NR 72 | 26 CZERWCA 2015 | ISSN 2084-9117 | NAKŁAD 50.000 EGZ.

www.pozatorun.pl

BEZPŁATNA GAZETA REGIONU TORUŃSKIEGO

Jesteśmy też na facebook.com/pozatorun

To ona
pociąga
za sznurki
Gmina Chełmża
Gmina uruchomiła system powiadamiania SMS
12

***

Chełmża
Bioetanol z produkcją ruszy w
lipcu?
14

***

Gmina Łubianka
Bez zmian po wyborach do
izby rolniczej
16

***

Gmina Obrowo

Nie bała się zrobić marionetki Władimira Putina
i polskiego premiera Donalda Tuska. Weszła z sztuką
w wielką politykę, ale się nią nie ubrudziła

6

OSP w Osieku nad Wisłą świętowało 90-lecie
19

***

Ciechocinek

Czy Ciechocinek zostanie
zalany?

48

2

FELIETON

pozatorun.pl

Sport łączy P
w Górsku
Deklaracja partnerstwa zwieńczyła
IV Samorządowy Festyn Powiatów
Bydgoskiego i Toruńskiego

orozumienie dotyczy budowy sieci dróg rowerowych.
Całemu regionowi zależy
na tym, żeby miłośnicy dwóch
kółek mogli realizować swoją pasją, a także uczestniczyć w ruchu
drogowym w sposób bezpieczny.
Kolejne inwestycje w drogi
rowerowe mają być pomyślane
tak, żeby spajać już istniejące trasy. Nieprzypadkowo deklaracja
została podpisana 20 czerwca
w Górsku, gdyż dzień później
otwarta została jedna ze sztandarowych inwestycji Starostwa
Powiatowego w Toruniu - droga
rowerowa z Torunia do Chełmży.
Starostowie toruński i bydgoski spotkali się na Szlaku Przy-

jaźni, który od 12 lat łączy Bydgoszcz z Toruniem. Przejechali
stamtąd wraz z młodzieżą do ZS
w Górsku, gdzie rozpoczęła się
rywalizacja sportowa, która ma
integrować obie część naszego
województwa.
Idea wspólnego wysiłku fizycznego tak przypadła do gustu
samorządowcom, że biorą w niej
udział wójtowie, burmistrzowie,
starostowie, a także wielu urzędników różnych szczebli. Więcej
informacji o festynie w Górsku
można znaleźć w dodatku Starostwa Powiatowego w Toruniu
zamieszczonym w tym numerze
"Poza Toruń".
(WT)

26 czerwca 2015 r.

Masz dla
nas temat?

Red. Łukasz Piecyk
czeka na informacje

Kontakt pod numerem:
733 842 795
stopka redakcyjna
Redakcja „Poza Toruń”

FELIETON

Złotoria, ul. 8 marca 28
redakcja@pozatorun.pl

Nie zalejcie
Ciechocinka!

Wydawca

JACEK
KIEŁPIŃSKI

Redaktor wydania

Takie wspomnienie z dzieciństwa. Ogromny, odkryty
basen solankowy w Ciechocinku. Onieśmielająca przestrzeń i masa uśmiechniętych
ludzi. Wokół tężnie odbijające echo gwaru. Leżeliśmy
z ojcem na kocu, leżak dla
mamy wypożyczyliśmy przy
wejściu, co chwilę biegaliśmy, przeciskając się między
ludźmi, popławić w słonej
wodzie.
Dziś ten basen to przytłaczająca ruina, która ciągle
czeka na swego zbawcę. Ale
nawet bez największego w
Europie odkrytego basenu
termalno-solankowego Ciechocinek powala. W tej części Polski żaden ośrodek nie
ma do niego startu. Ciechocinek to centrum luzu, wypoczynku i zauroczenia.
Tymczasem narasta zagrożenie. Chodzi o tzw.
wody kujawskie spływające
od strony wyżej położonego
Raciążka. Mieszkańcy regularnie narzekają na lokalne
podtopienia. Niektórzy żartują w pismach skierowanych
do władz, że dojdzie w końcu
do "rewitalizacji bagna", któ-

Goldendorf

Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek

Kinga Baranowska

re kiedyś było na tym terenie.
A powód jest prosty - co roku
znikają kolejne fragmenty
rowów melioracyjnych przecinających miasto. Woda
wpływa do Ciechocinka, ale z
niego nie wypływa. Na alarm
bije wielu mieszkańców, w
tym radni.
Po powodzi w 1924 roku,
gdy nie wytrzymał wał przeciwpowodziowy,
miasto
utonęło w bagnie. W jednej
chwili przestało być uzdrowiskiem, bo kto chciałby
przyjechać do cuchnącej mułem wylęgarni komarów? Lat
trzeba było i geniuszu melioranta Kazimierza Milicera,
by wróciło do gry i stanęło w
szranki z Druskiennikami.
Ciechocinek, jako uzdrowisko położone na terenie
zalewowym, wody powinien
się bać jak ognia. A dziś zakopuje się rowy melioracyjne
i planuje zniszczenie jednego
z wałów (str. 48-49). Dziś,
bez słynnego basenu, do
Druskiennik porównywać
się Ciechocinek jeszcze nie
może, ale gdyby dał się zalać
- wypadłby w ogóle z gry.

Dział reportażu i publicystyki
Jacek Kiełpiński (GSM 723 030 103),
Tomasz Więcławski (GSM 535 405
385), Marcin Tokarz

Dział informacyjny
Łukasz Piecyk, Aleksandra
Radzikowska, Michał Ciechowski

Kultura
Łukasz Piecyk

Zdjęcia
Adam Zakrzewski, Łukasz Piecyk,
Maciej Pagała

REKLAMA
Aleksandra Grzegorzewska (GSM 512
202 240), Agnieszka
Korzeniewska (GSM 534 206 683),
Małgorzata Kramarz
(GSM 607 908 607), Karol Przybylski
(GSM 665 169 292),
reklama@pozatorun.pl

Skład
Studio Poza Toruń

Druk
Agora S.A.

ISSN 4008-3456
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.
***
Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego
1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że
dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych
w “Poza Toruń” jest zabronione bez zgody wydawcy.

26 czerwca 2015 r.

REGION

pozatorun.pl

Ja chcę
widzieć!

3

Gdy Magda Mucha straciła wzrok, jej syn
biegał jeszcze w pieluszce. Dziś
pięcioletni Bartek to dzielny bohater i jej
nieoceniony pomocnik. To on pomaga
mamie nastawiać pranie i podpowiada,
jaki kolor ma jej koszulka
Aleksandra Radzikowska

O

historii Magdy Muchy
na łamach naszej gazety
wspominaliśmy już wielokrotnie. Gdy blisko 3,5 roku temu
wycięto jej z głowy guza wielkości
kurzego jaja, w prezencie od losu
dostała drugie życie. Gdy straciła wzrok, nie straciła nadziei, że
go kiedyś odzyska. Magda wciąż
walczy.
Pierwsze miesiące po operacji
nie były dla niej łatwe, choć to słowo nie znaczy nic w porównaniu
z tym, co czuła. Rozpacz, amok,
beznadzieja i ciemność. Przecież
miała 28 lat, wyczekanego synka, męża i pracę wizażystki. Malowała te najpiękniejsze kobiety,
również Miss Polski. Życie pełną
piersią miało się dla niej dopiero
rozpocząć, więc jak pogodzić się
z tym, że wszyscy – przypadkowi przechodnie na ulicy, panie
w sklepie i sąsiedzi będą oglądać
dorastanie jej syna, a ona – jego
matka – nie?! I wszyscy będą widzieli, jak Bartek się uśmiecha,

jak pierwszy raz dumnie kroczy
do przedszkola, a tylko ona nie
zobaczy jego radosnej buzi…??
- Minęło już trochę czasu i
podchodzę do tego ze spokojem
– mówi Magda Mucha. – Przecież
nie mogę być wiecznie obrażona
na świat. Nie poddaję się i walczę o to, by odzyskać wzrok. Po
pierwszym okresie, trudnym dla
nas wszystkich, zaczęłam odważać się na wiele rzeczy, chociaż
mój stan zdrowia do dziś pozostawia wiele do życzenia. Mam
problemy hormonalne, wciąż nie
mogę schudnąć, bolą mnie stawy,
a przez brak aktywności mam
także problemy z odpornością.
Musiałam jednak nauczyć się
świata na nowo.
Dźwięki, smaki, zapachy –
wszystko odkryła po raz drugi. W
Indiach, dzięki pomocy ludzi dobrego serca, przyjęła w sumie 163
miliony komórek macierzystych.
Do oczu i kręgosłupa. Zobaczyła światło i do dziś dostrzega np.

błyski burzy, flesz aparatu, a gdy
długo patrzy na słońce, przed
oczami „tańczą jej plamki”. Były
zabiegi w komorze hiperbarycznej i niezliczona ilość przyjętych
lekarstw - nic się nie zmieniło…
- Niedawno pojawiła się nadzieja na leczenie metodą mikropolaryzacji, to pobudzanie za
pomocą elektrod wyłączonych
rejonów mózgu – wylicza Magda.
– Lekarka odmówiła mi jednak
pomocy, bo metoda raczkuje, a
to mogłoby pobudzić nowotwór.
Akupunktura – 3 serie po 12 zabiegów też nie pomogła. Pojawiła się teza, że może na nerwach
wzrokowych mam zator, ale jest
”czysto”. Biorę lek, który sprowadzany jest z zagranicy. Za 1,5
miesiąca kuracji muszę zapłacić
650 złotych, a rozpisana jest na
cztery… Mąż jest jedynym żywicielem rodziny. Dostajemy
wsparcie z 1 procenta - ta znana
akcja, dziękujemy. Ale lekarstwa,
wizyty i wyjazdy kosztują bardzo

dużo.
Pomimo takich przeciwności
losu, rodzina przeprowadziła się
„na swoje” - z Zakrzewka koło
Łysomic do Kwidzyna. Magda w
domu potrafi zrobić wszystko to,
co należy do obowiązków młodej
mamy i żony. Z delikatną pomocą swoich mężczyzn - sprzątanie
i gotowanie nie stanowią już dla
niej problemu.
- Bartuś to mój wierny pomocnik – mówi z czułością. –
Pomaga mi we wszystkim, choć
czasem pewnie wolałby obejrzeć
bajki. Kiedy ja sprzątam i on ma
swoją ścierkę, kiedy gotuję, stoi
przy mnie, a gdy składam pranie
– podpowiada, jak je rozdzielić.
Jest bardzo wrażliwy. Potrafi w
gościnie podejść do mnie i szeptem zapytać, czy nie potrzebuję
toalety, po posiłku czeka, aż zjem,
by odnieść mój talerz. Prawdziwy
mężczyzna.
Pasją Magdy są też książki wydane w formie audiobooka. Na

zawołanie może być, gdzie tylko
zapragnie. Czeka na chwilę spokoju i włącza te opowieści, a gdy
któraś wciągnie ją mocno, może
nie spać nawet pół nocy. Ostatnio
spodobały jej się „Diabeł ubiera
się u Prady” i „Potęga świadomości” – ta książka psychologiczna
dała jej jeszcze więcej siły. Niedługo ukończy też specjalny kurs,
dzięki któremu sama będzie mogła korzystać z Internetu. Znajomi już czekają na pierwszego maila od niej.
- Są jeszcze sny – mówi. – W
nich mam drugie życie. Widzę
siebie odmienioną, chodzę do
pracy, wybieram się z rodziną na
wycieczkę rowerową… Podobno
to dobrze wróży. Nie jest kolorowo, ale nie mogę tylko płakać.
Uśmiecham się coraz częściej.
Przecież Bartuś powinien mnie
widzieć radosną.

4

PROMOCJA

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Skutecznie dla Torunia
O zmianach, które nastąpiły w Toruniu w trakcie ośmiu lat rządów koalicji PO-PSL w Polsce rozmawiamy
z Posłem na Sejm RP i Liderem Kujawsko-Pomorskiej PO Tomaszem Lenzem

Kolejna kadencja Sejmu dobiega końca. Wkrótce, bo już
jesienią, wyborcy ponownie
pójdą do urn. Jak Pan ocenia
minione 4 lata?
Ostatnie lata to dla Torunia czas dynamicznych zmian.
Zmian, które są rezultatem
wspólnej pracy mieszkańców,
władz miasta i województwa
oraz parlamentarzystów. W
minionej kadencji skutecznie
realizowaliśmy ambicje Torunian, aby mogli być dumni
ze swojego miasta i spokojni o
jego przyszłość. Jestem przekonany, że ostatnie osiem lat
przyspieszyło rozwój Torunia
na tyle, by mógł konkurować z
innymi miastami w całej Polsce i za granicą.
O jakie zmiany konkretnie
chodzi?
Przede wszystkim zrealizowaliśmy kluczowe dla miasta
inwestycje. Jedną z nich była
budowa nowego mostu drogowego, który zdecydowanie
ułatwił mieszkańcom poruszanie się po Toruniu. Jestem
szczególnie dumny z tego, że
to fundusze unijne stanowiły
aż 75% łącznej wartości całego projektu. To pokazuje
mocną pozycję Polski w Unii
Europejskiej, którą wypracowaliśmy sobie przez ostatnie
osiem lat!
Toruń zyskuje szczególne
miejsce w Europie także dzięki
realizacji takich projektów jak
budowa Hali Widowiskowo-Sportowej przy ul. Bema. Jest

traligi Żużlowej. Bardzo cieszy mnie również zwycięstwo
„Pomorzanina”. W trakcie meczu hokeistów, w którym uzyskali tytuł Wicemistrza Polski,
dopingowaliśmy ich wspólnie
z moim synem Franciszkiem.

Oczywiście, że nie! Kolejnym ważnym krokiem było
ułatwienie Torunianom dojazdu do Autostrady A1. Na
modernizację Szosy Lubickiej udało nam się uzyskać aż
27 mln zł! Rozwijamy dzięki
temu
turystykę,
a
przedsiębiorcy
z Warszawy czy
Gdańska chętniej
inwestują w Toruniu ze względu na
łatwy dojazd do
miasta.
Przemysł turystyczny kwitnie w
Grodzie Kopernika
także dzięki rewitalizacji toruńskich
zabytków. Ich konserwacja
została
dofinansowana w
kwocie 18 mln zł,
a remont zaniedbanych dzielnic w
kwocie 38 mln zł.
Sukcesów było
wiele – do mniejszych, lecz równie
ważnych inwestycji można zaliczyć
budowę Hali Tenisowej na Skarpie,
Uniwersyteckiego
Centrum Sportowego UMK
czy rozbudowę ul. Nieszawskiej. Łącznie zostały dofinansowane kwotą prawie 19 mln
zł!

W minionej kadencji był Pan
w Sejmie członkiem Komisji
Kultury Fizycznej, Sportu i
Turystyki. Jakie działania na
rzecz rozwoju sportu prowadził Pan w Toruniu?
Jako pasjonata sportu staram się wspierać toruńskie
drużyny, zawodników oraz
ich trenerów. Jestem dumny
z tego, że w trakcie ostatniej
kadencji mogłem uhonorować
pomysłodawcę Toruńskiej Ligi
Koszykówki Pana Andrzeja
Piwońskiego złotym medalem Ministra Sportu i Turystyki „Za Zasługi dla Sportu”.
Byłem także patronem honorowym Memoriału im. dr W.
Makacewicza organizowanego
przez toruńskie środowisko
bokserskie.
Jestem również przekonany, że toruńska młodzież coraz
chętniej będzie uprawiać różne dyscypliny sportowe dzięki realizacji takich inwestycji
jak Uniwersyteckie Centrum

Jestem szczególnie
dumny z tego, że to fundusze unijne stanowiły
aż 75% łącznej wartości
całego projektu. To pokazuje mocną pozycję
Polski w Unii Europejskiej, którą wypracowaliśmy sobie przez ostatnie osiem lat!

to obiekt, który dzięki swojej
funkcjonalności wyróżnia nas
na arenie międzynarodowej.
Możemy organizować na niej
nie tylko prestiżowe zawody
sportowe, ale również koncerty dla mieszkańców i nie tylko.
Czy to wszystkie inwestycje?

Realizowanie inwestycji to
ważny krok, który stawia Toruń w czołówce miast Polski.

Sportu, Hala przy ul. Bema
i Hala Tenisowa na Skarpie.
Przełoży się to na pewno na
sukcesy w przyszłości.

Czy według Pana w czymś
jeszcze odnosimy sukcesy?
Zdecydowanie tak! Według
mnie miasto bardzo szybko
rozwija się także w dziedzinie
sportu. Toruńskie Anioły, któ-

rym regularnie kibicujemy z
moją rodziną na Motoarenie,
są symbolem profesjonalizmu
i ciężkiej pracy. Pokazują to
ich wyniki w tabeli – KS Toruń
jest obecnie w czołówce Eks-

Wynika z tego, że jest Pan bardzo aktywnym i skutecznym
parlamentarzystą. Czy znajduje Pan czas żeby odpocząć?
Mimo licznych obowiązków staram się spędzać jak
najwięcej czasu z rodziną –
moimi dziećmi Jasiem, Frankiem, Michaliną i Maksymilianem oraz żoną Anią. W
wolnych chwilach poświęcam
się ciekawej książce historycznej, gotowaniu oraz słuchaniu
muzyki.
Dziękuję za rozmowę!

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

5

6

REGION

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

To ona
pociąga za
sznurki
Nie bała się zrobić marionetki Władimira
Putina i polskiego premiera Donalda
Tuska. Weszła z sztuką w wielką politykę,
ale się nią nie ubrudziła
Tomasz Więcławski

J

ej strona internetowa jest najbardziej popularna w Rosji.
Nikt przed nią nie wpadł na
to, żeby zrobić ruchomą lalkę mocarnego władcy. A ta była kolejną
z wielu. Chociaż przychodziły
groźby od Rosjan, Beata Ihnatowicz jest ponad. Interesują ją cienie na twarzy odwzorowywanej
postaci, a nie funkcje w rządzie.
Kaczyńskiego też by zrobiła.
Od najmłodszych lat próbowała ręcznych robótek. Chciała
oddać to, co kołatało się w jej duszy. Eksperymentowała i eksperymentuje do dziś z najróżniejszymi formami sztuki. Duży wpływ
odcisnęła na niej sztuka sakralna. Diabły pojawiały się już w jej
twórczości.
Beata Ihnatowicz urodziła się
pod Toruniem. Bajki pokazywane
w telewizji w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych kształtowały jej wyobraźnię.
- Wtedy robiono świetne teatrzyki dla dzieci - wspomina,
bodaj jedyna w Polsce twórczyni
tego rodzaju marionetek. - Pa-

miętam z rodzinnego domu także
pięknie ilustrowane książki. Lubiłam żyć w świecie fantazji. Sama
pisałam bajki i je ilustrowałam.
Lepiłam też różnego rodzaju ludki. Dużo szyłam. Wizyty w "Baju
Pomorskim" także kształtowały
mój młody umysł.
Artystka po dziś dzień pamięta spektakl pt. "Planeta ziemia".
Wywarł na niej ogromne wrażenie. Jest plastykiem samoukiem,
ale skończyła szkołę filmową.
Próbowała też scenografii, ale to
nie były studia dla niej.
- Wtedy byłam już dojrzałym
twórcą - wspomina okres studiów podyplomowych. - Nie ma
granicy sztuki. Nadal często wracam do malarstwa. Wiele zależy
od pogody ducha. Czasami robię
lalkę, a czasami pracuję jako wizażystka i charakteryzator. Robię
ruchome rzeźby. Interesuje mnie
precyzja i wartość plastyczna moich prac. Politycy chcieliby mnie
zaszufladkować. Taka ich rola.
Wykonuje głównie lalki kilkudziesięciocentymetrowe. Rzeź-

Mam emocjonalny stosunek do każdej marionetki, którą zrobiłam - zapewnia Beata Ihnatowicz. Fot. ARCHIWUM

PRYWATNE

bi je i szyje. Tworzy w papierze,
drewnie, metalu i drutach. Z prozaicznych materiałów za każdym
razem wychodzi coś unikalnego.
Jedną lalkę trzeba czasami robić
nawet miesiąc. To zajęcie wymagające niezwykłej staranności
i cierpliwości. Trochę jak bycie
jubilerem. Głośno zrobiło się o
niej wtedy, gdy zaczęła odwzorowywać w trójwymiarze postacie z
politycznego świecznika. Twierdzi uparcie, że nie miała świadomości, że diabeł Putin - zwykła
marionetka - może wywołać aż
takie poruszenie.
- Ludzie zamawiają różne postacie - mówi artystka. - Te ze
świecznika i zwykłych zjadaczy
chleba. Putina jako diabła zrobiłam sama dla siebie. Moi klienci
chcą mieć unikalny prezent, nie-

codzienną i niekonwencjonalną
pamiątkę. Cena zależy od tego, co
dana marionetka ma ruchome.
Każda kolejna realizacja cieszy
artystkę. Szczególnie, gdy zamawiający dają sygnał, że dzięki niej
coś ważnego zdarzyło się w ich
życiu.
- Mam emocjonalny stosunek
do każdej marionetki, którą zrobiłam - mówi Beata Ihnatowicz.
- Nie da się do nich nie przywiązywać. Z tego co wiem, jestem
jedyną osobą w Polsce, która się
tym zajmuje.
Poczucie pustki, które trzeba
wypełnić w duszy wpływa także
na realizacje niezwykle oryginalnej artystki. Teraz robi lalkę Mikołaja Kopernika. Wcześniej była
niezliczona ilość postaci. Zrobiła
już marionetki Tuska, Doroty

Wellman i Marcina Prokopa czy
Madonny. Wielu zamawiających
zastrzegło sobie tajemnicę, dlatego o niektórych realizacjach nie
może mówić.
- Czasami babcia chce zrobić
prezent swojej wnuczce - mówi
Beata Ihnatowicz. - Bywa też
odwrotnie. Mam małego synka.
Jeszcze nie wiem czy pójdzie w
moje ślady. Nie miałam jeszcze
czasu, żeby zrobić marionetkę
specjalnie dla niego. Pomysł mam
jednak w głowie. Muszę tylko
tchnąć w niego duszę. A na zlecenia takie, jak marionetka prezesa
PiS, czekam z niecierpliwością.
To wyzwanie artystyczne.
t.wieclawski@pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

7

8

PROMOCJA

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Model z Lubicza warty powielenia
Jak zrobić, by dzieci z gmin naszego województwa
mogły leczyć się w uzdrowisku?
Mamy problem
W Polsce mamy coraz większe problemy ze zdrowiem dzieci – nieracjonalna
dieta powodująca rosnącą nadwagę a w konsekwencji otyłość, siedzący tryb
życia, mała ilość ruchu z dominującą rolą komputera oraz mała ilość ruchu wywołuje coraz więcej wad postawy i chorób narządów ruchua problemy z odpornością organizmu u dzieci m. in. charakteryzują się coraz większą zapadalnością
na choroby górnych dróg oddechowych.
Mamy w Polsce już tylko trzy uzdrowiskowe szpitale dziecięce w Kołobrzegu,
Rabce i Ciechocinku. Uzdrowiskowy szpital dziecięcy w Ciechocinku właśnie
został po rocznych pracach gruntownie wyremontowany i czeka na małych kuracjuszy.

Niewiele osób wie, że Narodowy Fundusz Zdrowia posiada środki i możliwości
profilaktyki i leczenia dzieci w szpitalach uzdrowiskowych. W przeciwieństwie do
świadczeń dla dorosłych nie ma tu czekania w kolejce. Mimo tego co roku spada
ilość dzieci w uzdrowiskach a środki na ten cel są przenoszone na świadczenia
dorosłych.
Dziecięce szpitale uzdrowiskowe mają swoje profile specjalizacji oraz doświadczone zespoły lekarzy, pielęgniarek i terapeutów. Dodatkowo w czasie 21lub 28

dniowych turnusów dzieci nie przerywają nauki bo przy szpitalach uzdrowiskowych działają szkoły. W celach profilaktyki i leczenia praktycznie każdy rodzic
może wysłać do uzdrowiska swoje dziecko.
Największym problemem jest jednak brak powszechnie dostępnej informacji
zarówno u rodziców, jak i lekarzy. Przepustką dla dziecka do szpitala uzdrowiskowego jest wizyta z rodzicem u lekarza rodzinnego lub pediatry. Okazuje się
jednak, że tu nie ma informacji o specjalizacji uzdrowisk dziecięcych. Nie wia-

domo czy to obawa czy niechęć przed koniecznością wypełnienia półtora stronicowego formularza przez lekarza powoduje, że tak mało wystawianych jest
skierowań. Te które są wypełnione przesyłane jest do regionalnej siedziby Narodowego Funduszu Zdrowia, skąd dziecko otrzymuje skierowanie.
Szpitale uzdrowiskowe funkcjonują i są też w polskim systemie ochrony zdrowia
pieniądze na pobyty dzieci w uzdrowisku. Co roku maleje jednak wykorzystanie
tych miejsc ze względu na to, iż rodzic i lekarz rodzinny mają zbyt mało informacji i determinacji…..Wydaje się, że potrzebny jest ktoś kto powinien dostarczać
informacje i działać inaczej niż do tej pory, tak aby systemowo wykorzystywać
istniejące szanse w uzdrowiskowym leczeniu i profilaktyce dzieci.

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

PROMOCJA

9

Ciechocinek to idealne
miejsce w kujawskopomorskim do profilaktyki
i leczenia również
dla dzieci
W przyszłym roku Ciechocinek będzie obchodził 180 lecie powstania tam uzdrowiska, miejsca do leczenia i prowadzenia
profilaktyki. Dorośli przyjeżdżają tu od początku a dziećmi zajęto się „systemowo” od
1914r. a od początku lat 60-tych XX-wieku
powstał uzdrowiskowy szpital dziecięcy im
dr Markiewicza. Leczy się tu dzieci od 3 roku
życia do lat 18.
Obiekt jest własnością Przedsiębiorstwa Uzdrowiska Ciechocinek SA, firmy która jest spadkobiercą uzdrowiskowej tradycji.
W grudniu 2012r Skarb Państwa przekazał Przedsiębiorstwo samorządowi województwa kujawsko-pomorskiego.
Marszałek jako przedstawiciel właściciela wsparł działania zarządu Przedsiębiorstwa tak aby przez ostatni rok w
szpitalu dziecięcym przeprowadzone zostały prace remontowe a od maja tego roku „nowy” szpital znów mógł
przyjmować dziecięcych kuracjuszy, zapewniając im komfortowe warunki w przestronnych i ładnie urządzonych
pokojach pod opieką doświadczonej kadry medycznej i pedagogicznej łącznie z zajęciami szkolnymi a także doskonałą bazę zabiegową razem z nowym basenem solankowym.
Szpital ten ma wieloletnie doświadczenia w leczeniu dzieci i młodzieży
z chorobami reumatoidalnymi, górnych dróg oddechowych, dysfunkcji narządów ruchu, układu nerwowego oraz
leczenia otyłości. Skuteczne leczenie tej ostatniej z wymienionych chorób będącej rosnącym
problemem i dotykającym już blisko 30% dzieci odbywa się w Ciechocinku za pomocą diety
niskokalorycznej, basenu solankowego, ćwiczeń grupowych, mechanoterapii, psychoedukacji
i edukacji zdrowotnej.

Prawdziwy lider - koordynator
Lubicz to dynamicznie rozwijająca się blisko 20 tys. pod toruńska gmina. Tu od wielu lat w samorządzie działają osoby poszukujące niestandardowych skutecznych rozwiązań.
Przewodnicząca Rady Gminy Hanna Anzel blisko półtora roku temu skontaktowała się z Przedsiębiorstwem Uzdrowisko CiechocinekSA (PUC SA) i postanowiła wespół z wójtem Markiem
Olszewskim zaproponować mieszkańcom stałą profilaktykę, rekreację, relaks i odpoczynek na
basenie solankowym w Ciechocinku. Okazało się że w weekendy potrafi przyjechać na zajęcia
w basenie i spacer pod tężniami 250 osób.
Marek Olszewski poszedł dalej bo zorganizował spotkanie ekipy lekarzy i zarządu PUC SA z
rodzicami, pedagogami i lekarzami rodzinnymi z terenu gminy. Spotkanie potwierdziło, że zarówno rodzice jak i lekarze uznają konieczność nawiązania współpracy z uzdrowiskiem i wykorzystaniem jego potencjału do leczenia i profilaktyki dzieci z Lubicza.
Następnie wójt Marek Olszewski odwiedził razem z Przewodniczącą Hanną Anzel Ciechocinek, aby osobiście obejrzeć dziecięcy szpital uzdrowiskowy im dr
Markiewicza oraz „nieodkrytą” jeszcze przez turystów z Lubicza zabytkową warzelnie soli.
Po naocznym stwierdzeniu, iż szpital im Markiewicza to bardzo nowoczesny i funkcjonalny obiekt o wysokim standardzie postanowił by lekarze rodzinni
przygotowali badania przesiewowe dzieci na terenie zarządzanej przez siebie gminy i dzięki temu powstała szansa wykorzystania odpowiedniej puli miejsc
w uzdrowiskowym szpitalu dziecięcym. Potwierdzenie, że takie możliwości istnieją otrzymał podczas swojej wizyty w wojewódzkiej dyrekcji Narodowego
Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy. Wszystko na to wskazuje, że już niedługo dzięki działaniom miejscowego samorządu dzieci z Lubicza skorzystają z pełnej
oferty uzdrowiska.
Okazało się po prostu, iż podejmując się roli „koordynatora” wójt Olszewski znalazł sposób zarówno na zaspokojenie ważnych potrzeb mieszkańców, właściwe
wykorzystanie funduszy NFZ skierowane dla dzieci, jak i prozdrowotny charakter dziecięcego szpitala uzdrowisku w Ciechocinku - najbardziej rozpoznawalnej
w Polsce miejscowości województwa kujawsko-pomorskiego.
Wydaje się, że taka rola lidera- koordynatora w samorządzie jest niesłychanie twórcza i warta polecenia. Trudny szlak po zdrowie w tym przypadku został przetarty – kto wykorzysta to doświadczenie i zrobi podobnie?

P.S.

Lider samorządu z naszego powiatu może spróbować w porozumieniu z wojewódzką dyrekcją Narodowego Funduszu Zdrowia ustalić pulę pobytów dla dzieci
ze swojej gminy. Teraz w czerwcu i lipcu 2015r trwa planowanie ilości miejsc do zakontraktowania przez wojewódzki NFZ na rok następny.
Autorka Beata Majewska

10

WYWIAD

pozatorun.pl

To ja,

26 czerwca 2015 r.

czekolada

Uwielbiam żartować sobie w restauracjach. Gdy kelner pyta: jaką kawę podać?, odpowiadam: no,
taką jak ja. Patrzy na mnie obruszony, a ja dodaję: taką cappuccino. O tolerancji i Afryce, z Omeną
Mensah, dziennikarką, założycielką Omenaa Foundation, rozmawia Michał Ciechowski
Patrzę na tytuł książki i zastanawia
mnie jego definicja - „Gorzka czekolada”.
Bardzo mnie cieszy, gdy rozmowa o książce rozpoczyna się od
tytułu, bo to jest clou wszystkiego. Czekolada kojarzy się z czymś
słodkim, z radością i endorfinami.
Wśród różnych i jest ta gorzka.
Gorzka dlatego, że życie kolorowej
dziewczyny w Polsce nie zawsze
jest słodkie.
Dlatego ją Pani napisała?
Fundacja, którą stworzyłam
rok temu, ma trzy filary: edukacja,
tolerancja i współpraca biznesowa. Najwyższym stadium edukacji jest tolerancja. Chcę w Afryce
zbudować szkołę. Aby to zrobić,
muszę nauczyć Polaków szacunku do różnorodności kulturowej.
Tolerancja to filar, w który książka wpisuje się idealnie. Kanon
tolerancji jest niezmiernie bliski
mojemu sercu, gdyż sama jako
młoda dziewczyna doświadczyłam jej braku ze względu na kolor
skóry. Nigdzie na świecie nie mam
domu. Gdziekolwiek jestem zawsze mnie pytają skąd pochodzę.
Lecąc do Afryki myślałam, że tam
będę zaakceptowana. Paradoksalnie, wszyscy pytali mnie: dlaczego
mam tak jasny kolor skóry?
Wciąż spotkać można „zamożnych amatorów czekolady”?
Oczywiście. Moja wizualność
jest dość mocnym determinantem. Zawsze mówię, że zmorą
Afryki są jej złoża. To jest zarówno bogactwo, jak i przekleństwo.
Podobnie jest z kobietą. Zanim
zauważy się to, co ma w głowie i
sercu, ocenia się jej wygląd. My
zawsze postrzegane będziemy
przez pryzmat wyglądu.
Zastanawiałem się, czy na nasze
spotkanie zepnie Pani włosy.
Kiedyś nie znosiłam swoich

włosów. Robiłam wszystko, żeby
były proste. Teraz z mojego afro
jestem dumna. W dzisiejszych
czasach lepiej być jakimś, niż nijakim. Lepiej być nieidealnym, niż
banalnie idealnym.
Dlatego włożyła dziś Pani cieliste
szpilki i pomalowała na czerwono
usta?
Mam też pomarańczowe paznokcie. Buty to ta taka podświadoma sfera kobiety. Dużo o nas
mówią. Każdy typ obuwia o czymś
świadczy.
W książce napisała Pani, że wciąż
fałszywie utożsamiany tolerancję z
wolnością słowa.
Często pod artykułami na mój
temat pojawiają się rasistowskie
komentarze. Ostatnio była głośna sytuacja z bratankiem Moniki
Olejnik, który jest mulatem. Złapali go kibole i kazali mu śpiewać
hymn polski. Później krzyczeli za
nim „czarnuchu”. Dlaczego obrażać drugiego człowieka, którego
nie znamy? Co my im zrobiliśmy?
Jestem taka... kolorowa. Bo każdy
jest wyjątkowy.
Niedawno zorganizowała Pani sesję #Tolerance. Czuje się pani, jak
ten kamyczek poruszający lawinę?
Organizując sesję chciałam,
aby uczestniczyły w niej różne
osoby. Te, które są niepełnosprawne, mają inne wyznanie czy
orientację seksualną. Zależało mi
na różnorodności i pokazaniu, że
polski świat medialny składa się z
wielu barw.
Mówi się „nie oceniaj książki po
okładce".
Trzeba ją otworzyć i przeczytać, aby móc coś o niej powiedzieć.
Tak samo jest z nami - ludźmi. Nie
oceniajmy drugiego człowieka,
bo zobaczyliśmy jego zdjęcie, bo
coś o nim usłyszeliśmy. Bo kiedyś

sami możemy tak zostać ocenieni.
W kawiarence Dzień Dobry
TVN najczęściej biorę latte. Lubię
kawę z mlekiem, choć jest w tym
też element prowokacji. Gdy spotykam się na rozmowy biznesowe,
zdarza się, że ktoś krępuje się przy
mnie zamówić czarną kawę.
Uwielbiam żartować sobie w
restauracjach. Gdy kelner pyta:
jaką kawę podać, odpowiadam:
no, taką jak ja. Patrzy na mnie
obruszony, a ja dodaję: taką cappuccino.
Zwalczanie ksenofobii i prowadzenie fundacji pomagającej dzieciom w Afryce, to wciąż duże wyzwanie?
Pierwszy zarzut, jaki się pojawił, to pytanie: dlaczego nie
pomagasz dzieciom w Polsce?.
Poziom wiedzy naszego społeczeństwa na temat tego, co dzieje
się w innych krajach afrykańskich,
jest bardzo nikły. Dlatego swoją
działalnością staram się przybliżać
obraz Afryki oraz realnych jej potrzeb. Gdy pierwszy raz poleciałam do Afryki, mój ojciec powiedział: Omenaa, nie wolno Ci robić
zdjęć głodnych, brudnych dzieci z
muchą na czole, ze spuchniętym
brzuchem. Taki obraz zawsze jest
nam serwowany. Media pokazują
bród i głód. Aby moja córka zechciała ze mną tam polecieć musiałam przedstawić jej inny obraz
Afryki, bo przecież to najszybciej
rozwijająca się gospodarka świata.
I w tym może Pani pomóc.
Jeżeli wybuduję szkołę, w niej
wykształcę dzieci, które skończą
studia, chociażby medycynę, to
ten jeden lekarz uratuje tysiące
ludzi w ciągu całego życia pracy.
Wolę zainwestować w tego jednego człowieka, który da taki efekt,
niż dawać im coś, co dalej będzie
ich uzależniać. Szkoła to miejsce,
do którego będę mogła polecieć i

je pokazać. Może nasza młodzież
będzie chciała tam pojechać lub
polska szkoła ugości uczniów z
Afryki?
A król Otumfo Osei Tutu II pomaga?
Widziałam się z nim trzy tygodnie temu w Rzymie, aby dać
mu moją książkę. Siedziałam na
spotkaniu z przyjaciółmi i tłumaczyłam poświęcony jemu rozdział.
Jest jeszcze kilka osób, którym
chciałabym podarować "Gorzką
czekoladę”. Dlatego postanowiłam
przetłumaczyć ją na język angielski.
Są to osoby szczególne?
Jest ktoś wyjątkowy na świecie, komu chcę ją wręczyć. Jeżeli
się uda, w następnym wywiadzie
dla waszej gazety na pewno o
tym opowiem. W książce osobę tę
można znaleźć. W lipcu lecę w tej
sprawie do Nowego Jorku.
A kim jest Vincentine z Rwandy?
Jest dziewczynką, której historia zainspirowała mnie do stworzenia serwisu Omenaa.pl. Kilka
lat temu wzięłam udział w tak
zwanej „Adopcji serca”, dzięki której zaadoptowałam Vincentine. Po
trzech tygodniach dostałam list i
zdjęcie. Wciąż wpłacam na jej edukację. Zmartwiło mnie to, że był to
list skserowany kilkukrotnie. Stąd
pomysł na serwis internetowy. Na

nim znajdują się zdjęcia dzieci z
Afryki. Nasz wolontariusz leci tam
teraz. Będzie robił zdjęcia i nagrywał filmy. Dzięki temu można
będzie zobaczyć, że wpłacone na
dzieci pieniądze naprawdę poszły
na ich edukację. Nie na wirtualną
postać, tylko realne, uśmiechnięte
dziecko.
Adopcja na odległość jest dla nich
szansą?
Dzięki temu we wspaniały sposób możemy wspierać ich edukację. Trzeba mieć na miejscu uczciwych partnerów, którym te środki
przekazujemy jako Fundacja.
Jak my, Polacy, możemy pomóc?
Wejść na Omena.pl, wesprzeć
dziecko, które samemu się wybierze. Może być to jednorazowa
wpłata, może być comiesięczna. I
być przy wychowaniu wirtualnego syna czy córki. Uczestniczyć w
tworzeniu człowieka i spełnić jego
marzenia. Bo największym szczęściem dla nas jest bycie rodzicem.
A Pani jakie ma marzenia?
Chciałabym zbudować szkołę
w Afryce. I... Jeszcze raz zostać
mamą.
***
Omena Mensah była gościem
specjalnym podczas Wielkiego
Finału Loterii Mieszkaniowej w
CH Toruń Plaza

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

11

12

GMINA CHEŁMŻA

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

www.pozatorun.pl
Jarmark Pluskowęski oraz
inauguracja sezonu turystycznego połączona z
otwarciem trasy rowerowej
Toruń - Chełmża z odgałęzieniem do Kamionek
Małych - to dwie duże imprezy w gminie Chełmża,
które odbyły się w ostatnich
dwóch tygodniach. Wydarzenia zgromadziły setki
osób. Fotogalerie znajdują
się na naszej stronie
www.pozatorun.pl

Rowerowa gmina

Wiesz więcej

O rekreacji, krajoznawstwie i szlakach kolarskich w powiecie toruńskim z Waldemarem Wieczorkowskim z Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego - rozmawia Łukasz Piecyk
Jaki jest cel działania PTTK?
Podróżujemy,
zwiedzamy
kraj i uprawiamy szeroko pojęte
krajoznawstwo. Naszym jedynym środkiem lokomocji jest
jednak rower. Najbliższa okolica
pod tym kątem jest nam bardzo
dobrze znana, stąd nasze trasy
często mają charakter regionalny. Zdarzają się także wyjazdy
weekendowe czy nawet tygodniowe. Sami także organizujemy różne wydarzenia.
Jedną z nich jest 35. Świętojański
Rajd Rowerowy w ten weekend.
Dokładnie. Wcześniej celem
naszych rajdów było Dzikowo
i Kamionki Małe, czyli miejsca typowo rekreacyjne. W ten
weekend wybierzemy się, jak
przez ostatnich kilkanaście lat,
do gospodarstwa GROT w Mirakowie. Urządzimy biwak pod
namiotami. Oczywiście, zarówno w przypadku tego rajdu, jak
i innych naszych tras najważniejsze jest to, aby spędzić czas
na rekreacji, stąd nasze tempo
dostosowane jest do wszystkich
uczestników.
Przez gminę Chełmża przecho-

Waldemar Wieczorkowski zachęca do aktywnej turystyki
rowerowej

dzą także dwa szlaki rowerowe,
prawda?
Jeden z nich - czerwony - prowadzi od Fortu IV w Toruniu do
Zalesia przez Papowo Toruńskie,
Zakrzewko, Tylice i Morczyny.
Kolejny jest regionalny, który
rozpoczyna się także w Toruniu.
Jego trasa wiedzie przez Lulkowo, Wytrębowice, Ostaszewo,
Sławkowo, Mirakowo, Zalesie, a
później do Ryńska w kierunku
Wąbrzeźna. W tym roku będzie

Fot. ŁUKASZ
PIECYK

on odnawiany.
Czy możemy powiedzieć, że
gmina Chełmża to rowerowy samorząd?
Z czystym sumieniem. Zaproponowałem nawet władzom
samorządu wzięcie udziału w
konkursie o tytuł gminy przyjaznej rowerzystom. Jest chęć
współpracy, jest infrastruktura.
Myślę, że tytuł ten gmina Chełmża ma jak w banku.

Gmina Chełmża dołączyła do samorządów posiadających system powiadamiania SMS

O

Od końca maja mieszkańcy samorządu mogą
korzystać z informacji o
gminie przesyłanych drogą SMS.
System będzie powiadamiał o
zagrożeniach
meteorologicznych, imprezach kulturalnych
czy utrudnieniach na drogach.
Podpowiadamy, jak zacząć z niego korzystać.
Za przygotowanie komunikatów SMS odpowiedzialni będą
pracownicy Urzędu Gminy.
- Po stwierdzeniu, że istnieje
konieczność przekazania ważnej
informacji do danej grupy odbiorców, przy pomocy specjalnej
strony internetowej przygotują
treść SMS-a i automatycznie roześlą wiadomość do wszystkich
osób zapisanych w danej grupie
- wyjaśnia Paweł Rutkowski z
Urzędu Gminy Chełmża. - Każdy mieszkaniec, posiadający telefon komórkowy, aby otrzymywać wiadomości SMS związane
z danym tematem może zapisać
się do interesującej go grupy lub
kilku grup.
Aby otrzymywać wiadomości
należy zarejestrować się przez
stronę www.sisms.pl lub wysłać
odpowiedni kod pod numer 661
000 112.
Na jakie SMS-y mogą liczyć

mieszkańcy? Poniżej lista dostępnych grup z kodami.
- tak.ctr011 - ostrzeżenia meteorologiczne przekazane z Centrum Zarządzania Kryzysowego,
- tak.ctr012 - zapowiedzi imprez kulturalnych i sportowych
o zasięgu gminnym,
- tak.ctr013 - akcje zbiórki śmieci wielkogabarytowych,
możliwości
dofinansowania
(OZE, solary, fotowoltaika), wymiana eternitu itp.
- tak.ctr014 - przypomnienie
o płatnościach
- tak.ctr015 - zaplanowane
przerwy w działaniu sieci wodno-kanalizacyjnej, objazdy i remonty dróg itp.
- tak.ctr016 - komunikaty
niesklasyfikowane, które mogą
mieć ważne znaczenie dla mieszkańców gminy.
Kody służące do wypisania
się z systemu różnią się jedynie
pierwszym słowem („nie” zamiast „tak”). Mieszkańcy gminy
nie ponoszą opłat za otrzymywanie wiadomości. Jedyne koszty
to wysłanie SMS-a aktywującego w cenie zwykłej wiadomości.
Szczegółowe informacje na stronie Urzędu Gminy Chełmża.
(ŁP)

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

13

14

CHEŁMŻA

pozatorun.pl

Horror z happy endem
Legia Chełmża rzutem na taśmę utrzymała się w V lidze kujawsko – pomorskiej. Zawodnicy Grzegorza Wódkiewicza pokonali Sokół Radomin 3:4, a mimo to o pozostaniu w lidze
dowiedzieli się dopiero kilkanaście minut po meczu
Karol Żebrowski

Z

anim jednak doszło do
tego, cofnijmy się o parę
miesięcy. Początek rundy
rewanżowej nie był wymarzonym
scenariuszem dla ówczesnego
trenera Dariusza Preisa i jego zawodników. Pięć punktów w siedmiu spotkaniach sprawiało, iż Legia stopniowo staczała się na dno
piątoligowej tabeli. Reakcja działaczy z Chełmży była natychmiastowa – Preisa zastąpił Grzegorz
Wódkiewicz, były gracz Zawiszy
Bydgoszcz i Arki Gdynia.
- Kiedy przychodziłem do Legii celem było spokojne utrzymanie – mówi trener Wódkiewicz.
– Znałem sytuację w tabeli i uważałem, że stać nas na zapewnienie
sobie piątoligowego bytu na dwie
kolejki przed końcem rozgrywek.
Boisko jednak wszystko zweryfikowało i najważniejszy mecz sezonu czekał nas w Radominie.
Wyjazdowe spotkanie rozpoczęło się kapitalnie dla chełmżyńskiego zespołu. Dwie szybko
zdobyte bramki sugerowały łatwą
przeprawę. Nic z tego. Gospodarze mimo pewnego utrzymania
zabrali się do odrabiania strat i
jeszcze przed przerwą wyrównali
wynik.
- Po przerwie trwaliśmy w de-

koncentracji z końca pierwszej
połowy – opowiada Wódkiewicz.
– Straciliśmy kolejną bramkę i
utrzymanie bardzo się od nas
oddaliło. Całe szczęście, że moi
zawodnicy znali wagę tego spotkania i potrafili wrócić do dobrej
gry. Wiara w dobry wynik oraz
pełne zaangażowanie pomogło nam w strzeleniu kolejnych
dwóch goli, co doprowadziło do
końcowego sukcesu.
Dramatyczne zwycięstwo 3:4
nie wywołało jednak szału radości tuż po ostatnim gwizdku,

szczęście w doliczonym czasie gry
zawodnicy z Kowalewa zdobyli
zwycięska bramkę i przyczynili
się również do pozostania w lidze
Legii.
- Sprawdzanie wyników trwało bardzo długo – mówi trener
Legii. – Dostawaliśmy różne informacje, a to poprzez smsy, a
to dzięki relacjom na żywo w internecie. W pewnym momencie
było tak, iż część chłopaków była
pewna, że spadliśmy i ze spuszczonymi głowami kąpała się, a w
drugiej części szatni otrzymywa-

W pewnym momencie było tak, iż część chłopaków była pewna, że spadliśmy i ze spuszczonymi głowami kąpała się, a w drugiej części szatni
otrzymywaliśmy informację o korzystnym wyniku i
cieszyliśmy się.
gdyż warunkiem do pozostania
w lidze było utrzymanie Promienia Kowalewo Pomorskie, który
w tym momencie remisował z
drużyną Rol.Ko Konojady 1:1. Na

liśmy informację o korzystnym
wyniku i cieszyliśmy się. Prawdziwa euforia całego zespołu zapanowała dopiero w autobusie.
Grzegorz Wódkiewicz jest

Wieści z Baja

„Ah, co to był za Ślub!”

W

szystko co dobre, szybko
kończy… Tak właśnie stało się z naszym pięknym
jubileuszem 70-lecia Teatru Baj Pomorski. Jeszcze wczoraj wydawało
nam się, że czas do naszego święta
dłuży się i ta niezwykła chwila nie
może nastąpić. A kiedy już to się
stało, tydzień naszego świętowania
upłynął w mgnieniu oka. Zostały
nam piękne wspomnienia, o których na pewno jeszcze długo będzie
się mówiło z wypiekami na twarzy.
Wszystko zaczęło się 14 czerwca:
najpierw czytaliśmy bajki z niezwykłego „bajowego” krzesła, potem
barwny korowód postaci bajkowych
przeszedł ulicami Starego Miasta
w towarzystwie orkiestry dętej, by
powrócić do naszego magicznego
ogrodu, gdzie odbył się koncert piosenek „The Best of Baj”. Towarzyszyły nam warsztaty dla najmłodszych,
a potem pierwszy raz w historii
zagraliśmy równolegle na dwóch
salach dwa spektakle. W kolejnych
dniach jubileuszu nasza szafa pękała
w szwach od widzów na spektaklach
„Słowik” i „Królik”. Dzięki przyjaciołom ze stowarzyszenia inicjatyw
kulturalnych tARTak starsze dzieci
mogły wziąć udział w warsztatach
tanecznych. No i „specialite de la
maisone”, wisienka na torcie uro-

dzinowym to… premiera spektaklu „Ślub” Witolda Gombrowicza
w reżyserii Zbigniewa Lisowskiego.
Pierwszy raz w historii ten dramat
został wystawiony na scenie teatru
lalkowego.
Czas jubileuszu to również chwila wielu ciepłych słów, prezentów i
gości. Naszą szafę odwiedzili przyjaciele z całego kraju – przedstawiciele innych teatrów, środowisk
artystycznych. Nasi aktorzy zostali
uhonorowani specjalnymi odznaczeniami „Gloria Artis” oraz Krzyżami Zasługi. Były też dwie niezwykłe
niespodzianki : Baj Pomorski jako
instytucja został odznaczony przez
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego medalem „Gloria Artis”, a
także na wniosek Rady Miasta Torunia Medalem „za Zasługi dla Miasta
Torunia” na wstędze. Duma nas rozpiera cały czas! Dziękujemy z tego
miejsca wszystkim, którzy uczestniczyli w tych obchodach i razem
z nami świętowali. Wasza obecność
jest dla nas najcenniejszą nagrodą!
No dobrze, to może teraz udamy się
na krótki urlop… Nie nie nie! Nic
z tego! Jeszcze w lipcu szykujemy
dla nas nową, niezwykłą premierę
– „Legendy toruńskie”. Po prostu…
szafa gra!

związany kontraktem z Legią
do końca czerwca. Jaka przyszłość czeka zespół w sezonie
2015/2016?
W tym momencie to
Grzegorz Wódkiewicz jest najpoważniejszym kandydatem na
stanowisko trenera w nowych
rozgrywkach – twierdzi Mariusz
Kałużny, prezes Legii Chełmża. –
Szkoleniowiec osiągnął cel, jakim
było utrzymanie się w rozgrywkach. Na pewno usiądziemy do
wspólnych rozmów i będziemy
chcieli dojść do porozumienia.
Przewidujemy także wzmocnienia naszego zespołu. Nie chcemy
ponownie walczyć o utrzymanie.
Jest wielu bardzo dobrych zawodników z naszego miasta, którzy grają w innych drużynach. W
pierwszej kolejności powalczymy
o nich. Przykład Marcina Talarka
i Michała Lewandowskiego pokazuje, że warto też rozglądać się po
okolicznych wioskach i miejscowościach. Cały czas problemem
jednak są finanse. Walka o wyższe cele to zarazem dużo wyższe
koszty.
W dniu dzisiejszym czyli 26
czerwca, o godzinie 18 odbędzie
się walne zebranie członków zarządu klubu Legia Chełmża.

26 czerwca 2015 r.

Będzie
przełom?

S

ytuacja Bioetanolu zmienia
się jak w kalejdoskopie. Po
niedawnych decyzjach służb
celnych, które odraczały wznowienie produkcji do sierpnia (lub
nawet dłużej), znamy nowe ustalenia. To efekt spotkania zarządu
firmy z dyrektorem Izby Celnej.
Strony ustaliły, że Bioetanol
będzie miał zielone światło, gdy
urzędnicy otrzymają ocenę biegłego, który ma stwierdzić, czy
preparaty produkowane przez
gorzelnię to produkty stworzone
na bazie skażonego alkoholu.
- Nie wyobrażam sobie innej
decyzji niż pozytywna dlas nas,
gdyż takie analizy mamy od dawna - mówi Roman Mierzwa, dyrektor Bioetanolu. - Biorąc pod
uwagę biurokratyczne reguły, informacji możemy spodziewać się
na przełomie czerwca i lipca.
Poztywna odpowiedź służb
celnych to jednak nie wszystko.
Na początku przyszłego miesiąca
zarząd firmy stanie przed sądem,
który zdecyduje o tym, że zakład
może ogłosić upadłość z możliwością zawarcia układu.
- Dopiero pozytywne rozpatrzenie naszego wniosku pozwoli nam na rozpoczęcie w ciągu
2-3 dni produkcji - wyjaśnia
Mierzwa. - Realnie może się to
zdarzyć jeszcze w pierwszej połowie lipca.
Bioetanol został zamknięty
19 lutego. Od tego czasu firma
straciła ponad 2 miliony złotych
z tytułu utrzymania przedsiębiorstwa.
(ŁP)

Teatr "Baj Pomorski"
1945-2015
Dziękujemy,
że jesteście z nami 70 lat!

26 czerwca 2015 r.

CHEŁMŻA

pozatorun.pl

Odkrywają
potencjał

15

Gra miejska, lokalne zwiedzanie miasta i
promocja Chełmży - to główne zadanie
PIT-u

Z

początkiem czerwca w
Chełmży otwarto Punkt
Informacji Turystycznej. W
jednostce znajdziemy publikacje,
pamiątki i inne rzeczy związane z
lokalną turystyką.
Placówka znajduje się przy
ulicy Tumskiej w pobliżu konkatedry. Działa jako jednostka
Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Jej zadaniem
jest rozpowszechnianie wiedzy
o mieście oraz promocja walorów turystyczno-rekreacyjnych.
Odwiedzający PIT dowiedzą się,
co warto zobaczyć w Chełmży i
okolicach, zdecydują, gdzie mogą
przenocować lub dobrze zjeść.
- Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni zainteresowaniem, jakie
wywołał chełmżyński PIT – mówi
Wioletta Derkowska, pracownik
placówki. - Co ważne, nie tylko
polscy turyści nas odwiedzają.
Zdarzają się także wycieczki zagraniczne, m. in. z Niemiec.
PIT stawia nie tylko na turystów. Obecnie jednostka prowadzi zapisy na lipcowe zwiedzanie
Chełmży dla mieszkańców miasta.

- Zdarza się tak, że nie zawsze
sami chełmżanie znają historię
naszych zabytków, legendy o nich
i ciekawostki – dodaje pracownik
PIT-u. – Stąd pomysł, aby uświadomić naszą lokalną społeczność
o potencjale turystycznym, jaki
drzemie w ich miejscu zamieszkania.
Z końcem tego tygodnia PIT
rusza także z grą miejską, w której do wygrania będą atrakcyjne
nagrody.
- Zabawa polega na tym, aby
odpowiedzieć na szereg zagadek
dotyczących Chełmży w oparciu
o mapę i inne materiały dostępne
w naszym punkcie – informuje
Wioletta Derkowska. – Na rozwiązane formularze czekamy do
10 lipca.
Poprawnie wypełnione zagadki biorą udział w losowaniu, którego wynik poznamy w trakcie
lipcowych Dni Chełmży.
PIT otwarty jest zawsze od 9.
We wtorki, czwartki i piątki placówka działa do 16.30, w środy
do 15, a w soboty do 12.30.
(ŁP)

Pomyśl o sobie teraz
„MARWITALIZACJA” - pod taką nazwą wystartowała 25 maja kampania marki Marwit, której hasłem
przewodnim jest zdanie „Pomyślę o sobie TERAZ!
Zmiana zaczyna się dziś”. Głównym jej celem jest
edukacja i motywacja konsumentów marki, przekonując ich do zmiany nawyków żywieniowych

A

kcja „Marwitalizacja" skierowana jest do wszystkich, bez
względu na płeć czy wiek, którzy
chcą zmienić swój tryb życia - mówi
członek Zespołu ds. Marwitalizacji. Dołączenie do akcji jest bardzo proste,
wystarczy wejść na oficjalną stronę firmy Marwit. Tam znajdują się wszystkie
informacje, zarówno dotyczące samej
akcji, jak i przepisów. Na niej znajdziemy również zdjęcia, które otrzymujemy
od uczestników.
Inicjatywa cieszy się dużym zainteresowaniem. W stałych kontaktach z
uczestnikami akcji zauważalne jest odstawienie przekąsek słodkich, na rzecz
owoców i warzyw. Na oficjalne strony
internetowe firmy Marwit oraz profile
akcji na portalach społecznościowych
uczestnicy przesyłają swoje fotografie,
swoich rodzin podczas spaceru, biegania czy zorganizowanych przez siebie
wycieczek rowerowych.
- Przez nadchodzące tygodnie dalej
będziemy zachęcać Internautów, by pokonywali z nami kolejne kroki w drodze
do wyznaczonego celu – mówi Anna
Pawłowska-Kruzińska, Marketing Manager MARWIT Sp. z o.o. - Zmiany
nie zawsze są łatwe, ale dzięki naszym
poradom dietetycznym, artykułom eksperckim i przepisom Grzegorza Łapanowskiego, Ambasadora marki Marwit,

postaramy się codziennie wspierać naszych Konsumentów.
Akcja została podzielona na trzy etapy: Motywację, Mobilizację i Metamorfozę Samopoczucia. Programowi motywacyjnemu będą towarzyszyły liczne
konkursy.
W ramach MARWITALIZACJI
wszyscy uczestnicy akcji będą mogli
przejść wnikliwą analizę własnego sposobu odżywiania i stanu zdrowia. Przechodząc przez etap mobilizacji, będzie
można dowiedzieć się, jak ulepszyć
dietę i zadbać o to, aby spożywane produkty wpłynęły na dobre samopoczucie
oraz kondycję. Trzecim etapem będzie
metamorfoza, w ramach której będzie
można skorzystać ze wsparcia dietetyka
- wymienić opinię oraz porozmawiać z
przedstawicielami firmy Marwit.
Aktywni uczestnicy akcji, czyli osoby najbardziej zaangażowane w projekt,
otrzymają zapas produktów Marwit,
książki autorstwa Grzegorza Łapanowskiego oraz zaproszenie do udziału w
warsztatach kulinarnych, prowadzonych przez Ambasadora marki Marwit.
Wszystkie informacje dotyczące wydarzenia można znaleźć na oficjalnej stronie firmy - www.marwit.pl, a także na
jej profilach na Facebooku, Instagramie
oraz YouTube.

www.pozatorun.pl
W nowej formule i w nowym miejscu - tak w tym
roku wyglądała chełmżyńska noc świętojańska. Stowarzyszenie Białe Żagle i
KST Włókniarz zorganizowały tę coroczną imprezę
tym razem na terenie klubu.
Konkursy, koncerty
na pomoście i puszczanie
wianków - to tylko niektóre atrakcje czekające nad
Jeziorem Chełmżyńskim w
sobotni wieczór 20 czerwca.
Więcej zdjęć z wydarzenia
na www.pozatorun.pl

16

GMINA ŁUBIANKA

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Jaćwingowie oblegali
Ponad pięćdziesięciu rekonstruktorów z bractw rycerskich
z całego kraju wzięło udział w III Średniowiecznym
Festynie Rycerskim na Zamku Bierzgłowskim
Tomasz Więcławski

I

mpreza to w gminie Łubianka niezwykła. Rozmachu,
kolorytu i posmaku historii
mogłoby jej pozazdrościć niejedno wydarzenie. Jedna z najstarszych, dobrze zachowanych
budowli krzyżackich w tej części Polski na nowo wypełniła się
gwarem, honorem i złotem.
- Liczba osób zaangażowanych
w przeprowadzenie festynu rycerskiego w gminie Łubianka z
roku na rok rośnie - mówi Julita
Bojarska, koordynator wydarzenia. - Goście z całego regionu
przyjeżdżają, żeby podziwiać
średniowieczne stroje, zwyczaje i
zasmakować tradycyjnego jadła.
Wieczorny podjazd pod mury
zamku na długo pozostanie w
pamięci lokalnej społeczności.

Podobnie jak niezwykle zacięte i
realistyczne starcia Prusów z zakonnikami rycerskimi.
- Mieszkam tutaj wiele lat, ale
tak pięknie oświetlonego zamku
jeszcze nie widziałam - mówi
Maria, mieszkanka Zamku
Bierzgłowskiego. - I ci wojowie...
Co jeden, to przystojniejszy.
Zabawa rycerzy trwała dwa dni
- od 20 do 21 czerwca. Dużą
popularnością widzów festynu
cieszyły się pokazy walk średniowiecznych - także konnych.
Można było także podziwiać
pracę kowali, garncarzy, przędzenia na wrzecionie, a także
tradycyjne tańce. W specjalnie
zorganizowanym turnieju wzięli
udział rycerze piesi i konni.
W festynie uczestniczyło Ar-

cheologiczne Koło Miłośników
Średniowiecza z UMK w Toruniu. Także dzięki jego członkom
można było uczestniczyć w pokazach archeologicznych, które
odbywały się w specjalnie przygotowanym na tę okazję obozowisku.
- Takie wydarzenia pogłębiają
wiedzę o naszych przodkach i
tradycji - mówi Jerzy Zająkała,
wójt gminy Łubianka. - Zawsze
będzie dla nich miejsce w naszym kalendarzu imprez kulturalnych.
Organizatorami wydarzenia były
Urząd Gminy Łubianka i Diecezjalne Centrum Kultury Zamek
Bierzgłowski.
Fot. Adam Zakrzewski

Upominki,
motocykle, loteria

W gminie Łubianka już po raz osiemnasty odbędzie się festyn
parafialny. Wystąpią ludowe zespoły i kabaret muzyczny
Tomasz Więcławski

T

egoroczna edycja odbędzie
się pod hasłem "Budujemy
ołtarze, ksiądz Jerzy pomoc okaże!". Zabawa w Bierzgłowie organizowana jest rokrocznie
dzięki dobrej współpracy społeczności sołeckiej, miejscowego
proboszcza i zaangażowaniu wielu wolontariuszy.
Zabawa rozpocznie się o godzinie 14.30, w niedzielę 28
czerwca. Wcześniej zaplanowana
jest msza święta.
- Staramy się podtrzymywać
tę tradycję, bo świetnie wpisuje się ona w łączenie ludzi, na
czym bardzo nam zależy - mówi
ks. Rajmund Ponczek, proboszcz
parafii w Bierzgłowie. - Czerwiec
sprzyja imprezom na świeżym
powietrzu.
W programie tegorocznej zabawy są występy kabaretu muzycznego z Łążyna, a także dzieci
i młodzieży ze Szkoły Muzycznej
w Toruniu. Na boisku w Bierzgłowie pojawią się także dobrze
znane zespoły z gminy Łubianka.
- Każde dziecko otrzyma upo-

Wybrani
ci sami
Przedstawicie rolników w izbie
wyłonieni. Zaufanie wyborców znów
zdobyły te same osoby
Tomasz Więcławski

R
Fot. NADESŁANE

minek - mówi ks. Rajmund Ponczek. - Przewidzieliśmy także
wystawę motocykli. Pojawią się
u nas także zabytkowe dwukołowce. Zaplanowaliśmy również
małą i dużą loterię z atrakcyjną
nagrodą główną.

Organizatorzy zapewniają także przejażdżki konne, korzystanie
ze zjeżdżalni i trampolin oraz
możliwość zasmakowania w domowych wypiekach.
(WT)

eprezentantami gminy
Łubianka na szczeblu
powiatów będą Jan Madej z Wybcza i Jacek Ziółkowski z Łubianki. W głosowaniu
pokonali oni Wojciecha Sochę
z Biskupic. Wybory odbyły się
w Urzędzie Gminy Łubianka.
- Izby rolnicze są jednostkami organizacyjnymi samorządu rolniczego i reprezentują
interesy wszystkich rolników
- mówi Bartosz Lewandowski,
kierownik referatu rolnictwa i
ochrony środowiska w Urzędzie Gminy Łubianka. - Ich
głównym zadaniem jest stworzenie dla polskiego rolnictwa stabilnych i przejrzystych
warunków funkcjonowania i
rozwoju. Wpierają one także
rozwój małej przedsiębiorczo-

ści i tworzenie miejsc pracy na
obszarach wiejskich.
Wyborcami w tym głosowaniu są płatnicy podatku
rolnego. O reelekcję do Rady
Powiatu Toruńskiego Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej na czteroletnią kadencję
przedstawiciele tej grupy zawodowej ubiegali się w okręgu
numer 108.
- Dziękujemy wszystkim
rolnikom za udział w wyborach - mówi Bartosz Lewandowski. - To przejaw odpowiedzialności i dbałości o swoje
interesy. Niezwykle ważny element budowy solidarności w
ramach małej ojczyzny i społeczeństwa obywatelskiego.
(WT)

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

17

18

GMINA ŁYSOMICE

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Dziki Zachód
pod Toruniem
Kilkaset osób bawiło się na Dniu Sąsiada w Papowie
Toruńskim-Osiekach. Impreza obchodziła mały
jubileusz. Odbywała się już bowiem po raz piąty

W

tym roku zabawa miała wyraźny
motyw tematyczny. Dominowała
stylistyka country. Za kowbojów
i damy rodem z westernów przebrała się
miejscowa ludność. Byli też Indianie, dużo
dobrej muzyki, jadła i napitku.
Mieszkańcy Papowa Toruńskiego-Osieki
chcą się integrować. Miejscowość jest tak
położona, że zamieszkują ją głównie osoby
napływowe.
- Dbamy o to, żebyśmy mogli się lepiej
poznać - mówi Tomasz Kęder, sołtys Papowa Toruńskiego-Osieki. - Wiele osób podejmuje nasze inicjatywy, bo, pomimo tego, że
są mocno zapracowane, mają w sobie gen
aktywistów. Lubimy się wspólnie bawić. Zawsze odbywa się to w kulturalnej i bardzo
miłej atmosferze.
Całością zabawy zawiadywał Jurek Paterski C. Club.
- To sprawdzony w tej stylistyce zespół,
więc zaprosiliśmy go bez większych wątpli-

wości - mówi Tomasz Kęder. - W czasie popołudniowej zabawy zadbaliśmy o atrakcje
dla osób w każdym wieku. Dzieci miały się
gdzie wyszaleć, a dorośli brali udział w wielu
śmiesznych konkurencjach m.in. rzucie torebką żeńską do celu.
W imprezie uczestniczyli także strażacy-ochotnicy. Nie mogłaby się ona odbyć bez
pomocy finansowej Urzędu Gminy Łysomice i sponsorów.
- Cieszę się, że podejmowane są takie,
oddolne, inicjatywy - mówi Piotr Kowal,
wójt gminy Łysomice. - Jeżeli na takim festynie bawi się kilkaset osób, a co chwilę w
gminie można skorzystać w tych miesiącach
z rekreacji na świeżym powietrzu, to znaczy,
że jest on dobrze organizowany i atrakcyjny.
Jak co roku w Papowie Toruńskim-Osiekach każdy mógł wygrać także oryginalne
nagrody w wielu konkursach.
Fot. Łukasz Piecyk
(WT)

Strefa gry

Mistrzostwa firm działających w Ostaszewie oraz
ich przyjaciół odbyły się już po raz ósmy

Zabawa w
duchu fair play

Tomasz Więcławski

Z

awody
przeprowadzone
zostały na orliku i boisku
trawiastym w Gostkowie
w gminie Łysomice 20 czerwca. Najlepszy okazał się zespół
gospodarzy. Celem imprezy jest
integracja środowiska gospodarczego zrzeszonego wokół PSSE.
- Staramy się kultywować tradycję zapoczątkowaną parę lat
temu - mówi Iwona Paliszewska,
rzecznik prasowy Pomorskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej
w Ostaszewie. - Chętnych do gry
w piłkę nigdy nie brakuje, a przy
okazji możemy zorganizować festyn dla rodzin osób pracujących
w firmach biorących udział w
tym wydarzeniu.
Rozgrywki rozpoczęły się o
godzinie 9. W szranki stanęła
drużyna gospodarzy - Pomorskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej w
Ostaszewie i przedstawiciele firm
Garos Polska, SPX Flow Technology Poland, Sohbi Craft Poland,
Nissin Logistics Poland, Poland
Tokai Okaya Manufacturing,
Baumat, Tioman, UMC Poland,
Mueller Fabryka Świec, Yusen
Logistics, Schumacher Packaging
Zakład Grudziądz, B.A.U.S. AT i
Mondi Świecie, a także reprezentacja gminy Łysomice.
- Pomagaliśmy nieco w organizacji turnieju - mówi Magdalena Kwaśniewska z Urzędu

Gminy Łysomice. - Użyczyliśmy
nasze obiekty, a w inicjatywę zaangażował się mocno animator
z orlika w Gostkowie. Sama byłam gościem imprezy i poziom
rywalizacji mile mnie zaskoczył.
Większość trudu przeprowadzenia zawodów wzięła na siebie jednak PSSE.
W ćwierćfinałach turnieju
drużyna Baumat pokonała zespół
Mueller 2-0, PSSE okazała się
lepsza od Garosa (5-0), SPX pokonała 3-0 BAUS, a Schumacher
pozostawił w pokonanym polu
PTOM (4:1). W meczach 1/2 finału Schumacher wyraźnie, bo aż
6-0, pokonał zespół reprezentujący firmę Baumat, a Strefa okazała
się lepsza od SPX (2-0).
- Zawodnicy niezwykle ambitnie podeszli do rozgrywek relacjonuje Iwona Paliszewska.
- Kilka kontuzji i brak sił spowodowały, że mecz o trzecie miejsce
rozstrzygnięto poprzez rozegranie serii rzutów karnych.
Więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy Baumatu i to oni
stanęli na najniższym stopniu
podium rozgrywek. Niezwykle
wyrównany przebieg miał mecz
finałowy. W nim drużyna gospodarzy pokonała piłkarzy Schumachera 2-1. W czasie wręczenia nagród upominki rzeczowe
otrzymali także najlepszy bram-

karz i piłkarz turnieju oraz MVP.
W imieniu marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Piotra Całbeckiego wręczono
także nagrodę fair play, którą
otrzymała drużyna SPX.
- Ufundowane przez strefę nagrody wręczył Józef Adam Bela,
wiceprezes zarządu PSSE - dodaje
Iwona Paliszewska. - Dodatkowe
nagrody ufundowały także firmy
Adecco, Manpower, Arriva i Deloitte.
Gdy rodzice grali na boisku,
ich pociechy mogły miło spędzić czas na dmuchanej zjeżdżalni, trampolinie i w kuli wodnej.
Równocześnie przeprowadzony
został także turniej unihokeja dla
dzieci ze szkół podstawowych.
Podczas mistrzostw zorganizowany został także bieg charytatywny na dystansie 1 kilometra.
- Mamy nadzieję, że w równie
miłej atmosferze spotkamy się
na IX Strefowych Mistrzostwach
Piłki Nożnej w województwie
kujawsko-pomorskim już za rok uzupełnia Iwona Paliszewska.
t.wieclawski@pozatorun.pl

I

I Sportowa Olimpiada Przedszkolaków z
gminy Łysomice za nami. Impreza odbyła
się na boisku przy Zespole Szkół nr 2 w
Turznie 17 czerwca

grzyska przygotowało Przedszkole Publiczne "Jelonek" w
Papowie Toruńskim. Patronat
nad zmaganiami małych sportowców objął wójt gminy. Były:
znicz olimpijski, hymn, uroczyste
ślubowanie, biegi, skoki i rzuty.
- Mottem przewodnim olimpiady stały się słowa piosenki
"zawsze wygrywa ten, kto dobrze
bawi się, zasady fair play dobrze
zna" - mówi Joanna Wojtulska,
koordynator olimpiady. - Dobra
zabawa była dla nas w tym dniu
najważniejsza.
Wszystko zaczęło się od przecięcia wstęgi, a potem przebiegało zgodnie z ceremoniałem
nowożytnych igrzysk. Przemarsz
drużyn był niezwykle okazały.
Podniosły charakter uroczystości
nadało zapalenie olimpijskiego
znicza przez Piotra Kowala, włodarza gminy.
- Po części oficjalnej przedszkolaki rozgrzały zawodników
swoimi występami, podczas których mogły zaprezentować swoje
zdolności wokalno-taneczne mówi Joanna Wojtulska. - Aż w
końcu przyszedł czas na moment
kulminacyjny, czyli rozpoczęcie
zmagań sportowych.

Te toczyły się w dwóch

grupach - 3 i 4-latków oraz 5 i
6-latków. W młodszej kategorii
wiekowej wzięły udział dzieci
z Przedszkola Publicznego "Jelonek" oraz filii w Łysomicach,
Turznie, Gostkowie, a także
punktów w Lulkowie i Zakrzewku, które połączyły siły i wystawiły jedną drużynę. W starszej
grupie rywalizowali podopieczni
oddziałów przedszkolnych ZS nr
1 w Łysomicach i ZS nr 2 w Turznie.
- Mali zawodnicy wykazali się wieloma umiejętnościami
w zakresie biegania, skakania,
zręczności, siły i współdziałania
w zespole - mówi Joanna Wojtulska. - Zwycięzcami zostali wszyscy, gdyż najważniejszą rzeczą w
igrzyskach olimpijskich jest wziąć
w nich udział. Wszystkie dzieci
zostały nagrodzone pamiątkowym złotym medalem. Mam nadzieję, że dla niejednego z nich
będzie to pierwszy z wielu, jakie
dostaną w swoim życiu.
Po zakończeniu zmagań sportowych na dzieci czekała niespodzianka - zabawa prowadzona
przez aktorów teatru Magma.
(WT)

26 czerwca 2015 r.

GMINA OBROWO

pozatorun.pl

Ludzie do tańca i różańca
Społeczność Osieka nad Wisłą czekała na ten dzień bardzo długo. W sobotę 20 czerwca
świętowano 90-lecie istnienia jednostki ochotniczej straży pożarnej w tej miejscowości
Tomasz Więcławski

O

bchody jubileuszu nie
mogły rozpocząć się
inaczej niż od polowej
mszy świętej. Później był raport i podniesienie flagi państwowej na maszt. Nie mogło
również zabraknąć odznaczeń,
bo przez tyle lat funkcjonowania jednostki zasłużyło się dla
niej wiele osób.
- To prężnie działająca organizacja z wieloletnią historią mówił podczas sobotnich uroczystości Andrzej Wieczyński,
wójt gminy Obrowo. - Druhny
i druhowie zawsze są gotowi do
pomocy lokalnej społeczności.
To osoby i do tańca i do różańca. Do pożaru zawsze spieszą
pierwsi, a z gminnych imprez

wychodzą ostatni. Bo ktoś
musi dbać o bezpieczeństwo,
a także pomóc rozstawić scenę czy inne elementy oprawy. I
potem to posprzątać.
W dzień jubileuszu to strażacy byli na pierwszym planie. Warto przypomnieć, że
jednostkę OSP w Osieku nad
Wisłą zakładali ks. Antoni Tymiński, nauczyciel Stanisław
Goździkowski, Stanisław Frolkiewicz i Kazimierz Kubacki.
- Wręczyliśmy kilkanaście
odznaczeń i medali - mówi
Andrzej Wieczyński. - Te, bezwzględnie, należały się naszym
strażakom.
Dla jubilatów wystąpiły
dzieci z Zespołu Szkół w Osie-

ku nad Wisłą, a także grupa
teatralna z tej miejscowości.
Zabawę taneczną dla lokalnej
społeczności prowadził zespół
Aplause. Najmłodsi mogli skorzystać z dmuchanych zjeżdżalni, pobawić się w wesołym
miasteczku i zjeść watę cukrową. Dla wszystkich była także
grochówka i kiełbaski z grilla.
Można było również zwiedzić
remizę strażacką i zapoznać się
ze sprzętem, którym obecnie
dysponują osieccy strażacy.
Cała uroczystość odbyła się
na placu parafialnym przy ul.
Strażackiej w Osieku nad Wisłą.
Fot. Adam Zakrzewski
(WT)

6-ciu śmiałków, podzielonych na dwie drużyny
stanęło do walki o zdrowie, smukłą sylwetkę
i lepsze samopoczucie nie tylko na lato, ale
i na lata. Przed nimi dziesiątki kilogramów
do zgubienia. Czy im się uda?

Z

rzucenie zbędnych kilogramów bez
efektu jo-jo to znacznie więcej niż
zwykła dieta. Odchudzanie jest procesem, który jeśli będzie przeprowadzony
pod okiem specjalisty, da skuteczne i długotrwałe rezultaty. Dietetycy Naturhouse
na przestrzeni lat dowiedli skuteczności
swojej metody, nie tylko w kwestii utraty
kilogramów, ale przede wszystkim utrzymania osiągniętej wagi. Jak to się dzieje?
Przede wszystkim pełnowartościowa dieta,
ucząca prawidłowego sposobu odżywiania.
W trakcie jej stosowania nie odczuwa się
głodu. Jest prosta i łatwa w przygotowaniu.
Drugim aspektem jest opieka dietetyka. Regularne wizyty pozwalają utrzymać
wysoką motywację. Dają też dietetykowi
kontrolę nad procesem. Dietetyk jest nie
tylko wsparciem merytorycznym, ale i psychicznym.
Ostatnim elementem jest naturalna suplementacja. Wyciągi z roślin i ziół pomagają uzyskać nie tylko lepsze efekty diety,
ale poprawiają samopoczucie i wygląd. Indywidualny dobór suplementu prze dietetyka pozwala osiągnąć zamierzony cel.
Beata, Jarek i Monika to drużyna Naturhouse z ulicy Kościuszki 16a. W ekipie
z Rynku Nowomiejskiego 22 znaleźli się
Beata Czesława, Maciej i Ilona. Drużyny są do siebie bardzo podobne wiekowo
oraz wagowo w związku z czym zaczynały
z podobnego pułapu. Jak się czują w nowej
rzeczywistości? Opowiada Beata Czesława:
-Super, jestem bardzo zadowolona. Czuję się lżej. Ciężko mi było wcześniej pomyśleć o tym, że mogę schudnąć tak szybko,
że waga zacznie schodzić w dół.”.
Ilona i Maciej są małżeństwem, czy to

im przeszkadza w odchudzaniu? „Bardzo
pomaga, mąż stawia mnie do pionu. Jak
chcę coś zjeść, nawet takiego co jest w diecie, ale troszeczkę więcej lub jakąś tłustszą
rybę, to mąż mówi nie, nie.” - mówi Ilona.
„Trzeba się trzymać. Nie można sobie folgować, bo od małych rzeczy się zaczyna, a
później odpuszcza się całkowicie.” - dodaje
Maciej.
A jak ze zmianami czuje się Beata z Kościuszki? - „Rewelacyjnie! Przestało mnie
wszystko boleć. Nie bolą mnie stopy, nie
bolą mnie kości. Po prostu zastanawiam
się czy jeszcze żyje, bo podobno jak nic nie
boli to już człowiek nie żyje. Wszystko jest
super, mam bardzo dużo energii, bardzo
dobrze sypiam, rewelacja!”.
Jak swoje postępy ocenia Jarek? - „Początek jest zwykle bardziej spektakularny,
później jest trochę wolniej, natomiast jestem do tego przyzwyczajony. Wiem, że tak
będzie, w związku z tym robię swoje.”.
„Miałam problem z pilnowaniem godzin posiłków. Mam taką pracę, że nieregularnie jadłam. Teraz wstaję, 7 rano – śniadanie, później godzin posiłków faktycznie
pilnuję i jest dużo łatwiej, nie odczuwam
głodu. Mąż powiedział że moja dieta jest
nawet smaczna, więc nie ma oporów aby
jeść to samo co ja” - dodaje Monika.
Za nami już 6 tygodni zmagań. Nasi bohaterowie uzyskali rewelacyjne wyniki. Ich
postępy możecie śledzić na dedykowanym
profilu na Facebooku (Bitwa na kilogramy
Toruń), na łamach naszych gazet oraz w
każdy czwartek o 15:30 w Radiu Zet Gold
na 92,8 fm. Kibicujcie im.

19

20

GMINA LUBICZ

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Łezka
się kręci

Kilkadziesiąt zabytkowych aut przejechało ulicami gminy Lubicz w ramach II
Lubickiego Zlotu Pojazdów Zabytkowych.
Fani motoryzacji mogli podziwiać
prawdziwe perełki

Tomasz Więcławski

I

mprezę wymyśliła rok temu
florystka Magdalena Borowska. Zaraziła pomysłem wójta
i udało się w trybie ekspresowym
skrzyknąć pasjonatów starych samochodów. Teraz czasu było więcej, a efekt finalny zapierał dech.
Ci, którzy nie pamiętają okresu
PRL-u, mogli się naocznie przekonać, że czarne wołgi istniały
naprawdę. Ba, są nadal!
W organizację zlotu zaangażowało się wielu samorządowców
z gminy Lubicz. Patronatem imprezę wsparł wójt gminy Marek
Olszewski, który aktywnie w niej
uczestniczył.
- Mam ogromny sentyment
do starych aut - mówi włodarz
gminy Lubicz. - W połowie lat
80. miałem dużego fiata. Przesiadłem się do niego z syrenki. Wtedy uważałem, że to cud techniki i
niezwykle komfortowy wóz. Fajnie było znów usiąść za kierownicą tego modelu.
Prawdziwą furorę wśród

uczestników zlotu wzbudzała jednak czarna wołga. Jej właściciel
pochodzi z Lubicza. Zdradził w
czasie imprezy, że zawiózł już kilkuset nowożeńców do ślubu tym
zabytkowym samochodem.
- Zaskoczyła nas w tym roku
frekwencja - mówi Magdalena

dziesiąt. Odwiedziła nas zwarta
grupa z Inowrocławia - Team PRL-u. Dzięki nim wiele osób mogło się poczuć
jak w czasach
młodości.
Najstarszym modelem uczestniczącym w
zlocie był ford
T, wyprodukowany blisko
sto lat temu w 1919 roku.
Trzy miesiące
temu
trafił
do naszego
kraju zza oceanu. Jego właściciel
ma bogatą kolekcję zabytkowych
samochodów i przymierza się do
otwarcia prywatnego muzeum.

Zmysł artystyczny zawsze
kieruje mnie w stronę „perełek”. Taką jest syrena, którą
mamy w garażu. Oczywiście
na chodzie i w pełni sprawna
Borowska, pomysłodawczyni zlotu. - Dwanaście miesięcy temu
było u nas czterdzieści aut w stylu
retro, a tym razem ponad siedem-

A lubicka czarna wołga ma
pod maską oryginalny silnik.
- To bardzo wygodne auto mówi Jan Jurkiewicz, właściciel
samochodu. - Do Niemiec, do
córki nią jeżdżę i spokojnie daje
radę w trasie. I jeszcze ludzie
mnie pozdrawiają po drodze.
Dużo radości z tego jest.
Jedna z par uczestniczących w
zlocie podzieliła się niecodzienną
refleksją.
- Patrząc na sznur samochodów przypomnieliśmy sobie
nasze wesele - mówili państwo
Kościerzyńscy z Młyńca. - Dominowały w korowodzie samochodów fiaty 126 p. Teraz grupa
z Inowrocławia lubickimi ulicami
także poruszała się głównie tą
marką. Ale u nas były także dwa
duże fiaty i jeden ford escort.

W Lubiczu pojawili się też
tacy, którzy wystylizowali swoje
auta na te znane z kultowych produkcji filmowych.
- Mój samochód jest dla mnie
bezcenny - mówi Sebastian Zając z Torunia, którego auto do
złudzenia przypomina taksówkę
z serialu "Zmiennicy". - Kursuję
nim w weekendy.
Oko można było także zawiesić na przedstawicielach zagranicznej myśli technicznej. W
gminie Lubicz pojawił się lincoln,
alfa romeo, citroen znany z filmów o najpopularniejszym na
świecie żandarmie czy opel kadet
c z lat siedemdziesiątych.
- Uwielbiam patrzeć na te auta
- mówiła Magdalena Borowska.
- Nie wszystkie znam, a na kwestiach technicznych dużo lepiej
zna się mój mąż, ale zmysł artystyczny zawsze kieruje mnie w
stronę "perełek". Taką jest syrena,
którą mamy w garażu. Oczywiście na chodzie i w pełni sprawna.
Skarby motoryzacji podziwiała też przewodnicząca Rady Gminy Lubicz.
- Można było pooddychać
historią - mówi Hanna Anzel. Doskonale pamiętam wiele z tych
marek poruszających się po naszych drogach. Widać, ile się od
tamtego czasu zmieniło. Ale łezka się w oku kręci na wiele wspomnień.
Fot. Łukasz Piecyk

Melioracja na ostrzu
W

ójt gminy Lubicz jest
przewodniczącym
ogólnopolskiej organizacji i stara się wypełniać ten
mandat w sposób niezwykle sumienny. Tym razem nadzorowana przez niego organizacja odnosiła się do nowelizacji prawa
wodnego.
- Protestujemy przeciwko
zmianom proponowanym przez
ministerstwo środowiska- mówi
Marek Olszewski. - W projekcie
wszystkie zadania z zakresu melioracji szczegółowych proponuje
się przekazać gminom.
Jakie rozwiązanie obowiązuje
w tej chwili?
- Za te urządzenia, często zaniedbane, odpowiada właściciel
gruntu, gdyż znajdują się one na

Zarząd Związku Gmin Wiejskich RP po raz pierwszy obradował w
gminie Lubicz. Spotkanie w hotelu w Krobi było niezwykle owocne
jego terenie.
Ich naprawa, jak oszacowano,
pochłonie w skali całego kraju
około 60 miliardów złotych.
- Gminy wiejskie nie mają takich pieniędzy - wskazuje Marek
Olszewski. - Poza tym trudno
byłoby rozwiązać problemy dotyczące naprawy na prywatnych
gruntach w sytuacji, kiedy nie
posiadamy ani uprawnień, ani
nie dysponujemy ewidencją tych
urządzeń. Tym zajmują się starostwa powiatowe.
Zarząd wystosował do wszystkich gmin wiejskich w Polsce
apel, aby ich rady nie zgadzały
się na taką nowelizację prawa
wodnego. Stanowiska podejmowane przez samorządy będą kierowane do parlamentarzystów.

Jedno z pierwszych podjęła już
Rada Gminy Lubicz 19 czerwca.
Przedstawiciele lokalnej społeczności wskazują w nim, że: "wskazanym byłoby pozostawienie
nadzoru nad spółkami wodnymi
bez zmian, a zadania melioracji
szczegółowych przekazać spółkom wodnym, gdyż cieki wodne
nie kończą się na granicach gmin,
lecz mają zasięg co najmniej powiatowy".
- Mam nadzieję, że ustawodawca potraktuje poważnie uwagi samorządów - mówi Marek
Olszewski. - Znów mamy do czynienia z sytuacją, w której trudny
temat chce się scedować na najniższy stopień samorządu terytorialnego. To niedopuszczalne.
(WT)

t.wieclawski@pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

GMINA LUBICZ

pozatorun.pl

Alicja
i nagrody

21

Samorządowcy docenili najlepszych
uczniów. Wyróżnili także młodzież, która
odznaczyła się dobrym sercem
Tomasz Więcławski

G

ala szkolna odbyła się 18 wybitnymi osiągnięciami w dzieczerwca w Grębocinie. dzinie wiedzy i kultury.
Na niej przyznano nagroTakie wyróżnienia przypadły
dy wójta i przewodniczącej Rady Zuzannie Pietkiewicz z SP w ZłoGminy Lubicz. Podziękowania za torii, Zuzannie Kwiatkowskiej z
wkład pracy w edukację młodego SP w Gronowie, Olimpii Wiciun z
pokolenia otrzymali także wy- ZS nr 1 w Lubiczu Górnym, Janochowawcy.
wi Todkowi z tej samej placówki
- Zadania
w
zakresie
oświaty są dla
nas najważChciałbym dostać się do Liceum
niejsze - mówił Marek Ol- Akademickiego UMK w Toruniu, bo
szewski, wójt
gminy Lubicz to renomowana, znana w całej Polpodczas gali
szkolnej w Ze- sce szkoła. Wydaje mi się, że jestem
spole Szkół nr na dobrej drodze. W przyszłości
2 w Grębocinie. - Edukacja może zostanę naukowcem?
dzieci i młodzieży musi
i chórowi szkolnemu z ZS nr 2 w
być na pierwszym planie.
Nagrody wójta, czeki o war- Grębocinie.
Włodarz gminy pogratulował
tości 400 złotych, otrzymali
uczniowie, którzy w minionym także rodzicom i nauczycielom,
roku szkolnym uzyskali wysokie którzy przygotowywali młodzież
wyniki w nauce lub legitymują się do udziału w konkursach.

Wójt Marek Olszewski wręczył nagrody uczniom, którzy uzyskali wysokie wyniki w konkursach, Fot. NADESŁANE
gratulując także rodzicom i nauczycielom wyróżnionych.

- Nauka przychodzi mi bez
problemów - deklaruje Jan Todek,
laureat konkursów wojewódzkich
z fizyki i chemii. - Chciałbym
dostać się do Liceum Akademickiego UMK w Toruniu, bo to renomowana, znana w całej Polsce
szkoła. Wydaje mi się, że jestem
na dobrej drodze. W przyszłości
może zostanę naukowcem?
Swoje nagrody przyznała także przewodnicząca Rady Gminy
Lubicz Hanna Anzel. Doceniła
młodzież najbardziej aktywną
społecznie. Nagrody o wartości
300 złotych otrzymali od niej: Joanna Tarkowska z SP w Młyńcu

Pierwszym, Weronika Nowakowska z SP w Gronowie, Szymon
Jabłoński z tej samej placówki i
Emilia Szyjkowska i Weronika
Koc z ZS nr 2 w Grębocinie.
- Poprzez pracę społeczną
można zrobić wiele dobrego dla
innych – mówiła Hanna Anzel
podczas gali. - Pamiętajmy też o
zasadzie: ile dajesz, tyle dostajesz.
Dobro powraca.
Przewodnicząca wyraziła także uznanie dla pracy i zaangażowania rodziców i nauczycieli wyróżnionych osób.
- Zbliża się koniec roku szkolnego, więc życzę wszystkim

wspaniałego wypoczynku, ponieważ, aby zasłużyć na dzisiejsze wyróżnienia musieliście się
napracować - mówił wójt Marek
Olszewski. - Dziękuję za to. Za
wysiłek i ambicję.
Imprezę uatrakcyjnili uczniowie klasy III C Gimnazjum nr 2 w
Grębocinie. Młodzież wystawiła
podczas imprezy "Alicję w Krainie Czarów" - niezwykle barwny
i interesujący spektakl przygotowany na zajęciach prowadzonych
przez Magdalenę Kuster.
t.wieclawski@pozatorun.pl

22

GMINA ZŁAWIEŚ WIELKA

pozatorun.pl

Kultura z klasą

Remont Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Złejwsi Małej
został zakończony. Koszt inwestycji, to blisko 330 tysięcy złotych
Tomasz Więcławski

26 czerwca 2015 r.

Kasa do
wzięcia
Dotychczasowa strategia rozwoju gminy
wygasa w 2016 roku. Samorządowcy z
gminy Zławieś Wielka pracują nad
nowym dokumentem, który pozwoli wykorzystać środki unijne
Tomasz Więcławski

M

odernizacja
budynku
podniosła znacząco jego
poziom estetyczny. Prace trwały w kilku etapach. Znacząca część środków pochodziła
z Unii Europejskiej. Teraz nawet
najbardziej wymagający widzowie będą mogli korzystać z komfortowych warunków podczas
kontemplowania sztuki.
Prace budowlane trwały m.in.
w sali widowiskowej. Wymieniono w niej sufit, klimatyzację,
pomalowano ściany oraz cyklinowano i lakierowano parkiet. Ten
sam zabieg wykonano w sali kameralnej, gdzie również odmalowano ściany. W kuchni położono
nowe płytki, a pomieszczenie to
wzbogaciło się o chłodnię. Personel i goście ośrodka będą mogli
również korzystać z nowych sanitariatów.
- Remont odbywał się również
w sali plastycznej i bibliotece mówi Maria Karpińska, dyrektor
Gminnego Ośrodka Kultury i
Sportu w Złejwsi Małej. - W całym obiekcie wymieniono także
okna, drzwi oraz oświetlenie. W
kotłowni wymieniono piec. Teraz
do ogrzewania budynku używany
będzie eko-groszek.
Przy wyjściu z sali widowiskowej na taras dobudowano zadaszoną altanę.
- Całość stworzyła lepsze wa-

W
runki do organizacji dużych imprez kulturalnych - mówi Maria
Karpińska. - Poprawił się standard i estetyka budynku. Teraz
jest to obiekt bardzo nowoczesny. Pracownicy nie tylko zyskali
nowe powierzchnie do prowadzenia zajęć, ale także poprawiły się
im warunki socjalne.
Mieszkańcy gminy będą mogli
korzystać z pięknego, przestronnego miejsca dla rozwoju własnych pasji i talentów. Remont
spowodował, że obiekt może stać
się wizytówką gminy, a już zyskał
na atrakcyjności.
- Każdy może z tej placówki
korzystać nie tylko od święta, gdy
odbywają się w niej ważne im-

prezy kulturalne, ale także na co
dzień - mówi Krzysztof Rak, zastępca wójta gminy Zławieś Wielka. - Dlatego ta inwestycja była
tak ważna i trzeba się cieszyć, że
udało się ją przeprowadzić szybko i sprawnie.
Remont GOKiS-u wraz z wyposażeniem i dobudową altany
drewnianej na tarasie kosztował
nieco ponad 328 tysięcy złotych.
Dofinansowanie wyniosło ok. 75
procent kosztów kwalifikowanych, czyli ok. 200 tysięcy złotych. Dofinansowanie samorząd
otrzymał z Programu Rozwoju
Obszarów Wiejskich w ramach
działania Odnowa i rozwój wsi.
Fot. Adam Zakrzewski

większości gmin mają
świadomość, że kolejny okres finansowania
unijnego może być ostatnim, w
którym do Polski europejskie
pieniądze popłyną tak szerokim
strumieniem. Trzeba się dobrze
przygotować na ich przyjęcie.
- Bardzo ważne jest właściwe,
przemyślane, zgodne z ramami
nakreślonymi w poszczególnych
programach wykorzystanie środków z nowej perspektywy finansowania - mówi Krzysztof Rak,
zastępca wójta gminy Zławieś
Wielka. - Nie jest ono możliwe
bez szczegółowego określenia zarówno potrzeb, jak i sposobu ich
zaspokajania, czyli planowania
strategicznego.
Czas obowiązywania starej
strategii rozwoju gminy kończy
się w 2016 roku. Już została wyłoniona firma, która opracowuje
nowy dokument planistyczny.
Jest to przedsiębiorstwo Verte
Anna Mówińska. Kolejnym krokiem jest pozyskanie informacji
z urzędu i jednostek organizacyjnych gminy. Ten etap ma się za-

kończyć do 30 czerwca.
- Żadna strategia nie będzie
kompletna bez konsultacji z
mieszkańcami gminy - dodaje
Krzysztof Rak. - Zgodnie z zapisami uchwały inicjującej, w celu
zapewnienia jak najszerszego
udziału mieszkańców w procesie
tworzenia strategii, zapraszamy
mieszkańców do składania propozycji projektów, które ich zdaniem trzeba zrealizować w kolejnych latach.
Samorządowcy
zakładają,
że zebrane informacje pozwolą
opracować kompleksową propozycję działań rozwojowych
gminy. Ważny będzie także harmonogram realizacji poszczególnych inwestycji. Jak dokonać
zgłoszenia projektu? Trzeba wypełnić fiszki projektowe, które są
dostępne w Urzędzie Gminy, u
sołtysów, a także na stronie internetowej gminy. Później należy
je dostarczyć do Urzędu Gminy
w Złejwsi Wielkiej do pokoju 23.
Można także przesłać je na adres
mailowy ug@zlawies.pl do 15 lipca.

26 czerwca 2015 r.

Nauczanie
na piątkę
Uczniowie z gminy Wielka Nieszawka osiągnęli najlepszy w powiecie toruńskim wynik
testu szóstoklasistów. Ich rezultat jest lepszy
od średniej wojewódzkiej i krajowej

Z

GMINA WLK. NIESZAWKA

pozatorun.pl

nakomicie spisała się młodzież chodząca do szkół
w Cierpicach i Małej Nieszawce. Potwierdzenie wyników
uczniowie otrzymają w dniu zakończenia roku szkolnego. Będzie
na nim przedstawiona punktacja
z języka polskiego, matematyki i
języka obcego.
Sprawdzian odbył się 1 kwietnia. Trzeba było jednak chwilę
poczekać na jego sprawdzenie i
przesłanie rezultatów do poszczególnych placówek. Test składał
się z dwóch części pisemnych.
Pierwsza obejmowała zadania z
języka polskiego i matematyki, a
druga, co było tegoroczną nowością, zadania z języka obcego.
W inny sposób zostały przedstawione także wyniki sprawdzianu, bo do ubiegłego roku
wyrażane były one w punktach, a
obecnie przedstawiane są w formie procentów. W gminie Wielka
Nieszawka do sprawdzianu przystąpiło 36 uczniów z dwóch szkół
podstawowych. Sprawdzian odbył się w Szkole Podstawowej im.
Jana Pawła II w Małej Nieszawce
i Szkole Podstawowej im. Kornela
Makuszyńskiego w Cierpicach.
Średni wynik uczniów szkół
gminnych z pierwszej części
wyniósł 74 procent. SP w Ma-

łej Nieszawce osiągnęła 72, a
SP w Cierpicach 76 procent. Po
uwzględnieniu poszczególnych
części trzeba wskazać, że z języka polskiego było to 79 procent,
a z matematyki 68 proc. Średnia
dla całego powiatu wynosiła 63
proc. Doskonale wypadł także
sprawdzian z języka angielskiego.
Z tego uczniowie z gminy Wielka
Nieszawka osiągnęli 82 proc.
- Jestem dumny z naszej młodzieży - mówi Kazimierz Kaczmarek, wójt gminy Wielka Nieszawka. - Na ten sukces złożyła
się bardzo ciężka praca uczniów
i nauczycieli. Jestem przekonany,
że będzie ona także przynosiła
efekty w kolejnych latach, bo te
same metody stosowane są w niższych klasach.
Laureaci
wojewódzkich
przedmiotowych konkursów kuratora oświaty zostali zwolnieni
z pisania sprawdzianu i otrzymali wynik 100 procent. W Szkole
Podstawowej w Małej Nieszawce
było dwóch laureatów z części
pierwszej i jeden laureat z części
drugiej, a w Szkole Podstawowej
w Cierpicach 3 laureatów z części
pierwszej.
(WT)

23

Art brut ptaszki

Ma 94 lata, ale radości życia mogliby jej pozazdrościć o wiele
młodsi. Przez dwa lata wykonała półtora tysiąca prac plastycznych
Tomasz Więcławski

Fot. NADESŁANE

J

est indywidualistką. Ma niezwykłą intuicję kolorystyczną.
W swojej twórczości wykorzystuje pełną gamę rozmaitych
materiałów. Przyroda staje się
bardzo często jej natchnieniem.
Swoją karierę artystyczną rozpoczęła w Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Nieszawce.
Przez ostatnie dwa tygodnie
można było podziwiać jej prace
na wystawie w Ośrodku Kultury
w Małej Nieszawce.
- Jaka tam ze mnie artystka wzrusza ramionami Genowefa
Magiera. - Po prostu dłubię coś,
bo mam sporo czasu. Czasami
coś mi się przyśni i to odwzorowuję. Mam też z czego czerpać - z
przeszłości. Trochę lat przeżyłam
przecież.
Genowefa Magiera urodziła

się w styczniu 1921 w Lgocie w
powiecie wadowickim. Już jako
dziecko trafiła jednak wraz z rodziną do Dąbrowy Chełmińskiej.
Rodzice osiedlili się tu z powodu
biedy. Ona skończyła zaledwie
cztery klasy szkoły podstawowej.
- Jako mała dziewczynka pasłam krowy - wspomina dziewięćdziesięciolatka. - Lepiłam na
polu gliniane ptaszki. Dużo na to
czasu nie było, bo ciężko pracowaliśmy.
Artystyczną duszę ze starszej
kobiety wyzwolił Krzysztof Majczuk, prowadzący warsztaty terapii zajęciowej w DPS-ie w Wielkiej Nieszawce. W tym roku jego
podopieczna została laureatką X
Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Teofila Ociepki. Jak
jej twórczość definiują organiza-

torzy wystawy?
- Wpisuje się ona w nurt art
brut - mówi Alina Sobecka z
Ośrodka Kultury w Małej Nieszawce. - Artystka obdarzona jest
dużą wyobraźnią. Swoje prace
tworzy w charakterze recycling
artu. Wykorzystuje różnego rodzaju opakowania, skrawki materiałów, pozłotka, piórka, muszelki, nasiona, a nawet kamienie.
Pani Genowefa bohaterami
swoich prac czyni najczęściej
zwierzęta.
- Wyjątkowo urocze są sowy z
rozpostartymi skrzydłami, które
wykonuje, a także żyrafy - dodaje Alina Sobecka. - Są naprawdę
piękne i oryginalne.
t.wieclawski@pozatorun.pl

24

MOTOMANIACY

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Toyota Avensis - większa
i jeszcze nowocześniejsza
Zbigniew Juchniewicz

F

lagowa limuzyna Toyoty,
model Avensis przeszła
znaczące zmiany i coraz
jej bliżej do segmentu premium.
Zarówno limuzyna, jak i nadwozie kombi - Touring Sports zostały zaprojektowane bardziej
dynamicznie. Auto jest dłuższe
o 4 cm od poprzednika, a jego
przód zyskał bardziej masywny wygląd i nową interpretację
języka stylistycznego Toyoty
„Keen Look" i „Under Priority".
Jednym z celów postawionych przed twórcami nowego
Avensisa było zagwarantowanie podróżnym najwyższego
poziomu komfortu już od wersji podstawowej. Nowa deska
rozdzielcza została podzielona
wizualnie na dwa poziomy, w
których górna, szeroka część zawiera umieszczony przed oczami kierowcy zestaw przyrządów
osadzonych w głębokich tubach
oraz zupełnie nowy kolorowy
wyświetlacz o przekątnej 4,2cala. Na niższym poziomie deski rozdzielczej dominuje 8-calowy wyświetlacz dotykowy,
integrujący wszystkie funkcje

systemu multimedialnego.
Atrakcyjne i wygodne wnętrze
Wszystkie wersje nowego
Avensisa zostały wzbogacone.
Toyota stworzyła także wariant
odpowiadający na potrzeby wyrafinowanych użytkowników,
zawierający wszystkie zaawansowane elementy wyposażenia
i eleganckie wykończenie wnętrza z Alcantarą, przy rozsądnym poziomie cenowym.
Już podstawowa wersja nowego Avensisa oferuje pełen
pakiet bezpieczeństwa Toyota
Safety Sense, tempomat z ogranicznikiem prędkości, światła
LED do jazdy dziennej, klimatyzację oraz radio z CD, USB i
Bluetooth.
Na kolejnym poziomie do
tych elementów dołączą dwukolorowe wykończenie wnętrza
z Alcantarą, 4,2-calowy wyświetlacz kolorowy umiejscowiony
między zegarami, automatyczne
światła drogowe, czujniki deszczu i zmroku, system multime-

dialny Toyota Touch 2 z kamerą
cofania i rozbudowany pakiet
Toyota Safety Sense.
Nowe oszczędne silniki
W zgodzie ze współczesną
tendencją zmniejszania pojemności jednostek napędowych i
osiągania niższego zużycia paliwa, silnik 1.6 D-4D zastępuje
w Avensisie dotychczasową jednostkę 2.0 D-4D. W połączeniu
z 6-stopniową manualną skrzynią biegów, jest o ponad 20 kg
lżejszy od poprzednika.
Nowa jednostka 2.0 D-4D
będzie jest oszczędna co mniejszy silnik 1.6 D-4D, przy większym nacisku na dynamikę i
osiągi pojazdu. Ten silnik wyróżnia się wysoką kulturą pracy oraz systemem Start&Stop.
Standardowo współpracując z
6-stopniową manualną skrzynią
biegów, umożliwia zużycie paliwa na poziomie zaledwie 4,5
l/100 km.
Nowe jednostki Diesla otrzymały także wydłużone do 20 tys.
km. okresy międzyprzeglądowe,

a koszt ich obsługi serwisowej
na dystansie 90 tys. km. został
obniżony o ok. 20 procent.
Wszystkie jednostki benzynowe Valvematic (1.6/132 KM,
1.8/147 KM, 2.0/152 KM) zostały zmodyfikowane pod kątem obniżenia zużycia paliwa.
Inżynierowie Toyoty zwiększyli
stopień sprężania, zoptymalizowali proces wtrysku paliwa oraz
zastosowali nowe materiały o
zmniejszonym współczynniku
tarcia. Znaczne zmiany w automatycznych skrzyniach bezstopniowych CVT, stosowanych
z silnikami 1.8 i 2.0, pozwoliły
na oszczędności w zużyciu paliwa o kolejne 4 procenty. Dzięki
temu średnie zużycie paliwa silnika 1.6 zostało obniżone z 6,5
do 6,1 l/100 km, silnika 1,8 z 6,5
do 6 l/100 km, a silnika 2,0 z 6,9

do 6,1 l/ 100 km.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
W nowym Avensisie znajdziemy pakiet Toyota Safety
Sense, będący standardowym
wyposażeniem każdej wersji
modelu. Dzięki działaniu radaru laserowego i kamery, umieszczonych na przedniej szybie,
systemy aktywnej ochrony
przedzderzeniowej oferują wiele nowych funkcji: ostrzeżenie
o niebezpieczeństwie zderzenia
czołowego, autonomiczne hamowanie awaryjne, ostrzeżenie
o niezamierzonej zmianie pasa
ruchu, automatyczne światła
drogowe czy odczytywanie znaków drogowych.

26 czerwca 2015 r.

MOTOMANIACY

pozatorun.pl

Kia Optima - piękny
sukces

Zbigniew Juchniewicz

O

ptima to flagowy model koncernu
Kia, który jest oferowany na europejskim rynku.
Ten model jest symbolicznym dowodem na dojrzałość marki Kia, osiągniętą
na drodze nieprzerwanego doskonalenia
konstrukcyjnego i obsesyjnej wprost dbałości o szczegóły.
Stworzona pod uważnym okiem Petera Schreyera – prezydenta i głównego
stylisty Kia, Optima 2016 zachowuje swą
charakterystyczną i atletyczną osobowość. Wyższy komfort jazdy, lepsze prowadzenie i obszerność wnętrza zapewnia
dłuższa, poszerzona i sztywniejsza płyta
podłogowa.
Luksus w standardzie
Luksusowa kabina nowej Optimy zadziwia jakością i precyzją wykonania
przewidzianą dla wszystkich wersji modelowych. Podobnie jak poprzednik, nowa
Optima z przeznaczeniem dla Europy jest
produkowana w koreańskim zakładzie
Kia Hwasung.
Ponieważ Optima poprzedniej generacji okazała się tak wielkim sukcesem
marki, projektanci Kia stanęli przed zadaniem zachowania tożsamości samochodu
nadając mu modernizmu i świeżości. Inspirację wzornictwa nowej Optimy stanowiły współcześnie modne, wygładzone
powierzchnie i nowoczesna architektura,
dzięki którym udało się stworzyć pełną
wyrafinowania i dynamiki bryłę sedana,
który jest bezbłędnie rozpoznawalny jako

Kia i niemal bije w oczy swą obecnością
na drodze.
Nowa Optima zaprojektowana została
jako samochód funkcjonalny o zacięciu
sportowym, a jego wymiary wewnętrzne
są nieco większe niż poprzednio. Rozstaw
osi wydłużono do 2805 mm (+10 mm), a
nadwozie poszerzono do 1860 mm (+25
mm). Za sprawą większej przestrzeni nad
głową, szerokości na poziomie ramion
oraz przestrzeni na nogi pasażerów tylnych kabina jest jeszcze bardziej komfortowa.
Agresywności przodu dodają błotniki
oraz ukośne reflektory, zachodzące głęboko na przedni pas. W wyższych wersjach
modelowych charakterystyczny grille
"tygrysi nos" o precyzyjnym wzorze przypominają osłonę chłodnicy nowej Kia Sorento.
Pochylony przedni słupek „A” i głęboki słupek „C” w połączeniu z wielkością powierzchni szklanych nadają nowej
Optimie wyglądu sportowego sedana.
Tylne okna nadwozia unoszą się zgrabnie
ku górze tuż przed przetłoczeniem błotników tylnych. Podobnie jak poprzednik,
nowa Optima ma nieco podwyższoną maskę silnika. Charakterystyczny akcent nowoczesności tworzą tylne aureole świateł
LED.
Kunsztowne wykonanie wnętrza
Wnętrze nowej Optimy jest większe i
jeszcze bardziej komfortowe niż poprzednio, a funkcjonalność kabiny podnosi

jakość designu i wyposażenie typowe dla
samochodów o klasę wyżej. Do wystroju
przedziału pasażerskiego wykorzystano
więcej materiałów miękkich w dotyku.
Zadziwiać może kunszt wykonania i obsesyjna wręcz dbałość o szczegóły: prawdziwe przeszycia na desce rozdzielczej i
panelach drzwi uzupełniają (zależnie od
wersji modelowej) eleganckie akcenty
metaliczne.
„Zorientowana na kierowcę” kabina
została pod względem designu uproszczona i zunifikowana w stosunku do poprzedniej generacji pojazdu, a horyzontalnie poszerzenie tablicy rozdzielczej i
konsoli centralnej dodaje poczucia przestrzeni. Ograniczenie zgrupowanej liczby
przycisków oraz przełączników pozwoliło
usprawnić i tak doskonałą niemal ergonomię.
Szczególną uwagę zwrócono także na
komfort siedzeń. Sztywniejszy szkielet
oznacza obniżenie drgań i wibracji. Wyłożone miękką pianką zagłówki, oparcia i
siedziska umożliwiają lepsze ‘zagłębienie
się’ w fotelu, a twardsza wykładzina konturowa zapewnia należyte podparcie ciała
kierowcy i pasażera.
Udogodnienia i technologie
Wyposażeniem seryjnym nowej Optimy jest kamera cofania, monitor otoczenia 360 stopni dostępny w zależności od
rynku sprzedaży. Opcjonalne wyposażenie wspomagające kierowcę obejmuje inteligentny tempomat, monitor martwych

25

pół widzenia, detektor ruchu przecinającego drogę cofania oraz system autonomicznego hamowania awaryjnego, który
w pewnych sytuacjach całkowicie zatrzymuje pojazd, aby uniknąć kolizji lub przynajmniej zmniejszyć jej skutki. System ten
potrafi ponadto wykrywać obecność osób
pieszych. Podobnie, jak w przypadku innych modeli Kia (np. Kia Sorento III generacji) tego rodzaju wyposażenie służyć
ma ułatwianiu prowadzenia i bezpieczeństwu na drodze.
Już od chwili wprowadzenia samochodu na rynek dostępny jest nowoczesny
system "serwisów łączonych" TomTom,
pozwalający uzyskiwać różne informacje
w czasie rzeczywistym, aby jeszcze bardzie zwiększyć komfort, bezpieczeństwo i
przyjemność podróżowania. System TomTom pomaga kierowcy wybierać najszybsze trasy przejazdu w oparciu o obraz aktualnej sytuacji w ruchu drogowym oraz
ostrzeże przed stacjonarnymi i mobilnymi radarami prędkości.
Oprócz prognoz pogody podaje informacje lokalizacyjne sklepów, firm handlowych, usługowych itd. Dla nabywców
nowej Optimy serwisy TomTom dostępne
są bezpłatnie przez okres, podobnie jak
gwarancja, siedmiu lat.
Po raz pierwszy w pojeździe marki Kia
oferowane są reflektory HID (Bi-ksenonowe) z funkcją dynamicznego doświetlania
zakrętów oraz „intuicyjny” system HBA,
który wykrywa nadjeżdżający z przeciwka pojazd i przełącza światła drogowe na
światła mijania.
Nowe jednostki napędowe:
ekonomika i osiągi
Na rynkach europejskich nowa Kia
Optima jest oferowana w całej gamie zespołów napędowych napędzających koła
przednie, o idealnym niemal wyważeniu
charakterystyki osiągów i oszczędności
paliwowej.
W ofercie znalazły się 2-litrowe silniki
benzynowe o mocy 165 KM współpracujące z 6-biegową przekładnią automatyczną albo manualną. 136 KM silnik wysokoprężny także współpracuje z 6-biegową
skrzynią manualną albo automatyczną.
Podstawowa cena doskonale wyposażone Optimy to zaledwie 87900 złotych.
Za najpełniej wyposażoną trzeba zapłacić
121400 złotych.
Nowa Kia Optima jest objęta standardową 7-letnią/150000 km gwarancją producenta.

26

LIGA ORLIKA

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

Chciałbym znów wygrać
O wrażeniach po turnieju finałowym, przyszłości rozgrywek, poziomie sportowym
i organizacyjnym, a także niecodziennym hat-tricku, z Michałem Suchockim, piłkarzem
najlepszej drużyny w Lidze Orlika z Poza Toruń i Euro-Drób - rozmawia Tomasz Więcławski

Z czym będzie Ci się kojarzyła III
edycja Ligi Orlika z Poza Toruń i
Euro-Drób?
Z samymi miłymi wspomnieniami. Nie wiem czy wiesz, ale
wygrałem tę ligę już po raz trzeci.
Dwa razy w barwach Flisaka Złotoria, a teraz grając w drużynie
Euro-Drób. Otoczka i organizacja tego turnieju mile zaskakują.
Drużyny grające w tych rozgrywkach są coraz silniejsze. Chciałbym pogratulować chociażby
ekipie z Warszewic, która trzyma
wyrównany poziom od początku
istnienia tych rozgrywek. Właśnie takie zespoły powinny się
zgłaszać do rywalizacji w kolejnych sezonach.
A sam wymiar sportowy rozrywek?
Rozwija się. Mniej jest zespołów przypadkowych. Coraz więcej ekip ma plan na zaistnienie
w tej rywalizacji i skutecznie go
realizuje. Te zmagania obserwuje
bacznie Ryszard Dec, prezes firmy Euro-Drób, który jest zaangażowany w wiele przedsięwzięć
sportowych. Zgadzam się z jego
opinią, że poziom tych rozgrywek
sukcesywnie idzie do góry.
Gracie w różnych ligach. Jak wypadają nagrody w Lidze Orlika z
Poza Toruń i Euro-Drób w stosunku do innych, analogicznych,
rozgrywek?
Występuję w ligach w Toruniu
i Świeciu. Jestem mile zaskoczony
nagrodami, które otrzymaliśmy
w rozgrywkach organizowanych
przez gazetę "Poza Toruń". Żona
już kupiła sporo nawozu i trawy
u jednego ze sponsorów nagród.
Mamy także nowy sprzęt do zraszania. Toruńską Ligę Szóstek
Piłkarskich pod tym względem
bijecie na głowę.
Warto organizować rozgrywki

piłkarskie z dala od dużego miasta?
Oczywiście. Młodzież może
się wiele nauczyć od bardziej
doświadczonych
zawodników.
Może stawać z nimi w szranki i
rywalizować. To dla nich prawdziwa szkoła charakteru. Solą
tego rodzaju grania są zespoły
amatorskie. Andrzej Strejlau,
gość turnieju finałowego w Lubiczu Górnym, parę razy podkreślał, że właśnie najmłodszych
adeptów piłki nożnej powinno się
promować.

Czyli udział nastolatków z Orła
Głogowo w tych rozgrywkach był
trafionym pomysłem?
Jak najbardziej. Chciałem podziękować Marcinowi Białkowi,
który wykonuje w małej miejscowości w gminie Obrowo tytaniczną pracę. To widać po tym,
jak jego podopieczni prezentują
się na boisku. Pamiętam, jak dwa
i pół roku temu zaczynali swoją
przygodę z tą ligą i przegrywali
bardzo wysoko wszystkie spotkania. Teraz, w najważniejszym

momencie i przy dużej publice w
czasie rozgrywek finałowych w
Lubiczu, doszli do półfinału. To
mówi samo za siebie.
Proszę wskazać organizatorom,
co mogą zmienić w tych rozgrywkach. Co wymaga udoskonalenia?
Wiele rzeczy jest już na bardzo przyzwoitym poziomie. Cały
czas trzeba dbać o promowanie
tych rozgrywek. Im więcej osób
i instytucji będzie wiedziało o
istnieniu takiej ligi, tym bardziej

prestiżowe będą to rozgrywki.
Można zaangażować jeszcze inne
media niż prasa do promowania
tej idei. Bo jest co pokazać i o
czym mówić.
A sam chciałbyś zagrać w tych
rozgrywkach po raz czwarty?
Z największą przyjemnością.
Powiem więcej - chciałbym je
znów wygrać. Może nie w drużynie Euro-Drób czy Flisaka Złotoria, ale Orła Głogowo? Kto wie.
Czas pokaże.

numer 7(86)/2015
ISSN 1734-2066

WIADOMOŚCI

RELACJE

KOMENTARZE

www.powiattorunski.pl

AKTUALNOŚCI

Aula pękała w szwach
Ponad 120 zawodników i 26 trenerów otrzymało Wyróżnienie Starosty Toruńskiego za osiągnięcia sportowe w 2014 roku
Niezwykle bogaty w sukcesy dla sportowców naszego powiatu był 2014 rok.
Zwyciężali, pokonując rywali, zarówno na
zawodach rangi wojewódzkiej poprzez zawody ogólnopolskie i międzynarodowe,
by niejednokrotnie sięgnąć po miejsce na
podium w Mistrzostwach Świata!
Uroczystą Galę, w pięknej auli Zespołu
Szkół, CKU w Gronowie rozpoczęli – odbierający również wyróżnienie podczas uroczystości – tancerze, laureaci wielu turniejów
tańca towarzyskiego. Karol Gajtkowski wraz
z partnerką Iwoną Durnakowską.

– Taniec to magia. Taniec wciąga, odpręża, pozwala na chwile zapomnienia o codziennych sprawach, na czerpanie przyjemności, na szczęście. Tańczcie więc Państwo
jak najwięcej – tak zwrócił się do obecnych
na Gali trener tancerzy Tomasz Borkowski.
– Każdy Wasz sukces cieszy nas niezmiernie, świadczy bowiem o waszym talencie,
włożonym wysiłku, ciężkiej pracy, determinacji. Jesteśmy z Was dumni – zwrócił się do
uczestników uroczystości Starosta Toruński
Mirosław Graczyk, by następnie przystąpić
do wręczania statuetek i podziękowań spor-

towcom, wśród których byli m.in. karatecy,
kajakarze, kickbokserzy, modelarze, hokeiści i piłkarze.
– Jestem szczęśliwy, że mogę dziś być tu
z wami. Z dumą noście koszulkę waszej szkoły, cieszcie się z każdego swojego sukcesu, z
każdego zdobytego medalu. Niczym nie różnią się one od mojego, zdobytego podczas
igrzysk olimpijskich – powiedział gość specjalny imprezy, wioślarz Łukasz Pawłowski.
– Kocham ten sport. Kocham wioślarstwo.
Jest to piękna dyscyplina. – wyznał olimpijczyk zapraszając jednocześnie do spró-

bowania swoich sił na ergometrach wioślarskich, które podczas Gali prezentowała
Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Toruniu.
Gala tradycyjnie zakończyła się wspólnym zdjęciem. Fotoreporterzy z roku na rok
mają coraz trudniejsze zadanie, by pomieścić tak licznych laureatów na jednej fotografii. My zaś życzymy laureatom wytrwałości i szczęścia w pokonywaniu wszelkich
przeszkód. Niech sportowa ambicja stanie
się impulsem do jeszcze większej pracy oraz
drogowskazem w dążeniu do realizacji marzeń.
(JR)

Piękne stroje i dynamiczne ruchy Iwony i Karola podziwialiśmy podczas pokazu tańców
latynoamerykańskich

Wszyscy wyróżnieni otrzymali listy gratulacyjne i pamiątkowe statuetki

Gościem Gali był wioślarz Łukasz Pawłowski
– srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie

Gronowska aula pękała w szwach – laureaci
z trudem mieścili się na scenie i w kadrze ;)

INWESTYCJE

Samorządowcy deklarują - będą kolejne drogi rowerowe!
Już po raz czwarty, w sobotę 20 czerwca 2015 r., samorządowcy powiatów bydgoskiego i toruńskiego spotkali się, by spędzić wspólnie czas na rywalizacji sportowej. Po 13 konkurencjach i zaciętej dogrywce zwyciężył powiat bydgoski
Sobotnie spotkanie nie było jednak tylko zabawą – wójtowie, burmistrzowie i starostowie z obu powiatów podpisali Deklarację Partnerstwa, dotyczącą współpracy
przy budowie sieci dróg rowerowych.
Planowane na kolejne lata inwestycje
w ciągi pieszo-rowerowe mają połączyć istniejące już fragmenty tras tak, by umożliwić
mieszkańcom obu powiatów bezpieczne
poruszanie się po nich, a bydgoszczan i torunian zachęcić do odkrywania uroków obu
powiatów na dwóch kółkach.
Starostowie Bydgoski i Toruński spotkali
się na otwartym w 2003 r. Szlaku Przyjaźni,
łączącym Bydgoszcz z Toruniem. Wspólnie
z grupą młodzieży przejechali na rowerach do
Zespołu Szkół w Górsku, gdzie czekali już burmistrzowie i wójtowie gmin obu powiatów.
Fakt, że włodarze gmin i miast powiatów
toruńskiego i bydgoskiego oraz pracownicy urzędów gmin i starostw powiatowych
już od czterech lat spotykają się, by spędzić
razem czas, a przy tym porozmawiać o bieżących sprawach i planach na przyszłość jest
najlepszym dowodem na to, że budowanie
partnerskich i przyjacielskich relacji jest kluczem do zrównoważonego i harmonijnego
(AN)
rozwoju całego regionu.

Po złożeniu podpisów na pamiątkowych planszach, drużyny z poszczególnych gmin i powiatów przystąpiły do rywalizacji w wielu nietypowych i zabawnych dyscyplinach. Wygrał
powiat bydgoski – gratulacje dla zwycięzców!

www.powiattorunski.pl

2 Powiat Toruński,

czerwiec 2015

RADA POWIATU

Program budowy i remontów dróg przyjęty

W miniony wtorek radni powiatu toruńskiego przyjęli „Program poprawy bezpieczeństwa na drogach w powiecie toruńskim
na lata 2016-2023”
W programie uwzględniono przede
wszystkim koniecznośc poprawy stanu
technicznego dróg z uwzględnieniem
rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo, a w szczególności chroniące najsłabszych użytkowników – pieszych i
rowerzystów.
Rozpoczęty w ostatnich latach program budowy chodników, a także zainicjowana przez powiat budowa dróg
rowerowych ukazały rosnące zapotrzebowanie społeczne na tego typu rozwiązania i dalszą potrzebę inwestowania w
projekty poprawiające bezpieczeństwo.
Radni, podejmując decyzję, musieli ze
względu na ograniczenia finansowe ująć
w programie tylko część dróg powiatowych. W „Programie” uwzględniono nie
tylko te w złym stanie technicznym, ale
także te, które tworzą spójną sieć z drogami krajowymi i wojewódzkimi.

W przypadku ciągów pieszo-rowerowych głównym kryterium było połączenie nimi wszystkich miejscowości gminnych oraz zespolenie już wybudowanych
odcinków w spójną sieć. W sieci tej
uwzględniono także drogi wojewódzkie
i krajowe oraz połaczenie Torunia z Bydgoszczą przez Złąwieś Wielką oraz powiat toruński z Kowalewem Pomorskim.
Wszystkie zaplanowane inwestycje
były wcześniej przedmiotem uzgodnień
z samorządami gminnymi powiatu toruńskiego oraz sąsiednimi.
W programie uwzględniono remonty
ponad 84 km dróg powiatowych oraz
budowę niemal 170 km ciągów pieszo
rowerowych za kwotę ok 98 mln zł. Duża
część inwestycji w drogi rowerowe ma
być zrealizowana w ramach ZIT, ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
(AN)

ZARZĄD

Zarząd z absolutorium
Na VII Sesji Rady Powiatu Toruńskiego radni – wysłuchawszy sprawozdania
Starosty z realizacji budżetu za rok 2014
– jednogłośnie udzieliła Zarządowi Powiatu absolutorium.
Na największą uwagę w budżetowych
podsumowaniach zasługuje rekordowo
wysoki poziom wydatków inwestycyjnych,
które wyniosły ponad 23 mln zł, co stanowi 26% wydatków ogółem. 70% tej kwoty
udało się pozyskać ze źródeł zewnętrznych.

Wśród priorytetowych inwestycji powiatu w drogi rowerowe znalazły się m.in. połączenia:

Czernikowo–Obrowo–Osiek (przedłużenie drogi rowerowej Złotoria–Osiek)

Toruń–Wielka Nieszawka (OLENDER)–Cierpice

Kamionki Małe–Turzno–Rogowo–Jedwabno–Lubicz Dolny

Łysomice–Różankowo

Złotoria–Nowa Wieś–Lubicz Górny

oraz trasa łącząca drogę rowerową projektowaną wzdłuż DK nr 80 przez Zamek Bierzgłowski z drogą rowerową do Unisławia i dalej przez Chełmżę do Kowalewa Pomorskiego w powiecie golubsko-dobrzyńskim

INWESTYCJE

Zmiana prawa budowlanego

28 czerwca 2015 r. wchodzi w życie zmiana przepisów wprowadzająca w obecnie obowiązującym prawie budowlanym
szereg istotnych zmian
Najistotniejszą z nich jest zniesienie
obowiązku uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę w stosunku do niektórych obiektów budowlanych. Od
28 czerwca nie będzie trzeba się o nie
starać planując budowę wolno stojących
budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach,
na których zostały zaprojektowane oraz
przebudowę budynków mieszkalnych
jednorodzinnych, o ile nie doprowadzi
ona do zwiększenia dotychczasowego
obszaru oddziaływania tych budynków.
Zamiast dotychczasowego pozwolenia, wystarczy zgłosić budowę z projektem budowlanym i dołączyć dokumenty
wymagane dotąd w trybie pozwolenia na
budowę dla tego budynku. Projekt musi
być zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o warunkach zabudowy. Dodatkowo w
projekcie projektant musi określić obszar
oddziaływania obiektu rozumiany jako teren wokół, na którym obowiązują ograniczenia w zagospodarowaniu i zabudowie,
zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Nie trzeba już będzie dołączać do
projektu oświadczeń o: zapewnieniu dostaw energii, wody, ciepła, gazu, odbioru
ścieków oraz o warunkach przyłączenia
obiektu do tychże sieci. Zniesiony zostanie również nakaz dostarczenia oświadczenia zarządcy drogi o możliwości połączenia działki z drogą publiczną gminną
i powiatową.
www.powiattorunski.pl

Informację o zgłoszeniu starosta opublikuje w Biuletynie Informacji Publicznej,
a jeśli w ciągu 30 dni nie wniesie sprzeciwu
– będzie można rozpocząć budowę.
Zgłoszenie zamiaru budowy z projektem budowlanym możliwe będzie również
dla sieci elektroenergetycznych, wodociągowych, kanalizacyjnych, cieplnych i telekomunikacyjnych oraz budynków stacji
transformatorowych.
Zmianie ulega również katalog inwestycji niewymagających pozwolenia na budowę, a wymagających zgłoszenia zamiaru
budowy na 30 dni przed planowanym rozpoczęciem robót. I tak po zmianach można
zgłosić budowę m.in.:
• obiektów gospodarczych związanych
z produkcją rolną i uzupełniających zabudowę zagrodową w ramach istniejącej
działki siedliskowej takich jak: parterowe budynki gospodarcze o powierzchni
zabudowy do 35 m2, płyty do składowania obornika, szczelne zbiorniki na gnojówkę lub gnojowicę o pojemności do
25 m3, naziemne silosy na materiały sypkie o pojemności do 30 m3 i wysokości nie
większej niż 4,5 m, suszarnie kontenerowe o powierzchni zabudowy do 21 m2;
• wolno stojących parterowych budynków gospodarczych w tym garaży, altan
oraz przydomowych ganków i oranżerii
o powierzchni zabudowy do 35 m2, przy
czym łączna liczba tych obiektów na
działce nie może przekraczać dwóch na
każde 500 m2 powierzchni działki;
• wolno stojących parterowych budynków

rekreacji indywidualnej, rozumianych
jako budynki przeznaczone do okresowego wypoczynku, o powierzchni
zabudowy do 35 m2, przy czym liczba
tych obiektów na działce nie może przekraczać jednego na każde 500 m2 powierzchni działki;
• przydomowych oczyszczalni ścieków
o wydajności do 7,5 m3 na dobę;
• zbiorników bezodpływowych na nieczystości ciekłe o pojemności do 10 m3;
• zjazdów z dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych oraz zatok parkingowych na tych drogach;
• ocieplenia budynków o wysokości powyżej 12 m i nie wyższych niż 25 m;
• budowa ogrodzeń o wysokości powyżej
2,2 m.
Oczywiście zgłoszenie nie może naruszać zapisów Planu Zagospodarowania
Przestrzennego oraz zmieniać dotychczasowego sposobu zagospodarowania działki (w przypadku lokalizowania obiektów na
pustej działce przy braku Planu Zagospodarowania Przestrzennego).
Ustawodawca poszerzył również katalog inwestycji niewymagających zarówno
pozwolenia i zgłoszenia zamiaru budowy
o m.in.:
• wiaty o powierzchni zabudowy do 50
m2, sytuowane na działce, na której znajduje się budynek mieszkalny lub przeznaczonej pod budownictwo mieszkaniowe, przy czym łączna liczba tych wiat
na działce nie może przekraczać dwóch

na każde 1000 m2 powierzchni działki;
• miejsca postojowe dla samochodów
osobowych do 10 stanowisk włącznie;
• instalacje elektroenergetyczne, wodociągowe, kanalizacyjne, cieplne i telekomunikacyjne wewnątrz budynku;
• pompy ciepła, urządzenia fotowoltaiczne o zainstalowanej mocy elektrycznej
do 40 kW oraz wolno stojące kolektory
słoneczne;
• utwardzenie powierzchni gruntu na
działkach budowlanych;
• pochylnie dla osób niepełnosprawnych;
• ocieplenia budynków o wysokości do
12 m.
Zwolnienia te nie dotyczą jednak przedsięwzięć, które wymagają przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko
oraz na obszar Natura 2000. Również
wszelkie roboty budowlane wykonywane
przy obiekcie budowlanym wpisanym do
rejestru zabytków lub na obszarze wpisanym do rejestru zabytków wymagają uzyskania pozwolenia na budowę.
Zdając sobie sprawę, iż wprowadzone
zmiany mogą budzić pytania i wątpliwości zachęcamy do wizyty w Starostwie
Powiatowym w Toruniu gdzie pracownicy Wydziału Architektury i Budownictwa
w miarę możliwości wyjaśnią wątpliwości
i omówią ewentualne problemy z właściwą interpretacją przepisów.
(KM)

3 Powiat Toruński,

czerwiec 2015

POWIAT W UNII – FOTORELACJA Z OTWARCIA DROGI ROWEROWEJ

Droga rowerowa Toruń-Chełmża otwarta!
W minioną niedzielę, choć pogoda od czasu do czasu płatała nam figle, wspólnie bawiliśmy się w Zalesiu podczas otwarcia drogi
rowerowej, inauguracji sezonu turystycznego i 65-lecia wędkarzy. Dziękujemy, że bawiliście się razem z nami, a więcej zdjęć
z imprezy można znaleźć na powiatowym facebooku

Mimo karyśnej pogody goście dopisali :)

V.I.P Tour z Chełmży rozpoczął Starosta Toruński Mirosław Graczyk

Pamiątkowe rowery dla partnerów projektu

Alicja Majewska porwała publiczność do
wspólnego śpiewania

W Sławkowie na rowerzystów czekał niesamowity rower i wspaniałe pączki! ;)

Rowerzyści z gminy Łysomice też dotarli do
Zalesia

Pokaz Chorągwi Husarskiej Województwa Kujawsko-Pomorskiego

Przy stoisku promocyjnym powiatu jak zwykle
było tłoczno

Najszybszy cyklista wygrał rowerowy konkurs
i odjechał nowym zielonym rowerem :)

Droga rowerowa zbliża powiat z Toruniem

Niektórzy z rowerów przesiedli się na pojazdy
pływające – wyścig był emocjonujący! :)

V.I.P Tour z Kamionek poprowadził Wicestarosta Toruński Andrzej Siemianowski

PRZYJAZNY URZĄD

Sołtysi i aktywne kobiety znowu razem
Ponad 130 sołtysów i 60 przedstawicielek kół gospodyń wiejskich ma okazję spotkać się na
wspólnym zjeździe
Tradycyjnie podczas zjazdu nastąpi
podsumowanie konkursu na Sołtysa
Roku Powiatu Toruńskiego oraz zaprezentowanie działalności laureatów
konkursu. W cyklu „Poznaj swój powiat” odwiedzimy tym razem gminę
Łubianka, na terenie której znajduje
się sołectwo zwycięskiego sołtysa.
Natomiast za sprawą Doroty Semenowicz wirtualnie wyruszymy na
powiatowe ścieżki rowerowe, zaś po
pięknych ogródkach i ogrodach laure-

atów konkursu „Piękna zagroda” oprowadzi nas Hanna Zygmont, omawiając jednocześnie możliwość udziału w
przyszłorocznej edycji konkursu. Cele i
zasady powiatowego przeglądu kół gospodyń wiejskich zaprezentuje Joanna
Rybitwa. Wszystkie wymienione panie
reprezentują Starostwo Powiatowe
w Toruniu. Nie zabraknie stałego, co
roku cieszącego się dużym zainteresowaniem punktu zjazdu – Dorota Stankiewicz Powiatowy Lekarz Weterynarii

przedstawi aktualności weterynaryjne,
o których każdy sołtys wiedzieć powinien. W jakim celu powołano i jakie
zadania realizuje kujawsko-pomorskie
samorządowe stowarzyszenie Salutaris
opowie jego prezes Andrzej Potoczek.
Zwieńczeniem Zjazdu będzie wspólna biesiada wszystkich uczestników.
Zainteresowane osoby serdecznie zapraszamy 2 lipca br. od godz. 10.00 do
Szkoły Leśnej na Barbarce.
(JR)

(DS)

Ogłoszenie
o sprzedaży samochodu
Starostwo Powiatowe w Toruniu
ogłasza przetarg
na sprzedaż samochodu osobowego
TOYOTA PRIUS HYBRID 135 PRESTIGE
rok produkcji 2011
Rozpatrzenie ofert odbędzie się
w siedzibie Starostwa Powiatowego
w Toruniu, ul. Towarowa 4-6
w dniu 29.06.2015r. o godz. 10:30
Więcej informacji umieszczono na
tablicy ogłoszeń w siedzibie Starostwa
Powiatowego w Toruniu, ul.Towarowa 4-6
na stronie www.bip.powiattorunski.pl
(zakładka „Ogłoszenia i komunikaty”)
oraz pod nr tel. 56 662 88 23
www.powiattorunski.pl

4 Powiat Toruński,

czerwiec 2015

POMOC SPOŁECZNA

OŚWIATA

Piknik z Łubianiokami Nagrodą był uśmiech...

Czym są diabelskie skrzypce? Jak wygląda tradycyjny
Trzeciego czerwca 2015 roku uczniowie Zespołu Szkół
strój ludowy Ziemi Chełmińskiej? Odpowiedzi na te i inne
Specjalnych w Chełmży świętowali Dzień Dziecka. W tym
pytania mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej
roku nauczyciele przygotowali wiele atrakcji i niespodzianek
Nieszawce uzyskali przy okazji wizyty zespołu Łubianioki

W niedzielę 24 czerwca 2015 r., w ogrodzie DPS
w Wielkiej Nieszawce odbył się piknik z zaproszonymi gośćmi - zepołem ludowym Łubianioki
z Łubianki oraz seniorami z Wojewódzkiego
Ośrodka Animacji Kultury. Zespół zaprezentował kujawskie pieśni ludowe, w bardzo ciekawych, żywiołowych aranżacjach, czym zaskarbił sobie sympatię widzów

Seniorzy uczestniczyli w turnieju gier planszowych, zorganizowanym przez wolontariuszy
z Jezuickiego Wolontariatu Społecznego, działającego przy akademickim kościele im. Św.
Ducha w Toruniu. Na koniec imprezy wszyscy
uczestnicy zostali uraczeni ciastem rabarbarowym wypieku naszej „domowej” kuchni.
Krzysztof Majczuk – DPS Wielka Nieszawka

Pierwszą z nich było przedstawienie kukiełkowe
przygotowane przez Zespół Artystyczny „Tęcza”
pod kierunkiem Grażyny Nitzler. Nauczyciele
własnoręcznie uszyli lalki i przygotowali
scenografię

Potem na salę wkroczyła para taneczna: Fryderyk Sawiński i Agata Szwaja ze Studia Tańca
PYRAS. Za prezentację tańców latynoamerykańskich otrzymali gromkie brawa, a wielu
uczniów z podziwem patrzyło na ich „wygibasy”na parkiecie

Po przerwie na lody na świeżym powietrzu,
uczniowie wysłuchali prezentacji wokalnych i
instrumentalnych uczniów Studia Wokalnego
Szkoły Muzycznej. Wystąpili: Antonina Stachowicz, Julia Szlendak, Agata Szwaja, Michał Bazanowski i Julia Fabińska

Ostatnią atrakcją w tym dniu był pokaz Toruńskiego Klubu Karate Kyokushin. Prezentacji
dokonali Mistrzyni Polski Monika Wierzbowska
oraz Andrzej Poczwardowski. Uczniowie pod
kierunkiem instruktorów mogli zmierzyć się
z podstawowymi zadaniami karateków

IMPREZA

Przegląd w Browinie
Już po raz 15. w DPS w Browinie odbył się Powiatowy Przegląd Twórczości Osób Niepełnosprawnych
9 czerwca 2015 r do Domu Pomocy
Społecznej w Browinie zjechały grupy
z Klubu Seniora „Radość” z Czernikowa,
dzieci ze Studia Tańca „Pyras”, Małej
Szkoły w Brąchnowie, Szkoły Podstawowej w Kończewicach oraz Zespołu Szkół
Specjalnych w Chełmży. Swoje programy artystyczne zaprezentowały także
DPS-y z Pigży, Dobrzejewic, Wąbrzeźna, środowiskowe domy samopomocy
z Chełmży i Osieka, KGW Brąchnowo,
Centrum Kultury z Łubianki oraz stowarzyszenie „Pomocna dłoń” z Chełmży.

– Uczestnicy przeglądu mają możliwość zaprezentowania rękodzieła, swoich zdolności wokalnych i teatralnych
oraz rywalizacji w zawodach i zabawach
sportowych. – wyjaśnia Anna Woźniak-Margol, dyrektor DPS-u w Browinie.
– Jest to dla nich święto, oderwanie od
codzienności, ale także motywacja do
działania i pokazania swoich uzdolnień.
Artyści inspirują się nawzajem i rozwijają dzięki nowym kontaktom i znajomościom. Impreza jest także doskonałą formą integracji osób niepełnosprawnych
ze środowiskiem lokalnym.

Tym razem w Browinie pojawiło się ok. 400 gości! Były pokazy taneczne, recytacja wierszy, piosenki
a nawet krótkie spektakle
Monika Puczkarska – DPS w Browinie

PSZS

RanKING Mistrzostw Powiatu

Świętowanie Dnia Dziecka zakończyło się dopiero w piątek, kiedy uczniowie zespołów edukacyjno-terapeutycznych korzystali z gościnności Stowarzyszenia „Białe Żagle” na przystani Chełmżyńskiego Towarzystwa Wioślarskiego 1927. Cała impreza była tak udana dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego w Toruniu oraz zaangażowaniu członków Stowarzyszenia „Białe Żagle” oraz nauczycieli,
którzy poświęcili swój wolny czas by spełnić marzenia dzieci.
Największą i najważniejszą nagrodą dla organizatorów Festynu jest uśmiech... :)
Hanna Jeżewska, Jadwiga Olejniczak
fot.: Katarzyna Więcławska, Anna Zatorska

Rok szkolny nareszcie dobiegł końca i nastał upragniony czas odpoczynku. Jednak zanim
wszyscy rozpoczną swoje wakacyjne swawole i na dwa miesiące całkowicie wymarzą z pamięci
szkołę, wrócimy dosłownie na chwil kilka do podsumowania szkolnych zmagań sportowych

Mozolne treningi podczas zajęć z wychowania fizycznego, walka z własnymi
słabościami oraz trud włożony w rywalizację z rówieśnikami na szczeblu gminnym, powiatowym i wreszcie wojewódzkim, by osiągnąć upragnione trofea nigdy
nie będzie straconym czasem.
Podsumowanie rocznego wysiłku młodych sportowców powiatu toruńskiego
odbyło się 9 czerwca 2015 r. w Gronowie.
Gwarancją uzyskania kolejnych punktów
dla szkoły w corocznym Powiatowym
www.powiattorunski.pl

Sportowym Rankingu Szkół było uczestnictwo w Mistrzostwach Powiatu Toruńskiego. Grosz do grosza, punkcik do punkcika
i przez cały rok szkolny można było uzbierać całkiem przyzwoitą sumę. Triumfatorami Rankingu w roku szkolnym 2014/2015
w kategorii szkół podstawowych są: Szkoła Podstawowa z Osieka n/Wisłą, Szkoła Podstawowa z Lubicza Górnego oraz
Szkoła Podstawowa z Turzna. W kategorii
gimnazjów: Gimnazjum nr 1 z Chełmży,
Gimnazjum z Łysomic oraz Gimnazjum z
Turzna. Wśród szkół ponadgimnazjalnych:
Zespół Szkół, CKU z Gronowa, Zespół Szkół
z Chełmży oraz Zespół Szkół z Czernikowa.
Podczas Gali sportowej Starosta Toruński Mirosław Graczyk wyraził uznanie
dla pracy szkół, które co roku odnotowują
wysokie osiągnięcia sportowe w skali po-

wiatu i województwa oraz podziękował
za doskonałe efekty pracy dydaktycznej
i zaangażowanie całych społeczności szkolnych w uzyskanie znakomitych efektów
sportowych.
Podziękowania, bo tych nigdy za mało,
kierujemy do nauczycieli wychowania fizycznego, koordynatorów sportu miejskiego i gminnych, dyrekcji szkół oraz burmistrza i wójtów gmin powiatu toruńskiego.
Dziękujemy za współpracę i możliwości
jakie Państwo dla nas stwarzacie. Dziękujemy również Zarządowi Powiatu Toruńskiego za niezwykle ważne wsparcie finansowe. To wszystko dla sportu i młodzieży
z całego powiatu toruńskiego. Miłych
i zdrowych wakacji!
Artur Stankiewicz
Powiatowy Koordynator Sportu Szkolnego

„POWIAT TORUŃSKI”
Bezpłatny Miesięcznik Samorządowy
Starostwo Powiatowe w Toruniu
ul. Towarowa 4-6
87-100 Toruń
tel. 56 662 88 88, fax 56 662 88 89
e-mail: starostwo@powiattorunski.pl

Redakcja w składzie:
dr Malwina Rouba – redaktor naczelny
Agnieszka Niwińska (AN) – redakcja numeru
Krzysztof Melkowski (KM)
Joanna Rybitwa (JR)
Dorota Semenowicz (DS)
Kontakt: rzecznik@powiattorunski.pl, tel. 56 662 88 52
Skład: Starostwo Powiatowe w Toruniu
Druk: Drukarnia Agora SA. w Pile, ul. Krzywa 35

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

REKLAMA

31

32

DODATEK

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

EDUKACJA

Polepszamy pamięć
S

en, to bez wątpienia bardzo
ważny element w naszym życiu. Dzięki niemu odpoczywamy, regenerujemy ciało, umysł
i pozbywamy się stresu. W trakcie naszego snu, następuje również utrwalenie informacji, które
przyswoiliśmy w ciągu dnia. Czy
jest to metoda na poprawianie
efektów naszej edukacji?
Nauka przez sen, wzbudza
ogromne zainteresowanie, bo
przecież każdy z nas, czas który
poświęca na przyswajanie nowej
wiedzy, wolałby spędzić na przyjemnościach, czyli zabawie bądź
spotkaniach z przyjaciółmi. Odkrycia naukowców, dotyczącego
nauki przez sen, wykorzystują
szkoły językowe i oferują nam
również taką metodę uczenia się.
Jak dowodzą badania, podczas snu, uczymy się najefektywniej. Niestety nie jesteśmy w
stanie przyswoić nowej wiedzy,
ale utrwalamy to czego, doświadczyliśmy wcześniej. Podczas snu,
mózg analizuje na nowo to, co
przeżyliśmy w ciągu dnia i cementuje nabytą wiedzę. Aby efekty były bardziej zadowalające,
należy przywołać wspomnienia
tego, czego się nauczyliśmy np.
poprzez odsłuchanie lekcji, porcji słówek czy scen sytuacyjnych.
Mimo iż śpimy, nasz mózg przy-

Podczas snu nie tylko zregenerujemy siły, ale również poprawimy swoją
pamięć. Jest kilka sposobów, aby zwiększyć efektywność naszej nauki

swaja wiadomości i polepsza naszą pamięć.
Jeśli nasz sen jest spokojny,
śpimy odpowiednią ilość godzin,
nie budzimy się w jego trakcie,
to jest duża szansa, że ten sposób
nauki będzie naprawdę efektowny. Aby przyswoić jakąkolwiek
wiedzę, nasz sen nie może być
zbyt płytki, ani zbyt głęboki. Bardzo duże znaczenie ma również

godzina, w której odsłuchujemy
nagrania i faza snu, w której znajduje się organizm. Wiadomo, że
nie zawsze uda się spełnić wszystkie te warunki, ale warto próbować utrwalać wiedzę, właśnie tą
metodą. Wiele szkół językowych,
oferuje nam szkolenia połączone
z nauką przez sen. Zalecają, aby
przed zaśnięciem i w trakcie snu
odtwarzać nagrania z lekcji, frag-

menty kursu czy materiał, który
powtarzaliśmy za dnia. Metoda
nauki przez sen zwana hipnopedią, może polepszyć rezultaty
naszej edukacji, ale nie zastąpi
nam jej zupełnie. W dalszym
ciągu będziemy musieli uczyć się
w tradycyjny sposób. Metodą,
która pomoże nam wyćwiczyć
mózg, ale już nie podczas snu,
jest biofeedback. Na czym to po-

lega? Biofeedback, to nic innego
jak trening mózgu. Dzięki temu
usprawniamy jego pracę, udoskonalimy pamięć i motorykę ciała,
zwiększamy koncentrację i poprawiamy zdolność do radzenia
sobie w nerwowych sytuacjach.
Z tej metody korzystają głównie
sportowcy, aktorzy czy dziennikarze, którzy w codziennym życiu
narażeni są na stres, ale również
wykorzystuje się ją do nauki języków obcych. Wszystkie ćwiczenia
wykonywane są bez użycia rąk i
głosu, a obraz komputera sterowany jest falami emitowanymi
przez nasz mózg. Wrażenia, których doświadczamy w przypadku poprawnego i negatywnego
wykonania zadania, wpływają na
kodowanie w mózgu, tym samym
utrwalając poprawne rozwiązania
i skłaniając mózg do koncentracji
w przypadku niepowodzenia.
W czasach gdzie technologia
idzie do przodu, jest bardzo dużo
metod, które poprawią naszą pamięć, zdolność i szybkość uczenia
się, czy koncentrację, ale nie ma
jeszcze takiej, która zwolniłaby
nas zupełnie z tego obowiązku.
Warto korzystać z każdego dostępnego sposobu aby poprawiać
pracę mózgu i odkrywać jego
sekrety, by łatwiej było nam przyswoić wiedzę.

Zostań Odkrywcą!

R

usza ósma edycja organizowanego
przez Urząd Marszałkowski konkursu „ODKRYWCA”. Wyróżniamy w
nim tych, dzięki którym Kujawy i Pomorze
stają się regionem coraz bardziej
atrakcyjnym turystycznie. Na
zgłoszenia czekamy do końca
czerwca.
Celem konkursu jest
nagrodzenie pracy osób,
zespołów osób, instytucji,
stowarzyszeń, samorządów
oraz przedsiębiorców przyczyniających się do budowania
wizerunku marki turystycznej
województwa w kraju i za granicą
oraz rozwoju turystyki i gospodarki
turystycznej w regionie. Wyróżnienia
i nominacje są przyznawane w następujących
kategoriach:
• działalność na rzecz
rozwoju turystyki i krajoznawstwa,
• działalność na rzecz popularyzacji
turystyki i krajoznawstwa,
• promocja turystyczna regionu,
• inwestycja sprzyjająca rozwojowi turystyki,
• przedsięwzięcie biznesowe,

• wydarzenie turystyczne i promocyjne.
Zgodnie z regulaminem w pierwszym
etapie kapituła konkursowa oceni zgłoszenia i przyzna maksymalnie po trzy nominacje w każdej z kategorii. Następnie w kategoriach 2-6 laureaci zostaną wyłonieni
na podstawie plebiscytu przeprowadzonego przez partnera medialnego konkursu
Zgłoszenia kandydatur mogą być dokonywane bezpośrednio przez samego
kandydata, bądź też kandydaci mogą być
zgłoszeni przez inny podmiot. Zgłoszenia do konkursu można przesyłać do 30
czerwca 2015 r. na adres:
Urząd Marszałkowski Województwa
Kujawsko-Pomorskiego, Wydział Turystyki, Plac Teatralny 2, 87 – 100 Toruń, z
dopiskiem „Konkurs - ODKRYWCA 2015”.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone podczas
Wojewódzkich Obchodów
Światowego Dnia Turystyki.
W ubiegłym roku
laureatem konkursu
w kategorii Promocja turystyczna regionu została Fundacja
GEOLIFE; w kategorii
Wydarzenie turystyczne
wyróżnienie otrzymała Gmina Koronowo, organizator
Jarmarku Cysterskiego i Bitwa pod
Koronowem; w
kategorii iInwestycja sprzyjająca
rozwojowi turystyki laureatem
zostało miasto Grudziądz za projekt „Modernizacja Ośrodka Wypoczynkowego w Rudniku”.
Więcej informacji na temat konkursu
„ODKRYWCA 2015”: www.odkrywca.kujawsko-pomorskie.pl.

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

33

EDUKACJA

Zawód kwalifikacjami
doprawiony
O egzaminach kwalifikacyjnych, rozpoczęciu pracy dzięki
praktycznym umiejętnościom oraz jubileuszu działalności
rozmawiamy z Teresą Synik, dyrektorem Centrum Edukacji
Dorosłych i prodziekanem ds. Fizjoterapii Wyższej Szkoły
Gospodarki w Toruniu
Maj i czerwiec to zapewne gorący okres dla Centrum Edukacji Dorosłych, prawda?
Jesteśmy trochę zmęczeni, ale szczęśliwi, ponieważ
właśnie skończyły się egzaminy maturalne, a zaczęły się
egzaminy kwalifikacyjne w
zawodzie zarówno w szkole dziennej, czyli Toruńskim
Technikum Informatycznym,
jak i w szkole policealnej w takich zawodach jak np. technik
masażysta, opiekun medyczny
czy technik rachunkowości.
Nasi uczniowie i słuchacze
zdają egzaminy kwalifikacyjne, które mogą być realizowane zarówno w formie szkolnej

technika informatyka po drodze zdobywa trzy kwalifikacje
potwierdzone
egzaminami
zewnętrznymi uznawanymi
w całej UE. Tym samym ma
szansę, jeśli tylko chce, wcześniej wejść na rynek pracy.
Wiem, że uczniowie naszego
Toruńskiego Technikum Informatycznego często z tego
korzystają, poznając pracodawców w czasie obowiązkowych praktyk zawodowych.
Droga do sukcesu to kształcenie praktyczne prowadzone
przez praktyków na dobrym
sprzęcie. Potwierdzają to jednomyślnie nasi uczestnicy
projektu POKL, którzy zdobywali w CED
kompetencje
informatyczne.
Zostają oni u
nas po zakończeniu projektu.
Bardzo mnie to
satysfakcjonuje,
ponieważ to myślenie w 100%
potwierdza moją
strategię prowadzenia działalności oświatowej.

W Polsce mamy taką
skłonność, aby wszystko
krytykować, natomiast
dużo zmian w oświacie
„poszło” w bardzo dobrym kierunku
jak i Kwalifikacyjnych Kursów
Zawodowych, czyli KKZ-tów.
Jesteśmy spokojni o ich wyniki, bo mogli liczyć na bardzo
dobrą kadrę i realizowali wiele
praktycznych zajęć.
Ze zdobywaniem kwalifikacji
w ramach KKZ-tu nie musimy jednak czekać do końca
liceum.
Dokładnie. Może się ono
odbywać po gimnazjum i być
realizowane np. w trakcie nauki w liceum. Oferta KKZ to
projekt, nad którym intensywnie pracujemy, ponieważ
pokazuje on inną ścieżkę rozwoju zawodowego dla osób
które nie zdobyły do tej pory
średniego wykształcenia.
W tym roku będzie Pani obchodziła 18. urodziny pracy w
szkolnictwie niepublicznym.
Jak Pani ocenia dotychczasowe zmiany w edukacji przez
ten czas?
W Polsce mamy taką skłonność, aby wszystko krytykować, natomiast dużo zmian
w oświacie „poszło” w bardzo
dobrym kierunku. Młody
człowiek zdobywając np. tytuł

Podział zawodów
na kwalifikacje to
dobry pomysł?
Zdecydowanie. Świetnym
rozwiązaniem, jest też to, że
pogrupowano efekty kształcenia w taki sposób, iż można
zdobyć tytuł np. technika teleinformatyka dodając dwie
kwalifikacje, ponieważ jedna
jest wspólna z technikiem informatykiem.
Niestety wiedza na ten
temat nie jest powszechna.
MEN, kuratorzy oświaty czy
doradcy zawodowi powinni
zwracać na to większą uwagę.
Może sensowny byłby projekt UE, aby taka edukacja
społeczeństwa mogła być realizowana ze środków europejskich. Przyzna Pan, że to z
pewnością nie moje zadanie.
Ludzie często nie wykorzystują możliwości edukacyjnych w
zakresie rozwoju zawodowego
jakie mają z powodu zwykłego
niedoinformowania.
Mimo egzaminów CED aktywnie uczestniczy w życiu
regionu.
W teren wysyłamy zawsze
naszych masażystów, aby pokazali mieszkańcom powiatu to, co potrafią najlepiej. W

ostatnim czasie byliśmy na IV
Olimpiadzie Osób Niepełnosprawnych w Toruniu, Dniu
Dziecka w Krobi, Lidze Orlika z Poza Toruń w Lubiczu
Górnym czy w trakcie biegu Kamienna Piątka w Bydgoszczy. Mamy profesjonalny
sprzęt, świetnie masujących
absolwentów i lubimy się tym
"dzielić z innymi", a przy okazji przekonać, że to właśnie z
nami i u nas warto się kształcić.

34

DODATEK

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

EDUKACJA

Przyszłość w
twoich rękach!
W

Teoria realizowana w praktyce i odpowiednie
przygotowanie mentalne – to proponuje swoim
słuchaczom Szkoła Policealna „FAMA”

ażne decyzje życiowe, także wybór kierunku nauczania, nie
powinny być podejmowane
pod wpływem chwili. Chociaż
wakacje to odpowiedni czas
na to, by oddać się refleksji na
ten temat, należy uważać, by
po upływie słonecznego okresu
nie obudzić się w czarnej dziurze. Nad wyborem zawodowej
ścieżki warto zastanowić się już
teraz.
Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Szkoła Policealna „FAMA”. W jej ofercie
edukacyjnej znajdują się takie
zawody jak: technik administracji, technik masażysta, asystentka stomatologiczna, technik usług kosmetycznych czy
– przede wszystkim – opiekun
medyczny. To osoba, która w
profesjonalny sposób pomaga
osobie chorej i niesamodzielnej
zaspokoić jej podstawowe ży-

ciowe potrzeby. Wielu ludziom
brakuje dziś czasu i umiejętności, by zadbać o chorego członka rodziny. Odpowiedzialność
za jego stan zdrowia jest dla
nich często niemałym obciążeniem, gdyż nie zawsze są w
stanie poradzić sobie z losową sytuacją. Aby w optymalny
sposób wspierać osoby chore - poprawiać jakość ich życia, pomagając w codziennych
czynnościach i zachęcając do
aktywności ruchowej, należy
zachować równowagę pomiędzy czynnościami pielęgnacyjnymi a swoim życiem. W tym
właśnie zakresie usługi świadczy opiekun medyczny.
- Absolwenci naszej szkoły mogą znaleźć zatrudnienie
nie tylko, jako indywidualni
opiekunowie w domu pacjenta
- mówi Barbara Dąbkowska ze
Szkoły Policealnej „FAMA”. –
Miejsca pracy czekają na nich

także w domach pomocy społecznej, szpitalach, fundacjach,
środowiskowych domach pomocy czy niepublicznych zakładach opieki. Wielu naszych
słuchaczy zatrudnienie znalazło już podczas odbywania
praktyk zawodowych.
Warto pamiętać o tym, że
opiekun medyczny to zawód
zaufania publicznego, który
przez swoją zawodową postawę
popularyzuje zachowania prozdrowotne. Dzięki nauce wie,
jak rozpoznawać i rozwiązywać
problemy opiekuńcze osoby
chorej i niesamodzielnej w różnym stadium zaawansowania
choroby i wieku. Potrafi też
pomóc jej w zaspokojeniu potrzeb bio-psycho-społecznych
oraz współpracować z zespołami opiekuńczymi i terapeutycznymi podczas świadczeń z
zakresu opieki medycznej czy
zabiegów pielęgnacyjnych. Naj-

lepsze, co możemy podarować
ważnym dla nas osobom - to
miłość, spokój i troska. Każdy z
nas chce otaczać czułością swoich bliskich - szczególnie tych,
którzy potrzebują stałej i profesjonalnej opieki.
- Należy jednak pamiętać, że
to odpowiednia praktyka i wiedza teoretyczna dają szansę na
rozwój tych umiejętności – dodaje Barbara Dąbkowska. – U
nas słuchaczom przekazuje je
wykwalifikowana kadra specjalistów w oparciu o kompletne
zaplecze techniczne i własne
pracownie. Mamy wysoką zdawalność egzaminów zawodowych.
Każdy z nas chce być pewny, że opiekę nad bliską osobą
powierza komuś wiarygodne-

mu. Dlatego, aby uzyskać tytuł
opiekuna medycznego, należy zdać egzamin zawodowy.
Wcześniej kandydat poświęca
wiele godzin na praktyki, gdyż
zawód ten wymaga opanowania szczególnych zdolności komunikacyjnych, umiejętności
pracy w zespole oraz empatii,
tak ważnej w kontakcie z drugim człowiekiem. Nie można
zapominać także o zwykłej
troskliwości, tolerancji i cieple. Ponadto, istnieje duże zapotrzebowanie na usługi tego
typu, gdyż wciąż brakuje wykwalifikowanej kadry, która
pomogłaby osobom znajdującym się w trudnej zdrowotnej
sytuacji.
(AR)

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

35

EDUKACJA

Rejestracja – rekrutacja
Nadszedł czas wyników maturalnych. Już za kilka dni
rozpocznie się rekrutacja do szkół wyższych

J

uż za kilka dni, tegoroczni
maturzyści poznają wyniki
egzaminu dojrzałości, który
pisali w maju. Większość z nich,
już wybrała kierunek i uczelnię,
na której chcą studiować. Do
czasu ogłoszenia listy przyjętych,
czeka ich kilka dni stresu.
Rekrutacja, tak naprawdę zaczęła się już w kwietniu. Od tego
czasu, maturzyści mogą zapisywać się na wybrane kierunki, w
różnych szkołach wyższych. Jeśli
jeszcze tego nie zrobili, muszą się
pospieszyć, ponieważ ostateczny termin zapisów, to zazwyczaj
pierwszy tydzień lipca, natomiast
na każdej uczelni, ten termin się
różni. Rejestracja odbywa się
przez system internetowy tzw.
IRK. Podczas tego procesu, kandydat musi wypełnić odpowiednie formularze danych osobowych, wprowadzić informacje,
które są niezbędne przy kwalifikacji i których wymaga uczelnia,
ale przede wszystkim musi wybrać kierunek, który chce studiować. Jeśli wybieramy kilka opcji,
ważnym elementem jest określenie priorytetu i hierarchii kierunków, na które chcemy zostać
przyjęci w pierwszej kolejności.
Po rejestracji, należy wnieść opłatę rekrutacyjną na dany kierunek.
Każda szkoła wyższa, sama ustala

Małgorzata Kramarz
jej wysokość, zazwyczaj waha się
ona między 80 a 150 złotymi. Na
zwolnienie z opłat mogą liczyć
laureaci i finaliści olimpiad ogólnopolskich i międzynarodowych,
oczywiście olimpiada musi się
odnosić do wybranego kierunku.
Istotną rolę w procesie rekrutacji odgrywa ważenie przedmiotów, czyli przeliczanie punktów z
danego przedmiotu zdawanego
na maturze, który na każdym kierunku jest inny. Kandydat sam
wskazuje jeden przedmiot, który
ma być wzięty pod uwagę podczas
kwalifikacji. Jeżeli na świadectwie
dojrzałości ma odnotowany wynik z wymaganych przedmiotów
zarówno na poziomie rozszerzonym jak i podstawowym, to w
postępowaniu kwalifikacyjnym
uwzględniany jest wynik z poziomu, który po przemnożeniu przez
odpowiedni przelicznik daje wyższą wartość. Próg punktowy, od
którego zależy czy dostaniemy się
na studia, to nic innego jak liczba
punktów, którą uzyskał kandydat
ubiegający się o przyjęcie na studia, zakwalifikowany jako ostatnia osoba na liście studentów.
Czyli jeżeli, szkoła przewiduje
na danym kierunku 150 miejsc i
ostatnia osoba z listy uzyskała np.
90 punktów, to uznajemy, że próg
punktowy podczas rekrutacji wy-

niósł 90 punktów.
Obecnie nie musimy stać w
kolejce, aby zobaczyć czy dostaliśmy się na wymarzone studia.
Podobnie jak zapisy, wyniki naborów poznamy za pomocą systemu rekrutacji uczelni. Bywa
tak, że jesteśmy zakwalifikowani
na liście rezerwowej, co wtedy?
Nie trzeba od razu się załamywać. Musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać, ponieważ
istnieje możliwość, że osoby,
które zdobyły więcej
punktów niż my,
zrezygnują
z danego kierunku i
wskoczymy na
listę przyjętych.
Jeśli się udało, kolejnym
krokiem który
musimy
wykonać, to
złoże-

nie odpowiednich dokumentów:
świadectwo maturalne, orzeczenie lekarskie, zdjęcia i formularz
osobowy, to zazwyczaj to, czego
wymagają od nas uczelnie. A co
jeśli się nie udało? To nie koniec
świata. Pamiętajmy, że we wrześniu prowadzony jest drugi nabór,

który jest szansą dla tych, którym
nie powiodło się za pierwszym
podejściem.
Rekrutacja na studia, to ważny
i zarazem stresujący czas dla każdego maturzysty. Nie ma co martwić się na zapas, trzeba wierzyć
w swoją siłę, szansę i to, że dostaniemy się na upragniony kierunek już w pierwszym naborze.

36

DODATEK

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

EDUKACJA

Tylko dla orłów
S

tudia I stopnia będą trwały
3 lata i kończyły się uzyskaniem tytułu licencjata. Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie!
Instytut Historii i Archiwistyki
UMK jest jedną z najlepszych w
Polsce jednostek naukowych oraz
posiada najnowocześniejszą bazę
dydaktyczną i świetne warunki
lokalowe.
Praktyczny zawód - archiwista
i zarządca dokumentacji
Studia w zakresie archiwistyki
i zarządzania dokumentacją dają
poszukiwany na rynku pracy zawód archiwisty i zarządcy dokumentacją (records manager). Te
studia dobrze przygotowują do
pracy w archiwach wszystkich
typów, ułatwiają zatrudnienie
w urzędach państwowych i samorządowych oraz pozwalają z
powodzeniem prowadzić działalność gospodarczą w zakresie
usług
kancelaryjno-archiwalnych. Ważna jest dla nas praktyczna nauka tego zawodu, dlatego część zajęć jest prowadzona
przez praktyków i odbywa się w
instytucjach archiwalnych regionu. Studenci mają możliwość do-

Niewiele jest kierunków, które rozwijają tak wszechstronnie, jak studia
historyczne. Chcesz być po prostu mądry? Dobrze trafiłeś!
skonalenia umiejętności zawodowych w ramach przewidzianych
programem studiów praktyk w
archiwach, urzędach i przedsiębiorstwach.
Historycy będą
zawsze potrzebni
Studia historyczne przygotowują absolwenta do podjęcia
pracy w różnych miejscach, w
których potrzebna jest umiejętność badań historycznych oraz w
placówkach oświatowych wszystkich szczebli z uprawnieniami do
nauki historii i wiedzy o społeczeństwie. Zdobycie poza studiami dziennymi takich uprawnień
jest bardzo kosztowne. Warto pamiętać, że historycy i nauczyciele
historii zawsze będą potrzebni.
Dzięki takim studiom absolwenci poznają nie tylko historię Polski i świata, ale także zdobywają
wiedzę z wielu pokrewnych dziedzin. W ramach szerokiej oferty
istnieje możliwość kształcenia w
zakresie kilku języków nowożytnych. W ostatnim czasie stworzona została możliwość uczenia się
bardzo popularnego języka norweskiego.

Studia bałtyckie z rozszerzonym
językiem norweskim
Studia bałtyckie łączą wiedzę
na temat historii basenu Morza Bałtyckiego oraz znajomość
dwóch wybranych języków tego
obszaru (do wyboru język niemiecki, rosyjski lub norweski w
stopniu rozszerzonym) z wiedzą dotyczącą geografii regionu
bałtyckiego. Ich integralnym i
niezwykle ważnym elementem
jest również możliwość podjęcia studiów w ramach programu
Erasmus. Całości dopełnia prze-

widziany w programie studiów
wyjazd zagraniczny. Są to studia
unikatowe w skali ogólnopolskiej.
Otwartość, szeroki horyzont i
umiejętności językowe nabyte
w trakcie studiów ułatwiają, nie
zawsze proste, poruszanie się na
rynku pracy.
Po wojskoznawstwie do
służb mundurowych?
Wojskoznawstwo jest kierunkiem, którego program dostosowany jest do specyficznych
potrzeb polskich sił zbrojnych.
Zajęcia prowadzone są we współ-

pracy z Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu oraz
Muzeum Wojsk Lądowych w
Bydgoszczy. Zdobyta na studiach
wiedza i umiejętności znacznie
ułatwią wykonywanie obowiązków służbowych oraz będą podstawą sukcesu w karierze wojskowej. Absolwenci wojskoznawstwa
będą także posiadali kwalifikacje
stanowiące dobry punkt wyjścia
do kariery zawodowej w Policji,
Straży Granicznej i innych służbach mundurowych. Na studia
zapraszamy także osoby, których
pasją jest historia wojskowa i szeroko pojęta problematyka militarna oraz członków grup rekonstrukcji historycznej.
A może...?
... warto byłoby także po 3 latach studiów licencjackich zdecydować się na dwuletnie studia
magisterskie (II stopnia). Nasi
absolwenci mogą kontynuować
kształcenie na studiach II stopnia
na kierunku archiwistyka i zarządzanie dokumentacją, historia, a
od tego roku również na kierunku wojskoznawstwo.
Fot. Andrzej Romański

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

DODATEK

37

EDUKACJA

38

DODATEK

pozatorun.pl

ZDROWIE

Zdrowie
w szklance
Tanie i zdrowe, a do tego łatwo dostępne.
Zamiast soków z kartonu, warto
spróbować przygotować je samodzielnie
Michał Ciechowski

O

rganizm, aby dobrze
funkcjonował, potrzebuje codziennej dawki
witamin. A tych dostarczyć
możemy dzięki spożywaniu
owoców i warzyw. Jeżeli chcemy ugasić pragnienie, warto
sięgnąć po naturalne soki. Zawierają one mnóstwo witamin
oraz przeciwutleniaczy. Należy jednak pamiętać, iż sok
z warzyw ma w sobie o wiele
mniej naturalnych cukrów niż
z owoców.
Produkty naturalne zawierają w sobie dużo błonnika,
który ma właściwości oczyszczające, zmniejsza uczucie
głodu oraz obniża poziom
cholesterolu w organizmie. W
świeżych sokach znaleźć można wiele minerałów, niezbędnych kwasów tłuszczowych,
węglowodanów i białek oraz
innych cennych związków.
Kwasy zawarte w owocach jabłkach, winogronach czy
truskawkach neutralizują toksyny występujące w wysoko
przetworzonej żywności.
Zanim jednak rozpalimy
się wielką miłością do naturalnych napojów, warto zapoznać się z owocami i warzywami, które w nadmiernej ilości
mogą nam zaszkodzić. Szklan-

ka soku z jabłka ma w sobie
tyle samo cukru co czekoladowy batonik. W przeprowadzonych badaniach, eksperci
wykazali, że powinniśmy spożywać od 1 do 2 szklanek soku
owocowego dziennie. Wpłynie
to pozytywnie na nasz organizm. Nadmierna ilość może
jednak zaszkodzić. Najlepszym rozwiązaniem jest picie
soków warzywnych.
Pijąc sok z ananasa dostarczamy organizmowi bromelaniny, wykorzystywanej przy
leczeniu stanów zapalnych,
np. artretyzmu. Jeżeli chwycimy za marchew lub pomidory,
wraz z wyciśniętym sokiem
wypijamy likopen, bardzo silny przeciwutleniacz. Chroni
on układ pokarmowy przed
nowotworami. Sok z buraków
obniża zaś ciśnienie krwi.
Domowe, świeże soki, możemy zrobić prawie z każdego
rodzaju owoców, warzyw czy
ziół. Mając odpowiedni sprzęt
warto spróbować zrobić sok
z owoców gruszki, porzeczki, pomarańczy, malin, jeżyn,
truskawek, śliwek, arbuza czy
nawet awokado. Do soków
warzywnych najlepiej nadaje się marchew, szpinak, seler
naciowy, kapusta, rzodkiewka

i oczywiście pomidory. Aby
dodać smaku warzywom,
można pomyśleć o połączeniu
ich z ziołami: bazylią, miętą,
lubczykiem czy mniszkiem lekarskim.
Świeże soki nie mogą być
jednak podawane w zbyt dużej ilości osobom będącym na
diecie. Zawierają duże ilości
cukru roślinnego - fruktozy.
Podobne przeciwwskazania
mają także cukrzycy. Należy
pamiętać również o niełączeniu soków z lekami, mogą
powodować one zaburzenia
zdrowotne. Przede wszystkim
dotyczy to przetworów sporządzonych z cytrusów. Gęsty
sok może być także uciążliwy
dla wrażliwych układów pokarmowych.

Jeżeli postanowimy wypić
sok z jabłka, warto pamiętać, iż
mętne soki jabłkowe zawierają
więcej substancji chroniących
nas przed nowotworami niż
soki klarowne. Soki naturalnie
mętne zawierają czterokrotnie
więcej flawonoidów. To najlepsze przeciwutleniacze, pięciokrotnie skuteczniejsze niż
witamina C czy E.
Substancje odżywcze zawarte w sokach ze świeżo wyciśniętych owoców organizm
wchłania w ciągu 15 minut, co
sprawia, że wypicie codziennie soku z warzyw i owoców
jest najpewniejszą, najskuteczniejszą, a także najszybciej
działająca metodą odżywiania
organizmu.

26 czerwca 2015 r.

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

39

ZDROWIE

Nic nas nie ogranicza
Rozmowa o różnicach między soczewkami kontaktowymi a okularami
z najlepszym toruńskim optomertą, Maciejem Karczewskim

przez specjalistę, są absolutnie bezpieczne.
Obecnie nowoczesne soczewki pomogą
osobom krótkowzrocznym, nadwzrocznym, osobom a astygmatyzmem i potrzebującym po 40-tce korekcji do czytania.
Tu najważniejsze jest abyśmy oddali swoje
oczy i ich zdrowie w ręce profesjonalistów,
a oni będą w stanie skorygować soczewkami większość wad wzorku. Soczewki to
nie cień do powiek, szminka czy dezodorant, nie można kupować ich bez badań w
drogerii czy internecie. Oczy mamy jedne i
na całe życie, warto o tym pamiętać.
RED: Ale przecież w e-sklepach są te same
produkty co w gabinetach optometrystycznych ?
MK: A skąd ta pewność? Niestety nie
zawsze. Tam nie mamy żadnej pewności
co do rodzaju i terminu ważności oferowanych soczewek. Wie pan, zamówienie
w drukarni pudełeczka bardzo podobnego
do fabrycznego, ze zamianą jednej literki w
nazwie kosztuje 10-15 groszy. Potem ładuje się tam chińskie podrabiane soczewki,
albo przeterminowane "odrzuty" produkcyjne koncernów, a młodzi Polacy kupują
te "wynalazki". Coraz częściej do naszych
gabinetów trafiają pacjenci, którzy chcieli
zaoszczędzić dziesięć złotych i wpadli w
pułapki podróbek internetowych. Niestety,
często już nie jako użytkownicy soczewek,
ale przewlekle leczeni pacjenci. Masakra.
Redakcja: Panie Macieju, szczególnie od
młodych ludzi, od lat słyszymy to pytanie:
soczewki kontaktowe czy okulary? Jak to
jest?
MK: Dziękuję serdecznie za to pytanie.
Tę wątpliwość ma większość osób z wadą
wzroku. Odpowiem nieco przewrotnie.
Otóż, można być przez całe życie okularnikiem - używając jedynie okularów, ale
nie za bardzo można być jedynie "soczewkowcem". W niektórych sytuacjach i przy
niektórych czynnościach czy zawodach,
choćby długiej pracy przy komputerze czy
w sztucznym świetle, okulary zwyczajnie
dodatkowo chronią i użytkowo lepiej się
sprawdzają
.
RED: Czyżby więc, stare było lepsze od nowego?
MK: Absolutnie nie chciałbym tych metod korekcji wzroku oceniać w kategoriach
lepsza czy gorsza. One po prostu świetnie
się uzupełniają. Soczewki kontaktowe są
wręcz niezastąpione we wszystkich aktywnościach sportowych, przy wypoczynku
i turystyce. Tutaj biją okulary na głowę!

Wszystkie sporty zimowe, są uprawiane
najczęściej kiedy jest zimno, okulary zachodzą mgłą, a soczewki nie parują. Zawsze mają temperaturę naszego ciała, i kiedy wchodzimy do schroniska czy baru na
stoku, widzimy wyraźnie. Możemy zakładać na narty "normalne" gogle czy okulary przeciwsłoneczne. Podobnie w wodzie,
kiedy mamy na oczach soczewki, zakładamy bez problemów okulary do pływania
czy maskę do nurkowania.
RED: A latem, na plaży i na rowerze?
MK: Tutaj także, nic nas nie ogranicza!
Jadąc rowerem, biegając, jadąc autem czy
motocyklem, widzimy idealnie, a dodatkowo możemy tak jak osoby bez wady wzroku używać wszystkich rodzajów okularów przeciwsłonecznych czy ochronnych.
Wada wzroku nie zabierze modnym paniom możliwości noszenia okularów słonecznych od Prady czy Dolce i Gabbany, a
aktywnym panom grania w tenisa lub golfa w Oakley, czy wyluzowanego snucia się
motocyklem w Ray Banach prawdziwego
Easy Ridera. Lato i otwarta przestrzeń, to

zdecydowanie pole do popisu dla soczewki
kontaktowej.
RED: Ale po wakacjach czy wypadzie narciarskim trzeba wrócić do pracy, i co wtedy? Okulary?
MK: A to dlaczego? Są zawody i rodzaje wykonywanej pracy, które wręcz proszą
się o soczewki. Większość tzw. służb mundurowych i ratunkowych, osoby pracujące
długo na zewnątrz, nauczyciele wf, trenerzy i instruktorzy fitnes, kucharze, ludzie
mediów, aktorzy, sportowcy... mógłbym
tak wyliczać bez końca. Większość młodych ludzi, pracujących sezonowo, studentów obsługujących ruch turystyczny
na toruńskiej starówce używa soczewek
kontaktowych. To bardzo wygodne i bezpieczne.
RED: Dotykamy słowa klucza: bezpieczeństwo, czy aby na pewno?
MK: Zdecydowanie TAK, ale... Soczewki kontaktowe, o ile są dobrze dopasowane, regularnie kontrolowane i wymieniane zgodnie z zasadami wskazanymi

RED: Czyli, jeśli soczewki to tylko z pewnego źródła?
MK: Tylko i wyłącznie tu pacjenci mają
pewność, że produkt jaki otrzymują jest
oryginalny i nie był przeterminowany.
Warto zaufać sprawdzonym gabinetom i
korzystać zawsze z kontroli oczu. Gorąco
polecam wybór marek eksperckich, linii
soczewek mniej reklamowanych, ale za to
zdecydowanie bardziej zaawansowanych
technologicznie. To takie soczewki "szyte
na miarę".
RED: Tylko jak to sprawdzić?
MK: Warto zapytać w paru miejscach o
serwis oferowany pacjentom, o koszt badań kontrolnych, a dla szukających opinii
w necie, pozostają portale informacyjne
takie jak np. Liderkontaktologii.pl czy zakontaktowani.pl , tam znajdziemy profesjonalne i sprawdzone gabinety w naszej
okolicy.
RED: Czyli w sporze soczewki czy okulary- remis?
MK: Jedno nie wyklucza drugiego, a razem idealnie się uzupełniają.

40

DODATEK

pozatorun.pl

26 czerwca 2015 r.

ZDROWIE

Lecznica z klasą
Szpital Powiatowy w Chełmży dołączył do grona 250 placówek
w Polsce, które mają certyfikat ministerstwa zdrowia
Tomasz Więcławski

A

kredytacja szpitali w naszym kraju odbywa się od
1998 roku. Jest oparta na
światowych wzorcach leczenia i
opieki nad pacjentami. Stosowne dokumenty wydaje instytucja
z siedzibą w Krakowie. Nie ma
możliwości, żeby otrzymać poświadczenie jakości bez wnikliwej kontroli zewnętrznej.
Placówka w Chełmży podlega
Starostwu Powiatowemu w Toruniu.
- Akredytacja to proces zewnętrznej
oceny
jednostek
ochrony zdrowia - mówi Mirosław Graczyk, starosta toruński. Jest prowadzony w oparciu o jednakowe dla wszystkich standardy.
Przeglądowi podlega zarówno
działalność lecznicza, jak również
zarządzenie szpitalem oraz jego
administracja.
Z pozytywnej oceny komisji
akredytacyjnej niezwykle zadowolony jest prezes zarządu placówki.
- Do wizyty audytorów Centrum Monitorowania Jakości w
Ochronie Zdrowia przygotowywaliśmy się przez rok - mówi
Leszek Pluciński. - W tym cza-

sie trzeba było opracować, a
co jeszcze ważniejsze, wdrożyć
221 standardów w 15 działach.
Wymagało to olbrzymiej pracy przygotowawczej od osób
funkcyjnych, czyli ordynatorów,
oddziałowych i kierowników.

tacji medycznej - mówi Leszek
Pluciński. - Jesteśmy bez przerwy
kontrolowani przez NFZ, NIK
czy Sanepid. Rośnie także roszczeniowość pacjentów i ich rodzin. W sytuacjach spornych bez
porządku w papierach nie mie-

Warto trafić do szpitala, który przestrzega praw pacjentów, dysponuje nowoczesnym
i sprawdzonym sprzętem, a personel w nim
zatrudniony jest profesjonalny i przestrzega
wszystkich standardów. U nas tak właśnie jest.
Znajomość norm i standardów
wymagana jest od wszystkich
pracowników.
Warto dodać, że ubieganie
się o akredytację, przygotowanie
stosownego wniosku i poddanie
przeglądowi jest dobrowolną decyzją zarządu szpitala.
- Najważniejsza dla mnie
potrzeba, to uporządkowanie
sposobu prowadzenia dokumen-

libyśmy możliwości obrony, bez
względu na stan faktyczny. Personel, czemu nie ma się co dziwić,
traktuje dokumentację medyczną
jako zło konieczne. W obecnych
czasach to duży błąd.
Ważny wydaje się także wątek
finansowy. Akredytacja powoduje, że można liczyć na obniżenie
kosztów OC. Szpitale powiatowe, takie jak w Chełmży, płacą

za ubezpieczenie nawet kilkaset
tysięcy złotych rocznie.
Władze placówki wskazują
również, że najważniejsze było
przekonanie pracowników, że
cała procedura ma sens, a nie jest
tylko biurokratyczną koniecznością.
- Z upływem miesięcy nieprzekonanych ubywało i rosła mobilizacja - mówi Leszek Pluciński.
- Wynik uzyskany w trakcie przeglądu był bardzo wysoki. Spełniliśmy 87 procent standardów.
Żeby uzyskać akredytację trzeba
przekroczyć pułap 75 proc.
Certyfikat minister zdrowia
podpisuje na 3 lata. Prezes placówki zwraca uwagę na świadomość w wyborze miejsca leczenia.
- Chory nie zawsze ma taką
możliwość - mówi przedstawiciel Szpitala Powiatowego w
Chełmży. - Przy nagłych zachorowaniach czy wypadkach np. w
onkologii wybór ten jest ograniczony. Natomiast we wszystkich
planowanych
hospitalizacjach
pacjent powinien zastanowić się
i wybrać, gdzie chce się leczyć.
Warto trafić do szpitala, który

przestrzega praw pacjentów, dysponuje nowoczesnym i sprawdzonym sprzętem, a personel w
nim zatrudniony jest profesjonalny i przestrzega wszystkich standardów. U nas tak właśnie jest.
Od dawna oddział położniczy
tej placówki cieszy się wysoką renomą. Rodzą tu kobiety z całego
województwa.
- Zawsze spotykam się tutaj z
wielką życzliwością położnych mówi Grażyna, matka czwórki
dzieci. - Kilka razy ujrzałam łzy
na twarzach pań opiekujących
się mną i moimi dziećmi. One
kochają swoją pracę i obdarzają
wszystkich sercem. A to przecież
najważniejsze.
Ważny jest jednak również
wymiar finansowy funkcjonowania takich placówek.
- Jakość w medycynie kosztuje
- mówi Leszek Pluciński. - Postępowanie zgodnie ze standardami
generuje dodatkowe koszty. Niestety, przynajmniej póki co, nasz
płatnik, czyli NFZ, przekazuje
środki niezależnie od jakości i
efektów leczenia. Mam nadzieję,
że kiedyś się to zmieni.
Fot. Nadesłane

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

41

ZDROWIE

Zerwanie
więzadła
krzyżowego
przedniego
O pełnym sukcesie leczenia decyduje
zarówno dobrze wykonany zabieg
artroskopii jak i rehabilitacja pooperacyjna
Tekst: Lek. Michał Kułakowski,
Mgr Tomasz Moczyński

Z

tym problemem spotyka się codziennie
wielu ortopedów, czasami wywiad przekazany przez pacjenta jest tak charakterystyczny, że już na podstawie wywiadu można z
dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że
pacjent ma zerwane więzadło krzyżowe przednie (ACL).
Typowy wywiad wygląda następująco:” Panie doktorze gdzieś rok temu grałem w piłkę i
skręciłem sobie kolano. Trochę mi spuchło, ale
3 tygodniach było dobrze. Lekarz mówił, że nic
mi nie jest. Całe lato chodziłem i było ok, ale
od około 3 miesięcy trochę mi kolano umyka,
wczoraj zeskoczyłem z jednego stopnia i ponownie mi „uciekło”.
Taki wywiad jednoznacznie wskazuje na zerwanie ACL.
ACL możemy sobie zerwać nawet podczas
błahego urazu. Najbardziej kuriozalny przykład,
który znam, to pacjent, który zerwał sobie ACL
zerwany ze snu w fotelu. Często pacjenci mówią,
że po skręceniu kolana dograli mecz do końca.
Wtedy każdy „lekarz” w drużynie wie, że to nic
poważnego. Po około 48 godzinach zbiera się
krwiak w kolanie, bo wraz z więzadłem zrywa
się na naczynie krwionośne doprowadzające
krew do więzadła i po około 2 dobach kolano
puchnie, bo zbiera się w nim krew.
Jeśli mamy do czynienia tylko z zerwaniem
ACL, to pacjent zazwyczaj bardzo szybko wraca
do sprawności. Niestety brak stabilności doprowadza po czasie do incydentów niestabilności.
Gdy badamy pacjenta objawy, które pacjent
prezentuje to objaw Lachmana i dodatni test
szuflady przedniej.
I na podstawie takiego wywiadu możemy
podjąć decyzję o konieczności leczenia operacyjnego. Warto przed zabiegiem zrobić rezonans
magnetyczny kolana, wtedy możemy potwierdzić rozpoznanie i również być przygotowanym
na naprawę innych uszkodzeń w stawie kolanowym. Wtedy nie spotykają nas podczas operacji
żadne niespodzianki.
Czy zawsze należy operować pacjenta? Tak,
ponieważ biomechanika kolana bez więzadła
krzyżowego przedniego zmienia się tak bardzo,
że u takiego pacjenta bardzo szybko dojdzie do
rozwoju zmian zwyrodnieniowych.
Kiedy operować. I tu zdania uczonych są podzielone. W naszej klinice przyjęliśmy zasadę, że
operujemy po około 4-6 tygodniach od urazu,
gdy kolano nie boli i pacjent ma zgięcie powyżej 90 stopni. Czy można operować od razu po
urazie? Tak, niektóre kliniki tak robią, ale pacjenci których widziałem zoperowanym w ciągu

pierwszych 48 godzin prezentowali bardzo ograniczony zakres ruchu przez bardzo długi czas po
urazie. Lepiej jest się przygotować do zabiegu z
rehabilitantem. Okres przygotowania do zabiegu nie jest czasem straconym, bo gdy pacjent
jest lepiej przygotowany do zabiegu, to i rehabilitacja po zabiegu przebiega dużo sprawniej.
Istnieje bardzo wiele gotowych protokołów
postępowania po zabiegu rekonstrukcji ACL.
Jednak program rehabilitacji powinien zostać
opracowany przez doświadczonego fizjoterapeutę i zawsze indywidualnie do każdego pacjenta. Nowoczesna fizjoterapia skupia się nie
tylko lokalnie na poszczególnym problemie ale
zawsze patrzymy na pacjenta globalnie. Terapia
powinna być wielotorowa oraz poprawiać funkcję całego ciała w tym:
• układ krążenia,
• propriocepcję,
• koordynację mięśniową,
• reedukację chodu,
• odbudowę prawidłowych wzorców ruchowych
• zmiany w strukturze powięziowej
Ćwiczenia powinny być bezpieczne, dostosowane do możliwości , wzbudzać zainteresowa-

nie, jak również powinny zawierać elementy danej dyscypliny sportowej do której chce wrócić
pacjent.
Na czas usprawniania pooperacyjnego wpływają takie cechy jak : wiek pacjenta , płeć, stopień aktywności fizycznej, towarzyszące choroby czy dysfunkcje , motywacja pacjenta, sposób
(technika) operacji (rekonstrukcji), oraz zastosowany protokół rehabilitacyjny.
Głównym założeniem współczesnego programu usprawniania jest umożliwienie pacjentowi
możliwie szybkiego powrotu do codziennego.
Dlatego o pełnym sukcesie leczenia decyduje zarówno dobrze wykonany zabieg artroskopii
jak i rehabilitacja pooperacyjna.

Dom Zdrowia
ul. Szosa Chełmińska 84/86 (parter i III
piętro)
87-100 Toruń
kom. 883 666 659

42

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Soczysta
zieleń latem
Automatyczne nawadnianie ogrodu to
oszczędność nie tylko energii i czasu, ale
także zmniejszenie zużycia wody
Michał Ciechowski

N

awadnianie jest jednym z
najważniejszych zabiegów
pielęgnacyjnych w ogrodzie. Wody potrzebują zarówno
kwiaty, drzewa, jak i trawnik. Aby
w gorące wakacyjne miesiące podwórko prezentowało się soczystymi kolorami, warto pomyśleć
o odpowiednim nawodnieniu.
Automatyka sprawi, że będziemy
spokojni o nasze rośliny, gdy wyjedziemy na wakacje.
Codzienne, wieczorne podlewanie kwiatów i trawy wężem
do dla wielu uciążliwe zajęcie.
W zaoszczędzeniu czasu oraz w
odpowiednim gospodarowaniu
wodą mogą pomóc systemy automatycznego nawadniania.
Korzyści z zamontowania
urządzeń pracujących automatycznie to oszczędność naszej
energii i czasu, zmniejszenie zużycia wody nawet o 20-50 procent, a także gwarancja optymalnego wykorzystywania jej przez
rośliny. Systematyczne nawad-

nianie oraz dopasowanie ilości
wody do potrzeb zieleni sprawia,
że kwiaty i drzewa są mocniejsze, mniej narażone na choroby
i szkodniki. Nowoczesne systemy nawadniające mają wbudowane automatyczne sterowanie
- najczęściej za pomocą zegarów
włączających urządzenie o odpowiedniej godzinie.
Jeżeli dopiero myślimy o założeniu ogrodu, warto przeanalizować rozwiązanie zamontowania
linii nawadniających, znajdujących się m.in. pod ziemią. Dysponując projektem ogrodu, mając informacje o rozmieszczeniu
konkretnych roślin, znając wydajność i ciśnienie pompy lub
wody w wodociągu, a także mając wiedzę o rodzaju i przepuszczalności podłoża, ustala się rozmieszczenie zraszaczy, liczbę linii
nawadniających, a także średnicę
i długość rur. Należy pamiętać o
rozmieszczeniu zraszaczy, które
powinny być umiejscowione tak,

by ich zasięg na siebie nachodził.
System automatycznego nawadniania jest inwestycją dosyć kosztowną, która zwraca się
dopiero po kilku latach użytkowania. Można jednak zacząć od
podstawowej wersji automatyki i
z czasem ją rozbudowywać.
Wśród zraszaczy zamontowanych na stałe, mamy do wyboru
wynurzane i niewynurzane. W
sklepach dostępne są także zraszacze ruchome. Te pierwsze są
wyposażone w specjalne dysze,
które formują kształt strumienia
wody. Wbudowane systemy regulacji zmieniają ciśnienie wypły-

wającej wody, dzięki czemu objętość zraszacza stale się zmienia.
To z kolei sprawia, że strumień
wody równomiernie nawadnia
wybrany fragment ogrodu.
Zraszacze można zamontować na dwa sposoby. Pierwszy to
montaż pod powierzchnią ziemi.
Urządzenia wynurzają się na powierzchnię podczas rozpoczęcia
pracy. Po zakończeniu nawadniania maskują się pod powierzchnią ziemi i nie utrudniają prac
pielęgnacyjnych. Drugim sposobem jest umiejscowienie zraszaczy niewynurzanych. Są one stale
ulokowane nad ziemią. Mogą wy-

glądać mało estetycznie, dlatego
zazwyczaj zostają zamaskowane
niewielkimi krzewami. Największą zaletą zraszaczy niewynurzanych jest atrakcyjna cena zakupu.
Zraszacze ruchome pozwalają
na regulację pracy urządzenia w
zakresie od 0 do 360 stopni. Zapewniają większą możliwość regulacji sytemu nawadniania niż
zraszacze stałe. Zazwyczaj stosuje
się je do nawadniania trawników.
W okresie suchych i gorących
dni warto odpowiednio nawodnić roślinność, która później
odwdzięczy się swoją soczystą i
piękną zielenią.

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

DODATEK

43

44

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Meble z duszą
Choć przygodę z shabby chic zaczęła dopiero kilka lat temu, dziś tworzy już niesamowite dzieła sztuki
Michał Ciechowski

P

ierwszym meblem, który
trafił w jej ręce, była stara
szafa znaleziona na strychu u babci. Dziś wielką miłość
do sztuki zauważyć można w całym jej domu. Stylizowane wnętrze przenosi każdego gościa do
innego świata - do przeszłości,
w której króluje biel i gustowne
dodatki. Warto dodać, że całe
mieszkanie wyposażyła sama.
Malwina Kwiatkowska swoją
przygodę z shabby chic zaczęła
kilka lat temu, przy okazji remontu domu otrzymanego od
rodziców. Chciała, aby dusza
budynku była sferą intymną dla
niej, męża i dziecka. Zakasała rękawy i wzięła się do pracy.
- Początkowo poddałam stylizacji meble, które już posiadałam
- mówi Malwina Kwiatkowska,

artystka ze Złotorii. - Z czasem
zaczęłam tworzyć od podstaw
dodatki dekoracyjne uzyskując
wymarzony klimat starofrancuskiego domostwa. Chwilę później moja pasja była na tyle silna,
że wiedziałam, iż nie ma od tego
odwrotu. W tej chwili stylizacja mebli i przedmiotów w stylu romantycznych francuskich
wnętrz jest ogromną częścią mojego życia.
Styl schabby chic opanował cały budynek. Począwszy
od drzwi, skończywszy na najmniejszych detalach, takich jak
świeczniki, czy haczyki. Wnętrza
zostały więc urządzone przy wykorzystaniu starych, bądź celowo
postarzanych mebli. W twórczości Malwiny Kwiatkowskiej dominują kolory pastelowe, choć w

swoim mieszkaniu postawiła na
biel.
- Biel ociepla wnętrze - zaznacza artystka. - W ostatnim
czasie bardzo modne stały się
meble postarzane. Antyki skupuję od zaprzyjaźnionego sklepu
lub sprowadzam z Francji. Zdarzają się naprawdę perełki, które
posiadają nawet datę stworzenia.
Pomagam im ujawnić duszę. Nie
tylko tym dużym, ale także zwykłym, prostym przedmiotom.
A tych mieszkanka Złotorii
stworzyła naprawdę dużo. Na
ścianach wiszą własnoręcznie
stylizowane ramki, w pokoju
znajduje się także kominek, wykonany przez artystkę osobiście.
Wszystkie meble i dodatki również przerabia sama. Jak zaznacza, nie ma dla niej rzeczy nie-

możliwych.
- Potrafię pracować nawet z
meblami nowoczesnymi - mówi
Malwina Kwiatkowska. - Artystyczna stylizacja przedmiotów
jest moim całym życiem. A, że
diabeł tkwi w szczegółach, to do
tych przykładam się najbardziej.
Meble tworzone przez artystkę idealnie komponują się z
każdym wnętrzem. Mieszkanka Złotorii tworzy przedmioty
pod indywidualne zamówienie,
pracuje również na gotowych
meblach, jak również sprowadza
wyposażenie wymarzone przez
klientów.
- Można powiedzieć, że ocalam meble od zapomnienia, nadając im nowy charakter - podsumowuje artystka. - W moje
ręce trafiają różne meble. Styliza-

cje, które wykonuję, mogą niesamowicie zmienić przedmioty, a
co za tym idzie całe wnętrze.
Od niedawna każdy, kto zamarzy sobie stylizowane meble
może wejść na stronę sklepu
internetowego pani Malwiny
- www.mamaison.pl i wybrać
odpowiedni element wystroju do swojego mieszkania. Tam
również znajduje się kontakt do
twórczyni, która pod indywidualne zamówienie potrafi stworzyć
cuda. Miłośnicy sztuki mogą śledzić poczynania mieszkanki Złotorii również na jej blogu - www.
malwinamaison.blogspot.com.
Jak sama mówi, jeżeli pasja jest
twoją pracą, to nie przepracujesz
ani jednego dnia.
Fot. Adam Zakrzewski

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

45

BUDOWLANKA

MECENAS DODATKU

Domy
z drewna
Szybko, sprawnie i niedrogo. To tylko kilka z wielu zalet drewnianych domów, na
które moda przyszła do nas z zachodu
Małgorzata Kramarz

O

d kilku lat, domy z drewna cieszą się coraz większym zainteresowaniem.
Dlaczego tak się dzieje? Przede
wszystkim głównym czynnikiem
jest cena. Kolejny atut domów
z bali, to niski koszt ich utrzymania, łatwość w przebudowie
czy modernizacji. Takie domy w
całości wykonywane są z naturalnych materiałów. Najczęściej
służy do tego drewno świerkowe, sosnowe, modrzewiowe czy
jodłowe. Zanim zostanie ono
użyte do budowy domu, wcześniej poddawane jest struganiu,
suszeniu i impregnowaniu. Ważne jest, żeby drewno na dom było
ścinane zimą, ponieważ nie produkuje wtedy soków.
Niewątpliwym atutem drewnianych domów jest ich niewielki koszt. Takie budowy potrafią
być tańsze od standardowych,
murowanych domów o jedną
trzecią ceny. Ponadto postawienie domu z bali zajmuje o wiele
mniej czasu. Wszystko zależy
od jego wielkości, im mniejszy

metraż, tym krótszy czas budowy. Okres, w którym postawimy
nasz dom waha się od czterech
do ośmiu tygodni, co jest zupełnie niemożliwe w przypadku
domów murowanych. Omijają
nas wszystkie prace związane z
murarką, nie musimy czekać aż
zaprawa wyschnie, wystarczy, że
z pomocą fachowców połączymy
odpowiednie moduły i nasz dom
będzie gotowy. Co ważniejsze nie
ogranicza nas pora roku, bo dom
z bali możemy postawić nawet
zimą. Ważnym elementem, dla
które warto zdecydować się na takie rozwiązanie jest to, że w każdym momencie, bez większych
problemów, możemy zmodernizować nasz dom. Prace możemy
rozpocząć od budowy małego
domu, a z biegiem czasu, w miarę
możliwości możemy go powiększać. Zwolennicy domów drewnianych podkreślają, że są one
większe niż murowane. Wpływ
na to ma mniejsza grubość ścian
zewnętrznych. Dzięki temu dom
drewniany o tej samej powierzch-

ni całkowitej co murowany, będzie miał większą powierzchnię
użytkową o kilka metrów kwadratowych od domu z cegły.
Kolejną dużą zaletą, dla której coraz więcej z nas decyduje
się na drewniane domy jest ich
niski koszt utrzymania. Ponieważ drewno nie wychładza się
tak szybko jak murowane ściany,
szybko nagrzejemy nasz dom i z
łatwością utrzymamy w nim pożądaną temperaturę, przy zachowaniu niskich kosztów ogrzewania.
To co sprawia, że domy z bali
są coraz popularniejsze jest kom-

fort mieszkania. Takie rozwiązanie to niebanalna propozycja dla
tych, którzy cenią sobie kontakt
z przyrodą. Drewniany dom idealnie wpisze się w każdy krajobraz i stworzy uczucie harmonii
ze światem. Drewno to materiał,
który oddycha, co skutkuje tym,
że w domu zawsze będzie przepływ świeżego i czystego powietrza.
W Polsce, domy szkieletowe
to wciąż mało rozpowszechniona
technologia. Jeśli zdecydujemy
się na jego postawienie, musimy
wybrać firmę, która w tej dziedzinie ma duże doświadczenie. Zła

konstrukcja może przysporzyć
nam wielu problemów. W najlepszym przypadku czeka nas gruntowny remont, a w najgorszym
rozbiórka.
Jeśli cenimy sobie bliskość natury, jeśli lubimy nietypowe, ciekawe i innowacyjne rozwiązania,
warto postawić na dom z drewna.
Mimo, iż jeszcze kojarzą się one
najczęściej z domkami letniskowymi, w ostatnich latach przybyło ich zwolenników, a domy
szkieletowe zaczęły wyrastać jak
grzyby po deszczu w każdym regionie Polski.

46

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Budujemy i grillujemy
Jeśli chcesz zachwycić rodzinę i przyjaciół wybuduj na ogrodzie grilla.
Zbliża się lato, a grillowanie to przecież ulubiony sport Polaków!

S

ezon urlopowy zbliża się
wielkimi krokami. A wiadomo, że jak urlop, to grillowanie. Biesiadowanie pod gołym
niebem wraz z rodziną i przyjaciółmi to nieodzowny element
naszego wypoczynku. Smaczne
i aromatyczne potrawy możemy
szybko przygotować na przenośnym ruszcie, ale jeśli mamy trochę miejsca w ogrodzie i chcemy
zachwycić naszych gości, warto
pomyśleć nad wybudowaniem
swojego grilla.
Odpowiednio zaprojektowany, może być oryginalną ozdobą
naszej działki. Z jego przygotowaniem poradzi sobie nawet laik,
choć wiadomo, że każda pomocna para rąk do pracy jest bardzo
przydatna. Do wymurowania
naszego grilla , będziemy potrzebować cegieł klinkierowych lub
pustaków. Przyda się też dobra
zaprawa, oraz ruszt, który możemy kupić w sklepie bądź zamówić
u ślusarza. Pozostałe elementy, to
już tylko kwestia naszej wyobraźni.
Grill możemy postawić na płycie tarasu lub w dowolnym miejscu w ogrodzie. Podstawowym
warunkiem, którym powinniśmy
się kierować przy murowaniu to

Małgorzata Kramarz

jego położenie. Warto postawić
go blisko miejsca naszej zabawy,
ponieważ podczas doglądania
naszych smakołyków, będziemy

mogli uczestniczyć w rozmowie z gośćmi. Dzięki zastosowaniu technologii odprowadzania
dymu, grill może stać blisko sto-

łu, aby wszyscy mieli do niego
łatwy dostęp.
Naszą pracę musimy zacząć od
wyznaczenia miejsca, w którym
powstanie grill, poprzez wbicie
palików w ziemię. Rozciągamy
między nimi sznurek i przystępujemy do kopania dołu pod płytę
fundamentową. Po tej czynności, wysypujemy dziurę żwirem
i zalewamy betonem. Musimy
pamiętać, że beton potrzebuje
kilku dni, aby wyschnąć i nabrać
odporności. Przed właściwym
murowaniem grilla, oczyśćmy
płytę z wszelkich nieczystości
i postawmy go „na sucho”- to
da nam zarys i ogląd jak mamy
działać. Następnym krokiem jest
przygotowanie zaprawy klinkierowej i murowanie. Na zaprawie
układamy kolejne warstwy cegieł,
pamiętając, żeby umieścić między nimi elementy dystansowe,
dzięki którym fugi będą równe.
Warto na bieżąco sprawdzać poziom i pion naszego grilla, w razie nierówności użyjmy młotka
murarskiego. Na gotowych ścianach powstanie płyta paleniska.
Zanim ją umocujemy, ustawmy
tymczasową podporę, na której
ułożymy cegły prostopadle do
ścian . Na tak przygotowanym

gruncie, możemy montować płytę. Większość pracy mamy już za
sobą. Teraz, pozostaje nam tylko
umieszczenie prowadnic rusztu (przygotowane z ceowników)
pomiędzy klinkierem. Ceowniki
warto wbudować pośród dwie
warstwy cegieł, ponieważ dzięki
temu, będziemy mogli regulować
wysokość rusztu. Końcową czynnością, którą musimy wykonać,
to ułożenie wyciętej na wymiar
blachy w miejscu paleniska, i
rusztu w prowadnicach z ceowników.
W ten oto sposób nasz grill
jest już gotowy, musimy tylko odczekać kilka dni, aż całość konstrukcji zwiąże się ze sobą.
Murowany grill ma wiele zalet:
nie rdzewieje, nie wymaga miejsca na przechowywanie go zimą
i z pewnością nie zostanie skradziony. Musimy pamiętać, aby
zaprojektować go tak, żeby odpowiadał naszym potrzebom. Jeśli
dobrze przemyślimy całą koncepcję budowy, to nasz grill posłuży
nam również jako wędzarnia czy
schowek. Nic nie sprawi nam
większej przyjemności i satysfakcji, jak przygotowanie potrw na
własnoręcznie wymurowanym
grillu.

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

Darmowy prąd
w Twoim domu?
Postaw na słońce!

Ś

47

Jak być samowystarczalnym i niezależnym w energię.

wiatowy trend inwesty- umożliwia otrzymanie 40% na opłaty związane z codziencji w odnawialne zródła dotacji i bardzo preferencyj- nym życiem i energią. W oblienergii przez małych nego kredytu oprocentowane- czu stale rosnących cen energii
wytwórców ,czyli najczęściej go na 1% ,na i inwestycję taką elektrycznej, i braku perspekwłaścicieli domów jednoro- jak Instalacje fotowoltaiczne, tyw na powstrzymanie ciądzinnych, czy też niewielkich pompy ciepła czy też małe głych podwyżek ,najlepszym
zakładów produkrozwiązaniem jest włacyjnych dotarł do
sna produkcja energii
Polski. 26 maja
elektrycznej za pomocą
2014 roku z iniStatystyczna polska rodzina instalacji fotowoltaiczcjatywy Narodonej czyli fotowoltaika.
wego
Funduszu wydaje przeszło jedną trzecią
Środowiska i Goco to jest
budżetu Fotowoltaikaspodarki Wodnej swojego domowego
i jak to działa?
wystartował pro- na opłaty związane z codziengram
„PROSUFotowoltaika
jest
MENT” czyli linia nym życiem i energią
dziedziną nauki i techdofinansowania z
niki polegającą na
przeznaczeniem
przetwarzaniu światła
na zakup i monsłonecznego na energię
taż mikroinstalacji
elektryczną, za pomoodnawialnych źródeł energii. przydomowe
elektrownie cą paneli fotowoltaicznych.
Jego celem jest ograniczenie wiatrowe. Program PROSU- Ogniwa fotowoltaiczne zawarlub uniknięcie emisji CO2 w MENT dofinansowuje także te w panelach pod wpływem
wyniku zwiększenia produk- wymianę istniejących insta- energii słonecznej podlegają
cji energii ze źródeł odnawial- lacji na bardziej efektywne i tzw. efektowi fotowoltaicznych poprzez zakup i montaż przyjazne środowisku.
nemu w wyniku którego pomikro instalacji fotowoltaiczStatystyczna polska rodzina wstaje prąd stały.Za pomocą
nych.
wydaje przeszło jedną trzecią inwertera ,prąd stały produProgram „PROSUMENT” swojego domowego budżetu kowany przez panele fotowol-

taiczne zmieniany jest na prąd
zmienny, odpowiedni dla elektrycznej sieci. Panele fotowoltaiczne składają się z pojedynczych ogniw solarnych, które
generują napięcie elektryczne,
gdy padają na nie promienie
słoneczne. Proces ten znany
pod pojęciem fotowoltaika bazuje na specjalnym materiale ,
z którego wykonane są niemalże wszystkie ogniwa fotowoltaiczne. Materiałem tym jest
krzem, który jest półprzewodnikiem o typowych dla materiałów półprzewodnikowych
właściwościach. Fotowoltaika
jest jedną z najbardziej innowacyjnych, przyszłościowych
i przyjaznych dla środowiska
technologii.
Fotowoltaika-co ja z tego
mam
i czy mi się opłaca?
Możemy mieć własną instalację fotowoltaiczną nie

ponosząc przy tym żadnych
kosztów inwestycyjnych. Rata
spłaty będzie zawsze niższa
niż dotychczasowe rachunki
za energię. Po zainstalowaniu paneli całkowicie uzależniamy się od stale rosnących
cen energii. Instalacja fotowoltaiczna jest praktycznie
bezobsługowa i nie powoduje
zanieczyszczeń
środowiska
.Pomimo pochmurnych dni
wytwarzana jest moc(poprzez wykorzystanie światła
rozproszonego. Dodatkowo
zainstalowanie systemu podnoś wartość nieruchomości
, a sama cena zestawu wraz z
montażem będzie dla Ciebie
dużym zaskoczeniem
Instalacja znakomicie sprawuje się w miejscach trudno
dostępnych, oddalonych od linii energetycznych
FOTOWOLTAIKA = NIEZALEŻNOŚĆ ENERGETYCZNA
= OSZCZĘDNOŚĆ

48

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Miasto bez odpływu
Ciechocinek czeka powódź. Położony na nizinie odgradzanej
coraz wyższym wałem przeciwpowodziowym od Wisły, jakby
zapomniał o zagrożeniu z drugiej strony. Chodzi o wody
kujawskie spływające z pobliskiej wysoczyzny, których
miasto przez siebie nie przepuści
Jacek Kiełpiński

Z

nak wielkiej wody umieszczony w centrum Ciechocinka powinien wszystkim
dawać do myślenia. W 1924 roku
pływano po Ciechocinku łódkami. Ten fakt uświadamia uwarunkowania tej wyjątkowej krainy.
Jesteśmy na terenie zalewowym.
No, ale między innymi dlatego
mikroklimat uzdrowiska jest tak
doskonały.
Wody
dopadły
Tomasza
Dziarskiego i jego sąsiadów zimą
2010/2011 r. Część ul. Brzozowej
została zalana, samochody brodziły po osie.
- Dla wszystkich było jasne, że
przyczyną wystąpienia wody było
zasypanie pobliskiego rowu melioracyjnego - tłumaczy obecny
radny Dziarski. - Od tego czasu
trwa urzędowa przepychanka.
Urząd Miasta twierdzi, nie ma
wpływu na naszego sąsiada, potem stwierdza, że nie widzi problemu, bo... nie ma dowodów
na to, że rów w tym miejscu był.
Sprawia to wrażenie urzędowego
chaosu i spychologii.
Podobnego zdania jest radna

Aldona Nocna, badająca historię
Ciechocinka, która na sesji ponad
cztery lata temu uświadamiała
m.in. władzom, sprawującym
zresztą urząd do dziś, narastanie
zagrożenia.
- Trzeba wrócić pamięcią do
1924 roku - przekonuje. - Pęknięcie wału może nam dziś mniej
grozi, bo jest on modernizowany,
ale przyjrzyjmy się samym skutkom wtargnięcia wody do miasta.
Ciechocinek był wówczas pokryty mułem. Pojawiły się chmary
komarów. Uzdrowisko zamarło.
Trzeba było ściągać specjalistę,
inżyniera Milicera, który rozgryzł i opisał nasze problemy w
"Przeglądzie Technicznym" z lipca 1929.
Kazimierz Milicer sporządził
mapkę, która pokazuje zdecydowanie więcej urządzeń wodnych
na tym terenie niż jest obecnie.
Zasadnicza różnica to elementy
tak zwanej melioracji szczegółowej, czyli zwykłe rowy melioracyjne. Wyraźnie ich ubyło.
Co ciekawe, wiceburmistrz
Ciechocinka, Marian Ogrodow-

ski, spytany o sprawę Tomasza
Dziarskiego z ul. Brzozowej,
mówi dziś wprost: - Urząd Miasta nie jest stroną w tej sprawie.
Nadzór nad melioracją sprawuje
starostwo. Z doświadczenia ogólnopolskiego wiadomo, że tego
praktycznie nie czyni. Skoro rów
melioracyjny jest na terenie prywatnym i ktoś go zwyczajnie zakopie, nie możemy nic poradzić.
My dbamy o rowy na naszym
terenie. A tych w Ciechocinku
mamy ok. 10 procent.
Radny jest zaskoczony. - To
dlaczego przez 4 lata władze nie
przekazały naszych spraw starostwu, tylko nas zwodziły?
Dziś, jeżdżąc po mieście, co
chwilę nadziewamy się na fragmenty rowów melioracyjnych - z
jednej strony ulicy zarośniętych i
niedrożnych, z drugiej pogłębionych i przystrzyżonych. Problem
w tym, że cały kunsztowny system melioracyjny nie działa. Specjalista hydrolog, mieszkający na
tym terenie, prof. Marek Grześ,
zauważa, że miasto, działając w
taki sposób, stwarza jedynie lo-

kalnie działające zbiorniki retencyjne - woda z miasta i tak nie
spłynie. Wystarczą dłużej trwające opady albo potężne roztopy i w
Ciechocinku może powtórzyć się
sierpień 1960 roku.
To pamiętna data, wtedy wody
kujawskie zalały miasto. Łódkami może nie pływano, ale dzieci
pluskały się na każdej ulicy.
- Pamiętam z dzieciństwa początek lat 80-tych. Było tak samo
- mówi Marcin Zajączkowski,
przewodniczący Rady Miasta. Z
niepokojem patrzy na pasywność
burmistrza i zastępcy, którzy w
sprawie rowów umywają ręce, a
niedawno wnioskowali o przegłosowanie planu zagospodarowania, który zakładał możliwość
dodatkowego osłabienia tutejszego systemu przeciwpowodziowego poprzez przekopanie starego
wału dzielącego Nizinę Ciechocińską na wysokości tężni.
- Nie rozumiem uporu w tej

sprawie, skoro poproszony oficjalnie o ekspertyzę prof. Marek
Grześ wyraźnie napisał, że zamiary takie są wręcz niedopuszczalne, bo wał ten, jak każda przeszkoda terenowa, ma ogromne
znaczenie dla bezpieczeństwa Niziny. Podejście do rowów melioracyjnych jest podobnie niefrasobliwe. Jakby zapomniano o
uwarunkowaniach tego miejsca.
Marcinowi Zajączkowskiemu
sprawy te są szczególnie bliskie
z racji teścia, którego wszyscy
w mieście pamiętają jako największego speca od tego tematu.
Gdy inżynier Stanisław Skibiński
zmarł w 2002 roku, zaczęły się
problemy. To on bowiem od kilkudziesięciu lat kierował Związkiem Wałowym, lokalną spółką
wodną, która przez lata utrzymywała urządzenia melioracyjne we
właściwym stanie.
- Zaczęłam pracę w Związku

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

MECENAS DODATKU

Wałowym jako majster w 1989
roku - wspomina Małgorzata
Malinowska. - Za komuny mieszkańcy płacili "wałowe", czyli niewielkie składki, ale zakłady pracy
wpłacały już spore pieniądze, a
Wojewódzki Zarząd Melioracji
przekazywał nam środki na konserwację wału. W połowie lat 90tych zmieniły się zasady, Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji i
Urządzeń Wodnych zaczął organizować przetargi, których jako
organizacja typu pospolite ruszenie nie wygrywaliśmy. Firmy
prywatne z terenu miasta nie garnęły się do opłat wałowego, choć
z melioracji korzystały. W końcu
nie było za co tego robić, a śmierć
pana Skibińskiego doprowadziła
do zawieszania działalności.

Teraz wszyscy, także władze
miasta, z rozrzewnieniem wspominają Związek Wałowy i marzą
o jego reaktywacji. Ale czasy już
nie te, ludzie inni...
- Wtedy też rowy były na terenach prywatnych, ale wszyscy
nas z robotami wpuszczali, wręcz
prosili, byśmy od ich fragmentu
konserwację rowu zaczynali - dodaje Małgorzata Malinowska.
Władze miasta rozkładają
ręce, choć zdają sobie sprawę z
zagrożenia i z tego, że w przypadku podtopienia Ciechocinka
mieszkańcy będą mieli do nich
pretensje.
- Pamiętajmy jednak, że to
problem ogólnopolski - przypomina Marian Ogrodowski. - W
Polsce brakuje 60 miliardów na

49

konieczne prace melioracyjne.
Przygotowywana jest zmiana prawa wodnego i obowiązek udrożniania rowów ma spaść na gminy.
Kolejny obowiązek... A pieniądze
skąd?
Takie podejście do sprawy
drażni radnych i mieszkańców.
- Skoro rozumieją problem, to
czemu nie próbują wyjść przed
szereg i, nim ustawa ich do tego
zmusi, zaangażować się, działać? podpowiadają. - Mogą choćby zainicjować reaktywowanie Związku Wałowego, mogą rozpocząć
kampanię uświadamiania zasypującym rowy mieszańcom, że
czynią to na własną zgubę. Muszą
coś robić w tej materii. Ktoś tym
miastem przecież kieruje!

50

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Przydomowa
murawa
Zakładanie trawnika jest najprostszą
czynnością przy urządzaniu ogrodu.
Możemy sami ją posiać lub skorzystać
z gotowej trawy w rolce
Małgorzata Kramarz

K

ażdy z nas marzy o pięknym, zielonym i gęstym
trawniku w ogrodzie. Aby
uzyskać taki efekt, możemy sami
wysiać trawę lub skorzystać z gotowej trawy w rolce. Zanim jednak zdecydujemy się na jedną z
opcji, sprawdźmy jaki typ będzie
dla nas najodpowiedniejszy.
Zarówno trawa z rolki jak i z
wysiewu ma swoje plusy i minusy. Wszystko zależy od tego, jak
położona jest nasza działka, czy
jest nasłoneczniona, czy też zacieniona, oraz ile czasu możemy poświęcić na pielęgnację trawnika.
Zakładanie trawnika z wysiewu jest tradycyjną, najpopularniejszą, ale też dość czasochłonną
metodą. Zanim zaczniemy siać,
musimy dokładnie i starannie
przygotować podłoże, ponieważ
źle przekopana ziemia, może
spowodować, że nasiona nam nie
wyrosną i nie osiągniemy wyma-

rzonego efektu. Wybierając trawę
z wysiewu, mamy duży wybór
jeśli chodzi o rodzaje. Możemy
dobrać taką, która będzie odporna na zadeptania, lub taką, która
doskonale sprawdzi się w zacienionym ogrodzie. Aby osiągnąć
satysfakcjonujący nas rezultat,
musimy poczekać ok. 3 miesięcy,
dlatego trawę najlepiej wysiewać
w maju-czerwcu, kiedy ziemia
jest jeszcze wilgotna i nie ma
upałów. Dużą zaletą zakładania
trawnika z siewu jest niska cena,
tę metodę zaleca się właścicielom
dużych ogrodów.
Zanim przystąpimy do wysiewu, musimy przekopać ziemię,
wyrównać ją i lekko ubić. Kolejną czynnością, którą wykonujemy, by trawa wyrosła gęsta, to
rozsianie nawozów mineralnych,
możemy dorzucić również torfu.
Na koniec podlewamy podłoże
i siejemy nasiona. Zasiać trawę

możemy ręcznie, lub mechanicznie. Przy tej drugiej metodzie
mamy pewność, że nasiona będą
równomiernie rozprowadzone po
powierzchni działki. Po wysianiu
lekko zagrabiamy całość i delikatnie ubijamy. Pierwsze koszenie
powinno nastąpić wtedy, kiedy
trawa osiągnie wysokość ok. 10
centymetrów.
Zakładanie trawników z rolki,
to bardzo szybka metoda, która zyskuje coraz więcej zwolenników, a efekt gęstej, miękkiej i
zielonej trawy uzyskujemy niemalże natychmiastowo. Kształt
trawnika możemy dopasować
sami, odpowiednio docinając
rolki. Podobnie jak przy trawni-

ku z wysiewu, kluczową rolę odgrywa przygotowanie podłoża.
W tym przypadku ziemia musi
zostać oczyszczona z jakichkolwiek chwastów i porządnie
spulchniona. Trawniki z rolki
możemy zakładać od kwietnia do
października, jednak najlepszym
czasem jest jesień, ponieważ nie
ma upałów i nie doprowadzimy
do przesuszenia murawy. Układanie trawnika zaczynamy od
wyznaczenia terenu, a następnie
kładziemy pierwsze pasy rolki z
trawą. Musimy się do tego przyłożyć, tak, aby pasy ściśle do siebie
przylegały i nie było między nimi
przerw. Jeśli takowe nam powstaną, możemy uzupełnić je cienkim

paskiem rolki lub ziemią i obficie
podlać. Kiedy mamy wyłożony
już cały teren, ubijamy trawę wałem, po to by ta się zakorzeniła.
Przez pierwsze miesiące musimy uważać, aby nie przesuszyć
murawy. Koszenie, powinniśmy
wykonać po ok. miesiącu, ponieważ trawa musi mieć czas, aby się
przyjąć. Po tym okresie, możemy
też zacząć nawozić nasz ogród
odpowiednimi minerałami. Jedyną wadą trawników z rolki jest
dość wysoka cena. Jeśli mamy
niewielką działkę, możemy zdecydować się na tę opcję, wiedząc
że nie naruszy ona naszego domowego budżetu.

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

51

BUDOWLANKA

MECENAS DODATKU

Nasza własna oaza
G

Wspólnie z Castoramą radzimy, jak urządzić nasz ogród, aby był idealnym miejsce rekreacji i relaksu

dy nasz ogród zazieleni
się już piękną murawą,
warto pomyśleć o jego
wyposażeniu. Odpowiednie meble, oświetlenie czy inne dodatki
sprawią, że nasze ulubione miejsce relaksu będziemy mieli zawsze pod domem.
Nic tak nie odpręża jak popołudniowa kawa w leniwe, niedzielne popołudnie. Szczególnie,
gdy można ją wypić w domowym
zaciszu, ciesząc się wspaniała pogodą.
- Taki komfort zapewnią odpowiednio dobrane meble ogrodowe – wyjaśnia Eryk Hetmanowski z Castoramy. – W zależności
od naszych potrzeb możemy wybierać między dwuosobowymi
zestawami balkonowymi, przez
tzw. coffee sety dla czterech osób
na dużych meblach obiadowych
kończąc. Praktycznie każde z
tych rozwiązań dostępne jest w
jednym z popularnych materiałów. To rattan, plastik, ceramika
czy też drewno.
Mimo że meble te mają podwyższoną odporność na warunki
atmosferyczne, to warto je schować, gdy ich nie używamy. Posłużą nam wtedy na długie lata.
Wypoczywać można także na
dostępnych w Castoramie huśtawkach, leżakach czy hamakach
zamontowanych na stelażach.
Niepowtarzalny klimat w naszym ogrodzie zapewni na pew-

no oświetlenie. Poza klasycznymi
lampami zasilanymi z sieci elektrycznej można pomyśleć także o
lampach wyposażonych w ogniwa słoneczne. Naładowane w ciągu dnia święcą po zmroku, roztaczając wyjątkową aurę. Można je
zarówno bezinwazyjnie zamontować w trawniku lub oświetlić
taras.

Warto pomyśleć także o
ochronie przed słońcem, aby nie
raziło nas w trakcie relaksu. Do
tego najlepiej wykorzystać parasole lub markizy.
- Parasole ogrodowe wbrew
pozorom nie mają chronić przed
deszczem i jeśli ich nie używamy,
warto je także schować – radzi
Eryk Hetmanowski. – Wybrać

możemy natomiast z kwadratowych o boku długości do 3 metrów lub okrągłych o zbliżonej
średnicy. Innym rozwiązaniem
jest markiza, która w ostatnich
latach jest coraz popularniejsza.
Jest montaż jest bardzo prosty, bo
opiera się na wkręceniu maksymalnie 6 kołków w ścianę.

Polacy od lat uwielbiają także
grillować. Obok prostych produktów w sklepach można znaleźć naprawdę potężne zestawy
dla amatorów grillowanego mięsa. Znajdziemy więc zarówno
grille z blatami jak i gazowe urządzenia.
- Te ostatnie były dotychczas
zupełną niszą – dodaje Eryk Hetmanowski. - Dzisiaj schodzą jak
świeże bułeczki.
Po posiłku warto spalić trochę
kalorii. W tym wypadku najlepiej
sprawdzą się trampoliny. Największe dostępne w Castoramie
mają średnice 3,5 m, co pozwala
na beztroską zabawę trójki dzieci.
Relaks w wodzie bez wyjazdu nad jezioro czy morze? To
też możliwe. Jeśli dysponujemy
odpowiednią powierzchnią w
ogrodzie, zainwestujmy w basen. Do dyspozycji mamy zwykłe
dmuchane baseny, rozporowe z
dmuchanym kołnierzem, a także znacznie większe – baseny na
stelażu z plastikowych rurek stalowych z drabinką i oczyszczającą
pompą filtracyjną.
- Gdy decydujemy się na basen
w ogrodzie, pamiętajmy o chemii
basenowej – mówi Eryk Hetmanowski. – Mowa tu o chlorze w
tabletkach lub proszku, a także o
preparatach zapobiegającym zazielenieniu się wody.
(ŁP)

52

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Pokój pod
gołym niebem
Póki co, ogrody zimowe możemy znaleźć w niewielu projektach.
Ich zadaniem, jest powiększenie przestrzeni domu, a odpowiednio
zbudowane, mogą poprawić bilans cieplny budynku
Małgorzata Kramarz

O

grody zimowe, są bardzo
interesującym i ciekawym elementem naszego
domu. Przez cały rok, możemy
cieszyć się kontaktem z otoczeniem, nawet w te pochmurne,
deszczowe czy zimowe dni, a zawdzięczamy to konstrukcji, która
w większej mierze jest przeszklona. Kiedy stawiamy nowy dom,
warto pomyśleć, aby od razu zbudować ogród zimowy, ale jeśli zapragniemy tego, kiedy mamy już
gotowy budynek, nic nie stoi na
przeszkodzie, aby go dostawić.
W tradycyjnym rozumieniu
ogród zimowy, to nieogrzewana weranda, używana w sezonie wiosenno – letnim, po to, by
przedłużyć okres odpoczynku w
otoczeniu natury, natomiast w
okresie zimowym, głównie pełni funkcję przechowalni dla naszych roślin. Ale czas w ogrodzie

zimowym możemy spędzać przez
cały rok, jeśli tylko zadbamy o
jego ogrzewanie. Taką możliwość
dadzą nam profile izolowane
termicznie, w połączeniu z izolacyjną szybą i dobrze położoną,
zaizolowaną podłogą.
Wśród ogrodów zimowych
wyróżniamy dwa typy: ogrzewane i nieogrzewane. Te pierwsze mogą stanowić niezależny
element, ale mogą być również
dobudową do naszego domu i
przedłużeniem np. salonu. Jeśli
chodzi o nieogrzewane ogrody
zimowe, mogą być stawiane tylko
przy budynku. W tym przypadku, korzystnie wpływają na bilans
energetyczny całego domu, ponieważ są traktowane jako czynnik zmniejszający zużycie ciepła.
Jeśli mamy możliwość różnego rozmieszczenia ogrodu zimowego, przy jego budowie weźmy

pod uwagę to, jaką funkcję ma
pełnić. Idealnie na jadalnię oraz
pracownię sprawdzi się ogród zimowy postawiony od wschodu,
ponieważ wtedy pomieszczenie
jest chronione przed nadmiernym nagrzaniem w godzinach
popołudniowych. Jeśli chcemy
cieszyć się słońcem przez cały
rok, również zimą, na miejsce
ogrodu zimowego powinniśmy
wybrać południową stronę domu,
pamiętając o tym, że latem przyda się nam tam zacienie np. w
postaci rolet. Dużą ilością słońca
latem, a niewielką zimą, będziemy się cieszyć wtedy, kiedy nasz
ogród zbudujemy od zachodniej
strony. Jeśli zdecydujemy się na
oranżerię w północnej części budynku, idealnie sprawdzi się ona
jako pracownia lub atelier- nasłonecznienie będzie niewielkie, ale
za to światło równomiernie roz-

proszone.
Ściany ogrodu zimowego
mogą mieć dowolny kształt i
mogą być dzielone w dowolny
sposób. Przy tego typu konstrukcjach, zaleca się również montowanie okien i drzwi. Jeśli okna,
to najlepiej rozwierno – uchylne,
ponieważ latem udostępnimy dopływ świeżego powietrza, a jeśli
drzwi, to podnośno – przesuwne, bo nie posiadają progu i nie
będziemy mieć problemu, żeby
cokolwiek przetransportować z
ogrodu zimowego na działkę, czy
odwrotnie. Wentylacja, jest istotną rzeczą przy projektowaniu i
budowaniu ogrodu, ponieważ

uchroni nas przed nadmierną
wilgocią, nagrzanym powietrzem
oraz parą wodną, którą produkują rośliny. Samo otwieranie okien
i drzwi, może nie być wystarczające, dlatego warto pomyśleć o
nawiewnikach i lufcikach w dachu.
Choć ogród zimowy, to wciąż
rzadkość w polskiej architekturze, to zyskuje swoich zwolenników. Dostrzega się wiele zalet
wynikających z jego postawienia.
Słońcem i krajobrazem możemy
cieszyć się cały rok. Nawet chłodny, jesienny wieczór, spędzony
w ogrodzie zimowym będzie dla
nas czystą przyjemnością.

Przydomowy sad
W przydomowym sadzie, najczęściej znajdziemy jabłonie, wiśnie, grusze i śliwki.
Nic tak nie smakuje, jak weki przygotowane z własnych zbiorów

Małgorzata Kramarz

K

ażdy z nas wie, że owoce
najlepiej smakują zerwane
prosto z krzaka, czy drzewa. Konfitury, też najlepiej przygotować z własnych zbiorów. Jeśli
mamy ogród, warto pomyśleć o
zasadzeniu drzewek i krzewów,
które latem obrodzą nam smacznymi owocami.
Rośliny sadownicze, poza
tym, że uraczą nasze podniebienie, mogą stanowić również
ozdobę naszej działki. Kwitnące
brzoskwinie czy wiśnie, przyćmią swoją urodą, każdą roślinę
ozdobną. Przy pomocy porzeczek, malin czy jeżyn, możemy
wydzielić część ogrodu, a pod liśćmi jabłoni, w gorący dzień możemy po grillować, lub po prostu
usiąść i odpocząć. Największą

zaletą własnych owoców jest ich
smak, ponieważ zrywamy je wtedy, kiedy będą w pełni dojrzałe.
Owoce, które kupujemy w sklepach, zbierane są znacznie wcześniej, dlatego, że wtedy łatwiej je
przetransportować i wiadomo,
że dłużej wytrzymają na sklepowych półkach. Na naszej działce,
najlepiej jest posadzić takie odmiany drzew i krzewów, którymi
będziemy się cieszyć od lata do
później jesieni.
Najbardziej popularne w naszych ogrodach są jabłonie, wiśnie, grusze i śliwki. Dlaczego?
Dlatego, że każde z tych drzew
cechuje się dużą odpornością na
mróz i wszelkie szkodniki, które
atakują nasze uprawy. Na rynku,
znajdziemy mnóstwo odmian,
natomiast najlepiej jest wybierać
te, które od lat cieszą się popularnością, i które znamy jeszcze z
ogrodów naszych dziadków. Tak
więc, jeśli sadzimy jabłka, decydujmy się na papierówki, które
idealnie nadają się do przetworów, lub antonówki, które sprawdzą się przy pieczeniu ciast. Jeśli
zależy nam na tym, aby przechować jabłka przez zimę, wybierzmy szara renetę. W przypadku
wiśni, nie mamy tylu odmian,
jak przy jabłoniach. Wiśnie niezależnie od rodzaju, zaowocują
nam na początku lipca i możemy
być pewni, że zbiory będą obfite.
Owoce te, najlepiej wykorzystać
do zrobienia domowych kompotów, soków czy konfitur. Grusze,
są nieco mniej odporne na mrozy, niż jabłonie, czy wiśnie, ale

cechują się większą wytrzymałością na szkodniki. Najbardziej
lubiane są konferencje i klapsy.
To stare odmiany, które zyskały
zwolenników zarówno w amatorskich uprawach, jak i sadach
towarowych. Owoce gruszy są
zazwyczaj duże i doskonale nadają się do suszenia. Jak śliwki, to
tylko węgierki. Nie maja dużych
wymagań jeśli chodzi o ciepło,
ale musimy uważać, ponieważ są
bardziej podatne na choroby niż
inne drzewka. Węgierka plonuje
obficie i regularnie, a zrobione z
niej powidła, nie mają sobie równych.
Mniej popularne wśród działkowiczów, ze względu na dość
duże wymagania cieplne i glebowe, są drzewa brzoskwini, moreli czy czereśni. Te gatunki, charakteryzują się tym, że są mało
odporne na wiosenne i jesienne
przymrozki, a co za tym idzie, nie
obrodzą nam dużą ilość owoców.
Nie należy się jednak zrażać, dlatego, że owoce moreli są bardzo
zdrowe i doskonale sprawdzą się
na przetwory, brzoskwinie, nie
dość, że są pyszne, to również
upiększą nasz ogród, a czereśnie,
to najsmaczniejsze i jedne z słodszych deserowych owoców.
Jeśli lubimy jeść owoce zerwane prosto z krzaka, cenimy sobie
marynaty przygotowane z własnych upraw, a zimą chcemy się
cieszyć sokiem z malin, czy wiśni,
już dziś powinniśmy pomyśleć o
założeniu przydomowego sadu.

26 czerwca 2015 r.

DODATEK

pozatorun.pl

53

BUDOWLANKA

MECENAS DODATKU

Dekoracja niejedno ma imię
Białe i puste ściany to nuda i przeżytek. Nawet decydując się na styl minimalistyczny
warto zastanowić się nad wykorzystaniem ścian, jako elementu dekoracyjnego pokoi

J

Małgorzata Kramarz

est wiele sposobów na dekorację ścian. Możemy je klasycznie pomalować albo wytapetować, możemy też skorzystać
z nowocześniejszych rozwiązań
jak np. cegła, która doda wnętrzu
surowości czy panel ścienny, który zyskuje nowych zwolenników,
którzy cenią sobie styl i elegancję.
Jeśli chcemy postawić na oryginalność wybierzmy naklejki na
ścianę, napisy, plakaty czy fototapety.
Aby ożywić nasze wnętrze nie
potrzebujemy wielkich nakładów
finansowych, wystarczy dobry
pomysł i odrobina chęci, żeby
zmienić wystrój. Dobrym rozwiązaniem są fototapety. Na rynku jest szereg firm, które zajmują
się ich wykonaniem. Wystarczy,
że podamy wymiar, wybierzemy
wzór, który nas interesuje i już
możemy cieszyć się odmienionym pokojem. Zaletą fototapety
jest jej różnorodność. Dzięki dużemu wyborowi, możemy przenieść się do każdego miejsca na
ziemi, możemy ozdobić nasze
wnętrze pięknym widokiem, ulubionym zwierzęciem czy nawet
własnym zdjęciem.
Kolejną propozycją są plakaty, które sprawdzą się w każdym

miejscu i wpiszą się w dowolną
aranżację. Możemy wybrać plakaty proste, lub wyraziste, ale
zarazem eleganckie z „pazurem”.
Smutne i chłodne wnętrza odświeżą kolorowe grafiki, plakaty
filmowe lub fantasy. Efektowne
afisze to jednak nie wszystko.
W ofercie sklepów znajdziemy również napisy na ścianę.
Taki napis, nie tylko ożywi nasze
mieszkanie, ale również może nas
zmotywować, zainspirować czy

napełnić energią. Często w roli
napisu występują motta, przysłowia i hasła życiowe, które mają
nam przypominać o ważnych dla
nas wartościach. Napis na ścianę
możemy wykonać sami. Wystarczy, że przygotujemy sobie szablon i odmalujemy go na ścianie,
choć możemy też skorzystać z
gotowych wzorów dostępnych w
sklepach.
Popularną formą odmiany
mieszkania są naklejki, które mo-

żemy wykorzystać w dowolnym
miejscu, niekoniecznie na ścianie.
Jest ogromny wybór wzorów takich nalepek. W salonie możemy
cieszyć oko np. safari, w kuchni
filiżanką kawy, a na przedpokoju dmuchawcami czy innym roślinnym akcentem. Zaletą takich
naklejek jest łatwość i szybkość
montażu, musimy tylko przyłożyć wzór w wybrane miejsce, delikatnie przyklejać i gotowe.
Dla odważniejszych osób, któ-

re nie boją się ryzykować zmian,
są farby tablicowe i magnetyczne.
Ściana pomalowana taką farbą,
to nie tylko ciekawy akcent naszego mieszkania, ale również
udogodnienie dla mieszkańców.
Po pomalowanej farbą tablicową
ścianie, można pisać kredą, ścierać ją i ponownie wykorzystywać
do spisania np. listy zakupów czy
tworzenia własnoręcznych ilustracji. Pokryta taką farbą ściana,
może posłużyć też do zostawiania
ważnych informacji dla rodziny
lub stać się miejscem, gdzie nasze
dzieci będą mogły sprawdzić się
jako mali artyści. Sposobów jej
wykorzystania jest wiele. Farbami
tablicowymi czy magnetycznymi możemy pomalować również
inne powierzchnie np. drzwi czy
meble, które zyskają nowy charakter.
Puste, białe ściany, dawno
odeszły w niepamięć. Na rynku
jest wiele dekoracji, które odświeżą nasze mieszkanie, a nie naruszą budżetu domowego. Dekoracja na ścianie może bawić, uczyć,
inspirować czy motywować. Czasem jest jedynie tłem, a czasem
głównym elementem naszego
wnętrza.

54

DODATEK

pozatorun.pl

BUDOWLANKA

26 czerwca 2015 r.

MECENAS DODATKU

Czas na projekt
Funkcjonalna łazienka jest podstawą wygody. Jak jednak wykonać pierwszy krok w stronę
zmian, które odmienią pomieszczenie? O projektowaniu łazienek rozmawiamy z architektem
wnętrz - Katarzyną Zając oraz projektantem Leroy Merlin - Michałem Karneckim
stawienie wszystkich elementów
pod względem funkcjonalnym.
Jeżeli pojawiają się problemy z
układem, proponujemy kilka
rozwiązań lub sami wskazujemy
najlepsze.

Małą czy dużą - którą łazienkę zaprojektować jest trudniej?
Dla dobrych architektów nie
ma rzeczy niemożliwych, jednak
z reguły najtrudniej zaprojektować jest pomieszczenie małe. Łazienka musi być nie tylko funkcjonalna, ale spełniać także rolę
miejsca relaksu.
Relaks w łazience kojarzy nam się
z kąpielą. Popularniejszy jest więc
prysznic czy wanna?
Zdecydowanie dominują kabiny prysznicowe bezbrodzikowe,
zamontowane bezpośrednio na
podłodze, z odpływem liniowym.
Mając małe łazienki musimy pamiętać o uciekaniu kątami. Przy
tworzeniu projektów proponujemy wtedy kabiny obłe.
Stworzyliście już Państwo około
trzystu projektów. Jakie kolory
dominują przy projektowaniu łazienek?
Obecnie dominuje kolorystyka szarości. Są też trendy klasyczne, które będą zawsze - beże
i spokojne, stonowane kolory. Łączymy szarości z grafitem, biel z
drewnem.
O czym należy pamiętać, rozpo-

Projekt już jest więc gotowy i...
Wtedy robimy zestawienie
produktów, które potrzebne będą
przy realizacji naszej wizualizacji. Wszystkie produkty ujęte w
projekcie klient może zakupić u
nas na miejscu. Jeżeli potrzebuje
pomocy w dowozie i montażu,
Leroy Merlin również w tym pomoże.

czynając projekt?
W małym pomieszczeniu musimy pamiętać o jego funkcjonalności, żeby pralka nie przysłaniała nam toalety. Drugim, ważnym
aspektem jest optyczne powiększenie łazienki. Zastosowanie
luster oraz oświetlenia o ciepłej
barwie sprawi, że pomieszczenie
stanie się przestronniejsze. Projekt, który tworzymy przybliża
klientowi przyszły wygląd pomieszczenia.

Ile czasu tworzona jest wizualizacja?
Pełny projekt zajmuje około
dwóch godzin. Zaczynamy od
wymierzenia łazienki. W naszej
ofercie znajduje się taka usługa, choć z gotowymi pomiarami
przyjść może także klient. Następnie wymiary wprowadzamy do programu i przenosimy
inwentaryzację w trójwymiar.
Najważniejszym etapem jest roz-

A co, jeśli produkt jest niedostępny?
Sklep Leroy Merlin jest dostosowany do potrzeb naszych klientów. Wszystkie materiały możemy sprowadzić na zamówienie.
Realizujemy prawie każdy zamysł
klienta.
Z Leroy Merlin remont można
zrealizować od początku do końca?
Poprzez projekt, dostępność
materiałów budowlanych i realizację przedstawionej wizualizacji
jesteśmy w stanie przeprowadzić

prace od początku, do momentu
oddania pomieszczenia do użytku. Organizujemy także nadzór
całego przedsięwzięcia.
W swojej ofercie Leroy Merlin ma
także usługi powiązane z projektowaniem.
Klienci Leroy Merlin mają
możliwość skorzystania z szeregu dodatkowych usług, m.in.
konsultacji z architektem we własnym mieszkaniu. Wychodzimy
naprzeciw wszystkim klientom.
Nie ma dla nas znaczenia, czy remont ma być wykonany za tysiąc,
czy dziesięć tysięcy złotych. Każdego traktujemy indywidualnie.
Co należy zrobić przed udaniem
się do punktu projektowego?
Przychodząc do nas warto
mieć przy sobie inspiracje - katalogi, wydruki czy szkice. To
bardzo ułatwia projektowanie.
Najważniejsza jest wizja klienta, a
także rozwaga. Jesteśmy osobami,
które nie tylko projektują, ale także podpowiadają i odradzają. Tak,
aby klient był zadowolony.
Fot. Adam Zakrzewski

26 czerwca 2015 r.

pozatorun.pl

DODATEK

55