You are on page 1of 199

Wzruszyam si, zy napyny mi do oczu i poczuam cisk w gardle.

Nie mogam
wydoby z siebie sowa, wic tylko kiwnam gow i wycignam rk.
Logan powstrzyma mnie gestem. Umiechn si szelmowsko i rzek:
- No, Cyganko, moe nie zauwaya, e wykrwawiam si tu na mier. Niech chocia
co z tego mam i pocauj ci przed mierci.
Te sowa mnie uskrzydliy i umiech sam wypyn mi na usta. Pocaowa go,
chciaam tego bardziej ni czegokolwiek, szczeglnie e moga to by ostatnia okazja.
Musiaam si jednak przekona, e wie, co robi.
- Jeste pewien? Nie wiem, co mog wtedy zobaczy, a przecie wolisz, eby niektre
rzeczy z twojej przeszoci zostay... w ukryciu. Masz tajemnice, ktrymi nie chcesz si
dzieli.
- Jestem pewien.
- Obiecuj, e bdzie okej. Niezalenie od tego, czego si dowiem. Ty nadal bdziesz
dla mnie Loganem, a ja twoj Cygank.
Patrzy na mnie wzrokiem jasnym jak gwiazdy, cho jego twarz wykrzywia grymas
blu.
- Wiem, Gwen. Wiem, e tak bdzie. A teraz zamknij si i pocauj mnie, zanim strac
przytomno.

Jennifer Estep

Pocaunek Gwen Frost


AKADEMIA MITU II

PODZIKOWANIA
Kady autor powie wam, e jego ksika nie powstaaby bez wsplnego wysiku
wielu, wielu osb. Tutaj chc podzikowa tym, ktrzy pomogli narodzi si Gwen Frost i
caemu wiatu Akademii Mitu:
Dzikuj mojej agentce, Annelise Robey, za cenne rady.
Dzikuj mojej redaktorce, Alicii Condon, za wyczulone redaktorskie oko i
wartociowe sugestie. Naprawd przyczyniy si do ulepszenia powieci.
Dzikuj wszystkim z wydawnictwa Kensington, ktrzy trudzili si nad moj ksik.
Dzikuj tym, ktrzy czytali brudnopis Pocaunku Gwen Frost i pomogli mi w pracy
nad fabu. Komentarze byy naprawd wnikliwe i gorco jestem za nie wdziczna.
I wreszcie dzikuj moim czytelnikom. Pisz dla waszej rozrywki. Zawsze uwaaam
to za-honor i przywilej. Mam nadziej, e z czytania o przygodach Gwen bdziecie czerpa
tyle samo radoci, co ja z pisania o nich.

Rozdzia 1
Logan Quinn prbowa mnie zabi.
Nieubaganie mnie ciga, odcinajc drog za kadym razem, kiedy chciaam da nura
pod jego ramieniem i uciec.
Mci mieczem, lnica klinga za kadym machniciem bya bliej mojego garda.
Gdy z jednej pozycji ataku przechodzi do drugiej, pod obcisym bawenianym
podkoszulkiem z dugimi rkawami pracoway minie. Na ustach igra umiech, a
chodno-niebieskie oczy pony ogniem walki.
Ja bynajmniej nie ponam ogniem walki. Niczym w ogle nie ponam. Raczej
kuliam si ze strachu.
Podniosam miecz, usiujc odparowa cios, zanim Logan zdejmie mi gow z ramion.
Trzy razy si udao, cho z duym wysikiem. Za czwartym razem nie byam do szybka.
Logan zrobi wypad do przodu, a jego miecz o wos min moje gardo. Nie miaam czasu
mrugn okiem ani zastanowi si, skd si tam wzi.
A Logan nie ustawa. Jednym ruchem nadgarstka wytrci mi z rki bro, ktra
poleciaa ukiem przez ca sal, koziokujc kilkakrotnie, zanim wyldowaa na macie.
- Znowu jeste martwa, Cyganko - powiedzia spokojnie.
- Zabiem ci dwunasty raz z rzdu.
Westchnam.
- Wiem, wiem dobrze. I wcale mi si to nie podoba.
Logan kiwn gow i odsun miecz od mojego garda.
Cofn si o krok i spojrza na dwch rozwalonych na awkach Spartan, ktrzy na
przemian wysyali esemesy i przygldali si nam bez zainteresowania.
- Jaki czas? - spyta Logan.
Kenzie Tanaka przycisn guzik na telefonie.
- Czterdzieci pi sekund. Poprzednio byo trzydzieci pi.
- Nareszcie Gwen duej si broni - wtrci Oliwier Hektor. - Moe podkoszulek z
Wonder Woman wzmaga jej niewiarygodne umiejtnoci.
Zaczerwieniam si na ten docinek. Okej, moe rzeczywicie zaoyam ulubiony
podkoszulek z nadziej, e przyniesie mi szczcie, ktrego bardzo potrzebowaam w walce.
Ale chopak nie musia ze mnie kpi, szczeglnie w towarzystwie.
Oliwier umiechn si zoliwie. Skrzyowaam rce na klatce piersiowej i rzuciam

mu paskudne spojrzenie.
- To fajnie, e Gwen lubi superbohaterw - odezwa si Kenzie.
Oliwier zmarszczy brwi. Nie podobao mu si, e kolega uj si za mn, lecz ju nic
nie powiedzia. Nie wiadomo, dlaczego zawsze wychodzi ze skry, eby mi dokuczy. Moe
uwaa, e dziki temu jest pocigajcy. Typowe. Niektrym facetom w Akademii Mitu
wydawao si, e bycie totalnymi wirami jest super. Niewane. Nie interesowa mnie
Spartanin. Cho musz przyzna, e wyglda niele: jasny blondyn z zielonymi oczyma,
ciemn opalenizn i atrakcyjnym umiechem. Kenzie, ciemnowosy i czarnooki, w niczym
mu nie ustpowa. Nie wspomn o miniach i o sile, ktr zdradzay ich ciaa. Jedyny
problem to ten, e aden z nich nie by Loganem Quinnem.
A mnie interesowa wycznie Logan - mimo e kilka tygodni temu, jesieni, zama
mi serce.
Wspomnienie beznadziejnego i nieodwzajemnionego uczucia do reszty skwasio mj
(i tak zrzdliwy) nastrj. Niezadowolona poszam po miecz.
Sala gimnastyczna w Akademii Mitu, z sufitem zawieszonym kilkadziesit metrw
nad moj gow, bya mniej wicej pi razy wiksza od zwykej sali. Pod niektrymi
wzgldami wygldaa normalnie: z belek zwisay jaskrawe transparenty ogaszajce szkolne
zawody w ucznictwie, szermierce, pywaniu i innych wymylnych sportach, a przy dwch
przeciwlegych cianach stay drewniane awy. Podog wyoono grubymi matami
skrywajcymi boisko do kosza.
Jedno odbiegao od normy: zgromadzona bro.
Pod cianami stao mnstwo stojakw z broni, sigajcych tak wysoko, e do
najwyszego rzdu trzeba byo przystawia drabin. Miecze, sztylety, paki, dzidy, uki,
koczany z morderczymi strzaami. Wszystkie ostre jak yletka, gotowe, by po nie sign. A
uczniowie robili to chtnie, bo lubili chwali si sprawnoci w obchodzeniu si z
morderczymi narzdziami.
Bro to tylko pierwsza z brzegu rzecz, ktra bya tu absolutnie nienormalna.
Signam po miecz wbity w mat i kiwajcy si w ty i przd. Zupenie jak metronom
mojej nauczycielki gry na fortepianie. Pochyliam si, ale zanim zdoaam go dotkn, okrge
srebrne wybrzuszenie na rkojeci otworzyo si, odsaniajc rozzoszczone oko.
- Nastpna klska - mrukn Wiktor z brytyjskim akcentem, ktry dodawa jeszcze
zoliwoci jego sowom. - Gwen Frost, nie potrafiaby zabi niwiarza chaosu, nawet gdyby
od tego zaleao twoje ycie.
Zmierzyam Wiktora wciekym wzrokiem spod zmruonych powiek z nadziej, e

zrozumie niewypowiedziane sowa: zamknij si, zanim usysz go Logan i pozostali


chopcy. Nie chciaam, eby wszyscy wszystko o mnie wiedzieli. A ju na pewno nie w
Akademii Mitu.
W odpowiedzi Wiktor ypn na mnie okiem w dziwnym purpurowo-szarym kolorze.
Nie by ywy, w kadym razie niezupenie, ale mylaam o nim tak, jakby by. Wiktor by
mieczem. Mia dug srebrzyst kling, a cechy ludzkie nadawaa mu rkoje w ksztacie
twarzy mczyzny: z nosem, uchem, ustami i okrgym, wyupiastym okiem. Wszystko razem
sprawiao wraenie, jakby w srebrnej rczce krya si prawdziwa osoba.
No, trzeba jeszcze wspomnie o jego krwioerczej naturze. Wiktor pragn zabija szczeglnie niwiarzy chaosu. Pki nie bdziemy oboje skpani w ich krwi, charcza do
mnie niejeden raz, kiedy wiczyam z nim sama w pokoju.
Ratunku! Nie potrafiam zabi niczego prcz robakw, i to tylko maych. Wielkie za
bardzo chrzciy i budziy we mnie poczucie winy. W adnym wypadku nie mogabym
zrani niwiarzy chaosu, mimo e byli zoczycami.
- Co zrobisz, jeli zaatakuje ci niwiarz? - spyta Wiktor.
- Uciekniesz z nadziej, e nie bdzie ci goni?
Uwaaam, e to znakomity pomys. Wiktor jednak mia odmienne zdanie. Podobnie
Logan, Kenzie i Oliwier. Wszyscy oni byli Spartanami pochodzcymi z dugiej linii
mitycznych wojownikw. Zabijanie byo dla nich czym tak zwyczajnym, jak oddychanie.
Uczono ich tego od urodzenia, podobnie jak innych adeptw Akademii Mitu.
Dla mnie zabijanie nie byo naturalne. W to pokrcone rodowisko trafiam na
pocztku roku szkolnego, zaraz po tym, jak dostaam ataku po magicznej wizji w mojej
dawnej szkole. A z akademii - penej wojownikw, niebezpiecznych niwiarzy chaosu,
mitologicznych potworw i mciwego boga - nie mogam uciec, mimo e o niczym innym nie
marzyam. Gwnie z powodu pewnej bogini, ktra liczya na to, e rozprawi si ze zem na
tym wiecie - i na terenie kampusu.
- Zamknij si - warknam, wyszarpujc miecz z maty. Czuam, e usta Wiktora
poruszaj si, askoczc mnie w do, jakby chcia mi si odszczekn, ale w kocu tylko
mrukn gono i zatrzasn powiek. Westchnam. Wpad w jeden ze swoich nastrojw, co
znaczyo, e bd musiaa baga go, eby otworzy oko i ze mn porozmawia. Wcz
telewizj - moe trafi na film akcji. Przygldanie si, jak zoczycy dostaj za swoje,
pomagao Wiktorowi pokona chandr, a im program by bardziej krwawy, tym bardziej mu
si podoba.
- Z kim rozmawiasz, Gwen?

Oliwier Hektor odezwa si tu za mn. Musiaam zacisn zby, eby nie krzykn z
zaskoczenia. Nie syszaam, jak do mnie podchodzi.
- Z nikim - odparam.
Spojrza na mnie, jakbym bya niespena rozumu, i potrzsn gow.
- No, chod. Logan chce, eby powiczya strzelanie do tarczy.
Rozejrzaam si. Logan gdzie znikn. Podobnie Kenzie Tanaka. Pewnie poszli kupi
napj energetyczny w maszynie stojcej za sal gimnastyczn, zostawiajc mnie sam z
Oliwierem. wietnie.
W jeszcze gorszym nastroju poszam na drug stron sali, gdzie umieszczono tarcz
strzelnicz. Spartanin stan przed jednym ze stojakw na bro, a ja podeszam do awek.
Kiedy o sidmej rano zjawilimy si w sali, wszyscy czworo rzucilimy tu nasze
torby. Chodziam do akademii tylko kilka miesicy i nie miaam treningu w walce, jaki od
dziecistwa przechodzili pozostali uczniowie. Teraz usiowaam to nadrobi, co oznaczao
codzienne gnanie przed lekcjami, osidmej rano, do sali gimnastycznej na godzinny trening z
Loganem i jego przyjacimi.
W akademii najlepszymi wojownikami byli Spartanie. Profesor Metis uwaaa wic,
e w trymiga wszystkiego mnie naucz. Jednak niezupenie tak to wygldao. Moe nie by ze
mnie materia na wojownika, niezalenie od tego, co niektrzy - wliczajc w to bogini sdzili.
Wsunam Wiktora do skrzanej pochwy i pooyam pasko na awie, eby nie spad.
Ju wystarczajco czsto ldowa dzisiaj na ziemi. Signam do swojej torby po szczotk i
lusterko, eby poprawi kucyk, bo w trakcie walki z Loganem wosy cakiem mi si
rozburzyy.
- Z nikim - odparam.
Spojrza na mnie, jakbym bya niespena rozumu, i potrzsn gow.
- No, chod. Logan chce, eby powiczya strzelanie do tarczy.
Rozejrzaam si. Logan gdzie znikn. Podobnie Kenzie Tanaka. Pewnie poszli kupi
napj energetyczny w maszynie stojcej za sal gimnastyczn, zostawiajc mnie sam z
Oliwierem. wietnie.
W jeszcze gorszym nastroju poszam na drug stron sali, gdzie umieszczono tarcz
strzelnicz. Spartanin stan przed jednym ze stojakw na bro, a ja podeszam do awek.
Kiedy o sidmej rano zjawilimy si w sali, wszyscy czworo rzucilimy tu nasze
torby. Chodziam do akademii tylko kilka miesicy i nie miaam treningu w walce, jaki od
dziecistwa przechodzili pozostali uczniowie. Teraz usiowaam to nadrobi, co oznaczao

codzienne gnanie przed lekcjami, osidmej rano, do sali gimnastycznej na godzinny trening z
Loganem i jego przyjacimi.
W akademii najlepszymi wojownikami byli Spartanie. Profesor Metis uwaaa wic,
e w try miga wszystkiego mnie naucz. Jednak niezupenie tak to wygldao. Moe nie by
ze mnie materia na wojownika, niezalenie od tego, co niektrzy - wliczajc w to bogini sdzili.
Wsunam Wiktora do skrzanej pochwy i pooyam pasko na awie, eby nie spad.
Ju wystarczajco czsto ldowa dzisiaj na ziemi. Signam do swojej torby po szczotk i
lusterko, eby poprawi kucyk, bo w trakcie walki z Loganem wosy cakiem mi si
rozburzyy.
Spojrzaam na swoje odbicie. Falujce kasztanowate wosy, blada cera z kilkoma
piegami i oczy w dziwnym odcieniu fioletu. Fiokowe oczy, rozemiane oczy, powtarzaa
mama. Pomylaam, jak atwo Logan pokona mnie przed chwil w walce. Nie, dzi rano nie
mam powodu do umiechu.
Kiedy si uczesaam, schowaam lusterko i szczotk do swojej raportwki, ktr
rzuciam na aw. Oczywicie, jako kompletna niezdara, przy okazji strciam torb Oliwiera,
ktra otworzya si, wysypujc zawarto. Dugopisy, owki, ksiki, iPod, laptop, a nawet
srebrne sztylety.
Westchnam i uklkam, eby powkada to z powrotem. Osoniam do rkawem,
eby niczego nie dotkn goymi palcami. Nie miaam ochoty poznawa sekretw duszy
Oliwiera, a to wanie by si stao, gdybym nie zachowaa ostronoci.
Udao mi si schowa do torby wszystko poza grubym czerwonym zeszytem. Kilka
metalowych kek byo zdeformowanych i za kadym razem, kiedy prbowaam go schowa;
zaczepiay si o materia. Rkaw nie by do dugi, eby przygi je z powrotem. Zreszt tak
czy inaczej mikka bawena si do tego nie nadawaa. Zdesperowana, schwyciam za
metalowy grzbiet przez rkaw, eby si nie podrapa, a d zeszytu podtrzymaam go rk.
W chwili, kiedy dotknam czerwonej okadki, zalaa mnie fala obrazw.
Przed oczami pojawi si Oliwier. Siedzia w swoim pokoju przy biurku i pisa w
zeszycie. Obrazy wywietlay si jeden po drugim, pokazujc niezwykle wyranie chopaka
na zmian gryzmolcego, rysujcego i notujcego co w zapamitaniu. Po kilku sekundach
wczyy si uczucia i zaczam odbiera rwnie emocje, ktrych wwczas dowiadcza.
Znudzenie pisaniem wypracowania, zo i stres z powodu trudnego zadania domowego, a
potem - o dziwo - agodne, ciepe uczucie przenikajce cae moje ciao...
- Co ty robisz? To moje! - usyszaam agresywny gos.

Otrzsnam si z wizji i podniosam wzrok. Spartanin sta nade mn, spity i zy.
- Przepraszam - odpowiedziaam podobnym tonem. - Nie wiedziaam, e taki facet jak
ty bdzie broni swojego zeszytu. Masz w nim jakie supertajne informacje? Spis dziewczyn,
z ktrymi si przespae? Moe zgadn. Nie chcesz, ebym si dowiedziaa, z kim si
bzykasz. Wolisz sam to wszystkim powiedzie, bo to wanie robi wszyscy faceci w tej
budzie - pusz si ze swoich podbojw, prawda?
Oliwier zblad. Powanie. Zrobi si biay jak przecierado. Przez moment
zastanawiaam si dlaczego, a potem zdaam sobie spraw, e pewnie sysza o moim darze
psychometrii.
Nie byam wojownikiem, jak inni uczniowie akademii, ale to nie znaczy, e nie
miaam adnych specjalnych talentw. Jako Cyganka zostaam obdarzona magicznym darem
przez jedn z bogi. By to dar psychometrii, czyli umiejtnoci poznania i poczucia historii
przedmiotu, ktrego dotykaam.
Ten cygaski dar by fajniejszy, ni mona by si spodziewa. Nie tylko widziaam,
kto ostatni na przykad nosi bransoletk czy czyta ksik, niezalenie od tego, jak dawno
si to zdarzyo, ale rwnie odbieraam emocje tej osoby. Poznawaam to, o czym mylaa, co
czua i czego dowiadczya, kiedy miaa na sobie t bransoletk czy kiedy czytaa ksik. A
jeli przedmiot, ktrego dotknam, by dla tej osoby bardzo wany, to przed moimi oczami
przewijao si cae jej ycie. Wszystko, cokolwiek zrobia, widziaa, przeya. Wiedziaam,
czy jest szczliwa, smutna, dobra, za, gupia czy mdra, i tysic innych rzeczy.
Dziki tej magii poznawaam cudze sekrety, skrztnie ukrywane przed innymi, a
czasami nawet przed sob samym. Sprzeczne emocje, podoci, ktre uczynili, i to, o czym
marzyli w najczarniejszej gbi serca.
Moe byam pokrcona, ale lubiam zna ludzkie tajemnice. Podobao mi si poczucie
siy, jakie dawaa taka wiedza. Szczeglnie e nie posiadaam sprawnoci w walce, jak inni
uczniowie akademii. Poznawanie cudzych sekretw stao si obsesj, ktra kilka tygodni
temu niemale doprowadzia do mojej mierci.
Dlatego te teraz nie wypuszczaam z doni zeszytu Oli-wiera. Spodziewaam si nudy
i stresu, bo tego najczciej dowiadczaam, dotykajc ksiek, komputerw, dugopisw i
innych przedmiotw, ktrymi uczniowie posuguj si w szkole.
Ale to ciepe, mikkie uczucie jakby zawrotu gowy? Niesamowite. Wiedziaam
dobrze, co to takiego: mio. I to na powanie. Oliwier si w kim zabuja, skoro pisa o tym
w zeszycie, a ja chciaam wiedzie, o kogo chodzi. Tajemnice to moje skrzywienie
zawodowe.

Skupiam si na zeszycie, na tym penym nadziei uczuciu oszoomienia. Przed oczyma


zacz mi si pojawia wizerunek postaci z ciemnymi wosami, waciwie czarnymi...
- Powiedziaem, e to moje - warkn Oliwier, wydzierajc mi zeszyt i przerywajc
wizj.
Nie do koca uformowany obraz znikn, a wraz z nim sodkie, ciepe uczucie.
Instynktownie wycignam rk, ale palce schwytay tylko powietrze. Jeszcze sekunda, a
dowiedziaabym si, kto jest tajemnicz ukochan Oliwiera. Spartanin trzyma jednak notes
poza moim zasigiem, a potem zapa torb i schowa go do rodka. Tak si spieszy, e
przeci materia na boku. Spojrza na mnie, sprawdzajc, czy to zauwayam.
Umiechnam si zarozumiale, zoliwie, podobnie jak on przed chwil, kiedy nabija
si z mojego podkoszulka. Chopak si zachmurzy.
- Co robicie? - spyta Kenzie, wchodzc do sali i popijajc wod z butelki.
- Nic - mrukn Oliwier, rzucajc mi zimne spojrzenie.
Przewrciam oczyma i przestaam na niego zwraca uwag. Odkd zaczam
uczszcza do Akademii Mitu, niemal zostaam przebita mieczem i zagryziona przez
mierciononego kociaka. Niesympatyczne spojrzenia przestay robi na mnie wraenie.
- Gdzie Logan? - spytaam.
- Za chwil wrci. Powiedzia, ebymy zaczynali bez niego - odpar Kenzie. Jego
oczy cay czas wdroway ode mnie do Oliwiera i z powrotem. Widocznie zastanawia si, co
si stao.
Oliwier uda si na drugi koniec sali ze swoj torb. Kenzie rzuci mi jeszcze jedno
zaciekawione spojrzenie, a potem podszed do kolegi i zaczli rozmawia przyciszonymi
gosami. Oliwier cay czas ypa na mnie ze zoci.
Spartanin najwyraniej by wcieky, e dotknam jego drogocennego zeszytu i
droczyam si na temat tajemniczej dziewczyny. Trudno. Wszystko mi jedno, co o mnie
myli. Poza tym sam zacz, nabijajc si z mojego podkoszulka. Moe nie potrafiam
wywija mieczem, ale umiaam celnie ugodzi sowem. W tym nikomu nie ustpowaam.
Po chwili Kenzie i Oliwier przerwali rozmow, podeszli do tarczy strzelniczej i
Kenzie da mi znak, ebym si zbliya. Najwyraniej nie wkurzyam ich wystarczajco, eby
zapomnieli o treningu. Szkoda.
Z westchnieniem podniosam si na nogi, gotowa pokaza Spartanom, e w strzelaniu
z uku jestem rwnie beznadziejna jak w szermierce.

Rozdzia 2
Na pi prb po raz pity strzaa agodnie uderzya w tarcz i spada na ziemi.
- Nie, nie, nie - powiedzia Kenzie. - Ile razy mam ci powtarza? ukiem posuguj si
tak samo jak mieczem. Nie bd taka niemiaa, Gwen. Trzeba porzdnie odcign ciciw i
energicznie wypuci strza. Inaczej nie bdzie miaa siy przebi tarczy.
- Wiesz, Gwen - wtrci Oliwier - chyba chcesz zabi niwiarzy chaosu, a nie ich
rozmieszy.
Zignorowaam ten docinek, wziam sobie do serca rad Kenziego i zdmuchnam
kosmyk wosw, ktry spad mi na oczy.- Jasne. Energicznie.
Od kwadransa wiczyam strzelanie z dugiego, wygitego uku, a Spartanie
przygldali si i rzucali mi rady. Co dziwne, strzelaam do celnie, eby trafi w tarcz, ale
strzay, zamiast wbi si w ni, osuway si na podog. Kenzie twierdzi, e za mao
odcigam ciciw. A ja byam przekonana, e to dlatego, e w ucznictwie jestem rwnie
kiepska jak w zabawach z mieczem. Miaam dobre oceny. Czy koniecznie musiaam by
jeszcze sprawna fizycznie?
- Sprbuj jeszcze raz - powiedzia Kenzie, wrczajc mi nastpn strza.
Oliwier parskn miechem. Kenzie spojrza na niego i z dezaprobat potrzsn
gow.
Westchnam i zaoyam strza.
W tej chwili skrzypny drzwi i do sali wszed Logan. Nie sam. Towarzyszya mu
Savannah Warren.
Savannah bya wspania Amazonk z ciemnozielonymi oczyma i mas rudych lokw,
ktre opaday jej na plecy. Bya rwnie aktualn dziewczyn Logana - ostatni na baaardzo
dugiej licie, jeli wierzy plotkom.
Logan mia reputacj kobieciarza, faceta, ktremu dziewczyny nie mog i nie chc si
oprze.

Jego

wygld

pasowa

do

opinii:

przenikliwe,

bkitne,

zimne

oczy,

atramentowo-czarne wosy, muskularne ciao. Nawet w podkoszulku i spodniach od dresu,


ktre mia na sobie, emanowa seksapilem. Jedna z plotek na jego temat gosia, e
podpisywa materace dziewczyn, z ktrymi sypia, eby nie straci rachuby.
Logan przystan w drzwiach i umiechn do Savannah. Amazonka wsuna mu rk
pod koszul i przesuwaa j w gr i w d po klatce piersiowej. Palce zacisny mi si na

uku i poczuam piekc zo.


Kilka tygodni temu przeylimy z Loganem... prawie co. Wspaniay moment. Okej,
kilka momentw. Spartaninowi weszo w zwyczaj ratowa mi ycie, najpierw kiedy
grasownik nemejski prbowa przerobi mnie na mielonk, a potem, kiedy walkiria chciaa
mnie zabi za to, e pokrzyowaam jej plany. Z seksapilem mogam sobie poradzi, ale
uratowanie ycia? Dwukrotne? Trudniej byo o tym zapomnie.
W efekcie zadurzyam si w Loganie do tego stopnia, e sama go zaprosiam na
randk.
A on odmwi.
Twierdzi, e nie wiem, do czego zdolni s Spartanie, do czego on osobicie jest
zdolny, i e nie jest bohaterem, za jakiego go uwaam.
Niewane. Jeli mnie nie lubi, to mg to powiedzie. Tymczasem wymyli kiepsk
wymwk, e skrywa z tajemnic, ktra by mnie od niego odstraszya. Kiedy dotknam
szczotki do wosw koleanki i zobaczyam, jak mdestuje j ojczym. Zao si, e sekret
Logana nie by ani w poowie tak okropny, ale nie udao mi si go przekona. Ani do tego, e
jego tajemnica nie moe by a tak straszna, ani do tego, eby zaryzykowa, jeli chodzi o
mnie... o nas.
- Gwen? Wystrzelisz jeszcze dzisiaj t strza? - zniecierpliwi si Kenzie. - Zosta
nam tylko kwadrans treningu.
- Jasne - mruknam i odwrciam si do tarczy.
Savannah zamiaa si cicho, a ja zagotowaam si z gniewu. Gdybym bya walkiri,
jak moja najblisza przyjacika Daphne Cruz, z moich palcw strzeliyby magiczne rowe
iskry. To wanie si dziao, gdy Daphne si rozzocia. A ja byam wcieka na siebie za to,
e zaleao mi na Loganie, cho on jasno da mi do zrozumienia, e nie odwzajemnia mojego
uczucia.
Podniosam uk do oka i spojrzaam wzdu strzay. Mylaam o Loganie, a
jednoczenie wyobraaam sobie, jak w mojej sytuacji Daphne odwrciaby si i wpakowaa
Spartaninowi strza w tyek. Daphne wietnie strzelaa z uku. Prawd mwic, wioda prym
w tej dziedzinie i bya kapitanem eskiej druyny uczniczej. Na moim - Wr miejscu... W te
rojenia wdar si nagle niecierpliwy gos Kenziego:
- Nie spieszy nam si, Gwen.
- No, Gwen, rusz si, zanim si zestarzejesz - zaszydzi Oliwier.
Drwina smagna mnie jak biczem. Zalepiona zoci, wiele nie mylc, strzeliam.
Bum!

Strzaa wyldowaa w samym rodku tarczy, dokadnie na czarnej kropce w centrum. I


nie zsuna si na podog.
Kenzie przetar oczy.
- Jak... jak to zrobia?
- Nie wiem.
Naprawd nie wiedziaam. No, raz po raz trafiaam w tarcz, ale tylko w zewntrzny
okrg, a poza tym adna strzaa nie utkwia w celu. A teraz? Praktycznie przeszyam tarcz na
wylot, tak e widoczna bya tylko poowa promienia.
- No, powtrz to jeszcze raz - powiedzia Kenzie, podajc mi nastpn strza.
- Jeli jeste w stanie - zawtrowa mu Oliwier.
Umieciam strza na ciciwie i staraam si sobie przypomnie, co waciwie takiego
zrobiam. Oczywicie, mylaam o Daphne, ale to nie wszystko. Wydawao mi si, e w jaki
sposb pokierowaam mylami.
Dziki psychometr i i byam w stanie przypomnie sobie kad osob i kady
przedmiot, ktrego kiedykolwiek dotknam. Kiedy miaam wizj dotyczc jakiego
przedmiotu czy czowieka, to zwizane z nim emocje, wibracje i uczucia staway si czci
mnie. Mogam przywoywa obraz po obrazie, zupenie jakbym przewijaa je na tamie,
razem z doskonale zachowanymi dwikiem i kolorem. To mi si podobao. Gorzej, gdy
czasami te wspomnienia pojawiay si znienacka i zaleway mj umys, nawet jeli sobie tego
nie yczyam. Przypomniao to troch pami fotograficzn, tyle e zwariowan i nieco
straszn - szczeglnie biorc pod uwag niegodziwoci, ktre widziaam.
Cho, tak naprawd, to nie byy moje wspomnienia. Wypuszczajc strza, mylaam
o wspomnieniach Daphne, ojej uczuciach i czynach. W zeszym tygodniu wziam do rki jej
uk i doznaam caej serii wizji walkirii walczcych ze sob na zawodach uczniczych.
Znowu pomylaam o przyjacice, tym razem koncentrujc si na niej, wyobraajc
j sobie na zawodach: jak trzyma uk, jak celuje i naciga ciciw, poczuam elektryzujcy
dreszcz zwycistwa, ktrego dowiadczaa za kadym razem, gdy strzaa wbia si w sam
rodek tarczy. Wtedy podniosam uk i wypuciam strza.
I znowu trafiam w dziesitk!
- W porzdku - powiedzia Kenzie, klaszczc w donie. - Wyglda na to, e nareszcie
robimy postp.
Umiechn si do mnie, a ja odwzajemniam jego umiech, cho widziaam, e
Oliwier patrzy na mnie spode ba. Nadal nie wiedziaam, jak udao mi si tego dokona, ale
przynajmniej znowu dobrze strzeliam. Byo to do niesamowite. Z pewnoci lepsze ni

mnstwo rzeczy, ktrych byam wiadkiem od czasu wstpienia do akademii.


Odwrciam si, eby sprawdzi, czy Logan zarejestrowa mj sukces - i ujrzaam, jak
daje Savannie pocaunek z jzyczkiem. Amazonka zarzucia mu rce na szyj, a Logan
obejmowa j w talii i przyciska mocno do siebie. Pocaunek trwa jeszcze przez kilka
sekund, a wreszcie Savannah si odsuna, zapaa go za koszul na piersi i wycigna z sali
gimnastycznej. Cho nie wiem, gdzie poszli, byo jasne, co zamierzaj zrobi: wcisn krtk
sesj bzykania si przed rozpoczciem pierwszej lekcji.
Zimny, gryzcy bl zmrozi mi serce.
- Gwen? - spyta cichym, agodnym gosem Kenzie.
Cho raz Oliwier powstrzyma si od kliwych uwag.
Nie wszyscy w szkole wiedzieli o moim fatalnym zadurzeniu si w Loganie, ale
Oliwier i Kenzie niewtpliwie musieli to zauway. Ju od kilku tygodni obserwowali moje
treningi z Loganem. Poza tym dopiero co widzieli, jak zareagowaam na to, gdy zostawi
mnie, eby mocowa si na jzyki z inn dziewczyn.
- Nic mi nie jest - warknam wcieka, e daam po sobie pozna, jak bardzo zaley
mi na Loganie, a gwnie dlatego, e jeszcze mi nie przeszo. - Wracajmy do pracy.
Kenzie bez sowa poda mi strza. Oliwier te si nie odezwa.
Zanim skoczy si trening, dziki zoci i wspomnieniom Daphne ulokowaam
jeszcze pi strza w samym rodku tarczy.
- Musisz pojecha na festyn zimowy, Gwen! To tradycja Akademii Mitu. Wszyscy
tam bd.
Puciam sowa Daphne mimo uszu i nadziaam na widelec malutki kawaek owocu z
saatki w biaej chiskiej miseczce. Owoce miay podejrzanie pomaraczow barw i dziwnie
wyduony ksztat. To na pewno nie kiwi. Moe karambola? Zbliyam widelec do nosa i
powchaam, ale poczuam jedynie sodki zapach sosu miodowo-waniliowo-limonkowego.
Dziwaczny owoc nie wyglda trujco, wic postanowiam go zje. Cho, waciwie, w
akademii mnstwo rzeczy wygldao na lepsze, ni byo naprawd.
Siedzca naprzeciw mnie Daphne ukroia may kawaek omletu z samego biaka, na
ktrym spoczyway kostki wieego homara, szpinak saut i pokruszony ser feta. Walkiria
naprawd jada homara na niadanie. I jeszcze jej smakowao! Fuj!
Prawd mwic, homar by jedn z mniej okropnych rzeczy podawanych w stowce.
Co dzie na niadanie, obiad i kolacj by kawior, limaki i woowina, a poza tym jeszcze
bardziej wymylne potrawy. Nawet zwyke dania, jak lasa-gna, smaony kurczak czy saatka
owocowa zawsze miay w sobie jakie niecodzienne skadniki, podawano je z dziwnymi

sosami i posypywano jeszcze czym z wierzchu. Ale wszyscy poza mn lubili egzotyczne
jedzenie, poniewa wychowali si na kosztownych przystawkach, ktrych nie skpili im
obscenicznie bogaci rodzice. Zajadali limaki, tak jak dzieciaki w mojej dawnej szkole
wchaniay tust pizz, frytki i grube cheeseburgery.
Jeden z powodw mojej niechci do stowki (i w ogle jeden z powodw mojej
niechci do Akademii Mitu) to brak zwykego, rozpoznawalnego jedzenia.
- Gwen! Czy ty mnie w ogle suchasz? - Daphne energicznie pstrykna mi palcami
przed twarz, a rowe iskry z jej palcw zaczy kry w powietrzu niczym robaczki
witojaskie.
- Nie musz ci sucha - odparam, odkadajc widelec na bok i odsuwajc misk z
tajemniczymi owocami. Przez ostatnie dwa tygodnie mwisz tylko o wyjedzie
weekendowym, na ktry s zaproszeni wszyscy uczniowie.
- To nie jest jaki tam wyjazd, tylko festyn zimowy. Jedna z najlepszych imprez w
roku.
- Dlaczego? - jknam. - Bo wszyscy jad do jakiego ekskluzywnego kurortu
narciarskiego, gdzie mog, niemal bez przeszkd ze strony profesorw, pi, pali i uprawia
seks?
Daphne rozbysy oczy i umiechna si.
- No wanie.
Nie wiem, czym festyn miaby si wic rni od tego, co kadego dnia dziao si w
akademii. Nie powiedziaam jednak tego na gos. Moe uczniowie byli tu po to, eby uczy
si, jak posugiwa si swoimi magicznymi talentami, aby chroni wiat, ale przy okazji
bardzo lubili imprezo-wa. A mogli sobie na to pozwoli, poniewa wszyscy mieli
obrzydliwie, ale to obrzydliwie bogatych rodzicw. Podobno dawno temu rozmaici bogowie i
boginie nagrodzili swoich wojownikw zotem, srebrem i diamentami wielkoci pici.
Bogactwo mnoyo si z pokolenia na pokolenie i dlatego uczniowie w tej szkole mieli
wszystko w najlepszym gatunku, od markowych ubra do drogich aut i robionych na
zamwienie klejnotw oraz broni.
W mojej dawnej szkole impreza oznaczaa szeciopak napojw z wina i soku, ktre po
kryjomu kupia czyja starsza siostra. Tutaj natomiast rodzice, waciciele winnic
dionizyjskich, przysyali dzieciakom cae skrzynie wina.
- No - jczaa Daphne - potrzebuj kogo, kto przytrzyma mi wosy, kiedy bd
rzyga. Niektre imprezy s bardzo ostre.
Uniosam brwi.

- Za ostre dla takiej walkirii jak ty?


Daphne umiechna si znowu. Prychnam.
Podobnie jak inni uczniowie w Akademii Mitu, Daphne Cruz bya praprapra i jeszcze
ile tego pra wnuczk staroytnych wojownikw. Oczywicie, wygldaa jak bogata,
rozpieszczona lala: blondynka z prostymi wosami, doskona cer, w drogim rowym
kaszmirowym sweterku i z jeszcze drosz row torb. Daphne miaa bardzo dziewczce
upodobania, ale jako walkiria odznaczaa si niezwyka si. Powanie. Jak Hulk. Mogaby
goymi rkami rozerwa na strzpy st, przy ktrym siedziaymy, i nawet nie uszkodziaby
sobie paznokcia.
Walkirie miay rwnie dar magii, std te iskry wok nas. Za kadym razem, gdy
elegancko wymanikuirowane paznokcie Daphne otary si o co albo gdy j co wzburzyo, z
jej palcw wystrzeliway rowe iskry. Daphne zdradzia mi kiedy, e jej palce s jak
sztuczne ognie w Dzie Niepodlegoci. Osobicie nie miaam nic przeciwko ognikom ani
wybuchom koloru. Kiedy obok niej siedziaam, to czuam si, jak koo tczy. Oczywicie, o
ile tcze s intensywnie rowe. I pobudliwe. Czasami temperament Daphne iskrzy niemal
tak samo jak jej paznokcie.
Szczeglny dar magiczny Daphne jeszcze si nie objawi, jednak gdy to si stanie,
moja przyjacika nabierze jeszcze wikszej mocy. Walkirie maj rozmaite zdolnoci
magiczne, na przykad dar uzdrawiania ludzi, panowania nad pogod, a nawet tworzenia
zudze.
Wzdrygnam si. O tym ostatnim przekonaam si na wasnej skrze kilka tygodni
temu, kiedy Jasmine Ashton, jeszcze jedna bogata walkiria z akademii, stworzya iluzj
grasownika nemejskiego, aby mnie zabi. Jeli kto wierzy w iluzj, to miaa ona moc, by
zrani - a nawet zabi, zupenie jakby bya prawdziwa. Grasownik - wielki stwr, podobny do
pantery - rozerwaby mnie na strzpy, gdyby Logan go nie zasztyletowa. Dopiero to
sprawio, e iluzja znika.
Jak tylko pomylaam o Loganie, wszed do stowki - oczywicie z Savannah u boku.
Pewnie wpad tu, eby co zje przed rozpoczciem lekcji, podobnie jak ja. Odkd go
widziaam, Spartanin zdy si wykpa i przebra. Jego wosy byy jeszcze mokre.
Podkoszulek i spodnie od dresu zmieni na jasne dinsy, bkitny sweter i czarn skrzan
kurtk, ktra podkrelaa uminione barki. Wyglda absolutnie seksownie.
Przygldaam si, jak lawirujc miedzy stolikami, mija obrazy olejne ukazujce
rozmaite waleczne czyny mitologiczne oraz stojce na ich stray zbroje. Podprowadzi
Savannah do stolika niezbyt oddalonego od tego, gdzie siedziaam z Daphne. Podobnie jak

inne, ten rwnie przykrywaa biaa serweta, na ktrej staa porcelanowa zastawa i ciki
krysztaowy wazon peen makw, hiacyntw i narcyzw.
Ich stolik mia dodatkowy atut: by tu przy ogrodzie pod goym niebem - ktry
znajdowa si w samym rodku stowki. W czarnej glebie rosy drzewa oliwne,
pomaraczowe i migdaowe, a grube konary oplataa winorol. Wrd zieleni stay
marmurowe posgi Demeter, Dionizosa i innych bogw i bogi, z twarzami zwrconymi na
zewntrz, jakby przygldali si studentom zajadajcym bogactwo zbiorw, ktre
symbolizowali.
Logan i Savannah mogli czu si jak w romantycznej restauracji. Atmosfera bya te
odpowiednia - szczeglnie rozmarzony wzrok, jakim wpatrywali si w swoje oczy.
Zorientowawszy si, e przestaam zwraca na ni uwag, Daphne obrcia si, eby
zobaczy, czemu si przygldam. Jej wspczujca mina jszcze tylko pogorszya moje
samopoczucie.
- Wspomniaam, e na festynie bd nie tylko uczniowie z naszej budy? - spytaa. Bdzie te mnstwo ludzi z akademii nowojorskiej.
Zamrugaam.
- To jest wicej takich akademii? Wydawao mi si, e jest tylko jedna szkoa dla
wojownikw.
- Skde. Jest szkoa w Nowym Jorku i w Denver. Nie mwic o Paryu, Londynie,
Atenach. Na caym wiecie jest mnstwo oddziaw Akademii Mitu, ale ta tutaj, w Cypress
Mountain, jest najwiksza i najlepsza.
- Naprawd? A dlaczego?
Daphne przewrcia oczyma.
- Bo do tej chodzimy, gupku. Poza tym mamy bibliotek antyczn. aden inny
oddzia nie ma takiej jak nasza, z tyloma artefaktami.
W akademii uczono o bogach, boginiach, wojownikach, mitach, magii i potworach ze
wszystkich kultur na wiecie: greckiej, nordyckiej, rzymskiej, japoskiej, chiskiej,
indiaskiej, egipskiej, indyjskiej, rosyjskiej, irlandzkiej, afrykaskiej i jeszcze innych. Nic
dziwnego, e na wiecie s jeszcze inne oddziay i inne szkoy.
- Niewane - powiedziaa Daphne. - Chodzi mi o to, e bdzie wiea krew. Kilku
facetw z Nowego Jorku jest super. Podczas zeszorocznego festynu sama z paroma
flirtowaam. A poza tym ich rodzice przewanie maj domy w Hamptons, a to wietne
miejsce na wyjazd na przerw wiosenn i na wakacje.
- Fajni faceci, co? - upewniam si, patrzc na Logana.

- Mnstwo fajnych. Jestem pewna, e znajdziemy kogo dla ciebie na weekend.


Kogo, przy kim... zapomnisz o innych rzeczach.
Westchnam. Od kiedy Logan odrzuci moje zaproszenie, mino kilka tygodni, ale
moje uczucia wcale si nie zmieniy. Nie mam pojcia, co poza lobotomi mogoby sprawi,
e zapomniaabym o seksownym Spartaninie.
- No i co ty na to, Gwen? Jeste gotowa na zabaw?
Savannah odrzucia gow i zamiaa si z jakiej uwagi
Logana. Mikki, radosny miech przelecia przez sal jak dzida i wbi si w mj mzg.
- Pomyl o tym - przyrzekam przyjacice, po czym zapaam torb i wyszam ze
stowki, eby nie patrze, jak szczliwa parka je wsplnie niadanie.

Rozdzia 3
Pomimo mojego kiepskiego nastroju dzie min, wypeniony jak zwykle zajciami,
wykadami i nudnymi zadaniami domowymi. Kiedy po szstej lekcji zabrzmia ostatni
dzwonek, wszyscy wysypali si z klas, a ja razem z nimi.
By pocztek grudnia. Otuliam si szczelniej czerwonym paszczem w krat. Mimo
wczesnego popoudnia promienie soneczne nie przebijay si przez cikie szare chmury
zasnuwajce niebo. Mj oddech w zimnym powietrzu tworzy obok lodowatych igieek,
ktre po chwili spaday na ziemi. Zima okrya ju biaym kocem Pnocn Karolin. Tu
wanie bya akademia, w Cypress Mountain, przedmieciu wcinitym we wzgrza ponad
snobistycznym miastem Asheville.
Wystarczyo przej si po kampusie, eby si zorientowa, e jest to szkoa dla dzieci
bogaczy. Wszystkie budynki byy zbudowane z ciemnoszarego kamienia i obronite
bluszczem, a wypielgnowane trawniki mimo zimy miay grub warstw trawy. Nie
wspominajc o tym, e dziedziniec wyglda jak z reklamy wytwornej uczelni wyszej:
wijce si brukowane cieki, co kawaek elazne awki, mnstwo cienistych drzew.
Waciwie Akademia Mitu bya szko wysz, poniewa uczniowie mieli od lat
szesnastu (pierwszy rok nauki) do dwudziestu jeden (szsty rok). Jako siedemnastolatka
chodziam do drugiej klasy, co znaczy, e czekao mnie jeszcze cztery i p roku mki.
Ratunku!
Gwny dziedziniec rozpociera si jak koc rzucony na szczyt trawiastego zbocza
grujcego nad reszt terenw akademii. Stanam na szarych kamieniach, ktrymi
wybrukowano alejki prowadzce do niej pooonych dziedzicw, gdzie znajdoway si
akademiki i pozostae zabudowania kampusu. Wok mnie uczniowie wracali do swoich
pokojw albo spieszyli na dodatkowe treningi czy inne zajcia. Ale nie ja. Nie wstpiam do
adnego klubu, nie byam wystarczajco sprawna, eby uprawia sporty, szczeglnie te, w
Akademii Mitu. Geny mitycznych wojownikw i zwizane z nimi magiczne talenty sprawiy,
e wszyscy wok byli szybsi i silniejsi ode mnie.
Wpadam na moment do siebie - mieszkaam w Styksie - eby zostawi Wiktora i
podrczniki, a potem poszam w odwrotnym kierunku do gwnego dziedzica, ku
trzyipmetrowemu murowi odgradzajcemu szko od zewntrznego wiata. Wejcie
zamykaa brama. Po obu jej stronach na murze siedziay dwa sfinksy.
Zwolniam kroku, a po chwili stanam i spojrzaam na rzeby. Sfinksy podobno byy

przepenione magi, tak e pod ich bacznym spojrzeniem mogy przej tylko osoby majce
prawo przebywa na terenie kampusu. Nie wiem, co by si stao, gdyby kto prbowa
wedrze si przez bram, ale miaam wraenie, e pod gadk powierzchni tych rzeb kryo
si co pradawnego i potnego, co w kadej chwili mogo wybuchn i pochon mnie,
gdybym tylko kiwna palcem.
Wydaje mi si, e jeli chodzi o magi, to zawsze jednak jest jaki kruczek, natomiast
co do sfinksw, to ich zadaniem nie byo wizi uczniw, lecz nie wpuszcza niwiarzy
chaosu. Tak poinformowaa mnie profesor Metis, a ja jej wierzyam, bo do tej pory te stwory
nie oyy i nie rozszarpay mnie. Mimo to zawsze musiaam przystan i zebra si na
odwag, zanim zdoaam przej obok nich.
Rozejrzaam si, ale nikogo nie zobaczyam, co bardzo mnie ucieszyo. Wziam
gboki oddech i podbiegam ku bramie. Bokiem, wcigajc brzuch, przecisnam si przez
elazne prty. Czuam na sobie spojrzenie sfinksw ledzce kady mj ruch. Przelizgnicie
si na drug stron zabrao tylko chwil, mnie jednak wydawao si wiecznoci. Nie miaam
odwrci si i spojrze na posgi. Podejrzewa, e pod kamienn powok co si kryje, to
jedno, a przekona si o tym na wasne oczy - to co zupenie innego.
Uczniowie nie powinni opuszcza terenu kampusu poza weekendami. Mielimy si
uczy, trenowa i tak dalej. Wymykanie si poza teren byo drobnym wykroczeniem w
porwnaniu z niektrymi rzeczami, ktre zdarzay si w szkole.
A poza tym, gdybym si nie wykrada, nie mogabym odwiedzi babci Frost.
Nie byam zachwycona przeniesieniem do Akademii Mitu na pocztku roku, ale
musz przyzna, e Cypress Mountain byo bardzo adn dzielnic. Zaraz po drugiej stronie
ulicy znajdoway si eleganckie sklepy, w ktrych mona byo kupi wszystko, od ksiek i
kawy do ciuchw projektanckich, biuterii na indywidualne zamwienie i broni. By nawet
salon samochodowy, z cadillacami i astonami martin, i parking, gdzie uczniowie zostawiali
swoje wypasione bryki, poniewa w dni nauki studentom nie pozwalano trzyma aut na
kampusie. Najwiksz popularnoci cieszyy si te sklepy, gdzie sprzedawano wino, wdk,
papierosy i prezerwatywy. I gdzie nie przygldano si zbyt rygorystycznie legitymacji, jeli
klient paci gotwk, i to najlepiej duo.
Zapaam autobus wocy turystw z Cypress Mountain do miasta i z powrotem. Po
dwudziestu minutach wysiadam w dzielnicy starych, duych domw mieszkalnych, zaledwie
o kilka przecznic oddalonych od centrum Asheville. Podeszam do koca przecznicy i
wbiegam po szarych betonowych stopniach do dwupitrowego domu pomalowanego na
jasno-fiokowy kolor. Przy drzwiach wisiaa tabliczka: Przepowiadanie przyszoci.

Mosidz wyglda na nieco zmatowiay, wic przetaram go rkawem, a potem otworzyam


drzwi.
Ledwie zamknam je za sob, usyszaam, e babcia woa:
- Tu jestem, zotko.
Nie widziaam jej, ale gos dochodzi z kuchni. Babcia Frost bya Cygank, tak jak ja,
co znaczy, e rwnie miaa specjalny magiczny talent. Widziaa przyszo. Prawd mwic,
tak wanie sobie dorabiaa - przepowiadajc przyszo. Z daleka i bliska przychodzili ludzie,
eby Geraldine Frost powiedziaa, co ich czeka. Nie oszukiwaa, nie kamaa, zawsze mwia
prawd, niezalenie od tego, czy byo to co dobrego, niezbyt dobrego czy wrcz okropnego.
Weszam do kuchni. Dziki biaym kaflom na pododze i bkitnym cianom bya
jasna i wesoa. Prawd mwic, lubiam j najbardziej ze wszystkich pomieszcze.
Babcia staa przy blacie, kroia truskawki i wrzucaa je do miski z rozrobionym
ciastem. Babcia wietnie pieka. Wcignam zapach i niemal poczuam na jzyku ciemn
czekolad, brzowy cukier i gorzko-sodki olejek. Mniam.
Od babci musia wanie wyj klient, bo ubrana bya w co, co nazywaa strojem
Cyganki: bia jedwabn bluzk, czarne spodnie, czarne klapki z zakrconymi noskami i, co
najwaniejsze, mnstwo zwiewnych kolorowych szali w barwach fioletu, szaroci i zieleni.
Byszczce srebrne monety przyczepione do brzegw pobrzkiway wesoo przy kadym
ruchu. Wok gowy rwnie miaa owinity szal, pod ktry schowaa szpakowate wosy.
cigna jednak piercienie, ktrych nosia cae mnstwo. Kupka srebra i kolorowych
kamieni poyskiwaa teraz w socu na stole.
- Wiedziaa, e przyjd - powiedziaam, rzucajc raportwk na krzeso i z
nieukrywanym zainteresowaniem zagldajc do makutry. - Czy miaa widzenie na mj
temat?
Babci zawieciy si figlarnie oczy.
- Nie. Jest roda, a w rody zawsze przychodzisz, zanim zaczniesz dyur w bibliotece odpara. - Dzi skoczyam troch wczeniej, wic pomylaam, e upiek ciasteczka dla
ciebie i Daphne.
Kilka tygodni temu przedstawiaam babci przyjacik. Bardzo si polubiy,
czciowo dziki znakomitemu jabecznikowi. Daphne nie przepadaa a tak za sodyczami
jak my z babci, ciasto zrobio jednak wielkie wraenie. Teraz za kadym razem, kiedy szam
w odwiedziny, wracaam z puszk pen sodkoci dla nas obu.
- No to co sycha w szkole, dziecinko? - spytaa babcia, dzielc ciasto na mae kulki i
wsuwajc je do piekarnika.

Usiadam przy stole.


- Nic takiego. Lekcje, zadania domowe, trening z posugiwania si broni - to co
zwykle. Daphne namawia mnie na wyjazd na zimowy festyn. Wadze akademii zabieraj
wszystkich uczniw do jakiego orodka narciarskiego. Przez cay weekend maj by gry,
zabawy i w ogle.
- O, przypominam to sobie z czasw, kiedy twoja mama chodzia do szkoy. Zawsze
bardzo lubia te wycieczki.
Wzruszyam ramionami.
- Moe festyn bdzie udany, moe nie. Nie jestem pewna, czy chc jecha.
Babcia spojrzaa na mnie i nagle jej oczy zrobiy si czarne i szkliste, jakby patrzya
na co w oddali, a nie na wnuczk siedzc naprzeciw.
- Uwaam, e powinna jecha - mrukna dziwnym, jakby nieobecnym gosem. Wyjed na troch ze szkoy.
Miaa wizj. Siedziaam cicho i bez ruchu, a w atmosferze wok nas czuo si jak
przedwieczn moc, czujn i potn; znajom i niemal uspokajajc. Przysza mi na myl
bogini, ktr niedawno poznaam.
Po zaledwie kilku sekundach oczy babci zrobiy si normalne i umiechna si po
swojemu. Chwila wizji mina, a kbica si w powietrzu przedwieczna moc znika. Czasami
widzenia babci byy bardzo szczegowe, widziaa przyszo ostro i wyranie. Kiedy indziej
za pojawiajce si obrazy byy mtne i zamglone, tak e zostawiay tylko oglne wraenie
czego zego lub dobrego, co ma si zdarzy. Teraz wizja musiaa by mtna, poniewa
babcia nie powiedziaa, dlaczego powinnam jecha na festyn ani co tam ma si sta. Poza tym
zawsze powtarzaa, e chce, abym sama dokonywaa wyborw i ksztatowaa swj los, a nie
kierowaa si czym, co wcale moe si nie wydarzy. Dlatego wanie rzadko mi mwia,
jak wizj miaa na mj temat.
Czekajc, a ciastka si upiek, usiada obok mnie przy stole.
- No i co, zotko, na jakim tropie jeste w tym tygodniu? - zagadna. - Szukasz dla
swoich kolegw zagubionych telefonw i laptopw?
- Nie. Wszyscy myl tylko o festynie zimowym. Nikt nie wynaj mnie do
poszukiwa.
Komrki, laptopy, portfele, bokserki - dziki swoim talentom magicznym potrafiam
odnale wszystko, co zostao zgubione, ukradzione czy przepado w jaki inny sposb.
Naturalnie, jeli czego nie byo na miejscu, to nie mogam tego dotkn, ale ludzie zostawiali
swoje wibracje na wszystkim, o co tylko si otarli. Zazwyczaj wystarczyo, ebym

przecigna doni po biurku albo pogrzebaa w torebce, eby zobaczy, gdzie jaka osoba
moga zostawi portfel lub telefon. Jeli nie udawao mi si od razu, to tak dugo dotykaam
jej rzeczy, a w kocu pojawiao mi si przed oczyma miejsce, w ktrym znajdowa si
poszukiwany obiekt... albo osoba, ktra go zwina. Najczciej nietrudno byo i po ladach
tych psychicznych okruszkw.
- A jak si czujesz, dziecinko? - spytaa agodnie. - Od tego... wypadku mino kilka
miesicy.
Spojrzaam na ni badawczo, zdziwiona tonem, jakim powiedziaa wypadek, jakby
to sowo miao ukryte znaczenie, ale twarz babci nic nie zdradzaa. Poza tym i tak
wiedziaam, o co pyta: jak radz sobie po mierci mamy.
Mj tato, Tyr Forseti, zmar na raka, kiedy byam maa. Mimo e byli po lubie, to
mama, Grace, zachowaa swoje panieskie nazwisko, Frost, i przekazaa je mnie, zgodnie z
tradycj kobiet w naszej rodzinie - poniewa cygaski dar magii przechodzi z matki na crk.
Nie pamitam ojca, a mama zmara na wiosn i jej mier bya nadal bardzo wiea i
bolesna. Miaam wyrzuty sumienia - no dobrze, ca ton wyrzutw - bo w jaki sposb sama
j spowodowaam.
W starej szkole, po lekcji gimnastyki, wziam do rki szczotk do wosw koleanki.
Wydawao mi si, e nic mi nie grozi, bo to tylko szczotka. Przewanie ludzie nie maj
szczeglnych odczu zwizanych z tym, czym czesz wosy.
Tym razem si myliam.
Natychmiast po dotkniciu szczotki poznaam paskudny, naprawd paskudny sekret:
e koleank molestuje jej ojczym. Zwizane z tym wspomnienia, obrazy i uczucia byy tak
wstrtne, e dostaam ataku, zaczam potwornie wrzeszcze, a potem straciam przytomno.
Kiedy obudziam si w szpitalu, opowiedziaam mamie o tym, co widziaam. Mama bya
detektywem w policji. Pniej zadzwonia do mnie z komisariatu, eby powiedzie, e
aresztowaa ojczyma koleanki.
Wtedy ostatni raz ze mn rozmawiaa.
Kiedy wracaa do domu, wpad na ni pijany kierowca i rozbi jej auto w drobny mak.
Podobno zmara momentalnie, ale bya tak bardzo pokiereszowana, e na pogrzebie nie
otwarto trumny. Nie mogam opdzi si od myli, e gdybym nie signa po t szczotk, to
mama nie siedziaaby do pna w pracy i nie zginaby w wypadku.
Szaleczo za ni tskniam i jestem pewna, e babcia te, bo nigdy si nie
rozstawaymy. Dlatego wanie naraaam si profesorom w akademii: eby zobaczy si z
babci. I dlatego babcia na to pozwalaa. Obie pragnymy by ze sob jak najwicej, w razie

gdyby ktra z nas zostaa okrutnie i nieoczekiwanie zabrana z tego wiata, tak jak mama...
Dzy!
Czasomierz brzdkn, przerywajc smutne myli i pozwalajc nie odpowiedzie na
pytanie. Babcia wstaa i wyja blach z piekarnika. W kuchni roznis si zapach karmelu,
sodkich truskawek i czekolady. Zrobio si ciepo,.bezpiecznie i przytulnie. Nie czekajc, a
ostygn, zapaam dwa ciastka, przeamaam je na p i wsadziam do ust. Mniam, pyszne.
- Nie zapomnij da troch Daphne - przypomniaa babcia, zapeniajc moj puszk. Jestem pewna, e te chtnie zje.
- W porzdku - mruknam niewyranie z penymi ustami.
Zanim babcia uporaa si z pakowaniem ciastek, zrobia si pita, co oznaczao koniec
wizyty. Musiaam zdy na autobus. Nickamedes dobraby mi si do skry, gdybym cho
minut spnia si na dyur. Poza lekcjami i porannym treningiem musiaam rwnie co
tydzie przepracowa kilka godzin w bibliotece antycznej. Ale fajnie.
Wsunam zapas sodyczy do torby, na komiksy, ktre czytaam, po czym
przewiesiam j na ukos przez rami.
- Kocham ci, babciu - powiedziaam, caujc j na poegnanie w pomarszczony
policzek.
- Ja te ci kocham, dziecinko - odpara, gadzc mnie po gowie. - Uwaaj na siebie.
wiat jest niecny.
Zatrzymaam si, niepewna, czy babcia nie ma znowu jakiej wizji, skoro chce mnie
przed czym przestrzec, ale jej fiokowe oczy byy jasne, czyste i patrzyy wprost na mnie.
Prawd mwic, nie potrzebowaam jej ostrzee. Te kilka miesicy w akademii uzmysowiy
mi dokadnie, co si dzieje: niwiarze chaosu, grasowniki nemejskie i na dokadk Loki.
- Dobrze - obiecaam - bd ostrona.
Zajadajc trzecie ciastko, wyszam od babci. Soce ju nie prbowao przedrze si
przez chmury, zrobio si wic ciemniej i zimniej. Wsadziam reszt ciastka do ust i
schowaam rce do kieszeni, aujc, e nie pomylaam o zabraniu rkawiczek. Oczywicie,
mogam nosi rkawiczki na okrgo, eby unikn wizji wywoanych przez przypadkowe
dotknicia, ale ju i bez tego czuam si jak dziwado. Paradowanie w rkawiczkach wcale nie
poprawioby mojego wizerunku.
Przy kocu kwartau ulic, naprzeciw przystanku, zatrzymaam si, sprawdzajc, czy
nic nie jedzie, po czym weszam na jezdni.
Auto zobaczyam dopiero, kiedy byo tu tu.
Wielki, drogi SUV z lnic srebrn krat pdzi wprost na mnie.

Nogi wrosy mi w asfalt. Nie wierzyam w to, co widz, nie wierzyam, e kierowca
mnie nie zauway, e nie zatrbi i nie zacznie gwatownie hamowa. Do diaba, skd on si
wzi? Przed sekund ulica bya zupenie pusta.
SUV by coraz bliej, koa toczyy si, poerajc przestrze. Przyciemniona szyba
rosa w oczach, a nie widziaam nic prcz wygodniaej czarnej paszczki, ktra chciaa mnie
pochon w caoci, a potem wyplu poamane i zakrwawione koci.
Wydawao mi si, e trwa to wieczno. W kocu umys ockn si i zacz
podpowiada: Rusz si! Rusz si! Rusz si! Nie miaam zwinnoci Amazonek, ale skoczyam
do przodu, wpadajc na star, zdezelowan furgonetk zaparkowan przy chodniku.
SUV przemkn obok, tak blisko, e na plecach przez akiet czuam pd powietrza.
Pojecha w d ulicy, skrci w bok i znikn z pola widzenia. Kierowca nawet na moment nie
zwolni.
Trzsc si, z otwartymi ustami i walcym sercem patrzyam za nim, zastanawiajc
si, czy by to przypadek, czy te co powaniejszego.

Rozdzia 4
Cho serce nadal bio mi jak szalone, udao mi si wej na chodnik i usi na
stopniach najbliszego budynku. Zapragnam pobiec do babci i powiedzie jej, co si stao,
ale ona te nic nie mogaby poradzi. SUV ju dawno znikn, a ja nawet nie zdyam
spojrze na tablic rejestracyjn.
Decyzj podj za mnie autobus. Niepewnie zrobiam krok w kierunku domu, kiedy
autobus nagle zatrzyma si przy krawniku i otworzy drzwi. Zagryzam warg. Z jednej
strony bardzo chciaam wrci do bezpiecznego mieszkania babci, z drugiej jednak baam si
spni do biblioteki. I tak Nickamedes mia na mnie oko. Wolaam, eby nie zna
prawdziwego powodu spnienia. Nie wiem, jak bym wytrzymaa w szkole, gdybym nie
moga wymyka si do babci.
Westchnam i wsiadam do autobusu. Przez ca drog do Cypress Mountain
siedziaam z nosem przyklejonym do szyby, ale nie zauwayam czarnego SUV-a, ktry omal
mnie nie skasowa. Nie, to nieprawda. Widziaam mnstwo czarnych aut. Nie wiedziaam
tylko, czy w ktrymkolwiek z nich za kierownic bya osoba usiujca mnie przepoowi.
Najbardziej jednak martwia mnie niepewno, czy by to tylko przypadek.
Autobus dojecha wreszcie do Cypress Mountain i zatrzyma si na wprost kampusu.
Wyskoczyam z niego, pognaam przez ulic i przecisnam si midzy prtami bramy,
oczywicie zamknitej i zaryglowanej. Cho raz cieszyam si z obecnoci sfinksw bacznie
przygldajcych mi si ze szczytu muru. Wprawdzie przy nich czuam si niepewnie, ale
przecie miay chroni akademi przed niwiarzami chaosu. Gdyby kto za mn bieg, to nie
wpuciyby go na teren szkoy.
Przynajmniej tak miaam nadziej. Sab bo sab, jednak lepsza saba ni adna.
Po przelizgniciu si przez bram, zdyszana, zatrzymaam si i utkwiam oczy w
ulicy, zastanawiajc si, czy prze-jedzie ni czarny SUV. Lecz jedynym pojazdem w zasigu
wzroku by autobus powoli wytaczajcy si z przystanku i ruszajcy w powrotn drog do
miasta.
Moe to tylko pirat drogowy. Bardzo na to liczyam.
No, Gwen - szepnam sama do siebie - we si w gar.
Wyobraziam sobie, e zeschnite brzowe licie na drzewach szeptem mi
odpowiadaj, cho dobrze wiedziaam, e to tylko wiatr poruszajcy gaziami.
***

Zdenerwowana, wsunam rce do kieszeni i, mijajc akademiki, pobiegam na szczyt


wzniesienia. Jeli Akademia Mitu miaa czarne serce, to na pewno bio ono na gwnym
dziedzicu otoczonym - na ksztat gwiazdy - picioma budynkami: nauk cisych, nauk
humanistycznych, sal gimnastyczn, stowk i bibliotek.
Zazwyczaj na przerwach i po lekcjach uczniowie zbierali si tu, eby plotkowa,
wysya esemesy i przyglda si, kto z kim chodzi. Dzi z powodu zimna wszyscy si
pochowali: siedzieli w bibliotece, w swoich pokojach albo jedli kolacj w stowce.
Normalnie pustka na dziedzicu nie przyprawiaaby mnie o dreszczyk, ale dzisiaj - tak.
Soce ju zaszo. Na wszystkim wok nocne cienie kady si jak kaue czarnej
krwi. Drzewa straciy licie, a nieliczne, ktre jeszcze si trzymay, poruszane wiatrem
grzechotay jak suche koci. Oczyma wyobrani widziaam szkielety. Musiaam by nadal
wstrznita wypadkiem, skoro wszystko kojarzyo mi si z krwi, komi i szkieletami.
Zadraam. Schowaam szyj w konierz i poszam dalej.
Biblioteka antyczna, najwikszy budynek akademii, w picioramiennej gwiedzie
stanowia rodkowe rami. Wszystkiego w niej byo najwicej: najwiksza powierzchnia
podg, najwicej balkonw, wie, blankw. Krtko mwic, wygldaa jak zowieszczy
zamek.
Jednak najbardziej niesamowite byy w niej posgi. Ozdabiay wszystkie budowle w
Akademii Mitu, ale w bibliotece i na jej murach znajdowao si ich wicej ni w pozostaych
miejscach. Gryfy, gargulce, gorgony, smoki, Minotaur i inne mityczne stwory, ktrych nawet
nie znaam. Pokryway bibliotek od biegncego wok balkonu do szczytu budynku, cznie
z wieami zwieczonymi ostrymi jak miecz dachami. I nie byy to zwyke kamienne posgi.
Nie, wszystkie wyglday gronie, z wielgachnymi zbami i pazurami.
Moe to przez mj cygaski dar zawsze wydawao mi si, e posgi obserwuj mnie i
e, podobnie jak sfinksy przy gwnej bramie, ze zoci w wiecznie otwartych oczach ledz
moje kroki. e wystarczyoby je musn czubkami palcw, eby obudziy si do ycia,
wyskoczyy z fasady i rozerway mnie na strzpy.
To nie byo mie uczucie.
Oderwaam wzrok od gryfw usytuowanych po obu stronach schodw i wbiegam do
biblioteki, minam hol i pchnam drzwi do czytelni. Nie poszam gwnym przejciem
prowadzcym do stolikw, tylko bokiem udaam si na ty sali. Miaam tam swoje wasne
miejsce. Nic wielkiego, tylko kawaek podogi midzy wysokimi regaami. Kiedy bya tu
szklana gablota, jedna z setek rozsianych po caej bibliotece i mieszczcych rozmaite
artefakty: bro, biuteri, odzie, zbroje i inne rzeczy uywane przez mitycznych bogw,

boginie, herosw, zbrodniarzy i potwory. Teraz szklana szafka znika, rozbita w drobny mak
podczas mojej walki z Jasmine Ashton. Znajdujcy si w niej miecz trafi do mojego pokoju.
Puste miejsce po gablocie nie byo jedyn interesujc rzecz. Podniosam gow i
spojrzaam na osob, ktr pragnam zobaczy: Nike, grecka bogini zwycistwa.
No, oczywicie, nie bya to ona, tylko dziewiciometrowa statua z biaego marmuru.
Wok wewntrznego balkonu na pitrze sta rzd posgw bogw ze wszystkich mitologii na
wiecie. Oddzieleni od siebie smukymi obkowanymi kolumnami, patrzyli z gry na
uczniw. Bogowie nordyccy, jak Sol, Thor i Freja; greccy, jak Ares, Zeus i Apollon; egipscy,
jak Anubis, Ra i Bastet; a poza tym setki innych, o ktrych nie miaam pojcia przed
przyjciem do Akademii Mitu.
W tym panteonie brakowao jedynie nordyckiego zoliwca Lokiego, boga chaosu.
Miejsce, gdzie powinien znajdowa si jego posg, wiecio pustk. W dawnych czasach Loki
strasznie narozrabia: zabija innych bogw, usiowa przej kontrol nad wiatem i tak dalej.
Nie stawia si posgw osobie, ktra jest odpowiednikiem komiksowego superajdaka.
Kilka tygodni temu poznaam Nike. Bogini ukazaa mi si, oznajmiajc, e mnie
wybraa. Poprosia, ebym zostaa jej przedstawicielk w wiecie miertelnikw i pomagaa
walczy ze niwiarzami chaosu i innymi zoczycami.
Statua wygldaa tak samo jak Nike w chwili, gdy si mi ukazaa: z wosami
opadajcymi na ramiona, w dugiej powczystej sukni okrywajcej szczupe, ale silne ciao, z
wiecem laurowym spoczywajcym na gowie i pierzastymi skrzydami na plecach. Bogini,
ucielenienie zwycistwa, bya zimna, twarda, sroga - i jednoczenie pikna.
- Cze, Nike - szepnam. - Mam nadziej, e dobrze si bawisz na Olimpie czy
gdziekolwiek jeste. No wiesz, zajadasz ambrozj przy dwikach harfy i tak dalej. I w ogle
robisz to, co robi bogowie, kiedy imprezuj.
Posg mi nie odpowiedzia. Zreszt wcale tego nie oczekiwaam. Mimo to za kadym
razem, gdy wchodziam do biblioteki, zatrzymywaam si na moment, eby porozmawia z
bogini. Nie wiedziaam, czy mnie syszy, ale i tak mi to pomagao. Miaam niejasne
wraenie, e strzee mnie z wysoka, jakbym naprawd zasugiwaa na magiczny dar i
zaufanie, ktrymi mnie obdarzya. Jakbym naprawd, w roli jej wybraca, moga uczyni co
dobrego.
Odwrciam si i poszam na rodek sali, ku ladzie, gdzie wydawano i zwracano
ksiki. Lada biega przez ca szeroko czytelni, dzielc j na dwie czci. Za ni byy
pomieszczenia podzielone szklanymi ciankami, a przed ni stay rzdy dugich stow
bibliotecznych. W czytelni mona byo kupi kaw, lody owocowe i sodycze. Z luboci

wcignam ciepy aromat kawy zmieszany z suchym, nieco zatchym zapachem ksiek.
Kopua sklepienia biblioteki wznosia si bardzo wysoko, jakby budynek mia wicej
ni sze piter. Wydawao si, e cignie si w gr, coraz wyej, niemal do samych chmur.
Syszaam, e podobno sklepienie ozdabiay wyjtkowe freski ukazujce mityczne bitwy i e
lnio od zota, srebra i drogich kamieni, ale nigdy nie poszam na najwysze pitro, eby si
o tym przekona na wasne oczy. Std, skd patrzyam, widziaam tylko cienie.
Zaledwie odoyam torb na miejsce pod lad, otworzyy si drzwi za mn i ukaza
si w nich Nickamedes.
- Spnia si, Gwendolyn - warkn, krzyujc ramiona na piersi. - Jak zwykle.
Nickamedes, szef biblioteki antycznej, by czarnowosy, z bkitnymi oczyma. Patrzc
na niego, mona by pomyle, e jest sodki, a nawet przystojny. Przynajmniej jak na faceta
po czterdziestce. Ale wystarczyo, e otworzy usta, a wychodzi jego charakterek: spity,
nerwowy, nadty i do tego snob. Biblioteka bya dla niego caym wiatem. Kocha wszystko,
co si w niej znajdowao, mioci ofiarn, graniczc z obsesj. To znaczy, wszystko, poza
uczniami. Nickamedes nie lubi, gdy dotykano jego drogocennych ksiek i artefaktw, nawet
jeli wizao si to z wypenieniem zada zleconych przez profesorw.
Mnie, niestety, naczelny bibliotekarz nie bardzo mg si pozby. Kiedy zaczam
chodzi do tej szkoy, profesor Metis wymylia, e praca w czytelni pomoe mi pozna
kolegw i koleanki i nawiza przyjanie. Nic z tego nie wyszo. Za to Nickamedes dosta
bezpatnego niewolnika od czarnej roboty i traktowa mnie stosownie do mojej pozycji.
Uwielbia mn komenderowa.
Nickamedes nigdy nie lubi mnie ani mojego citego jzyka, a kilka tygodni temu po
prostu mnie znienawidzi. Kiedy Jasmine Ashton usiowaa mnie zabi w bibliotece, w
bjce... hm... rozbio si to i owo. A Nickamedes tpi wszystko, w czym widzia zagroenie
dla ukochanych ksiek. Powanie, ten wariat nawet nie otwiera ich szeroko, eby nie
uszkodzi grzbietu. No, moje przewinienia byy znacznie cisze: zniszczyam prawie cae
pitro. Prawd mwic, jeszcze do tej pory ukadaam na pkach tomy, ktre zleciay, kiedy
pchnam na Jasmine rega, eby nie przebia mnie mieczem.
- No, Gwendolyn? - warkn Nickamedes, niecierpliwie bbnic palcami jednej rki o
okie drugiej. - Co masz na swoje usprawiedliwienie?
Przewrciam oczyma. Nie mogam powiedzie mu, e wymknam si z kampusu,
eby odwiedzi babci, poniewa byo to wykroczenie przeciw reguom szkoy. Ale moe uda
mi si osodzi jego skwaniay nastrj. Signam do torby i wycignam metalow puszk
z ciastkami, zdjam wieko i podsunam mu pod nos. Zapach czekolady musi wywoa

umiech nawet na tej kocistej twarzy.


- Ciasteczko? - zaproponowaam gosem penym nadziei.
Twarz Nickamedesa jeszcze bardziej spochmurniaa.
- Wniosa wasne jedzenie na teren biblioteki?
Westchnam, wiedzc, e teraz dopiero spuci mi manto.
Bibliotekarz spiorunowa mnie wzrokiem. No c, pomylaam, wbijajc zby w
ciastko. Warto byo sprbowa.

Rozdzia 5
Po piciominutowym kazaniu, od ktrego pkay mi uszy, na temat tego, co wolno, a
czego nie wolno wnosi do biblioteki, zabraam si do pracy. Gwnie siedziaam za lad,
odbieraam ksiki i szukaam w systemie tych, ktre byy potrzebne.
Biblioteka speniaa nie tylko funkcj naukow. Naleaa rwnie do gwnych miejsc
w akademii, gdzie warto byo zosta zauwaonym. Co wicej, mnstwo ludzi lubio bzyka
si w mrocznym kcie za regaami. Od czasu do czasu Nickamedes kaza mi odkurza pki i
czyci gabloty na artefakty ukryte midzy stosami ksiek. Za kadym razem znajdowaam
wicej zuytych prezerwatyw ni zgniecionych kartek papieru i zgubionych dugopisw. Fuj.
Nie chciaabym robi tego w bibliotece, gdzie w kadej chwili mg kto nadej, ale w
Akademii Mitu uwaano to za ekscytujce.
Dzi w czytelni siedziao wicej osb ni zazwyczaj, poniewa wszyscy chcieli mie z
gowy zadania domowe przed wyjazdem na festyn zimowy. O niczym innym nie mwiono.
Idc alejk, eby odoy ksiki na pki, usyszaam niejeden komentarz na ten temat.
Wszyscy byli strasznie podnieceni planami zabaw w kurorcie narciarskim.
- Syszae? Samson Sorensen jak zwykle robi wielk imprez. Obalimy co najmniej
pi beczuek, jak nie wicej.
- Znam gocia, ktry mwi, e moe skombinowa marych prima sort.
- Ciekawe, ilu facetw zaliczy Morgan McDougall w czasie weekendu. Dwch?
Dwunastu? Dwudziestu?
Ostatnia uwaga pada z ust Heleny Paxton, Amazonki owosach i oczach barwy
karmelu, z ktr chodziam na zajcia z literatury angielskiej. Rozlegy si zoliwe chichoty.
Dziewczyny cwaniackimi spojrzeniami obrzuciy koleank siedzc samotnie przy stoliku
niedaleko kontuaru. Czarnowosa, z orzechowymi oczyma i penym pontnych krgo-ci
ciaem Morgan bya jedn z najpikniejszych dziewczyn w szkole - i jedn z najatwiejszych.
Powanie. Wszyscy wiedzieli, e sypiaa z Samsonem, ktry by w tym czasie chopakiem jej
przyjaciki, Jasmine.
- Ja stawiam na dwudziestu - odpowiedziaa sama sobie Helena. - Morgan nie lubi by
bezczynna.
Popyny nowe szyderstwa. Morgan siedziaa odwrcona tyem do Amazonek, ale
widziaam, e zaczerwienia si z upokorzenia i zoci. Pochylia si niej nad ksikami, nie
dajc dziewczynom satysfakcji wyprowadzenia jej z rwnowagi. Zrobio mi si jej al.

Wiedziaam dobrze, co to znaczy by wyrzutkiem.


Nie miaam ochoty by jak zwykle mia, bezwonna i niezauwaalna, szczeglnie jeli
chodzi o Jasmine Ashton. By moe to z powodu tego wypadku z SUV-em. Podeszam do
stou, przy ktrym siedziay chichoczce Amazonki.
- Hej - zaczepiam je - czemu si nie zamkniecie? Nie macie pojcia, jaka poda,
bezduszna i pokrcona bya Jasmine.
Moecie mi wierzy, to nie bya sodka, niewinna dziewczynka.
Najpikniejsza, najbogatsza i najpopularniejsza dziewczyna we wszystkich drugich
klasach pochodzia z rodu niwiarzy chaosu. Upozorowaa wasn mier, eby zoy
Morgan w ofierze bogu za, Lokiemu.
Helena przestaa si mia.
- A ty to kto? - spytaa.
- To ta dziwaczka, Cyganka - odpowiedziaa jej jedna z koleanek. - Ta, ktra znalaza
zamordowan Jasmine.
Amazonka miaa racj. To ja znalazam zwoki Jasmine w czasie mojej zmiany w
bibliotece antycznej. Nie wiedziaam wtedy, e to bya tylko iluzja stworzona w celu
zemszczenia si na Morgan.
Wtedy czuam si oszoomiona pozorn mierci Jasmine, a jeszcze bardziej
bezduszn reakcj jej przyjaci. mier nie bya czym wyjtkowym w Akademii Mitu.
Niemal kady z uczniw mia przyjaci lub czonkw rodziny zabitych przez niwiarzy
chaosu, wic zamordowanie koleanki nie stanowio dla nich takiego wstrzsu jak dla mnie.
Zapragnam dowiedzie si, kto i dlaczego j zabi. Zaczam zatem bada spraw,
wykorzystujc w tym celu swoje zdolnoci magiczne. Prawd odgadam zbyt pno i Jasmine
omal nie zoya mnie w ofierze Lokiemu, razem z Morgan. Pewnie by jej si to udao, gdyby
nie zabi jej Logan.
Wadze uczelni usioway utrzyma ca rzecz w tajemnicy. Profesor Metis zdradzia
mi jednak, e rodzina walkirii dowiedziaa si jakim sposobem o moim wpltaniu w
wydarzenia i e obarczaa mnie win za jej mier.
Ich rozumowanie wydawao mi si pokrtne i nielogiczne, poniewa to nie ja zabiam
Jasmine, ale skutkiem tego musiaam zacz treningi z Loganem i innymi Spartanami. ebym
moga si obroni, jeli Ashtonowie nal na mnie grasownika nemejskiego, jakie inne
mityczne monstrum albo choby SUV-a.
Rodzina Jasmine moga przecie zaangaowa zaprzyjanionego niwiarza, eby
przejecha mnie autem - miecio si to w granicach prawdopodobiestwa. W kocu trup to

trup. Mogabym si zaoy, e Ashtonom jest wszystko jedno, w jaki sposb zgin.
Amazonki zwrciy na mnie ca uwag. Wpatryway si we mnie spod
przymruonych powiek. Wyrazem oczu przypominay sfinksy przy gwnej bramie.
Waciwie na swj sposb te byy potworami.
Po kilku sekundach Helena znowu si rozemiaa.
- Niewane. Nie rozmawiaymy z tob, Cyganko, wic moe lepiej id poustawia
ksiki na pkach, zanim Nickamedes ci ochrzani. Nie, czekaj. Lepiej nie. Lubi patrze,
jak si na ciebie drze. Praca w bibliotece. Jakie to tanie, zupenie jak twoje ubranie.
- Moje ubranie wcale nie jest tanie - wymkno mi si, cho dobrze wiedziaam, e i
tak jestem na straconej pozycji.
Babcia Frost mwia, e mamy mas pienidzy, ale razem z mam postanowiy nie
rozpuszcza mnie tak, jak czynili to rodzice wikszoci dzieci w akademii. niwiarze
stanowili nieustanne zagroenie, wic niemal wszyscy rodzice strasznie psuli swoje latorole,
dajc im wszystko, co tylko mona dosta za pienidze, na wypadek gdyby oni, lub dzieci,
przedwczenie zmarli. Dlatego wszystkie
Amazonki miay projektanckie ciuchy, buty, torebki i drog biuteri.
Helena spojrzaa na mnie pogardliwie i odpara:
- Ale zotko, dinsy bez metki i bluza z kapturem to esencja taniochy. No, id ju
sobie. Due dziewczynki chc porozmawia.
Po wygoszeniu tego expos Helena przewrcia oczyma i wszystkie dziewczyny
wrciy do plotek, kompletnie nie zwracajc na mnie uwagi, mimo e nie ruszyam si z
miejsca. Poczuam, e policzki pon mi z gniewu, ale nic nie mogam na to poradzi.
Odwrciam si i ruszyam w kierunku lady.
Kiedy mijaam stolik Morgan, zwolniam kroku, eby si jej przyjrze. Czasami
zastanawiaam si, co waciwie Morgan pamita z tamtej nocy w bibliotece. Przecie
Jasmine wlaa jej krew do Czary ez, artefaktu obdarzonego potn moc magiczn. W
rezultacie Morgan zmienia si w zombie, a ja musiaam walczy z walkiri. Niemniej cay
czas mi si wydawao, e dziewczyna musi pamita co z tych wydarze. Nigdy nic mi na
ten temat nie powiedziaa, ale razem chodziymy na wuef i co jaki czas apaam j na tym,
e si we mnie wpatruje. Jak tylko to zauwaya, od razu odwracaa wzrok.
Morgan zorientowaa si, e si jej przygldam. Rzucia mi przelotne spojrzenie
smutnych, udrczonych oczu, po czym zacisna wargi i wlepia wzrok w podrcznik. Za
nami Amazonki nie ustaway w docinkach i Morgan znowu si zaczerwienia.
Nie potrafiam jej nie wspczu. Wprawdzie sypiaa z chopakiem najbliszej

przyjaciki, ale teraz zostaa kompletnie sama. Doszy mnie plotki, e dwa tygodnie temu
zerwaa z Samsonem, a jej dawne przyjaciki walkirie nie chciay z ni rozmawia. Dziki
Daphne dowiedziay si, jak Morgan i Jasmine namieway si z nich za plecami. Trudno
przyjani si z kim, kto si z ciebie nabija.
W kocu Amazonki zostawiy Morgan w spokoju i wrciy do ksiek. Z rnych
stron dobiegay mnie strzpy rozmw, lecz nie zwracaam na nie uwagi. Byam zbyt
zaabsorbowana rozmylaniem o SUV-ie. Czy to wypadek? Czy dziaanie celowe? Czy
rodzice Jasmine postanowili mnie zlikwidowa? Czy wysali moim tropem niwiarza? Nie
wiedziaam i nie widziaam sposobu, eby si dowiedzie.
Zmartwienie doprowadzao mnie do szau.
Koo sidmej do biblioteki przysza Daphne ze swoim chopakiem, Carsonem
Callahanem, ktry gra w szkolnej kapeli. Pomachaam im, ale Nickamedes rzuci mi tak
zjadliwe spojrzenie, e nie wyszam zza kontuaru, eby z nimi porozmawia, cho naprawd
chciaam powiedzie Daphne o SUV-ie. Na szczcie wieczorem walkiria miaa itak przyj
do mojego pokoju. Nie byo to co, o czym si pisze w esemesach.
Wreszcie o wp do dziewitej czytelnia zacza pustosze. Spakowaam swoje
ksiki z nadziej, e Nickamedes pozwoli mi wczeniej wyj. Niestety, zgodnie ze swoim
charakterem kolca w dupie pchn do mnie nastpny wzek wyadowany ksikami.
- Musz jeszcze wysa kilka e-maili, zanim zamkn bibliotek - owiadczy. - Mam
nadziej, e w tym czasie zdysz odoy te ksiki na pki, Gwendolyn, nie robic wicej
adnych szkd.
- Sowo harcerza - rzekam. - W ogle adnych szkd.
Bibliotekarz spojrza na mnie zimno i podejrzliwie, po czym znikn za szklanymi
drzwiami. Pokazaam mu jzyk za plecami. Wiem, e nadal by zy za zniszczenia, ale od tej
pory miny ju cae tygodnie, a poza tym pomogam mu posprzta. Mgby ju przesta
cigle mnie obwinia. Przecie nie zrobiam tego celowo.
Zapaam stary, rozchwierutany wzek i pchnam go ku regaom. Oczywicie
musiaam walczy z zepsutym kkiem, ktre zawsze cigno w lewo. Przez dwadziecia
minut ukadaam grube tomy. Pomimo daru psychometrii nie odbieraam adnych wibracji,
poniewa przez wiele lat dotykao ich mnstwo osb. To byy gwnie ksiki historyczne,
ktre suyy do odrabiania zada domowych ipisania prac. Nikt nie mia dla nich
szczeglnych uczu. Zazwyczaj nie odbieraam wibracji z rzeczy codziennego uytku albo
takich, ktre miay jedn zwyk funkcj, jak talerze, stoy czy krzesa.
Imponujce ataki najwyraniejszych obrazw i zwizanych z nimi uczu zdarzay si

wtedy, gdy przedmiot mia dla kogo szczeglne osobiste znaczenie, na przykad
przekazywany z pokolenia na pokolenie piercionek albo fotografia przyrodniego brata,
ktrego kto serdecznie nienawidzi.
Na samym pocztku pobytu w akademii prac w bibliotece odczuwaam jako wielki
ciar, bo, prawd mwic, nie cierpiaam szkoy i wszystkiego, co si z ni wizao.
Szczeglnie tego, e bez sowa wyjanienia zabrano mnie z dawnej budy, gdzie miaam
przyjaci. Ale teraz nawet lubiam wczy si midzy regaami, gwnie ze wzgldu na te
czadowe artefakty w gablotach.
Nie na darmo nazywaa si bibliotek antyczn. Na wszystkich jej pitrach
znajdoway si setki szklanych gablot, w ktrych eksponowano przedmioty nalece niegdy
do wanych postaci ze wiata mitycznego. Na przykad tarcz Achillesa z czasw wojny
trojaskiej czy zdarte buty, w ktrych Psyche wdrowaa w poszukiwaniu swojego ma,
Erosa, greckiego boga mioci. Przechodzc obok, zatrzymywaam si i odczytywaam
srebrne tabliczki na froncie albo umieszczone w rodku tekturki z informacjami, kto danej
rzeczy uywa i jaka magia jest z ni zwizana.
Skoczyam wanie czyta o krosnach Arachne, ktra stana do tkackiego pojedynku
z Aten, kiedy w ssiednim przejciu co zaszelecio i ktem oka dojrzaam jaki ruch.
- Halo - zawoaam. - Czy kto tu jest?
Pewnie nie powinnam bya tego robi, ale nie chciaam nadzia si na bzykajc si
park. W tym tygodniu zdarzyo mi si to ju dwa razy. O dwa razy za duo.
- Halooo! - zawoaam.
Zaczam szarpa wzek tam i z powrotem, bo wtedy kka strasznie skrzypiay,
gorzej ni normalnie. Miaam nadziej, e jeli to zakochani, to usysz haas i zd
podcign ubranie. Albo nacign, zaley.
Podeszam z wzkiem do koca alejki. Wyszam spomidzy regaw do gwnej sali i
oznajmiam:
- Za kilka minut zamykamy bibliotek...
Nie skoczyam, bo strzaa przemkna tu koo mojej gowy i utkwia w szafie na
ksiki. Chwiaa si jeszcze lekko, jak te, ktre wstrzeliam w tarcz rano. Trzydzieci
centymetrw bliej, a utkwiaby w mojej czaszce.
Wreszcie oczy i mzg skoordynoway informacje i zorientowaam si, e kto do mnie
strzela!
Natychmiast upadam na kolana i wczogaam si z powrotem midzy regay,
osaniajc si wzkiem i zymajc w duchu na koszmarny zgrzyt. Nie wiedziaam, czy jestem

w polu widzenia ucznika, niemniej chyba nie trafi mnie przez wzek? Czy magiczne uki i
strzay byy w stanie tego dokona?
Cholera, cholera, cholera. Dlaczego zawsze mi zdarzaj si takie rzeczy? Wydawa by
si mogo, e biblioteka to najbezpieczniejsze i najnudniejsze miejsce w akademii, a nie
najbardziej niebezpieczne. Ju drugi raz kto prbuje mnie tutaj zabi. Naprawd musz
zmieni miejsce pracy.
Siedziaam skulona, opierajc si o szaf. Nogi podcignam pod brod, a przed sob
postawiam wzek. Z trudem oddychaam. Dopiero po kilku gbszych wdechach zaczo
dociera do mnie co poza haasem walcego serca i krwi szumicej w uszach. To znaczy
dopiero wtedy zaczam sysze dwiki na zewntrz, jak na przykad strzay zakadanej do
uku albo krokw w moim kierunku.
Tymczasem panowaa cisza - absolutna, martwa, przeraliwa.
Nie ruszaam si z miejsca. Mijay sekundy, zrobia si z nich minuta, potem druga.
Nadal nic nie syszaam. Miaam nadziej, e ktokolwiek strzela, ju dawno sobie poszed.
Ale nie byam na tyle gupia, eby, jakby nigdy nic, wrci do swoich zaj. Nie przeszam
takiego treningu w walce jak pozostali uczniowie, niemniej nawet ja wiedziaam, jak fatalnie
moe si skoczy zaoenie, e napastnika ju nie ma.
Starajc si nie skrzypn ani nie zgrzytn, odsunam wzek i na czworakach
dotaram na drugi koniec alejki. Zamaram w bezruchu, chwil nasuchiwaam, po czym
powoli i ostronie wyjrzaam.
Biblioteka bya kompletnie pusta.
Przy stoach nikt nie siedzia. Nikt nie pakowa swoich rzeczy. Nikt nie szed do drzwi
z torb na ramieniu. Nawet pani Raven, ktra obsugiwaa bufet, zdya ju wyj.
W konsternacji przygryzam warg. To, e nikogo nie widziaam, nie znaczy, e
nikogo nie byo. Strzaa nie wzia si znikd. Kto j musia wystrzeli, a ja nie miaam
sposobu sprawdzi, czy nadal tu jest...
Na moim ramieniu zacisna si czyja do. Krzyknam iodskoczyam w bok,
uderzajc ramieniem w rega. Wyrwaam z niego grube tomiszcze i odwrciam si
byskawicznie na kolanach, gotowa zdzieli nim tego, kto si za mn czai, a potem rzuci si
do ucieczki.
Porodku alejki, podparty pod boki, sta Nickamedes.
- Gwendolyn - powiedzia. - Czy dobrze si czujesz?
Podniosam si, cho raz uradowana jego widokiem. I to tak bardzo, e gotowa
byabym obj go z radoci.

Nickamedes otworzy usta, eby co powiedzie, ale powstrzymaam go, podnoszc


rk i syczc:
- Ciii...
Wzrok bibliotekarza zrobi si lodowaty. Ja jednak, kompletnie go ignorujc, skupiam
si na suchaniu. I znowu nic. adnych szmerw, szmeru odziey, oddalajcych si krokw...
- Pytam ponownie, czy dobrze si czujesz - odezwa si Nickamedes nieprzyjemnym
tonem - czy te znowu... w co si wdaa?
- Nie, nie czuj si dobrze - odparam i wymijajc go, ruszyam ku strzale. - A
powodem jest to...
Skrciam za rg, wycignam palec i sowa zamary mi na ustach.
Strzaa znikna, jakby nigdy jej nie byo.
- Gwendolyn, czy co si stao?
Nickamedes stan tu za mn. Otworzyam i zamknam usta, nie wydajc adnego
dwiku. Nie, nie czuj si dobrze - chciaam oznajmi - bo kto prbowa wpakowa mi
strza w czaszk.
Ale nie mogam mu tego powiedzie bez adnego dowodu. Facet mnie nie cierpia.
Nigdy by nie uwierzy, e kto do mnie strzeli, ot tak sobie. A nawet gdyby uwierzy, to
moe i tak by si nie przej.
Zacisnam usta i staam jak sup z policzkami poncymi zoci, wstydem i
strachem.
Nickamedes tylko unis brwi, dajc do zrozumienia, e musiaam do reszty straci
rozum.
- Skoczyem e-maile. Zbieraj swoje rzeczy, zaraz wycz wiata i zamkn
bibliotek.
Poszed do swojej kanciapy, a ja staam, sparaliowana strachem, czujc si jak
wariatka. Po chwili zrobiam gboki wydech i spojrzaam na rega, sprawdzajc, czy strzaa
jednak nie wrcia na swoje miejsce. Nie wrcia, ale przyszo mi do gowy, e moe wcale
sobie tego nie wymyliam. Bo w regale pojawia si szczerba, ktrej wczeniej nie byo.
Wyrana, brzydka dziura w ksztacie gwiazdy miaa gboko jakich dwunastu
centymetrw. Ktokolwiek wypuci strza, musia j std wyrwa, kiedy oddawaam si
penetracji drugiego koca alejki. Tylko takie wyjanienie przyszo mi do gowy. Ale jeli tak,
to dlaczego nie strzeli jeszcze raz, gdy byam do niego odwrcona plecami? Czy moe
usysza, jak Nickamedes chodzi po kanciapie, i si wystraszy? Jeli tak, to powinnam zacz
by milsza, i to o wiele milsza, dla wiecznie rozdranionego bibliotekarza.

Teraz jednak potrzebowaam zdoby informacje i znaam na to sposb. Podniosam


trzsc si rk i z lekkim wahaniem dotknam dziury, wiedzc, e psychometria zacznie
dziaa i powie mi dokadnie, co si zdarzyo.
Przed oczyma ukaza mi si obraz strzay wbijajcej si w rega. I nic poza tym.
adnej wskazwki, kto i dlaczego to zrobi. Rozczarowao mnie to, ale nie zaskoczyo.
Waciwie powinnam dotkn strzay albo uku. To mia w rce napastnik. Gablota bya po
prostu miejscem, gdzie wyldowaa strzaa. Dlatego nie wizay si z ni adne emocje czuam tylko si przebijajc grub warstw drewna.
Zniechcona opuciam do.
- Gwendolyn! - zawoa Nickamedes - Albo w tej chwili zabierzesz std swoj torb,
albo zostanie tu na noc!
Nic wicej nie mogam zrobi - przynajmniej dzisiaj, nie majc strzay ani uku, ani
adnego innego dowodu - wic odwrciam si od pokiereszowanego mebla, podeszam do
lady i wziam raportwk.
Zarzucajc j na rami, nie mylaam o tym, co robi. Byam cakowicie pochonita
odtwarzaniem wydarze caego dnia. Najpierw SU V, a teraz strzaa. Pyn z tego jeden
wniosek.
Kto prbuje mnie zabi. Tym razem jednak nie w sali gimnastycznej i nie by to
trening.
Nie, tym razem dziao si to naprawd.

Rozdzia 6
- Kto prbuje ci zabi? Powanie? - dziwia si p godziny pniej Daphne.
Wzruszyam ramionami.
- Zabi, okaleczy, zrani. Czy niwiarzom nie jest wszystko jedno?
Siedziaymy w moim pokoju w akademiku, zajadajc ciastka z truskawkami i
czekolad, ktre upieka babcia Frost. To znaczy: Daphne jada ciastka. Ja straciam apetyt.
Po tym, co si wydarzyo, odek podszed mi do garda i nie chcia opa.
Kiedy Nickamedes zamkn bibliotek, biegam ca drog z grnego dziedzica do
Styksu, gdzie mieszkaam. Przy kadym kroku oczekiwaam, e z ciemnoci nagle wyoni si
strzaa i przeszyje mi serce.
Ale nic si nie stao.
Dotaram caa i zdrowa do akademika, otworzyam drzwi kart identyfikacyjn i
udaam si prosto do pokoju w wieyczce na drugim pitrze. Umeblowany by typowo:
biurko, ko, pki na ksiki, telewizor, maa lodwka, lecz mia te kilka indywidualnych
cech. Na biurku stay dwie oprawione fotografie mamy i maa statuetka Nike. Wiktor,
chwilowo picy w pochwie, wisia na cianie nad biurkiem, tu obok plakatw z Wonder
Woman i The Killers.
Zwykle ten pokj by dla mnie azylem, chronic przed szalonym wiatem akademii.
Tylko nie dzi. Siedziaam na pododze, owinita szarym kocem w kratk, i wygldaam
przez okno. Nie widziaam nikogo, kto czaiby si na dziedzicu. Na dworze byo ju cakiem
ciemno.
- Dlaczego mylisz, e to niwiarz prbowa ci zabi? - spytaa Daphne.
- A kto inny? Poza tym profesor Metis powiedziaa mi, e rodzina Jasmine moe si
na mnie mci, poniewa miaam zwizek z jej mierci.
- Prawda, narazia si. niwiarzom oglnie, a jej rodzinie szczeglnie.
Walkiria, rozwalona na moim ku, jada ciastka i jednoczenie pisaa co na
laptopie. Przy ruchu rki dwiczay przyczepione do srebrnej bransoletki amulety. Carson
kupi t bransoletk kilka tygodni temu, jeszcze kiedy nie mg zebra si na odwag, eby
umwi si z Daphne. A teraz bransoletka bya jedn z najcenniejszych rzeczy jego
dziewczyny.
- niwiarze nie lubi, kiedy ktry z nich ginie - dodaa moja przyjacika. - Zemsta to
ich ywio. Czy powiesz profesor Metis, co si stao?

Pani Metis bya nauczycielk historii mitycznej i w pewnym stopniu staa si moj
protektork. W dawnych czasach, kiedy sama uczya si w akademii, przyjania si z moj
mam. Powiedziaa mi, e mama niezliczon ilo razy uratowaa jej ycie i e czuje si w
obowizku mie mnie na oku.
Mj wzrok powdrowa ku biurku. Podniosam si i wziam do rki fotografi w
ramce. Za kadym razem, kiedy wyjmowaam zdjcie zza szka i dotykaam rk gadkiego
papieru, czuam, e naprawd kochay si jak siostry. wiadomo, e jeszcze komu prcz
mnie rwnie mocno zaleao na mamie, sprawiaa, e czuam si mniej samotna i troch
atwiej byo mi znie al i wyrzuty sumienia z powodu jej mierci.
- Co mam powiedzie pani Metis? - spytaam, odkadajc fotografi na biurko. - e
kto prbowa mnie przejecha autem koo domu babci, a potem strzeli do mnie w
bibliotece? Nie mam adnego dowodu, e faktycznie tak byo. Nawet nie zauwayam tablicy
rejestracyjnej samochodu i nie mam strzay. Mogaby uzna mnie za paranoiczk.
- Nie sdz. - Daphne bbnia palcami w komputer, a wok niej unosiy si rowe
iskry. - Metis ma wicej rozsdku ni wikszo profesorw. Myl, e by ci uwierzya.
- Moe tak, moe nie. Powinna widzie spojrzenie, jakim obrzuci mnie Nickamedes.
Zupenie jakbym ucieka z wariatkowa. A moe uciekam?
art by gupi, ale usiowaam si umiechn, tylko e usta nie chciay mnie sucha.
Fakt, e kto chcia mnie zabi, wcale nie wprawi mnie w dobry humor.
Daphne potrzsna gow, a jasne wosy rozsypay jej si na ramionach.
- Wcale nie zwariowaa. Jeli mylisz, e ciga ci niwiarz, to pewnie tak jest.
Wydawa by si mogo, e yj tylko po to, eby nas wykacza, podobnie jak my ich.
- wietnie. To mnie pocieszya.
Daphne przewrcia oczyma.
- Do licha, Gwen, to nie koniec wiata. Wszyscy uczymy si, jak walczy ze
niwiarzami. Ty po prostu przechodzisz ostry kurs i to wszystko. Niektrzy by ci pewnie
zazdrocili. Na przykad Spartanie. Czasami wydaje mi si, e gdyby tylko trener Ajaks im
pozwoli, to Logan i jego kolesie zorganizowaliby polowanie na niwiarzy.
Poza tym, e naleeli do najlepszych wojownikw w Akademii Mitu, Spartanie
cieszyli si reputacj ogromnie krwioerczych. Lubili by w rodku bitwy i sia mier - to
pewnie stanowio cz ich DNA. Wystarczyo, e wzili do rki co zupenie zwyczajnego ciastka, ktre wcinaa Daphne, zszywacz stojcy na biurku, statuetk Nike - i automatycznie
wiedzieli, jak zada tym cios. Logan, Kenzie czy Oliwier mogliby zapa jeden z tych
przedmiotw, zabi mnie i o wszystkim zapomnie. To jedna z niesamowitych rzeczy, ktre

robili instynktownie.
- No to ten kurs oblej - jknam. - Bd si ukrywa w pokoju a do przerwy
witecznej. Wczeniej czy pniej omnie zapomn.
- niwiarze nigdy nie zapominaj. Jak trafisz na ich czarn list, to bd ci ciga, a
ci dopadn. Albo ty ich. - Daphne potrzsna gow. - I nie moesz tu zosta, szczeglnie
podczas weekendu. Wszyscy wyjedaj na festyn, nawet profesorowie i inni pracownicy.
Byaby tu kompletnie sama. Jeli jaki niwiarz zawzi si na ciebie, to byby to dla niego
wspaniay prezent gwiazdkowy. Sama wiesz, e rodki bezpieczestwa na kampusie s do
kitu.
- No to co mam robi?
- Porozmawiaj z pani Metis. Powiedz jej, co si dzieje, i spytaj, czy nie ma jakich
wieci o rodzinie Jasmine.
Czy nadal si ukrywaj, czy te panteon schwyta ich i wtrci do wizienia, gdzie jest
ich miejsce.
Skinam gow i zapado milczenie.
- Wiesz - powiedziaam po chwili - waciwie mogabym pomyle o tobie i to by mi
pomogo obroni si przed niwiarzem.
- O czym ty mwisz?
Opowiedziaam jej, jak podczas treningu poprawiy si moje wyniki, kiedy
przywoywaam wspomnienia z wygranych zawodw.
- Naprawd? To wietnie - ucieszya si walkiria. - Zastanawiam si, czy mogaby to
wykorzysta do innych rzeczy.
- To znaczy?
Daphne wskazaa na wypchan torb na pododze.
- Czekajc na dojrzenie talentu magicznego, czytaam na temat rnych teorii magii.
Jest mnstwo opowieci o tym, jak ludzie podczaj si pod magiczne siy innych.
Wikszo z nich ma dar zwizany z umysem, tak jak ty, na przykad telepati czy co
innego, co pozwala im zaglda w myli innych ludzi. Zatem jeli potrafisz przywoa
wspomnienia zawodw uczniczych, to moe udaoby si to z innymi rzeczami? Albo nawet
ludmi?
Wzruszyam ramionami.
- Nie wiem. Nigdy tego nie prbowaam. Zazwyczaj po prostu mam wizje, kiedy
czego dotykam. Ze wspomnieniami, ktre do mnie trafiaj w ten sposb, niczego ju nie
robi.

- No to sprbuj. Tak czy inaczej, lepiej zacznij ju si pakowa na festyn. Nie


zostawi ci tu samej na pastw niwiarza. Pojedziesz z nami, nawet gdybym musiaa si
wcign ci do autobusu.
Urodziwa twarz Daphne zacia si w tym postanowieniu, a wok niej zawirowao
mnstwo rowych iskier. Byymy przyjacikami tylko kilka tygodni, ale wiedziaam, e
nie mam z ni szans. Przy jej sile - bya przecie walkiri - bez trudu wykrciaby mi rami i
zmusia do ulegoci.
- W porzdku, w porzdku - jknam. - Jutro porozmawiam z pani Metis i pojad z
tob na ten gupi festyn. Tylko nie myl, e mi si spodoba.
Daphne umiechna si i wsadzia do ust ciasteczko.
Nastpnego dnia nie robiam odstpstw od rytmu zaj: poranny trening z Loganem,
Kenziem i Oliwierem; niadanie w stowce z Daphne; nudne lekcje. Przygldaam si innym
uczniom, zastanawiajc si, kto z nich mgby by niwiarzem, ale nikt nie zwraca na mnie
wikszej uwagi ni zazwyczaj. To znaczy nikt mnie w ogle nie zauwaa. Nie naleaam do
popularnych osb, a poza tym nie byam wystarczajco adna, eby faceci si za mn ogldali.
Wikszo - tak jak Helena Paxton i jej zasmarkane przyjaci-eczki z biblioteki - widziaa
we mnie tylko Gwen Frost, dziwaczn Cygank.
W kocu nadesza szsta lekcja i usiadam w awce, czekajc na histori mityczn z
profesor Metis. Carson, ktry siedzia w awce tu przede mn, odwrci si, eby
porozmawia. By chopakiem Daphne, ale te moim przyjacielem, poniewa pomogam mu
j poderwa. Miy, sympatyczny go, szczupy, metr osiemdziesit pi, z ciemnymi
wosami i niad cer. Mia fioa na punkcie kapeli szkolnej i by dyrygentem Orkiestry
Marszowej Akademii Mitu - mimo e mia tylko siedemnacie lat i, podobnie jak ja, chodzi
do drugiej klasy. Carson, jako Celt, posiada wyjtkowe zdolnoci muzyczne, by kim w
rodzaju barda-wojownika. Nigdy go nie pytaam, czy ma jakie inne talenty magiczne.
- Nie cieszysz si na festyn zimowy? - spyta, podsuwajc okulary do gry i zerkajc
na mnie ciemnobrzowymi oczyma. - Dla ciebie bdzie to pierwszy raz, prawda?
- Jasne - mruknam. - Ju si ciesz.
Carson zmarszczy brwi, widzc moje rozgoryczenie, ale zanim zdoa co
powiedzie, zabrzmia dzwonek na pocztek lekcji. Po chwili pani Metis wesza do klasy. Jak
wielu nauczycieli w Akademii Mitu, bya Greczynk. Niewysoka, oniadej cerze, krpa
brunetka z wosami zawsze cignitymi w kok. Dzi miaa na sobie zielony sweter rybacki,
dokadnie w kolorze jej oczu, ktre kryy si za okularami w srebrnych oprawkach.
- Dzie dobry. Prosz otworzy ksiki na stronie dwiecie pidziesitej pierwszej -

powiedziaa. - Dzi skupimy si na stworzeniach, ktre wspomogy Lokiego podczas wojny


chaosu, i na tych gatunkach, ktrymi do dzi posuguj si niwiarze.
Dreszcz przebieg mi po skrze. Innymi sowy, gadanie o potworach. Nie jest to mj
ulubiony temat. niwiarze, cho okropni, s przynajmniej ludmi. Okej, okej, ludmi z
magicznymi zdolnociami, magiczn broni i czarnym sercem, niemniej ludmi. Ale potwory
- magiczne koszmarki, ktre niwiarze tresowali, eby im suyy - przyprawiay mnie o gsi
skrk. Zetknam si oko w oko z grasownikiem nemejskim i dobrze wiem, jakie to bydl
ma wielkie, ostre zby i pazury. Wyglda jak pantera karmiona sterydami. Grasownik superniebezpieczny. Gwen - nie zanadto niebezpieczna. Tyle wiedziaam i wicej nie byo mi
potrzebne.
Nie mogam jednak opuci lekcji, wic otworzyam podrcznik na odpowiedniej
stronie.
- Wszyscy wiecie o niwiarzach chaosu - zacza nauczycielka - ktrzy su
Lokiemu, bogu zoczycy, i o tym, e przed wiekami prbowali przej wadz nad ludmi.
Ich denia doprowadziy do dugiej, krwawej wojny chaosu, ktra niemal skoczya si
zniszczeniem wiata. Wtedy czonkowie panteonu zjednoczyli si, eby stan do walki z
Lokim i niwiarzami. Nike, grecka bogini zwycistwa, pokonaa Lokiego w walce, a potem
ona i inni bogowie zamknli go w magicznym wizieniu, oddalonym od sfery ziemskiej.
Pani Metis spojrzaa na jedn osob, potem na drug, sprawdzajc, czy suchamy
uwanie.
- Mwilimy rwnie o tym - kontynuowaa - jak niwiarze usiuj uwolni Lokiego i
pogry wiat w drugiej wojnie chaosu.
Gdy zacz si wykad, moje myli pobiegy ku Jasmine Ashton, ktra bya
niwiarzem chaosu, podobnie jak jej caa rodzina. Przed mierci powiedziaa mi, e w
akademii s te inni niwiarze - do teraz na myl tym czuj cisk w odku. Nie do, e
niwiarze w ogle istniej, to jeszcze chodzi si z nimi do szkoy, nie majc pojcia, kim s i
kiedy zdecyduj si ci zabi.
To przez nich powstaa taka szkoa jak Akademia Mitu. Uczniowie byli potomkami
rozmaitych mitycznych wojownikw, ktrzy walczyli z Lokim przed wiekami, a teraz ich
potomkowie szkolili si na wypadek, gdyby Loki powrci. Wszyscy uczniowie od urodzenia
uczyli si korzysta
z magicznych talentw, eby jak najlepiej walczy ze niwiarzami. Oczywicie, ja nie
byam wojownikiem jak pozostali, ale miaam dar psychometrii dany mi przez sam Nike.
Ostatnio dowiedziaam si, e wszystkie moje przodkinie w jaki sposb suyy Nike,

nawet babcia Frost i mama. Dlatego bogini podarowaa nam zdolnoci magiczne, co uczynio
z nas Cyganw. Babcia powiedziaa mi, e s rwnie inni Cyganie, czyli ludzie z
magicznymi darami, ale nigdy nikogo takiego nie spotkaam. Nie byam pewna, czy w ogle
bym tego chciaa, poniewa babcia zdradzia mi rwnie, e nie wszyscy Cyganie s dobrymi
ludmi, niektrzy s rwnie li jak bogowie, ktrym su.
Ja te zostaam wybracem Nike. Sama bogini wyznaczya mnie do tej funkcji.
Szykowaam si do kontynuowania tradycji rodzinnej, nie majc pojcia, jak mog nie
dopuci do tego, eby komu staa si krzywda.
-... im wicej wiecie o stworach, ktrymi posuguj si niwiarze, tym lepiej bdziecie
w stanie chroni siebie i tych, ktrych kochacie - zakoczya wstpn cz wykadu pani
Metis.
Odsunam od siebie mczce myli i skupiam si na jej sowach. Przez nastpne p
godziny pani profesor mwia o potworach, o caych zastpach potworw: bazyliszki, smoki,
yeti, nawet gigantyczne ptaki zwane czarnymi rokami. Pani Metis mwia o nich
stworzenia, jakby chciaa by politycznie poprawna, ale - tak naprawd - to byy potwory.
Wszystko, co ma szpony dusze ni moje palce i zionie ogniem, musi by potworem.
- Na nastpnej stronie znajdziecie jedno z najciekawszych stworze: fenrira powiedziaa nauczycielka.
Zaszeleciy kartki. Patrzylimy na rysunek najwikszego wilka, jakiego widziaam.
Wszystko w nim byo wielkie: apy, ogon i - naturalnie - potne zby i pazury, eby mnie
atwiej zje. Bo co by to by za potwr, gdyby nie mg rozerwa czowieka na strzpy?
- Te wilki pochodz od Fenrira, pierwszego i najsilniejszego wilka, ktry w czasie
wojny chaosu walczy u boku bogw z panteonu. W ubiegych wiekach niwiarzom udao si
schwyta wikszo tych zwierzt, ale do dzi nieliczne yj na wolnoci i mona je spotka
w puszczach, rwnie tutaj, w grach Pnocnej Karoliny.
Rysunek zacz miga i nagle narysowany tuszem wilk odwrci gow i zacz
patrze wprost na mnie! Tusz ciek w d, potem znowu powdrowa w gr i zdaam sobie
spraw, e potwr si mieje... prezentujc cay garnitur ostrych jak igy zbw.
Zatrzsam si i odwrciam wzrok. Czasami mj dar troch mnie ponosi i nawet
niczego nie dotykajc, widziaam rzeczy, ktrych tak naprawd nie byo. A moe to
skrzywiona wyobrania? Tak czy inaczej, tylko odwrcenie wzroku powstrzymao mnie od
rzucenia ksik przez caa klas.
- Musicie zrozumie, e te stworzenia nie byy ze od samego pocztku - powiedziaa
pani Metis, patrzc na nas po kolei. - W cigu minionych stuleci niwiarze wypaczyli ich

natur; trzymali je w zamkniciu i torturowali, pki nie osignli celu.


- Nawet grasowniki? - spyta Carson.
- Nawet grasowniki. Musicie jednak pamita, e cho niwiarze przyuczyli je do
zabijania, to te stworzenia nadal maj woln wol, podobnie jak my wszyscy. Zdarzay si
wypadki, e grasowniki czy wilki buntoway si przeciw niwiarzom. W kocu to, komu
su i co robi, zaley od nich samych. Nawet bogowie nie mog zmusi nikogo do zrobienia
czego wbrew woli. Wszyscy mamy woln wol i sami wybieramy, kim chcemy by i jak
przeyjemy nasze ycie.
Wolna wola? Co takiego. Wilk fenrir szczerzcy do mnie zby w umiechu wyglda
gronie, podobnie jak inne potwory. Nie dbam, czy maj woln wol, czy te nie.
Pani Metis znowu polecia odwrci kartk i zacza opowiada o nastpnym
koszmarze mitologicznym. Nie by to mj ulubiony temat, ale suchaam uwanie i pilnie
robiam notatki. Kiedy przyszam do akademii, nienawidziam historii mitycznej, obecnie
jednak byy to moje ulubione zajcia. Na pocztku semestru sdziam, e nic mnie nie czy z
innymi uczniami. Okazao si, e nie mam racji i teraz chciaam by taka jak oni.
Powodem mg by fakt, e mama jako policjantka cae ycie pomagaa ludziom. A
moe to, e i ona, i babcia byy rwnie wybrankami Nike? A moe zmienio mnie to
wszystko, czego byam wiadkiem od wstpienia do Akademii Mitu? Teraz chciaam zosta
wojownikiem, podobnie jak reszta. By niezomna, silna i odwana, tak jak mama i babcia
przede mn. Chciaam chroni wiat przed niwiarzami, Lokim i potworami.
Chciaam, eby mj cygaski dar posuy do robienia wanych rzeczy, nawet jeli nie
wiedziaam dobrze, co to mogy by za rzeczy ani jak si do nich zabra.
Lekcja mina szybko. Wydawao si, e upyno ledwie kilka minut, a ju zabrzmia
dzwonek. Zamrugaam i podniosam wzrok znad podrcznika. Wszyscy wok wstawali z
awek, zbierali ksiki i wybiegali z klasy.
Carson zarzuci plecak na rami i powiedzia:
- Do zobaczenia jutro na zbirce przed wyjazdem.
- Pewnie. Zwarci i gotowi na porannym mrozie.
Chopak tylko si umiechn.
Pakowaam si lamazarnie, tak e wszyscy zdyli wyj, i zostaam sama z
nauczycielk. Podeszam do katedry, gdzie chowaa pomoce naukowe do skrzanej torby.
Pani Metis, syszc skrzyp butw na pododze, podniosa wzrok.
- Jak tam, Gwen? - zagadna. - Jak si macie, ty i Wiktor?
Podobnie jak inni uczniowie, przez cay dzie nosiam ze sob bro. To byo

wygodniejsze ni lata do akademika przed wuefem na pitej lekcji. No a moj broni by


Wiktor. Rkoje srebrzystego miecza wystawaa z torby. Wiktor mia zamknite oko, wic
wiedziaam, e pi. Kiedy mi zdradzi, e agodny gos pani Metis ma na niego kojcy
wpyw.
Pani profesor wiedziaa wszystko o Wiktorze i o tym, e potrafi mwi. Sama te bya
wybrank, tak jak ja. Suya Atenie, greckiej bogini mdroci. Pokazaa mi nawet gruby kij z
wypolerowanego zocistego drewna, ktry od niej dostaa. Wszyscy wybracy - zarwno ci
dobrzy, jak i li - otrzymywali bro od swojego boga, z odpowiedni inskrypcj. Tylko
wybraniec mg przeczyta wyryte sowa. Pani Metis powiedziaa mi kiedy, e na jej kiju
jest sentencja: W mdroci sia. Na Wiktorze byy sowa: Zawsze zwycistwo.
- Mamy si niele - odparam.
- A jak ci idzie trening z Loganem?
- Eee... dobrze.
Dobrze, jeli znaczy to, e nie przeywaam jednominutowej walki. Tylko dzi rano
Spartanin zabi mnie pitnacie razy, zanim wreszcie zlitowa si i pozwoli mi wiczy
ucz-nictwo z Kenziem i Oliwierem. W tym przynajmniej troch si podcignam.
Wystarczyo, e pomylaam o Daphne, i za kadym razem trafiaam w rodek tarczy.
Ciekawe, czy mogabym uywa psychometrii do innych celw, tak jak ona to sugerowaa?
Jeszcze nie sprawdziam. Wczorajsze dwie prby zabjstwa troch wybiy mnie z rytmu.
- Co si dzieje, Gwen? - spytaa pani Metis. - Co ci gnbi?
Otworzyam usta, eby powiedzie jej o SU V-ie, ktry niemal mnie przejecha, i o
tym, e kto strzeli do mnie w bibliotece antycznej - ale nie wyszed z nich aden dwik.
Czemu sama sobie nie poradzisz? - odezwa si zoliwy gos w mojej gowie. - Jeste
wybracem Nike. Powinna sama umie o siebie zadba. Wszyscy wkoo to potrafi.
Racja. Daphne miaa si walkirii i bya znakomit uczniczk, a teraz lada dzie
dojrzeje jej magiczny talent, przydajc jej jeszcze mocy. Logan, Kenzie i Oliwier jako
Spartanie umieli wietnie wada broni i byliby w stanie zabi niwiarzy wszystkim, co by
im wpado w rce, nawet jeli wygldaoby zupenie niewinnie. Nawet Carson lepiej sobie
radzi z mieczem ni ja, a by to najsympatyczniejszy, najagodniejszy i najfajniejszy go w
caej szkole.
Im duej byam w akademii, tym bardziej chciaam upodobni si do reszty.
Oczywicie, czciowo dlatego, e pragnam zosta zaakceptowana i nie by tylko Gwen
Frost, Cygank dziwaczk. Czciowo dlatego, e chciaam sama sobie radzi, sama obroni
si przed niwiarzami i potworami. Gwnie jednak dlatego, e pragnam by takim

wojownikiem, jakiego spodziewaa si po mnie Nike, wybracem, jakiego potrzebowaa. No i


eby mama i babcia, i w ogle wszystkie przodkinie z rodziny Frostw byy ze mnie dumne.
- Gwen? - powtrzya pani Metis. - Nic ci nie jest?
W tej chwili podjam decyzj. Moe niemdr. Postanowiam nic nie mwi o tym,
co zdarzyo si wczoraj. Nie mog biec do pani Metis po pomoc, ilekro mam kopot. Jeli
ciga mnie niwiarz, to musz zgadn, kto to jest, i sama si obroni. W kocu troch
nauczyam si walczy, mam gadajcy miecz i cygaski dar. Jako dam sobie rad, jak
zwykle.
Umiechnam si, udajc, e nic si nie stao, i odparam:
- Nie, nic mi nie jest. Chciaam tylko pani powiedzie, e ciesz si na festyn zimowy.
Metis zmarszczya brwi, jakby nie wierzya, e tylko tyle mam jej do powiedzenia.
Posaam jej wic jeszcze jeden radosny umiech i wybiegam z klasy, zanim zdoaa zada mi
kolejne pytanie.

Rozdzia 7
Nastpnego dnia wczesnym rankiem sterczaam wraz z innymi na grnym dziedzicu,
trzsc si z zimna. Nie byo lekcji, a profesorowie zajmowali si zaganianiem uczniw do
autobusw, ktre stay na parkingu za sal gimnastyczn. Miay nas zawie do Powder,
kurortu narciarskiego, gdzie organizowano festyn. No i zacznie si impreza. Hurrra!
Owinam si szczelniej czerwonym paszczem w krat i tupaam nogami, eby si
rozgrza. Daphne staa obok i rozmawiaa z Carsonem o stokach, ktre zdobd, jak tylko
dojedziemy. Walkiria ubraa si w rowy kombinezon narciarski i wenian row czapk
ozdobion puszystym biaym pomponem. Ja bym w tej czapce wygldaa jak idiotka, ale
Daphne byo adnie. No i oczywicie wszystko pasowao kolorystycznie, od torebki i
byszczyku do ust po luksusowe walizki. Czasami odnosiam wraenie, e Daphne przesadza
z tym zgraniem barw.
Ja swoje rzeczy na weekend wepchnam do szarego worka marynarskiego, ktry
znalazam w gbi szafy. Dinsy, bluzy z kapturem, T-shirty z nadrukiem, swetry. Moja
odzie nie moga si w ogle rwna z projektanckimi ciuchami Daphne. Wziam ze sob
rwnie kilka ulubionych komiksw, zapas sodyczy i - na wypadek, gdyby tajemniczy
niwiarz znowu prbowa mnie zabi - Wiktora.
Nie tylko ja obarczyam si broni. Niemal kady mia ze sob miecz lub sztylet. Ich
obecno zdradzay metaliczne zgrzyty dobywajce si z bagay adowanych do autobusu. W
Akademii Mitu bro bya rwnie oznak statusu spoecznego pozwalajcego pozna, jakim
jeste wojownikiem, jaki masz talent magiczny i jak moc.
Po dugim staniu w kolejce wreszcie wsiedlimy. Nie by to zwyky autobus szkolny.
Oczywicie, e nie. Bogatym dzieciakom z akademii naleao si tylko to, co najlepsze. Taki
autobus mogaby mie gwiazda rocka: rozkadane pluszowe siedzenia, co trzeci rzd
plazmowe telewizory, z tyu, koo toalety, minibarek, cho profesorowie pilnowali, eby nikt
- przynajmniej na razie - nie pi nic silniejszego ni napoje gazowane. Wtpiam, eby zakaz
picia alkoholu by dugo przestrzegany, bo dobrze syszaam, ile osb w bibliotece szeptao o.
szalonych imprezach, ktre planuj na weekend.
Daphne i Carson zajli miejsca w poowie autobusu, tam, gdzie znajduj si cztery
fotele zwrcone przodem do siebie. Pocaowali si szybko i Daphne wyja z wielkiej torebki
map kurortu. Pochylili nad ni gowy i kontynuowali rozmow na temat tego, ktry ze
stokw zaatakowa na pocztek.

Usiadam naprzeciw nich. Jeszcze nie ruszylimy, a ju si czuam jak pite koo u
wozu. Westchnam. Lubiam patrze na Daphne i Carsona, naprawd. Tworzyli adn par i
dobrze na siebie dziaali. Daphne pomagaa Carsonowi wyj ze skorupy, a on wpywa
agodzco na niecierpliwy charakter mojej przyjaciki. Ale widok ich razem tylko mi
przypomina, e nie mam chopaka i e beznadziejnie kocham si w gociu, ktry wcale mnie
nie chce.
Jakby na potwierdzenie tych sw Logan wszed do autobusu. Wyglda jak zwykle
wietnie, w czarnej skrzanej kurtce, bkitnym swetrze i spowiaych dinsach.
Wyprostowaam si z nadziej, e moe, moe mnie zobaczy, podejdzie i zajmie miejsce
obok. aosne.
Zaraz za nim pojawia si Savannah i zdusia moj nik nadziej. Logan wepchn
torebk Amazonki do przegrdki na baga i usiad. Doskonale widziaam ich ze swojego
miejsca. Rewelacja. Po prostu rewelacja.
Wstaam, otworzyam klap schowka, gdzie woyam swoje rzeczy, wyjam
komiksy oraz puszk z resztk ciastek od babci, i przez dwie godziny czytaam o przygodach
Wonder Woman, Batmana i innych superbohaterw.
Pocztek jazdy min spokojnie, poniewa po tak wczesnej pobudce wszyscy byli
picy. Jednak po godzinie zaczy si rozmowy, robio si coraz goniej i coraz wicej osb
chodzio do barku z tyu, eby si napi albo co przeksi. Przesunam si na siedzenie
bliej okna, eby przypadkowo nie dotkn kogo palcem. Nie miaam ochoty poznawa
szczeglnych dozna faceta, ktry robi plany urnicia si w czarnoziem.
Przeczytaam niemal poow komiksw, kiedy puste siedzenie obok mnie zaj
Oliwier.
- Cze, Cyganko - powiedzia i wyszczerzy rwne zby w umiechu.
Spojrzaam na niego podejrzliwie, zastanawiajc si, czego moe chcie. Nigdy nie
zdarzyo si nam gada ze sob poza treningiem. Nie znaam dobrze Spartanina, ale sdzc po
jego rozmowach z Loganem i Kenziem, nie mielimy wiele wsplnego. Kocha wuef, a ja nie.
Potrafi posugiwa si broni, a ja nie. Lubi walczy, a ja nie.
- Cze, Oliwier - powiedziaam i wsadziam nos w ksik.
Mylaam, e wstanie i wrci na miejsce obok Kenziego, ale Oliwier pochyli si i
zerkn mi przez rami.
- Co czytasz? - spyta, wycigajc rk, jakby chcia wyj mi ksik z doni.
- Nie twoja sprawa. I nie dotykaj moich komiksw - warknam, usuwajc ksik
poza jego zasig. - Kupiam komiks dopiero tydzie temu i nie chc, eby kto go

zanieczyci.
- Zanieczyci? - zdziwi si. - Jakbym mg go zanieczyci?
Westchnam. Myl, e mogabym mu wyjani, jak ludzkie emocje i wspomnienia
przyczepiaj si do dotykanych przedmiotw. Ale mi si nie chciao. Pragnam tylko, eby
mnie zostawiono w spokoju, pki autobus nie dojedzie na miejsce. Szczeglnie e cay czas
syszaam wysoki, wyrany miech Savannah, mimo e siedziaa trzy rzdy przede mn.
Amazonka nie przestawaa chichota, odkd wyjechalimy z akademii.
- Mgby j zanieczyci, przez to, e jeste tym, kim jeste - rzekam w kocu.
Jego twarz staa, a w oczach pojawia si zo. Aleja te byam za - gwnie na
siebie, poniewa nie potrafiam pozby si gupich uczu do Logana, ktry umiecha si do
innej dziewczyny.
Jakby na zawoanie, Savannah wydaa z siebie nastpny kokieteryjny chichot. Przez
chwil nie mogam rozluni zacinitych zbw.
- Po co tu usiade? - warknam znowu. - Przecie nie po to, eby ze mn
porozmawia. Wziam do rki twj zeszyt, pamitasz? Wiem, e kochasz si w kim ze
szkoy, i wiem, e nie we mnie. Wic askawie nie flirtuj ze mn czy co tam miae w
planach.
Daphne i Carson przestali rozmawia i przygldali nam si z otwartymi ustami.
W oczach Oliwiera zamigotaa uraza... i co, co wygldao na smutek. Zmarszczyam
brwi. Dlaczego miaby si smuci? Przecie nie powiedziaam nic, o czym bymy oboje nie
wiedzieli. Zanim jednak wykombinowaam, o co mu chodzi, Spartanin podnis si, pogna
do przodu i opad na fotel obok Kenziego. Powiedzia co do niego i obaj obejrzeli si,
posyajc mi ze spojrzenia.
Nie pozostaam im duna. Miaam w nosie, e s przyjacimi Logana, teraz okazali
si kompletnymi dupkami. Okej, okej, moe sama zachowaam si wrednie, ale to Oliwier
zacz, siadajc obok i wkurzajc mnie.
- O co chodzio? - szepna Daphne. - Dlaczego bya dla niego taka paskudna?
Wzruszyam ramionami.
- Nie wiem i nie obchodzi mnie to.
Trzy rzdy przede mn Savannah znowu zachichotaa i pooya gow na ramieniu
Logana. Podniosam komiks, eby na nich nie patrze - i nie opuciam go do koca podry.
Autobusy dotary do kurortu troch po dziewitej rano. Mimo e wcale nie miaam
ochoty jecha, to przykleiam nos do szyby, podobnie jak pozostali.
Kurort narciarski nie zawid oczekiwa. W Cypress Mo-untain byo szaro, a tutaj

wszystko pokrywa nieg. Tworzy trzymetrowe zaspy wok parkingu, lea na stokach
narciarskich i poszarpanych szczytach gr. W porannym socu wyglda jak skrzcy si
dywan z diamentw przykrywajcy cae zbocza. Wszystko lnio.
Daphne, Carson i ja zapalimy bagae i wysiedlimy. Kilka minut musielimy czeka,
pki nie rozadowano rwnie pozostaych autobusw. Dziki temu miaam mnstwo czasu
na rozejrzenie si. Znajdowalimy si w dolinie otoczonej grami wznoszcymi si coraz
wyej, jak fale na morzu, a do olepiajcego bkitu nieba. Przecinajce zbocza wycigi
narciarskie wyglday jak karuzela, woc ludzi na gr i na d.
I to byo tylko to, co widziaam ze swojego miejsca. Poniej znajdowaa si
przeliczna wioska pena rozmaitych sklepw sprzedajcych wszystko, od gorcej czekolady i
kombinezonw do wytworw gralskich. Budynki wyglday jak zabytkowe chatki: wysokie
spadziste dachy, ciany w cukierkowych kolorach, koronkowo powycinane listwy
przypominajce ozdoby z piernika. Wszdzie wisiay ju dekoracje witeczne: grube gazie
ostrokrzewu, czerwone aksamitne kokardy i wiateka choinkowe rozcignite od sklepu do
sklepu. Caa wioska wygldaa jak z obrazka przedstawiajcego Boe Narodzenie. Tylko
czekaam, a pojawi si bernardyn z baryk whiskey przytroczon do grzbietu.
Nad wszystkim growa hotel lecy w samym sercu kompleksu narciarskiego.
Trzynastopitrowy budynek wyglda jak wycity ze skay. Jasnoszary kamie stapia si z
pejzaem, a wskie okna odbijay olepiajc biel niegu. Najwyraniej jednak by za may,
bo na przylegajcym placu budowy krztao si mnstwo osb, rozlegay si ochrype
okrzyki, skowyczay piy i wierta. ywiam nadziej, e pokj, ktry miaam dzieli z
Daphne, nie bdzie wychodzi na t stron.
W kocu wszyscy wysiedli i profesorowie poprowadzili nas do hotelu. Kiedy
zaczam nauk w akademii, wydawao mi si, e szkoa jest szczytem pretensjonalnoci i
snobizmu, ale to byo nic w porwnaniu z tym, co zobaczyam teraz.
Wszystko tu byo potne, poczwszy od kamiennego kominka zajmujcego ca
cian do drewnianych belek podpierajcych dach i wietlikw w ksztacie rombw.
Porodku holu wisia potny yrandol z rzebionych rogw, a pluszowe sofy i fotele
zapraszay, by usi przy poncym ogniu. Gdzieniegdzie na tle szarego kamienia byszczay
srebrzone lub zocone ozdoby, a drewniane podogi lniy jak pyty z brzu. By to
najadniejszy i najdroszy hotel, jaki kiedykolwiek widziaam.
Ale nawet tu nie dao si uciec od posgw.
Porodku holu staa dziewiciometrowa rzeba kobiety z dumnie podniesion gow i
ramionami wycignitymi do nieba. Do jej ciaa kleiy si patki niegu, a wszystko razem

wygldao, jakby staraa si wywoa burz nien. To Skadi, nordycka bogini zimy.
Poznaam j z obrazka z podrcznika. Pod cianami holu i w niszach znajdoway si inne
posgi: Uli, inny nordycki bg zimy, Boreasz, grecki bg pnocnego wiatru.
Podobnie jak grska wioska, hotel rwnie by udekorowany witecznie. U stp
posgw stay wazy z lnicymi pomaraczami i figami oraz butle z korzennym winem. Z
ostrokrzewu upleciono wiece, ktre naoono na gowy bogw i bogi, a z ich zimnych doni
zwisay gazie jemioy. Przybrane drzewka jaowca i cedru pachniay oszaamiajco,
konkurujc z woni dymu z kominka.
Trzaskajcy ogie rzuca mikk, weso powiat, ale ja czuam si nieco niepewnie,
nie mogc pozby si wraenia, e posgi przypatruj si mi, tak jak te w akademii.
Spojrzaam na Skadi. Wydawao mi si, e krce wok niej patki niegu mrugaj do mnie
jak zimne oczy. Zadygotaam i odwrciam si do nich plecami.
- Czy to nie jest niewiarygodne? - szepna Daphne tu za mn.
- Jasne. Niewiarygodne - odpowiedziaam, mamroczc pod nosem.
Daphne umiechna si zoliwie na mj mao entuzjastyczny ton.
- Poczekaj, a zobaczysz pokoje. rwnie wypasione. Maj tu nawet spa, gdzie
mona zamwi rozmaite zabiegi, na twarz i w ogle. Popilnuj moich rzeczy, pjd
sprawdzi, jaki mamy pokj, i wezm klucze, a potem wybierzemy si wszystko sobie
obejrze. Chod, Carson.
Stanli w ogonku, ktry utworzy si przed recepcj. Daphne i ja miaymy mieszka
razem na pitrze, ktre przeznaczono tylko dla dziewczt, a Carson mia nocowa z kolegami
z zespou na pitrze dla chopakw.
Nasi koledzy z nowojorskiego oddziau musieli ju przyjecha, bo rozpoznawaam
zaledwie poow widzianych twarzy. Prawd mwic, wszyscy wygldali identycznie:
rozpieszczone dzieciaki w najdroszych ciuchach. Uczniowie obu szk kotowali si w holu,
witajc si, gadajc i artujc, a wok latay magiczne iskry.
Zacignam nasze bagae pod cian i stanam na stray, starajc si nie
wytrzeszcza oczu. Pomijajc posgi, hotel by naprawd wspaniay. Kiedy mama jeszcze
ya, wiele razem podrowaymy, ale nigdy nie mieszkaymy w tak fajnym miejscu. W
Powder wszystko byo prosto od projektanta, nawet czekoladki mitowe, ktre kadli przy
poduszce.
- Robi wraenie, co nie? - usyszaam czyj gos za plecami.
Odwrciam gow i ujrzaam najadniejszego chopaka, jakiego kiedykolwiek
widziaam. Powanie. By po prostu... doskonay. Jasnowosy, z intensywnie niebieskimi

oczyma i fantastycznymi komi policzkowymi. Jakby nie do tego, mia te wspaniae


ciao. Pod czarnym golfem widziaam rysujce si muskuy. By mniej wicej w moim wieku,
najwyej rok lub dwa starszy. Wydawao mi si, e mwi do kogo innego, no bo niby
dlaczego do mnie? Ale w kocu po kierunku spojrzenia zrozumiaam, e jednak jest to
skierowane do mnie.
- Tak - odparam bez tchu - zdumiewajce.
- Podobnie jak widok z miejsca, w ktrym stoj - doda. I umiechn si.
Zrobio si tak jasno, jakby kto wczy wszystkie wiata w holu - okej, okej,
wszystkie wiata w caym hotelu - bo facet by wstrzsajcy i do tego mia doeczki w
policzkach. Powanie, wszystko i jeszcze te doki. Wyglda jak model, ktry zszed ze strony
magazynu lifestylowego. Taki wanie by fantastyczny - nie dao si na niego nie gapi.
- Przyjechaa na festyn zimowy? - spyta.
Kiwnam gow.
- A ty?
- Ja te. Jak masz na imi?
Przez moment nie mogam sobie przypomnie.
- Gwen. Gwen Frost - wydukaam.
Umiechn si znowu.
- Cze, Gwen. Nazywam si Preston. Z Nowego Jorku. Ty pewnie chodzisz do tej
budy w jednej z Karolin? Wiem, e nie do mojej, bobym ci zauway.
Usilnie staraam si pilnowa, eby nie opada mi szczka. Czy ten go ze mn...
flirtowa? Tak to wygldao, ale nie byam pewna. Brakowao mi dowiadczenia. Zanim
przeniosam si do akademii, miaam tylko jednego chopaka, i to przez cae trzy tygodnie. A
w nowej szkole faceci niezupenie bili si o to, eby ze mn porozmawia.
- Dopiero od tego roku chodz do Akademii Mitu - wyjaniam. - To mj pierwszy
zimowy festyn.
Skin gow, jakbym powiedziaa co mdrego. Stalimy przez chwil, a wok nas
kbili si uczniowie, gadajc, miejc si i piszc esemesy. Ktem oka zerkaam na Prestona,
czekajc na pojawienie si jego dziewczyny. Taki go na pewno mia dziewczyn.
Ale nikt nie podszed - ani dziewczyna, ani koledzy, ani nauczyciel. Zaczam si
zastanawia, czy by te z nim nie poflirtowa, choby troch.
Zanim jednak zdyam otworzy usta, zauwayam, e macha do mnie Daphne.
Miaa w rce plastikowe karty otwierajce drzwi i zacza si ju przedziera przez tum w
moim kierunku. Machnam do niej.

Preston rzuci okiem na zegarek.


- No, musz pdzie. Jestem pewien, e kumpel ma ju klucz do pokoju.
Rozczarowana, kiwnam mu na poegnanie. Czyli wcale ze mn nie flitowa, tylko
czeka, a bdzie mg i do siebie. Oczywicie, od pocztku powinnam bya to wiedzie.
Tacy jak on nie flirtowali z dziewczynami w moim typie. A skrcio mnie na myl, jakie
fatalne musiaam wywrze na nim wraenie.
Preston spojrza na mnie jeszcze ciepo i powiedzia:
- Dzi po poudniu umwiem si z kumplami, ale podobno ma by nieza impreza w
kawiarni Solstice. Moe si tam spotkamy?
Serce na moment przestao mi bi, a potem zaczo wali jak szalone. W porzdku,
niezupenie umawia si na randk, wygldao jednak na to, e nie bdzie mia nic przeciwko
temu, jeli wpadniemy na siebie. A po tym gupim, nieodwzajemnionym i zgubnym
zadurzeniu si w Loganie gotowa byam wzi, co si trafi.
- Moe - odparam, starajc si zachowa opanowanie.
Preston umiechn si ostatni raz i ruszy szuka kolegi, a do mnie dobia Daphne.
Nie odwrciam si od razu do niej, wic niecierpliwa walkiria strzelia mi palcami przed
oczyma, krzeszc deszcz rowych iskier.
- Ziemia do Gwen. Na co si gapisz?
- Na chopaka, z ktrym rozmawiaam.
- Jakiego chopaka? - spytaa Daphne ze zmruonymi oczyma.
Usiowaam pokaza jej Prestona, ale rozdzielio nas zbyt wiele osb i ju nie moga
mu si przyjrze.
- Wyglda niele - oznajmia, stajc na palcach, eby mie lepszy widok. Przynajmniej od tyu.
- Od przodu te. Uwierz mi.
- Widzisz? - powiedziaa Daphne, szturchajc mnie w bok.
- Mwiam, e bd chopcy z nowojorskiej akademii, i ju jednego poznaa. A nie
chciaa jecha.
Przewrciam oczyma.
- Jasne, jasne. Jeste moj genialn przyjacik i zawsze wiesz, co dla mnie najlepsze.
- Pewnie, e tak. No, chod, zaniesiemy torby do pokoju. Powiedziaam Carsonowi, e
spotkamy si, jak tylko uwolnimy si od bagau.
- Tak, o pani - mruknam zoliwie.
Zapaymy nasze rzeczy i pocignymy do wind. Rozgldaam si za Prestonem, ale

nie widziaam go w cisku panujcym w holu. Nie mogam opdzi si od wraenia, e moe
Daphne miaa racj i przystojny facet pomoe mi oderwa myli od Logana.

Rozdzia 8
Mj dobry nastrj trwa, pki nie spotkaymy si z Car-sonem w sklepie w holu.
Daphne i Carson chodzili po wypchanych towarem alejkach, starajc si wybra ekwipunek i
zdecydowa, czy wol pj na narty, czy te popywa.
Jak wszystko w Powder, towar w sklepie te by tip-top. W stojakach stay narty we
wszelkich moliwych ksztatach, rozmiarach i rodzajach, lnic lakierowan powierzchni.
Puchowe kurtki, spodnie i rkawice opatrzone metkami z nazwami producentw zajmoway
rodek sklepu, a okulary przeciwsoneczne, czapki i szaliki znajdoway si pod cian z tyu.
Neonowe rury wietlne zwisay z sufitu, wygldajc jak przeronite pczki.
Pataam si za przyjacimi po sklepie, czujc si maa, le ubrana i zagubiona.
Nigdy nie przepadaam za sportem. Wolaam siedzie w domu i czyta albo oglda
telewizj. Caa ta przyroda jest taka mczca. Powanie. Co to za frajda, pdzi w d zbocza
na mrozie, starajc si nie upa i nie zama nogi?
W kocu Daphne i Carson wybrali narty, buty i ca reszt, a potem spojrzeli
wyczekujco na mnie.
- Ja... nie jed na nartach.
- Jak to nie jedzisz? - zdziwili si.
- No wiecie, nie potrafi. Nigdy nie prbowaam. To jeden z powodw, dla ktrych
nie chciaam tu jecha.
Daphne otworzya usta ze zdziwienia.
- Jak mona mieszka w grach i nie umie jedzi na nartach? - spytaa wreszcie. Przecie wszyscy w akademii jed do Powder albo do Aspen co najmniej dwa razy w
roku...
Urwaa, uwiadamiajc sobie nagle, e nigdy nie byam ani w Aspen, ani w innych
modnych miejscowociach, ktre ona regularnie odwiedzaa.
Zaczam nerwowo przestpowa z nogi na nog, wpatrujc si w okulary i czujc, e
si czerwieni. Fakt, e okulary przeciwsoneczne kosztoway tysic dwiecie dolarw, nie
pomg mi przeama upokorzenia. Przewanie nie martwiam si faktem, e nie mam
drogich ubra, auta ani biuterii. Rozumiaam mam i babci, wiedziaam, e staraj si jak
najduej zapewni mi normalne ycie i nauczy mnie docenia pienidze. Poza tym babcia
dawaa mi kieszonkowe, a ja sama niele zarabiaam, znajdujc dla kolegw i koleanek
zgubione przedmioty. Miaam do kasy na ubranie, wynajcie nart i robienie wszystkiego, co

tylko zapragnam podczas festynu. Ale kiedy Daphne wspominaa o wypadzie na Bahamy
albo gdzie indziej, to... hmmm... Czasami czuam si troch zazdrosna o to, e widziaa tyle
ciekawych miejsc i robia rzeczy, o ktrych mogam tylko ni.
Carson umiechn si ze zrozumieniem, a mnie zrobio si jeszcze bardziej przykro.
Nie chciaam, eby mi wspczuli, i nie chciaam, eby myleli o mnie jako o biednej Gwen,
Cygance, ktra nigdzie nie bya i nie robia nic ciekawego.
Daphne pogrya si w rozmylaniach, bbnic w warg, a spod jej palcw poleciay
magiczne rowe iskry.
- Okej, nie umiesz jedzi na nartach, ale to si da zaatwi. A moe bymy
poprboway jak z ukiem?
- Co mamy prbowa z ukiem? - spytaam.
- Chod - odpara. - Co mi wpado do gowy.
- Fatalny pomys - mamrotaam. - To si nigdy nie uda.
- Oj, przesta, Gwen. Nawet nie sprbowaa.
P godziny temu wyszymy ze sklepu, a teraz staymy na olej czce, w penym
ekwipunku: z nartami, w butach, rkawicach i goglach. Daphne bardzo adnie wygldaa w
jasno-rowym kombinezonie, a Carson rwnie znakomicie w ciemnozielonym. Ja czuam si
jak wata cukrowa potnych rozmiarw. Powanie. Spodnie, ktre wybraa dla mnie Daphne,
byy tak nadmuchane, e wyglday, jakby w rodku mieciy si dwie osoby, a kurtka
puchowa nada si tak mocno, e musiaam pochyla gow, eby zobaczy, gdzie id.
Jedyne, co mi si podobao, to kolor: adny odcie fioletu.
Nie do, e doskwierao mi ubranie, to jeszcze musiaam sobie radzi z nartami.
Stojc na dwch wskich i liskich deskach przyczepionych do stp, czuam si, jakbym w
kadej chwili miaa polecie na ziemi. Nie mwic ju o tym, e za kadym razem, jak si
poruszyam, waliam si po nogach gupimi kijkami. Wgramolenie si i jazda wycigiem
krzesekowym byy przygod sam w sobie. A teraz Daphne jeszcze oczekiwaa, e zjad.
Okej, okej, nie by to ostry stok. agodne obnienie cigno si przez kilkaset
metrw, a potem przechodzio w paski teren. Poza nasz trjk nikogo nie byo. Tak jak
mwia Daphne, wszyscy w akademii umieli jedzi na nartach, wic poszli na trudniejsze
trasy. No ale i ola czka wystarczy, eby co sobie zama.
- Gotowa? - spytaa Daphne, cigajc row rkawic.
- Jasne - mruknam i rwnie zerwaam z rki rkawic.
- Miejmy to ju za sob.
Wycignam do, dotknam Daphne i czekaam na napyw obrazw.

Przed kilku tygodniami usiadymy i zrobiymy to samo. W kocu to moja najblisza


przyjacika i stale si o siebie ocieraymy. A poniewa nie chciaam, eby za kadym
razem, gdy jej przypadkowo dotkn, wczaa si psychometria, postanowiam zrobi to raz a
dobrze.
To nastpna dziwna cecha. Jeli raz miaam porzdne widzenie na czyj temat, albo
kilka pomniejszych, to przywykaam do jego wibracji i mogam go dotyka bez wikszych
problemw. Jasne, e gdyby dotyk trwa kilka minut, to znowu miaabym widzenie, ale nie
czuabym wielkiego wstrzsu, chyba e Daphne byaby powanie przygnbiona albo pod
wpywem jakich wielkich emocji.
Zatem ktrego dnia wieczorem poszymy do mojego pokoju, usiadymy na ku i
zapaymy si za rce. Ona nic nie czua, poniewa nie miaa takiego daru jak mj - magii
dotykowej.
Ale ja czuam.
W mojej gowie pojawiy si rozmaite obrazy z Daphne, od jej pierwszego dnia w
Akademii Mitu do dnia pocaunku z jzyczkiem, ktry daa arsonowi po ktrej z
niedawnych randek. No tak, to ostatnie byo nieco obrzydliwe.
Czuam te emocje Daphne - i to wszystkie. Czuam jej si, zawzito, dzielno i
lojalno. No i oczywicie to, jak umiaa by snobk pierwszej klasy i od czasu do czasu
wredn bab. Te wszystkie obrazy i uczucia, dobre oraz ze, skaday si na Daphne - moj
najlepsz przyjacik. Cieszyam si, e ni jest.
- Widzisz co? - spytaa teraz Daphne.
Carson odwrci si i stan midzy nami.
- Jeszcze nie - jknam, ciskajc mocniej jej do i zamykajc oczy. - Przesta gada
i skup si.
- Ale do tej pory co ju powinna bya zobaczy - powiedziaa Daphne, oczywicie
wcale mnie nie suchajc. - Jeli moesz wykorzysta moje wspomnienia w ucznictwie, to
czemu nie w czym innym? Wiem, e mam racj. Jak zwykle.
Przyszymy tu gwnie ze wzgldu na teori Daphne dotyczc moich zdolnoci
psychometrycznych - tego, e dziki nim mogabym zbiera wspomnienia i umiejtnoci
innych ludzi. Wydawao jej si, e jeli mogam podczy si pod jej zrczno w dziedzinie
ucznictwa, to moe mogabym przej te umiejtno jazdy na nartach. W ten sposb
mogabym i na stok razem z ni i z Carsonem, zamiast sama tkwi na olej czce.
Ta teoria chyba nie bya gupia. Dziki swojemu darowi pamitaam wszystko,
cokolwiek widziaam, gdy czego lub kogo dotknam. Wszelkie wibracje, dwiki, uczucia,

wiata. Nigdy nie przyszo mi do gowy uy ich w ten sposb, przywoa...


Nagle w mojej gowie pojawi si obraz Daphne stojcej na szczycie wysokiego
wzgrza. Zawoaa radonie, odbia si kijkami i popdzia w d. Czuam wszystko to, co
ona: kolana w ruchu, rozpryskujcy si i odbijajcy o nogi nieg, wdychane powietrze tak
zimne, e a palce, a nawet zamazany obraz mijanych w pdzie sosen.
I wtem, tak nagle, jak przyszo, wszystko znikno, nie zostawiajc za sob nic poza
wspomnieniem pustego echa wiatru.
Gdy otworzyam oczy, Daphne i Carson wpatrywali si we mnie z zainteresowaniem.
- No i co? - spytaa Daphne.
- Przekonamy si - odparam.
Puciam jej rk, zaoyam rkawic i wspiam si na sam szczyt.
- No, Gwen, na pewno si uda - rzuci zachcajco Carson.
Wcale nie byam tego pewna, ale naleao przynajmniej sprbowa. A jeli co sobie
zami, to trudno... Daphne wspominaa, e robi tu wietn czekolad na gorco.
- No, jazda - mruknam, odpychajc si kijkami.
Natychmiast tego poaowaam. Wszystko dziao si tak szybko. nieg by ubity i
liski, tak e ju w chwili startu miaam prdko ze trzysta kilometrw na godzin. A na
dokadk olepiao mnie soce odbijajce si od niegu.
A si spociam z wraenia, ale opanowaam panik i skupiam si na obrazie Daphne,
tak jak podczas strzelania z uku na treningu z Kenziem i Oliwierem. Mog to zrobi,
powtarzaam sobie, i zrobi.
Daphne, Daphne, Daphne - podpiewywaam sobie w mylach, przywoujc w
pamici przyjacik zachwycon jazd po spadzistym stoku.
I nagle wszystko si zmienio. Moje nogi nabray siy i pewnoci, rce przyjy
pozycj, tak jak powinny mie, a nie machay wok jak szalony wiatrak, kolana poruszay
si odpowiednio do jazdy, pomagajc panowa nad szybkoci, i zaczam robi zwroty, takie
jakie byy moliwe na olej czce.
Odetchnam z ulg i pomylaam, e jazda na nartach moe by... bardzo fajna.
Zanim si zorientowaam, dotaram ju do stp wzgrza. Skrciam nartami w prawo,
a potem w lewo, wzbijajc fontann niegu i zatrzymujc si, zupenie jakbym cae ycie
spdzia na stoku.
U gry Daphne i Carson skakali, machali i co wykrzykiwali. Odmachnam im
trzsc si rk, umiechajc si szaleczo. Nie sdziam, e si uda, a jednak! Chyba mj
dar jest wikszy, ni mi si wydawao. Musz o wszystkim powiedzie babci Frost, chyba e

ju to wie. Ostatnio okazywao si, e wie wicej, ni mi mwi - i to o wszystkim.


Daphne pokazaa rk w kierunku wycigu. Pewnie chciaa, ebym wrcia i ebymy
podjechay na nastpne wzgrze, gdzie bym moga powtrzy swj wyczyn. Machnam jej,
dajc zna, e rozumiem, i poczapaam do wycigu.
Na gr prowadzio kilka wycigw podwocych uczniw, profesorw i kadego,
kto chcia, do rozmaitych zjazdw - narciarskich, saneczkowych i innych, ale na ol grk
prowadzi tylko jeden. Nie mia wiele krzeseek, wic musiaam poczeka, a te, ktre s,
pojad na gr i wrc do mnie.
I wanie wtedy usyszaam za sob niski, zowieszczy warkot.
Zmartwiaam, krew nagle zmienia si w sopel lodu. Znaam ten dwik. Ju dwa razy
go syszaam i za kadym razem cudem uniknam mierci.
Wyprawa do kurortu, spotkanie z Prestonem, dotknicie Daphne, nauka jazdy na
nartach - cay ranek byam zajta. Zapomniaam o tym, e czyha na mnie niwiarz i e moe
wysa potwora, ktry odwali za niego robot.
Odwrciam si powoli. Najpierw nic nie zobaczyam, ale po chwili w sosnowym
gszczu na drugim kracu stoku wpad mi w oko jaki ruch. Wysiliam wzrok i natychmiast
tego poaowaam.
Zwierz wygldao jak monstrualny wilk. Mimo e siedziao na przygitych apach,
wida byo, jakie jest wielkie. Podobnie jak grasownik nemejski, w kbie sigaoby mi
powyej pasa, i miao wicej dugoci ni ja wzrostu. Nagle z tyu, za nim, co migno
midzy drzewami i dopiero po chwili zdaam sobie spraw, e to ogon. Wilk macha nim
powoli z boku na bok, roztrzepujc wkoo nieg.
Sier mia w kolorze popiou: nie cakiem czarn, ale te niezupenie szar, a wrd
puszystego wosia migay pasma krwistej czerwieni. Ich barwa pasowaa do oczu potwora ciemnokarmazynowych, tak gorcych, jakby mogy przepali na wylot wszystko, cznie ze
mn.
Serce podeszo mi do garda. Wczeniej widziaam tego potwora tylko na
niesamowitym, poruszajcym si rysunku w podrczniku historii mitycznej, ale poznaam go
od razu: to fenrir.
Zwierz powoli, nie wydajc adnego dwiku, wyszczerzyo ostre jak iga zby.
Wiedziaam, e niewidoczne w cieniu s dugie, zakrzywione, czarne pazury, ktre wszystko
rozerw na strzpy.
Krtko mwic, fenrir by urzeczywistnionym koszmarem.
I pojawi si po to, eby mnie zabi.

Rozdzia 9
Fenrir wyda cichy, niski warkot. Powoli podniosam kijki narciarskie i skierowaam
je przed siebie, jakby mogy mnie obroni. Niewiele, ale lepsze to ni nic. Dobrze
wiedziaam, e nie mog ucieka. Zanim zrobiabym dwa kroki z nartami przyczepionymi do
butw, stwr skoczyby i zatopi we mnie ky. Sdzc po tym, jak oblizywa si dugim
czerwonym jzorem i jak przyglda mi si poncymi oczyma, zrobiby to z du
przyjemnoci.
To ju trzeci raz, kiedy stanam twarz twarz z mitycznym potworem, a poprzednie
dwa razy uratowaa mnie tylko interwencja Logana. Ale teraz jego nie byo, zostaam cakiem
sama...
- Hej, chodcie tu. Do tego wycigu nie ma kolejki! - rozlego si czyje woanie.
W polu widzenia pojawia si grupka modziey z Akademii Mitu. Wilk odwrci ku
nim gow i ponownie zawarcza cicho i zowieszczo. Korzystajc z tego, e przesta na mnie
patrze, zrobiam krok w ty, potem drugi, i jeszcze jeden, starajc si jak najdalej odsun od
potwora.
Wilk wyprostowa si i zacz niecierpliwie kry w gstwinie. Tamci, czekajcy ju
przy wycigu, w ogle go nie zauwayli. Zwierz przenosio spojrzenie ze mnie na nich i z
powrotem, a jego oczy z sekundy na sekund robiy si bardziej ze i czerwone, a wydawao
si, jakby zamiast oczu mia nienasycony ogie. Zauway, e si od niego oddalam, ale nie
mg mnie zatrzyma, pozostajc przy tym niezauwaony. Nie wiem, czy wilki s
inteligentne, ten jednak musia instynktownie czu, e nie byoby dobrym pomysem
zaatakowa mnie na oczach grupy ludzi. Moe ja bym go nie zabia, ale inni uczniowie byli
prawdziwymi wojownikami przyuczonymi do walki z potworami. Nie wtpi, e mogliby
zaku go kijami narciarskimi.
Wycofywaam si krok po kroku, a znalazam si na skraju grupki przy wycigu.
Wszyscy mnie, oczywicie, ignorowali, jak zwykle. Ja cay czas obserwowaam wilka, na
wszelki wypadek trzymajc kije w pogotowiu.
Przyszo mi do gowy, eby ostrzec kolegw, lecz obawiaam si, e podobnie jak w
wypadku prby ucieczki, potwr wypadby zza drzew i rozerwa mi gardo, zanim
zdoaabym krzykn. Uczniowie akademii byli wprawdzie wojownikami, nie sdz jednak,
eby zdyli zareagowa i uratowa mi ycie. Nie wiem, czy sam Logan by to potrafi. Tak
czy inaczej, wolaabym si o to nie zakada.

Nie musiaam. Wilk zawarcza ostatni raz, cofn si gbiej w gstwin drzew i
znikn.
Nareszcie krzeseka wrciy z gry i zaczlimy na nie wsiada. Na trzscych si
nogach podeszam do ostatniego siedziska i zdoaam usi, zanim ruszylimy w gr.
Przechyliwszy si, penetrowaam teren pomidzy drzewami, ale pod zanieonymi gaziami
nigdzie nie widziaam wilka. Znikn tak niespodziewanie, jak si pojawi.
Jednego byam pewna: jeszcze go zobacz. Wczeniej czy pniej pokae si,
skradajc si na przygitych nogach, pki nie zdarzy si nastpna okazja zatopienia we mnie
kw i zawleczenia mojego ciaa do pana, ktry go posa. Nie byam w stanie powstrzyma
si przed pytaniami.
Jak mam go zabi? - I, przede wszystkim, kto posa go moim tropem?
Zanim dojechalimy na szczyt, zdyam si nieco uspokoi. Przynajmniej jeszcze
istniej, powiedziaam sobie, mimo e serce bije mi jak szalone, a rce we fioletowych
puchowych rkawicach s mokre od potu.
Daphne i Carson czekali na mnie, siedzc przy stole pomalowanym na kolor
czerwonego jabuszka. Byszczce deski wyglday jak krew na niegu. Albo moe po
przeytym strachu tylko tak mi si kojarzyo.
Moi przyjaciele popijali kupion w pobliskim sklepiku czekolad. Z wielkich kubkw
unosia si para pachnca ciepym mlekiem, sodkim cynamonem i mit. Kiedy indziej
poleciaaby mi linka, ale teraz zrobio mi si od tego niedobrze.
- Rany, Gwen, co robia tyle czasu? - zawoaa Daphne.
- Mylelimy, e wpada w zasp - zaartowa Carson.
- Nie - odparam pgosem - ale midzy drzewami widziaam fenrira.
Zamiast si wystraszy, Daphne bardzo si podekscytowaa:
- Naprawd? wietnie! Jak wyglda? Naprawd by taki wielki jak grasownik
nemejski? Czy mia potne ky?
- wietnie? - zdziwiam si. - Dlaczego?
Daphne i Carson spojrzeli na siebie, jakby mieli wspln tajemnic, do ktrej nie
zostaam dopuszczona.
- Pamitasz, jak pani Metis powiedziaa nam na lekcji, e niektre wilki s na
wolnoci? - spyta Carson.
- Pamitam.
- Te gry to jedno z miejsc, gdzie si je spotyka. W zeszym roku te kto od nas je
widzia niedaleko kurortu. Prbowali do nich podej, lecz wilki schoway si midzy

drzewami.
- Nie tylko s tu wilki - dorzucia Daphne - ale w ogle caa masa dzikich zwierzt.
Czasami na stokach widzi si niedwiedzie, pumy, a nawet osie.
Zaczli rozmawia o zwierztach, ktre sami widzieli w zeszym roku, i o zrobionych
przez przyjaci zdjciach oraz filmikach nagranych na telefonach.
Otworzyam usta, eby powiedzie im, e to nie by po prostu jaki tam dziki fenrir, e
wcale nie ba si mnie bardziej ni ja jego, e mia czerwone oczy i tylko marzy o tym, eby
mnie zabi - jednak w ostatniej chwili rozmyliam si. Daphne i Carson byli tak szczliwi
ze sob, e nie chciaam psu im nastroju, opisujc, jak wielki i zy by ten wilk, szczeglnie
e wcale si nie przejli faktem, i go widziaam. Nie chciaam okaza si kompletnym
miczakiem... ani naraa si na ich niedowiarstwo. Poza tym istniaa moliwo, e si
pomyliam co do intencji wilka. Dziki czy nie, by potworem. Moe wszystkie potwory maj
czerwone oczy. Okej, okej, nie wierzyam w to, ale nieco poprawio mi to samopoczucie.
No i przyjechalimy tu, eby si rozerwa. Gdyby rozeszo si, e po grach kry
wilk z czerwonymi oczami, nauczyciele mogliby odwoa festyn zimowy Moe to byo
samolubne, lecz nie chciaam by uwaan za dziewczyn, ktra zrujnowaa wyjazd. To by
jeszcze bardziej uprzedzio do mnie ludzi.
Najwaniejsze ze wszystkiego byo jednak to, e pragnam by, jak inni,
prawdziwym wojownikiem. Jeli wilk pojawi si, by mnie zabi, to chciaam sama sobie z
nim poradzi. Sama go unicestwi. Nawet jeli nie wiedziaam jak.
Umiechnam si wic, pomimo tego e twarz miaam skostnia.
- Zapomnijmy o wilku, dobrze? Co bycie powiedzieli na nastpny stok, gdzie
mogabym sprawdzi, czy uda mi si uy mojego daru?
- Niezy plan - rzek Carson, odsuwajc okulary przeciwsoneczne na czoo.
- Widzisz? Mwiam, e to wyjdzie - powiedziaa zadowolonym tonem Daphne. Zawsze mam dobre pomysy.
- Jasne - przytakn jej Carson.
Daphne przewrcia oczami i daa mu kuksaca w rami. Carson w odwecie chcia
zabra jej kubek z czekolad, ale Daphne walna go w rk i miejc si, zaczli walk na
niby.
Nie dostrzegli, e z mojej twarzy znika sztuczny umiech i e nie bior udziau w
zabawie.
Przez reszt popoudnia nic tylko zjedalimy ze stokw i wjedalimy wycigami
pod gr. Cay czas wypatrywaam wilka i staraam si, eby nasza trjka trzymaa si jak

najdalej od drzew. Ku mojej uldze, pod onieonymi sosnami wicej nie zauwayam
potwora.
Im wyej si wspinalimy, tym tum gstnia i napicie troch mino. Przy takiej
liczbie uczniw i nauczycieli wilk nie mia szans si do mnie dobra. Nie uczyniby tego
samobjczego kroku. Jak dugo byam midzy ludmi, byam bezpieczna.
Na razie.
Ku mojemu zdziwieniu, zaczam sobie jako radzi. Wystarczyo odwoa si do
psychometrii, pomyle o Daphne na nartach, i mogam zrobi kad tras, nawet trudn, na
ostrym stoku, z mnstwem szalonych zakrtw. Jednak kiedy tylko przestawaam si
koncentrowa, zaczynaam myle ofenrirze - znikao wspomnienie Daphne razem z nowo
nabyt umiejtnoci.
Przekonaam si o tym na wasnej skrze - i to dosownie. Zjedaam zgrabnie, ale
gdy zaczam rozglda si za wilkiem, w jednej chwili poleciaam twarz w zasp. Potem
wolaam przeczeka kilka kolejek.
W kocu; koo pitej, uznalimy, e do si najedzilimy, i podjechalimy pod hotel.
W jednej z kurortowych restauracji, potwornie drogiej, zasiedlimy w trjk do kolacji.
Podobnie jak w akademii jedzenie byo wymylne, na przykad abie udka, krlik i tuczyk z
patelni. Fuj. Wybraam cheeseburgera z poldwic, parmezanem i frytkami oraz bakaw z
miodem posypan praonymi patkami migdaw. Bakawa nie bya nawet w czci tak dobra
jak babcina, ale bya bardzo sodka, wic zjadam wszystko.
Po kolacji rozstalimy si. Carson poszed do swojego pokoju na sidmym pitrze, a ja
z Daphne do naszego, na trzynastym. Nasz pokj lea po tej stronie, gdzie znajdowa si plac
budowy. Na szczcie robotnicy ju skoczyli, bo nie syszaam haasu pi, motw ani
wierte, i podczas obiadu te nie dobiegay mnie adne takie dwiki.
Spdziymy chwil na rozpakowywaniu si i plotkowaniu, kogo i z kim widziaymy
na stoku, i ile osb bdzie flirtowao z tymi z Nowego Jorku. Jedyna para, ktrej nie
zauwayam, to Logan i Savannah. Pewnie byli zbyt zajci wzajemnym wkadaniem sobie
jzyka do ust. Nie powiem, mi si to podobao.
Rzuciam si na ko i utkwiam wzrok za oknem. Poniewa mieszkaymy na
ostatnim pitrze, miaymy wspaniay widok na gry i doliny pomidzy poszarpanymi
szczytami. nieg, drzewa i niebo tworzyy rozcigajcy si a po horyzont fiokowoszary i
srebrzysty krajobraz. Pikny widok mnie nie pocieszy. Znowu zaczam myle o fenrirze.
Zastanawiaam si, gdzie jest, czy czatuje na mnie w lesie wok kurortu, czy wypatruje
nastpnej okazji, by zaatakowa...

Daphne siedziaa przed toaletk i czesaa swoje zote wosy.


- Co si z tob dzieje? - spytaa nagle, patrzc na mnie w lustrze. - Cae popoudnie
jeste bardzo maomwna.
- Nic - skamaam. - Czuj si tylko zmczona. Cae to narciarstwo jest bardzo
wyczerpujce.
- Jeste wyczerpana? To niemoliwe. Mamy jeszcze i na imprez, zapomniaa?
- Chyba nie mwisz powanie - jknam i opadam na poduszki.
- Oczywicie, e powanie. Narty s fajne i w ogle, ale naprawd jedzie si tu na
imprezy. S legendarne. Ostatnim razem kto zaoy si z Morgan McDougall, e nie
odway si pywa nago w hotelowym basenie razem z chopakami.
Morgan oczywicie si odwaya - i to na trzewo. Potem przez cae tygodnie o
niczym innym si nie mwio.
Skrzywiam si.
- Nie jestem Morgan i nie pywam nago. Nie mam pewnoci, czy chc i.
Daphne podpara si pod boki i podesza do mnie. Poniewa leaam z gow w
nogach ka, spojrzaa na mnie z gry. Z jej palcw posypay si rowe iskry, jak mae
byskawice. Westchnam. Daphne zawsze sypaa magicznymi iskrami, kiedy bya
przygnbiona, za lub po prostu rozdraniona. Mogam si zaoy, e teraz jest zirytowana, i
to z mojej winy. Cay czas byam w nastroju mao rozrywkowym i pewnie miaa ju do
popychania mnie do tego, ebym ruszya palcem.
- Oczywicie, e chcesz - ofukna mnie. - To impreza, Gwen. Wiesz, takie miejsce,
gdzie si idziesz zabawi.
Wzruszyam ramionami. Nie powiedziaam jej, e bawiabym si wietnie, siedzc w
pokoju, czytajc komiksy i zajadajc sodycze. Tak wanie spdzaam niemal kady wieczr
od przyjcia do akademii, poniewa nie miaam przyjaci.
Samotno mi nie doskwieraa. Waciwie jaka cz mnie bya sama, od kiedy
umara mama - sama, pusta, obolaa - i wiedziaam, e to si nie zmieni. Moe bl przestanie
by taki ostry, ale pozostanie na zawsze. Nigdy nie zapomn utraty mamy i nie pozbd si
gniotcej tsknoty.
- No a co z tym fajnym chopakiem, z ktrym rozmawiaa w holu? Powiedzia, e
idzie na imprez do kawiarni Solstice, prawda?
- Tak.
- I powiedzia, e moe si spotkacie?
- Owszem.

Daphne przewrcia oczyma.


- No wiesz, nie spotkacie si, jeli nie pjdziesz na imprez.
No c, nie mogam obali tego argumentu. Daphne triumfalnie podesza do lustra.
Odoya szczotk, z potnej markowej torby wycigna truskawkowy byszczyk do ust i
zacza robi makija.
Leaam na ku markotna. Pewnie, e chciaabym i na imprez, zobaczy si z
Prestonem i w ogle si zabawi, ale nie mogam zapomnie, e czyha na mnie niwiarz
chaosu. Najpierw SUV, potem strzaa w bibliotece, a teraz fenrir. Ktokolwiek to by, mia
powane zamiary usunicia mnie z tego wiata, skoro prbowa nawet w kurorcie.
Wycieczka bya tylko dla uczniw i nauczycieli Akademii Mitu ze szk w Pnocnej
Karolinie i Nowym Jorku. Daphne mwia, e w czasie festynu zimowego kurort zostaje
zamknity dla innych goci. Co znaczyo, e niwiarz jest kim z akademii, a nie
przypadkowym zoczyc, ktry jako przedosta si na teren kampusu mimo strujcych
sfinksw. Czyli jest to albo ucze, albo nauczyciel, albo jaki inny pracownik szkoy - moe
kto, kogo codziennie widuj. Helen Paxton, ta zasmarkana Amazonka z biblioteki; pan Llew,
ktry nudzi mnie na mier lekcjami rachunku; trener Lir uczcy pywania, posugiwania si
broni i innych sportw. niwiarzem mg by kady.
Ktokolwiek to by, zacz mnie powanie wkurza. Jasne, Jasmine Ashton zgina
przeze mnie. Miaam wielkie poczucie winy z tego powodu. Ale walkiria bez skrupuw
usunaby mnie z tego wiata, gdyby Logan nie zdy wbi jej wczni w serce.
W czasie pracy w policji mama zabia niejednego zoczyc. Powiedziaa mi kiedy,
e niesusznie jest odbiera komu ycie, czasami jednak trzeba, eby ochroni innych i
siebie. Logan zabi Jasmine, eby mnie uratowa, mimo e rodzina Jasmine uwaaa inaczej,
mimo e inni niwiarze te uwaali inaczej.
Prawda bya taka, e chciaam dowiedzie si, kto na mnie poluje, i sama go zaatwi.
Oczywicie wiedziaam, e jeli ca noc przesiedz w pokoju, to niczego nie wykryj. Byo
to bezpieczniejsze, ale powinnam znale niwiarza i jego wilka. Albo przynajmniej zabawi
si, eby o nich zapomnie. Jedno albo drugie, nie zamierzaam by wybredna.
Usiadam i przez lustro spojrzaam Daphne w oczy.
- W porzdku - rzekam. - Imprezujemy.

Rozdzia 10
- Impreeeza! - wrzeszcza Rzymianin, stojc na stole i wymachujc plastikowym
kubkiem z piwem.
- Impreeeza! - powtrzyli za nim inni, podnoszc swoje kubki i jednomylnie je
wychylajc. Ja miaam mocne jasne piwo, ktre przypominao w smaku kiszonk. Ale
wypiam je, choby po to, eby si nie wyrnia. Dzi nikt nie bra napojw gazowanych.
Zmarszczyam nos.
- Pomyle, e niektrzy pij to dla przyjemnoci.
- Nie dla przyjemnoci - wrzasn Carson, eby si przebi przez haas - tylko eby si
upi.
- A skd wiesz, e ju jeste pijany?
Umiechn si od ucha do ucha:
- Kiedy zaczyna mi smakowa.
Mina dziewita, a ja razem z Carsonem i Daphne siedzielimy na imprezie. Ta
odbywaa si w Solstice w grskiej wiosce koo hotelu.
W cigu dnia Solstice bya kawiarni, tak, gdzie zdzieraj skr za espresso, mokk i
latte, a co dopiero za muffinki czy inne ciastka podawane do kawy. Od czasu do czasu mj
nos wyczuwa aromat cukru i korzeni, ktrymi pachniao tu w cigu dnia, bo teraz jechao
piwem, dymem z papierosw i perfumami.
Dzi wieczr wszystkie stoy zepchnito pod ciany, eby zrobi miejsce na tace.
Zainstalowano wiato stroboskopowe, a przez goniki muzyka dudnia niskim,
nieustpliwym rytmem instrumentw dtych. Kto mi powiedzia, e cay kompleks Powder
naley do ojca Samsona Sorensena i dlatego zawsze w czasie festynu zimowego wiking mg
tu urzdza imprez bez profesorskiej ingerencji. Std ta oguszajca muzyka i rzd beczuek
na barze przed samymi oknami. Nie wspominajc pomaraczowoczerwonych kek
papierosw albo nawet czego mocniejszego i nielegalnego.
Jeli chodzi o Samsona, to sta porodku sali, w jednej rce trzyma piwo, natomiast
drug obejmowa jak dziewczyn z Nowego Jorku. Wszyscy faceci klepali go po plecach,
gratulujc takiej wietnej imprezy, a dziewczyna u boku parzya na niego z.podziwem. Nic
dziwnego. Jasnobrzowe wosy, orzechowe oczy, doki w policzkach - Samson by jednym z
najprzystojniejszych chopakw w obu szkoach.
Mimo do wczesnej pory kilka osb byo ju kompletnie wstawionych. Na barze, za

rzdem beczuek, lea jaki go, tulc do siebie beczuk, jakby bya pluszakiem. Z
otwartych ust pyn mu strumyczek liny. Widziaam to dobrze, bo staam przy barze, tu
przy jego gowie. Pomylaam, e moe chrapa, ale muzyka bya tak gona, e wszystko
zaguszaa.
- Chod, zataczymy - powiedziaa Daphne, chwytajc Carsona za rk.
Chopak si skrzywi.
- Przecie wiesz, e nie tacz.
Rzucia mu pewny siebie umieszek.
- Nie martw si, dziecinko, bdziesz dobrze przy mnie wyglda. Jak zwykle.
Carson rozemia si i pozwoli zawlec si na parkiet. Po chwili ju kiwali si w rytm
ryczcej muzyki, przy czym Daphne wychodzio to lepiej ni Carsonowi, ktry wymachiwa
rkami i nogami w sposb nieskoordynowany. Jeli nie bdzie uwaa, pomylaam, to
podbije komu limo okciem.
Oczywicie kiedy Daphne i Carson poszli taczy, zostaam w towarzystwie tego
oblinionego faceta. Nieprzytomny go obliza si, przy czym z ust pocieko mu jeszcze
wicej liny. Obrzydliwe.
Odsunam si i rozejrzaam po tumie, co waciwie robiam do godziny, czyli od
chwili, kiedy si tu pojawilimy, ale widziaam tylko pijanych chopakw, taczce
dziewczyny i caujce si pary. Nikt nie wyglda na niwiarza w przebraniu.
Kiedy tylko przekroczylimy prg, zdaam sobie spraw, e dzisiaj nie bd w stanie
zbliy si ani o krok do rozwizania zagadki, kto na mnie poluje. Nie miaam wprawdzie
adnego konkretnego planu poza rozejrzeniem si oraz dotkniciem paru osb i ich rzeczy,
eby si przekona, czy nie odbior wibracji jakiego psychola. Ale zebra si zbyt wielki
tum, ebym moga wszystkich dotkn. Poza tym wtpiam, czy cokolwiek si przebije przez
opary alkoholu.
Zanim zdyam odwrci wzrok, do kawiarni wszed Logan.
Wyglda znakomicie, jak zwykle. Atramentowo-czarne wosy lniy w byskajcym
wietle, granatowy sweter podkrela eleganck, lodowat blado oczu, natomiast skrzana
kurtka akcentowaa szerokie i silne ramiona. Zabrako mi tchu i serce zaczo wali mi w
piersi.
Oczywicie, nie by sam. Za nim wesza Savannah, z rozpuszczonymi, miedzianymi
jak wstgi, wosami. Logan pochyli si i szepn jej co do ucha, a ona si rozemiaa.
Wygldali razem naprawd adnie, oboje bogaci, wpywowi i pikni. Nie wiedziaam
wiele o Savannah poza tym, e bya Amazonk potrafic porusza si szybko jak

byskawica. Wydawao si jednak, e naprawd lubi Logana. Zdradzao j to, jak si do niego
umiechaa.
Tak samo, jak ja umiechaam si do niego: z uczuciem w oczach, ktre kady mg
zobaczy.
Logan musia poczu, e go obserwuj, bo spojrza w moim kierunku. Zawaha si, a
potem podnis rk. Zacisnam zby, zmusiam si do umiechu i te go pozdrowiam.
Savannah rozejrzaa si, zastanawiajc si, do kogo macha jej chopak. Kiedy zorientowaa
si, e do mnie, zacisna wybyszczykwane usta i pocigna Spartanina w drugi koniec
kawiarni, jak najdalej ode mnie. Logan obejrza si na mnie, oczy mu pociemniay, po czym
poszed za ni.
Zrobio mi si sabo, a potem nagle zapragnam nastpnego piwa, w ogle czego
nastpnego, eby spuka napywajc do ust gorycz... i zapomnie o szarpicym blu w
sercu.
Z plastikowym kubkiem w rce pochyliam si nad linicym si chopakiem i
odkrciam kurek w beczuce. Nic nie wypyno. Pusty. No jasne, pewnie ten obleny typ
dawno wszystko wysuszy. W zasigu rki nie miaam innej beczuki, wic ruszyam midzy
ludzi, starajc si nikogo nie dotkn. I tak czuam si wystarczajco podle bez wczuwa-nia
si w cudz popijaw.
Sprawdziam kilka beczuek, zanim znalazam tak, w ktrej jeszcze co chlupotao.
Przekrciam kurek i do kubka polecia ciemnobrzowy pyn. Powchaam podejrzliwie. By
ciemniejszy ni piwo, ktre piam poprzednio, i mia dwa razy bardziej kwany zapach, jakby
kto do niego nasika. Moe i tak. Na imprezie w Akademii Mitu wszystko byo moliwe.
Westchnam i postawiam kubek na barze. Nie czuam si na siach przekn tej tajemniczej
gorzay, mimo e pragnam si upi.
Rozejrzaam si za Daphne i Carsonem, ale nie mogam ich dojrze w konwulsyjnie
drgajcej masie cia. Logan i Savannah stali kilka metrw ode mnie, pogreni w rozmowie.
Znowu poczuam ucisk w odku, a zo, zawd i tsknota przepalay mi
wntrznoci jak kwas. Postanowiam wyj z kawiarni, zanim zrobi co gupiego, na
przykad zanim zaczn krzycze, jakie to niesprawiedliwe, e Logan zaprosi inn
dziewczyn. e dwa razy prbowa mnie zabi niwiarz i e na stoku omal nie zostaam
zamieniona w mielonk przez fenrira. e miaam cholerny magiczny miecz, ktrym nie
potrafiam si nawet posugiwa, i e bogini uczynia ze mnie wybraca, cho si kompletnie
do tego nie nadawaam. e nie byam wojownikiem jak inni uczniowie i e nigdy nim nie
bd. Nie mwic ju o tym, e mama zostaa zabita przez pijanego kierowc, ktrego policja

nigdy nie znalaza, i e usypiaam, paczc za ni z tsknoty. Tak, miaam powody, eby
pokrzycze.
Odwrciam si i ruszyam w stron drzwi, nie dbajc, czy wpadn na kogo po
drodze. Kawiarnia nagle zrobia si rozpalona i ciasna jak klatka.
Minam Kenziego i Oliwiera. Ci dwaj byli nierozczni, jak zwykle, ale dziaali na
dwa fronty. Kenzie, odwrcony w jedn stron, gada z Tali Pizarro, wysok i adn
czarnoskr Amazonk, a Oliwier, zwrcony w drug, flirtowa z nieznan mi dziewczyn,
pewnie jak lal z Nowego Jorku.
Oliwier zorientowa si, e na niego patrz, i zmieni mu si wyraz twarzy. Spojrza na
mnie, jakby nadal by wcieky, e nie chciaam z nim gada w autobusie. Niewane. W ogle
nie wiem, po co koo mnie siada. Przecie nie kocha si we mnie.
Wprawdzie kiedy w czasie treningu dotknam jego super-tajnego zeszytu, nie pojawi
si krystalicznie czysty obraz dziewczyny, w ktrej si buja, ale widziaam wystarczajco
wiele, eby si zorientowa, e to nie ja.
Widzc wcieko Spartanina, zaczam si zastanawia, po co rozmawia z t
dziewczyn. W kocu bya jasn blondynk, a nie brunetk, jak tajemnicza ukochana.
Odsunam myli od chopaka i wyszam na zewntrz. Na policzkach poczuam
chodne i rzekie powietrze, z rzadkimi patkami niegu krcymi w wietle. Lekki wiaterek
mia w sobie jak metaliczn ostro zapowiadajc mocniejsze opady. Spojrzaam w gr.
Nie byo wida gwiazd, lecz przez chwil, zanim zasoniy go chmury, spoglda na mnie
srebrny okruch ksiyca. W czerni nocy tylko lampki witeczne w grskiej wiosce mrugay
na czerwono, zielono i zoto.
Z rkami w kieszeniach oparam si o okno kawiarni i oddychaam. Wdech, wydech,
wdech, wydech, tak jak nauczya mnie robi mama w chwilach stresu, paniki czy niepokoju.
Powolny rytm uspokaja, odsuwa uczucie gniewu, zawodu i blu serca. W atmosferze
pulsowaa muzyka, ale dwik by przytumiony - przez ceglane ciany przedostawao si
tylko niskie, ciche dudnienie.
Spokj i cisza trwaa jakie dwie minuty, dopki z kawiarni nie wytoczya si walkiria
w obcisym biaym golfie, zielonej skrzanej minispdniczce i butach na potwornie wysokich
obcasach. Pochylia si i wyrzygaa cae wypite piwo. Zmarszczyam nos. Fuj. Naprawd nie
musiaam tego oglda.
Dziewczyna wyprostowaa si, otara usta odwrotn stron doni i wtedy j poznaam.
Morgan McDougall. Walkiria poczua na sobie mj wzrok i odwrcia si. Przez chwil
patrzyymy na siebie. Twarz Morgan bya zielona, zupenie jak jej spdnica i buty. Moe to

przez te migajce wiateka.


- Nie potrzebujesz... eee... pomocy? - spytaam.
Morgan otworzya usta, jakby miaa co powiedzie, ale od razu je zacisna i
pokrcia gow. Bez sowa odwrcia si i chwiejnym krokiem posza do hotelu, zostawiajc
w niegu gbokie lady po obcasach.
Rzygajca Morgan bya znakiem, e czas si zbiera. Zajrzaam jeszcze przez okno do
kawiarni. Przez chwil szukaam Daphne i Carsona, ktrzy nadal taczyli. To znaczy Daphne
taczya. Nie wiem, co robi Carson.
Zastanawiaam si, czy nie wej i nie poinformowa ich, e mam do imprezy.
Wiedziaam jednak, e gdybym to zrobia, to Daphne zaczaby nalega na odprowadzenie
mnie do hotelu. Bya przecie moj przyjacik. Ale razem ze swoim chopakiem cay dzie
mnie niaczya, wic teraz zasugiwali na to, eby troch poby tylko ze sob.
Poza tym wok krcio si mnstwo studentw akademii, rozmawiali, miali si,
chodzili od sklepu do sklepu albo z imprezy na imprez. Nic mi si nie stanie, jeli sama
wrc do hotelu. Widziaam std wejcie ozdobione lampkami choinkowymi w ksztacie sopli
lodu. Nie sdziam, eby niwiarz by na tyle odwany, by zabi mnie w rodku wioski,
szczeglnie e wszdzie wczyli si pijani koledzy i koleanki.
Podjwszy decyzj, odsunam si od okna... i wpadam wprost na Prestona.
W jednej sekundzie byam sama, a w nastpnej pojawi si obok mnie.
- Och!
Odbiam si od jego klatki piersiowej i polizgnam na oblodzonym chodniku.
Przewrciabym si, gdyby mnie nie zapa i nie przycisn do siebie.
- Masz refleks - pochwaliam, patrzc mu w oczy. Umiechn si.
- Dobrze wiedzie, e dugie godziny w sali gimnastycznej na co si przyday.
Stalimy chwil obok siebie, zastygli w objciach. W kocu odchrzknam i
spojrzaam w bok. Chopak zrozumia ipostawi mnie na nogi.
- Nic ci nie jest? - spyta z trosk w gosie.
- Ju nie - odparam z umiechem.
Preston te si umiechn.
- No to dobrze. Miaem nadziej, e spotkam ci tutaj dzi wieczorem, Gwen.
Gwen. Nawet sposb, w jaki wymwi moje imi, by seksowny, jakby uroda i
muskularne ciao nie wystarczao. Okej, okej, moe jaki kawaek mojego serca upiera si, e
jego gos nie mia takiego wydwiku, jak wtedy, gdy Logan mwi do mnie Cyganko. Ale
Logan by z inn dziewczyn, a ja byam z Prestonem. Moe Daphne miaa racj i nadszed

czas, ebym znalaza kogo, kto odwrci moj uwag od Spartanina - a nowo poznany
chopak chyba si do tego nadawa.
- Ja te miaam nadziej ci spotka - powiedziaam.
Stalimy, patrzc si na siebie. wiato z kawiarni i z lampek choinkowych
podkrelao doskonae rysy i cer Prestona. Wyglda dojrzale, przystojnie i troch
niebezpiecznie. Nie odrywa ode mnie wzroku, jakbym bya tak pikna, jak on. Poczuam, e
na policzki wypywa mi rumieniec. Nawet podobao mi si, mimo tego rumieca.
Kawaek od nas para, ktra obciskiwaa si na awce, podniosa si i - cay czas
zczona ustami - ruszya do hotelu.
Preston machn gow i spyta:
- Usidziemy?
Skinam gow. Chopak pooy rami na oparciu, niemal jakby mnie nim
obejmowa. Mielimy na sobie kurtki, a on jeszcze rkawiczki, wic nie baam si, e odbior
jakie wibracje. A jego blisko bya bardzo przyjemna.
Przez moment zastanawiaam si, co by si stao, gdybym pochylia si i dotkna
palcami jego twarzy. Co bym zobaczya, co poczua, gdybym posuya si moim darem?
Faceci nie byli atwi w odbiorze, szczeglnie tacy superfajni jak Preston, a mj dar suy mi
rwnie jako osobisty wykrywacz cierny. Pozwoliby mi pozna, co naprawd chopak o
mnie myli. Czy uwaa mnie za adn, zabawn czy te dziwaczn? Czy naprawd mnie lubi,
czy myli o kim innym, czy te siedzi tu tylko dlatego, e ma nadziej si ze mn przespa?
Pokusa dowiedzenia si prawdy bya tak silna, e palce mnie wierzbiy, ale
wepchnam rce do kieszeni kurtki. Nie zrobi tego, pomylaam, nie mog w ten sposb
uywa magii. Nie mog grzeba ludziom w duszy po to, eby si dowiedzie, jakie maj
zamiary. Tak postanowiam kilka tygodni temu, kiedy okazao si, e Logan ma sekret, ktry
przede mn ukrywa - i ktry nas rozdziela.
Poza tym teraz pragnam czego... czego prostego, atwego i, no tak, absolutnie
romantycznego. Przyszo mi do gowy, e siedzenie na awce z przystojnym facetem i
przygldanie si, jak na jego wosy opadaj patki niegu, zdecydowanie moe by uwaane
za romantyczne.
- Chodzisz do akademii na Poudniu - powiedzia Preston.
- A w ktrej jeste klasie?
- Drugiej. A ty?
- W czwartej.
To znaczy, e ma dziewitnacie lat, dwa lata wicej ni ja. Czyli nie jest za stary.

- A kim jeste? Spartaninem? Rzymianinem? Czy jakim innym cud-wojownikiem?


Preston pokrci gow i jego twarz nieco si zachmurzya.
- Nic z tego - odezwa si w kocu. - Jestem zwykym wikingiem. Mam modsz
siostr, z tym e ona, oczywicie, jest walkiri.
Kiwnam gow. Podobnie jak w rodzinach zwykych miertelnikw, rodzestwo
miao t sam krew i to samo dziedzictwo, cho nie zawsze okrelano ich identycznie.
Zazwyczaj jeli chopcy byli wikingami, to dziewczynki staway si walkiriami. A jeli
chopcy byli Rzymianami, to dziewczynki Amazonkami. Czasami jednak takie rozrnienie
nie istniao, na przykad w rodzinach Spartanw, samurajw czy ninjw. Daphne prbowaa
mi to wytumaczy, ale nie wszystko zrozumiaam.
- I na pewno nie aden cud - cign Preston. - Przynajmniej tak twierdz rodzice,
ilekro dostaj z akademii e-maile z moimi stopniami. Ostatnio zawaliem histori mityczn,
podobnie jak w zeszym semestrze i dwa semestry temu.
- Nie martw si - powiedziaam lekko. - Ja jestem jeszcze gorsza. Akurat zawalam
wuef. Powanie. Co ty na to?
- Zawalasz wuef? Dlaczego? Czy u was na poudniu wymagaj czego innego ni w
Nowym Jorku?
Wzruszyam ramionami.
- Pewnie nie. Po prostu brak mi koordynacji ruchowej. A jak u ciebie?
Teraz Preston wzruszy ramionami.
- Niele mi idzie z mieczem, za to gorzej z inn broni. I nie cierpi ucznictwa. Nigdy
nie mog w nic wcelowa.
Przypomniaam sobie strza wbijajc si w szaf biblioteczn trzydzieci
centymetrw od mojej gowy.
- Ja te nie lubi ucznictwa - rzekam z przekonaniem.
Zaczlimy rozmawia o rnicach midzy naszymi szkoami, o zajciach i
profesorach, o muzyce i filmach, sporcie i ksikach. Preston mi si podoba. By
inteligentny, dowcipny, czarujcy - i taki przystojny.
Moja dusza nie chciaa uwierzy, e nie ma dziewczyny i e siedzi ze mn, zamiast
wej do kawiarni i znale sobie jaki adniejszy obiektu flirtu. Kogo takiego jak Morgan,
kto pewnie ju zaprosiby go do pokoju. Ale nie mogam narzeka. Cho raz si dobrze
bawiam i zamierzaam to wykorzysta.
Po pgodzinie nieg zacz sypa mocniej, paday grube, puchate patki. nieg
przypomnia mi o Nike. Podobnie jak on, bogini zwycistwa bya zimna, pikna i

niebezpieczna.
Zadygotaam i poczuam nagle, e od siedzenia na dworze zmarzy mi policzki i nos.
Preston zauway, e dr, wic si przysun, obj mnie ramieniem i spojrza prosto w oczy.
Przez chwil mylaam, e pochyli si i mnie pocauje. Serce zaczo mi bi mocniej. Z jednej
strony pragnam tego, a z drugiej wolaabym na jego miejscu widzie Logana.
- Chcesz std i? - spyta pgosem. - Moe pjdziemy gdzie, gdzie jest cieplej,
eby... porozmawia?
Nie wiem, czy naprawd mia ochot rozmawia, obciskiwa si, czy w ogle co
innego, ale zgadzaam si na wszystko.
- Chodmy - powiedziaam.

Rozdzia 11
Preston wsta i wycign rk. Podaam mu go do i pomylaam, e jego skrzana
rkawiczka jest bardzo mia w dotyku. Po sekundzie psychometria daa o sobie zna i
zobaczyam Prestona za kierownic auta, wcigajcego czarne rkawiczki.
Nic wielkiego. Waciwie wanie co takiego spodziewaam si ujrze, bo widziaam
to setki razy, dotykajc ubra innych ludzi. Zazwyczaj nawet nie zwracaam uwagi na te
wizje, cho tym razem miaam niejasne wraenie, e co mi to przypomina. Co wanego, co
majaczyo na krawdzi wiadomoci...
Zanim zdyam si skupi, Preston pocign mnie za sob. Nie skierowa si do
hotelu, tylko w drug stron, w bok, ku ciemnociom. Serce zaczo mi bi szybciej. Zabiera
mnie tam, eby si caowa! Chtnie mu na to pozwol...
W tym momencie drzwi kawiarni otworzyy si i wyszed z nich Logan.
Jego nage pojawienie si tak mnie zaskoczyo, e puciam do Prestona.
Wspomnienie zwizane z rkawiczk momentalnie zniko. I, oczywicie, znowu poliznam
si na tym gupim lodzie. Tym razem zdoaam sama odzyska rwnowag.
Logan poda mi rk, ale nie skorzystaam. Po pierwsze, i tak do si
skompromitowaam. A po drugie, nie mia rkawiczek. Gdybym dotkna jego skry,
mogabym zobaczy nie wiadomo co. Na przykad jak cauje si z Savannah. Nie miaam na
to ochoty. Ju i tak za czsto widziaam to na ywo. Poza tym mogabym dowiedzie si, e
mu na niej naprawd zaley, i czuabym si jeszcze bardziej nieszczliwa.
Logan zauway ostrone spojrzenie, jakim obrzuciam jego palce. Zacisn do w
pi i opuci do boku. Nie tak dawno temu prbowa mnie pocaowa, jednak zanim nasze
usta zdyy si zetkn, zdaam sobie spraw, e to bdzie oznaczao wizj, i si
wystraszyam. Nie znajc go dobrze, obawiaam si, e robi to ze wspczucia dla takiej
totalnej dziwaczki albo dla kawau, albo myli, e szybko pjdzie ze mn do ka. Ktra
dziewczyna chciaaby to wiedzie, obciskujc si z przystojniakiem, ktry jej si podoba?
Miaam ju takie dowiadczenie z moim pierwszym chopakiem. Kiedy, caujc si,
zobaczyam, e naprawd myli o innej dziewczynie. Z miejsca rzuciam niewiernego, cho
nie umierzyo to blu.
Dlatego wtedy, dosownie w ostatniej chwili, odsunam si od Logana - i to go
zabolao. Pomyla, e nie chc si z nim caowa, bo jest Spartaninem, a oni maj opini
zabijakw i okrutnikw. Prbowaam wyjani mu, e to sprawa psychometrii, ale nie

zrozumia. Teraz po wyrazie twarzy widziaam dokadnie, e nadal nie rozumie.


- Cyganko - powiedzia Logan, patrzc na mojego towarzysza, zamiast na mnie. - Kim
jest twj przyjaciel?
- Preston - przedstawiam go. - Preston, to jest Logan. Chodzimy razem do szkoy w
Pnocnej Karolinie.
Preston wycign rk. Logan, ocigajc si, ucisn mu do. Mylaam, e to
koniec sprawy i Logan wrci na imprez, do Savannah, tymczasem Spartanin skrzyowa rce
na piersi i opar si o cian. Zupenie jakby szykowa si do pogawdki. Dziwaczne,
naprawd.
- Spartanin? - spyta Preston, patrzc na pozycj, ktr przyj Logan.
Logan kiwn gow, ale nie zapyta, kim jest Preston, co wydao mi si nieuprzejme.
Moe nie znaam wszystkich tajnikw savoir vivreu Akademii Mitu, ale wymiana informacji,
kim si jest, bya zawsze pocztkiem rozmowy. Syszaam to setki razy dzi na stoku i sama
rozmawiaam z kilkoma osobami z Nowego Jorku. Oczywicie dopki nie zaczynali gapi si
na mnie i dry, jakimi waciwie wojownikami s Cyganie i jaki mam talent.
Z jednej strony to nie by aden sekret, e Cyganie dostali od bogw magiczne dary, z
drugiej te nie byo to powszechnie wiadome. Wikszo uczniw i profesorw w akademii
po prostu uwaaa mnie za wojownika, co chyba byo zgodne z prawd. Nie wiem, dlaczego
tak niewiele osb syszao oCyganach. Cay czas zapominaam o to zapyta babci Frost albo
pani profesor Metis.
- No, Logan - rzuciam wesoo - pewnie chcesz wrci do ciepej kawiarni. Preston i ja
idziemy w przeciwn stron.
- O? A gdzie? Moe pjd z wami. Impreza robi si troch nudna. Zabrako piwa.
Zmarszczyam brwi. Dlaczego chce nam towarzyszy? Mielimy wanie znikn w
cieniu i zacz si migdali.
Logan musia si domyli, mia w kocu mnstwo dowiadczenia. Spartanin spod
zmruonych powiek mierzy Prestona chodnym wzrokiem i nagle przyszo mi do gowy co
dziwnego. Chyba Logan nie by... przecie nie mg by zazdrosny? A moe?
Preston spojrza na niego, a potem na mnie. Po minie poznaam, e wydaje mu si, i
midzy nami co jest. Szkoda, e nie podpowiedzia mi co, bo ja nie miaam pojcia.
- Waciwie powinienem i sprawdzi, co robi kumple. S na innej imprezie po
drugiej stronie wioski - rzek i umiechn si do mnie. - Chtnie spotkabym si z tob jutro.
Moe pjdziemy razem na obiad?
Serce podskoczyo mi w piersi i odpowiedziaam umiechem. Chce si ze mn

zobaczy! Moe naprawd mnie lubi? Miaam ochot zataczy z radoci, ale, oczywicie,
nie mogam da tego po sobie pozna. Musiaam poczeka, pki nie znajd si w pokoju,
sama, gdzie nikt mnie nie zobaczy.
- To jestemy umwieni - odparam.
Wycignlimy telefony komrkowe i wymienilimy si numerami.
- Wylij mi esemesa, kiedy bdziesz chcia si spotka, okej? - powiedziaam.
Kiwn gow i posa mi nastpny zabjczy umiech.
- Tak wanie zrobi. Mio spdziem czas, Gwen.
- Ja te - odparam.
Preston zawaha si, jakby mia ochot pochyli si i pocaowa mnie w policzek, ale
rozmyli si, widzc min Logana. Kiwn wic tylko gow, woy rce do kieszeni i ruszy
uliczk przecinajc wiosk.
Jak tylko znikn nam z oczu, odwrciam si do Logana, dziabnam go palcem w
klatk piersiow i spytaam:
- Co to, do diaba, miao znaczy?
- Co ty wyprawiasz, Cyganko? - spyta spokojnie, zamiast odpowiedzie mi na
pytanie. - Przecie nawet go nie znasz.
Szczka mi opada i poczuam, jak ogarnia mnie wcieko. Mimo mrozu zrobio mi
si gorco.
- Nie pieprz bzdur. Wiem tyle o Prestonie, ile ty o dziewczynach, z ktrymi spae. Ile
materacy podpisae w akademii? Zao si, e wicej ni Preston w Nowym Jorku.
Logan zacisn szczki, ale nie zaprzeczy. Oboje wiedzielimy, e - susznie czy
niesusznie - ma reputacj kobieciarza.
- Pytae, co wyprawiam? Chciaam si troch zabawi - warknam. - Po to
przyjechalimy tu na weekend, jarzysz? Pi, urn si i bzyka z przypadkow osob z
drugiej szkoy. Daphne twierdzi, e to tradycja. Poza tym, co ci to obchodzi? Przyszede tu
z Savannah, a nie ze mn.
- Ale mnie... obchodzi. - Przeczesa palcami ciemne wosy, na ktrych topniay patki
niegu, i doda: - Wicej ni powinno. O wiele wicej.
To wanie chciaam usysze, od tygodni tego pragnam, odkd - jeszcze jesieni zaprosiam go na randk. Moje ciao przepenio szczcie. Jednoczenie byam za, e w
najmniej odpowiednim momencie wszed midzy mnie i Prestona. To nie jego sprawa, z kim
rozmawiam. Albo z kim si ciskam. Nie wiedziaam, czy jestem bardziej za, czy szczliwa.
Emocje walczyy w mojej piersi jak zapanicy w staroytnej Grecji. Szybko jednak zo

zwyciya.
- Naprawd? Obchodzi ci? Nie wyglda na to, skoro za kadym razem, kiedy si
spotykamy, na moich oczach wsadzasz Savannah jzyk do ust.
Logan skrzywi si.
- Nic nie rozumiesz. Bardzo j lubi, ale ty... ty jeste inna, Cyganko. Wyjtkowa.
Zawsze bya, od tego pierwszego dnia, kiedy wpada na mnie na dziedzicu i powiedziaa,
co o mnie mylisz.
- Inna? Wyjtkowa? Naprawd? Jeli jestem taka wyjtkowa, jeli ci tak na mnie
zaley, to dlaczego nie chciae si ze mn umwi? Co? Dlaczego to zrobie, skoro ci si
tak podobam?
Nie odpowiedzia, tylko spojrza na mnie udrczonym wzrokiem. Nagle zapragnam
wycign rk, pocieszy go, ale powstrzymaam si, zmusiam serce, eby byo zimne jak
ld. Teraz musiaam by bezwzgldna, tak jak on wtedy, kiedy powiedzia, e nie moemy
by razem, e nie moemy nawet umwi si na jedn randk.
- Niech zgadn. Nie chcesz da mi pozna tej wielkiej tajemnicy. Tej, ktrej nie bd
moga udwign. Ktra mnie do ciebie zniechci. - Przewrciam oczyma. - Niewane. Nie
mam ochoty rozumie ciebie ani twojej pokrtnej logiki. Zostaw mnie w spokoju,
Spartaninie,- a ja zostawi ciebie.
Odwrciam si na picie i ruszyam do hotelu.
- Gwen, stj, prosz.
Zawoa mnie po imieniu, czyli mwi powanie. Nigdy wczeniej nie uy mojego
imienia, zawsze artobliwie nazywa mnie Cygank. Tak mnie przezwa wtedy, kiedy po raz
pierwszy si spotkalimy. Ale teraz byam zbyt wcieka, eby to zrobio na mnie wraenie.
Nie zatrzymaam si.
Logana to jednak nie zniechcio. Zanim zdoaam zrobi trzy kroki, zapa mnie za
rce i obrci do siebie. Gupi spartaski refleks. Facet by o wiele szybszy ni ja. To
niesprawiedliwe, e by tak silny. Nie mogam si wyzwoli. Zanim si zorientowaam,
przycisn mnie do ciany. Stalimy w cieniu, niewidoczni z okien i poza zasigiem wiata
padajcego z kawiarni.
Twarz Logana bya tu przy mojej, tak blisko, e jego oddech pieci moje policzki.
Tak blisko, e widziaam srebrne plamki na chodno-niebieskich tczwkach. Tak blisko, e
wdychaam jego lekko korzenny zapach. Tak blisko, e czuam jego si napierajc na mnie i zaczam bolenie pragn czego, co wiedziaam, e jest jednoczenie straszne, cudowne i
rozdzierajce serce. Czego, co kazao mi pragn by z nim sam na sam w ciemnoci,

dotyka jego skry swoj, bez adnych tajemnic.


nieg pada wielkimi patkami, wok unosia si chmura zmroonej pary, nasze
oddechy nieustannie si caoway. Patrzc z dystansu, mona byoby pomyle, e jestemy
par, ktra wymkna si z imprezy, eby poby troch ze sob. No c, nie bylimy par, nie
mielimy tego szczcia, i dlatego poczuam ogromny smutek.
Ale mimo wszystko chciaam, eby mnie pocaowa - chciaam, eby mnie pragn tak
mocno, jak ja pragnam jego.
- Przepraszam - szepn Logan. - Nie spodobao mi si to, e zobaczyem ci z innym
chopakiem. Widziaem przez okno, jak rozmawiacie, a kiedy wstalicie, zauwayem, e
idziesz z nim.
- Ty hipokryto! Nie miae prawa wchodzi midzy nas - odpowiedziaam wciekym
szeptem. - Po prostu nie miae prawa, skoro jeste z Savannah.
- Wiem.
Nic wicej nie powiedzia. nieg nadal pada, tworzc zason oddzielajc nas od
reszty wiata. Nawet haas z imprezy wydawa si przytumiony i daleki. Moe dlatego, e
wszystkie moje zmysy wypenia Logan, tak e na nic wicej nie byo miejsca.
Sekundy przecigny si w minut, potem w drug. A on nadal nic nie mwi - tylko
patrzy na mnie tymi bkitnymi oczami.
- Pocauj mnie albo pu - powiedziaam w kocu aonie, czujc, e oczy zaczynaj
mnie piec od napywajcych ez. - Ju mi wszystko jedno.
Twarz Logana zagodniaa.
- Nie chciaem zrobi ci przykroci. Za bardzo mi na tobie zaley, Gwen.
Gwen. Zamknam oczy, rozkoszujc si dwikiem mojego imienia w jego ustach.
Delikatny tembr niskiego, seksownego gosu. Ciemnoci i moja pokrcona natura sprawia, e
przez sekund pragnam udawa, e jednak jestemy par. e naprawd jestemy sami, w
ciemnoci, ze sob.
- Gwen - powtrzy Logan proszco.
Nie otworzyam oczu. Cisza. A potem...
- Gwen... - chrapliwy szept, peen tej samej tsknoty, ktr czuam.
Poczuam gorcy oddech Logana na twarzy i wiedziaam, e jego usta zbliaj si do
moich. Zacisnam palce na jego ramionach i czekaam na pocaunek. Na obrazy i uczucia,
ktre napyn. Na Logana, ktry mnie wypeni tak kompletnie, e nie bdzie miejsca na nic
innego...
Nagle rozleg si trzask otwieranych z rozmachem drzwi kawiarni. Momentalnie

otworzyam oczy, ale Logan zdy si ju odsun. Wyglda, jakby poczu... ulg. Pewnie
dlatego, e mnie nie pocaowa. e go nie dotknam, nie miaam wizji i e sekret pozosta
bezpieczny.
Rozlegy si chichoty, powietrze wypeniy rowe iskry. Z kawiarni wytoczyli si
objci wp Carson i Daphne, oboje nieco podpici. Carsonowi przekrzywiy si okulary, a
policzki mia umazane byszczykiem. Wygldao na to, e oboje wietnie si bawili na
imprezie. Rozradowana para spojrzaa na mnie i Logana, stojcych w cieniu, i umiechy
zniky z ich twarzy.
- Gwen? - powiedziaa Daphne, przygldajc si nam. - Czy co si stao?
- Pu mnie - mruknam.
Logan opuci ramiona i cofn si.
- Nie - odparam, patrzc na nich zamiast na Logana. - Nic si nie stao. Ju wracam.
A wy?
Walkiria rzucia okiem na Carsona, ktry kiwn gow.
- My te.
- Dobrze. To chodmy.
Otaram si o Logana, tak e znowu poczuam jego oddech na policzku, ale minam
go i ruszyam w stron hotelu. Daphne i Carson z trudem za mn nadali. Nie odwrciam
si, eby spojrze na Spartanina, cho wiedziaam, e on cay czas patrzy na mnie.
Za nic w wiecie nie chciaam, eby zobaczy zy w moich oczach.
- Co ten Logan sobie myli, e kim on niby jest? - zociam si, chodzc nerwowo z
jednego koca pokoju w drugi.
- Uwierzyaby? Co za bezczelno!
Daphne przewrcia oczami i postukaa w klawisze laptopa.
- Tak, tak, powtarzasz to od godziny, Gwen. Jeli nie przestaniesz lata tam i z
powrotem, to wychodzisz dziur w dywanie.
Po tym niemal pocaunku z Loganem popdziam do hotelu ile si w nogach, a Daphne
i Carson lecieli za mn. Martwili si o mnie, ale zmusiam si do zachowania kamiennej
twarzy, mimo e szalay we mnie emocje. Ju i tak zepsuam im humor, wic tylko
powiedziaam, e id do pokoju wzi prysznic. Wsiadam do windy i zostawiam ich, eby
mogli cho troch nacieszy si byciem sam na sam.
Po godzinie Daphne wrcia do pokoju z poncymi policzkami, sypic iskrami z
palcw. Wygldaa jak dziewczyna, ktra przed chwil miaa intensywn, cudown sesj
migdalenia si ze swoim chopakiem. Och, jak jej zazdrociam!

Kiedy Daphne zajta bya Carsonem, miaam czas przemyle par rzeczy i od
zamanego serca i melancholii przeszam do wciekoci na Logana za to, e by w stanie w
ogle wpdzi mnie w taki nastrj. Teraz dostaam cholernego ataku, jak by to okreli
Wiktor.
Zerknam na miecz. Wiktor, z zamknitym okiem i agodnie rozchylonymi ustami,
spa w bezpiecznej i przytulnej czarnej skrzanej pochwie, oparty o szafk i atwo dostpny.
Nic dziwnego. Zazwyczaj spa, kiedy Daphne przychodzia do mnie w odwiedziny. Twierdzi,
e babskie rozmowy strasznie go nudz.
- Nie do wiary, taka bezczelno - wymamrotaam ponownie i znowu zaczam
chodzi tam i z powrotem. Pokj by duy, wic marsz z jednego koca do drugiego zabiera
kilka sekund.
Daphne zamkna pokryw laptopa i zaoya rce na piersi. Jej rowa piama miaa
wyhaftowany obrazek Hello Kitty, zupenie taki jak na naklejkach na komputerze.
- No i co masz zamiar zrobi? - spytaa walkiria. - Chcesz odbi go Savannah? Sdzc
po tym, jak patrzy na ciebie koo kawiarni, jak najbardziej masz szans. Powinna widzie
jego min, kiedy ci obejmowa. Namitna. Nawet jak na Spartanina. Widziaam kilku
Spartan w szale bitewnym i powiem ci, e nie byli w poowie tak skoncentrowani.
- To wybra sobie dziwny sposb okazania uczu - odparam, opadajc na ko. -1
nie zamierzam zabiera go Savannah. Nie jestem Morgan McDougall. Nie kradn chopakw
za plecami ich dziewczyn.
- Morgan te nie kradnie. Po prostu sypia z nimi poktnie.
Przypomniao mi si, jak Morgan wygldaa kilka dni temu w bibliotece i dzi
wieczorem przed kawiarni. Gupio mi byo mwi o niej, jakby bya tylko zwyk dziwk.
Ona te miaa swoje uczucia, podobnie jak my wszyscy.
- Niewane. Chodzi o to, e nie jestem taka jak ona i nie chc by. Nawet dla gupiego
Logana Quinna.
- No to co zrobisz? - powtrzya walkiria, otwierajc laptop.
Utkwiam wzrok w suficie. No wanie, co mam robi? Pomimo tego, co stao si dzi
wieczorem, nadal jak szalona bujaam si w Loganie. Ale to beznadziejna sprawa, nigdy nic z
tego nie bdzie. Po pierwsze, chodzi z inn dziewczyn.
Wprawdzie z jednej strony Logan powiedzia, e mu na mnie zaley, jednak z drugiej
cay czas pragn ukry przede mn ten swj wielki sekret, co - biorc pod uwag mj dar byo niemoliwe. Jak tylko go dotkn, wczy si moja psychometria i chcc nie chcc
poznam tajemnic. Nie musz si nawet z nim caowa - wystarczy, e potrzymam go chwil

za rk. Trudno chodzi z chopakiem, kiedy nie mona go nawet dotkn, szczeglnie w
wypadku Logana, ktrego tak bardzo chciaam dotyka.
Po drugie, jest jeszcze Preston. Logan nam przerwa, kiedy z wielk przyjemnoci si
poznawalimy. Polubiam Prestona i on chyba te mnie polubi - przynajmniej dostatecznie,
by dotrzymywa mi towarzystwa w czasie weekendu. W kocu zaprosi mnie jutro na obiad.
Moe... moe posuy jako odskok? Kto, kto pomoe mi przemc to gupie i
beznadziejne uczucie do Logana? Prawd mwic, Preston nadawaby si doskonale,
poniewa po zimowym festynie ju go nie spotkam. On wrci do akademii w Nowym Jorku,
a ja do Pnocnej Karoliny. Dlaczego wic nie zabawi si troch, pki jestemy razem?
Podparam si na okciach i powiedziaam:
- Co mam zamiar zrobi? Wybra si na jutrzejszy obiad z Prestonem, skoro mnie
zaprosi, i zapomnie, e Logan w ogle istnieje.
Daphne umiechna si.
- Masz racj. Musisz przedstawi mnie Prestonowi. Chc si przekona osobicie, czy
naprawd jest taki szaowy.
- A nie widziaa go dzi wieczorem? Siedzielimy tu przed kawiarni.
Daphne pokrcia gow.
- Nieee, cay czas taczyam z Carsonem, a potem musiaam pilnowa, eby ta
zdzirowata Amazonka nie dostaa go w swoje apy. Mizdrzya si do niego i prbowaa mi go
odbi, kiedy taczylimy. Poauje tego, szczeglnie e nie przestaa, nawet gdy jej
powiedziaam, e Carson jest zajty.
Walkiria, z oczyma poncymi zoci, popukaa w klawisze. Z palcw strzeliy
rowe iskry przypominajce miniaturowe byskawice.
Zmarszczyam brwi.
- A co teraz robisz? Szukasz czego na jej temat w sieci?
Daphne kiwna gow.
- Akademia nowojorska ma swoj stron, podobnie jak nasza, gdzie uczniowie mog
blogowa, umieszcza zdjcia i w ogle. Dlatego musisz mnie przedstawi temu twojemu
tajemniczemu facetowi. Szukaam, ale nie znalazam adnych Prestonw na ich stronie.
Najwyraniej postanowi nie dawa swojego zdjcia ani w ogle adnych informacji. No, jest
ta Amazonka. Calinda Lopez.
Daphne z ogromn wpraw stukaa w klawiatur i mruczaa pod nosem:
- No, dziecinko, przesta si opiera. Na pewno uda nam si przedrze przez zapor
sieciow...

Daphne bya nie tylko walkiri, lecz rwnie geniuszem komputerowym. Naleaa do
kka technicznego, czyli chodzia na zajcia nadobowizkowe dla pocztkujcych hakerw.
To ona zamaa kod dostpu do laptopa Jasmine Ashton, kiedy prbowaam wyjani zagadk
jej faszywej mierci. Tak wanie zostaymy przyjacikami. Oczywicie, na pocztku
musiaam zaszantaowa Daphne, eby mi pomoga, ale wszystko skoczyo si dobrze.
- A co waciwie robisz?
Daphne wzruszya ramionami.
- Nic takiego. W miejsce dobrych stopni wpisuj niedostateczne. W rezultacie
administrator i tak si kapnie, co si stao, dlatego staram si zrobi to tak, eby wygldao na
bd komputerowy. No, ale wyobraam sobie, e zanim si zorientuj, dostanie jej si od
rodzicw i profesorw.
- Musz uwaa, eby ci si nie narazi - powiedziaam, krcc gow - bo jak si
rozzocisz, to robisz si strasznie mciwa. Czarne charaktery z komiksw niejednego
mogyby si od ciebie nauczy.
Walkiria pokazaa mi jzyk i si wykrzywia.
- Lepiej w to uwierz, Cyganko - odparowaa, po czym wrcia sia zamieszanie w
sieci. Wczogaam si pod kodr, a pod gow wsunam zwinit poduszk.
Preston, pomylaam. Jutro id na obiad z Prestonem i bdzie super. Bdziemy mia
si, rozmawia i wietnie si bawi. Oczyma wyobrani zobaczyam jego bkitne oczy, jasne
wosy i urocze doki w policzkach.
Ale, mimo e usilnie staraam si skupi na tym obrazie, to jednak, kiedy tylko
zamknam oczy, zamiast Prestona pojawi si Logan.

Rozdzia 12
Waciwy festyn przypada na nastpny dzie, sobot. Wyobracie sobie, e Daphne
odrzucia kodr i o bladym wicie wycigna mnie z ka. Dosownie, zapaa mnie za
kostk, zarzucia sobie na rami i zawloka pod prysznic. Czasami posiadanie przyjaciki,
ktra mogaby uczy Hulka podnoszenia ciarw, bywa bolesne. Szczeglnie o sidmej
rano.
Ledwie wyszam z azienki, Daphne podaa mi ubranie i zadaa, ebym si ubraa,
bo jak nie... Najwyraniej z caego weekendu najbardziej lubia festyn i chciaa wykorzysta
go co do sekundy, nawet kosztem snu. I pomyle, e to mnie uwaaa za dziwaczk.
Mamroczc pod nosem, woyam czyste srebrne spodnie narciarskie i srebrn kurtk,
ktre Daphne wybraa dla mnie wczoraj w sklepie. Buty, rkawice i mieszna szara czapka
we wzorek patkw niegu dopeniay caoci. Chyba po raz pierwszy Daphne postanowia
woy co w kolorze innym ni r. Dzi jej kombinezon by bladoniebieski i wygldaa w
nim jak prawdziwa ksiniczka na lodzie.
Spotkalimy si z Carsonem na dole, w jednej z restauracji. Najwyraniej hotel nie
traktowa niadania tak powanie jak innych posikw, bo na bufecie mona byo te znale
cakiem normalne potrawy: piramidy nalenikw z syropem morelowym, grube plastry
bekonu, wielkie omlety z serem i kolorowymi jarzynami. Pycha. Popilimy to korzennym,
sodko-cierpkim cydrem jabkowym o doskonale wywaonych proporcjach smakowych. A
potem, tu po dziewitej, wycig zawiz nas na szczyt i zacza si zabawa.
Festyn zimowy zorganizowano na szerokiej rwninie lecej pomidzy dwoma
stokami narciarskimi, na trzech czwartych wysokoci gry. Rzucanie obrczami i butelkami
do mleka, strzelanie do kaczek, a nawet kpiele w lodowatej wodzie* - w drewnianych
budkach mona byo oddawa si wszystkim moliwym grom i zabawom festynowym.
* Popularna zabawa na festynach w USA. Nad basenem wypenionym wod
umieszczone jest krzeseko. Celny strza do tarczy sprawia, e krzeseko przechyla si, a
osoba na nim siedzca wpada do wody.
Te budki, pomalowane w paski jak lizaki, przypominay domki z piernika. Od jednej
do drugiej rozcigay si byszczce wstgi informujce o nagrodach, a na pkach wewntrz
walczyy o pierwszestwo jaskrawe pluszowe zwierzaki. Z przenonego odtwarzacza, ktry
kto wtaszczy na gr, pyna wesoa, oguszajca muzyka, a tu i wdzie na niegu
ustawiono grzejniki, ktre miay podnie nieco temperatur. Sprzedawcy ze sklepw w

wiosce te wgramolili si na gr i ustawili stoiska z biuteri, zegarkami i markow odzie.


Wydawao mi si, e przed otwarciem festynu profesorowie i inni pracownicy
dopeni jakiego rytuau. No, rozpal ognisko, bd zawodzi magiczne abrakadabra, eby
podzikowa bogom za opiek nad wycieczk. Tak to wygldao kilka tygodni temu, przed
ogniskiem i balem na pocztek roku. Prawd mwic, byo to nieco dziwaczne i niesamowite.
Ale dzi wszyscy ju zdyli zaj si grami, dzwoniy dzwonki, gwizday gwizdki i panowa
oglny harmider. Czyli nie przewidziano adnego rytuau. To dobrze.
No c, nawet tu przeladoway mnie posgi. Na rodku placu staa wielka rzeba
Skadi, nordyckiej bogini zimy. Wygldaa jak bliniaczka tej w hotelowym holu. Tutaj, na
grze, otoczona niegiem, bogini wydawaa si jeszcze okrutniejsza, odnosio si wraenie, e
promieniuje mrozem, cho u stp miaa grzejniki. W rozmaitych miejscach placu
umieszczono posgi innych bogw i bogi z twarzami wykrzywionymi dzikim umiechem,
ktry pasowa do festynowego szalestwa. Westchnam i odwrciam wzrok.
Wkrtce co innego zwrcio moj uwag - jedzenie: wata cukrowa, sodki popcorn,
jabka w karmelu, parwki w ciecie. Kiedy tylko zobaczyam napisy zapowiadajce te
smakoyki, usta same rozcigny mi si w umiechu. Cho raz normalne jedzenie, i to akurat
wtedy, kiedy mj organizm domaga si cukru! W powietrzu unosi si delikatny sodki
aromat. Z luboci wcignam je do puc. Czy to zapach ciepego ciasta? Z cukrem pudrem i
gorcym sosem winiowym? Poczuam burczenie w odku, cho dopiero wstaam od
niadania.
- Czy nie jest wietnie? - zagadna mnie Daphne. Oczy jej byszczay z radoci jak
czarne diamenty. - Gdzie idziemy najpierw, Carson?
Chopak obj j i przytuli.
- Chyba najpierw bdziemy rzuca obrczami, bo chc wygra dla ciebie pluszaka.
Albo sztylet, co wolisz.
Daphne podniosa brwi i umiechna si rozbawiona.
- Mimo e jestem od ciebie lepsza we wszystkich konkurencjach sportowych?
Carson zaczerwieni si.
- No, przynajmniej mog sprbowa. Patrz, ile mam biletw. Na pewno co wygram.
Wyj z kieszeni plik czerwonych kartonikw. Dochd z festynu by przeznaczony na
sfinansowanie wycieczki. Jak tylko zsiedlimy z wycigu, Daphne i Carson wycignli karty
kredytowe, eby kupi bilety na rozmaite gry. Bez mrugnicia okiem wydali po jakie piset
dolarw.
Ja nie miaam zamiaru ich w tym naladowa. Nie byam do sprawna, eby co

wygra. No, chyba e byoby to strzelanie z uku. Pod warunkiem, e dopiabym si do


wspomnie Daphne z zawodw, podobnie jak to zrobiam w czasie treningu. Ale pewnie
uznano by to za oszustwo.
- No, chod - zawoaa Daphne, apic mnie za rk. - Do tego stania. Zagrajmy w
co!
Przez dwie godziny chodzilimy od jednej budki do drugiej. Wygldao tak, jakby
wszyscy w caym kompleksie hotelowym przyszli na festyn. Gra roia si od uczniw,
profesorw i innych pracownikw szkoy.
Widziaam pani Metis, jak miaa si z uczniami i przewodzia w rzucaniu
obrczami. Pan Nickamedes, z kwan min, sta obok i wrcza nagrody. Niewtpliwie
bibliotekarz mia alergi na soce i wiee powietrze. Czasami si zastanawiaam, czy nie by
przypadkiem wampirem, tak chorobliwie by blady. Postanowiam wypyta Daphne o
bibliotekarza i o to, czy wampiry naprawd istniej. Mimo lekcji z historii mitycznej miaam
bardzo mtne pojcie o potworach. Okej, okej, o wielu rzeczach, nie tylko potworach.
Z nauczycieli, oprcz pani Metis i Nickamedesa, zauwayam pana Llewa,
nauczyciela rachunkw, pani Banb, profesork od ekonomii, chudego i wymizerowanego
trenera Lita od basenu - wszyscy suyli pomoc i wrczali nagrody. Bya nawet pani Raven,
sprzedajca w bibliotecznym bufecie. Teraz obsugiwaa maszyn do produkcji waty
cukrowej.
Z przyjemnoci patrzyam, jak Daphne i Carson graj we wszystko po kolei. Po
chwili zorientowaam si, e te zawody s troch dziwne. Na przykad rzut obrczami:
zamiast celowa zwykymi metalowymi obrczami w paliki, tu zarzucao si kolczaste
acuchy na gowy grasownikw nemejskich. Albo rzut butelk do mleka: na wszystkich
butelkach zostay namalowane czarne maski, ktre miay przedstawia zoliwie
umiechajcych si niwiarzy chaosu. A rodek tarczy w basenie do lodowatych kpieli
przypomina mi Lokiego z rysunku w podrczniku historii mitycznej, tego, na ktrym twarz
boga bya powykrcana i czciowo zdeformowana pod wpywem padajcych na ni od
stuleci kropli trucizny.
No i nagrody. Carson nie artowa, gdy mwi, e moe wygra dla Daphne sztylet.
Wikszo budek wypeniay wielkie zabawki, ale tu obok nich na pkach lniy miecze,
paki, kusze, shurikeny, a nawet kilka tarcz. I wiele osb wolao te byszczce ostrza od
pluszakw. Zreszt zabawki te byy niezwyke. Zamiast rowych krliczkw i czarnych
niedwiadkw - umiechnite gryfy i stoickie sfinksy.
Gapiam si, nie mogc oderwa oczu, powanie wystraszona. Co to za frajda, jecha

na festyn, w ktrym nagrody mog pozbawi ci ycia? Szczeglnie e cay czas pamitaam
o niwiarzu chaosu, ktry ukrywa si gdzie w tym mronym krajobrazie - i ktry mia
wielk ochot mnie zamordowa.
- Suchaj... o co chodzi z tymi grami? - spytaam w kocu Carsona, kiedy Daphne
usiowaa strza z uku wcelowa w rodek metalowego piercienia niewiele wikszego ni
mj nadgarstek.
- O co ci chodzi? - wymamrota, wpychajc w usta kawa waty cukrowej.
- No wiesz, dlaczego wszystko jest ozdobione grasownikami nemejskimi i
powykrzywianymi maskami niwiarzy?
- O czym ty mwisz? - zdziwi si. - Budki i nagrody s takie jak zawsze. Fajnie
wygldaj, no nie?
Otworzyam usta, eby postawi nastpne pytanie, ale zdaam sobie spraw, e to
bezcelowe. Dla Carsona grasowniki nemejskie, maski niwiarzy i tarcze z Lokim byy
cakiem normalne. Nigdy nie by na festynie w wiecie zwykych miertelnikw, w ktrym
dzieci nie miay pojcia o mitycznych potworach ani o odwiecznej walce bogw.
Przypomniaam sobie jednak, e na typowych festynach bywali zazwyczaj klauni. Waciwie,
wizerunki boga zoczycy, ktry pragnie uwolni si z mitycznego wizienia i
podporzdkowa sobie cay wiat, nie s wcale straszniejsze ni facet w wielkich czerwonych
butach i z twarz pomalowan na biao. Klauni zawsze mnie przeraali. Wcale nie s
zabawni.
Daphne ani razu nie chybia i wygraa pluszowego gryfa, ktrego podarowaa
Carsonowi, po czym udalimy si do nastpnej budki.
Cay czas wypatrywaam w tumie Prestona z nadziej, e moe spotkamy si przed
obiadem i przedstawi mnie swoim przyjacioom, jednak nigdzie go nie widziaam. Nic
dziwnego. Na festynie byo tyle osb, e z trudem udawao mi si nie zgubi Carsona i
Daphne, ktrzy stali tu obok mnie. Ale w kieszeni miaam komrk, ktra tylko czekaa na
jego esemes. A moe powinnam zdoby si na odwag i pierwsza si do niego odezwa?
Jeszcze si nie zdecydowaam.
Jednej osoby nie dao si nie zauway. Logana. Spartanin podda si prbie siy:,
wali wielkim dwurcznym motem w desk tak mocno, eby stojcy na niej odwanik
polecia w gr i uderzy w dzwonek. T gr prowadzi olbrzymi, krzepki trener Ajaks,
ktrego czarna skra lnia w socu. Ze skrzyowanymi ramionami wyglda jak pyta
granitu wbita w stok.
Kenzie i Oliwier krcili si obok Logana i caa trjka prbowaa swoich si w

wywijaniu motem. Rozejrzaam si, ale wrd stojcych wok i chichoczcych dziewczyn
nie zauwayam Savannah. Moe Spartanie zrobili sobie dzie bez kobiet? Niewane. Nie
dbam o to, co Logan robi ani z kim si zadaje. Nie dbam. Nie dbam! Moe, jeli bd to
powtarza, to w kocu okae si to prawd. Jasne, jasne. Wcale w to nie wierzyam, ale
prbowaam si okamywa.
W kieszeni zabrzcza telefon, odwracajc moj uwag od Logana. Wycignam go i
przeczytaam wiadomo: Gotowa na obiad? W hotelu za 15 min. P.
- Czy to ten twj tajemniczy wielbiciel? - spytaa Daphne, zagldajc mi przez rami i
usiujc odczyta esemes.
Mrugnam do niej.
- Jasne, e to on. Zaprasza mnie na obiad do hotelu.
- W porzdku, idziemy razem. Niech tylko Carson skoczy t gr.
Carson zabawia si w jak porban wersj wciskania kretw do kretowisk, tylko e
zamiast kretw byy, oczywicie, gargulce. Nie bardzo mu to wychodzio. Z dziury
wyskoczya gowa gargulca i Carson waln motem - prosto w swj kciuk, ktry jakim
sposobem si tam znalaz. Wzdrygnam si. Pomyle, e to ja uwaaam si za niezgrabiar.
- No - powiedziaam, cigajc rkawice i wpychajc je do kieszeni. - Wiem, jak
kochacie festyny, wic lepiej tu zostacie. Spotkamy si po obiedzie.
- Jeli tego chcesz...
Daphne urwaa i spojrzaa na mot Carsona, niewtpliwie mylc, e dziki swej
wyjtkowej sile poradziaby sobie znacznie lepiej. Gdyby walna takiego gargulca, to jestem
pewna, e nie miaby siy wyskoczy z dziury. Jednym ciosem potrafiaby rozwali cay st.
- Chc - potwierdziam, esemesujc do Prestona, e ju schodz z gry i moemy
spotka si w holu. - Bawcie si dobrze. Ni mi nie bdzie.
- A co z tym niwiarzem? - spytaa Daphne, zniajc gos.
- Nic nie mwisz, ale wiem, e cay czas o nim mylisz. Ja te bym mylaa. Pani
Metis ju chyba co z tym zrobia, prawda?
Daphne nie miaa pojcia, e z nikim nie rozmawiaam na ten temat. Oczywicie
skamaam jej, e pani profesor ju si wszystkim zaja. Ta mao konkretna odpowied
uspokoia jednak walkiri. Poza tym nie zdradziam jej tego, e fenrir, ktrego widziaam
wczoraj w lesie, nie by po prostu zwykym wilkiem.
Wzruszyam ramionami.
- Od wczoraj nic si nie stao. Moe nie przyjecha do kurortu. Albo tak si wietnie
dzisiaj bawi, e nie myli o zabijaniu.

art by gupi, ale rozemiaam si. Daphne nawet si nie umiechna. Spojrzaa tylko
na mnie z trosk. Miaa racj. Wcale nie zapomniaam o niwiarzu. Prawd mwic, to by
jeden z powodw nieangaowania si w adne gry - wolaam rozejrze si w tumie.
Obejrzaam sobie wszystkich, ktrych dzi spotkaam: uczniw, z ktrymi
rozmawiaam, profesorw obsugujcych budki, pracownikw hotelu sprzedajcych wat
cukrow i jabka w karmelu. Nawet zdjam rkawiczki i niby niechccy dotknam kilku
osb, eby sprawdzi, czy przypadkiem nie s tym niwiarzem. Ale nie widziaam nic
nadzwyczajnego. Wszyscy zainteresowani byli tylko festynem, zabaw i nagrodami.
- Zjad wycigiem i pjd prosto do hotelu - powiedziaam, robic krzyyk na sercu. Przysigam. Zobaczycie, e nic mi si nie stanie.
Daphne zawahaa si.
- No, jeli jeste pewna...
- Jestem pewna - odparam, popychajc j lekko. - A teraz zabierz Carsonowi ten mot,
zanim zrobi sobie krzywd.
- Nie bardzo mu wychodzi, prawda? Ale na szczcie nadrabia w innych dziedzinach.
Umiechna si dwuznacznie.
- wietnie cauje - powiedziaam, przewracajc oczyma.
- Niewane. Jeli bd miaa szczcie, to po obiedzie przekonam si, czy Preston ma
podobny talent.
Zostawiwszy Daphne i Carsona przy budkach, podeszam do wycigu. Ku mojemu
zdziwieniu, nie dziaa. Krzeseka zwisay jak dzwonki z grubych czarnych kabli. Obok
wystajcej ponad nieg stacyjki kuca ogorzay facet z brod sigajc pasa i robi co z
drutami, wystajcymi z otwartej klapy. Jakby naprawia obwd elektryczny czy jak te
nazywa si to, dziki czemu wycig dziaa.
- Eee... przepraszam, dlaczego krzeseka nie zjedaj? - spytaam.
Mczyzna wyj gow ze stacyjki i spojrza na mnie. Obfita biaa broda upodabniaa
go do witego Mikoaja.
- Awaria elektrycznoci. Naprawi to teraz, kiedy jestecie zajci festynem.
- O, a kiedy pan skoczy? Za kilka minut?
Pokrci gow.
- Nic z tego. Pewnie zajmie mi to jeszcze z p godziny. A moe nawet godzin.
Poczuam si zawiedziona. Wiem, e to nie jego wina, e akurat teraz wypada
naprawa. Po prostu miaam pecha.
- To jak mam si dosta na d, do hotelu? Jestem umwiona na obiad.

Go znowu wzruszy ramionami.


- Pewnie musisz i pieszo. Tak jak inne dzieciaki.
Pokaza palcem kilka postaci u stp gry podajcych ciek w kierunku hotelu.
Przecinajce si w niegu lady wskazyway drog, ktr wczeniej schodzono po urwistym
stoku.
- Dziki - powiedziaam.
Facet kiwn mi na poegnanie, schowa gow z powrotem w stacyjce i zabra si do
przewodw elektrycznych.
Powinnam bya natychmiast ruszy do hotelu, ale zawahaam si i rozejrzaam
uwanie, sprawdzajc, czy nie zobacz fenrira. Nie widziaam go od wczoraj, co nie znaczy,
e nie czatowa gdzie w kurorcie, czekajc tylko na okazj, eby si na mnie rzuci.
Telefon znowu zawibrowa, przerywajc mi rozmylania, wic wyjam go z kieszeni
i odczytaam wiadomo: Ju jestem. Czekam. P.
Zagryzam warg. Z jednej strony nie chciaam zawie Prestona, a z drugiej nie
miaam ochoty pisa mu jakich kiepskich wymwek tego rodzaju, e boj si mitycznego
potwora, wobec tego nie chc schodzi sama ze stoku. Pomylaby, e zwariowaam. Poza
tym wszdzie krcio si mnstwo ludzi i robili straszny haas. Moe to zniechci wilka do
opuszczenia kryjwki?
Ruszyam wic ladami osb, ktre schodziy przede mn. cieka bya mniej wicej
wydeptana, jednak gdzieniegdzie wystarczy nieostrony krok, eby wlecie w nieg do
poowy uda. Mimo trudnoci, lizgajc si i zapadajc, brnam przed siebie krok po kroku.
Staraam si i szybko, niemniej zabierao to mnstwo czasu. Zastanawiaam si, czy nie
uprzedzi Prestona o spnieniu, kiedy usyszaam przeraajcy dwik: cichy, gardowy
warkot fenrira.
Zowieszczy pomruk przyku mnie do miejsca. Skd dobiega? Byam ju w poowie
drogi, a wycig krzesekowy i plac, gdzie odbywa si festyn, znajdoway si powyej mnie,
po lewej stronie. Dochodziy stamtd radosne piski i gona muzyka.
Okej, tam wilka na pewno nie byo. To znaczy, e zostawaa tylko jedna moliwo.
Powoli odwrciam gow na prawo i zobaczyam go - przyczajonego w niegu tu za
pierwszymi drzewami, podobnie jak na olej czce. Spotkanie z Prestonem tak mnie
zaabsorbowao, e schodziam jak najszybciej, nie zwracajc uwagi na drog. Po prostu
podaam ladami innych - i zbliyam si ku gstwinie sosen porastajcych brzeg gry.
Wyglda tak jak wczoraj: wielkie, silne ciao pokryte skotunion popielat sierci i
ponce czerwone oczy, w ktrych arzya si szczeglna nienawi do mnie. Wilk rozchyli

wargi, pokazujc cae mnstwo zbw, i obliza si dugim czerwonym jzykiem, a potem
zrobi min, ktra wygldaa jak umiech zadowolenia - identyczn jak wilk na rysunku w
podrczniku do historii mitycznej.
Jestem gupia, gupia, po stokro gupia, przeklinaam si. Jak mogam by tak
bezmylna? Wiedziaam, e mam si trzyma z dala od drzew, ale myl o obiedzie z
Prestonem tak bardzo odwrcia moj uwag, e niemal nie podeszam i nie pogaskaam
potwora po gowie! No, psinko, patrz, jaki smaczny ksek.
Zanim zdoaam powanie si przerazi, powietrze rozdar potny grzmot i ziemia si
zachybotaa. Upadam na tyek oguszona, a wszystko wok unosio si i opadao. Nade mn
wycig trzeszcza i zgrzyta, krzeseka podskakiway z metalicznym piskiem, jakby miay
urwa si z liny i spa mi na gow.
I nagle wszystko skoczyo si rwnie nieoczekiwanie, jak si zaczo. Otrzsnam
si z szoku i stanam na nogi. Na szczycie gry musia by jaki wybuch, bo widziaam
pomaraczowe pomienie strzelajce w niebo, jakby chciay wypali cay bkit.
Odetchnam z ulg. Co stao si na tam, a nie tutaj, gdzie si znajdowaam...
I w tym momencie zaczo si guche, gone dudnienie, zaguszajce wszystkie inne
dwiki. Nie zdziwioby mnie, gdyby ziemia rozwara si i mnie pochona. I jeszcze byo
co... tak, co suno w d po stoku. Zmruyam oczy, starajc si ujrze, co to takiego...
Nagle zdaam sobie spraw, czym byo to dudnienie, i zabrako mi tchu.
Wybuch na szczycie nie tylko wznieci poar, ale rwnie naruszy pokryw nien.
Teraz tysice ton niegu zbierao si w potn kul i toczyo ku mnie wielk jak wiea fal
zasaniajc soce.
Po stoku schodzia lawina - a ja znajdowaam si na jej drodze.

Rozdzia 13
W cigu p sekundy pojam, co si dzieje. Tak, schodzi lawina, nieg miady
wszystko i z kad chwil jest coraz bliej.
Nie przepadaam za adnymi zajciami na wieym powietrzu, jednak z programw w
telewizji wiedziaam, e mam dwa wyjcia: nie rusza si z miejsca i zosta pochonita przez
lawin albo popdzi co si w nogach ku linii lasu z nadziej, e zdeformowane wiatrem,
rozgazione sosny osoni mnie przed niebezpieczestwem. Jedyny problem z opcj numer
dwa by taki, e wilk czeka wrd drzew, eby mnie pore. I tu, i tu marne szanse na
przeycie, jednak wybraam wilka. W kocu ludzie przeywaj atak niedwiedzia grizzly.
Fenrir nie moe by gorszy, prawda?
Miaam przekona si na wasnej skrze.
Oderwaam nogi od ziemi i rzuciam si pdem wprost do lasu. Grzmot lawiny
wzrasta, nie syszaam ju nic innego, nawet wasnego przeraonego oddechu ani walenia
serca. Powietrze zrobio si cikie, nasycone niegiem. Moje puca odczuway brak tlenu ale nie ustawaam w biegu. Wiedziaam, e jeli zatrzymam si choby na sekund, to lawina
uniesie mnie ze sob.
A wilk? Chodzi tam i z powrotem w gstwinie, patrzc to na mnie, to na nieg, ktry
pewnie i tak pochonie nas oboje.
Nie miaam czasu obchodzi potwora na palcach ani stara si powstrzyma go od
ataku, wic po prostu wpadam midzy drzewa i biegam dalej, byle zaszy si w gstwin.
Wilk nie ruszy si, tylko obserwowa mnie poncym wzrokiem. Im bliej bya lawina i im
robio si ciemniej, tym bardziej byszczay mu oczy.
Klapnam na nieg koo najgrubszego, najmocniejszego drzewa, na jakie trafiam,
zdaram z siebie kurtk, owizaam j sobie wok talii, a rkawami przywizaam si do
pnia. Nie zwaajc na igy kujce mnie w twarz ani na szyszki, ktre wpltay mi si we
wosy, objam sosn rkami i nogami i tak zakotwiczona trwaam w pogotowiu.
Wilk by niecay metr ode mnie - i atwo mg mnie zabi. Wystarczyoby, eby
pochyli si i schwyci mnie za kark, a byabym martwa.
Jednak zamiast na mnie skoczy, przyglda mi si z uszami pooonymi po sobie.
Przylgn do ziemi tak jak ja do sosny. Mia otwarty pysk i pewnie na mnie warcza, ale w
huku lawiny niczego nie syszaam.
- To nie moja wina, wic mnie nie zabijaj, dobrze? - wrzasnam kompletnie bez

sensu.
Ostatni rzecz, ktr pamitam, s czerwone, przymruone oczy wilka. A potem
poczuam uderzenie niegu i wszystko stao si biae.
Byo to takie... gwatowne. Huki, trzaski, co pchao mnie raz w t, raz w tamt stron,
groc oderwaniem ng i rk od pnia i pochowaniem gboko, bardzo gboko pod niegiem,
gdzie mnie nikt nigdy nie znajdzie.
Mocniej przytuliam si od sosny.
Nic nie widziaam i z trudem oddychaam. Haas, nacisk, kujce uderzenia niegu.
Nie wiem, ile czasu tak spdziam, trc twarz o szorstk kor, przycinita ca sob do
drzewa, z ramionami obolaymi od kurczowego ciskania pnia. Puca bolay mnie od wysiku
zasysania tlenu, ktry mia wystarczy do zachowania przytomnoci. Krysztaki lodu kuy
mnie w twarz jak sztylety. nieg napiera na mnie z ogromn moc, a jednoczenie wytworzy
si prd, ktry chcia mnie oderwa i pocign ze sob w d, niej i niej.
I nagle wszystko si skoczyo.
Huki, trzaski, cignicie zwolniy tempo, co zabulgotao i wszystko osuno si w
d. Koniec - lawina si skoczya.
Otworzyam piekce oczy, ale wiat wok nadal by biay Dlaczego? Dlaczego
wszystko wok byo biae? Mzg odmawia wsppracy i dopiero po chwili zorientowaam
si, e jestem po szyj zakopana w niegu, a policzkiem opieram si o drzewo, do ktrego si
przywizaam. Przeraziam si, e si nie wydostan. Ile czasu minie, zanim zamarzn na
mier?
Zmusiam si do pomylenia o mamie. Zawsze powtarzaa, e kiedy jestem
spanikowana, wystraszona albo przygnbiona, powinnam wzi kilka gbokich oddechw.
No, teraz dowiadczaam tego wszystkiego naraz. Ala mama powtarzaa, e nawet jeli jest
bardzo le, to najgorsza jest panika. Zatem postaraam si skupi na wspomnieniach o mamie
i na jej twarzy. Dugie brzowe wosy. Ciepe fiokowe oczy. Pikny, mdry umiech. Moja
mama.
Mocniej przytuliam si od sosny.
Nic nie widziaam i z trudem oddychaam. Haas, nacisk, kujce uderzenia niegu.
Nie wiem, ile czasu tak spdziam, trc twarz o szorstk kor, przycinita ca sob do
drzewa, z ramionami obolaymi od kurczowego ciskania pnia. Puca bolay mnie od wysiku
zasysania tlenu, ktry mia wystarczy do zachowania przytomnoci. Krysztaki lodu kuy
mnie w twarz jak sztylety. nieg napiera na mnie z ogromn moc, a jednoczenie wytworzy
si prd, ktry chcia mnie oderwa i pocign ze sob w d, niej i niej.

I nagle wszystko si skoczyo.


Huki, trzaski, cignicie zwolniy tempo, co zabulgotao i wszystko osuno si w
d. Koniec - lawina si skoczya.
Otworzyam piekce oczy, ale wiat wok nadal by biay. Dlaczego? Dlaczego
wszystko wok byo biae? Mzg odmawia wsppracy i dopiero po chwili zorientowaam
si, e jestem po szyj zakopana w niegu, a policzkiem opieram si o drzewo, do ktrego si
przywizaam. Przeraziam si, e si nie wydostan. Ile czasu minie, zanim zamarzn na
mier?
Zmusiam si do pomylenia o mamie. Zawsze powtarzaa, e kiedy jestem
spanikowana, wystraszona albo przygnbiona, powinnam wzi kilka gbokich oddechw.
No, teraz dowiadczaam tego wszystkiego naraz. Ala mama powtarzaa, e nawet jeli jest
bardzo le, to najgorsza jest panika. Zatem postaraam si skupi na wspomnieniach o mamie
i na jej twarzy. Dugie brzowe wosy. Ciepe fiokowe oczy. Pikny, mdry umiech. Moja
mama.
Mylaam o niej, robic wdechy. Panika niezupenie ustpia, bo w kocu wdepnam
w nieze bagno, lecz nie obezwadniaa mnie. Panowaam nad sob. Powoli, niechtnie
oderwaam si od obrazu mamy i bolenie zakuo mnie serce. A potem otworzyam oczy i
zaczam porusza rkami i nogami. Niczego mi nie oderwao, cho czuam si posiniaczona,
potuczona i obolaa od palcw u stp do czubka gowy.
Kurtka, ktr przywizaam si do drzewa, zostaa zerwana przez nieg. Telefon i
rkawice znikny razem z ni. Nie wiem, jakim cudem tak dugo byam w stanie trzyma si
drzewa. Moe instynktownie czuam, e to jedyna szansa na przetrwanie?
Z trudem wygrzebywaam si ze niegu. Drzewo, ktre mnie uratowao, byo
zwichrowane, przygite do ziemi i kompletnie pozbawione igie, a gazie zostay oderwane i
zmielone na kawaki wielkoci zapaek. Wszystkie sosny wyglday, jakby je oskalpowano.
Kiedy si wygrzebaam z zaspy, pooyam si na niegu, ciko dyszc, wdziczna, e
jeszcze yj.
I wtedy usyszaam cichy, aosny jk.
Wilk?
W tej nawanicy kompletnie o nim zapomniaam. Gwatownie odwrciam gow,
szukajc fenrira, oraz oczekujc, e skoczy i mnie rozerwie.
Zobaczyam go jakie trzy metry ode mnie - a wok niego na niegu bya krew.
Przyjrzaam si uwaniej. Z nogi potwora sterczaa duga, poszarpana ga - przebia j na
wylot, jak strzaa. Sia lawiny musiaa rzuci wilka o drzewo i nadzia go na ga; dziwne, e

nie porwaa go ze sob.


Pewnie dlatego, e takie wanie s potwory - nic ich nie wykoczy.
Wilk zobaczy, e na niego patrz, i zawy cicho i bolenie. Zerka na mnie i wyciga
t zranion nog, jakby... jakby prosi o pomoc.
Zagryzam wargi, zastanawiajc si, czy to jaka sztuczka. Mimo wykadu pani Metis
nie wiedziaam wiele o wilkach. No, wiedziaam, e ten by mnie zabi, gdyby nie lawina. I e
kaza mu mnie zabi jego pan, niwiarz chaosu.
Najmdrzej byoby odczoga si jak najdalej, stan na nogi, opuci gstwin i mie
nadziej, e kto mnie uratuje. Ale nie mogam zostawi zwierzcia poranionego,
nieszczliwego i jczcego jak szczeniak, ktry straci matk. Moja mama prbowaaby mu
pomc, mimo e to potwr, nawet gdyby zosta wysany, eby j zabi. Taka wanie bya - a
ja chciaam by taka jak ona.
- Nike - szepnam - jeli patrzysz na mnie teraz, byabym ci bardzo, bardzo
wdziczna, gdyby nie dopucia, eby on mnie zjad.
Oczywicie, nie doczekaam si odpowiedzi. Wedug tego, co powiedziaa nam pani
Metis na lekcji historii mitycznej, bogowie rzadko ukazuj si miertelnikom, a jeli ju, to
tylko wtedy, kiedy sami maj na to ochot. Pod koniec wojny chaosu bogowie zawizali pakt,
w ktrym postanowili nie miesza si w sprawy ludzi, eby nie zniszczy ich wiata, i raczej
dotrzymywali sowa. Brudn robot wykonywali za nich wybracy. Wiedziaam, e bogini
nie zmaterializuje si nagle i nie rozwie moich problemw, niemniej poczuam si pewniej.
To, co postanowiam, byo absolutnie szalone.
Ale i tak to zrobiam.
Odetchnam gboko i podczogaam si do fenrira. Stworzenie patrzyo na mnie
czerwonymi oczyma, teraz otpiaymi z blu. Zatrzymaam si tu obok i przyjrzaam si
ranie. Musiaa niele bole. Przypomniaam sobie, jak przyszywajc guzik do spdnicy,
przypadkowo wbiam sobie w palec ig.
Trzscymi si rkoma zapaam za ga. Nie poczuam adnych specjalnych wibracji
- w kocu to tylko drewno. Wilk warkn nisko, ostrzegawczo. Ju mylaam, e machnie
ap zakoczon ostrymi pazurami i rozerwie mi gardo, ale nie. Pooy gow midzy
przednie apy, schowa nos w niegu i zamkn oczy, jakby przygotowujc si do tego, co
wiedzia, e mam zamiar zrobi.
- No to ciach! - mruknam.
Zaczam wyjmowa ga z nogi. Wymagao to nie tyle siy, co odwagi, bo trzeba
byo przepchn poszarpany kawaek drewna przez poranione ciao, ale udao si. Kiedy

ga cakiem wysza, odrzuciam j jak najdalej. Uderzya w drzewo i spada na ziemi.


Fenrir wyda z siebie przeraajcy skowyt. Nie zdyam nawet mrugn okiem, kiedy
skoczy na mnie i przygwodzi cikimi jak ow apami do ziemi. Zamaram, patrzc w
krwawoczerwone oczy. Wilk pochyli si, poczuam na sobie gorcy, ciki i kwany oddech.
Z napiciem czekaam, a zatopi we mnie ky...
Tymczasem on pochyli si i poliza mnie po policzku.
Mia mokry jzyk, szorstki jak papier cierny, lecz dotkn mnie nim agodnie. Ledwie
mnie lizn, wczya si moja psychometria i ujrzaam ca seri obrazw: gwnie lawiny,
niegu prcego na niego tak, jak par na mnie. Ale byo te tam jakie cieplejsze uczucie,
wraenie, e wilk jest... wdziczny za wyjcie gazi z nogi. Za to, e nie odczogaam si,
zostawiajc go na pastw losu.
Patrzy na mnie, z apami opartymi o moj klatk piersiow, i macha ogonem,
pryskajc wok niegiem. Wygldao na to, e czeka, ebym co zrobia. Moe straciam
rozum, bo nic wicej nie przyszo mi do gowy. Wycignam rk i niezgrabnie pogadziam
go po gowie, gdy tylko tam mogam sign.
- Miy piesek - szepnam i zemdlaam.

Rozdzia 14
- Gwen! Gwen Frost!
Przez ciemno, w ktrej si pograam, przebi si czyj gos. Wykrzykiwa moje
imi. Otworzyam oczy i okazao si, e jestem cigle na dworze i le na plecach wrd
poamanych drzew.
Co dziwne, nie czuam zimna.
Wielki fenrir lea obok mnie, kudaty ogon owin wok moich ng i ogrzewa mnie,
jakbym bya szczeniakiem. Odwrciam gow i niemal uderzyam nosem w wilka.
Stworzenie zamrugao, jakby te si obudzio, a potem ziewno, pokazujc garnitur ostrych
zbw. Prawd mwic, przydaby mu si pyn do pukania ust.
Przytula si do wilka? Troch niesamowite. Prawd mwic, zupenie niesamowite.
Ale skoro nie prbowa mnie zje, to nie zamierzaam narzeka. Wcale. Niemniej powoli si
odsuwaam. Nie ma sensu kusi losu, bogw czy co tu jeszcze si wmieszao.
- Gwen! - usyszaam znowu. Tym razem poznaam, e to mski gos. - Syszysz
mnie?
- Tutaj jestem! - chciaam zawoa, ale wydobyo si ze mnie tylko ciche, wysilone
chrypienie. - Tutaj!
Cisza. Przez moment zastanawiaam si, czy ten kto mnie usysza, lecz zaraz...
- Syszaem! yje!
Rozlegy si jakie szurania i przez zniszczone sosny ujrzaam posta w czarnej
kurtce. Biega, rozpryskujc nieg na prawo i lewo.
- Lepiej ju sobie id - powiedziaam do wilka. - Nie spodobaby si im.
Nie wiem, czy fenrir zrozumia moje sowa, ale wsta na nogi. Zauwayam, e prawe
ucho ma naderwane, jakby lawina zrobia w nim szczerb w ksztacie litery V. Pochyli si i
delikatnie szturchn mnie gow. Zawahaam si, a potem wycignam rk i pogaskaam
jedwabiste ucho. Znowu dziki psychometrii poczuam wdziczno zwierzcia. Moe to
wyobrania, a moe ono naprawd zaczo mrucze z przyjemnoci. Tak, to te niesamowite,
szczeglnie e dotd uwaaam wilka tylko za mitycznego potwora, oywiony koszmar.
- Gwen! - usyszaam ponownie, tylko znacznie wyraniej.
Wilk jeszcze raz mrukn z zadowolenia, po czym pomkn midzy drzewa, uciekajc
przed zbliajcymi si gosami. Nieco kula na zranion nog, ale i tak porusza si szybciej,
nibym si spodziewaa.

Pooyam gow na niegu i prbowaam nie zwraca uwagi na drgawki, ktre mn


wstrzsay, i na szczkanie zbami. Pogaskaam wilka, fenrira, i jeszcze yj! Czy to nie
pokrcone? Daphne pewnie by uznaa, e to bardzo fajne. A ja cieszyam si, e yj.
Gdyby nie wilk, zmarabym z wychodzenia. Wiedziaam, e powinnam walczy z
lodowatym skostnieniem, ale po prostu nie miaam siy. Znowu zaczam odpywa, kiedy
trener Ajaks przedar si przez pltanin poamanych drzew i gazi, tak jakby w ogle nie
stawiay oporu. Uklk koo mnie na jedno kolano i zapyta gosem napitym z troski:
- Gwen, jak si czujesz?
- Bywao lepiej - odparam i znowu straciam przytomno.
Przez dusz chwil nie wiedziaam, co si dzieje. Prbowaam nie zasypia,
przysigam. Mona by pomyle, e nie bdzie to trudne, zwaywszy na haas i zamieszanie.
Ale raz po raz zamykay mi si oczy i po prostu nie miaam siy ich otwiera. Z dramatycznej
akcji ratowania mnie pamitam zatem tylko migawki - to, co widziaam, kiedy si budziam.
Trener Ajaks wynosi mnie spomidzy drzew i kadzie na noszach przytroczonych do
skutera nienego. Profesor Metis otula mnie w koc termiczny, eby przywrci mi waciw
temperatur ciaa. Nawet Nickamedes by z nimi - to on zapali skuter i zjecha nim w d w
tempie, o jakie bym go nie posdzaa.
W kocu zimno, wiatr i haas zniky, zastpione mikkoci, cisz i ciepem. Wtedy
znowu zapadam w sen i niy mi si dziwne rzeczy. No, moe nie by to sen, tylko
niepowizane ze sob obrazy i wspomnienia, nie wszystkie zreszt moje wasne.
Miaam ju takie sny. Dziki mojemu cygaskiemu darowi nigdy nie zapominaam
niczego, cokolwiek widziaam czy poczuam, kiedy dotknam przedmiotu i odebraam jego
wibracje. Czasami, kiedy zasypiaam, mj umys przywoywa przypadkowe wspomnienia i
uczucia innych ludzi.
prostu nie miaam siy. Znowu zaczam odpywa, kiedy trener Ajaks przedar si
przez pltanin poamanych drzew i gazi, tak jakby w ogle nie stawiay oporu. Uklk koo
mnie na jedno kolano i zapyta gosem napitym z troski:
- Gwen, jak si czujesz?
- Bywao lepiej - odparam i znowu straciam przytomno.
Przez dusz chwil nie wiedziaam, co si dzieje. Prbowaam nie zasypia,
przysigam. Mona by pomyle, e nie bdzie to trudne, zwaywszy na haas i zamieszanie.
Ale raz po raz zamykay mi si oczy i po prostu nie miaam siy ich otwiera. Z dramatycznej
akcji ratowania mnie pamitam zatem tylko migawki - to, co widziaam, kiedy si budziam.
Trener Ajaks wynosi mnie spomidzy drzew i kadzie na noszach przytroczonych do

skutera nienego. Profesor Metis otula mnie w koc termiczny, eby przywrci mi waciw
temperatur ciaa. Nawet Nickamedes by z nimi - to on zapali skuter i zjecha nim w d w
tempie, o jakie bym go nie posdzaa.
W kocu zimno, wiatr i haas zniky, zastpione mikkoci, cisz i ciepem. Wtedy
znowu zapadam w sen i niy mi si dziwne rzeczy. No, moe nie by to sen, tylko
niepowizane ze sob obrazy i wspomnienia, nie wszystkie zreszt moje wasne.
Miaam ju takie sny. Dziki mojemu cygaskiemu darowi nigdy nie zapominaam
niczego, cokolwiek widziaam czy poczuam, kiedy dotknam przedmiotu i odebraam jego
wibracje. Czasami, kiedy zasypiaam, mj umys przywoywa przypadkowe wspomnienia i
uczucia innych ludzi.
Zazwyczaj widziaam to, czego ju dowiadczyam. Czasem jednak pokazujce mi si
obrazy byy kompletnie nowe. Kiedy dotykaam przedmiotu, nie zawsze od razu zauwaaam
wszystkie szczegy, lecz informacje byy zakodowane w moim mzgu i niekiedy
podwiadomo pokazywaa mi to, czego wczeniej nie zanotowaam.
Nieco przypominao to wywietlany w gowie film i bardzo czsto czuam si jak
Alicja chodzca po Krainie Czarw i dziwica si temu, co j otacza.
Tym razem wcale nie byo inaczej. Przed oczyma pojawiay mi si rozmaite byski,
mignicia i migotania wspomnie. Strzaa wbita w szaf biblioteczn koo mojej gowy,
chwiejca si jeszcze od impetu. Haas muzyki podczas festynu zimowego przechodzcy w
ryk lawiny. Wilk siedzcy na niegu i wpatrujcy si we mnie czerwonymi oczyma. Nawet
mama wsiadajca do auta.
Skd wiedziaam, e ten ostatni obraz by wspomnieniem z dnia, kiedy zostaa zabita
przez pijanego kierowc - patrzyam, jak po raz ostatni przed wypadkiem wsiada do
samochodu. Dziwne, bo nie powinnam mie takiego wspomnienia. Nie byo mnie przy niej,
kiedy wychodzia z komisariatu, i nie dotykaam niczego, co daoby mi wibracje zwizane z
wypadkiem. Przynajmniej o niczym takim nie wiem, a przecie to akurat bym pamitaa.
- Mama? - wymamrotaam.
Mama otworzya drzwi samochodu i wsiada. Poczuam przypyw paniki, zrobio mi
si zimno, a jednoczenie si spociam. Zabrako mi tchu. Musiaam j zatrzyma. Musiaam
jej powiedzie, eby zostaa na komisariacie, eby nie wracaa do domu. Gdyby tylko nie
wyjedaa, nie zostaaby pokiereszowana przez tego cholernego pijaka. Nie zmaraby i nie
zostawiaby nas z babci samych.
Pobiegam do mamy. Adidasy plaskay o mokry chodnik, ale im bliej byam
samochodu, tym bardziej stawa si zamazany, a kompletnie znikn - z mam w rodku.

Zatrzymaam si, walczc o oddech, z szaleczo bijcym sercem, czujc znany, gorzki bl.
Obrciam si wkoo, jednak na parkingu nie byo nikogo - nic, tylko ciemno. Dlaczego
mama zawsze mnie opuszcza? Dlaczego nie moga na chwil ze mn zosta?
W mj sen wdar si czyj mikki gos:
- Chyba nareszcie z tego wychodzi.
Ciemno znikna, otworzyam oczy.
Leaam na twardym, penym gruzw szpitalnym ku. Po jednej stronie staa
skomplikowana maszyna wydajca z siebie dwiki do wtru skaczcych po monitorze w
gr i w d zielonych linii. Pewnie rytm serca. Od szyi do kostek przykryway mnie koce, a
pod plecami czuam kilka termoforw. Prbowaam si poruszy, ale okazao si, e jestem
zwizana cilej ni mumia. Wypltanie rk z ciasnego kokonu i przyjcie pozycji siedzcej
zabrao mi kilka sekund.
Wok wszystko byo biae: biae ciany, biae podogi, biay sufit, nawet koce. Ten
brak koloru nie podoba mi si i przez chwil mylaam, e nadal jestem zasypana niegiem.
Rozejrzaam si po pokoju, ale niewiele wicej w nim byo - poza posgiem.
Kamienna figura staa na dugim stole naprzeciw ka, tak e jej oczy patrzyy wprost w
moje. To by ten sam posg Skadi, ktry widziaam w holu hotelowym, a potem jeszcze na
festynie. Tym razem nordycka bogini zimy miaa usta lekko skrzywione, jakby bya
rozczarowana, e przeyam lawin i zamiast w zimnym, nienym grobie - le w izbie
chorych.
Rozlegy si kroki i do pokoju wesza profesor Metis. Na czole miaa delikatne linie
zmarszczek, a zielone oczy pociemniay od zmartwienia. Wygldaa na zmczon, jakby to
ona walczya z lawin, a nie ja.
- Jak si czujesz, Gwen? - spytaa cicho.
- wietnie, po prostu wietnie.
Najdziwniejsze byo to, e rzeczywicie czuam si wietnie. Wszystkie ble, otarcia,
zadrapania, ktrych si nabawiam, znikny. Prawd mwic, czuam si tak, e mogabym
wyskoczy z ka, i na trening ze Spartanami - i wygra walk na miecze. To nie byo do
mnie podobne.
- Oczywicie, e czujesz si wietnie, Gwendolyn - powiedzia obudnie sodkim
gosem Nickamedes - skoro Aurora niemal godzin ci uzdrawiaa.
Aurora? Dopiero po chwili zdaam sobie spraw, e chodzio o pani Metis. Aurora,
hm, tak miaa na imi. Podobao mi si.
- Czy pani... czy pani mnie dotykaa? - spytaam. - Podczas uzdrawiania?

Jeli tak, to mogoby tumaczy moje szalone sny. Cho nie byam pewna, czy
wspomnienie mamy mogoby do mnie trafi t drog. Czy to moliwe, eby pochodzio od
pani Metis? W modoci byy przyjacikami, miaa wic tony wspomnie zwizanych z
mam. Ale obrazy z dnia, kiedy mama umara, kiedy w jej auto wjecha pijany kierowca?
Chyba pani profesor powiedziaaby mi, gdyby tego dnia bya w pobliu. Dlaczego miaaby
trzyma to w tajemnicy? Od mylenia rozbolaa mnie gowa.
- Nie wiedziaam, czy by sobie tego yczya, Gwen, wic tego nie robiam. Mona
leczy bezdotykowo, cho jest to trudniejsze. Wtedy musz spycha aur leczonych ludzi,
eby ustpia mojej, i dostarcza im swoj energi, pki nie poczuj si lepiej.
Opisaa to tak, e przysza mi na myl Daphne z tymi jej rowymi iskrami, ktre
zawsze leciay z palcw. Walkiria zdradzia mi kiedy, e kolor iskier wie si z aur i
osobowoci. Zastanawiaam si, czy Daphne te bdzie miaa dar uzdrawiania, jak profesor
Metis, kiedy dojrzeje jej magiczny talent.
- Co tam si stao? - spytaam. - Na szczycie gry?
- A co pamitasz? - spytaa pani Metis delikatniejszym i agodniejszym tonem ni
Nickamedes.
Wrciam mylami do tamtych chwil.
- No... wycig krzesekowy nie dziaa i brnam w d stoku do hotelu, kiedy
usyszaam jaki wybuch. Spojrzaam w gr: nad szczytem gry taczyy pomienie. A po
kilku sekundach ruszya lawina, nieg zacz si zsuwa w d, wprost na mnie.
Wzdrygnam si i objam ramionami, jakby to mogo wyrzuci z pamici straszne
wspomnienia. Nie potrzebuj cygaskiego daru, eby przypomnie sobie lawin. Niezalenie
od tego, co zego spotka mnie w yciu, do mierci nie zapomn hurgotu niegu. Ani cienia
pochaniajcego wszystko wok, ani zimnej, okrutnej siy, cigncej mnie za sob i
pragncej pogrzeba mnie - na zawsze.
Teraz posg Skadi si umiecha, jakby kamienna posta moga odgadn, o czym
myl. Brrr. To straszne.
Nagle co przyszo mi do gowy.
- Czy nikt wicej nie zosta poszkodowany w lawinie?
- Nie - odpara pani Metis. - Wszyscy uczniowie byli albo na festynie, albo w hotelu.
Tylko ty jedna znajdowaa si na stoku.
Westchnam z ulg. Nikt nie zosta poturbowany. To dobrze, bardzo dobrze.
Pani Metis i Nickamedes wymienili spojrzenia. Bibliotekarz unis brwi, zadajc
nieme pytanie. Pani Metis zrobia niemal niezauwaalny ruch gow, jakby mwia nie.

- O co chodzi? - spytaam. - O czym nie chcecie mi pastwo powiedzie? Nauczyciele


i rodzice zawsze maj min winowajcy, kiedy co ukrywaj.
Profesor Metis wzia gboki oddech.
- Masz racj, Gwen - rzeka. - Nie wiem, jak ci to powiedzie, ale s... s poszlaki, e
lawina nie bya przypadkowa.
Zmarszczyam brwi.
- Co to znaczy? Przecie widziaam jzyki ognia i wybuch. Musi by jakie
wytumaczenie, prawda? Czy zapali si wycig?
Nickamedes utkwi we mnie nieugite spojrzenie, zimne jak krysztaki lodu.
- Oczywicie, e jest wyjanienie, Gwendolyn. Po prostu kto spowodowa lawin...
celowo.

Rozdzia 15
Mimo caego szalestwa ostatnich dni sowa Nickamedesa mnie oguszyy.
- Naprawd uwaa pan, e to byo celowe? - Na t myl poczuam lodowaty ucisk w
odku. - Dlaczego?
- Gry same nie wybuchaj, Gwendolyn. Kiedy przewielimy ci do izby chorych,
udaem si z panem Ajaksem na szczyt. Znalelimy pogorzelisko i lady, ktre wskazyway
na to, e kto celowo wywoa wybuch, co spowodowao lawin.
niwiarz. Wiedziaam, e to ten, ktry prbowa mnie zabi. Najpierw SUV koo
domu babci, potem strzaa w bibliotece, a teraz fenrir i lawina. niwiarz musia zauway, e
opuszczam festyn i schodz do hotelu. Nie wiem, czy zaplanowa wczeniej wybuch i lawin,
czy te po prostu wykorzysta okazj.
Iniemal mu si udao. Gdybym nie ucieka midzy sosny, gdybym ruszya kilka
sekund pniej, gdybym nie przywizaa si do drzewa...
Gdyby, gdyby, gdyby.
Gdyby co z tego poszo nie tak, zabraaby mnie lawina - na zawsze.
Co gorsza, tym razem niwiarz mia w nosie, kto jeszcze mg zosta poszkodowany.
Gdybym nie schodzia sama, gdyby Daphne i Carson zdecydowali si i na obiad ze mn i
Prestonem... Zrobio mi si niedobrze i pomylaam, e zwymiotuj.
Drzwi znowu si otworzyy i wpada Daphne otoczona chmur rowych iskier
przypominajcych migocce robaczki witojaskie.
- Przepraszam, Auroro - powiedzia z przejciem trener Ajaks, wtykajc gow w
drzwi - nie mogem jej duej utrzyma.
- Gwen! - zawoaa Daphne, podbiegajc do mnie.
Wpada na Nickamedesa i zepchna go na bok z ca si walkirii. Bibliotekarz
spojrza na ni kwano.
Daphne zapaa mnie za rk i ca sob poczuam, jak bardzo si o mnie martwia. To
mie uczucie, wiedzie, e kto si troszczy.
- Nic mi nie jest - pocieszyam j. - Naprawd.
- Mam nadziej - powiedziaa z ulg. - W kocu jeste moj najblisz przyjacik.
- A ty moj - szepnam, czujc zy w oczach. - Ty te jeste moj najblisz
przyjacik.
Daphne mocniej cisna mnie za rk, niemal gruchoczc mi koci, lecz nie

protestowaam. Jutro bd miaa siniaki, ale co tam. Teraz cieszyam si, czujc, e ogarniaj
szczcie i ulga. Przez chwil tak trwaymy, po czym walkiria rozejrzaa si po pokoju.
- Co si dzieje? - spytaa. - Skd ta konferencja profesorska?
Pani Metis schowaa do koka niesforny lok i odpara:
- Razem z panem Nickamedesem informowalimy Gwen o tym, co si stao podczas
lawiny i jaka moga by jej przyczyna.
- To znaczy wybuch - poprawia j Daphne. - Kto ustawi bomb na szczycie gry,
prawda? Bo przecie ogie by taki, jakby nigdy nie mia wygasn.
Nauczyciele wymienili spojrzenia, zastanawiajc si, ile maj powiedzie Daphne i
czy walkiria nie bdzie o tym rozpowiada na prawo i lewo. W kocu zdecydowali si jej
zaufa albo doszli do wniosku, e i tak jej powiem, bo Nickamedes skin gow.
- Zgadza si, wydaje nam si, e wybuch mia wywoa lawin - powiedzia.
Daphne przewrcia oczyma.
- Oczywicie, e tak. Kiedy niwiarze si na kogo zawe-zm, to zawsze wycigaj
najcisz bro.
Wydao si! Wszystko si wydao!
Jak tylko usyszaam, co mwi Daphne, wiedziaam, e sprawa jest beznadziejna. Ani
nie cofn jej sw, ani nie znajd adnej wymwki.
- niwiarze? - rzuci si na ni Nickamedes. - Jacy niwiarze?
Daphne, zdziwiona, zmarszczya brwi.
- To znaczy niwiarz. Ten, ktry usiuje zabi Gwen. Ktry jej niemal nie przejecha
autem, a potem strzela do niej w bibliotece...
Gos jej zamar, kiedy zobaczya miny nauczycieli.
- Nie powiedziaa o niwiarzu? - zdziwia si, patrzc na mnie. - Mwia mi, e
masz zamiar porozmawia z pani Metis.
- Zmieniam zdanie - mruknam. - Wszyscy mamy do tego prawo. Wolna wola i tak
dalej. Rozmawialimy o tym na lekcji historii mitycznej.
Daphne podpara si pod boki. Tak si na mnie zezocia, e z jej palcw poleciay
cae strugi rowych iskier.
- A ja powiedziaam ci, e ze niwiarzami nie ma artw.
Pani Metis podesza, pooya Daphne rk na ramieniu irzeka:
- Chyba powinnycie nam o wszystkim powiedzie. Teraz.
No c, nie byo wyjcia. Pani Metis patrzya na mnie, a jej zmruone zielone oczy
byszczay chodno zza okularw w srebrnej oprawce. A Nickamedes? Ten to dopiero mierzy

mnie wciekym wzrokiem.


Westchnam i zrelacjonowaam ca histori. A potem pani Metis zawoaa trenera
Ajaksa i kazaa mi jeszcze raz wszystko powtrzy.
- Dlaczego nikomu nic o tym nie wspomniaa? - spyta Ajaks, kiedy wreszcie
skoczyam.
Zaczam si wierci, starajc si zrzuci z piersi ciar wzroku profesorw, wcale nie
lejszy ni apy wilka.
- Bo nie miaam adnego dowodu - odparam. - Nikt nie widzia auta, strzay, nawet
wilka - tylko ja. Nie chciaam uchodzi za histeryczk ani paranoiczk.
Nickamedes skrzyowa rce na piersi.
- Wiesz, na jakie niebezpieczestwo narazia nas wszystkich, Gwendolyn? Nawet
gdyby tylko podejrzewaa, e po akademii buszuje niwiarz chaosu, powinna natychmiast o
tym zameldowa. A nie gupio uwaa, e sama sobie ze wszystkim poradzisz.
Bardzo, ale to bardzo chciaam mu wytkn, e niwiarz jeszcze mnie nie
zamordowa. Czyli jednak na razie jako sobie radz. Przynajmniej na tyle, e udao mi si
przey te kilka dni. Spojrzaam na pani Metis. Nie musiaam jej dotyka ani ucieka si do
mojego cygaskiego daru, eby dojrze w jej twarzy wyrzut i rozczarowanie. Martwia si, e
nie miaam do niej do zaufania. Jako to zasmucio mnie bardziej ni cokolwiek innego,
cznie z perspektyw pogrzebania przez lawin.
- Zadzwoni do twojej babci i powiem jej, co si stao - rzeka pani Metis cicho. Jestem pewna, e zechce z tob porozmawia.
Ja te byam tego pewna. Babcia Frost nieczsto gniewaa si na mnie, ale kiedy si
gniewaa, to wielkie nieba! Pewnie niele si wcieknie, kiedy o wszystkim si dowie. Cho
na swoje usprawiedliwienie mog doda, e nic si nie dziao, pki nie wyszam od niej z
domu.
- Przede wszystkim nie wolno ci opuszcza hotelu, pki nie wrcimy do akademii
bd te nie rozwiemy tego problemu - zarzdzi Nickamedes. - Nie artuj. Nie wolno ci
nawet wystawi nogi poza ten budynek, rozumiesz?
Spojrzaam na niego naburmuszona.
- Rozumiesz? - powtrzy tonem tak ostrym, e si skuliam.
- Tak, prosz pana - wymamrotaam.
Nickamedes rzuci mi jeszcze jedno spojrzenie, ale ju nic nie powiedzia. Cho na
pewno mia ochot. Ze zoci jego twarz zrobia si blada jak przecierado. Jednak zamiast
wrzeszcze na mnie, odwrci si do Ajaksa i caa trjka, z pani Metis, udaa si na drugi

koniec izby chorych, gdzie zaczli rozmawia pgosem. Pewnie prbowali zgadn, kto jest
tym niwiarzem i jak mog trafi na jego lad. Daphne zostaa przy moim ku.
- Przepraszam - szepna. - Nie chciaam ci wkopa.
- Wiem - westchnam. - Miaa racj. Wtedy, po zajciach, powinnam bya
powiedzie o wszystkim Metis. I powinnam bya zdradzi tobie i Carsonowi, e wilk, ktrego
zobaczyam, nie by zwykym fenrirem. Musz przyzna, cho przychodzi mi to z trudem, e
Nickamedes i inni nauczyciele maj prawo by wciekli. Wszystkich naraziam na
niebezpieczestwo, nie tylko siebie.
- Wic czemu im nie powiedziaa o niwiarzu? Albo nie przekonaa nas z Carsonem
co do wilka?
Wyrzuciam rce w gr.
- Bo chodz do szkoy dla genialnych wojownikw! Wszyscy w Akademii Mitu
potrafi si ochroni, ty i Carson te. Chciaam by taka sama. Zao si, e jeli jaki
niwiarz zawziby si na Logana albo innego Spartanina, to nauczyciele nie robiliby z tego
powodu takiego rabanu. Na pewno nie kazaliby mu si chowa w hotelu, jakby by
dzieckiem. Ajaks pewnie sam wrczyby mu bro i zachci do polowania.
Piekcy wstyd i zaenowanie pomogy przemc poczucie winy za to, e nic nie
mwiam. Jedna z przyczyn, dla ktrych tak bardzo od pocztku nienawidziam akademii, to
to, e wszyscy byli ode mnie o wiele lepsi. Odwaniejsi, wytrzymalsi, sprytniejsi, silniejsi. W
porwnaniu z nimi wypadaam sabo, skoro jedynym moim mocnym punktem by cygaski
dar.
- Ale nie przesza treningu, ktry kady z nas przeszed - wytkna Daphne. - Mama i
babcia chroniy ci przed tym wszystkim. Ja zaczam strzela z uku, kiedy miaam trzy lata.
Dugo uczyam si, jak si nim posugiwa, nie mwic o innej broni, a jeszcze duej
przyzwyczajaam si do myli, e faktycznie mogabym kogo zrani.
- A mylisz, e by moga? - spytaam. - Mylisz, e mogaby zabi niwiarza,
gdyby musiaa?
Walkiria zastanowia si.
- Chyba tak, po tym wszystkim, co widziaam w cigu tych lat: zamordowane dzieci,
rodzice i profesorzy. Mam nadziej, e byabym w stanie, bo wiem, e jeli nie zabij
niwiarza, to on bez wahania zabije mnie.
Mimo, e cay czas przykryway mnie koce termalne, zadraam. Wiedziaam, e
Daphne ma racj. Nikt, kto zada sobie trud wywoania lawiny, nie zawahaby si przebi
mnie mieczem.

- Rb, co ka nauczyciele, i nie wychod z hotelu, pki nie wrcimy do akademii,


dobrze, Gwen? - powiedziaa Daphne, patrzc na mnie z trosk. - Nie chc, eby ci si co
stao. Pani Metis i reszta te tego nie chc. Nawet Nickamedes, mimo e po nim tego nie
wida.
Co do bibliotekarza, to wtpi, ale tylko potnie westchnam i skinam gow.
- Dobra, teraz bd grzeczn dziewczynk.
- To wietnie - odpara Daphne z umiechem i znowu wzia mnie za rk.
Umiechnam si w odpowiedzi, mimo e drug rk trzymaam kciuk. Moe to
gupie, lecz trzymanie kciukw nie pozwalao mi cakiem si zdoowa z powodu okamania
przyjaciki. Teraz jednak byo to konieczne. Bo to, co si stao, nie tylko bardzo mnie
wystraszyo, ale te potnie wkurzyo.
Nie miaam wprawdzie takiego jak inni przeszkolenia w dziedzinie posugiwania si
broni, nie machaam mieczem rwnie sprawnie jak Daphne, Logan i reszta, nie
dorwnywaam im si, odwag, wytrzymaoci czy sprawnoci - ale miaam dar
psychometrii i byam przecie wybracem Nike! To te musi co znaczy. W kocu z
jakiego powodu przyjli mnie do Akademii Mitu.
Ale najwaniejsze ze wszystkiego byo to, e niwiarz celowa we mnie. Chcia zabi
mnie. Nie kogo innego. Mnie.
Moe nie uda mi si wpakowa mu strzay w serce, ale byam Gwen Frost, dziwaczk,
ktra miaa wizje, dotykajc przedmiotw. Posugiwaam si tym darem, eby odnajdywa
zguby i poznawa cudze tajemnice. No c, teraz trzeba po prostu dowiedzie si, kto jest
niwiarzem. To tylko zagadka do rozwizania, tajemnica, ktr musz odsoni.
Niewane, co przyrzekam pani profesor Metis, panu Nickamedesowi czy nawet
Daphne. Zamierzaam i tak zrobi wszystko, co w mojej mocy, eby dowiedzie si, kto jest
niwiarzem, i go pokona - zanim znowu sprbuje mnie zabi.

Rozdzia 16
Profesor Metis, Nickamedes i trener Ajaks skoczyli narad i wyszli z sali, pewnie
eby ciga niwiarza. Daphne posza z nimi poinformowa Carsona, e ju czuj si dobrze.
Nie pytaam jej, czy ma zamiar rozmawia z Loganem ani czy on w ogle o mnie pyta.
Wolaabym nie wiedzie, gdyby si nie zainteresowa.
Po p godzinie wrcia pani Metis. Daa mi swoj komrk (moja zostaa zmieciona
przez lawin).
- Babcia, jak obiecywaam.
- Dzikuj - odparam. -1 przepraszam... eee... za wszystko. Gwnie za to, e nie
powiedziaam pani o niwiarzu. Kiedy pani wspomniaa, e bdzie sprawowaa nade mn
piecz ze wzgldu na przyja z mam. Powinnam bya pani zaufa, tak jak ona ufaa.
Pani Metis skina gow. Miaa zmartwion min, ale oczy patrzyy ju mniej surowo
ni poprzednio. Mogo jej si to nie podoba, niemniej na pewno rozumiaa, dlaczego nie
wspomniaam jej o niwiarzu. Przynajmniej tak miaam nadziej. I liczyam na to, e
wybaczy mi milczenie... jak rwnie to, co planowaam zrobi, kiedy tylko zostan std
wypuszczona.
Pani profesor wysza z sali i zamkna drzwi, chcc zapewni mi troch prywatnoci
podczas rozmowy.
Przyoyam suchawk do ucha.
- Cze, babciu.
- Cze, dziecinko - usyszaam ciepy, mikki gos babci, ktry pocieszy mnie tak,
jakbym si do niej przytulia. - Ju lepiej?
- wietnie, naprawd.
- Opowiedz mi, co si zdarzyo.
Wziam gboki oddech i powiedziaam jej wszystko, co zaszo, odkd rozstaam si
z ni na progu domu w rod po poudniu. Kiedy skoczyam, babcia przez moment milczaa.
- Chcesz, ebym do ciebie przyjechaa? I zabraa ci do domu? - spytaa w kocu
gosem zmienionym ze zmartwienia.
Z jednej strony bardzo, bardzo tego chciaam. eby wzia mnie do domu, jak wtedy,
kiedy w dziecistwie obudziam si wystraszona w rodku nocy i zaczam paka. Wwczas
mama wyjechaa z miasta, a ja pierwszy raz poszam na noc do koleanki.
Z

drugiej

strony

zaczam

si

obawia,

nara

babci

na

wielkie

niebezpieczestwo. Nie daoby si przed wszystkimi ukry, e wyjechaam, i nietrudno


byoby niwiarzowi mnie odnale. Wiedzia ju, gdzie mieszkam, skoro prbowa mnie tam
zabi.
Poza tym nie byam ju dzieckiem i nie chciaam ani si tak zachowywa, ani by tak
traktowana. Pewnie, e miaam tylko siedemnacie lat, ale odkd zaczam chodzi do
Akademii Mitu, bardzo wydorolaam. Chocia mi si to nie podobao, niwiarze, mityczne
potwory i Loki stali si czci mojego ycia. Nie mogam po prostu udawa, e nie istniej.
Jeli teraz si im nie przeciwstawi, jeli nie sprbuj walczy ze niwiarzem, to nie wiem,
czy kiedykolwiek si na to zdobd. No i mogoby si okaza, e Nike na darmo mi zaufaa.
Chciaam okaza si godna wiary, jak pokadaa we mnie bogini zwycistwa. We
mnie i we wszystkie kobiety z rodu Frostw, ktre przede mn byy jej wybrankami.
Chciaam walczy ze zoczycami i ciemnoci w ich sercach, ktrej sama dowiadczyam.
- Wol zosta w kurorcie - powiedziaam w kocu. - Ale nie bd ci okamywa.
Chc tu zosta, eby odgadn, kto jest tym niwiarzem, zanim kogo skrzywdzi.
Babcia Frost westchna dugo i przecigle, jakby spodziewaa si takiej odpowiedzi.
Moe pomg jej w tym dar widzenia przyszoci.
- Nie podoba mi si to, ale rozumiem ci, Gwen.
Zamrugaam. Babcia niemal nigdy nie mwia do mnie Gwen. Zawsze byam dla
niej dziecink albo zotkiem.
Babcia rozemiaa si niewesoo.
- Robisz si dorosa, zupenie jak twoja mama. Chcesz pomaga innym, tak jak ona.
Chcesz okaza si godna cygaskiego daru, ktry Nike powierzya naszej rodzinie.
- Skd wiesz?
- Bo byam taka sama w twoim wieku. I dlatego teraz nie bd ci niczego zabrania.
Bd tylko ostrona, Gwen. Bardziej ostrona ni kiedykolwiek, bo... bo nie chc ci straci. Przy ostatnich sowach gos jej si zaama. - Nie byabym w stanie straci si, tak jak
straciam twoj mam.
- Postaram si - szepnam. - Bd ostroniejsza, ni jeste w stanie sobie wyobrazi.
- Kocham ci, dziecinko. I zadzwo po mnie, kiedy bdziesz mnie potrzebowaa. W
dzie i w nocy. Przyjad w jednej chwili.
Nie mogam mwi ze wzruszenia, ale musiaam co odpowiedzie.
- Wiem o tym. I ja te ci kocham.
- Pa pa, dziecinko.
- Pa, babciu.

Rozleg si sygna. Wyczyam suchawk i zwinam si w kul na ku. Cho


wiedziaam, e robi dobrze, zostajc w kurorcie, to nie potrafiam powstrzyma ez alu, i
nie mog znowu by tylko ma wnusi babci.
Nieco pniej profesorowie w kocu pozwolili mi wrci do pokoju, ktry dzieliam z
Daphne na trzynastym pitrze. Trener Ajaks pooy mi cik rk na ramieniu i
poprowadzi przez hotelowy hol, jakbym bya inwalidk albo kryminalistk. Sama nie
wiedziaam, co gorsze.
Cay tum ludzi zebra si, eby oglda mj niesawny powrt. No i oczywicie
dlatego, e wadze szkoy postanowiy nie wypuszcza nikogo, pki nie przekonaj si, e
stok jest ju bezpieczny. Naturalnie, niemal wszyscy widzieli, jak leci na mnie lawina. A jeli
nie widzieli, to drodzy przyjaciele wysali im esemesy z pikantnymi szczegami, plus
zrobione komrkami zdjcia.
Gupio byo tak maszerowa przed oczami dwch szk, skoro wikszo uczniw w
ogle mnie nie zauwaaa. No, chyba e potrzebowaa mnie do odszukania zguby.
Nie powinnam bya si jednak martwi tym, e stan si centrum uwagi. Kiedy tylko
przekonali si, e nic mi nie jest, przestali si mn interesowa i powrcili do plotkowania
bd wysyania esemesw.
Wszyscy poza Loganem.
Spartanin, z Kenziem i Oliwierem, sta koo lady z kaw. Podnis wzrok i spojrza mi
w oczy. Musia by mocno spity, bo kiedy zobaczy mnie ca i zdrow, zupenie si zmieni.
W jednej chwili by napity, zachmurzony, gotowy do walki i niebezpieczny, a w drugiej zabawny, flirciarski i seksowny. Oczywicie, e kiedy Logan si rozluni, to rozlunili si te
Kenzie, a take Oliwier, ktry nawet nie obrzuci mnie niemiym spojrzeniem. Waciwie
wyglda na... zmartwionego, jakby przej si moim wypadkiem. Dziwne.
Ale, tak naprawd, widziaam tylko Logana. Przejcie na jego twarzy sprawio, e
moje serce podskoczyo z radoci i poczuam si, jakbym chodzia po chmurach. Nikt nie jest
w stanie udawa takiego poruszenia, nikt na wiecie! Moe naprawd mu na mnie zaley.
Moe naprawd czuje do mnie to, co ja do niego...
Wtedy wanie pojawia si Savannah z dwoma kubkami gorcej czekolady i podesza
do Logana. Wprawdzie nie odwrci si, eby na ni spojrze, ale zdaam sobie spraw, e tak
naprawd nic si nie zmienio. Nadal by z ni, a ja jak ta gupia cierpiaam z mioci.
Zdegustowana odwrciam wzrok i zauwayam Prestona. Macha do mnie rk. Sta
oparty o cian, czciowo zasonity cedrem i z dala od tych, ktrzy przyszli si na mnie
pogapi. Ajaks zatrzyma si, eby zamieni swko z trenerem Litem. Preston znowu

pomacha, a ja, korzystajc z tego, e trener Ajaks nie patrzy, podeszam do niego.
- Cze - powiedziaam.
- Cze. Jak si masz? - spyta ze zmartwion min. - Syszaem, co si stao. Tak mi
przykro, Gwen. To musiao by straszne. Czekaem tu na ciebie, a potem usyszaem ten
potworny haas. Wyjrzaem przez okno i ujrzaem lawin pdzc po stoku. Nie wyobraam
sobie, jak okropne musiao to by dla ciebie, w samym rodku tej kotowaniny.
Wzruszyam ramionami. Nie miaam ochoty teraz o tym rozmawia i nie chciaam,
eby Preston myla o mnie jako o dziewczynie, ktra daa si zapa lawinie. Nie, wolaam,
eby uwaa mnie za fajn kumpelk, ktr wanie spotka. Nie pozwol, eby niwiarz
zniszczy jeszcze moj relacj z Prestonem.
- Skoro nie poszlimy na obiad, to moe umwimy si na jutro? Moe na narty? Co ty
na to? - zaproponowa chopak.
Ucieszyam si na jego sowa, cho zaraz przypomniaam sobie, e jestem tak jakby w
areszcie domowym. Westchnam.
- Chtnie, ale nauczyciele zabronili mi wychodzi jutro z hotelu... boj si, e
przeyam wikszy szok, ni mi si wydaje.
Kamstwo byo nieudolne i a mnie skrcio w rodku, lecz wolaam to ni przyzna
si do niwiarza. Cho mielimy spdzi w kurorcie jeszcze tylko jeden dzie, to wolaam go
nie odstrasza.
- Aha - mrukn zawiedziony.
- Co nie znaczy, e nie moemy si umwi jutro na obiad - powiedziaam. - Nie
trzeba bdzie wychodzi z hotelu.
Preston chwil pomyla i twarz mu si rozjania.
- wietnie, niech tak bdzie. Rano wyl ci esemesa i ustalimy szczegy, dobrze?
Umiechnam si.
- Jestemy umwieni. Znowu. Tym razem dotrzymam sowa.
Rozemia si.
- Nie martw si, wiem, e tak bdzie. Ju si o to postaram. Tym razem nie pozwl ci
si wymkn.
Ktem oka zauwayam, e trener Ajaks skoczy rozmow i mnie szuka.
- Musz i. Do zobaczenia jutro - powiedziaam.
Preston kiwn gow.
- Moesz na mnie liczy.
Umiechn si i wyszed z holu w kierunku restauracji i placu budowy, obchodzc

bokiem tum kbicy si porodku. Pewnie umwi si na kolacj z kolegami. Poczuam


wzruszenie na myl, e przyszed zobaczy, jak si czuj. Wikszo facetw by si nie
pofatygowaa, a przynajmniej nie dla dziewczyny, ktr poznali dzie wczeniej.
W kocu pan Ajaks mnie zauway.
- Z kim rozmawiaa? - spyta. - Nie zdyem mu si przyjrze.
- To tylko chopak z akademii w Nowym Jorku.
- No, chod. Pani Metis i pan Nickamedes chc, eby reszt wieczoru spdzia w
swoim pokoju, i ja te.
Wjechalimy wind na pitro i trener podprowadzi mnie do drzwi. Przed odejciem
upewni si nawet, czy Daphne czeka na mnie i czy w rodku nie ukrywaj si adni
niwiarze.
Ku mojemu zdumieniu Daphne wyja Wiktora z pochwy i pooya na moim ku.
Kiedy klapnam obok miecza, Wiktor otworzy fiokowe oko.
- Miaa mnie ze sob zabiera, kiedy wdajesz si w awantury - wypomnia mi swoim
brytyjskim akcentem. - Nie musisz rezerwowa caej zabawy dla siebie.
- Uwierz mi, lawina nie bya specjalnie zabawna. Ani wyjmowanie gazi z nogi
fenrira.
- Co? - Daphne i Wiktor wrzasnli jednogonie.
Usiadam na ku i opowiedziaam im o wilku i o tym, e chyba mnie polubi za
udzielon pomoc. To bya jedyna rzecz, o ktrej do tej pory nikomu nie wspomniaam.
Powiedziaam tylko, e wilka pewnie porwaa lawina. Nie chciaam, eby rzucili si do
polowania. Pewnie, e fenrir najpierw mia ochot zrobi sobie ze mnie posiek, jednak teraz
pewnie by mnie nie tkn. Tak przynajmniej mam nadziej. Okej, w porzdku, nie mam
pojcia, co by zrobi, ale nie chciaam jego mierci.
Daphne krcia gow jak szalona, tak e wosy rozsypay si jej na ramiona.
- Naogldaa si bajek Disneya, Gwen. Fenriry s uczone zabija, niczego innego nie
robi. Tylko do tego si nadaj.
- Jeli mona je nauczy zabijania, to mona te nauczy innych rzeczy, mam racj? upieraam si. - To znaczy, e nie rodz si ze, prawda? Pani Metis mwia, e nie wszystkie
s ze i e maj woln wol, tak jak my.
Daphne spojrzaa na mnie, jakbym postradaa zmysy. Moe miaa racj.
- Jasne, moe wilki maj woln wol, ale niwiarze torturami wyplenili z nich
wszystko, co dobre, podobnie jak zrobili to z grasownikami nemejskimi, ptakami rokami i
innymi stworzeniami, ktre im su. Przyznaj, Gwen, skoro tego wilka wytresowa niwiarz,

to znaczy, e jest rwnie zy i wykolawiony jak jego pan.


- Taaak! - zawtrowa jej Wiktor. - Wykolawiony, zy i zasuguje na mier. Gdybym
z tob by, sam bym si zaj tym przeronitym psiakiem.
Przewrciam oczyma. Na szczcie miecz tego nie zauway. Ani walkiria. Za to
oboje zaczli si kci, kto jest gorszy, niwiarze czy mityczne potwory, i jaki jest najlepszy
sposb na zabicie ich wszystkich. Tego nie wytrzymaam. Nie byo ich ze mn i nie widzieli,
jak bardzo cierpia ten wilk. Nie znali jego emocji, a ja - tak. To stworzenie wcale nie byo
ze. Miao nie tylko zby i pazury, ale te serce, ktre bio tak jak moje. Nie, wilk nie by
zupenym potworem, nawet jeli jego pan tak go wytresowa.
Kiedy Daphne i Wiktor przestali si kci, zaczlimy rozmawia, rozwaleni na
kach. To znaczy gadaa gwnie walkiria. Opowiadaa, jak zgromadzeni na festynie
usyszeli wybuch i ujrzeli, e w d stoku pdzi lawina, prosto na mnie. Poniewa festyn
zorganizowano na paskowyu, caa reszta ludzi znajdowaa si poza jej zasigiem.
- Wszyscy si powanie wystraszyli - powiedziaa Daphne - nawet Logan.
Serce mi na moment stano w piersi, lecz zachowaam kamienn twarz.
- Naprawd? Trudno w to uwierzy.
- Ale tak. Upiera si i z Ajaksem na poszukiwania. Carson i ja te chcielimy, ale
pani Metis nam nie pozwolia. Trzymali nas wszystkich na festynie, pki nieg nie osiad.
Ale Logan, mwi ci, mylaam, e zboksuje Nickamedesa. Darli si na siebie, a
Kenzie i Oliwier trzymali Logana, eby nie rzuci si na bibliotekarza.
- Szkoda, e tego nie widziaam! - rozemiaam si. - No, moe rzeczywicie Logan
si o mnie martwi. W kocu w jaki pokrtny sposb jestemy przyjacimi. Co i tak nie ma
znaczenia, bo kilka minut temu, jak zwykle, widziaam go w holu z Savannah. Czyli nic si
nie zmienio. Poza tym na dole wpadam na Prestona. Umwilimy si jutro na obiad.
Zamierzam zapomnie o Loganie, przynajmniej do koca weekendu.
Daphne otworzya usta, nic jednak nie powiedziaa, bo odezwa si jej telefon.
Pochylia si, eby sprawdzi, kto do niej pisze. Przycisna kilka guzikw i zrobia min
winowajcy.
- To by Carson... wiesz, chodzi o t dzisiejsz imprez... - powiedziaa, nie patrzc na
mnie.
- Pozwl, e zgadn. Nie mog tam i, bo odbywa si gdzie w wiosce, a ja mam
zakaz opuszczania hotelu, zgadza si?
Daphne z zaenowaniem kiwna gow.
- Id - powiedziaam. - Zabaw si ze swoim chopakiem. Ja zostan tu z Wiktorem i

przez cay wieczr bd czyta komiksy i objada si sodyczami.


- Naprawd tego chcesz? - spytaa Daphne. - Nie mam nic przeciwko temu, eby z
tob zosta i...
- Nic z tego - powtrzyam zdecydowanie. - Id na imprez, upij si i flirtuj z
Carsonem. Mnie nic nie bdzie. Obiecuj. Moesz mi wierzy, e po tym, co si dzi stao,
nie mam ochoty na imprez.
Jeszcze musiaam j pozachca, ale w kocu Daphne wy-szczotkowaa wosy,
naoya kolejn warstw byszczyku i posza randkowa. Jak tylko zamkny si za ni
drzwi, signam do swojej torby marynarskiej, wyjam piro oraz notes i usiadam
wygodnie na ku z Wiktorem opartym o poduszk.
- Co takiego robisz? - spyta miecz. - To nie wyglda na komiks.
- Nic takiego. Tylko prbuj odgadn, kto mnie chce wykoczy.

Rozdzia 17
Wiktor zmierzy mnie wzrokiem, a nacicie na rkojeci bdce jego ustami uoyo
si na ksztat zadowolonego umiechu. Pomylaam, e pewnie pokiwaby z aprobat, gdyby
mg ruszy t swoj powk gowy.
- Nareszcie, Cyganko. Zastanawiaem si, ile czasu bdziesz ignorowa wypadki.
Odkadanie zemsty to powane naruszenie etykiety.
Etykiety?-Czy w prbie morderstwa moe chodzi o jakkolwiek etykiet? Czasami w
ogle nie rozumiem Wiktora. Pokrciam gow.
- Nie powiedziaabym, e ignorowaam te zamachy. Tylko za mao wiem. Nie
widziaam kierowcy, ktry usiowa mnie przejecha, i nie zauwayam numeru
rejestracyjnego auta. To samo w bibliotece. Nie widziaam osoby, ktra wystrzelia strza, a
dziura w szafce bibliotecznej nie daa mi adnych wibracji. No tak, dotknam fenrira, jednak
za krtko, eby mie porzdn wizj pokazujc, kto jest jego panem. Waciwie wilk te
myla tylko o lawinie, podobnie jak ja.
- No to co zrobisz? - spyta Wiktor.
Wzruszyam ramionami.
- Pomylaam, e na pocztek sporzdz list osb, ktre mogyby czu do mnie jak
uraz. W telewizji zawsze tak robi.
Wiktor podnis oko ku grze.
- Gdyby, zamiast bawi si w detektywa, wzia mnie w gar, moglibymy zdoby
odpowiedzi na twoje pytania. Kady od razu zacznie piewa, jak przyoysz mu mnie do
garda.
Nic nie odparam, tylko spojrzaam na niego kpico.
- Czego znowu? - burkn. - Byoby to zabawniejsze ni wysuchiwanie paplaniny
walkirii na temat tego, co ma na sobie jaka cholerna dziewucha.
- Zamknij si, Wiktor. Musz pomyle.
Miecz prychn, zatrzasn oko i wyd wargi. A ludzie uwaaj, e to nastolatki s
humorzaste. Ratunku! Nie mog si rwna z antycznymi, dnymi krwi, gadajcymi
mieczami.
Wiktor nie otwiera oka, kontemplujc swoj irytacj, wic bez przeszkd
sporzdzaam spis. Zajo mi to jakie pi sekund. Wynik? Spis by krtki, znalazo si na
nim tylko jedno imi: rodzina Jasmine Ashton. Okej, okej, to niezupenie imi, ale tylko

Ashtonowie mieli jaki powd, eby mnie wykoczy. Przynajmniej o nikim innym nie
wiedziaam.
Poniewa spis niewiele mi da, postanowiam zacz od pocztku i przekona si, czy
przypomn sobie co dziwnego, tajemniczego, zaskakujcego lub w ogle co odbiegajcego
od normy. Przed prb wykoczenia mnie w akademii czas upywa zupenie zwyczajnie.
No, oczywicie, teraz byam na festynie zimowym w superkurorcie, a na jutro
umwiam si na obiad z przystojnym facetem. Obie te rzeczy odbiegay od normy, lecz nie
widziaam w nich nic gronego. Musz si skupi, wrci mylami do dnia, kiedy to wszystko
si zaczo. roda. Trzy dni temu. Co si wwczas wydarzyo? Moe zrobiam co, co
wywoao zo niwiarza? A moe wkurzyam kogo innego? Zamknam oczy i wysiliam
umys.
W porzdku, zaczynamy. Po treningu z Loganem, Kenziem i Oliwierem w sali
poszam na lekcje, dostaam nawet pitk z plusem za wypracowanie z literatury angielskiej.
Mielimy napisa na temat wpywu mitu na superbohaterw i wspczesn kultur. Temat
miaam obkuty, skoro byam maniacz-k fantastyki i komiksw. Potem obiad z Daphne i
Carsonem w jadalni, a po popoudniowych zajciach wymknam si z kampusu i pojechaam
do babci. Potem wrciam autobusem do akademii i odpracowaam swoj zmian w bibliotece
antycznej.
Nic nowego. Nic specjalnego, niezwykego, odstajcego od normy. No, poza
SUV-em, ktry niemal mnie skosi, i strza, ktra niemal rozpataa mi czaszk. Niczego
wyjtkowego nawet wtedy nie dotknam, nie odebraam adnych wibracji poza rozmazanym
obrazem ukochanej Oliwiera.
Nagle otworzyam oczy. Zeszyt Oliwiera. Oczywicie. Jak mogam by tak gupia?
Chopak si po prostu wciek, kiedy zobaczy go w mojej doni i zda sobie spraw, e zaraz
bd miaa widzenie. Mylaam, e zwyczajnie nie chce zdradzi tego, w kim si kocha, bo
boi si nieuchronnych kpinek.
Ale moliwe, e ma co innego do ukrycia. Na przykad to, e jest niwiarzem chaosu.
Kiedy dotknam tego notesu, poczuam wszystkie emocje Oliwiera, od nudy do zoci i
tsknoty za dziewczyn. Pewnie, e mogy te tam by wibracje psychotycznego zabjcy albo
plany zbrodni. Za krtko trzymaam zeszyt w rce, eby to wszystko odebra.
Im wicej o tym mylaam, tym bardziej wydawao mi si logiczne. Mogo to rwnie
tumaczy zajcie miejsca obok mnie w autobusie i wszystkie nieprzychylne spojrzenia, ktre
mi posya. Wczoraj podczas jazdy do kurortu Spartanin prbowa mnie wysondowa, co
waciwie widziaam, dotykajc notesu, i komu o tym mwiam.

Chyba jednak Oliwier nie ma nadziei, e nic nie widziaam, skoro a cztery razy
prbowa mnie usun. Najwyraniej nie yczy sobie, abym zdradzia zawarto zeszytu.
Musia by niwiarzem i snu jakie gupie plany pomocy Lokiemu. C innego mogo by
warte zabjstwa?
Naleao zdoby ten zeszyt. Tylko w ten sposb mogam si dowiedzie, co knuje
Oliwier i dlaczego musi mnie zabi, aby si to nie wydao.
No, to teraz trzeba wykombinowa, jak zwin notes... i to tak, eby nie straci przy
tym ycia.
Nastpnego dnia rano Daphne, Carson i ja wzilimy z restauracji opiekane
pomaraczowo-urawinowe bajgle, muffinki z jagodami, sodkie buki z serem i sok
granatowo-winiowy, po czym rozsiedlimy si w holu na sofie przed potnym kominkiem.
Ogie strzela, jakby w rodku puszczano race, i promieniowa ciepem. Sodkawy zapach
polan cedrowych askota w nos.
Bagietki, przepyszne muffinki i gorzkawy sok pochonam w rekordowym czasie, nie
mogc si doczeka realizacji planw. Daphne i Carson jednak jedli lamazarnie. Walkiria
wrcia do pokoju dopiero przed pierwsz w nocy, a oboje z Carsonem mieli niezdrow,
zielonkaw cer. Impreza musiaa by naprawd ostra, skoro kac im jeszcze nie min.
Daphne wsadzia niedojedzon bagietk do papierowej torby i pooya na stole.
- Jeszcze jeden ks, a zwymiotuj - oznajmia.
- Ja te - wymamrota Carson, zagldajc do kubka z sokiem. - Po co tyle wczoraj
wypiem?
- Musiao by naprawd niele, skoro jestecie tak zmarnowani - powiedziaam z
sarkazmem.
- Och, Gwen, nie mw tak gono - jkn chopak. - Gowa mi pka.
Daphne i Carson obrzucali mnie spojrzeniami, w ktrych ao mieszaa si ze
zoci. Pewnie, e si z nich nabijaam, ale oni robiliby to samo, gdybym to ja bya na ich
miejscu.
- Wrc do pokoju, poo si i mam nadziej, e nie umr przed obiadem - wydusi z
siebie chopak.
- Ja te - zawtrowaa mu Daphne.
- Nic z tego - powiedziaam.
Walkiria miaa wielkie okulary przeciwsoneczne, eby nie razio jej soce. Teraz
spojrzaa na mnie ponad nimi i spytaa:
- Dlaczego?

Bo, gdyby siedzieli cay dzie w hotelu, nie mogabym zwdzi zeszytu Oliwiera i
przekona si, jakie skrywa tajemnice. Mimo kaca na pewno chcieliby mi pomc - albo, co
gorsza, uparliby si powiedzie pani Metis o moich podejrzeniach. A tego sobie nie
yczyam, pki nie bd miaa dowodw lub nie przekonam si, jakie s prawdziwe zamiary
Oliwiera. Nie mogam im tego powiedzie.
Poza tym ju i tak niele si naraziam nauczycielom, nie wspominajc o niwiarzu i
fenrirze. No i niewykluczone, e nadal miaam ochot sama si o siebie zatroszczy. Nie
chciaam te naraa przyjaci w wypadku, gdyby podejrzenia okazay si suszne.
- Poniewa wieczorem wracamy do akademii - powiedziaam w kocu - a nie
zaliczylicie jeszcze wszystkich stokw, ktre sobie obiecywalicie, nie mwic ju o tym, e
nie pywalicie w basenie. wiee powietrze i soce dobrze wam zrobi. Jak tylko wyjdziecie,
od razu zapomnicie, ile wczoraj wypilicie.
- Tego nie da si zapomnie - jkn Carson.
W kocu, uciekajc si do mao subtelnych metod, udao mi si wyprawi ich na
narty. Stoki tu obok hotelu zostay zamknite z powodu lawiny, ale nieco dalej mona byo
zjeda. Umwilimy si spotka po obiedzie. Liczyam na to, e przedstawi im Prestona.
A tymczasem miaam zadanie do wykonania: zapa niwiarza.
Kiedy tylko Daphne i Carson znaleli si za drzwiami, podeszam do rejestracji
pooonej z boku holu. Znajdowao si w niej kilka osb. Wybraam sobie dziewczyn w
wieku studenckim. Kiedy si zbliyam, podniosa gow i spytaa z umiechem:
- Sucham, w czym mog pomc?
- Eee... to troch krpujce - powiedziaam, nie patrzc na ni i przestpujc z nogi na
nog. - Widzi pani, wczoraj wieczorem zostawiam komrk w cudzym pokoju. Po imprezie.
W jej oczach migno zrozumienie.
- Wiem, jak chopak si nazywa, tylko zapomniaam numeru pokoju. Wypiam troch
za duo i nie wszystko... eee... dokadnie pamitam. - Zachichotaam nerwowo, jakbym bya
sodk idiotk. - Moe pani mi powie, gdzie on mieszka?
- Nie mog podawa informacji o numerach pokojw goci hotelowych - owiadczya.
- Szczeglnie uczniom.
Wzdrygnam si.
- Wiem, wiem. Ale w zeszym tygodniu rodzice kupili mi now komrk i zabij
mnie, jeli dowiedz si, e ju j zgubiam. Strasznie duo kosztowaa. To nie moja wina, e
dwie poprzednie wpady mi do toalety. Nie powinno si wysya esemesw do ludzi, ktrzy
wanie robi makija. Mam w kocu tylko dwie rce.

Dziewczyna pokrcia gow.


- Przykro mi, ale nic z tego.
Powstrzymaam si od jku. Naprawd musiaam si dowiedzie, w ktrym pokoju
mieszka Oliwier, a przecie nie mogam go o to zapyta. Ju otworzyam usta, eby
przypuci drugi atak, kiedy nieoczekiwanie kto za mn powiedzia:
- Prawd mwic, Valerie, to ja zgubiam telefon. Gwen bya tak mia, e chciaa go
dla mnie odzyska.
Koo mnie stana Morgan McDougall. Wygldaa rewelacyjnie w dopasowanym
zielonym kombinezonie narciarskim. Zaciekawio mnie, dlaczego chce mi pomc.
Dziewczyna za lad umiechna si.
- Cze, Morgan. Nie widziaam ci do tej pory.
Walkiria wzruszya ramionami.
- Byam zajta, jak zwykle. Duo wieej krwi przyjechao z nowojorskiej akademii...
wiesz, co mam na myli.
Mrugna do recepcjonistki i obie zachichotay. Staam obok, czujc si niezrcznie i
gupio.
- No - powiedziaa Morgan, wycigajc z kieszeni studola-rowy banknot i
przesuwajc go po ladzie. Z palcw walkirii strzeliy iskry. - Moesz mi pomc? Gwen ma
racj. Rodzice zabij mnie, jeli w tym roku zgubi jeszcze jeden telefon.
Dziewczyna gadko zgarna pienidze i posaa Morgan umiech.
- Jak si nazywa?
Walkiria podniosa brwi.
- Jak on si nazywa, Gwen? Nie mog sobie przypomnie.
- Oliwier. Oliwier Hektor.
Brwi Morgan podjechay jeszcze wyej i spojrzaa na mnie naprawd zaskoczona.
Valerie postukaa w klawiatur komputera i oznajmia, e chopak mieszka w pokoju numer
822. Kiedy ju si oddaliymy, odezwaam si:
- Dlaczego to zrobia?
Morgan wzruszya ramionami.
- No wiesz, bycie szkoln dziwk ma te swoje korzyci.
Patrzya na mnie z byskiem w oczach, jakby chciaa co powiedzie, porozmawia.
Przelotnie zaciekawiam si, czy miao to co wsplnego z noc, kiedy Jasmine niemal
zoya j w ofierze w bibliotece antycznej.
Po krtkiej chwili Morgan zacisna usta i zostawia mnie na rodku holu.

Dziwne. Naprawd dziwne. Grunt, e zdobya informacj, ktrej potrzebowaam.


Chyba powinnam by wdziczna, cho nie mam pojcia, dlaczego zdecydowaa si mi
pomc. Wprawdzie nie dopuciam, by zamordowaa j jej wasna przyjacika, ale nie wiem,
czy Morgan w ogle pamitaa, co si wtedy stao. Moe jednak si domylia? Nie przyszo
mi do gowy nic wicej, co tumaczyoby to spojrzenie.
Niemniej to, co Morgan wiedziaa lub czego nie wiedziaa, nie byo teraz istotne, wic
usunam j z myli. Czas przystpi do drugiej fazy planu. Skoro ju wiem, w ktrym pokoju
mieszka Oliwier, musz ukra kart do drzwi. Jemu albo kumplowi.

Rozdzia 18
Kenzie Tanaka w ogle nie zauway, jak podchodz.
Dziki esemesom, ktre uczniowie nieustannie wysyali przez sie szkoln,
wytropiam go w jednej z restauracji hotelowych. Spartanin by w trakcie bardzo, ale to
bardzo prywatnego niadanka z Tali Pizarro, kiedy precyzyjnie zaplanowanym przypadkiem
rozlaam wielk szklank cydru jabkowego na ich jagody, naleniki z ricott i gofry z
truskawkami.
- Och, przepraszam - powiedziaam, uderzajc w st biodrem i rozlewajc wok
cydr.
Kenzie i Talia momentalnie odsunli si i skoczyli na rwne nogi. Talia bya nieco
szybsza ni Kenzie - to przez ten jej amazoski refleks.
- Rany, Gwen - warkna. - Patrz, gdzie idziesz!
- Przepraszam, to moja wina. Tylko moja. Pozwlcie mi sprztn.
Rzuciam si zbiera serwetkami pyn z blatu. Kenzie i Talia odsunli si i zaczli
sprawdza, czy nie zostali pochlapani lepkim cydrem. Przeszam na drug stron stou,
trciam krzeso, na ktrym Kenzie pooy kurtk, i strciam j na podog.
Jeszcze przez chwil cieraam blat, pki nie by cakiem suchy, i cay czas nawijaam,
jak mi jest przykro, e przerwaam im niadanie. Talia daa Kenziemu znak oczyma, a on
potrzsn gow. Wkurzyam ich niele, czyli dokadnie tak, jak planowaam. W zoci nie
zwraca si uwagi na szczegy, na przykad na to, e przy cieraniu krzesa wsunam rk do
kieszeni kurtki Kenziego.
Kiedy wreszcie skoczyam, umiechnam si z zaenowaniem, podniosam kurtk z
podogi i podaam j chopakowi.
- Chod, Talia - powiedzia Spartanin, ubierajc si i obrzucajc mnie oburzonym
spojrzeniem. - Chodmy std, zanim Gwen jeszcze czym nas obleje.
Jeszcze raz umiechnam si przepraszajco do ich oddalajcych si plecw. adne z
nich nie widziao, jak sigam do kieszeni i wycigam z niej ma bia kart.
Dziki wsplnym treningom wiedziaam, gdzie Kenzie trzyma portfel. Nie trzeba by
geniuszem, by domyli si, e tam te woy kart otwierajc drzwi. Miaam szczcie, bo
nawet nie wsun jej do portfela.
- Pokj osiemset dwadziecia dwa - szepnam. - Ju tam id.
Dyskretnie poszam za Tali i Kenziem do holu i schowaam si za cedrem, eby mnie

nie zauwayli. Przy drzwiach wyjciowych czeka na nich Oliwier, tak jak miaam nadzie-j.
Wolaam, eby adnego ze Spartan nie byo w pobliu, gdy bd rewidowaa ich pokj.
- Co wam zabrao tyle czasu? - spyta Oliwier. - Umwilimy si na narty ju pi
minut temu.
Nie syszaam, co Kenzie odpowiedzia, ale doskonale potrafiam to sobie wyobrazi.
Gwen Frost, ta niezgrabiara. Trjka przyjaci wysza z hotelu i skierowaa si ku grskiej
wiosce. Podeszam do drzwi i zerknam przez szyb. Jeli szli na stok, to szybko nie wrc.
To dobrze. Odwrciam si i ruszyam do wind.
Pozostaa mi jeszcze jedna rzecz do zrobienia, zanim wejd do pokoju Oliwiera.
Wjechaam na trzynaste pitro i wziam Wiktora. Nie byam pewna, czy Oliwier jest
niwiarzem, niemniej kto usiowa mnie sprztn ju trzy razy i na wszelki wypadek
wolaam by przygotowana. Poza tym Oliwier mg wrci po co do pokoju i przyapa
mnie, zanim znajd notes. Cokolwiek by si zdarzyo, wolaam mie miecz przy sobie.
Kiedy schwyciam w do czarn pochw, Wiktor si zbudzi.
- Znam ten szaleczy bysk w twoim oku, Gwen. Co kombinujesz - powiedzia. - Co
to jest? Czy bdzie okazja kogo zabi? Na przykad niwiarza?
- Jeli wszystko si uda, to nie, nic takiego si nie zdarzy - odparam, rozpinajc
zamek bluzy. - Ale moe uda nam si zapa gocia, ktry chce mnie wykoczy.
Wiktor parskn.
- Co za cholerna pacyfistka. Obud mnie, jeli bdzie kto do zabicia. Wracam do
drzemki.
I zatrzasn oko.
Przypiam pochw z mieczem do pasa i zasunam zamek byskawiczny. Bluza
schodzia poniej talii, ukrywajc byszczc rkoje. Dolna cz pochwy dyndaa mi
midzy nogami, ale bya czarna jak moje dinsy i nie rzucaa si w oczy. Poza tym wszyscy
przyjechali tu z broni, wic nie sdziam, aby kto zwrci na mnie szczegln uwag. A
jeli niwiarz si znowu pojawi, to moe spostrzee, e mam miecz, kiedy ju bdzie za
pno - z jego punktu widzenia.
Obejrzaam si w lustrze. Falujce ciemne wosy, blada skra, jak to w zimie, kilka
piegw na policzkach, fiokowe oczy i przypasany miecz. Sama nie mogam si pozna.
Wydawao mi si, e przypominam kogo, kim nie jestem. Kogo silnego, pewnego siebie,
gotowego da popali niwiarzowi. Potrzsnam gow i obraz znikn - i znowu ta sama
nudna twarz, zestresowana i pena niepewnoci.
Niemniej, skoro ju tyle zrobiam, to nie mogam si teraz wycofa. Oliwier Hektor

mia tajemnic, ktr zamierzaam pozna.


- Do dziea - szepnam do swojego odbicia i wyszam z pokoju.
Wind zjechaam na sme pitro. Wysiadam i przez chwil staam nieruchomo,
nasuchujc. Na korytarzu panowaa cisza, ktr przeamywao tylko mruczenie automatw
do lodu. Wszyscy albo odsypiali kaca, albo poszli na stok, eby pojedzi przed powrotem do
akademii. Tak czy inaczej, nie trafi si lepsza okazja.
Ruszyam pewnym krokiem, jakbym miaa prawo przebywa na tym pitrze, mimo e
mieszkali tu tylko chopcy. Pokj 822 znajdowa si w poowie korytarza. Wsunam kart w
szczelin, poczekaam na zielone wiato i otworzyam drzwi.
Pokj Kenziego i Oliwiera wyglda identycznie jak ten, ktry zajmowaam z Daphne.
Wszystkiego byo po dwa: od wielkich, mikkich ek po szafki nocne i lustra na cianie.
Wszdzie leay porozrzucane ubrania i buty, wic nie potrafiam zgadn, gdzie ktry
chopak si rozoy. Dinsy, koszule, skarpetki - sdzc po tym, co przywieli, mogliby tu
przebywa tydzie, a nie tylko trzy dni. A mnie si wydawao, e Daphne przesadza z iloci
strojw.
Poniewa nie wiedziaam, gdzie s czyje rzeczy, ukucn-am przy ku bliszym
drzwi i dotknam walizki. Wczya si psychometria i zobaczyam, jak Kenzie pakuje si na
wyjazd. Okej, to jego ko, czyli rzeczy Oliwiera s przy oknie.
Przeszam na drug stron pokoju, stpajc ostronie midzy porozrzucanymi
ciuchami, po czym pochyliam si nad walizk Oliwiera. Otwierajc j, osoniam do
rkawem. Nie byo tam nic tylko ubrania, ubrania i jeszcze raz ubrania. Oraz para troch
mierdzcych butw.
Dokadnie przejrzaam baga, zagldajc do wszystkich przegrdek. Zeszytu nie byo.
Poszam do azienki. Przy umywalce leay dwie kosmetyczki z przyborami do golenia. Nic
ciekawego, poza tym, e Oliwier mia cytrynow wod kolosk. adny zapach. Lepszy ni
aromat jego butw.
Poniewa notesu nie znalazam ani w azience, ani w walizce, oznaczao to, e musia
by gdzie w tym baaganie - jeli w ogle Oliwier zabra go ze sob. Mogam to sprawdzi
tylko w jeden sposb.
Zaczynajc od jednego koca pokoju, systematycznie dotykaam wszystkiego, co
miaam na swojej drodze, niezalenie, czy naleao to do Keniziego, czy do Oliwiera. Obaj
zabrali ze sob wicej koszul, butw, dinsw i te pe ni ja miaam w szafie w akademiku.
- Dlaczego faceci musz by tacy niechlujni? - mruczaam.
Minuty mijay, a notes si nie objawia. Zaczynaam podejrzewa, e zosta w

kampusie. Moj ostatni nadziej byy poskrcane przecierada w nogach ka.


Pomylaam, e mg pisa co wieczorem, zanim zasn. I rzeczywicie, kiedy nimi
potrzsnam, wypad czerwony zeszyt.
- Strza w dziesitk! - szepnam.
Podniosam go przez rkaw bluzy, po czym usiadam na ku i pooyam na
kolanach. By taki, jakim go zapamitaam: zwyky czerwony notes z kilkoma
zdeformowanymi kkami. Nie wyglda, jakby mg zawiera zowrog tre. Ale Oliwier
niewtpliwie co ukrywa, a to bya moja szansa dowiedzenia si, co to jest, zanim ponowi na
mnie atak.
Zrobiam gboki wdech, podcignam rkawy, ujam zeszyt w goe donie i
przygotowaam si na napyw obrazw i uczu.

Rozdzia 19
Przez p sekundy nic si nie dziao, a potem mj umys wypeni si obrazami
przedstawiajcymi Oliwiera. Gwnie byy to te same rzeczy, ktre widziaam, gdy prerwszy
raz dotknam notesu. Chopak piszcy w swoim pokoju w akademiku. Bazgrzcy podczas
wykadw. I te same uczucia, ktre odebraam poprzednio: nuda i frustracja przy odrabianiu
zada domowych, czasami zo i niepokj.
A potem gboko w sobie poczuam, e pojawia si to ciepe uczucie unoszenia si na
chmurach. Skupiam si na nim. W mojej gowie zacz formowa si niewyrany ksztat
postaci z ciemnymi wosami. Zamknam si na wszystko inne, eby mgliste wyobraenie
nabrao konturw, eby si przekona, w kim tak potwornie kocha si Oliwier...
Nagle przed oczami pojawia mi si twarz Kenziego.
Zatkao mnie ze zdumienia. Na tym si jednak nie skoczyo. Uczucia zalay mnie,
jakby pka tama. Zobaczyam wszystkie dobre chwile, ktre przyjaciele przeyli razem od
dziecistwa. Wzajemny podziw i lojalno. To, jak uczucia Oliwiera zaczy przechodzi w
co, co wykraczao poza przyja. Przyprawiajce o zawrt gowy szczcie, o jakie
przyprawiaa go obecno Kenziego. Oraz zo i rozpacz, e Kenzie nigdy si mu tym
samym nie odwzajemni. A na koniec obawa, e zdradz koledze, co Oliwier do niego czuje, i
e zniszcz ich przyja.
Moje serce razem z Oliwierem wznosio si do zachwytu i wpadao w rozpacz,
zupenie jakby wsadzono je na diabelski myn. Miaam wraenie, e wyskoczy mi z piersi. W
kocu jednak emocje zamigotay i przygasy, a potem zupenie odpyny, co znaczyo, e
notes ju nic wicej mi nie powie.
Otworzyam oczy. Zeszyt wypad mi z palcw i opadam na ko, nieco przytoczona
tym, co zobaczyam. Zrobiam kilka gbokich wdechw, starajc si odzyska rwnowag.
Miaam racj, Oliwier kocha si - i to cakiem powanie - tylko e nie w dziewczynie,
lecz w Kenziem, koledze Spartaninie. Czyli to byo to? Ten wielki sekret Oliwiera? e jest
gejem albo biseksualist?
No, nie dziwi si, e prbowa to utrzyma w tajemnicy. Niemniej czuam si nieco
zawiedziona. Nie obchodzio mnie, w kim si buja. Wszystko mi jedno, w kim si ludzie
kochaj, najwaniejsze, eby byli szczliwi.
Poznanie sekretu Oliwiera nie przybliyo mnie do uzyskania odpowiedzi na moje
pytania. Na przykad: czy by niwiarzem i czy prbowa mnie zabi. Cay czas wydawao mi

si, e co mi umyka, wic ponownie wziam notes do rki. Tym razem odwracaam strona
po stronie, usiujc odczyta bazgroy. Nie natknam si jednak na nic, o czym bym nie
wiedziaa. Notatki z lekcji, jakie bohomazy i duo fajnych portretw Kenziego. Oliwier
naprawd mia talent.
Nic jednak nie wskazywao na to, e jest niwiarzem. Wiedziaam, e z zeszytu ju nic
wicej nie wycisn, wic wepchnam go midzy pociel, tak jak go znalazam. A potem,
stojc porodku pokoju, zaczam si zastanawia, z czego jeszcze mogabym zebra
wibracje, w jaki sposb mogabym rozwia lub potwierdzi moje podejrzenia.
W kocu moje spojrzenie pado na klucze na szafce nocnej. Pochyliam si nad nimi i
przyjrzaam. Nie znaam si na kluczach do aut, ale poznaam symbol cadillaca. Widziaam
setki podobnych kluczy w Akademii Mitu i miaam mnstwo zlece na ich odnalezienie. Moi
koledzy i koleanki mieli wielkie, wypasione auta, ktrymi jedzili w czasie weekendu, jak na
przykad cadillaki escalady.
Serce podeszo mi do garda i przypomniao mi si to, co si wydarzyo koo domu
babci. SUV, ktry niemal mnie nie zabi, by wielki, czarny i drogi. Tyle pamitaam. Moe to
by cadillac escalade, moe nie. Dowiedzie si tego mogam tylko w jeden sposb.
Z bijcym sercem zacisnam w doni chodny i gadki metal. Od razu zaczy
napywa obrazy. Migawki z rnych podry Oliwiera, wikszo z nich z Kenziem jako
pasaerem. Czsto suchali radia. Czasami Logan wybiera si z nimi na wycieczki, i siedzia
wtedy na tylnym siedzeniu auta.
Mocniej si skoncentrowaam, starajc si przywoa wszystko, co byo zwizane z
kluczem. Po kilku sekundach widok si zmieni, pokazao si inne miejsce wydarze. Oliwier
siedzia w samochodzie zaparkowanym przy ulicy mieszkalnej. Miaam wraenie, e jest
niespokojny i na co czeka. Albo na kogo. Wyglda przez przyciemnion szyb, wpatrujc
si w pomalowany na lawendowy kolor dom stojcy na kocu kwartau.
Przypominao to scen z horroru z punktu widzenia mordercy. Po chwili zobaczyam
siebie. Otworzyam drzwi i skierowaam si w stron przystanku. Oliwier wczy silnik,
wrzuci bieg i ruszy. Zaczam przechodzi przez jezdni, kiedy on przyspieszy, z caej siy
naciskajc peda gazu...
Otworzyam szeroko oczy i usiadam na ku, bo zrobio mi si sabo. Wiedziaam
ju, co si stao. Oliwier niemal mnie przejecha. Zao si, e gdybym dotkna jego uku, to
zobaczyabym, jak do mnie celuje w bibliotece antycznej.
Wprawdzie wczeniej to podejrzewaam, jednak pewno napenia mnie gorycz.
Oliwier Hektor prbowa mnie zabi. Albo co najmniej potrci autem. Dlaczego? ebym nie

zdradzia Kenziemu, e si w nim kocha? Czy te dlatego, e jest niwiarzem? Nie byam
pewna, w gowie krcio mi si od wirujcych myli.
By czy nie by niwiarzem, stara si mnie umierci. Pytanie: co ja na to?
Odoyam klucze Oliwiera na miejsce, a kart do otwierania drzwi zostawiam na
nocnej szafce Kenziego, eby wygldao, jakby po prostu zapomnia jej rano zabra.
Kiedy wyszam z pokoju, dokadnie zamknwszy za sob drzwi, przystanam na
chwil na korytarzu, zastanawiajc si nad tym, czego si dowiedziaam i co mam w tej
sytuacji robi. Powinnam powiedzie o wszystkim pani Metis. No, bdzie za, e wamaam
si do cudzego pokoju, ale posucha, co mam jej do powiedzenia na temat kluczy, i uwierzy
mi, e chopak prbowa mnie przejecha.
Kiedy tak staam, zastanawiajc si, czy pani Metis jest jeszcze w hotelu i ile czasu
zajmie mi odnalezienie jej, usyszaam delikatny dwik dzwonka od windy na kocu
korytarza. Drzwi si otworzyy i wyszed z niej Oliwier.
Spojrzelimy na siebie. Spartanin wyranie drgn, nie spodziewajc si mnie ujrze
na pitrze mskim. A potem zauway, przed ktrymi drzwiami stoj. Zrobi krok w moim
kierunku...
Odwrciam si na picie i rzuciam do ucieczki.
Moe to byo tchrzostwem, ale przecie Oliwier co najmniej raz chcia mnie zabi.
Zo na jego twarzy pozwalaa mi si domyli, e myszkowanie w jego pokoju niele go
wkurzyo, moe na tyle, e na miejscu zechce mnie wykoczy.
- Gwen, stj!
Po tej stronie korytarza nie byo wind, wic dopadam drzwi na schody
przeciwpoarowe. W d, w d, w d, biegam ile si w nogach. Na schodach nade mn
dudniy kroki, z kad sekund goniejsze. Spartanin mnie dogania.
- Gwen! - zawoa ponownie. Jego gos, zwielokrotniony echem, wypeni ca klatk
schodow.
Nie odpowiedziaam. Nie mogam go przegoni, ale moe uda mi si go zgubi. Na
pitym pitrze straciam chwil, eby otworzy drzwi na korytarz i stworzy pozory, e
tamtdy uciekam, a potem na paluszkach zbiegam na czwarte pitro i mimo szumu krwi w
uszach oraz gwatownego bicia serca usiowaam podsucha, co robi Oliwier. Wypad na
korytarz.
Czym prdzej rzuciam si w d. Prbowaam sucha, czy nie wraca, ale nie
dobiegy mnie adne odgosy krokw.
Moe udao mi si go zgubi. Kiedy dotaram na sam d, otworzyam drzwi,

oczekujc, e wyjd gdzie w holu.


Tymczasem znalazam si na placu budowy, na ktrym walay si arkusze sklejki,
kozy do piowania drewna i plastikowe pachty. Lampy si nie paliy, tylko przez zabite
deskami otwory okienne przedzieray si pojedyncze promienie soca. Ponura, zowieszcza
ciemno pokrywaa wszystko jak gruby, duszcy koc. Zaczam dre.
Daphne powiedziaa mi, e hotel dobudowuje tu nowe skrzydo i sama widziaam
roboty, gdy wysiedlimy z autobusu w pitek rano. Dziwne, e dostaam si tutaj schodami
przeciwpoarowymi. Rozejrzaam si wok, starajc si dojrze co pomimo ciemnoci. Do
licha! Jak mam si std wydosta? Schody odpaday, bo mogabym wpa na Oliwiera, ale
nie widziaam adnego innego wyjcia. Jedyne, co mi przyszo do gowy, to i przed siebie z
nadziej znalezienia sposobu opuszczenia tego budowlanego labiryntu.
Ostronie ruszyam przez mroczne pomieszczenia, starajc si jak najmniej
haasowa. Wzdrygaam si za kadym razem, gdy adidasy o co si otary. Przy kadym
kroku wzbijaam tumany kurzu, ktry krci w nosie. Zakryam w kocu nos rkawem od
bluzy, eby nie zdradzio mnie kichnicie.
Nie wiem, ile czasu bdziam, miaam jednak wraenie, e chodz w kko. Albo te
teren budowy by znacznie wikszy, ni mi si zdawao, i jeszcze nie dotaram do koca.
Wreszcie zatrzymaam si przed oknem, ktre nie byo tak szczelnie zabite deskami
jak pozostae i przez przewity wpadao nieco wiata oraz mronego powietrza.
Stanam tyem do okna i rozejrzaam si, starajc si zorientowa, gdzie jestem.
Wygldao to na zewntrzn cian, wic pomylaam, e jeli bd i wzdu niej, to
prdzej czy pniej si std wydostan. Logiczne.
Poza tym na pyle pozostaym z piowania drewna znajdoway si setki odciskw
butw, pewnie robotnikw. Ich te widziaam w pitek rano. Musieli mie przerw
weekendow, bo nie syszaam jku pi ani walenia motami. Ukuc-nam i obejrzaam
dokadnie lady stp, starajc si dociec, w ktrym kierunku prowadz. Gdyby to bya droga z
tej cegy, jak w Czarnoksiniku ze Szmaragdowego Grodu, ktra mnie std wyprowadzi!
Nagle caa zesztywniaam. Jeden ze ladw nie by ladem adidasa ani adnego innego
buta. Nie, nie zostawi go czowiek. Mia ksztat zwierzcej apy, wikszej od moje doni, z
czterema poduszeczkami pod palcami i czterema ostrymi pazurami. Nie byam wielbicielk
przyrody, niemniej dobrze pamitaam, e ju dwukrotnie widziaam podobne lady: raz w
podrczniku historii mitycznej, a drugi raz wczoraj w niegu, gdy lawina niemal zmiota mnie
z powierzchni ziemi.
By tu fenrir. I to niedawno. A gdzie by wilk, tam te by niwiarz.

Ledwie to sobie pomylaam, ktem oka zauwayam co, co nie pasowao do


wyposaenia placu budowy. Zmruyam oczy, starajc si zobaczy to wyraniej, i wreszcie
zrozumiaam: to piwr. Na nim leay dwie latarki, kilka pustych butelek wody mineralnej i
zmite torby papierowe, ktre pachniay zimnym, tustym jedzeniem. Czyli kto ukrywa si
tu razem z wilkiem.
Pomyle, e uciekajc przed Oliwierem, wpadam w sam rodek supertajnej kryjwki
na placu budowy.
Jestem gupia, gupia, gupia!
Poczuam przypyw paniki, zaczam przeklina. Musz si std zmy, i to jak
najszybciej. Zanim znajdzie mnie Oliwier i napuci na mnie swojego pupilka. Nie uda mi si
uciec przed nimi razem, a ju na pewno nie w tych ciemnociach.
Rzuciam si na olep, wpadajc na narzdzia, deski i worki cementu, nie dbajc o
haas. Marzyam jedynie o tym, eby jak najszybciej opuci to miejsce.
W kocu, kiedy ju chciaam krzycze z rozpaczy, zdaam sobie spraw, e robi si
janiej - i wreszcie pojawi si zarys drzwi.
Odetchnam z ulg. Jeli tylko przekrocz te drzwi, bd bezpieczna. Pobiegn do
hotelu, odszukam pani Metis, trenera Ajaksa, nawet Nickamedesa, i wszystko im opowiem.
A oni znajd niwiarza i sobie z nim poradz.
Wpatrzona w drzwi, obiegaam wkoo taczki... i wpadam prosto na Oliwiera.

Rozdzia 20
Odbiam si od klatki piersiowej Oliwiera i krzyknam z przeraenia. Zaczam si
cofa, a zatrzymaam si na oknie zabitym pyt ze sklejki.
Gwatownie signam pod bluz, szukajc przypasanego miecza. Po chwili moje
place natrafiy na rkoje. Jeli Spartanin bdzie czegokolwiek prbowa, w ogle
czegokolwiek, bd si nim broni... albo przynajmniej bd usiowaa si broni.
Oliwier wycign rce i zrobi krok w moj stron.
- Gwen, nic si nie stao. Nie chciaem ci przestraszy. Chciaem tylko porozmawia.
- Porozmawia? - wrzasnam, opierajc si plecami cian i nie puszczajc miecza. O czym? O tym, jak o mao nie skosie mnie samochodem? Albo jak strzelae do mnie w
bibliotece antycznej?
Oliwier zrobi min winowajcy.
- Postaram si to wytumaczy.
- Naprawd? A jak moesz wytumaczy wczorajsz lawin? Niemal mnie pogrzebaa
pod t cholern gr. Naprawd chciaabym usysze, jak to wytumaczysz.
- Lawin? Nic takiego nie zrobiem.
- Nie wierz ci. Nie wierz w ani jedno sowo z twoich ust. Jeste niwiarzem chaosu i
prbujesz mnie zabi. Nic wicej mnie nie obchodzi.
Oliwier wpatrywa si we mnie ze zmarszczonym czoem.
- Nie jestem niwiarzem! Skd ci to przyszo do gowy?
- Nie mam pojcia - odparam sarkastycznie. - Moe ma to jaki zwizek z faktem, e
cztery razy chciae mnie zabi.
- Wcale nie chciaem ci zabi. Ani samochodem, ani w bibliotece. Chciaem ci tylko
troch przestraszy!
- Przestraszy mnie? Dlaczego?
- Z powodu Kenziego - jkn Oliwier. - Przez to, co zobaczya, biorc do rki mj
notes. Logan powiedzia nam o twoim darze psychometrii i o tym, e dotykajc rzeczy,
dowiadujesz si wszystkiego o ich wacicielach. Wspomniaa, e si w kim bujam, czyli
znaa prawd na temat Kenziego. Nie chciaem, eby o tym rozpowiadaa, wic
prbowaem odwrci twoj uwag. Wcale nie zamierzaem ci skrzywdzi, Gwen,
przysigam.
Usta mu zadrgay.

- Logan by mnie zabi, gdybym wyrzdzi ci krzywd. Do diaba, zabiby mnie i teraz,
gdyby si dowiedzia, co zrobiem.
Chyba mwi szczerze, chocia nie jestem pewna, czy mu uwierzyam. Kilka tygodni
temu wydawao mi si, e Jasmine zostaa brutalnie zamordowana, a potem okazao si to
tylko iluzj stworzon przez t stuknit walkiri. Kto mg zarczy, czy Oliwier nie nabiera
mnie tak samo, jak ona?
Idc przy cianie, tak e szuraam o ni plecami, zrobiam kilka krokw w stron
drzwi, ale drog zatarasowaa mi nastpna taczka. Przesunam j troch, eby odgradzaa
mnie od Spartanina. Mimo e tu za sob miaam drzwi, nie spuszczaam oczu z Oliwiera ani
nie zdejmowaam doni z rkojeci miecza. Wtpi jednak, czy bym go teraz wycigna.
Przeszkadzaby w ucieczce.
- Wyjd tymi drzwiami i poszukam profesor Metis - powiedziaam. - Wyjanienia
zatrzymaj dla niej.
Zrobiam krok w stron wyjcia, potem drugi i trzeci. Spartanin denerwowa si coraz
bardziej, zacisn rce w pici, lecz nie ruszy si z miejsca. Moe mwi prawd i nie by
niwiarzem, ale nie mogam ryzykowa. Poza tym przyzna si, e z autem i strza to jego
sprawka. Trzeba by kompletnie szurnitym, eby co takiego zrobi. Okej, okej, moe
wszystkie dzieciaki w Akademii Mitu przyzwyczaiy si stosowa rozwizania siowe, moe
ja te nie byam lepsza, skoro wamaam si do jego pokoju. Mimo to nie miaam ochoty
przebywa z nim sam na sam w ciemnociach, gdzie nikt nawet nie usyszaby mojego
krzyku.
Oliwier otworzy usta, na jego twarzy odbio si zdumienie i zawoa:
- Uwaga!
Bet z kuszy wisn mi koo ucha i utkwi w ramieniu Spartanina. Trysna krew.
Chopak krzykn z blu i upad na betonow podog, chwytajc promie betu domi. W
mgnieniu oka odwrciam si.
Za mn kto sta. Musia wlizgn si, kiedy rozmawiaam z Oliwierem. Jego twarz
bya w cieniu, za to doskonale widziaam kusz - i do zakadajc nastpn strza.
Napastnik poruszy wadczo rk trzymajc bro, co odebraam jako rozkaz cofnicia si.
Podniosam rce go gry i, powoli obszedszy taczk, zatrzymaam si koo Spartanina
wijcego si z blu na pododze.
- Stj - powiedzia nowo przybyy.
Zabrako mi tchu. Poznaam go po gosie. Ale skd on si tu wzi? I dlaczego strzeli
do Oliwiera?

Preston zrobi krok, stan w smudze soca i wycelowa we mnie.


- Nigdzie nie wyjdziesz, Cyganko.
To mnie zaskoczyo.
- Preston? Co si dzieje? Co tu robisz?
- To chyba jasne. Przyszedem ci zabi. - Jego przystojn twarzy wykrzywi grymas
szyderstwa. - Tak jak ty zabia moj siostr. I nie nazywam si Preston. To znaczy
niezupenie. Preston mam na drugie imi. Julian Preston Ashton.
- Siostra? - szepnam, czujc supe w odku. - Jasmine bya twoj siostr?
Profesor Metis mwia, e rodzina Jasmine obwinia mnie za jej mier i e moe si
mci. Sama Jasmine zdradzia mi, e caa jej rodzina to niwiarze. No a teraz jeden z nich
przyszed mi odpaci.
- Jak miesz wspomina jej imi, ty cygaska suko!
Podnis kusz na wysoko mojej twarzy i ju mylaam, e nacinie spust, ale
uspokoi si i z powrotem lekko j obniy - teraz celowa w serce. Niewielka rnica.
- Naprawd mylaa, e zabicie mojej siostry, zabicie Ashtona, zabicie niwiarza
moe ci uj na sucho? - warkn.
Staraam si przekn lin ale w gardle miaam wielk, tward kul.
- Jasmine... Jasmine pierwsza chciaa mnie zabi. Ja si tylko broniam.
Nie wspomniaam, e tak naprawd to Logan j zabi, e to jego dzida przeszya jej
serce. Nie chciaam go naraa. A poza tym Preston i tak by mi nie uwierzy.
Chopak si rozemia. Chropawy dwik odbi si ciany, pogbiajc jeszcze
wraenie ciemnoci.
- Niewane dlaczego, wane, e zabia, i zapacisz mi za to.
Przechyli gow na bok i przyjrza mi si.
- Jedyne, co zostao do ustalenia, to jak dugo masz cierpie.
Na te sowa przebieg mnie lodowaty dreszcz. Wiedziaam, e nie przesadza. By
zdecydowany mnie umierci, tak samo jak Jasmine bya zdecydowana zoy Morgan w
ofierze Lokiemu. Zastanowio mnie, czy Preston zrobi to samo ze mn. Czy - zanim
przepoowi mi czaszk betem z kuszy - przebije mnie drewnianym kokiem, zacznie
zawodzi magiczne pienia i powici bogu - zoczycy?
Poczuam mdoci, ale zmusiam si do spokojnego oddychania: wdech, wydech, tak
jak uczya mnie mama. Nie mog podda si panice. Spokj. Musz zachowa spokj, musz
pomyle. Tylko w ten sposb mog z tego wyj cao.
Spojrzaam w d. Oliwier przesta krzycze. Lea bez ruchu u moich stp w kauy

krwi. Nie wiedziaam, czy jeszcze yje, jednak nie odwayam si pochyli, eby sprawdzi,
skoro Preston cay czas mierzy do mnie z kuszy.
- Nie warto si o niego martwi - zaszydzi. - Wprawdzie, jak ju ci wspomniaem, nie
jestem specjalnie dobry w ucznictwie, ale to naprawd paskudna rana. Jeeli nie umrze,
zanim skocz z tob, to wpakuj mu bet w gow. Prawd mwic, tak bdzie nawet lepiej,
ni pocztkowo planowaem. Wszyscy pomyl, e wykoczylicie si wzajemnie, i nikt nie
bdzie mnie szuka.
Gwen, rusz gow, do diaba!
Okej, nie ma co liczy na pomoc Oliwiera, bo jest powanie ranny. Sama musz co
wykombinowa. Trzeba skoni Prestona, eby mwi, to da mi czas na mylenie.
Oblizaam spierzchnite wargi i spytaam:
- A dlaczego akurat teraz zdecydowae si mnie zabi? Dlaczego tyle czekae?
- Bo po mierci Jasmine, kiedy wydao si, e Ashtonowie s niwiarzami, cay
panteon zacz nas szuka. Chcieli wsadzi nas do jakiej aosnej ciupy - warkn Preston z
twarz wykrzywion zoci. - Musiaem zrezygnowa ze szkoy w Atenach, rodzice musieli
si ukrywa. Poza tym nie mogem pokaza si w waszej akademii. Odwiedzaem wczeniej
Jasmine, wic baem si, e kto mnie rozpozna. Na przykad twoja przyjacika Daphne.
Nagle mnstwo rzeczy mi si przypomniao. Preston stojcy koo mnie w holu, przy
samej cianie. To, e nigdy nie widziaam go w towarzystwie, mimo e podobno przyjecha z
przyjacimi. e zawsze znika, kiedy pojawiali si Daphne albo Carson. e na stronie
akademii nowojorskiej nie byo jego fotografii ani adnych informacji na jego temat.
Z okolicy moich stp dobieg mnie jaki szmer. To Oliwier powoli, bardzo powoli
przesuwa rk po pododze. Poczuam ulg. Jeszcze y, mimo e mia zamknite oczy i by
blady jak nieboszczyk.
Znowu skupiam uwag na Prestonie, zdecydowana angaowa go w rozmow, eby
przypadkiem nie spojrza na Spartanina - nie wiedziaam, co planowa, lecz musiaam da mu
szans.
- Czyli to wszystko byo kamstwem - powiedziaam, koyszc si na pitach, eby
niwiarz nie zauway, e Oliwier szuka czego w kieszeni kurtki. - Flirtowanie ze mn,
zagadywanie mnie, zapraszanie na obiad. Cay weekend prbowae dorwa mnie sam, eby
mnie wykoczy. I po to tu zamieszkae, prawda? Na placu budowy? Bo wszystkie pokoje
zostay zarezerwowane dla Akademii Mitu?
Preston kiwn gow.
- Mniej wicej. Zamierzaem zabi ci pierwszego wieczoru, tu koo kawiarni, ale

akurat wyszed twj chopak i wszystko zepsu.


Nagle przej mnie chd i objam si ramionami. Kade sowo Prestona mrozio i
zamiast krwi w moich yach pyn ld. Przypomniaam sobie, jaka czuam si wtedy
szczliwa, e ze mn flirtuje, jak chtnie poszabym z nim za rg budynku. Mg mnie
pocaowa, jednoczenie wbijajc sztylet w serce. Taka byam wcieka na Logana, e nam
przerwa, a tymczasem uratowa mi ycie. Jeli wyjd z tego cao, powiem mu o tym i
przeprosz go za... za wszystko.
- No dobrze, a lawina? - spytaam. - Wysae mi esemesa, e mamy si spotka w
hotelu, wic waciwie... czy chodzio o to, ebym w odpowiednim czasie zesza stokiem?
- No tak, miaem materia tylko na jeden wybuch. Nie chciaem go zmarnowa.
- A fenrir?
Wzruszy ramionami.
- Mia ci ledzi na stoku i w ogle mie na ciebie oko. Wykombinowaem sobie, e
albo wykoczy ci lawina, albo wilk. Tymczasem to gupie bydl samo zostao poturbowane.
Preston odwrci gow i gwizdn przeraliwie. Od ciany oderwa si jaki cie i
podszed do chopaka. By to wilk. Wyranie kula mimo bandaa owinitego wok przebitej
gazi apy. Pewnie to Preston go opatrzy. Mona pomyle, e jestem nienormalna, lecz
ucieszyam si, e wilk ma si dobrze. To nie wina zwierzcia, e jego pan by niwiarzem,
ktry maniacko upar si mnie zamordowa.
- Do niczego si nie nadajesz - zaszydzi Preston.
Wilk pochyli gow, a jego oczy zwziy si ociupink.
Nie wiem, na ile rozumia ludzk mow, ale wydawao si, e wcale nie paa mioci
do niwiarza. Wic dlaczego go sucha? Czym chopak zmusza go do posuszestwa?
Wilk odwrci uwag Prestona, wic omieliam si rzuci okiem na Oliwiera. Udao
mu si jako wyj telefon komrkowy z kieszeni kurtki. Spojrza na mnie oczyma penymi
blu. Kiwnam gow. Cho rce mu si trzsy, przycisn klawisz telefonu, potem drugi.
Podeszam bliej drzwi, eby Preston nie zauway w panujcym mroku wieccego ekranu.
- A skd wiedziae, e w ogle tu bd? - spytaam. - Wiele ryzykowae, zamieniajc
kryjwk na toczny kurort.
- Wszyscy przyjedaj na festyn zimowy. To tradycja Akademii Mitu.
Ironia losu. Daphne uya tych samych sw, kiedy mwia o festynie, ale jej nie
uwierzyam... ani nie sdziam, e ta tradycja moe okaza si dla mnie miertelna.
Tymczasem Oliwier przyciska nastpne klawisze. Desperacko pragnc da mu jeszcze troch
czasu, spojrzaam na naszego przeladowc i spytaam:

- A co powiesz...
- Do tego - warkn Preston. - Przesta tyle gada. Oszale mona od twojego
skamlenia. Spjrz prawdzie w oczy, Cyganko. Spartanin umiera, a ty jeste tu sam na sam ze
mn i z wilkiem. Nie wyjdziesz std ywa.
Nienawi wyzieraa z jego oczu i wykrzywiaa przystojne rysy. Wyglda chmurnie,
brzydko i zowrogo. Podnis kusz na wysoko mojej gowy i nacisn spust.

Rozdzia 21
Wszystko wydarzyo si jednoczenie. Rzuciam si w bok, Preston przycisn spust, a
fenrir pchn go z boku, tak e chopak straci rwnowag. Nie wiem, czy wilk zrobi to
celowo, niemniej bet polecia wysoko nad moj gow i znikn gdzie w ciemnoci.
Zerwaam si na nogi. Pierwsze, co mi przyszo na myl, to ucieka, jak najszybciej
oddali si od Prestona. Ale wystarczy jeden rzut oka na podog, na Oliwiera walczcego z
telefonem, na powikszajc si kau krwi - ebym z tego zrezygnowaa. Nie mogam go
zostawi samego, bezbronnego, przeszytego kolczastym betem - mimo e mnie niele
wystraszy.
Zrobiam zatem jedyne, co mi przyszo do gowy: wycignam miecz z pochwy
przytroczonej do pasa.
- Najwysza pora - mrukn Wiktor, mierzc mnie zym spojrzeniem. - Zastanawiaem
si, czy przypadkiem o mnie nie zapomniaa, Gwen.
Moe troch, jednak nie zamierzaam si do tego przyznawa.
- A co miaam zrobi? Wycign ci tu przed oczyma Prestona? - syknam. - Rce
miaam podniesione do gry, w razie gdyby nie zauway. I kusz wcelowan w gow.
Miecz nie ma si co rwna z kusz.
Wiktor sikn nosem.
- O, patrzcie, Cyganka ma miecz - zauway Preston z rozbawieniem. - Dobrze, e ja
te.
Wyrany dwik metalu trcego o pochw by dla mnie niemal gwodziem do trumny.
Obrciam si i podniosam Wiktora. Preston ju stan na nogi i te trzyma w doni miecz.
Musia go mie pod dugim czarnym paszczem. W krawdzi klingi odbi si snop wiata,
zabarwiajc j na krwistoczerwony kolor. Wydao mi si, e miecz do mnie mruga.
Zatrzsam si i mocniej cisnam Wiktora w doni.
Preston z kadym krokiem by coraz bliej, wymachujc broni i ostronie stpajc
pomidzy materiaami poniewierajcymi si po pododze.
- Wiesz - sykn - nawet si ciesz, e nie trafiem w ciebie z kuszy. O wiele fajniej
bdzie porba ci na kawaki.
O rety, jak ja miaam ochot wrzasn i wzi nogi za pas. Ale nie mogam zostawi
Oliwiera na asce niwiarza. Poza tym Preston i tak mgby mnie dziabn mieczem od tyu.
Waciwie nie pozostao mi nic, tylko walczy... albo przynajmniej prbowa.

Zerknam w bok, zastanawiajc si, co porabia fenrir. Zwierz siedziao na tylnych


apach, jak jaka staroytna statua zastyga w bezruchu, jak gryfy przed bibliotek staroytn.
Patrzyo mi prosto w oczy. W jego wzroku migno co, co przypominao smutek, i wilk
zaskomli. Mimo e uratowaam go w czasie lawiny, wiedziaam, e nie mog znowu liczy
na jego pomoc. Nie w obecnoci jego pana. Ju i tak dziki niemu nie zostaam trafiona z
kuszy.
Chopak spojrza na mnie, oceni moj postaw i miecz kiwajcy si w trzscych si
doniach. Jego usta wykrzywi okrutny umiech. I wtedy zaatakowa.
Gdy rzuci si na mnie, widziaam tylko niewyrany ruch w mroku. Poranne treningi
musiay w kocu przynie jakie rezultaty, bo potrafiam odparowa jego ciosy. No, ale
Preston by dwa lata ode mnie starszy, dwadziecia centymetrw wyszy i znakomicie
uminiony. I znacznie, ale to znacznie silniejszy. Nie wspominajc ju o tym, e by
wikingiem. Jego ciosy czuam w caym ramieniu, a do barku. Za kadym razem baam si,
e miecz wypadnie mi z rki. Po wewntrznej stronie doni czuam poruszajce si usta
Wiktora, ktry prbowa mi kibicowa, ale tak mocno ciskaam rkoje, e jego sowa
pozostaway niesyszalne.
- Niele... jak na piciolatka, ktry dosta pierwszy miecz do zabawy - zaszydzi
Preston. - Nie wierz, e jeste wybrank Nike. Zacznij wznosi mody do tej suki, ktrej
suysz, Gwen, bo nie przetrwasz nawet minuty.
- Skd wiesz, e jestem wybrank Nike? - zdziwiam si.
- Nie wspominaam ci o tym.
Daphne, profesor Metis i babcia Frost byy jedynymi osobami, ktre o tym wiedziay.
No i naturalnie Wiktor.
Preston zmruy oczy. W jego wzroku pojawio si co zego, jaka czerwona
powiata.
- Och, wszystko o tobie wiemy, Gwen Frost, i o twoich zadaniach.
O moich zadaniach? O czym on, do diaba, mwi? Nie miaam czasu si nad tym
zastanowi, bo wznowi atak. Udao mi si zablokowa nawanic ciosw, cho dyszaam z
wysiku. Spociy mi si donie, a ramiona wayy chyba ton. Preston mia racj. Nie minie
minuta, a przebije mnie na wylot.
I znowu rzuci si na mnie, miecz wista w powietrzu coraz bliej mojej szyi...
W kocu uderzy z tak si, e wypuciam Wiktora, ktry poszybowa w dal.
- Gwen! Gwen! - krzycza, oddalajc si, a jego gos robi si coraz sabszy.
Chciaam po niego pobiec, ale Preston zapa mnie za wosy. Wrzasnam z blu i

zaczam okada go piciami, lecz moje sabe uderzenia tylko go rozmieszyy. Szarpn
mnie, a potem pchn. Potknam si o worek cementu, poleciaam do przodu i zatrzymaam
si dopiero na cianie. Po czym nogi si pode mn ugiy i osunam si na podog.
Nim zdyam si ruszy, Preston przyoy mi miecz do garda. Znieruchomiaam,
bojc si nawet oddycha.
- Jak mwiem - zaszydzi. - Mniej ni minut.
Ktem oka dostrzegam ruch w ciemnoci. Od ciany oderwa si jaki cie i zacz
si ku nam skrada.
- No i do czego si durnowato umiechasz? - spyta niwiarz, zauwaywszy moj
min. - Zaraz podern ci gardo, ty gupia suko.
- Do niczego - wycedziam. - Tylko do mojego bohatera.
Z mroku wyprysn Logan. Pchn Prestona, uwalniajc moje gardo od miecza. Obaj
upadli na ziemi i turlali si, okadajc si piciami i kopic. Logan zosta pewnie wezwany
esemesem. Nie wyobraaam sobie, jak inaczej mgby pojawi si akurat w tej chwili. Mimo
e Oliwier niele mnie postraszy, to jednak wybaczyam mu wszystko z nawizk.
- Wiktor! - krzyknam, zrywajc si na nogi.
- Tu jestem!
Kierujc si suchem, znalazam Wiktora, ktry upad na kozioek do cicia drewna, i
pobiegam pomc Loganowi.
Obaj zdyli ju wsta i teraz okrali si powoli, z twarzami wykrzywionymi
napiciem. Logan potrzsa rkami uniesionymi w gr, a Preston wymachiwa broni.
I znowu zwarli si, zadwiczaa stal. Spartanin dwa razy uderzy pici niwiarza w
twarz, ale musia odskoczy, gdy tamten machn mieczem. Wszystko zaczo si od nowa.
Im duej si przygldaam, tym bardziej si martwiam. Wiking dysponowa potn si i
znakomicie walczy, niemal dorwnywa przeciwnikowi. Nawet ja potrafiam to dostrzec,
mimo e dopiero niedawno wstpiam do Akademii Mitu.
Poza tym Preston mia miecz, co dawao mu przewag nad Loganem, ktry nie mg
podej na tyle blisko, by uczyni mu krzywd. Staam, obserwujc walk i gryzc wargi z
niecierpliwoci. Staraam si nie krzycze ani nie czyni niczego, co by zdekoncentrowao
mojego obroc.
Znowu przywarli do siebie, miecz wisn w powietrzu, ale tym razem Spartanin nie
zdy odskoczy i zosta powanie ranny w nog. Cofn si, a Preston podnis rk,
gotujc si na morderczy cios.
- Logan! - wrzasnam.

Poczuam przypyw adrenaliny wyzwolonej strachem o siebie i o chopaka. Wszystko


inne przestao si liczy. Niewiele mylc, rzuciam si midzy mczyzn. Oczywicie
Preston odparowa mj niezrczny cios.
- Wybacz, Cyganko - zadrwi. - Mam zamiar zabi twojego chopaka, a potem ciebie.
I nic nie zdoa mnie powstrzyma.
- Zamknij si! - warknam.
W mojej rce skd znalaz si motek. Zamachnam si i uderzyam Prestona w
twarz. Chopak przeraliwie krzykn i zrobi krok w ty. Nataram znowu, z caej siy, celujc
w czaszk. Wiking zgi si w p, zrobi kilka chwiejnych krokw i upad na worki z
cementem.
Nie patrzc, czy mocno go pokiereszowaam, rzuciam motek i pobiegam do Logana.
Klcza na pododze koo Oliwiera i podoywszy mu rk pod plecy, pomaga si podnie,
ale bl w nodze odebra mu siy.
- Zostawcie mnie tu - szepn Oliwier. - Uciekajcie, musicie si ratowa.
- Spartanie nigdy nie porzucaj przyjaci - wycharcza z wysikiem Logan, cignc
kompana do gry. - Nigdy, zapamitaj to sobie.
I znowu mu si nie udao. Preston, lecy na workach, jkn cicho. W drzwiach sta
fenrir, blokujc drog ucieczki, i patrzy na nas poncymi czerwonymi lepiami.
- Gwen, zabierz go std - odezwa si bagajcym tonem Oliwier. - Inaczej niwiarz
zabije nas wszystkich.
Logan podj jeszcze jedn bezskuteczn prb. Oliwier wysun mu si z rk,
przewrci na bok i zamkn oczy. Udawa martwego - do niczego wicej nie by zdolny.
Preston znowu jkn i zebrawszy siy, stan na czworakach.
- Uciekajmy! Uciekajmy! - krzyknam.
Wsunam rami pod pach Logana i podparam go, pomagajc mu wsta. Po czym
pocignam go w gb ciemnego budynku, z dala od Oliwiera, Prestona i wilka.
Nie wiem, ile czasu bdzilimy z jednego korytarza w drugi, starajc si omin stosy
narzdzi i drewna. Mylaam jedynie o tym, eby jak najdalej odprowadzi Logana, zanim
niwiarz go dopadnie albo napuci na nas wilka. Spartanin ledwie szed, wiec obejmowaam
go i podpieraam ramieniem. W drugiej rce trzymaam Wiktora.
- Stj, Gwen - odezwa si w kocu Logan. - Musimy si zatrzyma i przewiza ran.
Trac za duo krwi.
Za nic w wiecie nie chciaam si zatrzyma, ale wiedziaam, e ma racj. Pomogam
mu usi na workach cementu poukadanych jeden na drugim. Zdjam bluz i podaam mu

j.
Logan poci mieczem materia na dugie pasy, szybko owin nimi nog i zawiza na
kilka supw. Jego dinsy byy czarne od krwi. Zrobio mi si niedobrze.
- Moesz ju i? - spytaam. - Musimy si std wydosta.
- Chyba tak.
Usiowa stan i natychmiast opad z powrotem na worki, tumic krzyk blu. Na
czoo wystpiy mu krople potu, a wargi pobielay. Materia, ktry suy jako banda, robi
si brzydko-brzowy od sczcej si krwi.
- Przykro mi - wycharcza. - Dalej nie pjd. Ale ty uciekaj, Gwen, uciekaj, zanim nas
znajdzie.
- Ju zostawilimy Oliwiera - zaprotestowaam. - Nie zostawi te ciebie.
Logan potrzsn moim ramieniem i powiedzia:
- Nie bd gupia. Teraz jest zupenie inaczej ni podczas walki w bibliotece. Wtedy
miaem bro. Teraz mamy tylko twj miecz, a ja straciem wadz w nogach. Nie pokonam
Prestona. Niemal mi dorwnuje, o czym dobrze wiemy.
- Posuchaj Spartanina, Gwen - popar go Wiktor. - Biegnij po pomoc. Ja z nim tu
zostan. Da ci to czas na ucieczk.
- Zamknij si, Wiktor - burknam. - Nigdzie nie id. Bdcie cicho i pozwlcie mi
pomyle.
Logan ze zmarszczonymi brwiami rozejrza si wok, pewnie zastanawiajc si, z
kim rozmawiam, bo nie mia pojcia o Wiktorze. Na razie nie zamierzaam go owieca.
Mylaam gorczkowo, chodzc niespokojnie i wzbijajc tumany kurzu. Logan w takim
stanie, z rann nog, nie pokona wikinga, a mnie brakuje podstawowych umiejtnoci, eby
zwyciy w bezporednim starciu. Preston mia racj, e przypominaam piciolatka, ktry
dosta pierwszy miecz - zabawk.
Co robi? Gdybym to ja bya ranna, a nie Logan! Daabym mu wtedy Wiktora, a on
dziki swojej wiedzy i umiejtnociom pokonaby niwiarza. Gdybym przesza porzdny
trening, sama bym to chtnie zrobia. Ale nie ma si co oszukiwa, nie byam taka mocna.
Jeli moesz wykorzysta moje wspomnienia w ucznic-twie, to czemu nie w czym
innym? Wiem, e mam racj. Jak zwykle.
Przypomniay mi si sowa Daphne i ten pierwszy raz w sali gimnastycznej, kiedy
przy woaam jej wspomnienia i wcelowaam w rodek tarczy. To samo uczyniam w pitek,
koncentrujc si na jej dowiadczeniach narciarskich, co okazao si pomocne na olej czce,
a potem na trudniejszych trasach. Teraz wpad mi do gowy, szalony, absolutnie szalony

pomys, jak uchroni nas z Loganem przed mierci - widziaam w tym jedyn drog ratunku.
Ukucnam przy Spartaninie i szepnam:
- Suchaj, oboje wiemy, e z tak ran w nodze nie uda ci si pokona samodzielnie
Prestona. Ale moe uda si nam... razem.
- Co masz na myli?
Szybko powiedziaam Loganowi, jak nauczyam si wykorzystywa swoj
psychometri.
- Chcesz mnie dotkn i przyswoi wspomnienia wszystkich bitek, w jakich
uczestniczyem, i caej nauki posugiwania si broni? I dziki temu bdziesz moga sama
zwyciy Prestona? - upewni si, gdy wszystko mu wyjaniam.
A mnie skrcio z zaenowania, kiedy to tak uj.
- Mniej wicej.
- To szalestwo... ale genialne - odpar Logan po chwili.
- Zrbmy tak.
- Wie... wierzysz mi? - wyjkaam.
- Niewiele znam osb sprytniejszych i dzielniejszych od ciebie. Wierz ci, Cyganko.
Jeli uwaasz, e to zadziaa, to jestem pewien, e tak si stanie.
Jego wzrok i ton gosu zdradzay absolutn, niezachwian wiar w to, e potrafi
wyplta nas z tego ambarasu. Wzruszyam si, zy napyny mi do oczu i poczuam cisk w
gardle. Nie mogam wydoby z siebie sowa, wic tylko kiwnam gow i wycignam rk.
Logan powstrzyma mnie gestem. Umiechn si szelmowsko i rzek:
- No, Cyganko, moe nie zauwaya, e wykrwawiam si tu na mier. Niech chocia
co z tego mam i pocauj ci przed mierci.
Te sowa mnie uskrzydliy i umiech sam wypyn mi na usta. Pocaowa go,
chciaam tego bardziej ni czegokolwiek, szczeglnie e moga to by ostatnia okazja.
Musiaam si jednak przekona, e wie, co robi.
- Jeste pewien? Nie wiem, co mog wtedy zobaczy, a przecie wolisz, eby niektre
rzeczy z twojej przeszoci zostay... w ukryciu. Masz tajemnice, ktrymi nie chcesz si
dzieli.
- Jestem pewien.
- Obiecuj, e bdzie okej. Niezalenie od tego, czego si dowiem. Ty nadal bdziesz
dla mnie Loganem, a ja twoj Cygank.
Patrzy na mnie wzrokiem jasnym jak gwiazdy, cho jego twarz wykrzywia grymas
blu.

- Wiem, Gwen. Wiem, e tak bdzie. A teraz zamknij si i pocauj mnie, zanim strac
przytomno.
- No, ktra dziewczyna moe odrzuci tak propozycj?
Nie mylc wiele, pochyliam si i dotknam swoimi ustami jego ust.

Rozdzia 22
Natychmiast poczuam zalew uczu i obrazw.
Dotkn Logana, poczu jego skr, pozna go poprzez moj magi. To niezwykle...
elektryzujce. By taki silny, peen ycia, towarzyski, szalony i niepohamowany. W sercu i
umyle poczuam si Spartanina, gdy obj mnie i przycign do siebie. Napenia mnie
witalno, energia i nadzieja.
Usta Logana mocno przywary do moich. By to najwspanialszy pocaunek, jaki
mogam sobie wymarzy. Ciepy, czuy i podniecajcy jak diabli. Otworzyam usta i nasze
jzyki zetkny si, delikatnie zaczy wok siebie kry. Przez moment tylko cieszyam si
smakiem gorcych ust chopaka, bliskoci jego twardego, uminionego ciaa przytulonego
do mnie.
Z wraenia zakrcio mi si w gowie i zabrako tchu, ale w kocu zmusiam si do
skupienia myli na Spartaninie, do zepchnicia tsknoty i pragnienia na bok i dotarcia do
wspomnie, ktre mogyby nam pomc. Poczuam, e Logan te si koncentruje, przypomina
sobie rozmaite walki i ca wiedz na temat broni, ebym moga wszystko zapamita i
wykorzysta.
Udao si.
Do mojej gowy zaczy wlewa si wspomnienia, setki obrazw przesuway si przed
moimi oczyma, jeden po drugim. Logan walczcy mieczem, pak, dzid i jak inn broni,
ktrej nazwy nawet nie znaam. wiczcy z innymi uczniami podczas lekcji gimnastyki i
niemal zawsze wygrywajcy. Bijcy si na powanie i rwnie zawsze zwyciski. Nawet
podczas zmaga z grasownikiem nemejskim w bibliotece staroytnej, wtedy, gdy Jasmine
usiowaa mnie zabi. Wwczas wspi si na szczyt umiejtnoci. Czuam jego zawzito i
dum z pokonania tak niebezpiecznego przeciwnika.
Nagle odniosam wraenie, jakby w gowie zapalia mi si arwka. Zobaczyam
wszystkie gupie bdy i zrozumiaam, dlaczego Loganowi tak atwo byo mnie raz po raz
zabija. I pojam, co mam zrobi, eby pokona Prestona.
Ju miaam si odsun, kiedy wspomnienia walk zaczy si zaciera i na ich miejsce
wskoczyo co innego. Powinnam bya wtedy zakoczy pocaunek, ale tego nie uczyniam.
Wiedziaam, e le robi, a mimo to chciaam zobaczy, co mi si pokae. Pragnam
wiedzie wszystko, co tylko si da, o Loganie, chciaam pozna tajemnic, ktr tak gboko
przede mn skrywa.

W tym wspomnieniu Logan mia jakie pi lat. Ju wtedy by adny, z duymi


bkitnymi oczyma i szop niesfornych czarnych wosw. Zobaczyam go, jak siedzi w
garderobie, ukryty gboko za ubraniami wiszcymi na wieszakach. Za drzwiami rozlegay si
krzyki, w szparach listew migay jakie cienie. Chopczyk ciska w rkach malutki metalowy
mieczyk i bardzo pragn nim walczy. Serce bio mu pragnieniem wyjcia z ukrycia, ale ba
si krzykw i cieni, wic siedzia bez ruchu.
Wspomnienie nagle si urwao, przeskoczyo na inne tory. Logan sta nad ciaem
kobiety i dziewczynki zaledwie o kilka lat od siebie starszej. Mama i siostra, usyszaam szept
w gowie. Nie yy, podernito im garda, ich twarze byy cae we krwi, ktra staa w
kauach na pododze. Tyle krwi... Logan nadal ciska w doni miecz. Odrzuciwszy go ze
zoci, pooy si midzy mam i siostr, nie zwaajc na to, e nurza si w ich krwi. Po
maej, bladej twarzyczce popyny zy, a potem zacz krzycze.
Logan odsun si, zakoczy pocaunek i przerwa czno ze wspomnieniami.
Upadabym, gdyby nie zapa mnie w ramiona.
- Gwen? - szepn i poczuam jego oddech na policzku. - Nic ci nie jest? Co
widziaa?
Widziaam co, co tumaczy, dlaczego w gbi duszy zawsze jeste nieco smutny,
pomylaam. Dlaczego nie chcesz, ebym si do ciebie zbliya - bo kiedy stracie tych,
ktrych najbardziej kochae. Ale nie powiedziaam tych sw. Po prostu... nie mogam. Nie
teraz. Moe pniej. Porozmawiamy o tym pniej. Jeli bdziemy jeszcze yli.
Potrzsnam gow i odsunam si na tyle, eby spojrze mu w twarz.
- Przyznam ci jedno, Spartaninie. Potrafisz caowa. Pozwalam ci da mi causa, kiedy
tylko bdziesz chcia.
Przez moment w jego oczach zamigotaa ulga, e nie odkryam jego tajemnicy. e nie
widziaam zwok i krwi, ktre go przeladoway. A potem wyszczerzy zby w umiechu.
- Staram si nie zawie oczekiwa - wycedzi. - Powinna zobaczy, co potrafi
zrobi rkoma. I innymi czciami ciaa.
Przewrciam oczyma.
- Nie artujesz? Zostae rozpoowiony jak ryba, goni nas psychotyczny zabjca, a ty
jeszcze mylisz o seksie?
Logan wzruszy ramionami, ale diabelski umiech nie znikn mu z twarzy.
- No, zawsze warto mie nadziej.
- Racja. Porozmawiamy pniej. A teraz chod. Mam pomys.
Stanam pod cian koo drzwi i zaczam wypatrywa Prestona. Nie musiaam dugo

czeka. Ledwie zajam pozycj, kiedy zaszuray kroki i na kocu korytarza pojawi si cie.
- Cyganko... - zabrzmia jego gos, zwielokrotniony jakby echem. - Cyganko... id ci
zabi.
Zgrzytnam zbami i mocniej cisnam Wiktora. Wiedziaam, e wiking po prostu
chce mnie przestraszy, ale w jego gosie wyranie czuam szalestwo. Jak ja kiedykolwiek
mogam uwaa go za atrakcyjnego faceta? Naprawd zasugiwa, eby zamkn go w
szpitalu wariatw. Szkoda, e nie ma Batmana, ktry zawlkby go do Arkham.
Obejrzaam si na Logana, opierajcego si o cian i niewidocznego w ciemnoci.
Spartanin ciska w doni ceg, jedyne, co mogo suy do obrony, a co - pomijajc
zgubiony przeze mnie wczeniej motek - udao nam si znale w tym baaganie.
Kiwnlimy do siebie gowami. Czas na akcj.
- No to do dziea - mruknam.
- Posiekaj go na kawaki - pisn Wiktor. -1 nakarm mnie nim! Ju dawno nie
smakowaem krwi niwiarza.
Wntrzem doni poczuam, jak Wiktor oblizuje si na myl o uczcie.
- Miejmy nadziej, e zwyci. A teraz zamknij si, Wiktor. Musz si
skoncentrowa.
Zrobiam gboki oddech i wyszam na korytarz, eby Preston mnie zobaczy.
I rzeczywicie, ujrza mnie od razu, a jego wargi skrzywiy si w kpicym umiechu.
- Wysza z ukrycia, majc nadziej, e szybciej ci zabij? Niestety, musz ci
rozczarowa. Tak nie bdzie, Cyganko. Teraz ju nie.
Kiedy zrobi kilka krokw, zauwayam, e dolna poowa jego twarzy umazana jest
krwi. Tym motkiem musiaam dogodzi mu lepiej, ni si spodziewaam. Nos mu potnie
spuch, a od niego rozchodziy si promienicie czarno-czerwone smugi.
Najbardziej jednak przerazio mnie dzikie, czerwone wiato bijce z jego oczu,
zupenie jakby paliy si w nich setki zapaek. Widziaam taczce krwiste pomienie, tak
jasne i gorce, e nie zdziwiabym si, gdyby zacz strzela ogniem i usmay mnie na
miejscu.
Tak samo wyglday oczy Jasmine, kiedy polowaa na mnie w bibliotece staroytnej.
Preston musi by odmiecem, ktry czerpie z magicznych si Lokiego... Tak to sobie
wyobraaam, bo nie wiem, co robi niwiarze, gdy opta ich pragnienie zabicia wroga.
Na szczcie ja miaam Logana i mogam podczy si do jego wspomnie i
umiejtnoci. To powinno wystarczy, eby nas uratowa.
Musi wystarczy.

- Chcesz walczy? - zawoaam. - To chod i walcz, ty zasmarkany mieciu.


Nie trzeba byo go zachca. Preston wyda dziki wrzask i ruszy pdem w moim
kierunku. Odwrciam si i pobiegam ku wyjciu i ku otwartej przestrzeni, eby - lecc za
mn - min miejsce ukrycia Logana. Plan by prosty. Miaam zaabsorbowa Prestona i
stworzy Spartaninowi okazj zdzielenia go ceg, tak eby straci przytomno. Musiaam
tylko postara si, eby nie zabi mnie, zanim wsplnik go zaatwi.
Odwrciam si, stanam w pozycji bojowej i przywoaam wszystkie wspomnienia
Logana, jakimi dysponowaam. Preston wypad z korytarza, podnis, swj miecz i spuci go
na mnie.
Zabrzczaa stal. Preston woy w cios ca wikisk si i wszystkie umiejtnoci,
pragnc rozpata mi czaszk. Zachwiaam si od siy uderzenia, ale pomylaam o Loganie,
przylgnam do jego wspomnie i udao mi si nie upuci miecza.
I zaczlimy walczy.
Miotalimy si z jednego koca placu do drugiego. Wrzeszczelimy, warczelimy na
siebie i staralimy si wzajemnie posieka na drobne kawaki, tak jak pragn tego Wiktor.
Preston wpad w sza bitewny, jego oczy z minuty na minut robiy si coraz bardziej
czerwone i ze. Nawet wspomnienia Logana ledwie starczay, eby obroni si przed ciosem
prosto w serce. A bylimy z Prestonem tak zczeni w bitwie, e Logan nie mia po prostu
szans ze swoj rann nog - w zapale roznielibymy go na strzpy. Jeli chciaam pokona
niwiarza, musiaam zrobi to samodzielnie.
Znowu signam po swj magiczny dar i poruszyam wspomnienia Logana. Skupiam
si na jego dzikoci, sile, zawzitoci, dziki ktrej nigdy si nie poddawa. Zrobiam szybki
przegld wszystkich bjek, w ktrych uczestniczy, i skoncentrowaam si na sodkim,
elektryzujcym podnieceniu towarzyszcemu wygranej. Przywoywaam obrazy Logana,
jeden po drugim, tak e wkrtce nie widziaam nic prcz jego twarzy i nie czuam nic prcz
jego emocji - mona powiedzie, e waciwie staam si Loganem.
I wtedy ruszyam do ataku.
Zrobiam wypad do przodu, mcc mieczem.
Prestonowi udawao si odparowa moje ciosy, ale uczyni co, co wczeniej mu si
nie zdarzyo: cofn si o krok.
Po raz pierwszy w jego wzroku, poza palc nienawici do mnie, pojawi si cie
zwtpienia.
- Jak to si stao, e ni z tego, ni z owego lepiej walczysz?
- Jestem Cygank - warknam. - Cholern wybrank Nike. Pobogosawiona i

obdarowana przez sam bogini. A jeli nie zapomniae, Nike to zwycistwo.


- No to co? - wymamrota Preston.
- To znaczy, e znalazam sposb, by ci pobi, gupku. Sposb, by zwyciy.
Okej, zwyciaam dlatego, e podczyam si pod wspomnienia i umiejtnoci
Logana, ale nie mogam sobie odmwi takiej riposty.
Preston otworzy usta, nie zdy jednak nic powiedzie. Korzystajc z przewagi,
nacieraam z caych si, stosujc wszystkie kruczki Logana i kilka nowych, ktre sama
wymyliam.
Pierwszym ciosem zraniam go w rami.
Drugim ciam go po brzuchu.
Trzecim wytrciam mu bro z rki.
Preston pochyli si, eby podnie miecz, lecz nie daam mu szansy. Podkurczyam
nog i kopnam go butem w twarz. Co chrupno pod adidasem i niwiarz wrzasn z blu.
Sekund pniej byo po wszystkim. Preston lea na plecach, a ja przykadaam mu
do szyi ostr stal.
- No, to jest to, o co chodzi! - Wiktor triumfowa, byskajc w mroku okiem
przypominajcym purpurowy ksiyc.
Gos Wiktora mnie otrzewi. Zamrugaam. Przez moment byam zdezorientowana i
nie wiedziaam, co si dzieje. Moe dlatego, e tak mocno skupiaam si na wspomnieniach
Logana. Cho dopiero co skoczyam walczy z Prestonem, nie pamitaam zbyt dobrze, co
si zdarzyo, ani jak go pokonaam.
Wiking patrzy na mnie z furi. Mimo twarzy zbrukanej krwi i zamanego nosa, w
jego czerwonych oczach nadal pona dzika, namitna wcieko.
- No, Cyganko, zabij mnie! Rzucam ci wyzwanie!
Lekko poruszyam Wiktorem, ale to wystarczyo, eby przeci mu skr. Po szyi
chopaka stoczya si kropla krwi.
- No! - sykn. - Zabij mnie, na co czekasz!
Chciaam, naprawd chciaam to zrobi. Za to, co mi uczyni, co uczyni Loganowi,
Oliwierowi, a nawet wilkowi. No ale teraz by ranny i bezbronny. Nie stanowi ju
zagroenia, a zabijajc go, nie okazaabym si lepsza od niego. Poza tym zaczam
podejrzewa, czego naprawd pragnie.
- Dlaczego? - spytaam. - eby mg powici swoj mier Lokiemu i tym go
wzmocni? To wanie robi niwiarze. Powicaj innych, a nawet siebie swojemu bogu,
eby mg uwolni si z magicznego wizienia. Idiotyczne, jeli chcesz wiedzie, co o tym

myl. Nie chciaabym suy takiemu bogu.


- Ale to dziaa - sykn Preston. - Niemal wszystkie pieczcie s zamane. Ju wkrtce
znajdziemy klucz do odemknicia ostatniej. Loki bdzie wolny i znowu wprowadzi chaos. A
kiedy to si stanie, bdziesz aowa, e si urodzia, Cyganko. Ty i Nike, i inni czonkowie
panteonu.
Pieczcie? Klucz? Nie wiedziaam, czy to totalne bujdy, czy te wie, o czym mwi.
Spojrzaam na jego wykrzywion twarz, na czerwony ogie w miejscu, gdzie powinny by
oczy, i poczuam zimny dreszcz na krgosupie.
- Lepiej skocz ze mn, Cyganko - warkn wiking. - Bo inaczej kiedy i tak bd
wolny, a wtedy zatuk t trzsc si staruch, ktr tak kochasz.
Nie pamitam ojca, mam zabi pijany kierowca. Nie mogam jeszcze straci babci. Po
prostu nie mogam. Pogrki wznieciy we mnie dzik furi, lecz jednoczenie ogarn mnie
potworny strach, e moe dotrzyma obietnicy. Zaczam trz si pod wpywem
skonfliktowanych emocji. Po krtkiej chwili gr wzia zo.
Lekko nacisnam na miecz. Po szyi Prestona pocieky krople krwi. Wyglday jak
karmazynowe zy.
- No, ju - przynagla mnie niwiarz.
W tej chwili rozlego si szuranie ng po betonie i obok mnie stan Logan.
- Gwen - odezwa si mikko. - Gwen.
W jego gosie nie byo wyrzutu ani osdu, nie byo potpienia. Wiedziaam, e zgodzi
si na wszystko, co postanowi zrobi. Jeli zabij Prestona, Logan bdzie sta i patrzy.
A tak bardzo pragnam to uczyni! Rce trzsy mi si z ochoty, by pooy kres
yciu i pogrkom niwiarza.
Nie chciaam jednak, eby Spartanin tak mnie postrzega - jako kogo, kto potrafi
zabija z zimn krwi. Sama te tego nie pragnam. Nie chciaam by potworem. Po raz
pierwszy w peni rozumiaam, co znaczy nim by.
Wypuciam dugo powstrzymywany oddech i zdjam miecz z szyi Prestona.
- Ju nic mi nie jest - powiedziaam szeptem. - Nic mi nie jest.
Logan poklepa mnie po ramieniu i rzek:
- To dobrze.

Rozdzia 23
Nie mina minuta, a w mroku placu budowy rozlegy si woania.
- Gwen! Logan! Oliwier!
- Tutaj jestemy! - odkrzykn Logan.
Po kilku sekundach wiato latarki wycio w ciemnociach jasn ciek i pado na
moj twarz. Zmruyam oczy, nie odwaajc si spuci wzroku z Prestona ani odsun od
niego miecza. Nie zabiam go wprawdzie, ale gdyby si poruszy, to nie mylc o
konsekwencjach, przeciabym mu gardo. Na moim miejscu zrobiby to samo bez chwili
namysu. Daphne miaa racj. Znowu.
Ku mojemu zdziwieniu, z mroku wyoni si Nickamedes z mieczem w jednej rce i
latark w drugiej. Czarne brwi bibliotekarza podniosy si ku grze, gdy zobaczy mnie
stojc nad Prestonem i morze krwi, ktr oboje bylimy umazani, zupenie jakbymy grali w
paintball, a nie walczyli na mier i ycie.
- Nic wam nie jest? - spyta, patrzc na Logana.
- Nic takiego - odpar pospiesznie chopak. - Ja mam paskudn ran na nodze, a
Cyganka kilka sicw i otar. A co z Oliwierem?
Oliwier. Z wraenia straciam oddech. Tak si zaangaowaam w walk, e
kompletnie zapomniaam o drugim Spartaninie. I o tym, e musielimy zostawi go na asce
niwiarza i wilka. Cho wiedziaam, e nie mielimy innego wyjcia, to jednak przepeniay
mnie wstyd i poczucie winy. Nie wiem, co bym zrobia, gdyby Preston go zabi.
- Ajaks znalaz Oliwiera i zabra go do szpitala, do Aurory. Nic mu nie bdzie, tylko
Aurora musi wyj bet z ramienia i zatamowa krwawienie.
Z ulg wypuciam powietrze, wczeniej nie zdawaam sobie sprawy, e
wstrzymywaam oddech.
- To dobrze - powiedzia Logan i twarz mu zagodniaa. - Nie chciaem go porzuca.
Prosz mi uwierzy. Nigdy bym nikogo nie porzuci. Ju si to nie zdarzy. Chciaem walczy.
Logan zgarbi si pod ciarem wstydu i mwi tak cicho, e z trudem go syszaam.
- Wiem. Oliwier te to wie - pocieszy go Nickamedes i pooy mu rk na ramieniu.
- Ciesz si, e nic ci nie jest. Martwiem si o ciebie, Logan.
Jakby mao byo niespodzianek! Nigdy bym nie przypuszczaa, e ci dwaj s w tak
zayych, ciepych stosunkach. Rozmawiali ze sob jak... kumple. Albo krewni, podszepno
mi co. Po raz pierwszy zauwayam, jacy s podobni - obaj czarnowosi z

chodno-niebieskimi oczyma.
Logan i Nickamedes s z jednej rodziny? Trudno byo mi to poj, szczeglnie e w
ogle o sobie nawzajem nie mwili. Poza tym ten sztywniak Nickamedes nie mg by
spokrewniony z tak luzack osob jak Logan.
Jakby na potwierdzenie moich wnioskw Nickamedes zmierzy mnie zym
spojrzeniem spod zmruonych powiek.
- Dwch uczniw powanie rannych, ty caa skrwawiona, niwiarz w naszym gronie i
fenrir, ktry gdzie kry, plus powane zniszczenia w kurorcie. No? Co ty na to,
Gwendolyn?
Nie mylc wiele, umiechnam si szeroko i odparam:
- Zastosowaam si do paskich wskazwek. Nawet nie wystawiam nogi poza hotel.
Mylaam, e bibliotekarz udusi mnie na miejscu.
Godzin pniej siedziaam w izbie chorych i przygldaam si, jak profesor Metis
koczy uzdrawia Oliwiera. Wczeniej zasklepia ran w nodze Logana i teraz Spartanin
siedzia w pomieszczeniu obok, po raz dziesity opowiadajc trenerowi Ajaksowi i
Nickamedesowi o tym, co si wydarzyo. Mia racj, ja nabawiam si tylko kilku sicw i
otar, ktre nie wymagay leczenia. Niemniej nie wychodziam z sali, bo chciaam
porozmawia z Oliwierem... o wielu rzeczach.
- Skoczone - powiedziaa wreszcie pani Metis.
Zdja rce z ramienia Oliwiera i ciepa, lecznicza zota powiata, ktra go otaczaa,
powoli si rozwiaa. Pani Metis ju dawno wyja bet z rany, wic teraz skra bya gadka,
caa, nienaruszona. Chopak by jeszcze blady i spocony na twarzy, ale gdybym nie widziaa,
jak wije si z blu na pododze, nie podejrzewaabym, e w ogle co mu si stao.
Profesor spojrzaa na mnie, a potem na niego. Jej zielone oczy w srebrnych okularach
byy mroczne i zamylone. Domylaa si, e midzy nami co si dzieje, ale adne z nas nie
kwapio si, eby jej o tym powiedzie.
- Zostawi was samych na par minut - rzeka w kocu, kiedy stao si jasne, e nie
bdziemy przy niej rozmawia.
- Dzikujemy, pani profesor - powiedziaam cicho. - Oboje jestemy pani wdziczni.
Pani Metis skina gow i wysza. Gdy drzwi si za ni zamkny, jeszcze przez dug
chwil si nie odzywalimy.
- No, to si udao - powiedziaam wreszcie, patrzc na Spartanina plecego na
ku.
- Mielimy szczcie - westchn.

Znw zapado milczenie. Mijay sekundy. Ze stou pod oknem mierzy nas wzrokiem
miniaturowy posg Skadi.
- Chcesz mi o tym powiedzie? - spytaam w kocu cicho.
Oliwier skrzywi si.
- Chyba jestem ci to winien, prawda?
Wzruszyam ramionami.
Spartanin westchn, podcign si do gry i spuci nogi poza ko, tak e siedzia
twarz do mnie. Wyprostowa si i spojrza mi w oczy.
- No tak, jestem gejem i kocham si w swoim najlepszym kumplu, ktry nie jest gejem
i nie ma pojcia, co do niego czuj. Ale o tym ju wiesz. Wiesz od chwili, kiedy w sali
gimnastycznej dotkna mojego zeszytu.
Pokrciam gow.
- Nie, nieprawda. Wiedziaam, e si w kim bujasz, ale nie wiedziaam w kim.
Wyrwae mi notes, zanim zdoaam zobaczy, e to Kenzie.
Oliwier zmarszczy brwi.
- Mylaem, e wiesz. Mwia, e nie ycz sobie, eby ktokolwiek wiedzia, z kim
chc flirtowa. A potem w autobusie powiedziaa, e... zanieczyszcz twoje rzeczy, jeli
tylko ich dotkn. Wydawao mi si, e chodzi ci o to, e jestem gejem.
W jego oczach pojawi si bl. Oliwier spuci wzrok i zacz cign jak nitk,
ktra wychodzia z przecierada.
Mgby j zanieczyci, przez to, e jeste tym, kim jeste - usyszaam wasny gos.
Mylaam o czym zupenie innym, nie zdajc sobie sprawy, jak mona zinterpretowa moje
sowa.
- Chodzio o komiksy - wyjaniam. - Kiedykolwiek kto dotyka moich rzeczy,
zostawia na nich lad: swoje myli, uczucia, wspomnienia. Dziki darowi psychometrii
dowiadczam tego tak, jakby to byy moje wasne wspomnienia i emocje. Dlatego nie lubi,
kiedy kto ich dotyka - bo te cudze lady to czsto zgorzkniao, zo. A poza tym
mylaam, e si ze mn dranisz, i chciaam, eby sobie poszed. - Skrzywiam si. - Byam
wini, prawda? Pewnie wzie mnie za totaln bigotk.
Tym razem Oliwier wzruszy ramionami. Przez moment si nie odzywalimy.
- No to dlaczego chciae mnie przejecha koo domu babci? Dlaczego do mnie
strzelae z uku w bibliotece? - spytaam.
- Trudno to wyjani. Rodzice dowiedzieli si, e jestem gejem. Zachowali si
wspaniale. Naprawd, super. Logan i Kenzie te wiedz i to im nie przeszkadza. Inaczej nie

bylibymy przyjacimi. Waciwie w akademii prawie wszyscy wiedz. Nie prbuj tego
kry, ale te o tym nie rozgaszam. Wiesz, wychodz z zaoenia, e to tylko moja sprawa.
Skinam gow. Rozumiaam, o czym mwi. Tak samo podchodziam do swojego
cygaskiego daru. Wielu uczniw w akademii wiedziao, e mam dar odnajdywania zguby,
ale nie chwaliam si tym na przerwach.
Przypomniaam sobie o spojrzeniu, jakim obrzucia mnie Morgan, kiedy okazao si,
e chc pozna numer pokoju Oliwiera. Wiedziaa, e chopak jest gejem. Pewnie uznaa, e
jestem stuknita, skoro chc i do jego pokoju.
Oliwier odetchn gboko.
- Kenzie nie wie, co do niego czuj. Wydaje mi si, e Logan to podejrzewa, ale nigdy
nie wsypie mnie przed Kenziem. Jest lojalnym przyjacielem. Natomiast nie miaem pojcia,
co ty zrobisz, Gwen. Nie chciaem o tym nikomu mwi, a ju szczeglnie nie Kenziemu.
- Dlaczego? - spytaam, cho podejrzewaam, jaka bdzie odpowied.
Pokrci gow.
- Bo Kenzie jest moim najbliszym kumplem i nie chc tego zniszczy. Jego przyja
to najlepsza rzecz, jaka mnie w yciu spotkaa. Nie jest gejem, wic nigdy nie bdzie czu do
mnie tego, co ja do niego. Kiedy zdaem sobie spraw, ile wiesz, wpadem w panik i
pomylaem, e jeli bdziesz miaa czym si martwi, to zapomnisz o mojej tajemnicy.
Oliwier nie zdawa sobie sprawy, jacy bylimy do siebie podobni. Cierpiaam z tego
powodu, e moje uczucia do Logana s tak widoczne. Gdybym moga, ukryabym je,
szczeglnie e nie byam pewna, co on czuje. W starej szkole nawet najbliszej przyjacice
nie spowiadaam si z tego, w kim si zakochaam, wiedziaam bowiem, jak atwo jest si
wygada. A gdyby chopak nie odwzajemnia uczucia? Wtedy upokorzenie gotowe, jak teraz,
z Loganem. Wyobraam sobie, o ile byoby to gorsze, gdybymy byli tak bliskimi
przyjacimi jak Oliwier i Kenzie. Cakowicie rozumiaam, dlaczego chopak woli nie
zdradza si z uczuciami.
Spartanin gboko odetchn i doda:
- No i jeszcze nie chciaem by tematem plotek ani naraa na to Kenziego. W takim
miejscu jak Akademia Mitu lepiej jest nie odstawa od reszty. I tak mam mnstwo na gowie:
jestem gejem, Spartaninem, musz uczy si walczy ze niwiarzami. Nie chc, eby za
moimi plecami szydzono ze mnie i wysyano sobie esemesy tylko dlatego, e zakochaem si
w przyjacielu. Rozumiesz?
Rozumiaam. Kiedy przeszam z normalnej szkoy do akademii, byam nieszczliwa,
poniewa czuam, e tu nie pasuj. Nawet po zaprzyjanieniu si z Daphne i Carsonem

byway dni, e tak si czuam - jakby wszyscy, ktrzy na mnie patrzyli, widzieli we mnie
tylko dziwaczk Cygank, ktra ma wizje, kiedy czego dotknie. Dobrze wiedziaam, co
Oliwier mia na myli.
- Rozumiem ci, ale nie sdzisz, e samochd i strzaa to nieco... przesadna reakcja?
Moge po prostu poprosi mnie, ebym o niczym nie mwia Kenziemu.
Chopak skrzywi si.
- Racja, tylko e na treningu zachowywaem si paskudnie, nabijajc si z ciebie.
Pomylaam, e wypaplesz mu, nawet jeli poprosz o zachowanie sekretu. Nie ma co mydli
sobie oczu, zemsta jest jednym ze szkolnych sportw.
- A dlaczego si ze mnie nabijae? To mnie te zastanawiao.
- Bo Kenziemu podobao si, e lubisz superbohaterw. Od kilku tygodni dawa nam
do zrozumienia, e kto wpad mu w oko. Mylaem, e ty, i byem zazdrosny. Dlatego
szydziem z twojego podkoszulka.
- A tymczasem chodzio o Tali Pizarro.
Oliwier skin gow i znowu wzi gboki oddech.
- Poza tym Logan powiedzia nam, e miaa starcia ze niwiarzami i e trenuje ci na
wypadek, gdyby si to powtrzyo. Wiem, e przesadziem, jednak wydawao mi si, e
najszybciej i najatwiej byoby ci wystraszy, sugerujc, e przeladuje ci niwiarz. A
wtedy na pewno zapomniaaby o mnie i Kenziem.
Oliwier spojrza na mnie powanie i cign:
- Nie zamierzaem ci skrzywdzi. Gdyby nie uskoczya przed autem, to gwatownie
skrcibym w bok. A w bibliotece strzeliem co najmniej trzydzieci centymetrw od twojej
gowy. Chciaem ci tylko przestraszy, Gwen. Przysigam.
Bya w tym jaka pokrtna logika. Oliwier chcia dostarczy mi co, co by mnie
zaabsorbowao bardziej ni to, w kim si kocha. To moja wina, e wycignam faszywe
wnioski i nie zorientowaam si, kim naprawd jest Preston.
Podobnie byo wtedy, kiedy poskaryam si Carsonowi na niezdrowe zabawy i
dekoracje festynowe. Dla niego byy cakiem normalne, bo stanowiy element wiata, w
ktrym si wychowa. Podobnie jak walka i napdzanie stracha przeciwnikowi byy normalne
dla wojowniczego Spartanina. Tak jak dla nas normalne byo to, e Daphne wamaa si do
systemu komputerowego i pozmieniaa oceny koleanki. Moe wszyscy robimy rzeczy, ktre
wydaj nam si cakiem rozsdne i wytumaczalne, nawet jeli gboko w sercu dobrze
wiemy, e nie mamy racji i inni mieliby nam to za ze.
- No, udao ci si - powiedziaam. - Faktycznie mylaam, e to niwiarz chce si

zemci za Jasmine.
- A co ty miaa wsplnego z Jasmine? - spyta ostro Oliwier.
Opowiedziaam mu o wszystkim. Spartanin powierzy mi swoj tajemnic, wic
pomylaam, e ja mog odwdziczy si tym samym. Poza tym Oliwier uratowa mnie,
wysyajc Loganowi esemesa, e wpadlimy w kopoty. A potem, kiedy Preston poszed
szuka mnie i Logana, napisa do Nickamedesa i innych nauczycieli. Wprawdzie nie walczy
wrcz, niemniej by bohaterem.
Kiedy skoczyam, chopak spojrza na mnie z zainteresowaniem.
- Logan zawsze powtarza, e jeste czadowa - rzek - ale nie wierzyem mu... a do
teraz.
- Dlaczego? Bo nie jestem w stanie odrni czubka miecza od rkojeci?
- No wanie.
Rozemialimy si. Po chwili spowaniaam i tym razem to ja zaczam skuba
przecierado.
- Logan... naprawd uwaa mnie za czadow? - spytaam.
- O rety, miaem tego nie powtarza - jkn Oliwier.
- No, Spartaninie, pu farb.
Mylaam, e nic nie powie, ale po duszej chwili westchn i rzek:
- Tak, to prawda. Cay czas o tobie mwi. Facet ma obsesj na twoim punkcie, Gwen.
- To dlaczego jest z Savannah, a nie ze mn? - Serce mnie ukuo, kiedy to
powiedziaam, ale chciaam wiedzie. Musiaam wiedzie.
- Logan boi si zbliy do dziewczyn. To znaczy naprawd zbliy, a nie tylko po to,
eby... - Oliwier ugryz si w jzyk.
- eby i z nimi do ka? - dokoczyam suchym tonem.
Zaczerwieni si lekko.
- No tak. Myl, e boi si ciebie, bo za bardzo mu na tobie zaley. Jeli pozwoli ci na
blisko, to przepadnie z kretesem.
Nie pytaam, dlaczego Logan obawia si bliskoci. Wiedziaam, e ma to zwizek z
tym strasznym wspomnieniem, ktre poznaam. Z tym, jak stoi nad zakrwawionymi
zwokami mamy i siostry.
- To... nie gniewamy si? - spyta Oliwier, przerywajc moje zamylenie.
- O to, e chciae mnie przerazi?
Kiwn gow, zawstydzony.
- Okej, nie gniewamy si.

- A jeli chodzi o... - zawaha si - o Kenziego i to, e si w nim bujam?


- To twoja tajemnica. Nie ujawniaj jej, jeli nie chcesz. Ja te tego nie zrobi. Ale jeli
bdziesz kiedykolwiek chcia o tym porozmawia, to pamitaj o mnie. Potrafi sucha.
- Puciam do niego oko. - Bo, jak wiesz, jestem czadowa i w ogle.
Oliwier prychn i przewrci oczyma, jakby aowa, e mi o tym powiedzia. Po
chwili wycign do mnie rk.
- To co, jestemy przyjacimi? - spyta cicho.
Przyszo mi do gowy, e z tego caego zamieszania zrodzio si co dobrego.
Chwilowo miaam do walki ze niwiarzami. Okej, okej, ju nigdy w yciu nie chciaabym z
nimi walczy. Na szczcie tym razem okazao si, e - zwaywszy na konsekwencje - byo
warto.
Pochyliam si i uderzyam pici w pi Oliwiera.
- Pewnie, e jestemy przyjacimi.

Rozdzia 24
Kiedy skoczylimy rozmawia, udalimy si z Oliwierem na nieuniknione spotkanie.
Profesor Metis, trener Ajaks i Nickamedes chcieli wybada nas i Logana w sprawie
tego, co si zdarzyo na placu budowy, wic zebralimy si w salce koo izby chorych.
Maglowali nas przez godzin. Trzy razy opowiedziaam ca histori, od pocztku do koca, z
niewielkimi zmianami. Wedug mojej wersji Preston przyzna si do prby przejechania mnie
i strzelania w bibliotece staroytnej.
Pod stoem, eby nauczyciele nie widzieli, Oliwier wycign do mnie pi i znowu
si stuknlimy na znak zgody. Logan patrzy ze zdziwieniem, ale przyrzekam Oliwierowi,
e nie zdradz jego sekretu, i zamierzaam dotrzyma sowa. Nie czuam wyrzutw sumienia,
zwalajc wszystko na Prestona, skoro chcia wykoczy ca nasz trjk.
Kiedy w kocu profesorom skoczyy si pytania, nadszed czas na moje pytanie jedno jedyne, na ktre naprawd chciaam zna odpowied:
- Co si stanie z Prestonem?
Po zabraniu Oliwiera do izby chorych pan Ajaks wrci na plac budowy i pomg
Nickamedesowi zaku niwiarza w magiczne kajdanki. Chopak cay czas straszliwie kl, ale
oni nie zwracali na to uwagi, tylko zabrali go gdzie ze sob. Nie wiedziaam gdzie i nie
chciaam tego wiedzie. Zaleao mi tylko, eby nigdy wicej nie ujrza wiata dziennego ani
nie mia okazji wypeni swojej pogrki.
Przypomnia mi si zimny, szydzcy gos Prestona: Lepiej skocz ze mn, Cyganko.
Bo inaczej kiedy i tak bd wolny, a wtedy zatuk t trzsc si staruch, ktr tak
kochasz.
Zadraam. To si nie zdarzy, przyrzekam sobie. Nikt nie skrzywdzi babci. Nie
dopuszcz do tego, choby nie wiem co.
Pani Metis, Ajaks i Nickamedes spojrzeli po sobie.
- Zostanie zamknity w Akademii Mitu, pki. nie zdradzi nam planw niwiarzy i
imion osb, z ktrymi wsppracowa.
Szczka mi opada.
- Wizienie? W tej cholernej szkole?
Nickamedes skrzywi si.
- Gwendolyn, prosz ci, bez piskw. Oczywicie, e na terenie akademii jest
wizienie. Nie po raz pierwszy niwiarze, fenriry czy te inni prbuj zabi uczniw. Musimy

gdzie ich zamkn, pki nie przetransportuje si ich go staego miejsca odosobnienia._
Nie tak dawno temu mier Jasmine uwiadomia mi, e w akademii jest kostnica,
eby byo gdzie przechowywa zwoki uczniw zabitych przez niwiarzy. A teraz okazuje
si, e pomidzy szarymi kamiennymi budynkami, wypielgnowanymi trawnikami i
posgami jest schowane wizienie. Jakie inne paskudne sekrety kryje jeszcze akademia?
Cmentarz? Krematorium? A moe co gorszego?
W kocu przesuchanie dobiego koca i zostalimy odesani do pokojw, eby si
doprowadzi do porzdku. Kiedy tylko znalelimy si w holu, otworzyy si drzwi
wejciowe i pojawili si w nich Daphne z Carsonem, rozemiani, z policzkami
zaczerwienionymi od mrozu. Daphne od razu mnie zobaczya i pocigna Carsona.
- Och, Gwen, nie uwierzysz, jak dzisiaj byo wietnie. Szkoda, e profesorowie ci
uziemili... - Gos jej nagle zamar, kiedy zobaczya moje porwane i pokrwawione ubranie,
brudn twarz i potargane wosy. Powoli przeniosa spojrzenie na Logana i Oliwiera, ktry
wcale nie wygldali lepiej.
- Co ci si stao? - spytaa. - A im?
- Dugo by mwi - rzekam i wziam j pod rk. - Chyba wcale nie mylaa, e
cay dzie bd siedzie w hotelu, nie majc nic do roboty, co?
***
Umyta i przebrana, opowiedziaam Daphne i Carsonowi o tym, co si wydarzyo,
kiedy oni byli na stoku.
- wietnie - mrukna walkiria i dodaa oskarycielskim tonem: - Bierzesz si do
polowania na niwiarzy, a nas nie zaprosisz. Co z ciebie za przyjacika?
Usiowaam przekona j, e konfrontacj z Prestonem trudno uzna za rozrywk, ale
mi nie uwierzya. 1 ona uwaa, e jestem dziwna. Ratunku!
Na prob profesor Metis zadzwoniam rwnie do babci. I tak bym to zrobia, choby
po to, eby usysze jej gos, przekona si, e jest bezpieczna i e nie skrzywdzi jej Preston
ani aden z jego przyjaci niwiarzy. Nie wiem, co bym zrobia, gdybym j stracia, tak jak
mam.
Tym razem nie zniechciam babci do przyjazdu. Pnym popoudniem pojawia si w
Powder, wpakowaa mnie do auta i zabraa do Asheville. Pani Metis powiedziaa, e mog
przespa si w moim dawnym pokoju, a rano mam si pojawi w szkole. Mimo e cudem
uniknam mierci, wadze szkolne oczekiway, e bd normalnie wypenia obowizki: z
samego rana trening, potem lekcje i odrabianie zada domowych. Czasami ycie jest
niesprawiedliwe.

Babcia przez cay wieczr mnie rozpieszczaa, ale nie protestowaam. Po tym, co si
wydarzyo, mio byo poczu, e kto si o mnie troszczy. Na obiad ugotowaa moj ulubion
potraw: grube, soczyste steki z jadoszynu, gniecione ziemniaki z tym serem i mietan,
marchewki w polewie z miodu i bueczki na zakwasie z masem cynamonowym. Na deser
zrobia nawet sernik z cytryn i ananasem. Kiedy skoczyymy obiad, patelnia bya
wymieciona do czysta.
Wieczorem, gdy ju si pooyam, babcia przysza do mnie i usiada na skraju ka.
W jej fiokowych oczach wida byo zmartwienie. Miaa kilka zmarszczek wicej ni podczas
mojej poprzedniej wizyty.
- Jak si trzymasz, zotko? - zagadna.
- Chyba dobrze. Prbuj wszystko jako sobie poukada.
W czasie drogi powrotnej w aucie opowiedziaam babci o tym, co si wydarzyo.
Poczwszy od wzicia do rki notesu Oliwiera, przez jego usiowanie przestraszenia mnie, do
lawiny i wypadkw na placu budowy skoczywszy.
- Jak mylisz, co si stao z fenrirem? - spytaam. - Nic mu nie jest?
Profesorowie zabrali chopaka, lecz nigdzie nie znaleli wilka. Oliwier powiedzia, e
kiedy tylko Preston oddali si w poszukiwaniu mnie i Logana, stworzenie umkno.
Nauczyciele poszli jego tropem, ale lady urway si w lesie za kurortem. Wcale nie chciaam,
eby go zaleli. Miaam nadziej, e wilk zaszy si gboko w grach i e wreszcie uwolni
si od niwiarzy.
- Jestem pewna, e nic mu nie jest - odpara babcia. - To dzikie zwierz, nie zostao
stworzone po to, by niwiarze je torturowali. W lesie bdzie szczliwsze ni kiedykolwiek
przedtem. W grach s te inne wilki, moe doczy do stada? Kto wie? Moe ktrego dnia
znowu go spotkasz?
Przez moment oczy babci zrobiy si szkliste. Ciekawa byam, czy zobaczya wilka,
czy te jego przyszo... a moe moj? Jednak po chwili wszystko mino, a jej wzrok zrobi
si normalny.
- A co z moim darem? - spytaam z wahaniem w gosie.
- Co mog teraz robi? Mylisz, e ta nowa umiejtno mi zostanie?
- Masz siedemnacie lat, Gwen. Jeszcze nie jeste cakiem dorosa i twj dar te
jeszcze nie dojrza. Zmienia si, rozwija, podobnie jak ty. Z czasem bdzie si wzmacnia.
Bdc w twoim wieku, miaam szczcie, jeli udao mi si odgadn godzin, a co dopiero
przyszo. Ale w cigu nastpnych lat moje umiejtnoci rosy; z twoj mam byo
identycznie i z tob te tak bdzie.

Babcia westchna i dodaa:


- Psychometria to nie koniec twoich talentw - to dopiero pocztek. Masz to, co
nazywa si magi dotykow. To bardzo rzadki dar, dajcy du moc. Mwisz, e dotykasz
przedmiotw i doznajesz widzenia, i to prawda. Ale magia dotykowa dziaa w obie strony.
- To znaczy?
- To znaczy, e kiedy dotykasz czego, to dany przedmiot lub osoba wywiera na ciebie
wpyw - widzisz wspomnienia i emocje z ni zwizane. A druga strona tego jest taka, e
powinna by w stanie zmieni dotykany przedmiot. Albo osob. Powinna mc przekaza jej
swoje wspomnienia i emocje, a moe nawet jeszcze wicej. Tak jest w teorii. Nie wiadomo,
jak bdzie w praktyce. Musisz tylko pamita, eby mdrze uywa swojego daru, pomaga
innym i sobie, a wszystko bdzie dobrze.
Jakim sposobem babcia zawsze wiedziaa, co powiedzie, ebym nie czua si jak
cudak. Postanowiam sobie, e podczas nastpnej wizyty w bibliotece poczytam o magii
dotykowej. Jeli psychometria nie sprowadza si tylko do widze przy dotkniciu przedmiotu
i moliwoci przyswojenia sobie poznanych wspomnie, to musz zaznajomi si z ni
dokadnie, eby chroni siebie i babci.
Babcia zacza gadzi mnie po doni swoj pomarszczon, pen plamek rk.
Poczuam, jak ciepo jej mioci otula mnie i wypiera wszystko, co zimne, ciemne i straszne.
Przynajmniej chwilowo.
- Musisz wiedzie, e jestem z ciebie bardzo dumna, dziecinko. I mama te byaby
dumna.
- Dlaczego? Niemal daam si zabi, i to jeszcze razem z Oliwierem i Loganem.
Serce zaczo mi bi na wspomnienie palcych czerwonych oczu i zoliwie
wykrzywionej twarzy Prestona. Wszyscy otarlimy si o mier. Niewane, co inni mwili.
Wiedziaam, e to przeze mnie. Jasne, e udao nam si wyj cao, ale nie uwolnio
mnie to od poczucia winy za naraenie kolegw na niebezpieczestwo i rany.
Babcia pokrcia gow.
- Nie zawioda Oliwiera, kiedy ci potrzebowa, i Logana take nie. Znalaza sposb
uycia swojego daru, aby uratowa siebie i przyjaci. To oznacza, e jeste naprawd siln i
odwan osob. Jestem ogromnie z ciebie dumna, Gwen. A teraz odpocznij. Masz przed sob
dugi dzie. Porozmawiamy jeszcze rano, zanim pojedziesz do szkoy.
Babcia nacigna na mnie kodr a do samej szyi, pocaowaa w policzek i wysza,
zamykajc drzwi.
Lepiej skocz ze mn, Cyganko. Bo inaczej kiedy i tak bd wolny, a wtedy zatuk

t trzsc si staruch, ktr tak kochasz.


Znowu usyszaam sowa Prestona, jak echo, ktre nie zamiera. Wzdrygnam si,
zgasiam lampk przy ku i obiecaam sobie nie myle wicej o niwiarzu. Preston siedzia
w zamkniciu, nie mg ju nikogo skrzywdzi i nigdy, ale to nigdy nie wydostanie si na
wolno.
Powtarzaam to sobie raz po raz, jednak jeszcze bardzo dugo nie mogam usn.

Rozdzia 25
ycie wrcio do normy. No, o ile mona mwi o normie, jeli chodzi si do
Akademii Mitu. Uczszczaam na lekcje, wymykaam si do babci, pracowaam w bibliotece,
jak zwykle.
Co do treningu, jedno si zmienio: polubiam go. Oliwier i ja zostalimy przyjacimi,
a nawet Kenzie zacz si do mnie przekonywa, mimo e zrujnowaam mu niadanie z Tali.
Kenzie i Talia teraz oficjalnie chodzili ze sob i byli bardzo zakochani. Czasami chopak
wymyka si z treningu, eby spotka si ze swoj Amazonk na niadaniu. Spartanin nie
zauwaa smutnych, tsknych spojrze, jakimi obrzuca go Oliwier. aowaam, e
Oliwierowi tak uoyo si ycie. Miaam nadziej, e spotka kogo, przy kim przestanie
myle o Kenziem. Wiedziaam, co to jest nieodwzajemniona mio i nie chciaam, eby czu
t sam beznadziej co ja.
Na treningach rwnie lepiej sobie radziam. Teraz byam w stanie wytrwa ca
minut, zanim Logan zabi mnie mieczem, i za kadym razem udawao mi si trafi z uku w
tarcz. Nie chciaam wykorzystywa wspomnie Logana i Daphne. Postanowiam nauczy si
broni, a nie tylko polega na magicznych zdolnociach i cudzych umiejtnociach.
Nie byo to atwe, ale w kocu poczuam, e robi postpy i moe bdzie kiedy ze
mnie wojownik.
No i, oczywicie, by Logan.
Nie rozmawialimy waciwie od czasu pocaunku na placu budowy. Trenowalimy
razem, dowcipkowalimy, ale adne z nas o tym nie wspomniao. Nie wiedziaam, jak do tego
nawiza ani - gdyby to si stao - co waciwie miaabym powiedzie. Da mi odczu tyle
wspaniaych rzeczy. Milczelimy wic oboje, i ja, i Logan.
Raz na jaki czas jednak apaam go na tym, e patrzy na mnie ze zmartwieniem.
Wiedziaam, o co chce zapyta: co widziaam, kiedy si caowalimy. Nie byam pewna, czy
chciaabym mu powiedzie prawd: widziaam, jak stoisz i paczesz nad zwokami siostry i
mamy. To nie by temat na romantyczn rozmow.
Dni mijay, a w kocu zaczy zblia si ferie. Wszyscy z akademii wyjedali do
rodziny na Boe Narodzenie i Nowy Rok, a ja czekaam na wita z babci i Wiktorem. Dla
Wiktora kupiam nawet may czerwony kapelusik witego Mikoaja, cho byam pewna, e
bdzie z tego powodu pomstowa.
- Cholerne wita - mrukn do mnie Wiktor ktrego dnia. - Powinnimy walczy ze

niwiarzami, a nie opycha si szynk i zapiekankami.


Ja tam nie mogam si doczeka babcinych da, nie wspominajc o ciszy i spokoju.
Wolaam mu jednak o tym nie mwi. Od czasu walki z Prestonem Wiktor sta si jeszcze
bardziej krwioerczy. Najwyraniej dobrze spisaam si w bitce, wic teraz miecz mia
nadziej, e mimo wszystko oka si prawdziwym zabijak.
Przewrciam oczyma, goniej puciam program w telewizji i nie zwracaam uwagi
na jego bredzenie.
Po dwch dniach zadzwoni dzwonek, ogaszajc kres historii mitycznej, ostatniej
lekcji. Wepchnam ksiki do raportwki i ruszyam do wyjcia, ale pani Metis stana mi na
drodze i daa znak, ebym chwil zostaa.
- Chc, eby posza ze mn, Gwen - powiedziaa. - Od razu, jeli mona.
Przeraziam si powanym tonem gosu i pospn min.
- Co si stao? Czy babcia miaa wypadek? - spytaam.
Pokrcia gow.
- Nie, babci nic nie jest, ale potrzebuj twojej pomocy.
Zaskoczona i nieco zmartwiona wyszam z ni z budynku na grny dziedziniec. Cay
dzie prszy nieg i wszystko wygldao jak posypane cukrem pudrem. Mimo chodu na
placyku byo mnstwo uczniw. Stali w maych grupkach albo wysyali esemesy, radzc
sobie jako mimo rkawiczek.
Pomylaam, e pjdziemy do biblioteki antycznej, do pana Nickamedesa, albo do
trenera Ajaksa, lecz profesor Metis poprowadzia na ukos, w kierunku gmachu nauk cisych.
Podobnie jak pozostae budynki, ten rwnie ozdabiay posgi gryfw, gargulce i inne
stworzenia mityczne, ktre pod coraz grubsz warstw niegu wyglday nieustpliwie i
zowieszczo. Jak zwykle wydawao mi si, e ich oczy ledz kady mj ruch, jakby tylko
czekay, aby strzepn z siebie nieg, zerwa si i zaatakowa. Zatrzsam si, oderwaam
wzrok od dwch szczerzcych zby gargulcw z dugimi szponami ustawionych po obu
stronach schodw i weszam do budynku za nauczycielk.
Pani Metis nie poprowadzia mnie ani do adnej z klas, ani do laboratorium pitro
wyej, tylko schodziymy w d. Szymy coraz niej i niej, tak e wydawaoby si, e
docieramy do trzewi akademii. Co jaki czas drog zagradzay nam drzwi, a wtedy pani Metis
wystukiwaa kod albo mruczaa jakie haso w jzyku, ktrego nie znaam.
Nie wiem, ile metrw zeszymy pod ziemi, ale ostatnie klasy skoczyy si trzy
pitra wyej. Lamp byo tu tyle, ile gdzie indziej, niemniej cienie wydaway si dusze,
gbsze, ciemniejsze, jakby z posadzki sczya si krew. Mimo e to bez sensu, staraam si

nie postawi nogi na aden cie, w razie gdyby kryo si tam co, czego nie widziaam.
Wreszcie, na samym dole, znalazymy si w dugim korytarzu koczcym si
dziwnymi drzwiami. Wszystkie poprzednie byy metalowe, a te wydaway si zrobione z
szarego kamienia, tego samego co budynki akademii. Przecinajce si elazne sztaby, grubsze
od mojej rki, nadaway drzwiom wygld szachownicy do gry w kko i krzyyk. Ponadto na
kamiennej powierzchni wyrzebiono dwa wielkie sfinksy. Patrzyy na siebie nawzajem,
podobnie jak te przy wejciu na teren kampusu, i odniosam wraenie, e maj za zadanie nie
wypuszcza tego, co jest za nimi.
Profesor patrzya chwil na drzwi, jakby sfinksy mogy odwrci gowy i wyjawi
jaki sekret. Stworzenia jednak stay nieruchome, wic pani Metis przeniosa wzrok na mnie.
- Chyba nie musz ci mwi, gdzie jestemy - powiedziaa.
- Wizienie akademii, prawda? Pitro wyej widziaam znak kostnicy, wic chyba
jestemy w wizieniu, o ktrym pan Nickamedes mwi w kurorcie.
Pani Metis chciaa si umiechn, ale wyszed z tego grymas.
- Masz racj. To tu trzymamy niwiarzy, grasowniki nemejskie i inne grone
stworzenia, zanim wylemy je w stae miejsce odosobnienia.
Utkwiam wzrok w drzwiach wzmocnionych elazem i sfinksach. odek podszed
mi do garda. Chyba zgadam, dlaczego pani Metis mnie tu przyprowadzia.
- Preston Ashton jeszcze tu jest, prawda? - spytaam.
- Niestety. Maglujemy go od czasu przyjazdu z kurortu, ale Preston... nie bardzo chce
mwi na temat tego, co planuj niwiarze. Miaam nadziej, Gwen - zawahaa si, po czym
dokoczya: - e twoja psychometria okae si pomocna.
Syszaam, ale nie rozumiaam. Po chwili jednak jej sowa trafiy do mnie i poczuam
si sabo. Nogi si pode mn ugiy i zatoczyam si do tyu. Wycignam rk, eby oprze
si o cian, jednak nie odwayam si. Nie miaam pojcia, co bym zobaczya, wtpiam
jednak, eby byo to co miego.
- Chce pani, ebym go... dotkna? - szepnam.
Pani Metis skina gow.
- Preston nie chce mwi. Prbowalimy ju wszystkiego. Okaza si te odporny na
magi. Ty nie musisz z nim rozmawia. Poznasz jego wspomnienia, niezalenie od tego, czy
si na to zgodzi, czy nie.
- To co? Chce pani, ebym pogrzebaa mu w mzgu i przekonaa si, co znajd? A
jeli nic tam nie ma? A jeli nie ma pojcia, co planuj niwiarze? Jasne, sam jest niwiarzem,
ale on chcia mnie zabi gwnie dlatego, e jest bratem Jasmine i wydaje mu si, e

zamordowaam jego siostr.


Twarz pani Metis zrobia si nieprzenikniona jak sfinksy wyryte na drzwiach
wizienia.
- Wtedy damy mu spokj i pjdzie do prawdziwego wizienia, gdzie jest jego miejsce.
Jeli jednak niwiarze co planuj, a sdzimy, e na to si zanosi, to wszyscy jestemy w
niebezpieczestwie. Zdarza si okazja im odpaci - pierwsza od dugiego czasu. Gwen,
wiem, e prosz o wiele, ale ju nie mamy pojcia, co robi.
Wiedziaam, e pani Metis nie zwrciaby si do mnie opomoc, gdyby widziaa jakie
inne wyjcie. Obiecaa mamie, e bdzie si mn opiekowa, a poza tym ma szlachetny
charakter. Nie mogam odmwi, mimo e bardzo miaam na to ochot. Skoro jednak trafia
si szansa, choby maa, eby pokrzyowa plany niwiarzom i ocali ludzi, nie mog si
waha. Mama zrobiaby to samo na moim miejscu, gdyby zostaa obdarzona takim darem jak
ja.
Westchnam potnie i powiedziaam:
- W porzdku, zgadzam si.
Pani Metis wyja starowiecki klucz, woya do zamka i przekrcia. Rozleg si
potworny zgrzyt. Wydawao mi si, e sfinksy zmierzyy j wzrokiem spod zmruonych
powiek, jakby zastanawiajc si, czy ma prawo tu przebywa. Chyba doszy do wniosku, e
jednak ma prawo, bo nauczycielka szarpniciem otworzya drzwi i znika po drugiej stronie.
Zawahaam si, ale poszam za ni.
Wizienie byo wiksze, ni si spodziewaam. Miao sklepiony sufit, podobnie jak
biblioteka antyczna, cho oczywicie znajdowa si znacznie niej. Zerknam ku grze, lecz
nie zdobiy go zoto ani kamienie szlachetne. Za to w skale wyryto potn do trzymajc
wag. Wzdrygnam si.
Byo to bardziej niesamowite, ni gdyby z sufitu zerkay na mnie wyrzebione twarze
wszystkich bogw i bogi z panteonu.
Wok wewntrznego pomieszczenia w ksztacie koa wznosiy si trzy pitra pustych
oszklonych cel. Na rodku, dokadnie pod doni trzymajc wag, sta kamienny st.
Siedzia przy nim Preston ze zwieszon gow oraz z rkami i nogami zakutymi w
kajdanki i wpatrywa si w posadzk. Po jego jednej stronie sta trener Ajaks, a po drugiej pan Nickamedes.
W wizieniu znajdowaa si jeszcze jedna osoba: pani Raven, kobieta, ktra
obsugiwaa bufet kawowy w bibliotece. Siedziaa przy biurku koo drzwi i przegldaa pismo
plotkarskie. Pracujc w bibliotece, nigdy nie zwracaam na ni uwagi. Teraz zdaam sobie

spraw, e jest stara, starsza ni babcia Frost. Stanowia zbir kontrastw: kompletnie siwym
wosom towarzyszyy oczy czarne jak wgiel. Cer miaa bledsz ni ja, ale zmarszczki
tworzyy czarne smugi na jej twarzy. Dugie i szczupe palce zupenie nie pasoway do rk i
doni poznaczonych paskudnymi czerwonymi bliznami. Do dugiej, fadzistej biaej sukni z
cienkiego jedwabiu woya czarne buty bojowe. Zauwayam je, bo siedzc na krzele,
opara je na biurku. Dziwaczne. Nawet jak na Akademi Mitu.
- Dlaczego jest tu pani Raven? - spytaam szeptem. - Czy nie powinna sprzedawa
zaksek i kawy w bibliotece?
- Pomaga pilnowa winiw, ilekro mamy tu kogo, kogo trzeba obserwowa.
Naley do rady obrony akademii, razem z panem Nickamedesem, Ajaksem i ze mn. I to nie
jest pani Raven - po prostu Raven.
Przygldaam si pani... eee, Raven spod oka. Zapewne, podobnie jak w sfinksach na
drzwiach, krya si w niej jaka tajemnica, cho nie miaam pojcia jaka.
Panowie Ajaks i Nickamedes mieli rwnie ponure miny, jak pani Metis. Raven przez
chwil patrzya na mnie, a potem wrcia do przegldania czasopisma. Pani Metis skina
doni. Zebraam si na odwag i poszam za ni na rodek pomieszczenia.
Na odgos krokw Preston podnis gow, a widzc mnie, zmruy oczy.
- No, Cyganko, mio, e mnie odwiedzia. Wstabym, gdyby nie... - podnis rce i
zabrzcza acuchami.
Wzdrygnam si na ostry dwik uderzajcych o siebie metalowych ogniw.
- Nie uda mu si zerwa acuchw - burkn Ajaks. - S wzmocnione magicznymi
zaklciami. Nie zrobi ci krzywdy, Gwen. Postaralimy si o to, eby nie mia szans.
Chciaam mu powiedzie, e Preston ju mnie skrzywdzi, e pogrka dotyczca
babci Frost ni mi si po nocach, ale si nie odezwaam. Nie by to czas, eby przyznawa si
do tego, jaki ze mnie sabeusz.
Podeszam bliej, nie spuszczajc wzroku z chopaka. Ja-snoblond wosy, bkitne
oczy, wspaniae ciao. Wyglda tak znakomicie, jak w kurorcie, mimo e mia na sobie
pomaraczowy kombinezon i papierowe buty. W gbi jego oczu wida jednak byo jakby
cie dawnej czerwieni. Zastanawiaam si, czy profesorowie te to widz. Nie wiem, jak
wczeniej mogam tego nie zauway.
Naprzeciw niego, po drugiej stronie stou, stao puste krzeso. Pani Metis odsuna je
dla mnie. Zdjam torb z ramienia i postawiam na pododze, po czym usiadam, starajc si
powstrzyma drenie rk. Kamienne krzeso byo zimne jak ld.
- Nie spiesz si, Gwen - powiedziaa miym gosem pani Metis. - Zaczniemy, gdy

bdziesz gotowa.
Na usta Prestona wypyn umiech rozbawienia.
- Ach, wic sprowadzili ci, eby mnie zamaa? Cyganko, uwierz mi, nie spodoba ci
si to, co zobaczysz, kiedy zajrzysz mi do gowy.
Zamrugaam gwatownie. Skd Preston wiedzia, jaki mam dar? Nie wspominaam mu
o nim, tymczasem on mwi tak, jakby wszystko wiedzia. Och, wszystko o tobie wiemy,
Gwen Frost, i o twoich zadaniach. Te sowa wyrzek wtedy, na placu budowy. Nie mylaam
o nich wiele, teraz jednak napeniy mnie obaw. Co takiego niwiarze wiedzieli o moim
darze, czego ja nie wiedziaam? Co mogam dziki niemu zrobi, e obudzio to ich
zainteresowanie?
Preston nie spuszcza ze mnie wzroku, jakby czeka, a co powiem.
- Nie podoba mi si, e musz oddycha tym samym powietrzem, co ty odszczeknam si - ale jako sobie radz.
Spojrzaam na jego donie. Donie jak donie, powiedziaam sobie. Donie zoczycy,
psychopatycznego zabjcy, niemniej po prostu donie. Kada ma po pi palcw. Mog to
zrobi. Poradz sobie.
Odetchnam gboko, po czym wycignam rce, pragnc jak najszybciej mie to za
sob. Pragnc zdoby potrzebne informacje, eby opuci to straszne miejsce i nigdy ju nie
widzie Prestona.
Kiedy tylko dotknam skry niwiarza, mj mzg zalaa fala obrazw. Zacisnam
zby i pozwoliam im si ponie.
Miaam lata dowiadcze w odnajdywaniu przedmiotw, dotykaniu biurek, torebek i
portfeli, wychwytywaniu specyficznych wibracji, eby zlokalizowa zgubione lub skradzione
telefony, biuteri i laptopy. Moe dziki temu wejcie w gow Prestona byo atwiejsze, ni
si spodziewaam. Czuam, e nie chce mnie wpuci, usiuje o niczym nie myle, wyobraa
sobie bia cian, ale weszam gbiej, omijajc pustk, ktr usiowa wypeni swj mzg.
Zobaczyam tyle rzeczy... strasznych, naprawd strasznych. Preston w walce,
zabijajcy innych ludzi, biczujcy fenrira tak dugo, a jego grzbiet zmieni si w jedn
wielk ran. Chopak nie by sam, kiedy to czyni. Przewanie staa koo niego Jasmine.
miaa si, dowcipkowaa i zabijaa razem z bratem. Czuam, jak bardzo Preston j kocha,
jak cieszy si, e jest rwnie za jak on, rwnie oddana Lokiemu. Byli jak dwie strony jednej
monety, odbijali si wzajemnie. Czuam piekcy bl, gbok udrk po jej mierci. Byoby
mi go al, gdybym nie widziaa zbrodni, ktre popenia, ludzi, ktrych torturowa i zabija.
Wszystko to przyprawiao mnie o mdoci, lecz patrzyam dalej, szukajc czego, co

mogabym przekaza pani Metis, co pomogoby powstrzyma niwiarzy chaosu przed


atakiem.
Cay czas byam wiadoma, e ledz mnie czerwone, palce oczy. Przeskakiway z
jednego wspomnienia w drugie, nieustannie mi si przygldajc. Wiedziaam ju, e to oczy
Lokiego. niwiarze byli oknem boga na wiat miertelnikw.
Niemal czuam, jak patrzy na mnie z gowy Prestona. Powtarzaam sobie, e oczy nie
mog zrobi mi krzywdy, e Loki jest w wizieniu, e mnie nie dosignie, ale ta myl wcale
mnie nie pocieszya tak, jak bym sobie tego yczya.
Ju miaam zrezygnowa, powiedzie pani Metis, e nie dowiedziaam si niczego
uytecznego, gdy nagle w mojej gowie pojawi si obraz Prestona nacigajcego rkawiczki.
To samo ju widziaam, kiedy dotknam jego rki koo kawiarni Solstice w grskiej wiosce.
Wydawao si to dziwne, zwaywszy, e jak dotd ogldaam gwnie przemoc. Zaskoczona,
zaczam kopa gbiej, zupenie jak poszukiwacz zota, skupiam si na tym wspomnieniu,
polerowaam je i wyostrzaam. Nagle pogryam si cakowicie i ogldaam wszystko z
punktu widzenia chopaka.
Siedzia na fotelu kierowcy w SUV-ie i naciga rkawiczki. Kiedy skoczy, spojrza
w lusterko wsteczne na osob znajdujc si z tyu. Miaam wraenie, e siedzi tam
dziewczyna mniej wicej w moim wieku. Ktokolwiek jednak to by, Preston j zna i... i ba
si jej. Od samego patrzenia na ni po plecach przebieg mu zimny dreszcz. Niesamowite.
Dziwne, e taki zatwardziay zbrodniarz czu obaw.
- Jeste pewien, e jest jeszcze na komendzie? - spytaa dziewczyna pgosem.
- Dzwoniem pi minut temu. Nadal tam bya. O, prosz, wanie wychodzi.
Chopak odwrci gow i ujrzaam osob, o ktrej mwi. Brzowe wosy, fiokowe
oczy, pikny umiech. Z bocznych drzwi komendy wysza wanie moja mama.
Och nie, pomylaam, wiedzc, co zaraz nastpi. Nie, nie, nie!
Mama podesza do samochodu stojcego na parkingu i wsiada, tak jak nio mi si w
kurorcie. Zastanawiaam si, skd si wzi ten straszny sen, i teraz ju wiedziaam. To by
obraz skojarzony z rkawiczk Prestona, ktry dziki psychometrii zatrzymaam w gowie,
mimo e nie byam go wwczas wiadoma.
- Mwia, e ma by z ni crka - powiedzia wiking. - Moglibymy zabi je obie i
sprawa byaby skoczona.
Dziewczyna wzruszya ramionami.
- C, crki nie ma. Ale co z tego? Dostalimy rozkaz. Uszkodzimy mamusi,
wypytamy j, gdzie schowaa sztylet. To na dzisiaj najwaniejsze, No, ruszamy.

Sztylet? Jaki sztylet? O czym oni gadaj? Dlaczego mama miaaby mie sztylet, a tym
bardziej go chowa?
Straciam ostro widzenia, wspomnienie zataro si i przeskoczyo, zanim zdoaam
je porzdnie zbada. Teraz SUV sta na ciemnym skrzyowaniu na jaowym biegu, ze
zgaszonymi wiatami. Preston odwrci si i wyglda przez okno.
- Uwaaj, jedzie, przygotuj si - polecia dziewczyna. - Teraz, gazu!
Preston nacisn peda i SUV wyprysn z ciemnej ulicy ku samochodowi mamy. W
ogle nie zauwaya, jak si zblia. Usyszaam gony zgrzyt metalu i dwik tuczonego
szka, jakbym bya wiadkiem wypadku.
Oddychaam z trudem. Obraz znowu si rozmaza. Teraz mama bya poza autem,
leaa na plecach na asfalcie. Zaczo lekko pada, ale deszcz nie mg ukry faktu, e caa
bya pokrwawiona: nogi, tuw, twarz. Poamane koci napinay skr na ramionach, oddech
by krtki, urywany. Mama umieraa.
Dziewczyna stana przed Prestonem i pochylia si ku mamie, w jej rku bysn
miecz. Woya bluz z kapturem, tak jakie ja cay czas nosiam. Tyle e, ze wzgldu na
deszcz, miaa podniesiony kaptur, wic nie widziaam nawet tyu jej gowy, a co dopiero
twarzy.
- Gdzie sztylet? - warkna. - Gdzie go ukrya?
Mama umiechna si do niwiarki.
- Gdzie, gdzie nie przyjdzie wam do gowy szuka.
- Jeste gupia. Nie ma takiego miejsca, w ktre nie zajrzymy. To tylko kwestia czasu.
- Nie jestem gupia - odpara mama, podnoszc gow. Pomimo blu w jej fiokowych
oczach zabysa duma. - Byam wybrank, dobrze suyam mojej bogini. To jest dla mnie
pociech nawet teraz, kiedy mj czas si koczy.
Nike. Mama mwia o Nike. Musiaa ukry tajemniczy sztylet - czy co to tam byo na rozkaz bogini. Tylko po co? I dlaczego niwiarze tak bardzo chc go dosta w swoje apy?
- Ja rwnie - odcia si dziewczyna. - Jestem wybrank Lokiego, a on postanowi, e
nadszed czas, eby umara. Powiedz mi, gdzie jest sztylet, i to szybko. Bo inaczej...
Machna gronie mieczem. Krople deszczu sykny w zetkniciu z kling.
- Umieram tak czy inaczej - powiedziaa mama, kaszlc i wypluwajc krew. - Rb, co
masz robi, niwiarko, bo za kilka minut nie bdziesz miaa nade mn wadzy.
- Ale zostaje creczka, a jej nie bdziesz moga przede mn ochroni. Powtrz, jak
ona ma na imi?
- Gwen - szepna mama. - Moja cudowna, najcudowniejsza Gwen. Tyle bym chciaa

ci powiedzie, tyle nauczy...


Jej gos zasab, po twarzy popyny zy, mieszajc si z lodowatym deszczem. Mama
zacza mamrota, mwi o wszystkim, czego nie zdya mi powiedzie. Byam tak
przeraona tym, co widziaam, e nie mogam skupi si na sowach. Jej gos robi si coraz
ostrzejszy, mwia coraz bardziej chaotycznie, a w kocu tylko szeptaa: Gwen, kocham
ci, Gwen....
- Nie bdzie mwi - rzek Preston. - Skocz z ni i zmywajmy si, zanim pojawi si
jaki samochd.
- Dobrze - sapna dziewczyna.
Podniosa miecz - mimo kaptura osaniajcego gow ujrzaam, jak jej usta
wykrzywiaj si w umiechu - a potem z caej siy nim machna. Odsunam od siebie ten
obraz na uamek sekundy wczeniej, zanim miecz wbi si w mamin gow.
Mama nie zostaa zabita przez jakiego nieznanego pijaka, jak mi si wydawao. Nie,
zostaa zamordowana. Zamordowana przez Prestona i niwiark.
Otworzyam oczy, wyrwaam Prestonowi rce i potykajc si, odskoczyam do tyu, a
oparam si plecami o szklan cian celi tu koo biurka Raven.
- Mwiem, e nie spodoba ci si to, co zobaczysz - zaszydzi Preston. - Powiedz mi,
jakie to uczucie, zobaczy, jak na twoich oczach morduj matk?
Wszyscy poczuli si oguszeni, a potem spojrzeli na mnie. Pani Metis wstrznita,
trener Ajaks zy i zdegustowany, Nickamedes ze wspczuciem na twarzy. Nawet Raven
podniosa wystraszony wzrok znad ilustrowanego pisma.
- Tylko czekaj - cign Preston. - Wkrtce ciebie te to spotka, Cyganko.
Otworzyam usta, ale nie wyszo z nich ani jedno sowo. Nie mogam mwi, nie
mogam krzycze, nie mogam nawet oddycha. Wszystko zanadto bolao. Kada komrka,
kady nerw, kady kawaek mojego rozdartego na strzpy serca.
Zrozpaczona, odwrciam si ku pani Metis z nadziej na pociech, ukojenie.
Tymczasem ujrzaam poczucie winy. Niekiedy, jeli wspomnienie byo bardzo ywe albo
emocje bardzo silne - nie musiaam nawet dotyka przedmiotu czy osoby, eby odebra
wibracje. Zielone oczy profesor byy pene winy, caa ni promieniowaa, gortsza ni soce,
przepalajc mnie na wylot.
- Wiedziaa pani, e mama zostaa zamordowana - szepnam. - Cay czas to pani
wiedziaa.
- Gwen - powiedziaa pani Metis i zrobia krok w moj stron.
Odwrciam si i wybiegam z wizienia, goniona kpicym miechem Prestona.

Rozdzia 26
W rekordowym tempie pokonaam schody na gr. Jakim sposobem wszystkie drzwi
otwieray si, kiedy je popchnam, mimo e nie znaam kodw ani magicznych zakl. A
moe pani Metis nie zamkna ich za sob. Tak czy inaczej, wybiegam z gmachu nauk
cisych na zimne powietrze i pdziam przed siebie, pragnc uciec jak najdalej od Prestona i
tego koszmaru, ktry razem z dziewczyn zafundowali mojej mamie.
Tego dnia jechali za ni, kiedy wracaa z pracy. Spowodowali wypadek. Zamordowali
j. Zabrali j ode mnie. Oni, nie pijany kierowca. Trumna na pogrzebie bya zamknita,
poniewa zamordowaa j niwiarka chaosu, a babcia nie chciaa, ebym zobaczya mam w
takim stanie.
Babcia. Musiaa dobrze wiedzie o morderstwie, podobnie jak pani Metis. Cay czas
wypytywaam babci, czemu musiaam zmieni szko. Ktrego razu wizji towarzyszy tak
powany atak, e wyldowaam w szpitalu. Mylaam, e dlatego. Ale teraz wiem: chodzio o
to, e mam zamordowali niwiarze, a pani Metis i babcia bay si o mnie. Przeniosy mnie
wic do Akademii Mitu, eby pani Metis miaa na mnie oko. Mylay, e na kampusie bd
bezpieczna, e magiczne zaklcia strzegce terenu szkoy przeciw niwiarzom automatycznie
mnie ochroni.
Biegam ile si, ale nie mogam uciec przed wspomnieniami - bo teraz byy to rwnie
moje wspomnienia. Nie mogam na nie olepn ani ich wymaza - nigdy, przenigdy. Nie
pozwoli na to psychometria.
Po raz pierwszy pomylaam, e mj dar jest przeklestwem.
Nie pamitam, jak dotaram do biblioteki antycznej. Na parterze toczyli si
uczniowie, oblegali stoy i lad do wydawania ksiek. Przemykajc pod cianami, minam
szafy z ksikami i gabloty pene artefaktw. Cho raz cieszyam si, e nikt nie zwraca na
mnie uwagi. Nie chciaam, eby mnie kto widzia w takim stanie, a tym bardziej plotkowa
na mj temat czy wysya esemesy.
Wbiegam na pierwsze pitro, gdzie na balkonie stay pkolem posgi bogw i bogi.
Nikogo tu nie byo. Cisza otulia mnie jak koc, zaczam si w niej dusi. Cho moe to
dlatego, e po szaleczym biegu z trudem apaam oddech.
Zwolniam kroku, a po chwili zatrzymaam si przed posgiem Nike. Grecka bogini
zwycistwa wznosia si ku grze jak wiea, wysoka na trzy metry, podobnie jak inne posgi.
Zza plecw wystaway jej pierzaste skrzyda i wpatrywaa si w co, co tylko ona moga

dostrzec.
- Dlaczego? - spytaam szeptem. - Dlaczego musieli zabi mam?
Twarz Nike pozostaa zimna i niezmienna. Nie wiem, po co tu przyszam, czego
oczekiwaam. Obezwadni mnie smutek i nie mogam zrobi kroku.
Zwinam si w kbek u stp bogini i wybuchnam paczem.
Nie wiem, ile czasu pakaam. Straszliwa, martwa cisza pochona mj szloch. Po
jakim czasie poczuam si zmczona i zasnam. Obudziam si caa zesztywniaa i obolaa,
z powiekami sklejonymi wyschnitymi zami i z blem w sercu od tego, co zobaczyam w
gowie Prestona.
Dopiero po kilku minutach zauwayam, e posg znikn.
Upadam u stp Nike, a teraz miejsce, gdzie staa statua bogini, byo puste. Zerwaam
si na nogi i rozejrzaam, lecz wszystkie pozostae posgi tkwiy na swoich miejscach na
wewntrznym balkonie biblioteki staroytnej. Brakowao tylko Nike. Cofnam si o kilka
krokw...
- Witaj, Gwendolyn - usyszaam nagle cichy gos.
Udao mi si nie krzykn. Powoli odwrciam si i zobaczyam... Nike. Wygldaa
tak samo jak ostatnim razem, w ten wieczr, gdy Jasmine chciaa mnie zabi w bibliotece.
Nike bya nie tylko greck bogini zwycistwa, ale te najpikniejsz kobiet, jak
widziaam w yciu. Wosy, z metalicznym brzowym poyskiem, opaday jej na ramiona.
Mikka fiokowa suknia, w pasie spita srebrnym paskiem, marszczya si jak fale na wodzie.
Na gowie miaa srebrny wieniec z lici laurowych, symbolu zwycistwa. Z plecw bogini
wyrastay mikkie, pierzaste skrzyda - wygldaa, jakby w kadej chwili moga odlecie.
Uroda urod, najbardziej jednak niezwyka bya promieniujca z niej sia - bogini bya
zimna, pikna i jednoczenie straszna.
- No dobrze - powiedziaam. - Znowu ten dziwaczny sen, prawda? Jestemy w
bibliotece, cho naprawd wcale nie tam? Dlatego pod nami nie ma adnych uczniw, nikt si
nie uczy?
Tak samo byo ostatnim razem, kiedy bogini do mnie przemwia. W jednej chwili
walczyam z Jasmine w bibliotece, a w drugiej te wprawdzie byam w bibliotece, ale
wszystko znikno, poza mn, bogini i Wiktorem.
Nike rozemiaa si i podesza bliej.
- Masz racj.
Kiedy spojrzaa mi w oczy, poczuam, e mogabym pozosta w bezruchu na zawsze,
wpatrzona w jej spojrzenie. Miaa oczy w niespotykanym kolorze, nie cakiem fioletowym,

niezupenie szarym - co jak oko Wiktora. Barwa przypominaa mi agodny zmierzch, tu


przed tym, jak ziemi przykrywa atramentowa czer nocy.
Moe powinnam by bardziej pokorna, okaza wicej szacunku, lecz teraz, kiedy
bogini stana przede mn, nie mogam powstrzyma si przed zadawaniem pyta palcych
mi serce.
- Dlaczego niwiarze zabili mam? Czego od niej chcieli? Do czego zmierzaj? Jak
mog im w tym przeszkodzi? Co mam teraz robi?
Twarz Nike bya agodna, ale ustach umiechay si smutno.
- Przejd si ze mn, Gwendolyn.
Zaczymy obchodzi balkon, mijajc posgi bogw i bogi ze wszystkich tradycji
wiata. Chyba byam przewraliwiona, bo wydawao mi si, e odwracaj gowy, eby na nas
patrze. Zadygotaam, objam si ramionami i odwrciam wzrok. Nie wiem, co bym
zobaczya, gdybym nadal si im przygldaa.
Chyba nie chciaam tego wiedzie.
W kocu Nike si odezwaa:
- Dawno temu, kiedy Loki zosta pokonany w ostatniej bitwie wojny chaosu, bogowie
zczyli siy i zamknli go z dala od wiata miertelnikw, w zupenie innym wiecie, w
innym wymiarze. W czym w rodzaju wizienia.
- Takim wizieniu, jak ta biblioteka, ktra jest zwierciadlanym odbiciem prawdziwej
biblioteki, gdzie teraz pi...?
Bogini kiwna gow.
- Bogowie zapiecztowali wizienie Lokiego siedmioma pieczciami i zabezpieczyli
rozmaitymi artefaktami, ktre umoliwiaj trzymanie go w zamkniciu.
Nike zatrzymaa si i spojrzaa na mnie.
- Sze z tych pieczci zostao ju zamanych - rzeka. - A kiedy puci ostatnia,
sidma, Loki bdzie wolny.
Niemal wszystkie pieczcie s zamane. Ju wkrtce znajdziemy klucz do
odemknicia ostatniej. Loki bdzie wolny i znowu wprowadzi chaos. A kiedy to si stanie,
bdziesz aowa, e si urodzia, Cyganko. Ty i Nike, i inni czonkowie panteonu.
W gowie usyszaam sowa Prestona. Zastanawiaam si wtedy, czy wie, co mwi,
czy moe zwariowa. Jaka wielka szkoda, e to nie byo wariactwo.
- Ale... jak to moliwe? Jeste taka silna. Czuj twoj moc, pynie do mnie falami.
Razem z pozostaymi bogami macie pewnie jej do, by na nowo przystawi te sze
pieczci.

Nike pokrcia gow.


- Wykorzystalimy ca si, eby stworzy artefakty i pieczcie i zamkn Lokiego.
Miny stulecia, ale niektrzy bogowie jeszcze nie wrcili do siebie po tym dowiadczeniu.
- A jak to moliwe, e udao mu si zama pieczcie?
- Dziki jego zwolennikom. To oni znaleli artefakty i inne rzeczy, ktrymi si
posugiwalimy, zabrali wybracom postawionym na ich stray - i je zniszczyli. Poza tym
dziki krwawym ofiarom osabili i w kocu pokonali pozostae zabezpieczenia. Krew ma
wielk moc, szczeglnie krew wybraca, poniewa zosta pobogosawiony przez swojego
boga. Za kadym razem, gdy niwiarz zabija kogo i powica rozlan krew Lokiemu, bg
chaosu nieco si wzmacnia i zblia do wyzwolenia.
Daphne i babcia mwiy mi, e wybracy nie maj atwego ycia, e czuj si, jakby
mieli na plecach narysowan tarcz strzelnicz, e niwiarze zrobi wszystko, aby ich
dorwa. Bo krew ma moc - wiksz, nibym moga sobie wyobrazi. Wiksz nibym
chciaa. Zadraam.
Nike sza dalej, mijajc posg Ateny, greckiej bogini mdroci. Przypomniao mi si,
e pani Metis bya jej wybrank. Zastanawiaam si, czy wiedziaa o zamanych pieczciach...
i o tym, e Loki by tak cholernie bliski wyrwania si z wizienia.
- To co mog zrobi? - spytaam. - Czy mona jako zapobiec zamaniu tej ostatniej
pieczci?
- Ostatnia piecz, najsilniejsza, jest artefaktem, ktry zosta powierzony mojemu
wybracowi - odpara Nike, nie odpowiadajc wprost na pytanie. - Przez cae lata przechodzi
z wybraca na wybraca, od twojej pierwszej przodkini do twojej matki, Grace Frost.
Nagle sowa Prestona, ktre usyszaam we wspomnieniu, nabray znaczenia.
- Sztylet - szepnam. - Artefakt, ten, ktry otwiera ostatni piecz na wizieniu
Lokiego, to sztylet. Dlatego niwiarze zabili mam - bo ukrya sztylet i nie chciaa im
powiedzie gdzie, a oni potrzebuj go, eby uwolni swojego boga.
Nike skina gow.
- Zgadza si. Nazywa si sztyletem z Helheim, poniewa ma moc otwierania drzwi do
Helheim, podziemnego wiata, gdzie bogowie zamknli Lokiego.
- Wiesz, gdzie on jest? - spytaam. - Gdzie go mama ukrya?
Nike pokrcia gow.
- Po ostatniej bitwie wojny chaosu bogowie zawizali pakt, zgodnie z ktrym nie
mog angaowa si w sprawy miertelnikw. Inaczej rozerwalibymy ten wiat na strzpy.
Dlatego pieczcie i inne zabezpieczenia zostay powierzone wybracom i zaufanym

wojownikom, ktrych zadaniem jest ich strzec i chroni ze wszystkich si. Pieczcie miay
zosta w wiecie miertelnikw, eby aden bg nie mg ich dotkn ani zama. Naturalnie,
od chwili uwizienia Lokiego niwiarze niezmordowanie ich szukaj. Znaleli je, jedn po
drugiej, i znaleli artefakty, a teraz zosta tylko sztylet.
- I nikt nie wie, gdzie jest, tylko moja mama, a ona nikomu nie powie, bo nie yje. Moje serce wypenia gorycz.
- Naprawd mi przykro, Gwendolyn - powiedziaa ze smutkiem Nike. - Ale wybracy
czsto zmuszeni s do powice. Twoja mama daa ycie, eby Loki nie wydosta si z
wizienia, i uratowaa tym niezliczon liczb ludzi.
Kady dzie Lokiego w wizieniu oznacza dzie pokoju dla wiata. Twoja mama
umara, eby ocali innych, co jest najszlachetniejsz rzecz, jak moe uczyni wybraniec.
Rozumiaam to, ale wcale nie zrobio mi si lej. Serce nie chciao przesta bole.
- To co mam teraz robi? - szepnam.
- Tych rzeczy nie da si schowa raz na zawsze - powiedziaa Nike, znowu nie
odpowiadajc wprost na pytanie. - Sztylet ma zbyt wielk moc, poza tym szuka go caa armia
niwiarzy. Ktry w kocu go znajdzie i posuy si nim do uwolnienia Lokiego.
Spojrzaam na bogini.
- Czyli mam pierwsza go znale, prawda? I co, ukry w innym miejscu? Co to da?
Czy niwiarze przestan go szuka?
Nike pokrcia gow.
- Nie przestan. Teraz skadaj krwawe ofiary w intencji przebicia si przez chronice
go zaklcie, dziki ktremu jest dla nich niewidoczny. Kiedy zaklcie zniknie, bd w stanie
odkry, w jakim mniej wicej miejscu si znajduje, i zaczn tam szuka. Musisz znale
sztylet, ukry go gdzie indziej i zabezpieczy go nowym, silniejszym zaklciem ochronnym.
Profesor Metis moe ci w tym pomc, oraz bibliotekarz Nickamedes.
Tak, to miao sens.
Jeli kto z akademii mia mi pomc ukry sztylet, to moga to by tylko pani Metis.
Ale Nickamedes? Naprawd? Czyby by Spartaninem? Mj mzg zatelepa si w czaszce na
to odkrycie. W kocu przypomniaam sobie, jak Logan i Nickamedes rozmawiali ze sob w
kurorcie. Jeli, jak wwczas podejrzewaam, s spokrewnieni, to Nickamedes musia by
Spartaninem, podobnie jak Logan.
- Twoja mama bardzo dobrze ukrya sztylet. Kady dzie zwoki to zwycistwo dla
czonkw panteonu i dla wiata - cigna Nike. - Jednak czas si koczy, ochronne zaklcie
dugo nie wytrzyma. A panteon potrzebuje jeszcze troch czasu, eby przygotowa si na to,

co nadciga.
- A co to jest?
Bogini zmierzya mnie spojrzeniem swoich oczu o barwie zmierzchu. Wiedziaam,
jaka jest odpowied, mimo e nic nie rzeka. Chaos. Wojna. Zniszczenie. Uwolnienie Lokiego
i prba przejcia wadzy nad wiatem. Czyli nic dobrego.
- Jak mam znale sztylet? - spytaam. - Mama bya bardzo mdra, mdrzejsza ni
wszyscy, ktrych znam. Jeli niwiarze nie byli w stanie odnale miejsca jego ukrycia, to
dlaczego sdzisz, e ja to zrobi?
- Bo jeste moj wybrank, Gwendolyn - odpara Nike z umiechem. - Wierz w
ciebie, podobnie jak twoja mama.
Pochlebiao mi zaufanie bogini, ale nie byo specjalnie pomocne.
- Nie moesz mnie wesprze? Da mi wskazwki? Choby gdzie mam zacz? Co
mam teraz robi?
To samo pytanie zadaam chwil temu i po raz trzeci bogini niezupenie na nie
odpowiedziaa.
- Nie mog ci tego powiedzie. Jedyne, co wolno mi zrobi, to pokaza ci si co jaki
czas i suy rad. Nic wicej. Tak umow zawarli ze sob bogowie, jeli chodzi o
wybracw. Bitwa toczy si midzy tob a niwiarzami. Wszystko zaley od ciebie. Ty
dokonujesz wyboru. Ani ja, ani inni bogowie nie mog zmusi ci do czego, czego nie
chcesz zrobi.
Kade stworzenie, zarwno miertelnik, jak i bg, ma woln wol. To, jacy jestemy,
dobrzy czy li, zaley od tego, jak jej uywamy. Pamitaj o tym.
Podobnie kilka tygodni temu, na lekcji historii mitycznej, mwia pani Metis, i teraz
wcale nie pomogo mi to bardziej ni wtedy. Jasne, wolna wola jest wietna i w ogle, tylko
e wcale nie obroni mnie przed niwiarzem... ani przed Lokim, gdyby si kiedy wydosta na
wolno.
Zdyymy ju okry cay balkon i znalazymy si w punkcie wyjcia. Bogini
wesza na piedesta, na ktrym sta jej posg.
- Suya mi dobrze, Gwendolyn Frost - powiedziaa. - Mdrze uywaa rozumu i
magicznego daru. Mam nadziej, dla naszego dobra, e nadal tak bdzie.
Bogini pochylia si i pocaowaa mnie w policzek. Poczuam, e spywa na mnie jej
sia - ta zimna, pikna i straszna moc, ktra czynia z niej bogini zwycistwa. Moja krew
zmienia si w ld, podobnie jak ostatnim razem, kiedy pocaowaa mnie w bibliotece, i
poczuam jaki ruch we mnie w rodku. Co zmieniao miejsce, co nowego si lokowao,

przynoszc ze sob si, odwag i upr. Tym razem jednak nie wystraszyam si.
Bogini cofna si i umiechna jeszcze raz na poegnanie, po czym jej ciao zaczo
migota i rozpywa si, jak rozpywa si mrok przed wiatem wschodzcego soca.
Zamrugaam - i Nike ju nie byo, zostaa tylko jej marmurowa statua.

Rozdzia 27
- Gwen? - usyszaam ciche woanie. - Gwen, obud si!
Czyja rka delikatnie potrzsaa mnie za rami, wybudzajc mnie z... z tego, w czym
byam pogrona. Otworzyam oczy i ujrzaam Logana, ktry kuca i wpatrywa si we mnie
wzrokiem penym troski.
- Jak si czujesz? - spyta. - Nickamedes powiedzia mi o Prestonie. Martwili si o
ciebie i szukali ci razem z Daphne, Carsonem i Oliwierem.
Rozemiaam si gorzko.
- Rzeczywicie, chyba musiaam napdzi im pietra, jeli Nickamedes si o mnie
martwi.
Oparam gow o piedesta, a Logan po chwili usiad obok mnie.
- Nie powiesz mi, co si stao? Co widziaa? - spyta cicho.
Chciaam porozmawia z kim o tym, co widziaam, kiedy dotknam Prestona, kiedy
zajrzaam w jego koszmarne wspomnienia. Nie mogam sobie wymarzy nikogo
odpowiedniejszego ni Logan. W kocu zobaczyam rwnie jego wspomnienia, kiedy go
pocaowaam - i wiedziaam, e mnie zrozumie.
- Pewnie, e chc ci powiedzie. Ale eby wszystko zrozumia, musz zdradzi ci
co, o czym nie wiesz.
- To znaczy co?
Zrobiam gboki wdech i rzekam:
- e jestem wybrank Nike.
Niczego przed nim nie zataiam. Zaczam opowiadanie od momentu, gdy zobaczyam
Nike w bibliotece. Jak razem walczylimy z Jasmine i grasownikiem nemejskim. Spartanin
nie przerwa mi ani jednym sowem. Siedzia i sucha. Pozwoli mi wszystko z siebie
wyrzuci, wszystkie obawy, uczucia i rany. A ja powiedziaam mu naprawd wszyciutko jak widziaam oczyma Prestona zamordowanie mamy, otym, e pani Metis i babcia cay czas
znay prawd i ukryway j przede mn, o tym, czego dowiedziaam si od Nike o pieczciach
na wizieniu Lokiego, jak mama ukrya sztylet z Helheim i e Nike chciaa, ebym znalaza
go i schowaa przed niwiarzami, ktrzy cay czas go szukaj.
Kiedy skoczyam, Logan przez chwil si nie odzywa, po czym umiechn si do
mnie szelmowsko i spyta:
- Naprawd masz gadajcy miecz?

Przewrciam oczyma.
- Trzeba by Spartaninem zewirowanym na punkcie broni, eby zapyta akurat o
Wiktora.
Pochyliam si i lekko uderzyam go pici w rami. Rozemialimy si i zrobio mi
si troszeczk lej.
- Przykro mi, jeli chodzi o twoj mam - powiedzia Logan cicho. - Wiem, jak to jest,
kiedy si straci rodzin, kogo, na kim ci zaley.
Przypomnia mi si chopiec stojcy przy zakrwawionych zwokach, jednak nic nie
powiedziaam. Spojrzaam tylko.
- Pewnie, e chc ci powiedzie. Ale eby wszystko zrozumia, musz zdradzi ci
co, o czym nie wiesz.
- To znaczy co?
Zrobiam gboki wdech i rzekam:
- e jestem wybrank Nike.
Niczego przed nim nie zataiam. Zaczam opowiadanie od momentu, gdy zobaczyam
Nike w bibliotece. Jak razem walczylimy z Jasmine i grasownikiem nemejskim. Sparta-nin
nie przerwa mi ani jednym sowem. Siedzia i sucha. Pozwoli mi wszystko z siebie
wyrzuci, wszystkie obawy, uczucia i rany. A ja powiedziaam mu naprawd wszyciut-ko jak widziaam oczyma Prestona zamordowanie mamy, otym, e pani Metis i babcia cay czas
znay prawd i ukryway j przede mn, o tym, czego dowiedziaam si od Nike opieczciach
na wizieniu Lokiego, jak mama ukrya sztylet z Helheim i e Nike chciaa, ebym znalaza
go i schowaa przed niwiarzami, ktrzy cay czas go szukaj.
Kiedy skoczyam, Logan przez chwil si nie odzywa, po czym umiechn si do
mnie szelmowsko i spyta:
- Naprawd masz gadajcy miecz?
Przewrciam oczyma.
- Trzeba by Spartaninem zewirowanym na punkcie broni, eby zapyta akurat o
Wiktora.
Pochyliam si i lekko uderzyam go pici w rami. Rozemialimy si i zrobio mi
si troszeczk lej.
- Przykro mi, jeli chodzi o twoj mam - powiedzia Logan cicho. - Wiem, jak to jest,
kiedy si straci rodzin, kogo, na kim ci zaley.
Przypomnia mi si chopiec stojcy przy zakrwawionych zwokach, jednak nic nie
powiedziaam. Spojrzaam tylko na Logana z nadziej, e opowie mi, co si wtedy stao, jak

straci mam i siostr, i dlaczego uwaa, e odsun si od niego, jeli si o tym dowiem.
Dlaczego przestan uwaa go za bohatera.
Nie powiedzia ani sowa.
Otworzy usta, ale zamkn je znowu i spojrza w dal ze strachem w oczach i
poczuciem winy wypisanym na twarzy. Jego rka bya zaledwie kilka centymetrw ode mnie.
Wiem, e gdybym go teraz dotkna, gdybym wzia j w swoj do, wczyaby si
psychometria. Zobaczyabym, o czym teraz myli - i odkrya jego sekret. Dowiedziaabym
si, kogo i jak straci - i dlaczego ten fakt nie pozwala nam by razem. Oraz dlaczego
Spartanin wtpi w siebie, w to, kim jest.
Tak mi na nim zaleao, e z trudem walczyam z pokus.
Na szczcie przypomniaam sobie, co pani Metis i Nike mwiy o wolnej woli, o tym,
jak nasze wybory nas ksztatuj. Nie chciaam uywa magii, eby pozna tajemnic Logana.
Wolaam, eby zaufa mi tak, jak ja mu zaufaam, i sam mi j zdradzi. A jeli bd musiaa
jeszcze troch poczeka, to trudno. Moje uczucia do niego si nie zmieni, nie przestanie mi
na nim zalee.
- Ciesz si, e mnie odszukae - powiedziaam w kocu.
- Dzisiaj i wtedy w kurorcie.
Logan umiechn si swoim asymetrycznym umiechem.
- Zawsze bd gotw ci odszuka, Cyganko.
Po chwili wahania otoczy mnie ramieniem. Oparam gow o niego, a on obj mnie
drug rk, uwaajc, eby nie dotkn mojej skry.
I siedzielimy tak bardzo dugo.
Nastpnego dnia po lekcjach wymknam si z kampusu, eby odwiedzi babci.
Siedziaymy teraz naprzeciw siebie przy stole, ale wesoa kuchnia wcale mnie nie
rozpogodzia, a pyszna, wieo upieczona babka z malinami leaa nietknita. Babcia
wiedziaa, czemu przyszam. Tego dnia, kiedy Logan znalaz mnie w bibliotece, tylko duo
pniej, rozmawiaam z pani Metis i powiedziaam jej dokadnie, co zobaczyam, gdy
dotknam rki Prestona, o sztylecie z Helheimi wstrzsajcych wspomnieniach: jak razem z
dziewczyn morduj mam. Pani Metis zadzwonia do babci i wszystko jej przekazaa. Teraz
przyszam pozna ca prawd.
- Chc wiedzie, co wiesz na temat mierci mamy - wydusiam w kocu ze cinitym
gardem. - Na temat zamordowania jej.
Babcia westchna:
- Gwen...

- Czemu mi nie powiedziaa? - przerwaam. - Do trudno jest zachowa tajemnic


przed kim, kto ma dar psychometrii. Szczeglnie w sytuacji, kiedy pani Metis poprosia
mnie, ebym zajrzaa do gowy Prestona.
Babcia skrzywia si tylko.
- Kiedy odkrya, co si stao z mam? A moe cay czas o tym wiedziaa?
Babcia zacza nerwowo bawi si srebrnymi monetami przyszytymi do brzegw
czerwonego szala.
- Tego dnia twoja mama dugo nie wracaa. Mwia, e przyjdzie znacznie wczeniej.
Zaczam mie przeczucie, e stao si co zego - przed oczyma bysn mi taki obraz.
I poczuam zimny, potworny strach, ktry nie chcia mnie opuci. Wic zadzwoniam
do profesor Metis i poprosiam, eby poszukaa Grace. Mimo e twoja mama odesza ze
wiata wojownikw, nie zrywaymy kontaktu z Auror. W wizji zobaczyam samochd w
deszczu, wic wiedziaam, gdzie ma zacz szuka. I ona zrobia to, o co prosiam, i znalaza
twoj mam.
Zamilka. W jej oczach zalniy zy. Pomylaam, e babcia stracia jedyn crk,
ktr kochaa tak samo mocno jak ja. Nagle zdaam sobie spraw, jak straszny musia by dla
niej tamten wieczr.
Babcia odetchna i wrcia do opowiadania:
- Aurora przysza tu, ale wiedziaam, co powie, zanim otworzya usta. Grace zostaa
zamordowana przez niwiarzy. Wydawao nam si, e niwiarze zabili j przypadkowo. Nie
wiedziaymy, e stanowia ich cel.
- A pani Metis te o tym wiedziaa? e mama zostaa zamordowana?
Babcia skina gow.
- Pomylaymy, e lepiej nie mwi ci prawdy, dziecinko. Mama... nie chciaaby,
eby widziaa j w tym stanie. Nie chciaaby, eby tak j zapamitaa.
- Ale czemu kamaycie? Nawet kiedy ju zaczam chodzi do Akademii Mitu?
- Bo nie miaa pojcia o niwiarzach, Lokim ani wojnie chaosu. Razem z mam
chroniymy ci przed tym wiatem, a Aurora uwaaa, e lepiej stopniowo ci w to
wprowadza ni zwali na ciebie wszystko naraz. Dlatego pozwalaam ci przychodzi tutaj,
mimo e baam si o ciebie za kadym razem, kiedy wychodzia poza kampus. - Babcia
westchna i dodaa: - Najbardziej jednak nie chciaam, eby znienawidzia akademi albo
swoje dziedzictwo z powodu tego, co stao si z mam.
Prychnam. Po mierci mamy nienawidziam wszystkiego w ogle, a szczeglnie
tego, e musiaam zrezygnowa ze starej szkoy na rzecz akademii.

- Czy miaycie zamiar w ogle kiedykolwiek mi o tym powiedzie?


- Nie planowaymy a tak daleko. Gwnie skupiymy si na zapewnieniu ci
bezpieczestwa w akademii. Ale nie wszystko potoczyo si zgodnie z oczekiwaniami.
No, ja myl. Dwa razy niemal zostaam zabita przez niwiarzy, a teraz, kiedy zaczn
szuka sztyletu z Helheim i tej niwiarki od Prestona, bd naraona na jeszcze wiksze
niebezpieczestwo. Tak, wybranka Lokiego. Ona te szuka sztyletu. Byam tego pewna.
- A co ze sztyletem? - spytaam. - Wiedziaa, e mama go ukrya? Wiesz, gdzie on
jest?
Babcia pokrcia gow.
- Nie. Wiedziaam o jego istnieniu, ale to wszystko. Nie przyszo mi do gowy, e
Nike prosia Grace o ukrycie go, i nie mam bladego pojcia, gdzie mama go schowaa.
Gdybym wiedziaa, to bym ci powiedziaa, zotko, naprawd.
Babcia pooya swoj do na mojej. Kiedy mnie dotkna, poczuam napywajc
fal prawdy i mioci. Delikatne ciepo otulio mnie jak kodra, jakby mogo ochroni mnie
przed zem, ktre jest na zewntrz. Nie, teraz ju wiedziaam, e tego nie jest w stanie
zapewni mi nawet mio babci.
- Mam nadziej, e zrozumiesz, dlaczego nie powiedziaymy ci prawdy - szepna. Bardzo ciko jest straci kogo, kogo si kocha. Wersja z wypadkiem samochodowym
wydawaa si mniej przeraajca ni prawda. atwiejsza do zniesienia.
Dziwne, ale rozumiaam to. Babcia i profesor Metis chciay mi zaoszczdzi
cierpienia. Teraz jednak zostaam wybrank Nike i bogini powierzya mi wan misj. Nie
mog mnie ju chroni, nawet jelibym bardzo tego pragna. No tak, a troch tego chciaam.
Chciaam wrci do pocztku roku, kiedy mama jeszcze ya, i eby tak ju zostao na
zawsze.
- Wiem, dlaczego tak postpiycie - powiedziaam. - Ale nie moecie duej mnie
okamywa i niczego przede mn ukrywa, bo to moe mnie duo kosztowa. niwiarze bd
na mnie czatowa, nie da si tego zmieni. Tajemnice mog mi tylko przeszkodzi w walce z
nimi.
- Wiem, kochanie. Chciaam tylko, eby jak najduej miaa poczucie
bezpieczestwa. Koniec z tajemnicami, daj sowo.
Znowu przepenio mnie poczucie zaufania - wiedziaam, e babcia mwi, co myli, i
e wszystko bdzie dobrze. Wszystko, co nas spotka, bdziemy przeywa razem, tak jak
przed mierci mamy - jako rodzina.
Pomimo smutku umiechnam si do babci i cisnam jej rk.

- Wiesz - rzekam - to ciasto, ktre upieka, wyglda wietnie.


- No to wemy po kawaku i sprawdmy, czy naprawd jest dobre.
- Niezy plan - odparam, umiechajc si nieco radoniej.
Zjadymy z babci kawaek babki, a reszt zabraam do akademii, eby poczstowa
Daphne. P godziny pniej tkwiam przed koszmarnym wizieniem w gmachu nauk
cisych. Staam przed kamiennymi drzwiami ozdobionymi elazn krat i usiowaam
opanowa drenie.
- Jeste pewna, e tego chcesz, Gwen? - spytaa profesor Metis, kadc mi rk na
ramieniu. - Wiesz, e nie musisz. Po tym, co zobaczya wczoraj, nie bd miaa do ciebie
pretensji. Ani Ajaks, ani pan Nickamedes.
Cho nie dawaa tego po sobie pozna, widziaam, e pani Metis bardzo si martwi, i
sztylet moe wpa w rce niwiarzy i Loki zostanie uwolniony. Wiedziaam, co mam robi.
Jeli istnieje jakakolwiek szansa, e Preston wie co, co moe pomc mi znale sztylet, to
musz dotkn go znowu. Zagbi si w jego wspomnienia - niezalenie od tego, jakie
jeszcze okropnoci mog zobaczy.
- Oczywicie - powiedziaam. - Chc tego. Czuj, e to moje zadanie. Poza tym od
wybraca oczekuje si powicenia, prawda?
Pani Metis umiechna si smutno - i w tym momencie zrozumiaam, e na temat
powicenia wie znacznie wicej ode mnie.
- Zanim wejdziemy, chciaam o co prosi. adnych tajemnic.
Pani profesor podniosa brwi.
- Wzajemnie, Gwen. Nie cigaj niwiarzy w pojedynk, zgoda?
- Zgoda - westchnam.
Kiwnam gow w stron drzwi ze sfinksami, ktre znowu si we mnie wpatryway i
nadstawiay uszu.
- A teraz moemy zrobi to, zanim strac odwag?
Pani Metis otworzya drzwi i weszymy do wizienia.
Preston, skuty, siedzia znowu w centralnym pomieszczeniu, pod wyrzebion doni
trzymajc wag. Podobnie jak wczoraj, po obu jego stronach stali pan Nickamedes i trener
Ajaks, a przy cianie siedziaa Raven, trzymaa nogi na biurku i czytaa magazyn ilustrowany.
Podobnie jak wczoraj, niwiarz podnis wzrok, syszc moje kroki.
- Jeszcze ci mao, Cyganko? - zadrwi i wycign do mnie donie. - No, prosz, ruszaj
z t magi. Mio bdzie, jeli znw wylecisz std z rykiem.
Staraam si zachowa kamienn twarz, cho na jego sowa poczuam, e odek

podchodzi mi do garda. Zrobi to, pomylaam. Zrobi dla Nike, dla mamy, dla siebie.
Usiadam naprzeciw Prestona i spojrzaam mu w oczy. W jego wzroku pon
czerwony ogie, ale wiedziaam, e w moich rwnie jarzy si pomie zimny, acz
purpurowy.
- Suchaj, ty porbany kutasie - warknam. - Jeli kto bdzie rycza, to ty, kiedy
przekopi si przez twoje wspomnienia, namierz kolekw i t dziwk, ktra zabia mi
mam. Bd tu przychodzi codziennie, tak dugo, pki nie wyapiemy ich po kolei. I pki nie
poznam wszystkich zbrodni, ktre popenie w swoim ndznym yciu.
Z twarzy Prestona znikn szyderczy umiech, a w jego oczach migna panika. No,
przyznam, e mnie to ucieszyo. Na swj sposb byam chyba rwnie stuknita jak on. Tyle
e ja chciaam pomc innym ludziom, a nie ich krzywdzi.
- A wiesz, co z tego wszystkiego jest najgorsze, Preston?
- Co? - spyta i na tej jednej sylabie gos mu si lekko zaama.
Pochyliam si, nie spuszczajc z niego wzroku.
- Nie moesz zrobi nic, eby mi przeszkodzi.
Nie wiem, co Preston ujrza w mojej twarzy, ale cokolwiek to byo, musia niele si
wystraszy. Usta same mu si otworzyy, a potem zacz krzycze.
- Nie! - Szarpa si, usiujc odsun si ode mnie. - Nie, nie, nie!
Nie zwaajc na krzyki, zapaam go za rce i zagbiam si we wspomnieniach.

Rozdzia 28
Jeste pewna, e nic ci si nie stanie w czasie ferii? - spytaa Daphne.
By to ostatni dzie pierwszego semestru. Kilka godzin temu skoczyy si lekcje.
Siedziaam w pokoju przyjaciki i przygldaam si, jak pakuje rzeczy na wyjazd. Nie wiem,
na jakiej zasadzie wycigaa to czy tamto z szafy, skoro i tak trzy czwarte jej ubra byo
rowych, podobnie jak wystrj caego pokoju. Na chybi trafi moga wzi jakie swetry i
spodnie, i tak wszystko by do siebie pasowao kolorystycznie. Ale, oczywicie, walkiria by
si ze mn nie zgodzia.
- Nic mi nie bdzie - zapewniam j po raz dziesity.
- Na pewno? - nie popuszczaa Daphne. - Nie strzeli ci do gowy, eby ugania si za
niwiarzami? Teraz, jak grzebiesz we wspomnieniach Prestona, - wcale by mnie to nie
zaskoczyo.
Od kilku dni chodziam do wizienia i wycigaam z wikinga wszystko, co wiedzia
na temat niwiarzy: jakie maj plany, gdzie si ukrywaj. Nie byo to przyjemne. Wikszo
wspomnie dotyczya skadania ludzi w ofierze Lokiemu.
Mimo usilnych prb nie byam jednak w stanie odkry najwaniejszej tajemnicy: kim
bya niwiarka z tylnego siedzenia SUV-a, ktrej ba si nawet Preston, morderczyni mojej
mamy. Wydaje si, e tych kilka razy, kiedy widzieli si twarz w twarz, spotykali si noc, i
we wspomnieniach dziewczyna zawsze miaa schowan twarz. Chyba nie wiedzia, kim ona
jest. To, e nie mogam dociec jej tosamoci, doprowadzao mnie do szalestwa.
Profesor Metis, Ajaks i Nickamedes wiedzieli o niwiarce i o tym, co uczynia, ale nie
zdradziam im, e zagldam w kady zakamarek mzgu Prestona, eby si dowiedzie, jak si
nazywa. Wiem, jak by na to zareagowali: tropienie jej po to, ebym moga j zabi, tak samo,
jak ona zabia moj mam, jest ze. Robic to, nie oka si od niej lepsza. Niewane.
Przyrzekam sobie, e ta suka zapaci mi za to. Nie dam si od tego odwie.
Daphne i Wiktor zgadzali si ze mn w zupenoci. Prawd mwic, Wiktor przez
godzin entuzjastycznie opisywa rozmaite sposoby, w jakie mogabym go uy do
torturowania niwiarki. Do tego jeszcze si nie przekonaam. Wystarczyoby mi, gdyby
umara - i to z mojej rki.
Mimo e nie odkryam, kim jest, miaam wraenie, e mj magiczny dar suy czemu
dobremu. Pani Metis powiedziaa mi, e dziki otrzymanym ode mnie informacjom
czonkowie panteonu schwytali kilku niwiarzy i tropili innych. Wydaje mi si wic, e Nike

zaakceptowaaby to, co robi. I mama rwnie.


- Nic mi nie bdzie - powtrzyam. - Prestona zobacz dopiero po feriach. Jad do
babci odpocz. Je niezdrowe jedzenie, oglda telewizj i czyta nowe komiksy. W ogle
nie mam zamiaru myle o Prestonie, sztylecie z Helheim ani niczym takim.
- W porzdku - ucieszya si Daphne, ktra w kocu daa si przekona. - Ale dzwo
do mnie codziennie.
Podniosam oczy ku niebu.
- Jasne, jasne. Ja te chc wiedzie wszystko o tym, jak bdziesz spdza wita. I co
twoi rodzice powiedz na temat Carsona.
Daphne i Carson postanowili zrobi powany krok i pozna nawzajem swoje rodziny.
Daphne jechaa z chopakiem do niego do domu na kilka dni przed Boym Narodzeniem, a po
Nowym Roku Carson mia z kolei j odwiedzi. A potem Daphne miaa przyjecha na kilka
dni do mnie.
Walkiria zagryza warg i z palcw strzeliy jej rowe iskry.
- Mam nadziej, e jego rodzice mnie polubi - powiedziaa.
- Na pewno. Co mogoby im si w tobie nie podoba?
Daphne zmruya oczy i rzucia we mnie poduszk.
- Masz city jzyk.
- I za to mnie lubisz - odparam.
Pomogam Daphne wytaszczy potne walizy z pokoju i znie je po schodach, a na
zewntrz Walhalli. Akurat mnstwo osb wyjedao, krcio si przed akademikami z
walizkami w jednej rce i telefonem komrkowym w drugiej. Po wykadanych kamieniem
ciekach jedziy wzki golfowe i podwoziy uczniw do parkingu lecego na szczycie
wzgrza, za gwnym dziedzicem i sal gimnastyczn.
Carson czeka przed drzwiami razem z Oliwierem i Loganem. Podczas gdy Logan
pomaga zaadowa baga na wzek, ja podeszam do Oliwiera.
- Mam nadziej, e bdziesz mia udane wita - powiedziaam. - Jedziesz do domu,
do rodzicw?
- Tak. A ty do babci?
Pokiwaam gow.
Oliwier si umiechn.
- Tylko nie zakochaj si w niwiarzu, okej?
Przewrciam oczyma.
- A ty nie strzelaj z uku do Cyganek. Zgoda?

- Nie wiem - mrukn. - Podobao mi si to. Znacznie ciekawsze ni lekcje historii


mitycznej.
Zdzieliam go pici w rami, a on si rozemia.
- A Kenzie? - spytaam cicho. - Spotkasz si z nim w czasie ferii?
- Chcia si spotka, ale powiedziaem, e bd zajty sprawami rodzinnymi. Chyba
lepiej, ebym nie widzia go przez jaki czas. Moe si z tego otrzsn.
Kiwnam gow.
- Moe spotkasz kogo innego - pocieszyam go.
Oliwier umiechn si, ale oczy mia smutne.
- Nie trac nadziei... - westchn.
Carson i Logan skoczyli adowa baga. Walkiria uciskaa mnie, niemal amic mi
koci, i wskoczya na wzek obok swojego chopaka. Oliwier usiad za kierownic, wszyscy
pomachalimy sobie na poegnanie i wzek ruszy w kierunku dziedzica.
Zostalimy z Loganem sami. Rozgadani uczniowie nie zwracali na nas uwagi, byli
zaabsorbowani wyjazdem.
Nie byam pewna, co chc mu powiedzie. Waciwie, odkd znalaz mnie w
bibliotece, prawie ze sob nie rozmawialimy. Do tej pory nie mwilimy o naszym
pocaunku.
Nie wiedziaam, co dziao si midzy nami, ale na pewno przez te kilka tygodni bd
za nim tskni jak szalona.
- No... chyba pjd - westchnam w kocu. - Musz spakowa swoje rzeczy i zapa
autobus do centrum.
Logan kiwn gow.
- Ja te. W aucie za sal gimnastyczn czeka wujek i zabiera mnie do domu.
- Nickamedes, prawda? To on jest twoim wujem?
Spartanin zamruga.
- Skd... skd...?
- Widziaam was razem w kurorcie. I zorientowaam si, jacy jestecie podobni. No i
rozmawiae z nim tak, jakbycie si doskonale znali. Tak jak si rozmawia w rodzinie. Nie
byo trudno zgadn. Dlaczego mi tego nie powiedziae?
Logan wzruszy ramionami.
- To... skomplikowana sprawa. Nickamedes i tato nie bardzo si zgadzaj.
Nie wyjani wicej, ale po chwili umiechn si i doda:
- Poza tym znasz Nickamedesa. Chciaaby si przyzna do takiego krewniaka?

Szczeglnie, gdyby pracowa w twojej szkole?


Sztywniak Nickamedes, ktry zawsze krzywi si na mj widok.
- Punkt dla ciebie - powiedziaam.
- Zanim si rozstaniemy, chc da ci to.
Logan rozpi czarn skrzan kurtk i wyj mae pudeeczko zawinite w srebrny
papier. Zaczerwieni si nieco inie patrzc mi w oczy, rzek:
- Mam co dla ciebie. Prezent pod choink. Mam nadziej, e ci si spodoba.
- Och... ale to niekonieczne. - Z jednej strony poczuam si niebotycznie szczliwa, z
drugiej zrobio mi si gupio...
- Nic dla ciebie nie kupiam. Przepraszam, Gdybym wiedziaa... to znaczy, gdybym
cho przez sekund przypuszczaa, e zechcesz mi co da...
- Nic nie mw, tylko otwrz, okej? - przerwa mi.
Z wahaniem wziam pudeeczko. Przez chwil trzymaam je w doni, ale nie
poczuam adnych wibracji, wic zdaram opakowanie. Pod spodem by marmurowy
pojemniczek w przepiknym fiokowym kolorze. Znowu potrzymaam chwil, jednak
zobaczyam tylko, jak Logan owija go papierem. Otworzyam wic wieko... i zabrako mi
tchu.
Na czarnym aksamicie spoczywa wspaniay naszyjnik. Spleciony z delikatnych
srebrnych drucikw, wyglda na godny bogini. Ale najfajniejsze w nim byo to, e pasma
drucikw byy spite w ksztat patka niegu. Na jego kocach byszczay malekie
diamenciki.
Kiedy ju opanowaam zaskoczenie i zauroczenie, rozemiaam si.
- Co w tym miesznego? - zdziwi si Logan. - Nie podoba ci si?
- Skd! Jest pikny. Bardzo mi si podoba, naprawd. Tylko e babcia i ja zawsze
dajemy sobie na wita co z motywem patkw niegu. To dlatego, e nosimy nazwisko
Frost. Kiedy poszymy z Daphne na zakupy, kupiam dla babci puszk na ciastka w ksztacie
potnego patka. A teraz ty dajesz mi to... Ale to zbyt kosztowne. Nie mog tego przyj.
- Moesz. Niech to bd przeprosiny za to, e byem tak wini z Savannah i w
ogle.
Spojrza mi w oczy.
- Chciaem ci to ju dawno powiedzie. Savannah i ja zerwalimy ze sob jeszcze w
kurorcie. Tego dnia, kiedy rozmawiaem z tob koo kawiarni.
Nie musia mi mwi, bo o wszystkim wiedziaam. Wieci o zerwaniu rozeszy si po
akademii ju w poniedziaek. Rozprzestrzeniay si jak wirus, jedna osoba esemesowaa o

tym drugiej. Dlatego wanie Savannah nie posza z Loganem na festyn. Widziaam j koo
niego tu po lawinie, lecz Daphne si dowiedziaa, e Savannah niosa wtedy czekolad dla
siebie i Talii, a nie Logana.
Nikt si nie domyla, dlaczego zerwali, cho za kadym razem, kiedy si
widziaymy, Savannah patrzya na mnie morderczym wzrokiem. Talia podobnie. Mimo e
nie byam dziewczyn Logana, to najwyraniej Savannah we mnie widziaa przyczyn
rozstania i rozgadaa o tym przyjacikom. Moe miaa racj. Pragnam Logana, ale nie
chciaam zrani ani jego, ani Savannah.
A teraz Spartanin by tu obok, sta koo mnie. Postanowiam nie zmarnowa okazji.
Przemogam si i powiedziaam:
- Chyba wiesz, e bardzo... mi na tobie zaley. Zerwae z Savannah... A co to
znaczy... dla nas?
Logan spojrza na mnie powanie. Wiem, e myla o swojej tajemnicy i zastanawia
si, czy moe mi zaufa. I co ja bd o nim myle. Jednak powana chwila mina i Logan
znowu si umiechn.
- To znaczy, e po feriach si spotkamy, Cyganko. Postaraj si tylko w midzyczasie
nie wpa w kopoty, okej?
A potem pochyli si i mnie pocaowa. To byo tylko municie ustami, ale czuam
dotyk jego twardych ust, ciepe ciao przycinite do mnie, oddech zczony z moim i
tworzcy jedn chmur pary.
Chopak odsun si, mrugn do mnie i ruszy swoj drog. Z umiechem patrzyam,
jak odchodzi, i pragnam, eby ferie jak najszybciej si skoczyy.
Kiedy ju wszyscy przyjaciele wyjechali, wrciam do swojego pokoju w Styksie. Jak
tylko weszam, stanam przed lustrem i zaoyam naszyjnik od Logana. Spiam koce i
pogadziam czubkami palcw diamentow gwiazdk. A potem zamknam oczy i si
skupiam. Niemal od razu pojawiy si obrazy.
Oto Logan przyglda mi si na festynie i widzi czapk ze wzorem w patki niegu,
ktr miaam na sobie. Przeraenie, kiedy zdaje sobie spraw, e lawina leci wprost na mnie.
Patrzy, jak uciekam, auje, e nie wie, co zrobi, eby mnie uratowa. Potworny strach, gdy
otrzymuje esemesa od Oliwiera. Postanowienie, eby za wszelk cen uratowa mnie przed
Prestonem. Duma, gdy obserwuje, jak walcz na miecze ze niwiarzem... i wygrywam.
Byy te milsze wspomnienia. Logan w sklepie jubilerskim, szukajcy dla mnie
prezentu. Widzi naszyjnik i od razu mu si z nim kojarz. Nadzieja, e mnie te si spodoba.
To, jak obejmuje mnie wtedy, koo kawiarni, i potem, w bibliotece. I w kocu nasz desperacki

pocaunek, ktry pomg mi przej umiejtnoci Logana we wadaniu mieczem.


Przez wszystkie wspomnienia, ze i dobre, przewijao si jedno - sodki zawrt gowy,
ktry mg znaczy tylko jedno. Loganowi Quinnowi naprawd na mnie zaley!
- Lubi mnie - szepnam. - Naprawd mnie lubi.
Na dwik mojego gosu Wiktor otworzy oko. Pooyam miecz na biurku, tak e
jego twarz bya na wysokoci mojej.
- Co to za wiecideko? - spyta Wiktor, patrzc na naszyjnik. - Wyglda na to, e
Spartanin ma niezy gust.
- Skd wiesz, e dostaam naszyjnik od Logana?
- Moe jestem stary i gderliwy - prychn - ale nie gupi. Chopak ma hopla na twoim
punkcie. To wida. Nie wiem, czemu tyle czasu tego nie zauwaya.
- Zamknij si, Wiktor - powiedziaam, lecz nie umiaam zgasi umiechu.
Wziam worek marynarski i zaczam pakowa do niego ubrania i komiksy. Na
kocu signam po ma statuetk Nike, ktr trzymaam na biurku. Skrzydlata bogini
wygldaa identycznie jak na posgu w bibliotece. Dziwne, ale patrzc na tani posek,
czuam si bliej niej, czuam si tak, jakbym potrafia znale i bezpiecznie ukry sztylet z
Helheim.
- Szczliwych wit, bogini - powiedziaam i wsunam posek do torby.
Do spakowania zostay dwie ostatnie rzeczy: zdjcia mamy. Fotografi mamy z pani
Metis schowaam midzy ubrania. Drugie zdjcie, samej mamy, trzymaam przez chwil w
rce. Zostao zrobione dwa miesice przed morderstwem. Brzowe wosy, fiokowe oczy,
pikna twarz. Patrzya na mnie z umiechem.
To bd pierwsze wita bez niej, pomylaam ze skurczem serca. Pierwsze wita,
kiedy nie bdzie z babci i ze mn otwiera prezentw. Pierwsze wita, kiedy nie bdzie z
nami mia si i artowa. Poczuam znajomy bl w klatce piersiowej, wic odsunam od
siebie smutne myli i skupiam si na zoci... zoci, ktra od chwili odkrycia prawdy o
mierci mamy rosa w moim sercu jak trujca rolina.
Nie wiedziaam jak, nie wiedziaam kiedy, ale wiedziaam, e znajd niwiark, ktra
j zabia, i przebij j mieczem. Logan powiedzia Oliwierowi, e jestem czadowa. Chyba
czas, eby jego sowa si sprawdziy.
Najpierw jednak spdz wita z babci Frost i z Wiktorem. Woyam fotografi w
srebrnej ramce do torby, tu obok Nike. Potem wycignam szuflad biurka, pogrzebaam w
niej i wyjam czapeczk witego Mikoaja. Nacignam j na rkoje i spytaam:
- To co, jeste gotw na szynk i zapiekank witeczn? Babcia Frost zadzwonia

rano i powiedziaa, e cay dzie bdzie pieka dla nas ciastka.


- Mam nadziej, e krtki odpoczynek nie zaszkodzi - mrukn Wiktor. - Ale
powinna codziennie wiczy, Gwen. Nareszcie zaczynasz sobie jako radzi. Nie chc, eby
si cofna tylko dlatego, e nie ma lekcji. Pamitaj, e mamy zabra si za niwiarzy.
- Nie martw si. Bdziemy zabija, pki oboje nie skpiemy si w ich krwi.
- No, to mi si podoba.- Jasne. A teraz chod, musimy zapa autobus.
Zarzuciam worek na rami i zapaam miecz. Jeszcze ostatni raz rzuciam okiem w
lustro na naszyjnik od Logana. Chyba nie wyobraziam sobie tego, e diamenciki skrz si
wewntrznym ogniem, e pon tak mocno, jak moje serce? Umiechnam si, wychodzc na
zewntrz, na czyste, niewinne wiato dnia - i ruszyam do domu na ferie.

Uwagi Gwen na temat programu festynu zimowego


Pitek
7.00: Wyjazd z Akademii Mitu. O rany! Musz zwlec si z ka przed witem, i
jeszcze jest tak piorusko zimno.
10.00: Przyjazd do kurortu narciarskiego Powder. Jeli musz ju tam jecha, to
przynajmniej mam nadziej, e bd porzdne pokoje.
10.00-17.00:Zameldowanie si w hotelu i wyjcie na stok. Moe inni si z tego ciesz,
aleja nie jed na nartach i nie mam ochoty prbowa.
19.00: Spotkania towarzyskie w wiosce grskiej. Innymi sowy, imprezowanie na
caego, praktycznie bez wtrcania si profesorw.
Sobota
8.00-10.00:niadanie - szwedzki st. Mam nadziej, e bd mieli jakie normalne
jedzenie, a nie to, co w akademii.
10.00-17.00:Festyn zimowy. Daphne mwia, e s prawdziwe gry i zabawy
festynowe z nagrodami. Moe bdzie fajnie.
19.00: Znowu ycie towarzyskie w wiosce. Imprezy, picie, palenie, bzykanie si.
Niedziela
8.00-10.00:niadanie - szwedzki st. Moe bd przynajmniej naleniki i gofry... aha,
i bekon!
10.00-17.00:Ostatni dzie szalestwa na stoku. Moe dla innych. Nie dla mnie.
19.00: Wsiadamy do autobusu. Czas na powrt do akademii.
22.00: Przyjazd do Akademii Mitu. Wracamy tu przed cisz nocn i nie mamy nawet
jednego dnia odpoczynku przed rozpoczciem zaj. To takie niesprawiedliwe...

Wojownicy z Akademii Mitu i ich magiczne dary


Wszyscy uczniowie w tej szkole s potomkami staroytnych wojownikw i przyszli
do Akademii Mitu po to, eby uczy si walki, posugiwania si rozmait broni oraz
rozwijania swoich szczeglnych umiejtnoci. Troch informacji na temat tych cudownych
dzieci:
Amazonki i walkirie: wikszo dziewczyn w akademii to Amazonki albo walkirie.
Amazonki s superszybkie. W sali gimnastycznej podczas treningu z broni poruszaj si tak,
e wida tylko rozmazan plam. Walkirie s niebywale silne. I czsto strzelaj kolorowymi
magicznymi iskrami z czubkw palcw.

Rzymianie i wikingowie: wikszo chopakw w szkole to albo Rzymianie, albo


wikingowie. Rzymianie, podobnie jak Amazonki, s niezwykle szybcy, a wikingowie, tak jak
walkirie, bardzo silni.
Rodzestwo: Dzieci rnej pci z jednych rodzicw s obdarzone tymi samymi
zdolnociami i talentami magicznymi, ale czsto s inaczej klasyfikowane. Na przykad jeli
dziewczynki s Amazonkami, to ich bracia bd Rzymianami. A jeli dziewczynki s
walkiriami, to chopcy - wikingami.
Jednak w innych rodzinach wszystkie dzieci nale do jednej klasy wojownikw. Tak
dzieje si na przykad, jeli rodzice s Spartanami, samurajami czy ninjami. Wwczas i
chopcy, i dziewczynki s Spartanami, samurajami i ninjami.
Magiczne talenty: Jakby nie wystarczao by superszybkim czy supersilnym, wszyscy
uczniowie w akademii maj rwnie inne zdolnoci magiczne. Mog mie dar uzdrawiania,
zmieniania pogody, a nawet tworzenia goymi rkami ognistych kul. Wielu te ma wyjtkowo
wyczulone zmysy. Kady posiada inny dar, ale generalnie wszyscy s niebezpieczni.
Spartanie: Ze wszystkich rodzajw wojownikw najmniej liczni s Spartanie. W
akademii jest ich zaledwie kilku. S najbardziej niebezpieczni ze wszystkich, poniewa maj
wrodzone zdolnoci do walki. Intuicyjnie wiedz, jak walczy, a nawet zabi wszystkim,
cokolwiek - naprawd cokolwiek - wezm w do. Nawet niwiarze chaosu boj si stan do
uczciwej walki ze Spartanami. Ale niwiarze chaosu rzadko walcz uczciwie...
Cyganie: Cyganie s rwnie rzadcy jak Spartanie. Cyganie zostali obdarzeni przez
bogw magicznymi zdolnociami. Ale nie wszyscy s dobrymi ludmi. Niektrzy s rwnie
li, jak bogowie, ktrym su. Gwen jest Cygank obdarzon darem psychometrii, czyli
zdolnoci widzenia i odbierania uczu zwizanych z tym, czego dotknie. Jest to dar od Nike,
greckiej bogini zwycistwa.
Chcesz wiedzie wicej na temat Akademii Mitu?

Przycz si do wycieczki po kampusie


Sercem Akademii Mitu jest pi budynkw, ktre - na ksztat picioramiennej
gwiazdy - otaczaj grny dziedziniec. S to: biblioteka staroytna, sala gimnastyczna,
stowka oraz gmachy nauk humanistycznych i nauk cisych.
Biblioteka staroytna: to najwikszy budynek na kampusie. Poza ksikami mieci
rozmaite artefakty: bro, biuteri, odzie, zbroje itd., ktre naleay niegdy do staroytnych
wojownikw, bogw, bogi i stworw mitycznych. Niektre z tych artefaktw maj potn
moc i niwiarze chaosu pragnliby dosta je w swoje apy, eby dziki nim popenia nowe

zbrodnie.
Sala gimnastyczna: to drugi co do wielkoci budynek w Akademii Mitu. Poza
normalnym basenem i boiskiem do gry w kosza s tam stojaki na bro z pakami, mieczami i
innymi rzeczami, ktrych uywa si do pozorowanych walk. W akademii wuef to naprawd
trening wojskowy, a stopnie dostaje si za to, jak si walczy - co, czego Gwen naprawd nie
umie opanowa.
Stowka: to trzeci co do wielkoci budynek. Biae obrusy, delikatna porcelana i ogrd
pod otwartym niebem sprawiaj, e wyglda bardziej na piciogwiazdkow restauracj ni
szkoln kafejk. Znana jest z wymylnych potraw jak: wtrbka, cielcina, limaki. Fuj,
powiedziaaby Gwen.
Gmach nauk humanistycznych: prowadzi si tu zajcia midzy innymi z literatury
angielskiej, historii mitycznej, geografii, sztuki. Gabinet pani profesor Metis te si tu
znajduje.
Gmach nauk cisych: tutaj uczy si matematyki i innych nauk cisych. Ale poza
klasami s tu kostnica i pooone gboko pod ziemi wizienie. Koszmarne, co nie?
Akademiki: akademiki wraz z kilkoma budynkami gospodarczymi s pooone
poniej grnego dziedzica. Dziewczyny i chopcy pi w odrbnych akademikach, cho nie
przeszkadza im to regularnie si bzyka.
Posgi: wszystkie budynki na kampusie s ozdobione posgami mitycznych stworw:
gargulcami, gryfami itd., ale najwicej jest ich na gmachu biblioteki. Gwen na widok
posgw dostaje gsiej skrki, bo wydaje jej si, e j obserwuj...

Kto jest kim w Akademii Mitu uczniowie


Gwen (Gwendolyn) Frost: Gwen jest Cygank obdarzon darem psychometrii, czyli
zdolnoci poznawania historii przedmiotu poprzez dotyk. Gwen jest nieco pokrcona,
poniewa ceni swj dar midzy innymi za to, e pozwala jej wdziera si w tajemnice innych
ludzi - nawet jeli prbuj je gboko ukry. Bardzo lubi sodycze i kocha komiksy.
Niezalenie od tego, gdzie si wybiera, zawsze nosi na sobie dinsy, podkoszulki, bluzy z
kapturem i adidasy.
Daphne Cruz: Daphne jest walkiri i znakomit uczniczk. Ma rwnie niebywae
zdolnoci informatyczne oraz sabo do ubra od projektantw i drogich torebek. Namitnie
kocha rowy kolor. Cay czas ubiera si na rowo i swj pokj w akademiku rwnie
urzdzia w gwnie w odcieniach ru.
Logan Quinn: wyjtkowo przystojny i niezwykle niebezpieczny Spartanin, walczy

najlepiej w caej akademii. Gwen powanie si w nim buja. Ale Logan ma tajemnic, ktrej
nie chce nikomu zdradzi, a ju szczeglnie Gwen.
Carson Callahan: jest dyrygentem Orkiestry Marszowej Akademii Mitu. Jest rwnie
Celtem pochodzcym pono z dugiej linii bardw-wojownikw. Spokojny, cichy, trudno
obardziej sympatycznego chopca, jednak w razie potrzeby potrafi by twardy i nieustpliwy.
Oliwier Hektor: Oliwier jest Spartaninem, przyjacielem Logana i Kenziego, i pomaga
doksztaca Gwen w sztuce walki. Po tym, co zdarzyo si na festynie zimowym, zosta jej
przyjacielem.
Kenzie Tanaka: Kenzie jest Spartaninem, przyjacielem Logana i Oliwiera. Rwnie
pomaga doksztaca Gwen w sztuce walki. Jego dziewczyn jest aktualnie Talia.
Savannah Warren: Savannah jest Amazonk i dziewczyn Logana... a przynajmniej
bya ni przed festynem. Teraz si rozstali. Savannah obarcza za to win Gwen.
Talia Pizarro: Talia jest Amazonk i jedn z bliskich koleanek Savannah. Ma zajcia
z wuefu razem z Gwen i czsto staczaj ze sob pozorowane walki. Obecnie chodzi z
Kenziem.
Helena Paxton: Helena jest Amazonk, ktra ma ochot zosta aktualn krlow
akademii, a przynajmniej drugiej klasy.
Morgan McDougall: Morgan jest walkiri. Kiedy naleaa do najpopularniejszych
dziewczyn - ale to byo zanim jej przyjacika, Jasmine Ashton, postanowia zoy j w
ofierze Lokiemu. Gwen nie jest pewna, czy Morgan pamita, co si wtedy dziao, cho
wydaje jej si, e Morgan wie wicej, ni przyznaje. Teraz walkiria raczej unika towarzystwa.
Kto jest kim w Akademii Mitu
(NIE TYLKO BOHATEROWIE DOROLI)
Geraldine (babcia) Frost: Geraldine jest babci Gwen, Cygank widzc przyszo.
Dorabia sobie jako wrka w miasteczku w pobliu Akademii Mitu. Kilka razy na tydzie
Gwen wymyka si z kampusu, eby si z ni zobaczy inaje si sodkoci, ktre babcia
piecze na jej przyjazd.
Grace Frost: Grace bya mam Gwen, Cygank z darem wyczuwania kamstwa.
Najpierw Gwen mylaa, e mama zgina w wypadku, potrcona przez pijanego kierowc.
Jednak dziki Prestonowi Ashtonowi wie, e naprawd zostaa zabita przez niwiark chaosu,
ktra jest wybrank Lokiego. Gwen podja twarde postanowienie odnale t dziewczyn
izemci si - bez wzgldu na konsekwencje.
Nickamedes: Nickamedes jest szefem biblioteki staroytnej. Ponad wszystko kocha
ksiki i artefakty zgromadzone w bibliotece, natomiast nie moe cierpie Gwen. Prawd

mwic, stara si jak moe, eby dowali jej roboty za kadym razem, kiedy dziewczyna ma
dyur. Nickamedes jest rwnie wujem Logana, cho ten sztywniak zupenie nie przypomina
tak luzackiej osoby jak Logan. A przynajmniej tak si Gwen wydaje.
Profesor Metis: Metis jest nauczycielk historii mitycznej iuczy na temat niwiarzy,
Lokiego i starodawnej wojny chaosu. Bya najblisz przyjacik Grace, mamy Gwen, kiedy
jako dziewczynki uczyy si w akademii. Metis jest rwnie wybrank Ateny, greckiej bogini
mdroci, i opiekuje si Gwen w szkole.
Raven: Raven jest staruszk, ktra obsuguje bufet w bibliotece staroytnej. Gwen
widziaa j te w wizieniu, gdzie raz na jaki czas pilnuje winiw. Niewtpliwie jest kim
wicej, ni si wydaje...
Trener Ajaks: Ajaks jest szefem wydziau kultury fizycznej i odpowiada za trening
uczniw, z ktrych ma uczyni prawdziwych wojownikw. Logan Quinn i jego przyjaciele
nale do najlepszych uczniw Ajaksa.
Wadze akademii: ciao zoone z rozmaitych czonkw panteonu, ktrzy nadzoruj
wszystko, co si dzieje w Akademii Mitu, poczwszy od zatwierdzania menu w stowce po
karanie studentw. Gwen chyba nigdy nie spotkaa adnych czonkw tego ciaa, ale nie moe
by pewna, bo nawet nie wie, kto wchodzi w jego skad. To jednak moe si zmieni... i to
szybciej, ni sdzi.
Kto jest kim w Akademii Mitu
BOGOWIE, POTWORY I WSZYSTKO INNE
Akademia Mitu: akademia ley w Cypress Mountain w Pnocnej Karolinie. Jest to
eleganckie przedmiecie usytuowane na stoku gry, ponad miastem Asheville. Akademia jest
czym w rodzaju poczonej szkoy redniej i wyszej, w ktrej studiuj potomkowie
staroytnych wojownikw, jak Spartanie, walkirie, Amazonki i inni. Uczniowie maj od lat
szesnastu (pierwsza klasa) do dwudziestu jeden (szsta klasa). S tu wysyani po to, eby
nauczy si posugiwa magicznymi talentami i opanowa sztuk walki w celu pokonania
Lokiego i niwiarzy chaosu. Oddziay Akademii Mitu s rozsiane po caym wiecie.
Artefakty: to bro, biuteria, ubranie lub zbroje uywane od zarania dziejw przez
rozmaitych wojownikw, bogw i stworzenia mityczne. Istnieje trzynacie artefaktw
obdarzonych moc wiksz ni wszystkie inne - cho s rozbienoci co do tego, o ktre
przedmioty chodzi i jak rol odegray podczas wojny chaosu. Czonkowie panteonu chroni
artefakty przed niwiarzami, ktrzy mogliby ich uy do uwolnienia Lokiego z wizienia.
Wiele artefaktw znajduje si w bibliotece antycznej.
Czarne roki: te stworzenia wygldaj jak kruki, tylko s o wiele wiksze. Maj lnice

czarne pira nakrapiane czerwieni, dugie i ostre szpony oraz czarne oczy, w gbi ktrych
ponie ogie. Roki s w stanie porwa ludzi i wzbi si z nimi w powietrze... zanim rozerw
ich na strzpy.
Fenriry: te stworzenia wygldaj jak ogromne wilki. Maj szare futro, ostre jak
brzytwa pazury i ponce czerwone oczy. niwiarze uywaj ich do pilnowania, polowania i
zabijania czonkw panteonu. Mona powiedzie, e to domowe psiaki zabjcy.
Grasowniki nemejskie: te stworzenia wygldaj jak prze-ronite pantery. Maj czarne
futro z czerwonym odcieniem, ostre pazury i ponce czerwone oczy. niwiarze uywaj ich
do pilnowania, polowania i zabijania czonkw panteonu. Mona powiedzie, e to domowe
kociaki zabjcy.
Loki: to nordycki bg chaosu. Dawno temu, przed wiekami, doprowadzi do mierci
jednego z bogw i zosta za to ukarany wizieniem. Ale udao mu si uciec i zacz zbiera
armi zoon z bogw, bogi, ludzi i rozmaitych stworze. Swoich zwolennikw nazwa
niwiarzami chaosu i razem starali si przej kontrol nad wiatem. Zostali jednak pokonani,
a Loki po raz drugi trafi do wizienia. Do dzi usiuje uciec i pogry wiat w drugiej
wojnie chaosu. To najwikszy zoczyca.
Nike: jest greck bogini zwycistwa. To ona zwyciya Lokiego w walce wrcz
podczas ostatniej bitwy wojny chaosu. Od tej pory Nike i jej wybracy walcz ze niwiarzami
chaosu, ktrzy usiuj uwolni Lokiego z wizienia.
Panteon: skada si z bogw, bogi, ludzi i innych stworze, zjednoczonych w walce z
Lokim i niwiarzami chaosu. Czonkowie panteonu to pozytywni bohaterowie.
Sigyn: to nordycka bogini powicenia. ona Lokiego. Podczas pierwszego pobytu w
wizieniu Loki by przykuty do skay, a ponad nim znajdowa si gigantyczny w. Jego jad
kapa na twarz boga, niegdy przystojnego. Sigyn godzinami trzymaa Czar ez nad gow
Lokiego, eby ochroni go przed jadem. Ale kiedy czara si zapeniaa, bogini musiaa j
oprni, a wtedy krople jadu paday prosto na Lokiego, ktry wi si z blu. W kocu Loki
namwi on, eby go uwolnia. Nie mino wiele czasu, wybucha duga i krwawa wojna
chaosu. Nikt nie wie, co si stao z Sigyn...
Wojna chaosu: dawno temu Loki wraz ze swoimi zwolennikami usiowa
podporzdkowa sobie bogw i ludzi. W rezultacie wiat pogry si w odmtach wojny.
Byy to cikie i smutne czasy, ktre niemal doprowadziy do koca wiata. niwiarze pragn
uwolni Lokiego, eby poprowadzi ich do drugiej wojny chaosu.
Wybracy: kady bg i bogini ma wybraca, kogo, kogo sami wyznaczyli, aby
dziaa w ich imieniu w krlestwie miertelnikw. Wybracy s obdarzeni rozmait moc i

broni. Mog by li lub dobrzy, zalenie od tego, komu su.


niwiarze chaosu: niwiarz to bg, bogini,-czowiek albo inne stworzenie, ktre suy
Lokiemu. Moe nim by kady, w akademii i poza ni: rodzice, uczniowie, nawet koledzy.
niwiarze skadaj swojemu bogu ofiary z ludzi w nadziei osabienia jego magicznego
wizienia, aby ktrego dnia mg powrci do wiata miertelnikw.
Sigyn: to nordycka bogini powicenia. ona Lokiego. Podczas pierwszego pobytu w
wizieniu Loki by przykuty do skay, a ponad nim znajdowa si gigantyczny w. Jego jad
kapa na twarz boga, niegdy przystojnego. Sigyn godzinami trzymaa Czar ez nad gow
Lokiego, eby ochroni go przed jadem. Ale kiedy czara si zapeniaa, bogini musiaa j
oprni, a wtedy krople jadu paday prosto na Lokiego, ktry wi si z blu. W kocu Loki
namwi on, eby go uwolnia. Nie mino wiele czasu, wybucha duga i krwawa wojna
chaosu. Nikt nie wie, co si stao z Sigyn...
Wojna chaosu: dawno temu Loki wraz ze swoimi zwolennikami usiowa
podporzdkowa sobie bogw i ludzi. W rezultacie wiat pogry si w odmtach wojny.
Byy to cikie i smutne czasy, ktre niemal doprowadziy do koca wiata. niwiarze pragn
uwolni Lokiego, eby poprowadzi ich do drugiej wojny chaosu.
Wybracy: kady bg i bogini ma wybraca, kogo, kogo sami wyznaczyli, aby
dziaa w ich imieniu w krlestwie miertelnikw. Wybracy s obdarzeni rozmait moc i
broni. Mog by li lub dobrzy, zalenie od tego, komu su.
niwiarze chaosu: niwiarz to bg, bogini,-czowiek albo inne stworzenie, ktre suy
Lokiemu. Moe nim by kady, w akademii i poza ni: rodzice, uczniowie, nawet koledzy.
niwiarze skadaj swojemu bogu ofiary z ludzi w nadziei osabienia jego magicznego
wizienia, aby ktrego dnia mg powrci do wiata miertelnikw.

Jennifer Estep to pisarka nieustannie krca po ulicach wyobrani w poszukiwaniu


nowych pomysw na powieci.
Pisze seri Akademia Mitu, dla modych dorosych i Elemental Assasin. Stworzya
rwnie seri paranormalnego romansu Bigtime. Jennifer jest czonkiem midzy innymi
Amerykaskiego Zwizku Pisarzy Romansw (Romance Writers of America) oraz
Amerykaskiego Zwizku Pisarzy Science Fiction iFantasy (Science Fiction and Fantasy
Writers of America). Jej powieci byy prezentowane na amach Cosmpolitan, Entertainment
Weekly, Southern Living i innych wydawnictw.
Aby dowidzie si wicej, zajrzyj na jej stron internetow www.jenniferestep.com.
Moesz rwnie odwiedzi stron dla jej fanw na Facebooku i obserwowa j na
Twitterze.

Related Interests