You are on page 1of 258

TRICIA RAYBURN

SYRENA

dla Michaela

1
Moja siostra Justine zawsze wierzya, e najlepszy sposb na opanowanie lku przed
ciemnoci to udawa, e jest naprawd jasno.
Przed laty, kiedy jako dziewczynki leaymy w kach pord mroku, staraa si
pomc mi zastosowa t teori w praktyce. Skrywajc si za barykad z poduszek,
byam przekonana, e w ciemnociach czai si zo, aby - gdy zwolni si rytm mojego
oddechu - rzuci mi si do garda. A Justine, zaledwie rok starsza, lecz o cae lata

mdrzejsza, kadej nocy cierpliwie prbowaa rozwia mj niepokj.


- Widziaa t cudn sukienk, ktr miaa dzi na sobie Erin Klein? - potrafia
zapyta, zawsze zaczynajc od atwego pytania, eby wybada, jak bardzo kiepska
jest sytuacja. Czasami, zwykle gdy kadymy si pno spa po wyjtkowo
zabieganym dniu, byam zbyt zmczona, eby si ba. W takie wieczory na podobne
pytania odpowiadaam krtkim tak" lub nie", a potem gawdziymy o czym
zwyczajnym a do zanicia.
Przewanie jednak szeptaam co w rodzaju: Syszaa to?" albo Mylisz, e
ugryzienie wampira boli?", albo Czy potwory
wyczuwaj strach?". Wwczas Justine przechodzia do pytania numer dwa.
- Ale t u jasno - oznajmiaa najpierw. - Wszystko widz: mj plecak, niebiesk
byszczc bransoletk, nasz zot rybk w akwarium. A ty co widzisz, Vanesso?
Wtedy zmuszaam si, eby wyobrazi sobie nasz pokj dokadnie tak, jak wyglda
na chwil przedtem, zanim mama zgasia wiato i zamkna za sob drzwi. W kocu
udawao mi si zapomnie o czyhajcych bestiach i zasn. Kadej nocy byam
pewna, e ta sztuczka nie zadziaa, ale jako zawsze dziaaa.
Strategia Justine bardzo przydawaa si podczas walki z mnstwem innych
drczcych mnie lkw. Jednak kilka lat pniej, kiedy staam na grzbiecie urwiska
wychodzcego na Atlantyk, byam przekonana, e tym razem nie moe si sprawdzi.
- Nie wydaje ci si, e tego lata Simon wyglda inaczej? - zapytaa Justine,
podchodzc do mnie i wykrcajc mokre wosy.
- Jakby dorolejszy? Przystojniejszy?
Przytaknam w milczeniu. Fizyczna przemiana Simona bya pierwsz rzecz, ktr
od razu zauwayam, gdy wczeniej tamtego dnia on i jego modszy brat Caleb
zapukali do naszych drzwi. Ale to nie bya pora na takie rozmowy - jak wtedy, gdy
ogrzewaymy si przed starym kamiennym kominkiem w domku nad jeziorem.
Teraz najwaniejsze byo to, ebymy w ogle dotary do domku nad jeziorem.
- Caleb zreszt te - podja znowu. - Liczba nieszczliwie zakochanych dziewczt
w stanie Maine tego roku musiaa wzrosn co najmniej czterokrotnie.
Sprbowaam pokiwa gow, nie odrywajc wzroku od kbicej si wody i

spienionych fal pitnacie metrw niej.


Justine owina sobie rcznik wok pasa i podesza do mnie. Staa teraz tak blisko,
e nos wypeni mi bijcy od jej wosw zapach soli; poczuam chd jej wilgotnej
skry tak wyranie, jakby zetkna si bezporednio z moim ciaem. Kropelki wody
spyway z kosmykw jej wosw, z cichutkim planiciem spaday na ciepe, szare
skay, posyajc drobniutkie rozpryski na moje stopy. Nagy podmuch wiatru unis
odrobin wody i powstaa mgieka, ktra nas otulia, a wtedy moje drenie przeszo w
dreszcze. Gdzie w dole rozbrzmiewa miech Simona i Caleba, ktrzy wspinali si
po stromej ciece wiodcej przez las z powrotem do miejsca, w ktrym na nich
czekaymy.
- Jestemy na basenie - zacza swoj gr. - Stoisz na trampolinie niecay metr nad
wod.
Pokiwaam gow. To bya chwila, o ktrej rozmylaam przez ca szeciogodzinn
drog z Bostonu; chwila, ktr od zeszego lata wyobraaam sobie co najmniej raz
na dzie. Wiedziaam, e to wydaje si straszniejsze, ni jest w rzeczywistoci; w
cigu dwch lat, odkd odkrylimy stary szlak prowadzcy w to ustronne miejsce, z
dala od turystw i spacerowiczw, Justine, Simon i Caleb skakali z tego urwiska
dziesitki razy i za kadym razem wychodzili z tego cao, bez choby jednego
zadrapania. Co wicej - wiedziaam, e jeli nie zdecyduj si na skok, ju zawsze
bd czu si jak smarkacz w naszej niewielkiej wakacyjnej grupie.
- Woda w basenie jest podgrzewana - mwia dalej Justine. -A kiedy ju wskoczysz,
wystarczy, e odepchniesz si dwa razy, i znajdziesz si przy drabince, a pniej na
mikkim leaku.
- I moe jeszcze wciekle przystojny kelner przyniesie mi owocowego drinka, co?
Spojrzaa na mnie i umiechna si. Nie byo sensu dalej mnie namawia. Skoro
opanowaam si ju na tyle, aby artowa, wiadomo byo, e zrezygnowaam.
- Obawiam si, e zapomniaem zabra z domu ananasy - rozleg si gos Caleba za
naszymi plecami - ale wciekle przystojny kelner zgasza swoj gotowo do usug.
Justine odwrcia si.
- No nareszcie. Umieram z zimna!

Kiedy oddalia si od krawdzi urwiska, pochyliam si do przodu. Ulga, jak teraz


czuam, bya chwilowa; wiedziaam, e im dalej znajd si od urwiska Chione, tym
silniejsze bdzie moje rozczarowanie: przecie przysigaam sobie przez okrgy rok,
e skocz, a jednak nie zrobiam tego... nie potrafiam. Wiedziaam, e tej nocy bd
dugo lee, nie mogc zasn, e bdzie mi przykro, bo po raz kolejny okazaam si
tchrzem, miczakiem.
- Siniej ci usta - zauway Caleb.
Odwrciam si i ujrzaam, jak otrzepuje swj ulubiony rcznik plaowy - odkd
pamitam, jedyny, jaki ze sob zabiera: z rysunkowym homarem w kpielwkach i
okularach przeciwsonecznych - i okrywa nim Justine. Przycign j do siebie i
zacz energicznie pociera jej ramiona i barki.
- Kamca. - Umiechna si do niego spod frotowego kaptura.
- Masz racj. S raczej niebieskofioletowe. Albo liliowe. Bo to zbyt pikne usta, eby
byy po prostu sine. Tak czy inaczej, sdz, e powinienem je rozgrza.
Przewrciam oczami i ruszyam po koszulk i szorty. Tego lata Justine te co sobie
obiecaa - e nie bdzie znowu migdali si z Calebem, tak jak w poprzednie wakacje
i te wczeniejsze. Przecie to jeszcze dzieciak", stwierdzia wczeniej. Ja ju
skoczyam szko redni, a jemu zosta jeszcze cay rok. A poza tym jedyne, czym
si zajmuje, to brzdkanie na tej swojej gupiej gitarze, pod warunkiem e akurat nie
gra na komputerze. Nie zamierzam traci ani chwili duej na co, co nigdy nie
wykroczy poza nieskoczone godziny caowania si... nawet jeli to cakiem
przyjemnie spdzone godziny". Kiedy zapytaam, dlaczego nie spotyka si z
Simonem, ktry mia ju za sob pierwszy rok nauki w Bates College i ktry dziki
temu wydawa si bardziej odpowiedni pod wzgldem wieku i intelektu, jej twarz
wykrzywi grymas. Z Simonem?", powtrzya. Chodzc i gadajc prognoz
pogody? Mzgowcem, ktry traktuje studia jako pretekst, eby mc bada formacje
chmur? Nie, dzikuj". Justine wytrzymaa a p godziny - tyle, ile zajo nam
wypakowanie rzeczy z baganika naszego samochodu, przekszenie czego lekkiego
i usadowienie si w starym subaru kombi Simona - zanim zamaa zoon sobie
samej obietnic. Nie zaatakowaa Caleba tak od razu, chocia nie byo wtpliwoci,

bo jej oczy byszczay na jego widok, e tego pragna. Zaczekaa, a znajdziemy si


w samochodzie i ruszymy w drog, po czym zarzucia mu ramiona na szyj i cisna
tak mocno, e zarowi si na twarzy. Teraz, kiedy ona tulia si do jego piersi, ja
narzuciam na siebie ubranie i podniosam rcznik. Mimo e soce jeszcze nie
zaszo, a ja nawet nie zmokam, trzsam si z zimna jak osika. Tak daleko na pnoc
stanu Maine temperatura w rodku lata rzadko kiedy przekraczaa dwadziecia par
stopni, a przenikliwy wiatr sprawia, e zawsze odczuwao si j jak o co najmniej
dziesi stopni nisz.
- Powinnimy si zbiera - rozleg si gos Simona, ktry wyoni si nagle na
pocztku cieki.
Simon by starszym, spokojniejszym i pilniejszym z braci Carmichaelw, ktrego
wczeniej - oprcz tych cech - charakteryzowaa take tyczkowata budowa ciaa i
nieco wadliwa postawa, jednak w cigu ostatniego roku zasza w nim istotna zmiana.
Jego ramiona, nogi i klatka piersiowa nabray masy, a gdy nie mia na sobie koszulki,
mona byo dostrzec do wyranie odznaczajce si minie brzucha. Teraz
wydawa si nawet wyszy, bardziej wyprostowany. Bardziej przypomina
mczyzn ni chopca.
- Zaczyna si odpyw i zbieraj si chmury.
Justine posaa mi wymowne spojrzenie. Wiedziaam, co sobie myli: inny program w
TV, ta sama prognoza pogody.
- Przecie dopiero przyjechalimy - stkn Caleb.
- A co z zachodem soca? - poskarya si Justine. - Kadego roku przyrzekamy
sobie, e obejrzymy go z tego miejsca, i ani razu nam si to nie udao.
Simon wyj z plecaka koszulk i wcign j przez gow, nawet si przedtem nie
wycierajc.
- Bdzie jeszcze wiele zachodw soca. Zreszt dzisiaj wszystko zasoni potne
chmury burzowe, ktre nadcigaj w t stron.
Podajc wzrokiem za jego skinieniem, spojrzaam na horyzont. Albo za bardzo
koncentrowaam si na wodzie, by zwrci uwag na niebo, albo zasona czarnych
chmur pojawia si znikd.

- Przed wyjazdem sprawdzaem prognozy; wedug stacji meteorologicznej niebo


miao by dzisiaj czyste a do pnego wieczoru. Ale z tego, co widz, zostao nam
jakie dwadziecia minut, eby zjecha ze wzgrza, zanim zacznie byska. - Simon
potrzsn gow. - Szkoda, e profesor Beakman nie moe tego zobaczy.
Nie zdyam zapyta dlaczego, bo Caleb i Justine zaczli rozmawia przyciszonymi
gosami, a Simon przykucn niedaleko miejsca, w ktrym siedziaam, z kolanami
przycinitymi do klatki piersiowej, usiujc si rozgrza.
- Dobrze si czujesz? - zapyta.
Pokiwaam gow i sprbowaam si umiechn. Przez te lata Simon sta si
opiekuczym starszym bratem nie tylko dla Caleba, ale te dla Justine i dla mnie.
- Troch zmarzam i auj, e moje teniswki nie maj grubszej podeszwy, ale poza
tym w porzdku.
Wycign z plecaka ceglasty polar i poda mi go.
- Wiesz, to nic wielkiego. To dopiero pierwszy dzie. Przed nami cae lato. A po nim
nastpne i kolejne.
- Dziki. - Odwrciam wzrok, zawstydzona. Mia dobre chci, ale nie chciaam, eby
kto tak od razu przypomina mi o mojej porace.
- Powanie - odezwa si agodnym, lecz zdecydowanym gosem. - Skoczysz, kiedy
bdziesz gotowa, albo nawet nigdy. To nic takiego.
Zaoyam polar, zadowolona z moliwoci porzucenia tematu.
- Jest nowy plan - oznajmia Justine.
Zapaam wycignit do Simona i wstaam z podskokiem. Justine i Calebowi
wreszcie udao si jako od siebie odklei, ale tylko na tyle, by Justine moga upuci
na ziemi rczniki. Podeszli na skraj urwiska i stali teraz zwrceni plecami do wody,
trzymajc si za rce. Justine umiechna si szeroko.
To, e czas nagli, wcale nie znaczy, e nie moemy uczci pierwszego oficjalnego
dnia wakacji, ktre na pewno oka si najfajniejsze ze wszystkich.
- Moe by tak uczci go, wracajc do domu i rozgrzewajc si filiank gorcej
czekolady, co? - zaproponowaam.
- Vanessa, guptasie. - Justine posaa mi causa. - Caleb i ja zamierzamy wykona

jeszcze jeden skok.


- Z piruetem - doda Caleb.
Kiedy wymieniali spojrzenia, zerknam na Simona. Mia otwarte usta, jakby czeka,
a jego mzg podsunie mu waciwe sowa, ktre w moliwie najkrtszym czasie
idealnie trafi w sedno sprawy. Nowo uksztatowane minie barkw napiy si pod
cienk bawenian koszulk. Rce, ktre - odkd pomg mi wsta - zwisay
swobodnie wzdu tuowia, napryy si, donie zacisny i zastygy w bezruchu.
- Z przewrotem w ty! - zawoaa Justine.
- Nie - zabroni Simon. - Nie ma mowy.
Nie mogam opanowa umiechu. Wanie to najbardziej podziwiaam w Justine i
najbardziej jej tego zazdrociam. Podczas gdy ja cigle spaam przy zapalonym
wietle, trzsam si na myl
0 przeczytaniu choby jednej strony z ksiki Stephena Kinga
1 byam fizycznie niezdolna do wykonania cakowicie bezpiecznego skoku z urwiska
do wody, Justine ya po to, by poczu w yach ten przypyw adrenaliny, ktrego ja
ze wszystkich si staraam si nie poczu. Wiedziaa, e jeszcze kilka minut i nie uda
nam si unikn przemoczenia, ale chciaa przey co ekstremalnego, skaczc w
sam rodek wodnego wiru, i to jeszcze tyem.
- To nam zajmie najwyej dwie minuty - zapewni Caleb. -Jak tylko skoczymy,
moecie zacz schodzi. Spotkamy si w poowie cieki.
- Wiecie, e przy takiej pogodzie pywy staj si trudne do przewidzenia - uprzedzi
Simon. - Woda ju teraz jest znacznie pytsza ni przy ostatnim skoku.
Justine spojrzaa w d za siebie. - Nie moe by a tak le. Nic nam nie bdzie.
Patrzyam na ni: moj pikn starsz siostr, na jej brzowe wosy, ktre teraz byy
ju na tyle suche, e dugimi kosmykami unosiy si na wietrze wok jej gowy. Nie
byo nic, co mogabym powiedzie - gdy Justine ju si na co zdecydowaa,
negocjacje nie miay sensu. Posaa mi umiech, a jej oczy rozbysy na tle ciemnych
chmur, ktre zdaway si poyka to, co pozostao z nieba.
Nagle ciemnogranatowe sklepienie rozdar postrzpiony bicz wciekle biaego
pioruna, ktry uderzy na tyle blisko, e poczulimy, jak zatrzsa si ziemia. Zerwa

si wiatr, obdzierajc drzewa z lici i podrywajc grudki ziemi do gry. Kawaek


gazi polecia na mnie niczym strzaa wypuszczona z uku. Zakryam gow obiema
rkami i opadam na ziemi. Gdy tylko moje kolana zetkny si ze ska, zacz
pada deszcz, pocztkowo agodny, potem silniejszy, a ju po chwili lao tak mocno,
e polar Simona przywar do moich plecw, a lodowate strumienie spyway mi po
twarzy. Na kilka sekund znieruchomiaam w nadziei, e burza przejdzie rwnie
szybko, jak nadcigna, ale powietrze jeszcze bardziej si ochodzio, wiatr nasili, a
grzmoty stay si bardziej oguszajce.
Skaa pode mn zadudnia, wprawiajc mnie w jeszcze silniejsze dygotanie. Kilka
metrw dalej Simon stawia opr podmuchom wiatru, kiedy przemierza grzbiet
urwiska, zbierajc rczniki i ubrania Justine i Caleba. Zawoaam do niego, ale mj
gos uton pord bbnienia deszczu i zawodzenia wiatru. Podrywajc si na nogi,
ale trzymajc si blisko ziemi, prbowaam pord ciemnoci, wirujcego piasku i
kamieni oceni, gdzie jest krawd skarpy. Gdy kolejna postrzpiona byskawica
rozdara horyzont na p, zobaczyam wszystko tak wyranie,
jakby na niebie zawiecio soce.
Znikna.
Ochraniajc twarz ramionami, puciam si pdem w stron skraju urwiska. Przede
mn pojawia si trzecia byskawica i nagle ujrzaam, jak bardzo niewiele dzieli mnie
od upadku: jeszcze krok, a run z pki skalnej prosto w gardziel ywiou.
Prbowaam wyhamowa, ale ziemia zrobia si liska. Poczuam, e plecy mi
sztywniej, a noga wystrzela naprzd. Srebrna obwdka trampka zabysa w wietle
kolejnej byskawicy i wtedy zobaczyam, jak moja stopa sunie poza krawd urwiska.
Z piersi wyrwa mi si krzyk, ramiona poszyboway w ty, po czym z caych si
przywaram do ziemi. Sto dwadziecia jeden, sto dwadziecia dwa... Rozleg si
potny grzmot, a skaa urwiska pode mn zadraa. Zwykle podczas burzy
uspokajao mnie liczenie sekund pomidzy byskiem a nastpujcym po nim
pomrukiem, ale tylko dlatego, e najczciej wyadowania atmosferyczne nie
nastpoway bezporednio nad moj gow. - Nic im nie jest! - rozleg si gos
Simona. Obiema rkami zapa mnie w pasie, dwign i odcign od grani. Potem

chwyci mnie za rk i zrobi wykrok w stron krawdzi. Po kilku dugich sekundach


cisn mi do i wskaza palcem. Czstotliwo byskw zwikszya si, dziki
czemu atwiej byo teraz dostrzec powierzchni. Woda wirowaa, a drobne fale
rozbijay si o otaczajce zatoczk gazy. Cherlawe drzewka rosnce w linii u
podna urwiska pochylay si to w jedn, to w drug stron, a ich cienkie pnie
wyginay si niczym dba trawy na wietrze. Potrzsnam gow przekonana, e
Simon ma przywidzenia, i wtedy wanie j dostrzegam: malek plamk bieli
pord mroku. Ni to biega, ni pezaa midzy skaami w stron szlaku, otoczona
ramieniem Caleba. Nic jej si nie stao. No jasne, e nic jej si nie stao. Simon
spojrza na mnie, by si upewni, e ich widz, a potem odcign mnie od przepaci.
Jakim cudem zdoaam oderwa stopy i pody za nim przez polan, wprost do
wylotu zaronitego szlaku. Gazie i korzenie, ktre rozchylalimy i deptalimy, idc
pod gr, teraz policzkoway nas i podcinay, mimo to nie zwalnialimy kroku. Serce
dudnio mi w piersi, ale staraam si ignorowa wraenie, e gdy biegniemy przez
las, kto lub co biegnie za nami, coraz szybciej i szybciej. Kilkaset metrw niej
cieka poczya si z innym szlakiem, ktrego wczeniej, podczas wspinaczki, nie
zauwayam. Teraz pewnie te bym jej nie dostrzega, gdyby nie to, e Simon
gwatownie zawrci i skrci na lewo.
Stanam jak wryta, kiedy ujrzaam przyczyn tej nieoczekiwanej zmiany kierunku.
Justine. Leaa w ramionach Caleba, a struka gstej krwi sczya si z kolana, wia
si wzdu ydki i koczya na stopie. To tylko piach albo wodorosty...
- Vanesso! - Kiedy Simon zabra j z ramion Caleba i podnis, signa po moj do
i pocaowaa j. - Nic mi nie jest, sowo honoru. Sama weszabym na gr, ale komu
zachciao si odgrywa bohatera.
- Apteczk mam w samochodzie - powiedzia Simon, kierujc si w stron gwnego
szlaku z Justine na rkach. Zerknam na Caleba. Gdy patrzy za nimi, twarz mia tak
napit e trudno byo sobie wyobrazi, e to ten sam rozemiany, pewny siebie
chopak, ktry zaledwie kilka minut wczeniej flirtowa z Justine.
- Ta twoja siostra. - Pokrci gow i spojrza na mnie.
- Wiem. - Oboje wiedzielimy. To nie bya jego wina. Ani moja, ani niczyja. Gdyby

Justine zapragna skaka nago przez ponce obrcze, nikt by jej nie powstrzyma.
Mona by byo przyczai si w pobliu ze szlafrokiem i ganic na wszelki wypadek,
ale nic wicej nie daoby si zrobi.
Ruszylimy za nimi. Im duej bieglimy, tym sabiej padao. Jaskrawo byskw nie
bya ju tak intensywna, a czstotliwo grzmotw spada. Nawet wiatr przycich,
przechodzc od potnych poryww w normaln letni bryz. Z chwil gdy
dotarlimy do starego zielonego subaru Simona, zaparkowanego przy gruntowej
drodze, chmury rozstpiy si na tyle, by ukaza skrawek bkitu.
- Widzisz? - zawoaa Justine, gdy podbiegalimy w ich stron. Siedziaa w
baganiku pod otwart klap, wymachujc nogami do przodu i do tyu, podczas gdy
Simon bandaowa skaleczenie. - To tylko zadrapanie.
- To nie jest tylko zadrapanie - sprostowa Simon - ale na szczcie nie bdzie
wymagao wizyty na pogotowiu.
Caleb pooy jej rk na karku i ucaowa w czoo.
- Maleka... musisz by bardziej ostrona.
Otworzya usta, ale gdy do Caleba powdrowaa na jej policzek, zamkna je.
Kiedy kciukiem delikatnie pociera skr, przechylia gow w bok, a jej oczy
zagodniay.
- Wiesz, e lubi poczu dreszczyk emocji, ale byoby po mnie, gdyby kiedykolwiek
co ci si...
- Wiem. - Zsuna jego do z policzka i zoya pocaunek na jej wewntrznej
stronie. - Przepraszam. Wiem. Obserwowaam t wymian czuoci z ulg, a
jednoczenie ze zdumieniem. Cieszyam si, e nic jej nie jest, i uwaaam za
cudowne ze strony Caleba, e tak si przejmuje, ale przecie do dzisiaj nie widzieli
si od wit Boego Narodzenia, kiedy bylimy tu ostatni raz. Nie dao si ukry, e
wygldaj na do mocno zwizanych jak na dwjk ludzi, ktrzy tylko od czasu do
czasu si ze sob migdal.
Przyszo mi do gowy, e albo to ich obciskiwanie si jest wyjtkowo przyjemne,
albo fascynujca przygoda, ktra pozwala otrze si o mier, tak bardzo zblia ludzi.
Wiedziaam, e nigdy nie uda mi si dowiadczy tych przey.

- Bdziesz musiaa to przemy - powiedzia Simon, koczc zawizywanie bandaa


na nodze Justine. - Ale na drog do domu wystarczy.
- Dzikuj bardzo, doktorze Carmichael. - Justine chwycia do Caleba i zeskoczya
na ziemi, ldujc na zdrowej nodze.
- Czy w nagrod dostan lizaka?
Simon posa jej wymowne spojrzenie, z ktrego Caleb wyczyta, e najlepiej bdzie,
jeli poprowadzi Justine na tylne siedzenie samochodu okrn drog.
Pomogam Simonowi pozbiera gaz opatrunkow i plastry.
- W tym roku zaczynamy naprawd szybko, co?
Jego donie zastygy w bezruchu, lecz po chwili pochowa opatrunki do apteczki i
zamkn j. Utkwi we mnie wzrok, jakby chcia co powiedzie, ale nie by pewien,
czy to dobry pomys. Wreszcie wycign rk i cisn moje rami.
- Na przednim siedzeniu ley stary koc. Moe chcesz si troch wysuszy.
Zamkn klap baganika i ruszy na miejsce kierowcy. Jeszcze raz spojrzaam na
niebo, ktre teraz stao si tak niebieskie jak w chwili przyjazdu, po czym okryam
samochd z drugiej strony i usiadam na fotelu pasaera. W aucie zdjam polar,
podczas gdy Simon sadowi si na siedzeniu, a Caleb z Justine na tylnej kanapie
cichutko zajmowali si sob.
- No tak... - powiedziaam, gdy po kilku minutach nikt si nie poruszy ani nie
odezwa sowem. - Co to miao by? Simon spojrza na mnie, potem zerkn przez
przedni szyb w stron szlaku. Nagle rozemia si i westchn przecigle.
- To byo urwisko Chione i jego serdeczne powitanie miych goci w naszych
stronach.
Uniosam si na siedzeniu, wiedzc, co zobacz, jeli obejrz si za siebie, na tyln
kanap.
Justine, otulona ramieniem Caleba, ze skaleczon nog wspart na zwinitym kocu,
umiechaa si od ucha do ucha.
- To dopiero frajda - stwierdzia z zadowoleniem.
***
- To dopiero fortel.

- Fortel? - Justine uniosa w gr talerz, gdy tato przechodzi z kolejnym pmiskiem


grillowanych stekw. - To znaczy? Nadzia na widelec dwa kawaki misa, potem
spojrza poprzez balustrad tarasu, w kierunku jeziora Kantaka. - Fortel, inaczej
podstp, zwykle ma na celu uniknicie schwytania.
- Rozumiem znaczenie sowa fortel, tato. Ale czy sdzisz, e podrapaam nog,
wspinajc si po skaach na play, bo uciekaam przed kim, kto chcia mnie
uprowadzi? Mylisz, e kadego porywacza odrzuca na widok odrobiny krwi? A
zreszt kto miaby dokona porwania? Jaki pomylony ratownik? Zdziwaczay
poawiacz muszli? Nieuchwytny yeti z Winter Harbor? Umiechnam si do wntrza
kubka z gorc herbat. By jeden czowiek, ktry pewnie z mi chci porwaby
Justine, gdyby tylko nadarzya si okazja, a biorc pod uwag wczeniejsze
obserwacje, prawdopodobnie zbytnio by si nie opieraa. Niestety, nie mogam
zaartowa na ten temat przy wszystkich, bo nasi rodzice cigle jeszcze myleli o
Calebie i Simonie jak o tych samych sympatycznych chopcach Carmichaelw",
ktrych pamitali jeszcze z czasw niemowlctwa. Wiedzieli, e w okresie wakacji
sporo czasu spdzamy razem, ale pewnie nawet nie podejrzewali, co w ostatnich
latach poowa naszej czwrki przez wikszo tego czasu wyrabia. A Justine daa
jasno do zrozumienia, e wolaaby, aby nadal trwali w sodkiej niewiadomoci.
- Nieuchwytny yeti z Winter Harbor, mwisz... - Tata zsun stek z widelca na talerz
Justine i odstawi pmisek na zamknit pokryw grilla. - To tak mnie teraz
nazywaj?
Justine i ja posaymy sobie spojrzenie i parsknymy miechem. Ojciec mia
prawie dwa metry wzrostu i zwykle chodzi lekko przygarbiony; przypisywa to
niszym framugom, jakie mona byo spotka w dawnych czasach", a co byo raczej
skutkiem ubocznym czterdziestu lat lczenia przed komputerem. Jego przygarbiona,
cho imponujca sylwetka w poczeniu z gow ozdobion bia, kdzierzaw
czupryn i pokan brod do kompletu faktycznie przywodzia na myl legendarn
istot.
- A co z Papciem Gapciem? Tatusiem Brzusiem? Tatolcem Brzucholcem? - Usiad i
pomasowa si po zaokrglonym brzuchu. - A jakie byo to ostatnie? Co jakby lizol?

- Tatozol - oznajmia Justine, udajc zniecierpliwienie, jakby trudno jej byo


uwierzy, e mg zapomnie jedno z jej pomysowych przezwisk.
- No tak. Cigle nie wiem, czy nie powinienem si czasem za to obrazi. - Nala sobie
kolejny kieliszek czerwonego wina. -Ale musz wam powiedzie, e ostatnio, bdc
w trasie, sam
wymyliem sobie now ksywk, ktra moim zdaniem powinna si jak najszybciej
przyj.
- Pomylimy - mrukna Justine.
Tata sign do koszyka stojcego na rodku stou po buk, urwa kawaek i wrzuci
go sobie do ust.
- Pan i Wadca.
- Pan i Wadca? - powtrzya Justine. - Wadca czego? Wzruszy ramionami.
- To wszystko. Po prostu Pan i Wadca.
- Niele... ale formalnie rzecz biorc, to czynioby z mamy Wadczyni. A szczerze
mwic, nie wydaje mi si, eby drugie miejsce w hierarchii j zadowalao... nawet
jeli chodzi tylko o tytu. -Justine zerkna na mam, chcc uzyska potwierdzenie.
Mama, ktra cay czas prbowaa przepiowa noem stek, najwyraniej zrobiony z
drewna, nie z misa, przerwaa.
- Nie mog uwierzy, e cigle si w ten sposb wygupiacie.
- Dziewczynki dorastaj - przyzna tato - ale ja zawsze bd ich Wielkim Pap.
Dopki nie dogoni mnie czas i nie zaczn si kurczy. Wtedy zostan... Minitatkiem?
Tatuniem? Tutkiem Malutkiem?
- Moesz by nawet Arcymistrzem Wszechwiata na wieki wiekw. Nie o to chodzi.
Zamiast skupi si na tym, e mamie nie byo do miechu, tatko unis brwi,
rozwaajc proponowany tytu. Nie eby byo w tym co nadzwyczajnego; mamie
rzadko kiedy byo do miechu. Z ich dwojga to ona zawsze bya t powaniejsz,
zwolenniczk dyscypliny. Subowo piastowaa stanowisko pani prezes spki
Franklin Capital, bostoskiej firmy wiadczcej usugi finansowe, tato za by
pisarzem i profesorem literatury amerykaskiej w dwuletnim college'u
przygotowawczym im. Isaaka Newtona.

Cechy charakteru niezbdne, by sumiennie wykonywa swoj prac, zwykle


przekadaj si na ycie prywatne.
- W takim razie o co chodzi, kochanie? - Pochyliwszy si ponad stoem, delikatnie
wysun jej z rk sztuce, po czym zabra si do mudnego zajcia, jakim
najwyraniej byo krojenie steku.
- Ze masz osiemnacie lat. - Mama spojrzaa na Justine, marszczc brwi. - e jeste
dorosa. Ze bdy, ktre popeniasz teraz, tak naprawd maj znaczenie.
- Oj, to bd miaa ma blizn do koca ycia - odpara Justine. - Wielkie rzeczy.
- Masz szczcie, e tylko na tym si skoczyo.
Justine popatrzya na mnie ukradkiem, a umiech, jaki zakwit na jej twarzy, odkd
wsiada do subaru Simona, zblad.
- Mamo, zapaa nas ulewa, polizgnam si i upadam na jaki kamie. Wypadki si
zdarzaj.
- Owszem. I gdyby miaa osiem lat i naprawd bya na play, pocaowaabym ci w
kolanko i byoby po sprawie.
- Wow! - zawoaam, wskazujc w stron jeziora. - Beazleyowie wreszcie sprawili
sobie nowy kajak. Jest... bardzo dugi. Tatko, skoczywszy krojenie steku mamy,
odoy widelec i n na jej talerz, po czym pochyli si w moj stron.
- Pitka z plusem za dobre chci, dziecino. Justine potrzsna gow.
- Nie rozumiem, o czym mwisz.
Sprbowaam przechwyci spojrzenie mamy, aby ubaga j bez sw, eby nie
mwia tego, co zamierza, chocia wiedziaam, e to i tak nic by nie dao. Wypeniaa
misj; misj, majc spowodowa konflikt z jedyn osob, ktr zawsze staraam si
uszczliwi.
- Wcale nie bylicie na play, Justine. Bylicie nad urwiskiem Chione.
Wstrzymaam oddech. Po sowach mamy zapanowaa cisza.
- Nic podobnego - zaprzeczya wreszcie Justine, skubic serwetk lec na jej
kolanach.
- Nigdy nawet nie syszaam o tym miejscu.
- Czyby? W takim razie o jakim niebezpiecznym, zagraajcym yciu klifie

wspomniaa twoja siostra?


Zamknam oczy i opadam na oparcie krzesa. Nie musiaam patrze na Justine, by
wiedzie, e teraz utkwia we mnie spojrzenie, a na jej twarzy malowao si
poczenie zdumienia, wtpliwoci i urazy.
- Zeszego lata - mwia dalej mama - ty wysza, a Vanessa zostaa w domu,
roztrzsiona. Zapytaam, co si stao, i wtedy mi powiedziaa o tym, jak natrafilicie
na to urwisko, e jedzicie tam kadego roku i jak fatalnie si czuje, bo za bardzo si
boi, eby skoczy.
- Skoro ju o tym mowa, moe wszyscy popluskalibymy si troch w jeziorze po
kolacji - zaproponowa beztrosko tato. -Co? S jacy chtni?
- Obiecaymy, e nie powiemy - Justine zwrcia si do mnie, jakbymy siedziay
same przy stole. - To miao by nasze sekretne miejsce. Wanie dlatego byo tak
wyjtkowe. Podniosam wzrok.
- Wiem, ja...
- Nie obwiniaj Vanessy - rzucia mama.
Kiedy Justine przygarbia si na krzele, ojciec zaj si smarowaniem buki masem,
mama oprnianiem kieliszka, a ja rozpaczliwie staraam si znale odpowiednie
sowa, ktre naprawiyby sytuacj. Chciaam powiedzie Justine, e nie zamierzaam
si wygada; e po naszej wycieczce na klify zeszego lata byam na siebie za, i
wanie przez to czuam ogromn frustracj, e przez ostatnich szesnacie
lat baam si dosownie wszystkiego. Chciaam jej powiedzie, e mama po prostu
znalaza si w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie i obiecaa, e nic
nie powie, o ile zrobi wszystko, eby Justine ju wicej nie skakaa z urwiska, jeli
pojedziemy tam znowu - i e nie udao mi si temu zapobiec, bo nigdy nie
powstrzymywaabym siostry od czego, co sprawiao jej rado. Chciaam jej
powiedzie, e jest mi przykro, bardzo przykro, za wszystko. Ale nie umiaam. Nie
mogam wydusi z siebie sowa. Moe baam si, e zabrzmi to nie tak, jak bym
chciaa. Tak czy inaczej, sowa uwizy mi w gardle.
- A jakie s twoje plany w stosunku do syna Carmichaelw?
- zapytaa mama.

Otworzyam szeroko oczy, przenoszc wzrok z mamy na Justine. Z ca pewnoci


nikomu nie pisnam ani swka o Calebie. Twarz Justine poczerwieniaa.
- Moje plany?
- W przerwach midzy skakaniem z klifw a wyprawianiem Bg wie czego z tym
sympatycznym chopcem, dla ktrego laptop i play-station to jedno i to samo,
stawiasz na szali ca swoj przyszo. Dartmouth College. Wydzia medycyny. Lata
sukcesw i szczcia.
- Nie sdzicie, e stek jest wymienity? - zapyta tato. - Niezbyt krwisty, idealnie
wysmaony.
- Nie sdz, by odrobina dobrej zabawy moga zrujnowa mi ycie. - Justine odsuna
krzeso od stou, a jej niebieskie oczy rozbysy w pmroku. - A zreszt w yciu s
waniejsze sprawy ni przereklamowane wyksztacenie zdobyte w jednym z
elitarnych uniwersytetw i dobrze patna praca.
- Hej, tatko ma pewien pomys - oznajmi tato, oblizujc palce. - Co powiecie, jeli na
razie orzekniemy remis, a jutro, po przespanej nocy, wrcimy do dyskusji?
Justine wstaa z krzesa, uderzajc zdrowym kolanem o st i wywoujc brzk
talerzy i szklanek. Gdy przechodzia obok mnie, pochylia si, a jej oczy wyday mi
si jeszcze janiejsze ni zwykle, jakby podwietlone. Odwrcia gow, tak eby
mama i tato nie widzieli jej twarzy, i wyszeptaa jedno sowo, na tyle gono, bym
moga usysze. -Bu.
Do oczu napyny mi gorce zy. Oszoomiona patrzyam, jak przemierza taras i
wchodzi do domu, pozwalajc, by drzwi z siatk przeciw owadom trzasny za ni.
- Po prostu chc, eby nie zbaczaa z waciwej cieki - odezwaa si po chwili
mama.
- A ja po prostu chc, eby kto pomg mi pomalowa werand
- stwierdzi ojciec. - Przekomarzaem si, e uya skaleczenia jako fortelu, chcc si
od tego wymiga, ale teraz wyglda na to, e naprawd bd malowa j sam.
Ignorujc ich oboje, spojrzaam w stron jeziora. Bu. Nie powiedziaa Wielkie
dziki, siostrzyczko" czy Tym razem naprawd przeholowaa", ani nawet Od tej
pory rad sobie sama" - przy czym kady z tych tekstw pewnie wycisnby mi z zy

oczu - jednak nie spowodowaby nieprzyjemnego dreszczu, jaki wywoao to jedno


sowo. Wtedy jeszcze nie mogam o tym wiedzie, ale wanie to sowo byo
ostatnim, jakie miaam usysze z ust Justine. W cigu nastpnych dni i tygodni w
kko odtwarzaam t chwil w pamici, widzc jej niebieskie oczy, syszc jej szept
i, z jakiego powodu, czujc zapach sonej wody... jakby wci staa obok mnie na
szczycie urwiska, mokra od morskiej wody.
2
Kiedy usyszaam piew pierwszej syreny, staam na piasku i przygldaam si
wodzie sigajcej moich nagich stp. Przejmujcy wiatr owija mi spdnic wok
ydek i nis dwiki miejcych si mamy, taty i Justine gdzie w gbi play. Gdy
tylko piana zebraa si wok moich kostek, tak samo jak niemal kadej nocy od
dwch lat, zaczo si agodne zawodzenie. Jednak tym razem nie ucicho, kiedy
zostaam schwytana i wcignita pod powierzchni. Nasilio si. Byo coraz bliej.
Do zawodzenia doczyo wycie kolejnej syreny, a potem nastpnej, a w kocu
syszaam je i widziaam - czerwone, biae i niebieskie wiata migoczce tak
wyranie, jakby radiowozy wjechay prosto do oceanu.
- Naprawd powinna co przeksi.
Mrugnam. Migoczce wiata znikny, a w ich miejsce pojawiy si zielone kubki
z kaw. Obok mnie mczyzna w szarym garniturze opar si o blat i wsun sobie do
ust chrupice cannolo.
- Dobre jedzenie to czsto najlepsze lekarstwo - stwierdzi. Lekarstwo. Gdyby tylko
chodzio o chorob. Jakby wszystko to byo wycznie moj halucynacj, ktra
przeminie, gdy tylko gorczka ustpi.
- Dziki.
Usiujc wymaza z pamici nieustannie pojawiajcy si obraz wypadku, tego, do
ktrego wci powracam we nie, odkd przed domem zatrzymaa si policja, eby
nas poinformowa, e znaleziono Justine, chwyciam kubek i odwrciam si w
stron ekspresu do kawy.
To nie bya jego wina. By jednym z kolegw mamy z pracy. Nie zna ani mnie, ani
Justine, ale najwyraniej uzna, e musi co powiedzie, raczc si woskimi rurkami

z kremem w towarzystwie innych wsppracownikw. A co mia powiedzie? C za


straszna tragedia? Miaa przed sob cae ycie? Jak twoim zdaniem poradz sobie
Red Soksi w tym sezonie baseballowym?
- Gos woajcego na puszczy - rzuciam, kiedy odwrciwszy si, ujrzaam go w tym
samym miejscu. Nie wiedzie, co ma si mwi, to jedno. Czeka na kolejne
uderzenie to troch za wiele.
- Sucham? - zapyta. Uniosam kubek z kaw.
- Vox clamantis in deserto. Motto Dartmouth College. Cakiem na miejscu, nie sdzi
pan?
- Vanesso, kochanie, pom mi, prosz, przy babeczkach, dobrze? - Mama zapaa
mnie za okie i poprowadzia przez kuchni. - Skarbie, wiem, e to dla ciebie trudne,
ale zaprosilimy goci. Byabym wdziczna, gdyby zachowywaa si jak uprzejma
gospodyni.
- Przepraszam - powiedziaam, gdy przystanymy przy blacie zastawionym tackami
penymi ciasteczek. - Po prostu nie wiem, co mam mwi. Poowa mnie chce
schowa si na reszt wieczoru w swoim pokoju, a druga poowa chce...
- Jada co? - zapytaa, trcajc palcem babeczk. - No dalej, we orzechow.
Wziam babeczk, nie bdc pewna, co powiedzie. Mama pakaa przez pi dni
bez przerwy - od momentu, kiedy funkcjonariusze zapukali do drzwi domku nad
jeziorem, a do chwili, gdy zajechalimy pod nasz kamienic z piaskowca - i od
tamtej pory, nie uroniwszy ani jednej zy wicej, wpada w trans planowania
przyjcia. Nie pakaa nawet podczas pogrzebu, kiedy zbiorowy lament przyjaci i
kolegw z klasy Justine sprawi, e ptaki poderway si z drzew, a ksidz zmuszony
by wykrzykiwa mow poegnaln. Ja te nie pakaam na pogrzebie nie
pakaam ani przedtem, ani potem - jednak moje powody byy zupenie inne.
- Czy moesz sprawdzi, co z ojcem? - Mama podniosa z blatu tac. - Nie widziaam
go od godziny i gocie zaczynaj si zastanawia.
Chciaam powiedzie, e skoro nasi gocie" nie potrafi zrozumie, e tatko
potrzebuje odrobiny wytchnienia, w takim razie moe powinni poszuka sobie innego
przyjcia, ale mama obrcia si i znikna za kuchennymi drzwiami, nie dajc mi

okazji ku temu.
Wyrzuciam babeczk do kosza na mieci i ruszyam w stron barku z ekspresem do
kawy, ze wzrokiem wbitym w ziemi, by unikn kolejnych przydatnych,
uzdrawiajcych porad od wsppracownikw mamy. Kubki z logo Dartmouth
College cigle jeszcze stay dumnie w pierwszym rzdzie na pce, gdzie ustawia je
mama, gdy tylko odebraa przesyk z akcesoriami uniwersyteckimi dwa tygodnie
wczeniej. Vox clamantis in deserto", odczytaa wtedy na gos Justine. Uwielbiam
sposb, w jaki te instytucje staraj si wzbudzi podziw swoim zamiowaniem do
jzykw martwych. Moim zdaniem to zawracanie gowy. Dlaczego nie powiedz po
prostu:
Dzikujemy, e wywalilicie kolejnych pitnacie dolcw na zakup praktycznego
dowodu na to, e jestecie wystarczajco grubymi rybami, by wybuli dwiecie
tysicy zielonych na wasz pociech, ktra bdzie miaa szans nawali si z
dzieciakami innych forsiastych rodzicw w samym rodku totalnego pust-kowia?".
No wiesz, moe dlatego, e taki napis nie zmieciby si na breloczku do kluczy",
odparam. Swoj drog, mama zamwia ze dwadziecia tych breloczkw, eby
rozda kolegom i koleankom z biura.
Chwyciam za rodkowy kubek z logo Dartmouth College i napeniam go kaw.
Wci nie podnoszc wzroku, wziam oba kubki i pospiesznie przemierzyam
kuchni w kierunku wyjcia na schody na tyach domu.
Dla Justine i dla mnie tylne schody od zawsze byy drog ewakuacyjn; jedynym
wyjciem awaryjnym z przyj koktajlowych, kolacyjek czy choby rodzinnych
sprzeczek. Wspinajc si po schodach, pomylaam o ostatniej okazji, w czasie ktrej
szukaymy tu schronienia. To byo doroczne przyjcie boonarodzeniowe mamy.
Podczas gdy dwustu goci oprniao kieliszki szampana, Justine i ja siedziaymy na
schodach, otulone jej kodr, ssc lizaki i podchmielajc si ajerkoniakiem. Tego
wieczoru prbowaymy udawa, e nie chowamy si przed pijanymi
wsppracownikami mamy w naszej kamienicy w rodku Bostonu, ale e ukrywamy
si przed mam i tat w naszym domku nad jeziorem w Maine, oszoomione z
podniecenia, czekajc, a wity Mikoaj wejdzie do rodka przez stary kamienny

komin.
Teraz wspinaam si po schodach powoli, a przygaszone wiato na ciemnej posadzce
dodawao mi otuchy. Przez krtk chwil
towarzyszya mi myl, e to dziwne znale si tu... samej. W cigu caego ostatniego
tygodnia ani przez moment nie byam sama, a ju na pewno nie w miejscu, w ktrym
bywaam wycznie razem z Justine.
Po dotarciu na ppitro przystanam. Po kilku sekundach zamrugaam powiekami.
Nic. Nawet ponowna wizyta w jednym z ulubionych miejsc Justine i moim nie
zdoaa wycisn ez z moich oczu.
Ruszyam w gb korytarza, a serce bio mi coraz szybciej. Nie byam w pokoju
Justine od czasu naszych przygotowa do wyjazdu do Maine tydzie wczeniej,
kiedy przygldaam si jej, jak przymierza zawarto caej garderoby w
poszukiwaniu czego idealnego na czas pobytu na pnocy. Gdy nadesza pora
wyjazdu, podog zaciela dywan spdniczek, letnich sukienek i koszulek bez
rkaww przypominajcych wodorosty wyrzucone po odpywie na brzeg. Teraz nie
byam pewna, czego boj si bardziej: tego, e ubrania nadal tam bd, dokadnie
tam, gdzie je rzucia... czy tego, e ich nie bdzie. Zamknwszy oczy, odwrciam si
w stron drzwi. Wycignam rk przed siebie, a do natrafia na gak. Pod
palcami poczuam chd mosidzu i zanim mocno j chwyciam, odczekaam chwil,
a skra przyzwyczai si do zimna. To tylko Justine. To tylko jej rzeczy. Wszystko
bdzie wygldao tak, jak to zostawia, bo ona tu wrci. Niebawem pojedziemy
znowu do domku nad jeziorem i bdzie tak, jak powinno by. Otworzyam drzwi. Z
moich rozchylonych ust wydoby si cichy jk.
Nie chodzio tu o moje gboko zakorzenione lki wypywajce na powierzchni. Nie
chodzio te o to, e w porwnaniu z korytarzem w pokoju Justine byo gorco jak w
piekarniku.
Chodzio o zapach sonej wody. Wo bya tak intensywna, powietrze tak gste od
wilgoci, e gdybym nie otworzya oczu, sdziabym, e stoj nad brzegiem oceanu.
- Przyzwyczaisz si.
Otworzyam oczy. Na pododze porodku pokoju siedzia tatko.

- To chyba jaki problem z instalacj. Jutro zadzwoni po hydraulika - w jego gosie


sycha byo zmczenie. Zreszt wygld tatka zdradza dokadnie to samo. Kciki ust
opady w stron brody. Niebieskie oczy zmtniay, a ramiona byy pochylone do
przodu. Nasz krzepki yeti straci ca swoj werw.
- Tatku - powiedziaam, wchodzc do rodka - wiem, e to dla ciebie trudne, ale
zaprosilimy goci. Byabym wdziczna, gdyby zachowywa si jak uprzejmy
gospodarz.
Jeden kcik ust unis si, gdy podaam mu kubek z logo Dartmouth. Wiedzia, e to
nie moje sowa.
- Twoja matka wietnie sobie radzi, Vanesso. Wszyscy sobie radzimy.
Nie powiedziaam nic i usiadam przy nim na pododze. Do tej pory jedyn rzecz,
jaka czya mnie i moj matk, byo uwielbienie dla Justine. Nie rozumiaam,
dlaczego mama pracuje tak ciko, dlaczego tak czsto robi zakupy ani dlaczego tak
bardzo stara si zrobi wraenie na obcych ludziach. Nie rozumiaam, dlaczego
spord setki zgromadzonych na dole goci tylko garstka, patrzc na doroczn kartk
witeczn ze zdjciem rodziny Sandsw, zdoaaby odrni Justine ode mnie.
Wikszo z tego, co robia mama, nie miao dla mnie najmniejszego sensu. Ale
wedug ojca bya socem, ksiycem i gwiazd w jednym i z tego powodu
siedziaam cicho.
- Jest taka pikna - oznajmi tatko kilka minut pniej.
Podyam za jego spojrzeniem utkwionym w pokrytej zdjciami tablicy wiszcej
nad biurkiem Justine, prbujc zmusi oczy do paczu. Poniewa zobaczyam j. Na
spywie pontonem rwcymi grskimi rzekami w regionie Berkshires. Jadc konno
gdzie na plaach pwyspu Cape Cod. Siedzc na quadzie przed prywatnym liceum
im. Nathaniela Hawthor-ne'a. Podczas pieszej wycieczki na Gr Waszyngtona w
stanie New Hampshire. I na moim ulubionym zdjciu, na tym, ktre powikszya do
formatu 12 x 17, wiszcym w samym rodku kolau - podczas wdkowania z naszej
starej, czerwonej odzi wiosowej na jeziorze Kantaka w Maine - razem ze mn.
- Pamitam, jak je zrobiem - stwierdzi tato. - Zastanawiaem si, co takiego
powiedziaa, e tak ci rozmieszyo.

Zrobi to zdjcie z pomostu na tyach domku, kiedy byymy odwrcone plecami do


aparatu. Na zdjciu twarz Justine jest lekko zwrcona w moj stron, a moja gowa
odchylona w kierunku nieba. Ramiona mam uniesione wysoko do gry, tu przy
uszach, w odruchu, ktremu ulegam zawsze, gdy co rozbawi mnie do tego stopnia,
e zy pyn mi ciurkiem po policzkach. Zamrugaam. Nic.
- Pomylaem, e to musiay by jakie dziewczce pogaduchy
- mwi dalej. - Makija. Chopcy. Opowieci cile tajne, o ktrych lepiej, ebym nie
wiedzia.
- Pewnie tak - odparam. - To z powodu jej romantycznej natury dziewczce
pogaduchy o chopcach zwykle przecigay si w nieskoczono.
- Cigle nie rozumiem, dlaczego tak bardzo potrzebne jej byo cae to
zainteresowanie - rzuci w zamyleniu. - Bya taka
bystra, taka pikna, tak utalentowana. Ale zachowywaa si, jakby sama w to nie
wierzya, chyba e syszaa to co tydzie z ust nowego adoratora.
Nie odezwaam si. Justine wcale nie potrzebowaa zainteresowania - po prostu je na
sobie skupiaa. Sczylimy kaw w milczeniu. Po chwili tato wyda z siebie
przecige westchnienie.
- Powinienem troch pobawi si w gospodarza - stwierdzi, wstajc z miejsca. Dasz sobie rad?
Skinam gow. Pooy lekko do na mojej gowie i chwil pniej wyszed,
zamykajc za sob drzwi. Mrugnam i znw odczekaam. I tym razem nie zaczam
paka, wic znw spojrzaam na zdjcie porodku tablicy i pomylaam o tym, co
przed chwil powiedzia tatko. To nie miao sensu. Ale przecie teraz mao co w
ogle miao sens. Zdaniem policji to by wypadek: Justine po prostu skoczya z
urwiska w nieodpowiednim momencie. Byo ciemno. By przypyw. Komendant
Green twierdzi, e woda bya tak gboka, a prdy tak silne, e sam Tryton, grecki
bg morza, ktry potrafi wzbija i wygadza fale jednym dmuchniciem w muszl,
nie zdoaby utrzyma si na powierzchni. Lekarz sdowy zgodzi si z nim. Ja nie.
To prawda, Justine bya poszukiwaczk przygd. A tamtej nocy by moe chciaa co
udowodni. Ale bya zbyt mdra, by postpi tak bezmylnie.

Gdy moje oczy przesuway si po korkowej tablicy, pomidzy zdjciami dostrzegam


cienkie ciemne linie. Wygldao to tak, jakby kto pisa po podkadce tablicy
markerem... z tym e linii nie byo wida na satynowym ptnie w kolorze koci
soniowej pokrywajcym pozosta jej cz. To za zdjciami byo biae.
Wstaam i podeszam do biurka, eby si lepiej przyjrze, i wtedy zobaczyam, e
linie ukadaj si w sowa. Nazwisko. E-mail. Numer telefonu. Rasa biaa. Rodzic 1. i
rodzic 2. Aplikacja w trybie przyspieszonym. Wsparcie finansowe. Akademik.
Stopie naukowy. Szkoa rednia. Wynik egzaminu wstpnego. Wynik egzaminu
maturalnego. Zajcia ponadprogramowe. Nagrody/Wyrnienia.
Wanie miaam wycign pierwsz fioletow pinezk, kiedy poczuam si
nieswojo. Ogarno mnie wrcz poczucie winy. Jakbym myszkowaa po biurku
Justine w poszukiwaniu jej pamitnika, a za chwil miaa przeczyta o sekretnych
pocaunkach i prywatnych rozmowach, ktre chciaa zachowa tylko dla siebie.
- Przepraszam - wyszeptaam, zanim wycignam pierwsz pinezk.
Par sekund pniej pidziesit kilka wersji umiechu Justine opado. Zrobiam krok
w ty, by ogarn wzrokiem ca tablic.
Pokryway j nalepki. Byo ich siedem, zebranych przez mam podczas ich
wsplnych wypraw do uniwersytetw: Harvarda, Yale, Princeton, Browna, Stanforda,
Cornella i Dartmouth. Ukaday si w szeroki uczelniany krg wok tabeli i
formularza zgoszeniowego obowizujcego w kadej ze szk. Tabel wypeniaa
lista uczelni i trzy dodatkowe kolumny na ostateczny termin skadania poda, dat
wysania zgoszenia i dat uzyskania odpowiedzi. Kolumn z terminami
ostatecznymi wypeniay daty wypisane schludnym odrcznym pismem mamy; dwie
pozostae byy puste. Podanie te byo puste,
z wyjtkiem komentarzy i sugerowanych odpowiedzi take odnotowanych przez
mam. Mj wzrok szybko zatrzyma si na rodkowej stronie: esej. U gry
formularza znajdowaa si zielona karteczka samoprzylepna, na ktrej widniaa
skierowana do Justine podpowiedz mamy, eby napisaa o tym, kim jest i kim
chciaaby zosta. Odpowied Justine bya zwiza: Przykro mi, ale nie wiem.
Zreszt ty te nie". Wpatrywaam si w te sowa. By moe znalezienie ich zajo mi

wicej czasu, ni powinno, ale natychmiast zrozumiaam, co znacz: Justine nie


czeka wyjazd do Dartmouth tej jesieni. Ani do Harvardu, Yale, Princeton,
uniwersytetu Browna, Stanforda ani Cornella. A to dlatego, e przed wstpieniem na
przysz alma mater trzeba do niej aplikowa. A Justine najwidoczniej nie wysaa
podania do adnej z nich.
Na dole gocie zebrali si, by uczci ycie Justine, by rozmyla nad moliwociami,
jakie utracia, i nad wszystkim tym, czego nigdy ju nie dowiadczy; nad miejscami,
ktrych nigdy nie zobaczy. Miaam racj co do jednego: adna z obcych osb
opychajcych si ciastkami nie miaa bladego pojcia, kim naprawd bya Justine.
Jednak niepokojco myliam si co do innej kwestii: sdziam, e przynajmniej ja to
wiem. W gbi korytarza trzasny drzwi, sprowadzajc mnie z powrotem na ziemi.
Zdjam z tablicy kartk z esejem" i zdjcie z Justine i mn na dce, zawiesiam
pozostae zdjcia i szybkim krokiem przemierzyam pokj.
Wanie miaam wyj na korytarz, gdy poczuam co, co zmusio mnie, by poderwa
donie do twarzy i zakry nos i usta. Wo sonej wody. Przebywajc ju jaki czas w
pokoju, musiaam przyzwyczai si do tego zapachu, jednak przy drzwiach
by znacznie intensywniejszy - wrcz nie do zniesienia, jakby fala pywowa zdya
ju pochon reszt domu i czekaa na zaproszenie tu za drzwiami do pokoju
Justine, by wtoczy si do rodka. Zapach by wyjtkowo silny. Pochyliam gow,
eby opanowa zawroty gowy.
- Och, nie. - Odsoniam twarz. - Och, Justine... Spomidzy drzwi szafy stercza
zmity rcznik plaowy. By to gruby, frotowy rcznik... z nadrukiem szeroko
umiechnitego rysunkowego homara, pokryty kawakami zielonych i czarnych
wodorostw.
Rcznik plaowy Caleba - ten sam, w ktry owin Justine, zanim przycign j do
siebie na szczycie urwiska tydzie wczeniej. Teraz by tutaj. Suchy i zesztywniay
od morskiej soli. W Bostonie.
Opadam na kolana i cisnam rcznik w doniach. Justine bya w domu. W ktrym
momencie w przerwie midzy burzliwym odejciem od stou podczas kolacji na
tarasie domku nad jeziorem a pnym rankiem nastpnego dnia, kiedy znaleziono jej

ciao, Justine wrcia do Bostonu.


To nic takiego, zapewniam sama siebie, prbujc nie wyobraa sobie biaej
frotowej tkaniny okrywajcej ramiona Justine. Wszystko w porzdku.
Tyle tylko, e wcale nie byo w porzdku. Wszystko byo tak bardzo nie w porzdku,
e nie potrafiam nawet udawa, e ten rcznik jest czym innym, ni naprawd by:
kolejnym dowodem na to, e nie tylko moje przekonanie, e znam wasn siostr, jest
bdne, ale e kto inny zna j lepiej. I e, z jakich powodw, ona chciaa, eby tak
wanie zostao.
3
- Czy ty oszalaa?
Dwignam worek marynarski z chodnika i wrzuciam go do baganika starego
volva taty.
- Jeste pewien, e nie bdziesz go potrzebowa? - zapytaam, jakbym nie syszaa, co
krzykna przed chwil mama, stojca boso w kaszmirowym szlafroku na frontowym
ganku i przygldajca si nam z dezaprobat.
- Mwi powanie - sprbowaa znowu. - Czy wycie oboje powariowali?
Tato odstawi misk patkw Cheerios" na pordzewiay dach samochodu i pomg
mi wepchn torb do baganika.
- Nie by mi potrzebny przez par ostatnich miesicy, wic przez tych kilka kolejnych
tygodni dam sobie bez niego rad.
- Kilka tygodni? - gos mamy wystrzeli o oktaw w gr. Pooyam rce obok doni
taty na klapie baganika i przycisnam j. Kiedy zamkna si ze szczkiem,
obeszam samochd i przystanam u podna schodw prowadzcych na ganek.
- Nie jestem pewna, jak dugo mnie nie bdzie - oznajmiam.
- Moe kilka dni, tydzie, moe duej.
-Ja nie rozumiem, po co w ogle chcesz tam jecha. Po tym wszystkim...
- Ty wracasz do pracy. Tato wraca do pisania. Co miaabym robi, gdybym zostaa?
- Spotyka si z przyjacimi - powiedziaa. - Chodzi do kina. Czyta i
wypoczywa.
- Czyta i wypoczywa? - Potrzsnam gow. - Nie mog.

- Jacueline - powiedzia agodnie tato - to jest co, czego Vanessa potrzebuje. Wiem,
e ciko ci jest puci nasz ma creczk sam, ale ona ma ju siedemnacie lat.
- No wanie, ma siedemnacie lat i jest jeszcze dzieckiem
- odparowaa mama, jakby bya zadowolona, e nareszcie kto oprcz niej samej
poruszy t niezwykle istotn kwesti. - Va-nesso, skarbie, jeszcze nigdy nie bya
nigdzie sama. A najdusza trasa, jak pokonaa za kierownic, to droga z Bostonu
do sieci sklepw w Framingham.
Wbiegam po schodach na gr, przystajc jeden stopie poniej tego, na ktrym
staa mama.
- Niedugo wrc. Obiecuj.
Gdy przytrzymaa mnie w mocnym ucisku, poczuam si winna. I zdenerwowana. A
take smutna, przestraszona i zdezorientowana. Cz mnie czua nawet pokus, by
wbiec z powrotem do domu, wskoczy do ka i spa tak dugo, a upynie do
czasu, by o tym wszystkim zapomnie. Moe mogabym nawet udawa, e to by po
prostu jeden z koszmarw, ktre wzbudzay we mnie lk zawsze, kiedy gasiam
wiato.
- Poziom pynw jest w porzdku stwierdzi tato, zanim zdyam zmieni zdanie.
- Przecznik wycieraczek masz po prawej stronie kierownicy, wiata po lewej. To
stare auto, ale dowiezie ci tam, gdzie zechcesz.
- Jeste bezbdny, tatku. - Zbiegam po schodach i wsiadam do auta.
- I vice versa, dziecinko. - Zamkn za mn drzwi i zajrza przez otwarte okno. Jeszcze jedno. Ten wz, jak kady stary piernik cieszcy si nienagannym zdrowiem,
czasem si mczy
- zwaszcza pod grk. Kiedy zauwaysz, e zaczyna sabn, zdejmij nog z gazu.
Jeli sprbujesz go przycisn, prawdopodobnie opadnie z si i si stoczy.
- Bardzo pocieszajce.
Patrzyam, jak tato odwraca si do mamy, ktra staa teraz obok niego. Obejmuje j w
talii i cauje w czubek nosa.
- Wzia komrk? - zapytaa mama. - I wskazwki dojazdu?
Podniosam z siedzenia pasaera telefon i stosik wydrukowanych map

udostpnionych przez Google.


- Mam te peny bak paliwa i wasze karty podrne Visa", Mobil" i klubu AAA.
Mam klucze do domku nad jeziorem i instrukcje wczania wody i prdu.
- Prosz ci, zadzwo, jak tylko dojedziesz na miejsce - powiedziaa mama, gdy
odpaliam silnik. -1 moe te z drogi, jak si zmczysz albo jak w radiu nie bdzie
nic ciekawego, albo...
- Zadzwoni, zanim dojad i kiedy bd na miejscu. Mama otworzya usta, eby
wyrazi dalsze proby, ale zaraz je zamkna i zasonia doni.
Jej uwagi o tym, e nigdy nie byam nigdzie sama i nigdy nie prowadziam auta na
trasie duszej ni trzydzieci kilometrw od domu, odrobin wytrciy mnie z
rwnowagi. Nie wiedziaam, jakie to bdzie uczucie jecha autostrad
midzystanow 95 bez mamy, taty i Justine; albo mija tablic w ksztacie aglwki
przy wjedzie do miasteczka witajc goci Winter Harbor, czy
lodziarni U Eddiego" kawaek dalej - i nie przystan na lody czekoladowe z
bakaliami w waflu; albo wjecha na podjazd przed domkiem nad jeziorem,
pozamykanym na cztery spusty po naszym nagym wyjedzie zaledwie kilka dni
temu. Kiedy przestawiaam dwigni biegw w volvie na tryb jazdy i powoli
ruszaam sprzed domu rodzicw, pozbawiajc ich ostatniej z dwch crek w cigu
niespena dwch tygodni, wiedziaam jedno: jeeli kiedykolwiek miaa nastpi pora,
by dorobi si grubej skry, to wanie nadesza.
***
Sze godzin i cztery telefony do domu pniej siedziaam w volvie i gapiam si na
nasz domek nad jeziorem.
0 tej porze kadego lata wypeniao go ycie. Teraz wyglda na przedziwnie
opuszczony i smutny. Drzwi frontowe byy zamknite, podobnie jak okna z
zacignitymi zasonami
1 roletami. Ceramiczne donice ustawione w rwnej linii na schodach, w ktrych
powinny kwitn ju pelargonie mamy, byy pene chwastw. Ulubiona flaga taty, ta
z par nurw, ktra wyznaczaa oficjalne nadejcie lata, leaa gdzie na pce w
garau.

A jednak, pomimo przygnbiajcej fasady, wci j widziaam. Patrzyam, jak


zwinnym ruchem otwiera drzwi samochodu i pdzi ciek do domku; biega z
jednego koca ganku na drugi, zagldajc do okien, a potem, ten ostatni raz, przystaje
na jego skraju i wychyla si przez balustrad w stron domu Carmichaelw.
Fioletowa letnia sukienka taczy na lekkim wietrze wok jej kostek, a dugie,
ciemne wosy opadaj na rami i osaniaj twarz wiem, e skrywa za nimi
umiech. Wtedy
spogldam na dom obok, eby sprawdzi, czy Caleb wyszed i czeka na ni. Nie
widz go, ale wiem, e tam jest. Pewnie przykucn za krzewami - poza zasigiem
wzroku, zgodnie z wol Justine - i tkwi tam od jakiego czasu z nadziej, e ujrzy j
choby przelotnie. Myl sobie, e to musi by bardzo mie uczucie, wiedzie na
pewno, e kto na ciebie czeka. Takie uczucie przydaoby mi si wanie teraz. Nagle
co za mn bysno i odruchowo zerknam w lusterko wsteczne. Nie ujrzawszy nic
oprcz naszej skrzynki na listy w ksztacie kaczki i kilku drzew, obrciam si na
siedzeniu, by spojrze przez tyln szyb.
Vanesso, guptasie. eby wyobraa sobie jakie rzeczy, kiedy jeszcze nawet nie
zaszo soce?
Odwrciam si gwatownie na dwik gosu Justine przemykajcego mi przez
gow.
- Pora poszuka Caleba - powiedziaam na gos, otwierajc drzwi.
Trampek zagbi si w bocie, a mj wzrok spocz na rzuconej na podjazd zoonej
gazecie. By to Winter Harbor Herald", darmowy tygodnik penicy gwnie funkcj
przewodnika dla turystw po lokalnych restauracjach i sklepach. Zwykle na jego
amach kadego lata pojawiaa si jedna wana wiadomo
- a wtedy artyku z pierwszej strony wyjtkowo nie opisywa najbardziej
romantycznych punktw widokowych, skd mona podziwia zachody soca, albo
wyjtkowych lokalikw, w ktrych mona skosztowa autentycznych sztandarowych
potraw kuchni regionalnej - na przykad o nieletnich amatorach mocnych trunkw
albo zodziejach koszy z homarami. Historie te zazwyczaj pojawiay si pod koniec
lata, kiedy wszyscy ju poprbowali kulinarnych specjaw i porobili zakupy, a

redakcja
najwidoczniej uznawaa, e s ju w stanie stawi czoo ciemniejsze; stronie Winter
Harbor. Tego lata ze zymi wieciami nie mona byo czeka. Tragedia w Winter
Harbor: sezon rozpoczyna miertelny skok osiemnastolatki".
Gapiam si na nagwek, ktrego powany charakter akcentowa duy, tusty druk.
Bezporednio pod nagwkiem widniao zdjcie portretowe Justine wykonane na
zakoczenie szkoy redniej. Pomimo przyczyny, dla ktrej fotografia znalaza si na
pierwszej stronie tygodnika, jej uroda zrobia na mnie silne wraenie. Ciemne wosy
lunymi falami opaday na ramiona, oczy byy pene blasku, a umiech ciepy i
serdeczny. Pomylaam o wasnym zdjciu z okazji ukoczenia szkoy, ktre zgodnie
ze zwyczajem miao dopiero zosta wykonane pod koniec lata. Wiedziaam, e nie
wyjd na nim tak uderzajco piknie jak Justine, poniewa wszystko w moim
wygldzie byo jakby nijakie: wosy nie byy ani zupenie brzowe, ani czarne; oczy
ani cakiem niebieskie, ani zielone; skra potrafia mie odcie kremowy albo blady,
w zalenoci od padajcego wiata. Jedyn rzecz, ktra nie bya nijaka, by mj
umiech, ktry, cho pojawia si do rzadko, zawsze rozwietla reszt twarzy...
jednak po odejciu gwnego rda mojej radoci rwnie dobrze mogabym
pozowa do zdjcia, siedzc odwrcona do aparatu plecami.
Wysiadajc z samochodu, podniosam tygodnik. Nie chciaam czyta o Justine, ale
nie mogam te zostawi gazety na podjedzie. Zoyam j i pooyam na tylnym
siedzeniu auta.
Przeszam krtki odcinek do domu Carmichaelw, wbiegam po schodach na ganek i
zadzwoniam do drzwi. Gdy wewntrz
domu rozbrzmiay niskie tony dzwonka, zrobiam krok w ty i czekaam.
W odpowiedzi nie usyszaam gosu Caleba. Ani pani Carmichael, ktra zwykle
otwieraa drzwi na ocie z szerokim umiechem i tak samo szeroko rozoonymi
ramionami. Nie rozleg si nawet odgos krokw przemierzajcych dom i kierujcych
si do drzwi. Odczekaam minut i zadzwoniam znowu. Cisza.
Przykadajc do do szyby, zajrzaam przez okno do salonu. Potem przeszam przez
ganek i sprbowaam zajrze przez okno do kuchni. Blaty byy puste, na stole nie

zalegay stosy komiksw ani egzemplarzy miesicznika Scientific American", a w


zlewie nie byo brudnych naczy.
Wntrze domu Carmichaelw sugerowao to samo, co dao si wyczu, patrzc na
fasad naszego: by opuszczony. Na pewno wrc, pomylaam, kierujc si w stron
schodw. Pewnie s w pracy. Albo zaatwiaj jakie sprawy. Wrc przed kolacj,
najpniej.
Jeli to bya prawda, miaam do zabicia okoo piciu godzin. Cakiem sama.
Nie zamierzaam siedzie tak dugo sama w domu, dlatego nie spieszyam si z
powrotem. Przechadzaam si po ogrodzie na tyach domu Carmichaelw, ktry w
cigu lat zdyam pozna rwnie dobrze jak nasz wasny ogrd. Po setkach zabaw w
chowanego znalazam tu kady doek, kade wzniesienie na trawie i wszystkie
najlepsze drzewa, za ktrymi mona byo si skry i nie zosta zauwaonym. Tak
naprawd, kiedy dorastaymy, zabawa w chowanego bya jedyn gr, w ktrej byam
lepsza od Justine. Gwnie dlatego, e ja wolaam nie zosta znaleziona, a Justine
ya po to, by j zauwaano.
Stanam nad wod, po czym weszam na pomost. Kiedy dotaram do koca,
spojrzaam na jezioro, potem w stron naszego pomostu kilkanacie metrw dalej.
Poczuam bl w piersiach na myl o tym, e nie ma tam butelek z wod, filtrw
przeciwsonecznych ani otwartych ksiek, nieodcznych atrybutw leniwego
letniego popoudnia. Grube liny, ktre zwykle trzymay w miejscu nasz czerwon
d wiosow, wci ciasno oplatay supki. Odwracajc si, zsunam trampki i
skarpetki, podwinam nogawki i usiadam. Soce przyjemnie grzao; miaam ochot
zanurzy stopy w chodnej wodzie, ale zamiast tego podsunam je pod brzuch. Przez
dwa lata za kadym razem, kiedy Justine zapewniaa mnie, e rybki z jeziora Kantaka
bardziej boj si mnie, ni ja powinnam ba si ich, mwiam jej, e ryby wcale mi
nie przeszkadzaj. Ale to, co naprawd mi przeszkadzao, zachowaam dla siebie. Vanessa?
Tego roku wyglda inaczej, nie sdzisz?
Podniosam wzrok. Kilka metrw przede mn Simon siedzia w swojej dce. Nie
porusza wiosami, pozwalajc, by prd nis go w moim kierunku. Umiechnam

si zaskoczona, a jednoczenie ukojona na jego widok. On take wyglda na


zaskoczonego, ale nie odpowiedzia umiechem. Po kilku sekundach zacz znw
wiosowa.
Chciaam si przywita, zapyta, jak si miewa. A skoro nie potrafiam si na to
zdoby, chciaam powiedzie co, co przeamaoby lody; moe zapyta o notatniki,
szklane pytki laboratoryjne i plastikowe fiolki rozrzucone na dnie dki. Po dce
Justine i mojej zwykle walay si pojemniki Tupperware" z kawakami arbuza,
magazyny Us Weekly" i People"; dka Simona wygldaa jak pywajce
laboratorium.
Gdy d dobia do pomostu, sign po lin i obwiza j wok jednego z
metalowych uchwytw na dziobie. Pozbiera notatniki, naczynia i fiolki i woy je
do plecaka. Odnosiam wraenie, e gra na zwok, jakby tych kilka dodatkowych
sekund miao wystarczy na dobranie w mylach waciwych sw. Gdy wyszed z
dki, poczuam, jak przyspiesza mi puls. Nie patrzc na mnie, wytar donie o
spodenki, a potem przysiad na pomocie obok mnie.
- Prosz, nie miej do mnie alu - odezwa si po chwili.
- alu? Do ciebie?
- Chciaem przyj - oznajmi, wpatrujc si w powierzchni wody. - Nawet nie
wiesz, jak bardzo chciaem tam by ze wzgldu na... twoj rodzin. Po prostu nie
wiedziaem, czy powinienem. Nie wiedziaem, czy to byoby stosowne. Chodzio o
pogrzeb. Szczerze mwic, byam zaskoczona, gdy nikt z rodziny Carmichaelw si
nie pojawi. Nasi rodzice w czasie wakacji czsto wychodzili razem do restauracji, a
poniewa pastwo Carmichaelowie byli rodowitymi mieszkacami Winter Harbor, w
cigu roku mieli oko na nasz domek i raz na jaki czas przez pozosta cz roku
kontaktowali si z moimi rodzicami. Nie pytaam mamy ani ojca o to, dlaczego ich
nie byo, uznajc to za zbyt delikatny temat ze wzgldu na udzia Caleba w
wydarzeniach tamtej nocy.
- W porzdku - odparam wzruszona jego trosk. - Ale dzikuj.
Simon przymkn oczy i przygryz wargi, jakby mia co wicej do powiedzenia.
- Mylaam, e ju uporae si ze szko.

Spojrza na mnie, a potem na wypchany plecak, ktry wskazaam skinieniem gowy.


- Letnia praca naukowa za dodatkowe punkty? - staraam si nada gosowi
swobodne brzmienie.
- Co w tym rodzaju. - Sprbowa si umiechn. - Pomagam jednemu z
wykadowcw zbiera materiay do badania na temat globalnego ocieplenia. Ostatnio
warunki meteorologiczne s do nietypowe, dlatego staram si ledzi zmiany na
bieco. Skinam gow i czekaam na rozwinicie myli. Simon potrafi godzinami
opowiada o formacjach chmur, zbiornikach pywowych i wystpujcych w nich
gatunkach rolin i zwykle robi to bez niczyjej zachty. Ale kiedy tym razem nie
powiedzia nic wicej, przycisnam kolana mocniej do piersi i utkwiam wzrok w
tafli jeziora. Dalej przy brzegu zadowoleni urlopowicze pywali, wiosowali i
dryfowali na wodzie na dmuchanych materacach. Moje ciao pragno do nich
doczy, podczas gdy umys walczy, by uwolni si od uporczywych myli. Jeszcze
dwa lata temu ulegabym fizycznej pokusie, oddaabym skok z pomostu do wody i
zanurzyabym si pod powierzchni. Teraz mogam mie tylko nadziej, e to
uczucie wkrtce minie.
- Szukam Caleba - oznajmiam.
Simon skierowa wzrok na grupk dzieciakw skaczcych do wody z tratwy na
rodku jeziora.
- Tamtej nocy by razem z ni, dlatego musz z nim porozmawia. Musz si
dowiedzie, dlaczego to zrobia.
- Vanesso... Caleba tu nie ma. Poczuam ucisk w odku.
-Wrci po tym, jak przesuchaa go policja, zabra co do jedzenia, par ubra i
wyszed.
- Dokd poszed?
- Nie wiemy. Nie powiedzia ani sowa... i od tamtej pory nie da znaku ycia.
Podyam wzrokiem za jego spojrzeniem w stron figlujcych dzieci. miay si,
ochlapyway wod i podtapiay nawzajem. Zastanawiaam si, czy Simon myli o
tym samym: jeszcze rok temu to moglibymy by my. - Kiedy wrci? - zapytaam.
Nie odpowiedzia, a nasze spojrzenia si spotkay. Patrzy na mnie, jakby byo mu po

prostu przykro - i jakby to byo jedyne, co moe zrobi, by nie unie ramion
spoczywajcych nieruchomo wzdu tuowia i nie przycign mnie do siebie.
4
- Tatku, domek nad jeziorem jest nawiedzony. Osiemset kilometrw std w naszej
kamienicy tato popija kaw.
- Zeszej nocy nie zmruyam oka. Nawet nie udao mi si wej w ten przejciowy
stan, kiedy zasn mona rwnie atwo, jak si wybudzi.
- Bya zmczona po podry. Twj organizm prdzej czy pniej ustpi.
- Nie sdz. - Stojc na tarasie, owinam si cianiej grubym polarowym kocem. Przynajmniej dopki bd tu duch Kacper, Krwawy Baron i caa reszta ich skorych
do haasowania przyjaci, przez ktrych ca noc skrzypi podoga i trzeszczy sufit.
Zrobiam pauz, zdajc sobie nagle spraw z osobliwoci tej rozmowy. Jeeli w
domku faktycznie byy duchy, nie byy to duchy z bajki.
- W kadym razie ju jest ranek - stwierdzi wreszcie tato. -Przetrwaa noc.
~ Zgadza si. Nic mi nie jest - przyznaam. - Pod oczami mam, co prawda, worki
wielkie jak torby z tygodniowymi zakupami dla siedmioosobowej rodziny, ale poza
tym czuj si wietnie.
- wietnie, powiadasz?
Pokiwaam gow, ledzc wzrokiem ludzi mkncych po jeziorze na skuterach
wodnych.
- Moe nie wietnie. Ale w porzdku. Mam si zdecydowanie dobrze.
- Wiesz, e w kadej chwili moesz wrci do domu. Twoja matka i ja mylimy o
tobie.
Spojrzaam w d na swoje opatulone w polarow tkanin stopy.
- Jak ona si czuje?
- Sama wiesz, jaka jest twoja matka. Niele si trzyma.
- Pracuje jak maszyna?
- Z niewyczerpalnym rdem zasilania. - Zrobi pauz. -Zadzwonisz pniej?
- Jasne, e zadzwoni.
Kiedy si rozczylimy, przez chwil przygldaam si radosnym urlopowiczom

pluskajcym si w wodzie, a zaczo mi burcze w brzuchu. To mi uzmysowio, e


przez ostatnie dwa dni prawie nic nie jadam. Weszam do domku, wczyam stojcy
w salonie telewizor i radio w kuchni, po czym ruszyam prosto pod prysznic.
Zbiegajc podjazdem dziesi minut pniej, zerknam na dom ssiadw. Simon
wyszed wczoraj wieczorem i wrci pno w nocy, ale teraz jego subaru znowu nie
byo. Powiedzia mi, e jego rodzice byli tak poruszeni tym, co si stao, e wyjechali
na jaki czas do przyjaci w Vermont, a e z otwartych okien nie dobiegay adne
poranne odgosy, zaoyam, e jeszcze nie wrcili.
Burczao mi w brzuchu przez ca drog do centrum. W ramach prby wyjcia
naprzeciw potrzebom turystw z miasta, przyzwyczajonych do spoywania posikw
w popiechu, Winter Harbor oferowao ca gam praktycznych wariantw niadania
na wynos. Na szczcie potne sieciwki, takie jak Starbucks czy McDonalds, nie
trafiy jeszcze do tej ustronnej osady, ale byo ju kilka placwek, ktre mogyby
stanowi dla nich powan konkurencj, gdyby kiedykolwiek tu zawitay. Mona
byo dosta kaw i pczki w kawiarni Smaki Jamajki", mleczne koktajle i tasz
podrbk frappuccino w barze Cytrynka" czy kanapki z jajkiem w smaalni
Portowe Frykasy". Wszystko robione na zamwienie, gotowe w par minut, tak
eby szybko mona byo znw znale si nad jeziorem albo w trasie. Miaam
ogromn ochot na koktajl arbuzowy z dodatkiem gujawy, kajzerk z jajecznic,
kiebas i tym serem. To by zestaw, ktry zamawiaam zawsze, kiedy mama i tato
wybierali si do miasteczka po co na niadanie. Jednak dzisiaj z pewnoci nie
byam w nastroju do zamawiania jedzenia na wynos, a poza tym chciaam w miar
moliwoci unikn kontaktu ze znajomymi osobami, z ktrymi w cigu spdzonych
tutaj wakacji zdylimy si zaprzyjani. Dlatego przejechaam gwn ulic,
omijajc wszystkie te urocze przydrone jadodajnie, i jechaam prosto a do miejsca,
gdzie koczy si chodnik, a zaczyna wielki wirowy parking.
Parking przynalea do Restauracji Rybnej U Betty", ktra bya miejscem
popularnym wrd turystw i ktra gwarantowaa wszystko, czego akurat
potrzebowaam: jedzenie, towarzystwo i anonimowo w tumie obcych. Kady, kto
odwiedzi Winter Harbor wicej ni raz, zwykle trzyma si z dala od restauracji U

Betty", by nie mie nic wsplnego z haaliw rzesz nowo przybyych. Szanse na to,
e ktokolwiek ze zgromadzonych bdzie zna moj rodzin, byy niewielkie, wic
nawet gdyby kto
mia rozmawia o Justine, przynajmniej nie bdzie rozmawia
0 niej ze mn.
Kilka metrw przed wjazdem na parking zwolniam. Chopak mniej wicej w moim
wieku, w spodenkach khaki i biaej powce, poderwa si ze skadanego krzeseka i
ruszy w moj stron.
- Dzie dobry! - Umiechn si i podszed do samochodu. -Twoja godno?
- Vanessa - odparam, a on spojrza na swoj list. - Ale od razu mwi, nie mam
rezerwacji.
- Bardzo mi przykro. Na dzi rano wszystkie miejsca mamy ju zaklepane.
Spojrzaam przez przedni szyb na szary dwupitrowy budynek z czarn sylwetk
syreny, bdc logo restauracji, nad frontowymi drzwiami. Z zewntrz nie wygldao
to zbyt okazale, ale przez wielkie szyby wida byo, e w rodku jest peno ludzi.
- Przysza na Czarownic z morskich gbin"? Bu.
Zamrugaam, eby odsun od siebie obraz Justine, jej ciemnych poyskujcych
wosw i niebieskich rozwietlonych oczu.
- Przepraszam, co z morskich gbin?
- Czarownic. - Pokiwa gow porozumiewawczo. - Jajecznica
1 pasztecik z homara z sosem holenderskim zawinite w nalenik na bazie malanki z
morskimi glonami i cynamonow posyp-k. To absolutny hit tego lata i doskonae
panaceum na kaca. Skuteczno gwarantowana.
Najwyraniej Czarownica z morskich gbin" bya dla tego chopaka tym, czym dla
mnie koktajl arbuzowy i kanapka z jajkiem, dlatego zrobiam, co mogam, by ukry
obrzydzenie.
- Trafie w dziesitk - odpowiedziaam z porozumiewawczym skinieniem, po czym
nachyliam si w jego stron i zniyam gos. - Czy to a tak oczywiste?
- No niestety. Duga noc?
- Nawet sobie nie wyobraasz. Rozejrza si dookoa.

- Dasz mi chwilk?
Patrzyam, jak odchodzi i mwi co do krtkofalwki. Mogabym poszuka innego
baru serwujcego niadania na miejscu, ale oprcz tego, e chciaam ukry si pord
tumu goci restauracji U Betty", byam te ciekawa, o co to cae zamieszanie. W
dodatku miaam wraenie, e jeszcze chwila, a odek przyklei mi si do krgosupa,
jeli go czym szybko nie napeni.
- Dobre wieci - powiedzia chopak, podbiegajc do samochodu. Pochyli si, opar
donie na udach i spojrza na mnie przez otwarte okno. - Mj kumpel Louis jest tutaj
szefem kuchni. Powiedzia, e posadzi ci w pokoju dla personelu i przyrzdzi
wszystko, na co bdziesz miaa ochot.
- Serio? - Umiechnam si zaskoczona. - Dziki. To bardzo mio z twojej strony.
- Nie ma sprawy. Wierz mi, doskonale wiem, jak si czujesz. Chwil mi zajo, zanim
sobie przypomniaam, e udaj pacjentk wymagajc specjalnej kuracji po
caonocnej balandze.
- Podjed na parking na tyach budynku, koo mietnikw. Tam, gdzie stoj
samochody obsugi.
- wietnie. - Poprawiam si na siedzeniu i ruszyam.
- A tak przy okazji, mam na imi Garrett - doda pospiesznie.
- Jeli bdziesz chciaa jeszcze kiedy zrobi rezerwacj, daj zna, moe si
spotkamy.
Dopiero kiedy znalazam si na tyach budynku, poza zasigiem wzroku, pozwoliam,
by szczka opada mi ze zdumienia. W zasadzie byam pewna, e ten chopak mnie
podrywa, a ta myl sprawia mi wicej radoci ni cokolwiek innego w cigu
ostatnich dni. I nie chodzio tylko o to, e wydaam mu si atrakcyjna, bo chocia
musiaam wyglda na tyle kiepsko, e jego zdaniem potrzebowaam Czarownicy z
morskich gbin", eby stan do pionu, najwyraniej nie prezentowaam si a tak
le, skoro chcia si ze mn jeszcze kiedy spotka. Tak naprawd uszczliwio mnie
to, e skoro mnie podrywa - i nie wyglda na zmartwionego czy skrpowanego, nie
mwi, jak bardzo mu przykro, ani nie pyta, czy jako sobie radz - to znaczy, e nie
mia pojcia, kim jestem. A to z kolei znaczyo, e znalazam si dokadnie tam, gdzie

powinnam by. Zaparkowaam samochd i poszam w stron drzwi prowadzcych na


zaplecze.
- Mog w czym pomc? - zapyta kto za moimi plecami, kiedy dochodziam do
cementowych schodw. - Chyba zabdzia.
Otworzyam usta, by odpowiedzie dziewczynie w czarnym fartuszku z logo
restauracji U Betty", ktra wyonia si zza mietnikw, ale gdy si zbliaa, w mojej
gowie rozleg si przenikliwy pisk. Dwik przemkn od nasady nosa do podstawy
kucyka i z powrotem. Zdawao mi si, e im bliej podchodzi dziewczyna, tym pisk
si nasila, a wreszcie poczuam, jakby moja gowa staa si dzwonem, w ktry raz
po raz uderza wielki mot.
- Nie zabdziam - wycedziam, uciskajc palcami skronie. -Po prostu przyszam co
zje. Garrett obieca, e jego kolega si mn zajmie.
Nagle usyszaam mski gos:
- To musi by ta licznotka z koskim ogonem. Odsunam donie od skroni.
Przenikliwy pisk usta rwnie szybko, jak si pojawi.
- Jest bardzo le? Bl gowy? Mdoci? Wszystko wok ciebie wiruje z zawrotn
prdkoci, mimo e nie ruszasz si z miejsca? Odwrciam si w stron, z ktrej
dobiega gos, i na szczycie schodw ujrzaam umiechajcego si ze wspczuciem
gocia w rednim wieku w biaym fartuchu kuchennym i spodniach ze wzorem w
czarno-bia kurz stopk. To by kumpel Garretta.
- Wszystko naraz - odparam potulnie. Mrugn do mnie.
- aden problem. Za chwil poczujesz si jak nowo narodzona. Ruszyam za nim po
schodach, zerkajc przez rami w chwili, gdy dziewczyna wrzucia worek ze
mieciami do kontenera, po czym znikna za rogiem.
- To na co masz ochot? Na grzank po francusku? Jajka? Tylko powiedz, a ja to dla
ciebie przygotuj.
- Bd wdziczna za cokolwiek - zapewniam, gdy przepychalimy si przez
zatoczon kuchni.
- Powinna wiedzie, e jako szef kuchni bdcy przez siedem lat z rzdu w
czowce rankingu magazynu New England" nie proponuj tego kademu. -

Otworzy lodwk, wycign butelk wody i mi j poda. - Robi to wycznie na


prob Garretta.
- A czy Garrett czsto zwraca si do ciebie z tak prob? -Wziam od niego wod.
- Do tej pory nie zdarzyo mu si to jeszcze nigdy. - Kiwn gow na kogo w gbi
kuchni. - Paige, moja droga, bd tak dobra i zaprowad pann Yaness do sali na
zapleczu.
Odwrciam si i zobaczyam adn, umiechnit dziewczyn z wosami
uplecionymi w dwa dugie, ciemne warkocze, czekajc na mnie w drzwiach.
- Witamy U Betty" - oznajmia, kiedy chwil pniej szymy przez wski korytarz.
- Jeste tu pierwszy raz?
- Tak. - Mino tak wiele lat, odkd tu byam, e w zasadzie czuam si tak, jakbym
nie bya tu nigdy wczeniej. - Syszaam
0 was tyle dobrego, e musiaam przekona si sama.
- Nie bdziesz rozczarowana. - Przystana przed drzwiami na kocu korytarza i
zacza ostronie przekada do drugiej rki talerz, szklank na sok i sztuce, ktre
dla mnie niosa. Skoczyam naprzd, by zapa talerz, ktry wylizgn jej si z doni.
- Dziki - powiedziaa. - Jestem tu od dwch godzin, a ju zdyam potuc trzy
filianki do kawy i dzbanek. To nie najlepszy sposb, by awansowa z pomocy
kuchennej na kelnerk.
- Pewnie nie.
Woln rk otworzya drzwi i ruszya stromymi schodami na gr.
- Ale skd mogam wiedzie, e praca kelnerki jest taka cika? Przecie w domu
codziennie nosi si talerze z jedzeniem
1 szklanki z herbat, nie? To aden problem.
- Masz racj.
- A wanie, e nie. - Gdy dotara na pitro, odstpia na bok.
- To naprawd trudne. Zwaszcza kiedy musisz nosi po pi talerzy naraz, a na
kadym masz jedn z tych gigantycznych porcji, z jakich synie ta knajpa, a eby
tego byo mao, twoje ramiona s cienkie jak wykaaczki.
Umiechnam si, gdy uniosa pust szklank na sok i napia musku.

- Powanie. To wszystko, na co mnie sta. - Spojrzaa smutno na paski biceps.


- Mogaby wiczy pompki, kiedy jest mniejszy ruch - podpowiedziaam jej.
Wzmocni minie.
- Chciaabym. Tylko e U Betty" nigdy nie ma mniejszego ruchu.
Rozejrzaam si, doczajc do niej na pitrze. Pokj dla personelu w rzeczywistoci
by osonitym tarasem wychodzcym na przysta, z ktrego roztacza si niczym
nieprzysonity widok na port i gry.
- Najlepsze miejsce w caej restauracji - stwierdzia dziewczyna, prowadzc mnie do
plastikowego stolika na rodku tarasu. -Zostao przeznaczone dla obsugi, bo mieci
si bezporednio nad barem i odrobin traci na romantycznoci, gdy turyci maj ju
troch wicej w czubie. - Umiechna si. - A skoro mowa o turystach, skd jeste?
Ju miaam odpowiedzie, kiedy gdzie z dou dobiego trzaniecie drzwiami.
- Brudne gary same si nie pomyj! - na schodach rozleg si poirytowany gos.
- O, to po mnie. - Paige przemkna przez taras. - Zet mwi, e moje niepohamowane
gadulstwo jest jeszcze gorsze ni nieumiejtno noszenia talerzy, z ktrych dwa na
trzy zwykle lduj na pododze.
-Zet?
- Zara - rzucia przez rami Paige. - Dar od Boga dla godnych goci na caym
wiecie. I moja starsza siostra.
Gdy Zara wygaszaa z dou kazanie, a Paige potulnie potakiwaa, pomylaam sobie,
e to bardzo mia dziewczyna. Taka prawdziwa. Waciwie wczeniej podczas naszej
pogawdki nie
zwrciam na to uwagi, ale teraz poczuam, e rozjanio mi si w gowie, a gd
przesta tak bardzo doskwiera.
- Przepraszam ci, Vanesso - zawoaa z podestu na pitrze.
- Jeszcze jeden brudny talerz, a bd obiera pomaracze w barze Cytrynka" za
rogiem. Musz ju i. Ale mam nadziej, e pierwsze niadanie U Betty" bdzie ci
smakowao! Postaram si zajrze do ciebie na gr, zanim pjdziesz. Posaa mi
umiech, a wtedy zauwayam, e jej oczy maj niezwykle interesujcy
jasnoniebieski odcie. Kiedy mwia, poyskiway jak wypolerowane srebro.

Gdy zbiega po schodach, skupiam si na ledzeniu ruchu na przystani. Rybacy


zarzucali sieci z ruf maych motorwek, a garstka jachtw podrygiwaa na wodzie w
odlegym kracu przystani. Jachty byy tak due, e ich waciciele
- kimkolwiek byli - z pewnoci mogliby eglowa od portu do portu, od przystani do
przystani, i tak bez koca, schodzc na ld tylko po to, by rozprostowa koci albo
uzupeni zapas papierowych rcznikw i papieru toaletowego.
To przywiodo mi na myl Caleba. Co nazywa teraz swoim domem? Dlaczego si
ukrywa albo przed czym ucieka? Jakim cudem nikt nie wiedzia, gdzie jest? Jak
dugo uda mu si przetrwa bez niczyjej pomocy?
Nie byam pewna, dlaczego jego rodzice nie przeczesuj caego stanu w
poszukiwaniu syna, ale skoro oni tego nie robili, postanowiam, e sama si tym
zajm. Musz. Nie tylko dlatego, e by jedyn osob, ktra zna odpowiedzi na
drczce mnie pytania, ale te dlatego, e Justine nie chciaaby, eby wczy si po
okolicy, nieszczliwy i samotny. Ale najpierw... niadanie.
- Bardzo prosz, moja droga. - Rozmylania przerwa mi gos Louisa, ktry wkroczy
na taras z tac pen talerzy i miseczek.
- Francuska grzanka z powidami z owocw lenych, owsianka z miodem, jajka po
florentysku, bekon z syropem klonowym i wiey arbuz w kostkach.
Podaam wzrokiem za jego palcem, ktry wskazywa kolejno kady wymieniany
przysmak.
- Nie wiem, co powiedzie.
- Po prostu rozkoszuj si smakiem. - Wycign z grnej kieszeni fartucha wazonik ze
stokrotk, postawi go na tacy i ruszy w stron schodw. - Ach, i postaraj si troch
mniej hucznie bawi dzisiejszego wieczoru.
Mimo najszczerszych chci, by je powoli i delektowa si kadym ksem, a tym
samym opni moment wyjcia, spaaszowaam niadanie, zanim zdaam sobie
spraw, e gd zacz ustpowa. Dopiero kiedy przy uyciu palca wypolerowaam
talerzyk po bekonie, na ktrego dnie zebray si resztki syropu klonowego,
uwiadomiam sobie, e nie jestem ju na tarasie sama. Na krzesach zwrconych na
pnocn stron przystani siedziaa trjka chopakw w czarnych spodniach i biaych

koszulkach, popijaa kaw i rozmawiaa.


- Mwi ci - odezwa si blondyn siedzcy najdalej. - Tak samo byo z tamt
dziewczyn.
Tamt dziewczyn. Mogli rozmawia o kimkolwiek, lecz ani przez chwil nie
miaam wtpliwoci, kto by tematem ich sporu. Domyliam si po samym tonie i
sposobie, w jaki wypowiedzia sowa tamta dziewczyna" - jakby nie bya prawdziw
osob, tylko jak anonimow postaci, ktrej imi wci bezmylnie przywoywano
w wieczornych wiadomociach. Justine.
- No co ty - powiedzia chopak siedzcy porodku. - To zupenie inna sytuacja.
- Niby dlaczego? - zada wyjanienia trzeci. - Czym si rni od tamtej?
- Po pierwsze on by starszym, bogatym typem, a ona bya mod piknoci w typie
modelki.
Utkwiam wzrok w resztce syropu klonowego, czujc, jak twarz mi czerwienieje. On
by. Ona bya.
- Po drugie jego mier nastpia w wyniku uduszenia, a jej wskutek tpego urazu
czaszki.
Przeknam lin. Tpy uraz czaszki by wedug lekarza sdowego oficjaln
przyczyn mierci Justine.
- Ale przede wszystkim faceta wyrzucio na brzeg po tym, jak jego d wywrciy
fale, a ona sama skoczya z urwiska. Wstrzymaam oddech, czekajc, a ktry z
pozostaych zaprzeczy. Wcale nie skoczya, bagaam w duchu, by ktry
zaoponowa. Zelizgna si albo zostaa zepchnita. Dziewczyny takie jak ona nie
skacz z urwiska ot tak, bez powodu.
- No i? - dopytywa si trzeci chopak.
- No i, stary, najwyraniej wypie za mao kawy. Z nim to by wypadek. A ona
popenia samobjstwo.
Upuciam widelec, nawet nie zdajc sobie sprawy, e miaam go w doni.
Zadwicza haaliwie o porcelan.
- Przepraszam - mruknam, gdy wszyscy trzej spojrzeli na mnie z zaciekawieniem.
- W kadym razie - podj go siedzcy porodku, kiedy znowu zwrcili twarze w

stron wody - tak jak mwiem, to zupenie inna bajka.


- Nie kupuj tego - stwierdzi blondyn. - Oboje gin w wodzie,
ciaa zostaj wyrzucone na brzeg w odlegoci nie wikszej ni kilometr od siebie, a
zwoki znajduj w odstpie omiu dni? Moim zdaniem to troch za duo jak na zbieg
okolicznoci.
- Wic co? Mylisz, e jaki psychopatyczny rybak uywa ludzi jako przynty?
Testuje nowe metody wdkowania w ramach przygotowa do dorocznego turnieju
pooww rekina w Winter Harbor?
Blondyn potrzsn gow i spojrza na przysta.
- No nie wiem. Ale to strasznie popltane, a zreszt przez cae to zamieszanie nie
mog pywa na desce, a to mi si wcale nie podoba.
- Troch ciko balansowa, kiedy jest si rwnie sztywnym jak deska, na ktrej si
stoi - zakpi go porodku.
Na szczcie wanie skoczya im si przerwa i ruszyli na d. Nie wiedziaam, co
mogoby wymkn mi si z ust, gdyby nie przestali gada, ale palce uczucie w
dolnej czci brzucha bez wtpienia wskazywao, e nie byoby to nic miego. Kiedy
ich gosy cakiem ju ucichy, wstaam i przeszam przez taras. Podniosam
egzemplarz tygodnika Winter Harbor Herald", ktry zostawili na pododze, i
opadam na jedno z krzese. Paul Carsons, lat 45. Znaleziony martwy na wyspie
Mercury: 23. pozycja na licie najwikszych wiatowych spek rankingu Forbes
500". Pozostawi on i trzy crki". Przeleciaam wzrokiem po artykule. Paul
Carsons wzbogaci si dziki odkryciu naturalnego rodka bdcego alternatyw dla
kofeiny, powszechnie stosowanego w napojach energetycznych. Jego d o nazwie
Nieustpliwo", ktra - jak oceniam na podstawie zdjcia wraku - dawniej
przypominaa jeden z jachtw podrygujcych na wodzie w odlegym kracu portu,
wywrcia si do gry dnem. Co najciekawsze, przynajmniej
z mojego punktu widzenia, jego ciao odnaleziono w niewielkiej odlegoci od ciaa
Justine. A w artykule komendant Green nazwa warunki pogodowe tak
ekstremalnymi, e nawet sam Tryton nie zdoaby utrzyma si na powierzchni".
Obrciam stron, a mj wzrok pad na podobizn Paula Car-sonsa, jego ony i trzech

crek siedzcych na kocu na play. U dou widnia podpis: Carsons i jego rodzina w
ubiegym roku stali si wacicielami domku letniskowego w Winter Harbor. To
miao by ich pierwsze lato w miecie". Mj wzrok zawiesi si na sowach miao
by", a pacna na nie kropla, rozmazujc czarny druk. Pomylaam, e moe
wreszcie pod wpywem tej kolejnej tragedii co we mnie pko, wyciskajc z oczu
zy, ktre powinny byy popyn ju kilka dni wczeniej, jednak po chwili pojam,
e to zmieniajcy si wiatr przynis morsk wod. Przez siatk w oknach wdara si
agodna mgieka, skrapiajc gazet, moje nieosonite ramiona i nogi nastpn seri
kropel.
Niebo poszarzao. Woda w porcie, ktra do tej pory bya gadka i rwna niczym tafla
lodu, teraz lekko si wzburzya. Opuszczono ju agle na jachtach, a dki rybackie
zacumowano.
- Cze, Vanesso!
- Cze - odparam, zoywszy gazet w chwili, gdy Paige znalaza si u szczytu
schodw. - I jak poszo?
- Lepiej nie pytaj - odpara, przewracajc srebrzystobkitnymi oczami. - A czy to
moja wina, e Charlie wpad na mnie jak buldoer i wytrci mi z rk cay pojemnik
umytych talerzy?
- Nie twoja? - zapytaam.
- Moe i sta tam ju wczeniej, ale tak czy inaczej, on jest przecie ode mnie dwa
razy wikszy! - Umiechna si szeroko
i opada na krzeso stojce obok mojego. - I jak smakowao pierwsze niadanko U
Betty"?
- Niebo w gbie - odparam. - Owacje na stojco dla szefa kuchni i jego zgranej
zaogi.
- Mio mi to sysze. Wiesz, nie mog za bardzo rozmawia; czasem mi si zdaje, e
Zara zaoya mi podsuch... Chciaam tylko powiedzie cze i na razie.
- Dziki. Mio byo ci pozna.
- I nawzajem. - Wstaa z krzesa.
Obie wzdrygnymy si na grzmot pioruna, ktry rozleg si ni std, ni zowd,

wprawiajc w drganie podog pod naszymi stopami.


- Ta pogoda wcale mi si nie podoba - jkna, spogldajc w stron portu. - Wszyscy
bd teraz chcieli si skry przed deszczem i przeczeka, przed wejciem zrobi si
kolejka; bd baga, eby ich wpuci. Za kilka minut zapanuje tu kompletny chaos.
Zacznij odliczanie.
- Mog ci jako pomc? zaproponowaam, wstajc szybko. Spojrzaa na mnie, a
jej oczy poyskiway na tle ciemniejcego nieba.
- Na przykad powstrzymujc rozszalay tum od rozbijania okien i szabrowania?
Umiechnam si z nadziej, e nie zorientuje si, jak gupio czuam si, zadajc to
prawdopodobnie idiotycznie brzmice pytanie. - Na przykad sprztajc ze stolikw.
Albo zmywajc naczynia. Albo przydajc si w jakikolwiek inny sposb.
Najwidoczniej rozwaaa moj propozycj.
- Pracowaa ju kiedy jako pomocnica kelnera?
- Nie... ale zjadam cae niadanie U Betty", nie tukc ani jednego naczynia.
Jej twarz rozjani umiech.
- Przynajmniej jedna z nas nadaje si do tej roboty. Wiedziaam, e pniej, kiedy
burza minie i zajdzie soce, kiedy zostan sama i bd za bardzo wystraszona, by
zamkn oczy, pozostanie mi mnstwo wolnego czasu - nic innego poza wolnym
czasem - na mylenie o Justine i Paulu Carsonsie, i o tym, czy mier jednego miaa
cokolwiek wsplnego ze mierci drugiego. A poniewa kilka godzin pracy
absorbujcej myli byo prawdopodobnie jedyn form relaksu, na jak mogam
liczy, postanowiam skorzysta z nadarzajcej si okazji.
5
Vanesso... moja Yanesso. .. wyjd, poka si, gdziekolwiek si schowaa...
Poderwaam si nagle, siadajc na kanapie. Serce omotao mi tak szybko i tak
gono, e mino kilka sekund, zanim dotar do mnie piew Teletubisiw z
telewizora i gos prezentera dobiegajcy z kuchennego radia. Omiotam wzrokiem
pokj i zarejestrowaam wskie smugi wiata sczce si spomidzy zacignitych
rolet, plastikowy pojemnik z przywid saat na stoliku i zegar w ksztacie kaczki
na pce nad kominkiem wskazujcy 7.20.

Tatko mia racj. Po uzyskaniu bogosawiestwa od Louisa i spdzeniu dziesiciu


godzin na taszczeniu z miejsca na miejsce koszy z naczyniami byam tak
wykoczona, e gdy dotaram do domu, mj organizm wreszcie si podda.
Podniosam z podogi pilota do telewizora, wyczyam program dla dzieci i opadam
z powrotem na poduszki. Teraz widziaam Justine za kadym razem, kiedy
zamykaam oczy. Ale w przeklestwie do wizji na jawie, kiedy kade mrugnicie
powiek ukazywao mi jej promienny umiech i niebieskie oczy, Justine przychodzca
we nie wcale nie wygldaa tak, jak pragnabym j zapamita. Bya za chuda, zbyt wta. Jej skra miaa szarawy odcie, nie
za pikn barw koci soniowej, a do tego znaczyy j tawe i fioletowe ctki.
Ciemne wosy opaday na plecy grubymi spltanymi warkoczami, a niebieskie oczy
poyskiway biel. A kiedy mnie woaa, moj czaszk przeszywa nieznony bl.
Signam po bezprzewodowy telefon lecy na stoliku, chcc za wszelk cen
zastpi gos Justine czyimkolwiek innym. W chwili gdy wystukiwaam kierunkowy
do Bostonu, z kuchni dobieg omot.
To tylko dziurawy tumik w przejedajcym samochodzie... albo motorwka z
kaszlcym silnikiem na jeziorze... albo pan Carmichael wrci z Vermont i pracuje w
ogrdku...
- Koniec spania - stwierdziam, kiedy omot rozleg si ponownie, i zdaam sobie
spraw, e to nic innego jak pukanie do kuchennych drzwi. Nie majc pojcia, kto
mgby przyj z wizyt tak wczenie rano, dokoczyam wystukiwanie numeru do
domu i dopiero wtedy poszam otworzy.
- Cze, tato - przywitaam si gono, gdy podnis suchawk.
- Vanessa?
- Tak, to ja. - Przemaszerowaam przez kuchni, zwracajc uwag na noyczki
wystajce z ceramicznego dzbanka obok lodwki, ganic przy kuchence, drewniany
stojak na noe na kuchennym blacie. - Spao si wietnie. Wanie kroj ser na omlet
jednym z twoich superostrych noy Ginsu".
- Jakich znowu noy? I po co tak krzyczysz? U ciebie wszystko gra?
- Jeste ju prawie na miejscu, tak? Wjedasz w Burton Drive?

- zablefowaam, przystajc p metra od drzwi. Patrzc na profil widoczny przez


cienk zason na szybie drzwi wejciowych
prowadzcych prosto do kuchni, uznaam, e ktokolwiek za nimi sta, z pewnoci
by mczyzn.
- Vanesso, jeli prbujesz mi co zakomunikowa...
- Zaczekaj chwil, tato - szepnam, chwytajc za gak u drzwi.
- Simon? - Potencjalny wamywacz sta na ganku w dinsach i rudym polarze z logo
uczelni w Bates.
- Cze. Przepraszam, wiem, e jest wczenie...
- Ty i Caleb zawsze korzystacie z drzwi w tylnej czci domu.
- Pukaem do tamtych drzwi - zapewni. - I do frontowych. I do bocznych. Ale nie
otwieraa.
-Aha.
-Ju miaem zamiar wyamywa drzwi do kuchni, bo nie otwieraa. A wiato palio
si przez ca noc i na zewntrz nic nie dao si usysze przez ten haas w rodku.
Pomylaem, e co si stao.
- Aha - powiedziaam znowu, czujc si idiotycznie. - Przepraszam... ale spaam.
- Spaa? To wspaniale! - rykn gos tatka w suchawce. Zapomniaam, e mam go
na linii.
-Tato, przepraszam... tak, wreszcie udao mi si zasn. Odwrciam si z
nadziej, e Simon nie zauway czerwonej plamy, ktra z czoa powdrowaa mi na
policzki. - Wanie wpad do mnie Simon. Chcemy co przeksi. Zadzwoni
pniej, OK?
- Dobrze si czujesz? - zapyta Simon, kiedy si rozczyam i odwrciam do niego.
- Tak, dzikuj. - Otworzyam szerzej drzwi i odstpiam na bok. - Wejdziesz?
-Szczerze mwic... - Zerkn za siebie, w stron swojego domu. - Przyszedem
zapyta, czy ty nie chciaaby wyj.
- Wyj? Ale dokd? Zacisn szczki.
- Poszuka Caleba.
Serce zaomotao mi w piersi. Planowaam wrci do restauracji U Betty", bo Louis

zapewnia, e jeli tylko bd miaa ochot popracowa, dodatkowe rce do pracy


zawsze bd mile widziane... jednak znalezienie Caleba byo waniejsze.
- Daj mi pi minut.
Wszed do rodka, a ja pobiegam do azienki wzi szybki prysznic. Nie wiedziaam,
dlaczego wanie dzisiaj postanowi szuka Caleba, ale niezalenie od powodu byam
zadowolona, e chce mnie w to zaangaowa. Cieszyam si nie tylko dlatego, e
bd miaa towarzystwo - wiedziaam, e poszukiwania prowadzone przez Simona z
pewnoci zajm o wiele mniej czasu ni prowadzone w pojedynk; jako brat Caleba
musia wiedzie lepiej ode mnie, gdzie go szuka. Moja pikna Vanessa..,
Kiedy skoczyam si ubiera i suszyam wosy, usyszaam gos Justine. Lustro nad
umywalk byo zaparowane po kpieli, ale za plecami dostrzegam bysk, ktry odbi
si w zamglonej tafli
- przywid mi na myl ponc zapak, skrzc si srebrzystym zamiast zotym
blaskiem.
Domek nad jeziorem zbudowano siedemdziesit pi lat temu. Nie byo tu nic
byszczcego, a ju na pewno nie w azience, ktra nie dowiadczya remontu od
czasu kupna nieruchomoci pod koniec lat osiemdziesitych. Kafle na cianach i
pododze miay odcie nasyconej zieleni, szafki zrobione byy z ciemnego drewna i
miay czarne uchwyty. Wszystko, co w typowej wspczesnej azience zwykle jest
byszczce, jak armatura czy elementy owietlenia, tutaj byo matowobrzowe.
Jedn rk wytaram par z lustra.
- Zaczynasz wirowa - powiedziaam do swojego odbicia.
- Jeszcze jedna halucynacja, a bdzie ci mona uzna za formalnie stuknit.
Sto dwadziecia jeden, sto dwadziecia dwa, sto dwadziecia trzy...
Zamaram. W lustrze nad prawym ramieniem dostrzegam kolejny bysk. Potem
jeszcze jeden pomidzy lewym okciem a tuowiem.
Moesz szuka... ale eby go odnale, on sam musi tego chcie...
Jej gos otacza mnie niczym chodna poranna mga unoszca si nad jeziorem, otula
moje ramiona i nogi cienk, szar powok, ktr najchtniej natychmiast bym z
siebie spukaa. Zamknam oczy, chcc uchroni si przed oparem, jej gosem i

senn wizj, ktra wci bya tak wyrana - te i fioletowe ctki pokrywajce
skr, wosy opadajce na plecy niczym kpy ciemnych wodorostw.
-Ju id! - zawoaam do Simona, podejmujc aosn prb odstraszenia od siebie
czego, co pozwalao mi zobaczy i usysze rzeczy, ktre nie istniej.
Doskakujc do drzwi, zderzyam si z wieszakiem na rczniki. W wyniku kolizji
upuciam na podog szczotk do wosw, ktr niewiadomie wci zaciskaam w
doni, jednak nie zadaam sobie trudu, by otworzy oczy i przekona si, gdzie
upada. Zostawiam j tam, gdzie bya, i po omacku zaczam bada przestrze przed
sob, a wreszcie doni natrafiam na gak u drzwi.
Gdy tylko stopami dotknam chodnika na korytarzu, natychmiast otworzyam oczy.
Biegnc w stron kuchni, czuam si
jak zawsze wtedy, kiedy - podczas pieszych wycieczek po lesie w wikszym gronie przypadkiem przybywam na miejsce ostatnia, a jednoczenie nie mog oprze si
wraeniu, jakbym wcale ostatnia nie bya.
- Wszystko w porzdku? - zapyta Simon, kiedy wpadam do kuchni.
- Tak, w porzdku - odparam, prbujc si umiechn. - Po prostu jestem
podekscytowana, e zaczynamy. - Z kuchennego blatu zabraam swoj torebk i
ruszyam do wyjcia, nie dajc mu okazji, by powiedzia cb wicej. Gdy
zorientowaam si, e nie wyszed od razu za mn, zajrzaam do rodka.
- Nie jestem pewien, kiedy wrcimy, wic wcz telewizor -oznajmi, przechodzc z
kuchni do salonu.
Patrzyam, jak zeskakuje po schodkach. Nawet przez myl mi nie przeszo, eby
przed wyjciem wyczy radio i pogasi wiata. A on, zamiast wyczy je za mnie
- jak zrobiby to pewnie kady za kogo, kto najwyraniej intensywnie rozmyla
0 czym innym - z powrotem wczy telewizor.
- To dokd idziemy? - zapytaam, zamykajc drzwi na klucz
1 idc za nim w popiechu. - Od czego zaczniemy?
Gdy zblialimy si do subaru, przyspieszy kroku, a potem wyprzedzi mnie, by
otworzy drzwi od strony pasaera.
- Od przystani.

Kiedy zatrzasn drzwi i obszed samochd, rozejrzaam si dokoa, jakbym znalaza


si w nim po raz pierwszy. Simon kupi to subaru, gdy tylko zda egzamin na prawo
jazdy, i przez dwa ostatnie wakacyjne sezony bawi si w szofera naszej czwrki,
woc nas do kina, do lodziarni U Eddiego", na minigolfa. Jednak teraz po raz
pierwszy bylimy tylko we dwoje. Ogarno mnie dziwne uczucie, kiedy siedzc z
przodu, nie poczuam,
jak samochd kiwa si, gdy Justine i Caleb gramol si na tylne siedzenie. No i
oczywicie wiadomo, e siedz w tym aucie po raz pierwszy od czasu, kiedy nasza
czwrka bya jeszcze razem, te bya dziwna.
- Godna? - zapyta, osuwajc si na fotel kierowcy i przekrcajc kluczyk w
stacyjce. - Kupiem co na zb.
Ju chciaam odpowiedzie, e nie mam ochoty na niadanie, kiedy na podstawce
midzy przednimi fotelami zauwayam dwa plastikowe kubki.
- Arbuz i gujawa - oznajmi, po czym skinieniem gowy wskaza na papierow torb
ze smaalni Portowe Frykasy" u moich stp. -A do tego kajzerka z jajecznic,
kiebas i tym serem. Podniosam torb, zaskoczona, e wie, co najchtniej
zamwiabym na niadanie. We czwrk nigdy nie jedlimy wsplnie pierwszego
posiku, a to znaczyo, e musiaam kiedy o tym wspomnie... a on zapamita.
Byam do tego stopnia wzruszona jego trosk i gestem, e odwijajc kanapk, nie
potrafiam na niego spojrze.
- Dzikuj.
Jedzenie nie tylko zaspokoio nasz gd, ale pozwolio nam w drodze do miasta zaj
si czym innym zamiast rozmow. Nie chodzio o to, e nie chciaam z Simonem
rozmawia; po prostu nie wiedziaam, co powiedzie. Poczuam si, jakbymy byli
par przeniesion w czasie o kilkadziesit lat wprzd i dowiadczali skutkw
syndromu opuszczonego gniazda. Bo o czym waciwie po tylu latach spdzonych
razem rozmawiaj rodzice jeli nie o dzieciach, ktre opuciy rodzinny dom?
- Wiesz co? - odezwa si wreszcie Simon, kiedy dwadziecia minut pniej
zajechalimy przed przysta Winter Harbor. -Mam do ciebie ogromn prob.
Dotd patrzyam przez boczn szyb, ale gdy si odezwa, odwrciam si w jego

stron.
- Nie wiem, gdzie si do tej pory podziewa Caleb ani co robi. Razem z rodzicami
chcielimy da mu troch czasu i swobody, eby upora si z sytuacj na wasny
sposb, ale sdzilimy, e ju teraz wrci. W zalenoci od tego, gdzie by, jeli go
znajdziemy. ..
-Kiedy go znajdziemy - poprawiam. Wypuci z puc odrobin powietrza.
- ...kiedy go znajdziemy, nie wiem, w jakim bdzie stanie. Kady inaczej reaguje na
tak traumatyczne wydarzenia, a biorc pod uwag to, jak Caleb znikn... po prostu
nie wiem, jaki bdzie po tak dugim czasie samotnoci.
-W porzdku...
Zerkn przez przedni szyb na dwch przechodzcych rybakw taszczcych wdki
i koowrotki.
- Czy mogaby o nic go nie pyta? - Znw odwrci si w moj stron i po oczach
poznaam, jak bardzo mu przykro. - Przynajmniej nie od razu. Wiem, e on ostatni
widzia Justine, e bdziesz miaa do niego mnstwo pyta na temat tamtej nocy.
Opuciam wzrok i zajam si obracaniem somki w pustym kubku po koktajlu.
Simon nie wiedzia, e to, o co chciaam zapyta Caleba, znacznie wykraczao poza
wydarzenia tamtej nocy i obejmowao tygodnie, a nawet miesice, ktre do niej
prowadziy. Nie mia pojcia, e zamierzam wycign od Caleba wszystko, co wie o
ostatnich dwch latach ycia Justine, moe nawet wczeniejszych, a co - jak naiwnie
sdziam - nie byo dla mnie tajemnic.
- Wiem, e wyzna ci wszystko, co bdziesz chciaa wiedzie
- kontynuowa Simon - ale bdzie lepiej, jeli pozwolimy mu
funkcjonowa w jego wasnym tempie. Twj widok przypomni mu o niej... a ja nie
chc, eby dalej ucieka. Skinam gow.
- Oczywicie. Nie bd o nic pyta, dopki nie dasz mi zielonego wiata.
Odetchn z ulg.
- Dziki.
Wyszlimy z samochodu, a ja z radoci pozwoliam mu przej pen kontrol nad
sytuacj. Przyjcie na przysta byo dobrym pomysem. Nie sdz, by ktrekolwiek z

nas spodziewao si znale tu Caleba teraz, ale byo to miejsce, gdzie pracowa jako
pomocnik portowy, odkd skoczy trzynacie lat i wreszcie sta si wystarczajco
silny, by zacz podnosi w z pistoletem do tankowania paliwa i pomaga przy
parkowaniu odzi. Od tamtej pory prawie kadego dnia podczas wakacji
wysuchiwalimy niekoczcych si opowieci o yciu na przystani; wiedzielimy
te, e kilku wsppracownikw Caleba to jego najlepsi kumple. Ktry z nich musia
co wiedzie o tym, dokd si uda. Podyam za Simonem do biura mieszczcego
si w baraku obwieszonym kolorowymi koami ratunkowymi, co przywodzio na
myl choink przystrojon bombkami.
- No, no, patrzcie, co te si dzisiaj zapao na haczyk! Chwileczk. .. czy mnie moje
stare oczy nie myl? To ty czy nie ty, chopcze? - Kapitan Monty zdj okulary,
przetar je rogiem kamizelki roboczej, po czym wsun z powrotem na nos. Wydajesz si troch za krzepki jak na starszego syna Carmichaelw, ale tego
umiechu nie mgbym zapomnie.
- Nic si panu nie przywidziao - zawoa Simon, ciskajc rk kapitana Montyego
na powitanie. - W tym roku doczyem do uniwersyteckiej zaogi wiolarskiej.
Okazuje si, e
wiosowanie przez trzy godziny dziennie robi dobrze nie tylko na karnacj.
To wszystko wyjaniao.
- Rzeczywicie, skoro ju o tym mowa, opalenizn masz niczego sobie. - Kapitan
Monty skrzyowa ramiona na blacie i pochyli si do przodu. - A kogo my tu mamy?
No, no, ale licznotka. Nieznacznie potrzsnam gow, kiedy Simon zerkn na
mnie. W cigu lat kilka razy spotkaam kapitana Monty ego, ale najwidoczniej nie
wywaram dotychczas na nim zbytniego wraenia. W kadym razie teraz nie bya
pora, by da si zapamita.
- To Vanessa. Koleanka ze szkoy.
- Inteligencja i uroda w jednym, co? Zawsze miae eb na karku, chopie. - Kapitan
Monty poruszy brwiami w sposb, ktry normalnie by mnie zirytowa, ale tym
razem tak si nie stao, bo to by Monty.
- Szczerze mwic, miaem nadziej, e bdzie pan mg nam pomc - oznajmi

Simon.
- Mwisz i masz. Tylko nie licz, e odstpi ci wspania Ann Barbar". Jest tylko
moja.
Spojrzaam przez okno za plecami kapitana Monty'ego. Anna Barbara", wiekowa
d rybacka, ktra od trzydziestu lat zajmowaa w porcie ten sam dok, niezmiennie
koysaa si na wodzie w pobliu budynku biura.
- Ma si rozumie. - Simon umiechn si i zerkn na dk. - Panie kapitanie,
zastanawialimy si, czy ma pan jakie wieci o Calebie.
Biae krzaczaste brwi kapitana Monty ego opady. Spojrza na Simona, jakby nie
mg uwierzy, e ten pyta go o co podobnego, potem na mnie, jakbym to ja miaa z
tym co wsplnego. Wysun zza ucha spoczywajcy tam owek, przesun po
blacie
kncy stosik kartek, wyrwnujc go przed sob, i obrzuci Simona badawczym
spojrzeniem.
-Wiem, e nie pokazywa si przez ostatni tydzie albo duej... to na pewno nie
suy interesom... i przykro mi, e zostawi pana na lodzie na samym pocztku
sezonu. Ale czy nie wspomnia przypadkiem, dokd si wybiera? Kapitan Monty
pochyli si niej nad lecymi na blacie karteluszkami i co sobie zanotowa.
Wygldao to tak, jakby wcale nie usysza pytania albo zamierza nas ignorowa tak
dugo, dopki si nie poddamy i sobie nie pjdziemy, jednak po chwili zacz
chichota. Pocztkowo cichutko, pod nosem, potem coraz goniej, a wreszcie
spomidzy spkanych ust wystrzelia salwa miechu, a ramiona zakoysay si z
uciechy. Simon umiechn si. -Czyby co mnie omino?
- Przepraszam, naprawd. Nie miaem zamiaru si mia. -Kapitan Monty westchn
przecigle. - Chodzi o to, e twj braciszek to chopak nie z tej ziemi. Daj mu prac,
przyzwoite wynagrodzenie, darmowe paliwo, tyle kalmarw, ile zdoa wepchn do
sieci, a on jak gdyby nigdy nic zabiera tyek w troki, i tyle go widzieli. Poczuem si
jak ostatni gupiec, kiedy tak ni std, ni zowd, nie mwic nikomu ani sowa,
przesta przychodzi. Ale najwyraniej nie jestem ostatnim, ktry si tego dowiaduje.
- To znaczy czego? - zapyta Simon.

Kapitan Monty spojrza na Simona znad okularw.


- e rzuci robot. e zrobi to dla lepszej forsy, na ktr u mnie nie miaby co liczy
pewnie i za dziesi lat, no i dla paru pierwszorzdnych koszulek polo. - Zmarszczy
czoo. - To, e przede mn si nie wyspowiada, to jedno, ale eby nie pisn
swkiem wasnemu bratu? Moe to znaczy ni mniej, ni wicej, e podj tak
decyzj i, niestety, trafi jak kul w pot.
- Panie kapitanie, przepraszam, ale... chce pan powiedzie, e Caleb rzuci prac? Dla
dodatkowej forsy?
- I paru bajeranckich koszulek - doda. - Jeli chcesz, te moesz sobie tak sprawi.
Podobno sprzedaj je w sklepiku z upominkami. - Odwrci si i sign na pk nad
metalowym biurkiem po t skrzynk z narzdziami. - W caej tej Latarni"
wszystko maj luksusowe: i sklepik z upominkami, i restauracj, i manikiury, i
masae, i co tam jeszcze.
- Chwileczk, to znaczy, e Caleb zrezygnowa z pracy u pana, eby zatrudni si w
Portowym Centrum Odnowy Biologicznej Latarnia Morska"? - zapytaam. Centrum
zostao otwarte w ubiegym sezonie i szybko zyskao reputacj najbardziej
ekskluzywnej i najbardziej kosztownej inwestycji w promieniu setek kilometrw od
Winter Harbor. Miejscowi sprzeciwiali si jego powstaniu, ale budow przepchno
kilku wpywowych urlopowiczw, ktrym udao si uzyska zgod gwnie dziki
argumentowi, e projekt pozwoli na utworzenie dziesitek nowych miejsc pracy.
- To jaki absurd - obruszy si Simon. - On uwielbia prac w porcie. Odlicza dni,
odkd po zakoczeniu sezonu, po padziernikowym Dniu Kolumba,
zabezpieczalicie odzie na zim, a do koca maja, kiedy po Dniu Pamici o
Polegych znw szykowalicie je do nowego sezonu.
Kapitan Monty przeszukiwa przegrdki w skrzynce na narzdzia.
- By dla mnie doskona pomoc. Twj brat to dobry chopak, solidny pracownik.
Ale widzisz, wszystko si zmienia. Chopcy wyrastaj na mczyzn. Zrobi to, co
uwaa za suszne. Na
pewno mia swoje powody i nie wini go za to. Szkoda tylko, e nie przyszed z tym
do mnie osobicie.

- Skoro nie dowiedzia si pan tego od Caleba... to od kogo, jeli wolno spyta?
Kapitan Monty podnis na Simona wzrok.
- Wiesz, kto to Carsons? Ten go, ktrego zwoki dopiero co wyrzucio na brzeg
wyspy Mercury?
- Tak - Simon i ja odparlimy rwnoczenie. Kapitan Monty kiwn gow.
- To on mi powiedzia. By jednym z gwnych inwestorw tego centrum odnowy.
Zoy mi wizyt pod koniec lata ubiegego roku, trzy dni po tym, jak Caleb nie
zjawi si w pracy, nawet nie dzwonic. Przyszed, eby si przedstawi i
podzikowa za wspaniaego chopca portowego, ktrego rzekomo mu podesaem na
zasadzie prezentu powitalnego od miasta. Moecie uwierzy? - westchn
rozdraniony. -W kadym razie Caleb najwyraniej tak im si przedstawi. Chcia,
eby tak o nim myleli. Wic... postanowiem nie psu mu planw.
- Przykro mi. Wstrzymaam oddech.
- Carsons przyszed do pana podzikowa za przysanie Caleba pod koniec ubiegego
lata?
- Dwudziestego sierpnia - ucili kapitan Monty. - W dniu turnieju pooww rekina.
Dobrze to pamitam, bo twj brat zawsze lubi mierzy zowione sztuki.
Simon spoglda na kapitana Monty'ego wyczekujco, jakby chcia usysze sowa
ale ci nabraem". Ale nic podobnego z ust kapitana nie pado. Ja natomiast
doskonale wiedziaam, co myli Simon: Jak to moliwe? Jak to moliwe, e
o niczym nie wiedziaem? Jak to moliwe, e Caleb nic mi nie powiedzia? Jak to
moliwe, e upyn cay rok, a nikt mnie na to nie naprowadzi?
Tego rodzaju pytania byy mi a za dobrze znane. Kapitan Monty zmierzy
spojrzeniem Simona.
- Wszystko w porzdku? To znaczy pomijajc fakt, e nie miae pojcia, co twj
modszy braciszek wyrabia przez ostatni rok?
Opuciam wzrok. Wiedziaam, e teraz Simon pewnie si zastanawia, czy Caleb tak
naprawd zagin, czy moe po prostu ulotni si, eby zaj si czym, o czym nie
pofatygowa si powiedzie nikomu.
- W porzdku - zapewni Simon. - To chyba jedynie mae niedomwienie.

- Zdarza si najlepszym. Zaczekaj tylko, a sprawa z t pikn stanie si powana, a


bdziesz mia same niedomwienia. Umiechnam si uprzejmie, gdy puci do
mnie oko.
- Trzymajcie si ciepo, dzieciaki - zawoa na do widzenia kapitan Monty, kiedy
wychodzilimy z biura. - I uwaajcie na rekiny!
Syszc ostrzeenie kapitana, znieruchomiaam.
- Rekiny?
- Tego lata nie prnuj - wyjani. - Po plaach wala si rybie trucho, a kilku
wiolarzy ju zgosio, e widziao par okazw. Niektrzy nawet myl, e mier
Carsonsa to ich robota; jego ciao nie byo bardzo zmasakrowane, ale ludzie gadaj,
e rekin mg go wywlec z odzi i z powodu zbyt silnego prdu zwolni ucisk
szczk. A jeli Carsons znalaz si do gboko pod wod, przy takim sztormie nie
by w stanie dopyn do brzegu.
Kiedy opucilimy budynek i ruszalimy przez parking, potrzsnam gow, eby
pozby si guchego dzwonienia w uszach. Doszlimy do subaru i wtedy zdoaam
stumi je na tyle, by mc skoncentrowa si na tym, co w tej chwili byo istotne.
- Nic z tego nie rozumiem - wyzna Simon, gdy znalelimy si w samochodzie. - Dla
Caleba to nie bya jaka pierwsza lepsza wakacyjna praca. Nigdy nie pracowa w
porcie dla pienidzy. Gdyby o to wanie chodzio, zatrudniby si w ktrym z hoteli
jako parkingowy albo w restauracji jako pomocnik kelnera.
- Domylasz si moe, dlaczego ci o tym nie wspomnia? -zapytaam ostronie.
Patrzy przez przedni szyb.
- Nie - odpar wreszcie. - Nie mam pojcia. Widzisz, odkd wyjechaem na uczelni,
nie mielimy za duo okazji do rozmowy, ale jeli rzuci prac dwudziestego sierpnia,
wtedy jeszcze byem w domu. Dopiero tydzie pniej odby si kurs
wprowadzajcy. W cigu tamtych kilku dni czsto jedzilimy na ryby... nic nie
mwi.
- Moe nie chcia, eby si martwi. Albo eby myla, e wpad w jakie kopoty,
tu przed twoim wyjazdem na studia, kiedy miae wystarczajco duo zmartwie na
gowie.

- Moe - odpar bez przekonania.


- Chcesz si jeszcze tutaj rozejrze? Popyta, czy moe ktry z jego kolegw wie
co wicej?
Potrzsn gow i przekrci kluczyk w stacyjce.
- Widziaa sanktuarium" w pokoju Caleba powicone Montyemu. Wszystkie te
zdjcia i arkusze. Skoro nie poinformowa Monty'ego, z pewnoci nie powiedzia
te nic nikomu innemu.
Po chwili dodaam dla ucilenia:
- Nikomu poza Carsonsem.
- Poza Carsonsem. - Ruszy, wzdychajc ciko. Pitnacie minut pniej zamiast
zarobkowych odzi rybackich i skromnych motorwek na horyzoncie pojawiy si
dwupoziomowe jachty koloru koci soniowej, ktre tak nieruchomo utrzymyway si
na wodzie, jakby ustawiono je na ldzie. Kobiety opalay si na przestronnych
pokadach, mczyni grali w karty, tylko dzieci nigdzie nie byo wida - pewnie,
zamiast spdza czas na wolnym powietrzu, zaszyy si w nowoczesnych salach
projekcyjnych, ogldajc filmy i grajc w gry wideo. Najwyraniej gocie Portowego
Centrum Odnowy Biologicznej Latarnia Morska" doczali do klubu
czonkowskiego nie po to, by mie gdzie cumowa odzie po dniu spdzonym na
eglowaniu, ale by mc to robi, zamiast wypywa na wod.
- To nie jest Winter Harbor - stwierdzi Simon, ledzc wzrokiem pracownika kurortu
taszczcego skrzynk wody Perrier" po rampie prowadzcej na pokad odzi o
wdzicznej nazwie Ekspedycja". - A to nie jest Caleb.
Starszy siwowosy mczyzna w spodenkach khaki i rowej koszulce polo powita
chopaka na szczycie rampy, a mnie przed oczami stana korkowa tablica Justine.
Zobaczyam wniosek, notatki mamy na karteczkach samoprzylepnych, logo
wyszych uczelni wypisane tustym drukiem, jakby wszystko to pokrywao przedni
szyb samochodu tu przed moim nosem, a nie wisiao w pokoju siostry osiemset
kilometrw std. Na samym rodku wisiaa kartka z nienapisanym nigdy esejem. Nie
wiedziaam ju, kim bya Justine, wic nie mogam prbowa zgadn, kim nie bya.
Moesz szuka... ale eby go odnale, on sam musi tego chcie...

-Justine nie wybieraa si do Dartmouth - oznajmiam spokojnym gosem. - Przez


cay ostatni rok spaa w bluzie z logo Dartmouth, nosia breloczek na klucze z logo
Dartmouth, a gdy padao, uywaa parasolki z logo Dartmouth. Zdoaa przekona
wszystkich, ktrzy j znali - wcznie ze mn - e wanie tam si wybiera po
zakoczeniu wakacji.
Odwrciam si do Simona, kiedy poczuam na sobie jego spojrzenie. - Ale kamaa.
Nawet nie zoya papierw. Dowiedziaam si tego sama, bo nic mi nie powiedziaa.
A teraz nie mog jej nawet zapyta dlaczego.
Gdy tylko wyrzuciam to z siebie, bardzo mi ulyo. Jednak poczucie winy w
zwizku z moj niewiedz wcale mnie nie opucio; w kocu powiedzenie prawdy na
gos niczego nie rozwizywao. Ale przynajmniej teraz by kto, kto mg zrozumie.
Simon, nie spuszczajc ze mnie wzroku, lekko opar gow o zagwek. Wiedziaam,
e on te czuje si winny. Nie chciaam, eby tak byo. Nie sdziam te, e ma ku
temu powody... a jednoczenie wiedziaam, e nie jest w stanie nic na to poradzi. Znajdziemy go, Vanesso - zapewni, wycigajc rk nad pustymi kubkami po
koktajlach i odsuwajc mi z czoa kilka kosmykw wosw. - Wiele nie mog ci
obieca, ale to akurat mog.
6
- Kiedy wracasz do domu?
- Cze, mamo - powiedziaam do suchawki, przeklinajc w mylach funkcj
identyfikacji numeru.
- Twj ojciec mwi, e nie moesz spa. - Miaa spity gos; wyobraziam j sobie,
jak siedzi w swoim typowym stroju, czyli czarnym akiecie i czarnych dugich
spodniach, przy kuchennym stole przed otwartym laptopem.
- Mog.
- Ojciec mwi co innego.
- Kiedy? - Nie byo sensu si denerwowa, ale nie czuam si w nastroju na
pogadank. - Kiedy ci to mwi?
- Dzisiaj rano.
- Jest sidma trzydzieci. Chcesz powiedzie, e zanim wypada z ka i

wskoczya na bieni, tato zdy obrci si na drugi bok i wypowiedzie Vanessa


nie moe spa"?
Mama milczaa przez chwil, po czym stwierdzia:
- Vanesso, nie zamierzam przeprasza za to, e si martwi.
- No dobrze - odpuciam. - To j a przepraszam.
- Dzikuj. No to teraz powiedz mi, jak si naprawd czujesz?
-Nic mi nie jest, daj sowo.
-Zrobia ju to, co miaa do zrobienia, cokolwiek to byo? W ten weekend jest
otwarcie wspaniaej wystawy w muzeum sztuk piknych, a ja mam wejciwki na
przyjcie dla VIP-w. Wernisa odbdzie si w ogrodzie. Widziaam w Saksie"
cudown sukienk; wygldaaby w niej przelicznie.
- Nie sdz, e uda mi si wrci do tej pory. Ale dziki, e o mnie pomylaa.
- Kochanie, wiem, e to dla ciebie trudne, i wcale ci nie wini za to, e chcesz si
ukry. Mylisz, e sama codziennie nie zmuszam si, by wsta z ka?
Tak naprawd chciaam si ukry, ale wiedziaam, e lepiej nie mwi o tym na gos.
-Ale ludziom potrzebny jest kontakt z innymi. Zwaszcza w takich chwilach. Dlatego
wrciam do pracy.
- Nie jestem tu sama - odparam.
- Naprawd? - Jej intonacja zdradzaa zaskoczenie. - A z kim jeste?
Zerknam na drzwi prowadzce na zaplecze restauracji U Betty". Uznaam, e
lepiej bdzie na razie nie wprowadza jej w ten temat.
- Z Simonem. Spdza wakacje w domu.
- Vanesso - powiedziaa, jednak tym razem w jej gosie dao si wyczu takie
przejcie, jakbym wyznaa, e Simon i ja wzilimy wanie lub z koniecznoci w
Las Vegas. - Nie wydaje mi si, eby to by dobry pomys.
- Dlaczego nie? Przecie uwielbiasz Simona. To jemu zawsze kazalicie nas
pilnowa, kiedy ty, tata i pastwo Carmichaelowie robilicie sobie wychodne.
- Tak, wiem... ale sytuacja si zmienia.
- Sytuacja tak, ale nie Simon. - Zrobiam pauz. - On si o mnie troszczy. Mylaam,
e to ci ucieszy.

- Ucieszyoby mnie, gdyby wrcia do domu. Przyjcie w ogrodzie jest w sobotni


wieczr. Moe dzisiaj si odpr, zastanw, a jutro rano do mnie zadzwo, co?
Nie zamierzaam zmienia zdania, ale dla witego spokoju przyznaam, e to dobry
pomys, i si rozczyam. Mama miaa racj co do jednego: przebywanie wrd ludzi
pomagao. To zostao potwierdzone, gdy zeszej nocy wrciam do pustego domku
nad jeziorem. Wprawdzie przed wyjciem zostawiam wczone wiato, telewizor i
radio, ale kiedy wrciam tam po caym dniu spdzonym z Simonem, tylko bolenie
przypomniay mi, e znw jestem sama. Zastanawiaam si, czy nie zaprosi Simona
na jaki film - signam nawet po telefon i wybraam numer - ale ostatecznie
zdecydowaam si tego nie robi. Ju i tak bylimy razem mnstwo czasu, oboje
mielimy za sob ciki dzie; na pewno potrzebowa chwili wytchnienia.
Dlatego wanie ju o sidmej trzydzieci nastpnego dnia rano pojechaam do
restauracji U Betty".
- Tak szybko wrcia?
- Dzie dobry - przywitaam si, wysiadajc z samochodu. Na schodach
prowadzcych na zaplecze kuchenne sta Louis i pali papierosa. Obok niego by
Garrett i popija kaw.
- Rybeko - powiedzia Louis, zacigajc si dugo i powoli wypuszczajc dym z
puc - nie znajdziesz nikogo, kto byby wikszym zwolennikiem dobrej zabawy ni
ja, ale lato dopiero si zaczo. Mogaby da sobie troch na wstrzymanie.
- Moe powinna rozejrze si za opiekunem? - zaproponowa z umiechem Garrett. Zwykle w cigu dnia pracuj, wic
noc z przyjemnoci zadbam o to, eby trzymaa si z dala od kopotw.
- Dziki za propozycj - odparam, ruszajc w gr po schodach. - Ale nic mi nie
bdzie. Tamto niadanie U Betty" byo nie tylko uzdrawiajce, ale miao te
dziaanie zapobiegawcze. Bardzo moliwe, e ju nigdy w yciu mnie nie zemdli.
Louis, trzymajc papierosa midzy wargami, otworzy przede mn drzwi.
- Paige pracuje przy czyszczeniu sztucw. Na pewno nie pogardzi twoj pomoc.
- Kocz o sidmej! - zawoa za mn Garrett.
Wpadam do rodka i szybko znalazam Paige. Staa nad wielkim czerwonym kubem

na tyach gwnej sali jadalnej i wrzucaa noe i widelce do oddzielnych pojemnikw.


- Przychodzisz drugi raz w cigu trzech dni?
Obrciam si, syszc gos dobiegajcy zza moich plecw, i docisnam palce do
skroni. By moe troch si pospieszyam, mwic, e niadanie Louisa miao
dziaanie zapobiegawcze. Bo tamten krtki atak migreny, ktry dopad mnie dwa dni
temu, kiedy po raz pierwszy wchodziam do kuchni Betty, wanie powrci.
- Przecie w tym miecie jest dwadziecia innych restauracji! Powieki miaam
przymknite z blu, jednak bez trudu odczytaam grymas niezadowolenia na twarzy
stojcej przede mn kelnerki.
-1 niech zgadn: znowu bez rezerwacji?
- No tak. - W kelnerce rozpoznaam dziewczyn, ktra dwa dni temu zaczepia mnie
przy mietniku na tyach restauracji. -Ale...
- Yanessa!
Umiechnam si, gdy gar sztucw z brzkiem wpada do kuba.
- Paige, widzisz gdzie tutaj hutawki? Karuzele? Piaskownic?
- Daj spokj, Zet - odpara Paige, zachodzc mnie od tyu. -Vanessa nie przysza,
eby si bawi. Przysza popracowa. Zet - skrt od Zary - nieprzecitna kelnerka; ta
sama, ktra dwa dni wczeniej wrzeszczaa na Paige z dou schodw prowadzcych
na taras. Mogam dostrzec podobiestwo - obie miay tak samo ciemne wosy i
srebrzystobkitne oczy, cho rysy Paige byy agodniejsze, mniej wyraziste; jednak
biorc pod uwag ich charaktery, wci trudno byo uwierzy, e s spokrewnione.
- Pomylaam po prostu, e mog si na co przyda - wyjaniam, nie chcc
wpakowa Paige w tarapaty. - Tymczasowo. Oczy Zary zwziy si w szparki.
- Restauracja Rybna U Betty" to miejsce z szedziesicioletni tradycj. Ludzie
zjedaj tu z caej Nowej Anglii na synn zup z homara. Mamy doskona
reputacj i nie bdziemy ryzykowa jej utraty tylko dlatego, e moja genialna
siostrzyczka postanowia urozmaici sobie sortowanie sztucw, zapraszajc
przyjacieczk do pomocy.
Wyszarpna podkadk i dugopis z kieszeni fartucha. - Pracowaa ju wczeniej w
restauracji? Zerknam na Paige. - Waciwie to nie, ale...

- Zet, Louis mwi, e to aden problem. Pewnie bya zbyt zajta, zabiegajc o
wzgldy goci, ale niedawno pozwoli Vanessie pomaga w kuchni i przez dziesi
godzin niczego nie stuka. To chyba jaki rekord.
Czekaam, zaenowana, skrpowana, a przy tym pod duym wraeniem. Zara
najwyraniej bya przyzwyczajona do
rozstawiania ludzi po ktach, z kolei dla Paige najwyraniej normalka byo
przywoywanie jej do porzdku w razie koniecznoci.
- Bdziecie pracoway jako zesp - zgodzia si wreszcie Zara.
- Paige zarzdza, a ty, Vanesso, jeste jej dodatkow par rk. Jeli tylko jaki talerz,
miska, szklanka, butelka z keczupem, torebka cukru czy cokolwiek innego poleci jej
z rk, twoim zadaniem jest to zapa.
- Nie musz ju czyci sztucw? - zapytaa z nadziej Paige.
Zara spojrzaa na ni.
- Upu cho jedn rzecz, a twoja przyjacieczka wylatuje, a ty wracasz do
polerowania zastawy.
Gdy tylko Zara wysza, Paige zapiszczaa, potem chwycia mnie za rk i
poprowadzia przez kuchenne drzwi na zaplecze.
- Paige - odezwaam si, kiedy dotarymy do szafki na tyach kuchni - bez urazy, ale
skoro jeste tak powanym zagroeniem dla restauracji, jak to moliwe, e dalej tu
pracujesz? Chodzi o to, e Zara zachowuje si, jakby miaa do ciebie pretensje... a
skoro restauracja U Betty" jest tak popularnym miejscem, a reputacja to priorytet,
jakim cudem nie wahaj si zatrudnia kogo, kto ich zdaniem wymaga...
- Niaczenia? - Z umiechem na ustach chwycia lecy na pce fartuch i rozoya
go przede mn na doniach w oczekiwaniu na aprobat. - Zet jest jedyn osob, ktrej
zdaniem nie mona spuszcza mnie z oczu jak trzylatka w pokoju penym
elektrycznych gniazdek. A poniewa jest moj starsz siostr, wprost uwielbiajc
rzdzi, nie mam jej tego za ze. Wziam od niej fartuszek.
-Ale ty faktycznie czsto co tuczesz, prawda?
- No jasne! - Podaa mi podkadk i dugopis. - Ale mylisz, e sprawy wygldayby
inaczej, gdyby moje palce nie byy tak liskie? By moe... koszty byyby odrobin

nisze, to na pewno, ale atmosfera wrd personelu zdecydowanie by si ochodzia.


Zawizaam fartuszek wok pasa i signam po podkadk i dugopis.
- Dla wikszoci osb - a mwic wikszo", mam na myli wszystkich oprcz
Zary - liczy si przede wszystkim to, e tu jestem. - Pochylia si w moj stron. Nie wiem, czy zauwaya, ale moja siostra nie naley do najprzyjemniejszych w
bliszym kontakcie.
- Co ty nie powiesz... - zaartowaam.
Pocigna par razy za doln krawd fartuszka, by wyrwna fady.
- Reszta obsugi nieszczeglnie przepada za Zar, ale za to klienci - a zwaszcza pci
mskiej - wprost j uwielbiaj. To zasuga genw i wewntrznego uroku. Zara potrafi
przekona amatora coca-coli, e ma ochot napi si Corony, potrafi nakoni ojca,
by dla garstki grymanych dzieciakw zamwi co bardziej wyszukanego ni tosty z
tym serem, a ma, eby przekona podliczajc kalorie on do zamwienia
musu czekoladowego. A wszystko robi w taki sposb, e gociom nawet nie
przyjdzie do gowy, e te decyzje nie wyszy od nich. - Nasze spojrzenia spotkay si.
- Gdyby nie Zara, ktra jednej nocy potrafi przynie tysic dolarw z samych
napiwkw, trzeba byoby zamkn t bud.
- A zawsze macie otwarte.
- I napiwkami dzielimy si po rwno. Pokiwaam gow.
- Dlatego pozostali musz sobie jako z ni radzi.
- Za moim porednictwem. Ja jestem buforem, filtrem, mediatorem, jakkolwiek by to
nazwa. Kiedy Zet wpada do kuchni i robi szum o jakie zamwienie, ktre jeszcze
nie jest gotowe, ja wybiegam za ni, eby j uspokoi. - Przerwaa, przytrzymujc
obrotowe drzwi. - Jestem wietna w swojej pracy - przynajmniej w tej czci - ale
nawet gdybym nie bya, i tak musieliby to jako znosi.
- Jak to?
Umiechna si szeroko.
- Bo restauracja naley do mojej rodziny. A Betty to moja babcia.
Zanim zdyam zada kolejne pytanie, znikna za drzwiami. Na szczcie ranek
upyn szybko. Przez cay czas wykonywaam polecenia Paige, zwracajc uwag,

jak sprawne byy jej ruchy pomimo liskich palcw. Zaledwie dwa razy prawie co
upucia: raz kubek do kawy, innym razem talerzyk na pieczywo, do ktrych w por
doskoczyam i ocaliam od rozbicia. -Jak to moliwe, e ju poudnie? - zapytaam
cztery godziny pniej, kiedy staymy za barem, skadajc serwetki. -Czy mogaby
askawie odebra zamwienie od swojego zaprzyjanionego starszego pana? - Obok
nas ni std, ni zowd zjawia si Zara. Jednoczenie w skroniach poczuam ten sam
pulsujcy bl i zadaam sobie pytanie, czy to moliwe, by czyja obecno
wywoywaa u mnie tak silny niepokj, a rozstrojone nerwy natychmiast reagoway
nieznonym fizycznym blem.
- Hm, jak widzisz, Zet, jestem troch zajta - odpara Paige. -Hm, jak widzisz, Paige,
nikt nie jest bardziej zajty ode mnie. Zreszt nie mam dzi czasu ani cierpliwoci na
gupie gierki tego faceta.
- Ty nigdy nie masz cierpliwoci. Z 01iverem trzeba umie rozmawia.
Widziaam, e Zara nie potrafi stwierdzi, co denerwuje j bardziej: to, e istnieje
mczyzna, ktrego nie daje rady owin sobie wok palca, czy moe to, e jest co,
w czym Paige okazaa si od niej lepsza. Zmarszczya czoo.
- Sprbuj ostatni raz. Jeli nie zapie przynty, daj sobie spokj. Raz na zawsze.
Paige odoya na blat serwetk, ktr skadaa, opara na niej okcie i wyszczerzya
zby w umiechu.
- Gotowa na przerw? Oparam si o blat obok niej.
- Kim jest ten 01iver?
- To arcynemezis Zary. - Odwrcia si w moj stron. - Oj, przepraszam. To musiao
zabrzmie, jakbym bya cakiem zadowolona, co?
- Szczerze mwic, wydaa si wyjtkowo uradowana.
- Nic na to nie poradz - odpara Paige, przygldajc si, jak Zara przemierza
slalomem sal w kierunku stolika, przy ktrym siedzia starszy mczyzna z wosami
jeszcze bielszymi i bardziej kdzierzawymi ni czupryna tatka. Zerkna na zegarek. Dwie po dwunastej. Zawsze na czas.
Zara zatrzymaa si par metrw od stolika. Poprawia koski ogon i wyrwnaa
fartuszek. Jej ramiona uniosy si i opady, kiedy robia gboki wdech.

- 01iver to jedyny klient, ktrego Zara nie potrafi urobi -wyjania Paige. Przychodzi codziennie o tej samej porze i zawsze siada w czci sali, ktr ona
obsuguje. Prbowaa ju wszystkiego: oferowaa posiki na koszt firmy, zniki,
wikszy stolik, mimo e przestrze to pienidz, a on zawsze
przychodzi sam... Powanie, wykorzystaa ju wszystkie swoje sztuczki.
- Dlaczego on nie usidzie w innej czci sali? Potrzsna gow.
- Nie wiem. Proponowaymy to nie raz i zawsze odmawia. Ale najlepsza jest jego
reakcja. Patrz, co robi, gdy Zara prbuje z nim rozmawia... to ju klasyka.
Byymy za daleko, a na sali panowa zbyt duy haas, eby mona byo cokolwiek
usysze, ale nie dao si bdnie zinterpretowa reakcji, ktra polegaa na
cakowitym ignorowaniu Zary. Mwia co, potem czekaa. Znw co mwia i znw
czekaa. Przy trzeciej prbie wygldao na to, e wskazuje propozycje niadaniowe
na lecej na stole karcie menu, a kiedy to nie zadziaao, obrcia si przez rami i
posaa Paige wcieke spojrzenie.
-Jakby jej wcale nie byo - westchna radonie Paige. Rzeczywicie tak to
wygldao. Oliver nie tylko nic nie mwi, ale nieobecnym wzrokiem spoglda przez
okno, jakby Zara bya jednym z doniczkowych kwiatw porozstawianych po caej
sali. Chwyciam kolejn serwetk i szybko zabraam si do skadania, bo Zara ruszya
piorunem w nasz stron. -O, o - mrukna Paige.
Zara przystana na rodku sali. Pochylia si, eby wysucha
jednego z jej klientw, ktrego zmarszczone czoo i talerz peen
jedzenia najwyraniej oznaczay jaki problem.
-Oj, niedobrze, ju i tak bya wystarczajco wcieka. - Paige
odwrcia si w moj stron. - Gratulacje, Vanesso! Wanie
awansowaa.
Moje donie znieruchomiay w poowie skadania. Wcale nie chciaam awansowa.
Waciwie nawet nie chciaam tu pracowa. Po prostu chciaam na kilka godzin uciec
od siebie samej.
- Prosz ci, przyjmij zamwienie od 01ivera. Poprosi o dwie kromki razowego
chleba tostowego z demem winogronowym, jajko na mikko, powk grejpfruta i

filiank herbaty Earl Grey". Nic atwiejszego. Zwyczajnie umiechnij si i pozwl,


by sam ci wszystko powiedzia.
- Louis! - rozleg si wrzask. - Obudzie si dzi rano, umiechne do swego
odbicia w lustrze i pomylae, jak to dobrze, e pracujesz w nalenikami na rogu?
- Paige - powiedziaam, kiedy ruszya tyem w stron kuchennych drzwi, ktre wci
jeszcze hutay si po tym, jak Zara przeleciaa przez nie jak pocisk. - Chyba nie bd
wiedziaa...
- Musz lecie! - zawoaa, syszc nasilajce si odgosy sprzeczki dobiegajce z
kuchni.
Wpatrywaam si w drzwi, dopki nie przestay si porusza. Wiedzc, e nie mam
innego wyjcia, gwnie dlatego, e lubi Paige i nie chc jej zawie, odwrciam
si i ruszyam w gb sali. Wkrtce znalazam si w miejscu, w ktrym jeszcze przed
chwil staa Zara, kurczowo ciskajc w doniach notatnik i dugopis.
- Dzie dobry, 01iverze - powiedziaam to tak cicho, e nie mgby mnie usysze,
chyba e pochyliabym si i szepna mu to prosto do ucha. Zreszt i to byo
wtpliwe, bo pord gstej biaej czupryny dostrzegam niewielki kremowy aparat
suchowy.
Mino mniej wicej dziesi sekund, zanim jego oczy mnie odnalazy. Na pocztku
spoczy na logo syrenki na moim fartuszku i przez chwil tam si zatrzymay,
pozbawione wyrazu. Dopiero po chwili niespiesznie uniosy si w gr.
Nie wyglda na zadowolonego, ale przynajmniej uznawa moj obecno.
Podtrzymana na duchu takim postpem, umiechnam si szerzej.
- Dzie dobry - sprbowaam jeszcze raz, dumna, e jestem w stanie dosysze
wasny gos.
jego oczy zwziy si i zdawao si, e zastanawia si nad odpowiedzi.
Kolejny raz zerknam w kierunku kuchennych drzwi. Gdy nagle otworzyo si
skrzydo drzwi, ogarna mnie nadzieja, ale opucia mnie w tym samym momencie,
gdy z kuchni wyonia si inna najwyraniej spieszca si kelnerka. Odwrciam si
do 01ivera akurat, kiedy skoczy majstrowa przy aparacie suchowym. Miaam
zamiar przedstawi si jako koleanka Paige, jednak powstrzymaam si, gdy jego

oczy z podejrzliwych szparek zmieniy si w pene zdumienia krki.


-Tost z chleba razowego, zgadza si? Z demem winogronowym? Jajko na mikko, a
do tego filianka herbaty, tak? wyrwaam si, eby mie to ju za sob. - Zechce
pan przypomnie, co to miaa by za herbata? Rumiankowa? Cytrynowa? A moe po
prostu przynios wszystkie dostpne smaki, a pan sobie ktry wybierze, dobrze?
Wpatrywa si we mnie w milczeniu, a ja pragnam, by chocia mrugn. Jednak
tego nie zrobi, wic wytrzymujc jego spojrzenie, powoli signam po kart menu.
Kiedy moje palce zawisy kilka centymetrw nad kart z zestawami niadaniowymi,
pacn mnie w do.
Odskoczyam. Gwar w sali restauracyjnej przycich, a gocie przy ssiednich
stolikach zaczli przyglda si nam z zaciekawieniem.
Gdy podnosi menu ze stolika, jego oczy byy tak okrge jak dyski frisbee.
Przytrzyma menu przed moimi oczami i wskaza na pozycj wypisan drobnym
drukiem u dou strony. Zanim si wreszcie pochyliam, eby przeczyta, co pokazuje
palcem, przez moment si wahaam, prbujc nie zwraca uwagi na szary kolor
uszczcej si skry i drenie doni.
- Earl grey, tak?
Jego palec zadra gwatownie, po czym stukn raz w menu.
- Earl grey - powtrzyam, wycofujc si. - Doskonale. W tej chwili przynios
zamwienie.
Obrciam si na picie i pomknam w stron zaplecza.
- Najwyraniej nie rozumiesz, ile twoje bdy mog nas kosztowa.
Gdy tylko weszam przez wahadowe drzwi do kuchni, musiaam zapa si za
skronie.
- Ta kobieta jest uczulona na ser! - wrzeszczaa Zara. - Nie dostanie wysypki, za to
zemdleje, upadnie na podog i umrze, jeli karetka natychmiast nie zabierze jej na
pogotowie. A ty co robisz? Do omletu dodajesz jej topiony w plasterkach, a gr
posypujesz startym cheddarem!
- To jest dzisiejszy omlet specjalny! - wrzasn w odpowiedzi Louis. - Jeli klientka
nie chce je sera, to niech go nie zamawia! A moe to kelnerka nie sprecyzowaa, co

wchodzi w skad dzisiejszego omletu specjalnego?


- Dobra, suchajcie! - Paige rykna na nich oboje, stukajc drewnian yk w pusty
garnek. - Nie mamy ani za duo czasu, ani rk do pracy, eby kontynuowa t
pasjonujc debat. Kobieta zobaczya, e na omlecie jest ser, zanim go zjada: nic
si nie stao, nikt nie zawini. Louis przyrzdzi dla
niej dowolnie wybrany omlet, a Zara przeprosi i zaproponuje to danie na koszt firmy.
Stanam za jednym z kuchennych blatw, bo Zara wypada z kuchni, a ciemny
koski ogon zakoysa si za ni.
- Odebraam zamwienie Olivera - oznajmiam, gdy Paige do mnie podesza. - Skd
mam je...
- Odebraa zamwienie 01ivera? Zrobiam pauz.
- Tak, a co?
-Jeste absolutn mistrzyni. - Podniosa tac ze stolika za swoimi plecami. - Wielu
prbowao i - jak do tej pory - nikomu si to nie udao oprcz mnie. A teraz i tobie.
Spojrzaam na tac, kiedy postawia j na blacie przede mn. Byo na niej pene
zamwienie Olivera, cznie z filiank wrztku do zaparzenia earl grey.
- Nie liczyam, e tak od razu si do ciebie przekona - co nie mwi niczego o tobie,
za to bardzo wiele o nim - dlatego gdy tylko uporaam si z tamt dwjk, od razu
zoyam w kuchni jego zamwienie.
- wietnie - odparam. - A nie mogaby mu go zanie?
- Nie powinnam si std oddala, dopki Zara nie wrci. Czasami nastpstwa
wyrzdzaj wiksze szkody ni samo zdarzenie. - Ruszya w stron Louisa, ktry
rba wciekle garnkami w blat kuchenki. - Aha, moesz zapyta, jak mu idzie
pisanie albo pochwali rysunki.
Miaam wanie zapyta, co ma na myli, kiedy do kuchni znw wpada Zara.
-Okay, sprbujmy tak: to bdzie bardzo skomplikowane! -wrzasna na cae gardo. Klientka yczy sobie omlet z pieczarkami i szpinakiem. Co prawda, nie mam
odpowiednich kwalifikacji, ale w zasadzie jestem pewna, e robi si go z jajek,
pieczarek i szpinaku. Bez dodatku sera ani topionego, ani cheddara, ani
szwajcarskiego!

Gdy oskot garnkw Louisa sta si nie do zniesienia, wziam z blatu tac i ruszyam
w stron drzwi. Nie spuszczajc wzroku z wody pluskajcej w filiance, jakim
cudem zdoaam przebrn przez ca sal i nie wpadam na nikogo ani niczego nie
upuciam. Czuam tak wielk ulg, e mam to ju prawie za sob, e dopiero gdy
stawiaam przed 01iverem talerz z tostem, zauwayam zeszyt i wglowe owki
rozoone na stole. - Jak panu idzie pisanie? - Zerknam w otwarty zeszyt. Strony
zapeniao drobne, chaotyczne pismo, ale zdoaam odczyta sowa w grnej czci
strony napisane wikszymi literami. -Kompletna historia Winter Harbor, tom pity?
Nie wiedziaam, e tak wiele jest do powiedzenia o tak maym miasteczku. 01iver
zapa zeszyt i przycign go do piersi, odkrywajc lecy pod spodem szkicownik.
Szary, trzscy si palec wskazujcy dgn szkicownik, a ja poczuam, jak ramiona
dr mi ze zdumienia, przez co kilka kropli wrztku wylao si poza krawd
filianki. Kiedy moje oczy spoczy na rysunku, zrobiy si rwnie okrge jak oczy
Ohvera.
Rysunek bowiem przedstawia miejsce wyjtkowo charakterystyczne, ktrego nie
sposb sobie wyobrazi, jeli si tam nie byo.
Urwisko Chione.
7
- Nie rozumiem tego - powiedziaam do Simona nastpnego dnia na play. - To
znaczy nie rozumiem, jak mona wej do wody tak gboko, by pod stopami nie
czu dna, nie zanurzajc przy tym gowy... a tak naprawd to nie rozumiem, jak
mona z wasnej woli wej do wody, ktra moe ci porwa i wcign pod
powierzchni, gdy tylko dotknie kostek. -To znaczy, e nie masz ochoty skorzysta z
lekcji surfingu, na ktr ci dzisiaj umwiem? - Simon by najwyraniej
zawiedziony.
Spojrzaam na niego.
- Umwie mnie na lekcj surfingu? - Nie wiedzia wszystkiego o wypadku sprzed
dwch lat, jednak wiedzia wystarczajco duo, by nie fundowa mi powtrki z
rozrywki. Umiechn si.
~ No jasne. A potem czeka nas skok ze spadochronem. I bungee. A jak zostanie nam

troch czasu, moemy sprbowa chodzenia po rozarzonych wglach.


~ To si wietnie skada, bo akurat zaoyam aroodporne nike. Posa mi agodny
umiech, po czym ruszy w stron samochodw zaparkowanych nieopodal play.
Poszam za nim i znw przypomniaam sobie, jak bardzo ucieszyo mnie jego
pukanie do drzwi dwie godziny wczeniej. Kiedy wczoraj wieczorem wrciam do
domu po caym dniu pracy U Betty", jego subaru nie stao na podjedzie i pojawio
si dopiero przed pnoc. Gdy tylko je zobaczyam, udao mi si odpry do tego
stopnia, e pooyam si na kanapie i sprbowaam zasn. Przebudziam si o
pitej, przed szst miaam ju za sob poranny prysznic, potem ciszyam telewizor
i radio, eby nie przegapi pukania Simona. Przyszed o smej, niosc koktajle i
kanapki z jajkiem. O smej trzydzieci siedzielimy ju w jego subaru, kierujc si w
stron play Beacon Beach, a konkretnie ulubionego odcinka surfujcych kolegw
Caleba. Wanie zamierzalimy dowiedzie si, czy jego kumple wiedz co, o czym
my nie wiemy.
- To strasznie dziwna historia - mwi go w piance, kiedy zbliaam si do
zaparkowanych w pokrgu zdezelowanych jeepw i furgonetek. - Po prostu si
zmy. Zack pojecha, eby go przywie na grill party, a jego nie byo.
- I nie odezwa si od tamtej pory? - zapyta Simon. - adnych telefonw? adnych
maili?
Chopak w piance - mia na imi Mark i pamitaam go ze zdjcia Caleba i jego
kumpli, ktre Justine zrobia zeszego lata
- potrzsn gow.
- Nic. Ani sowa. Stwierdzilimy, e to wszystko go przeroso.
- Co go przeroso? - zapyta Simon.
Widzc, jak podchodz, Mark skin gow w moj stron.
- Ta licznotka to twoja dziewczyna?
- W sumie to... - zaczam, czujc, jak moje policzki oblewa rumieniec.
- jestecie w sobie szaleczo zakochani - podj, zanim zdyam wyjani relacj
midzy Simonem a mn. - Budzisz si, otwierasz oczy i pierwsze, o czym mylisz, to
ona. Zastanawiasz si, jak ona si czuje. Co robi. Kiedy znw j zobaczysz. Te myli

nie opuszczaj ci przez cay dzie. Opowiadasz o niej kademu, kto chce ci sucha
- cznie z najlepszymi kumplami, ktrzy rzecz jasna ci szanuj, ale po jakim
czasie, z czystej troski, jak mog ywi tylko prawdziwi przyjaciele, powanie
zaczynaj wtpi w twoj poczytalno. I robisz wszelkiego rodzaju plany - wielkie
plany na ycie po szkole - podczas gdy wszyscy inni ledwie sobie uwiadamiaj, e
zostay ju tylko dwa lata, eby cokolwiek postanowi.
- Z tego, co mwisz, mam obsesj - podsumowa Simon, wycigajc rk, eby
delikatnie pocign mnie za kucyk.
- Nawet nie masz pojcia. - Mark pochyli si i podnis desk lec na piasku. - Ta
dziewczyna to cay twj wiat. Bez przerwy o niej gadasz, coraz mniej czasu
spdzasz ze znajomymi, inne si dla ciebie nie licz, choby nie wiem jak seksowne
albo w ciebie zapatrzone - a par jest naprawd seksownych i po uszy zabuja-nych a wreszcie przeamujesz si i mwisz jej, e j kochasz. Simon opuci wzrok, nagle
zainteresowany kolorowymi kamykami u stp.
- I nie tylko jej: swoim kumplom te o tym mwisz. A to znaczy, jak wiesz, e ju
gbiej wpa si nie da.
- Mam obsesj i mikkie kolana. - Simon skin gow. - Moe kto ma co na
wzmocnienie?
- Nie musisz by dla siebie taki surowy - stwierdzi Mark, wzruszajc ramionami. Twoi kumple nie s. Moe i myl, e troch ci ponioso, ale wiedz, e i tak nie
chciaby adnej innej. Bo to wanie ta jedyna. Inna ni wszystkie.
Poczuam, jak twarz oblewa mi rumieniec, i w mylach przywoaam si do
porzdku, bo przecie ten opis wcale nie dotyczy Simona i mnie.
- W kadym razie ta dziewczyna jest dla ciebie wszystkim. Pokarmem, wod, tlenem,
snem i wszystkim innym. Nic poza ni si nie liczy. - Mark westchn i spojrza na
wod. -1 nagle ona umiera. Odchodzi. Na zawsze. Wyrzucona na brzeg. Jak ryba.
Kolana lekko si pode mn ugiy. Teraz wydao mi si oczywiste, e do tego wanie
zmierzaa ta sodka historyjka, ale -dokadnie tak jak w rzeczywistoci - odniosam
wraenie, e tragiczny zwrot akcji nastpi zupenie nieoczekiwanie.
- I co potem? - zapytaam, gwnie dlatego, e Simon przyglda mi si uwanie, a ja

chciaam da mu do zrozumienia, e ze mn wszystko w porzdku.


Mark odwrci si w nasz stron.
- Potem uciekasz. Bo jedyn rzecz gorsz od tego, e jej nie ma, jest to, e ty nadal
tu jeste.
Simon milcza, najwyraniej starajc si zrozumie punkt widzenia czowieka, ktry
w cigu ostatniego roku spdzi z jego bratem wicej czasu ni on sam.
- Ale dlaczego nie zostanie - nie zostan - z przyjacimi? I z rodzin? I ze
wszystkimi innymi, ktrzy si o mnie martwi? Dlaczego po prostu znikam, nie
mwic nikomu gdzie?
- Gdyby ona odesza - powiedzia Mark i znw skin na mnie
- naprawd chciaby znosi te spojrzenia? Pytania? Mie, ale bezcelowe prby
okazania wspczucia? Zwaszcza od tych, ktrzy tak naprawd nie znaj ju ciebie
bez niej? Prbowaam to ogarn. Caleb kocha Justine. Nie by ni tylko zauroczony.
Nie traktowa jej wycznie jako pewnej partnerki do romantycznych wakacyjnych
pocaunkw. Ale czy Justine
czua do niego to samo? A skoro by dla niej rwnie wany
jak ona dla niego, dlaczego z caych si prbowaa przekona wszystkich dookoa, e
ich zwizek to nic wicej ni zwyky wakacyjny flirt? Przecie w roku szkolnym
umwia si nawet z kilkoma chopakami ze szkoy w Hawthorne; gdyby jej uczucia
do Caleba byy rak silne, po co miaaby zawraca sobie gow kim innym?
- Nie, chybabym nie chcia - odpar wreszcie Simon, wyrywajc mnie z rozmyla.
-Stary, na co ty czekasz?
W nasz stron szo pla trzech chopakw w piankach i cigno za sob po piasku
deski surfingowe - wygldali jednoczenie na podekscytowanych i wykoczonych.
-Jeli za chwil nie pjdziesz popywa, bdzie za pno -ostrzeg Marka jeden z
surferw.
Simon spojrza na wod jako meteorolog zaalarmowany stanem pogody.
- Sie masz - powiedzia surfer, widzc Simona i klepic go po ramieniu. - Kiepska
sprawa z t dziewczyn Caleba, stary. On wrci. Gdy tylko mga opadnie.
- Tam na wodzie rozptao si istne pieko - cign inny surfer.-Jeszcze dwadziecia

minut temu fale byy o poow nisze, a z kad chwil wzrasta ich sia, prdko i
wysoko.
-To normalne? - zapytaam.
- Bardzo nietypowe - odpar Mark.
- S potne, nawet jak na fale zimowe, kiedy zderzajce si fronty potrafi mocno
wzburzy wody. - Simon spoglda na ywio z nieufnoci.
-No c - powiedzia Mark, obwizujc wok kostki pasek przytroczony do rufy
deski - czapki z gw przed globalnym
ociepleniem. Co ze dla ludzkoci, dobre dla mieszkacw wybrzea.
- Jeszcze jedno! - krzykn Simon za Markiem, ktry ruszy truchtem w stron wody.
- Wiedziae, e Caleb jeszcze w zeszym roku rzuci prac w porcie? I zatrudni si
w tym nowym centrum rekreacji?
Mark zatrzyma si w p kroku.
- e co?
- Kilka dni temu rozmawialimy z Montym. Mwi, e ubiegego lata Caleb nagle
przesta si u niego pokazywa. Kapitan dowiedzia si, gdzie si zatrudni, od
jednego z inwestorw kurortu.
Mark wymieni spojrzenia z pozostaymi surferami, ktrzy opadli na piasek, eby
zregenerowa siy.
- Nie wiedzielicie? - zdziwi si Simon, gdy aden si nie odezwa.
- Nie - odpar Mark, ruszajc w stron wody. - I bardzo mnie to dziwi, szczeglnie
jeli wemie si pod uwag, jak bardzo Caleb stara si przeszkodzi w powstaniu
tego centrum.
- Bra udzia we wszystkich posiedzeniach rady miejskiej wcigu roku - doda jeden z
kumpli. - Drukowa ulotki, rozmawia z dziennikarzami. Napisa nawet petycj i
chodzi po domach, zbierajc podpisy mieszkacw. By bardzo przeciwny otwarciu
tego kurortu; by przekonany, e takie przedsiwzicie zniszczy miasteczko i pozbawi
pracy ludzi takich jak Monty. Spotka si nawet z inwestorami, wszystko z wasnej
inicjatywy. Przydyba ich podczas jednego z posiedze rady miasta i nie pozwoli
odej, dopki nie zgodzili si pj z nim na lunch. Simon wyglda, jakby wanie

powiedziano mu, e niebo jest zielone, a deszcz tak naprawd pada z dou do gry.
Wiedziaam.
co czuje. Caleb syn z opieszaoci; by to gwny powd, dla ktrego zdaniem
mamy by nieodpowiedni dla Justine. Trudno byo wyobrazi sobie, e nie tylko
troszczy si tak bardzo o losy miasta, ale wrcz angauje si, by je chroni. -1 co,
spotkali si z nim? - zapytaam.
- Spotkali. W restauracji U Betty", bo Caleb nalega. Co zreszt okazao si
kiepskim posuniciem: chcia, eby poznali prawdziwy smak Winter Harbor, eby
zrozumieli, co miasto ma do zaoferowania, i dali nam wity spokj, ale to tylko
utwierdzio ich w przekonaniu, e warto tu inwestowa.
Prbowaam wyobrazi sobie Caleba z dwjk goci w garniturach przy stoliku w
restauracji U Betty". Zastanawiaam si, czy obsugiwaa ich Zara i czy jej ujmujce
podejcie do mczyzn rozgrzao te grube ryby do czerwonoci.
- Patrzcie, jak on daje rad - zawoa jeden z surferw, zrywajc si na nogi.
Spojrzelimy na wod akurat w momencie, gdy Mark gwatownie przykucn na
desce. Dwa razy prbowa wsta, ale kiedy fala opada i uniosa si, wytrcajc go z
rwnowagi, musia pooy donie przy stopach. Sprbowa raz jeszcze, balansujc i
prostujc nogi w kolanach. Z kad chwil fala rosa, a wielki spieniony jzor siga
coraz dalej naprzd. Zerknam na Simona, ktry zdawa si rejestrowa w mylach
wysoko i dziwne zachowanie fali. Chopcy zaczli wiwatowa, kiedy Mark przez
trzy sekundy ujeda fal, zanim znikn w odmtach. Wstrzymaam oddech.
Dopiero gdy gowa Marka wyonia si na powierzchni, na jego twarzy pojawi si
promienny umiech, a pi energicznie przecia powietrze, odetchnam z ulg.
- Dziki za informacje, chopaki - powiedzia Simon, kiedy Mark wrci do naszej
grupki. - Mio byo was zobaczy.
- Trzymaj si, stary - odpar Mark, ciskajc wycignit do Simona. Jeli dotr
do nas jakie wieci, na pewno damy zna.
- Dziki. A teraz radz si std zbiera... z tego, co widz, najdalej za pitnacie
minut to miejsce znajdzie si pod wod. Obrzucili wzrokiem porozkadany na piasku
sprzt, najwidoczniej zastanawiajc si - podobnie zreszt jak ja - czy to moliwe. Od

brzegu dzielio nas co najmniej pitnacie metrw.


- Nie bdziesz miaa nic przeciwko temu, jeli zrobi kilka pomiarw? - zapyta
Simon, gdy par minut pniej dotarlimy do samochodu. - To nie potrwa dugo.
- Jasne, e nie. Moe mogabym si na co przyda? - Patrzyam, jak siga na tylne
siedzenie po plecak i plastikowe pudeko. Spojrza w niebo, a potem na wod.
Zlustrowa lini horyzontu, po czym odwrci si z powrotem i spojrza na moje
stopy.
- Masz na sobie teniswki.
- aroodporne - przypomniaam.
- To dobrze. - Posa mi lekki umiech. - Przydaaby si dodatkowa para rk do
pomocy.
Prawie natychmiast pojam, dlaczego Simon zainteresowa si moim obuwiem:
poziom wody podnosi si tak szybko, jak zapowiedzia. Kiedy odbijalimy na
prawo, spojrzaam w przeciwnym kierunku i zobaczyam kolegw Caleba
zbierajcych w popiechu deski i reszt sprztu, bo jzory piany sigay ju k
samochodw. Ze wzgldu na ruch wody musielimy dziaa szybko.
Po dotarciu do linii wysokich ska, jakie piset metrw w gbi play, Simon
otworzy plecak, poda mi tam miernicz i wycign kilka zeszytw. Jeden z nich i
trzy plastikowe fiolki wsun do kieszeni kurtki.
Wspi si na najniszy z gazw, opad na kolana i wycign do mnie rk.
Podcign mnie z tak atwoci, jakbym bya pirkiem, a nie osob wac niemal
szedziesit kilogramw. -Zap za jeden koniec tamy i obserwuj brzeg ska
poinstruowa. -Jeli linia wody zacznie siga dalej ni do miejsca, w ktrym stoisz,
podaj za ni. Powinna przez cay czas by na rwni z czoem fali. Staraj si
trzyma tam moliwie najbardziej poziomo. Kiedy dotr do punktu, w ktrym
tama bdzie napita, szarpn lekko, a wtedy oboje wychylimy si poza krawd
pki skalnej, ebym mg wykona dokadniejszy pomiar.
- OK, zrozumiaam. - Patrzyam za nim, jak robi susy ze skay na ska niczym
Spiderman w rudym polarze. Osunam si na kolana i na czworakach podeszam do
krawdzi skalistej ciany. Wychyliam si i spojrzawszy w d, zobaczyam cienk

powok piany rozchodzc si po piasku. Czoo fali byo kilka metrw dalej, wic
przesuwaam si w prawo tak dugo, dopki biaa grzywa nie rozbryzna si o gazy
bezporednio pode mn. Gowa odruchowo odskoczya mi w ty, a morska mgieka
trysna w gr, okrywajc kropelkami ska i moj twarz.
Poziom wody unosi si coraz szybciej. Simon ledwie nada ze wstawaniem z
ostatniego bulderu, robieniem notatek i ponownym siganiem tam w d, podczas
gdy ja podaam za lini fali przesuwajc si w lewo. Bawany byy tak potne, e
trudno byo oceni, w ktrym miejscu znajduje si czoo fali, jednak ledziam jego
ruch na podstawie punktu najintensywniejszej koncentracji rozbryzgu.
Dziesi minut pniej, kiedy po mojej twarzy ciekay wskie, sone struki wody, a
mokre kosmyki wosw kleiy si do czoa,
Simon szarpn za tam. Podnis w gr kciuk na znak, e pomiar zakoczony, a ja
puciam swj koniec miarki.
- Niesamowite - powiedzia, przeskakujc na moj ska. - To znaczy dziwne,
obdne i zupenie nienaturalne, ale... niesamowite. Pyw przesuwa si z prdkoci
dwch i p centymetra na minut. - Rozpi polar i zapa za konierz.
- A to nie jest normalne - domyliam si, podskakujc do gry i pomagajc mu zdj
przez gow mokry polar, ktry zaklinowa si na ramionach.
- Ani troch.
Odwrciam gow, gdy poprawia podwinity podkoszulek. Stresujce okolicznoci
najwyraniej mocno odbiy si na mojej rwnowadze emocjonalnej. W kocu
widywaam Simona bez koszulki niezliczon ilo razy, ale teraz wystarczyo, e
przed oczami mign mi fragment jego nagiego brzucha, a na mojej twarzy pojawia
si rumieniec.
- Zwykle pywy poruszaj si z prdkoci okoo trzech metrw na sze godzin albo
wier metra na p godziny. Wystarczajco szybko, by dao si ten ruch
zaobserwowa po jakim czasie, ale nie na tyle szybko, eby widzie, jak to si dzieje
na bieco. W tym tempie poziom wody w cigu dwunastu minut unosi si o
trzydzieci centymetrw.
- To ponad dwa razy szybciej - obliczyam.

- Wanie. - Potrzsn gow. - Niesamowite.


- Niesamowite jest te to, e chyba nawet nie zauwaye, e cay dygoczesz i
posiniay ci usta. - Przyniosam plecak i plastikowe pudeko z miejsca, w ktrym je
zostawi. - Powinnimy wraca do samochodu.
- Masz racj. - Przyoy zwinite donie do ust i zacz na nie chucha. - Cigle
mamy wiele do zrobienia.
Zeskoczy na piasek, a ja rzuciam mu jego rzeczy. Wsun plastikowe pudeko do
plecaka, zarzuci go na rami i stan u podna skay.
-To nic trudnego - powiedzia, gdy chwil pniej wci staam nieruchomo na
szczycie. - Po prostu wyobra sobie, e schodzisz po drabinie.
- Drabiny zwykle nie s ustawiane pionowo - stwierdziam, zerkajc na ziemi.
Zaczeka, a na niego spojrz. Kiedy to zrobiam, spostrzegam, e jego twarz
przybraa powany wyraz. Troska o moje bezpieczestwo tymczasowo zastpia
ekscytacj zwizan z nadzwyczajnym odkryciem naukowym, ktrego wanie
dokonalimy.
- Nie spiesz si - powiedzia. - Mam ci.
Mia mnie. Wiedziaam, co chce przez ro powiedzie - e jak zawsze nie pozwoli mi
upa - ale nie mogam przesta si zastanawia, czy w tych sowach nie kryje si co
wicej. Woda rozbryzgiwaa si pode mn. Potrzsnam gow, eby rozgoni myli.
Odwrciam si, przykucnam i opuciam jedn stop poza krawd skalnego
wystpu, a po chwili drug. Utrzymujc ciar grnej czci tuowia na pce skalnej,
badaam stopami skaln cian, a udao mi si wcisn czubki butw w niewielkie
szczeliny. Gdy stopy miay stabilne oparcie, ostronie oderwaam tuw od pki
skalnej i powoli przesunam rodek cikoci do tyu. Bu.
Przed sob ujrzaam przelotnie niebieskie oczy Justine. Jej poszarzae rce
obejmoway mnie w pasie, posiniaczone ramiona cigny w d, zdejmujc ze skay.
W przypywie paniki puciam si pki skalnej, a wtedy stopy straciy przyczepno.
Spadam na ziemi, jakim cudem ldujc stopami na mokrym piasku. Odskoczyam
w ty, zanim zdyy si zapa, zanim woda zdoaa mnie dosign i owin si
wok moich kostek.

- Ju dobrze.
Omijajc wzrokiem Simona, jego wycignite ramiona, wci gotowe, by mnie
podtrzyma, gdyby zasza konieczno, spojrzaam w stron oceanu.
- Vanesso - powiedzia agodnie, przystpujc w moj stron. Nadpyna fala. Gdy
si cofaa, wstrzymaam oddech, czciowo oczekujc, e w tej samej chwili z piasku
powstanie Justine.
Ale jej tam nie byo. Oczywicie, e jej tam nie byo. Na piasku nie byo nic, z
wyjtkiem kp morskich glonw i pokruszonych krabich skorup.
Przeniosam wzrok na rce Simona - opalone, zdrowe rce ywego czowieka - i
zapaam je. I cho byy chodne i mokre, wreszcie mogam odetchn, bo mimo to
poczuam ich ciepo na skrze.
-Ju dobrze - zapewni, stojc teraz nie dalej ni dwadziecia centymetrw ode mnie.
- Jeste caa.
Naprawd nie chciaam puszcza rk Simona, ale wiedziaam, e musz, zwaszcza
jeli chcielimy w por dotrze do samochodu bez koniecznoci pokonania ostatniego
odcinka wpaw. Niechtnie zwolniam ucisk, prbujc nie patrze na niego ani na
przestrze za jego plecami, w kierunku wody. Kiedy ruszylimy z powrotem pla,
staraam si ignorowa dobiegajce gdzie z oddali zawodzenie syren.
***
Dwadziecia minut pniej siedzielimy w subaru i z opuszczonymi szybami i
wczonym ogrzewaniem zmierzalimy w stron Winter Harbor. Tpym wzrokiem
patrzyam na mijane drzewa i zastanawiaam si, co ja tu robi i dlaczego
wcignam w to Simona. Justine umara. Odesza. Na zawsze. Wyrzucona na brzeg.
Jak ryba. Co za rnica dlaczego albo jak? Albo co si naprawd wydarzyo, zanim
do tego doszo? Jedno byo pewne: ona ju nigdy nie wrci. Niezalenie od tego, jak
trudna do zaakceptowania, bya to jedyna prawda i bez wtpienia pogodzenie si z
ni byoby atwiejsze ni prba dotarcia do spraw, ktre wolaa utrzyma przede mn
w tajemnicy. I eby wszystko wrcio do normalnoci, wystarczyo to przyj.
Wiedziaam, e nie bdzie to nigdy normalno, jak znaam do tej pory, ale taka,
jaka miaa panowa od teraz.

- Simon - zaczam z westchnieniem, gotowa przeprosi i podzieli si z nim


wnioskiem, do jakiego doszam. Odwrciam si do niego, zasmucona wizj
samotnego powrotu do Bostonu i dugich letnich dni bez jego towarzystwa. Ale on
nie sysza. Patrzy prosto przed siebie, szeroko otwartymi oczami, z ustami
zacinitymi w wsk lini. Podyam wzrokiem za jego spojrzeniem, kiedy nasz
samochd zwolni, by wreszcie przystan.
Drog przed nami blokoway trzy radiowozy, wz straacki i karetka pogotowia. Na
ziemi wok pojazdw porozkadano flary ostrzegawcze, ktre przypominay zimne
ognie, a migajce wiata rzucay dziwn czerwon powiat na pobliskie drzewa. Po
okolicy biegao kilkunastu ratownikw medycznych, policjanci rozmawiali przez
krtkofalwki, straacy wymachiwali toporkami, torujc wyjcie z lasu na drog, a
sanitariusze krztali si przy karetce.
Spomidzy drzew spowitych czerwon powiat wyoni,0 dwch kolejnych
sanitariuszy nioscych przykryte nosze. Unie)-je, by zaadowa do karetki, a wtedy
spod biaego przecierada ciko wysuno si rami.
Ju z odlegoci kilku metrw wida byo fioletowe i te ctki.
Odwrciam gow, starajc si skupi uwag na czerwonej powiacie padajcej na
drzewa i straakach z toporkami, ktrzy bardzo sprawnie cili gazie.
- Simon - odezwaam si cicho, natychmiast wymazujc z pa-mici wszystkie myli o
wyjedzie z Winter Harbor i powrocie do Bostonu. - Oni robi ciek do play.
8
_ Sukienka jest przeliczna, Vanesso. Przeliczna. A ty bdziesz w niej wyglda
bosko.
- Dziki - odpowiedziaam, obserwujc struki deszczu spywajce po przedniej
szybie samochodu i plujc sobie w brod, e odebraam telefon. - Ale bd musiaa
wyglda w niej bosko jaki czas po tym weekendzie.
-Ale oczywicie! Przecie wiesz, e nie kupiabym ci jakiej idiotycznej
jednorazowej kiecki w stylu weselnej druhny. Bez wtpienia bdziesz moga j nosi
a do wrzenia. A moe nawet na wszystkie okazje do padziernika, o ile pogoda si
utrzyma. 0 ile pogoda si utrzyma.

- Brzmi wspaniale, mamo. Nie ma tam gdzie przypadkiem taty?


~Jest, ale my nadal mamy wiele spraw do omwienia. Zanim
S1C rozczysz, nie zapomnij poprosi mnie do telefonu.
Kiedy instruowaa tat, eby zaraz odda jej suchawk, pochyliam
do przodu, by spojrze na niebo. Paige i ja siedziaymy w moim dochodzie na
podjedzie przed jej domem, czekajc, a przestanie pada, eby puci si pdem do
domu. Jednak, biorc pod uwag gste chmury zacielajce niebo, nie zanosio si na
przejanienie.
- Cze, tatku - przywitaam si, gdy mama wreszcie odstpia ojcu suchawk. Mam prob.
- Mwisz i masz, dziecinko.
- Powiedziaam mamie, e nie przyjedam do domu w ten weekend, ale ona
najwyraniej nie syszy nic innego poza wasnym gosem. A ja naprawd nie mog
przyjecha. -Przed oczami stana mi wczorajsza karetka pogotowia, nosze,
niedowierzanie na twarzy Simona, ktre nie znikno a do wieczoru, kiedy wreszcie
dotarlimy z powrotem do Winter Harbor. - Przynajmniej jeszcze nie teraz. Czy
moesz j o tym poinformowa tak, jak tylko ty potrafisz?
- Niech ci ju o to gowa nie boli - odpar. - Zastosuj swoje magiczne sztuczki.
- Dzikuj. Musz lecie. Prosz, powiedz mamie, e zadzwoni do niej jutro.
- Rodzice! - westchna Paige, kiedy wsunam komrk do uchwytu na kubek.
- Raczej rodzic. Ojciec jest wity, ale za to mama bywa mczca.
- Nic mi nie mw. Zaczekaj, a poznasz Rain: nawet apska King Konga nie
zdoayby utrzyma jej w ryzach. - Pochylia si do przodu i wytara fartuszkiem par
gromadzc si na wewntrznej stronie przedniej szyby.
- Wybacz niski poziom komfortu. - Przechyliam gow, usiujc dojrze co przez
warstw pary, ktra pokrywaa szyb niemal natychmiast po tym, gdy Paige j
wycieraa.
- To auto jedzi lepiej, ni wyglda. Jedyne, co w nim nie dziaa, to odmraacz do
szyb. No i klimatyzacja. Aha, no i czasem zacina si drek zmiany biegw, i nie da
si opuci tylnej szyby.

- Na co komu tylna szyba? - Paige rozemiaa si pocieszajco. -A zreszt. . artujesz


sobie ? To mio z twojej strony, e mnie podwioza.
-Caa przyjemno po mojej stronie.
- Nie wiem tylko, co Zara sobie wyobraa. Tylko spjrz na t pogod! - Potrzsna
gow. - Lada chwila do restauracji napyn tumy, a ona jak gdyby nigdy nic
wychodzi, zostawiajc mnie sam. Myl, e mamy jakie dwadziecia minut, eby ja
znale, wsadzi do samochodu i przywie z powrotem do miasta, zanim U Betty"
rozpta si pieko.
- Mwia, e jedzie do domu? - Nie zamierzaam si do tego przyznawa - tym
bardziej e Paige bya bardzo zdeterminowana, by odnale siostr - ale miaam
nadziej, e nasze poszukiwania oka si daremne. Wiedziaam, e restauracja
ucierpi na nieobecnoci Zary jako kelnerki, ale nie miaam zbytniej ochoty by
wiadkiem negatywnych emocji, ktre bez wtpienia rozszalej si midzy nimi
dwiema. Poza tym wiedziaam, e jeli nie znajdziemy jej od razu, moe nam to zaj
cay dzie. Chocia to z pewnoci pozwolioby mi nie myle o Justine.
- Mwia, e ma jakie sprawy do zaatwienia i e niedugo wrci. Niedugo. Od
tamtej pory miny ju dwie godziny. Mylisz, e dwie godziny mona
zakwalifikowa do niedugo"?
-Nie.
-Ja te nie. - Wychylia si do przodu i spojrzaa przez zaparowan przedni szyb. To mi wyglda na deszcz monsunowy.
Opuciam szyb po stronie kierowcy, eby mie lepszy widok. Po przejechaniu
caych kilometrw po wskich, krtych drogach
w kocu dotarymy do duej otwartej przestrzeni, ktra stopniowo rwnaa si z
lini drzew, a dalej wspinaa w stron agodnie zaokrglonego wzgrza. Na jego
rodku wyrasta dwupitrowy dom o turkusowych cianach, otoczony krzewami ry
rozkwitajcymi tysicem kwiatw w kadym z kolorw. Kwiatw byo tak duo, e
czuam ich sodki zapach ju ze swojego miejsca na podjedzie, gdzie siedziaymy,
czekajc na przejanienie.
- To jaki absurd. Nie zamierzam tu duej kwitn. - Paige zarzucia sobie na gow

mokry od deszczu kaptur kurtki, opryskujc tablic rozdzielcz mawk kropel.


Zapaa za klamk i spojrzaa na mnie. - Masz siostr?
Otworzyam usta, eby powiedzie tak... a potem je zamknam. Dlatego, e nie
byam pewna. Czy nadal mam siostr? A moe w chwili gdy Justine zderzya si z
powierzchni wody u podna urwiska Chione, staam si jedynaczk? Na szczcie
wanie deszcz usta na moment i Paige ruszya biegiem do domu. Zakrciam szyb,
zgasiam silnik i pobiegam za ni, zwalniajc tylko nieznacznie, kiedy zbliyam si
do pierwszego klombu ranych krzeww. Kwiaty miay ciemno-fioletow barw, a
krawdzie patkw zdobiy te ctki. Idc dalej pod gr w stron domu,
obrzuciam wzrokiem klomby i spostrzegam, e wszystkie re s co najmniej
dwukolorowe, a czasem nawet trzy- i czrerokolorowe. Pomylaabym, e s sztuczne,
gdyby tu przed wejciem na schodki ganku kolczasta odyga nie zahaczya o moje
dinsy.
- Nie taki diabe straszny, jak go maluj - stwierdzia Paige, gdy j dogoniam. - Po
prostu trzymaj si z boku, a nic ci nie bdzie. Zakadajc, e odnosi si to do Zary,
poczuam nag ch, by zawrci do samochodu i tam spokojnie poczeka, jednak
zanim zdyam to zaproponowa, wesza do rodka.
Wkroczyam za ni do salonu utrzymanego w kolorach niebieskim i kremowym.
Kanapa i fotele pokryte byy tkanin w odcieniach granatowym i morskim. Ponad
kominkiem, gdzie w naszym domu wisia telewizor plazmowy, znajdowao si
szerokie lustro w zabytkowej ramie koloru koci soniowej. Na elementy dekoracyjne
skaday si turkusowe poduszki w ksztacie waka, koronkowe abaury okalajce
krysztaowe stojaki lamp i kosmaty dywan, te w kolorze koci soniowej, ktry
zajmowa niemal cay pokj.
- To rzeczy mojej babci - oznajmia Paige, widzc, e si rozgldam. - To jej dom.
Zara, moja mama i ja mieszkamy tu od zawsze. Trzy pokolenia Marchandw pod
jednym dachem, co -kiedy ju poznasz Rain - trudno ci bdzie sobie wyobrazi. Gdy
ruszyymy przez pokj, obserwowaam widok, jaki rozciga si za szeregiem
wysokich okien na przeciwlegej cianie. Nie zmienia si. Dom sta tak wysoko, e
przynajmniej z salonu wida byo tylko niebo.

-Vanesso - oznajmia Paige teatralnym tonem, wykonujc piruet tu przede mn,


zanim przekroczya szerok wnk drzwiow - poznaj Rain. Krlow zamku i mego
serca. Zatrzymaam si przed wejciem do kuchni. Poczuam pojedynczy impuls w
gowie; bl by tak silny, e chwyciam si futryny, eby nie zoy si w p. -Witaj,
Vanesso. Mrugnam. Bl min.
- Nie wiedziaam, e bdziemy dzi miay goci. Mrugnam znowu, przekonana, e
przejciowy atak migreny wpyn na moj zdolno widzenia. Wikszo poznanych
przez mnie mam przypominaa moj wasn, ktra miaa dwa wizerunki: subowy
oraz w stylu panienki z dobrego domu.
Kiedy moja mama nie miaa na sobie czarnej garsonki, ubieraa si w pcienne
spodnie i bluzk na guziki. Gdy jej wosy nie byy upite w ciasny kok, czesaa je w
staranny kucyk. Zawsze bya schludna, estetyczna. Ale stojc obok Rainy, nawet w
swojej najlepszej garsonce i szpilkach, staaby si inna. Niewidzialna. I wanie tak
si teraz czuam.
- Nie miaybymy goci, gdyby Zara askawie zjawia si dzisiaj w pracy - wyjania
Paige, zajmujc miejsce po drugiej stronie blatu naprzeciwko matki. - Vanessa mnie
podwioza.
- Mio mi pani pozna - powiedziaam, prbujc si umiechn.
Raina staa nad row plastikow misk z drewnian yk w rku i wpatrywaa si
we mnie poyskujcymi srebrzystoniebieskimi oczami. Gdy mierzya mnie
wzrokiem, ja staraam si lepiej jej przyjrze, zachowujc przy tym moliwie jak
najwiksz dyskrecj. Musiaa mie prawie metr osiemdziesit wzrostu, a ciemne,
falujce wosy spyway jej a do pasa. Miaa na sobie bia sukienk na ramiczkach
z mikkiej dzianiny i przynajmniej tuzin srebrnych bransoletek, pobrzkujcych
jedna o drug, kiedy zabraa si do mieszania skadnikw. Nie bya umalowana, ale w
jej przypadku to byo zupenie niepotrzebne: cer miaa nieskazitelnie czyst, a skr
gadk. Bya uderzajco pikna i wygldaa raczej na drug starsz siostr Paige ni
na jej matk.
- Twoja siostra jest na grze - oznajmia wreszcie Raina. - Ale nie najlepiej si czuje.
Paige skina gow w stron kuchennego okna.

- Wygldaa dzi na zewntrz? Wiesz, co si dzieje zaledwie kilka kilometrw std?


- Wrci, gdy tylko poczuje si dobrze - zapewnia Raina spokojnym tonem.
-Nikt nie bdzie czu si dobrze, jeli w restauracji zabraknie obsugi - zauwaya
Paige. - Nasi gocie bd godni. Louis nie przestanie marudzi. A wszystko dlatego,
e Zara cierpi na zesp napicia przedmiesiczkowego? Nic z tego. Raina wczya
mikser i zanurzya go w rowej misce. -Moesz sprbowa j przekona zaproponowaa poprzez szum urzdzenia. - Ale nie spodziewaj si, e bdzie
zadowolona.
-Nigdy si tego nie spodziewam. - Paige obrcia si na picie. Kiedy dosza do
drzwi, zapaa mnie delikatnie za rkaw i pocigna za sob, wyprowadzajc z
kuchni.
- Mio byo ci pozna, Vanesso - zawoaa za nami Raina, co w najlepszym wypadku
zabrzmiao obojtnie.
- Widzisz? - powiedziaa Paige, gdy tylko przeszymy przez salon i znalazymy si
na wskich schodach prowadzcych na pitro. - Byabym wniebowzita, gdyby
najwikszym problemem z moj matk byo to, e kupia mi sukienk na przyjcie,
na ktre nie mam ochoty i.
-To dlatego zwracasz si do niej po imieniu? - zapytaam, ignotujc omotanie w
klatce piersiowej. - Bo nie jest taka ciepa i czua jak inne matki?
-To te, ale gwnie dlatego, e nas o to prosia. Mwi, e nie czuje si na ryle
dojrzaa, eby mie dwie nastoletnie crki. - Paige dotara na pitro i odwrcia si do
mnie. -A tak swoj drog, chciaam ci zapyta: dlaczego twoich rodzicw tu nie ma?
Mwia, e twoja mama chce, eby wracaa do domu?
- Zgadza si. - Skupiam uwag na zapalonym ciennym kinkiecie. - Mama jest
pracoholiczk, a tata mamoholikiem, dlatego oboje na kilka dni wrcili do Bostonu.
- Genialnie - stwierdzia Paige, idc w gb korytarza. - Zabiabym za odrobin
wasnej przestrzeni raz na jaki czas, Zamienimy si?
Rozemiaam si, ale najzabawniejsze byo to, e nawet gdyby wymiana obejmowaa
Zar, w pewnym sensie to by mi odpowiadao.
Ruszyam za ni dugim korytarzem owietlonym dworna maymi krysztaowymi

yrandolami.
- Jeste pewna, e nie powinnam zaczeka na dole? - zapytaam, kiedy
przystanymy przed zamknitymi drzwiami. - Mam wraenie, e twoja siostra za
mn nie przepada.
- Zara za nikim nie przepada. - Paige umiechna si krzepico i zaomotaa pici
w drzwi. - Powinna posucha, co wygaduje o Jonathanie.
Zadudnia znowu, zanim zdyam zapyta, kim jest Jonathan. Przycisnam do do
czoa, gdy dobiegajca zza drzwi muzyka rozlega si goniej. Brzmiao to jak jazz,
ale przy mocniejszym akompaniamencie perkusji, z szybkim, pulsujcym bitem.
- Nigdzie si std nie rusz, Zet - krzykna Paige. Znw zaomotaa w drzwi, a za
kadym razem, kiedy jej pi zderzaa si z drewnem, midzy moimi skromi
rozchodzi si bl. Zacza stuka do drzwi i kiwa gow w rytm muzyki. Trwao to
co najmniej minut. Odwrciam si i stanam przy wysokim oknie, masujc skronie
i przygldajc si cikiej, szarej kotarze deszczu wpadajcej wprost do oceanu w
oddali poniej. Nagle poczuam zawroty gowy i wydao mi si, e zaraz zemdleje.
Odwrciam si do Paige, eby wytumaczy, e zaczekam w samochodzie.
Ju miaam poklepa j po ramieniu, gdy muzyka ucicha, a drzwi otworzyy si na
ocie. Kiedy Zara mnie ujrzaa, w jej
oczach pocztkowo zabyso zaskoczenie, a po chwili konsternacja i gniew.
- Nie czujesz si najlepiej, co? - zapytaa ironicznie Paige. Ironia bya uzasadniona.
Spotykaam Zar tylko w restauracji U Betty", wic widziaam j w krtkich
spodenkach, czarnym podkoszulku i fartuszku. Typowy strj, jaki nosia w pracy, w
niczym nie przypomina tego, co obecnie miaa na sobie: obcis czarn spdniczk
koczc si co najmniej dziesi centymetrw wyej ni jej krtkie spodenki,
dopasowan czarn bluzeczk bez ramiczek i lakierowane sandaki na szpilce.
Wosy, ktre widziaam tylko zwizane w dugi koski ogon, byy rozpuszczone i
gadko opaday na plecy, a makija sprawia, e jej srebrzyste oczy byszczay jak
witeczne bombki. -Jeli masz kopoty z oddychaniem, moesz sobie odpi kilka
haftek - zasugerowaa Paige, obrzucajc wzrokiem obciskajcy biust top Zary.
-A ty jeli chcesz jeszcze kiedykolwiek oddycha, powiedz swojej przyjacieczce,

eby zostawia nas same. - Gos Zary by spokojny. Paige skina gow.
-W porzdku. - Spojrzaa na mnie. - Zaczekasz na mnie na dole?
Byam wdziczna za wyproszenie i bez oporw ruszyam przed siebie korytarzem,
jeszcze zanim Paige zamkna za sob drzwi. Miaam nadziej, e niezalenie od
dzielcych je sporw uda im si szybko doj do porozumienia, bo teraz niczego nie
pragnam bardziej ni tego, aby si stamtd wydosta, zanim powd zaleje krte
drogi prowadzce z powrotem do miasteczka. Vanesso...
Przyspieszyam kroku.
Moja kochana, najdrosza Vanesso...
Justine znw wydostaa si z mojej gowy i nawoywaa mnie z wiszcych nade mn
krysztaowych yrandoli, ze zdj zdobicych ciany, z chodnika pod moimi stopami.
Dotara tak daleko... Prosz, nie odchod... Szam teraz szybciej i mocno
potrzsaam gow, chcc odegna dwik wyjcych syren, migotanie czerwonych
wiate, fioletowe i te ctki na skrze i Justine stojc w wodzie, wycigajc do
mnie cienkie ramiona.
Postawiam ju stop na pierwszym stopniu schodw, gdy nagle dom pogry si w
ciszy. Zastygam w bezruchu i wstrzymaam oddech. Nic. adnej ostrej muzyki.
adnych krzykw dobiegajcych z koca korytarza. Nie byo sycha nawet deszczu
dudnicego o dach.
- Vanessa?
Spojrzaam w lustro wiszce na cianie tu przed moimi oczami, teraz szeroko
otwartymi. Twarz mi poblada. Gos nie nalea do Paige ani do Zary. A za mn nie
byo nikogo. Korytarz by pusty.
- Oszalaa - odezwaam si do wasnego odbicia w lustrze, zanim ruszyam w d po
schodach. I to na dobre.
- Vanessa? - Gos rozleg si znowu. Zamaram, oguszona omotaniem wasnego
serca.
- To ty...?
Gos dobiega z drugiego koca korytarza, daleko od pokoju Zary. Wpatrywaam si
w podog na pitrze i nakazaam stopom, by si poruszyy.

I w kocu ruszyy, w gr po schodach, w gb korytarza. Miaam wraenie, e lada


chwila pulsujca krew rozsadzi mi yy, w palcach u rk i stp czuam mrowienie.
Mj niemiay wewntrzny gos ostrzega mnie, baga, ebym zawrcia i wynosia
si stamtd jak najszybciej. Ale go zignorowaam. Kady misie i kady nerw
zmaga si, by odcign mnie w przeciwnym kierunku, ale musiaam zobaczy, co
jest na kocu korytarza.
Dla witego spokoju. Bo co jeli to bya ona? Co jeli jakim cudem, na przekr
logice - wbrew raportom lekarza sdowego, pomimo czuwania przy zwokach i
pogrzebu - Justine wci tu bya? Wiedziaam, e to szalestwo... ale dlaczego
miaoby by mniej prawdopodobne ni wszystko, co wydarzyo si do tej pory?
Drzwi byy lekko uchylone, a przez nie przeciskaa si wska pionowa struka
wiata. Wstrzymujc oddech, pooyam na nich do i pchnam.
Zajo mi sekund, by j dostrzec. Gdy to si stao, ogarno mnie rozczarowanie, a
jednoczenie wielka ulga, e to nie Justine. Na liliowym szezlongu przed kominkiem
w purpurowym szlafroku siedziaa kobieta i przetykaa ig z nici przez cienki
kawaek materiau rozcignity na drewnianym krku. Wosy miaa dugie i
falujce, podobnie jak wosy Rainy; pewnie kiedy te byy rwnie czarne jak
lukrecjowe cukierki, chocia czas zmieni ich barw w spowiay grafit,
przypominajcy odcieniem popi spod polan poncych w kominku. Kiedy
umiechna si do mnie, jej oczy okazay si bardziej szare ni srebrne, a przy tym
zamglone. Skupia wzrok nie na mojej twarzy, ale na punkcie gdzie ponad moj
gow. Jakim sposobem ta kobieta wiedziaa, e tam jestem, cho mnie nie widziaa.
Bo nie widziaa nic.
Chciaam si obrci i na palcach wymkn z powrotem na korytarz. Ale tego nie
zrobiam. Nie byam w stanie. Moe dlatego,
e byoby nie w porzdku, gdybym j zignorowaa i pozwol myle, e resztki
zmysw, jakie jej pozostay, te zaczyna^ zawodzi. Moe dlatego, e purpurowe
ciany jej pokoju p0kry way dziesitki wyszywanek przedstawiajcych urwisko
Chione w rnym wydaniu: zim, wiosn, latem i jesieni. A moe nie wyszam
dlatego, e czekaam, a Justine przemwi powie cokolwiek, w mojej gowie albo

poza ni... ale tak si nie stao.


- Mam na imi Bettina - powiedziaa cicho kobieta gosem gadkim niczym tafla
lodu. - Ale moesz mi mwi Betty.
9
_ Twoja babcia jest niewidoma - powiedziaam kilka godzin pniej, kiedy tum w
restauracji wreszcie si przerzedzi.
- Tak - potwierdzia Paige, wycierajc kieliszek do wina.
- Ona nie widzi - upewniam si. - Zupenie nic.
- Zgadza si.
- No dobrze... w takim razie skd wiedziaa, kim jestem? Paige rozejrzaa si dokoa,
po czym zacigna mnie do pustego kta za kontuarem.
- Dwa lata temu babcia Betty miaa bardzo ciki wypadek -wyszeptaa. - Od tamtej
pory nie jest taka jak dawniej.
- Co to by za wypadek? - zapytaam.
- Dobre wieci - rozleg si mski gos, zanim zdoaa odpowiedzie.
Spojrzaymy na drug stron baru, gdzie sta Garrett, trzymajc w rku dwa bilety.
-Dave Matthews. W Portland. Dzi wieczorem.
-Mylaam, e bilety na koncert rozeszy si wiele miesicy temu ~ odezwaam si,
bo patrzy na mnie.
Uruchomiem par kontaktw i odpaliem porednikowi "Zesne za przyszy rok. Garrett zacz si wycofywa. - Wiem,
e jeste zajta, dlatego jeszcze nie odmawiaj. Najpierw si zastanw.
- Oho, kogo trafia strzaa wakacyjnego Amora - mrukna Paige, kiedy sobie
poszed. - On jest cakiem milutki. Powinna pj.
Pomys wyjcia w celach rozrywkowych by dla mnie zbyt dziwny, eby w ogle go
rozwaa.
- Moemy wrci do tematu? Mwia o swojej babci.
- Ach tak. - Paige znowu wzia si za wycieranie kieliszkw.
- Posza pywa podczas sztormu.
- O matko.

- Nie artuj. - Paige potrzsna gow. - Przed wypadkiem babcia Betty spdzaa w
wodzie wicej czasu ni poza ni. Pora roku ani temperatura wody nie gray roli. Jeli
tylko woda nie bya zamarznita, ona pywaa. Waciwie z tego powodu znalaza si
w Winter Harbor. Wychowaa si w Kanadzie, a na Wybrzee trafia podczas
podry, w ktr wybraa si z przyjacimi. Bya tak podekscytowana, e woda nie
jest skuta lodem, tak jak w innych rwnie daleko wysunitych na pnoc miejscach w
rodku zimy, e postanowia zosta tu na zawsze.
- To si nazywa motywacja do uprawiania sportu.
- Albo raczej uzalenienie, ktre moe czowieka wpdzi w kopoty. - Spojrzaa na
mnie. - Pamitasz, jak bdc ma dziewczynk, liczya sekundy midzy byskiem a
grzmotem pioruna? A im dusza przerwa, tym bardziej oddalaa si burza?
Pokiwaam gow, nie przyznajc, e robiam to waciwie jeszcze cakiem
niedawno.
- Tego dnia, kiedy babcia postanowia skoczy do oceanu ze skarpy za naszym
domem, byski i grzmoty nastpoway rwnoczenie. Burza szalaa bezporednio nad
nami. Tumaczya, e to byo co, co musiaa zrobi, co rzecz jasna niczego nie
wyjania. I od tamtej pory nie wracaa do tematu. Gdy czwrka mczyzn przy
stoliku po drugiej stronie sali rykna miechem, Paige podniosa gow. Musiaa
obieca arze wolny weekend, eby przekona j do cignicia z siebie
minispdniczki i zaoenia subowego fartuszka, ale w kocu si udao. Wtedy ju
czekaam w samochodzie. Ucisnam do Betty i pochwaliam jej haft, po czym
uciekam stamtd w popiechu. Paige i Zara pojawiy si dziesi minut pniej i
wsiady razem do czerwonego mini coopera Zary, aby Paige miaa pewno, e Zara
nieoczekiwanie nie obierze zupenie innej trasy. Teraz wszystko wrcio ju do
normy. -Po tym zdarzeniu babcia nigdy ju nie bya taka sama -kontynuowaa Paige.
- Stracia wzrok, a wypadek wpyn te na jej pozostae zmysy. Kiedy jeszcze bya
pod powierzchni, pomylaa, e umiera, bo nie widziaa nic; syszaa za to odgosy
deszczu, szum fal, pezanie krabw i piew wielorybw. W szpitalu nie moga ujrze
zdumienia na twarzy lekarza, ale za to usyszaa, jak mwi: bdzie ya"... syszaa
te pacjenta oddychajcego za pomoc respiratora w sali obok i zatrzymanie akcji

serca innego pacjenta na pitrze poniej. -Niesamowite.


-Wiem. Sdzilimy, e te jej absurdalne twierdzenia ustan, gdy ju wrci do domu, a
trauma minie, ale ona wci upieraa si, e syszy ryby bulgocce w oceanie, re
kwitnce na podwrzu przed domem, listonosza idcego kilka kilometrw dalej.
Potem zacza wyczuwa wszystko wchem i dotykiem, normalnie emerytka o
nadludzkich zdolnociach! artowaymy, e pewnego dnia zobaczymy j lecc po
niebie w purpurowym kosriumie
kpielowym i rczniku plaowym obwizanym wok szyi jak peleryna.
- To dlatego wiedziaa, kim jestem, chocia mnie nie widziaa?
- zapytaam. - Dziki swoim superzmysom?
- Moemy si tylko domyla. - Odstawia wypolerowany kieliszek i nachylia si do
mnie. - Nikt spoza rodziny nie wie, e babcia Betty wskoczya prosto w paszcz
rozszalaego ywiou, a po wypadku nigdy tak w peni nie przysza do siebie.
Kademu, kto zapyta, Raina mwi, e babcia ma typowe dla wieku kopoty
zdrowotne i jest zbyt saba, eby wychodzi z domu. Jej zdaniem to atwiejsze ni
cige zmaganie si z pytaniami, na ktre nie znamy odpowiedzi... i wiem, e byaby
wdziczna, gdyby nasz may rodzinny sekret sekretem pozosta.
- Nie ma sprawy - skinam gow. - Moesz na mnie liczy.
- Dziki. - Paige umiechna si, po czym zerkna na telewizor przymocowany do
ciany nad barem. - O, codzienna dawka doujcych faktw.
Podyam za jej spojrzeniem z nadziej, e nie spostrzega, jak krew odpyna mi z
twarzy. Przyjemny dla ucha gos prezenterki sprawi, e wszyscy, ktrym nic nie
zasaniao ekranu, przerwali rozmow i spojrzeli w stron telewizora.
- Policja w Winter Harbor ma tego lata rce pene roboty - zakomunikowaa. Zamiast zajmowa si typowymi sezonowymi problemami, jak naduywanie
alkoholu przez nieletnich czy nielegalne nocne imprezy na play, miejscowe wadze
zmagaj si z szeregiem pozornie niepowizanych ze sob zgonw. Paige potrzsna
gow.
- Pierwsza ofiara, osiemnastoletnia Justine Sands, ktra od wrzenia miaa rozpocz
studia w Dartmouth College, zgina w wyniku skoku z urwiska. Paul Carsons,

przedsibiorca
i ojciec trjki dzieci, zgin na skutek wywrotki odzi podczas gwatownej burzy.
Charles Spinnaker, radca prawny i ojciec piciorga dzieci, uton podczas owienia
ryb zaledwie pitnacie metrw od brzegu.
Gdy zdjcia ofiar pojawiay si kolejno na ekranie, skupiam si na oddychaniu.
- Zwoki czwartej ofiary, Aarona Newberga, prezesa i dyrektora naczelnego firmy
farmaceutycznej ImEx, Inc., znaleziono dzi rano przed budynkiem Portowego
Centrum Odnowy Biologicznej Latarnia Morska" w Winter Harbor. Podejrzewa si,
e mier pana Newberga rwnie nastpia w wyniku utonicia, cho wadze wci
jeszcze prowadz w tej sprawie ledztwo.
Spot informacyjny zakoczy si nagle, a na ekranie pojawia si lista numerw
kontaktowych dla ewentualnych wiadkw, wszystko to sprawiao wraenie rwnie
rutynowego jak wiadomoci drogowe czy prognoza pogody.
- Hej - odezwaa si Paige, dwigajc na blat kosz szklanek i odwracajc moj uwag
od telewizora. - Ktra godzina? Zerknam na zegar wiszcy nad zlewem za moimi
plecami.
- Dochodzi dziesita.
Skrzyowaa ramiona i zoya je na krawdzi kosza.
- Hm, to dziwne.
Podyam wzrokiem za jej spojrzeniem przez ca sal jadaln. Serce skoczyo mi
gwatownie, a potem na chwil jakby zamaro.
Skoczyo, kiedy zobaczyam Olivera siedzcego w sekcji Zary -dwie godziny przed
czasem - i rozgldajcego si po sali, a nie wpatrzonego w widok za oknem. To
wanie musiao zwrci uwag Paige.
A zamaro na widok Simona, ktry sta w holu i rwnie rozglda si po sali.
- No, no, ale przystojniak - mrukna Paige, gdy do mnie pomacha. Zmruya oczy. Czy to nie Simon Carmichael?
- Tak, to on. - Cieszyam si, e Paige nie odziedziczya nadprzyrodzonych zdolnoci
sensorycznych po babci Betty, bo dziki temu nie moga sysze nagej arytmii
mojego serca.

- Wow. A mwi si, e studia rozwijaj umys. Niesamowicie si zmieni.


- Mogaby zaj si 01iverem? - zapytaam. Za sekund jestem z powrotem.
- Nie spiesz si. - Signa do kieszeni fartucha po podkadk i dugopis i posaa mi
promienny umiech. - Po dniu, w ktrym Jonathan przyjdzie po mnie do pracy, nie
zobaczysz mnie przez nastpny tydzie.
Zanotowaam w pamici, eby pniej zapyta o Jonathana. Moja lista pyta do
Paige wyduaa si i obejmowaa te inne kwestie, a mianowicie: co stao si z
dziadkiem Paige, co o tym wszystkim myli jej ojciec, o co chodzi z wyszywankami
przedstawiajcymi urwisko Chione, skd babcia Betty znaa moje imi i dlaczego
Justine najwyraniej chciaa, ebym j poznaa.
Na odpowiedzi musiaam zaczeka.
- Co si stao? - zapytaam, podchodzc do Simona. W pierwszej chwili umiechn
si na mj widok, ale teraz znowu spowania.
- Cze - przywita si. - Przepraszam, e tak si zjawiam bez uprzedzenia, ale
musiaem si z tob zobaczy.
Z jego wyrazu twarzy jasno wynikao, e nie mwi tego w sensie romantycznym, jak
kto, kto usycha z tsknoty, dlatego zdziwio mnie, e mimo to jego sowa wywoay
mrowienie w moich rkach, jakby kto przecign po nich pirkiem. - Nie ma
sprawy. Co si dzieje?
Rozejrza si dokoa, jak gdyby kto rzeczywicie mg nas usysze pord setki
osb na sali, i zbliy do mnie. Sta tak blisko, e widziaam plamki na szkach jego
okularw i drobne woski na linii szczki. -Caleb dzwoni.
Odniosam wraenie, e szum wok nas ucich. -Gdzie on jest? Nic mu si nie stao?
-Nie wiem. Nie odezwa si. Nie rozpoznaem numeru, a kiedy odebraem, przez
kilka sekund sycha byo lekki, nierwny oddech, jakby by w ruchu. A potem, w
chwili kiedy zdawao si, e zacznie mwi, usyszaem inny gos. Kobiecy.
Wymwia imi Caleba, a potem poczenie si zerwao. Do restauracji wesza
picioosobowa rodzina, agodnie odpychajc nas na bok. Gdy si odsuwalimy, mj
wzrok natrafi na lustro za stanowiskiem hostessy. Wstrzymaam oddech, przekonana,
e zobacz Justine spogldajc na mnie ze szklanej tafli, otoczon mienic si

srebrzyst mgiek. -Sprawdziem ten numer w internecie. Odwrciam wzrok od


pustego lustra.
-Nie byo go na adnym wykazie, wic sprbowaem si tam
dodzwoni. Po kilku pierwszych prbach nikt nie odebra, ale
wreszcie suchawk podnis leniczy.
-Leniczy? Jak to leniczy?
Przez chwil patrzylimy sobie w oczy.
-Z Orodka Lenego Bohaterka".
Przestay do mnie dociera rozmowy i miech goci. Wydao mi si, e Simon i ja
jestemy jedynymi osobami w caej restauracji.
- W adnych innych okolicznociach nawet nie mylabym
0 tym, eby jecha - powiedzia. - Zreszt jego pewnie i tak ju tam nie ma. Ale to
pierwszy trop, na jaki trafilimy. Nie mog tak po prostu sobie odpuci.
Zdoaam skin gow. Sta teraz tak blisko mnie, e czuam zapach mitowej pasty
do zbw w jego oddechu.
- Pojedziesz ze mn? - zapyta cicho.
Poczuam, e moje ttno przyspiesza. Oprcz urwiska Chione orodek Bohaterka"
by ostatnim miejscem, do ktrego chciaabym si wybra. Ale jeli to oznaczao
szans na znalezienia Caleba - i spdzenie caego dnia z Simonem - nie byo innego
miejsca, w ktrym powinnam si znale.
- Zaraz wracam - oznajmiam, rozwizujc fartuszek. Wybiegam z holu i ruszyam w
stron baru. Paige tam nie byo; szybki rzut oka na sal pozwoli mi stwierdzi, e
rozmawia z 01iverem. Nie mogam znikn, nie mwic jej o tym, ale nie mogam
te do nich podej i znw przebywa w towarzystwie dziwnego starszego
czowieka. Zaczekaam, a Paige si odwrci,
1 wtedy do niej pomachaam.
- Wszystko w porzdku? - zapytaa, kiedy dosza do mnie.
- Bdzie w porzdku - odparam. - Pod warunkiem e mnie nie znienawidzisz.
- To niemoliwe.
- Nawet jeli teraz sobie pjd? Na cay dzie? Spojrzaa przez rami w stron holu.

Gdy znw obrcia si do mnie, oczy jej byszczay.


- Wychodzisz z Simonem?
Po chwili milczenia skinam gow.
-Szczciara. - Chwycia mnie za ramiona i cisna. - Gdyby tylko w Latarni"
dawali Jonathanowi chocia minut na mylenie o tak romantycznych gestach! -Na
pewno nie masz mi tego za ze? - zapytaam, dopisujc zwizek midzy Jonathanem
a Latarni Morsk" do mojej wci wyduajcej si listy pyta.
- Miaabym ci za ze, gdyby n i e posza. Co prawda, jest jedna osoba, ktra miaaby
nieco wicej obiekcji...
Zerknam na siedzcego w oddali za jej plecami, wpatrujcego si w nas 01ivera.
- Kiedy zobaczy, e to nie ty przychodzisz odebra zamwienie, prawie potraktowa
mnie swoim popisowym numerem dla Zary.
To kompletnie nie miao sensu. Powiedziaam do niego gra dziesi sw, a on z
kadym kolejnym wyglda na coraz bardziej niezadowolonego.
-Ale jeli teraz nie pjdziesz z Simonem, to ci zwolni.
Umiechnam si.
-Wrc tak szybko, jak si da.
-Jestemy tu ju ponad pidziesit lat - stwierdzia beztrosko, ruszajc pdem w
stron kuchni. - Bdziemy tu, kiedy wrcisz.
Idc przez sal w stron holu, spuciam wzrok; byam ju nie wicej ni kilka
metrw od Simona, gdy musiaam przystan. Chwyciam si krawdzi najbliszego
stolika i zmruyam oczy. Atak blu by tak silny, tak intensywny, jakby kto obla mi
wosy naft, po czym przystawi zapak. -Co ci jest? Chcesz usi?
Otworzyam jedno oko na tyle szeroko, by dostrzec modego jca w niebieskiej
baseballwce przygldajcego mi si uwanie.
Brwi mia zmarszczone z zaniepokojenia, co - jak uznaam -byo cakiem mie z jego
strony, zwaywszy, e mj kciuk wyldowa zaledwie par centymetrw od jego
talerza z nalenikami z nadzieniem jagodowym.
- Nic jej nie jest.
Oderwaam do od stolika, eby obiema rkami chwyci si za gow.

- Prawda, e nic ci nie jest, Vanesso?


Wszystkim innym, ktrzy usyszeli gos Zary, prawdopodobnie wyda si on zupenie
normalny, a nawet sodki. Jakbymy byy przyjacikami, ktre znaj si na tyle
dobrze, by Zara wiedziaa, e moje ble gowy s przelotne i nie trzeba zwraca na
nie uwagi. Ale ja miaam wraenie, jakby kto wbija mi motkiem metalowe
gwodzie prosto w czaszk.
- Hej - powiedzia agodnie Simon, a ja poczuam na twarzy jego ciepy oddech,
kiedy obj mnie w pasie. - Mam ci.
Z kadym krokiem pulsowanie w mojej gowie ustpowao. Gdy dotarlimy do drzwi
wejciowych, udao mi si cakiem otworzy oczy; obejrzaam si za siebie, eby
zobaczy ledzc nas wzrokiem Zar. Ramiona skrzyowaa na piersi, a jej zwone
oczy przypominay dugie srebrzyste szparki.
- Znasz j? - zapytaam Simona. Nigdy o niej nie wspomina, ale oboje wychowali si
w Winter Harbor; bardzo moliwe, e chodzili nawet do tej samej szkoy.
Obejrza si za siebie i westchn.
- No wiesz, trudno jest nie zna Zary Marchand.
10
Przez dziesi minut jazdy do Orodka Lenego Bohaterka" zastanawiaam si, co
takiego ma w sobie Zara, e trudno jej nie zna. Mnie trudno byo jej nie zna z tego
wzgldu, e od pierwszego spotkania zdawaa si paa do mnie niechci, a
wynikajce z tego zaniepokojenie wywoywao u mnie olepiajce ble migrenowe,
ktre pojawiay si zawsze, kiedy bya w pobliu. Ale najwyraniej sposb, w jaki
oddziaywaa na mczyzn czy nastoletnich chopcw, by zupenie inny. A wic co to
byo? Jej wygld? Urok osobisty, ktry wczaa jak wiato, kiedy miaa na to
ochot? A moe jaka specjalna miosna mikstura, ktr dolewaa im do napoju, gdy
nie patrzyli? Bo przecie musiao chodzi o co wicej ni srebrzyste oczy i przelotny
wpyw seksapilu.
Pi minut jazdy powiciam na rozmylanie o tym, dlaczego tak bardzo obchodzio
mnie, e jej dziaanie nie omino Simona.
Na szczcie cala jazda trwaa tylko pitnacie minut. Zanim zdoaam zrobi

cokolwiek, czego mogabym pniej aowa, na przykad zapyta Simona, co


konkretnie mia na myli, mwic
to, co powiedzia przed wyjciem z restauracji U Betty", podjechalimy do
zardzewiaej, powykrzywianej bramy orodka.
- Po co? - rzuci pytanie, kiedy samochd stan. - Po co miaby tu przyjeda?
Kiedy wysiedlimy, rozgoniam myli o arze. Na moje oko nie byo powodu, dla
ktrego Caleb miaby tu by. Nie byo adnego powodu, dla ktrego ktokolwiek
miaby tu by. W latach czterdziestych XX wieku orodek Bohaterka" by cile
chronion baz wojskow, uchodzc za jedn z uroczych wiosek rybackich Nowej
Anglii, co miao na celu zmylenie zbliajcych si statkw i samolotw
nieprzyjaciela. Na przestrzeni lat z bazy wojskowej przeistoczy si w miejsce dla
poszukujcych dreszczyku emocji dzieciakw, gdzie mogy bawi si choby w
Pytanie czy zadanie". W latach dziewidziesitych, po tym jak na play
przynalecej do orodka i pobliskich szlakach znaleziono kilka cia, urzdnicy
pastwowi uznali, e surowe warunki panujce na tym terenie - gsta mga, wysokie
fale przybojowe, rumowiska skalne - s zbyt niebezpieczne dla pieszych turystw i
pywakw, i zamknli orodek na cztery spusty. Teraz syszao si o nim tylko wtedy,
gdy nowo przybya grupka ciekawskich urlopowiczw prbowaa przekona si na
wasnej skrze, czy to miejsce faktycznie jest tak straszne, jak sugerowaaby jego
reputacja, a w lokalnym dzienniku rozpisywano si o ich niezgodnych z prawem
wybrykach.
- Bdziemy musieli przez ni przeskoczy - stwierdzi Simon, szarpnwszy
kilkakrotnie za kdk i acuchy zabezpieczajce bram. Odwrci si do mnie. Chyba e wolisz zaczeka w samochodzie.
Potrzsnam gow. Czekanie samotnie w aucie albo pozwolenie, eby sam
rozglda si po orodku, nie wchodzio w rachub.
Simon podcign si na rkach na wysokiej eliwnej bramie. Kiedy wspi si na
szczyt i zeskoczy na ziemi po drugiej stronie, obiema rkami chwyciam za
pordzewiae prty, a pomidzy nie wcisnam teniswki. Wspinaam si, podcigajc
si na rkach i klinujc stopy w wskich szczelinach midzy prtami.

- To nie ma wiele wsplnego z chodzeniem po drabinie - stwierdziam, dotarszy na


szczyt. eliwne prty byy ostro zakoczone, wic jeli nie chciaam chodzi po
orodku z podziurawionym odkiem, nie mogam si teraz obrci i zastosowa tej
samej techniki do schodzenia na drug stron. To, e wanie zaczo pada i donie
zelizgiway si z zimnego metalu, wcale nie pomagao.
-Wcale nie jest tak wysoko - zapewni Simon. - Zapi ci. W moim przekonaniu
skok z wysokoci dwch i p metra by raczej sporym wyzwaniem, ale faktycznie
nie miaam wyboru. Wykorzystujc ca swoj si, by utrzyma ciao przynajmniej
par centymetrw ponad szpikulcami, ustawiam stopy na krawdzi i skoczyam.
-Jeste cakiem twarda jak na dziewczyn z miasta - stwierdzi Simon, gdy
wyldowaam po drugiej stronie bramy. Prbowaam si umiechn, ale byam zbyt
wiadoma jego ramion pod moimi pachami, jego doni na mojej talii, naszych
stykajcych si klatek piersiowych oraz tego, e automatycznie nie zwolni ucisku,
mimo e moje stopy stay ju bezpiecznie na ziemi.
-Tam jest budka telefoniczna - zauwayam wreszcie. Puci mnie i odwrci si.
Automat znajdowa si obok starego baraku, w ktrym dawniej mieci si punkt
informacyjny. Ciko byo wyobrazi sobie turystw wchodzcych do tego
rozpadajcego si budynku bez dachu po broszury i mapki tras wycieczkowych.
Jeszcze trudniej byo wyobrazi sobie Caleba stojcego w tym miejscu zaledwie kilka
godzin wczeniej.
- Nie dziaa - stwierdzi Simon, kiedy podbieg do automatu i podnis suchawk.
Odoy j i sprbowa znowu. - Zero sygnau. Zero brzczenia. Nic.
Doczywszy do niego, uniosam poszarpan kocwk zerwanych przewodw
telefonicznych.
- Wyglda na to, e kto si o to postara - stwierdziam.
- Dziwne. Sprawdzaem to w sieci. Na terenie orodka jest tylko jedna linia
telefoniczna, ktr pastwo zostawio na wypadek, gdyby pogoda zakcia sygnay
radiowe podczas comiesicznych wizyt stray lenej.
- Najwyraniej osobie, z ktr przyjecha tu Caleb, kimkolwiek bya, zaleao na jego
niepodzielnej uwadze.

Usta Simona uoyy si w prost lini, kiedy odkada suchawk na wideki.


Okry may budynek, po czym si otworzy drzwi. Gdy znika w rodku, zrobiam
krok naprzd. Co jeli osoba, ktrej zaleao na niepodzielnej uwadze Caleba, cigle
tam bya? Ukrywajc si w chatce, czekajc na kolejn ofiar? Czy nie powinnimy
zadzwoni po wsparcie? Albo czy nie powinnimy chocia zabra ze sob maych
noyczek lekarskich z apteczki w samochodzie Simona? Albo...
- Pusto.
Odetchnam z ulg, gdy znw pojawi si w drzwiach.
- Tylko troch lici i starych gazet.
Poszed pospiesznie gruntow ciek, a ja ruszyam truchtem, eby za nim nady,
rzucajc baczne spojrzenia to w lewo, to w prawo. Na kadym kroku widoczne byy
lady zoonej niejako z dwch etapw przeszoci orodka. Zaledwie kilka
metrw od cieki wyrastay betonowe bunkry artyleryjskie oplecione winorol. Tu i
wdzie z przeronitej rolinnoci wystaway zapadajce si stoy piknikowe i
metalowe kosze na mieci. ciany podunych, prostoktnych budowli zdobio czarne
graffiti. Gdyby Caleb prbowa si ukry, adne inne miejsce nie mogo nadawa si
do tego lepiej. -Gwne budynki s na skarpie. - Simon rzuci przez rami, odbijajc
na prawo, w inn gruntow ciek prowadzc w gr, odchodzc od tej, ktr
szlimy dotychczas. Z trudem wyapywaam jego sowa pord szumu deszczu. Teraz
padao szybciej i mocniej. Kiedy ru jechalimy, niebo byo przejrzyste, ale od tamtej
pory pociemniao. Poprzez bujne sklepienie lici nad naszymi gowami widziaam
gste, szare kby przetaczajce si znad oceanu. Gdy dziesi minut pniej
dotarlimy do koca cieki na szczycie skarpy, czapa chmur opada niej, deszcz la
si zimnymi strumieniami, a w ziemi uderzay pierwsze byskawice.
-Jakim cudem nie bylimy na to przygotowani?! - wrzasnam, doganiajc Simona na
krawdzi urwiska. Ulewa bya tak potna, e ciko byo stwierdzi, gdzie koczy
si niebo, a zaczyna ocean. Nie mogam nawet dojrze play pod nami. -Przed
wyjazdem sprawdzaem prognoz! - Simon krzykn w odpowiedzi. - Zapowiadali
moliwe burze z piorunami. Weszam za nim do budynku ukrytego pord drzew,
kilka metrw od krawdzi skarpy; z zewntrz przypomina kociek, zwieczony

prowizoryczn wie i imitacj witraowych okien. Simon wycign z kieszeni


polaru latark i powieci ni po pomieszczeniu, jasny snop pad na drewniane
pitrowe prycze przymocowane do cian - puste, jeli nie liczy pokrywajcych ich
lici i gazi - oraz stary piwr.
Sceneria bya doskonaa do krcenia horroru, jednak, o dziwo, pomieszczenie wydao
mi si do przytulne. Zachcajce, Jak miejsce, w ktrym dwjka ludzi mogaby z
powodzeniem zaszy si na kilka dni i zaj wycznie sob, gdyby przysza im na to
ochota.
- Nie jest to, co prawda, centrum odnowy Latarnia Morska"
- stwierdzi Simon, wygldajc na deszcz - ale przynajmniej uchroni nas przed
przemokniciem.
Gdy staam tak tu obok niego, a serce omotao mi jak szalone, nie potrafiam
stwierdzi na pewno, czy to dlatego, e chwilowo utknlimy w dawnej bazie
wojskowej w rodku szalejcej burzy, czy moe dlatego, e jego blisko odbieraam
teraz zupenie inaczej.
- Tego w prognozie nie zapowiadali - wytumaczy si Simon, a jego oczy napotkay
moje. - Wedug wskaza radaru meteorologicznego miao nie by nawet ladu
takiego zjawiska atmosferycznego, ani tutaj, ani nigdzie w pobliu.
- Burza zwykle nie przemieszcza si z tak prdkoci, co?
- To prawda. - Odwrci wzrok na cian deszczu. - Ale oprcz tego zaobserwowano
zwikszenie czstotliwoci sztormw, to samo dotyczy ich nasilenia. A meteorolodzy
s niezmiennie zdumieni, bo nic nie zapowiada ich nadejcia.
- Tak jak wtedy nad urwiskiem Chione? Te sprawdzae prognoz i pogoda miaa
by adna, prawda?
- Dokadnie tak samo. A dzisiaj, i we wszystkich poprzednich przypadkach, niebo
zmienio si z bkitnego w czarne zupenie bez ostrzeenia, jakby Matka Natura
nagle zgasia wiato, eby nikt nie widzia, jakich zniszcze zamierza dokona.
Wanie to usiuj zbada. Bo meteorolodzy tego nie pojmuj. Pastwowy Instytut
Meteorologiczny tego nie pojmuje. Moi profesorowie
te tego nie pojmuj. A gdy ju pojm, zniszczenia, jakie wyrzdzi pogoda, mog

sign milionw dolarw. Wiele miast moe zosta zdewastowanych...


pochonitych wicej ludzkich istnie.
Wicej ludzkich istnie.
-I mylisz, e to nie kwestia jednego pechowego lata? - zapytaam. - Kolejna
anomalia pogodowa bdca efektem globalnego ocieplenia, ktra wytrca planet z
rwnowagi? -Chciabym, eby wyjanienie byo tak proste. Niestety, te burze, mimo
e tak potne, wystpuj tylko na cile ograniczonym obszarze. Wybrzee
Pnocno-Zachodnie znajduje si mniej wicej na tej samej szerokoci geograficznej
co grna cz Wybrzea Pnocno-Wschodniego, a model meteorologiczny w
tamtym regionie jest zupenie normalny w porwnaniu z innymi okresami letnimi. Spojrza na mnie. - Pamitasz, jak szalay fale, kiedy Mark i jego kumple pywali na
deskach? Albo jak porusza si przypyw? Skinam gow.
-Sdz, e te zjawiska s ze sob powizane: nadczynno oceanu i wystpowanie
sztormw. Nie wiem jak ani dlaczego, ale zamierzam to rozgry. Od jakiego czasu
jed wzdu wybrzea stanu Maine, rejestruj wystpowanie przypyww i
odpyww, poziom zasolenia wody, wspczynnik pH, cogodzinne warunki
pogodowe - wszystko, co mogoby pomc znale odpowied na pytanie, dlaczego
dzieje si to, co si dzieje, i dlaczego w takim miejscu i czasie. -To do spory
problem do rozwizania dla jednej osoby. Opuci wzrok.
-Tylko e ja nie dziaam w pojedynk. Przynajmniej ju nie.
Poczuam, jak ciepo rozlewa mi si po policzkach, jakby przez grub warstw chmur
przebiy si promienie letniego soca. -A zreszt musz si tym zajmowa. Nie
mog si tym nie zajmowa. - Zrobi pauz, a kiedy odezwa si znowu, jego gos by
agodniejszy. - Gdyby to lato byo takie jak kade inne, Justine wci byaby wrd
nas. Gdyby to lato byo takie jak kade inne, Caleb nie ukrywaby si Bg wie gdzie.
To lato z ca pewnoci nie byo takie jak kade inne. I kiedy cienkie drewniane
ciany zatrzsy si od grzmotw, a deszcz jeszcze goniej zadudni nam nad
gowami, zaczo do mnie dociera, e Simon moe mie racj.
- Syszysz to? - zapyta chwil pniej.
Wstrzymaam oddech i wsuchaam si w szum. Na dworze zawieja i deszcz ustay, a

powietrze stopniowo znieruchomiao. Za moment znw zerwa si wiatr. Kiedy


gwizda poprzez szpary w cianach i szarpa za to, co zostao z drzwi wejciowych,
zrobio si zimno, tak zimno, jakby temperatura na zewntrz gwatownie spada o
kilkanacie stopni. Par sekund pniej zacz pada deszcz. Na pocztku nie
mogam go dosysze przez omotanie wasnego serca, ale po chwili ulewa zyskaa na
szybkoci i nasileniu, trzsc stropem, jakby po dachu galopowao stado osi.
Wkrtce haas by tak nieznony, e przygotowaam si na to, e za chwil kociek
oderwie si od fundamentw i poszybuje spiral do nieba z nami w rodku.
- Czy to grad? - zawoaam, gdy Simon zapa mnie za rk i odcign od drzwi.
Nie odpowiedzia. Dotarszy do lewego rogu na tyach pomieszczenia, opad na
podog i pocign mnie za sob. Powietrze zrobio si tak zimne, e nasze oddechy
natychmiast zmieniay
oboki pary. Wtedy Simon zdj polar, opatuli mnie i przycign blisko do siebie.
By to rodzaj opieki, jak zaoferowaby kady troskliwy brat w podobnej sytuacji... z
tym e ja nie czuam si jak modsza siostra Simona. Pomylaam, e gdyby
przysun twarz choby o dwa centymetry bliej mojej, a nasze usta przypadkiem
otaryby si o siebie, prawdopodobnie nawet bym nie spostrzega, jak koci odrywa
si od ziemi. -Myl, e najgorsze mamy za sob - wyszepta kilka minut pniej.
Otworzyam oczy i uniosam gow z jego piersi. Budynek wci sta na swoim
miejscu. Poprzez szpary w zniszczonych drzwiach wida byo krople deszczu kapice
z drzew, ale nie z nieba. Z kad chwil robio si coraz janiej i cieplej, gdy soce
zaczo przebija si przez rzednce chmury. -Nic ci nie jest?
-Nie wiem - odpowiedziaam zgodnie z prawd. Bo dopiero
co przetrwalimy niecodzienny atak Matki Natury, a przecie
jeszcze musielimy znale Caleba... jedyne, o czym mogam
myle, to to, e nie chc si std rusza.
-Zimno ci? Co ci boli? Nic na ciebie nie spado?
-Nie. - Zmusiam si, eby odsun si od Simona i wsta. Jestem tylko troch oszoomiona.
-No wiesz - powiedzia Simon - za t potn chmur kryje si promyk nadziei: jeli

Caleb tu by, zanim rozptaa si burza, to nadal musi tu by; w takich warunkach nie
mgby zaj daleko.
Wyszam za nim na zewntrz. Budujc baz, wojsko najwyraniej si postarao: nie
byo adnych namacalnych dowodw tego, co si wanie tedy przetoczyo, poza
wie warstw lici i gazi pokrywajcych gruntow ciek. Prowizoryczna wiea
wci wieczya dach imitacji kocika, a pozostaa cze budynku te nie
ucierpiaa.
- Pozwolisz, e zanim wznowimy poszukiwania, zrobi kilka pomiarw? - zapyta
Simon. - To zajmie gra trzy minuty
- No jasne. Nie krpuj si.
Wyglda tak, jakby zamierza powiedzie co jeszcze, ale odwrci si i ruszy w d
skarpy. Trzymaam si kilka krokw za nim. Skarpa bya stroma, ale piaszczysta, nie
kamienista, dziki czemu schodzenie byo do atwe. Kiedy dotarlimy do play,
Simon wycign z plecaka niewielki notes i plastikow kasetk i podbieg do wody.
Ocean nie wrci do stanu sprzed sztormu rwnie szybko jak niebo i fale nadal
biczoway brzeg. Nie spuszczajc Simona z oczu, zatrzymaam si niedaleko skarpy,
eby nie da si opryska morskiej bryzie. Simon pobra kilka prbek wody i co
zanotowa. Z trzech minut zrobio si pi, potem siedem i dziewi. Po dziesiciu
minutach ruszyam przed siebie pla, co chwila odwracajc si za siebie, eby si
upewni, e Simon cigle jest w tym samym miejscu i e nic mu nie grozi. Gdy
dotaram do skupiska niewysokich ska, skd mogam dobrze widzie Simona i wod,
ostronie wspiam si po kamieniach i usiadam. Zamknam oczy i przechyliam
gow do soca. Potrzebowaam czasu, eby to wszystko ogarn. Wiele si
dotychczas wydarzyo i dziao nadal, ale to nie znaczyo, e pozwol si przytoczy.
Cokolwiek czuam do Simona, byo to zupenie naturalne, biorc pod uwag, jak
wiele czasu spdzalimy razem w tak niecodziennych okolicznociach. Na pewno
czuabym to samo wobec straaka, ktry wycignby mnie z poncego budynku
albo policjanta, ktry odzyskaby moj skradzion torebk. Wiedziaam, e emocje
prdzej czy pniej bd musiay wrci do normy.
Otworzyam oczy, kiedy zimna morska woda dosigna czubkw moich teniswek -

w tej sytuacji opanowanie nie wchodzio w gr.


-Simon - wyszeptaam.
Chciaam zawoa, wykrzykn jego imi na cae gardo. Chciaam zeskoczy ze
ska, popdzi w gr skarpy i znale si moliwie jak najdalej od tego miejsca. Ale
skoro nie byam w stanie zrobi adnej z tych rzeczy, chciaam ju tylko zamkn
oczy i otworzy je pniej - najchtniej kilka godzin pniej, jeli trzeba - kiedy
woda cofnaby si, zabierajc ze sob wszysrko, co przesuwaa teraz po piasku
zaledwie kilka centymetrw od miejsca, w ktrym siedziaam.
.Ale nie mogam tego zrobi. Nie mogam zrobi dosownie nic. Cae moje ciao
zesztywniao, jakby pokrya je gruba warstwa lodu. -Simon - sprbowaam znowu,
ledwie poruszajc ustami. -Simon.
Nie wiem, jak mnie usysza, ale w kilka sekund znalaz si przy mnie.
-Vanessa? Co si...
I wtedy on te zastyg w bezruchu.
Z wody wyaniao si pozbawione ycia rami, bdce czci pozbawionego ycia
ciaa, i sigao w stron ska. Ciao odwrcone byo twarz do dou, jednak po
ksztacie wida byo, e naley do mczyzny.
-Simon... - nabraam powietrza, a moje oczy napeniy si zami.-Czy ro...?
-Nie - powiedzia ponuro. - Jest za duy. Z reszt Caleb nie nosi zegarka.
zdoaam przenie wzrok z fioletowego ramienia na spuchy nadgarstek, gdzie
niczym szkieko na play poyskiwaa
w socu srebrna bransoleta. Sekund pniej o brzeg uderzya wysoka fala, ktra
spywajc z powrotem wzdu ska, wrcia silnym strumieniem i obrcia ofiar na
plecy. Odwrciam wzrok, czujc, e Simon otacza mnie ramionami, ciga mnie ze
skay i prowadzi z dala od zwok mczyzny.
- Co mu si stao? - wyszeptaam, chowajc twarz w zgiciu jego ramienia, by ukry
zy, ktre potoczyy si po moich policzkach. - Co si stao z jego twarz?
Przycisn mnie silniej ramieniem, a drug rk delikatnie przytrzyma moj gow,
ebym si nie odwrcia i nie zobaczya czego jeszcze.
- Chodmy. W samochodzie zawiadomimy policj. Simon nie musia si martwi, e

zobacz co jeszcze. Ju i tak zobaczyam za duo. Kiedy wycie policyjnych syren i


karetki pogotowia zbliao si do orodka, osunam si w fotelu pasaera,
zamknam oczy i mylaam o mamie, tacie, Paige, arze, restauracji U Betty",
domku nad jeziorem - o kimkolwiek i czymkolwiek, co pozwolioby mi nie widzie
tego znowu. Ten mczyzna, kimkolwiek by, umar. Odszed. Na zawsze.
Wyrzucony na brzeg. Jak ryba.
Gdy obrcia go fala, zobaczyam, e oczy ma szeroko otwarte, a usta rozcignite w
penym zadowolenia umiechu, jakby by powd do radoci.
11
-Niewierze, e moesz tam tak po prostu lee. Podniosam gow i zobaczyam
Paige truchtajc w moj stron po kamienistym brzegu.
-Jest dwadziecia osiem stopni - odparam. - Dwadziecia osiem! To o dziesi stopni
wicej ni w najcieplejszy dzie, jaki tu ostatnio mielimy.
-I dlatego wanie powinna i popywa. - Rozoya rcznik obok mojego i opada
na ziemi. - Przy takiej pogodzie mona w zasadzie schn na wietrze i nawet nie
zmarzn. Opuciam gow na rcznik i zamknam oczy. -Ja nie pywam.
-Jak to nie pywasz? Twoja rodzina ma domek w jednej z najpikniejszych
nadbrzenych miejscowoci wypoczynkowych "a Wybrzeu Wschodnim. Jak
mogaby nie korzysta z najwikszego z dobrodziejstw natury w Winter Harbor?
Jedynego ~poza Restauracj Rybn U Betty", rzecz jasna - ktre od dziesicioleci
przyciga tu serki odwiedzajcych? Obracajc si w jej stron, poczuam ciepo na
prawym policzku.
"Chcesz pozna prawd?
- Poprosz - odpara, krcc kosmyki wosw.
-W dzie taki jak dzisiaj, mimo wszystko, trudno ci bdzie uwierzy w moje powody.
Zamilkam na chwil. Na dzisiejszy dzie, podobnie jak na kilka ostatnich, naprawd
skadao si wiele kwestii, o ktrych nie miaam ochoty wspomina. I nie chodzio o
to, e nie zamierzaam wcale o nich mwi, ale po tym, co trzy dni wczeniej
odkryam w Orodku Lenym Bohaterka", z ca pewnoci w najbliszym czasie
nie miaam w planach kpieli w oceanie. Bez wtpienia lepiej byo powiedzie Paige

cokolwiek, ni pozwoli jej dochodzi do wasnych wnioskw. A poza tym


wszystkim - to bya Paige. Mogam jej zaufa.
- Boj si wody - wyznaam wreszcie. - Nie zawsze tak byo; jeszcze kilka lat temu
jedyn rzecz, ktrej si nie ba am, bya woda. Nie miao znaczenia, czy to by
ocean, jezioro Kantaka, szkolny basen, czy cokolwiek innego. W wodzie zawsze
czuam si swobodnie.,. a nawet bezpiecznie.
Wycigna si na swoim rczniku kpielowym i zwrcia twarz w moj stron.
- Wic co si stao?
- Pewnego chodnego czerwcowego dnia dwa lata temu moja rodzina i ja
postanowilimy urzdzi sobie piknik na strzeonej play w Winter Harbor. Dzie
wczeniej szalaa tam straszna burza i fale byy potne. - Na krtk chwil
zamknam oczy, wyobraajc sobie bkit nieba, ziele morskiej wody, wosy tatka
jeszcze niepokorniej krcce si od sonej bryzy. - Po drugim niadaniu siostra rzucia
mi wyzwanie, bym wesza dowody.
- Nie wiedziaam, e masz siostr - wtrcia Paige. Odwrciam wzrok. W chwili
czciowej szczeroci niemal zapomniaam, ktre sprawy wol zachowa dla siebie.
-Pniej - podjam z nadziej, e Paige nie bdzie docieka , przyznaa, e tylko
artowaa. Ale w tamtej chwili mylaam, e mwi powanie. A nie byo... nie ma...
wielu rzeczy, ktre s dla mnie gorsze od rozczarowania siostry. -Wiem, co masz na
myli - stwierdzia Paige z westchnieniem.
- Dlatego eby unikn szarpania si z rodzicami, powiedziaam, e id si przej.
Odeszam pla na odlego paruset metrw -na tyle blisko, eby mnie jeszcze
widzieli, i na tyle daleko, eby dao si mnie pomyli z kim innym, gdyby akurat
ledzili mnie wzrokiem. - Zerwaam si na rwne nogi i odskoczyam, kiedy zimny
jzor fali sign moich stp. - To by kiepski pomys-cignam. - Gdy tylko woda
obmya moje kostki, wiedziaam, e to kiepski pomys. Ale i tak to zrobiam. -Siostry
- jkna Paige. - Bogosawiestwo i przeklestwo w jednym.
-Mwi powanie - dodaam po chwili milczenia. Ufaam Paige, ale tak naprawd nie
musiaa wcale wiedzie, e zadowolenie Justine nie byo gwnym powodem, dla
ktrego pozwoliam, by woda mnie wcigna.

-Beacon Beach to plaa niestrzeona - stwierdzia po minucie.-Udao ci si samej


wydosta na brzeg? Koncentrowaam si na lalach, czujc, e pon mi policzki.
-Okazuje si, e pywanie jest do mocn stron sanitariuszy pogotowia.
Wzdrygna si.
-Ojej, Vanesso. Przykro mi, e musiaa przez to przej. Posaam jej delikatny
umiech.
-Tak czy inaczej, od tamtej pory nie pywam. Nadal uwielbiam ocean, ale jest dla
mnie po prostu zbyt ogromny, rozumiesz?
Woda potrafi zmienia kierunek, nabiera rozpdu i bez ostrzeenia porwa ci za
horyzont.
- A poza tym jest jeszcze kwestia wszystkich tych przeraajcych stworze czajcych
si pod powierzchni. - Paige wystawia twarz do soca. - Przed wypadkiem babcia
zawsze mwia, e znacznie swobodniej czuje si w wodzie ni na ldzie i jeli nie
wejdzie do wody przynajmniej na godzin dziennie, fizycznie i psychicznie jest do
niczego. Raina i Zara nie s a tak uzalenione, ale pywaj przynajmniej kilka razy
w tygodniu, a odkd Zara skoczya szko redni, jeszcze bardziej w to wsika. Ja
lubi pywa, ale lubi te taczy. I chodzi do kina. 1 je patki niadaniowe na
kolacj. Od czasu do czasu fajnie jest popywa, ale to nie jest co, bez czego nie
mogabym y.
- A czy przebywanie w oceanie kiedykolwiek przyprawia ci o niepokj?
- Raczej nie... moe dlatego, e tak wiele czasu spdziam nad oceanem, o ile akurat
nie siedziaam w oceanie. Ale rozumiem, dlaczego u niektrych jego blisko moe
wywoywa zaniepokojenie. Zwaszcza tutaj i teraz, kiedy co chwila na brzeg
wyrzucane s kolejne zwoki.
Wstrzymaam oddech.
- Ale przejdmy moe do lejszych tematw - powiedziaa po chwili bardziej
oywionym gosem. - Jak choby twoja siostra. Gdzie ona jest? Kiedy mog j
pozna? Moe mogaby da arze par wskazwek co do jej postpowania?
Otworzyam usta, przygotowujc si, by powiedzie, e Justine jest na letnim kursie
w Szwajcarii albo e pracuje jako niania w Paryu, albo rzuci jakie inne niewinne

kamstwo, ktre wyjaniaoby jej nieobecno przez reszt lata. Zanim zdoaam na
ktre si zdecydowa, dostrzegam Rain stojc u szczytu
schodw prowadzcych na pla, obejmujc ramieniem modego, przystojnego
mczyzn. - Wow. Twoja mama to tutejsza Dem i Moore. Paige podya za moim
wzrokiem, po czym poderwaa si na nogi i pomachaa.
-To nie Ashton Kutcher, tylko Jonathan. Kiedy pomkna po piasku, potem w gr po
stromych schodach i prosto w ramiona Jonathana, ruszyam truchtem za ni, mylc o
Simonie. Wyjecha dzie po naszej wyprawie do orodka Bohaterka", eby
przeprowadzi wicej bada, i od tamtej pory si ze mn nie kontaktowa. Nie
wiedziaam, kiedy wrci, dlatego staraam si z caych si o nim nie myle, ale przez
to tylko zaczam si zastanawia, dlaczego niemylenie
0 nim przychodzi mi teraz z takim trudem. W kadym razie to byo ju lepsze od
mylenia, e za nim tskni. A tskniam.
1 to bardzo.
- Dzie dobry, pa ni Marchand - powiedziaam, czujc, e robi si coraz bardziej
przezroczysta, im jestem bliej szczytu schodw. Raina miaa na sobie krtk
czerwon sukienk na ramiczkach, bora odsaniaa jej dugie nogi i zocist skr, a
jej ciemne wosy zwisay na plecach splecione w luny warkocz. Gdyby jednak
Jonathan by jej chopakiem, wcale nie byabym zaskoczona. -Vanesso - rzucia
chodno - prosz, zwracaj si do mnie ,panno Marchand". Pani" jest dobre dla tych
nieszczniczek, ktre wierz w instytucj maestwa.
-Tak jak ja - wtrcia Paige, uwieszajc si na szyi Jonathana.-Vanesso, poznaj,
prosz, najwspanialszego chopaka pod socem.
Umiechnam si i wycignam rk na powitanie, ale szybko j cofnam, bo
szczliwa para oddaa si namitnym pocaunkom, jakby znalaza si nagle zupenie
sama w zaciemnionym pokoju. Zerknam na Rain, spodziewajc si grymasu
dezaprobaty, i chwyciam si drug rk za barierk, kiedy zobaczyam, e rozpiera j
duma.
- Jonathanie - powiedziaa wreszcie Paige, w przerwie na zaczerpnicie tchu - a to
jest Vanessa, moja nowa najlepsza przyjacika i pokrewna dusza. Zara ma w niej

powan konkurentk.
- Bardzo mio mi pozna. - Umiechn si do mnie, obejmujc Paige w pasie i
unoszc j lekko z ziemi. - Wiele o tobie syszaem.
Sdzc po ich wzajemnej obsesji, zastanawiaam si, skd mog mie jeszcze czas,
eby w ogle rozmawia, ale mimo to na mojej twarzy pojawi si umiech. Moe i
nie wiedziaymy o sobie wszystkiego, ale faktem byo, e Paige i ja jestemy sobie
do bliskie, tym bardziej e poznaymy si zaledwie par tygodni wczeniej.
Cieszyam si, e ona najwyraniej widzi to w ten sam sposb.
-Jonathanie - odezwaa si Raina, wsuwajc mu rk pod rami i delikatnie
odcigajc od Paige - syszaam, e jesieni zamierzasz pobiec w maratonie. Powiedz
mi co wicej na ten temat. Nie da si ukry, e sylwetk masz raczej atletyczn...
- Czy on nie jest przecudowny? - westchna Paige, gdy ruszyymy par metrw za
idc przodem dwjk. - I jakie to sodkie, e on i Raina zachowuj si jak dobrzy
przyjaciele, nie sdzisz?
- Faktycznie - stwierdziam, widzc, jak Raina obejmuje Jonathana w pasie.
- A skoro ju mowa o chopakach - rzucia Paige, gdy dotarymy do ganku, a Raina z
Jonathanem zniknli wewntrz
domu - Zet znw znalaza sobie nowego. Nie to co ja, co to pciu miaam jednego
jedynego chopaka... ona kosi ich jak tornado pole kukurydzy.
-A kim jest jej nowy chopak? - Biorc pod uwag zmienne usposobienie Zary, nie
byam pewna, czy spodziewa si faceta w typie schludnego turysty, czy odzianego w
skry harleyowca.
- Poka ci, ale musimy si pospieszy. Zara miaa dzi przedpoudniow zmian.
Weszam za ni do rodka. Gdy ruszyymy w stron schodw, ktem oka
uchwyciam Rain i Jonathana stojcych przy kuchennym blacie. Matka Paige nalaa
mu do szklanki pomaraczowy sok, po czym opara si o kontuar i filuternie
przechylia gow w jego stron, jakby to, co mia do powiedzenia, byo najciekawsz
rzecz, jak kiedykolwiek syszaa. Zamiaa si lekko, a moje skronie zapidsoway
w odpowiedzi. Uczucie to ustpio, kiedy wbiegam za Paige po schodach. -Gdyby
wiedziaa, co w tej chwili robimy, zatukaby nas bez mrugnicia.

Stanam w p kroku przed otwartymi drzwiami do sypialni Zary.


-W takim razie moe nie powinnymy tego robi.
Ale Paige bya ju w pokoju i trzaskaa szufladami biurka Zary.
-Na pocztek bestia rzuci si na mnie, wic bdziesz miaa fory.
- Hm, Paige? - Przygldaam si, jak przerzuca papiery i wyciga teczki. - Ale ja nie
chc mie forw. Za wszelk cen staram si unika sytuacji potencjalnego
zagroenia ycia.
Zerkna na zegarek.
- Nawet jeli wysza o czasie, mamy jeszcze przynajmniej siedem minut.
Vanesso...
Odwrciam si gwatownie w lewo. Zabrzmiao to tak, jakby Justine staa tu przy
mnie, ale korytarz by pusty. Moja kochana, najsodsza Vanesso...
Nie syszaam jej gosu od kilku dni i nie potrafiam stwierdzi, czy teraz czuj
strach, czy ulg. Wszystko bdzie dobrze...
- Mam!
Zmusiam si, eby odwrci wzrok od korytarza i zajrze do sypialni Zary. Paige
siedziaa na ku, triumfalnie wymachujc w grze dwoma zeszytami. Mc ci si nie
stanie...
Wiedziaam, e to szalestwo poczu si uspokojona jej sowami, ale tak
rzeczywicie byo, dlatego powoli przeszam przez prg, z kadym krokiem czujc
silniejsze omotanie serca. Przygotowaam si na natychmiastowy potworny atak
blu gowy, ktry - jak si zdawao - zawsze mnie dopada, kiedy Zara bya w
pobliu, ale tym razem nie nadszed. Teraz, gdy bl nie zakca mi myli, niepewnie
rozejrzaam si po wntrzu, zwracajc uwag na bia narzut, nien biel
spywajcego na ko baldachimu, toaletk zastawion krysztaowymi buteleczkami
perfum. Przy cianie okien wychodzcych na ocean stal biay st, a na nim szklany
wazon peen r. Paige poklepaa miejsce na ku, zapraszajc mnie, ebym si
przysiada.
- Widzisz, Zara lubi myle o sobie jako o piknej, wyrafinowanej i tajemniczej... ale
chcesz wiedzie, jaka jest naprawd; To gupia g. Dowd numer jeden.

['siadam na ku i wziam do rki mniejsz z dwch ksiek.


'.; vie en ros"? Potaram kciukiem nadruk wytoczony na biaej skrzanej okadce.
-ycie w rowym kolorze - podsumowaa Paige. - No otwrz.
Nagle w lustrze toaletki naprzeciwko nas co bysno. -Raczej nie - odparam,
oddajc jej ksik.
- Nie musisz si ba, jestemy na suchym ldzie - zapewnia, biorc ode mnie ksig.
- Tutaj nie ma straszliwych gbinowych stworze.
-Przecie przed chwil mwia, e Zara by nas za to zatuka.
-No dobra. - Wycigna przed siebie ksik, rak ebym moga j dobrze widzie, i
zacza przewraca kartki. -Wyglda na pamitnik.
-Dokadnie. Z jedn rnic... - Wskazaa na prawy grny rg porodku dziennika.
-Min
- Kwiecie - wyjania, a jej srebrzyste oczy zaskrzyy si. - To wszystko jest
napisane po francusku.
Wygldaa na przejt tym faktem, ale ja nie rozumiaam, o co jej chodzi. -No i?
-No i Zara miaa w szkole hiszpaski. Obie si go uczyymy.
Dalej nie rozumiaam, a czasu byo coraz mniej.
-Po prostu nauczya si innego jzyka. Moe kupia sobie jakie podrczniki na
pytach albo wzia udzia w kursie internetowym.
- No dobra, ale chodzi o to, e ona zapisuje najbardziej skryte myli w
najpikniejszym, najbardziej wyrafinowanym i romantycznym jzyku wiata. Bo taka
wanie jest, albo raczej chce by: pikna, wyrafinowana, przez wszystkich podana.
- OK - odparam, chocia przypuszczaam, e prawdziwym powodem, dla ktrego
Zara zapisywaa swoje najskrytsze myli w najpikniejszym, najbardziej
wyrafinowanym i romantycznym jzyku wiata", byo to, e nie chciaa, by jej
wcibska modsza siostra moga je przeczyta.
- Niestety, nigdy nie mogam si do niego dorwa na tak dugo, eby przetumaczy
ktrykolwiek z wpisw, ale kiedy znalazam to, tumaczenie stao si zbdne.
Druga ksiga bya wiksza od pierwszej, a jej pikowana rowa okadka bya obszyta
delikatn bia koronk. Na samym rodku okadki znajdowaa si kieszonka z

okienkiem, a w kieszonce zdjcie Zary stojcej nad urwiskiem za domem na tle


oceanu, Miaa na sobie bia letni sukienk do kostek, a wiatr taczy w jej
ciemnych wosach.
-Jest pikna - stwierdziam. Mimo e bya zoliwa i marudna i nie znosia mnie bez
adnej logicznej przyczyny, temu nie dao
si zaprzeczy.
- Patrz - powiedziaa z przejciem Paige, otwierajc okadk.
- Album z wycinkami?
- Te prowadzisz co takiego?
Potrzsnam gow. Mama przez lata zachcaa mnie do zaoenia takiego albumu,
ale w moim przekonaniu nie dokonaam ani nie dowiadczyam niczego tak bardzo
wartego zapamitania. Co innego Justine - na jej album z wycinkami skaday si
dwa opase tomy, a oba wypeniay setki biletw na wycigi
narciarskie, biletw lotniczych, certyfikatw i bkitnych wstek za liczne
osignicia szkolne.
- Z jednej strony takie albumy s tandetne, ale z drugiej to cakiem nieza zabawa mwia dalej Paige. - Do mojego wklejam typowe rzeczy - bilety do kina, kartki
urodzinowe, liciki od przyjaci. Ale Zara ma zupenie inne podejcie. Na pierwszej
stronie albumu Zary by kola zdj przedstawiajcych j sam. Justine miaa co
podobnego, z tym e na jej zdjciach widniay take inne osoby. Jednak dopiero na
drugiej stronie albumu wyranie byo wida odmienne podejcie Zary.
-Ale duo wosw.
-To Xavier Cooper - oznajmia Paige. - Powiem ci, e na ywo wcale nie ma ich tak
duo. Po prostu wydaje si, e jest ich mnstwo, bo zdjcie jest ogromne.
-Dlaczego jest takie wielkie? - Portret zajmowa ca stron, przez co czuam niemal
skrpowanie, jakby Xavier naprawd by tu z nami, z gow spoczywajc na
kolanach Paige. -Bo widzisz, Vanesso... kiedy spotykasz si z Zar Marchand, kiedy
uda ci si zbliy do takiego bstwa, a moe nawet przez jaki czas nazywa j
swoj, twoja gba zasuguje na taki format. -Wow.
-Tak, tak. Xavier i Zara spotykali si jakie dwa lata temu, z tego, co ja i wszyscy inni

wiedz, przez mniej wicej trzy tygodnie. Zacz si za ni ugania midzy zmianami
w restauracji, a gdy wydawao si ju, e waciwie to mogliby by par, spawia go.
Totalnie si na niego wypicia. Biedaczysko autentycznie za ni ba, pyta, co u niej
sycha i czy nie miaaby ochoty wybra si gdzie z nim po pracy, a ona nie
odzywaa si ani sowem.
Cae szczcie, e jego rodzina przyjechaa tylko na jedno lato Szybka i ostateczna
ucieczka to najlepsze, na co mona liczy kiedy kto rozrywa ci serce na kwadrylion
kawakw.
- A mimo to dostaa mu si caa strona? Z tego, co mwisz, nie uwaaa czcej ich
relacji za co wanego.
- Tak te mylelimy. - Obrcia kartk. - Ale bylimy w bdzie.
- Lody od Eddiego"? - Papierek po waflowym roku pok ze staroci, ale
rozpoznaam go natychmiast.
- Tam, gdzie si wszystko zaczo" - odczytaa Paige z zapisanej odrcznym pismem
notatki pod trofeum. - Dwudziesty maja, Dzi widziaam Xaviera. By w pracy.
Zamwiam czekoladowego shakea i zdecydowaam, e to ten".
- To ten?
- Sabe, co? Ale od dwudziestego maja miny prawie dwa miesice, zanim
ktokolwiek zauway, e co jest na rzeczy. Popatrz: dbo trawy z ich pierwszej
przechadzki po parku. Rachunek z kawiarni, w ktrej po raz pierwszy trzymali si za
rce. Puste pudeko po tic-tacach, z ktrego zjada mitwk, zanim pocaowaa go
ten pierwszy raz. Prawie z kadego dnia midzy dwudziestym maja a dniem, kiedy
si poapalimy, e si spotykaj, jest jaki dziwny pamitkowy przedmiot. Przerzucia par kartek. - A teraz patrz na to: kartka z yczeniami, na ktrej napisa:
- Zawsze bd Ci kocha..." - dokoczyam za ni. -Bd Ci kocha. Kocha.
Zawsze. I tydzie po tym, jak jej to powiedzia, ona nie moe powici mu ani
chwili uwagi.
- Przykre.
- A ukoronowaniem tej niezwykej wystawy gupoty jest km
- wskazaa na tekst zapisany drobnym drukiem pod kartk-

-Pocztek: dwudziesty maja. Koniec: dwunasty sierpnia. W sumie: osiemdziesit


cztery dni".
-Policzya dni od papierka po lodach do kartki z yczeniami i zapisaa liczb dni jak
jakie nagrobne epitafium. Kto robi takie rzeczy? - Przerzucia par kartek naprzd. I dokadnie ten sam schemat powtarza si w przypadku kadego chopaka. Zdjcie,
dziwaczne pamitki, jaka deklaracja mioci i - bach. Po zawodach. Koniec gry.
To faktycznie przypominao jak gr i wydawao si wyjtkowo okrutne, nawet jak
na Zar.
-Jedyne, co si zmienia, to facet i dugo zwizku. A kady kolejny wybr to jak
strza kul w pot. To, e pado na Xaviera, jeszcze jako da si zrozumie, bo by od
niej starszy, bardzo lubiany przez urlopowiczw w miasteczku i naprawd
zachwycajcy. Ale ten kole? - Przesza na stron z Maksem Hawkinsem, bliej
koca albumu. Wyglda na o wiele starszego od Xaviera, w dolnej wardze mia trzy
kolczyki, a powieki zwisay mu tak nisko, e sprawia wraenie na wp upionego. On nie tylko nie jest w typie Zary, ale to facet z kategorii tych, ktrzy zwykle szydz
z panienek takich jak ona. W kocu wyzna jej mio, zapisujc to markerem na
pudeku po pycie, ale ich zwizek - czy jakkolwiek by to nazwa - zacz si
dwudziestego pitego sierpnia, a skoczy dwunastego wrzenia. Czyli trwao to
dziewitnacie dni. Pomylaam, e to o cae dziewitnacie dni duej ni
ktrykolwiek z moich zwizkw, gdy nagle w okolicy lewej skroni poczuam
narastajcy tpy bl. -Chyba Zara wrcia. -Naprawd? - Paige zerkna na zegarek.
-Wydaje mi si, e syszaam trzaniecie drzwi od samochodu. -Opanowujc potrzeb
przycinicia palcw do pulsujcego
coraz silniej punktu na skroni, odczuam ulg, kiedy Paige zamkna album i
pomkna do okna w korytarzu.
- Koniec gry! - pisna. Wpada z powrotem do pokoju, a jej srebrzyste oczy
byszczay z podniecenia, e o may wos nie zostaa przyapana na gorcym
uczynku. Pamitnik odoya do szuflady, a album z pikowan okadk na grn
pk wysokiej biaej biblioteczki. - Wanie wysiada z samochodu. Chwycia mnie
za rk i pocigna za sob w stron drzwi. Nie udao mi si rwnie szybko opuci

sypialni i gdy Paige wybiega na korytarz, ja stanam w p kroku.


- Co jest? - Spojrzaa na mnie. - Co si dzieje?
Staam nieruchomo w pokoju Zary. Wstrzymaam oddech i obejrzaam si powoli
przez rami. Trzy ciany, poza jedn, ktr tworzyy sigajce od podogi a po sufit
okna wychodzce na ocean, pokryway rwnie wysokie lustra. Nie zauwayam ich
do tej pory, poniewa ca ich dugo zasaniay nienobiae kotary. Okna byy
zamknite, ale kotary, ktre wczeniej - gdy razem z Paige siedziaymy na ku wisiay bez ruchu, teraz si poruszay, falistym ruchem unoszc si znad lustrzanej
tafli. Odsaniay eksplozj srebrzystych wiate, jakby przed kad cian luster stao
stu paparazzi i jednoczenie byskao fleszami aparatw.
- Paige! - Napicie eksplodowao w mojej gowie, gdy z podna schodw rozlego
si nawoywanie Zary, jednak ledwie zwrciam na to uwag. - Jak bdziesz si dzi
wieczorem widziaa z Louisem, przeka mu ode mnie par ciepych sw!
Zanim Paige pucia moj do, cisna j mocno. Jeli widziaa byski, nie daa tego
po sobie pozna.
- Pjd poskromi besti. Spotkamy si w moim pokoju.
Ruszyam za Paige, gdy pobiega w stron schodw, ale kiedy bya w poowie,
zawrciam. Po wyjciu zamkna za nami drzwi do pokoju Zary i teraz ujrzaam, e
lawendowy chodnik na korytarzu podwietlaa jaskrawa biel wydostajca si przez
szpar w drzwiach.
eby go odnale, on sam musi tego chcie... Staam przed zamknitymi drzwiami, a
serce tuko mi si w piersi. Ostatni rzecz, jakiej pragnam, byo przekroczenie
progu sypialni Zary, ale zdawao si, e moje ciao porusza si, nie konsultujc si z
mzgiem. Co cigno mnie z powrotem do rodka. Co silnego, co, co nie
troszczyo si, czy Zara mnie w nim nakryje, czy te nie.
-To tylko dyskotekowa kula - wyszeptaam, kadc rk na gace u drzwi. - To tylko
dyskotekowa kula odbijajca promienie popoudniowego soca.
Gdy otworzyam drzwi, musiaam zasoni rkami zmruone oczy i odwrci si.
Cay pokj wypeniaa olepiajca srebrzysta mga. Czekaam z obaw, e serce lada
chwila wyskoczy mi z piersi. Po kilku sekundach mga przerzedzia si i powoli

mogam otworzy oczy. Kiedy mona ju byo zajrze do rodka bez kulenia si,
przestpiam prg.
Zasony koysay si w moj stron, gdy poruszaam si w migoczcej chmurze.
Byski wiate wci taczyy po powierzchni luster, jednak byy teraz drobniejsze,
delikatniejsze. Jakby miejsce paparazzi zastpi milion malekich wietlikw.
Jedno ognisko wiata nie przygaso. Z grnej pki biaej biblioteczki bi silny
strumie, ktry przypomina przebijajcy si przez mg snop wiata latarni
morskiej. Ju dobrze, Yanesso... Nic ci nie grozi... Jestem tutaj...
- Nie mam pojcia, co robi - wyszeptaam amicym si gosem. - Nie wiem, co
chcesz, ebym zrobia. Podeszam do biblioteczki, a mj mzg panicznie nakazywa
mi zawrci, zostawi to wszystko i wybiec z pokoju, jak najszybciej uciec z tego
domu. Ale stopy kroczyy dalej. Nie zatrzymay si, dopki nie stanam przed
biblioteczk tonc w srebrzystym oboku.
On chce, by go odnale... olepia go blask... Moje donie dray, kiedy wycigaam
w gr rce. Przygotowaam si na jakie okropne doznanie w chwili, gdy palce
dotkn koronkowej okadki - przeszywajcy bl, palenie na skrze, na to, e cae
moje ciao zamieni si w plam na pododze - jednak donie, o dziwo, nagle przestay
dre. Zdjam z pki album z wycinkami, oparam ostronie o zgite rami, a drug
rk zaczam przewraca kartki. Minam stron z Xavierem Cooperem. Aleksem
Smithem. Johnem Martinsonem. Trevorem Klempem. akiem Holbrookiem. Erikiem
Parksem. Maksem Hawkinsem. 1 co najmniej kilkunastoma innymi, ktrych Zara w
sobie rozkochaa, a potem rzucia. Przewracaam kartki, a dotaram do ostatniego
zdjcia, a wtedy opadam wraz ze wiatem na kolana. - Caleb Carmichael wymamrotaam cicho. Wydawa si modszy ni wwczas, kiedy go ostatnio
widziaam na szczycie urwiska, wic uznaam, e to szkolne zdjcie musiao zosta
wykonane rok wczeniej. Umiecha si. Wyglda na szczliwego. Poczuam
ogromny al na myl o nim, tym modszym, szczliwszym Calebie, ktry nie mia
pojcia, z czym przyjdzie mu si zmierzy zaledwie kilka miesicy pniej. Dalej,
Vanesso... zobacz, co dalej...
Zmusiam si, by przewrci kartk, nie chcc ujrze tego, co miao nastpi. Zara,

wybierajc obiekty westchnie za kadym razem, prdzej czy pniej, trafiaa w


dziesitk. Jeli wzia sobie na cel Caleba, nawet gdy zrobia to, zanim co
zaiskrzyo midzy nim a Justine, nie chciaam o tym wiedzie. Nie chciaam
wiedzie, co wsplnie robili, ani jak dugo trwao, zanim owina go sobie wok
palca. Nie chciaam wiedzie, e zaleao mu na kimkolwiek innym tak samo, jak
zaleao mu na mojej Justine.
- Pierwszy maja" - odczytaam na gos. Data pocztkowa bya wypisana rowym
tuszem pod papierow serwetk z granatow kotwic na rodku i napisem Portowe
Centrum Odnowy Biologicznej "Latarnia Morska", biegncym wzdu jej grnej
krawdzi. Poza dat na kartce widniao jeszcze tylko jedno sowo. Bingo.
-Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz, po prostu masz to zrobi! - Zara bya coraz bliej.
Przerzuciam pozostae kartki, czujc ulg i konsternacj, gdy okazao si, e s
puste. Caleb by ostatnim celem w albumie, a serwetka stanowia jedyn pamitk
wic go z Zar. Musisz i, Wanesso... teraz...
jednym ruchem zamknam album, poderwaam si na rwne nogi i odoyam go na
grn pk biblioteczki. Srebrzyste wiato rozmyo si, nienobiae zasony
zwisay teraz prosto i nieruchomo, osaniajc puste tafle ciennych luster. Wszystkie
czsteczki mojego ciaa znw zdaway si funkcjonowa jak jeden organizm, a kiedy
mzg nakaza ucieczk, stopy usuchay. Wypadam z pokoju, zamknam za sob
drzwi i dotaram do drugiego koca korytarza dokadnie w chwili, gdy Zara zacza
wchodzi po schodach.
Nie byam pewna, ktry pokj naley do Paige. Nie chcc si pomyli, zastygam w
bezruchu, przykucnwszy za donic z maym drzewkiem. Kiedy Zara wesza na
szczyt schodw wstrzymaam oddech, a w skroniach poczuam nowy zastrzyk blu.
Przystana nagle i przekrzywia gow na bok, jakby nasuchujc. Staa odwrcona
do mnie plecami, ale gdy zrobia krok w prawo zamiast naprzd, w stron swojego
pokoju, daam nura do najbliszego pokoju i ostronie zamknam za sob drzwi.
- Syszysz to?
Obrciam si powoli. Babcia Betty siedziaa na szezlongu zwrcona twarz do mnie.
W jednej rce trzymaa ig, a w drugiej czciowo wykoczon robtk, jednak obie

donie spoczyway nieruchomo na kolanach. Umiechna si, kiedy jej oczy utkwiy
w pustej przestrzeni nad moj gow.
- Ona mwi do ciebie. Przeknam lin.
- Kto? - zapytaam tak cichutko, e przez chwil nie byam pewna, czy w ogle
wypowiedziaam to sowo. Odsunam si od drzwi, jakbym wierzya, e im bliej
stan babci Zary, tym mniejsz krzywd wyrzdzi mi jej wnuczka. A to dlatego, e
nadprzyrodzone zdolnoci suchowe Betty najwyraniej pozwalay jej wyapa, jak
Zara, idc korytarzem, wymawia moje imi. Syszaa jej oddech, stumione kroki
kierujce si w t stron. Potrafia wyczu gniew Zary automatycznie wywoany
moj obecnoci i przeczuwaa, e wydarzy si co zego, bardzo zego.
Mtne oczy Betty przeniosy si powoli z przestrzeni nad moj gow i zatrzymay,
zrwnujc si z moimi oczami.
- Ona mwi do ciebie, Yanesso - powtrzya. - Twoja siostra. Justine.
Czeka

12
Ciaa Williama 0'Della i Donalda Jeffriesa znaleziono zeszej nocy przy skupisku ska
na Beacon Beach, w miejscu cieszcym si szczegln popularnoci wrd
surferw, pitnacie kilometrw na pnoc od Winter Harbor. Podobno, zanim
natrafili na nie funkcjonariusze lokalnej policji, zwoki leay tam ju od kilku dni".
Siedziaam w zaparkowanym volvie, patrzc, jak dwie dziewczynki pdz razem z
matk do SUV-a. -Pisz o tym w The Globe", Vanesso. W The Globe"! Ludzie gin
tam praktycznie kadego dnia, a ja musz czeka, a bostoski dziennik podchwyci
ten temat, eby dowiedzie si prawdy! Dlaczego nic mi nie powiedziaa?
Dziewczynki ubrane byy w pasujce do siebie te letnie sukienki i niosy
ksieczki z obrazkami. Dziesi lat temu to mogymy by my: Justine i ja. Na sam
myl poczuam ucisk w odku.
-Mam nadziej, e nie spdzasz tak duo czasu z Simonem, e jeste niewiadoma
tego, co si dookoa dzieje. Nie pozwol, by jeszcze jeden chopak Carmichaelw
skrzywdzi moj crk, rozumiesz?

- Mamo, nic mi nie jest. - Odwrciam wzrok od dziewczynek i chwyciam za


klamk. - Wszystkie te wypadki miay zwizek z wod. Przecie wiesz, e ja nie
zbliam si do wody.
- Twoja siostra nie skakaa z urwisk, zanim nie zacza zadawa si z tym caym
Calebem.
- Przepraszam... masz gdzie' tam tat? Chc go zapyta o kran w kuchni.
- Ostatni raz, kiedy przekazaam ojcu suchawk, wykorzystaa go, eby wykona za
ciebie brudn robot. Bdziesz moga z nim porozmawia, ale dopiero kiedy
skoczymy. Zmarszczyam brwi. Naprawd potrzebowaam porozmawia z tatkiem,
opowiedzie mu o wszystkim, co si zdarzyo, wyzna, e boj si bardziej ni
kiedykolwiek wczeniej, bo nie byo nikogo innego, komu mogabym o tym
powiedzie... ale doszam do wniosku, e nie jestem w stanie wytrzyma kolejnych
dwudziestu minut rozmowy z mam, eby mc wreszcie zwierzy si ojcu. A zreszt
czeka na mnie Simon.
- Niewane, musz lecie. Zadzwoni pniej - rozczyam si, zanim zdya
zaprotestowa. Wyciszyam dzwonek w telefonie i popdziam do biblioteki miejskiej
w Winter Harbor.
- Vanesso, bardzo przepraszam - powiedzia Simon, gdy dotaram do sali w
przyziemiu. Wsta i przelotnie mnie ucisn. - Nie zamierzaem siedzie tu tak
dugo. Jak si czujesz? Wszystko w porzdku?
- Wszystko dobrze - odparam, cay czas majc wiadomo, e chocia ju mnie
puci, nadal czuj mrowienie w ramionach.
- Zreszt teraz ju jest lepiej.
Dostrzegam lad jakiej ekspresji, ktra przemkna po jego twarzy, kiedy opuszcza
wzrok, ale w przymionym wietle piwnicy nie potrafiam jej rozszyfrowa.
- Jak poszy badania? - zapytaam. - Udao ci si znale odpowiedzi na ktre z
pyta?
- Waciwie tak. - Wysun dla mnie metalowe skadane krzezanim sam zaj miejsce. - Ile razy burze nadcigay nad t okolic, kiedy mnie nie
byo?

- Cztery. - Nawet nie potrzebowaam czasu, eby si nad tym


mwi. Teraz przynajmniej raz na dzie niebo robio si czarne jak w rodku nocy.
-A wiesz, ile razy burza przesza nad Ashville? Nad Gouldsboro i Core?
-Cztery? - strzeliam. Spojrza na mnie. -Ani razu.
-Ale przecie te miasta s oddalone od nas zaledwie o kilka kilometrw.
-We wszystkich miasteczkach w promieniu stu szedziesiciu kilometrw od Winter
Harbor kadego dnia wiecio soce, a temperatura powietrza wynosia dwadziecia
jeden stopni. Mj wzrok przebieg po supkach liczb odpowiadajcych wysokoci
temperatury i oznaczeniach przypisanych rodzajom warunkw pogodowych
zapeniajcych zeszyt, ktry Simon trzyma przede mn.
-Nie rozumiem - powiedziaam. - Te burze nie zawsze s dugie, ale za to
niesychanie gwatowne. Jak to moliwe, e nie id dalej?
-Nie mam pojcia. - Zamkn zeszyt.-Wiem tylko tyle, e zarwno pocztek, jak i
koniec maj nad Winter Harbor 'nigdzie indziej.
-Czy z naukowej perspektywy takie zjawisko nie jest przypadkiem niemoliwe?
- Niemoliwe nie, ale wielce nieprawdopodobne. Niestety, pogoda nie jest jedyn
kwesti, ktr musimy rozwika. - Przesun po blacie gruby czarny segregator,
otworzy go i przewrci na koniec. - Nie wspominaem o tym, bo sdziem, e i tak
mielimy wystarczajco duo wrae jak na jeden dzie, ale kiedy policjanci
przeszukiwali pla przy orodku Bohaterka", uywali okrelenia pozostali".
Zmarszczyam czoo. Nie chcc, ebym ponownie znalaza si na miejscu wypadku,
Simon nalega, abym zostaa w samochodzie, i sam zaprowadzi funkcjonariuszy na
pla. Bez wzgldu na to, co wtedy usysza, przez cztery dni zmaga si z tym sam.
- Na pocztku przyjem, e mwi o pozostaych ofiarach z ubiegych tygodni cign dalej - ale potem zaczli rzuca datami. Czerwiec 1970. Sierpie 1975.
Wrzesie 1983. Maj 1987. Sierpie 1989. Kiedy zapytaem, o czym mwi,
poprzestali na wyjanieniu, e nigdy wczeniej nie byo sytuacji o takim wymiarze,
ale na przestrzeni lat podobne wypadki miay ju miejsce.
- Nie pamitam, eby kiedykolwiek kto o czym takim wspomina.
- Ja te nie. I nie ma ani ladu o tych miertelnych, powizanych z wod wypadkach

w starych wydaniach dziennika Winter Harbor Herald". - Odwrci segregator i


przesun go w moj stron. - Ale spjrz, co znalazem tutaj.
- Orin Wilkinson, lat dwadziecia pi - odczytaam - ukochany syn i brat, odszed
na zawsze na swojej dce, w okolicy przystani w Winter Harbor. Wedug relacji
rodzicw najszczliwszy by wtedy, gdy owi ryby, a gdy by na wodzie, na jego
twarzy zawsze goci umiech, nawet po mierci".
-Ta notatka pochodzi z maja 1987 roku. - Podsun mi inny
segregator - Ta z kolei z czerwca 1992 roku.
-Jack Fleischman, lat dwadziecia dziewi, znaleziono go
lecego bez ycia na desce surfingowej na bostoskim molo
LongWharf, z szerokim umiechem na twarzy".
-Maj 1998.
- Vincent Crew, lat dwadziecia dwa, jego ciao znaleziono w pobliu Beacon Beach,
narty wodne mia nadal przypite do stp, jego twarz zastyga w umiechu". -Lipiec
2003.
-Lucas Fink, lat trzydzieci jeden, w dniu, w ktrym wybra si, by nurkowa z
molo w Ashawagh, stra przybrzena znalaza jego ciao unoszce si na wodzie
twarz do gry; podobno wci si umiecha, by moe do czego, co zobaczy
podczas swojej ostatniej wyprawy pod powierzchni". - Spojrzaam na Simona i
spotkaam si z jego wzrokiem. -Wszystkie znalezione ofiary umiechay si. -Tak
samo jak Tom Connelly - stwierdziam, przywoujc nazwisko mczyzny, ktrego
zwoki znalelimy przy skaach. Nie czytaam artykuu w Heraldzie", ale nie dao
si nie zauway jego nazwiska zajmujcego niemal ca pierwsz stron gazety.
Simon wycign kolejny segregator ze sterty lecej na pododze.
-Ta sytuacja wydarzya si w zeszym roku i chyba drczy mnie najbardziej ze
wszystkich.
Natychmiast rozpoznaam trzy kolczyki na dolnej wardze. -Max Hawkins, lat
dwadziecia trzy, uwielbia muzyk, filmy i jazd na grskim rowerze. Jego ciao
znaleziono w dokach nieopodal Restauracji Rybnej U Betty; umiecha si szeroko,
jakby wanie zjad misk tamtejszej synnej zupy rybnej".

- Simon spojrza na mnie. - Caleb i ja poznalimy go, kiedy owilimy ryby na molo.
Koniec kocw wdalimy si z nim w dusz pogawdk. Nie by szczeglnie
wesoym gociem i an i razu si nie umiechn. Ani razu.
- Simon... - W uszach syszaam omotanie wasnego serca, gdy wpatrywaam si w
zdjcie... to samo zdjcie, ktre widziaam po raz pierwszy zaledwie dwa dni
wczeniej. - Jaki czas temu, kiedy powiedziae, e trudno jest nie zna Zary
Marchand... co miae na myli?
Opar si na krzele, najwyraniej zaskoczony moim pytaniem.
- Chyba chodzio mi o to, e jest osob, ktra waciwie nie pozwala ci o sobie
zapomnie.
- Jak? - zapytaam. - Jak nie pozwala ci o sobie zapomnie? Spojrza na mnie,
zapewne zastanawiajc si, dlaczego chc to wiedzie, tym bardziej teraz.
- No c, jest przepikna, to na pewno.
Wdziczna, e w sabym wietle przyziemnej sali bibliotecznej nie mg dostrzec, jak
policzki zalewa mi czerwie, spuciam wzrok z powrotem na zdjcie Maksa.
- Ale to rodzaj pikna, ktry odrzuca, sprawia, e czujesz si niezrcznie. Tak jak
wtedy, gdy jeste w muzeum sztuki i masz poczucie winy z powodu samego
patrzenia, bo pracownicy ochrony ledz kady twj ruch. Ona o tym wie i nie ma
oporw,
eby to wykorzysta, eby dosta to, czego chce.
- A czego ona chce?
- Gwnie zainteresowania.
Opuciam wzrok, ktry zatrzyma si na dacie mierci Maksa.
Trzynasty wrzenia. Dzie po tym, jak Zara z nim zerwaa.
-Znasz moe gocia o nazwisku Cooper, Xavier Cooper? -zapytaam z wahaniem. Albo Trevor Klemp? Albo Erie Parks?
-Te nazwiska nic mi nie mwi. - Pochyli si do przodu. -0 co chodzi, Vanesso?
-0 nic-odparam. - Jestem pewna, e to nic takiego. - Pamitaj, e rozmawiasz ze mn
- powiedzia, przytrzymujc mj wzrok. - Z Simonem Naukowcem. Wszystko warte
jest rozwaenia, nawet jeli ostatecznie si to wyklucza. Czy rzeczywicie mogam

liczy, e Simon na chodno rozway moj sugesri? A moe pomyli, e jest


zupenie absurdalna? e przemawia przeze mnie niezdrowa zazdro? -Zara
prowadzi album - owiadczyam, zanim przysza mi ochota zmieni zdanie. - Album
miosnych podbojw. Zapisuje pocztek i koniec kadej znajomoci i zachowuje
drobne pamitki z kadej randki: dba trawy, serwetki, pudeeczka po mitwkach i
inne tego rodzaju drobiazgi. -Nie posdzibym jej o sentymentalizm. -Nie jest
sentymentalna - odparam. - Z kadym facetem umawia si tak dugo, dopki on nie
wyzna jej mioci. Wtedy z nim zrywa.
-Niekoczca si gra w kotka i myszk? -Co w tym stylu.
-OK... to co nowego, ale niekoniecznie zaskakujcego. Co to ma wsplnego z nimi?
- Skin gow na gazety. -Jej pierwszym chopakiem by niejaki Xavier Cooper.
Zaczli spotyka si w maju, a wszystko skoczyo si w sierpniu: osiemdziesitego
trzeciego dnia znajomoci, kiedy podarowa jej kartk z wyznaniem mioci.
Osiemdziesitego czwartego dnia przestaa si do niego odzywa.
- Pamitam, e przesta pojawia si na molo mniej wiCej w poowie sierpnia stwierdzi po namyle Simon.
- Nastpni byli Trevor Klemp i Erie Parks. - Zrobiam pauz. - A po nich Max
Hawkins.
Jego wzrok spocz na wyblakym zdjciu Maksa w Heraldzie".
- Spotykali si przez dziewitnacie dni. Dwunastego wrzenia wyzna jej mio.
Pody za moim wzrokiem do daty zamieszczonej przy zdjciu Maksa.
- A trzynastego wrzenia jego ciao znaleziono przy restauracji U Betty".
- Nie mwi, e to ona doprowadzia ich do mierci, e przez ni odebrali sobie
ycie... - Potrzsnam gow. - A moe wanie mwi. Sama nie wiem. W kadym
razie Max nie yje. Xavier nie yje. Trevor i Erie moe yj, a moe nie. A Maksa
znaleziono z umiechem na twarzy...
- Tak jak Toma Connellyego.
- I moe pozostaych te?
- A Orin Wilkinson? - zapyta. - Vincent Crew? I wszyscy inni, ktrzy zginli w
latach siedemdziesitych i wczesnych osiemdziesitych, jeszcze zanim Zara przysza

na wiat? Co z nimi?
- No wanie nie wiem.
Wycign rk i sign przez st. Przez chwil trzyma j tu nad moj doni, po
czym opuci, by spocza nie dalej ni par centymetrw od mojej doni.
- A co z Justine? - zapyta delikatnym gosem. - Zostaa znaleziona jako pierwsza.
Skupiam uwag na jego doni, na zadbanych paznokciach, na
nieznacznych zgrubieniach palcw przy knykciach.
_ Bya tam, prawda? Widziaa j?
-Nie umiechaa si - odpowiedziaam na jego nastpne pytanie, zanim zdy je
zada. Opad na oparcie krzesa.
-Nie twierdz, e Zara nie jest w to w jaki sposb zamieszana. Ten album mgby
by ciekawym dowodem w sprawie i nie wtpi w jej zdolno do realizacji
wszelkich pomysw, jakie zakiekuj w jej gowie, jakkolwiek szalone. Ale trzeba
take wzi pod uwag wszystkie te burze, prdy, pywy, nienormaln aktywno
atmosferyczn... -Jest tam zdjcie Caleba. Milcza przez chwil. -Sucham?
-W albumie jest zdjcie Caleba. By jej ostatnim celem i jedynym bez daty
kocowej".
-Ale przecie Caleb nie znosi Zary. Nie wspominajc ju o tym, e szala na punkcie
Justine.
Nie miaam ochoty tego mwi, bo naprawd nie chciaam wyobraa sobie, e
cokolwiek czyo Caleba z Zar, jednak nie miao sensu zaprzecza, e nie wiemy o
naszym rodzestwie wszystkiego, cho kiedy bylimy pewni, e znamy ich tak
dobrze. -Justine nie zoya papierw do Dartmouth - oznajmiam wreszcie.
Utkwi we mnie spojrzenie, mrugajc oczami, podczas gdy jego mzg stara si
przetworzy ostatni irracjonaln informacj, w"sali zapanowaa taka cisza, e
sycha byo brzczenie jedynej goej arwki wiszcej nad naszymi gowami. Oboje
poderwalimy si, kiedy telefon komrkowy Simona zadzwoni i zawibrowa
rwnoczenie, przesuwajc si po metalowym blacie.
- Halo - powiedzia do suchawki. Wsta od stou i podszed do wskiego wysokiego
okna u szczytu oddalonej ciany. -Caleb, to ty?

Podniosam wzrok znad nekrologu Maksa.


- Caleb, jeli to ty, nie rozczaj si. Zaraz znajd lepszy zasig.
- Gestem pokaza, ebym posza za nim, i ju po chwili znikn na schodach
prowadzcych na gr.
Czujc silniejsz ni kiedykolwiek potrzeb wydostania si jak najszybciej z ciemnej
piwnicy, zamknam segregatory, chwyciam plecak Simona i pobiegam na gr.
Byam w poowie drogi przez sal gwn, kiedy zdaam sobie spraw z obecnoci
bibliotekarki siedzcej przy ladzie recepcyjnej, i zwolniam ze sprintu do szybkiego
marszu.
- Przykro mi - mwia do stojcego przed ni mczyzny - ale wypoyczy pan ju
pi ksiek z naszych zbiorw. Gdy tylko przyniesie pan tamte, bd moga
wypoyczy panu kolejne.
- Ale... pani nie rozumie... potrzebuj tych ksiek. Potrzebuj tych i tamtych piciu,
ktre wypoyczyem wczeniej. -Jeszcze raz przepraszam, ale zna pan regulamin
biblioteki, Oliverze.
Stanam jak wryta. Nie rozpoznaam go po gosie, bo nigdy go nie usyszaam - w
restauracji U Betty" Oliver nigdy si nie odezwa. Jego milczenie wszyscy
przypisywali zdziwaczeniu i kopotom ze suchem typowym dla starszego wieku,
jednak teraz wygldao na to, e doskonale syszy zarwno wasne sowa, jak i sowa
bibliotekarki.
Przez przeszklone drzwi wejciowe widziaam Simona na parkingu, wci z
telefonem przy uchu. Mylc, e nic zego si nie stanie, jeli pozwol mu przez
chwil porozmawia z bratem sam na sam, szybko skrciam za wysoki rega i
popdziam wzdu niego. Kiedy zatrzymaam si przy drugim kocu regau, Oliver
znajdowa si zaledwie kilka metrw ode m nie. Zerkajc przez szpary midzy
ksikami, dostrzegam, e nie ma aparatu suchowego.
-Oczywicie, e znam regulamin - zapewni. - Przychodz tu
ju od siedemdziesiciu lat i odkd pamitam, regulamin jest ten sam. Ale prosz
pani o zrobienie wyjtku. Tylko ten jeden raz, tylko dla mnie.
-To prawda, e paska karta wypoycze jest nienaganna. Ale gdybym posza na

ustpstwo wobec pana, musiaabym tak samo potraktowa kadego.


Gdy 01iver obejrza si najpierw przez lewe, potem przez prawe rami, skuliam si
lekko.
- Bez obrazy, Mary - zwrci si do bibliotekarki - ale jak pani widzi, podobnie jak
przez wikszo dni w roku, jestem tu tylko ja. Sdz, e nikt nie musiaby o rym
wiedzie.
-01iverze, bardzo pana prosz. Istniej pewne reguy... -Czy pani nie widzi, co si
dzieje? - zapyta ostrym tonem. Kiedy ja otworzyam szeroko oczy ze zdumienia,
bibliotekarka Mary zacisna usta.
-Niebiosa atakuj! - Oliver zoy obie rce na ladzie i pochyli si w jej stron. Ludzie umieraj. Ci, ktrzy cigle tu s, wpadaj w panik. Nikt nie wie, co si dzieje
- ani policja, ani dziennikarze, ani nawet synoptycy. 1 nikt nie szuka we waciwych
miejscach.
Wyraz twarzy Mary zmieni si z rozdranionego w zalkniony, a potem w peen
litoci, kiedy Oliver pooy drc do na stosie ksiek lecych midzy nimi.
- Historia si powtarza - oznajmi. - A eby odkry, co dzieje si teraz, trzeba zbada,
co zdarzyo si w przeszoci. Kiedy ostatnio widziaa pani w bibliotece komendanta
policji?
- 01iverze - powiedziaa agodnym tonem Mary - wadze robi w tej sprawie
wszystko, co w ich mocy. To bardzo szlachetne, e chce pan pomc...
- Nie szlachetne - burkn, wchodzc jej w sowo. - To absolutna konieczno.
Potrzsnam gow. Mary bya cierpliwa, ale tym razem posun si za daleko.
- Niech pan przyniesie pozostae ksiki, Oliverze - rozkazaa, kierujc uwag na
stojcy przed ni monitor komputera. - Wtedy z przyjemnoci wypoycz panu te
pozycje. Wpatrywa si w ni uporczywie. Kiedy bez dodatkowych wyjanie
przystpia do stukania w klawiatur, kutykajc, oddali si od recepcyjnej lady na
tyle szybko, na ile pozwalaa mu drewniana laska.
Przykucnam i przywaram plecami do regau, by ukry si przed jego wzrokiem.
Nie chciaam, eby mnie zobaczy i wiedzia, e byam wiadkiem tej wymiany zda.
Ale zaintrygowa mnie ten dziwaczny wybuch emocji, dlatego wychyliam si za

rega i patrzyam, jak wychodzi.


Tu przed drzwiami przystan w p kroku. Spojrza w gr, na sufit, po czym
powoli przekrzywi gow z lewa na prawo, jakby nasuchiwa... ale biblioteka wci
bya pogrona w ciszy.
- Niech pani bdzie ostrona - powiedzia wreszcie. Jego gos by teraz tak niski, e
ledwie zdoaam go usysze. - Bardzo ostrona.
Wstrzymaam oddech, dopki drzwi nie zamkny si za nim, i zaczekaam, a jego
samochd minie gwne wejcie do budynku, dopiero wtedy wybiegam spomidzy
regaw.
- Witam w miejskiej bibliotece! - oznajmia rozpromieniona Mary, gdy podeszam do
recepcji. - Czy mog w czym pomc?
Szuka panienka nowoci rynkowych? Czy moe klasykw literackich?
-Szczerze mwic - zaczam, prbujc si umiechn - ten pan, ktry wanie
wyszed, to w pewnym sensie mj znajomy. -01iver? - promienny umiech Mary
przygas. - Sowo daj, wiek napisa kilka ksiek o lokalnej historii i myli, e ma
doywotnie prawo do wypoyczania kadej ksiki w bibliotece.
-01iver wyda jakie ksiki o Winter Harbor? - Na myl przyszy mi gryzmoy w
jego notesie, ktre widziaam w reparacji U Berty". Najwyraniej pisanie nie byo
wycznie jego hobby.
Otworzya szuflad, wycigna cztery opase tomy i podaa mi je.
-Zaczam trzyma je tutaj, eby przesta si dopytywa, dlaczego nikt ich nie
wypoycza.
Przejechaam palcami po poprzecieranej brzowej okadce Kompletnej historii
Winter Harbor... autorstwa OHvera Savage'a. Zerknam na stos ksiek na ladzie,
zastanawiajc si, dlaczego s dla 01ivera a tak wane i czy naprawd mam ochot
si w to angaowa. - Wiem, e wedug regulaminu wolno jest wypoycza
maksymalnie pi ksiek, ale skoro na swoim koncie nie mam adnej, pomylaam,
e mogabym wypoyczy te i mu je udostpni. Mrugna.
-Dlaczego miaaby zrobi co podobnego? -Nie wiem. Sprawia wraenie samotnego,
a ksiki najwyraniej go uszczliwiaj.

-No c, przyzwalanie, by czytelnik wypoycza ksiki dla kogo innego, te nie do


koca jest zgodne z regulaminem biblioteki... ale byoby mio mc od niego
odpoCz przez kilka dni. - Spojrzaa na mnie. - Zdajesz sobie spraw,
e ponosisz cakowit odpowiedzialno za te ksiki, tak? Jeli cokolwiek im si
stanie, zostaniesz obciona wszelkimi zwizanymi z tym kosztami.
- Tak, wiem. Nic si z nimi nie stanie. Obiecuj.
- Vanessa Sands - odczytaa moje nazwisko, kiedy podaam'' znalezion w tylnej
przegrdce portfela kart biblioteczn. ~ Co mi to mwi. Nie jeste std, prawda?
- Nie. - Miaam nadziej, e nie bdzie docieka, dlaczego moje nazwisko brzmi
znajomo.
Na szczcie przeskanowaa kart i kody na ksikach, nie zadajc wicej pyta.
Nastpnie umiecia tomy w pciennej torbie i przesuna j po blacie.
- Moesz je trzyma tak dugo, jak tylko chcesz - oznajmia, wskazujc gow na
tomy Kompletnej historii Winter Harbor, ktre nadal trzymaam w rku.
Podzikowaam, wziam torb i szybkim krokiem wyszam z biblioteki.
- Jest w Springfield. - Simon siedzia w subaru przy otwartych drzwiach i czyta
map. - W barze Wcieky o".
- Co on tam robi?
Zoy map i wsun j pomidzy desk rozdzielcz a przedni szyb.
- Nie wiem. To bya tak samo dziwna rozmowa jak ta pop" nia: odgos oddychania,
potem eski gos wypowiadajc, imi Caleba, a potem cisza. Oddzwoniem na ten
numer, g tylko si rozczy. Caleba ju nie byo, ale moe uda nam go zapa.
- wietnie. Twoim czy moim samochodem?
Spojrza na mnie.
- Jeste pewna, e chcesz jecha?
Czy jestem pewna? Czy to znaczyo, e on sam nie jest pewien?
Czyby uzna, e ma ju i tak do kopotw bez martwienia si 0 mnie?
- Nie zrozum mnie le; bd si bardzo cieszy, jeli pojedziesz. Ale ostatnim razem
to nie skoczyo si najlepiej. - Zerkn w stron maego fragmentu przystani
widocznego z parkingu, po czym znw odwrci si do mnie. - Nie pozwol, eby

cokolwiek ci si stao.
Po raz pierwszy od nie wiem jak dawna moje serce omotao
z innego powodu ni ze strachu.
-Jedmy.

13
- Przykro mi, dzieciaki. Nie widziaem nikogo, kto odpowiadaby temu opisowi.
- To niemoliwe - upiera si Simon, otworzywszy klapk telefonu komrkowego i
wysunwszy aparat przed siebie. - Dzwoni z tego numeru nieca godzin temu.
Ernie, tgi waciciel baru Wcieky o", pochylajc si do przodu, zasapa ciko i
wytar donie w poplamiony rcznik do naczy.
- Tak, to nasz numer.
- I nie przypomina pan sobie, eby kto dzisiaj prosi o skorzystanie z telefonu?
- Chopcze - stkn Ernie - rozejrzyj si. Naprawd sdzisz, e gdyby kto prosi o
skorzystanie z telefonu, wyleciaoby m i to z gowy? W tej dziurze takie rzeczy
zdarzaj si raz na sto lat.
Simon i ja potoczylimy wzrokiem po malekiej knajpce. wiecia pustkami,
wyjtkiem bya tylko podstarzaa para w boksie w rogu sali.
- Ernie, zachowuj si - ostrzega kelnerka wychodzca z kuchni z tac czciowo
oprnionych butelek keczupu. - Pamitasz,
o cym rozmawialimy? Jeden may umiech z przypadkowego gocia moe uczyni
staego klienta.
Ernie posa nam krtki, nienaturalny grymas, po czym przerzuciwszy rcznik do
naczy przez rami, znikn za drzwiami na zaplecze.
-Prosz mu wybaczy. Ernie nadal jest przekonany, e jedyn rzecz, na ktr ludzie
zwracaj uwag, jedzc poza domem, jest samo jedze ie. - Kelnerka odoya rac
na blat i umiechna si. - Sprbujmy od pocztku: Witamy w barze Wcieky bo".
Jestem Melanie. Co moemy dzi dla pastwa zrobi?
-Melanie - odezwa si Simon - szukamy mojego brata. Nieca godzin temu
dzwoni z tego numeru do znajomego. Pamita pani moe, czy kto prosi o

skorzystanie z waszego telefonu? Skrzywia si, rozmylajc nad odpowiedzi.


-Nie... ale by moe nikt o to nie prosi, bo nie mia kogo. Ernie przez cay ranek nie
mg oderwa si od programu Marthy Stewart, a mj paskudny nag nikotynowy
kilka razy na godzin wyciga mnie na podwrze. Pospiesz si, Vanesso....
-A moe go pani widziaa? - zapytaam. - Ma szesnacie lat, niecae metr
osiemdziesit wzrostu, wosy ciemny blond, brzowe oczy.
-Poza Erniem i panem Mortimerem - skina na starszego pana siedzcego w rogu by tu dzisiaj tylko jeden chopak... Trudno powiedzie, ile mia lat, ale wosy mia
ciemnobrzowe-na pewno nie blond - i troch w nieadzie. Przynajmniej z tego, co
widziaam, bo przez cay czas kaptur bluzy mia zacignity na gow.
-Zauwaya pani co jeszcze? - zapytaam.
- Tylko tyle, e przy jego dziewczynie poczuam si jak upir w operze - odpara,
zmierzajc w stron starszych pastwa z dzbankiem kawy. - Przysigam, jak tylko
skocz zmian, rezerwuj wizyt w salonie piknoci, farbuj wosy na czarno i
zamawiam kolorowe soczewki kontaktowe.
Oddech uwiz mi w gardle. Nie zdoaam nawet spojrze na Simona.
- Jakiego koloru miaa te soczewki? Odetchna ciko i przycigna do do piersi.
- Srebrne.
Simon i ja stalimy tak blisko siebie, e poczuam, jak cale jego ciao napina si.
- I to nie takie poblake srebro jak w zastawie stoowej. - Podniosa ze stou widelec. Pikne, ywe srebro. Magiczne. Jak w ozdobach choinkowych.
- Nie wspominali przypadkiem, dokd si wybieraj? - zapyta Simon.
- Nie odezwali si ani sowem. On jad, ona nie, a kiedy wrciam po drugim
papierosie, ju ich nie byo.
- Dzikujemy za pomoc - oznajmiam, zanim wybiegam za Simonem.
Kiedy wsiedlimy do samochodu i na penym gazie wypadlimy z parkingu, staraam
si zachowa spokj i jasno umysu. Nie wiedziaam, jakim cudem j sysz i czy
w ogle powinnam jej sucha... ale Justine kazaa nam si spieszy. Gdybym bya
zupenie otwarta na to, co mwi, moe dowiedziaabym si, w jakim kierunku mamy
poda.

- Dlaczego ona nic nie mwi? - jknam pod nosem kilka minut pniej.
Simon zerkn na mnie.
-Kto?
W lepiam wzrok w boczn szyb, aujc, e ciemnozielone plamy mijanych sosen
nie mog si cofn. Nie zamierzaam wspomina o Justine na gos; sowa wypyny
mi z ust, zanim mzg zdy to zarejestrowa. Czy jeli mu powiem, pomyli, e
zwariowaam? Czy uzna, e z naukowego punktu widzenia to rwnie
nieprawdopodobne jak burze nad Winter Harbor albo umiechnite ofiary? I czy,
mylc tak, nie bdzie mia racji? -Ona do mnie mwi - oznajmiam z wahaniem.
Spojrza przez przedni szyb, potem znw na mnie. -Kto?
-Justine. - Mj gos brzmia zwyczajnie, ale wiedziaam, e to, co mwi, jest
niedorzeczne. - Nie cay czas. Nawet nie kadego dnia. Ale to zaczo si po jej
mierci, gdy tylko wrciam do Winter Harbor. Simon zwolni. -Co mwi?
Kiedy automatycznie nie zawyrokowa, e zwariowaam, co byoby cakowicie
uzasadnione, zebrao mi si na pacz. -Woa mnie po imieniu. - Teraz, kiedy prawda
wysza na jaw, nie byo sensu duej niczego ukrywa. - Mwi te o Calebie.
Jego palce zacisny si na kierownicy.
-Nie mwi wiele, ale troch tak, jakby prbowaa nas do niego
doprowadzi.
- To znaczy?
-Do tej pory powiedziaa, e aby go odnale, on sam musi tego chcie, i e on tego
chce, ale olepia go blask... i e zostao mao czasu.
-Mao czasu? Ale na co?
- Nie wiem. Ona niewiele wyjania. Powiedziaa, e musimy si spieszy, ale nie
wspomniaa, dlaczego ani dokd mamy jecha. Simon w milczeniu patrzy przed
siebie. Spojrzaam przez szyb, mylc, e najlepiej bdzie, jeli naciesz si t
przejadk na wypadek, gdyby by ro nasz ostatni wsplny wyjazd.
- Vanesso...
- Wiem, e to szalestwo - przerwaam, chcc go uprzedzi.
- Wiem, e to brzmi, jakbym stracia rozum, i moe tak si stao. Bo widzisz

wikszo ludzi nie boi si panicznie ciemnoci ani oceanu, ani wysokoci, ani
latania, ani samotnoci. Moe niektrzy boj si jednej z tych rzeczy, ale ja boj si
wszystkie g o. To nie jest normalne. J a nie jestem normalna. Dlatego to, czyli
przemawiajcy do mnie znikd gos martwej siostry, pewnie byo do przewidzenia.
To tak, jakbym baa si wszystkiego, co tylko moe wzbudza lk na tym wiecie, i
jakby byo mi mao, zaczam wymyla sobie nowe powody do strachu. A teraz
mog zacz ba si i tego wszystkiego, do czego zdolna jest moja zwichrowana
wyobrania.
Te sowa, podobnie jak tamte wypowiedziane na pocztku o tym, e Justine do mnie
mwi, wypyny mi z ust, zanim zdyam rozway ich ewentualne skutki.
- Yanesso... - odezwa si znowu, tym razem agodniejszym gosem. - Miaem zamiar
powiedzie, e musi by ci bardzo ciko. Sysze j w ten sposb, kiedy tak bardzo
za ni tsknisz. Dugi cig migajcych drzew za szyb przerwa budynek stacji
benzynowej, potem kawiarnia i poczta.
- I wcale nie zwariowaa.
Minlimy szko, sklep, gabinet dentystyczny. Zagszczenie budynkw roso, w
miar jak zblialimy si do centrum Springfield.
-Prawd mwic, myl, e jeste...
- Simon. - Obrciam si gwatownie na fotelu i wycignam szyj, by spojrze za
siebie. - Zawracaj! -Jak to? - zapyta, tym razem nie agodnym, lecz ostrym tonem. Widziaa go?
- Nie. - Obrciam si w jego stron i ju poczuam zbliajc si migren. - Ale
wanie minlimy czerwonego mini coopera. Zjecha na pobocze i zataczajc szeroki
uk, zawrci z tak prdkoci, e opony zapiszczay na asfalcie. -Tam. - Wskazaam
auto. Stao zaparkowane przy drodze, w miejscu, gdzie w pobliu nie byo adnych
punktw obsugowych.
Nadepn hamulec i zjedajc na pobocze z niewielkim polizgiem, zatrzyma si.
-jeste pewna, e to jej samochd? - zapyta, kiedy przebiegalimy na drug stron
drogi. - Wyglda na porzucony. Mia racj: auto stao zaparkowane byle jak, maska
sigaa midzy drzewa, a ty wystawa na niewielki pas trawy midzy drzewami a

drog. Gdybym akurat nie patrzya przez okno, przejechalibymy obok, nie
zauwaajc, e tam stoi. -Jestem pewna. - Z kadym krokiem bl gowy nasila si.
Podeszlimy do aura i zajrzelimy przez szyb do rodka. Wntrze byo nieskazitelnie
czyste, z wyjtkiem fotela pasaera, na ktrym zalegay bezadnie ubrania, akcesoria
do makijau i puste butelki po wodzie. Z lusterka wstecznego zwisaa krysztaowa
buteleczka perfum. Na desce rozdzielczej lea atlas samochodowy otwarty na stronie
przedstawiajcej stan Maine. Zostaam duej przy drzwiach od strony pasaera, a
Simon ruszy w gb lasu. Zamknam oczy i wyobraziam sobie Justine. Widziaam
jej niebieskie oczy, jej umiech, jej wosy.
Prbowaam usysze jej gos, chcc, by dochodzi gdzie spoza mojej gowy, tak
abymy mogli pj za jej wskazwkami albo porusza si w kierunku, z jakiego by
dobiega. Jednak ona milczaa. Jedyne, co syszaam, to wiergotanie ptakw, odgos
przejedajcych samochodw, szelest krokw Simona przedzierajcego si przez
gstwin... i uporczywe dudnienie w mojej gowie. W miar jak zagbiaam si w
las, dudnienie stawao si goniejsze i szybsze.
- To kompletnie bez sensu - stwierdzi Simon dziesi minut pniej. - Tu nie ma
szlaku. Skd w ogle wiemy, e oni tu s? Krcimy si w kko, a ich ju dawno
moe nie by. Przystanam.
- Simon.
Spojrza na mnie, po czym pody za moim wzrokiem w stron martwego drzewa
stojcego kilka metrw dalej. Drzewo, bdce ofiar staroci, chorb, poaru lub
jakiej kombinacji tych czynnikw, przypominao szkielet wznoszcy si z listowia.
Z szarej, bezlistnej gazi zwisaa ruda polarowa bluza z kapturem, taka sama, jak
Caleb dosta kiedy od brata. Dotarszy do drzewa, Simon unis jeden rkaw i
obrci go w moj stron, ebym moga zobaczy logo Bates College.
- Licie s zadeptane - stwierdzi, spogldajc na ziemi w pobliu wskiego pnia
drzewa. - Szli dalej.
Ruszy truchtem, a ja popdziam za nim, czujc przeraenie i ulg i przyciskajc
obie donie do czoa, by zagodzi przeszywajcy bl. Kiedy bieglimy, Simon raz po
raz oglda si za siebie, eby sprawdzi, czy nic mi nie jest. Wkrtce bl by tak

dotkliwy, e ledwie widziaam cokolwiek poprzez biae jaskrawe plamy


znieksztacajce wizj, jednak gestem zapewniam go, e wszystko jest w porzdku.
Ale wtedy rozleg si jej miech.
Opadam na kolana, dociskajc pier do ud. Zacisnam oczy, domi dotknam
podoa i wbiam palce w listowie, w gb zimnej ziemi. Nigdy nie syszaam
miechu Zary, a ten dwik nie przypomina niczego, co syszaam dotychczas.
Brzmia jak pojedynczy przecigy ton, uderzajcy w szklany pryzmat i
rozpryskujcy si na milion piskliwych dwikw - niektrych urywanych, innych
przecigych, jeszcze innych agodnych -ktre wystrzeliy do atmosfery pod rnymi
ktami, by wreszcie cakowicie zaguszy wszelkie inne odgosy. Poczuam, jakby
wewntrz mojej czaszki zdetonowano granat.
Opuciam gow i skupiam si na oddychaniu. Nie rozemiaa si znowu, a po kilku
minutach bl zela na tyle, e zdoaam otworzy oczy.
- Simon - wyszeptaam. Sta par krokw przede mn wpatrzony w skupisko drzew.
Nie usysza mnie, wic odepchnam si od ziemi i poczogaam w jego stron. Simon. Mj niepokj ustpi miejsca przeraeniu. Cokolwiek zobaczy pord drzew,
musiao by tak straszne, e nie zauway, jak upadam. Podwignam si i
powczc nogami, podeszam do niego moliwie najszybciej i najciszej, jak
mogam. Nie odwrci si od razu, ani nawet kiedy stanam obok niego. Podeszam
bliej i zajrzaam w gb skupiska drzew. Zara. Miaa na sobie krtk bia
spdniczk, ktra unosia si na lekkim wietrze, odsaniajc uda, i dopasowan bia
bluzeczk bez rkaww. Stopy miaa bose. Jej ubir by tak odmienny od obcisej
czarnej mini, czarnego topu i szpilek, w ktrych j widziaam tamtego dnia w jej
domu, e niemal poczuam ulg. Pomylaam, e przecie seryjni zabjcy nie
ubieraj si
od stp do gw na biao w dzie, w ktrym decyduj si zabi kolejn ofiar. -Jest
pikna.
Zwrciam si gwatownie w stron Simona. Nadal sta wpatrzony, poraony, jakby
Zara bya doskonaym, pprzejrzystym koyszcym si przed nim wahadem. -Jest
taka pikna... prawda?

Odwrciam si, czujc, jak twarz mi ponie. Jak mg myle


0 czym takim w tej chwili? Przecie nie jest pierwszym lepszym mokosem, ktrego
kada myl poda jednym torem. To S i m o n. Simon Naukowiec. Simon Synoptyk.
Kto jak kto, ale jak on mg da si zapa w puapk hormonw, emocji czy
czegokolwiek innego, kiedy jego zaginiony brat Caleb by zaledwie kilka metrw
dalej?
1 jak ja mogam nagle poaowa, e tego ranka nie powiciam nieco wicej uwagi
wasnemu wygldowi, eby wywrze na nim ten sam hipnotyzujcy efekt?
Przygldaam si, jak Zara przysiada obok Caleba na szczycie grupy ska otoczonych
piercieniem drzew. Odchylia si w ty i opara na doniach, prostujc nogi przed
sob. Twarz bya zwrcona do niego, a on spoglda przed siebie, odwrcony do nas
plecami. Nie widziaam wyrazu jego twarzy, ale ze sposobu siedzenia - nie porusza
si i by wyprostowany jak struna -mogam bezbdnie odczyta, e jest spity.
Pochylia si do przodu i przeniosa ciar na kolana. Zbliya si do niego na
czworakach, a biaa spdniczka muskaa opalone uda, ciemne wosy spyway fal
przerzucone przez rami. Poruszajc si, nie spuszczaa z niego wzroku, a srebrne
oczy byszczay niczym gwiazdy. Umiechaa si, najwyraniej w oczekiwaniu na
reakcj, jakiej si spodziewaa.
Zbliywszy si do niego, nadal wsparta na rkach i kolanach, wycigna si do
przodu, a jej usta znalazy si przy jego uchu. Szepna co, co wprawio cae jego
ciao w drenie, po czym musna go wargami po uchu, policzku, po szyi. Przechyli
gow w jej stron, a wtedy przysuna si jeszcze bliej, tak e piersi przywara do
jego ramienia.
Chciaam krzycze, woa, eby przestaa. Chciaam wbiec midzy drzewami,
zepchn j ze skay i zabra stamtd Caleba. Chciaam, eby przestaa robi to
wszystko i eby jemu przestao si to podoba. Ale nie mogam wydoby z siebie
gosu, nie mogam si poruszy.
Zrobiam gwatowny wdech, gdy Caleb wsta. Ruszy po skale, zdaa od niej. Dotar
do krawdzi i wygldao na to, e zamierza zeskoczy na ziemi, kiedy do niego
dobiega. Pooya mu do na ramieniu, stana na palcach i znw zbliya usta do

jego ucha. Tym razem, gdy szeptaa, sprbowa j odepchn, ale wykorzystaa ten
ruch i wasnym ciaem odgrodzia go od krawdzi skay, blokujc w ten sposb drog
ucieczki. Odwrci wzrok, ale si nie poruszy, a ona wycigna ramiona w gr i
zarzucia mu je wok szyi. Spojrzaa na niego tak, jak spogldaa na niego Justine
tak wiele razy. Rce Caleba wci byy zwieszone wzdu ciaa, ale napite. Znis
dotyk jej ust bdzcych w d po karku, palcw krelcych linie na jego czole i
policzkach. Kiedy pochylia gow, a jej wosy opady mu na do, wyraz jego twarzy
pozosta pusty. Podesza bliej, sprawiajc, e ich ciaa zetkny si na caej dugoci,
a on nawet nie mrugn. Opad z si dopiero wtedy, gdy sprbowaa go pocaowa.
Nawet ja musiaam odwrci wzrok. Czuam si winna, jakbym natkna si na
dwjk modych ludzi zamierzajcych zrobi co, do czego ja nigdy nawet si nie
zbliyam. Nigdy nie staam przed mczyzn z odchylon do tyu gow, z
rozchylonymi wargami zaledwie kilka centymetrw od jego ust, testujc, czy odway
si odmwi. Nigdy nie wpatrywaam si mczynie w oczy, czekajc, jak
zareaguje. Nigdy nie dotknam ustami czyich ust, tym bardziej nigdy nie
chwytaam delikatnie zbami dolnej wargi. I z pewnoci nigdy nie dowiadczyam
ramion mczyzny zamykajcych si wok mojej talii, dociskajcych mnie do
siebie, jakby ostatecznie poddawa si pragnieniu, z ktrym nie mia ju siy duej
walczy. I rwnie mocno chciaam stamtd uciec, jak i przekona si, co bdzie dalej.
A to dlatego, e im duej patrzyam, tym mniej para na skaach wygldaa na Zar i
Caleba. A tym bardziej przypominaa Simona i mnie. Gdy znw uniosam wzrok,
wci jeszcze si nie caowali - ona nadal kusia, jednak jego usta nie chciay si
poruszy - ale ramionami obejmowaa go za szyj, a nogi zdya zaple mu wok
pasa. Jego donie zelizgny si po jej plecach. Kiedy koniuszki palcw wsun pod
doln krawd bluzki, rozpromienia si.
Osun si na kolana, a wtedy ona napara doni na jego pier, a pooy si na
plecach, i wci si umiechaa, zniajc twarz, powoli, centymetr po centymetrze,
przybliajc j do jego twarzy.
- Nie... - jknam cicho, gdy wosy Zary opady na bok. nie mogam zobaczy jej
ust. Wizja Simona i mnie rozpyna si, a ja gwatownie powrciam do

rzeczywistoci. Myl o ich pocaunku, Calebie caujcym Zar zamiast Justine, to


byo po prostu zbyt wiele.
-Caleb! - Podskoczyam na dwik gosu Simona. - Nic ci nie jest? - zapyta,
zwracajc si do mnie.
Pokrciam gow, chocia w skroniach wci jeszcze czuam pulsowanie. Jednak
byam zbyt oszoomiona, eby mwi. -Zosta tu.
Patrzyam, jak biegnie midzy drzewami, a omotanie w pierzdominowao pulsowanie w skroniach. -Wszystko w porzdku, Caleb! - krzycza
Simon, biegnc. -Odejd od niego!
Zara poderwaa gow, nie mogc zdecydowa, kto bardziej zasuguje na jej uwag:
Caleb wybudzajcy si z transu, w ktry tak usilnie go wprowadzaa, czy moe
Simon pdzcy prosto na ni niczym pocisk wystrzelony z pistoletu. Decyzja ta
zostaa podjta za ni, kiedy Caleb w peni si otrzsn, odepchn j od siebie i
poderwa na rwne nogi.
-Simon, zatrzymaj si! - zawoaa Zara, podajc za Calebem, ktry wycofywa si,
kroczc po skaach. - Ju w porzdku, kochanie. Nie przejmuj si. Wszystko w
porzdku. Oczy Caleba przeniosy si z Zary na Simona. Sprawia wraenie, jakby
ba si ich obojga; gdy Simon wspi si na skay po przeciwlegej stronie, Caleb
spojrza na niego, potrzsn gow i zeskoczy na licie poniej. -Caleb! Co ty...
Simon zamar, kiedy Zara zawirowaa na palcach. Ruszya w jego stron powoli,
jakby i tak musia na ni czeka ca wieczno, niezalenie od tego, ile czasu jej to
zajmie. -Uciekaj! - zawoa, nie odwracajc si od niej. Wiedziaam, e to byo
skierowane do mnie, ale wci staam w miejscu, ze stopami wronitymi w ziemi,
jakby zdyy zapuci w niej korzenie.
Vanesso... szosa... on si kieruje w stron szosy... Raz jeszcze zerknam na skay,
wzdrygajc si na widok Zary stojcej zaledwie kilka krokw od Simona, po czym
puciam si pdem w przeciwnym kierunku.
Biegam szybciej ni kiedykolwiek dotd. Gazie biczoway mnie po twarzy, a
kostki wykrcay si, gdy stopy mkny po nierwnym podou. Zwolniam tylko raz,
eby zerwa z drzewa bluz Caleba. Kiedy wypadam spomidzy drzew na pobocze,

czoo zalewa mi pot i z trudem chwytaam oddech.


- W ktr stron? - wyszeptaam, wspierajc rce na udach. Spojrzaam w lewo i w
prawo. Zarwno mini cooper, jak i subaru nadal stay tam, gdzie zostay
zaparkowane.
- W ktr stron poszed?
Wraca... wraca tam, skd przyjechalicie... Popdziam wzdu szosy, mijajc gabinet
dentystyczny, sklep, szko. Potem poczt, kawiarni, stacj benzynow. Biegam tak
dugo, a odlegoci midzy budynkami zwikszyy si, a drzewa rosnce przy
drodze zaczy tworzy nieprzerwan lini. Biegam tak dugo, a poczuam, e puca
za chwil mi eksploduj, a nogi oderw si od ciaa. Mimo to nie przestaam biec.
Zatrzymaam si dopiero, kiedy Justine powiedziaa mi, e jestem za daleko. Po
drugiej stronie szosy...
Przystanam. W gbi lasu wida byo stacyjk benzynow. Przebiegam przez ulic
i pomknam dugim podjazdem. Dotarszy do budynku, okryam go i ukryam si
za boczn cian. Przy dystrybutorach paliwa srali tylko kierowca starej niebieskiej
ciarwki i pracownik obsugi. Jednak Justine nie daa adnych innych instrukcji.
Zatem Caleb musia tu by.
Zaczekaam, a obaj mczyni wejd do budynku, eby rozliczy si za paliwo, po
czym zakradam si do ciarwki. Przykucnam i ruszyam wzdu boku
przeciwlegego w stosunku do budynku. Kiedy dotaram do drzwi od strony pasaera,
wyprostowaam si na tyle, by zajrze do kabiny. Bya pusta. Wanie miaam zamiar
sprawdzi, czy nie ma go w pobliskiej szopie, gdy ciarwka si zakoysaa. Nie by
to wyrany ruch, do tego pojedynczy, ale z pewnoci wz si poruszy. A kierowca
cigle jeszcze by na stacji.
-Caleb? - Zajrzaam na pak furgonetki. Bya wypeniona pomitymi plandekami i
starymi kocami, ktre wibroway, jakby silnik by przez cay czas wczony. - Ju w
porzdku, Caleb! To ja, Vanessa.
Odczekaam chwil, po czym uniosam krawd koca. Caleb by zwinity w kbek i
lea na boku, trzsc si, jakby by rodek zimy, a nie lata, a plandeki i koce byy
taflami lodu. Jego wosy zafarbowane na ciemny brz byy w nieadzie, tak jak

opisaa je kelnerka Melanie. Oczy mia szeroko otwarte, usta drce, a kiedy zda
sobie spraw z tego, kim jestem, twarz wykrzywi mu grymas.
-Vanessa...? - odezwa si cienkim gosem. - Nie. Nie ty. -Caleb, musimy si std
wydosta. - Podniosam wzrok i zobaczyam, e kierowca ciarwki mieje si do
sprzedawcy i podaje mu pienidze, a to znaczyo, e lada chwila wyjdzie. -Nie mog.
- Potrzsn gow, a po policzkach popyny mu zy.-Nie mog tego zrobi bez niej.
- Caleb. - Pochyliam si i chwyciam go za rk. - Justine tu jest. Pomoga mi ci
odnale. Ona chce, eby poszed ze mn. Spojrza na mnie, chcc mi wierzy,
potem podnis wzrok na niebo, a z oczu potoczy si kolejny strumie ez.
- Jestem taki zmczony... Tak bardzo zmczony.
Pozwoli, bym pomoga mu zej z paki furgonetki- zdumiao mnie, jak bardzo
schud. Mino zaledwie kilka tygodni a koszulka i dinsy luno zwisay na jego
ciele. Na szczcie wci jeszcze mg si sprawnie rusza i zanim kierowca
ciarwki zdy si zorientowa, e wiz pasaera na gap, pomykalimy ju
truchtem wzdu szosy.
- Co jeli ona wci tam jest? - zapyta, kiedy zblialimy si do subaru, gosem
przypominajcym gos maego przestraszonego chopca. - Co jeli ona wci tam jest
i na mnie czeka? Istniao pewne prawdopodobiestwo, e Zara cigle jeszcze gdzie
na niego czeka, jednak nie czuam ju pulsowania w skroniach. Tak bardzo
skoncentrowaam si na odnalezieniu Caleba e nie umiaam stwierdzi, gdy bl
gowy usta, ale tak si stao. Znikna. A kiedy dotarlimy do samochodu
przekonaam si, e mini coopera te nie byo.
- Nie ma jej tu - zapewniam.
- A co z Simonem? - Caleb spojrza na pusty fotel kierowcy subaru. - Co jeli zabraa
go ze sob?
Nie wiedziaam, co na to odpowiedzie. Chciaam go zapewni, e Simonowi nic nie
grozi, e nie pozwoliby nam odej, gdyby nie by przekonany, e w pojedynk da
sobie z ni rad, ale prawda bya taka, e nie miaam pojcia, do czego zdolna jest
Zara.
- Nic wam nie jest?

- Dziki Bogu - wyszeptaam, zanim obrciam si za siebie. Z lasu wyoni si


Simon i szed teraz ulic w nasz stron- Porusza si powoli, niezgrabnie, jakby
dopiero co si obudzia e poza tym wygldao na to, e z nim wszystko w porzdkuZaczekaam na tyach samochodu, gdy Caleb wyszed mu spotkanie na rodku drogi.
Ucisnli si bez sowa.
Wzrok Simona spotka si z moim, kiedy wypuszcza z ramion Caleba. Zanim zdy
cokolwiek powiedzie, zarzuciam mu ramiona na szyj i ucisnam tak mocno,
jakbym zamierzaa trzyma go tak przez ca wieczno, gdyby tylko mi na to
pozwoli.
14
- To si zaczo wiosn. Pamitam nawet dokadn dat, bo ani przedtem, ani potem
nie przytrafio mi si nic rwnie dziwnego.
Podaam kubek gorcej herbaty Calebowi, ktry siedzia na kanapie owinity w
polarowy koc, a drugi Simonowi siedzcemu naprzeciwko brata. Na dwuosobowej
kanapie obok Simona byo wolne miejsce, ale zakopotana bezceremonialnym
uciskiem, na jaki sobie pozwoliam wczeniej tego dnia, postanowiam jednak usi
na pododze przy kominku.
- Rozumiecie, w kocu to Zara. Zara Marchand. Przed pierwszym maja ta
dziewczyna nie powicia mi choby jednego spojrzenia, nie wspominajc ju o
rozmowie. A potem po prostu zjawia si w Latarni". - Caleb skrzywi si, kiedy
spojrza na Simona. - Tak na marginesie, zwolniem si z pracy na przystani.
- Obio mi si o uszy - odpar Simon.
- Musiaem. Potrzebowaem pienidzy. Nie mwiem ci - ani nikomu innemu - bo
kady, kto mnie zna, dobrze wie, jaki mam stosunek do Monty'ego i przystani, a ja
nie chciaem, eby ktokolwiek prbowa mnie od tego odwie.
Zmarszczyam brwi, zagldajc w gb kubka. Potrzebowa pienidzy? Co mogo by
a tak wane i wymaga wikszych nakadw finansowych?
- W porzdku - powiedzia Simon, kiedy gos Caleba zaama si. - Wrcimy do tego
pniej.
i wic ona zjawia si tak po prostu pewnego dnia - cign dalej Caleb. - Akurat

zanosiem jakie skrzynki do magazynu, a ona zatrzymuje mnie w doku i mwi, e


ma wiadomo od matki dla jednego z wacicieli, Carsonsa. Paula Carsonsa.
Pierwszej ofiary, ktra zgina tu po Justine. -Szczerze mwic, chciaem j
zignorowa. Chciaem zwyczajnie przej obok i nie odezwa si ani sowem;
potraktowa j tak samo jak, co nie raz widziaem, traktowaa wiele osb w szkole. Wyjrza przez okno za kanap. - 1 naprawd auj, e tego nie zrobiem. Zerknam
na Simona. Przyglda si Calebowi z uwag. -Ale si odezwae, tak? - zapyta
Simon. -Tak. W Latarni" wszystko krci si wok forsy. Inwestorzy myl o
wzrocie, rozbudowie i chc sta si nadbrzenym kurortem numer jeden w caym
kraju.
-Co wie si ze szczegln trosk o klienta - podpowiedzia Simon.
-Wanie. Od pracownikw wymaga si uprzejmoci i uczynnoci, by gocie czuli si
mile widziani i wani. Dlatego wanie nie mogem po prostu przej obok Zary
obojtnie. Gdyby jakim sposobem kto sic dowiedzia, e nie byem pomocny
-nawet wobec osoby niebdcej czonkiem orodka, ale ktra pewnego dnia moga
sic nim sta - stracibym prac. A ja bardzo potrzebowaem pracy.
Uchwyciam spojrzenie Simona i wiedziaam, e oboje zadajemy sobie dokadnie to
samo pytanie: dlatego?
- W kadym razie sprbowaem znale dla niej Carsonsa. Obeszlimy cay teren
orodka, a ja opowiedziaem arze wszystko o szerokim wachlarzu usug - zrobiem
tak samo, jak postpuje si z kadym, kto odwiedza Latarni" po raz pierwszy.
- Brzmi okropnie - stwierdzi Simon.
- Nie byo a tak strasznie, jak by si mogo wydawa. Na pocztku bya
zniecierpliwiona, ale im duej szlimy i im duej opowiadaem, tym bardziej si
rozchmurzaa. Zadawaa pytania i suchaa. Nawet miaa si, kiedy rzucaem te same
gupie arty, z ktrych inni gocie nigdy si nie miej. - Pocign yk herbaty. - Nie
znalelimy Carsonsa, ale po naszych poszukiwaniach zdawaa si zapomnie, e
przysza tam z jego powodu. I wtedy... - Wlepi spojrzenie w kubek, ktry zadra w
jego doniach.
- I wtedy? - podsun Simon.

- I wtedy zapytaa, czy nie miabym ochoty napi si z ni drinka. - Caleb zamkn
oczy i potrzsn gow. - Na molo przy kocu posiadoci.
- Drinka? To znaczy wtedy? Caleb pokiwa gow.
- Nie wiem, dlaczego si zgodziem. Byem w pracy, zreszt mimo wszystko w kocu
to bya Zara. Czas z ni spdzony nie by kompletn porak, ale przecie nie
zapomniaem, kim ona jest.
- Po prostu wzia ci z zaskoczenia - stwierdzi Simon. - Kady mgby si na ro
nabra.
- To najgupsza rzecz, jak w yciu zrobiem.
- To tylko drink, Caleb.
-Nie tylko. Usiedlimy na kocu molo i pilimy szampana z jednej butelki,
prawdopodobnie o wartoci mojej tygodniowej pensji... i szczerze mwic, bawiem
si wietnie. Bya zabawna. Dobrze mi si z ni rozmawiao. Spdzilimy tam trzy
godziny.
Odkd znalazam Caleba na przyczepie furgonetki w Spring-field, nie syszaam
gosu Justine. Serce mi omotao, kiedy tak mwio arze, i zastanawiaam si, czy
Justine to syszy. -Zanim posza, powiedziaa, e auje czasu, jaki upyn, zanim
udao nam si w kocu naprawd porozmawia. Mwia, e dla niej to wielka strata,
ale jednoczenie cieszy si, e wci mamy go tak wiele przed sob. - Caleb
potrzsn gow. - I nie powiedziaem jej o Justine. Przez wiele godzin po jej
odejciu nawet do gowy mi nie przyszo, e powinienem by wspomnie, e mam
dziewczyn. A Justine bya jedyn osob, o ktrej mylaem. Nadal jest... jedyn, o
ktrej myl.
Obserwowaam go uwanie, ale gdy pierwsza za potoczya mu si po policzku,
musiaam odwrci wzrok. -Aleja nie wiedziaem, rozumiecie? Nie wiedziaem, co
si stanie potem. Gdybym wiedzia... gdyby by jakikolwiek sposb, eby to
wszystko...
Simon zaczeka, a urywany oddech Caleba wrci do normy, zanim zapyta: -Co byo
potem?
-Bya wszdzie - powiedzia cicho. - Czekaa na mnie przed szko. Po szkole. Przed

prac. Po pracy. Przynosia mi rne rzeczy: gry wideo, komiksy. Zjawiaa si na


play, kiedy byem tam z kolegami. Ich te zacza przeladowa. Chciaa wiedzie,
gdzie jestem, co lubi, czy kiedykolwiek o niej opowiadam. Na pocztku myleli, e
to zabawne, e Zara Marchand, najliczniejsza dziewczyna w Winter Harbor, wybraa
sobie akurat mnie na obiekt westchnie. Ale to si nie skoczyo. Prosiem j, eby
przestaa, bagaem j. Ale ona nie przestawaa.
- Mwie jej o Justine? - zapyta Simon.
- Kadego dnia. To bya pierwsza rzecz, o ktrej mwiem, gdy j spotykaem.
Mwiem jej, e mam ju dziewczyn, z ktr pragn spdzi reszt ycia. - Kubek
zatrzs si mocniej w jego doni, kiedy drug ociera z oczu zy. - Ale ona jakby
wcale tego nie syszaa. A jeli syszaa, nic jej to nie obchodzio. Bo to cigno si
tak przez wiele tygodni.
Przypomnia mi si album Zary, puste kartki po stronie z serwetk z logo Latarni".
Nie byo innych pamitek, poniewa
- w przeciwiestwie do pozostaych mczyzn - Caleb si jej opar.
Kiedy odezwa si znowu, jego gos niemal przechodzi w szept.
- Sdziem, e to si skoczy, kiedy Justine przyjedzie tu na wakacje. Mylaem, e
Zara nie bdzie moga duej udawa, e Justine nie istnieje, jeli zobaczy j na
wasne oczy. Skupiam uwag na herbacie, czujc na sobie spojrzenie Simona.
- I miaem racj. Mniej wicej na pitnacie niezwykych godzin Zara znikna.
Pitnacie godzin. Oni te nie spdzili ze sob nawet jednego penego dnia, zanim
Justine odesza.
Gdy midzy nami zapada duga cisza, zauwayam, e zaczo kropi.
- Ona tu bya tamtej nocy - wydusi Caleb chwil pniej.
- Czekaa na mnie, kiedy wrciem z urwiska. Bya w moim pokoju, na moim ku,
ubrana w dug bia sukni. Nie odezwaa si, ale co mi mwio, e dobrze wie, co
si stao.
1 wiedziaem, e w jej szalonym, skrzywionym umyle zrodzio si przekonanie, e
bdziemy razem. - Spojrza na Simona. -Dlatego uciekem. Czuem si okropnie,
zostawiajc mam i ojca. Okropnie, zostawiajc ciebie... ale nie umiaem sobie z tym

poradzi.
-Wiem o tym - powiedzia Simon.
-Zmieniem kolor wosw. Podrowaem autostopem. Robiem wszystko, co
mogem, eby by jak najdalej std, ale ona zawsze mnie znajdowaa. I za kadym
razem, kiedy bya blisko, dziao si co dziwnego: czuem do niej pocig. Chciaem
by przy niej. A jednoczenie chciaem krzycze i odepchn j od siebie... ale inne
instynkty byy silniejsze... - Z oczu znw popyny mu zy, tym razem obficiej. Zawsze kiedy bya blisko, syszaem jej gos, jakby mj mzg po prostu si wycza;
nie widziaem ani nie syszaem nic innego. Nie wiedziaem, gdzie jestem ani co si
dzieje. Wiedziaem tylko tyle, e Zara jest ze mn i prbuje mnie ze sob zabra.
Poderwaam si, gdy polarowy koc, w krry by owinity, zacz dre jak plandeki i
koce na pace furgonetki. Wyjam mu z trzscych si rk kubek i odstawiam na
stolik, po czym przysiadam obok na skraju kanapy.
-Z ni jest co nie tak - stwierdzi, dygocc jeszcze mocniej, kiedy podnosi wzrok to
na mnie, to na Simona. - Poza tym, rzecz jasna, co wida goym okiem. To dlatego
nie powiedziaem ci,dokd jad, ani nie dzwoniem przez ca drog: nie chciaem,
eby prbowaa ci wykorzysta i dotara do mnie. Za oknami deszcz pada teraz
coraz szybciej i goniej. -Sdz, e miaa z tym co wsplnego - wyszepta Caleb,
rozgldajc si po pokoju, jakby kto poza nami mg sysze. -Z Justine. Myl, e
Zara jej co zrobia.
Uderzyam kolanem w stolik, kiedy nagle niebo rozdara byskawica, a ziemi
zatrzs potny grzmot, i wtedy kubek Caleba upad na podog, i stuk si.
- Przepraszam - wyjkaam, podrywajc si, by pozbiera skorupy. - Przepraszam.
Simon wsta, eby mi pomc, a ja wziwszy to, co zmiecio mi si w doniach,
szybko wyszam do kuchni. Przystanam przy kuchennym stole, nie czujc ju
potuczonych fragmentw kubka w doniach. Serce mi omotao, a sowa Caleba
kooway w gowie.
Gdy tylko je usyszaam, zdaam sobie spraw, e od jakiego czasu sama co takiego
podejrzewaam: e Zara bya nie tylko odpowiedzialna za mier mczyzn, ktrzy
zginli tego lata, ale w jaki sposb te za mier Justine. Teraz, po sowa Caleba

powiedzianych na gos, nabraam przekonania, e moje przypuszczenia byy suszne,


i nie mogam poj, jak to moliwe.
Wpatrywaam si w lustro zawieszone nad kuchennym stoem, trzymajc w
zczonych doniach skorupy potuczonego kubka, a resztki herbaty ciekay mi po
palcach. Nie wiedziaam, czy Simon i Caleb kontynuowali rozmow po moim
wyjciu z pokoju. Nie wiedziaam, czy nadal oddycham ani czy moje serce cigle
bije. Wiedziaam tylko tyle, e w pewnej chwili Simon znalaz si tu za mn.
- Przepraszam - wyszeptaam. Rozluniam ucisk i kawaki kubka wypady mi z rk.
Zabrzczay o blat stou i o posadzk, roztrzaskujc si na jeszcze drobniejsze czci.
Spojrzaam w d na cay ten niead i wycignam rk, eby wszystko pozbiera.
- Mog to poskleja - zapewniam amicym si gosem.
Ale ich nie widziaam: byo ich za duo, a oczy miaam zbyt zazawione. Wkrtce
wzbierajce zy wytoczyy si na policzki,
opadam na podog i rozpakaam si. Simon nie prbowa mnie pociesza; po
prostu usiad przy mnie i pozwoli mi si wypaka. W kocu, kiedy policzki
obeschy, a ciao byo wyczerpane od kania, odsunam si do tyu i usiadam obok
niego wsparta o cian. Rkami objam podcignite pod brod kolana, a gow
oparam na jego ramieniu. Czekaam, a zada pytanie, ktre musiao pa, i
obserwowaam dusz wskazwk poruszajc si na cyferblacie kuchennego
zegara; kiedy zrobia pi okre, a Simon wci nie zapyta, czy dobrze si czuj,
obrciam gow.
jego rami napryo si pod moim policzkiem. Uniosam podbrdek, a moje usta
znalazy si zaledwie par centymetrw od jego szyi. Wstrzymaam oddech, czujc,
jak jego pier unosi si i opada w przyspieszonym tempie.
Bylimy przyjacimi. Naprawd dobrymi przyjacimi. 1 moe powinnam si
zastanowi, czy jeli zrobi to, na co miaam teraz tak nieodpart ch, przypadkiem
czego midzy nami nie zmieni. Moe to nie by odpowiedni czas ani miejsce. I moe
Simon pomyli, e chwilowe zaamanie nerwowe wytrcio mnie z rwnowagi, bo
przecie ja - bojca si wasnego cienia Vanessa Sands - zwyczajnie nie
postpowaam w ten sposb. Jednak mimo to - a moe wanie dlatego - i tak to

zrobiam.
Zamknam oczy i przywaram ustami do jego szyi. Gdy zadra, odsunam si.
Czekaam, a zapyta, co takiego wyprawiam, albo wstanie i odejdzie. Kiedy nie
zrobi adnej z tych rzeczy, zoyam pocaunek w tym samym miejscu, a pniej w
delikatnym zagbieniu pod doln szczk.
Odwrci gow i zanurzy twarz w moich wosach. Jeszcze raz pocaowaam go w
szyj, czujc, jak jego puls przyspiesza za kadym razem, gdy moje usta ocieraj si
o jego skr. Caowaam szybciej, mocniej. Oczy miaam zamknite, a uwag
skupiam na jego oddechu, cieple skry, szybszym biciu wasnego serca, ktre
omotao, jakbym uciekaa przez ciemny las, mimo e wcale si nie baam.
Kilka minut pniej wcign mnie na kolana. Teraz to ja zadraam, czujc, jak
dotyka mojej twarzy, muskajc palcami czoo, policzki, brod.
- Vanesso...
Otworzyam oczy. Jego twarz bya tak blisko mojej, e na ustach czuam ciepo jego
oddechu. Wyglda tak, jakby chcia powiedzie co jeszcze, moe wreszcie zapyta,
czy dobrze si czuj, czy na pewno chc robi to, co robilimy. W odpowiedzi
przywaram wargami do jego warg. Silny dreszcz przemkn od czubka gowy a do
palcw stp. Jego donie powdroway z mojej twarzy na plecy, lekko pocigajc
przy tym za wosy. Objam go ramionami za szyj i przywaram ciaem bliej, a
poczuam bicie jego serca na wasnej piersi.
Ta blisko jednak nie wystarczaa. -Caleb...?
- Na pewno pi - wyszepta Simon. - Pewnie bdzie spa przez kilka dni.
Zajrzaam mu gboko w oczy, po czym zapaam go za rk i wstaam.
Uchwyciwszy nasze odbicie w lustrze wiszcym nad kuchennym stoem, zawahaam
si. Nie zaskoczyo mnie to, e wygldaam jak nie ja, nie o to chodzio - raczej
wygldaam jak kto, kim nie wiedziaam, e potrafi by. Skr miaam
zarowion, oczy byszczce. Wosy spyway mi po plecach kaskad fal.
Odniosam nawet wraenie, e jestem wysza, bardziej wyprostowana. Nie
wygldaam jak wystraszona dziewczynka; wygldaam na pewn siebie kobiet.
Podniecon. Z krwi i koci. A za mn, patrzc prawie tak, jakby nie potrafi

stwierdzi, jaki bdzie mj kolejny krok, sra Simon i te to widzia. Wyprowadziam


go z kuchni i po schodach na gr. Znaam kady kt domu Carmichaelw niemal tak
samo dobrze jak nasz wasny domek nad jeziorem, z tym e teraz wydawa mi si
inny - wci miy i przytulny, ale odrobin obcy, jakbym tu bya po raz pierwszy.
Kiedy znalelimy si za zamknitymi drzwiami pokoju Simona, ucieszyam si na
widok wiszcej na cianie znajomej tablicy z ukadem okresowym pierwiastkw i
map wiata, ale odniosam wraenie - tak samo jak wczeniej -e widz je po raz
pierwszy.
To samo poczuam, odwracajc si do niego. To by nadal Simon, ten sam chopak, z
ktrym na wycigi lizgalimy si na zjedalni. Ten, ktry zawsze trzyma si ze
mn z tyu, kiedy Justine i Caleb pdzili przodem po szlakach; ktry zawsze
upewnia si, e w filmach, ktre razem ogldalimy nie ma zbyt wiele krwi,
bebechw i rzezi. To by wci ten sam chopak, ktry si o mnie troszczy i pyta,
czy dobrze si czuj. Nawet kiedy teraz sta przede mn, przyglda mi si uwanie i
czeka, nie chcc zrobi nic, co mogoby sprawi, e poczuj si nieswojo. Ale teraz,
po raz pierwszy, nie wyglda na cakiem opanowanego, Nie wyglda, jakby wierzy,
e nie ma si czego ba i moe mnie o tym zapewni.
-Wszystko w porzdku? - zapytaam, podchodzc bliej. -Vanesso...
Nawet moje imi brzmiao inaczej.
-Ja po prostu... nie wiem... czy jeste... - Zamkn oczy jakby prbowa pozbiera
poszarpane myli w cao.
Podeszam na tyle blisko, na ile to byo moliwe, tak by nasze ciaa si nie dotykay.
- Czy to mie uczucie? - Pocaowaam go w policzek Pokiwa gow, nie otwierajc
oczu.
- A to? - Pocaowaam drugi policzek. Znw pokiwa gow.
- A to? - Moje wargi przywary do jego podbrdka, potem d szczki.
Zacisn mocniej oczy i znw pokiwa gow.
-A...
Moje usta nie zdyy jeszcze dotkn jego ust, kiedy zacisn donie na mojej talii i
przycign do siebie. Pocaowa mnie tak, jakby jego serce miao przesta bi, gdyby

tego nie zrobi, i trzyma mnie w ramionach, gdy szlimy tyem na przeciwlegy
koniec pokoju. Kiedy dotarlimy do krawdzi ka, zrobiam obrt, eby pooy si
pierwszy, a potem zawisam nad nim, wspierajc si na kolanach i rkach. Jego
donie byy teraz silniejsze, pewniejsze, gdy przesuway si po moich plecach i
przycigay mniej bliej. Kiedy nasze ciaa zwary si w ucisku, poczuam, e moja
skra pod ubraniem ponie.
- Wszystko dobrze - wyszeptaam, kiedy jego donie zelizgny si w d, po czym
zatrzymay pod brzegiem koszulki. Kiedy nadal wydawa si niepewny, zdjam j
przez gow i cisnam na podog, a potem pomogam mu zdj bluz.
Jego powracajca niepewno najwidoczniej rozpyna si, kiedy pooyam si
obok niego. Caowa mnie mocniej i chwyta kady fragment mojego ciaa, jakiego
mg dosign: dotyka mojej twarzy, wosw, ramion, talii, bioder. Uczucie byo
tak przyjemne, jakby przez siedemnacie lat moje ciao trwao w oczekiwaniu na t
wanie chwile. Kiedy wsun palce midzy moj nag skr a guzik dinsw, bez
wahania skinam gow, nie przestajc obsypywa go pocaunkami.
Zatrzyma si jeszcze tylko raz, kiedy gdzie w pobliu w ziemi uderzy piorun, a
wtedy lampka na biurku zgasa.
- Mog przynie wiece... - Odsun moj twarz od swojej na tyle, by nasze oczy si
spotkay.
Ciemno. Bya ju noc, na dworze szalaa burza, a jedyne wiato wpadajce do
pokoju pochodzio z urywanych byskw o oknem. Normalnie w takiej sytuacji
chwyciabym za latark i schowaa pod stert kocw, czekajc, a przywrc prd.
Jednakiej nocy zupenie mi to nie przeszkadzao. -Nie trzeba. Ale dzikuj. Chciaam go znw pocaowa, ale odsun gow do tylu, wciskajc j w poduszk. O co chodzi? Co jest nie tak?
Odsun luno opadajcy kosmyk wosw z mojej twarzy, przekadajc go za moje
rami.
-Nie... - odpar, przygldajc mi si uwanie. - Chodzi o to, e teraz... w tym
wietle... twoje oczy wygldaj prawie jak srebrne.
15

Nastpnego ranka poderwaam si na ku, czujc omotanie serca i zawroty gowy.


Zamknam oczy i przygotowaam si na to, e jak zwykle po przebudzeniu zobacz
obraz samej siebie stojcej nad brzegiem oceanu albo ten nowszy, przedstawiajcy
Justine wycigajc do mnie pokryte siniakami ramiona. Widziaam je kadego
ranka, poniewa towarzyszyy mi zawsze, gdy udao mi si zapa w sen.
- Hej. I Otworzyam oczy.
- Dobrze si czujesz?
Spostrzegam globus w kcie pokoju, tablic z ukadem okresowym pierwiastkw
wiszc na przeciwlegej cianie... i Simona przyciskajcego usta do mojego nagiego
ramienia.
- Ktra godzina?
- Dziewita - odpar agodnie. - I chtnie zostabym tu z tob cay dzie, ale chyba
powinnimy posprzta w kuchni, zanim Caleb si obudzi.
Skinam gow, prbujc ogarn to, co zdarzyo si ubiegej nocy, kiedy Simon
wysun si z ka. O dziwo, nie byam wytrcona z rwnowagi faktem, e
zrobilimy stumilowy krok
ponad nieprzerwan dotychczas lini midzy przyjani a czym wicej, ani rym, e
nic miaam pojcia, w jakim miejscu si teraz znajdowalimy. Nie byam
sparaliowana szokiem ani poczuciem alu, e posunam si tak daleko, bo zrobiam
co tak dla siebie nietypowego z kim, kto by jedynym czowiekiem, ktrego nie
chciaam straci.
Tym, CO sprawio, e skupiam si w milczeniu na jeziorze za oknem, zamiast stara
si podj pogawdk, bya pora dnia. Bya dziewita rano, a ja nie odganiaam spod
powiek wizualnych pozostaoci koszmarw minionej nocy. To znaczyo, e po raz
pierwszy od bardzo dawna przespaam pene osiem godzin.
-Chyba si spnilimy.
Obrciam gow w stron Simona.
-Spnilimy? Na co?
Stan przy zamknitych drzwiach sypialni, przechyli gow i nasuchiwa. Wtedy ja
te to usyszaam: brzk naczy na parterze.

Wyskoczyam z ka i narzuciam na siebie ubranie, zastanawiajc si, co


pomylaby Caleb, gdybymy razem weszli do kuchni. Uznaam, e byby to dla
niego szok, poniewa pomys, e Simon i ja moglibymy zosta par, z pewnoci
nikomu nie przyszedby do gowy. Jednak miaam te. nadziej, e to nie sprawioby
mu przykroci. Co jeli widok nas razem wywoaby wiee, bolesne wspomnienia o
Justine? Co jeli poczuby si odtrcony i znw uciek? Co jeli... -Jajka?
Wchodzc do kuchni, zastygam w bezruchu. Jeli nawet Caleb poczu si
zaszokowany, skrzywdzony albo oszukany, nie da tego po sobie pozna. Siedzia
przy stole, na ktrym nie byo ju potuczonych kawakw kubka, pozostawionych
tam przez Simona i mnie poprzedniej nocy, jad niadanie i czyta.
- S na kuchence - oznajmi Caleb, nie odrywajc wzroku od ksiki. - W lodwce
masz sok pomaraczowy. Wziwszy od Simona szklank soku, usiadam
naprzeciwko Caleba. Zmy z wosw brzow farb, a po przespaniu nocy i zjedzeniu
niadania ju teraz wydawa si silniejszy, zdrowszy.
-Jest do wczenie - stwierdzi Simon. - Musisz by cigle zmczony. Nie masz
ochoty si jeszcze zdrzemn?
- Nie - odpar Caleb, zamykajc ksik. Przycignam do siebie Kompletn histori
Winter Harbor, kiedy Caleb odsun j na bok. Przerzucajc kartki, szukaam
wzmianki o dziwnych zjawiskach atmosferycznych, niewyjanionych miertelnych
wypadkach czy umiechnitych topielcach wyrzuconych na brzeg w okolicy Winter
Harbor.
- Myl, e po zawiadomieniu policji powinnimy skonfrontowa si z ni
bezporednio.
Simon usiad przy mnie.
- Nie moemy jeszcze zawiadamia policji. To, co mamy, to jedynie podejrzenia, nie
dowody. A poza tym jak wyobraasz sobie tak konfrontacj? Co mielibymy jej
powiedzie? Hej, Zara, wiemy, co zrobia tego lata"?
- Mniej wicej - odpar Caleb. - Vanessa moe trzyma si z tyu i udawa, e jest
turystk z kamer cyfrow, dziki temu bdziemy mogli nagra poczucie winy na jej
twarzy.

- Caleb - powiedzia cierpliwie Simon - rozumiem twoje rozgoryczenie, ale musimy


to troch lepiej przemyle. Jeeli bdziemy dziaa zbyt pochopnie, moemy j
wystraszy, zanim zdobdziemy odpowiedzi na jakiekolwiek pytania. Poza
tym mwie, e nie moesz by blisko niej, bo inaczej miesza ci w gowie. Skd
masz pewno, e w ogle bdziesz w stanie z ni rozmawia?
Rozprawiali nad t kwesti, podczas gdy ja przegldaam ksiki historyczne. 01iver
z pewnoci wiedzia wiele o Winter Harbor -jego badania sigay minionych stuleci
- ale nie natrafiam na adn wzmiank o ciaach wyrzuconych w tajemniczy sposb
na brzeg. Szukaam te fragmentw o rodzinie Marchandw, ale znalazam tylko
niewielki paragraf o zaoeniu Restauracji Rybnej U Betty".
-A moe porozmawiam z Paige? - zawitao mi w gowie kilka minut pniej.
Poczuam ciepo na twarzy, kiedy obaj spojrzeli na mnie. Pomimo sprawy, ktra nas
teraz zajmowaa, nie mogam przesta si zastanawia, czy Simon myli o ostatniej
nocy, gdy teraz na mnie patrzy, i czy Caleb wyczuwa, co midzy nami zaszo.
-A czy one nie s ze sob blisko zwizane? - zapyta Caleb. -Wanie dlatego dobrze
byoby z ni porozmawia - wyjaniam. - I nie martw si: nie powiem nic o
wczorajszym dniu ani o Justine. Paige jest dosy otwarta, wic wydaje mi si, e nie
bd musiaa szczeglnie mocno j naciska, aby si dowiedzie, czy Zara
zachowywaa si ostatnio dziwniej ni zwykle.
-To mi wyglda na niezy pomys.
-Chwileczk - powiedzia Simon, posyajc Calebowi znaczce spojrzenie. - Nie
chc... nie chcemy... eby robia cokolwiek, co mogoby cign jej uwag na
ciebie. Waciwie te nie chciaam, by uwaga Zary skupia si na mnie, ile z jakiego
powodu uznaam, e dzisiaj poradz sobie z tym lepiej ni choby dob wczeniej.
- Nic mi nie bdzie. Zrobi to dzisiaj rano, kiedy obie bd w pracy. Co w
najgorszym razie moe zrobi Zara w miejscu publicznym otoczona setk osb?
- W porzdku - zgodzi si Simon po krtkim namyle. - Ale pjdziemy z tob.
Trzymamy si razem, dopki caa ta sprawa si nie wyjani.
- Zgoda - odparam.
- Pjd naadowa iPoda. - Caleb wsta od stou i posa Simonowi wymowne

spojrzenie. - Moe naadujesz przy okazji swojego, co?


Kiedy Caleb wyszed z pokoju, Simon i ja w milczeniu zaczlimy sprzta ze stou.
Zastanawiaam si, czy jest wcieky, e zamierzam porozmawia z Paige, albo - co
gorsza - czy auje tego, co zdarzyo si zeszej nocy. Prbowaam zebra si na t
sam odwag, ktra pozwolia mi zrobi wszystko to, co zrobiam wczoraj
wieczorem. Zamierzaam po prostu zapyta, co si dzieje. Chciaam zapyta, czy
auje, a gdyby powiedzia, e tak, postanowiam zapewni go, e sama przyja w
zupenoci mi wystarczy. Byoby tak, jakby nic nie zaszo, jeeli on tego wanie
chce.
Po uruchomieniu zmywarki podniosam na niego wzrok. Opiera si o blat i
przyglda mi si. Chwyciam si krawdzi stou, eby do niego nie podbiec, i
trzymaam si mocno, dopki sam nie wycign do mnie rki.
- Vanesso - powiedzia, przycigajc mnie do siebie - ostatnia noc bya...
- Wiem - przerwaam, czujc ulg. - To znaczy, ciesz si, e te tak mylisz.
Otoczy mnie ramieniem i opar podbrdek na czubku mojej gowy. Kiedy odezwa
si znowu, jego gos brzmia agodnie.
-Jednak sdz, e... chyba nie powinnimy pozwoli, by to si powtrzyo.
Przynajmniej nie teraz.
Zastygam w bezruchu, po czym odsunam si. -Nie chodzi o to, e nie chc - doda
szybko, rumienic si 2przejcia. - Uwierz mi. Po prostu to mogoby by zbyt wiele,
za szybko dla Caleba. Za nic nie chciabym, eby czu si gorzej, ni czuje si teraz.
Prbowaam wymyli jaki argument przeciwko jego logice, ale nic nie
przychodzio mi do gowy. Bo to rzeczywicie nie byo w porzdku. Niezalenie od
tego, czego pragnam dla siebie, Caleb wystarczajco duo przeszed, a nasza
blisko przypominaaby mu tylko to, co straci. -Lepiej bdzie, jeli ju pjd powiedziaam wreszcie. - Wezm prysznic i wracam.
Otworzy usta, eby doda co jeszcze, ale nie zdy, bo byam ju za drzwiami.
Szybko przemierzyam podwrze na tyach domu Carmichaelw, potem nasze,
ledwie zauwaajc porann aktywno jeziora czy czujc, e robi mi sic niedobrze.
Moe to nie bya odpowiednia pora... ale to przecie nie znaczyo, e to, co

zrobilimy, byo pomyk. Nie znaczyo, e nie powinno si wydarzy. Simon i ja nie
powinnimy czu si winni ani aowa, ani... Przystanam w pl kroku. Wanie
przeszam przez taras i weszam do naszego domku. W rodku panowaa cisza. Nie
pamitam, ebym wyczaa telewizor albo radio... ale moe zrobiam to, bdc
podekscytowana na myl o wczorajszym spotkaniu z Simonem w bibliotece.
Uznawszy, e tak wanie musiao by, skierowaam kroki do kuchni. -Jak si spao?
Stanam w progu jak wryta.
- Mama?
Siedziaa przy kuchennym stole przed otwartym laptopem. Obok palmtopa
BlackBerry" i kluczykw do samochodu sta kubek kawy z kawiarni Dunkin'
Donuts". Wpatrywaa si w ekran komputera i nie podnoszc na mnie wzroku,
udawaa, e czyta.
- Syszaam, e zeszej nocy bya cakiem spora burza. Wiem, jak bardzo nie znosisz
burzy, wic zao si, e nie zmruya oka.
- Co ty tu robisz? - Signa po kubek z kaw, opara si na krzele i spojrzaa na
mnie. - Przecie mwiam, e u mnie wszystko w porzdku. Mam nadziej, e nie
odwoaa adnych wanych spotka, eby tu przyjecha i zabra mnie ze sob do
Bostonu, bo ja nigdzie si nie wybieram.
Kciki jej perfekcyjnie nabyszczonych ust uniosy si w gr.
- Owszem, mwia, e u ciebie wszystko w porzdku. Mwia te, e dobrze
sypiasz. Dlatego moesz sobie wyobrazi, jak bardzo byam zaskoczona, kiedy
przyjechaam tu dzisiaj przed witem i zastaam samochd twojego ojca nie na
naszym podjedzie, ale na podjedzie ssiadw.
- Wrcilimy pno - odpowiedziaam, czujc, jak ponie mi twarz. - Zaprosili mnie
do siebie na kolacj, a poniewa ju wtedy padao, po prostu wygodniej byo
zaparkowa u nich ni tutaj.
- Zaprosili? - Twarz mamy si rozlunia. - Pastwo Carmichaelowie wrcili z
Vermont?
Opuciam wzrok.
- Vanesso?

- Nie... ale to nie tak, jak mylisz. - Chocia prawdopodobnie byo dokadnie tak, jak
mylaa. - Po prostu zasnlimy, ogldajc filmy.
- Wybacz, Yanesso, zeszej nocy nie zmruyam oka, mam za sob sze godzin za
kkiem i tylko ten jeden kubek kawy. Chc si upewni, e dobrze zrozumiaam. Przeniosa wzrok na sufit. - Chcesz powiedzie, e po tych dniach, podczas ktrych
musiaam si zamartwia, e jeste tu zupenie sama, a zwaszcza po caym
wczorajszym dniu, kiedy ani razu do mnie nie oddzwonia, ani nie odbieraa
telefonw, wszystko jest u ciebie w cakowitym porzdku? e wczoraj wieczorem
czua si na tyle dobrze, eby oglda filmy z Simonem Carmichaelem, mimo e to
przez jego brata nasza... -Nie mw tak. - Weszam do kuchni. - Caleb nie jest
odpowiedzialny za to, co si stao z Justine. Kocha j bardziej ni ktokolwiek inny.
Nie zrobiby nic, by j skrzywdzi.
- Vanesso, prosz ci. Zbyt wiele czasu spdzonego samotnie na tym odludziu
najwyraniej przewrcio ci w gowie. Jeeli cokolwiek czyo tego chopaka z
twoj siostr, byo to tylko i wycznie nic nieznaczce wzajemne zauroczenie. To nic
nie znaczyo. Jeli sdzisz, e to, co dzieje si midzy tob a Simonem, czymkolwiek
to jest, rni si od tego, co byo midzy nimi, to musz z przykroci stwierdzi, e
jeste bardzo zagubion ma dziewczynk.
Wpatrywaam si w ni bez wyrazu.
- Gdzie jest ojciec?
Przycisna wypielgnowan do do czoa. -Twj ojciec jest w Bostonie.
Przemierzyam kuchni i signam po suchawk wiszcego na cianie telefonu.
- Co robisz? Ta rozmowa jeszcze si nie skoczya.
-Tato rozumie - odparam, wybierajc szybko numer. - Nie przyjecha, bo wie, e
potrzebuj czasu. On wie, e robi co,
co jest dla mnie wane. A skoro ty tego nie pojmujesz, moe on sprbuje ci to po raz
kolejny wyjani. Gdy w suchawce rozbrzmia sygna, odwrciam si do niej
plecami. Zadzwoni raz, drugi, trzeci. Po szeciu sygnaach odoyam suchawk i
sprbowaam znowu.
- Nie odbiera. - To byo stwierdzenie, nie pytanie. Rozczyam si i mijajc j,

wyszam z kuchni.
- Ja si nigdzie std nie ruszam, Vanesso - zawoaa za mn. -Jeli chcesz spdzi tu
cae lato, nie mam nic przeciwko temu. Taras doskonale si sprawdzi jako domowe
biuro.
Z sypialni na dole zabraam swj worek marynarski i zacignam za sob do
azienki. Wziam szybki prysznic, ale ubieranie si zajo mi nieco wicej czasu ni
zwykle. Nawet jeli midzy mn a Simonem miao do niczego nie doj, mimo
wszystko chciaam mu si podoba.
Oczywicie przed wyjazdem z Bostonu nie miaam pojcia, e bd miaa powd,
eby w Maine nosi co innego ni dinsy, krtkie spodenki, koszulki i bluzy, dlatego
te moje opcje byy ograniczone. W kocu zdecydowaam si na czyst par dinsw,
bia koszulk bez rkaww i dopasowany fioletowy kardigan. W przypadku obuwia
te nie byo z czego wybiera: najlepsze, co mogam zrobi, to przerzuci si z
teniswek na japonki. Zostawiam rozpuszczone wosy, eby wyschy na powietrzu,
rzsy pomalowaam tuszem, a usta byszczykiem, ktre miaam tylko dlatego, e
Justine nalegaa, ebym przynajmniej te podstawowe akcesoria zawsze nosia w
torebce, na wszelki wypadek.
Kiedy byam gotowa, spojrzaam w lustro nad umywalk. Prawie spodziewaam si
ujrze srebrne byski wok wasnego odbicia, tak jak tamtego ranka, gdy zjawi si
Simon i pojechalimy na
Sta w Winter Harbor. Ale ich nie ujrzaam i poczuam si niemal zawiedziona.
Po powrocie do kuchni zastaam mam cigle siedzc przy stole. Kiedy j mijaam,
nie oderwaa wzroku od laptopa.
- Nie zamierzam przykuwa ci do kanapy, eby zostaa. Ale mogaby chocia
powiedzie, dokd si wybierasz. Zatrzymaam si z rk na drzwiach. Tylko tyle?
Nawet tato potrafi wszcz wiksz wojn, kiedy by ze mnie niezadowolony.
- Do restauracji U Betty" - odparam, nie odwracajc si. Pocigna yk kawy z
kubka.
- Kolacja o szstej. Zadzwo, jeli bdziesz si miaa spni. Otworzyam usta, eby
powiedzie, e wrc, kiedy wrc, i e do tej poty jako radziam sobie z jedzeniem

sama... ale zaraz je zamknam. Byo kilka osb, ktrych towarzystwo wolaabym od
towarzystwa mamy, ale wiadomo jej obecnoci - czyjejkolwiek obecnoci po
powrocie do domu nie bya a tak straszna.
Gdy dotaram do podwrza ssiadw, Simon i Caleb czekali ju na mnie na
frontowym ganku.
- Przepraszam, e to tak dugo trwao - oznajmiam, przyspieszajc kroku. - Mam
nieoczekiwanego gocia.
Simon spojrza w stron naszego podjazdu. Oczy otworzy szerzej, kiedy dostrzeg
bmw rodzicw.
-Nie przejmuj si. Nigdzie si nie wybieram, przynajmniej jeszcze nie teraz. Myl,
e mama po prostu musiaa mnie zobaczy na wasne oczy, eby uwierzy, e nie
odleciaam z planety. Ominwszy wzrokiem Simona, spojrzaam na Caleba. Siedzia
z zamknitymi oczami w wiklinowym fotelu i rytmicznie kiwa gow. - Nic mu nie
jest?
- Myl, e nie. A on najwyraniej myli, e kawaki Green Day pozwol mu
utrzyma ten stan.
W drodze do miasteczka milczelimy. Caleb sucha iPoda i wyglda z tylnego
siedzenia przez szyb. Simon koncentrowa si na drodze przed nami. A ja mylaam
o tym, o co zapytam Paige, czujc, e im bliej restauracji, tym bardziej trac
determinacj. Wyobraanie sobie rozmowy z Paige ze wiadomoci, e gdzie w
pobliu krci si Zara, kiedy siedzi si bezpiecznie w kuchni Carmichaelw to jedno,
a realizacja tego planu to co zupenie innego.
- Wow - powiedziaam, kiedy skrcilimy w gwn alej miasteczka. Prawie jej nie
poznaam: chodniki byy zbyt puste jak na tak soneczny dzie, a w poprzek ulicy
rozcigay si te banery obwieszczajce Pierwszy Doroczny Festiwal wiate
ufundowany przez Portowe Centrum Odnowy Biologicznej Latarnia Morska".
- Jak to Pierwszy Doroczny"? - zdziwiam si. - Razem z rodzin kadego lata
uczestniczymy... uczestniczylimy w Festiwalu wiate.
- Ten jest pierwszy sponsorowany przez Latarni Morsk"
- w gosie Caleba sycha byo rezygnacj. - Dzisiaj rano w Heraldzie" by o tym

artyku. Pisali, e tegoroczny festiwal przycignie tysice goci z caej Nowej Anglii,
i obiecywali, e bdzie najlepszy w historii, bo poczy stare tradycje z nowymi
ekscytujcymi atrakcjami.
- To za tydzie - stwierdzi cicho Simon, gdy przejechalimy pod banerem.
Nie rozwija tematu, ale wiedziaam, o czym myli. Przez tydzie wiele si mogo
zdarzy: na brzeg mogy zosta wyrzucone kolejne ciaa, mieszkacy i przyjezdni
mogli zacz masowo
opuszcza miasteczko w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia, przez co w chwili
zapalenia festiwalowych wiate na ulicach mogo nie by ju ani ywej duszy.
-Zaparkuj na gwnym placu - poleciam, kiedy zblialimy si do restauracji i wida
ju byo logo z syrenk nad gwnym wejciem. - Na tyach parkuje obsuga.
Kiedy zgodnie z moj instrukcj zbliylimy si do wjazdu na parking gwny,
Simon zwolni i opuci szyb. -Witam, jest rezerwacja?
-Cze, Garrett - rzuciam, pochylajc si do okna od strony kierowcy.
-Vanessa? - Opuci podkadk z klipsem i umiechn si. -Cze. Jaki czas temu
omin ci niezy koncert. Pracujesz dzisiaj?
-Waciwie to przyjechaam tylko po czek. Moemy zaparkowa tu na chwil, a ja
szybko pobiegn do rodka? Jego umiech zblad na sowo moemy". Spojrza na
swoje zapiski, potem za siebie, na plac parkingowy. -Jasne, czemu nie. -Dziki. Jeste
wielki.
-Aha, a swoj drog... - pochyli si, eby na mnie spojrze przez czciowo otwarte
okno od strony Simona wanie w chwili, kiedy mielimy odjeda. - Dzi
wieczorem wychodzimy W kilka osb. Moe chciaaby si przyczy? Wczeniej
moglibymy co razem przeksi.
Prbowaam si umiechn, gdy Simon opuci wzrok na kolana.
-Brzmi wspaniale... ale obawiam si, e dzisiaj nie dam rady. Robic krok wstecz i
prostujc si, przenis wzrok na Simona. -No trudno. Moe innym razem.
Zaparkowalimy na wolnym miejscu prawie na kocu placu, z dala od okien gwnej
sali jadalnej. Odwrciam si do Simona, nie wiedzc, czy powinnam wyjania
zaproszenie Garretta ani czy w ogle go to obchodzi.

- OK - rzuci, zanim zdyam si zdecydowa. - Zrb, co trzeba, tylko szybko. A


kiedy poczujesz si niekomfortowo, od razu stamtd wychod.
- Tak zrobi - odparam. - Obiecuj. Spomidzy siedze wyoniy si ramiona Caleba.
- Aerosmith - oznajmi, potrzsajc odtwarzaczem przed Simonem. - Stare, ale
skuteczne.
Wysiadam z samochodu i pobiegam przez parking w stron wejcia. Staraam si
skoncentrowa na tym, czego chciaabym dowiedzie si od Paige, na przykad, czy
Zara napomkna, gdzie bya wczoraj, czy zachowywaa si dziwniej ni zwykle albo
czy ostatnio wspominaa co o swoim najnowszym chopaku, ale za bardzo krcio
mi si w gowie, ebym moga myle logicznie. Natknicie si z miejsca na Zar
wcale nie pomogo. Staa w sali jadalnej niedaleko holu i odbieraa zamwienie od
dwjki modych ludzi. Rozmawiaa z nimi i umiechaa si, jakby nie zaszo nic
nadzwyczajnego, jakby nieca dob temu wcale nie prbowaa zahipnotyzowa i
uwie kolejnej ofiary. Gdy tylko j ujrzaam, dopad mnie bl gowy, ale tym razem
poczuam dodatkowo mdoci.
Zrobiam unik i przykucnam za stanowiskiem hostessy, dopki nie odwrcia si do
mnie plecami, eby zaj si gomi przy kolejnym stoliku, po czym obrzuciam
wzrokiem sal. Paige nigdzie nie byo. Chwyciam par kart menu i zasaniajc nimi
bok twarzy, pomknam wzdu tylnej ciany jadalni i wpadam przez wahadowe
drzwi do kuchni.
-Louis, gdzie jest Paige? - Podleciaam do blatu, przy ktrym sta kucharz.
-Ciebie te mio jest widzie tego piknego dnia, moja droga. -N w jego doniach
porusza si szybko, kiedy kroi w plasterki marchewk, rozrzucajc pomaraczowe
krki po blacie. -A w zasadzie cofam, co powiedziaem. Wcale nie jest pikny.
Wrcz przeciwnie. Nasza zota panna Paige postanowia po raz pierwszy w historii
nie przyj do pracy z powodu choroby. -Paige jest chora? - Serce mi zaomotao. Co si stao? -Jestem kucharzem, nie lekarzem. Wiem tylko tyle, e tu jej nie ma, a
pomiot szatana ju trzy razy grozi mi wylaniem z pracy.
- Louis! To wedug ciebie s jajka w koszulkach?- rozleg k znajomy krzyk.
Spojrzaam w stron wahadowych drzwi, potem znw na Louisa.

-Powodzenia.
Wybiegam tylnym wyjciem i okryam samochody obsugi. Obok mietnika sta
zaparkowany czerwony mini cooper. Zerknam przez okno od strony kierowcy i
poczuam ulg, widzc, e atlas samochodowy i sterta ubra znikny. Wygldao na
to, e Zara wzia sobie dzie wolnego od przeladowania Caleba.
-Co si stao? - zapyta! Simon, kiedy otworzyam drzwi od
strony pasaera. - Bya tam?
-Tak - odpowiedzia za mnie Caleb.
Spojrzaam na Simona, potem na tylne siedzenie. Caleb nadal sucha iPoda, ale
zsun si teraz na kanapie. Oczy mia szeroko otwarte, a oddech krtki, urywany.
-Ona tam jest. - Spojrza na mnie. - Sysz j.
Dolna warga mu draa, a od skroni do podbrdka spywaa wska struka potu. Od
Zary dzielio go ze sto metrw, ciany z drewna i betonu, a mimo to przeistacza si
w zalknionego Caleba, jakim by, gdy znalelimy go dzie wczeniej. To t ak,
jakby Zara staa tu przy szybie samochodu i widrowaa z gry wzrokiem z
umiechem na ustach. Vanesso...
Moje oczy rozwary si rwnie szeroko jak oczy Caleba. Ona jeszcze nie skoczya...
nie podda si, dopki go nie zdobdzie... albo dopki jej nie powstrzymasz...
Odwrciam si do Simona.
- Jedziemy.
- Ale dokd?
- Do domu Marchandw. - Czekaam na sowa protestu ze strony Caleba, ale z
tylnego siedzenia dobiego tylko cikie, drce westchnienie. - I to szybko.
16
Dwadziecia minut pniej staam na frontowym ganku domu Paige i Zary.
Zerknam przez rami, czujc ulg, e z tego miejsca nie wida subaru schowanego
pord drzew przy kocu podjazdu. -Witaj, Yanesso.
Szybko odwrciam gow z powrotem. W otwartych drzwiach staa Raina, ubrana w
nienobiay szlafrok zarzucony na czarne bikini. Jej twarz, uderzajco pikna, cho
bez ladu makijau, pozostaa bez wyrazu. Ciemne wosy byy mokre, a ciao

pachniao sol, jakby przed chwil wrcia z kpieli w oceanie.


-Dzie dobry. - Zmusiam si do umiechu i powstrzymaam -ponownego obejrzenia
si za siebie. ~Czy co si stao?
- Nie-odpowiedziaam szybko. Za szybko. - To znaczy, przydam zobaczy si z
Paige.
- Obawiam si, e bdziesz musiaa pofatygowa si do restauracji. Paige jest w
pracy.
Gdyby bya tylko matk Paige, wyjaniabym, e byam ju kuracji i tam
dowiedziaam si, e Paige le si poczua i nie przysza do pracy. Ale poniewa bya
te matk Zary, uznaam, e im mniej zostanie powiedziane, tym lepiej.
- Ale ze mnie gapa. - Machnam rk. - Co sobie ubzduraam, e dzisiaj ma wolne.
Jej wyraz twarzy nie zmieni si, kiedy zrobia krok wstecz, by zamkn drzwi.
- Pozdrw j ode mnie, gdy si z ni spotkasz.
- Szczerze mwic - powiedziaam, kadc do na drzwiach
- nie sdz, eby jeszcze dzisiaj udao mi si wybra do miasta. Nie miaaby pani nic
przeciwko temu, gdybym zostawia dla niej wiadomo?
Po chwili milczenia odpara:
- Z chci przeka jej wiadomo. Co mam jej powiedzie?
- To sprawa osobista.
Wygldaa na rwnie zaskoczon moj miaoci, co ja sama. Pewnie powinnam
bya pozwoli jej zatrzasn sobie drzwi przed nosem i czmychn z powrotem do
samochodu tak szybko, jak tylko pozwalay japonki. Ale wiedziaam, e Raina
kamie. A to sprawio, e tym bardziej zaleao mi, by dosta si do rodka.
- Takie babskie sprawy - wyjaniam, ciszajc gos. - Chodzi o to, e... zakochaam
si po uszy w chopaku, ktry nawet nie wie o moim istnieniu, i musz po prostu
opowiedzie Paige o mojej ostatniej prbie zwrcenia na siebie jego uwagi.
Zasznurowaa wargi, najwidoczniej prbujc rozgry, czy rzeczywicie jestem a
tak nierozgarnita.
- Sama pani widzi. - Wskazaam palcem na twarz, ktra przybraa kolor fuksji, gdy
tylko Raina otworzya szerzej drzwi.

- Oto co si dzieje, kiedy o nim mwi. Moe sobie pani wyobrazi, jak idiotycznie
wygldam, gdy faktycznie jestem blisko niego. To jakie nieporozumienie.
|ej twarz rozlunia si nieznacznie. -Mogaby zacz od ubrania.
Spojrzaam w d, poruszona jej sugesti, a take tym, e chyba
pokna haczyk.
-Masz siedemnacie lat, tak?
Uniosam wzrok i pokiwaam gow.
-Dziewczyno, twoja figura ju nigdy nie bdzie pikniejsza. Wykorzystaj to. Poka,
co masz najlepszego. Zaufaj mi, zauway ci.
-No dobrze... dzikuj.
Najwyraniej Raina uznaa, e potrzebuj wicej porad tego typu i otworzya szerzej
drzwi, zapraszajc mnie do rodka. Kiedy wchodziam do salonu, serce dudnio mi
jak szalone. Mina chwila, zanim wzrok przystosowa si do przygaszonego wiata,
ale zdawao mi si, e dostrzegam dwie kobiety, ktre czmychny do kuchni,
widzc, kto stoi przy drzwiach. -Wpyw, jaki kobieta moe mie na mczyzn, to jej
najsilniejsza bro. - Raina przemierzya salon i gestem wskazaa kanap. - Waciwie
wykorzystany moe da jej wszystko, czego tylko zapragnie.
-Ach tak... - Usiadam.-Jedyne, na czym mi zaley, to ebym przestaa by dla niego
przezroczysta.
Przechylia gow i umiechna si, jakby uznaa moj niewinno za urocz.
-Zaczekaj tu. Mam co stworzonego dla ciebie.
Patrzyam, jak wychodzi z salonu. Byam ciekawa, z czym wrci,
ale wiedziaam, e na tak wanie sposobno liczyam. Syszc
trzaskanie szuflad, poderwaam si na rwne nogi i pobiegam
w stron schodw.
Pospiesz si, Yanesso...
Wbiegam na gr, pokonujc po dwa schodki jednym susem, a potem ruszyam
sprintem w gb korytarza, w stron pokoju Paige.
W drug stron... id w drug stron...
Syszc gos Justine, potrzsnam gow. Jedyny pokj po

przeciwnej stronie korytarza to by pokj Betty.


- Paige? - Zapukaam i jednoczenie otworzyam drzwi do jej sypialni. - Nie gniewaj
si, e tak bezceremonialnie ci nachodz, ale Louis mwi, e jeste chora, z kolei
Raina powiedziaa, e jeste w pracy, a ja musiaam si z tob zobaczy, bo
potrzebuje z tob porozmawia o...
Gdy tylko drzwi zamkny si za mn, przystanam. Na kozetce leaa podparta
poduszkami i przykryta stert biaych kocw Paige. Miaa na sobie biay golf,
zacignity a po podbrdek. Bya opatulona jak na zim, mimo e soce wci
jeszcze grzao, a wszystkie okna byy pootwierane na ocie, wpuszczajc do pokoju
sonaw bryz.
- Dobrze si czujesz? - zapytaam, zbliajc si do niej. - Masz
gorczk? Mog zamkn okna...
- Nie zamykaj - odezwaa si. - Takie przyjemne powietrze. Usiadam przy niej na
kozetce. Gdyby nie ten zimowy strj, wcale nie wygldaaby na chor: wosy opaday
jej luno na ramiona, policzki byy adnie zarumienione, a srebrzyste oczy lniy.
- Paige.., dlaczego wygldasz, jakby dopiero co wrcia po robieniu ora na niegu?
- Yanesso - powiedziaa, pochylajc si w moj stron. -Jestemy sobie bliskie,
prawda?
Zerknam na drzwi.
- Prawda.
-Zabroniy mi komukolwiek o tym mwi - wycedzia, a jej oczy zalniy jeszcze
janiejszym blaskiem. - Powiedziay, e to o czym ludzie naprawd woleliby nie
sysze, biorc pod uwag, e jestemy tacy modzi i wywodzimy si z tak rnych
rodowisk... ale przecie, prdzej czy pniej i tak wszyscy si dowiedz. A ja wiem,
e ty nikomu nie powiesz.
- O czym nikomu nie powiem? - zapytaam ostronie. Zaleao mi na Paige, ale nie
byam pewna, jak daleko mam ochot zapuszcza si w tajemnice rodziny
Marchandw, jeszcze bardziej ciszya gos:
-0 moim sekrecie.
-Nikomu nie powiem - oznajmiam, bo zdawao mi si, e czeka na te sowa, a ja

chciaam mie to ju za sob, eby si stamtd wydosta. - Obiecuj. Jej twarz


rozpromieni umiech. -Jestem w ciy.
Musisz i, Vanesso...
-Czy to nie cudowne? - zapiszczaa cichutko, marszczc nos. -To znaczy, wiem, e
jestem moda. I Jonathan jest mody. I ja zostaj tutaj, a on wyjeda na studia, ale
naprawd myl, e wszystko bdzie dobrze. Nie doszoby do tego, gdyby to nie byo
nam pisane, a my ju si postaramy, eby wszystko si uoyo. Choby nie wiem co,
zadbamy o to, eby nam si udao. Wytaam umys, usiujc przetworzy t
informacj. -Co na to twoja mama? - zapytaam wreszcie, mylc o wasnej matce.
Zbliya do do rozpalonego czoa.
- 0 mj Boe, tak si baam jej o tym powiedzie. - Opucia do i potrzsna
gow. - Ale ona bya wspaniaa. Waciwie w wiedziaa, co si kroi, jeszcze zanim ja
si zorientowaam.
Od jakiego czasu nie czuam si najlepiej: miaam nudnoci, bez przerwy byo mi
gorco i chciao mi si pi. Braam zimne prysznice i wypijaam hektolitry lodowatej
wody, i dalej czuam si jak po zjedzeniu beczki ledzi. No a dwa dni temu Raina
zauwaya, e po trzecim zimnym prysznicu poc si jak w saunie, i zapytaa, co si
dzieje. Powiedziaam jej o swoich objawach, a ona natychmiast dodaa dwa do
dwch. Powiedziaa, e obie jej cie przebiegay dokadnie tak samo.
- I naprawd dobrze to przyja? - zapytaam, prbujc odegna obraz siebie i Simona
u niego w pokoju zaledwie kilka godzin wczeniej.
- Naprawd dobrze. Zara na pocztku bya w szoku i nie rozmawiaa ze mn przez te
dwa dni, ale w kocu jako to przekna. Obie stwierdziy, e nowe ycie jest
cudownym darem niezalenie od tego, kiedy przychodzi, i e trzeba zawsze
przyjmowa je z wdzicznoci. I wanie to robi. - Skrzywia si i uniosa dzbanek
peen ciemnozielonej cieczy. - Sona woda. Z oceanu. Z dodatkiem glonw:
magiczne panaceum Rainy. Dziaa, ale musz j pi bez przerwy... a smakuje mniej
wicej tak, jak wyglda.
Na widok brzowych i zielonych strzpkw unoszcych si powoli w zawiesinie
zrobio mi si niedobrze.

- Kpiele solne te dobrze mi robi. Musz je bra co godzin. Dlatego wanie wracajc do twojego pierwszego pytania
- wygldam, jakbym dopiero co wrcia po robieniu ora na niegu. - Signa po
moj do. - Chcesz dotkn?
- Raczej nie, naprawd powinnam ju...
Odsuna koce, podcigna sweter powyej ppka i pol' sobie moj do na brzuchu.
Kiedy tu pod skr poczuam ruch wd podowych, wyszarpnam rk.
-Obd, co? Sowo daj, ten dzieciak zostanie olimpijczykiem.
lesz, ja ju chyba musz lecie - oznajmiam, wstajc szybko. - Przyjechaa moja
mama, a ja obiecaam, e niedugo wrc.
- A nie chciaa ze mn o czym porozmawia? - Gdy opuszczaa sweter, sprawiaa
wraenie zaniepokojonej.
.Szlam tyem, ale przed samymi drzwiami przystanam. Kada czsteczka mojego
ciaa wyrywaa si do najbliszego wyjcia, ale dotaram ju tak daleko i biorc pod
uwag dziwn kwarantann Paige, nie wiedziaam, kiedy znowu j zobacz. A do tej
pory mogoby by ju za pno. -Waciwie tak... chodzi o Zar.
-Ju zdya narazi si pozostaym? Na czas mojej nieobecnoci dostaa
bezwzgldny zakaz zwalniania kogokolwiek bez uzasadnienia.
- To nie dotyczy...
-0, Vanesso. Tu jeste.
Czujc, jak krew odpywa mi z twarzy, obrciam si, by zobaczy stojc za moimi
plecami Rain, ktra ciskaa w doniach dug bia sukienk.
-Pani... panna... Marchand. Przepraszam za to zniknicie. Waciwie to przypomniao
mi si, e chciaam poyczy od Paige ksik. Duo ostatnio czytam, s wakacje, a
Paige mwia, e ma naprawd dobr ksik, ktr musz przeczyta. -Tak? A jak?
- zapytaa Raina.
-Kompletn histori Winter Harbor - odpowiedziaa Paige. -Jest na grnej pce, tam
po prawej.
Usyszawszy tytu, zamaram, a po chwili posaam jej przez rami pene
wdzicznoci spojrzenie. Kiedy si odwrciam, Raina staa z sukienk wetknit pod

rami, a drug rk podawaa mi ksik.


- Dzikuj - powiedziaam, biorc ksik.
- Zakadam, e Paige podzielia si z tob dobr nowin.
- Nie zo si - poprosia Paige. - Jestem po prostu tak podekscytowana, e
musiaam komu powiedzie, a Vanessa jest moj przyjacik. Nikomu nie pinie
ani swka.
- Mam nadziej, e jest tak, jak mwisz. - Spojrzaa na mnie, a umiech znikn jej z
twarzy. - To bardzo wane chwile dla Paige i caej naszej rodziny. Wane, osobiste,
intymne chwile. Potrafisz chyba zrozumie matk, ktra pragnie ochroni wasn
crk. Twoja matka zrobiaby dla swoich crek to samo, nie sdzisz?
- Oczywicie. - Opuciam wzrok, a moj twarz obla rumieniec.
- Wiadomo, e z czasem sprawa wyjdzie na jaw - wtrcia Paige - ale na razie chcemy
to zachowa w tajemnicy. Taka wiadomo rozeszaby si po Winter Harbor jak
ciepe bueczki. A poza tym Jonathan jeszcze o niczym nie wie, ja z kolei nie mam
pojcia, jak mu o tym powiedzie.
- Paige, kochanie, ju to przerabiaymy.
Przeniosam wzrok z Paige na Rain. Surowa dezaprobata w jej gosie znikna; teraz
przemawiaa ciepo, niemal z matczyn czuoci.
- Jonathan nie musi o niczym wiedzie. - Raina przemierzya pokj i przysiada na
ku. - Uczucie, jakie was teraz czy, jest takie wspaniae. Dlaczego co takiego
miaoby stan wam na drodze do szczcia.
-Co takiego" wcale nie stanoby nam na drodze do szczcia - stwierdzia z
uporem Paige, zabierajc rk, gdy Raina prbowaa j za ni zapa.
- A co bdzie, kiedy on za par miesicy wyjedzie na studia? -zapytaa. - I bdzie tak
znika rok w rok przez nastpne cztery lata, co? On nie rzuci wszystkiego, eby
zosta w Winter Harbor i by modym ojcem.
- Wcale nie musiaby rzuca wszystkiego - obstawaa przy swoim Paige coraz
bardziej paczliwym gosem. - Mgby podj studia wieczorowe. A poza tym on na
pewno nie bdzie o tym myla w ten sposb. Raczej pomyli, e wszystko, z czego
przyjdzie mu zrezygnowa, nawet nie moe si rwna z tym, co zyska.

-I uwaasz, e jego rodzice bd tego samego zdania? Wiesz przecie, e jego


rodzina nie jest taka jak nasza. Paige przez chwil widrowaa wzrokiem matk, po
czym podcigna koce pod brod i odwrcia si w stron orwartych okien. -Tylko
dlatego, e tato odszed, nie znaczy, e Jonathan zrobi to samo.
- Poczujesz si lepiej po przyjemnej kpieli - stwierdzia Raina, jakby nie dosyszaa
uszczypliwej uwagi Paige. Spojrzaa na mnie. - Licz, e sama odprowadzisz si do
wyjcia. Przytaknam.
-Dziki, Yanesso - powiedziaa Paige, posyajc mi wty umiech. - Pniej do
ciebie zadzwoni. Kiedy wyszam na korytarz i ostronie zamknam za sob drzwi,
w uszach syszaam dudnienie wasnego serca. Vanesso...
Popdziam przez korytarz, ignorujc dobiegajcy z gry gos Justine. Teraz nie byo
na to czasu. Zaryzykowaam. Sprbowaam dowiedzie si od Paige czego o arze.
Nic z tego nie wyszo, a teraz przysza pora na plan B, cokolwiek to znaczyo.
- Vanesso, to ty?
Potknam si i o may wos nie straciam rwnowagi. Prawdopodobnie nie
powinnam czu si bardziej zaniepokojona, syszc wasne imi wypowiadane przez
yw osob ni przez nieyjc siostr, ale Betty nie bya zwyczajn osob. Prosz,
Vanesso... ona moe pomc...
Dotarszy do schodw, poczuam ucisk w piersi. Nie wiedziaam, co takiego mogaby
powiedzie mi Betty, co nie zrodzioby jedynie dalszych pyta... ale moe pytania
mogy naprowadzi mnie na was'ciwy trop.
- Dzie dobry, Vanesso - powitaa mnie, gdy tylko po wejciu do jej pokoju
zamknam za sob drzwi.
Zoya donie na hafcie spoczywajcym na kolanach i zdawaa si czeka, a zaczn
mwi. Ja z kolei czekaam, a przemwi Justine. Jeli to ja miaam naprowadzi
Betty, by to ona pomoga mnie, nie wiedziaam, od czego zacz.
- Czytaa? - zapytaa po duszej chwili milczenia.
- Sucham?
- Paige daa ci ksik.
- Ach tak. - Opuciam wzrok na donie zacinite na egzemplarzu Kompletnej

historii Winter Harbor, ktry dostaam od Paige. - Racja. Poyczya.


- Paige to dobra dziewczyna. - Betty powiedziaa to tak, jakbym w to wtpia. - Jest
moda. Bdzie popeniaa bdy, tak samo jak jej siostra i matka przed ni. Ale ona
nie chce nikogo skrzywdzi.
Skoncentrowaam si na wyrwnaniu oddechu.
- Ona o tobie nie wie.
Wzmocniam ucisk na ksice, kiedy poczuam, e wylizguje mi si z rk.
- Nie wie o Justine.
ledziam wzrokiem jej oczy: utkwia je w przestrzeni nad mo|4 gow i bez przerwy
mrugaa.
Nie wie te. o twojej marce. - Mojej matce? - wyszeptaam.
Z wolna obniya wzrok, a nasze spojrzenia si spotkay. Przymione wiato
bysno w zamglonych renicach.
-Ale ty przecie te o niczym nie wiesz.
Wstrzymaam oddech, niezdolna si poruszy.
-Twoja matka i matka Paige dawniej byy sobie bardzo bliskie.
Cofnam si o krok. Biodrem zahaczyam o stolik, a wtedy dzbanek z mroon
herbat osun si na podog. Betty milczaa przez chwil, zanim podniosa swoj
robtk.
-Rczniki s w azience.
Odoyam ksik na fotel i popdziam do pomieszczenia wgbi sypialni,
wdziczna za chwil wytchnienia. Porwaam rcznik z szafki nad toalet i odkrciam
kurek w umywalce. Kiedy namaczaam i wykrcaam rcznik, w nozdrza uderzy
mnie zapach soli, tak silny, e poczuam mdoci. Dopiero gdy rcznik by wilgotny,
ale dobrze wykrcony, zdoaam opuci gow i zajrze do umywalki: woda pynca
z kranu nie bya przejrzysta. Bya zielonkawa, mtna. Przypominaa wod morsk.
-To doskonaa ksika - oznajmia Betty, kiedy wrciam do pokoju. Wkuwaa i
wycigaa ig ze skrawka haftowanego materiau, najwyraniej uznawszy temat
Paige, mnie i naszych marek za zakoczony. - Napisa j mj przyjaciel z dawnych
lat. Czytaam j kiedy, wiele lat temu.

Chcc czym prdzej si stamtd wydosta, opadam na kolana i zabraam si do


szorowania dywanu.
-Jaka ksika? - rzuciam z nadziej, e mj gos brzmi swobodnie.
-Ta, ktr poyczya od Paige. Kompletna historia Winter Harbor.
- Betty... - Przerwaam szorowanie i zerknam przez rami: ksika nadal leaa na
krzele, nietknita. Odwrciam si z powrotem w jej stron. - Ty widzisz?
- Nie widz nic od siedmiuset trzydziestu trzech dni.
- W takim razie skd wiedziaa, jak ksik daa mi Paige? Albo e w ogle miaam
ze sob ksik?
Poprawia robtk na kolanach i zabraa si do wyszywania kolejnego naronika.
- Strona czterdziesta sidma.
Spojrzaam na ni, po czym wstaam i podniosam ksik z krzesa. Bya stara i
nosia lady wieloletniego uytkowania. Brzowa okadka bya zuyta, wystrzpiona
na rogach, strony byy poke, a niektre nawet oderway si od grzbietu i
wysuny ze rodka, kiedy j kartkowaam. Strony od trzydziestej trzeciej do
trzydziestej smej sfruny na podog, a wraz z nimi niewielki rcznie zapisany
licik.
Dla mojej piknej Bettiny. Niechaj jasno Winter Harbor zawsze przymiewa
mrok. Twj na wieki, 01iver".
- Jest tam jeszcze?
Odwrciam wzrok od notatki i przekartkowaam do strony czterdziestej sidmej...
gdzie w zgiciu midzy stronami leaa pojedyncza doskonale zachowana lilia.
- Czujesz jej zapach?
Martwy kwiat ju dawno straci wo, ale mimo to uniosam ksik i przytknam
nos do zasuszonej roliny. Poczuam zapach stchlizny, taki sam jak w miejskiej
bibliotece.
- Nie - odparam.
- No wanie. - Spojrzaa na mnie wzrokiem bardziej przeszywajcym ni
kiedykolwiek dotd. - A ja czuj.
17

-Oliver Savage? - zdziwi si Caleb, kiedy dziesi minut pniej jechalimy w stron
miasteczka. - Ten marudny starszy pan ma by mioci ycia Betty Marchand?
-Mylaem, e Betty jest chora - stwierdzi Simon. - I zbyt saba, eby przyjmowa
goci.
-To Raina chce, eby wszyscy tak myleli, bo wtedy bdzie moga unikn
niewygodnych pyta - wyjaniam. - Betty moe nie jest zupenie zdrowa, ale jest na
tyle silna, eby rozmawia ze mn za kadym razem, kiedy si spotykamy. -Czyli jak
czsto? - zapyta Caleb.
Nie odpowiedziaam. Od tych wszystkich informacji, ktre wanie na mnie spyny,
wirowao mi w gowie i w odku i zachowanie skupienia wymagao ode mnie
ogromnych nakadw energii. Kiedy wjechalimy na parking przy bibliotece,
chwyciam pcienn torb z ksikami, ktre mia zamiar wypoyczy 01iver i na
ktre nie zdyam nawet spojrze, po czym otworzyam drzwi, zanim jeszcze Simon
zatrzyma samochd.
-Bez obrazy - odezwa si Caleb - ale czy naprawd mamy czas na takie rzeczy?
Spojrzaam na niego przez przerw midzy siedzeniami.
- Zgadzamy si co do tego, e Zara miaa co wsplnego ze mierci Justine, tak?
Zarumieni si.
- No tak.
-1 e zgino wiele osb, a wiele kolejnych moe jeszcze zgin, jeli nie zrobimy
czego, eby to powstrzyma. - Nie odezwa si. - Dlatego musimy dowiedzie si
jak najwicej o rodzinie Marchandw, ale dyskretnie. Skoro 01iver jest mioci
ycia Betty, z pewnoci zna j lepiej ni ktokolwiek inny. Za moimi plecami
wycieraczki przesuway si z piskiem po przedniej szybie. W szumie deszczu
bbnicego o dach ledwie syszaam ich rytmiczny ruch. Podczas podry powrotnej
niebo pociemniao, a chmury zgstniay i wiadomo byo, e nadejcie burzy jest
wycznie kwesti czasu.
- Ona ma racj, Caleb - stwierdzi Simon. - A jeli mamy to zrobi, musimy zrobi to
teraz.
Byam gotowa zostawi go w samochodzie, ale wreszcie Caleb wyprostowa si na

siedzeniu i przetar oczy.


- No to chodmy - oznajmi.
Kiedy bieglimy do wejcia biblioteki, biczoway nas strugi deszczu. Gdy dziesi
sekund pniej weszlimy do holu, mona byoby sdzi, e zaliczylimy skok do
oceanu w ubraniu.
01ivera zastalimy w czci wyznaczonej na czytelni. Siedzia w fotelu przy
kominku pord stosw otwartych ksiek. Byy wszdzie: na stoliku obok niego, na
parapecie za jego plecami, na kominku, zacielay podog i stay wsparte o doniczki
z kwiatami. Ale on nie czyta. Patrzy prosto na mnie.
~01iverze? - zacz Simon, kiedy 01iver si nie odezwa ani nie odwrci wzroku. Nie wiem, czy pan nas pamita. Ja nazywam si Simon Carmichael, a to mj brat
Caleb. Nasza rodzina mieszka nad jeziorem Kantaka. Dudnienie deszczu o dach
nasilio si. Polano w kominku osuno si, wypluwajc przez eliwn kratk chmur
iskier. -Chyba ci nie sysza - stwierdzi Caleb, nie silc si na szept, i podbrdkiem
wskaza stolik przy fotelu Olivera. Na stosie otwartych ksiek spoczywa niewielki
kremowy aparat suchowy. -Wiem, kim jestecie - odezwa si niespodziewanie
01iver, szorstkim, lecz opanowanym gosem. - I sysz was. Syszaem was, gdy
bylicie jeszcze na parkingu. Poczuam, jak ciao Simona stojcego tu obok napina
si. -Vanesso Sands - rzek Oliver - domylam si, e masz co, co naley do mnie.
Mrugnam, przypomniawszy sobie nagle, e do piersi przyciskam egzemplarz
Kompletnej historii Winter Harbor poyczony od Paige. Wycignam rk, gotowa
poda mu ksik... jednak zatrzymaam si, kiedy utkwi wzrok w pciennym
worku przewieszonym przez moje rami. -Dzisiaj rano, stosujc si do regulaminu
biblioteki, odniosem inne potrzebne mi ksiki, eby mc wypoyczy tamte. Wtedy
Mary poinformowaa mnie, e zostay ju wypoyczone. - Znw utkwi we mnie
wzrok. - Z jakiego niezrozumiaego dla mnie powodu spord tysicy woluminw w
caej bibliotece panna Vanessa Sands zechciaa wypoyczy akurat te same tytuy co
ja. Jakie jest prawdopodobiestwo?
-Niewielkie. - Pozwoliam, by torba zsuna mi si z ramienia, po czym odoyam j
na podog obok pozostaych ksiek. -Bardzo niewielkie.

Spojrza w d na torb, zaskoczony, e poddaj si tak atwo.


- 01iverze... potrzebujemy paskiej pomocy.
Gdy spotkalimy si wzrokiem, jego surowe spojrzenie zagodniao. Zdaje si, e
musiao upyn wiele czasu, odkd kto poprosi zgorzkniaego 01ivera Savage'a o
cokolwiek.
- W Winter Harbor dziej si okropne rzeczy - zaczam. -A pan ma pewne
informacje wielkiej wagi, ktrych nie posiada nikt inny. - Wysunam przed siebie
ksik jego autorstwa. Osun si na oparcie fotela i zakry usta drc doni. Po
chwili sign po ksik. - Nadal tam jest... na czterdziestej sidmej stronie.
Wzi do rki lili i wpatrywa si w ni peen zachwytu, jakby wci bya ywa i
barwna po tak wielu latach.
- Skd masz t ksik? - zapyta, powoli obracajc odyg midzy palcem
wskazujcym a kciukiem.
- Paige mi j poyczya.
- Oliverze - odezwa si Simon - jeeli jest cokolwiek, co moe nam pan powiedzie
o Betty albo rodzinie Marchandw, co mogoby pomc w powstrzymaniu zdarze,
jakie miay miejsce w ostatnich tygodniach, bylibymy dozgonnie wdziczni. Oliver
odoy lili na miejsce, po czym przekartkowa ksik prawie do koca. Po chwili
zacz czyta na gos:
- Wody Winter Harbor wprost tryskaj yciem i tak od dziesicioleci rzesze
restauratorw prbuj przeku ten dar przyrody w finansowy zysk. Nikt jednak nie
moe poszczyci si tak spektakularnym sukcesem jak Kanadyjka Bettina Marchand,
ktra w 1965 roku otworzya cieszc si natychmiastow popularnoci Restauracj
Rybn U Berty. Zaledwie dwudziestoczteroletnia panna Marchand, mistrzyni
kuchni i kobieta interesu w jednej osobie, przyznaje, e gdyby decydoway wycznie
kwalifikacje, nie zdoaaby poprowadzi takiego przedsiwzicia. Na szczcie
cika praca i gboko zakorzenione poszanowanie dla morza i jego darw
pozwoliy jej stworzy i utrzyma co, co ju na dzie dzisiejszy jest legend Winter
Harbor". -To wszystko? - zdziwi si Caleb. - Bez obrazy, ale nie powiedzia nam pan
niczego oprcz tego, co mona wyczyta z broszury informacyjnej dla przyjezdnych.

-Zgadza si. - 01iver poklepa opasy tom. - W ksice zostao zawarte wycznie to,
co Betty yczya sobie ujawni. Kiedy pracowaem nad t histori, jej restauracja ju
wtedy bya miejscem absolutnie wyjtkowym, dlatego te uznaem, e zasuguje na
odrbny rozdzia. A nie - jeden paragraf. To wszystko, co pozwolia mi napisa.
-Dlaczego? - zapyta Simon. - Przytoczy j nieoczekiwany sukces?
-0 tak, czua si przytoczona, jednak sukces nie mia z tym nic wsplnego.
Poderwaam gow, kiedy rozlego si uderzenie pioruna, a wiata yrandoli wysoko
nad nami zamigotay. Opuciam wzrok i wtedy spotkaam si spojrzeniem z
01iverem. -Z szacunku do niej nikomu nie wspominaem o tym, co zamierzam wam
powiedzie. A mwi o tym tylko dlatego, e i tak sporo ju wiecie. - Przenis
wzrok na Simona, potem na Caleba. - Nawet jeli nie do koca zdajecie sobie z tego
spraw albo to rozumiecie, kade z was posiada informacje, ktrych Betty nigdy nie
chciaa nikomu wyjawi. Simon i ja usiedlimy na kanapie naprzeciwko 01ivera. Za
nami Caleb wspar si o regal i zaintrygowany skrzyowa ramiona na piersi.
Kiedy 01iver przemwi znowu, jego gos brzmia agodniej.
- Gdy pierwszy raz spotkaem Bettin Marchand, bya pochonita tym, co uwielbiaa
robi ponad wszystko inne: pywaniem. Ubrana w purpurowy kostium przecinaa
wod, pync na plecach, i umiechaa si przy tym, jakby kto bliski sercu szepta jej
do ucha najsodsze komplementy. Oczywiste byo, e nie pywa dla gimnastyki czy
dla sportu, ale tylko dlatego, e to lubi. By lipiec 1965 roku. Miaa dwadziecia
czrety lata, bya nowa w miecie i wzbudzaa ogromne zainteresowanie pord
tutejszych kawalerw. Ja, wwczas dwudziestoszecioletni, urodzony i wychowany
w Winter Harbor, zaliczaem si do grona jej adoratorw. Gocia ju w miecie par
adnych miesicy, jednak do tamtej pory oficjalnie nas sobie nie przedstawiono.
Gdyby sprawy miay potoczy si zgodnie z jej wol, nie spotkalibymy si w takich
okolicznociach, w jakich do tego doszo. - Umiechn si. - Ale nie, nie mylcie, e
j ledziem albo si gdzie czaiem, eby j podpatrywa, nic z tych rzeczy. Ja te po
prostu przychodziem w tamto miejsce popywa. Chciaem odej, kiedy si zjawia,
da jej nieco prywatnoci... ale nie potrafiem. Bya taka pikna.
- Nie zdenerwowaa si na pana widok? - zapyta Caleb.

- eby Betty moga si zdenerwowa, najpierw musiaaby wiedzie, e j podziwiam.


A nie wiedziaa. Nigdy nie zabiegaa ani nie prosia o uwag, jak powicali jej inni.
- Jednak w kocu si zorientowaa, tak? - zapytaam. - e pan j podziwia.
- Ten fakt daoby si przed ni ukry tylko wtedy, gdyby wyjechaa z miasta. Na
szczcie bya bardzo mocno zaangaowana w prowadzenie restauracji i to j
zatrzymao w chwili, kiedy w innej sytuacji mogaby uciec. Poza tym dziki
restauracji atwo byo na ni trafi. Zaczem przychodzi tam co dzie
asie przerwy na lunch, liczc, e bd mia okazj z ni pomwi. Kiedy ruch bvl
niewielki, przysiadaa si do mnie. Gwnie to ja mwiem; niestety, zawsze, kiedy
prbowaem zapyta j o cokolwiek, co nie byo zwizane z restauracj, zmieniaa
temat. Poza tym uwielbiaa sucha opowieci o Winter Harbor - nazywaa to miejsce
domem, o jakim zawsze marzya - wic opowiadaem jej wszystko, co wiedziaem,
bo to j uszczliwiao. Kiedy moja wiedza si wyczerpaa, szukaem nowych rde.
-To dlatego w swojej ksice nie wspomina pan o adnym z niewyjanionych
miertelnych wypadkw na wodzie? - zapytaam, podajc mu licik o jasnoci Winter
Harbor przymiewajcej mrok. - Bo zaleao panu, by swoimi opowieciami
wycznie j uszczliwia?
0liver utkwi wzrok w liciku, po czym przyoy do do przedniej okadki ksiki,
nie odpowiadajc. -Po kilku miesicach wreszcie zgodzia si pj ze mn na
prawdziw randk. Do tego czasu nadesza ju prawie zima, a woda w jeziorach
pozamarzaa. Wybralimy si pojedzi na ywach po jeziorze Kantaka, a potem
przyrzdziem dla niej kolacj. - Urwa. - Dopiero tego wieczoru po raz pierwszy
opowiedziaa mi o sobie i swojej rodzinie to, czego nie chciaa wyzna nikomu...
-Co takiego? - zapytaam, czujc, jak moje serce przyspiesza gwatownie, w miar
jak jego umiech blednie. -Wyznaa, e matka i ciotki wychoway j w
niekonwencjonalnym" rodowisku. Oraz e wyjechaa, nie mwic im, dlaczego i
dokd si wybiera, poniewa nie akceptowaa ich stylu ycia, i nigdy nie chciaa
zosta odnaleziona i zmuszona do powrotu. - Spojrza na ogie w kominku, jakby
przygotowujc si do wyznania tego, co skrywa tak dugo. - Wyznaa ze zami w
oczach, e spdza tak wiele czasu w wodzie nie dla wasnej przyjemnoci, ale z

koniecznoci. Fizycznie potrzebowaa kilka razy dziennie zanurzy ciao w sonej


wodzie. Spojrzaam na Simona, nie odwracajc gowy. Bacznie przyglda si
Oliverowi.
- Wyznaa, e gdyby nie kontakt z morsk wod... wkrtce nie byaby w stanie
oddycha.
- Jak to? - zapyta Simon po chwili milczenia.
- Nie chciaa tego wyjani. I od kiedy wyjawia tylko tyle albo a tyle, zacza
zachowywa si inaczej: staa si chodna, jeszcze bardziej zamknita w sobie.
Tumaczya to wstydem, ale ja wiedziaem, e chodzi o co wicej. Ona si baa.
Byski i grzmoty zbliay si. Ziemia dudnia, wprawiajc podog w lekkie drenie,
ktre przenosio si na kanap, na ktrej siedziaam.
- Nadal widywaem si z ni kadego dnia i opowiadaem o Winter Harbor, eby
chocia odwrci jej myli od przeladujcych j lkw. Jej zaufanie do mnie roso i
zdawao si, e zapomniaa, jak strasznie si czua, ujawniajc tak intymne szczegy
z wasnego ycia. Po dwch latach od tamtego dnia, gdy wszystko ju zdawao si
niemal normalne, poprosiem j o rk.
Kiedy 01iver opuci wzrok, przepenio mnie gbokie wspczucie dla niego.
- Powiedziaa, e nie moemy zbliy si do siebie w ten sposb. .. e kocha mnie
zbyt mocno, by ryzykowa, e cokolwiek mi si stanie. - Ksika w jego
zaciskajcych si doniach zadraa. - Napisaem to dla niej, aby j przekona, e
wszystko si uoy. Chciaem, eby wiedziaa, e zawsze bd blisko. gdy bdzie
potrzebowaa rozmowy albo kogo, kto przegoni strach,
jeli wanie do tego byem jej potrzebny. Ale ona nigdy nie zmienia zdania.
Zamrugaam i przymknam oczy, czujc, jak Simon przyciska do do moich
plecw.
-jednak to nie byo najgorsze mwi teraz ciszonym gosem. -Tylko dlatego, e
powiedziaa, e nie moemy by razem, nie znaczyo, e tego nie chciaa. I pewnej
sierpniowej nocy wiele lat pniej, kiedy tskniem do niej tak mocno, e nie
potrafiem ju trzewo myle, przyszedem szuka jej w restauracji. Nie byo jej tam
i pod wpywem impulsu wrciem w miejsce, w ktrym spotkalimy si po raz

pierwszy. Pywaa. A kiedy rym razem dostrzega, e si jej przygldam, wysza z


wody i bez sowa zbliya si do mnie.
wiata na sali zamigotay od przepicia i zgasy na dobre, a mnie ogarna ulga.
Policzki mi pony, gdy tak suchaam opowieci 01ivera o romantycznej schadzce
nad brzegiem oceanu, i wyobraziam sobie usta Simona przycinite do moich warg
zeszej nocy.
-Dziewi miesicy pniej na wiat przysza Raina. Rozwaram oczy ze zdumienia.
Wiedziaam, e Raina jest crk Betty i musiaa mie ojca, ale... z trudem mogam
sobie wyobrazi, e ta niepokojca kobieta jest owocem tak prawdziwej, namitnej,
zakazanej mioci.
- Po nocy na skaach ju cakiem przestaa ze mn rozmawia rzek ze smutkiem Oliver. - Nadal przychodziem do restauracji.
Mwiem jej, e pragn da naszej creczce tak wiele wiata
i radoci, ile jej matka dala mnie. Ale nie chciaa mnie sucha.
Zupenie jakby moje sowa do niej nie docieray.
-I to by koniec? - oburzy si Caleb. - Nie daa panu drugiej
szansy?
- Obawiam si, e nie. Pisaem, dzwoniem, posyaem kwiaty. Chodziem do
restauracji tylko po to, by by blisko niej. Przysyaem podarunki na wszystkie
specjalne okazje: urodziny, wita, w inne dni, kiedy myli o niej tak bardzo
zaprztay mi gow, e musiaem fizycznie co zrobi, eby nie oszale. To samo
robiem dla Rainy; dopki wszystkie te prezenty i kartki z yczeniami nie zaczy do
mnie wraca. - Zamilk na chwil.
- Wiele lat pniej, po wypadku Betty, prbowaem odwiedzi j w domu... ale Raina
nie chciaa wpuci mnie do rodka. Stwierdzia, e to mogoby j zbytnio
zdenerwowa. Mimo to nadal przychodz do restauracji... tylko po to, eby poczu
si tak blisko niej, na ile to moliwe.
- Oliverze - odezwaam si - miejsce, w ktrym spotkalicie si z Betty po raz
pierwszy, a potem znowu po latach... gdzie dokadnie to byo?
Zmarszczy brwi, potem sign do lecego u stp skrzanego plecaka. Wycign

duy szkicownik i poda mi go.


- aden ze mnie artysta, ale rysowanie dziaa na mnie terapeutycznie.
Wziam szkicownik i podaam Simonowi, by zajrza do rodka. Wiedziaam ju, co
01iver chce nam pokaza.
- Woda u podna urwiska Chione zawsze doskonale nadawaa si do pywania oznajmi. - Lubiem to miejsce, bo byo ustronne. Betty je lubia, poniewa by to
najgbszy naturalny basen w tej okolicy. Opowiadaa, e kiedy skacze z urwiska do
wody, moe nurkowa przez wiele minut, pync w gb, i nigdy nie dosign
piaszczystego dna.
W kominku obsuno si polano dokadnie w chwili, gdy oddech uwiz mi w gardle.
Na szczcie akurat nikt nie zwrci uwagi na moje zaskoczenie.
-Potrafia nurkowa przez kilka minut bez wynurzania si? -zdziwi si Caleb. - Jak
to moliwe?
- Sdziem, e to umiejtno, ktr nabya wraz z latami praktyki albo po prostu
kolejny pozornie nadprzyrodzony talent, jakim bya obdarzona. Ale kiedy po nocy
spdzonej w tamtym miejscu tak nagle przestaa ze mn rozmawia, zaczem
gromadzi informacje. Zapisaem t garstk intymnych faktw z jej ycia, ktre mi
powierzya, cznie ze zdolnoci nurkowania przez kilka minut bez tlenu. Chciaem
j wspiera. Chciaem zrozumie, czego tak bardzo si boi, eby pomc jej si z tym
zmierzy. Sdziem, e jeli z moj pomoc przestanie tak bardzo si ba, by moe
bdziemy mogli by razem. - Wycign rk, podnis pcienn torb z ksikami i
pooy j sobie na kolanach. - Niestety, odkryem to zbyt pno dla Betty i dla
mnie... ale moe uda nam si to zrozumie, kiedy jeszcze nie jest za pno dla Winter
Harbor.
Przypatrywaam si okadkom ksiek, kiedy - jedna po drugiej -rozkada je na
pododze u swoich stp. Mitologia grecka? Nieznane opowieci eglarzy? Syreny?
Ostatni raz, kiedy widziaam Olivera w bibliotece, twierdzi, e historia si powtarza,
i eby zrozumie i powstrzyma to, co si dzieje, trzeba przyjrze si temu, co
wydarzyo si w prze-ci. Spodziewaam si ksiek o zbrodni, morderstwach, mierci
i zniszczeniu - literatury faktu bdcej chronologicznym zapisem autentycznych,

makabrycznych wydarze; czego zblionego do nekrologw, jakie widzielimy w


archiwalnych egzemplarzach Winter Harbor Herald" ze zdjciami umiechnitych
ofiar, z tym e mylaam, e bdzie ich wicej i bd bardziej przeraajce.
- Les chanteuses de la mer"7. - odczytaam na gos, kiedy Oliver wycign z torby
ostatni ksik. Miaa wyblak czerwon okadk z ilustracj kobiety wycigajcej
z wody ramiona ku niebu.
- piewaczki morskich wd" - przetumaczy Caleb ponurym tonem. - Jedyny
przedmiot, jaki mi si podoba w szkole, to by francuski - doda dla wyjanienia,
kiedy Simon i ja spojrzelimy na niego zaskoczeni.
- Hej, powanie? - zwrciam si do Simona, mojego autorytetu w dziedzinie teorii
nauki. - Powanie mylisz, e Betty to jaka nikczemna zawodzca syrena? Ze niby
jak? Z bon midzy palcami i stanikiem z kokosowych skorup? - zaartowaam, bo
wyglda miertelnie powanie. Nie przewraca oczami ani nie kwestionowa tej
sugestii.
Spojrzaam na ksik, ktr 01iver otworzy przed sob. Przebiegam wzrokiem po
francuskim tekcie i zatrzymaam si na ilustracji. Jedynym rdem wiata w sali
by ogie taczcy w kominku, dlatego nie od razu rozszyfrowaam, co
przedstawia. .. ale kiedy nagle za oknem znw bysno, obraz sta si tak wyrany,
jakby wywietlony na kinowym ekranie. Na skalistym brzegu lea mczyzna. Ciao
mia bezwadne, rce i nogi rozrzucone niedbale na piasku niczym sznury
wyrzuconych na brzeg wodorostw. Nasuwa si wniosek, e od szyi w d jego
mier bya bolesna. Wyglda na rybaka, ktrego zaskoczya burza, wywleka z
odzi, po czym cisna prosto w fale, zanim woda wyrzucia go na brzeg. Jednak
mimo przykrego losu, jaki go spotka, od szyi w gr mczyzna sprawia wraenie,
jakby pragn to powtrzy. Bowiem na twarzy martwego rybaka goci bogi
umiech.
18
-To jaki obd. Dobrze wiesz, e to obd.
-Na to wyglda - przyzna Caleb-ale ukada si w logiczn
cao.

Simon, ktry siedzia za kierownic, patrzy prosto przed siebie, nie przyklaskujc
adnemu z nas.
-Fakt, e Raina jest troch dziwna, a Zara by moe zdolna jest do pewnych
okropnych, niewyobraalnych rzeczy, ale... eby od razu syreny? Jak te pikne
mitologiczne istoty, ktre wabiy eglarzy na mier? - Potrzsnam gow. - To nie
Odyseja. To si dzieje naprawd: tu i teraz. Jeli chcesz przyklei kobietom z rodziny
Marchandw etykietk seryjnych zabjczy, nie ma sprawy, ale twierdzenie, e w
magiczny sposb uwodz mczyzn piewem, eby da si ponie dzy polowania,
jest niedorzeczne.
-Vanesso, ja sysz Zar - w gosie Caleba sycha byo wyrane oywienie, jakby
znalazszy uzasadnienie niezrozumiaego dotd zjawiska, wreszcie odczu ulg. Nawet kiedy jej nie widz, sysz jej gos. Ib dlatego nie potrafi na niczym iupi
myli, kiedy mnie nawouje. Nawet nie masz pojcia, jkbardzo nienawidz o niej
myle ani jak bardzo bym chcia,
eby wreszcie znikna i zostawia mnie w spokoju. Potrafi tylko sucha jej gosu i
wyobraa j sobie, marzc, eby znalaza si tu obok, chocia normalnie
przebywanie w promieniu dwustu kilometrw od niej to dla mnie za wiele. Przed
oczami przemkna mi wizja ich dwojga na skaach w lesie. Wtedy odniosam
wraenie, e kiedy Zara zakradaa si do Caleba i napieraa na niego ciaem, on
pragn jej, a jednoczenie odczuwa ogromny dyskomfort - ale przecie on dopiero
straci dziewczyn. I niezalenie od tego, co kryo si pod pikn
powierzchownoci, Zara nadal bya oszaamiajca. On natomiast czu si zraniony,
samotny i winny, e poczu pocig do innej dziewczyny.
- Syszaa, co mwi 01iver: Betty prbowaa uciec od przeszoci. Dlatego
zostawia rodzin i zamieszkaa tutaj. To dlatego ona i Oliver nie mogli by razem.
- Bo co? Bo szalone, polujce na mczyzn kobiety z jej rodziny by si o tym
dowiedziay, wywabiy go spod jej skrzyde, zamordoway, a potem j zmusiy do
powrotu? - Spojrzaam na Caleba. - Czy ty syszysz, jak to w ogle brzmi?
- A co z mczyzn, ktry spodzi Zar i Paige? - zapyta. - Czy kiedykolwiek
syszaa, eby mwiy o swoim ojcu?

- Nie - przyznaam - ale moe po prostu s bardzo skryt rodzin. Nie wiem, jaki jest
ulubiony kolor Paige ani kiedy Zara ma urodziny.
- Nie syszaa o ich ojcu - tak samo jak my nigdy o nim nie syszelimy - bo
prawdopodobnie to nie by jeden czowiek. A Raina z pewnoci zabia ich obu po
poczciu kadej z crek.
- Simon? - Spojrzaam na niego, potem na jego bielejce knykcie, kiedy zacisn
donie na kierownicy. - W tej chwili bardzo przydaby nam si gos rozsdku.
- Caleb powinien wej do rodka. Chwil trwao, zanim si zorientowaam, e
samochd ju nie jest w ruchu. Podyam wzrokiem za spojrzeniem Simona i
poprzez strugi deszczu spywajce po przedniej szybie prbowaam odgadn, gdzie
jestemy.
-Centrum odnowy Latarnia"?
Caleb opad na oparcie tylnego siedzenia i wyjrza przez okno. -Po co tu
przyjechalimy? Simon nadal patrzy wprost przed siebie. - Betty przestaa
rozmawia z 01iverem po nocy spdzonej na urwisku Chione. Tej nocy, kiedy zostaa
poczta Raina. -No i...? - Nie mogam powiza faktw. -Z albumu z wycinkami
Zary wynika, e kady chopak, ktry wyzna jej mio, natychmiast dostawa kosza
i przepada.
-Zara prowadzi album z wycinkami? - zdziwi si Caleb. - Nie podejrzewabym jej o
to.
-A teraz - mwi dalej Simon, ignorujc uwag Caleba - Paige jest w ciy.
Poczuam ucisk w odku. Tak bardzo skupiaam si na tym, by nie uwierzy w ani
jedno sowo z opowieci Oliyera, e nie zastanowiam si nawet, co by byo, gdyby
to wszystko rzeczywicie okazao si prawd. -Jonathan.
-Jonathan - powtrzy! Caleb. - Jonathan Marsh? A co on ma do tego?
Spojrzaam w stron nalecych do orodka dokw. Luksusowe jachty, wszystkie
opuszczone, podrygiway na lekko wzburzonej wodzie jak zabawkowe deczki. -Jest
chopakiem Paige - wyjaniam.
- Betty kochaa 01ivera - stwierdzi Simon. - Chciaa go chroni, dlatego wanie po
tym, jak mu wreszcie ulega, zerwaa z nim wszelki kontakt. Mogaby go zabi. I

wszystko wskazuje na to, e gdyby nie odczya si od pozostaych, zrobiaby to.


Nie dlatego, e by tego chciaa, ale dlatego, e tego by od niej oczekiway. One nie
chc, by ktokolwiek wiedzia, kim s naprawd. Wyjrzaam przez okno, nie
pojmujc, jakim cudem takie sowa wypywaj z ust Simona. Gdzie si podzia jego
naukowy sceptycyzm? Odgrne zaoenie, e to przekracza granice ludzkich
moliwoci? danie dowodw?
-Musimy powiedzie Jonathanowi. Musimy go ptzestrzec przed Paige, zanim co si
stanie - w gosie Caleba sycha byo rezygnacj. Potrzsnam gow.
- Znam Paige. Nawet jeli - mwic hipotetycznie, w jakim alternatywnym
wszechwiecie - Betty jest potomkini morderczych syren, Paige nie jest owocem tej
puli genw. A nawet jeli jest, nic o tym nie wie. Jest zbyt mia, zbyt dobra. Zreszt
widziaam j razem z Jonathanem - ona go ubstwia. Nigdy by go nie skrzywdzia.
Simon spojrza na mnie.
- A Zara? Albo Raina? Zarumieniam si. On nie artowa.
- Co mam mu powiedzie? - zastanawia si Caleb. - Jak mam komu powiedzie...
co takiego?
Simon odwrci si do niego.
- Nie mw mu wszystkiego. W kocu nie chcemy go przestraszy ani dawa
powodw, eby pyta o cokolwiek Paige. Nie wiemy, co powiedziaaby Rainie. A
ostatni rzecz, jakiej nam trzeba, to eby stay si wobec nas podejrzliwe.
-Mam po prostu sprawdzi, co z nim? Upewni si, e jest cay iwy, i miejmy
nadziej... nie umiechnity?
- Mniej wicej. I eby sprbowa dowiedzie si czego o Paige, o ich zwizku.
Pracowae z nim, prawda? Wic to nie powinno wyda mu si dziwne, co?
Caleb w poowie rozemia si, a w poowie westchn. -Jasne. Zupenie nie dziwne.
Jeszcze przez kilka chwil siedzia w samochodzie i pomylaam, e wrci do
rozwaa nad realistycznym prawdopodobiestwem tego, co obaj najwyraniej
uwaali za prawd, ale potem otworzy drzwi i wyskoczy z samochodu. Widziaam,
jak biegnc w strugach deszczu, manipuluje przy iPodzie i nakada na uszy
suchawki. -Masz racj.

Opuciam wzrok na do Simona, ktra spocza na mojej doni.


- To brzmi zupenie niedorzecznie - kontynuowa. - Od pocztku do koca. W
normalnych okolicznociach podzikowabym 01iverowi za powicony nam czas i
zlekceway wszystko, co nam powiedzia. Ale to nie s normalne okolicznoci. Pochyli si w moim kierunku. - Zastanw si nad tym. Pominwszy 01iveta, pomyl
o tym wszystkim, co widziaa. O wszystkim, co mi powiedziaa.
-Fakt, widziaam troch dziwnych rzeczy - przyznaam. - Ale tego wyjanienia po
prostu nie kupuj. Nie mog. Mit o syrenach powsta dawno temu, kiedy ludzie nie
umieli przewidzie czy wytumaczy pewnych zjawisk, na przykad pogodowych.
Kiedy nie pojmowali, jak ksiyc, soce i morza wspgraj ze sob, tworzc
wszystkie te widowiska natury. Kiedy jaki biedak Sn przypadkiem w ich wyniku.
Syreny to przydatny sposb
na wyjanienie zjawisk, ktrych ludzka wiedza nie potrafia wyjani. - cisnam
jego palce. - Ale przecie tobie nie musz tego mwi. Ty znasz si na pogodzie.
Potrafisz wytumaczy, skd bior si te zjawiska.
- Bya ze mn, gdy przez kilka ostatnich tygodni prbowaem zrozumie, co si
dzieje. Zjawiska, jakie miay miejsce, ami wszelkie znane obecnie reguy.
Kompletnie przecz wspczesnej nauce.
- A co z Justine? - zapytaam. - Bya dziewczyn. A kiedy j znaleli, nie miaa
umiechu na twarzy.
- Myl, e stana im na drodze. Myl, e Zara - niezalenie od powodw - wzia
sobie na cel Caleba, a kiedy on nie zareagowa tak, jak oczekiwaa, skupia si na
przeszkodzie. Wpatrywaam si w niego, a frustracja ustpowaa miejsca obawie. Ja,
wieczny tchrz i zwolenniczka przypisywania cech paranormalnych nocnym
odgosom, byam bardziej skonna akceptowa nielogiczne, irracjonalne teorie. To
Simon by mzgowcem. Chodzc i gadajc prognoz pogody. Jakim cudem to ja
byam bardziej sceptyczna?
- Wiesz o czym jeszcze. - Nie byam tego pewna, dopki nie powiedziaam tych
sw na gos. Pochyliam gow, eby na mnie spojrza. - Mam racj? Wiesz o czym,
o czym ja nie wiem. To dlatego caa ta historia ma dla ciebie sens. Odwrci wzrok.

- Simon - mocniej cisnam mu do, kiedy prbowa j uwolni. - Powiedz mi.


Jeeli mylisz, e tego nie udwign, cokolwiek to jest, uwierz mi: udwign to. Przygldaam si.
jak patrzy na strugi deszczu.
- To si zdarzyo tamtego dnia - wydusi wreszcie.
- Tamtego dnia... w Springfield?
Pokiwa gow.
-Wiesie. Kiedy zobaczylimy ich pierwszy raz na skaach. Opuciam wzrok. Nie
byam pewna, czy mylimy o tej samej chwili, ale bez trudu potrafiam przywoa z
pamici przynajmniej jedn: gdy patrzy na Zar, jakby nie wiedzia, czym jest
pikno, dopki jej nie ujrza. A kiedy on zdawa si o mnie nie pamita, ja staam tu
obok.
-Na pocztku mylaem wycznie o Calebie. Martwiem si, e go nie znajdziemy,
albo zastanawiaem, w jakim bdzie stanie, jeli si w ogle uda. - Zawiesi gos. - A
potem, gdy zobaczyem jego bluz zwisajc z gazi, jak co w rodzaju pokrtnej
wskazwki, niepokj i strach eksplodoway w mojej gowie. Byem wcieky.
Biegnc w ich stron, mylaem o tym, co jej powiem; co jej zrobi. A kiedy
dotarlimy do drzew, gotw byem rzuci si na ni.
Przez chwil milczaam, po czym zapytaam: -Wic co si stao?
-Nie wiem. Moje ciao byo w penej gotowoci do dziaania, ale umys...
-W porzdku, Simon - uspokoiam go. - Umys... co z nim?
-Vanesso, prosz ci, zrozum, nie byem w stanie tego kontrolowa, nie wiedziaem,
co si ze mn dzieje... miaem bardzo mgliste pojcie o tym, co robi. - Jego oddech
by pytki i drcy.-Ale kiedy zobaczyem ich tam, na skaach, nie chciaem zrobi jej
krzywdy... chciaem skrzywdzi jego. Poczuam ucisk w piersi.
- Miae mtlik w gowie. Wszystko zbiego si w jednej chwili, miae prawo poczu
si przytoczony. -Nie byem przytoczony.
Wyzna to z tak powag, tak szczeroci, e nie miaam wyjcia, jak tylko przyj,
e o n sam wierzy w to, co mwi.
- Ale dlaczego? - zapytaam. - Dlaczego miaby chcie skrzywdzi Caleba?

Na jego twarzy pojawi si grymas, kiedy przechyli gow, z gry przepraszajc za


to, co zamierza powiedzie.
- Byem zazdrosny. Opadam na oparcie fotela.
- Kiedy tylko j zobaczyem, wszystko inne stao si niewane. Las, poszukiwania,
wszystko, co miao miejsce w cigu ostatnich tygodni...
- Wic ja te - odgadam, spogldajc przez przedni szyb.
- Wszystkie moje myli wypeniaa ona - oznajmi rwcym si gosem. Vanesso,
ona prbowaa. Prbowaa skoni mnie, ebym zareagowa, ebym odpowiedzia na
jej woanie. A ich woanie... ma potn si. To nie tylko dwik czy pie, to nie ma
nic wsplnego z legendami, ktre czytaem, bdc dzieckiem.
Spojrzaam na niego, syszc omotanie wasnego serca w uszach.
- Wic co to jest? Milcza przez chwil.
- Wiesz, jak to jest unosi si na plecach na powierzchni jeziora, kiedy woda na
przemian zakrywa i odsania uszy? Tak e przez p sekundy syszysz wszystko, a ju
chwil pniej dochodzce zewszd dwiki staj si jakby wytumione? Czujesz si
troch jak zawieszona midzy dwoma wiatami.
Doskonale rozumiaam, o czym mwi. Nawet przed wypadkiem ta krtka chwila,
kiedy nie dochodziy do mnie niemal adne odgosy sponad tafli wody, zawsze
wprawiaa mnie w niepokj.
_ Uczucie jest podobne do unoszenia si na wodzie, ktra powoli, agodnie wciga
ci pod powierzchni. Czujesz, e zanurzasz si gbiej, ale nie moesz tego
zatrzyma, a zreszt to wcale nie jest nieprzyjemne, wic nawet nie prbujesz. W
pewnym sensie poddajesz si temu i pozwalasz, by woda wcigaa ci gbiej i
gbiej, a przestajesz sysze cokolwiek. -Widziae j? Kiedy to si dziao?
-Tak. Ale bya inna. Wszystko byo inne: agodniejsze i jednoczenie janiejsze.
Czuem, jakby otaczay nas setki luster, i promienie soca odbijay si rykoszetem
od kadej tafli, wypeniajc las bia, poyskujc mg. -No rzeczywicie powiedziaam, chcc, eby to zabrzmiao jak przyjacielska gotowo do pomocy - to
jaka niewiarygodna historia. Ale wierz ci i wierz, e wiesz, co widziae i
syszae. Wic skoro to wanie to, z czym mamy do czynienia...

- Vanesso.
Zamknam oczy. Jedyne, czego chciaam si dowiedzie, to prawda o tym, co
przytrafio si Justine i co waciwie zajmowao jwcigu miesicy przed mierci.
Chciaam tylko pozna odpowied na kilka pyta, eby zrozumie, dlaczego
skoczya, upora si z tym i znw zacz y. Jakim cudem stamtd zabrnam a
tutaj?
- Vanesso - odezwa si znowu, odsuwajc z mojej twarzy luno opadajcy kosmyk
wosw i chowajc mi go za ucho. -Simon... przestali. Prosz. To sporo. Cakiem
sporo, ale to nic.
-Uciekem. Nie chcesz wiedzie jak?
Zaczam potrzsa gow, ale przestaam, gdy dotkn mojego podbrdka.
- Dziki tobie.
Uniosam wzrok, by spojrze mu w oczy.
- Udao mi si wyrwa spod jej oddziaywania, powiedzie ci, eby biega za
Calebem, i zbliy do niej, bo usyszaem ciebie. Przemwia do mnie, a po chwili
ona owadna mn znowu. I wtedy, kiedy zostalimy ju tylko we dwoje, a ona
robia wszystko, co w jej mocy, eby mnie do siebie przycign, zabra ze sob,
usyszaem ci znowu.
-Ale przecie... mnie tam nie byo. Nie byo mnie nigdzie w pobliu.
- Wiem. - Zbliy twarz do mojej. Gdy odezwa si znowu, jego gos brzmia
agodnie. - To, co wydarzyo si zeszej nocy, nie zrodzio si pod wpywem tamtej
chwili.
Staraam si rozszyfrowa wyraz jego twarzy, rozdarta pomidzy chci bagania go,
eby przesta, a pragnieniem, eby mwi dalej.
- Odkd twoja rodzina zacza przyjeda do Winter Harbor, kadego lata z
utsknieniem czekaem, kiedy ci znw zobacz Zawsze godzinami potrafilimy
rozmawia o ksikach, filmach,
0 Justine i Calebie... albo zupenie o niczym. Zawsze byo tak atwo, zawsze tak
swobodnie, wiesz, o czym mwi? Pokiwaam gow. Czsto odczuwaam dokadnie
to samo.

- Ale par lat temu co si zmienio. - Spojrza na mnie. -Pamitasz, co


zaplanowalimy na ten wieczr, kiedy miaa wypadek?
- Oczywicie. To by czwartek. Wieczr kina samochodowego
1 lodw.
- No wanie - odpar. - Tylko e ty nie moga przyj, bo wyldowaa w szpitalu.
- Dokd ty i Caleb przyszlicie do mnie z laptopem i stert pyt-Opuci wzrok.
-Pamitasz, jaki film ogldaa tamtego wieczoru? Bezsenno w Seat tle. Caleb
wyjtkowo zgodzi si na komedi romantyczn ze wzgldu na moje marne
samopoczucie. . Widzisz... ja nie pamitam... bo nigdy go nie ogldaem. Nie
patrzyem na ekran monitora, bo nie mogem oderwa wzroku od ciebie. Ty i Justine
siedziaycie na ku, a ona trzymaa na kolanach komputer, Caleb siedzia na
krzele obok Justine, a ja...
-A ty siedziae na krzele przy oknie - dokoczyam za nie-go.-Na drugim kocu
sali. Powiedziae, e ci gorco i chcesz posiedzie blisko wentylatora.
-Wcale nie byo mi gorco. Baem si. Jeszcze nigdy w yciu tak bardzo si nie
baem.
Prbowaam go sobie wyobrazi, jak obserwuje mnie przez dwie godziny z drugiego
koca sali. Z radoci pozwoliam si wtedy oderwa od przykrych przey tamtego
przedpoudnia i zbyt mocno pochon mnie film, eby to zauway. -Ale przecie
nic mi si nie stao... przez kilka dni trzymali mnie tylko na obserwacji.
- Vanesso... bya pod wod przez trzydzieci cztery minuty. Nie powinna bya tego
przey. I tamtej nocy zdaem sobie spraw, jak bardzo by mi ciebie brakowao,
gdyby nie przeya. Uniosam do, by zetrze z, ktra skapna mu na policzek.
Chwyci moj do i zbliy si do mnie. Chciaam, eby mnie pocaowa. Chciaam
wierzy, e to, co teraz powiedzia, i co zaszo midzy nami, wcale nie byo pomyk.
Przez krtk chwil mylaam, e ro zrobi i bd moga... ale potem zamiast mnie
pocaowa, przywar ustami do mojego czoa. -Przykro mi - wyszepta. - Tak mi
przykro, e Zara mn owadna. To jest wanie ro, o czym nie wiedziaa. Dlatego
wierz 01iverowi. - Odsun si, eby na mnie spojrze twierdz, e to wszystko
wyjania. Kwestia zjawisk atmosferycznych nadal jest dla mnie niejasna, nie

rozumiem te kich pobudek postpuj w ten sposb. I zrobi wszystko by dowiedzie


si wicej, dotrze do wystarczajcej liczby faktw, by mc je powstrzyma.
Zanim zdoaam odpowiedzie cokolwiek, tylne drzwi
1 auta
otworzyy si, a do rodka wdar si podmuch wiatru i zapach deszczu.
- Co si stao? - Twarz Simona spowaniaa. - Co powiedzia Jonathan?
Simon usiad na tylnej kanapie, a jego pier falowaa ciko Mokre wosy oblepiay
gow, ubrania przylegay do ciaa, a po twarzy ciekay kropelki wody, ale on
najwidoczniej tego nie dostrzega.
- Nic nie powiedzia. Od trzech dni nikt nie widzia Jonathana ani nie mia od niego
adnych wieci.

19
-Lubisz jagody?
Staam w kuchennych drzwiach i wzrokiem skanowaam wntrze. Na stole zalegay
pootwierane opakowania z chlebem, bekonem i ciastem na naleniki, a ich zawarto
wyazia na lece pod spodem gazety. Cay blat obstawiony miskami i przyborami
do gotowania pokrywaa warstewka mki. Po pododze walay si skorupki jaj, z
ktrych na linoleum wyciekay resztki przejrzystego biaka.
-Nie mog sobie przypomnie - wyjania mama, kiedy nie odpowiedziaam. - Nie
mog sobie przypomnie, czy lubisz jagody i nienawidzisz truskawek, czy moe
lubisz truskawki, znienawidzisz jagd. A moe lubisz i to, i to albo obydwu nie
znosisz. - Rozejrzaa si dokoa, jakby odpowied bya ukryta gdzie pord
gastronomicznego chaosu. - Dlaczego nie mog sobie przypomnie?
nie dlatego, e od dziesiciu lat nie zrobia na niadanie niczego innego oprcz kawy.
- Lubi i jagody, i truskawki, i poziomki te - stwierdziam, zachowujc swoj teori
dla siebie
Westchna.
- Bogu dziki. Ju zaczynaam si martwi, e moe mas? uczulenie, a nie
darowaabym sobie, gdyby umkno mi co takiego.

- Mamo... co to wszystko ma by?


- Wszystko, znaczy co? - Odwrcia si do blatu z miskami. - Niewiele wieczorem
zjada. Pomylaam, e moesz by godna. To nie byo typowe zachowanie mamy.
Nawet jeli od dziesiciu lat nie rozbia ani jednej skorupki jajka, kilka dni urlopu
zwykle nie wprawiao jej w tak gorczkowy nastrj. A poza tym ze wszystkich
znanych mi osb mama bya najbardziej przewraliwiona na punkcie czystoci.
Gdyby rzeczywicie chciaa zrobi niadanie tylko dlatego, e uznaa, i mog by
godna, sprztaaby na bieco.
Domylajc si, co jest nie tak, i nie majc wtpliwoci, e jeli zapytam, nie
otrzymam bezporedniej odpowiedzi, podeszam do kuchennego stou i spod
bochenka chleba wycignam najnowsze wydanie Winter Harbor Herald".
Odkaszlnam, eby ukry zdumienie. Spodziewaam si mocnych wiadomoci, ale
nie a tak mocnych, jakie widniay w nagwku.
Cztery kolejne ciaa wyrzucone na brzeg w Winter Harbor. Wadze miasta ogosiy
stan alarmowy". Przeledziam wzrokiem artyku i poczuam lekk ulg, upewniwszy
si, e adn z tych ofiar nie jest Jonathan.
- Mamo... a co by powiedziaa, gdybymy tak zjady niadanie poza domem?
Odwrcia si w moj stron.
- Poza domem?
- Siedzisz tu sama, w zamkniciu od tylu dni. Zmiana otoczenia dobrze ci zrobi.
Rozpromienia si, jakbym co najmniej zaproponowaa natychmia-i v powrt do
Bostonu, a ja zignorowaam delikatne ukucie, ktre poczuam - miaam wyrzuty z
powodu podstpu, jakiego
im wobec mamy. Od dwch dni prbowaam znale sposb, aby dowiedzie si
czego wicej o tym, co czyo j z Rain, nie pytajc wprost, skd ani czy w ogle
si znay. Nie chciaam ryzykowa, e mama zdenerwuje si bardziej ni dotychczas,
czy dawa jej powodw, by razem z marynarskim workiem wrzucia mnie na tylne
siedzenie bmw i wywioza. Nie przychodzio mi do
gowy nic oprcz tego, eby wspomnie imi Rainy i przyglda Si, jak mama na to
zareaguje... a do tej chwili.

-Mogybymy pojecha do Restauracji Rybnej U Betty" -powiedziaam, obserwujc


jej zachowanie. - Do tej przy molo, co ty na to?
-Wspaniaa myl. Nie bylimy tam cae wieki. - Ucaowaa mnie w policzek, mijajc
w kuchennych drzwiach. - Ciesz si, e to zaproponowaa.
Podczas jazdy do miasta rozmylaam, e nie dalej ni kilka dni temu wyciu bym
czego podobnego nie zrobia. Bo mama i ja zwyczajnie takich rzeczy nie robiymy.
Z reszt prawie ze sob nie rozmawiaymy. Ona i Justine zawsze potrafiy
godzinami gada o ubraniach i makijau, a raz w miesicu wybieray si razem do
centrum handlowego i do kosmetyczki. Nie podzielajc ich zainteresowa,
rezygnowaam z tego typu wypadw, decydujc si w zamian na czytanie albo
ogldanie filmu z tat. niadanie U Betty" miao by pierwsz okazj, kiedy
wybieraymy si dokdkolwiek tylko we dwie. Wczeniej baabym si dugiego
milczenia i krpujcych rozmw. Ale teraz si nie baam. Od tamtej nocy, ktr
spdziam z Simonem, czuam si silniejsza, bardziej pewna siebie, a te
odczucia tylko si wzmocniy, odkd w samochodzie przed orodkiem wyzna, co do
mnie czuje. Zeszej nocy zasnam nawet bez wczania telewizora. To tak, jakby
Simon sta si moj nocn lampk; nawet gdy nie byo go przy mnie, rozwietla
mrok i ju duej nie musiaam si ba. Czuam, e kiedy razem z Calebem wrci z
Bates - dokd wybrali si, eby zgromadzi informacje na temat syren i obmyli
plan, by powstrzyma je od dalszego zabijania - poka mu, jak bardzo jestem za to
wdziczna.
- Widz, e troch tu dzisiaj pusto - skomentowaa mama, gdy dziesi minut pniej
wjedaymy na parking w jednej czwartej zastawiony samochodami.
Obrciam si na siedzeniu, obrzucajc wzrokiem plac. Garretta nie byo w jego
staym miejscu, z ktrego sprawdza te zerwacje. miertelne wypadki ostatnich dni
albo przeposzyy przyjezdnych z miasteczka, albo zmusiy ich do pozostania w
domkach letniskowych, z dala od zagroenia.
Kiedy przemierzaymy parking i wchodziymy do restauracji, rzucaam ukradkowe
spojrzenia na mam. Liczyam, e odwiedziny w restauracji nalecej do rodziny
Rainy automatycznie wywoaj w niej jak reakcj, ale nawet jeli tak byo, dobrze

si z tym krya.
- Cakiem dobrze ci tu znaj - stwierdzia, gdy ju zajymy miejsca przy stoliku,
po tym jak hostessa, pomocnik kelnera i kelner pomachali do mnie na powitanie.
- Zaprzyjaniam si z Paige Marchand - wypowiadajc nazwisko Paige, podniosam
wzrok znad karty da, eby zaobserwowa jej reakcj. - Ta restauracja naley do jej
rodziny, a ja przez jaki czas pomagaam w obsudze goci i std znam spor cz
personelu.
-Och, skarbie - przechylia gow i posaa mi umiech. - Tak si ciesz, e
nawizaa nowe przyjanie. Przytaknam i opuciam wzrok na menu, mylc, e
chyba jednak trzeba bdzie wspomnie imi Rainy. -Widzisz, twoja siostra rak
wanie sobie ze wszystkim radzia.
Znw podniosam wzrok.
-Uwielbiaa ci z caego serca, ale nie zawsze byo jej atwo. Dlatego bya tak bardzo
towarzyska, otaczaa si gronem przyjaci i chopcw. Rozpaczliwie potrzebowaa
akceptacji - im wicej osb j lubio, tym lepiej si czua. Potrzsnam gow, na
chwil zapominajc, po co j tu przyprowadziam.
-Co masz na myli, mwic, e rozpaczliwie potrzebowaa akceptacji? Dlaczego nie
zawsze byo jej atwo? -Czym mog suy?
Opuciam menu na stolik i z caych si przycisnam donie do skroni. Miaam
nadziej, e Zara bdzie dzisiaj w pracy: jej obecno U Betty" przynajmniej
gwarantowaa, e nie robi czego, czego nie powinna gdzie indziej, ale wczeniej
byam zbyt rozkojarzona, eby si za ni rozejrze. Teraz staa tu przy naszym
stoliku, trzymajc w doniach notes do zbierania zamwie i umiechaa si, zupenie
jakbymy byy zwykymi klientkami, a ona zwyczajn kelnerk.
-Zara!-eby nie zaniepokoi mamy, zmusiam si, by oderwa donie od skroni.
-Witaj, Vanesso - odpara spokojnie.
-Mamo-wycedziam, starajc si nie krzywi od przeszywajcego blu pulsujcego w
skroniach - to jest Zara Marchand, siostra Paige.
- Ach tak! - Mama wycigna do, by si przywita. - Bardzo mio mi ci pozna.
Wanie mwiam Vanessie, jak bardzo si ciesz, e nawizaa tu nowe przyjanie.

To byo bardzo trudne lato dla naszej rodziny, moesz sobie wyobrazi, ale...
- Poprosimy o jajecznic, tosty i kaw - wtrciam. Mama posaa mi pene zdumienia
spojrzenie. -Wspaniale. - Srebrzyste oczy Zary zalniy, gdy zabieraa karty da.
- Nie gniewaj si - przeprosiam, kiedy Zara odesza - ale jestem strasznie godna.
Mama zmarszczya brwi, ale nie skomentowaa mojego zachowania.
- W kadym razie o czym mwia? e Justine nie byo atwo?
- To take byo co, czego jeszcze kilka dni temu bym nie zrobia. Nie uwierzyabym,
e mama wie o Justine co, o czym ja nie wiem, i z miejsca zmieniabym temat
rozmowy. Poza tym uznaam, e jeli pozwol jej mwi, moe si rozluni na tyle.
e wyrwie jej si co na temat Rainy.
Skrzyowaa ramiona na stole i pochylia si do przodu.
- Skarbie... jeste wyjtkowo pikn dziewczyn. Potrzsnam gow.
- Owszem, jeste. - Pooya do na mojej doni. - Wiem, e nie zdajesz sobie z tego
sprawy. Nigdy sobie nie zdawaa. To prawdopodobnie wyprowadzao Justine z
rwnowagi jeszcze bardziej ni to, e kady zwraca zawsze uwag najpierw na
ciebie, dopiero potem na ni.
- Mamo, bez obrazy... ale to jakie gupstwa. Justine bya przeliczna. Wszyscy j
uwielbiali. Miaa wicej przyjaci i adoratorw ni wikszo dziewczyn w caym
swoim yciu.
- I naprawd ciko na to pracowaa.
Wysunam rk spod jej doni i opadam na oparcie krzesa.
- Kiedy byycie malutkie, kadego dnia sadzaam was w dwuosobowej spacerwce i
zabieraam do bostoskiego parku. Iza kadym razem zatrzymywao mnie z
dziesicioro przechodniw, ktrzy nie mogli si nadziwi, jakie mam pikne crki.
-Wanie, crki - powtrzyam.
-Tak, Justine te bya pikna. - Zrobia przerw. - Ale Vanesso... oni zawsze patrzyli
na ciebie.
- Wic byam adnym dzieckiem i co z tego? - skomentowaam, prbujc zachowa
cierpliwo.
-Justine bya wtedy za maa, eby zauway ich zainteresowanie tob albo eby si

tym przejmowa, ale kiedy troch podrosa, to do niej dotaro.


Odniosam wraenie, e mama bardzo starannie dobiera sowa. -A pamitasz, jak w
Dzie witego Walentego - bya wtedy w szstej klasie, a Justine w sidmej wrcia do domu z pudelkiem na kanapki penym kartek od adoratorw? -Moliwe odparam, nie przywoujc tego zdarzenia z pamici.
-A wiesz, ile kartek dostaa Justine? -Dziesi? Dwadziecia? -Trzydzieci trzy.
-No widzisz? - Poczuam dziwn satysfakcj. - Nie ma szans, ebym zdoaa zmieci
tak liczb kartek w pudeku na kanapki.
-Tylko dwanacie z tych kartek byo zaadresowanych do niej -dodaa mama. Dostaa je od przyjaciek. -No i? - zapytaam, a ona spojrzaa na mnie wzrokiem, z
ktrego wynikao, e powinnam wiedzie, o czym mwi.
- No i... chopcy z jej klasy widywali ci, kiedy odwozilimy was razem do szkoy.
Zakochani w tobie wrczali jej kartki z prob, by przekazaa je tobie.
- Nic takiego nie pamitam.
- Wiem, e nie pamitasz. Nic sobie z tego nie robia, ani wtedy, ani w wielu
podobnych sytuacjach w pniejszych latach. Nie zauwaaa, gdy jaki chopiec
chcia si z tob umwi albo kolegowa si z Justine, liczc, e uda mu si
porozmawia z tob.
- Ale ja w yciu nie byam na ani jednej randce. - To akurat nadal byo prawd, mimo
tego, co wydarzyo si midzy mn a Simonem.
- Jeli nie bya na adnej randce, to na pewno nie dlatego, e nie byo komu ci na
ni zabra.
- Mamo - powiedziaam spokojnie - Justine jedzia na spywy grskimi rzekami,
wykradaa si z domu nocami, caowaa s i z chopakami. Niczego si nie baa.
Wszyscy j za to kochali, J a j za to kochaam.
- Tak, to prawda, e robia wszystkie te rzeczy, bo wierzya, e jako twoja siostra
musi stara si bardziej, eby ludzie j dostrzegali. Gdy bya ju starsza, nie mwia o
tym zbyt wiele ani ojcu, ani mnie, ale dobrze wiedzielimy, dlaczego prowadzi takie
ycie. Sami zreszt ze wszystkich si staralimy si da jej odczu, e jest
akceptowana i kochana.

- Jeli to prawda - powiedziaam, ani przez chwil w to nie wierzc - to dlaczego tak
wiele energii powicaa na to, eby mnie chroni? By si o mnie troszczy, uczy
mnie, jak si nie ba wszystkiego? Skoro rola mojej siostry bya dla niej tak trudna,
to dlaczego nie staa si zgorzkniaa? Pena urazy? Dlaczego nie traktowaa mnie jak
wroga, tylko jak najlepsz przyjacik?
- Zawsze bya taka niewinna, taka skromna. Wiedziaa, e nie masz pojcia o tym,
co wszyscy inni w tobie widz. - Opucia wzrok. Jej lnice byszczykiem usta znw
si otworzyy, jakby zamierzaa podj wywd... ale si rozmylia. -Co chcesz
powiedzie? - Z trudem przychodzio mi panowanie nad tonem gosu. - Co to ma z
czymkolwiek wsplnego? -Vanesso, Justine bya pikna. Bya te dowcipna i bystra, i
odwana, i serdeczna. - Spojrzaa na mnie oczami penymi ez. -Ale poza tym
wszystkim bya najbardziej pozbawion wiary w siebie osob, jak znaam. I moim
zdaniem dlatego wanie zrobia to, co zrobia. Myl, e dlatego skoczya w rodku
nocy, w tak niebezpiecznych warunkach.
Wpatrywaam si w ni. Jeli to, co mwia, byo prawd, znaczyoby, e Zara nie
miaa nic wsplnego ze mierci mojej siostry.
Za to ja miaam.
-W kadym razie - powiedziaa z westchnieniem - nie chc, eby wszystko to
zrujnowao nasze wspaniae wsplne niadanie. Chodzi o to, e praktycznie nie
porozmawiaymy o tym, co si wydarzyo, i...
Urwaa, kiedy pooyam przed ni na stole kartk. Obserwowaam, jak jej wzrok
wdruje od zielonej samoprzylepnej karteczki u dou strony do dziewiciu sw
porodku. -Co to ma by? - zapytaa, a r na jej ustach zblad, w miar jak krew
odpyna z jej twarzy.
-Esej Justine - odparam z tukcym si sercem. Nosiam t kartk w torebce, odkd
zdjam j z tablicy korkowej w pokoju siostry. - O tym, kim bya i kim chciaaby
zosta. Posaa mi przelotne spojrzenie. -Skd ty to... Jak to si...?
- Nie wybieraa si do Dartmouth. Nawet tam nie aplikowaa. Poczuam ucisk w
odku, kiedy jej oczy znw napeniy si zami, i przez krtk chwil niemal
poaowaam, e przekazuj jej wiadomo, ktra za ycia Justine byaby najgorsz

rzecz, jak mogaby usysze. Ale w gruncie rzeczy dopiero co oskarya mnie, e to
przeze mnie ycie Justine byo dla niej udrk, co doprowadzio j do ostatecznoci.
Chciaam uwiadomi jej, e wcale nie znaa Justine tak dobrze, jak si jej wydaje.
- Nie rozumiem - przyznaa, a jej wzrok zatrzyma si na rodku strony. Powiedziaa, e j przyjli. Nosia bluz z logo uczelni. I parasolk. Gdy skoczya
osiemnacie lat, przepisaam na ni konto z oszczdnociami na studia, a ona od razu
po tym opacia czesne.
- A widziaa dowd wpaty? - zapytaam agodnym tonem.-Albo czek zwrotny
wystawiony na Dartmouth?
- Musiaam widzie... a moe nie? Teraz myl, e to byo tak dawno... nie pamitam.
Ale wiem, e w tamtym okresie byam bardzo zapracowana, a ona tak
podekscytowana, wic chyba po prostu zaoyam, e... - Potrzsna gow, po czym
podniosa wzrok. - Po co miaaby kama?
Zmarszczyam brwi, kiedy zy powoli potoczyy si po jej policzkach.
- Nie jestem pewna. - Rozwaaam, czy nie powiedzie mamie, e to odkrycie byo
prawdziwym powodem, dla ktrego w ogle wrciam do Winter Harbor, ale pniej
postanowiam tego nie robi. Nie chciaam wdawa si w gorc dyskusj na temat
Caleba ani dosta w krzyowy ogie pyta, na ktre nie mogam udzieli
odpowiedzi. A poza tym wygldaa prawie na rwnie zaaman jak wtedy, gdy kilka
tygodni wczeniej policja zapukaa do drzwi domku nad jeziorem, eby przekaza
nam t
tragiczn nowin, i chocia jeszcze przed kilkoma sekundami moje intencje byy
odmienne, teraz nie chciaam ju uczyni nic, co mogoby jeszcze bardziej pogorszy
jej samopoczucie. Spojrzaam na drugi koniec sali, zaskoczona, gdy nagle od stolika
penego mczyzn potoczya si salwa gromkiego miechu. Byam tak
zdezorientowana nasz niecodzienn rozmow, e kompletnie zapomniaam, gdzie
jestemy i po co. -Uprzejmie prosz: jajecznica, tosty i dwie filianki kawy.
Odwrciam si, spostrzegajc, e nie rozbolaa mnie gowa. -Poda co jeszcze,
moje panie?
Raina. Staa przy stoliku, zwracajc si do nas obydwu, ale patrzya tylko na mnie.

Bya ubrana w krtk zielon sukienk na ramiczkach, ktra odsaniaa adn


opalenizn. I jej ksztaty. -Dzie dobry, pani... panno Marchand - przywitaam si,
zerkajc na mam. Bya tak wytrcona z rwnowagi pust kartk z esejem Justine, e
nawet nie zwrcia uwagi na dymicy tu przed ni talerz. - Co pani tu robi?
-To moja restauracja - odpara Raina, a po jej twarzy rozla si faszywy umiech. Dlaczego miaoby mnie tu nie by? -Racja. Przepraszam. - Odnoszc wraenie, e jej
srebrzyste oczy przeszywaj mnie niczym lasery, odwrciam wzrok. W tej samej
chwili spostrzegam, e mczyni przy stoliku na drugim kocu sali nie miali si
ju, za to obserwowali Rain, poraeni.
-Jak si czuje Paige? - zapytaam. -Dzikuj, wspaniale.
Zerknam na mani. Zdawaa si nie by wiadoma obecnoci Rainy.
-Mamo - powiedziaam gono, jakby to jej such stanowi Problem - to jest mama
Paige, R a i n a .
Gdy unosia gow, wstrzymaam oddech.
- Ciesz si, e nasze crki na siebie trafiy - stwierdzia, zanim znw utkwia wzrok
w kartce.
Kiedy obejrzaam si na Rain, nadal wpatrywaa si we mnie z nienaturalnym
umiechem.
- Poda co jeszcze?
Potrzsajc gow, czuam, e twarz mi ponie.
- Przeka Paige, e o ni pytaa - rzucia przez rami Raina, odchodzc. - Ach, a
podczas Pierwszego Dorocznego Festiwalu wiate ufundowanego przez Portowe
Centrum Odnowy Biologicznej Latarnia Morska" zapraszam na nasze stoisko!
Gwarantuj niezapomniane wraenia!
- Mamo - wyszeptaam, gdy tylko znikna za kuchennymi drzwiami. - To bya Raina
Marchand.
Nic.
-Mamo - sprbowaam znowu, kadc do na kartce z esejem, eby zakry pismo
Justine. Powoli uniosa wzrok.
- Raina Marchand powtrzyam. - Matka Paige i Zary, crka Betty - Betty, ktra

zaoya t restauracj pidziesit lat temu.


-No i?
- Nie znasz jej? - Czekajc na odpowied, w uszach syszaam donone bicie
wasnego serca.
- Przykro mi, Vanesso - odpara w kocu, wyczerpana - ale widz t kobiet po raz
pierwszy w yciu.
20
-Stowarzyszenie Przedsibiorcw Winter Harbor? - zapyta Caleb pniej tego
wieczoru.
Odczytaam napis nad frontowymi drzwiami miejskiego liceum oglnoksztaccego,
po czym rozejrzaam si dokoa. Parking by zastawiony samochodami.
- Kto by pomyla, e Rain obchodz sprawy spoecznoci lokalnej? - zdziwi si
Simon.
-Wcale jej nie obchodz - stwierdzi Caleb. - Monty mwi, e przed swoim
wypadkiem Betty nie opucia ani jednego posiedzenia. Potem, kiedy nie moga ju
wychodzi z domu, wszyscy przyjli, e jej miejsce zajmie Raina. Ale ona ani razu
si nie zjawia. -Moe zaley jej na zachowaniu pozorw - stwierdziam. -eby
odwrci uwag.
-A moe przeprowadza sonda pord mieszkacw, eby wytypowa kolejn ofiar.
- Caleb wzruszy ramionami, a wtedy Simon skarci go wzrokiem. - artowaem. Tak
troch. Zapaam za klamk, chcc wysi z samochodu. Simon pooy mi rk na
kolanie.
-Takie posiedzenia potrafi cign si godzinami - uprzedzi. - Moe lepiej,
gdybymy pojechali do domu i poszukali
dalszych informacji, co? Moemy wrci pniej i sprawdzi, dokd potem pojedzie.
- Syszae, co mwi Caleb. Raina jest tutaj nie bez powodu. Chc wiedzie, jaki to
powd.
Wysiadam z samochodu, zanim zdoa powiedzie co jeszcze. le si czuam, nie
zgadzajc si z nim, ale przez ostatnie dwie godziny tkwilimy wcinici w siedzenia,
czekajc, a Raina wyjdzie z restauracji U Betty". Wreszcie pomkna swoim SUV-

em pod budynek szkoy, a my - chcc zachowa rozsdny dystans, eby nas nie
zauwaya - prawie stracilibymy j z oczu. Dlatego e jej zachowanie wczeniej w
restauracji byo dziwne i dlatego e mama najwidoczniej nie miaa pojcia, kim jest
Raina, chciaam za wszelk cen dowiedzie si jak najwicej. Pospiesznie ruszyam
w stron szkoy, a kiedy obejrzaam si za siebie, spostrzegam Simona i Caleba
biegncych truchtem za mn. Kierujc si gwarem, bez trudu odnalazam sal
posiedze. Bya wypeniona po brzegi. Przepychajc si pord stojcego tumu,
dotaram do miejsca, skd wida byo podium na kocu sali.
- Co tutaj robi Mark? - zdziwi si Simon, przeciskajc si do mnie.
Podyam wzrokiem za jego skinieniem. Surfer, kolega Caleba, zajmowa krzeso w
pierwszym rzdzie, obok jedynego wolnego miejsca na caej sali.
- Dobry wieczr pastwu.
Na podium stana Raina. Po wyjciu z restauracji musiaa si przebra, bo teraz
miaa na sobie bia, jedwabist sukienk bez rkaww, ktra odsaniaa smuke
opalone ramiona. Wosy miaa zwizane w luny kucyk, a subtelny makija
podkrela! blask jej oczu. Bez wtpienia miao to wpyw na zgromadzonych,
poniewa w chwili gdy zabraa gos, caa sala pogrya si w milczeniu.
- Dzikuj wszystkim serdecznie za tak liczne przybycie w celu omwienia
Pierwszego Dorocznego Festiwalu wiate ufundowanego przez Portowe Centrum
Odnowy Biologicznej Latarnia Morska". Wiem, e ciko jest witowa po
tragicznych wydarzeniach ostatnich dni, ktre miay miejsce w Winter Harbor, a
zwaszcza po mierci gwnego inwestora orodka i ambasadora festiwalu, Paula
Carsonsa. Umilka na chwil. Zerknam na Simona i podyam za jego spojrzeniem
do pierwszego rzdu, gdzie siedzia Caleb i akurat szepta co do Marka.
-jednak wanie ze wzgldu na te tragiczne wydarzenia - podja Raina - teraz
waniejsze ni kiedykolwiek dotd jest to, bymy zjednoczyli si jako spoeczno.
Musimy pomc naszym gociom przetrwa ten trudny czas.
-Jakim gociom?! - zawoaa kobieta z drugiego koca sali. -U mnie obroty poszy w
d o osiemdziesit procent - dodaa inna. - Wikszo przyjezdnych wyjechaa, a ci,
ktrzy zostali, boj si wyciubi nos za drzwi.

-I nasza w tym gowa, by to zmieni - owiadczya Raina. -Wanie po to zebralimy


si tu dzisiaj. Komitet organizacyjny festiwalu ciko pracowa, by znale sposb na
przycignicie odwiedzajcych z powrotem do miasteczka. Poza licznymi atrakcjami
przygotowanymi w ramach festiwalu jest wiele innych, jakie pastwo - jako
przedsibiorcy - macie do zaoferowania. Chciaabym, by kady z was spotka si z
czonkiem komitetu przedyskutowa moliwoci. Wszystko, poczwszy od loterii po
darmowe prbki produktw, moe podwyszy frekwencj. -Zaraz wracam - szepn
Simon.
Signam po jego do, ale ju go nie byo. Stanam na palcach, eby zobaczy,
dokd poszed, ale tum by zbyt zwarty.
- Chciaabym take - kontynuowaa Raina - by kady z pastwa oszacowa, ilu goci
zwykle odwiedza wasze stanowiska, i poda nazwiska dziesiciu osb, za ktrych
przyprowadzenie bdziecie odpowiada osobicie.
- Co jeli nie znamy a tylu osb, ktre zechc przyj? - zapytaa kobieta, ktra
wspomniaa o spadku obrotw. Srebrzyste oczy Rainy zwziy si, zanim posaa jej
umiech.
- Znacie.
Krzesa zapiszczay na posadzce, kiedy ludzie zaczli wstawa i dzieli si na
niewielkie grupki. Skorzystaam z okazji, by przecisn si przez tum. Straciam
Simona z oczu, a teraz nie widziaam te ani Caleba, ani Marka. Gdy dopchaam si
do pierwszego rzdu, ich miejsca byy wolne. Upewniwszy si, e uwaga Rainy
skupiona jest na grupce, ktra zebraa si wok niej, stanam na krzele, eby mie
lepszy widok, i nie wychylajc si zbytnio ponad tum, rozejrzaam si po sali.
W tej samej chwili olepi mnie bl. Oplt mi gow i cisn tak mocno, e
poczuam, jakby czaszka ustpowaa pod jego naporem. Kolana ugiy si pode mn i
musiaam chwyci si oparcia, eby nie run na podog.
- Henry, Alan i Clifton: podejdcie do Dominique. - To bya Zara. - Thomas, Greg i
Malcolm: podejdcie do Sabin. Potykajc si, dotaram na koniec sali i oparam si
o cian. Zanim otworzyam oczy, odczekaam, a bl osabnie na tyle, e przestan
widzie podwjnie, a potem przeledziam wzrokiem tum. Simona, Caleba ani

Marka nadal nigdzie nie byo. Ale dopki Zara krcia si po sali, kierujc zebranymi,
przysuchujc si ich rozmowom i zapisujc co w notesie, chopcy byli
bezpieczniejsi, gdziekolwiek si znajdowali.
zajc, by nie znale si bezporednio w zasigu jej wzroku, naj si blisko ciany,
ruszyam w kierunku Rainy. Staa w towarzystwie kilku uczestniczek posiedzenia,
ktre zdaway si mie wicej pyta i wtpliwoci ni mczyni. Majc za sob tak
wiele wakacyjnych miesicy spdzonych w Winter Harbor, rozpoznawaam prawie
wszystkich z wyjtkiem pozostaych czonki komitetu organizacyjnego. Byy to
kobiety w rnym wieku. Niektre wysokie, inne drobne. Byy wrd nich blondynki
i brunetki. adna z nich urod nie dorwnywaa Rainie, jednak wszystkie skupiay na
sobie uwag gromadzcych si wok nich mczyzn.
-Rozumiem wasze obawy - usyszaam, jak Raina uspokaja grupk wacicielek
miejscowych przedsibiorstw. - To, co wydarzyo si tego lata, jest po prostu...
niewyobraalne. Ale musimy poczy siy i si z tego podwign. - ciszya gos. -I
bdmy ze sob szczere: tylko nam moe si to uda. Gdybymy zostawiy to naszym
mom, schowaliby gowy w piasek i czekali, a burza ucichnie. Ale to nie jest
sposb na uzdrowienie naszej spoecznoci.
Raina nie miaa ma. I biorc pod uwag jej wczeniejsze komentarze na temat
maestwa, nie by jej potrzebny. Jednak dla tych kobiet to najwyraniej nie miao
znaczenia. Spodoba im si pomys przejcia wadzy. Chciay czu si potrzebne.
Przesunam si w lewo i skryam za plecami Malcolma, waciciela Cytrynki ,
kiedy Zara podniosa wzrok znad notesu. Obrzucia spojrzeniem sal, po czym
pochylia si, eby porozmawia z Sabin, blondynk wchodzc w skad komitetu.
Malcolm unis si na krzele, zasaniajc mi widok, a kiedy znw si zniy, Zary
ju nie byo.
Chciaam ruszy przez tum w siad za ni, gdy nagle dostrzegam jej notes.
Przekazaa go Sabin, a kiedy ta przewracaa kartk, udao mi si rzuci okiem na
okadk. Bia, skrzan okadk. Z wytoczonym drobnym drukiem napisem: La
vie en rose".
Signam do kieszeni dinsw po komrk i obracajc si na picie, ruszyam teraz

w stron stolika z napojami. Prbowaam dodzwoni si do Simona, pniej do


Caleba i znw do Simona. Gdy kilka razy z rzdu wczya si poczta gosowa,
postanowiam wysa do Simona wiadomo: Z. tu jest. Zabierz C. Za 2 min przy
samochodzie". Napeniam papierowy kubek kaw, wziam gar serwetek i szybko
poszam z powrotem do grupy Sabin. Z kadym krokiem pulsowanie w skroniach
nasilao si. Manewrujc midzy krzesami, podeszam do Malcolma siedzcego
niecay metr od Sabin i zmusiam si do umiechu.
- Malcolm? - zapytaam z nadziej, e w moim gosie da si sysze ekscytacj, nie
zdenerwowanie. - Malcolm Donohue? Usiowa omin mnie wzrokiem, ale
naladujc ruchy jego gowy, przechyliam si raz w lewo, raz w prawo.
- To pan jest wacicielem Cytrynki", prawda?
- No tak - odpar z ociganiem, opadajc na oparcie krzesa. - Mog w czym pomc?
- Oj, moe pan. Zreszt ju pan pomaga! Na okrgo. Ten paski koktajl arbuzowy z
gujaw to po prostu niebo
w gbie!
- Bardzo mnie to cieszy. Dzikuj. A teraz, jeli nie masz nic przeciwko, wolabym...
-Panowie, dobrze wiecie, o czym mwi, co? - Skinam na Thomasa i Grega,
wacicieli sklepu muzycznego Dwikodajnia Tommy ego" i sklepu zoologicznego
Porrowe Zoo". -Najlepsze niadania na caym Wybrzeu Wschodnim! -Przepraszam
bardzo - rozleg si agodny gos za moimi plecami.
Zrobiam gwatowny zwrot, przydeptujc skrzan torebk lec na pododze i
tracc rwnowag, przez co kawa z papierowego kubka wylaa si prosto na kolana
Sabin. -Tak mi przykro! - wysapaam, kiedy podskoczya z krzykiem. -Ale ze mnie
niezdara! Pomog pani to wytrze. -To nic takiego - wczy si Malcolm, mao
subtelnie odpychajc mnie na bok, gdy prbowaam osuszy mokre kolana Sabin. To trzeba spra pod biec wod. Chyba nie chce pani zniszczy tej licznej
sukienki.
.Sukienka rzeczywicie bya liczna. ta z dug plisowan spdnic, ktra unosia
si za Sabin w rytm krokw, kiedy Malcolm odprowadza j do azienki.
Bya rwnie waniejsza dla Sabin ni notatnik Zary, ktry lea teraz tam, gdzie

upad: w ciemnobrzowej kauy na posadzce.


Kiedy Tommy i Greg ruszyli w ich lady, przykucnam, chwyciam notes i
potrzsnam nim, eby usun kaw. Potem schowaam go pod bluz, za pas spodni,
a plam na pododze wytaram serwetkami.
-Pjd do azienki po jakie rczniki - oznajmiam na gos, na wypadek gdyby mj
zamierzony incydent zwrci uwag Rainy. Szybko wyszam na kontarz i puciam
si pdem przed siebie. Bl stawa si intensywniejszy. Przed oczami niczym iskierki
migotay mi biae plamki, utrudniajc orientacj w terenie.
Po trzykrotnym wpakowaniu si w lepy zauek, ktrym byy zamknite na klucz
drzwi do klasy, wreszcie jakim cudem odnalazam gwne wyjcie i wypadam na
podwrze. Nasz samochd by zaparkowany na tyach budynku. Gdyby Simon i
Caleb ju do niego dotarli, podjechaliby po mnie, eby przyspieszy nasz
ewakuacj. Fakt, e tego nie zrobili, tylko sprawi, e tym szybciej pobiegam przez
mrok.
- Tskniam za tob.
Przystanam w p kroku, kryjc si za minivanem. Nasze subaru stao dwa rzdy
dalej i nie widziaam go ze swojej kryjwki... ale syszaam Zar tak wyranie, jakby
staa tu obok.
- Bez ciebie miasto nie byo takie samo. Bez ciebie ja nie byam taka sama.
Poczuam, jak bl pulsujcy w skroniach nagle spyn na moj pier. Znalaza go.
Znalaza Caleba. Obrzuciam wzrokiem parking, modlc si, eby zobaczy Simona
biegncego w moj stron albo ukrywajcego si za innym samochodem w
oczekiwaniu na waciwy moment, by przystpi do ataku.
- Brakowao mi twojego umiechu... twojego spojrzenia... Nowa fala blu
roztrzaskaa si o moj czaszk. Przykucnam, dociskajc czoo do kolan.
- .. .tych okularw zelizgujcych ci si z nosa, kiedy czytasz. Wstrzymaam oddech.
Caleb nie nosi okularw.
Poderwaam si do gry, ignorujc bl w skroniach. Podczogaam si wzdu
minivana i wychyliam ostronie.
- Pewnie o rym nie wiesz, ale... obserwowaam ci.

Stali w blasku przymionego wiata ulicznej latarni. Zara opara si o mask subaru,
krzyujc ramiona za plecami. Przechylia
gow i podniosa wzrok na Simona stojcego przed ni z ramionami zwisajcymi
bezwadnie wzdu tuowia. -Czekaam na ciebie - zamruczaa - z nadziej, e
ktrego dnia mnie zauwaysz.
-Zauwayem - odpar Simon penym napicia gosem. Zbliy
si do niej, powoli, nienaturalnie dostawiajc stopy, jakby co
je obciao. Nie poruszya si, dopki nie przystan i dopki
odlego midzy nimi nie zmniejszya si do kilku centymetrw.
Dopiero wtedy wycigna rk i chwytajc za przd polarowej
bluzy, przycigna go bliej siebie.
-Nie rb tego - szepnam. - Prosz... nie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy - stwierdzia,
delikatnie unoszc jego donie i przykadajc je do swoich
ust.
Gowa Simona poderwaa si do gry, gdy ich ciaa przywary do siebie. Jego palce
zacisny si wok Zary, co wywoao na jej twarzy umiech.
-Nie masz dziewczyny, prawda? - zapytaa, zbliajc usta tu do jego ucha. - Nie
chciaabym nikomu wchodzi w drog... -Vanesso!
Tylko czciowo zdaam sobie spraw z gosu, ktry rozleg si za moimi plecami.
-Zrb co!
Jej wargi otary si o skr jego szyi. Z jego ust wydobyo si westchnienie.
Osunam si za minivana, jakby powalono mnie ciosem z pici prosto w brzuch.
Mj wzrok zatrzyma si na Calebie, ktry ukry si za nastpnym rzdem
samochodw. Siedzia przycupnity obok starego kombi, ciskajc w doni iPoda i
drc na caym ciele.
- Prosz ci - sykn, a po jego policzkach spyny zy. - Prosz, powstrzymaj j.
Ja te chciaam paka, ale nie wiedziaam, czy to z powodu
blu, czy nagego ucisku w piersi.
Yanesso... pamitasz, co zdarzyo si w lesie...

Zacisnam powieki, chcc pozby si wizji, jakie przywoa


gos Justine. Doskonale pamitaam, co zdarzyo si w lesie.
Pamitaam, jak atwo Simon da si arze omota, mimo e
staam tu obok niego.
Przemw do niego...
- A moe wybierzemy si na przejadk? Otworzyam szeroko oczy. Rozleg si
odgos krokw, otwierania i zamykania drzwiczek, uruchamiania silnika.
- Simon! - zawoaam, prbujc dwign si na nogi. Okryam ty minivana i
popdziam w stron samochodu. -Simon!
Subaru wyjechao tyem z miejsca parkingowego i ruszyo w stron wyjazdu. Kiedy
zaczam biec szybciej, samochd przyspieszy. Wiedzc, e jeli pobiegn za nim,
nie mam szans go dogoni, uskoczyam na lewo i pomknam przez pas zieleni
dzielcy parking od ulicy.
Kiedy moje stopy zetkny si z chodnikiem, rzuciam si naprzd, ku podwjnej
tej linii. Zamknam oczy, zasoniam twarz rkami i przygotowaam si na
uderzenie... ale w ostatniej chwili, gdy przedni zderzak od moich piszczeli dzielio
dosownie par centymetrw, subaru zatrzymao si z piskiem opon.
- Simon! - Obiema rkami zaomotaam w mask i podbiegam do drzwi od strony
kierowcy. Szarpnam za klamk, ale byy zamknite od rodka. - Hej! - zmusiam si
do umiechu, kiedy zdezorientowany spojrza na mnie przez zamknit szyb.
-Prawie wyjechae beze mnie.
Zara pochylia si w jego stron, pooya do na jego udzie i szepna mu co do
ucha:
-Simon! - zastukaam w szyb. - Prosz, otwrz drzwi. Odwrci si do niej. Zupenie
jakby mnie nie sysza. Zaomotaam w szyb pici. Kiedy i tym razem mnie
zignorowa, obrciam si i doskoczyam do pobocza. Podniosam gar kamieni,
podbiegam do samochodu i z caej siy uderzyam nimi w tyln szyb. Przy czwartej
prbie pojawio si pknicie. Przy pitej z tafii szka odprysn odamek nie wikszy
od kostki lodu. -Simon! - zawoaam przez maleki otwr. - To ja, Vanessa! Zastyg w
bezruchu. -Wyno si std. Opadam z si. -Simon, prosz... - Wyno si.

Odstpiam na bok, a wtedy zobaczyam, jak spycha z siebie Zar. Z impetem


otwiera drzwi, obchodzi samochd, otwiera drzwi od strony pasaera i wywleka j na
ulic. -Kochanie, co ty wyprawiasz...
-Jeste potrzebna w rodku, Zaro - powiedziaam dononie, eby mj gos przebi si
ponad jej gosem i dotar do Simona. - Bdzie lepiej, jeli ju pjdziesz. Odwrcia
si do mnie, a jej krtka rowa spdniczka zmarszczya si na lekkim wietrze.
-0, witaj, Vanesso - oznajmia, przeszywajc mnie gosem niczym noem
sprynowym.
Nie odpowiedziaam. Ca swoj energi skupiam na tym, by wytrzyma jej
spojrzenie.
- Masz uroczego chopaka - stwierdzia, odsuwajc si od Simona. - Moe do
szczeglnie wiernych nie naley... ale za to jest cudowny.
Nawet nie drgnam, kiedy ruszya prosto na mnie. Gdy bya tak blisko, e w nozdrza
uderzy mnie zapach jej waniliowych perfum, pochylia si w moj stron, posaa mi
umiech i szepna jedno sowo: -Bu.
Simon zapa mnie, zanim runam na asfalt.
- Caleb - wydusiam, widzc, jak Zara przecina pas zieleni. -On cigle tam jest.
Simon wskoczy za kierownic i szybko przestawi subaru na pobocze, potem
wysiad i zapa mnie za rk. Ruszylimy w lad za ni, nie spuszczajc jej z oczu, a
jednoczenie zachowujc bezpieczn odlego. W pewnej chwili przystana i
przechylia gow, jakby nasuchujc. Kilka sekund pniej znw ruszya, by za
moment znikn w wejciu do szkoy.
- Prbowaem go ostrzec.
Simon i ja odwrcilimy si. Za nami sta Caleb, wci ciskajc w doni iPoda. Jego
twarz lnia, a koszula pociemniaa od potu.
- Uprzedziem go, kim ona jest - wysapa. - Uprzedziem, co robi.
Simon spojrza na mnie, po czym zrobi krok w stron brata.
- Kogo, Caleb? Kogo uprzedzie?
Jego twarz wykrzywi grymas, a po policzkach znw potoczyy si zy.
- Marka - szepn. - Zeszej nocy wyzna jej mio.

21
- Numer nie odpowiada - Caleb gwatownym ruchem zamkn klapk telefonu i
cisn go na st.
- W Internecie nic na ten temat nie pisz - oznajmi Simon, zamykajc laptopa.
-Od pocztku lata niebo jeszcze ani razu nie byo tak bkitne. - Skinam w stron
okna. - Moe ci posucha i uciek.
Marszczc brwi, Caleb znowu zaj si dziennikiem Zary, ktry - jak si
dowiedziaam - od powrotu zeszej nocy do domu, w przerwach midzy telefonami
do Marka, tumaczy, posikujc si sownikiem francuskiego. Zamiast zosta razem
z nimi, od razu wrciam do domu, zadowolona, e w ramach wymwki mog
powoa si na czekajc na mnie mam. Rozumiaam, e Simon nie by w stanie
kontrolowa swojej reakcji na Zar, ale mnie z. kolei ciko byo kontrolowa swoj
reakcj na jego reakcj. Przez dalsz cz wieczoru czuam si nieswojo, dlatego z
przyjemnoci skorzystaam z okazji, by odetchn i przemyle wszystko to, co
widziaam. Kiedy obudziam si tego dnia rano, zdoaam doj tylko do jednego
wniosku: tskniam za nim. Wic zanim pobiegam
do domku ssiadw, zdyam jedynie zje misk patkw niadaniowych i wzi
prysznic.
- Nawet o nim nie wspomina - stwierdzi Caleb, przerzucajc kartki dziennika. - Jego
imi nie pojawia si ani razu.
- A o kim pisze? - zapytaam.
- Waciwie to jest sporo o mnie. Wydaje si, e jej uczucia byy szczere, a
przynajmniej ona w to wierzya. Nie chciaa nawet wykorzysta swojej mocy... czy
jak tam chcecie to nazwa... ale poniewa nie poddaem si jej naturalnemu urokowi,
uznaa, e nie ma innego wyboru. - Zerkn na swj notes. - Oprcz mojego imienia
przewijaj si tu imiona caej masy kobiet: Betty, Rainy, Brigitte, Marie, Eugenie,
Isabelle, Josephine, Dominique, Sabin.
- Dominique i Sabin byy na wczorajszym posiedzeniu -zauwayam. - Wchodz w
skad komitetu organizacyjnego festiwalu.
Caleb zanotowa moj uwag.

- Jest te mnstwo na temat Paige. Nie udao mi si zbyt wiele przetumaczy, ale jej
imi pojawia si tutaj czciej ni kogokolwiek innego. Wspomina te o Jonathanie.
- A wiadomo ju, co Zara notowaa wczoraj wieczorem? - zapytaam. - W trakcie
posiedzenia?
Caleb przewrci kilka kartek naprzd.
- To mi wyglda na co w rodzaju harmonogramu. Lista wszystkich osb obecnych
na posiedzeniu i kilku innych, o ktrych w yciu nie syszaem. Ale to tylko
mczyni, adnych kobiet.
- Raina prosia wszystkich zebranych o podanie nazwisk dziesiciu osb, za ktrych
obecno na festiwalu bd odpowiada osobicie. Zaznaczya, e to w ich rkach
ley zblienie do siebie spoecznoci w tych cikich czasach.
b spojrza na Simona. -Powinnimy wezwa policje.
-Ico im powiedzie? - zapyta Simon. - Istnieje spore prawdopodobiestwo, e
podczas Pierwszego Dorocznego Festiwalu wiate dua grupa morderczych syren
wybije w pie cae miasto? -Wanie - odpar Caleb.
- Nie mamy adnych dowodw - zauway Simon. - Nie twierdz, e czego nie
kombinuj, ale nic nie moemy zrobi, dopki nie bdziemy wiedzie na pewno, co
konkretnie zaplanoway. Zadzwoni telefon. Caleb porwa swoj komrk ze stou, po
czym odrzuci j z powrotem na blat.
-Zaraz wracam - rzuci Simon, otwierajc klapk swojego telefonu i wychodzc do
salonu.
Kiedy Caleb wrci do studiowania dziennika, wstaam, nalaam sobie do szklanki
soku pomaraczowego i znw usiadam. Przysunam do siebie po stole ostatnie
wydanie Heralda" i udawaam, e czytam.
-Wiesz, e nie masz. si o co martwi - oznajmi Caleb, nie podnoszc wzroku.
Przygryzam warg i przewrciam kartk. Nie byam zmartwiona. Ciekawa moe.
Ale nie zmartwiona. -Justine zawsze mwia, e ty i Simon tworzylibycie idealn
par - doda chwil pniej.
Wpatrywaam si w nagwek, nie widzc go. Tak mwia? Kiedy? I dlaczego nie
powiedziaa tego mnie? -Brakuje mi jej - powiedziaam agodnie. Milcza przez

chwil, po czym stwierdzi: -Wiem. Mnie te.


-Dobre wieci - obwieci Simon, wchodzc z powrotem do Itochni. - Doktor Zlewka
zgasza gotowo do wsppracy.
- Doktor Zlewka? - zapytaam.
- Doktor Beakman, mj profesor i doradca. Ktrego dnia wpadem na niego na
uczelni w Bates i opowiedziaem o swoich badaniach meteorologicznych.
Zdecydowa si przyjecha i na wasn rk przeprowadzi pomiary. Zatrzyma si u
przyjaci na drugim kocu miasta.
- Ten go ze sto lat temu dosta Nobla - wyjani Caleb. - To, zdaje si, miao co
wsplnego z fuzj molekularn.
- Dosta Nobla i uczy nisze roczniki w Bates College? - zdziwiam si.
- Po dwudziestu latach spdzonych w Instytucie Bada Zaawansowanych w
Princeron - doda Simon. - Nas traktuje jako etap przedemerytalny.
Rozwin map i rozoy j na stole.
- Zamierzasz mu powiedzie wszystko, co wiemy? - zapyta Caleb. - O
Marchandach?
- Nie. Zamierzam mu powiedzie, co wiemy o ofiarach. - Palec Simona przeledzi
na mapie przebieg cienkiej linii naznaczonej czerwonymi kropkami. - Oto, gdzie
znaleziono ciaa. Wszystkie na brzegu, w pobliu wody.
- Cakiem niedaleko od siebie - zauwayam.
- Powiedziabym nawet, e bardzo blisko. Pas wybrzea cigncego si wzdu
Winter Harbor ma dugo ponad trzydziestu kilometrw, a wszystkie ofiary
znaleziono w odlegoci niespena dwch kilometrw od siebie. Wedug policyjnych
raportw te znalezione dalej na poudnie pozostaway pod wod duej. Biorc pod
uwag dziaanie pyww i prdw, wskazywaoby to na wsplne pnocne miejsce
pochodzenia.
- Urwisko Chione - zawyrokowaam ze wzrokiem utkwionym w czerwon kropk
przypisan Justine.
-Po burzach, jakie nas ostatnio nawiedzaj, zawsze nastpuje ten sam prd znoszcy wyjani Simon. - Najsilniejszy jest tu poza granicami naturalnego basenu u

podna urwiska, stamtd kieruje si na poudnie i niecae trzy kilometry w gb


wybrzea sabnie.
-Chcesz powiedzie, e wszyscy zginli w tym samym miejscu?
-zdumia si Caleb. - U podna urwiska?
-Nie mam stuprocentowej pewnoci... ale tak. Takie mam
zaoenie.
- Oliver mwi, e Betty uwielbiaa tam pywa ze wzgldu na gboko wody przypomniaam im. - Moe miaa inny powd.
-Niewykluczone - zgodzi si Simon. - W kadym razie Beakman powiedzia, e
moemy przyjecha, kiedy tylko chcemy, wic sdz, e powinnimy jecha od razu.
Festiwal zaczyna si za dwie doby, a to znaczy, e jeli panny Marchand faktycznie
maj co w planach, nie zostao nam zbyt wiele czasu. -Szczetze mwic odezwaam si, czujc, jak moje serce przyspiesza - wolaabym zosta z mam. Od
kiedy dowiedziaa si, e Justine nie zoya papierw na uniwersytet, jest nieco
roztrzsiona, dlatego chyba powinnam spdzi z ni troch czasu, eby si uspokoia.
Simon odwrci si do mnie. -Vanesso, powinnimy trzyma si razem. -Zaczekam
na ganku - oznajmi po chwili Caleb. Zabra ze stou dziennik Zary, swj notes i
iPoda, po czym wyszed. Opuciam wzrok na map, dziwnie zdenerwowana.
-Przepraszam, ja po prostu...
-Chodzi o wczorajszy wieczr? - zapyta zaniepokojonym gosem. - Nie mielimy
okazji o tym porozmawia, nawet nie wiem,
co si wydarzyo. W jednej chwili biegn szkolnym korytarzem, szukajc Caleba i
Marka, a w nastpnej siedz w samochodzie i odpycham od siebie Zar.
- Nie chodzi o wczorajszy wieczr - zapewniam, wci nie bdc w stanie podnie
wzroku. - Wiesz, jaka potrafi by moja matka. Po prostu chc dopilnowa, eby
pozwolia mi tu zosta tak dugo, jak bdzie trzeba, i dokoczy to, co zaczlimy.
Cisza, ktra zapada, bya gsta, jakby nasycona tym wszystkim, co chcielibymy
sobie powiedzie, gdybymy tylko wiedzieli jak. Kiedy wreszcie Simon przemwi,
w jego gosie dao si wyczu al.
- Przepraszam - powiedzia. - Bardzo przepraszam za wszystko, co powiedziaem

albo zrobiem. Ale, prosz, miej wiadomo, e nie byem sob. Nie mgbym ci
skrzywdzi, Vanesso.
- Wiem o tym. - Chciaam zapyta, dlaczego nie wyzwoli si spod jej wpywu,
mylc o mnie i wsuchujc si w mj gos, tak jak wtedy w lesie, ale nie zapytaam.
Robic krok w moj stron, pooy mi do na karku i lekko unis moj twarz, a
nasze oczy si spotkay. Serce bio mi teraz bardzo szybko, ale ciao byo
rozlunione. W chwili gdy jego wargi przywary do moich, zdarzenia ostatniej nocy
zaczy odchodzi w zapomnienie niczym zy sen... Dopki nie sign moich
bioder... a jego palce nie zacisny si na mojej talii... Wtedy wyobraziam sobie te
same donie na jej rowej spdniczce. Odsunam si.
- Musz ju i.
Jego ramiona pozostay wycignite, wci gotowe mnie obj.
- Yanesso, czy ty...
- Mamy mao czasu. Sam mwie. A moja mama pewnie ju wstaa i zastanawia si,
gdzie jestem. - Wycofaam si w stron wyjcia, przyciskajc palce do ust. - Ale,
prosz, wylij mi wiadomo z adresem profesora, ebym wiedziaa, gdzie jeste. I
zadzwo, kiedy dotrzecie na miejsce.
-Na razie, Yanesso! - zawoa za mn Caleb, gdy zbiegaam po schodkach ganku.
Po powrocie do domu podeszam do kuchennych drzwi i zerkaam przez may
przewit midzy zasonami. Wstrzymaam oddech, kiedy Simon i Caleb wsiadali do
subaru, a po chwili ruszyli podjazdem. Samochd wytoczy si na ulic i znikn mi z
pola widzenia. Wtedy nabazgraam wiadomo dla mamy, ktra cigle jeszcze spaa,
i wyszam.
***
Staam na ganku domu Marchandw, ciskajc w rkach kosz na bielizn peen
jednorazowych pieluszek, smoczkw i pioszkw, ktre kupiam w aptece po drodze.
Byo troch za wczenie na spontaniczne przyjcie dla Paige z okazji przyszych
narodzin malestwa, ale tylko taki pretekst przyszed mi do gowy, ebym moga tu
wrci.
Sprawdziam wiadomoci w telefonie i uspokoiam si, przeczytawszy wieci od

Simona. Razem z Calebem byli ju u profesora. Nic im nie grozio. Przez chwil
rozwaaam, czy mu nie odpisa, przyznajc si na wszelki wypadek, gdzie jestem,
ale ostatecznie wsunam telefon do kieszeni spodni. Na pewno postanowiby po
mnie przyjecha, a na to nie mielimy czasu. Musia skupi si na tym, co do niego
naleao, tak samo zreszt jak ja.
Zadzwoniam do drzwi i czekaam.
Nic. adnej odpowiedzi, adnych pospiesznych krokw. Prbowaam zajrze do
rodka przez przeszklenie w drzwiach, ale zakryway je grube niebieskie zasony.
Wycofaam si na skraj ganku i zobaczyam, e auta Rainy i Zary stoj za domem.
Zadzwoniam i zapukaam jeszcze raz. Kiedy i tym razem nie doczekaam si
odpowiedzi, zapaam za gak i powoli j przekrciam.
We wntrzu domu panowa mrok. Gdy tu jechaam, zaczo pada, a cikie kotary
zasaniajce wysokie okna blokoway wci jeszcze utrzymujc si jasno poranka.
Jedyne wiato daway kinkiety cienne, ktre owietlay schody. Przestpujc prg
salonu, signam do kosza po par pioszkw i przystawiam je do nosa i ust.
Powietrze byo gste od zapachu soli. I morskich glonw. I czego nieprzyjemnego,
co przywodzio na myl puste skorupy krabw, gnijce meduzy i chore wieloryby
wyrzucone na brzeg. Poczuam, e to powietrze mnie spowija, wsika w ubranie,
peznie po skrze... i pospiesznie ruszyam w stron schodw. Im byam wyej, tym
silniejsza stawaa si wo, a kiedy dotaram na pitro, w skroniach mi pulsowao i
czuam mdoci.
Ruszyam dalej w gb korytarza. Nie zwalniaam, pki nie dotaram do zamknitych
drzwi do pokoju Paige, skd dochodziy stumione gosy.
Przyciskajc pioszki do twarzy, odstawiam kosz na podog i przywaram do drzwi.
Suchaam, wstrzymujc oddech-nie mogam rozszyfrowa pochodzenia dwiku
dobiegajcego do moich uszu. Unosi si i opada, a jego natenie na przemian
nasilao si i sabo. Zdawao si, e wydobywa si z wicej ni
jednego rda, ale brzmia zupenie inaczej ni rozmowa czy muzyka.
Zapukaam do drzwi. Gdy nikt nie odpowiedzia, ostronie przekrciam gak,
uchyliam je i zajrzaam do rodka. W tym pokoju kotary take byy zacignite, a

powietrze jeszcze gstsze od soli. Koce, ktre opatulay Paige, kiedy widziaam j
ostatnio, leay rzucone niedbale na podog przy ku. Dziwne odgosy dobiegay
zza uchylonych drzwi azienki i byy teraz goniejsze.
Przemierzyam pokj, trzymajc si przy cianie, gotowa uskoczy za drzwi, gdyby
kto nagle wyszed z azienki. Kiedy znalazam si wystarczajco blisko, przywaram
ciaem do drzwi i wychyliam si na tyle, by zajrze do rodka. Pomieszczenie
wypenia szary, sony opar. Od wiec rozstawionych w caym wntrzu - na
umywalce, na pododze, na szklanych pkach ciennych - rozchodzia si delikatna
powiata. Z rogu azienki, w ktrym miecia si wanna, pada janiejszy blask ni z
pozostaych, chocia by to jedyny rg nieowietlony blaskiem wiec.
Na brzegu wanny, zwrcone plecami do wejcia, siedziay Raina i Zara. Na kolanach
Rainy spoczywaa wta, alabastrowa rka. Rka dygotaa, jakby ciao, ktrego bya
czci, razi prd. Chciaam odwrci wzrok, ale nie mogam. Moje spojrzenie
przesuno si z alabastrowej rki na smuke, gadkie, goe rami i dotaro a do
twarzy Paige.
Leaa w wannie naga. Dreszcze, ktre wstrzsay jej ciaem, byy tak silne, e gowa
uderzaa o kafle na cianie, a woda rozchlapywaa si po pododze. Z jej ust
wydobyway si dziwne, nieludzkie dwiki. Ponad powierzchni wody wystawa
brzuch: wyranie nabrzmiay od rozwijajcego si wewntrz ycia.
Mimo to nigdy wczeniej nie widziaam jej pikniejszej. Alabastrowa skra lnia, a
twarz pokrywa rumieniec. Mokre wosy, ktre spyway po nagich ramionach na
pier, byy prawie czarne. Srebrzystoniebieskie oczy teraz arzyy si biel i
wyglday, jakby zamarzy otwarte, poyskujc zimnym, eterycznym blaskiem
rozchodzcym si po wntrzu. Nie przypominaa Paige, jak znaam - ledwie
wygldaa jak istota ludzka - ale jej oszaamiajce pikno byo tego rodzaju piknem,
ktre sprawia, e cay mrok wok ustpuje.
Uwag przykuway jej oczy, skierowane ku grze, w sufit. Poczuam, jak moje ciao
lgnie do niej, pragnc znale si jak najbliej. Musiaam uchwyci si drzwi, by
pozosta na miejscu. Moje skronie pulsoway, ale wiadomie nie odczuwaam blu. Z
transu wyrwao mnie wibrowanie telefonu w kieszeni spodni. Raz jeszcze spojrzaam

na Paige, niemal czujc, e widz j po raz pierwszy w yciu, po czym wycofaam si


w gb pokoju. Wyszam z sypialni na korytarz, podniosam z podogi kosz na
bielizn i ruszajc przed siebie, odczytaam wiadomo od Simona: C. mia racj co
do festiwalu. Z. wszystko opisaa. Zadzwo, kiedy bdziesz moga".
Zamknam klapk telefonu, wahajc si pomidzy chci ucieczki a pragnieniem
zwrcenia si po pomoc do jedynej osoby, ktra na pewno wiedziaaby, co zrobi,
eby to wszystko powstrzyma.
Uznawszy, e na tym etapie kilka dodatkowych minut nie zrobi rnicy, pdem
minam schody i skierowaam si do pokoju Betty. Przed drzwiami przystanam i
spojrzaam na drugi koniec korytarza. Drzwi do sypialni Paige nadal byy zamknite.
Czujc chwilow ulg, zanim weszam do rodka, cichutko zapukaam.
-Betty? - szepnam, zamykajc za sob drzwi. - Wybacz, e przeszkadzam, ale...
Przystanam na widok pustego szezlonga. Kominek, w ktrym podczas kadej mojej
wizyry pon ogie, by zgaszony. Tutaj, podobnie jak w salonie i w .sypialni Paige,
kotary zacignito na okna.
W pokoju panowa taki mrok, e pocztkowo jej nie zauwayam. Leaa na ku na
drugim kocu pokoju, a jej drobne ciao nie poruszao si. Pomimo
nadprzyrodzonych zdolnoci sensorycznych tym razem albo nie usyszaa, kiedy
weszam do pokoju, albo bya zbyt zmczona, by zareagowa. -Betty? - szepnam
znowu, podchodzc do ka. Wygldaa, jakby w cigu kilku dni postarzaa si o
cae wieki. Jej siwe, niegdy gste wosy byy teraz cienkie i rzadkimi kpkami
opaday na poduszk wok gowy. Fady na czole i policzkach pogbiy si, a skra
wyscha, przybierajc brzowoszary kolor; uszczce si paty pokryway koc i
purpurowy szlafrok niczym konfetti. Gdyby jej pier raz na kilka sekund nie unosia
si z ogromnym trudem, sdziabym, e nie yje.
Opadam na wycieany fotel stojcy tu przy ku, ale poderwaam si, czujc, e
co na nim ley. Osoba, ktra jako ostatnia zajmowaa to miejsce, najwyraniej
czytaa Betty, chcc albo uly jej w cierpieniu, albo pogorszy jej stan. Byy to
dziesitki egzemplarzy tygodnika Winter Harbor Herald" - te najnowsze, w ktrych
wymieniano nazwiska Paula Carsonsa, Charlesa Spinnakera i pozostaych ofiar, a

take te starsze, sigajce a 1985 roku. Cz z nich ju widziaam, gdy razem z


Simonem przegldalimy archiwalne numery pisma w bibliotece.
Pod stosem gazet leao co jeszcze: album z wycinkami. Przypomina album Zary,
jednak by grubszy i z pewnoci starszy, biorc pod uwag spowiay materia
okadki i poke kartki.
Pooyam go sobie na kolana i zerknam na drzwi. Byy zamknite, wic
otworzyam album. By podzielony na rozdziay, z ktrych kady stanowi zapis
polowania na ofiary i triumfw innej syreny. Grupa obejmowaa znacznie wicej
kobiet ni te z rodziny Marchandw, czy nawet caego Winter Harbor. Przerzucaam
karty powicone dziesicioleciom kobiet odznaczajcych si nieprzecitn urod, o
jednakowych srebrzystoniebieskich oczach, ktre jakim cudem byszczay rwnie
jasno na czarno-biaych fotografiach, co na nowszych, kolorowych odbitkach. Byy w
rnym wieku, przy czym te najmodsze wyglday na niewiele starsze od Paige.
Album nie zawiera namacalnych pamitek, jakie w swoim albumie zgromadzia
Zara. Zamiast tego odzwierciedla przebieg wydarze za pomoc zdj i wycinkw z
gazet, z ktrych cz pochodzia z miast poza stanem Maine, a nawet z miejsc tak
odlegych jak Kanada.
Wiedzc, e to moe potrwa wiele godzin, zaczam szybciej przerzuca kartki.
Wanie zamierzaam przeskoczy kilka lat naprzd, kiedy na ksidze spoczo pi
poszarzaych palcw. Wpatrywaam si w do Betty. Drobne paty skry obsypay
si na otwart stron.
Podniosam wzrok, a wwczas twarz spowi mi obok zjeczaego, przesyconego sol
powietrza. To Betty obrcia gow, a spomidzy wskich szczelin ukazay si
zasnute jeszcze gstsz mg niewidzce oczy.
- O co chodzi, Betty? - zapytaam cicho. - Co si stao?
Rozchylia wtle wargi, jakby zamierzaa przemwi, ale nie wydostao si z nich nic
prcz kolejnego oboku przyprawiajcego o mdoci powietrza. Cuchno tak, jakby
jej ciao psuo si od rodka, tak samo jak rozkadaa si skra. Wyznaa, e... spdza
tak wiele czasu w wodzie nie dla wasnej przyjemnoci, ale z koniecznoci.
Wziam gwatowny wdech, przypominajc sobie sowa Olivera. Fizycznie

potrzebowaa kilka razy dziennie zanurzy ciao w sonej wodzie... gdyby nie kontakt
z morsk wod... wkrtce nie byaby wstanie oddycha.
Spojrzaam na Betty, na jej wysuszon skr i rzadkie wosy. Umieraa. Umieraa,
poniewa nie moga oddycha. Odoyam album na ko i pobiegam do azienki.
Odkrciam kurki nad wann i zaczam przeczesywa szafki w poszukiwaniu
czego, co mogabym napeni wod. Znalazam rczniki, ktre cisnam do wanny.
Zapach soli i ryb przyprawi mnie o mdoci, ale opanowaam si. Zakasaam rkawy
i wepchnam rczniki gbiej pod wod, przytrzymujc je pod powierzchni tak
dugo, a nasiky.
Kiedy wrciam do pokoju, oczy znw miaa zamknite. Prawie nie czuam, e z
mokrych rcznikw, ktre przyciskam do piersi, przescza si przez ubranie lodowata
sona woda. Delikatnie uchwyciam krawd koca sigajc jej brody, odsunam go i
pozwoliam, by opad na podog. Purpurowy szlafrok wydawa si teraz o wiele za
obszerny jak na jej wychudzone ciao. Poluzowaam pasek i odchyliam poy.
Z ulubionego purpurowego kostiumu kpielowego Betty wystaway wiotkie nogi.
Zebra unosiy materia, kiedy usiowaa zaczerpn tchu. Ca powierzchni jej ciaa,
poczwszy od stp i idc w gr, w stron
klatki piersiowej, oboyam mokrymi rcznikami. Dotarszy do ramion, zsunam z
nich szlafrok i okryam j a po szyj. Gdy odsonita bya ju tylko twarz, usiadam
na fotelu i czekaam. W pierwszej kolejnoci jej skra zacza nabiera kolorw.
Policzki od popielatosinych zrobiy si najpierw biae, potem bladorowe.
Zmarszczki wygadziy si, a usta stay peniejsze. Po kilku minutach klatka
piersiowa unosia si ju na ca sekund, zanim opada znowu.
Podczas gdy ona stopniowo odzyskiwaa siy, ja wziam do rki album i przeszam
do ostatnich, najnowszych stron. Nekrologi byy wyeksponowane niczym zdjcia
lubne. Minam te powicone Charlesowi Spinnakerowi, Aaronowi Newbergowi,
Williamowi 0'Dellowi, Donaldowi JefTriesowi i Tomowi Con-nelly'emu. Kiedy
dotaram do grupy nazwisk, ktre pojawiy si w nagwku dzisiejszego Heralda",
cofnam si o kilka stron. Cz albumu naleca do Rainy bya staranna, jednak
brakowao dwch ofiar. Nie byam zaskoczona, e nie ma tu nekrologu Justine - bya

przecie ofiar Zary - ale szczeglnie zdziwio mnie to, e nie ma tam pewnego
mczyzny. Jego historia pojawia si na amach jednej z gazet, ktre dopiero co
odoyam na podog, a ktrego zwoki znaleziono jako pierwsze zaraz po Justine.
Nie miaam pojcia, jakie s reguy prowadzenia tej wynaturzonej formy albumu, ale
zaoyam, e pierwsze miejsce w acuchu ofiar gwarantuje szczegln uwag:
moe przydzielenie dodatkowej kartki, moe odrobin brokatu albo naklejk,
cokolwiek.
Jednak Paulowi Carsonsowi nie dosta si brokat. Nie dostao mu si nic.
Przekartkowaam album do samego koca, czujc, jak odek zaciska mi si na
widok pustych stron czekajcych na kolejne
ofiary. By moe Raina nie zdecydowaa si, w jaki sposb upamitni Paula
Carsonsa. Moe cigle jeszcze gromadzia artykuy i zdjcia i zamierzaa
przygotowa osobny album powicony tylko jemu. Moe...
Ucieszyam si, majc powd, by podnie wzrok, gdy moje rozwaania przerwa
agodny jk Betty.
-Betty - zaczam i pochylajc si ku niej, przycisnam album do piersi - to ja,
Yanessa. Czy jest co, o czym chciaa mi powiedzie?
Zwrcia do mnie gow. Kiedy przemwia, jej gos by ledwie szeptem.
- Dziewidziesity trzeci. - Jej palce wysuny si spod rcznika i otary o krawd
albumu.
Szybko przerzuciam kartki, przeskakujc o cae dekady kuszenia i mordw. Gdy
dotaram do roku 1993, mj wzrok zastyg na fotografii umiechnitej, dugowosej
kobiety w dugiej czerwonej spdnicy i biaej ludowej koszuli. Nie przypominaam
sobie, ebym kiedykolwiek j spotkaa, jednak wydawaa si dziwnie znajoma.
-Charlotte Bleu" - odczytaam na gos podpis pod zdjciem. - Lat trzydzieci
cztery, wywodzca si z rodu Kanadyjskich Nenufarw, zmara w poogu
siedemnastego listopada 1993 roku".
Zanim opuciam wzrok na d strony, dugo wpatrywaam si w dat. Kiedy moje
oczy wreszcie zatrzymay si na zdjciu w prawym dolnym rogu kartki, na tym, na
ktrym Charlotte staa uczepiona ramienia jakiego szczliwego, niczego nie-

podejrzewajcego mczyzny, zatrzasnam album i rzuciam go na podog. Gdy


znowu spojrzaam na album, serce dziko tuko mi si w piersi, a cz mnie
oczekiwaa, e jakim cudem
otworzy si sam na roku 1993, zmuszajc mnie, bym zobaczya to jeszcze raz.
Nie miaam pojcia, kim bya Charlotte Bleu. Ale co do prZygarbionej sylwetki i
kdzierzawej czupryny szczliwego, niczeg0 niepodejrzewajcego mczyzny u jej
boku nie mogam si myli.
To by mj tato.
22
Nic do mnie nie docierao. Ani deszcz bbnicy o dach, ani skrzypienie wycieraczek
lizgajcych si po przedniej szybie. Nie dociera do mnie szelest opon suncych po
asfalcie ani szum pdzcego wiatru. Nie docieraa do mnie pynca z radia muzyka
ani brzczenie komrki na siedzeniu pasaera. Nie docierao do mnie omotanie serca
w uszach ani wist mojego krtkiego, urywanego oddechu. Nie docieraa do mnie ani
jedna spord miliona myli wirujcych w mojej gowie. Nie docierao do mnie nic,
poniewa nasuchiwaam Justine. Telefon zadwicza znowu, ale go zignorowaam.
Nie wiedziaam, od jak dawna jad samochodem, ale wiedziaam, e po drugiej
stronie suchawki jest albo mama, albo Simon, i chc wiedzie, czy ze mn wszystko
w porzdku. A adnemu z nich nie mogam powiedzie, e nie jest. Jeli to, co przed
chwil zobaczyam, byo prawd; jeli tatko nie by tym, kim zawsze mylaam, e
jest; jeli ja nie byam t, za ktr zawsze si. uwaaam, to ju. nigdy nie mogo by
ze mn w porzdku - z nimi zreszt te nie.
- Powiedz to - wyszeptaam, zaciskajc palce na kierownicy tak mocno, e paznokcie
wpiy si w poduszki doni. - Powiedz.
Ale ona milczaa. Nie zamierzaa powiedzie tego, co chciaam, co musiaam
usysze.
Nadepnam na gaz. Podwietlone drzwi i witryny sklepw i restauracji w Winter
Harbor sabo rozwietlay mrok, a ja jechaam szybciej, nie chcc widzie, jak
brunatne niebo poera ostatnie resztki wiata. Nie zastanawiaam si, dokd jad ani
nawet w jakim kierunku. Gdy tylko znalazam si na siedzeniu kierowcy i odpaliam

silnik, moje rce i nogi zaczy porusza si automatycznie.


- Prosz ci - powtarzaam cicho, kiedy samochd zjeda w Burton Drive. - To
nieprawda. Powiedz, e to nieprawda.
Czekaam na podjedzie, patrzc, jak kontury domku nad jeziorem w rytm
wycieraczek odgarniajcych strugi deszczu na przemian wyostrzaj si i rozmazuj.
Gos Justine nie przerwa ciszy, wic zgasiam silnik i wysiadam z samochodu.
Przemaszerowaam przez podwrze przed domem, wzdu ciany budynku, a do
ogrodu na tyach. Padao tak mocno, e wosy i ubranie przywary mi do skry,
jednak wcale tego nie czuam. Jedyn rzecz, jak zdawaam si zauway, by fakt,
e bmw mamy nie byo, a to znaczyo, e nie ma jej w domu. Zanim spostrzegam,
dokd zaniosy mnie stopy, donie spoczy na burcie czerwonej odzi wiosowej.
Wycignam j z szopy i przesunam z wysikiem po liskiej trawie. Po dotarciu
nad brzeg jeziora zepchnam d do wody. Szam za ni, wypychajc j coraz
gbiej, nie czujc, jak zib przesika przez teniswki, chwyta mnie za kostki i
wdruje w gr a do kolan. Od dwch lat nie weszam do wody nawet na tak
gboko i teraz zastanawiaam si, co ja tu w ogle robi, zamiast ucieka jak
najdalej od Winter Harbor, najdalej od wybrzea, od jezior,
oceanw, jak najdalej od prawdy, ktrej nie chciaam przyj, ale ktrej nie umiaam
zaprzeczy.
Gdy woda signa moich ud, brodzc, dotaram do burty i podcignam si na
pokad. Pocztkowo wiosowaam powoli, ale wkrtce donie pewniej zacisny si
na wiosach i odpychaam wod z tak lekkoci, jakby bya powietrzem.
Pokierowaam d zdaa od brzegu. Nie ogldajc si na nasz dom ani na dom
Carmichaelw, wypynam na rodek jeziora. Justine zawsze lubia unosi si na
powierzchni w miejscu, gdzie woda bya najgbsza; wanie tam dopynymy,
kiedy tatko zrobi zdjcie, tamto, ktre zawiesia na rodku korkowej tablicy w
swoim pokoju. Zbliajc si do rodka jeziora, przesraam wiosowa. Wcignam
wiosa na pokad, zdjam przemoczon bluz i podwinam nogawki dinsw. Skr
miaam ju lekko zzibnit, ale mimo to czuam, e krople deszczu s coraz
zimniejsze, a temperatura powietrza spada. Byam jedyn osob na zewntrz, ale

niezomnie tkwiam w dce w bluzce bez rkaww, podwinitych dinsach i


japonkach, zupenie jak w soneczne letnie przedpoudnie.
Odchyliam gow ku niebu, witajc lodowaty deszcz spywajcy po mojej twarzy.
-Przykro mi - powiedziaam. Nie syszc wasnych sw w szumie deszczu
uderzajcego o tafl jeziora, sprbowaam znowu, tym razem goniej. - Przykro mi!
W porzdku? Przykro mi, e ty jeste tam, a ja tutaj i e nie moemy by razem, ale
wci ci potrzebuj! Wci potrzebuj, eby mi powtarzaa, e to si nie dzieje
naprawd, bym moga po prostu udawa, e wszystko bdzie dobrze.
Krzyczaam, ale ona najwyraniej mnie nie syszaa. A moe syszaa, ale zwyczajnie
nie wiedziaa, co na to odpowiedzie.
Moe przygldaa si i przysuchiwaa wtedy, gdy zobaczyam zdjcie taty u boku
Charlotte Bleu, i uznaa, e cay jej trud poszed na marne. Moe pomylaa, e
zmarnowaa cae ycie, opiekujc si mn i chronic, i poczua ulg, e w kocu nie
musi tego robi, bo tak naprawd wcale nie jestemy siostrami, za krre przez cae
ycie si uwaaymy.
- Prosz ci - zakaam, ledwie zdajc sobie spraw z ciepa na policzkach, gdy zy
zmieszay si z deszczem. - Prosz ci, Justine. Sama nie dam rady. Nie jestem tak
silna jak ty. Mylaam, e jestem - przez kilka krtkich dni wierzyam, e potrafi ale myliam si.
Po nocy, ktr Simon i ja spdzilimy razem, zaczam szczerze wierzy, e jestem
silna. Zaczam wierzy, e jestem zdolna uczyni znacznie wicej, ni zawsze
sdziam. Poczuam, e nie musz ba si ciemnoci. Potrafiam skonfrontowa si z
mam. Udao mi si nawet znw wej do wody i nie czuam strachu, e wcignie
mnie otcha, gdzie wiato zamienia si w mrok, a gosy przechodz w szept... a
nawet czuam si spokojniejsza tutaj ni na ldzie.
- Justine - powiedziaam, opuszczajc gow. - Prosz. Jake mogabym teraz
udawa? Nie chciaam wierzy, e tato
- mj kochany tatko - zdolny by do czego podobnego, ale to wyjaniao wszystko.
Tumaczyo, dlaczego mama i ja wygldaymy i zachowywaymy si zupenie
inaczej i dlaczego j obchodziy eleganckie sukienki i przyjcia ogrodowe, podczas

gdy ja wolaam nosi dinsy i czyta ksiki. To tumaczyo tak naturaln i niemal
natychmiastow wi midzy Paige a mn i musiao mie co wsplnego z
olepiajcym blem, jaki czuam za kadym razem, kiedy w pobliu zjawiaa si
Zara. To wyjaniao, dlaczego Simon uwierzy, e co do mnie czuje, bo
przecie w przeciwnym razie komu tak bystremu jak on dziewczyna z tyloma
problemami nie mogaby wyda si pocigajca. To wyjaniao, dlaczego od mierci
Justine syszaam jej gos. A jeli prawd byo to, co mwia mama o potrzebie
Justine, by walczy o zainteresowanie, jakim inni darzyli mnie, to te wszystko
wyjaniao.
I wyjaniao wydarzenia z przeszoci - to, o czym wolaam nie myle, ale o czym
nie mogam zapomnie - z dnia, w ktrym przed dwoma lary rozlego si wycie
innych syren. Niebo pociemniao, a chmury zakbiy si nisko nad wod. Moje ciao
znw dziaao bez konsultacji z umysem: powoli zelizgnam si z wskiej
pokadowej awki i opadam na kolana. Obie donie zoyam na burcie i wychyliam
si za krawd, by spojrze na wod zaledwie kilka centymetrw niej. Powierzchnia
marszczya si i koysaa od spadajcych z nieba kropel, a mimo to wci je
widziaam. Tak wyranie, jakby byo samo poudnie sonecznego dnia, a tafla wody
bya gadka niczym ld. Moje oczy. Mnie samej zawsze wydaway si ni to zielone,
ni to niebieskie. Teraz - by moe dlatego, e wczeniej nie zwracaam na nie
dostatecznej uwagi, a moe z powodu okolicznoci -odbieraam je inaczej: lniy
ywym srebrem. Pochyliam si niej ku swojemu drgajcemu odbiciu. Wycignam
do, potem drug. Zamknam oczy, a koniuszki palcw zanurzyy si pod
powierzchni, zy potoczyy si szybciej, gdy woda zacza obmywa moje donie i
nadgarstki. -Przykro mi - wyszeptaam, kiedy woda dosiga moich przedramion,
okci, ramion. - Tak mi przykro. - Va n e s s o! Znieruchomiaam. -Vanesso!
Wyprostowaam si i wytyam wzrok w strugach deszczu. Prosto na mnie pyna
dka: szybko, jakby na czas odmierzany niewidzialnym zegarem. Odwrciam si i
podniosam wiosa z dna odzi.
- Nie zbliaj si!
Byam oszoomiona i trudno mi byo upora si ze liskim drewnem. Raz po raz

zanurzaam wiosa w wodzie, a moje ramiona poruszay si szybciej ni wwczas,


gdy wypywaam na rodek jeziora. Jednak nie miaam szans z druyn wiolarsk z
Bates: na kade ptora metra, o jakie posuwaam si naprzd, oni robili trzy.
Wkrtce zrwnali si z moj odzi.
- Zatrzymaj si! - Wcignam wiosa na pokad i chybotliwym krokiem przeszam na
drugi koniec odzi. - Nie zbliaj si. Prosz.
- Ju wszystko dobrze, Vanesso. - Caleb sign, by chwyci burt mojej odzi. - Nic
ci nie grozi.
Zanurzyam rce w wodzie za plecami i usiowaam odepchn si, uwolni od jego
uchwytu, a wtedy d zacza podrygiwa na wodzie.
- Nie zbliaj si, Caleb. - Nowa porcja ez zaszczypaa mnie w oczy. - Prosz ci...
zosta tam, gdzie jeste. Krzyknam, kiedy silne ramiona objy mnie w pasie i
przycigny do siebie. Zapaam Simona za rce i prbowaam podway jego palce
zaciskajce si na moim ciele.
- Simon - zaniosam si paczem. - Pu. Prosz! Przycign mnie do siebie tak
blisko, e plecami przywaram do jego klatki piersiowej. Zamknam oczy,
rozpaczliwie pragnc, by moje ciao rozpyno si przy jego ciele, przyjmujc ciepo
i schronienie, jakie daway silne ramiona, i aujc, e nie mog tego zrobi.
- Ona si baa.
Podniosam gow. Caleb trzyma moj dk obiema rkami, tak e burty obijay si
o siebie.
-Justine - cign dalej, gono wypowiadajc sowa, ebym moga go usysze w
szumie deszczu. - To dlatego nie zoya papierw do Dartmouth. To dlatego nie
zoya papierw na adn inn uczelni. Za bardzo si baa. Potrzsnam gow.
-Zanim powiem cokolwiek innego - zastrzeg Caleb - musisz wiedzie, e ci
kochaa. Kochaa ci mocniej ni cokolwiek i kogokolwiek i zrobiaby dla ciebie
wszystko, cznie z podtrzymywaniem przekonania, e jest nieustraszona, eby ty
moga cigle na niej polega. Nie chciaa, ebym ci o tym powiedzia... ale musisz
wiedzie. Zasugujesz na to, by zna prawd. To pozwoli ci zrozumie.
Nie byam pewna, jak mam si czu... teraz, kiedy wreszcie miaam dowiedzie si

tego, co przywiodo mnie z powrotem do Winter Harbor.


-Czego tak bardzo si baa? - zapytaam w kocu. Spojrza na Simona, ktry skin
gow. -W dniu, w ktrym miaa wypadek... pamitasz, dlaczego wesza do
oceanu?
-Rzucia mi wyzwanie. - Podobnie jak ciao, ktre reagowao niezalenie od umysu,
sowa wypyny z moich ust, zanim zdyam rozway, czy wypowiedzie je na
gos. -Justine rzucia ci wyzwanie - powtrzy, jakby chcia, ebym naprawd dobrze
si zastanowia.
-Ten wypadek zdarzy si z mojej winy - sprostowaam natychmiast, czujc, jak serce
mi przyspiesza. - To mia by art. Ona artowaa. Tak naprawd wcale nie mylaa,
e wejd
- By moe powiedziaa to w artach, ale... jaka jej czstka nie artowaa.
Sprbowaam si wyprostowa, ale Simon przycign mnie mocno.
- Nie wiesz, o czym mwisz. Justine bya troskliwa, opiekucza. Chronia mnie.
Nigdy nie popchnaby mnie w niebezpieczn sytuacj.
- Vanesso - gos Caleba brzmia agodnie - to, co teraz mwi, usyszaem
bezporednio z jej ust.
Utkwi we mnie niewzruszone spojrzenie, a do mnie dotaro, e jest czowiekiem,
ktrego kochaa. W cigu miesicy - a moe i lat - poprzedzajcych jej mier
powierzya mu wicej swoich sekretw ni komukolwiek innemu.
- Mw dalej.
Caleb opuci wzrok i wzi gboki oddech.
- Justine ci kochaa, ale bya te o ciebie bardzo, ale to bardzo zazdrosna.
Przygryzam warg, eby nie zaprotestowa. By drug osob, od ktrej usyszaam,
e Justine mi zazdrocia, a jeeli miaam komu uwierzy, to wanie jemu. Poza
tym ta informacja bya atwiejsza do zaakceptowania teraz, kiedy wiedziaam ju,
kim... czym... naprawd jestem.
- Odkd pamitaa, kady chcia ciebie pozna. Krewni, ssiedzi, nauczyciele,
koledzy i koleanki z klasy. Bya kompletnie tego niewiadoma i dlatego nigdy ci o
tym nie mwia, ale to doprowadzao j do szau. eby jako sobie z tym radzi,

robia wszystko, co tylko moga, eby zyska uwag otoczenia. Uprawiaa sporty.
Naleaa do setek klubw. W szkole miaa najwysze oceny. Staraa si by
przyjacik dla kadego. Kiedy bya starsza, zacza umawia si na randki z
wieloma chopakami.
Podniosam wzrok i napotkawszy jego spojrzenie, zmarszczyam czoo.
-Tak, wiedziaem o nich. 1 wiedziaem, po co jej to byo. Nie martwiem si o siebie ju wtedy wiedziaem, e nie czuje do nich tego, co czua do mnie - martwiem si o
ni. Nienawidziem myli o rym, e posuwa si do takich skrajnoci tylko po to, by
poczu si... wana.
Justine wcale nie musiaa caowa si z setk chopakw ani skaka ze
spadochronem, eby czu si wana. Bya wana. -Robia to wszystko nie po to,
eby ty czua si le, ale eby ona sama poczua si lepiej. Tak jak powiedziaem,
zrobiaby dla ciebie wszystko. Nigdy nie chciaa ci skrzywdzi.
-W takim razie ktra jej czstka nie artowaa w dniu wypadku? - zapytaam.
Milcza przez chwil, po czym zapyta: -Pamitasz, czyim pomysem by piknik na
play?
- Nie - odparam zgodnie z prawd. - Nie pamitam zbyt wiele z tamtego dnia dodaam, ju nie tak szczerze.
-Wedug relacji Justine ona chciaa i do kina. Ty chciaa zorganizowa piknik. Gdy
tylko podsuna ten pomys, wasza mama zabraa si do robienia kanapek, a tato do
pakowania gier planszowych. A kiedy Justine nalegaa, eby jednak pj do kina,
zignorowali j.
-Nawet jeli tak byo, mnie wcale nie traktowali w sposb uprzywilejowany zapewniam. - Justine i mama zawsze byy sobie blisze... a tato za ni przepada.
- W kadym razie nie bya szczeglnie zachwycona. Wiedziaa, e to nie twoja wina,
ale ywia uraz. Kiedy sprowokowaa ci, eby posza popywa, dobrze wiedziaa,
jakie to niebezpieczne... dlatego wanie nie moga sobie wybaczy, kiedy podja
wyzwanie i znikna.
- Ale wrciam - nalegaam, jakbym nadal prbowaa j przekona, e to nie jej wina.
- Wcigno mnie pod wod, ale nic mi si nie stao.

- Vanesso... spdzia pod wod trzydzieci cztery minuty, zanim ratownicy do ciebie
dotarli.
Odchyliam si do tyu.
- To cud, e przeya. Mona to byo i tak uj.
- Ta wiadomo jej nie opuszczaa - kontynuowa Caleb. -e omal nie utona przez
jedn chwil saboci z jej strony. Postanowia mocniej zaakcentowa swoj
przebojowo, dz przygd, opiekuczo, przesadn ambicj. Jej celem nadal byo
zdobycie zainteresowania - ktrego po twoim wypadku potrzebowaa bardziej ni
dotychczas - ale rwnie stanie si moliwie jak najlepsz siostr, crk, uczennic,
przyjacik. Zawsze obarczaa si win za to, e prawie odebraa ci wszystkim,
ktrzy tak ci kochali.
Prbowaam wyobrazi sobie Justine robic wszystko to, co robia z poczucia winy i
po to, by zadowoli innych.
- A kiedy przyszed czas aplikowa na studia...?
- Dartmouth - powiedzia. - Harvard, Yale, Brown. Same elitarne uczelnie. Wszystko
dla waszej matki.
- A co z esejem? - zapytaam.
- Nie daa rady go napisa. Od tak dawna ca energi powicaa na to, by
imponowa innym, e nie miaa pojcia, kim jest ani czego chce od ycia.
Przechyliam gow i spojrzaam na niego.
- Z jednym wyjtkiem? - podsunam.
lego spojrzenie pado na wod.
, Chciaa by z tob - stwierdziam.
Pokiwa gow j podnis wzrok.
-A ja chciaem by z ni. Pragnem tego bardziej ni czegokolwiek innego.
Nie stawiaam oporu, kiedy Simon zapa mnie za rk. -Ale trudno jest wykorzeni
stare nawyki... Justine wiedziaa, e wasza matka wyjdzie z siebie, kiedy si dowie,
e jej crka rezygnuje ze studiw, eby by z jakim chopakiem z Winter Harbor.
-Miaa szczcie, e na ciebie trafia, Caleb. -Sam nie wiem... w kadym razie
staraem si by lepszy. Nie chciaem jej straci, wic robiem, co mogem, eby

wasza mama bya zadowolona. Rzuciem prac u Monty ego i zatrudniem siew
Latarni Morskiej" - oznajmi, zerkajc na Simona-eby wicej zarabia i zmieni
towarzystwo rybakw na towarzystwo grubych ryb. To byo chyba najtrudniejsze, co
kiedykolwiek przyszo mi zrobi: byo mi tak ciko, e nie byem nawet wstanie
powiedzie o tym Monty'emu w twarz. Wiedziaem, e bdzie prbowa mnie
nakoni, ebym zosta, a tego nie chciaem. - Zamilk, po czym cign dalej. Wreszcie kiedy znowu zacza si szkoa, wicej si uczyem i nawet podszedem do
egzaminw maturalnych, ktrych nigdy nie zamierzaem zdawa.
-A lunch z przedstawicielami zarzdu Latarni"? - zapyta Simon. - Mark mwi, e
spotkae si z nimi, eby sprbowa wybi im z gowy zdominowanie miasta. -To
byo, zanim zaczem dla nich pracowa, kiedy cigle jeszcze wierzyem, e
pewnego dnia Justine i ja bdziemy mogli tu razem zamieszka. Wiecie, e kocham
to miejsce. Prbowaem
walczy o to, eby wszystko zostao po staremu. - Westchn.
- W kadym razie w miar jak zbliay si egzaminy, Justine zacza analizowa inne
opcje.
- Jakie opcje? - dociekaam.
- Na pocztek roku akademickiego. Musiaa dokd wyjecha, a wiadomo byo, e na
studia si nie wybiera. Zastanawiaa si nad Kaliforni, Waszyngtonem, Oregonem,
Vancouver. Bya zdania, e musimy wyjecha gdzie daleko, eby nie moga wrci
do Bostonu, gdy tylko odezw si wyrzuty sumienia.
- Wic atwiej byo oddzieli si od nas tysicem kilometrw, ni po prostu
powiedzie prawd o tobie i studiach? - zapytaam. Spojrza na mnie, jakby sdzi, e
powinnam zrozumie.
- Baa si.
Kto jak kto, ale ja powinnam to zrozumie. Strach by dla mnie chlebem
powszednim. W gruncie rzeczy wiedziaam, e kiedy kad si spa, w ciemnociach
prawdopodobnie nie kryj si adne potwory, ale to nie przeszkadzao mi zadrcza
si mylami, e gdy tylko zganie wiato, rzuc mi si do garda. Natomiast ucieczka
pokrywaa si z zaoeniem Justine, zgodnie z ktrym najlepszym sposobem na

pokonanie wasnego strachu jest udawanie, e co nie dzieje si naprawd.


Wystarczyo udawa, e nas nie ma, by przestaa si ba, e nas rozczaruje.
- Kazaa mi obieca, e nikomu o tym nie powiem - stwierdzi. - Bya pewna, e
ludzie uznaliby to za nienormalne albo niewaciwe, a ona nie chciaa o tym sysze.
Nie chciaa, eby cokolwiek zmienio nasz decyzj.
- Ale skoro mielicie plany - zaczam, mylc o wydarzeniach sprzed kilku tygodni po co skakaaby z urwiska Chione w rodku nocy?
-Na pocztku nie rozumiaem - przyzna Caleb. - Bya do wzburzona po tamtej
kolacji, kiedy wasza mama zacza mwi o studiach i odpowiedzialnoci, poza tym
dowiedziaa si, e inni o mnie wiedz.
Cieszyam si, e cigle pada, bo deszcz obmywa mi twarz, ktra zacza pon.
Nic dziwnego, e bya wcieka: po tylu larach, ktre powicia, prbujc mnie
chroni, ja wyjawiam mamie jej najwikszy sekret.
-Najpierw wrcilimy do Bostonu. Pomylaa, e po prostu spdzimy tam troch
czasu, dopki nie postanowimy, co dalej. "
To wyjaniao plaowy rcznik, ktry znalazam wetknity w drzwi szay w dniu
pogrzebu.
-Jednak gdy tylko dotarlimy na miejsce, od razu zdecydowaa, e wracamy do
Winter Harbor. Nie chciaa albo nie potrafia wyjani dlaczego, ale prawie wpada w
histeri. Byo ju pno, wic zaproponowaem, e wyjedziemy nastpnego dnia
rano. Nie zgodzia si i nalegaa, ebymy pojechali jeszcze tej nocy. - Patrzy, jak
lale obmywaj burty odzi. - Wic wrcilimy. A kiedy bylimy na miejscu, upara
si, eby od razu pj na urwisko Chione. - Spojrza na mnie. - Wtedy tego nie
rozumiaem. Sdziem, e prbuje po prostu co udowodni albo da upust
skumulowanej zoci. Ale teraz rozumiem.
Podyam za jego wzrokiem, ktry pad na Simona. -Co rozumiesz?
Simon zwrci si twarz do mnie i zapyta:
-Pamitasz ten dzie, kiedy Justine i Caleb skakali tyem do
wody? I Justine skaleczya si w nog?
Pokiwaam gow.

- Wedug dziennika Zary wody u podna urwiska Chione w zasadzie jaskinia lwa.
Nie s takie same jak te tutaj, ani nawet te w oceanie. W tamtych wodach roi si od
nich: spotykaj, pywaj, rodz, a w niektrych przypadkach stae. To tam wabi
swoje ofiary. Stamtd manipuluj pogod Kiedy Justine skaleczya si w nog - bez
wzgldu na to, czy zrobiy to celowo, czy przypadkiem zahaczya o ska - i gdy
tylko woda dostaa si do jej krwiobiegu...
- Byo ju za pno - dokoczyam.
- Wzyway j do siebie - wyjani Simon. - Jakim sposobem, kiedy woda dostaa si
pod jej skr, zyskay nad ni wadz.
- To dlatego skoczya - owiadczy agodnie Caleb. - Nie dlatego, e bya
rozgoryczona i za na ciebie czy rodzicw. Ale dlatego, e nie miaa innego wyjcia.
Dostaam swoj odpowied. To byo wszystko, co chciaam wiedzie.
Odwrciam wzrok i spojrzaam na nasz dom w oddali. Okna wychodzce na jezioro
byy zasonite. Wyglda na taki opustoszay, porzucony.
- Ale mamy te dobr wiadomo. - Caleb doda ostronie po kilku chwilach.
Odwrciam si, gdy akurat wyjmowa z plecaka Simona metalowy flakonik.
Odkorkowa zatyczk, a wtedy z otworu wydosta si obok pary. Wymieni
spojrzenie z Simonem, po czym przenis flakonik za burt dki, przechyli i wyla
do wody cienk struk przejrzystej cieczy.
Przylgnam do Simona, kiedy nasz dk gwatownie zakoysao. Deszcz nadal
biczowa tafl jeziora, posyajc fale w stron? brzegu. Ale nasza d ju si nie
poruszya. Ani d Ca e Poczuam, e moje stopy, spoczywajce na pododze z
kich desek, zaczynaj marzn. Wstrzymujc oddech i wci trzymajc obejmujce
mnie ramiona Simona, wychyliam si I wyjrzaam za burt.
- Ld - Wypuciam powietrze, a oddech natychmiast zmieni si w biay obok.
Kilka sekund wczeniej nasze dki uderzay 0 siebie burtami, podrygujc na wodzie.
Teraz tkwiy nieruchomo w litym, biaym pacie lodu.
-Musimy je pobi w ich wasnej grze - stwierdzi Simon niewzruszonym gosem. Musimy zrobi co, czego Matka Natura nie potrafi nawet w rodku zimy.
Odwrciam si do niego, wiedzc ju, co powie. -Musimy zamrozi Winter Harbor.

23
- Ciaa Jonathana Marsha, lat siedemnacie, i Marka Hamiltona, lat szesnacie,
znaleziono na poudniowym molo Beacon Beach. Dotychczas, odkd cztery tygodnie
temu Winter Harbor nawiedzia seria niespodziewanych gwatownych sztormw,
zgino dwanacie osb". - Caleb opuci gazet i wyjrza przez okno.
- Przykro mi, Caleb - powiedzia Simon po chwili milczenia. - Zrobie wszystko, co
moge.
- Pomyl o wszystkich istnieniach, ktre ocalie - czuam, jak do oczu napywaj mi
zy na myl o obu chopakach i o Paige. -Dziki temu, e Zara przez te tygodnie
miaa ci na celowniku, nie skupiaa si na innych.
Caleb nic nie odpowiedzia. Spojrzaam na zegarek, potem na Simona. Soce nadal
wiecio na niebie, ale pojawienie si chmur byo tylko kwesti czasu.
- Nie musisz tego robi - zapewni go Simon. - Moemy znale inne wyjcie.
- Nie ma innego wyjcia - odpar Caleb. Minut pniej odrzuci Heralda" na
siedzenie i wysiad z samochodu.
- Hej - powiedzia Simon, kiedy chwytaam klamk. - A z tob wszystko w porzdku?
Spojrzaam na jego rk na moim ramieniu. Na co byoby teraz kolejne kamstwo?
-Ju niedugo.
Pobieglimy w lad za Calebem, ktry wskakiwa ju po stopniach na ganek domu
Marchandw. Poczuam ucisk w piersi, chocia wiedziaam, e Rainy i Zary nie ma
w rodku: czekalimy vis-a-vis restauracji U Betry", a przyjechay, a wtedy pdem
ruszylimy do ich domu.
Wewntrz zasony nadal byy zacignite na okna. Kinkiety cienne nad schodami nie
paliy si. Jedynym rdem wiata by snop wpadajc}' przez frontowe drzwi. Wo
powietrza dodaa mi otuchy; cigle jeszcze byo gste od wilgoci, ale teraz pachniao
ju tylko sol, nie rozkadem. Poprowadziam ich przez salon. Kiedy ruszylimy po
schodach, Simon chcia zapa mnie za rk, ale przyspieszyam kroku, udajc, e
tego nie widz. Dzisiejszy dzie by prawdopodobnie ostatnim, jaki mielimy spdzi
razem. Nie chciaam jeszcze bardziej wszystkiego komplikowa.
-Tdy - oznajmiam, kierujc si do pokoju Paige na kocu korytarza. Przystanam

przed drzwiami i nasuchiwaam. Cisza.


Potrzsnam gow, prbujc odegna obraz przyjaciki dygoccej w wannie, i
otworzyam drzwi. - Wow - powiedzia Caleb. -Jeste pewna, e to ten pokj? zapyta Simon. Rozejrzaam si powoli, po czym przekroczyam prg. Rzeczy Paige ani ka, ani ubra, ani ramek ze zdjciami nie byo. ciany zostay
przemalowane na rowo. A biae zasony zastpiy rowe rolety.
Na rodku pokoju, pod wiszc dekoracj z pluszowymi rozgwiazdami, staa koyska.
Tym razem pozwoliam, by Simon zapa mnie za rk. W przeciwnym razie nie
ruszyabym si z miejsca.
- Pewnie po prostu zmienia pokj - stwierdzi Caleb z korytarza. - Pamitajcie, e
nie zostaa uwzgldniona w planach na dzisiejszy wieczr.
Tak wynikao z dziennika Zary. Jednak ostatni wpis - zrobiony chwil przedtem,
zanim wykradam dziennik podczas posiedzenia Stowarzyszenia Przedsibiorcw pochodzi sprzed trzech dni. Co jeli plan si zmieni? By kto, kto mg wiedzie.
Stanwszy przed drzwiami do sypialni Betty, wstrzymaam oddech i uniosam do,
by zapuka.
- Wejd, Vanesso.
Zerknam na Simona, po czym przekrciam gak. Ostatni raz, kiedy widziaam
Betty, leaa na ku, z trudem apic powietrze w puca, walczc o ycie. Nie
wiedziaam, czego si teraz spodziewa, dlatego poczuam ogromn ulg, widzc j
nie tylko yw, ale ubran, uczesan i siedzc bez oparcia.
- Czekaam na ciebie - oznajmia, wstajc z szezlonga. Przemierzya pokj, lekkim
krokiem obchodzc st i krzesa.
- Wiesz, co si dzieje? - zapytaam agodnie.
- Do niedawna nie wiedziaam - odpara Betty, stajc przed nami. - Ale teraz ju
wiem. Raina przez jaki czas staraa si to przede mn ukry. Kiedy byam silniejsza,
bardzo pilnowaa wasnych myli i postaraa si, ebym pozostaa w niewiadomoci.
Ale w miar jak sabam, ona rozluniaa si, wierzc, e nie usysz. Na szczcie,
dziki twojej pomocy, odzyskaam siy na tyle, by usysze.
- I co pani usyszaa? - zapyta Simon.

-Wiele z. tego, co sami ju wiecie: e zamierzaj uderzy dzi wieczorem, e nie


spoczn, o ile kto ich nie powstrzyma... i e mnie potrzebujecie.
-Skd pani to...? - gos Caleba urwa si.
- Zrobi wszystko, o cokolwiek poprosicie - zapewnia Betty. -Na pewno czujesz si
wystarczajco silna? - zapytaam. -Ostatnim razem, kiedy ci widziaam... -Jestem
ju silniejsza. A w wodzie poczuj si jeszcze lepiej. Zerknam na Simona. On
spojrza na mnie, zatroskany. Najwyraniej stan fizyczny Betty by gorszy, ni sobie
wyobraa.
- Nie musz widzie - odezwaa si nagle, kierujc mtne oczy na Caleba. - Moje
pozostae zmysy sprawiaj, e wzrok nie jest mi potrzebny.
-Ja nic nie mwiem - powiedzia szybko. Twarz mu poczerwieniaa, gdy spojrza na
nas, liczc na potwierdzenie. -Betty - powiedziaam, kiedy ruszya do drzwi. - Wiesz,
gdzie jest Paige? Chcielimy zabra j ze sob, ale w pokoju jej nie ma.
Przystana w progu, zwrcona do nas plecami. -Jest bardzo chora. Jeli si ni nie
zajmiemy, ta cia moe j zabi.
- Lepuration du sang - powiedziaa Betty, kiedy jechalimy w stron miasteczka. -Co
takiego? - zapytaam.
-Oczyszczenie krwi - przetumaczy Caleb i czekajc na wyjanienie, spojrza na
Betty, ktra siedziaa obok niego na tylnym siedzeniu.
^Syrena ju w chwili narodzin ma wyjtkowe zdolnoci, ktre jednak w pierwszym
etapie ycia pozostaj w upieniu. Po osigniciu dojrzaoci fizycznej jest zabierana
pod powierzchni w celu przejcia oczyszczenia. W tym procesie woda, obecna w
kadej komrce ciaa czowieka, zastpowana jest wod morsk, co w nastpstwie
sprawia, e pywanie w sonej wodzie, kpanie si w niej i jej picie staj si
koniecznoci. Raina, Zara i ja, nie uzupeniajc jej bezustannie, uschybymy na
mier.
- To wanie dziao si z tob kilka dni temu? - zapytaam dla pewnoci.
- Tak. Przez dwa lata Raina dawaa mi minimalne iloci wody, ktre pozwalay mi
przetrwa z dnia na dzie. Byam fizycznie osabiona, co ograniczao i czasem
mcio moje zdolnoci sensoryczne. Jej sposb sprawdza si do tego stopnia, e

nawet nie zdawaam sobie sprawy, jak silnie jestem odwodniona, dopki mi nie
pomoga. Od tamtego czasu przysuchuj si ich mylom. Poczuam na sobie wzrok
Simona. Powiedziaam mu o wizycie w domu Marchandw z zamiarem sprawdzenia,
co z Paige, oraz o przypadkowym spotkaniu z Betty... ale nie wspominaam
0 wszystkim, czego si wwczas dowiedziaam.
- Dlaczego Raina to robi? - zapyta Caleb.
- Moj crk zawsze intrygowa jej wasny potencja. Wiedziaa, e odmieniam
wasne ycie, by chroni ycie innych, ale ciekawo bya silniejsza. Sdziam, e
powodem jest to, e nigdy na wasne oczy nie ujrzaa niszczcych efektw tej mocy...
ale teraz, kiedy ju tego dowiadczya, nie wiem, co myle. - Umilka na chwil. - W
kadym razie po wypadku Raina wykorzystaa moje osabienie i zadbaa o to, ebym
nie odzyskiwaa si, dziki czemu moga bez przeszkd zgbia
1 testowa wasne moliwoci.
- A Paige? - zapytaam. - Ona przecie nie pywa codziennie i nic jej nie jest.
[-Syrena nie potrzebuje cigego kontaktu z wod, dopki nie przejdzie oczyszczenia.
Zara odbya go na krtko po moim wypadku. Raina chciaa skupi si na niej nauczy j, jak wykorzystywa urod, ktr proces oczyszczenia dodatkowo
uwydatnia, i pomc jej zwikszy moc, zanim przyjdzie kolej na Paige. Proces
oczyszczenia Paige mia odby si tego lata... niestety, wczeniej zasza w ci. To
dlatego teraz tak cierpi. Jej dao nie jest w peni przygotowane, by da dziecku to,
czego mu trzeba. Dlatego choruje.
- Dojedamy - oznajmi nagle Caleb, zsuwajc si na siedzeniu i zatykajc sobie
uszy.
Poczuam obecno Zary, ale tego nie okazaam. -Zara upatrzya sobie Caleba wyjaniam Betty, gdy skrcalimy w wsk ciek biegnc rwnolegle do alei
gwnej.
- Postanowia na niego zapolowa, ale on...
-Kocha Justine - dokoczya Betty agodnym gosem. -Wiem.
Zaparkowalimy za rzdem drzew w odlegym kracu parkingu przynalecego do
restauracji. Kilkanacie metrw dalej Louis i kilka osb z obsugi uwijao si,

serwujc zup rybn sporej grupie uczestnikw festiwalu, ktrzy gromadzili si


wok ich stoiska. -Paige jest w rodku - powiedziaa Betty, wskazujc gow
restauracj. - Jest sama. Nic nie wie o ich zamiarach. Bdzie miaa pytania, ale
pokacie jej dowd. Powiedzcie jej to, czego dowiedzielicie si ode mnie. A jeli
bdzie trzeba, powiedzcie jej o Jonathanie.
- Moe Betty te powinna pj - zaproponowa Caleb. - Paige uwierzyaby przecie
swojej babci, prawda?
-Nie mog - odpara Betty. - Nie wiedz, e tu jestem, poniewa mnie nie nasuchuj.
Myl, e wci jestem w swoim
pokoju, zbyt saba, by si ruszy. Jeli mnie zobacz albo ktokolwiek inny zwrci na
mnie uwag, domyla si, e co jest nie tak.
Kiedy wyszlimy z samochodu, Caleb zapyta:
- Mylicie, e ona jest na to wystarczajco silna?
- Na tym etapie nie mamy raczej innej opcji - zauway Simon. - Beakman mwi, e
aby nastpia maksymalna reakcja, roztwr musi eksplodowa w samym gniedzie
manipulacji atmosferycznych. Znasz kogo jeszcze, kto potrafiby zanurkowa na
ptora kilometra w gb oceanu bez koniecznoci wynurzania si na powierzchni?
Przyszo mi na myl, e zna co najmniej jedn tak osob oprcz Betty, ale nie
powiedziaam tego na gos. Kolejne czterdzieci pi minut spdzilimy, spacerujc
po uroczych uliczkach Winter Harbor, tak jak inni uczestnicy festiwalu. Skupialimy
si na tym, by nie wpa na Rain czy Zar Marchand. Kadego roku Festiwal
wiate przyciga handlarzy z caej Nowej Anglii, ktrzy sprzedawali wszelkiego
rodzaju wyroby wasne: produkty spoywcze, meble, biuteri, koce i pledy. Przez
cay dzie i noc gocie kupowali i jedli, graa muzyka na ywo, a nad wod odbywa
si pokaz sztucznych ogni. Najlepsza cz nastpowaa po zmroku. Dla uczczenia
pocztkw rybowstwa w Winter Harbor wszystkie wiata -w witrynach sklepikw
i restauracjach wzdu gwnej ulicy, a take na odziach na wodzie - rwnoczenie
gasy, a w ich miejsce zapalano wiece i lampiony. Przymiony blask sprawia, e
cae miasteczko agodniao, a port przypomina niebo w gwiadzist noc.
- Powinienem ju i - zauway Caleb, kiedy dotarlimy do molo. Zapada zmierzch.

Niebo poszarzao, a chmury zgstniay i stay si cisze, kbic si niej nad wod.
- Dopilnuj Zary. Mam przy sobie telefon, gdybycie mnie potrzebowali albo ja was.
Im wicej czasu spdzaam z Calebem, tym lepiej rozumiaam, dlaczego Justine tak
bardzo go pokochaa, a moje serce krwawio na myl o nich obojgu, gdy patrzyam,
jak przygotowuje si do odejcia. Wydawa si tak skupiony, tak zdecydowany, tak
zadowolony, e moe zrobi cho tyle w odwecie za wszystko, co zostao odebrane
jemu i Justine. aowaam, e nie ma z nami mojej matki, eby moga go widzie.
Nawet jej trudno byoby oprze si wraeniu, jakie robi.
- Betty ma zanurkowa za dziesi dwunasta - oznajmi Simon - wic Zara powinna
tam by...
- Za dwadziecia dwunasta - dokoczy Caleb. Wcisn za-tyczki do uszu, naoy na
nie suchawki z duymi muszlami i wczy na moment iPoda tak gono, e muzyk
sycha byo z odlegoci metra.
Kiedy odchodzi, zapaam go za rk i przycignam, zamykajc w mocnym
ucisku.
-Dzikuj ci - wyszeptaam w jego rami. - Dzikuj, e to robisz i e bye przy niej,
gdy ci potrzebowaa, i...
- W porzdku - odpowiedzia, odwzajemniajc ucisk. - Kiedy si kogo kocha tak
mocno, jak ja kochaem twoj siostr, nie ma rzeczy, ktrych by si nie zrobio.
Twoj siosrr.Te sowa wiroway w mojej gowie, kiedy zwolni ucisk, a potem, nie
ogldajc si za siebie, znikn w tumie. -Nic mu nie bdzie, prawda? - zapytaam,
patrzc, jak odchodzi.
- Nie sdz, abymy teraz zdoali go zatrzyma, nawet gdybymy prbowali - odpar
Simon.
Pokiwaam gow, nie bdc pewna, czy to prawda, ale wiedzc, e i tak jest ju na to
za pno. Niebo przechodzio z szaroci w czer i zaczynay spada pierwsze krople.
- On ma racj, wiesz?
Nie czuam deszczu na twarzy, gdy odwracaam si do Simona.
- Kiedy si kocha tak bardzo - powiedzia, obejmujc mnie w pasie i delikatnie
przycigajc do siebie - zrobi si wszystko, eby zapewni tej osobie

bezpieczestwo. Zrobi si wszystko, eby zadba o to, by bya szczliwa.


Opuciam wzrok, kiedy pochyli si nade mn. To nie byo waciwe. Wszystko byo
niewaciwe i mogo jedynie utrudni to, co nieuniknione.
- Vanesso - szepn, a ja poczuam ciepo jego oddechu na ustach - zanim co wicej
stanie si dzisiejszej nocy, chc, eby wiedziaa... musisz wiedzie, e...
- Przepraszam - przerwaam mu, odsuwajc si. Signam do kieszeni po telefon,
zadowolona, e dosyszaam jego dzwonienie poprzez dudnienie w piersi. Czuam
ulg, e nam przerwano, zanim Simon powiedzia co, czego pniej mgby tylko
aowa, i odebraam telefon, nie sprawdzajc, kto dzwoni.
- Vanessa? Och, dziki Bogu!
- Tato? Cze. - Zamknam oczy na dwik jego gosu. Od czasu kiedy zobaczyam
go na zdjciu z Charlotte w albumie Rainy, nie mielimy okazji rozmawia.
- U was wszystko w porzdku? Twoja matka si o ciebie zamartwia, a ostatnim
razem, kiedy z ni rozmawiaem, brzmiaa zupenie jak nie ona, wic teraz martwi
si o was obie.
- Wszystko w porzdku - zapewniam z nadziej, e gos nie zdradza kompletnego
mtliku w mojej gowie. - Obie cigle prbujemy si dostosowa... ale nic nam nie
jest.
Zawaha si.
-Przepraszam, e ostatnio okazywaem ci zbyt mao zainteresowania. Powinienem,
ale chciaem da ci wicej przestrzeni. Chciaem, eby miaa czas na zaleczenie
rany.
- Doceniam to - odpadam, na wszelki wypadek odwracajc si plecami do Simona.
Byo ciemno, wic nie powinien dostrzec, jak ponie mi twarz, ale wolaam unikn
pyta. - Wiesz, akurat jestem w tej chwili zajta. Moemy porozmawia pniej?
-Jasne. Oczywicie. Pogadamy jutro. Wsid w pocig i przyjad akurat na lunch.
Prbowaam wyobrazi sobie, gdzie bd i jak bdzie wygldao moje ycie jutro w
porze lunchu, ale nie potrafiam. -To wietnie. Spokojnej podry.
- Ach, i wiesz co, Vanesso? - powiedzia szybko. - Kocham ci. Prosz, pamitaj o
tym.

Zamrugaam, eby powstrzyma zy - aowaam, e nie mog powiedzie tego


samego.
- Do zobaczenia wkrtce.
Podczas pierwszej rozmowy z ojcem po odkryciu tego, co wiedziaam teraz,
sdziam, e bd czua si skrzywdzona, zagubiona, a nawet wcieka. Ale nie
oczekiwaam, e te uczucia przysoni jeszcze silniejsze: smutek.
-Powinnimy ju i - powiedzia agodnym gosem Simon, gdy si rozczyam.
Pokiwaam gow i zapaam go za rk. Trzymaam mocno, kiedy przeciskalimy si
przez grupki dzieciakw i rodzin. Wiedziaam, e w kocu bd musiaa puci, ale
teraz jeszcze nie byam na to gotowa.
Samo bycie blisko Simona dziaao na mnie uspokajajco i znowu szybko
skoncentrowaam si na zadaniu, jakie mielimy
przed sob. Kiedy dotarlimy na parking restauracji, Louis i reszta obsugi uwijali si
jak w ukropie, serwujc zup i kanapki klientom tworzcym dug kolejk. Nie
zauwayli Simona i mnie, jak przemykalimy z tyu stoiska i drzwiami od strony
zaplecza wlizgnlimy si do restauracji. Paige zastalimy w gwnej jadalni.
Siedziaa na krzele plecami do nas, a twarz miaa zwrcon do okien. Podeszlimy
bliej i wtedy zobaczyam, e ma zamknite oczy.
- Paige? - powiedziaam cicho.
Otworzya oczy i wyprostowaa na krzele, obiema rkami ciskajc brzuch.
- Vanessa? Co ty tutaj robisz?
Staraam si nie da po sobie pozna zaniepokojenia. Nawet w przyciemnionym
wietle wida byo, e jej oczy znacz biae plamki, skra lni od poru, a donie dr.
Gdy widziaam j wtedy w wannie, nie wygldaa najlepiej, cho bya olniewajco
pikna. Teraz, zaledwie dwa dni pniej, sprawiaa wraenie, jakby lada chwila miaa
zemdle z wysiku i wyczerpania.
- Nie widziaam ci od jakiego czasu. Nie miaam te adnych wieci - wyjaniam.
- Chciaam si upewni, e nic ci nie jest.
- Wiem, przepraszam - odpara, zerkajc za siebie w stron wejcia. - Mam za sob
kilka cikich dni.

Spojrzaam na Simona. Skin gow na powitanie. Puciwszy jego do, usiadam na


pustym krzele obok Paige.
- Jak si czujesz?
Opada na oparcie i posaa mi niemrawy umiech.
- Okropnie.
Milczaam przez chwil, wstrzymujc si z zadaniem nastpnego pytania:
-Jonathan zaglda do ciebie?
-Ostatnio nie - odpowiedziaa, opuszczajc wzrok. - Raina powiedziaa mu, e nie
jestem w nastroju na telefony ani wizyty.
0 niczym nie wiedziaa.
- Paige - powiedziaam agodnie - ktry to miesic? Prbowaa si umiechn.
- Pity tydzie. Wiem, jestem ogromna. Raina mwi, e to z powodu hektolitrw
sonej wody, ktr pij. Ona bya taka sama...
- Kiedy bya w ciy? - zmierzyam wzrokiem jej brzuch, ktry by wielkoci dyni. Bya u lekarza?
-Nie. Raina urodzia nas w domu z pomoc Betty, ja te tak urodz, z jej pomoc.
-Ale ty jeste w pitym tygodniu ciy, a wygldasz na pity miesic. Nie wydaje ci
si dziwne, e twoja matka nie zabraa ci do lekarza, eby si przekona, e
wszystko jest w porzdku? -Troch tak - przyznaa. - Sama bym pojechaa, ale Raina
1 Zara zarzdziy areszt domowy. A ja jestem taka zmczona. Nawet nie mog sama
zej po schodach, eby zatelefonowa. Miaam ochot porwa j i natychmiast
zabra do szpitala, ale zmusiam si, eby jeszcze nie rusza si z miejsca.
- Mogaby rzuci na to okiem?
Jej rka draa, gdy braa ode mnie gazety, ktre wyjam z torebki.
- Co ro ma by? - zapytaa, kartkujc powoli strony zdj i artykuw.
-Xavier Cooper, Max Hawkins, John Martinson - recytowaam, kiedy przed jej
oczami migay kolejne zdjcia. Podniosa wzrok.
- Chopcy Zary.
- Nie do koca - odparam, wycigajc kolejny stos gazet. Wzia je ode mnie i
zacza przerzuca zdjcia i artykuy o mczyznach z albumu Rainy.

- Nie znam adnej z tych osb.


- Ty nie, ale twoja matka znaa. I jej przyjaciki take. Kiedy Paige ogldaa kolejne
kartki, ja obejrzaam si przez rami na frontowe okna. Deszcz pada teraz szybciej, a
ludzie chowali si pod kapturami paszczy i parasolami. Niektrzy ju teraz
pospiesznie zmierzali do samochodw - bdc tak blisko wody, prawdopodobnie
czuli zaniepokojenie, w miar jak pogarszaa si pogoda.
- Paige - powiedziaam, odwracajc si z powrotem - wiem, e ciko ci to sysze,
zreszt na pewno masz wystarczajco duo wasnych powodw do zmartwie... ale
bdziesz miaa ich wicej - podobnie jak my wszyscy - jeli nie powiem ci
wszystkiego. - Przez okno wychodzce na port widziaam, jak niebo czernieje, a
powierzchnia staje si wzburzona. Malekie zote punkciki przesuway si na tle
ciemnej wody niczym wietliki w soju - to dki umykajce ku dokom.
Oddech Paige przyspieszy.
- Cokolwiek chcesz mi powiedzie, zrb to szybko. Zet bdzie tu lada chwila.
- Paige... Zara nie wrci. Jest z Calebem Carmichaelem. -Jak to? - potrzsna gow.
- Ale przecie mwia mi...
- Jest mnstwo rzeczy, ktre mwiy ci Raina i Zara, a ktre nie maj wiele
wsplnego z prawd. Jest te wiele rzeczy, o ktrych ci nie powiedziay.
Niebo rozdara pierwsza byskawica. Paige z grymasem na twarzy chwycia si za
brzuch.
- Od wypadku Betty - zaczam mwi szybko - twoja matka trzymaa j pod
kluczem, bo nie chciaa, eby Betty odzyskaa siy. Przynajmniej nie w peni.
Chciaa, eby Betty bya saba i nie moga stan jej na drodze.
-Na drodze? - Znw zapaa si za brzuch i skrzywia. - Do czego?
-Do Xaviera Coopera. Maksa Hawkinsa. Aleksa Smitha. Otworzya usta, by
zaprotestowa.
-Mwia, e Zara zacza umawia si na randki" przed dwoma laty - cignam
dalej, nie pozwalajc jej doj do gosu. -Wypadek Betty mia miejsce dwa lata temu.
Zao si, e Zara zacza umawia si z chopcami dopiero po wypadku. Zamkna
usta, nie oponujc.

- Musiay z tym zaczeka, a Betty zniknie z horyzontu. Po wypadku, kiedy nie bya
ju na tyle silna, by sama potrafia si o siebie zatroszczy, mogy j bez trudu
kontrolowa i wreszcie zacz praktykowa to, do czego zostay... stworzone.
-A do czego zostay stworzone? Do prowadzenia restauracji i podawania posikw
turystom? Bo to wanie praktykuj.
- Oprcz tego rozkochuj w sobie mczyzn. Albo raczej sprawiaj, e mczyznom
wydaje si, e je pokochali. -Vanesso - powiedziaa, z trudem chwytajc powietrze.
-Wiem, e Zara miaa wielu chopakw, ale przecie jest naprawd liczna. To
oczywiste, e mczyni za ni szalej.
-Tu nie chodzi tylko o jej wygld. Chodzi o to, kim... czym... jest. Czym obie s. Zrobiam pauz. - Czym ty jeste. Spojrzaa na mnie.
-Powinnam poszuka Rainy - powiedziaa, prbujc si podnie.
- S syrenami - oznajmiam, podnoszc gos. - Takimi, o jakich czytao si w szkole,
ale prawdziwymi. Potrafi przedosta si do myli ofiary, sprawiajc, e taki
mczyzna przestaje trzewo widzie wiat, a potem wcigaj go za sob do morza,
eby go zabi. To wanie spotkao wszystkich chopakw Zary - oni nie wyjechali z
Winter Harbor do domu, eby leczy zamane serce. To wanie spotkao wszystkich
mczyzn, ktrzy zginli tego lata. I to wanie stanie si znowu dzisiejszej nocy,
jeli ich nie powstrzymamy.
- Yanesso, Zara potrafi by wredna, ale to nie znaczy, e jest...
- Wiem, e to brzmi niedorzecznie, nawet idiotycznie, ale, prosz, zastanw si przez
chwil. - Obejrzaam si za siebie, kiedy potny grzmot wprawi w drenie
porcelanowe wazony na stolikach. - Przed wypadkiem Betty dzie w dzie pywaa
caymi godzinami. Raina chodzi popywa kilka razy dziennie. Sama mwia, e
przez ostatnie dwa lata Zara pywaa coraz wicej i wicej. Do tego wszystkie
kpiecie si w sonej wodzie.
- Widziaa nasz dom. Jest stary i na dobr spraw postawiony na wodzie. To kwestia
przestarzaej hydrauliki. Pochyliam si ku niej.
- W cigu kilku ostatnich tygodni za kadym razem, kiedy robio ci si sabo, Raina
kazaa ci pi morsk wod. I pomagao, tak? Czua si po niej lepiej?

Zawahaa si, ale przytakna.


- Jest taki proces, przez ktry musi przej syrena w okrelonym czasie, zwykle po
osigniciu dojrzaoci pciowej. W przypadku Zary ten proces nastpi nieco pniej
ze wzgldu na Betty.
- A co ze mn? - zapytaa, spojrzawszy na swj wydty brzuch.
-Ty zasza w ci - odparam. - Twoje ciao nie jest jeszcze w peni gotowe na
dziecko. Dlatego jeste chora. Popatrzya na mnie, potem w stron portu. Nastpne
sowa dobieraam wyjtkowo ostronie: -Jest co jeszcze, o czym powinna wiedzie.
Jej oczy z biaymi plamkami spotkay si z moim wzrokiem, po czym dostrzegy
gazet, ktr jej podaam. -Jonathan? - wyszeptaa, odczytujc nagwek. -Strasznie
mi przykro, Paige - powiedziaam agodnie. -Niech ci nie bdzie przykro - odpara
goniejszym, bardziej zdecydowanym tonem. - To nie on. To nie jest mj Jonathan.
Milczaam przez chwil.
-Ale tak. Raina wiedziaa, jak bardzo go kochasz, i nie chciaa, eby te uczucia
przeszkodziy ci w...
-Vanesso, przesta! - krzykna, amicym si gosem. Odrzucia gazet i chwycia
si za brzuch. - Dobrze? Po prostu przesta. Prosz. Ju duej nie mog tego
sucha. Poczuam, jak serce zaciska mi si w piersi, kiedy zacza cicho ka.
Podniosam wzrok na Simona, ktry kiwn gow. Wiedzc, e musimy ju i,
pochyliam si do przodu, pooyam do na jej doni i sprbowaam raz jeszcze:
- Przykro mi. Naprawd. Wiem, e trudno ci w to uwierzy, ale to wszystko prawda.
Dziki Betty i dziennikowi Zary...
- Dziennikowi Zary? - Jej oczy bysny, gdy poderwaa gow w moj stron. Jakim prawem...
-Paige, Justine Sands bya moj siostr.
Cofna gow - wiedziaa, o kim mwi.
-Zgina, poniewa zanurkowaa w niewaciwym miejscu
o niewaciwym czasie. Zgina, poniewa syreny w kocu
wcigny j pod powierzchni. Dlatego przyznaj: czytaa dziennik Zary, eby
dowiedzie si wicej. - Wyjam go z torei ki i podaam jej. - Moja siostra nie

powiedziaa mi wszystkiego pki jeszcze miaa tak moliwo. Wszystko, co twoja


siostra powinna ci powiedzie - i powiedziaaby, gdyby naprawd zaleao jej na
tobie - jest tutaj.
Wzia ode mnie dziennik. By grubszy ni ostatnim razem kiedy go widziaa, bo
teraz zawiera przetumaczone przez Caleba strony.
Wanie otwieraa go, kiedy wiato w jadalni zgaso. Odwrciam si w stron
Simona, ale go nie widziaam. Nie widziaam nic. W ubiegych latach w tym wanie
momencie wiata elektryczne w caym miecie zastpoway wiece i lampiony.
Jednak teraz niebo pozostao czarne.
- Wszystko jest dobrze - wyszepta, kadc mi donie na ramionach. - Jestem tu.
Deszcz i wiatr uderzay o szyby w oknach za nami. Szyba za plecami Paige pka,
gdy trafia w ni grudka lodu. Deszcz przechodzi w grad. A my mielimy coraz
mniej czasu. Zaczam grzeba w kieszeni, chcc wycign komrk. Palce mi
dray, a telefon dwa razy wylizgn mi si z rk, zanim wreszcie udao mi si go
wyj i otworzy. Dao to wystarczajco duo wiata, bym moga zobaczy Paige
stojc zupenie nieruchomo przed oknami wychodzcymi na port.
Nie mwic ani sowa, stanam przy niej. Byski piorunw rozjaniay mrok niczym
sztuczne ognie Natomiast srebrzyste snopy wiata dzieliy niebo na dugie,
atramentowoczarne kolumny. Jednak w przeciwiestwie do byskawic srebrzyste
snopy nie wystrzeliway z chmur.
Wystrzeliway z wody.
poyskujce filary zaczynay nabiera ksztatu. Czujc ciepo ciaa Simona, ktry
stan tu za mn, byam spokojniejsza, ni powinnam, widzc, jak ze wzburzonych
wd portu wyaniaj si kobiece sylwetki, a pod powierzchni janieje coraz wicej
snopw wiata. W tej chwili byo ich osiem. Plamy wiata janiejce pod wod
wskazyway, e kolejne miay nadej. Christabel,
Wstrzymaam oddech. Gos w mojej gowie nie nalea do Justine.
- Chrisrabel - powtrzyam.
W tej samej chwili Paige obrcia si w moj stron.
- Co powiedziaa? Spojrzaam na ni.

- Christabel.
Jej twarz poblada.
-Nikomu nie wyjawiam imienia mojego dziecka. Ani jednej osobie.
- Nie musiaa. - Posaam jej niky, smutny umiech. - Betty odczytaa je w twoich
mylach.
24
P godziny pniej wjechalimy w grzysty teren poza granicami miasta.
Spojrzaam na Simona, ktry siedzia zgarbiony tak blisko przedniej szyby, e
podbrdek wystawa mu za kierownic i niemal dotyka tarczy prdkociomierza.
Stare volvo taty pdzio sto dziesi na godzin i cae a wibrowao z wysiku.
- Moe powinnimy odrobin zwolni - zasugerowaam. -Widoczno jest tragiczna,
a na drodze lisko.
- Wszystko pod kontrol - zapewni Simon. - To jak prowadzenie samochodu zim.
- Z t rnic, e mamy lato - przypomniaa z tylnego siedzenia Paige. - Jest rodek
lata i pada grad.
Zerknam midzy siedzenia. Wydawao si, e Paige nie nada z wdychaniem i
wydychaniem powietrza. Raz po raz Betty przysuwaa do jej drcych warg
odkrcon butelk mtnej wody morskiej.
- Nie rozumiem - wysapaa lekko Paige chwil pniej. - Dlaczego teraz? Skoro
wszystko, co mwicie jest prawd, dlaczego dzieje si wanie teraz? Dlaczego nie
rok albo dwa lata temu, albo pi?
W czasie jazdy Betty opowiedziaa Paige o wszystkim, o czym mwia nam
wczeniej. Jednak to pytanie Paige byo jedynym, ktrego nie mielimy okazji zada,
i teraz suchalimy zaintrygowani, co odpowie Betty.
- Serce twojej matki jest zimniejsze ni serce wikszoci ludzi; jednak nie jest
cakowicie odporne na ciepo. Raina bya akurat w restauracji, kiedy Paul Carsons
zjawi si tam po raz pierwszy i natychmiast si zakochaa.
-Paul Carsons? - zdziwia si Paige. - Pierwszy mczyzna, ktry zgin? Co si
stao?
-Nie odwzajemni jej uczu. By onaty i mia mae dzieci. Owszem, czu do Rainy

pocig - jak kady mczyzna, na ktrego ona spojrzy - jednak mio do rodziny
bya silniejsza. - Betty pochylia si w stron przednich siedze. - Prosz, wybaczcie
moj obcesowo, ale obawiam si, e nie da si tego inaczej uj.
- Uj czego? - wysapaa Paige.
Betty odwrcia si znw do Paige i zacza delikatnie masowa jej brzuch, jakby
chcc zaegna niepokj w rodku. -Kiedy Raina zrozumiaa, e nigdy nie bdzie
mie Paula Carsonsa dla siebie... postaraa si, eby ju nikt nigdy nie mg go mie.
Paige zakaa, ale ciko byo stwierdzi, czy to z powodu historii Betty, czy
nasilajcych si boleci.
-A co z pozostaymi? Dlaczego po jego mierci kolejni mczyni musieli zgin?
- Mwiam ju, e serce twojej matki nie jest cakiem odporne na ciepo. Tak samo
nie jest odporne na wszelkie nastpstwa sercowego zawodu. Raina czua si zraniona.
I wcieka. Chciaa da innym mczyznom pokroju Paula Carsonsa - przystojnym,
majtnym biznesmenom - nauczk, ktrej nie zapomnieliby nigdy.
Odwrciam wzrok od bocznego lusterka, kiedy Betty ucaowaa Paige w policzek i
przytrzymaa blisko siebie. Chobym chciaa, nie umiaam przesta zastanawia si,
kto bdzie tuli mnie, kiedy po jutrzejszym dniu poczuj si wystraszona,
skrzywdzona czy zdezorientowana.
- To co robimy? - zakaa Paige kilka minut pniej. - Jak je powstrzymamy?
Betty spojrzaa na mnie, ja na Simona. Kiedy nie odpowiedzia, podniosam worek
marynarski lecy na pododze u moich stp.
Oczy Paige rozszerzyy si na widok srebrnego zbiornika.
- To wyjtkowo potna mieszanka suchego lodu, ciekego azotu i katalizatora
chemicznego - wyjaniam. - Co w rodzaju bomby lodowej. Jeden z profesorw
Simona prowadzi eksperymenty ze zblion substancj prototypow w ramach
bada na temat ocieplenia klimatu, a gdy Simon opowiedzia mu o wydarzeniach w
Winter Harbor i poprosi o pomoc, doktor Beakman skonstruowa to. Zgodnie z jego
obliczeniami, kiedy ju umiecimy bomb we waciwym miejscu, Simon j
aktywuje i... po raz pierwszy w historii Winter Harbor zamarznie, unieruchamiajc
wszystko - i wszystkich - pod powierzchni.

Spojrzaa na mnie.
- Ale czy Raina i Zara bd...?
Otworzyam usta, eby wytumaczy, dlaczego to konieczne, eby podczas detonacji
bomby obie znajdoway si pod wod. Ale wtedy Paige opada gwatownie na
oparcie, uderzajc o nie mocno ramionami.
Wycignam z pciennego worka kolejn plastikow butelk wody morskiej i
podaam Betty. Paige zuya ju pi butelek. Woda zdawaa si koi bl, ale z kad
kolejn butelk sposb sprawdza si na krcej. Obliczyymy, e dziesi powinno
jej wystarczy do czasu, kiedy ju bdzie po wszystkim i kiedy zabierzemy j do
szpitala, ale ju do tej pory wykorzystaymy poow zapasu. Wiedziaymy, e w
tym tempie musimy moliwie jak najszybciej dotrze do oceanu, eby przynajmniej
dostarczy jej wody do picia i utrzyma przy yciu.
-W porzdku - powiedziaam, kiedy Simon zdj nog z gazu. - Miae racj: musimy
dojecha na miejsce tak szybko, jak to moliwe. Nie zwalniaj. -Tylko e ja nie
zwalniam.
Simon spojrza na tarcz prdkociomierza, a ja podyam za jego wzrokiem. Mimo
e wciska peda gazu w podog, a silnik wy, iga na wskaniku opadaa.
- To przez ten grad - stwierdzi. - Pada tak szybko, e przywiera do asfaltu. Opony nie
api przyczepnoci. Serce omotao mi jak oszalae, kiedy obserwowaam, jak iga
prdkociomierza spada z siedemdziesiciu do czterdziestu, a wreszcie do zera.
Okoo trzech kilometrw od szlaku prowadzcego na szczyt urwiska Chione volvo
wydao z siebie ostatnie tchnienie, po czym zaczo si stacza. Simon skierowa
samochd na pobocze, gdzie stan.
-Zdymy na piechot? - zapytaam.
Nie odpowiedzia. Bo oczywicie nie moglimy zdy - byo ju po jedenastej.
Przemierzenie pieszo trzech kilometrw po stromym zboczu przy idealnej pogodzie
mogoby zaj co najmniej czterdzieci minut. A po dotarciu do szlaku nadal trzeba
byo jeszcze wspi si na sam szczyt urwiska.
- A co z Calebem? - zapytaam. - Subaru ma napd na cztery koa. Moe mgby
zostawi j na kilka minut i...

Simon wycign komrk z uchwytu na napoje i wybra numer. Po kilku sekundach


rozczy si.
- Nie odpowiada.
- A moe 01iver? Albo Beakman?
Sprbowa dodzwoni si do obydwu. Bez skutku.
- O nie... o Boe... - Paige sapic, opada ciko na oparcie siedzenia.
Jak kady stary piernik cieszcy si nienagannym zdrowiem, czasem si mczy zwaszcza pod grk...
- Mog sprbowa? - zapytaam ni std, ni zowd, czujc, jak przewraca mi si w
odku na dwik gosu tatka w mojej gowie. - Chodzi mi o samochd.
- Po co? - zapyta Simon. - Grad pada coraz mocniej. Nie ma szans, eby...
- Znam pewien sposb. Przed wyjazdem z Bostonu tatko powiedzia mi co o tym
aucie. Moe nie zadziaa, ale sprbowa warto.
Simon spojrza na mnie, a na jego twarzy malowao si zakopotanie poczone z
frustracj i zaniepokojeniem. Mylaam, e zechce protestowa, ale po chwili zapa
za klamk i popchn drzwi. Przelazam ponad dwigni biegw, opadajc na fotel
kierowcy w momencie, gdy otwiera drzwi od strony pasaera. Zaczekaam, a
zapnie pasy, potem odpaliam silnik i ruszyam.
- Staczamy si - wysapaa Paige. - Staczamy... Nacisnam hamulec. Samochd,
lizgajc si, zahamowa.
- Vanesso - powiedzia Simon z wahaniem - jeste pewna...?
1 Nadepnam raz na peda gazu i samochd skoczy naprzd,
i chrzszczc oponami po porowatej szklistej powierzchni. Niemal natychmiast
zacz si stacza. dowiezie ci tam, gdzie zechcesz.
[ Zacisnam donie na kierownicy i powstrzymaam si przed uyciem hamulca.
Pozwoliam, by auto staczao si przez kilka sekund, po czym znw nadepnam na
gaz - tym razem z wikszym wyczuciem. Skrciam koa, ktre po chwili zaczy
zagarnia drog centymetr po centymetrze. Gdy tylko prdko spadaa, znowu
delikatnie przyciskaam gaz. Toczc si ju we waciwym kierunku, znowu
przejechalimy kilka centymetrw. Za kadym razem, kiedy samochd wytraca pd,

naciskaam peda gazu.


Wanie w ten sposb - kawaek po kawaku przy niezastpionym wsparciu gosu
tatka - dojechalimy na pocztek szlaku prowadzcego do urwiska Chione.
- Paige, skarbie, bdziesz musiaa tu na nas zaczeka - oznajmia Betty, gdy tylko
zaparkowalimy.
- Zaczeka? - wysapaa. - Jak to zaczeka? A dokd si wybieracie?
- One zbieraj si na dnie oceanu - wyjania agodnie Betty. - Zbiornik sam nie
zanurzy si rak gboko w wystarczajco szybkim tempie. Kto musi go zatopi.
Chcielimy, eby posza razem z nami i zaczekaa z Simonem przy brzegu, ale twj
stan jest gorszy, ni si obawiaam. Wyjdziesz z tego, ale musisz pozosta w
samochodzie i nie przestawa pi. Wrc po ciebie tak szybko, jak tylko bd moga.
Obiecuj.
- Babciu - gos Paige w przerwach na oddech brzmia miertelnie powanie. - Chyba
nie mwisz serio. Czybym miaa
ci przypomina, e nie widzisz? Jak ty w ogle zamierzasz je odnale?
Kiedy Betty czule przemawiaa wnuczce do ucha, obejrzaam si na Simona.
Spoglda przez oblodzon przedni szyb, zaciskajc szczki i usta.
- Wolabym, eby zostaa - powiedzia chwil pniej. Poczuam ucisk w piersi.
Mia na myli dzisiejsz noc, ale ja pomylaam o jutrze.
- Uzgodnilimy, e kto powinien pj z Betty. Caleb jest razem z Zar, a ty musisz
monitorowa warunki u podna urwiska.
- Wiem, e tak uzgodnilimy... ale Vanesso, jeli cokolwiek ci si stanie...
- Zaczekaj. - Signam do kieszeni paszcza i wycignam dyktafon. - Naley do
mojego ojca. Znalazam go w domku nad jeziorem i nagraam, jak wypowiadam
twoje imi z tysic razy. Pomylaam, e nie zaszkodzioby, gdyby mia... na wszelki
wypadek.
Zmarszczy brwi, ale wzi dyktafon.
Ju wicej nie rozmawialimy. Zaj si przygotowaniem naszych rzeczy, podczas
gdy ja opatulaam Paige w koce, ukadaam butelki sonej wody w zasigu jej rki i
egnaam si. W milczeniu ruszylimy szlakiem, a kiedy si wspinalimy, sycha

byo jedynie zgrzytanie stp na zmroonej ziemi i uderzanie gradu o korony drzew
nad naszymi gowami. W dwadziecia minut od zejcia z gwnej drogi dotarlimy
do rozwidlenia. Chciaam pj dalej i zwyczajnie pomacha mu na do widzenia - z
tego miejsca bowiem Betty i ja odbijaymy na lewo, w stron szczytu urwiska, z
kolei Simon skrca w prawo - ale nie mogam. Mj mzg chcia kontynuowa
wspinaczk, ale stopy stany w miejscu. Simon, par krokw za mn, te przystan.
- Pjd chwil odsapn - oznajmia dyskretnie Betty, ciskajc moj do. Od
pocztku sza przodem, jakby noc bya dniem, a jej oczy i minie byy zupenie
zdrowe. Wiedziaam, e teraz odpoczywa nie dlatego, e musi, ale dlatego, e jej
zdaniem Simon i ja potrzebowalimy chwili prywatnoci. Przycupna na kamieniu
kilkanacie metrw dalej, a ja czekaam, a Simon co powie. Kiedy si nie odezwa,
odwrciam si do niego. Poczuam, jak ogarnia mnie ciepo, gdy go zobaczyam:
stojcego porodku cieki, dygoczcego z zimna w polarze z logo Bates College i
patrzcego na mnie tak, jakby samym wzrokiem mg mnie obj i ochroni przed
zimnem, wiatrem, deszczem i gradem, przeszoci i przyszoci.
- Kiedy bdziesz gotowa.
Poczuam, jak do oczu napywaj mi zy.
- Kiedy bdziesz gotowa... albo nawet nigdy... to nic takiego. Pokiwaam gow,
czujc, jak gorce krople tocz si po zimnych policzkach.
To samo powiedzia, kiedy ostatnim razem stalimy na szczycie urwiska i nie
mogam zmusi si do skoku. Nawet teraz, po tym wszystkim, gdybym zdecydowaa
si zawrci, zamiast brn dalej, wspieraby mnie.
Nagle zapragnam opowiedzie mu wszystko, czego si dowiedziaam: o tacie,
mojej matce, o sobie samej. Chciaam mu powiedzie, e jest mi wszystko jedno, e
to niewane, bo to, co czuj, nie ma nic wsplnego z wadz, kontrol czy ego.
Chodzi wycznie o niego. I o mnie. I o to, w jaki sposb pomg mi myle o mroku
- nie jak o czym, czego trzeba si ba, ale jak o czym, co sprawia, e jasno
nabiera intensywnoci.
Jednak zanim znalazam waciwe sowa, by to wyrazi, odezwa si:
- Kocham ci, Yanesso. Bd na ciebie czeka. Patrzylimy sobie prosto w oczy.

Podeszam do niego i zbliyam twarz do jego twarzy tak blisko, e czuam teraz jego
gorcy oddech na ustach.
- Bd ostrony - wyszeptaam.
Chciaam go pocaowa, poczu przyjemny dotyk jego ust przywierajcych do moich
warg, ale zdoaam si oprze pokusie. Wziam marynarski worek, ktry mi poda, i
ruszyam szlakiem pod gr.
Przez jaki czas syszaam, jak grad pokrywajcy biegnc rwnolegle ciek
chrzci pod naciskiem jego butw. Ale w miar jak odlego midzy nami rosa,
jego kroki cichy i wkrtce Betty i ja znalazymy si zupenie same w samym rodku
lasu, w samym rodku nocy. Jedynym pocieszeniem byo to, e nie musz martwi
si o potwory czy zjawy skradajce si za nami, czyhajce na waciwy moment, by
porwa nas ze szlaku. Wiedziaam bowiem, gdzie s wszystkie potwory. I razem z
Betty zmierzaymy prosto ku nim.
25
Poczuam j, zanim pojawia si w polu widzenia. Teraz wiedziaam ju, dlaczego
zawsze, kiedy jest w pobliu, czuj, e gowa zaraz pknie mi na tysic kawakw.
Ot midzy Zar Marchand a mn bya jaka wi.
Chocia przed dotarciem do koca szlaku zgasiam latark, dziki srebrnej powiacie
bijcej z wody bez trudu j zobaczyam. Ona i Caleb stali zwrceni do siebie
przodem niedaleko krawdzi urwiska. Miaa na sobie tylko dug czerwon sukienk
na ramiczkach, cakowicie przemoknit i przylegajc do ciaa. Dugie ciemne
wosy ukaday si luno na jej plecach, kiedy wpatrywaa si w niego z
uwielbieniem. Powiedziaa co, na co on si umiechn. Zadraa, a on potar domi
jej nagie ramiona, by j ogrza, tak samo, jak robi to wiele razy, gdy marza Justine.
Przycign j do siebie, obj w pasie, a kiedy pooya gow na jego piersi, zbliy
twarz do jej wosw. Wygldali jak kada para zapatrzona w siebie do tego stopnia,
e nie dostrzega wiata wok. Plan polega na tym, by Caleb przekona Zar, e
nareszcie odwzajemnia jej uczucia, i zaprowadzi j na szczyt urwiska. Jak do tej
pory wszystko toczyo si po naszej myli. Miaam
tylko nadziej, e wykonujc swoje zadanie, Caleb przypadkiem nie wczuje si zbyt

mocno w rol i rzeczywicie nie przestanie dostrzega wiata.


Zerknam na zegarek. Dwudziesta trzecia trzydzieci sze. Zostay ju tylko cztery
minuty.
- Ona nas nie syszy - szepna Betty. - Nie wie, e tu jestemy.
Kiedy na nich pattzyam, pulsowao mi w gowie, jednak bl by inny ni dotychczas,
nie tak ostry. To dlatego - nie miaam pewnoci, ale odgadywaam - e tym razem
przyszlimy tu w okrelonym celu. Tym razem to my bylimy przeladowcami.
Dwudziesta trzecia trzydzieci osiem. Teraz od krawdzi dzielio ich zaledwie kilka
centymetrw. Wstrzymaam oddech, gdy Zara odwrcia si i spojrzaa w stron
szlaku. Powiata bijca od srebrnych snopw strzelajcych z wody nie sigaa
wysokich krzeww, za ktrymi si skryymy. .. jednak zdawao si, e jej oczy
odnalazy moje.
- Wszystko w porzdku, Zaro.
Zanurkowaam w cie, Betty bowiem wkroczya na czoo urwiska.
Zara zerkna na Caleba, by po chwili odwrci si znowu.
- Babcia? Co ty tu... ? Mylaam, e jeste...
- Zbyt saba, eby chodzi? - Biaa letnia sukienka smagaa nagie kostki Betty, gdy ta
stpaa krok za krokiem po skale. -Bo tak byo.
Zara zrobia niewielki krok w ty, kiedy Betty zbliya si do niej.
- Kochasz go, prawda?
Zara zastyga w bezruchu. Za jej plecami Caleb sta nieruchomo, przygldajc si im
obydwu.
Sprawdziam czas. Dwudziesta trzecia trzydzieci dziewi.
- On ciebie te kocha.
Poderwaam gow w chwili, gdy Betty spogldaa na Caleba.
- Mam racj, Calebie? Zrobiby dla Zary wszystko, prawda? Jego wzrok pomkn w
stron szlaku. Widzia mnie? Moe potrzebowa mojej pomocy? A moe po prostu
mia nadziej, e nie bdzie mi przykro, kiedy powie to, co Betty chciaa z niego
wycign?
- Ja... - gos uwiz mu w gardle, gdy zblia si do Zary. -Wiesz, e ci...

Poczuam sucho w ustach. Nie mg tego zrobi. Nie mg tego wyzna nikomu
poza Justine.
- To nic zego - improwizowaa Betty, ujrzawszy, e blask w oczach zranionej,
wpatrujcej si w Caleba Zary ganie. -Nadal moesz go kocha. Nie musisz go
krzywdzi. Zara otworzya usta, jakby chciaa przyzna jej racj, jednak po chwili
zamkna je, nic nie mwic.
- Nie musisz naladowa Rainy. - Betty staa teraz zaledwie kilka centymetrw od
niej. - Moesz y i kocha, nie krzywdzc nikogo.
- Przepraszam, babciu - oznajmia Zara drcym gosem. -Kocham ci... i
przepraszam.
Wstrzymaam oddech, kiedy Betty zrobia krok naprzd, i wypadam ze swojej
kryjwki, widzc, do czego to wszystko zmierza.
Ale byo ju za pno. Betty doskoczya do Zary, gdy ta rzucia si na Caleba... po
czym Zara skoczya z urwiska w ciemno, pocigajc swoj babci za sob.
- Yanesso - wysapa Caleb, kiedy do niego dobiegam. Dra na caym ciele,
wpatrujc si w krawd klifu. - Strasznie ci
przepraszam: nie mogem tego zrobi. Chciaem to powiedzie, bo wiedziaem, e
ona chce to usysze, ale...
- Ju dobrze. - Opuciam worek na ziemi i zaczam ciga kurtk. - Nie masz za
co przeprasza.
- Ale Betty miaa zatopi zbiornik, a jest ju tak pno... Jak mamy teraz... - Zamilk.
- Co ty wyprawiasz? Energicznym ruchem zdjam bluz i zsunam teniswki.
Stojc ju tylko w dinsach i podkoszulku, otworzyam worek i wyjam zbiornik.
- Vanesso, przesta. Nie moesz...
- Caleb, sam syszae Simona i doktora Beakmana. Bomb trzeba zdetonowa u
rde aktywnoci atmosferycznej. A e sama si tam nie dostanie, kto musi j
zabra.
- Zgadza si: kto o nadludzkich, nadprzyrodzonych zdolnociach.
Nie odpowiedziaam, wsuwajc rce przez grube szelki zbiornika i zawizujc tam
wok pasa.

- Yanesso, ja skocz - zaproponowa, zbliajc si do mnie. -Zanurkuj ze


zbiornikiem tak gboko, jak mi si uda, a potem opuszcz go na dno. To najlepsze,
co moemy w tej chwili zrobi.
- Caleb, bez obrazy, ale przy takich falach nie przetrwasz nawet dziesiciu sekund.
- A skd masz pewno, e ty przetrwasz? Posaam mu wymowne spojrzenie.
- Trzydzieci cztery minuty.
Zacz protestowa, ale kontynuowaam, zanim zdy cokolwiek powiedzie.
- Dwa lata temu spdziam pod wod trzydzieci cztery minuty. I nic mi si nie stao.
-Ale...
-Ja to musz zrobi, Caleb - przerwaam agodnym, lecz stanowczym gosem. - Po
tym wszystkim, co dla mnie zrobia, musz chocia sprbowa.
Potrzsn gow, ale nie powiedzia ju nic wicej. - Paige jest w samochodzie dodaam, wymieniajc z nim ucisk. - Jest w cikim stanie i musi jak najszybciej
trafi do szpitala. Czy mgby...
-Jasne. - Zanim mnie puci, mocno mnie ucisn. - Prosz ci, bd ostrona.
Patrzyam, jak odchodzi, a potem zbliyam si do pki skalnej. wiato byo tak
jasne, e nie widziaam podna klifu w dole.
Nie wydaje ci si, e tego lata Simon wyglda inaczej? Jakby do-rolejszy?
Przystojniejszy?
Gdy na twarzy poczuam son mgiek fal rozbryzgujcych si o skay pitnacie
metrw poniej, zmruyam oczy i ujrzaam Justine. Nie udawaam, e jest tu obok
mnie i szepcze sowa zachty. Niczego nie udawaam. Po prostu ujrzaam j tak,
jak j zapamitaam: kiedy jako dziewczynka budowaa wok mnie na ku
fortec z poduszek i pluszakw; kiedy popijaa ajerkoniak przycupnita pod ciepym
pledem na schodach w tylnej czci domu; kiedy owia ryby z czerwonej odzi
wiosowej; kiedy oddawaa skok do wody z urwiska. Zobaczyam jej umiech, jej
niebieskie oczy. Po prostu zobaczyam j, moj Justine, dokadnie tak, jak zawsze
znaam.
Czujc przedziwny spokj, jakby kada minuta dwch ubiegych lat prowadzia
wanie do tej chwili, wziam gboki oddech... i skoczyam.

Wbiam si w tafl wody. Fale napary na moje ciao, a prd szumia mi w uszach
niczym rozpdzony pocig. Blask nade mn by rwnie jasny jak pode mn, przez co
nie potrafiam stwierdzi, w ktr stron si zwrci. Ramiona i nogi mciy wod;
przestaam si porusza dopiero wtedy, gdy zdaam sobie spraw, e wstrzymuj
oddech, a moje puca lada chwila eksploduj. Prdy wiroway wok mnie, szarpic
mn jak szmacian lalk. Po upywie niemal caej minuty zorientowaam si, e moje
pooenie zmienio si co najwyej o kilkadziesit centymetrw, a puca ju nie
daway rady. To by ten moment.
Ucisk na klatk piersiow by tak silny, e resztki powietrza zostay wypchnite z
puc. Powietrze wypenio mi usta i naparo na zacinite wargi, ktre wreszcie
ulegy, wypuszczajc tlen. Nozdrza wypenia woda, sprawiajc, e twarz zapona
ywym ogniem. Gardo si zacisno, starajc si zatrzyma tesztki powietrza w
pucach.
Patrzyam, jak z kad chwil powierzchnia oddala si coraz bardziej. Pomylaam o
mamie, tacie i Justine. Pomylaam o Calebie i Paige. Pomylaam o Betty, Rainie i
arze. Pomylaam o Simonie z nadziej, e nadal bdzie wierzy, i uczucie, jakim
mnie darzy, czymkolwiek byo, byo prawdziwe, i e bdzie je pielgnowa
niezalenie od tego, co si wydarzy.
Zwolniam zacinite wargi. Woda wlaa mi si do ust, napara z tak si, e a mnie
odrzucio. Przycisnam obie donie do palcej piersi i modliam si, aby nadesza
mier, aby mrok -lub jasno - powstrzyma bl i zmy wszystko inne. Bo byo tego
zbyt wiele. Trwao za dugo. Chciaam ju tylko, eby si skoczyo - eby to
wszystko wreszcie si skoczyo.
I wtedy... skoczyo si. Bl w pucach ustpi. Wkrtce wntrze mojego ciaa stao
si zimniejsze ni skra. Udrka mina. Otworzyam oczy i spojrzaam w d. Klatka
piersiowa wci unosia si i opadaa miarowo. Serce pod palcami nadal bio.
yam... i, tak samo jak dwa lata temu, oddychaam pod wod.
Spojrzaam na zegarek. Do pnocy zosta jeszcze kwadrans. Zanurkowaam gbiej,
z dala od powierzchni. Prdy wci mn szarpay, ale teraz ramiona i nogi przecinay
je bez trudu. Minie zdaway si silniejsze, ciao naadowane now energi. Jedyna

rzecz, ktra sprawiaa, e pywanie byo bardziej wymagajce fizycznie od


przechadzki po parku, to wiato: otaczao mnie ze wszystkich stron, a im gbiej si
zanurzaam, tym jego blask by intensywniejszy. Zamykaam oczy, ale nie byo
adnej rnicy.
Zaczynaam si martwi, e nie zorientuj si, jak dotr na dno, dopki donie nie
uderz w piasek... kiedy nagle woda wok mnie zacza si zmienia. Odniosam
wraenie, e rzednieje, lekko rozstpuje si... a przestaje si porusza. Ja te
przestaam si porusza, a moje ciao zamaro. Czuam si tak, jakbym unosia si na
niezmconej powierzchni jeziora Kantaka. Sprbowaam otworzy oczy, eby
przekona si, dlaczego tak si dzieje - natychmiast je zamknam i obrciam si.
Dotaram do czego w rodzaju bariery. wiato tu pode mn janiao biel i byo
skoncentrowane na czym, co wygldao na dug, grub cian. Spogldanie w
tamtym kierunku byo jak patrzenie prosto w soce.
Nie otwierajc oczu, zrobiam gboki wdech i wycignam rce w stron wiata.
Gdy tylko opuszkami palcw dotknam ciany, moje oczy rozwary si: poczuam,
jakbym w obie
donie schwytaa byskawic. Energia bya rwnie oywcza jak paraliujca, przez co
nie potrafiam nic zrobi, mogam tylko patrze, bezsilna, jak wciga mnie w gb
wiata. Powinnam by przeraona. Powinnam walczy, zrobi zwrot i prbowa z
caych si wyrwa si z powrotem. I pewnie bym to zrobia, gdyby nie Simon. By
wszdzie. Widziaam, jak siedzi przykucnity przy mnie na krawdzi skarpy;
wiosuje przede mn na dce; stoi na play, czekajc, a zeskocz ze skay; trzyma
mnie na kolanach na pododze w kuchni; tuli mnie, cauje, pieci. Czuam go tak,
jakby by tu ptzy mnie, i byo mi tak dobrze - prawie tak samo dobrze jak w
rzeczywistoci - e pomylaam: jeli tak to wanie wyglda, jeli koniec oznacza
zawieszenie pord jasnoci pomidzy dwoma wiatami, to nie mam si czego
obawia. Nic zego mi nie grozi.
W kocu wiato osabo. Woda wci lnia, jednak na tyle bladym wiatem, e
mogam rozezna si w otoczeniu. Oderwaam si od ciany i opadaam w stron
piaszczystego podoa, gdzie zgromadziy si dziesitki migoczcych postaci,

tworzc krg. Spostrzegam, e krg otaczaj skupiska wysokich gazw, dlatego


szybko zmieniam kierunek i skryam si za jednym z nich.
Kiedy nabraam pewnoci, e mnie nie widz, wycignam rk po zbiornik na
plecach. Uzgodnilimy, e w chwili gdy temperatura wody osignie zero stopni,
Simon ze swojego stanowiska na odzi Anna Barbara" nacinie przycisk, co wprawi
zbiornik w drenie. Nie czuam jeszcze wibracji, ale chciaam sprawdzi na
zewntrznym termometrze, jak niewiele pozostao do temperatury zamarzania.
Znalimy ich plan: wystarczyo dopasowa do niego wasny.
Znieruchomiaam, czujc, e rka przecina pust przestrze za plecami. Zbiornika nie
byo. Musia si zerwa - albo zosta odessany - przy przekraczaniu bariery wietlnej.
Starajc si nie wpada w panik, spojrzaam na zegarek. Jedenasta pidziesit
cztery. Miaam sze minut na znalezienie zbiornika, aktywowanie mechanizmu i
przepynicie ptora-kilometrowego dystansu, jaki dzieli mnie od powierzchni.
Przemknam wzrokiem po zgromadzonych, dostrzegajc wrd nich Betty i Zar,
ktre stay w krgu, zupenie jakby od samego pocztku zamierzay w tym
uczestniczy. Syreny zdaway si na co czeka: ich skrzce si oczy raz po raz
unosiy si w gr, w stron ciany wiata. Na mczyzn. Czekay na kolejne ofiary.
Z krgu dobieg wysoki dwik. Na pocztku subtelny, jednak | po chwili sta si
dononiejszy, jakby obok sta kto i manewrowa pokrtem gonoci. Serce zabio
mi szybciej, gdy jedna z syren wypyna na rodek krgu. Nie widziaam jej twarzy,
ale rozpoznaam j natychmiast.
Raina. Usta miaa zamknite, ale wydawaa z siebie wysoki, nieprzerwany dwik,
ktry sprawia, e pozostae syreny opuciy wzrok, a woda wok nich zafalowaa.
Syreny, nie otwierajc ust, zaczy swoj pie, a agodne dwiki sprzgy si w
mi dla ucha, kojc, harmonijn melodi.
Spojrzaam na zegarek. Dwudziesta trzecia pidziesit sze. Zaczekaam, a
wszystkie skupiy si na rodku krgu, a wtedy szybko podpynam do nastpnego
gazu. Wzrokiem badaam kamieniste wiee w poszukiwaniu srebrzystej powiaty
lub bysku wiata dobiegajcego spomidzy mrocznych wnk i szczelin skalnych.
Nic. Jedynym rdem wiata bya ciana unoszca si ponad krgiem oraz sam

krg. Tam, Vanesso...


Otworzyam szeroko oczy na dwik gosu Justine. Spjrz w gr...
One te j syszay: gdy tylko przemwia, piew usta. Wypadam zza gazw.
Zbiornik przelizgiwa si przez szczelin w cianie, a Raina ruszya ju w gr,
chcc go przechwyci. Odpychaam si i zagarniaam wod tak szybko, jak tylko
pozwalay mi na to nogi i ramiona. Jedna z syren poniej dostrzega mnie i podniosa
mrocy krew w yach alarm, ktry wbi si w moj gow niczym ostrze topora.
Bl by milion razy dotkliwszy ni to, co kiedykolwiek czuam, bdc w pobliu Zary
- nogi natychmiast mi zesztywniay i musiaam przesta pyn, eby chwyci si
obiema tekami za gow. Jednak sprbowaam odpycha si nogami, ale alarm sta
si jeszcze goniejszy, a bl tym bardziej nieznony, do pierwszej bowiem doczya
druga syrena. Opadajc bezwadnie na dno, zdoaam podnie wzrok i wtedy
zobaczyam Rain zbliajc si do zbiornika w chwili, gdy cay janiejcy krg
wiata zacz si unosi. Nadcigay. Nadcigay, a ja nie mogam si nawet
poruszy. Haas nasila si. Znosio mnie na rodek krgu gow naprzd i ledwie
zauwayam, e blask sabnie. Do chwili gdy wyldowaam agodnie na piasku,
zapanowa ju kompletny mrok. Otaczaa mnie absolutna ciemno, a potwory
zbliay si do mnie.
Sprbowaam si podnie, kiedy co szarpno mnie za rk. Zostaam poderwana z
podoa i wzniesiona spiralnym ruchem poprzez wod. Poruszaam si tak szybko, e
nie umiaam stwierdzi, gdzie jest gra, a gdzie d.
Ale nie szarpaam si ani nie prbowaam si uwolni. To nic by nie dao. Miaam
tylko nadziej, e Justine do mnie przemwi, e mi pomoe. Zosta tu.
W gowie wci jeszcze mi wirowao, kiedy stopy znalazy stabilny grunt. Syreny
przerway alarm i znw zaintonoway pie. Z krgu bia delikatna powiata: to ich
oczy pony niczym nocne lampki. Zrobio si na tyle jasno, bym moga dostrzec, e
stoj na skale wysoko ponad krgiem, a z gry spywaj kolejne syreny, wabic
radonie zdezorientowanych mczyzn ubranych w spodenki i podkoszulki.
Mczyni znajdowali si ptora kilometra pod wod, ale yli - jeszcze.
Nagle woda wok mnie zawirowaa. Co unioso moje rce i poczuam

przesuwajcy si z tyu ciar, ktry po chwili spocz na moich ramionach i plecach.


Prbowaam zobaczy twarz syreny, ktra znalaza si przy mnie, ale - w
przeciwiestwie do pozostaych - jej srebrne oczy byy zgaszone. Nie mogam nic
dojrze, dopki inna syrena nie wystartowaa prosto na nas z prdkoci torpedy:
byski jej oczu ciy wod niczym rzucane na nocne niebo snopy wiata z latarni
morskiej. Gdy blask bijcy od zbliajcej si syreny nasili si, moje oczy otworzyy
si szeroko. Przede mn bya Zara. Wygldaa inaczej
- bya smutna, nie rozgniewana, przestraszona, nie zowroga
- ale to bya ona.
Kiedy mrugnam, ju odpyna. Wystrzelia w kierunku tej drugiej syreny, a potem
podya w stron krgu. Olepiajcy blask zela, kiedy druga syrena ruszya w jej
lady. Nagle poczuam wibrowanie na plecach i signam obiema rkami za siebie.
Zbiornik. Najwyraniej Zara dostarczya mi bomb lodow. Doktor Beakman
powiedzia, e panel sterowania na boku zacznie brzcze, kiedy temperatura wody
spadnie na tyle, by Simon mg zdetonowa adunek.
Spojrzaam w d na krg i ujrzaam syreny poraone widokiem mczyzn
unoszonych z prdem w ich kierunku. Na widok tych nieszcznikw, otaczajcych
ramionami kobiety, ktre ich sprowadziy na dno, poczuam ucisk w sercu. Zbiornik
znw zawibrowa. Zamknam oczy i pomylaam o Simonie czekajcym na nas
gdzie nad powierzchni, po czym... odepchnam si od skay.
Trzymaam si wysoko nad krgiem, podpywajc na jego rodek. Kiedy
przesuwaam si bezporednio ponad sylwetkami zwabionych ofiar, signam za
siebie. Wymacaam palcami zatrzask zwalniajcy zbiornik z plecw. Na twarzach
mczyzn malowao si coraz wiksze zadowolenie, w miar jak syreny
kontynuoway pie, a wtedy wyobraziam sobie, jak zastygaj na zawsze - podobnie
jak twarze znalezionych ofiar, jednak te z innej przyczyny. piewaj, Vanesso...
Odrzucio mnie, jakby pod wpywem ciosu. Spojrzawszy w d, zobaczyam, e
kada z syren skupiona jest na mczynie... kada z wyjtkiem jednej. Musisz
zapiewa...
Betty. Pozostae zdaway si jej nie sysze ani nie zauwaa, e ledzi mnie

wzrokiem, gdy unosz si ponad nimi, jednak jej gos wyranie rozbrzmiewa w
mojej gowie. Co to znaczy, e musz zapiewa? Co miaa na myli? Jak? Co by to
teraz dao poza tym, e zwrciabym na siebie niepotrzebnie uwag? Moesz ich
jeszcze ocali...
I wtedy go usyszaam. Subtelny dwik, ktry pyn niczym ciepe mleko z
miodem... stopniowo narasta... by wreszcie eksplodowa, rozpryskujc si na milion
drobniejszych dwikw. Niektre z nich byy donone, inne kojce i lekkie.
Niektre urywane, inne przecige. Niektre wysokie i piskliwe, inne ciepe i niskie.
Odbijay si od piasku, odpryskiway tysicem rykoszetw od ska i otulay kadego,
kto znajdowa si pod powierzchni. Brzmiao to tak, jakby piew dobiega z wielu
rde, jakby by dzieem caego chru syren... ale w rzeczywistoci pochodzi tylko
od jednej. Ode mnie.
Kiedy mczyni uwolnieni z uciskw wystrzelili w gr, a rj syren ruszy prosto
na mnie, wcisnam przycisk, ktry mia po raz pierwszy w historii sku lodem
Winter Harbor. Krg srebrzystego wiata unosi si. Odepchnam si, zagarnam
wod, oddalajc si od zbliajcej si powiaty, i ruszyam ku powierzchni. Zbiornik
opada gdzie poniej, ale ja nie ogldaam si za siebie, eby przekona si, gdzie
wylduje. Nie ogldaam si te, eby sprawdzi, czy syreny nadal mnie cigaj.
Wiele godzin pniej, kiedy ju zabrano nas do szpitala, gdzie dochodzilimy do
siebie, prbowaam opowiedzie Simonowi, jakie to byo uczucie. Prbowaam mu
opowiedzie o tym, jak piew nasila si, a potem nagle urwa; jak w zastraszajcym
tempie rozprzestrzenia si ld, a do uszu dobiega odgos krystalizujcej si wody.
Prbowaam opowiedzie o tym, e pynam tak szybko, jak tylko potrafiam, a ld
dotar do moich ng i nie mogam ju duej pyn. Jednak w tamtej chwili, kiedy
zbiornik eksplodowa, a w naszym kierunku wystrzeli srebrzysty, lodowy kb,
byam wiadoma tylko jednego: e si umiecham. Wody Wintet Harbor zamarzaj w
samym rodku lata... ale ja si umiecham.
26
- Nie bj si - powiedzia tato, trzymajc mam za obie donie.
- Nie boj si.

- Przecie drysz.
- No tak, oczywicie, e dr. Lada chwila zami rk, nog, krgosup i Bg wie co
jeszcze...
- licznotka.
Przestaa narzeka na chwil, by mc posa tacie umiech.
- Moja licznotka.
Odwrciam wzrok, kiedy pochyli si, eby pocaowa j po raz czwarty, odkd
weszli na ld. Min ju tydzie, jak wyszam ze szpitala i wracaam do siebie w
domku nad jeziorem, i w chwilach kiedy akurat nie pytali, jak si czuj, nie
przynosili mi herbaty albo jeszcze jednego koca, tulili si do siebie, caowali albo
miali. Utrata Justine sprawia, e si od siebie oddalili, ale utrata Justine i nieomal
utracenie mnie najwyraniej rozbudziy midzy nimi co, czego
- odkd pamitam - nigdy wczeniej nie byam wiadkiem. To byo mie, ale... oprcz
tego nie byam pewna, jak mam si z tym teraz czu.
- Mam ci - powiedzia tato, przesuwajc donie na tali mamy. - I ci nie puszcz.
- Yanesso - zawoaa mama przez rami - gdy tylko upadn, zaczn krzycze, ale jeli
z jakich powodw ratownik mnie nie usyszy...
- Przyl sanki ratunkowe - zapewniam.
- Nic ci nie bdzie, dziecinko? - zapyta tatko. - Zawoasz nas, kiedy bdziesz czego
potrzebowaa?
Pokiwaam gow, chocia ju niczego nie potrzebowaam. Po molo szed wanie w
moj stron Simon. Przygldaam si, jak rodzice wchodz gbiej na ld. Tato
porusza si pewnie, ale kostki mamy w ywach wyranie si wyginay. Cieszyam
si, e ratownik cigle jest w pobliu. Nawet po tym jak wody w porcie zamarzy na
kamie, wci zajmowa swoje stanowisko wychodzce na lodow tafl, z tym e
teraz zamiast koszulki stray wodnej i spodenek pywackich mia na sobie spodnie
dresowe, zimow kurtk, rkawiczki i futrzan czapk. Nie by jedyn osob ubran
w zimow odzie. Od dwch tygodni - a dokadnie od dnia, kiedy skoczyam do
wody z urwiska Chione - na niebie nie pojawia si ani jedna chmurka, ale
temperatura wci utrzymywaa si poniej zera. Bomba chemiczna Simona w

poczeniu z manipulacjami atmosferycznymi syren sprawiy, e Winter Harbor


wreszcie zapracowao na swoj zimow nazw pomimo peni lata. Powietrze
stopniowo si rozgrzewao, ale Simon powiedzia, e ld prawdopodobnie nie
stopnieje a do jesieni. Zatem podczas gdy mieszkacy i turyci odwiedzajcy
pozostae miasteczka na linii wybrzea stanu Maine wci oddawali si wodnym
szalestwom, wszyscy w Winter Harbor signli po zimowy sprzt i wyruszyli
eksplorowa ld.
Ja jeszcze nie weszam na zmroon tafl i nie sdziam, e w ogle to zrobi, ale
mio byo siedzie przy brzegu i patrze, jak inni jed na ywach, graj w hokeja i
prbuj - bez powodzenia - owi ryby w lodzie. I mylaam, e gdyby port nigdy nie
odtaja, gdyby miasto na zawsze opanowaa wieczna zima, wcale nie byoby to takie
ze. Nie byo szans, eby cokolwiek, co zamarzo pod powierzchni, wci jeszcze
yo, gdy ld wreszcie stopnieje. Jednak mimo to za kadym razem, kiedy
spogldaam na jezioro i widziaam tward, nieprzenikaln powok, czuam si
uspokojona.
- Wiem, e wiele przesza i nie chciabym ci wyprowadza z rwnowagi - oznajmi
Simon, siadajc na awce obok mnie -ale wydaje mi si, e twoja mama si umiecha.
Rozemiaam si.
- Oto kolejny przykad, gdy niemoliwe staje si moliwe. Wiesz, e na reszt
wakacji wzia sobie urlop? Wycign przed siebie owinit w foli kanapk i
papierowy kubek.
- By uczci twj pierwszy dzie na wolnoci: kajzerka z jajkiem, kiebas i serem, a
do tego nowy hit Portowych Frykasw": gorca czekolada. Pomylaem, e cigle
jeszcze jest troch za zimno na koktajl arbuzowy z gujaw.
- Wspaniale - ucieszyam si, biorc od niego niadanie. -Dzikuj.
Przez kilka minut jedlimy w milczeniu. Teraz jednak, w przeciwiestwie do
pierwszego wsplnego niadania tego lata -w subaru, zanim udalimy si na
poszukiwanie Caleba - cisza midzy nami nie bya krpujca. Po tym wszystkim, co
razem przeylimy, fakt, e moglimy siedzie obok siebie i nic nie mwi, by
przyjemn odmian.

- Byem dzi rano w szpitalu - oznajmi wreszcie. Skinam gow. Od wypadku


codziennie odwiedza ofiary i zdawa mi relacj na bieco, wpadajc co wieczr na
krtk kontrolowan wizyt.
- Wszyscy mczyni wracaj do siebie. Dalej pi na potg, ale lekarz mwi, e po
przebudzeniu s komunikatywni. Spojrzaam na niego.
- I cigle nie mwili nic o tym, co si wydarzyo...? Potrzsn gow.
- Widocznie nie pamitaj. Lekarze win przypisuj tej dziwacznej pogodzie, tak
samo jak w przypadku wszystkich pozostaych.
Odwrciam si w stron portu.
- Mona by pomyle, e do szybko znaleli wyjanienie.
- Sdz, e atwiej jest obwinia pogod, ni stawia kolejne pytania, na ktre nie
potrafi znale odpowiedzi.
- I nikt si nie dziwi, e po tygodniach cigych ulew i sztormw na dobre si
rozpogodzio?
- Skoczyo si rwnie niespodziewanie, jak si zaczo. Zdaniem naukowcw i
meteorologw to niewytumaczalny szczliwy traf. By moe, kiedy upynie troch
wicej czasu, zaczn kopa gbiej.
- Kiedy na przykad mody geniusz, niejaki Simon Carmichael, zwrci na to ich
uwag? - Umiechnam si do niego.
- Myl, e na razie odo probwki na pk. Moe nawet po powrocie do Bates
zmieni przedmiot kierunkowy: na teatr albo angielski, albo na co innego
niezwizanego z naukami cisymi.
Uniosam brwi. Ani przez chwil nie wierzyam w to, co mwi.
- W kadym razie - podj agodnym tonem - mieli mnstwo szczcia: lekarze
oszacowali, e spdzili pod wod mniej ni dwie minuty, zanim port zamarz. Przez
jaki czas bd musieli zosta pod obserwacj, ale z dnia na dzie odzyskuj siy.
- To dobra wiadomo. - Byam wstrznita, dowiedziawszy si, e kady z
mczyzn zwabionych gboko pod powierzchni a do krgu syren, zosta
znaleziony w lodzie, niedaleko od powierzchni. Kiedy kapitan Monty zacz wierci
ld, znalaz trzech z nich, zanim natrafi na mnie. Mwi, e kady z nas zosta

znaleziony na innej gbokoci, ale zamarznite umiechy na naszych twarzach byy


jednakowe.
Mnie pierwsz zwolniono ze szpitala. Lekarze i pielgniarki ochrzcili mnie swoj
cudown pacjentk", bo chocia wszyscy przetrwalimy takie same fizyczne
wyzwania, ja wrciam do siebie znacznie szybciej od pozostaych. Nawet Simon nie
umia tego wyjani.
Ja umiaam. Ale jeszcze tego nie zrobiam.
- Paige te czuje si lepiej - doda. - Nadal jest zdruzgotana po stracie Jonathana i
malestwa, ale dochodzi do siebie.
Na myl o Paige poczuam ucisk w odku. Nie rozmawiaymy ze sob od tamtej
nocy, wic nie wiedziaam, jak si rzeczywicie czuje. Simon mwi, e lekarze
zrobili naprawd wszystko, co mogli, jednak aden wykwalifikowany poonik nie
mg wiedzie, e jedynym sposobem na utrzymanie dziecka przy yciu jest
wprowadzenie do jego organizmu sonej wody. A do tamtego czasu silny stres odbi
si mocno na ciele Paige i zanim Caleb dowiz j do szpitala, stracia przytomno.
- A jak si ma Betty? - zapytaam par minut pniej.
- Mwi, e od lat nie czua si silniejsza fizycznie. Ani na krok nie odstpuje ka
Paige, z kolei 01iver prawie nie odstpuje jej.
- Ciesz si, e maj siebie. Paige bdzie ich potrzebowa. Pokiwa gow i spojrza
na mnie.
- Cigle nie wiem, jak ci si to udao.
Skupiam wzrok na struce pary unoszcej si znad kubka z czekolad.
- No wiesz, e udao ci si to wszystko bez pianki, maski tlenowej, butli... i samo to,
e w ogle bya w stanie skoczy po tym wszystkim, co si stao i co odkrya.
Wstrzymaam oddech i zaczekaam, a powie fakty, tak samo, jak robiam to przez
ostatnie dwa tygodnie za kadym razem, kiedy porusza ten temat. Z logicznego,
naukowego punktu widzenia nie powinnam bya przey. Jednak albo uczucia
przysaniay mu rozum, albo moja wadza nad nim bya na tyle silna, by trzyma go
w niewiadomoci, poniewa do tej pory nie znalaz rozwizania. A ja kadego dnia
czuam coraz wiksz ulg, e go nie znalaz.

- Musiaam skoczy - odparam tak jak zawsze. - Na szczcie upuszczenie zbiornika,


eby sam opad na dno, okazao si skuteczniejsze, ni sdzilimy. A Betty
powiedziaa ci, e usyszaa, jak woda si krystalizuje, zanim pozostae syreny zday
sobie spraw z tego, co si dzieje, i natychmiast zacza pyn ku powierzchni.
Wygraymy los na loterii.
Kiedy nic nie odpowiedzia, spojrzaam na port. Tak bardzo baam si, e pozna
prawd, e nie przygotowaam sobie nawet odpowiedzi na wypadek, gdy to wreszcie
nastpi. -Jak si dzisiaj czujesz? - zapyta agodnie.
- wietnie - odparam zbyt rzekim tonem. - Mogam wyj z domu, a to ju duo,
prawda?
Czeka, a powiem co jeszcze.
- Czciej robi si senna - dodaam. - pi wicej, nibym chciaa, czuj taki bl w
pucach, e czasem nie mog zaczerpn
tchu, i budz si z blem gowy. Ale kady dzie jest atwiejszy od poprzedniego.
Zerkn na port. Widzc moich rodzicw chwiejcych si na lodzie kilkaset metrw
dalej, przysun si do mnie bliej. Oddech uwiz mi w gardle. Bya to najmniejsza
odlego, jaka dzielia nas od chwili, gdy egnalimy si na rozstaju drg, idc na
urwisko Chione. Czuam, e kady mj misie gorco pragnie znale si jeszcze
bliej - chciaam otoczy go ramionami, obsypa pocaunkami i poczu jego ciao
przy swoim ciele. Wyobraaam sobie, jak to bdzie znale si tak blisko niego, od
momentu kiedy po raz pierwszy po przebudzeniu w szpitalu otworzyam oczy. Ale
nie mogam by tak blisko. To nie byo w porzdku.
- Vanesso... ja nadal tu jestem. Wiem, e teraz sprawy wygldaj dziwnie, ale chc,
eby wiedziaa, e nadal tu jestem. I chc z tob by, gdy tylko bdziesz gotowa.
Odwrciam si do niego.
- Albo nawet nigdy? Milcza przez chwil.
-Jeli uznasz, e tak bdzie najlepiej, to tak. Ale nie tego chc.
Zajrzaam mu gboko w oczy. Ja te wcale tego nie chciaam. aowaam, e nie
mog udawa, i tak wanie jest, ale nawet samo zasugerowanie tego na gos byo
dla mnie mczarni. O dziwo, zeskoczenie w kocu z urwiska i ujcie z yciem wcale

nie zmienio mnie z miejsca w nieustraszon. Cigle udawaam, e sprawy wcale nie
maj si tak, jak miay si naprawd - by moe nawet bardziej ni kiedykolwiek
dotd. Cigle jeszcze nie zapytaam taty o Charlotte Bleu i udawaam, e dalej jest
moim ukochanym tatkiem, ktry nie by zdolny do zego. Udawaam,
e mama jest moj prawdziw matk. Udawaam, e w naszej rodzinie wszystko si
uoy, mimo e stracilimy Justine. Udawaam, e siedzenie na tej awce z Simonem
jest rzecz cakowicie moliw do zaakceptowania, i wreszcie wiedziaam, e kiedy
naprawd bdziemy sami, nie tylko sami na publicznej awce z moimi rodzicami
kilkaset metrw dalej, bd udawaa, e to te jest do zaakceptowania. Udawaam, e
nadal jestem sob. Udawaam, e dalej jestem t nudn, zwyczajn Vaness Sands,
zamiast przyj to, kim - i czym - jestem naprawd. Bo po oddaniu skoku z urwiska
Chione i stawieniu czoa mojemu najwikszemu lkowi nadal czuam strach. Od
tamtej nocy moje ciao nie byo ju takie samo, a ja czuam strach na myl o tym,
czego teraz potrzebowao, by y. Czuam strach na myl o tym, co Simon i ja
zrobilimy trzy tygodnie wczeniej i co to teraz mogo oznacza.
A przede wszystkim czuam strach przed tym, e gdyby pozna prawd, straciabym
go na zawsze.
Odstawiam kubek gorcej czekolady na awk midzy nami, signam do kieszeni
paszcza i wycignam paczuszk biaego proszku.
- Suplement witaminowy - wyjaniam, udajc jeszcze przez kilka kolejnych chwil,
kiedy patrzyam, jak drobinki soli opadaj na powierzchni brzowego, gstego
pynu niczym krople deszczu na niezamarznite wody portu. - Dziki niemu atwiej
mi si oddycha.