ale go nie skomentowa. Navani Kholin nikt nie gani,
nawet sam krl.
Usid, Dalinarze powiedziaa cierpko. Mamy wane sprawy do omwienia.
Dalinar westchn, ale siad. Miejsca wok nich nadal pozostaway puste, a muzyka i szmer rozmw
na wyspie byy wystarczajco gone, by nikt ich nie podsucha. Niektre z kobiet zaczy gra na fletach,
wok nich w powietrzu kryy muzykospreny.
Pytasz, dlaczego wrciam odezwaa si cicho. C, z trzech powodw. Po pierwsze, chciaam
przynie wieci, e Vedeczycy udoskonalili swoje podpryski, jak je nazywaj. Twierdz, e tarcze
mog powstrzyma cios Ostrza Odprysku.
Dalinar opar rce na stole. Sysza plotki na ten temat, lecz je zignorowa. Ludzie cigle twierdzili,
e s bliscy stworzenia nowych Odpryskw, lecz ich obietnice nigdy si nie speniay.
Widziaa jeden z nich?
Nie. Ale mam potwierdzenie od kogo, komu ufam. Ona twierdzi, e mog przyj jedynie ksztat
tarczy i nie maj innych funkcji Pancerza. Ale rzeczywicie zatrzymuj cios Ostrza.
To by krok bardzo may w stron Pancerza Odprysku. Niepokojce. Wiedzia, e w to nie
uwierzy do chwili, gdy sam zobaczy moliwoci tych podpryskw.
Moga posa wieci przez czotrzcin, Navani.
C, wkrtce po dotarciu do Kholinaru zorientowaam si, e wyjazd std by bdem politycznym.
Te obozy w coraz wikszym stopniu staj si prawdziwym centrum naszego krlestwa.
Owszem odpar cicho Dalinar. Nasza nieobecno w ojczynie jest niebezpieczna. Czy nie
by to argument, ktry przekona Navani, by wrcia do domu?
Kobieta machna rk.
Doszam do wniosku, e krlowa posiada w wystarczajco duym stopniu cechy niezbdne, by
utrzyma Alethkar. Pojawiaj si intrygi i spiski... one s zawsze... ale prawdziwie wani gracze bez
wyjtku trafiaj tutaj.

Twj syn wci widzi skrytobjcw w kadym kcie powiedzia cicho Dalinar.
A nie powinien? Po tym, co stao si z jego ojcem...
Zgoda, ale obawiam si, e popada przy tym w skrajnoci. Nie ufa nawet sojusznikom.
Navani zoya donie na kolanach, swobodn na bezpiecznej.
Nie jest w tym bardzo dobry, co?
Dalinar zamruga, wstrznity.
Co takiego? Elhokar to dobry czowiek! Ma w sobie wicej prawoci ni jakikolwiek inny jasnooki
w caej armii.
Ale jego wadza jest saba. Musisz to przyzna.
Jest krlem i moim bratankiem. Su mu mieczem i sercem, Navani, i nie pozwol, by kto si o
nim le wypowiada, nawet jego wasna matka.
Spojrzaa na niego. Czy sprawdzaa jego lojalno? Podobnie jak jej crka, Navani bya zwierzciem
politycznym. Intrygi sprawiay, e rozkwitaa jak skaopk w spokojnym, wilgotnym powietrzu. Jednak w
przeciwiestwie do Jasnah, Navani trudno byo zaufa. W wypadku Jasnah czowiek przynajmniej wiedzia
na czym stoi Dalinar znw zacz aowa, e nie odsuna innych projektw na bok i nie wrcia na
Strzaskane Rwniny.
Nie mwi le o swoim synu stwierdzia Navani. Oboje wiemy, e jestem wobec niego rwnie
lojalna jak ty. Ale lubi wiedzie, z czym pracuj, a to wymaga definicji. Jest postrzegany jako saby, a ja
chc zapewni mu ochron. Nawet wbrew jego woli, jeli konieczne.
W takim razie mamy te same cele. Ale jeli zapewnienie mu ochrony to drugi powd twojego
powrotu, jaki jest trzeci?
Jej czerwone wargi wygiy si w znaczcym umiechu.
Krwi przodkw moich... pomyla Dalinar. Na burzowe wichry, jest pikna. Pikna i zabjcza.
Wydawao mu si wyjtkow ironi losu, e twarz jego ony zostaa cakowicie wymazana z jego umysu, a
jednak pamita ze wszystkimi szczegami miesice, podczas ktrych ta kobieta bawia si nim i
Gavilarem. Wygrywaa ich przeciwko sobie, podsycajc ich podanie, a w kocu wybraa starszego syna.
Wszyscy przez cay czas wiedzieli, e wybierze Gavilara. Ale i tak bolao.
Musimy porozmawia gdzie prywatnie stwierdzia Navani. Chc pozna twoje zdanie na
temat pewnych pogosek, ktre kr w obozie.
Pewnie oznaczao to plotki na jego temat.
Ja... jestem bardzo zajty.
Przewrcia oczami.
Nie wtpi. Ale i tak si spotkamy, kiedy ju si zadomowi i zbadam grunt. Moe za tydzie?
Przyjd i poczytam ci z tej ksigi mojego ma, a pniej porozmawiamy. Zrobimy to w miejscu
publicznym. Dobrze?
Westchn.
W porzdku. Ale...

Arcyksita i jasnoocy ogosi nagle Elhokar.


Dalinar i Navani odwrcili si w stron szczytu stou, gdzie krl sta odziany w peny mundur,
cznie z krlewskim paszczem i koron. Unis do w stron wyspy. Zgromadzeni uciszyli si i wkrtce
jedynym dwikiem by szmer wody.
Z pewnoci wielu z was syszao pogoski na temat zamachu na moje ycie podczas polowania
przed trzema dniami ogosi krl. Kiedy przecito poprg mojego sioda.
Dalinar spojrza na Navani. Uniosa swobodn do w jego stron i zamachaa ni, sugerujc, e nie
uwaa tych plotek za przekonujce. Oczywicie, e o nich wiedziaa. Da Navani pi minut w miecie, a
pozna wszystkie liczce si pogoski.
Zapewniam was, e ani przez chwil nie byem w prawdziwym niebezpieczestwie mwi dalej
Elhokar. W duej mierze dziki ochronie Gwardii Krlewskiej i czujnoci mego wuja. Jednakowo
uwaam za mdre, by traktowa wszelkie zagroenia z pen powag. Dlatego mianuj owieconego Torola
Sadeasa Arcyksiciem Informacji, powierzajc mu odkrycie prawdy na temat tego zamachu na moje ycie.
Dalinar zamruga, zaskoczony. Nastpnie przymkn oczy i jkn cicho.
Odkry prawd powtrzya sceptycznie Navani. Sadeas?
Krwi... Sdzi, e ignoruj zagroenia, wic zwrci si do Sadeasa.
C, to chyba nic zego powiedziaa. Ja w pewnym stopniu mu ufam.
Navani odezwa si Dalinar, otwierajc oczy. To si stao podczas polowania, ktre ja
zaplanowaem, pod ochron mojej stray i moich onierzy. Krlewski wierzchowiec zosta przygotowany
przez moich koniuszych. Publicznie poprosi mnie, ebym zaj si t spraw z poprgiem, a teraz odebra
mi ledztwo.
Ojej.
Zrozumiaa. Zabrzmiao to tak, jakby Elhokar ogosi, e podejrzewa Dalinara. Wszelkie informacje,
jakie mgby odkry Sadeas odnonie do prby zamachu, musiayby rzuci cie na Dalinara.
W chwili, kiedy nienawi Sadeasa do Dalinara i jego mio do Gavilara si zetr, ktra zwyciy?
Ale wizja... Kazaa mi zaufa mu.
Elhokar znw usiad i na wyspie znw rozlegy si rozmowy, nieco goniejsze. Krl wydawa si
niewiadomy tego, co wanie zrobi.
Sadeas umiecha si szeroko. Wsta, poegna si z krlem i zacz rozmawia z ludmi.
I nadal twierdzisz, e nie jest zym krlem? szepna Navani. Mj biedny, rozproszony,
niewiadomy chopiec.
Dalinar wsta i ruszy wzdu stou do miejsca, w ktrym krl nadal spoywa posiek.
Elhokar podnis wzrok.
Ach, Dalinar. Przypuszczam, e bdziesz chcia udzieli pomocy Sadeasowi.
Dalinar usiad. Na wp dojedzony posiek Sadeasa nadal sta na stole, mosiny talerz wypeniay
kawaki misa i podpomyka.
Elhokarze wykrztusi rozmawialimy przed kilkoma dniami. Chciaem zosta Arcyksiciem

Wojny, a ty stwierdzie, e to zbyt niebezpieczne!


Owszem. Rozmawiaem o tym z Sadeasem i on si zgodzi. Arcyksita nie pozwol, by kto sta
ponad nimi w wojnie. Sadeas zasugerowa, e gdybym zacz od czego mniej gronego, na przykad
ustanowienia kogo Arcyksiciem Informacji, mogoby to uatwi pniejsz realizacj twojego planu.
Sadeas to zaproponowa stwierdzi Dalinar gosem bez wyrazu.
Oczywicie. Nadszed czas, bymy mieli Arcyksicia Informacji, a on podkreli, e przecity
poprg jest czym, czym chciaby si zaj. Wie, e zawsze powtarzae, i nie nadajesz si do takich
rzeczy.
Krwi przodkw moich, pomyla Dalinar, spogldajc w stron rodka wyspy, gdzie grupa
jasnookich zebraa si wok Sadeasa. Wanie zostaem wymanewrowany. I to byskotliwie.
Arcyksi Informacji mia zwierzchno nad ledztwami w sprawach kryminalnych, zwaszcza
tymi dotyczcymi interesw Korony. W pewnym sensie jego wadza bya rwnie wielka, jak Arcyksicia
Wojny, cho Elhokar tak tego nie postrzega. Widzia jedynie, e w kocu znalaz kogo gotowego
wysucha jego paranoidalnych obaw.
Sadeas by bardzo bystrym czowiekiem.
Nie rb takiej ponurej miny, wuju stwierdzi Elhokar. Nie wiedziaem, e interesowao ci to
stanowisko, a Sadeas wydawa si tak podekscytowany caym pomysem. Moe nic nie znajdzie, a skra
rzeczywicie si przetara. Dowiedzie susznoci twojego przekonania, e nie jestem w tak wielkim
niebezpieczestwie, jak mi si wydaje.
Dowiedzie susznoci? powtrzy cicho Dalinar, wci spogldajc w stron Sadeasa. Jako w to
wtpi.

Oskarae mnie o arogancj. Oskarae mnie, e cigle ywi uraz wobec Raysego i Bavadina.
Oba oskarenia s prawdziwe.
Kaladin stan na wozie, rozgldajc si po otoczeniu obozu, podczas gdy Skaa i Teft wprowadzali
ich plan w ycie.
W jego ojczynie powietrze byo bardziej suche. Jeli spacerowao si po okolicy w dzie
poprzedzajcy arcyburz, wszystko wydawao si wymare. Po burzach roliny szybko cofay si w gb
skorup, pni i kryjwek, by oszczdza wod. Tu jednak, w wilgotniejszym klimacie, ocigay si. Wiele
skaopkw nigdy do koca nie kryo si w skorupach. Czsto zdarzay si zielone plamy. Drzewa, ktre
wykorzystywa Sadeas, skupiay si w lesie na pnoc od obozu, lecz kilka wyrastao rwnie na tej
rwninie. Byy ogromne, o szerokich pniach, przechylone na zachd, a ich grube, przypominajce palce
korzenie wbijay si w skay i przez lata sprawiay, e ziemia wok nich pkaa.
Kaladin zeskoczy na ziemi. Jego zadaniem byo podnoszenie kamieni i umieszczanie ich na wozie.
Pozostali mostowi przynosili je i ukadali w stertach w pobliu.
Mostowi pracowali na caej szerokiej rwninie, poruszajc si midzy skaopkami, kpami traw i
pkami chwastw, ktre wyrastay spoza gazw. Najgciej wyrastay po zachodniej stronie, gotowe
wycofa si w cie swojej skay, gdyby nadchodzia arcyburza. Dawao to ciekawy efekt, jakby kady gaz
by gow starego mczyzny z kpkami zielonych i brzowych wosw wyrastajcych za uszami.
Te kpy byy szczeglnie wane, gdy pord nich kryo si zioo zwane guzowcem. Ich sztywne
pdy wieczyy delikatne pierzaste licie, ktre mogy cofn si w gb dba. Same dba byy
nieruchome, ale cakiem bezpieczne za gazami. Burza z pewnoci odrywaa niektre z nich ale by moe
z powrotem wrastay w ziemi w nowym miejscu, gdy ucich wiatr.
Kaladin unis kamie, postawi go na wozie i przetoczy do pozostaych. Dno wozu byo wilgotne
od porostw i kremu.

Guzowiec nie by rzadkoci, ale te nie rs tak czsto jak inne zielska. Krtki opis wystarczy, by
Skaa i Teft wyruszyli na poszukiwania, z niejakim sukcesem. Przeom nastpi jednak, kiedy doczya do
nich Syl. Kaladin spojrza w bok, schodzc po kolejny kamie. Wiatrospren unosia si w powietrzu, jej
przezroczysta, niemal niewidzialna posta prowadzia Ska od jednej kpy do drugiej. Teft nie rozumia,
jakim sposobem potny Rogoerca znajdowa o wiele wicej guzowca od niego, ale Kaladin nie mia
ochoty tego wyjania. Wci nie rozumia, jakim cudem Skaa w ogle widzia Syl. Rogoerca stwierdzi,
e urodzi si z t zdolnoci.
Zbliya si do niego para mostowych, mody Dunny i Bezuchy Jaks. Cignli drewniane sanie, na
ktre zaadowali wielki kamie. Po ich twarzach spywa pot. Kiedy dotarli do wozu, Kaladin otrzepa
donie i pomg im unie gaz. Bezuchy Jaks skrzywi si, mamroczc pod nosem.
Niezy powiedzia Kaladin, wskazujc na kamie. Dobra robota.
Jaks spojrza na niego i odszed. Dunny wzruszy ramionami i popieszy za starszym mczyzn.
Jak si spodziewa Skaa, wysanie druyny do zbierania kamieni nie przysporzyo Kaladinowi
popularnoci. Ale tak musiao by. To jedyny sposb, by pomc Leytenowi i pozostaym rannym.
Kiedy Jaks i Dunny odeszli, Kaladin nonszalancko wspi si na wz i uklk. Odsunwszy na bok
plandek, odsoni du stert pdw guzowca. Miay dugo mskiego przedramienia. Porusza si, jakby
ukada kamienie na wozie, ale w rzeczywistoci za pomoc cienkiego pdu skaopka zwiza w pczek
dwie narcze zielska.
Przerzuci snopek przez bok wozu. Wonica poszed porozmawia ze swoim koleg z drugiego
wozu, wic Kaladin zosta sam, pomijajc chulla, ktry kuli si w swojej skorupie i wpatrywa w soce
paciorkowatymi oczami.
Kaladin zeskoczy na ziemi i podnis kolejny kamie. Nastpnie uklk, jakby chcia wycign
duy gaz spod wozu, po czym zrcznymi domi przywiza wizk zi obok pozostaych dwch. Wz by
tak skonstruowany, e obok osi znajdowao si duo wolnego miejsca, a umieszczony tam drewniany koek
doskonale nadawa si do przywizywania pczkw.
Da Jezerezeh, by nikt nie pomyla o sprawdzeniu pod wozem, kiedy wrcimy do obozu.
Aptekarz powiedzia, e z kadego dba dao si wycisn kropl. Ilu potrzebowa? Czu, e nawet
bez chwili zastanowienia zna odpowied na to pytanie.
Bdzie potrzebowa kadej kropli, jak uda mu si wycisn.
Wyszed i unis nastpny kamie. Do wozu zblia si Skaa. Potny, opalony Rogoerca nis
owalny gaz, ktry dla wikszoci mostowych byby zbyt wielki. Skaa szed powoli, Syl krya wok jego
gowy, a od czasu do czasu siadaa na kamieniu i mu si przygldaa.
Kaladin zeskoczy i podbieg do Skay, eby mu pomc. Mczyzna podzikowa skinieniem gowy.
Razem zacignli gaz na wz i umiecili go na miejscu. Skaa otar brew i odwrci si do Kaladina. W
kieszeni mia gar pdw. Kaladin chwyci je i schowa pod plandek.
Co zrobimy, jeli kto zauway, co robimy? spyta Skaa od niechcenia.
Powiemy, e jestem wyplataczem, i pomylaem, e uplot sobie kapelusz dla osony przed

socem.
Skaa prychn.
I moe nawet to zrobi doda Kaladin. W tym upale by mi si przyda. Ale lepiej, eby nikt nie
zobaczy. Sam fakt, e chcemy mie to zielsko, pewnie by wystarczy, eby nam je odebrali.
To prawda odpar Skaa, przecign si i spojrza w gr, w stron Syl. Tskni za Szczytami.
Syl wskazaa drog, a mczyzna z szacunkiem skoni gow, po czym pody za ni. Jednak
wiatrospren, kiedy ju pokazaa mu waciwy kierunek, podfruna z powrotem do Kaladina. Podskakiwaa
w powietrzu jak wsteczka, po czym opada na bok wozu i znw przybraa kobiec posta w falujcej
sukni.
Bardzo go lubi stwierdzia, unoszc palec.
Kogo? Ska?
Tak odpara, zakadajc rce na piersi. Jest peen szacunku. W przeciwiestwie do pozostaych.
wietnie stwierdzi Kaladin, podnoszc nastpny kamie. Moesz lata za nim, zamiast mnie
zawraca gow.
Prbowa nie okazywa niepokoju. Przyzwyczai si do tego towarzystwa.
Pocigna nosem.
Nie mog za nim poda. Jest zbyt peen szacunku.
Przed chwil powiedziaa, e ci si to podoba.
Bo tak jest. I tego nie cierpi. Powiedziaa to z nieudawan szczeroci, niewiadoma
sprzecznoci. Westchna i usiada na wozie. Dla artu zaprowadziam go do sterty ajna chulla. Nawet na
mnie nie nakrzycza! Po prostu na nie patrzy, jakby prbowa znale w nim ukryty sens. Skrzywia si.
To nienormalne.
Wydaje mi si, e Rogoercy musz oddawa cze sprenom czy co w tym rodzaju. Kaladin
otar czoo.
To gupie.
Ludzie wierz w o wiele gupsze rzeczy. Waciwie, oddawanie czci sprenom ma pewien sens.
Jestecie dziwne i magiczne.
Nie jestem dziwna! powiedziaa, wstajc. Jestem pikna i wygadana.
Opara rce na biodrach, ale jej mina wiadczya, e wcale nie bya wcieka. Kaladinowi wydawao
si, e zmienia si z godziny na godzin, stawaa si coraz bardziej...
Coraz bardziej jaka? Nie do koca ludzka. Wyjtkowa. Bystra.
Syl umilka, kiedy zbliy si do nich kolejny mostowy, imieniem Natam. Mczyzna o pocigej
twarzy nis mniejszy kamie, najwyraniej stara si nie przemcza.
Witaj, Natam powiedzia Kaladin, sigajc po kamie. Jak idzie praca?
Natam wzruszy ramionami.
Mwie kiedy, e bye rolnikiem, tak?
Natam opar si o wz, ignorujc go.

Kaladin postawi kamie na miejscu.


Przykro mi, e musimy tak pracowa, ale potrzebujemy yczliwoci Gaza i innych druyn.
Natam nie odpowiedzia.
To pomoe nam przetrwa. Zaufaj mi.
Mczyzna znw wzruszy ramionami i odszed.
Kaladin westchn.
Byoby o wiele prociej, gdybym mg obarczy Gaza win za zmian naszego przydziau pracy.
To nie byoby uczciwe zauwaya Syl, wyranie oburzona.
Dlaczego tak nagle zacza si przejmowa uczciwoci?
Po prostu tak jest.
Ach tak? Kaladin z sapniciem wrci do pracy. A prowadzenie czowieka do sterty ajna? To
jest uczciwe?
To co innego. art.
Nie widz, jak...
Umilk, gdy zbliy si do nich kolejny mostowy. Kaladin wtpi, by kto jeszcze poza Ska mg
zobaczy Syl, a wola, by nie widziano go, jak gada sam do siebie.
Niski, ylasty mostowy przedstawi si jako Blizna, cho Kaladin nie widzia adnych blizn na jego
twarzy. Mia krtkie ciemne wosy i ostre rysy. Z nim te prbowa nawiza rozmow, ale nie dosta
odpowiedzi. Tamten nawet przed odejciem pokaza Kaladinowi wulgarny gest.
Co robi nie tak stwierdzi Kaladin, krcc gow. Zeskoczy z wozu.
Nie tak? Syl podesza do krawdzi i spojrzaa na niego.
Mylaem, e jeli zobacz, jak ratuj tamtych trzech, to da im nadziej. Ale wci s obojtni.
Niektrzy wczeniej patrzyli, jak biegasz zauwaya Syl kiedy wiczye z desk.
Patrzyli zgodzi si Kaladin. Ale nie chc pomaga rannym. aden poza Ska, a on robi to, bo
jest moim dunikiem. Nawet Teft nie chcia si podzieli jedzeniem.
S samolubni.
Nie. Nie sdz, by to sowo do nich pasowao. Unis kamie i sprbowa wyjani, co czuje.
Kiedy byem niewolnikiem... waciwie, nadal nim jestem. Ale w najgorszych chwilach, kiedy waciciele
prbowali wybi ze mnie zdolno do stawiania oporu, byem jak ci ludzie. Nic nie obchodzio mnie na tyle,
ebym by samolubny. Byem jak zwierz. Robiem wszystko bez zastanowienia.
Syl zmarszczya czoo. I nic dziwnego sam Kaladin nie rozumia, co mwi. Jednak w miar
mwienia zaczyna pojmowa, o co mu chodzio.
Pokazaem tym ludziom, e moemy przetrwa, ale to nic nie znaczy. Jeli ich ycie nie jest nic
warte, to nigdy nie zacznie ich to obchodzi. To tak, jakbym proponowa im sterty kul, ale nie dawa nic, na
co mogliby wyda to bogactwo.
Pewnie tak zgodzia si Syl. I co moesz na to poradzi?
Spojrza ponad kamienist rwnin, w stron obozu. Z krateru unosi si dym z licznych palenisk.

Nie wiem. Ale chyba bdziemy potrzebowa o wiele wicej zielska.


*
Tej nocy Kaladin, Teft i Skaa szli prymitywnymi ulicami obozu Sadeasa. Nomon rodkowy
ksiyc wieci bladym, niebiesko-biaym blaskiem. Przed niektrymi budynkami wisiay lampy oliwne,
wskazujc gospody lub burdele. Kule stanowiy rdo pewniejszego i odnawialnego blasku, ale za jedn
mona byo kupi wizk wiec albo dzban oliwy. Na krtsz met tak wychodzio taniej, zwaszcza jeli
wieszao si wiata w miejscu, z ktrego mogy zosta skradzione.
Sadeas nie wprowadzi ciszy nocnej, ale Kaladin zdy si nauczy, e samotny mostowy powinien
zostawa na noc na terenie skadu. Podpici onierze w poplamionych mundurach przechodzili obok,
szepczc do ucha dziwek albo chepic si przed przyjacimi. Obrzucali mostowych obelgami i miali si
na cae gardo. Ulice wydaway si ciemne, mimo blasku lamp i ksiyca, a chaotyczna natura obozu
kamienne budowle, drewniane szopy, namioty sprawiaa, e robi wraenie nieuporzdkowanego i
niebezpiecznego.
Kaladin i jego dwaj towarzysze ustpili drogi duej grupie onierzy. Tamci mieli rozpite paszcze i
byli tylko lekko podpici. Jeden z nich spojrza z ukosa na mostowych, ale ich trjka w tym potny
Rogoerca przekonaa onierza, by nie robi nic poza gonym miechem i popchniciem Kaladina.
Mczyzna mierdzia potem i tanim piwem. Kaladin zapanowa nad sob. Gdyby odpowiedzia
ciosem na cios, za bjk miaby odebran wypat.
Nie podoba mi si to powiedzia Teft, spogldajc ponad ramieniem na grup onierzy.
Wracam do obozu.
Zostaniesz warkn Skaa.
Teft przewrci oczami.
Mylisz, e boj si takiego niezgrabnego chulla jak ty? Pjd, jeli chc, a...
Teft odezwa si cicho Kaladin. Potrzebujemy ci.
Potrzebowa. To sowo dziwnie dziaao na ludzi. Niektrzy, syszc je, uciekali. Inni robili si
nerwowi. Teft jakby go pragn. Pokiwa gow, mrukn co pod nosem, ale zosta z nimi.
Wkrtce dotarli do placu wozw. Ogrodzony kawaek przestrzeni znajdowa si w pobliu
zachodniego kraca obozu. W nocy by opuszczony, a wozy stay w dugich szeregach. Chulle spay w
pobliskiej zagrodzie, a wyglday jak niewielkie pagrki. Kaladin przelizgn si do przodu, obawiajc si
stranikw, ale najwyraniej nikt si nie spodziewa, e co tak wielkiego jak wz zostanie skradzione z
samego rodka obozu.
Skaa trci go i pokaza na zagrod chulli. Na jednym ze supkw ogrodzenia siedzia samotny
chopiec i wpatrywa si w ksiyc. Chulle byy wystarczajco cenne, by ich pilnowa. Biedny dzieciak. Jak
czsto musia spdza noc na pilnowaniu powolnych zwierzakw?
Kaladin skuli si przy wozie, pozostali dwaj go naladowali. Wskaza na jeden rzd i Skaa ruszy.
Wskaza w drug stron, a wtedy Teft przewrci oczami, ale te odszed.
Kaladin przelizgiwa si wzdu rodkowego rzdu. Wozw byo zdaje si trzydzieci, po dziesi

w rzdzie, ale sprawdzanie nie trwao dugo. Przecign palcami wzdu tylnej deski w poszukiwaniu
znaku, ktry tam pozostawi. Po kilku chwilach w rzdzie Kaladina pokazaa si ciemna sylwetka. Skaa.
Rogoerca wskaza w bok i unis pi palcw. Pity wz od koca. Kaladin pokiwa gow i odszed.
Kiedy dotar do wskazanego wozu, usysza cichy jk dochodzcy z miejsca, w ktre uda si Teft.
Kaladin skrzywi si i posa spojrzenie stranikowi. Chopiec nadal wpatrywa si w ksiyc, bezmylnie
kopic ssiedni supek.
Chwil pniej do Kaladina doczyli Skaa i zawstydzony Teft.
Przepraszam wyszepta Teft. Ta chodzca gra mnie zaskoczya.
Jeli jestem gr mrukn Skaa to dlaczego nie usyszae, e si zbliam? Co?
Kaladin prychn i pomaca ty wskazanego wozu, a jego palce omioty znak X wyryty w drewnie.
Odetchn gboko, pooy si na plecach i wlizgn pod wz.
Roliny nadal tam byy, dwadziecia wizek, a kada gruba na do.
Chwaa niech bdzie Ishi, Heroldowi Szczcia wyszepta, odwizujc pierwszy pczek.
Wszystkie s, co? zapyta Teft, pochylajc si i drapic po brodzie. Nie wierz, e znalelimy
tak duo. Musielimy wyrwa kade zielsko na caej rwninie.
Kaladin poda mu pierwsz wizk. Bez Syl nie znaleliby nawet jednej trzeciej z nich. Lataa z
prdkoci owada i najwyraniej miaa talent do znajdowania rzeczy. Kaladin odwiza kolejny pczek i
wycign na zewntrz. Teft przywiza go do pierwszego, tworzc wiksz wizk.
Nagle pod wz wpad kb niewielkich biaych lici, ktry utworzy posta Syl. Zatrzymaa si przy
jego gowie.
adnych stranikw w okolicy. Tylko chopak w zagrodzie chulli.
Jej bkitno-biaa posta bya niemal niewidoczna w ciemnociach.
Mam nadziej, e to zielsko nadal si nadaje wyszepta Kaladin. Jeli za bardzo wyscho...
Nic mu nie bdzie. Za bardzo si martwisz. Znalazam ci butelki.
Naprawd? By tym tak podekscytowany, e prawie usiad. Zdy si zatrzyma, zanim uderzy
gow w wz.
Syl pokiwaa gow.
Poka ci. Nie mogam ich przynie. Za cikie.
Kaladin szybko odwiza reszt pdw i poda je zdenerwowanemu Teftowi. Wysun si spod wozu
i wzi dwie z wikszych wizek skadajcych si z trzech pczkw zwizanych razem. Teft wzi dwie
kolejne, a Skaa trzy, w tym jedn pod pach. Musieli znale miejsce do pracy, gdzie nikt im nie bdzie
przeszkadza. Nawet jeli guzowiec wydawa si bezwartociowy, Gaz znalazby sposb, eby uniemoliwi
im prac, gdyby tylko zobaczy, co si dzieje.
Najpierw butelka, pomyla Kaladin. Skin Syl, ktra poprowadzia ich w stron gospody. Budynek
wyglda, jakby wzniesiono go popiesznie z kiepskiego drewna, ale to nie przeszkadzao onierzom
wewntrz w dobrej zabawie. Kaladin obawia si, e caa budowla zawali si od ich wrzaskw.
Za ni w nieoheblowanej skrzynce leaa sterta butelek po trunkach. Szko byo na tyle cenne, e

cae butelki wykorzystywano ponownie, ale te byy popkane albo miay obtuczone szyjki. Kaladin odoy
wizki i wybra trzy niemal cae flaszki. Umy je w pobliskiej beczce z wod i woy do worka, ktry zabra
w tym celu.
Znw podnis wizki i skin na pozostaych.
Sprbujcie sprawia wraenie, e robicie co nucego powiedzia. Pochylcie gowy.
Pozostali dwaj przytaknli i wyszli na gwn drog, dwigajc wizki, jakby to by ich przydzia
pracy. Wzbudzali o wiele mniejsze zainteresowanie ni wczeniej.
Ominli skad drzewny i przeszli przez skaliste pole wykorzystywane jako plac zbirki, po czym
ruszyli zboczem prowadzcym w stron Strzaskanych Rwnin. Zobaczy ich jeden ze stranikw. Kaladin
wstrzyma oddech, lecz tamten nie zareagowa. Uzna pewnie, e maj powd, eby robi to, co robili. Co
innego, gdyby prbowali opuci obz, ale nie mieli zakazu wstpu na ten fragment w pobliu pierwszych
rozpadlin.
Wkrtce dotarli do miejsca, gdzie Kaladin omal si nie zabi. Jak wiele moe zmieni kilka dni. Czu
si jak zupenie inny czowiek dziwna hybryda mczyzny, ktrym by kiedy, niewolnika, ktrym si
sta, i tego aosnego nieszcznika, z ktrym wci musia walczy. Pamita, jak sta na brzegu rozpadliny
i patrzy w d. Tamta ciemno wci go przeraaa.
Jeli nie uda mi si uratowa mostowych, ten nieszcznik znw przejmie kontrol. I tym razem
postawi na swoim... Kaladina przeszed dreszcz. Postawi wizki obok rozpadliny i usiad. Dwaj pozostali
podyli za nim z niejakim wahaniem.
Wrzucimy je do rozpadliny? spyta Teft, drapic si po brodzie. Po tym caym wysiku?
Oczywicie, e nie odpar Kaladin. Zawaha si; Nomon wieci jasno, ale bya noc. Nie masz
przypadkiem kul?
A po co? spyta podejrzliwie Teft.
Jako rdo wiata.
Mczyzna mrukn co i wycign gar odamkw granatu.
Miaem je dzi wyda... powiedzia. wieciy w jego doni.
W porzdku.

Kaladin wysun jeden pd. Co jego ojciec o nich opowiada? Kaladin z wahaniem oderwa pierzasty
szczyt roliny, ukazujc puste wntrze. Chwyci pd z drugiej strony i przecign wzdu niego palcami,
ciskajc go mocno. Do pustej butelki spyny dwie krople mlecznego pynu.
Umiechn si z zadowoleniem i ponownie przecign palcami. Tym razem nic nie wyszo, wic
wrzuci zielsko do rozpadliny. Cho wczeniej wspomina o kapeluszu, nie chcia pozostawia dowodw.
Chyba mwie, e nie bdziemy ich wyrzuca! jkn Teft.
Kaladin unis butelk.
Dopiero po tym, jak wydostaniemy to.
A co to? Skaa nachyli si i zmruy oczy.

Sok z guzowca. A raczej mleczko, to chyba nie jest tak naprawd sok. W kadym razie to silny
rodek odkaajcy.
Odkaa... co? spyta Teft.
Odpdza zgniospreny wyjani Kaladin. One wywouj zakaenie. To mleczko jest jednym z
najlepszych znanych rodkw odkaajcych. Jeli posmarowa nim ran, ktra ju jest zakaona, i tak
zadziaa.
I dobrze, bo rany Leytena ju zaczy nabiera czerwonego odcienia i pezay po nich zgniospreny.
Teft sapn, po czym spojrza na wizki.
Tu jest mnstwo pdw.
Wiem odpar Kaladin i poda im pozostae dwie butelki. Dlatego ciesz si, e nie bd musia
sam ich wyciska.
Teft westchn, ale usiad i rozwiza pczek. Skaa zrobi to samo bez sowa narzekania, usadowi
si z kolanami odchylonymi na boki i stopami zoonymi razem. Midzy nimi cisn butelk i zabra si do
pracy.
Powia lekki wietrzyk, poruszajc pdami.
Dlaczego oni ci obchodz? spyta w kocu Teft.
To moi ludzie.
Bycie dowdc mostowych tego nie oznacza.
Oznacza to, co my postanowimy, e oznacza odpar Kaladin. Zauway, e Syl podesza bliej,
eby posucha. Ty, ja, pozostali.
Mylisz, e pozwol ci to zrobi? pyta dalej Teft. Jasnoocy i kapitanowie.
Sdzisz, e zwracaj na nas uwag na tyle, eby to zauway?
Teft zawaha si, po czym z sapniciem wycisn kolejny pd.
Moe i tak wtrci Skaa. Potny mczyzna z zaskakujc delikatnoci wyciska pdy.
Kaladin nie spodziewa si, e te grube paluchy mog by tak ostrone i precyzyjne. Jasnoocy czsto
zwracaj uwag na rzeczy, ktrych lepiej, eby nie zauwaali.
Teft znw sapn, zgadzajc si z nim.
Jak si tu znalaze, Skao? spyta Kaladin. Dlaczego Rogoerca opuci swoje gry i przyby
na niziny?
Nie powiniene pyta o takie rzeczy, synu powiedzia Teft, unoszc palec. Nie rozmawiamy o
naszej przeszoci.
Nie rozmawiamy o niczym stwierdzi Kaladin. Wy dwaj nawet nie znalicie swoich imion.
Imiona to jedno mrukn Teft. Pochodzenie to co zupenie innego. Ja...
W porzdku odezwa si Skaa. Opowiem o tym.
Teft mrukn co pod nosem, ale nachyli si, kiedy Rogoerca zacz opowiada.
Mj lud nie ma Ostrzy Odprysku zacz mwi Skaa swoim niskim, dudnicym gosem.
To nic niezwykego zauway Kaladin. Poza Alethkarem i Jah Keved, nieliczne krlestwa maj

wicej Ostrzy. W armii stanowio to rdo dumy.


To nieprawda sprzeciwi si Skaa. Thaylenah ma pi Ostrzy i trzy pene Pancerze, wszystkie
nale do krlewskich stranikw. W Selay maj swoje zbroje i Ostrza. Inne krlestwa, takie jak Herdaz,
maj jedno Ostrze i Pancerz, przekazywane w krlewskim rodzie. Ale my, Unkalaki, nie mamy ani jednego
Odprysku. Wielu z naszych nuatoma... to tak, jak wasi jasnoocy, tyle tylko, e ich oczy nie s jasne...
Jak mona by jasnookim bez jasnych oczu? Teft zmarszczy czoo.
Bo ma si ciemne oczy odpar Skaa, jakby to byo oczywiste. Nie wybieramy naszych
przywdcw w ten sposb. To skomplikowane. Ale nie przerywaj. Wycisn kolejny pd i odrzuci upin
na stert obok. Nuatoma, oni uwaaj nasz brak Odprysku za wielki wstyd. Bardzo pragn tej broni.
Wierzy si, e nuatoma, ktry jako pierwszy zdobdzie Ostrze Odprysku, zostanie krlem, a ich nie
mielimy od wielu lat. aden szczyt nie bdzie walczy ze szczytem, gdzie jeden z mczyzn ma
bogosawione Ostrze.
Przybye wic, eby je kupi? spyta Kaladin.
aden z Odpryskowych nie sprzedaby swojej broni. Kada bya wyjtkowym artefaktem,
odebranym jednemu z Zaginionych wietlistych po ich zdradzie.
Skaa si zamia.
Ha! Kupi? Nie, a tacy gupi nie jestemy. Ale mj nuatoma, on zna wasz tradycj, tak? Mwi,
e jeli czowiek zabije Odpryskowego, moe zabra jego Pancerz i Ostrze. I tak oto mj nuatoma i cay
jego rd w wielkiej procesji zeszli z gr, by znale i zabi jednego z waszych Odpryskowych.
Kaladin prawie si rozemia.
Zakadam, e okazao si to trudniejsze ni si spodziewalimy.
Mj nuatoma nie by gupcem powiedzia niechtnie Skaa. Wiedzia, e to bdzie trudne, ale
ta wasza tradycja daje nam nadziej, rozumiecie? Od czasu do czasu dzielny nuatoma schodzi z gry, eby
pojedynkowa si z Odpryskowym. Pewnego dnia jeden zwyciy i bdziemy mieli Odpryski.
By moe. Kaladin wrzuci kolejny pusty pd do rozpadliny. Zakadajc, e zgodz si
pojedynkowa na mier i ycie.
Oni zawsze si pojedynkuj powiedzia Skaa ze miechem. Nuatoma przynosi wiele bogactw i
obiecuje zwycizcy cae swoje bogactwo. Wasi jasnoocy nie mog przepuci tak ciepej sadzawki! Nie
uwaaj za trudne zabicia Unkalaka bez Odprysku. Wielu nuatoma zgino. Ale to nic takiego. W kocu
zwyciymy.
I bdziecie mieli jeden komplet Odpryskw zauway Kaladin. Alethkar ma dziesitki.
Jeden to pocztek odpar Skaa, wzruszajc ramionami. Ale mj nuatoma przegra, wic
zostaem mostowym.
Chwileczk odezwa si Teft. Przyszede tu za swoim owieconym, a kiedy przegra,
odszede i doczye do druyny mostowej?
Nie, nie, nie rozumiesz. Mj nuatoma rzuci wyzwanie arcyksiciu Sadeasowi. Wiadomo, e na
Strzaskanych Rwninach jest wielu Odpryskowych. Mj nuatoma uzna, e atwiej walczy z czowiekiem,

ktry ma tylko Pancerz, a pniej zdoby Ostrze.


I co? spyta Teft.
Kiedy mj nuatoma przegra z owieconym Sadeasem, wszyscy stalimy si jego wasnoci.
Czyli jeste niewolnikiem? spyta Kaladin, sigajc palcami do blizn na swoim czole.
Nie, nie mamy nic takiego odpar Skaa. Nie byem niewolnikiem swojego nuatomy. Byem
jego rodzin.
Jego rodzin? zdziwi si Teft. Na Keleka! Jeste jasnookim.
Skaa znw si rozemia, gono, na cae gardo. Kaladin umiechn si wbrew sobie. Wydawao
si, e mino mnstwo czasu, od chwili, kiedy ostatnio sysza taki miech.
Nie, nie. Byem jedynie umartia, kuzynem, jak bycie powiedzieli.
Mimo to bye z nim spokrewniony.
Na Szczytach wyjani Skaa krewni owieconego s jego sugami.
Co to za system? jkn Teft. Musisz by sug wasnych krewnych? Niech mnie burza!
Wolabym umrze, naprawd.
Nie jest tak le powiedzia Skaa.
Nie znasz moich krewnych. Teft zadra.
Skaa znw si rozemia.
Wolaby raczej suy komu, kogo nie znasz? Jak ten Sadeas? Czowiek, z ktrym nie jeste
spokrewniony? Potrzsn gow. Ludzie z nizin. Macie tu za duo powietrza. Umys wam od niego
choruje.
Za duo powietrza? powtrzy Kaladin.
Tak.
Jak mona mie za duo powietrza? Jest wszdzie dookoa.
To co trudne do wyjanienia.
Skaa dobrze posugiwa si alethyjskim, ale czasami zapomina o niektrych sowach. Innym razem
o nich pamita i starannie wypowiada zdania. Im szybciej mwi, tym wicej sw pomija.
Masz za duo powietrza stwierdzi Skaa. Przyjd na Szczyty. Zobaczysz.
Moliwe. Kaladin posa spojrzenie Teftowi, ktry wzruszy ramionami. Ale w jednej kwestii
si mylisz. Mwisz, e suymy komu, kogo nie znamy. C, ja znam owieconego Sadeasa. Znam go
bardzo dobrze.
Skaa unis brew.
Jest arogancki stwierdzi Kaladin mciwy, chciwy i zepsuty do szpiku koci.
Skaa umiechn si.
Tak, chyba masz racj. To nie jest najlepszy z jasnookich.
Wrd nich nie ma najlepszych, Skao. Wszyscy s tacy sami.
Wiele krzywdy ci wyrzdzili, tak?
Kaladin wzruszy ramionami, to pytanie podranio rany, ktre jeszcze si nie zagoiy.

Tak czy inaczej, twj pan mia szczcie.


Szczcie, e zosta zabity przez Odpryskowego?
Szczcie, e nie wygra i nie odkry, e zosta oszukany. Nie pozwoliliby mu odej z Pancerzem
Sadeasa.
Bzdura wtrci Teft. Tradycja...
Tradycja to lepy wiadek, ktrego wykorzystuj, by nas skaza, Teft powiedzia Kaladin. To
liczne pudeko, w ktre pakuj swoje kamstwa. Sprawia, e im suymy.
Teft zacisn zby.
yj o wiele duej od ciebie, synu. Wiem rne rzeczy. Gdyby czowiek z posplstwa zabi
wrogiego Odpryskowego, zostaby jasnookim. Tak to dziaa.
Nie kci si dalej. Jeli iluzje Tefta sprawiay, e czu si lepiej w caym szalestwie wojny, to
kime by Kaladin, by go od nich odwodzi?
Czyli bye sug zwrci si do Skay. W orszaku owieconego? Jakim rodzajem sugi?
Szuka waciwego sowa, przypominajc sobie czasy kontaktw z Wistiowem i Roshonem. Lokajem?
Kamerdynerem?
Skaa rozemia si.
Byem kucharzem. Mj nuatoma nie zszedby na niziny bez wasnego kucharza! W waszym
jedzeniu tutaj tyle przypraw, e nie czuje si nic innego. Rwnie dobrze moglibycie je kamienie
posypane pieprzem!
I kto tu mwi o jedzeniu. Teft skrzywi si. Rogoerca?
Kaladin zmarszczy czoo.
A waciwie, dlaczego tak nazywaj wasz lud?
Poniewa jedz rogi i skorupy tego, co zapi stwierdzi Teft. Czci zewntrzne.
Skaa umiechn si, a na jego twarzy pojawia si tsknota.
Ach, jak one smakuj.
Naprawd jecie skorupy? spyta Kaladin.
Mamy bardzo mocne zby stwierdzi z dum Skaa. Ale do. Znasz moj histori. Owiecony
Sadeas nie wiedzia, co z nami zrobi. Niektrzy zostali onierzami, inni su w jego domu. Ja
przygotowaem mu jeden posiek, a on odesa mnie do mostowych. Skaa zawaha si. Ja... no,
ulepszyem zup.
Ulepszye? Kaladin unis brew.
Skaa wydawa si zawstydzony.
Widzisz, byem zy z powodu mierci mojego nuatomy. I pomylaem sobie, ci ludzie z nizin maj
jzyki wypalone tym, co jedz. Nie maj smaku i...
I co? pyta dalej Kaladin.
ajno chulla. Najwyraniej ma mocniejszy smak ni si spodziewaem.
Zaraz, zaraz wtrci Teft. Dodae ajna chulla do zupy arcyksicia Sadeasa?

No tak przyzna Skaa. Waciwie do jego chleba te. Udekorowaem nim piecze wieprzow. I
zrobiem z niego sos do garamw w male. Jak odkryem, ajno chulla ma wiele zastosowa.
Teft rozemia si gono. Przewrci si na bok tak rozbawiony, e Kaladin obawia si, e stoczy
si do rozpadliny.
Rogoerco powiedzia w kocu Teft postawi ci co do picia.
Skaa umiechn si. Kaladin w zadziwieniu potrzsn gow. Nagle wszystko nabrao sensu.
Co takiego? spyta Skaa, najwyraniej zauwaajc jego min.
Tego wanie potrzebujemy stwierdzi Kaladin. Tego! O tym przez cay czas zapominaem.
Potny mczyzna zawaha si.
ajno chulla? Tego potrzebujesz?
Teft znw wybuch miechem.
Nie. To... poka wam. Ale najpierw potrzebujemy soku z guzowca.
Ledwie przerobili jedn z wizek, a palce ju zaczynay go bole od wyciskania.
A co z tob, Kaladinie? spyta Skaa. Opowiedziaem ci swoj histori. A ty opowiesz mi
swoj? Skd si wziy te blizny na twoim czole?
Tak przyczy si Teft na czyj talerz ty narobie?
Sam mwie, e pytanie o przeszo mostowego jest tabu stwierdzi Kaladin.
Sprawie, e Skaa si z nami podzieli, synu. Tak jest sprawiedliwie.
Czyli, jeli opowiem moj histori, ty opowiesz swoj?
Teft od razu si skrzywi.
Posuchaj, nie mam zamiaru...
Zabiem kogo stwierdzi Kaladin.
To uciszyo Tefta. Skaa nadstawi uszu. Syl, jak zauway Kaladin, wci przygldaa si z
zainteresowaniem. To byo dziwne, zazwyczaj szybko si nudzia.
Zabie czowieka? powtrzy Skaa. I po tym zrobili z ciebie niewolnika? Czy typow kar za
morderstwo nie jest mier?
To nie byo morderstwo powiedzia Kaladin cicho, mylc o brodatym mczynie w wozie
niewolnikw, ktry zadawa mu te same pytania. W rzeczy samej, kto bardzo wany mi za to
podzikowa.
Zamilk.
I co? spyta w kocu Teft.
I... zacz mwi Kaladin, spogldajc na pd. Nomon ju zachodzi, a na wschodzie pojawi si
niewielki zielony dysk Mishima, ostatniego ksiyca. I okazuje si, e jasnoocy nie reaguj zbyt
pozytywnie, jeli odrzuca si ich prezenty.
Pozostali czekali na dalsze sowa, ale Kaladin ucich i wrci do wyciskania soku. Wstrzsno nim,
e wspominanie tych wydarze w armii Amarama wci tak bardzo go bolao.
Tamci albo wyczuli jego nastrj, albo uznali, e to wystarczy, gdy rwnie wrcili do pracy i nie

naciskali wicej.

adne z nich nie czyni tego, o czym tu pisaem, mniej prawdziwym.


Krlewska Galeria Map czya urod i funkcjonalno. Potna, sklepiona budowla z
Dusznikowanego kamienia miaa gadkie ciany, ktre pynnie przechodziy w skalist ziemi. Ksztatem
przypominaa dugi bochenek thayleskiego chleba, w sklepieniu za znajdoway si due wietliki, dziki
czemu promienie soca mogy pada na rabaty adnie uksztatowanej upkokory.
Dalinar min jedn z nich, skomplikowany wzr ru, jaskrawej zieleni i bkitu siga mu do
ramion. uskowate, twarde roliny nie miay pdw ani lici, jedynie falujce wsy przypominajce
kolorowe wosy. Poza nimi, upkokora bardziej przypominaa ska ni rolinno. A jednak uczeni
twierdzili, e musi nalee do rolin, gdy wzrasta i kieruje si do wiata.
Ludzie te tak kiedy robili, pomyla.
Arcyksi Roion sta przed jedn z map z rkami zaoonymi za plecami, jego liczny orszak
zajmowa drug stron galerii. Roion by wysokim, jasnoskrym mczyzn z ciemn, starannie
przystrzyon brod. Zaczyna ysie. Podobnie jak wikszo z pozostaych, nosi krtk, rozpit kurtk,
pod ktr mia koszul. Czerwona tkanina wystawaa nad konierzem kurtki.
Jakie to niechlujne, pomyla Dalinar, cho taki sposb ubierania si by bardzo modny. Kholin
aowa jedynie, e obecna moda jest taka, no c, niechlujna wanie.
Owiecony Dalinar odezwa si Roion. Trudno mi poj sens tego spotkania.
Przejd si ze mn, owiecony Roionie odpar Dalinar, skinieniem gowy wskazujc w bok.
Mczyzna westchn, ale doczy do Dalinara i ruszy ciek midzy kpami rolin a cian map.
Orszak Roiona ruszy za nim, by wrd nich tarczowy i podczaszy.
Kad map owietlay diamenty w oprawie z wypolerowanej stali. Namalowano je na nienaturalnie
wielkich i gadkich arkuszach pergaminu, bez wtpienia stworzonych przy pomocy Dusznikw. Porodku
sali dotarli do Podstawowej Mapy, olbrzymiej i bardzo szczegowej mapy umieszczonej w ramie.

Przedstawiaa cao Strzaskanych Rwnin, ktr dotychczas zbadano. Stae mosty oznaczono czerwieni, a
na paskowyach blisko obozw Alethich umieszczono niebieskie pary glifw, wskazujce, ktry z
arcyksit je kontrolowa. Wschodnia cz mapy bya coraz mniej szczegowa, a linie w ogle zanikay.
Porodku znajdowa si teren sporny, te paskowye, na ktrych przepastne bestie najczciej si
przepoczwarzay. Niewiele z nich zbliao si do obozw, a jeli ju, to na polowanie, nie w celu
przepoczwarzania si.
Kontrolowanie pobliskich paskowyw i tak si liczyo, gdy arcyksi zgodnie z ustaleniami
nie mg przej przez paskowy nalecy do innego, o ile nie dosta pozwolenia. To decydowao o tym,
kto mia najlepsze dojcie do rodkowych paskowyw, ale rwnie o tym, kto mia utrzymywa stra i
mosty na okrelonym paskowyu. Arcyksita nimi handlowali.
Na drugim arkuszu pergaminu, z boku Podstawowej Mapy, wymieniono wszystkich arcyksit i
liczb serc klejnotw, ktre zdobyli. To byo bardzo typowe dla Alethich dodawanie motywacji poprzez
wyrane pokazanie, kto zwycia, a kto zostaje z tyu.
Wzrok Roiona natychmiast przycigno jego imi na licie. Ze wszystkich arcyksit zdoby
najmniej serc klejnotw.
Dalinar wycign rk do Podstawowej Mapy, muskajc pergamin palcami. Centralne paskowye
nazwano lub ponumerowano dla uatwienia orientacji. Najwaniejszy z nich by duy paskowy w pobliu
stanowiska Parshendich. Wiea, tak go nazywano. Niezwykle potny i dziwnie uksztatowany paskowy,
ktry przepastne bestie upodobay sobie do przepoczwarzania.
Jego widok zmusi go do zastanowienia. Rozmiar spornego paskowyu decydowa o tym, ilu
onierzy dao si na nim umieci. Parshendi zazwyczaj sprowadzali due siy na Wie i ju dwadziecia
siedem razy odparli atak Alethich. aden z Alethich nie zwyciy w potyczce na tym paskowyu. Sam
Dalinar zosta dwa razy odepchnity.
Wiea po prostu znajdowaa si zbyt blisko obozw Parshendich, zawsze docierali do niej jako
pierwsi i ustawiali w szyku, a zbocze zapewniao im przewag wysokoci. Ale gdybymy mogli ich tam
osaczy, pomyla, wystarczajco duymi wasnymi siami... To mogoby oznacza zapanie w puapk i
zabicie duej liczby Parshendich. Moe wystarczajco wielu, by uniemoliwi im prowadzenie wojny na
Rwninach.
Musia si nad tym zastanowi. Wczeniej jednak Dalinar potrzebowa sojusznikw. Pocign
palcem na zachd.
Arcyksi Sadeas ostatnio wietnie sobie radzi. Dalinar postuka palcem w obz Sadeasa.
Kupuje paskowye od innych arcyksit, dziki czemu bez trudu dociera jako pierwszy na pole bitwy.
Owszem. Roion zmarszczy czoo. Do tego nie trzeba nawet mapy, Dalinarze.
Popatrz tylko na skal. Sze lat cigej walki i nikt nawet nie widzia centralnych Strzaskanych
Rwnin.
To nigdy nie byo celem. Zatrzymujemy ich, oblegamy, godzimy i zmuszamy, eby do nas
przyszli. Czy to nie twj plan?

Zgadza si, ale nigdy nie spodziewaem si, e to tyle potrwa. Zaczem si zastanawia, czy nie
nadszed czas na zmian taktyki.
Dlaczego? Ta dziaa. W kadym tygodniu mamy kilka potyczek z Parshendimi. Cho pozwol
sobie zwrci uwag, e ty ostatnio nie bye raczej rdem inspiracji w bitwie. Skin w stron imienia
Dalinara na mniejszym pergaminie.
Obok jego imienia znajdowao si wiele kresek oznaczajcych zdobyte serca klejnotw, lecz tylko
nieliczne byy wiee.
Niektrzy mwi, e Czarny Cier zagodnia powiedzia Roion.
Bardzo si stara, by otwarcie nie obrazi Dalinara, ale pozwoli sobie na wicej ni kiedy. Plotki o
zachowaniu Dalinara w koszarach si rozeszy.
Kholin zmusi si do zachowania spokoju.
Roionie, nie moemy traktowa tej wojny jako gry.
Kada wojna to gra. Najwspanialsza, w ktrej pionki naprawd trac ycie, a zdobyte upy s
prawdziwym bogactwem! To ycie, dla ktrego zostali stworzeni mczyni! By walczy, zabija,
zwycia.
Cytowa Sonecznego, ostatniego krla Alethich, ktry zjednoczy arcyksit. Gavilar niegdy
oddawa cze jego imieniu.
By moe stwierdzi Dalinar. Ale jaki w tym sens? Walczymy, by zdoby Ostrza Odprysku,
nastpnie wykorzystujemy te Ostrza, by zdoby kolejne Ostrza. To zamknity krg, krcimy si w kko i
gonimy za wasnym ogonem, eby jeszcze lepiej goni za wasnym ogonem.
Walczymy, by przygotowa si do odzyskania niebios i tego, co do nas naley.
Mczyni mog wiczy bez udawania si na wojn i mog walczy w sposb, ktry nie jest
pozbawiony znaczenia. Nie zawsze tak byo. Kiedy nasze wojny co znaczyy.
Roion unis brew.
Sprawiasz, e prawie zaczynam wierzy plotkom, Dalinarze. Mwi, e stracie upodobanie do
pojedynkw, e nie ma ju w tobie woli walki. Znw spojrza na niego. Niektrzy twierdz, e nadszed
czas, by ustpi miejsca synowi.
Pogoski s faszywe warkn Dalinar.
To...
S faszywe powtrzy stanowczo Kholin jeli utrzymuj, e przestaem si przejmowa.
Znw opar palce na powierzchni mapy, przecigajc nimi po gadkim pergaminie. Przejmuj si, Roionie.
Bardzo. Tymi ludmi. Bratankiem. Przyszoci tej wojny. I dlatego sugeruj, bymy przyjli bardziej
agresywn taktyk.
C, to chyba dobrze sysze.
Zjednocz ich....
Chciabym, ebymy sprbowali razem wsplnego ataku na paskowy zaproponowa Dalinar.
Co takiego?!

Chciabym, ebymy poczyli siy i zaatakowali jednoczenie, wsppracujc ze sob.


A dlaczego mielibymy to zrobi?
Zwikszyoby to nasze szanse na zdobycie serc klejnotw.
Gdyby wicej oddziaw zwikszao moje szanse na zwycistwo stwierdzi Roion to sam
zabrabym wicej onierzy. Paskowye s zbyt mae, by pomieciy si na nich due armie, a szybko
bardziej si liczy ni liczba.
Mia racj, na Paskowyach im wicej niekonieczne oznaczao tym lepiej. Ograniczona
powierzchnia i wymuszony szybki marsz na pole bitwy wywieray znaczcy wpyw na sposb prowadzenia
walki. Liczba onierzy zaleaa od wielkoci paskowyu i osobistej taktyki arcyksicia.
Wsppraca nie oznaczaaby tylko wystawienia wikszej liczby onierzy wyjani Dalinar.
Armia kadego arcyksicia ma inne mocne punkty. Ja jestem znany z cikiej piechoty, ty masz najlepszych
ucznikw. Mosty Sadeasa s najszybsze. Wsppracujc, moglibymy wyprbowa now taktyk. Zbyt
wiele wysiku wkadamy w jak najszybsze dotarcie na paskowy. Gdybymy si tak nie pieszyli,
wspzawodniczc midzy sob, moglibymy otoczy paskowy. Moglibymy pozwoli Parshendim na
przybycie, a pniej wyda im bitw na naszych warunkach.
Roion zawaha si. Dalinar spdzi wiele dni, rozwaajc z generaami moliwo wsplnego ataku.
Wydawao si, e czyy si z nim znaczne korzyci, ale nie mogli by pewni, dopki nie sprbuj.
Arcyksi zastanawia si.
Kto dostanie serce klejnotu?
Podzielimy si rwno zyskami odpar Dalinar.
A jeli w nasze rce wpadnie Ostrze Odprysku?
Dostanie je ten, kto je zdoby, rzecz jasna.
Czyli najprawdopodobniej ty zauway Roion, marszczc czoo. Poniewa ty i twj syn ju
macie Odpryski.
To by wielki problem Ostrzy i Pancerzy Odprysku zdobycie jednego z nich byo wyjtkowo mao
prawdopodobne, jeli ju si go nie miao. W rzeczy samej, posiadanie tylko jednego z dwch czsto nie
wystarczao. Sadeas stawia czoo Odpryskowym Parshendim i zawsze by zmuszony do ucieczki z pola
bitwy, by nie zgin.
Z pewnoci uda si nam wymyli co bardziej sprawiedliwego stwierdzi w kocu Dalinar.
Gdyby zdoby Odpryski, liczy, e przekae je Renarinowi.
Bez wtpienia. Roion by wyranie sceptyczny.
Dalinar odetchn gboko. Musia by mielszy.
A gdybym zaproponowa je tobie?
Sucham?
Sprbujmy zaatakowa wsplnie. Jeli zdobd Ostrze lub Pancerz Odprysku, dostaniesz pierwszy
komplet. Ale drugi zachowam dla siebie.
Roion zmruy oczy.

Zrobiby to?
Na honor, Roionie.
C, w to nikt nie wtpi. Ale czy mona mie pretensje, e jestem nieufny?
Wobec czego?
Jestem arcyksiciem, Dalinarze stwierdzi Roion. Owszem, to najmniejsze z ksistw, ale jestem
wolnym czowiekiem. Nie poddam si komu wikszemu.
Ju stae si czci czego wikszego, pomyla z frustracj Dalinar. Doszo do tego w chwili, gdy
przysige lojalno Gavilarowi. Roion i pozostali odmawiali spenienia swoich przysig.
Nasze krlestwo moe sta si czym wicej ni jest teraz.
Moliwe. Ale by moe jestem zadowolony z tego, co mam. Tak czy inaczej, zoye interesujc
propozycj. Musz si nad ni zastanowi.
Rozumiem powiedzia Dalinar, ale instynkt podpowiada mu, e Roion odrzuci sugesti.
By zbyt podejrzliwy. Arcyksita ledwie ufali sobie na tyle, by wsppracowa w sytuacjach, w
ktrych stawk nie byy Ostrza Odprysku i Klejnoty.
Zobaczymy si na dzisiejszej uczcie? spyta Roion.
A dlaczego mielibymy si nie zobaczy? odpowiedzia Dalinar.
C, stranicy burz mwi, e by moe dzi w nocy bdzie arcyburza...
Bd na uczcie stwierdzi beznamitnie Dalinar.
Oczywicie. Roion zamia si. Przecie dlaczego miaoby ci nie by.
Umiechn si do Dalinara i odszed wraz z orszakiem.
Dalinar westchn i odwrci si do Podstawowej Mapy, rozmylajc nad spotkaniem i jego
znaczeniem. Sta tak przez dusz chwil. Patrzc z gry na Rwniny, jak bg z niebios. Paskowye
wyglday jak pooone blisko siebie wyspy. A moe jak nierwne szybki w witraowym oknie? Nie po raz
pierwszy mia wraenie, e widzi w nich wzorzec. Moe gdyby mg zobaczy ich wicej? Co by to
znaczyo, gdyby okazao si, e rozpadliny s uoone w okrelonym porzdku?
Wszyscy inni tak bardzo si starali, by robi wraenie silnych, sprawdzi si. Czy tylko on widzia,
jakie to niepowane? Sia dla samej siy? Po co sia, jeli nic si z ni nie robi?
Alethkar by niegdy wiatem, pomyla. Tak utrzymuje ksiga Gavilara, to pokazuj mi wizje.
Dawno temu Nohadon by krlem Alethkaru. W czasach przed odejciem Heroldw.
Dalinar mia wraenie, e prawie to poj. Tajemnic. To, co sprawio, e Gavilar w miesicach
poprzedzajcych mier by tak podekscytowany. Gdyby udao mu si wycign odrobin dalej,
zrozumiaby. Zobaczy wzorzec w ludzkim yciu. I w kocu wiedzia.
Ale to wanie robi przez ostatnie sze lat. Chwyta, rozciga, siga odrobin dalej. A im bardziej
si wyciga, tym bardziej odlege wydaway si odpowiedzi.
*
Adolin wszed do Galerii Map. Ojciec wci tam by i sta samotnie. Dwaj czonkowie Kobaltowej
Gwardii obserwowali go z pewnej odlegoci. Nigdzie nie widzia Roiona.

Modzieniec podszed powoli. Ojciec mia to odlege spojrzenie, tak czste w ostatnim czasie. Nawet
kiedy nie mia ataku, nie do koca pozostawa w rzeczywistoci. Nie tak, jak kiedy.
Ojcze? odezwa si, podchodzc do niego.
Witaj, Adolinie.
Jak tam spotkanie z Roionem? spyta Adolin, prbujc brzmie swobodnie.
Rozczarowujce. W dyplomacji jestem o wiele gorszy ni niegdy w walce.
W pokoju nie ma adnych zyskw.
Wszyscy to powtarzaj. Ale kiedy mielimy pokj i dobrze nam si wiodo. Nawet lepiej.
Od czasu Sal Spokoju nie byo pokoju odpowiedzia natychmiast Adolin. ycie ludzkie na
Rosharze to konflikt. To by cytat ze Sporw.
Dalinar odwrci si do syna. Wydawa si rozbawiony.
Cytujesz mi pisma? Ty?
Adolin wzruszy ramionami. Czu si gupio.
No tak, widzisz, Malasha jest dosy religijna i dzi suchaem...
Zaczekaj. Malasha? Kto to?
Crka owieconego Seveksa.
A tamta dziewczyna, Janala?
Adolin skrzywi si, przypominajc sobie katastrofalny w skutkach spacer, na ktry poszli kilka dni
wczeniej. liczne prezenty jeszcze nie zaatwiy sprawy. Nie wydawaa si nawet w poowie tak
zainteresowana jego osob, kiedy nie zaleca si jednoczenie do innej.
To skomplikowane. Malasha wydaje si lepsz kandydatk. Szybko zmieni temat. Zakadam,
e Roion w najbliszym czasie nie podejmie wraz z nami wsplnego ataku na paskowy?
Dalinar pokrci gow.
Za bardzo si boi, e prbuj go wmanewrowa w sytuacj, w ktrej bd mg przej jego
ziemie. Moe bdem byo zwrcenie si najpierw do najsabszego z arcyksit. On woli si kuli i
sprbowa przetrwa to, co nadchodzi, trzyma si tego, co ma, nie za podj ryzyko dla czego
wikszego.
Starszy mczyzna wpatrzy si w map, znw wydawa si rozproszony.
Gavilar marzy o zjednoczeniu Alethkaru. Kiedy sdziem, e udao mu si to osign, mimo
tego, co twierdzi. Im duej wsppracuj z tymi ludmi, tym bardziej dochodz do wniosku, e Gavilar
mia racj. Przegralimy. Pokonalimy ich, ale nigdy nie zjednoczylimy.
Wci masz zamiar zwrci si do pozostaych?
Owszem. Wystarczy, e jeden si zgodzi, ebymy mogli zacz. Jak sdzisz, do kogo powinnimy
si zwrci?
Nie jestem pewien odpar Adolin. Na razie jednak jest co, co powiniene wiedzie. Sadeas
wysa do nas posaca, proszc o pozwolenie na wejcie do naszego obozu. Chce przesucha tych
koniuszych, ktrzy podczas polowania zajmowali si wierzchowcem Jego Wysokoci.

Jego nowe stanowisko daje mu prawo do stawiania takich da.


Ojcze powiedzia Adolin, podchodzc bliej i mwic ciszej. Sdz, e ma zamiar zwrci si
przeciwko nam.
Dalinar spojrza na niego.
Wiem, e mu ufasz doda szybko modzieniec. I teraz rozumiem ju, dlaczego. Ale posuchaj
mnie. To posunicie pozwala mu podkopa nasz pozycj. Paranoja krla rozwina si tak bardzo, e
odnosi si podejrzliwie nawet do nas dwch... sam to widziae. Sadeas musi jedynie znale
wyimaginowany dowd czcy nas z prb zamachu na ycie krla, by zwrci Elhokara przeciwko
nam.
By moe bdziemy musieli zaryzykowa.
Ale... Adolin zmarszczy czoo.
Ufam Sadeasowi, synu. Ale nawet gdyby byo inaczej, nie moemy mu zabroni wstpu ani
utrudnia ledztwa. Wwczas nie tylko wygldalibymy na winnych w oczach krla, ale te sprzeciwiali si
jego wadzy. Pokrci gow. Jeli chc, eby inni arcyksita zaakceptowali mnie jako przywdc w
sprawach wojennych, musz by gotw, by pozwoli Sadeasowi wykorzystywa uprawnienia Arcyksicia
Informacji. Nie mog opiera swojej wadzy na starych tradycjach, a jednoczenie odmawia tego samego
Sadeasowi.
Pewnie tak przyzna Adolin. Ale moemy si przygotowa. Nie mw mi, e si nie martwisz.
Dalinar si zawaha.
By moe. Ten manewr Sadeasa wydaje si agresywny. Ale powiedziano mi, co mam robi. Ufaj
Sadeasowi. Bd silny. Zachowaj honor, a honor ci pomoe. Tak rad otrzymaem.
Od kogo?
Dalinar spojrza na niego i wszystko stao si oczywiste.
Innymi sowy, opieramy przyszo naszego rodu na tych wizjach stwierdzi Adolin gosem
pozbawionym emocji.
Nie powiedziabym tak. Gdyby Sadeas rzeczywicie wystpi przeciwko nam, nie pozwolibym,
eby nas zepchn. Ale nie mam zamiaru zrobi pierwszego kroku przeciwko niemu.
Z powodu tego, co widziae. Adolin frustrowa si coraz bardziej. Ojcze, powiedziae, e
wysuchasz, co mam do powiedzenia na temat tych wizji. Prosz, zrb to teraz.
To nie jest odpowiednie miejsce.
Zawsze masz wymwk. Pi razy prbowaem si do ciebie zwrci i za kadym spotykaem si
z odmow.
Moe dlatego, e wiem, co powiesz stwierdzi Dalinar. I niczego to nie zmieni.
A moe dlatego, e nie chcesz stan twarz w twarz z prawd.
Dosy, Adolinie.
Wcale nie! Szydz z nas we wszystkich obozach, nasz autorytet i reputacja malej z kadym
dniem, a ty nie masz zamiaru nic z tym zrobi!

Adolinie. Nie pozwol, by syn tak do mnie mwi.


A pozwolisz, by zrobi to ktokolwiek inny? Dlaczego, ojcze? Kiedy inni mwi rne rzeczy na
nasz temat, pozwalasz im. Ale kiedy Renarin albo ja robimy najmniejszy krok w stron tego, co ty uwaasz
za niewaciwe, natychmiast udzielasz nam reprymendy! Wszyscy inni mog kama, ale mnie nie wolno
mwi prawdy! Czy synowie znacz dla ciebie tak mao?
Dalinar znieruchomia, a mia przy tym min, jakby kto go spoliczkowa.
Nie czujesz si dobrze, ojcze mwi dalej Adolin. W gbi duszy uwiadamia sobie, e zaszed
za daleko, e mwi zbyt gono, ale wszystko si z niego wylewao. Musimy przesta chodzi wok tego
na palcach! Musisz przesta usprawiedliwia w coraz bardziej irracjonalny sposb swoje potknicia! Wiem,
e trudno to przyj, ale ludzie czasem si starzej. Umys czasem przestaje dziaa waciwie. Nie wiem, co
jest nie tak. Moe to twoje poczucie winy z powodu mierci Gavilara. Ta ksika, Kodeks, wizje... moe to
prba ucieczki, odkupienia, nie wiem. To, co widzisz, nie jest prawdziwe. Twoje ycie to racjonalizacja,
udawanie, e to, co si dzieje, nie dzieje si naprawd. Ale prdzej pjd do Potpienia ni pozwol ci
zniszczy cay nasz rd, a sam nie powiem o tym ani sowa!
Ostatnie zdanie waciwie wykrzycza. Jego sowa odbijay si echem w wielkiej sali i Adolin
zorientowa si, e dry. Nigdy, przez cae ycie, nie odezwa si do ojca w taki sposb.
Mylisz, e sam si nad tym nie zastanawiaem? spyta Dalinar zimno, a jego spojrzenie byo
ostre. Dziesitki razy rozwaaem wszystko, o czym mwie.
To moe powiniene rozway to jeszcze kilka razy.
Musz ufa sam sobie. Wizje prbuj pokaza mi co wanego. Nie umiem tego udowodni ani
wyjani, skd to wiem. Ale to prawda.
Oczywicie, e tak uwaasz stwierdzi Adolin z wyran irytacj. Nie rozumiesz? Tak wanie
musisz si czu. Ludzie widz to, co chc zobaczy! Popatrz tylko na krla. W kadym cieniu widzi
skrytobjc, a przetarty poprg staje si czci skomplikowanej prby zamachu na jego ycie.
Dalinar znw umilk.
Czasem proste odpowiedzi s prawdziwe, ojcze! Krlewski poprg by po prostu zuyty. A ty... ty
widzisz rzeczy, ktrych nie ma. Przykro mi.
Spojrzeli sobie w oczy. Adolin nie odwrci wzroku. Nie chcia odwrci wzroku.
W kocu Dalinar odwrci si od niego.
Zostaw mnie, prosz.
Dobrze. Pewnie. Ale chc, eby si nad tym zastanowi. Chc, eby...
Adolinie. Id.
Modzieniec zacisn zby, ale odwrci si i wyszed. To trzeba byo powiedzie, mwi sobie,
wychodzc z galerii.
Mimo to, wci czu si paskudnie, e on musia by tym, ktry to powiedzia.

Siedem lat wczeniej


To niewaciwe, co oni robio powiedziaa kobieta. Czowiek nie ma rozcina ludzi i patrze co
Wszechmocny ukry wewntrz, nie bez powodu.
Kal znieruchomia w uliczce midzy dwoma domami w Palenisku. Niebo nad gow byo blade, na
jaki czas nadesza zima. Zblia si Pacz i arcyburze nie zdarzay si czsto. Na razie byo zbyt zimno, by
roliny mogy si tym cieszy skaopki spdzay zimowe tygodnie zwinite wewntrz skorup. Wikszo
istot hibernowaa w oczekiwaniu na powrt ciepa. Cae szczcie, pory roku zazwyczaj trway po kilka
tygodni. Nieprzewidywalno. Taki ju by wiat. Dopiero po mierci nadchodzia stabilizacja. Tak w
kadym razie nauczali arliwcy.
Kal mia na sobie gruby, ocieplany paszcz utkany z baweny pkodrzewu. Pofarbowany na ciemny
brz materia drapa, ale by ciepy. Chopiec zaoy kaptur i trzyma rce w kieszeniach.
Po prawej widzia dom piekarza caa rodzina spaa w ciasnym trjkcie na tyach, a z przodu
znajdowa si sklep. Po lewej jedna z gospd, w ktrej podczas zimowych tygodni strumieniami lao si
lawisowe piwo.
Sysza rozmawiajce w pobliu dwie kobiety, ale ich nie widzia.
Wiesz, e okrad starego pana miasta powiedziaa druga z kobiet przyciszonym gosem. Cay
kielich peen kul. Chirurg mwi, e to prezent, ale tylko on by przy mierci pana miasta.
Jak syszaam, by dokument.
Kilka glifw. Nie porzdny testament. I czyja rka nakrelia te glify? Chirurga. To niewaciwe,
eby pan miasta nie mia skryby. Mwie ci. To niewaciwe, co oni robio.
Kal zacisn zby, czujc pokus, by wyj i pokaza kobietom, e je sysza. Ojcu by si to nie
spodobao. Lirin nie chcia wywoywa konfliktw ani zawstydzenia.
Ale to jego ojciec by taki. Dlatego Kal wyszed z uliczki, mijajc Nanh Terith i Nanh Relin

plotkujce przed piekarni. Terith bya on piekarza, tust kobiet o krconych wosach. Wanie
wypowiadaa kolejn kalumni. Kal spojrza na ni ostro, a wtedy w jej brzowych oczach pojawia si
satysfakcjonujca konsternacja.
Chopiec ostronie przeszed przez plac, uwaajc na ld. Drzwi do piekarni zatrzasny si za jego
plecami, obie kobiety ucieky do rodka.
Zadowolenie nie trwao dugo. Dlaczego ludzie zawsze powtarzali takie rzeczy na temat jego ojca?
Nazywali go chorobliwym i nienaturalnym, ale pdzili kupowa glify stranicze i uroki od wdrownych
aptekarzy albo handlarzy talizmanami. Niech Wszechmocny ma lito nad czowiekiem, ktry rzeczywicie
pomaga!
Gotujc si ze zoci, Kal obszed kilka domw i dotar do miejsca, gdzie jego matka staa na
drabinie z boku ratusza i starannie ostukiwaa okap dachu. Hesina bya wysok kobiet, dugie wosy
zazwyczaj wizaa w kucyk, po czym zakadaa na nie chustk. Dzi miaa na niej jeszcze wenian czapk.
Spod dugiego brzowego paszcza, podobnego do tego, ktry mia na sobie Kal, ledwie wystawa rbek
niebieskiej sukienki.
Skupiaa uwag na przypominajcych sople kamiennych nawisach, ktre utworzyy si na krawdzi
dachu. Burzowa woda niosa krem. Pozostawiony sam sobie, krem w kocu twardnia jak skaa. Na
budynkach wyrastay stalaktyty, utworzone przez burzow wod powoli spywajc z okapu. Trzeba byo je
regularnie oczyszcza albo ryzykowa, e dach w kocu zawali si pod ich ciarem.
Zauwaya go i umiechna si, jej policzki byy zarumienione od zimna. Ze swoj wsk twarz,
wyranie zarysowan brod i penymi wargami bya adn kobiet. A przynajmniej Kal tak sdzi. Z
pewnoci adniejsz od ony piekarza.
Ojciec ju zwolni ci z lekcji? spytaa.
Wszyscy nienawidz ojca wyrzuci z siebie.
Matka wrcia do pracy.
Kaladinie, masz trzynacie lat. Jeste wystarczajco duy, by nie mwi takich gupot.
To prawda powtrzy z uporem. Wanie syszaem, jak gadaj dwie kobiety. Mwiy, e ojciec
ukrad kule owieconemu Wistiowowi. Mwi, e ojcu sprawia przyjemno rozcinanie ludzi i robienie
rzeczy, ktre nie som naturalne.
Nie s naturalne.
Dlaczego nie mog mwi jak inni?
Bo to niestosowne.
Dla Nanhy Terith jest stosowne.
A co ty o niej sdzisz?
Kal zawaha si.
Jest ignorantk. I lubi plotkowa o rzeczach, o ktrych nie ma pojcia.
No c. Jeli pragniesz j naladowa, to oczywicie nie mog si temu sprzeciwia.
Kal si skrzywi. W rozmowach z Hesin trzeba byo uwaa, bardzo lubia bawi si sowami.

Opar si o cian ratusza i patrzy na chmurk oddechu. Moe inna taktyka zadziaa.
Matko, dlaczego ludzie nienawidz ojca?
To nie jest tak, e oni go nienawidz. On po prostu sprawia, e czuj si niepewnie.
Dlaczego?
Niektrzy ludzie boj si wiedzy. Twj ojciec jest uczonym czowiekiem, wie rzeczy, ktrych inni
nie umiej poj. A wobec tego te rzeczy musz by mroczne i tajemnicze.
Nie boj si handlarzy talizmanw i glifw straniczych.
Je mog zrozumie odpara spokojnie matka. Jeli spalisz przed domem glif straniczy, on
odpdzi zo. To proste. Twj ojciec nie daje im urokw, eby wyzdrowieli. Upiera si, eby leeli w ku,
pili wod, ykali paskudne lekarstwa i codziennie przemywali ran. To trudne. Wol pozostawi wszystko
losowi.
Kal rozway jej sowa.
Sdz, e go nienawidz, bo zbyt czsto mu si nie udaje.
To te. Jeli glif straniczy zawiedzie, mona uzna, e taka bya wola Wszechmocnego. Jeli twj
ojciec zawiedzie, to jego wina. Tak w kadym razie to postrzegaj. Matka nie przerywaa pracy, wok
niej spaday na ziemi patki kamienia. To nie jest tak, e nienawidz twojego ojca... jest zbyt uyteczny.
Ale nigdy nie stanie si jednym z nich. Taka jest cena za bycie chirurgiem. Wadza nad ludzkim yciem to
trudna odpowiedzialno.
A gdybym nie chcia tej odpowiedzialnoci? Gdybym chcia zosta kim normalnym, jak piekarz
albo rolnik albo... Albo onierz, doda w mylach.
Kilka razy w tajemnicy podnis kij, i cho nigdy nie udao mu si powtrzy tamtej chwili, kiedy
walczy z Jostem, trzymanie broni dziaao na niego oywczo. Co w tym go przycigao i podniecao.
Sdz stwierdzia matka e uznaby, i piekarzom i rolnikom nie ma czego zazdroci.
Przynajmniej maj przyjaci.
Ty te. A Tien?
Tien nie jest moim przyjacielem, matko. To mj brat.
A nie moe by i tym, i tym?
Kal przewrci oczami.
Wiesz, o co mi chodzi.
Zesza z drabiny i poklepaa go po ramieniu.
Tak, wiem i przepraszam, e z tego artowaam. Ale postawie si w trudnej sytuacji. Chcesz mie
przyjaci, ale czy naprawd chcesz zachowywa si jak inni chopcy? Zrezygnowa z nauki, eby harowa
w polu? Postarze si przed swoim czasem, ogorzay i pomarszczony od soca?
Kal nie odpowiedzia.
To, co maj inni, zawsze wydaje si lepsze od tego, co sam masz dodaa matka. We drabin.
Pody za ni posusznie, obszed ratusz i postawi drabin tak, by Hesina moga wrci do pracy.
Inni myl, e ojciec ukrad te kule. Kal wsun donie do kieszeni. Myl, e napisa ten

rozkaz owieconego Wistiowa i da mu do podpisania, kiedy staruszek nie wiedzia ju, co robi.
Matka milczaa.
Nienawidz ich kamstw i plotek powiedzia Kal. Nienawidz ich za to, e wymylaj rne
rzeczy na nasz temat.
Nie powiniene ich nienawidzi, Kal. To dobrzy ludzie. W tym wypadku jedynie powtarzaj to, co
usyszeli.
Spojrzaa w stron posiadoci pana miasta, wznoszcej si na wzgrzu nad miastem. Za kadym
razem, kiedy Kal na ni patrzy, czu, e powinien pj na gr i porozmawia z Laral. Ale kiedy ostatnio
prbowa, nie pozwolono mu si z ni zobaczy. Po mierci ojca zajmowaa si ni niaka, ktra uwaaa
kontakty z chopcami z miasteczka za niestosowne.
M niaki, Miliv, by zarzdc owieconego Wistiowa. Jeli istniao jedno rdo paskudnych
plotek na temat Kala i jego rodziny, to pewnie by nim on. Nigdy nie lubi ojca Kala. C, wkrtce Miliv
straci znaczenie. Nowy pan miasta mg przyby w kadej chwili.
Matko powiedzia Kal te kule siedz w pucharze i tylko wiec. Nie moemy wyda czci z
nich, eby nie musiaa tu przychodzi i pracowa?
Lubi prac odpara, ostukujc dach. Oczyszcza myli.
A przed chwil powiedziaa mi, e konieczno pracy by mi si nie spodobaa. Moja twarz
pomarszczyaby si przed czasem czy co rwnie poetyckiego?
Po chwili wahania rozemiaa si.
Bystry chopak.
Zmarznity chopak mrukn, drc.
Pracuj, bo chc. Nie moemy wyda tych kul, s przeznaczone na twoje wyksztacenie, a to, e
pracuj, jest lepszym rozwizaniem ni gdyby twj ojciec musia ustali cen za leczenie.
Moe szanowaliby nas bardziej, gdyby musieli paci.
Ale oni nas szanuj. Nie sdz, by na tym polega problem. Spojrzaa z gry na Kala. Wiesz,
e naleymy do drugiego nahnu.
Pewnie. Kal wzruszy ramionami.
Uzdolniony mody chirurg o stosownej pozycji mgby zwrci uwag uboszej szlachetnej
rodziny, pragncej pienidzy i uznania. W wikszych miastach to si zdarza.
Kal znw spojrza na posiado.
To dlatego zachcaa mnie, ebym bawi si z Laral. Chciaa mnie za ni wyda, tak?
Istniaa taka moliwo odpara matka i wrcia do pracy.
Nie wiedzia, jak si z tym czu. Ostatnie kilka miesicy byo dla niego dziwnych. Ojciec zmusza
go do nauki, lecz Kal w tajemnicy wiczy z kijem. Dwie moliwe cieki. Obie kuszce. Lubi si uczy i
pragn umie pomaga ludziom, opatrywa ich rany, sprawia, by poczuli si lepiej. Widzia prawdziw
szlachetno w tym, co robi jego ojciec.
Ale wydawao mu si jednoczenie, e gdyby mg walczy, mgby zrobi co jeszcze

szlachetniejszego. Chroni ich ziemi, jak wielcy jasnoocy bohaterowie z opowieci. I jeszcze to, jak si
czu, trzymajc bro.
Dwie cieki. W wielu aspektach przeciwstawne. Mg wybra tylko jedn.
Matka wci ostukiwaa okap dachu, wic Kal z westchnieniem przynis drug drabin i zestaw
narzdzi z warsztatu, po czym do niej doczy. By wysoki jak na swj wiek, ale i tak musia stan wysoko
na drabinie. Zauway umiech na twarzy matki, bez wtpienia zadowolonej, e wychowaa tak pomocnego
modzieca. W rzeczywistoci Kal pragn jedynie w co przywali.
Jak by si czu, polubiajc kogo takiego jak Laral? Nigdy nie byby jej rwny. Ich dzieci mogyby
by jasnookie lub ciemnookie, wic nawet jego dzieci mogyby osign wysz pozycj od niego.
Wiedzia, e czuby si straszliwie nie na miejscu. To by kolejny aspekt ycia chirurga. Gdyby wybra t
ciek, wybraby ycie swojego ojca. Wybraby izolacj.
Jednake, gdyby poszed na wojn, miaby swoje miejsce. Moe mgby nawet dokona prawie
niewyobraalnego zdoby Ostrze Odprysku i sta si prawdziwym jasnookim. Wtedy mgby polubi
Laral i nie by od niej gorszym. Czy to dlatego zawsze zachcaa go, eby zosta onierzem? Czy mylaa o
takich sprawach nawet wtedy? W tamtym czasie tego rodzaju decyzje maestwo, przyszo wydaway
mu si nieprawdopodobnie odlege.
Czu si tak mody. Czy naprawd musia rozwaa te kwestie? Chirurdzy z Kharbranthu dopiero za
kilka lat pozwol mu przystpi do egzaminu. Ale gdyby mia zosta onierzem, musiaby si wczeniej
zacign. Jak zareagowaby ojciec, gdyby Kal po prostu odszed z werbownikami? Nie by pewien, czy
znisby rozczarowane spojrzenie Lirina.
Jakby w odpowiedzi na jego myli, w pobliu rozleg si gos ojca.
Hesino!
Matka odwrcia si, umiechna i wcisna zabkany kosmyk czarnych wosw pod chustk.
Ojciec pdzi ulic, na jego twarzy malowa si niepokj. Kal si spi. Kto zosta ranny? I dlaczego Lirin po
niego nie posa?
Co si stao? spytaa matka, schodzc w d.
Jest tu, Hesino odpar ojciec.
Najwyszy czas.
Kto? spyta Kal, zeskakujc z drabiny. Kto tu jest?
Nowy pan miasta, synu odpar Lirin. Jego oddech parowa w chodnym powietrzu. Nazywa si
owiecony Roshone. Obawiam si, e nie mamy czasu, by si przebra, jeli chcemy zdy na jego
pierwsze przemwienie. Chodcie!
Popieszyli ca trjk, a wszelkie rozwaania i zmartwienia Kala znikny w obliczu szansy na
spotkanie kolejnego jasnookiego.
Nie przysa wieci, e przybywa mrukn Lirin.
To moe by dobry znak odpara Hesina. Moe nie chce, eby wszyscy si nim zajmowali.
Albo te nie liczy si z innymi. Ojcze Burz, nie znosz dostawa nowych panw. Zawsze mam

wraenie, e rzucam gar kamieni podczas gry w zamaca. Wyrzucimy krlow czy wie?
Wkrtce si przekonamy. Matka spojrzaa na Kala. Nie pozwl, by sowa ojca ci
zaniepokoiy. W takich momentach zawsze wygrywa jego pesymizm.
Wcale nie sprzeciwi si Lirin.
Popatrzya na niego.
Wymie inn okazj.
Spotkanie z moimi rodzicami.
Ojciec Kala zatrzyma si gwatownie i zamruga.
Na burzowe wichry mrukn miejmy nadziej, e to nie pjdzie w poowie tak le.
Kal sucha z zainteresowaniem. Nigdy nie pozna rodzicw matki i rzadko si o nich mwio.
Wkrtce dotarli do poudniowej dzielnicy miasta. Zebra si tam tum, a Tien ju by na miejscu i
czeka. Zamacha z ekscytacj i zacz podskakiwa.
Ile bym da, eby mie cho poow energii chopaka stwierdzi Lirin.
Wybraem dla nas miejsce! zawoa Tien z przejciem. Przy beczkach na deszczwk!
Chodcie! Bo si spnimy!
Tien podbieg do beczek i wspi si na jedn. Kilku chopcw go zauwayo, zaczli si trca, a
jeden powiedzia co, czego Kal nie usysza. Pozostali zaczli mia si z Tiena, co od razu wywoao furi
Kala. Jego brat nie zasugiwa na szyderstwa tylko dlatego, e by troch may na swj wiek.
To nie by dobry czas, by rzuca wyzwanie innym chopcom, wic Kal z ponur min doczy do
rodzicw przy beczkach. Tien umiechn si do niego z wysokoci swojej beczki. Uoy wok siebie
kilka ulubionych kamieni, odamkw ska o rnych ksztatach i kolorach. Wszdzie wok byy kamienie, a
jednak Tien by jedynym, ktry widzia w nich co cudownego. Po chwili zastanowienia Kal te wspi si
na beczk ostronie, by nie poruszy kolekcji brata by zobaczy procesj pana miasta.
Bya ogromna. W szeregu jechao co najmniej kilkanacie wozw, a za nimi poda elegancki
czarny powz cignity przez cztery kare konie. Kal gapi si wbrew sobie. Wistiow mia tylko jednego
konia, ktry wydawa si rwnie stary, jak on sam.
Czy jeden czowiek, nawet jasnooki, mg mie tyle mebli? I do tego ludzie. Cae dziesitki, jadcy
na wozach, idcy w grupach. Poza tym, tuzin onierzy w byszczcych napiernikach i skrzanych
spdniczkach. Ten jasnooki mia nawet wasn stra honorow.
W kocu procesja dotara do skrtu na Palenisko. Jadcy na koniu mczyzna poprowadzi powz i
onierzy w stron miasteczka, a reszta wozw ruszya dalej w stron posiadoci. Kal by coraz bardziej
podekscytowany. Czy w kocu zobaczy prawdziwego jasnookiego bohatera? W miecie plotkowano, e
nowy pan miasta bdzie najprawdopodobniej kim, kogo krl Gavilar lub arcyksi Sadeas awansowali,
poniewa wyrni si w wojnach o zjednoczenie Alethkaru.
Powz ustawiono bokiem tak, e jego drzwi byy zwrcone w stron tumu. Konie parskay i tupay,
a wonica zeskoczy z koza, by otworzy drzwi. Ze rodka wyszed mczyzna w rednim wieku z krtk,
posiwia brod. Mia na sobie fioletowy paszcz, skrojony tak, e z przodu siga jedynie do pasa, ale z tyu

by o wiele duszy. Pod nim nosi zocist takam, dug prost spdnic sigajc do p ydki.
Takama. Niewielu wci je nosio, ale starzy onierze z miasteczka opowiadali o czasach, gdy byy
popularne jako element stroju wojownika. Kala zaskoczyo, e takama tak bardzo przypomina spdnic, ale
nadal uzna to za dobry znak. Sam Roshone wydawa si nieco za stary i zbyt obwisy, by by prawdziwym
onierzem. Ale nosi miecz.
Jasnooki mczyzna rozejrza si wok z pen niesmaku min, jakby pokn co gorzkiego. Zza
jego plecw wyjrzao dwoje ludzi. Modszy mczyzna o wskiej twarzy i starsza kobieta z wosami
zaplecionymi w warkocze. Roshone przyjrza si zebranym, po czym potrzsn gow i odwrci si, by
znw wsi do powozu.
Kal zmarszczy czoo. Nie mia zamiaru nic powiedzie? Tum wydawa si rwnie wstrznity jak
Kal kilka osb zaczo szepta z niepokojem.
Owiecony Roshone! zawoa ojciec Kala.
Tum ucich. Jasnooki mczyzna obejrza si. Ludzie zaczli si cofa, a sam Kal odkry, e kuli si
pod tym surowym spojrzeniem.
Kto si odezwa? spyta Roshone niskim barytonem.
Lirin wystpi naprzd i unis do.
Owiecony. Czy wasza podr bya przyjemna? Czy moemy pokaza wam miasto?
Jak si nazywasz?
Lirin, owiecony. Miejscowy chirurg.
Ach. To ty pozwolie umrze staremu Wistiowowi. Owiecony spochmurnia. W pewnym
sensie to twoja wina, e znalazem si w tym ponurym, aosnym zaktku krlestwa.
Sapn, wspi si do powozu i zatrzasn drzwi. W cigu kilku chwil wonica zoy stopnie, wrci
na swoje miejsce i zacz zawraca.
Ojciec Kala powoli opuci rk. Mieszkacy natychmiast rozplotkowali si o onierzach, powozie,
koniach.
Kal usiad na beczce. C, pomyla, moglimy si chyba spodziewa, e wojownik bdzie szorstki?
Bohaterowie z legend niekoniecznie byli bardzo uprzejmi. Zabijanie ludzi i elegancka mowa nie szy ze
sob w parze, jak powiedzia mu kiedy stary Jarel.
Lirin wrci z zaniepokojon min.
I jak? spytaa Hesina z udawan swobod. Jak sdzisz? Wyrzucilimy krlow czy wie?
Ani to, ani to.
Ach tak? W takim razie, co wyrzucilimy?
Nie jestem pewien odpar Lirin, ogldajc si przez rami. Moe par i trjk.
Tien podrapa si po gowie, ale Kal poczu ciar tych sw. W grze w zamaca wiea to trzy pary.
Krlowa to dwie trjki. Pierwsza oznaczaa natychmiastow przegran, druga natychmiastowe zwycistwo.
Ale par i trjk nazywano rzenikiem. Zwycistwo lub przegrana zaleay od innych rzutw.
I, co waniejsze, od rzutw pozostaych graczy.

Goni mnie. Twoi przyjaciele z Siedemnastego Odprysku, jak przypuszczam. Sdz, e si zgubili,
podajc za faszywym ladem, ktry im pozostawiem. Tak jest lepiej dla nich. Wtpi, by mieli pojcie, co
ze mn zrobi, gdyby jednak mnie pochwycili.
Staem w mrocznej sali klasztoru czytaa Litima, stojc za pulpitem i majc przed oczami
otwart ksig ktrej krace nikny w plamach ciemnoci, gdzie nie sigao wiato. Usiadem na
pododze, mylc o tym mroku, tym Niewidzianym. Nie mogem mie pewnoci, co kryje si w nocy.
Przypuszczaem, e ciany, mocne i grube, ale jak mogem wiedzie, jeli nie widziaem? Gdy wszystko jest
ukryte, co mona uzna za Prawdziwe?
Litima, jedna ze skrybw Dalinara, bya wysok i pulchn kobiet odzian w fioletow jedwabn
szat z tymi lamwkami. Czytaa Dalinarowi, a on sta, wpatrujc si w mapy na cianie salonu. Pokj
wypeniay adne drewniane meble i wysokiej jakoci tkane dywany sprowadzone z Maratu. Na stoliku w
kcie staa krysztaowa karafka popoudniowego wina pomaraczowe, ktre nie upajao migoczc w
blasku diamentowych kul umieszczonych w yrandolu.
Pomienie wiec czytaa dalej Litima. Fragment pochodzi z Drogi Krlw, a odczytywaa
go z tego samego egzemplarza, ktry nalea wczeniej do Gavilara. Dziesitki wiec wypalay si na
pce przede mn. Kady z moich oddechw sprawia, e dray. Dla nich byem potworem, przeraajcym i
niszczycielskim. A jednak, gdybym zbliy si za bardzo, mogyby zniszczy mnie. Mj niewidzialny
oddech, wpywajcy i wypywajcy puls ycia mgby swobodnie je zakoczy, za moje palce nie mogy
tego zrobi bez kary w postaci blu.
Dalinar w zamyleniu bawi si sygnetem. Zdobi go szafir z par glifw rodu Kholin. Renarin sta
obok niego, ubrany w niebiesko-srebrny paszcz. Zote wzy na ramionach wiadczyy, e jest ksiciem.
W chwili bezruchu zrozumiaem czytaa kobieta. Te pomienie wiec s jak ludzkie ycie.
Tak kruche. I tak zabjcze. Pozostawione w spokoju, owietlaj i ogrzewaj. Wypuszczone na swobod,

zniszczyyby wszystko, co miay owietla. Zarodki poarw, a kady nioscy w sobie nasienie zniszczenia
tak potne, e mogoby zrwna z ziemi miasta i powali krlw na kolana. W pniejszych latach mj
umys powraca do tego spokojnego, cichego wieczoru, kiedy wpatrywaem si w rzdy yjcych wiate. I
zrozumiaem. Przyjcie przysigi lojalnoci jest jak napenienie klejnotu, jak otrzymanie straszliwego
pozwolenia, by zniszczy nie tylko samego siebie, ale te wszystkich pod swoj opiek.
Litama zamilka. To by koniec fragmentu.
Dzikuj, jasnoci Litamo odezwa si Dalinar. Wystarczy.
Kobieta z szacunkiem pochylia gow. Zabraa swoj modziutk podopieczn, ktra czekaa w
kcie pomieszczenia, i obie wyszy, pozostawiajc ksig na pulpicie.
Ten fragment Dalinar lubi najbardziej. Suchanie go czsto sprowadzao spokj. Kto jeszcze
wiedzia, kto jeszcze rozumia, jak on si czu. Dzisiaj jednak nie przynis mu zwyczajowego ukojenia.
Przypomnia jedynie argumenty Adolina. To nie byy kwestie, nad ktrymi Dalinar by si nie zastanawia,
ale wstrzsno nim, kiedy wypomnia mu je kto, komu ufa. Odkry, e wpatruje si w mapy, mniejsze
kopie tych wiszcych w Galerii. Przygotowa je dla niego krlewski kartograf Isasik Shulin.
A jeli jego wizje byy jedynie urojeniami? Czsto tskni za dniami chway Alethkaru. Czy wizje
byy odpowiedzi jego umysu na te pragnienia, sztuczk podwiadomoci pozwalajc mu by bohaterem,
uzasadnieniem dla uporczywego denia do celu?
Niepokojca myl. Jeli spojrze na to pod innym ktem, widmowe rozkazy, by zjednoczy,
bardzo przypominay to, co mwia Hierokracja, gdy przed picioma stuleciami prbowaa podbi wiat.
Dalinar odwrci si od map i przeszed przez pokj, a jego buty opaday na mikki dywan. Zbyt
dobry dywan. Wikszo ycia spdzi w obozach wojskowych spa na wozach, w kamiennych koszarach
i namiotach przycinitych do zawietrznej skalnych formacji. W porwnaniu z tym jego obecne miejsce
zamieszkania byo nieomal rezydencj. Poczu, e powinien wyrzuci wszystkie te bogactwa. Ale co by to
dao?
Zatrzyma si przy pulpicie i przecign palcami po grubych kartach zapenionych liniami
krelonymi fioletowym atramentem. Nie mg odczyta sw, ale niemal je wyczuwa, emanujce z kart jak
Burzowe wiato z kuli. Czy to sowa z tej ksigi byy rdem jego problemw? Wizje zaczy si kilka
miesicy po tym jak po raz pierwszy wysucha jej fragmentw.
Opar do na chodnych, zapisanych atramentem kartach. Ich ojczyzna bya napita do granic
rozpadu, wojna si przecigaa, a on nagle da si zauroczy tymi samymi ideaami i mitami, ktre
doprowadziy jego brata do upadku. Alethi potrzebowali teraz Czarnego Ciernia, nie starego, zmczonego
onierza, ktry lubi uwaa si za filozofa.
A niech to, pomyla. Wydawao mi si, e ju wszystko przemylaem! Z trzaskiem zamkn
oprawiony w skr wolumin, odnis go na pk i odstawi na waciwe miejsce.
Ojcze odezwa si Renarin. Czy mog co dla ciebie zrobi?
Chciabym, synu. Dalinar lekko postuka w grzbiet ksigi. C za ironia losu. Ten tom niegdy
uwaano za jedno z najwaniejszych dzie filozofii politycznej. Wiedziae o tym? Jasnah mwia mi, e

krlowie z caego wiata studiowali go kadego dnia. A teraz uwaa si, e graniczy z blunierstwem.
Renarin nie odpowiedzia.
Tak czy inaczej stwierdzi Dalinar, wracajc do map. Arcyksi Aladar odrzuci propozycj
sojuszu, jak wczeniej Roion. Czy masz pomys, do kogo powinienem si teraz zwrci?
Adolin twierdzi, e powinnimy si bardziej przejmowa intryg Sadeasa, majc na celu
doprowadzenie do naszego zniszczenia.
Zapada cisza. Renarin mia w zwyczaju dobija rozmowy, jak wrogi ucznik polujcy na oficerw
na polu bitwy.
Twj brat ma racj, e si przejmuje powiedzia Dalinar. Ale zwrcenie si przeciwko
Sadeasowi osabioby Alethkar jako krlestwo. Z tego samego powodu Sadeas nie zaryzykuje zwrcenia si
przeciwko nam. Zrozumie to.
Mam nadziej.
Nagle na zewntrz zabrzmiay rogi, ich gbokie tony odbijay si echem. Dalinar i Renarin zamarli.
Na Rwninach zauwaono Parshendich. Rogi znw zabrzmiay. Dwudziesty trzeci paskowy w drugim
kwadrancie. Zwiadowcy Dalinara sdzili, e ten paskowy jest wystarczajco blisko, by ich siy dotary tam
jako pierwsze.
Dalinar przebieg przez pokj, na chwil zapominajc o wszystkim, jego stopy mocno uderzay o
dywan. Gwatownie otworzy drzwi i ruszy korytarzem w blasku Burzowego wiata.
Sala narad bya otwarta, a Teleb oficer dyurny zasalutowa na jego widok. Teleb by mczyzn
o jasnozielonych oczach. Dugie wosy mia zaplecione w warkocz, a niebieski tatua na policzku
wiadczy, e jest Starej Krwi. Z boku, za wysokim biurkiem siedziaa jego ona Kalami. Dugie wosy
nosia rozpuszczone, poza dwoma maymi warkoczykami upitymi z boku gowy. Reszta opadaa na jej
fioletow sukni i sigaa a do zydla. Bya uznan historyczk i poprosia o pozwolenie na udzia w takich
spotkaniach planowaa napisa histori wojny.
Panie powiedzia Teleb. Przepastna bestia wspia si na ten paskowy niewiele ponad
kwadrans temu. Wskaza na map, na ktrej glifami oznaczono kady z paskowyw.
Dalinar podszed do niej, a wok niego zebraa si grupa oficerw.
Jak sdzisz, jak to daleko? spyta Dalinar, drapic si po brodzie.
Jakie dwie godziny odpar Teleb, wskazujc na drog, ktr jeden z jego ludzi narysowa na
mapie. Panie, sdz, e tym razem mamy spor szans. Owiecony Aladar musi przej przez sze
niczyich paskowyw, aby dotrze do spornego terenu, my za idziemy waciwie prosto. Owiecony
Sadeas miaby problem, gdy musiaby omin kilka duych rozpadlin, zbyt szerokich dla jego mostw.
Zao si, e nawet nie sprbuje.
Droga Dalinara bya rzeczywicie najprostsza. Mimo to, zawaha si. Mino wiele miesicy od
czasu jego ostatniej wyprawy na paskowy. Jego uwag odwracay inne kwestie, armia zajmowaa si
zapewnianiem bezpieczestwa na drogach i patrolowaniem wielkich targowisk, ktre wyrosy wok
obozw. A teraz przytaczay go wtpliwoci Adolina. To wydawa si koszmarny moment na bitw.

Nie, pomyla. Nie, musz to zrobi.


Zwycistwo w potyczce na paskowyu poprawioby morale jego oddziaw i pomogo podway
pogoski krce po obozie.
Ruszamy! stwierdzi Dalinar.
Kilku oficerw wydao okrzyki radoci, co byo wyjtkow eksplozj emocji jak na penych rezerwy
Alethich.
A wasz syn, owiecony? spyta Teleb.
Sysza o starciu midzy nimi. Dalinar wtpi, by ktokolwiek we wszystkich dziesiciu obozach o
nim nie sysza.
Polij po niego odpar stanowczo starszy Kholin.
Adolin pewnie potrzebowa tego tak samo jak on, a moe i bardziej.
Oficerowie si rozproszyli. Wkrtce w pomieszczeniu pojawili si giermkowie Dalinara. Mino
zaledwie kilka chwil od kiedy zabrzmiay rogi, ale po szeciu latach walk machina wojenna dziaaa
sprawnie, gdy zbliaa si bitwa. Na zewntrz rogi zagray po raz trzeci, wzywajc jego siy do walki.
Giermkowie sprawdzili jego buty upewniajc si, e s mocno zasznurowane po czym zarzucili
na jego mundur dug watowan kamizel. Nastpnie pooyli na ziemi trzewiki, element pancerza, ktry
cakowicie osania buty. Ich szorstka spodnia powierzchnia przywieraa do ska, a wntrze emanowao
blaskiem szafirw umieszczonych w zagbieniach.
Dalinarowi przypomniaa si ostatnia wizja. wietlisty, ktrego pancerz pokryway emanujce
blaskiem glify. Wspczesne Pancerze Odprysku tak nie wieciy. Czy jego umys mg doda taki
szczeg? Czy to zrobi?
Teraz nie mam czasu si nad tym zastanawia, pomyla. Odrzuci niepewno i zmartwienia, co
nauczy si robi podczas pierwszych bitew, gdy by modziecem. Wojownik musia si skupi. Pytania
Adolina zaczekaj do jego powrotu. Na razie nie mg sobie pozwoli na zwtpienie ani niepewno. Czas
zosta Czarnym Cierniem.
Wszed w osony stp, a wtedy rzemienie same z siebie zacisny si wok jego butw. Pniej
nagolenniki, otaczajce ydki i kolana, czce si z trzewikami. Pancerz Odprysku nie przypomina
zwyczajnej zbroi, nie byo kolczugi ani skrzanych rzemieni w miejscach zczenia. Poczenia Pancerza
tworzyy mniejsze pytki, zazbiajce si i nakadajce si na siebie, nieprawdopodobnie skomplikowane i
niepozostawiajce adnych luk. Waciwie nie czu ucisku ani ocierania, kady element pasowa do siebie
idealnie, jakby cao zostaa stworzona specjalnie dla Dalinara.
Zawsze wkadao si go od stp do gry. Pancerz Odprysku by nieprawdopodobnie ciki i gdyby
jednoczenie nie wzmacnia uytkownika, nikt nie mgby w nim walczy. Dalinar sta bez ruchu, gdy
giermkowie nakadali nabiodrki na jego uda, a nastpnie mocowali je do fartucha i taszki, chronicych pas i
poladki. Pniej sigajca niemal do kolan spdniczka z niewielkich zazbiajcych si pytek.
Owiecony odezwa si Teleb, podchodzc do niego. Czy rozwaylicie moj sugesti na temat
mostw?

Wiesz, jakie mam zadanie na temat mostw noszonych przez ludzi, Teleb odpar Dalinar w
chwili, gdy giermkowie mocowali jego napiernik, a nastpnie zabrali si za opachy i zarkawia. Czu ju,
jak wypenia go sia Pancerza.
Nie musielibymy wykorzystywa mniejszych mostw podczas samego ataku stwierdzi oficer.
Jedynie, by dotrze do spornego paskowyu.
I tak musielibymy zabra ze sob te cignite przez chulle, eby przedosta si przez ostatni
rozpadlin stwierdzi Dalinar. Nie jestem przekonany, czy druyny mostowe przypieszyyby nasze
postpy. Nie, jeli musielibymy czeka na zwierzta.
Teleb westchn.
Dalinar zastanowi si. Dobry oficer przyjmowa rozkazy i wypenia je, nawet jeli si z nimi nie
zgadza. Ale doskonay oficer charakteryzowa si tym, e prbowa rwnie wprowadza nowe
rozwizania i skada odpowiednie propozycje.
Moesz zwerbowa i wyszkoli jedn druyn mostow stwierdzi. Zobaczymy. W tych
wycigach nawet kilka minut moe mie znaczenie.
Dzikuj, panie odpar z umiechem Teleb.
Dalinar machn lew rk, kiedy giermkowie mocowali praw rkawic. Zacisn do w pi,
malutkie pytki dopasoway si idealnie. Nastpnie przeoyli przez gow zakrywajcy szyj obojczyk,
zamocowali naramienniki i naoyli hem. Na koniec przywizali peleryn do naramiennikw.
Dalinar odetchn gboko, czujc wypeniajcy go Dreszcz zbliajcej si bitwy. Wyszed z sali
narad, stawiajc stanowcze i cikie kroki. Jego orszak rozprasza si przed nim, ustpujc mu drogi.
Woenie Pancerza Odprysku po dugim czasie byo jak obudzenie si po nocy zmczenia i dezorientacji.
Energia krokw, impet, jakiego dodawaa mu zbroja, sprawiy, e mia ochot pobiec korytarzem i...
A dlaczego nie?
Ruszy biegiem. Teleb i pozostali krzyknli, zaskoczeni, i sprbowali dotrzyma mu kroku. Dalinar
wyprzedzi ich bez trudu, dotar do frontowych bram kompleksu i przeskoczy przez nie, rzucajc si z
dugich schodw prowadzcych w d. Umiechn si szeroko, radujc si uczuciem unoszenia w
powietrzu, po czym uderzy w ziemi. Pod jego ciarem pky skay, a on sam przykucn.
Przed nim obz wypeniay dugie rzdy budynkw koszar, ustawione promienicie. Porodku
kadego batalionu znajdoway si mesa i plac zbirki.
Oficerowie dotarli do szczytu schodw i w zadziwieniu spogldali z gry. By wrd nich Renarin,
ubrany w mundur, ktry nigdy nie widzia bitwy. Doni osania oczy przed sonecznym blaskiem.
Dalinar poczu si gupio. Czy by modzieniaszkiem, ktry po raz pierwszy dosta Pancerz
Odprysku? Wracaj do roboty. Koniec zabawy.
Dowdca piechoty Perethom zasalutowa, kiedy Dalinar podszed do niego.
Dzi sub maj drugi i trzeci batalion, owiecony. Ustawiaj si do wymarszu.
Pierwszy oddzia mostowy w gotowoci, owiecony powiedzia Havarah, dowdca mostw,
podchodzc bliej. By niskim mczyzn, w ktrego yach pyna herdazka krew, o czym wiadczyy

ciemne, krystaliczne paznokcie. Jak syszaem od Ashelema, kompania ucznikw jest gotowa.
Kawaleria? spyta Dalinar. I gdzie jest mj syn?
Tutaj, ojcze usysza znajomy gos.
Przez tum przeciska si Adolin w Pancerzu pomalowanym na bkit Kholinw. Podnis zason i
wyglda na podekscytowanego, cho kiedy napotka spojrzenie Dalinara, natychmiast odwrci wzrok.
Dalinar unis do, uciszajc kilku oficerw, ktrzy prbowali mu zoy raport. Podszed do
Adolina, a wtedy modzieniec podnis wzrok.
Powiedziae to, co uwaae za konieczne stwierdzi Dalinar.
I nie auj, e to zrobiem odpar Adolin. Ale auj sposobu, w jaki to zrobiem, i miejsca. To
si nie powtrzy.
Dalinar skin gow, i to wystarczyo. Adolin rozluni si, jakby z jego barkw spad ciar, a
starszy Kholin wrci do oficerw. Po chwili wraz z synem popiesznie prowadzi ca grup do placu
zbirki. Po drodze, jak zauway Dalinar, modzieniec zamacha stojcej przy drodze dziewczynie w
czerwonej sukience. Miaa bardzo adnie zaplecione wosy.
Czy to... no...
Malasha? podpowiedzia Adolin. Tak.
Wydaje si mia.
Przez wikszo czasu, cho teraz troch si denerwuje, e dzi nie zabraem jej ze sob.
Chciaa wzi udzia w bitwie?
Adolin wzruszy ramionami.
Mwi, e jest ciekawa.
Dalinar nic nie odpowiedzia. Wojaczka to mska sztuka. Kobieta, ktra pragna uda si na pole
bitwy, bya jak... no, jak mczyzna, ktry chciaby nauczy si czyta. Nienaturalna.
Przed nimi bataliony ustawiay si w szyku, a krpy jasnooki oficer podbieg do Dalinara. W jego
czarnych wosach, typowych dla Alethich, pojawiay si rude kosmyki, do tego mia te dugie rude wsy.
Ilamar, dowdca kawalerii.
Owiecony powiedzia prosz o wybaczenie spnienia. Kawaleria jest gotowa.
W takim razie wyruszamy stwierdzi Dalinar. Wszystkie oddziay...
Owiecony! zawoa kto.
Dalinar odwrci si do posaca. Ciemnooki mczyzna w skrzanym stroju mia na ramionach
niebieskie opaski.
Arcyksi Sadeas zada wstpu do obozu! wyrecytowa, salutujc.
Dalinar spojrza na Adolina. Syn spochmurnia.
Twierdzi, e krlewski nakaz ledztwa daje mu takie prawo doda posaniec.
Przyjmij go odpar Dalinar.
Tak, owiecony.
Posaniec odwrci si. Jeden z niszych rang oficerw, Moratel, poszed z nim, by Sadeasa przyj

i odeskortowa jasnooki, stosownie do jego pozycji. Moratel by najniszym rang z obecnych i wszyscy
rozumieli, e to jego Dalinar by odesa.
Jak sdzisz, czego pragnie Sadeas tym razem? zapyta cicho Dalinar Adolina.
Naszej krwi. Najlepiej ciepej, moe osodzonej kieliszkiem tallewowej brandy.
Dalinar skrzywi si i obaj popieszyli midzy onierzami. Mczyni trzymali uniesione wysoko
wcznie, a ciemnoocy oficerowie-obywatele stali z boku i opierali topory na ramionach. Z przodu grupa
chulli parskaa i grzebaa wrd kamieni zaprzono je do kilku ogromnych ruchomych mostw.
Galant i Pewnokrwisty Adolina czekay, stajenni trzymali ich wodze w gotowoci. Ryshadyjskie
waciwie nie potrzeboway ludzi, ktrzy by si nimi zajmowali. Galant raz kopniciem otworzy boks i sam
dotar na miejsce zbirki, kiedy stajenny by zbyt powolny. Dalinar poklepa karego rumaka po szyi i
wskoczy w siodo.
Rozejrza si po polu i unis rk, by wyda rozkaz wymarszu. Wtedy jednak zauway grup
konnych wjedajcych do obozu, prowadzonych przez posta w ciemnoczerwonym Pancerzu. Sadeas.
Dalinar stumi westchnienie i wyda rozkaz wymarszu, sam jednak zaczeka na Arcyksicia
Informacji. Adolin podjecha na Pewnokrwistym i posa ojcu spojrzenie, ktre mwio: Nie martw si,
bd si zachowywa.
Jak zawsze, Sadeas by uosobieniem mody pomalowany pancerz, a do tego hem ozdobiony
zupenie innym metalicznym wzorem ni poprzednio. Ten przypomina stylizowane soce i wyglda
niemal jak korona.
Owiecony Sadeasie odezwa si Dalinar to niedogodna chwila na twoje ledztwo.
Niestety stwierdzi Sadeas, cigajc wodze. Jego Wysoko bardzo pragnie pozna
odpowiedzi, a ja nie mog przerywa ledztwa, nawet, by zaatakowa paskowy. Musz przesucha kilku
z twoich onierzy. Zrobi to podczas wymarszu.
Chcesz pojecha z nami?
A czemu nie? Nie spowolni was. Spojrza na chulle, ktre ruszyy, cignc masywne mosty.
Sdz, e nawet gdybym zdecydowa si czoga, nie opnibym was jeszcze bardziej.
Nasi onierze musz skupi si na nadchodzcej bitwie, owiecony odezwa si Adolin. Nie
naley ich rozprasza.
Krlewsk wol naley wypeni odpar Sadeas, wzruszajc ramionami. Nawet nie spojrza na
modszego Kholina. Czy mam przedstawi nakaz? Z pewnoci nie masz zamiaru mi odmwi.
Dalinar wpatrzy si w swojego dawnego przyjaciela, spojrza mu w oczy, prbujc zajrze w gb
duszy. Na twarzy Sadeasa nie malowa si charakterystyczny umieszek zazwyczaj pojawia si, kiedy by
zadowolony z tego, jak rozwija si jego intryga. Czy uwiadomi sobie, e Dalinar umie odczyta jego miny,
i ukrywa uczucia?
Nie musisz niczego przedstawia, Sadeasie. Moi ludzie s do twojej dyspozycji. Gdyby czego
potrzebowa, po prostu popro. Adolinie, za mn.
Dalinar pocign wodze Galanta i pogalopowa wzdu szeregw armii. Adolin pody za nim

niechtnie, pozostawiajc z tyu Sadeasa z orszakiem.


Zacza si duga droga. Stae mosty naleay do Dalinara, czyy jego paskowye, a o ich
utrzymanie dbali onierze i zwiadowcy. Sadeas spdzi drog porodku kolumny dwch tysicy onierzy.
Od czasu do czasu wysya ktrego ze swoich ludzi, by wycignli okrelonych onierzy z szeregu.
Dalinar spdzi drog, psychicznie przygotowujc si do bitwy. Rozmawia z oficerami o
uksztatowaniu paskowyu, dosta raport, ktre miejsce wybraa przepastna bestia na przepoczwarzenie i
wysa zwiadowcw, by wygldali Parshendich. Ci zwiadowcy nosili dugie kije, ktre umoliwiay im
przedostawanie si z paskowyu na paskowy bez mostw.
Siy Dalinara dotary wreszcie do ostatniego ze staych mostw i musiay zaczeka na opuszczenie
mostw cignitych przez chulle. Wielkie urzdzenia przypominay wiee oblnicze, miay ogromne koa i
opancerzone sekcje z bokw, gdzie onierze mogli je pcha. Przed rozpadlin odprzgano chulle,
popychano most naprzd i przekrcano korb na tyach, by opuci most. Kiedy konstrukcja znajdowaa si
na miejscu, maszyneri odczano i przecigano na drug stron. Cao wybudowano w taki sposb, e
maszyneri mona byo zamocowa po drugiej stronie, podnie most, obrci go i znw zaprzc chulle.
To by powolny proces. Dalinar przyglda si z koskiego grzbietu, stukajc palcami w siodo, jak
most czy brzegi pierwszej rozpadliny. Moe Teleb mia racj. Czy mogliby uywa lejszych, bardziej
przenonych mostw do pokonywania pocztkowych rozpadlin, a wykorzystywa mosty oblnicze jedynie
podczas finalnego ataku?
Ttent kopyt na skaach wiadczy, e kto zblia si z boku kolumny. Dalinar odwrci si,
spodziewajc si Adolina, a miast tego ujrza Sadeasa.
Dlaczego Sadeas poprosi, by zosta Arcyksiciem Informacji, i dlaczego z takim uporem zajmowa
si kwesti pknitego poprgu? Jeli mia zamiar zasugerowa win Dalinara...
Wedug wizji, mam mu zaufa, powiedzia sobie stanowczo. Ale powoli traci pewno. Jak wiele
mg zaryzykowa, kierujc si tym, co mwiy?
Twoi onierze s lojalni wobec ciebie zauway Sadeas.
Lojalno to pierwsza lekcja onierskiego ycia odpar Dalinar. Martwibym si, gdyby ci
ludzie jeszcze jej nie opanowali.
Sadeas westchn.
Dalinarze, naprawd. Czy musisz zawsze by taki witoszkowaty?
Dalinar nie odpowiedzia.
To dziwne, jak przywdca wpywa na swoich ludzi zauway Sadeas. Tak wielu z nich
przypomina pomniejszone wersje ciebie. Kbki uczu, zawinite i obwizane tak mocno, e robi si a
sztywne od nacisku. W pewnych kwestiach s tak pewni siebie, a w innych tacy niepewni.
Dalinar zacisn zby. W co ty grasz, Sadeasie?
Arcyksi umiechn si, nachyli i odezwa cicho.
Bardzo chcesz na mnie warkn, prawda? Nawet za starych czasw nie cierpiae, kiedy kto
sugerowa, e jeste niepewny. Wtedy twoje niezadowolenie czsto koczyo si tym, e gowy toczyy si

po kamieniach.
Zabiem wielu, ktrzy nie zasugiwali na mier powiedzia Dalinar. Czowiek nie powinien si
martwi, e straci gow, bo wypi troch za duo wina.
By moe odpar Sadeas. Ale naprawd nie chcesz tego wypuci, jak to kiedy miae w
zwyczaju? Nie wali w ciebie od rodka, jak kto uwiziony w wielkim bbnie? Uderza, wali, prbuje
pazurami wyrwa si na zewntrz?
Owszem stwierdzi Dalinar.
To chyba zaskoczyo Sadeasa.
A Dreszcz, Dalinarze? Czy wci czujesz Dreszcz?
Mczyni rzadko wspominali o Dreszczu, radoci i pragnieniu bitwy. To bya kwestia prywatna.
Czuj wszystko z tego, o czym wspominasz, Sadeasie powiedzia Dalinar, patrzc przed siebie.
Ale nie zawsze je uwalniam. Uczucia s tym, co definiuje czowieka, a panowanie nad nimi jest oznak
prawdziwej siy. Brak uczu oznacza mier, ale dziaanie pod wpywem kadego uczucia oznacza bycie
dzieckiem.
To mi trca cytatem, Dalinarze. Z ksieczki cnt Gavilara, jak mniemam?
Tak.
Wcale ci nie drczy, e wietlici nas zdradzili?
Legendy. Odstpstwo jest wydarzeniem tak dawnym, e rwnie dobrze mogo nastpi w
cieniodniach. Co tak naprawd zrobili wietlici? Dlaczego to zrobili? Nie wiemy.
Wiemy wystarczajco duo. Wykorzystywali skomplikowane sztuczki, by naladowa wielkie
moce i udawa wite powoanie. Kiedy odkryto ich oszustwa, uciekli.
Ich moce nie byy kamstwem. Byy prawdziwe.
Ach tak? Sadeas wydawa si rozbawiony. I ty to wiesz? Wanie powiedziae, e to
wydarzenie tak dawne, e rwnie dobrze mogo nastpi w cieniodniach. Jeli wietlici mieli tak cudowne
moce, to dlaczego nikt nie moe ich odtworzy? Gdzie si podziay te nieprawdopodobne zdolnoci?
Nie wiem odpar cicho Dalinar. Moe po prostu nie jestemy ju ich godni.
Sadeas prychn, a Dalinar poaowa, e nie ugryz si w jzyk. Jedynym dowodem byo to, co
widzia w wizjach. A jednak, jeli Sadeas co umniejsza, on instynktownie pragn tego broni.
Nie mog sobie na to pozwoli. Musz si skupi na nadchodzcej bitwie.
Sadeasie powiedzia, zdecydowany zmieni temat. Musimy bardziej wsppracowa, eby
zjednoczy obozy. Teraz, kiedy zostae Arcyksiciem Informacji, potrzebuj twojej pomocy.
W czym?
W zrobieniu tego co konieczne. Dla dobra Alethkaru.
Wanie to robi, przyjacielu odpar Sadeas. Zabijajc Parshendich. Zdobywajc chwa i
bogactwo dla naszego krlestwa. Szukajc zemsty. Byoby najlepiej dla Alethkaru, gdyby przesta
marnowa tak wiele czasu w obozie... i przesta gada o ucieczce jak tchrz. Byoby najlepiej dla Alethkaru,
gdyby zacz zachowywa si jak mczyzna.

Do, Sadeasie! rzuci Dalinar, goniej ni zamierza. Daem ci pozwolenie, by nam


towarzyszy w celu prowadzenia ledztwa, a nie, by ze mnie szydzi.
Sadeas pocign nosem.
Ta ksika zniszczya Gavilara. Teraz to samo robi z tob. Tak czsto suchae tych historii, e
masz gow pen faszywych ideaw. Nikt nigdy nie y tak, jak twierdzi Kodeks.
Ech. Dalinar machn rk i cign wodze Galanta. Nie mam dzi czasu na twoj zoliwo,
Sadeasie.
Odjecha, wcieky na Sadeasa i jeszcze bardziej wcieky na siebie, e si nie opanowa.
Przejecha przez most, gotujc si i rozwaajc sowa dawnego przyjaciela. Przypomnia sobie dzie,
kiedy sta z bratem obok Niemoliwych Wodospadw w Kholinarze.
Teraz wszystko wyglda inaczej, Dalinarze, powiedzia Gavilar. Widz to teraz, jak nigdy
wczeniej. auj, e nie mog ci pokaza, co mam na myli.
Trzy dni pniej zgin.
*
Dziesi uderze serca.
Dalinar przymkn oczy, oddychajc powoli i spokojnie, gdy za mostem przygotowywali si do
ataku. Zapomnie o Sadeasie. Zapomnie o wizjach. Zapomnie o troskach i obawach. Skupi si na
uderzeniach serca.
W pobliu chulle drapay skay twardymi, pokrytymi skorup apami. Pachnc wilgoci wiatr wia
mu w twarz. Tu zawsze pachnia wilgoci, w tych parnych burzowych krainach.
Pancerze brzczay, skra trzeszczaa. Dalinar unis gow ku niebu, jego serce bio gono. Ponce
biae soce zabarwio mu powieki czerwieni.
Mczyni przestpowali z nogi na nog, przeklinali, wysuwali miecze z pochew, sprawdzali
ciciwy. Wyczuwa ich napicie, niepewno zmieszan z ekscytacj. Z ziemi wok nich zaczy si
wyania niecierpliwospreny, tamy jednym kocem umocowane do kamienia, drugim unoszce si w
powietrzu. Wrd nich bulgotay rwnie strachospreny.
Jeste gotw? spyta cicho Dalinar. Wypenia go Dreszcz.
Tak odpar Adolin skwapliwie.
Nigdy nie narzekasz na sposb, w jaki atakujemy stwierdzi Dalinar, nie otwierajc oczu. W tej
kwestii nigdy mi si nie sprzeciwie.
To najlepszy sposb. Oni s rwnie moimi ludmi. Jaki jest sens w byciu Odpryskowym, jeli nie
prowadzi si natarcia?
Dziesite uderzenie serca zabrzmiao w piersi Dalinara kiedy przyzywa Ostrze, zawsze je sysza,
niezalenie od otaczajcego go haasu. Im szybciej mijay, tym prdzej pojawiao si ostrze. Innymi sowy,
im bardziej naglca potrzeba, tym szybciej miao si bro w rku. To zamierzone czy tylko dziwaczny
przypadek?
W jego doni pojawi si znajomy ciar Dawcy Przysigi.

Ruszaj powiedzia Dalinar, otwierajc gwatownie oczy.


Opuci zason, Adolin zrobi to samo, Burzowe wiato sczyo si z bokw, gdy hemy
zatrzasny si i stay przezroczyste. Obaj wyskoczyli zza potnego mostu jeden Odpryskowy po kadej
stronie, posta niebieska i ciemnoszara.
Energia pancerza pulsowaa w Dalinarze, gdy pdzi po kamienistym gruncie, machajc rkami w
rytm krokw. Natychmiast pojawi si deszcz strza, wypuszczony przez Parshendich klczcych po drugiej
stronie rozpadliny. Dalinar unis rami na wysoko wizjera, a strzay opaday na niego, drapic metal.
Niektre drzewce pkay. Mia wraenie, e biegnie pord gradu.
Po prawej Adolin krzykn, hem tumi jego gos. Gdy zbliyli si do krawdzi, Dalinar opuci rk
mimo strza. Musia oceni podejcie. Przepa znajdowaa si w odlegoci kilku stp. Pancerz doda mu
si, kiedy dotar do brzegu rozpadliny.
I skoczy.
Przez chwil unosi si nad atramentow rozpadlin, jego peleryna opotaa, a strzay wypeniay
powietrze wok niego. Przypomnia sobie latajcego wietlistego z wizji. Ale to nie byo nic mistycznego,
jedynie typowy skok wspomagany przez Pancerz. Dalinar przelecia nad rozpadlin i uderzy w ziemi po
drugiej stronie. Opuciwszy Ostrze, jednym ciosem powali trzech Parshendich.
Ich oczy poczerniay i zadymiy, gdy padali. Znw si zamachn. Odcite przez jego ostrze odamki
pancerzy i broni wylatyway w powietrze, gdzie jeszcze przed chwil leciay strzay. Jak zawsze, bro
Dalinara rozcinaa wszystko co nieoywione, lecz gdy dotykaa ciaa, rozmywaa si, jakby zmieniajc si w
mg.
Przez to, w jaki sposb reagowaa na ciao i bez problemw rozcinaa stal, Dalinar mia czasem
wraenie, e posuguje si kling z dymu. Jak dugo utrzymywa Ostrze w ruchu, nie mogo utkn w
szczelinie ani zosta zatrzymane przez ciar tego, co przecinao.
Dalinar obrci si na picie, zakrelajc Ostrzem lini mierci. Przecina dusze przeciwnikw, a
Parshendi padali martwi na ziemi u jego stp. Pniej kopn, ciskajc trupem w twarze pobliskich
wrogw. Kilka kolejnych kopniakw i trupy wzniosy si w powietrze wspomagane Pancerzem kopnicie
mogo swobodnie rzuci ciao na odlego trzydziestu stp a wok niego pozostaa pusta przestrze.
Adolin uderzy o paskowy w pobliu, zawirowa i przyj Postaw Dymu. Uderzy ramieniem w
grup ucznikw, odrzucajc ich do tyu, a cz spychajc w rozpadlin. Chwyciwszy Ostrze Odprysku
obiema rkami, zatoczy uk podobnie jak Dalinar przed nim, powalajc szeciu wrogw.
Parshendi piewali, a wielu z nich miao brody, w ktrych wieciy mae nieoszlifowane klejnoty.
Parshendi zawsze piewali podczas walki, a te pieni zmieniay si w miar, jak odrzucali uki, wycigali
topory, miecze lub maczugi i rzucali si na dwch Odpryskowych.
Dalinar ustawi si w optymalnej odlegoci od Adolina, pozwalajc, by syn chroni jego lepe
punkty, ale nie zbliajc si za bardzo. Dwaj Odpryskowi walczyli, wci w pobliu krawdzi rozpadliny,
powalajc Parshendich, ktrzy rozpaczliwie prbowali ich odepchn, wykorzystujc przewag liczebn. To
bya ich jedyna szansa, by pokona Odpryskowych. Dalinar i Adolin pozostali sami, bez stray honorowej.

Upadek z tej wysokoci z pewnoci zabiby nawet czowieka w Pancerzu.


Wypeni go Dreszcz, jake sodki. Dalinar kopniakiem odepchn kolejnego trupa, cho nie
potrzebowa dodatkowej przestrzeni. Ju wczeniej zauwayli, e Parshendi wpadali w furie, kiedy ruszano
ich zmarych. Kopn nastpne ciao, szydzc z nich, skaniajc ich do walki w parach, co czsto
praktykowali.
Ci w stron zbliajcej si grupki, piewajcej gosami penymi gniewu o tym, co zrobi ich
zmarym. W pobliu Adolin zacz zadawa ciosy pici, gdy Parshendi zbliyli si za bardzo lubi t
taktyk, zmienia chwyt na mieczu, raz obiema rkami, raz jedn. Trupy Parshendich latay we wszystkie
strony, koci i pancerze zmiadone ciosami, pomaraczowa krew plamia skay. Po chwili Adolin wrci
do Ostrza i kopniakiem odrzuci trupa.
Dreszcz przepenia Dalinara, dodajc mu siy, koncentracji i mocy. Chwaa bitwy staa si potna.
Zbyt dugo trzyma si od tego z dala. Teraz widzia to jasno. Naprawd musieli atakowa mocniej,
zdobywa kolejne paskowye i serca klejnotw.
By Czarnym Cierniem. Si natury, niepowstrzyman. Wcielon mierci.
Nagle poczu ukucie potnej odrazy, mdoci tak silne, e a sapn. Polizgn si, czciowo na
plamie krwi, lecz czciowo dlatego, e zmiky mu kolana.
Lece przed nim trupy stay si nagle koszmarnym widokiem. Oczy wypalone jak wgle. Ciaa
bezwadne i potrzaskane, koci zmiadone ciosami Adolina. Gowy roztrzaskane, krew, mzg i
wntrznoci rozlane wok nich. C za rze, c za mier. Dreszcz znikn.
Jak czowiek mg si tym cieszy?
Parshendi ruszyli w jego stron. Adolin znalaz si przy nim w jednej chwili, atakujc z wiksz
wpraw ni jakikolwiek inny znany Dalinarowi mczyzna. Chopak by geniuszem Ostrza, artyst farby o
jednym tylko odcieniu. Uderza celnie, zmuszajc Parshendich do wycofania si. Dalinar potrzsn gow i
przyj postaw.
Zmusi si do dalszej walki, a gdy znw zacz wypenia go Dreszcz, przyj go z wahaniem.
Dziwne mdoci ustpiy, a bitewne odruchy przejy nad nim kontrol. Rzuci si w stron natarcia
Parshendich, zadajc Ostrzem szerokie, agresywne ciosy.
Potrzebowa tego zwycistwa. Dla siebie, dla Adolina, dla ich ludzi. Dlaczego by tak przeraony?
Parshendi zamordowali Gavilara. Mia prawo ich zabija.
By onierzem. Walka bya jego zadaniem. I wykonywa je dobrze.
Nacierajca jednostka Parshendich zaamaa si pod jego atakiem, rozpraszajc si i wycofujc w
stron gwnych si, ktre w popiechu formoway szyki. Dalinar cofn si i odkry, e patrzy na otaczajce
go trupy i ich poczerniae oczy. Znad kilku nadal unosi si dym.
Powrciy mdoci.
ycie koczyo si tak szybko. Odpryskowy by wcielonym zniszczeniem, najpotniejsz si na
polu bitwy. Niegdy te bronie oznaczay ochron, rozleg si gos w jego gowie.
Trzy mosty uderzyy w ziemi w odlegoci kilku stp i po chwili przejechaa przez nie kawaleria,

prowadzona przez niskiego Ilamara. W powietrzu zataczyo kilka prawie niewidocznych wiatrosprenw.
Adolin zawoa swojego konia, ale Dalinar jedynie sta, gapic si na trupy. Krew Parshendich bya
pomaraczowa i mierdziaa stchlizn. Jednak ich twarze marmurkowe, czarne i biae lub czerwone
wydaway si takie ludzkie. Dalinara praktycznie wychowywaa parshmeska niaka.
ycie ponad mierci.
Czym by ten gos?
Spojrza ponad rozpadlin w stron Sadeasa, ktry wraz z orszakiem siedzia bezpiecznie poza
zasigiem strza. Dalinar wyczuwa niezadowolenie w postawie byego przyjaciela. Dalinar i Adolin
ryzykowali, podejmujc si niebezpiecznego skoku przez rozpadlin. Atak w sposb zapocztkowany przez
Sadeasa kosztowaby ycie wikszej liczby onierzy. Ale ilu ludzi straciaby armia Dalinara, gdyby jeden z
jej Odpryskowych zosta zepchnity w przepa?
Galant przegalopowa przez most obok szeregu onierzy, ktrzy przywitali ryshadyjskiego
wiwatami. Zwolni obok Dalinara, ktry chwyci za wodze. Teraz by potrzebny. Jego ludzie walczyli i
umierali, to nie by czas na al i wtpliwoci.
Z pomoc Pancerza wskoczy na koski grzbiet, po czym unoszc wysoko Ostrze, ruszy do ataku,
by zabija dla swoich ludzi. Nie o to walczyli wietlici, lecz byo to co.
*
Zwyciyli w bitwie.
Dalinar cofn si, czujc zmczenie, gdy Adolin wzi na siebie zaszczyt zdobycia serca klejnotu.
Poczwarka wygldaa jak ogromny, poduny skaopk, wysoki na pitnacie stp i przymocowany do
nierwnych ska czym, co wygldao jak krem. Wszdzie wok niej leay trupy, niektre ludzkie, inne
nalece do Parshendich. Parshendi prbowali szybko si do niej dosta i uciec, ale udao im si zrobi
jedynie kilka pkni w skorupie.
Tu, wok poczwarki, trwaa najbardziej gorczkowa walka. Dalinar opar si o skaln pk i zdj
hem, wystawiajc spocon gow na chodny wiatr. Soce znajdowao si nad jego gow bitwa trwaa
okoo dwch godzin.
Adolin pracowa skutecznie, Ostrzem Odprysku odcinajc kawa skorupy poczwarki. Nastpnie
zrcznie wbi je w rodek, zabijajc przeobraajcego si stwora, ale pozostajc w bezpiecznej odlegoci od
serca klejnotu. onierze wiwatowali, kiedy wycign ostrze, a chwaospreny unosiy si wok caej armii
jak setki wietlistych kul.
Dalinar odszed, trzymajc hem lew doni. Przeszed po polu bitwy, mijajc chirurgw
zajmujcych si rannymi i oddziay, ktrych zadaniem byo zaniesienie cia na drug stron rozpadliny. Tam
czekay na nich sanie cignite przez chulle, by zabitych mona byo stosownie spali w obozie.
Trupw Parshendich leao bardzo wiele. Patrzc na nie teraz, nie czu obrzydzenia ani ekscytacji.
Jedynie wyczerpanie.
Bra udzia w bitwach dziesitki, moe setki razy. Nigdy wczeniej nie czu si tak jak tego dnia.
Obrzydzenie go rozproszyo, a to mogo doprowadzi go do mierci. Bitwa nie bya czasem na rozwaania,

naleao si skupi na tym, co si dziao.


Przez ca bitw Dreszcz wydawa si stumiony i Dalinar nie walczy tak dobrze jak kiedy. Walka
powinna oczyci jego umys, a stao si co odwrotnego jego problemy wydaway si spotgowane. Krwi
przodkw moich, pomyla, wspinajc si na szczyt niewielkiego pagrka. Co si ze mn dzieje?
Jego sabo tego dnia wydawaa si ostatnim i najsilniejszym argumentem za tym, co Adolin i, w
rzeczy samej, wielu innych mwi o nim. Sta na szczycie wzgrza, spogldajc na wschd, w stron
rda. Jego oczy czsto zwracay si w tym kierunku. Dlaczego? Co takiego...
Zamar, zauwaajc na pobliskim paskowyu grup Parshendich. Jego zwiadowcy obserwowali ich
uwanie to bya armia, ktr odepchnli ludzie Dalinara. Cho zabili dzi wielu Parshendich,
przewaajca wikszo ucieka, wycofujc si, kiedy zorientowali si, e bitwa zostaa przegrana. To by
jeden z powodw, dlaczego wojna trwaa tak dugo. Parshendi znali pojcie strategicznego odwrotu.
Armia staa w szyku, onierze ustawieni w parach. Na ich czele sta dowdca, potny Parshendi w
migoczcej zbroi. Pancerz Odprysku. Nawet z tej odlegoci atwo byo zauway rnic midzy nim a
czym bardziej przyziemnym.
Odpryskowy nie bra udziau w samej bitwie. Dlaczego przyby teraz? Czy dotar na miejsce za
pno?
Opancerzona posta odwrcia si, a wraz z ni reszta Parshendich. Odeszli, przeskakujc przez
rozpadlin, i uciekli w stron nieznanej kryjwki porodku Rwnin.

Jeli cokolwiek z tego, co powiedziaem, ma dla Ciebie cho odrobin sensu, ufam, e ich odwoasz.
A moe mgby mnie zaskoczy i poprosi ich, eby dla odmiany zrobili co poytecznego.
Kaladin przepchn si w stron sklepu aptekarza, drzwi zamkny si za nim z trzaskiem. Jak
poprzednio, starszy mczyzna udawa, e jest saby, i kutyka o lasce, a rozpozna Kaladina. Wtedy si
wyprostowa.
Ach, to ty.
To byy dwa dugie dni. Dni spdzone na pracy i wiczeniach Teft i Skaa wiczyli teraz razem z
nim a wieczory przy pierwszej rozpadlinie. Najpierw wycigali pdy z ukrycia w szczelinie, a pniej
wyciskali je. Poprzedniego wieczoru Gaz widzia, jak tam id, i bez wtpienia by podejrzliwy. Nic nie mg
na to poradzi.
Tego dnia most numer cztery zosta wezwany na wypraw. Na szczcie, dotarli przed Parshendimi i
adna z druyn mostowych nie stracia ani jednego czowieka. Oddziaom Alethich nie poszo tak dobrze.
Ich szeregi w kocu ugiy si przed natarciem Parshendich i druyny mostowe byy zmuszone poprowadzi
zmczonych, wciekych i pokonanych onierzy z powrotem do obozu.
Kaladin mia oczy czerwone ze zmczenia po nocnej pracy nad pdami. Cigle burczao mu w
odku, gdy dzieli si posikami z dwoma rannymi i sam jad za mao. Ale to miao si skoczy.
Aptekarz wrci za lad, a Kaladin podszed do niej. Syl wpada do pomieszczenia, wstga wiata w
poowie lotu zmienia si w kobiet. Zrobia salto jak akrobatka i wdzicznie wyldowaa na blacie.
Czego potrzebujesz? spyta aptekarz. Wicej banday? C, mgbym...
Przerwa, kiedy Kaladin postawi na ladzie redniej wielkoci flaszk. Miaa popkan szyjk, ale
korek nie wypada. Wyj go, ukazujc znajdujcy si wewntrz mleczny sok guzowca. To, co zebrali na
pocztku, wykorzysta do leczenia Leytena, Dabbida i Hobbera.
Co to takiego? spyta stary aptekarz, poprawiajc okulary i pochylajc si. Chcesz si ze mn

napi? Ju z tego nie korzystam. Wywouje niestrawno.


To nie trunek. To sok guzowca. Powiedziae, e jest drogi. To ile mi dasz za to?
Aptekarz zamruga, nachyli si i powcha zawarto.
Skd to masz?
Zebraem z rolin wyrastajcych wok obozu.
Aptekarz spochmurnia. Wzruszy ramionami.
Obawiam si, e jest bezwartociowy.
Co takiego?!
Dzikie ziele nie jest wystarczajco mocne. Aptekarz ponownie woy korek. W budynek uderzy
podmuch silnego wiatru, wpad szpar pod drzwiami i zmiesza aromaty licznych proszkw i tonikw. Jest
bezuyteczny. Mog da ci dwie czyste marki, a i tak bdzie to wyjtkowa hojno z mojej strony.
Wydestyluj go i jeli bd mia szczcie, uzyskam kilka yek.
Dwie marki! pomyla z rozpacz Kaladin. Po trzech dniach pracy, wysiku caej naszej trjki i
spaniu po par godzin? Wszystko dla czego wartego wypaty z kilku dni?
Ale nie. Sok zadziaa na ran Leytena, zgniospreny ucieky, a zakaenie znikno. Kaladin zmruy
oczy, kiedy aptekarz wycign dwie marki z sakiewki i pooy je na stole. Jak wiele kul, tak i one byo
nieco spaszczone z jednej strony, eby nie mogy si odtoczy.
Waciwie powiedzia aptekarz, drapic si po brodzie dam ci trzy. Wycign jeszcze jedn
mark. Nie chciabym, eby cay twj wysiek poszed na marne.
Kaladinie odezwaa si Syl, wpatrujc si w aptekarza. On jest czym zdenerwowany. Chyba
kamie.
Wiem stwierdzi Kaladin.
Co takiego? spyta aptekarz. C, jeli wiesz, e jest bezwartociowy, dlaczego powicie mu
tyle wysiku? Wycign rk po butelk.
Kaladin chwyci jego do.
Nie wiem, czy wiesz, ale z kadego pdu wycisnlimy po dwie krople albo i wicej.
Aptekarz zmarszczy czoo.
Poprzednim razem mwi dalej Kaladin powiedziae mi, e bd mia szczcie, jeli uzyskam
jedn kropl z pdu. Mwie, e to dlatego sok z guzowca jest tak drogi. Nic nie wspominae o tym, e
dzikie roliny s sabsze.
C, nie sdziem, e pjdziesz je zbiera i... Zamilk, gdy Kaladin spojrza mu w oczy.
Armia nie wie, prawda? spyta modzieniec. Nie s wiadomi tego, jak cenne s te roliny. Ty
je zbierasz, sprzedajesz sok i zarabiasz majtek, bo wojsko potrzebuje mnstwa rodkw odkaajcych.
Stary aptekarz zakl i cofn rk.
Nie wiem, o czym mwisz.
Kaladin zabra flaszk.
A jeli pjd do namiotu uzdrowicieli i powiem im, skd to mam?

Odbior ci j! powiedzia mczyzna z naciskiem. Nie bd gupcem. Nosisz pitno


niewolnika, chopcze. Pomyl, e go ukrade.
Kaladin odwrci si, jakby chcia odej.
Dam ci niebiesk mark stwierdzi aptekarz. To poowa tego, ile bym dosta za to od
wojskowych.
Kaladin odwrci si.
Liczysz sobie dwie niebieskie marki za co, co da si zebra w cigu zaledwie paru dni?
Nie tylko ja odpar aptekarz z ponur min. Kady z aptekarzy liczy tyle samo. Zebralimy si i
ustalilimy uczciw cen.
Jak to moe by uczciwa cena?
Musimy si tu utrzyma, w tym zapomnianym przez Wszechmocnego kraju! Wszystko kosztuje,
budowa sklepu, utrzymanie, opacenie stranikw.
Sign do sakiewki i wycign kul emanujc bkitnym wiatem. Szafirowa kula bya warta
dwadziecia pi razy tyle co diamentowa. Jeli Kaladin zarabia diamentow mark dziennie, niebieska
marka warta bya tyle, ile zarabia w cigu poowy miesica. Oczywicie, zwyky ciemnooki onierz
zarabia pi czystych marek dziennie, wic dla niego byyby to tygodniowe zarobki.
Niegdy nie byaby to wielka suma dla Kaladina. Teraz wydawaa mu si majtkiem. Mimo to,
zawaha si.
Powinienem ci wyda. Ludzie umieraj z twojego powodu.
Wcale nie sprzeciwi si aptekarz. Arcyksit na to sta, biorc pod uwag, ile zarabiaj na
paskowyach. Dostarczamy im butelki soku, kiedy tylko ich potrzebuj. Jeli nas wydasz, pozwolisz
jedynie potworom w rodzaju Sadeasa zachowa kilka kul w kieszeniach!
Aptekarz zacz si poci. Kaladin zagraa jego interesom na Strzaskanych Rwninach. A poniewa
sok by rdem tak wielkich dochodw, to mogo si zrobi bardzo niebezpiecznie. Ludzi zabijano dla
zachowania takich tajemnic.
Napeni kiesze twoj albo owieconych stwierdzi Kaladin. Z tak logik nie mog si
kci. Postawi butelk z powrotem na ladzie. Zgadzam si na taki ukad, pod warunkiem, e dorzucisz
troch banday.
Dobrze powiedzia aptekarz, rozluniajc si. Ale trzymaj si z dala od ziela. Dziwne, e udao
ci si znale w pobliu jakie, ktre nie zostao ju zebrane. Moi robotnicy maj coraz trudniejsze zadanie.
Nie maj wiatrosprena, ktry wskazuje im drog.
To dlaczego chcesz mnie zniechci? Mgbym przynie ci wicej.
No tak, ale... zacz mwi aptekarz.
Jest taniej, jeli robisz to sam dokoczy Kaladin, nachylajc si. Ale w ten sposb bdziesz
bezpieczniejszy. Ja dostarczam sok i bior za to jedn niebiesk mark. Jeli jasnoocy odkryj kiedy, co
robili aptekarze, ty moesz utrzymywa, e bye niewiadomy... wiesz tylko, e jaki mostowy sprzedawa
ci sok, a ty odsprzedawae go armii z rozsdn mar.

Starszemu mczynie wyranie to odpowiadao.


C, moe nie bd zadawa zbyt wiele pyta, w jaki sposb go zebrae. To twoja sprawa, mody
czowieku. Twoja sprawa...
Podrepta na ty sklepu i wrci z pudekiem banday. Kaladin przyj je i bez sowa wyszed ze
sklepu.
Nie martwisz si? spytaa Syl, unoszc si obok jego gowy, gdy wyszed na popoudniowe
soce. Jeli Gaz odkryje, co robisz, bdziesz mia kopoty.
A co jeszcze mog mi zrobi? spyta Kaladin. Wtpi, by uznali to za zbrodni zasugujc na
wywieszenie.
Syl obejrzaa si za siebie, zmieniajc si w chmurk z niewielkimi zarysami kobiecej postaci.
Nie umiem oceni, czy to nieuczciwe, czy nie.
To nie jest nieuczciwe, to interesy. Skrzywi si. Tak samo sprzedaje si lawisowe ziarno.
Rolnicy je uprawiaj i sprzedaj za odamki kupcom, ktrzy wioz je do miast i sprzedaj innym kupcom,
ktrzy nastpnie sprzedaj je klientom cztery do piciu razy droej ni wynosia pierwotna cena.
To dlaczego czue si z tym le? spytaa Syl, marszczc czoo, gdy omijali grupk onierzy.
Jeden z nich rzuci pestk pala w gow Kaladina. onierze zaczli si mia.
Kaladin rozmasowa skro.
Ze wzgldu na ojca wci mam dziwne skrupuy zwizane z braniem pienidzy za opiek
medyczn.
Wydaje mi si, e by bardzo szczodrym czowiekiem.
Co mu nie pomogo.
Oczywicie, w pewnym sensie Kaladin by rwnie cikim przypadkiem. W pierwszych dniach
niewoli oddaby niemal wszystko, by mc chodzi tak swobodnie jak teraz. Granice obozu byy
patrolowane, ale skoro udao mu si przemyci guzowca do rodka, z pewnoci znalazby sposb, eby si
wylizgn.
Ta szafirowa marka oznaczaa, e mia pienidze nawet na drog. Owszem, wci nosi pitno
niewolnika, ale chwila bolesnej pracy z noem mogaby zmieni je w bitewn blizn. Mwi i walczy jak
onierz, wic wygldaoby to wiarygodnie. Uznaliby go za dezertera, ale z tym mg y.
Taki by jego plan przez wikszo z ostatnich miesicy niewoli, ale nigdy nie mia rodkw.
Potrzebowa pienidzy, by wyruszy w drog i znale si wystarczajco daleko od terenw, na ktrych
kryby jego opis. Pienidzy, by kupi sobie nocleg w gorszej dzielnicy, gdzie nikt nie zadawaby pyta i
gdzie mgby wyleczy zadan wasn rk ran.
Poza tym, zawsze byli inni. Dlatego zostawa i prbowa wydosta jak najwiksz liczb. Za kadym
razem zawodzi. I znw to robi.
Kaladinie? spytaa Syl znad jego ramienia. Wydajesz si bardzo powany. O czym mylisz?
Zastanawiam si, czy powinienem uciec. Wydosta si z tego przekltego przez burz obozu i
zacz nowe ycie.

Syl milczaa przez chwil.


ycie tu jest cikie powiedziaa w kocu. Nie sdz, by ktokolwiek mg mie do ciebie
pretensje.
Skaa miaby, pomyla. I Teft. Mczyli si, eby zdoby ten sok. Nie wiedzieli, ile jest wart,
myleli, e chodzi o wyleczenie chorych. Gdyby uciek, zdradziby ich. Porzuciby mostowych.
Spadaj, gupcze, pomyla Kaladin do siebie. Nie uratujesz tych mostowych. Tak jak nie uratowae
Tiena. Powiniene ucieka.
I co wtedy? wyszepta.
Syl odwrcia si w jego stron.
Sucham?
Gdyby uciek, co by z tego mia? Pracowa za odamki w zakamarkach jakiego rozkadajcego si
miasta? Nie.
Nie mg ich opuci. Tak jak nigdy nie umia opuci nikogo, kto jego zdaniem go potrzebowa.
Musia ich chroni. Musia.
Dla Tiena. I wasnego zdrowia umysowego.
*
Suba w rozpadlinie powiedzia Gaz, spluwajc w bok. Plwocina miaa czarny odcie od
yammy, ktr u.
Co takiego?
Sprzedawszy sok z guzowca, Kaz odkry, e Gaz zmieni przydzia pracy mostu numer cztery. Nie
musieli dyurowa w oczekiwaniu na dwik rogw wyprawa poprzedniego dnia zwalniaa ich z tego
obowizku. Miast tego mieli zosta wysani do kuni Sadeasa, by nosi sztaby i inne elementy wyposaenia.
To brzmiao jak cika praca, ale w rzeczywistoci byo najatwiejszym zadaniem, jakie mogli
otrzyma mostowi. Kowale uwaali, e nie potrzebuj dodatkowych rk do pracy. Albo te zakadali, e
niezgrabni mostowi bd im wchodzi w drog. Podczas dyuru w kuni pracowao si przez par godzin, a
przez reszt leniuchowao.
Gaz sta obok Kaladina w promieniach popoudniowego soca.
Widzisz powiedzia sierant tamtego dnia dae mi do mylenia. Nikt si nie przejmuje, jeli
most numer cztery dostaje niesprawiedliwe przydziay pracy. Wszyscy nienawidz suby w rozpadlinie.
Uznaem, e was to nie bdzie obchodzi.
Ile ci zapacili? spyta Kaladin, robic krok naprzd.
Niech ci burza. Gaz znw splun. Inni ci nie cierpi. Twojej druynie posuy, jeli inni
zobacz, e pacicie za to, co zrobilicie.
Za to, e przeylimy?
Gaz wzruszy ramionami.
Wszyscy wiedz, e zamalicie zasady, zabierajc tamtych z powrotem. Gdyby inni postpowali
tak samo, koszary byyby pene umierajcych przed poow miesica!

To ludzie, Gaz. Jeli nie zapeniamy koszar rannymi, to tylko dlatego, e zostawiamy ich na
mier.
I tak umr.
Przekonamy si.
Gaz obserwowa go zmruonymi oczami. Wydawao si, e podejrzewa, e Kaladin oszuka go w
jaki sposb, przyjmujc zbieranie kamieni. Wczeniej Gaz najwyraniej uda si do rozpadliny, prbujc
zorientowa si, co tam robia caa trjka.
Potpienie, pomyla Kaladin. Sdzi, e zastraszy Gaza wystarczajco, by ten si odczepi.
Pjdziemy warkn, odwracajc si. Ale za to nie wezm odpowiedzialnoci przed moimi
ludmi. Dowiedz si, e to twoja sprawka.
wietnie! zawoa za nim Gaz. Pniej mrukn pod nosem: Moe bd mia szczcie i pore
was wszystkich przepastna bestia.
*
Suba w rozpadlinie. Wikszo mostowych wolaaby raczej spdzi cay dzie na dwiganiu
kamieni ni zosta wysana do rozpadliny.
Kaladin schodzi po niepewnej drabince sznurowej, na plecach mia niezapalon pochodni.
Rozpadlina bya tu pytka, miaa gboko zaledwie pidziesiciu stp, ale to wystarczyo, by znalaz si
w zupenie innym wiecie. wiecie, w ktrym jedynym rdem wiata byo pknicie wysoko na niebie. W
wiecie, ktry pozostawa wilgotny nawet w najbardziej upalne dni, zatopionym krajobrazie mchu, grzybw
i wytrzymaych rolin, ktre przeyway nawet w tak sabym wietle.
Rozpadliny rozszerzay si ku doowi, co byo by moe efektem dziaania arcyburz. One sprawiay,
e przez pknicia pyny ogromne fale wody utknicie w rozpadlinie podczas burzy byo wyrokiem
mierci. Warstwa stwardniaego kremu wygadzaa ich dno, ktre jednak podnosio si i opadao zalenie od
stopnia erozji pooonej niej skay. W niektrych miejscach dno rozpadliny od krawdzi paskowyu
dzielio jedynie czterdzieci stp. W wikszoci jednak byo to sto stp i wicej.
Kaladin zeskoczy z drabinki, opad kilka stp w d i wyldowa w kauy. Zapaliwszy pochodni,
unis j wysoko i rozejrza si po mrocznej szczelinie. Jej ciany porasta liski zielony mech, a ze
znajdujcych si na pewnej wysokoci pek zwieszay cienkie pncza, ktrych nie rozpoznawa. Kawaki
koci, drewna i strzpy materiau leay na dnie lub zaczepiy si w pkniciach.
Kto wyldowa z chlupotem obok niego. Teft zakl i spojrza na przemoczone nogawki spodni, po
czym wyszed z wielkiej kauy.
Niech burze porw tego kremlika Gaza mrukn podstarzay mostowy. Wysa nas tutaj, cho
to nie nasza kolej. Jaja mu za to urw.
On z pewnoci bardzo si ciebie boi stwierdzi Skaa, schodzc z drabiny na suchy kawaek dna.
Pewnie kuli si gdzie w kcie obozu i pacze ze strachu.
Niech ci burza powiedzia Teft, strzsajc wod z lewej nogi.
Obaj mczyni nieli niezapalone pochodnie. Kaladin zapali swoj za pomoc krzesiwa, ale

pozostali tego nie zrobili. Musieli oszczdza.


Pozostali czonkowie druyny mostu numer cztery zaczli zbiera si wok drabiny, trzymajc si
razem. Co czwarty zapali pochodni, ale ich blask nie rozprasza mroku Kaladin mg jedynie zobaczy
wicej z nienaturalnego krajobrazu. Dziwne grzyby w ksztacie rur wyrastay z pkni. Miay bladoty
odcie, jak skra dziecka z taczk. Kremliki uciekay popiesznie przed wiatem. Malutkie skorupiaki
byy czerwonawe i przezroczyste kiedy jeden z nich przebieg po cianie, Kaladin zorientowa si, e
widzi przez skorup jego organy wewntrzne.
wiato ukazao rwnie powykrcan posta u podstawy ciany w pewnej odlegoci od nich.
Kaladin unis pochodni i podszed do niej. Ju zaczynaa mierdzie. Unis rk, odruchowo zasaniajc
usta i nos, i uklk.
To by trup mostowego, czonka jednej z innych druyn. wiey gdyby lea duej ni kilka dni,
arcyburza zaniosaby go w nieznane miejsce. Mostowi zebrali si za Kaladinem, spogldajc w milczeniu na
tego, ktry wola rzuci si do rozpadliny.
Oby pewnego dnia znalaz honorowe miejsce w Salach Spokoju, bracie powiedzia Kaladin, a
jego gos odbija si echem. I oby nasz koniec by lepszy ni twj.
Wsta, unis wysoko pochodni i poprowadzi pozostaych obok martwego stranika. Jego druyna
podya za nim niepewnie.
Kaladin szybko zrozumia podstawow taktyk walki na Strzaskanych Rwninach. Naleao
naciera z du si, spychajc przeciwnika w stron krawdzi paskowyu. Dlatego wanie bitwy czsto
byy tak krwawe dla Alethich, ktrzy zazwyczaj docierali do celu po Parshendich.
Alethi mieli mosty, a ci dziwni parshmeni ze wschodu z rozbiegu mogli przeskoczy wikszo
rozpadlin. Jednake obie armie miay problem, gdy zostay przyparte do brzegu rozpadliny, onierze czsto
si potykali i spadali w przepa. Ta liczba bya wystarczajco dua, by Alethi chcieli odzyska
wyposaenie. I dlatego mostowych wysyano na sub w rozpadlinie. Przypominao to rabowanie
grobowca, ale bez grobowca.
Dostali worki i mieli spdzi wiele godzin na wdrwkach w poszukiwaniu cia zabitych, szukajc
wszystkiego, co miao jakkolwiek warto. Kule, napierniki, hemy, bro. Czasami, niedugo po ataku na
paskowy, mogli sprbowa dotrze a do miejsca bitwy i przeszuka te trupy. Ale arcyburze zazwyczaj to
uniemoliwiay. Wystarczyo kilka dni, a ciaa zmywao w zupenie inne miejsce.
Poza tym, rozpadliny stanowiy oszaamiajcy labirynt i dotarcie do okrelonego spornego
paskowyu, a pniej powrt w rozsdnym czasie byy prawie niemoliwe. Uwaano, e naley zaczeka,
a arcyburza zepchnie trupy na stron Alethich w kocu burze zawsze przechodziy ze wschodu na zachd
a pniej wysa mostowych na poszukiwania.
To oznaczao duo chodzenia w przypadkowych kierunkach. Jednak przez te wszystkie lata zgino
wystarczajco wielu, by nie byo problemu ze znalezieniem cia do przeszukania. Druyna miaa obowizek
znale okrelon liczb przedmiotw pod grob zawieszenia wypaty na tydzie, ale nie bya ona
ogromna. Wystarczajco dua, by mostowi musieli wzi si do pracy, ale nie na tyle dua, by musieli si

przemcza. Podobnie jak w przypadku wikszoci zada dodatkowych, tak i tutaj chodzio gwnie o to, by
mieli co do roboty.
Kiedy tak szli wzdu pierwszej rozpadliny, niektrzy mostowi wycignli worki i podnosili
napotkane przedmioty. Tu hem, tam tarcza. Uwanie wytali wzrok w poszukiwaniu kul. Odnalezienie
cennej kuli oznaczao niewielk nagrod dla caej druyny. Oczywicie, nie wolno im byo wnosi do
rozpadliny wasnych kul ani innych przedmiotw. A po wyjciu dokadnie ich przeszukiwano. Upokorzenie
tego przeszukiwania podczas ktrego sprawdzano kade moliwe miejsce ukrycia kuli byo jednym z
powodw, dla ktrych suby w rozpadlinie powszechnie nienawidzono.
Ale nie tylko. Rozpadlina rozszerzaa si i wkrtce jej dno miao szeroko okoo pitnastu stp. W
tym miejscu na cianach pojawiy si lady, rany w miejscach, gdzie mech zosta zdrapany, a sama skaa
porysowana. Mostowi starali si nie patrze w t stron. Od czasu do czasu tymi drogami wdroway
przepastne bestie, szukajc padliny albo stosownego paskowyu do przepoczwarzenia. Spotkanie z nimi
byo mao prawdopodobne, ale moliwe.
Na Keleka, nie znosz tego miejsca powiedzia idcy obok Kaladina Teft. Syszaem, e kiedy
caa druyna mostowa zostaa poarta przez przepastn besti, jeden po drugim, kiedy potwr wepchn ich
w lepy zauek. Siedzia sobie i wyapywa ich, kiedy prbowali przebiec obok.
Skaa zamia si.
Skoro wszyscy zostali wyapani, to ktry z nich wrci, eby opowiedzie t histori?
Teft podrapa si po brodzie.
Nie wiem. Moe po prostu nigdy nie wrcili.
To moe uciekli. Zdezerterowali.
Nie sprzeciwi si Teft. Z tych rozpadlin nie mona wyj bez drabiny.
Spojrza w gr, w stron wskiej bkitnej szczeliny oddalonej o siedemdziesit stp.
Kaladin pody za nim wzrokiem. Bkitne niebo wydawao si takie odlege. Niedosige. Jak
wiato Sal. A nawet gdyby komu udao si wspi na gr w jednym z pytszych miejsc, i tak zostaby
uwiziony na Rwninach, nie majc jak przekroczy rozpadlin lub te znalazby si tak blisko obozw
Alethich, e zostaby zauwaony przez zwiadowcw podczas przekraczania staych mostw. Mona by
sprbowa uda si na wschd, gdzie paskowye byy tak zerodowane, e przypominay iglice. Ale to by
trwao caymi tygodniami i wymagao przeycia co najmniej kilku arcyburz.
Bye kiedy w kanionie szczelinowym, kiedy zaczo pada, Skao? spyta Teft, by moe
rozmylajcy o podobnych kwestiach.
Nie odpar Skaa. Na Szczytach nie mamy czego takiego. S tylko tam, gdzie decyduj si
zamieszka gupi ludzie.
Ale ty tu przecie mieszkasz, Skao zauway Kaladin.
I jestem gupi odpar wielki Rogoerca ze miechem. Nie zauwaye?
Ostatnie dwa dni znacznie go zmieniy. Sta si bardziej yczliwy, co, jak zakada Kaladin, byo w
jego wypadku powrotem do normalnoci.

Mwiem odezwa si Teft o kanionach szczelinowych. Domylisz si, co by si stao,


gdybymy zostali tu uwizieni podczas arcyburzy?
Pewnie bdzie mnstwo wody odpar Skaa.
Mnstwo wody prbujcej si wydosta. Zbiera si w ogromnych falach i rozbija w tych ciasnych
przestrzeniach z si tak wielk, e przenosi gazy. Waciwie sdz, e tu, na dole, zwyky deszcz byby jak
arcyburza. A arcyburza... c, to pewnie najgorsze miejsce na Rosharze, w jakim mona j przeczeka.
Skaa zmarszczy czoo i spojrza w gr.
To lepiej, ebymy nie utknli tu podczas burzy.
Ano zgodzi si Teft.
Cho doda Skaa przynajmniej by si wykpa, co by ci si bardzo przydao.
Ej mrukn Teft. Czy to uwaga na temat tego, jak bardzo mierdz?
Nie odpar Skaa. Uwaga na temat tego, co ja musz wcha. Czasem wydaje mi si, e strzaa
Parshendich prosto w oko byaby lepsza ni wchanie caej druyny mostowych zamknitej na noc w
koszarach.
Teft rozemia si.
Obrazibym si, gdyby to nie bya prawda. Pocign nosem wilgotne, zatche powietrze
rozpadliny. A tu nie jest o wiele lepiej. mierdzi gorzej ni buty Rogoercy zim. Zawaha si. Bez
urazy. Nie traktuj tego osobicie.
Kaladin umiechn si i obejrza za siebie. Trzydziestka pozostaych mostowych podaa za nimi
jak duchy. Kilku wygldao, jakby zbliali si ostronie do Kaladina, jakby chcieli podsucha ich rozmow,
nie rzucajc si w oczy.
Teft odezwa si Kaladin. mierdzi gorzej ni buty Rogoercy zim? Jak, na Sale, takie
zdanie miaoby go nie obrazi?
To tylko powiedzenie. Teft spochmurnia. Wyszo z moich ust, zanim zorientowaem si, co
mwi.
Niestety powiedzia Skaa, zerwa z kamienia kpk mchu i przyjrza jej si uwanie. Twoja
obelga mnie urazia. Gdybymy byli na Szczytach, musielibymy pojedynkowa si zgodnie z tradycj
aliltikii.
To znaczy? spyta Teft. Na wcznie?
Nie, nie odpar ze miechem Skaa. My na Szczytach nie jestemy takimi barbarzycami jak
wy.
To jak? spyta Kaladin, szczerze zaciekawiony.
C powiedzia Skaa, upuszczajc mech i otrzepujc donie to si wie z du iloci piwa i
pieww.
I to ma by pojedynek?
Ten, ktry nadal moe piewa po wypiciu najwikszej iloci piwa, zostaje zwycizc. A poza tym
wkrtce wszyscy s tak pijani, e zapominaj, o co chodzio w sporze.

Lepsze ni noe o wicie, co? zapyta Teft.


To zaley stwierdzi Kaladin.
Od czego?
Czy jeste handlarzem noami. Prawda, Dunny?
Pozostaa dwjka spojrzaa w bok. Dunny podszed bardzo blisko, by ich podsuchiwa. Patykowaty
modzik podskoczy i zarumieni si.
Ja... no...
Skaa rozemia si na sowa Kaladina.
Dunny zwrci si do chopaka. Dziwne imi. Co znaczy?
Znaczy? powtrzy Dunny. Nie wiem. Imiona nie zawsze co znacz.
Skaa pokrci z dezaprobat gow.
Ludzie z nizin. Skd macie wiedzie, kim jestecie, jeli wasze imiona nic nie znacz?
Czyli twoje imi co znaczy? spyta Teft. Nu... ma... nu...
Numuhukumakiakiaialunamor powiedzia Skaa, a dwiki ojczystego jzyka swobodnie
spyway z jego warg. Oczywicie. To opis bardzo niezwykej skay, ktr mj ojciec znalaz dzie przed
moimi narodzinami.
To znaczy, e twoje imi jest caym zdaniem? spyta Dunny niepewnym gosem... jakby nie by
pewien, czy pasuje.
Wierszem. Na Szczytach imi kadego jest wierszem.
Naprawd? spyta Teft, drapic si po brodzie. Zwoywanie rodziny na posiek musi by niez
robot.
Szczera prawda. Skaa zamia si. I do tego mamy ciekawe spory. Najlepsze obelgi na
Szczytach maj form wiersza, ktry rytmem i kompozycj przypomina imi tej osoby.
Na Keleka mrukn Teft. To kawa roboty.
Dlatego pewnie wikszo ktni koczy si piciem zauway Skaa.
Dunny umiechn si niepewnie.
Hej, ty grubasie, smrd twj jest niemay, wic daj nam odpocz i rzu si ze skay.
Skaa rozemia si na cae gardo, jego grzmicy gos odbija si echem od cian rozpadliny.
Dobre, dobre powiedzia, ocierajc oczy. Proste, ale dobre.
Prawie brzmiao jak piosenka, Dunny zauway Kaladin.
To pierwsze, co mi przyszo na myl. Dopasowaem do melodii Dwch kochankw Mari, eby
rytm si zgadza.
Umiesz piewa? spyta Skaa. Musz usysze.
Ale... zacz Dunny.
piewaj! rozkaza Skaa.
Dunny jkn, ale by posuszny i zacz piewa nieznan Kaladinowi piosenk. Bya to zabawna
historia o pewnej kobiecie i dwch braciach bliniakach, ktrych uwaaa za jedn osob. Dunny piewa

czystym tenorem i w piewie wydawa si o wiele pewniejszy siebie ni podczas mwienia.


By dobry. Kiedy przeszed do drugiej zwrotki, Skaa zacz nuci gbokim gosem. Rogoerca mia
najwyraniej due dowiadczenie w piewaniu. Kaladin spojrza na pozostaych mostowych, liczc, e
wcignie jeszcze kogo do rozmowy o piewie. Umiechn si do Blizny, ale odpowiedzi byo
skrzywienie. Moash i Sigzil ciemnoskry z Aziru nawet na niego nie spojrzeli. Peet spuci wzrok.
Kiedy Dunny skoczy, Teft zaklaska.
To lepsze ni wszystko, co syszaem w niejednej gospodzie.
Dobrze pozna czowieka z nizin, ktry umie piewa powiedzia Skaa, pochyli si i podnis
hem, ktry wepchn do torby. Ju mylaem, e wszyscy jestecie gusi jak stary ostrogar mojego ojca.
Ha!
Dunny zarumieni si, ale jego kroki nabray pewnoci.
Szli dalej, od czasu do czasu mijajc zakrty lub pknicia w skaach, gdzie woda pozostawia sporo
resztek. Tutaj praca stawaa si bardziej nieprzyjemna i czsto musieli podnosi trupy albo sterty koci, eby
dosta si do tego, czego potrzebowali, krztuszc si od smrodu. Kaladin powiedzia, eby na razie
zostawiali co bardziej obrzydliwe trupy. Wok nich zbieray si zgniospreny. Gdyby pniej znaleli zbyt
mao przedmiotw, zawsze mogli zaj si nimi w drodze powrotnej.
Na kadym skrzyowaniu lub odgazieniu Kaladin rysowa kawakiem kredy biay znak na cianie.
To by jego obowizek jako dowdcy i traktowa go bardzo powanie. Nie chcia, eby jego druyna zgubia
si w tych rozpadlinach.
Kiedy tak szli i pracowali, Kaladin podtrzymywa rozmow. mia si razem z nimi i cho si do
tego zmusza, pozostali nie zauwayli. Moe czuli tak samo jak on, e nawet wymuszony miech jest lepszy
od powrotu do ponurego milczenia, ktre spowijao wikszo mostowych.
Po krtkiej chwili Dunny mia si i rozmawia z Teftem i Ska, jego niemiao znikna. Kilku z
pozostaych trzymao si tu za nimi Yake, Maps i jeszcze paru jak dzikie istoty przycigane przez
ciepo i jasno ognia. Kaladin prbowa wcign ich do rozmowy, ale nie powiodo mu si, wic da im
spokj.
W kocu dotarli do miejsca, gdzie leaa znaczna liczba wieych trupw. Kaladin nie by pewien,
jaka kombinacja pyww uczynia to miejsce odpowiednim wygldao dokadnie tak samo jak inne
odcinki rozpadlin. Moe byo nieco wsze. Czasami udawali si w okrelone zaktki i znajdowali tam
mnstwo pozostaoci, a nastpnym razem te same okolice byy puste, za w innych leay dziesitki
trupw.
Ciaa wyglday, jakby unosiy si na przypywie arcyburzy i zostay pozostawione w tym miejscu
przez opadajc wod. Nie widzia wrd nich Parshendich, a same trupy byy zdeformowane po upadku
lub zmiady je pyw. Wielu brakowao koczyn.
W wilgotnym powietrzu unosi si smrd krwi i wntrznoci. Kaladin unis wysoko pochodni, a
jego towarzysze umilkli. Zatchy chd powstrzymywa nieco rozkad, cho wilgo dziaaa wrcz
przeciwnie. Kremliki zaczy ju zjada skr z doni i wyera oczy. Wkrtce brzuchy miay wyd si od

gazw. Pojedyncze zgniospreny malutkie, czerwone, przezroczyste dreptay po trupach.


Syl opada i wyldowaa na jego ramieniu, wydajc z siebie odgosy obrzydzenia. Jak zwykle nie
wyjania, gdzie si podziewaa.
Mczyni wiedzieli, co robi. Mimo obecnoci zgniosprenw, to miejsce byo zbyt cenne, by je
omin. Zabrali si do pracy, ukadajc trupy w rzdzie. Kaladin gestem wezwa Ska i Tefta, po czym
zacz zbiera z ziemi rozrzucone elementy wyposaenia. Dunny poszed razem z nimi.
Te trupy maj mundury arcyksicia zauway Skaa, gdy Kaladin podnis wgnieciony stalowy
hem.
Zao si, e to ci, ktrzy zginli przed kilkoma dniami odpar Kaladin. Oddziaom Sadeasa
nie poszo wtedy dobrze.
Owieconego Sadeasa powiedzia Dunny, po czym ze wstydem pochyli gow. Przepraszam,
nie chciaem ci poprawia. Kiedy sam zapominaem o tytule. Mj mistrz mnie wtedy bi.
Mistrz? spyta Teft, unoszc wczni i oczyszczajc j nieco z mchu.
Byem czeladnikiem. To znaczy, zanim... Dunny umilk i odwrci wzrok.
Teft mia racj, mostowi nie lubili mwi o swojej przeszoci. Tak czy inaczej, Dunny najpewniej
mia racj. Kaladin zostaby ukarany, gdyby kto usysza, e pomija tytu jasnookiego.
Kaladin woy hem do torby, po czym wcisn pochodni midzy dwa omszae gazy i zacz
pomaga pozostaym w przesuwaniu cia. Nie prbowa skoni swoich ludzi do rozmowy. Zabici
zasugiwali na pewien szacunek o ile to byo w ogle moliwe, kiedy jednoczenie okradano ich po
mierci.
Pniej mostowi zajli si zdejmowaniem pancerzy. Skrznie ucznikw, stalowe napierniki
piechoty. W tej grupie znajdowa si jasnooki w bogatym stroju pod jeszcze wietniejsz zbroj. Czasami
zabitych jasnookich wycigay z rozpadlin specjalne ekipy, a nastpnie ciao Dusznikowano w posg.
Ciemnookich, chyba e byli bardzo zamoni, palono, a wikszo onierzy, ktrzy zniknli w rozpadlinach,
ignorowano. W obozach mawiano, e rozpadliny to uwicone miejsca spoczynku, lecz w rzeczywistoci
wyciganie trupw byoby zbyt kosztowne i niebezpieczne.
Tak czy inaczej, odnalezienie jasnookiego oznaczao, e rodzina nie bya wystarczajco bogata lub
te zbyt mao si przejmowaa, by odzyska jego ciao. Jego twarz zostaa zmiadona tak, e nie dao si jej
rozpozna, ale insygnia identyfikoway go jako nalecego do sidmego dahnu. Pozbawiony ziemi,
nalecy do orszaku potniejszego oficera.
Kiedy zdjli mu pancerz, pozbawili wszystkie uoone w szeregu ciaa sztyletw i butw buty
zawsze si przydaway. Zostawili ubrania, cho zdjli pasy i odcili guziki od koszul. Kaladin wysa Tefta i
Ska za zakrt, by sprawdzili, czy w okolicy nie ma innych trupw.
Kiedy ju zabrali pancerze, bro i buty, zacza si najpaskudniejsza cz ich zadania przejrzenie
kieszeni i sakiewek w poszukiwaniu kul i biuterii. Ta sterta bya najmniejsza, lecz najcenniejsza. Nie
znaleli adnych broamw, co oznaczao, e nie otrzymaj mizernej nagrody.
Kiedy mczyni zajmowali si swoimi zadaniami, Kaladin zauway wczni wystajc z

pobliskiej kauy. Wczeniej jej nie dostrzeg.


Zatopiony w mylach, poszed po ni, otrzsn wod i zanis do sterty broni. Zawaha si tam i
unis ociekajc wczni. Przecign palcem po gadkim drewnie. Jej ciar, wywaenie i wypolerowanie
wiadczyy, e to dobra bro. Mocna, porzdnie zrobiona i dobrze wykonana.
Przymkn oczy i powrciy do niego sowa wypowiedziane przez Tukksa przed tak wielu laty, w
tamten jasny soneczny dzie, gdy po raz pierwszy dosta do rki bro w armii Amarama: Pierwszy krok to
si przej. Niektrzy mwi, e w bitwie naley by pozbawionym uczu. C, pewnie to wane, panowa
nad sob. Ale nie cierpi tego uczucia, kiedy zabija si na zimno i spokojnie. Widziaem, e ci, ktrzy si
przejmuj, walcz bardziej zajadle, duej i lepiej od tych, ktrzy si nie przejmuj. To rnica midzy
najemnikami a prawdziwymi onierzami. To rnica midzy walk w obronie ojczyzny a walk na obcej
ziemi. Dobrze jest przejmowa si, kiedy walczysz, dopki nie pozwolisz, by ci to pochono. Nie prbuj
powstrzyma si przed czuciem. Znienawidzisz tego, kim si stae.
Wcznia zadraa w palcach Kaladina, jakby bagaa, eby si ni zamachn, obrci, zataczy z
ni.
Co masz zamiar zrobi, paniczyku?! zawoa kto. Wbi sobie t wczni w brzuch?
Kaladin spojrza na mwicego. Moash nadal najwikszy z jego krytykw sta przy trupach.
Dlaczego nazywa go paniczykiem? Rozmawia z Gazem.
Twierdzi, e jest dezerterem powiedzia Moash do Narma, ktry pracowa obok niego. Mwi,
e by wanym onierzem, dowdc oddziau czy co w tym rodzaju. Ale Gaz mwi, e to gupie
chepienie si. Nie posaliby do mostw kogo, kto umie walczy.
Kaladin opuci wczni.
Moash umiechn si zoliwie i wrci do pracy. Pozostali jednak zwrcili uwag na Kaladina.
Popatrzcie tylko na niego odezwa si Sigzil. Hej, dowdco! Mylisz, e jeste taki wspaniay?
e jeste lepszy od nas? Mylisz, e udawanie, e jestemy twoim oddziaem onierzy, cokolwiek zmieni?
Zostawcie go w spokoju odezwa si Drehy. Przechodzc, sprzeda Sigzilowi kuksaca.
Przynajmniej si stara.
Bezuchy Jaks prychn, cigajc buty z trupa.
Stara si robi wraenie wanego. Nawet jeli by w wojsku, to zao si, e czyci latryny.
Wydawao si, e jedna rzecz moga wytrci mostowych z milczcego otpienia niech do
Kaladina. Pozostali rwnie zaczli szydzi.
...jego wina, e tu jestemy...
...chce, ebymy biegali w wolnym czasie, a padniemy, eby mg poczu si wany...
...wysa nas do zbierania kamieni, eby pokaza, e moe nami pomiata...
...zao si, e w yciu nie trzyma wczni w rku.
Kaladin zamkn oczy, suchajc ich szyderstw, przecigajc palcami po drewnie.
W yciu nie trzyma wczni w rku. Moe gdyby nie podnis tamtej pierwszej, nic z tego by si
nie wydarzyo.

Czu gadkie drewno, liskie od deszczwki, a jego gow wypeniay wspomnienia. wiczy, by
zapomnie, wiczy, by si zemci, wiczy, by si nauczy i zrozumie to, co si stao.
Bez zastanowienia wycign wczni spod ramienia i ustawi j w pozycji obronnej, grotem do
dou. Twarz opryskay mu kropelki wody.
Moash przerwa kolejne szyderstwo w poowie. Mostowi zatrzymali si. W rozpadlinie zapanowaa
cisza.
A Kaladin znalaz si w innym miejscu.
Sysza, jak Tukks sobie z niego artuje.
Sysza miech Tiena.
Sysza, jak matka kpi z niego na swj bystry, dowcipny sposb.
By na polu bitwy, otoczony przez wrogw, lecz w krgu przyjaci.
Sucha, jak ojciec mwi mu z szyderstwem w gosie, e wcznie su tylko do zabijania. Nie
mona zabija, eby chroni.
By sam w rozpadlinie gboko pod ziemi, trzymajc wczni zabitego, jego palce ciskay mokre
drewno, a cisz zakcao jedynie ciche kapanie.
Przepenia go sia, gdy porusza wczni w zaawansowanych kata. Jego ciao poruszao si z
wasnej woli, przybierajc kolejne pozycje, ktre tak czsto wiczy. Wcznia taczya w palcach jak
przeduenie jego ciaa. Wirowa z ni, zatacza krgi, wok szyi, ponad ramieniem, zadawa ciosy. Cho
miny miesice od czasu, gdy po raz ostatni trzyma bro, minie wiedziay, co robi. Zupenie, jakby to
sama wcznia wiedziaa, co robi.
Napicie rozpyno si, frustracja rozpyna si, a jego ciao westchno z zadowoleniem, mimo e
zmusza je do wysiku. To byo znajome. To byo przyjemne. Do tego zosta stworzony.
Ludzie zawsze mwili Kaladinowi, e walczy jak nikt inny. Poczu to pierwszego dnia, kiedy wzi
do rki kij, a rady Tukksa pomogy mu udoskonali i ukierunkowa to, co umia. Kaladin nigdy nie walczy
na zimno i bez uczu. Robi to, by zachowa swoich ludzi przy yciu.
Ze wszystkich rekrutw w swojej grupie uczy si najszybciej. Jak trzyma wczni, jak si ustawi.
Zrobi to niemal bez szkolenia, co wstrzsno Tukksem. Ale dlaczego? Nikt si nie dziwi, e dziecko umie
oddycha. Nikt si nie dziwi, gdy wgorz niebieski wznosi si po raz pierwszy w powietrze. Dlaczego kto
miaby si dziwi, e Kaladin Burz Bogosawiony umie posugiwa si wczni, kiedy dosta j do rki.
Kaladin wykona kilka ostatnich kata, zapominajc o rozpadlinie, zapominajc o mostowych,
zapominajc o zmczeniu. Przez chwil by tylko on. On i wiatr. Walczy z nim, a on si mia.
Ustawi wczni we waciwej pozycji grot do dou, dolna cz drzewca pod pach, koniec
wznoszcy si nad gow. Odetchn gboko i zadra.
Jake mi tego brakowao.
Otworzy oczy. Migoczce pomienie pochodni ukazyway grup oszoomionych mostowych
stojcych w kamiennym tunelu, ktrego mokre ciany odbijay wiato. Moash w milczeniu upuci gar
kul, gapic si na Kaladina z otwartymi ustami. Kule wpady w kau u jego stp, napeniajc j blaskiem,

lecz aden z mostowych tego nie zauway. Gapili si na Kaladina, ktry wci sta w pozycji bojowej, na
wp przykucnity, a po jego twarzy spywa pot.
Zamruga, uwiadamiajc sobie, co zrobi. Jeli do Gaza dotrze, e bawi si wczni... Kaladin
wyprostowa si i rzuci wczni na stert broni.
Przepraszam wyszepta, patrzc na ni, cho nie wiedzia dlaczego. Goniej doda: Z
powrotem do roboty! Nie chc tu utkn po zmroku.
Mostowi zerwali si gwatownie. W gbi rozpadliny zauway Ska i Tefta. Czy widzieli cae kata?
Kaladin zarumieni si i ruszy w ich stron. Syl w milczeniu wyldowaa na jego ramieniu.
Kaladinie, chopcze odezwa si Teft z szacunkiem. To byo...
To byo bez znaczenia przerwa mu Kaladin. Zwyczajne kata. Ich celem jest zmuszenie mini
do wysiku i przewiczenie podstawowych pchni i zamachw. adnie wyglda, ale do niczego si nie
przydaje.
Ale...
Naprawd. Czy moesz sobie wyobrazi mczyzn zamachujcego si w taki sposb w normalnej
walce? W jednej chwili zostaby wypatroszony.
Chopcze odezwa si Teft. Ja widziaem ju kata. Ale nigdy takie. Sposb, w jaki si
poruszae... szybko, zwinno... A wok ciebie kry jaki spren, midzy twoimi ciosami, emanujcy
sabym blaskiem. To byo pikne.
Skaa wzdrygn si.
Widziae to?
Pewnie odpar starszy mostowy. Nigdy wczeniej nie widziaem takiego sprena. A pozostali...
kilku pokazywao palcami.
Kaladin spojrza na Syl. Siedziaa wyprostowana na jego ramieniu, ze skrzyowanymi nogami i
domi na kolanie. Odwrcia wzrok.
To nic takiego powtrzy Kaladin.
Nie sprzeciwi si Skaa. Z pewnoci to byo co. Moe ty powiniene rzuci wyzwanie
Odpryskowemu. Zostaby owieconym!
Nie chc zosta owieconym warkn Kaladin, by moe ostrzej ni powinien, a pozostali dwaj
a podskoczyli. Poza tym, ju raz sprbowaem. Gdzie Dunny?
Zaczekaj odezwa si Teft ty...
Gdzie Dunny? powtrzy stanowczo modszy mczyzna, akcentujc kade sowo. Ojcze Burz,
musz uwaa, co mwi.
Teft i Skaa wymienili si spojrzeniami, po czym starszy z nich wskaza gow.
Znalelimy za zakrtem paru martwych Parshendich. Pomylaem, e chciaby wiedzie.
Parshendi powtrzy Kaladin. Zobaczmy. Mog mie co cennego.
Nigdy wczeniej nie okrada trupw Parshendich do rozpadlin wpadao ich mniej ni Alethich.
To fakt odezwa si Skaa, pokazujc drog pochodni. Ta ich bro, tak, nieza. I klejnoty w

brodach.
Nie wspominajc o pancerzach doda Kaladin.
Skaa potrzsn gow.
adnych pancerzy.
Skao, widziaem ich zbroje. Zawsze je nosz.
No tak, ale nie moemy ich wykorzysta.
Nie rozumiem.
Chod. Skaa machn rk. atwiej pokaza ni wyjani.
Kaladin wzruszy ramionami. Obeszli zakrt, Skaa drapa si po rudej brodzie.
Gupie kudy mrukn. Ach, eby znw byy takie, jak trzeba. Mczyzna nie jest prawdziwym
mczyzn bez prawdziwej brody.
Kaladin podrapa si po zarocie. Pewnego dnia zaoszczdzi tyle, eby kupi sobie brzytw i pozby
si tego paskudztwa. Albo i nie. Jego kule byy potrzebne gdzie indziej.
Kiedy wyszli zza zakrtu, ujrzeli Dunnyego ukadajcego cztery trupy Parshendich w szeregu.
Wyglday, jakby zostay skd przyniesione. Towarzyszyo im kilka cia Alethich.
Kaladin podszed bliej, gestem wezwa Ska, by przynis pochodni, i uklk, by przyjrze si
jednemu z martwych Parshendich. Wygldali jak parshmeni, z marmurkow, czarno-szkaratn skr. Ich
jedynym ubiorem byy sigajce do kolan czarne spdniczki. Trzej mieli brody, co nie byo typowe dla
parshmenw, z wplecionymi w nie nieoszlifowanymi klejnotami.
Jak spodziewa si Kaladin, nosili te jasnoczerwone pancerze. Napierniki, hemy, naramienniki i
nagolenniki. Duo jak na zwykych piechurw. Cz popkaa od upadku albo naporu wody. W takim razie
to nie metal. Malowane drewno?
Chyba mwie, e nie nosz zbroi? spyta Kaladin. Co chcesz mi powiedzie? e nie
odwaysz si zdj ich z trupw?
Nie odwa si? powtrzy Skaa. Kaladinie, panie owiecony, byskotliwy przywdco
mostowych, obracajcy wczni, moe ty je zdejmiesz?
Kaladin wzruszy ramionami. Dziki ojcu mia okazj zapozna si z martwymi i umierajcymi, a
cho nie czu si dobrze, okradajc trupy, nie by przewraliwiony. Trciwszy pierwszego Parshendiego,
zauway jego n. Wyj go i zacz szuka rzemienia przytrzymujcego naramiennik.
Rzemienia nie byo. Kaladin zmarszczy czoo i spojrza pod oson ramienia, prbujc j podway.
Uniosa si razem ze skr.
Ojcze Burz! powiedzia. Przyjrza si hemowi. Wrs w gow. Albo wyrasta z gowy. Co to
jest?
Nie mam pojcia. Skaa wzruszy ramionami. Wyglda, jakby hodowali wasn zbroj.
To absurdalne sprzeciwi si Kaladin. S ludmi. Ludzie, nawet parshmeni, nie hoduj sobie
zbroi.
A Parshendi hoduj stwierdzi Teft.

Dwaj pozostali popatrzyli na niego.


Nie gapcie si tak na mnie. Starszy mczyzna skrzywi si. Pracowaem kilka lat w obozie,
zanim skoczyem jako mostowy... nie, nie powiem wam jak, niech was burza. W kadym razie onierze o
tym gadaj. Parshendim wyrasta pancerz.
Znaem parshmenw powiedzia Kaladin. Tam, skd pochodz, kilku suyo panu miasta.
aden z nich nie mia pancerza.
C, to s inni parshmeni odpar Teft, wci z ponur min. Wiksi, silniejsi. Na lito Keleka,
oni przeskakuj rozpadliny. I hoduj sobie pancerz. Tak ju jest.
Nie mogli si z tym spiera, wic wzili si za gromadzenie tego, co mogli zebra. Wielu
Parshendich uywao cikiej broni, toporw i motw, ktrej woda nie zabraa razem z ciaami, jak to byo
w wypadku wczni i ukw Alethich. Ale znaleli kilka noy i jeden ozdobny miecz, wci ukryty w
pochwie u boku Parshendiego.
Spdnice nie miay kieszeni, lecz zabici nosili u pasa sakiewki, w nich jednak znajdoway si tylko
krzesiwa, oseki i inne podstawowe elementy wyposaenia. Mona byo jeszcze zabra klejnoty z brd.
Kamienie miay otworki, eby uatwi wplatanie, i wypeniao je Burzowe wiato, cho nie wieciy tak
jasno, jak odpowiednio oszlifowane klejnoty.
Kiedy Skaa wycign kamienie z brody ostatniego, Kaladin unis jeden z noy do pochodni
Dunnyego, wpatrujc si w skomplikowany grawerunek.
To wyglda jak glify powiedzia, pokazujc bro Teftowi.
Nie czytam glifw, chopcze.
No tak, pomyla Kaladin. C, jeli to rzeczywicie byy glify, nie rozpoznawa ich. Oczywicie,
wikszo glifw dawao si narysowa w taki sposb, by ich odczytanie byo trudne, o ile kto nie
wiedzia, czego ma szuka. Porodku rkojeci znajdowaa si starannie wyrzebiona posta. Mczyzna w
wietnej zbroi. Z pewnoci Pancerz Odprysku. Za nim wygrawerowano symbol, ktry go otacza i wyrasta
z plecw jak skrzyda.
Kaladin pokaza go Skale, ktry podszed bliej, eby zobaczy, co jego dowdca uzna za tak
fascynujce.
Ci tu Parshendi s pono barbarzycami powiedzia. Pozbawionymi kultury. Skd maj takie
noe? Przysigbym, e to portret jednego z Heroldw. Jezerezeha albo Nalana.
Skaa wzruszy ramionami. Kaladin westchn, schowa n do pochwy i wrzuci go do swojego
worka. Nastpnie powrcili do pozostaych. Druyna zebraa pene worki pancerzy, pasw, butw i kul.
Kady wzi do rki wczni, by zanie j do drabiny, a trzymali je jak kije do podpierania si. Jedn
zostawili Kaladinowi, ale on rzuci j Skale. Ba si, e jeli znw wemie bro do rki, skusz go kolejne
kata.
Droga powrotna bya spokojna, cho niebo zaczynao ciemnie i mczyni podskakiwali na kady
odgos. Kaladin znw zaj rozmow Ska, Tefta i Dunnyego. Udao mu si rwnie skoni Drehyego i
Torfina do kilku wypowiedzi.

Bezpiecznie dotarli do pierwszej rozpadliny, ku wielkiej uldze jego ludzi. Kaladin posa innych
przodem, sam postanowi wyj jako ostatni. Skaa zaczeka razem z nim, a kiedy Dunny w kocu ruszy w
gr zostawiajc Ska i Kaladina potny Rogoerca pooy do na ramieniu towarzysza i odezwa si
cicho.
Robisz tu kawa dobrej roboty stwierdzi. Myl, e za kilka tygodni ci ludzie bd twoi.
Kaladin pokrci gow.
Jestemy mostowymi, Skao. Nie mamy kilku tygodni. Jeli przekonanie ich ma zaj tyle czasu,
poowa z nas zginie.
Skaa spochmurnia.
To nie jest mia myl.
Dlatego musimy ich przekona ju teraz.
Ale jak?
Kaladin spojrza na wiszc drabink, koyszc si pod ciarem wspinajcych si mczyzn.
Mogo wchodzi tylko czterech na raz, inaczej by j przeciyli.
Spotkaj si ze mn po przeszukaniu. Pjdziemy na targ.
W porzdku odpar Skaa i chwyci drabin, gdy Bezuchy Jaks dotar ju do szczytu. Jaki
bdzie mj udzia w tym wszystkim?
Wyprbujemy moj tajn bro.
Skaa rozemia si. Kaladin przytrzyma mu drabin.
A c to za bro?
Ty ni jeste odpar dowdca z umiechem.
*
Dwie godziny pniej, tu po wschodzie fioletowego Salasa, Skaa i Kaladin wrcili do koszar.
Soce niedawno zaszo i wielu mostowych wkrtce miao si pooy.
Mao czasu, pomyla Kaladin i gestem kaza Skale zanie adunek do miejsca w pobliu wejcia do
koszar mostu numer cztery. Potny Rogoerca postawi wr obok Tefta i Dunnyego, ktrzy zgodnie z
poleceniem Kaladina wybudowali niewielki kamienny krg, a porodku umiecili kawaki drewna wzite ze
sterty odpadkw ciesielskich. Kady mg je sobie wzi, nawet mostowi niektrzy lubili w nim struga.
Kaladin wyj kul, majc suy jako rdo wiata. Skaa dwiga stary elazny kocioek. Cho
pochodzi z drugiej rki, kosztowa Kaladina spor cz pienidzy, jakie zarobi na soku z guzowca.
Rogoerca wyciga z kocioka zapasy, a Kaladin w tym czasie uoy drewno wewntrz krgu.
Dunny, mgby przynie wod? odezwa si dowdca, wycigajc krzesiwo.
Chopak ruszy, by przynie wiadro z jednej z beczuek z deszczwk. Skaa oprni do koca
kocioek, ukadajc obok niewielkie paczuszki, ktre kosztoway ich drug cz kul. Kaladinowi zostaa ju
tylko gar odamkw.
Kiedy pracowali, z koszar wykutyka Hobber. Zdrowia szybko, w przeciwiestwie do dwch
pozostaych rannych, ktrzy nadal byli w kiepskim stanie.

Co planujesz? spyta Hobber, kiedy Kaladinowi udao si rozpali ogie.


Mczyzna umiechn si i wsta.
Usid.
Hobber posucha. Nie znikno oddanie, ktre okazywa Kaladinowi od czasu, kiedy ten uratowa
mu ycie. Jego lojalno wrcz rosa.
Dunny wrci z wiadrem wody i wla j do kocioka. Nastpnie z Teftem poszli po wicej. Kaladin
podsyci ogie, a Skaa przy akompaniamencie cichego nucenia szatkowa bulwy i otwiera paczuszki z
przyprawami. W cigu p godziny mieli poncy ogie i gotujcy si garnek zupy.
Teft usiad na jednym z pniakw, ogrzewajc donie.
To twoja tajna bro?
Kaladin usiad obok starszego mczyzny.
Miae okazj pozna kiedy onierzy, Teft?
Kilku.
Znae jakiego, ktry po cikim dniu odmwiby gorcego ogniska i miski zupy?
No nie. Ale mostowi to nie onierze.
Mia racj. Kaladin odwrci si w stron wejcia do koszar. Skaa i Dunny zaczli piewa, a Teft
klaska do rytmu. Niektrzy z pozostaych druyn mostowych jeszcze si nie pooyli i teraz patrzyli na nich
ze zoci.
W koszarach zapanowao poruszenie. Drzwi byy otwarte, a zapach zupy Skay stawa si coraz
silniejszy. Kuszcy.
Chodcie, pomyla Kaladin. Przypomnijcie sobie, dlaczego yjemy. Przypomnijcie sobie ciepo,
przypomnijcie sobie dobre jedzenie. Wspomnijcie przyjaci, piosenki i wieczory spdzone przy ogniu.
Jeszcze nie jestecie martwi. Niech was burza! Jeli nie wyjdziecie i...
Nagle wszystko zaczo mu si wydawa takie nacigane. piewanie byo wymuszone, zupa to akt
desperacji. Prbowa cho na chwil odcign ich myli od aosnego ycia, ktre byli zmuszeni
prowadzi.
W wejciu pojawia si posta. Na zewntrz wyszed Blizna niski, brodaty, o bystrym spojrzeniu.
Kaladin umiechn si do niego. Wymuszony umiech. Czasem tylko to mona da. Niech to wystarczy,
pomodli si, wsta i zanurzy drewnian miseczk w zupie Skay.
Unis j w stron mczyzny. Nad brzowawym pynem unosia si para.
Doczysz do nas? spyta Kaladin. Zapraszam.
Blizna spojrza na niego i znw na zup. Rozemia si, przyjmujc misk.
Doczybym do samej Straniczki Nocy przy ognisku, gdyby te miaa zup!
Bd ostrony doda Teft. To zupa Rogoercy. W rodku mog by skorupki limakw albo
szczypce krabw.
Wcale nie! warkn Skaa. Szkoda, e macie proste gusta ludzi z nizin, ale gotuj tak, jak
poleci mi nasz drogi dowdca.

Kaladin umiechn si i odetchn, kiedy Blizna usiad. Kolejni podyli za nim, brali miski i
siadali. Niektrzy gapili si w ogie i nic nie mwili, ale inni zaczli mia si i piewa. W pewnym
momencie Gaz przeszed obok nich i przyjrza si im uwanie swoim jednym okiem, jakby chcia oceni,
czy ami jakie obozowe zarzdzenia. Nie amali, Kaladin sprawdzi.
Kaladin zanurzy misk w zupie i wycign j w stron Gaza. Sierant prychn pogardliwie i
odszed.
Nie mona si spodziewa zbyt wielu cudw jednego wieczoru, pomyla Kaladin z westchnieniem,
znw usiad i sprbowa zupy. Bya nieza. Umiechn si i doczy do kolejnej zwrotki piosenki
Dunnyego.
*
Nastpnego ranka, kiedy Kaladin obudzi mostowych, trzy czwarte wyszy z koszar wszyscy poza
tymi, ktrzy narzekali najgoniej, jak Moash, Sigzil, Narm i paru innych. Ci, ktrzy wyszli, wydawali si
zadziwiajco wypoczci, mimo wieczoru spdzonego na piewaniu i jedzeniu. Kiedy kaza im doczy do
wicze w dwiganiu mostu, niemal wszyscy z tych, ktrzy wstali, doczyli do niego.
Nie wszyscy, lecz wystarczajco wielu.
Mia przeczucie, e Moash i pozostali wkrtce si poddadz. Zjedli jego zup. Nikt nie odmwi. A
teraz, kiedy mia tak wielu, pozostali poczuj si gupio, e do niego nie doczyli. Most numer cztery by
jego.
Teraz musia ich tylko utrzyma przy yciu wystarczajco dugo, by to co znaczyo.

Albowiem nigdy nie oddawaem si waniejszej sprawie, a rezultaty tutejszej wojny wstrzsn
filarami niebios. Prosz ponownie. Poprzyj mnie. Nie stj na uboczu, pozwalajc, by katastrofa pochona
wicej ywotw. Nigdy wczeniej Ci o nic nie bagaem, stary przyjacielu.
Teraz to robi.
Adolin by przeraony.
Sta obok ojca na placu zbirki. Dalinar wydawa si... zmczony. Zmarszczki wok oczu, bruzdy
na skrze. Czarne wosy siwiejce po bokach jak zbielay kamie. Jak mczyzna stojcy w penym
Pancerzu Odprysku mczyzna, ktry mimo wieku zachowa sylwetk wojownika mg wydawa si
kruchy?
Przed nimi dwa chulle poday za swoim przewodnikiem, wchodzc na most. Drewniane przso
czyo dwie sterty ska, udajce rozpadlin o gbokoci zaledwie kilku stp. Czuki chulli dray, uwaczki
klekotay, a wielkie jak pi czarne oczy ypay na boki. Zwierzta cigny potny most oblniczy,
toczcy si na trzeszczcych drewnianych koach.
Jest znacznie szerszy od mostw Sadeasa. Dalinar zwrci si do stojcego obok nich Teleba.
To konieczne, by zmieci si most oblniczy, owiecony.
Dalinar z roztargnieniem pokiwa gow. Adolin podejrzewa, e jako jedyny widzia cierpienie ojca.
Dalinar jak zawsze sprawia wraenie pewnego siebie, a jego gos by stanowczy, kiedy si odzywa.
Ale te oczy. Byy zbyt zaczerwienione, zbyt pene napicia. A kiedy ojciec Adolina czu si spity,
stawa si chodny i rzeczowy. Do Teleba mwi zbyt opanowanym tonem. Dalinar Kholin by jak czowiek
nioscy wielki ciar. A to Adolin pomg go obciy.
Chulle ruszyy naprzd. Ich przypominajce gazy skorupy pomalowano na niebiesko i to, kolor i
wzr wskazyway na wysp, z ktrej pochodzili ich przewodnicy Reshi. Most zajcza niebezpiecznie, kiedy
wtoczy si na wikszy most oblniczy. Zebrani wok onierze odwrcili si, eby popatrze. Nawet

robotnicy wykuwajcy latryn w kamienistej ziemi po wschodniej stronie przerwali prac.


Jki mostu staway si coraz goniejsze, po czym zmieniy si w gone trzaski. Przewodnicy
zatrzymali chulle i spojrzeli w stron Teleba.
Nie wytrzyma, prawda? spyta Adolin.
Teleb westchn.
Niech to burza, miaem nadziej... Ech, uczynilimy mniejszy most za cienkim, kiedy go
poszerzylimy. Ale jeli bdzie grubszy, stanie si zbyt ciki, by go unie. Spojrza na Dalinara.
Przepraszam, e marnowaem wasz czas, owiecony. Mielicie racj, to robota dla dziesiciu gupcw.
Adolinie, a co ty sdzisz? spyta Dalinar.
Modszy Kholin zmarszczy czoo.
C... sdz, e powinnimy popracowa nad nim jeszcze. To dopiero pierwsza prba, Telebie.
Moe da si znale jakie rozwizanie. Na przykad zaprojektowa mosty oblnicze tak, by byy wsze?
To si moe okaza bardzo kosztowne, owiecony zauway Teleb.
Jeli pomoe nam zdoby cho jedno serce klejnotu wicej, wysiek opaci si z nawizk.
Owszem. Teleb pokiwa gow. Porozmawiam z lady Kalan. Moe ona wymyli nowy
projekt.
Dobrze stwierdzi Dalinar.
Przez dusz chwil wpatrywa si w most. Nastpnie, co dziwne, spojrza na drug stron placu,
gdzie robotnicy wykuwali latryn.
Ojcze? odezwa si Adolin.
Jak mylisz, dlaczego nie ma przypominajcych Pancerz Odprysku strojw dla robotnikw?
Co takiego?
Pancerz Odprysku daje ogromn si, ale rzadko uywamy go do czego poza walk i zabijaniem.
Dlaczego wietlici stworzyli jedynie bro? Dlaczego nie wyprodukowali poytecznych narzdzi dla
zwykych ludzi?
Nie wiem odpar Adolin. Moe wojna bya wwczas najwaniejsza.
By moe powiedzia Dalinar ciszej. A moe jest to ostateczne potpienie ich samych i ich
ideaw. Mimo wzniosych twierdze nigdy nie przekazali Pancerza ani jego tajemnic zwykym ludziom.

Nie... nie rozumiem, dlaczego to wane, ojcze.


Dalinar otrzsn si lekko.

Powinnimy ruszy dalej na inspekcj. Gdzie si podzia Ladent?


Tutaj, owiecony.
Do Dalinara podszed niski mczyzna. ysy i brodaty arliwiec nosi grub, wielowarstwow,
szaroniebiesk szat, spod ktrej ledwie wystaway jego donie. Z wygldu przypomina kraba, zbyt maego
na swoj skorup. W takim stroju musiao mu by bardzo gorco, ale nie wydawao si, e zwraca na to
uwag.

Wylij posaca do pitego batalionu powiedzia mu Dalinar. Ich odwiedzimy jako nastpnych.
Tak, owiecony.
Adolin i Dalinar ruszyli dalej. Na czas inspekcji woyli Pancerze Odprysku. Nie byo to niczym
nadzwyczajnym niektrzy Odpryskowi wykorzystywali kad okazj, by woy Pancerz. Poza tym
dobrze byo, jeli onierze widzieli swojego arcyksicia i jego nastpc w peni si.
Kiedy opucili plac zbirki i weszli do obozu, przycigali uwag. Podobnie jak Adolin, Dalinar nie
zaoy hemu, ale obojczyk jego pancerza by wysoki i gruby, siga brody niczym metalowy konierz.
Skin gow onierzom, ktrzy mu salutowali.
Adolinie odezwa si Dalinar. Czy w walce czujesz Dreszcz?
Modszy mczyzna wzdrygn si. Od razu wiedzia, o czym mwi ojciec, ale te sowa nim
wstrzsny. O tym si zwykle nie mwio.
Ja... c, oczywicie, e tak. A kto nie?
Dalinar nie odpowiedzia. Ostatnio by peen rezerwy. C to za bl w jego oczach? To, jaki by
wczeniej, pomyla Adolin, sprowadzony na manowce, ale pewny siebie. To byo lepsze.
Dalinar nic nie odpowiedzia i razem kontynuowali marsz przez obz. W cigu szeciu lat onierze
cakiem si zadomowili. Koszary zdobiy symbole kompanii i oddziaw, a przestrze midzy nimi
wypeniay paleniska, zydle i osonite markizami miejsca do jedzenia. Ojciec Adolina tego nie zabrania,
cho ustali zasady majce zapobiega rozpreniu.
Ponadto Dalinar pozytywnie rozpatrywa wikszo prb o sprowadzenie rodziny na Strzaskane
Rwniny. Oficerowie rzecz jasna zawsze mieli ze sob ony dobry jasnooki oficer tak naprawd stanowi
zesp mczyzna dowodzi i walczy, kobieta czytaa, pisaa, projektowaa i zarzdzaa obozem. Adolin
umiechn si, mylc o Malashy. Czy okae si t waciw? Ostatnio traktowaa go nieco chodno.
Oczywicie, bya jeszcze Danlan. Pozna j niedawno, lecz ju czu si zaintrygowany.
W kadym razie Dalinar aprobowa te proby zwyczajnych ciemnookich onierzy o sprowadzenie
rodzin, nawet opaca to w poowie. Kiedy Adolin spyta, dlaczego, Dalinar odpar, e nie czuby si w
porzdku, odmawiajc. Obozy nie byy ju atakowane, wic nie stanowio to zagroenia. Adolin
podejrzewa, e ojciec, mieszkajc w luksusie godnym paacu, uzna, i jego ludzie mog mie cho rado
przebywania z rodzin.
I tak oto dzieci bawiy si na ulicach obozu. Kobiety wywieszay pranie i maloway glify stranicze,
gdy mczyni ostrzyli wcznie i czycili napierniki. Wntrza budynkw koszar podzielono na pokoje.
Sdz, e miae racj odezwa si Adolin, prbujc wytrci ojca z zamylenia. To znaczy,
pozwalajc tak wielu sprowadzi tu rodziny.
Owszem, ale ilu z nich odejdzie, gdy bdzie po wszystkim?
Czy to ma znaczenie?
Nie jestem pewien. Strzaskane Rwniny stay si waciwie jedn z prowincji Alethich. Jak to
miejsce bdzie wyglda za sto lat? Czy te krgi koszar zamieni si w osiedla? Zewntrzne warsztaty w
targowiska? Wzgrza na zachodzie stan si uprawnymi polami? Pokrci gow. Wyglda na to, e

serca klejnotw nie znikn. A pki s, bd tu i ludzie.


To chyba dobrze, prawda? O ile tymi ludmi bd Alethi. Adolin zamia si cicho.
Moe. A co si stanie z wartoci szlachetnych kamieni, jeli nadal w takim tempie bdziemy
zdobywa serca klejnotw?
Ja... To byo dobre pytanie.
Zastanawiam si, co si stanie, kiedy najrzadsza i najbardziej podania substancja na caym
wiecie stanie si powszechna. Tak duo si tu dzieje, synu. Nad wieloma sprawami si nie
zastanawialimy. Serca klejnotw, Parshendi, mier Gavilara. Musisz by gotw je rozway.
Ja? spyta Adolin. Co to ma znaczy?
Dalinar nie odpowiedzia, jedynie skin gow dowdcy pitego batalionu, ktry podszed do nich i
zasalutowa. Adolin westchn i odpowiedzia salutem. Dwudziesta pierwsza i dwudziesta druga kompania
wiczyy musztr niezbdne szkolenie, ktrego prawdziw warto doceniao niewielu poza wojskowymi.
Dwudziesta trzecia i dwudziesta czwarta kompania w tym czasie wiczyy szyk bojowy i manewry na polu
bitwy.
Walka na Strzaskanych Rwninach znacznie rnia si od zwykej wojny, czego Alethich nauczyy
pierwsze zawstydzajce poraki. Parshendi byli krpi, muskularni i mieli ten dziwny, wyrastajcy ze skry
pancerz. Nie okrywa ich tak dokadnie jak zbroja pytowa, ale by skuteczniejszy od tego, co miaa
wikszo piechurw. Kady Parshendi by w gruncie rzeczy bardzo szybkim onierzem cikiej piechoty.
Parshendi zawsze atakowali w parach, odrzucajc tradycyjny szyk liniowy. Przez to
zdyscyplinowany szereg powinien atwo ich pokona. Jednak kada para Parshendich miaa tak wielki pd
i bya tak dobrze uzbrojona e moga si przebi przez cian tarcz. Do tego ich niezwyka skoczno
pozwalaa caym grupom Parshendich znale si nagle na tyach Alethich.
Poza tym wszystkim by jeszcze charakterystyczny sposb, w jaki poruszali si jako caa grupa w
walce. Manewrowali z niewyjanion koordynacj. Okazao si, e to, co z pocztku wydawao si
barbarzysk dzikoci, ukrywa co o wiele bardziej subtelnego i niebezpiecznego.
Znali jedynie dwa pewne sposoby na pokonanie Parshendich. Pierwszym byo wykorzystanie Ostrza
Odprysku. Skuteczne, ale o ograniczonym zastosowaniu. Armia Kholinw miaa jedynie dwa Ostrza, a cho
Odpryski byy nieprawdopodobnie potne, wymagay odpowiedniego wsparcia. Izolowany Odpryskowy,
nad ktrym wrg mia przewag liczebn, mg zosta podcity i przewrcony przez przeciwnikw. W
rzeczy samej, Adolin tylko raz w yciu widzia, jak zwyczajni onierze zabili penego Odpryskowego
zosta otoczony przez chmar wcznikw, ktrzy zniszczyli jego napiernik. Pniej jasnooki ucznik trafi
go z pidziesiciu krokw, zdobywajc Odpryski dla siebie. Nie by to szczeglnie bohaterski koniec.
Drugi sposb skutecznej walki z Parshendimi opiera si na szybko poruszajcych si jednostkach.
Elastyczno w poczeniu z dyscyplin. Elastyczno, by reagowa na nietypowy sposb walki
Parshendich, dyscyplina, by utrzyma szyk i zrwnoway si pojedynczych Parshendich.
Havrom, dowdca pitego batalionu, czeka na Adolina i Dalinara z dowdcami kompanii.
Zasalutowali, unoszc prawe pici do prawych barkw, kostkami na zewntrz.

Dalinar im skin.
Czy moje rozkazy zostay wypenione, owiecony Havromie?
Tak, arcyksi. Havrom by zbudowany jak wiea i zgodnie ze zwyczajem Rogoercw, nosi
brod dug po bokach oraz cakowicie wygolony podbrdek. Mia krewnych wrd mieszkacw
Szczytw. Mczyni, ktrych chciae zobaczy, czekaj w namiocie audiencyjnym.
O co chodzi? spyta Adolin.
Za chwil ci poka odpar Dalinar. Najpierw przegld armii.
Adolin zmarszczy czoo, ale onierze czekali. Na rozkaz Havroma stawali w szeregu, jedna
kompania po drugiej. Adolin przechodzi przed nimi, oceniajc ich szyk i mundury. Byli zadbani i
zdyscyplinowani, cho wiedzia, e cz narzekaa na stopie wypolerowania napiernikw, jakiego od
nich wymagano. Przypadkiem w tej kwestii si z nimi zgadza.
Pod koniec inspekcji zwrci si do kilku przypadkowych mczyzn, pytajc ich o rang i czy mieli
jakie problemy. aden nie mia. Byli zadowoleni czy tylko zastraszeni?
Skoczywszy, Adolin powrci do ojca.
Dobrze ci poszo stwierdzi Dalinar.
Ja tylko przeszedem wzdu szeregw.
Owszem, ale dobrze si zaprezentowae. onierze wiedz, e troszczysz si o ich potrzeby, i
szanuj ci. Pokiwa gow. Duo si nauczye.
Sdz, e zbyt wielk wag przypisujesz zwykej inspekcji, ojcze.
Dalinar skin na Havroma i dowdca poprowadzi ich do namiotu audiencyjnego w pobliu
krawdzi pola wicze. Adolin spojrza w stron ojca z pytaniem w oczach.
Kazaem Havromowi zebra onierzy, z ktrymi wtedy rozmawia Sadeas stwierdzi Dalinar.
Tych, ktrych przesuchiwa, kiedy jechalimy zdobywa paskowy.
Aha. Chcemy si dowiedzie, o co ich pyta.
Owszem.
Dalinar gestem kaza synowi i przodem i weszli, a za nimi kilku arliwcw Dalinara. Wewntrz na
awkach czekaa grupa dziesiciu onierzy. Wstali i zasalutowali.
Spocznij rozkaza Dalinar, zakadajc rce za plecami. Adolinie?
Dalinar skin na mczyzn, wskazujc, e to Adolin ma rozpocz przesuchanie.
Modzieniec stumi westchnienie. Znowu?
onierze, musimy wiedzie, o co pyta was Sadeas i jak odpowiedzielicie.
Nie martwcie si, owiecony powiedzia jeden z mczyzn, mwicy z wiejskim akcentem
pnocnego Alethi. Nic mu emy nie powiedzieli.
Pozostali gorliwie przytaknli.
To wgorz, wszyscy o tym wiedz doda inny.
To arcyksi powiedzia surowo Dalinar. I macie traktowa go z szacunkiem.
onierz zblad, po czym skin gow.

O co dokadnie was zapyta? spyta Adolin.


Chcia zna nasze obowizki w obozie, owiecony odpar mczyzna. Widzicie, jestemy
stajennymi.
Kady z onierzy oprcz walki uczy si jeszcze jednej lub dwch dodatkowych umiejtnoci.
Dziki onierzom umiejcym zajmowa si komi nie potrzebowali cywilw podczas atakw na
paskowye.
Rozpytywa powiedzia jeden z mczyzn. To znaczy, jego ludzie. Dowiedzia si, e podczas
polowania na przepastn besti zajmowalimy si krlewskimi komi.
Ale nic emy nie powiedzieli powtrzy pierwszy onierz. Nic, co mogoby narobi wam
kopotw, panie. Nie damy temu w... no, temu arcyksiciu sznura, eby was na nim powiesi, panie.
Adolin zamkn oczy. Gdyby w taki sposb zachowywali si w obecnoci Sadeasa, byoby to
bardziej obciajce ni przecity poprg. Nie mg kwestionowa ich lojalnoci, ale zachowywali si,
jakby zakadali, e Dalinar zrobi co zego, a oni musieli go chroni.
Otworzy oczy.
Jak sobie przypominam, rozmawiaem ju z kilkoma z was. Ale znw zapytam. Czy kto z was
widzia przecity poprg krlewskiego sioda?
Mczyni popatrzyli po sobie, krcc gowami.
Nie, owiecony odpar jeden. Gdybymy to zobaczyli, bymy go wymienili, od razu.
Ale, owiecony doda inny tego dnia byo duo zamieszania i mnstwo ludzi. To nie by
zwyczajny atak na paskowy ani nic takiego. I, jeli mam by szczery, panie, kto by pomyla, e ze
wszystkich rzeczy pod Salami mamy pilnowa krlewskiego sioda?
Dalinar skin na Adolina i wyszli z namiotu.
I jak?
Pewnie niezbyt si przyszuyli naszej sprawie odpar Adolin, krzywic si. Mimo gorliwoci.
A raczej wanie przez ni.
Niestety, musz si zgodzi. Dalinar westchn. Machn na Tadeta, niskiego arliwca, ktry sta
obok namiotu. Przesuchaj ich pojedynczo powiedzia mu cicho. Moe uda ci si wycign z nich
szczegy. Sprbuj dowiedzie si, jak dokadnie brzmiay pytania Sadeasa, i ich dokadne odpowiedzi.
Tak, owiecony.
Chod, Adolinie powiedzia starszy Kholin. Wci mamy kilka inspekcji do przeprowadzenia.
Ojcze powiedzia Adolin, chwytajc go za rami. Ich pancerze zabrzczay cicho.
Dalinar odwrci si, marszczc czoo, a wtedy Adolin zrobi gest w stron Kobaltowej Gwardii.
Proba o miejsce do rozmowy. Stranicy odsunli si szybko i sprawnie, zostawiajc wok obu mczyzn
pust przestrze.
O co chodzi, ojcze? spyta cicho.
To znaczy, co? Przeprowadzamy inspekcj i zajmujemy si sprawami obozw.
I za kadym razem wypychasz mnie na prowadzenie stwierdzi Adolin. Kilka razy niezrcznie,

jeli mog doda. Co si stao? Co si dzieje w tej twojej gowie?


Wydawao mi si, e masz wyrany problem z tym, co si dzieje w mojej gowie.
Adolin si skrzywi.
Ojcze...
Nie, nic si nie stao, Adolinie. Po prostu prbuj podj trudn decyzj. Dobrze mi robi, jeli przy
okazji si poruszam. Skrzywi si. Inny mgby usi i zatopi w ponurych mylach, ale mnie to nigdy
nie pomagao. Mam zbyt wiele do zrobienia.
Jak decyzj pragniesz podj? Moe mgbym ci pomc?
Ju to zrobie. Ja... Dalinar przerwa, marszczc czoo.
W stron placu wicze pitego batalionu kierowaa si niewielka grupka onierzy. Eskortowali
mczyzn w czerwieni i brzie. To byy barwy Thanadala.
Czy nie umwie si z nim na dzisiejszy wieczr?
Owszem.
Niter jeden z czonkw Kobaltowej Gwardii ruszy w stron przybyszw. Bywa czasem
przesadnie podejrzliwy, ale to nie najgorsza cecha dla osobistego stranika. Wkrtce powrci do Dalinara i
Adolina. Niter by opalony i nosi krtko przycit czarn brod. Jako jasnooki bardzo niskiej rangi, od lat
nalea do stray.
Mwi, e arcyksi Thanadal nie bdzie mg si z wami dzi spotka.
Dalinar spochmurnia.
Osobicie porozmawiam z posacem.
Niter niechtnie wezwa gestem chudego mczyzn. Tamten podszed i uklk przed Dalinarem.
Owiecony.
Tym razem Dalinar nie prosi Adolina o przejcie inicjatywy.
Przeka wiadomo.
Owiecony Thanadal z alem stwierdza, e nie moe dzi si z wami spotka.
Czy zaproponowa inny termin spotkania?
Z alem stwierdza, e jest zbyt zajty. Ale z chci porozmawia z wami podczas jednej z
krlewskich uczt.
W miejscu publicznym, pomyla Adolin, gdzie poowa goci bdzie podsuchiwa, a druga poowa
w tym pewnie i sam Thanadal bdzie pijana.
Rozumiem stwierdzi Dalinar. A czy wskaza moe, kiedy ju nie bdzie tak zajty?
Owiecony odpar posaniec, wyranie czujc si niezrcznie. Powiedzia, e jeli bdziecie
naciska, mam wyjani, e rozmawia z kilkoma innymi arcyksitami i czuje, e zna sedno waszej
propozycji. Kaza przekaza, e nie yczy sobie nawizywa sojuszu ani nie ma zamiaru wsplnie atakowa
paskowyu.
Dalinar spochmurnia. Odesa posaca machniciem rki i odwrci si do Adolina. Kobaltowa
Gwardia nadal staa w takiej odlegoci od nich, e mogli swobodnie rozmawia.

Thanadal by ostatni powiedzia Dalinar. Kady z arcyksit odrzuci jego propozycj na swj
sposb. Hatham z przesadn uprzejmoci, Bethab wysyajc z wyjanieniami on, Thanadal z
grzecznoci kryjc wrogo. To znaczy ostatni poza Sadeasem.
Wtpi, by zgoszenie si teraz do niego byo mdre, ojcze.
Pewnie masz racj. Dalinar mwi chodno. By zy, a nawet wcieky. Chc mi w ten sposb
co powiedzie. Nigdy nie podoba im si wpyw, jaki mam na krla, i chtnie zobaczyliby mj upadek. Nie
chc zrobi tego, o co ich prosz, na wypadek gdyby miao mi to pomc odzyska wpywy.
Ojcze, tak mi przykro.
Moe to i lepiej. Wane jest, e odniosem porak. Nie mog zmusi ich do wsppracy. Elhokar
mia racj. Spojrza na Adolina. Chciabym, eby przeprowadzi dalsz inspekcj w moim imieniu,
synu. Ja mam co do zrobienia.
Co?
Chodzi o pewn prac, ktra powinna zosta wykonana.
Adolin chcia si sprzeciwi, ale nie wiedzia, jak sformuowa swoje obiekcje. W kocu tylko
westchn i skin gow.
Ale powiesz mi, o co w tym chodzi?
Wkrtce odpar Dalinar. Bardzo niedugo.
*
Dalinar spoglda za synem, ktry odchodzi pewnym krokiem. Bdzie dobrym arcyksiciem.
Dalinar musia podj prost decyzj.
Czy nadszed czas, by ustpi i pozwoli, by syn zaj jego miejsce?
Gdyby Dalinar si na to zdecydowa, oczekiwano by od niego, by trzyma si z dala od polityki,
powrci na swoje ziemie i pozwoli Adolinowi rzdzi. To bya bolesna decyzja i nie mg podj jej
popiesznie. Ale jeli naprawd popada w szalestwo, jak zdaje si wierzyli wszyscy w obozie, to musia
ustpi. I to wkrtce, zanim jego stan pogorszy si na tyle, e zabraknie mu przytomnoci umysu, by
odej.
Monarcha oznacza panowanie, pomyla, przypominajc sobie fragment Drogi krlw.
Zapewnia stabilno. To jego usuga i jego towar. Jeli nie panuje nad sob, to jak moe panowa nad
yciem swoich ludzi? Jaki kupiec wart swego Burzowego wiata nie spoywa owocw, ktrymi
handluje?.
Dziwne, e te cytaty wci przychodziy mu na myl, nawet jeli zastanawia si, czy nie przyczyniy
si do jego szalestwa.
Niter powiedzia. Przyniecie mj mot. Niech czeka na mnie na placu zbirki.
Dalinar chcia si porusza, dziaa, kiedy myla. Jego stranicy przypieszyli, eby dorwna mu
kroku, kiedy szed midzy koszarami batalionw szstego i sidmego. Niter wysa kilku mczyzn po bro.
Jego gos wydawa si dziwnie podekscytowany, jakby si spodziewa, e jego pan zrobi co imponujcego.
Sam Dalinar w to wtpi. W kocu wyszed na plac zbirki, peleryna opotaa za jego plecami, a

pancerne trzewiki uderzay o kamienie. Nie musia dugo czeka na mot dwaj mczyni wkrtce
przycignli wzek, na ktrym lea. Spoceni onierze zdjli go z wzka trzonek mia grubo
nadgarstka, a elece w przekroju byo wiksze od mskiej doni. Dwaj mczyni z trudem go unosili.
Dalinar chwyci mot doni w pancernej rkawicy i wspar go na ramieniu. Zignorowa onierzy
wiczcych na placu i podszed do grupki brudnych robotnikw wykopujcych latryn. Podnieli na niego
wzrok, przeraeni na widok arcyksicia we wasnej osobie grujcego nad nimi w penym Pancerzu
Odprysku.
Kto tu kieruje? spyta Dalinar.
Obszarpany cywil w brzowych spodniach niepewnie podnis rk.
Owiecony, jak moemy wam suy?
Odpoczywajc przez chwil odpar Dalinar. Odejdcie.
Zaniepokojeni robotnicy wycofali si. Z tyu zgromadzili si jasnoocy oficerowie, zdezorientowani
dziaaniami Dalinara.
Dalinar chwyci mot metalowy trzon zosta starannie owinity skr. Odetchnwszy gboko,
wskoczy do na wp ukoczonego otworu, unis mot i zamachn si, uderzajc broni o ska.
Rozleg si potny trzask i ramiona Dalinara przeszy dreszcz. Pancerz przyj na siebie wikszo
odrzutu, a bro pozostawia spore pknicie w kamieniach. Znw si zamachn, tym razem odrbujc spory
kawa skay. Cho dwaj lub nawet trzej mczyni mieliby problem, by go podnie, Dalinar chwyci go
jedn doni i odrzuci na bok.
Gdzie byy Odpryski dla zwyczajnych ludzi? Dlaczego staroytni, tacy przecie mdrzy, nie
stworzyli niczego, co mogoby im pomc? Dalinar nie przerywa, uderzenia jego mota wyrzucay w
powietrze odamki i kurz, bez trudu wykonywa przy tym prac dwudziestu mczyzn. Pancerz Odprysku
mg by wykorzystywany na tak wiele rnych sposobw, by uproci ycie robotnikw i ciemnookich na
caym Rosharze.
Dobrze si czu, pracujc. Robic co poytecznego. Ostatnio mia wraenie, e jego wysiki
przypominaj krcenie si w kko. Praca pomagaa mu myle.
Traci wol walki. To go martwio, gdy Dreszcz rado czerpana z walki i jej pragnienie w
duej mierze kierowa Alethimi jako narodem. Najwiksz z mskich sztuk byo zostanie wspaniaym
wojownikiem, a najwaniejszym Powoaniem bya walka. Sam Wszechmocny oczekiwa od Alethich, e
wyszkol si w penej honoru walce, by po mierci doczy do armii Heroldw i odbi Sale Spokoju.
A jednak myl o zabijaniu zaczynaa wywoywa w nim mdoci. Od czasu tamtego ostatniego ataku
zrobio si gorzej. Co si stanie nastpnym razem, kiedy ruszy do walki? W tym stanie nie mg przewodzi.
To waciwie dlatego abdykacja na rzecz Adolina wydawaa mu si waciwa.
Nie przerywa machania motem. Raz za razem uderza o ska. onierze zebrali si na grze, a
robotnicy wbrew jego rozkazom nie poszli odpocz. Patrzyli w oszoomieniu, jak Odpryskowy wykonuje
ich zadanie. Od czasu do czasu Dalinar przyzywa Ostrze i ci nim ska, odcinajc kawaki, po czym
rozbija je motem na mniejsze czci.

Pewnie wyglda absurdalnie. Nie mg wykona pracy wszystkich robotnikw w obozie i mia
waniejsze zadania, ktrymi mg zapeni swj czas. Nie byo powodu, by wchodzi do rowu i si mozoli.
A jednak czu si tak dobrze. Jake wspaniale wasnymi rkami pomaga w zaspokajaniu potrzeb obozu.
Rezultaty tego, co robi, by ochroni Elhokara, czsto byy trudne do oceny moliwo obserwowania
postpw pracy dawaa mu zadowolenie.
Ale nawet w tym postpowa zgodnie z ideaami, ktrymi si zarazi. Ksiga mwia o krlu
nioscym ciary swojego ludu. Mwia, e kady, kto przewodzi, by najpodlejszym ze wszystkich, gdy
jego zadaniem byo suy kademu. To kryo wok niego. Kodeks, nauki ksigi, to, co pokazyway mu
wizje lub urojenia.
Nigdy nie walcz z innymi ludmi, chyba e zmusi ci do tego wojna.
up!
Niech broni ci twoje czyny, nie sowa.
up!
Oczekuj honoru od tych, ktrych poznajesz, i daj im szans, by do niego doroli.
up!
Rzd tak, jak chciaby by rzdzony.
up!
Sta po pas w dziurze, ktra miaa sta si latryn, jego uszy wypenia jk pkajcych ska. Zaczyna
wierzy w te ideay. Nie, ju w nie uwierzy. Teraz nimi y. Jaki byby wiat, gdyby wszyscy yli zgodnie z
tym, co gosia ksiga?
Kto musia zacz. Kto musia by modelem. To by powd, by nie abdykowa. Czy by
szalecem, czy nie, to, jak postpowa, byo lepsze od tego, co robi Sadeas i pozostali. Wystarczyo tylko
popatrze na ycie jego onierzy i innych ludzi w obozie.
up!
Kamienia nie dao si zmieni bez mocnych uderze. Czy tak samo byo z czowiekiem takim jak
on? Czy to dlatego wszystko nagle stao si tak trudne? Ale dlaczego on? Dalinar nie by filozofem ani
idealist. I jeli mia by szczery w modoci by tyranem i brutalem. Czy ostatnie lata spdzone na
udawaniu, e kieruje si zasadami lepszych ludzi, mogy wymaza cae ycie rzezi?
Zacz si poci. Rw, jaki wyrba w ziemi, mia szeroko rwn wzrostowi dorosego mczyzny,
gboko sigajc jego piersi i dugo okoo trzech jardw. Im duej pracowa, tym wicej ludzi zbierao
si i szeptao.
Pancerz Odprysku by uwicony. Czy arcyksi rzeczywicie wyrbywa za jego pomoc latryn?
Czy napicie miao na niego a tak wielki wpyw? Boi si arcyburz. Robi si tchrzliwy. Odmawia
pojedynkw i obrony przed obelgami. Boi si walki, chce skoczy wojn.
Jest podejrzany o prb zabicia krla.
W kocu Teleb uzna, e pozwalanie tym wszystkim ludziom na gapienie si na Dalinara nie byo
pene szacunku, i odesa ich z powrotem do ich zada. Robotnikw te si pozby biorc sobie do serca

rozkaz Dalinara, kaza im usi w cieniu i rozmawia swobodnie. Kto inny mgby wypowiedzie takie
polecenie z umiechem, ale Teleb by rwnie pozbawiony polotu, jak same skay.
Dalinar nie przerywa pracy. Wiedzia, gdzie latryna miaa si koczy, sam wyrazi zgod na jej
budow. Zgodnie z projektem, mia zosta wykopany dugi, opadajcy w d rw, nastpnie przykryty
smoowanymi deskami dla ochrony przed smrodem. Na grze mia stan budynek latryny, a zawarto
roww co kilka tygodni miaa by Dusznikowana w dym.
Czu si jeszcze lepiej, pracujc w samotnoci. Jeden mczyzna, rozbijajcy skay, uderzenie po
uderzeniu. Niczym bbny, na ktrych Parshendi grali tamtego dnia przed laty. Dalinar wci wyczuwa te
uderzenia, wci sysza je w gowie, wstrzsay nim.
Przepraszam, bracie.
Rozmawia z arliwcami o swoich wizjach. Sugerowali, e s najprawdopodobniej tworem
przemczonego umysu.
Nie mia powodu wierzy, e cokolwiek, co pokazyway mu wizj, jest prawd. Kierujc si nimi,
zrobi wicej, ni tylko zignorowa manewry Sadeasa do tego niebezpiecznie wyczerpa swoje zasoby.
Jego reputacja znacznie si pogorszya, mg pocign za sob cay rd Kholin.
I to by najwaniejszy powd, dla ktrego powinien abdykowa. Gdyby kontynuowa, jego dziaania
mogy doprowadzi do mierci Adolina, Renarina i Elhokara. Mg powici ycie dla ideaw, ale czy
mg ryzykowa rwnie ycie synw?
Odamki ska odbijay si od jego Pancerza. Odczuwa zmczenie. Pancerz nie pracowa za niego.
Palce zaczynay mu drtwie od wibracji trzonu. Prawie podj ju decyzj. Jego umys by spokojny, jasny.
Znw zamachn si motem.
Czy Ostrze nie byoby skuteczniejsze? usysza oschy kobiecy gos.
Dalinar znieruchomia, elece mota opierao si o kamie. Odwrciwszy si, ujrza stojc przy
rowie Navani, ubran w niebiesko-czerwon sukni. Jej siwiejce wosy lniy w promieniach soca, ktre
znalazo si nadspodziewanie blisko zachodniego horyzontu. Towarzyszyy jej dwie mode kobiety nie jej
wasne podopieczne, ale poyczone od innych jasnookich kobiet w obozie.
Navani staa z zaoonymi rkami, promienie soca zza plecw otaczay j jak aureola. Dalinar z
wahaniem osoni oczy przed blaskiem.
Mathano?
Rbanie ska powiedziaa Navani, wskazujc na rw. Nie omiel si oczywicie wydawa
sdw, uderzanie to mska sztuka. Ale czy nie masz miecza, ktry przecina skay rwnie atwo jak... jak to
kiedy syszaam... arcyburza przelatuje nad Herdazem.
Dalinar spojrza na skay. Nastpnie znw unis mot i wbi go w kamienie. Rozleg si
satysfakcjonujcy trzask.
Ostrza Odprysku tn zbyt dobrze.
Interesujce powiedziaa. Bd udawa, e widz w tym sens. Tak na marginesie, czy nie
przyszo ci nigdy na myl, e wikszo mskich sztuk wie si z niszczeniem, a kobiecych z tworzeniem?

Dalinar znw si zamachn. up! Zadziwiajce, jak o wiele atwiej rozmawiao mu si z Navani,
kiedy nie musia na ni patrze.
Wykorzystuj Ostrze, by odcina boki i rodek. Ale i tak musz rozbi skay. Prbowaa kiedy
podnie skalny odamek, ktry zosta odcity Ostrzem?
Nie mog powiedzie, e tak.
To wcale nie jest proste. up! Szpara wycita Ostrzem jest bardzo wska. Skay wci
przylegaj do siebie. Trudno je chwyci lub poruszy. up! Wszystko jest bardziej skomplikowane, ni
si wydaje. up! Tak jest najlepiej.
Navani otrzepaa kilka skalnych odamkw z sukni.
I brudniej, jak widz.
up!
Masz zamiar mnie przeprosi? spytaa.
Za co?
Za spnienie na nasze spotkanie.
Dalinar zamar w poowie zamachu. Zupenie zapomnia, e na pierwszej uczcie po jej powrocie
zgodzi si, by Navani tego dnia mu czytaa. Nie powiedzia skrybom o umwionym spotkaniu. Odwrci
si do niej, zy na samego siebie. Zdenerwowa si, kiedy Thanadal odwoa ich spotkanie, ale tamten
przynajmniej wysa posaca.
Navani staa z rkami zaoonymi na piersi, ukrywajc bezpieczn do, a jej gadka suknia
wygldaa, jakby pona sonecznym blaskiem. Na wargach kobiety malowaa si sugestia umiechu.
Zgodnie z zasadami honoru, nie stawiwszy si na umwione spotkanie, znajdowa si teraz na jej asce.
Naprawd bardzo mi przykro powiedzia. Miaem trudne sprawy do rozwaenia, ale to nie jest
usprawiedliwienie dla faktu, e o tobie zapomniaem.
Wiem. Zastanowi si nad sposobem, w jaki mgby mi wynagrodzi to potknicie. Ale na razie
musisz wiedzie, e jedna z twoich czotrzcin miga.
Co takiego? Ktra?
Twoje skryby mwi, e ta czca z moj crk.
Jasnah! Mino wiele tygodni od ich ostatniej rozmowy, na wysyane przez niego wiadomoci
odpowiadaa bardzo zwile. Kiedy Jasnah zatapiaa si w jednym ze swoich projektw, czsto ignorowaa
wszystko wok. Jeli si teraz do niego odezwaa, to albo odkrya co, albo robia sobie przerw, eby
odnowi kontakty.
Dalinar spojrza na latryn. Niemal j skoczy i zorientowa si, e niewiadomie planowa podj
ostateczn decyzj, kiedy dotrze do koca. Kusio go, by pracowa dalej.
Ale jeli Jasnah chciaa nawiza kontakt...
Musia z ni porozmawia. Moe mgby j skoni do powrotu na Strzaskane Rwniny. Czuby si
o wiele pewniej, abdykujc, gdyby wiedzia, e przybdzie tu i bdzie strzec Elhokara i Adolina.
Dalinar odrzuci mot jego uderzenia sprawiy, e trzon wygi si pod ktem dobrych trzydziestu

stopni, a elece stao si bezksztatn mas i wyskoczy z rowu. Kae wyku sobie now bro to nie
byo niczym niezwykym dla Odpryskowych.
Przepraszam, Mathano powiedzia Dalinar ale obawiam si, e musz prosi o zgod na
opuszczenie ci tu po tym, jak prosiem ci o wybaczenie. Musz nawiza t rozmow.
Ukoni si i odwrci.
Waciwie odezwaa si z tyu Navani sdz, e to ja ci o co poprosz. Mino wiele miesicy
od mojej ostatniej rozmowy z crk. Docz do ciebie, jeli pozwolisz.
Zawaha si, ale nie mg jej odmwi tak szybko po tym, jak j obrazi.
Oczywicie.
Zaczeka, a Navani dotrze do palankinu i si usadowi. Tragarze go podnieli i wtedy Dalinar znw
ruszy, a poyczone podopieczne Navani i tragarze szli blisko niego.
Jeste dobrym czowiekiem, Dalinarze Kholinie powiedziaa Navani z przebiegym umieszkiem
na wargach, kiedy usadowia si na tapicerowanym siedzisku. Obawiam si, e jestem zmuszona czu si
zafascynowana tob.
Moje poczucie honoru sprawia, e atwo mn manipulowa odpar Dalinar, patrzc przez siebie.
Kontakty z ni nie byy czym, czego potrzebowa w tej chwili. Wiem, e tak jest. Nie musisz si mn
bawi, Navani.
Zamiaa si cicho.
Nie prbuj ci wykorzysta, Dalinarze. Ja... C, moe odrobin. Ale nie bawi si tob. W tym
ostatnim roku w szczeglnoci zacze by czowiekiem, za jakiego uwaaj ci wszyscy pozostali. Nie
widzisz, jakie to intrygujce?
Nie robi tego, by by intrygujcym.
Wtedy by to nie zadziaao! Nachylia si do niego. Wiesz, dlaczego przed laty wybraam
Gavilara, a nie ciebie?
A niech to. Uwagi Navani jej obecno byy jak kielich ciemnego wina wlanego do jego
krystalicznie czystych myli. Jasno umysu, ktr pragn znale w cikiej pracy, szybko znikaa. Czy
musiaa by tak bezporednia? Nie odpowiedzia na pytanie. Miast tego przypieszy kroku i mia nadziej,
e zrozumie, e nie chce omawia tej kwestii.
Nic to nie dao.
Nie wybraam go dlatego, e mia zosta krlem, Dalinarze. Cho tak mwi wszyscy. Wybraam
go, bo mnie przeraae. Ta twoja intensywno... twojego brata te przeraaa.
Nic nie powiedzia.
Wci tu jest mwia dalej. Widz j w twoich oczach. Ale otoczye j zbroj, byszczcym
Pancerzem Odprysku, by nad ni zapanowa. Uwaam to za fascynujce.
Zatrzyma si i spojrza na ni. Tragarze rwnie stanli.
To si nie uda, Navani powiedzia cicho.
Nie?

Pokrci gow.
Nie okryj hab pamici brata.
Spojrza na ni surowo, a ona w kocu pokiwaa gow.
Kiedy ruszy dalej, nic nie mwia, cho od czasu do czasu spogldaa na przebiegle. W kocu
dotarli do jego osobistego kompleksu, o czym wiadczyy trzepocce na wietrze bkitne sztandary z par
glifw khokh i linil pierwszy namalowano w ksztacie korony, drugi tworzy wie. Pierwotny wzr
namalowaa matka Dalinara, taki sam zdobi jego sygnet, cho Elhokar uywa miecza i korony.
onierze przed wejciem zasalutowali, a Dalinar zaczeka na Navani. Ogromne wntrze owietlay
napenione szafiry. Kiedy dotarli do salonu, znw uderzyo go, jak wystawny si sta przez te lata.
Trzy z sekretarek czekay ze swoimi podopiecznymi. Caa szstka wstaa na jego widok. Adolin te
tam by.
Dalinar posa modziecowi ponure spojrzenie.
Nie powiniene prowadzi inspekcji?
Adolin si wzdrygn.
Ojcze, skoczyem j przed kilkoma godzinami.
Naprawd?
Ojcze Burz! Ile czasu spdziem, walc w te kamienie?
Ojcze odezwa si znw modzieniec, zbliajc si do niego. Czy moemy porozmawia przez
chwil sam na sam?
Jak zwykle, wosy Adolina, czarne, lecz przetykane jasnymi kosmykami, byy rozczochrane. Zdy
zdj Pancerz i wykpa si, a teraz mia na sobie modny cho nadajcy si rwnie do walki mundur z
dugim niebieskim paszczem zapinanym po bokach, pod ktrym nosi brzowe spodnie.
Nie jestem gotw, by o tym rozmawia, synu powiedzia cicho Dalinar. Potrzebuj jeszcze
troch czasu.
Adolin wpatrywa si w niego z trosk. Bdzie wietnym arcyksiciem, pomyla Dalinar. Zosta do
tego wychowany, w przeciwiestwie do mnie.
Rozumiem stwierdzi Adolin. Ale mam do ciebie jeszcze jedn prob.
Wskaza w stron jednej z sekretarek, ktrej wosy byy kasztanowe z kilkoma czarnymi pasmami.
Bya zgrabna i miaa dug szyj. Nosia zielon sukni, a wosy zaplota w skomplikowane warkocze upite
na gowie czterema tradycyjnymi stalowymi szpilkami.
To Danlan Morakotha powiedzia cicho modzieniec. Wczoraj przyjechaa do obozu, by
spdzi kilka miesicy z ojcem, owieconym Morakoth. Niedawno przysza do mnie z wizyt, a ja
pozwoliem sobie zaproponowa jej miejsce wrd twoich sekretarek na czas jej pobytu tutaj.
Dalinar zamruga.
A co z...
Malash? Adolin westchn. Nie uoyo nam si.
A ta tutaj? spyta ojciec gosem przyciszonym, lecz penym niedowierzania. Mwie, e od jak

dawna jest w obozie? Od wczoraj? I ju zoya ci wizyt?


Adolin wzruszy ramionami.
Ma si t reputacj.
Dalinar westchn i posa spojrzenie Navani, ktra staa na tyle blisko, e moga ich usysze.
Udawaa w imi przyzwoitoci e nie podsuchuje.
Wiesz, e zwyczajowo w kocu naley wybra sobie jedn kobiet, i to do niej si zaleca.
Bdziesz potrzebowa dobrej ony, synu. By moe ju wkrtce.
Moe kiedy bd stary i nudny odpar Adolin, umiechajc si do modej kobiety.
Owszem, bya adna. Ale od wczoraj w obozie. Krwi przodkw moich, pomyla Dalinar. Przez cae
trzy lata zabiega o wzgldy kobiety, ktra w kocu zostaa jego on. Nawet jeli nie pamita jej twarzy,
nie mia problemw z przypomnieniem sobie, jak uporczywie si o ni stara.
Z pewnoci j kocha. Wszelkie uczucia z ni zwizane znikny, wymazane z jego pamici przez
moce, ktrych nigdy nie powinien kusi. Niestety, doskonale przy tym pamita, jak bardzo pragn Navani,
wiele lat przed pierwszym spotkaniem z kobiet, ktr mia polubi.
Przesta, powiedzia sobie. Jeszcze przed chwil prawie podj decyzj, by abdykowa. Nie mg
sobie pozwoli, by Navani go rozpraszaa.
Jasnoci Danlan Morakotha zwrci si do modej kobiety. Jeste mile widziana wrd moich
sekretarek. Jak syszaem, przysza do mnie wiadomo?
W rzeczy samej, owiecony odpara kobieta, dygajc.
Wskazaa na rzd piciu czotrzcin na jego pce, stojcych prosto w stojakach. Wygldayby jak
zwyczajne trzciny do pisania, gdyby nie przymocowane do nich niewielkie napenione rubiny. Ten na
prawym kracu pulsowa powoli.
Na miejscu bya te Litima. Mimo starszestwa, skina na Danlan, by ta przyniosa czotrzcin.
Moda kobieta popieszya do pki i przeniosa nadal migoczc trzcin na niewielkie biurko obok pulpitu.
Starannie przypia arkusz papieru do blatu, ostronie wcisna kaamarz na miejsce i wycigna korek.
Jasnookie kobiety doskonale radziy sobie tylko swobodn doni.
Usiada i spojrzaa na niego, wyranie nieco zdenerwowana. Dalinar nie ufa jej, oczywicie moga
by szpiegiem jednego z innych arcyksit. Niestety, pod nieobecno Jasnah w obozie nie byo adnych
kobiet, ktrym cakowicie ufa.
Jestem gotowa, owiecony powiedziaa Danlan.
Miaa lekko chropawy gos. W typie, ktry szczeglnie pociga Adolina. Mg jedynie mie
nadziej, e nie okae si rwnie pozbawiona charakteru jak te, ktre zazwyczaj wybiera jego syn.
Kontynuuj poleci Dalinar, gestem wskazujc Navani jeden z mikkich foteli.
Pozostae sekretarki usiady na swojej awie.
Danlan obrcia o jedno nacicie klejnot czotrzciny, wskazujc, e proba o rozmow zostaa
przyjta. Pniej sprawdzia poziomice po bokach biurka niewielkie flaszki oliwy z bbelkami powietrza
porodku, dziki ktrym moga ustawi blat idealnie pasko. Nastpnie zanurzya trzcin w atramencie i

umiecia j na kropce w lewym grnym rogu arkusza. Trzymajc j prosto, kciukiem przekrcia klejnot
jeszcze o jedno nacicie. Nastpnie odsuna do.
Trzcina pozostaa na miejscu, skierowana czubkiem w stron papieru, unoszc si jakby w
widmowej doni. Pniej zacza pisa, doskonale naladujc ruchy, ktre Jasnah wykonywaa w odlegoci
wielu mil, piszc poczon trzcin.
Dalinar sta obok biurka, zaoywszy z tyu rce. Widzia, e jego blisko denerwuje Danlan, ale by
zbyt niespokojny, by usi.
Jasnah miaa elegancki charakter pisma oczywicie, Jasnah osigaa doskonao we wszystkim,
czego si podejmowaa. Dalinar pochyli si, kiedy na karcie zaczy si pojawia znajome cho
nieczytelne linie krelone fioletowym atramentem. Z klejnotu unosiy si cienkie smuki czerwonawego
dymu.
Piro skoczyo pisa i zamaro w miejscu.
Wuju czytaa Danlan spodziewam si, e miewasz si dobrze.
W rzeczy samej odpar Dalinar. Ci, ktrzy mnie otaczaj, troszcz si o mnie.
Sowa te byy szyfrem wskazujcym, e nie ufa wszystkim, ktrzy suchali a przynajmniej nie
wszystkich zna. W takiej sytuacji Jasnah nie przekae nic tajnego.
Danlan wzia piro, przekrcia klejnot i napisaa sowa, wysyajc je przez ocean do Jasnah. Czy
kobieta przebywaa wci w Tukar? Skoczywszy pisa, Danlan znw umiecia trzcin na kropce w lewym
rogu w tym miejscu musiay si znale oba pira, by Jasnah moga kontynuowa rozmow i przekrcia
klejnot z powrotem.
Jak si spodziewaam, dotaram do Kharbranthu czytaa Danlan. Tajemnice, ktrych
szukam, s zbyt mroczne, by znajdoway si w samym Palanaeum, ale znajduj wskazwki. Kuszce
fragmenty. Czy Elhokar miewa si dobrze?.
Wskazwki? Fragmenty? Czego? Jasnah miaa skonno do dramatyzowania, cho nie bya w tym
tak ekstrawagancka jak krl.
Twj brat bardzo stara si da zabi przez przepastn besti podczas polowania przed kilkoma
tygodniami odpowiedzia Dalinar. Adolin, ktry sta oparty o rega, umiechn si na te sowa. Ale
najwyraniej Heroldowie go strzeg. Miewa si dobrze, cho bardzo nam ciebie brakuje. Z pewnoci twoje
rady by mu si przyday. Jasno Lalai peni obowizki jego gwnej sekretarki.
Moe to skoni Jasnah do powrotu. Bardzo nie lubia kuzynki Sadeasa, ktra pod nieobecno
krlowej bya gwn skryb krla.
Danlan zapisaa te sowa. Siedzca obok Navani odchrzkna.
Och odezwa si Dalinar dodaj jeszcze: Twoja matka znw wrcia do obozw.
Chwil pniej piro napisao z wasnej woli.
Przeka mojej matce wyrazy szacunku. Trzymaj j na dystans, wuju. Ona gryzie.
Siedzca obok Navani pocigna nosem, a Dalinar zorientowa si, e nie da Jasnah zna, e jej
matka przysuchuje si rozmowie. Zarumieni si, Danlan za czytaa dalej:

Nie mog mwi o swojej pracy przez czotrzcin, ale coraz bardziej si niepokoj. Tu co jest,
ukryte pord ogromu zgromadzonych kart w dziale historii.
Jasnah bya Veristitaliank. Kiedy mu to wyjania by to zakon uczonych, ktre prboway
odnale prawd o przeszoci. Pragny stworzy obiektywne, oparte na faktach opisy tego, co si
wydarzyo, by na tej podstawie podejmowa decyzje dotyczce przyszoci. Nie by pewien, dlaczego
uwaay si za inne od zwyczajnych historykw.
Czy wrcisz? spyta Dalinar.
Nie umiem odpowiedzie przeczytaa Danlan, gdy nadesza odpowied. Nie odwa si
przerwa swoich bada. Ale wkrtce moe nadej te czas, gdy nie odwa si trzyma z dala.
Co takiego? pomyla Dalinar.
Tak czy inaczej czytaa kobieta mam do ciebie kilka pyta. Musisz mi znw opisa, co
wydarzyo si, kiedy przed siedmiu laty napotkalicie pierwszy patrol Parshendich.
Dalinar zmarszczy czoo. Mimo pomocy Pancerza kopanie latryny sprawio, e czu si zmczony.
Ale w Pancerzu nie odway si usi w fotelu. Zdj jedn rkawic i przeczesa wosy. Nie lubi tego
tematu, ale jednoczenie cieszy si z takiej odmiany. Mg na jaki czas odroczy podjcie decyzji, ktra
miaa na zawsze zmieni jego ycie.
Danlan spojrzaa na niego, gotowa zapisa jego sowa. Dlaczego Jasnah znw chciaa usysze t
histori? Czy nie opisaa tych wanie wydarze w biografii swojego ojca?
C, w kocu mu to wyjani, a jeli ocenia po wczeniejszych odkryciach Jasnah jej obecny
projekt mia wielk warto. Dalinar aowa, e Elhokar nie dzieli mdroci siostry.
To bolesne wspomnienia, Jasnah. auj, e skoniem twojego ojca, bymy udali si na t
wypraw. Gdybymy nie odkryli Parshendich, nie zabiliby go. Pierwsze spotkanie nastpio, kiedy
badalimy las, ktrego nie byo na mapach. Miejsce to znajduje si na poudnie od Strzaskanych Rwnin, w
dolinie oddalonej o dwa tygodnie marszu od Wysychajcego Morza.
W modoci Gavilara ekscytoway tylko dwie rzeczy podbj i polowanie. Jeli nie zajmowa si
jednym, to drugim. Propozycja polowania wydawaa si w owym czasie rozsdna. Gavilar zachowywa si
dziwnie, traci wol walki. Ludzie zaczynali mwi, e osab. Dalinar chcia przypomnie bratu dobre czasy
ich modoci. Std polowanie na legendarn przepastn besti.
Twojego ojca nie byo ze mn, kiedy na nich wpadem mwi dalej Dalinar, wracajc mylami
do przeszoci. Rozbijanie obozw na wilgotnych, zalesionych wzgrzach. Przepytywanie nataskich
tubylcw przez tumaczy. Szukanie poamanych drzew. Prowadziem zwiadowcw w gr dopywu
miertelnej Rzeki, a twj ojciec prowadzi zwiad w d. Znalelimy obz Parshendich po drugiej stronie. Z
pocztku nie moglimy w to uwierzy. Parshmeni. W obozie, wolni i zorganizowani. I mieli bro. Wcale nie
prymitywn. Miecze, wcznie z rzebionymi drzewcami...
Umilk. Gavilar rwnie nie uwierzy, kiedy Dalinar mu powiedzia. Nigdy nie istniao co takiego
jak wolne plemi parshmenw. Byli sugami, od zawsze.
Czy mieli wtedy Pancerze Odprysku? przeczytaa Danlan.

Dalinar nie zorientowa si, e Jasnah odpowiedziaa.


Nie.
W kocu nadesza odpowied.
Ale teraz je maj. Kiedy po raz pierwszy zobaczye Odpryskowego wrd Parshendich?.
Po mierci Gavilara odpar Dalinar.
Dostrzeg zwizek. Zawsze si zastanawiali, dlaczego Gavilar chcia podpisa traktat z Parshendimi.
Nie potrzebowali go, by polowa na wielkoskorupy na Strzaskanych Rwninach Parshendi nie mieszkali
wtedy jeszcze na Rwninach.
Dalinara przeszy dreszcz. Czy jego brat mg wiedzie, e ci Parshendi maj dostp do Ostrzy
Odprysku? Czy podpisa traktat, liczc, e wycignie z nich informacje, gdzie znaleli t bro?
Czy chodzi o jego mier? zastanawia si. Czy to ta tajemnica, ktrej szukaa Jasnah? W
przeciwiestwie do Elhokara, nigdy nie okazywaa tego, e szuka zemsty, ale te mylaa inaczej ni brat.
dza zemsty by ni nie kierowaa. Ale wtpliwoci ju zdecydowanie tak.
Jeszcze jedno, wuju przeczytaa Danlan. I bd moga powrci do labiryntu biblioteki.
Czasami czuj si jak cmentarny rabu, przegldajcy koci dawno zmarych. Niewane. Kiedy
wspomniae, e Parshendi bardzo szybko uczyli si naszego jzyka.
Tak odpar Dalinar. W cigu kilku dni zaczlimy rozmawia i komunikowalimy si cakiem
sprawnie. Zadziwiajce. Kto by pomyla, e to wanie parshmeni, ze wszystkich narodw, byli tak
zdolni? Wikszo z tych, ktrych zna, prawie wcale si nie odzywaa.
O czym w pierwszej kolejnoci z wami rozmawiali? czytaa Danlan. Jakie byy pierwsze
pytania, ktre zadali? Moesz sobie przypomnie?.
Dalinar zamkn oczy, wracajc pamici do dni, kiedy Parshendi obozowali po drugiej stronie rzeki.
Gavilara zafascynowali.
Chcieli zobaczy nasze mapy.
Czy wspominali o Pustkowcach?.
Pustkowcach?
Nie, na ile sobie przypominam. Dlaczego?
Wolaabym teraz nie mwi. Ale chciaabym co ci pokaza. Niech twoja skryba wycignie
czysty arkusz papieru.
Danlan przymocowaa now kartk do blatu. Ustawia piro w rogu i pucia je. Podnioso si i
zaczo kreli szerokimi, odwanymi pocigniciami. To by rysunek. Dalinar wsta i podszed bliej,
podobnie Adolin. Trzcina i atrament nie najlepiej nadaway si do tego celu, a rysunki przesyane przez
czotrzcin nie byy precyzyjne. Z pira ciekay mae krople atramentu w miejscu, w ktrym nie byo ich
po drugiej stronie, i cho kaamarz znajdowa si w dokadnie tym samym miejscu pozwalajc Jasnah
napeni jednoczenie swoj trzcin i Dalinara jego trzcinie czasami wczeniej koczy si atrament.
Rysunek i tak by wspaniay. To nie Jasnah, uwiadomi sobie Dalinar. Ktokolwiek rysowa po
tamtej stronie, by o wiele bardziej utalentowany od jego bratanicy.

Rysunek przedstawia wysoki cie grujcy nad budynkami. Cienkie atramentowe linie ukazyway
sugesti pancerza i szczypiec, a cienie powstay dziki umieszczeniu cieszych linii bliej siebie.
Danlan odoya go na bok i wycigna trzeci arkusz. Dalinar podnis rysunek. Adolin sta u jego
boku. Wyaniajcy si z linii i cieni stwr jak z koszmaru sennego wyglda znajomo. Jak...
To przepastna bestia stwierdzi Adolin, pokazujc palcem. Jest znieksztacona... o wiele
bardziej zowrogi pysk i szersze ramiona, nie widz te drugiej pary szczypiec... ale z pewnoci kto
sprbowa narysowa jedn z nich.

Tak zgodzi si Dalinar, drapic si po brodzie.


To rysunek z jednej z tutejszych ksig przeczytaa Danlan. Moja nowa podopieczna jest
uzdolnion rysowniczk, wic kazaam jej, by go dla was skopiowaa. Powiedz mi, czy to ci czego nie
przypomina?.
Nowa podopieczna? pomyla Dalinar. Jasnah nie miaa ich od wielu lat. Zawsze powtarzaa, e
nie ma czasu.
To jest przepastna bestia powiedzia.
Danlan zapisaa sowa. Po chwili nadesza odpowied.
Ksiga opisuje to jako Pustkowca.
Dalinar zmarszczy czoo i przechyli gow.
Ksiga to kopia tekstu pierwotnie napisanego w latach przed Odstpstwem kontynuowaa
Danlan jednak ilustracje skopiowano z innego tekstu, jeszcze starszego. W rzeczy samej, niektrzy sdz,
e rysunek powsta dwa lub trzy pokolenia po odejciu Heroldw.
Adolin zagwizda cicho. To by znaczyo, e rzeczywicie jest bardzo stary. O ile Dalinar wiedzia,
mieli niewiele dzie sztuki i tekstw pochodzcych z cieniodni. Droga krlw bya najstarszym z nich i
jedynym zachowanym w caoci. A nawet i ona przetrwaa jedynie w tumaczeniu, nie mieli kopii w
oryginalnym jzyku.
Nim wycigniesz pochopne wnioski przeczytaa Danlan nie sugeruj, e Pustkowcy s tym
samym, co przepastne bestie. Sdz, e staroytna artystka nie wiedziaa, jak wyglda Pustkowiec, wic
narysowaa najstraszliwsz istot, jak znaa.
Ale skd pierwotna artystka wiedziaa, jak wyglda przepastna bestia? pomyla Dalinar.
Odkrylimy Strzaskane Rwniny dopiero...
Ale oczywicie. Cho Niczyje Wzgrza byy teraz opustoszae, kiedy naleay do zamieszkanego
krlestwa. Kto w przeszoci zna przepastne bestie, zna je tak dobrze, e narysowa jedn i okreli
mianem Pustkowca.
Musz i przekazaa Jasnah przez Danlan. Opiekuj si moim bratem pod moj
nieobecno, wuju.
Jasnah powiedzia Dalinar, starannie dobierajc sowa. Tu sytuacja jest trudna. Burza zaczyna
szale, a budowla trzsie si i jczy. Wkrtce moesz usysze wieci, ktre ci zaskocz. Byoby dobrze,

gdyby powrcia i udzielia pomocy.


Czeka w milczeniu na odpowied, wsuchujc si w zgrzytanie czotrzciny.
Chciaabym mc poda dat powrotu. Dalinar prawie sysza spokojny, opanowany gos
Jasnah. Ale nie umiem oceni, kiedy skocz badania.
To bardzo wane, Jasnah powiedzia Dalinar. Prosz, zastanw si jeszcze.
Bd pewien, wuju, e przyjad. W kocu. Nie umiem tylko powiedzie, kiedy.
Dalinar westchn.
We pod uwag napisaa Jasnah e bardzo chciaabym zobaczy przepastn besti.
Martw odpar Dalinar. Nie mam zamiaru pozwoli, eby powtrzya dowiadczenia brata
sprzed kilku tygodni.
Ach odpisaa Jasnah kochany, przesadnie troskliwy Dalinar. Pewnego dnia bdziesz musia
przyzna, e twoja ulubiona bratanica i bratanek doroli.
Zaczn was traktowa jak dorosych, kiedy wy zaczniecie si tak zachowywa powiedzia
Dalinar. Przybd wkrtce, a zdobdziemy dla ciebie martw przepastn besti. Uwaaj na siebie.
Zaczekali na odpowied, ale klejnot przesta pulsowa, co oznaczao, e Jasnah zakoczya
transmisj. Danlan odoya czotrzcin, a Dalinar podzikowa sekretarkom za pomoc. Wycofay si.
Wygldao na to, e Adolin chce zosta, ale ojciec kaza mu odej.
Dalinar znw spojrza na rysunek przepastnej bestii. By wyranie niezadowolony. Co zyska po tej
rozmowie? Kolejne niejasne sugestie? Co mogo by tak wanego w badaniach Jasnah, e ignorowaa
zagroenie dla krlestwa?
Kiedy ju ogosi abdykacj, musi napisa do niej bardziej bezporedni list, wyjaniajc, dlaczego
podj tak decyzj. Moe to cignie j z powrotem.
I w tej wanie chwili Dalinar zorientowa si, e podj decyzj. Gdzie midzy opuszczeniem rowu
i t chwil przesta traktowa swoj abdykacj jako jeli i zacz myle o niej w kategoriach kiedy. To
bya waciwa decyzja. Czu si z ni le, ale by pewien. Czowiek czasem musia robi nieprzyjemne
rzeczy.
To przez kontakt z Jasnah, uwiadomi sobie. Rozmow o jej ojcu. Rzeczywicie zachowywa si jak
Gavilar pod koniec. Tamto prawie zniszczyo krlestwo. C, musia si zatrzyma, nim zajdzie tak daleko.
Moe to, co si z nim dziao, byo chorob umysu odziedziczon po rodzicach. To...
Lubisz Jasnah odezwaa si Navani.
Dalinar wzdrygn si i odwrci od obrazu przepastnej bestii. Zakada, e podya za Adolinem.
Ona jednak nadal tu bya i patrzya na niego.
Dlaczego tak bardzo zachcasz j do powrotu?
Odwrci si do Navani i zorientowa, e odesaa swoje dwie modociane towarzyszki razem z
sekretarkami. Byli sami.
Navani powiedzia. To niestosowne.
Phi. Jestemy rodzin, a ja mam pytania.

Dalinar zawaha si, po czym przeszed na rodek pokoju. Navani staa przy drzwiach. Na szczcie,
jej towarzyszki zostawiy otwarte drzwi do przedpokoju, a w korytarzu stali dwaj stranicy. To nie bya
idealna sytuacja, ale pki Dalinar widzia stranikw, a oni jego, rozmowa z Navani miecia si w
granicach przyzwoitoci, cho z trudem.
Dalinarze? Odpowiesz mi? spytaa Navani. Dlaczego tak bardzo ufasz mojej crce, cho inni
niemal bez wyjtku j potpiaj?
Uwaam ich niech za rekomendacj odpar.
Jest heretyczk.
Odmwia przyczenia si do krgu wyznawcw, poniewa nie wierzya w ich nauki. Zamiast
pj na kompromis w imi pozorw, bya uczciwa i odmwia wygaszania twierdze, w ktre nie wierzy.
Uwaam to za oznak honoru.
Navani prychna.
Jestecie jak dwa gwodzie w tej samej futrynie. Ostre, twarde i trudne do wycignicia.
Powinna odej powiedzia Dalinar, wskazujc w stron korytarza. Nagle poczu si bardzo
zmczony. Ludzie bd gada.
A niech gadaj. Musimy zacz planowa, Dalinarze. Jeste najwaniejszym arcyksiciem w...
Navani przerwa jej. Mam zamiar abdykowa na rzecz Adolina.
Zamrugaa zaskoczona.
Odejd, kiedy poczyni wszystkie niezbdne przygotowania. To najwyej kilka dni.
Czu si dziwnie z tymi sowami, jakby ich wypowiedzenie na gos uczynio jego decyzj
prawdziw.
Navani wydawaa si zbolaa.
Och, Dalinarze wyszeptaa. To straszliwy bd.
Mam prawo go popeni. I musz powtrzy swoj prob. Musz si zastanowi nad wieloma
kwestiami, Navani, i nie mog si teraz zajmowa tob.
Wskaza na drzwi.
Navani wywrcia oczami, ale spenia jego prob. Zamkna za sob drzwi.
Ju, pomyla Dalinar, wypuszczajc powietrze z puc. Podjem decyzj.
Zbyt zmczony, by zdj Pancerz bez pomocy, opad na podog i opar gow o cian. Rano
poinformuje Adolina o swojej decyzji, a w cigu tygodnia ogosi j na uczcie. Pniej powrci do
Alethkaru, na swoje ziemie.
Byo po wszystkim.
Koniec
czci drugiej

Interludia

Rysn Axies Szeth

Rysn z wahaniem zesza z pierwszego wozu karawany. Jej stopy dotkny mikkiej, nierwnej ziemi,
ktra nieco ugia si pod ni. Zadraa, zwaszcza kiedy zbyt gsta trawa nie cofna si jak powinna. Rysn
tupna kilka razy. Trawa nawet nie zadraa.
Nie poruszy si stwierdzi Vstim. Tutejsza trawa nie zachowuje si tak, jak gdzie indziej. Z
pewnoci o tym syszaa.
Starszy mczyzna siedzia pod jaskrawotym pciennym dachem pierwszego wozu. Opiera rk
o porcz, a drug przytrzymywa rejestry. Jedn z dugich biaych brwi wcisn za ucho, druga swobodnie
opadaa wzdu twarzy. Lubi sztywno wykrochmalone szaty niebieskie i czerwone i stokowate
kapelusze o paskim denku. To by typowy ubir thayleskiego kupca niemodny od kilku dziesicioleci,
ale nadal znaczcy.
Syszaam o trawie odpara Rysn. Ale to takie dziwne.
Znw zrobia krok i obesza pierwszy wz. Tak, syszaa o trawie w Shinovarze, ale zakadaa, e
bdzie po prostu letargiczna. e ludzie twierdzili, e si nie chowa, bo poruszaa si zbyt powoli.
Ale nie, nie o to chodzio. Wcale si nie ruszaa. Jak przetrwaa? Zwierzta nie wyary jej w
caoci? Pokrcia gow i spojrzaa na rwnin. Trawa porastaa j w caoci. dba toczyy si razem i
nie byo wida ziemi. Co za baagan.
Ziemia jest sprysta stwierdzia, wracajc do punktu wyjcia przed wozem. Nie tylko ze
wzgldu na traw.
Hm odezwa si Vstim, nie przerywajc pracy nad rejestrami. Tak. Nazywaj to gleb.
Mam wraenie, e zaraz padn na kolana. Jak Shinowie tu yj?
To interesujca nacja. Nie powinna ustawia urzdzenia?
Rysn westchna, ale przesza na ty wozu. Inne wozy w karawanie w sumie sze przesuway si
powoli, tworzc luny krg. Opucia tyln klap pierwszego i z szarpniciem wycigna drewniany
trjng niemal dorwnujcy jej wzrostem. Opara go o rami i zaniosa na rodek trawiastego krgu.

Ubieraa si modniej ni jej babsk nosia nowoczesny strj modej kobiety ciemnoniebieska
wzorzysta kamizelka z jedwabiu naoona na jasnozielon bluzk z dugimi rkawami i sztywnymi
mankietami. Jej sigajca do kostek spdnica, rwnie niebieska, bya sztywna i powana, wygodna w
kroju, ale modnie haftowana.
Na lewej doni nosia zielon rkawiczk. Zasanianie bezpiecznej doni byo idiotyczn tradycj,
efektem kulturalnej dominacji Vorinw. Ale lepiej zachowywa pozory. Wielu z bardziej tradycyjnych
Thaylenw w tym, niestety, jej babsk wci uwaao za skandal odsanianie przez kobiet bezpiecznej
doni.
Postawia trjng. Mino pi miesicy od kiedy Vstim zosta jej babskiem, a ona jego uczennic.
By dla niej dobry. Nie wszyscy babskowie tacy byli zgodnie z tradycj, by wicej ni jej mistrzem.
Zgodnie z prawem, by jej ojcem, a do chwili, gdy ogosi, e jest gotowa zosta samodzielnym kupcem.
aowaa, e spdzali tyle czasu, udajc si do tak dziwacznych miejsc. By znany jako wielki
kupiec, a ona zakadaa, e wielcy kupcy odwiedzali egzotyczne miasta i porty. Nie puste ki w zacofanych
krainach.
Ustawiwszy trjng, wrcia do wozu po fabrial. Ty wozu w poczeniu z grubymi bokami i
dachem zapewnia ochron przed arcyburzami nawet te sabsze na zachodzie mogy by niebezpieczne,
przynajmniej dopki nie przebyli przeczy prowadzcych do Shinovaru.
Wrcia do trjnoga z pudekiem, w ktrym znajdowa si fabrial. Zsuna drewnian pokryw i
wycigna duy heliodor. Bladoty klejnot o rednicy co najmniej dwch cali by umieszczony w
metalowej oprawie. Emanowa agodnym blaskiem, nie tak mocno, jak mona by si spodziewa po
kamieniu takich rozmiarw.
Umiecia go na trjnogu, po czym obrcia kilka tarcz poniej, ustawiajc fabrial na ludzi w
karawanie. Pniej wycigna z wozu zydel i usiada. Zdziwia si, jak wiele Vstim zapaci za urzdzenie
jeden z nowych, niedawno wymylonych typw, ktry mia ostrzega przed zblianiem si ludzi. Czy to
byo a tak wane?
Usadowia si wygodniej, spogldajc na klejnot i czekajc, a zacznie wieci janiej. Dziwaczna
trawa Shin koysaa si na wietrze, uparcie odmawiajc schowania si nawet przed najmocniejszymi
podmuchami. W pewnej odlegoci wznosiy si biae szczyty Mglistych Gr osaniajcych Shinovar. Te
gry sprawiay, e arcyburze rozpraszay si, czynic Shinovar jednym z niewielu miejsc w Rosharze, gdzie
arcyburze nie kieroway yciem.
Rwnin wok niej porastay dziwne drzewa o prostych pniach i sztywnych gaziach penych lici,
ktre nie choway si przed wiatrem. Cay krajobraz robi niesamowite wraenie, jakby by martwy. Nic si
nie poruszao. Rysn zorientowaa si nagle, e nie widzi adnych sprenw. Ani jednego. Ani wiatrosprenw,
ani yciosprenw, nic.
Zupenie jakby caa kraina bya ociaa umysowo. Jak czowiek, ktry urodzi si z niekompletnym
mzgiem, ktry nie wiedzia, kiedy powinien si chroni, tylko gapi si w cian i lini. Wbia palec w
ziemi i uniosa go, by przyjrze si tej glebie, jak to okreli Vstim. Bya brudna. Przecie mocniejszy

podmuch mgby wyrwa z korzeniami cae to pole trawy i ponie je daleko. Dobrze, e arcyburze nie
docieray do tych ziem.
W pobliu wozw sudzy i stranicy rozadowywali skrzynie i rozbijali obz. Nagle heliodor zacz
pulsowa mocniejszym tym blaskiem.
Mistrzu! zawoaa, podnoszc si. Kto jest w pobliu.
Vstim ktry przeglda skrzynie gwatownie unis gow. Machn do Kylrma, dowdcy stray,
i szeciu jego ludzi wycigno uki.
Tam powiedzia jeden z nich, pokazujc palcem.
Zbliaa si do nich grupa konnych. Nie jechali bardzo szybko i prowadzili kilka duych zwierzt, z
wygldu przypominajcych grube, przysadziste konie, ktre cigny wozy. Klejnot w fabrialu pulsowa
coraz janiej w miar ich zbliania.
Tak stwierdzi Vstim, spogldajc na kamie. To si bardzo przyda. Ma niezy zasig.
Ale przecie wiedzielimy, e si zbliaj zauwaya Rysn, wstajc z zydla i podchodzc do
niego.
Tym razem zgodzi si. Lecz jeli ostrzee nas przed zbjcami w ciemnociach, zwrci si po
wielokro. Kylrm, opucie uki. Wiecie, co o nich myl.
Stranicy wypenili polecenie i grupa Thayleczykw czekaa. Rysn odkrya, e nerwowo wciska
brwi za uszy, cho nie wiedziaa dlaczego. Przybysze byli Shinami. Oczywicie, Vstim nalega, by nie
uwaaa ich za dzikusw. Wydawao si, e darzy ich wielkim szacunkiem.
Kiedy przybyli, zaskoczya j rnorodno ich wygldu. Inni Shinowie, ktrych widziaa, nosili
proste brzowe szaty lub inny ubir robotnikw. Tej grupie przewodzi jednak mczyzna ubrany w co, co
musiao by szczytem shinovarskiej elegancji jaskrawy, wielobarwny paszcz, wizany z przodu, ktry
cakowicie go otula. Opada po obu stronach koskiego grzbietu, sigajc ziemi. Jedynie gowa mczyzny
bya widoczna.
Obok niego jechao czterech mczyzn, ktrych stroje byy bardziej przygaszone. Jaskrawe, ale nie
a tak. Nosili koszule, spodnie i kolorowe czapki.
Towarzyszyy im co najmniej trzy tuziny pieszych ubranych w brzowe tuniki. Kolejni kierowali
trzema wielkimi wozami.
Niele powiedziaa Rysn. Zabra wielu sucych.
Sucych? powtrzy Vstim.
Ci osobnicy w brzie.
Babsk umiechn si.
To jego stranicy, dziecko.
Co takiego? Nie robi wikszego wraenia.
Shinowie to ciekawa nacja powiedzia. Tutaj wojownicy s najpodlejszymi z ludzi, troch jak
niewolnicy. Handluje si nimi za pomoc niewielkich kamieni, ktre oznaczaj wasno, a kady
mczyzna, ktry signie po bro, musi do nich doczy i da si traktowa w taki sposb. Mczyzna w

wyszukanej szacie? To rolnik.


To znaczy, waciciel ziemski?
Nie. O ile mi wiadomo, wychodzi kadego dnia... to znaczy, w dni, kiedy nie prowadzi takich
negocjacji jak dzisiaj... eby pracowa w polu. Traktuj wszystkich rolnikw w taki sposb, nie szczdzc
im troski i szacunku.
Rysn staa z otwartymi ustami.
Ale wikszo wiosek jest pena rolnikw!
W rzeczy samej. Tutaj to wite miejsca. Cudzoziemcom nie wolno si zblia do pl i wsi.
Jakie to dziwne, pomylaa. By moe ycie w takim miejscu wpyno na ich umysy.
Kylrm i jego stranicy nie wydawali si zadowoleni na widok takiej przewagi liczebnej drugiej
strony, ale Vstim jakby nie zwraca na to uwagi. Kiedy Shinowie zbliyli si, bez ladu niepokoju wyszed
spomidzy wozw. Rysn popieszya za nim, jej spdnica muskaa traw.
Niech to, pomylaa. Kolejny problem wynikajcy z tego, e si nie cofaa. Gdyby musiaa kupi
nowy rbek z powodu tej tpej trawy, bardzo by si zdenerwowaa.
Vstim zbliy si do Shinw i ukoni w charakterystyczny sposb, z domi skierowanymi do ziemi.
Tam balo ken tala powiedzia.
Rysn nie wiedziaa, co to znaczy.
Mczyzna w paszczu rolnik z szacunkiem skin gow, a jeden z pozostaych jedcw zsun
si na ziemi i podszed bliej.
Niech Wiatry Fortuny tob kieruj, przyjacielu. Bardzo dobrze mwi po thaylesku. Ten,
ktry dodaje, jest szczliwy z twojego bezpiecznego przybycia.
Dzikuj ci, Thresh-synu-Esana odpar Vstim. I moja wdziczno temu, ktry dodaje.
Co nam przywioze ze swoich dziwnych krain, przyjacielu? spyta Thresh. Wicej metalu, jak
licz.
Vstim machn rk, a wtedy stranicy przynieli cik skrzyni. Postawili j i zdjli wieko,
ukazujc dziwn zawarto. Kawaki metalowego zomu, wikszo w ksztacie odamkw skorupy, cho
inne miay ksztat kawakw drewna. Wyglday jak mieci, ktre z jakiego niewyjanionego powodu
Dusznikowano w metal.
Ach powiedzia Thresh, kucajc, by przyjrze si skrzyni. Cudownie!
Ani kawaek nie zosta wykopany stwierdzi Vstim. adne skay nie zostay zmiadone ani
stopione, by otrzyma ten metal. Zosta Dusznikowany ze skorup, kory lub gazi. Mam potwierdzajcy to
dokument podpisany przez piciu rnych thayleskich notariuszy.
Nie musiae tego robi stwierdzi Shin. Ju przed laty zyskae nasze zaufanie w tej kwestii.
Wolaem postpi w zgodzie z zasadami odpar Vstim. Kupiec, ktry nieostronie traktuje
swoje kontrakty, wkrtce odkrywa, e otaczaj go wrogowie, nie przyjaciele.
Thresh wsta i klasn trzy razy. Mczyni odziani w brz, ze wzrokiem wbitym w ziemi, opucili
ty jednego z wozw, ukazujc skrzynie.

Inni, ktrzy nas odwiedzaj zauway Thresh, podchodzc do wozu. Interesuj ich tylko konie.
Kady chce kupowa konie. Ale nigdy ty, przyjacielu. Dlaczego?
Opieka nad nimi jest zbyt trudna stwierdzi Vstim, idc z Threshem. I czsto sprzedaj si z
niewielkim zyskiem, cho s cenne.
Ale z tymi nie ma problemu? spyta Thresh, podnoszc jedn z lekkich skrzy.
W rodku byo co ywego.
Zupenie. Kurczaki maj dobr cen i atwo si nimi zajmo