You are on page 1of 248

TRICIA RAYBURN

Gbia
Wydawnictwo Dolnolskie

Odlego midzy Simonem a mn malaa. Najwidoczniej syszc, jak si zbliam, przystan


i obrci si w moj stron. Poczuam wielk ulg, e zdoam do niego dotrze, zanim
cokolwiek si stanie, a kiedy unis ramiona, pomylaam, e chce, ebym wbiega prosto w
jego objcia. Ale wtedy spotkalimy si wzrokiem - w jego oczach ujrzaam strach.
- Vanesso! - zawoa gono, ale z opanowaniem. - Nie ruszaj si!
Zatrzymaam si z polizgiem.
- Ld pka! - krzykn. - Za tob!
TOM PIERWSZY

Podzikowania
Za pomoc w doprowadzeniu do koca tej powieci serdecznie dzikuj wyjtkowej
agentce Rebece Sherman, wspaniaej redaktorce Reginie Griffin, Elizabeth Law, Dougowi
Pocockowi, Mary Albi, Alison Weiss oraz pozostaej czci zespou wydawniczego Egmont
USA, a take Cecilii de la Campa, Angharad Kowal, Chelsey Heller, Ty King oraz Jennie
Shaw z agencji Writers House.

1
By pierwszy wrzenia. Dzie, w ktrym moja starsza siostra Justine powinna
zaczyna zajcia. Kupowa podrczniki. Myle o przyszoci. Dwoi si i troi, robic
wszystko to, co zaprzta gowy studentom pierwszego roku. Jednak cay ten zamt nie by
udziaem Justine, a to dlatego, e o jej przyszoci zadecydowa skok z urwiska w rodku
nocy trzy miesice wczeniej.
To ja zamiast niej przechadzaam si po kampusie uczelni.
- Przed nami Parker Hall - wyjania mj przewodnik. - A tam wida Hathorn Hall i
kaplic.
Umiechnam si uprzejmie i ruszyam za nim dziedzicem gwnym. adny,
utrzymany w konwencji parku skwer, ktry otaczay budynki z czerwonej cegy, wrza od
rozmw i miechu chopakw i dziewczt porwnujcych plany zaj.
- To Coram Library - cign dalej, wskazujc poszczeglne budynki. - A tu za ni
wida Ladd Library, liczc ponad tysic metrw kwadratowych mekk studentw.
- Robi wraenie. - Pokiwaam z uznaniem gow i pomylaam, e to samo mogabym
powiedzie o moim przewodniku. Mia ciepe brzowe oczy i ciemne wosy, ktre byy w
lekkim nieadzie, jakby tu przed spotkaniem ze mn uci sobie drzemk na otwartej ksice.
Jego mocne opalone ramiona kontrastoway ze nien biel koszulki druyny wiolarskiej.
Jeli strategia Bates College polegaa na rozbudzaniu w nastolatkach oprcz ambicji
naukowych romantycznych uczu, to jej przedstawiciel by kim, kto doskonale realizowa to
zadanie.
- Jest przy tym bardzo funkcjonalna. Zaufaj mi, wiem co o tym. - Przystan, jedn
rk chwyci rkaw mojej bluzy i pocign. Zrobiam krok w jego kierunku, a wtedy pust
przestrze, ktr jeszcze przed chwil zajmowaa moja gowa, przecio nadlatujce ze
wistem frisbee.
- Ufam - zapewniam.
Stalimy tak blisko siebie, e syszaam, jak nagle wstrzyma oddech. Jego palce
zacisny si na mojej bluzie, a ramiona napryy. Po kilku sekundach puci mnie i wsun
kciuki pod ramiona plecaka na wysokoci obojczykw.
- A co jest tam? - zapytaam.
ledzc wzrokiem moje skinienie, napotka wysoki budynek grujcy nad obiema

bibliotekami.
- To jest najwaniejsza cz uczelni - odpar i ruszy przed siebie chodnikiem. Gdy
dotar do frontowych schodw budynku, odwrci si do mnie z szerokim umiechem. - Oto
Carnegie Science Hall.
Przyoyam do do piersi.
- Synna Carnegie Science Hall? Czyby to wanie tu najbystrzejsze, najbardziej
kreatywne umysy tego wiata prowadziy przeomowe badania ksztatujce krajobraz
wspczesnej nauki?
Przez chwil nie odpowiada, po czym zapyta podejrzliwie:
- Zgadza si, a co?
- Zaczekaj. Musz zrobi zdjcie.
- Skoro wiesz, co mieci ten budynek - stwierdzi, kiedy gmeraam w torebce w
poszukiwaniu aparatu - to musisz te wiedzie, e prace, jakie prowadzone s w jego murach,
wyrniaj nasz uczelni spord pozostaych. Nawet jeli twoj specjalizacj nie s nauki
cise, ju samo to uzasadnia pokane koszty ukoczenia studiw, rzdu dwustu tysicy
dolarw.
Vox clamantis in deserto.
Wpatrywaam si w wywietlacz aparatu, a przed oczami, jeden po drugim, zaczy
przeskakiwa obrazy: zielony brelok na klucze, kubki, sportowa bluza i parasolka. A
wszystko to z dobrze znanym logo Dartmouth College.
- Vanesso?
- Przepraszam, zamyliam si. - Potrzsnam gow i skierowaam aparat tak, by
zrobi zdjcie. - Umiech prosz...
Na jego twarzy pojawi si umiech, ale po chwili - kiedy przenis wzrok na jaki
punkt za moimi plecami - zblad. Zanim zdyam si odwrci, eby sprawdzi, co przykuo
jego uwag, poczuam na ramieniu czyj do.
- Nie tak powinno by. - Sdzc po wygldzie, chopak, ktry zjawi si w
towarzystwie dwch goryli, mg by w moim wieku albo o rok czy dwa lata starszy. Mia na
sobie spodnie z obnionym krokiem, polar i buty trekkingowe, jakby od razu po zajciach
zamierza wyruszy w gry. Jego kumple, kiedy obrzuciam ich wzrokiem, wyszczerzyli zby
w umiechu.
- To znaczy co nie powinno tak by?
- Widzisz, samo ujcie jest niczego sobie, ale byoby o niebo lepsze, gdyby to ty
znalaza si na nim. - Wycign przed siebie do. - Mog?

- Aha. - Mj wzrok zatrzyma si na aparacie. - Dziki, ale...


- Mitoza - wypali nagle mj przewodnik.
Chopak w grskich butach spojrza w stron schodw za moimi plecami.
- Wanie sobie przypomniaem, e w rodku jest doskonaa wystawa zdj
przedstawiajcych mitoz komrkow. Najlepiej j zobaczy akurat teraz, pnym rankiem.
Powinnimy si zbiera, zanim zmieni si wiato.
- Jasne. - Chopak w grskich butach kiwn gow. - Wiesz co, stary, pewnie udaoby
ci si przycign o wiele wicej ludzi, gdyby do materiaw promocyjnych uczelni docza
zdjcie koleanki.
- Przeka twoj sugesti do dziau rekrutacji.
Chopak w grskich butach przed odejciem posa mi jeszcze jedno pene uznania
spojrzenie. Odczekaam, a on i jego kumple znikn za rogiem, i dopiero wtedy odwrciam
si w stron schodw. Mj przewodnik wci sta na tym samym stopniu z rkami w
kieszeniach, a jego twarz wyraaa... zaniepokojenie? Zazdro?
- Czy w rodku faktycznie mona obejrze wystaw zdj pokazujcych mitoz? zapytaam.
- Nawet jeli tak, nie byaby punktem programu zwiedzania uczelni. W kocu nie
chcemy odstraszy kandydatw ani zanudzi ich na mier.
Uniosam aparat.
Umiechn si.
Zrobiam mu zdjcie, po czym wsunam aparat z powrotem do torebki.
- No dobrze, rozumiem, e Carnegie Science Hall wyrnia t uczelni od innych, ale
zanim podejm decyzj, chciaabym zobaczy co jeszcze.
- Siowni? Kino? Muzeum sztuki?
- Akademiki.
Mj puls przyspieszy, kiedy opuci wzrok. Sdzc, e wprawiam go w zakopotanie,
byam ju gotowa zaproponowa inne miejsce poza miasteczkiem uniwersyteckim, gdzie
byoby mniej ludzi, mniej rozpraszajcych uwag bodcw. Ale wtedy ruszy w d po
schodach i skrci w prawo, tam skd przyszlimy.
- Zaczekaj, a zobaczysz te betonowe ciany i podogi pokryte linoleum - powiedzia.
- Zao si, e ju nigdy nie zechcesz wrci do domu.
Idc dziedzicem gwnym, nie rozmawialimy. Mj przewodnik raz po raz
pozdrawia przyjaci i kolegw z roku, a ja milczaam. W gowie wiroway mi myli o
Justine, o minionym lecie, o tej jesieni i nie byam pewna, ktra z nich przeway, jeli

zdecyduj si odezwa. Gonitwa myli trwaa nieprzerwanie, gdy szlimy przez kampus i
dalej, a do czwartego pitra budynku z czerwonej cegy. Na szczcie panujca midzy nami
cisza nie bya krpujca. Ani razu tego nie odczuam.
- Powinienem ci ostrzec - odezwa si, kiedy przystanlimy przed zamknitymi
drzwiami jego pokoju. - Wystrj pozostawia wiele do yczenia. Takie s skutki, gdy upycha
si dwch studentw biologii w jednym ciasnym pomieszczeniu. A waciwie w
jakimkolwiek pomieszczeniu.
- A twj wsplokator...?
- Jest na zajciach. Na czterogodzinnym seminarium, ktre zaczo si trzydzieci
minut temu.
Poczuam, jak moje serce zaczyna galopowa, a wntrznoci zaciskaj si w wze. Te
mieszane uczucia musiay wyranie wymalowa si na mojej twarzy, poniewa nagle,
zaniepokojony, postpi w moj stron.
- Skoro tak - odparam, z ulg stwierdzajc, e gos wcale mi nie dry - chyba lepiej
bdzie, jeli dokoczymy zwiedzanie.
To go chyba uspokoio. Umiechn si, wycign klucze z kieszeni dinsw i
otworzy drzwi. Kiedy weszlimy do rodka, opar si o zamknite drzwi, krzyujc rce za
plecami, i badawczo potoczy wzrokiem po wntrzu. - Hm, ciekawe - mrukn.
- Co takiego? - zapytaam.
- Wystrj.
Rozejrzaam si. By to pokj o typowym akademickim standardzie, z dwoma
kami, biurkami, komodami i dwiema pkami na ksiki. Jedna strona pokoju wygldaa
bardziej niechlujnie ni druga i zaoyam, e naley do wsplokatora, ktry prawdopodobnie
nie spodziewa si odwiedzin. Do nielicznych ozdb nalea niebieski dywanik, transparent z
logo uczelni i... zdjcie w ramce przedstawiajce dziewczyn w czerwonej dce.
- Wiedziaem, e czego tu brakowao - podj agodnie - a nawet domylaem si
czego. I teraz widz, e si nie myliem.
Nasze spojrzenia si spotkay. Nie poruszy si, gdy podeszam bliej, nie spuszczajc
z niego wzroku. Czeka, by nabra pewnoci, e cokolwiek si zaraz stanie, stanie si,
poniewa tego chc. Miny dwa miesice, ale czas niczego nie zmieni. Gdyby upyn rok, a
nawet dwadziecia lat, moje uczucia byyby takie same.
Stanam najbliej, jak mogam, ale tak, eby nasze ciaa nie stykay si ze sob.
Czuam zapach myda na jego skrze i widziaam, jak jego pier unosi si i natychmiast
opada. Zacisn szczki, a jego szerokie ramiona wyprostoway si, gdy mocniej opar si o

drzwi i unieruchomi rce za plecami.


- Vanesso...
- W porzdku - wyszeptaam, pochylajc si ku niemu. - Wszystko dobrze.
Ledwie musnam wargami jego policzek, kiedy chwyci mnie za biodra i przycign
do siebie, likwidujc dzielce nas centymetry. Jego donie przesuny si z mojej talii na
szyj, skd niespiesznie powdroway dalej, na twarz, a wtedy uj j tak delikatnie, jakby
bya zrobiona ze szka. Zanim pochyli si, by przywrze wargami do moich ust, znw
utkwilimy w sobie wzrok, co trwao wystarczajco dugo, bym moga poczu na sobie ciepo
jego spojrzenia.
Gonitwa myli ustaa. Umys miaam teraz jasny. Liczya si tylko ta chwila, my, on.
Simon. Mj Simon.
Pierwszy pocaunek by delikatny, peen sodyczy, jakby po dugiej rozce nasze usta
poznaway si na nowo. Ale wkrtce przywary do siebie mocniej, poruszajc si bardziej
gorczkowo. Obiema rkami uczepiam si koszulki Simona, podczas gdy jego wargi
wdroway po moim policzku, wok ucha, w d na kark. Zatrzyma si tylko raz, bo
zabrako mu nagiego ciaa do caowania. Nie chcc, by przestawa, puciam jego koszulk i
zdjam przez gow bluz. Zanim jeszcze rzuciam j na podog, by znw przy mnie.
Wspar czoo na moim ramieniu, a jego donie, ktre powoli przesuway si w d po
moich plecach, dotary a do krawdzi dinsw. Nie przestajc si caowa, podeszlimy do
ka, a kiedy Simon si pooy, usiadam na nim okrakiem i udami objam go w pasie.
- Moemy przesta - powiedzia agodnie, gdy si odsunam. - Jeeli czujesz si cho
troch spita albo niepewna...
Umiechnam si. Jeeli, bdc z Simonem, kiedykolwiek czuam si spita albo
niepewna, to nie dlatego, e baam si znale zbyt blisko niego.
Przeciwnie: baam si braku bliskoci.
- Tskniam za tob - wyznaam.
- Vanesso... nawet nie masz pojcia, co ja przeywaem.
Tyle tylko, e ja doskonale wiedziaam. Mogam odczyta to w kadym jego
spojrzeniu, za kadym razem, kiedy wymawia moje imi, kiedy trzyma mnie za rk, kiedy
mnie caowa. Powiedzia mi to tylko raz, ale kolejne zapewnienia nie byy potrzebne.
Wiedziaam, e Simon mnie kocha.
Niestety, wiedziaam te dlaczego.
Otworzy usta, eby co powiedzie, ale zamknam je pocaunkiem. Caowaam go
tak dugo, a najwyraniej zapomnia, co chcia zrobi, a ja odsunam dobrze mi znan

dokuczliw myl na tyle daleko, by. skupi si jedynie na nim, na nas, na tu i teraz.
Poniewa ta chwila miaa si skoczy. Musiaa si skoczy. Momentami, pijana ze
szczcia, zatracaam si tak mocno, e pozwalaam sobie wierzy, i bdziemy tak trwa ca
wieczno... jednak rzeczywisto nigdy nie dawaa o sobie zapomnie.
Jak wtedy, gdy pniej leelimy obok siebie ze splecionymi nogami, a moja gowa
spoczywaa na jego piersi; gdy Simon w zamyleniu przeczesywa palcami moje wosy, a ja
wpatrywaam si w zdjcie dziewczyny w czerwonej dce, ktre stao na komodzie przy
biurku, i liczyam miarowe, wolniejsze uderzenia jego serca.
- Zaraz wracam - wyszeptaam.
Owinam si w przecierado, wstaam z ka i z wielkim trudem poczapaam do
komody. Zamieniam przecierado na szlafrok Simona, signam na pk po rcznik, po
czym podniosam z podogi torebk i wyszam z pokoju.
Znalazszy si na korytarzu, ruszyam biegiem. Wczeniej, kiedy Simon prowadzi
mnie do pokoju, mijalimy azienk, wic teraz trafiam do niej bez trudu. Ignorujc
ciekawskie spojrzenia przechodzcych korytarzem studentw, szarpniciem otworzyam
drzwi i wpadam do rodka.
Kada kabina prysznicowa dzielia si na dwie komory: cz kpielow z brodzikiem
i prysznicem oraz niewielk przestrze, gdzie mona byo si wysuszy. Popdziam do
ostatniej kabiny i z trzaskiem zasunam winylow przegrod. Trzy razy upuciam torebk,
zanim zdoaam pewnie j uchwyci trzscymi si domi, otworzy i wyj ze rodka
plastikowy pojemnik. Nastpnie rzuciam torebk i szlafrok Simona na posadzk i weszam
do brodzika.
Wydawao mi si, e moja klatka piersiowa i skra pon ywym ogniem. Nogi
miaam kompletnie zdrtwiae. Musiaam uy wszystkich si, by odkrci kurek i podway
wieczko plastikowego pojemnika.
Skierowaam gow w stron sitka prysznica, tak e woda popyna strumieniem po
mojej twarzy. Otworzyam usta i przystawiam do nich pojemnik, krztuszc si, kiedy woda
wraz z proszkiem wdara mi si do garda.
I chwil potem nareszcie poczuam ulg. Przychodzia powoli, z kadym ykiem.
Niewidzialne pomienie trawice moj skr stopniowo zostay ugaszone, a palenie w piersi
ustao. Czujc, e wstpuje we mnie sia, nabieraam z pojemnika i 5 garcie soli i wcieraam
w cae ciao. Drobne krysztaki drapay, by po chwili rozpuci si w wodzie, przynoszc
ukojenie.
To tylko peeling do ciaa, powtarzaam w mylach. Zuszcza naskrek - takich samych

uywa si w spa.
Gdy tylko powrcio czucie, nogi natychmiast ugiy si pode mn. Osunam si na
dno brodzika i przycignam kolana do klatki piersiowej. Zimna woda obmywaa mnie od
gowy a do stp, zmywajc gorce krople, ktre wypyway mi z oczu.
Justine zawsze powtarzaa, e na strach przed ciemnoci najlepsze jest udawanie, e
w rzeczywistoci jest zupenie jasno. T strategi stosowaa w niezliczonych przypadkach,
kiedy byymy dziewczynkami, z kolei ja, niezalenie od sytuacji, wci na niej polegaam,
zwaszcza gdy byam zbyt wystraszona, eby trzewo myle.
Dlatego wanie po kilku minutach dwignam si, wytaram, ubraam i ruszyam
korytarzem. W pokoju wgramoliam si z powrotem do ka i zwinam w kbek obok
Simona. A kiedy mnie pocaowa i zapyta, czy dobrze si czuj, zapewniam go, e mam si
wietnie.
Poniewa to, czego baam si najbardziej na wiecie, to wyzna Simonowi prawd.

2
Od czasu, gdy dwa tygodnie wczeniej wrcilimy z Maine do Bostonu, rodzice
dawali mi zaskakujco duo swobody. Tato, akademicki nauczyciel literatury, zawsze
szanowa prawo do prywatnoci, jednak teraz sta si pod tym wzgldem jeszcze bardziej
wyrozumiay. (Cho nie byam pewna, czy miao to suy mnie czy jemu). Z kolei mama,
ktra dawniej ledzia wszelkie moje poczynania rwnie uwanie co wahania papierw
wartociowych swoich klientw na Wall Street, teraz skonna bya zadowoli si jednorazow
dawk nowin przekazywanych przy kolacji. Sdziam, e to ich sposb na zagodzenie blu
zwizanego z powrotem do domu, w ktrym nie byo ju Justine, i zakadaam, e nie zmieni
swojego postpowania, dopki nie otrzymaj ode mnie jasnego sygnau, i nie jest ono
konieczne.
Myliam si.
- Szsta czterdzieci pi! - zaszczebiotaa mama pierwszego dnia szkoy.
Zanurzona pod wod, nie poruszyam si.
- Za dziesi sidma!
Otworzyam szeroko usta, a letni pyn wypeni mi gardo i powdrowa w gb ciaa.
- Vanesso? - Tym razem odezwaa si znacznie ciszej. Jej gos zdawa si dociera do
mnie jakby w zwolnionym tempie. - niadanie na stole... Pomylaam, e gdyby znalaza
kilka minut... to moe moglibymy usi razem i...
Przysiadam w wannie.
- Zaraz wychodz.
Najpierw zapada cisza, a potem sycha byo powolne, cikie stpanie po korytarzu.
Wstaam, wycignam korek z odpywu i odkrciam kurek od prysznica. Do mycia uyam
dwa razy wicej myda ni zwykle, eby nie zalatywao ode mnie tak, jakbym cay ranek
spdzia na play, a potem suchawk prysznica spukaam brzegi wanny. Gdy uporczywa
biaa warstewka wreszcie znikna, zakrciam kran, szybko si wytaram i ukryam niebieski
pojemnik z sol za rolkami papieru toaletowego w bieliniarce.
Pominwszy nowe zwyczaje kpielowe, gdyby wydarzenia minionego lata nie miay
miejsca, wanie tak przebiegaby typowy wrzeniowy poranek w naszym domu. Tak samo
obudziabym si wczenie rano. Mama zapukaaby do drzwi azienki, eby mnie ponagli.
Tato przygotowaby niadanie. A Justine nie byoby w domu.

Wanie to powtarzaam sobie, idc korytarzem do mojego pokoju, a cilej rzecz


biorc - do pokoju nalecego teraz do Paige.
Moja przyjacika, obrcona plecami do wejcia, przegldaa si w duym stojcym
lustrze. Bya ubrana w strj obowizujcy w prywatnym liceum im. Hawthornea: granatow
spdniczk do kolan, dopasowan bia koszul i purpurow wenian kamizelk. Na
pododze u jej stp leaa skrzana listonoszka, a otwarta klapa ujawniaa zawarto torby w
postaci nowych zeszytw i przyborw do pisania.
- Vanesso! Dobrze, e jeste! Jeszcze chwila, a ten krawat zostaby zdegradowany do
roli paska.
Gdy podeszam, by pomc jej zawiza krawat, zobaczyam, e przy uchu trzyma
telefon.
- Prosz, babcia Betty chce si z tob przywita.
Klinujc telefon midzy uchem a ramieniem, zawizaam niebieski jedwabny krawat
Paige.
- Witaj, Betty.
- Vanesso, kochanie, jak przebiegaj przygotowania do wielkiego dnia?
Znajome ciepo w jej gosie wywoao umiech na mojej twarzy.
- Wszystko dopite na ostatni guzik. A dziki twojej cudownej, pilnej wnuczce mam
teraz wicej dugopisw i karteczek samoprzylepnych ni najlepiej zaopatrzona hurtownia
artykuw biurowych w Bostonie.
.- Lepiej nosi, ni si prosi. - Betty i Paige zarecytoway rwnoczenie.
- To moe pjd si przebra. - Rozemiaam si.
- W takim razie nie bd ci zatrzymywa - oznajmia Betty. - ycz ci wspaniaego
dnia. I jeszcze raz dzikuj, e tak doskonale zaopiekowaa si moj ma Paige.
Poegnaymy si, po czym oddaam telefon Paige, ktra zamienia z babci jeszcze
kilka sw na do widzenia i rozczya si.
- Pniej naucz ci, jak to si robi. - Zacisnam i wyrwnaam wze krawata na szyi
Paige. - Jak raz to sobie przyswoisz, ju nigdy nie zapomnisz.
- Mam nadziej, e to samo dotyczy reszty dnia. - Odwrcia si do lustra. Hawthorne to dla ciebie ktry etap edukacji? Trzeci?
- Liczc edukacj przedszkoln, czwarty. Na pocztku byo przedszkole im. Johna
Adamsa, potem podstawwka im. Ralpha Emersona, a potem gimnazjum im. Johna
Kennedyego.
- Szkoy, do ktrych ja chodziam, nosiy nazwy miasteczek, a nie imiona

prezydentw i synnych intelektualistw. Niele, co?


- Pewnie. - Przeszam na rodek pokoju. - Mieszkasz tam, gdzie nadziani bostoczycy
zostawiaj w sezonie gry pienidzy. Gdyby byli cho w poowie tak mdrzy jak ty,
posprzedawaliby swoje gustowne kamienice przy Newbury Street i na dobre przenieli si do
Maine.
- Mieszkaam.
Przystanam i odwrciam si w jej stron.
- Mieszkaam tam, gdzie nadziani bostoczycy zostawiaj w sezonie gry pienidzy.
Poczuam ucisk w piersi. Nie ja jedna poniosam strat tego lata. Waciwie, gdyby
dao si to jako przekalkulowa, musiaabym przyzna, e strata Paige bya czterokrotnie
wiksza od mojej. To dlatego znajdowaa si tutaj, a nie w rodzinnym Winter Harbor.
- To nie bdzie trwa wiecznie - pocieszyam przyjacik.
- Jeli zechcesz, moesz wrci nawet przed kocem tygodnia.
Pocigna nosem, a ja zawrciam, gotowa tuli j w ramionach tak dugo, jak dugo
zamierzaaby paka. Jednak ona powachlowaa domi zazawione oczy i posaa mi swj
synny umiech. Ten sam, ktry trzy miesice wczeniej, kiedy spotkaymy si po raz
pierwszy w jej rodzinnej restauracji, sprawi, e natychmiast poczuam si wyjtkowo
swobodnie.
- Nie zeszaby na d na niadanie? - Ucisnam j krtko.
- Ubior si i zaraz do was docz.
Paige pokiwaa gow, po czym wyszymy razem na korytarz. Przy ostatnich
drzwiach po lewej ja skrciam, a ona posza dalej w stron schodw.
Gdy znalazam si w swoim pokoju, podeszam do czerwonej walizki. Wci leaa w
miejscu, w ktrym j zostawiam po powrocie do Bostonu, gdy przeniosam si do pokoju
Justine, eby Paige moga zaj mj. Tamtego wieczoru wypakowaam krtkie spodenki i
koszulki, zastpujc je jesiennymi ubraniami, ktre odtd zamierzaam nosi. Dywan wok
walizki zacielay dinsy, swetry i staniki niczym mieci wysypujce si z przepenionego
mietnika. W normalnych warunkach cay ten baagan zostaby uprztnity do wtorku, kiedy
przychodzia pomoc domowa... ale ona nie miaa ju wstpu do tego pokoju.
Odnalazam wszystkie elementy mundurka, szybko si przebraam i zwizaam mokre
wosy w kucyk. Kiedy szukaam skarpetek, zabrzcza telefon.
Lea na stoliku nocnym obok czterolitrowej butelki do poowy wypenionej wod.
Biorc duy yk, otworzyam klapk telefonu i odczytaam wiadomo.
Ciekawostka rekrutacyjna nr 48: rednia ocen pierwszoroczniakw przyjmowanych

do Bates wynosi 3,6.


Umiechnam si i odpisaam:
Potencjalna ciekawostka rekrutacyjna nr 62: Moja rednia to 4,0. Dopki mam tak
przewag, moe powinnam zrezygnowa i wyjecha na pnoc? Nie mog si doczeka
spotkania.
Przeczytaam wiadomo i zawahaam si. Jedyne, z czego powinnam zrezygnowa,
to... flirtowanie, to zwizek, ktry im duej potrwa, tym gorzej si skoczy. Ale gdybym nie
odpisaa, czy nie zaczby si martwi, e co si stao? Uznawszy, e na pewno by tak byo,
wcisnam przycisk Wylij i zeszam na d.
- Oto i ona! - obwiecia mama, nawet na mnie nie patrzc, gdy weszam do kuchni.
Bya zajta krojeniem truskawek przy stole. - Nasza maa creczka zaczyna ostatni rok szkoy
redniej. Nie do wiary!
Te sowa byy skierowane do taty, ktry sta przy blacie i wsypywa czekoladowe
patki niadaniowe do miski z ciastem nalenikowym. Zanim zdy odpowiedzie, mama
zerkna na mnie i wstaa od stou.
- Vanesso, kochanie... co si stao?
Wycigna rk, by chwyci mnie za rami, ale zrobiam unik i ominam j ukiem.
Przemknam obok blatu, zgarniajc kilka czekoladowych patkw, po czym opadam na
krzeso. Tato podnis wzrok, gdy przechodziam. Wiedziaam, e zauway, co zaniepokoio
mam, ale to przemilcza.
- Musisz tego sprbowa. - Paige podsuna mi pod nos talerz cynamonowych
rogalikw. - Louis by sfiksowa.
Louis by szefem kuchni w Restauracji Rybnej U Betty w Winter Harbor, ktra
naleaa do rodziny Paige. Wypowiedziaa jego imi bez zawahania, zupenie jakby
zaserwowano nam to niadanie w knajpce za rogiem, a nie jakie piset kilometrw z dala od
imperium, ktrym wada.
- Vanesso. - Mama stana przede mn. - Wygldasz, jakby od tygodni spaa w tym
ubraniu.
- W ostatniej klasie nikt nie uywa elazka. To taki rytua przejcia w doroso.
- Nic podobnego. Justine zawsze...
Opucia wzrok. Wypowiedziane na gos imi Justine czsto koczyo rozmow
szybciej, ni si zacza.
- Cieszysz si, e wracasz do pracy? - zwrciam si do mamy, sigajc po pmisek z
jajecznic. - Miaa dug przerw.

- Paige, kochanie, masz ochot na co jeszcze? - zapytaa mama. - Moe napijesz si


kawy? Albo zjesz patki?
Paige spojrzaa na mnie. ledziam wzrokiem mam, ktra miotaa si po kuchni.
Nalaa do kubka kawy i zostawia go na kuchennym blacie. Umya talerz, po czym wsuna
go z powrotem do zlewu penego brudnej wody.
Potem signa do szafki po pudeko patkw kukurydzianych, by po chwili odstawi
je w miejsce soku pomaraczowego w lodwce.
- Twoja mama zostanie jeszcze przez jaki czas na urlopie - wyjani tato, stajc obok
mnie z talerzem nalenikw.
- Przecie nie pracuje ju od dwch miesicy.
- Mwia, e chce by w domu, kiedy bdziesz wraca ze szkoy.
- Tego nie byo, odkd...
Urwaam w poowie zdania. Zamierzaam powiedzie, e tego nie byo, odkd Justine
i ja chodziymy do podstawwki... ale nigdy nie wymawialimy jej imienia wicej ni raz w
cigu jednego posiku. A skoro mamie ju teraz odbio do tego stopnia, wolaam nie
sprawdza, co si stanie, jeli imi Justine padnie znowu.
- A wracajc do pocztku rozmowy... - Gos taty sta si weselszy, dononiejszy, gdy
nadzia dwa naleniki na widelec i pooy na moim talerzu. - Zgadzam si, to nie do wiary,
e nasza maa creczka zaczyna ostatni rok szkoy redniej.
Wpatrywaam si w jedzenie, czujc, jak po twarzy rozlewa mi si rumieniec. Nasza
maa creczka. Jak mg co takiego powiedzie? A co bardziej zdumiewajce, jak ona
moga? Czyby po siedemnastu latach praktyki kamstwo przychodzio z tak atwoci?
- Mog prosi o sl? - zapytaam.
Paige podaa mi solniczk. Zaczekaam, a tato znw podejdzie do kuchenki, a gowa
mamy zniknie za drzwiami otwartej lodwki, zanim obficie posoliam jedzenie, cznie z
nalenikami, ktre byy tak sodkie, e z powodzeniem mogyby uchodzi za deser.
Dalsza cz niadania przebiega spokojnie. Tato skoczy smay, a mama przestaa
biega po kuchni i znalaza chwil, by usi i zje. Paige zapytaa tat o zajcia prowadzone
przez niego w tym semestrze, czym sprowokowaa dwudziestominutowy monolog. Jadam w
milczeniu, rozmylajc o tysicach posikw, w ktrych uczestniczyam przy tym samym
stole, o takich samych nalenikach, o mniej wicej takich samych rozmowach, jakie si tu
odbyway... i o tym, e wtedy nie przypuszczaam nawet, jak niewiele wiem o wasnej
rodzinie.
Poczuam ulg, kiedy nadszed czas, by wyj. Nie byam szczeglnie uradowana

perspektyw powrotu do szkoy, ale cieszya mnie myl, e przez kilka godzin bd poza
domem.
- Macie wszystko, co trzeba? - Mama szybkim krokiem ruszya w lad za nami, gdy
razem z Paige wyszymy do salonu. - Zeszyty? Plakietki identyfikacyjne? Pienidze na
drugie niadanie?
- Tak, tak i jeszcze raz tak. Otworzyam drzwi frontowe i ruszyam po schodach.
Powietrze lepio si od duchoty i miao min jeszcze kilka tygodni, zanim chd jesieni
ostudzi zmczone upaem miasto. Niemal fizycznie poczuam, jak otwieraj si pory mojej
skry, a twarz wilgotnieje od potu; miaam nadziej, e zapas sonej wody wystarczy, ebym
si nie odwodnia przez cay dzie.
- Na pewno nie chcecie, by was podwie? - nie przestawaa namawia mama,
stanwszy w otwartych drzwiach.
Tato doczy do mamy i obj j w pasie.
- Nic im nie bdzie.
Ju si nie odezwaa, tylko zmarszczya brwi, a czubek jej nosa zarowi si i
byszcza jak zawsze, gdy bya zmartwiona albo zaniepokojona. Wygldaa tak samo jak
tamtego czerwcowego poranka par miesicy temu, kiedy cakiem sama wyjedaam do
Winter Harbor i miaam do przejechania dziesiciokrotnie duszy dystans ni kiedykolwiek
wczeniej.
Wtedy byo mi jej al, ale teraz to uczucie wielokrotnie si spotgowao. Do tego
stopnia, e wbiegam na gr i daam jej causa w policzek.
- Niedugo si zobaczymy.
Obrciam si, chcc zbiec po schodach, ale tato pochyli si i wycign woln rk.
Nastpi niezrczny moment, gdy on czeka na czue poegnanie z mojej strony, a ja
rozwaaam, czy zrobi to, czego on pragnie. W kocu ucisnam mu do i prdko zeszam
po schodach.
- Pjdziemy przez park Common - zaproponowaam Paige. - Tak bdzie szybciej.
Przejcie przez gwny park w Bostonie w rzeczywistoci wyduao tras o jakie
pitnacie minut, ale najprostszy i najkrtszy odcinek z domu do szkoy przemierzaymy
zawsze razem z Justine, a ja nie czuam si jeszcze na siach, by i t drog - dosownie i w
przenoni. Poza tym kiedy wyszymy z domu, strach, ktry od kilku dni napywa falami,
teraz wezbra na dobre.
Na szczcie Paige doskonale radzia sobie z odwracaniem mojej uwagi. Pytaa o
kady charakterystyczny obiekt mijany po drodze, od synnych bostoskich amfibii

obwocych turystw po miecie, przez ogromny park Public Garden, po budynek stacji
kolejowej przy Boylston Street, a ja - ku wasnemu zaskoczeniu - potrafiam udziela jej
odpowiedzi. Nasza przyja nie trwaa dugo, ale przeszymy razem wystarczajco duo, by
kada z nas wiedziaa, kiedy ta druga nie jest w nastroju do rozmowy o tym, co j gnbi. W
ten sposb w cigu ostatnich tygodni dowiedziaam si o zupie rybnej i zarzdzaniu
restauracj wicej, ni kiedykolwiek chciaabym wiedzie, z kolei Paige usyszaa o Bostonie
tyle, ile nie zdoaaby wyczyta we wszystkich przewodnikach razem wzitych. Jedyny
problem w naszej maej grze polega na tym, e raz po raz przechodzio mi przez myl, jak
dumna byaby ze mnie Justine... co nie miao sensu oczywicie.
- Vanessa? - Kto zawoa cicho.
Ktem oka zobaczyam, e Paige lekko zwalnia kroku i oglda si za siebie.
- Vanesso!
Szam dalej, oddalajc si od woania i odgosu krokw, ktre przyspieszyy, by
nadrobi dystans, a po chwili poczuam dotknicie czyjej doni na plecach.
- Natalie, to ty! - Za mn staa jedna z przyjaciek Justine. Gdy nasze spojrzenia si
spotkay, dziewczyna przechylia gow na bok. - Mylaam, e jeste ju na Uniwersytecie
Stanforda.
- Nie, zdecydowaam si jednak na Instytut Technologii w Massachusetts. Mj ojciec
uruchomi par kontaktw, eby mnie przyjli, chocia wczeniej nie braam tej uczelni pod
uwag. Ale po tym, jak Justine... po tym, co si stao...
Opuciam wzrok, gdy prbowaa znale waciwe sowa. Nawet nie doszam jeszcze
do szkoy, a ju si zaczo.
- Bo widzisz, ycie jest takie krtkie... Jako nie mogam przeprowadzi si prawie
pi tysicy kilometrw z dala od rodzicw. - Pocigna nosem i zbliya si do mnie, z
zaciekawieniem bdzc wzrokiem po moim pogniecionym mundurku. - A jak ty si czujesz,
biedactwo? Musisz by zupenie rozbita.
- Kim jest tamten facet? - zapytaa nagle Paige.
Poczuam ucisk w odku i popatrzyam w kierunku wskazanym przez ni palcem, na
szczcie jednak chodzio o wysoki szary pomnik.
- To Robert Gould Shaw. Bostoczyk urodzony w szanowanej rodzinie
abolicjonistw. Suy jako pukownik 54. Ochotniczego Puku Piechoty Massachusetts w
amerykaskiej wojnie domowej.
- Niesamowite - zachwycia si Paige, a Natalie zmarszczya brwi.
- Musimy ju i - wyjaniam. - To pierwszy dzie mojej przyjaciki w Hawthorne,

wolaybymy si nie spni. Ale mio byo ci spotka. Naprawd.


Odwrciam si i wlazam prosto na Maureen Flannigan. Mimo e chodziymy do
jednej klasy, nie znaymy si zbyt dobrze. To jednak nie powstrzymao jej przed uciskaniem
mnie.
- Vanesso - westchna, owijajc ramiona wok mojego tuowia niczym rkawy
kaftana bezpieczestwa. - Tak strasznie mi przykro z powodu twojej siostry. Nie potrafi
sobie wyobrazi, co bym zrobia, gdyby mj brat si zabi, robic co gupiego, chocia - jeli
mam by zupenie szczera - wcale za nim nie przepadam.
- Dziki. - Posaam Paige bagalne spojrzenie, ale ona panowaa nad sytuacj.
- Przepraszam, e przerywam - oznajmia, chwytajc mnie za okie - ale przed
zebraniem w auli mamy spotkanie integracyjne dla przyszych pierwszoroczniakw.
Gdy Maureen uwolnia mnie z ucisku, posaam jej grzecznociowy umiech.
- Faktycznie, musimy lecie. Ale dzikuj. Mio byo ci spotka.
Zanim dotarymy do wysokiego sklepionego przejcia z kutego elaza, ktre
prowadzio na teren prywatnego liceum im. Hawthornea, odebraam jeszcze kilkanacie
podobnych ycze przypominajcych karty z kondolencjami. Jak wida, koleanki i koledzy z
klasy byli bardzo zaniepokojeni moim samopoczuciem i chcieli wiedzie, czy mog co dla
mnie zrobi. Niektrzy nawet wstrzymali oddech na mj widok, jakbym to ja zgina i
powrcia zza zawiatw, by drczy kwiat modziey z najlepiej sytuowanych rodzin w
Bostonie.
- Zauwayam, e jeste bardzo popularna - stwierdzia Paige, gdy przystanymy
przed bram wejciow. - To znaczy wcale mnie to nie dziwi. Ja akurat wiem, jaka jeste
wspaniaa. Po prostu nigdy nie wspominaa, e masz tylu przyjaci.
- Te dziewczyny wcale nie s moimi przyjacikami. To koa zbate myna plotek.
Jestem ich smarem.
- Szczerze mwic - rzucia - nie o dziewczynach mylaam.
Spojrzaam na ni. Paige przeniosa wzrok na grupk stojc na chodniku nieco dalej,
potem na kolejn po drugiej stronie ulicy i jeszcze jedn na frontowym dziedzicu szkoy.
Dziewczta w kadej z tych grupek uporczywie mi si przyglday i dopiero kiedy
orientoway si, e je widz, posyay mi krtki przepraszajcy umiech, po czym odwracay
gowy.
Z kolei chopcy, z ktrych wikszo spotykaa si z tymi dziewczynami, wlepiali we
mnie szeroko otwarte oczy i rozdziawiali usta, zupenie jakby ich dziewczyn z nimi nie byo.
Zupenie jakby wcale nie mieli dziewczyn.

Zupenie jakbym bya jedyn dziewczyn na tej planecie.


Bezwiednie zaczam si wycofywa. Wczeniej mylaam, e przyjcie do szkoy
bdzie najlepszym sposobem na rozproszenie myli, na jaki mogam liczy, i e jestem na to
gotowa... ale najwyraniej byo jeszcze za wczenie... Nagle zapragnam znale si w
domu, wgramoli do ka, nacign kodr na gow i trwa tak, dopki wszystko nie stanie
si prostsze.
- Vanesso, co ci jest?
Zatrzymaam si. Paige staa par metrw dalej, tam gdzie j zostawiam. W tym
czasie musia zadzwoni dzwonek, bo uczniowie ruszyli powolnym krokiem pod elaznym
sklepieniem, a Paige uniosa zaniepokojone spojrzenie na imponujcy budynek z czerwonej
cegy, jakby by wizieniem penym zabjcw, nie za szko pen nauczycieli.
- Nie dam rady - oznajmia, gdy znw stanam obok. - Mylaam, e mi si uda.
Mylaam, e kiedy tu przyjd, kiedy zaczn wszystko od pocztku w cakiem nowym
miejscu... moe bdzie atwiej... moe uda si zapomnie...
- Paige. - Chwyciam przyjacik za rami i obrciam przodem do siebie. - Nigdy
nie zapomnisz. Niewane, gdzie bdziesz i ile czasu minie. - Wziam gboki oddech,
omielona wasnymi sowami. - Ale wejdziesz do tego budynku. Wejdziesz do klasy, poznasz
nowych ludzi i jako zniesiesz ten dzie. Tak samo jak ja.
Posaa mi wty umiech.
- A ja mylaam, e to ty si boisz wasnego cienia.
Miaa racj, baam si - teraz moe nawet bardziej ni kiedykolwiek. Tak samo jak
baam si ciemnoci, latania i horrorw. Ale w tamtej chwili najbardziej baam si, by nie
zawie przyjaciki, ktra z kadym wsplnie spdzonym dniem stawaa mi si bliska jak
siostra.
Chwyciam Paige pod rami i przeprowadziam pod elaznym ukiem. Zaprowadziam
j do sekretariatu i zaczekaam, a wypeni wszystkie formularze, potem pokazaam, gdzie
jest jej szafka, i zaprowadziam do auli. A kiedy pniej biegam do swojej szafki po
przeciwlegej stronie budynku, czuam si spokojniejsza i bardziej pewna siebie ni w
ktrykolwiek pierwszy dzie szkoy.
Dlatego, kiedy po raz tysiczny zostaam zapytana, czy dobrze si czuj,
odpowiedziaam zgodnie z prawd:
- Nie. - Nie zadaam sobie trudu, by spojrze, kto, ukryty za otwartymi drzwiczkami
mojej szafki, zada to pytanie. - W zeszym roku niewiele osb potrafioby skojarzy moj
twarz z nazwiskiem, jeli nie zajrzaoby wczeniej do ksigi pamitkowej rocznika. W tym

roku gapi si na mnie i szepcz, udajc zatroskanie, zupenie jakby od tego zaleao, czy
zostan przyjci na prestiow uczelni. Rzeczywicie, moja siostra nie yje. Ale to nie czyni
z nas przyjaci.
Pchnam drzwiczki do szafki, ktre zatrzasny si ze szczkniciem.
- Twoje siostra nie yje?
Otworzyam usta ze zdumienia. Ale nie zdoaam wypowiedzie ani sowa.
- Bardzo mi przykro. Naprawd. Nie miaem pojcia.
Przede mn sta Parker King, ktry wyglda zupenie jak model z reklamy ciuchw
Ralpha Laurena, pachnia zreszt te zabjczo.
Parker King jeszcze nigdy do mnie nie podszed. Nigdy ze mn nie rozmawia.
Cakiem moliwe, e nigdy mnie nawet nie widzia. A to dlatego, e kiedy akurat nie odpiera
ataku przeciwnikw podczas meczu piki wodnej w szkolnym basenie, otacza go wianuszek
licznotek haaliwie domagajcych si jego uwagi. A jednak w tym momencie sta przede
mn, pytajc, czy dobrze si czuj, i odniosam wraenie, e robi to cakiem szczerze.
Uwierzyam Parkerowi, gdy zapewni, e nie sysza o mierci Justine. To byo
pocieszajce, poniewa oznaczao, e zaczynajc rozmow, nie kierowa si faszywym
wspczuciem.
Oznaczao take, e zaczynajc rozmow, mia inny powd. A to byo o wiele gorsze.
Po piciu nieskoczenie dugich dniach Paige i ja znalazymy si w Ladd Library w
Bates, gdzie czekaymy na Simona.
- Ile zdaniem twojego przewodnika jest ksiek w tej mekce nauki? - wyszeptaa,
opadajc na fotel obok mnie.
- Szeset tysicy - odpowiedziaam rwnie cicho.
- Taka gra ksiek i tylko dwie marne pozycje o syrenach.
Ostry, gwatowny skurcz przeszy moj pier. Nie wspominaam Paige o przemianie,
jak przeszam ubiegego lata - takiej samej, jakiej ona by dowiadczya, gdyby Raina i Zara
dopiy swego - a jej niespodziewany komentarz trafi w samo sedno.
- Mylaam, e szukasz sekretnej kolekcji szmirowatych powieci - zdziwiam si.
- Voil. - Uniosa jedn ze znalezionych ksiek.
- piew syreny: czy odpowiada na jej woanie? - Zmarszczyam brwi na widok
okadki przedstawiajcej pontn p kobiet, p ryb ciskajc w objciach bezgowy
tuw mczyzny.
- Moe by bardziej zajmujca ni ta. - Pokazaa mi drug ksik w gadkiej
brzowej okadce, bez obwoluty.

- Odyseja?
- Straszna nuda, wiem, ale nigdy jej nie czytaam. W mojej ostatniej szkole
niespecjalnie palili si do klasykw. A zreszt moe wcale tak nie byo, tylko niektre ksiki
zostay wykrelone z listy lektur przez pewn apodyktyczn czonkini wsplnoty.
Gdy Paige przerzucaa kartki ksiki, bacznie obserwowaam jej twarz. Bya tylko
jedna apodyktyczna czonkini wsplnoty, ktr moga mie na myli: Raina Marchand. Ale
Paige od miesicy nawet sowem nie wspomniaa ani o swojej matce, ani o siostrze arze, ani
o ukochanym Jonathanie. Nie mwia o nich, bdc w szpitalu, kiedy odzyskiwaa siy po
utracie dziecka, ktre nie mogo przyj na wiat ze wzgldu na niedostatki jej ciaa, ani kiedy
odpoczywaa po powrocie do domu, ani nawet kiedy zaproponowaam, by rok szkolny
spdzia w Bostonie. To oczywicie nie znaczyo, e nigdy o nich nie mylaa. Jej twarz
stawaa si pospna, a oczy zachodziy zami wystarczajco czsto, bym moga si domyla,
e wspomnienia o nich nawiedzaj j niemal bez przerwy. Jednak tym razem bardziej
bezporednio ni kiedykolwiek napomkna o jednej z tych osb, a poniewa zrobia to tak
swobodnie, szczeglnie mnie zaniepokoia. Chyba mniej bym si zmartwia, gdyby wybucha
paczem na samym rodku biblioteki.
- Paige... jeste pewna, e to dobry pomys?
- Kiedy i tak bd musiaa dowiedzie si wicej. Dlaczego nie teraz?
Zanim zdyam odpowiedzie, zza fotela wyoni si Simon i usiad na niskim stoliku
przed nami.
- Cze - przywita si. - Przepraszam, e musiaycie czeka. Kiedy ju mj profesor
od orgo si rozkrci, nie potrafi przesta.
- Od orgo? - zapytaa Paige.
- Od chemii organicznej. - Umiechn si. - Mio ci widzie, Paige. Ciesz si, e
przyjechaa.
- Sowo daj, opieraam si. - Uniosa do jak do przysigi. - Ale Vanessa zagrozia,
e jeli ja nie przyjad, to ona te nie, a to po prostu nie wchodzio w gr.
Simon zwrci si teraz w moj stron i bl w piersi natychmiast min pod wpywem
jego ciepego umiechu. Gdybymy nie byli w miejscu publicznym, wskoczyabym mu na
kolana i zarzucia ramiona na szyj.

3
- Dwadziecia jeden.
Podniosam wzrok, zaskoczona, i zobaczyam chopaka stojcego za Simonem. By
wysoki i mia krcone blond wosy ukadajce si w delikatne loczki. By ubrany w
workowate dinsy i koszulk zaogi wiolarskiej Bates, a przed sob trzyma otwarty laptop.
- Jest dwadziecia jeden stopni i dopiero druga po poudniu. Jeli zbierzemy si teraz,
bdziemy mieli mnstwo czasu.
- Na co? - zapytaa Paige.
Chopak podnis wzrok znad ekranu komputera. Wstrzymaam oddech i
przygotowaam si na spojrzenie, ktrego staraam si unika przez ostatni tydzie w szkole,
ale on jakby wcale mnie nie zauway. Gdy tylko zatrzyma wzrok na twarzy Paige, nie mg
go od niej oderwa, jak poraony.
- Na zabaw na play - wyjani Simon. - Riley, mj urodzony i wychowany w
poudniowej Kalifornii wsplokator, chcia wanie powiedzie, e powinnimy skorzysta z
przepiknej pogody i wyrwa si na troch poza kampus.
- Jestem Riley - zwrci si do Paige, bo najwyraniej nie dotaro do niego, e zosta
ju przedstawiony przez Simona. - A ty jeste...?
- Paige - odpara, a jej policzki pokry rumieniec. - Przyjacika Vanessy.
Riley przesun laptop, ukadajc go na lewym przedramieniu, i wycign praw do
na powitanie. - Wic to musi by synna Vanessa. Wspaniale ci w kocu pozna. Na pewno
mio ci bdzie usysze, e zawsze kiedy Simon usycha z mioci - co na dobr spraw
oznacza kad sekund kadego dnia bez ciebie - robi, co w mojej mocy, eby te sekundy
mijay moliwie jak najszybciej.
- Najczciej ogldamy filmy - stwierdzi z zakopotaniem Simon.
Umiechnam si i ucisnam do Rileya.
- Dziki... Ja te si ciesz, e mog ci pozna.
- Co wy na to? Poplsamy w promieniach soca? Popluskamy si w oceanie? Trzeba
korzysta, zanim dopadnie nas to co, co wy ze Wschodniego Wybrzea nazywacie zim. Co?
- A std do play nie jest troch za daleko? - zapytaam.
- Czterdzieci minut - odpar Simon.
- Trzydzieci - poprawi Riley. - Ja prowadz.

Simon spojrza na mnie. W jego brzowych oczach przysonitych szkem okularw


kry si niepokj. Podejrzewaam, e myli o mojej ostatniej przygodzie podczas pywania
w Winter Harbor. Wtedy ledwie udao mi si w por wydosta na powierzchni; jednak to, e
przeyam, Simonowi nadal wydawao si niewytumaczalnym cudem, poniewa nie zna
caej prawdy.
Mia j pozna w czasie tej wizyty. W odpowiednim momencie postanowiam mu
wszystko wyzna. By to jeden z powodw, dla ktrych nalegaam, by w ten weekend Paige
przyjechaa do Bates razem ze mn. Nie zamierzaam zostawia jej samej w Bostonie, ale te
chciaam, by mi towarzyszya po tym, jak zrobi to, co zaplanowaam. Nie byam pewna, jak
zareaguje Simon, ale nie miaam wtpliwoci, e kiedy pozna prawdziw przyczyn, dla
ktrej w ogle si zeszlimy, nie pozostaniemy par. Wiedziaam, e po rozstaniu bd
potrzebowaa rozpraszajcego trajkotania Paige bardziej ni kiedykolwiek dotd.
Ale moe wczeniejszy wypad nad ocean to dobry pomys. Nie pywaam od tamtej
nocy przed trzema miesicami. Braam kpiel i prysznic niezliczon ilo razy, ale woda z
kranu, niezalenie od tego, jak duo dosypaam do niej soli, nigdy nie dawaa takich efektw
jak woda morska. Gdybym moga teraz popywa, rozluniabym si na tyle, by mc
przebrn przez rozmow, ktra z pewnoci okae si jedn z najtrudniejszych w moim
yciu.
- Jeli o mnie chodzi, z przyjemnoci si popluskam - zapewniam.
***
Dwadziecia minut pniej siedzielimy w jeepie cherokee Rileya, kierujc si na
wybrzee. Paige zaja miejsce obok kierowcy - pewnie dlatego, ebymy z Simonem mogli
usi razem na tylnej kanapie - i wypytywaa Rileya o Kaliforni.
- Daj spokj. Mam uwierzy, e na podwrku przed twoim domem rosn palmy?
- I drzewa pomaraczowe. Soku pomaraczowego nie kupuje si, jak u was, w
sklepie, tylko wyciska z owocw rosncych w przydomowym sadzie.
- Najwyraniej nigdy nie bye w restauracji U Betty.
- Ano nie byem. Ale chtnie posucham, jaki tam serwuj sok.
Paige zamilka na chwil. Prbowaam uchwyci jej spojrzenie w bocznym lusterku,
ale zanim zdyam stwierdzi, czy potrzebna jest jej moja interwencja, ona - ignorujc jego
zacht - zapytaa, czy w San Diego soce rzeczywicie wieci 365 dni w roku. Riley,
wyranie ju w niej zabujany, z przyjemnoci podj dalsz rozmow.
- Zdaje si, e jest w dobrej formie - szepn mi do ucha Simon. Otoczy mnie
ramieniem, a jego twarz bya tak blisko mojej, e czuam ciepo jego oddechu. - Znacznie

lepszej, ni si spodziewaem.
- Paige nie naley do tych, co zwijaj si w kbek i pacz. Myl, e jest
zdecydowana i naprzd.
- To brzmi jak opis kogo, kogo znam - stwierdzi, przyciskajc usta do mojej skroni.
Wiedziaam, e nie powinnam, ale oparam si o niego. Przesun si i plecami
przywar do bocznej szyby, a ja, podajc za jego ciaem, oparam si plecami o jego klatk
piersiow i wyprostowaam nogi. Otoczy mnie ramionami i wspar podbrdek na moim
ramieniu. Trwalimy tak w milczeniu.
W drodze nie mogam oprze si wraeniu, e ta wycieczka przypomina inn, ktr
Simon i ja odbylimy razem nie tak dawno temu. Z t rnic, e wtedy jechalimy starym
subaru Simona, a razem z nami na tylnym siedzeniu jechaa Justine z Calebem, modszym
bratem Simona i sekretnym chopakiem mojej siostry. Tak wanie, we czwrk, zyci ze
sob, zawsze podrowalimy - do lodziarni U Eddiego, na pole minigolfa, nad urwisko
Chione - odkd Simon uzyska prawo jazdy. A do dnia, kiedy wszystko si skoczyo.
- Stary, patrz na te ogromniaste fale.
Poczuam, jak ciao Simona napina si. Podniosam si, eby mg usi prosto, i
wtedy oboje poderwalimy si, chcc przez odstp midzy przednimi siedzeniami spojrze na
ocean. Simon wstrzyma oddech i wpatrywa si w granatowe jzory Atlantyku przetaczajce
si po opustoszaym skrawku piaszczystej play.
- Rzeczywicie s due... ale w normie.
- I tak auj, e nie wziem deski. - Nawet jeli Riley usysza ulg w gosie Simona,
nie da tego po sobie pozna. Wyskoczy z jeepa i obieg go z przodu.
- Nie przejmujcie si mn - rzucia Paige przez rami, kiedy Riley zapa za klamk u
drzwi od strony pasaera. - Zajmijcie si sob.
Posuchalimy jej rady. Paige i Riley ruszyli w kierunku wody, a Simon i ja
powdrowalimy pla. Gdy dotarlimy do dugiego kamiennego molo kilkaset metrw dalej,
Simon pomg mi si wspi i przej po skaach.
Zeskoczy na piasek po drugiej stronie i wycign obie rce, eby pomc mi zej, ale
zastygam w bezruchu.
Raina i Zara Marchand. Jakie dwadziecia metrw dalej szy odwrcone do nas
plecami, w dugich spdnicach i swetrach. Kiedy im si przygldaam z galopujcym sercem i
potniejcymi domi, Zara zacza si odwraca.
Otworzyam szeroko oczy. Sprbowaam wymwi imi Simona, ale nie byam w
stanie.

- Vanesso, co ci jest?
Odskoczyam, gdy czyje palce owiny si wok moich kostek.
- Dobrze si czujesz? - zapyta Simon.
Przeniosam wzrok ze swoich stp na jego donie spoczywajce na krawdzi skay i
dalej na kobiety na play. Przystany przy wiklinowym koszu i rozmawiay, miejc si i
pakujc resztki lunchu. Teraz wyranie widziaam ich twarze i nie miaam wtpliwoci, e ani
troch nie przypominaj Rainy i Zary.
- Przepraszam. Nic mi nie jest. - Szybko zbliyam si do krawdzi i skoczyam.
Zanim moje stopy zetkny si z piaskiem, kobiety znikny w gbi cieki prowadzcej z
dala od brzegu.
- Prywatna plaa tylko dla ciebie zaledwie kilkadziesit kilometrw od kampusu zareklamowa Simon, kiedy ruszylimy przed siebie. - To duy plus.
Sign po moj do. Pozwoliam, by przycign mnie do siebie. Oplotam ramiona
wok jego pasa, gow oparam na piersi, on obj mnie za szyj, a podbrdek opar na
czubku mojej gowy. Poczuam si najbezpieczniejsza i najszczliwsza, odkd ostatnio, dwa
tygodnie temu bylimy razem.
- Dzi rano rozmawiaem z Calebem - oznajmi par minut pniej.
Odsunam si tak, by spojrze mu w oczy.
- Jak on si czuje?
- Jako si trzyma. Duo pracuje na przystani, pomaga zakoczy sezon. Cigle dziwi
mnie to, e zdecydowa si wrci. Wiem, e bardzo ceni kapitana Montyego... ale mona
byoby si spodziewa, e lepiej mu zrobi, jeli zostanie jaki czas na suchym ldzie.
- Myl, e Caleb czuje, e jest bliej niej, bdc na wodzie. Albo na lodzie, jak jest w
tym przypadku.
Nie odezwaam si. To miao sens - Caleb by z Justine, kiedy oddaa ostatni skok z
urwiska do pienicej si wody pord ska - ale mimo to byo niezwykle smutne. Poznaam
Caleba od cakiem innej strony, gdy szukajc go tu po wypadku, razem z Simonem
rozmawialimy z jego przyjacimi, i potem, kiedy ju go znalelimy i we trjk
usiowalimy rozwiza zagadk serii utoni w Winter Harbor. Przekonaam si, e to dobry
chopak - w niczym nieprzypominajcy obiboka, za jakiego zawsze uwaaa go nasza mama. I
okazao si, e kocha Justine, naprawd j kocha, a ona kochaa jego. Nie chciaaby, eby
wci za ni tskni, eby utkn w przeszoci, ktrej nie mona zmieni. Chciaaby, eby
pogodzi si z jej strat i zacz ycie od nowa.
Tego samego pragnam dla Simona. Przynajmniej tak sobie powtarzaam.

- Mwi, e wreszcie robi si cieplej. Wczoraj temperatura signa pitnastu stopni to tylko kilka stopni mniej ni zwykle o tej porze roku.
- A co z burzami?
- Od tygodni na niebie nie byo ani jednej chmurki.
Rozluniam si w ramionach Simona i przycisnam policzek do jego piersi.
- Co za ulga.
- Ale jest co jeszcze.
Wpatrywaam si w pomarszczony od drobnych fal horyzont z nadziej, e Simon nie
poczuje, jak moje serce przyspiesza.
- Vanesso?
- Nadchodzi odwil - stwierdziam, nie pytajc.
Odsun si i unis w palcach mj podbrdek.
- Woda bya skuta lodem przez trzy miesice.
Przytaknam.
- Zamarznita na kamie, od powierzchni po samo dno. Cokolwiek tam byo, teraz ju
nie yje, i to od dawna.
Z caego serca pragnam w to wierzy, ale do tej pory zdarzyo si zbyt wiele
nieprawdopodobnych, naukowo niewytumaczalnych zjawisk: czste przejciowe burze, ktre
nawiedzay Winter Harbor i tylko Winter Harbor; przypywy i odpywy, ktre nadchodziy i
oddalay si cztery razy na godzin; wyrzucone na brzeg ciaa mczyzn sprawiajcych
wraenie szczliwszych po mierci ni kiedykolwiek za ycia; no i kobiety - kobiety, dla
ktrych sona woda bya rwnie niezbdna do ycia co tlen, ktre miay wadz nad aur,
ktre potrafiy rzuca urok na mczyzn i wciga ich gboko pod powierzchni wody, a
ich puca eksplodoway, a ycie gaso.
Kobiety takie jak ja.
- Niepotrzebnie ci powiedziaem.
Chciaam zaprotestowa, ale zanim zdoaam cokolwiek odpowiedzie, mwi dalej.
- Bardzo dugo si wahaem. W pierwszym odruchu pragnem ci chroni przed
informacjami, eby si nie martwia... ale pniej zrozumiaem, e nie mog tego przed tob
ukrywa. Powinna wiedzie. - Zrobi pauz, by delikatnie odgarn wosy z mojej twarzy. Poza tym chc, eby... eby nam si udao. Wiem, e nie zawsze bdzie atwo, ale niezalenie
od tego, jak okae si ciko, chc, ebymy zawsze potrafili ze sob rozmawia. O
wszystkim. Tak jak zawsze rozmawialimy.
To byo to. Odpowiednia chwila. Idealny moment, eby wyzna prawd, na ktr

zasugiwa.
Fale rozbijay si o brzeg. W uszach syszaam dudnienie wasnego serca. Simon
spojrza na mnie, a w jego oczach bya rado, tak wielka rado, e otworzyam usta i
powiedziaam:
- Pjdziemy razem popywa?
Wtedy mnie pocaowa. By to dugi, sodki pocaunek, ktry sprawi, e prawie
zapomniaam, i nie powinno do niego doj. Prawie.

4
Paul Carsons. Charles Spinnaker. Aaron Newberg.
Odczytaam nazwiska, przewijajc w d stron, na ktrej zamieszczono zdjcia
przystojnych mczyzn taczcych z onami, tulcych dzieci, sterujcych aglwk. Moje
spojrzenie zatrzymywao si na niektrych sowach artykuu znajdujcego si obok zdj:
zosta znaleziony, przyczyna mierci, uduszenie. Dziennik Winter Harbor Herald,
publikowany wycznie na potrzeby tego miasteczka i penicy gwnie funkcj przewodnika
dla turystw, zosta cakowicie wyprzedany po tym, jak na jego amach zamieszczono relacj
zatytuowan Tragedie na otwartym morzu. Z tego powodu redakcja wci aktualizowaa
specjaln sekcj strony internetowej, dodajc nowe zdjcia i informacje o rodzinach ofiar. Od
wielu tygodni nie zagldaam na stron dziennika, ale odkd dowiedziaam si o odwily,
sprawdzaam, czy pojawiy si nowe wiadomoci za kadym razem, kiedy udao mi si
chocia na chwil wykra do szkolnej biblioteki i usi przed komputerem.
Dobra wiadomo bya taka, e nie znaleziono nowych cia wyrzuconych na brzeg.
Za natomiast, e z kadym dniem robio si coraz cieplej. Zgodnie z graficzn prognoz
pogody na stronie, ktra pokazywaa soce, w Winter Harbor byo teraz siedemnacie stopni.
Z nadejciem jesieni temperatura ostatecznie i tak miaa spa, ale istniaa moliwo, e do
tej pory port cakiem odtaje i prawdopodobnie ju nie zamarznie. A do tego lata port jeszcze
nigdy nie by skuty lodem, nawet w samym rodku zimy.
Zanim dotaram do opisu mierci Justine, wrciam do strony gwnej. Zdjcie w
nagwku zostao zrobione wczoraj i przedstawiao dwoje ludzi w porcie. Jedna z osb
jedzia na ywach po grubym skrawku lodu, a druga siedziaa na gumowej dtce w
niewielkiej rozmarznitej kauy.
Drc, zamknam przegldark i zalogowaam si do szkolnego systemu poczty
elektronicznej. Po kadej wizycie na stronie Heralda zwykle nie mogam wytrzyma ani
sekundy duej przy komputerze, dlatego od paru dni nie sprawdzaam poczty.
Patrzyam, jak nowe wiadomoci zapeniaj skrzynk odbiorcz, omijajc wzrokiem te
z caotygodniowym jadospisem, przedstawieniami teatralnymi czy sportowymi testami
kwalifikacyjnymi. Spord wszystkich nowych wiadomoci tylko dwie byy zaadresowane do
mnie osobicie.
Pierwsza zostaa wysana w zeszym tygodniu.

Do: Vanessa Sands


Od: Kathryn Mulligan
Temat: Podania na wysze uczelnie
Droga Vanesso!
Serdeczne gratulacje! Po latach cikiej pracy w kocu masz przed sob ostatni rok
nauki w szkole redniej. Nadchodzce miesice, tak decydujce dla kolejnego etapu Twojej
kariery edukacyjnej, pene bd fascynujcych moliwoci i wyzwa. Z kadym uczniem
ostatniej klasy umawiam si na spotkanie, by omwi jego plany dotyczce studiw, w
zwizku z tym chciaabym zaprosi na spotkanie take Ciebie w Twoim czasie wolnym, tj. w
ROD, 25 WRZENIA, o godz. 11.30. Prosz o potwierdzenie odebrania wiadomoci.
Z yczeniami powodzenia w przyszoci i serdecznymi pozdrowieniami K. Mulligan
szkolny doradca ds. karier.
Ponownie przeczytaam wiadomo, ktra najwyraniej zostaa rozesana do
wszystkich uczniw ostatniego roku. Jedynym elementem nadajcym listowi osobisty
charakter poza moim nazwiskiem byy data i godzina spotkania.
Druga wiadomo zostaa jednak napisana tylko do mnie. Wysano j dzisiaj z samego
rana.
Do: Vanessa Sands Od: Kathryn Mulligan Temat: Dzisiejsze spotkanie
Droga Vanesso!
Nie otrzymaam odpowiedzi w sprawie naszego dzisiejszego spotkania, dlatego
chciaam si upewni, e si odbdzie w moim gabinecie o godz. 11.30.
Domylam si, e moesz czu si w tej chwili nieco zagubiona. Tym bardziej licz,
e pozwolisz mi sobie pomc.
Z serdecznymi pozdrowieniami
KM
Zaznaczyam wiadomo, chcc j usun, kiedy w tej samej chwili zza cianki
kabiny komputerowej wyonia si gowa. Podniosam wzrok i zobaczyam Jordana Lanforda,
gwiazd piki nonej z ostatniej klasy.
- To straszne - stwierdzi.
- Co takiego? - zapytaam z ociganiem, powracajc wzrokiem na ekran komputera.
- Ty tam. Ja tutaj. Tak blisko, a jednak tak bardzo daleko.
Poczuam, e policzki mi pon. Usyszawszy szepty, obejrzaam si za siebie. Kilka
dziewczt siedziao przy pobliskim stoliku. Musiay chodzi do niszej klasy, bo ich nie
rozpoznaam, ale one najwyraniej doskonale wiedziay, kim jestem. Rozmawiay cicho,

zasaniajc si wosami i rkami, i raz po raz patrzyy na mnie ukradkiem, zupenie tak jak
setki dziewczyn spoglday kiedy na Justine: zachmurzone, ze cignitymi brwiami i
przymruonymi oczami.
Jakby byy zazdrosne.
Odwrciam si z powrotem do komputera, wylogowaam z poczty i pozbieraam
swoje rzeczy.
- Gdzie si wybierasz? - zapyta Jordan. - Mog i z tob?
- Raczej nie. Ale dziki.
Wymknam si pospiesznie z kcika komputerowego. Zbliajc si do gwnego
wejcia, obejrzaam si za siebie, eby sprawdzi, czy Jordan nie ledzi mnie wzrokiem, po
czym gwatownie skrciam w lewo. Przemknam przez dzia publikacji encyklopedycznych,
a stamtd ruszyam do ciemnej wnki, z ktrej nikt nie lubi korzysta ze wzgldu na brak
okien i WiFi.
Oczywicie z wyjtkiem sytuacji, gdy czekanie do koca lekcji, eby pomigdali si
ze swoj drug powk, przekraczao czyje moliwoci. Zupenie jak w przypadku Parkera
Kinga i Amelii Hathaway, ktrych zastaam na starej kanapie w szkock krat.
Z miejsca obrciam si na picie i po cichu skierowaam z powrotem w gb
korytarza.
- Zaczekaj - rzucia wadczym gosem Amelia.
Zakadajc, e mwi do mnie, stanam jak wryta.
- Co jest nie tak? - zapyta Parker.
Twarz mi poczerwieniaa. Czekaam, a wskae na mnie. Usyszaam, e znw zaczli
si caowa, i ju chciaam przeprosi, i rzuci si do ucieczki, gdy nagle Amelia znw si
odezwaa.
- Tak, to - odpara, a w tle rozleg si szelest ubra i skrzypienie spryn kanapy. Duej tak nie mog.
- Ale moesz - upiera si Parker. - I jeste wspaniaa.
Po tych sowach znw rozlego si skrzypienie spryn. Korzystajc z poruszenia,
daam nura pomidzy cianki dwch biblioteczek i osunam si za jedn z nich, kucajc tu
przy pododze. Wyjrzaam zza rogu, by zobaczy, jak Parker pochyla si nad Ameli, ktra
go od siebie odpycha.
- Mwi powanie - zapewnia. - Byo mio... ale mam ju do cigego,
bezsensownego mitoszenia si. Poprawia na sobie wenian kamizelk i poklepaa go po
kolanie. - Dobrze si bawilimy, prawda? I niech tak zostanie.

- Ale przecie my nie tylko... ja nie tylko...


Urwa, kiedy wstaa. Wcisnam si gbiej za szafk i zaczekaam, a dziewczyna
przejdzie obok, zanim znw wyjrzaam. Parker siedzia przygarbiony, z gow wspart na
oparciu kanapy. Kciuk i palec wskazujcy jednej rki docisn do kcikw zamknitych oczu,
jakby usiowa zatamowa zy.
- Wow - szepnam do siebie. Zwykle to Parker King by tym, ktry zrywa, nie
odwrotnie.
- Vanesso, to ty? - zapyta, nieco zmieszany.
Opadam na podog za biblioteczk. Gdy usyszaam skrzypnicie spryn
towarzyszce jego wstawaniu, w pprzysiadzie przemknam do najbliszego przejcia. Nie
podnoszc gowy i nie prostujc si, dotaram a do punktu wypoyczania ksiek. Z tego
miejsca przebiegam pozosta odlego, jaka dzielia mnie od wyjcia z biblioteki. Nie
miaam odwagi, by obejrze si za siebie i przekona si, czy szed za mn.
Upyna poowa godziny lekcyjnej, wic korytarz by pusty, nie liczc kilku
nauczycieli rozmawiajcych przed sekretariatem. Prbowaam i normalnym krokiem, ale
kiedy otworzyy si za mn drzwi do biblioteki, wyrwaam z miejsca i wpadam do pierwszej
z brzegu sali niebdcej sal lekcyjn i przywaram do drzwi.
- Witaj, Vanesso! - odezwa si gos, ktry rozpoznaam natychmiast.
Gos pani Muligan. Schroniam si w jedynym miejscu, w ktrym nie chciaam si
znale bardziej nawet ni w bibliotece: w biurze doradcy do spraw karier. Obracajc si,
zerknam na zegar cienny, ktry wskazywa jedenast czterdzieci pi.
- Przepraszam za spnienie - odezwaam si.
- Nic si nie stao. Najwaniejsze, e jeste. Bardzo si ciesz, e ci widz.
Pani Mulligan zaczekaa, a usid, po czym wstaa, by zamkn drzwi, jakby si
obawiaa, e prysn z jej gabinetu. Gdy sigaa do stojcej nieopodal biurka szafki po moj
teczk, rozejrzaam si po pokoju. Gwnym powodem, dla ktrego rodzice zapisywali swoje
dzieci do prywatnych licew przygotowawczych, bya ch zwikszenia ich szansy na
przyjcie na jedn z najbardziej prestiowych uczelni w Stanach Zjednoczonych, nalec do
Ligii Bluszczowej. Liceum im. Hawthornea nie stanowio wyjtku. W cigu ostatnich trzech
lat pani Mulligan i ja spdziymy razem cakiem sporo czasu. W pewnym sensie jej gabinet,
ozdobiony fikunymi plakatami rozmaitych uczelni, by mi bliszy ni jakiekolwiek inne
miejsce w szkole.
Pod innymi wzgldami czuam si tutaj tak obco, jakbym nigdy wczeniej tu nie bya.
- A zatem Dartmouth - zacza, rozsiadajc si przy biurku przede mn.

- Sucham?
- Kiedy si widziaymy ostatnim razem, mwia, e Dartmouth College to twj
numer jeden na licie. Wycigna z teczki kartk papieru i uniosa j w gr, bym moga
przeczyta jej notatki.
- Ach, tak. - Teraz sobie przypomniaam. Zeszej wiosny pani Mulligan naciskaa,
ebym zadeklarowaa, jak uczelni wybieram w pierwszej kolejnoci, po to bymy miay
jasno zdefiniowany cel. Postawiam na Dartmouth, poniewa sdziam, e tam wanie bdzie
Justine. A powodem waniejszym od wybitnej kadry akademickiej czy szansy na odbycie
stau bya blisko siostry.
- Czyby zmienia zdanie? - zapytaa pani Mulligan.
- Szczerze mwic, nie bardzo si nad tym zastanawiaam.
Zamkna moj teczk i skrzyowaa rce na biurku.
- Oczywicie.
Wiedziaam, e teraz si zacznie: jak bardzo jej przykro z powodu straty, jak poniosa
moja rodzina. Biedna Justine. Biedna ja. Czy moe mi jako pomc? Co mogaby dla mnie
zrobi?
- Kiedy miaam siedemnacie lat zmar mj ojciec.
Cudownie. Byo gorzej, ni si spodziewaam: moga nawiza do wasnego
dowiadczenia.
- Dugo chorowa, wic wiedzielimy, e koniec musi by bliski. Staralimy si na to
przygotowa, ale kiedy to si ju stao, i tak odczulimy to jako wielki szok. Pakaam caymi
tygodniami.
- Przykro mi - odezwaam si.
Pochylia si w moj stron.
- A wiesz, co pomogo mi przetrwa najtrudniejsze chwile?
- Szkoa?
- Studia. Planowanie, organizowanie, rozmylanie nad tym, gdzie bd za p roku, za
rok, za pi lat. Odchylia si na oparcie krzesa i przygldaa mi si uwanie. - Justine bya
wspania uczennic. Zoya papiery na trzynacie uczelni i zostaa przyjta na kad z nich.
Przemilczaam odpowied. Pani Mulligan nie musiaa wiedzie, e Justine j
okamaa. Prawda bya taka, e nie dostaa si na adn uczelni, poniewa nigdzie nie
wysaa dokumentw. To nie bya informacja, ktr Justine chciaaby si podzieli. Sama
odkryam t tajemnic dopiero w dniu jej pogrzebu, kiedy znalazam pusty uniwersalny
formularz podania, ukryty pod zdjciami przypitymi do tablicy korkowej nad jej biurkiem.

- Twoja siostra wiedziaa, jak istotne jest wysze wyksztacenie, Vanesso. Nie
chciaaby, eby ryzykowaa wasne... zwaszcza z jej powodu.
- Ma pani racj - stwierdziam. - Na pewno si nad tym zastanowi. Ju niedugo.
Podejd do tego powanie.
Zamkna usta i opucia wzrok. Po chwili signa po mysz i zerkna na ekran
komputera.
- Co powiesz na spotkanie w przysz rod o tej samej porze?
- Ale po co?
Zacza stuka w klawiatur.
- Myl, e powinnymy spotyka si raz w tygodniu. Nawet jeli od razu nie
podejmiemy wielkich decyzji, na pewno dobrze ci zrobi przedyskutowanie pewnych spraw.
- To nie jest konieczne - odparam szybko. - To znaczy dzikuj, ale jestem
przekonana, e w swoim czasie podejm decyzj. Mj tato wykada w Newton Community
College, wic w razie ewentualnych wtpliwoci dotyczcych rekrutacji na studia mog si do
niego zwrci z pytaniami.
Za jej plecami zamruczaa drukarka. Chwycia kartk, ktra wysuna si z
urzdzenia, i podaa j mnie.
- Kopia wiadomoci, ktr wanie do ciebie wysaam - wyjania. - Przyszy tydzie,
w tym samym miejscu, o tej samej porze.
Wstaam z krzesa i ruszyam w stron drzwi, ledwie czujc wasne nogi.
- Ach, jeszcze jedno, Vanesso!
Przystanam z rk na klamce.
- Czas leczy rany. Wiem, e teraz moe by ci ciko w to uwierzy... ale
rzeczywicie tak jest.
Prbowaam wybka podzikowanie, ale nie mogam poruszy ustami. Otworzyam
drzwi i wyszam bez sowa.
Na korytarzu przesunam plecak na bok. Grzebic w rodku, odniosam wraenie, e
usta wyschy mi tak bardzo, e si skurczyy. Sprbowaam je obliza, ale jzyk by rwnie
suchy i ciki jak cegwka. Z kad chwil rce coraz silniej mi dray, wic kilka dobrych
sekund trwao, zanim znalazam plastikow butelk i wydobyam j z plecaka.
Piam, idc. Sona woda bya letnia, ale i tak czuam, jakbym wlewaa w gardo
zmroony nektar. Oprniam butelk w piciu ykach, po czym przystanam przed szklan
gablot, pozwalajc, by pyn zrobi swoje. Za kadym razem, gdy mija mnie jaki ucze albo
nauczyciel, przysuwaam si bliej szklanej tafli i udawaam, e czytam litery

wygrawerowane na trofeach, by nikomu nie przyszo do gowy o cokolwiek mnie pyta.


Kiedy pochyliam si nad gablot po raz trzeci, mj wzrok wyldowa na znajomym
nazwisku.
Justine Sands.
Jej nazwisko widniao w kilkunastu miejscach wewntrz gabloty: na trofeach
przyznanych za udzia w turniejach hokeja na trawie, tabliczkach upamitniajcych zawody
pikarskie, na dyplomach za wygrane mecze w softball. Przez cae ycie Justine bya
najlepsza we wszystkim, czego si tkna, nie wyczajc rozgrywek sportowych, w ktrych
uczestniczya kadego sezonu w Hawthorne.
Nie wiem... zreszt ty te nie.
Przed oczami migno mi zdanie zapisane odrcznie na kawaku papieru w linie.
Mrugnam i potrzsnam gow, eby pozby si wizji.
Teraz, zamiast jej sw, ujrzaam twarz Justine. Usta miaa rozchylone w umiechu, a
niebieskie oczy szeroko otwarte z podniecenia, bo wanie zdobya decydujc bramk w
meczu przeciwko liceum imienia Thoreau. Wygldaa tak piknie, tak radonie. Patrzc na
zdjcie, nie sposb byo si domyli, e graa nie dla przyjemnoci... ale dlatego, e - jak
sama sdzia - musiaa.
Nagle drzwi pobliskiej klasy otworzyy si. Obrciam si i pospiesznie ruszyam w
gb korytarza. Kiedy dotaram do damskiej toalety, czuam, jakby cae moje ciao przez
wiele dni smayo si na asfalcie w upalnym socu. Ostatnim wysikiem udao mi si
sprawdzi kabiny, i widzc, e s puste, zamkn drzwi na zasuwk.
- No dalej - wyszeptaam, odkrcajc kran i podstawiajc pod wylot butelk. Woda
laa si zdecydowanie za wolno; butelka bya dopiero w poowie napeniona, kiedy
wysunam j spod kranu i wsypaam do rodka sl z pojemnika wycignitego z plecaka.
Potrzsnam ni mocno, po czym odchyliam gow i piam. Odkrciam kran przy drugiej
umywalce, zatkaam odpyw i dosypaam soli. Przez kolejne pi minut na przemian piam i
obmywaam twarz. W kocu udao mi si umierzy pragnienie.
Wyczerpana oparam si o cian po przeciwlegej stronie umywalek i osunam si
na podog, a poladkami zetknam si z posadzk.
To bya moja przyszo. Ukrywanie si w azienkach. opanie sonej wody.
Robienie wszystkiego, by ustrzec si przed miertelnym odwodnieniem. Pani Mulligan i ja
mogybymy rozmawia o uczelniach kadego dnia, ale to i tak nie miaoby znaczenia. Nawet
gdyby udao mi si dotrze do tego etapu - studia, nauka, specjalizacja, potencjalna kariera nic nie zmienioby faktu, e kiedy dorosn, bd tylko jednym.

Potworem.
Kilka minut pniej signam po plecak. Otworzyam przedni kiesze, wyjam
komrk i wczyam j. Po policzkach spyway mi zy, gdy wybieraam numer, ktry w
przypywie dobrych chci usunam z podrcznej pamici telefonu, ale go nie zapomniaam.
Po drugim dzwonku odezwaa si poczta gosowa Simona.
- Cze. - Skrzywiam si, syszc swj drcy gos. - To ja. Wiem, e masz teraz
zajcia... ale chciaam... usysze twj gos. Zadzwonisz pniej? Prosz.

5
- SMS czy wosk pszczeli?
Podniosam wzrok znad zadania domowego z rachunkw. Paige siedziaa na ku z
otwart ksik na kolanach.
- To jedyne sposoby Simona - cigna.
Serce mi zaomotao.
- Jakie sposoby?
- Na odzyskanie kontroli w sytuacji, gdy zawrcisz mu w gowie do tego stopnia, e
nie bdzie mg je, spa, straci przyjaci i ycie, jakie zna dotychczas. Wedug tych
ksiek zerwanie na odlego albo zatkanie uszu pszczelim woskiem to dwie moliwoci, by
uchroni si przed syren.
Wlepiam w ni szeroko otwarte oczy. Umiechna si, ale kiedy nie odpowiedziaam
umiechem, spowaniaa.
- Przepraszam - odezwaa si. - To nie byo mieszne. Bo przecie to jasne, e nie
jeste... nie mogaby by...
- Daj spokj. To ja przepraszam. Chyba jeszcze cigle nie potrafi oswoi si z tym
okreleniem.
- Obie nie potrafimy. Dlatego wanie chc dowiedzie si o nich jak najwicej.
Gdybym moga zrozumie, kim s i dlaczego robi to, co robi... to, co zrobiy... moe
wszystko to nie wydawaoby si tak dziwne.
- Paige, jeli naprawd chcesz dowiedzie si wicej, dlaczego nie zwrcisz si do
Betty?
- Po tym, jak ze wszystkich si prbowaa ukry prawd przed Rain i Zar, ktre nie
tylko si jej przeciwstawiy, ale uyy caej zdobytej wiedzy przeciwko niej? - Potrzsna
gow, przewracajc kartk.
Rozmawianie o tym sprawi jej wycznie bl, a ja nie chc jej rani. Wystarczajco si
nacierpiaa.
- Wiem, e moja propozycja nie jest doskonaym wyjciem - przyznaam - ale to
przecie twoja babcia. Zrobiaby dla ciebie wszystko.
Co do tego nie miaam wtpliwoci. W kocu Betty pozwolia Paige spdzi rok
szkolny tutaj, z dala od siebie, mimo e bya ona jedynym ocalaym czonkiem rodziny.

Kochaa Paige tak bardzo, e pragna, by dziewczyna zacza wszystko od pocztku w


innym miejscu, gdzie nie musiaaby bez przerwy boryka si z bolesnymi wspomnieniami.
- Chcesz usysze co nie z tej ziemi? - zapytaa Paige chwil pniej. Zamkna
ksik i posaa mi wymowne spojrzenie. Jej niebieskie oczy otworzyy si szeroko, jakby
zamierzaa wyjawi wasn tajemnic, w ktr sama nie moga uwierzy.
- Jasne. - Przyszed mi na myl jej ostatni sekret, ktrym podzielia si kilka miesicy
wczeniej, kiedy jej policzki byy zarowione, a brzuch zaokrglony. Tamta tajemnica o
may wos jej nie zabia.
- Widziaam je.
Przed oczami bysna mi srebrna smuga. Zamrugaam i znikna.
- Rain i Zar, w parku. Dzi mielimy tam zajcia z angielskiego. Czytalimy
Zimow opowiei Szekspira, ktra wleka si w nieskoczono, wic na kilka chwil
zamknam oczy. Kiedy je znw otworzyam... zobaczyam je. Siedziay na awce. Patrzyy
prosto na mnie.
Przez myl przemkno mi zapewnienie Simona. Woda bya skuta lodem... Cokolwiek
tam byo, teraz ju nie yje...
- To szalestwo - stwierdzia Paige, kiedy si nie odezwaam. - Wiem o tym.
- To wcale nie szalestwo.
- Ale przecie to niemoliwe. - Zesza z ka i usiada na pododze naprzeciw mnie. Pamitasz, jak syszaa gos Justine? Po tym, jak odesza?
Przytaknam.
- Moe to byo co takiego? Moe je sobie wymyliam? Nie dlatego, e za nimi
tskni, ale dlatego, e nie mog otrzsn si z szoku po tym, co si stao?
Gos Justine nie by czym wymylonym, ale cieszyam si, e Paige cigle tak myli.
Przynajmniej na razie.
- Nie ma nic zego w tym, e za nimi tsknisz - stwierdziam. - Raina bya twoj
matk, a Zara siostr przez dugi czas, zanim... si zmieniy. Nie ma nic zego w tym, e
tsknisz za osobami, za ktre je uwaaa.
Jej niebieskie oczy stay si zimne.
- One zabiy dziesitki ludzi i zabiyby znacznie wicej, gdybymy ich nie
powstrzymali. Zabiy Jonathana. Trzymay babci Betty pod kluczem w jej sypialni przez
dwa lata, a potem skazay na pewn mier. Potrzsna gow. - Nie tskni za nimi. - Nigdy
za nimi nie zatskni. Przenigdy.
Wczeniej nie syszaam, by Paige wyraaa si o kim z tak bezwzgldnoci.

Uznaam, e dla naszego wsplnego dobra najwyszy czas zmieni temat, ale przedtem
chciaam usysze jeszcze jedno.
- Co zrobiy, kiedy je zobaczya? - Ledwie dosyszaam wasne sowa poprzez
omotanie serca.
Wzruszya ramionami, a jej twarz nieco zagodniaa.
- Mrugnam i znikny. Bo tak naprawd wcale ich tam nie byo.
To jasne, e naprawd wcale ich tam nie byo. Niezalenie od tego, czym byy, miay
bijce serca. Potrzeboway do ycia tlenu. Tak jak powiedzia Simon: nie byo szansy, by
syrena przetrwaa ponad dwa miesice zakuta w lodzie.
- W kadym razie to mio, e Riley wypoyczy dla mnie te ksiki, nawet jeli
okazay si cakiem bezuyteczne. - Signa po lec na ku Odysej. - Wydaje si
cakiem w porzdku.
- Simon by si z nim nie zadawa, gdyby nie by w porzdku. - Wycignam rk i
postukaam owkiem o czubek jej kapcia. - Zreszt jego zdaniem ty te jeste cakiem mia.
Po tych sowach na twarzy Paige pojawi si delikatny umiech, ktrego si
spodziewaam.
- No c. Jednak nie jest...
Urwaa, ale nie musiaa wcale koczy, ebym zrozumiaa, co chciaa powiedzie.
Riley, choby by nie wiem jak w porzdku, nigdy nie bdzie Jonathanem.
Z myl, e moe dobrze zrobi jej kilka minut samotnoci, zamknam zeszyt i
wstaam.
- Mama prbuje dzisiaj upiec ciasto czekoladowe. Masz ochot?
- Jak najbardziej - odpara, zakrywajc brzuch obiema domi.
Kiedy wyszam na korytarz i zamknam za sob drzwi, oparam si o cian i sama
przyoyam donie do brzucha. Spodziewaam si wyczu jaki ruch, oywienie, co
zblionego do zryww ryb w akwarium. Tak wanie odczuam ruchy dziecka Paige, gdy
kilka miesicy wczeniej pooyam do na jej brzuchu. Byo chore, niespokojne i
wycieczone, poniewa ciao Paige, jeszcze niegotowe, nie mogo go urodzi.
Ale dziki przypadkowej transformacji, ktra nastpia latem, kiedy wod komrkow
w moim organizmie zastpia woda morska, moje ciao byo na to gotowe. Pomylaam o
chwili, kiedy Simon i ja ostatnio bylimy blisko. Zachowalimy ostrono. Zawsze
zachowywalimy ostrono, ale ja zawsze te powtarzaam sobie, e to ju ostatni raz, bez
wzgldu na to, co si midzy nami stanie. Zreszt wicie w to wierzyam... dopki jego
donie nie zaczynay muska mojej skry.

W moim brzuchu nic si jednak nie poruszao. Chwilowo uspokojona, ruszyam


korytarzem.
- Jeste w sam por - zauwaya mama, gdy weszam do kuchni. Stojc przy blacie,
wlewaa do foremki ppynn czekoladow mas. - Pierwsza porcja jest jeszcze w
piekarniku. Ale mam tu co dla ciebie. - Podniosa z blatu mikser, wysuna mieszada i
podaa mi jedno. - No, sprbuj.
Posmakowaam masy, po czym podeszam do zlewu, by opuka mieszado.
- Pyszne. Kilka tygodni w domu, a ju gotujesz jak Julia Child.
Rozemiaa si.
- Mwisz tak, bo jeste moj crk.
Podniosam wzrok. Patrzc na jej odbicie w oknie nad zlewem, widziaam, jak ociera
donie o zielony fartuszek z falbankami.
- Dzi po szkole prbowaam zrobi grzanki z serem - pochwaliam si. - Przypiekam
je tak mocno, e cay cheddar wsikn w chleb.
- Dlaczego nie powiedziaa? Chtnie zrobiabym dla ciebie jeszcze jedn porcj.
- Szczerze mwic, to by postp w porwnaniu z poprzedni prb. Po prostu
kompletnie nie wychodzi mi gotowanie.
- Mieszado byo ju czyste, ale pozwoliam, by z kranu wci pyna woda. Zastanawiam si, po kim to mam. Ty i tato tak wietnie radzicie sobie w kuchni.
Wanie wyjmowaa form z czekoladowym ciastem, gdy zamara, z twarz przed
otwartym piekarnikiem. Trwao to niespena sekund i gdybym jej nie obserwowaa w
oczekiwaniu na reakcj, pewnie bym nawet nie zauwaya, e moje sowa niewtpliwie j
zaskoczyy.
- Skoro ju mowa o twoim ojcu - lekkim tonem zmienia temat, zamykajc piekarnik i
odkadajc foremk na blat.
- Pracuje za domem. Czy mogaby pj do niego i zapyta, czy nie ma ochoty na
porcj gorcego ciasta czekoladowego z lodami?
Zakrciam wod i wyjrzaam przez okno, poprzez odbicie mamy. Gdy zobaczyam
tat siedzcego na maym ganku na tyach domu i piszcego co na laptopie, poczuam ucisk
w sercu.
- Dobrze. Przy okazji zanios mu sweter.
Bya sma wieczorem i ponad dwadziecia stopni na dworze, ale mama nie uznaa
pomysu ze swetrem za dziwny. Albo raczej jej wasne myli zaguszyy moje sowa. Tak czy
inaczej, dao mi to pretekst, by wymkn si z kuchni na gr, zamiast skierowa si prosto

do tylnego wyjcia.
Gabinet ojca mieci si w niewielkim pokoiku na drugim kocu korytarza na pitrze.
Nie zagldaam tam od miesicy, ale uchyliwszy drzwi, stwierdziam, e od tamtej pory
niewiele si tu zmienio. W caym pokoju zalegay dziesitki ksiek w wysokich,
poprzechylanych stosach. Z szafek na dokumenty dosownie wysypyway si kartki. Dawno
zapomniane filianki po kawie stay na pkach z ksikami, na szerokim podokietniku
ulubionego skrzanego fotela taty i na pododze. Jedynym miejscem, ktre nie zostao
cakiem zagracone, byo biurko wsunite pod spadzisty dach, przez co nie dao si do niego
podej z wyprostowanymi plecami.
Zamknam za sob drzwi i ruszyam slalomem pomidzy wieami z ksiek. W gbi
brzucha czuam palce niczym rozgrzany wgiel wyrzuty sumienia, jednak szam dalej,
powtarzajc sobie, e nie byoby mnie tutaj, gdybym miaa inne wyjcie. Biurko otaczay
niczym fosa stosy wypracowa podopiecznych ojca, ale szybko pokonaam rwnie t
przeszkod i zasiadam w fotelu.
Biurko byo nieskazitelnie czyste. Stay na nim tylko komputer taty i dwa zdjcia w
ramkach. Mj wzrok zatrzyma si na zdjciach. Na jednym bya mama wystawiajca jzyk
do aparatu, bo zostaa uchwycona w chwili artobliwego protestu, a na drugim Justine i ja
jako mae dziewczynki siedzce na frontowych schodach naszej kamienicy i puszczajce
baki mydlane przez plastikowe rdki.
Otworzyam grn szuflad biurka i zabraam si do gmerania pord dugopisw,
spinaczy do papieru i mitwek. Po chwili przeszam do drugiej szuflady, a potem do
nastpnej. Serce koatao mi za kadym razem, kiedy szuflada otwieraa si bez oporu. Czy
ludzie strzegcy wielkich sekretw nie skrywaj ich zwykle w zamknitych na klucz
szufladach biurka?
Poderwaam si z miejsca i przeskoczyam ponad stosami wypracowa. Po kolei
otwieraam szafy na dokumenty, ale ich wntrze zawierao to samo co szuflady.
Czyli nic.
Obrciam si powoli, stojc na rodku pokoju, szukajc... waciwie czego? Ukrytych
drzwi? Tajnego przejcia? Skarbnicy informacji udajcej doniczk? Zamierzaam ju
podnie dywanik w poszukiwaniu zapadni ukrytej pod desk podogow, kiedy mj wzrok
znw spocz na biurku. A dokadnie na komputerze.
Tato mia dwa komputery - stacjonarny i laptop - i zawsze pracowa na jednym z nich.
czna pami obu tych komputerw mogaby zapewne dostarczy wicej informacji o yciu
taty ni jego wasna pami.

Podchodzc do biurka, czuam si jak w dniu pogrzebu Justine, kiedy zdaam sobie
spraw, e pod zdjciami na tablicy korkowej co jest ukryte, i zastanawiaam si, czy
sprawdzi, co to takiego. Wraz z wyciganiem kadej kolejnej pinezki czuam si coraz
gorzej, jakbym zamierzaa przeczyta jej pamitnik.
Ale to byo co innego. Teraz znaam ju tajemnic taty. I to nie dotyczyo tylko jego,
ale caej rodziny.
Usiadam przy biurku i chwyciam za myszk. Monitor rozwietli si, kiedy komputer
wybudzi si z upienia.
Pojawio si niebieskie okno z pytaniem o haso. W pierwszej chwili straciam
nadziej, ale za moment j odzyskaam.
Nie miaam pojcia, jak mogoby brzmie haso taty, ale skoro go uywa, to
przypuszczaam, e w komputerze jest co, co warto chroni.
Wpisaam pierwsz rzecz, jaka mi przysza do gowy: Jacqueline. Wstrzymaam
oddech, gdy maa cyfrowa klepsydra obrcia si raz w jedn, raz w drug stron. Kilka
sekund pniej okno pojawio si znowu.
Haso nieprawidowe.
Nie chodzio wic o imi mamy. Nastpnie sprbowaam wpisa swoje imi, potem
imi Justine. Spodziewaam si, e program poinformuje mnie o przekroczeniu limitu prb,
ale nic takiego nie nastpio. Wpisaam wic Newton College, nazw uczelni, na ktrej
wykada tato, dalej Hemingway i Fitzgerald, nazwiska jego dwch ulubionych pisarzy;
sprbowaam te Papcio Gapcio i Tatusio Brzusio, wybrawszy dwa z niekoczcej si
listy przezwisk, jakie nadawaa mu Justine.
Nieprawidowe, nieprawidowe, nieprawidowe.
Z palcami zawieszonymi nad klawiatur wpatrywaam si w migajcy kursor. Do
gowy przychodzio mi jeszcze jedno imi, ktre mogabym wyprbowa. Nie chciaam tego
robi - ledwie mogam o tym myle, a co dopiero to napisa - jednak wiedziaam, e na hasa
czsto wybiera si imiona wanych osb lub nazwy miejsc. A poza nasz najblisz rodzin
bya tylko jedna osoba, ktr ojciec mg uzna za wystarczajco wan. Jedna osoba, ktrej
imi zna tylko on.
A raczej tak mu si wydawao.
Zaczam powoli wklepywa kolejne litery, patrzc, jak pojawiaj si na ekranie.
Kiedy wpisaam cae imi, spojrzaam na nie i przywoaam z pamici chwil, gdy
zobaczyam je po raz pierwszy w sypialni Betty w Winter Harbor. To powinno by po prostu
kolejne imi, niczym niernice si od wszystkich pozostaych w albumie Rainy o syrenach i

ich podbojach. Ale byo inne. Poniewa tu nad nim widniao wyblake zdjcie piknej
kobiety w objciach modego mczyzny z kdzierzaw czupryn i ciepymi oczami, ktry
wyglda na tak szczliwego, jakby gotw by w tamtej chwili umrze bez odrobiny alu. A
jak wynika z opisu obok zdjcia, szczliwej parze urodzio si dziecko.
Ta kobieta nazywaa si Charlotte Bleu.
Mczyzn by tato.
A tym dzieckiem byam ja.
Gdzie w domu trzasny drzwi. Poderwaam si, usyszawszy nagy haas, a mj
kciuk, ktry zastyg w bezruchu nad klawiszem Enter, opad gwatownie.
Klepsydra obracaa si. Kady obrt zdawa si trwa ca wieczno. Wpatrywaam
si w ekran, czekajc, a program odrzuci haso i znw pojawi si okno z komunikatem.
Okno jednak znikno. W jego miejsce pojawi si elektroniczny pulpit taty upstrzony
dziesitkami dokumentw o zagadkowych tytuach. Byo ich tak duo, e zachodziy jedne na
drugie, przypominajc karty w pasjansie.
Moja do zdawaa porusza si niezalenie, a mysz poprowadzia kursor do
dokumentu w samym rodku ekranu monitora. Jego nazwa brzmiaa W0198.
Fotel pode mn zawibrowa. Uznaam, e to ja wprawiam go w ruch nerwowym
dygotaniem, ale wtedy zauwayam, e ekran te lekko zadra. Podobnie jak ramki ze
zdjciami. I kubek po kawie na pce w drugim rogu pokoju. Drganie nie trwao
nieprzerwanie, ale nastpowao mniej wicej raz na dwie sekundy.
I wtedy je usyszaam. Kroki. Powolne, cikie, jakby ten, kto wspina si po
schodach, by duy i zmczony.
Tato. Musia wrci do domu... i by coraz bliej.
Wyskoczyam z fotela, walc gow w niski, ukony sufit. Przygryzam warg, by
powstrzyma si od krzyknicia, i porywajc z oparcia fotela czerwony rozpinany sweter,
przeskoczyam nad stosami wypracowa. Czubkiem buta zahaczyam o stos, posyajc na
podog grad kartek. Opadam na kolana, eby je pozbiera. Syszaam, e kroki s coraz
bliej.
Rzuciam wypracowania na kupk kartek, poderwaam si na rwne nogi i chwyciam
kubek po kawie stojcy za stert ksiek.
Kroki zwolniy, po czym zatrzymay si. wiato wpadajce przez szczelin pod
drzwiami pociemniao. Jednoczenie odniosam wraenie, e w gabinecie zrobio si janiej, a
jasno dobiegaa zza moich plecw.
Komputer. Powinien by upiony, a monitor wygaszony.

Stara mosina gaka zaskrzypiaa. Drzwi zaczy si otwiera.


Rzuciam si przez pokj, chwyciam gar kabli i przewodw i szarpnam.
Komputer jkn cicho, po czym umilk.
- Vanessa?
- Cze, tato.
Sta w drzwiach z laptopem pod pach i porcj czekoladowego ciasta z gak lodw w
rce.
- Wanie niosam ci kaw i sweter. - Wycignam przed siebie kubek i jego ulubiony
kardigan, ktry by doskonaym pretekstem dla mojej obecnoci w jego gabinecie. - Chciaby
do kawy mietank?
Spojrza na kubek, ktry trzymaam w wysunitej rce.
- Naprawd zamierzaa przynie mi kaw i sweter?
Przez moment nie odpowiadaam.
- Tak, a co?
- No... - Umiechn si i wszed do pokoju. - Dzikuj ci, Vanesso. Sprawia mi tym
ogromn rado.
No jasne, e sprawiam. Odkd zobaczyam jego zdjcie w albumie Rainy, trzymaam
go na dystans i wiedziaam, e doskonale to wyczuwa, mimo e nie rozumie moich pobudek.
Niezalenie od tego, czy mj gest nalea do szczerych czy nie, by reakcj najbardziej
zblion do moich dawnych zachowa.
- Nie ma za co. - Kiedy si mijalimy, pozwoliam mu pocaowa si w policzek,
wiedzc, e im wicej dam, tym atwiej bdzie mi std wyj.
- To dziwne - mrukn, gdy jedn stop staam ju poza gabinetem. Powoli
odwrciam si, czujc, jak moja twarz kolorem zaczyna przypomina ulubiony sweter taty.
- Co nie tak?
Siedzia przy biurku, pochylajc si nad klawiatur. Postuka w klawisze, odczeka
chwil, po czym postuka znowu. Poklepa obudow monitora, a potem zapa go w obie
donie i lekko nim zakoysa w przd i w ty.
- Wiem, e zostawiem wczony komputer. Mielimy jak awari prdu, kiedy
pracowaem na podwrzu?
Wsta i podrapa si po gowie. W tej chwili wyglda na tak skonsternowanego zupenie jak ten sam ukochany papcio, zawsze kiedy jego studenci uywali nowego slangu
czy technologii, ktr prbowa pozna - e nagle poczuam si okropnie przez to swoje
wszenie.

- Ach, nie, to musiao by co innego. - Szybkim krokiem weszam z powrotem do


gabinetu i podniosam z podogi kable. - Potknam si o nie, kiedy braam twj sweter.
Musiaam odczy komputer. Przepraszam.
Jego twarz rozlunia si.
- Nic nie szkodzi.
Wcisnam wtyczki z powrotem do gniazdek i pomknam w stron drzwi.
- Vanesso?
Zastygam w bezruchu. Wiedzia. Naiwnie sdziam, e odczenie urzdzenia od
prdu zatuszuje wszystko, a on nigdy nie dowie si, e gmeraam przy jego komputerze, nie
mwic ju o tym, e zdoaam rozszyfrowa haso i dosta si do pulpitu. Ale nie
zatuszowao. I teraz ju wiedzia. Wiedzia, e poznaam prawd o Charlotte i e...
- Gdyby zechciaa przyczy si do mnie na kaw i deser... Byoby mio.
- Pewnie, tato - wydusiam, nie odwracajc si za siebie. - Zaraz wracam.
Zamknam za sob drzwi i poszam w stron kuchni, ktra teraz bya ju pusta.
Wstawiam brudny kubek do zmywarki, a do dwch czystych nalaam kawy i mietanki.
Ukroiam wielki kawa czekoladowego ciasta, owinam w papierowy rcznik i signam do
szuflady ze sztucami po dwa widelce.
Wziam kaw i deser i ruszyam na gr, gdzie czekaa na mnie Paige.

6
Nastpnego ranka obudziam si z blem gowy. Wziam trzy aspiryny, oprniam
czterolitrow butelk wody i przez godzin moczyam si w wannie. Nic nie pomogo. Bl
nie min a do weekendu, kiedy razem z Paige pojechaymy do Bates. Wtedy uznaam, e
by on spowodowany stresem - w zwizku z tat, szko i okamywaniem Simona. Niestety,
fizyczna ulga, jak z pewnoci bym odczua po wyznaniu prawdy podczas tej wizyty, bya
marnym pocieszeniem.
- Powiedz mi co wicej o tej synnej imprezie - poprosia Paige. Razem z Rileyem
trzymali si par metrw przede mn i Simonem, gdy szlimy kampusem. - Bd jakie gry i
zabawy?
- Jasne, nawet nagrody - odpar Riley. - I nieco ywego inwentarza z najlepszych
hodowli w hrabstwie Adroscoggin.
Zerknam na Simona i zapytaam:
- W sensie krowy?
- Formalnie rzecz biorc, ta impreza to doynki - wyjani.
- Urzdzamy je w Bates raz do roku.
Riley powiedzia co, co rozmieszyo Paige. Zakoysaa si na prawo, zderzajc si z
ramieniem chopaka.
- Mwie mu co o wydarzeniach zeszego lata? - zapytaam, zniajc gos.
Simon potrzsn gow.
- Widzia relacje telewizyjne, tak jak i reszta kraju, ale nie ma pojcia, e ona bya w
to zamieszana. Myli, e Paige jest twoj najlepsz przyjacik z wakacji, ktra przeniosa
si do Bostonu wycznie ze wzgldu na ciebie.
- To dobrze. Jeli bdzie chciaa, eby wiedzia co wicej, sama mu o tym powie we
waciwym czasie.
Unis nasze splecione w ucisku rce i przycisn usta do mojej doni.
- Ciesz si, e tu jeste - wyzna, muskajc wargami moj skr.
Zawahaam si, po czym pocaowaam go w policzek.
- Ja te.
Tego ciepego jesiennego dnia miasteczko uniwersyteckie byo pene uczcych si,
opalajcych i kursujcych midzy kampusem a festiwalem ludzi. Idc, przysuchiwaam si

ich rozmowom i miechom i mylaam, e wszyscy wydaj si tacy szczliwi, tacy normalni.
Prbowaam wyobrazi sobie, e zachowuj si tak samo w kampusie mojej przyszej uczelni
o tej samej porze za rok... ale nie umiaam.
- To co robimy? - zapyta Riley, kiedy doczylimy do nich przy wejciu na teren
festiwalu. - Konkurs na najlepszego stracha na wrble czy wycigi cignikiem? Czy to samo
w odwrotnej kolejnoci? A moe powinnimy odpuci sobie obie konkurencje i od razu i
na pieczone jabka z karmelem i piwo dyniowe?
- Ja bym si chtnie przejechaa wozem drabiniastym - stwierdziam, widzc na
drugim kocu pola dug, zaprzgnit w konie fur. - Jeli chcecie, oczywicie.
Nikt nie mia zastrzee, wic bez popiechu ruszylimy w stron wozu, raz po raz
przystajc po drodze, by zagosowa na najlepsz rzeb dyniow, obejrze pokaz
wytwarzania cydru i posmakowa kilku odmian lokalnego syropu klonowego. Kiedy wreszcie
dotarlimy na koniec dugiej kolejki oczekujcych na przejadk, musielimy odsta p
godziny, zanim znalelimy si na pocztku. Wreszcie przysza nasza kolej, ale okazao si,
e wz jest zaadowany po brzegi i musimy poczeka kilkanacie minut na powrt
nastpnego.
- Przecie bez trudu si zmiecimy - stwierdzi Riley, oceniajc wskie luki midzy
pasaerami. - Najwyej bdzie troch ciasno.
- Nie masz nic przeciwko temu, eby usi mi na kolanach? - zaartowaa Paige.
- W imi oszczdnoci czasu i dobrej zabawy nie bd protestowa. Wiedz, e jestem
gotw na tak skrajne powicenie.
Paige rozemiaa si, a Simon posa mi spojrzenie.
- No to jedziemy - stwierdziam.
Wspilimy si po krtkiej drabince i przelelimy ponad listw na tyach wozu. Riley
poda za Paige, ktra manewrowaa pomidzy kolanami, stopami i belami siana, a gdy
wreszcie znalaza kawaek miejsca tu przy wonicy i koniach, zgodnie z zapowiedzi
przysiad jej na kolanach. Simon wcisn si w lewy rg na tyach wozu i delikatnie pocign
mnie na swoje kolana.
- Chyba polubi doynki w Bates - stwierdziam, gdy otoczy mnie ramionami.
Na niewielkiej furmance jechao upchanych jak sardynki w puszce z grubsza
trzydzieci osb, z czego wikszo, sdzc po wrzaskach, piskach i rubasznym miechu,
przed przejadk uraczya si paroma piwami dyniowymi. Mimo to, siedzc na tyach wozu
z Simonem, czuam si tak wspaniale, jakbymy jechali tylko we dwoje.
- Jak dzisiejsze zajcia w laboratorium? - zapytaam, kiedy konie ruszyy.

Rozmawialimy tak czsto, e znaam na pami jego plan zaj.


- Dugie. Wyczerpujce. I bardzo nudne.
- Sdziam, e przepadasz za maymi skrzydlatymi stworzeniami powicajcymi si
dla nauki.
- Bo tak jest... pod warunkiem, e nie spodziewam si wizyty pewnej niezmiernie
wanej osobistoci.
Umiechnam si.
- Niezmiernie wanej osobistoci? A jakiej?
- A takiej, ktra sprawia, e zapominam, jaka jest liczba atomowa wgla i jak
konwertowa stopnie Celsjusza na Fahrenheita, i e taksonomia rolin staje si dla mnie
abstrakcj.
- Krlestwo, gromada, klasa, rzd, rodzina, rodzaj, gatunek - wyrecytowaam,
wystukujc jednoczenie rytm na jego klatce piersiowej. - Musi by kim wyjtkowym, skoro
przez ni nie pamitasz takich podstaw, ktre nawet ja znam.
Zacisn ramiona wok mnie, a ja oparam gow na jednym z nich.
Czuam si tak dobrze, tak beztrosko.
Gdyby tylko nie musiao si to skoczy.
- W przyszy weekend s urodziny Caleba - powiedzia po chwili Simon.
- Rzeczywicie - stwierdziam zadowolona z nowego tematu. - Huczna siedemnastka.
Jest podekscytowany?
- Wbrew samemu sobie. Zamierza zaprosi garstk przyjaci na pizz i na film, ale
Monty mia inny plan. A czego chce Monty...
- Chce i Caleb.
- Dlatego w przysz sobot odbdzie si zabawa na odziach dla caego miasteczka.
Monty wyprowadzi z portu Ann Barbar, przyjaciele Caleba wyposa swoje odzie
rybackie w specjalne owietlenie i sprzt muzyczny, a gocie bd przez ca noc skakali z
dki na dk.
- Z dki na dk? - Uniosam gow i spojrzaam na niego. Nie zagldaam na stron
Winter Harbor Herald od wczorajszego poranka. - To znaczy, e...?
- Nie. - Odgarn z mojej twarzy kosmyk wosw. - odzie wiosowe mona ustawi
w dokach, ale ld wci jest zbyt gruby, eby wypyn na gbsze wody. Caleb tak bardzo
kocha odzie, e Monty postanowi za wszelk cen zrobi z nich gwn atrakcj imprezy.
Znw pozwoliam gowie opa. Pod doni wyczuam przyspieszone bicie serca
Simona.

- Wiem, e to troch na ostatni chwil... ale czy miaaby ochot pojecha? Ze mn?
Na urodziny Caleba?
Otworzyam usta, chcc powiedzie, e chtnie pojad. W jego gosie sycha byo
zdenerwowanie, a ja chciaam go uspokoi, a poza tym chciaam po prostu by tam, gdzie on.
Ale sowa uwizy mi w gardle.
- Wiem, e ucieszyby si na twj widok - mwi dalej Simon. - Zreszt moi rodzice
te. Ale jeli to dla ciebie za wczenie, rozumiem. To tylko taka propozycja.
- Nie.
- Nie? To znaczy, e nie jest za wczenie?
Gorce zy podeszy mi do oczu. Zamrugaam, by je rozproszy, i usiadam prosto,
dlatego musia mnie puci. Prbowaam na niego spojrze, ale nie mogam.
- Nie. Nie mog pojecha.
- Nie moesz. W porzdku. Masz ju jakie inne plany, tak?
To by ten moment. Musiaam to zrobi. Wystarczajco le si czuam z tym, e
okamywaam Simona - nie mogam wciga w to caej jego rodziny.
- Simon. - Nowa fala ez podesza mi do oczu na dwik jego imienia. - Musz ci o
czym powiedzie.
Pooy do na moim kolanie.
- Wszystko, co tylko chcesz, Vanesso. Zawsze.
Wszystko. Zawsze. Czyby mia wanie to na myli?
Nie byam gotowa, by prbowa si o tym przekona, ale i tak wziam gboki,
drcy oddech.
- Pamitasz, jak...
Urwaam, bo wz nagle wyrwa do przodu. Ramiona Simona natychmiast zacisny
si wok mojego tuowia. Powietrze wypeniy wrzaski i krzyki, kiedy konie z powolnego
stpa gwatownie przeszy do penego galopu.
- Galopada po Sennej Dolinie? - praktycznie wykrzyczaam, eby byo mnie sycha
pord zgieku rozgorczkowanych gosw i oguszajcego stukotu kopyt. Przed oczami
mign nam dugi czarny baner rozpostarty midzy drzewami. Przemknwszy pod nim,
wpadlimy do ciemnego lasu.
- Zdaje si, e zostalimy porwani! - krzykn w odpowiedzi Simon, umiechajc si
szeroko.
Przywaram do niego, eby nie wypa z wozu, i spojrzaam w lad za jego
skinieniem. Wonica, starszy mczyzna, ktry, gdy wsiadalimy na fur, mia na sobie

ogrodniczki i flanelow koszul, teraz albo niepostrzeenie przebra si w kostium, albo...


zosta wysadzony ze swojego miejsca przez jedca bez gowy.
- Vanesso! - zapiszczaa Paige.
Nasze spojrzenia spotkay si i obie wybuchymy miechem. Riley, jadc z
zamknitymi oczami, podskakiwa na kolanach Paige, obejmujc j mocno ramionami. Ona
obejmowaa go w pasie. Kiedy nasz wz podskakiwa na kamieniach i wybojach, zza drzew
wyonili si organizatorzy festiwalu poprzebierani za wiedmy i zombie. Pasaerowie
wrzeszczeli, uchylali si i apali, czego popadnie - bel siana, cian wozu, siebie nawzajem byle tylko nie da si zapa i nie spa.
Pierwszy raz od wydarze zeszego lata przestraszyam si czego, co nie byo z nimi
zwizane. A e miaam przy sobie Simona, ktry trzyma mnie tak mocno jak nigdy
przedtem, czerpaam rado z kadej sekundy.
Kiedy byo po wszystkim i wz zwolni, by stan przed pocztkiem kolejki, Simon,
cigle si umiechajc, odgarn mi rozwiane wosy z twarzy. Zbliy si, by pocaowa mnie
w czoo, ale uniosam podbrdek, a jego usta zetkny si z moimi.
Caowalimy si przez kilka chwil, ignorujc spojrzenia i chichoty pozostaych
pasaerw, ktrzy mijali nas, eby zej z wozu. Moglibymy tak trwa - moe nawet zabra
si na kolejn przejadk, bylebymy nie musieli si rozdziela - ale Riley najwyraniej
przerazi si do tego stopnia, e zabrako mu tchu.
- Cydru - wysapa, zlazszy z wozu. - Lemoniady, czarodziejskiej polewki,
czegokolwiek, wszystko mi jedno. Byle tylko w pynie i eby dao si to przekn.
Usta Simona znieruchomiay na moich wargach. Opar gow o moje rami i
potrzsn ni.
- Sama chtnie bym si czego napia - stwierdziam. Po podnieceniu, jakie daa mi
zarwno przejadka wozem, jak i caowanie si z Simonem, moje ciao potrzebowao
doadowania. Cmoknam go lekko w policzek i zeszam z jego kolan.
- Przecie chciaa mi co powiedzie. Moe doczymy do nich pniej.
To byo gupie. I dziecinne. I prawdopodobnie mogo tylko pogorszy spraw.%
Ale mimo to skamaam.
- To nic takiego. Moe poczeka.
Nawet jeli nie by przekonany do tego, co mwiam, nic nie powiedzia. Jednak przez
jaki czas milcza, gdy ruszylimy do duego biaego namiotu, w ktrym dziesitki studentw
i nauczycieli taczyo w cztery pary. Martwiam si, e denerwuje go odkadanie tematu, ale
kiedy spdzilimy troch czasu przy stoliku z poczstunkiem, odniosam wraenie, e jest

zrelaksowany.
Ja te si odpryam. Na poczstunek skadaa si butelk-wana woda, precelki i
mieszanki orzechw, a popijanie sonych przeksek wod okazao si zaskakujco przyjemne.
Muzyka, grana na ywo przez kapel country, bya cakiem przyzwoita. Paige, pozytywnie
naadowana artami i zainteresowaniem Rileya, nie przestawaa si umiecha. Simon puci
moj do tylko po to, by obj mnie w talii.
Bawiam si tak dobrze, e nawet si nie zawahaam, kiedy Simon poprosi mnie do
taca.
Razem z Paige i Rileyem oraz dwiema innymi parami utworzylimy czworoboczny
ukad. Biay namiot by zatoczony, a przenony parkiet trzs si od stpania i podskokw
taczcych. Musielimy zrobi par obrotw, niejednokrotnie wpadajc przy tym na siebie,
eby w kocu opanowa ruchy, a kiedy ju nam si to udao, podrygiwalimy jak
zawodowcy.
- Kocham studenckie ycie! - wrzasna Paige, kiedy wziymy si pod rami
podczas obrotu.
Rozemiaam si. Od dawna nie widziaam jej tak szczliwej.
Dziki temu i ja byam szczliwa. Do tego stopnia, e przy nastpnej okazji, kiedy
utworzyam par z Simonem, pocaowaam go.
Po jednej piosence od razu zaczynaa si kolejna. Wodzirej zachca tum do
piewania i wreszcie, gdy udao mi si zapamita refren, te si przyczyam.
Moe to z powodu muzyki. A moe z powodu wiate migoczcych nad gow. A
moe dlatego, e Simon szuka mojego spojrzenia i mia si do mnie, niezalenie od tego, w
ktrym miejscu ukadu si znajdowalimy. Nie zauwayam, bez wzgldu na przyczyn, e
oprcz mnie nikt nie taczy, dopki nie signam po rami Rileya... ktrego tam nie byo.
Wszystko dobrze... pomylaam, obracajc si powoli. Oni wcale nie patrz na mnie...
Problem w tym, e patrzyli. Wszyscy: studenci, nauczyciele, wodzirej, Riley, Simon.
Wszyscy z wyjtkiem Paige. Uformowali duy nieruchomy krg. Nie klaskali, nie taczyli ani
nie piewali. Po prostu stali i obserwowali mnie.
Dziewczta miay nadsane miny.
Mczyni - twarze zastyge w umiechu.

7
- Zimno ci? - zapytaa pani Mulligan, kiedy w poniedziaek rano usiadymy przy
biurku w jej gabinecie. - Mam zamkn okno?
- W porzdku, nie trzeba. - Nacignam kaptur bluzy gbiej na gow, tak e zakry
wiksz cz mojej twarzy.
- Dzi mam fatalne wosy.
- Amore ac studio - powiedziaa wyczekujco. Kiedy nie odpowiedziaam, skinieniem
wskazaa na moj klatk piersiow.
- Z zapaem i oddaniem. Motto Bates.
- Ach tak. - Zerknam w d na logo, ktre przypominao logo Dartmouth. Tarcza
ochronna szkolnictwa wyszego, na ktrej widniaa ksika, drzewo i wyszukane aciskie
haso.
- Nawet nie wiedziaam.
- Bates to wspaniaa uczelnia. Konsekwentnie plasuje si w czowce dwudziestu
piciu najlepszych wyszych uczelni humanistycznych w naszym kraju.
- To bluza kolegi.
- Wic znasz kogo, kto tam teraz studiuje? To wspaniale.
- Odwrcia si do komputera. - Wielu rodzicw zachca dzieci do rozstawania si ze
swoimi sympatiami, eby nic ich nie rozpraszao, ale nauka w collegeu moe przytacza.
Dlatego moim zdaniem, majc kogo, kogo si zna i komu si ufa, znacznie atwiej przej
przez okres adaptacyjny.
Chciaam jej powiedzie, e nie jestem zainteresowana studiami w Bates College zwaszcza po ostatnim weekendzie, kiedy przypadkiem daam si pozna caej szkole - ale
byam zbyt zmczona, by protestowa.
- Mj znajomy, wychowanek naszego liceum i absolwent Bates, ma czas na spotkanie
w przyszy wtorek o sidmej rano - oznajmia. - Co ty na to?
- Spotkanie? Dzikuj, ale chyba nie...
- Znasz kawiarni Bostoska wieo Palona? Tamtejsza caffe mocha jest bez
wtpienia najlepsza w miecie.
Nie byo sensu si spiera. Pani Mulligan prbowaaby mnie przekona, e to dobry
pomys, nie dopuszczajc innej moliwoci. Wziam wic plecak z podogi i wstaam.

Przerwaa stukanie na klawiaturze i podniosa na mnie wzrok.


- Czy co si stao?
- Mam test z angielskiego - wyjaniam, wycofujc si z gabinetu. - Na nastpnej
lekcji. Wanie sobie przypomniaam.
- Przecie zostao jeszcze cae dwadziecia minut tej lekcji. To zajmie tylko...
- Musz przejrze notatki. - Wycignam rk w stron drzwi i chwyciam gak. Ale dzikuj.
Wiedziaam, e chce mnie zatrzyma, jednak tego nie zrobia. Tak samo jak nie
wspomniaa sowem - ani ona, ani nikt inny - o mojej bluzie i wygniecionej koszulce.
Odstpienie od noszenia obowizkowego mundurka szkoy byo wykroczeniem karanym
dodatkowymi godzinami pozalekcyjnymi i chocia od rozpoczcia dzisiejszych zaj
nauczyciele i personel administracyjny szkoy posyali mi niejednokrotnie ostrzegawcze
spojrzenia, nikt nie zareagowa.
Nie chcieli mnie prowokowa. Nie chcieli popycha mnie jeszcze bliej krawdzi.
Teraz korzystaam z tego przywileju. Zbiegajc po schodach, minam kilku
pracownikw szkoy; kady otwiera usta, eby zapyta, co robi na korytarzu w rodku
lekcji, ale aden si nie zdecydowa. Nie prbowali mnie zatrzyma. Pani Hanley, moja
nauczycielka matematyki, staa przy drzwiach wejciowych do szkoy, a kiedy do nich
dobiegam i wypadam na zewntrz, ona przepucia mnie bez sowa.
Znalazszy si na dworze, zbiegam po schodach i przebiegam przez ulic. By
pocztek padziernika. Powietrze wreszcie si ochodzio, a licie zmieniay kolor. Mijali
mnie przechodnie w wenianych paszczach, z brodami wetknitymi za konierze, z rkami w
kieszeniach. Ale ja nie czuam chodu. Mnie byo tak ciepo, e gdybym nie potrzebowaa
bluzy Simona dla ochrony, zdjabym j.
Udaam si w stron parku. Nigdy wczeniej nie urwaam si z lekcji i nie byam
pewna, dokd mam i, a park wydawa si rwnie dobrym miejscem jak kade inne.
Wiedziaam, e bdzie peen ludzi, ale dopki pozostan w ukryciu, nikt nie zwrci na mnie
uwagi.
Namierzyam pust awk w penym zieleni zaktku i usiadam. Wycignam z
plecaka butelk wody i aspiryn i poknam dwie kolejne tabletki. To dawao w sumie sze
- maksymaln zalecan dzienn dawk - a byo dopiero poudnie.
Jednak bl gowy nie ustawa. Przez cay pobyt w Bates nie powrci ani na chwil,
ale gdy tylko trzy dni temu minymy tablic wjazdu do Bostonu, poczuam, jakby kto
zdzieli mnie w gow motem. Od tamtej pory bl na przemian nasila si i sab, ale nawet

kiedy wystpowa w postaci lekkiego napicia, wci przypomina mi o wszystkim, czego nie
wiedziaam i co miaam jeszcze do zrobienia.
Wczajc w to rozmow z Simonem. Nie wyglda na specjalnie zdziwionego moim
nieoczekiwanym solowym popisem tanecznym; zapewni, e to normalne, e wszyscy si na
mnie gapili, bo w kocu byam najpikniejsz dziewczyn na parkiecie, ale ja cigle nie
mogam si po tym pozbiera. Zrobiam si nerwowa, wpadam w paranoj i reszt weekendu
spdzilimy w akademiku z Paige i Rileyem, ogldajc filmy i ywic si daniami na wynos.
Simon tylko raz prbowa wrci do poruszonego przez mnie tematu - przez telefon tamtego
wieczoru, kiedy przyjechaymy do Bostonu - ale zapewniam go, e to nic takiego. A
poniewa nigdy nie zmusza mnie do czego, do czego nie byam stuprocentowo przekonana,
od tamtej pory wszystko toczyo si po staremu.
Z wyjtkiem blu gowy. I pragnienia. No i gorca oraz znuenia. Nowych objaww
mojej dolegliwoci, czymkolwiek bya.
Opadam na oparcie awki i zamknam oczy. Skupiam uwag na kojcych
dwikach szeleszczcych lici, piewie ptakw... odgosach caujcych si ludzi.
Otworzyam oczy. To nie bya moja wyobrania. Jaka para naprawd caowaa si w
parku, w samym rodku dnia. Z mojego miejsca nie byo jej wida, ale za to syszaam kady
oddech, kady szept, a to znaczyo, e jest bardzo blisko, zbyt blisko, ebym moga czu si
swobodnie.
Zapaam plecak i poderwaam si na rwne nogi, a wtedy ktem oka uchwyciam
dobrze mi znane granatowe i rdzawoczerwone kolory. Zza pobliskiego drzewa wyoni si
mundurek w barwach liceum Hawthornea, a moim oczom ukazaa si szczliwa parka
przerywajca czue objcia.
- Vanessa? - zawoa znajomy mski gos.
Zrobiam zaledwie kilka krokw, zanim mnie dostrzeg. Nie odwracajc si,
cignam ciasno sznurki kaptura i zaczam szybciej i.
- Vanesso, zaczekaj!
Znowu przyspieszyam, syszc, e kroki za mn te stay si szybsze.
- Hej, sprinterko - usyszaam nagle tu obok. - Chyba wiesz, e szkoa jest w
przeciwnym kierunku, co?
Zapa mnie za okie. Wyrwaam si i skrciam w lewo. Ogldajc si przez rami,
zobaczyam Marisol Solomon, koleank z rwnolegej klasy, ktra pracowaa jako modelka
dla sieci salonw odzieowych J. Crew. Wci jeszcze staa przy drzewie, gdzie zostaa
porzucona, najwyraniej zbyt oszoomiona, by wetkn sobie bluzk w spdnic i poprawi

wosy. Kiedy spotkaymy si wzrokiem, skrzyowaa ramiona na piersi i zmarszczya brwi.


Szam szybkim krokiem, skrcajc to w lewo, to w prawo, mijajc kilka kwietnikw i
okrajc pomniki. Kiedy daam nura za budynek publicznego szaletu, pomylaam, e moe
wreszcie udao mi si zgubi przeladowc, ale gdy tylko wyoniam si po drugiej stronie,
zobaczyam, e wci poda moim ladem. Tak bardzo skoncentrowaam si na tym, by
zachowa dystans, e nie spostrzegam, dokd id, i wkrtce dotaram na skraj otwartej
polany. Stanam jak wryta i rozejrzaam si dookoa. Jedynym schronieniem bya parkowa
altana na rodku polany, oddalona o jakie pitnacie metrw od miejsca, w ktrym staam.
Kroki rozbrzmieway teraz gdzie w oddali. Obejrzaam si za siebie, ale nikogo nie
zobaczyam.
Ogarno mnie tak silne znuenie, e najchtniej tu i teraz osunabym si na ziemi i
zapada w sen, ale zebraam ostatki si. Skoro ja go nie widziaam, on te nie mg mnie
widzie, wic wystarczyo doj do altany i tam si schowa. Budowla miaa aurow
konstrukcj i nie zapewniaa cakowitej osony, ale niskie ciany przy ziemi mimo wszystko
byy wystarczajco wysokie, by ukry kogo, kto nie chce zosta odnaleziony.
Wziam gboki oddech i pobiegam przed siebie.
Moje nogi saby z kadym krokiem. Serce skurczyo si i nie chciao si rozkurczy.
apaam powietrze tak akomie, e puca nie naday z rozpraniem. Ju miaam
zrezygnowa i pogodzi si z nieuchronnoci krpujcego spotkania, ale wtedy spojrzaam
za siebie, eby si przekona, jak jest daleko... Zamiast niego zobaczyam Rain i Zar.
Szy powoli, rami w rami, w dugich sukienkach, niegdy biaych, teraz zszarzaych
i poszarpanych, przylegajcych do ich wysuszonych ng. Ich skra bya sina, a ciemne wosy
zmatowiae. Srebrzyste oczy byy wskie jak szparki i... utkwione we mnie.
Jednym susem pokonaam odlego dzielc mnie od altany i potykajc si o podest,
wyldowaam twardo na kolanach. Gdy upadaam, podaram rajstopy i zdaram skr. Nie
zwaajc na bl, poczogaam si po pododze jak najdalej od wejcia.
- Bagam - wyszeptaam, zamykajc oczy, i przycignam kolana do piersi. Przepraszam. Bagam, nie...
- Bagam, nie co?
Wstrzymaam oddech.
- Mam nie mwi, e zmarnowaa czas w liceum Hawthornea, kiedy moga ju
dawno zosta olimpijsk zot medalistk?
Otworzywszy oczy, zobaczyam Parkera opierajcego si o kamienny filar i ciko
dyszcego. Poluzowa bordowy krawat i szerszym kocem otar pot z czoa. Patrzy, jak

dwigam si na nogi, po czym zerkam ponad niskimi cianami altany.


- Gdzie si pali? - zapyta. - Nie widziaem pomieni, ale wnioskujc z twojego tempa,
gdzie musi by poar.
Nie byo adnego poaru. Na szczcie nie byo te nikogo w zasigu wzroku.
Przesunam plecak na brzuch i oparam si o filar znajdujcy si naprzeciw niego.
- Nie powiniene wraca do swojej dziewczyny?
- Do jakiej dziewczyny?
- Do tej, ktr podduszae i reanimowae rwnoczenie - wyjaniam, szperajc w
plecaku.
- Marisol nie jest moj dziewczyn. Ani nawet koleank. Szczerze mwic, jest tak
chorobliwie spita, e czasem ledwie mona j nazwa dziewczyn.
Ledwie mona j nazwa dziewczyn. Zatem co nas czyo.
Moje palce wreszcie natrafiy na znajomy plastikowy ksztat. Wyszarpnam z plecaka
butelk i... zachciao mi si paka, bo zobaczyam, e jest pusta. Byam tak fizycznie i
emocjonalnie wycieczona, e gdybym miaa czym paka, po moich policzkach popynyby
zy.
- Hej.
Podniosam wzrok. Cwany wyraz znikn z twarzy Parkera. W jego miejsce pojawio
si co, o co w yciu bym go nie podejrzewaa, gdybym nie zobaczya tego na wasne oczy.
- Mam nie mwi, e zmarnowaa czas w liceum Hawthornea, kiedy moga ju
dawno zosta olimpijsk zot medalistk?
Otworzywszy oczy, zobaczyam Parkera opierajcego si o kamienny filar i ciko
dyszcego. Poluzowa bordowy krawat i szerszym kocem otar pot z czoa. Patrzy, jak
dwigam si na nogi, po czym zerkam ponad niskimi cianami altany.
- Gdzie si pali? - zapyta. - Nie widziaem pomieni, ale wnioskujc z twojego tempa,
gdzie musi by poar.
Nie byo adnego poaru. Na szczcie nie byo te nikogo w zasigu wzroku.
Przesunam plecak na brzuch i oparam si o filar znajdujcy si naprzeciw niego.
- Nie powiniene wraca do swojej dziewczyny?
- Do jakiej dziewczyny?
- Do tej, ktr podduszae i reanimowae rwnoczenie - wyjaniam, szperajc w
plecaku.
- Marisol nie jest moj dziewczyn. Ani nawet koleank. Szczerze mwic, jest tak
chorobliwie spita, e czasem ledwie mona j nazwa dziewczyn.

Ledwie mona j nazwa dziewczyn. Zatem co nas czyo.


Moje palce wreszcie natrafiy na znajomy plastikowy ksztat. Wyszarpnam z plecaka
butelk i... zachciao mi si paka, bo zobaczyam, e jest pusta. Byam tak fizycznie i
emocjonalnie wycieczona, e gdybym miaa czym paka, po moich policzkach popynyby
zy.
- Hej.
Podniosam wzrok. Cwany wyraz znikn z twarzy Parkera. W jego miejsce pojawio
si co, o co w yciu bym go nie podejrzewaa, gdybym nie zobaczya tego na wasne oczy.
Troska.
Sign do torby i wyj z niej butelk Nalgene pen wody. Zrobi krok w moj
stron, ale po namyle przystan.
- Trzymaj - powiedzia, podajc mi wod w wycignitej rce.
Poczuam ucisk w gardle. Nie zamierzaam niczego bra od Parkera Kinga. Nie tylko
dlatego, e jego arogancja graniczya z prostactwem, ale ze wzgldu na to, e nie chciaam go
omiela. W kocu przecie goni mnie przez cay bostoski park Common. Skd mogam
wiedzie, do czego byby skonny, gdybym okazaa mu cokolwiek innego poza chodem?
Jednak z tym problemem musiaam poradzi sobie pniej. Byam tak spragniona, e
nie zdoaabym wyj z parku, jelibym nie skorzystaa z jego pomocy.
- Dziki. - Chwyciam butelk, obrciam si i przeszam na drugi koniec altany, eby
nie zobaczy, jak na mojej twarzy pojawia si wyraz anielskiej ulgi. Oczywicie bya to tylko
zwyka woda, ale mimo wszystko moga zagodzi bl w pucach i uspokoi koatanie serca.
- Nie ruszaj si.
yk, ktry wanie wziam, cofn si gwatownie. Parker uklk tu przy mnie i
przyoy palce do mojej piszczeli. Woda palia w gardle, kiedy usiowaam j przekn.
- Co ty ro...
- Krwawisz. - Szybko poprawi uchwyt, zdecydowanym ruchem przykadajc jedn
do do mojej ydki i nie pozwalajc mi si cofn.
I wtedy to zobaczyam. Ciemn czerwon struk sczc si ze skaleczenia, pync
po kolanie i plamic biae rajstopy.
Przed oczami migna mi seria obrazw. Justine na lenej ciece w ramionach
Caleba. Krew sczca si z rany...
To tylko piach albo wodorosty...
- Musz... Chyba zaraz...
Parker poderwa si w gr, kiedy pode mn ugiy si nogi. Osunam si na podest,

nie w peni wiadoma, e mocno obj mnie ramieniem.


- Ju dobrze. - Zdj sweter, nala odrobin wody na rkaw i posugujc si nim jak
mokr ciereczk, otar moj twarz. - Nic ci nie jest.
Czujc, e jestem zbyt saba, eby polemizowa, odchyliam gow w ty i zamknam
oczy. Co jaki czas ciepy plastik przywiera do moich warg, a wtedy bezwiednie je
rozchylaam. Pomidzy ykami a dotkniciami zimnego prowizorycznego kompresu moja
skra stopniowo zacza si chodzi, a temperatura ciaa spada. Wreszcie poczuam si
wystarczajco dobrze, by znw otworzy oczy.
- Ciasteczko truskawkowe? - Pierwsze, co zobaczyam, to plaster opatrunkowy z
kolorowym nadrukiem.
- Moja maa siostrzyczka nie pozwala mi si nigdzie ruszy bez przygotowania.
Parker unis plastikow torebk pen plasterkw ze sodkim nadrukiem, chusteczek
z Calineczk i landrynek Jolly Ranchers.
Spojrzaam na niego, przez chwil niemal dostrzegajc to, co musiay w nim widzie
wszystkie inne dziewczyny z liceum Hawthornea. Ciemne blond wosy byy zaczesane do
tyu i sigay konierzyka koszuli, niebieskie oczy raz po raz poyskiway zielonkawym
odcieniem - jak teraz, we wczesnopopoudniowym socu - a skra bya gadka i zocista.
Jednak w porwnaniu z cechami fizycznymi jeszcze bardziej rozbrajajca bya jego postawa pena opanowania, pozbawiona ku. Parker wiedzia, e jest przystojnym chopakiem, ale w
tej chwili, kiedy na niego patrzyam, odniosam wraeniem, e nic sobie z tego nie robi. Jego
pewno siebie wynikaa z czego gbszego, co w jaki sposb sprawiao, e wygld
zewntrzny stawa si najmniej interesujcym z jego przymiotw.
- Przepraszam - powiedzia. - e szedem za tob, kiedy najwyraniej chciaa by
sama. Ale musiaem co ci da, a wczeniej dugo nie mogem ci znale.
Szuka mnie? Czyby to, co przycigao do mnie mczyzn, moja niezamierzona i
niechciana atrakcyjno ju teraz bya silniejsza, ni przypuszczaam?
- Nie mamy razem adnych zaj, nigdy nie mona ci zapa przy twojej szafce, a w
bibliotece wicej ci nie widziaem. Wic albo dabym ci to teraz, abo musiabym czeka, a
nasze cieki przetn si w Winter Harbor w nastpne wakacje.
Zanim zdyam zapyta, co ma na myli, sign do kieszeni swetra i wycign
zdjcie... Justine. Jedzcej lody na zatoczonej gwnej alei Winter Harbor. Nie patrzya w
stron aparatu, co oznaczao, e nie wiedziaa, e jest fotografowana.
- Nie byem pewien, kim bya twoja siostra - wyjani przepraszajco. - Kiedy
zapytaem jednego z kumpli, powiedzia mi i pokaza to. Mia na jej punkcie fioa i zrobi to

zdjcie z ukrycia, gdy tam pojechalimy latem zeszego roku.


- Nie pamitam, ebym ci kiedykolwiek widziaa w miasteczku - odparam,
wyjmujc mu zdjcie z doni.
- To dlatego, e nie bywam tam zbyt czsto. Tamtego lata przyjechaem po raz
pierwszy. Zostalimy tylko tydzie. W ubiegym roku rodzice kupili tam domek letniskowy,
ale ojciec by zawsze zbyt zajty i jako nigdy nie udao nam si przyjecha. - Zawaha si,
zanim podj dalej. - W kadym razie kilka dni temu, kiedy zapytaem, czy si dobrze czujesz,
to dlatego, e wygldaa na bardzo rozgrzan, jakby miaa gorczk. Ale to bya z mojej
strony gupota, e nie wiedziaem, co si stao. I pomylaem, e dajc ci to zdjcie, zrobi
may dobry uczynek i jako ci to wynagrodz.
- Nie musiae nic robi - odparam. - Szczerze mwic, samo to, e by kto, kto o
tym nie wiedzia, podziaao na mnie pokrzepiajco.
Albo raczej podziaaoby, gdyby jego nage zainteresowanie nie zbio mnie z tropu.
- Tak samo jak wizyta u szkolnej pielgniarki, co? Zrobiem, co mogem, nie majc
wiele do dyspozycji, ale kilka minut temu bya naprawd w kiepskim stanie.
- Dziki, ale nic mi nie jest. Zawsze robi mi si sabo na widok krwi.
- W porzdku - odpar bez przekonania. - Ale nalegam, eby pozwolia mi
odprowadzi si do szkoy.
- To nie bdzie konieczne. - Szybko wstaam i poczuam, jak zawirowao mi w gowie.
Zapa mnie pod rk, kiedy zarzucio mnie na bok. Zamknam oczy i odczekaam, a
wirowanie ustpi. Kiedy znw je otworzyam, Parker spoglda na mnie wyczekujco.
- Sama ponios swj plecak - zastrzegam.
- Zgoda.
Idc przez k, nie rozmawialimy. Byam wdziczna za milczenie; dziki niemu
mogam spokojnie ustali, co si waciwie stao. Parker wydawa si szczery i miaam
wraenie, e zaley mu tylko na tym, eby jako wynagrodzi mi to, e nie wiedzia o Justine.
By autentycznie zaniepokojony i zaopiekowa si mn, kiedy o may wos nie zemdlaam.
Ale czy robi tak tylko dlatego, e byo mu gupio? Czy moe ju dziaa pod moim
wpywem?
Bylimy w poowie drogi przez park, kiedy zabrzcza mj telefon. Wycignam go z
kieszeni spdnicy i otworzyam now wiadomo.
Tskni. Pomylaem, e powinna wiedzie. - S..
Zerknam na Parkera. Patrzy wprost przed siebie i zdawa si nawet nie zauwaa, e
odczytuj wiadomo w telefonie... ale bya to wietna okazja.

- Wanie dostaam wiadomo - oznajmiam. - Od Simona. Mojego chopaka.


Wypatrywaam na jego twarzy jakiej oznaki rozczarowania czy zazdroci: grymasu,
nerwowego zaciskania szczki, zmarszczonych brwi. Ale nic takiego nie dostrzegam. I to nie
wszystko. Zajo mu dobr chwil, zanim zebra si na odpowied, jakby by rozkojarzony.
Jakby wcale o mnie nie myla.
- Spoko. - Posa mi krtki umiech, potem znw spojrza przed siebie.
Gapiam si na ekran telefonu, nie widzc sw Simona. To bya dobra wiadomo.
Cokolwiek dziao si z Parkerem, jego uczucia do mnie wci byy tylko platoniczne.
Cho to oznaczao, e wiem o swoim stanie jeszcze mniej, ni mi si pocztkowo
wydawao.
Jedyn rzecz, ktrej pragnam, kiedy tego dnia wrciam po szkole do domu, byo
zanurzenie si w zimnej kpieli. Na kadej przerwie odwiedzaam wodotrysk i napeniaam
butelk wod. Chocia pragnienie i bl gowy osaby, skra sprawiaa wraenie zbyt ciasnej,
jakby bya za maa, by pomieci moje ciao.
Ale gdy tylko otworzyymy drzwi frontowe domu, wiedziaam, e kpiel bdzie
musiaa jeszcze chwil zaczeka.
- Czybym pospieszya si z rozpakowywaniem? - zdziwia si Paige.
- Nic si nie martw. - Zamknam drzwi i zrobiam wielki krok, przechodzc nad
duym kartonowym pudem. - Nie wyprowadzamy si. To tylko przejciowy kryzys.
- Dobrze, e jestecie, dziewczynki! - zawoaa mama ze schodw prowadzcych do
piwnicy. - Vanesso, skarbie, nie wiesz czasem, co zrobiam z gadajc wiedm? - Pytanie
przebrzmiao, gdy odesza w gb piwnicy, nie czekajc na odpowied.
- Kiedy jest zdenerwowana, zabiera si za porzdki - wyjaniam, gdy z dou
dobieg donony oskot.
- To moe ja przekrc do babci Betty - zaproponowaa Paige. - No chyba e chcesz,
ebym...?
- Nie. - Zerknam na drzwi do piwnicy. - Ale dziki.
Kiedy ruszya w stron kuchni, raz jeszcze rozejrzaam si po salonie. Na pododze i
na meblach zalegay dziesitki kartonowych pude. Podune plastikowe pojemniki stay
poukadane jedne na drugich w wiee wysze ode mnie. W przejciach zalegay czarne worki
na mieci. W powietrzu unosi si kurz.
Mama lubia, gdy jej dom by w nieskazitelnym stanie, wic to, co wytrcio j z
rwnowagi tym razem, musiao by powane.
- Z gadajc wiedm? - zapytaam, dotarszy na podest schodw prowadzcych do

piwnicy.
Przerwaa wywlekanie z pki moich starych pluszowych maskotek i obrcia si.
- Co ty robisz tu na dole?
- Mylaam, e potrzebujesz pomocy.
- A ja mylaam, e krzykniesz do mnie z gry. - Postpia w moj stron, trzymajc w
rce skotunionego kraba, ktrego tato kupi mi dawno temu w akwarium w Nowej Anglii. Przecie nie znosisz chodzi do piwnicy.
Miaa racj: nie znosiam chodzi do piwnicy. Ale teraz to si zmienio. Gwnie
dlatego, e wiedziaam, i najstraszniejsze potwory wcale nie czaj si w mroku, czekajc, a
do nich przyjdziesz. Jeli zechc, same po ciebie przyjd.
- Za trzy tygodnie Halloween. - Odwrcia si do pki i przystpia do ukadania
zabawek. Jej rce trzsy si tak mocno, e za kadym razem, kiedy dokadaa jednego
pluszaka, strcaa innego.
- No i? - zapytaam, zbierajc zabawki z podogi.
- Nie mamy za wiele czasu na udekorowanie domu. - Ruszya prosto w kierunku sterty
pude.
Podyam za ni powoli, nie wiedzc, co waciwie mam na to odpowiedzie.
- Mamo... nie dekorowaa domu na Halloween, odkd skoczyam gimnazjum.
Wyprostowaa si, przyciskajc do piersi mienic si brokatem boonarodzeniow
gwiazd.
- To dlatego, e byam zajta prac. Teraz ju nie jestem. Ale nic si nie martw:
gadajca czarownica bdzie najstraszniejsz ozdob. Oprcz niej planuj tylko latarnie z
wydronej dyni, strachy na wrble i czarne koty. Wskazaa palcem szerok szaf na
dokumenty po drugiej stronie pomieszczenia.
- Mogaby do niej zajrze? Tam powinny by tylko jakie stare papiery twojego ojca,
ale z nim to nigdy nic nie wiadomo.
Puls mi przyspieszy. Poniewa nigdy nie zapuszczaam si do piwnicy na duej, nie
miaam okazji sprawdzi, co w niej przechowywano. Ale mama i tato przeprowadzili si do
tej kamienicy zaraz po lubie - na duo wczeniej, zanim Justine i ja przyszymy na wiat co znaczyo, e mog tu by rzeczy sprzed dwudziestu lat. A skoro oboje wiedzieli, jakim
przeraeniem napawaj mnie ciemne i ciasne zakamarki, moe nie byli zanadto ostroni,
ukrywajc tu tajemnice, ktrych nie zamierzali nigdy ujawni.
Kiedy wysunam pierwsz szuflad, pisna. Wstrzymaam oddech w oczekiwaniu,
ale mama nadal przegldaa rupiecie, niewzruszona.

Wyjam pierwsz teczk, nie majc pewnoci, co waciwie chciaabym tu znale.


Stare zdjcia? Listy miosne? Rachunki za pokj w motelu? Z albumu Rainy wynika, e
Charlotte umara w poogu, dlatego tato nie mia innego wyboru, jak si mn zaopiekowa.
Nie byo wiele do odkrycia poza szczegami wsplnie spdzonego czasu, wskazwkami
dotyczcymi ich pierwszego spotkania... ale moe to, co mogabym znale, pozwolioby mi
zrozumie, jak do tego doszo.
Bo przecie tato mia fioa na punkcie mamy - a raczej kobiety, ktr do ostatnich
wakacji uwaaam za matk. Wida to byo po tym, jak na ni patrzy, kiedy nie widziaa, jak
prbowa j rozmieszy, kiedy akurat wygaszaa nerwow tyrad, jak w zamyleniu siga
po jej do, kiedy czytali razem Sunday Timesa. I jeeli mier Justine nauczya mnie
czegokolwiek, to tego, e istnieje sia, z ktr syreny nie mog zadziera, jedyna przeszkoda,
ktrej nie s w stanie pokona, bez wzgldu na to, jak usilnie bd si stara.
Mio.
To dziki niej Caleb zdoa oprze si arze. To dziki niej tato powinien by oprze
si Charlotte, ale si nie opar. Chciaam wiedzie dlaczego.
Niestety, w pierwszej otwartej teczce nie znalazam wskazwek. Ani w adnej
nastpnej wycignitej z grnej szuflady. Pozostae szuflady okazay si rwnie lepymi
tropami, oferoway bowiem jedynie knce notatki z angielskiego i programy nauczania.
Zanim uporaam si z ostatni szuflad, mama zdya przej do kolejnej gry pude.
Zaczekaam, a odwrci si do mnie plecami, po czym daam nura za stalowy rega.
Najwyraniej jeszcze nie dotara do tego kta piwnicy, bo szafki wci byy
zagracone, a ich zawarto szara od kurzu. Mj wzrok przesuwa si po starych ksikach i
winylowych pytach w poszukiwaniu czego, co mogoby sugerowa istnienie sekretnego
ycia toczcego si poza tym domem.
Kiedy wkroczyam w gb korytarzyka i znalazam si z dala od lampy zwisajcej ze
rodka sufitu, wiato osabo. Byo tu tak ciemno, e po dotarciu do betonowej ciany o may
wos na ni nie wpadam. Tak nieoczekiwany kontakt zaskoczy mnie i wywoa dobrze znane
uczucie, ktre towarzyszyo mi zwykle wtedy, gdy tylko przekraczaam prg piwnicy. Czujc
omotanie serca i mrowienie w koczynach, obrciam si na picie i szybko si wycofaam.
Byam w poowie drogi, kiedy lew stop nastpiam na wrotk. Chwyciam si
szafki, eby nie upa, przez co na podog runo kartonowe pudo.
Mj wzrok zastyg na rcznie zapisanej etykiecie: Justine 0-2.
Podczas upadku z puda spado wieczko, a gdy odwracaam je do pionu, ze rodka
wysypay si malekie rowe sukieneczki i fioletowe pioszki. Natychmiast rozpoznaam

cz dziecicych ubranek ze starych zdj porozwieszanych w caym domu i wyobraziam


sobie Justine umiechajc si ze swojej spacerwki albo chichoczc w dziecicym foteliku.
Pozbieraam rozsypane ubranka, przebiegajc palcami po perowych guziczkach i
koronkowych krawdziach w kolorze koci soniowej. Zacisnam powieki, by powstrzyma
zy, i poskadaam je, a pniej ostronie umieciam z powrotem w pudle. Kiedy si
wyprostowaam, eby odstawi je na pk, zauwayam wicej podobnych pude: Justine
3-5, Justine 5-7, Justine 8-10.
Zrobiam krok wstecz i zadaram gow do gry. Poniewa mama nie naleaa do osb
wielokrotnie uywajcych czego, co z atwoci mona zastpi czym nowym, nigdy nie
nosiam ubra po starszej siostrze. To znaczyo, e powinnam mie wasn kolekcj pude.
Znalazam je na najwyszej pce, z etykietami ledwie widocznymi w panujcym tu
pmroku. Jednak w przeciwiestwie do ubra Justine, ktre byy posegregowane wedug
dwuletnich okresw, poczwszy od jej narodzin, moje ubranka pogrupowano w ten sam
sposb, ale dopiero od pierwszego roku ycia.
Wycignam rk i powoli zdjam pudo oznaczone etykiet: Vanessa 1-3.
Te ubranka take rozpoznawaam: ogldaam je wszystkie na niezliczonych zdjciach
i w albumach na przestrzeni wielu lat. Ale najmniejsze pochodziy z okresu, kiedy miaam
12-18 miesicy.
Nagle przypomniaam sobie, co rodzice mwili o brakujcych zdjciach
dokumentujcych mj pierwszy roczek ycia. Pierwszy umiech i pierwsze kroki Justine
zostay starannie zachowane w grubym haftowanym albumie, natomiast moje zarejestrowane
wspomnienia zaczynay si dopiero od momentu, gdy skoczyam rok. Zdaniem mamy
powodem byo to, e tato wanie na zdjciach z tego okresu, postanowi pobawi si w
zawodowego fotografa i e m o j e pierwsze umiechy i pierwsze kroki zostay utracone w
wyniku serii niefortunnych eksperymentw w ciemni. Trzymali nawet pudo z rozmazanymi
zdjciami na dowd.
Ale przecie wszystko moe tak wyglda, jeli zostanie le wywoane, prawda?
Donie miaam spocone, a gardo wyschnite, kiedy raz jeszcze ruszyam w gb
korytarza, jednak dyskomfort fizyczny by niczym w porwnaniu z tym, co dziao si w mojej
gowie.

8
- Spjrz, co znalazam.
Mama podniosa wzrok znad plastikowego kuba z ozdobami.
- Ubranka dziecice - oznajmiam radonie.
Wyprostowaa si i uniosa obie donie do twarzy.
- Jest tam twj ulubiony ty sweterek? Ten z motylkami?
Wycignam sweterek i uniosam do gry, eby moga zobaczy, po czym
umieciam pudo midzy nami, na metalowym skadanym krzele.
- Kiedy urodzia si Paige, zabierali j ze szpitala do domu w samym rodku zamieci
nienej - powiedziaam, przygldajc si, jak przekopuje zawarto puda. - Tyle tylko, e to
byo w maju i jej mama, przekonana, e bdzie ciepo, spakowaa jedynie sukieneczk i
cieniutki sweterek.
- Daleka pnoc... tam to potrafi sypn jeszcze w lipcu.
- No wanie. - Patrzyam, jak bierze do rk dinsow spdniczk i turkusowe
rajstopki. - W kadym razie na zdjciach wyglda przecudnie. Paige w letniej sukieneczce,
owinita w kocyk, ktry dostay od pielgniarek w szpitalu, otoczona wirujcymi patkami
niegu.
- Rzeczywicie, brzmi przepiknie.
Na razie szo gadko. Nigdy nie widziaam zdj Paige niesionej ze szpitala do domu;
nie wiedziaam nawet, czy ma takie zdjcia. Ale mama mi uwierzya i to si liczyo.
- Nie pamitam, co miaam na sobie, gdy zabieralicie mnie ze szpitala.
Jej rce znieruchomiay.
- Wiem, e opowiadaa mi to z milion razy... ale zwyczajnie zapomniaam. Zrobiam
krok w stron puda. - Czy te ubranka s tutaj?
Otworzya usta.
- Oddaam je - oznajmia kilka sekund pniej. - Znajomej z biura. Urodzia kilka
miesicy po twoich narodzinach, a kiedy pniej organizowaymy przyjcie powitalne dla
maluszka, nalegaa, eby przynosi tylko uywane ubranka.
Musiaam przyzna: bya nieza. Jeszcze rok temu mogabym w to uwierzy.
- Jak wyglday? - zapytaam.
- Co jak wygldao? - odpara, mylc ju o czym innym.

- Ubranka. Te, ktre miaam na sobie w dniu wyjcia ze szpitala.


Upucia trzymane ciuszki do puda i spojrzaa mi w oczy. Usta miaa proste, czoo
gadkie. Pomylaam, e chce wyjawi mi prawd, i przygotowaam si, by to usysze... ale
wtedy umiechna si.
- Rowe kraciaste pioszki. Od Ralpha Laurena. - Wycigna do. - Pielgniarki
mwiy, e nigdy jeszcze nie widziay tak licznego dzidziusia.
Wsunam do w jej rk. Uniosa j do ust i pocaowaa. Potem znw zabraa si za
przetrzsanie witecznych dekoracji.
- Przyniosaby mi kilka workw na mieci z gry? Skoro ju tu jestem, rwnie dobrze
mog posprzta.
Otworzya nowe pudo i wycigna mienic si brokatem girland.
Pikne, ywe srebro... Magiczne... Jak w ozdobach choinkowych...
Tak wanie kelnerka opisaa oczy Zary, kiedy razem z Simonem weszlimy do baru
Wcieky o w poszukiwaniu Caleba. To wspomnienie sprawio, e wybiegam z piwnicy
jak poparzona.
Wpadajc do salonu, zrobiam kilka susw nad pudami i slalom midzy workami. W
ustach i w gardle czuam piekcy bl, jakbym dopiero co wychylia butelk piasku, ale
zamiast pobiec sprintem do kuchni, eby napi si wody, ruszyam w przeciwnym kierunku.
Do gabinetu taty.
Bya trzecia. Wiedziaam, e jest na wykadzie i nie wrci wczeniej ni za dwie
godziny.
Dotaram na gr i szarpniciem otworzyam drzwi, chcc z impetem wpa do
rodka, jednak z kad kolejn sekund moje ciao sabo, jakbym cigna na wyczerpujcej
si baterii. Gdy wlekam si przez maleki pokoik, kolana mi dray, a nogi zaczy si plta.
Zamiast przej nad barykad papierw otaczajcych biurko, resztkami si wybiam si z
miejsca i rzuciam na fotel. Stopy zawadziy o stos papierw i tam utkny.
Poruszyam mysz i wybudziam komputer ze stanu upienia. Wklepujc literki hasa,
wpatrywaam si w klawiatur, bo nie wierzyam, e drce palce odnajd waciwe klawisze
bez wzrokowego nadzoru. Kiedy skoczyam, wcisnam Enter i spojrzaam na ekran.
Wstrzymaam oddech, gdy maleka klepsydra obrcia si. Raz. Drugi. Trzeci.
Haso nieprawidowe.
Raz jeszcze wklepaam trzynacie liter. Po tym, jak haso znw zostao odrzucone,
sprbowaam znowu. I znowu. A wreszcie straciam czucie w palcach i przestaam widzie
klawisze.

Moje ciao nie byo jednak kompletnie pozbawione wody. Kiedy wreszcie opadam na
oparcie, wyczerpana i pokonana, wystarczyo jej, by wezbraa w oczach i potoczya si po
policzkach.

9
W albumie Rainy by bd. Charlotte Bleu nie umara w poogu. Urodzia mnie i przez
pierwszy rok ycia si mn zajmowaa. Byam o tym przekonana, tak samo jak byam pewna,
e tato zmieni haso w komputerze, ebym nie dowiedziaa si tego, co chcia przede mn
ukry.
Nie wiedziaam tylko dlaczego. Dlaczego Charlotte mnie oddaa? Dlaczego po roku, a
nie wczeniej albo pniej? Co takiego si wydarzyo? Czy umara w czasie moich
pierwszych urodzin? Czy Raina pomylia si tylko w kwestii czasu?
Byy to pytania, ktre zadawaam sobie w mylach, odkd znalazam puda z
dziecicymi ubrankami. I kiedy prawie tydzie pniej razem z Paige dotarymy nad
przysta w Winter Harbor na urodziny Caleba, wci nie znaam na nie odpowiedzi.
- Ja chyba nie mog.
Gwatownie wyrwana z zamylenia, zerknam na Paige, ktra signa do papierowej
torby lecej u jej stp i wycigna pyt CD.
- Czego nie moesz? Sucha starego dobrego grunge rocka? - zapytaam, parkujc
samochd.
- Nie mog da tego Calebowi. - Opucia szyb i przechylia gow w stron, skd
dobiegay odgosy imprezy.
- Brzmi jak Pearl Jam.
- Bo to jest Pearl Jam. - Pomachaa pyt. - Tak samo jak to.
- No i?
- To ulubiony zesp Caleba. Dowiedziaam si o tym w zeszym roku, bo kiedy
chodzi po szkole ze suchawkami na uszach, ich muzyk sycha byo z odlegoci ptora
kilometra. Na pewno ma wszystkie kawaki, jakie nagrali.
- I dlatego wanie wybraa niskonakadow pyt z koncertu na ywo, ktry zagrali
w malekim bostoskim klubie dziesi lat temu. Ta pyta jest do kupienia tylko u nich.
Paige zapatrzya si na co przez sob, a ja podyam wzrokiem za jej spojrzeniem.
Impreza rozkrcia si na dobre. Parking obok przystani i doki zapeniy dziesitki osb wszyscy rozmawiali, miali si i taczyli. W tle za nimi dki podrygiway na wodzie.
- W strefie dokw jest do pytko - powiedziaam cicho, odgadujc, e prawdziwy
problem nie ma nic wsplnego z prezentem dla Caleba. - Dlatego ld zaczyna tutaj topnie.

Ale Simon mwi, e gbsze partie nadal s zamarznite na kamie.


Uniosa gow, spotykajc si ze mn wzrokiem.
- Jak u podna urwiska Chione?
Poczuam pulsowanie w skroniach, ktre zaraz ustao.
- Tak. Tak samo jak u podna urwiska Chione.
- Ahoj, pikne dziewczta!
Obie podskoczyymy na dwik gosu Rileya stojcego przy otwartym oknie Paige.
- Przepraszam. Nie chciaem was wystraszy - zreflektowa si. - Ale zostaem
skazany na spacer po lodzie i postanowiem poegna si ze wszystkimi, zanim poegnam si
ze wiatem.
- Jasne - rozleg si gos Simona, ktry podszed do samochodu. - Zostaem skazany,
zgosiem si na ochotnika. Jedno i to samo.
- Zgosie si na ochotnika, eby przej po lodzie? - zdziwia si Paige.
-1 to samo wyzwanie rzuciem pozostaym gociom. To taka zabawa jak w krzeseka
do wynajcia albo przypinanie ogona osiokowi, tylko e w stylu Winter Harbor. - Otworzy
drzwi od strony pasaera. - A swoj drog, wygldasz zjawiskowo.
Umiechnam si, widzc, jak Paige si rumieni. Niezalenie od tego, czy Riley jej
si podoba, najwyraniej mia na ni dobry wpyw. Wrzucia pyt do torebki i wysiada z
samochodu.
- To samo powiedziabym o tobie - stwierdzi Simon, opierajc rami na otwartych
drzwiach samochodu i zniajc gow, by zajrze do rodka - z tym e okrelenie
zjawiskowo w twoim przypadku to o wiele za mao.
Serce mi zaomotao.
- Cze.
- Cze. - Umiechn si. - Masz ochot co przeksi?
- Chodzi ci na przykad o wykwintne specjay miejscowej kuchni?
- Znane rwnie jako wykwintne zwglone cheeseburgery w wykonaniu mojego ojca?
- Jasne.
Zanim odpiam pasy, sta ju po mojej stronie samochodu. Otworzy drzwi i
wycign do, eby pomc mi wysi.
Nasze palce ledwie si zetkny, gdy podskoczyam w gr i zarzuciam mu rce na
szyj.
W przerwach midzy rozwaaniami o Charlotte Bleu podczas drogi na pnoc
doszam do wniosku, e dam sobie dzie, zanim postanowi, jak powiedzie Simonowi

prawd. W kocu przyjechaymy tu witowa, a ja nie chciaam psu zabawy Simonowi,


Calebowi ani nikomu innemu.
Poza tym, podobnie jak Paige, nie byam zachwycona bliskoci rozmarzajcego
portu. To, co powiedziaam jej o zmroonych wodach w gbinach, odpowiadao faktom, ale
wcale nie dodawao otuchy. Z powodu tego, czego wanie dowiedziaam si o pierwszym
roku mojego ycia, i koniecznoci nieustannego nawadniania si, by nie upa na oczach
caego miasteczka, mj umys by zbyt przytoczony, by spiera si z sercem.
Dlatego kiedy Simon otoczy mnie ramieniem, ja objam go w pasie.
- Jeste rozgrzana - zauway, gdy skrcilimy w stron bawicych si goci. - Chcesz,
ebym ponis ci kurtk?
- Nie, w porzdku - odparam szybko. - Ale dziki.
Tego ranka miaam trudnoci z wyborem ubrania. Ostatnio, kiedy akurat nie miaam
na sobie szkolnego mundurka i lunej bluzy z kapturem, nosiam dinsy i t sam lun bluz
z kapturem, ale dla Simona chciaam wyglda adnie. Nie byam tylko pewna, jak to zrobi,
by nie przyciga jednoczenie uwagi wszystkich innych mczyzn, ktrzy przypadkiem
spojrzeliby w moj stron. Wreszcie zdecydowaam si na dinsy, jasnobrzow bluzk z
dekoltem w serek i brzow sztruksow kurteczk. Nie mogam ukry si pod ubraniem, ale
miaam nadziej, e neutralne kolory pomog mi zgubi si w tumie.
Mj strj skrajnie kontrastowa z kreacj Paige. Wykorzystaa okazj, by si wystroi,
i zaoya ciemnopomaraczow minispdniczk, dinsow kurteczk i kowbojki. Miaa
odsonite nogi, tak samo jak dekolt i kark, poniewa upia wosy w wysoki koski ogon.
Riley mia racj: wygldaa zjawiskowo. I kiedy szli przed nami, kady mijany
chopak powinien oglda si za ni tsknym wzrokiem.
Ale tak nie byo. Kilku popatrzyo na ni i umiechno si, ale potem ich spojrzenia
przenosiy si dalej... na mnie.
- Nie przejmuj si - uspokoi mnie Simon, widzc, e je dostrzegam. - Im wicej pij,
tym mniej uwagi zwracaj na innych. Najdalej za dziesi minut powinnimy sta si
praktycznie niewidzialni.
Zeszego wieczoru Simon powiedzia mi przez telefon, e jeli sytuacja stanie si zbyt
krpujca, zawsze moemy na jaki czas znikn, na przykad wymkn si na przejadk.
Uwaa, e ludzie mog by zaskoczeni, widzc mnie znowu w miecie poza sezonem - i
widzc nas, zachowujcych si troch inaczej ni dwoje przyjaci. Nie w peni si z nim
zgadzaam, bo razem z Justine i Calebem spdzalimy tak duo czasu, e ju dugo przed
ostatnimi wakacjami mona nas byo wzi za par. Jednak zachowaam t myl dla siebie.

Wolaam, eby Simon to wanie uwaa za powd, dla ktrego ludzie mi si przygldaj.
- Oto i ona! - rozleg si znajomy gos, kiedy podchodzilimy do stou z jedzeniem.
- Dzie dobry, pani Carmichael - przywitaam si z umiechem.
Wycigna ramiona, a ja niezbyt chtnie puciam Simona, eby j uciska.
- Jak si czujesz, kochanie? - szepna mi do ucha. - Jak twoi rodzice?
- Wszystko w porzdku. Jako sobie radzimy.
- Przeka im, prosz, nasze serdeczne pozdrowienia. I powiedz, e dbamy o wasz
domek.
Otworzyam usta, eby odpowiedzie, ale wtedy spostrzegam Caleba idcego w nasz
stron z tac pen hot dogw.
- Tylko mi nie mw, e ju amiesz urodzinow obietnic, ktr mi zoya - zawoa
do matki.
Pani Carmichael cisna mnie raz jeszcze, po czym pucia.
- Ale skd - zaprzeczya, pocigajc nosem.
Caleb odstawi tac na stolik, ktry sta obok, i wzi z niego opatk. Doczajc do
nas, skierowa j niczym latark prosto w zazawione oczy matki.
- Rozkleja si od tygodnia, bo - pozwol sobie zacytowa - jej kochany synek jest ju
duym chopcem... ale zapowiedziaem mamie, e jeli tylko powstrzyma si od atakw
histerii dzi wieczorem, moe zatrzyma nowe auto dla siebie.
- Kupilicie mu nowy samochd? - zapyta Simon.
Pani Carmichael otara oczy i rozemiaa si.
- Mgby zdmuchn milion wieczek, a to yczenie i tak by si nie spenio.
- Kademu wolno marzy - stwierdzi Caleb, odwracajc si do mnie. - Prawda?
Tym razem to ja zainicjowaam ucisk. Przez kilka sekund trzymaam Caleba mocno,
majc nadziej, e jakim cudem poczuje si w moich ramionach jak w ramionach Justine. Na
pocztku znieruchomia, a mnie przeszo przez myl, e to dla niego zbyt wiele, ale potem
rozluni si i odwzajemni ucisk.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - szepnam.
- Ciesz si, e przyjechaa, Vanesso.
Mino zaledwie kilka tygodni, odkd wyjechalimy z Winter Harbor, ale mnie si
wydawao, e nie widziaam Caleba ca wieczno. Od tamtej nocy, podczas ktrej zamarz
port, Caleb nie by zbyt towarzyski i przez reszt lata rozmawiaam z nim tylko wtedy, gdy
udao mi si go spotka idcego do pracy lub wracajcego do domu. Uznaam, e unikanie
kontaktw to jego sposb na zaleczenie ran, dlatego si nie narzucaam... ale teraz

zachowywa si prawie jak dawniej. A to uszczliwio mnie tak bardzo, jak uszczliwioby
Justine.
- Uwaga!
Rozstpilimy si, a u naszych stp wyldowao czerwone nadmuchiwane koo
ratunkowe.
- Chyba mnie woaj. - Caleb podnis koo i zerkn w stron wody, skd grupka
chopakw machaa i nawoywaa, eby do nich doczy.
- Baw si dobrze - powiedziaam. - Pogadamy pniej.
Gdy ruszy w stron przyjaci, a pani Carmichael odesza, by pomc mowi przy
grillu, Simon zapa mnie za rk. Znalelimy Paige i Rileya, ktrzy wmieszali si w tum i
zbierali ochotnikw do zabawy. Powiedzielimy im, e idziemy si przej, po czym
wybralimy si na spacer wok przystani. Muzyka i haasy ucichy, kiedy idc wzdu
brzegu, dotarlimy na skraj przystani, gdzie szeregi dek trway w oczekiwaniu, a zostan
schowane na zim.
- Wyglda inaczej - stwierdziam.
- Zwykle o tej porze roku ju ci tu nie ma - zauway Simon. - Z drzew spadaj licie,
a port prawie cakiem pustoszeje.
- Nie chodzi tylko o to. - Przystanam przy doku i obejrzaam si na wiata imprezy
skrzce si niedaleko. - Chodzi o ld. O to, jak topnieje w pewnych miejscach, a w innych
nie. To jest tak, jakby cae miasteczko zostao uwizione w miejscu i czekao na
oswobodzenie.
Stojc z tyu, obj mnie w pasie i zamkn w ucisku.
- Ju niedugo. To tylko kwestia czasu.
Oparam si o niego i powoli skanowaam oblodzon powierzchni. Nie wiedziaam,
czego tak wypatruj. Snopw wiata wystrzelajcych wprost do nieba? Piknych kobiet w
zwiewnych biaych sukniach? Przyjaci Caleba zmierzajcych w ich kierunku z nieobecnym
wzrokiem i szerokim umiechem?
Na pewno nie spodziewaam si ujrze... dki mojej i Justine... tutaj w porcie zamiast
w szopie z tyu domku nad jeziorem.
- Simon. - Zrobiam krok naprzd, wymykajc si z jego obj. - Czy to...? Czy
Caleb...?
Zawaha si, najwyraniej prbujc poj, o czym mwi, gdy z trudem prbowaam
si wysowi.
- Chodzi ci o czerwon d? - zapyta wreszcie. - Niemoliwe. Gdyby Caleb chcia j

poyczy, na pewno by zapyta.


- Ale tam na rufie jest zielony odprysk, tam gdzie uszczy si farba. A dzib jest
zaokrglony, a nie spiczasty, zupenie jak...
- Jak dzioby wszystkich tego typu odzi po roku uytkowania?
Obejrzaam si na niego.
Jego twarz zagodniaa.
- Przepraszam. Rzeczywicie przypomina wasz dk... ale dzieli nas od niej jakie
trzydzieci metrw. A poza tym robi si ciemno. W tych warunkach ciko byoby odrni
d wiosow od kajaka.
Odwrciam si w stron wody i podeszam do krawdzi doku, eby lepiej si
przyjrze.
- Utkna w lodzie - powiedzia cicho Simon, stajc obok. - Musiaa by na wodzie,
kiedy port zamarz.
- W takim razie dlaczego nie zostaa odprowadzona na przysta? Wszystkie inne
dki, ktre byy na wodzie tamtej nocy, zostay wykute z lodu i odholowane do portu.
- Taka usuga u Montyego nie naley do najtaszych. Moe waciciele machnli na
ni rk. Moe nie przejmowali si, e nie odzyskaj jej, dopki ld nie stopnieje.
Wiedziaam, e chce mnie pocieszy, i cho to, co mwi, miao sens, nie daam si
przekona.
- Moemy to sprawdzi? - zapytaam.
- Jak?
- Idc tam. - Posaam mu niemiay umiech. - No wiesz, chodzenie po lodzie, taka
zabawa w stylu Winter Harbor.
Zerkn na oddalon d, potem rozejrza si - najwyraniej szacowa grubo lodu i
okrela potencjalne ryzyko zaamania si tafli w tamtym miejscu. Czuam si
niekomfortowo, stawiajc go w takiej sytuacji; wiedziaam, e zrobi wszystko, co mona,
eby mi nie odmawia, ale wiedziaam te, e nie bd w stanie odpry si, dopki nie
dowiem si, e to na pewno nie nasza d.
- Od strony pnocnej ld ani troch nie stopnia - stwierdzi. - Powinien utrzyma
moj mas.
- Jestem lejsza - zauwayam szybko.
- A ja silniejszy. Jeli ld pknie, zdoam si podcign na krawdzi.
Gdyby ld pk pode mn, mogabym oddycha pod wod tak dugo, dopki by mnie
nie wycignli. Ale o tym Simon nie wiedzia. Zanim udao mi si znale inny powd, dla

ktrego to ja powinnam wej na ld zamiast niego, podszed do mnie i musn kciukiem mj


policzek.
- Jeli to dla ciebie takie wane, rwnie wane jest dla mnie - zapewni. - Ani si
obejrzysz, a bd z powrotem.
- Zaczekaj...
Ale on potruchta ju na skraj doku. Patrzyam, jak zeskakuje z podestu, a potem
biegnie przez zarola rosnce nad brzegiem. Zwolni i bada stop wytrzymao lodu,
szukajc najpewniejszego miejsca. I wtedy przed oczami bysna mi wizja niczym kula z
pistoletu.
Parking. Przymione wiato latarni. Simon z twarz pozbawion wyrazu i
bezwadnymi ramionami. Bezbronny wobec potnej siy przycigajcej go bliej i bliej.
Zara.
Gwatownie potrzsnam gow i pomknam na skraj doku.
- Simon! - krzyknam. - Stj!
Ale mnie nie usysza. A moe tak naprawd zamiast wykrzycze ostrzeenie,
wyszeptaam je. Nie umiaam tego stwierdzi z powodu omotania serca. Sprbowaam raz
jeszcze, ale nawet nie spojrza w moj stron, gdy wstpowa prosto na ld.
Biegam szybciej, ignorujc schnce gardo i sabnce nogi. Przed moimi oczami
pojawiy si biae plamy, wic potaram powieki, ebym cay czas moga go obserwowa.
Porusza si z atwoci i determinacj, jakby wszystko mia pod kontrol...
A co jeli jednak bylimy w bdzie?
Przekonanie si o tym nie byo warte ryzyka, jakiego wymagao dotarcie do odzi.
Staraam si krzykn jeszcze raz, ale poczuam, jakby ten wysiek spowodowa, e zerway
si moje wyschnite struny gosowe. Chwytajc z blu za gardo, zeskoczyam z podestu,
wpadam w zarola i wbiegam na ld.
Gwatowny chd pod stopami zatrzyma mnie w p kroku. Powietrze tu nad wod
byo zimniejsze ni powietrze w porcie i mj szybki urywany oddech formowa si teraz w
mae, szybko znikajce oboczki. Chciaam opuci wzrok, eby sprawdzi, czy kto lub co
spoglda na mnie spod pokrywy lodowej, ale nie zdobyam si na to. Za bardzo przeraaa
mnie myl o tym, co mogabym ujrze tam w dole.
Utkwiam wic wzrok w Simonie. By teraz w poowie drogi do odzi, ale biegnc na
wprost z miejsca, w ktrym si znajdowaam, wci miaam szans go dogoni. Rozpaczliwie
potrzebowaam energii i aby j uzupeni, nie pochylajc gowy, ugiam kolana i
przykucnam na lodzie. Przyoyam obie donie do zamarznitej powierzchni, ktra pod

dotykiem rozgrzanej skry natychmiast staa si wilgotna, a wtedy sona woda przenikna w
gb mojego ciaa, jakbym zostaa raona prdem.
To wystarczyo, eby nogi znw nabray si. Zaczam i powoli, ale po kilku
sekundach mknam po lodzie zupenie tak, jakbym do podeszew butw miaa przymocowane
cienkie metalowe ostrza.
Odlego midzy Simonem a mn malaa. Najwidoczniej syszc, jak si zbliam,
przystan i obrci si w moj stron. Poczuam wielk ulg, e zdoam do niego dotrze,
zanim cokolwiek si stanie, a kiedy unis ramiona, pomylaam, e chce, ebym wbiega
prosto w jego objcia.
Ale wtedy spotkalimy si wzrokiem - w jego oczach ujrzaam strach.
- Vanesso! - zawoa gono, ale z opanowaniem. - Nie ruszaj si!
Zatrzymaam si z polizgiem.
- Ld pka! - krzykn. - Za tob!
Niemale w tej samej chwili usyszaam trzaski i odgosy pkania przypominajce
dwik gazi amicych si pod naporem niegu.
- Nie wolno ci si poruszy. - Opuci rce i zacz si wycofywa, z dala ode mnie.
Posuwa si w stron odzi. Instynktownie zrobiam krok naprzd, by zbliy si do
niego, ale zastygam w bezruchu, gdy ld zajcza pode mn. Wstrzymujc oddech,
widziaam wyranie, jak Simon siga przez burt odzi i przez chwil waha si, czy
wycign co z jej rodka.
Wioso. Ozdobione szlaczkiem czerwonych byszczcych kotwic wzdu uchwytu.
To bya ostatnia rzecz, jak dostrzegam, zanim ld rozstpi si pod moimi stopami i
runam w gb lodowatych wd portu.

10
- Jeste pewna, e nie chcesz wymkn si do waszego domu? - zapytaa Paige pniej
tej samej nocy. - W naszym jest taki przecig, e ju cieplej byoby w namiocie.
- Masz racj. - Jednak to nie przecigi martwiy mnie najbardziej. Martwio mnie to,
co jeszcze oprcz zaginicia dki mogabym odkry w domku nad jeziorem. Zostaam
zmieciona z tafli zbyt szybko i nie zdoaam dokadnie przyjrze si dce, ale Simon
przyzna, e zdecydowanie przypominaa nasz, a ta powinna znajdowa si w zamknitej na
kdk szopie. - Ale jeli tobie jest zbyt niewygodnie, moemy zawsze wrci na noc do
Bostonu.
- O tej porze? - Zerkna na mnie z maego otworu w kodrze, w ktr bya opatulona.
- Ju prawie pnoc.
- Mog prowadzi. Czuj si dobrze.
- Dopiero co przestaa si trz, gra dziesi minut temu.
Zgodziam si z ni, ale to nie miao nic wsplnego z uczuciem zimna.
- A swoj drog - mwia dalej, wycigajc si na kanapie w przeciwlegym kocu
pokoju - nie uwaasz, e to niesamowite, e babcia Betty i Oliver akurat przejedali obok
przystani samochodem penym kocw i suchych ubra? Pi minut po tym, jak wpada do
wody?
- Niespecjalnie, zwaywszy, e Betty uchodzi w Winter Harbor za superseniork.
Paige umiechna si.
- Suszna uwaga. Zao si, e odgos pkajcego lodu dotar do niej, jeszcze zanim
Simon go usysza.
Odkd babcia Paige dwa lata wczeniej wybraa si popywa podczas rozszalaej
burzy z piorunami, miaa nadprzyrodzone zdolnoci zmysowe - poza wzrokiem, ktry wtedy
stracia. Podobno syszaa kwitnce pki kwiatw, piew wielorybw czy bicie serca z
odlegoci wielu kilometrw. Po dotarciu nad przysta wyjania zgromadzonym wok nas
gapiom, e wraz z 01iverem (jej ulubionym towarzyszem pci mskiej, jak sama go nazywaa)
wybrali si do sklepu z artykuami uywanymi ofiarowa datek, kiedy spostrzegli cae to
zamieszanie... Z tym e koce byy ciepe, jakby kilka chwil wczeniej wycignito je z
suszarki, a ubrania dokadnie w moim rozmiarze. Dziki Betty rozgrzaam si dostatecznie
szybko, by skutecznie przekona Simona, e nie trzeba mnie zabiera na pogotowie.

- Widziaa co? - zapytaa cicho Paige po chwili.


Skupiam wzrok na pomieniach drgajcych w kominku.
- Co masz na myli?
- Wiem, e wpada do wody wiele kilometrw od urwiska Chione... ale co yje pod
wod, pywa pod wod, mam racj?
Spojrzaam na ni i posaam jej wymuszony umiech.
- Byam pod wod tylko kilka sekund. Widziaam ld, ciemno i Simona. To
wszystko.
Gono odetchna.
- Cae szczcie. Moe jednak uda mi si zasn tej nocy.
Midzy nami zapado niekrpujce milczenie. eby odwrci uwag od wasnych
myli, skupiam si na odgosach drewna trzaskajcego w kominku, wiatru wyjcego za
oknem, a wkrtce delikatnego pogbionego oddechu Paige.
Zamknam oczy i czekaam na sen. Dziesi minut pniej, kiedy wpatrywaam si w
sufit, w kieszeni bluzy zabrzcza mj telefon. Ucieszyam si, e bd miaa co do roboty.
pisz? - S..
Jasne, e nie, odpisaam.
Dobrze si czujesz?
Pyta ju o to wczeniej, ale nie miaam okazji, by udzieli mu szczerej odpowiedzi.
Gdy Simon wyciga mnie. z wody, by z nim Caleb, byli te kapitan Monty, Riley, Paige i
pozostali gocie, a wszyscy nam si przygldali i przysuchiwali z odzi rybackiej, ktr
kapitan Monty zdoa przebrn poprzez zmroon kaszk i ld niedaleko miejsca, gdzie
wpadam do wody.
Troch roztrzsiona, ale poza tym w porzdku. Zawahaam si, zawieszajc kciuki
nad klawiszami, po czym dopisaam: Tskni.
Ledwie zdyam nacisn przycisk Wylij, kiedy przysza kolejna wiadomo.
Chcesz, ebym przyjecha?
Wpatrywaam si w ekran. Niczego nie pragnam bardziej, ni si z nim teraz
zobaczy. Zanim doszo do mojego nieoczekiwanego nurkowania dzisiejszego wieczoru, plan
by taki, e Paige spdzi noc u babci Betty, ja pojad do domku nad jeziorem, a Simon
przyjdzie do mnie, jak jego rodzice poo si spa. Ale potem babcia Betty uznaa, e
najlepiej bdzie, jeli zostan z nimi, a ja, zbyt wystraszona, nie obstawaam przy swoim.
Ju pno, wystukaam. Co powiesz na wsplne niadanie?
Portowe Frykasy, 8 rano?, zaproponowa.

Przystaam na spotkanie, potem zamknam klapk telefonu i zerknam na Paige. Nie


byo jej wida, bo caa zakrya si kocem, ale biay kopiec miarowo unosi si i opada.
Zadowolona, e ju zasna, odsunam kodr na bok, wstaam i przeszam przez salon.
Paige nie chciaa spa w swoim pokoju, ani te w adnym innym na pitrze - a ja nie
mogam si jej dziwi. W naszym domu w Bostonie zaproponowaam, e przenios si do
pokoju Justine, eby Paige moga zamieszka w moim, i cho momentami byo to dla mnie
dziwne, a czasem wrcz uzmysawiao mi, jak sabo znaam Justine, jedno wiedziaam na
pewno: moja siostra nie bya morderczyni. Sytuacja Paige wygldaa zgoa inaczej, a ja
rozumiaam, e moe chce zachowa dystans.
Ale to nie znaczyo, e ja te musz.
Jedyne wiato dobiegao z kominka i blado, w miar jak wspinaam si po schodach.
Kiedy dotaram do ostatniego stopnia, okazao si, e panuje tu tak nieprzenikniona ciemno,
e nie widz wasnej doni na porczy. Pomacaam cian w poszukiwaniu wcznika wiata,
ale go nie znalazam.
Zwykle byby to moment, w ktrym zbiegabym sprintem po schodach, pod
warunkiem e w ogle dotarabym tak daleko. Ale czuam si zadziwiajco dobrze. Silna.
Opanowana. Uczucie to spyno na mnie z chwil, gdy wpadam do wody, i szybko si
nasilao. Pod powierzchni spdziam nie duej ni minut, ale kiedy znw znalazam si na
suchym ldzie, a moje ciao zaabsorbowao naturaln sl, fizycznie czuam si lepiej, ni
przez cay ten czas, odkd skoczyam z urwiska Chione.
Zdyam zrobi nie wicej ni dwa kroki w gb korytarza, kiedy dobieg mnie
znajomy gos.
- Nie moesz spa, Vanesso?
Zamaram, po czym odwrciam si powoli, by ujrze Betty stojc w otwartych
drzwiach sypialni.
- Mylaa, e to twoja d, prawda? - zapytaa.
Zrobiam krok w jej stron.
- Ja wiem, e to moja d.
- Przecie one nie yj.
Nasze spojrzenia spotkay si. Jej niewidzce oczy, zwykle utkwione w punkt nad
moj gow, teraz odnalazy moje oczy i znieruchomiay. W panujcym tu pmroku ich
mtna szaro zdawaa si kbi i wzbiera niczym chmury na niebie.
- Skd wiesz? - zapytaam.
Odstpia na bok i zaczekaa, a wejd do jej pokoju. Kiedy przekroczyam prg, moje

puca wypenio sone oceaniczne powietrze wpadajce do rodka przez szeroko otwarte okna.
Ostatni raz byam w pokoju Betty rankiem w dniu Festiwalu wiate zeszego lata i od tamtej
pory wiele si tu zmienio. ciany, ktre niegdy pokryway dziesitki wyszywanek
przedstawiajcych urwisko Chione, teraz byy nagie. W kominku nie pon ogie..Dywan
zdjto, odsaniajc parkiet z ciemnego drewna. Poza sam Betty jedynym elementem, ktry
wskazywa, e pokj naley do niej, by purpurowy kostium kpielowy wiszcy na wieszaku
na drzwiach azienki.
Razem z Betty w pokoju znajdowa si starszy, sprawiajcy wraenie zmczonego,
mczyzna, ktry siedzia w bujanym fotelu przy oknie.
- Dobry wieczr, Ohverze - przywitaam si.
Podnis wzrok znad otwartego zeszytu spoczywajcego na jego kolanach. Przeszo
mi przez myl, e moe opracowuje kolejny tom Kompletnej historii Winter Harbor. W cigu
ostatnich trzydziestu lat napisa ich ju kilka, gwnie po to, jak twierdzi, by odwrci uwag
Betty od jej lkw zwizanych z miejscem, ktre wybraa na nowy dom i pokochaa.
- Vanesso - odezwa si szorstko i skierowa wzrok na zeszyt.
To byo dziwne. Kiedy pierwszy raz spotkaam Olivera, by chodny, a nawet
zrzdliwy. Jednak stopniowo nabra ogady i wreszcie pomg nam zrozumie, co wydarzyo
si w Winter Harbor, a po tym, jak on i Betty wrcili do siebie po wielu latach rozki, nie
mg by milszy. To osche powitanie, bez adnego Witaj! ani umiechu, byo czym, co
pasowao do dawnego Olivera.
Zanim zdyam zapyta, czy nie przeszkadzam, Betty rozsiada si w aksamitnym
fotelu przy kominku i podja rozmow.
- Syszaabym je - wyjania. - Ich gosy umilky z chwil, gdy wod sku ld, i od
tamtej pory ani razu nie przemwiy.
Nie chcc przeszkadza piszcemu Oliverowi, zbliyam si do niej i zniyam gos.
- Ale to bya moja dka. Moja i Justine. Miaa lady zuycia w tych samych
miejscach, a na wiole wida byo...
- Naklejki z czerwonymi kotwicami? - Betty przechylia gow. - Te same, ktre
mona kupi w kasie apteki w Winter Harbor? Te, o ktre kade dziecko baga rodzicw?
Jeli si dobrze przyjrzysz, znajdziesz je w caym miecie - na kontenerach na mieci,
skrzyniach z pras, znakach drogowych.
Zmarszczyam brwi. Teraz, kiedy o tym wspomniaa, potrafiam je sobie
zwizualizowa. Tak samo jak aptek, w ktrej Justine kupia swoje naklejki tego dnia, gdy
postanowia ozdobi wiosa.

- Gdyby Raina i Zara yy - mwia dalej Betty - i gdyby planoway jak zemst,
wiedziaabym o tym.
- Ale one na pewno prbowayby zatai to przed tob, nie uwaasz? Wiedziayby, e
suchasz ich myli, i starayby si je kontrolowa.
- Mimo to syszaabym nawet ich prby koncentrowania si na czym innym.
Wszystkie syreny czy pewna wi, wic jeli bardzo si postarasz, moesz usysze myli
nawet kogo obcego, cho to nieatwe. Jednak te, z ktrymi jeste spokrewniona, usyszysz
zawsze. Nawet jeli tego nie chcesz.
Odwrciam gow, cho przecie Betty nie bya w stanie zobaczy wtpliwoci na
mojej twarzy. Mj wzrok spocz na ku w drugim kocu pokoju; ono te wygldao
inaczej, pokryte cienkim przecieradem zamiast kodr i narzut, jakby Betty nie spaa w nim
od tego czasu, kiedy j tu znalazam wycieczon, z uszczc si wyschnit skr, tak
spragnion, e nie moga mwi.
- Miaa dobre serce.
Spojrzaam na Betty. Doni wskazaa, ebym usiada na krzele naprzeciw niej.
- Twoja matka, Charlotte Bleu, prowadzia niewielk ksigarni na obrzeach miasta.
Pozwalaa ludziom czyta godzinami. Nie miaa nic przeciwko temu, gdy koczyli ksiki i
ich nie kupowali. Zreszt posiadaa imponujc kolekcj: mnstwo biaych krukw i
pierwodrukw, z ktrych kady mogaby sprzeda za ogromn sum. Jeli kto bardzo chcia
kupi jak ksik, ale nie by w stanie zapaci danej ceny, potrafia j podarowa.
Mino kilka chwil, zanim znalazam odpowiednie sowa, by zada nastpne pytania.
- Czy to tam si spotkali? Ona i mj tato? W tej ksigarni?
Betty milczaa przez moment, po czym odpara:
- Nie wiem.
- Widziaa ich razem? Czy kiedykolwiek przychodzili do restauracji?
- Nie. Ale z tego, co zrozumiaam, nie byli ze sob dugo.
Teraz, kiedy faktycznie zaczymy o niej mwi, pytania rodziy si w mojej gowie
szybciej, ni mogam je zada.
- Czy Raina mwia co wicej? To oczywiste, e o nich wiedziaa, skoro w albumie
miaa ich zdjcie. Czy to ona je zrobia? Jeeli nie, ten, kto jest jego autorem, musi wiedzie o
wiele wicej...
- Vanesso, obawiam si, e powiedziaam ci wszystko, co wiem. Jeli Raina wiedziaa
wicej, no c...
Opadam na oparcie. Jeli Raina wiedziaa wicej, nigdy si o tym nie dowiemy.

Przez dusz chwil milczaymy. Sycha byo jedynie lekkie poruszenie zason
unoszcych si na wietrze i szelest kartek obracanych przez Olivera. Miaam niezliczon ilo
pyta dotyczcych Charlotte, taty, pierwszego roku mojego ycia, trudnych do przewidzenia
reakcji mojego organizmu, ktre byy skutkiem nowych zdolnoci. Ale byo jedno pytanie,
ktre musiaam zada; waniejsze od wszystkich pozostaych. Pytanie, na ktre w tym
momencie moga odpowiedzie tylko Betty.
Spojrzaam na Olivera. By pochonity prac i wydawao si, e nie zwraca na nas
uwagi, mimo to pochyliam si w stron Betty i ciszyam gos do szeptu.
- Pij son wod - wyznaam. - Bez przerwy. Codziennie bior dwie sone kpiele. To
pomaga, ale wci jestem bardzo spragniona i rozgrzana. A teraz mam te okropne ble gowy,
ktre nie mijaj niezalenie od tego, ile tabletek aspiryny wezm.
Zrobiam pauz, dajc jej szans, by powiedziaa to, co powinnam wiedzie, i nie
kazaa mi pyta. Ale ona si nie odezwaa. Jej twarz, podobnie jak oczy, pozostaa bez
wyrazu.
- Betty - mwiam dalej drcym gosem - jak ty to robisz? Jak j a mam to robi?
Za nami rozlego si donone stuknicie. Podskoczyam, Betty nawet nie drgna.
- Ju pno - stwierdzi Oliver, ktry nagle znalaz si tu przy nas. Bujany fotel,
ktry najwyraniej hukn o cian, kiedy Oliver wsta, kiwa si do przodu i do tyu, jakby
kto wci na nim siedzia. - Wszystkim nam dobrze zrobi odrobina snu.
Twarz mia zwrcon do mnie, ale jego oczy byy utkwione w punkt nad moim
ramieniem.
- Paige si budzi - dodaa chodno Betty. - Zmartwi si, jeli zobaczy, e ci nie ma.
Rozdarta pomidzy godem wiedzy a chci wydostania si stamtd jak najszybciej, w
kocu wstaam i przeszam przez pokj. Przy drzwiach obrciam si, eby co powiedzie podzikowa Betty, zapewni j, e Paige wietnie sobie radzi, albo zaoferowa co innego,
co uchronioby t krtk wizyt od niezrcznego zakoczenia - ale wtedy ujrzaam j stojc
nieruchomo przed otwartym oknem, z dugimi siwymi wosami taczcymi wok jej gowy
na wietrze. Jak gdyby nasuchiwaa uwanie czego, co tylko ona moga usysze.
- Dobranoc, Vanesso - powiedzia bezbarwnie Oliver.
Wyszam na korytarz i zamknam za sob drzwi tak szybko, jak si dao, eby przy
tym nie trzasn. Jedn rk pooyam na porczy schodw i ju miaam zacz schodzi,
kiedy do mnie dotaro, e nie powinnam w ogle widzie porczy. Na korytarzu byo janiej,
ni kiedy wchodziam na gr, a nowe rdo wiata najwyraniej dobiegao zza moich
plecw.

To lampa albo wieca, pomylaam. Po prostu wczeniej nie zwrcia na ni uwagi...


Ale to nie bya ani lampa, ani wieca. To by jarzcy si srebrzysty strumie wiata,
ktry rozchodzi si falami po pododze na drugim kocu korytarza.
Zerknam w stron sypialni Betty: drzwi byy zamknite. Nasuchiwaam, czy Paige
si obudzia, ale na dole panowaa cisza; tak jak w pozostaej czci domu. Wydawao si
nawet, e wiatr usta. Jedyne, co syszaam, idc powoli w gb korytarza, to skrzypienie
wiekowych desek podogowych pod stopami.
Dotarszy do dawnej sypialni Zary, przystanam i opuciam wzrok. Zimne srebrzyste
wiato sczyo si przez szpar pod drzwiami i obmywao moje goe stopy jak woda na
play. Ostatni raz, kiedy staam w tym miejscu, gos Justine nakoni mnie, bym wesza do
rodka. Czekaam teraz na podobn zacht, ale nie nadesza.
Chwyciam za jarzc si gak, po czym gwatownie odsunam do, b mosina
gaka poparzya mi skr. Poczuam, jakbym wsuna rk w otwarty ogie, z tym e gaka
wcale nie bya gorca. Bya lodowato zimna. Jarzya si niebieskawym blaskiem i zdawaa si
pulsowa w rytmie uderze mojego serca.
Zamknam oczy i wyobraziam sobie wntrze pokoju, tak jak je zapamitaam. Biae
meble. Krysztaowe buteleczki perfum. Milion eksplodujcych wiate odbijajcych si w
lustrach, ktre sigay od podogi po sam sufit.
Chwyciam za gak, przekrciam j i pchnam drzwi.
Srebrzyste wiato zgaso.
Wycignam z kieszeni bluzy komrk i otworzyam klapk. Skierowaam telefon na
rodek pokoju, ale niemrawa powiata ekranu zostaa pochonita przez ciemno.
Zerknam za siebie na pusty korytarz. wiato, ktre jeszcze kilka sekund temu
sczyo si przez szpar pod drzwiami pokoju Betty, teraz te zgaso.
Odetchnam. Najwyraniej nastpia awaria prdu. W pokoju Zary pewnie wiecia
si lampka, a moja wybujaa wyobrania przemienia zwyke wiato w srebrzyst pulsujc
powiat. Co w zasadzie byo cakiem zrozumiae, biorc pod uwag wszystko, czego
dowiedziaam si w domu Marchandw, tym bardziej e byam tu po raz pierwszy, odkd
Winter Harbor sku ld.
eby nabra pewnoci, weszam w gb pokoju. Z kadym krokiem powietrze stawao
si gstsze, cisze. Czuam zapach stchlizny, jakby nie wietrzono tu od miesicy. W miar
jak zbliaam si do rzdu okien, robio si coraz janiej dziki peni ksiyca. Dotarszy do
pierwszego okna, wyjrzaam na ocean smagajcy falami brzeg znajdujcy si trzydzieci
metrw niej, po czym odwrciam si i rozejrzaam uwanie po pokoju.

Mj wzrok dostosowa si do mroku na tyle, e widziaam na odlego kilku metrw


przed sob, i kiedy stwierdziam, e pokj jest pusty, nie wiedziaam, czy czuj si
pokrzepiona czy zawiedziona. Nie byo w nim mebli, nie byo komody z poustawianymi
rwno krysztaowymi buteleczkami perfum. Lustra zdjto ze cian, odsaniajc uszczc si
tapet. I tak samo jak w pokoju Betty usunito dywan, obnaajc nieefektowne deski.
Jeli Zara jakim cudem wrcia do ycia, z pewnoci nie ukrywaa si tutaj.
- Spa - powiedziaam cicho i ruszyam w stron drzwi. - Musz si przespa. Teraz.
Idc, patrzyam na drzwi, przez co nie dostrzegam lampy stojcej na rodku pokoju,
dopki nie uderzyam w ni stop i nie przewrciam z oskotem na podog. Nagy haas
przerwa cisz, a ja rzuciam si po lamp, eby nie potoczya si po pododze i nie obudzia
picej na dole Paige. Chwyciam za podstaw, ostronie obrciam lamp do pionu i
odstawiam na podog.
Kad czsteczk ciaa pragnam zbiec na d, ale co mnie podkusio, eby zosta
jeszcze chwil i pocign za krtki, cienki acuszek.
arwka bysna jaskrawo. W krgu wiata zobaczyam przewd biegncy od
podstawy lampy a do gniazdka w najbliszej cianie.
Na pododze obok leao wioso ozdobione szlaczkiem czerwonych kotwic, ktre
poyskiway w jasnym wietle niczym kamienie granatu.
- Rzuca wszami i pajkami.
Wpatrywaam si w przedni szyb. Wycieraczki strzelay w lewo i w prawo, a mimo
to strugi deszczu spyway po szklanej tafli zupenie tak, jakby ich tam nie byo.
- Wszami i pajkami? - zdziwia si Paige.
Tato umiechn si do niej, patrzc w lusterko wsteczne.
- Gdy Vanessa bya jeszcze dziewczynk, nie podobao jej si, e z nieba miayby
spada biedne abki. Jednak wstrtne owady i pajczaki byy jej zupenie obojtne. Od tamtej
pory, kiedy pada, zamiast rzuca abami mwimy rzuca wszami i pajkami. - Zrobi
pauz. - Prawda?
Wiedziaam, e chce, ebym opowiedziaa Paige histori o tym, jak ostatecznie
podjlimy decyzj, e maj to by wszy i pajki, e caa rodzina zaangaowaa si w dugi
proces eliminacji obejmujcy tworzenie wykresw i list i trwajcy przez dwa wieczory,
podczas ktrych zjedlimy mnstwo chiszczyzny, ale nie byam w nastroju. Czuam si
zmczona, obolaa i wci prbowaam poukada w gowie wydarzenia minionego
weekendu.
- Prawda - przytaknam.

- Trzeba przyzna, e to okrelenie cakiem niele oddaje to, co dzieje si na zewntrz


- przyznaa Paige. - Dzikuj za podwiezienie, panie Sands.
- To ja dzikuj, e wybraycie si ze mn t malownicz tras, przynajmniej miaem
okazj podrzuci ksiki koledze. A jeli pogoda bdzie rwnie kiepska po szkole, po prostu
dajcie zna. Chtnie...
Nagle z caych si wdepn hamulec. Zarzucio mnie do przodu na tyle mocno, e pas
bezpieczestwa zablokowa si i odrzuci mnie w ty.
- Tato, co...
Samochd zataczy na jezdni tak gwatownie, e mnie zatkao. Odbilimy w lewo,
potem w prawo i znw w lewo. Kiedy tato krci kierownic, prbujc odzyska panowanie
na liskiej nawierzchni, wbiam stopy w podog i uczepiam si sufitowego uchwytu. Paige
pisna na tylnym siedzeniu. Zerknam w boczne lusterko i zobaczyam, e zakrywaa twarz
obiema domi.
Kilka sekund pniej przednie lewe koo uderzyo w krawnik. Samochd zakoysa
si i stan.
- O nie - wysapaa Paige.
Donie mi dray, gdy prbowaam odpi pas bezpieczestwa. Sprzczka pucia
podczas trzeciej prby, a wtedy obrciam si na siedzeniu pasaera, by spojrze na tyln
kanap.
- Nic ci nie jest?
Paige te odwrcia si za siebie i patrzya przez tyln szyb.
- Paige, co si dzieje?
- Nie jest dobrze - stwierdzi tato. - Dzwo po pogotowie. Zaraz wracam.
- Zaczekaj...
Ale ju go nie byo.
Kiedy Paige odwrcia si do mnie i opada na oparcie siedzenia, jej oczy byy
szeroko otwarte.
- Tam ley autobus. Bokiem. Na mocie. Jego przd wyglda jak gigantyczna
harmonijka.
- Widziaa, co si stao?
Potrzsna gow.
- Za bardzo lao.
- Czy mogaby mie oko na mojego tat? - poprosiam i pochyliam si, by pogmera
w plecaku. Odszukaam telefon i zgosiam wypadek. Rozczyam si, po czym wspiam si

na tylne siedzenia, klkajc bliej Paige.


Ty autobusu wystawa poza krawd mostu przy budynku akwarium. Trudno
powiedzie, co byo przyczyn wypadku, poniewa teraz drog przed mostem zapeniay
dziesitki samochodw. Wiele osb podchodzio do autobusu, chcc pomc, inni czekali w
zaparkowanych nieopodal samochodach, rozmawiali przez telefony komrkowe i ywo
gestykulowali.
Wkrtce zjawia si policja. Po niej przyjechaa karetka. A na kocu wozy straackie.
Tato rozmawia z kilkoma funkcjonariuszami, pewnie zgaszajc im to, czego by wiadkiem.
Paige i ja wygldaymy przez szyb, dopki z autobusu nie wyonili si ratownicy z
pierwszym pasaerem na noszach. Z naszego miejsca, znajdujcego si pitnacie metrw
dalej, nie sposb byo stwierdzi, czy niesiona osoba to mczyzna czy kobieta, ale jedno
byo pewne: pasaer si nie porusza.
Tato wrci kilka chwil pniej, cakiem przemoczony, uruchomi wz i szerokim
ukiem powoli objechalimy miejsce wypadku. Kiedy dotarlimy do Hawthorne, koczya si
poowa pierwszej lekcji.
- Jeli si pospieszymy, jeszcze zdymy na zebranie absolwentw. Paige otworzya
drzwi od swojej strony i pomkna przez deszcz, uywajc egzemplarza Zimowej opowieci
Szekspira jako parasola.
- Vanesso...
Zamierzaam ju wysi, ale na dwik gosu taty zatrzymaam si.
- Bdziesz uwaa? - zapyta.
Spojrzaam na niego.
- Na co?
- Na... - Pochyli gow i zerkn na budynek szkoy, po czym znw na mnie. - Nie
wiem. Niewane. Miego dnia.
Wysiadam z samochodu i zatrzasnam drzwi. Stojc na chodniku, patrzyam, jak
odjeda. Ledwie czuam, e deszcz moczy moje wosy, ubrania i buty.
Czyby co wiedzia? Czyby wiedzia, e j a co wiem? A moe jego proba o
ostrono zwyczajnie wynikaa z tego, e zobaczy zawieszony na krawdzi autobus peen
ludzi, ktrzy mieli matki, ojcw i rodziny troszczce si o nich?
- Vanesso! - zawoaa Paige. - No, chod!
Zaczekaam, a volvo taty zniknie za rogiem, a wtedy odwrciam si i wbiegam po
schodach. Paige przytrzymaa mi drzwi, po czym popdzia w gb korytarza. Chciaam
zapyta, po co ten popiech, ale bya zbyt szybka. Odlego midzy nami zwikszaa si, gdy

zbliaymy si do auli, a kiedy ona dotara do wejcia, ja zostaam tak daleko w tyle, e
palcem pokazaa, e wchodzi, pomachaa mi i znikna.
Od wejcia wci dzielio mnie kilka metrw i zastanawiaam si, czy nie spdzi
reszty pierwszej lekcji w toalecie dla dziewczt, kiedy z auli gow wystawia pani Mulligan.
- Vanesso - powiedziaa ciszonym gosem. - Jeste w sam por!
Usiujc unikn kontaktu wzrokowego, natrafiam na ulotk zawieszon tu przy
drzwiach auli.
- Doroczne rozmowy z absolwentami? - odczytaam na gos.
- Najbardziej wyczekiwane wydarzenie caego sezonu kwalifikacyjnego - dodaa pani
Mulligan.
- Brzmi wspaniale - stwierdziam, wycofujc si - ale szczerze mwic, mam dzisiaj
duy test z rachunkw, na ktry musz si jeszcze troch pouczy. Powinnam dba o oceny,
jeli chc si dosta na dobr uczelni, prawda?
- Chtnie pomog.
Obrciam si i zobaczyam nieznajomego chopaka stojcego przy wodotrysku.
Brzegiem krawata otar usta, po czym umiechn si do mnie.
- Na tej godzinie lekcyjnej mam do dyspozycji sal nauki wasnej, a jestem
doskonaym korepetytorem - zadeklarowa. - Rachunkiem rniczkowym zajmuj si od
ostatniej klasy podstawwki.
- To znaczy od kiedy? - zapytaam.
- Od trzech lat.
A zatem, liczc trzy klasy gimnazjum, by to pierwszoroczniak. Nie mg zna
Justine, wic nie proponowa tego ze wspczucia. Nigdy wczeniej go nie widziaam, nie
wspominajc ju o rozmowie, wic byo mao prawdopodobne, e myli mnie z kim innym,
kogo faktycznie zna.
- Posuguj si te pynnie czterema jzykami - cign, robic krok w moj stron. Uczysz si francuskiego? Hiszpaskiego? A moe...
- Dziki, ale dam sobie rad. Zreszt powinnam cho przez kilka minut posucha
rozmw z absolwentami.
Posmutnia. Ja natomiast, pocieszona faktem, e od uczniw podczas zebra oczekuje
si ciszy i skupienia - co znaczyo, e bd mie troch czasu na poukadanie myli i
zapisanie ich w notesie - podyam za pani Mulligan do auli.
- Zajam ci miejsce. - Chwycia mnie za okie i pokierowaa w stron sekcji dla
nauczycieli i pracownikw administracji.

Majc nadziej na nieco inne rozwizanie, przeskanowaam pomieszczenie w


poszukiwaniu Paige, a wreszcie dojrzaam j w pierwszym rzdzie, siedzc sztywno, jakby
bya sparaliowana. Kilka miejsc obok byo pustych, ale nie zamierzaam siada tak blisko
sceny ani tak bardzo na widoku reszty uczniw ostatnich klas. Ostatni rzd byby w sam raz,
ale jeden rzut oka wystarczy, bym si przekonaa, e zostao tam tylko jedno wolne miejsce.
Obok Parkera Kinga.
- Usid razem z przyjacimi - wyszeptaam, odsuwajc si od niej. - Ale dzikuj.
Nie chciaam patrze, czy jest rozczarowana, zaskoczona czy moe jedno i drugie.
Zamiast tego odbiam w kierunku ostatniego rzdu, by nie zmieni zdania. Przepraszajc,
przestpowaam nad dziesitkami par stp i ignorowaam rozdranione spojrzenia koleanek
z klasy. Cae szczcie byy to dziewczyny, a zatem siadanie obok Parkera miao
przynajmniej jedn zalet.
- Cze - powiedziaam, kiedy wreszcie dotaram do wolnego miejsca.
- Cze - odpar, nie podnoszc gowy znad iPoda.
- Wolne...?
Zerkn na mnie, potem na krzeso.
- Tak - mrukn, wzruszajc ramionami. - Siadaj, jak chcesz.
Nieco zbita z tropu, usiadam. Z jednej strony odczuwaam ulg, e Parker od razu nie
straci dla mnie gowy, jak najwyraniej wielu innych... ale z drugiej strony byam
zdezorientowana. Rozmawia ze mn pierwszego dnia szkoy, podobno nic nie wiedzc o
mierci Justine. Potem prbowa mnie znale, eby odda mi jej zdjcie. No i w zeszym
tygodniu spdzilimy razem troch czasu w parku.
Niepadanie do moich stp to jedno, ale zachowywanie si po tych wszystkich
spotkaniach tak, jakby nawet nie wiedzia, kim jestem, to ju co innego.
Oparam si i patrzyam, jak jego kciuk porusza si po maym biaym kku iPoda,
podkrcajc gono. Caleb muzyk prbowa zaguszy nawoywania Zary i Simonowi
radzi to samo. Czyby Parker korzysta teraz z tego sposobu? Czyby prbowa zaguszy
jakiego rodzaju sygna, ktry niewiadomie do niego wysyaam albo ktrego nie potrafiam
kontrolowa?
Wycignam z plecaka zeszyt i otworzyam na czystej stronie. Udajc, e uwanie
sucham zaproszonych mwcw i robi notatki, raz po raz rzucaam ukradkowe spojrzenia na
Parkera. Jego donie nie trzsy si. Kolana nie dray. Na czoo nie wystpowa pot. Jeeli
nawet moja blisko bya dla niego tak przykra, e musia podkrca gono do tego
stopnia, e ze suchawek, ktre mia na uszach, dobiegay dwiki, nie dawa tego po sobie

pozna.
- Pierwszy rok studiw to mnstwo przey.
Moj uwag przyku znajomy gos. Podniosam wzrok i przy podium na scenie
zobaczyam Natalie Clark, koleank Justine, na ktr Paige i ja wpadymy pierwszego dnia
szkoy w parku Common.
- Jest zabawa.
Umiechna si i rozejrzaa po twarzach zebranych, a ja osunam si niej na
krzele.
- S emocje. Bodce intelektualne.
Uniosam zeszyt, eby si za nim ukry.
- Bywa te bardzo ciko. Zwaszcza gdy przychodzi nam zmaga si z trudnociami,
ktre nie s zalene od nas.
Spniam si. Wypatrzya mnie. Kiedy nasze spojrzenia si spotkay, przechylia
gow.
- Ju sama uczelnia potrafi da wycisk, ale gdy oprcz zaj i zada domowych
czowiek zmaga si z problemami natury osobistej, tak jak ja i pewnie tak jak wszyscy obecni
teraz na tej sali, ciar potrafi by nie do zniesienia.
Mwic to, nie patrzya ju na nikogo innego, std wiedziaam, e te sowa kieruje do
mnie. Opuciam wzrok na zeszyt i prdko zaczam co bazgra w nadziei, e pomyli, i z
wdzicznoci zapisuj sowa jej jake pomocnego przemwienia.
- Hej.
Miaam tak silne postanowienie, by unika penego wspczucia spojrzenia Natalie, e
nie zauwayam, e Parker co do mnie mwi, dopki jego kciuk nie znalaz si na mojej
doni. Ten gest natychmiast zatrzyma rozbiegany dugopis.
- Masz ochot std prysn? - Jedn suchawk mia wycignit z ucha i pochyla si
ku mnie z obojtnym wyrazem twarzy.
- W sumie tak.
Omin mnie wzrokiem, by spojrze na grono nauczycieli i pracownikw
administracji siedzcych kilka rzdw niej. Kiedy uzna, e s wystarczajco zaabsorbowani,
wspi si na krzeseko i przeskoczy nad oparciem. Przez chwil wahaam si, po czym
zrobiam to samo, oparszy si na jego doni, gdy mi j podsun. Stopami dotknam podogi,
a wtedy on puci moj do i zdenerwowanie ustpio. Kiedy jego wielbicielki zday sobie
spraw, co robimy, zaczy szepta midzy sob, ale nawet jeeli ich dezaprobata zwrcia
uwag pani Mulligan albo kogokolwiek innego z jej sztabu doradcw zawodowych,

wymknlimy si z auli za szybko, eby si o tym przekona.


Na korytarzu Parker szed przede mn, nie zadajc sobie trudu, by sprawdzi, czy id
za nim. Zamierzaam pj w swoj stron: kiedy zblialimy si do biblioteki, miaam ochot
wej do rodka, nie uprzedzajc go o tym, ale ciekawo zwyciya. Chciaam wiedzie,
dokd idzie, dlaczego poprosi, ebym do niego doczya i dlaczego zachowuje si przy mnie
w taki sposb. Dlatego szam jego ladem kolejnymi korytarzami i holami, a do szerokich
drzwi z ciemnego drewna.
- Sala obserwacji sportw wodnych imienia Erika C. Kinga? - odczytaam napis nad
drzwiami.
- Teraz powinna by pusta. - Wycign klucz z kieszeni spodni i otworzy drzwi. Panie przodem.
Weszam do duego pomieszczenia. W rodku stay skrzane kanapy i fotele,
eleganckie srebrne stoliki i telewizor paskoekranowy szeroki na ca cian. Okna sigajce
od podogi po sufit wychodziy na kryty basen. Sal zdobiy banery, trofea i zdjcia druyny
sportowej.
- Twj ojciec musi by dumny - stwierdziam, podchodzc do oprawionego w ramk
zdjcia Erika C. Kinga we wasnej osobie. Na zdjciu przecina satynow wstk zawieszon
w tych samych drzwiach, przez ktre wanie przeszlimy.
Parker zignorowa pytanie.
- Wiesz, e jeste drug dziewczyn, ktr tu przyprowadziem?
Posaam mu wymowne spojrzenie.
- Nie w tym sensie. Sowo honoru. Wbrew powszechnemu mniemaniu wcale nie
spdzam kadej wolnej chwili na obciskiwaniu si z dziewczynami - zrobi pauz. - Znasz
Felicj May?
- T gimnastyczk?
- Tak. Po obejrzeniu jednego z naszych meczw w zeszym roku nie dawaa mi y.
Wypisywaa ze dwadziecia emaili dziennie i chodzia za mn krok w krok po caej szkole.
- Wspczuj.
- Dziki. Nie wszyscy s tak wyrozumiali. - Wyszczerzy zby w umiechu. - W
kadym razie pewnego marcowego ranka ubiegego roku Felicja ledzia mnie a do tego
miejsca, bdcego dotychczas schronieniem tylko dla chopakw. Prbowaem j wyprosi,
ale nie chciaa wyj, wic kiedy ju znalelimy si w rodku, musiaem wezwa posiki. Nie
wytrzymaa tu zbyt dugo z ca reszt chopakw z druyny piki wodnej, przygldajcym si
i prowadzcym analiz krytyczn dziewczt z druyny pywackiej, ktre wiczyy w basenie.

- Analiz krytyczn?
- Po tak wielu godzinach spdzonych w wodzie okazuje si, e jestemy doskonaymi
fachowcami i potrafimy oceni ich form.
Przewrciam oczami, a on wycign dwie butelki wody z lodwki. Poda mi jedn,
potem zwali si na kanap i wczy telewizor. Nadal nie wiedziaam, dlaczego chcia, ebym
z nim tu przysza, ale z jego zachowania z pewnoci nie wynikao, e zrobi to, bo nie mg
si doczeka, a znajdziemy si sam na sam w ustronnym miejscu.
- Spotykasz si z kim? - To pytanie pado, zanim zorientowaam si, e chc je zada.
Na jego twarzy pojawi si przelotny wyraz rozczarowania, moe alu. Jednak po
chwili znikn, a Parker mrugn do mnie okiem i zapyta:
- A co? Jeste zainteresowana?
- Mam chopaka - przypomniaam mu, rumienic si.
- No i?
- No i... mam szafk tu obok szafki Sary Tepper. Ktrego dnia przypadkiem
usyszaam, jak o tobie opowiadaa, i zwyczajnie si zastanawiaam, czy jestecie par.
- Nic z tych rzeczy. - Wzi pilot i zmieni kana. - Nie spotykam si z Sar Tepper ani
z nikim innym. Zreszt nawet nie chc. Moesz miao opublikowa to owiadczenie na
stronie internetowej naszej szkoy. Moe wtedy wreszcie dadz mi wity spokj.
Powiedzia to cakiem od niechcenia, swobodnie, nie jakby ywi do kogo gboko
skrywane uczucie. A jedynie stan zakochania mgby go uodporni - jakkolwiek by to
nazwa - na sygnay, na ktre reagowali inni mczyni.
I tyle z mojej teorii.
- Wow.
Podyam wzrokiem za jego spojrzeniem utkwionym w telewizorze; pokazywano
wanie relacj na ywo z wypadku: przewrcony autobus z przodem zmiadonym niczym
harmonijka.
- Kierowca nie yje - oznajmi Parker, odczytujc informacje z paska komentarzy
biegncego u dou ekranu. - Cztery osoby zaginy, a osiem innych jest w stanie krytycznym.
Paskudna sprawa.
Podnis pilot i zmieni kana.
- Zaczekaj - powiedziaam, czujc, jak dudni mi w uszach. - Przecz z powrotem.
Spojrza na mnie zaciekawiony, ale zrobi to, o co prosiam. Przemierzyam pokj,
syszc bicie serca w uszach.
- Vanesso - odezwa si, kiedy przystanam kilka centymetrw od ekranu. - O co

chodzi?
Chodzio o dziewczyn rozmawiajc z jednym z funkcjonariuszy policji. Dziewczyn
o dugich ciemnych wosach. W biaej sukience.
O srebrzystych oczach.

12
- Co sdzisz o Chicago? Albo o Denver? Albo o Honolulu?
Podniosam wzrok znad Boston Globe.
- O Honolulu?
Paige signa po broszurk lec na stosie na stoliku znajdujcym si midzy nami.
- Uniwersytet Hawajski. Drzewa palmowe, tcze, turkusowa woda. - Otworzya
broszurk i zmarszczya brwi. - Szczerze mwic, niewielka odlego uczelni od oceanu,
niezalenie od jego barwy, to wielki minus.
Od naszego przyjazdu do Bostonu nieustannie wertowaam informacje w gazetach na
temat wczorajszego wypadku autobusowego, przypatrujc si zaczonym zdjciom w
poszukiwaniu dziewczyny z wiadomoci, ale wzmianka o wodzie przypomniaa mi, e chce
mi si pi. Znowu. Niecay tydzie od nieoczekiwanej kpieli w wodach portowych Winter
Harbor ogromna sia, jak wtedy poczuam, szybko mnie opuszczaa.
- Pani Mulligan musi by wniebowzita, e tak szybko ulega jej urokowi stwierdziam i przyssaam si do mroonej herbaty.
- Po prostu nigdy wczeniej tak naprawd si nad tym nie zastanawiaam, wiesz? Dla
modziey z mojego miasteczka, studia to jedna z opcji. Ci, ktrzy si na nie decyduj, nie
wyjedaj daleko, a po ich ukoczeniu zwykle wracaj i tak czy inaczej zabieraj si za to,
czym by si zajmowali, gdyby nigdy nie wyjechali.
-

Na

przykad

prowadzeniem

popularnej

wrd

turystw

restauracji?

podpowiedziaam.
Wzruszya ramionami.
- Po prostu doszam do wniosku, e skoro i tak miaabym skoczy na prowadzeniu
restauracji, to po co traci czas, udajc, e mam inne wyjcie.
- Ale przecie masz inne wyjcie. I to nie jedno.
- To prawda. Mogabym by architektem. Albo grafikiem. Albo lekarzem umiechna si. - No moe lekarzem niekoniecznie. Za duo nauki... i krwi.
Pocignam dugi yk przez somk, a zacharczao w pustej szklance.
- To wietnie, Paige. Powanie. Ale nie sdzisz, e Honolulu to troch za daleko?
- To tylko jedna z opcji. - Przerzucaa kolejne broszury. - S jeszcze Phoenix, Des
Moines i Houston, ktre znajduj si...

- Bliej, ale cigle bardzo daleko. - Pochyliam si w jej stron. - Nowa Anglia jest
uniwersyteck stolic Stanw. Nie pasuje ci adna z tutejszych uczelni?
Jej umiech osab.
- Tu jest za dua rywalizacja. Moje oceny s na tyle przyzwoite, e przyjli mnie do
Hawthorne, ale nie jestem wystarczajco zawzita, eby znie cztery lata szalonej
akademickiej presji.
Wiedziaam, e jej obecne preferencje wynikaj z czego innego - a mianowicie z chci
zwikszenia o tysice kilometrw dystansu midzy sob a wszystkim, o czym pragnie
zapomnie - ale rozmowa na ten temat musiaa zaczeka.
- Ju prawie pora - zauwaya. - Zaraz wracam.
Podniosa kubek.
- Id po dolewk. Te chcesz?
- Tak, poprosz. Dziki.
Wstaa i ruszya w stron lady, a ja podniosam z podogi plecak i lawirujc midzy
stolikami i krzesami, przemierzyam ciasne wntrze kawiarenki. Jedyna toaleta znajdowaa
si na samym kocu lokalu i kiedy do niej dotaram, bya zajta.
Oparam si o cian, czekajc i zastanawiajc si, jak bardzo bd musiaa kama w
cigu kolejnych trzydziestu minut. Mylaam, czy nie wykrci si jako z tego spotkania, ale
wiedziaam, e pani Mulligan po prostu przeoyaby, je na inny dzie, eby sama rwnie
moga w nim uczestniczy. Kompletnie nie miaam ochoty udawa entuzjazmu ani zachwala
samej siebie, a tym bardziej nie yczyam sobie zosta po wszystkim przeanalizowana.
Miny dwie minuty, potem trzy, cztery. Po piciu minutach zapukaam lekko do
drzwi. Nie byo odpowiedzi, wic podeszam bliej i przyoyam do nich ucho. Trudno byo
cokolwiek usysze pord gwaru rozmw rozbawionych goci, ale odniosam wraenie, e
sysz szum odkrconej wody. Chwil pniej zapukaam znowu, tym razem mocniej.
adnej odpowiedzi.
Obrciam si, eby zaczepi kogo z obsugi i zapyta, czy azienka nie zostaa
przypadkiem zamknita na klucz, gdy nagle rozleg si odgos zakrcania kurkw, a szmer
usta.
- Przepraszam. - Drzwi otworzy chopak. Nie rozpoznaam go, ale mia na sobie
mundurek naszej szkoy, mniej wicej tak samo pomity jak mj wasny. Jego oczy byy
zaczerwienione. Zanim wyszed z azienki, zanurkowa jeszcze do rodka i wyszarpn plik
papierowych rcznikw z podajnika.
- Nie ma sprawy - odparam.

Wysmarka nos i min mnie, powczc nogami. Opad na krzeso przy stoliku tu
obok wejcia, zoy gow w doniach i wpatrywa si w ekran otwartego laptopa. Raz po raz
odrywa gow tylko po to, eby osuszy zy i wysmarka nos. Nie chciaam by jedn z osb,
ktre rzucajc ciekawskie spojrzenia, mogyby przyczyni si do pogorszenia jego
samopoczucia, wic wlizgnam si do azienki, po czym zamknam drzwi na zasuwk.
Pomieszczenie byo malekie. Midzy sedesem a umywalk ledwie starczao miejsca
na stopy. Oparam plecak o brzeg umywalki i wyjam ze rodka ubrania, ktre zapakowaam
dzi rano.
To twoja szansa!, deklarowa ostatni email od pani Mulligan. Wyrnij si na tle
innych kandydatw i poka temu wychowankowi Bates College, jak jeste wspania i
niezwyk osob. Proponuj zaoy co dojrzaego i wpadajcego w oko (zapomnij o
szkolnym mundurku). Niech padnie trupem!
Minut pniej przysza kolejna wiadomo:
Vanesso, przyjmij moje najszczersze przeprosiny za pene dobrych intencji, ale
absolutnie niestosowne sowa zachty. Nie wiem, gdzie miaam gow. ycz szczcia! K.M..
Nie potrzebowaam szczcia. Potrzebowaam y yciem kogo innego. Ale skoro na
to nie mogam liczy, postanowiam zrobi dobr min do zej gry i sprbowa moe nie tyle
wpa w oko, ile przynajmniej godnie si zaprezentowa. Nie robiam tego z nadziej, e
zostan przyjta do Bates, ale e wywr na osobie przysanej przez pani Mulligan korzystne
wraenie i e napisze ona o mnie dobre sprawozdanie, a pani Mulligan troch odpuci.
Zawsze mogam pniej znale jaki powd, eby wycofa podanie.
Szybko przebraam si w czarn owkow spdnic, wieo wyprasowan bia
koszul z abotem i dopasowany czarny kaszmirowy kardigan z perowymi guzikami.
Poskadaam mundurek i bluz i wepchnam je do plecaka, poprawiam kucyk i odwrciam
si do umywalki.
Wybacz... Przykro mi, e to pisz...
Pochyliam si, eby opryska twarz wod, gdymj wzrok zatrzyma si na czym, co
wygldao na wydrukowany email. Kartka leaa zgita na brzegu umywalki, cienka i
wymitoszona.
auj, e nie jest inaczej... po prostu do siebie nie pasujemy...
List musia nalee do chopaka, ktry korzysta z azienki przede mn. Najwyraniej
to byo powodem jego smutku. Czujc si winna mimowolnego wtargnicia w jego
prywatno, odwrciam wzrok i osuszyam twarz papierowym rcznikiem.

Rozlego si pukanie. Podniosam plecak, zoyam kartk z wiadomoci zapisan


stron do rodka i wetknam j za dozownik myda. Uznaam, e w ten sposb list nie bdzie
tak atwo zauwaalny dla niepowoanych oczu, a jednoczenie adresat znajdzie go bez trudu.
Po wyjciu z azienki serce mi zamaro. Przy jednym ze stolikw siedzia mczyzna,
a przed nim leaa ruda teczka z logo Bates College. W przerwach midzy zerkaniem na
ekran smartfona BlackBerry podnosi wzrok i rozglda si po sali.
Osoba majca przeprowadzi ze mn rozmow kwalifikacyjn okazaa si mczyzn.
Z jakiego powodu, kiedy wczeniej wiczyam odpowiedzi na potencjalne pytania,
wyobraaam sobie, e bdzie to kobieta. Na domiar zego mczyzna by do mody.
Rozmowa z mczyzn w starszym wieku byaby do przejcia, ale ten facet, ubrany w
stylowe ciemne dinsy i jasnobrzow wenian marynark, wyglda mniej wicej na
trzydzieci par lat.
Idc w stron stolika, staraam si przyjrze jego doniom. W najlepszym wypadku
mogam teraz liczy na to, e jest onaty i po uszy zakochany w swojej onie.
- Vanessa? - Kiedy podeszam, wsta i wycign rk na powitanie.
Nie mia obrczki.
- Nazywam si Matt Harrison. - Wymienilimy ucisk doni, po czym wysun dla
mnie krzeso, uderzajc o oparcie krzesa stojcego za nim. Siedzca na nim moda kobieta
posaa mu pene dezaprobaty spojrzenie, zanim przesuna si do przodu, ale on nawet tego
nie spostrzeg. - Tak si ciesz, e mog ci pozna.
- Wzajemnie. - Usiadam, czujc si idiotycznie w swoim dojrzaym, wpadajcym w
oko stroju.
- Masz na co ochot? Na kaw? Herbat? Babeczk?
- Nie, dzikuj. - Spotkaam si wzrokiem z Paige w drugim kocu sali. Nadal staa
przy ladzie i czekaa na swoje zamwienie. Kiedy mnie zobaczya, wystawia oba kciuki do
gry.
- No prosz - zacz, siadajc i krzyujc rce na blacie. - Ostatni rok szkoy. Wpatrywa si we mnie wyczekujco, jakby zakada, e rozwin temat.
- Zgadza si.
- Kathryn wspominaa, e jeste wietn uczennic.
- Jako sobie radz.
- Do tego skromn. Mio to sysze.
Stolik by may i Matt siedzia tak blisko mnie, e czuam zapach jego wody po
goleniu. Sprbowaam si odchyli, ale stoliki i krzesa byy tak ciasno poustawiane, e nie

udao mi si zwikszy dystansu.


- Moe na pocztek opowiem ci o swoich dowiadczeniach z Bates - zaproponowa. Potem postaram si odpowiedzie na twoje pytania, jeli jakie ci si nasun, a dalej
zobaczymy.
- Brzmi wietnie, panie Harrison.
- Mw mi Matt. Prosz. Pan Harrison to starszy facet, ktry zapenia dom moich
rodzicw pamitkami z wojny o niepodlego Stanw.
Jednym uchem suchaam, jak opowiada o procesie rekrutacji, wykadach, dostpnych
kierunkach i moliwociach zatrudnienia. Nie eby to miao jakie znaczenie, ale nie
powiedzia mi nic, czego nie wiedziaabym ju od Simona. Jednak jego monolog zwolni
mnie z koniecznoci zabierania gosu, za co byam mu wdziczna.
- Jakie s twoje oczekiwania? - zapyta dwadziecia minut pniej.
Znw si wczyam.
- Sucham?
- O ile wiem, dla Bates to bdzie zaszczyt przyj ci do grona studentw. Zrobi co
w mojej mocy, aby miaa pewno, e jeli zoysz do nas papiery, niczego ci nie zabraknie.
Pomoc finansowa, wasny pokj w akademiku, zakwaterowanie poza kampusem... wszystko
jest do zrobienia.
Mwi tak, jakbym ju zostaa przyjta, mimo e decyzja naleaa do dziau rekrutacji,
nie do niego. Zreszt ta rozmowa bya tylko jednym z wielu etapw procesu aplikacji, a ja nie
powiedziaam wicej ni dziesi sw. Co oznaczao, e wedug Matta Harrisona Vanessa
syrena, nie Vanessa uczennica, doskonale nadawaaby si do Bates.
- Paige - oznajmiam, spotykajc si z ni wzrokiem.
- Sucham?
- Moja najlepsza przyjacika. - Posaam mu najsodszy umiech, na jaki mogam si
zdoby. - Ona te jest w ostatniej klasie w Hawthorne. Jeli dostan si do Bates, zaley mi,
eby i ona zostaa przyjta.
Gdy Paige podesza do stolika i wysuna wolne krzeso, Matt opad na oparcie. Ju
wczeniej zauwaya, e rozmowa kwalifikacyjna nieszczeglnie przypada mi do gustu,
dlatego zaproponowaa, e jeli bd potrzebowaa wsparcia albo pretekstu do zakoczenia
spotkania, przyjdzie mi z odsiecz.
- Paige jest wybitn uczennic - zapewniam. - Dopiero przeniesiono j do Hawthorne
ze szkoy redniej w Winter Harbor w stanie Maine, a ju nadrobia zalegoci.
- To nic wielkiego - stwierdzia Paige, bez trudu wczajc si do rozmowy, ale nie

wiedzc, ani dokd ona zmierza, ani w jakim celu. - W programie nauczania wcale nie byo
tak wielu rnic.
- Przeciwnie. To jest co wielkiego. Harvard ju teraz si o ni upomina. Tak samo
zreszt jak Yale i uniwersytet Browna. Spojrzaam na Paige. - Moesz mi przypomnie, co ci
zaoferowali? Pokrycie caoci czesnego? Umeblowane mieszkanie?
- Z dwiema sypialniami - dodaa, potakujc. - I wann z jacuzzi.
Matt zerkn na mnie, a ja posaam mu umiech. W tej chwili, kiedy mj urok
sprawi, e bardziej interesoway go moje potrzeby ni potrzeby jego Alma Mater, chwyci
smartfon i wystuka co na klawiaturze.
- Nie wiem, czy Bates kiedykolwiek przyznao taki pakiet wiadcze, ale pozwl, e
sprawdz, co da si zrobi. - Przerwa pisanie i spojrza na ekranik smartfona. Chwil pniej
wsta i wycofa si w stron wyjcia. - Zaraz wracam - zapewni, podnoszc telefon do ucha.
- Dziki - odparam, kiedy by ju na zewntrz.
- Musia ci niele przemaglowa - stwierdzia Paige.
- Nieszczeglnie. Po prostu potrzebuj przez chwil znale si poza centrum uwagi.
- To dlatego pocisz si, jakby wanie ukoczya bostoski maraton?
Uniosam do do czoa; byo rozgrzane i wilgotne. Tak samo jak pozostaa cz
twarzy i kark. Przyoenie papierowych serwetek do czoa tylko spowodowao wystpienie
nowej warstewki potu.
- Moe poszaby si czego napi i zebra siy, co? - zaproponowaa Paige. - Jeli
potrzebujesz wicej czasu, poprosz o prywatny odrzutowiec i wasne mikrozoo albo co w
tym stylu, eby zaj pana z Bates. - Zrobia pauz. - Swoj drog... po co waciwie stawiam
tak kosmiczne wymagania?
Zaimprowizowaam:
- Sdz, e doskonay student Simon musia przedstawi mnie w wyjtkowo
korzystnym wietle, bo najwyraniej ju zostaam przyjta. A wychowankowie Bates College,
ktrzy wywodz si z liceum przygotowawczego Hawthornea, dostaj chyba grub prowizj,
bo Mattowi bardzo zaleao, eby wcign mnie na list i uszczliwi. Ale powiedziaam
mu, e bez ciebie nigdzie nie id.
- Czy Bates College dysponuje przyuczelnianym kampusem, jak - powiedzmy, San
Diego?
- Ma dwa takie kampusy. Bdziesz moga wybra.
- Bosko - stwierdzia, a ja podniosam z podogi plecak i wstaam. - Aha, moesz przy
okazji przywita si ze swoj znajom.

- Z jak znajom?
- Z t, ktra tu pracuje.
Rozejrzaam si po sali.
- Nie znam nikogo, kto tu pracuje.
- No c, kto, kto tu pracuje, zna ciebie. Nie zapamitaam jej imienia, ale zadawaa
cae mnstwo pyta, wcznie z pytaniem o twoje samopoczucie, jakby syszaa, e jeste
chora czy co takiego.
Przed lad sta szereg stokw barowych, z ktrych kady by zajty Spord tumu
udao mi si wyowi tylko jednego pracownika: modego chopaka, ktry w przerwach
midzy kursami do ekspresu biega z jednego koca lady na drugi.
- Przywitam si - powiedziaam, chcc znikn przed powrotem Matta. Pochyliam si
i szybko uciskaam Paige. - I jeszcze raz dzikuj. Jeste niezastpiona.
Podeszam do zajmowanego przez nas wczeniej stolika, wycignam z plecaka
bluz, zaoyam j na ubranie i nacignam na gow kaptur. Dodatkowa warstwa sprawia,
e zaczam poci si jeszcze mocniej i musiaam ciska szklank z mroon herbat w obu
doniach, eby si nie wylizgna.
Zimny pyn by tak smaczny, e z trudem powstrzymywaam si, eby nie wypi go
duszkiem. Dopiero kiedy przeknam ostatni kropl, zdaam sobie spraw, e ta mroona
herbata smakowaa inaczej od poprzedniej, ktr wypiam, zanim przebraam si w toalecie.
Ta bya sona. Do pierwszej nie dodaam soli, bo wczeniej skoczy mi si zapas.
W kapturze zacignitym nisko na oczy, obrciam si przez rami. Nawet jeli to
Paige wsypaa mi sl do napoju, widzc, jak czsto dodaj ten sekretny skadnik do
wszystkiego, co spoywam, nie czekaa na moj reakcj. Pochonita pogawdk,
prawdopodobnie odklepywaa dalsze wymagania Mattowi, ktry zdy ju wrci do stolika
i teraz zapisywa co w notatniku.
Odwrciam si z powrotem i musnam palcami paczuszki w ceramicznej miseczce
stojcej na rodku stolika. Brzowy cukier, sodziki.
Podeszam do lady, wcisnam si pomidzy dwie klientki i pomachaam, by zwrci
uwag chopaka z obsugi. Zauway mnie dopiero po kilku prbach, ale w kocu podszed.
- Poprosz mroon herbat - zoyam zamwienie.
- Sodzon czy niesodzon?
Zawahaam si.
- Jedn i drug.
Otworzy lodwk pod przeciwleg lad i wycign dwa dzbanki. Napeni dwie

szklanki i wrci do mnie.


- Ile pac? - zapytaam, sigajc do kieszeni bluzy.
- Nie ma sprawy.
- Sucham? Ale przecie...
Urwaam, bo obrci si na picie i czmychn w stron syczcego ekspresu. Kiedy
podszed do nastpnego klienta i byo pewne, e nie zamierza wrci, pooyam na blacie
banknot dziesiciodolarowy, po czym wziam po yku z kadej szklanki.
aden z napojw nie by sony.
- Twoja znajoma prosia, eby ci nie kasowa.
Tu przy uchu zabrzmia niski gos. Obrciam si i przylgnam plecami do lady,
tylko nieznacznie si rozluniajc, gdy rozpoznaam smutnego ucznia z Hawthorne, ktrego
spotkaam przy toalecie. Sta kilkanacie centymetrw ode mnie, w jednej rce trzymajc
pusty talerz, a drug ocierajc oczy.
- Jaka znajoma? - zapytaam.
- Kobieta, ktra tu pracuje. Powiedziaa mu, e za ciebie zapaci.
Obrzuciam wzrokiem sal, potem wycignam szyj, eby zajrze za lad i zerkn
w gb kuchni. Oprcz chopaka z obsugi zobaczyam jedynie pomywacza i kuchcika. Obaj
byli mczyznami.
- Wspomniaa moe dlaczego?
Zanim zdy odpowiedzie, gow przeszy mi rozdzierajcy bl, jakby czaszk
przestrzelia kula z pistoletu.
Z trudem powstrzymaam si, eby nie zamkn oczu, ktre dziwnym trafem spotkay
si z odbiciem w szklanym kloszu na babeczki innej pary oczu poyskujcych niczym
powierzchnia oceanu w blasku soca. Kiedy oczy te odnalazy moje, z gbi czaszki trysno
nowe rdo pulsujcego blu, ktry nie sab.
Nie musiaam nawet obraca si, eby wiedzie, kto mi si przyglda.
- Zara - wydyszaam, po czym osunam si na podog.

13
Nastpnego ranka w sobot leaam w ku z kodr zacignit na gow i
nasuchiwaam. Zary i Rainy. Justine i Betty. Kogokolwiek, kto zechciaby mi wyjani, co
si dzieje.
Ale jedyne, co syszaam, to muzyk dobiegajc z mojej dawnej sypialni, tat
piewajcego gdzie na parterze i mam stukajc garnkami w kuchni.
Poddaam si. Odrzuciam kodr i signam po wod stojc na nocnym stoliku.
Przez ca noc pragnienie doskwierao mi silniej ni zwykle i przed witem zdyam
czterokrotnie oprni butelk. Teraz znw bya prawie pusta, wic dopiam resztk wody,
ktra w niej zostaa, i poszam do azienki po kolejn dolewk. Nastpnie podyam za
gon muzyk country rozlegajc si w gbi korytarza. Drzwi do mojej dawnej sypialni
byy zamknite. Zapukaam, ale odgos zanik pord dwikw po drugiej stronie.
Sprbowaam znowu, tym razem goniej.
- Paige? - zawoaam. - Mog wej?
adnej reakcji: nie pada odpowied ani nie przycicha muzyka. Pukajc, uchyliam
drzwi. Paige siedziaa pochylona przy biurku tyem do mnie. Zawoaam j po imieniu, ale nie
poruszya si. Zakadajc, e jest zajta wypenianiem poda na studia - cho trudno byo mi
sobie wyobrazi, jak udaje si jej skoncentrowa w takim haasie - przeszam przez pokj i
klepnam j w rami.
- Vanessa?! - Podskoczya na krzele. Jedn do przycigna do piersi, drug
zasonia otwarty zeszyt, ktry lea przed ni.
Wskazaam na stacj dokujc do iPoda stojc na komodzie. Kiedy pokiwaa gow,
wycignam rk i ciszyam muzyk.
- Przepraszam - powiedziaam. - Pukaam, ale mnie nie syszaa.
- Nie, nie, to ja przepraszam. Niepotrzebnie wczyam tak gono. - Rozejrzaa si
szybko, jakby co zapodziaa, potem podniosa z podogi przy krzele swoj torb listonoszk
i pooya j na zeszycie. Zanim jednak zdya go zakry, migno mi przed oczami drobne,
staranne odrczne pismo i biel okadki.
- Co sycha? - Umiechna si do mnie, ale raz po raz nerwowo zerkaa w stron
torby, jakby ta nagle miaa zsun si z biurka i odsoni zeszyt.
- Wszystko gra? - zapytaam.

- No jasne. - Machna rk. - Wanie sobie co bazgraam. Duo si dzieje: szkoa,


Riley... sama rozumiesz.
Domylajc si, e Paige poczuje si bezpieczniej, kiedy dystans midzy nami bdzie
wikszy, powdrowaam w drugi kt pokoju i usiadam na ku.
- Skoro ju mowa o tym, jak duo si dzieje - zaczam ostronie - nie daje mi spokoju
to, o czym wspominaa par tygodni temu. O Rainie i arze.
Na uamek sekundy jej twarz znieruchomiaa. Po chwili Paige wstaa i przysiada si
do mnie na ku.
- Mwisz o tamtym dniu w parku? Gdy wyobrania spataa mi nieznonego figla?
Przytaknam.
- Wanie o tym. Wiem, e naprawd ich tam nie byo, bo nie byo szans, eby zdoay
przey w zamarznitych wodach portowych... - Zawahaam si, rozwaajc, jak daleko mog
si posun. - Ale czasem, wbrew wasnej woli, zastanawiam si...
- A co jeli...? - dokoczya.
- No wanie. - Oczywicie miaam w tej sprawie co wicej do powiedzenia, ale
wolaam pomwi o tej ewentualnoci bez ujawniania, co lub kogo widziaam wczoraj w
kawiarni.
- Ja te si nad tym zastanawiam. - Wycigna sr na ku, przytulajc poduszk do
piersi. - Czasem ta myl przeraa mnie do tego stopnia, e le tu cakiem rozbudzona i tylko
czekam, a zjawi si w oknie albo wylez z szafy.
Zmarszczyam brwi, przypominajc sobie niezliczone noce, kiedy robiam dokadnie
to samo w tym wanie pokoju. Z t rnic, e wtedy obawiaam si duchw i straszyde, a
Justine bya obok i staraa si pomc mi zasn.
- Ale wiesz, co sobie powtarzam? - odezwaa si Paige.
Potrzsnam gow.
- e babcia Betty by wiedziaa. Usyszaaby je albo wyczua, albo w jaki inny sposb
odkrya ich obecno i powiedziaaby mi o tym wczeniej, zanim cokolwiek mogoby si sta.
A mwia, e nic nie syszy...
- Odkd wody portu zamarzy - dokoczyam. - Rozmawiaam z ni o tym przez
chwil, kiedy razem z 01iverem wyszlicie kupi co na niadanie. Powiedziaa mi dokadnie
to samo - dodaam, widzc zaskoczenie na jej twarzy.
- Aha. - Opucia poduszk na kolana i wodzia palcem po haftowanym kwiatowym
wzorze. - Rozmawiaycie moe o czym jeszcze?
- Waciwie nie. - To nie by odpowiedni moment, eby zdradza, czego jeszcze

chciaam dowiedzie si od Betty.


- Szczerze mwic, wydawaa si troch... dziwna.
Oczy Paige i moje spotkay si.
- Dziwna? W jakim sensie?
- Nie wiem... jakby zmczona. Nieobecna. Jakby nie bya do koca sob. Nie
zauwaya?
- Nie. Ale to chyba normalne. Prbuje wrci do siebie i fizycznie, i emocjonalnie, a
w jej yciu wci tak wiele si dzieje.
- Paige zamilka na moment, po czym dodaa lekko: - Moe to ona powinna prowadzi
dziennik.
Umiechnam si.
- A Oliver zachowuje si twoim zdaniem normalnie? Nie wydaje ci si szczeglnie
zamknity w sobie czy co w tym rodzaju?
Zastanowia si nad pytaniem.
- Odniosam wraenie, e strzee jej bardziej ni zwykle, ale uznaam to za co
pozytywnego, nie dziwacznego.
- Masz racj. To wspaniale, e troszcz si o siebie nawzajem. A Betty wydaje si by
w doskonaej kondycji fizycznej. W ostatni weekend wygldaa na sto razy silniejsz ni pod
koniec lata.
- No wiesz, w kocu nie przypadkowo jest ulubion superseniork Winter Harbor.
Zmusiam si, eby zada kolejne pytanie, zanim mogabym stchrzy. - Wiesz moe,
czy robi co szczeglnego, eby odzyska siy? Poza pywaniem?
- Osiem razy dziennie? Nie sdz. Nie zostaje jej zbyt wiele czasu na jog ani
wiczenia na siowni.
- Nie stosuje adnej specjalnej diety? Witamin czy suplementw?
Miaam nadziej, e usysz jakie wskazwki, jak sama mogabym si wzmocni, ale
zapdziam si. Paige zmarszczya brwi, przechylajc gow na bok.
- Nic mi o tym nie wiadomo - odpara. - Dlaczego pytasz?
Moja twarz pokrya si rumiecem.
- Bez powodu. Po prostu chciaam...
- Puk, puk!
Tym razem i Paige, i ja podskoczyymy. Najwidoczniej nie zamknam za sob
drzwi, bo mama, nie pukajc ani nie czekajc na odpowied, wetkna gow do pokoju.
- Dzie dobry, dziewczta! - zawiergotaa. - Chciaam tylko powiedzie, e na dole

czekaj na was wiee pysznoci i mnstwo zabawy.


- Dziki, mamo. Zaraz zejdziemy. - Zaczekaam, a zniknie w gbi korytarza, zanim
znw odwrciam si do Paige. Byam gotowa wymamrota jakie wyjanienie, dlaczego
ciekawi mnie sekret sukcesu zdrowotnego Betty, ale ona ju zsuna si z ka i sigaa po
szlafrok.
- Umieram z godu. Nie pogniewasz si, jeli najpierw co zjemy, a potem
dokoczymy rozmow?
Przeknam westchnienie rozczarowania.
- Nie ma sprawy.
Na korytarzu popdzia w stron schodw prowadzcych bezporednio do kuchni.
Poszam za ni, ale co przy oknie w przeciwlegym kracu korytarza mnie zatrzymao.
Przelotny srebrny bysk.
- Vanesso, idziesz?
Posaam Paige krtki umiech i ruszyam w stron azienki.
- Daj mi chwilk.
Kiedy jej kroki na schodach ucichy, pobiegam w kierunku, skd dobiego wiato.
Wmawiaam sobie, e to tylko soce odbio si od karoserii przejedajcego samochodu, ale
nie mogam pozby si wizji, o ktrej wspomniaa niedawno Paige. Wizji Rainy i Zary
zjawiajcych si niespodziewanie w oknie sypialni.
Dotarszy do koca korytarza, wstrzymaam oddech, powoli odsunam cienk bia
zason... i odetchnam z ulg na widok kici srebrzystych balonikw przywizanych do
supa po drugiej stronie ulicy. Urodziny u ssiadw nie byy powodem, eby fiksowa.
Ale Simon by.
Sta na chodniku tu przed naszym domem, rozgldajc si wok, jakby nie bardzo
wiedzia, gdzie jest.
Serce omotao mi w piersi, a cae ciao pono, kiedy zbiegam po schodach,
przemknam przez salon i dopadam drzwi wejciowych. Simon patrzy uwanie na rzdy
kamienic. W dinsach, szarym swetrze i granatowej dwurzdowce wyglda jakby lepiej ni
zwykle. Na nogach mia porzdne buty z brzowej skry ze sznurowadami zamiast
nieodcznych teniswek, a jego ciemne wosy byy krtsze, ni wtedy gdy widziaam go po
raz ostatni. Byy te bardziej lnice, jakby uy elu lub jakiej pianki do ich uoenia.
Te zmiany w wygldzie daway ju wystarczajco duo do mylenia, ale jedna rzecz
szczeglnie zwrcia moj uwag.
- Gdzie twoje okulary? - zapytaam.

Gwatownie odwrci gow w moj stron. Kiedy mnie zobaczy, na jego twarzy
pojawia si ulga. Wsun do kieszeni kartk papieru (domyliam si, e to wskazwki
dojazdu, bo nigdy przedtem nie odwiedza mnie w Bostonie) i ruszy w stron schodw.
Zatrzyma si przed pierwszym stopniem.
- Teraz nosz soczewki - wyjani.
- Ale po co?
- eby o tych par centymetrw zbliy si do mikroskopu.
Umiechnam si. To mgby by prawdziwy powd.
- Dostaem twoje wiadomoci. Przepraszam, e nie odpisywaem, ale pracowaem w
laboratorium, odebraem je dopiero wczoraj pnym wieczorem i uznaem, e na pewno ju
pisz, wic...
- Wic postanowie wsi w samochd i przejecha dwiecie pidziesit
kilometrw?
Opuci wzrok na buty, potem znw spojrza na mnie.
- eby ci zobaczy, Vanesso... pojechabym o wiele dalej, i to bez chwili namysu.
Zbiegam po schodach, wpadajc mu w ramiona.
- Zrobisz co dla mnie? - szepnam mu do ucha. - Na rogu ulic Newbury i Exeter jest
kawiarnia. Spotkajmy si tam za dwadziecia minut.
Simon ucisn mnie mocniej i ju wiedziaam, e martwi si, i co jest nie w
porzdku.
- Dzisiaj wszyscy s w domu. Wolaabym mie ci tylko dla siebie.
Ucaowa mnie w czoo.
- Za dwadziecia minut.
Patrzy, jak wbiegam po schodach. Pomachaam mu, stojc w drzwiach, po czym
zerknam przez zasony, eby si upewni, czy poszed we waciwym kierunku.
Nigdy wczeniej nie braam prysznica w takim tempie; nawet nie zawracaam sobie
gowy sol. Znalazam jednak czas, eby nakremowa ciao, wysuszy wosy i wybra
odpowiedni strj. Ostatnie zadanie okazao si najbardziej wymagajce, jak zwykle, poniewa
chciaam wyglda adnie dla Simona, nie rzucajc si w oczy innym. Przebieraam w
ciuchach wysypujcych si z czerwonej walizki na dywan, ale wszystkie byy zbyt przecitne
i wymitoszone.
Serce mi przyspieszyo, kiedy podeszam do szafy Justine, ktra nadal bya pena
szortw i bluzeczek bez rkaww w ywych kolorach, spdniczek i letnich sukienek. Gdyby
tu bya, nie miaaby oporw, eby poyczy mi swoje ubrania, prawd mwic, pewnie by na

to nalegaa. Zwykle zachcaa mnie do noszenia ubra w ywszych kolorach zamiast


pastelowych, do ktrych zawsze miaam upodobanie. Mimo to czuam si dziwnie, otwierajc
drzwi jej szafy, zwaszcza e nikt tego nie robi, odkd wszyscy wyjechalimy do Winter
Harbor na pocztku ubiegego lata.
Zapaam za wski uchwyt i pocignam delikatnie, potem mocniej. Moim oczom
ukazaa si zawarto szafy, na ktr gapiam si, nie mogc zrozumie, co widz.
Letnich ubra Justine tu nie byo. Zamiast nich szaf wypeniay weniane spdnice,
pcienne spodnie i kaszmirowe swetry. Byy poukadane wedug typw i kolorw, od
czerwieni i pomaraczy po lewej, po coraz bledsze bee i kremowe odcienie po prawej.
Nikt poza mn do tego pokoju nie wchodzi. Czyby mama, nie uprzedzajc nikogo,
poprosia gosposi, eby zabraa letnie ubrania Justine? Jeli tak, czyby gosposia si
pomylia i przez przypadek wypakowaa jej zimow garderob?
A moe mama wypakowaa j sama?
Znw zrobio mi si gorco i obla mnie pot. Zamknam szaf, wytaram twarz i
donie w rcznik, ktrego uyam po kpieli, i poprawiam makija. W walizce znalazam
czyst par dinsw i biay, niezbyt wygnieciony podkoszulek, czerwon dopasowan
aksamitn marynark, ktra kilka dni temu w cudowny sposb pojawia si w papierowej
torbie z logo sieci Nordstrom u stp mojego ka. Uznaam, e mama musiaa znale j w
jednym z pude penych starych, ale prawie nienoszonych rzeczy podczas przeszukiwania
piwnicy.
- Wygldasz licznie - zauwaya, kiedy minut pniej zjawiam si w kuchni. Wiedziaam, e ta marynarka bdzie jak na ciebie skrojona.
- Dlaczego nie s w piwnicy? - zapytaam.
Mj ton sprawi, e umiech spez z jej twarzy, ktra po chwili znieruchomiaa.
- Dlaczego co nie jest w piwnicy?
- Zimowe ubrania Justine. Wisz w jej szafie.
Mama odwrcia si do Paige.
- Czy ten n jest do ostry, kochanie?
- To ty je wypakowaa? - Podeszam do stou i stanam tu obok niej. - Czy
gosposia?
- Masz ochot na ser? - Wstaa od stou, jakby mnie tam nie byo. - Moe krakersy?
Kupiam na targu doskonay brie...
Spojrzaam na Paige, ktra siedziaa przy stole, w jednej rce trzymajc miniaturow
dyni, a w drugiej n do misa, i najwyraniej nie bya pewna, co ma robi. Sprbowaam

uspokoi j przelotnym umiechem, zanim ruszyam w stron lodwki.


- To cakiem atwe pytanie, mamo. Po prostu chc wiedzie...
Mama wysuna nagle gow z otwartej lodwki i zatrzasna drzwi.
- Tak, to ja wywiesiam jej zimowe ubrania. Poszam na gr i wyjam letnie rzeczy,
ale nie mogam tak zwyczajnie odej, nie wkadajc czego na ich miejsce. Nie mogam
zostawi jej szafy tak... pustej, tak...
Gos uwiz jej w gardle, a oddech przyspieszy. Oczy miaa szeroko otwarte i szkliste
od ez, donie zacinite na trjkcie sera. ciskaa go tak mocno, e gadka biaa masa
wypyna spomidzy palcw.
- Ju dobrze. - Postpiam w jej stron, wycigajc ramiona, by j przytuli. - Ciko
ci, wiem. Nie chciaam...
- Kalafior.
Przystanam w p kroku. Mama podniosa wzrok na tat.
- Na wosy. Do lampionu z wydronej dyni. - Trzyma kalafior obok swojej gowy,
ebymy mogy zobaczy podobiestwo. - Co wy na to?
- Tato, to nie jest odpowiedni moment...
- Doskonale!
Chwyciam si blatu, eby nie rzuci si na mam. Ona z kolei, wci ciskajc brie,
odwrcia si ode mnie i doczya do taty, ktry znajdowa si teraz przy zlewie.
- Naszym zdaniem s doskonae. - Spojrzaa na niego z promiennym umiechem. Wspaniale to wymylie.
Ucaowa j w koniuszek nosa, potem odoy kalafior do zlewu i delikatnie wyj z jej
rki ser.
Patrzyam, jak podkada donie mamy pod kran i odkrca wod. Powiedzia co cicho,
a ona si rozemiaa. Mj wzrok powdrowa od nich do kubkw po cydrze stojcych na
blacie, potem do dy na stole, wreszcie do Paige trzymajcej w doni n do misa.
I zdaam sobie spraw, e tak byo zawsze. Wakacje, wieczory gier i zabaw, rodzinne
kolacje. Chodzio o to, eby odsun nas od prawdziwych problemw. eby odwrci nasz
uwag od tego, e mama pracowaa po sto godzin tygodniowo, a tato w przerwach midzy
wykadami i czytaniem ksiek innych osb powica si pisaniu. Jak najmniej czasu miao
pozosta na kamstwa.
Przez wszystkie te lata tylko udawali. Chciaam, by wreszczie skoczya si ta gra, a
mama i tato najwyraniej nie.
- Wychodz - oznajmiam, wycofujc si z kuchni. - Mam przy sobie komrk,

gdybycie jednak zdecydowali si porozmawia.

14
W drodze do kawiarni Bostoska wieo Palona doszam do wniosku, e potrzebuj
konfrontacji z ojcem. To on spowodowa t uciliw, krpujc sytuacj, ktr wsplnie z
mam stara si ignorowa. Gdyby, rzecz jasna, nie wda si w romans, nie byoby mnie na
wiecie, ale biorc pod uwag wszystko, co si wydarzyo, uznaam, e taki stan rzeczy
stanowiby sprawiedliwy kompromis. Gdybym nie przysza na wiat, mama i tato mogliby
by normalnym, szczliwym maestwem. Justine nadal by ya. A gdyby wci kadej
jesieni wydrali dynie, robiliby to dlatego, e szczerze pragnliby spdza razem czas, a nie
poniewa czuliby, e musz stwarza pozory rodzinnego szczcia.
Chciaam, by caa prawda wysza na jaw. Nic wicej. Chciaam mu powiedzie, e
wiem, i skoni go, eby wreszcie zacz mwi o tym, co ukrywa przez siedemnacie lat.
Ale najpierw Simon.
Siedzia w kawiarni przy naronym stoliku, plecami do wejcia. Przyspieszyam
kroku, doznawszy ulgi, e w rodku jest niewiele osb. Kiedy si zbliyam, otoczyam go
ramionami i przytuliam policzek do jego policzka.
- Nawet nie masz pojcia, jak bardzo si ciesz, e ci widz - oznajmiam.
Gdy siadaam do stolika, umiecha si, ale chwil pniej na jego twarzy pojawi si
niepokj.
- Wszystko w porzdku? - zapyta, wdrujc wzrokiem od mojego wilgotnego czoa
do jeszcze wilgotniejszego podbrdka.
eby opanowa nage skrpowanie, signam po serwetk i otaram ni twarz.
- Teraz ju lepiej. - Simon zmarszczy brwi jeszcze bardziej, a ja dodaam: - Kopoty
rodzinne. Mama prbuje wskrzesi przeszo, wracajc do tradycyjnych przepisw na
jesienne przetwory, a tato jej na to pozwala, zamiast pomc jej zostawi to za sob. No wiesz,
typowa sobota w domu rodziny Sandsw.
Pooy do na mojej drugiej wolnej rce spoczywajcej na stoliku. Jego palce
owiny si wok moich, a kciuk gaska wierzch mojej doni.
- Zgrzaa si.
Te sowa nie oddaway w peni stanu faktycznego. Czuam si tak, jakby moje ciao
przetoczono po ou rozarzonych wgli.
- Tak bardzo si cieszyam, e ci zobacz, e biegam praktycznie przez ca drog z

domu do kawiarni.
Kciki jego ust uniosy si nieznacznie, po czym opady.
- Paige mwia mi, co si niedawno wydarzyo.
- Kiedy?
- Kiedy zemdlaa. - Spojrza mi prosto w oczy. - Domylam si, e mi nie mwia,
bo nie chciaa mnie martwi. Zamierzaem ci o to zapyta podczas weekendowej wizyty,
ale odwoaa przyjazd, a ja zaniepokoiem si jeszcze bardziej, ni gdyby powiedziaa mi
wprost. Std te niezapowiedziane odwiedziny.
- Przepraszam. - Opuciam wzrok na nasze donie. - To nic takiego. Ocknam si,
gdy tylko upadam na podog.
- Ludzie zwykle nie mdlej bez powodu.
Jak przez mg usyszaam brzk dzwonka przy kawiarnianych drzwiach.
- Byam po prostu troch zmczona - wyjaniam, cigle skupiona na naszych
doniach. - W szkole miaam mnstwo pracy i cae to zamieszanie z podaniami na studia to...
- Buka z masem - dokoczy znajomy mski gos.
- Parker? - Zdumiona, widzc go tu przy naszym stoliku, opadam na oparcie i
odsunam do od doni Simona. - Co ty tu robisz?
- Przyszedem na porann kaw przed spotkaniem. - Kiwn w stron Simona. - Cze.
Nazywam si Parker King. Kolega Vanessy ze szkoy.
- Simon Carmichael. Chopak Vanessy.
Parker nawet nie mrugn, kiedy zwrci si do mnie ze sowami:
- Matt wspomina, e go po prostu rozwalia podczas rozmowy.
Nowe kropelki potu wystpiy mi na czoo pod ogniem pytajcego spojrzenia Simona.
- Skd znasz Matta? - zapytaam.
- Kim jest Matt? - Simon skierowa to pytanie do mnie. - O jak rozmow chodzi?
- Matt Harrison - odpowiedzia Parker. - Absolwent Bates College, rocznik 2000.
Spotyka si ze wszystkimi kandydatami z Hawthorne. Mj ojciec jest do mocno
zaangaowany we wszystkie wydarzenia zwizane z t uczelni. To od niego dowiedziaem
si o spotkaniu Vanessy.
- Skadasz papiery do Bates? - Simon zapyta tak cicho, jakby chcia, eby Parker nas
nie usysza.
Zaczam potrzsa gow, ale zamaram, gdy na ramieniu poczuam rk Parkera.
- Samo podanie to nieistotny szczeg - oznajmi. - Przynajmniej dla garstki
szczliwcw, w tym dla naszej licznej Vanessy. Podobno Matt mwi, e jest pod

ogromnym wraeniem bystroci i urody kandydatki.


- Dobra - powiedzia Simon, a oczy utkwi w moim ramieniu - po pierwsze to nie jest
nasza Vanessa. A po drugie...
- Przepraszam na chwil. - Poderwaam si i odsunam od stolika tak szybko, e nogi
krzesa zapiszczay na pododze. - Przepraszam. Zaraz wracam.
Wiedziaam, e obaj patrz, jak si oddalam, ale nie obrciam si za siebie. Czuam
pulsowanie w skroniach i sucho w gardle. Moje nogi poruszay si z takim oporem, jakbym
brna przez morze zastygajcej galaretki owocowej. Zdoaam dotrze do baru, nie upadajc
na podog, co byoby dla Simona wystarczajcym dowodem, e co jest naprawd nie w
porzdku.
- Poprosz o wod - niemal wyszeptaam. - I sl.
Chopak z obsugi zawaha si, najwyraniej zaskoczony moj drug prob, ale
odstawi szklank, po czym znikn w kuchni. Obejrzaam si za siebie i zobaczyam, e
Parker odszed od naszego stolika i wanie zagadywa grupk nastolatek siedzc obok, a
Simon w zamyleniu bawi si saszetkami z cukrem.
Obrciam si w stron lady, gdy chopak z obsugi wyoni si z kuchni z dwiema
szklankami: jedn wysok, drug ma, wielkoci kieliszka do wdki.
- Masz szczcie - oznajmi. - Willa powiedziaa, e wie dokadnie, czego ci trzeba.
- Willa? - wychrypiaam.
- Twoja przyjacika. Moja szefowa. - Postawi obie szklanki na ladzie przede mn. To zielone to, zdaje si, trawa pszeniczna.
Ruszy do klientw przy drugim kocu lady, zanim zdyam o cokolwiek zapyta. Co
nie znaczy, e byabym w stanie to zrobi, nawet gdyby nie odszed. Miaam wraenie, e w
moim ciele, od podbrdka w d, cay pyn zastpi piasek. Nie mogam mwi.
Oprniam szklank ze son wod w trzech ykach. Oczy zaszy mi zami, kiedy
zimny pyn spyn przez gardo a do odka. Natychmiast czujc, jak wzbiera we mnie sia,
signam po kieliszek. Nie miaam pojcia, kim jest Willa, ale ona najwidoczniej mnie znaa
- a przynajmniej co o mnie wiedziaa. Gdyby zamierzaa mnie skrzywdzi, nie dodaaby z
wasnej inicjatywy soli do mroonej herbaty kilka dni wczeniej.
Uniosam wic kieliszek, przechyliam gow i przeknam zielony pyn. Smak by
tak nieoczekiwany, tak odmienny od wieego, agodnego smaku, jaki zgodnie z moim
wyobraeniem miaaby trawa pszeniczna, e nieomal wszystko wypluam. Ale wtedy zdaam
sobie spraw, co to takiego.
Morskie glony.

Prbowaam wodorostw tylko raz w yciu, gdy Paige upara si, ebym skosztowaa
synnego dania Betty pod nazw Czarownica z morskich gbin. Biorc paskudne zielone
strki za szpinak, przeknam wielki ks bez wahania i tak mocno zakrztusiam si t gorzk
rolin, e Louis, szef kuchni, zacz okada mnie po plecach kuchenn opatk. Ten zielony
pyn smakowa dokadnie tak jak tamte glony, z tym e by intensywniejszy i bardziej sony.
Skd Willa o tym wiedziaa? Czyby bya jedn z nich
- jedn z nas? Czy moe byo to co w rodzaju przynty, ktra miaa upi moj
czujno?
Serce zabio mi szybciej, a donie zadray. Z jednej strony korcio mnie, eby
przeskoczy przez lad i wparowa do kuchni, z drugiej - eby prysn z kawiarni.
- Willa jest na zapleczu? - zapytaam chopaka z obsugi.
- Mog z ni pogada?
- Ju wysza - odpar, wycigajc miot z wskiej szafki.
- Bdzie jutro?
Zamiatajc, skin gow na stojcy na ladzie prawie pusty dzbanek na napiwki.
Widnia na nim napis: Datki dla biednych studentw.
- To powinno zaatwi spraw.
Opuciam wzrok na do spoczywajc na mojej rce i na dwa pulchne palce
trzymajce pidziesiciodolarowy banknot.
- Dobre napiwki daj dobre wyniki - mrukn mczyzna siedzcy obok na stoku,
lekko klepic mnie w rami. By starszy, mniej wicej po czterdziestce, a jego czoo lnio
pod daszkiem poplamionej czapki bostoskiej druyny baseballowej Red Sox. Kiedy nasze
spojrzenia spotkay si, mrugn.
Poczuam ucisk w odku. Zerknam na chopaka z obsugi, ktry wzruszy
ramionami, jakby byo mu wszystko jedno, po czym si wycofa.
- Dziki... ale po prostu wstpi tu i sama si przekonam. Niezalenie od powodu, dla
ktrego mi to podano, sona woda i zastrzyk morskich glonw musiay dziaa szybko, bo
wracajc do Simona, cakowicie odzyskaam jasno myli. Kiedy usiadam naprzeciw niego i
zobaczyam malujc si na jego twarzy mieszanin uczu - niepokoju, zazdroci, mioci zaczam mwi, eby obawa przed jego reakcj nie zdya mnie powstrzyma.
- Widziaam j.
- J? - Unis brwi. - To znaczy?
- Zar.
Podbrdek opad mu na pier.

- Vanesso...
- Wiem, mylisz, e to niemoliwe - pochyliam si ku niemu - jeste przekonany, e
one nie yj, e ju nigdy nie bdziemy musieli si tym martwi. Ale Simon... Widziaam j.
Tutaj. W tej kawiarni. To dlatego zemdlaam. Bo w jednej chwili jej tu nie byo, a w nastpnej
nagle si pojawia.
Signam po jego do. Nie odsun jej, ale gdy musnam skr palcami, jego palce
pozostay nieruchome.
- To nie by pierwszy raz, kiedy j widziaam. Zdarzy si wypadek, a w
wiadomociach pokazywanych w telewizji, przysigam, widziaam, jak rozmawiaa z
funkcjonariuszem policji. I jeszcze ta dka w porcie i wioso w jej dawnej sypialni, i...
Zamilkam, kiedy wysun do spod mojej... Sign do skrzanej torby, ktrej
wczeniej nie zauwayam, i wycign zoon gazet. Rozoy j na stoliku, a ja
natychmiast rozpoznaam charakterystyczn liter W w ksztacie kotwicy.
-Winter Harbor Herald? - zapytaam, czujc omotanie serca. Od wielu dni nie
zagldaam na stron internetow tygodnika, bo baam si tego, czego mogabym si
dowiedzie.
Ta gazeta staa si czym w rodzaju muru midzy nami. Nie wykona ani jednego
ruchu, eby go przekroczy, ja te nie zrobiam nic. Nie mogabym, nawet gdybym
prbowaa; byam rwnie zmroona jak przykryte ciaa na czarnobiaych zdjciach na
okadce.
- Z artykuu wynika - zacz Simon, a jego gos wydawa si zmczony i peen
rezygnacji - e dwaj nurkowie amatorzy znaeli szczelin w lodzie nieopodal urwiska Chione
i dopynli ni do podwodnej zagrody. To sowa reportera, nie moje.
- Zagrody? Jakiej zagrody? - zapytaam, a przynajmniej wydawao mi si, e to
zrobiam. Moje myli znw zaczynay wirowa i nie byam pewna, czy pytanie przedaro si
przez cyklon w gowie i wydostao przez usta.
- Co najmniej osiem martwych kobiet zostao uwizionych pod lodem, a moe i
wicej. Tlen w butlach nurkw zacz si koczy, wic musieli przerwa swoj wypraw.
- A one... te kobiety... byy...? Czy to byy...?
- Nie wiem. Ciaa nie zostay zidentyfikowane. Przynajmniej nie publicznie.
Zamknam oczy, prbujc przyswoi nowe informacje. Kiedy znw je otworzyam,
gazeta znikna. W jej miejscu spoczyway donie Simona, wewntrzn stron do gry.
Uoyam na nich swoje donie, a jego palce tym razem automatycznie zacisny si wok
moich.

- Kocham ci.
Te sowa byy niczym sztylety wbijane w moj pier.
- Simon...
- Prosz. - Kcik jego ust unis si w przelotnym smutnym umiechu. - Tak dugo
czekaem, eby powiedzie to znowu. Nie musisz nic odpowiada... ale pozwl, by te sowa
trway midzy nami cho przez chwil. Nie odsuwaj ich od razu od siebie, dobrze?
Wcale nie chciaam ich odsuwa. Chciaam powiedzie to samo, bo ja te go
kochaam, i to bardziej, ni przypuszczaam, e kiedykolwiek kogo pokocham. Pragnam,
ebymy wyjechali gdzie, gdzie nikt nie mgby nas znale, rozmawiali i miali si caymi
dniami, kadego dnia, do koca ycia. Ale nie mogam. Nie moglimy. To, co czu, co
wydawao mu si, e czuje... nie byo prawdziwe. A mnie zaleao na nim za bardzo, eby
pozwoli mu marnowa ycie w ten sposb.
- Jest co jeszcze, o czym chciaem z tob porozmawia w ten weekend - oznajmi.
Uniosam wzrok znad naszych zczonych w ucisku doni. Bez okularw jego
brzowe oczy byy ciemniejsze, miay wicej ciepa...
- Na uniwersytecie bostoskim maj wietny wydzia naukowy.
Nie wiedziaam, czego si spodziewa, ale z pewnoci nie tego, co za chwil
usyszaam.
- Tak, no i...?
- Wykadowcy s wietni, a prowadzone przez nich badania imponujce.
To zabrzmiao jak co, co mgby powiedzie podczas jednej z naszych
pozorowanych wycieczek poznawczych po kampusie.
- Chcesz, ebym skadaa papiery na uniwersytet bostoski?
- Tylko jeli ty tego chcesz. - Zamilk na chwil, po czym doda: - Ja ju to zrobiem.
Zacisn palce na moich doniach i zwolni ucisk. Wycign z torby czerwony
segregator i pooy go w miejscu, w ktrym jeszcze przed chwil lea egzemplarz Winter
Harbor Herald. Przerzuca broszury i prospekty, a dotar do biaej kartki.
165
- To wniosek o przeniesienie. - Przyglda mi si uwanie.
- Mj wniosek o przeniesienie.
Na czoo znw wystpiy mi kropelki potu, ktre spywajc po twarzy, zamieniy si
w cieniutkie sone struki. Skra pod ubraniem rozgrzaa si i zwilgotniaa. Gardo zaczo si
zaciska.
- Przecie ty kochasz Bates. - Prbowaam wymwi to zdecydowanym tonem, ale

tylko wyszeptaam.
- Ciebie kocham - poprawi. Pochyli si i sign po moje donie, ktre poruszay si
bezwiednie, powoli odsuwajc si od jego rk. - Nigdy nie byem rwnie szczliwy jak
wtedy, gdy znajdowaa si przy mnie. Myl o tobie bez przerwy. Kiedy ci nie ma, tskni
tak bardzo, e nie mog zebra myli. W zeszym tygodniu oblaem nawet wany test, bo
cakiem o nim zapomniaem... zwyczajnie wypado mi z gowy. To nie przytrafio mi si
nigdy wczeniej.
- A zatem chcesz si przenie, eby podnie swoj redni?
- prbowaam zaartowa. Tyle tylko mogam zrobi.
- Chc si przenie, ebymy mogli widywa si po zajciach. Chc odprowadza ci
do domu po szkole. I spotyka si z tob w weekendy bez koniecznoci przemierzania setek
kilometrw przez ktre z nas. Chc by przy tobie, Vanesso, tak czsto, jak si da, tak dugo,
jak si da. Po tym wszystkim, co wydarzyo si zeszego lata... po prostu nie chc straci ani
jednej sekundy, jeeli mog temu zaradzi. A mog. Przenoszc si do Bostonu.
W mojej gowie rozptaa si burza gdybania. Gdybym tylko bya normalna. Gdyby
tylko jego uczucia byy autentyczne. Gdybymy tylko mogli zaplanowa przyszo jak kada
inna moda, szczliwie zakochana para.
Gdyby, gdyby, gdyby.
- Wiem, e to za wiele na raz - cign dalej, kiedy nie odezwaam si ani sowem - i
pewnie wydaje ci si tak niespodziewane. Przepraszam ci za to. Wiesz, e nie zrobi nic,
czego nie bdziesz sobie yczya.
Pokiwaam gow, mrugajc, by powstrzyma zy.
- I nie musisz udziela ostatecznej odpowiedzi teraz... ale moe daaby mi jaki znak?
Jeden may, niewinny znak, dziki ktremu miabym jakie wyobraenie o tym, co mylisz?
Gorce zy potoczyy si po moich policzkach. Otaram je doni, ale to jedynie
sprawio, e popyny szybciej. Nie mogc znie jego penego nadziei spojrzenia,
odwrciam gow do okna. Trzy pary oczu przepalay moje ubranie; nie musiaam si
oglda, by wiedzie, e oprcz Simona obserwowali mnie i czekali na moj odpowied fan
Red Soksw przy barze i Parker King.
Skupiajc uwag na poszarpanych pomaraczowych liciach opadajcych z drzew na
chodnik, wziam gboki oddech i odpowiedziaam na jego pytanie.
- Myl, e powinnimy si rozsta.

15
- Emily Dickinson jest nie od macochy.
Podniosam wzrok znad podrcznika do historii. Tato siedzia przy stole ogrodowym
w drugim kocu maego podwrka na tyach domu i zerka na ekran laptopa.
- Jak mylisz, co to moe znaczy? - zapyta.
- Czy ten, kto to napisa, jest std?
- Ucz w collegeu przygotowawczym Newtona - przypomnia.
- W takim razie nie od macochy znaczy, e jest niekiepska.
Westchn.
- Niekiepska? Jak mona mwi co takiego o jednej z najwspanialszych
amerykaskich poetek?
- Jak brzmi nastpne zdanie?
Opuci wzrok na ekran.
-Pisze z totaln wczut, wczut. Cokolwiek to znaczy.
- Z wczut, czyli z sercem - wyjaniam. - Nie od macochy w pierwszym zdaniu
znaczy, e jest wietna. Ten, kto to pisa, jest fanem Emily Dickinson.
Opad na oparcie krzesa, otwierajc szeroko oczy, jakby wyrazy na ekranie wanie
uformoway si w ma armi i przypuciy atak na jego akademicki zasb sw.
- W takim razie dlaczego nie napisze tego wprost?
Ukryam umieszek za podrcznikiem. Doczyam do taty na podwrzu, bo mama
znw wzia si za wypieki i tak rozgrzaa piekarnik, e nie dao si odrabia lekcji w domu,
ale nie stalimy si przez to kumplami do wsplnej nauki.
- Id po herbat. - Wsta i przecign si. - Przynie ci co? Moe sweter?
To pytanie byo jak najbardziej na miejscu. Na dworze temperatura nie moga wynosi
wicej ni dziesi stopni i podczas gdy on siedzia w grubym wenianym swetrze i spodniach
z grubego sztruksu, ja miaam na sobie cienki podkoszulek i dinsy z nogawkami
podwinitymi a do kolan.
Ju zamierzaam podzikowa, ale wtedy usyszaam kliknicie.
To by jego laptop. Szed tylko po herbat, wic zaoyam, e potrwato nie duej ni
pi minut, cznie z zagotowaniem wody... a tato zamyka komputer.
- Byoby super, gdyby przynis mj niebieski polar.

- Opuciam podrcznik i posaam mu szeroki umiech.


- Znajdziesz go w szafie w moim... w pokoju Paige.
Rozpromieni si, jakby wanie przyznano mu stay etat na Harvardzie. Fakt, e
poprosiam go o cokolwiek, bardzo go uszczliwi, a mnie niemal ogarno poczucie winy zwaszcza e mj niebieski polar wcale nie wisia w szafie w pokoju Paige, tylko lea w
koszu na brudn bielizn i czeka na wypranie, a wiedziaam, i tato nie bdzie chcia wrci
z pustymi rkami.
Ale czym byo jedno kamstwo wicej na tym etapie?
Patrzyam, jak mozolnie wspina si po stopniach i otwiera drzwi. Kilka sekund
pniej zapalio si wiato na schodach z tyu domu. Kiedy przechodzi obok okna, udaam,
e czytam, i odczekaam kolejn minut, eby mg dotrze na pitro i ruszy w gb
korytarza.
Wtedy zeszam z hamaka i rzuciam si w stron stolika.
Jego laptop by leciwy i zamykanie systemu troch trwao, wic kiedy podniosam
klap, od razu wywietli si pulpit, bez okienka wzywajcego do podania hasa. Najechaam
kursorem na przycisk Start i obejrzaam si za siebie, eby sprawdzi, czy mama nie
obserwuje mnie przez okno w kuchni. Gmerajc przy piekarniku, staa odwrcona do mnie
plecami, wic spojrzaam znw na ekran laptopa i przeszam do menu Moje biece
dokumenty.
Lista bya krtka. Wywietli si tylko jeden dokument zatytuowany W1011.
Kliknam szybko w ikon, obawiajc si, by nie straci zimnej krwi.
Biorc pod uwag wysiki taty, by ukry wszystko, nad czym pracowa, nie
spodziewaam si, e W1011 bdzie wypracowaniem studenta na temat Emily Dickinson. Ale
nigdy bym nie odgada, czym naprawd okae si ten dokument.
By to dziennik. Dwadziecia stron oznaczonych datami wpisw, wiele tygodni
wstecz. Niektre wpisy skaday si z zaledwie kilku zda, inne miay po kilka akapitw.
A wszystkie byy o mnie.
Raz jeszcze zerknam na okna. Mama przeszukiwaa kuchenne szafki, a wiato na
schodach nadal si wiecio, co znaczyo, e tato wci jest na grze.
Przebiegam wzrokiem po ostatnim wpisie:
Obawiam si, e moje stosunki z Vaness cigle jeszcze nie wrciy do normy. Wci
staram si, by miaa duo swobody, i usiuj da jej do zrozumienia, e jestem dostpny,
gdyby mnie potrzebowaa, ale w odpowiedzi otrzymuj tylko szorstkie rozmowy i od czasu
do czasu blady umiech. A w jej twarzy, ktra niegdy mogaby rozwietli cay Boston w

samym rodku awarii zasilania, widz rozczarowanie. Smutek. Uraz. Wiem, e cierpi, bo
jake miaaby nie cierpie? W krtkim czasie spdzonym razem ona i Justine stay si sobie
blisze ni siostry majce za sob cae dziesiciolecia wsplnych dowiadcze i wspomnie.
Mj wzrok zatrzyma si na ostatnim zdaniu. On niczego nie rozumia. Gdybymy z
Justine byy sobie tak bliskie, ona cigle by ya.
Gdzie w grze usyszaam gos taty woajcego mam. Po chwili rozlegy si lekkie,
stumione kroki stpajce po schodach na gr. Uznaam, e zostao mi par minut, zanim
zarzuc poszukiwania polaru, i wrciam do czytania.
Pragn tylko, eby daa mi szans. eby zacza rozmawia ze mn tak jak dawniej.
Gdyby tylko zechciaa, jestem pewien, e to bardzo poprawioby nasze stosunki. Niestety, nie
mog poruszy tego tematu z Jacqueline. Ona ledwie sobie radzi, topic smutek w nic
nieznaczcych pracach domowych i obowizkach, a ja boj si, by nie pogorszy tej i tak ju
kiepskiej sytuacji. Bg jeden wie, jak by zareagowaa, gdyby zdaa sobie spraw, e tracimy
nasz drug, yjc crk.
Jestem zdesperowanym ojcem, ktremu zaczyna brakowa pomysw. Jeli masz
jak rad, prosz, powiedz, a raczej napisz.
To co przeczytaam nasuno mi niezliczon ilo pyta, jak choby, dlaczego tato
prowadzi ten dziennik, pamitnik czy cokolwiek to byo. Czy pisa do prawdziwej osoby, co
mona byo wywnioskowa z proby o rad, i opowiada o naszych, moich, prywatnych
problemach komu, kto nie mia pojcia, kim jestem ani co naprawd si dzieje? Wygldao
na to, e mama nie wiedziaa, czym ojciec si zajmuje, kiedy twierdzi, e ocenia
wypracowania albo pracuje nad swoj ksik, wic dlaczego miaby kama? Jeli by to po
prostu jego sposb na poukadanie myli, co wydawao si jedynym logicznym wyjanieniem,
jakie przychodzio mi na myl, po co utrzymywaby to w takiej tajemnicy? Po co uciekaby
si do takich rodkw, eby ukrywa co, co powinien by w stanie wypowiedzie na gos,
gdyby naprawd zaleao mu na naszej rodzinie?
I czy naprawd mg nie wiedzie, dlaczego patrz na niego z rozczarowaniem?
Smutkiem? Uraz?
Odpowied musiaa zaczeka. Szybkie spojrzenie za siebie pozwolio mi si
przekona, e wiato na schodach zgaso, za to palio si w pralni.

16
- No dalej - wyszeptaam, klikajc ikon przegldarki internetowej. Niebieskie
Internet Explorera wywietlio si leniwie, jakby program budzi si po dugiej drzemce. - No
dalej, no bud si.
Wreszcie na ekranie pojawio si nowe okno. Automatycznie kliknam w pasek
adresu i zaczam wpisywa adres witryny szkoy im. Hawthornea. Miaam okoo trzydziestu
sekund na zalogowanie si do szkolnego serwera, wejcie na poczt, wysanie dziennika taty
na swj adres i wymazanie historii w przegldarce. To byoby cikie zadanie na zupenie
nowym, i - superszybkim laptopie, a na tym zomie byo praktycznie niemoliwe.
Miaam zamiar zaryzykowa... ale wtedy otworzya si strona startowa przegldarki.
trzeba poda nazw uytkownika i haso, ale skrzynka z odebranymi wiadomociami, jakby
tato zapomnia si wylogowa albo nie zada sobie trudu, eby to zrobi, bo planowa za
chwil wrci.
Wpatrywaam si w ekran. Nigdy nie mwi, e ma prywatny adres emailowy, a
przecie to mogoby okaza si wan informacj na wypadek awarii serwera collegeu
Newtona.
Ale moe nie powinnam czu si uraona. Przecie to nie byo tak, e wiedzieli o tym
wszyscy poza mn. Duga lista odebranych wiadomoci wskazywaa, e wiedziaa o tym
tylko jedna osoba. Jedna osoba, ktra najwyraniej pisaa do niego kadego dnia. Ktra
napisaa do niego niecae dwadziecia minut temu.
Osoba o inicjaach W.B.D.
- Co ty przede mn ukrywasz?
Zatrzasnam ekran laptopa.
- Paige! - Chwyciam si za serce, a Paige obesza st i usiada naprzeciw mnie. - Nie
strasz mnie w ten sposb.
- Przepraszam. Nie zrobi tego wicej pod warunkiem, e mi powiesz, co si dzieje.
Ja szpieguj. Tato wyjawia rodzinne sekrety obcym. Mama nie ma o niczym pojcia.
Aha, a tak przy okazji... ona wcale nie jest moj prawdziw matk, a ty i ja jestemy bardziej
jak siostry, ni mogybymy przypuszcza.
- Co masz na myli? - Odepchnam od siebie laptop.
Podstawia mi pod nos telefon z otwart klapk. Zatrzymaam wzrok na znajomym

numerze, po czym odczytaam reszt wiadomoci na maym ekranie.


V. nie odpowiada na telefony ani SMSy. Czy z ni wszystko OK?
- Zostawi te trzy wiadomoci na poczcie gosowej, pytajc o to samo. Zatrzasna
klapk telefonu i signa do kieszeni dinsw. - Nie chciaam odpowiada, bez porozumienia
z tob, wic poszam do twojego pokoju, a tam usyszaam dziwne brzczenie. Zajo mi
chwil, zanim odgadam, skd ono dobiega, ale w kocu mi si udao: z teniswki na samym
dnie walizki.
Podsuna mi pod nos moj komrk. Czerwony punkcik informujcy o nowych
wiadomociach miga jak policyjny radar.
- Od soboty Simon dzwoni do ciebie dwadziecia cztery razy i wysa trzydzieci
jeden SMSw. Ale skd ty moga o tym wiedzie, skoro jakim cudem zapodziaa telefon w
starym bucie. - Kiedy zrozumiaa, e nie zamierzam wzi z jej rk telefonu, odoya go na
st. - Co si stao? Pokcilicie si?
- Tak jakby. - Spojrzaam na rce, wyobraajc sobie, e Simon trzyma je w swoich
ciepych doniach.
- Tak jakby? Co to ma niby znaczy? To tak czy nie?
Zamknam oczy i wziam gboki oddech. Przez ostatnie trzy dni powtarzaam te
sowa w mylach niezliczon ilo razy, przygotowujc si na moment, kiedy bd zmuszona
wypowiedzie je na gos... ale niczego mi to nie uatwiao.
- Rozstalimy si.
Paige oniemiaa.
- Co takiego?! Dlaczego?
- To po prostu byo za trudne. Chodzi o odlego.
- Odlego? - powtrzya, rozdraniona. - A co w tym trudnego?
- Jak to? Ludzie bez przerwy rozstaj si z tego powodu.
- Niektrzy ludzie, owszem. Ci, ktrzy w ogle nie powinni by razem. Ale nie ty i
Simon. Nazwij to przeznaczeniem, porozumieniem bratnich dusz, bosk interwencj, nazwij
to, jak chcesz, ale ty zostaa stworzona dla niego, a on dla ciebie! Odrobina kilometrw tego
nie zmieni.
Nie odpowiedziaam. Baam si, e jeli co powiem, rozklej si.
- Nie mog w to uwierzy - stwierdzia wreszcie Paige, opierajc okcie na stole, a
czoo na doniach. - Przecie bylicie tak wspania par. Kiedy byam z Jonathanem... kiedy
wspominam te chwile, ktre spdzilimy razem... myl, e to byo najblisze temu, co czy
ciebie i Simona - Zrobia pauz. - Co... czyo ciebie i Simona.

Co nas czyo. Czas przeszy. Koniec i kropka.


- Moe to tylko przejciowe? - podpowiedziaa. - Moe to tylko krtki etap, ktry
prdzej czy pniej minie? eby on mg si skoncentrowa na muszkach owocwkach i
laboratoryjnych szczurach, eby ty moga si wyluzowa w ostatniej klasie szkoy i eby
nastpnego lata, kiedy oboje wrcicie do Winter Harbor, nastpio namitne pojednanie, ktre
bdzie trwa ju zawsze.
Czuam ulg, e wiata w ogrodzie wiec za moimi plecami, bo Paige nie moga
zobaczy, jak w moich oczach wzbieraj zy. Zbierao mi si na pacz kadego ranka i
wieczoru, a czasem te popoudnia, zwykle kiedy mijaam szkolne laboratoria naukowe. zy
ani razu nie popyny mi po policzkach, wic tak naprawd nie pakaam i chyba po raz
pierwszy cieszyo mnie to, e moje ciao zagarnia kad kropl sonej wody, by
funkcjonowa.
- To pikna wizja - odparam cicho. - Ale raczej nic z tego.
Paige pocigna nosem i obiema rkami powachlowaa szklce si oczy.
- Pojed ze mn do Winter Harbor w ten weekend.
- Sucham?
- Babcia Betty prosia, eby j odwiedzi. Zamierzam pojecha autobusem do Portland
i tam spotka si z Rileyem, ktry zawiezie mnie na miejsce. - Zrobia pauz. - Jeli si
zdecydujesz, sprbuj zadzwoni do Simona, moe si z tob spotka. A wtedy bdziecie mogli
pogada i znale jakie inne wyjcie ni rozstanie.
Pomijajc Simona, propozycja wyjazdu poza miasto brzmiaa zachcajco; gdybym
miaa zosta tu sama na weekend, wiem, e odtwarzaabym w mylach tysic razy wszystkie
wydarzenia ubiegego tygodnia.
- Udao si!
Podskoczyam, syszc gos taty. Obrciam si na awce i zobaczyam go na
werandzie na tyach domu, trzymajcego nad gow mj niebieski polar niczym trofeum.
- To dopiero byo wyzwanie - stwierdzi, schodzc po schodkach. - Gdybym musia
zmierzy si z nim w pojedynk, zmieniaby si w sopelek lodu.
Zerknam na Paige. Spojrzaa na swj telefon.
- Ale twoja matka, ta wszystkowiedzca kobieta, natychmiast odnalaza twj ulubiony
niebieski polar zakopany pod stert ubra.
Podszed do stou ogrodowego i poda mi polar. Spojrzaam na niego, pniej w gr
na dumn, umiechnit twarz taty i w kocu na mam. Widziaam j przez okno w kuchni zmywaa naczynia, jakby wszystko byo w porzdku. Jakby to by zwyky wieczr, jak kady

inny. Jakby jej m, wdajc si w romans przed siedemnastu laty, nie zmarnowa ycia
rodzinie i nie opowiada o niej zupenie obcym ludziom.
- Szczerze mwic - spojrzaam na Paige - myl, e wycieczka do Winter Harbor
doskonale mi zrobi.
Nastpnego ranka wybraymy si do szkoy wczeniej ni zwykle. Paige chciaa
zapyta pani Mulligan o nowy program zarzdzania restauracj, o ktrym poprzedniego
wieczoru przeczytaa w internecie, a ja chciaam przejrze stron tygodnika Winter Harbor
Herald w zaciszu prawie pustej biblioteki.
Gdy tylko wkroczyymy do holu gwnego, stao si jasne, e tego dnia nie jestemy
jedynymi rannymi ptaszkami.
- Co si kroi - stwierdzia Paige, kiedy dwoje nauczycieli mino nas, jakbymy nie
istniay. Szli szybkim krokiem, blisko siebie, rozmawiajc przyciszonymi gosami. - Czy w
Hawthorne zdarzaj si czasem niezapowiedziane caodzienne egzaminy dla caej szkoy?
- Nigdy. - Jednak miaa racj. Nawet jeli grono pedagogiczne niczego nie knuo, co
wisiao w powietrzu. W cigu zaledwie kilku sekund mino nas bardzo energicznie z
dwunastu nauczycieli i aden nie przystan, eby zapyta, co robimy w szkole o tak wczesnej
porze. Wszyscy spieszyli w tym samym kierunku.
- Sprbuj zapa pani Mulligan, zanim wydzia poradnictwa si ewakuuje oznajmia Paige. - Gdyby rzeczywicie stao si co grubszego, spotkamy si przed gwn
bram, dobrze?
Skrcia w lewo, ja odbiam na prawo, ledwie unikajc czteroosobowego karambolu,
kiedy trjka nauczycieli historii wypada z klasy i niespodziewanie wczya si do ruchu na
korytarzu. Prbowaam wyowi co spord szeptw, ale zbyt wiele osb mwio naraz i za
szybko si poruszao. Udao mi si dosysze zlepek sw: tak nagle, smutne, strata, ale
szepczcy wkrtce znaleli si ze dwa metry przede mn, poza zasigiem mojego suchu.
Kiedy drzwi do biblioteki otworzyy si, wlizgnam si do rodka, dostrzegajc, e
przy kocu korytarza ruch zwalnia, a tum powoli wlewa si do auli.
Znalazam stanowisko komputerowe ukryte za wysokim regaem wypenionym
zakurzonymi encyklopediami i zalogowaam si na swoje konto.
UWAGA!!!
Pierwsza wiadomo w skrzynce powitaa mnie niczym blokada drogowa. Temat
zapisano wielkimi literami. Czerwon, pogrubion czcionk. Szkoa Hawthornea szczycia si
nienagann etykiet, a ten wyraz by pogwaceniem wszelkich jej zasad. W normalnej sytuacji
pomylaabym pewnie, e to spam, i usuna t wiadomo, ale zostaa ona wysana z adresu

dyrektora nie dalej jak dziesi minut temu. W cigu lat, ktre spdziam w tej szkole, tylko
raz zdarzyo si, by z gabinetu dyrektora, nie za jego zastpcy, przysza wana wiadomo
skierowana do ogu. Tamta wiadomo, ktr usunam bez czytania, gdy tylko zdaam
sobie spraw, czego dotyczy, informowaa o mierci Justine.
Wstrzymujc oddech, kliknam na tytu tej wiadomoci.
Do wszystkich uczniw i pracownikw szkoy im. Hawthornea:
Z wielkim alem pragn powiadomi o mierci drogiego przyjaciela i ucznia drugiej
klasy liceum im. Hawthornea Colina Miltona Coopera.
Ci z Was, ktrzy mieli okazj pozna Colina, wiedz, e by jednym z
najinteligentniejszych, najsympatyczniejszych uczniw, ktrzy zaszczycili nasze mury swoj
obecnoci. Tym wszystkim, ktrzy go nie znali, musz z przykroci powiedzie, e wiele
stracili.
Oczekuj, e jako czonkowie spoecznoci wiekowej instytucji edukacyjnej
wiatowej rangi bdziecie stosownie post -

powa w tym trudnym okresie. W razie

ewentualnych pyta zapraszam do mojego gabinetu - jego drzwi stoj zawsze otworem.
Komunikat kocowy: W dzisiejszej cyfrowej erze informacje przekazywane s bardzo
szybko i nierzadko bdnie. Dlatego te zwracam si do Was z prob o powstrzymanie si od
omawiania tego zdarzenia z kimkolwiek spoza rodowiska szkolnego. Na wszelkie pytania ze
strony mediw bdzie odpowiada pan Harold Lawder, rzecznik prasowy szkoy.
Z wyrazami gbokiego alu i serdecznymi pozdrowieniami dr Martin OHare,
dyrektor Colin Cooper od dawna by uczniem Hawthorne. To dlatego caa szkoa wpada w
popoch. Ju mier jego samego wystarczyaby za powd do rozsyania masowych emaili i
zwoywania zebra personelu, ale mier Justine, ktra nastpia tydzie po ukoczeniu tej
samej szkoy, oznaczaa, e zaledwie w cigu kilku miesicy liceum stracio a dwjk
uczniw.
Raz jeszcze odczytaam wiadomo, usiujc przypomnie sobie Colina. Nie znaam
zbyt wielu uczniw z modszych klas i nie byam w stanie dopasowa twarzy do nazwiska.
Nie zamykajc poczty, otworzyam drugie okno i wpisaam w pasku wyszukiwarki
Google haso Colin Cooper. Kiedy w odpowiedzi uzyskaam tysice wynikw, dodaam
Milton i liceum przygotowawcze im. Hawthornea. Wanie miaam wcisn Enter,
kiedy mj wzrok zatrzyma si na ostatnim wyniku z pierwszej strony.
Poznaj COLINA MILTONA COOPERA i innych samotnych, wyksztaconych,
zdolnych na portalu MIETANKA TOWARZYSKA. Zrb pierwszy krok ciek
inteligentnego kojarzenia par!

Inteligentnego kojarzenia par? Przez internetowy portal randkowy? Ten Colin Milton
Cooper nie mg by tym samym Colinem. Skoro by w drugiej klasie szkoy redniej, mg
mie najwyej szesnacie lat, a to wydawao si troch za mao na korzystanie z
internetowych usug matrymonialnych. Zreszt wydawao si te zbyt ryzykowne. Gdyby
ktokolwiek ze szkoy dowiedzia si o tym, nie daliby mu spokoju. Moliwe, e uczniowie
Hawthornea mieli wicej pienidzy ni ich rwienicy, ale nie byli przez to dojrzalsi.
Chcc wykluczy t opcj, kliknam w link.
- O nie - westchnam.
W czci profilu opisujcej wyksztacenie znajdowaa si informacja, e Colin Milton
Cooper korzystajcy z serwisu mietanka Towarzyska by uczniem liceum Hawthornea.
Ale nie to mn wstrzsno.
Chodzio o jego zdjcie. Bo - jak si okazao - naleaam do grona szczliwcw,
ktrzy poznali Colina, jednego z najinteligentniejszych, najsympatyczniejszych uczniw
zaszczycajcych szkolne mury swoj obecnoci. Niezbyt blisko, ale wystarczajco, by
rozpozna krcone brzowe wosy i zielone oczy...
Colin Milton Cooper by tym chopakiem, z ktrym minam si w drzwiach do
azienki w kawiarni Bostoska wieo Palona. Tym zapakanym, ktrego email znalazam
na umywalce.
- Skoczy z mostu.
Poderwaam si na krzele.
- Przepraszam. - Parker, z kubkiem kawy w rce, opar si o rega. - Mylaem, e ci
to interesuje.
Z bijcym sercem opadam na oparcie krzesa i signam po mysz. - Chyba co ci si
przywidziao.
- Domylam si, e odebraa polecenie dyrektora, by zachowa dyskrecj?
Wylogowaam si z poczty i zamknam okno przegldarki z wynikami.
- To mieszne, czego si obawiaj.
Miaam wanie zamkn okno serwisu mietanka Towarzyska, ale co w jego tonie
mnie powstrzymao.
- To znaczy czego?
Podszed bliej i przysiad na krawdzi biurka.
- Wiesz, co mwi o zej reklamie?
- e kada reklama jest dobra? Niewane, co mwi, byleby mwili?
Pokiwa gow.

- A wiesz, jakie jest stanowisko naszej szkoy w tej sprawie?


Nagle zdaam sobie spraw, e jego oczy s utkwione w moich. Nie potrafiam myle
o niczym innym, cznie z odpowiedzi na jego pytanie.
- Zniszcz albo ciebie zniszcz. Std ten masowy email i poranne zebranie dla
personelu. Chc utrzyma histori w tajemnicy, na ile to moliwe, zanim prasa zwszy
skandal.
- A co to za historia? - zapytaam, bardzo chcc wiedzie, a jednoczenie nie chcc.
Skin na ekran komputera, z ktrego wci spogldaa umiechnita twarz Colina
Miltona Coopera.
- Zaoga wiolarska Instytutu Technologii w Masachussets miaa trening dzisiaj o
wicie. Podobno widziano nieszczsnego Colina na brzegu rzeki Charles.
Opuciam wzrok na kolana i bawic si rkawem bluzy, wyobraziam sobie Simona
wiosujcego po jeziorze Kantaka.
- Skd wiadomo, e skoczy? - zapytaam. - Czy kto widzia, jak to si stao? Moe
spad albo...
- Zostawi list. Na mocie Longfellowa. Przywizany do biaego balonika obcionego
szklanym przyciskiem do papieru.
Po raz tysiczny w tym tygodniu oczy zaszy mi zami.
- Najwyraniej pozwoli jakiej dziewczynie zawrci sobie w gowie. - Opad na
krzeso przy biurku obok mnie i skrzyowa rce za gow. - One potrafi takie rzeczy.
- Skd o tym wszystkim wiesz?
- Od ojca. Ma znajomoci. A ja mam swoje sposoby. - Wycign z kieszeni
marynarki telefon. - Chcesz usysze najgorsze?
Nie chciaam, ale on ju pochyla si ku mnie, wciskajc klawisze.
- Kiedy go znaleli, usta mia cakiem wykrzywione. Znieksztacone. - Podstawi mi
telefon pod nos. - Troch jakby si umiecha. Spjrz.
Wpatrywaam si w zdjcie, usiujc wydusi co z siebie. To nie by do koca
umiech, przynajmniej nie taki, jaki miay na twarzy ofiary znalezione zeszego lata, ale
wystarczajco podobny.
- Skd ty to...? Jak to si...?
- Policja wysaa zdjcie do dyrektora szkoy, a on przesa je ojcu, ktry uda si na
porann kpiel z bbelkami, zostawiajc komrk bez opieki.
Walczc ze zami, odwrciam si do komputera.
- Hej.

Teraz Parker znalaz si obok mnie. Kiedy chwyciam, za mysz, otarlimy si


okciami. Nasze ciaa oddzielay cztery warstwy ubrania, a mimo to dotknicie posao po
moim ramieniu i dalej wzdu krgosupa szybki, elektryzujcy impuls. Rka trzsa mi si
tak bardzo, e nie byam w stanie utrzyma kursora w miejscu i zamkn zdjcia.
- Przepraszam. - Jego gos brzmia teraz agodniej, delikatniej. - Gupiec ze mnie. Nie
wiem, po co ci to pokazaem.
- Nie szkodzi. Chc tylko... jako nie mog...
Jego do przykrya moj. Mysz przestaa dre. Ledwie oddychajc, patrzyam, jak
kursor przesuwa si gadko w rg ekranu. Jego palec wskazujcy zelizgn si po moim i
spocz na nim na chwil, zanim docisn przycisk.
Wizerunek Colina Miltona Coopera znikn.
Przeniosam wzrok z ekranu na nasze donie. Nie poruszy swojej. Co gorsza, ja nie
poruszyam mojej.
- Musz ju i - wyszeptaam.
- Co? - cisn moj do, wyrywajc j z hipnozy. - Dokd?
Zabraam rk i poderwaam si z krzesa.
Sign, by mnie zapa, ale si odsunam. Gdy podnosiam plecak z podogi, czuam
na sobie jego spojrzenie.
Nie wiedziaam, dokd id. Nie od razu. Po prostu wybiegam z biblioteki,
pomknam korytarzem i wypadam przez drzwi frontowe. Gdy znalazam si na chodniku,
skrciam w lewo i biegam dalej, coraz szybciej poruszajc nogami. Wymijaam
przechodniw, przebiegaam przez ulice, nie zwracajc uwagi na wiata. Wok mnie
wiroway pomaraczowe i czerwone licie, ale ledwie je dostrzegaam, ledwie czuam ich
suche krawdzie muskajce moj skr. Poprzez omotanie serca ledwie docierao do mnie
trbienie klaksonw, wist wiatru w uszach... i wreszcie szum rzeki Charles uderzajcej z
pluskiem o brzeg.
Nie zatrzymaam si, dopki jzory zimnej wody nie oblizay mi kostek. Wtedy
podniosam gow, z zaskoczeniem patrzc, dokd zaprowadzio mnie ciao bez wiadomego
udziau mzgu.
Pod most Longfellowa, ktry spina brzegi rzeki, czc Boston z Cambridge
pooonym niecay kilometr dalej. Sto pidziesit metrw nad moj gow ludzie w
popiechu jechali do pracy, niewiadomi tego, co si tu wydarzyo zaledwie kilka godzin
wczeniej.
Obok przepyna zaoga wiolarska. Monotonne skandowanie wiolarzy przywrcio

mnie gwatownie do rzeczywistoci.


Co ja tu robi? I dlaczego? To fakt, e Colin Milton Cooper uton, skaczc do rzeki.
To prawda, e tylko kilka dni wczeniej kto zama mu serce. Ale to nie musiao wcale
znaczy, e Raina i Zara... e to one miay z tym co wsplnego...
Simon. Zaczam gorczkowo grzeba w plecaku w poszukiwaniu telefonu. Nadal nie
odpowiedziaam na aden z jego SMSw ani nie odbieraam telefonw, ale teraz bardziej ni
kiedykolwiek potrzebny by mi jego gos rozsdku. Chciaam usysze od Simona
zapewnienie, e to niemoliwe, e nie ma szans, by one bray w tym udzia, poniewa byy
ostatecznie, niezaprzeczalnie, w stu procentach...
Martwe. Jak jego bateria. Musiaa si wyczerpa, bo od razu odezwaa si poczta
gosowa.
Zamknam klapk komrki i zlustrowaam powierzchni rzeki, szukajc z nadziej
jakiego znaku. Bysku wiata, gwatownego plusku, pary srebrzystoniebieskich oczu.
Czegokolwiek, co dowodzioby, e to, co myl, jest moliwe, e nie zwariowaam.
Nie zastanawiajc si, ledwie czujc chd wody przesikajcej przez rajstopy,
zrobiam krok, potem nastpny i jeszcze jeden... Woda sigaa mi do kolan, jej poziom unosi
si, wspinajc po moich udach.
Mogabym to zrobi. Ju raz udao mi si je powstrzyma i mogabym zrobi to
znowu.
Nie doszam daleko, kiedy potna, gwatowna sia szarpna mj brzuch,
pozbawiajc mnie tchu. Podaam jednak naprzd, wycigajc przed siebie ramiona i
zakopujc pity w bocie, ale napr by silniejszy.
- Zostaw! - wysapaam. - Prosz, pozwl mi...
Uderzyam o co ydkami i runam do tyu, ldujc na lewym barku. Bl sprawi, e
oczy zaszy mi mg i na chwil zapomniaam, co zamierzaam zrobi.
- Ju dobrze - rozleg si uspakajajcy mski gos.
Mga unosia si w miar ustpowania blu, a rzeka powoli odzyskiwaa ostro.
Krcio mi si w gowie i chwil trwao, zanim zrozumiaam, e czyje silne ramiona
obejmuj mnie w pasie, a nogi w spodniach khaki zamykaj si na moich niczym bramy
fortecy.
- Nic ci nie jest...
Serce mi zaomotao.
Simon. Mimo tego wszystkiego, co powiedziaam, mimo e nie odpowiadaam na jego
SMSy i telefony... by tutaj. Tak bardzo martwi si moim milczeniem, e postanowi

przyjecha kawa drogi z Bates, eby dowiedzie si, czy nic mi nie jest.
Zamknam oczy, by pohamowa napywajce znowu zy, i wspiam si na kolana,
obrciam i zarzuciam mu ramiona na szyj.
- Dzikuj - wyszeptaam mu prosto do ucha.
Jego donie z czuoci przygarniay moje plecy. Ignorujc alarm, ktry niemiao
odezwa si gboko w gowie, odsunam si lekko i pocaowaam go.
Poczuam, e wargi mu zesztywniay.
- Ju dobrze - wyszeptaam. - Nic mi nie jest.
Jego usta, cho wci jeszcze niezdecydowane, zareagoway, rozluniajc si z
kadym municiem moich warg. Wkrtce pocaunki stay si bardziej intensywne, szybsze i
bardziej namitne, a wreszcie zapomniaam, gdzie jestem i po co si tu znalazam. Kiedy
obrci si plecami w kierunku ziemi, delikatnie pocigajc mnie za sob, nawet nie
otworzyam oczu, eby si przekona, czy kto nas obserwuje. Nic mnie to nie obchodzio.
- Przepraszam. - Przesunam wargami po jego policzku, a do ucha. - Nie wiem, co
sobie wyobraaam.
Przycign mnie bliej, przesuwajc rce z talii na biodra.
- Tskniam za tob... tak bardzo.
Jego donie zastygy w bezruchu.
- Tsknia?
Wstrzymaam oddech. Otworzyam oczy. Powoli uniosam si wyej. Zobaczyam
konierz biaej koszuli. Granatow marynark. Zot wyszywan tarcz.
- Przecie widzielimy si w szkole jakie dziesi minut temu.
Po moich policzkach popyny zy, kiedy zobaczyam jego oczy. Nie byy brzowe
ani pene ciepa, ani dodajce otuchy.
Bo to nie byy oczy Simona.
To byy oczy Parkera.

17
- a ja mylaam, e to Zara bya ekshibicjonistk.
To napomknienie o arze sprawio, e szarpnam kierownic, ktr mocno
ciskaam, odkd przed godzin wyjechaymy z Bostonu w kierunku Maine.
- Wybacz - powiedziaa Paige - ale to musi by dobry znak, nie sdzisz? e w
normalnej rozmowie potrafi wspomnie o skonnociach mojej nieyjcej siostry do POU.
Skoncentrowaam si na oddychaniu i prowadzeniu samochodu w linii prostej. Nie
chcc bez potrzeby martwi Paige, nie wspomniaam jej o tym, co wydarzyo si wczeniej.
To bya suszna decyzja, chocia utrzymywanie tego w tajemnicy z kadym dniem coraz
bardziej przypominao mordg.
- Do POU? - zapytaam.
- Do Publicznego Okazywania Uczu. - Wpatrywaa si w ekran komrki. Mogabym policzy na palcach rk i ng caej druyny pikarskiej, ile razy przyapaam j na
migdaleniu si z przypadkowymi facetami. Ale nawet ona miaa jakie granice. - Posaa mi
przelotne spojrzenie. - Jeli chodzi o publiczne okazywanie uczu. Nie jeli chodzi o ycie i
mier. Oczywicie.
- A kto nie ma granic? - Signam po butelk wody wetknit w uchwyt na kubki
pomidzy siedzeniami.
- Parker King.
Znw szarpnam kierownic, tym razem dlatego, e na moich kolanach wyldowaa
otwarta butelka wody.
Paige podaa mi gar serwetek, ktre pozostay po naszym ostatnim postoju, i zapaa
za kierownic.
- Mam poprowadzi?
- Nie. - Wytaram wod, cisnam mokre serwetki do plastikowej torby z delikatesw i
znw chwyciam za kierownic. - Dlaczego tak mwisz? To znaczy o Parkerze?
Podstawia mi przed oczy telefon. Zerknam na ekran, po czym przeknam lin i
wlepiam wzrok w drog.
- Wiem, co mylisz. - Odwrcia telefon ekranem do siebie, eby raz jeszcze spojrze
na zdjcie. - Obrzydliwe, prawda?
Usiowaam przyzna jej racj, ale jedyne, na co mogam si zdoby, to pokiwanie

gow. Biorc pod uwag, e dowd w postaci zdjcia, o ktrym bya mowa, przedstawia
Parkera rozcignitego na ziemi i mnie lec na nim, uznaam, e to i tak cakiem niele.
- Tylko kim jest ta dziewczyna? - Zmruya oczy i jeszcze bardziej pochylia gow w
stron ekranu. - Jego twarz wida wyranie, ale jej ukryta jest za wosami.
Co za szczliwe zrzdzenie losu. Tamtego dnia zostawiam bluz Simona w domu do
wyprania. Gdybym miaa j na sobie, Paige - i pewnie caa szkoa - natychmiast by mnie
rozpoznaa.
- Nie wiem - odparam. - Kto zrobi zdjcie?
Zatrzasna klapk telefonu i wrzucia go do torebki.
- Nie mam pojcia. Ale jest na tym serwisie plotkarskim szk prywatnych Pod
Mundurkiem. Zaoyam profil, eby dostawa powiadomienia SMS - pomylaam, e to
dobry sposb na poznanie nowych kolegw i koleanek.
Syszaam o serwisie Pod Mundurkiem, ale nigdy nie wchodziam na ich stron.
- Czy na tym portalu podaj nazwiska?
- Zwykle tak. Pod tym zdjciem nie byo adnych. Podpis pod nim brzmia: Para
gobeczkw z Hawthorne, wic ktokolwiek zamieci to zdjcie, musi by z Hawthorne, bo
tam wszyscy znaj Parkera. Ale zao si, e to tylko kwestia czasu, eby kto ich rozpozna
i poda nazwiska. - Zrobia pauz.
- Vanesso?
- No?
- Gdybym chciaa polecie, kupiabym bilet na samolot.
Zerknam na prdkociomierz: iga wskazywaa sto trzydzieci kilometrw na
godzin.
- Przepraszam - mruknam, zdejmujc nog z gazu.
- Chyba jestem dzi troch rozkojarzona.
- Jeste pewna, e chcesz jecha sama a do Winter Harbor? Moe zadzwoni do
Rileya i dalej pojad z tob, co?
- Dam sobie rad. Nie martw si.
Wycigna rk i cisna mnie za kolano. Kiedy tak jechaymy w milczeniu,
skupiam si na znakach drogowych i ignorowaam omotanie serca, ktre przyspieszao z
kadym zakrtem. Wiedziaam, e Paige by mnie uprzedzia, gdyby Riley wspomina, e
Simon zabierze si z nim do Portland... ale co jeli zmieni zdanie? Co jeli w ostatniej chwili
postanowi skonfrontowa si ze mn osobicie? Co miaabym mu powiedzie? Zwaszcza e
jedyne, czego naprawd chciaam, to cofn wasne sowa.

Ledwie miaam czas, by zastanowi si nad pytaniami, nie wspominajc ju o


odpowiedziach. Restauracja, w ktrej umwilimy si na spotkanie z Rileyem, bya bliej
autostrady, ni sdziam, i ju wkrtce zajedaymy na prawie pusty parking. Riley na nasz
widok zeskoczy z budy jeepa i pomacha na przywitanie.
- Mylisz, e to w porzdku? - zapytaa cicho Paige.
- Co takiego?
Spojrzaa na mnie, a jej oczy nagle wypeniy niepokj i smutek.
- Zadawa si z innym chopakiem. Nawet jeli to tylko kolega. - Zamilka na chwil,
po czym dodaa: - Czy jestem okropn osob, skoro cieszyam si na myl o dzisiejszym
spotkaniu z Rileyem?
Zatrzymaam samochd, pochyliam si i przytuliam j.
- Ty nigdy nie bdziesz okropn osob.
Wci jeszcze siedziaymy przytulone, kiedy Riley zapuka w szyb.
- Hej, licznotko - przywita si, gdy Paige otworzya drzwi. Pochyli si i da jej
przelotnego causa w policzek, a potem posa mi jeszcze bardziej przelotny umiech. - Cze,
Vanesso.
- Cze - odpowiedziaam.
Opuci wzrok, a Paige posaa mi karcce spojrzenie. Popatrzyam na parking za
nimi, czujc jednoczenie ulg i rozczarowanie, gdy nikt wicej nie wysiad z jeepa.
- Bawcie si dobrze - rzuciam,wysilajc si na beztroski ton. - Paige, do zobaczenia
w Winter Harbor dzi wieczorem.
Na jej twarzy pojawi si wyraz zatroskania, ale pozbieraa swoje rzeczy z podogi i
zapaa za klamk. - Przynajmniej staraj si jecha, nie odrywajc k od ziemi.
- Masz to jak w banku.
Obserwowaam ich, gdy szli przez parking. Riley zapa Paige za rk jak gdyby nigdy
nic, beztrosko, ale ona zesztywniaa i zerkna na mnie przez rami. Pomachaam raz jeszcze,
pokazaam, e ma si odwrci, i odjechaam, nie chcc wprawia adnego z nich w jeszcze
wiksze zakopotanie.
Przecie to nie bya ich wina, e Simon mnie nienawidzi.
To moja wina.
Wiekowy termometr wskazywa pitnacie stopni, co oznaczao, e na dworze jest
okoo piciu, ale i tak maksymalnie opuciam szyb i wczyam klimatyzacj. Im duej
jechaam, tym byo mi gorcej, a w kocu pot zacz spywa ciurkiem po moim karku, a
ubrania przylgny do skry. Mimo to nie zatrzymaam si, eby kupi wicej wody. Baam

si, e jeli to zrobi, przestan jecha na pnoc, w stron Winter Harbor, i skieruj si na
zachd, w stron Bates.
Podr, ktra powinna zaj mi trzy godziny, trwaa dwie. mignam obok znaku w
ksztacie aglwki stojcego przy wjedzie do Winter Harbor, wpadam do miasta i
pomknam gwn ulic. Dopiero kiedy dotaram do restauracji U Betty, zwolniam i
zatrzymaam wz na parkingu.
Wycignam telefon z torebki i ogarn mnie smutek, gdy zobaczyam, e nie ma
adnych wiadomoci.
Pewnie mnie nienawidzisz. Wcale ci si nie dziwi.
Ledwie zaczam pisa, a ju zabraam si do kasowania.
Przepraszam, e nie kontaktowaam si wczeniej.
Znw usunam wiadomo i wpatrywaam si w pusty ekran. Po naszej ostatniej
rozmowie, ktra zakoczya si moj ucieczk z Bostoskiej wieo Palonej, gdzie
zostawiam oniemiaego Simona przy stoliku, jako nie umiaam znale odpowiednich sw.
Cze. Co u ciebie?
Nacisnam przycisk Wylij, zanim zdyabym zmieni zdanie, po czym
wpatrywaam si w ekran w oczekiwaniu na pojawienie si nowej wiadomoci. Po kilku
sekundach sprawdziam folder wysanych wiadomoci i zadzwoniam na poczt gosow.
Najwyraniej wszystko dziaao bez zarzutu.
Wsunam telefon do kieszeni dinsw, wysiadam z samochodu i zapiam kurtk. W
Winter Harbor byo jeszcze zimniej ni w Portland, a morska bryza chodzia moj rozpalon
skr niczym wirujce patki niegu. Przy wejciu dla personelu poprawiam kucyk i
poklepaam si po policzkach z nadziej, e ludzie uznaj, i moja skra jest zaczerwieniona
od zimna.
- Maa spryciula! - ogosi Louis, szef kuchni, gdy wkroczyam do jego krlestwa. Ta, co to ostro zakuwa, a jeszcze ostrzej imprezuje, co?
- Powiedzmy. - Umiechnam si, przypominajc sobie pierwsz wizyt w tym
miejscu zeszego lata po niemal zupenie nieprzespanej nocy w domku nad jeziorem. Byo to
dwa dni po pogrzebie Justine i po pierwszym dniu, ktry spdziam cakiem sama w Winter
Harbor. Wtedy to wybraam si do Betty na niadanie, by zachowa anonimowo w
towarzystwie nieznajomych. Kiedy powiedziaam parkingowemu Garrettowi, e mam za sob
cik noc, uzna, e leCz kaca, i poprosi Louisa, eby przygotowa dla mnie specjalne
kulinarne lekarstwo. Wymylona przyczyna mojej pierwszej wizyty od tamtej pory bya
tematem cigych docinkw.

- Masz szczcie. Wanie udoskonaliem tegoroczny przepis na korzenne placuszki


dyniowe. Natychmiastowy lek na wszystkie twoje bolczki. - Zapa widelec, nadzia jeden z
plackw smacych si na pycie i podoywszy jedn rk pod spd, ruszy w moj stron.
- Pyyyszny - pochwaliam, delektujc si smakiem ciepego, sodkiego ciasta. - Od
razu mi lepiej.
- Wiedziaem. - Louis wrzuci widelec do kieszeni fartucha i skrzyowa ramiona na
piersi. - A teraz mw, co si stao? Serio.
Odruchowo zbliyam do do twarzy.
- Ale w jakim sensie?
- No przecie mamy padziernik. Powinna siedzie zwinita w kbek w swojej
wytwornej kamienicy, czytajc wytworne ksiki i przygotowujc si do studiw w
wytwornym collegeu. - Rozejrza si po kuchni, po czym podszed bliej i zniy gos: Chodzi o Betty, mam racj?
Serce mi zaomotao.
- Martwisz si o ni - mwi dalej. - Jak my wszyscy. Nie zaglda til od tygodni, a za
kadym razem, kiedy przyazi ten jej facet, jak mu tam? Mortimer? Lucyfer?
- Oliver.
- Wanie. Za kadym razem, kiedy tu przyazi, jest blady jak ciana i trzsie si, jakby
wanie zobaczy ducha. A kiedy tylko kto z nas zapyta, jak si miewa Betty i czy wkrtce
do nas zajrzy, przestaje si odzywa i wychodzi.
- Ale dlaczego?
- Gdybym tylko wiedzia, zotko, zamienibym opatk do nalenikw na krysztaow
kul. Bg jeden wie, ile forsy mgbym zarobi, opowiadajc bogatym turystom o tej garstce
spraw, nad ktrymi nie maj kontroli.
- Kiedy spotkam si z Betty - powiedziaam, notujc w pamici, eby pniej
porozmawia z Paige o Oliverze - przeka jej, e restauracja jej potrzebuje.
Gdy Louis sprzeda mi ju najwiesze wieci o tym, co u kogo sycha (nie
pominwszy Garretta, ktry wrci na uczelni, ale podobno w kadym emailu nadal o mnie
wspomina) i napakowa mnie bajglami i sokiem z pomaraczy, wziam gboki oddech i
zadaam jedno pytanie, ktre przyjechaam zada.
- Louis? Skoro ju mowa o wytwornych ksikach... pamitasz tak ksigarenk, ktra
miecia si dawniej na obrzeach miasta?
Nie podnis wzroku znad garnka, w ktrym miesza.
- Chodzi ci o Biaego Kruka?

- By moe. - Betty nie wspominaa, jak nazywaa si ksigarnia.


- To jedyna ksigarnia, o jakiej mi wiadomo. Nie mieszkaem jeszcze w Winter
Harbor, kiedy bya otwarta, i wiem o niej tylko dlatego, e tutejsi bez przerwy o niej mwi.
Ludzie byli tak bardzo poruszeni, gdy spona, e nie czytali caymi tygodniami.
Kiedy spona? Betty pomina i ten istotny szczeg. Mieszkaa w Winter Harbor od
ponad szedziesiciu lat, wic musiaa o tym wiedzie. A nawet jeli jakim cudem nie
syszaa, kiedy to si zdarzyo, dowiedziaaby si od mieszkacw albo od Olivera, ktry by
miejscowym historykiem.
W takim razie dlaczego mi o tym nie powiedziaa? Dlaczego nie wspomnia o tym
Oliver, ktry by w pokoju, gdy o tym mwia?
- Nie wiesz przypadkiem, co si stao z wacicielami? - zapytaam.
- Podobno, kiedy wybuch poar, wacicielka wypeniaa jakie papiery w piwnicy i
nie zdoaa si wydosta. Ksigarnia bya tak daeko od miasta, e nikt nie wiedzia, co si
stao, a do momentu, gdy byo za pno na jakkolwiek pomoc. Kiedy wie si rozniosa,
nie znaleziono ju nawet ciaa.
Zaczam docieka, czy wie, kiedy dokadnie to si stao, ale wtedy drzwi wahadowe
na sal jadaln otworzyy si i do kuchni wpada zniesmaczona kelnerka. Gdy Louis wda si
z ni w dyskusj o specjalnoci tego poranka, pomachaam mu i wymknam si tylnym
wyjciem.
Powietrze byo teraz jeszcze chodniejsze. Wsunam rce do kieszeni kurtki i
uniosam barki, skrywajc szyj przed wiatrem. Szam szybkim krokiem do samochodu i z
trudem przetwarzaam wszystko, co wanie usyszaam. Zastanawiaam si, z kim jeszcze
mogabym porozmawia o ksigarni.
Nawet jeli Betty znaa wicej faktw, ni twierdzia, najwyraniej nie zamierzaa si
nimi dzieli. A to znaczyo, e Paige pewnie nie zdoa mi pomc. Oliver nie zdradziby mi
niczego, co Betty wolaaby przede mn zatai. Pastwo Carmichaelowie by moe potrafiliby
uzupeni kilka luk, ale nie czuabym si komfortowo, pytajc ich teraz o cokolwiek. To samo
dotyczyo Caleba, ktry prawdopodobnie zamknby mi drzwi przed nosem, i to z hukiem.
Simon zbieraby informacje tak dugo, a byby w stanie powiedzie mi wszystko, co
chciaam wiedzie, ale nie mogam go o to prosi, nie wyjaniajc przedtem, dlaczego si tym
interesuj - i nie przepraszajc go tak dugo, dopki nie straciabym gosu.
A moe wcale by tak nie zrobi. Rzut oka na telefon wystarczy, by si przekona, e
nadal nie odpowiedzia na moj wiadomo, wic moe na razie w ogle nie mia ochoty ze
mn rozmawia.

Schowaam telefon do kieszeni spodni, gdy w tej samej chwili rozlego si trzanicie
samochodowych drzwi.
- artujesz sobie? - odezwa si natarczywy mski gos. - Lepiej mi powiedz, e to
tylko twoje gupie wyobraenie kawau z okazji Haloween. Chciae, eby twojemu staremu
skoczya pikawa, co?
Doszedszy do samochodu, chwyciam za klamk i spojrzaam ponad dachem. Za
lnicym czarnym land roverem kilka miejsc dalej sta mczyzna w rednim wieku w
spodniach khaki, brzowej zamszowej marynarce i czapeczce baseballowej z herbem Red
Soksw i wymachiwa rkami, jakby wz by samolotem podchodzcym do ldowania. Ten,
komu wymyla, sta przy drzwiach od strony pasaera, poza zasigiem mojego wzroku.
- Moje gratulacje. Wanie pobie wasny rekord gupoty.
Mczyzna obrci si. Szarpniciem otworzyam drzwi i opadam na siedzenie
kierowcy. W lusterku wstecznym obserwowaam, jak zmierza ku wejciu do restauracji,
wyszczekujc co do telefonu. Kilka metrw za nim szed nastoletni chopak z opuszczon
gow, ktry mia wetknite do uszu mae biae suchawki. Mj wzrok pobieg za kablem
iPoda do znajomo wygldajcej skrzanej torby listonoszki.
- Parker?
Poderwa gow. A ja zgiam si wp na siedzeniu. Zaciskajc oczy, czekaam i
zastanawiaam si, co on tutaj robi. Lato si skoczyo, a poowa portu nadal bya
zamarznita; jedynymi turystami odwiedzajcymi teraz Winter Harbor byli zbieracze
jesiennych lici, a Parker nie wyglda na kogo takiego.
Zaczekaam jeszcze kilka sekund, po czym ostronie rozejrzaam si dokoa.
Odetchnam z ulg, widzc, e nikt nie stoi przy moich drzwiach ani nigdzie w pobliu
samochodu. Usiadam prosto, uruchomiam silnik i wcisnam gaz.
Biblioteka miejska miecia si na drugim kocu Winter Harbor. Jadc dobrze znan
tras, rozmylaam o tym, kiedy byam tam po raz ostatni i po co. Razem z Simonem i
Calebem pojechalimy do biblioteki, eby porozmawia z Oliverem, jej staym bywalcem, w
dniu; kiedy dowiedziaam si, e by mioci ycia Betty. Liczylimy na to, e Oliver
dostarczy nam informacji na temat pozostaych czonkw rodziny Marchandw, w tym Rainy
i Zary, ktre podejrzewalimy o udzia w mierci Justine i innych zagadkowych utoniciach.
Ujawniajc, e nale do rodziny syren, udzieli nam wtedy odpowiedzi na wiele pyta i
nasun nieskoczon liczb nowych, ktre nigdy nie przyszyby nam do gowy.
Przypominajc sobie dziwne zachowanie Olivera podczas ostatniej wizyty, z niechci
mylaam o podjciu z nim kolejnej rozmowy twarz w twarz. Dlatego miaam nadziej, e

to, czego usiowaam dowiedzie si bezporednio od niego, uda mi si znale w


wielotomowej Kompletnej historii Winter Harbor.
Na parkingu sta tylko jeden samochd i zaoyam, e naley do bibliotekarki Mary.
Zaparkowaam na wolnym miejscu niedaleko wejcia, przeczyam telefon na wibracje,
wsunam do kieszeni spodni i weszam do rodka. Pomachaam na powitanie Mary, ktra
najwyraniej nie rozpoznaa we mnie dziewczyny przesiadujcej tu latem, i odszukaam
niewielki dzia powicony sprawom lokalnym, a w nim cztery ksiki autorstwa Olivera
Savagea. Kiedy Mary trzymaa je pod rk, eby Oliver przesta wypytywa, dlaczego nikt
ich nie wypoycza, ale widocznie teraz mia wiksze zmartwienia na gowie.
Zabraam ksiki do czytelni i siadam przy starym kamiennym kominku. Spdziam
nad nimi sporo czasu zeszego lata, kiedy szukaam informacji o przelotnych gwatownych
burzach i zwizanych z nimi miertelnych wypadkach, i nie pamitaam, eby bya w nich
mowa o ksigarni Biay Kruk. Ale cakiem moliwe, e zwyczajnie nie zwrciam na to
uwagi, bo wwczas ksigarnia nie miaa dla mnie adnego znaczenia.
W trzech pierwszych tomach nie byo o niej ani sowa. W czwartym odkryam jeden
may fragment w rozdziale o sukcesach miejscowych przedsibiorcw - tym samym, w
ktrym autor wspomina o Restauracji Rybnej U Betty. Jednak wzmianka o ksigarni
zdradzaa jeszcze mniej informacji ni tamta o restauracji.
Biay Kruk, przytulna ksigarenka na kocu Lawlor Trail, otwarta w maju 1990
roku ku zadowoleniu mieszkacw. Wacicielka, mieszkajca od niedawna w Winter Harbor
Charlotte Bleu, oferowaa klientom nowe, uywane i rzadkie publikacje w serdecznej,
gocinnej atmosferze. Ksigarnia, ktra bardzo szybko staa si obowizkowym przystankiem
zarwno dla mieszkacw, jak i wczasowiczw, spona w listopadzie 1993 roku. Przyczyn
poaru nigdy nie ustalono, a ksigarni Biay Kruk nie odbudowano.
Mj wzrok zatrzyma si na przedostatnim zdaniu. Co jeszcze wydarzyo si w
listopadzie 1993 roku.
Przyszam na wiat.
- Witaj, nieznajoma!
Zatrzasnam ksik.
- Caleb, to ty! Cze.
Nadszed od strony dziau z pytami DVD. Kiedy si zblia, przygotowaam si na
grad pyta dotyczcych rozstania z Simonem, ale on po prostu si umiechn i pocaowa
mnie w policzek.
- Simon nie wspomina, e przyjedasz na weekend.

Najwyraniej nie bya to jedyna rzecz, o ktrej Simon nie wspomina. Powitanie
Caleba wygldaoby zupenie inaczej, gdyby wiedzia, e jego brat i ja nie jestemy ju par.
- To nieplanowana wizyta - wyjaniam. - Paige chciaa zobaczy si z Betty, wic
zabraam si razem z ni.
- To mio. - Wskaza gow na moje kolana. - Do tej pory napisaaby ju wasn
histori Winter Harbor, co?
- Tak, tylko czy ktokolwiek miaby ochot j przeczyta? - zaartowaam.
Opuci wzrok, a umiech znikn mu z twarzy.
- Co u ciebie? - zapytaam. - Co cigno ci do biblioteki w taki soneczny jesienny
dzie?
- Wieczr filmowy z kumplami. Kolekcja DVD jest tutaj zaskakujco dobra.
Pokiwaam gow, nie wiedzc zbytnio, co jeszcze powiedzie. Sdziam, e midzy
Calebem a mn zawsze bdzie istniaa jakiego rodzaju wi ze wzgldu na jego zwizek z
Justine, ale poniewa sytuacja moja i Simona si zmienia, rozmowa z jego bratem te
wydawaa si inna.
- Jak dugo zamierzasz zosta? - zapyta po duszej chwili milczenia. - Miaaby
ochot wybra si jutro ze mn na niadanie?
- Zdaje si, e planujemy wyjazd do wczenie. Moe nastpnym razem?
- Jasne. - Spojrza na zegarek. - Nie znosz urywa pogawdki, ale powinienem by na
przystani dziesi minut temu. Teraz, kiedy wody w porcie zupenie odtajay, klienci
niecierpliwi si, eby wyprowadzi dki na wod.

18
- Simon nie wspomina, e przyjedasz na weekend.
Najwyraniej nie bya to jedyna rzecz, o ktrej Simon nie wspomina. Powitanie
Caleba wygldaoby zupenie inaczej, gdyby wiedzia, e jego brat i ja nie jestemy ju par.
- To nieplanowana wizyta - wyjaniam. - Paige chciaa zobaczy si z Betty, wic
zabraam si razem z ni.
- To mio. - Wskaza gow na moje kolana. - Do tej pory napisaaby ju wasn
histori Winter Harbor, co?
- Tak, tylko czy ktokolwiek miaby ochot j przeczyta? - zaartowaam.
Opuci wzrok, a umiech znikn mu z twarzy.
- Co u ciebie? - zapytaam. - Co cigno ci do biblioteki w taki soneczny jesienny
dzie?
- Wieczr filmowy z kumplami. Kolekcja DVD jest tutaj zaskakujco dobra.
Pokiwaam gow, nie wiedzc zbytnio, co jeszcze powiedzie. Sdziam, e midzy
Calebem a mn zawsze bdzie istniaa jakiego rodzaju wi ze wzgldu na jego zwizek z
Justine, ale poniewa sytuacja moja i Simona si zmienia, rozmowa z jego bratem te
wydawaa si inna.
- Jak dugo zamierzasz zosta? - zapyta po duszej chwili milczenia. - Miaaby
ochot wybra si jutro ze mn na niadanie?
- Zdaje si, e planujemy wyjazd do wczenie. Moe nastpnym razem?
- Jasne. - Spojrza na zegarek. - Nie znosz urywa pogawdki, ale powinienem by na
przystani dziesi minut temu. Teraz, kiedy wody w porcie zupenie odtajay, klienci
niecierpliwi si, eby wyprowadzi dki na wod.
- Nie ma sprawy, rozumiem. - Kiedy wstaam, eby ucisn go na poegnanie,
dotaro do mnie, co wanie powiedzia. Widzc, e zastygam w bezruchu, a na twarz
wystpiy mi wypieki, zrobi krok w moj stron.
- Nie wiedziaa? - zapyta cicho.
Prbowaam pokrci gow, ale nie chciaa si poruszy.
- W ostatni weekend mielimy fal upaw. Stopiy reszt lodu.
- Czy ty... - wyszeptaam. - Czy oni...
- Nikt niczego nie widzia. Bo niczego nie byo.

- Tak. - Zdoaam pokiwa gow. - Wiem.


- Vanesso, wiesz, co Zara do mnie czua. Gdyby jakim cudem przeya... nie sdzisz,
e bybym pierwszym, ktrego prbowaaby odnale?
Oczy zaszy mi zami dlatego, e mia racj, ale te dlatego, e w jego gosie by taki
spokj, taka cicha pewno, e przypomnia mi Simona.
Wycign ramiona, a ja przytuliam si do niego. Stalimy tak przez kilka sekund,
zanim si odsunam. Kiedy odchodzi, posa mi przelotny umiech i zawoa przez rami:
- Mam nadziej, e mj brat dobrze si o ciebie troszczy!
To prawdopodobnie doprowadzioby mnie do kompletnego rozklejenia, gdyby akurat
nie zabrzcza mj telefon. Palcami liskimi od potu dwa razy prbowaam wysun go z
kieszeni, co udao si dopiero podczas trzeciej prby.
V., dzwonia Betty. Rozstrojona. Chce, ebym spdzia z ni wieczr sam na sam.
Czuj si paskudnie, ale nie masz nic przeciwko temu??? Buziaki - P.
P., nie S.
Opadajc z powrotem na fotel, odpisaam.
Nie ma sprawy. Mam nadziej, e z ni OK. Bd w domku nad jeziorem. Do
zobaczenia. - V.. Chwil pniej telefon znw zabrzcza. Widziaem ci w miecie.
Utknem tu dzisiaj. Spotkamy si?
Zgodziam si spotka z Parkerem z trzech powodw. Pierwszy by oczywisty: nie
chciaam zosta sama. Betty zatrzymaa u siebie Paige i nawet gdybym do nich pojechaa i
prbowaa zachowa dystans, eby mogy swobodnie pogada, Paige staraaby si wczy
mnie do rozmowy.
To zmusioby mnie do wyjcia, co prowadzio do powodu numer dwa: nie miaam na
Parkera takiego wpywu, jak na innych facetw. To prawda, e caowalimy si nad rzek, ale
tylko dlatego, e wziam go za Simona, a on - o czym wiedzia kady w krgach szk
prywatnych w Nowej Anglii - nie odmwiby adnej dziewczynie, ktra sama pcha si w jego
objcia. Uznaam, e dopki bd miaa otwarte oczy, uda nam si spdzi razem troch
czasu, nie pakujc si w kolejn krpujc sytuacj, i e dziki temu nie bd musiaa
martwi si niechcianym zainteresowaniem, jakie wzbudzaabym w miejscach publicznych.
To wcale nie znaczyo, e bd moga zwyczajnie udawa, e nigdy nie doszo do
naszego spontanicznego pocaunku. By te powd numer trzy: mogabym wyjani
nieporozumienie i poprosi o usunicie zdjcia z serwisu Pod Mundurkiem, zanim
spowoduje wiksze szkody.
Byy to dobre, rozsdne powody. Niestety, kiedy znalazam si na parkingu przed

centrum odnowy Latarnia, nie uchroniy mnie od poczucia winy.


- Id po ciebie.
Podniosam wzrok. Parker sta na grnym pokadzie dwupitrowego jachtu, trzymajc
w rkach butelk wina i dwa kieliszki.
- Powanie - zapewni. - Stoisz tu ju tak dugo, e wanie odebraem od ochrony
telefon z pytaniem, czy nie bd mi potrzebni.
Zerknam przez rami. Dwch mczyzn w marynarkach z logo centrum stojcych
na pobliskim polu golfowym widrowao mnie wzrokiem.
- Nie pij - oznajmiam, odwracajc si do niego.
- Ja te nie.
Czekaam, a si umiechnie albo rozemieje, ale pozosta powany. Powtarzajc
sobie, e to najlepsza ze wszystkich moich opcji, zmusiam si, by ruszy naprzd dokiem i
wspi si na ramp prowadzc na gwny pokad. Wyszed mi naprzeciw, tym razem z
pustymi rkami, i wycign do mnie do.
- To nie jest randka - uciliam.
- Przecie masz chopaka.
I te sowa wypowiedzia bez cienia umiechu. Nieco uspokojona - nie majc zamiaru
go poprawia - chwyciam jego do i wstpiam na pokad. Z chwil gdy moje stopy
dotkny podogi, zwolni ucisk i ruszy w stron kabiny. Poszam za nim, gwnie dlatego,
e odniosam wraenie, i jest mu wszystko jedno, co zrobi.
- Zawijacie do portu na zim? - zapytaam, wchodzc do rodka. Kabina, na ktr
skaday si liczne kajuty, dziki czemu bardziej przypominaa mieszkanie, bya pena
pozakrywanych mebli. Jedynymi sprztami, ktrych nie przykryto biaymi przecieradami,
byy bar, dwa stoki barowe i telewizor.
- Ani razu nie wypynlimy. - Wyj z lodwki dwie butelki wody i poda mi jedn.
- W takim razie skd teraz pomys na rejs? - zapytaam.
Sign do kosza na mieci stojcego przy barze i wycign z niego czerwon bluz.
-Doroczna Rybna Feta Kingw yj jak krl? - odczytaam napis na przodzie.
- Innymi sowy dwa dni w roku z zapenionego kalendarza mojego ojca przeznaczone
dla syna. A przynajmniej kilka godzin z tych dwch dni, kiedy akurat nie zaatwia spraw
przez telefon czy nie wysya emaili. Jego asystent organizuje rne pamitkowe przedmioty,
eby impreza sprawiaa wraenie szczeglnego wydarzenia.
Wrzuci bluz z powrotem do mietnika. Wyldowaa na stercie butelek po winie.
- Twj ojciec jest teraz tutaj? - zapytaam. - Na grnym pokadzie?

- Ju nie. Jest na kolacji, w kurorcie. Po uczcie skadajcej si z wymienitego homara


uda si do domku na play i nie oderwie wzroku od kanau sportowego a do chwili, gdy
pochonie go alkoholowy sen.
- Dlaczego nie spdzacie czasu razem?
Spojrza na mnie, lekko mruc oczy.
- Przepraszam. Nie moja sprawa, nie wiem, dlaczego...
Przerwa mi dzwonek telefonu. Parker wycign komrk z kieszeni spodni,
powiedzia temu, kto dzwoni, eby wszed na pokad, i rozczy si. Zanim przyszo mi do
gowy, co mogabym powiedzie, drzwi rozsuny si i do kabiny wszed dostawca.
- Zamwiem p serow, p pepperoni. Mam nadziej, e ci pasuje. - Parker zapaci
dostawcy pizzy i posa mi przelotny umiech. - Moesz za siebie zapaci, jeli chcesz. Skoro
to nie randka.
Kilka minut temu ten umiech w poczeniu z kuszc propozycj kolacji w postaci
pizzy i wina sprawiby, e pognaabym z powrotem do swojego volva. Ale teraz podziaa na
mnie odprajco. Doda otuchy. Biorc pod uwag, jak niewiele opowiedzia o swoim ojcu i
ich wsplnym weekendzie, jasne byo, e po prostu szuka towarzystwa - niekoniecznie
mojego.
Postanowilimy zje na dworze, wic wyszam za nim z kabiny i ruszyam dugim
pokadem gwnym. Na jego kocu Parker przeskoczy nad biaym acuchem i wyszed na
dzib. Nie poda mi doni, eby pomc mi przej, ani nawet nie obejrza si, eby sprawdzi,
czy wci za nim id, wic bez wahania przestpiam nad acuchem.
- adny widok - stwierdziam, doczajc do niego na skraju dziobu. Ponad przystani
migotay wiata miasta.
Odoy pizz, wzi kawaek i przysiad, pozwalajc, by nogi zwisay mu poza
krawd kaduba.
- Mwia ju, dlaczego znw tu jeste?
Usiadam par krokw od niego, plecami do barierki, podcigajc nogi do brzucha.
- Nie mwiam. Przyjechaam sprawdzi, czy domek letniskowy rodzicw jeszcze
stoi.
Pokiwa gow. Jedlimy w milczeniu; on wpatrywa si w ciemny horyzont, a ja
zastanawiaam si, nad czym rozmyla. Sprawia wraenie czym pochonitego,
nieobecnego. Cokolwiek zaszo wczeniej midzy nim a jego ojcem, musiao by do
przykre. Przeszo mi przez myl, eby poruszy temat naszego nieoczekiwanego spotkania
nad rzek, ale wydao mi si to nie na miejscu. Nie chciaam sprawia, by poczu si jeszcze

gorzej, a wyjanianie tej sprawy nie wydawao si w tej chwili a tak pilne - caowanie si ze
mn byo najwyraniej ostatni rzecz, o jakiej myla. W rzeczywistoci, zamiast martwi si
tym, jak ustawi go do pionu, im duej tak siedzielimy, tym bardziej chciaam zrobi co, by
poczu si lepiej.
- Niedugo trzeba bdzie skada podania na studia - odezwaam si, czujc, e moje
serce przyspiesza.
- Tak mwi.
- Jeste ju na co zdecydowany?
- Masz na myli co innego ni wskoczenie na d zaraz po rozdaniu dyplomw, ale
na prawdziw d, nie na pywajc rezydencj, i wyruszenie w rejs ze Wschodniego
Wybrzea na Zachodnie? Zawijanie do przygodnych portw, poznawanie ludzi, ktrzy nie
wiedz nic o mojej rodzinie ani o mnie? Przez rok, moe duej?
Milczaam przez chwil.
- Yyy, tak...?
- To nie. Ale prawdopodobnie skocz w Princeton. Nie mam odpowiednich stopni,
ale ojciec uruchomi kontakty.
- Syszaam, e jest tam naprawd wietny kampus.
Rozemia si krtko.
- Niech bdzie, pani Mulligan.
Nowa fala ciepa rozlaa si po mojej twarzy. Cieszyam si, e jest zbyt ciemno, eby
mg zauway.
- A ty jakie masz plany? - zapyta. - Zamierzasz przywdzia szkaratne szaty
Harvarda? Zaczniesz szczeka jak buldog z Yale? Czy moe rycze jak lew z Princeton?
Gdy wymienia atrybuty elitarnych amerykaskich uczelni, spojrzaam na przysta i
wrcio do mnie wspomnienie innych wiate, ktre rozdary mrok kilka miesicy wczeniej.
- Nic z tych rzeczy.
- Rozumiem, pewnie jaki wypasiony uniwersytet humanistyczny. Stymulujcy
intelektualnie, ale zupenie niepraktyczny - wyrecytowa, zniajc gos, zupenie jakby
powtarza czyje sowa syszane wielokrotnie. - Zatem Williams College? Amherst? A moe
chcesz zici sen Matta Harrisona i idziesz do Bates?
- Nie wybieram si na studia. - Po raz pierwszy wypowiedziaam to na gos i po raz
pierwszy przyznaam si do tego przed kim innym ni przed sob sam. Niemal
spodziewaam si, e pani Mulligan wpadnie z hukiem na dzib statku, chwyci mnie za
ramiona i sprbuje si przywrci mi rozum.

- Ale uczysz si w prywatnym liceum Hawthornea - stwierdzi Parker.


- No i?
- Kady, kto uczy si w prywatnym liceum Hawthornea, wybiera si na studia. To
dlatego nasi rodzice chomikuj stosy zielonych, eby zapewni nam przyszo, zanim
zdymy si nad ni zastanowi.
- No c, zdaje si, e buntuj si przeciw tradycji.
Spojrza na mnie, naprawd spojrza, po raz pierwszy, odkd tu przyszam.
- Z powodu tego, co si stao? Twojej siostrze?
Jego przypuszczenia byy bdne, ale naleao mu si uznanie za to, e wypowiedzia
pytanie, ktre wikszo ludzi zadaaby tylko w mylach.
- Dlatego, e nie widz sensu - odparam.
- Jak zareagowali twoi rodzice, kiedy im powiedziaa?
- Uznali, e to moje ycie. Powiedzieli, e szanuj moj decyzj i bd mnie wspiera.
- Wiedziaam, e takie sowa chciaaby usysze Justine, gdyby kiedykolwiek zebraa si na
odwag, eby wyzna im prawd. - e kochaj mnie bez wzgldu na wszystko.
Gos uwiz mi w gardle na ostatnim sowie. Na szczcie nawet jeli Parker to
spostrzeg, nic nie powiedzia. Unoszc wzrok na niewidoczny horyzont, da mi przestrze na
odzyskanie rwnowagi.
- Dzisiaj - oznajmi jaki czas pniej - kiedy ojciec dosta email od mojego trenera z
informacj, e odszedem z druyny piki wodnej, stwierdzi, e nie mam prawa w ten sposb
sobie z niego artowa. Powiedzia, e poza nazwiskiem pika wodna to jedna z niewielu
rzeczy, ktre mog przynie mi chlub, i e akurat z tego powodu jest ze mnie dumny.
Zaskoczenie, jakie ogarno mnie na wie, e zrezygnowa z udziau w druynie,
mino, gdy usyszaam o reakcji jego ojca. Moi rodzice na pewno byliby bardzo
rozgoryczeni, gdybym wreszcie wyznaa, e nie id na studia, ale martwiliby si tym, jak
moja decyzja odbije si na mnie, nie na nich.
- Wiesz, co by powiedzia, gdybym oznajmi, e nie id na studia? e nie jest pewien,
czy to dla mnie odpowiednia droga.
Nasze oczy spotkay si. Spodziewaam si, e zapon z gniewu, ale bya w nich
obojtno i smutek.
- Kazaby mi odej i nie pokazywa mu si na oczy, dopki nie przynisbym w
zbach zawiadczenia, e zoyem papiery i zostaem przyjty do jednej z zatwierdzonych
przez niego szk. - Spojrza na wod. - Nie wiem, co jest gorsze. Da si wykopa z domu...
czy za bardzo ba si powiedzie mu co, czego nie yczy sobie usysze. - Zawaha si. -

Moliwe, e jeste najodwaniejsz osob, jak kiedykolwiek spotkaem, Vanesso.


- Szczerze mwic...
Przerwaam, bo jacht nagle unis si i opad. Ruch by tak gwatowny, e musiaam
chwyci si porczy, eby nie spa z dziobu. Chwil pniej duga wska motorwka
przemkna obok z rykiem i wypyna z portu. Mruc oczy, eby dostrzec co w ciemnoci,
udao mi si rozszyfrowa napis na rufie: Zanurzy si lub umrze.
Wci kurczowo trzymaam si zimnego metalu, kiedy usyszaam guche stuknicie,
a wkno szklane pode mn zadrao. Zmuszajc si do oderwania wzroku od falujcej wody,
spojrzaam w kierunku, z ktrego dobieg odgos, i zobaczyam Parkera ubranego ju tylko w
szerokie spodnie. Moje oczy powdroway od nagiego torsu do koszulki, butw i skarpetek
lecych u jego stp, a potem na wiata rozwietlajce centrum miasteczka za nim.
- Co ty robisz? - zapytaam, jeszcze mocniej przywierajc do barierki.
- Id popywa.
- Przecie woda jest lodowata.
Zrobi krok w lewo, wchodzc w moje pole widzenia.
- Nie pywaem, odkd odszedem z druyny. To jedyna rzecz, jakiej mi brakuje.
Wpatrywaam si w jego oliwkow skr. Z kadym uderzeniem serca przed oczami
wybuchay mi biae plamy.
Na szczcie, skoro sama najwyraniej nie potrafiam odwrci wzroku, Parker sam
usun mi si sprzed oczu. Uwolniona, puciam barierk, wstaam i ruszyam tyem, a moje
teniswki zapiszczay na wknie szklanym pokadu.
- Lepiej ju pjd - oznajmiam, wlepiajc wzrok w jego tors, kiedy odwrci si w
moj stron. - Zrobio si pno.
- Dopiero sma.
- Simon, mj chopak, lada chwila bdzie do mnie dzwoni. Nie chc przegapi jego
telefonu.
- No dobrze, ale zaczekaj - powiedzia Parker, ruszajc w lad za mn. - Odprowadz
ci do samochodu.
- Nie trzeba!
Zatrzyma si. Wreszcie uniosam wzrok na jego twarz, ktra zastyga w wyrazie
zdezorientowania.
- Dam sobie rad - mwiam dalej, prbujc nada gosowi swobodny ton. - Dziki za
pizz. Do zobaczenia w szkole.
Obrciam si na picie, szybkim krokiem zeszam z dziobu i przeskoczyam nad

acuchem. Dopiero w poowie pokadu, kiedy nabraam pewnoci, e Parker ju nie moe
mnie widzie, zerwaam si biegiem do schodkw. Po dotarciu do rampy schodzcej do doku
usyszaam plusk dobiegajcy od strony dziobu.
Wstrzymaam oddech i nasuchiwaam. Pluskania wody od wymachw ramionami i
uderze nogami.
Niczego nie dosyszaam. Nawet lad pozostawiony na wodzie przez motorwk
zanik, a jacht, ktry zaledwie kilka sekund wczeniej koysa si przy przystani, teraz sta
nieruchomo.
Przed oczami stany mi czarne, wytuszczone litery ukadajce si w napis Zanurzy
si lub umrze niczym zakrzywiony palec wiedmy przywoujcy naiwnych pywakw.
Pomylaam o nurkach, ktrzy przypadkiem odkryli lodowy grobowiec. Poczuam ucisk w
odku, taki sam jak wtedy, gdy Parker wycign mnie z rzeki.
- Nie rb tego - powiedziaam cicho, zstpujc z rampy. - Nic mu nie bdzie. Po
prostu zostaw go i wszystko inne w spokoju.
Nie usuchaam. Nie mogam. I znw znalazam si na dziobie - szybciej, ni dotaram
do rampy.
- Parker? - wyszeptaam, lustrujc ciemn powierzchni wody. - Parker? Sprbowaam znowu, tym razem goniej.
Miaam zamiar pobiec do kabiny, eby poszuka latarki, kiedy ktem oka dostrzegam
co dugiego i paskiego: unoszc si na powierzchni, oddalao si od jachtu w kierunku
przystani niczym kawaek dryfujcego drewna.
Dopadam do burty i wychyliam si przez barierk, eby lepiej si przyjrze. Ledwie
dostrzegajc profil Parkera, puciam si pdem wzdu pokadu, zerwaam ze ciany koo
ratunkowe z napisem Bostoczyk i podbiegam z powrotem do bocznej barierki. Woda bya
rwnie czarna jak niebo, ale wyobraziam sobie, e lni podwietlona wysokimi snopami
wiata wystrzelajcymi z gbin ku niebu, jak podczas ostatecznego ataku syren ubiegego
lata. Potem, wzywajc atletyczne zdolnoci Justine i wykorzystujc ca si ramion,
zamachnam si i cisnam koo ratunkowe przed siebie.
Wyldowao z pluskiem par metrw od Parkera. Nie poruszy si.
Wiesz, jak to jest unosi si na plecach na powierzchni jeziora, kiedy woda na
przemian zakrywa i odsania uszy? Tak, e przez p sekundy syszysz wszystko, a ju chwil
pniej dochodzce zewszd dwiki staj si jakby wytumione? Czujesz si troch jak
zawieszona midzy dwoma wiatami.
Simon. Tak wanie opisa oddziaywanie Zary na niego, kiedy znaleli si sami w

lesie... i zdawao si, e tego samego dowiadcza Parker. W lodowatej wodzie. Ktra moga
go zabi, jeli co innego nie zabije go wczeniej.
- Parker - syknam.
Nic.
Chwytajc si barierki, przyjrzaam si wodzie w poszukiwaniu snopw wiata,
znakw ycia pod jej gadk tafl. Jeeli Parker znajdowa si pod urokiem syren, to co by si
stao, gdybym wskoczya do wody za nim? Byam na tyle dobr pywaczk, by umkn jednej
syrenie, ale gdyby byo ich wicej... staabym si bezbronna.
Ochrona. Prawdopodobnie wci jeszcze krcili si po parkingu, kontrolujc, czy nic
zego nie dzieje si na pokadzie Bostoczyka. Mogabym ich odszuka i powiedzie
prawd - e Parker postanowi popywa i moliwe, e co mu si stao - a pniej pozwoli,
eby si tym zajli. Ale rzecz jasna, gdyby nie zadziaali do szybko albo gdyby syreny
okazay si zbyt potne, wwczas wszyscy trzej...
Mj wzrok zatrzyma si na pacie spienionej wody.
Znikn. Lea tam, sztywny i nieruchomy niczym trup... a potem zrobi kozioka i
znikn, nurkujc w gbiny gow naprzd.
- O nie! - Nie odwracajc wzroku, zsunam teniswki, zdjam kurtk i bluz. - Nie,
nie, n i e!
Zawahaam si tylko przez chwil, zanim zdjam dinsy i odrzuciam je na bok.
Rozebrana do koszulki, stanika i majtek, przestpiam przez barierk, stanam na
najwyszym szczeblu drabinki, po czym zeszam niej. Palce stp sterczay nad wod, a
donie zacinite na barierce za plecami staway si coraz bardziej liskie. Zamknam oczy,
wcignam w puca wilgotne, sone powietrze i wyobraziam sobie Parkera bandaujcego
moje kolano w altance w bostoskim parku.
Skoczyam.
Gwatowny zastrzyk soli podziaa na mnie elektryzujco, ale czer wody bya
nieprzenikniona. Mogabym tak pywa godzinami, ale skoro nie widziaam przed sob
wasnych rk, jak miaam odnale Parkera?
Zanurzyam si i wykonaam salto, i ju miaam podpyn do powierzchni, kiedy co
chwycio mnie za kostk.
Mj krzyk uformowa si w olepiajc chmur bbelkw. Wierzgaam i szamotaam
si, ale cokolwiek si mnie uczepio, nie chciao puci. Wcigno mnie par metrw gbiej,
zanim zwolnio ucisk. Kiedy odzyskaam swobod, podpynam do powierzchni i dryfujc
na brzuchu twarz w d, przeskanowaam wzrokiem gbi, spodziewajc si wypatrzy

Rain, Zar albo inne syreny z Winter Harbor.


Byam tak skupiona na wodzie pode mn, e nie zauwayam ciaa tu przed sob,
dopki gow nie uderzyam w klatk piersiow, a czyje ramiona nie zamkny si wok
moich.
Walczyam, prbujc wyrwa si z ucisku, ale to nie miao sensu. Po kilku sekundach
moja gowa znalaza si znw na powierzchni.
- Parker! - Sprbowaam go od siebie odepchn. Tym razem wypuci mnie z obj. Co ty wyprawiasz?
- Co ja wyprawiam? - Wyplu wod, przetar oczy i odsun z czoa mokre kosmyki
wosw. - Co t y wyprawiasz? Najpierw pryskasz std, jakby ci gonili, potem wracasz i
rzucasz si do wody, po czym praktycznie idziesz na dno. Gdyby mnie tam nie byo...
- Wcale nie id na dno - oburzyam si, zanim do mnie dotaro, dlaczego mg tak
pomyle. W przeciwiestwie do innych pywakw nie potrzebuj wypywa na
powierzchni, eby zaczerpn tchu... i nie wynurzyam si, zanim mnie chwyci. Musia
uzna, e jestem pod wod za dugo. - Przecie wskoczyam do wody, bo to t y znikne!
Kiedy mwiam, potrzsn gow, otworzy usta, gotw odeprze mj argument... ale
nagle znieruchomia.
- Mylaa, e co mi si stao?
Zamachnam si i podpynam w kierunku jachtu.
- Niewane.
Natychmiast znalaz si przy mnie.
- Dla mnie to jest wane. To znaczy nic mi si nie stao, po prostu zmarzem, pywajc
na plecach, i postanowiem si zanurzy, eby rozgrza minie, ale...
Mwi dalej, ale ja ju go nie syszaam. Przestaam pyn, eby chwyci si za
gow, bo nagle poczuam, jakby dostaa si midzy ruby napdowe odzi. Zaczam ton.
Bl by tak intensywny, e nie mogam odpycha si nogami i oddycha rwnoczenie.
Gdyby nie Parker, ktry podpyn do mnie i zanurkowa, eby otoczy mnie
ramieniem na wysokoci klatki piersiowej i podeprze bark, poszabym na samo dno
portowych wd.
- Dam rad - wydyszaam, kiedy dotarlimy do drabinki przy burcie jachtu.
Myliam si. Czeka w wodzie, kiedy podjam prb wspinaczki, ale gdy tylko moja
stopa zelizgna si z pierwszego szczebelka, znalaz si tu przy mnie. Wspilimy si po
drabince w taki sam sposb, w jaki do niej dopynlimy: otoczona jego ramieniem i wsparta
na nim tak, by krok po kroku mc pokona kolejne stopnie.

Gdy znalelimy si na pokadzie, jedno rami podoy mi pod plecy, drugie wsun
pod kolana i unis mnie lekko.
- Nic mi nie jest - wycedziam, kiedy nis mnie przez pokad, w peni wiadoma, jak
nieprzekonujco brzmi moje zapewnienia. - Naprawd. To tylko przejciowy bl gowy.
- Prosz ci, po prostu nic nie mw. I pozwl mi robi swoje.
Byam zbyt zmczona, eby polemizowa. A zreszt, pominwszy bl pulsujcy pod
czaszk, caa ta sytuacja nie okazaa si dla mnie tak cakiem nieprzyjemna. Parker by
przejty, opiekuczy. Zupenie jak kto, kogo znaam.
To wanie powtarzaam sobie pniej, rozmylajc, co sprawio, e nie
protestowaam, kiedy zanis mnie do kabiny i ostronie pooy na ku. Mimo e
znalelimy si w sypialni. W kajucie odzi. Noc. We dwoje.
- Przynios aspiryn - powiedzia cicho Parker.
Zamknam oczy i sprbowaam zebra myli. Stopniowo bl ustpowa. Kiedy po
chwili Parker wrci, mogam ju wyprostowa si na tyle, eby ykn tabletk i popi wod.
- Moe powinna zdj to z siebie - zaproponowa, gdy oddawaam mu pust
szklank. Unikajc mojego wzroku, skin na przemoczon koszulk i pooy kupk suchych
ubra na nocnym stoliku obok ka.
- Dziki - odparam. - Czy mgby...?
Nie musiaam koczy pytania, eby zrozumia. Szybko wyszed, z wyczuciem
zamykajc za sob drzwi.
Poniewa bl gowy zdecydowanie zela, zdjam mokre ubranie i wcignam na
siebie dinsy i bluz z logo bostoskich Red Soksw, ktre Parker przynis z pokadu.
Wlizgnam si pod koc, a kiedy zapuka, pozwoliam mu wej.
Powoli otworzy drzwi, jakby w obawie przed tym, co mgby zasta. Widzc, e
jestem przykryta po sam szyj, rozluni si i sign po myjk lec na stosie rcznikw
odoonych wczeniej na biurko, po czym ostronie przysiad na brzegu ka.
- Jest troch zimna - stwierdzi.
- W porzdku.
Przyoy myjk do mojego czoa, skroni i policzkw. Kiedy zbliy j do podbrdka,
uniosam lekko gow, a on otar mi szyj z lewej i z prawej strony. Przyjemnie byo czu
chd materiau na skrze. Zamknam oczy i prbowaam ignorowa poczucie winy kbice
si w gbi odka.
Bo przecie nie robiam nic zego. Parker po prostu postpowa po przyjacielsku.
Nawet gdyby sprawy midzy mn a Simonem ukaday si doskonale, nadal mogabym mie

kolegw, zwaszcza takich, na ktrych nie dziaa mj urok.


- Najlepiej bdzie, jeli sobie odpoczniesz, a ja wrzuc te rzeczy do suszarki zaproponowa, wskazujc gow na moje mokre ubrania lece na pododze. - A potem
zabior ci do domu, dobrze?
- Nie.
Unis wzrok, zdziwiony.
Nie tylko jego zaskoczya moja reakcja.
- Nie mgby przez chwil tu ze mn posiedzie? - Ledwie mogam uwierzy, e te
sowa wyszy z moich ust. - Ubrania same wyschn.
Uznaam, e podobnie jak ja, bdzie wola nie zostawa sam. I najwyraniej miaam
racj. Rozwiesi moje mokre ubrania na gace u drzwi i na oparciu krzesa, a ja odsunam si,
eby mg usi obok.
On te zdy si przebra, ale nadal czuam chd bijcy od jego skry kilka
centymetrw ode mnie. Nie odezwa si, ja te milczaam i wkrtce ogarno mnie
rozlunienie, oddech sta si bardziej miarowy i przestaam si martwi, czy to, co robi, jest
nie w porzdku.
Nastpna rzecz, jak pamitam, to wczesnoporanne soce przedzierajce si przez
szpary w roletach na oknie nad kiem. Parker by dokadnie w tym samym miejscu, w
ktrym uoy si kilka godzin wczeniej, z tym e teraz leaam zwinita w kbek u jego
boku, obejmujc ramieniem jego brzuch. Jego rami z kolei otaczao moj tali, a rka
spoczywaa na moim biodrze.
Uniosam gow i zerknam ponad nim na stolik nocny, gdzie wystajcy z torebki
telefon mruga na czerwono. Ostronie, by nie zbudzi Parkera, ktry oddycha gboko,
powoli wycignam rk, chwyciam telefon i otworzyam klapk.
V., jestem w domku nad jeziorem. Gdzie ty jeste?? Prosz, napisz albo zadzwo.
Simon.

19
- Odezwie si - zapewnia Paige, otwierajc drzwi do Bostoskiej wieo Palonej w
nastpny poniedziaek.
- Ju si odezwa - odparam. - Dwa razy przychodzc pod sam dom, osiemnacie razy
przez telefon. A ja to przegapiam.
- Cigle nie mog uwierzy, e wszystko to przespaa. Musiaa by wykoczona.
I rzeczywicie byam, cho Paige nie znaa prawdziwych powodw zmczenia - nie
wiedziaa te, gdzie spdziam noc, kiedy Simon usiowa si ze mn spotka. Zauwaya, e
jestem jaka dziwna, gdy nieco pniej tamtego ranka przyjechaam od Parkera do niej do
domu, wic opowiedziaam jej o wizytach Simona w domku, wiadomociach na poczcie
gosowej i SMSach. Ale powiedziaam te, e niczego nie syszaam, bo wczenie pooyam
si spa we wasnym pokoju, a nie dlatego, e pywaam i tuliam si do synnego podrywacza
z Hawthorne.
Przyczyny, dla ktrych spotkaam si z Parkerem, byy cakiem zrozumiae, ale nie
umiaam znale adnego logicznego wyjanienia, dlaczego spdziam u niego noc, poza
dziwnym prostym faktem, e po prostu tego chciaam.
- Przeprosi ci, prawda? - zapytaa Paige. - e nie odezwa si od razu?
- Tak, ae kiedy nie odpowiedziaam, posypay si wiadomoci, najpierw pene
niepokoju, potem rozpaczliwe. A kiedy prbowaam oddzwoni, nie odebra i od tamtej pory
nie stara si ze mn skontaktowa.
- No dobrze, to jak ju odbierze, przeprosisz go i wyjanisz, co si stao. Nic
wielkiego. - Paige odstpia na bok, eby mnie przepuci. - Prawdziwych bratnich dusz nic
nie rozdzieli.
Przestpujc przez prg kawiarni, zamierzaam odpowiedzie na jej umiech, ale moje
usta nie chciay wsppracowa. Bo ja ju przeprosiam. Podaam Simonowi nie cakiem
zgodne z prawd, ale i nieklamliwe wyjanienie. Usiowaam skontaktowa si z nim
dziesitki razy, odkd po przebudzeniu odczytaam jego pierwsz wiadomo. Ale kiedy
zadzwoniam, od razu odezwaa si poczta gosowa. Od dwch dni wysyaam wiadomoci,
na ktre nie odpowiedzia. A zatem wychodzio na to, e bratnie dusze da si rozdzieli,
czyst gupot.
- Umieram z godu. - Paige opucia plecak na blat pustego stolika i ruszya w stron

lady. - Masz na co ochot?


- Ja stawiam - rzuciam szybko. - W kocu wczoraj prowadzia przez ca drog do
domu.
- Nie musisz si za to odwdzicza, ale skoro nalegasz, rosoek z kury wydaje si
rozsdn rekompensat.
Wrcia do stolika, a ja podeszam do lady. Sama zaproponowaam, ebymy przyszy
tu na lunch, a poniewa zjawiymy si podczas pierwszej przerwy niadaniowej znaczyo to,
e dochodzia dopiero jedenasta. Wczesnoporanna fala godnych klientw nie pozostawia po
sobie ladu, a na popoudniowy zastrzyk kofeiny byo za wczenie. Jeszcze nigdy nie byymy
tu o tej porze i ucieszyam si, widzc, e kawiarnia jest prawie pusta, a personel zajty
napenianiem cukierniczek i podajnikw na serwetki.
Bya to doskonaa okazja do konfrontacji z moim tajemniczym wybawc serwujcym
koktajle z morskich glonw.
- Przepraszam - zagadnam jedyn osob z obsugi, ktra staa za lad zwrcona do
mnie plecami. - Czy Willa jest dzisiaj w pracy?
- A czy soce wieci na niebie? - odrzeka ciepo kobieta, obracajc si w moj
stron. - Czym mog suy?
Wzrok utkwia w podajniku na serwetki, ktrzy trzymaa w doniach, wic
skorzystaam z chwili nieuwagi, by si jej lepiej przyjrze. Bya szczupa, mniej wicej
mojego wzrostu, miaa na sobie brzowy fartuch, a pod nim workowate spodnie khaki i lun
bia bluzk z guzikami. Jej wosy byy wetknite pod brzow baseballwk z logo kawiarni.
Donie miaa blade, pomarszczone i pokryte pierwszymi plamami wtrobowymi. Dray,
kiedy zmagaa si z podajnikiem.
- Moe pomog? - zaproponowaam.
- Nie trzeba, chyba sobie... - Podniosa wzrok. Nasze oczy si spotkay. Podajnik
wylizgn si jej z rk i z oskotem upad na podog.
Z dudnicym sercem pospieszyam na drug stron lady, eby pomc posprzta.
Jednak pierwszy dotar do niej kto z obsugi; oboje przykucnli i zabrali si do zbierania
serwetek. Wycofujc si, prbowaam wyowi co z ich szeptw, ale trzeci pracownik
postanowi akurat puci goniej muzyk pync z gonikw pod sufitem.
- Och, przepraszam. - Willa wstaa i otrzepaa donie o fartuch. - Od kofeiny trzs mi
si rce. Takie s skutki picia darmowej kawy w nadmiernych ilociach.
- Nic si nie stao - zapewniam.
Wzia gboki oddech i posaa mi umiech. Jej twarz potwierdzaa to, co mwiy

donie: miaa swoje lata. Bya przynajmniej trzy razy starsza od pozostaych pracownikw - w
wikszoci studentw. Jej policzki si zapady, a czoo poprzecinay pytkie zmarszczki.
Brzowe oczy wyglday spod bladych, opadajcych powiek.
- Czego sobie yczysz? - zapytaa, przecierajc blat. - Cappuccino? Espresso? Mamy
dzi doskona tart, prosto z pieca.
- Brzmi wspaniale. Poprosz jeden kawaek tarty, do tego ros i dwie mroone
herbaty.
- Ju si robi.
Obserwowaam, jak znika w kuchni, po czym zerknam przez rami. Paige siedziaa
przy stoliku i czytaa gazet. Czekaam, a podniesie wzrok, ebym moga da znak, e zaraz
dostanie zup, ale bya zbyt pochonita czytaniem.
- Przepraszam, jeste modelk? - zapyta jaki facet siedzcy trzy stoki dalej, gdy si
obracaam.
- Nie - odparam, zbyt zdenerwowana, by si zastanawia, czy odpowiada, czy go
zignorowa.
- Niemoliwe. - Opar okie na ladzie, a na doni wspar policzek. - Mam wraenie, e
ju ci gdzie widziaem. Moe na billboardach. W piknych sukienkach. Wspaniaomylnie
dzielc si swoj urod z mieszkacami Bostonu.
Przechyliam si ponad lad, prbujc zerkn w gb kuchni.
- Chocia nie, jeste zbyt pikna jak na prac w katalogach reklamowych. Moe
pracujesz na wybiegu?
- Nie jestem modelk - powtrzyam, zwracajc si do niego. - Ucz si. To wszystko.
Zmarszczy brwi i opad na krzeso.
- No c. Wielka szkoda.
Miaam zamiar przeprosi go za opryskliwo - w kocu to nie bya jego wina, e czu
do mnie pocig - ale darowaam sobie, syszc dobiegajce z kuchni gosy. Podniesione, pene
niezadowolenia. Towarzyszy im odgos trzaskajcych drzwi.
Dwie minuty pniej pojawi si pracownik kawiarni z zaczerwienion twarz i
zacinitymi piciami. Chwil po nim z kuchni wyonia si Willa niosca okrg tac.
Jeeli nawet bya zamieszana w sprzeczk na zapleczu, nie daa tego po sobie pozna.
- Bardzo prosz. - Postawia tac tu przede mn. - Czy mog poda co jeszcze?
Pocignam may yczek mroonej herbaty z jednej ze szklanek. Kiedy poczuam
gorzki smak, sprbowaam drugiej.
- Tu nie ma soli.

- Sucham?
- W mojej herbacie. - Nachyliam si do niej i ciszyam gos. - Ostatnim razem dodaa
pani do mojej mroonej herbaty soli.
Jej puszyste biae brwi uniosy si.
- Czyby? Najmocniej przepraszam, musiaam pomyli j z cukrem. Prosz. Przykucna i signa po co spod lady.
- Nastpny napj bdzie na koszt firmy.
Zerknam na kupon na darmowy napj, ale nie podniosam go.
- A co z glonami? - zapytaam.
- e co prosz? - Przysuna zoon w muszelk do do ucha.
Moje serce omotao teraz z prdkoci miliona uderze na minut, nie z powodu
zdenerwowania, tylko dezorientacji.
224
- Kiedy byam tu ostatnio, pani wsppracownik poda mi zielony napj w maym
kieliszku. Powiedzia, e to na pani koszt i e jego zdaniem to trawa pszeniczna. - Umilkam
na chwil, by da jej czas na przetrawienie tych sw, po czym dodaam: - Ale tamten napj
by gorzki. I sony. Co jak koktajl z morskich glonw.
Kiedy przywoaam to zdarzenie, twarz kobiety pozostaa bez wyrazu. Dopiero kiedy
skoczyam mwi, jej oczy nieznacznie si rozszerzyy.
- Ach taaak, teraz ju pamitam. Czasami sprzedawcy przysyaj nam nowe produkty
do wyprbowania, a wtedy testujemy je na klientach. W zeszym tygodniu dostalimy
pudeko organicznych napojw energetycznych. To musiao by to.
- Ale chopak z obsugi podkreli, e to specjalnie od pani. Powiedzia, cytuj: od
mojej przyjaciki Willi.
- Hej, Marty! - zawoaa.
Facet, ktry zaczepia mnie przy ladzie, podnis wzrok.
- Kto jest twoim najlepszym przyjacielem w tej kawiarni?
- To jasne, e spryciula Willa, a ktby inny - odpar z szerokim umiechem.
Znw zwrcia si do mnie.
- Jestem tu od bardzo dawna. Mam mnstwo przyjaci.
Otworzyam usta, by zada kolejne pytanie, ale jedyne, co mi przyszo do gowy, to
myl o tym czy mogam si pomyli. Willa do jasno wyrazia swoje zdanie na ten temat,
wic nie byo sensu dalej dry.
- Dzikuj - wymamrotaam, zostawiajc na ladzie kupon na darmowy napj, ale

zabierajc tac.
- Vanesso.
Teraz moje serce niemal zamaro. Opuciam wzrok na blad, pomarszczon do
uczepion mojego rkawa.
- Dobrze si czujesz? - zapytaa cicho Willa.
Podniosam oczy, ktre napotkay jej spojrzenie.
- Skd znasz...
- Dobrze?
Pokiwaam gow.
- Chyba tak.
Zacisna palce na moim ramieniu, po czym zwolnia ucisk. Staam nieruchomo, jak
wryta w ziemi, dopki Willa nie znikna w kuchni.
- O mj Boe - jkna cicho Paige, kiedy doczyam do niej przy stoliku. - Pamitasz
tamten wypadek? Z autobusem?
- Tak - odparam, ledwie syszc, co mwi.
- Pamitasz cae to zamieszanie z ustalaniem miejsca pobytu kilku osb, ktre miay
by w autobusie? Bo nie kadego odznaczono na licie pasaerw?
- No tak. - Zerknam na bar, potem na wejcie do kuchni.
- Teraz ju wszystko jasne.
Paige podstawia mi przed oczy Globe. Wielkiego nagwka nie sposb byo
przeoczy: Ciaa czterech zaginionych zawodnikw uniwersyteckiej druyny sportowej z
Bostonu znalezione na Logan.
- Na lotnisku Logan? - zdziwiam si.
- Unosiy si na wodzie w porcie przy kocu pasa startowego. Dwch pilotw
zobaczyo je zeszej nocy.
Wziam do rki gazet i szybko przerzuciam strony.
- Pisali co o ich wygldzie? Kiedy ich znaleziono? Czy oni si...
- Nie - urwaa Paige. - Nie ma nic na ten temat.
Lekko odetchnam. Gdyby na twarzach zawodnikw zastyg umiech, w artykule na
pewno by o tym wspomniano. By to zbyt groteskowy widok i zbyt cenny szczeg, eby go
pomin. Zoyam gazet i wsunam pod tac z naszym lunchem, poza zasigiem wzroku.
- Kiedy spotkaa si z Betty w ten weekend, nie wspominaa czasem, czy...?
Paige signa po mroon herbat z wiartk cytryny na krawdzi szklanki.
- Nie wspominaa, czy... nie dzieje si co... dziwnego? Albo czy syszy co, czego

sysze nie powinna?


Chwycia cukierniczk, uniosa nad szklank i przechylia, patrzc, jak biay proszek
wpada struk do pynu.
- Przepraszam - powiedziaam - wiem, e to przykry temat. Chciaam tylko...
- Nie uwaasz, e gdyby byo co, o czym powinna wiedzie, powiedziaabym ci?
Opadam na oparcie. Paige nigdy wczeniej nie odezwaa si do mnie w ten sposb.
Na jej twarzy natychmiast pojawi si wyraz zaenowania.
- Przepraszam. Idiotka ze mnie. Miaam po prostu ciki weekend. Wczoraj w
samochodzie mwiam ci, e Betty bya emocjonalnie rozedrgana, przez co i ja miaam
wszystkie emocje na wierzchu... chyba po prostu nie jestem gotowa, eby o tym rozmawia.
- Nie musimy o niczym rozmawia. To ja jestem idiotk. Widzisz, kiedy dziej si
tego typu rzeczy, moje myli automatycznie id w tamtym kierunku. - Wskazaam gow rg
gazety wystajcy spod tacy. - Nawet jeli to gupie i nielogiczne. Nic na to nie poradz.
Odgos tuczonego szka sprawi, e obie podskoczyymy. Przypomniawszy sobie o
rkach Willi trzscych si od kofeiny i o tym, jak z tego powodu upucia pojemnik na
serwetki. Wstaam gotowa pomc jej pozbiera to, co upado tym razem, i zada wyjanie,
skd zna moje imi.
Ale haasu nie narobia Willa. To by chopak z obsugi. Ten sam, ktry zaserwowa
mi kieliszek morskich glonw.
- No piknie - mrukn, wyrzucajc rce w gr. - Jeszcze tego brakowao. Jakby mao
byo kopotw z pracownikami urywajcymi si w rodku zmiany z powodu nagej sytuacji
rodzinnej.
Mamroczc pod nosem, chwyci miot i zabra si za zamiatanie. Rozejrzaam si po
gwnej sali, podeszam do lady i zmierzyam j wzrokiem. Potem zerknam w gb kuchni.
Willi tam nie byo. Byli za to wszyscy pozostali pracownicy, ktrych widziaam od
naszego przyjcia.
- Vanesso? - zawoaa Paige, kiedy ruszyam w stron drzwi. - Gdzie ty si wybierasz?
- Za moment wracam - rzuciam przez rami.
Wyszam na chodnik i rozejrzaam si na lewo i na prawo.
Willi nigdzie nie byo, ale spostrzegam wsk alejk prowadzc wzdu budynku.
Wpadam midzy brudne ceglane ciany i ruszyam biegiem przed siebie. Wska jezdnia
prowadzia od sklepikw usytuowanych po jednej stronie ulicy do tych na jej tyach, ale
wysokie ogrodzenia nie pozwalay dojrze zaplecza Bostoskiej wieo Palonej. Biegam
przed siebie, mijajc kuby i kontenery na mieci, a wypadam na chodnik. Ignorujc peen

zachwytu umiech mczyzny w rednim wieku, ktry my okna pizzerii znajdujcej si


obok, skrciam w lewo i omal nie poturbowaam innego mczyzny.
Sta tyem do mnie, jednak natychmiast rozpoznaam kdzierzawe posiwiae wosy
powiewajce wok gowy i rbek czerwonego wenianego swetra wystajcy spod marynarki.
Tato by w centrum miasta. W rodku dnia. Cho przy niadaniu tego ranka opowiada
o swoim fascynujcym wykadzie na temat Thoreau, ktry mia poprowadzi o dziesitej.
Jego wykady zwykle trway co najmniej godzin, a teraz byo zaledwie kilka minut po
jedenastej. Nawet gdyby skrci wykad, nie byo szans, by dotar tutaj a z Newton w tak
krtkim czasie.
Ju miaam go poklepa po ramieniu, kiedy podnis rk i pomacha do kogo przed
sob. Szam, trzymajc si kilka metrw za nim, blisko budynkw, eby mc zanurkowa w
ktr z bram, gdyby nagle obejrza si za siebie.
Pewnie umwi si z mam, pomylaam. Albo z kim z pracy. Musiao mu wypa
jakie niezapowiedziane spotkanie.
Gdy w kocu przystan, znajdowaam si na wysokoci butiku z ubraniami w stylu
vintage. Na chodniku przed sklepem sta dugi wieszak peen zimowych kurtek. Zdjam
row dwurzdwk i uniosam przed sob, zasaniajc twarz i korpus, po czym wyjrzaam
zza kurtki. Grupka ludzi czekajcych na autobus przysaniaa mi widok, ale pord
przesuwajcych si gw i ramion udao mi si co wyowi.
Ucisk. Pocaunek w policzek. Dwa kubki kawy ze wieo Palonej.
Jeden dla niego.
Drugi dla Willi.

20
Chciaam krzycze. Chciaam podbiec do nich, odepchn od siebie i zada
wyjanie. Jednak z chwil gdy uzmysowiam sobie, z kim si spotka, poczuam sucho w
ustach. Nogi trzsy si pode mn. Uchwyciam si wieszaka z ubraniami, eby si uspokoi,
a kiedy znw podniosam wzrok, ju ich nie byo.
Pomylaam o skrzynce emailowej ojca, o inicjaach osby, do ktrej pisa kadego
dnia.
W.B.D.. Czyby W. byo skrtem od Willa?
Ich szybkie zniknicie pozwolio mi przez reszt dnia spokojnie zaplanowa, co mu
powiem. Po szkole, kiedy Paige zostaa na dodatkowych zajciach z matematyki, poszam do
domu z postanowieniem, e dowiem si tego, co rodzice ukrywali przede mn od siedemnastu
lat, a czego by moe nie zdecydowaliby si nigdy wyjawi, gdybym sama wczeniej nie
odkrya czci prawdy.
- Tato jest w swoim gabinecie? - Trzasnam wejciowymi drzwiami i cisnam plecak
na kanap. Przez drzwi do jadalni widziaam mam siedzc u szczytu stou. - Musz z nim
porozmawia.
adnej odpowiedzi.
- Mamo? - Byam gotowa ruszy szturmem w przeciwnym kierunku, ale co w jej
posturze mnie zatrzymao. Plecy miaa wyprostowane, jakby pokna kij, gow kompletnie
nieruchom.
Zmierzaam w jej stron, czujc, jak opuszcza mnie spokj, ktry udao mi si
osign w cigu dnia. Czyby wiedziaa? e tato okama j, mwic, dokd si wybiera dzi
rano... i moe w tak wielu innych sprawach?
- Mamo?! - zawoaam raz jeszcze, stajc tu za ni.
Nadal nic. Siedziaa wpatrzona w obrazy wywietlane na ekraniku maego telewizora
stojcego na blacie. Pochylajc si, eby lepiej widzie, pooyam do na jej ramieniu.
- Vanesso! - Podskoczya na krzele. - Nie zakradaj si wicej w taki sposb!
Wyprostowaam si, chwytajc za galopujce serce.
- Wcale si nie zakradam. Trzasnam drzwiami. Zawoaam ci dwa razy. Nie
syszaa mnie.
- Ach tak. - Twarz mamy zdradzaa konsternacj, ktra znikna prawie natychmiast, a

w jej miejsce pojawi si szeroki umiech. - Zrobiam dzi co najwspanialszego. Spjrz. Podniosa ekranik, ktry okaza si przenonym odtwarzaczem DVD. - Rozpoznajesz ktr z
tych osb?
- Georgea Clooneya? - zapytaam, krzywic si.
- Moesz sobie odpuci te komplementy, przynajmniej do czasu, a nie bdzie z nami
twojego ojca.
- To jest tato? - Mczyzna o ciemnych wosach wyglda zbyt modo jak na mojego
ojca. Mia te na sobie peleryn i wampirze ky.
- I ja. I ty. I mnstwo naszych przyjaci.
Film z imprezy rodzinnej. Musia mie - a wskazyway na to jako nagrania i nasz
wygld - co najmniej pitnacie lat.
Mama odstawia odtwarzacz na st.
- W Cambridge jest taka firma, ktra przegrywa kasety VHS na pyty. Znalazam w
piwnicy pudo starych tam z domowymi filmami i zleciam ich przegranie.
- To wietnie - przyznaam, mylc, e to krok naprzd. By moe ogldanie starych
filmw z Justine pomoe jej skonfrontowa si ze strat i zacz wreszcie normalnie o tym
rozmawia.
- Bya wtedy jeszcze brzdcem, wic pewnie nie pamitasz, ale przez cae lata razem
z twoim ojcem organizowalimy najlepsze imprezy Halloween w tej czci Bostonu.
- Dlaczego przestalicie? - zapytaam.
- Mnie wcigna praca. Wy, dziewczynki, zaczycie dorasta. Ale twoja siostra
zawsze je uwielbiaa; narzekaa, kiedy zarzucilimy t tradycj. - Mama umilka na chwil, po
czym posaa mi promienny umiech. - Pomylaam, e fajnie byoby zorganizowa tak
imprez w tym roku. Mogaby zaprosi Simona, rzecz jasna, i kogo tylko by chciaa. To
samo dotyczy Paige.
I wszystko stao si jasne. Mama nie odwieaa wspomnie, eby przebrn przez
teraniejszo. Odwieaa je w nadziei na odtworzenie przeszoci.
Byam zbyt zmartwiona, eby spieszy si wzmiank o Simonie.
- To chyba nie najlepszy pomys.
Spojrzaa na mnie.
- Co chcesz przez to powiedzie?
- Chc powiedzie, e to do oczywiste, o co w tym wszystkim chodzi. I jeli
mylisz, e poczujesz si lepiej, robic to, co uszczliwiao Justine...
- Twj ojciec jest w swoim gabinecie - przerwaa. - To jego szukaa, kiedy przysza,

prawda? Nie mnie.


Powoli wycofaam si, dopiero teraz spostrzegajc pudeko chusteczek obok jej doni i
- wilgotne kulki papieru higienicznego walajce si po caym stole.
- Masz racj. Przepraszam.
W miar jak zbliaam si do gabinetu ojca, moje zaniepokojenie szybko ustpio
miejsca zoci. Cokolwiek dziao si z mam, wina leaa po jego stronie. Zachowanie mamy
mogo zosta spowodowane mierci Justine, ale w kocu gdyby nie jego zwizek z Charlotte
Bleu, mnie by tu nie byo, Justine by ya, a ona miaaby si dobrze. Nie do, e wszystko
zniszczy, to nadal nie robi nic, eby pomc mamie odzyska rwnowag.
Myli te sprawiy, e strategia, jak przygotowaam, polegajca na chodnym,
spokojnym zadawaniu pyta, pozostaa teori.
- Kim jest Willa?
Siedzcy przed komputerem tato zakrztusi si tym, co wanie wysczy z kubka.
Zamknam za sob drzwi i wolnym krokiem podeszam do biurka.
- Widziaam ci dzi w miecie. Miae mie wtedy wykad.
- Vanesso - wycedzi, czerwienic si na twarzy jak burak, po czym zabra si do
wycierania herbaty stert papierw - usid, prosz, we gboki oddech i opanuj si, dobrze?
Wtedy sprbujemy ustali, co tak naprawd widziaa.
Usiadam. W przeciwnym razie mogabym go tylko udusi.
- Mama planuje spektakularne przyjcie z okazji wita duchw. Takie jak za
dawnych lat. A wiesz dlaczego?
Trzscymi si domi wrzuca zalane papiery do kosza na mieci.
- Bo prbuje poczu blisz wi ze swoj nieyjc crk.
- Zrobiam pauz, czekajc, a wemie kolejny yk herbaty.
- Swoj jedyn crk.
Tym razem kubek wypad mu z rk i uderzajc o krawd biurka, upad na podog.
- To zabawne. Willi te wszystko leci z rk. Pewnie to nie jedyne, co was czy.
Westchn.
- Kto ci powiedzia?
- Raczej kto mi n i e powiedzia!
Bez popiechu podnis kubek, potem rozpar si w fotelu i skrzyowa rce na
brzuchu.
- Rozumiem twoj zo... ale musisz wiedzie, e sytuacja jest bardzo
skomplikowana.

- A ty musisz wiedzie, e to do ogldnie powiedziane. Unis rce, jakby


przyznawa mi w tej kwestii racj.
- To strasznie zagmatwane. Za co z caego serca ci przepraszam.
- Za co konkretnie? Za krzywdzenie mamy? Za okamywanie Justine i mnie? Za
zdawanie relacji z caego mojego ycia w dziennych dawkach kompletnie obcej osobie?
Otworzy szeroko oczy.
- Skd ty to...
- Czy za spotykanie si z inn kobiet? Teraz? Po tym wszystkim, co si stao?
- Vanesso - ostrzeg surowo, jakbym posuna si za daleko. Wyprostowa si w fotelu
i pochyli w moj stron.
- Nie spotykam si z Will ani z nikim innym. Kocham twoj matk. Kocham j
caym sercem od ponad dwudziestu lat. Gdyby tak nie byo, poznaaby prawd dawno temu.
Poczuam ucisk w piersi.
- Co chcesz przez to powiedzie?
- Chc powiedzie, e twoja matka... - Gos uwiz mu w gardle, a gowa opada na
pier. Chwil pniej podnis j znowu. - Chc powiedzie, e pragna ci chroni. Nie
chciaa, eby cierpiaa, wiedzc o czym, co nie byo twoj win i czego nigdy nie mogaby
zmieni.
- Czyli co? Naprawd nie zamierzae mi powiedzie? Nigdy? Dlatego, e o wiele
lepiej dla mnie byoby nie wiedzie, kim naprawd jestem?
- Nie tak odczytaa moj intencj. Sdziem... liczyem na to, e odpowiednia chwila
sama wreszcie nadejdzie. A kiedy ju to si stanie... wszyscy zgodnie uznaj, e powinna
pozna prawd.
Odwrciam wzrok, prbujc wyobrazi sobie, jak bym zareagowaa, gdyby Simon
chcia zrobi co, czemu byabym przeciwna. Czy postpiabym zgodnie z jego wol, nawet
gdybym sdzia, e to co niewaciwego? Dlatego, e moja mio byaby silniejsza ni
jakiekolwiek potencjalne nastpstwa?
Tak, pewnie tak bym postpia.
- Kim ona jest? - zapytaam chwil pniej.
- Przyjacik. Znaa Charlotte.
Uniosam wzrok, by spotka si z jego spojrzeniem. Po raz pierwszy syszaam, jak
wymawia jej imi na gos. Nawet przy tym nie mrugn.
- Vanesso - ostrzeg surowo, jakbym posuna si za daleko. Wyprostowa si w fotelu
i pochyli w moj stron.

- Nie spotykam si z Will ani z nikim innym. Kocham twoj matk. Kocham j
caym sercem od ponad dwudziestu lat. Gdyby tak nie byo, poznaaby prawd dawno temu.
Poczuam ucisk w piersi.
- Co chcesz przez to powiedzie?
- Chc powiedzie, e twoja matka... - Gos uwiz mu w gardle, a gowa opada na
pier. Chwil pniej podnis j znowu. - Chc powiedzie, e pragna ci chroni. Nie
chciaa, eby cierpiaa, wiedzc o czym, co nie byo twoj win i czego nigdy nie mogaby
zmieni.
- Czyli co? Naprawd nie zamierzae mi powiedzie? Nigdy? Dlatego, e o wiele
lepiej dla mnie byoby nie wiedzie, kim naprawd jestem?
- Nie tak odczytaa moj intencj. Sdziem... liczyem na to, e odpowiednia chwila
sama wreszcie nadejdzie. A kiedy ju to si stanie... wszyscy zgodnie uznaj, e powinna
pozna prawd.
Odwrciam wzrok, prbujc wyobrazi sobie, jak bym zareagowaa, gdyby Simon
chcia zrobi co, czemu byabym przeciwna. Czy postpiabym zgodnie z jego wol, nawet
gdybym sdzia, e to co niewaciwego? Dlatego, e moja mio byaby silniejsza ni
jakiekolwiek potencjalne nastpstwa?
Tak, pewnie tak bym postpia.
- Kim ona jest? - zapytaam chwil pniej.
- Przyjacik. Znaa Charlotte.
Uniosam wzrok, by spotka si z jego spojrzeniem. Po raz pierwszy syszaam, jak
wymawia jej imi na gos. Nawet przy tym nie mrugn.
- Czsto si z ni widujesz?
- Nie. Dzisiaj zobaczylimy si pierwszy raz od wielu lat.
- Przecie dopiero powiedziae, e jest twoj przyjacik.
- Utrzymujemy kontakt - wyjani. - Ale si nie widujemy.
- Czy to do niej dzie w dzie wysyasz emaile?
- Tak. - Jeli by wcieky, e wamaam si do jego skrzynki, nie da tego po sobie
pozna.
- I opowiadasz jej o mnie?
- Tak. Bya kim bliskim dla Charlotte. Informuj j z uprzejmoci.
- Uprzejmo to wysyanie kartek na wita!
- To nic nie znaczy - zapewni.
Najwyraniej to jednak co znaczyo, w przeciwnym razie nie robiby tego.

- Mama o tym wie? - zapytaam.


- Nie. Ona by tego nie zrozumiaa.
- I to nie jest wystarczajcy powd, eby przerwa? Westchn i zamkn oczy.
- Zawarlimy pewien ukad.
Wstrzymaam oddech. W kocu zamierza wyzna mi co, o czym jeszcze nie
wiedziaam... i teraz nie byam pewna, czy chc to usysze.
Spojrza na mnie i sign po moj do. Kiedy doszed do wniosku, e to nie
najlepszy pomys, osun si na oparcie i zoy ramiona na porczach fotela.
- Zanim cokolwiek powiem, Vanesso, chc, eby wiedziaa, e jeste kochana.
Zawsze, odkd przysza na wiat, bya uwielbiana. I kiedy Charlotte i ja podjlimy decyzj,
kierowalimy si wycznie twoim szczciem.
- W porzdku...
Jego wargi rozchyliy si, po czym zacisny. I znw rozchyliy. Po wszystkich tych
latach nie wiedzia, jak ma to wytumaczy.
- Charlotte nie przyznaa si, e jest w ciy. Dowiedziaem si tylko dlatego, e
przypadkiem wpadem na ni w supermarkecie, kiedy na pewien Jesienny weekend
przyjechaem do Winter Harbor, eby popracowa nad ksik.
Swoj ksik. W tamtym okresie prawdopodobnie zaczyna pisa.
- Pocztkowo prbowaa umkn, nie porozmawiawszy ze mn. Potem, gdy
dogoniem j na parkingu, powiedziaa, e ktos inny jest ojcem dziecka. Jednak jej oczy
zdradzay prawd. - Zrobi pauz i utkwi wzrok w nieokrelonym punkcie na drugim kocu
pokoju. - W jej oczach byo co... co takiego...
Znaam to a nazbyt dobrze.
- Co dziao si dalej? - wtrciam, by nie zacz si nad tym rozwodzi.
- Usiowaa mnie spawi. Nie pozwoliem jej na to. Powiedziaem, e cho nasza...
sytuacja... nie jest czym chlubnym i cho nienawidz kadej sekundy blu, jaki sprawiem
mojej onie, nie mog si zgodzi na to, by za moj spraw na wiat przyszo dziecko, a
potem znikn. Owiadczyem, e chc mie w tym swj udzia, pomaga, choby nawet cae
moje zaangaowanie miao ogranicza si do otrzymywania wiadomoci raz do roku i
wsparcia finansowego.
Zesztywniaam. To prawda, e od dawna byam nim rozczarowana, ale mimo to nie
wyobraaam sobie ycia bez mojego tatki.
- Gdyby to ode mnie zaleao - powiedzia cicho, widzc moj reakcj - spdzabym z
tob znacznie wicej czasu. Jako udaoby nam si to uoy. Ale ona tego nie chciaa.

- A czego chciaa?
- Pocztkowo niewiele. Do koca ciy od czasu do czasu przysyaa mi do pracy
wiadomoci, informowaa mnie o swoim samopoczuciu. Potem, gdy si urodzia, przysaa
kolejn. Przyjechaem do Winter Harbor jeszcze tego samego dnia, w ktrym mnie
powiadomia, i wtedy zobaczyem ci po raz pierwszy. - Umiechn si. - Bya
najpikniejszym niemowlciem, jakie widziaem.
- A mama nadal o niczym nie wiedziaa? - zapytaam, szybko odsuwajc t szczegln
chwil, ktr on i Charlotte wsplnie przeyli.
Opuci gow, a jego umiech zblad.
- Wtedy jeszcze nie. Nie dowiedziaa si przez cay rok.
Przypomniaam sobie puda w piwnicy i przywoaam wyjanienia mamy, ktra
twierdzia, e oddaa moje pioszki koleance z pracy.
- Co byo potem?
Powolnym ruchem, jakby chcia zyska na czasie, by zdecydowa, czy postpuje
susznie, odwrci si do biblioteczki stojcej obok biurka. Odsun stert starych sownikw,
odsaniajc gadk drewnian skrzynk. Odczepi od zamka przy swetrze mae kko z
kluczykiem, otworzy skrzynk i sign do rodka.
- Dostaem to - oznajmi.
Ledwie oddychajc, wziam od niego pocztwk. Przedstawiaa malownicze ujcie
Winter Harbor jesieni, kiedy licie mieni si przepiknymi odcieniami ci, pomaraczy i
czerwieni. Na pierwszym planie wida byo restauracj U Betty, za ni za wod
poyskujc w popoudniowym socu, ktr okalay drzewa.
Mj wzrok zatrzyma si na budynku restauracji. Bya ona istotnie jednym z
waniejszych miejsc w Winter Harbor, jednak w kadym sklepiku w miecie mona byo
kupi pocztwki przedstawiajce dziesitki lokalnych atrakcji: latarni, kamieniste urwiska
cignce si zygzakiem wzdu brzegu oceanu czy pola pene dzikich kwiatw. A jednak
Charlotte wybraa wanie t. Czyby zrobia to celowo? Wiedzc, e kiedy wreszcie j
zobacz, miaa nadziej, e bdzie dla mnie czym w rodzaju drogowskazu?
Drcymi palcami obrciam kartk. Niebieski tusz z czasem wyblak. Niektre litery
byy rozmazane, jakby kartka kiedy zamoka. Pismo byo drobne, staranne, jakby autor sw
prbowa zagodzi nim ciar wiadomoci.
Drogi Filipie!
Pisz do Ciebie po raz ostatni. Vanessa i ja opuszczamy Winter Harbor. Wiem, e tak
jak ja chcesz dla niej jak najlepiej.

Dlatego wyjedam... i dlatego te nie mog Ci powiedzie dokd.


Dzikuj. Otrzymaam od Ciebie wyjtkowy dar, za ktry zawsze bd wdziczna.
Charlotte
- I to wszystko? - zapytaam. - Po prostu znikna?
- Zamierzaa. Prowadzia may interes i na szczcie zostawia pracownikom numer
telefonu, na wypadek gdyby musieli si z ni skontaktowa. Kiedy przyjechaem do
miasteczka, eby sprbowa powstrzyma j od wyjazdu, udao mi si pod pretekstem
poszukiwania jakiej mao znanej pracy Emersona nakoni sprzedawc, eby do niej
zadzwoni w moim imieniu. Kiedy mnie usyszaa, rozczya si, ale policja z Winter Harbor,
znajc numer, namierzya jej miejsce pobytu. Znalazem was obie w malekim mieszkaniu w
Montrealu.
- Pojechae a do Kanady?
- Nie mogem porzuci jedynego tropu, jaki miaem. Poza tym obawiaem si, e
Charlotte przestraszy si, e zechc zrobi to, co faktycznie zrobiem, i znw si
przeprowadzi.
Gdy wyobraziam sobie tat pdzcego przez Now Angli i przez granic, ogarno
mnie dziwne wzruszenie. Zaleao mu. By moe to, czym kierowa si przed moim
urodzeniem i po nim, byo momentami niejasne... ale wierzyam, e zawsze mu na mnie
zaleao.
- Kiedy odnalazem Charlotte - mwi dalej - daa mi do wyboru dwa wyjcia. Albo
odejd i nigdy wicej nie zobacz ani ciebie, ani jej, albo zabior ci ze sob do domu. I
wychowam tu, w Bostonie. Przyznaa, e druga opcja istotnie byaby dla ciebie lepsza, ale nie
chciaa mnie o to prosi i ryzykowa rozbicia mojej rodziny. Po zapewnieniach, e dziki
tobie moja rodzina mogaby sta si tylko lepsza, zgodzia si ciebie odda. Jedyne, o co
jeszcze poprosia to to, eby ju nigdy wicej nie moga ci zobaczy, poniewa sdzia, e po
raz drugi nie zniesie blu rozstania.
- To byy jedyne opcje? - zapytaam. - A co ze wspln opiek rodzicielsk?
- Albo jedno, albo drugie. Charlotte nieczsto dawaa co wyranie do zrozumienia,
ale w tej sprawie wyrazia si jasno. Podkrelia, e to kwestia twojego bezpieczestwa, nie
tylko szczcia czy dobra, ale bezpieczestwa. A ja jej uwierzyem.
Podejrzewaem, e chodzi o byego chopaka, ktry mgby zrobi co strasznego,
gdyby si o nas dowiedzia. O tobie. - Patrzy na mnie tak dugo, a podniosam wzrok. Jedyne, co byo gorsze od koniecznoci rozstania si z tob, to gdyby przytrafio ci si co
zego. Co, czemu ja mgbym zapobiec.

- Wic zabrae mnie do domu. - Przeniosam wzrok na stos sownikw, z caych si


starajc si powstrzyma zy.
- Tak. - Zamilk na chwil. - Oboje wiemy, e twoja matka... Jacqueline... naley do
osb, ktre przestrzegaj zasad i dotrzymuj danego sowa i tego samego wymagaj od
innych. Ale, Vanesso, wystarczyo jedno spojrzenie, by ci pokochaa. Oczywicie kiedy
powiedziaem jej o tobie i o Charlotte, po tym, jak Charlotte opucia Winter Harbor, nie
moglimy doj do porozumienia. Na tydzie wyrzucia mnie z domu. Jednak niezalenie od
rozczarowania, alu czy gniewu, jakie do mnie czua, nigdy nie przenosia tych uczu na
ciebie. A kiedy powiedziaem jej, e potrzebujesz dobrego domu, postaraa si, eby w takim
dorastaa.
- Tak po prostu? - wyszeptaam.
- Tak po prostu.
Powiedzia to tak zwyczajnie, tak rzeczowo... wiedziaam, e to musi by prawda.
- A Justine?
- Wtedy nie miaa jeszcze dwch latek. Nie pamitaaby twojego pierwszego roku na
wiecie, nawet gdyby spdzia go pod naszym dachem.
- A Charlotte?
- Wrcia do Winter Harbor. - Jego wzrok zatrzyma si na pocztwce, ktr wci
trzymaam w doni. - Tydzie pniej wybuch poar. W jej ksigarni, w samym rodku nocy.
Widziaam, jak dr mu wargi. Miaam ochot go obj, ale si powstrzymaam.
- Nie wiem, co robia tam o tak pnej porze - cign. - Nikt tego nie wie.
Prawdopodobnie zasna, poniewa nie zadzwonia po pomoc. Kto tamtdy przechodzi,
zobaczy dym wrd drzew i zawiadomi stra, ale byo ju za pno. Budynek, z Charlotte w
rodku, doszcztnie spon.
W piersiach czuam tpy bl, jakby moje puca kurczyy si ze wspczucia. Ju
wczeniej wiedziaam, e tak si stao, ale syszc to od taty i widzc jego smutek, odczuam
to znacznie dotkliwiej.
- Kilka miesicy pniej - powiedzia, znw sigajc do drewnianej skrzynki otrzymaem kolejn wiadomo.
Poda mi kartk koloru koci soniowej, ktra miaa podniszczone brzegi. Pismo byo
podobne do tego na pocztwce, ale nie tak ciasne ze wzgldu na wiksze odstpy midzy
literami.
Drogi Filipie!
Pisz w imieniu Charlotte Bleu, mojej modszej siostry. Porzdkujc rzeczy osobiste

Charlotte w jej domu po tragicznym poarze, natknam si na kilka wiadomoci, ktre od


Pana otrzymaa. Wiedzc o wanym wydarzeniu, jakie was poczyo, postanowiam si z
Panem skontaktowa. Ufam, e Pan nie ma mi tego za ze.
Nie musz mwi, jak druzgocca jest dla mnie ta nieoczekiwana strata. I cho nie
znam Pana osobicie, a Pan z ca pewnoci nie jest mi nic winien, prosz, aby rozway Pan
nawizanie na prb znajomoci na warunkach partnerskich. W zamian za regularne pisemne
wiadomoci o Vanessie proponuj odpowiedzie na wszelkie jej pytania dotyczce matki,
jeli przyjdzie na to pora. Jak zrozumiaam, Pan i Charlotte spdzilicie razem niewiele czasu,
w zwizku z tym z radoci podziel si z Pana crk tym, czego Pan wiedzie o Charlotte
nie moe.
Jest to wyjtkowo trudna sytuacja dla wszystkich zaangaowanych w ni osb,
dlatego jeli uzna Pan za stosowne cakowite zerwanie wszelkich wizi i pjcie dalej wasn
ciek, zrozumiem to. Jeli jednak jest Pan skonny zawrze tak umow, zapewniam, e
bd postpowa z najwysz ostronoci i dyskrecj. Nie mam adnych osobistych planw
wobec mojej siostrzenicy poza tym, by pozna j na odlego i zrobi dla niej to, o co
poprosiaby mnie jej matka.
Z niecierpliwoci czekam na Pana odpowied.
Z ukonami W. Donagan Skr. pocztowa 9892 Boston, MA 02135
- Willa... moja ciotka - wymamrotaam, wyprbowujc to sowo - przez cay ten czas
mieszkaa w Bostonie? I nigdy nie chciaa si ze mn spotka? eby chocia mnie zobaczy?
- Powiedziaa, e nie zamierza dodatkowo komplikowa i tak nieatwych ju relacji.
Uznaem, e tak bdzie lepiej.
Podniosam wzrok.
- A teraz, kiedy wiem, kim ona jest? Posa mi niemiay przepraszajcy umiech.
- Jej uczucia si nie zmieniy. I dlatego spotkalimy si dzisiaj. Powiedziaa, e od
jakiego czasu przychodzisz do kawiarni, i pomylaa, e co podejrzewasz. To j
zaniepokoio. Od pocztku bya przekonana, e nawizanie bezporedniego kontaktu z tob
mogoby tylko pogorszy ca sytuacj.
- Mylia si. - Mj gos zabrzmia ostro, rozpaczliwie.
- Sucham?
Zrozumiaam, dlaczego si zdziwi, i sprbowaam to odkrci. W kocu on te nie
wiedzia o wszystkim.
- Tato - zaczam, biorc gboki oddech i usiujc przypomnie sobie cokolwiek z
tego, co planowaam mu powiedzie. - Nie zamierzam ci okamywa. W pierwszej chwili,

kiedy dowiedziaam si, e mama nie jest moj prawdziw matk...


- Ona jest twoj matk - poprawi szybko.
Sprbowaam raz jeszcze.
- W pierwszej chwili, kiedy dowiedziaam si, e nie jest moj biologiczn matk,
przeyam szok. I ogarna mnie zo. I rozczarowanie. Nie umiaam poj, jak moge
zrobi to jej i Justine. Cz mnie nadal nie moe tego ogarn, poniewa jedynym
niezawodnym sposobem, by oprze si nawoywaniu syreny, jest mio do innej kobiety, a ja
naprawd wierz, e zawsze kochae mam... Ale moe sia Charlotte bya wyjtkowo
potna, albo te...
- Vanesso.
Wstrzymaam oddech i spojrzaam na jego do uniesion teraz niczym znak
drogowy.
- Co ty przed chwil powiedziaa?
Byam tak skupiona na szybkim przejciu do nastpnej myli, e nie mogam sobie
przypomnie.
- e zawsze kochae mam?
- Potem.
- e moe sia Charlotte bya wyjtkowo potna?
Przechyli gow na bok i opuci brwi.
- Jaka sia?
Zawahaam si, po czym, zrozumiawszy, e zaszo nieporozumienie, potrzsnam
gow i posaam mu umiech.
- Wszystko w porzdku. To znaczy nie jest w porzdku, to takie popltane, dziwne i
nierealne, ale przynajmniej teraz ju wiem. Nie musisz ju tego duej ukrywa.
- Ukrywa... czego?
Moje usta, wci wykrzywione w umiechu, znieruchomiay. Przed oczami
przemkna mi wizja Paula Carsonsa, Toma Connellyego i Maksa Hawkinsa.
Czy to moliwe?
- Tato - przemwiam - wiedziae, e Charlotte nie bya normalna, prawda? e ten
zwizek... nie by zwykym zwizkiem?
Jeszcze bardziej zmruy oczy. Nie musia nic mwi, ebym poznaa odpowied.
- Ona bya syren - wycedziam. - Jak w jednej z twoich starych ksiek. - Zrobiam
pauz, aujc, nie po raz pierwszy, e nie moemy si cofn, zacz raz jeszcze od
pocztku. - A ty bye jej celem.

21
- Masz jakie szczeglne zdolnoci?
- Szczeglne zdolnoci? - powtrzyam.
Mczyzna zakoysa kieliszkiem szampana penym musujcego cydru. - No na
przykad, czy potrafisz gra na akordeonie albo poyka ogie, czy co w tym stylu, czego nie
umieciaby w swoim CV, a co wyrnioby ci na tle tysicy innych maturzystw z
doskonaymi stopniami i typowymi zajciami pozaszkolnymi na koncie?
Potrafi oddycha pod wod. I zwrci uwag kadego faceta samym wejciem do
dowolnego pomieszczenia. I w ten sam sposb zaskarbi sobie serdeczn nienawi kadej
dziewczyny w tym samym miejscu.
- Raczej nie - odparam.
- A co z twoj rodzin? Moe twj wujek jest znanym aktorem? Albo kuzynka bierze
udzia w igrzyskach olimpijskich? W Colgate twoja rodzina jest nasz rodzin, wic jeli twoi
krewni zajmuj si czym wyjtkowym, z ca pewnoci powinna nas o tym powiadomi.
Moje krewne zabijaj mczyzn. Czy mog liczy, e dziki temu zostan przyjta?
- Wszyscy s raczej do przecitni - oznajmiam, unoszc pust szklank po wodzie. Czy mgby...?
Rozpromieni si, syszc t prob, wzi moj szklank i zacz si wycofywa w
stron stolika z poczstunkiem.
- Nigdzie si std nie ruszaj! Chc ci powiedzie, jak Colgate moe sprawi, by twoje
ycie stao si...
Wiedziaam, e powinnam go ostrzec o nieuchronnym zderzeniu z kelnerem, ale nie
robic tego, zyskaam jakie dwadziecia sekund, w cigu ktrych zatoczy si i zacz
strzepywa sok z klap marynarki. Wykorzystaam ten moment, eby przedrze si na drug
stron sali.
- Vanesso! - zawoa za mn kobiecy gos.
Zerknam przez rami i zobaczyam pani Mulligan pdzc w moj stron z ma
niebiesk flag Yale nad gow. Za ni szed kolejny pracownik dziau rekrutacji w
prkowanym garniturze i krzykliwym czerwonym krawacie. Ju stamtd si do mnie
umiecha, co skonio mnie do przyspieszenia kroku. Znikajc za grupk uczniw, ruszyam
zygzakiem przez odmienion sal gimnastyczn. Gdy dotaram do niemal opustoszaej sekcji
uczelni pastwowych, ktr dyrekcja liceum im. Hawthornea askawie uwzgldnia z myl o

kilkorgu uczniach korzystajcych z funduszu stypendialnego, pani Mulligan i go z Yale dali


sobie ze mn spokj i przylgnli do przewodniczcej jednej z ostatnich klas.
Wycignam z plecaka butelk wody i piam. Nie czuam si najlepiej od czasu
dugiej rozmowy, ktr odbyam z tat poprzedniego dnia, kiedy to wyznaam mu wszystko,
co wiem o Marchandach i wydarzeniach minionego lata, i kiedy pokazaam mu w internecie
stare artykuy z Winter Harbor Herald na potwierdzenie swojej wersji wydarze. Wyznaam
take, e odziedziczyam po Charlotte niektre jej zdolnoci, jednak darowaam sobie wiele
kluczowych szczegw, takich jak rola, jak odegraam w zamroeniu portu, czy to, e moja
kondycja fizyczna jest bardzo nieprzewidywalna od tamtej pory. Mimo, e pominam pewne
fakty, rozmowa zaja nam dugie godziny. Opuciam jego gabinet wycieczona i bardziej
spragniona ni kiedykolwiek w cigu ostatnich tygodni. I gdyby obecno na dzisiejszym
spotkaniu orientacyjnym nie obowizywaa wszystkich uczniw ostatnich klas, oczywicie
bym je sobie odpucia. Wiedziaam jednak, e amic zasady i pakujc si w tarapaty, tylko
niepotrzebnie cign na siebie uwag.
A zreszt spotkanie to byo doskonaym pretekstem, eby na kilka godzin wyrwa si
z domu. Byo, co prawda, enujce i kompletnie nie na rk, ale skoro mama wci
przegldaa rodzinne nagrania, a tato wzi dzie wolnego i zaszy si w gabinecie, wydawao
si najlepszym rozwizaniem.
Przechadzaam si po obrzeach sali, starajc si zachowa bezpieczn odlego od
dugich stow przykrytych gustownymi obrusami i ozdobionych bukietami kwiatw.
Poniewa pozwolono nam zignorowa regu przepisowego stroju, eby cae to spotkanie
przybrao nieco mniej oficjalny charakter prbnego przyjcia poegnalnego, moje koleanki i
koledzy z ostatniego roku wykorzystali to jako szans na zaprezentowanie najlepszych dzie
kreatorw mody. Wikszo dziewczt woya owkowe spdnice w stylu seksownej
bibliotekarki, jedwabne bluzki i szpilki, a chopcy wystpili w ciemnych garniturach i
poyskujcych krawatach, przez co przypominali staystw z Wall Street.
Nie chciaam wyrnia si jeszcze bardziej w spdniczce od szkolnego mundurka i
bluzie z kapturem. Dlatego, wybierajc dzisiejszy strj, skupiam si na tym, eby uzyska
efekt niewidzialnoci. Ostatecznie zdecydowaam si na czarne spodnie, czarny golf i czarne
baleriny. Zrezygnowaam ze zwyczajowego kucyka i rozpuciam wosy. Pozwoliam, by
opady luno na ramiona, zapewniajc sobie w ten sposb ewentualn oson.
Okrajc sal, zobaczyam jeszcze tylko jednego ucznia, ktry mniej wicej w takim
samym stopniu co ja przejmowa si swoim wygldem. W dinsowych spodniach, wymitej
beowej koszulce i brzowej sportowej kurtce z wystrzpionymi mankietami i zamszowymi

atami na okciach wyglda raczej modnie ni klasycznie. Brudne conversy dopeniay stroju.
Sta w niewielkim krgu z dwoma starszymi mczyznami, ktrzy rozmawiali ze sob
zupenie tak, jakby go tam nie byo.
I kiedy tak sta ze wzrokiem utkwionym w nieokrelony punkt, z nieobecnym
wyrazem twarzy, wiedziaam, e Parker mylami jest gdzie indziej.
- Skoczyam.
Sona woda, ktr wanie przeknam, cofna si nagle do garda.
- Przepraszam. - Paige poklepaa mnie po plecach, gdy usiowaam si nie zakrztusi. Machaam do ciebie, podchodzc. Mylaam, e mnie widzisz.
Z trudem przeknam wod.
- A co z twoj list?
Uniosa zeszyt. Kada z dziesitek uczelni, o ktrych chciaa dowiedzie si wicej,
bya wykrelona pojedyncz czerwon kresk.
- Wszystkie s albo za due, albo za mae, albo za drogie, albo zbyt prestiowe. A ja z
pewnoci zbyt mao sob reprezentuj, eby dosta si na ktrkolwiek z nich. - Opucia
bezwadnie rami. - Go z Amherst zapyta mnie, jakie sporty uprawiam, a kiedy odparam,
e pywam dla przyjemnoci, przeprosi mnie, usprawiedliwiajc si wanym telefonem, po
czym jak gdyby nigdy nic podszed do stolika z napojami.
- Jego strata - podsumowaam. - Te uczelnie s tak przywizane do swoich
zaskorupiaych tradycji, e nie wiedz, co trac.
- W kadym razie nie sdz, ebym ja cokolwiek stracia. Zreszt czuj si zmczona.
Chyba pjd po usprawiedliwienie do pielgniarki i urw si do domu.
- Mam i z tob? Mogybymy pj co przeksi? Albo na jaki film?
- Dziki, ale przez pewien czas wolaabym poby sama. - Paige musiaa dostrzec
przelotny wyraz zaniepokojenia na mojej twarzy, bo dodaa: - Nic mi nie jest. Naprawd. Po
prostu chc sobie poukada par spraw. Studia. Moj przyszo. Sama rado.
- No dobra - ustpiam bez przekonania. - Zadzwonisz, jeli zmienisz zdanie?
- Jasne.
Patrzyam, jak znikaa w tumie, potem znw zaczam przechadza si po sali. Kiedy
podeszam do tekturowej planszy przedstawiajcej pi rozemianych studentek naturalnych
rozmiarw, ktre trzymay dyplomy Uniwersytetu Massachusetts w Worcester, wlizgnam
si w szczelin midzy tektur a cian. Przykucnam i odchyliam gow, a dotknam ni
chodnego kafla i zamknam oczy.
- Co mi mwi, e te wolaaby zwin si w kbek we wasnym ku - odezwa si

przyciszony gos.
Spojrzaam na lewo i zobaczyam dziewczyn, niewiele starsz ode mnie,
przycupnit na pododze kilka krokw dalej. Siedziaa za aksamitn kurtyn, ktrej jedna z
uczelni uya jako elementu ekspozycji, z kolanami przycinitymi do piersi.
- Nie przepadam za tocznymi miejscami - wyjaniam.
- Ani ja. Jestem tu tylko po to, eby nie straci pracy.
Oderwaam gow od ciany. Istotnie wygldaa nieco bardziej profesjonalnie ni
studentki w grafitowych kostiumach i perach, ale jej pulchne policzki byy zarowione,
blond wosy niedbale upite w koski ogon, a na powiekach wzdu linii rzs wida byo
czarne plamki, jakby podczas nakadania makijau dray jej rce. Nie moga mie wicej ni
dziewitnacie lat. Gra dwadziecia.
- Ty pracujesz? - zdziwiam si.
- Pracuj dla... - Zawahaa si, po czym siada w kucki i wyjrzaazza kotary;
najwyraniej widzc, e nikogo nie ma w pobliu, przedreptaa niewielk odlego, jaka
dzielia jej kryjwk od mojej. - Dartmouth - dokoczya zdanie, siadajc obok.
Przed oczami przemkny mi sowa Justine przyklejone do kartki przeznaczonej na
esej o niej samej; sowa potwierdzajce najwiksze obawy mamy: jej najstarsza crka, jej
jedyna crka, nie zamierzaa i na studia.
Nie wiem... zreszt ty te nie...
- Pracuj w dziale rekrutacji - mwia dalej dziewczyna, wachlujc twarz doni. - I
jestem absolwentk Dartmouth. Kiedy zeszego lata skoczyam studia, zupenie nie
wiedziaam, co ze sob zrobi... ta szkoa doskonale uczy ci, jak samodzielnie myle, ale
nie przygotowuje ci do tego, jak przetrwa w prawdziwym wiecie.
- Jeste absolwentk? Wyszej uczelni?
- Wiem, wygldam na maolat. Naprawd mam dwadziecia lat. Szko redni te
skoczyam wczeniej. Midzy innymi dlatego wanie nie wiedziaam, co ze sob zrobi.
Byam tak pochonita nauk, e nigdy nie zwolniam na tyle, by przemyle, dokd tak
goni.
- A kiedy wreszcie przystopowaa, uznaa, e chcesz pracowa w dziale rekrutacji? zapytaam, szczerze zaciekawiona. Istniao wiele powodw, dla ktrych w Hawthorne
zachcali nas do podjcia studiw na ktrej z prestiowych szk nalecych do Ligii
Bluszczowej, jednak pozostanie na uczelni po rozdaniu dyplomw nie byo jednym z nich.
- Nie ja, moi rodzice. Miaam do wyboru albo podj prac na uczelni, albo wrci do
domu i zamieszka z nimi, dopki nie wymyl czego sensownego. A obawiali si, e jeli

wrc, dla zabicia czasu zatrudni si w Starbucksie i w efekcie do koca ycia bd


zajmowa si spienianiem mleka.
- A to byby dla nich najgorszy koszmar? - odgadam.
- W zasadzie tak. Ale jak si okazuje, praca na takim publicznym stanowisku jest
koszmarem dla mnie. - Zanim znw zwrcia si do mnie, wyjrzaa na sal gimnastyczn. Powinnam zachca wszystkich tych uczniw i przekonywa, e Dartmouth jest wspania
uczelni, ale od zawsze moj mocn stron bya nauka, nie kontakty towarzyskie. Po prostu
si do tego nie nadaj.
- Jak na razie wietnie ci to idzie.
Pomidzy zdaniami przygryzaa doln warg, ale teraz jej usta rozcigny si w
umiechu.
- Jestem Alison Seaford. A ty jeste...?
- Mniej wicej tak sam wielbicielk kontaktw towarzyskich jak ty.
Wolaam nie podawa nazwiska, na wypadek gdyby pani Mulligan szepna swko o
mojej sytuacji wszystkim tu obecnym.
- No widzisz, nie znam twoich planw, ale Dartmouth to naprawd fantastyczna
uczelnia. Wspaniae miasteczko uniwersyteckie, pierwszorzdna infrastruktura, uznana kadra
profesorska. I bardzo oddana i pomocna spoeczno studencka.
Alison wywara na mnie tak dobre wraenie, e miaam ochot opowiedzie jej o
umiowaniu mamy do Dartmouth, ale nie wiedziaam, jak to zrobi, nie zachcajc jej do
zadawania dalszych pyta.
- Dziki za informacje - powiedziaam tylko. - Z pewnoci bd to mie na uwadze.
- Super. - Wzia gboki oddech i powoli wypucia powietrze. - Chyba powinnam
ju wraca na sal. Ale mio byo pozna wpdezerterk. W szkoach tego typu niewiele jest
takich jak my. A jeli kiedykolwiek bdziesz chciaa dowiedzie si czego wicej o
Dartmouth albo o studiach w ogle, moesz miao do mnie pisa. - Z kieszeni marynarki
wycigna wizytwk i podaa mi j. - Z odpowiadaniem na emaile radz sobie doskonale.
Dopiero kiedy Alison znikna, a ja znw zostaam sama ze wzrokiem utkwionym w
byszczc zielon tarcz na jej wizytwce, dotaro do mnie, co powiedziaam.
Bd to mie na uwadze. Jakby studia naprawd wchodziy w gr.
Po raz pierwszy czuam si rozczarowana, gdy pomylaam o rezygnacji ze studiw, a
nie zwyczajnie przestraszona ze wzgldu na powody, dla ktrych nie mogam ich podj. To
uczucie byo tak przykre i tak bezsensowne, e wyoniam si zza tekturowych absolwentek i
ruszyam do wyjcia z sali gimnastycznej. Pomylaam, e jeli Paige nie odesza jeszcze za

daleko, by moe uda mi si namwi j na jaki film.


Byam w poowie drogi do wyjcia, kiedy w mojej gowie eksplodowa przeszywajcy
bl. Mia swoje rdo pomidzy oczami, skd przedziera si na ty gowy, rozupujc mi
czoo niczym mot pneumatyczny i drc mzg. Zacisnam usta, eby nie zawy z blu, i
osunam si na cian, chronic si przed upadkiem. Bl by olepiajcy, pragnienie
zmruenia oczu nieodparte, a jednak jakim cudem udao mi si ich nie zamkn. Nie
znajdowaam si na rodku sali, ale mimo wszystko byam wystawiona na spojrzenia
kadego, kto obrciby si w moj stron. Nie chciaam zwraca na siebie uwagi, dopki biae
wiato nie osabnie.
Co w kocu nastpio kilka sekund pniej. W sam por, by zobaczy, e Parker
wychodzi na korytarz w lad za jak dziewczyn.
Ruszyam za nimi, rzucajc za siebie pojedyncze spojrzenie. Po przeciwlegej stronie
sali ojciec Parkera wci rozmawia z przedstawicielem Uniwersytetu Princeton, jakby
wszystko byo w najlepszym porzdku, jakby Parker wcale nie wyszed, by da ojcu czas na
przypiecztowanie umowy.
Jednak co musiao by nie w porzdku. Zbyt dobrze znaam ten bl. Wiedziaam, co
oznacza.
Zara tu bya.
Wypadam z sali gimnastycznej na korytarz. Rozejrzaam si w prawo i w lewo, ale
byo pusto. Zdyli znikn. Prbowaam wsucha si w jej gos, poczu jej obecno, ale
jedyne, co do mnie docierao, to gwar rozmw prowadzonych na sali. Czuam ju tylko
pulsujcy pod czaszk bl, ktry stopniowo sab.
Traktujc bl jak przewodnika, skierowaam si w stron gwnego wyjcia.
Zaoyam, e Zara chce wycign Parkera ze szkoy, z dala od wiadkw. Bl na przemian
sab i zaostrza si. Kiedy stawa si bardziej znony, przyspieszaam kroku, a uderza
ponownie, pozbawiajc mnie tchu. Dwukrotnie zdawao mi si, e zupenie znikn, wic
cofnam si i skrciam w lewo zamiast w prawo, innym razem w prawo zamiast w lewo. W
kocu, kiedy nasili si i by jednostajny, zatrzymaam si.
Byam tak przejta i przeraona, e mina chwila, zanim do mnie dotaro, dokd
zaprowadzi mnie bl.
Znajdowaam si w obserwatorium przylegajcym do krytej pywalni.
Przez szklane drzwi patrzyam, jak Parker zdejmuje buty i skarpetki, podwija nogawki
spodni do kolan i siada na krawdzi basenu o wymiarach olimpijskich. Zary nigdzie nie byo
wida i przez krtk chwil mylaam, a raczej liczyam, e zostawia go w spokoju. Ale

kiedy opuci nogi do wody, ona wyonia si z przebieralni dla dziewczt, w czarnym bikini i
przewitujcym czarnym sarongu. Jej ciemne wosy opaday na plecy i policzki w postaci
gadkiej fali i cho zasaniay lnice srebrzyste oczy, wiedziaam, e s utkwione w niego.
Dotkna ramienia Parkera, by upewni si, e widzi, jaka jest pikna, po czym z wolna
rozwizaa sarong i pozwolia mu osun si na posadzk, odsaniajc tali i nogi.
Bl nasili si, pulsujc u podstawy czaszki i schodzc w d do krgosupa.
Przekrciam gak u drzwi, ale ani drgny. Zamkna je na zamek.
Otworzyam usta, by krzykn, ale zrezygnowaam, kiedy - wci odwrcona do mnie
plecami - powoli zanurzya si w wodzie. Obrcia si ku niemu i zoya donie na pytkach
po obu stronach jego ud. Teraz tuw Parkera zasania mi jej twarz, ale wiedziaam, e jej
srebrzyste oczy s pene ciepa i lodowate jednoczenie, rowe usta lekko rozchylone i
pontne, a gowa kokieteryjnie przechylona na bok.
Wiedziaam, e wyglda dokadnie tak jak wtedy w lesie, gdy wzia sobie na cel
Caleba, a pniej Simona. Kiedy jej nieodparty urok dziaa niczym wahado, ktre z kadym
ruchem wprawia w coraz gbsz hipnoz. Pniej Simon opowiedzia mi, jak bezwolny czu
si pod jej wpywem. Powiedzia mi te o jedynej sile, ktra sprawia, e zdoa si wyrwa
arze.
To byam ja. Zawoaam go po imieniu, uwalniajc tym samym spod jej uroku.
Ale Parker nie kocha mnie tak jak wtedy Simon. Nie byam nawet pewna, czy w
ogle mnie lubi. Wiedziaam, e mj gos nie zadziaa na niego w ten sam sposb.
Mimo to musiaam sprbowa.
- Parker!
Nic.
- Parker!
Dalej nic. Gdy wynurzya si lekko z wody i uniosa podbrdek, on opuci gow, a
wwczas ich usta si spotkay.
Uderzyam w szyb obiema piciami. Gdy pomagaa Parkerowi zdj kurtk, a potem
koszulk, waliam w szyb z caych si. Kiedy zacz zsuwa si po krawdzi basenu ku niej,
do wody, odwrciam si i przebiegam przez sal. Szarpnam za drzwiczki szklanej witryny
i zgarnam, co si dao: trofea, tabliczki pamitkowe, medale. A potem wziam zamach i,
jedno po drugim, cisnam w szklane drzwi dzielce mnie od basenu.
Szko musiao by wzmocnione, bo pierwsze pknicie pojawio si dopiero po
trzecim rzucie. Zoty medal dokoczy dziea, posyajc szklane odamki na posadzk po obu
stronach drzwi.

- Stj! - wrzasnam, rzucajc si naprzd po potuczonym szkle. Przeoyam rami


przez otwr i po omacku odszukaam gak. - Odejd od niego!
Rka mi draa, przez co palce zelizgiway si z zamka. Wci usiowaam zapa
gak, kiedy czyja do - wiksza i szersza - delikatnie cisna moje rami.
- Co robisz, Vanesso? - odezwa si Parker.
Poderwaam gow do gry. Zamroczona blem i strachem, jak przez mg ujrzaam
jego niebieskie oczy, zwone z zaniepokojenia, a potem jej... brzowe oczy, szeroko otwarte
ze zdumienia.
- Georgia? - wycedziam.
Dziewczyna, ktr Parker caowa, staa kilka krokw za nim, zupenie przemoczona,
drca, i przyciskaa do piersi swj czarny sarong. Dopiero teraz zobaczyam jej twarz i
dotaro do mnie, e jej oczy wcale nie s srebrzystobkitne, a ona wcale nie wyglda tak, jak
j sobie wyobraziam.
Nawet teraz skronie pulsoway mi z blu, ale ta dziewczyna nie bya Zar. To bya
Georgia Vincent, adna i bystra pierwszoklasistka, ktr czasem widywaam w sali do nauki
wasnej... i ktra najwyraniej zadurzya si w Parkerze.
- Tak...? - Spojrzaa na niego zdezorientowana.
- Najmocniej was przepraszam. - Prbowaam wycofa rk. - Mylaam, e ty...
Mylaam, e on...
- Ju dobrze - powiedzia agodnie Parker. - Nikomu nic si nie stao.
Moje rami, zawieszone nad wyamanymi zbami szka, stao si cikie ze
zmczenia. Chciaam je stamtd wyrwa i resztkami si wybiec na korytarz, ale Parker jeszcze
mocniej zacisn palce na mojej skrze i nie zamierza puci.
- Szczerze mwic - odezwaa si Georgia - stao si. Co to miao by, Vanesso? Co z
tob jest nie tak?!
- Nic - odparam, sama nie wierzc we wasne sowa. - Po prostu mylaam, e... jeste
kim innym.
- Kim? Morderczyni z siekier? - Wycigna przed siebie obie rce, odsaniajc
swoje na wp nagie ciao. - Spjrz na mnie. Gdzie miaabym j ukry?
Opuciam gow, wlepiajc wzrok w posadzk.
- Zreszt niewane. Pjd si wysuszy i ubra. - Odczekaa chwil i znowu si
odezwaa, tym razem agodniejszym, kokieteryjnym gosem: - Idziesz ze mn?
- Raczej nie - odpar Parker.
Po tych sowach zerwaa si pdem do szatni, a - hal pywalni wypenio plaskanie jej

bosych stp o posadzk. Dopiero kiedy rozleg si odgos otwierania i zamykania drzwi do
przebieralni, odwayam si spojrze na Parkera.
- Bardzo ci przepraszam - powiedziaam.
- Ju wspominaa. Zreszt niepotrzebnie. Uratowaa mnie od zrobienia czego,
czego natychmiast bym poaowa.
- Najpierw krzyczaam i waliam w szyb - powiedziaam, jakby miao to poprawi
moje pooenie.
- Basen znajduje si tu obok skrzyda, w ktrym prowadzone s lekcje jzyka
angielskiego. Szko jest dwikoszczelne - wyjani usprawiedliwiajco.
Przytrzyma moje spojrzenie. Chciaam odwrci wzrok rwnie mocno, co tak trwa.
W kadym razie bolce rami zadecydowao za mnie.
- Przepraszam... mog?
Zerkn na swoj rk, po czym natychmiast zwolni ucisk, jakby sam si zdziwi, e
wci mnie dotyka.
Zrobiam krok w ty, a podeszwy butw zazgrzytay na potuczonym szkle.
- Lepiej ju pjd. To znaczy znale kogo, kto pomoe mi to uprztn.
- Nie id.
Znieruchomiaam.
- Jeszcze si nie skoczyo, prawda? - zapyta Parker. - Cae to spotkanie?
Pokrciam gow.
- Moe po prostu zostaniemy tu przez jaki czas, co ty na to? Bo wiesz, moe by
ciko ukry to przed zgraj ludzi, ktrzy przyszli na spotkanie. Pewnie przeczesuj teraz
korytarze, prbujc nas namierzy. - Skin na pknit szyb. - Ale skonny jestem
zaryzykowa, jeli zechcesz.
Chciaam zosta. Z jednej strony dlatego, e on to zaproponowa, a z drugiej - bo
miaabym okazj wytumaczy swoje dziwne zachowanie, nie zdradzajc zbyt wiele. Przede
wszystkim jednak dlatego, e byam zupenie wycieczona. Miaam wtpliwoci, czy w ogle
udaoby mi si dotrze do sali gimnastycznej, nie ucinajc sobie wczeniej drzemki.
Kiedy ruszyam w stron wyjcia, odblokowa drzwi, otworzy je i poda mi do,
eby przeprowadzi mnie po odamkach szka na swoj stron.
Podeszlimy do krawdzi basenu, gdzie wci jeszcze leay jego ubrania. Zaoy
koszulk i poda mi swoj kurtk. Gdy pokrciam gow, zostawi kurtk na pododze i
skierowa si w stron gbokiego koca basenu.
- Jest cay twj! - zawoaa Georgia, ktra wyonia si z szatni i szybkim krokiem

pomaszerowaa do wyjcia. - A tak swoj drog, cay ten szum wok niego to gruba
przesada.
Parker przystan przy najniszym stopniu drabinki prowadzcej na skoczni.
Doczajc do niego, uniosam brwi.
- Pierwsza niezadowolona klientka? - zapytaam.
- Sam nie wiem. - Posa mi chytry umieszek. - Cigle jeszcze czekam na raport od
poprzedniej.
Odetchnam z ulg, gdy zacz si wpina po drabince, bo nie mg widzie, jak moj
twarz pokrywa rumieniec. Ku wasnemu zaskoczeniu, pomimo tej krpujcej wzmianki,
poczuam lekki przypyw energii. Swj pocztek mia w palcach u stp i odniosam wraenie,
e pnie si w gr wraz z krwi krc w yach. To wystarczyo, bym zacisna obie donie
na metalowej barierce i ruszya w lad za nim.
Dotaram zaledwie do drugiego stopnia, kiedy wyobraziam sobie Simona czekajcego
na mnie po drugiej stronie elaznej bramy prowadzcej na teren Orodka Lenego
Bohaterka w Winter Harbor. Na krtk chwil przylgnam do zimnego metalu i
rozwaaam, czy nie zej na d.
- Jest pewna dziewczyna! - zawoa do mnie Parker.
I wtedy zalaa mnie kolejna fala energii. Sprawia, e na skrze poczuam mrowienie i
znw ruszyam w gr.
- Pamitasz ten dzie w sali obserwacji sportw wodnych? Kiedy zapytaa, czy si z
kim spotykam?
- Tak, a co? - Ca uwag skupiam na ruchach. Prawa rka, lewa rka, prawa noga,
lewa noga.
- Bo widzisz, wtedy skamaem. A moe nie. Przynajmniej nie z technicznego punktu
widzenia. Znasz Ameli Hathaway?
- Jasne - odparam, wdziczna, e nie wspomnia, jak szpiegowaam ich w bibliotece
par tygodni wczeniej.
- Midzy nami zaiskrzyo na pewnej wakacyjnej imprezie. Mylaem, e to tylko
niewinny flirt, dopki co si nie zmienio. Spotykalimy si przez jaki czas i gdy moje
uczucia staway si coraz silniejsze, ona niekoniecznie je odwzajemniaa.
- To fatalnie. - Prawa rka, lewa rka, prawa noga, lewa noga.
- Zgadza si. Tym bardziej e kiedy daa jasno do zrozumienia, e nie czuje tego, co
ja, mnie przestao obchodzi, co robi i z kim to robi. - Chwyci za porcz u szczytu drabinki
i podcign si na skoczni. - A do teraz.

Prawa rka, lewa rka, prawa noga, lewa...


Zatrzymaam si, uczepiona barierki, z domi Parkera zacinitymi na moich
doniach. Zerknam w d, zobaczyam, jak daleko jest posadzka, i bez oporw pozwoliam
mu podcign si na skoczni. Stalimy twarzami zwrceni do siebie, nasze ciaa dzieliy
centymetry, a palce zachodziy na siebie, spoczywajc na barierce. Jego blisko w
poczeniu z towarzyszcym mi cae ycie lkiem wysokoci i odlegoci szeciu metrw od
tafli basenu powinna wprawi mnie w takie przeraenie, by zabrako mi tchu, ale - ku
wasnemu zaskoczeniu - czuam si wyjtkowo opanowana. Silna.
Kiedy Parker znw przemwi, uczucie to tylko si nasilio.
- Nie wiem, co sobie mylaa o tym, co si tu dziao - rzek cicho. - Ale wiem, e
martwia si o mnie. Cokolwiek to byo, miaa pewno, e grozi mi jakie
niebezpieczestwo, i chciaa mi pomc. Tak jak tamtej nocy w porcie... mam racj?
Przeknam lin, skinam gow i spojrzaam przez jego rami na wod w dole.
- Vanesso, do tej pory jeszcze nikt nie troszczy si o mnie tak bardzo. I cho nie
jestem pewien, co to dla ciebie znaczy, bardzo bym pragn, eby...
- Parker - szepnam.
- Nie, prosz. Pozwl mi dokoczy, zanim opuci mnie odwaga. Nie znamy si zbyt
dobrze, ale bardzo bym pragn, eby...
- Parker.
Zamilk. Jego palce zacisny si na moich, kiedy odwrci si, eby pody za moim
nieruchomym spojrzeniem.
Przechyli si przez barierk.
- Czy to jest...? Czy on nie wyglda jak...?
- Tak - przyznaam, a do oczu napyny mi zy.
To by Matt Harrison. Przedstawiciel Bates. Unoszc si na plecach, dryfowa na
rodek basenu.
Gdy Parker woa i macha do niego, liczc na reakcj, ja opadam na kolana, bo nie
miaam wtpliwoci, e to zudna nadzieja.
Matt Harrison nie y.
A umiech na jego twarzy by tak szeroki, jakby nigdy nie czu si szczliwszy.

22
Po zawiadomieniu szkolnej ochrony Parker i ja spdzilimy godzin na rozmowach z
policj. Chcc oszczdzi mi przykrych nastpstw, prbowa nakoni mnie do odejcia przed
ich przybyciem, ale odmwiam. I tak to Parker zoy wikszo wyjanie, jednak chciaam
potwierdzi, e bylimy tu razem, kiedy znalelimy zwoki. Gdyby powiedzia, e znalaz je
sam, policja mogaby podejrzewa, e jest w to jako zamieszany, a ja nie chciaam do tego
dopuci.
By jeszcze jeden powd, dla ktrego zostaam. Kiedy Parker wyjania sytuacj ojcu i
dyrektorowi OHare, ktrzy zdawali si bardziej przejci tym, jak poradz sobie z
potencjalnym negatywnym rozgosem w mediach, ni faktem, e na terenie szkoy wanie
zgin przedstawiciel wyszej uczelni, przeprosiam, tumaczc, e musz zadzwoni do
rodzicw, ale to by tylko pretekst, bym moga wyj na dwr.
Wadze liceum im. Hawthornea i wydzia bostoskiej policji musiay zawrze jakie
porozumienie, bo przy gwnym i tylnym wejciu do szkoy ycie toczyo si bez zakce.
Spotkanie z przedstawicielami szk wyszych dobiego koca, a teraz uczniowie ostatnich
klas i pracownicy uczelnianych dziaw rekrutacji rozmawiali w osobnych grupkach na
schodach i na chodniku. Ci ostatni zastanawiali si, gdzie mogliby wybra si na wczesny
obiad, a uczniowie podsuchiwali, by przypadkiem si do nich przyczy. Wygldao na to,
e nie maj pojcia, co wydarzyo si w drugim skrzydle budynku. Przy tylnym wejciu z
kolei sycha byo gwar rozmw pierwszo i drugoklasistw stojcych w kilku gromadkach.
Miaam zamiar wrci do rodka i i za jakim funkcjonariuszem tak dugo, a
zostanie sam, kiedy moj uwag zwrcia biaa ciarwka. Jej przednia poowa wystawaa z
wskiego podjazdu dla dostawcw kilkanacie metrw od tylnego wejcia do budynku
szkoy. Na boku ciarwki widnia niebieski napis PIEKARNIA KOLONIJNA, a na desce
rozdzielczej sta kogut alarmowy z przyciemnianego plastiku. Podchodzc, usyszaam
szmery i trzaski krtkofalwek i przyciszone mskie gosy. Ciarwka zajmowaa niemal
ca szeroko podjazdu, zasaniajc to, co dziao si na jej tyach, ale kilka razy migny mi
przed oczami czerwone torby ratownikw medycznych i nosze.
- Zgubia si?
Podskoczyam, syszc kobiecy gos. Staa tu za mn, miaa na sobie ciemne spodnie,
dugi biay fartuch piekarski i niosa trzy butelki wody, ktre zapewne wanie kupia w

delikatesach znajdujcych si obok. Spod jej fartucha, tu przy konierzyku, wystawaa


plakietka jednej z bostoskich prywatnych ekip pogotowia ratunkowego. Widzc, e bdz
tam wzrokiem, jedn rk szybko zapia guzik.
- Nie - odparam zbyt pogodnie, wskazujc gow na ciarwk. - Po prostu
zgodniaam. Dostan u was jakie babeczki?
- Po drugiej stronie ulicy jest piekarnia.
- Tak, ale o tej porze ich babeczki s ju zleae. A te z waszego samochodu
dostawczego na pewno s prosto z pieca.
Niespiesznie obrzucia mnie badawczym spojrzeniem. Potem, uznawszy, e jestem
tylko irytujca i nie stanowi zagroenia, mina mnie szybkim krokiem.
- To wejcie prywatne. Lepiej bdzie, jeli ju pjdziesz.
Staam kilka krokw od podjazdu, po czym przeszam na chodnik. Wycignam z
plecaka ksik, oparam si o cian i miaam nadziej, e wygldam, jak kto, kto czyta,
czekajc na spotkanie. Za kadym razem, gdy syszaam odgos krokw w gbi podjazdu
albo gdy otwieray si drzwi ciarwki, od niechcenia wygldaam za rg. Nastpnym
pracownikiem pogotowia, ktry si pojawi, bya take kobieta, a dwaj kolejni byli starszymi
onatymi mczyznami.
Za to czwarty wyda mi si obiecujcy. By mody, nie mg mie wicej ni
dwadziecia par lat, a na serdecznym palcu lewej rki nie byo obrczki.
- Przepraszam? - zawoaam, zamieniajc ksik na notes i dugopis.
- Sucham? - Mczyzna zanurzy si w kabinie ciarwki, przez co cay tuw
znikn za otwartymi drzwiami od strony pasaera, a wida byo tylko nogi.
Zanim zaryzykowaam wejcie na podjazd, upewniam si, e nikt nie nadchodzi.
Kiedy upora si z tym, co robi w kabinie, wyprostowa si i zamkn drzwi.
- Witam. - Posaam mu, w swoim mniemaniu, przyjazny, ale dwuznaczny umiech.
Zdawao si, e na pocztku podziaao: mczyzna odpowiedzia umiechem i nawet
zrobi krok w moj stron, ale gdy tylko przypomnia sobie, gdzie jest, jego usta uoyy si w
prost lini.
- Pani nie powinno tu by - stwierdzi.
- Przecie czekam tu na pana.
Ju chcia odej, kiedy przystan w p kroku.
- Na mnie?
- Zbieram informacje do artykuu. Dla dziennika The Globe. - Troch si
zapdziam, ale przynajmniej nie miaam na sobie szkolnego mundurka.

Wci wydawa si nieprzekonany, ale sucha.


- Na jaki temat?
- Na temat mrocznych miertelnych wypadkw w naszej okolicy. To artyku do
wydania specjalnego z okazji Halloween. Uznaam, e jako pracownik jednej z najlepszych
bostoskich ekip ratunkowych musia pan widzie sporo dziwacznych przypadkw.
Z tym to dopiero przeholowaam. Tym bardziej e te mia na sobie fartuch piekarski,
a w przeciwiestwie do tamtej kobiety, jego plakietki nie byo wida. Wic skd miaabym
wiedzie, e w ogle pracuje dla pogotowia, nie wspominajc ju o tym, e dla najlepszego.
Przygotowaam si na kolejn reprymend.
Ale nic takiego nie nastpio.
- Rzeczywicie, niejedno widziaem - odrzek, opierajc si o ciarwk i krzyujc
ramiona na piersi. Wyglda przy tym na zadowolonego z siebie. - Ale czy pani na pewno jest
reporterk? - Oddech uwiz mi w gardle. - Jest pani zbyt urocza, eby caymi dniami
przesiadywa przed komputerem.
Rozemiaam si beztrosko. To najwyraniej uszczliwio go jeszcze bardziej i
natychmiast zacz przytacza rozmaite przypadki morderstw i samobjstw. Udawaam, e
robi notatki, raz po raz przerywajc, by posa mu umiech albo przysun si bliej, ale
poniewa adna z przywoanych historii nie dotyczya ofiar ostatnio znalezionych w miecie,
postanowiam go nieco naprowadzi.
- A co z chopakiem, ktry skoczy z mostu par tygodni temu? - zapytaam. - Tym,
ktry zostawi list przywizany do balonika?
- Nic szczeglnego. Zerwaa z nim dziewczyna, a on nie umia bez niej y. - Mrugn
okiem. - Potrafi to sobie wyobrazi, zaley co to za dziewczyna.
Poczuam ucisk w odku.
- I nie byo w nim nic... szczeglnego... kiedy go znaleziono? adnych dziwnych
znakw czy grymasw?
- Nic, co by mi utkwio w pamici.
- A co z wypadkiem autobusu wiozcego druyn sportow uniwersytetu
bostoskiego? Cokolwiek dziwnego?
Potrzsn gow.
- Znaleziono ostatni czwrk zaginionych studentw, a reszta wraca do siebie w
szpitalu. Przypadek niefortunny, ale te do standardowy.
Zrobiam kolejny krok w jego stron, pooyam jedn do na jego ramieniu.
- Syszaam, e w pewnych okolicznociach ludzie umieraj z rozchylonymi wargami,

a kciki ust maj wykrzywione ku grze. Wygldaj, jakby byli szczliwi. Czy ktra z
ostatnich ofiar tak wanie wygldaa?
- Teraz, kiedy pani o tym wspomniaa, przypomniaem sobie, e tamten go, ktry
skoczy z mostu, faktycznie nie wyglda na przygnbionego, kiedy go znaleziono. - Obejrza
si za siebie, po czym pochyli w moj stron. - A tak midzy nami, w basenie tej prestiowej
szkoy wanie uton jaki facet. Kiedy go wycigali, szczerzy si jak kot z Alicji w Krainie
Czarw.
Odskoczy w ty, gdy gdzie za nim trzasny drzwi. Spojrzaam ponad jego
ramieniem i zobaczyam, e w nasz stron idzie ratowniczka medyczna, ktra wczeniej
kazaa mi std znika.
- Dzikuj piknie - powiedziaam, wycofujc si.
- Ogromnie mi pan pomg.
- Niech pani zaczeka. - Ruszy za mn. - Jak si pani nazywa? Jak mog pani...
Kobieta z ekipy ratunkowej zacisna pace na jego ramieniu. Kiedy zadaa, by
powiedzia, z czym si wygada, obrciam si na picie i uciekam.
Przebiegam obok szkoy, na drug stron ulfcy i dalej
- przez park. Wymijajc przechodniw i wzki spacerowe, usiowaam poukada w
sensown cao wszystko, czego si wanie dowiedziaam. Dobiegam do naszej kamienicy,
ledwie apic oddech i, skaczc po dwa stopnie, wbiegam po schodach na gr.
- Dobrze, e jeste - stwierdzia mama, kiedy weszam do przedpokoju. Staa w pokoju
gocinnym i przegldaa zawarto kolejnych kartonowych pude. Gdy spojrzaam w jej
stron, trzymaa przed sob dwie czarne peleryny. - Co o tym sdzisz? Na kostiumy? Dla
ciebie i dla...
- Przepraszam. - Minam j, dajc maego causa w policzek. - Nie mog teraz
rozmawia. Tato cigle jest u siebie?
- Wyszed do pracy. Poczu si na tyle dobrze, eby i na popoudniowy wykad.
To zabrzmiao, jak kolejne kamstwo dla dobra mamy, ale w tej chwili nic nie mogam
na to poradzi. Przemierzyam pokj, weszam po schodach na gr i ruszyam w gb
korytarza.
- Paige - zawoaam i zapukaam do drzwi jej sypialni. - Wiem, e chciaa poby
sama, przepraszam, e przeszkadzam, ale...
Urwaam, bo drzwi otworzyy si pod ciarem mojej doni, a ze rodka buchna
chmura gorcego powietrza.
- Paige? - Przekroczyam prg. W pokoju panowa pmrok, ktry rozwietlaa

delikatna powiata nocnej lampki podczonej do gniazdka przy biurku. - Dobrze si czujesz?
adnej odpowiedzi. Uznaam, e zasna, ale poniewa nadal musiaam z ni
porozmawia, podeszam cichutko do ka. Po omacku odszukaam poduszk, chcc
delikatnie j obudzi, gaszczc po wosach. Doni musnam poduszk... ale jej gowy tam
nie byo. Obmacaam ko na caej dugoci. Oprcz Paige znikny te koce i pociel.
Podeszam do wezgowia ka i wczyam drug ma lampk stojc na stoliku
nocnym. W przymionym wietle zobaczyam, e z ka zdjto ca pociel. Rolety byy
opuszczone, a kotary starannie zacignite. To byo dziwne, ale jeszcze dziwniejsze byo to,
co znalazam na rodku pokoju.
Na pododze, w szerokim okrgu, stao osiem przenonych grzejnikw, podczonych
do trzech oddzielnych listew. Na rodku midzy grzejnikami leay koce i przecierada zdjte
z ka, a take caa, jak si zdawao, zawarto bieliniarki na pitrze: stare kodry, weniane
narzuty, a nawet rczniki dla goci. Wszystko to take uoono na ksztat okrgu, przez co
przypominao co w rodzaju gniazda. Na samym rodku leay poduszki - te z ka i
dodatkowe wycignite z bieliniarki - oraz plastikowy dzbanek wody. Poduszki byy
przetrzepane, jakby nie tknito ich, odkd uoono je na pododze, a dzbanek z wod peny.
Reszta pokoju wygldaa tak jak zwykle, z jednym wyjtkiem.
Nie byo w nim Paige.
Rkawem otaram pot z czoa, po czym wybiegam na korytarz. Wpadam do mojego
pokoju, sdzc, e moe Paige tam na mnie czeka, ale on te by pusty.
Na tym pitrze znajdowao si jeszcze tylko jedno pomieszczenie: azienka. Zbliaam
si do niej powoli, czujc, jak stopniowo opuszcza mnie energia i obawiajc si tego, co mog
zasta w rodku. Drzwi byy zamknite, a przez wsk szczelin pod drzwiami nie dobiegao
wiato. Sycha byo jednak szum wody, jakby kto bra kpiel.
Kiedy ju znalazam Paige w wannie. Wtedy bya brzemienna i bardzo chora. Jej
ciao, ktre nie przeszo transformacji, nie byo gotowe, by da ywej istotce rozwijajcej si
w jej brzuchu to, czego potrzebowaa. Raina i Zara, zamiast zabra Paige do lekarza,
zajmoway si ni w domu, wlewajc w ni litry morskiej wody i skaniajc do brania
gorcych kpieli. Tamtego dnia, kiedy widziaam j przez uchylone drzwi do azienki, byy
razem z ni: trzymay jej blad, drc do, czuwajc w milczeniu.
Kiedy tym razem zbliaam si do naszej azienki, w wyobrani ujrzaam jej ciao,
ktre wije si i dry. Przywoaam z pamici dwik, jaki wydobywa si z jej krtani, co
pomidzy skowytem a piskiem; nie przypomina niczego, co dotychczas syszaam.
Przypomniaam sobie jej oczy, pikne srebrzystobkitne oczy, posyajce w stron sufitu

lnice smugi wiata, zdajce si nie widzie nic i wszystko zarazem. Modliam si, eby taki
widok tym razem nie czeka na mnie za drzwiami.
Zapukaam. Raz. Drugi. I trzeci.
- Paige? To ja, Vanessa. Mog wej? - Przyoyam ucho do drzwi i nasuchiwaam.
Nie sycha byo niczego poza cigym szumem wody. - Bagam - wyszeptaam, chwytajc
gak. - Prosz, eby byo z ni wszystko dobrze...
Podobnie jak sypialni, azienk owietlaa pojedyncza lampka nocna. Jednak nie
potrzebowaam wicej wiata, eby oceni, e z Paige nie jest dobrze, e przybyam za
pno.
Jej znieruchomiae ciao przytrzymyway pod wod cikie elazne kliny do drzwi
lece na brzuchu, ramionach i nogach. Skra bya biaa, usta sine. Woda wlewaa si do
przepenionej wanny ze suchawki prysznica, sprawiajc, e wosy unosiy si wok
nabrzmiaej twarzy.
W rzdzie na porcelanowej pce obok wanny stay pojemniki soli kuchennej. Po
zalanej kafelkowej pododze dryfowa biay notes, a zote litery na okadce poyskiway w
przymionym wietle.
Gdy mj wzrok zatrzyma si na drobnych literach ukadajcych si we francuski
napis, poczuam, e cae ciao mi drtwieje.
La vie en rose.
Dziennik Zary.
W

poczekalni

szpitala

czu

byo

rodkiem

dezynfekujcym

chipsami

ziemniaczanymi. Przyprawiajce o mdoci poczenie nie poprawiao kondycji mojego


odka, ktry skrca si od czterdziestu piciu minut, odkd otworzyam drzwi do azienki.
- Powinna co zje. - Mama pooya do na moim kolanie.
- Nie jestem godna - odparam.
- Jeste spocona i caa drysz. Jedzenie dobrze ci zrobi.
Nie odpowiedziaam. Maa dziewczynka przygldaa mi si z zaciekawieniem z
drugiego koca poczekalni. Sprbowaam si do niej umiechn, ale nieudana prba
sprawia, e ukrya twarz w swetrze mamy.
- Saatka - zadecydowaa mama, wstajc. - Przynios ci saatk i przy okazji
zadzwoni do twojego ojca.
- Dzwonia do niego ju dwanacie razy w cigu ostatnich piciu minut zaprotestowaam sabo.
- I bd dzwonia tak dugo, dopki nie odbierze.

Musiaam przyzna, e czuam podziw dla jej determinacji... i niezmconego spokoju.


Nie pamitaam zbyt wiele z tego, co si wydarzyo po tym, jak znalazam Paige. Wiem, e
krzyknam i wycignam j z wanny, i jak przez mg kojarz, e w pewnej chwili mama
znalaza si w azience razem z nami, ale to byo wszystko. A jednak jakim cudem byymy
tutaj, w szpitalnej poczekalni. Paige trafia w rce lekarzy. To tak, jakby w chwili, gdy
krzyknam, mama przebudzia si z dziwnego snu i wkroczya w rzeczywisto dokadnie w
taki sam sposb, w jaki j opucia.
To by may cud, jeli przyj, e cuda istniej.
Kiedy mama znikna w drzwiach windy, wstaam i powczc nogami, udaam si do
recepcji.
- Przepraszam - zaczam, opierajc si o blat dla zachowania rwnowagi. - Czy s ju
jakie wieci? O Paige...
- Marchand. - Recepcjonistka Barbara, starsza kobieta z bujn blond fryzur, zerkna
na mnie znad okularw w oprawkach wysadzanych cyrkoniami. - Nazwisko pamitam po
pierwszych dwunastu razach, kiedy o ni pytaa.
Najwyraniej mama nie bya jedyn zdeterminowan.
- Trzyma si - zapewnia Barbara. - Jej stan jest nadal krytyczny, ale nie pogarsza si.
- Dzikuj. I zawiadomi mnie pani, jeli cokolwiek si zmieni?
- Sowo. - Zakrelia palcami znak krzya na sercu. - Ale jeli bdziesz chciaa
wczeniej sama zapyta, nie pogniewam si.
Oderwaam si od lady i ruszyam z powrotem, a wtedy odezwaa si znowu:
- A ty dobrze si czujesz, dziecko? Wygldasz, jakby zaraz miaa upa.
- Nic mi nie jest - zapewniam j, machajc rk. - Ale dzikuj.
Ju miaam wraca na swoje miejsce w rzdzie krzese, kiedy dziewczynka, ktra mi
si przygldaa, spostrzega, e si zbliam, opara si o mam i wyszeptaa:
- To znowu ta pani. Co z ni jest nie tak?
Wiedziaam, e lepiej bdzie, jeli przyzwyczaj si do tego pytania, bo ju kadego
dnia do koca ycia co bdzie ze mn nie tak, ale teraz nie umiaam go zignorowa.
Opuszczajc gow, by wosy zakryy mi cz twarzy, minam rzd krzese i tak szybko, jak
pozwalay na to moje wlekce si nogi, wyszam przez automatyczne drzwi. Na zewntrz, nie
zwracajc uwagi na palcych i przejtych czonkw rodzin, ktrzy przez telefon przekazywali
krewnym informacje o aktualnym stanie zdrowia swoich bliskich, opadam na pust awk z
dala od wejcia do izby przyj.
Z Paige wszystko w porzdku. Jest tu na zwykych badaniach kontrolnych. Lada

chwila j wypuszcz i wrcimy do domu, bdziemy rozmawia i oglda filmy jak w kady
inny wieczr.
Kiedy tak w mylach okamywaam sam siebie, poczuam, e moja krew zaczyna
szybciej kry w yach, a w gowie coraz bardziej mi si krci. W obawie, e zemdlej,
zanim zrobi jedyn rzecz, ktr zrobi powinnam, otworzyam klapk telefonu, zamknam
oczy i skupiam si na oddychaniu. Kiedy uznaam, e zdoam powiedzie to, co naley, nie
paczc, otworzyam oczy i wybraam numer.
Po drugim sygnale odezwaa si poczta gosowa. Zastanawiaam si, czy si rozczy
i sprbowa zadzwoni pniej, ale uznaam, e lepiej bdzie, jeli przynajmniej zostawi
wiadomo. Bo kt mg wiedzie, w jakim stanie bd potem.
- Witaj, Betty, tu Vanessa. Dzwoni w sprawie Paige. Zdarzy si... wypadek.
To byo kolejne kamstwo. Pomimo oszoomienia zdoaam zabra z zalanej posadzki
dziennik Zary, a potem w szpitalnej poczekalni, kiedy mama posza zatelefonowa do taty,
przeczytaam staranne, rozmazane notatki Paige. Cho nie wiedziaa, jaki bdzie rezultat,
dziaaa celowo. Odkrcia wod, nasypaa do wanny soli, obciya ciao. Wiedziaa, co robi.
Usiowaa przemieni si w jedn z nich. W jedn z nas. Mogam tylko domyla si,
e jej metoda zawioda, poniewa nie zanurzya si w naturalnie sonej wodzie.
- Jest na oddziale intensywnej terapii w Stanowym Centrum Medycznym dokoczyam szybko. - Na razie nie wiemy zbyt wiele, ale pomylaam, e bdziesz chciaa
si z ni zobaczy. Moe Oliver mgby ci przywie?
Podaam adres i rozczyam si. Kilka metrw dalej ambulans podjecha z du
prdkoci przed wejcie na oddzia pogotowia. Utkwiam wzrok w obracajcych si
wiatach. Pomidzy byskami wyobraziam sobie Justine.
Brakowao mi jej. Zwaszcza teraz, ale take w kadej chwili kadego dnia, nawet
kiedy wiadomie o niej nie mylaam. Brakowao mi jej umiechu, ywioowoci, zdolnoci
sprawiania, e wszystko, co ze, znw stawao si dobre. Brakowao mi wpadania na ni na
korytarzu na pitrze, kiedy, wci jeszcze zbyt zaspana i marudna, nie miaa ochoty si
przywita. Brakowao mi rozmw, jakie prowadziymy kadego wieczoru, o mamie i tacie, o
szkole i o chopakach, tak dugo, a stawaam si wystarczajco zmczona, by zapomnie o
lku przed ciemnoci i zasn. Czasem, kiedy brakowao mi jej tak bardzo, e nie mogam
oddycha, pozwalaam sobie wierzy, e tylko wyjechaa, e wrci, kiedy bdzie gotowa.
Gdybym stracia i Paige, chyba ju nigdy bym si nie pozbieraa.
Oczy zaszy mi zami i ogarna mnie naga przemona potrzeba, by kto zapewni
mnie, e wszystko bdzie dobrze. A jeli to nie byo moliwe, pragnam, by kto by tu ze

mn, kto, kogo kocham i kto kocha mnie, przy kim nie musiaabym nic mwi, gdybym nie
chciaa, kto po prostu siedziaby ze mn na awce tak dugo, a poczuj si na tyle silna, by
znowu wsta.
Potrzebowaam Simona.
Gdy pisaam do niego wiadomo, palce poruszay si same. Po policzkach potoczyy
si zy, ale nowe natychmiast napyway do oczu, przez co ledwie widziaam niewielki
ekranik. Staraam si pisa zwile, przekonana, e bdzie wiedzia, o co prosz, bez
mwienia wprost.
Paige jest na OIOMie w Stanowym Centrum Medycznym. Z ni na razie w
porzdku. Ze mn niekoniecznie.
Wcisnam przycisk Wylij, zamknam klapk i osunam si na oparcie awki, a
moja gowa spocza na drewnianych listwach. Gdy obserwowaam obracajce si wiata
ambulansu, powieki stay si zbyt cikie, wic pozwoliam im opa. Odgosy
rozmawiajcych ludzi, przejedajcych samochodw i trbicych klaksonw w oddali
stopniowo ucichy.
Musiaam zapa w gboki sen, bo kiedy si ocknam, kto ju siedzia przy mnie.
Otoczy mnie ramieniem i przycign do siebie tak, e mj policzek spoczywa na jego
ciepej klatce piersiowej. Instynktownie otoczyam ramieniem jego brzuch, a rk zoyam a
na biodrze.
Czuam si lepiej. Spokojniejsza. Silniejsza. Myli miaam jasne. Byam te
spragniona, ale nie bardziej ni po zwykej drzemce.
Rzecz jasna, gdybym kierowaa si rozumem, a nie uczuciami, zdaabym sobie
spraw, jak bardzo nieprawdopodobne jest, bym spaa na tej awce przez trzy godziny, bo tyle
czasu potrzebowaby Simon, eby dotrze tutaj z Maine. Moe dwie, gdyby nie przestrzega
ogranicze prdkoci. Zrozumiaabym, e mama w yciu nie zostawiaby mnie samej na
zimnie a tak dugo, zwaszcza teraz, gdy wesza w rol osoby panujcej nad sytuacj.
Ale ja nie mylaam. Byam zbyt szczliwa, e on jest przy mnie.
- Tak si ciesz, e przyjechae - wyszeptaam.
- To ja si ciesz, e mnie o to poprosia - odpar, woln rk obejmujc mj brzuch.
Otworzyam oczy. Nie poruszajc si, spojrzaam na jego rami, zarejestrowaam
brzow kurtk, wystrzpione mankiety. Zerknam w d na chodnik, na brudne conversy.
Simon nie nosi conversw.
Nosi je Parker.
Zbyt zmczona, eby wybiera numer, napisaam wiadomo w odpowiedzi na

wczeniejszy SMS. W otumanieniu musiaam przypadkiem odpowiedzie na wiadomo


Parkera, nie Simona.
- Potrzebujesz czego? - zapyta cicho prosto do mojego ucha. - Przynie ci co?
Odejd. Prosz, odejd std i zostaw mnie sam.
Ale nie powiedziaam tego gono. Ani si nie odsunam. Moje ciao nie chciao
wsppracowa. Nadal dziaao bez porozumienia z mzgiem, przysuwajc si do niego
jeszcze bliej. Cielesne pragnienie, by by blisko niego, zaguszao alarm wyjcy w mojej
gowie.
Kiedy ramiona Parkera zaciskay si wok mnie, mylaam o Simonie. Kochaam go.
Bardziej ni cokolwiek i kogokolwiek. Kiedy bylimy razem, czuam si peniejsza ni
kiedykolwiek wczeniej.
Jednak - ku wasnemu zaskoczeniu - bycie z Parkerem te dawao mi poczucie
spenienia.

23
Paige miaa wydobrze. Bya niezwykle osabiona i musiaa zosta w szpitalu na
obserwacji, ale jej lekarze zapewnili nas, e za kilka dni poczuje si na tyle dobrze, by wrci
do domu. Przychodziam si z ni zobaczy rano, w porze lunchu, po szkole i czsto
zostawaam a do zakoczenia pory odwiedzin, kiedy pielgniarki musiay mnie wygania.
Paige bya bardzo zmczona, wic nie mwiymy za wiele, a kiedy rozmawiaymy,
trzymaymy si lekkich, bezpiecznych tematw, takich jak choby aktualne programy w TV
podwieszonym przy suficie w nogach ka. Chciaam wiedzie, dlaczego to zrobia, ale nie
zamierzaam jej denerwowa ani pogarsza jej samopoczucia. Wiedziaam, e kiedy bdzie
gotowa, sama mi o tym powie, a ja jako jej przyjacika bd czeka tak dugo, jak to bdzie
konieczne.
Co nie znaczyo, e nie mog prbowa szuka odpowiedzi gdzie indziej. Dlatego te
w nastpn sobot wstaam przed witem, zostawiam mamie i tacie kartk informujc o
caodziennej sesji nauki i wybraam si do Winter Harbor.
Min niecay tydzie od tamtego ranka, kiedy obudziam si na jachcie Parkera, ale
przejedajc przez miasteczko, odniosam wraenie, jakby mino wiele miesicy. Gazie
drzew byy teraz ju prawie zupenie goe, a kolorowe niegdy licie zacielay teraz ziemi
brzowym dywanem. Niebo byo szare, a soce ukrywao si za wiszc nisko warstw
chmur. Turyci, ktrzy pomidzy sezonem pywackim a narciarskim nie maj tu nic do
roboty, wrcili do swoich domw, pozostawiajc po sobie ciche ulice i opustoszae wntrza
sklepw. Nigdy wczeniej nie byam w Winter Harbor o tej porze roku i zdziwio mnie, jak
bardzo wydaje si samotne.
Spragniona towarzystwa ludzi, obraam kurs na dom Betty. On te wydawa si inny.
Turkusowe elewacje wyglday blado i nijako, farba odpryskiwaa i uszczya si. Dugi
ganek zapada si na rodku, a w balustradzie biegncej na caej jego dugoci brakowao
przynajmniej dziesiciu drewnianych szczebelkw. Kilka okiennic oberwao si i spado na
ziemi, a te, ktre pozostay, byy popkane i powykrzywiane. Wygldao to tak, jakby nad
domem przetoczy si huragan, wstrzsajc konstrukcj i pozostawiajc j w opakanym
stanie.
A biorc pod uwag gwatowne, przelotne burze zeszego lata, moe wanie tak si
stao.

Zaparkowaam samochd, w kilku krokach przemierzyam trawnik i wbiegam po


schodkach na ganek. Podczas szeciogodzinnej podry miaam wiele czasu na
zastanowienie, co powiedzie, ale zanim nacisnam dzwonek, daam sobie jeszcze kilka
chwil, by wszystko raz jeszcze powtrzy w mylach.
- Co ty tu robisz?
Odskoczyam, chwytajc si porczy, by nie run ze schodw. Oliver otworzy
gwatownie drzwi, jeszcze zanim zadzwoniam. Wyglda na wzburzonego i ju zamierzaam
przeprasza, e zjawiam si bez zapowiedzi, kiedy podj na nowo:
- Nie mwiy, e przyjedziesz. - Jego oczy, wycelowane w przestrze gdzie za mn,
rzucay nerwowe spojrzenia to na lewo, to na prawo. - Nie mwiy i nie mam dla ciebie
miejsca.
- To nic. - Podyam za nim, kiedy odwrci si nagle i wmaszerowa do rodka. Nikomu nie mwiam, e si do was wybieram, zreszt nie zostan na noc. Chciaam tylko
opowiedzie Betty, jak si miewa Paige.
Zatrzyma si w p kroku i zrobi zwrot. Jego oczy nadal miotay si na wszystkie
strony, ani razu nie zatrzymujc si bezporednio na mnie - ani na niczym innym w pokoju.
By przygarbiony, jakby ugina si pod potnym, niewidzialnym ciarem. Usta mia
zwiotczae, a dolna warga opadaa na podbrdek.
- Z Betty wszystko dobrze - oznajmi. - Nie potrzebuje twojej pomocy. Ludzie
powinni przesta si o ni martwi i skupi si na waniejszych sprawach.
Ruga mnie. Chciaam raz jeszcze wytumaczy powd swojej wizyty, ale zanim
zdyam si odezwa, znw si odwrci. Przekutyka przez pokj gocinny do kuchni,
mamroczc pod nosem i gmerajc przy aparacie suchowym. Czekaam tam, gdzie mnie
zostawi, sdzc, e zaraz wrci, ale wkrtce usyszaam ciche, odlege kliknicie, jakby
odgos zamykajcych si drzwi, a jego mamrotanie ucicho.
W cigu kilku ostatnich dni nie czuam a tak dokuczliwego pragnienia, ale teraz usta
miaam spieczone, a gardo cinite. Kusio mnie, eby pj za 01iverem, ale dziki jego
nieobecnoci miaam doskona okazj, eby porozmawia z Betty. Kiedy skierowaam si ku
schodom, nie czekajc, a nogi ugn si pode mn, wycignam z kieszeni dinsw telefon i
szybko wystukaam wiadomo.
Simon, wiem, e jeste wcieky, i nie wini ci, ale co si dzieje w WH. Musimy
pogada. Prosz, zadzwo.
Wysaam wiadomo w tej samej chwili, gdy prawym kolanem uderzyam o co
twardego. Odskoczyam, przygryzajc z blu warg. I nagle, po raz pierwszy, odkd weszam

do rodka, zwrciam uwag na salon.


Zasony walay si pod oknami, ich gruby materia by podarty na strzpy. Stary
kosmaty dywan zosta pocity na due nieregularne kawaki. Kanapa i fotele leay
powywracane. Byy wybebeszone i miay odpiowane nogi. Niski stolik zosta cakiem
roztrzaskany. Z drewnianej podogi, obok miejsca, w ktrym niegdy sta, sterczaa wbita w
deski siekiera.
To tylko remont... ten stary zaniedbany dom zostanie wreszcie odnowiony...
Udawaam przez ca drog na gr i w gb korytarza. To by jedyny sposb, eby
stopy nie odmwiy mi posuszestwa.
Betty miaa doskonay powd, eby nie przyjeda do szpitala zobaczy si z Paige...
nie czua si najlepiej, a moe Oliver by zajty i nie mg jej przywie...
Przystajc przed drzwiami do sypialni Betty, wziam gboki oddech i sprbowaam
zebra myli. Uniosam do gotowa zapuka, ale powstrzymaam si, gdy dostrzegam, e
drzwi s uchylone. Betty staa przed cian okien zwrcona do mnie plecami. Tu przy uchu
trzymaa suchawk i wygldao na to, e uwanie sucha. Przylgnam do drzwi, otwierajc
je nieco szerzej, i stanam tak blisko, jak si dao, nie przekraczajc progu pokoju.
- Kochanie, nie ma powodu przeprasza - powiedziaa Betty agodnym,
uspakajajcym gosem. - Zrobia, co byo w twojej mocy. Nastpnym razem pjdzie ci lepiej.
Nastpnym razem? Co pjdzie lepiej? Czyby rozmawiaa z kim z restauracji?
Zarzdzaa ni na odlego?
- Za par tygodni? - Gos Betty sta si teraz ostrzejszy. Jej plecy zesztywniay. Uwaam, e to nie najlepszy pomys. Uzgodniymy w ubiegy weekend, e nie ma czasu do
stracenia.
Zobaczyam, jak woln rk chwyta si okiennej ramy, jak jej palce zaciskaj si na
drewnie tak mocno, e staj si fioletowe, a po chwili biae.
- Rozumiem, e jeste zdenerwowana, to wielka zmiana. Ale nie masz si czego
obawia. Na samym pocztku bdziesz saba, ale potem, w miar upywu czasu i wicze,
staniesz si silniejsza ni kiedykolwiek.
Wstrzymaam oddech.
- Nie chcesz ycia, ktre ci byo pisane? Nie chcesz znw sta si czci rodziny?
Twojej rodziny?
Nastpia kolejna duga pauza. Gdy suchaa, jej gowa trzsa si lekko, co
przypomniao mi rozbiegany wzrok Olivera.
- Nie rozumiesz? - prychna szyderczo. - Jej wcale na tobie nie zaley. Tak szczerze?

Jeste tylko zastpstwem, substytutem jej martwej siostry.


Justine.
Zrobiam gwatowny wdech, gdy w mylach usyszaam jej imi. Wypowiedziaa je
Betty, ale nie zrobia tego na gos.
Szeroko otwartymi oczami przygldaam si, jak rami ze suchawk powoli opada.
Betty nadal staa odwrcona twarz do okien. A ja staam nieruchomo w drzwiach, jak wryta,
nie mogc zdecydowa, czy usucha instynktu, ktry nakazywa mi biec. Zanim zdyam
cokolwiek postanowi, obrcia gow... i wydaa z siebie pojedynczy, przenikliwy pisk.
Runam na cian, jakby odrzucona potn fal przypywu. Zacisnam oczy i
zasoniam uszy, ale haas tylko narasta, jakby jego rdo byo wewntrz mojej gowy, nie
poza ni. Kiedy sprbowaam otworzy oczy, srebrzysty blask janiejszy od soca zmusi
mnie, bym je zamkna. Zataczaam si, oguszona i olepiona, napdzana strachem i
niewidzialn si popychajc mnie naprzd. Zbliywszy si do miejsca, w ktrym powinny
by schody, odjam rk od ucha i w olepiajcym wietle usiowaam namaca balustrad.
Palcami natrafiam na co twardego i cho nie mogam stwierdzi, czy to porcz, uchwyciam
si tego i uyam resztek si, by si podcign.
Potykajc si, zbiegam ze schodw, a im bardziej si oddalaam, tym bardziej haas i
wiato saby. Kiedy znalazam si na dole, zabrzcza mj telefon; zwolniam, by wyj go z
kieszeni. Wizj miaam zbyt znieksztacon, eby mc odczyta sowa na maym ekranie.
Szybko zamrugaam powiekami i wzrok poprawi mi si na tyle, bym ujrzaa przed sob
lustro wiszce na cianie u podna schodw. W jego odbiciu zobaczyam, jak niski, ysiejcy
mczyzna rzuca si na mnie z obnaonymi zbami i uniesion nad gow siekier.
- Oliverze, co ty...
Rozleg si gony trzask, gdy trzonek siekiery uderzy mnie w gow.
Srebrzyste tlce si wiato zgaso.
Nastpn rzecz, jak pamitam, bya woda. Zimna i sona, i tak bardzo przyjemna, e
dopiero po chwili zdaam sobie spraw, e nie pywam w oceanie, ale jestem zanurzona w
prowizorycznej balii. Tpe pulsowanie z tyu gowy przypomniao mi o niedawnych
wydarzeniach, a sptane kostki, nadgarstki i szyja potwierdziy, e to jeszcze nie koniec.
Usiowaam usi prosto, wysuwajc gow i nacigajc postronki. Trzymay mocno.
Poruszajc tylko gakami oczu, zerknam na prawo, potem na lewo. Rozpoznaam
misterny kwiatowy wzr obicia kanapy Betty, mokry aksamit zason z salonu i gadki meszek
chodnika z sypialni Zary. Drewniany zbiornik by sklecony z dawnych elementw
wyposaenia domu Betty i wycieany nimi. Nad sob zobaczyam gow Olivera, ktry

odczyta wskazanie termometru, zanotowa temperatur w zeszycie i wrzuci go z powrotem


do wody. Chodny, smuky instrument zelizgn si na dno zbiornika, askoczc brzeg mojej
stopy.
Wszystko jest dobrze... Nic ci nie jest... Gdyby chcia ci zabi, nie umieciby ci
tam, gdzie jeste najsilniejsza...
Po raz pierwszy prbowaam rozwia swj lk, mylc racjonalnie. To prawda, e
Oliver mnie oguszy, zwiza i - co wanie spostrzegam - zdj ze mnie ubranie. Ale
pomijajc to, w jaki sposb si tu znalazam, oraz fakt, e nie mogam si wydosta - woda
zapewniaa mi poczucie komfortu. Gdyby Oliver chcia wyrzdzi mi krzywd, nie uderzyby
mnie obuchem i nie zamkn w miejscu, gdzie miaam dostp do wody.
Nieco podniesiona na duchu, znw sprbowaam nacign sznury. Nie byy grube,
ale mocno zacinite. Kiedy napryam je ze wszystkich si, nieznacznie ustpiy.
Ale to by dobry pocztek. Napinaam je i zwalniaam, napinaam i zwalniaam,
starajc si nie zmci wody i nie zwrci uwagi Olivera. Wreszcie mogam przesun lew
rk tak, by dotkn wewntrznej cianki drewnianej balii. Zbadaam j palcami, wdziczna
za niedbae rzemioso Olivera.
Powierzchnia drewna bya chropowata, krawdzie nierwne. Gdy wymacaam ostry
fragment, wykrciam nadgarstek, a lina zahaczya o drewno. Poruszaam rk w t i we w t
niczym pi.
- Vanessa Sands.
Znieruchomiaam. Oliver znw sta nade mn, notujc co w swoim zeszycie. Gos
mia stumiony, ale z tonu odczytaam, e jest swobodny, rozluniony, zupenie jakby mwi
sam do siebie.
- Twierdziy, e trudno ci bdzie zapa. Twierdziy, e sama nie przyjdziesz.
Usiowaam si nie wzdrygn, kiedy zanurzy do w wodzie i przyoy dwa palce
do wewntrznej strony mojego prawego nadgarstka. Przytrzyma je w tym miejscu przez kilka
sekund, najwyraniej mierzc mi puls, po czym wycign rk z wody i otar j o koszul.
- Albo si myliy, albo nie doceniay mojej Betty. - Zachichota i wprowadzi do
zeszytu kolejn notatk. - A tego nikomu bym nie radzi.
Zamykajc oczy, przypomniaam sobie ostatnie lato, kiedy Oliver opowiada
Simonowi, Calebowi i mnie o swoich uczuciach do Betty, o historii ich zwizku. Mwi o niej
tak sodko, z tak wielkim szacunkiem, e byo jasne, i nie ma rzeczy, ktrej by dla niej nie
zrobi... nawet gdyby chodzio o porwanie najlepszej przyjaciki jej wnuczki.
Ale dlaczego Betty to robia, skoro ubiegego lata pomoga nam pokona syreny?

Dlaczego prbowaa nakoni Paige, by przesza przemian? Dlaczego chciaa skaza wasn
wnuczk na ycie pene blu i pragnienia? I dlaczego chciaa wzi mnie w niewol? Czyby
obawiaa si, e sprbuj powstrzyma Paige?
A pomijajc Betty, kim byy one, o ktrych wspomina Oliver?
Kilka minut pniej miaam przynajmniej odpowied na jedno z tych pyta.
Kontynuowaam piowanie, a cienka linka zerwaa si, a wtedy woln rk rozwizaam
drug. Kiedy rozpltaam wizy u szyi, skuliam si w wycieanej drewnianej balii,
dosigajc kostek. Gdy ju si uwolniam, powoli usiadam, wysuwajc nad wod tylko
gow.
W pomieszczeniu stao co najmniej pitnacie drewnianych balii takich jak moja,
moe wicej. Byy skonstruowane z poamanych fragmentw mebli i porwanych dywanw.
Przypominay trumny w domu pogrzebowym, z tym e ktokolwiek - lub cokolwiek znajdowao si w rodku, wci yo, bo w pomieszczeniu, ktre najwyraniej byo piwnic
Betty, ale bardziej przypominao jaskini o gadkiej posadzce i skalistych cianach, sycha
byo bulgotanie. Odgos uwalnianych bbelkw by rytmiczny, zupenie jak odgos
oddychania pod wod.
Oliver siedzia przy metalowym stoliku po przeciwlegej stronie piwnicy, odwrcony
do mnie plecami. Wygldao na to, e robi notatki w zeszycie. Po prawej stronie sta laptop z
otwart stron tygodnika Winter Harbor Herald. Mruc oczy, zdoaam odczyta tylko
nagwek.
d Zanurzy si lub umrze idzie na dno: ciaa nurkw Gordona Yantza, lat 28,
i Nicka Lexingtona, lat 32, znalezione.
Zanurzy si lub umrze. To bya nazwa motorwki, ktr widziaam, bdc na
jachcie Parkera w zeszy weekend. Simon chyba wspomina, e jacy nurkowie odkryli ciaa
kobiet w lodowej komnacie. Czyby tymi nurkami byli Gordon Yantz i Nick Lexington?
Przeczucie podpowiadao mi, e to oni, a kiedy zobaczyam, co waa si niedbale po
wilgotnej posadzce wok biurka, nie miaam wtpliwoci.
Byy to dziesitki artykuw, niektre pochodziy z Heralda, ale wikszo z
bostoskiego The Globe. Rozpoznaam wrd nich wiele z tych, ktre sama wielokrotnie
czytaam: o wypadku autobusowym i o studentach, ktrych ciaa odnaleziono w wodach
niedaleko lotniska, czy o Colinie Miltonie Cooperze, ktry zgin, skaczc z mostu
Longfellowa. Na pododze leay te wydruki emaili i mnstwo zdj, na ktrych byo wida
ofiary w zblieniu, a take inne znajome twarze.
Jak choby Paige czytajc na awce w parku Common. Parkera bawicego si

iPodem na przystanku autobusowym przy Boylston Street. Simona stojcego przy kiosku z
gazetami i czytajcego map Bostonu.
Mnie pijc wod. Wachlujc twarz. Nacigajc kaptur na gow. Biegnc przez
park, w stron altany.
Bylimy ledzeni. Namierzani. Nie wiedziaam dokadnie dlaczego ani jak, ale byam
co do tego pewna. Zwaszcza e pord artykuw i zdj zobaczyam gruby album w
pikowanej okadce... taki jak te, w ktrych Zara i Raina gromadziy pamitki ze swoich
podbojw.
Musiaam si std wydosta. I to szybko. Obrzuciam wzrokiem pomieszczenie, z ulg
dostrzegajc moje ubranie, starannie poskadane, na ostatnim stopniu wskich schodkw. Na
stercie ubra lea mj telefon, a czerwony punkcik miga - miaam nowe wiadomoci.
Oliver wci co notowa, nucc pod nosem. Obiema rkami zapaam za krawd
drewnianej balii i powoli podcignam si w kucki. Przez kilka sekund czekaam z nisko
pochylon gow. Kiedy uznaam, e Oliver nie syszy moich ruchw wrd innych odgosw
w piwnicy, podniosam si przygarbiona nad bali. Przy jednym jej kracu znajdowa si
metalowy stopie. Wyszam z balii i na palcach zeszam po stopniu, kulc si za kadym
razem, gdy kropla wody uderzaa o kamienn posadzk.
Drca, przygarbiona, z rkami docinitymi do nagiej piersi, zakradam si w stron
schodw. Przez cay czas ktem oka spogldaam na Olivera, ale by zbyt zajty pisaniem,
eby cokolwiek zauway. Kiedy zbliyam si do kartek na pododze, przystanam.
Odczekaam, a rytmiczny odgos bulgotania nasili si, po czym wycignam rk i ostronie
podniosam tyle kartek, ile mogam, zanim odgos ucich. Potem ruszyam dalej, co kilka
krokw rzucajc ukradkowe spojrzenia na zawarto drewnianych balii.
Nie rozpoznaam adnej ze picych kobiet. Syreny, ktre widziaam tamtej nocy, gdy
wody portu sku ld, byy rwnie pikne co Raina i Zara. Wyrnia je wysoki wzrost. Ich
skra miaa ciepy brzowy odcie, wosy byy dugie i gste, a ksztaty zdrowe i smuke.
Kobiety w baliach byy blade, inne sine. Miay wychudzone i wiotkie ciaa, a oddech
nienaturalnie spowolniony. Sdziam, e dwie z nich s martwe, i przystanam na chwil, by
si upewni, ale powierzchnia wody uniosa si, gdy wreszcie wcigny powietrze do puc.
Minwszy ostatni bali, zaryzykowaam i przebiegam odlego, jaka dzielia mnie
od schodw. Chwyciam telefon i ubranie i wbiegam na gr, przeskakujc po dwa stopnie.
- Zatrzyma j!
Znajomy gos eksplodowa w mojej gowie niczym torpeda. Przywaram do zimnej
ciany.

- Ona ucieka!
- Cicho, cicho - uspakaja Oliver. - Wszystko w porzdku. Wszyscy s na swoim
miejscu.
W moich uszach oguszajco dudni puls. Kiedy Oliver nie rzuci si za mn w pocig,
pochyliam si i wyjrzaam zza ciany okalajcej klatk schodow.
Siedziaa wyprostowana w balii nieopodal biurka. Jej czarne wosy przylegay do
gowy. Srebrzyste oczy, ktre lniy jak gasnce gwiazdy, wymierzya wprost we mnie. Bya
chudsza ni przedtem, a jej skra miaa koor sinawobiay, nie zocisty. Gdybym, kierowana
strachem, nie zapamitaa dokadnie wszystkich jej rysw, mogabym teraz nie wiedzie, kim
jest.
Ale wiedziaam. I niezalenie od tego, jak bardzo schuda i poblada, to wci bya
Zara.
Oliver najwyraniej myla, e co jej si przynio, i chocia wydawao si, e patrzy
prosto na mnie, nie moga mnie widzie. Pogadzi j po wosach i delikatnie nacisn na jej
ramiona, a blask w jej oczach zgas, gdy je zamkna. Nie protestujc, zanurzya si w
wodzie.
Moje nogi rway si, by biec, ale powstrzymywaam je, wspinajc si pospiesznie po
schodach, maszerujc przez kuchni i pokj gocinny i wychodzc wreszcie z domu. Na
ganku zwolniam, eby wcign na siebie dinsy i sweter, ale gdy tylko moje goe stopy
zetkny si z traw, wyrwaam naprzd. Kiedy zobaczyam samochd tam, gdzie go
zostawiam, i odnalazam kluczyki w kieszeni spodni, miaam ochot si rozpaka, ale nie
byo na to czasu. Wskoczyam do wozu i ruszyam krtym podjazdem, nie ogldajc si za
siebie.
Jechaam przez dziesi minut, z kad chwil zwikszajc dystans midzy sob a
domem Marchandw, zanim przystanam, by sprawdzi telefon. Nie byo adnej wiadomoci
tekstowej, ale za to cztery gosowe. Niestety, dwie byy od mamy, jedna od taty, a ostatnia od
Parkera. Mama informowaa o tym, jak czuje si Paige i co bdzie na obiad, tato prosi,
ebym oddzwonia, jak tylko bd miaa chwil, a Parker chcia si po prostu przywita i
powiedzie, e ma nadziej wkrtce si ze mn zobaczy.
Pomimo uczucia zawodu, e Simon nie odpowiedzia na moj wiadomo i pomimo
tego wszystkiego, co si wanie stao, przyjemnie byo usysze gos Parkera. Przynajmniej
jemu cigle na mnie zaleao. To prawda, e namieszaam z Simonem, ale przepraszaam ju
niezliczon ilo razy i nie dostaam adnej odpowiedzi. Normalnie martwiabym si, e ma
kopoty, e syreny ju go dopady, ale Paige codziennie rozmawiaa z Rileyem, a on zawsze

opowiada, co wsplnie z Simonem robili danego dnia. Obawiaabym si, e syreny dopadn
take Rileya, ale gdyby tak si stao, nie dzwoniby cigle do Paige.
Skoro Simon postanowi mnie ignorowa, nawet jeli kontaktowaam si w sprawie
waniejszej ni jego, moje czy nasze uczucia, co wicej mogam zrobi, eby to naprawi?
Zwaszcza e nie zamierza ze mn rozmawia.
Na szczcie by jeszcze kto, komu musiaam powiedzie, co si dzieje, i kto na
pewno przyznaby mi racj, e co koniecznie trzeba zrobi, zanim sytuacja jeszcze bardziej
wymknie si spod kontroli.
- Caleb! - zawoaam przez otwarte okno, podjedajc jak pirat drogowy na parking
obok przystani.
Zdziera skorupiaki z dna uniesionej odzi. Kiedy mnie zobaczy, w pierwszej chwili
wyda si zdezorientowany, potem uszczliwiony, a na koniec wcieky. Zaparkowaam
samochd i podbiegam do niego. Odwrci si i kontynuowa prac, tym razem uderzajc
dutem ze zdwojon si.
- Caleb, dziki Bogu - wysapaam. W wycignitej rce trzymaam kartki zabrane z
piwnicy Betty. - Nigdy nie uwierzysz, co przed chwil...
- Jeste caa mokra - stwierdzi, nie patrzc na mnie.
- Wiem, to ma zwizek z tym, o czym chc ci powiedzie. Wanie byam w domu
Betty i...
- Przesta, Vanesso.
Umilkam.
Opuci dugie stalowe duto i spojrza na mnie.
- Jak moga? - zapyta cicho. - Po tym wszystkim, co razem przeszlicie, po tym
wszystkim, co zdarzyo si zeszego lata... - Opuci wzrok na swoje buty robocze. - Nigdy w
yciu nie przeszoby mi przez myl, e jeste zdolna do czego takiego.
Rozstanie.
- Caleb, zaufaj mi. Ja nie chciaam. Musiaam to zrobi.
- Doprawdy. - To nie byo pytanie.
- Ale tak. - Postpiam w jego stron. - To skomplikowane i w kocu wszystko ci
wyjani, obiecuj, ale nie w tej chwili...
- Fizyka kwantowa jest skomplikowana. Przewidywanie chwiejnych nastrojw
kapitana Montyego jest skomplikowane - zrobi pauz - ale pjcie do ka z jakim
dupkiem z prywatnej szkoy, kiedy Simon lata jak szaleniec, prbujc ci znale, kiedy
martwi si do tego stopnia, e nie potrafi trzewo myle...? - Potrzsn gow. - To wydaje

si cakiem proste.
- Caleb... - Poczuam, jak twarz mi blednie, a nogi wiotczej. - Nie wiem, co syszae,
ale przysigam, e nie...
- A Bostoczyk? Mwi ci to co?
Przypomniaam sobie koo ratunkowe na jachcie ojca Parkera.
- Tak - wyszeptaam.
- Simon ci tam widzia. W ku z jakim typem. Po tym, jak prbowaa si z nim
skontaktowa, jedzi ca noc, usiujc ci znale. Wreszcie zobaczy twj samochd na
parkingu przy Latarni, a kiedy nie odbieraa telefonu, pomyla, e mogo si sta co
zego, i wszed na jacht, by ci poszuka.
- Ale ja nie... my nie...
- Nie? - Wycign z kieszeni komrk, wcisn przycisk i podstawi mi j pod nos. A co powiesz na to? Na to te masz jakie usprawiedliwienie?
Nawet gdybym wiedziaa, co powiedzie, nie byabym w stanie.
Sparaliowao mnie na widok siebie samej lecej na Parkerze nad rzek. Zdjcie
pochodzio z serwisu Pod Mundurkiem, ale teraz pod zdjciem widnia nowy podpis:
Parker King uczy Vaness Sands, koleank z ostatniej klasy Hawthorne, jak yj
grube ryby.

24
W nastpny poniedziaek w Bostonie po raz pierwszy w yciu opuciam lekcje.
Obudziam si wczenie rano, odczekaam, a tato pjdzie wzi prysznic, i wamaam si do
zamykanej na kluczyk drewnianej skrzynki w jego gabinecie. Pniej, ju ubrana,
powiedziaam mamie, e mam poranne spotkanie z pani Mulligan, i wybiegam z domu,
zanim tato wyszed z azienki. Po drodze zajrzaam na poczt, gdzie umiechem i sodkimi
swkami nakoniam modego sortowacza przesyek, eby powiedzia mi to, co chciaam
wiedzie, po czym, po dwch przesiadkach, dotaram na obrzea miasta. Po tym, jak z
dziesi razy zapytaam o drog i mniej wicej tyle samo razy si zgubiam, w kocu trafiam
przed wski budynek z czerwonej cegy w pooonej najdalej na wschd czci poudniowego
Bostonu.
Skonfrontowaam zanotowany adres z pordzewiaymi cyframi u frontowych drzwi.
Numer skrzynki pocztowej na odwrocie starej pocztwki w kolorze koci soniowej by
zarejestrowany dla adresu 134 Fourth Street. Jeli nie istnia drugi taki sam adres, byam we
waciwym miejscu.
Ruszyam po kruszejcych stopniach. U szczytu schodw zerknam na lewo i
pomidzy dachami zobaczyam aty niebieskozielonej wody. Wcignam w puca sone
powietrze i wstrzymaam oddech, zanim powoli je wypuciam. Wci zdenerwowana, cho
nieco spokojniejsza, podniosam zacinit w pi do i zapukaam. Kilka sekund pniej
drzwi uchyliy si lekko, po czym zamkny z trzaskiem.
Czekaam, ale nie otworzyy si znowu. Zapukaam jeszcze raz, tym razem goniej.
- Prosz - zawoaam przez zamknite drzwi. - Wiem, e nie chcesz si ze mn
widzie, ale nie byoby mnie tutaj, gdyby sprawa nie bya powana.
Nic. Zapukaam znowu, po czym przechyliam si przed balustrad i zajrzaam przez
okno. Przez przezroczyst bia zason zobaczyam wysok posta, stojc w prawie pustym
pokoju gocinnym. Odwrcona do mnie plecami, jedn do pooya na gzymsie kominka, a
drug na piersi. Jej ramiona unosiy si i szybko opaday, jakby usiowaa zapa oddech.
- Prosz! - zawoaam znowu, amicym si gosem, pukajc w szyb. - Potrzebuj
twojej pomocy.
Uniosa gow, ale nie ruszya w stron drzwi. Mylaam ju, e tam zostanie,
suchajc, ale mnie ignorujc, i rozejrzaam si, czy w pobliu nie ma kogo, kto mgby

podsucha, co chc jej powiedzie. Nie musiaa zaprasza mnie do rodka, ale nie
zamierzaam odej, dopki nie powiem tego, co przyszam powiedzie.
- Witaj, Vanesso.
Odwrciam si. Gdy rozgldaam si za ewentualnymi wcibskimi uszami, otworzya
drzwi.
- Willa? - zapytaam, nie majc pewnoci, czy to naprawd ona. Widziaam j tylko
raz w kawiarni, gdy miaa na sobie niebieskozielonej wody. Wcignam w puca sone
powietrze i wstrzymaam oddech, zanim powoli je wypuciam. Wci zdenerwowana, cho
nieco spokojniejsza, podniosam zacinit w pi do i zapukaam. Kilka sekund pniej
drzwi uchyliy si lekko, po czym zamkny z trzaskiem.
Czekaam, ale nie otworzyy si znowu. Zapukaam jeszcze raz, tym razem goniej.
- Prosz - zawoaam przez zamknite drzwi. - Wiem, e nie chcesz si ze mn
widzie, ale nie byoby mnie tutaj, gdyby sprawa nie bya powana.
Nic. Zapukaam znowu, po czym przechyliam si przed balustrad i zajrzaam przez
okno. Przez przezroczyst bia zason zobaczyam wysok posta, stojc w prawie pustym
pokoju gocinnym. Odwrcona do mnie plecami, jedn do pooya na gzymsie kominka, a
drug na piersi. Jej ramiona unosiy si i szybko opaday, jakby usiowaa zapa oddech.
- Prosz! - zawoaam znowu, amicym si gosem, pukajc w szyb. - Potrzebuj
twojej pomocy.
Uniosa gow, ale nie ruszya w stron drzwi. Mylaam ju, e tam zostanie,
suchajc, ale mnie ignorujc, i rozejrzaam si, czy w pobliu nie ma kogo, kto mgby
podsucha, co chc jej powiedzie. Nie musiaa zaprasza mnie do rodka, ale nie
zamierzaam odej, dopki nie powiem tego, co przyszam powiedzie.
- Witaj, Vanesso.
Odwrciam si. Gdy rozgldaam si za ewentualnymi wcibskimi uszami, otworzya
drzwi.
- Willa? - zapytaam, nie majc pewnoci, czy to naprawd ona. Widziaam j tylko
raz w kawiarni, gdy miaa na sobie workowate spodnie i zbyt lun koszul, wosy upite,
schowane pod czapk, a twarz czciowo ukryt pod daszkiem. Teraz bya ubrana w ciemne
dinsy, gadk jedwabn bluzk i kaszmirow podomk w kolorze koci soniowej sigajc
a do kostek. Dugie biae wosy zaczesaa do tyu w luny warkocz. Niebieskie oczy
kontrastoway z delikatnymi, kremowymi fadami skry.
- Jaka ty pikna - szepnam.
Umiechna si szybko, niepewnie.

- Wejdziesz do rodka?
Otworzya szerzej drzwi. Kiedy przechodziam obok, pomylaam, e wyglda
znajomo i nie tylko dlatego, e ju raz si spotkaymy. Zanim zdoaam sobie przypomnie,
gdzie jeszcze mogam j widzie, gestem zaproponowaa, ebym usiada.
- Wyprowadzasz si? - zapytaam. Poza mikk szenilow sof, na ktrej usiadam,
jedynym wyposaeniem pokoju by fotel od kompletu, niski stolik i wazon z biaymi liliami.
ciany byy goe, pki na ksiki puste.
- Lubi prostot - odpara, siadajc przede mn.
- Czy to dlatego nigdy nie chciaa si ze mn spotka? - Pytanie nasuno si
automatycznie. Odsuna si, jakbym wymierzya jej policzek. - Przepraszam, nie to chciaam
powiedzie. Ja tylko...
- Nie przepraszaj. - Potrzsna gow, rozluniona. - Masz prawo do wszelkich
emocji, jakich w tej chwili dowiadczasz: konsternacji, rozczarowania, gniewu. Niewiele ci
mwiono i bardzo mi z tego powodu przykro.
Pokiwaam gow i opuciam wzrok na donie zoone na kolanach. Teraz, kiedy ju
tu przyszam i naprawd rozmawiaymy, trudno mi byo przywoa cokolwiek, co
zamierzaam powiedzie.
- Za to ty wiele o mnie syszaa, prawda? - zapytaam cicho. - Mj ojciec informowa
ci na bieco?
- To prawda. Na moj prob.
- Napisaa, e powiesz mi wszystko, co bd chciaa wiedzie o mojej matce.
- Zgadza si. - Pochylia si w moj stron. - Co chciaaby wiedzie, Vanesso?
Kim bya Charlotte? Dlaczego zrobia to, co zrobia? Dlaczego tato nie by w stanie
si jej oprze, skoro kocha mam? Dlaczego wyjechaa tak nagle, kiedy miaam roczek,
zostawiajc mnie z rodzin, ktra nigdy nie byaby w stanie zrozumie mnie tak dobrze, jak
ona? Pytania mnoyy si i kooway w mojej gowie, przyprawiajc mnie o zamt.
- Jak si poznali? - zapytaam w kocu.
Posaa mi lekki umiech, a zmarszczki na jej skrze pogbiy si. Dostrzegaam
podobiestwo midzy ni a Charlotte, ktr znaam tylko z jednego zdjcia, jednak Willa
wydawaa si znacznie starsza, ni byaby teraz Charlotte. Zgadywaam, e ma okoo
szedziesitki.
- W ksigarni Charlotte. Twj ojciec przyszed, eby si rozejrze, a jej kolekcja
pierwszych wyda zrobia na nim ogromne wraenie. Wdali si w pogawdk i od tamtej
pory zaglda do niej raz na par tygodni.

- Wiedziaa, e jest onaty?


- Tak.
- A mimo to go zachcaa?
- Tego bym nie powiedziaa. Jego towarzystwo sprawiao jej przyjemno, ale
szanowaa jego sytuacj.
- W takim razie jak przeszli od zwyczajnych rozmw do... czego wicej? - zapytaam.
Milczaa przez chwil, po czym stwierdzia:
- To skomplikowane.
Otworzyam usta, eby zaprotestowa, ale potem przypomniaam sobie zacieke
komentarze Caleba o fizyce kwantowej i nastrojach kapitana Montyego.
- Rozumiem - odparam.
- Vanesso - powiedziaa agodnie, spotykajc si ze mn wzrokiem - chc, eby
poznaa prawd. Przynajmniej tyle ci si ode mnie naley. Ale najpierw musiaabym
opowiedzie ci o fizycznych ograniczeniach i wymaganiach syren. To moe by dla ciebie
trudne, a ja nie chc, eby poczua si przytoczona.
- Nie martw si. - Poczuam uderzenie krwi w yach. - Poradz sobie.
Kciki jej ust opady co oznaczao wtpliwoci - albo smutek - ale mwia dalej.
- Twj ojciec pisa mi w swoich emailach o tym, co si zdarzyo ubiegego lata. O
wypadku Justine i o tym, co stao si przed kocem wakacji, kiedy skoczya z urwiska i
zabrano ci do szpitala.
Poczuam, jak zalewa mnie fala gorca. Splotam donie, eby powstrzyma si od
wachlowania twarzy.
- Tamtej nocy nieumylnie przesza transformacj, tak?
Przeknam lin.
- Chyba tak.
- W takim razie ju wiesz, jak bardzo ciao syreny zalene jest od sonej wody, jak
sabnie i popada w zmczenie, im duej pozostaje bez nowej dawki. - Zawahaa si. - Jak
sobie z tym radzisz?
- Na tyle, na ile mog. Czasami czuj si dobrze. Innym razem wydaje mi si, e
sekundy dziel mnie od zemdlenia. W sonej wodzie si kpi, son wod pij caymi litrami,
ale mam wraenie, e kadego dnia moje ciao reaguje inaczej.
- Uywasz soli kuchennej?
Przytaknam.
- Naturalna woda morska jest sto razy skuteczniejsza. To dlatego wikszo syren

osiedla si przy oceanie. ycie staje si prostsze, kiedy nie musisz jedzi daleko po swoj
dawk.
Uywaa okrelenia dawka. Jakby sona woda bya dla syren tym, czym s cukier,
kofeina czy nikotyna dla innych, zwyczajnych naogowcw.
- Niestety - cigna przyciszonym gosem - sama woda nie wystarczy. Jest dobra na
krtko, zwaszcza tu po transformacji, ale jej skuteczno maleje z czasem.
-1 co potem?
Odwrcia gow w stron otwartego okna, a jej wzrok zatrzyma si na wodzie w
oddali.
- Kiedy twj ojciec pozna Charlotte, nie bya w najlepszym stanie. Dugie kpiele w
oceanie, ktre dawniej zaspokajay jej potrzeby fizyczne na cae dnie, zaczy wystarcza
zaledwie na kilka godzin. Jej ciao domagao si przejcia w kolejny etap rozwoju, jednak ona
si opieraa.
- Dlaczego? - Poczuam ucisk w piersi. Niezalenie od tego, co zrobia moja
biologiczna matka, wyobraenie jej cierpie spowodowanych niekontrolowan chorob byo
dla mnie przykre. - Skoro le si czua, a byo co, co moga zrobi, eby to zmieni, dlaczego
si opieraa?
Willa odwrcia wzrok w moj stron.
- W twoim yciu jest pewien chopak, tak?
Opadam na oparcie.
- Wybacz, jeli to pytanie jest zbyt osobiste, ale zaley mi, eby pozna odpowied. Odczekaa chwil, dajc mi czas, eby to przetrawi. - Jest taki kto, prawda? Kto by moe
pocztkowo by ci obojtny, ale teraz zaczyna co znaczy, zgadza si?
Nie mwia o Simonie. Nawet zanim zostalimy par, nigdy nie by mi obojtny.
Chodzio o Parkera.
- Skd o nim wiesz? - zapytaam. - Czyby ojciec o nim wspomina? A jeli tak, skd
mgby wiedzie?
- Oczywicie, e nie. Twj ojciec za bardzo przejmuje si stosunkami panujcymi
midzy nim a tob, eby zwraca uwag na twoje uczucia do kogokolwiek innego przeciwnej
pci. Po prostu ktrego dnia widziaam ci z pewnym przystojnym mczyzn w
Bostoskiej wieo Palonej i dodaam dwa do dwch.
- Nie wiem dokadnie, co widziaa - odparam szybko, czujc, jak fala gorca z
twarzy spywa mi na szyj i dekolt - ale nic nie czuj do Parkera.
- Emocjonalnie moe nie. Przynajmniej na razie.

Ju chciaam znw zaprotestowa, ale powstrzymaam si, kiedy wycigna do i


pooya j na moim kolanie.
- Czujesz si lepiej, prawda? Kiedy jest blisko ciebie? Kiedy wymawia twoje imi
albo ci dotyka? Niezalenie od tego, jak bardzo jeste spragniona czy wyczerpana?
Zapadam gbiej w sof, przypominajc sobie palce Parkera na mojej ydce w
parkowej altanie. Jego blisko, kiedy leelimy obok siebie w kajucie na jachcie. Albo gdy
dzielio nas kilka centymetrw na trampolinie. Ramiona obejmujce mnie na awce przed
szpitalem. Ciko mi byo to przyzna nawet przed sob sam - zwaszcza sob sam - ale
czuam do niego pocig. I tak jak odgada Willa, zawsze kiedy by blisko, czuam si lepiej,
silniejsza, nawet dziwnie podniecona.
- Tak wanie dziaa twoja sia, Vanesso - rzeka cicho.
- Moesz nie zdawa sobie sprawy z tego, e wysyasz sygnay, ale robisz to. Bez
przerwy. Kiedy on reaguje, twoje zdolnoci - a z nimi twoje ciao - wzmacniaj si. Im
mocniejsza jest jego reakcja, tym stajesz si silniejsza.
Nie chciaam stawa si silniejsza. Nie, jeli znaczyo to robienie z Parkerem tego, co
chciaam robi tylko z Simonem.
- A co z moim chopakiem? - zapytaam, celowo pomijajc przedrostek eks. Kocham go i...
- On kocha ciebie. I jeli czu to samo, zanim przesza transformacj, twoja moc nie
ma na niego wpywu.
Umilka na chwil, jakby wiedziaa, e to jest odpowied na pytanie, ktre zadawaam
sobie, odkd Simon i ja stalimy si kim wicej ni przyjacimi. Byam jej wdziczna, e
daa mi czas, by to przyswoi. Bo jeli to, co mwia, byo prawd, Simon mnie kocha kocha naprawd. Nie wydawao mu si tak, dlatego e moje zdolnoci nie pozostawiy mu
wyboru.
Nie eby to miao teraz jakiekolwiek znaczenie.
- To dlatego, bdc z Simonem,- czujesz si inaczej ni bdc z Parkerem - podja po
chwili. - Simon moe da ci poczucie emocjonalnego spenienia... ale nic wicej.
Zamknam oczy, prbowaam powstrzyma gonitw myli.
- A jak byo z Charlotte? Czy kiedy poznaa mojego ojca...?
- Bya strasznie saba. Musiaa co zrobi, w przeciwnym razie jej ciao wkrtce
cakiem odmwioby posuszestwa.
Mimo to opieraa si, bo nie chciaa zrobi tego, co byo konieczne. Nie godzia si na
to. - Willa westchna. - Twoja matka, Vanesso, wolaaby odda wasne ycie, ni wmiesza

si w ycie innych.
- A jednak to zrobia - stwierdziam.
- To prawda. Niestety, stawk byo nie tylko jej ycie. Tysice syren na caym wiecie
yje w maych spoecznociach nadmorskich. Spoeczno, ktra zasiedla Winter Harbor jest
do potna, a jej czonkinie traktuj swoj pozycj bardzo powanie. Kiedy wyszo na jaw,
e Charlotte odrzuca moc, ktr zostaa obdarowana, posypay si groby. Skierowane do jej
rodziny, przyjaci... kadego, kto j zna. Te spoecznoci s na tyle mae, e utrata jednej
czonkini odbija si powanie na przyszoci caej populacji, dlatego pozostae syreny
potraktoway jej wyamanie si jako osobisty afront. W kocu stana przed wyborem: albo
uyje swoich zdolnoci i wpynie na jedno ycie, albo umrze po cichu, potencjalnie
krzywdzc dziesitki istot.
- To znaczy, e tato po prostu znalaz si w niewaciwym miejscu o niewaciwym
czasie?
- Trudno uwierzy, e wszystko sprowadza si tylko do tego, ale wanie tak byo.
Trudno uwierzy to mao powiedziane.
- Ale jak do tego doszo? Przecie kocha moj mam, Jacqueline. Wiem, e j kocha.
Czy mio do innej kobiety nie jest jedynym sposobem, by oprze si syrenie?
- W przypadku wikszoci mczyzn, owszem. Ale twoja matka... i ty... wywodzicie
si z wyjtkowej linii. - Gos Willi zawiesi si przez chwil na sowie wyjtkowej.
- Co masz na myli?
Wstaa, podesza do otwartego okna i gboko zaczerpna powietrza.
- Jestecie potomkiniami niewielkiego rodu syren z pnocnej Kanady, zwanego
Nenufarami.
Nenufary. Pamitaam t nazw ze wzmianki o mierci Charlotte w albumie Rainy.
- A zatem, co sprawia, e te... Nenufary - powiedziaam ostronie - s tak wyjtkowe?
Odwrcia si w moj stron i opara o cian.
- Istniej dwa sposoby, w jakie grupa buduje zbiorow moc. Pierwszy z nich polega na
tym, o czym rozmawiaymy: na wykorzystywaniu zdolnoci do uwodzenia i rozkochiwania
w sobie mczyzn. A drugi na usidlaniu tych uczu poprzez poczcie dziecka.
- To znaczy im wicej mczyzn zahipnotyzuj i im wicej narodzi si dzieci, tym
silniejsze si staj jako grupa?
- Wanie tak. Przez setki lat Nenufary przezwyciay trudne warunki geograficzne i
ograniczony dostp do zasobw, osigajc sukces na obu polach. O ile nam wiadomo, adna
inna grupa stojca w obliczu podobnych warunkw nie przetrwaa. Drug najstarsz

spoecznoci po Nenufarach jest maleka spoeczno syren w Skandynawii, jednak linia ta


jest modsza o jakie dwiecie pidziesit lat.
Siliam si, eby cokolwiek z tgo zrozumie.
- A zatem jestem produktem jakiej dziwacznej selekcji naturalnej?
- W pewnym sensie tak - odpara Willa. - Rosnca sia Nenufarw jest przekazywana
z pokolenia na pokolenie, dziki czemu kade kolejne jest potniejsze od poprzedniego.
- I jaki to ma zwizek z Charlotte i tat?
Przesza przez pokj i przysiada si do mnie na kanapie.
- Kiedy mczyzna staje si celem syreny z rodu Nenufarw, nie ma adnych szans.
Pocztkowo mio do innej kobiety faktycznie moe go chroni, czynic go obojtnym, ale
zdobycie go jest kwesti czasu. Ta sia jest zbyt potna.
W moich mylach pojawio si nagle wspomnienie z ubiegego lata.
- Syreny z Winter Harbor... zabiy wielu ludzi. Kilka miesicy temu, tamtej nocy, gdy
zamarz port, zgromadziy si na dnie oceanu, wabic pod powierzchni dziesitki mczyzn
z zamiarem odebrania im ycia. - Kiedy mwiam, twarz Willi bya pozbawiona wyrazu. Nie
zamierzaa uprzedza mojego pytania. Jeli chciaam wiedzie, musiaam je zada. Wspominaa, e mczyni nie s w stanie oprze si Nenufarom... czy to znaczy, e
rozkochuj w sobie mczyzn? Czy odbieraj im take ycie?
- Do chwili obecnej - odpara, wci zachowujc kamienn twarz - liczba ofiar
Nenufarw wynosi trzynacie tysicy czterysta dwanacie osb. W najlepszych latach rd ten
liczy jedenacie czonki.
- Przepraszam - wysapaam. - Czy mog dosta... Czy masz moe...
Willa poderwaa si i wybiega z pokoju. Chwil pniej wrcia z dzbankiem
niebieskawozielonego pynu i szklank. Dopiero po trzeciej szklance odzyskaam oddech.
Jednak sowa wcale nie przyszy z wiksz atwoci.
- Czy ty...? - zajknam si. - Czy kiedykolwiek...?
- Czy odebraam komu ycie? - dokoczya za mnie. Zaczekaa a kiwn gow, po
czym daa sobie dusz chwil na zastanowienie si nad odpowiedzi.
- Nie. Robi wszystko, co mog, by tego unikn.
Signam, by nala sobie jeszcze jedn szklank napoju.
Donie tak bardzo mi si trzsy, e zielonkawy pyn chlusn z dzbanka i wyla si na
stolik.
- To bardzo duo do ogarnicia, wiem. I przykro mi, e tak dugo musiaa y w
niewiedzy. - Willa wycigna rk, jakby zamierzaa odgarn mi wosy z czoa, ale po

namyle zoya do na kolanie. - Ale dlatego wanie Charlotte zrobia to, co zrobia.
Dlatego twj ojciec zrobi to, co zrobi. adnemu z nich nie pozostawiono wyboru.
Oprniam szklank, zanim odezwaam si znowu.
- Dlaczego pozwolia mu y? Dlaczego rok pniej opucia Winter Harbor, a potem,
kiedy j odnalaz, oddaa mnie jemu?
- Niezalenie od powodw, dla ktrych Charlotte wdaa si w romans z twoim ojcem,
zaleao jej na nim. Nie bya w stanie zrobi tego, czego od niej oczekiwano. Dlatego
pozwolia mu odej, a innym syrenom z Winter Harbor kazaa wierzy, e stao si inaczej.
W kocu, zaniepokojona ich rosnc podejrzliwoci i w obawie, e z zemsty mogyby
skrzywdzi ciebie, ucieka. Kiedy twj ojciec przemierzy tak wielk odlego, zrozumiaa,
jak bardzo mu na tobie zaley - i o ile bezpieczniejsza bdziesz z nim, z dala od niej. W kocu
syreny nie wiedziay, kim on jest. Ich podejrzliwo nasilia si, gdy tylko Charlotte znw
podupada na zdrowiu. Nie doszoby do tego - przynajmniej nie tak szybko - gdyby istotnie
odebraa mu ycie.
- A ksigarnia? A poar?
Willa zawahaa si.
- To nie by wypadek. Twoja matka uznaa, e najlepszym sposobem, by ci chroni,
byo urwanie wszelkich tropw, ktre ci z ni czyy.
Podniosam oczy, by spotka si z jej wzrokiem.
- Czy to dlatego nigdy nie chciaa si ze mn spotka? Poniewa bya cznikiem
midzy mn a ni?
- Tak. Dlatego te dawno temu poprzysigam nigdy nie sucha twoich myli, co w
pewnym stopniu potrafi kada syrena. Mimo e byy chwile, choby ubiegego lata, kiedy
rozpaczliwie pragnam da ci o sobie zna i upewni si, e nic ci nie jest. Gdybym to
zrobia, wkrtce i moje myli stayby si dostpne dla ciebie... a to tylko dodatkowo
skomplikowaoby sytuacj.
Odwrciam wzrok na nieskazitelnie czysty stolik, puste pki na ksiki, kominek,
ktry sprawia wraenie, jakby nigdy nie zapon w nim ogie. Dowiedziawszy si o tym
wszystkim, co ukrywaa przez tyle lat, nie mogam jej wini, e chciaa, by sprawy pozostay
proste.
- One wrciy - powiedziaam po chwili, a mj wzrok zatrzyma si na kawaku
wodorostw przyklejonym do brzegu oprnionego dzbanka. - Syreny z Winter Harbor. Ld
odtaja... a teraz one wrciy.
- Wiem o tym. - Jej gos by przyciszony, opanowany.

- Razem z moimi przyjacimi... powstrzymalimy je ubiegego lata. - Spojrzaam na


ni, a do oczu napyny mi zy. - Myl, e chc si zemci.
Tym razem nie opara si pragnieniu. Wycigna rce, chwycia mnie w ramiona i
przycigna mocno do siebie. Kiedy moje zy wsikay w jej bluzk, gaskaa mnie po
wosach.
- Nie jeste ju sama, Vanesso. One nie zrobi ci krzywdy - ani tobie, ani nikomu
innemu - ju nigdy wicej.
- Skd wiesz? - wyszeptaam.
- Bo tym razem zrobimy to, jak naley. - Ucisna mnie jeszcze mocniej i zakoysaa
lekko w przd i w ty. - Tym razem je potopimy.

25
- Jak si czujesz?
Paige podniosa wzrok znad kolorowego magazynu. Ruszyam w jej stron, zachcona
tym, e zastaj j rozbudzon i w pozycji siedzcej. Od dwch dni bya w domu po
tygodniowym pobycie w szpitalu i cho jej kondycja fizyczna poprawiaa si, trudno, byo
stwierdzi, w jakim stanie jest jej psychika.
- Dobrze - odpara z lekkim umiechem. - Zmczona, ale dobrze.
- Robisz postpy. - Umiechnam si i przysiadam na krawdzi ka. Nie miaam
najmniejszej ochoty na to, co zamierzaam zrobi, ale nie byo innego wyjcia. - Paige...
musz z tob porozmawia.
- Ja z tob te - odrzeka.
- Mog zacz? Prosz. - Wci jeszcze nie rozmawiaymy o tym, co prbowaa
zrobi, i wiedziaam, e to wanie chce mi wyjani. Ale sdziam, e jej wersja moe si
zmieni, kiedy usyszy, co mam jej do powiedzenia. Gdy pokiwaa gow, powiedziaam: Miaa racj.
- W jakiej sprawie?
Palce wilgotniay mi na zwinitej gazecie, ktr zaciskaam w doni.
- Pamitasz, jak kilka tygodni temu wydawao ci si, e widziaa Rain i Zar? W
parku w czasie lekcji?
Jej lekko zarowione policzki zupenie teraz poblady.
- Tak, pamitam, e mi si wydawao.
- Ot nie wydawao ci si.
Opucia wzrok na gazet, ktr pooyam na kocu midzy nami. Na okadce wida
byo zastyg w umiechu twarz Matthew Harrisona.
- Czy to...? Przecie to...
- Pracownik dziau rekrutacji z Bates, ten, ktrego spotkaymy w kawiarni. Parker i ja
znalelimy go unoszcego si na powierzchni basenu tego samego popoudnia, kiedy
prbowaa podda si transformacji.
Poderwaa gow.
- Co robia z Parkerem? - zapytaa ostro.
To pytanie i jej ton byy tak nieoczekiwane, e zajo mi chwil, zanim wydusiam

odpowied.
- Rozmawialimy, odpoczywalimy od caej tej uniwersyteckiej bazenady.
Przyjanimy si, tak jakby.
- Parker nie ma przyjaci w damskim gronie. Zadaje si z dziewczynami tylko w
jednym celu.
Zdjcie nas dwojga nad rzek. Musiaa je widzie z nowym podpisem.
- Paige, Parker i ja... to nie to, co mylisz. Sowo daj.
Zmarszczya brwi, ale nie naciskaa, i znw utkwia wzrok w gazecie.
- To o niczym nie wiadczy - stwierdzia. - To tylko jeden facet. To moe by zwyky
zbieg okolicznoci.
- Tyle tylko, e to nie jest jeden facet. To one spowodoway wypadek autobusu z
uniwersyteck druyn sportow, skoniy Colina Coopera, by skoczy z mostu, i zabiy
dwch nurkw, ktrzy odkryli ciaa ich wsptowarzyszek zakutych w lodzie. Matthew by
jedynym, ktrego znaleziono z umiechem na ustach, poniewa syrena, ktra go umiercia,
bya ju na tyle silna, by wywoa taki efekt. miertelne wypadki, ktre nastpiy wczeniej,
byy jakby wiczeniami, czym w rodzaju rehabilitacji.
- Przecie to bez sensu.
Prbowaam jej to wyjani tak, jak Willa wyjania mnie.
- Przez te trzy miesice pod lodem syreny znajdoway si jakby w stanie hibernacji,
przez co straciy wiksz cz swojej mocy. Aby odzyska siy, musiay znw uderzy, co
byo o wiele trudniejsze ze wzgldu na ich osabienie. Chcc zwikszy swoje szanse, zaczy
od mczyzn, ktrzy mieli albo niewielkie moliwoci obrony, albo wcale ich nie mieli; od
tych, ktrzy nawet gdyby chcieli, nie byliby w stanie im si oprze. To dlatego Zara wysza
na jezdni przed autobus, powodujc wypadek. Chodzio o to, eby mogy erowa na
pokrzywdzonych i rannych.
- Chcesz powiedzie, e ci faceci lecy na szpitalnych kach wyznali mio grupce
nieznajomych kobiet?
- Ci, ktrym udao si dotrze do szpitala, mieli szczcie. Ale inni skoczyli w
wodzie; ich ciaa odnaleziono dopiero wtedy, gdy wypyny niedaleko lotniska. To na nich
zapoloway syreny. Byli tak blisko mierci, e wystarczyo troch wysiku, by dokoczy
robot.
Jej twarz wykrzywi grymas.
- A Colin Cooper?
- Jego sytuacja bya bardziej skomplikowana. - Wycignam spod gazety cienki

stosik wydrukw. - Ale sdz, e znalazy go na internetowym serwisie randkowym.


Dowiedziay si, e uczy si w Hawthorne, i zaczy z nim korespondowa. Chciay mie
pewno, e si o tym dowiemy. Z korespondencji wynika, e Colin mia za sob epizody
depresji, a raz niemal przedawkowa. Wymiana emaili przez par tygodni doprowadzia do
jednego spotkania, ktre jego zdaniem poszo niele, jednak ju podczas nastpnego syrena, z
ktr si umwi, zerwaa z nim, przewidujc, e Colin z rozpaczy posunie si do czego
drastycznego. Czekaa na niego w rzece, kiedy skoczy.
- Skd o tym wiesz...
- Te emaile znalazam w domu Betty.
Paige wpatrywaa si we mnie, majc szeroko otwarte oczy i usta.
- Pojechaam do niej po tym, jak... jak znalazam ci w wannie. Poniewa Betty nie
przyjechaa odwiedzi ci w szpitalu, ani nawet nie odpowiedziaa na moje telefony,
zaczam si martwi. Podejrzewaam, e co mogo si sta, a jeli nawet wszystko byo w
porzdku, chciaam z ni porozmawia o tym, co zrobia. - Zapaam Paige za rk; bya
wiotka, ale jej nie zabraa. - O ciebie te si martwiam.
Potrzsna gow. Kiedy przemwia, jej gos dra.
- Powiedziaa, e one nie yj, e ich nie syszy. Powiedziaa, e chce, bym chronia
si przed innymi, upodabniajc si do syren, e w ten sposb bd moga si broni, gdybym
kiedykolwiek znw musiaa.
- Paige - odezwaam si cicho, ciskajc jej do. - Kiedy tam pojechaam, Oliver mnie
zaatakowa. Oguszy mnie.
- Co ty wygadujesz? Przecie Oliver ma chyba ze sto lat. Nie byby w stanie pacn
komara, nie amic sobie przy tym koci.
- Widocznie Betty rzucia na niego urok i to dodaje mu si.
- Urok?
Willa i ja nie byymy pewne co do tej kwestii, ale nie majc dodatkowych dowodw,
uznaymy to za najlepsze wyjanienie.
- Naszym zdaniem syreny w jaki sposb kontroluj Betty, eby dziaa na wasn
korzy. Wykorzystujc Betty, skaniaj Olivera, eby si nimi opiekowa... skaniaj ciebie,
eby staa si jedn z nich.
Przez chwil przytrzymaa moje spojrzenie, po czym wyrwaa do z mojego ucisku,
odsuwajc od siebie gazet oraz emaile, i biorc do rki magazyn.
- Doceniam twoj trosk, Vanesso, naprawd. Ale tamto lato ju si skoczyo. eby
wymyla takie rzeczy? To ju koniec. Powinna si z tym pogodzi.

Tak bardzo bym chciaa, eby to byo moliwe.


- Widziaam je - przerwaam cisz. - Widziaam Zar i przynajmniej z tuzin innych. W
piwnicy u Betty. Leay upione w drewnianych baliach napenionych morsk wod... ja te
w takiej leaam.
Magazyn w jej rkach zadra. Mwic, skupiam si na okadce. Gdybym patrzya na
ni, nie zdoaabym tego z siebie wyrzuci.
- Nie chcesz przechodzi transformacji, Paige - podjam cicho. - Uwierz mi. Bdziesz
zmczona, saba, spragniona. Bez przerwy. Bdziesz musiaa nieustannie pi i kpa si w
sonej wodzie. A w kocu bdziesz musiaa zacz rozkochiwa w sobie mczyzn i czerpa
z tego wystarczajco duo energii, by przetrwa dzie, nie mdlejc. Twoje ycie diametralnie
si zmieni. Na zawsze.
Przez jaki czas milczaymy. Na zewntrz zagwizda rzeki jesienny wiatr, unis
martwe licie i cisn nimi o okna sypialni, od ktrych odbiy si z guchym pacniciem.
Zerknam na Paige, ale ona wci bez mrugnicia gapia si w swj magazyn.
- Skd o tym wiesz? - wyszeptaa wreszcie.
I stao si. Nadesza chwila prawdy. Musiaam teraz wyjawi to, co ukrywaam przez
trzy koszmarnie dugie miesice. Wiedziaam, e kiedy ju na gos przyznam si do tego, kim
jestem, stanie si to bardziej realne ni dotychczas.
Nie byo sensu zaprzecza czemu, czego nigdy nie zdoam zmieni.
- Bo jestem jedn z nich - wyznaam.
Podskoczya, a w tej samej chwili drzwi do sypialni otworzyy si na ocie. Do
rodka wesza mama, niosc tac kanapek i wod z lodem.
- Pomylaam, e pewnie czujesz si zbyt zmczona, eby zej na kolacj. Odstawia tac na stoliku nocnym, a z kieszeni swetra wycigna termometr. Pocztkowo
zdawao mi si, e Paige go nie widzi, jednak kiedy mama pomachaa nim tu przed jej
twarz, posusznie otworzya usta. - Przyniosam tyle, e i dla ciebie wystarczy, Vanesso.
- Dzikuj - powiedziaam - ale waciwie mam pewne plany.
Obie spojrzay na mnie.
- Masz randk? - zapytaa mama.
- Raczej nauk - odparam, unikajc pytajcego spojrzenia Paige.
Staam i czekaam w nogach ka, podczas gdy mama wygadzaa koce Paige i
poprawiaa poduszki. Od czasu wypadku w wannie jej instynkt macierzyski bardzo si
wyostrzy i teraz opiekujc si Paige, bez przerwy sprawdzaa, czy niczego jej nie brakuje.
Podja si tego obowizku z tak sam energi i skupieniem, jakie dawniej towarzyszyy jej

w pracy zawodowej, co byo obiecujc zmian. To oznaczao rwnie, e Paige rzadko bya
w domu sama, dziki czemu mogam chodzi do szkoy, spdza czas z Will i robi inne
rzeczy, nie martwic si kolejn prb transformacji.
Chciaam dokoczy rozmow z Paige, ale mama bya skrupulatna. Po poprawieniu
poduszek, sprawdzia termometr i usiadszy na ku, przyoya zimny kompres do jej czoa.
Nie wygldao na to, e spieszy si z wyjciem, a Paige jej obecno najwyraniej nie
przeszkadzaa. Doszam wic do wniosku, e chtnie skorzystaaby z okazji, by sobie to
wszystko poukada.
Po upywie dziesiciu minut przeprosiam i zapowiedziaam Paige, e przyjd si z ni
zobaczy, jak wrc.
Pobiegam do swojego pokoju, gdzie wczeniej przygotowaam rzeczy, ktre byy mi
potrzebne na t noc. Zrobiam nalot na pene markowych ubra puda mamy, gdzie znalazam
czarn obcis minispdniczk z satyny, czerwon jedwabn bluzeczk bez rkaww i czarne
czenka na dziesiciocentymetrowej szpilce. Do tego dobraam czarne przewitujce
poczochy, a jako ozdob par rubinowych kolczykw. Caoci dopeni dopasowany czarny
trencz z satyny.
Kiedy si ubraam, rozwizaam koski ogon i rozczesaam wosy, pozwalajc im
opa na plecy. Naoyam podkad i r, usta umalowaam szmink, a rzsy maskar.
Wszystkie te kosmetyki kupiam po poudniu w drogerii. Na koniec spryskaam szyj i
nadgarstki perfumami waniliowogodzikowymi.
Niele, pomylaam, ogldajc si w duym pionowym lustrze. Zupenie jak nie ja, ale
w pewnym sensie o to wanie chodzio.
Wziam z ka telefon i kopertwk i przyoyam ucho do drzwi, chcc si
upewni, e nie natkn si na nikogo na korytarzu, po czym zbiegam na d.
- Vanesso, to ty? - zawoa tato z gabinetu, kiedy przemykaam przez pokj gocinny.
- Mogaby przyj do mnie na chwil, potrzebuj...
- Wychodz, niedugo wrc!
Kiedy znalazam si na zewntrz, zbiegam po schodach i ruszyam ulic. Moje nogi
chybotay si na wysokich obcasach, ale wszelkie obawy zwizane z upadkiem i zamaniem
sobie czego zdominowaa trema. Planowaam t noc od kilku dni, a teraz po prostu chciaam,
eby jak najszybciej si skoczya.
- Hej, licznotko.
Zatrzymaam si, jednak moje serce gnao dalej jak szalone. Pod markiz woskiej
restauracji II Cappuccino, ktra proponowaa - zgodnie z obietnic na stronie internetowej -

najwykwintniejsze dania i najbardziej romantyczny nastrj, jakie Boston ma do


zaoferowania, sta Parker. On te wystroi si na t okazj: zaoy czarne spodnie, bia
koszul i dopasowan czarn marynark, a do tego prkowany krawat. Przez rami
przewiesi czarny weniany paszcz. Wosy mia zaczesane do tyu, jakby po wziciu
prysznica odgarn je palcami i od tamtej pory nie dotyka.
To nic wielkiego... jestemy tylko par przyjaci na kolacji... nie byoby adnej
rnicy, gdybym zamiast z nim wybraa si z Calebem albo Paige, albo...
Pocaowa mnie w policzek. Pocaunek by tak delikatny, e pewnie nie
uwierzyabym, e naprawd to zrobi, gdyby kolana si pode mn nie ugiy, nie
pozostawiajc mi innego wyboru, jak - dla rwnowagi - chwyci go za rk, kiedy mi j
poda.
- To doskonay pomys - stwierdzi. - Tak si ciesz, e to zaproponowaa.
- Ja te. - Prbowaam si umiechn, ale patrzenie na niego tylko sprawio, e znw
si zachwiaam.
W restauracji zrezygnowaam z propozycji hostessy, ktra chciaa zabra mj paszcz,
wolaam bowiem zostawi na sobie jak najwicej warstw ubrania. Kiedy szam za ni gwn
sal jadaln pen przytulnych boksw i przyciemnionych wiate, usiowaam sobie
przypomnie to wszystko, co Willa mwia o wysyaniu sygnaw. Nie wspomniaam jej o
swoich planach dotyczcych Parkera, z jednej strony dlatego, e nie byam pewna, czy
uzyskam jej aprobat, a z drugiej - dlatego, e byo mi wstyd. Jednak uznaam, e sporo ju
wiem o syrenach - dziki Willi, i postanowiam sprbowa wasnych si.
Przypomniaam sobie, e powinnam by rozluniona. Im bardziej bd spita, tym
mniej skuteczna. Podczas rozmowy miaam dy do zachowania rwnowagi, pozwalajc mu
mwi duo, aby wiedzia, e jestem nim zainteresowana, i tylko czasem zabiera gos, eby
go nim ukoysa. Wreszcie, wci zrelaksowana, miaam go dotkn. To nie musiay by od
razu uciski czy pocaunki - wystarczyo otarcie doni o jego do albo chwycenie go pod
rami po wyjciu z restauracji. I wane, eby zrobi to naturalnie.
Niestety,

prby

zapamitania

tego

wszystkiego

jedynie

potgoway

moje

zdenerwowanie. Kiedy Parker zapyta, jak min mj dzie, odparam, e w porzdku,


signam po szklank wody i strciam j ze stou. Kiedy z kolei on zacz opowiada, co
dzisiaj porabia, pooyam okcie na stole i pochyliam si ku niemu, a wtedy stolik
przechyli si i koszyk na chleb potoczy si na moje kolana. Gdy zgasa nam wieca,
podniosam j, eby zwrci uwag kelnera i poprosi o now, a wtedy struka gorcego
wosku pocieka mi po rkawie.

W moim przekonaniu wszystkie te wpadki dowodziy, e to, co robi, jest ze. Nie
tylko dlatego, e nie wiedziaam, jak to robi, ale dlatego, e nie powinnam tego robi wcale.
Nadal kochaam Simona, nawet jeli on ju mnie nie kocha, a to, co robiam, nie byo wobec
niego w porzdku. A biedny Parker faktycznie myla, e jestemy na prawdziwej randce.
Niewykluczone, e w cigu ostatnich lat przyprawi o zy cae tabuny dziewczyn, ale to nie
by powd, ebym tak z nim postpowaa.
Jednak miaam pewien cel: sta si tak silna, jak to moliwe, eby - kiedy przyjedzie
pora - mc zmierzy si z Rain i Zar. Mimo to nadal wierzyam, e musi by inny sposb.
- Posuchaj - powiedziaam, chcc zetrze wosk z rkawa.
- Zostaw. - Sign przez st i pocign za serwetk. - Kiedy wyschnie, odejdzie bez
trudu. Wycierajc to teraz, zniszczysz paszcz.
- Aha. - Spojrzaam na wosk i opuciam serwetk. - Dziki.
- Mam pewien pomys. - Przyciszy gos. - Moe si std zerwiemy, co? Znam takie
fajne miejsce, niedaleko std. Jedzenie nie jest moe specjalnie wykwintne, ale za to smaczne.
Atmosfera niesamowita. Co prawd, jestemy za dobrze ubrani, ale nie widz problemu, jeli
tobie nie bdzie to przeszkadzao.
- W porzdku - odparam i natychmiast wstaam. Po wyjciu mogam zama obcas i
uy tego jako wymwki, e nie mog i. Albo uda, e nagle le si poczuam.
Najwaniejsze, e wyjcie oznaczao pocztek koca tej nocy.
- Randka w ciemno! - Parker zawoa przez rami do kelnera, kiedy wymykalimy si
z boksu. - To nie ta dziewczyna!
Zdajc sobie spraw, e mwi o nas, stanam w p kroku. On szed dalej, a klatk
piersiow napar na moje plecy, a wtedy obie donie zoy mi na talii i popchn mnie lekko
naprzd.
- Bdne rozpoznanie - szepn do mnie. - Gwarancja przykrego zakoczenia kadej
romantycznej kolacji.
Z jakiego powodu te sowa bardzo mnie rozmieszyy. Nie wiem, czy pod ciarem
przey ostatnich kilku miesicy w kocu co we mnie pko, czy moe pomys pjcia
przypadkiem na randk z niewaciw osob by naprawd taki zabawny. W kadym razie
miaam si przez ca drog do wyjcia, a kiedy ruszylimy chodnikiem, wci jeszcze
chichotaam. Wiele czasu mino, odkd co doprowadzio mnie do takiego rozbawienia. To
uczucie byo prawie tak samo odwieajce jak spontaniczna kpiel w oceanie.
- No i jestemy - powiedzia Parker, gdy znalelimy si kilka przecznic dalej.
Przetaram zawice ze miechu oczy i zerknam w gb alejki na migoczcy neon

taco. Tkwi on na szczycie lichej tej chatki, wymalowanej w kaktusy, sombrera i osy. Na
chodniku przed chatk stao mnstwo plastikowych krzese, adnych stolikw, ktre
zajmowali modzi ludzie z collegeu ubrani w dinsy i polary, zajadajc si najwikszymi taco,
jakie w yciu widziaam, i popijajc piwo. Sznury kolorowych lampionw krzyoway si nad
ich gowami, a ze starego magnetofonu, stojcego na ziemi przy okienku odbioru zamwie,
dobiegaa donona brzkliwa muzyka mariachi.
- Szczerze mwic - powiedziaam - mam wraenie, e jestem za mao elegancka.
Rozemia si, co tylko sprawio, e znw zaczam chichota. Nawet nie mogam
zapa tchu, eby zaprotestowa, kiedy zapa mnie za rk, splatajc palce z moimi, i
poprowadzi w gb alejki.
Nie byam pewna, czy to z powodu miechu czy dotyku jego skry, ale poczuam, jak
w gr ramienia pomkn gorcy strumie energii.
Niezalenie od tego, co go spowodowao, daam si ponie. Zamwilimy jedzenie i
znalelimy dwa puste krzesa pord goci. Siedzc tam z Parkerem, otoczona przez obcych,
jedzc rozpadajce si taco, przekrzykujc muzyk i haas, eby pogada o telewizji, filmach i
nieistotnych drobiazgach, czuam si inaczej. Czuam si szczliwa.
Normalna.
Nie chciaam, eby to si skoczyo. I najwyraniej Parker te tego nie chcia.
- Nie chciabym si chwali - oznajmi, kiedy skoczylimy jedzenie - ale w domu
mam cakiem niezy sprzt multimedialny.
- Ach tak?
Pokiwa gow i wyszczerzy zby.
- Przy sprzcie Kingw nawet Loews si chowa.
Mia na myli kino Loews.
Chcia, ebymy poszli do niego oglda filmy. Pewnie na kanapie. Jedno obok
drugiego. W ciemnym pokoju.
- Zrobio si pno. - Z alm wypowiedziaam sowa, ktre sprawiy, e jego
umiech zblad. - Powinnam ju i do domu.
Podnis obie donie jakby w gecie poddania, po czym wsta, podajc mi jedn do.
Chwyciam j bez wahania.
Wracaam do domu, nie do niego. Uznaam, e nie zaszkodzi, jeli po drodze
bdziemy si trzyma za rce.
Idc, Parker i ja na zmian piewalimy - kiepsko - nasze ulubione tandetne filmowe
piosenki wszech czasw. (Moj: Danger Zone z Top Gun, jego: [Everything I Do] I Do It for

You z Robin Hooda). W poowie drogi miaam si tak bardzo, e musiaam si zatrzyma i
poprosi, eby przesta si odzywa. Dopiero po chwili uspokoiam si na tyle, bym moga
znw i. Ten przystanek wyduy o trzydzieci sekund czas spdzony w jego towarzystwie,
co mnie cieszyo.
- Teraz ju rozumiem - stwierdziam, kiedy dotarlimy do mojej ulicy.
- Co takiego?
- Fenomen Parkera Kinga.
- Przepraszam, to ja mam wasny fenomen? - W jego gosie sycha byo nutk
zadowolenia.
- Przecie wiesz, e tak. - Przystanam przed jedn z kamienic kilka budynkw od
mojej i obrciam si twarz do niego. - To twoja magiczna zdolno do zmieniania
absolutnie kadej dziewczyny w kau sodkiej, rozlazej packi.
Zrobi gupkowat min.
- Czy nie mgbym zamienia ich choby w anioy? Albo w tcz? Albo co
adniejszego ni paka?
Umiechnam si, kiedy zbliy si do mnie.
- Skoro rozumiesz ten fenomen - mrukn przyciszonym gosem - czy to znaczy, e te
tego dowiadczya?
Tym razem mj umiech zblad.
- By moe - odparam, wiedzc, e nie powinnam tego mwi. Mimo e to bya
prawda. Zwaszcza e to bya prawda.
Serce zadudnio mi w piersi jak szalone, kiedy podnis moj rk, dotkn rkawa i
delikatnie odama wyschnity wosk.
- Jak nowa - rzek.
Mwi o mojej kurteczce. Logicznie rzecz biorc, w mylach, wiedziaam, e o niej
mwi. Ale caa reszta mnie interpretowaa to zdanie inaczej.
- Parker - wyszeptaam, widzc, jak jego usta zbliaj si do moich.
W odpowiedzi pocaowa mnie. Jego wargi byy ciepe, sone i ostrone. Przylgny
delikatnie do moich, jakby w obawie, e si odsun.
Bo to wanie powinnam bya zrobi. Powinnam bya odepchn go i pobiec prosto do
domu. Zamiast tego odwzajemniam pocaunek, pocztkowo ostronie, ale po chwili bardziej
zdecydowanie. Kiedy otworzylimy usta, a koniuszek jego jzyka dotkn mojego, zrobiam
gwatowny wdech, jakbym dostaa cios w brzuch.
Z t rnic, e to nie bolao. To byo przyjemne. Niesamowite. Nogi przestay mi

dre, a w ramionach poczuam si. Serce nadal omotao, ale inaczej: bio teraz mocno, nie
sabo, z podniecenia, nie ze strachu.
No i ten smak. Wiedziaam, e jego usta byy sone, bo jad przed chwil kolacj, ale
byo to te co wicej. Czuam, e s wiee, oywcze; tak samo smakowaaby szklanka wody
morskiej po tygodniach picia kranwki. Kady pocaunek sprawia tylko, e pragnam
wicej.
- Znajdcie sobie pokj! - zawoa kto z drugiej strony ulicy.
To mi uzmysowio, e stoimy na widoku, na samym rodku chodnika, wic
chwyciam Parkera za klapy paszcza i nie przestajc go caowa, delikatnie pocignam w
stron wskiego pasma trawy midzy dwiema kamienicami.
- Vanesso - wyszepta, opierajc si na mnie i przyciskajc mnie do ciany.
Czuam, jak jego palce odpinaj mj paszcz przy szyi.
- Pojed ze mn.
- Dokd? - Zamknam powieki, kiedy jego usta przesuny si po moim obojczyku,
po nagim ramieniu.
- Dokdkolwiek. - Przybliy wargi do moich warg. - Daleko std. Za ocean.
- Twoj dk - wyszeptaam, jak przez mg przypominajc sobie, co planowa po
ukoczeniu szkoy.
- Tak. - Umiechn si, nie odrywajc ust od moich warg. - Ty i ja. Moj dk.
Mogam to sobie wyobrazi. Nas dwoje. Nic, tylko bkitne niebo i setki mil oceanu.
Moglibymy znikn, razem. Nikt nie musiaby wiedzie. Nikomu nie staaby si krzywda.
- Dobrze - wyszeptaam.
Przez uamek sekundy znieruchomia.
- Naprawd?
Pokiwaam gow, pocaowaam go i przycignam bliej do siebie.
Gdzie w oddali zarycza silnik, pisny opony.
- A co z twoim chopakiem? - zapyta Parker. - Midzy wami na pewno skoczone?
Mj chopak. Simon.
Natychmiast otworzyam oczy. Wylizgnam si z ucisku Parkera i wybiegam na
chodnik.
W sam por, by zobaczy zielone subaru z rejestracj stanu Maine, ktre dojedao
do kraca ulicy i znikao za rogiem.

26
Nastpnego ranka zajrzaam do Paige, ale jeszcze spaa - tak jak poprzedniego
wieczoru, kiedy wrciam do domu. Przez chwil pogadaam z rodzicami przy niadaniu, po
czym, zamiast i do szkoy, wsiadam w autobus do pnocnego Bostonu. Willa nie
spodziewaa si moich odwiedzin, a ja nie miaam numeru telefonu, eby si zapowiedzie,
ale musiaam dokd pj. Dzisiaj nie umiaabym spojrze Parkerowi w oczy, tym bardziej
e cz mnie gorco pragna znw si z nim zobaczy, zacz od tego, na czym
skoczylimy, zanim uciekam do domu, nie mwic nawet do widzenia. Zreszt sdziam,
e Willa nie bdzie miaa nic przeciwko temu, jeli zajrz bez uprzedzenia.
Nie braam pod uwag, e moe nie by jej w domu.
Staam na frontowym ganku i trzsc si z zimna w chodnej porannej mgle,
zapukaam do drzwi. Odczekaam kilka sekund i zapukaam znowu. Kiedy drzwi pozostay
zamknite, przechyliam si przez elazn balustrad i zastukaam w okno. Poprzez
przezroczyst zason widziaam, e pokj gocinny jest pusty.
Uznaam, e musiaa pj popywa, wic usiadam na najwyszym stopniu, eby
zaczeka. Wycignam z plecaka telefon i po raz tysiczny, odkd widziaam, jak Simon
odjeda spod mojej ulicy poprzedniego wieczoru, sprawdziam wiadomoci.
- Dzie dobry, soneczko.
Podniosam wzrok. Przez otwarte okno wozu sub oczyszczania miasta
zaparkowanego po drugiej stronie ulicy umiecha si do mnie mczyzna w rednim wieku.
- Co taka licznotka jak ty robi w tej czci miasta?
Opuciam wzrok, przyoyam telefon do ucha, udajc, e kogo sucham.
- Moe ci gdzie podrzuci? - zapyta jego wsppracownik. Cisn wypchany worek
z odpadkami na ty mieciarki i wyszed kilka krokw na ulic, w moim kierunku.
Z obawy, e mj gos mgby ich podkusi do dalszych dziaa, potrzsnam gow i
zbiegam po schodach. Maleki trawnik przed domem Willi dzielia od ogrdka na tyach
spkana drewniana brama. Kiedy na ni naparam, z niewielkim trudem ustpia, a mnie
ogarna ulga. Zamknam za sob bram i na wszelki wypadek przetaszczyam ciki st z
kutego elaza, eby j zastawi.
Ogrdek na tyach domu Willi w rzeczywistoci okaza si patiem. Podobnie jak
wewntrz domu i tu byo prosto i schludnie. Sta tutaj komplet mebli ogrodowych i kilka

doniczek z widncymi nagietkami. Wskie drewniane schodki prowadziy do drzwi na


tyach domu.
Kiedy usiadam na jednym z krzese, poczuam pulsowanie w skroniach, ktre zaraz
ustao. Ta sama sytuacja powtrzya si kilka sekund pniej. Nie czuam blu, ale wyrane
napicie, jakby nabrzmiaa ya rozsadzaa skr gowy.
To tylko stres... Denerwujesz si, a twoje ciao w ten sposb reaguje...
Prbujc si rozluni, zamknam oczy i wziam gboki oddech. Pulsowanie stao
si silniejsze, szybsze. Otworzyam oczy i zaczam grzeba w plecaku w poszukiwaniu
butelki z wod. Wanie braam duy yk, kiedy ktem oka spostrzegam poruszajce si
kremowe zasony w trzech otwartych oknach na pitrze. Zasony unosiy si i opaday, jakby
szarpane gwatownym, zmiennym wiatrem... z tym e wiatru nie byo. Nie wia nawet lekki
wiaterek. Chodne powietrze byo zupenie nieruchome.
Co dziwniejsze, za kadym razem, kiedy zasony unosiy si, pulsowanie w gowie
wzbierao. Kiedy opaday na parapet, napicie sabo.
Wyskoczyam z krzesa i wbiegam po schodach. Tylne wejcie byo zamknite na
klucz, ale zauwayam uchylone okno tu przy drzwiach. Wspiam si na balustrad, mocno
pchnam stare okno, a szpara powikszya si o kilka kolejnych centymetrw, a wtedy
wsunam rk do rodka. Odlego bya zbyt dua, eby chwyci gak, ale koniuszkami
palcw wskazujcego i rodkowego zdoaam przekrci zamek. Zeskoczyam z balustrady i
otworzyam drzwi z zewntrz.
Podczas poprzednich wizyt u Willi byam tylko w pokoju gocinnym, ale bez trudu
odnalazam schody na tyach malekiej, nieskazitelnie czystej kuchni. Przystanam na
ppitrze w obawie przed tym, co mogabym znale na grze, ale wtedy pulsowanie nasilio
si, popychajc mnie naprzd. Jeeli Willa miaa kopoty, jeeli syreny przyszy po ni, bo
odkryy, e si ze mn kontaktowaa, musiaam zrobi wszystko, co w mojej mocy, eby jej
pomc.
Nawet jeli to oznaczaoby konfrontacj z Rain i Zar.
Kiedy pokonywaam ostatni stopie, napicie w gowie byo ju nieprzerwane.
Nasilio si, kiedy biegam korytarzem. Zajrzaam do dwch pustych pokoi, czujc, jakby
moja gowa znalaza si midzy zaciskajcymi si szczkami potnego imada. Uczucie byo
uciliwe, cho nie bolesne; nie czuam blu nawet wwczas, gdy dotaram do ostatniego
pokoju na kocu korytarza, ale wtedy nowa fala wezbraa wewntrz czaszki, staczajc bj z
napiciem z ewntrz.
Ze szpary pod zamknitymi drzwiami sczyy si cienkie smuki zimnego oparu.

Pochyliam si bliej, wstrzymaam oddech i nasuchiwaam... ale jedyne, co dobiegao zza


drzwi, to pacnicia zason o futryny okienne i ciany. Uniosam do, eby zapuka, ale si
rozmyliam.
Chwyciam mosin gak i... natychmiast poderwaam do do ust, eby nie zawy z
blu. W pierwszej chwili pomylaam, e metal jest przeraliwie gorcy, ale potem
sprbowaam jeszcze raz, najpierw lekko klepic gak, eby przyzwyczai skr do
temperatury, i wtedy dotaro do mnie, e jest zimna. Jak ld.
Obrciam gak i pchnam. Drzwi ani drgny. Podczas kolejnej prby mocno
nacisnam na nie ramieniem, a wtedy lekko si uchyliy i znw zamkny. W kocu, czujc
si silniejsza ni kiedykolwiek od wielu miesicy, naparam na nie caym ciarem. Drzwi
ustpiy, a ja wpadam do pokoju, ldujc twardo na kolanach.
Instynktownie zacisnam oczy. Przykucnita, gotowa na bl, czekaam na Rain i
Zar.
Ale bl nie nadszed. Wci czuam napicie w gowie, ale nic wicej.
Z wahaniem otworzyam oczy, na wypadek gdyby wstrzymyway si z atakiem, a je
zobacz, a gdy si przekonaam, e ich nie ma, zerwaam si na nogi. Oprcz mnie w pokoju
bya jeszcze tylko jedna osoba.
Willa. Siedziaa w kremowej wannie na nkach z wyprostowanymi plecami i
ramionami. Twarz bya zwrcona do okien na cianie przeciwlegej do drzwi i nie widziaa
mnie. Podeszam do niej powoli, stpajc pord zimnej, szarej mgy. Zbliajc si do wanny,
zobaczyam, e jest pena niebieskawozielonej wody... ktra bulgocze i pryska, jakby pod
deskami podogowymi rozniecono olbrzymi ogie. Woda z pluskiem wychlapywaa si poza
krawdzie wanny, a gdy chlusna mi na nog, odskoczyam. Jednak woda, podobnie jak
kbica si para, jak wytwarzaa, bya zimna. Jeszcze kilka stopni, a Willa tkwiaby
unieruchomiona w bryle lodu.
Tak czy inaczej, ju teraz wygldaa jak zlodowaciaa. Kiedy obeszam wann i
stanam tu przed ni, nawet nie drgna.
Jej dugie biae wosy opaday luno na ramiona, ktre teraz wydaway si nie mikkie
jak zwykle, ale kociste; sterczay, napinajc cienki materia nocnej koszuli. Rce zdaway si
chudsze, skra poszarzaa. Jej twarz, przed dwoma dniami zasnuta siateczk delikatnych,
pytkich zmarszczek, teraz bya zapadnita. Pobrudone czoo, zwiotczae powieki, policzki i
usta opaday jakby w wannie panowaa prnia, ktra prbowaa j wessa.
Willa wygldaa staro. Jakby bya chora. Zmczona. Jedyne oznaki ycia wida byo
na ustach, ktre wykrzywiay si raz po raz, jakby mamrotaa niemoliw do odszyfrowania

monotonn mantr...iw oczach. Czciowo zasaniay je fady skry, ale mimo to


dostrzegam, e s srebrne, byszczce, a renice strzelaj z boku na bok, bez mrugania.
Staam jak wryta, drc z zimna i ze strachu, i nie wiedziaam, co robi. Nie
wygldao na to, e cierpi, ale to nie znaczyo, e istotnie tak jest. Co jeli znajdowaa si w
stanie czego w rodzaju hipnozy? Co jeli syreny z Winter Harbor znalazy sposb, by
kontrolowa j, jak kontroloway Betty? Co jeli to bya puapka? Moe Willa miaa mnie tu
zwabi? Moe bya rodzajem spawika, ktry, poruszony, zaalarmuje syreny o mojej
obecnoci.
Podeszam bliej i otworzyam usta, by wymwi jej imi, gdy nagle napicie pod
czaszk ustpio. Patrzyam na Will, ale widziaam Rain. Zar. Szar wod. Czerwon d.
Wioso oklejone byszczcymi naklejkami. Dziewczyn o pustych oczach, rozwartych ustach,
dryfujc na plecach ku zamglonemu horyzontowi.
- Czy to ja? - wyszeptaam. - Czy jestem...
- Vanessa.
Wizja wyparowaa.
- Co ty tu robisz? - zapytaa surowo Willa. Przez mokr koszul nocn wida byo jej
wyndzniae ciao. Staraa si zasoni je i wsta jednoczenie.
Kiedy spojrzaam w jej oczy, ze zdziwieniem spostrzegam, e s niebieskawozielone,
nie srebrne. Mga rozstpia si, a bulgotanie w wannie ustao. Zasony zwisay nieruchomo w
oknach.
- Nie powinna bya tu przychodzi. - Signa po szlafrok lecy na pododze obok
wanny. - Zaczekaj na mnie na dole. No id - dodaa, kiedy nie poruszyam si od razu.
Posuchaam. Pi minut pniej doczya do mnie w salonie. Zdya przebra si w
dinsy i sweter, a wosy zawina w rcznik. Umalowaa si, ale jej twarz nadal wygldaa
tak, jakby Willa w cigu dwch dni postarzaa si o dziesi lat.
- Dlaczego nie jeste w szkole? - zapytaa, powoli przemierzajc pokj, jakby bolay j
stawy. Usiada naprzeciwko mnie.
- Wczoraj wieczorem caowaam si z Parkerem.
Spojrzaa na mnie. Widziaam, e nie takiej odpowiedzi oczekiwaa, zreszt
zdecydowanie nie takiej odpowiedzi zamierzaam udzieli. Ale miaam nadziej, e jeli bd
z ni szczera, mog liczy na wzajemno.
- Z tym, o ktrym wspominaa - dodaam. - Tym, ktry nie jest moim chopakiem.
- Rozumiem. Jak do tego doszo?
- Zaprosiam go. Na randk.

Zmarszczya czoo.
- Bo nie miaa z kim pj na kolacj?
- Bo chciaam mu si podoba. Jeszcze bardziej ni dotychczas.
- Vanesso, to nie jest zabawa. Mylaam, e o tym wiesz.
- Tak, wiem. - Pochyliam si ku niej. - Chc by silna. Chc by w stanie pomc,
kiedy nadejdzie pora.
Wytrzymaa moje spojrzenie, ale nie odpowiedziaa.
- To ju niedugo, prawda? - zapytaam. - To wanie robia? Prbowaa podsucha,
eby przekona si, co one knuj?
- To, co robiam, nie ma nic wsplnego z tob.
Pochyliam si jeszcze bliej.
- Ale ja je widziaam. Widziaam Rain i Zar. Widziaam czerwon dk. Moj
czerwon dk.
Jej szara skra zblada.
- O czym ty mwisz?
- Na grze. Ju miaam ci zawoa, eby si upewni, czy nic ci nie jest, ale zanim
zdyam si odezwa, przed oczami przemkny mi wszystkie te obrazy. Chwil pniej
obudzia si albo wyrwaa z tego stanu, niewane. - Zrobiam pauz.
- Czymkolwiek to byo, cokolwiek widziaam... naleao to do ich planu, mam racj?
Zacisna usta, przeszukujc wzrokiem moj twarz.
- Tak - odpara wreszcie. - Ale sprawy nie zajd tak daleko. Powstrzymamy je o wiele
wczeniej i nie dopucimy by zrobiy co zego.
- Jak?
- To ju nie twoje zmartwienie.
- Ale gdybym moga pomc...
- Nie moesz - przerwaa, wstajc. - Ty jeste celem, ale to nie twoja walka, Vanesso.
To wiksza sprawa. I cho pojedynczo s sabe, razem stanowi si.
Ja te wstaam.
- Ale co one zamierzaj zrobi? Jeste sama, bez obrazy, ale sdz, e pod wod
potrafi pokona znacznie duszy dystans.
- Gdy tylko wypowiedziaam te sowa, poaowaam, jednak to nie znaczyo, e nie
miaam racji.
- Nie musisz si martwi, e bd sama. By moe nie udzielam si w spoecznoci
jak przed laty, ale nadal utrzymuj kontakty. Po prostu potrzebuj troch czasu.

- Co jeli nie mamy czasu? - zapytaam. - Czyby wiedziaa, kiedy zamierzaj


uderzy?
- Nie wczeniej, ni bd gotowa.
Postpiam krok w jej stron.
- Willo, prosz. Moja rodzina, przyjaciele, wszyscy, na kim mi zaley... s w
rozsypce. A wszystko przeze mnie. Z powodu tego, kim jestem. Moja siostra cae ycie
prbowaa wyrnia si na moim tle, a teraz przez to nie yje. Moja mama wychowaa cudze
dziecko, bo tato j o to poprosi; on z kolei od tamtej pory prowadzi podwjne ycie. Paige
stracia ukochanego i rodzin, bo zamrozilimy port. Parker myli, e mnie kocha, e chce
popyn ze mn w rejs dookoa wiata, a ja go zwyczajnie wykorzystuj.
- A wykorzystujesz?
To pytanie przypalio mnie niczym rozgrzane elazo. Potrzsnam gow, eby je od
siebie odsun.
- A Simon... od pocztku zaleao mu tylko na mnie, a ja w zamian za to go
skrzywdziam. - Szybko zamrugaam powiekami, bo do oczu napyny mi zy. - Jeeli
istnieje jaki sposb, bym moga naprawi to, co zepsuam, albo przynajmniej zapobiec
pogorszeniu sytuacji, chc go uy. Potrzebuj tego. Myl, e poradz sobie z ca reszt - ze
son wod, zainteresowaniem mczyzn, flirtowaniem i kamstwami - jeli tylko bd moga
pomc powstrzyma syreny, jeli wsplnie z tob nie pozwol skrzywdzi kolejnych osb.
Milczaa i przez chwil sdziam, e powanie rozwaa moj prob. Ale wtedy
zoya chude, kociste donie na moich ramionach i spojrzaa mi prosto w oczy.
- Przykro mi, e cierpisz - powiedziaa cicho. - Przykro mi, e twoja rodzina cierpi.
Ale uwierz mi, Vanesso, to, co moesz zrobi, jedyne, co moesz zrobi, to chodzi do
szkoy. Wr do domu. yj najlepiej, jak potrafisz, a w kocu wszystko to stanie si
przeszoci.
Nie rozumiaa. W tej chwili bya jedyn osob na caym wiecie, ktra moga
rzeczywicie zrozumie, przez co przechodz... ale nie rozumiaa.
Ze zami spywajcymi po policzkach minam j szybkim krokiem, kierujc si do
wyjcia.
- Jeszcze jedno, Yanesso.
Zatrzymaam si z jedn rk na klamce. Miaa racj. To ja si myliam. Moemy
zrobi to razem.
- Bez wzgldu na wszystko, nie prbuj nasuchiwa. Ani mnie, ani nikogo innego.
Jeli to zrobisz, wszystko skoczone. Rozumiesz?

Nie rozumiaam. Co byo skoczone? Nasza znajomo? Czy i tak nie bya w pewnym
sensie skoczona? Zreszt czy wiedzc, co zamierzaj syreny, nie byybymy po prostu
lepiej przygotowane? Czy w ten sposb nie uzyskaybymy nad nimi przewagi?
- Tak - odparam mimo to, otwierajc drzwi i zamykajc je za sob z trzaskiem.
Po wyjciu z domu Willi spacerowaam godzinami. Przeszam nad brzegiem oceanu,
przez pnocny Boston, do centrum miasta, przez most Longfellowa, a do Cambridge. Szam
tak dugo, a straciam czucie w stopach, niebo z niebieskiego stao si rowe, a soce
zaczo zachodzi. W kocu zachciao mi si pi, wic wstpiam do delikatesw po wod i
kilka paczuszek soli. Przysiadam na pustej awce na Harvard Square pord studentw z
collegeu, ktrzy rozmawiali, uczyli si i robili wszystko to, co robi normalni ludzie w tym
wieku, i wziam yk z butelki.
Nie prbowaam nasuchiwa. Ale jaki czas pniej, kiedy gapiam si pustym
wzrokiem w nieokrelony punkt po przeciwlegej stronie placu, w moje pole widzenia
wkroczya dziewczyna o dugich brzowych wosach i niebieskich oczach i pozostaa tam,
zajta przegldaniem czasopism przy kiosku z gazetami.
To nie bya Zara. Ale im duej na ni patrzyam, tym bardziej rozmyty stawa si
obraz, a wreszcie jej wosy z brzowych stay si czarne, a oczy z niebieskich zmieniy w
srebrzyste. Zakrcio mi si w gowie, a po chwili ju cakiem wyranie zobaczyam Zar
opierajc si o zielone subaru z tablicami rejestracyjnymi Maine. Staa w wietle ulicznej
latarni przed chopakiem, ktrego twarz bya ukryta w cieniu.
Moe do szczeglnie wiernych nie naley... ale za to jest cudowny...
Tak wanie powiedziaa Zara o Simonie zeszego lata, tamtej nocy, kiedy prbowaa
go omami i prawie jej si to udao.
Wspomnienie wyrwao mnie z zamylenia. Natychmiast odzyskaam jasno widzenia
i spostrzegam dwie rzeczy jednoczenie.
Jedn z nich bya butelka wody. Leaa na moich kolanach, a przejrzysta ciecz w
rodku bulgotaa... zupenie jak woda w wannie Willi. Pod moim spojrzeniem bbelki
powikszyy si, zaczy pka szybciej, wznosi si i opada spiralnie, a woda przemienia
si w pian.
Drug by mj telefon. Wycignam go z plecaka gdzie w poudniowym Bostonie i
od tamtej pory bezwiednie trzymaam w rce. Teraz czerwony punkcik miga, informujc o
nowej wiadomoci.
Kocham ci, V. Jako to naprawimy. Przyjed do WH, OK? - S.

27
Po tym wszystkim, co zrobiam, po zerwaniu bez adnych wyjanie i caowaniu si z
Parkerem, Simon wci mnie kocha. Nadal chcia ze mn by. Nikt inny w takiej sytuacji by
tego nie chcia... a Simon chcia. Im bliej byam Winter Harbor, tym wiksza ogarniaa mnie
pewno, e - jakim cudem uda nam si przez to przebrn. Uda nam si poukada sprawy
midzy nami, a potem razem stawi czoa temu, co ma nadej. Tak wanie powinnimy
postpowa od pocztku.
Bo bylimy sobie przeznaczeni, jak powiedziaa Paige.
Kiedy odpisaam i zgodziam si przyjecha, Simon wysa kolejn wiadomo,
proszc, ebym przyjechaa do domu jego rodzicw, ktry ssiadowa z domkiem
letniskowym mojej rodziny. Nie byam tam, odkd razem z tat i mam spakowalimy rzeczy
i wyjechalimy po sezonie, a teraz denerwowaam si powrotem prawie rwnie mocno, co
spotkaniem z Simonem, podczas ktrego opowiem mu w kocu wszystko, co powinien
wiedzie. Sama nie byam w domku nad jeziorem, odkd wrciam do Winter Harbor, eby
dowiedzie si, co naprawd spotkao Justine, i pozna prawd o samej sobie. Przez reszt
ubiegego lata, kiedy doczyli do mnie rodzice, pobyt tam by cakiem znony, ale nie czuam
si gotowa zosta w nim znowu sama.
Wic gdy sze godzin po opuszczeniu Bostonu, dotaram nad jezioro, minam go i
wjechaam na podjazd prowadzcy do domku Carmichaelw.
Soce zachodzio, ale w rodku nie paliy si wiata. Jedynym samochodem na
podjedzie poza moim byo subaru Simona. Pomylaam z nadziej, e to znaczy, e reszta
rodziny dokd wysza. Mielimy tak wiele do omwienia, wic byoby dobrze mie troch
czasu tylko dla siebie.
Stanam przy drzwiach frontowych i zadzwoniam do drzwi, po czym zrobiam krok
do tyu. Po kilku sekundach zadzwoniam znowu, a potem zapukaam. Nie byo odpowiedzi,
podeszam wic do krawdzi ganku i spojrzaam w gr; w oknie pokoju Simona, tak jak w
pozostaej czci domu od strony podwrza, byo ciemno. Sprawdziam telefon, ale
zobaczyam tylko jedn wiadomo od Paige sprzed kilku godzin, w ktrej pytaa, gdzie
jestem, i wspominaa, e musimy porozmawia. Notujc w pamici, e w pierwszej wolnej
chwili powinnam do niej zadzwoni, wybraam numer Simona, zbiegam po schodach i
ruszyam dookoa domu. Pokj gocinny na tyach wychodzi na jezioro; moe Simon oglda

telewizj albo spa na kanapie i nie sysza dzwonka.


W suchawce zgosia si od razu poczta gosowa.
- Cze, to ja. Jestem na miejscu, przed domem. Dzwoniam i pukaam, a teraz id na
ty domu - Zrobiam pauz. - Simon, kocham ci. I przepraszam. Za wszystko.
Podobnie jak we frontowej czci domu, na tyach panowa mrok. Mimo to zapukaam
do drzwi, ale nie usyszaam odpowiedzi. Zajrzaam do pokoju gocinnego i zobaczyam, e
jest pusty, a telewizor wyczony. Na stoliku nie stay adne naczynia, nie byo adnej
otwartej ksiki na kanapie ani adnych innych znakw, ktre wskazywayby, e tu na mnie
czeka.
Czyby zmieni zdanie? Czyby jego rodzice albo Caleb przekonali go, e godzenie
si ze mn to zy pomys, e po tym wszystkim, przez co przeszlimy, lepiej nam bdzie bez
siebie? Moe to wanie byo powodem, dla ktrego dom by pusty: wszyscy razem wybrali
si dokd na kolacj majc by czym w rodzaju rodzinnej interwencji, by uchroni Simona
przed dalszym cierpieniem.
Odwrciam si, eby zbiec po schodach, kiedy odezwa si brzczyk telefonu.
- Cze - powiedziaam, umiechajc si z ulg.
- Cze, licznotko. Nie widziaem ci dzisiaj w szkole.
Zapaam si barierki ganku i szybko rozejrzaam, eby si upewni, e nadal jestem
sama. Tak bardzo si ucieszyam, syszc telefon, e nie sprawdziam, kto dzwoni, gdy
odebraam.
- Parker. Cze.
- Wszystko w porzdku?
- W porzdku. - Spojrzaam na wod, prbujc wyobrazi sobie Simona pywajcego,
siedzcego na pomocie, cokolwiek, eby tylko wymaza z gowy widok umiechnitych ust
Parkera zbliajcych si do moich warg. Chciaam zapyta, czy mog oddzwoni pniej, ale
sowa utkny mi w gardle.
- Tak sobie dzisiaj mylaem, e do lata jeszcze daleko.
- Mhm - wydusiam.
- Myl, e dobrze byoby wybra si na prbny rejs.
- Prbny rejs? - powtrzyam, podczas gdy mj wewntrzny gos krzycza, e mam si
rozczy.
- Co powiesz na Karaiby? Ty i ja, na wito Dzikczynienia?
- To brzmi... - urwaam w p sowa, bo w jednej chwili zapomniaam, co chciaam
powiedzie.

Dlatego, e go zobaczyam. Simona. Pywajcego dk po jeziorze.


- Vanesso, jeste tam?
- Musz lecie - rzuciam i rozczyam si. Przebiegam przez podwrko na tyach
domu, czujc, e mam wicej siy w nogach ni choby p minuty wczeniej.
Najwyraniej fizyczna blisko Parkera nie bya konieczna, eby skutki jego
zauroczenia stay si odczuwalne.
- Simon! - zawoaam, gdy dobiegam do koca pomostu. Nie podnis gowy. Jeszcze
przed momentem wiosowa, ale teraz ju tylko unosi si na wodzie, dryfujc w stron
rodka. Pewnie dlatego nie odbiera telefonu; w caym Winter Harbor zasig raz pojawia si,
raz zanika, a im dalej od ldu, tym by sabszy. Siedzia z pochylon gow i przewraca
kartki ksiki. Zmruyam oczy i dostrzegam w jego Uszach mae biae punkciki suchawek.
Czyta i sucha muzyki. To dla niego typowe, ale dziwio mnie, e nie robi tego w
domu, zwaszcza e wiedzia, ile czasu trwa podr z Bostonu do Winter Harbor i e
wyjechaam od razu.
Znowu go zawoaam i pomachaam, ale by zwrcony do mnie plecami. Patrzyam i
czekaam, a skieruje d w moj stron, jednak nadal przerzuca kartki, wyranie
zaabsorbowany. Zlustrowaam pobliski brzeg w nadziei, e zobacz ma motorwk Caleba,
ktr wypoycza z przystani, w miejscu, gdzie zwykle j trzyma, albo kajak pozostawiony
przez wczasowiczw. Nie znalazszy niczego, czym mogabym wypyn na jezioro,
pobiegam do garau Carmichaelw, eby sprawdzi, czy nie ma tam zapasowej dki, ale
zobaczyam tylko narzdzia do uprawy ogrdka. Zawrciam biegiem na brzeg i jeszcze raz
sprbowaam krzykiem i machaniem zwrci uwag Simona.
Nic. Znosio go tylko gbiej na rodek jeziora.
Przykucnam na krawdzi pomostu. Bardzo pragnam znale si przy nim teraz, w
tej sekundzie, ale od naszej rozki mino ju kilka tygodni, wic mogam zaczeka jeszcze
par minut. Barwa nieba szybko przechodzia z lawendy w szaro, co oznaczao, e wkrtce
zrobi si zbyt ciemno na czytanie. Chyba e zabra ze sob latark. Zreszt pewnie zawrci,
eby mnie poszuka, zanim cakiem si ciemni.
A skoro ju mowa o wiernoci...
Ten gos niczym pocisk przeszy moj czaszk. Krzyczc z blu, zacisnam oczy i
zapaam si za gow.
Wystarcz dwa magiczne stwka, a przybiegasz w podskokach...
Bl nasili si, wprawiajc moje ciao w koysanie.
To mogoby zrekompensowa wszystko, co zrobia... gdyby nie to, e Simon ju si z

tym pogodzi i zapomnia...


Przestaam si koysa. Wstrzymaam oddech. Powoli otworzyam oczy, jakby budzc
si ze snu. Lekki powiew wiatru zaszeleci obumarymi limi wczepionymi ostatkiem si w
gazie drzew, zmarszczy powierzchni wody i... powoli obrci dk, ustawiajc j
rwnolegle do brzegu.
Nie wiem, czy wczeniej bya pochylona czy zasania j Simon, ale teraz widziaam
j jak na doni. Siedziaa na drugim kocu dki, ubrana w dinsy i rudy polar z logo Bates.
Bya chuda i blada. Dugie czarne wosy miaa teraz rwno przycite i gadko uoone, tak e
okalay jej twarz i przysaniay wyostrzone koci policzkowe.
Zerwaam si na nogi. - Simon!
Zara wygldaa teraz zupenie inaczej, bardziej niezwykle.
Nic. Przewrci kolejn kartk, zupenie jakby by cakiem sam.
- Simon! To ja, Vanessa! Prosz ci, spjrz na mnie!
Patrzyam, jak unosi iPoda i podkrca gono. Wczeniej, za kadym razem kiedy
znalaz si pod urokiem Zary, mj gos wyrywa go z jej macek. Sam fakt, e siedzia
spokojnie dwa kroki od niej, wiadczy o tym, e by jakby w transie, moe zahipnotyzowany,
ale czy sucha muzyki, eby zaguszy j... czy mnie?
Przesta. To sowo zapono ywym ogniem w mojej gowie. Prosz, on ci nic nie
zrobi. Zostaw go w spokoju.
Nie wiedziaam, jak w mylach komunikowa si z inn syren, jak nawiedzi jej
myli w taki sam sposb, w jaki Zara nawiedzaa moje. Willa nie yczya sobie, ebym
suchaa, nie chciaa te, ebym mwia. Ale wygldao na to, e Zara syszy moje nieme
bagania; nie odpowiedziaa na nie, ale odwrcia si w moj stron, a na jej twarz powoli
wypez umiech; blask w jej oczach, pocztkowo saby, z kad chwil nabiera
intensywnoci, a sta si jaskrawym wiatem. Kiedy upewnia si, e zwrcia na siebie
moj uwag, pochylia si do przodu i zoya do na kolanie Simona.
Nie wzdrygn si, jak powinien. Jak ja bym sobie tego yczya. Unis tylko gow,
odpowiadajc jej umiechem. Zara zsuna si z awki i zbliya do niego, a gdy dzieliy ich
centymetry, delikatnie pocigna za kabel iPoda, a suchawki wysuny si z jego uszu, i
powiedziaa co, co sprawio, e si rozemia.
- Simon!
Krzyknam na tyle gono, e pywajce nieopodal nury zapieway w odpowiedzi,
ale on nie usysza. Albo mnie zignorowa. Pogaska Zar po wosach i zaoy je za ucho,
gadzc j palcami po policzku, tak samo jak gadzi mnie setki razy. Przysuna twarz do

jego doni i spojrzaa na niego spod rzs.


- Nie - wyszeptaam, kiedy odlego midzy nimi zmniejszya si. - Prosz... nie rb
tego.
Ale stao si. Na moich oczach, ktrych nie umiaam odwrci, Simon i Zara - niczym
dwa samochody pdzce na siebie z impetem tu przed nieuniknion kraks - pocaowali si.
To by prawdziwy pocaunek, peen namitnoci i czuoci, do utraty tchu...
Opadam na kolana. Jak to si mogo sta? Skoro Zara bya sabsza ni wczeniej, jak
udao jej si omami Simona, nie wspominajc ju o tym, jakim sposobem nakonia go, eby
wsiad do dki, popyn z ni na rodek jeziora i pocaowa j. Czy dopada go, zanim
poprosi, ebym przyjechaa, czy po tym?
Gdy tylko zadaam sobie to pytanie, pojam, e znam odpowied. To si stao
przedtem. Bo gdyby Simon rzeczywicie nadal mnie kocha, jej sia nie miaaby na niego
wpywu. A nawet gdyby udao jej si go zauroczy, straciaby nad nim kontrol w chwili, w
ktrej usyszaby mj gos.
Zanim ta wiadomo zdya doszcztnie mnie sparaliowa, Simon i Zara zwolnili
ucisk. Zara wstaa, wprawiajc dk w lekkie koysanie, i rozpia polar, ktry zsun si z
jej ramion i opad na dno dki. Przez cay ten czas nie oderwaa wzroku od oczu Simona.
Przechylia si na prawo, potem na lewo, a ja domyliam si, e zdejmuje buty. Na dworze
byo nie wicej ni dziesi stopni, ale ona miaa na sobie tylko bia, obcis bluzeczk bez
rkaww i dinsy, zupenie jakby by rodek lata, a nie jesie. Jej wygld musia zrobi
wraenie na Simonie, bo patrzy na ni w bezruchu.
Dopki nie wskoczya do wody. Wtedy to on poderwa si na nogi, upuszczajc z
pacniciem ksik na dno odzi, ktra gwatownie zakoysaa si z boku na bok. Simon
straci rwnowag i dwa razy przysiad na aweczce, zanim w kocu udao mu si
wyprostowa, a wtedy zdj kurtk i sweter.
- Simon! - zawoaam znowu, zdesperowana. - Stj! Nie wiesz, co ona...
Ale byo za pno. Najwyraniej nie bdc w stanie wytrzyma z dala od niej choby
sekundy duej, rzuci si do wody w spodniach, koszulce i butach.
Nie miaam adnego planu dziaania. Nie wiedziaam, co robi, kiedy ju do nich
dotr, ani czy Simon w ogle bdzie rozumia, kim jestem. Ale nic mnie to nie obchodzio.
Nie zwracajc uwagi na pulsowanie w skroniach i omotanie serca, zrzuciam z siebie kurtk,
zsunam trampki, a na ubranie cisnam telefon. Wskoczyam do wody, tak zimnej, e
minie natychmiast mi zesztywniay, ale wytrwale machaam ramionami i nogami, a w
kocu mogam wykonywa wszystkie ruchy. Musiaam jednak by w szoku, bo pomimo

usilnych prb najwyraniej nie potrafiam pyn tak szybko, jak ostatnio w oceanie, przez co
mino kilka minut, nie sekund, zanim dopynam do odzi.
Kiedy wreszcie zdoaam to zrobi, zobaczyam Zar i Simona par metrw dalej,
unoszcych si na wodzie, caujcych si ponad najgbszym punktem jeziora... dokadnie
naprzeciw mojego domku.
- Pu go, Zaro! - zawoaam, przytrzymujc si burty odzi.
- O, Vanessa, to ty - odpara jak gdyby nigdy nic, jakby to byo cakiem normalne
spotkanie, jakby dwoje starych znajomych przypadkiem wpado na siebie na ulicy. - Jak mio,
e do nas doczya.
- On nie jest ci potrzebny - oznajmiam. - Moesz mie kadego, kto ci si spodoba.
- Masz absolutn racj. To mio, e zauwaya. - Jeszcze mocniej zacisna ramiona
na jego szyi. - Ale ja chc wanie jego. I musz z radoci stwierdzi, e to odwzajemnione
uczucie, prawda, Simon?
Chcia znw j pocaowa, ale odsuna si nieznacznie. Kiedy zrozumia, e czeka na
odpowied, kciki jego ust uniosy Si w powolnym, leniwym umiechu. Powiedzia co tak
cicho, e nie dosyszaam, ale Zara nakonia go, eby powtrzy, tym razem goniej.
- Kocham ci - oznajmi.
Kocham ci. Poczuam, jak moje serce przyspiesza... jednak Simon, mwic to, nie
patrzy na mnie, tylko na ni. Kiedy te sowa zawisy w powietrzu, jej twarz jakby si
zmienia: skra nabraa blasku, policzki stay si peniejsze, a oczy zalniy.
Podczas gdy ona odzyskiwaa si, moje ciao popadao w odrtwienie. Zaczam
ton, podcigajc si na burcie odzi, a gorce krople, ktre paliy moje oczy, mieszay si z
zimn wod w jeziorze. Zamrugaam powiekami i odzyskaam jasno widzenia na tyle, by
zobaczy, jak Zara, uczepiona Simona, powoli zanurza si pod powierzchni.
Ugiam nogi w kolanach i oparam stopy o burt, po czym odepchnam si, celujc
w miejsce, w ktrym jeszcze przed chwil unosili si na wodzie. Gdy si zbliaam,
zanurzyam gow, obrciam si w stron dna jeziora i zanurkowaam, przecinajc wod
dugimi, posuwistymi ruchami. Nie mogam znajdowa si daleko za nimi, a mimo to nigdzie
ich nie byo. A zreszt moe byli, tylko z powodu panujcej tu nieprzeniknionej ciemnoci nie
mogam ich dojrze. W odrnieniu od tamtej nocy, kiedy wskoczyam do wody u podna
urwiska Chione i ujrzaam blask bijcy z oczu syren, ktry rozwietla dno oceanu, teraz
jezioro spowija mrok. Nie widziaam nawet wasnych rk tu przed sob. Kiedy usiowaam
wsucha si w gos Zary, nie usyszaam absolutnie nic. Jedyne, co mogam zrobi, to
sprbowa wymaza wasne myli, na wypadek gdyby kto stara si je odczyta.

Pywajc przez wiele lat jak normalny czowiek, za kadym razem, gdy zanurzaam
si pod powierzchni, instynktownie wstrzymywaam oddech i otwieraam usta, eby
napeni puca, dopiero kiedy poczuam palcy bl w piersi. Teraz, tak wanie byo:
rozsadzao mi puca, bo mina minuta, odkd odpynam od powierzchni. Nie zawahaam
si i zaczerpnam tchu.
Opuszczasz nas tak wczenie...?
Ledwie dosyszaam gos Zary pord wasnego krztuszenia si i dawienia.
Sprbowaam znw oddycha, tym razem wolniej, mylc, e moe zbyt apczywie wziam
pierwszy haust, ale stao si dokadnie to samo. Woda powinna ukoi i wzmocni moje ciao,
a nie dusi mnie.
Czyby zatruy jezioro? Czy to dlatego Simon wyznaczy akurat to miejsce na
spotkanie? Bo zrobiy co, przez co nie dao si oddycha? Woda nie pachniaa ani nie
smakowaa inaczej, jednak...
Myli urway si, gdy wstrzymaam oddech i woda wok mnie przestaa wirowa.
Par metrw dalej zobaczyam Zar, ktra z caej siy przytrzymywaa wyrywajcego si
Simona. Posaa mi umiech... spod maski do nurkowania. Maska bya poczona dug rur z
przezroczystym zbiornikiem zamocowanym na jej plecach na wysokoci talii.
Tym razem zrobimy to, jak naley... Tym razem je potopimy...
Przez myl przemkno mi wspomnienie sw Willi, tak byskawicznie, e nawet
gdyby Zara prbowaa, nie mogaby ich wychwyci. Ale ja je wychwyciam. I teraz
wiedziaam ju, co moja ciotka miaa na myli.
Dla syren woda w jeziorze bya trujca.
Poniewa bya sodka, nie sona.
Czuam, e zaraz rozerwie mi puca, kiedy moje oczy napotkay wzrok Simona. Albo
urok Zary by ograniczony w czasie, albo woda spowodowaa wstrzs; tak czy inaczej, nie by
ju w jej mocy i z caych si walczy, by si uwolni. Mocno machnam nogami i nagle
zmniejszyam dystans midzy sob a nimi, jednak Zara z atwoci znw go powikszya,
pync gbiej w kierunku dna jeziora. Powtrzyam ruch, a wtedy ona zanurzya si jeszcze
gbiej. Cinienie miadyo mi gow i klatk piersiow i wkrtce nie miaam innego
wyjcia, jak tylko zawrci.
Musiaam zaczerpn powietrza. Wiedziaam, e w przeciwnym razie Simon i ja
zginiemy.
Moja gowa wystrzelia ponad powierzchni wody. apczywie chwytajc powietrze,
spojrzaam w stron domw na brzegu jeziora z nadziej, e zobacz Caleba, pastwa

Carmichaelw albo jakich urlopowiczw... ale nie byo nikogo. W adnym z domw nie
palio si wiato.
Usiowaam skupi myli i wezwa na pomoc Will, wysa jej co w rodzaju
ostrzeenia i skoni, by uruchomia znajomoci, ktre podobno wci jeszcze miaa. Ale
zanim zdyam pomyle, co jej zakomunikowa, zobaczyam biae byski. Pocztkowo byy
mae i niezbyt wyrane, ale wkrtce stay si wiksze i janiejsze. W pierwszej chwili
pomylaam, e to przelotne byskawice, poniewa pamitaam, jak zeszego lata syreny na
wasny uytek manipuloway pogod, ale tym razem pojawio si ich zbyt wiele naraz. Poza
tym strzelay w gr z poziomu wody, nie za z nieba.
I wtedy zrozumiaam. To byy oczy. Dziesitki par oczu. Srebrzyste, mrugajce,
mienice si, otaczay mnie niczym potna sie rybacka.
Witaj, Vanesso...
Jedna para przybliya si. Pod mask rozpoznaam usta Rainy i may pieprzyk na
prawo od nosa.
To milo z twojej strony, e opiekowata si Paige podczas naszej nieobecnoci...
Przebierajc nogami, oddaliam si od niej par metrw. Ale wwczas przybliyam
si do oczu, ktre byy z tyu.
Nie wiem, co ona by bez ciebie zrobia... a raczej, co bez ciebie zrobi...
- Prosz - wyszeptaam, mrugajc, by kropelki wody zbierajce si na moich rzsach,
opady. - Zostawi was w spokoju. Nikomu nie powiem, e yjecie. Tylko go wypucie i
bdziemy mogli udawa, e...
- e to si nigdy nie stao?
Obrciam si za siebie. Zara i Simon wypynli na powierzchni, tu poza krg
otaczajcych mnie syren.
- Vanesso! - zawoa Simon, wykrztuszajc wod.
Rzuciam si w ich stron, a Zara zacisna do na jego ustach. Spojrza na mnie
szeroko otwartymi, penymi smutku oczami; wiedziaam, e bardziej martwi si o mnie ni o
siebie.
- Przepraszam - powiedziaa Zara, przechylajc gow na bok, jakby czua si
zdezorientowana. - Moe przypomnijmy sobie seri ostatnich zdarze, dobrze? Ty i ten twj
mzgowiec zamrozilicie wody Winter Harbor, uwolnilicie nasze zdobycze, ukradlicie nam
trzy miesice ycia, odebralicie mi chopaka i siostr...
- Caleb nie by twoim chopakiem - odciam si. -1 to ty odebraa mi siostr.
Zabraa mi Justine! I po co? eby mie atwiejszy dostp do chopaka, ktry i tak nigdy nie

naleaby do ciebie? Choby staraa si ze wszystkich si?


Mocniej zacisna do na ustach Simona, mruc srebrzyste oczy.
- Jeli chodzi o Paige - mwiam dalej - byam dla niej tylko przyjacik. A wy
chciaycie, eby zachorowaa. Zaraz po urodzeniu dziecka zamierzaycie przemieni j w
pozbawionego moralnoci, nienasyconego potwora, takiego jak wy. Jak wy wszystkie!
Nastpia cisza. Na krtk chwil cay wiat: woda, wiatr i szumice drzewa, zamar. Nie chciaa raczej powiedzie - gos Zary by gadki jak jedwab - jak my wszystkie?
Spojrzaam na Simona, ktry - gdy tylko poj sowa Zary - przesta si szarpa i
utkwi we mnie wzrok.
- Nie! - Rzuciam si w ich stron, ale poczuam czyj do na lewej nodze i drug na
prawym udzie. Cztery kolejne chwyciy mnie za rce. Miotaam si i wierzgaam, tracc
resztki energii. Kiedy podbrdek, usta, a potem nos zanurzyy si pod powierzchni, jedyne,
co mi pozostao, to zacisn usta i nie oddycha.
Trzymay mnie przez ca drog na samo dno jeziora. Grup prowadzia Raina, pync
przodem i rozwietlajc ciemno dwoma dugimi snopami srebrzystego wiata.
Rozgldaam si za Zar i Simonem, w mylach wzywaam Will, ale poza syrenami, ktre
mnie porway, nie widziaam ani nie syszaam nikogo ani niczego.
Na dnie jeziora zoyy mnie na skupisku ska, a nadgarstki i kostki zwizay czym,
co przypominao jedwabne chusty. Prbowaam z nimi walczy, ale - tak jak powiedziaa
Willa - nawet jeli pojedynczo byy sabe, razem stanowiy si. Zmagajc si z pragnieniem i
niedostatkiem tlenu, czuam, jakby moje ciao przeszo przez pomienie, nie przez wod.
Dlatego, kiedy moda syrena o dugich blond wosach przyoya mi do ust mask,
chciwie wcignam w puca yk sonej wody.
Jeste silna, gos Rainy rozbrzmia w mojej gowie. Zupenie jak twoja siostra. Ona te
walczya do ostatniej chwili.
Wpatrywaam si w ni, kiedy opada na piasek tu naprzeciw mnie. Jej duga biaa
spdnica kbia si wok ijg niczym chmura. Cho wszystko we mnie kipiao, zachowaam
jasno myli. Chwil pniej Raina cigna dalej:
Musz ci pogratulowa. Ty i twoi przyjaciele zrobilicie co, czego nie dokona nikt w
naszej dugiej historii. Powstrzymalicie nas. Tymczasowo, a jednak skutecznie. A to ju nie
lada wyczyn.
Skupiam wzrok na jej oczach.
Ale musisz zrozumie, e to, co zrobilicie - co usiowalicie zrobi - wykracza daleko
poza ciebie, mnie, Zar czy Paige. mier Justine bya niefortunna i gdyby nie pewne

okolicznoci, nie miaaby miejsca.


To nie brzmi jak przeprosiny, pomylaam.
Bo wcale nie miaam zamiaru przeprasza. Jej oczy zapony. Bya przypadkow
ofiar. Zawsze zakadaymy, e zgina razem ze swoj matk, ale skoro potrzeba byo
mierci twojej siostry, eby si ujawnia, a ebymy my odkryy jedn pic syren zdoln
upi nas wszystkie, byo warto.
Moje myli zaczy wdrowa wok tego, co mwia Willa o moich przodkach w
Kanadzie, o silnej grupie syren, ktre zabiy tysice mczyzn, ale zapanowaam nad nimi,
eby przypadkiem nie naprowadzi Rainy na co, czego jeszcze nie wiedziaa.
Niektre z nas uwaaj, e zapracowaa na to, co ci spotkao. Co wicej, e
powinna dowiadczy takiego samego losu, jaki zgotowaa nam.
Nie obracajc gowy, przyjrzaam si kolejno wszystkim syrenom, ktre zebray si
wok nas. Wszystkie oddychay przez maski, widrujc mnie srebrzystymi zmruonymi
oczami w wychudych twarzach.
Ale poniewa staram si postpowa wycznie w najlepszym dugofalowym interesie
grupy, zamiast zwyczajnie ci zabi, cho bez wtpienia na to zasugujesz... daj ci wybr.
Spotkaam si ze spojrzeniem Rainy. Jej twarz pozostaa bez wyrazu, gdy szykowaa
si, by przedstawi mi ultimatum.
Albo dasz moim siostrom to, czego pragn, i przygotujesz si na dug i najpewniej
bolesn mier... bdziemy na tyle uprzejme, by odstawi twoje rozdte, pozbawione ycia
ciao na pomost za domkiem twoich rodzicw...
W tym momencie otaczajce mnie ze wszystkich stron biae wiata zadrgay,
miotajc byski w gr i w d. To syreny kiway z aprobat gowami.
Albo do nas doczysz.
Na t myl posaam jej gniewne spojrzenie.
Na twoim miejscu nie spieszyabym si tak bardzo z decyzj, ostrzega. Przez ciebie
nasza wyjtkowa spoeczno zostaa powanie osabiona. Jednak - iw tym rwnie moesz
mie swj udzia - odzyskamy siy. Staniemy si potniejsze i zdrowsze ni dotychczas.
Posiadasz moc, jakiej syreny w twoim wieku i z twoim dowiadczeniem mie nie powinny.
Mogaby sta si naszym atutem, a my w zamian staybymy si tym samym dla ciebie.
Wytrzymujc jej spojrzenie, zakomunikowaam w mylach: Niedoczekanie twoje.
Ach tak? Obrcia si i zerkna przez rami. Nawet gdyby to oznaczao, e ocalisz w
ten sposb jedyn osob na wiecie, dla ktrej zrobiaby wszystko? Dla ktrej powinna
zrobi wszystko, zwaszcza jeli wzi pod uwag to, co masz na sumieniu?

Delikatna powiata rozwietlia panujcy za ni mrok. Udao mi si dojrze umieszek


Zary i klatk piersiow Simona, ktra unosia si i opadaa pod jej ramionami.
Wci y. Po chwili woda zakoysaa mn, a wiato pado nieco wyej, ukazujc mi
czarn mask na jego ustach. Bya przymocowana do maej butli tlenowej lecej na piasku
obok niego.
Gorce zy zaszczypay mnie w oczy, zanim zneutralizowaa je zimna woda jeziora.
Pozwolicie mu odej? Jeli zrobi to, o co prosisz, pucicie go wolno i zostawicie w
spokoju?
Vanesso. Wyda wargi. Bdmy realistkami.
W takim razie co zamierzasz? Waciwie wykrzyczaam te sowa w mylach. Co
konkretnie sugerujesz?
Aby do nas doczy, musisz odebra ycie.
Oddychaam teraz szybciej, a sona woda wtaczaa si przez moj mask do ust.
Jeli odbierzesz mu ycie, staniesz si silniejsza, ni mogaby sobie kiedykolwiek
wyobrazi, z kolei on umrze, wpatrzony i wsuchany w ciebie, w tej jednej sekundzie
szczliwszy ni przez cae swoje dotychczasowe ycie. Bardzo mocno go skrzywdzia,
dlatego Zara zdoaa na jaki czas go oczarowa, ale on nadal ci kocha, Vanesso. Bardziej
ni kiedykolwiek.
Potrzsnam gow i zacisnam oczy. I jak to miaoby go ocali?, powiedziaam
ostro, zrozpaczona.
Nie mwiam, e ocalisz go przed mierci. Moesz go jedynie ocali przed
ogldaniem, jak sama powoli toniesz, bo taki widok zabiby go o wiele wczeniej, ni
faktycznie przestaoby bi jego serce. Zrobia pauz. Fizycznie on umrze tak czy inaczej.
Zostawi was w spokoju, zadeklarowaam. Oboje odejdziemy i ju nigdy nie wrcimy.
Wyniesiemy si na drugi koniec kraju, a nawet do innego pastwa, jeli zechcesz. On jest
zbyt dobry... nie zasuguje...
Nie zapominajmy, przerwaa mi Raina, nie zwaajc na moj paczliw wewntrzn
paplanin, kto wpad na pomys oblodzenia portu. Ta kara nie jest wymierzona tylko w ciebie.
Zaro, bagaam, wykrcajc sznury ptajce nadgarstki, pomyl o Calebie. Wiem, e
nadal go kochasz. Pomyl, jaki bdzie zdruzgotany, gdy straci brata. Jeeli sdzisz, e
pozbawiajc go bliskich, w jaki sposb zwikszysz swoje szanse...
Nagle poczuam silny podwodny prd, po czym co mocno otaro si o moje plecy.
Osunam si, ldujc mikko na skaach. Chwyciam si za gow i sprbowaam wsta, ale
znieruchomiaam na widok sceny, ktra objawia si przede mn, gdy tylko woda znw

odzyskaa klarowno.
Oczy Rainy pony - naprzeciw niej unosia si w wodzie wysoka kobieta o dugich
ciemnych wosach. Kobieta znajdowaa si w miejscu, ktre przed kilkoma sekundami
zajmowaam ja; kimkolwiek bya, nie chciaa, ebym mwia dalej. Pozostae syreny ustawiy
si niczym armia za plecami Rainy, prbujc przybra grony wygld, ale wyranie tracc
siy. Niektre z nich dray, inne stay zgarbione, wci zbyt sabe po miesicach spdzonych
w lodowym grobowcu, by trzyma si prosto. Odgrodziy mnie od Simona, ale wci
widziaam jego stopy, wic wiedziaam, e tam jest.
To oczywicie nie dowodzio, e wci yje.
Nenufary nie pochwaliyby takiego postpowania.
Moja gowa zapulsowaa w protecie. Znaam ten gos.
Nenufary o niczym nie wiedz i nigdy si nie dowiedz, odpara Raina. Nie interesuj
si sprawami takich grup jak nasza.
Zainteresuj si, jeli je o to poprosz.
Gos kobiety o dugich ciemnych wosach brzmia dokadnie tak jak gos Willi. Ale
wosy Willi byy zupenie biae, a jej figura nieco bardziej zaokrglona, delikatniejsza.
Dinsowe spodnie i koszulka tej kobiety otulay szczuplejsze, jdrniejsze, zdecydowanie
modsze ciao.
Mam uwierzy, e po siedemnastu latach dezercji powitaj ci z otwartymi
ramionami?, prychna Raina. Jak na kogo, kto uwaa, e trzeba postpowa zgodnie z
zasadami, najwyraniej zapominasz, e sama popenia najwikszy z grzechw: porzucia
rodzin.
Odeszam, poniewa nie pozostawiono mi wyboru, odpara kobieta. Z powodu
wszystkich tych okropnoci, do ktrych zamierzaycie zmusi moje dziecko i mnie, z
powodu tego, co chciaycie z nas uczyni.
Czego i tak twoje ukochane Nenufary oczekiwayby pod swoimi rzdami. Wargi
Rainy wykrzywi przebiegy umiech. I co dziwne, oto jeste, a na dodatek wcale nie
wygldasz na starsz ni te twoje... ile? Czterdzieci pi? Czterdzieci sze lat?
Pu ich wolno, Raino, zadaa kobieta. Jeli ustpisz, obiecuj, e Nenufary o
niczym si nie dowiedz. Obiecuj te uczyni wszystko, co zechcesz.
A to zabawna historia z tob i tymi twoimi obietnicami, Charlotte...
Pod mask moje usta otworzyy si szeroko. Obserwowaam sobowtrk Willi,
czekajc, a poprawi Rain i zaprzeczy, e ma na imi Charlotte... jednak ona wci tylko
staa niewzruszona, silna, niezachwiana.

Jako nigdy nie udaje ci si ich dotrzyma.


Raina rzucia si naprzd, a w tej samej chwili rozleg si pisk, ktry - jak si zdawao
- roztrzaska mi czaszk na milion kawakw. Olepiajcy tuman piasku, ktry wzbi si z dna
jeziora, sprawi, e nie mona byo zidentyfikowa rda dwiku. Nadal prbowaam co
dojrze, kiedy czyje rami zakleszczyo si wok mojej talii i pocigno mnie w gr, z
dala od najgbszego miejsca na dnie jeziora. Im dalej, tym wyraniej widziaam, co si
dzieje.
Czy to... Nie, to niemoliwe... Prosz, powiedz, e to nie jest...
A jednak. Paige odpywaa od Zary, trzymajc jej mask i zbiornik sonej wody i
oddychajc dziki drugiemu, dokadnie takiemu samemu.
Ona tylko chciaa pomc, odpara Charlotte. Co ci to przypomina?
Nie byam w stanie odpowiedzie. Paige musiaa przej transformacj. Jakim
sposobem udao jej si sta jedn z nas. Tak wiele uczu kbio si we mnie jednoczenie szok, strach, rozczarowanie, gniew, mio - e mj umys nie by w stanie wyodrbni
jednego, na ktrym mgby si skupi, i zgodnie z nim zareagowa.
Vanesso, brzmia gos Charlotte, ktra uniosa poaman, zatopion kanadyjk i ukrya
mnie pod spodem, przez siedemnacie lat staraam si chroni ci na odlego. Wiem, e
trudno ci to zrozumie, i obiecuj, e wszystko ci wyjani... ale prosz, pozwl mi zrobi to,
co do mnie naley, eby ci teraz ochroni.
W popiechu uwolnia moje nadgarstki i kostki. W tej chwili od jej twarzy dzieliy
mnie centymetry i zobaczyam jej gadk cer, napron szyj, srebrzyste oczy. Wygldaa
jak dwie kobiety jednoczenie: modsza wersja tej, ktr miaam okazj pozna w cigu paru
minionych tygodni, Willi... i starsza wersja tej, ktr po raz pierwszy zobaczyam na
fotografii w sypialni Betty. Bya nimi obiema, kim pomidzy.
Pamitasz, co zrobia z wod w butelce na awce na Harvard Square?, zapytaa.
Pokiwaam gow, wyobraajc sobie bulgoczc wod i wzbijajc si pian w
plastikowej butelce.
Pamitasz, jak do tego doprowadzia?
Chyba tak.
Kiedy usyszysz moje woanie, chc, eby zrobia to znowu. Dobrze?
Tutaj? Z caym...
Chciaam zapyta, czy ma na myli cae jezioro, ale zanim zdyam, jej ju nie byo.
A co z Simonem? wrzasnam za ni. A co z Paige?
Cisza.

Leaam tam, wdychajc son wod i z trudem prbujc kontrolowa torpedujce


mnie myli. W oddali rozleg si szum pyncej masy wody. Potem jakie krzyki, a po nich
odgosy krztuszenia si i kania. W kocu wszystkie dwiki zdominowa pojedynczy, wysoki
pisk. Swoje rdo mia wewntrz mojej gowy i promieniowa na zewntrz, a po chwili
odniosam wraenie, e caa kanadyjka wibruje.
Skupiam wzrok na gadkim kamieniu. Wpatrywaam si w niego tak dugo, a straci
ostro, i wkrtce ujrzaam Zar. Rain. Paige. Charlotte. Koncentrowaam si tak mocno, e
nie spostrzegam, kiedy woda wok mnie zacza wypenia si malekimi bbelkami,
zupenie jakby lada chwila miaa si zagotowa. Teraz widziaam Justine, skupiam si na jej
umiechu, doeczkach w policzkach i jasnoniebieskich oczach. Bbelki pczniay i
wybuchay, z kad chwil wiksze, szybsze.
Zobaczyam Simona: przemierzajcego dziedziniec Bates College; trzymajcego mnie
w objciach na wozie drabiniastym; wpatrzonego we mnie na sali szpitalnej; obracajcego si
za siebie na lenej ciece; podajcego mi misk praonej kukurydzy podczas filmu
ogldanego razem z Calebem i Justine wiele lat temu.
Zobaczyam Parkera: opierajcego si o szkoln szafk tu obok mojej;
bandaujcego moj nog w parkowej altanie; skaczcego do wody z burty jachtu;
wycigajcego do mnie do.
A kby wody pdziy i wiroway, ryczc niczym ocean apczywie zagarniajcy pla
po burzy. Kanadyjka uniosa si z piasku i wirujc, odpyna. Przysza kolej na mnie. Sia
bya tak potna, e zerwaa mi z twarzy mask, a z paska zbiornik sonej wody. Staraam si
z ni walczy, ale byam zbyt zmczona i ciao nie chciao by mi posuszne.
Wtedy poczuam, e kto podpywa do mnie z tyu. Przyciska mnie do siebie,
troskliwie obejmuje brzuch, ramiona. Czyja twarz przywara do mojego karku, a wtedy
natychmiast rozpoznaam znajomy profil.
Odnalaz mnie. Jakim cudem, moe z pomoc Charlotte albo Paige, odnalaz mnie w
tym dwudziestoakrowym wirze.
Moje ciao wrcio do ycia. Przycisnam obie donie do jego rk, by zrozumia, e
ma si mocno trzyma, po czym wyginajc i skrcajc ciao, wyczuwajc prdy i wsuchujc
si w nie, popynam na ich grzbietach do brzegu, ku wyjcym policyjnym syrenom, ktrych
migoczce czerwononiebieskie wiata penetroway wod.
Kiedy moja gowa w kocu przebia si ponad powierzchni, zobaczyam policyjne
wozy na podwrku za naszym domem. Stali tam rwnie Betty, Oliver i Caleb.
Dotaram a do platformy do nurkowania znajdujcej si dwadziecia metrw od

brzegu. Dwignam bezwadne ciao Simona na zanurzajc si raz po raz w wodzie


metalow drabink i podparam je wasnym. Moje wargi, przycinite do jego szyi, ogrzeway
saby, zanikajcy puls.
Czekaam tam, dopki nie zjawia si pomoc, liczc sekundy pomidzy uderzeniami
ttna, zupenie tak jak dawniej odliczaam sekundy pomidzy byskami pioruna, i w kko
powtarzaam szeptem trzy sowa.
- Jestemy sobie przeznaczeni... jestemy sobie przeznaczeni... jestemy sobie
przeznaczeni...

28
- Uniwersytet Hawajski W danej chwili brzmi cakiem niele.
Opuciam The Globe i spojrzaam na Paige, ktra usiada w niskim drewnianym
fotelu obok mnie. Potara donie, zoya je w muszelk i zacza chucha. Na kolanach miaa
prawie pust pomaraczow misk na cukierki w ksztacie dyni.
- Co o tym sdzisz? - zapytaa. - Palmy? Ciepa turkusowa woda?
- Mylaam, e chcesz by tak daleko od wody, jak to tylko moliwe.
Jej umiech zblad. Zapia paszcz pod szyj, skrzyowaa ramiona na piersi i
przeniosa wzrok na jezioro.
- Zostaa nam ju tylko guma do ucia bez cukru. Moe powinnam skoczy do sklepu
i kupi troch cukierkw. Dzieciaki zbierajce sodycze pod grob psikusw maj dugie
jzyki, a ja nie chciaabym, eby wasz dom okry si z saw jako miejsce, w ktrym nie ma
czekolady.
Gdzie za nami rozleg si przecigy, donony brzk przypominajcy odgos naczy
upadajcych na kafelkow posadzk. Chwil pniej usyszaymy, jak mama woa tat.
- Nie wydaje mi si, eby teraz miao to jakie znaczenie - odparam.
Zmarszczya czoo.
- Naprawd zamierzaj go sprzeda?
Spojrzaam na jezioro. W jego rwnej, nieruchomej powierzchni odbijay si czubki
bezlistnych drzew i pochmurne, szare niebo...
- Naprawd bd prbowa.
- Ale czy ten dom nie jest ich wasnoci od...
- Zawsze? - dokoczyam. - Zgadza si.
Pochylia si w moj stron, zniya gos, zupenie jakbymy nie byy jedynymi
osobami w okolicy siedzcymi na trzaskajcym mrozie.
- Ale ona wie, prawda? Twoja mama? Wyjania jej, e odeszy ju na dobre i e to,
co zdarzyo si w ubiegym tygodniu, ju nigdy wicej si nie powtrzy?
- Owszem. Ale bya okamywana przez dwadziecia lat, wic nie sdz, e potrafi
jeszcze rozrni, co jest prawd, a co nie.
- Ale twj tato nic o tym nie wiedzia? To znaczy kim naprawd bya... kim naprawd
jest Charlotte?

- Nie. Poniewa nigdy nie zabijaa. Kiedy po latach zobaczy j znowu, wygldaa na
cae wieki starsz ni w rzeczywistoci. I tylko na wszelki wypadek zafarbowaa wosy i
zaoya kolorowe soczewki kontaktowe. Opuciam wzrok na gazet. Na pierwszej stronie
widniao zdjcie mczyzny w koszulce pikarskiej i czapeczce Red Soksw wiwatujcego na
trybunach w Fenway Park. Nad zdjciem zamieszczono nagwek, ktry w cigu ostatniej
doby przeczytaam setki razy: Ciao zaginionego pracownika sub oczyszczania miasta
Geralda 0Malleya, lat 43, znalezione w poudniowym Bostonie.
Cho widziaam go tylko raz, natychmiast rozpoznaam t twarz. Gerald 0Malley by
jednym z kierowcw mieciarki, ktrzy zaczepiali mnie przed domem Willi, przed domem
Charlotte. Wedug samej Charlotte po moim wyjciu tamtego dnia, wrcili, eby zabra
mieci z domw po jej stronie ulicy. Sza za nimi, kiedy robili swj stay kurs a nad wod, a
potem - jak powiedziaa - zrobia to, co naleao zrobi.
Twierdzia, e po raz pierwszy w yciu odebraa komu ycie. I e zrobia to tylko po
to, by odzyska siy, bo inaczej nie daaby rady uchroni mnie przed syrenami z Winter
Harbor. Wyjania, e po przeprowadzce do Bostonu zmienia nazwisko w nadziei, e
utrzyma swoj prawdziw tosamo w tajemnicy przed tat i wszystkimi, ktrzy j znali, i e
przez zaniedbanie potrzeb wasnego ciaa drastycznie si postarzaa. Kiedy ycie opucio
ciaa mczyzn i weszo w ni, jej zegar biologiczny cofn si o cae lata.
Podobnie jak mama, ktra poznawszy prawd o mojej rodzonej matce, o tacie i o
mnie, na dwa dni zamkna si w azience, ja te nie byam ju pewna, w co wierzy. To
dlatego, kiedy podzikowaam Charlotte, e pomoga Paige uratowa Simona i mnie z gbin
jeziora rojcego si od morderczych syren, powiedziaam, e wolaabym na razie si z ni nie
widywa. Musiaam mie czas do namysu i najlepiej, eby nikt moich myli nie sucha.
- Dlaczego to zrobia, Paige? - zapytaam cicho.
- Vanesso... ju ci mwiam.
- Powiedz mi jeszcze raz. - Spojrzaam na ni. - Prosz.
Opara si wygodniej i przycisna do siebie plastikow dyni.
- Po tym, jak ubiegego lata straciam... wszystko... chciaam mie co, co znw
byoby tylko moje. Ty i twoi rodzice zachowalicie si wspaniale, przyjmujc mnie do siebie,
ale to wci byli twoi rodzice. Mieszkaam w twoim domu, chodziam do twojej szkoy. A
potem, w rodku caej tej uczelnianej gorczki, zdaam sobie spraw, e prbuj uoy sobie
przyszo, ktra te nie jest moj przyszoci. Bo gdyby wydarzenia ubiegego lata nie
miay miejsca, skoczyabym tutejsz szko i prawdopodobnie wcale nie poszabym na
studia. Podjabym na stae prac w restauracji, ostatecznie wyszabym za jakiego

miejscowego rybaka - po tym, jak Jonathan nieuchronnie porzuciby mnie dla jakiej
adniutkiej geniuszki z prestiowej uczelni, ktr jego rodzice przyjliby z otwartymi
ramionami - i urodziabym mu kup dzieciakw.
Zapaam j za rk. Pozwolia mi j przytrzyma.
- A pniej... sama nie wiem... Betty prbowaa mnie przekona do transformacji, bo
tego chciay Raina i Zara, ale nawet gdyby one nie miay z tym nic wsplnego, myl, e
nadal czuabym pokus. - Zamilka na chwil. - Przynajmniej caa moc zostanie w moich
rkach, wiesz? I bd moga wykorzysta j tak, jak zechc, eby pomaga ludziom, zamiast
ich krzywdzi.
- Ale...
- Vanesso... - Posaa mi lekki umiech i cisna moj do. - Wiem. To trudne i
skomplikowane. Ale ju za pno.
Usiowaam odwzajemni jej umiech, widzc oczami wyobrani Paige w oceanie,
krztuszc si son wod, zanim jej ciao w kocu ulego. Niestety, wyznajc jej prawd o
sobie, tylko przyczyniam si do tego, by ostatecznie zdecydowaa si podj ten krok, tym
bardziej e uznaa, i we dwie zwikszymy nasze szanse na ostateczne pokonanie syren.
Wkrtce po moim wyjciu do szkoy, gdy w rzeczywistoci udaam si do Charlotte, Paige
zapytaa mam, czy nie poyczyaby jej samochodu, bo marzy o tym, by na jaki czas wyrwa
si z domu, po czym pojechaa prosto do Winter Harbor. Odnalaza Betty w jej sypialni,
pogron w transie przed otwartym oknem, i woajc jej imi, i tulc si do niej, zdoaa j z
niego wyrwa.
Najwyraniej jeeli chodzi o syreny, sia mioci dziaa na kobiety rwnie mocno jak
na mczyzn. Tym razem bowiem Raina i jej towarzyszki wykorzystay mio Betty do
wnuczki, by przej wadz nad jej umysem.
Pomimo e Simon niejednokrotnie przyrzeka, jakoby syreny nie miay szans przey
prawie trzech miesicy w lodzie, one zdoay przetrwa. Pozostay nieprzytomne, dopki
trzyma mrz, a kiedy ld stopnia, ich ciaa powoli, chonc przez pory skry morsk wod,
wybudziy si do ycia. Nie udao si tylko tym, ktre zostay znalezione wczeniej przez
nurkw gbinowych. Tamte syreny wydobyto na powierzchni zbyt szybko, zreszt
nurkowie niedugo potem sono zapacili za swoje odkrycie.
Syreny, ktre przeyy, zaczy od Olivera i uyy nadwtlonych si, by przekona
starca, e skoro naprawd kocha Betty, jak twierdzi, to powinien zrobi wszystko, co moe,
by sprowadzi Paige z powrotem do domu, cho sama Betty z uporem powtarzaa, e wyjazd
do Bostonu to dla jej wnuczki najlepsze wyjcie. Poniewa jego uczucie do Betty byo

silniejsze ni strach przed syrenami, ich sposb si sprawdzi. Oliver taczy, jak mu zagray,
budujc dla nich balie oraz pomagajc im wrci do formy i namierza ofiary, a take
manipulowa Betty, by ona z kolei manipulowaa Paige. Ich ostateczny plan obejmowa
transformacj Paige, dziki ktrej zyskayby kolejn czonkini w swoich szeregach, a
nastpnie przekonanie mnie, bym do nich doczya... albo pozbycie si problemu.
Na szczcie, gdy Betty znw staa si sob, Oliver take si odmieni. Niechtni, ale
zbyt sabi, by si sprzeciwi, pomogli Paige przej transformacj w oceanie za ich domem.
Paige szybko dosza do siebie, a wtedy razem z Betty zabray si do nasuchiwania
pozostaych syren. Kiedy dosyszay ich myli, zawiadomiy wadze o moliwych wypadkach
utonicia i dotary nad jezioro kilka sekund po Charlotte. Caleb, wrciwszy do domu po pracy
na przystani, zobaczy spienione wody jeziora oraz wiata migoczce pod powierzchni i
przyczy si do pozostaych osb, ktre czekay na naszym podwrku za domem.
- Ale spjrz na to optymistycznie - zaproponowaa Paige chwil pniej, wytrcajc
mnie z zamylenia. - Teraz jestemy dla siebie jak siostry bardziej ni kiedykolwiek dotd.
Zanim zdyam postanowi, jak na to zareagowa, w oddali rozleg si dwik
dzwonka. Paige poderwaa si i pobiega w stron domku.
- Mam nadziej, e mae potwory nie bd miay nam za ze pachncego mitow
wieoci oddechu! - zawoaa przez rami.
Mae potwory. Miaa na myli dzieci zbierajce cukierki z okazji Halloween, ale we
mnie to sowo nadal budzio dziwne skojarzenia. Do czasu tej rozmowy tak naprawd nie
miaymy okazji pomwi o jej transformacji, o tym, co z niej wynikao, ani o innych
sprawach, ktrych wolaymy nie porusza w cigu ostatnich tygodni. Jak do tej pory ta
rozmowa okazaa si najbardziej owocna. Jednak wiedziaam, e kiedy ju zagbimy si w
ten temat, zapytam j midzy innymi o to, jakim cudem jest w stanie traktowa to tak
beztrosko. Czy to jedynie mechanizm obronny, na co w duchu liczyam... czy Paige
faktycznie cieszya si, e jest jedn z nas?
- Mitwk?
Na dwik gosu poderwaam gow. Za pustym fotelem Paige sta Simon i
majstrowa przy paczce gum do ucia.
- Mam nadziej, e dla przebieracw chowasz lepsze akocie - doda. - Nie chcesz
chyba, eby wasz dom okrzyknito jedynym w Winter Harbor, ktry z okazji Halloween dba
o uzbienie.
Wstaam, podeszam do niego, czujc koatanie serca w piersiach.
- Simon...

Unis rk, po czym opuci j, doni do gry. Zapaam j ostronie w obawie, e


si odsunie. Kiedy tego nie zrobi, moje oczy zaszkliy si zami. Szlimy w milczeniu
trawnikiem, zwikszajc odlego midzy sob a domem.
Po wypiciu hektolitrw wody z jeziora, ktr mona byoby z powodzeniem zapeni
basen rednich rozmiarw, Simon by hospitalizowany przez cztery dni. Odwiedziam go co
najmniej dziesi razy, ale zawsze kiedy przychodziam, by u niego kto jeszcze: a to Caleb,
a to jego rodzice, a nawet dawni szkolni nauczyciele, dlatego do tej pory nie mielimy okazji
porozmawia. Teraz nie wiedziaam, od czego zacz.
- Znw nosisz okulary - podjam prb kilka minut pniej.
Umiechn si, w zamyleniu przesuwajc palcem czarn ramk wyej na nosie.
- Niczego nie zmieniy.
Przystanlimy na skraju pomostu.
- Co niczego nie zmienio? - zapytaam.
- Soczewki. To by pomys Rileya. Myla, e soczewki kontaktowe pomog.
- Na twj wzrok?
- W pewnym sensie. - Puci moj do i wsun obie rce do kieszeni kurtki. Widziaem, jak ci faceci na ciebie patrzyli, Vanesso. W szkole, w kawiarni. Oczywicie
zakadaem, e to zrozumiae, w kocu jeste niesamowicie pikn dziewczyn i ten, kto tego
nie dostrzega, musi by lepcem. Nie mogem ich wini, mogem za to popracowa nad
wasnym wizerunkiem, eby ty nie reagowaa na ich spojrzenia.
- Nie musiae tego robi. Niczego nie musiae robi.
- No tak. Bo i tak by ze mn zerwaa.
Wycignam do niego rce, ale zauwayam, jak bardzo jest spity, wic cofnam je.
- Prbowaam ci chroni - wyjaniam drcym gosem. - Nie miaam pojcia, jak ci
o tym powiedzie, a wiedziaam, e gdy tylko si dowiesz, nie bdziemy mogli by razem.
- Zaoya - poprawi szybko. - Nie wiedziaa, jak bdzie. Nie moga wiedzie, nie
rozmawiajc przedtem ze mn.
- Odczuwam pragnienie - oznajmiam, a w gardle automatycznie mi zascho. - Kiedy
jestem szczliwa, podekscytowana, zdenerwowana, za, bez przerwy. Kadego dnia musz
wypija galony sonej wody. Musz bra kpiele w sonej wodzie i pywa w oceanie tak
czsto, jak to tylko moliwe. Nie chcesz tego znosi. Ja nie chc, eby to musia znosi.
- Vanesso - powiedzia smutno - jeeli kogo kochasz, nie tylko znosisz czyje
problemy. Nie tolerujesz ich z nadziej, e moe pewnego dnia same znikn. Wsplnie
starasz si znale rozwizanie i to nie dlatego, e masz do niedogodnoci, ale dlatego, e

ycie twoje i ukochanej osoby jest splecione, zwizane. Kiedy ty jeste szczliwa i ja jestem
szczliwy, a kiedy cierpisz... nic innego si nie liczy.
Opuciam gow i otaram napywajce do oczu zy.
- Nie wiedziaam, e mnie kochasz.
- Nie wiedziaa... jak moga nie wiedzie...
- Byam przekonana, e tak ci si tylko wydaje. Przez to, kim, a raczej czym, jestem.
Bardzo chciaam wierzy, e te uczucia s prawdziwe... ale nie wiedziaam, czy byy.
Nic nie odpowiedzia. Gdy znw podniosam wzrok, spoglda na tafl jeziora,
zaciskajc i rozluniajc szczki.
- Wiedziaam tylko - mwiam dalej niemal niedosyszalnym szeptem - e ja ciebie
kocham.
Jego szczki zacisny si i znieruchomiay. Zamruga powiekami i zamkn oczy, a
jego grdyka przesuwaa si to w gr, to w d.
- I cho serce krwawio mi na myl, e nie mog z tob by, nie umiaam znie myli,
e nigdy nie zaznasz przy mnie prawdziwego, penego ycia. Wic kiedy powiedziae, e
zastanawiasz si, czy nie zrezygnowa z Bates i nie przenie si na uczelni do Bostonu,
zmieni swoje ycie w imi czego, co moe nawet nie jest rzeczywiste... nie mogam na to
pozwoli.
Otworzy oczy. Podyam za jego spojrzeniem w kierunku kwadratowej platformy do
nurkowania, przy ktrej zaledwie kilka dni wczeniej trzymaam go kurczowo, jakby nasze
serca - tak jak nasze problemy - byy splecione, zwizane.
- To byo prawdziwe. - Spojrza na mnie, czekajc, a spotkam si z jego wzrokiem. Chcesz wiedzie, skd o tym wiem?
Zawahaam si, po czym przytaknam.
- Bo kiedy zobaczyem ci z tamtym gociem, zaamaem si. Zupenie si rozkleiem.
Tamten go. Parker.
- Simon, mog to wyjani...
- Wszystkie trzy sytuacje? - al w jego gosie spotgowa si. - Moesz wyjani, co
robia na jego odzi, na tym zdjciu w internecie i na ulicy w Bostonie? Nie wspominajc o
innych, ktrych nie byem wiadkiem?
- Midzy nami do niczego nie doszo - zapewniam, czujc palcy bl w piersi. - Kilka
razy si caowalimy, ale...
- Vanesso. - Potrzsn gow. - Widziaem was. To nie byy tylko pocaunki. To nie
by przypadek.

Odwrciam wzrok. Miaam mu powiedzie?.Jak uwaga mczyzny dodaje mi si? I


dlaczego chciaam sta si silniejsza? Czy miaam pozwoli uwierzy mu w to, co najgorsze,
eby w kocu mg si ode mnie uwolni?
- Przepraszam.
Obrciam gow w jego stron. Patrzy na mnie, a brzowe ciepe oczy napeniay si
zami.
- Przepraszam - powtrzy cicho - e pozwoliem, by Zara mnie dopada. Przepraszam,
e j caowaem. Przepraszam, e powiedziaem jej, e... czuj co, co czuem tylko do ciebie.
- Przesta. - Postpiam w jego stron, delikatnie przykadajc donie do jego twarzy i
kciukami ocierajc zy. - To nie wane. Nie zrobie nic zego.
Wzi moje donie w swoje rce i odcign je od swojej twarzy.
- To jest wane. Bo nie doszoby do tego, gdyby moje uczucia do ciebie byy rwnie
silne jak zawsze.
- Skrzywdziam ci - broniam go z uporem. - Niezalenie od tego, co zrobiam czy
czego nie zrobiam, skrzywdziam ci. To normalne, e twoje uczucia nie byy tak silne jak
zawsze.
- Nie s.
Obserwowaam nowe zy wzbierajce w jego oczach i toczce si po policzkach.
- Sucham? - wyszeptaam.
- Nie s tak silne jak kiedy. - Jego donie, wci zamknite na moich, dray. - Std
wiem, e to, co czuem, byo prawdziwe. Bo gdyby nie byo, twoja moc wszystko by ju
naprawia. Nie pamitabym, co zrobia, jeszcze zanim zdybym ci wybaczy. Urwa i
wzi pytki, urywany oddech. - Kochabym ci teraz rwnie mocno, jak kochaem wczeniej.
Kiedy powoli opucilimy donie, a po chwili zwolnilimy ucisk, jak przez mg
dotaro do mnie, e trac czucie w nogach i rkach.
- Kocham ci, Vanesso - oznajmi amicym si gosem. - Na dobre i na ze i nie
sdz, by cokolwiek zdoao to zmieni. Ale w tej chwili czuj co jeszcze. Co silnego.
Bolesnego.
Wpatrujc si w jego twarz, sprbowaam sobie wyobrazi, e nie bd moga
widywa jej zawsze, kiedy bd chciaa, kiedy bd tego potrzebowaa.
- Co chcesz przez to powiedzie? - zapytaam.
- Chc powiedzie, e... potrzebuj czasu, eby sobie to wszystko poukada.
Nie miaam prawa pyta, ale musiaam wiedzie.
- Ile czasu?

- Nie jestem pewien. Myl, e mniej ni wicej. - Spojrza na mnie ze zami w


oczach. - Ale przecie masz Paige. Masz swoj rodzin. Udao si wyprostowa sprawy
midzy wami, prawda?
No tak, prawda. Ale to miao wystarczy? To byo co zupenie innego.
- Bd przy tobie, jeli bdziesz mnie potrzebowa - zapewni cicho, wycofujc si. Ale gdyby moga nie potrzebowa mnie przez jaki czas... bybym ci wdziczny.
Patrzyam, jak odchodzi. Jeszcze przez chwil cofa si przodem do mnie, po czym
odwrci si i pobieg truchtem. Nie wrci do naszego domku, skd przyszed, tylko przeci
boczne podwrko i skierowa si do domu swoich rodzicw.
Przez kilka minut trwaam w bezruchu. Staam, ledwie czujc lekki powiew
lodowatego wiatru, ledwie syszc nawoywania nurw niosce si po tafli jeziora, muzyk
dobiegajc z wntrza domu, miech dzieciakw domagajcych si sodyczy gdzie przy
kocu ulicy. Czekaam z nadziej a Simon z powrotem przebiegnie przez podwrze, porwie
mnie w ramiona i powie, e popeni straszny, niewybaczalny bd. e oboje popenilimy
bd, ale e razem go naprawimy, bo wanie razem powinnimy by, bez wzgldu na
wszystko.
Ale tak si nie stao. A wreszcie, kiedy z nieba posypay si pierwsze w tym sezonie
patki niegu, oprszajc jezioro i szczypic moj rozgrzan skr, zrezygnowaam.
Ruszyam powoli trawnikiem. Doszam do domu, weszam do rodka i
przemaszerowaam przez salon. Mijajc kuchni, pomachaam do taty, ktry zawija naczynia
w foli bbelkow i wkada je do kartonowych pude. Podyam dalej korytarzem, kierujc
si na drugie pitro. Na schodach zerknam przez okno i zobaczyam, jak Paige obdarowuje
trzy mode czarownice, wrzucajc paczki gum do ucia do plastikowych miseczek w ksztacie
dyni. Na grze przeszam obok pokoju rodzicw i azienki dla goci, nie zagldajc do
rodka. Na kocu korytarza skrciam i przystanam w otwartych drzwiach.
Mama bya w pokoju, ktry niegdy zajmowaam razem z Justine, i przebieraa w
letnich ubraniach. Pod koniec lata, zanim opucilimy Winter Harbor, nie bya w stanie nawet
spojrze na nie.
- Cze - odezwaam si.
Odwrcia si i posaa mi przelotny umiech.
- Cze, kochanie. Jak si czujesz?
- W porzdku. - Weszam do pokoju, przebiegajc wzrokiem po starych plakatach z
homarem i zabytkowych pocztwkach przedstawiajcych jezioro Kantaka, ktre ozdabiay
ciany. - A ty?

- Lekko zdezorientowana, ale poza tym te dobrze. - Podniosa stert poskadanych


koszulek z komody Justine i uoya je w otwartej walizce na ku. - Czy twj ojciec
wspomina, e ju dostalimy ofert kupna? Na razie to tylko wstpne rozmowy, ale kupiec
twierdzi, e jest gotw si wprowadzi, gdy tylko dostanie od nas zielone wiato. - Przerwaa
skadanie i wspara donie na biodrach. - Mamy takie mnstwo rzeczy do posegregowania, e
trudno powiedzie, kiedy to nastpi.
- Cigle nie mog uwierzy, e sprzedajecie ten dom.
- No c - odpara, wzdychajc i zbliajc si do skrzyni penej zapasowych kocw kiedy nadchodzi fala, masz dwa wyjcia: albo sta w miejscu i pozwoli, by obmya ci woda,
a twoje stopy gbiej zapady si w mokry piasek... albo moesz usun si jej z drogi. Odej
w gb play albo cakiem j opuci, jeli zechcesz. Najwaniejsze to nie utkn.
- Nie chc utkn.
Odwrcia si w moj stron, a jej usta uoyy si w prost lini.
- Ani ja.
Po chwili zabraa si na nowo za pakowanie i opara si o komod. Spojrzaam na
przeciwlegy koniec pokoju, w stron okna, na nieg, ktry sypa teraz szybciej, gciej, a
potem na zabytkowe rczne lusterko wiszce na cianie obok. Srebrn ram lusterka
pokrywaa patyna, ale przez uamek sekundy zalnio jak nowe.
- Cige jeszcze masz te wszystkie gadety z collegeu, ktre kupia w zeszym roku? zapytaam, przyczajc si do mamy stojcej przy drewnianej skrzyni.
Jej donie znieruchomiay tylko na krtk chwil, po czym wrcia do skadania.
- Jakie gadety?
- Kubki i breloczki na klucze. Parasolki i bluzy.
- Moliwe, e cz z tego si ostaa - odpara.
- To dobrze - stwierdziam. - Bo chyba bd mi potrzebne.
Przerwaa skadanie i spojrzaa na mnie.
- Do czego?
A potem, mylc o Justine, o mamie i tacie, o Charlotte i Paige, o Simonie i Parkerze,
o konfrontacji z demonami i stawianiu czoa lkom, ktrych wolaabym nie odczuwa,
wyjawiam co, co - jak wanie zdaam sobie spraw - rozwaaam od miesicy.
- Bo skadam papiery - oznajmiam - do Dartmouth.

TRICIA RAY BURN zacza pisa jeszcze jako nastolatka. Dzi jest uznan autork
ksiek dla modziey. Jej cykl o syrenach to niezwyke romantyczne powieci z mrocznym
sensacyjnym wtkiem. Prawa do serii zostay sprzedane do kilkunastu krajw, m.in. do
Niemiec, Woch, Wielkiej Brytanii i Australii.
Tricia uwielbia wod, pomimo lku przez stworzeniami z gbin, dlatego zamieszkaa
w nadmorskiej miejscowoci na wschodnim wybrzeu Long Island.
Vanessa jest niezwykle interesujc postaci, ktrej wypowiedzi trafnie ukazuj
targajce ni uczucia. Cykl z pewnoci spodoba si wielbicielom wspczesnych powieci
fantastycznych, za pojawiajce si w tekcie dwuznacznoci zarysowane wtki zaostrz
apetyt czytelnika.
Booklist

Related Interests